Z Trytonem to nie ma nic wspólnego, tam są zwyczajne dziury w lodzie przez które wylatuje gaz pod ciśnieniem, tak jak na czapach polarnych Marsa tylko w większej skali. Tutaj byłby natomiast normalny wulkan wyrzucający lawę, dokładnie jak na Ziemi tylko opartą na innych substancjach. I należy pamiętać że te wnioski opierają się tylko na topografii terenu, tak więc wszyscy są bardzo ostrożni w interpretacjach. Ale przecież musieli pokazać coś interesującego, bo np. to iż małe księżyce kołyszą się chaotycznie przeciętną publiczność niewiele zainteresuje. A wieść o wulkanach będzie teraz powtarzana przez różne popularne serwisy, chociażby z prognozą pogody.