Ulmarze, masz prawo do swojego zdania, ale pamiętaj, że błędy zostaną szybko wyłapane.
Gwoli ścisłości:
- Gdy Obama zostawał prezydentem to Constellation i Orion były w fatalnym stanie, częściowo z uwagi na brak obiecanych funduszy (NASA dostała mniej), częściowo z uwagi na problemami z "Kijkiem" a częściowo na przedłużone prace nad RTF. Takie są fakty, które nawet Wayne Hale potwierdza. Tutaj Ulmarze nic nowego nie wyczarujemy, chyba że "chcesz pisać historię na nowo".
- Sceptycyzm Obamy, których wielu denerwował (w tym i mnie) przekuł się na prace komisji Augustine. Ponieważ oglądałem wszystko, co tam było publicznie dostępne, to uważam jej prace za dobrze wykonane (na 4+).
- Obama chciał to, co komisja Augustine (pewnie zbyt) nieśmiało proponowała, czyli w pełni komercyjnej opcji rozwoju, bez rakiety nośnej typu SLS ewentualnie z opóźnieniem jej budowy do czasu rozwoju technologii. To Izba + Senat wymogli prace nad SLS "jak najszybciej" i NASA musiała się tego usłuchać.
- Komercyjni dziś wypełniają zadania transportowe i to z dużym sukcesem. Mówi się o CRS-2 a obecność ISS została zaklepana do 2024 roku.
"Jedyny" szczegół to kwestie Sojuzów i niemożności lotów innymi sposobami. Z drugiej strony wycofanie się wielu państw z programu ISS jest nadal bardzo mało prawdopodobne, gdyż wszystkie strony są świadome tego, że bez dwóch głównych partnerów Stacja nie da rady funkcjonować. ISS nie może się stać tylko rosyjska, bo bez strumienia funduszy spoza Rosji + przy spodziewanym załamaniu kursu rubla po prostu Rosji na nic nie będzie stać.
Zatem warto się zastanowić, czy były to myśli prorocze czy... uparciucha!
