Autor Wątek: SARS-CoV-2 (Covid-19) (zbiorczo)  (Przeczytany 17388 razy)

0 użytkowników i 1 Gość przegląda ten wątek.

Online Orionid

  • Moderator
  • *****
  • Wiadomości: 14365
  • Very easy - Harrison Schmitt
Odp: SARS-CoV-2 (Covid-19)
« Odpowiedź #30 dnia: Marzec 17, 2020, 03:54 »
Eksperci: podatność do zakażenia koronawirusem może być zapisana w genach
20.03.2020 autorka: Joanna Morga

Osoby o określonych cechach genetycznych mogą mieć potencjalnie większą podatność na zakażenia koronawirusem – oceniają eksperci w dziedzinie immunologii, genetyki oraz bioinformatyki.

W przesłanej PAP informacji prasowej zaznaczają zarazem, że w przypadku nowego koronawirusa SARS-CoV-2, odpowiedzialnego za obecną pandemię choroby COVID-19, nie ma jak dotąd danych na temat takich zależności. Dlatego konieczne są dalsze badania nad tym zagadnieniem.

Specjaliści zwracają uwagę, że osoby posiadające określone cechy genetyczne, czyli np. warianty genów, mają różną podatność na zakażenia oraz inaczej reagują na leki używane w terapii. W konsekwencji, przebieg danej choroby u poszczególnych osób może być zależny od indywidualnych predyspozycji genetycznych.

Wiedza ta jest niezwykle cenna, może bowiem pomóc w doborze najskuteczniejszej terapii dla chorych, a nawet ułatwić zarządzanie systemem opieki zdrowotnej w sytuacji kryzysowej – m.in. dzięki możliwości wcześniejszej identyfikacji osób najbardziej podatnych na zakażenie i narażonych na jego ciężki przebieg.

Dzięki znajomości mechanizmów odpowiedzialnych za przenikanie wirusów do organizmu, jak również analizie genów, które kodują białka biorące udział w tym procesie, można bowiem przewidzieć, czy konkretne różnice w DNA pomiędzy ludźmi będą wpływały na podatność na zakażenie. Dotyczy to wielu znanych i groźnych chorób.

„Badania genetyczne i analizy asocjacyjne umożliwiły wykrycie związków pomiędzy genetycznymi różnicami a podatnością na zakażenia takimi wirusami jak: HIV, HBV (wirus zapalenia wątroby typu B), HCV (wirus zapalenia wątroby typ C), wirus dengi, bakteriami wywołującymi gruźlicę, trąd, zapalenie opon mózgowo-rdzeniowych oraz pasożytami wywołującymi malarię” - przypomina dr Paweł Gajdanowicz z Katedry i Zakładu Immunologii Klinicznej Uniwersytetu Medycznego we Wrocławiu, cytowany w informacji prasowej.

Na przykład, mutacja w genie kodującym receptor CCR5 czyni osoby mniej podatnymi na zakażenie HIV, a podobnych zależności jest znacznie więcej, dodaje ekspert.

Dr hab. Mirosław Kwaśniewski, kierownik Centrum Bioinformatyki i Analizy Danych Uniwersytetu Medycznego w Białymstoku, zwraca uwagę, że we wcześniejszych badaniach udało się zidentyfikować szereg wariantów ludzkiego genu ACE2, które mogą wpływać na podatność na infekcję koronawirusami ludzkimi: SARS-CoV (spowodował epidemię w latach 2002 i 2003) i NL63.

Również w przypadku zakażenia koronawirusem SARS-CoV-2 warianty genu ACE2 mogą odgrywać istotną rolę. Gen ACE2 koduje enzym o nazwie konwertaza angiotensyny 2. Białko to występuje m.in. na powierzchni komórek nabłonkowych pęcherzyków płucnych, komórek nabłonka błony śluzowej jelita cienkiego oraz w innych komórkach organizmu.

„Wykazano, że aktywowane białka wirusa - podobnie jak w przypadku pandemii SARS-Cov w 2002 roku - łączą się z ludzkim receptorem kodowanym przez gen ACE2, powodując zakażenie” – tłumaczy dr Kwaśniewski. Receptor ACE2 może być zatem wykorzystywany przez wirusy do wniknięcia do komórki gospodarza, wewnątrz której dochodzi do ich namnożenia, podkreśla specjalista.

Spośród tysięcy zidentyfikowanych wariantów genu ACE2, wiele może potencjalnie wpływać na podatność na infekcję koronawirusami. Nadal jednak nie można potwierdzić, czy podobna zależność występuje w przypadku SARS-CoV-2, podkreślają specjaliści.

Ich zdaniem do dalszych badań epidemiologicznych, dotyczących rozprzestrzeniania się wirusa oraz jego inwazyjności, potrzebne będą wielkoskalowe analizy genetyczne przeprowadzane na wielu populacjach.

Dr Kwaśniewski zwraca uwagę, że we wcześniejszych badaniach udowodniono również związek zmian genetycznych w obrębie genu ACE2 u pacjentów z podatnością na wiele innych chorób, w tym np. kardiologicznych. „Widzimy, że na przebieg COVID-19 może wpływać nie tylko wiek pacjentów, ale również choroby współistniejące, takie jak cukrzyca czy nadciśnienie, a więc takie, których podłoże również może zależeć od uwarunkowań genetycznych i stylu życia. Dopiero teraz, w sytuacji kryzysowej, wszyscy zaczynamy bardziej dostrzegać wagę takich zależności”- podsumowuje badacz.

Zdaniem specjalistów dostępność nowoczesnych technologii umożliwiających sekwencjonowanie genomów w dużej skali (nawet całej populacji), globalny dostęp do informacji o zakażeniach i przebiegu choroby oraz zaawansowane metody analityczne mogą stanowić broń w walce z nowymi, groźnymi wirusami, w tym SARS-CoV-2. (PAP)

https://naukawpolsce.pap.pl/aktualnosci/news%2C81277%2Ceksperci-podatnosc-do-zakazenia-koronawirusem-moze-byc-zapisana-w-genach

Gowin: decyzja dot. przedłużenia zamknięcia uczelni nie później niż na początku tygodnia
20.03.2020
https://naukawpolsce.pap.pl/aktualnosci/news%2C81288%2Cgowin-decyzja-dot-przedluzenia-zamkniecia-uczelni-nie-pozniej-niz-na

Dr hab. Piotr Rzymski: uczelnie mogą przeciwdziałać dyskryminacji związanej z koronawirusem
20.03.2020 PAP - Nauka w Polsce, Ludwika Tomala


Dr hab. Piotr Rzymski solidaryzuje się ze studentami pochodzenia azjatyckiego "noszę maseczkę, aby chronić innych przed grypą. Nie jestem zakażony koronawirusem". Źródło: Piotr Rzymski

Zaobserwowaliśmy, że w Polsce niektórzy studenci o azjatyckim pochodzeniu w związku z epidemią koronawirusa spotykają się z zachowaniami dyskryminującymi. Uczelnie powinny monitorować sytuację i przeciwdziałać takim sytuacjom - uważa dr hab. Piotr Rzymski.

Dr hab. Piotr Rzymski z Uniwersytetu Medycznego w Poznaniu jest współautorem komentarza, który ukazał się w czwartek w “Science”  ( https://science.sciencemag.org/content/367/6484/1313.1 ) , o dyskryminacji na uczelniach związanej z epidemią koronawirusa.

"Na Uniwersytecie Medycznym w Poznaniu studiuje pokaźna, licząca niemal 300 osób, grupa studentów pochodzenia azjatyckiego, przede wszystkim z Tajwanu. Zauważyliśmy, że osoby te od czasu wybuchu epidemii koronawirusa spotykają się z przykrymi zachowaniami w miejscach publicznych - czy to na ulicy, czy w środkach transportu publicznego, czy to w sklepach. Sytuacje te zostały również nam zgłoszone studentów” - relacjonuje w rozmowie z PAP badacz. Jego zdaniem sytuacja ta, po wprowadzeniu kwarantanny ciągle ma miejsce.

“To na przykład wytykanie palcem, krzywienie się na widok tych studentów, zatykanie w ich obecności nosa, ostentacyjne omijanie ich szerokim łukiem, agresja czy nawet wypraszanie z publicznie dostępnych miejsc” - relacjonuje badacz.

Dodaje, że z dyskryminacją spotykali się zwłaszcza ci studenci, którzy w miejscach publicznych nosili maseczki chirurgiczne. “A studenci pochodzący z Azji, od kiedy pamiętam mają zwyczaj noszenia maseczek chirurgicznych w sezonie jesienno-zimowym. Nigdy to nie budziło zdziwienia” - mówi. Zaznacza jednak, że teraz maseczki stały się symbolem trwającej pandemii COVID-19 i zaczęły źle się kojarzyć.

“Te maseczki mają ograniczone działanie ochronne, ale niektórzy studenci pochodzenia azjatyckiego, kiedy czują się przeziębieni, zakładają je, żeby chronić inne osoby ze swojej grupy przed infekcją. Czasem studenci zakładają też maseczkę, kiedy nie mają ochoty na kontakt z innymi ludźmi. Ta maseczka to taki ich ‘social firewall’” - tłumaczy dr Rzymski. Podsumowuje, że wiele osób pochodzenia azjatyckiego nosi też maseczki z powodu zanieczyszczenia powietrza albo dla ochrony przed alergenami. “Niewiele więc dotąd miało to wspólnego z epidemią koronawirusa” - komentuje.

Wyjaśnia, że studenci pochodzący z Azji przebyli tysiące kilometrów, aby studiować w Polsce. Musieli pokonać barierę językową, przekonać się do nowej żywności, zamieszkać bardzo daleko od domu. “A nasilenie się zachowań dyskryminujących na przykładzie pandemii jeszcze bardziej wpływa na ich poczucie izolacji” - zauważa dr Rzymski.

CO MOGĄ ZROBIĆ UCZELNIE?

Przytoczone przez dr. Rzymskiego sytuacje nie są jego zdaniem wyjątkiem. Z analogicznymi przykładami dyskryminacji mogą mieć do czynienia również studenci innych uczelni. Nie tylko w Polsce, ale i w innych krajach. Powołuje się na informację Dziennika Bałtyckiego  ( https://dziennikbaltycki.pl/chinscy-studenci-awfis-obrazani-przez-polakow-zostali-zwyzywani-i-posadzeni-o-roznoszenie-koronawirusa/ar/c1-14768322 )  z połowy lutego, że polscy studenci Akademii Wychowania Fizycznego i Sportu w Gdańsku obrażali i oskarżali swoich chińskich kolegów i koleżanki o rozsiewanie koronawirusa . Z kolei na początku marca CNN ( https://edition.cnn.com/2020/03/03/uk/coronavirus-assault-student-london-scli-intl-gbr/index.html )  doniósł o pobiciu studenta pochodzącego z Singapuru w Londynie z powodu epidemii koronawirusa.

Dlatego jego zdaniem warto, by uczelnie przyjrzały się sytuacji w swoich społecznościach akademickich. A jeśli zidentyfikują nowe formy dyskryminacji - podjęły właściwe kroki, by zjawiskom tym przeciwdziałać.

W liście do “Science” naukowiec proponuje uczelniom kilka rozwiązań.

“Z doświadczenia wiem, że grupa studentów pochodzenie azjatyckiego jest lojalna wobec uczelni, cicha i nie zgłasza wielu problemów, z którymi się spotyka. Apele tych osób nie wybrzmiewają więc głośno” - mówi dr Rzymski. W jego ocenie uczelnie powinny więc wychodzić do studentów i nie czekać aż oni zaczną zgłaszać problemy sami.

Wyjaśnia, że do studentów - nie tylko zagranicznych - warto aktywnie docierać - np. poprzez ankiety. I na bieżąco sprawdzać, czy nie dochodzi do zachowań dyskryminujących. “Trzeba aktywnie sytuację monitorować, nie czekać aż informacje dotrą do nas innymi drogami. Uniwersytet Medyczny w Poznaniu podjął takie działania niemal natychmiast po wybuchu epidemii w Chinach” - informuje rozmówca PAP.

“W naszym komentarzu dla `Science` sugerowaliśmy też, że dobrze byłoby, gdyby władze szkół wyższych, które mają studentów z Azji, np. w formie publicznie udostępnionych stanowisk, poinformowały, że uczelnia wspiera tych studentów i że będzie przeciwdziałać zachowaniem dyskryminującym” - mówi naukowiec. I dodaje: "Niedopuszczalne są takie działania jak np. Uniwersytecie Berkeley, który zamieścił infografikę zgodnie z którą odczuwanie ksenofobii wobec osób azjatyckiego pochodzenia jest zupełnie normalne".

Jego zdaniem warto też przypominać o motywacjach, dlaczego osoby pochodzące z Azji mają zwyczaj noszenia maseczek.

KTO JEST KOZŁEM OFIARNYM? TO ZALEŻY, KIEDY

“Niestety, ale ludzie szukają sobie czasem kozłów ofiarnych. A to, kto jest w danym momencie kozłem ofiarnym, może się z czasem zmieniać. O ile na początku zachowania dyskryminujące na tle COVID-19 spotykać mogły osoby pochodzenia azjatyckiego, to niewykluczone, że z czasem będziemy obserwować analogiczne zachowania względem innych grup. Na innych kontynentach mogą to być np. osoby pochodzenia europejskiego” - kończy dr Rzymski.

https://naukawpolsce.pap.pl/aktualnosci/news,81280,dr-hab-piotr-rzymski-uczelnie-moga-przeciwdzialac-dyskryminacji-zwiazanej-z

Centrum Kliniczno-Dydaktyczne Uniwersytetu Medycznego w Łodzi uruchamia laboratorium wirusologiczne
20.03.2020 PAP - Nauka w Polsce, Hubert Bekrycht

Laboratorium wykonywać będzie badania niezbędne w diagnostyce koronawirusa. Kończą się prace proceduralne, a laboratorium, które rusza w poniedziałek, czeka na niezbędne testy i odczynniki - poinformowała Joanna Orłowska z Uniwersytetu Medycznego w Łodzi.

Diagnostyka koronawirusa to teraz kwestia najważniejsza, dlatego potrzeba rozszerzenia zaplecza laboratoryjnego - mówią lekarze.

"W związku z sytuacją epidemiologiczną w naszym kraju, coraz większym zapotrzebowaniem na wykonywanie w trybie pilnym badań w kierunku koronawirusa SARS–CoV-2, Centralny Szpital Kliniczny wraz z jednostkami naukowo-badawczymi Uniwersytetu Medycznego w Łodzi, Uniwersytetu Łódzkiego, Polskiej Akademii Nauk oraz BioNanoParku uruchamia laboratorium wirusologiczne" - poinformowała Joanna Orłowska, dyrektor biura rektora Uniwersytetu medycznego w Łodzi, rzecznik prasowy uczelni.

"Do uruchomienia laboratorium zaangażowaliśmy liczne grono ekspertów. (...) Są to diagności laboratoryjni, biolodzy, biotechnolodzy osoby znające technologie oznaczeń w biologii i genetyce molekularnej" – powiedziała dr Monika Domarecka, Dyrektor Centralnego Szpitala Klinicznego.

Laboratorium powstało w bardzo szybkim tempie. "(...) W ciągu tygodnia dopełniliśmy wszystkich formalności i jesteśmy gotowi. Dziękuję wszystkimi, którzy dołożyli swoją cegiełkę. Teraz przed nami wiele tygodni ciężkiej pracy. Nie wykluczamy utworzenia kolejnych tego typu laboratoriów w ramach szpitali uniwersyteckich" – podkreśla prof. Radzisław Kordek, Rektor Uniwersytetu Medycznego w Łodzi.

Jednostką, która rozpocznie działalność w poniedziałek (23 marca), kierować będzie prof. Maciej Borowiec. Laboratorium czeka na niezbędne odczynniki.

https://naukawpolsce.pap.pl/aktualnosci/news%2C81289%2Ccentrum-kliniczno-dydaktyczne-uniwersytetu-medycznego-w-lodzi-uruchamia

Farmakolog: unikajmy samoleczenia, zażywania leków na własną rękę
20.03.2020 PAP - Nauka w Polsce, Ludwika Tomala

Aby bronić się przez koronawirusem nie kupujmy leków na własną rękę, unikajmy samoleczenia. Leki obok działań terapeutycznych mogą wywoływać też działania niepożądane - ostrzega farmakolog Jarosław Woroń. Jego apel zaprezentował w piątek resort nauki w ramach akcji “Posłuchaj naukowca”.

W ramach akcji "Posłuchaj naukowca" Ministerstwo Nauki i Szkolnictwa Wyższego chce przekazywać rzetelne informacje na temat koronawirusa i obalać związane z nim fake newsy. Jak zapowiedziała we rzeczniczka prasowa resortu nauki Katarzyna Zawada, w ciągu najbliższych dwóch tygodni MNiSW planuje zamieszczać w ramach akcji 1-2 filmy dziennie.

"Mamy dzisiaj dostępne leki wspomagające, które w zakażeniach u pacjentów z koronawirusem mogą być skuteczne. Mówimy tutaj na przykład o preparacie Arechin. Powinien być on zawsze jednak stosowany pod nadzorem lekarza specjalisty" - informuje prof. Jarosław Woroń z Uniwersytetu Jagiellońskiego w udostępnionym w piątek przez resort nauki materiale wideo.


 https://www.youtube.com/watch?v=H59oBTcDlMw&feature=emb_title

I przestrzega przed samodzielnym kupowaniem tego typu preparatów - poza sytuacją, kiedy lekarz przepisze na niego receptę. Ostrzega także, żeby nie kupować żadnych leków w internecie. "Nie wiecie państwo, co możecie zażyć i jakie mogą być tego konsekwencje" - wskazuje.

"Pamiętajmy, aby nie zażywać preparatu Acyklowir. Nie ma dowodów na to, że preparaty zawierające Pranobeks inozyny mają istotny wpływ na zakażenie wirusem. Nie ma dowodów na to, że suplementy zawierające witaminę C działają. Przede wszystkim zdrowy rozsądek” - zaznacza.

Wyjaśnia, że leki oprócz tego, że działają terapeutycznie, mogą też wywoływać działania niepożądane. Np. kiedy u pacjenta występują inne choroby lub jeśli mamy do czynienia z seniorem. Dlatego jego zdaniem tak ważna jest indywidualizacja terapii i specyficzne podejście do pacjentów. "To rola lekarza specjalisty" - przypomina prof. Woroń.

"Unikajmy samoleczenia, unikajmy wszystkiego, co zamiast efektu terapeutycznego przysporzy nam kłopotów, które będą związane z niepożądanymi działaniami leków, interakcjami leków” - apeluje. Zwraca przy tym uwagę, że również leki reklamowane w mediach czy suplementy mogą wchodzić w interakcje i "doprowadzać do działań niepożądanych, które mogą być gorsze nawet od samych infekcji koronawirusem".

https://naukawpolsce.pap.pl/aktualnosci/news%2C81290%2Cfarmakolog-unikajmy-samoleczenia-zazywania-lekow-na-wlasna-reke.html

Poznań/ Uniwersytet Medyczny uruchamia laboratorium do badania próbek koronawirusa
20.03.2020 Autor: Szymon Kiepel

Uniwersytet Medyczny w Poznaniu zacznie w piątek badanie próbek osób podejrzanych o zarażenie koronawirusem. Uczelnia jest w stanie przeprowadzić 1 tys. testów tygodniowo - poinformował PAP rektor uniwersytetu.

Rektor Uniwersytetu Medycznego w Poznaniu prof. dr hab. Andrzej Tykarski przekazał PAP, że stosowne porozumienie m.in. z wielkopolską Wojewódzką Stacją Sanitarno-Epidemiologiczną ws. sfinansowania badań podpisano w czwartek. „Od tygodnia przygotowujemy się do tego. Dziś mamy dostać pierwsze zestawy testów i uruchomimy laboratorium” – powiedział.

„Na bazie Uczelnianego Centrum Aparaturowego zgromadziliśmy aparaturę o potencjalnych możliwościach przebadania w ciągu tygodnia 1 tys. próbek. Jest to liczba przekraczająca wszystkie dotychczasowe możliwości Wojewódzkiej Stacji Sanitarno-Epidemiologicznej w Poznaniu i uruchomionego w szpitalu zakaźnym punktu” – zaznaczył.

W piątek uniwersytet ma otrzymać pierwsze 50 zestawów do oznaczeń próbek. Na razie uczelnia ma być zabezpieczona do przeprowadzenia 300 badań do poniedziałku. „W porozumieniu z wojewódzkim sanepidem zamówiliśmy zestawy do oznaczeń. Mamy porozumienie z wojewodą wielkopolskim – finansowanie badań ma być prowadzone z poziomu rządu” – wyjaśnił.

Dodał, że według kalkulacji uczelni koszt jednego badania wynosi 400 zł. „Wiem, że wojewoda ma zabezpieczone 300 tys. zł na pierwsze próbki. Gdybyśmy mieli pracować pełną parą, to koszt miesięczny funkcjonowania laboratorium wyniesie aż 1,6 mln zł. Zobaczymy, jak to będzie wyglądać od strony praktycznej. Na razie mamy podpisaną wiążącą umowę z wielkopolską Wojewódzką Stacją Sanitarno-Epidemiologiczną” – powiedział rektor.

Próbki będzie analizować kadra, która do tej pory naukowo zajmowała się badaniami nad wirusami. „To 20-30 osób, ze względu na to, że w razie potrzeby jesteśmy w stanie uruchomić trzy zmiany” – zaznaczył. Dodał, że cały proces analizy pobranych wymazów będzie odbywał się w uczelnianym laboratorium. Badania będą prowadzone na zlecenie wielkopolskiego sanepidu.

Rektor wyjaśnił, że pomysł na prowadzenie analiz próbek osób podejrzanych o zarażenie koronawirusem pojawił się spontanicznie. „Spotkaliśmy się z wojewodą, podpisaliśmy umowę dotyczącą pomocy naszych studentów jako wolontariuszy przy ograniczeniu rozprzestrzeniania epidemii koronawirusa. Wojewoda wspomniał, że tym wąskim gardłem będą oznaczenia próbek osób podejrzanych o zakażenie. Wtedy wpadliśmy na pomysł, że mamy sprzęt, którego możliwości dziesięciokrotnie przekraczają możliwości sanepidu i od tego dnia przygotowaliśmy się do uruchomienia laboratorium” – wyjaśnił rektor.(PAP)

https://naukawpolsce.pap.pl/aktualnosci/news%2C81291%2Cpoznan-uniwersytet-medyczny-uruchamia-laboratorium-do-badania-probek
« Ostatnia zmiana: Lipiec 24, 2020, 00:34 wysłana przez Orionid »

Online Orionid

  • Moderator
  • *****
  • Wiadomości: 14365
  • Very easy - Harrison Schmitt
Odp: SARS-CoV-2 (Covid-19)
« Odpowiedź #31 dnia: Marzec 17, 2020, 03:54 »
Darmowa platforma do prowadzenia wykładów przez internet udostępniona przez spin-off z UW
20.03.2020 aktualizacja 20.03.2020©

Darmową platformę, która pozwala wykładowcom prowadzić wykłady w trybie zdalnym, uruchomiła spółka spin-off z Uniwersytetu Warszawskiego. Administratorzy platformy nie wykluczają możliwości jej udostępniania także innym uczelniom oraz zainteresowanym szkołom z całej Polski.

We wtorek 10 marca na mocy zarządzenia rektora UW na uczelni odwołano wszystkie wykłady i zajęcia. Do 20 marca szefowie jednostek dydaktycznych mieli opracować listę zajęć do prowadzenia w trybie zdalnym.

W kilka dni po ogłoszeniu tych decyzji grupa osób związanych z Wydziałem Polonistyki UW przy wsparciu nowoutworzonej uniwersyteckiej spółki spin-off Lecturus przystąpiła do działania – i tak zaczęły się testy możliwości dydaktycznych platformy Lecturus. Wszystko przebiegło pomyślnie i wykładowcy UW mogą teraz w każdej chwili rozpocząć pracę zdalną ze studentami. Wystarczy mieć komputer z dostępem do Internetu, głośniki, mikrofon i kamerę – czyli urządzenia standardowo wbudowane w laptop - poinformowali przedstawiciele uczelni w przesłanym komunikacie.

Lecturus zastosował technologię Cisco Webex, która między innymi wspiera zdalne formy prowadzenia zajęć. Narzędzie dla pracowników UW jest dostępne pod adresem http://lecturus.webex.com/. Aby zorganizować zajęcia online, wykładowca powinien się najpierw zarejestrować. W tym celu należy na adres uw@lecturus.pl przesłać swoje imię i nazwisko oraz afiliację. W odpowiedzi zwrotnej wykładowca otrzyma link aktywujący konto oraz konfigurator hasła do platformy. Potem wystarczy już tylko zalogować się na stronie http://lecturus.webex.com/, gdzie można od razu rozpocząć wykład (opcja Start a Meeting) lub go zaplanować (opcja Schedule). Po utworzeniu zajęć na ekranie wykładowcy wyświetla się link, który można rozesłać e-mailem do zapraszanych uczestników. W zajęciach może brać udział równocześnie nawet 1000 odbiorców.

Student ma jeszcze prościej: po tym, jak otrzyma e-mail z zaproszeniem, jednym kliknięciem może dołączyć do spotkania. Dodatkowo wiadomość automatycznie zapisuje się w kalendarzu studenta, by przypomnieć mu o zajęciach kwadrans przed ich rozpoczęciem.

Prowadzący i uczestnicy mają do dyspozycji przekaz audiowizualny, czat, udostępnianie dokumentów i multimediów, współdzielenie ekranu i pisanie na wspólnej tablicy, a także możliwość robienia notatek oraz różnego rodzaju testy.

„Wykładowcy UW będą informowani o uruchomieniu platformy wewnętrznie w ramach swoich jednostek. Ze względu na prostotę obsługi nie przewidujemy szkoleń. Służymy jednak stałym wsparciem przez e-mail, SMS i telefon. Będziemy na bieżąco rozwiązywać ewentualne problemy techniczne, jakie mogą się pojawić przy lawinowo rosnącym wykorzystaniu platformy. Pomagają nam również pracownicy Cisco, którzy żywo zaangażowali się w całą akcję” – mówi Przemysław Zieliński, wiceprezes Lecturusa odpowiedzialny za sprawy technologiczne, cytowany w przesłanym komunikacie. „Korzystanie z platformy jest oczywiście dobrowolne i wynika z indywidualnych decyzji wykładowców” – dodaje Zieliński.

Aby przyspieszyć uruchomienie platformy, w ostatni weekend kilkanaście osób z Wydziału Polonistyki z własnej woli zaangażowało się w testowanie. Odbyły się już także pierwsze zajęcia ze studentami. Grupa doktora Artura Hellicha z Wydziału Polonistyki UW liczyła 25 osób.

Założyciele uniwersyteckiej spółki Lecturus nie widzą przeszkód, by w czasie epidemii i społecznej kwarantanny z darmowej platformy korzystały także inne uczelnie, a nawet szkoły. „Nasze zespoły są co prawda niewielkie, ale mamy ogromną wolę, by pomóc wszystkim zainteresowanym w wypełnianiu ich zadań dydaktycznych. Mamy nadzieję, że nawet przy intensywnym ruchu na platformie wykładowcy będą mogli bez przeszkód prowadzić zajęcia, a studenci aktywnie w nich uczestniczyć. Oczywiście w razie problemów zrobimy co w naszej mocy, aby je możliwie szybko rozwiązać” – podkreśla Zieliński. I dodaje, że być może najlepszą formą udostępnienia platformy szerszej grupie użytkowników mogłaby być współpraca w ramach Porozumienia Akademickich Centrów Transferu Technologii (PACTT.pl).


PAP - Nauka w Polsce
https://naukawpolsce.pap.pl/aktualnosci/news%2C81292%2Cdarmowa-platforma-do-prowadzenia-wykladow-przez-internet-udostepniona-przez

NAWA przedłuża terminy naborów w programach dla naukowców
20.03.2020
https://naukawpolsce.pap.pl/aktualnosci/news%2C81296%2Cnawa-przedluza-terminy-naborow-w-programach-dla-naukowcow.html

Resort nauki zbiera informacje na temat kształcenia online na uczelniach
20.03.2020
https://naukawpolsce.pap.pl/aktualnosci/news%2C81295%2Cresort-nauki-zbiera-informacje-na-temat-ksztalcenia-online-na-uczelniach

Poznań/ Instytut Chemii Bioorganicznej PAN opracował własny prototyp testu na koronawirusa
20.03.2020 PAP - Nauka w Polsce, Anna Jowsa, Szymon Kiepel

Instytut Chemii Bioorganicznej PAN opracował własny prototyp testu na koronawirusa. Test powstaje w oparciu o odczynniki wyłącznie polskich producentów oraz odczynniki własnej produkcji – powiedział w piątek na konferencji prasowej dyrektor Instytutu prof. Marek Figlerowicz.

W związku z zagrożeniem epidemiologicznym oraz koniecznością rozszerzenia diagnostyki zakażeń koronawirusem, za aprobatą wojewody wielkopolskiego, Instytut Chemii Bioorganicznej Polskiej Akademii Nauk (ICHB PAN) w Poznaniu zdecydował się wspomóc swoimi zasobami Wojewódzką Stację Sanitarno-Epidemiologiczną (WSSE) w Poznaniu. Pracownicy ICHB PAN zadeklarowali m.in. pomoc w organizowaniu dodatkowych centrów diagnostycznych w Polsce.

Dyrektor Instytutu prof. Marek Figlerowicz powiedział w piątek na konferencji prasowej, że celem wsparcia zaopatrzenia w zestawy do izolacji oraz detekcji wirusa ICHB PAN postanowił opracować własny test, w oparciu o odczynniki wyłącznie polskich producentów oraz odczynniki własnej produkcji.

Jak tłumaczył, już we wtorek odbyło się spotkanie z dyrektorem Wojewódzkiej Stacji Sanitarno-Epidemiologicznej w Poznaniu dr. Andrzejem Trybuszem, podczas którego opracowano procedury umożliwiające wykorzystanie w walce z wirusem najwyższej klasy aparatury znajdującej się w posiadaniu Instytutu.

„W ciągu następnych godzin po spotkaniu ustawiliśmy w Instytucie pięć stanowisk, potrzebnych do wykonywania tego typu badań i jeszcze tego samego dnia, zrobiliśmy 180 testów. Co więcej, robiąc te testy w ciągu dwóch dni, doszliśmy do tego, jak sami możemy w Polsce taki test wykonywać, że gdyby były problemy – jesteśmy w stanie takie testy w większych ilościach wytwarzać, przy współudziale dwóch polskich firm” – mówił Figlerowicz.

"Próbowaliśmy robić eksperymenty, słysząc o tym, że niektórych testów może być za mało” - powiedział. „Dzisiaj rano jak przyszedłem do Instytutu pierwsze wyniki na tym teście mogłem obejrzeć i są zgodne z tym, co jest uzyskiwane na konkurencyjnych testach. Można powiedzieć, że taki prototyp testu już opracowaliśmy” – wskazał.

Jak dodał, „co będzie dalej, nie wiemy". "Myślę, że to już nie od nas zależy, może to już jest pytanie do władz – czy będą chciały nas wesprzeć, żeby z tego prototypu zrobić prawdziwy test” – podkreślił.

Figlerowicz pytany przez PAP, jakie są szanse na to, by Instytut na dużą skalę przygotował swoją własną wersję testu, odpowiedział, że „realne szanse są bardzo duże”.

„Taki test składa się z pewnych elementów, które są uniwersalne i dostępne. Znaleźliśmy polską firmę, która jest w stanie te elementy ogólnodostępne dostarczyć” – podkreślił. Dodał, że „na razie była mowa o 20 tys. testów”.

„To, co jest trzonem, czyli tzw. sondy TaqMan-owskie, które służą do specyficznego wynajdowania tych genomów wirusowych i potwierdzania, że one tam są – my jesteśmy w stanie wyprodukować w Instytucie w dowolnych ilościach, jeżeli będzie trzeba. Ale do tego potrzeba kolejnych środków. Wszystko, co dotychczas zrobiliśmy, wszystkie te testy diagnostyczne, jak i ten prototyp testu wykonywaliśmy jako wolontariusze nie mając żadnego wsparcia z zewnątrz” – tłumaczył Figlerowicz.

W trakcie konferencji prasowej wskazano także, że dla Instytutu Chemii Bioorganicznej priorytetem jest zapewnienie pracownikom, z których wszyscy są wolontariuszami, pełnego bezpieczeństwa. Stąd opracowana procedura współpracy z WSSE zakłada, iż wstępne etapy izolacji wirusa z materiału pobranego od pacjentów odbywają się w WSSE. Następnie bezpieczne już próbki przekazane zostają do Instytutu, gdzie pod okiem pracowników WSSE przeprowadzane są dalsze etapy diagnostyczne. Jak tłumaczono, prace te prowadzone są z zapewnieniem wszelkich środków ostrożności.

Laboratoria, jakimi dysponuje ICHB PAN są tej samej klasy bezpieczeństwa (BSL II) co laboratoria Sanepidu. Testy wykonują pracownicy naukowi i doktoranci ICHB PAN, posiadający doświadczanie w tego rodzaju analizach. W ramach „wirusowej grupy wsparcia" działa obecnie w trybie zmianowym 40 osób. W ciągu doby przeprowadzanych jest obecnie 180 testów. Docelowo może ich być wykonywanych nawet 270 na dobę.

Pracownicy Instytutu zaapelowali w trakcie piątkowej konferencji prasowej o dodatkowy sprzęt zabezpieczający, który jest niezbędny do wykonywania pracy w laboratorium.

https://naukawpolsce.pap.pl/aktualnosci/news%2C81293%2Cpoznan-instytut-chemii-bioorganicznej-pan-opracowal-wlasny-prototyp-testu-na

Nawet w czasach pandemii nie unikajmy udzielania pierwszej pomocy
21.03.2020 aktualizacja 23.03.2020

(...)

Usta - usta? Zdecydowanie nie!

Zwykle obecność oddechu powinno się sprawdzać słuchem, dotykiem i wzrokiem, co wiąże się z pochyleniem nad głową chorego i bliskim kontaktem.

W związku z dzisiejszą sytuacją, ogranicz się do obserwacji ruchów klatki piersiowej. Gdy nie widzisz rytmicznego unoszenia i opadania klatki piersiowej, a osoba nie reaguje na potrząsanie, uznaj, że nie oddycha. Wezwij służby ratunkowe (999 lub 112) i rozpocznij uciskanie klatki piersiowej - na jej środku, około 2 razy na sekundę, mocno, klęcząc obok chorego. Używaj rękawiczek ochronnych i w miarę możliwości okularów.


Ocena unoszenia się klatki piersiowej i uciski klatki piersiowej. Źródło: wikihow.com
(...)
https://naukawpolsce.pap.pl/aktualnosci/news%2C81284%2Cnawet-w-czasach-pandemii-nie-unikajmy-udzielania-pierwszej-pomocy.html

Łódź/ Nowe laboratorium wirusologiczne dostało od Bionanoparku 6 urządzeń medycznych
21.03.2020 PAP - Nauka w Polsce, Hubert Bekrycht

Powstające w Centrum Kliniczno-Dydaktycznym Uniwersytetu Medycznego w Łodzi laboratorium mające wykonywać badania koronawirusa dostanie od łódzkiego Bionanoparku sześć specjalistycznych urządzeń medycznych - poinformowali na konferencji prasowej prezydent Łodzi Hanna Zdanowska i prezes Bionanoparku Marek Cieślak.

Spółka Bionanopark, którego udziałowcami są głównie Miasto Łódź i Województwo Łódzkie, na specjalnych warunkach użyczyła Centrum Kliniczno-Dydaktycznemu (CKD) Uniwersytetu Medycznego w Łodzi (UM) 6 specjalistycznych urządzeń medycznych znacznej wartości - poinformowała prezydent Łodzi Hanna Zdanowska podczas piątkowej konferencji prasowej.

"Bardzo się cieszę, że mogliśmy wspomóc łódzką służbę zdrowia, bo przecież z tych testów będą korzystali wszyscy - osoby, które potencjalnie mogły zostać zarażone wirusem lub są na kwarantannie" - powiedziała Zdanowska.

Prezes łódzkiego Bionanoparku Marek Cieślak oświadczył, że jego spółka zrobi wszystko, aby ograniczyć występowanie wirusa SARS–CoV-2. "To sytuacja bez precedensu. Dlatego postanowiliśmy zatrzymać własne projekty i użyczyć sprzęt laboratoryjny tam, gdzie może ratować ludzkie zdrowie i życie - podkreślił prezes Cieślak.

Jak poinformowały władze Bionanoparku, do nowego laboratorium CKD UM trafią m.in.: termocyklery, termowytrząsarki oraz miniwirówki.

Dotychczas urządzenia znajdowały się w Laboratorium Medycyny Spersonalizowanej Bionanoparku. Aparatura jest już gotowa do pracy, została podłączona i skonfigurowana pod nadzorem Dariusza Jarycha pracownika naukowo-badawczego Bionanoparku.

Nowe laboratorium CKD UM w Łodzi, które będzie wykonywać badania niezbędne w diagnostyce koronawirusa, rozpocznie pracę w poniedziałek 23 marca.

https://naukawpolsce.pap.pl/aktualnosci/news%2C81300%2Clodz-nowe-laboratorium-wirusologiczne-dostalo-od-bionanoparku-6-urzadzen

MFiPR: sprzęt z uczelni medycznych pomoże leczyć chorych na COVID-19
21.03.2020 autor: Łukasz Pawłowski

Urządzenia z uczelni medycznych takie jak respiratory, defibrylatory, aparaty tlenowe będzie można wykorzystać w szpitalach na potrzeby leczenia osób zarażonych koronawirusem - poinformowało w piątek w komunikacie Ministerstwo Funduszy i Polityki Regionalnej.

"W tej chwili szkoły medyczne nie pracują. Wspólnie z ministrem Szumowskim podjęliśmy decyzję, że urządzenia z centrów symulacji medycznej będzie można wykorzystać w szpitalach na potrzeby leczenia osób zarażonych koronawirusem. Przepisy unijne tego nie zabraniają" – tłumaczy cytowana w komunikacie minister funduszy i polityki regionalnej Małgorzata Jarosińska-Jedynak.

Szefowa MFiPR dodaje, że obecnie zbierane są informacje od uczelni, co mogą przekazać szpitalom.

"W tej chwili mamy 108 sztuk sprzętu medycznego, w tym 14 respiratorów, ale informacje cały czas spływają. Najbardziej cieszylibyśmy się, gdyby w tej trudnej sytuacji dodatkowy sprzęt nie był potrzebny, ale w razie czego możemy użyć go w każdej chwili" – powiedziała Jarosińska-Jedynak.

Resort poinformował, że z funduszy unijnych na lata 2014-2020 (Program Wiedza Edukacja Rozwój) uczelnie medyczne tworzyły centra symulacji medycznej, czyli miejsca, w których studenci mogli rozwijać swoje praktyczne umiejętności. Elementem tego typu projektów był zawsze zakup nowoczesnego sprzętu na potrzeby kształcenia przyszłych lekarzy. Takie wyposażenie mają uczelnie między innymi we Wrocławiu, Katowicach, Bydgoszczy, Poznaniu, Krakowie, Gdańsku, Szczecinie, Lublinie, Białymstoku, Olsztynie, Łodzi i Warszawie.(PAP)

https://naukawpolsce.pap.pl/aktualnosci/news,81301,mfipr-sprzet-z-uczelni-medycznych-pomoze-leczyc-chorych-na-covid-19.html

Śląskie/ Studenci medycyny organizują opiekę nad dziećmi pracowników szpitali
21.03.2020
https://naukawpolsce.pap.pl/aktualnosci/news%2C81309%2Cslaskie-studenci-medycyny-organizuja-opieke-nad-dziecmi-pracownikow-szpitali

Polski wynalazek: jeden respirator do wentylacji dwóch pacjentów
21.03.2020 aktualizacja 23.03.2020© PAP - Nauka w Polsce, Ludwika Tomala


Urządzenie Ventil. Źródło: IBIB PAN

Urządzenie, które umożliwi niezależną wentylację dwóch pacjentów za pomocą jednego respiratora, opracowali naukowcy z Instytutu Biocybernetyki i Inżynierii Biomedycznej PAN. Informują, że pierwsze sto sztuk ma powstać w ciągu trzech tygodni.

"W Instytucie Techniki i Aparatury Medycznej w Zabrzu (będącym częścią Sieci Badawczej Łukasiewicz) rozpoczyna się produkcja unikatowych respiratorów, do których można podłączyć 2 chorych jednocześnie. Gratuluję wielkiego sukcesu!" - napisał w piątek na Twitterze minister nauki Jarosław Gowin.

Szef Sieci Badawczej Łukasiewicz Piotr Dardziński doprecyzował, że "produkcja urządzeń nie byłaby możliwa, gdyby nie wiedza inicjatora projektu IBIB PAN. Bardzo cieszymy się ze współpracy!".

Na prośbę PAP przedstawiciele Instytutu Biocybernetyki i Inżynierii Biomedycznej PAN w Warszawie wyjaśniają, na czym polega ich rozwiązanie.

"Aparat Ventil jest urządzeniem współpracującym z respiratorem z możliwością wykorzystania w dwóch zastosowaniach. Po pierwsze - zgodnie z pierwotnymi założeniami zespołu IBIB PAN - opracowany aparat Ventil jest przeznaczony do niezależnej wentylacji obu płuc pacjenta będącego w stanie ostrej niewydolności oddechowej. Po drugie, w warunkach niedoboru respiratorów, aparaty Ventil mogą być użyte jako urządzenia do niezależnej wentylacji dwóch pacjentów, podłączonych jednego respiratora. To właśnie zastosowanie jest szczególnie istotne w obecnej sytuacji epidemicznej. Korzystając z aparatu Ventil można podłączyć dwóch pacjentów, którzy będą używali jednego respiratora" - tłumaczą naukowcy.

"Konstrukcja urządzenia pozwala na niezależną regulację podstawowych parametrów procesu wentylacji mechanicznej dla obu pacjentów" - dodaje kierownik projektu z IBIB PAN, dr inż. Krzysztof Zieliński.

Jak zapewnia, urządzenie - opracowane w zespole kierowanym przez prof. Marka Darowskiego - przeszło pozytywnie wieloletnie testy kliniczne prowadzone w warunkach oddziału intensywnej opieki medycznej.

IBIB PAN podjął współpracę z Siecią Badawczą Łukasiewicz - Instytutem Techniki i Aparatury Medycznej (Ł-ITAM), aby urządzenia szybko trafiły do produkcji. "W obecnie prowadzonych wspólnych pracach zostanie wykorzystane know-how rozwinięte w IBIB PAN oraz wiedza ekspercka kadry naukowej naszych dwóch instytutów" – dodaje dyrektor IBIB PAN prof. Adam Liebert.

"Pierwsza seria stu aparatów Ventil powinna zostać wyprodukowana w ciągu trzech tygodni. Następnie urządzenia trafią do badań klinicznych w wyznaczonych szpitalach" - zapowiada dyrektor Ł-ITAM dr hab. inż. Janusz Wróbel.

Projekt zmierzający do wdrożenia do produkcji i wyprodukowania serii urządzeń Ventil, które zostaną skierowane w najbliższym czasie do badań klinicznych, jest finansowany ze środków Ministerstwa Nauki i Szkolnictwa Wyższego.

https://naukawpolsce.pap.pl/aktualnosci/news%2C81308%2Cpolski-wynalazek-jeden-respirator-do-wentylacji-dwoch-pacjentow.html

Gowin: zawieszenie funkcjonowania uczelni do 10 kwietnia
22.03.2020 aktualizacja 23.03.2020
https://naukawpolsce.pap.pl/aktualnosci/news%2C81317%2Cgowin-zawieszenie-funkcjonowania-uczelni-do-10-kwietnia.html
« Ostatnia zmiana: Lipiec 24, 2020, 01:02 wysłana przez Orionid »

Online Orionid

  • Moderator
  • *****
  • Wiadomości: 14365
  • Very easy - Harrison Schmitt
Odp: SARS-CoV-2 (Covid-19)
« Odpowiedź #32 dnia: Marzec 17, 2020, 03:54 »
Energa: zamontowano już 11,5 tys. platform pod gniazda bocianów; ptaki nie przenoszą koronawirusa
22.03.2020 autor: Longina Grzegórska-Szpyt


Kozubszczyzna, 10.01.2019. Ośrodek Rehabilitacji Bocianów w Kozubszczyźnie, prowadzony przez Stowarzyszenie Szansa dla Bociana, 10 bm. (wp/mr) PAP/Wojciech Pacewicz

Ponad 11,5 tys. platform pod gniazda bocianie zamontowano na słupach energetycznych – podała w sobotę Grupa Energa. Współpracujący z GE biolog Krzysztof Konieczny zapewnia, że nie ma dowodów, by bociany przenosiły koronawirusa.

Dodała, że bociany lubią wybierać słupy energetyczne na swoje domostwa. "Do jaj i młodych boćków trudniej dostać się drapieżnikom, wspięcie się na słup nie jest tak łatwe jak na drzewo czy stodołę" - podano w komunikacie.

Podkreślono, że ulokowane na słupach gniazda stwarzają zagrożenie nie tylko ich lokatorom, ale także otoczeniu – w sąsiedztwie linii energetycznych może dojść do porażenia ptaków, a materiał wykorzystany jako budulec może spowodować zwarcie i uszkodzenia linii energetycznej, a w konsekwencji przerwy w dostawach prądu.

Spółka przypomina, że przypadki dot. zagrożenia linii energetycznych można zgłaszać do Energi Operatora (tel. 801 404 404) lub poprzez - 7 lat temu uruchomionej z jej inicjatywy - infolinię: 801 BOCIAN (801 26 24 26).

Jak podano w komunikacie, najwięcej gniazd jest na Warmii i Mazurach - ponad 5 tys. Na Mazowszu – ponad 1,9 tys., w rejonie Słupska i Koszalin ponad 1,7 tys. Kolejne platformy zamontowano w okolicy Torunia i na Kujawach, w rejonie Kalisza i na Pomorzu – czytamy.

Krzysztof Konieczny, współpracujący z Grupą Energa biolog i przyrodnik z fundacji proNatura zwrócił uwagę, że w tym roku na infolinii padają pytania dotyczące koronawirusa, np. czy bociany go przenoszą lub czy bociany są zagrożeniem dla ludzi. Konieczny podkreślił, że nie ma żadnych informacji, by bociany czy też wróble, a także psy, koty przenosiły tego wirusa. "Nie ma więc powodu, by nagle po setkach lat wspólnego przebywania obrazić się na bociany” – podkreślił. Jego zdaniem łączenie przylotu bocianów i innych ptaków z epidemią jest nieuzasadnione.

Grupa Energa jest trzecim największym zintegrowanym operatorem systemu dystrybucyjnego (OSD) w Polsce pod względem wolumenu dostarczanej energii. (PAP)

https://naukawpolsce.pap.pl/aktualnosci/news%2C81321%2Cenerga-zamontowano-juz-115-tys-platform-pod-gniazda-bocianow-ptaki-nie

MZ: chcemy zwiększać diagnostykę koronawirusa poprzez uruchamianie laboratoriów w szpitalach
22.03.2020 autorka: Karolina Kropiwiec


Szczecin, 02.03.2020. Oddział Zakaźny Samodzielnego Publicznego Wojewódzkiego Szpitala Zespolonego w Szczecinie (aldg) PAP/Marcin Bielecki

Chcemy stale zwiększać diagnostykę koronawirusa m.in. poprzez uruchamianie laboratoriów w publicznych placówkach ochrony zdrowia – powiedział PAP rzecznik ministerstwa zdrowia Wojciech Andrusiewicz. Dodał, że resort będzie dofinansowywał uruchomienie takich laboratoriów.

Ministerstwo Zdrowia wysłało do szpitali pismo z prośbą o wskazanie, która placówka ma możliwość uruchomienia laboratorium do diagnostyki zakażeń koronawirusem.

"Celem jest stałe zwiększanie możliwości diagnostycznych m.in. poprzez uruchamianie laboratoriów w publicznych placówkach ochrony zdrowia. Jeżeli szpital ma możliwość uruchomienia laboratorium, to ministerstwo zapewni niezbędne dofinansowanie" - podkreślił Andrusiewicz. Dodał, że uruchamianie laboratoriów w szpitalach, które są do tego przygotowane gwarantuje też wysoki poziom diagnostyki.

W tej chwili w Polsce działają 32 laboratoria, które prowadzą diagnostykę pod kątem koronawirusa. Rzecznik zaznaczył, że w ciągu doby możliwe jest przeprowadzenie ok. 4 tys. testów.

Informację o wysłaniu przez resort zdrowia pism do szpitali, jako pierwsze podało radio RMF FM.

Badania laboratoryjne w kierunku koronawirusa dały dotąd pozytywny wynik u 563 osób, z których siedem zmarło.

Nowy koronawirus SARS-Cov-2 wywołuje chorobę o nazwie COVID-19. Objawia się ona najczęściej gorączką, kaszlem, dusznościami, bólami mięśni i zmęczeniem. Podejrzewa się, że do zarażenia koronawirusem, który może wywoływać groźne dla życia zapalenie płuc, doszło w Chinach pod koniec 2019 r. na targu w Wuhan, stolicy prowincji Hubei.(PAP)

https://naukawpolsce.pap.pl/aktualnosci/news%2C81325%2Cmz-chcemy-zwiekszac-diagnostyke-koronawirusa-poprzez-uruchamianie

Gowin: Analizujemy możliwości zwiększenia specjalnych zasiłków dla studentów w trudnym położeniu
23.03.2020
https://naukawpolsce.pap.pl/aktualnosci/news%2C81330%2Cgowin-analizujemy-mozliwosci-zwiekszenia-specjalnych-zasilkow-dla-studentow

Sieć Badawcza Łukasiewicz i Celon Pharma uruchamiają program rozwoju terapii przeciw COVID-19
23.03.2020 PAP - Nauka w Polsce, Ludwika Tomala

Sieć Badawcza ŁUKASIEWICZ i Celon Pharma S.A. rozpoczęły wspólny program badawczy, w ramach którego rozwijane będą terapie przeciw COVID-19. Instytucje m.in. będą sprawdzać, czy w terapii pomóc mogą leki już istniejące na rynku lub ich kombinacje, a także szukać będą nowych substancji.

W ramach programu przeprowadzone mają być prace nad określeniem potencjału terapeutycznego znanych leków i substancji czynnych (oraz ich kombinacji) dla zbadania ich wpływu na wirus SARS-CoV-2 - poinformowali w poniedziałek w komunikacie przedstawiciele Łukasiewicza.

Poza tym opracowywane mają być molekuły specyficznie działające na elementy wirusa SARS-CoV-2, co w dłuższej perspektywie pozwoliłoby na opracowanie innowacyjnego leku posiadającego potencjał terapeutyczny przeciw chorobom wywoływanym przez wirusy.

A trzecim elementem współpracy będzie przeprowadzenie rozwoju przedklinicznego i klinicznego wybranych kandydatów na nowe terapie oraz zabezpieczenie ich dostępności na potrzeby pacjentów w Polsce.

Jak poinformowano w przesłanym PAP komunikacie, Sieć Badawcza Łukasiewicz wniesie do programu badawczego potencjał naukowy i doświadczenie w inżynierii genetycznej, w pracach nad nowymi systemami ekspresji genów, diagnostyce genomu, przeciwciał monoklonalnych i wytwarzaniu wysokooczyszczonych związków o działaniu biologicznym i o strukturze białkowej, a także chemii związków działających leczniczo.

Do prac zostaną wykorzystane także wiedza i doświadczenie m.in. w biotechnologii oraz opracowywaniu i wdrażaniu technologii substancji biologicznie czynnych, w obszarze badań przedklinicznych z toksykologią, biodostępnością i równoważnością biologiczną.

Z kolei Celon Pharma S.A. wniesie do projektu kompetencje w wytwarzaniu leków w tym leków antywirusowych, doświadczenie w opracowywaniu i rozwoju innowacyjnych leków. Firma jest też gotowa do podjęcia testów in vitro, in vivo. Wykorzysta też doświadczenie w przygotowywaniu, organizacji i prowadzeniu badań klinicznych innowacyjnych leków, a także w produkcji oraz rejestracji leków na rynkach krajowym i zagranicznych.

https://naukawpolsce.pap.pl/aktualnosci/news%2C81332%2Csiec-badawcza-lukasiewicz-i-celon-pharma-uruchamiaja-program-rozwoju-terapii

Gowin: jeśli po świętach wrócimy do normalnego funkcjonowania, nie będzie przekładania zajęć na następny semestr
23.03.2020
https://naukawpolsce.pap.pl/aktualnosci/news,81333,gowin-jesli-po-swietach-wrocimy-do-normalnego-funkcjonowania-nie-bedzie

ABM włącza się w prace badawcze dot. SARS-CoV-2, m.in. nad szczepionką
23.03.2020 PAP - Nauka w Polsce, Katarzyna Lechowicz-Dyl

Agencja Badań Medycznych wesprze badania nad szczepionką przeciwko wirusowi SARS-CoV-2. Decyzję w tej sprawie – jak podała w poniedziałek ABM - podjęło szefostwo Agencji w porozumieniu z kierownictwem Ministerstwa Zdrowia. Wybrano do współpracy trzy krajowe ośrodki.

Decyzja dotyczy rozpoczęcia własnego badania "Badania nad szczepionką przeciwko wirusowi SARS-CoV-2 oraz wsparcie prac badawczych nad poszukiwaniem skutecznej terapii", które realizowane będzie w partnerstwie z polskimi i międzynarodowymi ośrodkami.

Agencja Badań Medycznych w ramach realizacji projektu wybrała do współpracy trzy polskie ośrodki - Sieć Badawczą Łukasiewicz – Instytut Biotechnologii i Antybiotyków wraz z zespołem prof. Marcina Drąga z Politechniki Wrocławskiej, Narodowe Centrum Onkologii w konsorcjum z Instytutem Biochemii i Biofizyki PAN i Warszawskim Uniwersytetem Medycznym oraz Uniwersytet Medyczny we Wrocławiu. Działania prowadzone będą również we współpracy z partnerami zagranicznymi między innymi Narodowym Instytutem Zdrowia w Stanach Zjednoczonych.

"Podejmujemy wyzwanie wobec zagrożenia epidemiologicznego naszych obywateli poszukując skutecznej drogi w walce z CoV-2. Wierzę, że poza zabezpieczeniem sanitarno-epidemiologicznym Polaków, które jest realizowane przez rząd na najwyższym poziomie, musimy aktywnie włączyć się w światowe prace nad znalezieniem skutecznej metody prewencji i terapii tej choroby" – wyjaśnia prezes Agencji Badań Medycznych dr Radosław Sierpiński.

Nie ukrywa, że liczy, iż dzięki współpracy ze stroną amerykańską oraz wiodącymi grupami badawczymi ze świata uda się przekazać wkład w tak ważne i potrzebne rozwiązania.

ABM podała, że obecnie toczą się rozmowy dotyczące kształtu i możliwości współpracy między innymi z amerykańskim National Institutes of Health (NIH) i dyrektorem Instytutu Chorób Zakaźnych w Waszyngtonie dr. Anthonym S. Fauci. ABM zapewnia, że prowadzi także zaawansowane rozmowy z międzynarodowymi Uniwersytetami w Europie, a otwarcie na współpracę zadeklarowała również Ambasada Chin oraz badacze z Niemiec i Kanady.

Jedną z koncepcji przygotowanych w ramach projektu, jest propozycja realizowana przez Narodowy Instytutu Onkologii i Instytut Biochemii i Biofizyki PAN, który we współpracy z innymi naukowcami planuje zastosować nowatorską technologię łączącą wykorzystanie bakteriofagów i nanoprzeciwciał do opracowania terapii przeciwko zakażeniom wirusem SARS-CoV-2.

"W naszym projekcie chcemy wykorzystać nanoprzeciwciało, które umieszczone zostanie na główce bakteriofaga. To nanoprzeciwciało będzie w stanie rozpoznać wirus SARS-CoV-2 i uniemożliwi mu wniknięcie do komórek ludzkich. Bakteriofagi są wykorzystywane w terapii od dziesięcioleci i są bezpieczne dla człowieka. Natomiast nanoprzeciwciała są od niedawna testowane jako potencjalne leki. Dotychczas nikt jeszcze nie wykorzystał połączenia bakteriofag-nanoprzeciwciało do walki z wirusami ludzkimi. Jesteśmy pionierami" – podkreśla, cytowany w materiałach prasowych, lider projektu prof. Jan Walewski, dyrektor NIO-PIB.

Polscy naukowcy poszukają również skutecznych terapii wśród znanych leków poprzez intensyfikację prac nad inhibitorami proteazy SARS-CoV-2 Mpro. Celem badania jest zahamowanie działania enzymu, co pozwoli na zablokowanie rozprzestrzeniania się wirusa. Za realizację konceptu odpowiedzialni są naukowcy z Sieci Badawczej Łukasiewicz – Instytut Biotechnologii i Antybiotyków wraz z zespołem prof. Marcina Drąga z Politechniki Wrocławskiej. Prace prowadzone są we współpracy z grupą prof. Rolfa Hilgenfelda z Lübeck University w Niemczech, który miał olbrzymi wpływ na wygaszenie poprzedniej epidemii SARS (w 2002/2003 r.).

Uniwersytet Medyczny we Wrocławiu pod kierownictwem prof. Ewy Jankowskiej poprowadzi natomiast prace nad zastosowaniem chlorochininy (lek antymalaryczny) u chorych z potwierdzoną infekcją COVID-19 na wczesnym etapie choroby z łagodnymi objawami, aby zapobiec ciężkim powikłaniom płucnym.

"Jestem przekonany, że wybrane przez nas koncepty to innowacyjne i ważne projekty o dużym potencjale naukowym, mogące przyczynić się do opracowania szczepionki lub skutecznych metod terapii koronawirusa. Wierzę, że wspólne działania podjęte przez Agencję Badań Medycznych i wybitnych badaczy przyniosą oczekiwane przez wszystkich efekty" - zaznacza Sierpiński.

Kwotą inicjacyjną przeznaczoną na projekt jest 5 mln zł. "Jeśli zajdzie taka potrzeba, środki te będą dynamicznie zwiększane” – zadeklarował prezes ABM.

https://naukawpolsce.pap.pl/aktualnosci/news%2C81336%2Cabm-wlacza-sie-w-prace-badawcze-dot-sars-cov-2-min-nad-szczepionka.html

Pediatra: dzieci mogą zakazić się koronawirusem i go rozsiewają, ale są bezpieczne
23.03.2020 PAP - Nauka w Polsce, Szymon Zdziebłowski

Dzieci co prawda mogą zakazić się koronawirusem i go rozsiewają, ale są bezpieczne. Częstość występowania zapalenia płuc u nich jest znikoma i wynosi 0,1 proc. - przekonuje genetyk i pediatra, prof. Marek Sanak w najnowszym wideo, zrealizowanym przez resort nauki w ramach akcji “Posłuchaj naukowca”.

Poprzez tę rozpoczętą w ubiegłym tygodniu akcję Ministerstwo Nauki i Szkolnictwa Wyższego chce przekazywać rzetelne informacje na temat koronawirusa i obalać związane z nim fake newsy. MNiSW planuje zamieszczać 1-2 filmy dziennie.

"Chciałbym powiedzieć, że dzieci są bezpieczne. Co prawda ulegają zakażeniu i rozsiewają wirusa, natomiast częstość występowania zapaleń płuc u dzieci jest znikoma, jest rzędu 0,1 proc. Dotyczy to grupy wiekowej do 10 lat" - powiedział pediatra i genetyk prof. Marek Sanak z Uniwersytetu Jagiellońskiego w Krakowie w filmie udostępnionym przez resort nauki w poniedziałek.


https://www.youtube.com/watch?v=XY6Ytavsz44&feature=emb_title

Jego zdaniem podjęte kroki mające na celu ograniczenie zdolności rozprzestrzeniania się wirusa poprzez zamknięcie m.in. żłobków, przedszkoli, szkół wyższych przyniosą efekty.

"Takie efekty będą widoczne już w najbliższych tygodniach. Okres wylęgania wirusa średnio wynosi 6,5 dnia. Należy oczekiwać spadku narastania liczby zakażonych właśnie w ciągu najbliższego tygodnia" - podkreślił.

Naukowiec "bezwzględnie zalecił", by osoby powyżej 60. roku życia były chronione przed kontaktami, które mogłyby doprowadzić do ich zakażenia.

"Współczesne statystyki, a tych zgonów już było wiele tysięcy, mówią, że ciężki przebieg zakażenia płuc występuje praktycznie wyłącznie u osób, które przekroczyły ten wiek lub mają ciężkie choroby podstawowe, takie jak choroby serca, cukrzycę, albo choroby nerek" - przypomniał prof. Sanak.

Resort nauki poinformował w poniedziałek na Twitterze, że czeka na pytania związane z koronawirusem. Można jest kierować na adres email: posluchajnaukowca@nauka.gov.pl.

https://naukawpolsce.pap.pl/aktualnosci/news%2C81339%2Cpediatra-dzieci-moga-zakazic-sie-koronawirusem-i-go-rozsiewaja-ale-sa
« Ostatnia zmiana: Lipiec 24, 2020, 01:25 wysłana przez Orionid »

Online Orionid

  • Moderator
  • *****
  • Wiadomości: 14365
  • Very easy - Harrison Schmitt
Odp: SARS-CoV-2 (Covid-19)
« Odpowiedź #33 dnia: Marzec 17, 2020, 03:55 »
Politechnika Śląska w międzynarodowym projekcie badającym kluczowy enzym wirusa SARS-CoV-2
23.03.2020 PAP - Nauka w Polsce, Anna Gumułka

Naukowcy Politechniki Śląskiej w Gliwicach pracują w międzynarodowym zespole, badającym jeden z kluczowych enzymów koronawirusa. Wyniki prac zespołu koncentrują się na mechanizmach hamujących namnażanie się tego patogenu.

Grupa badawcza Tunneling Group, czyli zespół pod kierunkiem dr. hab. inż. Artura Góry z Centrum Biotechnologii Politechniki Śląskiej, w ramach nawiązanej współpracy z badaczami z Uniwersytetu Alberty w Kanadzie oraz Politechniki w Turynie, scharakteryzowała główną proteazę SARS-CoV-2 (SARS-CoV-2 Mpro) oraz porównała ją z odpowiadającym enzymem wirusa wywołującego SARS (SARS-CoV Mpro).

"Początkowo chcieliśmy porównać zachowanie obu enzymów i na tej podstawie zaproponować związki, które były już wcześniej przebadane i mogłyby szybko zostać wprowadzone, aby zahamować aktywność głównej proteazy, a tym samym zahamować namnażanie się wirusa. Niestety, już podczas wstępnych analiz okazało się, że kieszeń wiążąca substrat, w której miałoby następować wiązanie związków hamujących działanie enzymu, jest bardzo ruchliwa. Co oznacza, że nie możemy skorzystać z drogi na skróty" - opowiada o wynikach badań dr hab. Artur Góra.

"Dodatkowo zaobserwowaliśmy, że nasz cel molekularny może łatwo ulec dalszym zmianom, gdyż charakteryzuje się dużą zmiennością ewolucyjną. To w efekcie oznaczałoby, że cały nasz i naszych partnerów wysiłek może pójść na marne. Dlatego też niezwłocznie rozpoczęliśmy prace nad wytypowaniem innego - mniej ruchliwego i ewolucyjnie stabilnego - rejonu białka Mpro, do którego potencjalne leki mogłyby się wiązać skuteczniej" – dodał naukowiec.

"Chcemy przechytrzyć wirusa i przewidzieć kolejne możliwe drogi jego ewolucji. Już teraz wiemy, że wirus wyizolowany we Włoszech różni się od tego z Wuhan. Mutacje prowadzące do zmian w sekwencji głównej proteazy to także tylko kwestia czasu i chcemy być na tę ewentualność dobrze przygotowani" – podkreślił.

Skuteczność wiązania się wytypowanych związków naukowcy mogą błyskawicznie sprawdzić dzięki nowoczesnej platformie do wysokoprzepustowej analizy interakcji międzycząsteczkowych dostarczonej przez firmę NanoTemper. "Możemy mówić o dużym szczęściu w tej sytuacji, grant na pozyskanie unikalnej infrastruktury badawczej otrzymaliśmy pod koniec zeszłego roku i przy wykorzystaniu MonolithNT.Automated jesteśmy w stanie zweryfikować kilkaset związków dziennie" - zaznaczył Artur Góra.

Prace w kierunku scharakteryzowania SARS-CoV-2 Mpro ruszyły w momencie, kiedy udostępniona została struktura krystalograficzna tego białka. Na jej podstawie wykonane zostały symulacje dynamiki molekularnej, które następnie przeanalizowano pod kątem zmian dynamiki i zachowania białka.

Naukowcy z grupy badawczej Tunneling Group stworzyli program AQUA-DUCT, który pozwala na przeanalizowanie dynamiki zachowania białka z uwzględnieniem zmian w dostępnych przestrzeniach wewnątrzcząsteczkowych, co przy konwencjonalnej analizie jest zwykle pomijane. Dodatkowo, badania zostały rozszerzone o analizę ewolucyjną wirusowych białek Mpro oraz badanie stabilności białka.

Pierwsze wyniki badań zespołu dr. hab. Artura Góry zostały udostępnione wszystkim zainteresowanym już na początku marca, czekają również na recenzje w jednym z topowych czasopism.

W zespole badawczym z ramienia Politechniki Śląskiej pracują także: doktorantki - mgr Karolina Mitusińska z Centrum Biotechnologii i Wydziału Chemicznego, mgr inż. Maria Bzówka ze Wspólnej Szkoły Doktorskiej oraz inż. Agata Raczyńska i inż. Aleksandra Samol z Wydziału Automatyki, Elektroniki i Informatyki.

https://naukawpolsce.pap.pl/aktualnosci/news,81340,politechnika-slaska-w-miedzynarodowym-projekcie-badajacym-kluczowy-enzym

Gowin zwrócił się do operatorów sieci komórkowych o bezpłatny transfer danych dla studentów i doktorantów
23.03.2020
https://naukawpolsce.pap.pl/aktualnosci/news%2C81341%2Cgowin-zwrocil-sie-do-operatorow-sieci-komorkowych-o-bezplatny-transfer

Lublin/ Uniwersytet Medyczny ma mieć laboratorium diagnostyki koronawirusa
23.03.2020 Autorka: Renata Chrzanowska

Władze Uniwersytetu Medycznego w Lublinie zdecydowały o utworzeniu specjalistycznego laboratorium diagnostyki molekularnej koronawirusa. Będzie to trzecie takie laboratorium w woj. lubelskim.

"W związku z ogłoszeniem stanu epidemii JM Rektor Uniwersytetu Medycznego prof. Andrzej Drop podjął decyzję o rozpoczęciu przygotowań (lokalizacja, adaptacja pomieszczeń, wyposażenie) do utworzenia specjalistycznego laboratorium diagnostyki molekularnej koronawirusa SARS CoV-2" - poinformował w poniedziałek rzecznik prasowy uczelni dr Włodzimierz Matysiak.

Zaznaczył, że nowo powstające laboratorium mogłoby "w znaczącym stopniu przyspieszyć i usprawnić diagnozowanie podejrzanych o zakażenie SARS-CoV-2 pacjentów, hospitalizowanych w szpitalach klinicznych UM, Lublina i województwa".

Zorganizowanie tej nowej placówki diagnostycznej rektor UM powierzył prof. Małgorzacie Polz-Dacewicz – kierującej Zakładem Wirusologii UM, pełniącej też funkcję prezesa Polskiego Towarzystwa Wirusologicznego.

Nie wiadomo jeszcze, kiedy dokładnie laboratorium rozpocznie pracę. Będzie trzecią tego typu jednostką w województwie lubelskim - obecnie takie laboratoria działają w Wojewódzkiej Stacji Sanitarno-Epidemiologicznej w Lublinie oraz w Ośrodku Diagnostyki i Zwalczania Zagrożeń Biologicznych WIHE w Puławach.

"Aby wesprzeć laboratorium wirusologiczne Wojewódzkiej Stacji Sanitarno-Epidemiologicznej w Lublinie, rektor oddelegował pięciu pracowników Uniwersytetu Medycznego, w tym czterech diagnostów laboratoryjnych, do pracy przy diagnostyce koronawirusa" – zaznaczył Matysiak.

Dodał, że Światowa Organizacja Zdrowia zaleca wszystkim krajom zwiększanie liczby testów, co ma przyspieszyć odseparowywanie ludzi zainfekowanych od zdrowych i przerywanie łańcucha zakażeń koronawirusem.

W woj. lubelskim dotychczas stwierdzono w sumie 43 przypadki zakażenia koronawirusem SARS-CoV-2 potwierdzone pozytywnymi wynikami testów laboratoryjnych. Jedna osoba zmarła.(PAP)

https://naukawpolsce.pap.pl/aktualnosci/news%2C81344%2Clublin-uniwersytet-medyczny-ma-miec-laboratorium-diagnostyki-koronawirusa

Szef resortu nauki podpisał rozporządzenie dot. zawieszenia zajęć na uczelniach do 10 kwietnia
23.03.2020
https://naukawpolsce.pap.pl/aktualnosci/news%2C81343%2Cszef-resortu-nauki-podpisal-rozporzadzenie-dot-zawieszenia-zajec-na

Gowin: weryfikacja zajęć online to zadanie dla władz uczelni i Polskiej Komisji Akredytacyjnej
23.03.2020
https://naukawpolsce.pap.pl/aktualnosci/news%2C81345%2Cgowin-weryfikacja-zajec-online-zadanie-dla-wladz-uczelni-i-polskiej-komisji

Rektor WAM: do pomocy zgłosiło się ponad 260 wolontariuszy
23.03.2020
https://naukawpolsce.pap.pl/aktualnosci/news%2C81347%2Crektor-wam-do-pomocy-zglosilo-sie-ponad-260-wolontariuszy.html

Prezes KRDL: testy serologiczne na COVID-19 mniej wiarygodne; mogą rodzić skutki prawne dla diagnostów
24.03.2020 Autorka: Klaudia Torchała

W Polsce rekomendowane przez powołane do tego instytucje są testy molekularne na wykrywanie SARS-CoV-2. Dają one najbardziej wiarygodne wyniki. Szybkie testy serologiczne bywają fałszywie ujemne i mogą rodzić poważne skutki prawne dla diagnostów je wykonujących – zaznaczyła w rozmowie z PAP Alina Niewiadomska, prezes Krajowej Rady Diagnostów Laboratoryjnych.

Zwróciła też uwagę na to, że diagności pracują w określonym systemie prawnym i muszą stosować metody badawcze zgodne z aktualnym stanem wiedzy medycznej. Laboratoria muszą spełniać określone standardy oraz stosować się do rekomendacji organów uprawnionych do ich wydawania.

"W tej specyficznej sytuacji - szerzenia się koronawirusa - ktoś musi brać odpowiedzialność za metody diagnostyczne. Aktualnie sytuację epidemiczną nadzoruje resort zdrowia i Główny Inspektor Sanitarny, a rekomendacje dla diagnostów wydaje konsultant krajowy" – wyjaśniła.

Konsultant Krajowa w dziedzinie mikrobiologii lekarskiej prof. Katarzyna Dzierżanowska-Fangrat, w piśmie przekazanym KRDL, w diagnostyce zakażeń SARS-Cov-2 zaleciła - zgodnie z wytycznymi WHO - stosowanie testów molekularnych, a nie tzw. szybkich testów kasetkowych (serologicznych) wykrywających przeciwciała. Jak podkreśliła w dokumencie "tylko zastosowanie metod molekularnych pozwala na spełnienie laboratoryjnego kryterium potwierdzenia przypadku COVID-19, zgodnie z obowiązującą definicją przypadku na potrzeby nadzoru nad zakażeniami ludzi nowym koronawirusem".

Prezes KRDL wytłumaczyła, z punktu widzenia praktyka - diagnosty, że test serologiczny na podstawie pobranej próbki krwi nie ma aż tak dużej wiarygodności.

"Testy serologiczne mają inną filozofię oznaczania. O ile w przypadku technik molekularnych (materiał do badania to wymaz z nosogardzieli lub gardła – PAP) oznaczmy mRNA wirusa, to w przypadku testów serologicznych filozofia jest zupełnie inna. Tutaj układ immunologiczny człowieka odpowiada na antygen produkując przeciwciała IgM/IgG. W przypadkach niektórych patogenów czas pojawiania się przeciwciał jest znany. Wiadomo, że pojawią się np. w piątej dobie od zakażenia. Jednak w przypadku koronawirusa SARS-CoV-2 nie wiadomo jeszcze dokładnie, kiedy to następuje" – wyjaśniła. Epidemia na świecie trwa od grudnia - i jej zdaniem - w takim czasie nie da się w pełni określić charakterystyki wirusa ani też charakterystyki testu.

Dodała, że największym problemem szybkich testów jest to, że dają one za dużo wyników fałszywie ujemnych, a to rodzi problem nie tylko dla samego zakażonego, ale całego systemu ochrony zdrowia.

"W przypadku wyników fałszywie ujemnych, tracimy tych ludzi z pola widzenia. Otrzymują oni wynik, że nie są zakażeni, bo akurat znajdują się w tzw. okienku serologicznym (organizm nie wytworzył jeszcze przeciwciał - PAP) i w tym czasie są nosicielami tego wirusa, zakażają innych" – wytłumaczyła.

Jej zdaniem w takiej sytuacji rodzi się faktyczny problem, dla osób, które odpowiadają za bezpieczeństwo Polaków, czy dopuścić takie testy, które nie do końca dają wiarygodny wynik.

"Osoby odpowiadające za bezpieczeństwo Polaków muszą podjąć decyzję, czy w tym momencie dopuszczamy tylko techniki molekularne, jako te dające wiarygodne wyniki, czy też jesteśmy już na takim etapie, że dopuszczamy diagnostykę COVID-19 wszystkimi dostępnymi metodami, które mogą dawać jednak niepełny obraz" - powiedziała.

Podkreśliła też fakt, że z punktu widzenia diagnostów testy serologiczne są nie do przyjęcia. Dochodzi element dalszej diagnostyki, sprawdzania - na to nie ma czasu.

"Diagności podpisują się pod wynikiem, autoryzują go i ponoszą pełną odpowiedzialność za zatwierdzane wyniki testu, włącznie z odpowiedzialnością zawodową" - zaznaczyła.

Jej zdaniem można sobie łatwo wyobrazić sytuację, w której pacjent otrzyma wynik negatywny, a po dniu lub kilku okaże się, że jest zakażony. "Ma on wtedy możliwość dochodzenia swoich praw. Osoba taka poniosła faktycznie szkodę, bo nie była w odpowiednim czasie poddana kwarantannie lub leczona" – stwierdziła.

Prezes KRDL zauważyła, że aktualnie istotne jest zwiększanie dostępności badań i liczby laboratoriów je wykonujących np. na uniwersytetach medycznych, w zakładach mikrobiologii czy genetyki - tam gdzie mamy dostępny system do technik PCR (ang. Polymerase Chain Reaction - reakcja łańcuchowa polimerazy, która pozwala na szybkie powielenie wybranego odcinka kwasu nukleinowego).

"Skłaniałabym się ku temu, by zdecydowanie poszerzyć dostępność do laboratoriów. Wiadomo, że to uwarunkowane jest tym, ile mamy sprzętu i czy jest dostępny. Mamy na pewno w odwodzie jeszcze pracownie na uniwersytetach. Wiadomo, że też pracują technikami biologii molekularnej tzw. PCR’em" – wyjaśniła.

Jak podkreśliła dalej do tego potrzebne jest odpowiednie wyposażenie pracowni - klasa bezpieczeństwa BSL- 2, gdy chodzi o wykrywanie RNA wirusa i 3 klasa laboratorium dla prac z żywym wirusem (w przypadku izolacji wirusa). Badanie wykonuje się metodą RT PCR.

Prezes zaznaczyła, że badanie - w zależności od wyposażenia laboratorium - może trwać od 2,5 godz. (system "od próbki do wyniku", gdzie wszystkie etapy RT-PCR, zachodzą na pokładzie aparatu bez konieczności przenoszenia próbki w trakcie jej oznaczania) do 6-8 godzin, gdy reakcja PCR musi być poprzedzona izolacją manualną wirusowego kwasu nukleinowego. Dodała też, że czasem oznaczenie trzeba powtórzyć, kiedy diagnosta ma wątpliwości dotyczące interpretacji uzyskanych wyników.

"Metoda ta sama, ale różnie może przebiegać w zależności od posiadanego wyposażenia" - wyjaśniła.

Przypomniała, że w Polsce pracuje 16,7 tys. diagnostów laboratoryjnych. (PAP)

https://naukawpolsce.pap.pl/aktualnosci/news,81358,prezes-krdl-testy-serologiczne-na-covid-19-mniej-wiarygodne-moga-rodzic

Internauci mogą wziąć udział w ankiecie o życiu codziennym w czasie pandemii
24.03.2020
https://naukawpolsce.pap.pl/aktualnosci/news%2C81368%2Cinternauci-moga-wziac-udzial-w-ankiecie-o-zyciu-codziennym-w-czasie-pandemii

Resort nauki o problemach w spłacie kredytu studenckiego: można go odroczyć lub zmniejszyć ratę
24.03.2020
https://naukawpolsce.pap.pl/aktualnosci/news%2C81378%2Cresort-nauki-o-problemach-w-splacie-kredytu-studenckiego-mozna-go-odroczyc

5 mln zł od resortu nauki na urządzenie do wentylacji 2 pacjentów jednym respiratorem
24.03.2020


Urządzenie Ventil. Źródło IBIB PAN

Resort nauki przeznaczył 5 mln zł na wyprodukowanie 100 urządzeń Ventil. To polski wynalazek, który umożliwi wentylację dwóch pacjentów za pomocą jednego respiratora.

"Sieć badawcza Łukasiewicz i Instytut Biocybernetyki i Inżynierii Biomedycznej PAN pracują nad produkcją urządzenia umożliwiającego wentylację dwóch pacjentów przy użyciu jednego respiratora. Pozwoli to na optymalne wykorzystanie sprzętu medycznego w leczeniu koronawirusa. Ministerstwo nauki przekazało na ten unikalny w skali świata projekt 5 milionów złotych” - poinformował we wtorek minister nauki Jarosław Gowin. Film, na którym to deklaruje, ukazał się na mediach społecznościowych resortu nauki.

Kierownik projektu prof. Marek Darowski z IBIB PAN poinformował, że w sytuacji pandemii koronawirusa na całym świecie brakuje respiratorów.

Tymczasem - jak podsumował dr inż. Krzysztof Zieliński z IBIB PAN - urządzenie Ventil pozwala za pomocą jednego respiratora wentylować niezależnie albo dwa płuca jednego pacjenta, albo dwóch pacjentów jednocześnie.

Dyrektor IBIB PAN prof. Adam Liebert podsumował, że badacze zwrócili się do ministra nauki, aby sfinansował małoseryjną produkcję urządzenia Ventil. “Ta propozycja spotkała się z bardzo szybką decyzją pana ministra, otrzymaliśmy kwotę 5 mln zł na dofinansowanie działań zmierzających do wyprodukowania stu sztuk” - podsumował.

Z kolei prof. Marek Darowski dodał, że na to urządzenie jest patent zarówno w kraju, jak i za granicą.

“Byłoby dobrze, gdyby w każdej klinice do każdego respiratora takie urządzenie się pojawiło. Tak, żeby lekarze w sytuacji dramatycznego wyboru, mieli możliwość podjęcia procesu mechanicznej wentylacji dwóch pacjentów zamiast jednego” - podsumował prof. Liebert.

PAP - Nauka w Polsce
https://naukawpolsce.pap.pl/aktualnosci/news%2C81379%2C5-mln-zl-od-resortu-nauki-na-urzadzenie-do-wentylacji-2-pacjentow-jednym

Ekspert: choroby nerek i dializoterapia wymagają większej izolacji chorych
24.03.2020

Pacjenci z przewlekłą niewydolnością nerek oraz będący w trakcie dializoterapii z powodu epidemii wymagają większej izolacji oraz odosobnienia - ostrzega konsultant krajowy w dziedzinie nefrologii prof. Ryszard Gellert. Podkreśla, że chory z podejrzeniem COVID-19 w ogóle nie powinien wchodzić do stacji dializ.

Epidemia wywołana przez koronawirusa SARS-CoV-2 wymaga szczególnej ochrony niektórych pacjentów cierpiących na choroby przewlekłe. Konsultant krajowy w dziedzinie nefrologii prof. Ryszard Gellert tłumaczy, że do tej grupy należą osoby z przewlekłą niewydolnością nerek oraz będący w trakcie dializoterapii.

Epidemia koronawirusa - ostrzega – to wręcz stan wyjątkowy dla wszystkich, w tym również dla przewlekle chorych pacjentów ze zdiagnozowaną chorobą nerek. Wykazują oni obniżoną odporność i często cierpią na takie choroby, jak nadciśnienie tętnicze czy cukrzyca. Oprócz tego nierzadko są w zaawansowanym wieku i znajdują się w grupie podwyższonego ryzyka zarażenia się wirusem SARS-CoV-2.

Problem ten dotyczy ponad 185 tys. chorych ze schorzeniami nerek niedializowanych oraz 29 tys. pacjentów będących w trakcie leczenia nerkozastępczego.

Prof. Ryszard Gellert podkreśla w wydanych zaleceniach, że bardzo ważna jest szczególna opieka nad pacjentem dializowanym. Potrzebna jest przede wszystkim pomoc w codziennych czynnościach, takich jak zakupy, zaopatrzenie w leki i załatwianie spraw urzędowych. Chodzi o to, by ograniczyć kontakt z otoczeniem jedynie do niezbędnych wizyt w stacjach dializ, w których należy zadbać o szczególne środki bezpieczeństwa.

W przypadku wystąpienia wysokiej gorączki pacjent powinien telefonicznie kontaktować się ze stacją dializ w celu poinformowania o zaistniałej sytuacji. Następnie po 4 godzinach należy odbyć kolejną konsultację lekarską - również telefoniczną. Wówczas lekarz podejmie dalszą odpowiednią decyzję. Sama gorączka bez wystąpienia innych objawów nie świadczy o wystąpieniu zakażenia koronawirusem. Zdaniem eksperta w stanach zagrożenia życia pacjent nie może czekać na kolejną dializę.

Jak informuje prof. Gellert, każdy pacjent dializowany, który ma utrzymującą się temperaturę ciała ponad 38 stopni Celsjusza, kaszel, duszności, powinien po rozmowie telefonicznej ze stacją dializ udać się do szpitala zakaźnego, transportem własnym lub sanitarnym. Tam otrzyma odpowiednią pomoc, łącznie z dializoterapią na czas zakażenia.

„Z racji zagrożenia epidemiologicznego, pacjent z podejrzeniem COVID-19, w ogóle nie powinien wchodzić do stacji dializ. Przypadkiem powinna zająć się Powiatowa Stacja Sanitarno-Epidemiologiczna – w razie gdyby nie mogła, wówczas Wojewódzka Stacja Sanitarno-Epidemiologiczna albo wojewoda” – podkreśla prof. Ryszard Gellert.

Według konsultanta krajowego stacje dializ są dobrze zabezpieczone. Jednak coraz większy niepokój wśród samego personelu tych ośrodków budzi zmniejszająca się liczba środków ochrony indywidualnej, co stanowi zagrożenie nie tylko dla pacjentów z podejrzeniem koronawirusa, ale i dla innych.

Ze względu na zabiegi wykonywane w krążeniu pozaustrojowym i konieczność zapewnienia aseptycznych warunków w stacjach dializ, prof. Ryszard Gellert zwrócił się do ministra zdrowia z prośbą o umożliwienie zakupu odpowiednich ilości środków z Agencji Rezerw Materiałowych z przeznaczeniem dla wszystkich stacji dializ, aby personel mógł odpowiednio zabezpieczać siebie i pacjentów podczas zabiegów. (PAP)

https://naukawpolsce.pap.pl/aktualnosci/news%2C81376%2Cekspert-choroby-nerek-i-dializoterapia-wymagaja-wiekszej-izolacji-chorych
« Ostatnia zmiana: Lipiec 25, 2020, 02:13 wysłana przez Orionid »

Polskie Forum Astronautyczne

Odp: SARS-CoV-2 (Covid-19)
« Odpowiedź #33 dnia: Marzec 17, 2020, 03:55 »

Online Orionid

  • Moderator
  • *****
  • Wiadomości: 14365
  • Very easy - Harrison Schmitt
Odp: SARS-CoV-2 (Covid-19)
« Odpowiedź #34 dnia: Marzec 17, 2020, 03:55 »
Kryminologiczny wydźwięk pandemii
25.03.2020 autorka: Diana Dajnowicz-Piesiecka, Wydział Prawa Uniwersytetu w Białymstoku, Stowarzyszenie Rzecznicy Nauki

Fałszywe zbiórki pieniędzy, wyłudzanie danych, nielegalna sprzedaż produktów, którym przypisywane są właściwości lecznicze, wreszcie nieprzestrzeganie kwarantanny czy internetowy hejt - skutki pandemii koronawirusa już teraz obserwujemy w zmieniającej się strukturze popełnianych przestępstw, zaś w przyszłości prawdopodobnie będzie ona również przyczyną zmian w rozmiarach przestępczości.

Pandemia koronawirusa wpływa na każdą płaszczyznę funkcjonowania państwa i społeczeństwa, w tym także na obraz przestępczości w Polsce i na świecie.

W latach 2009-2011 m.in. w Polsce notowano wzrost przestępczości, który był wynikiem globalnego kryzysu gospodarczego z lat 2007-2009. Biorąc pod uwagę niektóre prognozy, wskazujące, że pandemia koronawirusa może spowodować dotkliwsze załamanie gospodarki światowej niż kryzys sprzed ponad 10 lat, możemy spodziewać się również wzrostu liczby przestępstw i pojawienia się całkiem nowych form przestępczości wyrosłych z zagrożenia epidemicznego.

Współczesne społeczeństwa przystąpiły właśnie do trudnego egzaminu z radzenia sobie z pandemią i towarzyszącymi jej zjawiskami. Część ludzi traktuje ten czas zadaniowo – jako okazję i wyzwanie do zmierzenia własnych sił z zagrożeniem o globalnym zasięgu. Niestety są i tacy, którzy obecne niepokoje społeczne i piętrzące się trudności w zarządzaniu państwem uznają za doskonałą sposobność do osiągania własnych celów i podejmowania aktywności o niekoniecznie legalnym charakterze. Zamieszanie wywołane rozprzestrzeniającym się wirusem powoduje przekierowanie uwagi na ten konkretny problem, tworząc okoliczności sprzyjające zachowaniom kryminalnym. O przestępstwach popełnianych w związku z koronawirusem dowiadujemy się codziennie z przekazów medialnych, zaś niektórzy z nas doświadczają ich we własnym życiu, stając się ofiarą lub bezpośrednim świadkiem takich zdarzeń.

Koronawirusowe zagrożenia w internecie

Obecna sytuacja dostarcza nowych okoliczności popełniania przestępstw w internecie. Jednym z nich jest phishing polegający na zdobywaniu danych dostępu do usług bankowości internetowej lub danych kart płatniczych. Sprawcy tego przestępstwa najczęściej tworzą i rozsyłają e-maile lub smsy rzekomo pochodzące z banku, którego jesteśmy klientami. W kontekście koronawirusa przestępstwo to w ostatnich dniach przybierało formę wiadomości sms o treści: "Informujemy, iż zgodnie ze spec ustawą dotyczącą koronawirusa Państwa środki na rachunku zostają przekazane do rezerw krajowych NBP. Zaloguj się aby zatrzymać 1000 PLN". Wiadomość zawierała prośbę o kliknięcie w zamieszczony w niej link prowadzący na stronę internetową łudząco podobną do strony naszego banku. Próba zalogowania się na konto albo wpisanie kodów autoryzujących transakcję dostarczały przestępcy dane dostępu do bankowości internetowej, umożliwiając mu tym samym swobodne użycie zgromadzonych tam środków.

W internecie organizowane są inicjatywy na rzecz pomocy polskiej służbie zdrowia i innym potrzebującym, w tym zbiórki pieniędzy na doposażenie oddziałów zakaźnych w sprzęt do walki z koronawirusem bądź na zakup materiału i uszycie maseczek ochronnych. Działania te świetnie pokazują umiejętność społeczeństwa do jednoczenia się w chwilach kryzysu. Z drugiej strony stanowią kolejną przestrzeń dla działalności przestępczej oszustów, którzy podrabiają strony internetowe na wzór legalnie działających portali zajmujących się zbieraniem pieniędzy na cele istotne społecznie. To kolejna forma podstępnego zdobywania danych dostępu do kont bankowych. Darczyńcy, którzy trafiają na fałszywą stronę „zrzutki” i fałszywą stronę pośrednika płatności internetowych, chcąc przekazać swoje pieniądze na określony cel, dostarczają przestępcom swoje loginy, hasła i kody autoryzacyjne.

Próby wyłudzenia danych podejmowane były również poprzez podszywanie się przestępców pod Ministerstwo Zdrowia i wysyłanie wiadomości w brzmieniu: Ministerstwo Zdrowia: "Dla każdego obywatela przysługuje wsparcie żywieniowe w związku z epidemią Koronawirusa". Tu podawano też link, pod którym można było się na to rzekome wsparcie zapisać. Wiadomości te miały na celu doprowadzenie ich adresata do ujawnienia swoich danych personalnych, które mogłyby zostać wykorzystane np. do zaciągnięcia zobowiązań finansowych.

Pandemia spowodowała także rozkwit nielegalnej sprzedaży produktów, którym przypisywane są właściwości lecznicze. Przestępcy, wykorzystując niepokoje społeczne spowodowane rosnącą skalą zakażeń wirusem, zamieszczają w przestrzeni internetowej oferty sprzedaży past do zębów, suplementów diety, kremów i innych produktów, które reklamują jako środki leczące koronawirusa. Oferty sprzedaży obejmują także takie przedmioty jak talizmany lub amulety, które mają pełnić funkcję ochronną przed zarażeniem. Jest to oczywiste oszukiwanie ludzi opierające się na wykorzystaniu ich całkowicie naturalnej potrzeby ochrony zdrowia swojego i swoich bliskich.

Nieprzestrzeganie zasad kwarantanny

Kodeks karny wymienia m.in. takie przestępstwa, których popełnienie możliwe jest jedynie w określonych okolicznościach. Takie okoliczności stanowić może np. panująca pandemia koronawirusa, która wymaga od społeczeństwa stosowania się do warunków kwarantanny. Złamanie zasad kwarantanny może doprowadzić do zarażenia wirusem innych osób. Takie zachowanie jest nie tylko nieodpowiedzialne, lecz przede wszystkim stanowi przestępstwo, za które grozi kara grzywny, ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do roku. Zgodnie ze statystykami kryminalnymi, przestępstwo narażenia na zakażenie chorobą zakaźną dotychczas miało epizodyczny charakter ponieważ policja stwierdzała co roku zaledwie od kilku do kilkunastu jego przypadków. Można jednak przypuszczać, że rozmiary przestępczości tego rodzaju wzrosną. Stanie się tak ze względu na nagłaśniane sytuacje niestosowania się osób potencjalnie zakażonych koronawirusem do zasad kwarantanny domowej i wskutek opuszczania przez nich swoich miejsc zamieszkania, czym narażają one innych ludzi na zarażenie się.

Przestępstwa z nienawiści

Poważnym problemem jest również wpływ koronawirusa na przestępczość motywowaną nienawiścią. Na przestępczość tego rodzaju składają się czyny kryminalne motywowane uprzedzeniami i opartą na nich nienawiścią, których ofiary są wybierane ze względu na określone cechy np. rasę, narodowość, pochodzenie etniczne, religię, płeć, orientację seksualną bądź inne wyróżniające tę osobę właściwości. Wskazuje się, że pierwszy przypadek infekcji COVID-19 stwierdzono pod koniec 2019 r. w Chinach. Informacja ta przeniknęła do powszechnego obiegu, a jednocześnie narasta wokół niej wiele krzywdzących uproszczeń lub po prostu nieprawdziwych informacji, jak np. taka, że źródłem wirusa są wszystkie osoby chińskiego pochodzenia. Pokłosiem tego były napastliwe wypowiedzi pod adresem studentów z Chin, którzy gościli na jednej z trójmiejskich uczelni. W Wielkiej Brytanii doprowadziło to także do fizycznych napaści na Azjatów od wielu lat zamieszkujących w tym kraju.

Ataki kierowane są nie tylko ze względu na pochodzenie ofiary. W ostatnim czasie w przestrzeni internetowej, prócz doniesień o tym, że ktoś zachorował albo złamał zasady kwarantanny, pojawia się także masowy, niekontrolowany hejt wobec chorych lub osób objętych izolacją. Internauci wypisują pod ich adresem napastliwe i nienawistne komentarze lub wiadomości.

Koronawirus oddziałuje i jeszcze długo będzie oddziaływał na obraz przestępczości w Polsce i na świecie. Wpływ pandemii na kształt przestępczości i globalnego bezpieczeństwa będzie istotnym przedmiotem badań kryminologicznych. Jednak należy powiedzieć sobie wprost, że aktualny stan wiedzy w tym zakresie jest skromny i ma charakter głównie sygnalizujący, iż pandemia ta rodzi reperkusje także w obszarze zachowań kryminalnych. Obecnie głównym źródłem informacji w tym zakresie są przede wszystkim środki masowego przekazu. Policyjne i sądowe dane statystyczne, chociaż są podstawowym źródłem wiedzy o przestępczości, cechują się długotrwałością ich zbierania, weryfikowania i publikowania. Dlatego na razie statystyki kryminalne nie dostarczają wiedzy na temat tego zjawiska, a rolę informacyjną, z uwagi na szybkość reakcji, pełnią przede wszystkim media. Ich publikacje będą więc w przyszłości doskonałym punktem wyjścia dla badań nad kryminologicznymi aspektami koronawirusa.

https://naukawpolsce.pap.pl/aktualnosci/news%2C81370%2Ckryminologiczny-wydzwiek-pandemii.html

Raport: wobec zagrożenia koronawirusem 40 proc. studentów modli się
25.03.2020 autor: Beata Kołodziej

Wobec zagrożenia pandemią ponad 80 proc. studentów szuka pozytywów, a ok. 40 proc. modli się – wynika z raportu przygotowanego przez dra hab. Piotra Długosza z Uniwersytetu Pedagogicznego w Krakowie. Naukowiec nie wyklucza, że kształtuje się nowe „pokolenie koronawirusa”.

Raport powstał na podstawie 3167 ankiet, wypełnionych online przez studentów Uniwersytetu Pedagogicznego (UP) w Krakowie. Badania trwały od 18 do 21 marca. Obecnie podobne badanie Uniwersytet Pedagogiczny prowadzi - wspólnie z magistratem - wśród uczniów krakowskich szkół ponadpodstawowych. Jego wyniki będą znane po świętach wielkanocnych.

„Młodzież wydaje się ciekawym przypadkiem do badań, gdyż nigdy w swoim życiu nie doświadczyła żadnych społecznych katastrof. Jest to pokolenie, które nie zna ograniczeń z czasów stanu wojennego czy katastrofy w Czarnobylu” – ocenił autor tych badań, dr hab. Piotr Długosz, wicedyrektor Instytutu Filozofii i Socjologii Uniwersytetu Pedagogicznego w Krakowie.

Według niego obecna sytuacja może zbliżyć do siebie różne pokolenia, czego przejawem jest choćby fakt, że młodzież przebywa ze swoimi rodzinami i włącza się w pomoc seniorom (ok. jedna trzecia ankietowanych deklaruje, że pomaga seniorom w codziennym życiu, aby zabezpieczyć ich przed zarażeniem).

Zdaniem profesora UP możliwe jest, że kształtuje się "nowe pokolenie" - "pokolenie koronawirusa", czyli grupa, której przeżycia i postawy zostaną ukształtowane przez jego pandemię. Na razie jednak nie wiadomo, jak będzie się rozwijać ta sytuacja – zwrócił uwagę naukowiec. Dodał, że odosobnienie trwa na razie niedługo, dlatego nie można jeszcze mówić o nasilonych symptomach stresu, wynikających z izolacji społecznej.

Raport przygotowany przez dra hab. Piotra Długosza pokazuje, że studenci są zadowoleni z życia i dobrze sobie radzą w obliczu zagrożenia pandemią. Starają się normalnie funkcjonować. Traktują ten czas jako okres domowego odpoczynku i możliwości zrelaksowania się.

W obliczu zagrożenia pandemią ponad 80 proc. żaków szuka pozytywów, koncentruje się na dobrych stronach swojego życia, ok. 40 proc. modli się do Boga – im większy strach, tym częstsze modlitwy. 38 proc. szuka porady i pomocy u innych.

Respondenci sporo czasu spędzają w internecie – średnio od minimum dwóch do ponad ośmiu godzin dziennie. Wykorzystują go głównie do podtrzymywania życia towarzyskiego, rozrywki i własnej edukacji. Czas przebywania w miejscu zamieszkania przeznaczają też na czytanie książek, słuchanie muzyki i oglądanie filmów.

Prawie trzy czwarte badanych uważa, że koronawirus jest poważnym zagrożeniem dla zdrowia i życia Polaków, jednak studenci w mniejszym stopniu boją się o własne życie. Tylko jedna trzecia ankietowanych stwierdziła, że wirus może być groźny dla nich samych. Żacy uważają, że mają ok. 40 proc. szans na zakażenie się koronawirusem. 88 proc. stara się robić wszystko, by się zabezpieczyć przed chorobą.

Badani pozytywnie oceniają działania rządu i odpowiednich służb w walce z pandemią, a zalecane środki ostrożności uznają za skuteczne. Jedynie noszenie maseczek i rękawiczek ochronnych uznają za mniej przydatne. Ich sprzeciw budzi potencjalny zakaz ruchu samochodów w miastach oraz izolacja miast i wsi, jak też zamknięcie sklepów i punktów usługowych.

Młodzi częściowo manifestują symptomy stresu psychologicznego w postaci odczuwanego napięcia, obniżonego nastroju, podenerwowania, ogólnej apatii i bólów głowy.

Prowadzone analizy pokazują, że krakowscy studenci są zainteresowani pandemią koronawirusa. Na bieżąco śledzą informacje o liczbie zarażonych i zmarłych.

W 2019 r. na ponad 20 krakowskich uczelniach wyższych studiowało ok. 151 tys. osób (ok. 10 proc. populacji mieszkańców miasta). Na Uniwersytecie Pedagogicznym im. Komisji Edukacji Narodowej w Krakowie studiuje ponad 12,5 tys. osób, to jedna z największych uczelni w mieście.

W Polsce pierwszy przypadek koronawirusa (pacjent „zero”) odnotowano 4 marca w Zielonej Górze u pacjenta, którzy przyjechał z Niemiec i tam się prawdopodobnie zaraził chorobą. Pacjent „zero” jest już zdrowy, opuścił szpital.

Z badań realizowanych wśród studentów zagranicznych wynika, że mogą oni gorzej znosić sytuacje odosobnia z dala od swoich rodzin. Stres w ich przypadku - według naukowca z UP - może być większy. Te badania są w trakcie. (PAP)

https://naukawpolsce.pap.pl/aktualnosci/news,81367,raport-wobec-zagrozenia-koronawirusem-40-proc-studentow-modli-sie.html

Rektor Uniwersytetu Medycznego we Wrocławiu: ograniczenie przemieszczania się to dobra decyzja
25.03.2020
https://naukawpolsce.pap.pl/aktualnosci/news%2C81382%2Crektor-uniwersytetu-medycznego-we-wroclawiu-ograniczenie-przemieszczania-sie

MNiSW: Walka uczelni z COVID-19 może być zwolniona ze stosowania przepisów o zamówieniach publicznych
25.03.2020
https://naukawpolsce.pap.pl/aktualnosci/news%2C81386%2Cmnisw-walka-uczelni-z-covid-19-moze-byc-zwolniona-ze-stosowania-przepisow-o

Na gov.pl/koronawirus odpowiedzi na pytania, co wolno zgodnie z nowymi zasadami bezpieczeństwa
25.03.2020
https://naukawpolsce.pap.pl/aktualnosci/news%2C81387%2Cna-govplkoronawirus-odpowiedzi-na-pytania-co-wolno-zgodnie-z-nowymi-zasadami

Wirtualny asystent odpowie na pytania w sprawie koronawirusa
25.03.2020 Autor: Katarzyna Lechowicz-Dyl

Ministerstwo Zdrowia we współpracy z IBM Polska uruchomiło wirtualnego asystenta. Jest dostępny w serwisie pacjent.gov.pl i umożliwia szybkie uzyskanie online odpowiedzi na najczęściej zadawane pytania.

Asystent rozwieje wątpliwości dotyczące m.in. zakażenia, objawów, kwarantanny, leczenia, zasad przemieszczania się, postępowania w razie zachorowania lub podejrzenia choroby, pracy czy wprowadzonych w związku z epidemią aktów prawnych.

Wirtualny asystent został uruchomiony w serwisie pacjent.gov.pl i – jak akcentuje resort – jest codziennie zasilany nowymi informacjami autoryzowanymi przez rządowe instytucje: Ministerstwo Zdrowia, Główny Inspektorat Sanitarny i Narodowy Fundusz Zdrowia tak, by mógł odpowiadać na pytania zadawane przez internautów.

Resort wyjaśnia, że wirtualny asystent, oparty jest na technologii IBM Watson Assistant, czyli na algorytmie, który korzysta z technik machine learning, sieci neuronowych oraz baz referencyjnych, działa w chmurze publicznej.

Został stworzony w Departamencie Rozwoju Systemu e-zdrowie Centrum Systemów Informacyjnych Ochrony Zdrowia (CSIOZ) we współpracy z IBM Polska. MZ podaje, że powstał on w zaledwie kilka dni, jest stale zasilany nową wiedzą po to, aby przez cały czas rozwijał się o nowe tematy i uczył odpowiadać na pytania.

Jeśli system nie znajdzie właściwej odpowiedzi, przekieruje do kontaktu z odpowiednimi instytucjami, np. z Telefoniczną Informacją Pacjenta, obsługiwaną przez NFZ, do właściwej sekcji serwisu www.pacjent.gov.pl czy do serwisu rządowego www.gov.pl/koronawirus.

"Wirtualny asystent jest odpowiedzią na stale rosnącą liczbę zapytań dotyczących koronawirusa. Dzięki temu, że jest on dostępny online, udziela odpowiedzi w zaledwie kilka sekund o każdej porze dnia i nocy. Do tego jest bardzo intuicyjny w użytkowaniu i każdy z nas z łatwością z niego skorzysta" – zauważa odpowiedzialny w resorcie za informatyzacje wiceminister zdrowia Janusz Cieszyński.

Wiceminister zaznacza, że rekordowo szybkie uruchomienie wirtualnego asystenta nie byłoby możliwe bez zaangażowania wielu osób i instytucji.

"Szczególnie budująca jest postawa firm komercyjnych, w tym IBM Polska, której pracownicy wraz z Zespołem Komunikacji Systemu e-zdrowie CSIOZ pracowali bez wytchnienia nad tym rozwiązaniem. To pierwsze wdrożenie tego typu narzędzia w publicznym systemie ochrony zdrowia. Zachęcam do jego przetestowania" – mówi Cieszyńki.

Dyrektor generalny z IBM Polska Jarosław Szymczuk dodaje, że wirtualny asystent został zaprojektowany z myślą o wspieraniu w tym trudnym czasie tych wszystkich osób w Polsce, które potrzebują uzyskać porad i odpowiedzi.

"Rozwiązanie to działa w chmurze publicznej IBM, dlatego tak szybko można było je zaimplementować" – mówi Szymczuk.

Rozwiązanie działa na najpopularniejszych przeglądarkach: Mozilla Firefox, Chrome, Microsoft Edge, Internet Explorer, Safari. Można z niego korzystać także na urządzeniach mobilnych. Obecnie obsługuje ono kilka tysięcy pytań dziennie.

MZ zachęca, by korzystać ze wszystkich dostępnych w Polsce rozwiązań e-zdrowia, w szczególności z e-recepty i z e-skierowania oraz z teleporad lekarskich, które można uzyskać bez konieczności wychodzenia z domu. (PAP)

https://naukawpolsce.pap.pl/aktualnosci/news%2C81395%2Cwirtualny-asystent-odpowie-na-pytania-w-sprawie-koronawirusa.html

Warszawa/ U studentki WAT potwierdzono zakażenie koronawirusem
25.03.2020 Autorka: Agnieszka Ziemska

U studentki Wojskowej Akademii Technicznej w Warszawie potwierdzono zakażenie koronawirusem – poinformowała w środę uczelnia. Kwarantannę w akademiku, w którym była zakwaterowana chora, przedłużono do 5 kwietnia. Przebywa w nim 365 podchorążych i żołnierzy.

Jak podano w komunikacie umieszczonym na stronie WAT, studentka jest hospitalizowana i czuje się dobrze.

Rzeczniczka WAT Ewa Jankiewicz w poniedziałek informowała PAP, że studentka, mając objawy grypopodobne, zadzwoniła do Wojskowego Ośrodka Medycyny Prewencyjnej i został z nią przeprowadzony wywiad telefoniczny. Z podejrzeniem zakażenia kobieta trafiła do szpitala.

Jak zaznaczała Jankiewicz, z wywiadu wynikało, że studentka nie miała kontaktów z osobą zakażoną. Wykluczony został także jej pobyt za granicą. Mimo to – jak podała WAT w środę – potwierdzono u niej COVID-19.

Kwarantannę w Akademiku Wojskowym nr 3, w którym przebywa 361 podchorążych i czterech żołnierzy, wprowadzono w niedzielę, już kiedy zaistniało podejrzenie wystąpienia choroby. W związku z potwierdzeniem zakażenia, kwarantannę przedłużono do 5 kwietnia.

"Zgodnie z zaleceniami Wojskowego Inspektoratu Sanitarnego podchorążowie przebywają w swoich pokojach i nie mogą ich opuszczać do odwołania. Przestrzegane są wszystkie zalecane środki ostrożności i bezpieczeństwa. Posiłki dostarczane są zgodnie z obowiązującymi procedurami. Uczelnia zabezpiecza podchorążym wszelkie rzeczy niezbędne do normalnego funkcjonowania i kształcenia zdalnego oraz materiały pozwalające na wypełnienie czasu wolnego" – poinformowała uczelnia.

WAT pozostaje pod nadzorem medyczno-sanitarnym WOMP w Modlinie.(PAP)

https://naukawpolsce.pap.pl/aktualnosci/news%2C81400%2Cwarszawa-u-studentki-wat-potwierdzono-zakazenie-koronawirusem.html

MNiSW: uczelniane gremia muszą pracować tak, by ich członkowie nie spotykali się bezpośrednio
25.03.2020
https://naukawpolsce.pap.pl/aktualnosci/news%2C81399%2Cmnisw-uczelniane-gremia-musza-pracowac-tak-ich-czlonkowie-nie-spotykali-sie
« Ostatnia zmiana: Lipiec 25, 2020, 02:47 wysłana przez Orionid »

Online Orionid

  • Moderator
  • *****
  • Wiadomości: 14365
  • Very easy - Harrison Schmitt
Odp: SARS-CoV-2 (Covid-19)
« Odpowiedź #35 dnia: Marzec 17, 2020, 03:55 »
Pandemia i polityka
Edwin Bendyk 16.03.2020 poniedziałek

We Francji mimo pandemii w niedzielę odbyła się pierwsza tura wyborów lokalnych. Rekordowo niska frekwencja osłabia legitymację elekcji, ponadto nie wiadomo, czy druga tura nie zostanie przesunięta. To ważna lekcja przed wyborami prezydenckimi w Polsce.

Wybory zaplanowane na maj powinny odbyć się w innym terminie. Problem w tym, że klucz do decyzji leży w rękach tych, którym na razie wydaje się, że na utrzymaniu dotychczasowego terminu mogą tylko zyskać.

Prowadzenie kampanii w warunkach zagrożenia epidemicznego jest praktycznie niemożliwe, chyba że jest się urzędującym prezydentem, który dopiero co podpisał czek na 1,95 mld zł dla rządowej telewizji.


Granice władzy

Stan zagrożenia epidemicznego jest de facto stanem nadzwyczajnym i gdyby tak został nazwany, wybory byłyby odwołane mocą prawa. Andrzej Duda i PiS nie powinni jednak zbytnio cieszyć się ze swojej chytrości, bo kryzys rozwija się po swojemu i jeszcze nie raz będzie zaskakiwać.

Na razie obóz rządzący zyskuje, bo atmosfera stanu wyjątkowego i zarządzanie poprzez środki nadzwyczajne: zamykanie, odwoływanie, pouczanie, pokazywanie się w militarnej estetyce – potwierdza wizerunek władzy, co to imposybilizmu nie uznaje i dyscyplinuje nawet koronawirusa.

Oby tylko koronawirus się nie zbiesił i nie pokazał, że jego pandemia ma swoją niepodporządkowaną kampanii logikę. Oby pandemia wygasła jak najszybciej. Z każdym dniem ujawniać się będą wszystkie słabości tej władzy wynikające z niezdolności do zarządzania złożoną materią społeczną.


Proza życia

Ludzie kultury pozbawieni pracy i zarobków pukać będą coraz natarczywej do ministra Glińskiego, by coś zrobił. Dotychczas rozpoczynał budowy wielu mniej lub bardziej potrzebnych instytucji i muzeów, które – jak choćby Instytut Dmowskiego i Paderewskiego – mają konkretne budżety, które blokują publiczne środki.

Entuzjazm dla e-learningu jako narzędzia ratującego szkołę przed pandemią szybko ujawni wszystkie braki szkoły i jej rządowych zarządców, którzy zmarnotrawili gigantyczne środki na bezsensowną pseudoreformę, nie podejmując żadnego z podstawowych wyzwań.

Nad tym wszystkim wisi widmo kryzysu gospodarczego, który na razie ujawnia się w wymiarze osobistym tych wszystkich, którzy stracili źródła dochodów: pracowników i przedsiębiorców.


Lekcja z Francji

Ryzyko, jakie niesie majstrowanie przy polityce w kontekście pandemii, dobrze pokazuje Francja. Emmanuel Macron w dobrej wierze utrzymał termin wyborów, zaplanowanych przecież już bardzo dawno. Pierwsza tura odbyła się przy rekordowo niskiej jak na Francję frekwencji.

Co gorsza nie wiadomo, czy odbędzie się zaplanowana na 22 marca druga tura, bo pandemia rozszerza się, a wraz z nią środki bezpieczeństwa. Dobra intencja, by nie gasić republikańskiego ducha, zaczyna przekształcać się w poważny kryzys polityczny.


Nikt nie wygra

Nie majstrujmy więc, tylko oddzielmy politykę, na ile można, od walki z kryzysem. Nikt na nim nie wygra, chyba że na końcu ugrupowania najbardziej skrajne, zbijające kapitał na gniewie i frustracji. To jednak będzie oznaczać, że przegraliśmy wszyscy.
https://antymatrix.blog.polityka.pl/2020/03/16/pandemia-i-polityka/?nocheck=1

===============
Marzec 17, 2020, 03:55

Koronawirus: czy Polska to dziki kraj?
Jan Hartman 6.03.2020 piątek

Wygląda na to, że z powodu dmuchania na zimne nie odbędzie się wiele ważnych imprez. Być może nawet tegoroczny konkurs chopinowski nie dojdzie do skutku (choć na razie to tylko zły sen, a nie realny problem). Wstrzymano sprzedaż biletów na eliminacje, które może odbędą się dopiero we wrześniu! Cóż, wkrótce się przekonamy, czy nasz kraj i nasze społeczeństwo zdolne są utrzymać na wodzy bezrozumne stadne emocje, czy też może zwycięży zbiorowy rozsądek w miarę wykształconych i światłych obywateli.

Najwięcej zależy od władzy. Jednakże w jej interesie jest ni mniej, ni więcej, tylko pobudzać panikę przez nachalne powtarzanie uspokajających komunikatów: „nie ma powodu do paniki”! Dzięki temu władza wywołuje efekt społecznej mobilizacji i zyskuje na popularności. Z koronawirusem Dudzie łatwiej będzie wygrać niż bez niego.

Nie mam więc dobrych przeczuć. Możliwe, że czeka nas farsa „reżimu zarazy”, epidemiologiczne małe „stany wojenne” (nie bez kozery przepycha się opresyjną ustawę dającą władzom nadzwyczajne uprawnienia pod pretekstem walki z zagrożeniem epidemicznym), a także wielkie marnotrawstwo środków.

Tymczasem skutki stosowania nieproporcjonalnych sanitarnych środków zabezpieczających mogą być fatalne – także dla życia ludzkiego. Wystarczy zablokować kilka łóżek szpitalnych za dużo, a już ktoś będzie musiał za to zapłacić brakiem dostępu do świadczeń medycznych i – być może – życiem. Gdy słyszę, jak wysoki urzędnik mówi, że „w obliczu zagrożenia społeczeństwo powinno stanąć przy panu prezydencie”, to ciarki mi idą po plecach. Nie róbcie z polityki zdrowotnej, a zwłaszcza z polityki bezpieczeństwa epidemicznego, paliwa partyjno-wyborczego!

Zdrowie nie może być zabawką w rękach polityków. Czy pamiętacie, jaki był koszt napaści słownej Zbigniewa Ziobry na wybitnego chirurga przeszczepiającego serca? W wyniku tej pokazówki liczba przeszczepów serca w kolejnych latach spadła o ponad sto. Mam tłumaczyć, co to oznacza? Zabawa w dowolne, nieoparte na podstawach naukowych przesuwanie środków finansowych i organizacyjnych „w kierunku koronawirusa” kosztem innych, niezidentyfikowanych nawet grup pacjentów, ot tak, na zasadzie „politycznych warcabów” – to igranie z ludzkim życiem.

Jako bioetyk apeluję do Kaczyńskiego i jego ludzi: nie grajcie koronawirusem, bo może to kosztować życie wielu ludzi. Słuchajcie lekarzy „zakaźników”, epidemiologów, specjalistów w zakresie zdrowia publicznego, a nie doradców PR, zausznych besserwisserów z otoczenia prezesa i własnych intuicji. Róbcie to, co trzeba, i ani trochę więcej. W tych sprawach nadgorliwość jest gorsza od faszyzmu.

Pamiętajmy o jednym – problem koronawirusa wciąż jest mniejszy niż problem grypy i zapewne taki pozostanie. A przecież ta straszna choroba, jaką jest grypa, nie wywołuje żadnego specjalnego poruszenia ani nie prowokuje do stosowania przez państwo środków nadzwyczajnych. Tymczasem powikłania pogrypowe przyczyniają się do śmierci ponad stu Polaków każdego dnia. Grypa to choroba bardzo zaraźliwa i zbierająca śmiertelne żniwo w skali masowej, mimo że ogólnie zdrowy człowiek nie musi się jej bać. Jednakże dla ludzi schorowanych, a zwłaszcza najstarszych, zakażenie wirusem grypy jest niebezpieczne.

Zakażenie koronawirusem SARS-Cov-2, prowadzące do zachorowania na chorobę o nazwie Covid-19, jest wielokrotnie bardziej niebezpieczne niż zakażenie wirusem grypy (którąś z jego odmian). Jednak ze statystycznego punktu widzenia dopóki, dopóty liczba zakażeń koronawirusem nie będzie sięgać kilkuset dziennie w skali kraju, wszystkie przedsiębrane środki bezpieczeństwa są potrzebne i wskazane głównie ze względu na ryzyko zarażenia się grypą.

Walka z koronawirusem – polegająca na tych samych zaleceniach i praktykach co walka z wirusami grypy – to długo jeszcze będzie w istocie rzeczy walka z grypą i jeśli walka ta doprowadzi do uniknięcia pewnej liczby zgonów w skali ogólnospołecznej, to będą to głównie zgony w wyniku powikłań grypy. Inaczej mówiąc: gdy rząd dzielnie zwalczać będzie koronawirusa, faktycznie ratować nas będzie przed grypą. No i dobrze. Byle odbywało się to we właściwych ramach.

A jednak powoli narasta histeria wokół koronawirusa i grożącej nam epidemii. Z głębi społecznego arche dobywają się groźne miazmaty lęku przed zmazą i pragnienie rytualnej czystości. Nasze społeczeństwo należy do najmniej zracjonalizowanych w Europie – jego archaiczne, plemienne warstwy mentalne i kulturowe pokryte są bardzo cienką warstwą racjonalizacji.

Nic dziwnego, skoro niemal wszyscy uczeni są od dziecka udziału w archaicznych obrzędach magiczno-religijnych, a edukacja korzy się przed mitem i rytuałem. Nie ma więc czemu się dziwić, że ludzie podejrzewają jedni drugich o histerię i bojąc się, że tamci wszystko wykupią, sami wszystko wykupują. Za chwilę zacznie brakować towarów, zamykane będą szkoły oraz inne instytucje i miejsca publiczne, a każdy, kto kichnie w tramwaju, będzie musiał obawiać się aresztowania w izolatce. Wystarczy kilka czy kilkanaście zgonów z powodu Covid-19 i się zacznie!

A może nie? To będzie dla nas narodowy test charakteru i poziomu rozwoju cywilizacyjnego. Czy zwycięży bezrozumna agresja i magiczny lęk, tkwiąca w nas dzikość człowieka pierwotnego, czy może umiar i zdrowy rozsądek? Czy za chwilę nastanie pompatyczny reżim, istny medyczny stan wojenny, czy może jednak nic się nie stanie?

Czy PiS wyrzuci miliardy na pokazowe działania zapobiegające epidemii, czy też wykonywać będzie to, co zalecają fachowcy i nakazują procedury wynikające z prawa Unii Europejskiej i Polski?

Z ciekawością i niepokojem czekam, co też się wydarzy. No i zaklinam los, aby nam nie zepsuł chopinowskiego święta!

https://hartman.blog.polityka.pl/2020/03/06/koronawirus-czy-polska-to-dziki-kraj/

====================
Marzec 17, 2020, 03:55

Dzięki Bogu popęd śmierci w Kościele zwycięża
16.03.2020 poniedziałek Tanaka

(...) „Na początku Bóg stworzył niebo i ziemię”. Dalszą część opuszczamy, żeby oszczędzić katolikowi męki – przyda się na później – i przechodzimy do finału: „A Bóg widział, że wszystko, co uczynił, było bardzo dobre”. Co prawda niedobre są przecinki w tym zdaniu, ale nic to – tak mówi Słowo Boże. A wiadomo, że ani przecinka zmienić nie wolno, bo to zmiana Słowa Bożego, czyli bluźnierstwo i w skutku bolesna męka w piekle.

Pan Bóg stworzył koronawirusa. Wszystko co stworzył jest doskonałe i święte. Pan Bóg miłuje w sposób absolutny i doskonały człowieka. Ma dla każdego Wspaniały Plan. Dlatego stworzył tego wirusa, żeby zabijał człowieka. Człowiek przyjmuje ten Wspaniały Plan ze skromnością i godnością; w pokorze i z radością. Nie może się wszak doczekać, żeby znaleźć się w Niebie. W czym mu wirus łatwo dopomoże – jest Boskim Posłańcem.

Jak wiadomo jednak z doświadczenia, katolik z coraz większą niechęcią przyjmuje Wspaniały Plan Boga na swoje życie. Jeszcze jakoś tak do czasu końca II wojny światowej przyjmował entuzjastycznie. Później zaczęło się robić coraz gorzej. Katolik coraz chętniej mordował dzieci poczęte, zaczął używać wyrobów przemysłu gumowego na części niesforne **, katoliczki zaś wyrobów chemii gospodarczej na podobnie niesforne części. Przyspieszyło dzieło zgody na to, że Ziemia nie jest płaska i nie tylko Kopernik miał rację ale nawet Darwin. Ostatecznie sam Karol co został papieżem figlarnie oświadczył, że „w ewolucji coś jest”, tylko nie dał rady wyjaśnić – co? Homoseksualiści już zaczęli awansować na ludzi, choć z wielkimi oporami ze strony miłującego katolika. Przecież Słowo Boże nakazuje ich potępiać i mordować. Żydzi może nie są aż tacy podli, choć przecież „zabili Chrystusa i nas prześladowali” – co dalej orzeka Słowo Boże. In vitro też już przestaje być dla wielu katolików zbrodnią, a nieustająco powtarzane twarde zakazy biskupów w sprawie seksu przedmałżeńskiego i pozamałżeńskiego są po kpiarsku traktowane przez większość katolików. Niektórzy nawet zaczęli uważać, że pies też człowiek i może nawet pójdzie do nieba. Zaś Ziemia, ta Ziemia na którą zstąpił Duch, nie może być eksploatowana jak nakazuje Bóg w Słowie, bo to szaleństwo i popęd śmierci.

I może najważniejsze: biskupi od tak zwanego zawsze tak mieli, że choć prześladowali wszelką myśl wolna i naukową, w tym brutalnie przeciwstawiali się medycynie, to z najwyższą ochotą korzystali z jej dobrodziejstw. Na naszych oczach otłuszczeni biskupi żądają by im robić bypassy, odsysać wiadra tłuszczu, naprawiać marskie wątroby, wstawiać sztuczne stawy, rozruszniki serca na baterie, wymieniać serca na cudze albo mechaniczne i bez pudła godzą się tu z nauką. Na codzienny użytek mają zaś wagony chemii. A wszystko to sprzeciwia się Bogu, bo „jest niezgodne z Naturą”. Bóg wzywa do siebie, do samego Nieba, a kler z resztą katolików krzyczy głośno: NEIN, NEIN, ZAJĘTE! * * (...)

-------------------

Cytaty: „Biblia Tysiąclecia” ze szczególną dedykajcą Świętego Ojca Świętego dla młodzieży akademickiej czyli niebieska książeczka; tokfm.pl, wyborcza.pl, oko.press.

* „Konopielka” wg Edwarda Redlińskiego, reż. Witold Leszczyński. 1982. Monolog „dziada-proroka” – Franciszka Pieczki

* * części niesforne – copyright Tomasz Beksiński – „Monty Python”

* * * NEIN, NEIN, ZAJĘTE! – Franek Dolas w „Jak rozpętałem II wojnę światową”. Reż. Tadeusz Chmielewski. 1969.
https://kowalczyk.blog.polityka.pl/2020/03/16/dzieki-bogu-poped-smierci-w-kosciele-zwycieza/

===================
Marzec 17, 2020, 03:56

Skandal z testami. Nie wszystkim lekarzom wolno do nich kierować
16 MARCA 2020 Paweł Walewski

(...) Wielu lekarzy nie ma dostępu do testów na SARS-CoV-2

Gorąca dyskusja o masowości testów niezbyt czułych i o ich mniejszym znaczeniu diagnostycznym jest więc nieco przedwczesna. Na pewno wynika w dużej mierze po prostu z niewiedzy uczestniczących w niej osób. Ale przy tej okazji – niestety! – pomijany jest dużo poważniejszy problem, z jakim obecnie mamy w Polsce do czynienia. I tu tkwi prawdziwy skandal, ponieważ większość lekarzy z oddziałów chorób wewnętrznych, pulmonologii lub intensywnej terapii nie ma dostępu do wykonywania testów molekularnych PCR (a więc zaleconych przez Ministerstwo Zdrowia i WHO) u chorych leczonych na zapalenie płuc.

W miniony weekend zwrócił na to uwagę medyczny portal „Medycyna Praktyczna”, który przeprowadził ankietę wśród 400 lekarzy zatrudnionych na wymienionych oddziałach, zadając im pytanie: „Jak w obecnej sytuacji diagnozujesz zapalenie płuc?”. Badania PCR na obecność koronawirusa SARS-CoV-2 nie wykonuje, „bo nie ma takiej możliwości”, aż 74 proc. ankietowanych! Dostęp do testów mają tyko lekarze ze szpitali zakaźnych.


Lekarze pracują bez ochrony

Specjaliści szpitali zakaźnych przeprowadzają testowanie (jak informuje resort zdrowia, w ciągu doby jest to obecnie ok. 1,5 tys. testów PCR w całym kraju; moce przerobowe wynoszą ponoć 2 tys.), ale jeśli lekarze z innych oddziałów, leczący zapalenia płuc – które przecież u najciężej chorych są najniebezpieczniejszym powikłaniem – nie będą w stanie wykluczyć przy użyciu molekularnej diagnostyki zakażenia koronawirusem, to jak mogą się przed nim odpowiednio ochronić, a potem wdrożyć właściwe postępowanie? (...)
https://www.polityka.pl/tygodnikpolityka/nauka/1947076,1,skandal-z-testami-nie-wszystkim-lekarzom-wolno-do-nich-kierowac.read?src=mt
« Ostatnia zmiana: Lipiec 25, 2020, 02:55 wysłana przez Orionid »

Online Orionid

  • Moderator
  • *****
  • Wiadomości: 14365
  • Very easy - Harrison Schmitt
Odp: SARS-CoV-2 (Covid-19)
« Odpowiedź #36 dnia: Marzec 17, 2020, 03:55 »
Wiceszef resortu nauki: śmiertelność zakażonych koronawirusem w Polsce na poziomie 2 proc.
25.03.2020 aktualizacja 26.03.2020© PAP - Nauka w Polsce, Szymon Zdziebłowski


Sekretarz stanu w Ministerstwie Nauki i Szkolnictwa Wyższego Wojciech Maksymowicz. Fot. PAP/ Marcin Obara 11.03.2020

Koronawirus powoduje obecnie w Polsce śmiertelność na poziomie 2 proc. Jego oddziaływanie na organizm jest podobne do grypy, ale podstawowa różnica polega na tym, że na koronawirusa nikt nie ma odporności. Nie ma też szczepionki, żeby tę odporność nabyć - powiedział wiceszef resortu nauki Wojciech Maksymowicz.

W ramach akcji "Posłuchaj naukowca" Ministerstwo Nauki i Szkolnictwa Wyższego chce przekazywać rzetelne informacje na temat koronawirusa i obalać związane z nim fake newsy. Do tej pory w serwisie YouTube ukazało się kilka filmów; w środę o SARS-CoV-2 mówił wiceszef resortu nauki Wojciech Maksymowicz .


https://www.youtube.com/watch?v=uhNc6-doFWw&feature=emb_title

Maksymowicz przypomniał, że koronawirus wywołuje chorobę wirusową, zakaźną. "Objawy są praktycznie takie same, jak przy zakażeniu grypą. To też jest wirus, tylko ten wirus jest trochę inny" - powiedział.

Dodał, że obecnie występujący koronawirus nie jest aż tak "złośliwy", jak bywały już inne spotykane w świecie koronawirusy SARS czy MERS. Śmiertelność związana z tymi wirusami była wyższa, niż w przypadku obecnie występującego koronawirusa.

"Mamy teraz sytuację wirusa, który w Polsce daje śmiertelność na poziomie 2 proc. Praktycznie dotyczy to osób osłabionych immunologicznie, z innymi powikłaniami, innymi chorobami, które powodują osłabienie" - zaznaczył.

"Ta śmiertelność jest trochę tylko większą, a może nawet i podobną jak ciężkie postaci grypy, ponieważ (...) nie jesteśmy w stanie jeszcze po tak krótkim czasie powiedzieć, jaki jest zasięg epidemii w zakresie oddziaływania bezobjawowego" - podkreślił.

Maksymowicz przytoczył również dane na temat zachorowań na grypę w Polsce. W styczniu było to 500 tys. osób, w jej wyniku zmarło 10 osób. Z kolei w lutym - zachorowało ponad 650 tys. osób i zmarło ponad 15 osób.

"Natomiast, oczywiście, że są pewne jeszcze nieznane konsekwencje (koronawirusa SARS-CoV-2 - PAP) i musimy obserwować tego wirusa" - powiedział. Zdaniem Maksymowicza na podstawie badań ozdrowieńców z Chin można wywnioskować, że jego oddziaływanie na organizm nie jest znacząco inne niż grypy. "Podstawowa różnica (między grypą a koronawirusem - PAP) jest taka, że nikt z nas jeszcze nie ma na niego odporności, ani nie mamy szczepionki, żeby w sztuczny sposób tę odporność nabyć" - przypomniał.

Zauważył, że jesteśmy dopiero w okresie przygotowywania zarówno naszych organizmów, jak przygotowywania całego społeczeństwa na kontakt z nowym wirusem. "Musimy ograniczać jego szerzenie się. Wtedy podołamy i zwalczymy epidemię" - zakończył.

Nowy koronawirus SARS-Cov-2 wywołuje chorobę o nazwie COVID-19. Objawia się ona najczęściej gorączką, kaszlem, dusznościami, bólami mięśni i zmęczeniem. Podejrzewa się, że do zarażenia koronawirusem, który może wywoływać groźne dla życia zapalenie płuc, doszło w Chinach pod koniec 2019 r. na targu w Wuhan, stolicy prowincji Hubei.

https://naukawpolsce.pap.pl/aktualnosci/news%2C81403%2Cwiceszef-resortu-nauki-smiertelnosc-zakazonych-koronawirusem-w-polsce-na

Polscy chemicy pokazali, jak tanio zsyntetyzować lek stosowany w COVID-19
26.03.2020 aktualizacja 27.03.2020© PAP - Nauka w Polsce, Ludwika Tomala


Profesor Bartosz Grzybowski odbierający w Waszyngtonie, w siedzibie Narodowego Instytutu Zdrowia (NIH) nagrodę ASPIRE za badania nad komputerowym planowaniem nieuzależniających leków przeciwbólowych (październik 2019).

Prof. Bartosz Grzybowski z zespołem pokazał światu, jak z tanich związków, unikając istniejących patentów, wyprodukować lek HCQ stosowany w leczeniu COVID-19. Użył w tym swojego programu Chematica, który jest w stanie wskazać wygodną drogę syntezy dowolnego związku chemicznego.

W lutym i marcu br. pojawiły się pierwsze doniesienia naukowe, że w leczeniu COVID-19 - choroby wywoływanej przez koronawirusa SARS-CoV-2 - pomagać mogą związki chlorochina i hydroksychlorochina (HCQ). To substancje znane od wielu dekad i stosowane w leczeniu malarii, jak również niektórych chorób autoimmunologicznych.

Szczególne nadzieje budzi HCQ, który - jak wynika z badań - jest dla pacjentów mniej szkodliwy. Ostatnio jednak na całym świecie lek ten zaczął znikać z aptek. A producenci leku - nieprzygotowani przecież na pandemię - mogą mieć duży problem, aby nadążyć z jego produkcją.

Na szczęście patent dotyczący HCQ wygasł już kilkadziesiąt lat temu, więc - przynajmniej w teorii - produkować może go każdy zainteresowany. Problemem jest jednak to, że aby wytworzyć ten związek, trzeba przeprowadzić szereg innych reakcji chemicznych, zaczynając od prostszych substancji, których już też zaczyna brakować ze względu na wzmożony popyt.

“A do tego wiele firm z różnych krajów całkiem niedawno opatentowało ścieżki syntezy takich półproduktów docelowego leku” - zwrócił uwagę w rozmowie z PAP prof. Bartosz Grzybowski (Instytut Chemii Organicznej PAN oraz Uniwersytet UNIST w Korei Płd.). To zaś oznacza, że na przeprowadzanie tych reakcji trzeba mieć licencję.

W tej sytuacji profesor i jego zespół badawczy postanowili pokazać światu, jak legalnie zsyntetyzować HCQ z tanich składników, omijając przy tym opatentowane reakcje chemiczne. Naukowcy przedstawili kilkanaście różnych dróg syntezy tego związku przy użyciu tanich substratów i nieopatentowanych rozwiązań syntetycznych.

Publikacja trafiła dopiero do recenzji naukowej, ale badacze udostępnili już za darmo wyniki swojej pracy. Dzięki temu może z nich skorzystać do walki z pandemią każdy zainteresowany na świecie. Publikacja ta sprawi, że nie będzie się też dało już opatentować kolejnych reakcji chemicznych prowadzących do produkcji HCQ.

Aby wskazać nowe ścieżki produkcji leku, naukowcy z IChO PAN użyli opracowanego przez siebie programu Chematica. To potężny, rozwijany od ponad 20 lat (najpierw przez prof. Grzybowskiego w USA, a potem już częściowo w Polsce) program oparty o tzw. sztuczną inteligencję. Gromadzi on i uczy się setek tysięcy typów reakcji chemicznych i ich dopuszczalnych powiązań, tworząc całe ścieżki reakcji. Poza tym połączony jest z bazami patentów i katalogami firm produkujących związki chemiczne.

“Ten program zna nie tylko całą chemię, ale i całą ekonomię dookoła chemii” - wyjaśnił prof. Grzybowski.

Opowiedział, że algorytmy sztucznej inteligencji przeszukują miliardy kombinacji reakcji chemicznych i znajdują ścieżki o optymalnych właściwościach. W ten sposób można np. dać komputerowi zadanie, aby wyszukał drogę syntezy konkretnego związku z bardzo tanich, czy łatwo dostępnych substratów. I omijał przy tym reakcje, na których przeprowadzanie trzeba mieć licencję.

“Poszukiwania zaczęliśmy w sobotę, a już we wtorek wysłaliśmy publikację do recenzji” - podsumowała tempo prac dr Sara Szymkuć, jedna z liderek prac nad programem Chematica.

“Kilka lat temu w ramach projektu DARPA – czyli agencji innowacji U.S Army, która od wielu lat finansuje badania nad programem Chematica – wzięliśmy na warsztat kilka leków wartych miliardy dolarów i pokazaliśmy, że dzięki Chematice możemy obchodzić ścieżki patentowe używane w ich produkcji i znajdować nowe rozwiązania. Skuteczność tych rozwiązań zresztą potwierdziliśmy w laboratorium. Firmy uświadomiły sobie wtedy, jak ważne jest to narzędzie. I teraz program jest używany w największych przedsiębiorstwach farmaceutycznych na świecie” - poinformował prof. Grzybowski.

Wyjaśnił, że kilka lat temu prawa do programu nabyła firma Merck, które zapewnia Chematice globalny marketing i całą otoczkę biznesową. Badacz nadal jednak kieruje rozwojem tej technologii, m.in. w ramach projektu finansowanego przez DARPA. To właśnie na prośbę tej amerykańskiej agencji polski zespół wskazał, jak wyprodukować związek przydatny w walce z COVID-19.

Ewa Gajewska, inna z kluczowych postaci w rozwoju programu zaznaczyła jednak, że to nie koniec. “Jeżeli okaże się, że w leczeniu COVID-19 skuteczniejszy jest jakiś inny lek dostępny już na rynku - sytuacja, jaka teraz miała miejsce się powtórzy. W kilka dni produkt zniknie z aptek i nikt nie nadąży z jego wytwarzaniem, bo nikt się nie liczył, że będą tego potrzebne tony” - ostrzegła. Zaznaczyła, że wtedy również będzie można korzystać z możliwości programów do planowania syntezy związków chemicznych, aby ominąć problem.

Zdaniem prof. Grzybowskiego warto, aby państwa miały przygotowane - na wypadek kolejnych pandemii czy kryzysów - awaryjne plany produkcji kluczowych leków. Dodał, że do tego przymierzają się już Stany Zjednoczone.

“My, naukowcy, robimy co możemy, żeby pomóc światu poradzić sobie z pandemią koronawirusa. Pokazujemy naszym państwom, że nauka jest potrzebna. I że musimy mieć swoje własne najnowsze technologie. Szczególnie w Polsce, gdzie wyprzedano właściwie cały hi-tech, możemy być bezbronni. To się musi szybko zmienić, jeśli chcemy się kiedykolwiek liczyć na globalnej arenie technologicznej walki – bo to, niestety, jest też walka o nasze własne interesy. A w przypadku pandemii koronawirusa - o nasze zdrowie” - podsumował prof. Grzybowski.

https://naukawpolsce.pap.pl/aktualnosci/news,81404,polscy-chemicy-pokazali-jak-tanio-zsyntetyzowac-lek-stosowany-w-covid-19

Politechnika Śląska drukuje przyłbice ochronne dla lekarzy
26.03.2020 PAP - Nauka w Polsce, Anna Gumułka


Fot. materiały prasowe

Politechnika Śląska w Gliwicach, odpowiadając na apele szpitali o niezbędne wyposażenie ochronne na czas epidemii, produkuje przyłbice dla lekarzy, wykorzystując drukarki 3D.

Uczelnia apeluje też o szersze wsparcie w tym zakresie do instytucji dysponujących drukarkami 3D i deklaruje gotowość koordynowania takich działań.

Pierwsze przyłbice nieodpłatnie trafiły w czwartek do dwóch śląskich szpitali – Śląskiego Centrum Chorób Serca w Zabrzu i szpitala położniczego w Gliwicach, otrzymają je m.in. ratownicy pracujący w Szpitalnych Oddziałach Ratunkowych. Kolejne są w trakcie produkcji.

Dziekan Wydziału Inżynierii Biomedycznej Politechniki Śląskiej prof. Marek Gzik zapewnił, że zespoły pracujące nad produkcją będą dążyć do dostarczenia przyłbic jak największej liczbie chętnych szpitali, jednak wielkość produkcji ograniczają możliwości techniczne sprzętu – wykształcenie przez drukarkę kilku elementów trwa nawet do 30 godzin.

"Zwracam się z apelem, do tych osób, które mają drukarki 3D. Potrzeby służby zdrowia, jeżeli chodzi o przyłbice, są przeogromne. Wczoraj zwróciła się do mnie duża grupa lekarzy z prośbą o przyłbice. My niestety z uwagi na czas potrzebny do wydruku elementów jesteśmy ograniczeni z liczbą możliwych do wyprodukowania przyłbic. Potrzebujemy wsparcia tych wszystkich, którzy mogą się włączyć w produkcję. My to wszystko skoordynujemy, powiemy co należy zrobić i w jaki sposób. Liczę, że dzięki waszemu wsparciu będziemy mogli razem wyprodukować znacznie więcej przyłbic. Musimy wspomóc lekarzy i personel medyczny w tej niełatwej walce z COVID-19" – powiedział prof. Marek Gzik.

Nad projektem pracują obecnie pracownicy Wydziału Inżynierii Biomedycznej: dr Sławomir Suchoń, dr Michal Burkacki, dr Wojciech Kajzer, mgr Grzegorz Gruszka, mgr Marek Ples, mgr Miłosz Chrzan, ale do akcji już włączają się kolejne osoby z innych wydziałów Politechniki Śląskiej.

Produkcja odbywa się ze szczególną dbałością o zasady higieny, z zastosowaniem maseczek jednorazowych i gumowych rękawiczek, aby uniknąć zakażenia przyłbic wirusem lub mikroogranizmami. Przyłbice wyprodukowane na Wydziale Inżynierii Biomedycznej przed zapakowaniem są sterylizowane - materiał, z którego zostały wytworzone, pozwala na taki zabieg.

Dotychczas na Politechnice Śląskiej studenci produkowali spersonalizowane wyroby medyczne, dopasowane do konkretnego przypadku, dzięki czemu mogły w skuteczny sposób wspomagać rekonwalescencję – przykładem była orteza dla bociana.

Politechnika Śląska jako pierwsza w Polsce uruchomiła w 2016 r. przedmiot nauczania "technologie przyrostowe", obejmujący właśnie druk 3D. Krok ten stał się fundamentem dla późniejszego otwarcia uczelnianej farmy drukarek 3D, mieszczącej się w zabytkowym budynku Politechniki Śląskiej, w którym kiedyś znajdowało się Laboratorium Obróbki Skrawaniem. Prototypy drukarek, które następnie wzbogaciły wyposażenie uczelni, powstały w wyniku prac absolwentów, twórców firmy 3DGence.

Rektor uczelni prof. Arkadiusz Mężyk ogłosił w czwartek konkurs projakościowy na dofinansowanie badań związanych ze zwalczaniem COVID-19. Konkurs jest adresowany do pracowników Politechniki Śląskiej, którzy stworzą zespoły badawcze. W skład zespołu mogą wchodzić także doktoranci i studenci Politechniki Śląskiej. Grant przyznawany jest w wysokości do 150 tys. zł. "Mam nadzieję, że to rozwiązanie ułatwi realizację badań już rozpoczętych i umożliwi poszukiwanie skutecznych rozwiązań w walce z zagrożeniem, które tak dotkliwie dotyczy nas wszystkich. Jako uczelnia badawcza mamy szczególny obowiązek aktywnego włączania się w poszukiwania naukowych, skutecznych rozwiązań powstrzymania pandemii koronawirusa" - powiedział prof. Mężyk.

https://naukawpolsce.pap.pl/aktualnosci/news%2C81409%2Cpolitechnika-slaska-drukuje-przylbice-ochronne-dla-lekarzy.html

Resort nauki: uczelnie powinny umożliwić studentom zdalne załatwianie spraw administracyjnych
26.03.2020
https://naukawpolsce.pap.pl/aktualnosci/news%2C81417%2Cresort-nauki-uczelnie-powinny-umozliwic-studentom-zdalne-zalatwianie-spraw

Kopernik w każdym domu: centrum nauki proponuje eksperymenty i spotkania z naukowcami online
26.03.2020 aktualizacja 10.04.2020
https://naukawpolsce.pap.pl/aktualnosci/news%2C81420%2Ckopernik-w-kazdym-domu-centrum-nauki-proponuje-eksperymenty-i-spotkania-z

T-Mobile Polska: bez opłat transferowych dla platform e-learningowych, wskazanych przez MNiSW
26.03.2020
https://naukawpolsce.pap.pl/aktualnosci/news%2C81421%2Ct-mobile-polska-bez-oplat-transferowych-dla-platform-e-learningowych

Resort nauki: jeśli zajęcia na uczelniach nie mogą się odbyć zdalnie - muszą się odbyć później
26.03.2020
https://naukawpolsce.pap.pl/aktualnosci/news%2C81422%2Cresort-nauki-jesli-zajecia-na-uczelniach-nie-moga-sie-odbyc-zdalnie-musza

Akcja "Studenci Uczniom": w czasie epidemii bezpłatne korepetycje online
26.03.2020
https://naukawpolsce.pap.pl/aktualnosci/news%2C81425%2Cakcja-studenci-uczniom-w-czasie-epidemii-bezplatne-korepetycje-online.html

Alergolog: odstawienie leków zwiększa ryzyko zakażenia koronawirusem
26.03.2020 autor: Beata Kołodziej

Ok. 10 proc. pacjentów chorych na astmę odkłada lekarstwa, w tym sterydy, w obawie przed spadkiem odporności i zakażeniem koronawirusem – wynika z obserwacji krakowskich alergologów. Prof. Ewa Czarnobilska przestrzega pacjentów, że takie decyzje będą mieć skutek przeciwny.

„Pacjenci myślą, że sterydy wziewne, +donosowe+, które przyjmują z powodu astmy oskrzelowej, alergicznego nieżytu nosa, obniżają odporność, i w związku z tym łatwiej zarażą się koronawirusem, dlatego część z nich odstawiła leki. Rezultat jednak będzie odwrotny” – powiedziała PAP prof. Ewa Czarnobilska, alergolog, małopolski konsultant wojewódzki w dziedzinie alergologii.

Z obserwacji lekarzy Centrum Alergologii Klinicznej Szpitala Uniwersyteckiego w Krakowie wynika, że ok. 10 proc. chorych obawia się przyjmowania leków na astmę oskrzelową.

Prof. Czarnobilska przestrzega, że odstawienie leków doprowadzi do zaostrzenia alergii (astmy, kataru alergicznego, zapalenia spojówek) i spowoduje osłabienie organizmu. „Samowolne odstawienie leków jest bardzo niebezpieczne. Pojawi się duszność wywołana astmą. Jeśli zaś dodatkowo dojdzie do zakażenia koronawirusem, to życie chorego będzie bezpośrednio zagrożone” – wyjaśniła.

Prof. Czarnobilska podkreśliła, że wiosna może być szczególnie uciążliwa dla alergików. Niedawno pyliła olcha i leszczyna, zbliża się pylenie brzozy. „Zachęcam pacjentów do rejestracji na telekonsultacje ze swoimi lekarzami” – powiedziała.

Ze względu na epidemię koronawirusa badania spirometryczne (pomiar oddechu) są ograniczone tylko do pilnych przypadków. Alergolog zachęca chorych do samodzielnego badania pikflometrem, który można dostać w aptece.

Prof. Czarnobilska zwróciła też uwagę na problem osób z atopowym zapaleniem skóry, które już po jednym myciu rąk płynem dezynfekującym mogą mieć rany. Częste mycie i odkażanie dłoni, nie tylko w tej grupie pacjentów, może prowadzić do uszkodzenia naskórka, złuszczania, zaczerwienia i pieczenia. „Ważna jest regularna pielęgnacja skóry dłoni, natłuszczanie zwłaszcza na noc” – wyjaśniła.

Według badania „Epidemiologia Chorób Alergicznych w Polsce” (ECAP) na alergię cierpi ok. 40 proc. Polaków.(PAP)

https://naukawpolsce.pap.pl/aktualnosci/news%2C81410%2Calergolog-odstawienie-lekow-zwieksza-ryzyko-zakazenia-koronawirusem.html
« Ostatnia zmiana: Lipiec 25, 2020, 03:00 wysłana przez Orionid »

Online Orionid

  • Moderator
  • *****
  • Wiadomości: 14365
  • Very easy - Harrison Schmitt
Odp: SARS-CoV-2 (Covid-19)
« Odpowiedź #37 dnia: Marzec 17, 2020, 03:55 »
Diabetolodzy: Leczenie cukrzyków zakażonych COVID-19 trudniejsze, a powikłania poważniejsze
26.03.2020 autorka: Klaudia Torchała

W grupie pacjentów z cukrzycą problemem jest nie tyle większe prawdopodobieństwo zakażenia koronawirusem, ile gorsze rezultaty leczenia. Istnieje też większe prawdopodobieństwo rozwoju ciężkich objawów i powikłań – wynika z informacji Polskiego Towarzystwa Diabetologicznego zamieszczonego na stronie.

„W Chinach, gdzie odnotowano dotychczas najwięcej przypadków zakażenia, zauważono, iż pacjenci z cukrzycą posiadają wyższe ryzyko rozwoju ciężkich powikłań i zgonu niż osoby bez cukrzycy. Ponadto można zauważyć pewną zależność między liczbą chorób towarzyszących (np. cukrzyca, choroba serca) i ryzykiem rozwoju ciężkich powikłań COVID-19 (im więcej chorób, tym to ryzyko jest wyższe)” – powołali się na dane eksperci PTD.

Wyrazili jednak oczekiwanie, że poprawa wykrywalności i leczenia zakażeń wywoływanych tym wirusem spowoduje z czasem spadek liczby zgonów.

Równocześnie zaznaczyli, że jeśli cukrzyca jest dobrze kontrolowana, ryzyko rozwoju ciężkiej postaci zakażenia COVID-19 jest podobne do tego, które obserwujemy w populacji ogólnej. Natomiast u osób ze złą kontrolą choroby i wahaniami poziomu cukru, istnieje większe ryzyko rozwoju powikłań cukrzycowych.

„Infekcja wirusowa u pacjentów z cukrzycą, jak każdy ostry stan zapalny, może prowadzić do gwałtownego wzrostu stężenia glukozy we krwi i zwiększa ryzyko rozwoju cukrzycowej kwasicy ketonowej (CKK), dotyczy to przede wszystkim chorych na cukrzycę typu 1” – przypomnieli eksperci.

Zaznaczyli jednocześnie, że ryzyko u pacjentów z cukrzycą typu 1 i 2 jest podobne.

„Nie są znane jakiekolwiek przyczyny, dla których ryzyko rozwoju COVID-19 u pacjentów z cukrzycą typu 1 lub 2 miałoby być inne. Ważniejszy jest fakt, iż osoby z cukrzycą danego typu różnią się między sobą wiekiem, powikłaniami i sposobem kontroli choroby podstawowej. Osoby z powikłaniami cukrzycowymi posiadają prawdopodobnie wyższe ryzyko osiągnięcia gorszych rezultatów leczenia COVID-19 niż chorzy na cukrzycę bez powikłań lub innych schorzeń bez względu na typ choroby” - zaznaczyli.

Dodali, że producenci leków nie zgłaszają problemów z dostępem do preparatów insuliny oraz innych środków wynikających z pandemii COVID-19. Zaznaczyli też, że wiodący producenci na świecie podają, że ta choroba nie ma wpływu na obecne możliwości produkcji i dystrybucji insuliny oraz innych środków potrzebnych do leczenia cukrzycy.

„Monitorujemy tę sytuację tak, aby w razie jakichkolwiek zmian przekazać aktualne informacje” - zapewnili.

PTD podało też, że w mediach pojawiły się informacje mogące wzbudzić obawy co do stosowania leków z grup ACE-inhibitorów i sartanów w okresie infekcji COVID-19.

„W świetle dostępnych aktualnych informacji nie ma podstaw do modyfikacji terapii – rezygnacji z leczenia inhibitorem konwertazy lub sartanem” – poinformowali eksperci PDT. Zaznaczyli, że jest to jednocześnie aktualne stanowisko Europejskiego Towarzystwa Kardiologicznego

Jak wskazali dalej, zalecane środki ostrożności dla osób chorujących na cukrzycę są podobne do tych, które są stosowane w przypadku grypy i obejmują przede wszystkim częste mycie rąk mydłem i ciepłą wodą, przy kichaniu i kaszlu zakrywanie twarzy, unikanie zgromadzeń, ograniczenie przebywania w miejscach publicznych i zachowanie bezpiecznej odległości od rozmówcy (nie mniej niż 1-1,5 m), odkażanie telefonów komórkowych, unikanie dotykania nieumytymi rękoma twarzy, rezygnacja z podróży.

Natomiast, jeśli COVID-19 rozprzestrzenia się w społeczności bliskiej osobie z cukrzycą powinna ona zastosować dodatkowe środki ostrożności - zostać w domu i przygotować plan na wypadek ewentualnego zachorowania. Eksperci doradzili m.in. by mieć pod ręką numery telefonów do lekarzy i zespołu terapeutycznego, apteki oraz ubezpieczyciela, listę leków i ich dawki (w tym witamin i suplementów), produkty zawierające cukry proste (napoje gazowane, miód, dżem, galaretki lub landrynki) na wypadek hipoglikemii i dużego osłabienia spowodowanego chorobą, które utrudnia normalne przyjmowanie pokarmów, zapas insuliny na tydzień do przodu na wypadek choroby lub niemożności wykupienia kolejnej recepty, dodatkowe środki, jak płyn dezynfekujący na bazie alkoholu i mydło do odkażania/mycia rąk, glukagon i testy paskowe do badania stężenia ciał ketonowych w moczu, jeżeli jesteś leczony insuliną.

W przypadku, gdy osoba czuje, że ma objawy choroby (duszności, kaszel, gorączkę) powinna zadzwonić do swojego lekarza i mieć przygotowane m.in. wyniki pomiaru glikemii, pomiar stężenia ciał ketonowych w moczu, zapis ilość przyjętych płynów.

Zalecili jednocześnie, by postępować zgodnie z zaleceniami Głównego Inspektoratu Sanitarnego www.gis.gov.pl oraz administracji publicznej www.gov.pl/web/koronawirus. (PAP)

https://naukawpolsce.pap.pl/aktualnosci/news,81415,diabetolodzy-leczenie-cukrzykow-zakazonych-covid-19-trudniejsze-powiklania

NCN uruchomi szybką ścieżkę dostępu do funduszy na badania nad COVID-19
27.03.2020
https://naukawpolsce.pap.pl/aktualnosci/news%2C81429%2Cncn-uruchomi-szybka-sciezke-dostepu-do-funduszy-na-badania-nad-covid-19.html

Powstała aplikacja koordynująca oddolną pomoc dla szpitali w czasie pandemii
27.03.2020

Szyją maseczki, dostarczają za darmo posiłki – wielu Polaków w ostatnich dniach stara się wesprzeć personel medyczny. Aby usystematyzować i skoordynować tę oddolną pomoc naukowcy stworzyli darmową aplikację "Wsparcie dla szpitala". Korzysta z niej już ponad 100 placówek.

Twórcy platformy to grupa informatyków i ekonomistów pracujących w ramach Wirtualnego Instytutu Kryzysowego (WIK), powstałego przy Uniwersytecie Ekonomicznym w Poznaniu.

Jak tłumaczy jeden z inicjatorów WIK dr Jakub Jasiczak, setki lokalnych inicjatyw m.in. szycia maseczek czy zbiórek artykułów zabezpieczających, świadczą o woli pomocy Polaków. "Często jednak ta pomoc ma charakter odruchu, nie zawsze trafia tam, gdzie trzeba, w dogodnym czasie i oczekiwanej ilości. Organizacja wsparcia pomimo zaangażowania lokalnych aktywistów stanowi dla szpitali dodatkowy wysiłek" – podkreślił w przesłanym komunikacie.

Aplikacja "Wsparcie dla szpitala" ma usystematyzować i skoordynować organizację tej oddolnej pomocy. "Z darmowego programu korzysta już ponad 111 polskich szpitali. Specjaliści apelują jednak, by przed szczytem zachorowań jak najwięcej szpitali z fali spontanicznego działania uczyniło sprawny, efektywny system stałego społecznego wsparcia. Potrzebne będą środki, sprzęt, wolontariusze (…). Platforma nie zastępuje strukturalnego wsparcia, jakie otrzymują szpitale od państwa. Ma tylko wspomóc w koordynacji rzeki pomocy i tysięcy oddolnych, lokalnych inicjatyw" – dodał Jasiczak.

Platforma łączy więc pomagających z potrzebującymi. Z jednej strony szpitale mogą zgłosić swoje potrzeby: od drobnych typu posiłki czy napoje dla pacjentów, po większe, typu maski, artykuły zabezpieczające dla personelu, wolontariuszy. Z drugiej strony, chętni do pomocy mogą zgłaszać możliwość wsparcia, odpowiadać na apele i oferować konkretną pomoc. "Szczególną uwagę aplikacja zwraca na lokalnych koordynatorów wsparcia, to oni są motorem inicjatywy i ich entuzjazm zostanie wsparty organizacyjnie. Platforma definiuje rodzaj pomocy, obszar, w którym może być udzielana, czas i warunki" – powiedział Jasiczak.

Strona internetowa przedsięwzięcia to https://www.wsparciedlaszpitala.pl/. Aplikacja powstała we współpracy z informatykami z zespołu Clorce.

Jak poinformował Jasiczak, Wirtualny Instytut Kryzysowy to otwarta platforma internetowa zrzeszająca kilkudziesięciu naukowców zajmujących się epidemiologią, ekonomią, zarządzaniem, informatyką, logistyką, psychologią, komunikowaniem; z ponad 30 polskich ośrodków akademickich.

Dodał, że jej celem jest "budowanie interdyscyplinarnego zespołu eksperckiego gotowego do pomocy merytorycznej administracji lokalnej i centralnej w działaniach związanych ze zwalczaniem przebiegu i skutków pandemii COVID-19 w Polsce (medycyna, prawo, gospodarka, technologia, społeczeństwo i inne)". To oddolna inicjatywa; nie ma charakteru komercyjnego, a wszyscy uczestnicy instytutu pracują społecznie – zapewnił Jasiczak.

PAP - Nauka w Polsce
https://naukawpolsce.pap.pl/aktualnosci/news%2C81435%2Cpowstala-aplikacja-koordynujaca-oddolna-pomoc-dla-szpitali-w-czasie-pandemii

UNICEF: należy rozmawiać z dziećmi o koronawirusie
27.03.2020

Rodzice powinni spokojnie rozmawiać z dziećmi o koronawirusie. Należy wyjaśnić, że dorośli mogą mieć objawy choroby podobne do przeziębienia lub grypy, a dzieci powinny informować o swoim samopoczuciu – doradza UNICEF w informacji przesłanej PAP, powołując się na opinię psychologa klinicznego dr Lisy Damour.

UNICEF rozmawiał z dr Lisą Damour, psychologiem dzieci i młodzieży, felietonistką „New York Times” i autorką książek psychologicznych. Jedną z nich jest wydany także w Polsce bestseller „Zaplątane nastolatki. Jak dobrze przeprowadzić córkę z dzieciństwa do dorosłości”. Jest ona matką dwóch córek.

„Rodzice powinni spokojnie rozmawiać ze swoimi dziećmi o koronawirusie” – podkreśla UNICEF. Organizacja zachęca też, by podczas takiej rozmowy powiedzieć dziecku, że dorośli mogą mieć objawy choroby podobne do przeziębienia lub grypy, a dzieci powinny mówić o swoim samopoczuciu. Trzeba zachęcać dzieci, aby informowały, jeśli nie czują się dobrze lub gdy boją się wirusa. Tylko dzięki temu rodzice będą mogli jak najszybciej im pomóc.

Warto też zapewnić najmłodszych, że choroba Covid-19 przebiega na ogół łagodnie, szczególnie u dzieci i młodzieży. Poza tym wiele objawów COVID-19 można leczyć. Warto przypomnieć, że wiele możemy zrobić, aby zapewnić bezpieczeństwo sobie i swoim najbliższym: często myć ręce, nie dotykać twarzy i zostać w domu.

W mediach krąży wiele nieprawdziwych informacji na temat koronawirusa. Dr Lisa Damour radzi, by sprawdzić, co usłyszało lub dowiedziało się dziecko lub co uważa ono, za prawdę. „Nie wystarczy – podkreśla - podać dziecku faktów, ponieważ, jeśli uznało za prawdę coś, co usłyszało wcześniej i połączy to z nowymi informacjami od ciebie - może dojść do nieporozumienia. Dowiedz się, co twoje dziecko już wie i wspólnie rozprawcie się z mitami”.

Zdaniem specjalistki, dzieciom należy pozwolić na smutek. Może być on związany z ogólną sytuacją, ale też z tym, że zamknięto placówki edukacyjne i odwołano szkolne przedstawienia, a także koncerty, mecze i zajęcia, w których dzieci uczestniczyły na co dzień.

„My, dorośli, patrzymy na tę sytuację z perspektywy naszego życia i doświadczeń, a dla nastolatka to poważne problemy. Wspieraj i okaż zrozumienie dla ich smutku i złości z powodu strat, które opłakują. Jeśli masz wątpliwości jak się zachować, to empatia i wsparcie są najlepszym rozwiązaniem” – uważa.

Również dorośli są zaniepokojeni sytuacją związaną z koronawirusem. W opinii UNICEF ważne jest, byśmy zrobili wszystko, co w naszej mocy, aby nie dzielić się z dziećmi swoimi lękami i nie okazywać obawy. Może to oznaczać powstrzymywanie emocji, co dla wielu okaże się bardzo trudne. Pamiętajmy, że to rodzice zapewniają swoim dzieciom poczucie bezpieczeństwa.

„Tę sytuację możemy porównać do jazdy samochodem, gdzie dzieci to pasażerowie, a my prowadzimy auto. Nawet, jeśli odczuwamy niepokój, nie możemy pozwolić, aby udzielił się on najmłodszym” - dodaje dr Lisa Damour.

Specjalistka zwraca uwagę, że dzieci mimo trudnej dla wszystkich sytuacji potrzebują rutyny. „My, dorośli, musimy bardzo szybko opracować zupełnie nowy plan dnia, aby przetrwać w tych trudnych czasach” - podkreśla dr Damour.

Specjalistka zaleca opracowanie harmonogramu, obejmującego zarówno czas na zabawę, możliwość kontaktu telefonicznego z przyjaciółmi, a także czas „wolny od technologii” i czas na prace domowe. „Musimy zastanowić się, co dla nas jest ważne i zbudować strukturę, która to odzwierciedla. Dużym wsparciem dla naszych dzieci będzie zapewnienie przewidywalnego dnia i świadomości, kiedy powinny się uczyć lub pracować w domu, a kiedy mogą się bawić” – doradza.

Sugeruje też, aby dzieci w wieku 10-11 lat lub starsze zaangażować w przygotowanie planu dnia. „Nastoletniemu dziecku dajmy trochę swobody, jeśli chodzi o czas spędzony +w telefonie+ i na mediach społecznościowych. Dostęp ten jednak nie powinien być nieograniczony. Zapytaj swojego nastolatka, jak możecie sobie z tym poradzić? Niech zaproponuje harmonogram korzystania z telefonu i wspólnie zastanówcie się nad planem dnia” - radzi dr Damour. (PAP)

https://naukawpolsce.pap.pl/aktualnosci/news%2C81430%2Cunicef-nalezy-rozmawiac-z-dziecmi-o-koronawirusie.html

Międzynarodowy zespół psychologów zbada stresogenny wpływ koronawirusa
27.03.2020 PAP - Nauka w Polsce, Anna Gumułka

Międzynarodowy zespół naukowców rozpoczyna właśnie pionierskie badania, które mają wspomagać rządy, decydentów, służbę zdrowia i ekspertów w podejmowaniu decyzji i działań w czasie pandemii koronawirusa. Uczestniczy w nich Uniwersytet Śląski w Katowicach.

Psycholodzy reprezentujący Polskę, Hiszpanię, Belgię, Francję i Holandię poddadzą analizie zdolności radzenia sobie ludzi z sytuacją globalnego kryzysu, uwzględniając specyfikę różnych krajów oraz działania podejmowane przez rządy. Naukowcy chcą zidentyfikować czynniki łagodzące negatywne skutki stresu związanego z rozprzestrzenianiem się koronawirusa oraz zachowania adaptacyjne ludzi - poinformował w prasowym komunikacie Uniwersytet Śląski w Katowicach.

Projekt pn. "Analiza psychologicznych czynników indywidualnych promujących adaptację w sytuacji pandemii COVID-19" realizowany będzie przez zespół naukowców reprezentujących: Uniwersytet Śląski w Katowicach, Uniwersytet w Montpellier (Francja), Valencian International University oraz Uniwersytet Complutense w Madrycie (Hiszpania), a także Uniwersytet w Gandawie (Belgia) i Uniwersytet Techniczny w Eindhoven (Holandia).

Koordynatorem międzynarodowego projektu jest prof. dr hab. Barbara Kożusznik z Uniwersytetu Śląskiego. "Znamy dosyć dobrze negatywne konsekwencje stresu związanego z Covid-19. Lęk, depresja, zespół stresu pourazowego – takie mogą być skutki społecznej izolacji, utraty miejsca pracy, ryzyka infekcji, wymuszonej pracy i nauki zdalnej czy ciągłej troski o najbliższych. Psycholodzy prowadzili szereg badań dotyczących zachowania osób, które znalazły się w sytuacjach ekstremalnych. Byli to ludzie dotknięci skutkami tsunami, trzęsienia ziemi, ludobójstwa czy ataku terrorystycznego, ale też ci, którzy na co dzień doświadczają stresu w pracy, na przykład strażacy" - wyjaśniła.

"Dysponujemy potężnym rezerwuarem wiedzy i narzędziami, lecz po raz pierwszy jesteśmy w centrum rzeczywistości, która nie została dokładnie poznana. Nie wiemy, ile potrwa to zagrożenie, jak będzie przebiegać, jakie kroki podejmowane będą w poszczególnych państwach. Nie mamy też pełnej wiedzy o skutkach tego kryzysu. Dlatego łączymy siły, aby wspólnie z innymi naukowcami na świecie szukać dobrych rozwiązań, trzymać rękę na pulsie" - dodała.

https://naukawpolsce.pap.pl/aktualnosci/news%2C81436%2Cmiedzynarodowy-zespol-psychologow-zbada-stresogenny-wplyw-koronawirusa.html

Uniwersytet Przyrodniczy w Poznaniu: frekwencja na wykładach online jest często wyższa niż w sali wykładowej
27.03.2020
https://naukawpolsce.pap.pl/aktualnosci/news%2C81440%2Cuniwersytet-przyrodniczy-w-poznaniu-frekwencja-na-wykladach-online-jest

Covid Challenge: akcja tworzenia projektów wspierających służbę zdrowia
27.03.2020 PAP - Nauka w Polsce, Ludwika Tomala

Proste respiratory, bezpieczniejsze kombinezony czy innowacyjne metody dekontaminacji - to przykłady projektów, które można zgłaszać do akcji Covid Challenge. Najlepsze projekty zostaną udostępnione, będą miały szansę uzyskać wsparcie w realizacji i trafić do placówek medycznych.

Akcja jest skierowana do młodych naukowców, studentów i innowacyjnych przedsiębiorców chcących wykorzystać swoją wiedzę i doświadczenie, aby realnie wesprzeć polską służbę zdrowia w walce z epidemią koronawirusa.

Covid Challenge współorganizowany jest przez Centrum Informacji Kryzysowej Centrum Badań Kosmicznych PAN w Warszawie i firmę Planet Partners.

Uczestnicy mają opracować rozwiązania do szybkiego wdrożenia, które będą w stanie efektywnie wspierać pracę lekarzy i pielęgniarek. Narzędzia, nad których stworzeniem będą pracować uczestnicy akcji, mają odpowiedzieć na zapotrzebowanie zgłoszone przez sam personel medyczny.

Na liście najpilniejszych potrzeb stworzonej przez medyków znalazły się między innymi: uproszczony respirator, narzędzie do masowej terapii tlenowej, lepszy system nagłośnienia dla kombinezonów ochronnych czy innowacyjny sposób zabezpieczania karetek pogotowia.

Swoje zgłoszenie można już teraz zarejestrować na stronie www.covidchallenge.pl.

“Naszym celem jest wypracowanie, w ramach tzw. community science, prostych i efektywnych narzędzi walki z pandemią, na których samodzielne stworzenie medycy nie mają szans ze względu na brak wiedzy technicznej i zasobów” – mówi Jakub Ryzenko z Centrum Informacji Kryzysowej CBK PAN, współorganizatora akcji. I dodaje: “Wierzymy, że młodzi inżynierowie, innowacyjne firmy oraz studenci uczelni technicznych zaangażują się w akcję i zaproponują rozwiązania będące odpowiedzią na te najbardziej pilne potrzeby służby zdrowia w tak trudnym dla niej czasie”.

Akcja będzie obejmowała dwa etapy. Pierwszym z nich będzie rejestracja zainteresowanych uczestników na stronie internetowej i zebranie od nich pomysłów na rozwiązanie jednego lub więcej problemów z bazy.

Kiedy wpłyną pierwsze zgłoszenia, rozpocznie się drugi etap, czyli tzw. Giełda Pomysłów. Trafią na nią najlepiej rokujące rozwiązania, które na giełdzie będą promowane i zaprezentowane docelowym użytkownikom oraz podmiotom mogącym zapewnić wsparcie w ich realizacji.

Organizatorzy zakładają też wsparcie dla najbardziej obiecujących pomysłów w dotarciu do decydentów oraz pozyskaniu funduszy na realizację prototypów tak, aby zaproponowane rozwiązania mogły realnie trafić do potrzebujących jednostek medycznych w jak najkrótszym czasie.

Istotne jest, że Covid Challenge to nie zwykły konkurs, ale akcja wspierająca faktyczną walkę o życie ludzi. Chcemy, żeby to wyzwanie było narzędziem, dzięki któremu innowacje mogą zostać nakierowane na realne potrzeby – mówi Łukasz Wilczyński z Planet Partners.

https://naukawpolsce.pap.pl/aktualnosci/news%2C81442%2Ccovid-challenge-akcja-tworzenia-projektow-wspierajacych-sluzbe-zdrowia.html

Resort nauki przygotował rekomendacje dot. zdalnego kształcenia
27.03.2020
https://naukawpolsce.pap.pl/aktualnosci/news%2C81437%2Cresort-nauki-przygotowal-rekomendacje-dot-zdalnego-ksztalcenia.html

Gowin: jestem przekonany, że cały program studiów uda się zrealizować do 30 września
28.03.2020
https://naukawpolsce.pap.pl/aktualnosci/news%2C81449%2Cgowin-jestem-przekonany-ze-caly-program-studiow-uda-sie-zrealizowac-do-30

Szczecińskie uczelnie włączają się w akcję produkcji przyłbic ochronnych dla lekarzy
29.03.2020
https://naukawpolsce.pap.pl/aktualnosci/news%2C81450%2Cszczecinskie-uczelnie-wlaczaja-sie-w-akcje-produkcji-przylbic-ochronnych-dla

« Ostatnia zmiana: Lipiec 25, 2020, 10:54 wysłana przez Orionid »

Online Orionid

  • Moderator
  • *****
  • Wiadomości: 14365
  • Very easy - Harrison Schmitt
Odp: SARS-CoV-2 (Covid-19)
« Odpowiedź #38 dnia: Marzec 17, 2020, 03:56 »
Izrael chce walczyć z „niewidzialnym wrogiem” tak jak z widzialnym
Agnieszka Zagner 15.03.2020 niedziela

Izraelskie służby mają zaawansowane metody do walki z terroryzmem. Czy zastosują je teraz wobec obywateli?

Izrael w podobny do polskiego sposób walczy z epidemią. Zamyka się szkoły, przedszkola, żłobki, restauracje, kawiarnie, puby, kluby (tylko jedzenie na wynos), hotele, centra handlowe, siłownie, baseny, ogrody zoologiczne, mykwy, salony masażu i kosmetyczne. Nie będzie konferencji ani żadnych publicznych wydarzeń. Zakazem gromadzenia się objęto grupy od 10 osób. To nie przypadek, lecz minimalna liczba mężczyzn potrzebna do odprawienia modlitwy (tzw. minjan). Polecono zachować od siebie dystans co najmniej 2 m i pracę zdalną, jeśli to możliwe.

Władze odradzają, by samochodem podróżowały więcej niż dwie osoby, zniechęcają też do transportu publicznego (jeszcze działa, ale niewykluczone, że zostanie zawieszony). Działać będą sklepy, apteki, banki i bankomaty. Już wcześniej Izrael wprowadził obowiązkową 14-dniową kwarantannę dla wszystkich przyjezdnych: obywateli i cudzoziemców.

Izraelski rząd uważa, że trzeba przystosować się do „nowego stylu życia” w najbliższych tygodniach, a może miesiącach. „To walka o zdrowie publiczne – mówił premier Beniamin Netanjahu. – Prowadzimy wojnę z niewidzialnym wrogiem. Reagujemy na rozwój sytuacji, która jest dynamiczna”.

Izrael będzie wykorzystywał zaawansowane narzędzia do monitoringu, by nadzorować zakażonych. Wzbudza to wielkie emocje, bo służby dysponują właściwie nieograniczonymi w tym zakresie możliwościami, choć do tej pory wykorzystywały je do walki z terroryzmem, a nie przeciw obywatelom, których jedyną „winą” jest to, że są chorzy.

„Do dziś unikałem stosowania takich metod wobec cywilów, ale nie ma wyjścia” – ogłosił Netanjahu. Co to może oznaczać w praktyce? Nie wiadomo, ale chodzą pogłoski, że chodzi o to, by skuteczniej narzucać i pilnować kwarantanny. Służby temu przeczą, twierdzą, że chcą namierzać i śledzić wirusa poprzez znajdowanie kolejnych osób, z którymi zakażony miał kontakt. Ale to ma konkretny wymiar przecież. Dzięki informacjom z telefonów służby znają każdy ruch danej osoby, wiedzą, z kim się kontaktuje itd. To potężna broń w rękach władzy.

Czy nie narusza prawa do prywatności? Takie obawy ma wielu Izraelczyków, zwłaszcza że władze powołują się na podobne rozwiązania stosowane przez Tajwan, uznawane za bardzo ingerujące w życie ludzi. Już pojawiają się głosy, że nawet stan nadzwyczajny, w jakim znalazł się Izrael, nie uprawnia do przekształcania kraju w państwo policyjne.

Czy Izraelczycy to zaakceptują? Obawy ma nawet prokurator generalny Awichaj Mandelblit, który przypomniał, że musi to podlegać pewnym zasadom i ograniczeniom. Te uprawnienia wymagają zarówno zgody rządu, jak i komisji Knesetu (nowy parlament zostanie zaprzysiężony w poniedziałek).

W tej chwili w Izraelu jest 200 potwierdzonych przypadków zakażenia, nie ma ofiar śmiertelnych, ok. 40 tys. osób przebywa w kwarantannie.


https://zagner.blog.polityka.pl/2020/03/15/izrael-chce-walczyc-z-niewidzialnym-wrogiem-tak-jak-z-widzialnym/

Online Orionid

  • Moderator
  • *****
  • Wiadomości: 14365
  • Very easy - Harrison Schmitt
Odp: SARS-CoV-2 (Covid-19)
« Odpowiedź #39 dnia: Marzec 17, 2020, 03:56 »
Historycy: epidemia koronawirusa z roku 2020 nie jest zjawiskiem wyjątkowym
30.03.2020 autor: Jacek Walczak

Epidemia koronawirusa z roku 2020 nie jest dla historyka zjawiskiem wyjątkowym, ale zaledwie epizodem w długich dziejach zmagań człowieka z niewidzialnymi gołym okiem patogenami - twierdzą naukowcy z Uniwersytetu Łódzkiego.

Zofia Rzeźnicka z Centrum Ceraneum Uniwersytetu Łódzkiego oraz Teresa Wolińska, Paweł Filipczak i Kirił Marinow z Katedry Historii Bizancjum łódzkiej uczelni przypominają, że jeden z najwcześniejszych, znanych opisów epidemii w krajach basenu Morza Śródziemnego pochodzi z Iliady. Mowa tu o "straszliwej zarazie, którą rozgniewany Apollo rzucił na wojska, dowodzone przez króla Agamemnona, oblegające od wielu lat Troję".

"Śmiertelne żniwo uszczupliło królewską armię w takim stopniu, że dziesiątego dnia epidemii jeden z głównodowodzących, Achilles, zwołał naradę, po której zapadła decyzja o odwrocie spod Troi. Uważano, że opuszczenie miejsca dotkniętego zarazą będzie jedynym sposobem, aby uniknąć śmierci" - zwracają uwagę historycy.

Według nich, prawdopodobnie najlepiej opisaną epidemią czasów starożytnych jest ta, która wybuchła w Atenach w latach 20. V wieku p.n.e. Źródłem była podobno Etiopia, skąd zaraza poprzez Egipt i Libię, trafiła do Pireusu, portowego miasta leżącego opodal Aten. Dotykała nie tylko chorych, ale także ludzi pozbawionych "chorób współistniejących", zaczynała się gorączką, po czym pojawiało się przekrwienie oczu i ust, wreszcie katar i silny kaszel. Do tego mogły dojść bóle brzucha, nudności i wymioty. Przy tym wszystkim, ciało nabierało sinego i czerwonawego koloru, pokrywało się pęcherzami oraz wrzodami.

Ci, których ominęła śmierć, nie zdrowieli zupełnie, cierpiąc na gangrenę kończyn, choroby oczu, tracili także pamięć. Jednak drugi raz już na nią nie zapadali.

Zdaniem historyków, polityczne skutki epidemii były bardzo rozległe – depopulacja Aten zmniejszyła potencjał zbrojny tego państwa, w efekcie przyczyniła się do upadku hegemonii ateńskiej w świecie greckim.

"Identyfikacja +zarazy ateńskiej+, mimo całkiem precyzyjnych danych, przysparza kłopotów; od kilku lat przeważa jednak hipoteza, że był to tyfus" - mówią naukowcy.

Pierwsza średniowieczna pandemia, zwana potocznie dżumą Justyniana, swą nazwę zawdzięcza bizantyńskiemu cesarzowi Justynianowi I Wielkiemu (527–565 n.e.), za panowania którego została zdziesiątkowana populacja cesarstwa. Najczęściej przyjmuje się, że była to dżuma dymienicza, występująca w postaci klasycznej i płucnej. Dyskusyjne jest także pochodzenie pandemii, która przyszła albo z Etiopii, albo z Indii. Swoim zasięgiem objęła nie tylko obszar Bizancjum, ale także terytoria Persji i ziemie zamieszkane przez barbarzyńców.

Bizantyńscy autorzy, opisujący epidemię, dostrzegli pewien schemat jej rozprzestrzeniania się – zawsze zaczynała się na wybrzeżu, a stamtąd postępowała w głąb lądu.

Łódzcy historycy zwracają uwagę, że zachowały się szczegółowe opisy przebiegu tej choroby, które pozwoliły, "z dużym prawdopodobieństwem zidentyfikować dżumę". Mowa tu przede wszystkim o gorączce, atakującej nagle, w trakcie zwykłych czynności. Po kilku godzinach łagodnego przebiegu następowało gwałtowne pogorszenie stanu zdrowia. Widocznym symptomem było obrzmienie węzłów chłonnych w pachwinach i pod pachami, a także zmiany koło uszu i na udach. Niektórzy zapadali w odrętwienie – wydawało się, że śpią – i nie troszczyli się o zaspokajanie swych potrzeb. Mieli też trudności z przyjmowaniem pokarmów. Inni popadali w malignę lub dotykał ich obłęd. Cierpieli na brak snu i mieli urojenia.

Pierwszy atak epidemii w Konstantynopolu trwał cztery miesiące. Początkowo śmiertelność nie była szczególnie wysoka, lecz potem gwałtownie wzrosła, by osiągnąć nawet 10 i więcej tysięcy osób dziennie.

Dla współczesnych najbardziej charakterystyczną cechą epidemii była jej nieprzewidywalność i nieobliczalność. Zagroziła wszystkim ludziom bez względu na ich status społeczny, miejsce zamieszkania, styl życia, zawód, budowę fizyczną czy wiek. Zarazie towarzyszyły fenomeny społeczne i psychologiczne – plotki o demonach w ludzkiej postaci, które dotykając ludzi powodowały ich zachorowania, lub opowieści o proroczych snach zapowiadających ofiarom, że dotknie je choroba.

"Poważnie potraktować trzeba informacje o skutkach społecznych i gospodarczych pandemii: opustoszenie wielu domów, zachwianie tradycyjnego układu społecznego, braki w zaopatrzeniu, zrywanie więzi społecznych. Niektóre miasta i wsie wyludniły się" - mówią naukowcy.

Przypominają, że najsłynniejsza jednak pandemia dżumy dymieniczej, dziś znana pod nazwą "czarnej śmierci" szalała na świecie w latach 1347–51. Zrodzoną w Azji Centralnej chorobę wywoływała bakteria yersinia pestis, która zamieszkiwała w jelitach pcheł żerujących na różnego rodzajach gryzoniach. Za sprawą mongolskich najeźdźców oraz europejskich kupców poruszających się Jedwabnym Szlakiem plaga dotarła w 1347 r. najpierw do genueńskiej Kaffy na Krymie, następnie do Konstantynopola, by stamtąd drogą morską osiągnąć Sycylię oraz wybrzeża Italii i południowej Francji. Stąd, w ciągu czterech lat, opanowała niemal całą Europę. Co ciekawe, łaskawiej potraktowane zostały m.in. ziemie polskie.

Również późnośredniowieczna medycyna była bezsilna, a jedyną rozsądną radą dla tych, którzy zarazy pragnęli uniknąć, była rekomendacja Guy de Chauliaca, nadwornego medyka papieża Klemensa VI - "uciekaj szybko i daleko, a wracaj powoli".

Przyczyn plagi dopatrywano się w splocie dziwnych zjawisk astronomicznych i klimatycznych, działalności mocy diabelskich, które zatruwały powietrze, karze boskiej za ludzkie przewinienia. Rozprzestrzenianiu się zarazy towarzyszył strach i panika. W Niemczech i we Francji szerzył się fanatyzm religijny. Na nowo wybuchały prześladowania Żydów, oskarżanych o zatruwanie zbiorników wodnych. Nieważne, że odsetek ofiar wśród nich był taki sam jak wśród chrześcijan.

Szacuje się, że pandemia z lat 1347–51 zmniejszyła populację światową z 450 do 350 mln, przy czym Chiny straciły połowę, Europa ponad jedną trzecią, a Afryka jedną ósmą ludności. Według różnych szacunków Stary Kontynent miałby utracić między 17–28 mln, a nawet 40–50 mln mieszkańców. Dżuma z lat 1347–51 wyludniła Europę spowalniając jej gospodarkę na wiele lat.

"Paradoksalnie tragedia ta przyczyniła się jednak do postępu w sferze nauki i stosunkach społecznych. Bazując na swoich osobistych doświadczeniach związanych z opieką nad chorymi Guy de Chauliac napisał dzieło poświęcone chirurgii, które stało się fundamentem kształcenia przyszłych lekarzy w Europie łacińskiej na następne 300 lat" - podkreślają historycy.

Pandemia powracała, z nieco mniejszą mocą, w latach 1361–62, 1368–69, 1375 i 1390–91. Śmiertelność przy kolejnych nawrotach spadała, ale i tak przyczyniała się do znacznej depopulacji. Nawroty dżumy pojawiały się co jakiś czas do połowy XVIII stulecia, a nawet i później – yersinia pestis zaatakowała znów w roku 1900, gdy została przewieziona drogą morską z Hongkongu do Los Angeles, gdzie zabiła 122 osoby.

Dlatego - jak mówią naukowcy z Uniwersytetu łódzkiego - epidemia koronawirusa z roku 2020 nie jest dla historyka zjawiskiem wyjątkowym, ale "zaledwie epizodem w długich dziejach zmagań człowieka z niewidzialnymi gołym okiem chorobami".

"Choć wydarzenia bieżące nie dobiegły jeszcze końca, nie będzie dużym ryzykiem konkluzja, iż epidemie europejskie, bez względu na epokę, państwo i społeczeństwo, których dotykały, posiadają pewne cechy wspólne: przychodzą z zewnątrz, obnażają niemoc medycyny, zmieniają bieg wydarzeń politycznych, głęboko przekształcają sytuację społeczną i gospodarczą" - konkludują historycy. (PAP)

https://naukawpolsce.pap.pl/aktualnosci/news%2C81456%2Chistorycy-epidemia-koronawirusa-z-roku-2020-nie-jest-zjawiskiem-wyjatkowym

Białystok/ Uniwersytet Medyczny uruchomił drugie w regionie laboratorium z testami na koronawirusa
30.03.2020 Autor: Izabela Próchnicka

Uniwersytet Medyczny w Białymstoku (UMB) uruchomił w poniedziałek drugie w Podlaskiem laboratorium, gdzie będą prowadzone testy na koronawirusa, ale też badania naukowe nad tym wirusem – poinformowała w poniedziałek uczelnia.

Rzecznik UMB Marcin Tomkiel poinformował PAP, że laboratorium jest przygotowane, pierwsze próbki mają być przebadane po południu.

Dotychczas w regionie testy diagnostyczne koronawirusa prowadziło jedno laboratorium, które w połowie marca zaczęło działać w Wojewódzkiej Stacji Sanitarno-Epidemiologicznej w Białymstoku. Powstało we współpracy z Uniwersytetem Medycznym w Białymstoku (UMB), który wsparł to laboratorium dwoma wypożyczonymi urządzeniami i kadrą.

Teraz uczelnia utworzyła swoje laboratorium, nad którego organizacją praca trwała w ostatnich tygodniach. Na początku w ciągu doby ma być tam wykonywanych około dwustu testów na koronawirusa, docelowo 500 – podała w poniedziałek uczelnia. Chodzi o testy genetyczne, molekularne.

"Analiza trzech genów wirusa SARS-CoV-2 będzie przeprowadzona w oparciu o testy cechujące się bardzo wysoką czułością w celu precyzyjnej diagnostyki wirusa" – podano w komunikacie.

Prorektor ds. nauki i rozwoju UMB prof. Marcin Moniuszko powiedział w poniedziałek Polskiemu Radiu Białystok, że potrzeby są duże, jeśli chodzi o przeprowadzanie testów. Dodał, że dzięki drugiemu laboratorium o 100-200 proc. zwiększy się możliwość diagnostyki koronawirusa w Białymstoku. Zaznaczył, że plan zakłada możliwość wykonywania około 500 testów na dobę, z czasem ma to być jeszcze więcej. W poniedziałek do szpitali mają trafić od UMB szczegółowe wytyczne, jak przygotowywać próbki do badań i o trybie postępowania.

"Zdajemy sobie niestety z tego sprawę, że takie potrzeby będą. Oczywiście bardzo liczymy, że przeszkodą nie staną się kłopoty w dostawach. To jest coś, co w tej chwili jest zmorą wszystkich, całego systemu ochrony zdrowia na całym świecie, czy te dostawy pojawią się w odpowiednim terminie. Bardzo na to liczymy" – powiedział prof. Moniuszko.

Testy diagnostyczne koronawirusa będzie prowadzić na UMB Akademicki Ośrodek Diagnostyki Patomorfologicznej i Genetyczno-Molekularnej (spółka zależna od uczelni – PAP), który – jak podkreślono w komunikacie prasowym – ma wymagane uprawnienia do takich badań i od lat zajmuje się analizą genomów różnych wirusów, np. brodawczaka ludzkiego (HPV), cytomegalii (CMV), zapalenia wątroby typu B i C (HBV i HCV) czy Epsteina-Barr (EBV).

Oprócz diagnostyki koronawirusa na podstawie gromadzonego materiału biologicznego, który trafi do biobanku tkanek i komórek, który działa na UMB, będą także prowadzone badania naukowe "sekwencjonowania genomu SARS-CoV-2" z woj. podlaskiego i analiza mutacji wirusa w trakcie pandemii.

UMB poinformował w komunikacie, że wspólnie z AODPiGM chce także prowadzić prace nad nowym, szybszym testem diagnostycznym na koronawirusa.

"Nowa metoda genetyczna umożliwi wykrycie wirusa w znacznie krótszym czasie – ok. 20 minut. Aplikacje technologiczne zaadoptowane przez badaczy z Uniwersytetu Medycznego w Białymstoku mogą mieć ogromne znaczenie w szybkiej, niezmiernie czułej i wysoce specyficznej diagnostyce SARS-CoV-2. Nowy test genetyczny będzie bowiem w stanie znacznie wcześniej zidentyfikować zainfekowane osoby niż miało to miejsce dotychczas" – podała uczelnia.

Naukowcy z UMB będą także pracować nad opracowaniem szczepionki przeciw koronawirusowi i nad metodami leczenia.

"Aby prowadzić badania w sposób bezpieczny, do analiz wykorzystany zostanie wyizolowany materiał genetyczny wirusa. Izolacja i przechowywanie materiału genetycznego wirusa SARS-CoV-2 możliwe będzie dzięki biobankowi UMB, który opracuje procedury właściwej pracy z materiałem biologicznym na każdym etapie badania" – poinformowała uczelnia.

UMB liczy też na to, że dzięki badaniom genomu wirusa uda się monitorować mutacje koronawirusa u mieszkańców regionu, a także, badając transfer, rozprzestrzenienie się wirusa w społeczeństwie, "śledzić ścieżki prawdopodobnych mutacji".

UMB ma również rozpocząć i koordynować ogólnopolski projekt, w którego ramach na podstawie analiz genomu wirusa SARS-CoV-2 i pacjentów z chorobą, którą on wywołuje, opracować zestaw markerów genetycznych, które będą określać wrażliwość na zakażenie koronawirusem oraz ciężkość przebiegu choroby. Nie podano więcej szczegółów.(PAP)

https://naukawpolsce.pap.pl/aktualnosci/news%2C81464%2Cbialystok-uniwersytet-medyczny-uruchomil-drugie-w-regionie-laboratorium-z

NCN:10 mln dla naukowców, którzy chcą badać COVID-19
30.03.2020 autor: Beata Kołodziej

Narodowe Centrum Nauki (NCN) ogłosiło konkurs dla naukowców, w ramach którego mogą się oni ubiegać o fundusze na badania nad COVID-19. Do rozdysponowania jest 10 mln zl. Zgłoszenia można nadsyłać do 14 kwietnia.

„Zdając sobie sprawę z powagi sytuacji i presji czasu, ogłaszamy konkurs, który jest pod wieloma względami inny, niż pozostałe nasze konkursy: ma bardzo krótkie terminy naboru i oceny, określoną grupę badaczy, do których go kierujemy oraz niezwykle elastyczne zasady realizacji grantu. Wierzymy, że to dodatkowe finansowanie oraz rozluźnienie reguł, ułatwi zespołom naukowców, którzy pracują nad tą problematyką, zintensyfikowanie swoich prac” – wyjaśniła przewodnicząca rady NCN prof. Małgorzata Kossowska, cytowana w przesłanym w poniedziałek komunikacie NCN. Wyraziła nadzieję, że polscy naukowcy z powodzeniem włączą się w walkę z COVID-19 i dostarczą rozwiązań nie tylko medycznych, ale i psychologicznych i społecznych.

Konkurs „Szybka ścieżka dostępu do funduszy na badania nad COVID-19” jest skierowany do badaczy, którzy mogą poszerzyć wiedzę na temat sposobów diagnozy, leczenia, zapobiegania chorobie oraz na temat psychologicznych i społecznych skutków pandemii. Budżet konkursu wynosi 10 mln zł.

Jak wyjaśniono w komunikacie, finansowane będą przede wszystkim badania podstawowe związane z patofizjologią choroby, w tym takie, które mogą przyczynić się do podjęcia prac nad przyszłymi strategiami terapeutycznymi lub metodami diagnostycznymi COVID-19; badania nad mechanizmami zakażania, w tym sposobami ochrony pracowników służby zdrowia, oraz badania nad psychologicznymi i społecznymi skutkami pandemii i sposobami ich ograniczania (w tym polityką zdrowotną i organizacją opieki medycznej, etyką badań i opieki nad chorymi, społecznymi zachowaniami w pandemii).

O środki ubiegać się mogą badacze ze stopniem naukowym co najmniej doktora, którzy mają udokumentowane osiągnięcia i pełnili rolę kierownika co najmniej jednego projektu badawczego finansowanego w ramach konkursów NCN (Opus, Sonatina, Sonata, Sonata Bis, Harmonia, Maestro, Symfonia, Polonez) oraz międzynarodowych konkursów albo są laureatami konkursów międzynarodowych lub krajowych.

Termin składania wniosków za pośrednictwem Elektronicznej Platformy Usług Administracji Publicznej (ePUAP) upływa 14 kwietnia, wyniki zostaną ogłoszone w połowie maja.

Na realizację zaplanowanych badań naukowcy będą mieć maksymalnie półtora roku. Wyniki prac muszą być powszechnie udostępniane zaraz po ich uzyskaniu.(PAP)

https://naukawpolsce.pap.pl/aktualnosci/news%2C81466%2Cncn10-mln-dla-naukowcow-ktorzy-chca-badac-covid-19.html

W Małopolski Centrum Biotechnologii rozpoczyna się diagnostyka koronawirusa
31.03.2020 PAP - Nauka w Polsce, Beata Kołodziej

W Małopolskim Centrum Biotechnologii Uniwersytetu Jagiellońskiego w Krakowie rozpoczynają się prace, których celem jest szeroka diagnostyka pacjentów z podejrzeniem koronawirusa w województwie. Badania nie mają charakteru komercyjnego i prowadzone będą dla sanepidu.

"Do tej pory Małopolskie Centrum Biotechnologii Uniwersytetu Jagiellońskiego nie prowadziło diagnostyki, jednak teraz jest taka potrzeba. Mamy odpowiednie zaplecze badawcze oraz kadrę, więc chcemy pomóc" – powiedział w poniedziałek PAP prof. Krzysztof Pyrć, kierownik Pracowni Wirusologii w Małopolskim Centrum Biotechnologii UJ.

Prace prowadzone będą przy wsparciu Narodowego Instytutu Zdrowia Publicznego w Warszawie. Zaangażowani w nie będą także specjaliści z innych jednostek UJ – m.in. z Wydziału Biochemii, Biofizyki i Biotechnologii UJ oraz Wydziału Biologii UJ. Aparat do analiz zapewniło Jagiellońskie Centrum Innowacji.

Na tym etapie badań uczelnia nie podaje liczby pacjentów, którym diagnostyka mogłaby pomóc.

Nowy koronawirus SARS-Cov-2 wywołuje chorobę o nazwie COVID-19. Objawia się ona najczęściej gorączką, kaszlem, dusznościami, bólami mięśni i zmęczeniem. Podejrzewa się, że do zarażenia koronawirusem, który może wywoływać groźne dla życia zapalenie płuc, doszło w Chinach pod koniec 2019 r. na targu w Wuhan, stolicy prowincji Hubei. Obecnie występujący koronawirus – jak czytamy w informacji UJ – nie jest aż tak "złośliwy", jak bywały już inne spotykane w świecie – SARS czy MERS.

Jego oddziaływanie na organizm jest podobne do grypy, różnica polega na tym, że na koronawirusa nikt nie ma odporności. Nie ma też szczepionki, żeby tę odporność nabyć.

W Polsce koronawirusa potwierdzono u 1984 osób, 26 z nich zmarło.

Na początku marca Ministerstwo Nauki i Szkolnictwa Wyższego przeznaczyło dla Małopolskie Centrum Biotechnolgii UJ 25 mln zł na badania nad koronawirusem oraz takie, które pomogą zapobiec podobnym epidemiom.

https://naukawpolsce.pap.pl/aktualnosci/news%2C81469%2Cw-malopolski-centrum-biotechnologii-rozpoczyna-sie-diagnostyka-koronawirusa

Pracownicy i studenci Politechniki Wrocławskiej produkują przyłbice dla personelu medycznego
31.03.2020
https://naukawpolsce.pap.pl/aktualnosci/news%2C81468%2Cpracownicy-i-studenci-politechniki-wroclawskiej-produkuja-przylbice-dla
« Ostatnia zmiana: Lipiec 25, 2020, 11:05 wysłana przez Orionid »

Online Orionid

  • Moderator
  • *****
  • Wiadomości: 14365
  • Very easy - Harrison Schmitt
Odp: SARS-CoV-2 (Covid-19)
« Odpowiedź #40 dnia: Marzec 17, 2020, 03:56 »
Jak długo koronawirus potrafi przetrwać poza ustrojem? Nowe badania
14 MARCA 2020 Piotr Rzymski


NIAID Rocky Mountain Laboratories (RML), U.S. NIH / Wikipedia

Wiemy, jak długo może przetrwać koronawirus SARS-CoV-2 poza ustrojem w zależności od powierzchni, na której się znalazł. To ważna informacja.

Narodowy Instytut Zdrowia (NIH) w USA opublikował właśnie najnowsze wyniki badań na temat przeżywalności koronawirusa SARS-CoV-2 poza organizmem gospodarza. Wcześniej trzeba było się opierać na wstępnych danych i przeglądzie badań, które przeprowadzono dla koronawirusów SARS i MERS. Wynikało z nich, że wirus może przetrwać od kilku godzin do kilku dni w zależności od środowiska, w którym się znajdzie.

Jak długo koronawirus przebywa na powierzchniach?

W przeprowadzonym eksperymentalnym badaniu aplikowano cząstki wirusa na różne podłoża i inkubowano w temperaturze 21–23 st. C i przy 40-procentowej wilgotności. Miano wirusa zmniejszało się wraz z czasem jego przebywania na badanych podłożach.

Maksymalny czas przetrwania wynosił:

plastik i stal nierdzewna: do 72 godz.

papier kartonowy: do 24 godz.

miedź: do 4 godz.

Oznacza to, że wskazane jest dezynfekowanie klamek w miejscach publicznych, elementów wyposażenia środków transportu publicznego, a także smartfonów. Przesyłki trafiające do Polski z Chin czy Włoch nie powinny zawierać aktywnych cząstek wirusa. Poza tym przesyłki te są przemieszczane, co samo w sobie zwiększa szansę na wyeliminowanie wirusa z opakowania.


Jak długo SARS-CoV-2 pozostaje aktywny w powietrzu?

Z kolei w rozpylanych aerozolach, przy temperaturze powietrza 21–23 st. C i przy 65-procentowej wilgotności, wirus SARS-CoV-2 potrafił przetrwać do 3 godz. – był to maksymalny czas trwania badania. Jest więc ryzyko, że może w nich przetrwać jeszcze dłużej, zwłaszcza że miano wirusa w tym czasie nie obniżyło się bardzo istotnie. Oznacza to, że rozprzestrzeniany drogą kropelkową koronawirus pozostaje aktywny stosunkowo długo.

Pamiętajmy, by kichając lub kaszląc, zasłaniać usta nie dłonią, ale zgiętym łokciem lub chusteczką higieniczną, którą następnie należy od razu wyrzucić do śmieci. Ważne jest też częste i prawidłowe mycie rąk, unikanie witania się przez ich podawanie i niedotykanie dłońmi okolic twarzy, a także częste dezynfekowanie powierzchni takich jak stoły, blat, klamki w miejscach, gdzie przebywa więcej osób.

https://www.polityka.pl/tygodnikpolityka/nauka/1946594,1,jak-dlugo-koronawirus-potrafi-przetrwac-poza-ustrojem-nowe-badania.read

=======================
Marzec 17, 2020, 03:56

Koronawirus SARS-CoV-2. Fakty, a nie mity
12 MARCA 2020 Piotr Rzymski

(...)

2. SARS-CoV-2 nie został skonstruowany w laboratorium

Badania porównujące genom SARS-CoV-2 z genomami koronawirusów, których rezerwuarami są nietoperze, wykazały 96-procentową zgodność. Tak wysoki wynik wskazuje, że pierwotnym źródłem wirusa były właśnie te organizmy. Do jego transmisji na ludzi najprawdopodobniej przyczynił się inny gatunek ssaka. Środowisko naukowe apeluje, by zaprzestać głoszenia poglądów, według których koronawirus powstał w laboratorium: nie mają jakiegokolwiek pokrycia w dowodach i przyczyniają się do szerzenia, utrudniającej opanowanie sytuacji, paniki.

(...)
https://www.polityka.pl/tygodnikpolityka/nauka/1945626,1,koronawirus-sars-cov-2-fakty-a-nie-mity.read

====================
Marzec 17, 2020, 03:56

Koronawirus już w Polsce. 13 najważniejszych pytań i odpowiedzi
4 MARCA 2020 Paweł Walewski

(...)
2. Czy koronawirusem można zarazić się ponownie?

Jest jeszcze za wcześnie, by odpowiedzieć na to pytanie. Niebezpieczeństwo związane z nowym koronawirusem polega na tym, że układ odporności ludzi, którzy się z nim nigdy wcześniej nie spotkali, nie potrafi na niego odpowiedzieć tak, jak reaguje na inne zarazki wywołujące przeziębienie lub grypę. Po przechorowaniu sytuacja się zmienia – komórki układu immunologicznego i tzw. pamięci immunologicznej znają już wroga, więc powinny radzić sobie z nim lepiej.

Mowa jednak o warunkach idealnych, a przecież koronawirus może mutować, czyli zmieniać się po to, aby nasz układ odporności oszukiwać. W kilku krajach Azji, które pierwsze musiały stawić czoła epidemii, jest już wiele osób wyleczonych z Covid-19. Ale są doniesienia i o tym, że blisko 14 proc. pacjentów uznanych za wyleczonych ponownie zostało zakażonych. Czyżby więc wirus tak szybko mutował? A może kiedy wykonywano drugi test potwierdzający wyleczenie, zdołał przyczaić się gdzieś w organizmie i pojawił się w momencie nadkażenia powtórnie po pewnym czasie? Niestety, niektóre wirusy to potrafią.


(...)
https://www.polityka.pl/tygodnikpolityka/nauka/1944116,1,koronawirus-juz-w-polsce-13-najwazniejszych-pytan-i-odpowiedzi.read

=================
Marzec 17, 2020, 03:57

Jest przełom? Chińscy badacze informują o skutecznym leku na Covid-19
12 MARCA 2020 Piotr Rzymski


Zerbor / PantherMedia

Po wybuchu epidemii wywołanej koronawirusem SARS-CoV-2 w ekspresowym tempie ruszyły badania eksperymentalne i kliniczne leków. Chińscy naukowcy informują, na podstawie wyników 15 badań klinicznych, o skutecznym remedium. (...)
https://www.polityka.pl/tygodnikpolityka/nauka/1946046,1,jest-przelom-chinscy-badacze-informuja-o-skutecznym-leku-na-covid-19.read
« Ostatnia zmiana: Lipiec 25, 2020, 11:13 wysłana przez Orionid »

Online Orionid

  • Moderator
  • *****
  • Wiadomości: 14365
  • Very easy - Harrison Schmitt
Odp: SARS-CoV-2 (Covid-19)
« Odpowiedź #41 dnia: Marzec 17, 2020, 03:56 »
Ekspert NCBR: nad szczepionką p. koronawirusowi pracuje kilkanaście zespołów
31.03.2020

Nad szczepionką przeciwko koronawirusowi, która może być gotowa za kilkanaście miesięcy, pracuje niezależnie od siebie kilkanaście grup badawczych – podkreśla Aleksandra Mościcka-Studzińska z NCBR. Do badań mają się włączyć polscy eksperci.

Zwykle prace nad nową szczepionką zajmują około 10 lat, pandemia wywołana przez koronawirusa SARS-CoV-2 jest jednak wyjątkowa. Dlatego badania mają być znacznie skrócone, jeśli tylko będzie to możliwe. Szczepionka może być gotowa najwcześniej za kilkanaście miesięcy – twierdzi koordynator obszaru farmacji i biotechnologii w Narodowym Centrum Badań i Rozwoju Aleksandra Mościcka-Studzińska.

Specjalistka wyjaśnia, że szczepionki zawierają antygeny, zdolne wywoływać powstanie tzw. swoistej, czynnej odporności przeciwko czynnikowi zakaźnemu lub wytwarzanej przez niego toksynie albo antygenowi. „Pierwszy etap prac pozwala określić, jaki antygen jest zdolny do wzbudzenia wysokiego poziomu odpowiedzi immunologicznej. Następnie trzeba opracować sposób produkcji antygenu, aby móc przystąpić do testów” – wyjaśnia ekspert, cytowana w materiale przesłanym w poniedziałek PAP.

W kolejnych badaniach sprawdza się, jak działa preparat. Najpierw - in vitro z wykorzystaniem żywych komórek, bakterii lub kultur tkankowych, później - in vivo, podając preparat zwierzętom. Najważniejszym etapem są testy na ochotnikach w ramach badań klinicznych. "Ten etap ze względów etycznych podlega najbardziej restrykcyjnym rygorom, pozwala się jednak upewnić, czy i jak preparat działa na organizm ludzki. Nie możemy ominąć tego etapu" - dodaje.

Według Mościckiej-Studzińskiej, trzeba przede wszystkim wykazać, że preparat jest bezpieczny, ale też potwierdzić, że w ogóle działa - powoduje uodpornianie. „Musimy się upewnić, że nie zaczniemy podawać niemal całej populacji świata preparatu, który da nam fałszywą pewność, że osoby, które go przyjęły są odporne na zachorowanie na COVID-19. Badanie kliniczne ma też pomóc ustalić więcej szczegółów: tolerancję różnych dawek szczepionki czy potrzebę stosowania dawek przypominających. Realizacja wszystkich trzech faz badań klinicznych może zająć nawet 7 lat" - zauważa.

Obecnie nad szczepionką intensywnie - i niezależnie od siebie - pracuje kilkanaście grup badawczych. Jak się zakłada, pierwsza ze szczepionek może być gotowa w połowie 2021 r. Takie plany ma jedna z firm amerykańskich, która w marcu 2020 r. jako pierwsza rozpoczęła podawanie swojej szczepionki ludziom. Już teraz mówi się o rozpoczęciu przygotowań do drugiej fazy badań.

Prace nad szczepionką przeciwko koronawirusowi SARS-CoV-2 prowadzone są w Europie i mają się do nich włączyć polscy specjaliści. Agencja Badań Medycznych podjęła decyzję o rozpoczęciu własnego badania, które będzie realizowane w partnerstwie z polskimi i międzynarodowymi ośrodkami.

Agencja wybrała do współpracy trzy polskie ośrodki: Sieć Badawczą Łukasiewicz – Instytut Biotechnologii i Antybiotyków wraz z zespołem prof. Marcina Drąga z Politechniki Wrocławskiej, Narodowy Instytut Onkologii w konsorcjum z Instytutem Biochemii i Biofizyki PAN i Warszawskim Uniwersytetem Medycznym oraz Uniwersytet Medyczny we Wrocławiu. Prace te opracowywaniu nieco innego typu szczepionki zawierającej nanoprzeciwciała połączone z bakteriofagiem.

Firma SensDX z Wrocławia, która przy wsparciu Narodowego Centrum Badań i Rozwoju opracowała test do szybkiego wykrywania grypy, chce swoją technologię wykorzystać do podobnej diagnostyki koronawirusa. Z kolei Celon Pharma S.A. zainicjowała strategiczny program testowania, weryfikacji i poszukiwania efektywnego leczenia COVID-19 opierając się o rozwiązania już rozwijane w ramach wcześniejszych projektów NCBiR.

"Liczymy na aktywność potencjalnych wnioskodawców i składanie nowych wniosków dotyczących rozwiązań dedykowanych pandemii COVID-19 do programu Szybka Ścieżka. Do 20 kwietnia trwa nabór wniosków dla dużych przedsiębiorstw i ich konsorcjów, a od 21 kwietnia startuje nabór dla MŚP i konsorcjów z ich udziałem" – informuje Aleksandra Mościcka-Studzińska.

Specjalistka zastrzega, że szczepionka przeciw COVID-19 nie wyeliminuje automatycznie danego wirusa SARS-CoV-2 z populacji. „Tylko masowe szczepienia, bez niepotrzebnych wyjątków, pozwalają wyeliminować patogen. Jest to niezwykle trudne, ale już raz się udało – w 1980 r. Światowa Organizacja Zdrowia uznała za zwalczoną w populacji człowieka ospę prawdziwą” - przekonuje. (PAP)

https://naukawpolsce.pap.pl/aktualnosci/news%2C81467%2Cekspert-ncbr-nad-szczepionka-p-koronawirusowi-pracuje-kilkanascie-zespolow

Gowin: rok akademicki zostanie przedłużony, jeśli w maju uczelnie nie wrócą do normalnego funkcjonowania
31.03.2020
https://naukawpolsce.pap.pl/aktualnosci/news%2C81483%2Cgowin-rok-akademicki-zostanie-przedluzony-jesli-w-maju-uczelnie-nie-wroca-do

Badanie: czego w epidemii boją się Polacy? Przepełnionej służby zdrowia, kryzysu finansowego, choroby bliskiego, paniki innych
01.04.2020 Autorka: Ludwika Tomala

Psycholodzy zbadali nastroje Polaków związane z epidemią koronawirusa. Poziom lęku związany z epidemią COVID-19 jest dość wysoki. Znaczna większość badanych boi się, że zachoruje ktoś im bliski (73 proc.). Obawiają się też przepełnionej służby zdrowia (72 proc.) albo kryzysu finansowego (71 proc.).

Badanie zrealizowano 23-24 marca 2020 w ogólnopolskim panelu badawczym Ariadna na próbie 1098 osób. Był to wspomagany komputerowo wywiad online (próba losowo-kwotowa).

“To pierwsze z serii badanie, które publikujemy. Chciałyśmy zobaczyć, jak bardzo w związku z epidemią koronawirusa Polacy się boją i czego się boją. Okazało się, że poziom zdenerwowania Polaków po mniej więcej 10 dniach od wprowadzenia ograniczeń jest dość wysoki” - ocenia w rozmowie z PAP kierowniczka badania psycholog dr Katarzyna Hamer z Instytutu Psychologii PAN. Sondaż opracowała wspólnie z dr Marią Baran (Uniwersytet SWPS) i dr Martą Marchlewską (IP PAN).

Z badań wynikło, że Polacy najbardziej obawiają się, że niektórzy ludzie nie zastosują się do zaleceń i wirus będzie rozprzestrzeniał się zbyt szybko (zgodziło się z tym stwierdzeniem 75 proc. badanych). Boją się też, że zachoruje ktoś im bliski (72 proc.), że szpitale będą przepełnione, a system zdrowia – niewydolny (73 proc). Obawiają się też kryzysu finansowego (71 proc.), paniki i nieracjonalnych zachowań innych ludzi (70 proc.).

“Można się było zastanawiać, czy największym niepokojem związanym z epidemią nie będzie to, że zachorujemy. Paradoksalnie okazało się jednak, że nie. Choć wciąż boi się tego 59 proc. osób” - komentuje dr Katarzyna Hamer.

Podobny odsetek badanych boi się zmiany trybu życia (59 proc.). Stosunkowo najmniej osób boi się, że w sklepach zabraknie niezbędnych do życia produktów (37 proc.).

U kobiet procent twierdzących odpowiedzi był we wszystkich rodzajach zagrożeń wyższy niż u mężczyzn.

Poza tym aż 26 proc. badanych Polaków zgodziło się ze stwierdzeniem, że czasem ich stan zdenerwowania tą sytuacją jest bliski paniki. A 44 proc. badanych nie zgodziło się z tym stwierdzeniem.

Osoby powyżej 55. roku życia najbardziej ze wszystkich grup wiekowych boją się, że zachoruje ktoś im bliski (78 proc. wskazań).

Z kolei osoby w wieku 18-24 lat najmniej ze wszystkich grup wiekowych boją się zakażenia (poniżej 42 proc.).

Z badań wynikło też, że mieszkańcy większych miast (powyżej 20 tys. mieszkańców) bardziej boją się przepełnionych szpitali i niewydolnej służby zdrowia niż mieszkańcy małych miast i wsi.

Badaczki planują powtórzyć badania za jakiś czas, aby sprawdzić, jak zmieniają się nastroje związane z epidemią.

Dr Hamer pytana, czy jeśli ten niepokój związany z epidemią będzie trwał przez dłuższy czas, może się przekształcić np. w depresję czy stany lękowe, powiedziała, że problemem może być nie tylko strach, ale i izolacja. “Nie mamy podobnych badań o izolacji w czasie pandemii. Ale wiemy, co się dzieje z pacjentami, którzy byli w przeszłości izolowani w szpitalach. Wiemy, że w takich warunkach rośnie niepokój, objawy depresyjne, poczucie samotności, lęk, nawet wrogość, a spada poczucie kontroli. Możemy - przez analogię - podejrzewać, że podobnie może być i teraz, kiedy tak dużo osób pozostaje w izolacji” - powiedziała.

Psycholog zaznaczyła, że osoby, którym jest trudno, mogą skorzystać z pomocy psychologicznej przez telefon lub online. Dodała, że wielu psychoterapeutów prowadzi też teraz terapię w ten sposób. Są też np. dostępne telefony zaufania i prowadzi się zdalną interwencję kryzysową online. “Jest sporo możliwości uzyskania pomocy” - zapewniła. (PAP)

https://naukawpolsce.pap.pl/aktualnosci/news,81497,badanie-czego-w-epidemii-boja-sie-polacy-przepelnionej-sluzby-zdrowia

Gowin podziękował sieciom komórkowym za wsparcie nauczania online
01.04.2020
https://naukawpolsce.pap.pl/aktualnosci/news%2C81503%2Cgowin-podziekowal-sieciom-komorkowym-za-wsparcie-nauczania-online.html

Inżynieria w walce z epidemią
01.04.2020 aktualizacja 02.04.2020© Marek Matacz


Fot. EPA/JEROME FAVRE 11.03.2020

Pomysłowi inżynierowie konstruują urządzenia, które pomagają opanować epidemię i ratują życia. Nowoczesna technika oferuje roboty, wykrywające chorych drony czy tanie, drukowane respiratory.

W walce z koronawirusem mogą pomóc roboty - twierdzą autorzy opracowania opublikowanego na łamach „Science Robotics”. Zdaniem członków międzynarodowego zespołu „roboty mają potencjał, aby wykorzystać je do dezynfekcji, dostarczania leków i jedzenia, mierzenia parametrów życiowych czy pomocy w kontroli granic”.

Naukowcy zwracają uwagę, że już w 2015 roku, w czasie epidemii eboli, White House Office of Science and Technology Policy i National Science Foundation określiły trzy obszary, w których roboty mogą odegrać ważną rolę: opiekę medyczną (np. telemedycyna, odkażanie), logistykę (np. transport zakażonych odpadów) i rekonesans (np. sprawdzanie przestrzegania kwarantanny). „Wiele z tych zastosowań jest aktywnie testowanych w Chinach, choć w ograniczonym zakresie i w ramach wstępnych eksperymentów” - piszą autorzy publikacji.

Badacze wskazują na kolejny obszar, który pojawił się dopiero w przypadku epidemii Covid-19. Chodzi o zdalną pracę i relacje społeczne. Wymieniają tutaj roboty do telekonferencji czy zdalną obsługę różnego typu urządzeń. W wielu tych dziedzinach, zdaniem specjalistów „zachodzi intensywny rozwój”. Wyliczają także prowadzone już eksperymenty nad wykorzystującymi ultradźwiękowe obrazowanie robotami pobierającymi krew do badania. Piszą też o dronach czy autonomicznych pojazdach naziemnych, które mogłyby np. transportować próbki.

Zdaniem autorów pracy, roboty mogłyby wspierać służbę zdrowia w trakcie epidemii, podobnie, jak dzisiaj wspierają przemysł. Eksperci uważają, że epidemia COVID-19 może przy tym stać się pewnego rodzaju katalizatorem do wzmożenia prac na tym polu. Gdyby doszło do kolejnej epidemii, jej opanowanie mogłoby z pomocą robotów być dużo łatwiejsze - twierdzą. Przykładem, choć może nieco niepokojącym, pomagającego w epidemii robota może być wynalazek inżynierów z Australii. Otóż zespół z University of South Australia (UniSA) pracuje nad latającym dronem, który z pomocą kamer i innych czujników ma wykrywać w tłumie chore osoby. Sensory mają reagować m.in. na temperaturę, tętno, oddech, kaszel czy kichanie. Kierujący badaniami prof. Javaan Chahl już w 2017 roku zaprezentował system, który potrafi odczytać tętno człowieka z materiału wideo nagranego z drona. Badacze pokazali, że z pomocą odpowiedniej kamery prędkość bicia serca można odczytać z odległości 50 m. Jak twierdzą, ich technologia mogłaby pomóc już w walce z pandemią COVID-19. „Być może dron nie wykryje wszystkich przypadków, ale może być przydatnym narzędziem do detekcji choroby w danej grupie ludzi” - twierdzi prof. Chahl.

Nieco podobny system proponuje grupa z University of Massachusetts Amherst. Zespół ten opracował przenośne urządzenie o nazwie FluSense. Przenośne urządzenie, wykorzystujące sztuczną inteligencję, zamienia odgłosy kaszlu i obrazy termowizyjne w dane przydatne do prognozowania grypy i innych chorób. Urządzenie przez pół roku działało w uniwersyteckiej klinice, gdzie poszukiwało osób z grypą i chorobami, które ją przypominają. Przeanalizowało w tym czasie ponad 350 tys. termicznych obrazów i 21 mln próbek audio. Jak twierdzą badacze, potrafiło trafnie określić dzienną liczbę chorych. Twórcy uważają, że urządzenia może być umieszczane w szpitalach, przychodniach, a nawet innych miejscach publicznych. Zebrane informacji mogłyby posłużyć do tworzenia modeli rozprzestrzeniania się choroby. „Dzięki temu, można by dokładniej określać aktualne trendy” - mówi współtwórca przyrządu prof. Tauhidur Rahman. Co godne uwagi, instrument nie jest skomplikowany - wykorzystuje m.in niedrogi mikrofon i prostą komputerową platformę Raspberry Pi. Jak więc się okazuje, przy odpowiedniej wiedzy oraz inżynierskim pomyślunku, stosunkowo niewielkim kosztem można rozwiązywać ważne problemy. Można nawet ratować życie.

Doskonale pokazuje to przykład włoskiej firmy Isinnova specjalizującej się w druku 3D. Okazało się, że w lokalnym szpitalu zaczęło brakować zastawek Venturiego używanych do łączenia masek tlenowych z respiratorami. „Powiedziano nam, że szpital desperacko potrzebuje więcej zastawek. Nie można ich obecnie nigdzie dostać, produkcja nie nadąża za zapotrzebowaniem” - mówił prezes firmy Cristian Fracassi. Jeszcze tego samego dnia inżynierowie odwiedzili szpital z pierwszymi egzemplarzami. Testy wypadły pomyślnie i firma zaczęła produkować kolejne zastawki. Jeden taki element kosztuje zaledwie dolara, ale drukuje się go aż godzinę. Isinnova skontaktowała się więc z innymi firmami.

Trójwymiarowy druk oferuje jednak dużo więcej niż tylko wytwarzanie prostych elementów, jak np. pokazała polska firma Urbicum. Pracujący w niej specjaliści opracowali respirator VentilAid. Wytwarza się go przede wszystkim właśnie z pomocą technologii druku 3D, a koszt komponentów to zaledwie 200 zł. Projekt jest dostępny w sieci. Prototyp nie jest co prawda jeszcze pełnoprawnym urządzeniem medycznym, ale twórcy chcą udoskonalić swój produkt z pomocą innych inżynierów i lekarzy. Oferty współpracy spływają do nich całego świata.

https://naukawpolsce.pap.pl/aktualnosci/news%2C81502%2Cinzynieria-w-walce-z-epidemia.html

Analiza: potrzebna długoterminowa strategia zapobiegania potencjalnym wybuchom epidemii COVID-19 w Polsce
01.04.2020

Dopóki szczepienia na COVID-19 nie staną się powszechnie dostępne, aby sztucznie wygenerować tzw. poziom odporności stadnej w populacji, należy rozważyć długoterminową strategię zapobiegania potencjalnym wybuchom epidemii COVID-19 w Polsce – wynika z analizy dr Rafała Mostowego z UJ.

Dr Mostowy jest epidemiologiem i biologiem chorób zakaźnych z Małopolskiego Centrum Biotechnologii Uniwersytetu Jagiellońskiego. Dla pomiaru i prognozy dynamiki epidemiologicznej COVID-19 w Polsce wykorzystał symulujący epidemię matematyczny model epidemiologiczny i dopasował do danych opartych na raportowanej liczbie zgonów pacjentów COVID-19 przedstawianej przez Ministerstwo Zdrowia.

Z analizy wynika, że obecnie mamy duży stopień niedoszacowania przypadków zakażeń SARS-CoV-2. W ostatnich dniach stopień ten się jednak zmniejsza, prawdopodobnie dzięki rosnącej liczbie testów na obecność wirusa wykonywanych codziennie – pisze biolog. "Tendencja w rosnącej proporcji wykrytych zakażeń będzie się utrzymywać tylko wtedy, gdy działania na rzecz dystansowania społecznego znacznie ograniczą transmisję wirusa w populacji, bo inaczej zakażonych będzie przybywać szybciej niż testów” - przypomina.

Zwraca jednak uwagę, że nawet jeżeli dzięki drastycznemu ograniczeniu rozprzestrzeniania się wirusa za pomocą dystansowania społecznego fala epidemiologiczna zaniknie w najbliższych tygodniach, większość populacji pozostanie podatna na infekcję. Stworzy to ryzyko wybuchu kolejnej epidemii w momencie, w którym obostrzenia rządowe ograniczające kontakt między ludźmi zostaną zniesione.

„Duża liczba podatnych oznacza, że nie bylibyśmy w stanie dojść do poziomu tzw. odporności stadnej (ang. herd-immunity) wymaganego do zapobiegania przyszłym wybuchom epidemii COVID-19 w Polsce, a takie wybuchy mogłyby wystąpić po zupełnym odstąpieniu od rządowych działań na rzecz dystansowania społecznego. Dlatego też, dopóki szczepienia na COVID-19 nie staną się powszechnie dostępne, aby sztucznie wygenerować taki poziom odporności stadnej w populacji, należy rozważyć długoterminową strategię zapobiegania potencjalnym wybuchom epidemii COVID-19 w Polsce (np. poprzez alternatywne środki takie jak testy serologiczne, tropienie kontaktów, proaktywną izolację itp.)” – pisze Mostowy w przygotowanej analizie.

W komentarzu dla PAP ocenia, że interwencje wprowadzone przez rząd są teraz bardzo istotne, bo pomagając zatrzymać epidemię ocalą prawdopodobnie dziesiątki tysięcy żyć. Jednak niosą one ze sobą ogromny koszt społeczny i gospodarczy, więc ciężko będzie utrzymać je miesiącami. "Nie mamy też żadnej pewności, że wirus SARS-CoV-2 zniknie wraz z nadejściem lata, a być może wróci jesienią. Dlatego potrzebujemy długoterminowej strategii opartej na szybkim wyłapywaniu osób odpornych na koronawirusa, które mogą wrócić do funkcjonowania w społeczeństwie, oraz osób, które weszły w kontakt z osobą zakażoną i powinny zostać poddane izolacji. W obu przypadkach potrzebujemy odpowiedniej technologii" – komentuje dla PAP dr Mostowy.

W analizie zwraca też uwagę na stopień niedoszacowania liczby osób zakażonych. Choć – jak pisze – jest on duży, to w ostatnich dniach się zmniejsza.

„Od 26.03, stwierdzam, że wykryliśmy gdzieś pomiędzy 15 proc. do 57 proc. wszystkich zakażonych osób (…). Szacunek ten nie jest bardzo zaskakujący biorąc pod uwagę epidemiologię choroby i możliwości testowania w wielu krajach. Na przykład (...) raport LSHTM (London School of Hygiene and Tropical Medicine - PAP) sugeruje, że na dzień 23 marca odsetek wykrywalności liczby zakażonych wahał się między krajami od poniżej 20 proc. (np. Włochy, Hiszpania, Turcja, Wielka Brytania, Francja) do 95 proc. (Niemcy, Korea Południowa). Takie porównania należy jednak przeprowadzać z dużą ostrożnością, ponieważ różne kraje znajdują się w różnych fazach epidemii, a skala niedoszacowania powinna z czasem ulec zmianie” – pisze Mostowy.

W załączeniu do raportu dr Mostowy przedstawił też kod, który każdy może pobrać i wykorzystać do dalszych analiz. „Kod jest dostępny dla wszystkich, każdy może go pobrać, zmodyfikować i wdrożyć własne udoskonalenia” – zaznacza autor analizy.


Link do raportu w wersjach polskiej i angielskiej jest dostępny na stronie: https://mostowylab.com/covid-19
PAP - Nauka w Polsce
https://naukawpolsce.pap.pl/aktualnosci/news%2C81500%2Canaliza-potrzebna-dlugoterminowa-strategia-zapobiegania-potencjalnym

Koszalin/ 10 tys. zł od studentów na tworzywo do produkcji przyłbic ochronnych
01.04.2020
https://naukawpolsce.pap.pl/aktualnosci/news%2C81512%2Ckoszalin-10-tys-zl-od-studentow-na-tworzywo-do-produkcji-przylbic-ochronnych
« Ostatnia zmiana: Lipiec 25, 2020, 11:24 wysłana przez Orionid »

Online Orionid

  • Moderator
  • *****
  • Wiadomości: 14365
  • Very easy - Harrison Schmitt
Odp: SARS-CoV-2 (Covid-19)
« Odpowiedź #42 dnia: Marzec 17, 2020, 03:56 »
Opole/Politechnika wspiera Uniwersytecki Szpital Kliniczny
01.04.2020 PAP - Nauka w Polsce, Marek Szczepanik

W związku z pandemią koronawirusa Politechnika Opolska przekazała Uniwersyteckiemu Szpitalowi Klinicznemu w Opolu kamerę termowizyjną, przy pomocy której można sprawdzać temperaturę osób w specjalnej śluzie ustawionej przed wejściem do szpitala.

Jak poinformował Tomasz Ciecierski z Politechniki Opolskiej, na prośbę dyrekcji uniwersyteckiego szpitala klinicznego w Opolu Politechnika Opolska wypożyczyła profesjonalną kamerę termowizyjną wraz ze specjalnym oprogramowaniem, w celu jej umieszczenia w namiocie stanowiącym śluzę wejściową do budynku. Jak zaznaczają władze uczelni, w razie potrzeby PO udostępni medykom drugi posiadany przez siebie zestaw sprzętu.

"Kamera ta umożliwia w czasie rzeczywistym obserwację rozkładu temperatur w obszarze kilku metrów kwadratowych, wszystkie przebywające tam osoby są widoczne na ekranie komputera w postaci obrazu sylwetek z odzwierciedleniem rozkładu temperatur za pomocą gamy kolorów. Temperatura ciała, która przewyższa zadany poziom, jest obrazowano za pomocą koloru czerwonego i wskazywana w postaci odpowiedniego alertu" - wyjaśnia Ciecierski.

Pracownicy politechniki przeprowadzili krótki kurs obsługi systemu termowizyjnego dla informatyków ze szpitala. Specjaliści z uczelni przygotowali zestawienie techniczne dostępnych obecnie na rynku kamer termowizyjnych, które mogłyby w przyszłości zostać zakupione przez szpital i wykorzystywane także po zakończeniu pandemii.

https://naukawpolsce.pap.pl/aktualnosci/news%2C81513%2Copolepolitechnika-wspiera-uniwersytecki-szpital-kliniczny.html

Pedagodzy z UŚ zbierają laptopy dla domów dziecka na czas zdalnej nauki
01.04.2020
https://naukawpolsce.pap.pl/aktualnosci/news%2C81504%2Cpedagodzy-z-us-zbieraja-laptopy-dla-domow-dziecka-na-czas-zdalnej-nauki.html

Naukowcy z UMK mają zgodę na badania kliniczne leków, które mogą pomóc w walce z epidemią
01.04.2020 PAP - Nauka w Polsce, Tomasz Więcławski

Naukowcy z Collegium Medicum UMK otrzymali zgodę komisji bioetycznej na badania kliniczne leków, które mogą pomóc w walce z epidemią wywołaną przez koronawirusa SARS-CoV-2. Leki kardiologiczne mogłyby pomóc osobom we wczesnej fazie choroby oraz jeszcze niezarażonym.

Pierwszy z testowanych leków kardiologicznych miałby pomóc w łagodzeniu i skróceniu przebiegu choroby. "Chodzi o leczenie osób we wczesnej fazie infekcji. Lek, który chcemy zastosować, w naszej ocenie przeciwdziałałby mnożeniu się wirusa w organizmie, co w konsekwencji skracałoby okres infekcji i powodowałoby, że osoba krócej byłaby +zakaźną+" - podkreślił prorektor ds. badań naukowych toruńskiego uniwersytetu prof. Jacek Kubica, jednocześnie kierownik Katedry Kardiologii i Chorób Wewnętrznych CM UMK w Bydgoszczy.

Dodał, że jego zespół ma już zgodę komisji bioetycznej działającej przy Collegium Medicum. Teraz naukowcy rozmawiają ze szpitalami i ośrodkami badawczymi w całej Polsce, ale także we Włoszech, żeby jak najszybciej rozpocząć badania kliniczne.

"Nie możemy ujawnić w tej chwili nazwy leku kardiologicznego, bo boimy się efektu, który już był obserwowany w przypadku innych środków, a mianowicie brania go bez konsultacji z lekarzami. Nie możemy do tego dopuścić, gdyż każdy lek ma skutki uboczne i niesie ze sobą pewne ryzyko. Pod żadnym pozorem pacjenci nie mogą go zażywać na własną rękę" - powiedział PAP prof. Kubica.

W jego przekonaniu badania kliniczne mogłyby ruszyć za dwa tygodnie. Drugie tyle trzeba byłoby czekać na miarodajne wyniki, bo trzeba przetestować lek na grupie ok. 225 pacjentów.

"To nie jest ogromna grupa, ale musimy dopełnić wszelkich formalności. Każdy pacjent musi się na to zgodzić, a lokalna komisja bioetyczna musi wydać odrębne zgody dla wszystkich partnerów naszego projektu. Rezultaty byłyby bardzo szybko. Albo jest tak, że ten lek zadziała w kilka dni albo nasza hipoteza jest błędna. Musimy jednak ważyć każdy swój ruch, bo my naprawdę chcemy pomóc, jak tylko możemy, a w żadnym razie nie chcemy zaszkodzić" - wskazał lekarz.

Drugie badanie jest szansą dla osób, które jeszcze nie są chore, ale miały kontakt z osobą zakażoną. Jego nazwa to "PAVIA". "To włoskie miasto bliskie memu sercu. Spędziłem w nim trzy lata, pracując na tamtejszym uniwersytecie. Historyczna stolica Lombardii jest też jednym z miast najbardziej dotkniętych przez wirusa. Dlatego ten projekt ma dla mnie także osobiste znaczenie" — wyjaśnił prof. Kubica.

Testy kliniczne w tym przypadku muszą objąć nieco ponad cztery tysiące osób, które są objęte kwarantanną z powodu udokumentowanego kontaktu z osobą już chorą. "Podkreślam — udokumentowanego. Nie możemy tego leku dawać każdemu, kto zechce, bo wszystkie środki farmakologiczne mają skutki uboczne. Ważna jest też logistyka, bo pacjenci musieliby być stale monitorowani, ale przy wielu tysiącach osób w kwarantannie w Polsce bez wątpienia znalezienie takiej grupy nie powinno być większym problemem" - przekonywał autor koncepcji.

Całość badań klinicznych w tym przypadku także nie trwałaby dłużej niż miesiąc. Dodatkowym atutem projektu jest to, że nie jest on kosztowny, bo szacunki wskazują na ok. 0,5 mln zł.

"Te pieniądze mamy obiecane od rektora naszego uniwersytetu prof. Andrzeja Tretyna. Jesteśmy uczelnią badawczą i to będzie nasz wkład własny w walce z epidemią koronawirusa" - zaznaczył prorektor.

https://naukawpolsce.pap.pl/aktualnosci/news%2C81515%2Cnaukowcy-z-umk-maja-zgode-na-badania-kliniczne-lekow-ktore-moga-pomoc-w

MNiSW: rusza bezpłatny kurs dla dydaktyków dot. nauczania online
01.04.2020
https://naukawpolsce.pap.pl/aktualnosci/news%2C81523%2Cmnisw-rusza-bezplatny-kurs-dla-dydaktykow-dot-nauczania-online.html

Test potwierdzi odporność na koronawirusa
02.04.2020


dr Jakub D. Rybka, fot. Adrian Wykrota

Nad testem, który pokaże, czy dana osoba jest odporna na SARS-CoV-2 i może powrócić do normalnego życia, pracują naukowcy z UAM w Poznaniu. Szybki test jest potrzebny kadrze medycznej oraz osobom, które przeszły chorobę bezobjawowo lub też nie zostały odpowiednio zdiagnozowane.

Osoby posiadające przeciwciała skierowane przeciwko koronawirusowi nie są podatne na powtórne zachorowanie i nie stanowią potencjalnego źródła zarażenia. Takie osoby mogą powrócić do normalnego życia, nie ryzykując swojego zdrowia i nie stanowiąc zagrożenia dla innych.

Badania nad wytworzeniem niezbędnych komponentów testu immunologicznego, przeznaczonego do diagnostyki SARS-CoV-2, podjęły zespoły dra hab. inż. Jakuba Rybki z Centrum Zaawansowanych Technologii Uniwersytetu Adama Mickiewicza (UAM) oraz dra hab. Krzysztofa Sobczaka z Instytutu Biologii Molekularnej i Biotechnologii Wydziału Biologii UAM.

Jak wyjaśniają naukowcy, obecnie stosowane testy diagnostyczne umożliwiają wykrycie koronawirusa za pomocą metody PCR (Polymerase Chain Reaction). Wynik takiego testu potwierdza, czy badana osoba jest aktualnie zainfekowana wirusem. Metoda ta jest bardzo szybka, czuła i skuteczna. Nie daje jednak odpowiedzi na pytanie, czy pacjent posiada odporność przeciwko koronawirusowi, którą mógł nabyć poprzez kontakt z patogenem.

Polscy naukowcy pracują nad komponentami testu, opracowanego przez prof. Floriana Krammera i jego grupy badawczej z Icahn School of Medicine at Moun Sinai w Nowym Jorku. Naukowiec jest autorem pierwszego, niekomercyjnego testu pozwalającego wykryć odpowiedź immunologiczną pacjenta przeciwko wirusowi SARS-CoV-2.

"Test oparty jest o dwa białka wirusowe, które wiążą się specyficznie do odpowiednich przeciwciał, obecnych w krwi pacjenta. Jest to czuły i specyficzny test, pozwalający na przebadanie ogromnej ilości próbek, w stosunkowo krótkim czasie" - informuje rzecznik UAM Małgorzata Rybczyńska.

Dodaje, że aby opanować pandemię i powrócić do normalności niezbędne jest przetestowanie jak największej liczby osób zarówno testami PCR jak i immunologicznymi. W związku z tym, opracowany test zostanie niezwłocznie wdrożony i powszechnie udostępniony.

PAP - Nauka w Polsce
https://naukawpolsce.pap.pl/aktualnosci/news,81517,test-potwierdzi-odpornosc-na-koronawirusa.html

Testy na koronawirusa. Co sprawia, że nie można wykonywać ich więcej?
02.04.2020 PAP – Nauka w Polsce, Ludwika Tomala


Aby wykonać testy na koronawirusa potrzebny jest nowoczesny sprzęt i wykształcona kadra. Źródło: Centralny Szpital Kliniczny Uniwersytetu Medycznego w Łodzi

Do wykonywania testów na koronawirusa potrzebny jest specjalistyczny sprzęt, wyszkolony zespół i dostęp do materiału biologicznego. Dysponują nim tylko niektóre placówki; mamy też ograniczoną liczbę osób, które umieją z tego sprzętu korzystać.

O tym, jak działają testy na koronawirusa i ile można ich w Polsce przeprowadzać, mówi PAP genetyk i diagnosta laboratoryjny, prof. Maciej Borowiec z Uniwersytetu Medycznego w Łodzi.

Od czego zależy liczba wykonywanych w Polsce testów na koronawirusa? Prof. Maciej Borowiec mówi, że oprócz wielkości środków finansowych, przeznaczanych na testy, ważna jest dostępność sprzętu, na którym wykonuje się badania, przepustowość laboratoriów, liczba wykształconych ludzi, którzy potrafią posługiwać się urządzeniami do wykonywania testów i interpretować wyniki. A także logistyka związana z pobieraniem tych materiałów do badań, liczba pacjentów i system raportowania danych.

"To cały system, który musi współdziałać. Jeśli system ten działa wydajnie - widzimy płynność w oznaczaniu próbek" - ocenił.

Z MASZYN DO TESTÓW KORZYSTALI GŁÓWNIE BADACZE

Do wykonywania testów na koronawirusa wykorzystuje się teraz w Polsce głównie technologię RT-PCR (polymerase chain reaction - reakcja łańcuchowa polimerazy). Maszynami wykonującymi RT-PCR dysponują jednak tylko niektóre placówki. “Są to głównie szpitale kliniczne, funkcjonujące przy ośrodkach akademickich - albo szpitale, które zajmują się trudnymi jednostkami chorobowymi. Ale sprzętem dysponują też choćby uczelnie przyrodnicze czy niektóre instytuty badawcze. Są to więc placówki, wokół których skupione są liczne grupy naukowców” - tłumaczy prof. Borowiec.



Aby wykonać testy na koronawirusa potrzebny jest nowoczesny sprzęt i wykształcona kadra. Źródło: Centralny Szpital Kliniczny Uniwersytetu Medycznego w Łodzi

Aby wykonać testy na koronawirusa potrzebny jest nowoczesny sprzęt i wykształcona kadra. Źródło: Centralny Szpital Kliniczny Uniwersytetu Medycznego w Łodzi

“Zastosowanie tych urządzeń jest bardzo szerokie” - podkreśla. I dodaje, że maszyny do RT-PCR pomagały dotąd w badaniach naukowych czy diagnozie wirusów grypy, CMV, HPV i wielu innych patogenów, czy w diagnozowaniu podłoża genetycznego chorób. Prowadzono też na nich badania naukowe, analizując np. ekspresję genów kojarzonych z konkretnymi chorobami.

WYKWALIFIKOWANI LUDZIE

“Oprócz sprzętu musimy mieć określone zasoby ludzkie” - podsumował. Jak wyjaśnił, do pracy w laboratorium potrzebna jest specjalistyczna wiedza. RT-PCR dotąd na co dzień wykorzystywali np. genetycy, biolodzy molekularni czy biotechnolodzy. Teraz przy testach na SARS-CoV-2 pracują oni pod nadzorem diagnostów laboratoryjnych, co jest związane z wymogami prawnymi. “A praca w takim laboratorium, w którym pracuje się przy COVID-19, nie jest pracą miłą, łatwą i przyjemną. Musimy mieć ubrania barierowe, fartuchy, ochraniacze nóg, pełny kombinezon. Pracujemy w warunkach, które nie są komfortowe” - zaznacza.

JAKIE SĄ LOSY PRÓBKI?

W teście na koronawirusa próbkę pobiera się za pomocą wymazówki z nosogardła badanego. Zwykle robią to pracownicy szpitali, personel medyczny oraz służb ratownictwa medycznego. Próbka ta - odpowiednio zabezpieczona i oznaczona - trafia potem do systemów zarządzania kryzysowego - np. wojewódzkiego sanepidu lub wojewódzkiej stacji ratownictwa medycznego. Materiał jest katalogowany, a następnie rozdzielany do odpowiednich laboratoriów. W Łodzi, gdzie pracuje prof. Borowiec, są na przykład trzy takie laboratoria.

Kiedy próbka trafi do laboratorium, materiał biologiczny jest inaktywowany (wirusy muszą być unieszkodliwione - dlatego na przykład umieszcza się je w wysokiej temperaturze). Następnie jest z nich izolowany materiał genetyczny wirusa. Dzięki reakcji Real Time PCR analizuje się obecność RNA wirusa w próbce - chodzi o wykrycie charakterystycznych dla SARS-Cov-2 fragmentów RNA (w teście używanym w laboratorium prof. Borowca jest to np. fragment ORF1ab i oraz fragment N końca wirusa). Używa się do tego jednego z dostępnych na rynku testów genetycznych. Elementy te są odpowiednio w teście znakowane - tak, że oświetlone laserem - świecą. Prof. Borowiec tłumaczy, że w jego laboratorium analiza 90 próbek trwa ok. 5-6 godzin.

KIEDY DZIAŁA METODA GENETYCZNA?

Metoda ta pozwala wykryć obecność RNA wirusa w śluzówce pacjenta. To oznacza, że jest to już moment, kiedy wirus namnaża się w organizmie.

“Testy wykrywają wirusa na różnych poziomach czułości, powyższy test wykrywa wirusa na poziomie minimum 200 kopii w materiale genetycznym. To bardzo czuła metoda” - mówi prof. Borowiec.

Zaznacza jednak, że test raczej nie zadziała np. tego samego dnia, kiedy ktoś miał styczność z osobą zakażoną. Wirus, aby został wykryty, musi mieć szansę namnożenia się w naszym organizmie.

OSOBNY TEST - WYKRYWANIE PRZECIWCIAŁ

Test genetyczny opiera się na identyfikacji materiału genetycznego RNA wirusa. Osobną sprawą jest test immunologiczny. Opiera się on na identyfikacji we krwi pacjenta przeciwciał, jakie organizm produkuje przeciwko białku koronawirusa. Test wykrywa więc nie tyle obecność wirusa, co substancje świadczące o tym, że organizm przed wirusem się broni.

Te testy są już wykonywane w polskich szpitalach i to dosyć często. Prof. Borowiec ostrzega jednak, że ich wyniki mogą być mylące. W ciągu kilku pierwszych dni infekcji organizm może już bowiem rozsiewać wirusa, ale układ odpornościowy ciągle jeszcze nie zdążył wytworzyć odpowiedzi na obecność patogenu. “Jeśli test wykonamy test zbyt wcześnie, możemy mylnie stwierdzić, że dana osoba jest zdrowa. Wypuścimy ją, a ona będzie zarażać. I po kilku dniach trafi do nas więcej zakażonych osób” - mówi prof. Borowiec. I tłumaczy, że wykonany w tym samym momencie test RNA pokazałby już, że infekcja się pojawiła.

CO Z OZDROWIEŃCAMI?

Pytany, czy za pomocą testu na przeciwciała można wykryć, czy ktoś przeszedł już infekcję (np. bezobjawowo), prof. Borowiec odpowiedział: "tak, w jego krwi powinny być przeciwciała, natomiast w teście PCR możemy już nie identyfikować RNA wirusowego".

Ale wtedy pojawi się problem. "No bo przecież pacjent ma odpowiedź immunologiczną, a nie złapaliśmy go w trakcie zaognienia sytuacji, kiedy pacjent był najbardziej zakaźny. Czy powinniśmy go trzymać w kwarantannie? Czy może zdiagnozować jego rodzinę i osoby, z którymi się spotykał? I właściwie w którym momencie ta osoba zarażała? Gdy się zaczniemy nad tym zastanawiać, to może nam logistycznie trochę wprowadzić zamieszania, bo się okaże, że wszystkich należałoby na jakiś czas zamknąć w kwarantannie" - dywaguje naukowiec.

DOKŁADNOŚĆ TESTÓW? TO SIĘ OKAŻE

Pytany, jaka jest dokładność testów na koronawirusa - jaki jest odsetek testów fałszywie pozytywnych albo fałszywie negatywnych - prof. Borowiec mówi, że na razie tego nie wiadomo. Będzie to można określić dopiero po wygaśnięciu epidemii albo kiedy spadnie jej intensywność. A więc wtedy, kiedy będziemy w stanie przeanalizować dane z większości ośrodków badających materiał biologiczny w tym kierunku.

https://naukawpolsce.pap.pl/aktualnosci/news%2C81519%2Ctesty-na-koronawirusa-co-sprawia-ze-nie-mozna-wykonywac-ich-wiecej.html

Gdańsk/ Studenci GUMed produkują maski ochronne 3D dla lekarzy
02.04.2020
https://naukawpolsce.pap.pl/aktualnosci/news%2C81528%2Cgdansk-studenci-gumed-produkuja-maski-ochronne-3d-dla-lekarzy.html

Resort nauki wydał rekomendacje dot. praktyk studenckich
02.04.2020
https://naukawpolsce.pap.pl/aktualnosci/news%2C81531%2Cresort-nauki-wydal-rekomendacje-dot-praktyk-studenckich.html
« Ostatnia zmiana: Lipiec 25, 2020, 11:39 wysłana przez Orionid »

Online Orionid

  • Moderator
  • *****
  • Wiadomości: 14365
  • Very easy - Harrison Schmitt
Odp: SARS-CoV-2 (Covid-19)
« Odpowiedź #43 dnia: Marzec 17, 2020, 03:57 »
Gowin: naukowcy przygotowują dla rządu rekomendacje dot. m.in. gospodarki, administracji i badań epidemiologicznych
02.04.2020 Autorka: Ludwika Tomala


Wicepremier, minister nauki i szkolnictwa wyższego Jarosław Gowin. Fot. PAP/Marcin Obara 11.03.2020

W związku z epidemią koronawirusa wybitni naukowcy na zlecenie resortu nauki przygotują dla rządu rekomendacje dotyczące zmian w obszarze gospodarki, administracji czy samorządów, a także kierunku badań epidemiologicznych - powiedział w rozmowie z PAP wicepremier, minister nauki Jarosław Gowin.

Dzisiaj widać, jak bardzo - w swoich zmaganiach z przeciwnościami - jesteśmy uzależnieni od dokonań i odkryć naukowych

"Wokół Ministerstwa Nauki i Szkolnictwa Wyższego skupiliśmy kilka zespołów wybitnych uczonych, którzy pracują nad rekomendacjami dotyczącymi zarówno kierunku badań epidemiologicznych czy wirusologicznych, jak i zmian w obszarze gospodarki i administracji państwowej czy samorządów. Te ekspertyzy wkrótce przedstawię Radzie Ministrów" - zapowiedział wicepremier Jarosław Gowin w rozmowie z PAP.

Mówiąc o pracach ministerstwa w sytuacji zagrożenia koronawirusem Gowin podkreślił, że ważny obszar działań jego resortu dotyczy wspierania służby zdrowia i państwa polskiego w walce z epidemią.

"Po pierwsze, produkowane są już w Polsce urządzenia, które pozwolą na podłączanie jednego respiratora dwóm pacjentom. To niezwykle innowacyjny patent. Już w tej chwili zgłaszają się partnerzy ze Stanów Zjednoczonych, zainteresowani produkcją takich urządzeń" - powiedział. Dodał, że polscy eksperci są też na dobrej drodze do wypracowania polskich testów na koronawirusa.

W przyszłości musimy w naukę inwestować zdecydowanie mocniej, niż przez ostatnie 30 lat

Podsumowując bieżącą sytuację minister nauki ocenił, że - niezależnie od trudności gospodarczych - "w przyszłości musimy w naukę inwestować zdecydowanie mocniej, niż przez ostatnie 30 lat".

"W tej chwili ekspertyzy naukowe są bezcenną pomocą dla osób podejmujących decyzje. Faktycznie działają na przykład zespoły prognozujące rozwój epidemii. Specjalnie zwróciliśmy się do kilku zespołów - tak, żeby nakładać na siebie poszczególne wyniki i wyciągać z tego najbardziej prawidłowe wnioski" - powiedział.

Jarosław Gowin zgodził się, że obecnie rola nauki jest nie do podważenia. "Myślę, że taka refleksja stanie się powszechna na świecie. Dzisiaj widać, jak bardzo - w swoich zmaganiach z przeciwnościami - jesteśmy uzależnieni od dokonań i odkryć naukowych. Chciałbym podziękować wszystkim naukowcom, którzy dzielnie stawiają czoła epidemii" - podkreślił.

Mówiąc o innych działaniach podejmowanych w jego resorcie w związku z epidemią koronawirusa, Jarosław Gowin powiedział, że resort monitoruje sytuację na uczelniach i wspiera je w radzeniu sobie z nadzwyczajną sytuacją. Z drugiej strony - wspiera wszystkie badania naukowe bądź wdrożenia, które mogą być pomocne w walce z epidemią.

Zapowiedział, że kolejna ustawa dot. tarczy antykryzysowej będzie zawierać nie tylko rozwiązanie gospodarcze, ale i te dotyczące innych sfer, w tym nauki i szkolnictwa wyższego. Prawdopodobnie zostanie ona przedłożona Sejmowi już na najbliższym, piątkowym posiedzeniu.

"Chodzi przede wszystkim o rozszerzenie możliwości kształcenia online czy o dostosowanie do nowych realiów rozstrzygnięć, które mają ustawowo wskazane terminy. W wielu przypadkach te terminy są już dzisiaj w oczywisty sposób niemożliwe do realizacji" - zauważył.

Jarosław Gowin poinformował, że na razie nie są planowane cięcia finansów na naukę i szkolnictwo wyższe, potencjalnie związane z koniecznością sfinansowania działań w ramach tarczy antykryzysowej. "Jest jednak rzeczą oczywistą, że polskie państwo - tak i jak inne państwa dotknięte tą epidemią, a więc w praktyce cały świat - będzie się musiało głęboko zadłużyć" - zastrzegł.

W kolejnym roku akademickim zapowiadano pojawienie się dalszej transzy podwyżek dla pracowników uczelni. Zapytany o to, czy podwyżki będą mogły być zrealizowane - minister odparł: "Nie znam odpowiedzi na to pytanie. Rzeczywistość zmienia się bardzo dynamicznie. Dane dotyczące skali spraw gospodarczych są rzeczywiście alarmujące. Myślę, że rząd będzie w tych sprawach podejmował decyzje w pierwszej dekadzie kwietnia".

Ocenił też, że na razie - mimo epidemii - uczelnie publiczne mają stabilną sytuację finansową. "Natomiast wielki znak zapytania dotyczy uczelni niepublicznych, które są finansowane z czesnego. Epidemia stanowi dla nich większe zagrożenie. Wiceminister nauki Anna Budzanowska jest w codziennym kontakcie z władzami uczelni różnego typu. Na razie nie ma sygnałów alarmujących, ale z każdym dniem sytuacja się zmienia. Są to niestety zmiany na gorsze" - mówił.

Jak dodał, jego resort rozważa również kwestię związaną z wyborami władz na uczelniach, które muszą się odbyć w tym roku. Tylko na nielicznych uczelniach nowe władze zostały już wybrane. W niektórych uczelniach takie wybory prowadzone są metodą online, ale w większości przypadków procedury wyborcze zostały wstrzymane. Władze resortu nauki - powiedział Gowin - konsultują się teraz ze środowiskiem akademickim, by wypracować ogólne rozwiązania.

Minister dodał, że jeżeli z powodu epidemii koronawirusa matury będą opóźnione, to pociągnie to za sobą opóźnienie w rekrutacji. Jak powiedział, "w tej sprawie jesteśmy w bieżącym kontakcie z konferencjami rektorów. Są rozważane różne warianty, ale poczekajmy na decyzje dotyczące matur". (PAP)

https://www.forum.kosmonauta.net/index.php?action=post;msg=142529;topic=3997.30

Resort nauki powołał zespół doradczy ds. działań związanych z zapobieganiem i zwalczaniem COVID-19
02.04.2020 PAP - Nauka w Polsce

Przygotowywanie i przedstawianie szefowi resortu nauki informacji o sytuacji epidemicznej wywołanej zachorowaniami na COVID-19 i rekomendacji w tym zakresie - to wybrane zadania powołanego przez MNiSW zespołu doradczego ds. zapobiegania, przeciwdziałania i zwalczania COVID-19.

W skład zespołu wchodzi kilkanaścioro naukowców pod kierunkiem biologa i biochemika, prezesa Fundacji na rzecz Nauki Polskiej prof. Marcina Żylicza. Wśród członków zespołu znaleźli się m.in. prezes PAN prof. Jerzy Duszyński, biolog prof. Janusz Bujnicki, biochemik dr Małgorzata Kęsik-Brodecka i wirusolog prof. Krystyna Bieńkowska-Szewczyk.

Z zarządzenia ministra nauki i szkolnictwa wyższego Jarosława Gowina wynika, że do zadań zespołu należy w szczególności: przygotowywanie i przedstawianie szefowi resortu nauki informacji o sytuacji epidemicznej wywołanej zachorowaniami na COVID-19 i rekomendacji w tym zakresie; przygotowywanie i przedstawianie ministrowi informacji o badaniach naukowych związanych z epidemią wywołaną zachorowaniami na COVID-19; analizowanie potrzeb związanych ze wspieraniem prowadzonych w Polsce badań naukowych dotyczących wirusa SARS-CoV-2 oraz przedstawianie rekomendacji w tym zakresie.

Jak czytamy w zarządzeniu, przewodniczący zespołu może zaprosić na posiedzenia osoby, których kwalifikacje, wiedza lub doświadczenie mogą być przydatne w pracach tego gremium. Zespół został powołany 25 marca.

W czwartkowym wywiadzie dla PAP Jarosław Gowin powiedział, że w jego resorcie działa kilka zespołów wybitnych uczonych, którzy pracują nad rekomendacjami dotyczącymi zarówno kierunku badań epidemiologicznych czy wirusologicznych, jak i zmian w obszarze gospodarki i administracji państwowej czy samorządów. "Te ekspertyzy wkrótce przedstawię Radzie Ministrów" - zapowiedział wicepremier.

https://naukawpolsce.pap.pl/aktualnosci/news%2C81551%2Cresort-nauki-powolal-zespol-doradczy-ds-dzialan-zwiazanych-z-zapobieganiem-i

Naukowcy z PWr przeprowadzą międzynarodowe badania nt. wiedzy o koronawirusie
02.04.2020 PAP - Nauka w Polsce, Agata Tomczyńska

Naukowcy z Politechniki Wrocławskiej rozpoczęli międzynarodowe badanie opinii publicznej na temat wiedzy o wirusie SARS-CoV-2. Może wziąć w nim udział każdy, kto ukończył 18 lat; wystarczy wypełnić ankietę online.

W ten sposób badacze chcą m.in. pomóc w zrozumieniu aktualnej sytuacji, skonsolidowaniu wiedzy społecznej oraz sformułowaniu wniosków i zaleceń dotyczących skutecznej komunikacji ze społeczeństwem.

Jak poinformował w czwartek PAP Michał Ciepielski z biura prasowego Politechniki Wrocławskiej, w opracowanej przez zespół naukowców ankiecie pojawiają się pytania m.in. o wiedzę na temat wirusa, o stosowane środki prewencji, opinie o faktach i mitach dotyczących SARS-CoV-2, a także o potencjalny wpływ pandemii na gospodarkę i zdrowie publiczne w danym kraju i na świecie. Pytania dotyczą także źródeł informacji o koronawirusie oraz oceny ich wiarygodności.

„Chcemy zbadać świadomość społeczną odnośnie koronawirusa oraz dowiedzieć się, za pośrednictwem jakich kanałów informacyjnych respondenci poszukują informacji o pandemii” – tłumaczyła dr hab. inż. Anna Kowalska-Pyzalska z Katedry Badań Operacyjnych i Inteligencji Biznesowej na Wydziale Informatyki i Zarządzania PWr, w której zespole, zrodził się pomysł, aby stworzyć ankietę.

Inicjatorem badań jest Yash Chawla, doktorant z Wydziału Informatyki i Zarządzania PWr, który nawiązał współpracę z ośrodkami naukowymi na całym świecie.

Ciepielski poinformował, że projekt nadzorowany przez naukowców z PWr jest równolegle realizowany w wielu krajach i w kilku językach. Do badań włączyły się już uczelnie m.in. z Brazylii, Chin, Danii, Hiszpanii, Holandii, Niemiec, Islandii, Indonezji, Portugalii, Rosji, Hiszpanii i Turcji.

„Biorąc pod uwagę fakt, że pandemia jest zjawiskiem globalnym, uznaliśmy, że to niepowtarzalna okazja, by jednocześnie w wielu krajach zrealizować badanie naukowe, które może m.in. pomóc zrozumieć aktualną sytuację, skonsolidować wiedzę społeczną oraz sformułować wnioski i zalecenia dotyczące skutecznej komunikacji ze społeczeństwem” – uważają naukowcy z PWr.

Badanie jest przeprowadzane online za pośrednictwem m.in. takich kanałów jak: email, Facebook, WhatsApp, Twitter, LinkedIn. Do analizy naukowcy wykorzystają narzędzia statystyczne i ekonometryczne.

Ankieta, która została przygotowana w 22 językach, jest dostępna na stronie: https://www.yashchawla.in/corona-virus-pl-survey/

Wyniki będą znane za klika miesięcy i zostaną opublikowane w międzynarodowych czasopismach naukowych.

https://naukawpolsce.pap.pl/aktualnosci/news%2C81550%2Cnaukowcy-z-pwr-przeprowadza-miedzynarodowe-badania-nt-wiedzy-o-koronawirusie

Naukowcy z Gdańska pracują nad testem na koronawirusa
03.04.2020

Nad szybkim testem przesiewowym na koronawirusa pracuje grupa naukowców z Instytutu Biotechnologii i Medycyny Molekularnej w Gdańsku i z firmy SensDx. Według kierownika zespołu test może być kilka razy tańszy, niż te wykonywane obecnie.

„Diagnostyka jest najważniejsza. Oczywiście najciekawszym rozwiązaniem byłyby testy, które moglibyśmy kupić w aptece i zrobić w domu, a wynik wysłać do lekarza. Właśnie nad takimi testami pracujemy w SensDx i w Instytucie Biotechnologii i Medycyny Molekularnej" - mówi dr inż. Nidzworski, stypendysta Fundacji na rzecz Nauki Polskiej, która poinformowała o jego badaniach.

Materiałem do testu będzie wymaz z gardła. Nie trzeba będzie długo czekać na wynik.

„Pobieramy wymaz, wkładamy go do specjalnego buforu, który rozbija wirusa, a następnie nakładamy ten bufor na elektrodę. Po kilku minutach będziemy mieli wynik – pozytywny bądź negatywny. Nasz cel to przesiewowe rozwiązanie, czyli takie, które można zastosować powszechnie. Testy będzie można wykonywać na przykład w zakładach pracy, zanim pracownicy zaczną swoje zadania” - mówi naukowiec.

Podkreśla, że w sytuacji pandemii wymiana myśli między naukowcami jest otwarta. Testy, nad którymi pracuje, będzie walidował (czyli ostatecznie sprawdzał ich działanie) prof. Krzysztof Pyrć z Uniwersytetu Jagiellońskiego. Badacze współpracują z ośrodkami z Włoch i Niemiec.

„Potrzebujemy każdego rodzaju szybkich testów, w każdej ilości i jeszcze więcej testów. One muszą być powszechne, bo w obecnej sytuacji powinniśmy przebadać każdy tak zwany przypadek i podjąć decyzję, czy tej osobie potrzebna jest kwarantanna albo czy trzeba zamknąć firmę, bo ktoś miał kontakt z osobą, która była pozytywna jakiś czas temu” - mówi dr inż. Nidzworski. Jego zdaniem koronawirus zostanie z nami na dłużej, a nie tylko w tym sezonie. Dlatego takie testy będą potrzebne.

Test ten mógłby być kilka razy tańszy, niż ten wykonywany dziś osobom z podejrzeniem zakażenia koronawirusem. Badacz zapowiada, że powinien on kosztować poniżej 100 zł. Szybkie wprowadzenie go na rynek pozwoli szybko badać np. personel medyczny przed wejściem do szpitala czy po wyjściu od chorych. „Jeżeli chodzi o diagnostykę i wyroby medyczne – mamy przetarte ścieżki rejestracji i nie spodziewamy się problemów formalnych. Od chwili, kiedy będziemy pewni, że test działa, powinien być zarejestrowany w ciągu trzech-czterech tygodni. Nasz czytnik oraz bufor do rozbijania wirusa są już zarejestrowane i to pozwala nam przyspieszyć całą procedurę wdrażania nowych testów” - zapewnia.

Zespół dra inż. Dawida Nidzworskiego jako jedyny w Europie trafił na listę TOP 5 światowych start-upów, walczących z koronawirusem. Listę opracowano po analizie 106 startupów i firm, poszukujących tego typu rozwiązań. Oprócz Polaków - jedynych z Europy, w najlepszej piątce znalazły się jeszcze dwie firmy z USA oraz po jednej z Kanady i Malezji. Ranking przygotowało StartUs Insights - działająca na całym świecie firma, z siedzibą w Austrii, zajmująca się danymi naukowymi, startupami, technologiami i modelami biznesowymi.

Jego zespół naukowy wprowadził już na rynek testy wykrywające wirusa grypy. Obecnie SensDx opracowuje test szybki przesiewowy wykrywający białka wirusa CoV-2, testy molekularne real-time PCR oferowane przez Warsaw Genomics czy GeneMe Sp. z o.o. wykrywają materiał genetyczny wirusa. Procedura molekularna wymaga laboratorium, wykwalifikowanej kadry i trwa klika godzin. Szybkie testy będą wykorzystywane jako metoda szybkiego skriningu, a testy laboratoryjne molekularne do potwierdzenia przypadków pozytywnych.

Nad różnymi testami na koronawirusa pracują też inne polskie ośrodki badawcze, np. Małopolskie Centrum Biotechnologii Uniwersytetu Jagiellońskiego w Krakowie czy Instytut Chemii Bioorganicznej PAN w Poznaniu. (PAP)

https://naukawpolsce.pap.pl/aktualnosci/news,81555,naukowcy-z-gdanska-pracuja-nad-testem-na-koronawirusa.html
« Ostatnia zmiana: Lipiec 25, 2020, 11:58 wysłana przez Orionid »

Online Orionid

  • Moderator
  • *****
  • Wiadomości: 14365
  • Very easy - Harrison Schmitt
Odp: SARS-CoV-2 (Covid-19)
« Odpowiedź #44 dnia: Marzec 17, 2020, 17:42 »
Żona premiera Kanady ma pozytywne wyniki testu.
Kraj podejmuje coraz więcej działań w celu obniżenia ilości zarażeń.


Ottawa lawmakers approve USMCA as Canada considers border closure over coronavirus concerns
Author of the article:The Canadian Press Publishing date:3 days ago

“Canada is facing an unprecedented challenge from the coronavirus pandemic,” Freeland said. “Getting NAFTA done was something that was entirely within the power of Canadian legislators to do, and something we were able to do to help the Canadian economy at this challenging time.”

Business leaders and the provinces have been urging the federal Liberal government to resist pressure to close the border in the wake of Trump’s extraordinary travel ban, which takes effect tonight at midnight.

Once the USMCA legislation receives royal assent from Governor General Julie Payette, a three-month period will begin to give the three countries time to hammer out the regulations that will govern the mechanics of the agreement.

Asked if the government will close the Canadian border, Trudeau — who is self-isolating at home after his wife Sophie Gregoire Trudeau tested positive for COVID-19 — said: “We are in the midst of looking at this … We’re in the midst of evaluating day-to-day what to do.”

“As you’ve seen, there are recommendations not to travel outside of Canada. We’re in the midst of co-ordinating with the Americans, obviously, on our borders, on our actions. We’ll continue to evaluate what we can do and how we can keep Canadians in security and we won’t close the door on any idea.” (...)

https://leaderpost.com/news/economy/ottawa-lawmakers-approve-usmca-deal-before-suspending-house-until-april-over-coronavirus-concerns/wcm/fba2db4d-6e1e-42ad-914f-d58706c7857b/

Coronavirus: Canada to bar entry for most foreigners - Trudeau
16 March 2020

The new measure to mitigate the spread of the coronavirus in Canada does not include US citizens.

Additionally, air operators will be "formally mandated' to prevent symptomatic travellers from boarding flights to Canada, Mr Trudeau said.

The prime minister said he has informed G7 partners of the new rules.

Only four Canadian airports - in Montreal, Toronto, Calgary, and Vancouver - will be accepting international flights beginning Wednesday.

"As the virus continues its spread, we've decided to take increasingly aggressive steps to keep you and your families safe," Mr Trudeau said.

Mr Trudeau said these "far reaching" measures will help save lives.

What is the situation in Canada?

Canada had at least 324 confirmed cases of Covid-19 across all 10 provinces as of Monday morning. There are an additional 17 presumptive cases.

Three new deaths linked to the virus were reported
, bringing the total fatalities in Canada to four, all in the province of British Columbia. (...)
https://www.bbc.com/news/world-us-canada-51861980

221/5 (zmarłych) PRZYPADKÓW W POLSCE

========================
Marzec 17, 2020, 17:45

Coronavirus: EU states record highest one-day death toll
15 March 2020

The three states bearing the brunt of the coronavirus pandemic in Europe have all recorded their highest death tolls for a single day.

Italy saw 368 deaths bring its total to 1,809, Spain recorded 97 more deaths for a total of 288, and France reported 29 deaths, giving a total of 120.

The UK also saw a single-day record, with 14 new deaths and a total of 35.

Governments across Europe have responded by curbing the movements of citizens and tightening borders. (...)
https://www.bbc.com/news/world-europe-51901976

================
Marzec 17, 2020, 17:48

Coronavirus: US volunteers test first vaccine
By Michelle Roberts Health editor, BBC News online 17 March 2020



The first human trial of a vaccine to protect against pandemic coronavirus has started in the US.

Four patients received the jab at the Kaiser Permanente research facility in Seattle, Washington, reports the Associated Press news agency.

The vaccine cannot cause Covid-19 but contains a harmless genetic code copied from the virus that causes the disease.

Experts say it will still take many months to know if this vaccine, or others also in research, will work.

The first person to get the jab on Monday was a 43-year-old mother-of-two from Seattle. (...)
https://www.bbc.com/news/health-51906604
« Ostatnia zmiana: Lipiec 25, 2020, 12:03 wysłana przez Orionid »

Polskie Forum Astronautyczne

Odp: SARS-CoV-2 (Covid-19)
« Odpowiedź #44 dnia: Marzec 17, 2020, 17:42 »