Czytam tę dyskusję już od kilkunastu postów i... nie rozumiem o czym Wy dyskutujecie?

Po pierwsze, jeśli - Marku z Florydy - piszesz, że dzięki temu X-37 będzie można szybko wynieść satelitę (a nawet satelitę GPS - to inna, wyższa orbita), bo można go szybko przygotować do startu, to ja tego nie ogarniam. Astropl odpisuje, że czas przygotowania rakiety (nawet przy założeniu, że jest) to ok. 30 dni. Słusznie.
Ale czemu nie każdy zauważa, że to bez sensu? Łatwiej, taniej i efektywniej przecież jest wysłać satelitę po prostu, w rakiecie, bez tego X-37! Można wtedy nawet załadować mu tyle paliwa, że sam może zmieniać orbitę.

Więc po co ten X-37?
I tu powoli dochodzimy do jakże oczywistego, a przez niektórych niezauważonego wniosku. Jeśli nie po to aby coś na orbitę wynosić, to pewnie po to aby z tej orbity coś bezpiecznie na Ziemię sprowadzić.
Bo to jedyna zaleta X-37, ale za to jaka!
Co to może być? Albo jakiś satelita, którego wcześniej na orbicie się umieszcza i z jakiegoś powodu chcemy go ściągnąć na Ziemię, albo jakiś lecący razem z X-37, albo jakiś eksperyment, albo faktycznie jakaś broń, której na orbicie pozostawić by nie można i trzeba mieć możliwość bezpiecznego ściągnięcia jej na Ziemię.
I tej ostatniej możliwości wcale tak szybko bym nie wykluczał...