Nie słuchałem bezpośrednio konferencji - bo politycy, jak koledzy wyżej zauważyli - ale pośrednie solidne źródło czyli Scott Manley podało dwie ciekawe informacje na jej podstawie:
- dla certyfikacji jest najważniejszy start i lądowanie, a samo dokowanie to tylko niewymagany bonus,
- gdyby astronauci byli na pokładzie to by odpowiednio zareagowali.
Na ile to prawda, a na ile pudrowanie misia?
IMO pierwsza kwestia to już bardziej presja w i na NASA niż przyjęte zasady, bo z tym przekładaniem to CCCP (

) z ludźmi przełożą na 2021. A druga jakkolwiek brzmi fajnie to w praktyce mówimy o wprowadzaniu na odpowiednią orbitę, tego się raczej nie robi joystickiem i pedałami jak w kombajnie
