Polskie Forum Astronautyczne

Astronautyka => Ziemia - załogowe => Wątek zaczęty przez: Radek68 w Styczeń 28, 2011, 11:00

Tytuł: Katastrofa Challengera (STS-51-L)
Wiadomość wysłana przez: Radek68 w Styczeń 28, 2011, 11:00
Dziś mija dokładnie 25 lat od katastrofy (28 stycznia 1986 roku o godzinie 11.39) promu kosmicznego Challenger.

W 73 sekundzie misji STS-51-L wahadłowiec wraz ze zbiornikiem zewnętrznym rozpadł się na wysokości ok. 14,5 km. Przyczyną katastrofy było uszkodzenie pierścienia uszczelniającego w prawej rakiecie SRB, które nastąpiło w pierwszej sekundzie lotu.

Katastrofa jest dobrze udokumentowana i opisana dzięki pracy Komisji Rogersa wyjaśniającej przyczyny tragedii.

Nieźle (i po polsku) opisane jest to w wikipedii:
http://pl.wikipedia.org/wiki/Katastrofa_promu_Challenger


Warto też obejrzeć film "Space Shuttle Challenger Accident Investigation" (45 minut) - tu  link  (http://www.archive.org/download/ChallengerAccidentandInvestigation/Challenger_Disaster_and_Investigation.mpg)(uwaga-1,2GB) do jedynej rozsądnej rozdzielczości (720x480). W mniejszych niewiele widać.
Do pobrania również bezpośrednio ze strony:
http://www.archive.org/details/ChallengerAccidentandInvestigation

(http://ia700204.us.archive.org/3/items/ChallengerAccidentandInvestigation/Challenger_Disaster_and_Investigation.gif)
Tytuł: Odp: Katastrofa Challengera (STS-51-L)
Wiadomość wysłana przez: Kosmos w Styczeń 28, 2011, 13:04
Dziś mija dokładnie 25 lat od katastrofy (28 stycznia 1986 roku o godzinie 11.39) promu kosmicznego Challenger.

W 73 sekundzie misji STS-51-L wahadłowiec wraz ze zbiornikiem zewnętrznym rozpadł się na wysokości ok. 14,5 km. Przyczyną katastrofy było uszkodzenie pierścienia uszczelniającego w prawej rakiecie SRB, które nastąpiło w pierwszej sekundzie lotu.

Katastrofa jest dobrze udokumentowana i opisana dzięki pracy Komisji Rogersa wyjaśniającej przyczyny tragedii.

Nieźle (i po polsku) opisane jest to w wikipedii:
http://pl.wikipedia.org/wiki/Katastrofa_promu_Challenger

Warto też obejrzeć film "Space Shuttle Challenger Accident Investigation" (45 minut) - tu  link  (http://www.archive.org/download/ChallengerAccidentandInvestigation/Challenger_Disaster_and_Investigation.mpg)(uwaga-1,2GB) do jedynej rozsądnej rozdzielczości (720x480). W mniejszych niewiele widać.
Do pobrania również bezpośrednio ze strony:
http://www.archive.org/details/ChallengerAccidentandInvestigation

(http://ia700204.us.archive.org/3/items/ChallengerAccidentandInvestigation/Challenger_Disaster_and_Investigation.gif)

A w komisji brał udział wolak - gen. Donald Kutyna
Tytuł: Odp: Katastrofa Challengera (STS-51-L)
Wiadomość wysłana przez: Sokole Oko w Styczeń 28, 2011, 13:56
Polska The Times ma całkiem fajną prezentację o tym locie z okazji tej ważnej rocznicy :
http://www.polskatimes.pl/szczecin/polecamy/362039,katastrofa-wahadlowca-challenger-infografika,id,t.html?cookie=1

Każdy w swoim tempie może przeczytać, dobre to i nawet logicznie rozpisane :)
Tytuł: Odp: Katastrofa Challengera (STS-51-L)
Wiadomość wysłana przez: norton_fm w Styczeń 28, 2011, 14:21
Cytuj
At 9 a.m. EST, watch the Astronauts Memorial Foundation's commemoration of the space shuttle Challenger crew on NASA TV

http://www.nasa.gov/externalflash/dor11/ (http://www.nasa.gov/externalflash/dor11/) o Apollo 1, Challengerze i Columbii
Tytuł: Odp: Katastrofa Challengera (STS-51-L)
Wiadomość wysłana przez: Air Q w Styczeń 28, 2011, 17:20
Przed katastrofą Challengera do najpoważniejszego przepalenia systemu uszczelniającego segmenty SRB doszło podczas misji STS-51B (maj 1985 także Challenger). Jak w poniższym wywiadzie wspomina specjalista tej misji astronauta Don Lind (str. 48)
http://www.jsc.nasa.gov/history/oral_histories/LindDL/LindDL_5-27-05.pdf
wahadłowiec był właściwie dziesiątki sekund od identycznej katastrofy jaką teraz wspominamy po 25 latach. STS-51B można nazwać jedną z tych misji w historii programu STS, która uniknęła mniej lub bardziej poważnych konsekwencji. Inne tego typu to np: STS-9, STS-51F, STS-27, STS-37,...
Tytuł: Odp: Katastrofa Challengera (STS-51-L)
Wiadomość wysłana przez: norton_fm w Styczeń 28, 2011, 18:49
Przed katastrofą Challengera do najpoważniejszego przepalenia systemu uszczelniającego segmenty SRB doszło podczas misji STS-51B (maj 1985 także Challenger). Jak w poniższym wywiadzie wspomina specjalista tej misji astronauta Don Lind (str. 48)
http://www.jsc.nasa.gov/history/oral_histories/LindDL/LindDL_5-27-05.pdf
wahadłowiec był właściwie dziesiątki sekund od identycznej katastrofy jaką teraz wspominamy po 25 latach. STS-51B można nazwać jedną z tych misji w historii programu STS, która uniknęła mniej lub bardziej poważnych konsekwencji. Inne tego typu to np: STS-9, STS-51F, STS-27, STS-37,...

a załoga STS-51-L też miałaby szansę, gdyby nie turbulencja powietrza, ale cóż teraz to można by sobie pogdybać
Tytuł: Odp: Katastrofa Challengera (STS-51-L)
Wiadomość wysłana przez: jch w Styczeń 28, 2011, 19:54
Polska The Times ma całkiem fajną prezentację o tym locie z okazji tej ważnej rocznicy :
http://www.polskatimes.pl/szczecin/polecamy/362039,katastrofa-wahadlowca-challenger-infografika,id,t.html?cookie=1

Każdy w swoim tempie może przeczytać, dobre to i nawet logicznie rozpisane :)

Tia. Od początku był mi to podejrzane - toż Polska The Times słynie z najgorszej redakcji popularnonaukowej. To oni zanotowali rekordowe osiągnięcie: w artykule na temat przebiegunowienia ziemskiej magnetosfery wylecieli z palmami pod Warszawą (znaczy się dla nich biegun magnetyczny i biegun wynikający z ruchu obrotowego planety to to samo). Żeby było weselej , wpakowali w to potwierdzającą ów efekt wypowiedź jednego z polskich profesorów - którego zapewne szlag trafił gdy zobaczył, jak redakcja robi z niego idiotę.

Pięć zdań tej prezentacji przeczytałem. Przestałem w momencie, gdy "wyciekający ze zbiornika tlen uległ zapłonowi". Jest tu ikonka :facepalm: ?
Tytuł: Odp: Katastrofa Challengera (STS-51-L)
Wiadomość wysłana przez: Matias w Luty 07, 2012, 12:46
Nieco ponad miesiąc temu zmarł Roger Boisjoly - amerykański inżynier znany ze swojego głośnego sprzeciwu przed startem promu Challenger do misji STS-51-L.

Krótka historia tej ciekawej osoby w artykule na Kosmonaucie (http://www.kosmonauta.net/index.php/Ludzie/Osobistosci/2012-02-06-boisjoly.html).
Tytuł: Odp: Katastrofa Challengera (STS-51-L)
Wiadomość wysłana przez: Sokole Oko w Luty 07, 2012, 12:57
O jej :( Pamiętam człowieka. Gdyby posłuchali tego gościa, pewnie ocalono by siedmiu ludzi w tamtym locie :'(
Tytuł: Odp: Katastrofa Challengera (STS-51-L)
Wiadomość wysłana przez: Radek68 w Luty 07, 2012, 13:56
Pytanie tylko, czy nie zginęło by innych 7 ludzi w innym locie, bo dopiero po katastrofie zaczęto inaczej patrzeć na kwestie bezpieczeństwa i wdrożono wiele nowych procedur.
To samo z resztą tyczy się lotu Columbii - wymóg zabezpieczenia kolejnym lotem i skanowanie poszycia wprowadzono dopiero po katastrofie.
Tytuł: Odp: Katastrofa Challengera (STS-51-L)
Wiadomość wysłana przez: Air Q w Marzec 02, 2012, 00:48
Kolejny historyczny materiał zarejestrowany przez przypadkowych ludzi. Tym razem z lotniska w Orlando:
http://www.newscientist.com/blogs/nstv/2012/02/rare-amateur-video-of-challenger-disaster-discovered.html
Tytuł: Odp: Katastrofa Challengera (STS-51-L)
Wiadomość wysłana przez: Szaniu w Marzec 02, 2012, 00:53
Ludzie jakby nieświadomi co się wydarzyło.
Tytuł: Odp: Katastrofa Challengera (STS-51-L)
Wiadomość wysłana przez: Radek68 w Marzec 02, 2012, 10:12
Ludzie jakby nieświadomi co się wydarzyło.
W zasadzie bez "jakby". O! Wonderful :)
Tytuł: Odp: Katastrofa Challengera (STS-51-L)
Wiadomość wysłana przez: Wuzetek w Marzec 02, 2012, 10:26
To, że nie wiedzieli o katastrofie wynika z tekstu pod filmem - dowiedzieli się o niej od kapitana samolotu, jakiś czas po zakończeniu nagrania; choć człowiek który to nagrał stwierdził, że to co zobaczył wywołało złe przeczucia. Zapewne więc po prostu nie wiedzieli, jak powinien wyglądać start STS.
Tytuł: Odp: Katastrofa Challengera (STS-51-L)
Wiadomość wysłana przez: kanarkusmaximus w Marzec 02, 2012, 10:47
Zapewne więc po prostu nie wiedzieli, jak powinien wyglądać start STS.

Dokładnie tak - wiele osób mogło wówczas widzieć start wahadłowca w TV, ale nie własnym okiem. W związku z tym jest całkiem logiczne, że odebrali dużą chmurę po zniszczeniu wahadłowca i zbiornika jako coś ciekawego i 'ładnego'.
Tytuł: Odp: Katastrofa Challengera (STS-51-L)
Wiadomość wysłana przez: Mikkael w Marzec 26, 2012, 11:03
W lutym 1991 jeden z tabloidów ogłosił sensacyjną informację, że jakoby dotarł do niepublikowanych nagrań z kokpitu Challengra, tuż po eksplozji i ostatnich faktycznie zarejestrowanych słowach ("uh, oh" pilota, Michaela Smitha). Znalazłem w sieci artykuł odnośnie tego niesmacznego "newsa".

http://www.aerospaceweb.org/question/conspiracy/q0258.shtml
Tytuł: Odp: Katastrofa Challengera (STS-51-L)
Wiadomość wysłana przez: Air Q w Listopad 17, 2013, 23:18
http://www.youtube.com/watch?v=vYb4IWnDweg
http://www.nytimes.com/2013/11/16/arts/television/the-challenger-disaster-an-original-science-channel-film.html?_r=0
Tytuł: Odp: Katastrofa Challengera (STS-51-L)
Wiadomość wysłana przez: mss w Listopad 18, 2013, 07:04
Jako jeden z niewielu ludzi w Polsce słuchałem bezpośrednią transmisję radiową z przygotowań do startu Challengera w dniach poprzedzających start na falach amerykańskiej stacji Voice of America i słyszałem bezpośrednią transmisję z samego zakończonego katastrofą startu w dniu 28.01.1986 roku kiedy to komentator radiowy tej stacji wypowiedział obserwując na własne oczy komunikat dla radiosłuchaczy "Challenger has exploted", po której nastąpiła BARDZO DŁUGA CISZA, gdyż wszyscy byli w szoku i on sam nie wiedział co się stało i czekał na oficjalną reakcję NASA w postaci komunikatu, który później się pojawił, że cała 7-sosobowa załoga włączając dwoje kobiet zginęła w wyniku wybuchu widzianego naocznie przez wielu młodych uczniów w USA, gdyż transmisja telewizyjna była transmitowana do wielu szkół obserwujących czy biorących udział w programie Teacher In Space. Media polskie z telewizją łącznie natychmiast PO pokazały materiał filmowy z tej katastrofy. Więc było to tylko uzupełnienie ponurego opisu radiowego, który słyszałem na własne uszy!

Także katastrofę Columbii w czasie powrotu z STS-107 śledziłem live ale już oczywiście z powodu różnicy technologicznej w dużo lepszym dostępie do informacji niż przed 27 laty...Przy okazji załączam oficjalne podziękowanie  za złożone kondolencje przez ówczesnego szefa biura astronautów w JSC Johna Younga...

Tytuł: Odp: Katastrofa Challengera (STS-51-L)
Wiadomość wysłana przez: JSz w Styczeń 18, 2014, 22:27
Media, w tym polskie, obiegła informację, że zostały odnalezione nieznane dotąd zdjęcia z feralnego startu Challengera. Np.: link (http://www.wprost.pl/ar/432716/Nowe-zdjcia-z-katastrofy-Challengera-Schowane-przez-28-lat/?utm_source=feedburner&utm_medium=feed&utm_campaign=Feed%3A+wprost-wydarzenia+%28Wydarzenia+Wprost+24%29). Są one prezentowane w postaci filmiku.

Cytuj
Start i eksplozję wahadłowca uwiecznił pracownik NASA. Po latach zdjęcia odnalazł Michael Hindes, gdy porządkował rzeczy swojego dziadka.

Tutaj prawdopodobnie informacja źródłowa: http://edition.cnn.com/video/data/2.0/video/bestoftv/2014/01/17/exp-erin-hindes-shuttle-challenger-photos.cnn.html
Tytuł: Odp: Katastrofa Challengera (STS-51-L)
Wiadomość wysłana przez: mss w Styczeń 28, 2014, 14:38
Dzisiaj mija 28 lat od tej smutnego wydarzenia (http://lk.astronautilus.pl/loty/sts51l.htm)...[ii][iii]
Tytuł: Odp: Katastrofa Challengera (STS-51-L)
Wiadomość wysłana przez: olasek w Styczeń 28, 2014, 21:45
Media, w tym polskie, obiegła informację, że zostały odnalezione nieznane dotąd zdjęcia z feralnego startu Challengera.
Naprawde nic specjalnie ciekawego w tych zdjeciach nie ma, w tej lub innej formie widzialo sie juz te ujecia wielokrotnie. Nie bardzo widze gdzie tu sensacja.
Tytuł: Odp: Katastrofa Challengera (STS-51-L)
Wiadomość wysłana przez: russex w Styczeń 28, 2014, 21:56
Dzisiaj mija 28 lat od tej smutnego wydarzenia (http://lk.astronautilus.pl/loty/sts51l.htm)...[ii][iii]

Niech spoczywają w pokoju  :'( :(
Tytuł: Odp: Katastrofa Challengera (STS-51-L)
Wiadomość wysłana przez: velo w Styczeń 29, 2014, 01:16
Śladowo pamiętam to wydarzenie. Jakieś migawki z telewizji i chyba był to temat rozmów ludzi przez jakiś czas.
Tytuł: Odp: Katastrofa Challengera (STS-51-L)
Wiadomość wysłana przez: ekoplaneta w Styczeń 28, 2015, 17:06
Dziś kolejna, już 29 rocznica katastrofy Challengera. Polecam ciekawy artykuł na space.com z tej okazji:
http://www.space.com/18084-space-shuttle-challenger.html
Przed swoją katastrofą prom zaliczył wiele sukcesów: miał na swoim pokładzie pierwsza astronautkę (nie mylić z kosmonautką ;-) ) Sally Ride, pierwszego czarnoskórego Amerykanina Guion Bluford. Z pokładu Challengera przeprowadzono pierwszą udana naprawę satelity na orbicie.
Tytuł: Odp: Katastrofa Challengera (STS-51-L)
Wiadomość wysłana przez: Air Q w Styczeń 27, 2016, 21:38
Jutro mija 30 lat od katastrofy. Jako przypomnienie. Materiał omawiający przyczyny wypadku:
http://www.youtube.com/watch?v=oaQbfMQCHZM

Reakcja Barbary Morgan:
http://www.youtube.com/watch?v=aBfZkQRWbIA
Tytuł: Odp: Katastrofa Challengera (STS-51-L)
Wiadomość wysłana przez: Sokole Oko w Styczeń 28, 2016, 17:38
17:38 CET... No to mamy w tym momencie okrągłe 30 lat od tego tragicznego startu :'(
Tytuł: Odp: Katastrofa Challengera (STS-51-L)
Wiadomość wysłana przez: jsc w Styczeń 28, 2016, 17:44
Przy tej okazji Florydziak dał ciekawy wpis:
http://florydziak.blogspot.com/2016/01/30-lat-temu.html
Tytuł: Odp: Katastrofa Challengera (STS-51-L)
Wiadomość wysłana przez: ekoplaneta w Styczeń 28, 2016, 20:10
Gdyby nie katastrofa Challengera i podczas kolejnych startów wahadłowców Teleskop Hubble'a ze swym feralnym lustrem na orbitę trafiłby właśnie w 1986 r. Wówczas HST zdążyłby na obserwacje na oddalającą się już kometę Halleya, tylko czy byłoby coś widać na nieszczęsnych fotkach? Być może sonda Galileo szybciej wyruszyłaby ku Jowiszowi. Czy dotarłaby do Jowisza wcześniej? Jeśli tak to na miejscu mogłaby obserwować zderzenie komety Shoemaker-Levy z Jowiszem w 1994 roku. Sonda Mars Observer początkowo miała również wystartować na pokładzie promu kosmicznego, choć nie wiem w którym roku.
Ciekawe co byłoby gdyby katastrofa Challengera nie miała miejsca? Na ile kolejne starty promów kosmicznych byłyby wówczas narażone na podobną lub inne katastrofy?
Czy rozwój programu amerykańskiej stacji kosmicznej Freedom byłby wówczas szybszy i stacja trafiłaby na LEO w 1992 roku, jak zakładały pierwotne plany?
Na powyższych przykładach widać, jak uzależnienie się USA od programu STS negatywnie wpłynęło na rozwój astronautyki. Katastrofa Columbii równie tragiczna, miała o wiele mniejszy wpływ na astronautykę, zwłaszcza chodzi tu o loty bezzałogowe. Nawet ISS dzięki Rosji wyszła z tego wypadku bez szwanku, tyle, że lata później ukończono jej budowę.
Tytuł: Odp: Katastrofa Challengera (STS-51-L)
Wiadomość wysłana przez: jsc w Styczeń 28, 2016, 20:25
Ciekawe co byłoby gdyby katastrofa Challengera nie miała miejsca? Na ile kolejne starty promów kosmicznych byłyby wówczas narażone na podobną lub inne katastrofy?

Powiem krótko... Skoro wiedzieli, że SBR jest nie w porządku, to powinni go naprawić, a nie narażać ludzi.
Tytuł: Odp: Katastrofa Challengera (STS-51-L)
Wiadomość wysłana przez: olasek w Styczeń 29, 2016, 06:45
Powiem krótko... Skoro wiedzieli, że SBR jest nie w porządku, to powinni go naprawić, a nie narażać ludzi.
Nie wiedzieli. Wiedzieli ze trzeba opracowac inne zlacze ale uwazano ze ryzyko obecnej konstrukcji za dopuszczalne, to sie zreszta czesto spotyka w lotnictwie kiedys sie dochodzi do wniosku ze nalezy cos inaczej rozwiazac bez uziemiania obecnej konstrukcji.
Tytuł: Odp: Katastrofa Challengera (STS-51-L)
Wiadomość wysłana przez: Orionid w Styczeń 29, 2016, 16:10
Sama konstrukcja  systemu STS nie była zbyt bezpieczna. Cud techniki o dużej zawodności.
Pamiętam informacje o wypowiedzi Sally Ride, który  wchodziła w skład komisji Rogersa. Miała ona powiedzieć, że nie zamierza latać pojazdem do tego się nie nadającym. Przyszłość przyznała jej rację.
Tytuł: Odp: Katastrofa Challengera (STS-51-L)
Wiadomość wysłana przez: MarekFloryda w Styczeń 29, 2016, 22:01
Sama konstrukcja  systemu STS nie była zbyt bezpieczna.

Problemem były różne dziwne założenia przy jego budowie, z których się potem nie mieli jak wycofać. Dlatego do katastrofy Challengera kłamano że promy kosmiczne są równie bezpieczne jak samoloty. Po katastrofie się okazało że ich bezpieczeństwo było niewiele większe od rosyjskiej ruletki a to że udało się wykonać tyle lotów bez katastrofy było raczej szczęśliwą passą. Co gorsza Challenger niewiele nauczył NASA i dopiero katastrofa Columbii spowodowała że zrozumiano jak bardzo niebezpieczne są promy i że lepiej je jak najprędzej wycofać z użycia. Niestety NASA poszła z jednej skrajności w drugą i obecnie projektowany Orion jest budowany z olbrzymimi zapasami bezpieczeństwa. Wiele osób twierdzi że z za dużymi.
Tytuł: Odp: Katastrofa Challengera (STS-51-L)
Wiadomość wysłana przez: Orionid w Styczeń 31, 2016, 14:33
http://www.nasa.gov/image-feature/nasa-observes-day-of-remembrance
Tytuł: Odp: Katastrofa Challengera (STS-51-L)
Wiadomość wysłana przez: Orionid w Luty 04, 2016, 18:49
I jeszcze wypowiedź psychologa m.in o związku między przywództwem a katastrofą Challengera :

Naukowiec menadżerem, czyli czego nas uczy historia Challengera
04.02.2016

Naukowcy zazwyczaj nie lubią słowa "przywództwo", odżegnując się od niego i postrzegając je w kategoriach biznesowych. Tymczasem sposób zarządzania może mieć kluczowe znaczenie dla powodzenia lub porażki projektu naukowego. Najlepszym, choć i tragicznym tego przykładem może być katastrofa promu Challenger.

Amerykański prom Challenger, który opuścił platformę startową 28 stycznia 1986 r. z pakietem eksperymentów naukowych na pokładzie, rozpadł się w 73. sekundzie lotu z katastrofalnymi skutkami. W wypadku zginęła cała siedmioosobowa załoga, a program lotów wahadłowców wstrzymano na 32 miesiące. Prezydent Stanów Zjednoczonych Ronald Reagan powołał specjalną komisję, która miała wyjaśnić przyczyny tragedii.
 
Komisja orzekła, że choć bezpośrednią przyczyną katastrofy było uszkodzenie jednej z uszczelek promu, to kluczową rolę w doprowadzeniu do tragedii miały: wadliwy przebieg procesów decyzyjnych i zła organizacja pracy w NASA. Kadra zarządzająca zignorowała np. obawy inżynierów dotyczące negatywnego wpływu niskich temperatur na uszczelki promu. Mimo ostrzeżeń, nie postrzegała więc rekordowych mrozów zapowiadanych na dzień startu jako poważnego zagrożenia. W efekcie, to nie umiejętności inżynierów zadecydowały o losach Challengera, ale brak odpowiedniego przywództwa, niski poziom zaufania i komunikacji w zespole.
 
"To były miliardy włożone w projekt naukowy, którego nie udało się zrealizować przez błędy ludzkie. Wydaje się, że każdy potrafi planować czas i porozumiewać się z innymi osobami w swojej grupie. Jednak czasami nie odbywa się to na takim poziomie, jaki wymagany jest przy dużym stresie, dużych pieniądzach i dużej odpowiedzialności" - mówi PAP Małgorzata Bochińska, psycholog i trener, członek grupy Junior Researcher Programme, niezależnego programu badawczego działającego przy Uniwersytecie w Cambridge.
 
Kilka miesięcy temu na Uniwersytecie SWPS w Warszawie prowadziła badania na temat inteligencji emocjonalnej i praktyk przywódczych stosowanych przez naukowców. W swojej pracy badawczej porównywała setkę aktywnych naukowo doktorantów, doktorów i profesorów. "Chciałam przekonać się, jak wysoki jest poziom ich inteligencji emocjonalnej, która jest niezbędnym elementem przywództwa. Ciekawiło mnie, czy naukowcy są świadomi swojej pozycji jako przywódcy w katedrze, grupie badawczej i swojej społeczności. Czy stosują zachowania naukowo określone jako przywódcze. Do takich należy przede wszystkim: umożliwianie innym pracy, inspirowanie ich, kreowanie wspólnej wizji przyszłości, rzucanie wyzwania" - opisuje rozmówczyni PAP.
 
Przywództwo naukowe jeszcze nie jest dobrze udokumentowane i zbadane. "W literaturze nie ma jednej definicji lidera naukowego, natomiast ja definiuję go jako osobę, którą cechuje pasja, która potrafi zaangażować innych ludzi i sprawić, że są oni dumni ze swojej pracy" - wyjaśnia Bochińska.
 
Okazało się np., że wśród naukowców na stażach podoktorskich, osoby pracujące w naukach humanistycznych lepiej wykorzystują praktyki przywódcze niż w naukach ścisłych oraz charakteryzują się marginalnie wyższym poziomem inteligencji emocjonalnej. "Wydaje się, że tutaj powodem jest czas poświęcany na omawianie zagadnień związanych z przywództwem w naukach społecznych i humanistycznych. Prowadzi to do zwiększenia samoświadomości w tej dziedzinie" - mówi.
 
Efekt ten odwraca się na poziomie pracowników z wysokim stażem naukowym, gdzie to naukowcy w dziedzinach ścisłych przejmują rolę najlepszych przywódców. Co ciekawe, to właśnie ta grupa charakteryzuje się najwyższymi wynikami ze wszystkich badanych, zarówno pod względem poziomu inteligencji emocjonalnej, jak i wykorzystywania technik przywódczych.
 
"Osoby, które zaczynają pracę z własną grupą badawczą w naukach ścisłych, stwarzają wiele możliwości współpracownikom, ale w niewielkim stopniu ich inspirują, koncentrując się na własnej pracy badawczej. Ta tendencja bardzo zmienia się u profesorów, którzy mają już ustaloną pozycję naukową i mogą pozwolić sobie na myślenie bardziej strategiczne, opierając swoje badania na zespołowej pracy kierowanych przez nich grup. Są oni również bardziej świadomi swojej roli jako przywódcy w nauce" - opisuje psycholog.
 
Naukowcy zazwyczaj nie lubią słowa "przywództwo", trochę się od niego odżegnują i postrzegają w kategoriach biznesowych. "W świecie nauki celem lidera jest rozwiązanie problemu, a celem nadrzędnym - wiedza. Podłożem działania jest więc ciekawość, a nie chęć zysku" - zauważa rozmówczyni PAP.
 
Główna różnica między liderami w zespołach badawczych, i tych w biznesowych, polega na sile autorytetu menadżera. "W środowisku naukowym niezwykle ważny jest autorytet naukowy. W naturalny sposób przywódcami grup stają się badacze, którzy mają znaczące osiągnięcia naukowe. Takie osoby - skupiające się dotychczas przede wszystkim na badaniach - są najczęściej zaskoczone nową funkcją menadżera. Tego jednak można się nauczyć" - zaznacza Bochińska.
 
Natomiast w biznesie często jest odwrotnie. Osoba, która jest menadżerem musi świetnie znać się przede wszystkim na delegowaniu zadań i zarządzaniu zespołem. Czasami w koncernach z oddziałami badawczo-rozwojowymi jest dwóch liderów. Jeden jest wykwalifikowanym menadżerem, a drugi osobą z przygotowaniem naukowym w danej dziedzinie. "Oni się uzupełniają, choć jest to trudny układ, ze względu na potrzebę wspomnianego wcześniej autorytetu naukowego" - zaznacza Bochińska.
 
Programy szkolące liderów grup naukowych pojawiły się dopiero w ostatnich latach. W Europie takich kursów na uczelniach jest około 15. Wywodzą się one z formuły SLAM: Science Leadership and Management zapoczątkowanej na UC Berkley. W Polsce jak dotąd funkcjonują jedynie programy pozauczelniane, w tym między innymi inicjatywy rządowe wspierane przez Unię Europejską, jak np. Top 500 Innovators. Rosnące znaczenie mają też inicjatywy oddolne, wspierane m. in. przez firmy komercyjne oferujące szkolenia ze zdolności przywódczych. Jedną z nich jest projekt wspierania młodych ekspertów Diamenty, zainicjowany przez firmę szkoleniową Piasecka & Żylewicz.
 
"W ramach projektu pracujemy z zespołem studentów z Politechniki Warszawskiej, którzy budują własnego satelitę PW-Sat2. Zaczęliśmy od rzeczy podstawowych takich jak: napisanie maila w taki sposób, aby uzyskać odpowiedzi od członków zespołu. Potem przyszła kolej na zastanowienie się nad wartościami i poczuciem dumy z uczestniczenia w projekcie. Chcieliśmy sprowokować młodych inżynierów, aby zastanowili się: po co tutaj jestem, dlaczego spędzam na tym tyle godzin, zarywając noce. Niektórzy odpowiadając na te pytania mieli łzy w oczach, bo przypomnieli sobie własne cele i usłyszeli pytania, których dawno nikt im nie zadawał" - opisuje psycholog.
 
Choć na co dzień pracuje m.in. nad rozwijaniem umiejętności miękkich u naukowców, uważa, że nie należy oddzielać umiejętności miękkich od twardych. "Trzeba pamiętać, że umiejętności miękkie to tylko paliwo, którego naukowcy potrzebują, aby dobrze działać, budować to co chcą budować. Samo paliwo jednak nie wystarcza, trzeba mieć też fach w ręku" - zaznacza.
 
PAP - Nauka w Polsce, Ewelina Krajczyńska

http://naukawpolsce.pap.pl/aktualnosci/news,408281,naukowiec-menadzerem-czyli-czego-nas-uczy-historia-challengera.html
Tytuł: Odp: Katastrofa Challengera (STS-51-L)
Wiadomość wysłana przez: jsc w Luty 05, 2016, 20:20
Jak jesteśmy przy zarządzaniu i jego patologiach to jest tu ciekawy tekst tego dotyczący:
https://pecuniaolet.wordpress.com/przyszlosc/
Tytuł: Odp: Katastrofa Challengera (STS-51-L)
Wiadomość wysłana przez: Orionid w Styczeń 28, 2017, 16:37
Świat stanął w miejscu. 30 lat od katastrofy Challengera

(http://media.dziennikzwiazkowy.com/wp-content/uploads/2016/01/astroprep.jpg)
Jim Pawelczyk obecnie Penn State University

Naukowiec i astronauta prof. James Pawelczyk w 1986 roku, kiedy doszło do katastrofy Challengera, był studentem. Tragedia nie powstrzymała go od przyjęcia propozycji wylotu w Kosmos, gdzie w 1998 r. spędził 381 godzin.

Andrzej Kazimierczak: Katastrofa promu kosmicznego Challenger to jedno z takich wydarzeń, które się pamięta przez całe życie. Z dużą dokładnością przywołuje się okoliczności, jakie towarzyszyły temu wydarzeniu. Gdzie Pana zastała ta tragedia?

Prof. James Pawelczyk: Kończyłem wtedy studia doktoranckie na University of North Texas. W owej chwili siedziałem w sali wykładowej i słuchałem odczytu, nie zdając sobie sprawy, że nad Florydą giną nasi najlepsi astronauci.

Jak Pan zareagował na wiadomość o tragicznej śmierci siedmiorga amerykańskich astronautów?

– To była jedna z takich chwil w życiu, kiedy świat się zatrzymał. Chyba niemal każdy wtedy stanął w miejscu, by dokładnie zdać sobie sprawę z tego, co się wydarzyło. Przedstawiciele uczelni odbyli wtedy ze studentami krótki briefing na temat tego, co się wydarzyło, a ja, podobnie jak wielu moich rówieśników, zatrzymałem się na chwilę refleksji nad tym, co badania Kosmosu znaczą dla naszego kraju i dla nas Amerykanów. Refleksji nad tym, jak wielkich poświęceń wymagają loty na orbitę okołoziemską i prowadzenie tam tak bardzo potrzebnych nam wszystkim badań.

Czy nie nasunęła się Panu wtedy myśl, że Stany Zjednoczone powinny całkowicie zaniechać latania w Kosmos?

– Nie, absolutnie nie. Tragedia Challengera boleśnie nam przypomniała, że wprawdzie loty w Kosmos odbywają się regularnie, to wciąż są obciążone ogromnym ryzykiem i przypuszczalnie nigdy nie staną się rutyną. Dała nam jeszcze raz do zrozumienia, że badania Kosmosu odbywają się w nieprzyjaznym człowiekowi środowisku, a co się z tym wiąże – są niezwykle niebezpieczne. Wypadki zdarzają się we wszystkich dziedzinach życia, więc dlaczego miałoby ich nie być w kosmonautyce. Trzeba się z nimi liczyć, ale jednocześnie robić wszystko, by możliwie jak najskuteczniej im zapobiegać. Wizją ludzkości są badania przestrzeni poza naszą planetą i nie wolno ich zaprzestać bez względu na to, jaką cenę musimy za to zapłacić. Musimy eksplorować Kosmos dla dobra przyszłych pokoleń.

Czy jako społeczeństwo wyciągnęliśmy wnioski z tragedii Challengera?

– Z całą pewnością wyciągnęliśmy bardzo praktyczne wnioski. Świat nauki przekonał się, że wahadłowców nie można traktować jak samoloty. Nauczyliśmy się, że wobec astronautów trzeba podejmować znacznie bardziej rygorystyczne środki bezpieczeństwa niż wobec pilotów czy załóg zwykłych samolotów. Po tym wydarzeniu nastąpiła ogromna zmiana w procedurach przygotowań do lotu, prowadzenia startu i samego lotu. Z drugiej strony jako społeczeństwo uświadomiliśmy sobie, że rzeczywiście mamy wielkie cele i duże aspiracje, które chcemy i potrafimy realizować, choć wiąże się to często z wielkimi ofiarami. Start na Przylądku Canaveral obserwowały miliony uczniów i nauczycieli, bo po raz pierwszy miała polecieć w Kosmos nauczycielka Christina McAuliffe. Wcześniej obserwowali podczas przygotowań ich współpracę, która mogła być wzorem dla wszystkich.

(http://lk.astronautilus.pl/loty/sts51lcrew.jpg)
Ekipa Challengera. Z przodu, od lewej: Michael J. Smith, Dick Scobee, Ronald McNair; z tyłu – od lewej: Ellison Onizuka, Christa McAuliffe, Gregory Jarvis, Judith Resnik

Obecność nauczycielki na pokładzie wahadłowca była symbolem przyszłości badań Kosmosu?

– McAuliffe była pierwszą zwykłą obywatelką, która miała się znaleźć na orbicie okołoziemskiej. Jednak katastrofa wahadłowca spowodowała, iż NASA zrezygnowała z programu wysyłania „zwykłych” ludzi w Kosmos. W skład załóg wahadłowców znów wchodzili wyłącznie profesjonalni astronauci. Musiało minąć trochę czasu, by NASA zdecydowała o wysłaniu w Kosmos specjalistów z różnych dziedzin, którzy mieli uzupełniać pracę astronautów. W ten sposób ja zostałem wyznaczony do wykonania zadania towarzyszenia ładunkowi, który został przewieziony na orbitę i wykonania eksperymentów z nim związanych. Po tamtej tragedii trening stał się z pewnością intensywniejszy, a w misjach uczestniczą specjaliści, którzy mają określone zadania do wykonania.

Czy pamięć o tragedii nie była powodem Pana wahań przed przyjęciem propozycji udziału w misji STS-90 Neurolab na pokładzie wahadłowca Columbia?

– Gdybyśmy żyli owładnięci naszymi lękami, to pewnie nigdy nie wstalibyśmy z łóżka. A przecież za każdym razem, gdy wsiadamy do samochodu czy zwyczajnie przechodzimy przez ulicę wystawiamy nasze życie na niebezpieczeństwo. Nad przyjęciem propozycji udziału w misji STS-90 nie wahałem się ani chwili. Tej wyjątkowej w moim życiu propozycji nie mogłem odrzucić.

Czy w procesie przygotowań uświadamiano Panu i załodze niebezpieczeństwa, które mogą czyhać podczas lotu?

– Oczywiście. Przerabialiśmy wszelkie możliwe scenariusze, według których wydarzenia mogłyby się potoczyć. Byliśmy przygotowywani na każdą możliwą ewentualność. Wiedzieliśmy, że zawsze może wydarzyć się coś nieoczekiwanego, a naszym najważniejszym zadaniem jest zapewnienie bezpieczeństwa wszystkim członkom załogi. Często jestem pytany, czy bałem się wylecieć w Kosmos. Chyba nie nazwałbym tego strachem. Było to pewne podenerwowanie czekającą mnie przygodą, ale jednocześnie świadomość, że jestem pod każdym względem dobrze przygotowany do wypełniania nowych obowiązków astronauty i wykonania zadań, z których większość trzeba wykonać w stanie nieważkości.

Czy misja SMS-90 Neurolab okazała się pomocna w Pana karierze zawodowej?


– Myślałem sobie kiedyś, że gdy po zakończeniu misji wrócę na swoją uczelnię, to ludzie będą zainteresowani mną i tym, co robiłem może przez kilka tygodni i szybko wrócę do swoich codziennych zajęć. Tymczasem dzisiaj po 17 latach wciąż rozmawiam z Panem o tamtym locie z 1998 r., podczas którego spędziłem 381 godzin, czyli 16 wspaniałych dni, na orbicie okołoziemskiej. Zajmowałem się wtedy głównie eksperymentami dotyczącymi wpływu mikrograwitacji na ludzki mózg i układ nerwowy.

Po powrocie na Ziemię Pana życie zawodowe uległo zmianie…

– I to ogromnej. Większości swoich badań zacząłem poświęcać kwestiom wpływu stanu nieważkości na ludzki organizm. Od dawna wiemy, że przebywanie na orbicie wpływa na utratę masy kostnej i mięśniowej. Człowiek doświadcza utraty kości i mięśni także na Ziemi, ale w stanie nieważkości proces tren przebiega 10 do 15 razy szybciej. Obserwacja, jak ludzkie ciało adaptuje się do warunków nieważkości oraz terapia po powrocie na Ziemię i wszelkie eksperymenty z tym związane są niezwykle pasjonujące i stanowią lwią część moich „ziemskich” badań.

Jak po powrocie zmieniło się Pana spojrzenie na naszą planetę i nasze ziemskie problemy?

– Wydaje mi się, że każdy astronauta, choć może w innym języku, powie to samo co ja. Jeśli masz okazję spojrzeć na ludzkość z góry, to stajesz się lepszym strażnikiem Ziemi i naszej cywilizacji.

Co astronauta robi, gdy nie przebywa w Kosmosie?

– W moim przypadku są to badania naukowe, które prowadzę, często na zlecenie NASA. Badania te w dużej części – pośrednio lub bezpośrednio – są związane z Kosmosem. Jako astronauta swoim doświadczeniem i wiedzą w razie potrzeby wspieram misje kosmiczne, obecne i te, które się odbędą w przyszłości.

Czy także te, które będą się zajmowały poszukiwaniem pozaziemskiego życia?

– Te również. Osobiście uważam, że nie ma kwestii, czy istnieje życie poza naszą planetą, tylko kiedy zostanie odkryte. Pragnąłbym, by ofiara ludzkiego życia sprzed 30 laty nie poszła na marne i była choć małym kroczkiem na drodze do odnalezienia innego życia, tego jeszcze nam nieznanego, gdzieś w dalekiej przestrzeni kosmicznej.

Dziękuję za rozmowę.

Andrzej Kazimierczak

(https://spaceflight.nasa.gov/gallery/images/shuttle/sts-90/lores/97_00906.jpg)
James Pawelczyk urodził się w Buffalo w stanie Nowy Jork. W 1985 r. ukończył studia w dziedzinie fizjologii na Stanowym Uniwersytecie Pensylwanii, a następnie uzyskał stopień doktora biologii na Uniwersytecie Północnego Teksasu. Od tego czasu zajmuje się pracą naukową i akademicką, uczestnicząc w eksperymentach prowadzonych przez agencję kosmiczną NASA.

W 1998 r. jako pierwszy astronauta amerykański polskiego pochodzenia odbył 16-dniowy lot kosmiczny na pokładzie promu kosmicznego Columbia w charakterze specjalisty ładunku misji STS-90Neurolab. Podczas misji przeprowadzał eksperymenty dotyczące wpływu mikrograwitacji na ludzki mózg i układ nerwowy. Na wyprawę zabrał polską flagę, którą następnie przekazał na ręce prezydenta RP podczas swojej wizyty w Polsce.

http://dziennikzwiazkowy.com/c17-wyw/swiat-stanal-w-miejscu-30-lat-od-katastrofy-challengera/
Tytuł: Odp: Katastrofa Challengera (STS-51-L)
Wiadomość wysłana przez: Orionid w Styczeń 28, 2017, 21:28
Wspomnienia korespondenta CBS News Bruce'a Halla z tamtego czasu. Polityka informacyjna NASA  spotkała się wówczas z krytyczną oceną .

Reporters remember Challenger coverage
January 27, 2016 William Harwood

(http://spaceflightnow.com/wp-content/uploads/2016/01/10821344303_c0666487bc_z.jpg)
Media representatives converge on memorial service for Challenger’s crew at the Johnson Space Center in Houston on Jan. 31, 1986. Credit: NASA

(...) But Rossiter and other big-league science writers had opted to skip Challenger’s launch in favor of the Voyager 2 probe’s flyby of Uranus four days earlier. That Tuesday morning, they were still in Pasadena, at the Jet Propulsion Laboratory, for a final wrap-up news briefing on the Uranus encounter.(...)

(http://spaceflightnow.com/wp-content/uploads/2016/01/10821048275_259e5210ff_k-768x1179.jpg)
Barbara Morgan and Christa McAuliffe, the backup and prime crew members for NASA’s “Teacher in Space” program, view a shuttle launch in October 1985 from the Kennedy Space Center press site. Credit: NASA


(...)NASA had a pre-approved plan for dealing with a disaster, covering everything from setting up an investigation board to making information available to the media. But in the immediate aftermath, NASA management opted to ignore those plans, instead imposing a strict “no comment” policy, refusing to answer even basic questions about the disaster pending the completion of an official investigation. (...)

(...) During a now-infamous briefing on Feb. 1 when NASA unveiled the first tracking camera footage showing an indisputable jet of flame spewing from a joint between two fuel segments in Challenger’s right-side booster, the briefer was not allowed to use the words “fire” or “flame.” Instead, he repeatedly called it an “anomalous plume.” (...)

(...)“I think they did a lot of damage to themselves and the agency with the way they handled the entire Challenger event,” Hall said. “They were seen as almost like a god-like agency prior to this, and everybody came down on them, whether it was congressmen, reporters, or others. We lost trust in NASA after Challenger.” (...)

http://spaceflightnow.com/2016/01/27/reporters-remember-challenger-coverage/
Tytuł: Odp: Katastrofa Challengera (STS-51-L)
Wiadomość wysłana przez: Orionid w Styczeń 28, 2017, 21:51
http://www.youtube.com/watch?v=nmAbcDud2L8
Link do materiału: https://www.youtube.com/watch?v=nmAbcDud2L8
1986: CNN's coverage of the Challenger explosion

http://www.youtube.com/watch?v=bt4wDBoZtEY

http://spaceflightnow.com/2017/01/28/video-31-years-since-challenger-tragedy/

Cytuj
Donald J. Trump ‏@realDonaldTrump  5 godzin temu

 Today, we remember the crew of the Space Shuttle Challenger, 31 years later. #NeverForget

http://thehill.com/homenews/news/316668-trump-marks-anniversary-of-challenger-explosion
Tytuł: Odp: Katastrofa Challengera (STS-51-L)
Wiadomość wysłana przez: Orionid w Styczeń 28, 2017, 23:24
Zapis przemówienia  prezydenta Ronalda Reagana z 28 stycznia 1986, które było wtedy transmitowane na żywo.

Explosion of the Space Shuttle Challenger
Address to the Nation, January 28, 1986
by President Ronald W. Reagan


(...) And I want to say something to the schoolchildren of America who were watching the live coverage of the shuttle's takeoff. I know it is hard to understand, but sometimes painful things like this happen. It's all part of the process of exploration and discovery. It's all part of taking a chance and expanding man's horizons. The future doesn't belong to the fainthearted; it belongs to the brave. The Challenger crew was pulling us into the future, and we'll continue to follow them.(...)

https://history.nasa.gov/reagan12886.html
Tytuł: Odp: Katastrofa Challengera (STS-51-L)
Wiadomość wysłana przez: Orionid w Styczeń 28, 2017, 23:47
W 1998 r. jako pierwszy astronauta amerykański polskiego pochodzenia odbył 16-dniowy lot kosmiczny na pokładzie promu kosmicznego Columbia w charakterze specjalisty ładunku misji STS-90Neurolab.

http://dziennikzwiazkowy.com/c17-wyw/swiat-stanal-w-miejscu-30-lat-od-katastrofy-challengera/

Prostując , pierwszym amerykańskim astronautą polskiego pochodzenia jest Karol Bobko (http://lk.astronautilus.pl/astros/115.htm)
Tytuł: Odp: Katastrofa Challengera (STS-51-L)
Wiadomość wysłana przez: Orionid w Styczeń 30, 2017, 16:26
(https://spaceflight.nasa.gov/gallery/images/shuttle/sts-51l/lores/51l-s-029.jpg)
Lost Innocence: Remembering the Sacrifice of the Challenger Seven
By Ben Evans January 28th, 2017

(...) Late in July, it was Vice President George H.W. Bush who announced McAuliffe’s name as the prime candidate, backed up by Idaho elementary school teacher Barbara Morgan. NASA psychiatrist Terry McGuire told New Woman magazine that McAuliffe was the most “balanced” of the finalists, whilst other senior officials found that her endearing manner and infectious enthusiasm set her apart from the others. Training in Houston began in September, and by the time the 51L crew arrived at the Kennedy Space Center (KSC) in January 1986, their launch had already been postponed by delays in bringing Columbia home from Mission 61C and weather concerns at a Transoceanic Abort Landing (TAL) site in Senegal. More trouble was afoot. (...)

(https://spaceflight.nasa.gov/gallery/images/shuttle/sts-51l/lores/s85-41033.jpg)
(http://www.spacefacts.de/graph/sts/training2/sts-51l_2.jpg)

(...) On the night of Monday the 27th, temperatures at the launch site plummeted, precipitously, to an unseasonal -13 degrees Celsius (8.6 degrees Fahrenheit), forcing technicians to switch on safety showers and fire hoses at Pad 39B to prevent water pipes from freezing. This proved particularly worrisome for the ice inspection team, who began their final “sweep-down” of the pad area in the early hours of the 28th and they were obliged to knock a large number of 12-inch (30 cm) icicles away with broom handles as the countdown clock continued ticking toward launch.

Next morning, the Sun rose on the coldest weather conditions under which a shuttle launch had ever been attempted, a fact that would be investigated in depth during the subsequent presidential inquiry into the cause of the tragic events later that day. The copious amounts of ice on Pad 39B forced an additional two-hour delay to permit thawing.

Nonetheless, many of the astronauts’ families, including Scobee’s wife, June, doubted that NASA would fly in such conditions. Her husband insisted, over the phone that morning, that he felt it was safe to do so.

But on this occasion, Scobee was wrong.

część 1 http://www.americaspace.com/?p=97621


(http://www.americaspace.com/wp-content/uploads/2014/01/51L-crew2.jpg)
Commander Dick Scobee (right) and Pilot Mike Smith, pictured with Barbara Morgan and Christa McAuliffe during training. Photo Credit: NASA

(...) Years later, Morton Thiokol structural engineer Roger Boisjoly would express astonishment that the vehicle did not explode on the pad; by an incredible sequence of events, a chunk of solid fuel temporarily plugged the O-ring hole, and the first minute of ascent proceeded normally.

Several more puffs of increasingly denser, darker smoke—further indicative that the products under combustion were indeed the grease, insulation, and rubberized O-ring material from the joint seals—were recorded by other ground-level cameras between 0.836 and 2.5 seconds after liftoff, as the boosters’ hold-down posts were severed and the shuttle commenced its climb away from Pad 39B. As each puff was left behind by Challenger’s upward trajectory, the next fresh puff could be seen close to the level of the joint. The frequency of these emissions was directly related to flexure within the structure of the SRB as the gap in its joint cycled open and closed. The last incidence of smoke above the joint was timed at T+2.733 seconds. In the milliseconds that followed, a combination of atmospheric factors and exhaust from the boosters made it difficult to determine if any more smoke was emerging from the failure point. (...)

At this point, 51L was at an altitude of nine miles (15 km) over the Atlantic Ocean, traveling at almost twice the speed of sound, and Challenger was lost from view in the resultant explosive burn. Her Reaction Control System (RCS) ruptured during this period, setting off the hypergolic burning of its propellants, evidenced by a reddish-brown hue around the edge of the fireball. Meanwhile, the two boosters, now released of their loads, rapidly climbed away from the catastrophe, but were remotely destroyed by the Range Safety Officer at 11:39:50 a.m. EST, some 110 seconds after launch. “Obviously a major malfunction,” was all Steve Nesbitt, the stunned launch commentator, could remark.(...)


część 2 http://www.americaspace.com/?p=97625


“A Catastrophe of the Highest Order”: The Tragic Legacy of Roger Boisjoly

By Ben Evans February 7th, 2012

(...) The observed problem with the boosters first arose in November 1981, shortly after the STS-2 mission. Routine inspections revealed erosion of the right-hand SRB’s primary O-ring due to hot combustion gases, yet the secondary seal remained intact and the anomaly was not reported at the Flight Readiness Review for STS-3 in March of the following year. Morton Thiokol believed that the erosion had been caused by blow holes in the zinc chromate putty and began tests to alter the method of its application and the assembly of the booster segments. The manufacturer of the original putty, Fuller-O’Brien, discontinued its use and a new putty from the Randolph Products Company was selected in May 1982; however, after more changes, it was substituted for the original putty the following summer, shortly before the launch of STS-8.

Since December 1982, the O-rings had been designated a ‘Criticality 1’ item by NASA, denoting a component without a backup, whose failure would result in the loss of the Shuttle and its crew. Prior to that, during the execution of the first five missions, they had been labelled by NASA as ‘Criticality 1R’, meaning that, although “total element failure…could cause loss of life or vehicle”, the presence of primary and secondary O-rings lent ‘redundancy’ to the design: in effect, the secondary seal would expand to fill the joint if its primary counterpart failed. However, in its Critical Items List of November 1980, NASA acquiesced that “redundancy of the secondary field joint seal cannot be verified after motor case pressure reaches approximately 40 percent of maximum expected operating pressure. It is known that joint rotation occurring at this pressure level…causes the secondary O-ring to lose compression as a seal”. (...)

(...)Shortly after the analysis of the 51B boosters, on 31 July 1985, Roger Boisjoly expressed his growing concerns over the O-rings in a memorandum to Morton Thiokol’s vice president of engineering, Bob Lund. “The mistakenly accepted position on the joint problem,” he wrote, “was to fly without fear of failure and to run a series of design evaluations which would ultimately lead to a solution or at least a significant reduction of the erosion problem. This position is now changed as a result of the [51B] nozzle joint erosion, which eroded a secondary O-ring with the primary O-ring never sealing. If the same scenario should occur in a field joint – and it could – then it is a jump ball whether as to the success or failure of the joint, because the secondary O-ring…may not be capable of pressurisation. The result would be a catastrophe of the highest order: loss of human life.” (...)


http://www.americaspace.com/?p=13357

Challenger Crew Recognized With Monument
July 28, 2016

(...)"Astral Challenger is conceived as a monumental landmark to both honor the legacy and ongoing achievements of the aerospace industry in Lancaster and the high desert around it, and to commemorate the 1986 Space Shuttle Challenger flight," she said. "The rocket-shaped sculpture has eight vibrant blue acrylic panels for the seven lives lost in the disaster, plus one more to collectively represent the family members and friends who still grieve."

Astral Challenger is 20-feet tall and is illuminated from dusk until dawn with LED lights. The permanent public art is the first that the City of Lancaster commissioned for its new Art in Public Places initiative.

"I consulted extensively with legendary Southern California-based fabricator Jack Brogan on initial design concepts and fabrication specifics," Mabari said. "The fabrication process and material selection was a poetic layering of engineering specifics to create the seamless curved silhouette of the sculpture from top to bottom. Incorporating light into the work allows the piece to have both a daytime and nighttime personality. It is as if I created two sculptures at once, and every decision along the way took each into consideration."(...)


https://www.nasa.gov/centers/armstrong/feature/challenger_crew_monument.html
http://spaceflightnow.com/2016/01/26/challenger-remembered/
Tytuł: Odp: Katastrofa Challengera (STS-51-L)
Wiadomość wysłana przez: Orionid w Styczeń 30, 2017, 16:31
Roger Boisjoly (1938-2012)
BY KRZYSZTOF KANAWKA ON 6 LUTEGO 2012

(http://kosmonauta.net/wp-content/uploads/2012/02/_images_stories_2012_ludzie_naukowcy_boisjoly1.jpg)

Szóstego stycznia 2012 roku, w wieku 73 lat, zmarł Roger Boisjoly. Ten amerykański inżynier jest znany z powodu głośnego sprzeciwu przed startem promu Challenger do misji STS-51-L, która zakończyła się katastrofą.

Roger Boisjoly urodził się 25 kwietnia 1938 roku. W latach 60. i 70. XX wieku Roger Boisjoly pracował przy systemach podtrzymywania życia w lądowniku księżycowym oraz przy konstrukcji łazika księżycowego. Następnie, w 1980 roku Roger Boisjoly dołączył do firmy Mortin Thiokol (dziś ATK Launch Systems Group), która produkowała rakiety na paliwo stałe (SRB) dla promu kosmicznego.

W 1985 roku, na około sześć miesięcy przed katastrofą promu Challenger, Roger Boisjoly napisał notkę dla swoich przełożonych odnośnie złego projektu pierścieni uszczelniających (O-Ring) rakiet SRB. Roger Boisjoly zauważył, że wówczas używane O-Ringi nie były wystarczającym zabezpieczeniem w trakcie pracy SRB i jednocześnie dodatkowo traciły swoje właściwości uszczelniające przy niskich temperaturach. Roger Boisjoly powoływał się tutaj na wyniki analiz z poprzednich startów, w szczególności STS-51-C ze stycznia 1985 roku. W trakcie startu do tej misji doszło do poważnego uszkodzenia zestawu O-Ringów obu rakiet SRB. Boisjoly zauważył, że jest możliwe rozszczelnienie zestawu O-Ringów, co może doprowadzić do katastrofy podczas startu i niemal pewnej śmierci astronautów.

Pierwsza notka od Rogera Boisjoly’ego została prawdopodobnie zignorowana przez managerów firmy Mortin Thiokol. Po kilku następnych ta firma zdecydowała się zorganizować specjalny zespół, którego zadaniem było rozwiązanie problemu O-Ringów. Niestety, nie zdecydowano się jednak na odwołania lotów wahadłowców – problem z O-Ringiem został uznany za poważny, ale nie krytyczny dla bezpieczeństwa załogi. Loty wahadłowców były kontynuowane.

Tuż przed startem misji STS-51-L Roger Boisjoly, wraz z kilkoma innymi pracownikami firmy Mortin Thiokol, próbował doprowadzić do odwołania tego lotu Challenger. Niestety, na poziomie managerów nie było przekonania co do niebezpieczeństwa związanego z O-Ringami i w konsekwencji NASA zadecydowała o przeprowadzeniu próby startu. 28 stycznia 1986 roku, w momencie zapłonu rakiet SRB, O-Ringi zawiodły. 73 sekundy po starcie promu Challenger do misji STS-51-L przepalona w miejscu O-Ringów prawa rakieta SRB uderzyła w zbiornik zewnętrzny (ET) paliwa, co w konsekwencji przyczyniło się do zniszczenia wahadłowca oraz śmierci załogi.

Po katastrofie promu Challenger Roger Boisjoly był jednym ze świadków w trakcie obrad komisji badającej okoliczności wydarzenia. Roger Boisjoly przedstawił wtedy swoje wcześniejsze analizy problemu szczelności O-Ringów oraz zauważył, że management firmy (oraz NASA) zignorował zagrożenie. Zeznania Rogera Boisjoly’ego były jednym z dowodów na złą komunikację i styl zarządzania w NASA, co samo w sobie było pośrednią przyczyną katastrofy promu Challenger.

W następnych latach Roger Boisjoly stał się głośnym mówcą kwestii etyki oraz zasad bezpieczeństwa w projektach inżynieryjnych. Był wykładowcą w wielu miejscach, między innymi prestiżowej uczelni Massachusetts Institute of Technology.

Zaawansowane programy kosmiczne najczęściej są wspólnym dziełem tysięcy pracowników. Im wyższa złożoność programu, tym z reguły większe ryzyko błędów w założeniach, projektach lub produkcji. Te błędy mogą doprowadzić do niebezpiecznych sytuacji, a nawet katastrof. Powodzenie takich projektów – także w przyszłości – będzie zależeć od inżynierów takich jak Roger Boisjoly.

http://kosmonauta.net/2012/02/2012-02-06-boisjoly/#prettyPhoto

23 rocznica katastrofy promu Challenger
BY ADAM PIECH ON 28 STYCZNIA 2009

Dziś mija 23 rocznica katastrofy promu Challenger, w której zginęła cała, siedmioosobowa załoga. Był to drugi wypadek w amerykańskim programie kosmicznym, który miał tak tragiczne skutki. 28 stycznia 1986 roku, prom ruszał do misji STS-51L – misji, która miała być jednym z najambitniejszych programów edukacyjnych w całej historii NASA. W misji po raz pierwszy miał wziąć udział jeden z tysięcy nauczycieli, którzy w owym czasie uczyli w amerykańskich szkołach i poprowadzić swego rodzaju ‘lekcje’ na orbicie okołoziemskiej.

Start odbył się po bardzo zimnej i bezchmurnej nocy. W 73 sekundzie misji, na wysokości 18 mil, zespół wahadłowca eksplodował. Oderwana sekcja załogowa wahadłowca wpadła do Atlantyku dwie minuty później. Zginęło siedmiu członków załogi – Francis “Dick” Scobee – dowódca lotu, Michael J. Smith – pilot, Judith Resnik – specjalista misji, Ellison Onizuka – specjalista misji, Ronald McNair – specjalista misji, Gregory Jarvis – specjalista ładunku oraz Christa McAuliffe – nauczycielka fizyki, która miała poprowadzić wspomnianą, pierwszą lekcję z kosmosu.

Co gorsza – główny problem, który doprowadził do katastrofy przewidziano wcześniej. Niestety, zachowanie się uszczelek w rakietach na paliwo stałe zostało potraktowane jako nie stanowiące zagrożenia i w związku z tym zignorowane. To właśnie owe uszczelki, które w niskiej temperaturze straciły swoją elastyczność spowodowały tak tragiczny w skutkach wybuch, wypuszczając przez nieszczelny segment część płomieni.

Po katastrofie Challengera loty promów wstrzymano – według niektórych analityków, NASA znalazła się wtedy w najgorszym położeniu w całej swojej historii.

Źródło: NASA, Astronomia Amatorska
http://kosmonauta.net/2009/01/23-challenger/
Tytuł: Odp: Katastrofa Challengera (STS-51-L)
Wiadomość wysłana przez: Orionid w Styczeń 30, 2017, 16:32
(https://spaceflight.nasa.gov/gallery/images/shuttle/sts-51l/lores/s85-46205.jpg)
S85-46205 (December 1985) --- Sharon Christa McAuliffe (left), from Concord, New Hampshire, and Barbara R. Morgan of McCall, Idaho, have been named NASA Teacher-in-Space Project prime and backup payload specialists, respectively, for the first citizen observer position of the STS program, scheduled for a Challenger flight in January 1986. Photo credit: NASA

(https://spaceflight.nasa.gov/gallery/images/shuttle/sts-51l/lores/51l-s-157.jpg)
51L-S-157 (28 Jan. 1986) --- The space shuttle Challenger lifted off from Pad 39B Jan. 28, 1986 at 11:38 a.m. (EST) with a crew of seven astronauts and the Tracking and Data Relay Satellite (TDRS). An accident 73 seconds after liftoff claimed both crew and vehicle. Photo credit: NASA

(https://spaceflight.nasa.gov/gallery/images/shuttle/sts-51l/lores/51l-10179.jpg)
51L-10179 (28 Jan. 1986) --- This photograph of the space shuttle Challenger accident Jan. 28, 1986 was taken by a 70mm tracking camera at UCS 15 south of Pad 39B, at 11:39:19.261 EST. Photo credit: NASA

(https://spaceflight.nasa.gov/gallery/images/shuttle/sts-51l/lores/s86-25192.jpg)
S86-25192 (January 1986) --- Two payload specialists in training for the STS-51L mission, and a payload specialist from STS-61C share a "zero-gravity" flight aboard a KC-135 aircraft over the Gulf of Mexico. Left to right are United States Representative Bill Nelson (Democrat, Florida), Sharon Christa McAuliffe, and Barbara R. Morgan. The congressman is a payload specialist for the STS-61C mission.

(https://spaceflight.nasa.gov/gallery/images/shuttle/sts-51l/lores/s86-25279.jpg)
S86-25279 (November 1985) --- Sharon Christa McAuliffe, STS-51L payload specialist, has homework of her own to do as she prepares for a January 1986 flight.

(https://spaceflight.nasa.gov/gallery/images/shuttle/sts-51l/lores/51l-10187.jpg)
51L-10187 (18 April 1986) --- A 9'7" x 16' segment of Challenger's right wing is unloaded at the Logistics Facility after being off-loaded from the rescue and salvage ship USS Opportune. It was located and recovered by Navy divers from the Opportune about 12 nautical miles northeast of Cape Canaveral in 70 feet of water. Photo credit: NASA

(https://spaceflight.nasa.gov/gallery/images/shuttle/sts-51l/lores/51l-10149.jpg)
51L-10149 (27 Feb. 1986) --- Large portion of the three main engines of the space shuttle Challenger have been recovered from the floor of the Atlantic Ocean to the east of the Kennedy Space Center. They have been moved to a large storage building to the east of the Logistics Facility at Complex 39. Photo credit: NASA

(https://spaceflight.nasa.gov/gallery/images/shuttle/sts-51l/lores/s86-28889.jpg)
S86-28889 (14 Feb. 1986) --- Kennedy Space Center Director Richard Smith points out a portion of a solid rocket booster segment to astronaut Sally Ride and to the chairman of the Presidential Commission on the Space Shuttle Challenger Accident, William P. Rogers. The commission was taken to various booster storage and handling facilities at KSC on Feb. 14, 1986 as part of the failure investigation. Photo credit: NASA

(https://spaceflight.nasa.gov/gallery/images/shuttle/sts-51l/hires/51l-s-071.jpg)
51L-S-071 (31 Jan. 1986) --- JSC employees and former employees, including many veteran and current astronauts, are pictured at the conclusion of memorial services for the seven Challenger crew members who lost their lives in a launch accident three days ago in Florida. Among those pictured are former astronauts Donald K. Slayton, John H. Glenn Jr. and current astronauts Don H. Lind, S. David Griggs, Williams K. Fisher, Vance D. Brand and U.S. Senator Jake Garn (R., Utah). President Reagan, out of frame at left, spoke at the services. Photo credit: NASA

(https://spaceflight.nasa.gov/gallery/images/shuttle/sts-51l/hires/51l-s-081.jpg)
51L-S-081 (31 Jan. 1986) --- This high angle photo of thousands of Johnson Space Center (JSC) employees, family and friends of the STS-51L crew members was taken from the top of the JSC's project management building prior to memorial services. Note the bleachers that were erected overnight to accommodate the hundreds of news media here to cover the event. Photo credit: NASA

(https://spaceflight.nasa.gov/gallery/images/shuttle/sts-51l/hires/s86-30460.jpg)
S86-30460 (9 Jan. 1986) --- NASA's STS-51L crew members pose for photographs during a break in countdown training at the White Room, Launch Complex 39, Pad B. Left to right are Teacher-in-Space payload specialist Sharon Christa McAuliffe; payload specialist Gregory Jarvis; and astronauts Judith A. Resnik, mission specialist; Francis R. (Dick) Scobee, mission commander; Ronald E. McNair, mission specialist; Mike J. Smith, pilot; and Ellison S. Onizuka, mission specialist. EDITOR'S NOTE: The STS-51L crew lost their lives in an explosion, onboard the space shuttle Challenger, following launch Jan. 28, 1986. Photo credit: NASA

https://spaceflight.nasa.gov/gallery/images/shuttle/sts-51l/ndxpage5.html
Tytuł: Odp: Katastrofa Challengera (STS-51-L)
Wiadomość wysłana przez: Orionid w Luty 12, 2017, 14:55
Szczątki Challengera zosłały złożone w 2. silosach po rakietach Minuteman w Kompleksie 31 i 32 w Cape Canaveral Air Force Station.

Udało się wyłowić z Atlantyku około 120 ton  wraku Challengera co stanowiło ok. 30 procent całego promu , w tym około 75 procent  kabiny załogi i otaczającego kadłuba.

W przypadku Columbii skatalogowano 84 000 szczątków pochodzących z promu ,  które są dostępne dla naukowców na 16 piętrze  Vehicle Assembly Building.

Wiele pamiątek po załogach, które zginęły w tych katastrofach jest eksponowanych w muzeach. Niektórych pamiątek nie udaje sie zlokalizować po 31 latach od katastrofy Challengera.

Na pokładzie Challengera znalazła się też piłka nożna przekazana Ellisonowi Onizuce przez jego 16-letnią wówczas córkę.
Piłka została podpisana przez członków drużyny piłkarskiej, do której należała. Później została wyłowiona z wody podczas wydobywania części wraku wahadłowca.
Obecnie znajduje sie ona na ISS zabrana tam przez dowódcę 50 Expedycji Shane'a Kimbrough.

Cytuj
Shane Kimbrough ‏@astro_kimbrough  3.02

This ball was on Challenger that fateful day. Flown by Ellison Onizuka for his daughter, a soccer player

(http://www.collectspace.com/images/news-062715b.jpg)
A section of the fuselage recovered from NASA's space shuttle Challenger displayed in "Forever Remembered." (collectSPACE)

http://www.collectspace.com/news/news-062715a-challenger-columbia-nasa-exhibit.html
http://www.collectspace.com/news/news-012816a-challenger-flags-patches-30years.html
http://www.collectspace.com/news/news-020617a-challenger-soccer-ball-space-station.html
Tytuł: Odp: Katastrofa Challengera (STS-51-L)
Wiadomość wysłana przez: Orionid w Styczeń 28, 2018, 23:31
'Moderately Complex': The Mission That 51L Should Have Been
By Ben Evans January 31st, 2014

(http://www.americaspace.com/wp-content/uploads/2014/01/51L-crew1.jpg)
The flight deck members of Mission 51L’s crew at their stations for ascent. In the foreground are Commander Dick Scobee (right) and Pilot Mike Smith, with Mission Specialist Judy Resnik behind and between them and Mission Specialist Ellison Onizuka at her right side. The other crew members sat on the middeck for ascent. Photo Credit: NASA

(...) The launch of Challenger was intrinsically tied to the 75-yearly visitation of Halley’s Comet, which in the winter of 1985/86 was making its closest approach to Earth since 1910. Two weeks earlier, the crew of Columbia’s Mission 61C had been unsuccessful in observing the celestial wanderer, using a camera known as the Comet Halley Active Monitoring Program (CHAMP). The device failed due to a battery problem, and not a single image of the comet was acquired, but it was already manifested aboard Mission 51L and an expansive payload of ultraviolet telescopes (ASTRO-1) was scheduled for launch aboard Mission 61E on 6 March to conduct further observations.

CHAMP would have been the primary responsibility for 51L Mission Specialist Ellison Onizuka, who would have buried himself under a black shroud on Challenger’s aft flight deck, early on 29 January 1986, to ensure maximum darkness for his observations. “I will have about two minutes on four different orbits to photograph Halley’s Comet in both the visible and ultraviolet spectrum,” he told an interviewer. “The objective is to try to get this data as the comet approaches perihelion, which is just as it goes around behind the Sun and starts to head back out. It’s a regime where we do not have any data at the present time, so I’ve been told we’ll probably be the only human beings to see it at that time.”

With the destruction of Challenger and the suspension of the shuttle program, NASA lost its chance to capitalize on viewing the comet from space. As well as carrying CHAMP, Mission 51L also flew a small satellite, known as the “Shuttle-Pointed Autonomous Research Tool for Astronomy,” which NASA’s finest acronym-makers had somehow carved into the name “SPARTAN.” Designated “SPARTAN-203,” it would have been deployed on the second day of Challenger’s mission and retrieved two days later. During its 48 hours in free flight, SPARTAN-203 would have performed extensive observations of the tail and gaseous “coma” of the fabled comet. (...)

http://www.americaspace.com/2014/01/31/moderately-complex-the-mission-that-51l-should-have-been/
https://history.nasa.gov/sts51l.html
Tytuł: Odp: Katastrofa Challengera (STS-51-L)
Wiadomość wysłana przez: Orionid w Luty 01, 2018, 02:47
Lost Innocence: Remembering the Sacrifice of the Challenger Seven (Part 1)
By Ben Evans January 29th, 2018

Next, turbine temperatures increased due to the leaner fuel mixture feeding into the combustion chambers from the External Tank. Otherwise, the Rogers report continued, “engine operation was normal.” They did not contribute to the loss of 51L. Nor did the gigantic tank itself, of which 20 percent was recovered, mostly debris from the inter-tank and the lowermost hydrogen section. Initial speculation that there had been premature detonation of range safety explosives was discounted, partly because the unexploded ordnance was among the debris, as were theories of structural imperfections in the tank’s design or damage incurred at liftoff. The possibility of a liquid hydrogen leak at liftoff was also dismissed, since it would immediately have been ignited by the exhaust from the Solid Rocket Boosters or main engines and would have been evident in the downlinked telemetry data.

In total, around 30 percent of Challenger was found, and inspections revealed that she had disintegrated as a result of massive aerodynamic overloads, with no evidence of internal burn damage or exposure to explosive forces. Chemical analyses indicated that her right side had been sprayed with hot gases from the leaking SRB, but telemetry indicated that all of her systems operated normally until shortly prior to the breakup. No problems were detected with either of her payloads. The Spartan-203 free-flying solar satellite was unpowered during ascent and the deployment ordnance for the Inertial Upper Stage (IUS) and the Tracking and Data Relay Satellite (TDRS-B) showed no indication of having prematurely activated.

http://www.americaspace.com/2018/01/29/missed-warnings-the-fatal-flaws-which-doomed-challenger-32-years-ago-part-1/

Missed Warnings: The Fatal Flaws Which Doomed Challenger 32 Years Ago (Part 2)
By Ben Evans January 30th, 2018

A little over three weeks later, on 30 October 1985, Challenger flew Mission 61A, experiencing nozzle O-ring erosion and blow-by at the SRB field joints; neither of these problems were identified at the Flight Readiness Review for the next mission, 61B, in November. Indeed, that flight also suffered nozzle O-ring erosion and blow-by. By early December, in response to these problems, Thiokol recommended that their testing equipment needed to be redesigned.

Only days later, on the 10th, the company requested closure of the O-ring critical problem issue, citing satisfactory test results, future plans, and work carried out thus far by its task force. This closure request was harshly criticized by the Rogers investigators. One panel member pointed out to the Thiokol senior managers: “You close out items that you’ve been reviewing flight by flight—that have obviously critical implications—on the basis that, after you close it out, you’re going to continue to try to fix it. What you’re really saying is [that] you’re closing it out because you don’t want to be bothered.”

http://www.americaspace.com/2018/01/30/missed-warnings-the-fatal-flaws-which-doomed-challenger-32-years-ago-part-2/
Tytuł: Odp: Katastrofa Challengera (STS-51-L)
Wiadomość wysłana przez: ekoplaneta w Styczeń 24, 2019, 12:56
Ciekawy artykuł o skutkach wynikłych z katastrofy Challengera dla amerykańskiej astronautyki:

https://library.cqpress.com/cqresearcher/document.php?id=cqresrre1986020700

Artykuł pisany jest z perspektywy 1986 roku  :) Gdyby nie katastrofa promu w maju 1986 miały polecieć promem sondy: Ulisses i Galileo w odstępie 6 dni. Zaś jesienią miał polecieć HST (oczywiście z niewykrytą wówczas wadą lustra). Galileo dotarłby do Jowisza w 1988 roku i sześć lat później mógłby obserwować impakt komety Shoemaker Levy w 1994 z perspektywy orbity Jowisza! Wtedy byłaby zabawa! Niestety awaria Challengera skazała na obserwację impaktu z trajektorii międzyplanetarnej i z orbity przez naprawiony już HST. Dziwne, że w artykule nic nie wspominają o misji Mars Observer, która też miała startować na promie kosmicznym.
Tytuł: Odp: Katastrofa Challengera (STS-51-L)
Wiadomość wysłana przez: ekoplaneta w Styczeń 28, 2019, 14:03
Dziś mija 33 lata od katastrofy Challengera!  :(
Tytuł: Odp: Katastrofa Challengera (STS-51-L)
Wiadomość wysłana przez: Orionid w Styczeń 28, 2019, 18:20
'Major Malfunction': Remembering the Sacrifice of the Challenger Seven
By Ben Evans, on January 28th, 2019

(...) A little under eight seconds into the mission, as planned, the vehicle cleared the tower and began a programmed roll maneuver, moving onto the correct flight azimuth for a 28.45-degree orbit, then pitching onto her back under the control of her computers. Shortly thereafter, at T+19 seconds, to prepare herself for passage through a period of maximum aerodynamic turbulence (known as “Max Q”), Challenger’s main engines were throttled down from 104 to 94 percent, and later 65 percent, of rated thrust. Thirty-seven seconds into the ascent, she encountered the first of several high altitude wind shears, lasting until just past a minute after launch. In its inquiry, the Rogers Commission report noted that the shuttle’s guidance, navigation, and control system immediately detected and compensated for these conditions, and—although 51L’s aerodynamic loads were higher than previous missions in both the yaw and pitch planes—the SRBs, too, responded effectively to all commands.

(http://www.americaspace.com/wp-content/uploads/2014/01/challenger-ice.jpg)
Freezing conditions, as evidenced by large concentrations of ice on Pad 39B, were co-conspirators in Challenger’s destruction on 28 January 1986. Photo Credit: NASA

It is possible that the mission may still have proceeded normally, had the plug of solid fuel remained jammed into the O-ring breach. However, by an incredible stroke of cruel luck, Challenger happened to pass through the most severe wind shear ever encountered by an ascending shuttle stack. The shear dislodged the plug around a minute into the mission. After passing through maximum aerodynamic turbulence, 51 seconds into the climb, her main engines were throttled back up to full power; shortly afterward, at 58.788 seconds, a frame of video recorded the first evidence of a flickering flame from the right-hand SRB’s aft joint. The temporary plug of solid fuel had gone, and, although they were oblivious to anything amiss, the crew’s fate was now sealed.

The flame rapidly established itself, growing into a well-defined plume within half a second. Exactly a minute into the mission, downlinked telemetry pointed to an unusual chamber pressure differential between the left and right boosters—the pressure of the latter was some 11.8 psi (81.3 kPal) lower than the other, indicating a leak in its aft joint. As the flame increased in size, Challenger’s aerodynamic “slipstream” deflected it backward and circumferentially by the protruding structure of the upper ring which linked the SRB to the External Tank, focusing the flame directly onto the surface of the tank. Sixty-two seconds into the ascent, the left booster’s thrust vector control moved to compensate for the yaw motion caused by the reduced thrust from its right-side counterpart. A couple of seconds later came the first visual manifestation that the flame from the damaged booster had breached the lower segment of the External Tank: an abrupt change in the shape and color of the flame, indicating that it was now mixing with leaking liquid hydrogen. Moreover, pressurization data at around this point reinforced the fact that its liquid hydrogen tank was indeed ruptured. (...)

https://www.americaspace.com/2019/01/28/major-malfunction-remembering-the-sacrifice-of-the-challenger-seven/
Tytuł: Odp: Katastrofa Challengera (STS-51-L)
Wiadomość wysłana przez: Orionid w Styczeń 28, 2019, 22:33
Son of space shuttle Challenger commander remembers tragedy 33 years ago
Posted: 4:50 AM, Jan 28, 2019  Updated: 1:48 PM, Jan 28, 2019

(https://ewscripps.brightspotcdn.com/dims4/default/372b8f7/2147483647/strip/true/crop/3000x1688+0+156/resize/1280x720!/quality/90/?url=https%3A%2F%2Fewscripps.brightspotcdn.com%2F5e%2Ffd%2F9ab3435b4ab4b52ad7f130d0a01f%2Fgettyimages-56694325.jpg)

For Lt. Gen. Richard "Rich" Scobee, losing his father in the explosion of the space shuttle Challenger was a personal tragedy he and the families of other members of the crew have shared with the nation for 33 years.

"If you have ever lost somebody that you loved, it's that exact feeling," Scobee told CNN this month, as the anniversary approached. "I just shared my loss with the country. I think it's my responsibility to share some of that -- because it's part of our history."

On January 28, 1986, Scobee was about to graduate from the Air Force Academy when he joined his mother and the other crew members' families in Florida to watch his father, mission commander Dick Scobee and six other astronauts blast off aboard Challenger.

He remembers standing on the roof of NASA's Mission Control at the Kennedy Space Center and being excited that the crystal clear sky would offer a perfect view of the separation of Challenger's solid rocket boosters.

Seconds after liftoff, "I knew something was wrong immediately," Scobee recalls. "I looked at my mom and she had figured that out too."

Watching his mother, June, go through it was horrible memory that has never left him.

"After all these years it's still tough to recall -- the sadness in her eyes."

Her career as an English professor helped her bond closely with the civilian member of Challenger's crew, Christa McAuliffe.

The world remembers McAuliffe as NASA's first "teacher in space." Students in countless classrooms watched in horror that day as the disaster unfolded on live TV.

After an investigation, the explosion was blamed on a seal inside a rocket booster which leaked due to cold weather. Hot exhaust escaped through the seal and ruptured the shuttle's external fuel tank, triggering an explosion.

Commander Scobee lost his life along with McAuliffe and five other crewmates: Gregory Jarvis, Ronald McNair, Ellison Onizuka, Judith Resnik and Mike Smith.

The horrifying public aspect of the tragedy sometimes overshadows the rest of Dick Scobee's life. "Everyone saw how my father died and they saw the end of his career," his son said. "What they didn't see was his life -- which was amazing."

From mechanic to astronaut

Dick Scobee started his Air Force career as an engine mechanic and worked his way through school and the military to become an officer, combat pilot and test pilot before winning a spot in NASA's astronaut corps.

"Going from turning wrenches on a flight line to commanding a space shuttle -- no country in the world could you do that except for this one," Rich Scobee said.

Dick Scobee's leadership qualities were legendary among his colleagues. "That guy would make you feel good about you," his son recalled. "He just had a way of making you feel successful."

In the years after Challenger, Rich Scobee embarked on his own military career as an F-16 fighter pilot. Eventually he would see combat in the Persian Gulf War, become a squadron commander and, later, commander of Kirkuk Air Base in Iraq.

Scobee said his father taught him important life lessons that have been useful throughout his career. Along the way, Rich Scobee and his wife Janis found time to raise a family of their own, including two sons and a daughter.

Last fall, Rich Scobee was promoted to Air Force three-star general and assumed command of the Air Force Reserve.

"The Reserve exists to capture the talent of trained airmen who are leaving the active Air Force, but who still want to serve part-time," Scobee said. It allows the Pentagon the ability to quickly increase air power if needed, by using Reserve units.

"We're always ready," said Scobee. "72 hours is all the notice we need" to launch fighter jets, bombers, tankers, cargo transports to any destination. It's all done for about one sixth of what it would cost for the full-time Air Force, said Scobee. Plus, the Air Force Reserve offers 20% of the total Air Force capability for only 2% of the total Air Force budget.

The future of American space exploration

Appropriately, Scobee's command will indirectly intersect with NASA later this year. Air Force Reserve units are scheduled to provide support for the first astronaut launches from Florida since the demise of the shuttle program in 2011.

The astronauts are scheduled to blast off from Florida later this year to test two different capsules for human spaceflight -- Boeing's Starliner and SpaceX's Dragon.

Assigned to those missions will be Air Force Reserve "Guardian Angel" pararescue teams with the 920th Rescue Wing -- to respond to possible emergencies during launches or landings.

Scobee, who grew up talking about this subject with his father often, believes space exploration is important and the United States should assume a leadership role.

"We have to take a rightful place as leaders in space. We can't let that go," Scobee said.

He supports the idea of sending astronauts to Mars. "Although space is dangerous -- as explorers we need to go because we don't fully understand things until one of us touches it," he said.

"Manned space flight is really important to who we are."

https://www.thedenverchannel.com/news/national/son-of-space-shuttle-challenger-commander-remembers-tragedy-33-years-ago
Tytuł: Odp: Katastrofa Challengera (STS-51-L)
Wiadomość wysłana przez: ekoplaneta w Styczeń 28, 2020, 11:43
34 lata temu prom kosmiczny wraz z załogą uległ katastrofie  :'(
Tytuł: Odp: Katastrofa Challengera (STS-51-L)
Wiadomość wysłana przez: Orionid w Styczeń 28, 2020, 14:32
Cytuj
34 years ago today, on a bitterly cold morning in Florida, people there and around the country witnessed the tragic demise of the Space Shuttle Challenger, with the loss of her crew of seven astronauts. Rest In Peace. (...)

https://www.thehulltruth.com/dockside-chat/1059770-challenger-disaster-34-years-ago-today.html
Tytuł: Odp: Katastrofa Challengera (STS-51-L)
Wiadomość wysłana przez: mss w Styczeń 28, 2020, 17:16
Report of the PRESIDENTIAL COMMISSION on the Space Shuttle Challenger Accident:

https://history.nasa.gov/rogersrep/genindex.htm

https://spaceflight.nasa.gov/outreach/SignificantIncidents/assets/rogers_commission_report.pdf
Tytuł: Odp: Katastrofa Challengera (STS-51-L)
Wiadomość wysłana przez: Orionid w Luty 01, 2020, 21:53
Remembering Challenger's Lost Innocence, OTD in 1986
By Ben Evans, on January 28th, 2020

http://www.youtube.com/watch?v=IviOm71Iml0
https://www.youtube.com/watch?time_continue=64&v=IviOm71Iml0&feature=emb_title

(...) But on the night of Monday the 27th, temperatures at the launch site plummeted, precipitously, to an unseasonal -13 degrees Celsius (8.6 degrees Fahrenheit), forcing technicians to switch on safety showers and fire hoses at newly-refurbished Pad 39B to prevent water pipes from freezing. This proved particularly worrisome for the ice inspection team, who began their final “sweep-down” of the pad area in the early hours of the 28th and they were obliged to knock a large number of 12-inch (30 cm) icicles away with broom handles as the countdown clock continued ticking toward launch.

Next morning, the Sun rose on the coldest weather conditions under which a shuttle launch had ever been attempted, a fact that would be investigated in depth during the subsequent presidential inquiry into the cause of the tragic events later that day. The copious amounts of ice on Pad 39B forced an additional two-hour delay to permit thawing. (...)
https://www.americaspace.com/2020/01/28/remembering-challengers-lost-innocence-otd-in-1986/
Tytuł: Odp: Katastrofa Challengera (STS-51-L)
Wiadomość wysłana przez: mss w Wrzesień 03, 2020, 01:39
Zapowiedź filmu dokumentalnego na netflixie premiera 16.09.2020:

http://www.youtube.com/watch?v=ILAeVAgqFV4

Link do materiału: https://www.youtube.com/watch?v=ILAeVAgqFV4

Cytuj
Executive produced by J.J. Abrams and Glen Zipper, Challenger: The Final Flight is a four-part docuseries that examines the 1986 Challenger space shuttle, which tragically broke apart 73 seconds after launch as millions of Americans watched live on television. Incorporating never-before-seen interviews and rare archival material, this series offers an in-depth look at one of the most diverse crews NASA assembled, including high school teacher Christa McAuliffe, who was selected to be the first private citizen in space.
Tytuł: Odp: Katastrofa Challengera (STS-51-L)
Wiadomość wysłana przez: mss w Wrzesień 17, 2020, 00:35
Obejrzałem całość 4 odcinków tego dokumentu. Polecam !
Tytuł: Odp: Katastrofa Challengera (STS-51-L)
Wiadomość wysłana przez: mss w Wrzesień 17, 2020, 01:36
https://www.theguardian.com/tv-and-radio/2020/sep/16/challenger-netflix-docuseries-jj-abrams
Tytuł: Odp: Katastrofa Challengera (STS-51-L)
Wiadomość wysłana przez: Mikkael w Wrzesień 18, 2020, 12:41
Obejrzałem całość 4 odcinków tego dokumentu. Polecam !

Dzięki. Rzeczywiście bardzo dobry dokument.
Tytuł: Odp: Katastrofa Challengera (STS-51-L)
Wiadomość wysłana przez: Orionid w Wrzesień 27, 2020, 03:46
'Challenger: The Final Flight' recounts shuttle tragedy on Netflix

September 15, 2020 — Glen was in his algebra class at a middle school in New Jersey when a teacher ran in and said that everyone needed to get to the cafeteria because something terrible had just happened. Daniel was also in a math class, but at his high school in Wyoming, when word came to turn on the TV. Steven was at his elementary school in California and was watching the launch coverage live.

For all three, like millions of other students across the nation, it was a moment that they would never forget. (...)

(http://www.collectspace.com//images/news-091520g.jpg)
Students across the United States, including the future executive producer and directors of the Netflix docuseries "Challenger: The Final Flight," recall watching the loss of the NASA space shuttle and its crew of seven astronauts on Jan. 28, 1986. (Netflix)
http://www.collectspace.com//news/news-091520a-challenger-final-flight-netflix-docuseries.html
Tytuł: Odp: Katastrofa Challengera (STS-51-L)
Wiadomość wysłana przez: Szaniu w Październik 21, 2020, 11:13
Obejrzałem całość 4 odcinków tego dokumentu. Polecam !
Dzięki! Da się odczuć dość dużą krytykę wobec NASA przez cały czas trwania dokumentu.