Trafiony, wydaje mi się, że zapominasz, że koszty nowej rakiety to w zasadzie trzy składowe:
koszt projektowania (rozumiem to także jako rozwijanie nowych technologii) + koszt budowy rakiety (elementy, testy, prototypy*) + koszty infrastruktury (wyrzutnia startowa, sprzęt np w VAB i modyfikacje hali oraz moce produkcyjne w odpowiednich zakładach)
Ponoć przy próbie zaprojektowania "nowego Saturna V" jako jednej z alternatyw dla Aresa V właśnie wyszło na jaw, że koszty infrastruktury by były bardzo poważne - znacznie większe niż w przypadku rakiet SD.
Zatem optymalizacji wszystkiego przy projektowaniu tak, aby zminimalizowało koszty, jest zwyczajnie niemożliwe. I tak dochodzi do próby rozwiązania dość tradycyjnego dylematu - czy i kiedy nowa technologia będzie tańsza od obecnie używanej (która jest także stopniowo usprawniana). A odpowiedzi na te pytania są obarczone pewnym ryzykiem, nie zawsze możliwym do przewidzenia - co w przypadku agencji rządowej, jaką jest NASA, może się kończyć negatywnym skutkiem - i to nie z winy inżynierów pracujących w danych projektach, ale z powodu braku "woli politycznej".
Aby to wszystko jeszcze bardziej zamazać i zakręcić, to trzeba pamiętać o tym, że zanim jakikolwiek projekt zostanie zatwierdzony, to ktoś musi wyliczyć ile to wszystko będzie kosztować. I w przypadku NASA już wiele razy zauważono, że wiele projektów i programów miało ostatecznie wyraźnie wyższy koszt niż to pierwotnie zakładano. I co gorsza - nie było w trakcie trwania wielu z tych programów momentu, w którym stało się to jasne, że "teraz to już będzie wyraźnie drożej". Najczęściej brakowało niewielkich ilości na dokończenie tego czy tamtego czy opóźnienie tego czy tamtego. I wreszcie, po kilkunastu miesiącach lub kilku latach okazywało się, że nie jest tak, jak pierwotnie planowano.
(A często pierwotnie się planuje też z dość małym marginesem bezpieczeństwa, tak by udało się przekonać decydentów do zatwierdzenia projektu, który by sporo przyniósł "niskim kosztem").
I mając to wszystko na myśli, wypada zadać pytanie - jakie jest ryzyko, że zupełnie nowa rakieta nośna, bazująca na nowych technologiach, będzie od razu lepsza i tańsza od poprzednio stosowanych? Ten kto twierdzi, że ryzyko jest zerowe, jest zwyczajnie w błędzie. Dlatego też naprawdę mi się podobał pierwotny pomysł ze skasowaniem Constellation i rozpoczęciem budowy nowej rakiety dopiero w 2015 roku - po wypracowaniu nowych technologii. To by odpowiadało mniej więcej temu, co pisałeś. Ale mimo to, można było łatwo zauważyć, że rozwijanie technologii bez wyraźnie określonego celu niesie za sobą ryzyko "zmarnowania" tego rozwoju i późniejszą potrzebę prac nad dostosowaniem innych technologii. To było dość duże ryzyko dla całego programu rakietowego - szczególnie, że politycy wcale by nie musieli go zostawić samopas przez pięć lat i nie chcieć w niego ingerować w obecnej sytuacji ekonomicznej.
Czyli - albo rybka albo akwarium. Ale i to i to jest obarczone sporym ryzykiem dużych kosztów, wielokrotnie przerastających pierwotne założenia.
* nawet same niesławne SRB też przechodzą jakiś research - mowa swego czasu (i chyba nadal) jest o nowym paliwie dla tych rakiet, dającego "większego kopa" niż obecnie stosowane SRB.