Autor Wątek: Lotnictwo Aviation International  (Przeczytany 50582 razy)

0 użytkowników i 1 Gość przegląda ten wątek.

Offline Orionid

  • Weteran
  • *****
  • Wiadomości: 24964
  • Very easy - Harrison Schmitt
Odp: Lotnictwo Aviation International
« Odpowiedź #60 dnia: Styczeń 18, 2018, 03:44 »
Nr 2018/1
M. in.:
Aktualności kosmiczne – Waldemar Zwierzchlejski
ILR-33 Bursztyn, powrót do pol­skiego pro­gramu rakie­to­wego – Maciej Szopa
Cassini. Koniec wiel­kiej misji (część I) – Waldemar Zwierzchlejski
http://zbiam.pl/artyku%C5%82y/lotnictwo-aviation-international-12018/

Druga część artykułu "Cassini. Koniec wielkiej misji", który ukazał się w lutowym numerze czasopisma "Lotnictwo Aviation International"

Cassini. Koniec wielkiej misji (cz.2) - Waldemar Zwierzchlejski (skrócona wersja artykułu)

Cassini. Koniec wielkiej misji



Od listo­pada 1995 r. w Jet Propulsion Laboratory pro­wa­dzono mon­taż i testy orbi­tera, pod­czas gdy inte­gra­cję i testy prób­nika Huygens wyko­nano w zakła­dach Daimler-Benz Aerospace Dornier Satellitensysteme w Ottobrunn w pobliżu Monachium. Na początku kwiet­nia 1997 r. Huygens został prze­trans­por­to­wany samo­lo­tem na kosmo­drom Cape Canaveral. 21 kwiet­nia 1997 r. tra­fił tam także orbi­ter Cassini.

Na kosmo­dro­mie prze­pro­wa­dzone zostały finalne etapy mon­tażu i testów przed­star­to­wych sondy oraz jej inte­gra­cja z rakietą nośną. 29 sierp­nia 1997 r., już po zamon­to­wa­niu sondy na szczy­cie rakiety Titan IV, wykryto uszko­dze­nie frag­mentu osłony ter­micz­nej wewnątrz prób­nika Huygens, spo­wo­do­wane przez nie­pra­wi­dłowo usta­wiony prze­pływ powie­trza w sys­te­mie chło­dze­nia. W celu naprawy osłony konieczne było zde­mon­to­wa­nie sondy i jej prze­wie­zie­nie do hali mon­ta­żo­wej, co zmu­siło do prze­su­nię­cia ter­minu startu, zapla­no­wa­nego pier­wot­nie na 6 paź­dzier­nika.

Lecimy!

Start sondy Cassini-Huygens nastą­pił 15 paź­dzier­nika 1997 r. o 8:43:01 UTC ze sta­no­wi­ska star­to­wego SLC-40 na Cape Canaveral Air Force Station. O 8:54 UTC rakieta nośna Titan 401B/Centaur (numer seryjny 4B-33/TC-21) wpro­wa­dziła sondę na wstępną orbitę par­kin­gową. Powtórny zapłon członu Centaur o 9:13 UTC umoż­li­wił wej­ście na orbitę helio­cen­tryczną. Ponieważ sonda miała zbyt dużą masę na to, żeby rakieta nośna mogła dostar­czyć ener­gii wystar­cza­ją­cej na bez­po­średni lot do Saturna, dla potrzeb misji zapro­jek­to­wano tra­jek­to­rię lotu nazwaną VVEJGA (Venus-Venus-Earth-Jupiter Gravity Assist). Umożliwiła ona czte­ro­krotne wyko­rzy­sta­nie manew­rów asy­sty gra­wi­ta­cyj­nej mija­nych pla­net (pod­czas dwu­krot­nych prze­lo­tów obok Wenus, prze­lotu obok Ziemi oraz Jowisza) dla dotar­cia do Saturna.

27 marca 1998 r. Cassini prze­szła przez pierw­sze pery­he­lium swej orbity, w odle­gło­ści 0,67 AU od Słońca. Największe zbli­że­nie pod­czas pierw­szego prze­lotu obok Wenus, na odle­głość 283,7 km od powierzchni pla­nety, miało miej­sce 26 kwiet­nia 1998 r. o 13:44:41 UTC. Wykonany w efek­cie prze­lotu manewr asy­sty gra­wi­ta­cyj­nej zwięk­szył pręd­kość sondy wzglę­dem Słońca o 3,7 km/s.

3 grud­nia 1998 r. przy uży­ciu sil­nika głów­nego został wyko­nany manewr DSM (Deep Space Maneuver; Δv = 450,2 m/s), który zapla­no­wano w celu zmniej­sze­nia pręd­ko­ści sondy w pobliżu apo­ap­sis, obni­ża­jąc nastę­pu­jące pery­ap­sis i umoż­li­wia­jąc prze­pro­wa­dze­nie ponow­nego manewru asy­sty gra­wi­ta­cyj­nej ze strony Wenus. 7 grud­nia 1998 r. sonda prze­szła przez aphe­lium, w odle­gło­ści 1,58 AU od Słońca.

Drugi prze­lot obok Wenus nastą­pił 24 czerwca 1999 r. o 20:29:55 UTC, w odle­gło­ści 602,6 km od jej powierzchni. W wyniku prze­lotu pręd­kość sondy wzglę­dem Słońca zwięk­szyła się o 3,1 km/s. 29 czerwca 1999 r. sonda prze­szła przez dru­gie pery­he­lium, w odle­gło­ści 0,72 AU od Słońca.

18 sierp­nia 1999 r. Cassini zbli­żyła się do Ziemi, prze­la­tu­jąc o godz. 3:28:26 UTC w odle­gło­ści 1171 km od niej, nad połu­dnio­wym Pacyfikiem. Prędkość sondy zwięk­szyła się przy tym o 4,1 km/s. 15 sierp­nia, krótko przed tym prze­lo­tem, została odrzu­cona osłona instru­mentu VIMS IR, a 16 sierp­nia – roz­ło­żony wysię­gnik magne­to­me­tru.

Podczas prze­lo­tów obok Wenus i Ziemi zapla­no­wano prze­pro­wa­dze­nie sto­sun­kowo nie­wiel­kiej ilo­ści obser­wa­cji nauko­wych. W trak­cie pierw­szego zbli­że­nia do Wenus poszu­ki­wano oznak wyła­do­wań w jej atmos­fe­rze. Podczas kolej­nego prze­lotu badano inte­rak­cje zacho­dzące pomię­dzy wia­trem sło­necz­nym a pla­netą oraz jej jonos­ferę. Również instru­menty optyczne wyko­nały wtedy swoje pierw­sze, testowe obser­wa­cje. Przelot obok Ziemi wyko­rzy­stano do prze­pro­wa­dze­nia kali­bra­cji instru­men­tów sondy; w tym celu wyko­nano obser­wa­cje ziem­skiej magne­tos­fery, powierzchni Księżyca oraz test radaru pole­ga­jący na wysła­niu i odbio­rze odbi­tych od powierzchni Ziemi sygna­łów.

W dro­dze do Jowisza sonda Cassini minęła w znacz­nej odle­gło­ści – około 1,5 mln km – pla­ne­to­idę (2685) Masursky. Największe zbli­że­nie miało miej­sce 23 stycz­nia 2000 r. o 09:58 UTC. Podczas spo­tka­nia sonda wyko­nała obser­wa­cje oce­nia­jące kształt, roz­miary i albedo pla­ne­to­idy oraz pomiary spek­tralne.

1 lutego 2000 r. antena główna (HGA) prze­stała peł­nić rolę osłony prze­ciw­sło­necz­nej i prze­jęła funk­cję utrzy­my­wa­nia łącz­no­ści z Ziemią.

1 paź­dzier­nika 2000 r. sonda Cassini roz­po­częła trwa­jącą przez 6 mie­sięcy kam­pa­nię obser­wa­cyjną Jowisza. Badania wyko­ny­wane przez nią były przy tym sko­or­dy­no­wane z obser­wa­cjami pro­wa­dzo­nymi przez sondę Galileo, która od grud­nia 1995 r. znaj­do­wała się na orbi­cie wokół tej pla­nety. Podczas fazy zbli­ża­nia się do Jowisza Cassini znaj­do­wała się poza gra­ni­cami jego magne­tos­fery i pro­wa­dziła pomiary wia­tru sło­necz­nego, pod­czas gdy Galileo prze­by­wała głę­boko we wnę­trzu magne­tos­fery. Po minię­ciu pla­nety sonda Cassini leciała wzdłuż brzegu gra­nicy magne­tos­fery, wie­lo­krot­nie ją prze­kra­cza­jąc, nato­miast Galileo opu­ściła magne­tos­ferę i pro­wa­dziła pomiary wia­tru sło­necz­nego.

Obserwacje wyko­nane pod­czas prze­lotu przez instru­menty naukowe obej­mo­wały: bada­nie składu i dyna­miki atmos­fery Jowisza, w tym zorzy polar­nej i prze­pły­wów cie­pła, obser­wa­cje pier­ścieni Jowisza, obser­wa­cje Europy i Kallisto pod­czas ich opo­zy­cji, obser­wa­cje księ­życa Himalia i okre­śle­nie jego okresu rota­cji, obser­wa­cje Io pod­czas jego zaćmie­nia, bada­nia magne­tos­fery Jowisza i jego inte­rak­cji z wia­trem sło­necz­nym, pomiary stru­mie­nia pyło­wego pocho­dzą­cego z Io oraz obser­wa­cje pro­mie­nio­wa­nia syn­chro­tro­no­wego Jowisza.

W sko­or­dy­no­wa­nych obser­wa­cjach Jowisza wyko­rzy­stano też Kosmiczny Teleskop Hubble’a, Obserwatorium Rentgenowskie Chandra i sze­reg radio­te­le­sko­pów na powierzchni Ziemi. Kamery sondy Cassini wyko­nały łącz­nie około 26 000 foto­gra­fii pla­nety i jej księ­ży­ców.

16 grud­nia 2000 r., pod­czas zbli­ża­nia do Jowisza, z powodu zakłó­ceń w funk­cjo­no­wa­niu koła reak­cyj­nego RWA‑2 nastą­piło prze­łą­cze­nie ste­ro­wa­nia poło­że­niem sondy na sys­tem ste­ro­wa­nia reak­cyj­nego (RCS). Z tego powodu, w celu ochrony przed nad­mier­nym zuży­ciem hydra­zyny, od 19 do 28 grud­nia wstrzy­mano pro­wa­dze­nie kam­pa­nii obser­wa­cyj­nej.

Największe zbli­że­nie do Jowisza nastą­piło 30 grud­nia 2000 r. o 10:04:21 UTC. Odległość od pla­nety w periap­sis wynio­sła 9 722 965 km. W wyniku prze­lotu pręd­kość sondy zmie­niła się o 2,2 km/s, a jej tra­jek­to­ria została odchy­lona o 12,2°, kie­ru­jąc się ku Saturnowi. Ostatnie obser­wa­cje Jowisza zostały wyko­nane 22 marca 2001 r.

http://zbiam.pl/artyku%C5%82y/cassini-koniec-wielkiej-misji-cz-2/
« Ostatnia zmiana: Maj 22, 2020, 04:20 wysłana przez Orionid »

Offline mss

  • Moderator Globalny
  • *****
  • Wiadomości: 9547
  • he/him
    • Astronauci i ich loty...
Odp: Lotnictwo Aviation International
« Odpowiedź #61 dnia: Styczeń 20, 2018, 00:01 »
http://zbiam.pl/artyku%C5%82y/cassini-koniec-wielkiej-misji-cz-1/

Cassini. Koniec wiel­kiej misji cz.1

Cytuj
15 wrze­śnia 2017 r. o godzi­nie 11:55 na Ziemię napły­nęły ostat­nie sygnały z sondy Cassini. Stało się to po bli­sko dwu­dzie­stu latach od chwili jej startu z Ziemi i ponad trzy­na­stu spę­dzo­nych w pobliżu Saturna. Sonda weszła w gęste war­stwy jego atmos­fery i spło­nęła, do ostat­niej chwili prze­sy­ła­jąc uni­ka­towe dane naukowe.

Podczas swej misji Cassini poko­nał dystans 7,9 miliarda kilo­me­trów, ode­brał i wyko­nał dwa i pół miliona komend, a jego sil­niki prze­pro­wa­dziły 360 manew­rów. Odkrył sześć nie­zna­nych dotąd sate­li­tów Saturna, wyko­nał 453 048 foto­gra­fii jego atmos­fery, pier­ścieni i księ­ży­ców i prze­ka­zał 635 giga­baj­tów infor­ma­cji nauko­wej, na pod­sta­wie któ­rych do dnia zakoń­cze­nia misji opu­bli­ko­wano 3948 prac naukowych.
Saturn w liczbach

Szósta pla­neta Układu Słonecznego znana była już w sta­ro­żyt­no­ści. Choć odle­gła od Słońca o nie­mal pół­tora miliarda kilo­me­trów, dzie­się­cio­krot­nie dalej niż Ziemia, bez pro­ble­mów widoczna jest nie­uzbro­jo­nym okiem. Zawdzięcza to swym wymia­rom – pro­mień pla­nety jest dzie­wię­cio­krot­nie więk­szy od ziem­skiego i wynosi 58 232 km. Natomiast masa Saturna jest więk­sza od ziem­skiej o 95 razy (5,68×1026 kg), z czego wynika, że śred­nia gęstość pla­nety wynosi zale­d­wie 0,687 g/cm3, znacz­nie mniej od gęsto­ści wody Oznacza to, że Saturn zali­cza się do gazo­wych olbrzy­mów. W cen­trum pla­nety jest nie­wiel­kie, żela­zowo-krze­mia­nowe jądro, sta­no­wiące około 20% masy Saturna. Otoczone jest ono grubą war­stwą cie­kłego wodoru meta­licz­nego, a następ­nie mole­ku­lar­nego, z nie­wielką domieszką helu. Warstwa ta w spo­sób cią­gły prze­cho­dzi w stan gazowy, czyli atmos­ferę. Składa się ona nie­omal wyłącz­nie z wodoru (96,3%) oraz helu (3,25%). Pozostały uła­mek masy przy­pada na metan, amo­niak oraz wodę. Wnętrze pla­nety jest gorące, emi­tuje ona w prze­strzeń 2,5 raza wię­cej ener­gii, ani­żeli otrzy­muje od Słońca. Mechanizm jej powsta­wa­nia nie jest dotąd jed­no­znacz­nie wyja­śniony. Planeta, obra­ca­jąca się wokół swej osi w cza­sie około 10,5 godziny (rota­cja jest nie­jed­no­rodna, gdyż Saturn nie jest bryłą sztywną), gene­ruje pole magne­tyczne o natę­że­niu nie­znacz­nie więk­szym, od ziem­skiego (20 μT).
Pierwsze obser­wa­cje

Z chwilą skon­stru­owa­nia przez Galileusza pierw­szej lunety (1610 r.), nasza wie­dza o Saturnie po raz pierw­szy ule­gła zamia­nie – nie­do­sko­nały przy­rząd poka­zał obraz pla­nety z „uszami”. Taki zadzi­wia­jący pogląd, że Saturn jest pla­netą potrójną, utrzy­mał się przez bli­sko 50 lat. Dopiero Christian Huygens, korzy­sta­jący ze znacz­nie lep­szych przy­rzą­dów wycią­gnął wnio­sek, że pla­netę ota­cza sto­sun­kowo cienki pier­ścień, skła­da­jący się z drob­nych czą­stek, roz­cią­ga­jący się wokół pla­nety w jej płasz­czyź­nie rów­ni­ko­wej. Jego pogląd długo budził nie­do­wie­rza­nie, dopiero dokład­niej­sze obser­wa­cje, prze­pro­wa­dzone przez Gian Domenico Cassiniego wyka­zały, że Huygens miał rację. Dodatkowo Cassini odkrył w 1675 r. prze­rwę w struk­tu­rze pier­ście­nia, a także cztery jego księ­życe (pierw­szy, nazwany Tytan, odkrył Huygens jesz­cze w 1655 r.). Kolejne dzie­się­cio­le­cia skut­ko­wały odkry­wa­niem kolej­nych, mniej­szych natu­ral­nych sate­li­tów pla­nety, a także nieco bar­dziej szcze­gó­ło­wym opi­sem jej pier­ścieni, w któ­rym odkryto kolejne prze­rwy, nato­miast o natu­rze samej pla­nety nie mogli­śmy dowie­dzieć się niczego nowego. Przełom w tej dzie­dzi­nie spo­wo­do­wało dopiero nasta­nie ery lotów kosmicz­nych i roz­po­czę­cie badań pla­net z bliska.
Trzy prze­loty

Pierwszą sondą kosmiczną, która zba­dała z bli­ska Saturna, był Pioneer-11, który 1 wrze­śnia 1979 r. zbli­żył się do niego na odle­głość 20 900 km od widocz­nej powierzchni atmos­fery i prze­słał dane i foto­gra­fie jego układu. Wielkim zasko­cze­niem oka­zała się roz­le­głość i wysoce skom­pli­ko­wana budowa jego pier­ścieni, odkryto także magne­tos­ferę pla­nety. Spowodowało to włą­cze­nie do pro­gramu lotu dwóch sond Voyager znacz­nie roz­le­glej­szego, niż to uprzed­nio pla­no­wano, pro­gramu badań obu struk­tur. Sonda Voyager-1 zbli­żyła się do Saturna 12 listo­pada 1980 r. na odle­głość około 124 000 km nad szczy­tami chmur, Voyager-2 zaś 26 sierp­nia 1981 r. na odle­głość około 101 000 km od gra­nicy atmos­fery. Sondy odkryły nowe sate­lity, w tym krą­żące wewnątrz pier­ścieni tzw. księ­życe paster­skie, zawia­du­jące ruchem czą­stek pier­ście­nia, prze­ka­zały zdję­cia jego samego, uka­zu­jąc nie­wia­ry­god­nie dokładne szcze­góły jego budowy oraz po raz pierw­szy foto­gra­fie dobrej roz­dziel­czo­ści kilku natu­ral­nych sate­li­tów pla­nety. Okazało się, że układ Saturna jest nie­zwy­kle inte­re­su­ją­cym dla nauki rejo­nem badań, które powinny zostać prze­pro­wa­dzone nie pod­czas krót­kich prze­lo­tów, lecz jako dedy­ko­wana misja sondy, mogą­cej czy­nić to dłu­go­trwale z orbity planety.
Prace kon­cep­cyjne

Jeszcze w 1977 r. NASA zaini­cjo­wała prace kon­cep­cyjne nad taką misją do Saturna, nazwaną Saturn Orbiter Dual Probe, skła­da­jącą się z trzech ele­men­tów: orbi­tera Saturna, prób­nika atmos­fe­rycz­nego pla­nety oraz prób­nika atmos­fe­rycz­nego lub lądow­nika na Tytanie. W czerwcu 1982 r. Space Science Committee nale­żący do European Science Foundation i ame­ry­kań­ski Space Science Board utwo­rzyły wspólną grupę robo­czą, któ­rej zada­niem było zba­da­nie moż­li­wo­ści współ­pracy pomię­dzy Stanami Zjednoczonymi i Europą w dzie­dzi­nie badań pla­ne­tar­nych. Miesiąc póź­niej ESA ogło­siła wezwa­nie do euro­pej­skich naukow­ców do przed­ło­że­nia pro­po­zy­cji przy­szłych misji kosmicz­nych. W rezul­ta­cie, w listo­pa­dzie 1982 r., Daniel Gautier i Wing Ip przed­ło­żyli ESA pro­po­zy­cję, pod­pi­saną także przez 27 innych naukow­ców, misji nazwa­nej Cassini, zło­żo­nej z orbi­tera Saturna i prób­nika Tytana, jed­no­cze­śnie suge­ru­jąc prze­pro­wa­dze­nie jej we współ­pracy z NASA.

    Waldemar Zwierzchlejski

To jest skrócona wersja artykułu.
"Why is it that nobody understands me, yet everybody likes me?"
- Albert Einstein

Offline AK

  • Nowy
  • *
  • Wiadomości: 23
Odp: Lotnictwo Aviation International
« Odpowiedź #62 dnia: Marzec 10, 2018, 07:32 »

Druga część artykułu "Cassini. Koniec wielkiej misji", który ukazał się w lutowym numerze czasopisma "Lotnictwo Aviation International"

Cassini. Koniec wielkiej misji (cz.2) - Waldemar Zwierzchlejski (skrócona wersja artykułu)

------------------------


Marcowy numer miesięcznika „Lotnictwo Aviation International”:
Lotnictwo Aviation International 3/2018

W środku m.in.:

Aktualności kosmiczne - Waldemar Zwierzchlejski
Falcon Heavy. Debiut superciężkiej rakiety – Waldemar Zwierzchlejski (skrócona wersja artykułu)

Offline AK

  • Nowy
  • *
  • Wiadomości: 23
Odp: Lotnictwo Aviation International
« Odpowiedź #63 dnia: Maj 18, 2018, 15:58 »
Majowy numer miesięcznika „Lotnictwo Aviation International”:
Lotnictwo Aviation International 5/2018

W środku m.in.:

Aktualności kosmiczne - Waldemar Zwierzchlejski
Wystawa satelitów obserwacyjnych COSMO-SkyMed w Warszawie – Kamil Mazurek       
Dotknąć Słońce. Sonda Parker Solar Probe – Waldemar Zwierzchlejski (skrócona wersja artykułu) 

Polskie Forum Astronautyczne

Odp: Lotnictwo Aviation International
« Odpowiedź #63 dnia: Maj 18, 2018, 15:58 »

Offline Orionid

  • Weteran
  • *****
  • Wiadomości: 24964
  • Very easy - Harrison Schmitt
Odp: Lotnictwo Aviation International
« Odpowiedź #64 dnia: Maj 20, 2018, 12:13 »
Warto ten fragment przytoczyć w całości , bo mam uzasadnione wątpliwości co do trwałego dostępu do tego fragmentu artykułu w przyszłości.
 
Dotknąć Słońce. Sonda Parker Solar Probe
Lotnictwo Aviation International 5/2018

W końcu lat sześć­dzie­sią­tych ubie­głego wieku, gdy już było pra­wie pewne, że to Amerykanie, a nie Sowieci zwy­ciężą w wyścigu na Księżyc, popu­larny nie tylko w naszym kraju stał się dow­cip, w któ­rym astro­nauta i kosmo­nauta licy­to­wali się w osią­ga­niu okre­ślo­nych celów. W odpo­wie­dzi na ame­ry­kań­ską pro­po­zy­cję lotu na Księżyc, Rosjanin prze­bija kon­ku­renta rze­ko­mym zamia­rem lotu na Słońce – oczy­wi­ście w nocy, gdyż w dzień jest tam za gorąco. Tyle aneg­dota, ale czy rze­czy­wi­ście tak cał­ko­wi­cie absur­dalna? Otóż nie, jeśli wszystko pój­dzie zgod­nie z pla­nem, to 31 lipca NASA roz­pocz­nie misję sondy Parker Solar Probe, która kil­ka­krot­nie prze­leci przez naj­go­ręt­szą część atmos­fery naszej gwiazdy dzien­nej.

Słońce jest gwiazdą o śred­nicy około 1,393 miliona kilo­me­trów (109 razy więk­szej od ziem­skiej) i masie więk­szej od ziem­skiej aż o 333 tysiące razy (1,989×1030 kg), co sta­nowi 99,86% masy wszyst­kich ciał Układu Słonecznego. Jest to żółty karzeł, typowa gwiazda ciągu głów­nego ewo­lu­cji, któ­rej wiek wynosi 4,57 miliarda lat, a zatem jest jesz­cze przed osią­gnię­ciem połowy swego ist­nie­nia w tej postaci. Składa się głów­nie z wodoru (73,46%) i helu (24,85%) oraz nie­wiel­kich ilo­ści tlenu, węgla, żelaza i innych pier­wiast­ków. Nie należy jed­nak sobie wyobra­żać, że są to pier­wiastki w zna­nej nam z Ziemi postaci – gazo­wej, czy tym bar­dziej sta­łej. Ze względu na zacho­dzące wewnątrz gwiazdy pro­cesy syn­tezy ter­mo­ją­dro­wej, jest to pra­wie wyłącz­nie pla­zma, a zatem zjo­ni­zo­wany gaz.

Czas obrotu Słońca dookoła osi jest nie­jed­no­rodny, wynosi od 25,05 doby na rów­niku, do 34,4 doby na bie­gu­nach. Temperatura w jądrze Słońca prze­kra­cza 15 milio­nów kel­wi­nów, na powierzchni Słońca, a za taką uwa­żamy zewnętrzną war­stwę fotos­fery, wynosi 5778 K (5505 °C). A co ze sło­neczną atmos­ferą? Owszem, ist­nieje, co wię­cej jest sto­sun­kowo słabo zba­dana, a zwłasz­cza mecha­ni­zmy, powo­du­jące roz­grze­wa­nie nie­któ­rych jej warstw (zwłasz­cza korony) do jed­nego-dwóch, a spo­ra­dycz­nie nawet 8 – 20 milio­nów kel­wi­nów – oczy­wi­ście przy zni­ko­mej gęsto­ści. To wła­śnie korona sło­neczna będzie głów­nym przed­mio­tem badań sondy Parker.

Wcześniejsze bada­nia kosmiczne Słońca

Pierwszymi obiek­tami kosmicz­nymi prze­zna­czo­nymi do obser­wa­cji Słońca były ame­ry­kań­skie sondy pro­gramu Pioneer. Oznaczone nume­rami 5, 6, 7, 8 i 9 zostały umiesz­czone w latach 1960 – 1968 na orbi­tach helio­cen­trycz­nych. Krążyły wokół Słońca w odle­gło­ści podob­nej do Ziemi, wyko­nu­jąc pierw­sze szcze­gó­łowe pomiary wia­tru sło­necz­nego i pola magne­tycz­nego. Niektóre z nich dzia­łały bar­dzo długo, np. Pioneer-6 jesz­cze w 2000 r., po 35 latach spę­dzo­nych na orbi­cie, był w sta­nie prze­ka­zy­wać wyniki nie­któ­rych pomia­rów.

Wielkim suk­ce­sem oka­zały się wystrze­lone w latach 1974 i 1976 sondy Helios 1 i 2. Zbudowane w koope­ra­cji nie­miecko-ame­ry­kań­skiej obiekty przy­nio­sły istotne nowe dane na temat wia­tru sło­necz­nego i korony sło­necz­nej. Peryhelium orbity pierw­szej wyno­siło 0,309 jed­nostki astro­no­micz­nej (*), czyli 46,2 milio­nów km, dru­giej zaś zale­d­wie 0,28 AU (41,9 mln km). Choć ich powierzch­nie pokryte były w poło­wie ogni­wami foto­wol­ta­icz­nymi, a w dru­giej radia­to­rami, obie sondy bory­kały się w mniej­szym lub więk­szym stop­niu z prze­grze­wa­niem apa­ra­tury, spo­wo­do­wa­nej potęż­nym stru­mie­niem ener­gii cie­plej, pły­ną­cej z naszej gwiazdy dzien­nej. Słońce obser­wo­wano nie tylko z orbit helio­cen­trycz­nych, lecz także z sate­li­tów krą­żą­cych wokół Ziemi.

Stacja kosmiczna Skylab (start w 1973 r.), posia­dała obser­wa­to­rium sło­neczne ATM, które dostar­czyło infor­ma­cji o war­stwie przej­ścio­wej atmos­fery sło­necz­nej i zare­je­stro­wało emi­sje ultra­fio­le­towe z korony. Do naj­waż­niej­szych odkryć ATM należą pierw­sze obser­wa­cje koro­nal­nych wyrzu­tów masy (CME – coro­nal mass ejec­tion) oraz dziur koro­nal­nych, o któ­rych wia­domo obec­nie, że są ści­śle zwią­zane z wia­trem sło­necz­nym. W 1980 r. wysłano sate­litę Solar Maximum Mission. Została ona zapro­jek­to­wana do obser­wa­cji pro­mieni gamma, rent­ge­now­skich i ultra­fio­le­to­wych pocho­dzą­cych z roz­bły­sków sło­necz­nych w cza­sie wyso­kiej aktyw­no­ści sło­necz­nej. Wykonała ona około 240 tys. zdjęć korony sło­necz­nej. Wystrzelony w 1991 r. japoń­ski sate­lita Yohkoh obser­wo­wał roz­bły­ski w paśmie rent­ge­now­skim. Dane misji pozwo­liły naukow­com ziden­ty­fi­ko­wać kilka róż­nych typów roz­bły­sków i wyka­zać, że korona z dala od obsza­rów naj­więk­szej aktyw­no­ści jest znacz­nie bar­dziej dyna­miczna, niż wcze­śniej przy­pusz­czano.

Jedną z naj­waż­niej­szych misji sło­necz­nych do tej pory była SOHO (Solar and Heliospheric Observatory), roz­po­częta w 1995 roku. Pierwotnie pla­no­wana na dwa lata, została prze­dłu­żona aż do 2012 r., a następ­nie do 2016. Sonda zbu­do­wana wspól­nie przez Europejską Agencję Kosmiczną (ESA) i NASA została umiesz­czona w punk­cie rów­no­wagi gra­wi­ta­cyj­nej L1 pomię­dzy Ziemią a Słońcem, w sta­łej odle­gło­ści od Ziemi i syn­chro­nicz­nie z nią obiega Słońce. SOHO zapew­niła stałe moni­to­ro­wa­nie Słońca w wielu dłu­go­ściach fal. Obserwatorium SOHO oka­zało się tak uży­teczne, że w lutym 2010 r. wysłano sondę Solar Dynamics Observatory (SDO) w celu kon­ty­nu­owa­nia jego misji. Wszystkie te sondy obser­wo­wały Słońce z płasz­czy­zny eklip­tyki (płasz­czy­zny orbity Ziemi), co pozwala na szcze­gó­łowe obser­wa­cje tylko w oko­licy rów­ni­ko­wej.

Waldemar Zwierzchlejski
http://zbiam.pl/artyku%C5%82y/dotknac-slonce-sonda-parker-solar-probe/

Offline Orionid

  • Weteran
  • *****
  • Wiadomości: 24964
  • Very easy - Harrison Schmitt
Odp: Lotnictwo Aviation International
« Odpowiedź #65 dnia: Lipiec 15, 2018, 07:56 »
Lotnictwo Aviation International 7/2018 :
Aktualności kosmiczne – Waldemar Zwierzchlejski
Northrop Grumman Corporation przejmuje Orbital ATK – Kamil Mazurek

Pierwszy-lot-Polaka-w-kosmos
Waldemar Zwierzchlejski


Pierwszy lot Polaka w kosmos.

27 czerwca minęło 40 lat od lotu pierwszego Polaka, majora Mirosława Hermaszewskiego, w kosmos. Ośmiodniowa wyprawa na pokład stacji orbitalnej Salut-6 postawiła nasz kraj wysoko w hierarchii – przed nami na orbitę udawali się jedynie Rosjanie (44), Amerykanie (43) oraz – zaledwie kilka miesięcy wcześniej – Czechosłowak. Ponieważ cztery dekady później generał Hermaszewski nadal pozostaje naszym jedynym kosmonautą i nie widać realnych szans, by w ciągu następnego dziesięciolecia mogło się to zmienić, warto przypomnieć ten historyczny lot.

Ramowe porozumienie pomiędzy ZSRR a Bułgarią, Czechosłowacją, Kubą, Mongolią, NRD, Polską, Rumunią i Węgrami o współpracy w załogowym badaniu kosmosu podpisane zostało w Moskwie 13 lipca 1976 roku. Na jego podstawie 13 września wydano postanowienie o przeprowadzeniu w latach 1977-78 trzech lotów z udziałem kosmonautów z krajów socjalistycznych – konkretnie Czechosłowacji, Polski i NRD (w nieustalonej wówczas jeszcze kolejności), w latach 1979-83 zaś z pozostałych krajów. Ustalono, że dwuosobowe wówczas statki kosmiczne Sojuz (w wersji 7K-T) dowodzone będą przez Rosjan, kosmonauci zaś z innych krajów obejmą funkcję kosmonauty-badacza, choć ich szkolenie przebiegać będzie według nieco tylko zmodyfikowanego harmonogramu przygotowanego dla inżyniera pokładowego. Poszczególne kraje członkowskie miały we własnym zakresie dokonać wstępnej selekcji kandydatów i przedstawić ich do akceptacji radzieckiej komisji medycznej (oczywiście podstawowe zasady i kryteria zawarto w dostarczonej wcześniej ponad 400-stronicowej dokumentacji).

Komisja, po zapoznaniu się z metodyką i wynikami przeprowadzonych badań, miała skierować tych, którzy spełnią elementarne kryteria zdrowotne, antropometryczne i inne obowiązujące rosyjskich kosmonautów na dalsze, tym razem już pogłębione badania lekarskie, przeprowadzane w Centrum Przygotowań Kosmonautów im. Jurija Gagarina w Gwiezdnym Miasteczku pod Moskwą. Następnie miano dokonać wyboru dwójki kandydatów (zadanie to przeprowadzały państwa według własnych kryteriów), którzy będą się przygotowywać w składach konkretnych załóg do wykonania lotu kosmicznego. Pomimo, że Polska i jej sąsiedzi nie porozumiewali się w sprawie wyboru kandydatów, oczywistym było, że stosunkowo najłatwiej będzie ich znaleźć wśród grupy ludzi o ponadprzeciętnie dobrym zdrowiu, potwierdzonym często przeprowadzanymi badaniami – czyli pilotów wojskowych. Przecież nieprzypadkowo znakomita większość dotychczasowych kosmonautów i astronautów rekrutowała się spośród pilotów samolotów odrzutowych.

Loty interkosmonautów przebiegać miały według następującego schematu: po starcie z kosmodromu Bajkonur w Kazachstanie przez nieco ponad dobę statek zbliżał się do stacji orbitalnej Salut-6, po czym łączył się z nią od strony przedziału agregatowego. Kosmonauci przechodzili na pokład stacji, gdzie znajdowała się już jej dwuosobowa załoga podstawowa i realizowali w ciągu blisko 7 dób przygotowany program badań naukowych. W ostatnim dniu lotu załoga przechodziła do statku Sojuz (swojego, bądź załogi podstawowej, jeżeli czas jego przebywania na orbicie zbliżał się do 90-dniowego limitu) i po około trzech godzinach powracała na Ziemię, również w Kazachstanie. Lot trwał niespełna 8 dni.



Symbol lotu w kosmos.

Selekcja

Pomimo, że porozumienie podpisano w połowie lipca, selekcję kandydatów w Polsce rozpoczęto, na podstawie dostępnych nieformalnych informacji, już w kwietniu. Zadanie powierzono Wojskowemu Instytutowi Medycyny Lotniczej (WIML). W jego strukturze powołana została specjalna komisja, której przewodniczył ówczesny komendant Instytutu, płk prof. dr hab. med. Stanisław Barański. Pierwszą czynnością było wyselekcjonowanie w czerwcu 1976 r. na podstawie danych z akt Głównej Wojskowej Komisji Lotniczo-Lekarskiej oraz opinii służbowych spośród ponad czterystu pilotów samolotów odrzutowych takich, którzy spełniali podstawowe kryteria co do wieku, wykształcenia, czy nalotu. Było ich 71, a po kolejnym przesiewie już tylko 26. Spośród nich wybrano tych, którzy cechowali się znakomitym stanem zdrowia, wysoką sprawnością fizyczną, wykształceniem politechnicznym, odpornością na stres emocjonalny, umiejętnością prowadzenia badań naukowych, biegłą znajomością języka rosyjskiego, nienaganną sylwetką i prezencją, dobrym kontaktem z mass-mediami, oczytaniem, elokwencją i odpornością na trudy spotkań i wyjazdów. Warunki te spełniło 17 pilotów.



Załoga przed wejściem do statku kosmicznego Sojuz-30.

W kolejnym etapie selekcji wyłoniona została piątka kandydatów na kosmonautów o najwyższych walorach zdrowotnych, ponadprzeciętnej tolerancji fizycznych czynników lotu i wysokiej sprawności intelektualnej. Byli to: mjr pil. Andrzej Bugała, mjr pil. Henryk Hałka, mjr pil. Mirosław Hermaszewski, ppłk pil. Zenon Jankowski i por. pil. Tadeusz Kuziora. W październiku 1976 r. do Warszawy przyleciała radziecka komisja medyczna ds. badań i selekcji kosmonautów pod kierownictwem kosmonauty, lekarza pułkownika pilota Wasilija Łazariewa. Z grupy odpadł Bugała. W listopadzie 1976 r. w Gwiezdnym Miasteczku miały miejsce szczegółowe badania kandydatów, zakończone specjalną komisją lekarską. Wszyscy polscy kandydaci otrzymali świadectwa dopuszczenia do lotu kosmicznego. 27 listopada 1976 r. kierownictwo MON do szkolenia kosmonautycznego skierowało Mirosława Hermaszewskiego i Zenona Jankowskiego. Taka kolejność, ustalona prawdopodobnie przez Główny Zarząd Polityczny WP i osobiście gen. Wojciecha Jaruzelskiego, miała bezpośredni wpływ na to, kto został pierwszym polskim kosmonautą, a kto jedynie jego dublerem. 4 grudnia obaj odlecieli na szkolenie do Centrum Przygotowań Kosmonautów.


Mapa pomaga w zorientowaniu się, co widać z wysokości ponad 300 km.

Szkolenie i trudny początek Saluta-6

Szkolenie to składało się z dwumiesięcznego przygotowania teoretycznego, po którym nastąpiło pięciomiesięczne zapoznawanie się z konstrukcją i eksploatacją statku kosmicznego Sojuz oraz stacji orbitalnej Salut-6. W lipcu 1977 r. sformowano dwie załogi: podstawową (płk pil. Piotr Klimuk – Mirosław Hermaszewski) i rezerwową (Walerij Kubasow – Zenon Jankowski). Ich treningi do wykonania programu konkretnego lotu kosmicznego rozpoczęły się 22 sierpnia 1977 r. i zakończyły pomyślnym zdaniem egzaminów 9 czerwca 1978 roku. Zanim jednak do tego doszło, 29 września 1977 r. z kosmodromu Bajkonur za pomocą trzystopniowej rakiety Proton-K wyniesiono na orbitę unowocześnioną stację Salut-6.

W odróżnieniu od poprzedniczek, posiadała ona dwa węzły cumownicze, co umożliwiało nie tylko jednoczesne dołączenie dwóch statków załogowych, ale także jednego załogowego i bezzałogowego – transportowca Progress. Było to konieczne ze względu na planowane okresy lotów ludzi (w zamierzeniach od trzech do sześciu miesięcy), przekraczające gwarantowany okres funkcjonowania statków Sojuz (90 dni). Pierwsza stała załoga stacji – Władimir Kowalonok i Walerij Riumin – wystartowała w statku Sojuz-25 9 listopada 1977 roku. Przed nimi był lot trwający 100 dni (dotychczasowy rekord rosyjski wynosił 63 dni, amerykański 83 dni). W jego trakcie mieli przyjąć statek Sojuz-26 z załogą wizytującą (Władimir Dżanibekow, Piotr Kołodin) oraz Sojuz-27 z pierwszą załogą Interkosmosu (Aleksiej Gubariew, Vladimir Remek). Nieoczekiwanie nazajutrz po starcie, podczas połączenia, powstały problemy.

Po doprowadzeniu statku na odległość 50 m od stacji, pojawiło się znaczne odchylenie od osi podejścia. Kosmonauci wygasili prędkość względną, oblecieli stację i przystąpili do kolejnego podejścia. Trzykrotnie trzpień węzła połączeniowego trafiał w gniazdo i trzykrotnie nie doszło do połączenia mechanicznego. Po zużyciu całego dostępnego na ten manewr paliwa, musiano zrezygnować z połączenia, a tym samym z całego programu lotu. Kosmonauci powrócili na Ziemię po zaledwie dwóch dobach. Pojawiło się pytanie: co spowodowało niemożność połączenia – awaria po stronie węzła połączeniowego Sojuza, czy też Saluta? A może był to tylko błąd niedoświadczonej załogi, dla której członków był to przecież pierwszy lot w kosmos? Sprawa nie została nigdy wyjaśniona, gdyż węzeł Sojuza spłonął wraz z przedziałem mieszkalnym statku podczas powrotu. Efekty tego niepowodzenia miały daleko idące skutki.

Ustalono, że od tej chwili w każdym statku kosmicznym będzie musiał lecieć przynajmniej jeden kosmonauta z doświadczeniem lotu orbitalnego. Skutkowało to znacznym przeformowaniem kolejnych załóg. Dublerzy Kowalonoka i Riumina (Jurij Romanienko i Aleksandr Iwanczenkow) zostali rozdzieleni – pierwszemu dodano do pary Gieorgija Greczko (miał za sobą miesięczny lot na pokładzie Saluta-4), drugi został podkomendnym Kowalonoka. Teraz te dwie załogi miały stanowić odpowiednio pierwszą i drugą ekspedycję na pokład Saluta-6. Również załoga Dżanibekow – Kołodin musiała zostać zmieniona, dowódcy przydzielono doświadczonego Olega Makarowa (Sojuz-12 i nieudany Sojuz-18-1). Sojuz-26 wystartował 10 grudnia 1977 r., kosmonauci bezproblemowo przyłączyli go Saluta w dniu następnym, ale nie z przodu, lecz z tyłu, istniało bowiem ryzyko, że jeśli nawet węzeł nie był wykonany wadliwie, to mógł zostać mechanicznie uszkodzony podczas trzech prób cumowania Sojuza-25. W celu wyjaśnienia sytuacji, 20 grudnia Greczko częściowo wyszedł ze stacji poprzez podejrzany węzeł i dokonał jego szczegółowej lustracji. Nie wykazała ona żadnych odchyleń od normy. Stacja była gotowa do przyjęcia innych statków.



Pierwszy Polak wyrusza na orbitę.

Pierwszym z nich był Sojuz-27 (start 10 stycznia 1978 r.), który połączył się z Salutem dzień później. Lot jego załogi trwał sześć dni, lecz wylądowali oni w Sojuzie-26. Stało się tak z dwóch powodów – pierwszym była wymiana statków ze względu na okres gwarancyjny, drugim konieczność oswobodzenia tylnego węzła, gdyż tylko on został wyposażony w system do przetłaczania gazów i materiałów pędnych ze statków Progress. Pierwszy z serii transportowców został wystrzelony 20 stycznia 1978 r. i połączył się z Salutem-6 dwa dni później. Jego lot w składzie kompleksu orbitalnego trwał do 6 lutego. 2 marca w statku Sojuz-28 wystartowali Gubariew i Remek, pierwszy przedstawiciel Czechosłowacji. Ich ośmiodniowy lot odbył się bez problemów. 16 marca swój 96-dniowy lot zakończyli Romanienko i Greczko. Przyszła kolej na drugą stałą ekspedycję.


Stacja orbitalna Salut-6.

Polak w kosmosie!

Jej członkowie, kosmonauci Kowalonok i Iwanczenkow (dublerami byli Władimir Lachow i Walerij Riumin), wystartowali 15 czerwca na pokładzie Sojuza-29. Postawiono przed nimi zadanie wykonanie 140-dniowego lotu, w celu zaobserwowania wpływu nieważkości na cykl wymiany erytrocytów, których czas życia wynosi 120 dni. W jego przebiegu mieli przyjąć dwie załogi międzynarodowe, z udziałem Polaka i Niemca (oczywiście z ówczesnej Niemieckiej Republiki Demokratycznej) oraz trzech transportowców Progress oraz dokonać jednego wyjścia na zewnątrz stacji. 16 czerwca statek połączył się z Salutem-6, po czym jego załoga przeszła na jej pokład.

25 czerwca rakieta nośna Sojuz-U wraz ze statkiem kosmicznym Sojuz-30 (indeks 11F615A9, typ 7K-T, numer seryjny 67) została ustawiona na wyrzutni nr 1 kompleksu nr 5 kosmodromu Bajkonur, tej samej, z której 17 lat wcześniej poleciał Gagarin. Tego samego dnia, zatwierdzona zostaje załoga Klimuk – Hermaszewski. Start zostaje ustalony na 27 czerwca o 15:27 GMT (w Polsce będzie wtedy 17:27 czasu letniego). W dniu tym pobudka następuje o godzinie 5 (tu i dalej wg czasu GMT). Po końcowej kontroli lekarskiej, o godzinie 12 kosmonauci rozpoczynają zakładanie skafandrów. Godzinę później są już w autobusie, który zawozi ich na wyrzutnię. Po złożeniu meldunku przewodniczącemu Komisji Państwowej i ostatnich pożegnaniach, kosmonauci (kryptonimy radiowe Kawkaz-1 i Kawkaz-2) zajmują miejsca w kabinie statku. Kontrolują systemy statku i skafandrów. O 14:42 procedura dobiega końca. Mniej więcej 20 minut przed startem nad kosmodromem przelatuje Salut-6.



Kosmonauci wpływają do wnętrza stacji orbitalnej.

O godzinie 15:27:21,072 następuje historyczna chwila – moment oderwania się rakiety od wyrzutni. Po dwóch minutach lotu, na wysokości 45 km odrzucone zostają cztery bloki pierwszego stopnia rakiety, w 286 s na wysokości 170 km kończy pracę drugi stopień. 526 s po starcie statek oddziela się od trzeciego stopnia i znajduje się na orbicie o wysokości 199-246 km i inklinacji 51,64°. W tym czasie Salut-6 mknie na wysokości 340-350 km nad Oceanem Spokojnym, oddalony od Sojuza-30 o 10 tys. km. Podczas czwartego okrążenia Ziemi statek przelatuje nad Polską, Hermaszewski obserwuje m.in. światła Wrocławia i Warszawy. Krótko potem, podczas piątego okrążenia, następuje dwuimpulsowa korekta orbity. Podczas pierwszego impulsu, trwającego 8 s, przyrost prędkości wyniósł 4,2 m/s, podczas drugiego (57 s) 33 m/s. Orbita ma pułap 338-363 km. O północy kosmonauci już śpią. Drugi dzień lotu zaczyna się pobudką o godzinie 9.


Obie załogi statku kosmicznego Sojuz-30 przed Kremlem.

Na 17 obiegu Ziemi następuje kolejna dwuimpulsowa korekta orbity, po której statek podąża praktycznie na pułapie stacji orbitalnej. O godzinie 15:47 stacja zajmuje pozycję do połączenia. Sojuz-30 styka się z tylnym węzłem Saluta-6 o 17:07:50 nad Kazachstanem. Po kontroli szczelności połączenia, o 20:06 otwierane są luki, 5 minut później do stacji wpływa Hermaszewski, a w ślad za nim Klimuk. Po krótkim powitaniu chlebem i solą, następuje procedura konserwacji systemów Sojuza i przenoszenie materiałów i eksperymentów na pokład stacji. Kosmonauci idą spać dopiero krótko po północy.


Z powrotem na Ziemi.

Eksperymenty

Międzynarodowa załoga przeprowadziła podczas swego lotu 11 eksperymentów. Były one podzielone na trzy grupy:
I. Badania zaplanowane i przygotowane wyłącznie przez polskich specjalistów.
II. Badania zaplanowane i przygotowane przez specjalistów polskich wspólnie ze specjalistami krajów współuczestniczących w programie Interkosmos.
III. Badania zaplanowane i przygotowane przez specjalistów z krajów współuczestniczących w Interkosmosie, ale bez udziału polskich specjalistów.

Do pierwszej grupy badań należało pięć eksperymentów:
1. „Syrena”, polegający na badaniu procesu narastania kryształów półprzewodników na bazie HgCdTe w warunkach braku ciążenia w piecu „Spław-01” oraz PbSeTe w piecu „Kristałł”.
2. „Smak”, polegający na badaniu odczuć smakowych w warunkach nieważkości.
3. „Relaks” polegający na badaniu efektywności różnego rodzaju rozrywek w warunkach lotu kosmicznego.
4. „Kardiolider”, polegający na badaniu funkcjonowania serca w czasie pracy kosmonauty na statku kosmicznym.
5. „Zdrowie”, polegający na określeniu za pomocą aparatury „Fizjotest” wydolności fizycznej kosmonauty bezpośrednio przed startem i po wylądowaniu.



Do tradycji należy napisanie podziękowania dla konstruktorów statku.

Pierwszy zrealizowany został pod kierunkiem Instytutu Fizyki Polskiej Akademii Nauk (PAN), cztery pozostałe zaś pod kierunkiem Wojskowego Instytutu Medycyny Lotniczej.
Do drugiej grupy badań należały cztery eksperymenty:
1. „Test”, polegający na badaniu aspektów psychologicznych adaptacji załogi do warunków lotu kosmicznego.
2. „Ciepło”, polegający na badaniu procesu wymiany ciepła organizmu z otoczeniem w warunkach braku ciążenia.
3. „Ziemia”, polegający na fotografowaniu powierzchni Ziemi (lądów i wód) w celu badania jej zasobów za pomocą kamery MKF-6M.
4. „Zorza”, polegający na obserwacji z Saluta zórz polarnych.

Dwa pierwsze eksperymenty były kierowane przez WIML, trzeci – przez warszawski Instytut Geodezji i Kartografii oraz Centrum Badań Kosmicznych PAN, a ostatni przez CBK PAN.
Do trzeciej grupy należały dwa eksperymenty:
1. „Czajka”, polegający na badaniu neutralizacji wpływu braku ciążenia na układ krwionośny przez zastosowanie specjalnego kombinezonu, przygotowanego przez specjalistów radzieckich.
2. „Tlen”, polegający na badaniu przemian tlenu w organizmie w warunkach lotu kosmicznego.



Mirosław Hermaszewski - fotografia współczesna.

Powrót na Ziemię

Zakończenie eksperymentów nastąpiło 4 lipca, ich wyniki o łącznej masie 70 kg zapakowano do lądownika. Rozkonserwowano i skontrolowano wszystkie systemy statku, o godzinie 12:44 wykonano 5-sekundowy test pracy silnika głównego. 5 lipca załoga wstała już o godzinie 3 przeszła do statku, o 7:07 zamknęła włazy i skontrolowała ich szczelność. O 10:14:50 statek Sojuz-30 odłączył się od stacji Salut-6. Po wykonaniu orientacji przestrzennej włączono o 12:44 na 208,1 sekundy silnik, co zmniejszyło prędkość o 120 m/s, rozpoczął się powrót. O 13:02:24 na wysokości 145 km statek rozdzielił się na poszczególne sekcje. Wtargnięcie w atmosferę na wysokości 122 km nastąpiło nad Turcją. Po hamowaniu trwającym około 10 minut (maksymalne przeciążenie wyniosło g+4,5) prędkość lądownika spadła do około 230 m/s, wtedy uruchomiono system spadochronowy.

Lądowanie miało miejsce w kazachskim stepie, około 300 km na zachód od Celinogradu (obecnie Astana), z odchyleniem 12 km od środka elipsy lądowania. Lot trwał 7 dni, 22 godziny, 2 minuty i 59 sekund. Kosmonauci zostali przewiezieni najpierw śmigłowcem z miejsca lądowania do miasta Arkałyk, a stamtąd na pokładzie samolotu Tu-134 na Bajkonur. Rankiem 6 lipca obaj kosmonauci byli już w Gwiezdnym Miasteczku.

https://zbiam.pl/artykuly/pierwszy-lot-polaka-w-kosmos/
« Ostatnia zmiana: Czerwiec 27, 2023, 21:07 wysłana przez Orionid »

Offline Orionid

  • Weteran
  • *****
  • Wiadomości: 24964
  • Very easy - Harrison Schmitt
Odp: Lotnictwo Aviation International
« Odpowiedź #66 dnia: Lipiec 15, 2018, 19:53 »
Cytuj
Pierwsza stała załoga sta­cji – Władimir Kowalonok i Walerij Riumin – wystar­to­wała w statku Sojuz-25 9 listo­pada 1977 roku. Przed nimi był lot trwa­jący 100 dni (dotych­cza­sowy rekord rosyj­ski wyno­sił 63 dni, ame­ry­kań­ski 83 dni).

Długości rekordowych wtedy lotów kosmicznych:
Sojuz 18  62d 23h 20m 08s
Skylab SL-4 84d 01h 15m 32s

« Ostatnia zmiana: Lipiec 15, 2018, 21:18 wysłana przez Orionid »

Offline mss

  • Moderator Globalny
  • *****
  • Wiadomości: 9547
  • he/him
    • Astronauci i ich loty...
Odp: Lotnictwo Aviation International
« Odpowiedź #67 dnia: Lipiec 15, 2018, 20:36 »
Link do Skylaba SL-4 prowadzi też do Sojuza-18!

A przy okazji gdyby plany wówczas zostały zrealizowane to pierwszy lot programu Interkosmos odbyłby się w styczniu 1978, a nie w marcu 1978. Lot Polaka mógłby odbyć się już na pokładzie Sojuza 29.
« Ostatnia zmiana: Lipiec 15, 2018, 20:53 wysłana przez mss »
"Why is it that nobody understands me, yet everybody likes me?"
- Albert Einstein

Offline mss

  • Moderator Globalny
  • *****
  • Wiadomości: 9547
  • he/him
    • Astronauci i ich loty...
Odp: Lotnictwo Aviation International
« Odpowiedź #68 dnia: Lipiec 15, 2018, 21:16 »
Link o Skylabie SL-4 prowadzi teraz do Apollo ASTP!
"Why is it that nobody understands me, yet everybody likes me?"
- Albert Einstein

Offline Orionid

  • Weteran
  • *****
  • Wiadomości: 24964
  • Very easy - Harrison Schmitt
Odp: Lotnictwo Aviation International
« Odpowiedź #69 dnia: Lipiec 15, 2018, 21:19 »
Link do Skylaba SL-4 prowadzi też do Sojuza-18!

Link o Skylabie SL-4 prowadzi teraz do Apollo ASTP!

Dzięki. Poprawione.

Poza tym gdyby udał się lot Sojuza 18-1 to Piotr Klimuk nie uczestniczyłby w pierwszym radzieckim locie kosmicznym trwającym ponad 50 dni. Był to trzeci radziecki lot z pobytem na stacji orbitalnej (Salut 3 i Salut 4) od czasu zakończonego tragicznie lotu Sojuza 11.

Offline mss

  • Moderator Globalny
  • *****
  • Wiadomości: 9547
  • he/him
    • Astronauci i ich loty...
Odp: Lotnictwo Aviation International
« Odpowiedź #70 dnia: Lipiec 15, 2018, 21:43 »
Z tym udziałem Piotra Klimuka w locie Sojuza 18 to bardzo interesująca historia związana zarówno z misją 18-1 jak i 19, ale robi się OT w tym wątku!
« Ostatnia zmiana: Lipiec 15, 2018, 21:48 wysłana przez mss »
"Why is it that nobody understands me, yet everybody likes me?"
- Albert Einstein

Offline JSz

  • Weteran
  • *****
  • Wiadomości: 6853
Odp: Lotnictwo Aviation International
« Odpowiedź #71 dnia: Lipiec 15, 2018, 22:21 »
Nic nie stoi na przeszkodzie by założyć wątek o Sojuzie 18!

Offline Orionid

  • Weteran
  • *****
  • Wiadomości: 24964
  • Very easy - Harrison Schmitt
Odp: Lotnictwo Aviation International
« Odpowiedź #72 dnia: Sierpień 10, 2018, 20:25 »
8/2018

Aktualności kosmiczne - Waldemar Zwierzchlejski
Farnborough International Air Show 2018 - Paweł Bondaryk
Mini Międzynarodowa Stacja Kosmiczna na orbicie Księżyca - Waldemar Zwierzchlejski
Rakietowo-lot­ni­czy poten­cjał Koreańskiej Republiki Ludowo-Demokratycznej (część II) — Michał Fiszer, Jerzy Gruszczyński
http://zbiam.pl/artyku%C5%82y/lotnictwo-aviation-international-82018/
http://zbiam.pl/nasze-wydawnictwa/lotnictwo-aviation-international/


Offline Orionid

  • Weteran
  • *****
  • Wiadomości: 24964
  • Very easy - Harrison Schmitt
Odp: Lotnictwo Aviation International
« Odpowiedź #73 dnia: Październik 13, 2018, 17:34 »
10/2018

Aktualności kosmiczne – Waldemar Zwierzchlejski
Lotnicze aspekty MSPO 2018 – Maciej Szopa
Polski sek­tor kosmiczny coraz sil­niej widoczny w Kielcach – Kamil Mazurek
Lockheed Martin Space na MSPO 2018. Wywiad z Stevem J. Skladankiem, star­szym mana­ge­rem działu roz­woju biz­nesu Lockheed Martin Space – Kamil Mazurek

Upadek rosyj­skiej kosmo­nau­tyki 
Waldemar Zwierzchlejski



Pierwsze lata ery kosmicz­nej były nazna­czone rosyj­skimi suk­ce­sami. Sztuczny sate­lita Ziemi, tra­fie­nie w Księżyc, obraz odwró­co­nej od naszej pla­nety jego pół­kuli, lądo­wa­nie na jego powierzchni, bada­nia Wenus, wresz­cie suk­cesy w lotach zało­go­wych – pierw­szy kosmo­nauta, wyj­ście poza sta­tek kosmiczny, dłu­go­trwałe loty na sta­cjach orbi­tal­nych, pozwa­lały wycią­gnąć wnio­sek jeśli nie o wyż­szo­ści rosyj­skiego pro­gramu kosmicz­nego nad ame­ry­kań­skim, to przy­naj­mniej o jego rów­no­rzęd­no­ści, choć nie­ko­niecz­nie dokład­nie na tym samym polu.

Pod wzglę­dem ilo­ści wystrze­li­wa­nych rocz­nie rakiet kosmicz­nych (czę­sto około setki) przez dłu­gie lata Rosja zna­cząco wyprze­dzała kon­ku­ren­tów. W ostat­nich latach nastą­piło jed­nak gwał­towne, by nie rzec kata­stro­falne zała­ma­nie rosyj­skiego pro­gramu kosmicz­nego. Jak się prze­ja­wia i co jest jego przy­czyną?

Kosmodromy

Przez dzie­się­cio­le­cia ZSRR eks­plo­ato­wał trzy kosmo­dromy. Do służby wcho­dziły kolejno Bajkonur (od 1957 r.), Kapustin Jar (od 1962 r.) i Plesieck (od 1966 r.). Na pierw­szym zostały zbu­do­wane kom­pleksy star­towe dla wszyst­kich typów rakiet kosmicz­nych, uży­wa­nych w Związku Radzieckim. Były to w kolej­no­ści powsta­wa­nia – R-7 i jego pochodne (Sputnik, Wostok, Woschod i wszyst­kie mody­fi­ka­cje Sojuza), roz­liczne odmiany rakiet Kosmos, Cyklon, Proton, N-1, Energia i Zenit, a także skon­wer­to­wane rakiety bali­styczne, jak np. Dniepr, Rokot i Strieła. Z Kapustinego Jaru star­to­wały do 2008 r. wyłącz­nie odmiany rakiet Kosmos, obec­nie zaprze­stano jego użyt­ko­wa­nia w tym cha­rak­te­rze. W Plesiecku swe orbi­talne starty roz­po­czy­nały rakiety zbu­do­wane na bazie R-7, a także Kosmos, Cyklon i Rokot.

W końcu lat 90. XX wieku została pod­jęta próba stwo­rze­nia nowego kosmo­dromu na Dalekim Wschodzie, który nazwano Swobodnyj. Po prze­pro­wa­dzo­nych w ciągu dzie­się­cio­le­cia zale­d­wie pię­ciu star­tach lek­kiej rakiety Start-1, zanie­chano jego pla­no­wa­nej roz­bu­dowy (stąd pier­wot­nie miano wystrze­li­wać rakiety nowej rodziny Angara), ze względu na wyso­kie koszty moder­ni­za­cji tej dotych­cza­so­wej woj­sko­wej bazy rakie­to­wej. Z innej bazy rakie­to­wej, Dombarowskij, w pobliżu Orenburga, od 2006 r. wystrze­lono 10 rakiet Dniepr, jed­nak pomimo prze­mia­no­wa­nia jej na kosmo­drom Jasnyj, nie odgrywa on więk­szego zna­cze­nia. Przyczyną poszu­ki­wa­nia nowego miej­sca star­tów była dwo­ista sytu­acja Bajkonuru.

Choć for­mal­nie Bajkonur należy do Rosji, to prze­cież roz­po­ściera się na tere­nie nie­pod­le­głego Kazachstanu, a za dzier­żawę terenu ten każe sobie słono pła­cić – 115 milio­nów USD rocz­nie. Niestety pomimo roz­le­głego tery­to­rium Rosja ma nie­wiele miejsc, nada­ją­cych się na kosmo­drom – w zasa­dzie Plesieck, z któ­rego można latać zarówno na orbity oko­ło­bie­gu­nowe, jak i o mniej­szym nachy­le­niu do płasz­czy­zny rów­nika, oraz wła­śnie Daleki Wschód. Poważnym minu­sem pierw­szej loka­li­za­cji są bar­dzo surowe warunki kli­ma­tyczne (głów­nie mrozy i śnie­życe), dru­giej zaś znaczna odle­głość od poli­tycz­nego i prze­my­sło­wego cen­trum kraju. W tej sytu­acji zde­cy­do­wano się na budowę wyrzutni rakiet Angara w Plesiecku, pomimo oczy­wi­stego ogra­ni­cze­nia ich nośno­ści w przy­padku wyno­sze­nia sate­li­tów na orbitę geo­sta­cjo­narną.

W przy­szło­ści rolę jego oraz Bajkonuru miał prze­jąć jed­nak nowy kosmo­drom Wostocznyj, który zde­cy­do­wano wybu­do­wać nie­mal dokład­nie w miej­scu Swobodnego. Jednak jego stwo­rze­nie nie tylko cią­gle odsuwa się w cza­sie, ale pochła­nia zna­cząco wię­cej, niż pla­no­wano, środ­ków finan­so­wych. Co gor­sza, znaczna ich część ginie – część pochła­niają pro­cesy korup­cyjne, część jest po pro­stu kra­dziona. Mimo suro­wych kar – kosmo­drom jest oczkiem w gło­wie pre­zy­denta Putina – pro­ce­der, choć w mniej­szej skali, trwa nadal. Problemem są nie tylko zni­ka­jące fun­du­sze, ale i cią­głe zmiany dyrek­tyw, co do rakie­to­wej przy­szło­ści Rosji. Rodzaje rakiet, które mia­łyby stam­tąd star­to­wać, zmie­niają się co kilka mie­sięcy, jak w kalej­do­sko­pie, a prze­cież nie ist­nieje coś takiego, jak uni­wer­salna wyrzut­nia, musi być ona przy­go­to­wana pod kon­kretną rodzinę nosi­cieli.

W chwili obec­nej na kosmo­dro­mie funk­cjo­nuje tylko jedna wyrzut­nia i to wcale nie dla Angary, czy pla­no­wa­nej rakiety o dużym udźwigu, lecz dla nie­śmier­tel­nego Sojuza. Jednak czę­sto­tli­wość star­tów z niej jest żenu­jąco niska – pierw­szy miał miej­sce wio­sną 2016 r., drugi (zresztą nie­udany) jesie­nią 2017 r., ostatni zaś dotych­czas na początku bie­żą­cego roku. Mimo zapo­wie­dzi, doty­czą­cych znacz­nego zwięk­sze­nia czę­sto­tli­wo­ści star­tów, w tym roku można się spo­dzie­wać co naj­wy­żej jesz­cze jed­nego, a w przy­szłym – jedy­nie dwóch.

Do poda­nych przy­czyn, ostat­nio doszła jesz­cze jedna, wska­zu­jąca na słabe roz­po­zna­nie geo­lo­giczne rejonu wyrzutni. Otóż w ostat­nich tygo­dniach oka­zało się, że trzeba poważ­nie umoc­nić teren pod nią, który zaczął się zapa­dać, ponie­waż wystę­pują tam puste prze­strze­nie, powstałe po wymy­ciu pod­ziem­nych sol­nisk. Wkrótce ma się roz­po­cząć budowa dwóch sta­no­wisk star­to­wych dla rakiet rodziny Angara – pierw­sze, dla lżej­szych odmian ma być gotowe w 2021 r., dru­gie, dla cięż­szych, rok póź­niej. Znając jed­nak dotych­cza­sowy postęp prac przy ich powsta­wa­niu, dotrzy­ma­nie tych ter­mi­nów jest dalece nie­re­alne.

To jest skrócona wersja artykułu.
http://zbiam.pl/artyku%C5%82y/upadek-rosyjskiej-kosmonautyki/
http://zbiam.pl/artyku%C5%82y/lotnictwo-aviation-international-102018/

Offline Orionid

  • Weteran
  • *****
  • Wiadomości: 24964
  • Very easy - Harrison Schmitt
Odp: Lotnictwo Aviation International
« Odpowiedź #74 dnia: Listopad 10, 2018, 22:35 »
11/2018

Aktualności kosmiczne – Waldemar Zwierzchlejski
Northrop Grumman. Koncern o glo­bal­nym zasięgu dzia­ła­nia – Leszek A. Wieliczko

Sojuz MS-10 – prze­rwany lot
Waldemar Zwierzchlejski



11 paź­dzier­nika doszło do naj­groź­niej­szej sytu­acji w zało­go­wej astro­nau­tyce od czasu utraty przed pięt­na­stoma laty orbi­tera Columbia wraz z jej 7-oso­bową załogą. Podczas wyno­sze­nia na orbitę rosyj­skiego statku kosmicz­nego Sojuz MS-10, na dru­gim eta­pie startu awa­rii ule­gła rakieta nośna Sojuz-FG. W jej wyniku uru­cho­miona została pro­ce­dura prze­rwa­nia lotu, a lądow­nik statku został skie­ro­wany z powro­tem na Ziemię. Dwuosobowa załoga zamiast tra­fić tego samego dnia na Międzynarodową Stację Kosmiczną, zna­la­zła się z powro­tem na kosmo­dro­mie Bajkonur.

Do tej pory Rosjanie jedy­nie dwu­krot­nie w swo­jej histo­rii musieli prze­rwać loty zało­gowe, choć, aby być zupeł­nie ści­słym, tylko raz wyda­rzyło się to po star­cie, a raz tuż przed nim. 5 kwiet­nia 1975 r. kosmo­nauci Wasilij Łazariew i Oleg Makarow uda­wali się w statku Sojuz 18 – 1 (7K-T Nr 39) na pokład sta­cji Salut-4. Rakietą nośną był Sojuz-U. W T+271 s na wyso­ko­ści 192 km nie doszło do roz­łą­cze­nia jej dru­giego i trze­ciego stop­nia i auto­ma­tyka oddzie­liła sta­tek od rakiety i skie­ro­wała go na tra­jek­to­rię lądo­wa­nia. Awaria wyda­rzyła się w tak nie­sprzy­ja­ją­cych oko­licz­no­ściach, że lądow­nik wszedł w atmos­ferę z dużą pręd­ko­ścią pod naj­bar­dziej stro­mym kątem i z ujemną war­to­ścią współ­czyn­nika aero­dy­na­micz­nego. Podczas wtar­gnię­cia kosmo­nauci doświad­czyli prze­cią­że­nia wyno­szą­cego szczy­towo g+21,3 – na gra­nicy wytrzy­ma­ło­ści ludz­kiej i kon­struk­cji lądow­nika. Wylądował on w pobliżu gra­nicy z ChRL i Mongolią na zaśnie­żo­nym stoku góry Teremok-3 w Ałtaju, następ­nie sto­czył się po jej zbo­czu i zbli­żył do skraju kil­ku­set­me­tro­wej prze­pa­ści. Tu został zatrzy­many przez cza­szę spa­do­chronu (nie­od­strze­lo­nego – na szczę­ście – przez dowódcę), który zacze­pił się o drzewa.

Drugi przy­pa­dek miał miej­sce 26 wrze­śnia 1983 r. Zaplanowany był wów­czas start Sojuza T-10 (7K-ST Nr 16Ł) z załogą Władimir Titow i Giennadij Striekałow. W T-90 s, pod­czas roz­ru­chu pomp pali­wo­wych pierw­szego stop­nia, w jed­nej z nich doszło do awa­rii. Nie otwo­rzył się jeden z zawo­rów, co spo­wo­do­wało pracę pompy bez sma­ro­wa­nia. To spo­wo­do­wało jej prze­grza­nie, a następ­nie wybuch. Wzniecił on pożar u pod­stawy rakiety nośnej Sojuz-U. Pożar ten znisz­czył wiązkę kabli tele­me­trycz­nych, prze­ka­zu­ją­cych dane o funk­cjo­no­wa­niu rakiety. Dopiero w T-10 s obsługa naziemna spo­strze­gła roz­prze­strze­nia­jący się pożar nosi­ciela i wydała komendę uży­cia rakiety ratun­ko­wej SAS. SAS ode­rwała część osłony aero­dy­na­micz­nej rakiety, wraz z modu­łami orbi­tal­nym i powrot­nym statku. W ciągu 5 s od jej zapłonu, który nastą­pił o 19:37:47, wynio­sła ona sta­tek na wyso­kość 650 m (mak­sy­malne prze­cią­że­nie osią­gnęło g+17), gdzie nastą­piło oddzie­le­nie lądow­nika. Siłą bez­władu wzniósł on się na pułap 950 m, gdzie nastą­piło otwar­cie spa­do­chronu. Tymczasem w zale­d­wie 2 s po awa­ryj­nym star­cie rakieta nośna eks­plo­do­wała, a trwa­jący 20 godzin pożar spo­wo­do­wał znaczne znisz­cze­nia wyrzutni. Lądownik z załogą bez­piecz­nie wylą­do­wał w odle­gło­ści 4 km od miej­sca startu.

Ekspedycja 57

Pięćdziesiąta siódma stała załoga ISS rodziła się w bólach, wie­lo­krot­nie zmie­nia­jąc swój skład. Jej pierw­sza część – przy­po­mnijmy, że zwy­cza­jowa 6-oso­bowa obsada musi dola­ty­wać na orbitę w dwóch turach, gdyż Sojuzy miesz­czą jedy­nie trzy osoby – miała wystar­to­wać na pokła­dzie Sojuza MS-09. Kolejno mia­no­wano – w grud­niu 2015 r. dowódcę, Rosjanina Aleksandra Samokutiajewa, inży­niera pokła­do­wego nr 2 – Amerykankę Jeanette Epps (w kwiet­niu 2016 r.) oraz inży­niera pokła­do­wego nr 1 – Niemca Alexandra Gersta (mie­siąc póź­niej). W paź­dzier­niku doszło do pierw­szej zmiany – dowódcę, któ­rego komi­sja medyczna nie dopu­ściła do lotów, zamie­nił Anton Szkaplerow. Jednak na tej pozy­cji pozo­stał on tylko do kwiet­nia 2017 r., gdyż w try­bie pil­nym został prze­nie­siony do wcze­śniej­szej załogi, w miej­sce Aleksandra Skworcowa, który odniósł kon­tu­zję pod­czas ćwi­czeń fizycz­nych. Nowym dowódcą został mia­no­wany mie­siąc póź­niej Siergiej Prokopjew. W końcu listo­pada ofi­cjal­nie przed­sta­wiono obie załogi – pod­sta­wową (Prokopjew, Epps, Gerst) oraz rezer­wową – Oleg Kononienko (Rosja), David Saint-Jacques (Kanada) i Serena Auñón-Chancellor (Stany Zjednoczone). Jednak w poło­wie stycz­nia br. nie­spo­dzie­wa­nie i bez poda­nia przy­czyn NASA usu­nęła z załogi pod­sta­wo­wej Epps i zastą­piła ją dublerką, któ­rej miej­sce z kolei zajęła Anne McClain. W takich skła­dach załogi dotrwały do startu, który miał miej­sce 6 czerwca. Dwa dni póź­niej załoga weszła na pokład kom­pleksu orbi­tal­nego.
Druga część załogi, która miała wystar­to­wać w Sojuzie MS-10, rów­nież prze­cho­dziła zmiany składu. Początkowo, według wer­sji z lipca 2016 r., mieli lecieć Giennadij Padałka, Andriej Babkin i Auñón-Chancellor. W listo­pa­dzie mieli to być Kononienko, Nikołaj Tichonow i jeden z Amerykanów. Dwa mie­siące póź­niej doszło do reduk­cji składu rosyj­skiej załogi sta­cji z trzech do dwóch kosmo­nau­tów, w związku z czym miej­sce Tichonowa miał zająć inny Amerykanin. W lutym 2017 r. Kononienko został prze­nie­siony do następ­nej załogi, a NASA mia­no­wała do załogi Tylera Hague’a. W kwiet­niu dowódcą załogi mia­no­wany został Aleksiej Owczynin. Ostatniego dnia listo­pada ofi­cjal­nie przed­sta­wiono obie załogi – pod­sta­wową (Owczynin, Tichonow, Hague) oraz rezer­wową – Oleg Skripoczka, Andriej Babkin i Shannon Walker (Stany Zjednoczone). Jako że w kwiet­niu 2018 r. po raz kolejny odło­żony został start rosyj­skiego modułu „Nauka” (na 2019 r.), posta­no­wiono nie zwięk­szać ilo­ści Rosjan na sta­cji – z załóg wypa­dli Tichonow i Babkin. W końcu 19 czerwca oka­zało się, że duble­rami 2-oso­bo­wej załogi Owczynin-Hague zostali Kononienko i Saint-Jacques. Załogi te dotrwały do startu, wyzna­czo­nego na 11 paź­dzier­nika.

To jest skrócona wersja artykułu.
http://zbiam.pl/artyku%C5%82y/sojuz-ms-10-przerwany-lot/

Polskie Forum Astronautyczne

Odp: Lotnictwo Aviation International
« Odpowiedź #74 dnia: Listopad 10, 2018, 22:35 »