Ja jednak tutaj częściowo będę bronić NASA - ARM jest dobrą opcją na nabranie wprawy i demonstracje technologii przed lotami głębiej w Układ Słoneczny. Księżyc tutaj z wielu przyczyn odpada - głównie z uwagi na potrzebę budowy drogiego lądownika* i tego, że po prostu lądowanie + powrót z powierzchni Srebrnego Globu to wielki wydatek energetyczny.
ARM stworzy fajny cel do lotów, o ile rzeczywiście zostanie wybrany rozsądnie. Dlatego też mam nadzieję, że NASA nie będzie zmuszona wykonać lotu do Itokawy albo Bennu.

Mam nadzieję, że coś uda się wykryć do końca dekady, co będzie zupełnie odmiennym obiektem od tych dwóch: może ARM sprowadzi w głaz z dużą ilością platyny?
Sensowność misji ARM pewnie można rozpatrywać podobnie jak sensowność załogowych misji księżycowych - misje bezzałogowe na Ziemię sprowadzą max do kilkuset gramów skał, natomiast ARM przynajmniej kilkanaście kilogramów. Oczywiście to jest nieco błędne porównanie, bo skały z misji Apollo były zbierane z różnych stanowisk, natomiast próbki z jednego głazu potencjalnie będą bardzo podobne do siebie. Jednak tych próbek będzie na tyle, że będzie je można w laboratoriach nieźle sprawdzić.
Zastanawiam się, czy taki głaz nie będzie dobrym zaczątkiem do jakiejś bazy załogowej - jak uważacie?
Bardziej mnie teraz ciekawi czym będzie misja EM-2 i EM-3. Czy to będzie w okolice Księżyca?
* Tutaj mam nadzieję, że coś się zmieni od strony komercyjnej, ale to też wciąż lata rozwoju...