Dzięki za linki! Wydaje mi się, że Astropl ma w tej kwestii najbardziej "konserwatywne" poglądy, tj. w klasyfikacji jako astronauta. Ale może rzeczywiście warto używać określenia mezonauty, względnie lotnika (bardzo) wysokościowego? 
Dlaczego najbardziej konserwatywne? Przecież (moim zdaniem):
"[...] pojęcie załogowych lotów kosmicznych powinno zostać ograniczone do tych przypadków, w których doszło do satelizacji obiektu na orbicie trwałej (takiej, na której możliwe jest wykonanie przynajmniej jednego okrążenia Ziemi bez wykorzystania silników bądź płaszczyzn aerodynamicznych), a sam obiekt przystosowany jest do powrotu na Ziemię z prędkością początkową równą pierwszej prędkości kosmicznej (~7,9 km/s). Jeżeli z jakichś przyczyn (test statku kosmicznego bądź awaria nosiciela) nie doszło do satelizacji obiektu, uważamy że wówczas należy mówić o balistycznym locie kosmicznym. W pozostałych przypadkach (X-15, SSO itp.) nie należy raczej używać pojęcia "lot kosmiczny".
To jest tak bardzo konserwatywne? Jak zaczniemy ograniczać warunki brzegowe, to dojdzie do tego, że podskakując, będziemy nazywać siebie astronautami (tak, wiem, że sprowadzam to ad absurdum)
