No tak, nowy wątek.. to się tam rozpisałem, a tu nagle bęc.. wystąpił błąd

. Tak więc jeszcze raz na szybko:
...albo wręcz przeciwnie! wzbogaciłaby ją w potrzebne pierwiastki.
Właśnie pisałem, że co do tych potrzebnych pierwiastków to nie jestem pewien jeśli chodzi o mgławicę planetarną. Wydawało mi się, że nie jest ona zbyt bogata w cięższe elementy ale znalazłem na wikipedii to :
"The gases of planetary nebulae thus contain a large proportion of elements such as carbon, nitrogen and oxygen, and as they expand and merge into the interstellar medium, they enrich it with these heavy elements, collectively known as metals by astronomers."
Dziwne... Myślałem, że odrzucana otoczka gwiazdy (a więc i późniejsza mgławica planetarna) składa się właściwie z prawie samego wodoru, podczas gdy cięższe elementy napędzają kurczenie się jądra. Bo przecież chyba tak właśnie to działa. Wnętrze gwiazdy kiedy wypali wodór zaczyna się kurczyć i ogrzewać aby zapłonąć mógł hel. Następstwem tego jest ogromne ciśnienie i energia uwalniana z jądra, co powoduje rozszerzanie się zewnętrznych, nienaruszonych warstw. A przecież "Mało masywne gwiazdy (od 0,08 do 0,4 masy Słońca), nie osiągają w trakcie swojej ewolucji warunków wystarczających do zapłonu helu w reakcjach syntezy termojądrowej i powstają z nich białe karły helowe. Średnio masywne gwiazdy (od 0,4 do ok. 4 masy Słońca) spalają hel dając białe karły węglowe, lub węglowo-tlenowe. Pozostałością gwiazd o masach w zakresie 4-8 mas Słońca (na ciągu głównym) są białe karły z domieszką tlenu, neonu i magnezu." (wiki). Tak więc wydawałoby się, że co cięższe to pozostanie w białym karzełku i nic już tego nie zmieni. Chyba, że supernowa. Skąd więc te ogromne ilości cięższych elementów miałyby się znaleźć w mgławicy planetarnej?
Z dnia na dzień wiem coraz mniej

Mam nadzieje, że ktoś to mi wyjaśni bo jestem skołowany

.