Pojawił się artykuł w tym temacie niedawno w sieci. W skrócie:
- pomysłodawcy to ekipa naukowców z brytyjskiej uczelni Imperial College London wespół z BBC (

to na fali tych dwóch inicjatyw co w ostatnich miesiącach wyszło z lotem na Czerwoną Planetę*)
- trzyosobowa załoga w misji na Marsa
- mały, dwuczęściowy statek, z osłoną (radiacyjną) oraz wirówką do wytwarzania częściowego ciążenia
- w lądowniku z osłoną doszłoby do startu załogi z Ziemi oraz lądowania na Marsie, podróż natomiast astronauci spędziliby w cylindrycznym module o wymiarach około 10 na 4 metry
- tuż po wejściu na trajektorię lotu na Marsa (w najlepszym przypadku 9 msc lotu) doszłoby do separacji "na kablu" pomiędzy habitatem a lądownikiem. Następnie oba obiekty wprawione by zostały w ruch wirowy, który symulowałby ciążenie (wartości przyspieszenia na Ziemi), co zapobiegło by problemom z mięśniami i kościami. W pewnym etapie lotu wartość ciążenia obniżona by została do tego występującego na Marsie (40% ziemskiego)
- ochronę przed promieniowaniem słonecznym i galaktycznym miałaby zapewnić różne czynniki: woda opływająca skorupę habitatu, opcjonalne magnesy nadprzewodnikowe (generujące pole magnetyczne), ponadto w czasie spodziewanych burz słonecznych doszłoby do odpowiedniego ułożenia statku, aby największe uderzenie padło na osłonę lądownika
- naukowcy zakładają lądowanie w okolicy równika, w pobliżu wcześniej posadzonego habitatu z całym sprzętem (łazikiem/roverem)
- pobyt na Marsie wyniósłby 2 miesiące lub nawet 2 lata, w zależności od dostępności szybkiej trajektorii powrotnej na Ziemię
- po lądowaniu na Marsie powrót na jego orbitę zrealizowany by został za pomocą wcześniej wysłanego statku (paliwo wytworzone by zostało z obecnego pod powierzchnią lodu), ale UWAGA, tutaj jest hit

, statek powrotny czekałby na astronautów w odległości kilkuset km od ich bazy, w rejonach chłodniejszych, gdzie nie byłoby problemu z wytworzeniem paliwa na powrót (za pomocą elektrolizy dostępny lód rozbity by został na tlen i wodór, lub w dalszej kolejności wodór z dwutlenkiem węglem posłużyłyby do produkcji metanu)
- powyższy punkt oznacza, że astronauci musieliby przejechać łazikiem kilkaset km po Marsie. Naukowcy uważają jednak, że byłaby to dobra okazja do zbadania planety (a wg ich opinii jesteśmy najbardziej zaawansowanymi komputerami i robotami organicznymi w jednym

).
- po dotarciu do statku powrotnego astronauci wystartowaliby z Marsa i połączyli się z oczekującym na orbicie habitatem (chyba tym samym, którym przylecieli), statek powrotny zastąpiłby wcześniejszy lądownik w układzie wirującymi (ciążenie)
- po dotarciu w pobliże Ziemi statek połączyłby się ze stacją ISS, a astronauci wróciliby na Ziemię za pomocą statku Sojuz.
Co myślicie?

* holenderski Mars One (big-brother), inicjatywa Denisa Tito z przelotem w odległości 160 km w pobliżu Marsa, długoterminowy cel Elona Muska z lądowaniem na Czerwonej Planecie.