Od początku uważałem, że musi być jakaś inna przyczyna, niż o te 0,4 sek wcześniejszy start. Odwrotnie zamontowane czujniki... taaa. Nikt tego wizualnie nie sprawdził, a elektrycznie (co było już sprawdzane) wszystko było OK.
Co do katastrofy - owszem, być może rakieta wystartowała za wcześnie, być może nawet interfejs łączący wiązkę kabli z urządzeniami naziemnymi przesunął się za bardzo (11 mm zamiast do 5 mm) i wszystkie elektryczne połączenia z rakietą zostały zerwane, ale rakieta jednak wystartowała i utrzymywała stabilny pionowy lot przez pierwsze sekundy. Gdyby krytyczne dla lotu czujniki były zamontowane dobrze, to prawdopodobnie rakieta poleciałaby dobrze.