... a co bedzie jak na jednym statku padnie WC a w drugim dostarczanie tlenu?;-) Z powazaniem
Adam Przybyla
Nic nie "bedzie", co najwyżej coś b
ędzie.
Ale w ogóle co to są za pytania w obliczu oblotu Marsa? Jeszcze w 1961 roku, w wyścigu Formuły 1 o GP Włoch na torze Monza kilka chwil po starcie doszło do wypadku, w którym śmierć poniósł kierowca i 15 widzów. Wyścigu NIE PRZERWANO, kierowcy nadal się ścigali gdy z toru wywożono ciała ofiar. Czy tak też ma być dziś? Nie, to oczywiste, bo umiemy zabezpieczyć wyścig lepiej. Ale lotu na Marsa nie umiemy, czy to znaczy, że mamy rezygnować? Jak są chętni, to o co chodzi?
Można zadać też inne pytania. A co będzie jak w samolocie transatlantyckim rozleci się kadłub? Albo jak w samochodzie na autostradzie urwie się kierownica? A jak na spacerze przejedzie nas tramwaj?
Czy postulujesz wyłącznie siedzenie w domu? To w sumie też niebezpieczne: może wybuchnąć gaz, dom się może zawalić...
Dlaczego ludzie mają nie podejmować ryzyka?