Nie jest prosto napisać kilka słów o człowieku, którego artykuły poświęcone astronautyce najpierw przez blisko ćwierć wieku czytałem, a później, przez dziesięć lat znałem osobiście. Wszyscy, którzy byli z Nim bliżej, wiedzieli, że po przebytej przed kilku laty operacji bypassów jego serce funkcjonuje jedynie na 30%. Ale nie dla astronautyki - dla niej biło ono na 3000%. Nie wiem, czy ktoś już podsumował dokładnie jego spuściznę, ale ilość opublikowanych artykułów, udzielonych wywiadów, przeprowadzonych prezentacji, czy komentowanych na żywo w radiu bądź telewizji wydarzeń związanych z astronautyką jest liczona w tysiącach. Ostatni raz widziałem się z nim przed trzema miesiącami, na seminarium w Valašském Meziříčí. W rozmowie w wąskim gronie obiecał, że doczeka do przelotu sondy New Horizons koło Plutona, co traktował jako spięcie klamrą okresu od wystrzelenia Sputnika do odwiedzenia ostatniej planety (oczywiście w chwili startu sondy). Niestety, przelot ten będzie oglądał już z planetki 30253, która została nazwana jego imieniem, a na którą ten mały wzrostem i olbrzymi duchem człowiek wyruszył w swą ostatnią podróż 28 lutego tego roku. Żegnaj, Tońdo i zwiedzaj teraz kosmos, któremu poświęciłeś całe swoje życie!
Zawsze uśmiechnięty.

Do połączenia Kwanta z Mirem zabrakło zaledwie tyle...

W gronie najwybitniejszych osobistości czeskiej kosmonautyki...

... oraz pośród pośledniejszych słuchaczy.

Każdym z tych stateczków umiałby polecieć z zawiązanymi oczami.

Jeden z wykładów z cyklu "ISS".

Opowiada o EVA.

O ISS mógłby mówić godzinami...

... rok po roku.

Nasze ostatnie spotkanie.

...

Zdjęcia, wykonane w latach 2003-2011 są autorstwa Jacka Kruka i Zbyška Prágra.