Jesteśmy poważną agencją, ta rakieta jest poważna...
Już nie tylko złe spawy kosztujące olbrzymie pieniądze i czas, ale również... NASA zrzuciła sobie zbiornik ciekłego tlenu na ziemię. Zniszczeniu uległ zbiornik, który grał istotną rolę w testach produkcji STS, ale zniszczeniu uległy również narzędzia.
NASA Marshall confirms that an SLS LOX qualification tank dome was damaged in an incident last week at Michoud. Investigations underway.
Bardzo proszę o zaprzestanie siania dezinformacji i dodawania swoich emocjonalnych wypowiedzi. Rozumiem, że DreamBigOrGoHome nie jest inżynierem i opiera swoją wiedzę o podstawowe źródła, ale to już zaczyna być przesada. Proszę DreamBigOrGoHome o stonowanie swoich wypowiedzi.
Wyjaśnienie:
- uszkodzeniu uległa jedna z zaokrąglonych części końcowych zbiornika (ang. dome) LOX,
który nie został jeszcze połączony z resztą zbiornika- ten zbiornik LOX
ma służyć do kwalifikacji, nie jest to model lotny. To jest duża różnica.
- incydent został zaklasyfikowany jako "Typ B", który wg NASA to kategoria szkód od 0,5 do 2 mln USD.
- trwa badanie tego zdarzenia
- wiadomo, że jest wystarczająco dużo części, by zbudować nową część, ale oczywiście kosztem terminarza prac.
Źródło, które z pewnością jest rzetelne:
http://spacenews.com/nasa-investigating-damaged-sls-tank-section/Mój komentarz:
- wypadki się zdarzają wszędzie i nie zawsze się uda je uniknąć. Niestety, ilość wypadków i incydentów jest duża, jeśli a) prace są nowe (a są!), b) od dawna podobnych zadań nie wykonywano (przerwa jest długa) oraz c) kadra nie zawsze wie co robić (zakładam, że NASA ma problem z kadrą i część to mogą być weterani programu STS ale część to mogą być młodzi ludzie)
- powiedziałbym, że lepiej, że to nastąpiło teraz, na elemencie kwalifikacyjnym niż na całej rakiecie. A to dlatego, że przynajmniej zostanie zidentyfikowane źródło błędu (błąd ludzki? infrastruktura? zły/uszkodzony sprzęt? błąd pomiarowy? --> tego nie wiemy!) i przynajmniej ryzyko wystąpienia takiego wypadku będzie niższe (nie znaczy, że zerowe).
Osobiście jestem z dala od jakiegokolwiek osądu na podstawie zbyt małej ilości informacji. Proponuję trzymać się tej formy, a nie szukania sensacji i wieszczenia upadków oraz kreowania siebie na super-wszech-eksperta. Zwłaszcza, jeśli nie jest się nawet inżynierem i samemu nie miało się żadnych wpadek.