Autor Wątek: Wzrost efektu cieplarnianego na Ziemi w ostatnich dekadach  (Przeczytany 186190 razy)

0 użytkowników i 1 Gość przegląda ten wątek.

Online Orionid

  • Weteran
  • *****
  • Wiadomości: 24965
  • Very easy - Harrison Schmitt
Odp: Wzrost efektu cieplarnianego na Ziemi w ostatnich dekadach
« Odpowiedź #165 dnia: Styczeń 21, 2017, 00:18 »
Zobaczymy jak decyzje nowego prezydenta przełożą się na finansowanie działań propagujących działania na rzecz walki z globalnym ociepleniem. Jego poprzednik  Barack Obama należał do gorących orędowników ochrony klimatu.

http://grist.org/briefly/its-happening-climate-change-starts-disappearing-from-government-websites/
http://www.latribune.fr/economie/international/obama-redige-son-testament-climatique-dans-le-magazine-science-629522.html
http://time.com/4628655/barack-obama-clean-energy-science/

Online Orionid

  • Weteran
  • *****
  • Wiadomości: 24965
  • Very easy - Harrison Schmitt
Odp: Wzrost efektu cieplarnianego na Ziemi w ostatnich dekadach
« Odpowiedź #166 dnia: Styczeń 21, 2017, 08:23 »
Raport: 2016 najgorętszym rokiem w historii badań nad klimatem
20.01.2017



Jak wynika z analiz średnich temperatur z zeszłego roku, 2016 rok był najcieplejszym od czasu rozpoczęcia systematycznych pomiarów pod koniec XIX wieku - informuje w swoim raporcie międzynarodowa organizacja Climate Signals. Najgorętszym miesiącem w historii pomiarów był lipiec 2016 r.

Organizacja Climate Signals, analizując badania specjalistów ze Światowej Organizacji Meteorologicznej (World Meteorological Organization - WMO), NASA, amerykańskiej National Oceanic and Atmospheric Administration (NOAA) oraz Japońskiej Agencji Meteorologicznej (Japan Meteorological Agency - JMA) podkreśla, że wzrost średniej globalnej temperatury jest coraz wyraźniej widoczny.
 
"Od 2014, każdy rok przynosi kolejny rekord. Piętnaście z szesnastu najgorętszych lat, w okresie prowadzenia pomiarów, wystąpiło po 2001 roku. Każdy z miesięcy od maja do sierpnia 2016 roku był najcieplejszym od czasu prowadzenia pomiarów. Lipiec ubiegłego roku był najgorętszym miesiącem w całej historii pomiarów temperatury. Tuż za nim plasuje się sierpień ubiegłego roku" - wskazano w analizie.
 
Organizacja dodaje, że w lipcu ub.r. zanotowano temperaturę 54 stopni Celsjusza w Kuwejcie - to najwięcej w historii półkuli wschodniej i najprawdopodobniej najwięcej w historii pomiarów. "Aż 13 krajów odnotowało w 2016 roku krajowe rekordy temperatury, m.in. Kuwejt, Irak, Indie czy Nigeria" - podkreślono.
 
Prof. dr hab. Szymon Malinowski z Instytutu Geofizyki Uniwersytetu Warszawskiego, redaktor portalu "Naukaoklimacie.pl" zwraca uwagę, że dla Polski najgorętszym rokiem był dotąd 2015, z rekordowo wysokimi temperaturami zanotowanymi w grudniu. "Średnioroczna temperatura na obszarze kraju była wówczas o ponad 2 stopnie Celsjusza wyższa niż średnia z lat 1961-1990. W najbliższych latach największe zagrożenie ze strony zmian klimatu dla Polski, to nasilanie się ekstremalnych zjawisk związanych z obiegiem wody, takich jak susze i powodzie oraz podtopienia spowodowane ulewnymi opadami" - wskazał.
 
Badania temperatury prowadzone są na całym świecie, analizy prowadzone są od 1890 r. Wskazują one na wzrostowy, długoterminowy trend średniej temperatury globu - podniosła się ona od końca XIX wieku o ok. 1 stopień Celsjusza. Wiele badań pokazuje też, że spowodowane jest to zachwianiem równowagi klimatycznej przez nadmierną emisję gazów cieplarnianych spowodowaną aktywnością człowieka.
 
Zgodnie z globalnym porozumieniem klimatycznym, za "bezpieczny" limit wzrostu temperatury uznano poziom 1,5 stopnia Celsjusza. Jednak, jak wskakują niektórzy naukowcy, bez podjęcia efektywnych działań redukcyjnych przez społeczność międzynarodową, próg ten może zostać przekroczony już za 25 lat.
 
Organizacje ekologiczne wskazują, że konsekwencje postępujących zmian klimatu nie są identyczne dla różnych regionów świata. Wzrost średniej temperatury globu nie oznacza też równomiernego wzrostu temperatury we wszystkich miejscach na ziemi. Globalne ocieplenie oznacza natomiast m.in. nasilenie ekstremalnych zjawisk pogodowych, takich jak upały, susze czy ulewy. Nie oznacza jednak braku możliwości występowania niskich temperatur czy dużych opadów śniegu lokalnie, np. mroźnej zimy w Polsce. (PAP)

http://naukawpolsce.pap.pl/aktualnosci/news,412779,raport-2016-najgoretszym-rokiem-w-historii-badan-nad-klimatem.html
https://www.nasa.gov/press-release/nasa-noaa-data-show-2016-warmest-year-on-record-globally

Offline Robek

  • Senior
  • ****
  • Wiadomości: 617
  • LOXem i ropą! ;)
Odp: Wzrost efektu cieplarnianego na Ziemi w ostatnich dekadach
« Odpowiedź #167 dnia: Styczeń 21, 2017, 13:27 »
Zobaczymy jak decyzje nowego prezydenta przełożą się na finansowanie działań propagujących działania na rzecz walki z globalnym ociepleniem. Jego poprzednik  Barack Obama należał do gorących orędowników ochrony klimatu.

Donald Trump mówił w jakimś wywiadzie, że jest przeciwny walce z globalnym ociepleniem.
I ja się temu aż tak nie dziwie, w końcu Trump to biznesmen który zdaje sobie sprawę, że walka z globalnym ociepleniem generuje przeogromne koszty które by ponieśli wszyscy amerykanie, którzy by pamiętali w następnych wyborach, o tym kto im zafundował to wszystko. 
W tej sytuacji lepiej dbać o swój elektorat, niż o klimat.

Wzrost średniej temperatury globu nie oznacza też równomiernego wzrostu temperatury we wszystkich miejscach na ziemi. Globalne ocieplenie oznacza natomiast m.in. nasilenie ekstremalnych zjawisk pogodowych, takich jak upały, susze czy ulewy. Nie oznacza jednak braku możliwości występowania niskich temperatur czy dużych opadów śniegu lokalnie, np. mroźnej zimy w Polsce. (PAP)

W tym filmie odnośnie zmian klimatu, w którym wystąpił Leonardo Dicaprio, i który sami żeście mi tu podsunęli  :) było mówione że w Europie z powodu tego globalnego ocieplenia zrobi się zimniej.
Ciekawe jak to będzie wyglądać, być może powrócą zimy w których temperatura będzie grubo poniżej minus 20 stopni, w końcu przecież ma być zimniej niż jest teraz.

Online Orionid

  • Weteran
  • *****
  • Wiadomości: 24965
  • Very easy - Harrison Schmitt
Odp: Wzrost efektu cieplarnianego na Ziemi w ostatnich dekadach
« Odpowiedź #168 dnia: Styczeń 27, 2017, 10:43 »
TRUMP I DZIAŁANIA NA RZECZ ZMIANY KLIMATU. NIE, NIE OCHRONY – ZMIANY…

Wybór Donalda Trumpa na 45. Prezydenta Stanów Zjednoczonych Ameryki budzi tak wiele obaw, że każdej z nich można by poświęcić odrębny artykuł:izolacjonizm w polityce zagranicznej, rasistowskie ustawodawstwo imigracyjne, nieodpowiedzialne użycie broni nuklearnej czy fizyczna eliminacja oponentów (zapowiadane więzienie dla Hillary Clinton). Żadna z tych kwestii nie ma jednak tak uniwersalnego wymiaru jak groźba odwrotu od polityki klimatycznej prowadzonej przez administrację Obamy – nie tylko zaprzestania rozpoczętych już działań, ale całkowity zwrot w myśleniu o ochronie klimatu i działaniu na jej rzecz.

David Roberts: Tak dla paliw kopalnych, nie dla porozumienia klimatycznego

Co udało się zrobić Obamie? Zbyt mało – powiedzą niektórzy, rozczarowani postanowieniami porozumienia paryskiego z 2015 r., co więcej –uważające za bezzasadnie optymistyczne:

„Szczerze mówiąc – pisze David Roberts na portalu Vox – celu trzymania wzrostu średniej temperatury poniżej 2 stopni (a tym bardziej poniżej 1,5 stopnia) w porównaniu z erą przedprzemysłową zawsze był trochę na wyrost. Aby go osiągnąć, wszystkie kraje świata musiałyby postawić sprawę na ostrzu noża i skurczyć swoje emisje do niewyobrażalnie niskich poziomów. 

To był wysoce nieprawdopodobny scenariusz, ale przynajmniej dawał nadzieję na porywającą historię! Historię o silnej Ameryce, która nakłania Chiny do negocjacji, co z kolei prowadzi prosto do Paryża. Wybór Hillary Clinton na prezydenta byłby dla świata sygnałem, że Ameryka jest zdecydowana wypełnić swoje zobowiązania z Paryża, może nawet z nawiązką, ponadto zagwarantowałby cztery lata pracy nad budowaniem dwu - i wielostronnych sojuszy, które mogłyby przyspieszyć postęp… 

Ta historia się nie zdarzy. USA nie będą silnym przywódcą – będą za to aktywnym i bardzo wpływowym spowalniaczem. Zjednoczone siły republikańskie zatrzymają i odwrócą trend zmniejszania amerykańskich emisji, ustanie także amerykański wkład w globalny wysiłek na rzecz klimatu.”

Joe Romm: Czy Trump przejdzie do historii jako człowiek, który pogrzebie nasze szanse na klimat nadający się do życia?

Zdaniem Joe’go Romma z Climate Progress, los ludzkości leży w rękach człowieka, który neguje zmianę klimatu i obiecuje położyć kres wszelkim działaniom na jego rzecz w USA i na świecie, a także badaniom i rozwojowi odnawialnych źródeł energii.

„Szokujące zwycięstwo Donalda Trumpa w wyborach w USA wyznacza punkt zwrotny w działaniach na rzecz ochrony klimatu, a tym samym– w historii naszego gatunku. Ponieważ procesy, które powodujemy: globalne ocieplenie, podniesienie się poziomu wód, zakwaszenie oceanów, są nieodwracalne w horyzoncie czasowym tysiąca lat.

Ku własnej zgubie Ameryka wybrała człowieka, który wielokrotnie nazywał globalne ocieplenie „oszustwem”, i który oddał EPA (Agencję Ochrony Środowiska) w ręce głównego negacjonisty klimatycznego. Człowieka, który obiecał zniszczyć paryskie porozumienie klimatyczne i wszelką pomoc na rzecz krajów zmagających się ze zmianą klimatu, wygasić krajową politykę klimatyczną, zrehabilitować węgiel i wydrenować środki na rozwój nauki o klimacie i odnawialnych źródeł energii.

Osiągnięta w zeszłym roku w Paryżu jednomyślna zgoda narodów świata, że globalne ocieplenie nie może przekroczyć 2 stopni Celsjusza i wynikające z niej zobowiązanie państw do zmniejszenia emisji, tzw. zamierzone krajowe zobowiązania redukcyjne (Intended Nationally Determined Contributions, INDCs), są i tak mocno niewystarczające.



Rysunek 1. Scenariusze światowych emisji gazów cieplarnianych. Po prawej stronie pokazany szacowany wzrost temperatury do końca stulecia oraz stężenia samego CO2 oraz wraz z innymi gazami cieplarnianymi w ekwiwalencie CO2. Climate Interactive.

Właśnie dlatego Hillary Clinton obiecywała nie tylko wypełnić amerykańskie INDC (redukcja emisji gazów cieplarnianych do 2025 r. o 26 do 28% w porównaniu z poziomem z roku 2005), ale także wyznaczyć i osiągnąć w następnej kolejności ambitniejsze cele – i nakłonić do tego inne kraje, jak tego wymaga porozumienie paryskie.

Co istotne, każdy nowy cel wymaga coraz większego wysiłku poszczególnych państw i coraz trudniej go osiągnąć bez podnoszenia opłat za emisje CO2 lub bardzo aktywnej polityki klimatycznej – ani jedno, ani drugie nie wydaje się leżeć w planach nowego prezydenta.

W zeszłym tygodniu niezależna firma Lux Researchprzedstawiła prognozę, że „po dwóch kadencjach prezydenta Trumpa emisje będą o 16% większe niż byłyby po dwóch kadencjach prezydent Clinton, co w ciągu kolejnych 8 lat da w sumie 3,4 miliardy ton emisji więcej”.

Osobiście nie do końca dowierzam tej prognozie. Po pierwsze – zdaniemPaula Krugmana, ekonomisty specjalizującego się w procesie globalizacji i laureata Nagrody Nobla z 2008 r., czeka nas „globalna recesja, której końca nie widać”.

„Uczynienie nieodpowiedzialnego ignoranta, który otacza się jeszcze gorszymi doradcami, przywódcą narodu z największą gospodarką świata, byłoby godne pożałowania w każdych warunkach. Tym bardziej teraz, kiedy równowaga większości świata jest nadal bardzo chwiejna, ledwie 8 lat po poważnym krachu finansowym…” – stwierdza Krugman.

Jeśli ma on rację, poziom emisji utrzyma się na niezmienionym poziomie, może nawet spadnie – w wyniku kryzysu.

Po drugie, nie wyobrażam sobie drugiej kadencji Trumpa. Po prostu nie jestem w stanie ogarnąć potencjalnych konsekwencji dla świata i dla Ameryki. Po trzecie – szybki spadek cen technologii pozyskiwania czystej energii, z którym mamy do czynienia, oznacza, że ten trend się utrzyma, niezależnie od działań czy zaniechań Trumpa.

Niezależnie od powyższego, nawet jedna kadencja Trumpa na fotelu prezydenta może storpedować i bez tego delikatny plan powstrzymania wzrostu średniej temperatury poniżej 2°C.

Ostatnio Trump ogłosił plan redukcji w ciągu najbliższych 8 lat 100 miliardów dolarów z rządowych wydatków związanych z klimatem, co jest osiągalne tylko przy całkowitym zaprzestaniu finansowania prac badawczo-rozwojowych dotyczących czystej energii, wstrzymaniu wszelkiej pomocy dla innych krajów zmagających się ze zmianą klimatu i całego rządowego wsparcia badań klimatu.

Trump nie może unieważnić porozumienia paryskiego. Może natomiast powstrzymać USA od realizacji jego celów w zakresie klimatu i energii na 2025 r.i odstąpić od planu, w ramach którego wszystkie duże państwa muszą stawiać sobie coraz ambitniejsze zadania, a nawet za kulisami blokować i opóźniać negocjacje klimatyczne, jak dziesięć lat temu czynił to George W. Bush.

Jedną z największych szkód, jakie może skutkować prezydencja Trumpa, to jego nominacje, począwszy od mianowania następcy zmarłego niedawno sędziego Sądu Najwyższego, Antonina Scali. Przy poparciu administracji przychylnej emisjom Sąd Najwyższy może blokować lub opóźniać wszelkie działania na rzecz klimatu przez całe nadchodzące lata.

Wyjątkowe kontrowersje wywołała wiadomość o powierzeniu tymczasowego zarządu EPA Myronowi Ebellowi. Zdaniem New York Timesa, „gdyby Trump szukał kogoś, kto najlepiej spełni jego wyborcze obietnice dotyczące demontażu jednej ze sztandarowych polityk administracji Obamy – jego politykę klimatyczną – nie mógłby znaleźć bardziej odpowiedniego kandydata niż pan Ebell.”. Ebell stanie na czele grupy, której zadaniem jest przejęcie EPA z rąk ustępującego zarządu, obsadzenie wakujących stanowisk i wyznaczenie strategii wszystkich rządowych instytucji mających związek z nauką o klimacie. Wg portalu Politico jest także kandydatem na przyszłego szefa EPA.

Tymczasem dał się poznać jako najbardziej zagorzały przeciwnik obecnej prowadzonej przez Agencję strategii Clean Power Plan. Jest to szeroko zakrojony plan redukcji emisji powstałych w elektrowniach, między innymi poprzez zamknięcie najbardziej zanieczyszczających zakładów. Zdaniem Ebella plan ten, który ostatecznie udało się uruchomić w 2015 r., jest nielegalny. W wywiadzie, jakiego w zeszłym roku udzielił w Paryżu, miał powiedzieć, że „ma nadzieję, że przyszły prezydent, ktokolwiek nim będzie, cofnie regulacje dotyczące elektrowni, jak również kilka innych regulacji, które bardzo szkodzą naszej gospodarce”.

Ebell piastuje wysokie stanowiska w Competitive Enterprise Institute, organizacji lobbystycznej z Waszyngtonu finansowo zależnej od firm z sektora paliwowego oraz Cooler Heads Coalition, gremium, która stawia sobie za cel „rozpraszanie mitów o globalnym ociepleniu poprzez prezentację słabości ich argumentów ekonomicznych i naukowych oraz analizy ryzyka.” Jest jednym z najbardziej rozpoznawalnych negacjonistów klimatycznych w Stanach Zjednoczonych, autorem wielu zjadliwych wypowiedzi w programach telewizyjnych i na konferencjach naukowych, zwłaszcza tych sponsorowanych przez negacjonistów klimatycznych.

Joe Romm z Climate Progress zaznacza jednak, że nawet łączne działania administracji Trumpa, zdominowanego przez republikanów Kongresu oraz Sądu Najwyższego USA nie zablokują transformacji w kierunku czystych źródeł energii: „Światowe tendencje rynkowe, polityczne i technologiczne jasno wskazują, że czeka nas nieunikniona rewolucja klimatyczna związana z czystą energią. Prezydent Trump nie jest w stanie odwrócić tych tendencji, nawet gdyby mianował prezesów korporacji naftowych na szefów Departamentów Energii i Spraw Wewnętrznych. Nie powstrzyma rozwoju i rozpowszechnienia energii ze słońca, wiatru, nowoczesnych akumulatorów i elektrycznych samochodów.

Ale w czasach, kiedy świat potrzebuje lidera na miarę Winstona Churchilla, dostał właśnie Nevilla Chamberlaina. I to właśnie może być spuścizna Donalda Trumpa dla przyszłych pokoleń, jeśli potwierdzą się obawy i zostawi on po sobie świat coraz straszniejszych zmian klimatycznych.”


Agata Usidus-Staręga na podst.:
https://thinkprogress.org/trump-victory-climate-a0c595572299#.afz1on53k
https://robertscribbler.com/2016/11/09/trumps-promise-to-be-americas-most-dangerous-divisive-president/
https://www.nytimes.com/2016/11/12/science/myron-ebell-trump-epa.html?_r=0

Źródło: http://ziemianarozdrozu.pl/artykul/3517/trump-i-dzialania-na-rzecz-zmiany-klimatu-nie-nie-ochrony-%E2%80%93-zmiany%E2%80%A6

Polskie Forum Astronautyczne

Odp: Wzrost efektu cieplarnianego na Ziemi w ostatnich dekadach
« Odpowiedź #168 dnia: Styczeń 27, 2017, 10:43 »

Online Orionid

  • Weteran
  • *****
  • Wiadomości: 24965
  • Very easy - Harrison Schmitt
Odp: Wzrost efektu cieplarnianego na Ziemi w ostatnich dekadach
« Odpowiedź #169 dnia: Styczeń 27, 2017, 10:46 »
W zasadzie administracja prezydenta Donalda Trumpa nie może całkowicie ignorować finansowania badań klimatycznych. Jeszcze sporo czasu pozostało do podjęcia decyzji nt. ewentualnego  cięcia budżetu na nauki o Ziemi.

In congressional testimony, none of Trump's cabinet nominees fully agreed with the mainstream scientific consensus that human-caused emissions of greenhouse gases are the dominant cause of global warming, and that acting to reduce such emissions is imperative in order to limit climate change impacts, from sea level rise to deadly heat waves.

Instead, they each denied that climate change is a hoax and that humans do play a role in causing widespread changes to the climate, which conflicts with President Trump's views on the issue. Trump has maintained that global warming is a hoax.


http://mashable.com/2017/01/24/noaa-climate-science-trump-wilbur-ross/#Nf5E.Mvi9qq6


As reports filter out about restrictions on research and public communications at other federal agencies since the inauguration of President Donald Trump, a NASA official said Jan. 24 there have been no changes to the agency’s programs or policies.

Speaking at a town hall meeting during the 97th Annual Meeting of the American Meteorological Society (AMS) here, Michael Freilich, the director of NASA’s Earth science division, emphasized that the new administration had not made any changes to his programs since taking office Jan. 20.


http://spacenews.com/no-changes-to-nasa-research-or-communications-under-new-administration/

Online Orionid

  • Weteran
  • *****
  • Wiadomości: 24965
  • Very easy - Harrison Schmitt
Odp: Wzrost efektu cieplarnianego na Ziemi w ostatnich dekadach
« Odpowiedź #170 dnia: Styczeń 30, 2017, 00:21 »


Link do materiału:
Prof. Piotr Skubała: „Czy czeka nas świetlana przyszłość?”
Opublikowany 27 lip 2015
Wykład prof. dr. hab. Piotra Skubały wygłoszony podczas trzeciej edycji międzynarodowej akcji „Fascynujący Świat Roślin”, odbywającej się w maju 2015 r. na Wydziale Biologii i Ochrony Środowiska UŚ



Link do materiału:
Czy rozwój cywilizacji według dotychczasowego modelu jest możliwy? Wykład 4
Opublikowany 14 sty 2014
Wykład dr. hab. prof. UŚ Piotra Skubały z cyklu „Bioetyka i etyka środowiskowa"

Cywilizacja przemysłowa opierająca się na nieodnawialnych bogactwach naturalnych i gospodarce wydobywczej, bez wątpienia doprowadziła do kryzysu ekologicznego. Jaki jest dzisiaj stan planety? Jakie priorytety ma współczesne społeczeństwo? Czy dostrzegamy koniec starego i początek nowego świata? Jedną z alternatywnych koncepcji rozwoju jest model Trzeciej Rewolucji Przemysłowej, w której rozproszona energetyka odnawialna odgrywa fundamentalną rolę.

- Cywilizacja wczoraj i dziś
- Priorytety we współczesnym świecie. Paradoksy we współczesnym świecie
- Czy świat dostrzega koniec starego i początek nowego? Dobre czasy się skończyły
- Co dalej z naszą cywilizacją? Rozwój zrównoważony i Trzecia Rewolucja Przemysłowa
- Dlaczego nowe źródła energii? Dlaczego odnawialne źródła energii (OZE) są lepsze?
- Jaka energetyka odnawialna? Kto to jest prosument?
- Energetyka odnawialna to nowy świat i zmiana stylu życia
- Czy technologie rozproszonej energetyki odnawialnej zaspokoją nasze potrzeby?
- Trzecia Rewolucja już trwa. Czy uda nam się zmiana systemu?
- Dobre czasy się zaczynają!

Materiał zrealizowany przez Centrum Kształcenia na Odległość Uniwersytetu Śląskiego.

Offline Robek

  • Senior
  • ****
  • Wiadomości: 617
  • LOXem i ropą! ;)
Odp: Wzrost efektu cieplarnianego na Ziemi w ostatnich dekadach
« Odpowiedź #171 dnia: Styczeń 31, 2017, 21:26 »
Cywilizacja przemysłowa opierająca się na nieodnawialnych bogactwach naturalnych i gospodarce wydobywczej, bez wątpienia doprowadziła do kryzysu ekologicznego. Jaki jest dzisiaj stan planety?

O planete to bym się nie martwił, natomiast kiedy za kilkaset lat skończy się węgiel i ropa, to wtedy stanie się to, co się marzy temu gościowi z tych filmików  ;D

Online Orionid

  • Weteran
  • *****
  • Wiadomości: 24965
  • Very easy - Harrison Schmitt
Odp: Wzrost efektu cieplarnianego na Ziemi w ostatnich dekadach
« Odpowiedź #172 dnia: Styczeń 31, 2017, 22:24 »
Ale chyba ma znaczenie jakim powietrzem oddychasz?
Myślenie, że  można wydobywać długo węgiel czy ropę tylko dlatego, że będą istnieć  zasoby tych surowców nie bierze  pod uwagę rachunku ekonomicznego. Zatem perspektywa czasowa ich wydobywania jest o wiele krótsza.
Rok 2043 można traktować z pewnym przybliżeniem, ale może on stanowić  symbol końca pewnej epoki.
Działania powinny się skupiać na płynnym przejściu do czerpania zasobów energii z innych źródeł w stopniu wysoce dominującym. 
Ale czy artykuły propagandowe są w stanie zapobiec załamaniu cywilizacji?

W Polsce kończy się węgiel
26 sierpnia 2015

Według prognoz Warszawskiego Instytutu Studiów Energetycznych w ciągu kolejnych pięciu lat zatrudnienie w branży spadnie poniżej 60 tys., a do końca lat 30 do ok. 24 tys. osób. Ostatnia tona węgla wyjedzie z polskiej kopalni najpóźniej w latach 50.

http://wysokienapiecie.pl/energetyka-konwencjonalna/910-w-polsce-konczy-sie-wegiel-analiza
http://serwisy.gazetaprawna.pl/energetyka/artykuly/695183,polska-energetyka-ma-wielki-problem-za-20-lat-skonczy-sie-wegiel-brunatny-kamienny-bedzie-za-drogi.html

Era węgla, ropy i gazu dobiega końca. Co dalej?

Data publikacji: 09.04.2015

Węgiel, ropa i gaz napędzają nasz świat od niemal trzech stuleci. I wkrótce doprowadzą go do ekologicznej katastrofy. A kiedy ich zasoby się wyczerpią, światową gospodarkę dotknie prawdopodobnie największy kryzys w dziejach. Jak tego uniknąć?

W 2043 roku skończy się era paliw kopalnych. Reaktory jądrowe, od lat pracujące na najwyższych obrotach, zaczną się przegrzewać. Energia elektryczna stanie się towarem deficytowym. Symbolem bogactwa i jednocześnie najbardziej poszukiwanym towarem na czarnym rynku będą baterie słoneczne.

Węgiel, ropa i gaz napędzają nasz świat od niemal trzech stuleci. I wkrótce doprowadzą go do ekologicznej katastrofy. A kiedy ich zasoby się wyczerpią, światową gospodarkę dotknie prawdopodobnie największy kryzys w dziejach. Jak tego uniknąć?

W 2043 roku skończy się era paliw kopalnych. Reaktory jądrowe, od lat pracujące na najwyższych obrotach, zaczną się przegrzewać. Energia elektryczna stanie się towarem deficytowym. Symbolem bogactwa i jednocześnie najbardziej poszukiwanym towarem na czarnym rynku będą baterie słoneczne.

Ziemia, którą znaliśmy, zmieni się nie do poznania. Wielkie powodzie spustoszą nadbrzeżne metropolie, zbierając śmiertelne żniwo.

Zmiany klimatyczne przyniosą katastrofalne skutki. Drastycznie podniesie się poziom mórz i oceanów, a w efekcie Ziemia, którą znaliśmy, zmieni się nie do poznania. Wielkie powodzie spustoszą nadbrzeżne metropolie, zbierając śmiertelne żniwo. Liczba ofiar zacznie wymykać się prowadzonym dotychczas statystykom. Dostęp do żywności i leków będzie mocno ograniczony.

Taką perspektywę w jednej z ostatnich powieści zarysowuje brytyjski pisarz David Mitchell. Wymysły nawiedzonego literata? Nie do końca. Choć większość z nas nie dopuszcza do siebie myśli, że klimatyczny armagedon mógłby nastąpić jeszcze w tym wieku, brutalna wizja Mitchella bynajmniej nie jest wyssana z palca – ostrzega brytyjski dziennik "The Guardian".

Nie o taki świat walczyliśmy – tak ekologiczną katastrofę skwitują zapewne ci, którzy jeszcze ćwierć wieku temu świętowali zwycięstwo kapitalizmu. A wtórować im będą wszyscy, którzy przed laty zachłysnęli się wizją świetlanej przyszłości. Bo konsekwencje niczym nieograniczonego rozwoju poniesie każdy.

Pozimnowojenny model kapitalizmu pod wieloma względami sprawdził się doskonale. W skali globalnej udało się do pewnego stopnia zmniejszyć poziom ubóstwa. Coraz mniej ludzi żyje poniżej minimum egzystencji - mniej ludzi głoduje, a dostęp do edukacji i opieki zdrowotnej stał się bardziej powszechny.

Skutki uboczne? Przede wszystkim olbrzymi wzrost zapotrzebowania na energię. Zachodnie korporacje wiedzione wizją olbrzymich zysków, w poszukiwaniu siły roboczej zaczęły uruchamiać masową produkcję w Azji. Przeniesienie fabryk sprawiło, że energochłonność światowego przemysłu uległa dramatycznemu zwiększeniu. W wyniku globalizacji ludzie Wschodu poznali Zachód, zapragnęli nie tylko więcej produkować, ale i konsumować. I jedno i drugie nie jest oczywiście możliwe bez stałych dostaw energii – w przypadku Indii czy Chin pochodzącej prawie wyłącznie z węgla. Statystyki są bardzo niepokojące: w Państwie Środka co dwa tygodnie powstaje nowa elektrownia węglowa.

Naukowcy ostrzegają, że jedynym sposobem na ograniczenie lub spowolnienie globalnego ocieplenia jest powstrzymanie się od wydobycia i przetwarzania węgla, ropy i gazu. Wielkie korporacje i rządy krajów bogatych w złoża – według wyliczeń – musiałyby zapomnieć o ok. 66-80% kopalin znajdujących się pod gruntem. W przeciwnym razie średnia temperatura na Ziemi w najbliższych latach podniesie się o ponad 2 stopnie Celsjusza.

Jednak czy dążenie do powstrzymania galopującej degradacji środowiska może iść w parze z dalszym wzrostem gospodarczym?

Ekologiczna utopia

Jeżeli największe gospodarki świata nadal będą inwestować w "rabunkowe" wydobycie paliw kopalnych, nasza planeta po prostu się ugotuje. A my razem z nią.

Uświadamianie światowym przywódcom skali zagrożenia jest trudną sztuką. Niestety rządzący, którzy swoje chęci ratowania Ziemi przekuwają w realne działanie, należą do mniejszości. Zmagania aktywistów organizacji ekologicznych zmierzające do ograniczenia wydobycia paliw kopalnych przypominają przez to raczej walkę Don Kichota z wiatrakami. Polityczny konsensus osiągany na szczytach klimatycznych to często propagandowe mrzonki, ekologiczna utopia. Biznes – a za sprawą lobbystów także polityka – bez skrupułów potrafią powiedzieć nauce: mylicie się, nie jest aż tak źle, a jeżeli coś zacznie się dziać, na pewno uda się to powstrzymać.

Ale niestrudzeni ekolodzy i tak nieustannie biją na alarm. Jeżeli największe gospodarki świata utrzymają obecne tempo wzrostu i nadal będą inwestować w "rabunkowe" wydobycie paliw kopalnych, nasza planeta po prostu się ugotuje. A my razem z nią.

Niektórzy powoli zaczynają sobie zdawać sprawę, że stawka w tej grze jest naprawdę wysoka. Chiny i USA w listopadzie 2014 roku zawarły umowę w sprawie redukcji dwutlenku węgla. Zdaniem ekspertów otwiera to drogę do globalnego porozumienia, które mogłoby zastąpić Protokół z Kioto. Skuteczność podpisanego w 1997 roku dokumentu w praktyce oceniana jest jako bliska zeru, głównie za sprawą wspomnianych Chin i Indii, rekordzistów w emisji dwutlenku węgla.

Alarmujące głosy pojawiają się także w środowisku ekonomistów. Dyrektor brytyjskiego banku centralnego Mark Carney podczas zeszłorocznej konferencji Banku Światowego stanowczo podkreślił, że warunkiem utrzymania wzrostu średniej temperatury na świecie poniżej krytycznego progu 2 stopni jest rezygnacja z wydobycia zdecydowanej większości rezerw węgla, ropy i gazu.

W ekologiczno-ekonomicznych dysputach udział bierze jednak także mnóstwo sceptyków. Katastrofalne perspektywy rabunkowej gospodarki zdaje się lekceważyć między innymi premier Australii Tony Abott – odmówił bowiem włączenia problematyki zmian klimatycznych do agendy listopadowego szczytu G20. Australijscy ekolodzy krytykują konserwatystę także za to, że – jak twierdzą – za wszelką cenę stara się w Australii zdusić sektor energii odnawialnej. Negatywnie oceniają też zniesienie podatku od emisji CO2, który mieli płacić najwięksi emitenci w kraju.

Naukowcy, ekolodzy, politycy i ekonomiści prześcigają się w proponowaniu "jedynie słusznych" sposobów ratowania naszej planety. Zdaniem Dietera Helma, profesora energetyki z Oxford University, palącego problemu paliw kopalnych ludzkość może pozbyć się w trzech krokach: pierwszym będzie wprowadzenie podatku węglowego, który w naturalny sposób ograniczy zużycie surowca. Kolejnym – ostateczna przesiadka z węgla na gaz, który, choć również jest paliwem kopalnym, przy spalaniu emituje o połowę mniej dwutlenku węgla. Trzecim, i być może, najważniejszym – wykorzystanie najnowocześniejszych technologii do produkcji czystej energii. Mrzonki? Być może, ale jeśli globalnego ocieplenia nie uda się powstrzymać, to nasza cywilizacja znajdzie się w naprawdę poważnych kłopotach.


Źródło: http://www.newsweek.pl/biznes/kiedy-wyczerpia-sie-zasoby-ropy-i-gazu-czy-swiat-bez-nich-przetrwa-,artykuly,360655,1.html

Wykreśliłem niepotrzebne powtórzenia
Radek68
« Ostatnia zmiana: Luty 23, 2017, 22:26 wysłana przez Radek68 »

Offline Borys

  • Weteran
  • *****
  • Wiadomości: 2415
Odp: Wzrost efektu cieplarnianego na Ziemi w ostatnich dekadach
« Odpowiedź #173 dnia: Styczeń 31, 2017, 23:10 »
Cywilizacja przemysłowa opierająca się na nieodnawialnych bogactwach naturalnych i gospodarce wydobywczej, bez wątpienia doprowadziła do kryzysu ekologicznego. Jaki jest dzisiaj stan planety?

Niby offtop (nie do końca), ale może warto przypomnieć monolog George'a Carlina nt ratowania planety. Trudno uwierzyć, że minęło już ćwierć wieku.

Offline thunfaes

  • Zarejestrowany
  • *
  • Wiadomości: 1
  • LOXem i ropą! ;)
    • http://powiekszanie-biustu.net.pl/
Odp: Wzrost efektu cieplarnianego na Ziemi w ostatnich dekadach
« Odpowiedź #174 dnia: Luty 01, 2017, 13:00 »
Już dawno go nie oglądałem, a świetny jest ten występ :D

Offline Robek

  • Senior
  • ****
  • Wiadomości: 617
  • LOXem i ropą! ;)
Odp: Wzrost efektu cieplarnianego na Ziemi w ostatnich dekadach
« Odpowiedź #175 dnia: Luty 01, 2017, 22:57 »
Ale chyba ma znaczenie jakim powietrzem oddychasz?

Oceniam że powietrze u mnie jest dobrej jakości, w końcu trudno się spodziewać żeby na wsi było inaczej  ;D
No i przecież to się już nie zmieni, w końcu jak sam mówisz węgla jest wydobywane coraz mniej.

Myślenie, że  można wydobywać długo węgiel czy ropę tylko dlatego, że będą istnieć  zasoby tych surowców nie bierze  pod uwagę rachunku ekonomicznego. Zatem perspektywa czasowa ich wydobywania jest o wiele krótsza.
Rok 2043 można traktować z pewnym przybliżeniem, ale może on stanowić  symbol końca pewnej epoki.
Działania powinny się skupiać na płynnym przejściu do czerpania zasobów energii z innych źródeł w stopniu wysoce dominującym. 

Akurat ostatnio PiS wycofuje się z OZE na rzecz węgla, w końcu trzeba ratować kopalnie, czy może bardziej ludzi którzy tam pracują.

Taką perspektywę w jednej z ostatnich powieści zarysowuje brytyjski pisarz David Mitchell. Wymysły nawiedzonego literata? Nie do końca. Choć większość z nas nie dopuszcza do siebie myśli, że klimatyczny armagedon mógłby nastąpić jeszcze w tym wieku, brutalna wizja Mitchella bynajmniej nie jest wyssana z palca – ostrzega brytyjski dziennik "The Guardian".

Gdzie indziej na świecie to nie wiem, ale dla większości Polaków to w tym XXI wieku niewiele się zmieni.
Może zrobi się o kilka stopni cieplej, poziom może pójdzie w góre o pół metra, i w latach pięćdziesiątych skończy się węgiel, i tyle.

Niby offtop (nie do końca), ale może warto przypomnieć monolog George'a Carlina nt ratowania planety. Trudno uwierzyć, że minęło już ćwierć wieku.

Bo w tym wszystkim samo mówienie że się chce ratować planete ładnie brzmi, natomiast jak ktoś by opowiadał że chce ratować jakieś zagrożone gatunki zwierząt, to już nie za bardzo.
Bo przecież wiele gatunków zwierzą wyginęło, a planeta przetrwała, więc takie gadanie by było za słabe.

Online Orionid

  • Weteran
  • *****
  • Wiadomości: 24965
  • Very easy - Harrison Schmitt
Odp: Wzrost efektu cieplarnianego na Ziemi w ostatnich dekadach
« Odpowiedź #176 dnia: Luty 03, 2017, 21:07 »
Zmiany klimatu to również więcej rtęci w planktonie
31.01.2017

Na skutek zmian klimatycznych może nastąpić siedmiokrotne zwiększenie zawartości metylortęci w zooplanktonie żyjącym w morzach i jeziorach - alarmują szwedzcy naukowcy w piśmie "Science Advances".

Zdaniem naukowców globalne ocieplenie może przyczynić się do zwiększenia stężenia materii organicznej w wodnych ekosystemach na północnej półkuli, włączając w to Morze Bałtyckie. W konsekwencji, na skutek zaburzenia łańcuchów pokarmowych, może nastąpić siedmiokrotne zwiększenie metylortęci w zooplanktonie.
 
"Badania ujawniają zjawisko, które nie zostało wcześniej opisane. Wyniki są przełomowe dla przewidywaniu tego, jak globalne zmiany klimatu mogą wpływać na działanie metylortęci na ekosystemy i ludzi" - wyjaśnia lider projektu badawczego, prof. Erik Björn z Umeå University (Szwecja).
 
Na materię organiczną składają się m.in. związki humusowe. Te wpływają na wodne środowisko na wiele sposobów - m.in. redukując przejrzystość wody i tym samym dostęp światła. Takie zjawisko może prowadzić do zmniejszenia produkcji fitoplanktonu (na skutek ograniczenia fotosyntezy) na rzecz rozwoju bakterii, które chętnie wykorzystują kwasy humusowe dla swojego rozwoju. W konsekwencji może dojść do zmiany troficznej w łańcuchach pokarmowych. W morzach i jeziorach zdominowanych przez fitoplankton (organizmy autotroficzne, czyli samożywne) może pojawić się więcej bakterii, które są heterotroficzne (cudzożywne).
 
Naukowcy przypominają, że heterotroficzna sieć pokarmowa składa się z większej liczby poziomów, które tworzą różne organizmy. To powoduje, że metylortęć ma więcej czasu na koncentrację w dużych ilościach w środowisku wodnym.
 
"Nasze badania potwierdzają tę hipotezę i pokazują, że zwiększenie o 15-20 proc. materii organicznej w wodach może spowodować zmianę sieci pokarmowej - z autotroficznej na heterotroficzną - i prowadzić do zwiększenia zawartości metylortęci w zooplanktonie od dwóch do siedmiu razy" - wyjaśnia Björn.
 
Rtęć występuje w środowisku w postaci związków chemicznych o różnej toksyczności. Najbardziej szkodliwe dla człowieka są organiczne związki metylortęciowe. Powstają one w wodach i glebie pod wpływem mikroorganizmów. Metylortęć kumuluje się w rybach i innych organizmach morskich. Z danych Światowej Organizacji Zdrowia (WHO) wynika, że rtęć jest wśród 10 chemikaliów najbardziej szkodliwych dla zdrowia człowieka. (PAP)

http://naukawpolsce.pap.pl/aktualnosci/news,412916,zmiany-klimatu-to-rowniez-wiecej-rteci-w-planktonie.html

Offline Tomasz Noga

  • Senior
  • ****
  • Wiadomości: 547
Odp: Wzrost efektu cieplarnianego na Ziemi w ostatnich dekadach
« Odpowiedź #177 dnia: Luty 04, 2017, 11:37 »
Cywilizacja przemysłowa opierająca się na nieodnawialnych bogactwach naturalnych i gospodarce wydobywczej, bez wątpienia doprowadziła do kryzysu ekologicznego. Jaki jest dzisiaj stan planety?

O planete to bym się nie martwił, natomiast kiedy za kilkaset lat skończy się węgiel i ropa, to wtedy stanie się to, co się marzy temu gościowi z tych filmików  ;D

Obejrzałem ten wykład i niestety jest w nim wiele uproszczeń (wręcz manipulacji) i myślenia życzeniowego ::) A szkoda, bo co do zasady zgadzam się z autorem w wielu kwestiach

Online Orionid

  • Weteran
  • *****
  • Wiadomości: 24965
  • Very easy - Harrison Schmitt
Odp: Wzrost efektu cieplarnianego na Ziemi w ostatnich dekadach
« Odpowiedź #178 dnia: Luty 06, 2017, 02:45 »
Potężne pęknięcie w lodowcu na Antarktyce
5 grudnia 2016

Eksperci z NASA sfotografowali potężną szczeliną w Lodowcu Szelfowym Larsena. Pęknięcie ma 113 kilometrów długości, 90 metrów szerokości, a jest głębokie na pół kilometra.

Całość Lodowca Szelfowego Larsena ma wielkość około jednej czwartej Polski. Lodowiec został podzielony na trzy fragmenty. Larsen A, to najmniejsza jego część. Rozpadła się w 1995 roku. Larsen B rozpadł się w 2002 roku. Larsen C jest największym fragmentem i do niedawna wydawał się być stabilny.

Szczelina nie jest nowa. Badacze obserwują ją od dawna. Od 2011 roku szczelina stale się powiększa, ale jej tempo nabrało rozpędu w ostatnich latach. W ciągu ostatniego półrocza pęknięcie powiększyło się o 22 kilometry. Naukowcy uważają, że Lodowiec Larsena istnieje od końca ostatniego zlodowacenia, czyli w zaokrągleniu od 12 tysięcy lat.

Co jest przyczyną pęknięcia w lodowcu Larsen C? Tutaj zaskoczenia nie ma. Za wszystko odpowiada wzrost temperatury oceanów. Lodowce szelfowe unoszą się powierzchni wody i są niejako przedłużeniem lodowców lądowych. Coraz cieplejsze wody powoli roztapiają go od spodu, co powoduje najpierw pęknięcie, a potem odłamanie się.

Rozpad Larsena C nie spowoduje podniesienia się poziomu mórz i oceanów, bo lodowce szelfowe i tak znajdują się w wodzie. Powstanie potężna góra lodowa. Naukowcy widzą jednak inne zagrożenie. Brak lodowców szelfowych przyspieszy niszczenie kontynentalnych lodowców Antarktydy. Lodowce szelfowe stanowią swoistą barierę przed morzem dla tych kontynentalnych.

 Źródło: NASA, dzienniknaukowy.pl
http://dzienniknaukowy.pl/planeta/potezne-pekniecie-w-lodowcu-na-antarktyce/
« Ostatnia zmiana: Luty 06, 2017, 02:47 wysłana przez Orionid »

Online Orionid

  • Weteran
  • *****
  • Wiadomości: 24965
  • Very easy - Harrison Schmitt
Odp: Wzrost efektu cieplarnianego na Ziemi w ostatnich dekadach
« Odpowiedź #179 dnia: Luty 13, 2017, 06:39 »
Szyszko: miasta zabiegają o organizację szczytu klimatycznego, kandydatura Śląska - interesująca
12.02.2017


PAP Andrzej Grygiel / Andrzej Grygiel

Niewątpliwie Śląsk ma kilka atutów, które mogłyby zachęcić do powierzenia mu miana organizatora COP24 w 2018 roku - powiedział PAP minister środowiska Jan Szyszko. Jednak jak dodał, nic nie jest przesądzone, a kolejne miasta myślą o zgłoszeniu swoich kandydatur.

Chęć zorganizowania tej konferencji wyraziły m.in. Katowice i Gdańsk.
 
"Katowice są interesujące, bo tam jest węgiel, tam są górnicy, tam możemy pokazać nowe technologie - wydobycia i spalania węgla. Wydaje mi się, że byłoby to pouczające dla całego świata - zobaczyć to, co się w Polsce dzieje, jaka jest nasza specyfika. Jestem pragmatykiem i uważam, że gdyby sekretariat konwencji klimatycznej wybrał Śląsk, nie byłoby źle" - podkreślił szef MŚ.
 
Minister dodał, że najprawdopodobniej na wiosnę do Polski przyjadą przedstawiciele sekretariatu konwencji klimatycznej, którzy wybiorą organizatora z zaproponowanych przez resort środowiska kandydatur.
 
Szczyty klimatyczne ONZ, czyli tzw. COP-y (Conferences of the Parties) to doroczne globalne konferencje, podczas których negocjowane są działania na rzecz polityki klimatycznej. Nasz kraj już dwukrotnie był ich organizatorem - w 2008 r w Poznaniu i w 2013 r. w Warszawie. Podczas szczytu w marokańskim Marrakeszu w 2016 roku Konferencja Stron Ramowej Konwencji Narodów Zjednoczonych ws. zmian klimatu ogłosiła, że gospodarzem szczytu klimatycznego w 2018 r. będzie Polska. Natomiast tegoroczna konferencja obędzie się w Bonn w Niemczech.
 
Na razie nie znamy polskiego miasta-gospodarza, które zorganizuje szczyt. Minister środowiska Jan Szyszko powiedział PAP, że swoje kandydatury zgłosiły na razie dwa miasta - Gdańsk i Katowice. Dodał, że do resortu docierają sygnały, iż nad organizacją imprezy zastanawiają się też kolejne - m.in. Warszawa, Poznań i Wrocław.
 
Szef resortu pytany, czy polska strona ma jakiegoś faworyta, odpowiedział, że na razie nie. Przyznał jednak, że organizacja szczytu na Śląsku byłaby ciekawym pomysłem.
 
Szyszko podkreślił, że konferencja w 2018 r. będzie bardzo istotna, ponieważ wyznaczy konkretne kierunki realizacji porozumienia paryskiego, które zacznie obowiązywać od 2020 r. Minister tłumaczył, że Polska podczas szczytu klimatycznego będzie chciała pokazać innym państwom, jak prowadzić do neutralności emisji gazów cieplarnianych (czyli równowagi między emisją CO2 a jego pochłanianiem przez gleby czy lasy), posługując się innowacyjnymi technologiami.
 
Minister zapowiedział, że nasz kraj zaprezentuje m.in. projekt leśnych gospodarstw węglowych, których pilotaż ma ruszyć w tym roku. Chodzi o to, że przy odpowiednim zagospodarowaniu lasu, np. przez sadzenie konkretnych gatunków drzew, mogą one kumulować więcej węgla organicznego.
 
Do zalesienia w Polsce mamy ok. 2 mln ha gleb. Jak przekonywał, może to się przełożyć na kilkadziesiąt milionów ton wychwyconego z atmosfery dwutlenku węgla.
 
Resort środowiska chce też, by taki mechanizm mógł być uznany przez UE. "Jest to zgodne z prawem UE. Już teraz KE promuje technologię CCS (podziemne składowanie dwutlenku węgla - PAP) jako magazynowanie CO2. Przecież jest to +pochłanianie+, tylko, że pod ziemią. CCS opłaca się wtedy, kiedy cena jednej tony emisji kosztuje ok. 100 euro".
 
Jego zdaniem polska propozycja dotycząca tzw. leśnych gospodarstw węglowych to bardziej racjonalne rozwiązanie. "Przy lasach ten koszt jest zdecydowanie niższy, a dodatkowo jest wymierny efekt ekologiczny, czyli regeneracja układów przyrodniczych. Na tym rozwiązaniu mogliby też zarobić prywatni właściciele ziemi, którzy chcieliby zalesić swój teren" - przekonywał.
 
Szyszko dodał, że polski rząd chce przełożyć postanowienia porozumienia paryskiego na politykę klimatyczno-energetyczną Unii. "Globalna polityka klimatyczna mówi, iż należy dokonać redukcji koncentracji CO2 w atmosferze jak najszybciej, jak najtaniej, jak najbardziej skutecznie, wykorzystując redukcję emisji i wychwyt CO2. UE odeszła od tego i głównie zwraca uwagę na redukcję" - powiedział. Dodał, że porozumienie paryskie mówi też, iż redukcja koncentracji CO2 w atmosferze ma się odbywać z poszanowaniem dobrowolności i specyfiki gospodarczej konkretnych państw.
 
Przypomniał, że przyjęty przez państwa UE cel 40-proc. redukcji CO2 na 2030 r. wynegocjowano jeszcze przed globalną umową klimatyczną z Paryża. Minister przyznał, że Polska spełni cele klimatyczne dla Wspólnoty, ale na bazie własnych pomysłów i możliwości, zgodnie z nowym porozumieniem.
 
Wynegocjowane w stolicy Francji porozumienie jest pierwszą umową międzynarodową zobowiązującą wszystkie państwa do działań na rzecz ochrony klimatu. Jej głównym celem jest utrzymanie wzrostu globalnych średnich temperatur na poziomie znacznie mniejszym niż 2 st. C w stosunku do epoki przedindustrialnej i kontynuowanie wysiłków na rzecz ograniczenia wzrostu temperatur do 1,5 st. C.
 
Jak informuje strona climateanalytics.org, porozumienie zostało ratyfikowane już przez ponad 120 państw odpowiadających za ponad 80 proc. światowej emisji CO2. Polska zrobiła to w ub.r.
 
Michał Boroń (PAP)
http://naukawpolsce.pap.pl/aktualnosci/news,413113,szyszko-miasta-zabiegaja-o-organizacje-szczytu-klimatycznego-kandydatura-slaska---interesujaca.html

Polskie Forum Astronautyczne

Odp: Wzrost efektu cieplarnianego na Ziemi w ostatnich dekadach
« Odpowiedź #179 dnia: Luty 13, 2017, 06:39 »