Autor Wątek: Astrofizyka - Badania różne (zbiorczo)  (Przeczytany 33726 razy)

0 użytkowników i 1 Gość przegląda ten wątek.

Online Orionid

  • Weteran
  • *****
  • Wiadomości: 3734
  • Very easy - Harrison Schmitt
Odp: Astrofizyka - Badania różne (zbiorczo)
« Odpowiedź #195 dnia: Luty 03, 2017, 20:48 »
Brązowy karzeł - zamiast dwóch planet
02.02.2017

Wokół układu podwójnego gwiazd o nazwie NSVS 14256825 prawdopodobnie krąży brązowy karzeł, a nie - jak przypuszczano do tej pory - jedna lub dwie planety – poinformował Uniwersytet Zielonogórski. Wskazują na to najnowsze badania przeprowadzone przez naukowców z Polski i Turcji.

Układ oznaczony jako NSVS 14256825 to para gwiazd, z których jedna ma masę 0,4 masy Słońca, a druga 0,1 masy Słońca. Gwiazdy obiegają wspólny środek masy co niecałe trzy godziny. Obserwacje zaćmień jednej gwiazdy przez drugą pozwoliły astronomom na ustalenie obecności trzeciego składnika w tym układzie, który obiega parę gwiazd z okresem 10 lat, czyli trochę mniej, niż wynosi okres obiegu Jowisza dookoła Słońca.
 
Ten niewidoczny towarzysz w układzie NSVS 14256825 wydaje się mieć masę 14,75 razy większą niż Jowisz – ustalono to z dokładności lepszą niż 1 proc.
 
Tak spora masa obiektu oznacza, że należy on do kategorii tzw. brązowych karłów, a nie do planet. Tym samym polsko-turecki zespół badawczy poddał w wątpliwość wcześniejsze doniesienia o odkryciu jednej lub dwóch planet typu jowiszowego w układzie NSVS 14256825.
 
Brązowe karły to obiekty o masach pośrednich pomiędzy planetami a gwiazdami. Czasami są określane jako "nieudane gwiazdy", bowiem mają masę pozwalającą na syntezę w ich wnętrzach deuteru w hel, ale zbyt małą, aby nastąpiły reakcje syntezy wodoru w hel, co jest podstawowym źródłem energii w gwiazdach. Przyjmuje się, że brązowe karły mają masy od 14 do 80 mas Jowisza.
 
Układ NSVS 14256825 obserwowany jest od 17 lat, przy czym polsko-turecki zespół prowadzi jego obserwacje od 2009 roku. Do tego celu wykorzystywanych jest pięć teleskopów, w tym - w Polsce. Są to: teleskop o średnicy 50 cm należący do Obserwatorium Astronomicznego Uniwersytetu Jagiellońskiego, teleskop 60 cm będący własnością Obserwatorium Astronomicznego Uniwersytetu Pedagogicznego z Krakowa na Suhorze, 1 m turecki teleskop w TUBITAK National Observatory, 60 cm turecki teleskop należący do Adiyaman University Observatory oraz 1,3 m grecki teleskop ze Skinakas Astronomical Observatory na Krecie.
 
W skład polskiej części zespołu badawczego wchodzą: prof. Krzysztof Goździewski z Centrum Astronomii Uniwersytetu Mikołaja Kopernika w Toruniu, dr Agnieszka Słowikowska, dr Krzysztof Krzeszowski, inż. Michał Żejmo - z Instytutu Astronomii Uniwersytetu Zielonogórskiego, prof. Staszek Zoła, dr Dorota Kozieł-Wierzbowska, Bartłomiej Dębski - z Obserwatorium Astronomicznego UJ w Krakowie oraz dr Waldemar Ogłoza i Marek Dróżdż z Obserwatorium Astronomicznego Uniwersytetu Pedagogicznego na Suhorze. Turecka cześć zespołu to: dr Ilham Nasiroglu i Huseyin Er z Uniwersytetu Ataturka w Erzurum oraz Nazli Karaman z Uniwersytetu Adiyaman.
 
Wyniki badań przedstawiono w artykule, który ukaże się w amerykańskim czasopiśmie naukowym „Astrophysical Journal”.
 
Badacze liczą na to, że uda im sie odkryć jeszcze inne brązowe karły lub planety. Prowadzą obecnie obserwacje ponad 20 innych układów gwiazd, w których mogą występować tego typu obiekty.
 
PAP - Nauka w Polsce
http://naukawpolsce.pap.pl/aktualnosci/news,412952,brazowy-karzel---zamiast-dwoch-planet.html

Online Orionid

  • Weteran
  • *****
  • Wiadomości: 3734
  • Very easy - Harrison Schmitt
Odp: Astrofizyka - Badania różne (zbiorczo)
« Odpowiedź #196 dnia: Luty 03, 2017, 20:53 »
Fizycy z UMK chcą stworzyć globalną sieć detektorów poszukujących ciemnej materii
03.02.2017


Lider grupy poszukującej ciemnej materii dr hab. Michał Zawada (L) i pomysłodawca projektu dr Piotr Wcisło (P) w Krajowym Laboratorium Fizyki Atomowej, Molekularnej i Optycznej FAMO w Instytucie Fizyki Uniwersytetu Mikołaja Kopernika w Toruniu. Fot. PAP/Tytus Żmijewski 23.01.2017

Fizycy z Uniwersytetu Mikołaja Kopernika (UMK) w Toruniu pracują nad stworzeniem globalnej sieci detektorów poszukujących ciemnej materii. Rozszerzenie zasięgu badań ma przyczynić się do skuteczniejszych pomiarów, które mogą zrewolucjonizować dotychczasową wiedzę fizyczną.
Do swojego nowatorskiego eksperymentu naukowcy zaprosili przedstawicieli jednostek badawczych rozsianych po całym świecie.
 
"Pomysł wykorzystania optycznego zegara atomowego do poszukiwania ciemnej materii pojawił się w środowisku fizyków kilka lat temu. My opracowaliśmy eksperymentalną metodę realizacji tej idei oraz przeprowadziliśmy pierwszy tego typu pomiar. Pozytywna detekcja ciemnej materii fundamentalnie zmieniłaby nasze postrzeganie natury" - powiedział PAP dr Piotr Wcisło z UMK.

Pomysłodawca innowacyjnego sposobu badania ciemnej materii wierzy w powodzenie projektu, szczególnie gdy do pomiarów wykorzystanych zostanie jednocześnie kilka zegarów atomowych.
 
"Trzeba wprowadzić globalne, synchroniczne pomiary. Pracujemy nad tym i namawiamy inne ośrodki badawcze na świecie (jest ich kilka) do tego, żeby stworzyły z nami sieć detektorów tego typu. Nasz pomiar polega na tym, że obserwujemy, w jaki sposób ultradokładny, optyczny zegar atomowy tyka. Spodziewamy się, że jeżeli przez laboratorium +przeleci+ obiekt ciemnej materii, to będzie on w tym momencie tykał nieco inaczej. Jeżeli mamy jeden zegar atomowy i obok naszego laboratorium przejedzie np. tramwaj i zaburzy jego działanie, to możemy ten szum pomylić z +wykryciem+ ciemnej materii. Jeżeli natomiast będzie to kilka zsynchronizowanych urządzeń na świecie, które w jednym momencie zachowają się w identyczny sposób, to będziemy mieli do czynienia z nową fizyką" – dodał dr Wcisło.
 
Lider grupy badawczej dr hab. Michał Zawada powiedział, że "ciemna materia jest pewnym konceptem, który pozwala na wyjaśnienie rzeczy, których fizyka do końca nie rozumie". "Jest kilka pomysłów, hipotez odnośnie tego, czym ona może być. Najpopularniejsza z nich zakłada, że są to masywne cząsteczki, których nie widzimy. Stąd jej nazwa. Wszystkie te hipotezy +siedzą+ głęboko w podstawach fizyki. Zmodyfikowanie dowolnej z nich automatycznie pozwoli wyjaśnić niepewności z zupełnie innych dziedzin" - wyjaśnił.
 
"Hipoteza, którą badamy, opiera się na tym, że dawno temu, kiedy wszechświat powstał, był bardzo gorący. Gdy stygł, zachodziły w nim przejścia fazowe. To jest zupełnie tak, jak w przypadku studzenia pary, która najpierw staje się wodą, a później lodem. Podczas niektórych przejść fazowych we wszechświecie mogły powstać niejednorodności, które my nazywamy defektami topologicznymi. Mogą być one odpowiedzialne za to, co my nazywamy ciemną materią. Potwierdzając istnienie tych defektów topologicznych, wyjaśniamy nie tylko interesujące nas zagadnienie, ale sięgamy do samego początku wszechświata i tego, w jaki sposób powstał" - podkreślił.
 
Wyniki badań toruńskich naukowców publikowane były na łamach prestiżowego pisma naukowego "Nature Astronomy".
 
"Zaobserwowanie ciemnej materii w warunkach laboratoryjnych byłoby prawdziwym przełomem. Nam udało się wykorzystać narzędzie pozwalające poszukiwać ciemnej materii oraz zmierzyć, że jeżeli ona rzeczywiście istnieje, to nie oddziałuje ze znaną nam materią silniej niż pewna wyznaczona przez nas wartość" - uzupełnił dr Wcisło.
 
Dodał on, że "testowana hipoteza zakłada, że ciemna materia ma postać dużych, rozciągłych obiektów. Koszt aparatury zbudowanej przez nas do jej wykrywania jest wielokrotnie tańszy niż klasyczne eksperymenty zorientowane na poszukiwanie ciemnej materii, mającej strukturę cząstkową".
 
Projekt Polskiego Optycznego Zegara Atomowego, rozwijany w Krajowym Laboratorium FAMO zlokalizowanym w Toruniu, jest wspólnym przedsięwzięciem największych polskich uczelni: Uniwersytetu Warszawskiego, Uniwersytetu Jagiellońskiego i UMK. W tym momencie nad jego realizacją pracuje od kilkunastu do dwudziestu osób.
 
PAP - Nauka w Polsce
http://naukawpolsce.pap.pl/aktualnosci/news,412972,fizycy-z-umk-chca-stworzyc-globalna-siec-detektorow-poszukujacych-ciemnej-materii.html

Online Orionid

  • Weteran
  • *****
  • Wiadomości: 3734
  • Very easy - Harrison Schmitt
Odp: Astrofizyka - Badania różne (zbiorczo)
« Odpowiedź #197 dnia: Luty 06, 2017, 10:30 »
Gwiazdy z halo Drogi Mlecznej często poruszają się w grupach
05.02.2017


Droga Mleczna i wyniki symulacji komputerowej wchłonięcia przez nią małej galaktyki. Różowe gwiazdy poruszają się w halo. Strzałki pokazują ruchy gwiazd - im dłuższa strzałka, tym szybszy ruch. Źródło: University of Groningen.

Wiele gwiazd w halo otaczającym Drogę Mleczną porusza się w grupach. Takie są najnowsze wyniki analizy danych dla milionów gwiazd zebranych w ramach misji kosmicznej Gaia – poinformował holenderski instytut NOVA w Amsterdamie.

Droga Mleczna, galaktyka, w której znajduje się Słońce i Układ Słoneczny, składa się z setek miliardów gwiazd. Są one skupione w pobliżu płaszczyźnie dysku galaktycznego otaczającego centralny obszar zwany zgrubieniem galaktycznym. Z kolei wokół dysku rozpościera się dookoła sferyczny obszar zwany halo galaktycznym.
 
Naukowcy przypuszczają, że Droga Mleczna uformowała się z łączenia ze sobą mniejszych galaktyk, jednak szczegóły tego procesu i jego wpływu na ewolucję galaktyki nie są znane. W jego poznaniu mogą pomóc badania gwiazd z halo galaktycznego, bowiem należą one do najbardziej pierwotnych i większość swojego życia spędziły poza dyskiem galaktycznym. Wiele z tych gwiazd może pochodzić od małych galaktyk wchłoniętych przez Drogę Mleczną.
 
Astronomowie z University of Groningen w Holandii oraz UC Riverside w USA zbadali ruchy gwiazd w halo galaktycznym. W ramach analiz naukowcy połączyli ze sobą dane z misji Gaia z wynikami przeglądu nieba RAVE. Celem projektu Gaia są pomiary pozycji gwiazd i odległości do nich. Gaia ma pomierzyć miliard gwiazd. Drugi z projektów obejmuje dane na temat prędkości radialnych, czyli ruchów w kierunku linii widzenia danego obiektu (czy gwiazda się do nas zbliża, czy oddala). RAVE jest jednym z największych przeglądów spektroskopowych Drogi Mlecznej, obejmuje prawie 600 tysięcy widm, a pomiary prędkości radialnych mają dokładność do 1,5 km/s.
 
Badania pokazały, że duża część gwiazd halo galaktycznego podróżuje w grupach. Amina Helmi z University of Groningen, kierująca zespołem badawczym, uważa, iż jest to argument za tym, że obiekty te faktycznie pochodzą z małych galaktyk pochłoniętych przez Drogę Mleczną dawno temu.
 
Grupy te można określić jako przepływy gwiazd, niczym loty stad ptaków. Być może jest wiele takich poruszających się „stad gwiazd”. Na razie astronomowie obserwują niewielkie tego typu grupy, ale może to wynikać z braku danych obserwacyjnych.
 
Analizy pokazały, że od 58 proc do 73 proc. gwiazd w halo galaktycznym porusza się w przeciwną stronę niż większość gwiazd Drogi Mlecznej. Jest to niezgodne z obecnymi modelami teoretycznymi, według których takie właściwości powinno mieć około 1 proc. gwiazd.
 
Wyniki badań opisano w artykule, który ukaże się w czasopiśmie „Astronomy & Astrophysics” (PAP)

http://naukawpolsce.pap.pl/aktualnosci/news,412961,gwiazdy-z-halo-drogi-mlecznej-czesto-poruszaja-sie-w-grupach.html
http://www.pulskosmosu.pl/2017/01/31/gwiazdy-tworzace-halo-galaktyczne-podrozuja-w-grupach/
« Ostatnia zmiana: Luty 06, 2017, 10:39 wysłana przez Orionid »

Online Orionid

  • Weteran
  • *****
  • Wiadomości: 3734
  • Very easy - Harrison Schmitt
Odp: Astrofizyka - Badania różne (zbiorczo)
« Odpowiedź #198 dnia: Luty 09, 2017, 22:00 »
Kosmiczne zdjęcie na 2 miliardy pikseli
07.02.2017


Mgławica Kocia Łapa (NGC 6334) i Mgławica Homar (NGC 6357) sfotografowane przy pomocy teleskopu VST. Pełna wersja zdjęcia ma około dwa miliardy pikseli. Źródło: ESO.

Europejskie Obserwatorium Południowe (ESO) zaprezentowało gigantyczną fotografię dwóch mgławic wykonaną teleskopem VST. Zdjęcie ma około 2 miliardy pikseli i jest jedną z największych fotografii opublikowanych jak dotąd przez ESO.

Zdjęcie obejmuje fragment nieba, na którym widać mgławice NGC 6334 oraz NGC 6357. Te kosmiczne obłoki gazu i pyłu są bardziej znane pod nazwami wywodzącymi się od kształtów, które przypominają. Pierwsza z nich to Mgławica Kocia Łapa – jej najjaśniejsze fragmenty przypominają odcisk łapy kota. Z kolei druga nosi nazwę Mgławica Homar, ze względu na takie rozmieszczenie materii w części mgławicy, które przypomina szczypce tego skorupiaka.
 
Mgławica Kocia Łapa (NGC 6334) znajduje się około 5500 lat świetlnych od nas. Jako pierwszy dostrzegł ją brytyjski naukowiec John Herschel w 1837 roku, podczas ekspedycji na Przylądek Dobrej Nadziei w Afryce. Przy czym Herschel miał możliwość dostrzec jedynie najjaśniejsze fragmenty mgławicy, dopiero później, gdy zaczęto stosować fotografię, poznano prawdziwe kształty mgławicy i nadano jej obrazową nazwę.
 
Również Mgławicę Homar (NGC 6357) po raz pierwszy dostrzegł John Herschel. Odległość do tego obiektu wynosi około 8000 lat świetlnych. Mgławica ma również alternatywną nazwę: Mgławica Wojny i Pokoju, wynikającą z obrazu tego obiektu na falach w zakresie podczerwonym, w którym jeden z jej fragmentów przypomina gołębia, a drugi czaszkę.
 
Zdjęcie obejmujące obie mgławice to złożenie obrazów z 256-megapikselowej kamery OmegaCAM. Cała mozaika ma razem 49511 x 39136 pikseli. Kamera pracujące na teleskopie VST o średnicy 2,6 metra, który znajduje się w Obserwatorium Paranal w Chile.
 
Różne struktury to obszary gazu, głównie wodoru, który jest pobudzany do świecenia przez światło od jasnych, młodych gwiazd emitujących intensywne promieniowanie ultrafioletowe. Mgławice tego typu zwane są emisyjnymi. Wiele gwiazd z Mgławicy Kocia Łapa, która jest jednym z najaktywniejszych miejsc powstawania gwiazd, jest ukrytych przed naszych wzrokiem w obłokach pyłu. Dopiero obserwacje w zakresie fal podczerwonych są w stanie dotrzeć nieco głębiej do wnętrza mgławicy. Tego typu badania prowadzi teleskop VISTA, sąsiadujący w Obserwatorium Paranal z teleskopem VST. (PAP)

http://naukawpolsce.pap.pl/aktualnosci/news,412974,kosmiczne-zdjecie-na-2-miliardy-pikseli.html

Online Orionid

  • Weteran
  • *****
  • Wiadomości: 3734
  • Very easy - Harrison Schmitt
Odp: Astrofizyka - Badania różne (zbiorczo)
« Odpowiedź #199 dnia: Luty 11, 2017, 02:40 »
Prof. Andrzej Udalski laureatem prestiżowej nagrody - Dan David Prize
08.02.2017


Na zdjęciu prof. Andrzej Udalski. Fot. PAP/ Paweł Supernak 19.08.2016

Prof. Andrzej Udalski jest jednym z trzech tegorocznych laureatów prestiżowej międzynarodowej nagrody - Dan David Prize - w dziedzinie astronomii. Nazwiska nagrodzonych naukowców ogłoszono we wtorek w Tel Awiwie (Izrael).

Informację przekazał PAP prof. dr hab. Michał Szymański, dyrektor Obserwatorium Astronomicznego Uniwersytetu Warszawskiego, w którym na co dzień pracuje prof. Udalski.
 
Dan David Prize jest przyznawana corocznie przez Uniwersytet w Tel Awiwie i Fundację Dan David za osiągnięcia mające przełomowe znaczenie naukowe, technologiczne, kulturalne i społeczne dla współczesnego świata. Nagradzane są innowacyjne oraz interdyscyplinarne badania naukowe pokonujące istniejące bariery i ograniczenia.
 
Nagroda jest przyznawana w trzech kategoriach, tzw. wymiarach czasowych, obejmujących: Przeszłość (osiągnięcia dotyczące czasów przeszłych), Teraźniejszość (osiągnięcia wzbogacające i kształtujące współczesne społeczeństwo) i Przyszłość (osiągnięcia skoncentrowane na przełomowych badaniach rokujących lepsze zrozumienie świata w przyszłości). Co roku w każdej z tych kategorii wskazywane są konkretne dyscypliny naukowe, w których wybierani są laureaci.
 
Wysokość nagrody wynosi 1 milion dolarów amerykańskich w każdej z kategorii.
 
W 2017 roku wybranymi dziedzinami są: Przeszłość – archeologia w powiązaniu z naukami ścisłymi i biologicznymi; Teraźniejszość – literatura; Przyszłość – astronomia.
 
Laureatów nagrody Dan David Prize za rok 2017 ogłoszono we wtorek podczas uroczystości na Uniwersytecie w Tel Awiwie. Wśród trójki uczonych nagrodzonych w dziedzinie astronomii znalazł się prof. dr hab. Andrzej Udalski z Obserwatorium Astronomicznego Uniwersytetu Warszawskiego. Drugim laureatem jest prof. Shrinivas Kulkarni z California Institute of Technology (USA), twórca fotometrycznego przeglądu nieba PTF oraz dyrektor największych na świecie obserwatoriów astronomicznych Keck na Hawajach i Mount Palomar w Kalifornii. W przeddzień uroczystości w Tel Awiwie okazało się, że zmarł trzeci z laureatów w tej kategorii - prof. Neil Gehrels z NASA Goddard Space Flight Center (USA), twórca projektu kosmicznego SWIFT, kładącego podwaliny astrofizyki promieniowania gamma. Nie zmieniło to jednak decyzji komitetu nagrody.
 
Prof. Andrzej Udalski, podobnie jak pozostali laureaci, został nagrodzony za wiodący wkład w rozwój nowej dziedziny badań astronomicznych – wielkoskalowych przeglądów nieba prowadzonych w szerokim zakresie skal czasowych. Stworzony przez niego wraz z astronomami z Obserwatorium Astronomicznego UW projekt OGLE (Optical Gravitational Lensing Experiment) wytyczył nowe kierunki badań we współczesnej astronomii. Jest unikatowym w skali światowej projektem regularnie przynoszącym w ostatnim ćwierćwieczu niezwykle ważne i nowatorskie odkrycia naukowe.
 
Prof. Udalski jest współtwórcą projektu OGLE i jego szefem nieprzerwanie od momentu powstania w 1992 r. Jest autorem lub współautorem 450 oryginalnych prac naukowych publikowanych w najbardziej renomowanych czasopismach naukowych na świecie, cytowanych ponad 18000 razy.
 
Zaprojektował też i w znacznej mierze samodzielnie skonstruował kamery CCD dla drugiej, trzeciej i czwartej fazy projektu OGLE. Mozaikowa kamera OGLE-IV składająca się z 34 detektorów jest jednym z największych i najnowocześniejszych urządzeń tego typu na świecie. Prof. Udalski miał też wiodący udział w budowie 1,3-metrowego Teleskopu Polskiego w Obserwatorium Las Campanas w Chile, za pomocą którego realizowany jest projekt OGLE począwszy od jego drugiej fazy rozpoczętej w 1997 r. Jest też wiodącym autorem systemu oprogramowania służącego do redukcji danych obserwacyjnych i automatycznej detekcji obiektów będących potencjalnymi soczewkami grawitacyjnymi bądź gwiazdami o nietypowej zmienności.
 
Prof. Udalski jest członkiem zagranicznym Narodowej Akademii Nauk USA, Polskiej Akademii Nauk (czł. rzeczywisty) i Polskiej Akademii Umiejętności (czł. korespondent). Jest także długoletnim członkiem Międzynarodowej Unii Astronomicznej. Przez wiele lat łączył intensywną działalność naukową z zaangażowaniem organizacyjnym na rzecz Uniwersytetu Warszawskiego, pełniąc funkcję najpierw wicedyrektora, a w latach 2008-2016 – dyrektora Obserwatorium Astronomicznego UW – przypomniano w komunikacie Obserwatorium Astronomicznego UW przesłanym PAP.
 
Jak wyjaśniono, oryginalnym celem projektu OGLE było poszukiwanie zjawisk mikrosoczewkowania grawitacyjnego w celu wyjaśnienia zagadki tzw. ciemnej materii. Ogromna ilość danych zbieranych w trakcie prowadzonych w Obserwatorium Las Campanas obserwacji pozwoliła szybko rozszerzyć tematykę badań na nieeksploatowane wcześniej obszary astronomii. Projekt OGLE przyczynił się do przełomowych odkryć w dziedzinie planet pozasłonecznych, z sukcesem stosując po raz pierwszy dwie nowe techniki detekcji tych obiektów - metodę „tranzytów” i metodę mikrosoczewkowania grawitacyjnego. Zastosowanie tych metod przyniosło odkrycie kilkunastu planet krążących wokół innych gwiazd.
 
Wykrywane są regularnie kosmiczne eksplozje – gwiazdy nowe, nowe karłowate oraz wielkie wybuchy wywoływane przez gwiazdy supernowe. W ramach projektu OGLE znaleziono kilka nieznanych wcześniej planet karłowatych w Układzie Słonecznym, a także wiele interesujących obiektów znajdujących się poza naszą Galaktyką – kwazarów i innych galaktyk. Dzięki obserwacjom projektu OGLE lepiej poznano budowę Drogi Mlecznej oraz sąsiednich galaktyk – Obłoków Magellana. We wszystkich tych obszarach projektu OGLE prof. Andrzej Udalski miał wiodący udział, począwszy od fazy koncepcyjnej aż do realizacji – podkreślono w komunikacie.
 
Projekt OGLE stał się wzorem dla powstających w ostatnich latach wielkoskalowych przeglądów nieba prowadzonych zarówno w świetle widzialnym, jak i w innych zakresach fal elektromagnetycznych. Dzięki stałemu rozwojowi technologicznemu pozostaje niekwestionowanym liderem tej nowej dziedziny badań astronomicznych.
 
W lipcu 2017 roku na Uniwersytecie Warszawskim odbędzie się międzynarodowa konferencja naukowa podsumowująca 25 lat działalności projektu OGLE i prezentująca bieżący stan nauki w kilkunastu dziedzinach, w których wkład projektu OGLE jest największy.
 
„Przyznana prof. Andrzejowi Udalskiemu nagroda Dan David Prize to jedno z największych wyróżnień naukowych dla polskiego naukowca w ostatnich kilkudziesięciu latach” – czytamy w komunikacie Obserwatorium Astronomicznego UW. Jak podkreślono, Dan David Prize, mimo swej zaledwie 15-letniej historii, należy już do najbardziej prestiżowych nagród naukowych na świecie. W rankingach ogólnoświatowych nagród naukowych, których listę otwiera Nagroda Nobla, zajmuje miejsce w połowie pierwszej dziesiątki.
 
Uroczysta gala połączona z wręczeniem nagród Dan David Prize za rok 2017 odbędzie się na Uniwersytecie w Tel Awiwie 21 maja 2017 roku.
 
Więcej informacji o nagrodzie można znaleźć na stronie: http://www.dandavidprize.org/

 
PAP - Nauka w Polsce
http://naukawpolsce.pap.pl/aktualnosci/news,413042,prof-andrzej-udalski-laureatem-prestizowej-nagrody---dan-david-prize.html
http://www.spaceref.com/news/viewpr.html?pid=50412
« Ostatnia zmiana: Luty 14, 2017, 08:32 wysłana przez Orionid »

Online Orionid

  • Weteran
  • *****
  • Wiadomości: 3734
  • Very easy - Harrison Schmitt
Odp: Astrofizyka - Badania różne (zbiorczo)
« Odpowiedź #200 dnia: Luty 14, 2017, 08:32 »
Toruńscy fizycy na tropie ciemnej materii. "Projekt na globalną skalę"
PONIEDZIAŁEK, 13 LUTEGO 2017, 8:18


Obraz z teleskopu Hubble'a przedstawiający widok pola galaktyk zniekształcony pod wpływem soczewkowania grawitacyjnego - prawdopodobnie ciemnej materii. Fot. NASA / nasa.gov

Naukowcy z Uniwersytetu Mikołaja Kopernika w Toruniu organizują międzynarodową inicjatywę na rzecz realizacji eksperymentów z wykrywaniem ciemnej materii. Dążenie do stworzenia globalnej sieci detekcji to efekt ostatnich dokonań polskich fizyków, którzy jako pierwsi wdrożyli eksperymentalną metodę wychwytywania sygnałów ciemnej materii z użyciem optycznego zegara atomowego. Zespół z UMK planuje teraz rozpoczęcie równoległych testów w różnych częściach świata. Wyniki ich wcześniejszych badań ukazały się na łamach grudniowego wydania prestiżowego magazynu „Nature Astronomy”.

Fizycy z UMK zaprosili do udziału w swojej inicjatywie kilka zagranicznych jednostek badawczych z całego świata, które dysponują zegarami atomowymi możliwymi do użycia w testach detekcji ciemnej materii. Przedmiotem projektu jest wykonywanie eksperymentów według techniki opracowanej i przetestowanej przez toruńskich naukowców. Teraz podobne doświadczenia mają być przeprowadzone równolegle w wielu ośrodkach badawczych – tak, aby zapewnić równoczesny odbiór wyników z kilku zegarów atomowych.

Zebranie międzynarodowego zespołu specjalistów zdolnego do prowadzenia globalnych, synchronicznych pomiarów ma kluczowe znaczenie dla powodzenia dalszych badań. Toruńscy badacze spodziewają się, że jeżeli w zasięgu zegara atomowego znajdzie się "dawka" ciemnej materii, to będzie on w tym momencie odliczał czas nieco inaczej. W przypadku pojedynczego miernika nie sposób stwierdzić z całą pewnością, że zmiany nie wywołał przypadkowy, lokalny incydent. Takie sytuacje można jednak z łatwością wykluczyć, jeśli eksperyment prowadzi w tym samym czasie kilka urządzeń na świecie.

Stworzona w ten sposób globalna sieć detektorów będzie miała umożliwić porównywanie zebranych danych doświadczalnych pod kątem wychwytywania nieprzypadkowych odchyleń i anomalii w pracy zegarów atomowych. W momencie, gdy wyniki z różnych ośrodków okażą się zbieżne w zakresie nieregularności będzie to jednoznaczny sygnał występowania zaburzenia równowagi materii w skali ogólnoplanetarnej. Wychwycenie takiego zjawiska będzie dla naukowców oczekiwanym sygnałem wskazującym na potencjalne sprawstwo ciemnej materii.

Punktem wyjścia dla polskich naukowców przy ustalaniu nowej techniki wykrywania ciemnej materii była hipoteza kojarząca ten byt nie jako strukturę cząsteczkową, ale jako obszerny, jednolity obiekt o dużej rozciągłości. Podejście to pozwoliło na przyjęcie możliwości badania występowania ciemnej materii z użyciem atomowych zegarów. W pracach nad eksperymentem duże znaczenie miał projekt Polskiego Optycznego Zegara Atomowego, rozwijany w Krajowym Laboratorium FAMO zlokalizowanym w Toruniu. Program jest wspólnym przedsięwzięciem głównych polskich uczelni: Uniwersytetu Warszawskiego, Uniwersytetu Jagiellońskiego i UMK.

Wyniki toruńskiego eksperymentu nad ciemną materią przeprowadzonego z wykorzystaniem tej aparatury ukazały się na łamach grudniowego wydania prestiżowego magazynu „Nature Astronomy”. Autorzy liczą, że uda się przekuć to dokonanie w znacznie bardziej doniosłe odkrycie sygnału dowodzącego istnienia nieuchwytnego stanu fizycznego. To oznaczałoby z kolei niekwestionowany przełom w fizyce i astronomii, dotyczący m.in. zagadnień natury wszechświata, istoty podstawowych stałych fizycznych czy relacji między modelem standardowym a teorią grawitacji.

Czytaj też: Chiński teleskop pomaga w badaniu ciemnej materii

Online Orionid

  • Weteran
  • *****
  • Wiadomości: 3734
  • Very easy - Harrison Schmitt
Odp: Astrofizyka - Badania różne (zbiorczo)
« Odpowiedź #201 dnia: Luty 15, 2017, 15:02 »
Astronomowie dostrzegli jeszcze słabsze galaktyki
15.02.2017


Gromada galaktyk MACS 041. Oznaczono oddziaływania gromady jako soczewki grawitacyjnej, co powiększa obrazy znajdujących się dalej galaktyk. Źródło: STScI/NASA/CATS Team/R. Livermore (UT Austin).

Naukowcy z amerykańskiego University of Texas w Austin opracowali technikę, która pozwala odkryć galaktyki we wczesnym Wszechświecie dziesięć razy słabsze niż było to możliwe do tej pory.

Galaktyki, które dostrzeżono, widzimy w okresie, w którym tworzyły warunki dla epoki wtórnej jonizacji. Jest to era w dziejach Wszechświata, w trakcie której wysyłane przez galaktyki energetyczne promieniowanie wpływało na gaz znajdujący się pomiędzy galaktykami: atomy traciły swoje elektrony (ulegały jonizacji).
 
Gdy promienie świetlne poruszają się w pobliżu dużej masy, np. gromady galaktyk, ich bieg ulega zakrzywieniu. Zwane jest to soczewkowaniem grawitacyjnym i jest jednym z przewidywań ogólnej teorii względności Einsteina. Efektem soczewkowania grawitacyjnego jest zniekształcenie, zwielokrotnienie i powiększenie obrazów obiektów znajdujących się za masą soczewkującą, czyli np. obrazów galaktyk położonych jeszcze dalej niż gromada galaktyk. Soczewkowanie grawitacyjne po raz pierwszy dostrzeżono obserwacyjnie w 1979 r., a obecnie jest intensywnie wykorzystywane przez astronomów w badaniach odległych krańców Wszechświata.
 
Jednak aby dostrzec jeszcze słabsze galaktyki, potrzeba czegoś więcej. Blask gromady galaktyk w porównaniu z jasnością galaktyk z krańców Wszechświata jest bardzo duży. Trzeba jakoś usunąć światło od gromady, aby dostrzec jeszcze słabe obiekty.
 
Rachael Livermore i Steven Finkelstein (oboje z University of Texas) oraz Jennifer Lotz ze Space Telescope Science Institute postanowili przeprowadzić takie badania. Ich metoda oparta jest na modelowaniu w celu zidentyfikowania i odseparowania światła galaktyk pierwszego planu (z gromady galaktyk) od światła galaktyk widocznych w tle (odleglejszych, ulegających soczewkowaniu grawitacyjnemu przez gromadę).
 
Metoda została użyta w przypadku dwóch gromad galaktyk w obszarach na niebie obserwowanych w ramach projektu Frontier Fields – Abell 2744 i MACS 0416. Po usunięciu jasnego blasku gromad udało się zidentyfikować bardzo dalekie galaktyki, widoczne w okresie, gdy Wszechświat miał około miliarda lat (obecnie Wszechświat ma niecałe 14 miliardów lat). Galaktyki te są dużo słabsze niż odkryte w Ultragłębokim Polu Hubble’a – najgłębszym obrazie kosmosu uzyskanym przez naukowców.
 
Nowe analizy pokazały, że słabe galaktyki są bardzo liczne, co pasuje do koncepcji, że ogromna liczba małych galaktyk była głównym źródłem promieniowania odpowiedzialnym za wtórną jonizację.
 
Wyniki badań ukazały się w najnowszym numerze czasopisma „The Astrophysical Journal”. Badacze planują przeprowadzić podobne analizy w czterech pozostałych polach Frontier Fields. (PAP)

http://naukawpolsce.pap.pl/aktualnosci/news,413087,astronomowie-dostrzegli-jeszcze-slabsze-galaktyki.html

Online Orionid

  • Weteran
  • *****
  • Wiadomości: 3734
  • Very easy - Harrison Schmitt
Odp: Astrofizyka - Badania różne (zbiorczo)
« Odpowiedź #202 dnia: Luty 19, 2017, 06:46 »
Nowy duży katalog galaktyk
18.02.2017

Rosyjscy i francuscy astronomowie opublikowali nowy katalog zawierający dane o 800 tysiącach galaktyk – poinformował Moskiewski Uniwersytet Państwowy im. M.W. Łomonosowa. W pracach zawodowym astronomom pomogli programiści z dużych firm komputerowych.

Katalog, który nosi nazwę „The Reference Catalog of galaxy SEDs” (RCSED), zawiera informacje o własnościach 800 tysięcy galaktyk. Dla każdej z galaktyk zawarto jej skład gwiazdowy oraz jasność w ultrafiolecie, zakresie optycznym i w bliskiej podczerwieni. Dane uzupełnione są także o zdjęcia galaktyki z trzech przeglądów nieba. Bezpośrednio z katalogu można także łatwo uzyskać widmo galaktyki z przeglądu nieba Sloan Digital Sky Survey (SDSS), pomiary linii widmowych oraz ustalony na tej podstawie chemiczny skład gwiazd i gazu. Nowy katalog jest pierwszym zawierającym tego typu dane przeanalizowane w jednorodny sposób dla tak dużej liczby obiektów.
 
Wszyscy chętni mogą korzystać z zasobów katalogu poprzez stronę internetową. Katalog dostępny jest także w aplikacjach działających w ramach Virtual Observatory.
 
W pracach nad przygotowaniem katalogu naukowcy korzystali z pomocy ochotników przy tworzeniu odpowiedniego oprogramowania informatycznego. Wśród wolontariuszy byli m.in. programiści pracujący na co dzień w wielkich firmach informatycznych.
 
„Programiści czasami czują się znużeni swoją codzienną pracą i wtedy warto w wolnym czasie zrobić coś ciekawego – na przykład pomóc naukowcom. Dziękujemy im, to było bardzo istotne dla całego projektu, stali się ważnymi członkami zespołu” - tłumaczy dr Iwan Zołotuchin (Instytut Astronomiczny im. Sternberga w Moskwie).
 
„Współpraca ze specjalistami IT jest bardzo ciekawa i mamy wiele projektów, w których mogą brać udział. Zatem jeśli używasz narzędzia Git, programujesz w języku Python lub znasz HTML/CSS, kochasz gwiazdy, masz trochę wolnego czasu i chcesz pomóc międzynarodowemu zespołowi badawczego – skontaktuj się z nami” - zachęca naukowiec.
 
Z kolei dr Iwan Katkow (Instytut Astronomiczny im. Sternberga w Moskwie) dodaje, iż katalog RCSED mógł powstać dzięki zastosowaniu interdyscyplinarnego podejścia do tzw. Big Data (termin określający wielkie, różnorodne i zmienne zbiory danych). Trzeba było zastosować skomplikowane algorytmy do wielkiego zestawu danych astronomicznych w sposób wielowątkowy.
 
Katalog RCSED dostępny jest on-line pod adresem http://rcsed.sai.msu.ru/, a praca go opisująca ukazała się w czasopiśmie „Astrophysical Journal Supplement”. (PAP)
 
cza/ mrt/
http://naukawpolsce.pap.pl/aktualnosci/news,413147,nowy-duzy-katalog-galaktyk.html

Online Orionid

  • Weteran
  • *****
  • Wiadomości: 3734
  • Very easy - Harrison Schmitt
Odp: Astrofizyka - Badania różne (zbiorczo)
« Odpowiedź #203 dnia: Luty 26, 2017, 06:03 »
Pierwszy ślad różnic między materią a „zwykłą” antymaterią
24.02.2017


W rozpadach barionów pięknych Lambda b wykryto pierwsze różnice między powszechną, barionową materią a jej antymaterialnymi odpowiednikami. Na zdjęciu zespół eksperymentu LHCb przy detektorze. (Źródło: CERN, The LHCb Collaboration)

Świat wokół nas jest zbudowany głównie z barionów, cząstek składających się z trzech kwarków. Dlaczego nie ma w nim antybarionów, skoro tuż po Wielkim Wybuchu materia i antymateria powstawały w dokładnie takich samych ilościach? W eksperymencie LHCb przy Wielkim Zderzaczu Hadronów właśnie natrafiono na pierwszy ślad różnic między barionową materią a antymaterią.

W danych zebranych w trakcie pierwszej fazy pracy Wielkiego Zderzacza Hadronów zespół eksperymentu LHCb wykrył interesującą asymetrię. Najnowsza analiza rozpadów barionów pięknych Lambda b, cząstek sześciokrotnie bardziej masywnych od protonu, sugeruje, że rozpadają się one nieco inaczej niż ich antymaterialne odpowiedniki.
 
"Jeśli wynik ten zostanie potwierdzony, będzie można mówić o zaobserwowaniu pierwszej różnicy między antybarionami a barionami, a więc tą rodziną cząstek, która w dominującej części tworzy nasz codzienny świat" - informuje w przesłanym PAP komunikacie Instytut Fizyki Jądrowej PAN (IFJ PAN).
 
Pewne różnice między materią a antymaterią zaobserwowano już wcześniej. W 1964 roku dostrzeżono, że kaony – czyli mezony K, cząstki zbudowane z kwarka dziwnego i antykwarka dolnego albo górnego – czasami rozpadają się nieco inaczej niż antykaony. Za to odkrycie w 1980 roku przyznano Nagrodę Nobla. Z kolei w ostatnich latach pojawiły się doniesienia o wykryciu nieco wyraźniejszych różnic w rozpadach mezonów i antymezonów B różnego typu.
 
"Mezony to pary kwark-antykwark o krótkich czasach życia, dziś pojawiające się we Wszechświecie w niewielkich ilościach, a na Ziemi wytwarzane głównie w wysokoenergetycznych zderzeniach w akceleratorach. Tymczasem materię, z której składają się makroskopowe obiekty naszego świata, tworzą leptony (to do nich należą elektrony) oraz w dominującej części bariony, czyli zlepki trzech kwarków (barionem jest proton, zawierający dwa kwarki górne i jeden dolny, oraz neutron, złożony z dwóch kwarków dolnych i jednego górnego)" - informuje IFJ PAN.
 
Najnowsza analiza danych z eksperymentu LHCb, opublikowana w czasopiśmie „Nature Physics”, a dotycząca rozpadów cząstek Lambda b zbudowanych z kwarków dolnego, górnego i pięknego, jest więc pierwszą wskazówką o możliwych różnicach między materią barionową a jej antymaterialnym odbiciem.
 
"Jeszcze nie możemy mówić o odkryciu. Niemniej mamy do czynienia z czymś, co wydaje się coraz bardziej obiecującą wskazówką obserwacyjną, wychwyconą w danych z pierwszego etapu pracy akceleratora LHC. Na ostateczne potwierdzenie – lub zanegowanie... – obecnego wyniku trzeba będzie jednak poczekać kilkanaście miesięcy, do momentu oficjalnego zakończenia analizy danych z fazy drugiej” - zaznacza dr hab. Marcin Kucharczyk z IFJ PAN w Krakowie, który to instytut jest jednym z uczestników eksperymentu LHCb.
 
Współczesna fizyka cząstek elementarnych oraz modele kosmologiczne sugerują, że antymateria powstawała w dokładnie takich samych ilościach co materia. Z faktem tym wiążą się spektakularne konsekwencje: gdy cząstka napotyka swoją antycząstkę, z dużym prawdopodobieństwem dochodzi do anihilacji, czyli procesu, w którym obie cząstki całkowicie przekształcają się w energię. Mechanizm ten jest niezwykle wydajny. Ilość energii powstająca przy anihilowaniu kilograma antymaterii z dobrym przybliżeniem odpowiada ilości energii, jaka uwalnia się wskutek spalenia rocznej produkcji benzyny silnikowej ze wszystkich polskich rafinerii.
 
Jak czytamy w komunikacie IFJ PAN, gdyby we współczesnym kosmosie istniały planety, gwiazdy czy galaktyki zbudowane z antymaterii, powinny emitować duże ilości promieniowania o bardzo charakterystycznych energiach. Powstawałoby ono wskutek nieuniknionych oddziaływań z materią przeciwnego typu, prowadzących do anihilacji. Tymczasem astronomowie obserwują promieniowanie anihilacyjne tylko gdzieniegdzie i w szczątkowych ilościach, świetnie tłumaczonych zjawiskami fizycznymi, które i dziś odpowiadają za powstawanie niewielkich ilości antymaterii. "Tak rodzi się fundamentalnie ważne pytanie: skoro pierwotnie materia i antymateria wypełniały Wszechświat w dokładnie jednakowych ilościach, dlaczego całkowicie nie zniknęły? Dlaczego niewielka część materii zdołała przetrwać erę anihilacji?" - czytamy w przesłanym komunikacie.
 
W świecie ożywionym wielkie wymierania, prowadzące do wyginięcia gatunków, trwają dziesiątki i setki tysięcy lat. Tymczasem wszystko wskazuje na to, że anihilująca z materią antymateria zniknęła z naszego wszechświata ułamki sekund po Wielkim Wybuchu. Na każde kilka miliardów cząstek materii ten gigantyczny kataklizm przetrwała zaledwie jedna. Gdyby podobna co do skali zagłada dotknęła ludzki gatunek, w ciągu sekund ze wszystkich ludzi na Ziemi przy życiu pozostałby tylko jeden człowiek.
 
PAP - Nauka w Polsce
http://naukawpolsce.pap.pl/aktualnosci/news,413245,pierwszy-slad-roznic-miedzy-materia-a-zwykla-antymateria.html

Online Orionid

  • Weteran
  • *****
  • Wiadomości: 3734
  • Very easy - Harrison Schmitt
Odp: Astrofizyka - Badania różne (zbiorczo)
« Odpowiedź #204 dnia: Luty 27, 2017, 22:11 »
30 lat od SN 1987A
BY KRZYSZTOF KANAWKA ON 27 LUTEGO 2017


Zdjęcie pozostałości po SN 1987A wykonano przez HST w styczniu 2017 roku / Credits - NASA, ESA, R. Kirshner (Harvard-Smithsonian Center for Astrophysics and Gordon and Betty Moore Foundation), and M. Mutchler and R. Avila (STScI)

Dwudziestego czwartego lutego minęło trzydzieści lat od czasów supernowej SN 1987A.

Supernowe to jedne z najbardziej energetycznych zjawisk we Wszechświecie. W momencie “zapłonu” jasność pojedynczej supernowej może przewyższyć jasność całej galaktyki, w której się znajduje. Supernowe są zjawiskami, dzięki którym we Wszechświecie znajduje się więcej pierwiastków cięższych od tlenu (a w szczególności od żelaza), ważne także dla powstania planet oraz życia.

Supernowe, te z naszej Galaktyki (czyli wyraźnie zauważalne na nocnym niebie) były od wieków obserwowane. Pierwsze potwierdzone zapiski pochodzą z obserwacji supernowej SN 185 z 185 roku naszej ery. Wcześniejsze supernowe, np. ta która stworzyła mgławicę emisyjną Gum 12 (około 10-20 tysięcy lat temu), mogły być także obserwowane przez ludzi. Ze wszystkich supernowych jakie człowiek obserwował najjaśniejsze to SN 1006, SN 1054, SN 1572 i SN 1604. Ta ostatnia była jednocześnie ostatnią jasną supernową z naszej Galaktyki, którą bezpośrednio obserwowano na nocnym niebie.

Od czasu SN 1604 nie zaobserwowano żadnej jasnej supernowej w naszej Galaktyce. W 1885 roku w galaktyce Andromedy (M31) zaobserwowano jasny obiekt, który nazwano S Andromedae (wówczas uważano tę gwiazdę za nową). Później, gdy dokładnie wyznaczono odległość do galaktyki w Andromedzie (leżąca znacznie dalej niż przypuszczano), okazało się, że energia, którą wyzwoliła S Andromedae, znacznie przewyższała tę, które generowały nowe. W latach 30. XX wieku na podstawie danych zebranych podczas obserwacji S Andromedae powstała koncepcja supernowej – jako bardzo energetycznego kataklizmowego zjawiska. Tak narodziła się nazwa supernowej – zjawiska kończącego żywot masywnych gwiazd.

W XX wieku, pomimo braku zaobserwowanych supernowych w naszej Galaktyce, udało się zbadać ich tysiące. Wszystkie te supernowe były obserwowane w galaktykach innych niż Droga Mleczna, często bardzo odległych od nas. Rozpoczęły się programy poszukiwania supernowych, polegające na obserwacjach wielu galaktyk w trakcie jednej sesji obserwacyjnej, w poszukiwaniu jasnych i wcześniej nie obserwowanych obiektów. Od lat 60. XX wieku programy poszukiwania supernowych zostały częściowo zautomatyzowane – kontrolę nad teleskopami przejęły komputery. Dzięki temu liczba supernowych odkrywanych z każdym rokiem rosła. W latach 80. XX wieku także astronomowie-amatorzy zaczęli obserwować, a czasem i odkrywać supernowe w innych galaktykach. Jednakże, wszystkie te obiekty były bardzo słabe – przynajmniej kilkadziesiąt razy słabsze od najsłabszych obiektów jakie może zaobserwować ludzkie oko w nocy. Aż do 1987 roku.

Dwudziestego czwartego lutego 1987 roku, około północy, astronomowie Ian Shelton i Oscar Duhalde (obserwatorium Las Campanas w Chile) oraz Albert Jones z Nowej Zelandii zaobserwowali supernową w pobliskiej galaktyce karłowatej o nazwie Wielki Obłok Magellana (LMC). Obiekt otrzymał oznaczenie SN 1987A. Supernowa osiągnęła maksymalną jasność +2,9 magnitudo, stając się obiektem łatwym do zaobserwowania gołym okiem. Po raz pierwszy od 1604 roku ludzkość mogła zobaczyć supernową bez potrzeby użycia instrumentu optycznego. Co ciekawe, na około trzy godziny przed przybyciem światła z supernowej do Ziemi, dzięki laboratoriom Kamionkande II w Japonii, IMB w USA oraz Baksan w Rosji, udało się zarejestrować łącznie 24 antyneutrina, które obwieszczały zjawisko supernowej. Detekcja tych antyneutrin i powiązanie ich z supernową SN 1987A pozwoliły na dalsze zrozumienie procesów zachodzących w gwieździe tuż przed oraz w trakcie stadium supernowej. Natomiast cztery dni po wykryciu supernowej, na zdjęciach sprzed jej wybuchu, udało się zweryfikować gwiazdę, który wcześniej nosiła nazwę Sanduleak -69° 202. Był to niebieski nadolbrzym, znajdujący się około 168 tysięcy lat świetlnych od Ziemi.

<a href="http://www.youtube.com/watch?v=hMb_A4l6WtY" target="_blank">http://www.youtube.com/watch?v=hMb_A4l6WtY</a>

Zbliżenie na SN 1987A / Credits – Australian Astronomical Observatory

W ciągu kolejnych tygodni, miesięcy i lat po SN 1987A wielokrotnie obserwowano zmiany w otoczeniu tej supernowej. Astronomowie mieli szansę obserwacji interakcji materii “wystrzelonej” podczas wybuchu supernowej (poruszającej się z prędkością ponad 7000 km/s) z tą, którą gwiazda Sanduleak -69° 202 odrzuciła wcześniej, podczas końcowych stadiów swego życia. Obserwacje wykonywano zarówno za pomocą naziemnych obserwatoriów jak i tych umieszczonych na orbicie – takich jak Teleskop Hubble (HST).

<a href="http://www.youtube.com/watch?v=g12g2Nq3_2I" target="_blank">http://www.youtube.com/watch?v=g12g2Nq3_2I</a>

Blisko trzydzieści lat obserwacji pozostałości po supernowej SN 1987A / Credits – NASA.gov Video

Kiedy znów będziemy mogli zobaczyć równie jasną supernową na naszym niebie? Tego nikt nie wie, choć szacuje się, że w naszej Galaktyce średnio raz na 50 lat powinna pojawiać się supernowa. Astronomowie – z uwagi na mnogość dostępnych naziemnych, kosmicznych czy nawet podziemnych obserwatoriów – są gotowi do zbadania każdej kolejnej jasnej supernowej lepiej, niż kiedykolwiek wcześniej.

(NASA, ESO, HST)
http://kosmonauta.net/2017/02/30-lat-od-sn-1987a/

Supernowa z 1987 roku po 30 latach
28.02.2017

Kilka obserwatoriów naziemnych i kosmicznych wykonało zdjęcia pozostałości po supernowej, która w 1987 roku wybuchła w Wielkim Obłoku Magellana, galaktyce sąsiadującej z naszą. Rocznicowe zdjęcia pokazują obecny stan obiektu – informują NASA oraz National Radio Astronomy Observatory (NRAO).

Supernowa SN 1987A była najbliższą obserwowaną od czasów wynalezienia teleskopu. Odległość do niej to 163 tysiące lat świetlnych. Jest najlepiej poznanym obiektem tego typu, jej badania zrewolucjonizowały naszą wiedzę o wybuchach gwiazd masywnych.
 
Naukowy postanowili na 30. rocznicę wybuchu zaprezentować nowe zdjęcia pozostałości po SN 1987A na różnych długościach fali. Użyto danych z Kosmicznego Teleskopu Hubble’a, Obserwatorium Rentgenowskiego Chandra i sieci radioteleskopów ALMA.
 
Teleskop Hubble’a znalazł się na orbicie kilka lat po wybuchu supernowej, ale przez cały okres użytkowania wielokrotnie służył do śledzenia ewolucji obiektu. Uzyskano nim m.in. pierwsze zdjęcia w dużej rozdzielczości pokazujące pierścień wokół gwiazdy, która wybuchła. Okazało się, że pierścień ten składa się z materii wyrzuconej 20 tysięcy lat przed wybuchem supernowej.
 
Wybuch rozświetlił pierścień, który później słabł, aż do momentu, gdy w roku 2001 fala uderzeniowa z wybuchu supernowej dotarła do wewnętrznej części pierścienia, rozgrzewając gaz i powodując jego świecenie w zakresie rentgenowskim. Do obserwacji w tym zakresie służy Obserwatorium Rentgenowskie Chandra. Zaczęło ono badania pozostałości po supernowej krótko po umieszczeniu na orbicie w 1999 roku. W latach 1999-2013 obserwowano stopniowe pojaśnienie emisji rentgenowskiej z pierścienia. Później, do roku 2015, jasność się ustabilizowała.
 
Astronomowie badają też pozostałość po SN 1987A na falach radiowych o długości milimetrowej i submilimetrowej, m.in. przy pomocy olbrzymiej sieci radioteleskopów ALMA, znajdującej się w Europejskim Obserwatorium Południowym (ESO). Sieć została zainaugurowana w 2013 r., ale wstępne obserwacje zaczęła nieco wcześniej. Pozostałość po supernowej po raz pierwszy obserwowano tym instrumentem w 2012 roku.
 
Pod adresem http://www.spacetelescope.org/videos/heic1704a/ można znaleźć film złożony ze zdjęć z kolejnych lat, pokazujący zmiany, jakie zachodziły w pozostałości po supernowej. (PAP)
http://naukawpolsce.pap.pl/aktualnosci/news,413277,supernowa-z-1987-roku-po-30-latach.html
« Ostatnia zmiana: Marzec 02, 2017, 19:33 wysłana przez Orionid »

Online Orionid

  • Weteran
  • *****
  • Wiadomości: 3734
  • Very easy - Harrison Schmitt
Odp: Astrofizyka - Badania różne (zbiorczo)
« Odpowiedź #205 dnia: Luty 27, 2017, 22:16 »
Dwudziestego czwartego lutego minęło trzydzieści lat od czasów supernowej SN 1987A.

Jestem bardziej przekonany do daty zaobserwowania po raz pierwszy SN 1987A w dniu 23 lutego 1987.

Three decades ago, astronomers spotted one of the brightest exploding stars in more than 400 years. The titanic supernova, called Supernova 1987A (SN 1987A), blazed with the power of 100 million suns for several months following its discovery on Feb. 23, 1987.

https://www.nasa.gov/feature/goddard/2017/the-dawn-of-a-new-era-for-supernova-1987a
dublet: https://phys.org/news/2017-02-hubble-captures-30th-anniversary-image.html

SN 1987A was first seen by observers in the southern hemisphere on February 23, 1987, when a giant star suddenly exploded at the edge of a nearby dwarf galaxy called the Large Magellanic Cloud, approximately 163,000 light-years away.
http://www.sci-news.com/astronomy/hubble-sn-1987a-remnant-04650.html

Znajdująca się w Wielkim Obłoku Magellana (galaktyce satelitarnej Drogi Mlecznej) supernowa 1987A to najbliższa nam eksplozja tego typu od kilkuset lat. Eksplozja oznaczała koniec życia masywnej gwiazdy, która w ostatnim tchnieniu wysłała w przestrzeń falę uderzeniową i wyjątkowo jasne promieniowanie. Światło eksplozji dotarło do Ziemi 23 lutego 1987 roku – niczym wspomnienie z przeszłości.

Źródło: http://www.pulskosmosu.pl/2017/02/24/kosmiczny-wybuch-z-przeszlosci-sn-1987a-trzydziesci-lat-pozniej/
« Ostatnia zmiana: Luty 27, 2017, 22:40 wysłana przez Orionid »

Online Orionid

  • Weteran
  • *****
  • Wiadomości: 3734
  • Very easy - Harrison Schmitt
Odp: Astrofizyka - Badania różne (zbiorczo)
« Odpowiedź #206 dnia: Marzec 11, 2017, 16:35 »
Czy FRB są wynikiem podróży międzygwiezdnych?
BY KRZYSZTOF KANAWKA ON 11 MARCA 2017

Czy Fast Radio Bursts to ślady podróży międzygwiezdnych obcych cywilizacji? Dwóch naukowców z czołowych instytucji badawczych proponuje taką odpowiedź na te zagadkowe zjawiska.

Astronomów od dekad fascynują energetyczne zjawiska, takie jak rozbłyski naszego Słońca czy innych gwiazd, nowe, supernowe, emisje pulsarowe czy też rozbłyski promieniowania gamma. Do dziś każde z tych zjawisk kryje wiele tajemnic, które wciąż czekają na naukowe wyjaśnienia.

Do tej listy można również dopisać tzw. rozbłyski Lorimera, w których istnienie jeszcze kilka miesięcy temu powątpiewało wielu astronomów. Inna nazwa tych rozbłysków to “Fast Radio Bursts” (FRB). Cała historia rozpoczyna się w 2007 roku, kiedy to za pomocą radioteleskopu Parkes Radio Telescope (PRT) w Australii zarejestrowano pierwszy bardzo energetyczny i krótki rozbłysk. Sygnał trwał zaledwie 5 milisekund, ale spektrum tego rozbłysku było „rozciągnięte” na szeroki zakres częstotliwości. Sugerowało to interakcję z kosmiczną materią wyemitowanego promieniowania podczas podróży na przestrzeni milionów lub nawet miliardów lat świetlnych i jednocześnie bardzo energetyczną naturę zjawiska. (...)

http://kosmonauta.net/2017/03/czy-frb-sa-wynikiem-podrozy-miedzygwiezdnych/


Online Orionid

  • Weteran
  • *****
  • Wiadomości: 3734
  • Very easy - Harrison Schmitt
Odp: Astrofizyka - Badania różne (zbiorczo)
« Odpowiedź #207 dnia: Marzec 15, 2017, 23:18 »
Znamy najbardziej efektywne naukowo obserwatoria astronomiczne
12.03.2017

Przeprowadzono przegląd recenzowanych publikacji naukowych z astronomii, które ukazały się w roku 2016. Pod względem liczby publikacji naukowcy najczęściej korzystali z danych z Europejskiego Obserwatorium Południowego (ESO) oraz z Kosmicznego Teleskopu Hubble’a, który należy do NASA/ESA.

W przypadku ESO autorzy aż 936 publikacji naukowych korzystali w ubiegłym roku z danych zebranych przez teleskopy należące do tej organizacji. W tym 565 dotyczy teleskopu VLT, czyli zespołu czterech 8-metrowych teleskopów optycznych wspartych czterema 1,8-metrowymi (urządzenia te pracują w Obserwatorium Paranal).
 
Teleskopy w drugim należącym do ESO obserwatorium (Obserwatorium La Silla) pozwoliły na napisanie prawie dwustu prac naukowych. Do tej grupy urządzeń należy np. HARPS – spektrograf używany m.in. do odkrywania planet pozasłonecznych, który był źródłem danych dla 80 artykułów.
 
Z kolei sieć radioteleskopów ALMA ma związek ze 129 publikacjami naukowymi w roku 2016 (i łącznie 305 od początku działania tego instrumentu).
 
Na drugim miejscu pod względem liczby publikacji znajduje się Kosmiczny Teleskop Hubble’a. Kiedyś był on w tej kategorii nie do pobicia. Od kilku lat wyprzedza go Europejskie Obserwatorium Południowe (ESO).
 
Na trzecie miejsce wysunęło się amerykańskie radiowe obserwatorium NRAO, spychając na czwartą pozycję Kosmiczny Teleskop Spitzera.
 
Trzeba zaznaczyć, że gdyby liczyć pojedyncze instrumenty (a nie obserwatoria jako całość), to Kosmiczny Teleskop Hubble’a nadal zajmuje pierwsze miejsce. Natomiast poszczególne obserwatoria ESO (każde z osobna) i tak samodzielnie przewyższają - pod względem liczby publikacji naukowych - kolejne obserwatorium naziemne, jakim jest Gemini.
 
Statystyka została opracowana przez Europejskie Obserwatorium Południowe (ESO) na podstawie bazy danych publikacji astronomicznych, w tym ESO Telescope Bibliography. Jak informuje organizacja, w bazie publikacji ESO znajduje się już 13 tysięcy artykułów naukowych. (PAP)
http://naukawpolsce.pap.pl/aktualnosci/news,413430,znamy-najbardziej-efektywne-naukowo-obserwatoria-astronomiczne.html

Online Orionid

  • Weteran
  • *****
  • Wiadomości: 3734
  • Very easy - Harrison Schmitt
Odp: Astrofizyka - Badania różne (zbiorczo)
« Odpowiedź #208 dnia: Marzec 21, 2017, 23:33 »
Astronomowie zbadali różnice pomiędzy ciemną materią dawniej - a teraz
21.03.2017


Infografika prezentująca rotację dysków galaktyk obecnie (po lewej) i w odległym Wszechświecie (po prawej). Źródło: ESO.

We wczesnym Wszechświecie ciemna materia miała mniejszy wpływ na galaktyki, niż obecnie. Taki zaskakujący wynik uzyskano na podstawie obserwacji teleskopem VLT należącym do Europejskiego Obserwatorium Południowego (ESO). Wyniki badań opublikowano w „Nature”.

Zwykła materia - czyli świecące gwiazdy, gaz, pył - to tylko część zawartości Wszechświata. Oprócz niej w kosmosie istnieje jeszcze tajemnicza materia, która nie świeci, a o której istnieniu wnioskujemy jedynie na podstawie efektów grawitacyjnych, jakie wywiera na zwykła materię. Ten tajemniczy składnik Wszechświata zwany jest ciemną materią.
 
Jednym z podstawowych argumentów za istnieniem ciemnej materii są wyniki badań rotacji galaktyk. Astronomowie zauważyli już kilkadziesiąt lat temu, że jest coś nie tak z tempem obrotu galaktyk spiralnych. W galaktyce w centrum znajduje się znaczna koncentracja gwiazd i innej jasnej materii, a gęstość spada wraz z odległością od centrum. W związku z tym rzadsze obszary na zewnątrz powinny obracać się wolniej, niż gęste rejony w centrum, a tak nie jest. Wszystkie części galaktyki rotują mniej więcej z podobną prędkością (mają „płaskie krzywe rotacji”), co sugeruje istnienie dużych ilości niewidocznej materii w halo otaczającym galaktykę.
 
Międzynarodowy zespół badawczy, którym kierował Reinhard Genzel z Instytutu Maxa Plancka ds. Fizyki Pozaziemskiej w Garching (Niemcy), postanowił zbadać rotację sześciu masywnych galaktyk gwiazdotwórczych znajdujących się daleko, w odległości takiej, że światło od nich potrzebuje 10 miliardów lat, aby dotrzeć do nas. 10 miliardów lat temu panował szczytowy okres formowania się galaktyk.
 
Badacze uzyskali nieoczekiwany wynik: okazało się, że w tych odległych galaktykach prędkości rotacji nie są stałe, a maleją wraz z odległością od środka galaktyki. Kontrastuje to z sytuacją obserwowaną w bliskich galaktykach (czyli we współczesnym stadium ewolucji Wszechświecie).
 
"Prawdopodobnie są ku temu dwa powody. Po pierwsze, większość tych wczesnych masywnych galaktyk jet silnie zdominowana przez zwykłą materię, z ciemną materią odgrywającą znacznie mniejszą rolę niż w Lokalnym Wszechświecie. Po drugie, wczesne dyski były znacznie bardziej turbulentne niż galaktyki spiralne, które widzimy w naszym kosmicznym sąsiedztwie" - tłumaczy Reinhard Genzel.
 
Co więcej, okazuje się, że efekt jest bardziej znaczący, im dalej w czasie patrzymy. Być może od trzech do czterech miliardów lat po Wielkim Wybuchu gaz był już wystarczająco skondensowany w płaskich, rotujących dyskach galaktyk, a ciemna materia mogła być wtedy jeszcze mocno rozproszona, i minęły kolejne miliardy lat, zanim się skupiła i zaczęła wywierać dominujący efekt grawitacyjny.
 
W zespole badawczym znajdziemy nazwisko o polskim brzmieniu. Emily Wisnioski, pracująca obecnie w Niemczech w Instytucie Maxa Plancka ds. Fizyki Pozaziemskiej w Garching, jest Amerykanką, której dziadek ze strony ojca, Stanley W. Wisnioski, wyemigrował w 1909 roku z Polski (z Sanoka) do Stanów Zjednoczonych, gdzie zmienił pisownię nazwiska właśnie na Wisnioski. Dziadek walczył w obu wojnach światowych i uzyskał stopień pułkownika.
 
Emily Wisnioski odegrała aktywną rolę w opisywanych badaniach rotacji odległych galaktyk. Analizowała dane jako kluczowy członek zespołu wykonującego przegląd nieba o nazwie KMOS3D, który dostarczył znaczą część danych.
 
„Wyniki są bardzo ciekawe, ponieważ jest to nowatorskie podejście do mierzenia ciemnej materii we wczesnym Wszechświecie. Dane pokazują coś innego niż widzimy w naszej lokalnej części Wszechświata, ciemna materia odgrywała mniejszą rolę w młodych dyskach galaktyk" - powiedziała Emily Wisnioski. (PAP)

http://naukawpolsce.pap.pl/aktualnosci/news,413526,astronomowie-zbadali-roznice-pomiedzy-ciemna-materia-dawniej---a-teraz.html

Offline Ergosum

  • Junior
  • **
  • Wiadomości: 53
  • LOXem i ropą! ;)
Odp: Astrofizyka - Badania różne (zbiorczo)
« Odpowiedź #209 dnia: Marzec 22, 2017, 22:04 »
Hipoteza istnienia tzw. ciemnej materii wydaje się być nieco naciągana i stworzona ad hoc dla wyjaśnienia jednej tylko anomalii obserwacyjnej – za dużej prędkości obrotu gwiazd wokół centrów galaktyk.
         - Gwiazdy za szybko krążą? – No bo tam jest więcej materii.
         - Ale przecież jej nie widać  – Bo jest niewidzialna.
         - OK, ale nie obserwuje się innych oddziaływań z materią  – Bo CM oddziałuje         wyłącznie grawitacyjnie.
         - Ale w Układzie Słonecznym i okolicach nie stwierdzono anomalii grawitacyjnych – Bo tutaj nie ma CM.
Idąc dalej tą drogą, różne obserwowane anomalie, np. nietypowe soczewki grawitacyjne po zderzeniu galaktyk, interpretuje się jako wynik istnienia CM. Trochę to wygląda na budowanie zamków na lodzie.
Współczesne teorie kosmologiczne, dość wiarygodnie i precyzyjnie opisujące ewolucję Wszechświata od samego wielkiego wybuchu, nie przewidują tworzenia i istnienia CM – chociaż to podobno ok.70% materii. To samo dotyczy mechaniki kwantowej i teorii względności.
Powstały, jak wiadomo, inne teorie wyjaśniające ruch gwiazd w galaktykach (np. teoria zmodyfikowanej dynamiki), ale nie cieszą się większym uznaniem.