Autor Wątek: Lotnictwo Aviation International  (Przeczytany 33206 razy)

0 użytkowników i 2 Gości przegląda ten wątek.

Online Orionid

  • Weteran
  • *****
  • Wiadomości: 21467
  • Very easy - Harrison Schmitt
Odp: Lotnictwo Aviation International
« Odpowiedź #60 dnia: Styczeń 18, 2018, 03:44 »
Nr 2018/1
M. in.:
Aktualności kosmiczne – Waldemar Zwierzchlejski
ILR-33 Bursztyn, powrót do pol­skiego pro­gramu rakie­to­wego – Maciej Szopa
Cassini. Koniec wiel­kiej misji (część I) – Waldemar Zwierzchlejski
http://zbiam.pl/artyku%C5%82y/lotnictwo-aviation-international-12018/

Druga część artykułu "Cassini. Koniec wielkiej misji", który ukazał się w lutowym numerze czasopisma "Lotnictwo Aviation International"

Cassini. Koniec wielkiej misji (cz.2) - Waldemar Zwierzchlejski (skrócona wersja artykułu)

Cassini. Koniec wielkiej misji



Od listo­pada 1995 r. w Jet Propulsion Laboratory pro­wa­dzono mon­taż i testy orbi­tera, pod­czas gdy inte­gra­cję i testy prób­nika Huygens wyko­nano w zakła­dach Daimler-Benz Aerospace Dornier Satellitensysteme w Ottobrunn w pobliżu Monachium. Na początku kwiet­nia 1997 r. Huygens został prze­trans­por­to­wany samo­lo­tem na kosmo­drom Cape Canaveral. 21 kwiet­nia 1997 r. tra­fił tam także orbi­ter Cassini.

Na kosmo­dro­mie prze­pro­wa­dzone zostały finalne etapy mon­tażu i testów przed­star­to­wych sondy oraz jej inte­gra­cja z rakietą nośną. 29 sierp­nia 1997 r., już po zamon­to­wa­niu sondy na szczy­cie rakiety Titan IV, wykryto uszko­dze­nie frag­mentu osłony ter­micz­nej wewnątrz prób­nika Huygens, spo­wo­do­wane przez nie­pra­wi­dłowo usta­wiony prze­pływ powie­trza w sys­te­mie chło­dze­nia. W celu naprawy osłony konieczne było zde­mon­to­wa­nie sondy i jej prze­wie­zie­nie do hali mon­ta­żo­wej, co zmu­siło do prze­su­nię­cia ter­minu startu, zapla­no­wa­nego pier­wot­nie na 6 paź­dzier­nika.

Lecimy!

Start sondy Cassini-Huygens nastą­pił 15 paź­dzier­nika 1997 r. o 8:43:01 UTC ze sta­no­wi­ska star­to­wego SLC-40 na Cape Canaveral Air Force Station. O 8:54 UTC rakieta nośna Titan 401B/Centaur (numer seryjny 4B-33/TC-21) wpro­wa­dziła sondę na wstępną orbitę par­kin­gową. Powtórny zapłon członu Centaur o 9:13 UTC umoż­li­wił wej­ście na orbitę helio­cen­tryczną. Ponieważ sonda miała zbyt dużą masę na to, żeby rakieta nośna mogła dostar­czyć ener­gii wystar­cza­ją­cej na bez­po­średni lot do Saturna, dla potrzeb misji zapro­jek­to­wano tra­jek­to­rię lotu nazwaną VVEJGA (Venus-Venus-Earth-Jupiter Gravity Assist). Umożliwiła ona czte­ro­krotne wyko­rzy­sta­nie manew­rów asy­sty gra­wi­ta­cyj­nej mija­nych pla­net (pod­czas dwu­krot­nych prze­lo­tów obok Wenus, prze­lotu obok Ziemi oraz Jowisza) dla dotar­cia do Saturna.

27 marca 1998 r. Cassini prze­szła przez pierw­sze pery­he­lium swej orbity, w odle­gło­ści 0,67 AU od Słońca. Największe zbli­że­nie pod­czas pierw­szego prze­lotu obok Wenus, na odle­głość 283,7 km od powierzchni pla­nety, miało miej­sce 26 kwiet­nia 1998 r. o 13:44:41 UTC. Wykonany w efek­cie prze­lotu manewr asy­sty gra­wi­ta­cyj­nej zwięk­szył pręd­kość sondy wzglę­dem Słońca o 3,7 km/s.

3 grud­nia 1998 r. przy uży­ciu sil­nika głów­nego został wyko­nany manewr DSM (Deep Space Maneuver; Δv = 450,2 m/s), który zapla­no­wano w celu zmniej­sze­nia pręd­ko­ści sondy w pobliżu apo­ap­sis, obni­ża­jąc nastę­pu­jące pery­ap­sis i umoż­li­wia­jąc prze­pro­wa­dze­nie ponow­nego manewru asy­sty gra­wi­ta­cyj­nej ze strony Wenus. 7 grud­nia 1998 r. sonda prze­szła przez aphe­lium, w odle­gło­ści 1,58 AU od Słońca.

Drugi prze­lot obok Wenus nastą­pił 24 czerwca 1999 r. o 20:29:55 UTC, w odle­gło­ści 602,6 km od jej powierzchni. W wyniku prze­lotu pręd­kość sondy wzglę­dem Słońca zwięk­szyła się o 3,1 km/s. 29 czerwca 1999 r. sonda prze­szła przez dru­gie pery­he­lium, w odle­gło­ści 0,72 AU od Słońca.

18 sierp­nia 1999 r. Cassini zbli­żyła się do Ziemi, prze­la­tu­jąc o godz. 3:28:26 UTC w odle­gło­ści 1171 km od niej, nad połu­dnio­wym Pacyfikiem. Prędkość sondy zwięk­szyła się przy tym o 4,1 km/s. 15 sierp­nia, krótko przed tym prze­lo­tem, została odrzu­cona osłona instru­mentu VIMS IR, a 16 sierp­nia – roz­ło­żony wysię­gnik magne­to­me­tru.

Podczas prze­lo­tów obok Wenus i Ziemi zapla­no­wano prze­pro­wa­dze­nie sto­sun­kowo nie­wiel­kiej ilo­ści obser­wa­cji nauko­wych. W trak­cie pierw­szego zbli­że­nia do Wenus poszu­ki­wano oznak wyła­do­wań w jej atmos­fe­rze. Podczas kolej­nego prze­lotu badano inte­rak­cje zacho­dzące pomię­dzy wia­trem sło­necz­nym a pla­netą oraz jej jonos­ferę. Również instru­menty optyczne wyko­nały wtedy swoje pierw­sze, testowe obser­wa­cje. Przelot obok Ziemi wyko­rzy­stano do prze­pro­wa­dze­nia kali­bra­cji instru­men­tów sondy; w tym celu wyko­nano obser­wa­cje ziem­skiej magne­tos­fery, powierzchni Księżyca oraz test radaru pole­ga­jący na wysła­niu i odbio­rze odbi­tych od powierzchni Ziemi sygna­łów.

W dro­dze do Jowisza sonda Cassini minęła w znacz­nej odle­gło­ści – około 1,5 mln km – pla­ne­to­idę (2685) Masursky. Największe zbli­że­nie miało miej­sce 23 stycz­nia 2000 r. o 09:58 UTC. Podczas spo­tka­nia sonda wyko­nała obser­wa­cje oce­nia­jące kształt, roz­miary i albedo pla­ne­to­idy oraz pomiary spek­tralne.

1 lutego 2000 r. antena główna (HGA) prze­stała peł­nić rolę osłony prze­ciw­sło­necz­nej i prze­jęła funk­cję utrzy­my­wa­nia łącz­no­ści z Ziemią.

1 paź­dzier­nika 2000 r. sonda Cassini roz­po­częła trwa­jącą przez 6 mie­sięcy kam­pa­nię obser­wa­cyjną Jowisza. Badania wyko­ny­wane przez nią były przy tym sko­or­dy­no­wane z obser­wa­cjami pro­wa­dzo­nymi przez sondę Galileo, która od grud­nia 1995 r. znaj­do­wała się na orbi­cie wokół tej pla­nety. Podczas fazy zbli­ża­nia się do Jowisza Cassini znaj­do­wała się poza gra­ni­cami jego magne­tos­fery i pro­wa­dziła pomiary wia­tru sło­necz­nego, pod­czas gdy Galileo prze­by­wała głę­boko we wnę­trzu magne­tos­fery. Po minię­ciu pla­nety sonda Cassini leciała wzdłuż brzegu gra­nicy magne­tos­fery, wie­lo­krot­nie ją prze­kra­cza­jąc, nato­miast Galileo opu­ściła magne­tos­ferę i pro­wa­dziła pomiary wia­tru sło­necz­nego.

Obserwacje wyko­nane pod­czas prze­lotu przez instru­menty naukowe obej­mo­wały: bada­nie składu i dyna­miki atmos­fery Jowisza, w tym zorzy polar­nej i prze­pły­wów cie­pła, obser­wa­cje pier­ścieni Jowisza, obser­wa­cje Europy i Kallisto pod­czas ich opo­zy­cji, obser­wa­cje księ­życa Himalia i okre­śle­nie jego okresu rota­cji, obser­wa­cje Io pod­czas jego zaćmie­nia, bada­nia magne­tos­fery Jowisza i jego inte­rak­cji z wia­trem sło­necz­nym, pomiary stru­mie­nia pyło­wego pocho­dzą­cego z Io oraz obser­wa­cje pro­mie­nio­wa­nia syn­chro­tro­no­wego Jowisza.

W sko­or­dy­no­wa­nych obser­wa­cjach Jowisza wyko­rzy­stano też Kosmiczny Teleskop Hubble’a, Obserwatorium Rentgenowskie Chandra i sze­reg radio­te­le­sko­pów na powierzchni Ziemi. Kamery sondy Cassini wyko­nały łącz­nie około 26 000 foto­gra­fii pla­nety i jej księ­ży­ców.

16 grud­nia 2000 r., pod­czas zbli­ża­nia do Jowisza, z powodu zakłó­ceń w funk­cjo­no­wa­niu koła reak­cyj­nego RWA‑2 nastą­piło prze­łą­cze­nie ste­ro­wa­nia poło­że­niem sondy na sys­tem ste­ro­wa­nia reak­cyj­nego (RCS). Z tego powodu, w celu ochrony przed nad­mier­nym zuży­ciem hydra­zyny, od 19 do 28 grud­nia wstrzy­mano pro­wa­dze­nie kam­pa­nii obser­wa­cyj­nej.

Największe zbli­że­nie do Jowisza nastą­piło 30 grud­nia 2000 r. o 10:04:21 UTC. Odległość od pla­nety w periap­sis wynio­sła 9 722 965 km. W wyniku prze­lotu pręd­kość sondy zmie­niła się o 2,2 km/s, a jej tra­jek­to­ria została odchy­lona o 12,2°, kie­ru­jąc się ku Saturnowi. Ostatnie obser­wa­cje Jowisza zostały wyko­nane 22 marca 2001 r.

http://zbiam.pl/artyku%C5%82y/cassini-koniec-wielkiej-misji-cz-2/
« Ostatnia zmiana: Maj 22, 2020, 04:20 wysłana przez Orionid »

Offline mss

  • Moderator Globalny
  • *****
  • Wiadomości: 9114
  • Space is not only about science, it is a vision,
    • Astronauci i ich loty...
Odp: Lotnictwo Aviation International
« Odpowiedź #61 dnia: Styczeń 20, 2018, 00:01 »
http://zbiam.pl/artyku%C5%82y/cassini-koniec-wielkiej-misji-cz-1/

Cassini. Koniec wiel­kiej misji cz.1

Cytuj
15 wrze­śnia 2017 r. o godzi­nie 11:55 na Ziemię napły­nęły ostat­nie sygnały z sondy Cassini. Stało się to po bli­sko dwu­dzie­stu latach od chwili jej startu z Ziemi i ponad trzy­na­stu spę­dzo­nych w pobliżu Saturna. Sonda weszła w gęste war­stwy jego atmos­fery i spło­nęła, do ostat­niej chwili prze­sy­ła­jąc uni­ka­towe dane naukowe.

Podczas swej misji Cassini poko­nał dystans 7,9 miliarda kilo­me­trów, ode­brał i wyko­nał dwa i pół miliona komend, a jego sil­niki prze­pro­wa­dziły 360 manew­rów. Odkrył sześć nie­zna­nych dotąd sate­li­tów Saturna, wyko­nał 453 048 foto­gra­fii jego atmos­fery, pier­ścieni i księ­ży­ców i prze­ka­zał 635 giga­baj­tów infor­ma­cji nauko­wej, na pod­sta­wie któ­rych do dnia zakoń­cze­nia misji opu­bli­ko­wano 3948 prac naukowych.
Saturn w liczbach

Szósta pla­neta Układu Słonecznego znana była już w sta­ro­żyt­no­ści. Choć odle­gła od Słońca o nie­mal pół­tora miliarda kilo­me­trów, dzie­się­cio­krot­nie dalej niż Ziemia, bez pro­ble­mów widoczna jest nie­uzbro­jo­nym okiem. Zawdzięcza to swym wymia­rom – pro­mień pla­nety jest dzie­wię­cio­krot­nie więk­szy od ziem­skiego i wynosi 58 232 km. Natomiast masa Saturna jest więk­sza od ziem­skiej o 95 razy (5,68×1026 kg), z czego wynika, że śred­nia gęstość pla­nety wynosi zale­d­wie 0,687 g/cm3, znacz­nie mniej od gęsto­ści wody Oznacza to, że Saturn zali­cza się do gazo­wych olbrzy­mów. W cen­trum pla­nety jest nie­wiel­kie, żela­zowo-krze­mia­nowe jądro, sta­no­wiące około 20% masy Saturna. Otoczone jest ono grubą war­stwą cie­kłego wodoru meta­licz­nego, a następ­nie mole­ku­lar­nego, z nie­wielką domieszką helu. Warstwa ta w spo­sób cią­gły prze­cho­dzi w stan gazowy, czyli atmos­ferę. Składa się ona nie­omal wyłącz­nie z wodoru (96,3%) oraz helu (3,25%). Pozostały uła­mek masy przy­pada na metan, amo­niak oraz wodę. Wnętrze pla­nety jest gorące, emi­tuje ona w prze­strzeń 2,5 raza wię­cej ener­gii, ani­żeli otrzy­muje od Słońca. Mechanizm jej powsta­wa­nia nie jest dotąd jed­no­znacz­nie wyja­śniony. Planeta, obra­ca­jąca się wokół swej osi w cza­sie około 10,5 godziny (rota­cja jest nie­jed­no­rodna, gdyż Saturn nie jest bryłą sztywną), gene­ruje pole magne­tyczne o natę­że­niu nie­znacz­nie więk­szym, od ziem­skiego (20 μT).
Pierwsze obser­wa­cje

Z chwilą skon­stru­owa­nia przez Galileusza pierw­szej lunety (1610 r.), nasza wie­dza o Saturnie po raz pierw­szy ule­gła zamia­nie – nie­do­sko­nały przy­rząd poka­zał obraz pla­nety z „uszami”. Taki zadzi­wia­jący pogląd, że Saturn jest pla­netą potrójną, utrzy­mał się przez bli­sko 50 lat. Dopiero Christian Huygens, korzy­sta­jący ze znacz­nie lep­szych przy­rzą­dów wycią­gnął wnio­sek, że pla­netę ota­cza sto­sun­kowo cienki pier­ścień, skła­da­jący się z drob­nych czą­stek, roz­cią­ga­jący się wokół pla­nety w jej płasz­czyź­nie rów­ni­ko­wej. Jego pogląd długo budził nie­do­wie­rza­nie, dopiero dokład­niej­sze obser­wa­cje, prze­pro­wa­dzone przez Gian Domenico Cassiniego wyka­zały, że Huygens miał rację. Dodatkowo Cassini odkrył w 1675 r. prze­rwę w struk­tu­rze pier­ście­nia, a także cztery jego księ­życe (pierw­szy, nazwany Tytan, odkrył Huygens jesz­cze w 1655 r.). Kolejne dzie­się­cio­le­cia skut­ko­wały odkry­wa­niem kolej­nych, mniej­szych natu­ral­nych sate­li­tów pla­nety, a także nieco bar­dziej szcze­gó­ło­wym opi­sem jej pier­ścieni, w któ­rym odkryto kolejne prze­rwy, nato­miast o natu­rze samej pla­nety nie mogli­śmy dowie­dzieć się niczego nowego. Przełom w tej dzie­dzi­nie spo­wo­do­wało dopiero nasta­nie ery lotów kosmicz­nych i roz­po­czę­cie badań pla­net z bliska.
Trzy prze­loty

Pierwszą sondą kosmiczną, która zba­dała z bli­ska Saturna, był Pioneer-11, który 1 wrze­śnia 1979 r. zbli­żył się do niego na odle­głość 20 900 km od widocz­nej powierzchni atmos­fery i prze­słał dane i foto­gra­fie jego układu. Wielkim zasko­cze­niem oka­zała się roz­le­głość i wysoce skom­pli­ko­wana budowa jego pier­ścieni, odkryto także magne­tos­ferę pla­nety. Spowodowało to włą­cze­nie do pro­gramu lotu dwóch sond Voyager znacz­nie roz­le­glej­szego, niż to uprzed­nio pla­no­wano, pro­gramu badań obu struk­tur. Sonda Voyager-1 zbli­żyła się do Saturna 12 listo­pada 1980 r. na odle­głość około 124 000 km nad szczy­tami chmur, Voyager-2 zaś 26 sierp­nia 1981 r. na odle­głość około 101 000 km od gra­nicy atmos­fery. Sondy odkryły nowe sate­lity, w tym krą­żące wewnątrz pier­ścieni tzw. księ­życe paster­skie, zawia­du­jące ruchem czą­stek pier­ście­nia, prze­ka­zały zdję­cia jego samego, uka­zu­jąc nie­wia­ry­god­nie dokładne szcze­góły jego budowy oraz po raz pierw­szy foto­gra­fie dobrej roz­dziel­czo­ści kilku natu­ral­nych sate­li­tów pla­nety. Okazało się, że układ Saturna jest nie­zwy­kle inte­re­su­ją­cym dla nauki rejo­nem badań, które powinny zostać prze­pro­wa­dzone nie pod­czas krót­kich prze­lo­tów, lecz jako dedy­ko­wana misja sondy, mogą­cej czy­nić to dłu­go­trwale z orbity planety.
Prace kon­cep­cyjne

Jeszcze w 1977 r. NASA zaini­cjo­wała prace kon­cep­cyjne nad taką misją do Saturna, nazwaną Saturn Orbiter Dual Probe, skła­da­jącą się z trzech ele­men­tów: orbi­tera Saturna, prób­nika atmos­fe­rycz­nego pla­nety oraz prób­nika atmos­fe­rycz­nego lub lądow­nika na Tytanie. W czerwcu 1982 r. Space Science Committee nale­żący do European Science Foundation i ame­ry­kań­ski Space Science Board utwo­rzyły wspólną grupę robo­czą, któ­rej zada­niem było zba­da­nie moż­li­wo­ści współ­pracy pomię­dzy Stanami Zjednoczonymi i Europą w dzie­dzi­nie badań pla­ne­tar­nych. Miesiąc póź­niej ESA ogło­siła wezwa­nie do euro­pej­skich naukow­ców do przed­ło­że­nia pro­po­zy­cji przy­szłych misji kosmicz­nych. W rezul­ta­cie, w listo­pa­dzie 1982 r., Daniel Gautier i Wing Ip przed­ło­żyli ESA pro­po­zy­cję, pod­pi­saną także przez 27 innych naukow­ców, misji nazwa­nej Cassini, zło­żo­nej z orbi­tera Saturna i prób­nika Tytana, jed­no­cze­śnie suge­ru­jąc prze­pro­wa­dze­nie jej we współ­pracy z NASA.

    Waldemar Zwierzchlejski

To jest skrócona wersja artykułu.
Intel Core i5-2320 3GHz/8GB RAM/AMD Radeon HD 7700 Series/HD 1 TB/Sony DVD ROM...

Offline AK

  • Nowy
  • *
  • Wiadomości: 23
Odp: Lotnictwo Aviation International
« Odpowiedź #62 dnia: Marzec 10, 2018, 07:32 »

Druga część artykułu "Cassini. Koniec wielkiej misji", który ukazał się w lutowym numerze czasopisma "Lotnictwo Aviation International"

Cassini. Koniec wielkiej misji (cz.2) - Waldemar Zwierzchlejski (skrócona wersja artykułu)

------------------------


Marcowy numer miesięcznika „Lotnictwo Aviation International”:
Lotnictwo Aviation International 3/2018

W środku m.in.:

Aktualności kosmiczne - Waldemar Zwierzchlejski
Falcon Heavy. Debiut superciężkiej rakiety – Waldemar Zwierzchlejski (skrócona wersja artykułu)

Offline AK

  • Nowy
  • *
  • Wiadomości: 23
Odp: Lotnictwo Aviation International
« Odpowiedź #63 dnia: Maj 18, 2018, 15:58 »
Majowy numer miesięcznika „Lotnictwo Aviation International”:
Lotnictwo Aviation International 5/2018

W środku m.in.:

Aktualności kosmiczne - Waldemar Zwierzchlejski
Wystawa satelitów obserwacyjnych COSMO-SkyMed w Warszawie – Kamil Mazurek       
Dotknąć Słońce. Sonda Parker Solar Probe – Waldemar Zwierzchlejski (skrócona wersja artykułu) 

Polskie Forum Astronautyczne

Odp: Lotnictwo Aviation International
« Odpowiedź #63 dnia: Maj 18, 2018, 15:58 »

Online Orionid

  • Weteran
  • *****
  • Wiadomości: 21467
  • Very easy - Harrison Schmitt
Odp: Lotnictwo Aviation International
« Odpowiedź #64 dnia: Maj 20, 2018, 12:13 »
Warto ten fragment przytoczyć w całości , bo mam uzasadnione wątpliwości co do trwałego dostępu do tego fragmentu artykułu w przyszłości.
 
Dotknąć Słońce. Sonda Parker Solar Probe
Lotnictwo Aviation International 5/2018

W końcu lat sześć­dzie­sią­tych ubie­głego wieku, gdy już było pra­wie pewne, że to Amerykanie, a nie Sowieci zwy­ciężą w wyścigu na Księżyc, popu­larny nie tylko w naszym kraju stał się dow­cip, w któ­rym astro­nauta i kosmo­nauta licy­to­wali się w osią­ga­niu okre­ślo­nych celów. W odpo­wie­dzi na ame­ry­kań­ską pro­po­zy­cję lotu na Księżyc, Rosjanin prze­bija kon­ku­renta rze­ko­mym zamia­rem lotu na Słońce – oczy­wi­ście w nocy, gdyż w dzień jest tam za gorąco. Tyle aneg­dota, ale czy rze­czy­wi­ście tak cał­ko­wi­cie absur­dalna? Otóż nie, jeśli wszystko pój­dzie zgod­nie z pla­nem, to 31 lipca NASA roz­pocz­nie misję sondy Parker Solar Probe, która kil­ka­krot­nie prze­leci przez naj­go­ręt­szą część atmos­fery naszej gwiazdy dzien­nej.

Słońce jest gwiazdą o śred­nicy około 1,393 miliona kilo­me­trów (109 razy więk­szej od ziem­skiej) i masie więk­szej od ziem­skiej aż o 333 tysiące razy (1,989×1030 kg), co sta­nowi 99,86% masy wszyst­kich ciał Układu Słonecznego. Jest to żółty karzeł, typowa gwiazda ciągu głów­nego ewo­lu­cji, któ­rej wiek wynosi 4,57 miliarda lat, a zatem jest jesz­cze przed osią­gnię­ciem połowy swego ist­nie­nia w tej postaci. Składa się głów­nie z wodoru (73,46%) i helu (24,85%) oraz nie­wiel­kich ilo­ści tlenu, węgla, żelaza i innych pier­wiast­ków. Nie należy jed­nak sobie wyobra­żać, że są to pier­wiastki w zna­nej nam z Ziemi postaci – gazo­wej, czy tym bar­dziej sta­łej. Ze względu na zacho­dzące wewnątrz gwiazdy pro­cesy syn­tezy ter­mo­ją­dro­wej, jest to pra­wie wyłącz­nie pla­zma, a zatem zjo­ni­zo­wany gaz.

Czas obrotu Słońca dookoła osi jest nie­jed­no­rodny, wynosi od 25,05 doby na rów­niku, do 34,4 doby na bie­gu­nach. Temperatura w jądrze Słońca prze­kra­cza 15 milio­nów kel­wi­nów, na powierzchni Słońca, a za taką uwa­żamy zewnętrzną war­stwę fotos­fery, wynosi 5778 K (5505 °C). A co ze sło­neczną atmos­ferą? Owszem, ist­nieje, co wię­cej jest sto­sun­kowo słabo zba­dana, a zwłasz­cza mecha­ni­zmy, powo­du­jące roz­grze­wa­nie nie­któ­rych jej warstw (zwłasz­cza korony) do jed­nego-dwóch, a spo­ra­dycz­nie nawet 8 – 20 milio­nów kel­wi­nów – oczy­wi­ście przy zni­ko­mej gęsto­ści. To wła­śnie korona sło­neczna będzie głów­nym przed­mio­tem badań sondy Parker.

Wcześniejsze bada­nia kosmiczne Słońca

Pierwszymi obiek­tami kosmicz­nymi prze­zna­czo­nymi do obser­wa­cji Słońca były ame­ry­kań­skie sondy pro­gramu Pioneer. Oznaczone nume­rami 5, 6, 7, 8 i 9 zostały umiesz­czone w latach 1960 – 1968 na orbi­tach helio­cen­trycz­nych. Krążyły wokół Słońca w odle­gło­ści podob­nej do Ziemi, wyko­nu­jąc pierw­sze szcze­gó­łowe pomiary wia­tru sło­necz­nego i pola magne­tycz­nego. Niektóre z nich dzia­łały bar­dzo długo, np. Pioneer-6 jesz­cze w 2000 r., po 35 latach spę­dzo­nych na orbi­cie, był w sta­nie prze­ka­zy­wać wyniki nie­któ­rych pomia­rów.

Wielkim suk­ce­sem oka­zały się wystrze­lone w latach 1974 i 1976 sondy Helios 1 i 2. Zbudowane w koope­ra­cji nie­miecko-ame­ry­kań­skiej obiekty przy­nio­sły istotne nowe dane na temat wia­tru sło­necz­nego i korony sło­necz­nej. Peryhelium orbity pierw­szej wyno­siło 0,309 jed­nostki astro­no­micz­nej (*), czyli 46,2 milio­nów km, dru­giej zaś zale­d­wie 0,28 AU (41,9 mln km). Choć ich powierzch­nie pokryte były w poło­wie ogni­wami foto­wol­ta­icz­nymi, a w dru­giej radia­to­rami, obie sondy bory­kały się w mniej­szym lub więk­szym stop­niu z prze­grze­wa­niem apa­ra­tury, spo­wo­do­wa­nej potęż­nym stru­mie­niem ener­gii cie­plej, pły­ną­cej z naszej gwiazdy dzien­nej. Słońce obser­wo­wano nie tylko z orbit helio­cen­trycz­nych, lecz także z sate­li­tów krą­żą­cych wokół Ziemi.

Stacja kosmiczna Skylab (start w 1973 r.), posia­dała obser­wa­to­rium sło­neczne ATM, które dostar­czyło infor­ma­cji o war­stwie przej­ścio­wej atmos­fery sło­necz­nej i zare­je­stro­wało emi­sje ultra­fio­le­towe z korony. Do naj­waż­niej­szych odkryć ATM należą pierw­sze obser­wa­cje koro­nal­nych wyrzu­tów masy (CME – coro­nal mass ejec­tion) oraz dziur koro­nal­nych, o któ­rych wia­domo obec­nie, że są ści­śle zwią­zane z wia­trem sło­necz­nym. W 1980 r. wysłano sate­litę Solar Maximum Mission. Została ona zapro­jek­to­wana do obser­wa­cji pro­mieni gamma, rent­ge­now­skich i ultra­fio­le­to­wych pocho­dzą­cych z roz­bły­sków sło­necz­nych w cza­sie wyso­kiej aktyw­no­ści sło­necz­nej. Wykonała ona około 240 tys. zdjęć korony sło­necz­nej. Wystrzelony w 1991 r. japoń­ski sate­lita Yohkoh obser­wo­wał roz­bły­ski w paśmie rent­ge­now­skim. Dane misji pozwo­liły naukow­com ziden­ty­fi­ko­wać kilka róż­nych typów roz­bły­sków i wyka­zać, że korona z dala od obsza­rów naj­więk­szej aktyw­no­ści jest znacz­nie bar­dziej dyna­miczna, niż wcze­śniej przy­pusz­czano.

Jedną z naj­waż­niej­szych misji sło­necz­nych do tej pory była SOHO (Solar and Heliospheric Observatory), roz­po­częta w 1995 roku. Pierwotnie pla­no­wana na dwa lata, została prze­dłu­żona aż do 2012 r., a następ­nie do 2016. Sonda zbu­do­wana wspól­nie przez Europejską Agencję Kosmiczną (ESA) i NASA została umiesz­czona w punk­cie rów­no­wagi gra­wi­ta­cyj­nej L1 pomię­dzy Ziemią a Słońcem, w sta­łej odle­gło­ści od Ziemi i syn­chro­nicz­nie z nią obiega Słońce. SOHO zapew­niła stałe moni­to­ro­wa­nie Słońca w wielu dłu­go­ściach fal. Obserwatorium SOHO oka­zało się tak uży­teczne, że w lutym 2010 r. wysłano sondę Solar Dynamics Observatory (SDO) w celu kon­ty­nu­owa­nia jego misji. Wszystkie te sondy obser­wo­wały Słońce z płasz­czy­zny eklip­tyki (płasz­czy­zny orbity Ziemi), co pozwala na szcze­gó­łowe obser­wa­cje tylko w oko­licy rów­ni­ko­wej.

Waldemar Zwierzchlejski
http://zbiam.pl/artyku%C5%82y/dotknac-slonce-sonda-parker-solar-probe/

Online Orionid

  • Weteran
  • *****
  • Wiadomości: 21467
  • Very easy - Harrison Schmitt
Odp: Lotnictwo Aviation International
« Odpowiedź #65 dnia: Lipiec 15, 2018, 07:56 »
Lotnictwo Aviation International 7/2018 :
Aktualności kosmiczne – Waldemar Zwierzchlejski
Northrop Grumman Corporation przejmuje Orbital ATK – Kamil Mazurek

Pierwszy lot Polaka w kosmos
 
27 czerwca minęło 40 lat od lotu pierw­szego Polaka, majora Mirosława Hermaszewskiego, w kosmos. Ośmiodniowa wyprawa na pokład sta­cji orbi­tal­nej Salut-6 posta­wiła nasz kraj wysoko w hie­rar­chii – przed nami na orbitę uda­wali się jedy­nie Rosjanie (44), Amerykanie (43) oraz – zale­d­wie kilka mie­sięcy wcze­śniej – Czechosłowak. Ponieważ cztery dekady póź­niej gene­rał Hermaszewski nadal pozo­staje naszym jedy­nym kosmo­nautą i nie widać real­nych szans, by w ciągu następ­nego dzie­się­cio­le­cia mogło się to zmie­nić, warto przy­po­mnieć ten histo­ryczny lot.

Ramowe poro­zu­mie­nie pomię­dzy ZSRR a Bułgarią, Czechosłowacją, Kubą, Mongolią, NRD, Polską, Rumunią i Węgrami o współ­pracy w zało­go­wym bada­niu kosmosu pod­pi­sane zostało w Moskwie 13 lipca 1976 roku. Na jego pod­sta­wie 13 wrze­śnia wydano posta­no­wie­nie o prze­pro­wa­dze­niu w latach 1977 – 78 trzech lotów z udzia­łem kosmo­nau­tów z kra­jów socja­li­stycz­nych – kon­kret­nie Czechosłowacji, Polski i NRD (w nie­usta­lo­nej wów­czas jesz­cze kolej­no­ści), w latach 1979 – 83 zaś z pozo­sta­łych kra­jów. Ustalono, że dwu­oso­bowe wów­czas statki kosmiczne Sojuz (w wer­sji 7K-T) dowo­dzone będą przez Rosjan, kosmo­nauci zaś z innych kra­jów obejmą funk­cję kosmo­nauty-bada­cza, choć ich szko­le­nie prze­bie­gać będzie według nieco tylko zmo­dy­fi­ko­wa­nego har­mo­no­gramu przy­go­to­wa­nego dla inży­niera pokła­do­wego. Poszczególne kraje człon­kow­skie miały we wła­snym zakre­sie doko­nać wstęp­nej selek­cji kan­dy­da­tów i przed­sta­wić ich do akcep­ta­cji radziec­kiej komi­sji medycz­nej (oczy­wi­ście pod­sta­wowe zasady i kry­te­ria zawarto w dostar­czo­nej wcze­śniej ponad 400-stro­ni­co­wej doku­men­ta­cji).

Komisja, po zapo­zna­niu się z meto­dyką i wyni­kami prze­pro­wa­dzo­nych badań, miała skie­ro­wać tych, któ­rzy speł­nią ele­men­tarne kry­te­ria zdro­wotne, antro­po­me­tryczne i inne obo­wią­zu­jące rosyj­skich kosmo­nau­tów na dal­sze, tym razem już pogłę­bione bada­nia lekar­skie, prze­pro­wa­dzane w Centrum Przygotowań Kosmonautów im. Jurija Gagarina w Gwiezdnym Miasteczku pod Moskwą. Następnie miano doko­nać wyboru dwójki kan­dy­da­tów (zada­nie to prze­pro­wa­dzały pań­stwa według wła­snych kry­te­riów), któ­rzy będą się przy­go­to­wy­wać w skła­dach kon­kret­nych załóg do wyko­na­nia lotu kosmicz­nego. Pomimo, że Polska i jej sąsie­dzi nie poro­zu­mie­wali się w spra­wie wyboru kan­dy­da­tów, oczy­wi­stym było, że sto­sun­kowo naj­ła­twiej będzie ich zna­leźć wśród grupy ludzi o ponad­prze­cięt­nie dobrym zdro­wiu, potwier­dzo­nym czę­sto prze­pro­wa­dza­nymi bada­niami – czyli pilo­tów woj­sko­wych. Przecież nie­przy­pad­kowo zna­ko­mita więk­szość dotych­cza­so­wych kosmo­nau­tów i astro­nau­tów rekru­to­wała się spo­śród pilo­tów samo­lo­tów odrzu­to­wych.

Loty inter­ko­smo­nau­tów prze­bie­gać miały według nastę­pu­ją­cego sche­matu: po star­cie z kosmo­dromu Bajkonur w Kazachstanie przez nieco ponad dobę sta­tek zbli­żał się do sta­cji orbi­tal­nej Salut-6, po czym łączył się z nią od strony prze­działu agre­ga­to­wego. Kosmonauci prze­cho­dzili na pokład sta­cji, gdzie znaj­do­wała się już jej dwu­oso­bowa załoga pod­sta­wowa i reali­zo­wali w ciągu bli­sko 7 dób przy­go­to­wany pro­gram badań nauko­wych. W ostat­nim dniu lotu załoga prze­cho­dziła do statku Sojuz (swo­jego, bądź załogi pod­sta­wo­wej, jeżeli czas jego prze­by­wa­nia na orbi­cie zbli­żał się do 90-dnio­wego limitu) i po około trzech godzi­nach powra­cała na Ziemię, rów­nież w Kazachstanie. Lot trwał nie­spełna 8 dni.

Selekcja

Pomimo, że poro­zu­mie­nie pod­pi­sano w poło­wie lipca, selek­cję kan­dy­da­tów w Polsce roz­po­częto, na pod­sta­wie dostęp­nych nie­for­mal­nych infor­ma­cji, już w kwiet­niu. Zadanie powie­rzono Wojskowemu Instytutowi Medycyny Lotniczej (WIML). W jego struk­tu­rze powo­łana została spe­cjalna komi­sja, któ­rej prze­wod­ni­czył ówcze­sny komen­dant Instytutu, płk prof. dr hab. med. Stanisław Barański. Pierwszą czyn­no­ścią było wyse­lek­cjo­no­wa­nie w czerwcu 1976 r. na pod­sta­wie danych z akt Głównej Wojskowej Komisji Lotniczo-Lekarskiej oraz opi­nii służ­bo­wych spo­śród ponad czte­ry­stu pilo­tów samo­lo­tów odrzu­to­wych takich, któ­rzy speł­niali pod­sta­wowe kry­te­ria co do wieku, wykształ­ce­nia, czy nalotu. Było ich 71, a po kolej­nym prze­sie­wie już tylko 26. Spośród nich wybrano tych, któ­rzy cecho­wali się zna­ko­mi­tym sta­nem zdro­wia, wysoką spraw­no­ścią fizyczną, wykształ­ce­niem poli­tech­nicz­nym, odpor­no­ścią na stres emo­cjo­nalny, umie­jęt­no­ścią pro­wa­dze­nia badań nauko­wych, bie­głą zna­jo­mo­ścią języka rosyj­skiego, nie­na­ganną syl­wetką i pre­zen­cją, dobrym kon­tak­tem z mass-mediami, oczy­ta­niem, elo­kwen­cją i odpor­no­ścią na trudy spo­tkań i wyjaz­dów. Warunki te speł­niło 17 pilo­tów.

W kolej­nym eta­pie selek­cji wyło­niona została piątka kan­dy­da­tów na kosmo­nau­tów o naj­wyż­szych walo­rach zdro­wot­nych, ponad­prze­cięt­nej tole­ran­cji fizycz­nych czyn­ni­ków lotu i wyso­kiej spraw­no­ści inte­lek­tu­al­nej. Byli to: mjr pil. Andrzej Bugała, mjr pil. Henryk Hałka, mjr pil. Mirosław Hermaszewski, ppłk pil. Zenon Jankowski i por. pil. Tadeusz Kuziora. W paź­dzier­niku 1976 r. do Warszawy przy­le­ciała radziecka komi­sja medyczna ds. badań i selek­cji kosmo­nau­tów pod kie­row­nic­twem kosmo­nauty, leka­rza puł­kow­nika pilota Wasilija Łazariewa. Z grupy odpadł Bugała. W listo­pa­dzie 1976 r. w Gwiezdnym Miasteczku miały miej­sce szcze­gó­łowe bada­nia kan­dy­da­tów, zakoń­czone spe­cjalną komi­sją lekar­ską. Wszyscy pol­scy kan­dy­daci otrzy­mali świa­dec­twa dopusz­cze­nia do lotu kosmicz­nego. 27 listo­pada 1976 r. kie­row­nic­two MON do szko­le­nia kosmo­nau­tycz­nego skie­ro­wało Mirosława Hermaszewskiego i Zenona Jankowskiego. Taka kolej­ność, usta­lona praw­do­po­dob­nie przez Główny Zarząd Polityczny WP i oso­bi­ście gen. Wojciecha Jaruzelskiego, miała bez­po­średni wpływ na to, kto został pierw­szym pol­skim kosmo­nautą, a kto jedy­nie jego duble­rem. 4 grud­nia obaj odle­cieli na szko­le­nie do Centrum Przygotowań Kosmonautów.

Szkolenie i trudny począ­tek Saluta-6

Szkolenie to skła­dało się z dwu­mie­sięcz­nego przy­go­to­wa­nia teo­re­tycz­nego, po któ­rym nastą­piło pię­cio­mie­sięczne zapo­zna­wa­nie się z kon­struk­cją i eks­plo­ata­cją statku kosmicz­nego Sojuz oraz sta­cji orbi­tal­nej Salut-6. W lipcu 1977 r. sfor­mo­wano dwie załogi: pod­sta­wową (płk pil. Piotr Klimuk – Mirosław Hermaszewski) i rezer­wową (Walerij Kubasow – Zenon Jankowski). Ich tre­ningi do wyko­na­nia pro­gramu kon­kret­nego lotu kosmicz­nego roz­po­częły się 22 sierp­nia 1977 r. i zakoń­czyły pomyśl­nym zda­niem egza­mi­nów 9 czerwca 1978 roku. Zanim jed­nak do tego doszło, 29 wrze­śnia 1977 r. z kosmo­dromu Bajkonur za pomocą trzy­stop­nio­wej rakiety Proton-K wynie­siono na orbitę uno­wo­cze­śnioną sta­cję Salut-6.

W odróż­nie­niu od poprzed­ni­czek, posia­dała ona dwa węzły cumow­ni­cze, co umoż­li­wiało nie tylko jed­no­cze­sne dołą­cze­nie dwóch stat­ków zało­go­wych, ale także jed­nego zało­go­wego i bez­za­ło­go­wego – trans­por­towca Progress. Było to konieczne ze względu na pla­no­wane okresy lotów ludzi (w zamie­rze­niach od trzech do sze­ściu mie­sięcy), prze­kra­cza­jące gwa­ran­to­wany okres funk­cjo­no­wa­nia stat­ków Sojuz (90 dni). Pierwsza stała załoga sta­cji – Władimir Kowalonok i Walerij Riumin – wystar­to­wała w statku Sojuz-25 9 listo­pada 1977 roku. Przed nimi był lot trwa­jący 100 dni (dotych­cza­sowy rekord rosyj­ski wyno­sił 63 dni, ame­ry­kań­ski 83 dni). W jego trak­cie mieli przy­jąć sta­tek Sojuz-26 z załogą wizy­tu­jącą (Władimir Dżanibekow, Piotr Kołodin) oraz Sojuz-27 z pierw­szą załogą Interkosmosu (Aleksiej Gubariew, Vladimir Remek). Nieoczekiwanie naza­jutrz po star­cie, pod­czas połą­cze­nia, powstały pro­blemy.

 Waldemar Zwierzchlejski
To jest skrócona wersja artykułu.
http://zbiam.pl/artyku%C5%82y/pierwszy-lot-polaka-w-kosmos/

Online Orionid

  • Weteran
  • *****
  • Wiadomości: 21467
  • Very easy - Harrison Schmitt
Odp: Lotnictwo Aviation International
« Odpowiedź #66 dnia: Lipiec 15, 2018, 19:53 »
Cytuj
Pierwsza stała załoga sta­cji – Władimir Kowalonok i Walerij Riumin – wystar­to­wała w statku Sojuz-25 9 listo­pada 1977 roku. Przed nimi był lot trwa­jący 100 dni (dotych­cza­sowy rekord rosyj­ski wyno­sił 63 dni, ame­ry­kań­ski 83 dni).

Długości rekordowych wtedy lotów kosmicznych:
Sojuz 18  62d 23h 20m 08s
Skylab SL-4 84d 01h 15m 32s

« Ostatnia zmiana: Lipiec 15, 2018, 21:18 wysłana przez Orionid »

Offline mss

  • Moderator Globalny
  • *****
  • Wiadomości: 9114
  • Space is not only about science, it is a vision,
    • Astronauci i ich loty...
Odp: Lotnictwo Aviation International
« Odpowiedź #67 dnia: Lipiec 15, 2018, 20:36 »
Link do Skylaba SL-4 prowadzi też do Sojuza-18!

A przy okazji gdyby plany wówczas zostały zrealizowane to pierwszy lot programu Interkosmos odbyłby się w styczniu 1978, a nie w marcu 1978. Lot Polaka mógłby odbyć się już na pokładzie Sojuza 29.
« Ostatnia zmiana: Lipiec 15, 2018, 20:53 wysłana przez mss »
Intel Core i5-2320 3GHz/8GB RAM/AMD Radeon HD 7700 Series/HD 1 TB/Sony DVD ROM...

Offline mss

  • Moderator Globalny
  • *****
  • Wiadomości: 9114
  • Space is not only about science, it is a vision,
    • Astronauci i ich loty...
Odp: Lotnictwo Aviation International
« Odpowiedź #68 dnia: Lipiec 15, 2018, 21:16 »
Link o Skylabie SL-4 prowadzi teraz do Apollo ASTP!
Intel Core i5-2320 3GHz/8GB RAM/AMD Radeon HD 7700 Series/HD 1 TB/Sony DVD ROM...

Online Orionid

  • Weteran
  • *****
  • Wiadomości: 21467
  • Very easy - Harrison Schmitt
Odp: Lotnictwo Aviation International
« Odpowiedź #69 dnia: Lipiec 15, 2018, 21:19 »
Link do Skylaba SL-4 prowadzi też do Sojuza-18!

Link o Skylabie SL-4 prowadzi teraz do Apollo ASTP!

Dzięki. Poprawione.

Poza tym gdyby udał się lot Sojuza 18-1 to Piotr Klimuk nie uczestniczyłby w pierwszym radzieckim locie kosmicznym trwającym ponad 50 dni. Był to trzeci radziecki lot z pobytem na stacji orbitalnej (Salut 3 i Salut 4) od czasu zakończonego tragicznie lotu Sojuza 11.

Offline mss

  • Moderator Globalny
  • *****
  • Wiadomości: 9114
  • Space is not only about science, it is a vision,
    • Astronauci i ich loty...
Odp: Lotnictwo Aviation International
« Odpowiedź #70 dnia: Lipiec 15, 2018, 21:43 »
Z tym udziałem Piotra Klimuka w locie Sojuza 18 to bardzo interesująca historia związana zarówno z misją 18-1 jak i 19, ale robi się OT w tym wątku!
« Ostatnia zmiana: Lipiec 15, 2018, 21:48 wysłana przez mss »
Intel Core i5-2320 3GHz/8GB RAM/AMD Radeon HD 7700 Series/HD 1 TB/Sony DVD ROM...

Offline JSz

  • Weteran
  • *****
  • Wiadomości: 6691
Odp: Lotnictwo Aviation International
« Odpowiedź #71 dnia: Lipiec 15, 2018, 22:21 »
Nic nie stoi na przeszkodzie by założyć wątek o Sojuzie 18!

Online Orionid

  • Weteran
  • *****
  • Wiadomości: 21467
  • Very easy - Harrison Schmitt
Odp: Lotnictwo Aviation International
« Odpowiedź #72 dnia: Sierpień 10, 2018, 20:25 »
8/2018

Aktualności kosmiczne - Waldemar Zwierzchlejski
Farnborough International Air Show 2018 - Paweł Bondaryk
Mini Międzynarodowa Stacja Kosmiczna na orbicie Księżyca - Waldemar Zwierzchlejski
Rakietowo-lot­ni­czy poten­cjał Koreańskiej Republiki Ludowo-Demokratycznej (część II) — Michał Fiszer, Jerzy Gruszczyński
http://zbiam.pl/artyku%C5%82y/lotnictwo-aviation-international-82018/
http://zbiam.pl/nasze-wydawnictwa/lotnictwo-aviation-international/


Online Orionid

  • Weteran
  • *****
  • Wiadomości: 21467
  • Very easy - Harrison Schmitt
Odp: Lotnictwo Aviation International
« Odpowiedź #73 dnia: Październik 13, 2018, 17:34 »
10/2018

Aktualności kosmiczne – Waldemar Zwierzchlejski
Lotnicze aspekty MSPO 2018 – Maciej Szopa
Polski sek­tor kosmiczny coraz sil­niej widoczny w Kielcach – Kamil Mazurek
Lockheed Martin Space na MSPO 2018. Wywiad z Stevem J. Skladankiem, star­szym mana­ge­rem działu roz­woju biz­nesu Lockheed Martin Space – Kamil Mazurek

Upadek rosyj­skiej kosmo­nau­tyki 
Waldemar Zwierzchlejski



Pierwsze lata ery kosmicz­nej były nazna­czone rosyj­skimi suk­ce­sami. Sztuczny sate­lita Ziemi, tra­fie­nie w Księżyc, obraz odwró­co­nej od naszej pla­nety jego pół­kuli, lądo­wa­nie na jego powierzchni, bada­nia Wenus, wresz­cie suk­cesy w lotach zało­go­wych – pierw­szy kosmo­nauta, wyj­ście poza sta­tek kosmiczny, dłu­go­trwałe loty na sta­cjach orbi­tal­nych, pozwa­lały wycią­gnąć wnio­sek jeśli nie o wyż­szo­ści rosyj­skiego pro­gramu kosmicz­nego nad ame­ry­kań­skim, to przy­naj­mniej o jego rów­no­rzęd­no­ści, choć nie­ko­niecz­nie dokład­nie na tym samym polu.

Pod wzglę­dem ilo­ści wystrze­li­wa­nych rocz­nie rakiet kosmicz­nych (czę­sto około setki) przez dłu­gie lata Rosja zna­cząco wyprze­dzała kon­ku­ren­tów. W ostat­nich latach nastą­piło jed­nak gwał­towne, by nie rzec kata­stro­falne zała­ma­nie rosyj­skiego pro­gramu kosmicz­nego. Jak się prze­ja­wia i co jest jego przy­czyną?

Kosmodromy

Przez dzie­się­cio­le­cia ZSRR eks­plo­ato­wał trzy kosmo­dromy. Do służby wcho­dziły kolejno Bajkonur (od 1957 r.), Kapustin Jar (od 1962 r.) i Plesieck (od 1966 r.). Na pierw­szym zostały zbu­do­wane kom­pleksy star­towe dla wszyst­kich typów rakiet kosmicz­nych, uży­wa­nych w Związku Radzieckim. Były to w kolej­no­ści powsta­wa­nia – R-7 i jego pochodne (Sputnik, Wostok, Woschod i wszyst­kie mody­fi­ka­cje Sojuza), roz­liczne odmiany rakiet Kosmos, Cyklon, Proton, N-1, Energia i Zenit, a także skon­wer­to­wane rakiety bali­styczne, jak np. Dniepr, Rokot i Strieła. Z Kapustinego Jaru star­to­wały do 2008 r. wyłącz­nie odmiany rakiet Kosmos, obec­nie zaprze­stano jego użyt­ko­wa­nia w tym cha­rak­te­rze. W Plesiecku swe orbi­talne starty roz­po­czy­nały rakiety zbu­do­wane na bazie R-7, a także Kosmos, Cyklon i Rokot.

W końcu lat 90. XX wieku została pod­jęta próba stwo­rze­nia nowego kosmo­dromu na Dalekim Wschodzie, który nazwano Swobodnyj. Po prze­pro­wa­dzo­nych w ciągu dzie­się­cio­le­cia zale­d­wie pię­ciu star­tach lek­kiej rakiety Start-1, zanie­chano jego pla­no­wa­nej roz­bu­dowy (stąd pier­wot­nie miano wystrze­li­wać rakiety nowej rodziny Angara), ze względu na wyso­kie koszty moder­ni­za­cji tej dotych­cza­so­wej woj­sko­wej bazy rakie­to­wej. Z innej bazy rakie­to­wej, Dombarowskij, w pobliżu Orenburga, od 2006 r. wystrze­lono 10 rakiet Dniepr, jed­nak pomimo prze­mia­no­wa­nia jej na kosmo­drom Jasnyj, nie odgrywa on więk­szego zna­cze­nia. Przyczyną poszu­ki­wa­nia nowego miej­sca star­tów była dwo­ista sytu­acja Bajkonuru.

Choć for­mal­nie Bajkonur należy do Rosji, to prze­cież roz­po­ściera się na tere­nie nie­pod­le­głego Kazachstanu, a za dzier­żawę terenu ten każe sobie słono pła­cić – 115 milio­nów USD rocz­nie. Niestety pomimo roz­le­głego tery­to­rium Rosja ma nie­wiele miejsc, nada­ją­cych się na kosmo­drom – w zasa­dzie Plesieck, z któ­rego można latać zarówno na orbity oko­ło­bie­gu­nowe, jak i o mniej­szym nachy­le­niu do płasz­czy­zny rów­nika, oraz wła­śnie Daleki Wschód. Poważnym minu­sem pierw­szej loka­li­za­cji są bar­dzo surowe warunki kli­ma­tyczne (głów­nie mrozy i śnie­życe), dru­giej zaś znaczna odle­głość od poli­tycz­nego i prze­my­sło­wego cen­trum kraju. W tej sytu­acji zde­cy­do­wano się na budowę wyrzutni rakiet Angara w Plesiecku, pomimo oczy­wi­stego ogra­ni­cze­nia ich nośno­ści w przy­padku wyno­sze­nia sate­li­tów na orbitę geo­sta­cjo­narną.

W przy­szło­ści rolę jego oraz Bajkonuru miał prze­jąć jed­nak nowy kosmo­drom Wostocznyj, który zde­cy­do­wano wybu­do­wać nie­mal dokład­nie w miej­scu Swobodnego. Jednak jego stwo­rze­nie nie tylko cią­gle odsuwa się w cza­sie, ale pochła­nia zna­cząco wię­cej, niż pla­no­wano, środ­ków finan­so­wych. Co gor­sza, znaczna ich część ginie – część pochła­niają pro­cesy korup­cyjne, część jest po pro­stu kra­dziona. Mimo suro­wych kar – kosmo­drom jest oczkiem w gło­wie pre­zy­denta Putina – pro­ce­der, choć w mniej­szej skali, trwa nadal. Problemem są nie tylko zni­ka­jące fun­du­sze, ale i cią­głe zmiany dyrek­tyw, co do rakie­to­wej przy­szło­ści Rosji. Rodzaje rakiet, które mia­łyby stam­tąd star­to­wać, zmie­niają się co kilka mie­sięcy, jak w kalej­do­sko­pie, a prze­cież nie ist­nieje coś takiego, jak uni­wer­salna wyrzut­nia, musi być ona przy­go­to­wana pod kon­kretną rodzinę nosi­cieli.

W chwili obec­nej na kosmo­dro­mie funk­cjo­nuje tylko jedna wyrzut­nia i to wcale nie dla Angary, czy pla­no­wa­nej rakiety o dużym udźwigu, lecz dla nie­śmier­tel­nego Sojuza. Jednak czę­sto­tli­wość star­tów z niej jest żenu­jąco niska – pierw­szy miał miej­sce wio­sną 2016 r., drugi (zresztą nie­udany) jesie­nią 2017 r., ostatni zaś dotych­czas na początku bie­żą­cego roku. Mimo zapo­wie­dzi, doty­czą­cych znacz­nego zwięk­sze­nia czę­sto­tli­wo­ści star­tów, w tym roku można się spo­dzie­wać co naj­wy­żej jesz­cze jed­nego, a w przy­szłym – jedy­nie dwóch.

Do poda­nych przy­czyn, ostat­nio doszła jesz­cze jedna, wska­zu­jąca na słabe roz­po­zna­nie geo­lo­giczne rejonu wyrzutni. Otóż w ostat­nich tygo­dniach oka­zało się, że trzeba poważ­nie umoc­nić teren pod nią, który zaczął się zapa­dać, ponie­waż wystę­pują tam puste prze­strze­nie, powstałe po wymy­ciu pod­ziem­nych sol­nisk. Wkrótce ma się roz­po­cząć budowa dwóch sta­no­wisk star­to­wych dla rakiet rodziny Angara – pierw­sze, dla lżej­szych odmian ma być gotowe w 2021 r., dru­gie, dla cięż­szych, rok póź­niej. Znając jed­nak dotych­cza­sowy postęp prac przy ich powsta­wa­niu, dotrzy­ma­nie tych ter­mi­nów jest dalece nie­re­alne.

To jest skrócona wersja artykułu.
http://zbiam.pl/artyku%C5%82y/upadek-rosyjskiej-kosmonautyki/
http://zbiam.pl/artyku%C5%82y/lotnictwo-aviation-international-102018/

Online Orionid

  • Weteran
  • *****
  • Wiadomości: 21467
  • Very easy - Harrison Schmitt
Odp: Lotnictwo Aviation International
« Odpowiedź #74 dnia: Listopad 10, 2018, 22:35 »
11/2018

Aktualności kosmiczne – Waldemar Zwierzchlejski
Northrop Grumman. Koncern o glo­bal­nym zasięgu dzia­ła­nia – Leszek A. Wieliczko

Sojuz MS-10 – prze­rwany lot
Waldemar Zwierzchlejski



11 paź­dzier­nika doszło do naj­groź­niej­szej sytu­acji w zało­go­wej astro­nau­tyce od czasu utraty przed pięt­na­stoma laty orbi­tera Columbia wraz z jej 7-oso­bową załogą. Podczas wyno­sze­nia na orbitę rosyj­skiego statku kosmicz­nego Sojuz MS-10, na dru­gim eta­pie startu awa­rii ule­gła rakieta nośna Sojuz-FG. W jej wyniku uru­cho­miona została pro­ce­dura prze­rwa­nia lotu, a lądow­nik statku został skie­ro­wany z powro­tem na Ziemię. Dwuosobowa załoga zamiast tra­fić tego samego dnia na Międzynarodową Stację Kosmiczną, zna­la­zła się z powro­tem na kosmo­dro­mie Bajkonur.

Do tej pory Rosjanie jedy­nie dwu­krot­nie w swo­jej histo­rii musieli prze­rwać loty zało­gowe, choć, aby być zupeł­nie ści­słym, tylko raz wyda­rzyło się to po star­cie, a raz tuż przed nim. 5 kwiet­nia 1975 r. kosmo­nauci Wasilij Łazariew i Oleg Makarow uda­wali się w statku Sojuz 18 – 1 (7K-T Nr 39) na pokład sta­cji Salut-4. Rakietą nośną był Sojuz-U. W T+271 s na wyso­ko­ści 192 km nie doszło do roz­łą­cze­nia jej dru­giego i trze­ciego stop­nia i auto­ma­tyka oddzie­liła sta­tek od rakiety i skie­ro­wała go na tra­jek­to­rię lądo­wa­nia. Awaria wyda­rzyła się w tak nie­sprzy­ja­ją­cych oko­licz­no­ściach, że lądow­nik wszedł w atmos­ferę z dużą pręd­ko­ścią pod naj­bar­dziej stro­mym kątem i z ujemną war­to­ścią współ­czyn­nika aero­dy­na­micz­nego. Podczas wtar­gnię­cia kosmo­nauci doświad­czyli prze­cią­że­nia wyno­szą­cego szczy­towo g+21,3 – na gra­nicy wytrzy­ma­ło­ści ludz­kiej i kon­struk­cji lądow­nika. Wylądował on w pobliżu gra­nicy z ChRL i Mongolią na zaśnie­żo­nym stoku góry Teremok-3 w Ałtaju, następ­nie sto­czył się po jej zbo­czu i zbli­żył do skraju kil­ku­set­me­tro­wej prze­pa­ści. Tu został zatrzy­many przez cza­szę spa­do­chronu (nie­od­strze­lo­nego – na szczę­ście – przez dowódcę), który zacze­pił się o drzewa.

Drugi przy­pa­dek miał miej­sce 26 wrze­śnia 1983 r. Zaplanowany był wów­czas start Sojuza T-10 (7K-ST Nr 16Ł) z załogą Władimir Titow i Giennadij Striekałow. W T-90 s, pod­czas roz­ru­chu pomp pali­wo­wych pierw­szego stop­nia, w jed­nej z nich doszło do awa­rii. Nie otwo­rzył się jeden z zawo­rów, co spo­wo­do­wało pracę pompy bez sma­ro­wa­nia. To spo­wo­do­wało jej prze­grza­nie, a następ­nie wybuch. Wzniecił on pożar u pod­stawy rakiety nośnej Sojuz-U. Pożar ten znisz­czył wiązkę kabli tele­me­trycz­nych, prze­ka­zu­ją­cych dane o funk­cjo­no­wa­niu rakiety. Dopiero w T-10 s obsługa naziemna spo­strze­gła roz­prze­strze­nia­jący się pożar nosi­ciela i wydała komendę uży­cia rakiety ratun­ko­wej SAS. SAS ode­rwała część osłony aero­dy­na­micz­nej rakiety, wraz z modu­łami orbi­tal­nym i powrot­nym statku. W ciągu 5 s od jej zapłonu, który nastą­pił o 19:37:47, wynio­sła ona sta­tek na wyso­kość 650 m (mak­sy­malne prze­cią­że­nie osią­gnęło g+17), gdzie nastą­piło oddzie­le­nie lądow­nika. Siłą bez­władu wzniósł on się na pułap 950 m, gdzie nastą­piło otwar­cie spa­do­chronu. Tymczasem w zale­d­wie 2 s po awa­ryj­nym star­cie rakieta nośna eks­plo­do­wała, a trwa­jący 20 godzin pożar spo­wo­do­wał znaczne znisz­cze­nia wyrzutni. Lądownik z załogą bez­piecz­nie wylą­do­wał w odle­gło­ści 4 km od miej­sca startu.

Ekspedycja 57

Pięćdziesiąta siódma stała załoga ISS rodziła się w bólach, wie­lo­krot­nie zmie­nia­jąc swój skład. Jej pierw­sza część – przy­po­mnijmy, że zwy­cza­jowa 6-oso­bowa obsada musi dola­ty­wać na orbitę w dwóch turach, gdyż Sojuzy miesz­czą jedy­nie trzy osoby – miała wystar­to­wać na pokła­dzie Sojuza MS-09. Kolejno mia­no­wano – w grud­niu 2015 r. dowódcę, Rosjanina Aleksandra Samokutiajewa, inży­niera pokła­do­wego nr 2 – Amerykankę Jeanette Epps (w kwiet­niu 2016 r.) oraz inży­niera pokła­do­wego nr 1 – Niemca Alexandra Gersta (mie­siąc póź­niej). W paź­dzier­niku doszło do pierw­szej zmiany – dowódcę, któ­rego komi­sja medyczna nie dopu­ściła do lotów, zamie­nił Anton Szkaplerow. Jednak na tej pozy­cji pozo­stał on tylko do kwiet­nia 2017 r., gdyż w try­bie pil­nym został prze­nie­siony do wcze­śniej­szej załogi, w miej­sce Aleksandra Skworcowa, który odniósł kon­tu­zję pod­czas ćwi­czeń fizycz­nych. Nowym dowódcą został mia­no­wany mie­siąc póź­niej Siergiej Prokopjew. W końcu listo­pada ofi­cjal­nie przed­sta­wiono obie załogi – pod­sta­wową (Prokopjew, Epps, Gerst) oraz rezer­wową – Oleg Kononienko (Rosja), David Saint-Jacques (Kanada) i Serena Auñón-Chancellor (Stany Zjednoczone). Jednak w poło­wie stycz­nia br. nie­spo­dzie­wa­nie i bez poda­nia przy­czyn NASA usu­nęła z załogi pod­sta­wo­wej Epps i zastą­piła ją dublerką, któ­rej miej­sce z kolei zajęła Anne McClain. W takich skła­dach załogi dotrwały do startu, który miał miej­sce 6 czerwca. Dwa dni póź­niej załoga weszła na pokład kom­pleksu orbi­tal­nego.
Druga część załogi, która miała wystar­to­wać w Sojuzie MS-10, rów­nież prze­cho­dziła zmiany składu. Początkowo, według wer­sji z lipca 2016 r., mieli lecieć Giennadij Padałka, Andriej Babkin i Auñón-Chancellor. W listo­pa­dzie mieli to być Kononienko, Nikołaj Tichonow i jeden z Amerykanów. Dwa mie­siące póź­niej doszło do reduk­cji składu rosyj­skiej załogi sta­cji z trzech do dwóch kosmo­nau­tów, w związku z czym miej­sce Tichonowa miał zająć inny Amerykanin. W lutym 2017 r. Kononienko został prze­nie­siony do następ­nej załogi, a NASA mia­no­wała do załogi Tylera Hague’a. W kwiet­niu dowódcą załogi mia­no­wany został Aleksiej Owczynin. Ostatniego dnia listo­pada ofi­cjal­nie przed­sta­wiono obie załogi – pod­sta­wową (Owczynin, Tichonow, Hague) oraz rezer­wową – Oleg Skripoczka, Andriej Babkin i Shannon Walker (Stany Zjednoczone). Jako że w kwiet­niu 2018 r. po raz kolejny odło­żony został start rosyj­skiego modułu „Nauka” (na 2019 r.), posta­no­wiono nie zwięk­szać ilo­ści Rosjan na sta­cji – z załóg wypa­dli Tichonow i Babkin. W końcu 19 czerwca oka­zało się, że duble­rami 2-oso­bo­wej załogi Owczynin-Hague zostali Kononienko i Saint-Jacques. Załogi te dotrwały do startu, wyzna­czo­nego na 11 paź­dzier­nika.

To jest skrócona wersja artykułu.
http://zbiam.pl/artyku%C5%82y/sojuz-ms-10-przerwany-lot/

Polskie Forum Astronautyczne

Odp: Lotnictwo Aviation International
« Odpowiedź #74 dnia: Listopad 10, 2018, 22:35 »