Nie potrafię sobie wyobrazić bezpiecznego sposobu poruszania się wspomnianego fruwającego urządzonka. Wszelkie ruchy łazika są starannie planowane, czasem pozwala się mu "poszaleć" przełączając na tryb autonomiczny, ale to też tylko w przypadku wcześniej określonej trasy typu równina, brak wystających, ostrych skał i kamieni, no i ta zabójcza prędkość kołowca..... A taki dronik być może byłby bezpieczny w terenie typu Meridiani Planum, ale np. w obecnym otoczeniu Curiosity - słabo to widzę. Zakładam jednocześnie, że musiałby wzlatywać do góry na wysokość np. 50-80 metrów, skanować teren i lądować w jakimś rozsądnym miejscu, a tym jedynym rozsądnym niezależnie od odwiedzanego w danym czasie terenu - musiałaby być np. jakaś miniplatforma na łaziku. Lądowanie na gruncie, nawet teoretycznie płaskim i bezpiecznym - mogłoby mieć zgubny wpływ. No i chyba w atmosferze Marsa, średnio 100 x rzadszej od ziemskiej, takie łopatki wirnikowca musiałyby być chyba dość konkretnych rozmiarów. Reasumując - takiego typu rozwiązania w przypadku Marsa na pewno są dobre, ale chyba tylko gdy kontroluje się lotne urządzenia w czasie rzeczywistym. Po prostu nie jestem przekonany czy obecny poziom opracowywanej autonomii dla robotów marsjańskich miałby szansę "w locie", jestem przekonany, że ów śmigiełkowy fragment bardziej złożonej misji trwałby dość krótko.