Jedna rzecz mnie od początku dziwi. Powiedzmy że powiązana. Mianowicie obawy o uszkodzenie odbiornika zbyt silnym sygnałem z anten.
Ja rozumiem że kierując magnetron z mikroweli promieniujący jakieś 2kW i stojący w odległości 20m można usmażyć router WiFi, ale jeśli robi się elektronikę dla sondy kosmicznej, która narażona jest na dużo szersze spektrum promieniowania i to o znacznie większej mocy niż dolatuje tu na ziemię, to taka elektronika powinna być dużo bardziej zabezpieczona. Zresztą to nie jest jakiś hiper trudny temat, z którym nie można sobie poradzić tym bardziej jak się ma na to kasę i laboratoria.
A wracając do radaru uwalającego Phobosa. Jakoś dziwne, że to pierwszy przypadek o którym słyszałem. Próbuję sobie wyobrazić ile MW by trzeba wpakować do takiego radaru i jak wąska by musiała być wiązka (im węższa tym większa czasza radaru, a tym samym trudniejsze staje sie podążanie za sondą, o czym juz czytalismy tu nie raz). No chyba, że na pokladzie jest router wifi...