Skok z niskiej orbity okołoziemskiej np. 200km a skok z tej samej wysokości przy prędkości horyzontalnej bliskiej zeru (freefall) to dwie różne rzeczy. W pierwszym wymagana solidna osłona termiczna, natomiast w drugim warunki są znacznie korzystniejsze. Przez 100km swobodnego spadku obiekt rozpędza się zaledwie do ok. 1.4km/s.
Czyli jeśli ktoś chciałby skakać np. z wysokości 100km (granica kosmosu), to można go wynieść rakietą po niemal pionowej trajektorii, a sam skok byłby niejako z czubka bardzo stromej paraboli. Maksymalna prędkość skoczka przy wchodzeniu w gęste warstwy atmosfery nie przekraczałaby kilkuset m/s, co nie jest wielkim problemem. Te kokony do skoku z orbity zalinkowane przez Borysa to już znacznie większe wyzwanie -kwestia termiki, przeciążeń.
Takie skoki "rakietowe" to będzie chyba przyszłość podobnych rekordów, bo balonem nie da się polecieć już wiele wyżej niż zrobili to dotychczasowi śmiałkowie.
Pozdrawiam
-J.