Polskie Forum Astronautyczne

Człowiek i Astronautyka => Media => Wątek zaczęty przez: Mikkael w Styczeń 13, 2012, 12:21

Tytuł: Lotnictwo Aviation International
Wiadomość wysłana przez: Mikkael w Styczeń 13, 2012, 12:21
W czasopiśmie "Lotnictwo" regularnie co miesiąc ukazują się artykuły traktujące o astronautyce - załogowej i bezzałogowej oraz przegląd najnowszych wydarzeń o tej tematyce. Autorem jest nasz forumowy kolega, Waldek :)

W styczniowym numerze, w artykule "Co w Układzie Słonecznym piszczy?" przegląd wszystkich działających obecnie sond kosmicznych. Polecam.

http://www.magnum-x.pl/index.php?option=com_content&view=article&id=1884catid=1&Itemid=11

Publikacje astronautyczne pojawiają/pojawiały się (nie wiem jak jest obecnie) również w magazynie "Skrzydlata Polska".

Tytuł: Odp: Lotnictwo, Skrzydlata Polska
Wiadomość wysłana przez: astropl w Styczeń 13, 2012, 12:38

Publikacje astronautyczne pojawiają/pojawiały się (nie wiem jak jest obecnie) również w magazynie "Skrzydlata Polska".

W SP regularnie publikuje Jacek Kruk (np. 11/2011 (http://www.altair.com.pl/cz-art-3677)). W marcu będzie też w Lotnictwie (zamiast mnie) z artykułem o setnej rocznicy urodzin von Brauna.
Tytuł: Odp: Lotnictwo, Skrzydlata Polska
Wiadomość wysłana przez: Mikkael w Luty 02, 2012, 20:06
W kioskach leży już najnowszy, lutowy numer "Lotnictwa", a w nim pierwsza część historii programu STS!

http://www.magnum-x.pl/index.php?option=com_content&view=article&id=1921catid=1&Itemid=11
Tytuł: Odp: Lotnictwo, Skrzydlata Polska
Wiadomość wysłana przez: kanarkusmaximus w Luty 02, 2012, 20:28
A autorem jest legendarny Astropl. :)
Tytuł: Odp: Lotnictwo, Skrzydlata Polska
Wiadomość wysłana przez: ekoplaneta w Luty 02, 2012, 20:37
Mam nadzieję, że źródła zdjęć w artykule są wskazane (zapewne głównie NASA). Bo ACTA już Donald podpisał   ;D
Tytuł: Odp: Lotnictwo, Skrzydlata Polska
Wiadomość wysłana przez: astropl w Luty 02, 2012, 20:52
Mam nadzieję, że źródła zdjęć w artykule są wskazane (zapewne głównie NASA). Bo ACTA już Donald podpisał   ;D

Ani Donald niczego nie podpisywał, ani niczego nie ratyfikowano, ani nie wiadomo, czy ratyfikowane będzie. A źródło to oczywiście NASA, które było wskazane, a czy będzie w artykule - nie wiem. Ja sugeruję fotki i podpisy do nich, ale to się nie zawsze pokrywa z efektem końcowym.
Tytuł: Odp: Lotnictwo, Skrzydlata Polska
Wiadomość wysłana przez: Mikkael w Marzec 05, 2012, 15:00
Zgodnie z zapowiedzią Astropl - w marcowym numerze "Lotnictwa" artykuł o Wernherze von Braunie autorstwa Jacka Kruka :)

http://www.magnum-x.pl/index.php?option=com_content&view=article&id=1963catid=1&Itemid=11
Tytuł: Odp: Lotnictwo, Skrzydlata Polska
Wiadomość wysłana przez: Mikkael w Kwiecień 02, 2012, 14:30
W kwietniowym "Lotnictwie" Astropl przedstawia nam ciąg dalszy dziejów programu Space Shuttle :)

http://www.magnum-x.pl/index.php?option=com_content&view=article&id=2012catid=1&Itemid=11

Jakieś przecieki odnośnie kolejnych numerów? ;)
Tytuł: Odp: Lotnictwo, Skrzydlata Polska
Wiadomość wysłana przez: astropl w Kwiecień 02, 2012, 18:58

Jakieś przecieki odnośnie kolejnych numerów? ;)

W najbliższym Vega i PW-Sat, później (ale w jeszcze nieustalonej kolejności) Bajkonur, Cape Canaveral, "Marsjańskie mity", 50 lat programu "Kosmos", Saturn V - największa rakieta w historii. A może są jakieś sugestie? :)
Tytuł: Odp: Lotnictwo, Skrzydlata Polska
Wiadomość wysłana przez: Mikkael w Kwiecień 03, 2012, 08:35
Sugestie? :) Hmm... Ałmaz i pojazd TKS, który chce wskrzesić pewna firma z siedzibą na wyspie Man? :)
Tytuł: Odp: Lotnictwo, Skrzydlata Polska
Wiadomość wysłana przez: ekoplaneta w Kwiecień 03, 2012, 09:16
Sugestie? :) Hmm... Ałmaz i pojazd TKS, który chce wskrzesić pewna firma z siedzibą na wyspie Man? :)

A ja ze swej strony proponuję projekt i misje lądowników serii Mars, oraz plany radzieckie dotyczące Marsochoda (tego z lat 70tych, a nie 90tych) oraz misji przywozu próbek Czerwonej Planety przez kraj Rad  :)
Tytuł: Odp: Lotnictwo, Skrzydlata Polska
Wiadomość wysłana przez: Wuzetek w Kwiecień 03, 2012, 10:01
Te artykuły są naprawdę świetne, szczególnie że w gruncie rzeczy niewiele jest naprawdę ciekawych i rzetelnych opracowań z dziedziny historii astronautyki, zwłaszcza w naszym języku. Poziomu książeczek dodawanych ostatnio do Wiedzy i Życia nawet nie chcę komentować :) W rezultacie kupuję "Lotnictwo" przede wszystkim dla tych artykułów :) Bardzo liczyłem, że ciąg dalszy historii STS będzie już w marcowym :)

A ja ze swej strony proponuję projekt i misje lądowników serii Mars, oraz plany radzieckie dotyczące Marsochoda (tego z lat 70tych, a nie 90tych) oraz misji przywozu próbek Czerwonej Planety przez kraj Rad  :)

Popieram, w ogóle historia wielu programów bezzałogowych - począwszy od pierwszych księżycowych Łun - jest bardzo fascynująca. No i bardzo chciałbym kiedyś zobaczyć możliwie najszerszą historię całego programu Saturn, choć można by o niej napisać całą książkę :)
Tytuł: Odp: Lotnictwo, Skrzydlata Polska
Wiadomość wysłana przez: Radek68 w Kwiecień 03, 2012, 10:35
A ja ze swej strony proponuję projekt i misje lądowników serii Mars, oraz plany radzieckie dotyczące Marsochoda (tego z lat 70tych, a nie 90tych) oraz misji przywozu próbek Czerwonej Planety przez kraj Rad  :)

Całkowicie popieram Ekoplanetę! Plany były całkiem niezłe, sporo różnych rozwiązań wtedy przetestowano.
Niewiele z tego wyszło, ale warto o tym wiedzieć.

http://www.youtube.com/watch?v=nF2gU3_9WC4

http://www.youtube.com/watch?v=970qGmm0Y9Q
Tytuł: Odp: Lotnictwo, Skrzydlata Polska
Wiadomość wysłana przez: astropl w Kwiecień 03, 2012, 12:16
Ponieważ program Ałmaz/TKS opisany został w Lotnictwie przez Jacka Kruka w dwuczęściowym artykule jakieś cztery lata temu, nie ma sensu do niego wracać, zwłaszcza, że poza Excaliburem niewiele nowego pojawiło się w temacie. Ale z programem Mars macie rację, to jest temat, który w tym roku wezmę na tapetę. Może, dla kontrastu, przy okazji lądowania MSL-a? :) Co do Łun - trochę były opisane w roku 2009, przy okazji 40-lecia lądowania ludzi na Księżycu. O Saturnie-V jak już pisałem, będzie wkrótce artykuł, siłą rzeczy niezbyt wielki. Wielkie dzięki za podpowiedzi!
Tytuł: Odp: Lotnictwo, Skrzydlata Polska
Wiadomość wysłana przez: astropl w Maj 19, 2012, 22:47
W numerze czerwcowym "Lotnictwa" nie będzie artykułu w dziale "Kosmos" (jedynie aktualności), ponieważ nie zmieściłem się w wyznaczonym czasie.
Tytuł: Odp: Lotnictwo, Skrzydlata Polska
Wiadomość wysłana przez: astropl w Czerwiec 24, 2012, 11:42
Również w lipcowym "Lotnictwie" nie będzie mojego artykułu na tematy kosmiczne. Powodem, jak i poprzednio, była ciężka choroba żony, zakończona jej śmiercią w dniu 21 czerwca.
Tytuł: Odp: Lotnictwo, Skrzydlata Polska
Wiadomość wysłana przez: ekoplaneta w Czerwiec 26, 2012, 16:09
Również w lipcowym "Lotnictwie" nie będzie mojego artykułu na tematy kosmiczne. Powodem, jak i poprzednio, była ciężka choroba żony, zakończona jej śmiercią w dniu 21 czerwca.

Przyjmij ode mnie szczere wyrazy współczucia Waldku i trzymaj się!!! Mam nadzieję, że Twoja Żona raduje się już w wiekuistych objęciach najlepszego Ojca!
Tytuł: Odp: Lotnictwo, Skrzydlata Polska
Wiadomość wysłana przez: Borys w Czerwiec 26, 2012, 18:05
Powodem, jak i poprzednio, była ciężka choroba żony, zakończona jej śmiercią w dniu 21 czerwca.

Wstrząsająca wiadomość. Przyjmij proszę ode mnie wyrazy współczucia i żalu.
Tytuł: Odp: Lotnictwo, Skrzydlata Polska
Wiadomość wysłana przez: Wuzetek w Czerwiec 26, 2012, 22:48
Może post na forum to nie jest najwłaściwszy sposób, żeby to powiedzieć, ale jest mi szczerze przykro i głęboko współczuję.
Tytuł: Odp: Lotnictwo, Skrzydlata Polska
Wiadomość wysłana przez: astropl w Czerwiec 26, 2012, 22:55
Dziękuję wam wszystkim.
Tytuł: Odp: Lotnictwo, Skrzydlata Polska
Wiadomość wysłana przez: Radek68 w Czerwiec 27, 2012, 00:22
Waldku - wyrazy współczucia...
Tytuł: Odp: Lotnictwo, Skrzydlata Polska
Wiadomość wysłana przez: Orland w Czerwiec 27, 2012, 11:04
Proszę przyjąć moje najszczersze kondolencje!
Tytuł: Odp: Lotnictwo, Skrzydlata Polska
Wiadomość wysłana przez: Szaniu w Czerwiec 27, 2012, 14:47
Szczerze współczuję.
Tytuł: Odp: Lotnictwo, Skrzydlata Polska
Wiadomość wysłana przez: kanarkusmaximus w Czerwiec 27, 2012, 21:34
Wyrazy współczucia Waldku. Jesteśmy z Tobą.
Tytuł: Odp: Lotnictwo, Skrzydlata Polska
Wiadomość wysłana przez: Matias w Czerwiec 27, 2012, 23:00
Moje kondolencje Waldku.
Tytuł: Odp: Lotnictwo, Skrzydlata Polska
Wiadomość wysłana przez: perian w Czerwiec 28, 2012, 21:56
Szczere współczucia. Smutne to.
Tytuł: Odp: Lotnictwo, Skrzydlata Polska
Wiadomość wysłana przez: Mikkael w Sierpień 02, 2012, 10:41
W sierpniowym "Lotnictwie" artykuł Astropl o misji Shenzhou-9. Polecam :)

http://www.magnum-x.pl/index.php?option=com_content&view=article&id=2202catid=1&Itemid=11
Tytuł: Odp: Lotnictwo, Skrzydlata Polska
Wiadomość wysłana przez: Mikkael w Wrzesień 06, 2012, 12:43
We wrześniowym numerze "Lotnictwa" artykuł Waldka pt. "Samochodem po Marsie" :)

http://www.magnum-x.pl/index.php?option=com_content&view=article&id=2241catid=1&Itemid=11
Tytuł: Odp: Lotnictwo, Skrzydlata Polska
Wiadomość wysłana przez: mss w Luty 02, 2013, 16:41
W styczniowym 2013 roku numerze Lotnictwa artykuł Waldka pt. "BAJKONUR - największy kosmodrom planety" (http://www.magnum-x.pl/czasopismasec/lw/2420)
Tytuł: Odp: Lotnictwo, Skrzydlata Polska
Wiadomość wysłana przez: Mikkael w Marzec 05, 2013, 09:17
W marcowym "Lotnictwie" artykuł Waldka pt. "Program kosmiczny Iranu". Trzeba odwiedzić salon prasy.

http://www.magnum-x.pl/czasopismasec/lw/2503
Tytuł: Odp: Lotnictwo, Skrzydlata Polska
Wiadomość wysłana przez: Matias w Marzec 05, 2013, 22:33
W marcowym "Lotnictwie" artykuł Waldka pt. "Program kosmiczny Iranu". Trzeba odwiedzić salon prasy.

http://www.magnum-x.pl/czasopismasec/lw/2503

Oj trzeba ;)
Tytuł: Odp: Lotnictwo, Skrzydlata Polska
Wiadomość wysłana przez: Mikkael w Czerwiec 03, 2013, 15:58
I w kioskach kolejny numer "Lotnictwa". Tym razem astropl popełnił artykuł pt. "Marsjańskie mity". Tym razem na stronie wydawnictwa nie ma linku do fragmentu tekstu:

http://www.magnum-x.pl/czasopismasec/lw
Tytuł: Odp: Lotnictwo, Skrzydlata Polska
Wiadomość wysłana przez: mss w Lipiec 23, 2013, 19:43
W numerze 7/2013 Lotnictwa artykuł Waldka pt. "Antares – nowa amerykańska rakieta nośna (http://www.magnum-x.pl/czasopismasec/lw/2675)". Polecam jego lekturę...

(http://www.magnum-x.pl/images/stories/okladki/lotnictwo/96_lotnictwo_2013_07/1/01_Lotnictwo_2013_07.png)
Tytuł: Odp: Lotnictwo, Skrzydlata Polska
Wiadomość wysłana przez: Radek68 w Sierpień 18, 2013, 17:31
Trudna droga Brazylii w kosmos to kolejny artykuł astropl, tym razem w sierpniowym "Lotnictwie".

Waldek pisze o możliwościach, ale też i potrzebach, takiego kraju jak Brazylia w sektorze kosmicznym. O pracach nad własną rakietą z serii Sonda (jej czwarta wersja  zdolna była wynieść ładunek o masie 500 kg na pułap 700 km), i o kosztach takich "zabaw".
Fragmet artykułu (http://www.magnum-x.pl/czasopismasec/lw/2724)

(http://www.magnum-x.pl/images/stories/okladki/lotnictwo/96_lotnictwo_2013_08/8.jpg) (http://www.magnum-x.pl/cache/preview/e6099316ee6b70be716235dc8ca3654a.png)
Tytuł: Odp: Lotnictwo, Skrzydlata Polska
Wiadomość wysłana przez: kanarkusmaximus w Sierpień 18, 2013, 19:37
Brzmi ciekawie! Zakupię ten numer! :)
Tytuł: Odp: Lotnictwo, Skrzydlata Polska
Wiadomość wysłana przez: Matias w Sierpień 18, 2013, 22:21
Również się skuszę, zapowiedź mnie przekonała :)
Tytuł: Odp: Lotnictwo, Skrzydlata Polska
Wiadomość wysłana przez: mss w Listopad 25, 2013, 16:08
Nowe rakiety Falcon (http://www.magnum-x.pl/czasopismasec/lw/2850).

(http://www.magnum-x.pl/images/stories/okladki/lotnictwo/96_lotnictwo_2013_11/Lotnictwo_2013_11_240.png)
Tytuł: Odp: Lotnictwo, Skrzydlata Polska
Wiadomość wysłana przez: mss w Grudzień 30, 2013, 16:32
(http://www.magnum-x.pl/images/stories/okladki/lotnictwo/95_lotnictwo_2014_01/1/01_Lotnictwo_2014_01.png)

Astronauci (http://www.magnum-x.pl/czasopismasec/lw/2927) (Waldemara Zwierzchlejskiego)

Polecam każdemu!
Tytuł: Odp: Lotnictwo, Skrzydlata Polska
Wiadomość wysłana przez: Radek68 w Grudzień 30, 2013, 23:53

Astronauci (http://www.magnum-x.pl/czasopismasec/lw/2927) (Waldemara Zwierzchlejskiego)

Polecam każdemu!

Czy jak pisze Waldek, astronauci to "jedynie najlepszych z najlepszych"? A jak to było za czasów Gemini i Apollo? Czy uziemieni na długie lata z powodów zdrowotnych, leczeni na własną rękę, byle by tylko polecieć w kosmos, bo bardzo chcieli, byli tymi najlepszymi, czy tylko bardzo dobrymi? Czy miało znaczenie, że mieli osobisty realny wpływ na dobór załóg kolejnych lotów? Nie kto inny jak Shepard mówił, że nie był najlepszym kandydatem do Apollo, ale był przyjacielem Slaytona...
Z resztą i sam Slayton też do najzdrowszych nie należał. I też poleciał.

Tytuł: Odp: Lotnictwo, Skrzydlata Polska
Wiadomość wysłana przez: astropl w Grudzień 31, 2013, 09:31

Czy jak pisze Waldek, astronauci to "jedynie najlepszych z najlepszych"? A jak to było za czasów Gemini i Apollo? Czy uziemieni na długie lata z powodów zdrowotnych, leczeni na własną rękę, byle by tylko polecieć w kosmos, bo bardzo chcieli, byli tymi najlepszymi, czy tylko bardzo dobrymi? Czy miało znaczenie, że mieli osobisty realny wpływ na dobór załóg kolejnych lotów? Nie kto inny jak Shepard mówił, że nie był najlepszym kandydatem do Apollo, ale był przyjacielem Slaytona...
Z resztą i sam Slayton też do najzdrowszych nie należał. I też poleciał.


Jak mawiają lekarze z Instytutu Problemów Biologiczno-Medycznych w Moskwie, którzy zajmują się stroną zdrowotną podczas selekcji kosmonautów, nie ma ludzi zdrowych, są tylko niedokładnie przebadani :) Rzeczywiście powinienem zawęzić kryteria wśród tych o najwyższej motywacji.
Tytuł: Odp: Lotnictwo, Skrzydlata Polska
Wiadomość wysłana przez: Mikkael w Czerwiec 01, 2014, 12:53
W kioskach i salonach prasy leży już najnowszy numer "Lotnictwa". Polecam - znajdziecie w nim artykuł Waldka o Orionie :)

http://www.magnum-x.pl/czasopismasec/lw/3150
Tytuł: Odp: Lotnictwo, Skrzydlata Polska
Wiadomość wysłana przez: ekoplaneta w Czerwiec 01, 2014, 13:18
W kioskach i salonach prasy leży już najnowszy numer "Lotnictwa". Polecam - znajdziecie w nim artykuł Waldka o Orionie :)

http://www.magnum-x.pl/czasopismasec/lw/3150

A w następnym numerze będzie, niech zgadnę o załogowym Dragonie, który ostatnio pokazał Musk  ;D
Tytuł: Odp: Lotnictwo, Skrzydlata Polska
Wiadomość wysłana przez: mss w Listopad 15, 2014, 00:04
Lotnictwo nr 11/2014 (http://www.magnum-x.pl/czasopismasec/lw)

(http://www.magnum-x.pl/images/stories/okladki/lotnictwo/95_lotnictwo_2014_11/1/01_Lotnictwo_2014-11.png)

Kosmonautki cz. I (http://www.magnum-x.pl/czasopismasec/lw/3367) by astropl ;)
Tytuł: Odp: Lotnictwo, Skrzydlata Polska
Wiadomość wysłana przez: astropl w Listopad 15, 2014, 00:16

Kosmonautki cz. I (http://www.magnum-x.pl/czasopismasec/lw/3367) by astropl ;)

Ciekawe, przedostatnie zdanie wstępu brzmiało "Wśród nich 58 kobiet, ale zaledwie cztery Rosjanki!". Ciekawe, czy "na papierze" też to wycięto? Zasadniczo zmienia to sens.
Tytuł: Odp: Lotnictwo, Skrzydlata Polska
Wiadomość wysłana przez: mss w Grudzień 04, 2014, 22:12
Kosmonautki cz. 2 (http://www.magnum-x.pl/czasopismasec/lw/3417) by astropl  :)

(http://www.magnum-x.pl/images/stories/okladki/lotnictwo/95_lotnictwo_2014_12/1/01_Lotnictwo_2014_12.png)
Tytuł: Odp: Lotnictwo, Skrzydlata Polska
Wiadomość wysłana przez: astropl w Sierpień 07, 2015, 16:11
Okazuje się, że mój artykuł o Ariane-6, który ukazał się w sierpniowym numerze "Lotnictwa", będzie ostatnim w tym periodyku. Kolejne (począwszy od października, kiedy to skrobnę coś o New Horizons) ukazywać się będą w nowym piśmie pod tytułem "Lotnictwo Aviation International". Wydawane ono będzie nie przez Magnum-X Sp. z o.o., a przez Zespół Badań i Analiz Militarnych Sp. z o.o.
Tytuł: Odp: Lotnictwo, Skrzydlata Polska
Wiadomość wysłana przez: kanarkusmaximus w Sierpień 07, 2015, 16:23
Astropl, czy to zupełnie inne pismo, czy "Lotnictwo" zmienia nazwę? "Aviation International" to chyba oddzielne pismo obecnie na rynku?
Tytuł: Odp: Lotnictwo, Skrzydlata Polska
Wiadomość wysłana przez: astropl w Sierpień 07, 2015, 16:32
Astropl, czy to zupełnie inne pismo, czy "Lotnictwo" zmienia nazwę? "Aviation International" to chyba oddzielne pismo obecnie na rynku?

Merytorycznie ma być to samo, co dotychczas. Z powodu bardzo ostrego konfliktu we władzach Magnum-X doszło w ostatnich dniach do odejścia z firmy bardzo wielu osób (w tym wszystkich redaktorów naczelnych najważniejszych wydawanych tytułów). Bliższych szczegółów nie znam (przynajmniej oficjalnie) - nie jestem członkiem spółki ani redakcji, więc nic więcej napisać nie mogę. Wiem, że tytuł kojarzy się z  "AI", ale nie wiem, czy będzie mieć z nim cokolwiek wspólnego. Wydaje mi się, że nie.
Tytuł: Odp: Lotnictwo, Skrzydlata Polska
Wiadomość wysłana przez: AK w Październik 16, 2016, 07:34
Jest już dostępny październikowy numer miesięcznika „Lotnictwo Aviation International”, a w nim - „Amerykańskie skafandry kosmiczne” (strony 82-86) oraz, jak zwykle, aktualności kosmiczne (wszystko autorstwa Waldemara Zwierzchlejskiego).

Lotnictwo Aviation International 10/2016 (http://zbiam.pl/artyku%C5%82y/lotnictwo-aviation-international-102016/)
Skrócona wersja artykułu (http://zbiam.pl/artyku%C5%82y/amerykanskie-skafandry-kosmiczne/)

Może warto byłoby uzupełnić nazwę tematu o „Lotnictwo Aviation International” albo chociaż dodać „i inne”? Chyba że lepiej założyć nowy temat o LAI, ale tu już prosiłbym o decyzje odpowiednie osoby.
Tytuł: Odp: Lotnictwo Aviation International
Wiadomość wysłana przez: kanarkusmaximus w Październik 16, 2016, 11:49
Zmieniłem tytuł na "Lotnictwo Aviation International". :)
Tytuł: Odp: Lotnictwo Aviation International
Wiadomość wysłana przez: Mikkael w Październik 16, 2016, 12:08
LAI wróciło na rynek, świetnie :) Pismo to kiedyś czytywałem namiętnie. Ukazywało się od 1991 do zdaje się 1998, a potem nagle zakończyli wydawanie. "Lotnictwo" to inne czasopismo niż "Lotnictwo Aviation International". "Skrzydlata Polska" jak widzę też cały czas jest wydawana :)
Tytuł: Odp: Lotnictwo Aviation International
Wiadomość wysłana przez: astropl w Październik 16, 2016, 12:39
LAI wróciło na rynek, świetnie :)

Ponad rok temu, o czym zresztą pisałem kilka postów wyżej :)
Tytuł: Odp: Lotnictwo Aviation International
Wiadomość wysłana przez: kanarkusmaximus w Październik 16, 2016, 14:36
LAI wróciło na rynek, świetnie :)

Ponad rok temu, o czym zresztą pisałem kilka postów wyżej :)

Oj tam - czepiasz się Astropl! :)  Rok opóźnienia to żadne opóźnienie w sektorze kosmicznym! :)
Tytuł: Odp: Lotnictwo Aviation International
Wiadomość wysłana przez: AK w Listopad 02, 2016, 22:02
Pojawiła sie zapowiedź listopadowego numeru miesięcznika „Lotnictwo Aviation International”, którego papierową wersję będzie można kupić od 9.11.2016. W środku m.in. Pół wieku Sojuza (część I) autorstwa Waldemara Zwierzchlejskiego.

Lotnictwo Aviation International 11/2016 (http://zbiam.pl/artyku%C5%82y/lotnictwo-aviation-international-112016/)
Skrócona wersja artykułu (http://zbiam.pl/artyku%C5%82y/pol-wieku-sojuza-cz-1/)
Tytuł: Odp: Lotnictwo Aviation International
Wiadomość wysłana przez: AK w Grudzień 07, 2016, 09:13
Grudniowy numer miesięcznika „Lotnictwo Aviation International”:
Lotnictwo Aviation International 12/2016 (http://zbiam.pl/artyku%C5%82y/lotnictwo-aviation-international-122016/)

W środku m.in.:

Aktualności kosmiczne - Waldemar Zwierzchlejski
Studenckie próby rakietowe - Maciej Koziński (http://zbiam.pl/artyku%C5%82y/studenckie-proby-rakietowe/) (skrócona wersja artykułu)
Pół wieku Sojuza (część II) - Waldemar Zwierzchlejski (http://zbiam.pl/artyku%C5%82y/pol-wieku-sojuza-cz-2/) (skrócona wersja artykułu)
Tytuł: Odp: Lotnictwo Aviation International
Wiadomość wysłana przez: mss w Styczeń 06, 2017, 00:07
Styczniowy numer miesięcznika „Lotnictwo Aviation International”:
Lotnictwo Aviation International 1/2017 (http://zbiam.pl/artyku%C5%82y/lotnictwo-aviation-international-12017/)

W środku m.in.:

Aktualności kosmiczne - Waldemar Zwierzchlejski
Rosyjskie ska­fan­dry kosmicz­ne – Waldemar Zwierzchlejski (http://zbiam.pl/artyku%C5%82y/rosyjskie-skafandry-kosmiczne) (skrócona wersja artykułu)
Tytuł: Odp: Lotnictwo Aviation International
Wiadomość wysłana przez: mss w Luty 03, 2017, 00:01
Lutowy numer miesięcznika „Lotnictwo Aviation International”:
Lotnictwo Aviation International 2/2017 (http://zbiam.pl/artyku%C5%82y/lotnictwo-aviation-international-22017/)

W środku m.in.:

Aktualności kosmiczne - Waldemar Zwierzchlejski
 Małe jest piękne. Rakiety dla nano­sa­te­li­tów – Waldemar Zwierzchlejski (http://zbiam.pl/artyku%C5%82y/rakiety-dla-nanosatelitow/) (skrócona wersja artykułu)
Tytuł: Odp: Lotnictwo Aviation International
Wiadomość wysłana przez: mss w Maj 01, 2017, 22:50
Majowy numer miesięcznika „Lotnictwo Aviation International”:
Lotnictwo Aviation International 5/2017 (http://zbiam.pl/portfolio/lotnictwo-aviation-international-52017/)

W środku m.in.:

Aktualności kosmiczne – Waldemar Zwierzchlejski
Astronautyka na roz­drożu. Dokąd dalej? (http://zbiam.pl/portfolio/astronautyka-na-rozdrozu/) – Waldemar Zwierzchlejski
Tytuł: Odp: Lotnictwo Aviation International
Wiadomość wysłana przez: mss w Lipiec 04, 2017, 20:55
Lipcowy numer miesięcznika „Lotnictwo Aviation International”:
Lotnictwo Aviation International 7/2017 (http://zbiam.pl/artyku%C5%82y/lotnictwo-aviation-international-72017/)

W środku m.in.:

Aktualności kosmiczne – Waldemar Zwierzchlejski
Śmierć czyha w kosmo­sie (http://zbiam.pl/artyku%C5%82y/smierc-czyha-kosmosie/) – Waldemar Zwierzchlejski
Tytuł: Odp: Lotnictwo Aviation International
Wiadomość wysłana przez: mss w Sierpień 29, 2017, 00:00
Sierpniowy numer miesięcznika „Lotnictwo Aviation International”:
Lotnictwo Aviation International 8/2017 (http://zbiam.pl/artyku%C5%82y/lotnictwo-aviation-international-82017/)

W środku m.in.:

Aktualności kosmiczne – Waldemar Zwierzchlejski
Airbus poten­tat nie tylko lot­ni­czy (http://zbiam.pl/artyku%C5%82y/airbus-potentat-nie-tylko-lotniczy/) – Waldemar Zwierzchlejski
Tytuł: Odp: Lotnictwo Aviation International
Wiadomość wysłana przez: Orionid w Styczeń 18, 2018, 03:44
Nr 2018/1
M. in.:
Aktualności kosmiczne – Waldemar Zwierzchlejski
ILR-33 Bursztyn, powrót do pol­skiego pro­gramu rakie­to­wego – Maciej Szopa
Cassini. Koniec wiel­kiej misji (część I) – Waldemar Zwierzchlejski
http://zbiam.pl/artyku%C5%82y/lotnictwo-aviation-international-12018/

Druga część artykułu "Cassini. Koniec wielkiej misji", który ukazał się w lutowym numerze czasopisma "Lotnictwo Aviation International"

Cassini. Koniec wielkiej misji (cz.2) - Waldemar Zwierzchlejski (http://zbiam.pl/artyku%C5%82y/cassini-koniec-wielkiej-misji-cz-2/) (skrócona wersja artykułu)

Cassini. Koniec wielkiej misji

(http://zbiam.pl/wp-content/uploads/2018/02/Cassini..jpg)

Od listo­pada 1995 r. w Jet Propulsion Laboratory pro­wa­dzono mon­taż i testy orbi­tera, pod­czas gdy inte­gra­cję i testy prób­nika Huygens wyko­nano w zakła­dach Daimler-Benz Aerospace Dornier Satellitensysteme w Ottobrunn w pobliżu Monachium. Na początku kwiet­nia 1997 r. Huygens został prze­trans­por­to­wany samo­lo­tem na kosmo­drom Cape Canaveral. 21 kwiet­nia 1997 r. tra­fił tam także orbi­ter Cassini.

Na kosmo­dro­mie prze­pro­wa­dzone zostały finalne etapy mon­tażu i testów przed­star­to­wych sondy oraz jej inte­gra­cja z rakietą nośną. 29 sierp­nia 1997 r., już po zamon­to­wa­niu sondy na szczy­cie rakiety Titan IV, wykryto uszko­dze­nie frag­mentu osłony ter­micz­nej wewnątrz prób­nika Huygens, spo­wo­do­wane przez nie­pra­wi­dłowo usta­wiony prze­pływ powie­trza w sys­te­mie chło­dze­nia. W celu naprawy osłony konieczne było zde­mon­to­wa­nie sondy i jej prze­wie­zie­nie do hali mon­ta­żo­wej, co zmu­siło do prze­su­nię­cia ter­minu startu, zapla­no­wa­nego pier­wot­nie na 6 paź­dzier­nika.

Lecimy!

Start sondy Cassini-Huygens nastą­pił 15 paź­dzier­nika 1997 r. o 8:43:01 UTC ze sta­no­wi­ska star­to­wego SLC-40 na Cape Canaveral Air Force Station. O 8:54 UTC rakieta nośna Titan 401B/Centaur (numer seryjny 4B-33/TC-21) wpro­wa­dziła sondę na wstępną orbitę par­kin­gową. Powtórny zapłon członu Centaur o 9:13 UTC umoż­li­wił wej­ście na orbitę helio­cen­tryczną. Ponieważ sonda miała zbyt dużą masę na to, żeby rakieta nośna mogła dostar­czyć ener­gii wystar­cza­ją­cej na bez­po­średni lot do Saturna, dla potrzeb misji zapro­jek­to­wano tra­jek­to­rię lotu nazwaną VVEJGA (Venus-Venus-Earth-Jupiter Gravity Assist). Umożliwiła ona czte­ro­krotne wyko­rzy­sta­nie manew­rów asy­sty gra­wi­ta­cyj­nej mija­nych pla­net (pod­czas dwu­krot­nych prze­lo­tów obok Wenus, prze­lotu obok Ziemi oraz Jowisza) dla dotar­cia do Saturna.

27 marca 1998 r. Cassini prze­szła przez pierw­sze pery­he­lium swej orbity, w odle­gło­ści 0,67 AU od Słońca. Największe zbli­że­nie pod­czas pierw­szego prze­lotu obok Wenus, na odle­głość 283,7 km od powierzchni pla­nety, miało miej­sce 26 kwiet­nia 1998 r. o 13:44:41 UTC. Wykonany w efek­cie prze­lotu manewr asy­sty gra­wi­ta­cyj­nej zwięk­szył pręd­kość sondy wzglę­dem Słońca o 3,7 km/s.

3 grud­nia 1998 r. przy uży­ciu sil­nika głów­nego został wyko­nany manewr DSM (Deep Space Maneuver; Δv = 450,2 m/s), który zapla­no­wano w celu zmniej­sze­nia pręd­ko­ści sondy w pobliżu apo­ap­sis, obni­ża­jąc nastę­pu­jące pery­ap­sis i umoż­li­wia­jąc prze­pro­wa­dze­nie ponow­nego manewru asy­sty gra­wi­ta­cyj­nej ze strony Wenus. 7 grud­nia 1998 r. sonda prze­szła przez aphe­lium, w odle­gło­ści 1,58 AU od Słońca.

Drugi prze­lot obok Wenus nastą­pił 24 czerwca 1999 r. o 20:29:55 UTC, w odle­gło­ści 602,6 km od jej powierzchni. W wyniku prze­lotu pręd­kość sondy wzglę­dem Słońca zwięk­szyła się o 3,1 km/s. 29 czerwca 1999 r. sonda prze­szła przez dru­gie pery­he­lium, w odle­gło­ści 0,72 AU od Słońca.

18 sierp­nia 1999 r. Cassini zbli­żyła się do Ziemi, prze­la­tu­jąc o godz. 3:28:26 UTC w odle­gło­ści 1171 km od niej, nad połu­dnio­wym Pacyfikiem. Prędkość sondy zwięk­szyła się przy tym o 4,1 km/s. 15 sierp­nia, krótko przed tym prze­lo­tem, została odrzu­cona osłona instru­mentu VIMS IR, a 16 sierp­nia – roz­ło­żony wysię­gnik magne­to­me­tru.

Podczas prze­lo­tów obok Wenus i Ziemi zapla­no­wano prze­pro­wa­dze­nie sto­sun­kowo nie­wiel­kiej ilo­ści obser­wa­cji nauko­wych. W trak­cie pierw­szego zbli­że­nia do Wenus poszu­ki­wano oznak wyła­do­wań w jej atmos­fe­rze. Podczas kolej­nego prze­lotu badano inte­rak­cje zacho­dzące pomię­dzy wia­trem sło­necz­nym a pla­netą oraz jej jonos­ferę. Również instru­menty optyczne wyko­nały wtedy swoje pierw­sze, testowe obser­wa­cje. Przelot obok Ziemi wyko­rzy­stano do prze­pro­wa­dze­nia kali­bra­cji instru­men­tów sondy; w tym celu wyko­nano obser­wa­cje ziem­skiej magne­tos­fery, powierzchni Księżyca oraz test radaru pole­ga­jący na wysła­niu i odbio­rze odbi­tych od powierzchni Ziemi sygna­łów.

W dro­dze do Jowisza sonda Cassini minęła w znacz­nej odle­gło­ści – około 1,5 mln km – pla­ne­to­idę (2685) Masursky. Największe zbli­że­nie miało miej­sce 23 stycz­nia 2000 r. o 09:58 UTC. Podczas spo­tka­nia sonda wyko­nała obser­wa­cje oce­nia­jące kształt, roz­miary i albedo pla­ne­to­idy oraz pomiary spek­tralne.

1 lutego 2000 r. antena główna (HGA) prze­stała peł­nić rolę osłony prze­ciw­sło­necz­nej i prze­jęła funk­cję utrzy­my­wa­nia łącz­no­ści z Ziemią.

1 paź­dzier­nika 2000 r. sonda Cassini roz­po­częła trwa­jącą przez 6 mie­sięcy kam­pa­nię obser­wa­cyjną Jowisza. Badania wyko­ny­wane przez nią były przy tym sko­or­dy­no­wane z obser­wa­cjami pro­wa­dzo­nymi przez sondę Galileo, która od grud­nia 1995 r. znaj­do­wała się na orbi­cie wokół tej pla­nety. Podczas fazy zbli­ża­nia się do Jowisza Cassini znaj­do­wała się poza gra­ni­cami jego magne­tos­fery i pro­wa­dziła pomiary wia­tru sło­necz­nego, pod­czas gdy Galileo prze­by­wała głę­boko we wnę­trzu magne­tos­fery. Po minię­ciu pla­nety sonda Cassini leciała wzdłuż brzegu gra­nicy magne­tos­fery, wie­lo­krot­nie ją prze­kra­cza­jąc, nato­miast Galileo opu­ściła magne­tos­ferę i pro­wa­dziła pomiary wia­tru sło­necz­nego.

Obserwacje wyko­nane pod­czas prze­lotu przez instru­menty naukowe obej­mo­wały: bada­nie składu i dyna­miki atmos­fery Jowisza, w tym zorzy polar­nej i prze­pły­wów cie­pła, obser­wa­cje pier­ścieni Jowisza, obser­wa­cje Europy i Kallisto pod­czas ich opo­zy­cji, obser­wa­cje księ­życa Himalia i okre­śle­nie jego okresu rota­cji, obser­wa­cje Io pod­czas jego zaćmie­nia, bada­nia magne­tos­fery Jowisza i jego inte­rak­cji z wia­trem sło­necz­nym, pomiary stru­mie­nia pyło­wego pocho­dzą­cego z Io oraz obser­wa­cje pro­mie­nio­wa­nia syn­chro­tro­no­wego Jowisza.

W sko­or­dy­no­wa­nych obser­wa­cjach Jowisza wyko­rzy­stano też Kosmiczny Teleskop Hubble’a, Obserwatorium Rentgenowskie Chandra i sze­reg radio­te­le­sko­pów na powierzchni Ziemi. Kamery sondy Cassini wyko­nały łącz­nie około 26 000 foto­gra­fii pla­nety i jej księ­ży­ców.

16 grud­nia 2000 r., pod­czas zbli­ża­nia do Jowisza, z powodu zakłó­ceń w funk­cjo­no­wa­niu koła reak­cyj­nego RWA‑2 nastą­piło prze­łą­cze­nie ste­ro­wa­nia poło­że­niem sondy na sys­tem ste­ro­wa­nia reak­cyj­nego (RCS). Z tego powodu, w celu ochrony przed nad­mier­nym zuży­ciem hydra­zyny, od 19 do 28 grud­nia wstrzy­mano pro­wa­dze­nie kam­pa­nii obser­wa­cyj­nej.

Największe zbli­że­nie do Jowisza nastą­piło 30 grud­nia 2000 r. o 10:04:21 UTC. Odległość od pla­nety w periap­sis wynio­sła 9 722 965 km. W wyniku prze­lotu pręd­kość sondy zmie­niła się o 2,2 km/s, a jej tra­jek­to­ria została odchy­lona o 12,2°, kie­ru­jąc się ku Saturnowi. Ostatnie obser­wa­cje Jowisza zostały wyko­nane 22 marca 2001 r.

http://zbiam.pl/artyku%C5%82y/cassini-koniec-wielkiej-misji-cz-2/
Tytuł: Odp: Lotnictwo Aviation International
Wiadomość wysłana przez: mss w Styczeń 20, 2018, 00:01
http://zbiam.pl/artyku%C5%82y/cassini-koniec-wielkiej-misji-cz-1/

Cassini. Koniec wiel­kiej misji cz.1

Cytuj
15 wrze­śnia 2017 r. o godzi­nie 11:55 na Ziemię napły­nęły ostat­nie sygnały z sondy Cassini. Stało się to po bli­sko dwu­dzie­stu latach od chwili jej startu z Ziemi i ponad trzy­na­stu spę­dzo­nych w pobliżu Saturna. Sonda weszła w gęste war­stwy jego atmos­fery i spło­nęła, do ostat­niej chwili prze­sy­ła­jąc uni­ka­towe dane naukowe.

Podczas swej misji Cassini poko­nał dystans 7,9 miliarda kilo­me­trów, ode­brał i wyko­nał dwa i pół miliona komend, a jego sil­niki prze­pro­wa­dziły 360 manew­rów. Odkrył sześć nie­zna­nych dotąd sate­li­tów Saturna, wyko­nał 453 048 foto­gra­fii jego atmos­fery, pier­ścieni i księ­ży­ców i prze­ka­zał 635 giga­baj­tów infor­ma­cji nauko­wej, na pod­sta­wie któ­rych do dnia zakoń­cze­nia misji opu­bli­ko­wano 3948 prac naukowych.
Saturn w liczbach

Szósta pla­neta Układu Słonecznego znana była już w sta­ro­żyt­no­ści. Choć odle­gła od Słońca o nie­mal pół­tora miliarda kilo­me­trów, dzie­się­cio­krot­nie dalej niż Ziemia, bez pro­ble­mów widoczna jest nie­uzbro­jo­nym okiem. Zawdzięcza to swym wymia­rom – pro­mień pla­nety jest dzie­wię­cio­krot­nie więk­szy od ziem­skiego i wynosi 58 232 km. Natomiast masa Saturna jest więk­sza od ziem­skiej o 95 razy (5,68×1026 kg), z czego wynika, że śred­nia gęstość pla­nety wynosi zale­d­wie 0,687 g/cm3, znacz­nie mniej od gęsto­ści wody Oznacza to, że Saturn zali­cza się do gazo­wych olbrzy­mów. W cen­trum pla­nety jest nie­wiel­kie, żela­zowo-krze­mia­nowe jądro, sta­no­wiące około 20% masy Saturna. Otoczone jest ono grubą war­stwą cie­kłego wodoru meta­licz­nego, a następ­nie mole­ku­lar­nego, z nie­wielką domieszką helu. Warstwa ta w spo­sób cią­gły prze­cho­dzi w stan gazowy, czyli atmos­ferę. Składa się ona nie­omal wyłącz­nie z wodoru (96,3%) oraz helu (3,25%). Pozostały uła­mek masy przy­pada na metan, amo­niak oraz wodę. Wnętrze pla­nety jest gorące, emi­tuje ona w prze­strzeń 2,5 raza wię­cej ener­gii, ani­żeli otrzy­muje od Słońca. Mechanizm jej powsta­wa­nia nie jest dotąd jed­no­znacz­nie wyja­śniony. Planeta, obra­ca­jąca się wokół swej osi w cza­sie około 10,5 godziny (rota­cja jest nie­jed­no­rodna, gdyż Saturn nie jest bryłą sztywną), gene­ruje pole magne­tyczne o natę­że­niu nie­znacz­nie więk­szym, od ziem­skiego (20 μT).
Pierwsze obser­wa­cje

Z chwilą skon­stru­owa­nia przez Galileusza pierw­szej lunety (1610 r.), nasza wie­dza o Saturnie po raz pierw­szy ule­gła zamia­nie – nie­do­sko­nały przy­rząd poka­zał obraz pla­nety z „uszami”. Taki zadzi­wia­jący pogląd, że Saturn jest pla­netą potrójną, utrzy­mał się przez bli­sko 50 lat. Dopiero Christian Huygens, korzy­sta­jący ze znacz­nie lep­szych przy­rzą­dów wycią­gnął wnio­sek, że pla­netę ota­cza sto­sun­kowo cienki pier­ścień, skła­da­jący się z drob­nych czą­stek, roz­cią­ga­jący się wokół pla­nety w jej płasz­czyź­nie rów­ni­ko­wej. Jego pogląd długo budził nie­do­wie­rza­nie, dopiero dokład­niej­sze obser­wa­cje, prze­pro­wa­dzone przez Gian Domenico Cassiniego wyka­zały, że Huygens miał rację. Dodatkowo Cassini odkrył w 1675 r. prze­rwę w struk­tu­rze pier­ście­nia, a także cztery jego księ­życe (pierw­szy, nazwany Tytan, odkrył Huygens jesz­cze w 1655 r.). Kolejne dzie­się­cio­le­cia skut­ko­wały odkry­wa­niem kolej­nych, mniej­szych natu­ral­nych sate­li­tów pla­nety, a także nieco bar­dziej szcze­gó­ło­wym opi­sem jej pier­ścieni, w któ­rym odkryto kolejne prze­rwy, nato­miast o natu­rze samej pla­nety nie mogli­śmy dowie­dzieć się niczego nowego. Przełom w tej dzie­dzi­nie spo­wo­do­wało dopiero nasta­nie ery lotów kosmicz­nych i roz­po­czę­cie badań pla­net z bliska.
Trzy prze­loty

Pierwszą sondą kosmiczną, która zba­dała z bli­ska Saturna, był Pioneer-11, który 1 wrze­śnia 1979 r. zbli­żył się do niego na odle­głość 20 900 km od widocz­nej powierzchni atmos­fery i prze­słał dane i foto­gra­fie jego układu. Wielkim zasko­cze­niem oka­zała się roz­le­głość i wysoce skom­pli­ko­wana budowa jego pier­ścieni, odkryto także magne­tos­ferę pla­nety. Spowodowało to włą­cze­nie do pro­gramu lotu dwóch sond Voyager znacz­nie roz­le­glej­szego, niż to uprzed­nio pla­no­wano, pro­gramu badań obu struk­tur. Sonda Voyager-1 zbli­żyła się do Saturna 12 listo­pada 1980 r. na odle­głość około 124 000 km nad szczy­tami chmur, Voyager-2 zaś 26 sierp­nia 1981 r. na odle­głość około 101 000 km od gra­nicy atmos­fery. Sondy odkryły nowe sate­lity, w tym krą­żące wewnątrz pier­ścieni tzw. księ­życe paster­skie, zawia­du­jące ruchem czą­stek pier­ście­nia, prze­ka­zały zdję­cia jego samego, uka­zu­jąc nie­wia­ry­god­nie dokładne szcze­góły jego budowy oraz po raz pierw­szy foto­gra­fie dobrej roz­dziel­czo­ści kilku natu­ral­nych sate­li­tów pla­nety. Okazało się, że układ Saturna jest nie­zwy­kle inte­re­su­ją­cym dla nauki rejo­nem badań, które powinny zostać prze­pro­wa­dzone nie pod­czas krót­kich prze­lo­tów, lecz jako dedy­ko­wana misja sondy, mogą­cej czy­nić to dłu­go­trwale z orbity planety.
Prace kon­cep­cyjne

Jeszcze w 1977 r. NASA zaini­cjo­wała prace kon­cep­cyjne nad taką misją do Saturna, nazwaną Saturn Orbiter Dual Probe, skła­da­jącą się z trzech ele­men­tów: orbi­tera Saturna, prób­nika atmos­fe­rycz­nego pla­nety oraz prób­nika atmos­fe­rycz­nego lub lądow­nika na Tytanie. W czerwcu 1982 r. Space Science Committee nale­żący do European Science Foundation i ame­ry­kań­ski Space Science Board utwo­rzyły wspólną grupę robo­czą, któ­rej zada­niem było zba­da­nie moż­li­wo­ści współ­pracy pomię­dzy Stanami Zjednoczonymi i Europą w dzie­dzi­nie badań pla­ne­tar­nych. Miesiąc póź­niej ESA ogło­siła wezwa­nie do euro­pej­skich naukow­ców do przed­ło­że­nia pro­po­zy­cji przy­szłych misji kosmicz­nych. W rezul­ta­cie, w listo­pa­dzie 1982 r., Daniel Gautier i Wing Ip przed­ło­żyli ESA pro­po­zy­cję, pod­pi­saną także przez 27 innych naukow­ców, misji nazwa­nej Cassini, zło­żo­nej z orbi­tera Saturna i prób­nika Tytana, jed­no­cze­śnie suge­ru­jąc prze­pro­wa­dze­nie jej we współ­pracy z NASA.

    Waldemar Zwierzchlejski

To jest skrócona wersja artykułu.
Tytuł: Odp: Lotnictwo Aviation International
Wiadomość wysłana przez: AK w Marzec 10, 2018, 07:32

Druga część artykułu "Cassini. Koniec wielkiej misji", który ukazał się w lutowym numerze czasopisma "Lotnictwo Aviation International"

Cassini. Koniec wielkiej misji (cz.2) - Waldemar Zwierzchlejski (http://zbiam.pl/artyku%C5%82y/cassini-koniec-wielkiej-misji-cz-2/) (skrócona wersja artykułu)

------------------------


Marcowy numer miesięcznika „Lotnictwo Aviation International”:
Lotnictwo Aviation International 3/2018 (http://zbiam.pl/artyku%C5%82y/lotnictwo-aviation-international-32018/)

W środku m.in.:

Aktualności kosmiczne - Waldemar Zwierzchlejski
Falcon Heavy. Debiut superciężkiej rakiety – Waldemar Zwierzchlejski (http://zbiam.pl/artyku%C5%82y/falcon-heavy/) (skrócona wersja artykułu)
Tytuł: Odp: Lotnictwo Aviation International
Wiadomość wysłana przez: AK w Maj 18, 2018, 15:58
Majowy numer miesięcznika „Lotnictwo Aviation International”:
Lotnictwo Aviation International 5/2018 (http://zbiam.pl/artyku%C5%82y/lotnictwo-aviation-international-52018/)

W środku m.in.:

Aktualności kosmiczne - Waldemar Zwierzchlejski
Wystawa satelitów obserwacyjnych COSMO-SkyMed w Warszawie – Kamil Mazurek       
Dotknąć Słońce. Sonda Parker Solar Probe – Waldemar Zwierzchlejski (http://zbiam.pl/artyku%C5%82y/dotknac-slonce-sonda-parker-solar-probe/) (skrócona wersja artykułu) 
Tytuł: Odp: Lotnictwo Aviation International
Wiadomość wysłana przez: Orionid w Maj 20, 2018, 12:13
Warto ten fragment przytoczyć w całości , bo mam uzasadnione wątpliwości co do trwałego dostępu do tego fragmentu artykułu w przyszłości.
 
Dotknąć Słońce. Sonda Parker Solar Probe
Lotnictwo Aviation International 5/2018

W końcu lat sześć­dzie­sią­tych ubie­głego wieku, gdy już było pra­wie pewne, że to Amerykanie, a nie Sowieci zwy­ciężą w wyścigu na Księżyc, popu­larny nie tylko w naszym kraju stał się dow­cip, w któ­rym astro­nauta i kosmo­nauta licy­to­wali się w osią­ga­niu okre­ślo­nych celów. W odpo­wie­dzi na ame­ry­kań­ską pro­po­zy­cję lotu na Księżyc, Rosjanin prze­bija kon­ku­renta rze­ko­mym zamia­rem lotu na Słońce – oczy­wi­ście w nocy, gdyż w dzień jest tam za gorąco. Tyle aneg­dota, ale czy rze­czy­wi­ście tak cał­ko­wi­cie absur­dalna? Otóż nie, jeśli wszystko pój­dzie zgod­nie z pla­nem, to 31 lipca NASA roz­pocz­nie misję sondy Parker Solar Probe, która kil­ka­krot­nie prze­leci przez naj­go­ręt­szą część atmos­fery naszej gwiazdy dzien­nej.

Słońce jest gwiazdą o śred­nicy około 1,393 miliona kilo­me­trów (109 razy więk­szej od ziem­skiej) i masie więk­szej od ziem­skiej aż o 333 tysiące razy (1,989×1030 kg), co sta­nowi 99,86% masy wszyst­kich ciał Układu Słonecznego. Jest to żółty karzeł, typowa gwiazda ciągu głów­nego ewo­lu­cji, któ­rej wiek wynosi 4,57 miliarda lat, a zatem jest jesz­cze przed osią­gnię­ciem połowy swego ist­nie­nia w tej postaci. Składa się głów­nie z wodoru (73,46%) i helu (24,85%) oraz nie­wiel­kich ilo­ści tlenu, węgla, żelaza i innych pier­wiast­ków. Nie należy jed­nak sobie wyobra­żać, że są to pier­wiastki w zna­nej nam z Ziemi postaci – gazo­wej, czy tym bar­dziej sta­łej. Ze względu na zacho­dzące wewnątrz gwiazdy pro­cesy syn­tezy ter­mo­ją­dro­wej, jest to pra­wie wyłącz­nie pla­zma, a zatem zjo­ni­zo­wany gaz.

Czas obrotu Słońca dookoła osi jest nie­jed­no­rodny, wynosi od 25,05 doby na rów­niku, do 34,4 doby na bie­gu­nach. Temperatura w jądrze Słońca prze­kra­cza 15 milio­nów kel­wi­nów, na powierzchni Słońca, a za taką uwa­żamy zewnętrzną war­stwę fotos­fery, wynosi 5778 K (5505 °C). A co ze sło­neczną atmos­ferą? Owszem, ist­nieje, co wię­cej jest sto­sun­kowo słabo zba­dana, a zwłasz­cza mecha­ni­zmy, powo­du­jące roz­grze­wa­nie nie­któ­rych jej warstw (zwłasz­cza korony) do jed­nego-dwóch, a spo­ra­dycz­nie nawet 8 – 20 milio­nów kel­wi­nów – oczy­wi­ście przy zni­ko­mej gęsto­ści. To wła­śnie korona sło­neczna będzie głów­nym przed­mio­tem badań sondy Parker.

Wcześniejsze bada­nia kosmiczne Słońca

Pierwszymi obiek­tami kosmicz­nymi prze­zna­czo­nymi do obser­wa­cji Słońca były ame­ry­kań­skie sondy pro­gramu Pioneer. Oznaczone nume­rami 5, 6, 7, 8 i 9 zostały umiesz­czone w latach 1960 – 1968 na orbi­tach helio­cen­trycz­nych. Krążyły wokół Słońca w odle­gło­ści podob­nej do Ziemi, wyko­nu­jąc pierw­sze szcze­gó­łowe pomiary wia­tru sło­necz­nego i pola magne­tycz­nego. Niektóre z nich dzia­łały bar­dzo długo, np. Pioneer-6 jesz­cze w 2000 r., po 35 latach spę­dzo­nych na orbi­cie, był w sta­nie prze­ka­zy­wać wyniki nie­któ­rych pomia­rów.

Wielkim suk­ce­sem oka­zały się wystrze­lone w latach 1974 i 1976 sondy Helios 1 i 2. Zbudowane w koope­ra­cji nie­miecko-ame­ry­kań­skiej obiekty przy­nio­sły istotne nowe dane na temat wia­tru sło­necz­nego i korony sło­necz­nej. Peryhelium orbity pierw­szej wyno­siło 0,309 jed­nostki astro­no­micz­nej (*), czyli 46,2 milio­nów km, dru­giej zaś zale­d­wie 0,28 AU (41,9 mln km). Choć ich powierzch­nie pokryte były w poło­wie ogni­wami foto­wol­ta­icz­nymi, a w dru­giej radia­to­rami, obie sondy bory­kały się w mniej­szym lub więk­szym stop­niu z prze­grze­wa­niem apa­ra­tury, spo­wo­do­wa­nej potęż­nym stru­mie­niem ener­gii cie­plej, pły­ną­cej z naszej gwiazdy dzien­nej. Słońce obser­wo­wano nie tylko z orbit helio­cen­trycz­nych, lecz także z sate­li­tów krą­żą­cych wokół Ziemi.

Stacja kosmiczna Skylab (start w 1973 r.), posia­dała obser­wa­to­rium sło­neczne ATM, które dostar­czyło infor­ma­cji o war­stwie przej­ścio­wej atmos­fery sło­necz­nej i zare­je­stro­wało emi­sje ultra­fio­le­towe z korony. Do naj­waż­niej­szych odkryć ATM należą pierw­sze obser­wa­cje koro­nal­nych wyrzu­tów masy (CME – coro­nal mass ejec­tion) oraz dziur koro­nal­nych, o któ­rych wia­domo obec­nie, że są ści­śle zwią­zane z wia­trem sło­necz­nym. W 1980 r. wysłano sate­litę Solar Maximum Mission. Została ona zapro­jek­to­wana do obser­wa­cji pro­mieni gamma, rent­ge­now­skich i ultra­fio­le­to­wych pocho­dzą­cych z roz­bły­sków sło­necz­nych w cza­sie wyso­kiej aktyw­no­ści sło­necz­nej. Wykonała ona około 240 tys. zdjęć korony sło­necz­nej. Wystrzelony w 1991 r. japoń­ski sate­lita Yohkoh obser­wo­wał roz­bły­ski w paśmie rent­ge­now­skim. Dane misji pozwo­liły naukow­com ziden­ty­fi­ko­wać kilka róż­nych typów roz­bły­sków i wyka­zać, że korona z dala od obsza­rów naj­więk­szej aktyw­no­ści jest znacz­nie bar­dziej dyna­miczna, niż wcze­śniej przy­pusz­czano.

Jedną z naj­waż­niej­szych misji sło­necz­nych do tej pory była SOHO (Solar and Heliospheric Observatory), roz­po­częta w 1995 roku. Pierwotnie pla­no­wana na dwa lata, została prze­dłu­żona aż do 2012 r., a następ­nie do 2016. Sonda zbu­do­wana wspól­nie przez Europejską Agencję Kosmiczną (ESA) i NASA została umiesz­czona w punk­cie rów­no­wagi gra­wi­ta­cyj­nej L1 pomię­dzy Ziemią a Słońcem, w sta­łej odle­gło­ści od Ziemi i syn­chro­nicz­nie z nią obiega Słońce. SOHO zapew­niła stałe moni­to­ro­wa­nie Słońca w wielu dłu­go­ściach fal. Obserwatorium SOHO oka­zało się tak uży­teczne, że w lutym 2010 r. wysłano sondę Solar Dynamics Observatory (SDO) w celu kon­ty­nu­owa­nia jego misji. Wszystkie te sondy obser­wo­wały Słońce z płasz­czy­zny eklip­tyki (płasz­czy­zny orbity Ziemi), co pozwala na szcze­gó­łowe obser­wa­cje tylko w oko­licy rów­ni­ko­wej.

Waldemar Zwierzchlejski
http://zbiam.pl/artyku%C5%82y/dotknac-slonce-sonda-parker-solar-probe/
Tytuł: Odp: Lotnictwo Aviation International
Wiadomość wysłana przez: Orionid w Lipiec 15, 2018, 07:56
Lotnictwo Aviation International 7/2018 :
Aktualności kosmiczne – Waldemar Zwierzchlejski
Northrop Grumman Corporation przejmuje Orbital ATK – Kamil Mazurek

Pierwszy lot Polaka w kosmos
 
27 czerwca minęło 40 lat od lotu pierw­szego Polaka, majora Mirosława Hermaszewskiego, w kosmos. Ośmiodniowa wyprawa na pokład sta­cji orbi­tal­nej Salut-6 posta­wiła nasz kraj wysoko w hie­rar­chii – przed nami na orbitę uda­wali się jedy­nie Rosjanie (44), Amerykanie (43) oraz – zale­d­wie kilka mie­sięcy wcze­śniej – Czechosłowak. Ponieważ cztery dekady póź­niej gene­rał Hermaszewski nadal pozo­staje naszym jedy­nym kosmo­nautą i nie widać real­nych szans, by w ciągu następ­nego dzie­się­cio­le­cia mogło się to zmie­nić, warto przy­po­mnieć ten histo­ryczny lot.

Ramowe poro­zu­mie­nie pomię­dzy ZSRR a Bułgarią, Czechosłowacją, Kubą, Mongolią, NRD, Polską, Rumunią i Węgrami o współ­pracy w zało­go­wym bada­niu kosmosu pod­pi­sane zostało w Moskwie 13 lipca 1976 roku. Na jego pod­sta­wie 13 wrze­śnia wydano posta­no­wie­nie o prze­pro­wa­dze­niu w latach 1977 – 78 trzech lotów z udzia­łem kosmo­nau­tów z kra­jów socja­li­stycz­nych – kon­kret­nie Czechosłowacji, Polski i NRD (w nie­usta­lo­nej wów­czas jesz­cze kolej­no­ści), w latach 1979 – 83 zaś z pozo­sta­łych kra­jów. Ustalono, że dwu­oso­bowe wów­czas statki kosmiczne Sojuz (w wer­sji 7K-T) dowo­dzone będą przez Rosjan, kosmo­nauci zaś z innych kra­jów obejmą funk­cję kosmo­nauty-bada­cza, choć ich szko­le­nie prze­bie­gać będzie według nieco tylko zmo­dy­fi­ko­wa­nego har­mo­no­gramu przy­go­to­wa­nego dla inży­niera pokła­do­wego. Poszczególne kraje człon­kow­skie miały we wła­snym zakre­sie doko­nać wstęp­nej selek­cji kan­dy­da­tów i przed­sta­wić ich do akcep­ta­cji radziec­kiej komi­sji medycz­nej (oczy­wi­ście pod­sta­wowe zasady i kry­te­ria zawarto w dostar­czo­nej wcze­śniej ponad 400-stro­ni­co­wej doku­men­ta­cji).

Komisja, po zapo­zna­niu się z meto­dyką i wyni­kami prze­pro­wa­dzo­nych badań, miała skie­ro­wać tych, któ­rzy speł­nią ele­men­tarne kry­te­ria zdro­wotne, antro­po­me­tryczne i inne obo­wią­zu­jące rosyj­skich kosmo­nau­tów na dal­sze, tym razem już pogłę­bione bada­nia lekar­skie, prze­pro­wa­dzane w Centrum Przygotowań Kosmonautów im. Jurija Gagarina w Gwiezdnym Miasteczku pod Moskwą. Następnie miano doko­nać wyboru dwójki kan­dy­da­tów (zada­nie to prze­pro­wa­dzały pań­stwa według wła­snych kry­te­riów), któ­rzy będą się przy­go­to­wy­wać w skła­dach kon­kret­nych załóg do wyko­na­nia lotu kosmicz­nego. Pomimo, że Polska i jej sąsie­dzi nie poro­zu­mie­wali się w spra­wie wyboru kan­dy­da­tów, oczy­wi­stym było, że sto­sun­kowo naj­ła­twiej będzie ich zna­leźć wśród grupy ludzi o ponad­prze­cięt­nie dobrym zdro­wiu, potwier­dzo­nym czę­sto prze­pro­wa­dza­nymi bada­niami – czyli pilo­tów woj­sko­wych. Przecież nie­przy­pad­kowo zna­ko­mita więk­szość dotych­cza­so­wych kosmo­nau­tów i astro­nau­tów rekru­to­wała się spo­śród pilo­tów samo­lo­tów odrzu­to­wych.

Loty inter­ko­smo­nau­tów prze­bie­gać miały według nastę­pu­ją­cego sche­matu: po star­cie z kosmo­dromu Bajkonur w Kazachstanie przez nieco ponad dobę sta­tek zbli­żał się do sta­cji orbi­tal­nej Salut-6, po czym łączył się z nią od strony prze­działu agre­ga­to­wego. Kosmonauci prze­cho­dzili na pokład sta­cji, gdzie znaj­do­wała się już jej dwu­oso­bowa załoga pod­sta­wowa i reali­zo­wali w ciągu bli­sko 7 dób przy­go­to­wany pro­gram badań nauko­wych. W ostat­nim dniu lotu załoga prze­cho­dziła do statku Sojuz (swo­jego, bądź załogi pod­sta­wo­wej, jeżeli czas jego prze­by­wa­nia na orbi­cie zbli­żał się do 90-dnio­wego limitu) i po około trzech godzi­nach powra­cała na Ziemię, rów­nież w Kazachstanie. Lot trwał nie­spełna 8 dni.

Selekcja

Pomimo, że poro­zu­mie­nie pod­pi­sano w poło­wie lipca, selek­cję kan­dy­da­tów w Polsce roz­po­częto, na pod­sta­wie dostęp­nych nie­for­mal­nych infor­ma­cji, już w kwiet­niu. Zadanie powie­rzono Wojskowemu Instytutowi Medycyny Lotniczej (WIML). W jego struk­tu­rze powo­łana została spe­cjalna komi­sja, któ­rej prze­wod­ni­czył ówcze­sny komen­dant Instytutu, płk prof. dr hab. med. Stanisław Barański. Pierwszą czyn­no­ścią było wyse­lek­cjo­no­wa­nie w czerwcu 1976 r. na pod­sta­wie danych z akt Głównej Wojskowej Komisji Lotniczo-Lekarskiej oraz opi­nii służ­bo­wych spo­śród ponad czte­ry­stu pilo­tów samo­lo­tów odrzu­to­wych takich, któ­rzy speł­niali pod­sta­wowe kry­te­ria co do wieku, wykształ­ce­nia, czy nalotu. Było ich 71, a po kolej­nym prze­sie­wie już tylko 26. Spośród nich wybrano tych, któ­rzy cecho­wali się zna­ko­mi­tym sta­nem zdro­wia, wysoką spraw­no­ścią fizyczną, wykształ­ce­niem poli­tech­nicz­nym, odpor­no­ścią na stres emo­cjo­nalny, umie­jęt­no­ścią pro­wa­dze­nia badań nauko­wych, bie­głą zna­jo­mo­ścią języka rosyj­skiego, nie­na­ganną syl­wetką i pre­zen­cją, dobrym kon­tak­tem z mass-mediami, oczy­ta­niem, elo­kwen­cją i odpor­no­ścią na trudy spo­tkań i wyjaz­dów. Warunki te speł­niło 17 pilo­tów.

W kolej­nym eta­pie selek­cji wyło­niona została piątka kan­dy­da­tów na kosmo­nau­tów o naj­wyż­szych walo­rach zdro­wot­nych, ponad­prze­cięt­nej tole­ran­cji fizycz­nych czyn­ni­ków lotu i wyso­kiej spraw­no­ści inte­lek­tu­al­nej. Byli to: mjr pil. Andrzej Bugała, mjr pil. Henryk Hałka, mjr pil. Mirosław Hermaszewski, ppłk pil. Zenon Jankowski i por. pil. Tadeusz Kuziora. W paź­dzier­niku 1976 r. do Warszawy przy­le­ciała radziecka komi­sja medyczna ds. badań i selek­cji kosmo­nau­tów pod kie­row­nic­twem kosmo­nauty, leka­rza puł­kow­nika pilota Wasilija Łazariewa. Z grupy odpadł Bugała. W listo­pa­dzie 1976 r. w Gwiezdnym Miasteczku miały miej­sce szcze­gó­łowe bada­nia kan­dy­da­tów, zakoń­czone spe­cjalną komi­sją lekar­ską. Wszyscy pol­scy kan­dy­daci otrzy­mali świa­dec­twa dopusz­cze­nia do lotu kosmicz­nego. 27 listo­pada 1976 r. kie­row­nic­two MON do szko­le­nia kosmo­nau­tycz­nego skie­ro­wało Mirosława Hermaszewskiego i Zenona Jankowskiego. Taka kolej­ność, usta­lona praw­do­po­dob­nie przez Główny Zarząd Polityczny WP i oso­bi­ście gen. Wojciecha Jaruzelskiego, miała bez­po­średni wpływ na to, kto został pierw­szym pol­skim kosmo­nautą, a kto jedy­nie jego duble­rem. 4 grud­nia obaj odle­cieli na szko­le­nie do Centrum Przygotowań Kosmonautów.

Szkolenie i trudny począ­tek Saluta-6

Szkolenie to skła­dało się z dwu­mie­sięcz­nego przy­go­to­wa­nia teo­re­tycz­nego, po któ­rym nastą­piło pię­cio­mie­sięczne zapo­zna­wa­nie się z kon­struk­cją i eks­plo­ata­cją statku kosmicz­nego Sojuz oraz sta­cji orbi­tal­nej Salut-6. W lipcu 1977 r. sfor­mo­wano dwie załogi: pod­sta­wową (płk pil. Piotr Klimuk – Mirosław Hermaszewski) i rezer­wową (Walerij Kubasow – Zenon Jankowski). Ich tre­ningi do wyko­na­nia pro­gramu kon­kret­nego lotu kosmicz­nego roz­po­częły się 22 sierp­nia 1977 r. i zakoń­czyły pomyśl­nym zda­niem egza­mi­nów 9 czerwca 1978 roku. Zanim jed­nak do tego doszło, 29 wrze­śnia 1977 r. z kosmo­dromu Bajkonur za pomocą trzy­stop­nio­wej rakiety Proton-K wynie­siono na orbitę uno­wo­cze­śnioną sta­cję Salut-6.

W odróż­nie­niu od poprzed­ni­czek, posia­dała ona dwa węzły cumow­ni­cze, co umoż­li­wiało nie tylko jed­no­cze­sne dołą­cze­nie dwóch stat­ków zało­go­wych, ale także jed­nego zało­go­wego i bez­za­ło­go­wego – trans­por­towca Progress. Było to konieczne ze względu na pla­no­wane okresy lotów ludzi (w zamie­rze­niach od trzech do sze­ściu mie­sięcy), prze­kra­cza­jące gwa­ran­to­wany okres funk­cjo­no­wa­nia stat­ków Sojuz (90 dni). Pierwsza stała załoga sta­cji – Władimir Kowalonok i Walerij Riumin – wystar­to­wała w statku Sojuz-25 9 listo­pada 1977 roku. Przed nimi był lot trwa­jący 100 dni (dotych­cza­sowy rekord rosyj­ski wyno­sił 63 dni, ame­ry­kań­ski 83 dni). W jego trak­cie mieli przy­jąć sta­tek Sojuz-26 z załogą wizy­tu­jącą (Władimir Dżanibekow, Piotr Kołodin) oraz Sojuz-27 z pierw­szą załogą Interkosmosu (Aleksiej Gubariew, Vladimir Remek). Nieoczekiwanie naza­jutrz po star­cie, pod­czas połą­cze­nia, powstały pro­blemy.

 Waldemar Zwierzchlejski
To jest skrócona wersja artykułu.
http://zbiam.pl/artyku%C5%82y/pierwszy-lot-polaka-w-kosmos/
Tytuł: Odp: Lotnictwo Aviation International
Wiadomość wysłana przez: Orionid w Lipiec 15, 2018, 19:53
Cytuj
Pierwsza stała załoga sta­cji – Władimir Kowalonok i Walerij Riumin – wystar­to­wała w statku Sojuz-25 9 listo­pada 1977 roku. Przed nimi był lot trwa­jący 100 dni (dotych­cza­sowy rekord rosyj­ski wyno­sił 63 dni, ame­ry­kań­ski 83 dni).

Długości rekordowych wtedy lotów kosmicznych:
Sojuz 18 (http://lk.astronautilus.pl/loty/s18.htm)  62d 23h 20m 08s
Skylab SL-4 (http://lk.astronautilus.pl/loty/sl4.htm) 84d 01h 15m 32s

Tytuł: Odp: Lotnictwo Aviation International
Wiadomość wysłana przez: mss w Lipiec 15, 2018, 20:36
Link do Skylaba SL-4 prowadzi też do Sojuza-18!

A przy okazji gdyby plany wówczas zostały zrealizowane to pierwszy lot programu Interkosmos odbyłby się w styczniu 1978, a nie w marcu 1978. Lot Polaka mógłby odbyć się już na pokładzie Sojuza 29.
Tytuł: Odp: Lotnictwo Aviation International
Wiadomość wysłana przez: mss w Lipiec 15, 2018, 21:16
Link o Skylabie SL-4 prowadzi teraz do Apollo ASTP!
Tytuł: Odp: Lotnictwo Aviation International
Wiadomość wysłana przez: Orionid w Lipiec 15, 2018, 21:19
Link do Skylaba SL-4 prowadzi też do Sojuza-18!

Link o Skylabie SL-4 prowadzi teraz do Apollo ASTP!

Dzięki. Poprawione.

Poza tym gdyby udał się lot Sojuza 18-1 (http://lk.astronautilus.pl/loty/s18-1.htm) to Piotr Klimuk nie uczestniczyłby w pierwszym radzieckim locie kosmicznym trwającym ponad 50 dni. Był to trzeci radziecki lot z pobytem na stacji orbitalnej (Salut 3 i Salut 4) od czasu zakończonego tragicznie lotu Sojuza 11.
Tytuł: Odp: Lotnictwo Aviation International
Wiadomość wysłana przez: mss w Lipiec 15, 2018, 21:43
Z tym udziałem Piotra Klimuka w locie Sojuza 18 to bardzo interesująca historia związana zarówno z misją 18-1 (http://lk.astronautilus.pl/loty/s18-1.htm) jak i 19 (http://lk.astronautilus.pl/loty/s19.htm), ale robi się OT w tym wątku!
Tytuł: Odp: Lotnictwo Aviation International
Wiadomość wysłana przez: JSz w Lipiec 15, 2018, 22:21
Nic nie stoi na przeszkodzie by założyć wątek o Sojuzie 18!
Tytuł: Odp: Lotnictwo Aviation International
Wiadomość wysłana przez: Orionid w Sierpień 10, 2018, 20:25
8/2018

Aktualności kosmiczne - Waldemar Zwierzchlejski
Farnborough International Air Show 2018 - Paweł Bondaryk
Mini Międzynarodowa Stacja Kosmiczna na orbicie Księżyca - Waldemar Zwierzchlejski
Rakietowo-lot­ni­czy poten­cjał Koreańskiej Republiki Ludowo-Demokratycznej (część II) — Michał Fiszer, Jerzy Gruszczyński
http://zbiam.pl/artyku%C5%82y/lotnictwo-aviation-international-82018/
http://zbiam.pl/nasze-wydawnictwa/lotnictwo-aviation-international/

Tytuł: Odp: Lotnictwo Aviation International
Wiadomość wysłana przez: Orionid w Październik 13, 2018, 17:34
10/2018

Aktualności kosmiczne – Waldemar Zwierzchlejski
Lotnicze aspekty MSPO 2018 – Maciej Szopa
Polski sek­tor kosmiczny coraz sil­niej widoczny w Kielcach – Kamil Mazurek
Lockheed Martin Space na MSPO 2018. Wywiad z Stevem J. Skladankiem, star­szym mana­ge­rem działu roz­woju biz­nesu Lockheed Martin Space – Kamil Mazurek

Upadek rosyj­skiej kosmo­nau­tyki 
Waldemar Zwierzchlejski

(http://zbiam.pl/wp-content/uploads/2018/10/Sojuz.jpg)

Pierwsze lata ery kosmicz­nej były nazna­czone rosyj­skimi suk­ce­sami. Sztuczny sate­lita Ziemi, tra­fie­nie w Księżyc, obraz odwró­co­nej od naszej pla­nety jego pół­kuli, lądo­wa­nie na jego powierzchni, bada­nia Wenus, wresz­cie suk­cesy w lotach zało­go­wych – pierw­szy kosmo­nauta, wyj­ście poza sta­tek kosmiczny, dłu­go­trwałe loty na sta­cjach orbi­tal­nych, pozwa­lały wycią­gnąć wnio­sek jeśli nie o wyż­szo­ści rosyj­skiego pro­gramu kosmicz­nego nad ame­ry­kań­skim, to przy­naj­mniej o jego rów­no­rzęd­no­ści, choć nie­ko­niecz­nie dokład­nie na tym samym polu.

Pod wzglę­dem ilo­ści wystrze­li­wa­nych rocz­nie rakiet kosmicz­nych (czę­sto około setki) przez dłu­gie lata Rosja zna­cząco wyprze­dzała kon­ku­ren­tów. W ostat­nich latach nastą­piło jed­nak gwał­towne, by nie rzec kata­stro­falne zała­ma­nie rosyj­skiego pro­gramu kosmicz­nego. Jak się prze­ja­wia i co jest jego przy­czyną?

Kosmodromy

Przez dzie­się­cio­le­cia ZSRR eks­plo­ato­wał trzy kosmo­dromy. Do służby wcho­dziły kolejno Bajkonur (od 1957 r.), Kapustin Jar (od 1962 r.) i Plesieck (od 1966 r.). Na pierw­szym zostały zbu­do­wane kom­pleksy star­towe dla wszyst­kich typów rakiet kosmicz­nych, uży­wa­nych w Związku Radzieckim. Były to w kolej­no­ści powsta­wa­nia – R-7 i jego pochodne (Sputnik, Wostok, Woschod i wszyst­kie mody­fi­ka­cje Sojuza), roz­liczne odmiany rakiet Kosmos, Cyklon, Proton, N-1, Energia i Zenit, a także skon­wer­to­wane rakiety bali­styczne, jak np. Dniepr, Rokot i Strieła. Z Kapustinego Jaru star­to­wały do 2008 r. wyłącz­nie odmiany rakiet Kosmos, obec­nie zaprze­stano jego użyt­ko­wa­nia w tym cha­rak­te­rze. W Plesiecku swe orbi­talne starty roz­po­czy­nały rakiety zbu­do­wane na bazie R-7, a także Kosmos, Cyklon i Rokot.

W końcu lat 90. XX wieku została pod­jęta próba stwo­rze­nia nowego kosmo­dromu na Dalekim Wschodzie, który nazwano Swobodnyj. Po prze­pro­wa­dzo­nych w ciągu dzie­się­cio­le­cia zale­d­wie pię­ciu star­tach lek­kiej rakiety Start-1, zanie­chano jego pla­no­wa­nej roz­bu­dowy (stąd pier­wot­nie miano wystrze­li­wać rakiety nowej rodziny Angara), ze względu na wyso­kie koszty moder­ni­za­cji tej dotych­cza­so­wej woj­sko­wej bazy rakie­to­wej. Z innej bazy rakie­to­wej, Dombarowskij, w pobliżu Orenburga, od 2006 r. wystrze­lono 10 rakiet Dniepr, jed­nak pomimo prze­mia­no­wa­nia jej na kosmo­drom Jasnyj, nie odgrywa on więk­szego zna­cze­nia. Przyczyną poszu­ki­wa­nia nowego miej­sca star­tów była dwo­ista sytu­acja Bajkonuru.

Choć for­mal­nie Bajkonur należy do Rosji, to prze­cież roz­po­ściera się na tere­nie nie­pod­le­głego Kazachstanu, a za dzier­żawę terenu ten każe sobie słono pła­cić – 115 milio­nów USD rocz­nie. Niestety pomimo roz­le­głego tery­to­rium Rosja ma nie­wiele miejsc, nada­ją­cych się na kosmo­drom – w zasa­dzie Plesieck, z któ­rego można latać zarówno na orbity oko­ło­bie­gu­nowe, jak i o mniej­szym nachy­le­niu do płasz­czy­zny rów­nika, oraz wła­śnie Daleki Wschód. Poważnym minu­sem pierw­szej loka­li­za­cji są bar­dzo surowe warunki kli­ma­tyczne (głów­nie mrozy i śnie­życe), dru­giej zaś znaczna odle­głość od poli­tycz­nego i prze­my­sło­wego cen­trum kraju. W tej sytu­acji zde­cy­do­wano się na budowę wyrzutni rakiet Angara w Plesiecku, pomimo oczy­wi­stego ogra­ni­cze­nia ich nośno­ści w przy­padku wyno­sze­nia sate­li­tów na orbitę geo­sta­cjo­narną.

W przy­szło­ści rolę jego oraz Bajkonuru miał prze­jąć jed­nak nowy kosmo­drom Wostocznyj, który zde­cy­do­wano wybu­do­wać nie­mal dokład­nie w miej­scu Swobodnego. Jednak jego stwo­rze­nie nie tylko cią­gle odsuwa się w cza­sie, ale pochła­nia zna­cząco wię­cej, niż pla­no­wano, środ­ków finan­so­wych. Co gor­sza, znaczna ich część ginie – część pochła­niają pro­cesy korup­cyjne, część jest po pro­stu kra­dziona. Mimo suro­wych kar – kosmo­drom jest oczkiem w gło­wie pre­zy­denta Putina – pro­ce­der, choć w mniej­szej skali, trwa nadal. Problemem są nie tylko zni­ka­jące fun­du­sze, ale i cią­głe zmiany dyrek­tyw, co do rakie­to­wej przy­szło­ści Rosji. Rodzaje rakiet, które mia­łyby stam­tąd star­to­wać, zmie­niają się co kilka mie­sięcy, jak w kalej­do­sko­pie, a prze­cież nie ist­nieje coś takiego, jak uni­wer­salna wyrzut­nia, musi być ona przy­go­to­wana pod kon­kretną rodzinę nosi­cieli.

W chwili obec­nej na kosmo­dro­mie funk­cjo­nuje tylko jedna wyrzut­nia i to wcale nie dla Angary, czy pla­no­wa­nej rakiety o dużym udźwigu, lecz dla nie­śmier­tel­nego Sojuza. Jednak czę­sto­tli­wość star­tów z niej jest żenu­jąco niska – pierw­szy miał miej­sce wio­sną 2016 r., drugi (zresztą nie­udany) jesie­nią 2017 r., ostatni zaś dotych­czas na początku bie­żą­cego roku. Mimo zapo­wie­dzi, doty­czą­cych znacz­nego zwięk­sze­nia czę­sto­tli­wo­ści star­tów, w tym roku można się spo­dzie­wać co naj­wy­żej jesz­cze jed­nego, a w przy­szłym – jedy­nie dwóch.

Do poda­nych przy­czyn, ostat­nio doszła jesz­cze jedna, wska­zu­jąca na słabe roz­po­zna­nie geo­lo­giczne rejonu wyrzutni. Otóż w ostat­nich tygo­dniach oka­zało się, że trzeba poważ­nie umoc­nić teren pod nią, który zaczął się zapa­dać, ponie­waż wystę­pują tam puste prze­strze­nie, powstałe po wymy­ciu pod­ziem­nych sol­nisk. Wkrótce ma się roz­po­cząć budowa dwóch sta­no­wisk star­to­wych dla rakiet rodziny Angara – pierw­sze, dla lżej­szych odmian ma być gotowe w 2021 r., dru­gie, dla cięż­szych, rok póź­niej. Znając jed­nak dotych­cza­sowy postęp prac przy ich powsta­wa­niu, dotrzy­ma­nie tych ter­mi­nów jest dalece nie­re­alne.

To jest skrócona wersja artykułu.
http://zbiam.pl/artyku%C5%82y/upadek-rosyjskiej-kosmonautyki/
http://zbiam.pl/artyku%C5%82y/lotnictwo-aviation-international-102018/
Tytuł: Odp: Lotnictwo Aviation International
Wiadomość wysłana przez: Orionid w Listopad 10, 2018, 22:35
11/2018

Aktualności kosmiczne – Waldemar Zwierzchlejski
Northrop Grumman. Koncern o glo­bal­nym zasięgu dzia­ła­nia – Leszek A. Wieliczko

Sojuz MS-10 – prze­rwany lot
Waldemar Zwierzchlejski

(http://zbiam.pl/wp-content/uploads/2018/11/Sojuz-FG.jpg)

11 paź­dzier­nika doszło do naj­groź­niej­szej sytu­acji w zało­go­wej astro­nau­tyce od czasu utraty przed pięt­na­stoma laty orbi­tera Columbia wraz z jej 7-oso­bową załogą. Podczas wyno­sze­nia na orbitę rosyj­skiego statku kosmicz­nego Sojuz MS-10, na dru­gim eta­pie startu awa­rii ule­gła rakieta nośna Sojuz-FG. W jej wyniku uru­cho­miona została pro­ce­dura prze­rwa­nia lotu, a lądow­nik statku został skie­ro­wany z powro­tem na Ziemię. Dwuosobowa załoga zamiast tra­fić tego samego dnia na Międzynarodową Stację Kosmiczną, zna­la­zła się z powro­tem na kosmo­dro­mie Bajkonur.

Do tej pory Rosjanie jedy­nie dwu­krot­nie w swo­jej histo­rii musieli prze­rwać loty zało­gowe, choć, aby być zupeł­nie ści­słym, tylko raz wyda­rzyło się to po star­cie, a raz tuż przed nim. 5 kwiet­nia 1975 r. kosmo­nauci Wasilij Łazariew i Oleg Makarow uda­wali się w statku Sojuz 18 – 1 (7K-T Nr 39) na pokład sta­cji Salut-4. Rakietą nośną był Sojuz-U. W T+271 s na wyso­ko­ści 192 km nie doszło do roz­łą­cze­nia jej dru­giego i trze­ciego stop­nia i auto­ma­tyka oddzie­liła sta­tek od rakiety i skie­ro­wała go na tra­jek­to­rię lądo­wa­nia. Awaria wyda­rzyła się w tak nie­sprzy­ja­ją­cych oko­licz­no­ściach, że lądow­nik wszedł w atmos­ferę z dużą pręd­ko­ścią pod naj­bar­dziej stro­mym kątem i z ujemną war­to­ścią współ­czyn­nika aero­dy­na­micz­nego. Podczas wtar­gnię­cia kosmo­nauci doświad­czyli prze­cią­że­nia wyno­szą­cego szczy­towo g+21,3 – na gra­nicy wytrzy­ma­ło­ści ludz­kiej i kon­struk­cji lądow­nika. Wylądował on w pobliżu gra­nicy z ChRL i Mongolią na zaśnie­żo­nym stoku góry Teremok-3 w Ałtaju, następ­nie sto­czył się po jej zbo­czu i zbli­żył do skraju kil­ku­set­me­tro­wej prze­pa­ści. Tu został zatrzy­many przez cza­szę spa­do­chronu (nie­od­strze­lo­nego – na szczę­ście – przez dowódcę), który zacze­pił się o drzewa.

Drugi przy­pa­dek miał miej­sce 26 wrze­śnia 1983 r. Zaplanowany był wów­czas start Sojuza T-10 (7K-ST Nr 16Ł) z załogą Władimir Titow i Giennadij Striekałow. W T-90 s, pod­czas roz­ru­chu pomp pali­wo­wych pierw­szego stop­nia, w jed­nej z nich doszło do awa­rii. Nie otwo­rzył się jeden z zawo­rów, co spo­wo­do­wało pracę pompy bez sma­ro­wa­nia. To spo­wo­do­wało jej prze­grza­nie, a następ­nie wybuch. Wzniecił on pożar u pod­stawy rakiety nośnej Sojuz-U. Pożar ten znisz­czył wiązkę kabli tele­me­trycz­nych, prze­ka­zu­ją­cych dane o funk­cjo­no­wa­niu rakiety. Dopiero w T-10 s obsługa naziemna spo­strze­gła roz­prze­strze­nia­jący się pożar nosi­ciela i wydała komendę uży­cia rakiety ratun­ko­wej SAS. SAS ode­rwała część osłony aero­dy­na­micz­nej rakiety, wraz z modu­łami orbi­tal­nym i powrot­nym statku. W ciągu 5 s od jej zapłonu, który nastą­pił o 19:37:47, wynio­sła ona sta­tek na wyso­kość 650 m (mak­sy­malne prze­cią­że­nie osią­gnęło g+17), gdzie nastą­piło oddzie­le­nie lądow­nika. Siłą bez­władu wzniósł on się na pułap 950 m, gdzie nastą­piło otwar­cie spa­do­chronu. Tymczasem w zale­d­wie 2 s po awa­ryj­nym star­cie rakieta nośna eks­plo­do­wała, a trwa­jący 20 godzin pożar spo­wo­do­wał znaczne znisz­cze­nia wyrzutni. Lądownik z załogą bez­piecz­nie wylą­do­wał w odle­gło­ści 4 km od miej­sca startu.

Ekspedycja 57

Pięćdziesiąta siódma stała załoga ISS rodziła się w bólach, wie­lo­krot­nie zmie­nia­jąc swój skład. Jej pierw­sza część – przy­po­mnijmy, że zwy­cza­jowa 6-oso­bowa obsada musi dola­ty­wać na orbitę w dwóch turach, gdyż Sojuzy miesz­czą jedy­nie trzy osoby – miała wystar­to­wać na pokła­dzie Sojuza MS-09. Kolejno mia­no­wano – w grud­niu 2015 r. dowódcę, Rosjanina Aleksandra Samokutiajewa, inży­niera pokła­do­wego nr 2 – Amerykankę Jeanette Epps (w kwiet­niu 2016 r.) oraz inży­niera pokła­do­wego nr 1 – Niemca Alexandra Gersta (mie­siąc póź­niej). W paź­dzier­niku doszło do pierw­szej zmiany – dowódcę, któ­rego komi­sja medyczna nie dopu­ściła do lotów, zamie­nił Anton Szkaplerow. Jednak na tej pozy­cji pozo­stał on tylko do kwiet­nia 2017 r., gdyż w try­bie pil­nym został prze­nie­siony do wcze­śniej­szej załogi, w miej­sce Aleksandra Skworcowa, który odniósł kon­tu­zję pod­czas ćwi­czeń fizycz­nych. Nowym dowódcą został mia­no­wany mie­siąc póź­niej Siergiej Prokopjew. W końcu listo­pada ofi­cjal­nie przed­sta­wiono obie załogi – pod­sta­wową (Prokopjew, Epps, Gerst) oraz rezer­wową – Oleg Kononienko (Rosja), David Saint-Jacques (Kanada) i Serena Auñón-Chancellor (Stany Zjednoczone). Jednak w poło­wie stycz­nia br. nie­spo­dzie­wa­nie i bez poda­nia przy­czyn NASA usu­nęła z załogi pod­sta­wo­wej Epps i zastą­piła ją dublerką, któ­rej miej­sce z kolei zajęła Anne McClain. W takich skła­dach załogi dotrwały do startu, który miał miej­sce 6 czerwca. Dwa dni póź­niej załoga weszła na pokład kom­pleksu orbi­tal­nego.
Druga część załogi, która miała wystar­to­wać w Sojuzie MS-10, rów­nież prze­cho­dziła zmiany składu. Początkowo, według wer­sji z lipca 2016 r., mieli lecieć Giennadij Padałka, Andriej Babkin i Auñón-Chancellor. W listo­pa­dzie mieli to być Kononienko, Nikołaj Tichonow i jeden z Amerykanów. Dwa mie­siące póź­niej doszło do reduk­cji składu rosyj­skiej załogi sta­cji z trzech do dwóch kosmo­nau­tów, w związku z czym miej­sce Tichonowa miał zająć inny Amerykanin. W lutym 2017 r. Kononienko został prze­nie­siony do następ­nej załogi, a NASA mia­no­wała do załogi Tylera Hague’a. W kwiet­niu dowódcą załogi mia­no­wany został Aleksiej Owczynin. Ostatniego dnia listo­pada ofi­cjal­nie przed­sta­wiono obie załogi – pod­sta­wową (Owczynin, Tichonow, Hague) oraz rezer­wową – Oleg Skripoczka, Andriej Babkin i Shannon Walker (Stany Zjednoczone). Jako że w kwiet­niu 2018 r. po raz kolejny odło­żony został start rosyj­skiego modułu „Nauka” (na 2019 r.), posta­no­wiono nie zwięk­szać ilo­ści Rosjan na sta­cji – z załóg wypa­dli Tichonow i Babkin. W końcu 19 czerwca oka­zało się, że duble­rami 2-oso­bo­wej załogi Owczynin-Hague zostali Kononienko i Saint-Jacques. Załogi te dotrwały do startu, wyzna­czo­nego na 11 paź­dzier­nika.

To jest skrócona wersja artykułu.
http://zbiam.pl/artyku%C5%82y/sojuz-ms-10-przerwany-lot/
Tytuł: Odp: Lotnictwo Aviation International
Wiadomość wysłana przez: kanarkusmaximus w Listopad 10, 2018, 23:08
Może to nie pytanie na ten wątek, ale łącznie jakie były rekordowe przeciążenia w programie kapsuł Sojuz? 21,3 g, 17 g, a ile to było podczas balistycznych powrotów z orbity?
Tytuł: Odp: Lotnictwo Aviation International
Wiadomość wysłana przez: astropl w Listopad 10, 2018, 23:13
Może to nie pytanie na ten wątek, ale łącznie jakie były rekordowe przeciążenia w programie kapsuł Sojuz? 21,3 g, 17 g, a ile to było podczas balistycznych powrotów z orbity?

Od 7 do 10.
Tytuł: Odp: Lotnictwo Aviation International
Wiadomość wysłana przez: kanarkusmaximus w Listopad 10, 2018, 23:22
Dzięki! Właśnie znalazłem, że w przypadku TMA-11 było to ponad 8 g.
Tytuł: Odp: Lotnictwo Aviation International
Wiadomość wysłana przez: Orionid w Grudzień 16, 2018, 21:40
Aktualności kosmiczne – Waldemar Zwierzchlejski
http://zbiam.pl/artyku%C5%82y/lotnictwo-aviation-international-122018/

Mikrokosmos
 Lotnictwo Aviation International 12/2018

(http://zbiam.pl/wp-content/uploads/2018/12/Satelita-PW-Sat-2..jpg)
Satelita PW-Sat-2.

3 lutego bie­żą­cego roku z wyrzutni szy­no­wej umiesz­czo­nej na sta­no­wi­sku star­to­wym Kappa w Uchinoura Space Center, zna­nego też jako kosmo­drom Kagoshima, została wystrze­lona rakieta SS-520 №5. Poprzez doda­nie do wyso­ko­ścio­wej rakiety son­da­żo­wej trze­ciego stop­nia, stwo­rzono minia­tu­rową rakietę nośną dla nano­sa­te­li­tów. Start powiódł się (prze­pro­wa­dzona rok wcze­śniej pierw­sza próba zakoń­czyła się nie­po­wo­dze­niem) i po zale­d­wie nie­ca­łych pię­ciu minu­tach Japonia pobiła swój wła­sny, mający 48 lat rekord, w kate­go­rii „naj­mniej­sza rakieta kosmiczna”. Masa pierw­szej, L-4S, wyno­siła 9,4 t (udźwig 23 kg), dru­giej zaś 2,9 t (udźwig 4 kg). Nic w tym dziw­nego, Japonia od lat prze­cież sły­nęła w dzie­dzi­nie minia­tu­ry­za­cji, zwłasz­cza elek­tro­niki użyt­ko­wej.

Małe jest piękne

Wraz ze star­tem L-4S w dniu 11 lutego 1970 r. Japonia dołą­czyła do bar­dzo wów­czas eli­tar­nej grupy państw, dys­po­nu­ją­cych moż­li­wo­ścią samo­dziel­nego wyno­sze­nia ładun­ków na orbitę – wcze­śniej doko­nały tego jedy­nie ZSRR w 1957 r., USA w 1958 i Francja w 1966. W kolej­nych latach w Kraju Kwitnącej Wiśni powstała cała gama rakiet, umoż­li­wia­ją­cych wysy­ła­nie coraz więk­szych i cięż­szych sate­li­tów. Jak jed­nak wia­domo, wraz z postę­pem tech­niki, zasto­so­wa­niem nowo­cze­snych tech­no­lo­gii i nie­by­wałą minia­tu­ry­za­cją, od kil­ku­na­stu lat na orbitę wyno­szone są sate­lity o rząd wiel­ko­ści bądź nawet wię­cej lżej­sze od swych pro­to­pla­stów, mogące jed­nak wyko­ny­wać zada­nia w takim samym zakre­sie, jeśli nie lep­szym. Jednak jak bar­dzo można minia­tu­ry­zo­wać sate­lity, by uzy­ski­wać z nich war­to­ściowe dane?

Odpowiedź na to pyta­nie dali w 1999 r. pro­fe­so­ro­wie Jordi Puig-Suari z poli­tech­niki kali­for­nij­skiej (Cal-Poly) oraz Bob Twiggs z Uniwerytetu Stanforda. Zaproponowali oni swym stu­den­tom opra­co­wa­nie naj­mniej­szego sate­lity, z moż­li­wo­ściami badaw­czymi na pozio­mie pierw­szego sztucz­nego sate­lity Ziemi, to jest radziec­kiego Sputnika z 1957 r., mają­cego masę 83,6 kg. W krót­kim cza­sie oka­zało się, że korzy­sta­jąc z ówcze­snych tech­no­lo­gii i pod­ze­spo­łów, z któ­rych część można było zaku­pić od ręki w zwy­kłych skle­pach z elek­tro­niką, można stwo­rzyć funk­cjo­nu­ją­cego sate­litę o masie około jed­nego kilo­grama i wiel­ko­ści kostki Rubika. Dość szybko opra­co­wano stan­dard, według któ­rego każdy mógł zbu­do­wać wła­snego nano­sa­te­litę. Warunkami brze­go­wymi był wymiar – 10×10×10 cm oraz masa – do 1,33 kg.

Tak zapro­jek­to­wane sate­lity, nazwane po pro­stu CubeSat, mogły zostać zapa­ko­wane do dys­pen­sera P-POD (Poly-PicoSatellite Orbital Deployer), mogą­cego pomie­ścić do trzech sztuk. Już wów­czas prze­wi­dziano, że można będzie łączyć w obrę­bie jed­nego P-POD kostki w pary, bądź w trójki. Każdy pod­sta­wowy ele­ment nazwano jed­nostką (unit), zatem poja­wiły się ozna­cze­nia wiel­ko­ści sate­li­tów 1U, 2U, bądź 3U. Nieco póź­niej opra­co­wano też wer­sji 0,5U i 1,5U. Jak się oka­zało, nawet w wer­sji 1U, moż­liwe było upa­ko­wa­nie wewnątrz kostki jakie­goś przy­rządu nauko­wego, sys­temu kie­ro­wa­nia, apa­ra­tury radio­wej, a na zewnątrz ogniw foto­wol­ta­icz­nych i anten. Do pierw­szego startu sate­li­tów opar­tych na tym stan­dar­dzie doszło 30 czerwca 2003 r.

Z Plesiecka wysłana została rakieta nośna Rokot z dodat­ko­wym stop­niem Briz-KM. Wśród roz­licz­nych ładun­ków znaj­do­wały się też trzy dys­pen­sery P-POD, a w nich sie­dem nano­sa­te­li­tów – dwa ame­ry­kań­skie (jeden w wer­sji 3U, drugi 1U), dwa duń­skie, jeden kana­dyj­ski oraz dwa japoń­skie. Były to CUTE-I zbu­do­wany z udzia­łem stu­den­tów Tokijskiego Instytutu Technologicznego oraz Cubesat XI-IV, powstały na Uniwersytecie Tokijskim. Oba kubiki słu­żyły do testo­wa­nia sate­li­tar­nej łącz­no­ści radio­ama­tor­skiej.

Dwa lata póź­niej doszło do dru­giego startu sate­li­tów opar­tych na nowym stan­dar­dzie, wśród nich znaj­do­wał się Cubesat XI-V. Kolejne dwa japoń­skie nano­sa­te­lity były już znacz­nie bar­dziej zaawan­so­wane – pierw­szy, dwu­jed­nost­kowy Cute-1.7 + APD II oprócz funk­cji radio­ama­tor­skich peł­nił rolę, która w japoń­skich sate­li­tach tech­no­lo­gicz­nych jest uwa­żana za jedną z klu­czo­wych, mia­no­wi­cie miał za zada­nie prze­te­sto­wać jedną z metod przy­spie­sza­nia deor­bi­ta­cji sate­li­tów. Wybrano metodę oddzie­le­nia na uwięzi ele­mentu sate­lity, dzięki czemu zaczął on sta­wiać znacz­nie więk­szy opór aero­dy­na­miczny. Drugi sate­lita (1U, Nihon University) słu­żył radio­ama­to­rom.

W kolej­nym star­cie wynie­sione zostały trzy cube­saty „made in Japan” – Hayato, Waseda-SAT2 oraz Negri. Wszystkie zbu­do­wano w wer­sji 1U, ale ich zada­nia nie były już tak pro­ste, jak u poprzed­ni­ków. Pierwszy posia­dał kamery do obser­wa­cji Ziemi w zakre­sie pro­mie­nio­wa­nia mikro­fa­lo­wego, co pozwa­lało reje­stro­wać wystę­po­wa­nie pary wod­nej w atmos­fe­rze, drugi testo­wał elek­tro­nikę, kon­kret­nie bez­po­śred­nio pro­gra­mo­walną macierz bra­mek, trzeci zaś obser­wo­wał Ziemię oraz testo­wał metodę orien­ta­cji prze­strzen­nej za pomocą wysu­wa­nych ele­men­tów („wio­se­łek”). Kolejny pakiet czte­rech japoń­skich sate­li­tów roz­miaru 1U wynie­siono w 2014 r. Były to KSAT2 (Hayato 2), OPUSAT (Osaka Prefecture University Satellite) do bada­nia sys­temu zasi­la­nia opar­tego na super­kon­den­sa­to­rach litowo-jono­wych, radio­ama­tor­ski INVADER (Interactive satel­lite for Art and Design Experimental Research, ARTSAT-1) i tech­no­lo­giczny ITF-1 (Imagine The Future 1, Yui). Do wyno­sze­nia wymie­nio­nych sate­li­tów uży­wano rakiet typu Kosmos-3M, Dniepr, PSLV i H-2A.

Z pomocą ISS

W 2012 r. poja­wiła się nowa moż­li­wość wysy­ła­nia kostek. Zamiast mon­to­wa­nia P-PODów na adap­te­rach na ostat­nim stop­niu rakiet nośnych, gdzieś pomię­dzy głów­nymi ładun­kami i wyno­sze­nia ich na orbity zgodne z zada­niami tychże, posta­no­wiono wyko­rzy­stać do tego celu Międzynarodową Stację Kosmiczną. Jak wia­domo, japoń­skie labo­ra­to­rium Kibo jest wypo­sa­żone w nie­wielką śluzę, umoż­li­wia­jącą wysta­wia­nie okre­ślo­nych ładun­ków na zewnątrz, a także ponowne cho­wa­nie ich do wnę­trza sta­cji.

Z chwilą wej­ścia do eks­plo­ata­cji trzech nowych bez­za­ło­go­wych trans­por­tow­ców, sta­cja mogła się stać orbi­tal­nym kosmo­dro­mem dla cube­sa­tów. Amerykańskie Dragony i Cygnusy, a także japoń­ski HTV mogą w każ­dej misji dostar­czyć na pokład ISS pewną ilość zasob­ni­ków zawie­ra­ją­cych cube­saty, które astro­nauci mogą w okre­ślo­nej chwili wyrzu­cić na zewnątrz. Istnieją dwie metody wyrzu­ca­nia nano­sa­te­li­tów z ISS. Pierwsza to japoń­ski J-SSOD (Japanese Experiment Module (JEM) Small Satellite Orbital Deployer), druga ame­ry­kań­ski NRCSD (NanoRacks CubeSat Deployer). Japoński sys­tem pozwala na wyrzu­ce­nie w jed­nym cyklu pracy śluzy sze­ściu jed­no­stek, gdyż składa się z dwóch stan­dar­do­wych P-PODów (2×3U). Obecnie na sta­cji uży­wany jest też ame­ry­kań­ski sys­tem który dzięki zmia­nie kon­fi­gu­ra­cji pozwala w jed­nym cyklu umie­ścić w ślu­zie aż 48 jed­no­stek (8×6U). Jako pierwsi z takiej moż­li­wo­ści wysy­ła­nia cube­sa­tów sko­rzy­stali oczy­wi­ście Japończycy.

Waldemar Zwierzchlejski
To jest skrócona wersja artykułu
http://zbiam.pl/artyku%C5%82y/mikrokosmos/
Tytuł: Odp: Lotnictwo Aviation International
Wiadomość wysłana przez: Orionid w Styczeń 20, 2019, 13:35
Nr 1/2019

Aktualności kosmiczne – Waldemar Zwierzchlejski
Niezwykłe Boże Narodzenie – Waldemar Zwierzchlejski

http://zbiam.pl/artyku%C5%82y/lotnictwo-aviation-international-12019/
Tytuł: Odp: Lotnictwo Aviation International
Wiadomość wysłana przez: Orionid w Luty 18, 2019, 22:18
Nr 2/2019 W sprze­daży od 18.02.2019 r.

Aktualności kosmiczne – Waldemar Zwierzchlejski
Rozpoznanie satelitarne dla wojska i sektora cywilnego – Kamil Mazurek

Cztery nowe światy

(http://zbiam.pl/wp-content/uploads/2019/02/Cztery-nowe-%C5%9Bwiaty.jpg)

W ostat­nich mie­sią­cach cztery sondy kosmiczne odwie­dziły cztery miej­sca w Układzie Słonecznym, do któ­rych dotąd nie dotarł żaden ziem­ski prób­nik. W kolej­no­ści osią­gnię­cia celu były to: japoń­ski Hayabusa-2 i pla­netka Ryugu, ame­ry­kań­ski OSIRIS-REx i pla­netka Bennu, także ame­ry­kań­ski New Horizons i for­mal­nie bez­i­mienna jesz­cze pla­netka 2014 MU69 oraz chiń­ski Chang’e-4, który wylą­do­wał na odwró­co­nej od Ziemi stro­nie Księżyca.

Cztery sondy, z któ­rych dwie wypo­sa­żone są w róż­no­rodne apa­raty mobilne, a nie­które mają przy­wieźć na Ziemię próbki gleby, już teraz uka­zały nam mocno zaska­ku­jące pod wzglę­dem kształtu czy budowy zewnętrz­nej światy, któ­rych zba­da­nie może przy­nieść odpo­wie­dzi na fun­da­men­talne w astro­no­mii pyta­nia, doty­czące wcze­snej fazy powsta­wa­nia naszego układu.

Zmasowany atak

W 2003 r. Japońska Agencja Kosmiczna JAXA wysłała w kie­runku pla­netki Itokawa sondę Hayabusa (jap. sokół). Miała ona zba­dać pla­netkę, pobrać z niej nie­wielką, jed­no­gra­mową próbkę gruntu i przy­wieźć ją na Ziemię oraz umie­ścić na powierzchni „skoczka” MINERVA – minia­tu­ro­wego robota, odbi­ja­ją­cego się od pla­netki i foto­gra­fu­ją­cego ją. W 2005 r. sonda dotarła do pla­netki i roz­po­częła jej bada­nia. Jednak zarówno zrzut skoczka, jak i dwie próby pobra­nia próbki w zasa­dzie zakoń­czyły się fia­skiem – sko­czek minął Itokawę, a Hayabusa ule­gła poważ­nej awa­rii. Po trwa­ją­cych pół­tora roku wiel­kich wysił­kach udało się ją czę­ściowo przy­wró­cić do życia i skie­ro­wać ku Ziemi.

Dopiero w 2010 r. kap­suła powró­ciła na naszą pla­netę. W jej wnę­trzu zna­le­ziono zale­d­wie około pół­tora tysiąca zia­ren pyłu o śred­nicy około 10 mikro­me­trów. Pomimo for­mal­nego suk­cesu misji, JAXA zda­wała sobie sprawę, że misję należy powtó­rzyć, uni­ka­jąc oczy­wi­ście popeł­nio­nych błę­dów. Zmodernizowana sonda o masie star­to­wej 590 kg otrzy­mała nazwę Hayabusa-2.

Wystrzelona została 3 grud­nia 2014 r., a jej celem została pla­netka Ryugu, mająca śred­nicę około 920 m. Tym razem w skład sondy weszły dodat­kowo aż cztery pojazdy – trzy skoczki MINERVA-II (MIcro-Nano Experimental Robot Vehicle for Asteroid), każdy o masie 1,1 kg, obda­rzone zdol­no­ścią prze­miesz­cza­nia się za pomocą pod­sko­ków i nie­miecko-fran­cu­ski MASCOT (Mobile Asteroid Surface Scout) o masie 9,7 kg. Sonda została dodat­kowo wypo­sa­żona w pocisk z dwu­ki­lo­gra­mo­wym ładun­kiem wybu­cho­wym. Oprócz dwóch pró­bek z róż­nych miejsc Ryugu, ma ona pobrać trze­cią – z wnę­trza kil­ku­me­tro­wej śred­nicy kra­teru, który powsta­nie w wyniku zde­to­no­wa­nia wspo­mnia­nego poci­sku tuż nad jej powierzch­nią.

Po roku od startu sonda prze­le­ciała w pobliżu Ziemi, dzięki temu manew­rowi uzy­skała dodat­kowe 1,6 km/s, po czym uru­cho­miła sil­niki jonowe. Funkcjonowały one suma­rycz­nie bli­sko rok, co pozwo­liło osią­gnąć Ryugu 27 czerwca 2018 r. Sonda nie weszła na orbitę pla­netki, lecz poru­sza się w jej sąsiedz­twie po iden­tycz­nej orbi­cie helio­cen­trycz­nej na tzw. wyso­ko­ści bazo­wej, wyno­szą­cej 20 km. Już pierw­sze zdję­cia Ryugu wyka­zały, że ma ona dziwny kształt, zbli­żony do sze­ścianu. W dodatku na jed­nym z bie­gu­nów spo­czywa pła­ski, kil­ku­dzie­się­cio­me­tro­wej śred­nicy głaz o wyraź­nie jaśniej­szym zabar­wie­niu.

W końcu lipca i w sierp­niu wyko­nano serię trzech zbli­żeń do pla­netki, kolejno na wyso­kość 6 km, 5 km i 851 m, za każ­dym razem powra­ca­jąc na wyso­kość bazową. Następnie sonda wyko­nała manewr boczny o war­to­ści 9 km, pod­czas któ­rego pozo­sta­wała w odle­gło­ści 20 km wzglę­dem powierzchni Ryugu. We wrze­śniu wyko­nano dwie ope­ra­cje obni­ża­nia pułapu.

Podczas pierw­szej, nazwa­nej Touchdown 1 Rehearsal 1 (TD1-R1), celem było zej­ście do pułapu poni­żej 40 m i symu­la­cja zetknię­cia i pobra­nia próbki gruntu. Operacja została wyko­nana 11 wrze­śnia, jed­nak prze­rwano ją na wyso­ko­ści 600 m, gdyż lidar nie był w sta­nie zare­je­stro­wać odbi­cia sygnału od ciem­niej­szej, niż zakła­dano, powierzchni pla­netki i nastą­pił powrót do wyso­ko­ści bazo­wej. 20 wrze­śnia Hayabusa-2 ponow­nie zaczęła opa­dać i następ­nego dnia na wyso­ko­ści około 55 m nad Ryugu, przy pręd­ko­ści zni­ża­nia 10 cm/s wyrzu­cono z niej w kie­runku powierzchni skoczki MINERVA-II-1 ROVER 1A/Mimizuku (jap. puchacz) i MINERVA-II-1 ROVER 1B/Fukuro (jap. sowa), po czym sonda roz­po­częła ponowne wzno­sze­nie do wyso­ko­ści bazo­wej.

Oba pojazdy tym­cza­sem opa­dły na powierzch­nię, prze­ka­zu­jąc obrazy zarówno pod­czas opa­da­nia, jak i z samej powierzchni. Następnie roz­po­częły 10 – 20 metrowe skoki (1A wyko­nał ich dzie­więć, a 1B cztery), nadal prze­ka­zu­jąc obrazy i pomiary tem­pe­ra­tury powierzchni. Kolejne zej­ście ku powierzchni zaini­cjo­wano 2 paź­dzier­nika. Następnego dnia, z pułapu 51 m zrzu­cono na powierzch­nię robota MASCOT (Mobile Asteroid Surface Scout), który dzia­łał przez 17 godzin i 7 minut, a sama sonda powró­ciła na pozy­cje bazową 8 paź­dzier­nika.

15 paź­dzier­nika z suk­ce­sem wyko­nano ope­ra­cję TD1-R1-A, pod­czas któ­rej sonda zbli­żyła się do powierzchni na 22 m. Kolejną ope­ra­cję (TD1-R3) wyko­nano 24⁄25 paź­dzier­nika, gdy z wyso­ko­ści 13 m zrzu­cono na powierzch­nię znacz­nik celu Target Marker B. 27 paź­dzier­nika, bez­po­śred­nio po powro­cie do wyso­ko­ści bazo­wej, roz­po­częto ope­ra­cję BOX-C. W jej pierw­szej czę­ści sonda zeszła 30 paź­dzier­nika 5,1 km, a w dru­giej, 1 listo­pada, na 2,2 km. Następnie roz­po­częto powrót do wyso­ko­ści bazo­wej, którą osią­gnięto 5 listo­pada.

W tym cza­sie miano zgod­nie z pla­nem pobrać pierw­szą próbkę gruntu, jed­nak obrazy ze skocz­ków poka­zały, że na powierzchni Ryugu jest dużo gła­zów i kamieni, a rego­litu bar­dzo nie­wiele. W tej sytu­acji pobra­nie próbki za pomocą spe­cjal­nej ssawy odło­żono na 18 – 24 lutego 2019 r., by opra­co­wać odpo­wied­nią stra­te­gię.

Ponieważ zbli­żał się okres koniunk­cji Ryugu ze Słońcem, gdy komu­ni­ka­cja z sondą była nie­moż­liwa, 23 listo­pada dla bez­pie­czeń­stwa roz­po­częto wzno­sze­nie sondy do pułapu 110 km, który osią­gnięto 11 grud­nia. Powrót na wyso­kość bazową nastą­pił 25 grud­nia. Według obec­nego planu gene­ra­cja kra­teru ma nastą­pić w marcu-kwiet­niu, póź­niej zosta­nie zrzu­cony sko­czek MINERVA-II-2, a w końcu roku roz­pocz­nie się podróż powrotna. Powrót kap­suły na Ziemię spo­dzie­wany jest w grud­niu 2020 r.

 Waldemar Zwierzchlejski
To jest skrócona wersja artykułu.
http://zbiam.pl/artyku%C5%82y/cztery-nowe-swiaty/
Tytuł: Odp: Lotnictwo Aviation International
Wiadomość wysłana przez: Orionid w Kwiecień 16, 2019, 14:49
4/2019

Aktualności kosmiczne – Waldemar Zwierzchlejski

Debiut nowego statku kosmicz­nego

(http://zbiam.pl/wp-content/uploads/2019/04/Debiut-nowego-statku.jpg)
Lądowanie pierwszego stopnia rakiety nośnej Falcon-9R.

2 marca 2019 r. to data, która trwale zapi­sze się w histo­rii astro­nau­tyki – nie­co­dzien­nie bowiem zda­rza się start nowego zało­go­wego statku kosmicz­nego. Dotąd w Stanach Zjednoczonych powstały i weszły do eks­plo­ata­cji jedy­nie cztery kon­struk­cje. Były to: Mercury (1961−63), Gemini (1965−66), Apollo (1968−75) i Space Shuttle (1981−2011). Piąta nosi ofi­cjalną nazwę Crew Dragon (wcze­śniej­sze robo­cze ozna­cze­nia: Dragonrider, Dragon 2 i Dragon v2) i jest dzie­łem firmy Space Exploration Technologies Corporation (SpaceX). O tym, dla­czego powstała, czym różni się od poprzed­ni­czek i jak prze­biegł jej pierw­szy lot orbi­talny, opo­wiem w tym arty­kule.

Dotychczas NASA (National Aeronautics and Space Administration, Narodowa Agencja Aeronautyki i Przestrzeni Kosmicznej), gdy chciała mieć sta­tek kosmiczny, to samo­dziel­nie go pro­jek­to­wała, a jego wyko­na­niem zaj­mo­wała się firma zewnętrzna, która wygry­wała kon­trakt. Jednak na każ­dym eta­pie jego deta­licz­nego pro­jek­to­wa­nia, pro­duk­cji, testo­wa­nia i eks­plo­ata­cji, agen­cja spra­wo­wała wni­kliwą kon­trolę, sam sta­tek był rów­nież jej wła­sno­ścią.

Jednak, jak każda zbiu­ro­kra­ty­zo­wana insty­tu­cja, z cza­sem zatra­ciła moż­li­wość spraw­nego wyko­na­nia kolej­nego pro­jektu, a brak jasnej wizji kie­run­ków dal­szego roz­woju i co za tym idzie finan­so­wa­nia, powo­do­wał że jedy­nie tra­cono kolejne miliardy dola­rów na two­rze­nie bez­u­ży­tecz­nych gra­fik, sto­sów doku­men­ta­cji, a w naj­lep­szym wypadku makiet stat­ków kosmicz­nych i ich rakiet nośnych. Jeszcze przed zakoń­cze­niem eks­plo­ata­cji waha­dłow­ców posta­no­wiono, że w ciągu kilku lat muszą powstać mini­mum dwa różne zało­gowe statki kosmiczne (po tra­gicz­nych doświad­cze­niach z utratą dwóch pro­mów wraz z załogą, jeden sys­tem byłby zawodny), które pozwolą USA na stały dostęp do Międzynarodowej Stacji Kosmicznej (ISS). Alternatywą było cią­głe finan­so­wa­nie Rosji, jedy­nego part­nera, posia­da­ją­cego sprawny sys­tem trans­portu załóg w postaci stat­ków rodziny Sojuz.

Rosja jest jed­nak part­ne­rem nie­prze­wi­dy­wal­nym i nie tylko stale pod­nosi cenę za „bilet”, ale stwa­rza też poważne pro­blemy natury mili­tar­nej i poli­tycz­nej, jak cho­ciażby anek­sja Krymu. Nakładanymi przez USA sank­cjami można objąć sze­reg osób czy przed­się­biorstw, ale nie da się prze­cież zatrzy­mać eks­plo­ata­cji labo­ra­to­rium kosmicz­nego. Zatem jedy­nym roz­wią­za­niem było się­gnię­cie po naj­bar­dziej opty­malne roz­wią­za­nie, jakim jest part­ner­stwo pań­stwowo-komer­cyjne.

NASA już zresztą w 2006 r. uru­cho­miła oparty na takich zasa­dach pro­gram zaopa­try­wa­nia ISS, nazwany COTS (Commercial Orbital Transportation Services), który dosko­nale spraw­dził się w prak­tyce (statki Dragon i Cygnus). Warunki brze­gowe dla nowego statku nie były zapo­rowe – miał być przy­naj­mniej 4-oso­bowy, posia­dać moż­li­wo­ści dostar­cza­nia i zwo­że­nia z powro­tem ładun­ków o masie co naj­mniej 500 kg, zapew­nić zało­dze nie­prze­rwany ratu­nek od chwili wej­ścia do kabiny do jej opusz­cze­nia przez 24 godziny na dobę przez okres nie krót­szy, niż 210 dni (sie­dem mie­sięcy) – to ostat­nie oczy­wi­ście w warun­kach połą­cze­nia z ISS. NASA nie narzu­cała fir­mom żad­nych roz­wią­zań, ani też żad­nych nie wyklu­czała.

Konkurs

Tak w 2009 r. powstał wie­lo­eta­powy, kon­kur­sowy pro­gram doświad­czalny CCP (Commercial Crew Program). Program CCP obej­mo­wał trzy fazy:

- CCDev (Commercial Crew Development), 2010 – 2011;

- CCDev2 (Commercial Crew Development Round 2), 2011 – 2012;

- CCiCap (Commercial Crew inte­gra­ted Capability), 2012 – 2014.

W fazie pierw­szej na nagrody prze­zna­czono zale­d­wie 50 mln USD. Nie będzie to dziwne, gdy zoba­czymy zada­nia, które nale­żało wyko­nać, by je uzy­skać – nie były to pro­jekty stat­ków, a jedy­nie jego kilku pod­sys­te­mów, czy też roz­wią­zań tech­no­lo­gicz­nych, ewen­tu­al­nie można je było trak­to­wać jako wpar­cie dla firm, co wywo­łało zresztą wśród innych pro­te­sty. Pieniądze zostały roz­dy­spo­no­wane w nastę­pu­jący spo­sób:

- 3,7 mln USD dla Blue Origin na kon­struk­cję sys­temu ratun­ko­wego typu pusher (z sil­ni­kami pcha­ją­cymi) oraz budowę testo­wego kom­po­zy­to­wego modułu zało­go­wego;

- 18 mln USD dla The Boeing Company (Boeing) na budowę statku CST-100;

- 1,4 mln USD dla Paragon Space Development Corporation na kon­struk­cję sys­temu pod­trzy­my­wa­nia warun­ków życia;

- 20 mln USD dla Sierra Nevada Corporation (SNC) na roz­wój nie­wiel­kiego waha­dłowca Dream Chaser;

- 6,7 mln USD dla United Launch Alliance (ULA) na dopra­co­wa­nie sys­temu wykry­wa­nia zagro­żeń pod­czas star­tów rakiet rodziny Atlas-5 i Delta-4.

W dru­giej run­dzie przy­znano łącz­nie 269,3 mln USD. Beneficjenci musieli w ciągu 12 – 14 mie­sięcy wyka­zać się reali­za­cją powie­rzo­nych zadań. Zostały nimi firmy:

- Blue Origin – 22 mln USD na roz­wój sys­temu trans­portu orbi­tal­nego skła­da­ją­cego się z rakiety nośnej z odzy­ski­wa­nymi sil­ni­kami oraz statku kosmicz­nego;

- SNC – 80 mln USD na budowę mini waha­dłowca Dream Chaser;

- Space Exploration Technologies (SpaceX) – 75 mln USD na przy­sto­so­wa­nie swo­jego auto­ma­tycz­nego statku trans­por­to­wego Dragon do lotów zało­go­wych;

- Boeing – 92,3 mln USD na budowę statku CST-100.

W trak­cie trwa­nia tej fazy dwie firmy dostały roz­sze­rzone dofi­nan­so­wa­nie na wyko­na­nie zadań w ramach kon­trak­tów – SNC 25,6 mln, Boeing zaś 20,6 mln USD. Dodatkowo doszło do pod­pi­sa­nia trzech nie­za­leż­nych umów pomię­dzy NASA a fir­mami:

- ULA – na przy­sto­so­wa­nie rakiety Atlas-5 dla stat­ków firm Boeing, SNC i Blue Origin;

- Alliant Techsystems (ATK) i Astrium – na opra­co­wa­nie kon­cep­cji rakiety nośnej Liberty, opar­tej na bazie rakiet Ares-1 i Ariane-V;

- Excalibur Almaz – na budowę statku kosmicz­nego na bazie lądow­nika zde­mo­bi­li­zo­wa­nego radziec­kiego statku TKS (Transportnyj Korabl Snabżenija).

Finalistami trze­ciej rundy CCiCap (daw­niej nazy­wa­nej CCDev3) zostali:

- SNC – 212,5 mln USD na kon­ty­nu­ację prac nad waha­dłow­cem Dream Chaser;

- SpaceX – 440 mln USD na kon­ty­nu­ację przy­sto­so­wa­nie Dragona do lotów zało­go­wych;

- Boeing – 460 mln USD na kon­ty­nu­ację budowy statku CST-100.

Podobnie, jak i poprzed­nio, firmy dostały w trak­cie trwa­nia rundy dodat­kowe fun­du­sze od NASA – pierw­sza 15 mln USD, a dwie pozo­stałe po 20 mln USD.

Od 2012 r., nie­za­leż­nie od bie­gną­cych pro­gra­mów, roz­po­częto kolejne rundy współ­za­wod­nic­twa, obej­mu­jące cer­ty­fi­ka­cję powsta­ją­cych stat­ków zgod­nie z wyma­ga­niami NASA:

- CPC (Certification Products con­tracts), 2013 – 2014;

- CCtCap (Commercial Crew Transportation Capability), 2014 – 2019.

Waldemar Zwierzchlejski
To jest skrócona wersja artykułu.
http://zbiam.pl/artyku%C5%82y/debiut-nowego-statku-kosmicznego/
Tytuł: Odp: Lotnictwo Aviation International
Wiadomość wysłana przez: Orionid w Czerwiec 14, 2019, 23:41
6/2019

Aktualności kosmiczne – Waldemar Zwierzchlejski

Nieudane lądo­wa­nie

(http://zbiam.pl/wp-content/uploads/2019/06/Rakieta-Falcon.jpg)
Rakieta Falcon 9 firmy SpaceX z izraelską sondą księżycową w gotowości  do startu.

11 kwiet­nia o powierzch­nię Księżyca roz­bił się eks­pe­ry­men­talny izra­el­ski lądow­nik Beresheet zbu­do­wany przez orga­ni­za­cję SpaceIL. Chociaż naj­waż­niej­szy cel jego lotu nie został osią­gnięty, ta nie­zwy­kła sonda kosmiczna przy­kuła wielką uwagę nie tylko w Izraelu, ale także w świa­to­wej branży astro­nau­tycz­nej.

Poka­zała, że nie­ko­niecz­nie jest potrzebny miliar­dowy budżet, by spró­bo­wać osa­dzić sprzęt na Księżycu, nie musi być to reali­zo­wane w ramach wiel­kich, pań­stwo­wych pro­gra­mów. Czasami wystar­czy tylko dobra zachęta, nie­wielki zespół ludzi, chcą­cych osią­gnąć cel i tro­chę szczę­ścia. Łutu tego ostat­niego zabra­kło, ale entu­zjazm wyzwo­lony pod­czas misji spo­wo­do­wał, że za dwa-trzy lata możemy ocze­ki­wać powtórki misji, uwień­czo­nej powo­dze­niem.

(http://zbiam.pl/wp-content/uploads/2019/06/Centrum.jpg)
Centrum kontroli misji.

Kto lądo­wał wcze­śniej?

Historię lądo­wań na Księżycu roz­po­czyna seria kata­strof, jakim ule­gały zarówno sondy rosyj­skie, jak i ame­ry­kań­skie. Dość wspo­mnieć, że zanim Rosjanie jako pierwsi osa­dzili w 1966 r. na powierzchni Srebrnego Globu Łunę-9, przed tym nastą­piło aż jede­na­ście pora­żek, zwią­za­nych w więk­szo­ści z nie­uda­nym wynie­sie­niem, bądź też z utratą orien­ta­cji lądow­ni­ków. Niewiele lep­szy wynik osią­gnęli Amerykanie – po trzech nie­uda­nych pró­bach osa­dze­nia lądow­ni­ków sond Ranger zarzu­cili ten pro­jekt na korzyść znacz­nie bar­dziej doj­rza­łych Surveyorów.

Nie ozna­cza to, że kolejne sondy dzia­łały bez­a­wa­ryj­nie – dwa z sied­miu Surveyorów roz­biły się. Kolejne rosyj­skie lądow­niki innego typu rów­nież nie miały szczę­ścia – na 14 star­tów jedy­nie pięć wypeł­niło z suk­ce­sem swoje zada­nia. Łącznie w ciągu dekady 1966 – 76 udało się pomyśl­nie umie­ścić na Księżycu sie­dem sond rosyj­skich i pięć ame­ry­kań­skich. Do tego doli­czyć trzeba sześć lądo­wań zało­go­wych, zre­ali­zo­wa­nych w ramach pro­gramu Apollo. A potem Księżyc został prak­tycz­nie zapo­mniany, na kolejne lądo­wa­nie przy­szło cze­kać bli­sko 40 lat!

W 2013 r. do głosu doszły po raz pierw­szy Chiny ze swoją Chang’e-3. Wyposażona w łazik misja została powtó­rzona na początku bie­żą­cego roku, przy czym Chang’e-4 osia­dła – po raz pierw­szy w histo­rii – na odwró­co­nej od Ziemi stro­nie Księżyca.

W tym kon­tek­ście samo pod­ję­cie tak ambit­nego celu przez kraj posia­da­jący nikłe doświad­cze­nie astro­nau­tyczne (w zasa­dzie jedy­nie seria sate­li­tów zwia­dow­czych wyno­szo­nych za pomocą prze­bu­do­wa­nej rakiety bali­stycz­nej Jericho), jest dużym osią­gnię­ciem. Ale skąd się wziął pomysł zbu­do­wa­nia aku­rat lądow­nika księ­ży­co­wego?

Google Lunar X PRIZE

13 wrze­śnia 2007 r. orga­ni­za­cja non-pro­fit o nazwie X PRIZE Foundation, fun­du­jąca nagrody w celu sty­mu­la­cji publicz­nego współ­za­wod­nic­twa, ogło­siła kon­kurs o nazwie Google Lunar X Prize (GLXP) na zbu­do­wa­nie lądow­nika, który dotrze na Księżyc, prze­bę­dzie w dowolny spo­sób co naj­mniej 500 m po jego powierzchni (mogły być to pojazdy kołowe, gąsie­ni­cowe, toczące się, ska­czące, bądź nawet napę­dzane sil­ni­kami rakie­to­wymi) oraz wyśle na Ziemię zebrane dane, głów­nie zdję­cia i wideo wyso­kiej roz­dziel­czo­ści.

Pula nagród koń­co­wych wyno­siła 30 mln USD (pierw­sza 20 mln USD, druga 5 mln USD), a dodat­kowo ponad 5 mln USD miano przy­znać za postępy prac. W kon­kur­sie ist­niały pewne obostrze­nia, np. udział kapi­tału pań­stwo­wego nie mógł w żad­nym wypadku prze­kro­czyć 10%, ale były tez prze­wi­dziane bonusy za szcze­gólne osią­gnię­cia, np. prze­je­cha­nie ponad 5 km, dotar­cie do obiek­tów pozo­sta­wio­nych przez czło­wieka na Księżycu w XX wieku, potwier­dze­nie obec­ność wody na powierzchni, bądź prze­trwa­nie nocy księ­ży­co­wej. Rejestracja została zakoń­czona 31 grud­nia 2010 r., a 17 lutego 2011 r. opu­bli­ko­wano listę 33 dru­żyn, zgło­szo­nych do udziału w kon­kur­sie.

Reprezentowanych było wiele kra­jów bądź orga­ni­za­cji mię­dzy­na­ro­do­wych. Najwięcej, bo aż dzie­sięć dru­żyn pocho­dziło z USA, trzy były mię­dzy­na­ro­dowe, dwie nie­miec­kie, poza tym zgło­sze­nia przy­szły z Włoch, Rumunii, Malezji, Hiszpanii, Rosji, Izraela, Węgier, Brazylii, Kanady, Chile, Indii, Japonii, wspól­nie z Danii, Szwajcarii i Włoch oraz Chin i Niemiec. Z cza­sem część ekip wykru­szyła się, a w listo­pa­dzie 2012 r. dru­żyna Odyssey Moon dołą­czyła do SpaceIL. Fundator usta­lił począt­kowo ter­min zakoń­cze­nia kon­kursu na koniec 2015 r., jed­nak wobec oczy­wi­stej nie­moż­no­ści zmiesz­cze­nia się ama­tor­skich zespo­łów w tak ści­słych ramach cza­so­wych, rok wcze­śniej ter­min prze­dłu­żono o rok, w maju 2015 r. o kolejny rok, a w sierp­niu 2017 r. o trzy mie­siące, do końca marca 2018 r. Innym kry­te­rium zakoń­cze­nia mogło być wcze­śniej­sze roz­da­nie wszyst­kich nagród.

Istotnym warun­kiem dodat­ko­wym było przed­sta­wie­nie do końca 2015 r. przez przy­naj­mniej jedną z dru­żyn kon­traktu na wystrze­le­nie skon­stru­owa­nego przez nią pojazdu – gdyby żadna z dru­żyn tego warunku nie speł­niła, kon­kurs zostałby anu­lo­wany. 7 paź­dzier­nika 2015 r. izra­el­ska dru­żyna SpaceIL poin­for­mo­wała o pod­pi­sa­niu kon­traktu na lot jej pojazdu rakietą Falcon 9 firmy SpaceX w dru­giej poło­wie 2017 roku. 8 grud­nia 2015 r. pomyśl­nie zwe­ry­fi­ko­wano pod­pi­sany przez dru­żynę Moon Express kon­trakt z firmą RocketLab na lot jej pojazdu rakietą Elektron w 2017 roku. Pozostałe dru­żyny musiały przed­sta­wić podobne kon­trakty do końca 2016 r., by móc dalej brać udział w kon­kur­sie.

Waldemar Zwierzchlejski

To jest skrócona wersja artykułu.
http://zbiam.pl/artyku%C5%82y/nieudane-ladowanie/
Tytuł: Odp: Lotnictwo Aviation International
Wiadomość wysłana przez: ekoplaneta w Czerwiec 15, 2019, 03:19
A propos Rangerów to byłem przekonany że te sondy nie były projektowane do ładowania i celowo się rozbijały o powierzchnię Księżyca. Zaś z artykułu można moim zdaniem wywnioskować że to były porażki!
Tytuł: Odp: Lotnictwo Aviation International
Wiadomość wysłana przez: astropl w Czerwiec 15, 2019, 07:00
A propos Rangerów to byłem przekonany że te sondy nie były projektowane do ładowania i celowo się rozbijały o powierzchnię Księżyca. Zaś z artykułu można moim zdaniem wywnioskować że to były porażki!

Chodzi tu o wersje Block 2 (Ranger-3, -4, -5), które zostały wyposażone w kapsułę lądowniczą. Link (https://en.wikipedia.org/wiki/Ranger_program).
Tytuł: Odp: Lotnictwo Aviation International
Wiadomość wysłana przez: kanarkusmaximus w Czerwiec 15, 2019, 12:08
A propos Rangerów to byłem przekonany że te sondy nie były projektowane do ładowania i celowo się rozbijały o powierzchnię Księżyca. Zaś z artykułu można moim zdaniem wywnioskować że to były porażki!

Chodzi tu o wersje Block 2 (Ranger-3, -4, -5), które zostały wyposażone w kapsułę lądowniczą. Link (https://en.wikipedia.org/wiki/Ranger_program).

Dzięki Astropl można się czegoś nauczyć każdego dnia! :)
Tytuł: Odp: Lotnictwo Aviation International
Wiadomość wysłana przez: ekoplaneta w Czerwiec 15, 2019, 12:35
Dziękuję za informację. Pojęcia nie miałem że Rangery woziły kapsuły ze sobą  :o
Tytuł: Odp: Lotnictwo Aviation International
Wiadomość wysłana przez: Orionid w Lipiec 21, 2019, 15:10
7/2019

Zupełnie nic.

Czy to tylko zwykłe opóźnienie, jak w przypadku startów rakiet  ;)
Tytuł: Odp: Lotnictwo Aviation International
Wiadomość wysłana przez: astropl w Lipiec 21, 2019, 16:11
7/2019

Zupełnie nic.

Czy to tylko zwykłe opóźnienie, jak w przypadku startów rakiet  ;)

Umowa opiewa na 10 artykułów rocznie.
Tytuł: Odp: Lotnictwo Aviation International
Wiadomość wysłana przez: Orionid w Lipiec 21, 2019, 16:23
7/2019

Zupełnie nic.

Czy to tylko zwykłe opóźnienie, jak w przypadku startów rakiet  ;)

Umowa opiewa na 10 artykułów rocznie.
Dzięki za wyjaśnienie.
W 1. półroczu ukazały się 4 artykuły, czyli w 2. półroczu nie da się dobić do 10 ?
Czy zatem zabraknie teraz artykułu o rocznicy pierwszego lądowania ludzi na Księżycu ?
Tytuł: Odp: Lotnictwo Aviation International
Wiadomość wysłana przez: astropl w Lipiec 21, 2019, 18:05
Dzięki za wyjaśnienie.
W 1. półroczu ukazały się 4 artykuły, czyli w 2. półroczu nie da się dobić do 10 ?
Czy zatem zabraknie teraz artykułu o rocznicy pierwszego lądowania ludzi na Księżycu ?

Tak, właśnie wykańczam artykuł o Artemis.
Tytuł: Odp: Lotnictwo Aviation International
Wiadomość wysłana przez: Orionid w Sierpień 14, 2019, 14:24
8/2019

Aktualności kosmiczne – Waldemar Zwierzchlejski

Artemis sio­stra Apolla cz.1

(http://zbiam.pl/wp-content/uploads/2019/08/fotografia-ameryka%C5%84skiej-flagi.jpg)

20 lipca bie­żą­cego roku minęło pół wieku od pierw­szego lądo­wa­nia ludzi na innym ciele nie­bie­skim – Księżycu. Program, w ramach któ­rego wyko­nano to i pięć kolej­nych lądo­wań, nosił nazwę Apollo. Obecnie reali­zo­wany przez NASA pro­gram powrotu ludzi na Księżyc, a w przy­szło­ści także lotów do innych desty­na­cji, otrzy­mał nazwę Artemida (ang. Artemis). Nazwa nie jest zasko­cze­niem, gdyż bogini ta była w mito­lo­gii grec­kiej bliź­nia­czą sio­strą Apolla, a pre­zy­dent Donald Trump 26 marca zade­kla­ro­wał, że w naj­bliż­szym lądo­wa­niu ludzi na Srebrnym Globie w dwu­oso­bo­wej zało­dze znaj­dzie się kobieta.

Terminarz

W wyda­nym przez Biały Dom doku­men­cie zostało napi­sane, że Stany Zjednoczone powinny przed­się­wziąć wysiłki dla lądo­wa­nia ludzi w rejo­nie połu­dnio­wego bie­guna Księżyca nie póź­niej, niż w 2024 r., do roku 2028 stwo­rzyć tam warunki do cią­głej obec­no­ści ludzi i zapla­no­wać dal­szą drogę badań Marsa. Celami pro­gramu księ­ży­co­wego NASA zostaną bada­nia naukowe, zarzą­dza­nie zaso­bami i zmniej­sze­nie ryzyka przy­szłych eks­pe­dy­cji na Marsa.

Wcześniej usta­no­wione ter­miny wpro­wa­dze­nia do eks­plo­ata­cji per­spek­ty­wicz­nego księ­ży­co­wego i mię­dzy­pla­ne­tar­nego statku Orion mają pozo­stać w mocy. NASA powinno zapew­nić wyko­na­nie bez­za­ło­go­wej misji EM‑1 (Exploration Mission) na orbitę Księżyca nie póź­niej, niż w 2020 r. i zało­go­wego oblotu EM‑2 nie póź­niej, niż w 2022 roku.

Postanowienie o przy­spie­sze­niu pro­gramu zało­go­wego pod­jęto na pod­sta­wie reko­men­da­cji, przy­ję­tych jed­no­gło­śnie przez Narodowy Radę ds. Kosmosu (National Space Council). Administratorowi NASA pole­cono przy­go­to­wać odpo­wied­nie zmiany w dyrek­ty­wie poli­tyki kosmicz­nej SPD‑1 (Space Policy Directive) z grud­nia 2017 r. zapro­po­no­wać reko­men­da­cje na następne posie­dze­nie NSC. Dla orga­ni­za­cji prac w ramach NASA zosta­nie powo­łany nowy wydział ds. Księżyca i Marsa (MoontoMars Mission Directorate). Stany Zjednoczone zamie­rzają nawią­zać kon­takt z zagra­nicz­nymi agen­cjami kosmicz­nymi w celu opra­co­wa­nia sta­łego pro­gramu badań i eks­plo­ra­cji Księżyca.

(http://zbiam.pl/wp-content/uploads/2019/08/misja-Apollo-11.jpg)
Pierwsi ludzie na Księżycu; misja Apollo-11, 1969 r.

Tego samego dnia z dokład­niej­szymi wyja­śnie­niami ini­cja­tywy Trumpa wystą­pił w Centrum Lotów Kosmicznych im. Marshalla wice­pre­zy­dent Michael Pence. Stwierdził on, że per­spek­ty­wiczny pro­gram zało­go­wych lotów kosmicz­nych Stanów Zjednoczonych, któ­rego pod­stawą jest super­ciężka rakieta SLS (Space Launch System), nie roz­wija się w dosta­tecz­nym tem­pie, a kilka tygo­dnie wcze­śniej z wiel­kim roz­cza­ro­wa­niem przy­jął do wia­do­mo­ści infor­ma­cję, że datę pierw­szego lotu SLS prze­su­nięto z 2020 na 2021 r.

Pence powie­dział: Po wielu latach prze­kra­cza­nia budżetu i opóź­nia­nia ter­mi­nów mówią nam teraz, że naj­wcze­śniej na Księżyc możemy pole­cieć w roku 2028. I to po 18 latach od roz­po­czę­cia SLS i 11 lat po tym, gdy pre­zy­dent Stanów Zjednoczonych posta­wił NASA zada­nie powrotu ludzi na Księżyc! Panie i pano­wie – tak nie może być. Możemy pra­co­wać lepiej. Potrzebowaliśmy zale­d­wie ośmiu lat, żeby osią­gnąć Księżyc 50 lat temu i to nie będąc na nim nigdy wcze­śniej. Nie można teraz mar­no­wać 11 lat, żeby powró­cić w to samo miej­sce.

Pence mógłby tu przy­to­czyć dane, bar­dziej una­ocz­nia­jące prze­wle­kłość prac, czy porzu­ca­nia dobrze okre­ślo­nych celów, po prze­pra­co­wa­niu nad nimi wielu lat. Przecież niniej­szy pro­gram jest bez­po­śred­nim następcą ini­cja­tywy pre­zy­denta Georga Busha (syna), opu­bli­ko­wa­nej w stycz­niu 2004 r. wła­śnie w celu powrotu na Księżyc i zało­że­nia tam sta­łej bazy, a póź­niej pro­wa­dze­nia badań Marsa, pla­ne­toid i księ­ży­ców pla­net olbrzy­mów. Plan pod nazwą Constellation miał zostać wyko­nany według ówcze­snych ocen w 2015 roku…

Zresztą to wła­śnie wów­czas roz­po­częto pro­jek­to­wa­nie statku Orion, któ­rego budowa nadal trwa, a także per­spek­ty­wicz­nych rakiet, powsta­łych na bazie ele­men­tów pozo­sta­łych po zamknię­ciu pro­gramu Space Shutlle. Jednak w 2010 r. nowy pre­zy­dent Obama naka­zał zamknię­cie pro­gramu, aby zaosz­czę­dzić środki budże­towe na inne cele. Spotkawszy się z mocną opo­zy­cją ze strony Kongresu i prze­my­słu kosmicz­nego, wkrótce przed­sta­wił on nowy cel: loty w daleki kosmos z per­spek­tywą wyprawy na Marsa w poło­wie lat trzy­dzie­stych.

Po kilku latach poja­wił się pro­jekt nowej rakiety SLS, znów opar­tej na bazie tech­no­lo­gii i sil­ni­ków Spece Shuttle, został nawet sfi­nan­so­wany, lecz odle­gły hory­zont cza­sowy reali­za­cji i nie­okre­śle­nie kon­kret­nych celów dzia­łało znie­chę­ca­jąco. Potem poja­wił się rewo­lu­cyjny pro­jekt wysła­nia Oriona do zba­da­nia jed­nej z mniej­szych pla­ne­toid zbli­ża­ją­cych się do Ziemi, zamie­niony następ­nie na przy­wie­zie­nie jego frag­mentu przez sta­tek auto­ma­tyczny na orbitę oko­łok­się­ży­cową i następ­nie zba­da­nie go tam przez astro­nau­tów.

Krótko mówiąc, naj­pierw z Księżyca zre­zy­gno­wano, a póź­niej do niego wró­cono, jed­nak osiem lat zostało bez­pow­rot­nie utra­cone. 11 grud­nia 2017 r. Trump przy­wró­cił lądo­wa­nie na Księżycu, jego dłu­go­trwałe bada­nia i eks­plo­ata­cję, jako pierw­szo­rzędny cel ame­ry­kań­skiego pro­gramu kosmicz­nego.

NASA wystą­piła z manew­rem wyprze­dza­ją­cym pod nazwą Deep Spece Gateway (brama do dale­kiego kosmosu), jakąś mini-ISS umiesz­czoną w bli­żej nie­okre­ślo­nej loka­li­za­cji pomię­dzy Ziemią a Księżycem, pośred­nio dając znać, że z lądo­wa­niem można pocze­kać. Ale rok póź­niej Trump posta­wił NASA pod ścianą i naka­zał wyko­nać swoje zamie­rze­nia do końca dru­giej kaden­cji pre­zy­denc­kiej. Termin był mobi­li­zu­jący, ale czy realny?

Jego klu­czowy ele­ment, czyli lądow­nik, nie był jesz­cze nawet zapro­jek­to­wany, NASA jedy­nie roz­pi­sała kon­kurs na jego wer­sje o róż­nym udźwigu. Jednakże admi­ni­stra­cja Trumpa naci­ska wła­śnie na lądo­wa­nie. W swym wystą­pie­niu z 26 marca Pence powie­dział dalej: To, co nam jest teraz potrzebne, to czas. Nie, to nie pomyłka, teraz, tak jak w latach 60. XX wieku, rów­nież znaj­du­jemy się w wyścigu kosmicz­nym, tyle, że stawka jest coraz wyż­sza.

Przypomniał, że w stycz­niu bie­żą­cego roku Chińska Republika Ludowa została pierw­szym kra­jem, który osa­dził lądow­nik z łazi­kiem na odwrot­nej stro­nie Księżyca i nie­zmien­nie wyra­żaja chęć zosta­nia lide­rem w kosmo­sie. Tymczasem Stany Zjednoczone już ponad sie­dem lat nie posia­dają wła­snego statku kosmicz­nego i są zmu­szone pła­cić Federacji Rosyjskiej ponad 80 milio­nów dola­rów za każde miej­sce w statku Sojuz, lecą­cym do ISS.

Waldemar Zwierzchlejski
To jest skrócona wersja artykułu.
http://zbiam.pl/artyku%C5%82y/artemis-siostra-apolla-cz-1/
Tytuł: Odp: Lotnictwo Aviation International
Wiadomość wysłana przez: Orionid w Wrzesień 11, 2019, 10:00
9/2019. W sprze­daży od 03.09.2019 r.

Aktualności z kosmosu – Waldemar Zwierzchlejski

Artemis sio­stra Apolla cz.2

(http://zbiam.pl/wp-content/uploads/2019/09/Rakieta-SLS.jpg)

30 kwiet­nia dyrek­tor pro­gra­mów zało­go­wych NASA William Gerstenmeier przed­sta­wił wstępny wariant planu lotu na Księżyc we wska­za­nym przez pre­zy­denta Stanów Zjednoczonych, Donalda Trumpa, ter­mi­nie. Na papie­rze wygląda on reali­stycz­nie – powie­dział, po czym dodał: Plan jest trudny i ryzy­kowny.

Pod zna­kiem Artemidy

W celu wypeł­nie­nia zada­nia prze­wi­dziane są zale­d­wie trzy starty super­cięż­kiej rakiety SLS (Space Launch System). Tak, jak wcze­śniej, celem pierw­szego lotu EM‑1 (Exploration Mission – 1) będzie prze­te­sto­wa­nie nowej rakiety i statku Orion w locie do Księżyca i na jego orbi­cie. Lot zało­gowy EM‑2 na orbitę Księżyca zapla­no­wano na 2022 r., a lądo­wa­nie na Księżycu – już w misji EM‑3 w 2024 r. Dla przy­po­mnie­nia: pierw­sze lądo­wa­nie czło­wieka na Księżycu w lipcu 1969 r. było wyko­nane w szó­stym star­cie Saturna‑5, a przed nim zre­ali­zo­wano cztery loty zało­gowe statku Apollo.

Tymczasem rakieta SLS jest daleka od goto­wo­ści, a data jej pierw­szego startu nie jest usta­lona. Data wska­zana w dyrek­ty­wie dla NASA (lipiec 2020 r.) jest już nie­re­alna. W naj­lep­szym razie, rzekł Gerstenmeier, do startu może dojść w końcu 2020 r., jed­nak o wiele bar­dziej praw­do­po­dobne jest, że dopiero gdzieś w roku 2021. Jednak w NASA uważa się, że to opóź­nie­nie w żaden spo­sób nie odbije się na dal­szym prze­biegu pro­gramu, ponie­waż pomię­dzy pierw­szą a drugą misją i tak jest roczny zapas czasu.

(http://zbiam.pl/wp-content/uploads/2019/09/Orion.jpg)
Orion zbliża się do oko­łok­się­ży­co­wej sta­cji kosmicz­nej LOP‑G (Lunar Orbital Platform — Gateway) w wer­sji roz­bu­do­wa­nej.

Obecnie pod­sta­wowe pro­blemy super­cięż­kiej rakiety zwią­zane są z przy­go­to­wa­niem sek­cji sil­ni­ko­wej bloku cen­tral­nego: aby skom­pen­so­wać zwią­zane z tym opóź­nie­nia, inży­nie­ro­wie zapro­po­no­wali rzecz dla NASA nie­zwy­kłą – mon­taż rakiety w poło­że­niu pozio­mym, zamiast zwy­cza­jowo pio­no­wym. Jednakże w każ­dym przy­padku, przed pierw­szym lotem koniecz­nie trzeba wyko­nać odpa­le­nie próbne na hamowni – czyn­no­ści tej nie wolno pomi­nąć nie tylko dla­tego, że taka jest ogól­no­świa­towa prak­tyka, ale i zda­nie Rady Konsultacyjnej ds. Bezpieczeństwa dla Lotnictwa i Astronautyki ASAP (Aerospace Safety Advisory Panel).

Tymczasem agen­cja roz­waża moż­li­wość zastą­pie­nia peł­nego odpa­le­nia na hamowni w Centrum Kosmicznym im. Stennisa na krót­kie, przez zale­d­wie 10-sekun­dowe odpa­le­nie kla­stera sil­ni­ków bez­po­śred­nio na wyrzutni kom­pleksu LC-39B w Centrum Lotów Kosmicznych im. Kennedy’ego, choć Gerstenmeier przy­znaje, że nie da ono odpo­wie­dzi na wszyst­kie kwe­stie z nim zwią­zane. Równolegle ze „szli­fo­wa­niem” SLS w warun­kach ostrego defi­cytu czasu roz­po­czyna się opra­co­wy­wa­nie infra­struk­tury dla pilo­to­wa­nego lądo­wa­nia na Księżycu. Znów przy­po­mnijmy: od pod­pi­sa­nia kon­traktu z firmą Grumman na lądow­nik LM w listo­pa­dzie 1962 r. do jego pierw­szego lotu na orbi­cie oko­ło­ziem­skiej minęło ponad pięć lat. W tej chwili wła­śnie tyle pozo­staje do daty lądo­wa­nia, zawar­tej w dyrek­ty­wie!

NASA otrzy­muje już od firm aero­ko­smicz­nych pro­po­zy­cje według tzw. sce­na­riu­sza zin­te­gro­wa­nego, w skład któ­rego wcho­dzi śro­dek trans­portu pomię­dzy sta­cją oko­łok­się­ży­cową Gateway i niską orbitą oko­łok­się­ży­cową oraz modułu lądu­ją­cego i powrot­nego z moż­li­wo­ścią dotan­ko­wa­nia. Gerstenmeier odpo­wiada im na to: Zapraszamy… w spra­wie kom­plek­so­wego roz­wią­za­nia usług lądo­wa­nia. Konkurs NextSTEP‑2 (Next Space Technologies for Exploration Partnerships) począt­kowo był ogło­szony przez NASA dla wyboru pro­po­zy­cji komer­cyj­nej w celu dostar­cze­nia na powierzch­nię Księżyca ładun­ków o róż­nych masach, ale już 7 lutego bie­żą­cego roku został uzu­peł­niony o lądow­nik zało­gowy.

Propozycje były przyj­mo­wane do 25 marca (cóż za tempo!), a 16 maja oznaj­miono nazwy jede­na­stu firm (Aerojet Rocketdyne, Blue Origin, Boeing, Dynetics, Lockheed Martin, Masten Space Systems, Northrop Grumman Innovation Systems, OrbitBeyond, Sierra Nevada Corporation, SpaceX i SSL), które w ciągu sze­ściu mie­sięcy mają roz­pra­co­wać wybrane przez sie­bie ele­menty infra­struk­tury, za co otrzy­mają łącz­nie 45,5 mln USD. Wśród opra­co­wy­wa­nych ele­men­tów nie ma powrotu z Księżyca, ten temat będzie przed­mio­tem osob­nego kon­kursu, który ma zostać dopiero ogło­szony w naj­bliż­szym cza­sie.

Należy tu dodać, że pierw­sze lądo­wa­nie będzie dosyć spar­tań­skie, z małym lądow­ni­kiem, zapewne bez żad­nego środka loko­mo­cji w rodzaju LRV z pro­gramu Apollo oraz krót­ko­trwałe (mak­sy­mal­nie trzy doby) i z mini­mal­nym pro­gra­mem nauko­wym. W krót­kim cza­sie musi też zostać opra­co­wany, wyko­nany i prze­te­sto­wany nowy ska­fan­der dla sele­no­nau­tów.

Jest oczy­wi­sto­ścią, że nowe ini­cja­tywy pre­zy­denta Trumpa są nie­wy­ko­nalne bez znacz­nego wzro­stu budżetu. Zaproponowany 11 marca budżet agen­cji na rok finan­sowy 2020 w sumie 21,019 mld USD jest jaw­nie nie­wy­star­cza­jący tym bar­dziej, że w bie­żą­cym roku budże­to­wym agen­cja roz­po­rzą­dza kwotą nieco więk­szą (21,5 mld USD). Administrator NASA James Bridenstine na prze­słu­cha­niach w senac­kim komi­te­cie ds. wydat­ków 1 maja zapew­nił pra­wo­daw­ców, że dodat­kowa kwota, o która poprosi agen­cja nie będzie tak duża, jak twier­dzą nie­któ­rzy (8 mld USD rocz­nie przez pięć lat, czy, według innych, rów­nież nie­ofi­cjal­nych danych, „zale­d­wie” 3 – 5 mld USD rocz­nie). Dokładna kwota ma być usta­lona wspól­nie przez NASA i NSC (Narodową Radę ds. Kosmosu, National Space Council).

 Waldemar Zwierzchlejski
To jest skrócona wersja artykułu.

Działalność kosmiczna Profesora – Piotra Wolańskiego
Jerzy Gruszczyński

(http://zbiam.pl/wp-content/uploads/2019/09/Profesor.jpg)

Lista osią­gnięć Profesora Wolańskiego jest długa: wyna­lazki, patenty, bada­nia naukowe, pro­jekty ze stu­den­tami. Podróżuje po całym świe­cie z odczy­tami i wykła­dami i wciąż otrzy­muje wiele cie­ka­wych pro­po­zy­cji w ramach mię­dzy­na­ro­do­wej współ­pracy. Profesor przez wiele lat był opie­ku­nem grupy stu­den­tów Politechniki Warszawskiej, która zbu­do­wała pierw­szego pol­skiego stu­denc­kiego sate­litę PW-Sat. Realizuje wiele mię­dzy­na­ro­do­wych pro­jek­tów zwią­za­nych z budową sil­ni­ków odrzu­to­wych, jest eks­per­tem świa­to­wych insty­tu­cji zaj­mu­ją­cych się bada­niem i wyko­rzy­sta­niem kosmosu.

Profesor Piotr Wolański uro­dził się 16 sierp­nia 1942 r. w Milówce, na Żywiecczyźnie. W szó­stej kla­sie szkoły pod­sta­wo­wej, w kinie „Tęcza” w Milówce, oglą­da­jąc Kronikę Filmową zoba­czył start ame­ry­kań­skiej rakiety badaw­czej Aerobee. To wyda­rze­nie wywarło na nim tak ogromne wra­że­nie, że stał się entu­zja­stą tech­niki rakie­to­wej i kosmicz­nej. Wystrzelenie pierw­szego sztucz­nego sate­lity Ziemi Sputnika‑1 (wynie­siony na orbitę przez ZSRR 4 paź­dzier­nika 1957 r.) tylko umoc­niło go w tym prze­ko­na­niu.

Po wystrze­le­niu pierw­szego i dru­giego sput­nika, redak­cja „Świata Młodych”, tygo­dnika dla mło­dzieży szkol­nej, ogło­siła ogól­no­pol­ski kon­kurs o tema­tyce kosmicz­nej: „Astroekspedycja”. W kon­kur­sie tym zajął 3 miej­sce i w nagrodę wyje­chał na mie­sięczny obóz pio­nier­ski do miej­sco­wo­ści Złote Piaski pod Warną w Bułgarii.

W 1960 r. został stu­den­tem wydziału Mechanicznego Energetyki i Lotnictwa (MEiL) Politechniki Warszawskiej. Po trzech latach stu­diów wybrał spe­cja­li­za­cję „Silniki lot­ni­cze” a stu­dia ukoń­czył w 1966 r. uzy­sku­jąc dyplom magi­stra inży­niera ze spe­cjal­no­ścią Mechanika.
Tematem Jego pracy dyplo­mo­wej była kon­struk­cja prze­ciw­pan­cer­nego poci­sku kie­ro­wa­nego. W ramach pracy dyplo­mo­wej chciał robić pro­jekt rakiety kosmicz­nej, ale dr Tadeusz Litwin, który był pro­wa­dzą­cym, nie zgo­dził się na ten temat mówiąc, że taka rakieta nie zmie­ści się na desce kre­ślar­skiej. Ponieważ obrona pracy dyplo­mo­wej wypa­dła bar­dzo dobrze, Piotr Wolański otrzy­mał od razu pro­po­zy­cję pozo­sta­nia na Politechnice Warszawskiej, którą przy­jął z dużym zado­wo­le­niem.

Już na pierw­szym roku stu­diów zapi­sał się do Oddziału Warszawskiego Polskiego Towarzystwa Astronautycznego (PTA). Oddział ten orga­ni­zo­wał comie­sięczne spo­tka­nia w sali kino­wej „Muzeum Techniki”. Bardzo szybko włą­czył się do aktyw­nej dzia­łal­no­ści tego towa­rzy­stwa, począt­kowo przed­sta­wia­jąc na comie­sięcz­nych zebra­niach „aktu­al­no­ści kosmiczne”. Wkrótce został człon­kiem Zarządu Oddziału Warszawskiego, następ­nie wice-sekre­ta­rzem, sekre­ta­rzem, wice­pre­ze­sem i pre­ze­sem Oddziału Warszawskiego.

Podczas stu­diów miał moż­li­wość uczest­ni­czyć w Kongresie Astronautycznym International Astronautical Federation (IAF), zor­ga­ni­zo­wa­nym w Warszawie w 1964 r. To wła­śnie pod­czas tego kon­gresu po raz pierw­szy miał stycz­ność z praw­dziwą świa­tową nauką i tech­niką, oraz spo­tkał ludzi, któ­rzy two­rzyli te nie­zwy­kłe wyda­rze­nia.

W latach 70. Profesor był czę­sto zapra­szany do Polskiego Radia aby komen­to­wać naj­waż­niej­sze wyda­rze­nia kosmiczne takie jak: loty księ­ży­cowe z pro­gramu Apollo a następ­nie lot Sojuz-Apollo. Po locie Sojuz-Apollo w Muzeum Techniki zor­ga­ni­zo­wano spe­cjalną wystawę poświę­coną tema­tyce kosmicz­nej, któ­rej tema­tem prze­wod­nim był wła­śnie ten lot. Został wtedy Kuratorem tej wystawy.

W poło­wie lat 70. Profesor Piotr Wolański opra­co­wał hipo­tezę powsta­nia kon­ty­nen­tów w wyniku zde­rze­nia bar­dzo dużych aste­ro­idów z Ziemią w zamierz­chłej prze­szło­ści, oraz hipo­tezę powsta­nia Księżyca, jako efektu podob­nego zde­rze­nia. Jego hipo­teza doty­cząca wygi­nię­cia gadów olbrzy­mów (dino­zau­rów) oraz wielu innych kata­stro­ficz­nych zda­rzeń w histo­rii Ziemi opiera się na twier­dze­niu, że było to wyni­kiem zde­rzeń dużych obiek­tów kosmicz­nych, takich jak aste­ro­idy czy komety z Ziemią. Została ona przez niego zasu­ge­ro­wana na długo przed uzna­niem teo­rii Alvareza o wygi­nię­ciu dino­zau­rów. Dziś te sce­na­riu­sze są powszech­nie akcep­to­wane przez naukow­ców, ale wtedy nie udało się mu opu­bli­ko­wać swo­ich prac ani w „Nature” ani w „Science” tylko w „Postępach Astronautyki” oraz w cza­so­pi­śmie nauko­wym „Geofizyka”.

Gdy w Polsce zaczęły być dostępne szyb­kie kom­pu­tery razem z prof. Karolem Jachem z Wojskowej Akademii Technicznej w Warszawie wyko­nał obli­cze­nia nume­ryczne tego rodzaju zde­rzeń a w 1994 r. mgr inż. Maciej Mroczkowski (obec­nie Prezes PTA) obro­nił pod jego kie­run­kiem roz­prawę dok­tor­ską z tej tema­tyki, pt.: „Analiza teo­re­tyczna dyna­micz­nych efek­tów zde­rze­nia dużych aste­ro­idów z cia­łami pla­ne­tar­nymi”.

W dru­giej poło­wie lat 70. został popro­szony przez płk. prof. Stanisława Barańskiego, Komendanta Wojskowego Instytutu Medycyny Lotniczej (WIML) w Warszawie, o zor­ga­ni­zo­wa­nie serii wykła­dów dla grupy pilo­tów, spo­śród któ­rych mieli być wybrani kan­dy­daci do lotu w kosmos. Grupa począt­kowo liczyła około 30 osób. Po zakoń­cze­niu wykła­dów zostało pię­ciu naj­lep­szych, spo­śród któ­rych osta­tecz­nie wybrano dwóch: mjr. Mirosława Hermaszewskiego oraz ppłk. Zenona Jankowskiego. Historyczny lot M. Hermaszewskiego w kosmos miał miej­sce w dniach 27 czerwca – 5 lipca 1978 r.

Kiedy w latach 80. Prezesem Polskiego Towarzystwa Astronautycznego został płk Mirosław Hermaszewski, Piotr Wolański został wybrany na jego zastępcę. Po zakoń­cze­niu kaden­cji gene­rała Hermaszewskiego został Prezesem PTA. Tę funk­cję peł­nił od 1990 do 1994 r. i od tego roku jest Honorowym Prezesem PTA. Polskie Towarzystwo Astronautyczne wyda­wało dwa perio­dyki: popu­lar­no­nau­kowy „Astronautyka” i naukowy kwar­tal­nik „Postępy Astronautyki”. Przez długi czas był redak­to­rem naczel­nym tego ostat­niego.

W 1994 r. zor­ga­ni­zo­wał pierw­szą kon­fe­ren­cję „Tendencje roz­wo­jowe napę­dów kosmicz­nych” a prace tej kon­fe­ren­cji były przez kilka lat publi­ko­wane w „Postępach Astronautyki”. Pomimo róż­nych pro­ble­mów, na jakie napo­tkano w owym cza­sie, kon­fe­ren­cja prze­trwała do dnia dzi­siej­szego i stała się plat­formą spo­tkań i wymiany poglą­dów przez spe­cja­li­stów z wielu kra­jów świata. W tym roku odbę­dzie się XI kon­fe­ren­cja poświę­cona tej tema­tyce, tym razem w Instytucie Lotnictwa w Warszawie.

W 1995 r. został wybrany na członka Komitetu Badań Kosmicznych i Satelitarnych (KBKiS) Polskiej Akademii Nauk, a cztery lata póź­niej został powo­łany na wice­prze­wod­ni­czą­cego tego Komitetu. Przewodniczącym Komitetu został wybrany w marcu 2003 r. i peł­nił tę funk­cję przez cztery kolejne kaden­cje, do 22 marca 2019 r. W uzna­niu zasług, został jed­no­myśl­nie wybrany Honorowym Przewodniczącym tego Komitetu.


http://zbiam.pl/artyku%C5%82y/artemis-siostra-apolla-cz-2/
Tytuł: Odp: Lotnictwo Aviation International
Wiadomość wysłana przez: Orionid w Październik 17, 2019, 21:49
10/2019 W sprze­daży od 9.10.2019 r.

Aktualności z kosmosu – Waldemar Zwierzchlejski

XXVII Międzynarodowy Salon Przemysłu Obronnego. Lotnictwo i obrona powietrzna – Stanisław Kutnik

Międzynarodowy Salon Lotniczo-Kosmonautyczny MAKS 2019 – Piotr Butowski

Wahadłowce kosmiczne X‑37B i ich misje
 
(http://zbiam.pl/wp-content/uploads/2019/10/X-37B.jpg)
X-37B (OTV-1) podczas testów na lotnisku firmy Astrotech Space Operations, w Titusville na Florydzie; 30 marca 2010 r.

Należące do Sił Powietrznych Stanów Zjednoczonych dwa waha­dłowce typu Boeing X‑37B to pierw­sze na świe­cie bez­za­ło­gowe pojazdy kosmiczne wie­lo­krot­nego użytku. Wynoszone na orbitę za pomocą rakiet nośnych, powra­cają auto­no­micz­nie na Ziemię lądu­jąc na lot­ni­sku tak jak kla­syczne waha­dłowce zało­gowe. Obydwa pojazdy spę­dziły już w kosmo­sie łącz­nie ponad 2800 dni. Od samego początku misje X‑37B skryte są zasłoną tajem­nicy woj­sko­wej, co zro­dziło sze­reg spe­ku­la­cji na temat ich funk­cji oraz zadań. Wydaje się jed­nak, że sta­no­wią nie­zwy­kle efek­tywne narzę­dzie do testo­wa­nia róż­no­rod­nych tech­no­lo­gii wyko­rzy­sty­wa­nych w ame­ry­kań­skich pro­gra­mach kosmicz­nych.

Pomysł zbu­do­wa­nia „samo­lotu kosmicz­nego”, który wyno­szony byłby na orbitę przez rakietę nośną i powra­całby lotem szy­bo­wym lądu­jąc na lot­ni­sku tak jak samo­lot, poja­wił się w Stanach Zjednoczonych po raz pierw­szy w poło­wie 50. XX wieku. Siły powietrzne (US Air Force, USAF) roz­po­częły wów­czas pro­gram budowy zało­go­wego waha­dłowca X‑20 Dyna-Soar (Dynamic Soarer). W czerwcu 1959 r. kon­trakt na budowę pojazdu przy­znano fir­mie Boeing. USAF nie ukry­wały, że X‑20 będzie pojaz­dem bojo­wym do któ­rego głów­nych zadań będzie nale­żało m.in. pro­wa­dze­nie roz­po­zna­nia, ratow­nic­two kosmiczne, ser­wi­so­wa­nie i naprawa sate­li­tów, ale też prze­chwy­ty­wa­nie i zwal­cza­nie sate­li­tów prze­ciw­nika oraz bom­bar­do­wa­nie stra­te­giczne pro­wa­dzone za pomocą bomb ato­mo­wych. Zakładano, że X‑20 wyko­rzy­stu­jąc wła­sny napęd oraz oddzia­ły­wa­nie gór­nych warstw atmos­fery będzie zdolny do zmiany inkli­na­cji orbity. Miało mu to umoż­li­wić prze­chwy­ty­wa­nie sate­li­tów prze­ciw­nika. Po wielu dywa­ga­cjach, w grud­niu 1961 r. jako plat­formę nośną dla X‑20 wybrano rakietę Titan IIIC. Ówczesne moż­li­wo­ści tech­no­lo­giczne nie nadą­żały jed­nak za ambit­nymi zało­że­niami pro­gramu. Ponadto zbyt wyso­kie koszty oraz brak jed­no­znacz­nego celu spra­wiły, że osta­tecz­nie w grud­niu 1963 r. Pentagon posta­no­wił go ska­so­wać. Wiele wnio­sków oraz kon­cep­cji ana­li­zo­wa­nych w ramach pro­gramu X‑20 zostało jed­nak póź­niej wyko­rzy­sta­nych w kolej­nych przed­się­wzię­ciach takich jak pro­gram budowy waha­dłow­ców kosmicz­nych, czy pro­gram X‑37B.

Pomimo nie­wąt­pli­wego suk­cesu ame­ry­kań­skiego pro­gramu budowy waha­dłow­ców kosmicz­nych (Space Transportation System, STS), ich eks­plo­ata­cja oka­zała się o wiele za droga oraz zbyt skom­pli­ko­wana w sto­sunku do pier­wot­nych zało­żeń. Przygotowanie orbi­te­rów STS (waha­dłow­ców) do kolej­nego lotu trwało mie­sią­cami i roz­mi­jało się z kon­cep­cją szyb­kiego i rela­tyw­nie taniego wyno­sze­nia ładun­ków na orbitę. Fakt, że były to pojazdy zało­gowe znacz­nie kom­pli­ko­wał pro­ces przy­go­to­wa­nia do lotu i pod­no­sił koszty eks­plo­ata­cji. Katastrofa promu kosmicz­nego Challenger w 1986 r., a póź­niej promu Columbia w 2003 r. poka­zały też z jak olbrzy­mimi stra­tami mogą wią­zać się misje zało­gowe. Dlatego już na początku lat 90. XX wieku NASA roz­po­częła bada­nia nad opra­co­wa­niem nowego pojazdu kosmicz­nego wie­lo­krot­nego użytku (Reusable Launch Vehicle, RLV). Celem pro­gramu była budowa zało­go­wego pojazdu jed­no­czło­no­wego (Single-Stage-To-Orbit, SSTO) nazwa­nego Venture Star. Zbudowany w tech­no­lo­gii kadłuba nośnego pojazd miał star­to­wać pio­nowo dzięki wła­snym (nie­odrzu­ca­nym) sil­ni­kom, a póź­niej powra­cać na Ziemię lotem szy­bo­wym – tak jak waha­dło­wiec.

W 1996 r. NASA przy­znała fir­mie Lockheed Martin kon­trakt na opra­co­wa­nie demon­stra­tora tech­no­lo­gii ozna­czo­nego jako X‑33. Miała to być pomniej­szona (w skali 1:2), bez­za­ło­gowa wer­sja pojazdu Venture Star. W tym samym cza­sie przy­znano też kon­trakt fir­mie Orbital Sciences na budowę demon­stra­tora tech­no­lo­gii ozna­czo­nego jako X‑34. Miał to być rela­tyw­nie tani, bez­za­ło­gowy, auto­no­miczny pojazd sub­or­bi­talny przy­po­mi­na­jący mały waha­dło­wiec. Podczas budowy X‑33 napo­tkano pro­blemy tech­no­lo­giczne, gdy oka­zało się, że kom­po­zy­towy zbior­nik paliwa (cie­kłego wodoru) jest z jed­nej strony zbyt ciężki, a z dru­giej nie prze­szedł testów wytrzy­ma­ło­ścio­wych. Zastosowanie zaawan­so­wa­nych kom­po­zy­tów było nie­zbędne.

Jeśli pojazd miał o wła­snych siłach (bez rakiety nośnej) osią­gnąć niską orbitę oko­ło­ziem­ską (Low Earth Orbit, LEO) jego masa wła­sna musiała wyno­sić jedy­nie 10% masy pojazdu napeł­nio­nego pali­wem. Ostatecznie, w lutym 2001 r., NASA prze­rwała pro­gram X‑33, pomimo że pro­to­typ był ukoń­czony w osiem­dzie­się­ciu pię­ciu pro­cen­tach, a cen­trum star­towe cał­ko­wi­cie przy­go­to­wane do użytku. W marcu 2001 r. ska­so­wano też pro­gram X‑34, a dwa zbu­do­wane egzem­pla­rze testowe prze­su­nięto w stan maga­zy­nowy.

Boeing X‑40A SMV oraz Boeing X‑37A

Jeszcze w poło­wie lat 90. XX wieku NASA zaczęła roz­wa­żać odej­ście od lotów zało­go­wych na rzecz bez­za­ło­go­wych lotów auto­no­micz­nych. Bezzałogowe statki wie­lo­krot­nego użytku mogłyby znacz­nie obni­żyć koszty umiesz­cza­nia ładun­ków na orbi­cie oko­ło­ziem­skiej. W tym samym kie­runku szły rów­nież ana­lizy USAF, które szu­kały moż­li­wo­ści rela­tyw­nie taniego i szyb­kiego umiesz­cza­nia na orbi­cie sate­li­tów woj­sko­wych za pomocą tzw. kosmicz­nego pojazdu manew­ru­ją­cego (Space Maneuver Vehicle, SMV).

US Air Force zle­ciły wów­czas Boeingowi zbu­do­wa­nie demon­stra­tora tech­no­lo­gii, który miał mieć 85% wiel­ko­ści pojazdu doce­lo­wego. Pojazd ozna­czony jako X‑40A miał słu­żyć do testów aero­dy­na­micz­nych oraz testo­wa­nia auto­no­micz­nego sys­temu lotu. X‑40A zbu­do­wany został w kon­fi­gu­ra­cji dol­no­płata z trzy­punk­to­wym cho­wa­nym pod­wo­ziem i przy­po­mi­nał minia­tu­rowy waha­dło­wiec. Długość kadłuba X‑40A wyno­siła 6,4 m, nato­miast roz­pię­tość skrzy­deł 3,4 m. 11 sierp­nia 1998 r., w bazie sił powietrz­nych Holloman AFB w Nowym Meksyku, prze­pro­wa­dzono pierw­szy test X‑40A. Podwieszony pod śmi­głow­cem UH-60 Black Hawk pojazd wynie­siono na wyso­kość 2800 m, w odle­gło­ści ok. 4 km od pasa star­to­wego. Po odcze­pie­niu, X‑40A wyko­nał auto­no­miczny lot szy­bu­jący zakoń­czony zwięk­sze­niem kąta natar­cia i przy­zie­mie­niem. Zatrzymanie na dystan­sie 2100 m odbyło się dzięki spa­do­chro­nom hamu­ją­cym.

W 1999 r. US Air Force wypo­ży­czyły X‑40A NASA, która zmo­dy­fi­ko­wała pojazd na potrzeby wła­snego pro­gramu testów. W okre­sie od 4 kwiet­nia do 19 maja 2001 r. X‑40A wyko­nał sie­dem lotów szy­bo­wych w cen­trum testo­wym NASA Dryden FRC w Kalifornii (obec­nie: Neil A. Armstrong FRC, Centrum Badania Lotu im. Neila A. Armstronga). Badano wów­czas auto­no­miczne sys­temy nawi­ga­cji i ste­ro­wa­nia. Do wyno­sze­nia X‑40A na pułap star­towy wyko­rzy­sty­wano nale­żący do armii Stanów Zjednoczonych śmi­gło­wiec typu CH-47D Chinook. Pojazd zrzu­cano z wyso­ko­ści ok. 4570 m. Na ówcze­snym eta­pie pro­gramu, NASA pla­no­wała zbu­do­wa­nie dwóch pojaz­dów: jed­nego do testo­wa­nia podej­ścia i lądo­wa­nia na lot­ni­sku (Approach and Landing Test Vehicle, ALTV) i dru­giego do testów orbi­tal­nych (Orbital Vehicle, OV). Do głów­nych zadań pojazdu orbi­tal­nego miało nale­żeć prze­pro­wa­dza­nie inspek­cji i ewen­tu­al­nych napraw sztucz­nych sate­li­tów. Początkowo pla­no­wano, że pojazd OV wyno­szony będzie na orbitę oko­ło­ziem­ską w luku trans­por­to­wym orbi­tera STS (waha­dłowca). Rozwiązanie takie jed­nak było mało eko­no­miczne i zde­cy­do­wano, że pojazd będzie wyno­szony za pomocą rakiety nośnej Delta IV lub innej o podob­nych para­me­trach.

 Paweł Henski
To jest skrócona wersja artykułu.

Chandrayaan‑2 O włos od suk­cesu

(http://zbiam.pl/wp-content/uploads/2019/10/Rakieta-no%C5%9Bna-GSLV-Mk-3-M1.jpg)
Rakieta nośna GSLV Mk 3-M1 na kompleksie startowym SLP.

Wieczorem 6 wrze­śnia indyj­ski lądow­nik Vikram, będący czę­ścią misji Chandrayaan‑2, zbli­żał się do powierzchni Księżyca, by osiąść na niej i zba­dać rejon nie­opo­dal jego połu­dnio­wego bie­guna. Gdy do celu pozo­stały zale­d­wie dwa kilo­me­try, kon­trola misji nagle utra­ciła z nim łącz­ność, która nie została do dziś odzy­skana.

Choć nadal nie ma pew­no­ści co do losu sondy, można zało­żyć z wyso­kim praw­do­po­do­bień­stwem, że Vikram roz­bił się, niwe­cząc nadzieję Hindusów na zosta­nie czwartą nacją, zdolną do umiesz­cza­nia swego sprzętu badaw­czego na Srebrnym Globie. Dotąd potra­fiła to robić jedy­nie Federacja Rosyjska (jesz­cze pod flagą ZSRR), Stany Zjednoczone i Chińska Republika Ludowa. W kwiet­niu bie­żą­cego roku o powierzch­nię Księżyca roz­bił się izra­el­ski lądow­nik Beresheet.

Chandrayaan‑1

Sonda Chandrayaan‑2 (CY‑2) nie była pierw­szym zbu­do­wa­nym w Indiach apa­ra­tem kosmicz­nym, który się­gnął Księżyca. 22 paź­dzier­nika 2008 r. wystrze­lona z kosmo­dromu Sriharikota rakieta PSLV-XL wynio­sła na orbitę oko­ło­ziem­ską sondę Chandrayaan‑1 (CY‑1, w san­skry­cie nazwa ta ozna­cza księ­ży­cowy sta­tek). Po serii manew­rów weszła ona 8 listo­pada na orbitę oko­łok­się­ży­cową. Aparat o masie star­to­wej 1304 kg (na orbi­cie wokół naszego sate­lity spa­dła ona do 590 kg) niósł 55 kg apa­ra­tury nauko­wej. Wśród dzie­się­ciu przy­rzą­dów, naj­waż­niej­sza była pan­chro­ma­tyczna kamera TMC (Terrain Mapping Camera) o roz­dziel­czo­ści 5 metrów na pik­sel. Celem misji było wyko­na­nie trój­wy­mia­ro­wej mapy wyso­kiej roz­dziel­czo­ści powierzchni Księżyca w zakre­sach pro­mie­nio­wa­nia widzial­nego, bli­skiej pod­czer­wieni, X i nisko­ener­ge­tycz­nego gamma, ze szcze­gól­nym uwzględ­nie­niem rejo­nów polar­nych. Prócz tego na powierzchni orbi­tera umiesz­czony był 29-kilo­gra­mowy impak­tor MIP (Moon Impact Probe), wypo­sa­żony w sil­nik hamu­jący.

12 listo­pada, po serii manew­rów, osią­gnięta została orbita robo­cza – polarna, o puła­pie 100 km. 14 listo­pada impak­tor został skie­ro­wany ku powierzchni Księżyca, prze­ka­zu­jąc dane, doty­czące budowy jego war­stwy pod­po­wierzch­nio­wej. Po zakoń­cze­niu pod­sta­wo­wego pro­gramu misji (trwał on sześć mie­sięcy) orbita sondy została pod­nie­siona do 200 km, a misja została prze­dłu­żona do listo­pada 2010 r. Jednak 28 sierp­nia 2009 r. łącz­ność z sondą została utra­cona nagle i bez żad­nych widocz­nych wcze­śniej powo­dów. Prawdopodobną przy­czyną awa­rii była zbyt mała odpor­ność elek­tro­niki zasi­la­czy kom­pu­te­rów pokła­do­wych na poziom radia­cji i wyż­sza, niż zakła­dano, tem­pe­ra­tura we wnę­trzu sondy. Od strony tech­nicz­nej misja została wyko­nana w 100%, od strony kar­to­gra­ficz­nej i nauko­wej w 90 – 95%. Podczas 3400 okrą­żeń Księżyca uzy­skano 70 tys. foto­gra­fii jego powierzchni.

Chandrayaan‑2: geneza pro­jektu i zmiany

12 listo­pada 2007 r. przed­sta­wi­ciele Rosyjskiej Federalnej Agencji Kosmicznej (Roskosmos) oraz Indyjskiej Organizacji Badań Kosmicznych (Indian Space Research Organisation, ISRO) pod­pi­sali umowę o wspól­nym prze­go­to­wa­niu następcy orbi­tera. Znacznie bar­dziej ambitny pro­jekt zakła­dał, że prócz orbi­tera, na powierzchni Księżyca znaj­dzie się też łazik. Podział prac był nastę­pu­jący: strona indyj­ska miała zbu­do­wać orbi­ter oraz łazik, a także doko­nać wynie­sie­nia za pomocą rakiety GSLV Mk2, Rosja miała dostar­czyć lądow­nik a także drugi, wła­sny łazik. Masa star­towa zestawu została okre­ślona na 2457 kg, a ter­min reali­za­cji pro­jektu na 2013 r. Budżet misji był sto­sun­kowo nie­wielki, się­gał zale­d­wie 90 milio­nów USD. Wspólna akcep­ta­cja pro­jektu została wyko­nana w sierp­niu 2009 r.

Projekt prze­bie­gał bez więk­szych opóź­nień, gdy naj­pierw w 2010 r. doszło do dwóch kolej­nych kata­strof rakiety GSLV, a potem, w listo­pa­dzie następ­nego roku, do awa­rii pod­czas wyno­sze­nia na tra­jek­to­rię wio­dącą ku Marsowi rosyj­skiego prób­nika Fobos-Grunt. Ponieważ sto­pień lądu­jący CY‑2 miał być oparty na stop­niu napę­do­wym Fłagman, uży­tym w nie­do­szłej son­dzie mar­sjań­skiej, Rosjanie popro­sili o opóź­nie­nie misji o trzy lata. Dla ISRO takie opóź­nie­nie było nie do przy­ję­cia i w stycz­niu 2013 r. zde­cy­do­wano o zakoń­cze­niu wspól­nych prac i ich kon­ty­nu­acji wyłącz­nie przez stronę indyj­ską. Termin startu wyzna­czono wstęp­nie na 2015 r. Dyrektorem pro­jektu został mia­no­wany Muthayya Vanitha, a dyrek­to­rem misji Ritu Karidhal. Jak w wielu pro­jek­tach, reali­zo­wa­nych nie­malże od zera i z zero­wym doświad­cze­niem, ter­min ten nie mógł być dotrzy­many. W pierw­szych mie­sią­cach 2014 r. ISRO podało nowy ter­min startu – lata 2016 – 17.

W paź­dzier­niku tego samego roku oka­zało się, że sonda przy­biera na wadze i to tak zna­cząco, że nie­moż­liwe będzie jej wynie­sie­nie za pomocą GSLV Mk 2. W tym cza­sie Indie nie dys­po­no­wały jesz­cze wer­sją GSLV Mk 3 – jej pierw­szy lot w zre­du­ko­wa­nej wer­sji bez trze­ciego stop­nia miał się odbyć dopiero w końcu roku, a dwa loty doświad­czalne w peł­nej skali naj­wcze­śniej w 2017 r. Jednak nie było innego wyboru, co ozna­czało nie tylko kolejne opóź­nie­nie, ale też podro­że­nie pro­jektu. W wer­sji final­nej budżet się­gnął 141 milio­nów USD, z czego na rakietę nośną przy­pa­dły 54 miliony. 22 czerwca 2015 r. Ośrodek Satelitów ISRO otrzy­mał od firmy Hindustan Aeronautics Limited struk­turę sondy i można było roz­po­cząć kon­stru­owa­nie i testo­wa­nie pod­ze­spo­łów.

 Waldemar Zwierzchlejski
To jest skrócona wersja artykułu.

http://zbiam.pl/artyku%C5%82y/lotnictwo-aviation-international-102019/
Tytuł: Odp: Lotnictwo Aviation International
Wiadomość wysłana przez: Orionid w Listopad 19, 2019, 07:20
11/2019

Aktualności z kosmosu – Waldemar Zwierzchlejski

W sprze­daży od 20.11.2019 r.

http://zbiam.pl/artyku%C5%82y/lotnictwo-aviation-international-112019/
Tytuł: Odp: Lotnictwo Aviation International
Wiadomość wysłana przez: Orionid w Grudzień 13, 2019, 20:21
12/2019

Aktualności z kosmosu – Waldemar Zwierzchlejski

Legenda kosmo­nau­tyki Aleksiej Leonow nie żyje
 
(http://zbiam.pl/wp-content/uploads/2019/12/Sojuz-19.jpg)
Start statku kosmicznego Sojuz-19 do misji ASTP.

Jest 11 paź­dzier­nika 2019 r. Kanał tele­wi­zyjny NASA rela­cjo­nuje roz­po­czętą o 11:38 EVA-56. Pod akro­ni­mem tym kryje się pięć­dzie­siąte szó­ste ame­ry­kań­skie wyj­ście z Międzynarodowej Stacji Kosmicznej. Astronauci Andrew Morgan i Christina Koch mają wymie­nić kolejną por­cję prze­sta­rza­łych bate­rii sta­cji na nowe. To ruty­nowa ope­ra­cja, jeśli komuś chce się jesz­cze liczyć, 409 w histo­rii astro­nau­tyki. Nieoczekiwanie kwa­drans po jej roz­po­czę­ciu trans­mi­sja zostaje prze­rwana, by podać prze­ka­zaną przed chwilą przez Roskosmos smutną wia­do­mość. O 9:40 zmarł Aleksiej Leonow, pierw­szy w histo­rii czło­wiek, który opu­ścił wnę­trze statku kosmicz­nego. Kosmonauta-legenda, pio­nier zało­go­wej astro­nau­tyki, czło­wiek o nie­zwy­kłym życio­ry­sie…

Aleksiej Archipowicz Leonow uro­dził się 30 maja 1934 r. we wio­sce Listwianka w obwo­dzie keme­row­skim. Był dzie­wią­tym dziec­kiem elek­tro­mon­tera kole­jo­wego Archipa (1893−1981) i Jewdokii (1895−1967). Naukę w szkole pod­sta­wo­wej roz­po­czął w Kemerowie, gdzie 11-oso­bowa rodzina miesz­kała w jed­nej izbie o powierzchni 16 m². W 1947 r. prze­pro­wa­dzili się do Kaliningradu, Aleksiej ukoń­czył tam w 1953 r. dzie­się­cio­kla­sową szkołę śred­nią.

Początkowo chciał zostać arty­stą, gdyż odkrył u sie­bie talent malar­ski, jed­nak wstą­pie­nie do Ryskiej Akademii Sztuk Pięknych oka­zało się nie­moż­liwe, ze względu na brak środ­ków do życia poza rodziną. W tej sytu­acji wstą­pił do Dziesiątej Wojskowej Szkoły Lotniczej w mie­ście Kremenczug, która szko­liła w zakre­sie pod­sta­wo­wym przy­szłych adep­tów lot­nic­twa woj­sko­wego. Ukończył ją dwa lata póź­niej, a następ­nie pod­jął naukę w eli­tar­nej Szkole Pilotów Lotnictwa Wojskowego (WAUŁ) w Czugujewie pod Charkowem.

Ukończył ją w 1957 r. i 30 paź­dzier­nika roz­po­czął w stop­niu lejt­nanta służbę woj­skową w 113. pułku lot­nic­twa myśliw­skiego, nale­żą­cym do Kijowskiego Okręgu Wojskowego. W tym cza­sie od kilku tygo­dni Ziemię okrą­żał pierw­szy sztuczny sate­lita Ziemi Sputnik, wynie­siony przez rakietę R‑7. Aleksiej nie miał wów­czas poję­cia, że wkrótce roz­pocz­nie loty na rakie­cie, będą­cej jej wer­sją roz­wo­jową. Od 14 grud­nia 1959 r. słu­żył jako pilot 294. samo­dziel­nego pułku lot­nic­twa roz­po­znaw­czego, sta­cjo­nu­ją­cego w Niemieckiej Republice Demokratycznej. Tam otrzy­mał pro­po­zy­cję udziału w lotach „na nowej tech­nice” jak wów­czas sekret­nie nazy­wano zało­gowe loty kosmiczne. Miał wów­czas wyla­tane 278 godzin.

Kosmonauta

Pierwsza grupa słu­cha­czy-kosmo­nau­tów została utwo­rzona 7 marca 1960 r., w jej skład weszło począt­kowo dwu­na­stu, a w ciągu kolej­nych trzech mie­sięcy jesz­cze ośmiu pilo­tów samo­lo­tów myśliw­skich. Ich selek­cja roz­po­częła się w paź­dzier­niku 1959 r.

W kręgu zain­te­re­so­wań było łącz­nie 3461 lot­ni­ków sił powietrz­nych, lot­nic­twa mary­narki i obrony powietrz­nej, z któ­rych na roz­mowy wstępne wybrano 347. Budowane dopiero Centrum Przygotowań Kosmonautów (CPK), zlo­ka­li­zo­wane koło Moskwy, nie było gotowe do przy­ję­cia takiej liczby kur­san­tów zarówno od strony byto­wej (miesz­ka­nia, zaopa­trze­nie) jak i szko­le­niowo-sprzę­to­wej (brak tre­na­że­rów). Z powodu nie­do­stat­ków sprzę­to­wych, które umoż­li­wiały jedy­nie jed­no­cze­sne szko­le­nie sze­ściu pilo­tów, doko­nano selek­cji takiej grupy, bio­rąc pod uwagę głów­nie wyniki testów psy­cho­fi­zycz­nych. W jej skła­dzie nie było star­szego lejt­nanta Leonowa (awan­so­wany został 28 marca), musiał cze­kać na swoją kolej w dru­gim rzu­cie.

Pierwsza szóstka po zda­niu egza­mi­nów uzy­skała 25 stycz­nia 1961 r. tytuł „Kosmonauta WWS”, Leonow, wraz z sied­mioma innymi, zakoń­czył przy­go­to­wa­nia ogólne 30 marca 1961 r., a ofi­cjal­nie został kosmo­nautą 4 kwiet­nia tego samego roku, zale­d­wie osiem dni przed lotem Jurija Gagarina. 10 lipca 1961 r. został awan­so­wany do stop­nia kapi­tana. We wrze­śniu wraz z kil­koma kole­gami z oddziału roz­po­czyna stu­dia w Akademii Inżynieryjno-Lotniczej im. Żukowskiego na kie­runku „Konstrukcja i eks­plo­ata­cja apa­ra­tów atmos­fe­ryczno-kosmicz­nych i ich sil­ni­ków”. Studia zakoń­czy w stycz­niu 1968 r.

W związku z poja­wie­niem się w CPK nowej grupy kan­dy­da­tów na kosmo­nau­tów i zwią­za­nej z tym reor­ga­ni­za­cji, od 16 stycz­nia 1963 r. nosił tytuł „Kosmonauty CPK WWS”. Trzy mie­siące póź­niej roz­po­czął przy­go­to­wa­nia w skła­dzie grupy kosmo­nau­tów, z któ­rych jeden miał wziąć udział w locie statku Wostok‑5. Prócz niego do lotu pre­ten­do­wali Walerij Bykowskij, Boris Wołynow i Jewgienij Chrunow. Ponieważ sta­tek jest bli­ski gór­nej gra­nicy dozwo­lo­nej masy, jed­nym z naj­waż­niej­szych kry­te­riów jest w tej sytu­acji waga kosmo­nauty. Bykowski wraz ze ska­fan­drem waży nie­spełna 91 kg, Wołynow i Leonow po 105.

Miesiąc póź­niej przy­go­to­wa­nia zostają zakoń­czone, 10 maja zapada decy­zja – w kosmos leci Bykowski dubluje go Wołynow, Leonow pozo­staje w rezer­wie. 14 czerwca lot Wostoka‑5 docho­dzi do skutku, dwa dni póź­niej na orbi­cie poja­wia się Wostok‑6 z Walentiną Tierieszkową na pokła­dzie. We wrze­śniu wszystko wska­zuje na to, że w kolej­nym Wostoku poleci kosmo­nauta, który spę­dzi na orbi­cie 8 dni, a póź­niej odbę­dzie się lot gru­powy dwóch stat­ków, z któ­rych każdy potrwa 10 dni.

Leonow wcho­dzi w skład dzie­wię­cio­oso­bo­wej grupy, któ­rej szko­le­nie roz­po­czyna się 23 wrze­śnia. Do końca roku plan lotów stat­ków i skład załóg kil­ka­krot­nie się zmie­nia, lecz Leonow za każ­dym razem jest w gru­pie. W stycz­niu Siergiej Korolow, szef cywil­nego pro­gramu kosmicz­nego szo­kuje wszyst­kich, pro­po­nu­jąc prze­bu­do­wa­nie Wostoków na statki trzy­miej­scowe. Po uzy­ska­niu popar­cia Chruszczowa, dotych­cza­sowe załogi zostają roz­for­mo­wane. 11 stycz­nia 1964 r. Leonow zostaje awan­so­wany do stop­nia majora, a 1 kwiet­nia roz­po­czyna przy­godę z pro­gra­mem „Woschod”. Wchodzi w skład grupy, która przy­go­to­wuje się do pierw­szego lotu trzy­oso­bo­wej załogi. Szkolenie do tej wyprawy obli­czo­nej na 8 – 10 dni, roz­po­czyna się 23 kwiet­nia.

21 maja szef wyszko­le­nia kosmo­nau­tów, gene­rał Kamanin, for­muje dwie załogi – w pierw­szej są Komarow, Bielajew i Leonow, w dru­giej Wołynow, Gorbatko i Chrunow. Jednak Korolow widzi sprawę ina­czej – w zało­dze mają zna­leźć się także cywile. Po ostrych star­ciach 29 maja osią­gnięty zostaje kom­pro­mis, tym razem wygrywa Korolow – w pierw­szym Woschodzie nie będzie miej­sca dla Leonowa. Ale w dru­gim?

Woschod

14 czerwca 1964 r. uka­zało się roz­po­rzą­dze­nie o reali­za­cji lotu z wyj­ściem czło­wieka w kosmos. W oddziale kosmo­nau­tów WWS nie­za­ję­tych innymi zada­niami było jedy­nie sied­miu – Bielajew, Gorbatko, Leonow, Chrunow, Bykowski, Popowicz i Titow. Jednak trzech ostat­nich, jako tych z odby­tymi lotami, posta­no­wiono do przy­go­to­wań nie zali­czać. W tej sytu­acji w lipcu 1964 r. roz­po­częto szko­le­nie do zada­nia „Wyjście” jedy­nie pierw­szej czwórki, przy czym pierw­szą dwójkę jako dowód­ców, a drugą jako wycho­dzą­cych. Jednak już 16 lipca przy­go­to­wa­nia prze­rwano, gdy oka­zało się, że lot odbę­dzie się dopiero w przy­szłym roku.

Po mie­sięcz­nym poby­cie kan­dy­da­tów w sana­to­rium, tre­ning został wzno­wiony 15 sierp­nia, a do grupy dołą­czyli Zaikin i Szonin. Trening był ciężki, gdyż nie ist­niał wów­czas symu­la­tor Woschoda i kosmo­nauci musieli korzy­stać ze statku, w któ­rym mieli wyko­nać lot, a który był wów­czas na eta­pie mon­tażu. Cały pro­ces wyj­ścia ze śluzy został prze­tre­no­wany w grud­niu w sta­nie nie­waż­ko­ści, wywo­ły­wa­nym na krótko pod­czas lotów para­bo­licz­nych w samo­lo­cie Tu-104. Leonow wyko­nał 12 takich lotów i jesz­cze sześć na samo­lo­cie Ił-18.

 Waldemar Zwierzchlejski
To jest skrócona wersja artykułu.

http://zbiam.pl/artyku%C5%82y/legenda-kosmonautyki-aleksiej-leonow-nie-zyje/
Tytuł: Odp: Lotnictwo Aviation International
Wiadomość wysłana przez: Orionid w Styczeń 27, 2020, 06:36
1/2020

Aktualności z kosmosu – Waldemar Zwierzchlejski

Debiut Starlinera
Waldemar Zwierzchlejski

(http://zbiam.pl/wp-content/uploads/2020/01/Atlas.jpg)

Po mar­co­wym pierw­szym locie orbi­tal­nym statku kosmicz­nego Crew Dragon firmy SpaceX, pod koniec roku przy­szła kolej na debiut kon­struk­cji kon­ku­renta w ramach pro­jektu NASA Commercial Crew Program – Starlinera firmy Boeing. Statek co prawda wypeł­nił dwa pod­sta­wowe zada­nia, czyli prze­trwał bez­za­ło­gowy lot orbi­talny, po czym bez­piecz­nie wylą­do­wał w wyzna­czo­nym miej­scu, jed­nak połą­cze­nie z Międzynarodową Stacją Kosmiczną nie zostało zre­ali­zo­wane.

Choć brzmi to nie­praw­do­po­dob­nie, oka­zało się, że inży­nie­ro­wie pro­gra­mi­ści kon­cernu-giganta chyba nie znają się na zegarku. Przynajmniej tak wynika z prze­biegu lotu OFT, który w wyniku nie­wy­chwy­co­nego pod­czas testo­wa­nia błędu o mało nie zakoń­czył się tuż po jego roz­po­czę­ciu wodo­wa­niem na Oceanie Indyjskim, a może nawet utratą statku. Ale po kolei.

Dwa statki dla NASA

Jedenaście lat temu NASA podała zało­że­nia dla statku kosmicz­nego, który miał umoż­li­wić stały dostęp do ISS na „ame­ry­kań­skich warun­kach” – start za pomocą ame­ry­kań­skiej rakiety i z ame­ry­kań­skiego tery­to­rium, powrót także na tery­to­rium Stanów Zjednoczonych, bądź na ich wodach przy­brzeż­nych. Warunki brze­gowe dla nowego statku były pro­ste – miał być przy­naj­mniej czte­ro­oso­bowy, posia­dać moż­li­wo­ści dostar­cza­nia i zwo­że­nia z powro­tem ładun­ków o masie co naj­mniej 500 kg, zapew­nić zało­dze nie­prze­rwany ratu­nek od chwili wej­ścia do kabiny do jej opusz­cze­nia przez 24 godziny na dobę przez okres nie krót­szy, niż 210 dni (sie­dem mie­sięcy) – to ostat­nie oczy­wi­ście przy­łą­czony do ISS. NASA nie narzu­cała fir­mom żad­nych roz­wią­zań, ani też żad­nych nie wyklu­czała. Tak w 2009 r. powstał trój­fa­zowy, kon­kur­sowy pro­gram doświad­czalny CCP (Commercial Crew Program). Ponieważ prze­bieg pro­gramu został szcze­gó­łowo opi­sany w arty­kule „Debiut nowego statku kosmicz­nego” (LAI, nr 4/2019), obec­nie przy­po­mnę jedy­nie go w czę­ści, doty­czą­cej pro­po­zy­cji Boeinga.

W fazie pierw­szej (Commercial Crew Development, lata 2010 – 2011) na nagrody prze­zna­czono zale­d­wie 50 mln USD, z czego Boeing otrzy­mał 18 milio­nów na budowę statku pod nazwą robo­czą CST-100. W dru­giej run­dzie (Commercial Crew Development Round 2, lata 2011 – 2012) z sumy łącz­nej 269,3 mln USD Boeing uzy­skał pier­wot­nie aż 92,3 miliona, a póź­niej jesz­cze dodat­kowo 20,6 miliona dola­rów. Podczas rundy trze­ciej (Commercial Crew inte­gra­ted Capability, lata 2012 – 2014) firma dostała 480 mln USD na kon­ty­nu­ację budowy statku. Od 2012 r., nie­za­leż­nie od bie­gną­cych pro­gra­mów, roz­po­częto kolejne rundy współ­za­wod­nic­twa, obej­mu­jące cer­ty­fi­ka­cję powsta­ją­cych stat­ków zgod­nie z wyma­ga­niami NASA.

W ramach Certification Products con­tracts (lata 2013 – 2014) Boeing uzy­skał około 10 mln USD, nato­miast naj­waż­niej­sza tran­sza tra­fiła do niego w ramach final­nego pro­gramu CCtCap (Commercial Crew Transportation Capability), reali­zo­wa­nego w latach 2014 – 2019. Boeing otrzy­mał 4,2 mld USD, a drugi zwy­cięzca – SpaceX – 2,6 miliarda dola­rów. Kwoty te obej­mo­wały dokoń­cze­nie budowy stat­ków, ich cer­ty­fi­ka­cję, loty bez­za­ło­gowe, a także zało­gowy lot testowy do Międzynarodowej Stacji Kosmicznej oraz 2 – 6 lotów regu­lar­nych. Zatem Boeing dostał od NASA na ten cel łącz­nie 4,8209 miliarda dola­rów. Zgodnie z warun­kami kon­traktu, przy­naj­mniej jeden z wybra­nych stat­ków – a więc CST-100 bądź Crew Dragon, powi­nien być gotów do pierw­szej regu­lar­nej misji naj­póź­niej w trze­cim kwar­tale 2017 r.

(http://zbiam.pl/wp-content/uploads/2020/01/Zespolenie-kabiny.jpg)
Zespolenie kabiny z modu­łem ser­wi­so­wym.

CST-100

Zacznijmy od nazwy. CST jest skró­tem od Crew Space Transportation, liczba 100 zaś, wbrew roz­po­wszech­nio­nej opi­nii, nie pocho­dzi od wyra­żo­nej w kilo­me­trach umow­nej gra­nicy, od któ­rej zaczyna się kosmos, tzw. linii Kármána. Jest to po pro­stu numer nadany pro­jek­towi, nie­ma­jący odnie­sie­nia do cze­go­kol­wiek. Ponieważ nazwa była mało chwy­tliwa, 4 wrze­śnia 2015 r. Boeing poin­for­mo­wał o nada­niu stat­kowi ofi­cjal­nej nazwy CST-100 Starliner, z cza­sem pozo­sta­jąc tylko przy jej dru­gim czło­nie. Zgodnie z defi­ni­cją, Starliner to zało­gowy sta­tek kosmiczny z kabiną wie­lo­krot­nego (do 10 razy) użytku, prze­zna­czony do ope­ro­wa­nia na niskiej orbi­cie oko­ło­ziem­skiej. Jego głów­nym zada­niem będzie dostar­cza­nie i wymiana sta­łych załóg Międzynarodowej Stacji Kosmicznej oraz poten­cjal­nie innych sta­cji, np. pla­no­wa­nych przez firmą Bigelow. Może pomie­ścić w swym wnę­trzu do sied­miu osób.

Składa się z dwóch pod­sta­wo­wych ele­men­tów – modułu zało­go­wego (Crew Module, CM) i modułu ser­wi­so­wego (Service Module, SM). Moduł zało­gowy ma kształt ścię­tego u wierz­chołka stożka, jego śred­nica wynosi 4,56 m, wyso­kość zaś około 2,2 m (te i następne dane są przy­bli­żone, gdyż firma, jak dotąd, nie udo­stęp­niła dokład­nej spe­cy­fi­ka­cji statku), a obję­tość her­me­ty­zo­wana 11 m³. Moduł ser­wi­sowy w kształ­cie niskiego walca ma iden­tyczną śred­nicę, nato­miast jego wyso­kość wynosi około 2,5 m. Podczas startu szczyt statku jest chro­niony przez pokrywę star­tową o wyso­ko­ści około 30 cm i śred­nicy o pod­stawy 1,7 m. Jej masa wynosi około 100 kg, zostaje ona odrzu­cona przed zapło­nem sil­nika dru­giego stop­nia rakiety nośnej.

Wokół gór­nej czę­ści kabiny została umiesz­czona osłona ter­miczna w kształ­cie koł­nie­rza, przy­kry­wa­ją­cego deli­katne ele­menty kon­struk­cji, głów­nie węzeł połą­cze­niowy oraz spa­do­chrony (sta­tek ląduje na trzech cza­szach). Ma ona masę 150 kg. Węzeł cumow­ni­czy NDS/iLIDS, umoż­li­wia auto­ma­tyczne bądź ręczne cumo­wa­nie do jed­nego z węzłów ISS, wypo­sa­żo­nych w adap­ter IDA (International Docking Adapter). Adaptery IDA umiesz­czone są na łącz­ni­kach PMA‑2 i PMA‑3 (Pressurized Mating Adapter), przy­twier­dzo­nych do modułu Harmony (Node 2) sta­cji. Na spo­dzie kabiny umiesz­czono dolną osłonę ter­miczną w postaci tar­czy o masie 750 kg. Pomiędzy nimi umiesz­czono cztery nadmu­chi­wane mie­szanką azo­towo-tle­nową poduszki amor­ty­za­cyjne. Kabina jest wypo­sa­żona w sil­niczki orien­ta­cji, napę­dzane hydra­zyną (90 kg).

Sucha masa kabiny bez ładunku i załogi wynosi około 6,4 t, mak­sy­malna star­towa około 8,3 t, a mak­sy­malna po lądo­wa­niu około 7,2 t. Moduł ser­wi­sowy ma suchą masę około 3,3 t i mie­ści w sobie około 2,3 t mate­ria­łów pęd­nych (hiper­go­licz­nej mie­szanki mono­me­ty­lo­hy­dra­zyna i czte­ro­tlenku azotu). Napędzają one 20 sil­ni­ków manew­ro­wych OMAC o ciągu 6 kN każdy, cztery sil­niki prze­rwa­nia startu LAE (Launch Abort Engine, będące pochodną sil­ni­ków RS-88) o ciągu 176,6 kN każdy, a także 28 sil­nicz­ków sys­temu orien­ta­cji RCS. Na jego spo­dzie umiesz­czono panele solarne, gene­ru­jące ponad 2,9 kW ener­gii elek­trycz­nej. Łączna dłu­gość statku wynosi 5,03 m a masa pod­czas pierw­szego startu była rzędu 13,9 t.

Ponieważ śred­nica statku prze­wyż­sza śred­nicę dru­giego stop­nia rakiety nośnej, w celu zapo­bie­że­nia powsta­niu nie­bez­piecz­nie dużych sił aero­dy­na­micz­nych, wokół gór­nego adap­tera zamon­to­wano pier­ście­niową osłonę o śred­nicy 4,56 m i wyso­ko­ści 1,8 m. Osłona o masie około jed­nej tony zostaje podzie­lona na dwie czę­ści i odrzu­cona krótko po uru­cho­mie­niu sil­nika dru­giego stop­nia. Statek jest budo­wany i ser­wi­so­wany w wyna­ję­tej w 2011 r. od NASA hali Commercial Crew and Cargo Processing Facility (C3PF), daw­nej OPF‑3 słu­żą­cej do obsługi orbi­te­rów pro­gramu STS, zlo­ka­li­zo­wa­nej w Centrum Kosmicznym im. Kennedy’ego (KSC).

Centrum kon­troli misji Starlinera mie­ści się w jed­nym z pomiesz­czeń w budynku Ośrodka Kontroli Misji (MCC), zlo­ka­li­zo­wa­nej w Centrum Kosmicznym im. Johnsona (JSC). Statek ma żywot­ność 60 godzin w locie auto­no­micz­nym lub 210 dni (sie­dem mie­sięcy) w sta­nie hiber­na­cji w skła­dzie ISS. Podstawową rakietą nośną Starlinera jest ofe­ro­wany przez United Launch Alliance (ULA) Atlas‑5 w wer­sji N22, czyli bez osłony star­to­wej, z dwiema rakie­tami pomoc­ni­czymi AJ-60A i z podwójną jed­nostką napę­dową RL-10A‑4 – 2 w dru­gim stop­niu DEC (Dual Engine Centaur). Rakieta ta może star­to­wać z kom­pleksu SLC-41 na Cape Canaveral. W przy­szło­ści zosta­nie ona zastą­piona rakietą Vulcan, co unie­za­leżni ULA od sto­so­wa­nia w pierw­szym stop­niu rosyj­skich sil­ni­ków RD-180. W szcze­gól­nych wypad­kach, gdyby Atlas był z jakichś przy­czyn nie­do­stępny, Starlinera mógłby wyno­sić Falcon‑9 bądź Delta-4H.

Podczas startu mak­sy­malne prze­cią­że­nie w żad­nej fazie lotu nie prze­kra­cza g+3,5. Wyprodukowane zostały trzy egzem­pla­rze kabiny, ozna­czone SV‑1, SV‑2 i SV‑3. Pierwszy z nich został użyty pod­czas PAT, trzeci został prze­zna­czony na potrzeby bez­za­ło­go­wej misji demon­stra­cyj­nej (Orbital Flight Test, OFT), drugi zaś jest przy­go­to­wy­wany dla zało­go­wej misji demon­stra­cyj­nej (Crew Flight Test, CFT). Podstawowym miej­scem lądo­wa­nia Starlinera jest White Sands Missile Range (Nowy Meksyk), zapa­sowe to Dugway Proving Ground (Utah), Wilcox Playa (Arizona) i Edwards AFB (Kalifornia).

To jest skrócona wersja artykułu.
http://zbiam.pl/artyku%C5%82y/debiut-starlinera/
Tytuł: Odp: Lotnictwo Aviation International
Wiadomość wysłana przez: Orionid w Luty 17, 2020, 16:00
2/2020

Aktualności z kosmosu – Waldemar Zwierzchlejski

Inwazja na Marsa
Waldemar Zwierzchlejski  Leszek A. Wieliczko

(http://zbiam.pl/wp-content/uploads/2020/02/smiglowiec.jpg)
Śmigłowiec misji NASA Mars 2020.

Pod koniec lipca lub na początku sierp­nia ma dojść do czte­rech star­tów rakiet, z któ­rych każda ma wynieść ku Marsowi sondę kosmiczną. Takie zagęsz­cze­nie nie jest niczym dziw­nym, w lotach ku innym pla­ne­tom Układu Słonecznego ist­nieją warun­ko­wane mecha­niką nie­bie­ską okna star­towe. Są to okresy czasu, w któ­rych z jed­nej strony wzlot nie wymaga zbyt wiel­kiego nakładu ener­gii, a co za tym idzie więk­szej rakiety, z dru­giej zaś, pod­czas przy­lotu, pręd­kość jest na tyle niska, by hamo­wa­nie atmos­fe­ryczne nie było poza wytrzy­ma­ło­ścią samej sondy.

W skład „floty inwa­zyj­nej” wejdą ame­ry­kań­ski łazik i śmi­gło­wiec, chiń­ski orbi­ter i łazik, rosyj­ski lądow­nik i euro­pej­ski łazik oraz wynie­siony japoń­ską rakietą nośną orbi­ter ze Zjednoczonych Emiratów Arabskich.

NASA Mars 2020

Najnowszy ame­ry­kań­ski łazik wystę­puje na razie pod nazwą pro­jektu, ogło­szo­nego w grud­niu 2012 r. Jego rze­czy­wi­sta nazwa zosta­nie wybrana w marcu spo­śród pro­po­zy­cji, zgła­sza­nych w ostat­nich mie­sią­cach przez uczniów szkół ze Stanów Zjednoczonych. Do finału zostały zakwa­li­fi­ko­wane nastę­pu­jące nazwy: Endurance, Tenacity, Promise, Perseverance, Vision, Clarity, Ingenuity, Fortitude i Courage. Ogólna kon­cep­cja będzie oparta na funk­cjo­nu­ją­cym na Marsie od sierp­nia 2012 r. łaziku Curiosity.

Przy tych samych wymia­rach: dłu­gość (nie uwzględ­nia­jąc mani­pu­la­tora) – 3,00 m, sze­ro­kość – 2,77 m, wyso­kość (wraz z masz­tem i kame­rami) – 2,13 m, jest od niego cięż­szy o 151 kg i waży 1050 kg. System napędu został wzmoc­niony w sto­sunku do Curiosity, śred­nica kół wynosi 0,525 m. Maksymalna pręd­kość łazika wynosi 4 cm/s. Łazik jest napę­dzany z dwóch gene­ra­to­rów radio­izo­to­po­wych typu MMRTG o masie 45 kg, zawie­ra­ją­cych 4,8 kg plu­tonu-238. Wydzielające się z jego roz­padu cie­pło jest zamie­niane na ener­gię elek­tryczną (2,7 kWh/sol). Maksymalny czas pracy gene­ra­tora wynosi 14 lat, a samego łazika mini­mum rok mar­sjań­ski, czyli dwa lata ziem­skie. Centralną jed­nostką kom­pu­te­rową pojazdu jest zdu­blo­wany pro­ce­sor RAD 750 o czę­sto­tli­wo­ści tak­to­wa­nia 200 MHz z pamię­cią ROM 256 kB, RAM 256 MB i dodat­kową pamię­cią flash 2 GB. Do pla­no­wa­nia ruchu służy obraz uzy­ski­wany z 23 kamer (Curiosity miał ich dwa­na­ście), w więk­szo­ści dają­cych obraz w kolo­rze. Siedem z nich będzie użyte pod­czas lądow­nia, kolejne sie­dem do badań nauko­wych, a dzie­więć będzie miało prze­zna­cze­nie inży­nie­ryjne.

Do bez­po­śred­niej łącz­no­ści z Ziemią służy 15-watowy nadaj­nik i dwie anteny pasma X (kilka kbps), jed­nak pod­sta­wową metodą trans­mi­sji danych jest ich prze­kaz w zakre­sie UKF poprzez orbi­tery Mars Odyssey (0,25 Mbps) lub Mars Reconnaissance Orbiter (2 Mbps). Ponieważ pro­gram naukowy misji jest nieco inny, zmie­niło się też wypo­sa­że­nie naukowe. Obecnie w skład apa­ra­tury nauko­wej pojazdu wcho­dzą nastę­pu­jące instru­menty:

MastCam‑Z: kamera do wie­lo­spek­tral­nej ste­reo­fo­to­gra­fii oraz fil­mo­wa­nia z wysoką roz­dziel­czo­ścią do 10 obra­zów na sekundę, wypo­sa­żona w zoom 3,6:1.

SuperCam: urzą­dze­nie do zdal­nej detek­cji składu che­micz­nego i bio­che­micz­nego oraz mikro­fo­to­gra­fii powierzchni pró­bek pod­da­nych dzia­ła­niu dwóch wią­zek lase­ro­wych z odle­gło­ści do 7 (czer­wony) i 12 metrów (zie­lony).

PIXL (Planetary Instrument for X‑Ray Lithochemistry): rent­ge­now­ski spek­tro­metr flu­ore­scen­cyjny do pre­cy­zyj­nego usta­la­nia składu che­micz­nego powierzchni.

RIMFAX (Radar Imager for Mars sub­sur­face expe­ri­ment): radar pod­po­wierzch­niowy do wykry­wa­nia skał, mete­ory­tów i lodu wod­nego do głę­bo­ko­ści 10 m.

MEDA (Mars Environmental Dynamics Analyzer): zestaw sen­so­rów do pomiaru tem­pe­ra­tury, pręd­ko­ści i kie­runku wia­tru, ciśnie­nia, wil­got­no­ści, pro­mie­nio­wa­nia oraz kształtu i wiel­ko­ści czą­ste­czek pyłu.

MOXIE (Mars Oxygen ISRU Experiment): eks­pe­ry­ment pole­ga­jący na wytwa­rza­niu tlenu z atmos­fe­rycz­nego dwu­tlenku węgla.

SHERLOC (Scanning Habitable Environments with Raman and Luminescence for Organics and Chemicals): spek­tro­metr ultra­fio­letu do pre­cy­zyj­nego usta­la­nia składu mine­ra­lo­gicz­nego i wykry­wa­nia sub­stan­cji orga­nicz­nych.

Dwa mikro­fony prze­ka­zu­jące dźwięk pod­czas lądo­wa­nia, wier­ce­nia i zbie­ra­nia pró­bek.

Dodatkowym ładun­kiem będzie MHS (Mars Helicopter Scout). To nie­wielki, napę­dzany ener­gią sło­neczną śmi­gło­wiec o masie 1,8 kg do testo­wa­nia sta­bil­no­ści lotu i usta­la­nia opty­mal­nej drogi dla łazika. Jego jedy­nym wypo­sa­że­niem będą kamery. Podczas testów, w ciągu 30 soli powi­nien wyko­nać do pię­ciu lotów nie dłuż­szych, niż 3 minuty każdy.

Podstawowym celem misji łazika będą bada­nia astro­bio­lo­giczne – zba­da­nie, czy w prze­szło­ści śro­do­wi­sko mar­sjań­skie mogło być przy­ja­zne dla jakichś form życia, a także poszu­ki­wa­nie ich ewen­tu­al­nych śla­dów. Dodatkowo zosta­nie pobra­nych 20 do 30 pró­bek gruntu, które zostaną zamknięte w spe­cjal­nych kon­te­ne­rach i roz­miesz­czone wzdłuż trasy.
 W przy­padku reali­za­cji ame­ry­kań­sko-euro­pej­skiego pro­jektu spro­wa­dze­nia na Ziemię pró­bek z Marsa, sta­no­wi­łyby one cel dla spe­cjal­nego pojazdu, który by je zebrał i dostar­czył do statku, który z kolei dostar­czyłby go na naszą pla­netę.

Start sondy zosta­nie prze­pro­wa­dzony w oknie star­to­wym 17 lipca do 5 sierp­nia. Rakieta Atlas‑5 w wer­sji 541 wystar­tuje z kom­pleksu SLC-41 na Cape Canaveral. Lądownie ma się odbyć 18 lutego 2021 r. na tere­nie Syrtis Major w kra­te­rze Jezero, który kie­dyś był zbior­ni­kiem wod­nym. Technika lądo­wa­nia będzie iden­tyczna, jak przy misji Curiosity, użyty zosta­nie sys­tem SkyCrane, w któ­rym łazik jest umiesz­czony nie wewnątrz lądow­nika, lecz jest pod­wie­szony pod nim.

Mars Global Remote Sensing Orbiter and Small Rover

Pod tą przy­długą nazwą (glo­balny orbi­ter tele­de­tek­cyjny Marsa i mały łazik) kryje się pierw­sza chiń­ska sonda Marsa. Jej ofi­cjalna nazwa ma być podana wkrótce, na razie znamy osiem nazw zapro­po­no­wa­nych w gło­so­wa­niu. Są to: Fenghuang (feniks), Tianwen (badacz nieba), Huoxing (Mars), Tenglong (lecący smok), Qilin (jed­no­ro­żec), Zhuque (dzi­wo­nia), Zhuimeng (podą­żać za marze­niami) i Fengxiang (lecący feniks). Nieoficjalnie używa się nazwy Huoxing‑1 (HX‑1).

W stycz­niu 2016 r. Chiny ofi­cjal­nie poin­for­mo­wały, że zamie­rzają w 2020 r. wysłać na Marsa sondę. Miała się ona skła­dać z orbi­tera oraz lądow­nika, który miał dostar­czyć na powierzch­nię pojazd samo­bieżny. To bar­dzo ambitny plan, jak na roz­po­czę­cie badań Czerwonej Planety, jed­nak Chiny już kil­ka­krot­nie udo­wod­niły na przy­kła­dzie Księżyca, że potra­fią kon­stru­ować sondy kosmiczne.

Na temat sondy znane są jedy­nie pod­sta­wowe infor­ma­cje. Cała kon­struk­cja ma mieć masę 5 t, z czego na orbi­ter, peł­niący jed­no­cze­śnie rolę modułu prze­lo­to­wego, przy­pad­nie 3175 kg, a na łazik 240 kg. Ma on mieć wymiary 2,0×1,65×0,8 m. Pozostałe 1585 kg przy­pada na lądow­nik, który po wtar­gnię­ciu w atmos­ferę będzie hamo­wać począt­kowo aero­dy­na­micz­nie, póź­niej roz­łoży spa­do­chron super­so­niczny, a koń­co­wej fazie uru­chomi sil­nik hamu­jący o ciągu 7,5 kN, by w końcu osiąść na poduszce amor­ty­zu­ją­cej przy­zie­mie­nie.

Aparatura badaw­cza orbi­tera skła­dać się będzie z sze­ściu instru­men­tów: kamery śred­niej roz­dziel­czo­ści (100 m/pix), kamery wyso­kiej roz­dziel­czo­ści (0,5 m/pix), radaru pod­po­wierzch­nio­wego, spek­tro­grafu mine­ra­lo­gicz­nego, magne­to­me­tru oraz ana­li­za­tora czą­stek. Także na pokła­dzie łazika znaj­dzie się sześć instru­men­tów nauko­wych: kamera mul­ti­spek­tralna, radar pod­po­wierzch­niowy, ana­li­za­tor che­miczny gruntu, magne­to­metr, zestaw urzą­dzeń mete­oro­lo­gicz­nych oraz kamery topo­gra­ficzna i nawi­ga­cyjne.

Start zosta­nie prze­pro­wa­dzony w oknie star­to­wym 23 lipca do 5 sierp­nia. Rakieta CZ‑5 wystar­tuje z kom­pleksu LC101 kosmo­dromu Wenchang. Wejście na orbitę Marsa ma zostać prze­pro­wa­dzone w dniach 11 – 24 lutego 2021 roku, a samo lądo­wa­nie 23 kwiet­nia 2021. Miejsce lądo­wa­nia zosta­nie wybrane spo­śród dwóch loka­li­za­cji, obie miesz­czą się na obsza­rze Utopia Planitia. Elipsy lądo­wa­nia maja roz­miary 100×40 km. Planowany okres żywot­no­ści orbi­tera to jeden rok, a łazika 90 soli.

To jest skrócona wersja artykułu.
http://zbiam.pl/artyku%C5%82y/inwazja-na-marsa/

http://zbiam.pl/artyku%C5%82y/lotnictwo-aviation-international-22020/
Tytuł: Odp: Lotnictwo Aviation International
Wiadomość wysłana przez: Orionid w Luty 17, 2020, 16:01
Powstało zamieszanie dotyczące autora powyższego artykułu
Tytuł: Odp: Lotnictwo Aviation International
Wiadomość wysłana przez: Orionid w Marzec 21, 2020, 00:26
3/2020

Aktualności z kosmosu – Waldemar Zwierzchlejski

Co pisz­czy w Układzie Słonecznym?
Waldemar Zwierzchlejski
 
(http://zbiam.pl/wp-content/uploads/2020/03/Jowisz.jpg)

Przed czte­rema laty, w arty­kule pod iden­tycz­nym tytu­łem, zamie­ści­łem zesta­wie­nie i krótki opis misji wszyst­kich sond kosmicz­nych, które funk­cjo­no­wały na i w pobliżu pla­net i innych ciał naszego układu w latach 2014 – 15. Sondy podzie­li­łem w zależ­no­ści od celu, który miały, bądź mają zba­dać. Dodatkowo w zesta­wie­niu umie­ści­łem plany badań Układu Słonecznego na naj­bliż­sze lata. Pora zatem na przed­sta­wie­nie zmian, jakie zaszły w tym okre­sie oraz wery­fi­ka­cję zamie­rzeń.

Księżyc

Od końca czerwca 2009 r. naszego natu­ral­nego sate­litę obiega ame­ry­kań­ski LRO (Lunar Reconnaissance Orbiter). Od paź­dzier­niku 2012 r. misja sondy, pole­ga­jąca na two­rze­niu pro­fili wyso­ko­ścio­wych powierzchni, pomia­rach radia­cji oraz poszu­ki­wa­niu śla­dów wody, co dwa lata jest prze­dłu­żona o kolejne dwa lata, to już czwarte roz­sze­rze­nie. Od maja 2018 r. sonda funk­cjo­nuje bez plat­formy iner­cyj­nej, któ­rej żywot­ność dobiega końca (obli­czona była na jeden rok) i zostaje uru­cha­miana jedy­nie w koniecz­nych wypad­kach, np. pod­czas zaćmień. W ubie­głym roku LRO uzy­skało foto­gra­fie pozo­sta­ło­ści po roz­bi­ciu dwóch nie­do­szłych lądow­ni­ków – izra­el­skiego i indyj­skiego, co pozwo­liło jed­no­znacz­nie potwier­dzić ich kata­strofy.

We lutym 2017 r. zakoń­czyła się druga prze­dłu­żona misja dwóch prób­ni­ków pro­gramu ARTEMIS (Acceleration, Reconnection and Turbulence, and Electrodynamic of Moon’s Interaction with the Sun) i roz­po­częła kolejna. Próbniki ozna­czone P1 i P2 badają Księżyc i wpływ wia­tru sło­necz­nego na jego oko­licę. Obecnie przy ich pomocy jest two­rzona trój­wy­mia­rowa mapa szcząt­ko­wego pola magne­tycz­nego Srebrnego Globu. Sondy wystar­to­wały z Ziemi w lutym 2007 r.

W szcząt­ko­wym stop­niu trwa misja pierw­szego chiń­skiego lądow­nika księ­ży­co­wego Chang’e‑3 (CE‑3). Po lądo­wa­niu w grud­niu 2013 r. zje­chał z niego łazik Yutu. W stycz­niu 2014 r. napęd Yutu uległ uszko­dze­niu, prze­sy­łał on dane tele­me­tryczne do połowy 2016 r. Prawdopodobnie nadal funk­cjo­nuje kamera ultra­fio­le­towa lądow­nika, który okre­sowo prze­syła z niej wyniki badań – ostatni ofi­cjalny raport pocho­dzi z lipca 2018 r.

Nadal okrąża Księżyc inny chiń­ski prób­nik, nazwany Chang’e‑5 T1. Niektóre źró­dła podają, że okre­sowo nawią­zuje on łącz­ność z kon­trolą misji, jed­nak nie ma ofi­cjal­nego potwier­dze­nia tego faktu.
Od maja 2018 r. na orbi­cie wokół punktu libra­cyj­nego L2 układu Ziemia-Księżyc znaj­duje się sate­lita retrans­mi­syjny dla misji Chang’e‑4. Wraz z nim wystar­to­wały dwa mikro­sa­te­lity Longjiang, z któ­rych pierw­szy uległ awa­rii krótko po star­cie, drugi zaś wszedł na orbitę wokół Księżyca i funk­cjo­no­wał na niej aż do upadku na jego powierzch­nię 31 lipca ubie­głego roku. Badał on emi­sję radiową nieba w zakre­sie 1 – 30 MHz, która nie może być obser­wo­wana z Ziemi, ze względu na obec­ność jonos­fery.

3 grud­nia 2019 r. na odwró­co­nej od Ziemi czę­ści Księżyca, w rejo­nie kra­teru von Kármán, wylą­do­wała sonda Chang’e‑4 z łazi­kiem Yutu‑2 – było to pierw­sze w histo­rii lądo­wa­nie na tej pół­kuli. Lądownik i łazik są pra­wie iden­tyczne z tymi z misji CE‑3. Oba funk­cjo­nują do chwili obec­nej, Yutu‑2 prze­był do końca pięt­na­stego dnia księ­ży­co­wego, co nastą­piło na początku marca bie­żą­cego roku dystans 400 m. Wykonał w tym cza­sie wiele pomia­rów powierzchni, w tym son­do­wa­nie rada­rowe do głę­bo­ko­ści 40 m.

W lutym ubie­głego roku został wystrze­lony izra­el­ski lądow­nik księ­ży­cowy Beresheet, który 11 kwiet­nia roz­bił się w ostat­niej fazie lądo­wa­nia z powodu błędu w opro­gra­mo­wa­niu. Podobny los spo­tkał 6 wrze­śnia indyj­ski lądow­nik Vikram. Na szczę­ście orbi­ter Chandrayaan‑2, który dostar­czył go w pobliże naszego natu­ral­nego sate­lity, okrąża go i bada z wyso­ko­ści nieco ponad 100 km.
Jakie są dal­sze plany badań Księżyca? W końcu tego roku ma być wyko­nana misja Chang’e‑5, któ­rej zada­niem będzie przy­wie­zie­nie dwu­ki­lo­gra­mo­wej próbki gruntu. Misja została opóź­niona o bli­sko trzy lata z powodu awa­rii rakiety nośnej CZ‑5 w 2017 r. W pierw­szej poło­wie 2021 r. Chandrayaan‑3 ma spró­bo­wać umie­ścić na powierzchni Księżyca dru­giego Vikrama, a w dru­giej rosyj­ski lądow­nik Łuna-25 ma osiąść w pobliżu połu­dnio­wego bie­guna. W tym cza­sie mogą też w kie­runku Księżyca podą­żać roz­liczne demon­stra­tory pro­jektu Artemis, jed­nak pro­gram notuje znaczne opóź­nie­nia i ter­miny te mogą być nie­do­trzy­mane.


(http://zbiam.pl/wp-content/uploads/2020/03/sonda-LRO.jpg)
Sonda LRO na orbi­cie Księżyca.

Słońce

Z dwóch sond pro­gramu STEREO (Solar Terrestrial Relations Observatory), wystrze­lo­nych pod koniec 2006 r., nadal funk­cjo­nuje STEREO‑A.

W sierp­niu 2018 r. roz­po­częła się misja ame­ry­kań­skiego prób­nika Słońca Parker Solar Probe, zna­nego wcze­śniej pod nazwą Solar Probe +. Począwszy od listo­pada 2018 r. roz­po­częła ona serię 24 zbli­żeń do Słońca, z któ­rych ostat­nie będzie na odle­głość zale­d­wie 6,28 mln km. W rejo­nach tych sonda badać będzie powsta­wa­nie, struk­turę i dyna­mikę pól magne­tycz­nych, wia­tru sło­necz­nego i czą­stek o wyso­kiej ener­gii.

Podobne zada­nia, choć wyko­ny­wane z więk­szej odle­gło­ści (43 mln km), ma euro­pej­ska sonda SolO (Solar Orbiter), do startu któ­rej doszło z wyno­szą­cym 2,5 roku opóź­nie­niem w lutym bie­żą­cego roku. W odróż­nie­niu od poprzed­niczki, będzie ona obra­zo­wać także rejony pod­bie­gu­nowe naszej gwiazdy dzien­nej.


Merkury

Z trzy­let­nim opóź­nie­niem doszło do startu euro­pej­sko-japoń­skiej sondy Bepi-Colombo. Wystartowała ona w paź­dzier­niku 2018 r. Po serii dzie­wię­ciu manew­rów gra­wi­ta­cyj­nych przy Ziemi, Wenus i Merkurym, w 2025 r. ma umie­ścić na róż­nych orbi­tach pierw­szej pla­nety układu dwa nie­za­leżne sate­lity – zbu­do­wany przez ESA Mercury Planetary Orbiter oraz nale­żący do JAXA Mercury Magnetospheric Satellite. Przez dwa lata będą one kom­plek­sowo badać wnę­trze, powierzch­nię oraz magne­tos­ferę pla­nety.

Wenus

Japońska sonda Akatsuki (Venus Climate Orbiter) bada od grud­nia 2015 r. dyna­mikę atmos­fery pla­nety, a zwłasz­cza jej gór­nych warstw, śle­dzić będzie także ewen­tu­alną aktyw­ność wul­ka­niczną i wyła­do­wa­nia atmos­fe­ryczne.

W lutym bie­żą­cego roku NASA wybrała w ramach pro­gramu Discovery cztery misje, z któ­rych zostaną zre­ali­zo­wane dwie – decy­zja zapad­nie w przy­szłym roku. Wśród pro­po­zy­cji są dwie, któ­rych celem jest Wenus. Są to DAVINCI+ (Deep Atmosphere Venus Investigation of Noble gases, Chemistry, and Imaging Plus) oraz VERITAS (Venus Emissivity, Radio Science, InSAR, Topography, and Spectroscopy). Pierwsza mia­łaby się skła­dać z orbi­tera, ana­li­zu­ją­cego skład mine­ra­lo­giczny powierzchni oraz opa­da­ją­cej na spa­do­chro­nie sondy, bada­ją­cej para­me­try atmos­fery oraz obra­zu­ją­cej powierzch­nię pla­nety. Druga ma wyko­rzy­stać radar SAR do trój­wy­mia­ro­wego zobra­zo­wa­nia powierzchni pla­nety, a także zma­po­wać jej emi­sję w pod­czer­wieni.


Mars

Flotylla aż ośmiu sond bada w ostat­nich latach Marsa. Ponad 14 lat teren Meridiani Planum prze­mie­rzał łazik Opportunity. Pojazd o zakła­da­nej żywot­no­ści trzech mie­sięcy i prze­biegu nie­spełna kilo­me­tra prze­mie­rzył ponad 45 km, prze­je­cha­nych w suro­wym mar­sjań­skim kli­ma­cie. Pokonany został przez potężną burzę pyłową, która spo­wiła łazik 4 czerwca 2018 r., odci­na­jąc dopływ świa­tła sło­necz­nego, zasi­la­ją­cego ogniwa foto­wol­ta­iczne. Sześć dni póź­niej z Marsa ode­brano ostat­nie sygnały z łazika, w 5111 solu jego pracy. Do lutego 2019 r. wyko­nano ponad tysiąc prób nawią­za­nia łącz­no­ści, zanim misje ofi­cjal­nie uznano za zakoń­czoną.

Od sierp­nia 2012 r. na Czerwonej Planecie funk­cjo­nuje łazik Curiosity, który wylą­do­wał w kra­te­rze Gale i obec­nie podąża w kie­runku Mount Sharp. Łazik prze­był, jak dotąd, 25 km. Pojazd kom­plek­sowo bada mijany teren, wyko­nu­jąc ana­lizy skał i atmos­fery oraz doku­men­tu­jąc prze­bytą trasę tysią­cami zdjęć. Uzyskane dane pozwo­liły m. in. bez­spor­nie potwier­dzić, że w zamierz­chłych epo­kach na powierzchni Marsa utrzy­my­wały się przez długi czas duże zbior­niki i cieki wodne. Misja łazika jest sys­te­ma­tycz­nie prze­dłu­żana o dwa lata.

Z dwu­let­nim opóź­nie­niem na Marsie zna­lazł się ame­ry­kań­ski InSight (Interior Exploration using Seismic Investigations, Geodesy and Heat Transport), lądow­nik oparty na plat­for­mie Phoenix, któ­rego zada­niami jest usta­le­nie roz­mia­rów, składu i stanu fizycz­nego jądra, miąż­szo­ści i struk­tury sko­rupy, składu i struk­tury płasz­cza, stanu ciepl­nego wnę­trza, wiel­ko­ści, czę­sto­tli­wo­ści i dys­try­bu­cji geo­gra­ficz­nej aktyw­no­ści sej­smicz­nej oraz pomiar czę­sto­tli­wo­ści upad­ków mete­ory­tów. Po lądo­wa­niu w listo­pa­dzie 2018 r. sonda roz­sta­wiła na powierzchni sej­smo­metr, który wykrył, że we wnę­trzu pla­nety nadal toczą się pro­cesy tek­to­niczne oraz sondę cieplną, która miała się wgryźć na 5 m w głąb gruntu. Niestety trwa­jące już ponad rok próby wbi­cia sondy, jak dotąd nie przy­nio­sły rezul­tatu – po osią­gnię­ciu głę­bo­ko­ści 30 cm wbi­jak wyska­kuje na powierzch­nię.

ExoMars-2016, euro­pej­sko-rosyj­ska sonda TGO (Trace Gas Orbiter) prze­zna­czona do bada­nia dys­try­bu­cji metanu w atmos­fe­rze Marsa i prze­kazu danych z orbity i powierzchni oraz euro­pej­ski demon­stra­tor lądo­wa­nia EDM Schiaparelli ze sta­cją mete­oro­lo­giczną, który miał być osa­dzony na powierzchni, wystar­to­wały w marcu 2016 r. 19 paź­dzier­nika TGO weszła na orbitę, ale lądow­nik roz­bił się o powierzch­nię. Powodem kata­strofy była zbyt duża pręd­kość rota­cji lądow­nika po otwar­ciu spa­do­chronu, która spo­wo­do­wała błędne okre­śle­nie wyso­ko­ści przez sys­tem kon­troli i przed­wcze­sne wyłą­cze­nie sil­ni­ków.

Prócz wspo­mnia­nego TGO, z orbity Marsa pod­gląda go pięć sate­li­tów. Pierwszym jest ame­ry­kań­ski 2001 Mars Odyssey, któ­rego misja pomału dobiega końca, ze względu na wyczer­pu­jące się zapasy paliwa. Już kil­ka­krot­nie prze­dłu­żony został lot euro­pej­skiego Mars Express, dla któ­rej rów­nież jedy­nym kry­te­rium zakoń­cze­nia funk­cjo­no­wa­nia będzie zapas paliwa. Sonda działa bez uwag, podob­nie jak i ame­ry­kań­ski MRO (Mars Reconnaissance Orbiter), który ma zapew­nioną obsługę nie kró­cej, niż do końca 2025 r.

Amerykańska sonda MAVEN (Mars Atmosphere and Volatile Evolution), działa na orbi­cie pla­nety od 2014 r. Jej zada­nie to bada­nie atmos­fery i jonos­fery Czerwonej Planety. Marsa okrąża od 2014 r. także pierw­sza indyj­ska sonda mię­dzy­pla­ne­tarna MOM (Mars Orbiter Mission). Jest to głów­nie misja tech­no­lo­giczna, apa­ra­tura naukowa sondy jest sto­sun­kowo pro­sta i o nie­wiel­kiej roz­dziel­czo­ści, nie­mniej sonda spra­wuje się dobrze i jej pier­wot­nie pół­roczna misja została naj­pierw wydłu­żona o kolejne pół­ro­cze, po upły­nię­ciu zaś tego czasu – bez­ter­mi­nowo.

Latem bie­żą­cego roku w stronę Marsa ma udać się flo­tylla czte­rech sond – ame­ry­kań­ski łazik i śmi­gło­wiec, chiń­ski orbi­ter i łazik, rosyj­ski lądow­nik i euro­pej­ski łazik (ter­min startu jest zagro­żony z powodu pro­ble­mów ze spa­do­chro­nem) oraz orbi­ter ze Zjednoczonych Emiratów Arabskich.


Drobne ciała Układu Słonecznego

Sonda ESA Rosetta badała kometę Czuriumow-Gierasimienko do końca wrze­śnia 2016 r. Krótko przed upad­kiem na powierzch­nię odna­la­zła zagu­biony lądow­nik Philae, który pechowo osiadł we wnęce skal­nej.

Amerykańska sonda Dawn badała pla­netę kar­ło­watą Ceres aż do wyczer­pa­nia paliwa, co nastą­piło z koń­cem paź­dzier­nika 2018 r. Japoński prób­nik Hayabusa‑2 dole­ciał do pla­netki Ryugu w czerwcu 2018 r. Jej pobyt w jej rejo­nie zakoń­czył się 13 listo­pada ubie­głego roku. W tym cza­sie sonda pobrała z powierzchni Ryugu dwie próbki – jedną z powierzchni, a drugą z wnę­trza kra­teru, który powstał w wyniku zde­to­no­wa­nia dwu­ki­lo­gra­mo­wego ładunku wybu­cho­wego tuż nad powierzch­nią.

Zrzucono na powierzch­nie cztery minia­tu­rowe sondy mobilne (skoczki), trzy japoń­skie (MINERVA-II‑1 Rover 1A i 1B oraz MINERVA-II‑2 Rover 2), a także nie­miecko-fran­cu­ski MASCOT (Mobile Asteroid Surface Scout). Oprócz Rovera 2 wszyst­kie funk­cjo­no­wały pra­wi­dłowo i prze­ka­zały z powierzchni foto­gra­fie i pomiary. Powrót kap­suły z prób­kami na Ziemię ma nastą­pić w grud­niu bie­żą­cego roku.

We wrze­śniu 2016 r. nastą­pił start ame­ry­kań­skiej sondy OSIRIS-Rex (Origins, Spectral Interpretations, Resource Identifications, Security-Regolith Explorer), któ­rej głów­nym celem jest dostar­cze­nia na Ziemię próbki gleby (w zakre­sie 60 – 2000 gra­mów) z pla­netki Bennu. Sonda okrąża pla­netkę od grud­nia 2018 r. W sierp­niu ma nastą­pić pobra­nie próbki, a w marcu przy­szłego roku odlot ku Ziemi. W końcu wrze­śnia 2023 r. sonda ma powró­cić na Ziemię.

W pla­nach badań pasa pla­ne­toid w naj­bliż­szym cza­sie zapla­no­wano misje DART, Lucy, Psyche i Hera. DART (Double Asteroid Redirection Test) to ame­ry­kań­ska sonda prze­zna­czona do zba­da­nia efektu zde­rze­nia z pręd­ko­ścią 6,6 km/s z nie­wiel­kim sate­litą pla­netki Didymos. Start zapla­no­wany jest na koniec lipca przy­szłego roku, zde­rze­nie, reje­stro­wane przez wło­skiego cube­sata LICIACube, nastąpi 14 mie­sięcy póź­niej.


To jest skrócona wersja artykułu.
http://zbiam.pl/artyku%C5%82y/co-piszczy-w-ukladzie-slonecznym-2/
Tytuł: Odp: Lotnictwo Aviation International
Wiadomość wysłana przez: Orionid w Maj 22, 2020, 03:27
4 – 5/2020 W sprze­daży od 20.05.2020 r. (1)

Aktualności z kosmosu – Waldemar Zwierzchlejski

Broń pierw­szego ude­rze­nia
Paweł Henski

(http://zbiam.pl/wp-content/uploads/2020/05/B-52H.jpg)

Broń hiper­so­niczna jest uwa­żana za kon­wen­cjo­nalną alter­na­tywę dla broni jądro­wej oraz rakie­to­wych poci­sków bali­stycz­nych. Ze względu na pręd­ko­ści osią­gane przez pojazdy i poci­ski hiper­so­niczne oraz ich pła­ską tra­jek­to­rię lotu, jest to broń nie­zwy­kle trudna do prze­chwy­ce­nia w locie. W przy­padku ataku bro­nią hiper­so­niczną obroń­com pozo­staje bar­dzo mało czasu na reak­cję. W kwe­stii szyb­ko­ści ustę­puje jedy­nie poci­skom bali­stycz­nym. Nie mniej niż sie­dem państw pro­wa­dzi prace nad bro­nią hiper­so­niczną. W ostat­nich latach Chiny i Rosja znacz­nie roz­wi­nęły pro­gramy hiper­so­niczne. Po okre­sie prze­stoju, i w odpo­wie­dzi na chiń­skie i rosyj­skie zbro­je­nia, Stany Zjednoczone rów­nież przy­spie­szyły swoje pro­gramy hiper­so­niczne.

Broń hiper­so­niczna ma umoż­li­wić wyko­na­nie szyb­kiego ataku kon­wen­cjo­nal­nego na skalę glo­balną, bez potrzeby imple­men­ta­cji mię­dzy­kon­ty­nen­tal­nych poci­sków bali­stycz­nych. Opracowano kon­cep­cję budowy sil­nika stru­mie­nio­wego (ram­jet) oraz sil­nika stru­mie­nio­wego z nad­dźwię­kową komorą spa­la­nia (scram­jet – super­so­nic com­bu­stion ram­jet). Silniki te wyko­rzy­stują prze­pły­wa­jące przez nie z olbrzy­mią pręd­ko­ścią roz­grzane i skom­pre­so­wane powie­trze, które zapa­la­jąc poda­wane paliwo wytwa­rza ciąg umoż­li­wia­jący osią­gnię­cie pręd­ko­ści Ma=5 i więk­szej. W przy­padku sil­nika typu scram­jet do komory spa­la­nia powie­trze wpada z pręd­ko­ścią nad­dźwię­kową, co znacz­nie zwięk­sza wytwa­rzany przez sil­nik ciąg. Silniki stru­mie­niowe mogą być wyko­rzy­sty­wane jako napęd samo­lo­tów oraz poci­sków samo­ste­ru­ją­cych (cru­ise). Żeby sil­nik stru­mie­niowy zaczął dzia­łać musi osią­gnąć odpo­wied­nią pręd­kość począt­kową. W przy­padku poci­sków samo­ste­ru­ją­cych pręd­kość począt­kową zapew­nia z reguły człon rakie­towy, który po roz­pę­dze­niu poci­sku do odpo­wied­niej pręd­ko­ści, zostaje odrzu­cony.

(http://zbiam.pl/wp-content/uploads/2020/05/Boeing-X-51A-WaveRider.jpg)
Eksperymentalny samo­lot hiper­so­niczny Boeing X‑51A WaveRider (wraz z rakie­to­wym sil­ni­kiem roz­pę­dza­ją­cym) na pod­wie­sze­niu B‑52H. W latach 2010 – 2013 wyko­nano cztery loty testowe osią­ga­jąc w ostat­nim Ma=5,1 (5440 km/h; 1 maja 2013 r.).

Drugim kie­run­kiem roz­woju broni hiper­so­nicz­nej są tzw. hiper­so­niczne pojazdy szy­bu­jące (HGV – Hipersonic Glide Vehicle). Pojazdy te mogą mieć stoż­kowy lub kli­nowy kształt i przy­po­mi­nają gło­wice jądrowe. Podobnie jak gło­wice, pojazdy HGV nie posia­dają wła­snego napędu. Wynoszone są w górne war­stwy atmos­fery przez poci­ski rakie­towe, które nadają im odpo­wied­nią pręd­kość począt­kową. Po odłą­cze­niu się od poci­sku-nosi­ciela pojazd hiper­so­niczny obniża wyso­kość i kon­ty­nu­uje samo­dzielny lot do celu. W prze­ci­wień­stwie jed­nak do poci­sków bali­stycz­nych, pojazd HGV nie opusz­cza atmos­fery ziem­skiej, a jego tra­jek­to­ria lotu pozo­staje pła­ska. Ze względu na brak sil­nika oraz rela­tyw­nie pro­stą kon­struk­cję, pojazdy szy­bu­jące mogą uzy­skać pręd­ko­ści rzędu Ma=10 – 20 i więk­sze. Pomimo, że szy­bu­jące pojazdy hiper­so­niczne ope­rują na wyso­ko­ściach 20 – 40 km olbrzy­mim wyzwa­niem pozo­staje kwe­stia tar­cia i wytrzy­ma­ło­ści mate­ria­ło­wej. Zastosowane w poci­skach ele­menty mecha­niczne i elek­tro­niczne muszą być odporne na bar­dzo wyso­kie tem­pe­ra­tury docho­dzące do 2500 °C.

Zarówno poci­ski samo­ste­ru­jące jak i pojazdy HGV mają podwójne prze­zna­cze­nie: może to być broń kon­wen­cjo­nalna lub jądrowa. W wer­sji kon­wen­cjo­nal­nej pojazdy HGV nie muszą prze­no­sić ładunku bojo­wego. Ich olbrzy­mia pręd­kość wystar­czy do kine­tycz­nego nisz­cze­nia celów. Jak na razie tylko Rosja zapo­wie­działa uzbro­je­nie w ładunki jądrowe swo­ich pojaz­dów HGV typu Awangard, nato­miast Chiny roz­wa­żają taką moż­li­wość w przy­padku przy­szłych sys­te­mów.

Wprowadzenie do służby broni hiper­so­nicz­nej otwiera nowe moż­li­wo­ści ofen­sywne i jed­no­cze­śnie sta­nowi olbrzy­mie wyzwa­nie dla sys­te­mów obron­nych. Przykładowo, gdyby ze wschod­niego wybrzeża Chin wystrze­lono w kie­runku odda­lo­nej o 2500 km wyspy Guam pod­dźwię­kowy pocisk samo­ste­ru­jący lecący z pręd­ko­ścią Ma=0,8 (0,27 km/s), osią­gnął by on swój cel po około 2,5 godzin lotu. Pocisk hiper­so­niczny lecący z pręd­ko­ścią Ma=5 (1,72 km/s) osią­gnąłby Guam po 25 minu­tach lotu. Dla poci­sku lub pojazdu HGV lecą­cego z pręd­ko­ścią Ma=10 (3,43 km/s), byłoby to już tylko około 12 minut. Dla celów poło­żo­nych bli­żej Chin czas lotu w przy­padku pręd­ko­ści Ma=10 byłby wyjąt­kowo krótki. Osiągnięcie celów w Republice Korei, Japonii czy na Filipinach zaję­łoby 6 – 10 minut, nato­miast Tajwan miałby już tylko pół­to­rej minuty na reak­cję.

Programy hiper­so­niczne w USA

Eksperymentalne pro­gramy hiper­so­niczne roz­po­częto w Stanach Zjednoczonych pod koniec lat 90. XX wieku. Pod egidą NASA roz­po­częto pro­gram Hyper‑X – budowy bez­za­ło­go­wego samo­lotu hiper­so­nicz­nego X‑43A napę­dza­nego sil­ni­kiem typu scram­jet. Zbudowano trzy jed­no­ra­zowe egzem­pla­rze, które miały być wyno­szone w powie­trze pod­wie­szone pod skrzy­dłem bom­bowca B‑52H. Pierwszy lot testowy, prze­pro­wa­dzony w 2001 r., nie udał się. W marcu 2004 r., pod­czas dru­giego testu, X‑43A osią­gnął pręd­kość Ma=6,83 na wyso­ko­ści 24 000 m, a jego sil­nik stru­mie­niowy dzia­łał przez 11 s. Trzeci egzem­plarz odbył lot 16 listo­pada 2004 r. Silnik dzia­łał przez 12 s roz­pę­dza­jąc X‑43A do rekor­do­wej pręd­kość Ma=9,64 (10 240,8 km/h) na wyso­ko­ści 33 000 m. Lot z uży­ciem sil­nika stru­mie­nio­wego trwał 12 s, po czym sil­nik uległ sto­pie­niu.

W 2006 r. labo­ra­to­rium badaw­cze sił powietrz­nych (AFRL – Air Force Research Laboratory) roz­po­częło pro­gram budowy eks­pe­ry­men­tal­nego samo­lotu X‑51A WeaveRider. W pro­gra­mie brała udział rów­nież agen­cja ds. zaawan­so­wa­nych pro­jek­tów obron­nych – DARPA, NASA, Boeing (budowa pła­towca) oraz Pratt & Whitney Rockedyne (budowa sil­nika). Do napędu wybrano opra­co­wany jesz­cze pod koniec lat 90. przez AFRL sil­nik stru­mie­niowy SJX61 typu scram­jet. Do począt­ko­wej pręd­ko­ści Ma=4,5 samo­lot miał roz­pę­dzić odrzu­cany sil­nik rakie­towy na paliwo stałe typu MGM-140 ATCMS (Army Tactical Missile System). Pierwszy lot X‑51A odbył się 26 maja 2010 r. Samolot po zwol­nie­niu z B‑52H osią­gnął pręd­kość Ma=5 (5327 km/h) na wyso­ko­ści 21 000 m. Drugi lot X‑51A odbył się 13 czerwca 2011 r., jed­nakże zakoń­czył się przed­wcze­śnie z powodu awa­rii sil­nika. Trzeci test, prze­pro­wa­dzony 14 sierp­nia 2012 r., rów­nież oka­zał się nie­udany. Z powodu awa­rii ste­ro­lotki samo­lot wpadł w nie­kon­tro­lo­wany kor­ko­ciąg. 1 maja 2013 r., pod­czas czwar­tego testu, osią­gnął on pręd­kość Ma=5,1 (5440 km/h). Lot trwał 210 s – aż do pla­no­wego wypa­le­nia paliwa. Był to naj­dłuż­szy lot z uży­ciem sil­nika stru­mie­nio­wego w histo­rii ame­ry­kań­skich testów.

W latach 2003 – 2006 siły powietrzne wraz z agen­cją DARPA reali­zo­wały dwu­czło­nowy pro­gram o nazwie FALCON (Force Application and Launch from CONtinental United States). Zakładał budowę zarówno star­tu­ją­cego kon­wen­cjo­nal­nie samo­lotu hiper­so­nicz­nego jak i hiper­so­nicz­nego pojazdu szy­bu­ją­cego (HGV) prze­zna­czo­nego do zwal­cza­nia odle­głych celów bez­po­śred­nio z tery­to­rium USA. Samolot hiper­so­niczny ozna­czony jako X‑41 CAV (Common Aero Vehicle) miał osią­gać pręd­ko­ści rzędu Ma=7 – 9. W 2007 r. pro­jek­towi X‑41 zmie­niono nazwę na HTV-3X Blackswift (HTV – Hypersonic Technology Vehicle), jed­nakże już rok póź­niej Pentagon ska­so­wał cały pro­gram.

Dopiero w 2010 r. DARPA powró­ciła do kon­cep­cji hiper­so­nicz­nego pojazdu szy­bu­ją­cego, który ozna­czono jako HTV‑2. Pojazd w kształ­cie spłasz­czo­nego klina miał być wyno­szony w powie­trze przez rakietę Minotaur IV. 22 kwiet­nia 2010 r. prze­pro­wa­dzono pierw­szy test pod­czas któ­rego pojazd osią­gnął pręd­kość Ma=20. Jego lot zakoń­czył się przed­wcze­śnie, gdyż pojazd roz­po­czął w nie­kon­tro­lo­wany spo­sób wiro­wać wokół wła­snej osi. Drugi test odbył się 11 sierp­nia 2011 r. HTV‑2 roz­pę­dził się do pręd­ko­ści Ma=20, jed­nakże ponow­nie, po około 9 minu­tach lotu przed­wcze­śnie spadł do Pacyfiku.

W tym samym okre­sie swój pro­gram roz­po­częła armia Stanów Zjednoczonych. Zakładał on budowę pro­to­typu pojazdu hiper­so­nicz­nego nazwa­nego AHW (Advanced Hypersonic Weapon). W prze­ci­wień­stwie do HTV‑2, pojazd miał mieć kształt wydłu­żo­nego stożka i osią­gać mniej­sze pręd­ko­ści, rzędu Ma=6 – 8. W powie­trze miał być wyno­szony przez trzy­stop­niową rakietę nośną. AWH zapro­jek­to­wano jako broń kine­tyczną zdolną do ude­rze­nia w wybrany cel powierzch­niowy na odle­gło­ści do 6000 km, z dokład­no­ścią do 10 m. Pierwszy test pojazdu odbył się 18 listo­pada 2011 r. AHW został wystrze­lony z poli­gonu rakie­to­wego na Hawajach, by po nie­ca­łych 30 minu­tach i prze­le­ce­niu 3700 km spaść na obszar poli­go­nowy w pobliżu atolu Kwajalein. Próba zakoń­czyła się peł­nym suk­ce­sem. Drugi test prze­pro­wa­dzono 25 sierp­nia 2014 r. w cen­trum rakie­to­wym Kodiak na Alasce. Jednakże już 4 s po star­cie rakieta nośna zbo­czyła z pla­no­wa­nego toru lotu i musiała zostać znisz­czona.

Po opi­sa­nym okre­sie testów i prób roz­wój pro­gra­mów hiper­so­nicz­nych w Stanach Zjednoczonych wyraź­nie zwol­nił. Wynikało to z cięć budże­to­wych, które dotknęły w tam­tym okre­sie Pentagon. Zdobyte doświad­cze­nia wyko­rzy­stano jed­nak do sfor­mu­ło­wa­nia doce­lo­wych pro­gra­mów, które objęły budowę broni hiper­so­nicz­nej zarówno dla sił powietrz­nych (USAF), armii (US Army) jak i mary­narki wojen­nej (US Navy). Wobec wyraź­nego przy­spie­sze­nia pro­gra­mów hiper­so­nicz­nych w Rosji i Chinach, wszyst­kie rodzaje ame­ry­kań­skich sił zbroj­nych zwięk­szyły zain­te­re­so­wa­nie bro­nią hiper­so­niczną.

Po przy­łą­cze­niu się do pro­gramu AWH mary­narki wojen­nej oraz sił powietrz­nych zmie­niono jego ozna­cze­nie na C‑HGB. Pierwszy test wspól­nego szy­bu­ją­cego pojazdu hiper­so­nicz­nego miał miej­sce 1 paź­dzier­nika 2017 r. (Flight Experiment 1).

To jest skrócona wersja artykułu.
http://zbiam.pl/artyku%C5%82y/bron-pierwszego-uderzenia/
Tytuł: Odp: Lotnictwo Aviation International
Wiadomość wysłana przez: Orionid w Maj 22, 2020, 03:27
4 – 5/2020 W sprze­daży od 20.05.2020 r. (2)

Misja Apollo-13
Waldemar Zwierzchlejski

(http://zbiam.pl/wp-content/uploads/2020/05/Apollo-13.jpg)

Jest późny ponie­dział­kowy wie­czór 13 kwiet­nia 1970 r. W Centrum Kontroli Misji, zlo­ka­li­zo­wa­nym na tere­nie Ośrodka Lotów Załogowych (Manned Spacecraft Center, MSC) w Houston trwają przy­go­to­wa­nia kon­tro­le­rów do prze­ka­za­nia zmiany. Nadzorowaną misją jest Apollo-13 – ma to być trze­cie lądo­wa­nie ludzi na Księżycu. Przebiega, jak dotąd, bez więk­szych pro­ble­mów aż do chwili, gdy z odle­gło­ści ponad 300 tys. km do MSC dobie­gają słowa jed­nego z astro­nau­tów, Jacka Swigerta: Dobra, Houston, mamy tu pro­blem. Ani Swigert, ani MCC jesz­cze nie wie­dzą, że ten pro­blem będzie naj­więk­szym w histo­rii astro­nau­tyki wyzwa­niem, w któ­rym życie załogi przez kil­ka­dzie­siąt godzin będzie wisiało na wło­sku.

Wyprawa Apollo-13 była drugą z zapla­no­wa­nych trzech, reali­zo­wa­nych w ramach misji H pro­gramu, mają­cych na celu pre­cy­zyjne lądo­wa­nie w wyzna­czo­nym miej­scu i prze­pro­wa­dze­nie tam roz­sze­rzo­nych badań. 10 grud­nia 1969 r. NASA wybrała dla niej cel na powierzchni Srebrnego Globu. Miejscem tym była wyżynna oko­lica kra­teru Cone (sto­żek), zlo­ka­li­zo­wana w pobliżu for­ma­cji Fra Mauro na tere­nie Morza Deszczów. Uważano, że miej­sce to, poło­żone w pobliżu kra­teru o tej samej nazwie, powinno zawie­rać dużo mate­riału z głęb­szych warstw Księżyca, powsta­łego w wyniku wyrzutu mate­rii spo­wo­do­wa­nego upad­kiem wiel­kiego mete­orytu. Termin startu usta­lono na 12 marca 1970 r., rezer­wowy na 11 kwiet­nia. Start miał być prze­pro­wa­dzony z kom­pleksu LC-39A na Przylądku Kennedy’ego (tak w latach 1963 – 73 nazy­wał się Przylądek Canaveral). Rakieta nośna Saturn‑5 miała numer seryjny AS-508, sta­tek macie­rzy­sty CSM-109 (hasło wywo­ław­cze Odyssey), a sta­tek wypra­wowy LM‑7 (hasło wywo­ław­cze Aquarius). Zgodnie z nie­pi­saną regułą rota­cji załóg pro­gramu Apollo, załoga dubler­ska odcze­ki­wała dwie misje, po czym leciała jako pod­sta­wowa. Zatem w przy­padku Apollo-13 powin­ni­śmy się spo­dzie­wać nomi­na­cji do lotu Gordona Coopera, Donna Eisele oraz Edgara Mitchella, rezer­wo­wych z Apolla-10. Jednak z róż­nych wzglę­dów dys­cy­pli­nar­nych dwaj pierwsi nie wcho­dzili w rachubę i odpo­wie­dzialny za dobór astro­nau­tów do lotów Donald Slayton posta­no­wił w marcu 1969 r. sfor­mo­wać zupeł­nie inną załogę, w skła­dzie Alan Shepard, Stuart Roosa i Edgar Mitchell.

Ponieważ Shepardowi dopiero nie­dawno przy­wró­cono sta­tus astro­nauty aktyw­nego po skom­pli­ko­wa­nej ope­ra­cji ucha, wyż­sze czyn­niki zde­cy­do­wały w maju, że będzie on potrze­bo­wać dłuż­szego tre­ningu. W związku z tym 6 sierp­nia załoga ta dostała przy­dział do Apolla-14, mają­cego lecieć pół roku póź­niej, a do „trzy­nastki” posta­no­wiono prze­rzu­cić przy­go­to­wu­ją­cych się do „czter­nastki” dowódcę (com­man­der, CDR) Jamesa Lovella, pilota modułu dowo­dze­nia (com­mand module pilot, CMP) Thomasa Mattingly’ego i pilota modułu księ­ży­co­wego (lunar module pilot, LMP) Freda Haise’a. Ich załogę rezer­wową sta­no­wili John Young, John Swigert oraz Charles Duke. Jak się oka­zało krótko przed star­tem, tre­no­wa­nie do każ­dej misji dwóch załóg miało głę­boki sens…


(http://zbiam.pl/wp-content/uploads/2020/05/SH-3D.jpg)
Członek załogi Apollo-13 wcią­gany na pokład śmi­głowca ratow­ni­czego SH-3D Sea King ze śmi­głow­cowca desan­to­wego USS Iwo Jima.

Start

Z powodu cięć budże­to­wych, z pla­no­wa­nych począt­kowo 10 lądo­wań ludzi na Księżycu skre­ślono naj­pierw wyprawę mająca nosić ozna­cze­nie Apollo-20, a póź­niej jesz­cze Apollo-19 i 18. Pozostałe sie­dem misji miano wyko­nać w ciągu około pół­tora roku, mniej wię­cej co cztery mie­siące jedna, poczy­na­jąc od pierw­szej w lipcu 1969 r. Rzeczywiście, Apollo-12 pole­ciał jesz­cze w listo­pa­dzie 1969 r., na marzec 1970 r. zapla­no­wano „13”, a na lipiec „14”. Poszczególne ele­menty infra­struk­tury „trzy­nastki” zaczęły poja­wiać się na przy­lądku jesz­cze przed star­tem pierw­szej wyprawy księ­ży­co­wej. 26 czerwca North American Rockwell dostar­czył do KSC oba moduły statku macie­rzy­stego – dowo­dze­nia (Command Module, CM) i ser­wi­sowy (Service Module, SM). Z kolei Grumman Aircraft Corporation przy­wiózł obie czę­ści statku wypra­wo­wego odpo­wied­nio 27 (moduł wzlo­towy) i 28 czerwca (moduł lądu­jący). 30 czerwca CM i SM zostały połą­czone, nato­miast LM został skom­ple­to­wany 15 lipca, po uprzed­nim prze­te­sto­wa­niu połą­cze­nia CSM z LM.

Rakieta nośna dla „trzy­nastki” została skom­ple­to­wana 31 lipca 1969 r. 10 grud­nia osta­tecz­nie zakoń­czono inte­gra­cję wszyst­kich ele­men­tów i rakieta była gotowa do wyto­cze­nia z budynku VAB. Transport na sta­no­wi­sko star­towe LC-39A nastą­pił 15 grud­nia, gdzie w ciągu kilku tygo­dni prze­pro­wa­dzano różne testy inte­gra­cyjne. 8 stycz­nia 1970 r. misja zostaje prze­su­nięta na ter­min rezer­wowy – kwie­cień. 16 marca, pod­czas prób­nej symu­la­cji odli­cza­nia (Countdown Demonstration Test, CDDT), ćwi­czono m.in. pro­ce­durę przed­star­tową, przed którą napeł­nione są także zbior­niki krio­ge­niczne z tle­nem. Próba ujaw­niła pro­blemy z opróż­nie­niem zbior­nika nr 2. Postanowiono włą­czyć w nim grzałki elek­tryczne, aby cie­kły tlen odpa­ro­wał. Ta pro­ce­dura zakoń­czyła się powo­dze­niem i ekipa naziemna nie stwier­dziła żad­nych z tym zwią­za­nych pro­ble­mów. Bomba wybu­chła na 72 godziny przed star­tem. Okazało się, że dzieci Duke’a z załogi rezer­wo­wej zacho­ro­wały na różyczkę. Szybki wywiad pozwo­lił usta­lić, że spo­śród wszyst­kich astro­nau­tów „13” jedy­nie Mattingly nie prze­cho­dził tej cho­roby i mógł nie posia­dać odpo­wied­nich prze­ciw­ciał, co gro­ziło zacho­ro­wa­niem już pod­czas lotu. Spowodowało to odsu­nię­cie go od lotu i zastą­pie­nie przez Swigerta.

Odliczanie przed­star­towe roz­po­częto od stanu T‑28 godzin w przed­dzień wyzna­czo­nego na 11 kwiet­nia startu. Apollo-13 star­tuje dokład­nie o 19:13:00,61 czasu uni­wer­sal­nego, w Houston jest wów­czas 13:13… Początek lotu napę­do­wego prze­biega wzor­cowo – wyłą­czone zostają sil­niki pierw­szego stop­nia, zostaje on odrzu­cony, pracę roz­po­czy­nają sil­niki dru­giego stop­nia. Odrzucona zostaje rakieta ratun­kowa LES. Pięć i pół minuty po star­cie zaczy­nają nara­stać wibra­cje rakiety (pogo). Wywołane są one przez prze­pływ paliwa w ukła­dzie napę­do­wym, który wcho­dzi w rezo­nans z drga­niami pozo­sta­łych ele­men­tów rakiety. Grozi to znisz­cze­niem układu napę­do­wego, a w kon­se­kwen­cji całej rakiety. Centralny sil­nik, będący źró­dłem tych drgań zostaje awa­ryj­nie wyłą­czony ponad dwie minuty przed pla­nem. Wydłużenie pracy pozo­sta­łych o ponad pół minuty pozwala na zacho­wa­nie pra­wi­dło­wego toru lotu. Trzeci sto­pień roz­po­czyna swą pracę pod koniec dzie­sią­tej minuty. Trwa ona nieco ponad dwie i pół minuty. Zestaw osiąga orbitę par­kin­gową o puła­pie 184 – 186 km i inkli­na­cji 32,55°. W ciągu kolej­nych dwóch godzin kon­tro­lo­wane są wszyst­kie sys­temy statku i trze­ciego stop­nia. W końcu wyra­żona zostaje zgoda na wyko­na­nie manewru Trans Lunar Injection (TLI), który wyśle sta­tek Apollo w kie­runku Księżyca.

Manewr roz­po­częto w T+002:35:46 i trwał on pra­wie sześć minut. Kolejnym eta­pem misji jest odłą­cze­nie statku CSM od stop­nia S‑IVB, a następ­nie zado­ko­wa­nie do LM. W trze­ciej godzi­nie i szó­stej minu­cie lotu nastę­puje sepa­ra­cja CSM od S‑IVB. Trzynaście minut póź­niej załoga dokuje do LM. W czwar­tej godzi­nie misji załoga wyciąga lądow­nik księ­ży­cowy ze stop­nia S‑IVB. Połączone statki CSM i LM razem kon­ty­nu­ują już samo­dzielny lot w kie­runku Księżyca. W cza­sie lotu bez­na­pę­do­wego w kie­runku księ­życa zestaw CSM/LM był wpra­wiany w kon­tro­lo­wany ruch obro­towy tzw. Passive Thermal Control (PTC), aby zapew­nić rów­no­mierne nagrze­wa­nie się statku na sku­tek pro­mie­nio­wa­nia sło­necz­nego. W trzy­na­stej godzi­nie lotu załoga udaje się na 10-godzinny odpo­czy­nek, pierw­szy dzień misji zostaje zali­czony jako bar­dzo udany. W dniu następ­nym, w T+30:40:50, załoga wyko­nuje manewr wej­ścia na orbitę hybry­dową. Umożliwia ona dotar­cie do miejsc na Księżycu o wyż­szej sze­ro­ko­ści sele­no­gra­ficz­nej, jed­nak nie zapew­nia swo­bod­nego powrotu na Ziemię w wypadku awa­rii napędu. Załoga ponow­nie udaje się na spo­czy­nek, nie mając poję­cia, że będzie to ostatni porządny odpo­czy­nek w nad­cho­dzą­cych dniach.

Eksplozja!

Wejście do LM i test jego sys­te­mów zostaje przy­spie­szone o cztery godziny, zaczyna się w 54 godzi­nie misji. W jego trak­cie prze­pro­wa­dzana jest bez­po­śred­nia trans­mi­sja TV. Krótko po jej zakoń­cze­niu i powro­cie do CSM kon­trola lotu wydaje pole­ce­nie prze­mie­sza­nia zbior­nika cie­kłego tlenu nr 2, któ­rego czuj­nik wyka­zuje nie­nor­malne odczyty. Destratyfikacja zawar­to­ści zbior­nika może przy­wró­cić go do nor­mal­nego dzia­ła­nia. Włączenie i wyłą­cze­nie mie­szal­nika zajęło zale­d­wie kilka sekund. 95 s póź­niej, w T+55:54:53 astro­nauci sły­szą gło­śne ude­rze­nie i czują, jak sta­tek zaczyna się trząść. Jednocześnie roz­świe­tlają się lampki alar­mowe infor­mu­jące o fluk­tu­acjach natę­że­nia w sieci elek­trycz­nej, włą­czają się sil­niczki orien­ta­cji, sta­tek traci na krótko łącz­ność z Ziemią, odzy­skuje ją za pomocą anteny o szer­szej wiązce. 26 s póź­niej Swigert wygła­sza pamiętne słowa: Okay, Houston, we’ve had a pro­blem here. Na prośbę o powtó­rze­nie, dowódca pre­cy­zuje: Houston, we’ve had a pro­blem. We’ve had a Main B Bus unde­rvolt. Zatem Ziemia ma infor­ma­cje, że szyna zasi­la­nia B wyka­zuje spa­dek napię­cia. Ale co jest jego przy­czyną?


To jest skrócona wersja artykułu.
http://zbiam.pl/artyku%C5%82y/misja-apollo-13/
Tytuł: Odp: Lotnictwo Aviation International
Wiadomość wysłana przez: Orionid w Lipiec 11, 2020, 22:13
6/2020

Aktualności z kosmosu – Waldemar Zwierzchlejski
http://zbiam.pl/artyku%C5%82y/lotnictwo-aviation-international-62020/
Tytuł: Odp: Lotnictwo Aviation International
Wiadomość wysłana przez: Orionid w Sierpień 30, 2020, 04:53
8/2020

Aktualności z kosmosu – Waldemar Zwierzchlejski

Debiut statku zało­go­wego „Made in China” 
Waldemar Zwierzchlejski

(http://zbiam.pl/wp-content/uploads/2020/08/Kabina.jpg)
Kabina po lądowaniu.

W dniach 5 do 8 maja Chiny prze­pro­wa­dziły kom­plek­sowe próby jed­no­cze­śnie kilku ele­men­tów, klu­czo­wych dla ich przy­szłego pro­gramu kosmicz­nego. Przetestowano w nich kolejno – rakietę nośną w wer­sji do budowy modu­ło­wej sta­cji kosmicz­nej, pro­to­typ nowego zało­go­wego statku kosmicz­nego, który w zależ­no­ści od wiel­ko­ści sek­cji ser­wi­so­wej obsłu­gi­wać będzie wspo­mniana sta­cję, bądź posłuży do lotów w stronę Księżyca, oraz eks­pe­ry­men­talną nadmu­chi­waną osłonę ter­miczną, która może zna­cząco uła­twić zwo­że­nie na Ziemię ładun­ków z orbity oko­ło­ziem­skiej.

Ciężka rakieta kosmiczna Chang Zheng‑5 (Długi Marsz‑5) star­to­wała dotąd trzy­krot­nie, w róż­nych kon­fi­gu­ra­cjach i ze zmien­nym powo­dze­niem. W debiu­cie 3 listo­pada 2016 r. zasto­so­wano od razu jej naj­bar­dziej skom­pli­ko­waną wer­sję. Rakieta o nume­rze seryj­nym Y1 skła­dała się z czte­rech rakiet pomoc­ni­czych (każda z nich była napę­dzana dwoma sil­ni­kami YF-100), pierw­szego stop­nia z dwoma sil­ni­kami YF-77, dru­giego z parą sil­ni­ków YF-75D oraz dodat­ko­wego stop­nia Yuanzheng‑2 z dwoma sil­ni­kami wie­lo­krot­nego uru­cho­mie­nia YF-50D. Taka wer­sja, nazy­wana CZ‑5/YZ‑2 jest uży­wana do wyno­sze­nia sate­li­tów bez­po­śred­nio na orbitę geo­sta­cjo­narną. Jej moc wystar­cza do umiesz­cza­nia tam ładun­ków o masie do 4500 kg. W locie dru­gim (2 lipca 2017 r.), rakieta CZ‑5 Y2 została zmon­to­wana bez dodat­ko­wego stop­nia YZ‑2. Taka kon­fi­gu­ra­cja jest wyko­rzy­sty­wana do umiesz­cza­nia sate­li­tów o masie do 13000 kg na orbi­cie przej­ścio­wej do geo­sta­cjo­nar­nej o nomi­nal­nym puła­pie 200 – 46 000…68 000 km i inkli­na­cji 19,5°.

(http://zbiam.pl/wp-content/uploads/2020/08/Przygotowania-statku..jpg)
Przygotowania statku.

W przy­padku ładunku umiesz­cza­nego na orbi­cie zsyn­chro­ni­zo­wa­nej z pozor­nym ruchem Słońca (helio­syn­chro­nicz­nej) o puła­pie 600…900 km i inkli­na­cji 98°, jego masa może się­gać 15 000 kg. Lot dru­giej CZ‑5 prze­bie­gał pra­wi­dłowo aż do momentu T+347 s, kiedy to doszło do awa­rii tur­bo­pompy jed­nego z sil­ni­ków YF-77. Rakieta osią­gnęła wyso­kość 170 km i roz­pa­dła się po ponow­nym wtar­gnię­ciu w atmos­ferę. Przeprojektowanie sil­nika, jego prze­te­sto­wa­nie i ponowna cer­ty­fi­ka­cja zajęły ponad dwa lata. Powrót do służby CZ‑5 Y3 wyko­nała 27 grud­nia 2019 r. Nowo użyta CZ-5B jest naj­prost­szą wer­sją rakiety z tej rodziny. Składa się jedy­nie z pierw­szego stop­nia i czte­rech rakiet pomoc­ni­czych. Wersja taka jest w sta­nie umie­ścić na niskiej orbi­cie oko­ło­ziem­skiej o puła­pie ok. 200 km ładu­nek o masie do 23 000 – 25 000 kg. Zostanie ona użyta do wynie­sie­nia trzech modu­łów pla­no­wa­nej sta­cji orbi­tal­nej Tiangong oraz do wyno­sze­nia zało­go­wych stat­ków kosmicz­nych nowego poko­le­nia do tejże sta­cji oraz do lotów w kie­runku Księżyca.

Mierząca 53,7 m Chang Zheng-5B ma masę star­tową ponad 900 t i roz­wija ciąg około 1,2 MN. Dla ochrony jej ładunku została zbu­do­wana dwu­seg­men­towa osłona aero­dy­na­miczna o śred­nicy 5,2 m i dłu­go­ści 20,5 m. Dla rakiet rodziny CZ‑5 zbu­do­wany został w ośrodku kosmicz­nym Wenchang Satellite Launch Center na wyspie Hajnan dedy­ko­wany kom­pleks star­towy LP-101.

Statek nowego poko­le­nia

Pierwsze infor­ma­cje na temat ist­nie­nia pro­jektu nowego chiń­skiego statku kosmicz­nego poja­wiły się w maju 2016 r., przy oka­zji pierw­szego startu rakiety CZ‑7. Rakieta ta wystar­to­wała z kom­pleksu star­to­wego LP-201 ośrodka kosmicz­nego Wenchang Satellite Launch Center na wyspie Hajnan 25 czerwca 2016 r. Był to dla Chińczyków start prze­ło­mowy – zade­biu­to­wały w nim nie tylko nowy kosmo­drom i nowa, eko­lo­gicz­nie czy­sta rakieta, ale prze­te­sto­wano też sze­reg tech­no­lo­gii, tech­nik i urzą­dzeń dla potrzeb zało­go­wego pro­gramu kosmicz­nego Państwa Środka. Podstawowym ładun­kiem uży­tecz­nym był zmniej­szony do 60% rze­czy­wi­stych wymia­rów model tech­no­lo­giczny kabiny przy­szłego statku kosmicz­nego, prze­zna­czo­nego do lotów na i poza orbitę Ziemi. Miał on wyso­kość 2,3 m, śred­nicę 2,6 m i masę 2600 kg. Wyposażony był jedy­nie w sys­tem nawi­ga­cji, osłonę ter­miczną, spa­do­chrony oraz sys­tem łącz­no­ści. Dzień po star­cie, wyko­rzy­stu­jąc do wyha­mo­wa­nia sto­pień Yuanzheng-1A (kabina nie miała dołą­czo­nej sek­cji ser­wi­so­wej z sil­ni­kiem), kabina wylą­do­wała w Siziwang Qi w Mongolii Wewnętrznej, zwy­cza­jo­wym miej­scu lądo­wań stat­ków Shenzhou. Lot demon­stra­tora wypadł pomyśl­nie, wobec czego można było przy­stą­pić do pro­jek­to­wa­nia wła­ści­wego statku i budowy jego ele­men­tów.

Jak już wspo­mnia­łem, nowy sta­tek będzie wystę­po­wał w dwóch wer­sjach. Lżejsza, o masie star­to­wej ok. 14 000 kg, będzie uży­wana do lotów do pla­no­wa­nej sta­cji orbi­tal­nej Tiangong. Wersja cięż­sza, o masie star­to­wej 21 600 kg, posłuży jako sta­tek do lotów księ­ży­co­wych. Będzie skła­dać się z dwóch pod­sta­wo­wych ele­men­tów – kabiny i sek­cji ser­wi­so­wej. Kabina będzie miała kształt ścię­tego stożka o wyso­ko­ści 3,0 m i śred­nicy 3,3 m. Przeznaczona będzie dla mak­sy­mal­nie 6‑osobowej załogi, lub 3‑osobowej i ładunku o masie do 500 kg. Wyposażona będzie w andro­gy­niczny węzeł cumow­ni­czy typu iLIDS (inter­na­tio­nal Low Impact Docking System) co – przy­naj­mniej teo­re­tycz­nie – umoż­liwi jej połą­cze­nie z Międzynarodową Stacją Kosmiczną bądź pla­no­waną oko­łok­się­ży­cową LOP‑G (Lunar Orbital Platform-Gateway). W kap­sule zasto­so­wano nowa­tor­ski sil­nik na paliwo jed­no­skład­ni­kowe – azo­tan hydrok­sy­lo­aminy (HAN) o ciągu 400 N. Stosunkowo nie­tok­syczne paliwo ma uła­twić ponowne uży­cie kap­suły.

Zastosowano wymie­nialną osłonę ter­miczną o śred­nicy 3,6 m, co pozwoli na nawet 10-krotne uży­cie tej samej kabiny do misji kosmicz­nych. Lądowanie kabiny zosta­nie prze­pro­wa­dzone na spa­do­chro­nach (dwóch hamu­ją­cych i trzech głów­nych), a samo przy­zie­mie­nie na nadmu­chi­wa­nych podusz­kach amor­ty­za­cyj­nych. Objętość her­me­ty­zo­wana kabiny wynosi 11 m³. Moduł ser­wi­sowy w kształ­cie walca o śred­nicy 3,3 m będzie miał dłu­gość w zależ­no­ści od celu misji 5,8 bądź 8,8 m i będzie wypo­sa­żony w cztery sil­niki manew­rowe o ciągu 2500 N, wywo­dzące się z sil­nika Shenzhou i 20 sil­nicz­ków orien­ta­cji (paliwo tra­dy­cyjne UDMH+NTO). Zasilanie w ener­gię elek­tryczną pocho­dzi z dwóch roz­kła­da­nych paneli ogniw foto­wol­ta­icz­nych.

Statek został zapro­jek­to­wany i zbu­do­wany przez CAST (China Academy of Space Technology), głów­nym kon­struk­to­rem jest Zhang Bainan.


To jest skrócona wersja artykułu.
http://zbiam.pl/artyku%C5%82y/debiut-statku-zalogowego-made-in-china/
Tytuł: Odp: Lotnictwo Aviation International
Wiadomość wysłana przez: Orionid w Wrzesień 21, 2020, 22:49
9/2020

Aktualności z kosmosu – Waldemar Zwierzchlejski

Amerykanie znów latają w kosmos
 Waldemar Zwierzchlejski

(http://zbiam.pl/wp-content/uploads/2020/09/Za%C5%82oga-w-kabinie.jpg)
Załoga w kabinie statku kosmicznego SpaceX Dragon przed startem.

Tytuł arty­kułu jest nieco mylący, gdyż Amerykanie prze­by­wają prze­cież nie­prze­rwa­nie na orbi­cie oko­ło­ziem­skiej już od końca roku 2000, kiedy to na Międzynarodowej Stacji Kosmicznej zna­la­zła się jej pierw­sza stała załoga. Ale Bill Shepherd dotarł tam na pokła­dzie rosyj­skiego statku kosmicz­nego, wynie­sio­nego rosyj­ską rakietą z rosyj­skiego kosmo­dromu. Od chwili, gdy w poło­wie 2011 r. ame­ry­kań­skie promy kosmiczne zakoń­czyły swe loty, Stany Zjednoczone przez pra­wie dekadę musiały korzy­stać z tego jedy­nego dostęp­nego środka trans­portu kosmicz­nego. Wreszcie pomię­dzy koń­cem maja a począt­kiem sierp­nia wyko­nał swój pierw­szy lot nowy ame­ry­kań­ski sta­tek z załogą. Hasło „ame­ry­kań­ski sta­tek, z ame­ry­kań­skimi astro­nau­tami, star­tu­jący z terenu Ameryki, stało się, pomimo kil­ku­let­niego opóź­nie­nia, fak­tem.

Crew Dragon

Crew Dragon to zało­gowy sta­tek kosmiczny z kabiną wie­lo­krot­nego użytku. Masa star­towa statku wynosi około 13 t, sucha 4,2 t, masa ładunku wyno­szo­nego w kabi­nie do 3,3 t, zwo­żo­nego do 2,5 t, dłu­gość 6,1 m, śred­nica 3,66 m. Żywotność wynosi 7 dni w locie auto­no­micz­nym lub 2 lata w sta­nie hiber­na­cji w skła­dzie Międzynarodowej Stacji Kosmicznej (ISS), cho w pierw­szym locie zało­go­wym była ogra­ni­czona do około czte­rech mie­sięcy, ze względu na uży­cie paneli ogniw foto­wol­ta­icz­nych o krót­szym okre­sie gwa­ran­to­wa­nego funk­cjo­no­wa­nia. Statek jest wyno­szony z wyrzutni kom­pleksu star­to­wego LC-39A Ośrodka Kosmicznego im. Kennedy’ego (Kennedy Space Center, KSC) na flo­rydz­kim Przylądku Canaveral za pomocą rakiety Falcon-9R w wer­sji Block 5. Crew Dragon składa si z dwóch zasad­ni­czych czę­ści kabiny i sek­cji trans­por­to­wej.

Czteroosobowa (wcze­śniej pla­no­wano pomiesz­cze­nie do sied­miu osób) kabina o obję­to­ści wnę­trza 11 m³ ma kształt ścię­tego zaoblo­nego na wierz­chołku stożka prze­cho­dzą­cego w walec, o śred­nicy pod­stawy 3,7 m. W jej gór­nej czę­ści, pod otwie­raną na zawia­sach pokrywą ochronną, umiesz­czony jest węzeł cumow­ni­czy NDS/iLIDS, umoż­li­wia­jący auto­ma­tyczne bąd ręczne cumo­wa­nie do jed­nego z węzłów ISS, wypo­sa­żo­nych w adap­ter IDA (International Docking Adapter). Adaptery IDA umiesz­czone są na łącz­ni­kach PMA‑2 i PMA‑3 (Pressurized Mating Adapter), przy­twier­dzo­nych do modułu Harmony (Node 2). Na ścia­nie bocz­nej znaj­dują si właz oraz cztery gon­dole, z któ­rych każda zawiera dwa sil­niki SuperDraco (ciąg 8×71 kN). Silniki te peł­nią rol sys­temu ratun­ko­wego.

Do lądo­wa­nia sto­so­wany jest sys­tem spa­do­chro­nowy, w któ­rym ilość spa­do­chro­nów głów­nych została zwięk­szona na prośb NASA z trzech do czte­rech. Prócz tego, kabina posiada zestaw 16 sil­ni­ków manew­rowo-korek­cyj­nych Draco. Wszystkie sil­niki napę­dzane są mie­szanką hiper­go­liczną skła­da­jącą si z mono­me­ty­lo­hy­dra­zyny i czte­ro­tlenku azotu, a czyn­ni­kiem wypy­cha­ją­cym jest hel. Składniki sys­temu napę­do­wego umiesz­czone są w kuli­stych zbior­ni­kach zbu­do­wa­nych z kom­po­zy­tów węglo­wych, oto­czo­nych war­stwą tytanu. Na spo­dzie kabiny umiesz­czona jest osłona abla­cyjna PICA‑X (Phenolic Impregnated Carbon Ablator‑X) trze­ciej gene­ra­cji. Maksymalne pla­no­wane prze­cią­że­nie ma nie prze­kra­cza w żad­nej fazie lotu g+3,5.

Nieciśnieniowa sek­cja trans­por­towa ma kształt walca o dłu­go­ści 2,3 m, śred­nicy 3,6 m i obję­to­ści 14 m³, umiesz­czona jest bez­po­śred­nio pod kap­sułą i może pomie­ści do 850 kg ładunku. Jest odrzu­cana kilka minut przed deor­bi­ta­cją i oczy­wi­ście nie jest prze­wi­dziana do odzy­ska­nia. Na jej zewnętrz­nej powierzchni umiesz­czone są bate­rie sło­neczne, radia­tory sys­temu ter­mo­re­gu­la­cji oraz brze­chwy sta­bi­li­za­cyjne.


(http://zbiam.pl/wp-content/uploads/2020/09/Na-stacji.jpg)
Na sta­cji znów trzech Amerykanów.

PAT – pierw­szy test

27 stycz­nia 2015 r., wystę­pu­jąc na kon­fe­ren­cji pra­so­wej w Houston, dyrek­tor SpaceX Gwynne Shotwell oznaj­miła, że pierw­szy lot zało­gowy Dragona pla­no­wany jest na począ­tek 2017 r. i wezmą w nim udział astro­nauci z NASA oraz ze SpaceX. W marcu, na pod­sta­wie doku­men­tów pla­ni­stycz­nych NASA, dopre­cy­zo­wano, że lot ozna­czony jako SpX-DM‑2 powi­nien mieć miej­sce w kwiet­niu 2017 r. i trwać 14 dni.

Początkowo wszystko wyglą­dało dobrze. Już 6 maja 2015 r. SpaceX prze­pro­wa­dził pierw­szy test lotu statku pod nazwą PAT (Pad Abort Test). Było to naziemne symu­lo­wane prze­rwa­nie startu, wyko­nane z kra­tow­ni­co­wej kon­struk­cji, umiesz­czo­nej na wyrzutni SLC-40 na Cape Canaveral. Test od startu do wodo­wa­nia trwał 96 s, kabina – pro­to­typ o nume­rze seryj­nym 200 – opa­dła do Atlantyku w odle­gło­ści 1202 m od miej­sca startu. Uzyskana pręd­kość mak­sy­malna wynio­sła 155 m/s na końcu pracy sil­ni­ków, nie­spełna sześć sekund od startu. Maksymalne prze­cią­że­nie wynio­sło g+6, mak­sy­malna wyso­kość 1187 m, spa­do­chrony główne – wów­czas jesz­cze tylko trzy – otwarły się na wyso­ko­ści 970 m.

W kabi­nie umiesz­czony był mane­kin, uży­wany zwy­kle pod­czas samo­cho­do­wych testów zde­rze­nio­wych, wypo­sa­żony w sze­reg czuj­ni­ków. 9 lipca 2015 r. ówcze­sny admi­ni­stra­tor NASA Charles Bolden oznaj­mił na swoim blogu, że wybrana została czte­ro­oso­bowa grupa astro­nau­tów, któ­rzy wyko­nają pierw­sze loty na pokła­dzie stat­ków Dragon v2.0 (tak wów­czas nazy­wano Crew Dragona firmy SpaceX) oraz CST-100 (obec­nie Starliner firmy Boeing). W skład grupy weszli: Douglas Hurley, Robert Behnken, Sunita Williams oraz Eric Boe. Od tej chwili temat astro­nauty SpaceX znik­nął, choć nie zostało to nigdy ofi­cjal­nie potwier­dzone.

Załoga DM‑2 i opóź­nie­nia

Pierwszy kon­takt ze stat­kiem Crew Dragon w sie­dzi­bie SpaceX w Hawthorne miał miej­sce 23 listo­pada 2015 r., a z CST-100 7 stycz­nia 2016 r. u Boeinga w St. Louis. 4 lutego 2016 r. Shotwell oznaj­miła, że zarówno lot kwa­li­fi­ka­cyjny z załogą, jak i pierw­szy eks­plo­ata­cyjny (United States Crew Vehicle‑1, USCV‑1), powinny odbyć się w 2017 r. Według gra­fiku NASA, opu­bli­ko­wa­nego 31 marca 2016 r., USCV‑1 powi­nien star­to­wać w lipcu 2017 r. Jednak z upły­wem czasu, ter­miny te ule­gały rosną­cym opóź­nie­niom. Na przy­kład 7 lipca 2016 r. start misji DM‑2, mają­cej trwać 22 dni, wyzna­czono na 24 sierp­nia 2017 r. A pod­czas posie­dze­nia Rady Konsultacyjnej NASA (NASA Advisory Council, NAS), która miała miej­sce 14 listo­pada 2016 r., ter­min ten został już prze­su­nięty na listo­pad 2017 r. Zaledwie mie­siąc póź­niej na stro­nie inter­ne­to­wej NASA nastą­pił kolejny prze­skok, tym razem aż do maja 2018 r. Ta sama strona, w infor­ma­cji dato­wa­nej na 5 paź­dzier­nika 2017 r. sko­ry­go­wała ter­min startu DM‑2 na sier­pień 2018 r. A 23 grud­nia 2017 r., w ramach pre­zentu świą­tecz­nego, dosta­li­śmy kolejne opóź­nie­nie, tym razem już do początku 2019 r. Choć ta infor­ma­cja była nie­ofi­cjalna, NASA potwier­dziła ją 26 marca 2018 r., dopre­cy­zo­wu­jąc datę startu na 17 stycz­nia 2019 r. Jednocześnie czas trwa­nia lotu ponow­nie ogra­ni­czono do 14 dni.

2 sierp­nia 2018 r. dowie­dzie­li­śmy się, że NASA pla­nuje wsta­wić do gra­fiku ISS misję DM‑2 w kwiet­niu 2019 r. Dwuosobowa załoga pierw­szej misji zało­go­wej SpaceX, nazwa­nej po pro­stu Demo Mission‑2 (DM‑2), została sfor­mo­wana i podana do wia­do­mo­ści publicz­nej przez nowego admi­ni­stra­tora NASA Jima Bridenstine a na kon­fe­ren­cji pra­so­wej w Ośrodku Kosmicznym im. Johnsona (Johnson Space Center, JSC) w Houston 3 sierp­nia 2018 r. Znaleźli się w niej, bez for­mal­nych przy­dzia­łów funk­cji, Hurley i Behnken. Dublerem obu astro­nau­tów został mia­no­wany Kjell Lindgren. Tymczasem 18 wrze­śnia 2017 r. Elon Musk sko­ry­go­wał kwiet­niowy ter­min startu na drugi kwar­tał 2019 r. Niedługo póź­niej, 4 paź­dzier­nika 2018 r., NASA dopre­cy­zo­wał ten ter­min na czer­wiec 2019 r. Tymczasem astro­nauci, oprócz przy­go­to­wa­nia ogól­nego, poja­wiali się w ciągu ostat­nich mie­sięcy śred­nio 2 – 3 w mie­siącu w fir­mo­wym symu­la­to­rze Dragona, by zapo­zna­wać się z jego poszcze­gól­nymi sys­te­mami, głów­nie z sys­te­mem kie­ro­wa­nia. Nowością była sesja tre­nin­gowa, wyko­nana 2 listo­pada 2018 r. Wówczas astro­nauci po raz pierw­szy ćwi­czyli na symu­la­to­rze w ska­fan­drach.

Skafandry te zapro­jek­to­wano w fir­mie pro­du­centa statku. Są one typu awa­ryj­nego, co ozna­cza, że nadają się do pod­trzy­my­wa­nia ciśnie­nia i odpo­wied­niego składu atmos­fery w ich wnę­trzu przez kilka godzin, ale zasi­lane są z zaso­bów statku, a zatem nie nadają się do uży­cia ich poza jego wnę­trzem. Cechują się dość nowa­tor­ską kon­struk­cją – skła­dają się z wewnętrz­nej war­stwy her­me­tycz­nej, na które nakła­dany jest dwu­czę­ściowy kostium, skła­da­jący się ze spodni wraz z butami oraz kurtka. Całość uzu­peł­niają ręka­wice, umoż­li­wia­jące korzy­sta­nie z panelu doty­ko­wego (Dragon wypo­sa­żony jest w trzy takie panele, na któ­rych są wyświe­tlane infor­ma­cje o jego dzia­ła­niu, para­me­try orbity, widoki z kamer itp.) oraz indy­wi­du­al­nie dopa­so­wy­wane hełmy z otwie­raną przy­łbicą, wytwa­rzane w tech­no­lo­gii dru­ko­wa­nia 3D. Podłączenie ska­fan­dra do sys­te­mów zasi­la­nia, wen­ty­la­cyj­nego oraz prze­syłu danych wyko­nane jest za pomocą jed­nego zuni­fi­ko­wa­nego przy­łą­cza, znaj­du­ją­cego się w oko­licy bio­dra. 6 lutego 2019 r. dowie­dzie­li­śmy się z infor­ma­cji opu­bli­ko­wa­nej w KSC, że ter­min startu DM‑2 prze­su­nął się na lipiec 2019 r. Ale wcze­śniej musiał odbyć się bez­za­ło­gowy lot demon­stra­cyjny DM‑1.

DM‑1 – lot jak maśle

Celem misji miało by prze­te­sto­wa­nie statku jako cało­ści, a przede wszyst­kim sys­te­mów auto­ma­tycz­nego zbli­że­nia i cumo­wa­nia do ISS. W poło­wie lipca sta­tek o nume­rze seryj­nym 201 przy­był na Floryd, poja­wiła si szansa, że Demo Mission‑1 odbę­dzie si jesz­cze przed koń­cem roku. Jednak w listo­pa­dzie uznano, że nie ma szans na taki sce­na­riusz i podano ofi­cjalną dat startu 8 stycz­nia 2019 r. 5 grud­nia nastą­piło kolejne prze­su­nię­cie ter­minu, na 18 stycz­nia.

Na opóź­nie­nie miały wpływ trzy czyn­niki opóź­nie­nie cer­ty­fi­ka­cji, cza­sowe zamknię­cie insty­tu­cji rzą­do­wych USA (tzw. shut­down) oraz prze­pro­wa­dze­nie misji trans­por­to­wej Dragon-16. Rakieta Falcon-9R (z pierw­szym stop­niem o nume­rze seryj­nym B.1051) tra­fiła na wyrzutni 27 grud­nia. Celem było spraw­dze­nie dopa­so­wa­nia infra­struk­tury wyrzutni (głów­nie sys­te­mów moco­wa­nia, tan­ko­wa­nia oraz ramie­nia dostępu załogi) i rakiety oraz samego statku. W żar­go­nie kosmicz­nym nazy­wane jest to suchym testem, gdyż nie docho­dzi do tan­ko­wa­nia mate­ria­łów pęd­nych. Po kilku dniach testów rakieta powró­ciła do han­garu HIF, a data startu została prze­su­nięta na 10 lutego. Po raz drugi rakieta tra­fiła na sta­no­wi­sko star­towe 22 stycz­nia, tym razem celem był test tan­ko­wa­nia i odli­cza­nia aż do krót­ko­trwa­łego zapłonu sil­ni­ków pierw­szego stop­nia (WDR, Wet Dress Rehearsal, test mokry). Został on wyko­nany 24 stycz­nia i zakoń­czył si suk­ce­sem. W mię­dzy­cza­sie ter­min startu „popły­nął naj­pierw na 16, a potem na 23 lutego, a 30 stycz­nia na począ­tek marca.

Rakieta powró­ciła do HIF, a 6 lutego ofi­cjal­nie wyzna­czono start na sobot 2 marca. Rakieta ponow­nie tra­fiła na wyrzutni 28 lutego. Tego samego dnia, 36 godzin przed pla­no­wa­nym star­tem, trzy jed­nostki pły­wa­jące barka OCISLY (Of Course I Still Love You) oraz statki Hollywood i GO Quest dotarły do miej­sca pla­no­wa­nego lądo­wa­nia pierw­szego stop­nia. W kabi­nie, oprócz 200 kg ładun­ków, prze­zna­czo­nych dla załogi ISS, było też dwoje „pasa­że­rów. W lewym fotelu, ubrany w ska­fan­der, sie­dział ople­ciony czuj­ni­kami mane­kin ATD (Anthropomorphic Test Device), nazwany przez Elona Muska „Ripley, na cześć gra­nej przez Sigourney Weaver postaci astro­nautki w fil­mie „Obcy ósmy pasa­żer Nostromo. Obok spo­czy­wała maskotka Earth (Ziemia), którą Musk okre­ślił jako „super high tech zero‑g indi­ca­tor super zaawan­so­wany tech­no­lo­gicz­nie wskaź­nik nie­waż­ko­ści.

2 marca moment startu, uwzględ­nia­jący korekt orbity ISS i jej aktu­alną pozycj, wyzna­czono na 07:49:03, okno star­towe było stałe, czyli rakieta musiała wystar­towa dokład­nie w tej chwili, bąd odczeka pra­wie 24 godziny. Zautomatyzowana pro­ce­dura star­towa zaczęła si w cza­sie T‑45:00 [minuty:sekundy] od wyda­nia zgody dyrek­tora startu na tan­ko­wa­nie. W T‑37:00 uzbro­jono sys­tem ratun­kowy statku. Dwie minuty póź­niej roz­po­częto tan­ko­wa­nie paliwa RP‑1 do zbior­ni­ków obu stopni rakiety, a w T‑33:00 roz­po­częto tan­ko­wa­nie cie­kłego tlenu do pierw­szego stop­nia. Tlen do dru­giego stop­nia zaczął płyną 16 minut przed star­tem. Chłodzenie dysz pierw­szego stop­nia roz­po­częto, gdy do T‑0 pozo­stało sie­dem minut. Dragon został prze­łą­czony na zasi­la­nie wewnętrzne 5 minut przed star­tem. 60 sekund przed star­tem roz­po­częła si roz­grzewka kom­pu­ter rakiety prze­jął nad­zór nad odli­cza­niem i lotem, a w zbior­ni­kach mate­ria­łów pęd­nych zamknięto zawory upu­stowe i zaczęto pod­nosi ciśnie­nie, W T‑45 sekund dyrek­tor startu wydał zgod na start, w T‑3 sekundy roz­po­częła si sekwen­cja zapłonu sil­ni­ków pierw­szego stop­nia. Start nastą­pił zgod­nie z pla­nem. W T+58 sekund nastą­piło mak­sy­malne obcią­że­nie mecha­niczne na rakiet, w T+02:35 wyłą­czone zostały sil­niki pierw­szego stop­nia. Trzy sekundy póź­niej stop­nie roz­dzie­liły si, po kolej­nych czte­rech uru­cho­miono sil­nik dru­giego stop­nia. Funkcjonował on do chwili T+08:59.

Tymczasem pierw­szy sto­pie po wyko­na­niu dwóch manew­rów hamu­ją­cych (w T+07:48 i w T+09:24) wylą­do­wał na OCISLY w T+09:52. Po wyga­sze­niu ciągu i usta­bi­li­zo­wa­niu pozy­cji, 11 minut po star­cie Crew Dragon DM‑1 odłą­czył si od dru­giego stop­nia, minut póź­niej roz­po­częto otwie­ra­nie pokrywy star­to­wej. Osiągnięta orbita była zgod­nie z zało­że­niami na puła­pie 194 – 358 km o inkli­na­cji 51,66°. Drugi sto­pie wyko­nał zapłon deor­bi­ta­cyjny i spło­nął na zachód od Australii około 08:39. W ciągu dnia sta­tek wyko­nał dwie korekty orbity, a w dniu następ­nym dwie kolejne, po czym zna­lazł si w pobliżu ISS. Dokowanie w try­bie auto­ma­tycz­nym poprzez IDA‑2/PMA‑2 wyko­nano 3 marca o 10:51, sta­tek miał wów­czas mas 12055 kg. Po wyko­na­niu testów her­me­tycz­no­ści, załoga sta­cji doko­nała inspek­cji wnę­trza Dragona, wcho­dząc na wszelki wypa­dek w maskach prze­ciw­ga­zo­wych, jed­nak po ana­li­zie składu atmos­fery nie wykryto w niej żad­nych szko­dli­wych gazów.

Statek Crew Dragon DM‑1 prze­by­wał w skła­dzie Międzynarodowej Stacji Kosmicznej zale­d­wie nie­spełna pięć dni, do odłą­cze­nia doszło 8 marca o 07:32. Dragon odma­new­ro­wał na orbit o puła­pie 395 – 401, na któ­rej odrzu­cił o 12:48 bagaż­nik. O 12:52:53 włą­czono sil­niki hamu­jące, które funk­cjo­no­wały około 15 minut. Spowodowało to zej­ście z orbity i wtar­gnię­cie w atmos­fer o 13:33. Wodowanie nastą­piło o 13:45 na Atlantyku na wschód od Florydy, w punk­cie o przy­bli­żo­nych współ­rzęd­nych 76,7°W, 30,5°N. Kabina została wyło­wiona przez sta­tek odbior­czy GO Searcher i dosta­wiona do portu Canaveral w dniu następ­nym. Pierwsza misja nowego statku została zakoń­czona peł­nym suk­ce­sem.


To jest skrócona wersja artykułu.
http://zbiam.pl/artyku%C5%82y/amerykanie-znow-lataja-w-kosmos/
Tytuł: Odp: Lotnictwo Aviation International
Wiadomość wysłana przez: Orionid w Listopad 28, 2020, 00:20
10/2020
Aktualności z kosmosu – Waldemar Zwierzchlejski
https://zbiam.pl/czasopisma/lotnictwo-aviation-international-102020/

11/2020 [brak]
https://zbiam.pl/czasopisma/lotnictwo-aviation-international-112020/
Tytuł: Odp: Lotnictwo Aviation International
Wiadomość wysłana przez: Orionid w Grudzień 13, 2020, 20:08
12/2020

Aktualności z kosmosu – Waldemar Zwierzchlejski
http://zbiam.pl/nasze-wydawnictwa/lotnictwo-aviation-international/

Rosyjski zwiad satelitarny
Waldemar Zwierzchlejski

(https://zbiam.pl/wp-content/uploads/2020/12/Sojuz-2.1b.jpg)
Rakieta Sojuz 2.1b najcięższa odmiana Sojuza do wynoszenia satelitów w kosmos.

Federacja Rosyjska ma na orbicie jedynie dwa operacyjne satelity rozpoznania optycznego, których okres gwarantowanej eksploatacji jest prawdopodobnie przekroczony. Mają one zostać zastąpione bardziej wydajnymi satelitami ze zwierciadłem głównym mniej więcej tej samej wielkości, które są używane w amerykańskich satelitach rozpoznawczych, jednak nie wiadomo, kiedy będą one gotowe do wystrzelenia. Wystrzelony w 2018 r. eksperymentalny satelita jest prawdopodobnie prototypem konstelacji znacznie mniejszych satelitów szpiegowskich, które będą uzupełniać obrazy dostarczane przez satelity większe.

Satelity rozpoznania obrazowego w czasach ZSRR

Większość satelitów rozpoznawczych, które eksploatowano w czasach radzieckich, przywoziła naświetlony film na Ziemię w lądownikach. Satelity tego typu były nadal używane po upadku Związku Radzieckiego, ostatni z nich został wystrzelony w 2015 r. Nosiły one nazwę Zenit (łącznie dziewięć typów, ponad 600 startów w latach 1961-1994), Jantar (pięć typów, prawie 180 startów w latach 1974-2015) i Orlec (dwa typy, 10 startów w latach 1989-2006). Wszystkie te satelity zostały zaprojektowane i zbudowane przez Centralne Biuro Projektów Specjalnych (CSKB) i jego spółkę zależną Progress w Kujbyszewie (od 1991 r. – Samara). Zostało ono założone w 1958 r. jako filia biura doświadczalno-konstrukcyjnego OKB-1 Siergieja Korolowa, a w 1974 r. uzyskało niezależność.


(https://zbiam.pl/wp-content/uploads/2020/12/KH-11.jpg)
amerykański satelita zwiadowczy KH-11 KENNEN.

Wadami satelitów z systemem powrotu filmu była po pierwsze jego ograniczona ilość, którą mogły przenosić (a tym samym ich ograniczona żywotność) i, co ważniejsze, ich niezdolność do przesyłania obrazów w czasie rzeczywistym. Tymczasem Stany Zjednoczone już w 1976 r. wysłały na orbitę pierwszego cyfrowego satelitę rozpoznawczego Keyhole-11 (KH-11/KENNEN), wykorzystującego technologię optoelektroniczną do przesyłania obrazów na Ziemię w czasie rzeczywistym. Wystrzelono dotąd 16 satelitów tego typu, cztery z nich nadal znajdują się na orbicie i funkcjonują. Wyposażone są w teleskop z głównym zwierciadłem o średnicy 2,4 m, praktycznie identycznym z tym, który jest umieszczony na pokładzie HST, Kosmicznego Teleskopu Hubble'a. Różnica polega na tym, że patrzą one na Ziemię, a nie na Wszechświat. Ich teoretyczna rozdzielczość wynosi 0,15 m. Obraz na Ziemię jest przesyłany za pośrednictwem satelitów przekazu danych, umieszczonych na orbitach geostacjonarnych i wysokoeliptycznych.

Związek Radziecki wystrzelił pierwszego optoelektronicznego satelitę rozpoznawczego dopiero w grudniu 1982 r. Wykorzystywał on platformę satelitów Jantar i tradycyjną kamerę optyczną, która nie mogła dorównać rozdzielczości teleskopu KENNEN-a. Wyposażony on był jednak w kamerę na podczerwień do obserwacji nocnych. Satelity pierwszej generacji (Jantar-4KS1 lub Terilen) o rozdzielczości projektowej 1 m z wysokości 200 km, zostały wystrzelone dziewięć razy w latach 1982-1989. Ulepszony satelita drugiej generacji (Jantar-4KS1M lub Neman) miał rozdzielczość mniejszą niż metr, w okresie 1986-2000 przeprowadzono 15 startów. Czas trwania lotu stopniowo wydłużał się, z sześciu miesięcy do ponad roku, ale nawet to było znacznie krótsze niż w przypadku wieloletnich misji realizowanych przez amerykańskie cyfrowe satelity rozpoznawcze.

Dopiero w 1983 r. rząd radziecki uznał, że jest możliwe opracowanie w ZSRR satelity o charakterystyce zbliżonej do KENNEN-a. W tym celu Leningradzkie Zakłady Optyczno-Mechaniczne (ŁOMO) otrzymały polecenie zbudowania układu optycznego 17B317 z teleskopem o średnicy lustra 1,5 m. Miał on być używany na dwóch różnych typach satelitów. Jeden, zwany Safir, miał zostać zbudowany przez CSKB Progress i operować na niskich orbitach w celu wykonania dokładnego rozpoznania obiektu zainteresowania, a drugi, zwany Araks (Arkon), miał być produkowany przez NPO im. Ławoczkina i latać na znacznie wyższych orbitach, służąc do rozpoznania dużych obszarów. Wersja Safir nigdy nie został wystrzelona, a dwa satelity Araks, które zostały wysłane w kosmos w latach 1997 i 2002, uległy awariom długo przed wygaśnięciem gwarantowanego okresu użytkowania.

Persona

Po awarii drugiego satelity Araks w 2003 r., Federacja Rosyjska została pozbawiona cyfrowych satelitów rozpoznawczych na orbicie i była zmuszona do polegania jedynie na okresowych startach satelitów z lądownikami, które jednak znajdowały się na orbicie nie dłużej niż trzy miesiące. Na przełomie wieków rosyjskie Ministerstwo Obrony ogłosiło przetarg na nowego cyfrowego satelitę rozpoznawczego. NPO im. Ławoczkina zaoferowało zmniejszoną wersję Araksa lecz nie zyskała ona uznania i 15 marca 2001 r. podpisano kontrakt z CSKB Progress (od 2014 r. – Centrum Rakietowo-Kosmiczne Progress). Kontrakt przewidywał budowę trzech satelitów nazwanych Persona, znanych także pod kodem GRAU 14F137.

Po kilku latach opóźnień, 26 lipca 2008 r., pierwszy satelita Persona został wystrzelony pod nazwą Kosmos 2441, ale rosyjskie doniesienia prasowe podały, że przestał działać zaledwie dwa miesiące później, rzekomo z powodu uszkodzenia bloków elektroniki komputera pokładowego przez wysokoenergetyczne cząstki promieniowania kosmicznego. Nawiasem mówiąc, to ulubione tłumaczenie producentów rosyjskiej aparatury kosmicznej w wypadku jej awarii. Następny satelita, Kosmos 2486, jakoby wyposażony w bezpieczne już elementy elektroniczne, został wyniesiony na orbitę 7 czerwca 2013 r. Rosyjska prasa spekulowała, że wkrótce po starcie pojawiły się problemy i z tym satelitą, Roskosmos nie potwierdzał ani nie zaprzeczał im i dopiero dokumenty sądowe, opublikowane w 2017 r. potwierdziły, że testy orbitalne satelity były przerywane od sierpnia 2013 do lutego 2014 r. z powodu nieokreślonych problemów na pokładzie i nie zostały zakończone do października 2014 r.

Trzeci satelita Persona, znany pod szyldem Kosmos 2506, został wystrzelony 23 czerwca 2015 r. Umieszczony został na orbicie zsynchronizowanej z orbitą drugiego satelity, w celu zapewnienia maksymalnego pokrycia obszarów zainteresowania na Ziemi. Według tych samych dokumentów sądowych, podczas wstępnych testów na orbicie napotkał on również problemy techniczne i został uznany za operacyjny dopiero w listopadzie 2016 r. Pomimo niezbyt zachęcających początków misji Kosmosów 2486 i 2506, oba satelity najprawdopodobniej od tego czasu działają normalnie.
Wydaje się, że platforma satelitarna Persona jest oparta na platformie Jantar-4KS1M, przy czym zawiera ulepszenia, które znacznie zwiększyły jej żywotność. W artykule opublikowanym przez RCC Progress w 2016 r. i rzekomo opisującym Personę, projektowany okres życia określono na pięć lat. Chociaż nazwa Persona w artykule nie pada, jawnie odnosi się do satelity krążącego wokół Ziemi na orbicie o wysokości 730 km, nachylonej do płaszczyzny równika pod kątem 98,3°, co dokładnie odpowiada parametrom orbity Persona. Rozdzielczość naziemna układu optycznego wynosi 0,5 m. System optyczny został opracowany przez ŁOMO i został zidentyfikowany w kilku źródłach jako 17B321, chociaż dokumenty sądowe opublikowane w 2012 r. określają go jako 14M339M.

Rosjanie nigdy nie opublikowali rysunków czy zdjęć Persony, ale rozmyte zdjęcie naziemne pierwszego satelity Persona, wykonane przez brytyjskiego obserwatora-amatora w 2008 r., daje wyobrażenie o jego kształcie. Wygląda ona jak pomniejszona wersja HST, z panelami słonecznymi zamontowanymi równolegle do kadłuba satelity. Taka konfiguracja paneli słonecznych jest również widoczna w patencie, opisującym mechanizm rozmieszczania paneli słonecznych satelity Persona.

Cywilnym odpowiednikiem Persony będzie zapewne Resurs-PM, który ma zacząć zastępować obecnie działające satelity teledetekcyjne Resurs-P w 2023 r. Zapowiedziana orbita tych satelitów jest praktycznie identyczna z orbitą Persony. Platforma satelity jest prawdopodobnie bardzo podobna, chociaż panele słoneczne są instalowane inaczej. Podobnie jak Persona, Resurs-PM wykorzysta teleskop ŁOMO z 1,5-metrowym zwierciadłem głównym, ale montaż optyczny będzie inny, wykorzystując teleskop z dwoma zwierciadłami typu Ritcheya–Chrétiena.

Pomimo niezbyt zachęcającego rozpoczęcia misji obu Person, wydaje się, że od tego czasu oba satelity działają normalnie. Jeśli jednak ich żywotność projektowa rzeczywiście wynosi pięć lat, obie już ją przekroczyły. Chociaż mogą one być eksploatowane jeszcze kilka lat, Federacja Rosyjska nie może pozwolić sobie na ryzyko utraty możliwości obrazowania w wysokiej rozdzielczości oferowanych przez te satelity i aktywnie pracuje nad modernizacją swojej floty satelitów szpiegowskich.

https://zbiam.pl/artykuly/rosyjski-zwiad-satelitarny/
Tytuł: Odp: Lotnictwo Aviation International
Wiadomość wysłana przez: Orionid w Luty 26, 2021, 00:35
2/2021

Aktualności kosmiczne – Waldemar Zwierzchlejski

Z Ziemi na Księżyc i z powrotem
Waldemar Zwierzchlejski

(https://zbiam.pl/wp-content/uploads/2021/02/CZ-5.png)
Rakieta CZ-5 z sondą Chang'e-5.

W grudniu ubiegłego roku, realizując misję bezzałogowej sondy pod nazwą Chang’e-5, Chińska Republika Ludowa dołączyła do niezwykle elitarnego grona państw, które sprowadziły z Księżyca próbki jego gruntu. Dotychczas dokonały tego jedynie Stany Zjednoczone (6-krotnie w latach 1969-1972) oraz Związek Radziecki (3-krotnie w latach 1970-1976). Tym samym ChRL rozpoczęła trzeci etap badań naszego naturalnego satelity, który rozpoczęła przed kilkunastoma laty. Jego zwieńczeniem będzie nie tylko lądowanie przedstawicieli ChRL na Księżycu, ale też założenie tam stałej bazy naukowej oraz eksploatacja surowców naturalnych.

W 2003 r. ogłoszono chiński projekt bezzałogowych badań Księżyca, znany pod angielską nazwą CLEP (Chinese Lunar Exploration Program). Przewidywano wówczas jego realizację w latach 2007-2020. Etap pierwszy miał obejmować umieszczenie na orbicie Księżyca orbiterów Chang’e-1 i Chang’e-2. Miały one za zadanie sporządzenie trójwymiarowej mapy powierzchni Srebrnego Globu, zbadanie rozkładu i ilości pierwiastków w gruncie księżycowym, zmierzenie gęstości powierzchni Księżyca oraz monitorowanie środowiska w jego otoczeniu. W drugim etapie miano umieścić na powierzchni za pomocą sond Chang’e-3 i Chang’e-4 łaziki przeznaczone do badań powierzchni skał i gruntu księżycowego. Etap trzeci zakładał umieszczenie na powierzchni Księżyca za pomocą sond Chang’e-5 i Chang’e-6 lądowników z powrotnikami, które miały dostarczyć na Ziemię próbki gleby.

W miarę realizacji projektu, gdy okazało się, że osiągane rezultaty są lepsze, niż zakładano, wprowadzony został etap czwarty, obejmujący testowanie w warunkach księżycowych technologii ISRU (in situ resource utilization), czyli pozyskiwania miejscowych surowców i przetwarzania ich w celu uzyskiwania najważniejszych dla życia i stworzenia bazy załogowej materiałów – tlenu, wody, paliw oraz materiałów konstrukcyjnych i budowlanych. Cały program, jak również poszczególne sondy, zostały nazwane od imienia chińskiej bogini Księżyca, Chang’e.

CLEP – Etap 1

Pierwsza sonda projektu – Chang’e-1 (CE-1) – została wysłana z kosmodromu Xichang za pomocą rakiety nośnej Chang Zheng-3A (CZ-3A) 24 października 2007 r. Satelita Księżyca został zbudowany na bazie sprawdzonej platformy satelitów telekomunikacyjnych Dong Fang Hong-3 (DFH-3) i miał masę startową 2350 kg, z czego 130 kg przypadało na aparaturę naukową częściowo zaadaptowaną z satelitów teledetekcyjnych Zi Yuan. Ze względu na użycie rakiety o nie największej wówczas nośności odlot ku Księżycowi musiał być rozłożony na trzy raty, niemniej został wykonany bez problemów Po dwunastu dniach CE-1 weszła na eliptyczną orbitę okołoksiężycową, którą po dwóch dniach ukołowiono na pułapie 200 km.

Po roku, gdy zakładana żywotność sondy dobiegła końca, lecz w jej zbiornikach było jeszcze ponad 200 kg zaoszczędzonych materiałów pędnych, orbitę obniżono najpierw do 100 km, a później jej periselenium do 17 km. Manewr taki jest charakterystyczny dla doprowadzenia do punktu, w którym rozpoczyna się hamowanie do lądowania. Lądowanie oczywiście nie leżało jeszcze w możliwościach sondy, zatem po 30 godzinach pobytu na takiej orbicie (warto dodać, że jest ona nietrwała i w tym czasie perturbacje obniżyły minimalną wysokość do 15 km) powróciła ona na pułap 100 km. Misja CE-1 dobiegła końca 1 marca 2009 r., gdy został on zdeorbitowany i spadł na powierzchnię Księżyca.

Chang’e-2, który był egzemplarzem zapasowym na wypadek awarii poprzednika, wysłano z Xichang za pomocą rakiety nośnej CZ-3C 1 października 2010 r. Pomimo że aparat był o około 200 kg cięższy od poprzednika, zastosowanie mocniejszej rakiety umożliwiło wysłanie go bezpośrednio w kierunku Księżyca, do którego dotarł po 112 godzinach. Początkowa orbita eliptyczna została dwoma manewrami ukołowiona na pułapie 100 km. 26 października wykonano manewr, który obniżył periselenium do 15 km. Następnie sonda rozpoczęła fotografowanie obszaru Sinus Iridum, będącego podstawowym miejscem lądowania sondy Chang'e-3. 1 kwietnia 2011 r. orbiter wykonał wszystkie zaplanowane dla niego czynności, po czym wykonał zdjęcia obu obszarów biegunowych Księżyca, oraz, po ponownym obniżeniu periselenium do 15 km, Sinus Iridum.

8 czerwca 2011 r. sondę wprowadzono na trajektorię wiodącą do punktu równowagi grawitacyjnej L2 układu Ziemia-Słońce, dokąd dotarła 25 sierpnia. Po zakończeniu badań w tym punkcie, rozważano trzy rozszerzenia misji: lot do punktu L1 układu Ziemia-Słońce, przelot w pobliżu planetki o orbicie bliskiej do orbity Ziemi (Near-Earth Object, NEO) bądź komety lub powrót na orbitę Księżyca. Po oszacowaniu możliwości energetycznych sondy, zdecydowano, że odwiedzi ona planetkę (4179) Toutatis. Odlot w jej kierunku nastąpił 15 kwietnia 2021 r. Trzynastego grudnia 2012 r. sonda przeleciała w odległości zaledwie 3,2 km od Toutatis, przekazując pomiary i zdjęcia. Błąd nawigacyjny o mało nie spowodował zderzenia z planetką, przed spotkaniem zakładano, że sonda minie ją w odległości 100 km. Sonda została wyłączona prawdopodobnie w końcu 2014 r.

CLEP – Etap 2

Drugi etap badań Księżyca rozpoczął się startem sondy Chang’-3 z kosmodromu Xichang 1 grudnia 2013 r. Sonda miała masę startową 3780 kg, z czego 2440 kg przypadało na materiały pędne, 1200 kg na sam lądownik, a 130 kg na łazik Yutu. Łazik został tak nazwany na cześć mitycznego Nefrytowego Królika, który był współtowarzyszem bogini Chang’e. Do wyniesienia tak ciężkiego aparatu musiano użyć najcięższej wówczas chińskiej rakiety CZ-3B.

Lądownik zasilany był energią elektryczną pochodzącą z radioizotopowych generatorów termoelektrycznych (radioisotope thermoelectric generator, RTG), jego funkcjonowanie przewidziane było na rok. Sześciokołowy łazik zasilany był energią elektryczną pochodzącą z ogniw fotowoltaicznych. Miał funkcjonować na powierzchni trzy miesiące. Lot po 112-godzinnej orbicie zakończył się pomyślnym wejściem na orbitę selenocentryczną. Po kilku korektach 14 grudnia nastąpiło lądowanie na obszarze Mare Imbrum, a zatem w obszarze zapasowym. W późniejszym czasie rejon ten nazwano Guang Hangong (Księżycowy Pałac). Tego samego dnia łazik zjechał na powierzchnię. Łazik przetrwał dwa dni księżycowe i noc pomiędzy nimi (każdy z tych okresów trwa 14 ziemskich dni), przebywając w tym czasie dystans ponad 100 m. Na czas nocy był wprowadzany w stan hibernacji elektronicznej.

Pod koniec tego okresu stwierdzono mechaniczny problem z jednym z jego silników elektrycznych, odpowiedzialnych za przekazywanie napędu na koła i inne elementy ruchome. Nie doszło do wciągnięcia masztu, zamknięcia i termicznego uszczelnienia wnętrza przez jeden z paneli baterii słonecznych. Choć nie był już w stanie jeździć, funkcjonował w ograniczonym zakresie do połowy 2016 r. Niektóre przyrządy lądownika funkcjonują do dziś.

Podobnie jak w pierwszym etapie, również w drugim sporządzono duplikat sondy i także postanowiono go później wysłać na Księżyc pod nazwą Chang’e-4. Tym razem jednak postanowiono dokonać lądowania na stronie Księżyca, trwale odwróconej od Ziemi. By umożliwić komunikację z sondą, zdecydowano wcześniej wysłać satelitę przekazu danych i łączności i umieścić go w okolicy punktu libracyjnego L2 układu Ziemia-Księżyc. Satelita o masie 448 kg nazwany Chang’e-4R i nazwie własnej Queqiao (Sroczy Most, kolejny artefakt z mitologii chińskiej, związany z Chang’e) wystrzelony został z Xichang za pomocą rakiety CZ-4C 20 maja 2018 r. Na miejsce dotarł trzy tygodnie później.

Sama sonda Chang’e-4 wraz z łazikiem Yutu-2 wystrzelona została 7 grudnia 2018 r. za pomocą rakiety CZ-3B z kosmodromu Xichang. Po 112-godzinnym locie weszła na orbitę Księżyca, a 3 stycznia 2019 r. wylądowała na terenie Basenu Apollo, w rejonie krateru von Kármána. Było to pierwsze w historii lądowanie ziemskiego aparatu na odwrotnej stronie Srebrnego Globu. Zarówno sam lądownik, jak i łazik funkcjonują do dzisiaj. Yutu-2 przebył dotąd ponad 600 m i wykonał wiele analiz gruntu.

https://zbiam.pl/nasze-wydawnictwa/lotnictwo-aviation-international/
Tytuł: Odp: Lotnictwo Aviation International
Wiadomość wysłana przez: Orionid w Luty 28, 2021, 00:00
Koniec miesiąca, a w największej gazeciarni na terytorium RP jest tylko nr styczniowy dostępny.
Wcześniej na stronie była informacja od kiedy dany numer jest w sprzedaży.
Dziś dopiero strona internetowa zawiera fragmenty niektórych tekstów  :)
Tytuł: Odp: Lotnictwo Aviation International
Wiadomość wysłana przez: Orionid w Marzec 27, 2021, 15:22
2/2021
Aktualności kosmiczne – Waldemar Zwierzchlejski

https://zbiam.pl/czasopisma/lotnictwo-aviation-international-32021/
Tytuł: Odp: Lotnictwo Aviation International
Wiadomość wysłana przez: Orionid w Maj 01, 2021, 19:27
4/2021
Aktualności kosmiczne – Waldemar Zwierzchlejski

Katastrofy kosmiczne drugiej dekady XXI wieku
Waldemar Zwierzchlejski

(https://zbiam.pl/wp-content/uploads/2021/05/Electron.png)
Pierwszy start rakiety Electron zakończył się niepowodzeniem, ale wina leżała po stronie infrastruktury naziemnej.

Rok 1984 to nadal jedyny rok ery kosmicznej, w którym rakiety kosmiczne nie odniosły ani jednej porażki, choć przeprowadzono w nim aż 129 startów. W pierwszej dekadzie XXI wieku doszło do 22 przypadków, w których rakiety nie osiągnęły orbity i wraz ze swym drogocennym ładunkiem eksplodowały, bądź z powrotem weszły w gęste warstwy atmosfery, w której w większości spłonęły, a ich szczątki spadły na Ziemię. Do tego trzeba dodać te, w których nie ma pewności, że były to w zamierzeniu starty kosmiczne, a nie tylko testy balistyczne rakiet międzykontynentalnych, a także te sytuacje, w których rakiety uległy zniszczeniu krótko przed startem.

Statystyka dla drugiej dekady XXI wieku wygląda znacznie gorzej, choć trzeba zauważyć, że w sporej mierze odpowiada za to wprowadzenie do eksploatacji wielu nowych typów rakiet, dla których awarie w fazie lotów testowych są rzeczą normalną. Do wykazu nie dodano przypadków, w których co prawda rakieta wyniosła ładunek na orbitę, ale zbyt niską i bezużyteczną.

(https://zbiam.pl/wp-content/uploads/2021/05/Antares-744x528.png)
Rakieta Taurus z satelitą Glory startuje z Vandenberg. Lot zakończy się fiaskiem.

2011

4 marca z Vandenberg AFB wystartowała rakieta Taurus-XL w wersji 3110. Miała ona wynieść na orbitę o pułapie 705 km satelitę Glory oraz trzy mikrosatelity: KySat-1, Hermes i Explorer-1. Jednak w T+3 min nie doszło do oddzielenia osłony aerodynamicznej i choć kontynuowała ona lot, to była zbyt ciężka, niedobór prędkości do orbitalnej wyniósł około 200 m/s. Ostatni stopień rakiety i satelity krótko po tym wpadły do Oceanu Spokojnego u wybrzeży Antarktydy, a być może także na jej obszar. Było to drugie z rzędu niepowodzenie tego typu rakiety, poprzednie, identyczne, miało miejsce w 2009 r. Przyczyny nieodrzucenia osłony w obu wypadkach nie udało się ustalić, wiadomo jedynie, że połówki nie rozdzieliły się całkowicie w okolicy szczytu owiewki. Ta wersja rakiety nie była już więcej używana.

16 sierpnia z Jiuquan Satellite Launch Center wystartowała rakieta Chang Zheng-2C, która miała wynieść na niską orbitę okołoziemską (LEO, Low Earth Orbit) tajnego satelitę Shijian 11-04, którego zadaniem miało być wczesne uprzedzanie o startach rakiet balistycznych bądź zwiad elektroniczny. W T+171 s, około 50 s po uruchomieniu silnika drugiego stopnia, doszło do awarii. Drugi stopień wraz z ładunkiem spadły w prowincji Qinghai. Badanie znalezionych szczątków pozwoliło ustalić przyczynę usterki: zablokował się w skrajnym położeniu siłownik silnika sterującego nr 3, co doprowadziło do utraty kontroli i gwałtownego przechylenia rakiety, a w konsekwencji do jej rozłamania.

24 sierpnia z Bajkonuru wystartowała rakieta Sojuz-U, która miała wynieść na orbitę LEO automatyczny statek transportowy Progress M-12M z zaopatrzeniem dla Międzynarodowej Stacji Kosmicznej. W T+325 s doszło do awarii i przerwania pracy silnika RD-0110 trzeciego stopnia rakiety. Jej pozostałości spadły w rejonie czojskim Republiki Ałtajskiej we wschodniej Syberii. 29 sierpnia komisja powypadkowa poinformowała, że przyczyną nieprawidłowej pracy silnika trzeciego stopnia była awaria generatora gazu, napędzającego pompę turbinową. Spowodowana ona została częściowym zatkaniem przewodu doprowadzającego paliwo do generatora. Komisji nie udało się ustalić, czym został zatkany przewód, dwie najbardziej prawdopodobne wersje to oderwany fragment szwu spawalniczego bądź fragment izolacji lub uszczelki. Zalecono dokładniejszy nadzór podczas montażu silników, w tym wideorejestrację całości jego przebiegu. Kolejny Sojuz-U – zresztą również ze statkiem Progress – poleciał już w październiku.

23 grudnia z Plesiecka wystartowała rakieta Sojuz-2-1b z dodatkowym stopniem Fregat, która miała wynieść na wysokoeliptyczną orbitę typu Mołnia z apogeum na pułapie 40 tys. km wojskowego satelitę telekomunikacyjnego Meridian-5. W czasie pracy trzeciego stopnia rakiety, w T+421 s nastąpiła awaria silnika. Tym samym satelita nie osiągnął orbity i jego szczątki spadły w okolicach wioski Wagajcewo w rejonie nowosybirskim. Jeden z fragmentów, zbiornik gazu o średnicy 50 cm, przebił dach domu, na szczęście nie raniąc nikogo. Ironią losu dom stał przy ulicy Kosmonautów. Ta wersja rakiety ma w trzecim stopniu czterokomorowy silnik RD-0124. Analiza telemetrii pokazała, że ciśnienie w przewodzie paliwowym przed wejściem do układu wtryskowego silnika spowodowało wybrzuszenie ściany komory spalania nr 1, prowadzące do jej przepalenia i katastrofalnego wycieku paliwa, a w konsekwencji eksplozji. Pierwotnej przyczyny awarii nie udało się ustalić.

[...]
https://zbiam.pl/czasopisma/lotnictwo-aviation-international-42021/
Tytuł: Odp: Lotnictwo Aviation International
Wiadomość wysłana przez: Orionid w Czerwiec 05, 2021, 18:01
5/2021
Aktualności kosmiczne – Waldemar Zwierzchlejski

https://zbiam.pl/czasopisma/lotnictwo-aviation-international-52021/
Tytuł: Odp: Lotnictwo Aviation International
Wiadomość wysłana przez: Orionid w Lipiec 03, 2021, 07:04
6/2021
Aktualności kosmiczne – Waldemar Zwierzchlejski

https://zbiam.pl/czasopisma/lotnictwo-aviation-international-62021/
Tytuł: Odp: Lotnictwo Aviation International
Wiadomość wysłana przez: Orionid w Lipiec 16, 2021, 23:50
7/2021
Aktualności kosmiczne – Waldemar Zwierzchlejski

Chińska astronautyka: dzień dzisiejszy i perspektywy – Waldemar Zwierzchlejski

(https://zbiam.pl/wp-content/uploads/2021/07/Jiuquan-1.png)
Jiuquan - kompleks startowy dla lotów załogowych statków kosmicznych Shenzhou.

Przez dziesięciolecia Chiny nieśpiesznie rozwijały swój potencjał astronautyczny. Ich początkowe rozwiązania pochodziły wprost z radzieckich rakiet balistycznych lat 50., a możliwości elektroniki dalece odstawały od rozwiązań, używanych nie tylko w USA, ale także w innych krajach. Także jedne z najważniejszych kryteriów – odporność na warunki kosmiczne i żywotność, były dalece niezadawalające. Ot, popularna „chińszczyzna”. Sytuacja zaczęła się wyraźnie zmieniać dopiero na przełomie wieków. Już nie tylko pod względem ilości startów kosmicznych, ale też i rezultatów Chiny prześcignęły dawnego mistrza – Rosję, a nawet zaczęły zbliżać się do gracza numer 1, czyli USA.

Kosmodromy

Chiny dysponują obecnie czterema kosmodromami lądowymi oraz jednym morskim, co pod względem ilości stawia ich w światowej czołówce. Są to: Jiuquan Satellite Launch Center (lokalizacja 40,6°N, 99,9°E), Xichang Space Center (28,3°N, 102,0°E), Taiyuan Satellite Launch Center (37,5°N, 112,6°E) oraz Wenchang Spacecraft Launch Site (19,3°N, 109,8°E). Jeżeli weźmiemy pod uwag ilość aktywnych kompleksów startowych, wydaje się, że ich liczba w zupełności zaspokaja bieżące potrzeby, a podołają one także w przypadku dalszego zwiększenia częstotliwości startów.
Kosmodrom Jiuquan ma dwa aktywne kompleksy, dodatkowo z jego terenu realizowane są starty szeregu niewielkich rakiet z wyrzutni mobilnych. Jest jedynym dotychczas obiektem, wyposażonym w infrastrukturę przeznaczoną do startów statków załogowych. Kosmodrom Xichang również posiada dwa aktywne kompleksy startowe, z których realizowane są głównie misje na orbity wysokoenergetyczne. Taiyuan, z którego rakiety udają się głównie na orbity około polarne, także posiada dwa kompleksy startowe, używany jest też do startów z wyrzutni mobilnych. Najnowszy chiński kosmodrom posiada po jednej wyrzutni dla rakiet o średnim i dużym udźwigu, planowana jest trzecia dla super rakiety CZ-9.


(https://zbiam.pl/wp-content/uploads/2021/07/Statek-DeBo.png)
Statek DeBo-3 to pływający po Morzu Żółtym chiński kosmodrom.

Rakiety

Chiny używają obecnie zarówno rakiet starej generacji Chang Zheng-2, -3 i -4, które będą stopniowo wypierane przez nowsze rozwiązania (CZ-6, CZ-7), jak i budują rakiety oparte na zupełnie innych technologiach i o wiele większych możliwościach (CZ-5, CZ-8, CZ-9). Rakiety starej generacji cechują się zastosowaniem systemów napędowych opartych głównie na składnikach toksycznych – hydrazynie i czterotlenku azotu, w nowych rakietach jest to kerozyna i ciekły tlen oraz ciekły wodór i ciekły tlen. W przyszłości w niektórych modelach stosowany będzie w miejsce kerozyny ciekły metan. Ze starych rozwiązań w dalszym ciągu w użyciu są następujące modele:

 CZ-2C – dwustopniowa w wersji bazowej rakieta o udźwigu 2500 kg na niską orbitę okołoziemską (LEO) i 3850 kg w wersji trzystopniowej oraz 750 kg na orbitę heliosynchroniczną (SSO) w wersji dwustopniowej i 1400 kg w wersji trzystopniowej.

CZ-2D – rakieta dwustopniowa o udźwigu na LEO 3500 kg i na SSO 2000 kg.

CZ-2F – dwustopniowa rakieta z czterema rakietami pomocniczymi o udźwigu 8400 kg na LEO. Jest certyfikowana do lotów załogowych, wynosi statki kosmiczne Shenzhou.

CZ-3B – trójstopniowa rakieta z czterema rakietami startowymi, ostatni stopień na kriogeniczne materiały pędne. Udźwig 11 500 kg na LEO, 5500 kg na orbitę przejściową do geostacjonarnej (GTO), 3800 kg ku Księżycowi.

CZ-4B – trójstopniowa rakieta o udźwigu 4200 kg na LEO i 2800 kg na SSO.

CZ-4C – trójstopniowa rakieta o udźwigu 4200 kg na LEO i 2800 kg na SSO, różni się od poprzedniej wersji trzecim stopniem, który może być ponownie uruchomiony.

Nowe rakiety to:

CZ-5 – dwustopniowa kriogeniczna z czterema rakietami pomocniczymi (kerozyna, ciekły tlen) o udźwigu 13 000 kg na GTO, 8200 kg ku Księżycowi, 5000 kg ku Marsowi.

CZ-5/YZ-2 – dwustopniowa kriogeniczna z czterema rakietami pomocniczymi (kerozyna, ciekły tlen) i dodatkowym restartowalnym stopniem Yuangzheng-2, udźwig 4500 kg bezpośrednio na orbitę geostacjonarną (GEO).

CZ-5B - jednostopniowa kriogeniczna z czterema rakietami pomocniczymi (kerozyna, ciekły tlen) o udźwigu 25 000 kg na LEO.
CZ-6 – trójstopniowa (kerozyna, ciekły tlen) o udźwigu 1500 kg na LEO i 1080 kg na SSO.

CZ-7 – dwustopniowa z czterema rakietami wspomagającymi (całość kerozyna, ciekły tlen), udźwig 10 000 kg na LEO.

CZ-7A – dwustopniowa z czterema rakietami wspomagającymi (całość kerozyna, ciekły tlen), z dodatkowym stopniem kriogenicznym, udźwig 5000 kg na GTO.

CZ-8 – dwustopniowa z dwiema rakietami wspomagającymi (pierwszy stopień i rakiety boczne kerozyna i ciekły tlen, drugi stopień – kriogeniczny), udźwig 7600 kg na LEO, 4500 kg na SSO, 2500 kg na GTO. W przyszłości pierwszy stopień rakiety ma być odzyskiwalny, lądując na ogniu.

Projektowana jest superciężka rakieta księżycowa CZ-9 o udźwigu 140 t na LEO i 50 t ku Księżycowi.

Prócz rakiet na paliwo ciekłe istnieje też kilka rakiet na paliwo stałe, pochodzących z wycofanych z użytku wojskowych rakiet balistycznych. Są to:

Kuaizhou-1A – czterostopniowa rakieta o nośności 400 kg na LEO.

Kuiazhou-11 – trójstopniowa rakieta o nośności 1000 kg na LEO i 700 kg na SSO.

CZ-11 – czterostopniowa rakieta o nośności 700 kg na LEO i 350 kg na SSO. Jej odmiana startująca ze statku nosi nazwę CZ-11H.

W ostatnich latach kilka firm komercyjnych z różnym skutkiem próbowało wprowadzić do eksploatacji kilka innych rakiet na paliwo stałe, również w większości pochodzących z demobilu. Są to:

Gushenxing-1 (Ceres-1) – czterostopniowa rakieta firmy Galactic Energy o udźwigu na LEO/SSO 350/270 kg.

Shian Quxian-1 (SQX-1, Hyperbola-1) – czterostopniowa rakieta firmy Beijing Interstellar Glory Space Technology o udźwigu na LEO/SSO 300/260 kg.

ZhuQue-1 (LandSpace-1) – trzystopniowa rakieta firmy LandSpace o udźwigu na LEO/SSO 300/200 kg.

Jielong-1 (Smart Dragon-1) – czterostopniowa rakieta zaproponowana przez China Aerospace Science and Technology Corporation o udźwigu 150 kg na SSO.

Chongqing (OS-M) – czterostopniowa rakieta firmy OneSpace o udźwigu na LEO/SSO 205/83 kg.

https://zbiam.pl/czasopisma/lotnictwo-aviation-international-72021/
Tytuł: Odp: Lotnictwo Aviation International
Wiadomość wysłana przez: Orionid w Sierpień 31, 2021, 13:03
8/2021
Aktualności kosmiczne – Waldemar Zwierzchlejski
https://zbiam.pl/czasopisma/lotnictwo-aviation-international-82021/

9/2021
Aktualności kosmiczne – Waldemar Zwierzchlejski
https://zbiam.pl/czasopisma/lotnictwo-aviation-international-92021/
Tytuł: Odp: Lotnictwo Aviation International
Wiadomość wysłana przez: Orionid w Październik 09, 2021, 00:07
10/2021

Aktualności kosmiczne – Waldemar Zwierzchlejski

Europejska Agencja Kosmiczna
Waldemar Zwierzchlejski

(https://zbiam.pl/wp-content/uploads/2021/10/Columbus.png)
Columbus, europejskie laboratorium naukowe, element Międzynarodowej Stacji Kosmicznej.

Podobnie jak w Stanach Zjednoczonych, katalizatorem wydarzeń, mających w przyszłości doprowadzić do powstania wspólnej agencji kosmicznej, był pierwszy start radzieckiego Sputnika w październiku 1957 r. Już na początku następnego roku miało miejsce pierwsze spotkanie naukowców z ośmiu krajów Europy Zachodniej, zorganizowane z inicjatywy dwóch sławnych fizyków atomowych – Francuza Pierre’a Augera i Włocha Edoarda Amaldiego, poświęcone możliwości stworzenia czysto naukowej organizacji kosmicznej. Naukowcy ci, którzy zaledwie cztery lata wcześniej stworzyli wspólny europejski instytut badań jądrowych – słynny genewski CERN – tym razem postulowali utworzenie analogicznej organizacji, której celem badań byłby jednak nie mikro, lecz makrokosmos.

Działając pod nazwą GEERS (Groupe d’etudes europeen pour la Collaboration dans le domaine des recherches spatiales), z brytyjskim fizykiem nuklearnym Harrie Masseyem jako przewodniczącym, doprowadzili do powstania 1 grudnia 1960 r. międzyrządowej komisji, która miała zdefiniować ramy prawne i finansowe przyszłej organizacji. Nosiła ona nazwę COPERS (Commission préparatoire européenne de recherches spatiales). W wyniku jej prac 14 czerwca 1962 r. podpisano konwencję o powstaniu ESRO (European Space Research Organisation). Państwami założycielskimi ESRO były: Belgia, Dania, Francja, Republika Federalna Niemiec, Włochy, Holandia, Hiszpania, Szwecja, Szwajcaria, Wielka Brytania, zaś Austria, Norwegia i Irlandia uzyskały status obserwatorów.

(https://zbiam.pl/wp-content/uploads/2021/10/Thomasa-Pesqueta.png)
Spacer kosmiczny Thomasa Pesqueta w dniu 25 czerwca 2021 r.

Konwencja weszła w życie 20 marca 1964 r. Jednocześnie utworzono drugą organizację, pod nazwą ELDO (European Launcher Development Organisation), celem której było zapewnienie ESRO samowystarczalności w zakresie wynoszenia ładunków zarówno na orbity niskie, jak i na geostacjonarną. W skład ELDO weszły Belgia, Wielka Brytania, Francja, RFN, Holandia i Włochy, zaś członkiem stowarzyszonym została Australia, która dostarczyła w posagu rzecz w Europie niedostępną – teren pod kosmodrom w postaci poligonu Woomera. W 1972 r. było oczywistością, że o ile ESRO funkcjonuje doskonale, to ELDO poniosła klęskę, ponieważ program rozwoju rakiet Europa I i Europa II nie zakończył się sukcesem. Pojawiły się głosy o jej rozwiązaniu, bądź wchłonięciu w struktury ESRO.

Tymczasem rok później, w lipcu 1973 r. przystąpiono do realizacji wielkiego, jak na dotychczasowe możliwości, programu Spacelab. Zakładał on zbudowanie modularnego laboratorium załogowego wielokrotnego użytku, które mogłoby wykonać począwszy od lat 80. XX wieku kilkadziesiąt lotów na orbitę okołoziemską w ładowni amerykańskich wahadłowców programu Space Shuttle. W zamian za to, w jego misjach mogliby brać udział astronauci z Europy, a wyniki przeprowadzanych doświadczeń byłyby również wspólną własnością NASA i ESRO. Jednocześnie podjęto decyzję o rozpoczęciu budowy rakiety Ariane i utworzeniu w 1975 r. jednolitej, Europejskiej Agencji Kosmicznej. ESA (European Space Agency) została utworzona na mocy Konwencji podpisanej w Paryżu 30 maja 1975 r., a jej członkami założycielami była ta sama dziesiątka państw, która zakładała ESRO. Jest organizacją międzyrządową. Jej zadaniem jest realizacja wspólnego, europejskiego programu badania i wykorzystania przestrzeni kosmicznej. Agencja wspiera również rozwój nowoczesnego i konkurencyjnego przemysłu w państwach członkowskich.
Obecnie w skład ESA wchodzą 22 państwa członkowskie: Austria, Belgia, Czechy, Dania, Estonia, Finlandia, Francja, Grecja, Hiszpania, Holandia, Irlandia, Luksemburg, Niemcy, Norwegia, Polska (od listopada 2012 r.), Portugalia, Rumunia, Szwajcaria, Szwecja, Wielka Brytania, Węgry i Włochy. Na podstawie osobnej umowy w pracach ESA uczestniczy również Kanada. Państwami stowarzyszonymi z ESA są Litwa, Łotwa i Słowenia, zaś współpracującymi Bułgaria, Chorwacja, Cypr, Malta i Słowacja. Dyrektorem Generalnym jest obecnie Niemiec Josef Aschbacher.

[...]
https://zbiam.pl/czasopisma/lotnictwo-aviation-international-102021/
Tytuł: Odp: Lotnictwo Aviation International
Wiadomość wysłana przez: Orionid w Listopad 13, 2021, 11:56
11/2021

Aktualności kosmiczne – Waldemar Zwierzchlejski
https://zbiam.pl/nasze-wydawnictwa/lotnictwo-aviation-international/