Jestem laiczką (w kwestii rakiet, ale nie w innych kwestiach). Każdy proces prowadzi przez testy, katastrofy, upadki i potknięcia. Bez tego to można co najwyżej cep zbudować.
Miarą człowieczeństwa jest to, czy się po porażkach poddajemy, czy wyciągamy z nich wnioski. Dla jednych potknięcie jest klęską - to życiowe przegrywy. Dla innych potknięcie jest szansą do poznania słabych stron, aby je wzmocnić - to ludzie sukcesu. Ale są też tacy - którzy od początku planują sytuację w których może dojść do możliwie największej liczby potknięć - po to aby jak najszybciej nauczyć się tych słabych stron - to są dominatorzy i ludzie, którzy potrafią zrealizować coś "niemożliwego"
Nie jestem fanką Muska, ale po tym teście widać że powinniśmy być pełni nadziei, bo ten test jest takim właśnie testowaniem upadków. Natomiast osoby próbujące drwić z tego odbieram tylko i wyłącznie w kategorii dość prostych emocji.