Autor Wątek: Wzrost efektu cieplarnianego na Ziemi w ostatnich dekadach  (Przeczytany 24338 razy)

0 użytkowników i 1 Gość przegląda ten wątek.

Offline kretus5

  • Nowy
  • *
  • Wiadomości: 24
  • LOXem i ropą! ;)
Odp: Wzrost efektu cieplarnianego na Ziemi w ostatnich dekadach
« Odpowiedź #390 dnia: Maj 24, 2018, 09:43 »
Ciekawe jakie skutki tych nieoczekiwanych deszczy będą dla przyrody...  W wielu miejscach na Saharze też zaobserwowano zwiększone opady w ostatnich latach,- miejsca pustynne i półpustynne zwyczajnie się zazieleniły...

Offline Robek

  • Pełny
  • ***
  • Wiadomości: 336
  • LOXem i ropą! ;)
Odp: Wzrost efektu cieplarnianego na Ziemi w ostatnich dekadach
« Odpowiedź #391 dnia: Maj 24, 2018, 11:02 »
Ponieważ Bałtyk ma za małą powierzchnię całkowitą i jest otoczony od południa lądami a od północy półwyspem Skandynawskim.
Kształt wybrzeża także determinuje możliwość ukształtowania się tego typu zjawiska.

Ale na Atlantyku, u wybrzeszy Francji mógłby już powstać? a jakoś nie słychać żeby nad Francją szalały jakieś cyklony.

Offline Slavin

  • Senior
  • ****
  • Wiadomości: 429
  • Metanem i tlenem z odzyskiem
Odp: Wzrost efektu cieplarnianego na Ziemi w ostatnich dekadach
« Odpowiedź #392 dnia: Maj 24, 2018, 17:31 »
Ponieważ Bałtyk ma za małą powierzchnię całkowitą i jest otoczony od południa lądami a od północy półwyspem Skandynawskim.
Kształt wybrzeża także determinuje możliwość ukształtowania się tego typu zjawiska.

Ale na Atlantyku, u wybrzeszy Francji mógłby już powstać? a jakoś nie słychać żeby nad Francją szalały jakieś cyklony.


Ciepły prąd zatokowy północnego Atlantyku omija zatokę Biskajską i kieruje się bardziej na północ w stronę wysp Brytyjskich.
Z kolei zatoka Biskajska (czyli w uproszczeniu Atlantyckie wybrzeże Francji) jest na uboczu zasięgu Golfstromu.

« Ostatnia zmiana: Maj 24, 2018, 17:40 wysłana przez Slavin »

Offline Robek

  • Pełny
  • ***
  • Wiadomości: 336
  • LOXem i ropą! ;)
Odp: Wzrost efektu cieplarnianego na Ziemi w ostatnich dekadach
« Odpowiedź #393 dnia: Maj 24, 2018, 23:43 »
Ciepły prąd zatokowy północnego Atlantyku omija zatokę Biskajską i kieruje się bardziej na północ w stronę wysp Brytyjskich.
Z kolei zatoka Biskajska (czyli w uproszczeniu Atlantyckie wybrzeże Francji) jest na uboczu zasięgu Golfstromu.

No ale nie jest tam zimniej niż w Bałtyku?
Więc te cyklony powinny koło Francji powstawać, a jak nie powstają to znaczy że jest to bardziej skomplikowane niż tylko kwestia temperatury.
I tutaj też by wyszło że jeśli nawet Bałtyk cały czas by miał temperaturę grubo powyżej 30 stopni, to i tak z różnych przyczyn żadnego cyklonu by tu nie było.
Więc ten problem Polski nie dotyczy. 

Offline Slavin

  • Senior
  • ****
  • Wiadomości: 429
  • Metanem i tlenem z odzyskiem
Odp: Wzrost efektu cieplarnianego na Ziemi w ostatnich dekadach
« Odpowiedź #394 dnia: Czerwiec 13, 2018, 13:32 »
Czarne chmury nad ekipą Trumpa. Muszą udowodnić, że człowiek nie jest winny globalnego ocieplenia.

Mianowany przez Donalda Trumpa szef Amerykańskiej Agencji Ochrony Środowiska (EPA), który znany jest z tego, że neguje problem zmian klimatycznych, został oskarżony o mówienie nieprawdy. Sąd nakazał mu przedstawienie niezbitych dowodów, że człowiek nie jest odpowiedzialny za globalne ocieplenie.



Scott Pruitt, szef Amerykańskiej Agencji Ochrony Środowiska (EPA), od dawna znajduje się w ogniu krytyki ekologów i wszelkich organizacji pozarządowych, ponieważ wielokrotnie oświadczał, że globalne ocieplenie to bzdura, a człowiek nie ma z tym nic wspólnego.

Miarka przebrała się po ostatnim programie "Squawk Box" emitowanym na antenie CNBC. Poproszony przez prowadzących, aby wyraził swoje poglądy dotyczące globalnego ocieplenia i emisji dwutlenku węgla, Pruitt po raz kolejny publicznie stwierdził, że nie zgadza się z poglądem iż dwutlenek węgla jest główną przyczyną występujących zmian klimatycznych.

Organizacja pozarządowa Public Employees for Environmental Responsibility (PEER), zrzeszająca pracowników publicznych, którym na sercu leży m.in. ochrona środowiska naturalnego, zwróciła się do EPA o udostępnienie danych, które potwierdzają, że szef tego organu mówi prawdę.

Odpowiedzi jednak nie było, dlatego organizacja PEER, w ramach ustawy FOIA, czyli wolnego dostępu do informacji publicznej, wniosła skargę na szefa EPA do Sądu Okręgowego Dystryktu Kolumbii. Sąd nakazał ujawnienie wyników badań, na których Pruitt oparł swoje stwierdzenia.


Scott Pruitt, szef Amerykańskiej Agencji Ochrony Środowiska. Fot. Wikipedia / Eric Vance.

Po uprawomocnieniu się wyroku sądowego Amerykańska Agencja Ochrony Środowiska (EPA) będzie musiała przekazać opinii publicznej kłopotliwe dla niej dane. I tutaj pojawia się poważny problem, jakie dane zostaną udostępnione, bowiem zdecydowana większość z nich, o ile nie wszystkie, wskazują jednoznacznie na winę człowieka.

Niewykluczone, że agencja będzie chciała przeprowadzić ponowne badania, aby udowodnić tezy stawiane przez jej dyrektora. Już w ubiegłym roku jeden z członków administracji Donalda Trumpa stwierdził, że zgromadzi grupę badaczy, która zaprzecza decydującej roli człowieka z procesie ocieplania się klimatu.

Możliwe więc, że w ramach EPA powstanie pierwsza taka grupa w skali światowej, która będzie pracować w całkowitym sukursie wobec zdecydowanej większości świata naukowego, próbując udowodnić coś, czego nikomu dotychczas udowodnić się nie udało.



Z jednej strony będzie ona stanowić duże wsparcie dla środowisk, dotychczas osamotnionych w twierdzeniu, że zmiany klimatyczne w ogóle nie występują, bądź też są wynikiem zupełnie naturalnych procesów, a z drugiej strony będzie zarzewiem wojny z tą większą częścią świata naukowego, która jest przeciwnego zdania.

Być może polaryzacja obu środowisk, często podszyta orientacją polityczną, zmieni dotychczasowy układ sił. Ujawnią się naukowcy, którzy pod presją nie przedstawiali swoich wyników badań, np. obawiając się utraty renomy czy też odebrania grantów naukowych.

Pewne jest, że dojdzie do starcia dwóch różnych światopoglądów, co może zaważyć chociażby na przyszłości Porozumienia Paryskiego i dalszego ograniczania emisji gazów cieplarnianych, z których Stany Zjednoczone pod wodzą Donalda Trumpa zaczynają się wycofywać. Jak to się skończy? O tym dowiemy się być może jeszcze w tym, a najpóźniej w przyszłym roku.

Źródło: TwojaPogoda.pl / Scientific American.





Offline Robek

  • Pełny
  • ***
  • Wiadomości: 336
  • LOXem i ropą! ;)
Odp: Wzrost efektu cieplarnianego na Ziemi w ostatnich dekadach
« Odpowiedź #395 dnia: Czerwiec 13, 2018, 16:58 »
Pewne jest, że dojdzie do starcia dwóch różnych światopoglądów, co może zaważyć chociażby na przyszłości Porozumienia Paryskiego i dalszego ograniczania emisji gazów cieplarnianych, z których Stany Zjednoczone pod wodzą Donalda Trumpa zaczynają się wycofywać. Jak to się skończy? O tym dowiemy się być może jeszcze w tym, a najpóźniej w przyszłym roku. 

Skończy się tak, że Polska jako jeden z biedniejszych krajów Unii Europejskiej będzie walczyć z globalnym ociepleniem, ponosząc przy tym dość duże koszty, natomiast najbogatszy kraj świata USA, rezygnując z tej walki, stanie się jeszcze bogatszy, niż jest teraz.

Offline velo

  • Weteran
  • *****
  • Wiadomości: 1838
    • Blue Dot Solutions
Odp: Wzrost efektu cieplarnianego na Ziemi w ostatnich dekadach
« Odpowiedź #396 dnia: Czerwiec 14, 2018, 10:11 »
To, że politycznie różne podmioty/rządy będą chciały wykorzystać swoją siłę by wpłynąć na własne i cudze zaangażowanie w walce ze zmianami klimatycznymi jest jasne. Praktyka pokaże jak to będzie się dalej rozwijać.

Niestety ogólnie to podcinanie gałęzi, na której my wszyscy siedzimy.
Your mind if software. Program it. Your body is a shell. Change it. Death is a disease. Cure it. Extinction is approaching. Fight it.

Offline Orionid

  • Weteran
  • *****
  • Wiadomości: 6453
  • Very easy - Harrison Schmitt
Odp: Wzrost efektu cieplarnianego na Ziemi w ostatnich dekadach
« Odpowiedź #397 dnia: Czerwiec 14, 2018, 10:45 »
'We're doomed': Mayer Hillman on the climate reality no one else will dare mention
By Patrick Barkham 26 April 2018

The 86-year-old social scientist says accepting the impending end of most life on Earth might be the very thing needed to help us prolong it


 Dr Mayer Hillman with his bike outside his home in London. Photograph: John Alex Maguire / Rex Features

“We’re doomed,” says Mayer Hillman with such a beaming smile that it takes a moment for the words to sink in. “The outcome is death, and it’s the end of most life on the planet because we’re so dependent on the burning of fossil fuels. There are no means of reversing the process which is melting the polar ice caps. And very few appear to be prepared to say so.”

Hillman, an 86-year-old social scientist and senior fellow emeritus of the Policy Studies Institute, does say so. His bleak forecast of the consequence of runaway climate change, he says without fanfare, is his “last will and testament”. His last intervention in public life. “I’m not going to write anymore because there’s nothing more that can be said,” he says when I first hear him speak to a stunned audience at the University of East Anglia late last year.

From Malthus to the Millennium Bug, apocalyptic thinking has a poor track record. But when it issues from Hillman, it may be worth paying attention. Over nearly 60 years, his research has used factual data to challenge policymakers’ conventional wisdom. In 1972, he criticised out-of-town shopping centres more than 20 years before the government changed planning rules to stop their spread. In 1980, he recommended halting the closure of branch line railways – only now are some closed lines reopening. In 1984, he proposed energy ratings for houses – finally adopted as government policy in 2007. And, more than 40 years ago, he presciently challenged society’s pursuit of economic growth.

When we meet at his converted coach house in London, his classic Dawes racer still parked hopefully in the hallway (a stroke and a triple heart bypass mean he is – currently – forbidden from cycling), Hillman is anxious we are not side-tracked by his best-known research, which challenged the supremacy of the car.

“With doom ahead, making a case for cycling as the primary mode of transport is almost irrelevant,” he says. “We’ve got to stop burning fossil fuels. So many aspects of life depend on fossil fuels, except for music and love and education and happiness. These things, which hardly use fossil fuels, are what we must focus on.”

While the focus of Hillman’s thinking for the last quarter-century has been on climate change, he is best known for his work on road safety. He spotted the damaging impact of the car on the freedoms and safety of those without one – most significantly, children – decades ago. Some of his policy prescriptions have become commonplace – such as 20mph speed limits – but we’ve failed to curb the car’s crushing of children’s liberty. In 1971, 80% of British seven- and eight-year-old children went to school on their own; today it’s virtually unthinkable that a seven-year-old would walk to school without an adult. As Hillman has pointed out, we’ve removed children from danger rather than removing danger from children – and filled roads with polluting cars on school runs. He calculated that escorting children took 900m adult hours in 1990, costing the economy £20bn each year. It will be even more expensive today.

Our society’s failure to comprehend the true cost of cars has informed Hillman’s view on the difficulty of combatting climate change. But he insists that I must not present his thinking on climate change as “an opinion”. The data is clear; the climate is warming exponentially. The UN Intergovernmental Panel on Climate Change predicts that the world on its current course will warm by 3C by 2100. Recent revised climate modelling suggested a best estimate of 2.8C but scientists struggle to predict the full impact of the feedbacks from future events such as methane being released by the melting of the permafrost.

Hillman is amazed that our thinking rarely stretches beyond 2100. “This is what I find so extraordinary when scientists warn that the temperature could rise to 5C or 8C. What, and stop there? What legacies are we leaving for future generations? In the early 21st century, we did as good as nothing in response to climate change. Our children and grandchildren are going to be extraordinarily critical.”

Global emissions were static in 2016 but the concentration of carbon dioxide in the atmosphere was confirmed as beyond 400 parts per million, the highest level for at least three million years (when sea levels were up to 20m higher than now). Concentrations can only drop if we emit no carbon dioxide whatsoever, says Hillman. “Even if the world went zero-carbon today that would not save us because we’ve gone past the point of no return.”

Although Hillman has not flown for more than 20 years as part of a personal commitment to reducing carbon emissions, he is now scornful of individual action which he describes as “as good as futile”. By the same logic, says Hillman, national action is also irrelevant “because Britain’s contribution is minute. Even if the government were to go to zero carbon it would make almost no difference.”

Instead, says Hillman, the world’s population must globally move to zero emissions across agriculture, air travel, shipping, heating homes – every aspect of our economy – and reduce our human population too. Can it be done without a collapse of civilisation? “I don’t think so,” says Hillman. “Can you see everyone in a democracy volunteering to give up flying? Can you see the majority of the population becoming vegan? Can you see the majority agreeing to restrict the size of their families?”

Hillman doubts that human ingenuity can find a fix and says there is no evidence that greenhouse gases can be safely buried. But if we adapt to a future with less – focusing on Hillman’s love and music – it might be good for us. “And who is ‘we’?” asks Hillman with a typically impish smile. “Wealthy people will be better able to adapt but the world’s population will head to regions of the planet such as northern Europe which will be temporarily spared the extreme effects of climate change. How are these regions going to respond? We see it now. Migrants will be prevented from arriving. We will let them drown.”

A small band of artists and writers, such as Paul Kingsnorth’s Dark Mountain project, have embraced the idea that “civilisation” will soon end in environmental catastrophe but only a few scientists – usually working beyond the patronage of funding bodies, and nearing the end of their own lives – have suggested as much. Is Hillman’s view a consequence of old age, and ill health? “I was saying these sorts of things 30 years ago when I was hale and hearty,” he says.

Hillman accuses all kinds of leaders – from religious leaders to scientists to politicians – of failing to honestly discuss what we must do to move to zero-carbon emissions. “I don’t think they can because society isn’t organised to enable them to do so. Political parties’ focus is on jobs and GDP, depending on the burning of fossil fuels.”

Without hope, goes the truism, we will give up. And yet optimism about the future is wishful thinking, says Hillman. He believes that accepting that our civilisation is doomed could make humanity rather like an individual who recognises he is terminally ill. Such people rarely go on a disastrous binge; instead, they do all they can to prolong their lives.

Can civilisation prolong its life until the end of this century? “It depends on what we are prepared to do.” He fears it will be a long time before we take proportionate action to stop climatic calamity. “Standing in the way is capitalism. Can you imagine the global airline industry being dismantled when hundreds of new runways are being built right now all over the world? It’s almost as if we’re deliberately attempting to defy nature. We’re doing the reverse of what we should be doing, with everybody’s silent acquiescence, and nobody’s batting an eyelid.”

https://www.theguardian.com/environment/2018/apr/26/were-doomed-mayer-hillman-on-the-climate-reality-no-one-else-will-dare-mention

Offline Slavin

  • Senior
  • ****
  • Wiadomości: 429
  • Metanem i tlenem z odzyskiem
Odp: Wzrost efektu cieplarnianego na Ziemi w ostatnich dekadach
« Odpowiedź #398 dnia: Czerwiec 14, 2018, 12:52 »
Prąd Zatokowy słabnie. Czy Europę czeka nowa epoka lodowcowa?

Ostatnio głośno zrobiło się o Prądzie Zatokowym, którego zaburzenie ponoć mogłoby spowodować nową epokę lodowcową w Europie. Czy jest to uzasadnione twierdzenie, a może wpływ Golfstromu na nasz klimat jest mocno przesadzony? Zapytaliśmy o to eksperta.



Prąd Zatokowy, nazywany też Golfstromem, to cały zespół ciepłych prądów morskich, które mają swój początek z dala od południowo-wschodniego wybrzeża USA, gdy Prąd Florydzki łączy się z Prądem Antylskim. Następnie płynie on w kierunku Wielkiej Brytanii.

Tam zmienia się w Prąd Północnoatlantycki niosący bardzo duże ilości energii, którą oddaje atmosferze w zimowych sztormach na północnym Atlantyku, powodując, że dość słone wody płynące z południa, toną po ochłodzeniu i wracają na południe jako zimniejsze wody głębinowe.

Jednak ostatnie badania naukowe ujawniły, że prąd może zostać osłabiony przez dostanie się do Atlantyku słodkiej wody np. z topnienia lądolodu Grenlandii. Wówczas ciepłe i słone wody płynące z południa zatoną wcześniej, ale płycej, zanim oddadzą to ciepło do atmosfery. Golfstrom nie przestanie płynąć, ale będzie nam niósł mniej ciepła.

Prąd Zatokowy nie taki ważny?

Tymczasem z drugiej strony pojawiają się głosy, że Prąd Zatokowy wcale nie jest taki istotny dla klimatu w Europie, a jego wpływ jest przesadzony. Z tą teorią zmierzyli się nasi naukowcy z Instytutu Oceanologii PAN w Sopocie, którzy prowadzili badania w miejscu, o które Golfstrom się ociera, czyli na Przylądku Hatteras w Karolinie Północnej w USA.

Jest to ważny element bilansu energetycznego Północnego Atlantyku, a także Europy zimą, szczególnie przy zachodniej cyrkulacji powietrza. Dlatego nie zgodziłbym się z twierdzeniem, że jego znaczenie jest przeceniane - powiedział serwisowi TwojaPogoda.pl prof. dr hab. Jacek Piskozub z Instytutu Oceanologii PAN w Sopocie.

Skoro Golfstrom jest tak ważny dla pogody panującej u nas w okresie zimowym, warto byłoby się dowiedzieć, co się z nim dzieje. Jeszcze nie tak dawno naukowcy z Uniwersytetu Kolorado w Boulder informowali, że średnia temperatura wody między Grenlandią a norweskim archipelagiem arktycznym Svalbard wzrosła w okresie letnim do 6 stopni.


Układ prądów morskich, w tym Prądu Zatokowego. Fot. Wikipedia / RedAndr.

Tak ciepłych wód u północnych krańców słynnego Prądu Zatokowego, według nich, nie było od co najmniej 2 tysięcy lat. To właśnie to ciepło ma być odpowiedzialne za błyskawiczne ubywanie morskiej pokrywy lodowej na Oceanie Arktycznym.

Jednak amerykańscy naukowcy skupili się głównie na badaniu Cieśniny Fram, która jest głównym nośnikiem ciepła do Arktyki. W innych fragmentach Golfstromu sytuacja wygląda nieco inaczej. Niewiele można na ten temat powiedzieć, bo badanie tego prądu rozpoczęło się niedawno.

Bardzo skomplikowane zależności

Wiemy, że Prąd Zatokowy niesie w kierunku Europy około 2 terawatów energii. W ostatnim czasie transport ciepła systematycznie zmniejsza się.

Nie wiemy czy to jest trend długoterminowy czy naturalna zmienność międzydekadowa. Wydaje się, ze ta cyrkulacja ma naturalny cykl o długości 60-70 lat. W dodatku efekt termiczny tych zmian zależy mocno od znaku NAO, a ten indeks atmosferycznej cyrkulacji strefowej ma własną zmienność międzydekadową, którą na razie mało rozumiemy - powiedział serwisowi TwojaPogoda.pl prof. dr hab. Jacek Piskozub z Instytutu Oceanologii PAN w Sopocie.

Czym więc jest Oscylacja Północnoatlantycka (NAO), skoro jej wpływ na cyrkulację w Europie jest niebagatelny. Jest to decydujący czynnik o temperaturze zim w Polsce, i nie tylko. Jeśli NAO jest dodatnie i wieje z zachodu, mamy ciepłą zimę, a gdy ujemne i wieje z północy lub wschodu, zima jest mroźna.

NAO wydaje się mieć cykl 8-letni o niejasnym pochodzeniu, a także cykl 65-letni. Ten drugi ma zapewne związek z 65-letnim cyklem Wielodekadowej Oscylacji Atlantyckiej (AMO), ale z inną fazą. W dodatku rożni autorzy wiążą NAO z różnymi wymuszeniami, w tym ze zmienną aktywnością słoneczną, ilością lodu w Arktyce oraz zjawiskami El Niño i La Niña - powiedział serwisowi TwojaPogoda.pl prof. dr hab. Jacek Piskozub z Instytutu Oceanologii PAN w Sopocie.

Jest to więc niezwykle skomplikowany proces, którego wciąż nie rozumiemy. Naukowcy dotychczas całkiem trafnie nauczyli się przewidywać zimowe NAO, jako kombinację temperatur północnego Atlantyku, ENSO (El Niño i La Niña) i zasięgu lodu arktycznego. Nie wiemy natomiast, jak na NAO będzie wpływać globalne ocieplenie.

Przynajmniej niektóre indeksy NAO, a jest ich niestety kilka, korelują się istotnie z koncentracją gazów cieplarnianych, więc być może NAO będzie w przyszłości bardziej dodatnie. Jednak pewności nie ma - powiedział serwisowi TwojaPogoda.pl prof. dr hab. Jacek Piskozub z Instytutu Oceanologii PAN w Sopocie.

Epoki lodowcowej nie będzie

Polscy naukowcy są zdania, że choć cyrkulacja terminalowa nieco słabnie od około 2005 roku, prawdopodobnie jest to przynajmniej częściowo zmienność naturalna i cykliczna. Osłabienie to samo w sobie nie przyniesie nam mroźnych zim, bo jest niewielkie, a temperatura zimy w Polsce zależy bardziej od NAO niż temperatury Północnego Atlantyku, może ono co najwyżej nieco spowolnić antropogeniczne ocieplenie klimatu w rejonie Polski, głównie zimą.

Modele nie przewidują zmniejszenia tej cyrkulacji o więcej niż 30 procent w tym wieku, przy jednoczesnym ogólnym ociepleniu świata. Może to ochłodzić nam przejściowo zimy, ale będzie to zatem swoisty wyścig, który na dłuższa metę wygra globalne ocieplenie, jeśli nie przestaniemy zwiększać ilości gazów cieplarnianych w atmosferze - powiedział serwisowi TwojaPogoda.pl prof. dr hab. Jacek Piskozub z Instytutu Oceanologii PAN w Sopocie.

Nie ma wątpliwości, że przed naukowcami jeszcze mnóstwo pracy, bo wciąż nie poznaliśmy wielu procesów rządzących zjawiskami zachodzącymi w ziemskiej atmosferze. W dodatku wciąż dokładamy swoją, bardzo istotną cegiełkę, w postaci emisji gazów cieplarnianych. Jaki więc los czeka Prąd Zatokowy i jakie będą w przyszłości zimy w Polsce? O tym przekonamy się zapewne na własnej skórze.

Źródło: TwojaPogoda.pl

http://www.twojapogoda.pl/wiadomosc/2018-06-14/prad-zatokowy-slabnie-czy-europe-czeka-nowa-epoka-lodowcowa-a-moze-to-kompletna-bzdura/

Offline Robek

  • Pełny
  • ***
  • Wiadomości: 336
  • LOXem i ropą! ;)
Odp: Wzrost efektu cieplarnianego na Ziemi w ostatnich dekadach
« Odpowiedź #399 dnia: Czerwiec 14, 2018, 13:51 »
Nie wiemy czy to jest trend długoterminowy czy naturalna zmienność międzydekadowa. Wydaje się, ze ta cyrkulacja ma naturalny cykl o długości 60-70 lat. W dodatku efekt termiczny tych zmian zależy mocno od znaku NAO, a ten indeks atmosferycznej cyrkulacji strefowej ma własną zmienność międzydekadową, którą na razie mało rozumiemy - powiedział serwisowi TwojaPogoda.pl prof. dr hab. Jacek Piskozub z Instytutu Oceanologii PAN w Sopocie.

Z tego co tu piszą

http://ziemianarozdrozu.pl/artykul/2334/mrozone-ocieplenie-klimatu

To temperatura w Polsce, jest mniej więcej taka jak była te 70 lat temu.

Modele nie przewidują zmniejszenia tej cyrkulacji o więcej niż 30 procent w tym wieku, przy jednoczesnym ogólnym ociepleniu świata. Może to ochłodzić nam przejściowo zimy,

Z tego co zauważyłem to ostatnimi czasy, zimy zrobiły się dosyć ciepłe.
No ale skoro mówią że na terenie Polski sie troche ochłodzi, to może mają w tym racje, w końcu ten podany przez waz film na temat ocieplenia klimatu, również mówił że na terenie Europy sie troche ochłodzi.