Autor Wątek: Wywiad z Timem Peake na ERC  (Przeczytany 813 razy)

0 użytkowników i 1 Gość przegląda ten wątek.

Offline Orionid

  • Weteran
  • *****
  • Wiadomości: 8301
  • Very easy - Harrison Schmitt
Odp: Wywiad z Timem Peake na ERC
« Odpowiedź #15 dnia: Wrzesień 16, 2018, 10:44 »
Tim Peake: lot w kosmos to ogromna lekcja pokory [Wywiad]
KAROLINA GAWLIK  wczoraj 13:16 

Widzisz swoją przepiękną planetę i zdajesz sobie sprawę, że wszyscy jesteśmy ze sobą połączeni. Dlatego tak ważne jest, żebyśmy dzielili Ziemię ze sobą, dbali o nią, współpracowali. Po takich doświadczeniach wracasz do domu z zupełnie inną perspektywą – mówi brytyjski astronauta Tim Peake. Jak przekonuje, żyjemy w czasach, w których naukowiec i pilot mają równe szanse, by polecieć na misję kosmiczną. Z Timem rozmawiamy podczas zawodów European Rover Challenge, odbywających się w Starachowicach.


Tim PeakeFoto: Anthony Devlin / PAP Tim Peake

Tim Peake w rozmowie z Karoliną Gawlik mówi o lotach w kosmos, trudnych powrotach na Ziemię, przyszłości ludzkości oraz misjach na Marsa

Od ostatniej selekcji europejskich astronautów minęło sporo czasu. Myślę, że wkrótce nastąpi kolejna - przewiduje Tim Peake

Powrót na Ziemię? Przez pierwsze dni jest beznadziejnie, czujesz się okropnie, kręci ci się w głowie, musisz uczyć się od nowa równowagi, chodzenia – ujawnia astronauta

Misje łazikowe są bardzo ważne: zwiększają bezpieczeństwo i efektywność badań kosmosu - ocenia

Tim Peake – brytyjski oficer lotnictwa wojskowego i astronauta. W 2016 roku zakończył 186-dniową misję Principia – 46/47 ekspedycji na Międzynarodową Stację Kosmiczną (ISS). Od lat jest ambasadorem programów promujących edukację i karierę w dziedzinach kosmicznych. Autor książek „Hello, is this planet Earth?” oraz „Zapytaj astronautę.”.


***

Karolina Gawlik: Pewnie słyszałeś to pytanie setki razy: jak zostać astronautą?

Tim Peake: To pytanie najtrudniejsze do odpowiedzi, bo gdy spojrzysz na moich kolegów, nie tylko z europejskiego podwórka, ale też z agencji JAXA, Roskosmos, NASA czy Kanadyjskiej Agencji Kosmicznej, wszyscy mamy inną przeszłość. Astronauci to nauczyciele, naukowcy, inżynierowie, piloci, lekarze - każdy ma swoją unikatową historię. Wszystkich łączy to, że pracujemy ciężko i z wielką pasją. Nikt nie ukończył szkoły jako astronauta. Wyzwanie polega na tym, aby być dobrym i pracowitym i na bazie tego spróbować polecieć w kosmos.

Moje pytanie było oczywiste, a które z książki „Zapytaj astronautę” zaskoczyło cię najbardziej?

Jedno z najzabawniejszych i najbardziej zaskakujących zadał dziewięciolatek – spytał, czy istnieje specjalna procedura w razie „pierwszego kontaktu” z obcymi. To bardzo dobre pytanie z równie zaskakującą odpowiedzią, bo właściwie nikt nie rozmawia o takim scenariuszu. Wyobraziłem sobie siebie i swoich kolegów dyskutujących o tej procedurze przy stole albo odprawę poświęconą temu, jak należy się zachować, gdy obcy zbliży się do stacji. Niestety, ani dyskusja, ani taka odprawa jeszcze się nie odbyła.

Zostałeś wybrany w selekcji Europejskiej Agencji Kosmicznej sprzed dziewięciu lat. Kiedy kolejna?

Myślę, że wkrótce, ale nie do mnie należy kierować pytanie, kiedy dokładnie to się stanie. Decyzję podejmują państwa członkowskie. Rzeczywiście, od 2009 roku minęło sporo czasu, więc patrzymy z ekscytacją w najbliższą przyszłość – zwłaszcza, że w przyszłym roku pojawią się dwa nowe statki produkcji SpaceX i Boeinga, a to oznacza większe możliwości latania. Jeśli do tego dołożymy plany skomercjalizowania Międzynarodowej Stacji Kosmicznej i budowy podobnej platformy przy Księżycu, widzimy, że potrzeba nam nowych astronautów.



Cytuj
@karogawlik
 Tim Peake @ESA_EAC: w 2012 r. podczas misji na dnie oceanu pomagałem koledze przy kolacji wytyczać ścieżki dla łazika Opportunity. Trzy lata później sterowałem łazikiem z #ISS. Na takich eventach jak @rover_challenge dzieje się eksploracja kosmosu.
Ps Wywiad soon na @onetpl
10:24 - 14 wrz 2018 · Starachowice, Polska

Nie było przed tobą Brytyjczyka w kosmosie. ESA cię wybrała i co dalej? Zadzwoniłeś do Królowej, że potrzeba środków na twoje szkolenie?

Nie do końca tak to działa (śmiech), ale rzeczywiście, gdy startowałem w naborze, Wielka Brytania nie uczestniczyła w programie astronautycznym. To był pierwszy raz, kiedy proces otwarto dla przyszłych astronautów ze wszystkich krajów członkowskich – nie tylko tych, które płacą składki w programie. Jako Brytyjczyk mogłem więc aplikować, natomiast każda kolejna selekcja będzie prawdopodobnie na tych samych zasadach, co oznacza szansę także dla kandydatów z Polski.

Kandydat musi spełnić minimum standardów, które wymaga ESA, więc jeśli na przykład nie jesteś pilotem i nie masz doświadczenia operacyjnego, musisz w inny sposób zdobyć te kwalifikacje. Ja na przykład uzyskałem stopień naukowy w zakresie dynamiki lotu dopiero w wieku 33 lat, bo opuściłem szkołę w wieku 19, by dołączyć do armii. Zaznaczam też, że w szkole nie byłem perfekcyjnym uczniem, choć ludzie myślą, że musisz mieć same piątki, by zostać astronautą. Nigdy nie jest za późno, jeśli ciężko pracujesz. Ważne, żeby pokazać swoje cenne cechy, a nie mam wątpliwości, że zawodnicy European Rover Challenge je mają. W końcu to zapaleni inżynierowie.

Fajnie, że to mówisz, bo łaziki nie działają tak na wyobraźnię, jak na przykład lot na ISS.

Tymczasem są one ogromnie ważne dla badań kosmosu - wyznaczają ludzkości ścieżki, którymi powinniśmy podążać. Misje robotyczne pozwalają też na zwiększenie bezpieczeństwa i efektywności badań, dlatego tak ważna jest relacja między robotami, a ludźmi – wzajemna współpraca i pomoc. Pamiętam, jak w 2012 roku brałem udział w misji szkoleniowej na dnie oceanu. Mój kolega z zespołu był wtedy jednym z operatorów łazika Opportunity, badającego Marsa. Przy kolacji otwierał laptopa i wspólnie oglądaliśmy zdjęcia z łazika, wytyczaliśmy mu ścieżki. Kilka lat później sterowałem łazikiem sam, tylko że już z pokładu Międzynarodowej Stacji Kosmicznej.



Cytuj
@astro_timpeake
Inspiring day in #Poland at the European Rover Challenge finals #ERC2018, looking at innovative designs from 16 international teams. 3D printing, AI, LIDAR mapping, full autonomy...this is serious stuff!
06:11 - 14 wrz 2018

"Powrót na Ziemię? Przez pierwsze dni jest beznadziejnie"

Umiejętności astronauty to jedno, ale gdy spytałeś, dlaczego wybrano akurat ciebie, usłyszałeś: „Pomyślałem, czy chciałbym polecieć z tobą w kosmos”. Z jakim typem człowieka ty chciałbyś polecieć?

Tak, autor tych słów to Jean-François Clervoy, obecnie mój dobry przyjaciel i pierwszy astronauta, jakiego poznałem w swoim życiu. Oczywiście, że patrzysz na charakter człowieka, z którym spędzicie sześć miesięcy w środowisku operacyjnym, powierzając sobie nawzajem swoje życie. Istnieje jednak psychologiczny profil astronauty stworzony przez profesjonalistów, na podstawie którego przeprowadza się wywiady z kandydatami i jest on znacznie głębszy niż moja subiektywna opinia na ten temat. Co ciekawe, profil ten zmienia się przez lata, ze względu na nowe wymagania kolejnych misji, a przyszłość może być jeszcze inna, skoro misja na Marsa może trwać nawet kilka lat. Na ISS trafiłem na wspaniałych ludzi, mieliśmy świetne relacje. Niesamowite, że reprezentujemy na stacji różne narodowości, każda z nich jest przecież trochę inna, a wciąż jesteśmy tak bardzo do siebie podobni.

Wszyscy pytają o to, jak było w kosmosie. O smak, nieważkość, samopoczucie. A jak się z tego kosmosu wraca na Ziemię?

To wielki miks emocji. Przez pierwsze dni jest beznadziejnie, czujesz się okropnie, kręci ci się w głowie, musisz uczyć się od nowa równowagi, chodzenia – czyli odczuwasz wszystkie oczywiste efekty działania grawitacji. Ale z drugiej strony cieszysz się, że widzisz znów drzewa, zieleń, oddychasz świeżym powietrzem, jesz i pijesz na co masz ochotę, widzisz swoją rodzinę i przyjaciół. W końcu to najpiękniejsze miejsce w Układzie Słonecznym. Dobrze się wraca do domu, choć oczywiście tęsknię za ISS każdego dnia.

<a href="http://www.youtube.com/watch?v=FG0fTKAqZ5g" target="_blank">http://www.youtube.com/watch?v=FG0fTKAqZ5g</a>
https://www.youtube.com/watch?v=FG0fTKAqZ5g

Z jednej strony widzisz piękno swojej planety, z drugiej nieskończony kosmos, a nagle musisz wsiąknąć do „zwykłej” codzienności. Ciężko mi sobie to wyobrazić.

Muszę przyznać, że aparat fotograficzny nie oddaje w pełni tego, co tam widzimy. Własne doświadczenie jest około dziesięć razy bardziej spektakularne niż filmy, które pokazujemy później na swoich prezentacjach. Myślę jednak, że specyfika tego niezapomnianego wrażenia polega nie tylko na widoku, ale też na poczuciu nieważkości, izolacji, odosobnienia.

Lot kosmos to bez wątpienia ogromna lekcja pokory. Już sam proces stawania się astronautą nią jest, nawet zanim polecisz w kosmos. Jest nas 150 na całym świecie, potrafimy pracować na poziomie międzynarodowym jako jeden zespół, przyjaźnimy się. A jak już rzeczywiście uda ci się polecieć w kosmos, widzisz swoją przepiękną planetę i zdajesz sobie sprawę, że wszyscy jesteśmy ze sobą połączeni. Dlatego tak ważne jest, żebyśmy dzielili Ziemię ze sobą, dbali o nią, współpracowali. Po takich doświadczeniach wracasz do domu z zupełnie inną perspektywą.

Spacer kosmiczny jest z pewnością jedną z najbardziej ekstremalnych, ekscytujących i niesamowitych sytuacji, w których można się znaleźć (…) Na pewno nie byłem pierwszym astronautą pragnącym zostać trochę dłużej w przestrzeni kosmicznej. Podczas pierwszego amerykańskiego spaceru kosmicznego astronauta NASA Ed White otrzymał polecenie powrotu po 23 minutach przebywania na zewnątrz. W odpowiedzi zażartował: „Świetnie się bawię, ale idę”. Po kilku minutach ociągania się w końcu wcisnął się z powrotem do kapsuły Gemini i powiedział do komandora Jima McDivitta: „To najsmutniejsza chwila w moim życiu”. (Tim Peake, „Zapytaj astronautę”).

Bycie astronautą to odpowiedzialność także na Ziemi? Misja, która nigdy się nie kończy?

To prawda, dlatego w selekcji sprawdza się kandydatów nie tylko pod kątem sprawności do pracy, ale też pełnienia funkcji ambasadorów eksploracji kosmosu. Moi koledzy są tak samo zakręceni na punkcie edukacji młodego pokolenia, promowania ekologii, mądrego używania technologii.

Naprawdę musimy się wynosić z tej planety, jeśli chcemy przetrwać jako gatunek?

W dłuższej perspektywie czasu – tak. Mam nadzieję, że nie chodzi o przyszłość bliższą niż kilka milionów lat, a z kolei wtedy ludzkość może ewaluować w sposób, którego nie jesteśmy sobie w stanie dziś wyobrazić. Dobrze jednak wiemy, że jeśli chcemy kontynuować istnienie naszego gatunku, musimy opuścić tę planetę, dlatego tak ważna jest długoterminowa eksploracja kosmosu. Z kolei w krótszej perspektywie obecność w kosmosie pozwala nam na rozwój nowych technologii, z których korzystamy tutaj na Ziemi oraz daje szansę na nowe odkrycia. Wyobraźmy sobie, że odnajdziemy życie w Układzie Słonecznym. Co to będzie oznaczać dla naszego miejsca we Wszechświecie? To byłby niesamowity moment.

Cytuj
@karogawlik
 Czy można się wzruszyć na zawodach łazików? Można. Gdy kilkulatek wpatrzony zauroczonym wzrokiem w astronautę pyta: "Tęskni Pan za ISS"? A astronauta odpowiada: "tęsknię, ale na szczęście ciągle mam tam przyjaciół, którzy opowiadają, jak leci".#ERC2018 #ERCPoland @rover_challenge
21:00 - 14 wrz 2018

Wierzysz w te poszukiwania?

Nie bez powodu wkładamy tyle wysiłku w poszukiwanie życie pozaziemskiego, zwłaszcza jeśli chodzi o Mars. Wysyłaliśmy już w tym celu łaziki w poprzednich latach, a w 2020 roku leci tam ExoMars, który ma drążyć w głębi planety szukając lodu i wody, badając, czy znajdują się tam oznaki życia. Gdy mówimy o tych poszukiwaniach, wszyscy wyobrażają sobie formy życia inteligentnego – mocno wątpię, że takie istnieją w naszym Układzie Słonecznym. Liczymy na znalezienie oznak życia jednokomórkowego.

Natomiast z punktu widzenia statystyki to naturalne, że inteligentne życie powinno się rozwinąć także w innych obszarach Wszechświata. Może być ono jednak niezwykle rzadkim zjawiskiem, więc nasze szanse na nawiązanie komunikacji wydają się bardzo niewielkie. Miałem zaszczyt rozmowy ze Stephenem Hawkingiem, gdy już byłem na ISS. Mieliśmy półtoragodzinne spotkanie i jednym z tematów była właśnie prędkość światła, która nas ogranicza w eksploracji kosmosu. Ale może w przyszłości znajdziemy inne metody podróży? Kto wie.

Mówi się o dwóch misjach załogowych w niedalekiej przyszłości – księżycowej i marsjańskiej. Na którą stawiasz?

Wybiegając 150 lat w przyszłość liczę, że będziemy mieć stałe siedliska w obu tych miejscach (myślę, że pierwsze z nich zobaczę jeszcze za swojego życia). Mając jednak na uwadze bezpieczeństwo i ograniczony budżet finansowy uważam, że lot na Księżyc pozwoliłby nam na stabilizację procesów oraz testy przetrwania dla technologii i nas samych. Wszystkie te doświadczenia można później wykorzystać w eksploracji Marsa. Wydaje mi się to bardziej rozsądna droga.

***

European Rover Challenge to największa na świecie impreza robotyczno-kosmiczna. W Starachowicach mierzy się ze sobą 50 drużyn z sześciu kontynentów – w sumie to 400 zawodników, którzy pracują nad swoimi łazikami przez cały rok. Głównym miejscem ich zmagań jest pole marsjańskie, które powstało w Muzeum Przyrody i Techniki z ponad 250 ton świętokrzyskiej ziemi (czerwony kolor zawdzięcza dużej zawartości tlenku żelaza). Konstruktorzy mają przed sobą pięć dyscyplin – wszystkie zostały stworzone w oparciu o wytyczne przyszłych misji kosmicznych NASA i ESA. Zawody ERC wyróżniono w Polskiej Strategii Kosmicznej jako źródło kreowania przyszłych specjalistów dla sektora kosmicznego. Tegoroczna, czwarta edycja odbywa się w dniach 14-16 września. Wstęp jest darmowy.

Źródło: Onet
https://wiadomosci.onet.pl/tylko-w-onecie/tim-peake-lot-w-kosmos-to-ogromna-lekcja-pokory-wywiad/8tmd6yr

Offline Orionid

  • Weteran
  • *****
  • Wiadomości: 8301
  • Very easy - Harrison Schmitt
Odp: Wywiad z Timem Peake na ERC
« Odpowiedź #16 dnia: Wrzesień 22, 2018, 21:13 »
Pierwszy wywiad Tima po powrocie na Ziemię

<a href="http://www.youtube.com/watch?v=Hgs16v_R38I" target="_blank">http://www.youtube.com/watch?v=Hgs16v_R38I</a>

Link do materiału: https://www.youtube.com/watch?v=Hgs16v_R38I

Offline Orionid

  • Weteran
  • *****
  • Wiadomości: 8301
  • Very easy - Harrison Schmitt
Odp: Wywiad z Timem Peake na ERC
« Odpowiedź #17 dnia: Wrzesień 22, 2018, 21:44 »
Tim Peake: Brak współpracy międzynarodowej oznaczałby koniec ISS [WYWIAD]
15 września 2018, 12:21


Fot. ESA/NASA

„Jeśli potrafimy pracować wspólnie i robić to efektywnie, dzielić się wiedzą i stawać się lepszymi jako całość ludzkości, to powinniśmy właśnie do tego dążyć. (…) Rozumiemy wagę pracy na rzecz wspólnego celu i my wszyscy doceniamy płynące z tego korzyści, z prowadzonych na ISS badań naukowych. To działa na zasadzie win-win dla nas wszystkich” – podkreśla w rozmowie ze Space24.pl Timothy Peake, brytyjski astronauta ESA, który spędził pół roku na Międzynarodowej Stacji Kosmicznej.

Paweł Ziemnicki: Co przesądziło o tym, że został Pan astronautą?

Timothy Peake: To trudne pytanie. Gdy Europejska Agencja Kosmiczna wybiera kogoś na astronautę, bierze pod uwagę cały szereg różnych aspektów. Musisz wykazywać się pewnym zasobem doświadczeń i kompetencji. W moim przypadku duże znaczenie miało moje doświadczenie operacyjne w roli pilota testowego.

To chyba jedna z najważniejszych rzeczy w moim życiu, że mam całe to doświadczenie testowego pilota wojskowego, co pozwoliło mi zostać astronautą. Jednak oni [w ESA] biorą pod uwagę szerszy proces selekcji – musisz mieć część umiejętności twardych, część tzw. umiejętności "nie do wytrenowania" – np. jeśli chodzi o możliwości koncentracji, pamięci, czy orientacji przestrzennej. Te rzeczy są sprawdzane i trzeba wykazać się odpowiednio wysokim stopniem takich umiejętności.

W dalszej kolejności selekcjonerzy oceniają twoje umiejętności miękkie – jak komunikacja, osobowość, umiejętność pracy w grupie czy cechy przywódcze. Jak z tego widać, przy rekrutacji astronautów ocenie podlega bardzo wiele aspektów. Stąd, bardzo trudno wskazać jeden czynnik, który dał mi szansę na karierę astronauty.

Ogromne znaczenie ma tu wcześniejsze doświadczenie zawodowe, wykonywanie swoich zadań na tej drodze z pasją i bycie w nich dobrym. To wszystko daje człowiekowi kwalifikacje potrzebne, by zostać astronautą. Radzę ludziom: nie myśl o byciu astronautą, myśl o tym co chcesz robić, zanim zostaniesz astronautą.

Spędził Pan kilka miesięcy na ISS. W rosyjskich mediach pojawiły się ostatnio doniesienia, że Amerykanie specjalnie wywiercili mikroskopijny otwór w poszyciu zadokowanego do Międzynarodowej Stacji Kosmicznej pojazdu Sojuz. To możliwe?

Zupełnie nie daję wiary tym pogłoskom. Szefowie Roskosmosu i NASA – Rogozin i Bridestine – skonsultowali się i wspólnie oświadczyli, że dochodzenie w tej sprawie trwa i dopóki ono się nie zakończy, nie będą sprawy komentować – tego, co spowodowało wyciek powietrza ze Stacji i jak do niego doszło.

To co jest jasne, to fakt, że pojawiła się dziura w module, która sprawiała wrażenie, jakby była została wywiercona. Miejmy nadzieję, że dochodzenie pokaże, jakie jest podłoże tej sytuacji.

Wydaje się, że międzynarodowa współpraca na pokładzie ISS, również między Rosjanami i Amerykanami, układa się naprawdę dobrze. Czy może to pozytywnie wpływać na trudną niekiedy międzynarodową sytuację tu na Ziemi?

Zdecydowanie tak. To bardzo dobrze, że mamy takie obszary, gdzie ta współpraca przebiega doskonale. W szczególności, wzorowym przykładem jest tutaj międzynarodowa społeczność naukowców. To może przenosić się na politykę i polityków. Jeśli potrafimy pracować wspólnie i robić to efektywnie, dzielić się wiedzą i stawać się lepszymi jako całość ludzkości, to powinniśmy właśnie do tego dążyć.

Eksploracja kosmosu jest dziedziną, gdzie od dawna taka międzynarodowa współpraca dobrze wychodzi. Istnieje grupa ludzi, którzy zajmują się tym z ogromną pasją, nie patrząc na kraj pochodzenia, czy narodowość każdego z członków tej społeczności. Oni wiedzą, że jedynym sposobem pracy na Międzynarodowej Stacji Kosmicznej jest prawdziwa międzynarodowa współpraca. Bez tej współpracy, jeśli Rosjanie, Amerykanie, Japończycy, Kanadyjczycy i Europejczycy nie potrafiliby się dogadać, Stacja musiałaby zakończyć swoje działanie.

Rozumiemy wagę pracy na rzecz wspólnego celu i my wszyscy doceniamy płynące z tego korzyści, z prowadzonych na ISS badań naukowych. To działa na zasadzie win-win dla nas wszystkich.

Coraz więcej krajów angażuje się w "kosmiczny wyścig". Niektóre naprawdę dobrze sobie radzą – jak Chiny czy Indie. Jaką rolę może odgrywać Europa w przyszłych załogowych misjach kosmicznych?

Europa już teraz odgrywa bardzo ważną rolę, wiążąc się współpracą z partnerami z całego świata. Prowadzimy ożywioną kooperację z Chińczykami. Mieliśmy kilka spotkań. Chcielibyśmy, żeby Europejczyk poleciał w ramach chińskiej misji kosmicznej na początku lat 20-tych obecnego stulecia.

Interesuje nas także współdziałanie z innymi państwami. Obecnie pracujemy razem ze Zjednoczonymi Emiratami Arabskimi. Oni właśnie wybrali kandydatów na swojego pierwszego astronautę, którego wyniesie rakieta Sojuz. Emiraty wspomoże przy tym projekcie również Europa.

Europa jest naprawdę dobra w zachęcaniu zagranicznych partnerów do współpracy i jej umacnianiu. Będziemy robić to dalej.

Jak Brexit wpłynie na brytyjski przemysł kosmiczny. Czy w świetle ograniczenia dostępu do Galileo Wielka Brytanie zdecyduje się na budowę własnej konstelacji satelitów GNSS?

Bez wątpienia Brexit będzie miał wpływ zarówno na naszych naukowców, jak i na nasz przemysł. To, co jest moim zdaniem najważniejsze, to podjęcie próby zminimalizowania tego wpływu. Należy ponadto starać się dalej pracować razem na tych polach, gdzie będzie to możliwe.

Wielka Brytania nie chce budować swojego własnego systemu nawigacji satelitarnej. Jednak ma niezbędne do tego zdolności i wolę stworzenia własnej konstelacji GNSS, jeśli będzie do tego zmuszona. Ponieważ jednak Zjednoczone Królestwo zainwestowało miliardy w uruchomienie programu Galileo, najlepiej byłoby, gdyby mogło korzystać z oferowanych przez ten system usług.

Europejska Agencja Kosmiczna jest natomiast tworem oddzielnym od Unii Europejskiej. Szczęśliwie możemy więc nadal mieć dobre relacje z ESA i w jej ramach realizować nasze ambicje związane z eksploracją przestrzeni kosmicznej.

Jednak nie oszukujmy się, przed nami okresy trudnych negocjacji, a wyjście z UE wpłynie na brytyjską społeczność naukową i przemysł. Mamy nadzieję na zminimalizowanie negatywnych skutków Brexitu w krótkiej perspektywie i poszukiwanie korzyści w dłuższej perspektywie czasowej.

Co by Pan poradził młodym ludziom, którzy myślą o podjęciu kariery związanej z kosmosem?

Przede wszystkim chciałbym pogratulować wszystkim tym młodym ludziom, którzy przyjechali tutaj do Starachowic na zawody European Rover Challenge 2018. To, że są tutaj, oznacza, że dotarli do finałów zawodów ERC. Z pewnością mają w sobie wielką pasję do tego co robią.

Już jest widoczne, że ci ludzie mają wiele do zaoferowania przemysłowi kosmicznemu. Część rozwiązań, które pojawiają się przy okazji European Rover Challenge, ma szanse zostać podchwycone przez przemysł kosmiczny jako świeże idee i rozwiązania problemów. Patrzenie na to jest ekscytujące. Zatem moje przesłanie do młodych brzmi: róbcie dalej, to, co robicie.

Timothy Peake – brytyjski astronauta Europejskiej Agencji Kosmicznej. Oficer Korpusu Lotniczego Wojsk Lądowych Wielkiej Brytanii. Na przełomie 2015 i 2016 r. spędził sześć miesięcy na pokładzie Międzynarodowej Stacji Kosmicznej. Odbył jeden spacer kosmiczny.

https://www.space24.pl/tim-peake-brak-wspolpracy-miedzynarodowej-oznaczalby-koniec-iss-wywiad

Offline Orionid

  • Weteran
  • *****
  • Wiadomości: 8301
  • Very easy - Harrison Schmitt
Odp: Wywiad z Timem Peake na ERC
« Odpowiedź #18 dnia: Wrzesień 22, 2018, 22:00 »
Człowiek z adrenaliny. Tim Peake: W głowie słyszałem jedno: szybciej, szybciej, szybciej!
20-09-2018 (10:05) Ewelina Zambrzycka-Kościelnicka

- Siedem miesięcy w klaustrofobicznej przestrzeni. Niebezpieczny lot. O pobycie na obcej planecie nawet nie wspominam. W misji na Marsa predyspozycje psychiczne ludzi będą kluczowe - mówi Tim Peake. Wie, co mówi. Ten człowiek - pilot śmigłowców, maniak szybkich aut i wspinacz na co dzień jeździ rodzinnym autem i nigdy nie przekracza prędkości.

Spotykamy się na Europejskich Zawodach Łazików Marsjańskich. Załogowa misja na Marsa to nie science fiction, tylko przyszłość. Jako weteran misji na Międzynarodową Stację Kosmiczną (ISS) co poradzisz astronautom, którzy wyruszą na Czerwoną Planetę?

- Że muszą się naprawdę lubić i ufać sobie wzajemnie.

Tak po prostu?

To może wydawać się błahe w porównaniu z całą wiedzą niezbędną do takiej misji czy przygotowaniem fizycznym. Ale naprawdę predyspozycje psychiczne będą kluczowe.

Dlaczego?

Wyobraź to sobie: przy obecnej technologii załogowy lot na Marsa musi trwać siedem miesięcy. Przez siedem miesięcy niewielka grupa ludzi musi funkcjonować w zamkniętym, klaustrofobicznym pomieszczeniu, w dodatku jest narażona na ogromny stres. Lot jest niebezpieczny. Lądowanie jest niebezpieczne. O pobycie na obcej planecie już nawet nie wspominam. Dziesiątki, setki rzeczy mogą pójść nie tak. Całą drogę towarzyszy ci groźba gwałtownej śmierci. A cała misja będzie przecież musiała trwać około dwóch lat. Podołają jej tylko ludzie znakomicie dopasowani do siebie charakterologicznie, czujący się pewnie w swoim towarzystwie. Bo jeśli chce się sprawdzać granice ludzkich możliwości i przesuwać granice wiedzy, to tylko razem z ludźmi, z którymi można konie kraść.

Niedawno jeździłeś superszybkim McLarenem 570S po torze wyścigowym Hockenheim. Fajnie było?

- Świetnie! To niesamowite uczucie prowadzić takie auto! W dodatku po torze, gdzie można wcisnąć gaz do dechy. W głowie słyszałem tylko jedno słowo: szybciej, szybciej, szybciej!

Nie chcesz mi chyba powiedzieć, że to lepsze niż lot w kosmos?

- Nie lepsze. Inne. Kiedy siedzisz na rakiecie zatankowanej do pełna 300 tonami ciekłego tlenu i paliwa lotniczego, z silnikami generującymi moc trzech milionów koni mechanicznych, to jesteś tylko pasażerem, który nie ma na nic wpływu. Siedzisz przypięty, czujesz jak wszystko się trzęsie, nic nie widzisz i przede wszystkim masz pełną świadomość, że twój wpływ na to, co się dzieje wokół ciebie jest praktycznie zerowy. A za kierownicą samochodu, sterami samolotu czy helikoptera, to jednak ty masz władzę nad maszyną, a nie ona nad tobą. Lubię to uczucie. Tę świadomość, jak wiele zależy od moich umiejętności. Zrozumiałem to, gdy byłem pilotem oblatywaczem helikopterów.

Iloma maszynami właściwie latałeś?

- Wszystkim, co można oderwać od Ziemi. To była i jest moja pasja. Spędziłem trzy lata w 1 Dywizji Kawalerii Powietrznej Stanów Zjednoczonych, czyli wśród facetów zobrazowanych przez Francisa Forda Coppolę w "Czasie Apokalipsy", gdzie nauczyłem się pilotować śmigłowce Apache.

Przez lata szkoliłem pilotów brytyjskich. Później przeszedłem rygorystyczną selekcję do intensywnego kursu pilotów doświadczalnych. Tam zacząłem latać wszystkim, co tylko naszym instruktorom udało się zdobyć. Wylatałem ponad trzy tysiące godzin, przede wszystkim za sterami śmigłowców Apache, Hawk, Mi - 17 oraz samolotów transportowych. Na uniwersytecie zrobiłem licencjat z zakresu dynamiki i ewaluacji lotu.

Polecisz jeszcze w kosmos?

- Naturalnie. Mam nadzieję, że za dwa, może trzy lata. Wiesz, wykorzystanie wyszkolonego astronauty tylko do jednej misji byłoby marnotrawstwem. Selekcja i trening są przecież szalenie kosztowne.

Ile kosztowało wyszkolenie ciebie?

- Nie jestem w stanie podać ci konkretnej kwoty. Zwłaszcza, że pewne części treningu rozliczane są niejako w barterze między agencjami lub podmiotami prywatnymi. Ale powiem tak: same badania lekarskie są tak kosztowne, że poddawani są im tylko ci, którzy przeszli już przez pierwsze sito selekcji. Wierz mi, te badania są bardzo drobiazgowe. Szybko uczą porzucenia wstydu i wszelkiej skromności. Zresztą to odcięcie się od prywatności swojego ciała przydaje się później. Tuż przed startem oglądają cię, sprawdzają, podłączają do różnych urządzeń. Jakby twoje ciało stawało się dobrem wspólnym wszystkich zainteresowanych, a nie czymś prywatnym, nad czym władzę masz tylko ty sam.

Częścią szkolenia do misji na ISS jest nauka rosyjskiego – załogi są zawsze mieszane. Jak dobrze gawarisz pa ruski?

- (Tim Peake wypowiada kilka zdań po rosyjsku) Jak słyszysz wciąż coś potrafię, ale przed kolejną misją będę musiał potrenować. Przy czym, fakt, rosyjski i angielski to dwa języki używane na ISS oficjalnie, ale astronauci używają na pokładzie też czegoś, co określa się mianem "runglish".

Runglish?

- Taki język angielsko-rosyjski. Używasz wymiennie słów angielskich i rosyjskich, w zależności od tego, które pamiętasz. Świetnie podkreśla dualny charakter ISS [stacja jest projektem międzynarodowym, ale pierwsze skrzypce grają w niej Rosjanie i Amerykanie – przyp. red.]. Ale bez rosyjskiego ani rusz, choćby dlatego, ze na statku Sojuz wszystko jest opisane w języku rosyjskim: każdy przycisk, panele kontrolne, dokumentacja lotu. Również tylko w tym języku można porozumiewać się z Rosyjskim Centrum Kontroli Misji. No i nie zapominajmy o okresie przygotowawczym w Gwiezdnym Miasteczku, czyli Centrum Wyszkolenia Kosmonautów im. J. Gagarina pod Moskwą. Poza treningami technicznymi i fizycznymi mamy wiele spotkań, uczestniczymy w wydarzeniach kulturalnych, nasiąkamy rosyjską tradycją. Trudno byłoby to zrobić nie rozumiejąc języka.

To prawda, że Rosjanie kultywują różnorodne zwyczaje, które – według przesądów - muszą zostać spełnione, by misja kosmiczna się powiodła?

- Oj tak! W skrócie można powiedzieć, że jeśli Jurij Gagarin coś zrobił przed startem, to dokładnie to samo powinien uczynić każdy kolejny człowiek, który zamierza udać się poza linię Kármána (czyli 100 km nad powierzchnię Ziemi, jest to umowna granica między atmosferą ziemską a przestrzenią kosmiczną, przyp. aut.). Opowieść o tym, że każdy kosmonauta startujący z kosmodromu Bajkonur musi tuż przed startem obsikać oponę autobusu wiozącego go na platformę jest jak najbardziej prawdziwa. I powiem ci więcej - całkiem ucieszyła mnie ta konieczność, bo naprawdę dobrze było opróżnić pęcherz przed długim lotem. Zabawne było tylko to rozpinanie i zapinanie skafandra. Bo wiesz, najpierw technicy zakładają na ciebie skafander, dokładnie sprawdzają czy jest hermetyczny, czy wszystkie części są właściwie dopasowane, robią to na tip top, a następnie ty - w imię tradycji - gmerasz przy tych zapięciach i psujesz ich robotę, bo przecież musisz oddać hołd Gagarinowi. No może nieco specyficzny hołd, ale w końcu to tradycja.

Czym zajmuje się astronauta, który akurat nie jest na żadnej misji, ani nie szykuje się do kolejnej?

- Każdy z nas utrzymuje kontakty z innymi agencjami kosmicznymi. Każdy z nas pracuje nad programami badawczymi. Każdy z nas przygotowuje – astronautów - uczestników zbliżających się wypraw kosmicznych. Ja jestem szefem zespołu operacji kosmonautycznych Europejskiej Agencji Kosmicznej. Współpracuję z obsługą naziemną, by zapewnić astronautom jak najlepsze warunki do wykonania misji. Jestem w kontakcie z ISS. I ja, i inni astronauci bierzemy udział w konferencjach i innych wydarzeniach mających przybliżyć ludziom eksplorację kosmosu. Informujemy, dlaczego to jest ważne, wspieramy też badania naukowe. No i oczywiście każdy z nas ma nadzieję ponownie polecieć w kosmos...

Jeździsz motocyklem, super szybkimi samochodami, pilotujesz wszystko, co tylko może latać, nurkujesz i wspinasz się po skałach, w dodatku wsiadłeś na Sojuza i poleciałeś na ISS. Coś mi się wydaje, że jesteś uzależniony od adrenaliny.

- Ależ skąd! Faktycznie lubię wymagające sporty, ale po godzinach pracy jestem naprawdę spokojnym człowiekiem. Wiesz, wożę dzieci do szkoły rodzinnym autem i nigdy nie przekraczam dozwolonej prędkości.

Myślisz, że gdy twoi synowie będą dorośli, to pójdą w twoje ślady i np. zamieszkają w habitacie na Księżycu?

- Myślę, że kiedy moi synowie dorosną na tyle, by móc spróbować swych sił jako astronauci, planowana przez światowe agencje kosmiczne baza księżycowa będzie służyła przede wszystkim do badań naukowych. Pomysły osiedlenia się na Księżycu czy budowania orbitujących habitatów to wciąż odległa przyszłość. Ale pewnie, jeśli tylko będą tego naprawdę chcieli, to oczywiście, że będę im kibicował. Nawet wiedząc, jak wymagające jest to zadanie i jakim ryzykiem jest obłożone.

Dzieci lubią kosmos. Na ISS dawałeś im lekcje fizyki prosto z orbity.

- Wziąłem udział w programie "Kosmiczna klasa", w ramach którego odpowiadałem na żywo na pytania o to, jak się żyje przemieszczając się z prędkością 28800 km/h po orbicie Ziemi. Dzieci zadawały mi przeróżne pytania, dawały zadania. Musiałem robić fikołki, grać w ping ponga kulką wody, wykonywać przesłane przez dzieciaki eksperymenty. No i oczywiście opowiadać o tym, jak korzysta się z toalety na Międzynarodowej Stacji Kosmicznej. To chyba najczęściej zadawane nam przez młodsze dzieci pytanie. Choć równie często słyszę: "a jak można zostać astronautą?"

To jak zostać astronautą?

- Przydaje się brak pewnych lęków. Klaustrofobia dyskwalifikuje na starcie.

A coś więcej?

- Ludzie są przekonani, że najważniejsze jest dobre zdrowie i kariera wojskowa. Nie przeczę, że w moim przypadku doświadczenie pilota mogło być decydujące. Ale astronautą może tak naprawdę zostać każdy: lekarz, nauczyciel, biolog. Pewnie, że dobra kondycja fizyczna jest ważna. Pomaga szybciej zaadaptować się do warunków mikrograwitacji, a następnie wrócić do pełni sił po lądowaniu. Ale tak naprawdę najważniejsze jest być dobrym w tym, co się robi. Po prostu. Jeśli masz w sobie prawdziwą pasję, realizujesz ją, uczysz się, zdobywasz kolejne doświadczenia i nie boisz się wyzwań, to masz szansę zostać astronautą.


Timothy Nigel Peake. Żołnierz Korpusu Lotniczego Wojsk Lądowych Wielkiej Brytanii, astronauta Europejskiej Agencji Kosmicznej (pierwszy w niej Brytyjczyk), były członek załogi Międzynarodowej Stacji Kosmicznej (ISS).

Ewelina Zambrzycka-Kościelnicka. Dziennikarka i redaktorka zajmująca się przede wszystkim tematyką popularnonaukową. Związana m.in z Życiem Warszawy, Weekend.Gazeta.pl. i Magazynem Wirtualnej Polski.


https://opinie.wp.pl/czlowiek-z-adrenaliny-tim-peake-w-glowie-slyszalem-jedno-szybciej-szybciej-szybciej-6297305895265921a

Offline Orionid

  • Weteran
  • *****
  • Wiadomości: 8301
  • Very easy - Harrison Schmitt
Odp: Wywiad z Timem Peake na ERC
« Odpowiedź #19 dnia: Wrzesień 26, 2018, 08:57 »
Wywiad z Timem

<a href="http://www.youtube.com/watch?v=lzDrVMVZw9E" target="_blank">http://www.youtube.com/watch?v=lzDrVMVZw9E</a>

Link do materiału: https://www.youtube.com/watch?time_continue=3&v=lzDrVMVZw9E

Offline Orionid

  • Weteran
  • *****
  • Wiadomości: 8301
  • Very easy - Harrison Schmitt
Odp: Wywiad z Timem Peake na ERC
« Odpowiedź #20 dnia: Luty 06, 2019, 02:11 »
Przesłanie Tima Peake'a  do Jej Królewskiej Mości Królowej Elżbiety II  z 31 grudnia 2015 r.

<a href="http://www.youtube.com/watch?v=pkrRpoKsr50" target="_blank">http://www.youtube.com/watch?v=pkrRpoKsr50</a>
https://www.youtube.com/watch?v=pkrRpoKsr50

Tim Peake records special message to Her Majesty the Queen
04 Jan 2016

Tim Peake, the first British astronaut in the International Space Station records a special message for Her Majesty the Queen

Mr Peake recorded the message to the Queen thanking her for her message of goodwill saying he was "honoured" and "humbled".

He went on to say "it is incredible to see the British Isles for the first time from space.

"I hope I can bring our country together to celebrate Britain in space and our great tradition of scientific exploration."

Mr Peake signed off saying "God save the Queen" which he believes, he may be the first person to say the phrase in space.

https://www.telegraph.co.uk/news/uknews/queen-elizabeth-II/12080953/Tim-Peake-records-special-message-to-Her-Majesty-the-Queen.html
https://www.theguardian.com/uk-news/2016/jun/10/tim-peake-honours-list-award-queen-space-cmg
« Ostatnia zmiana: Luty 07, 2019, 16:52 wysłana przez Orionid »