Autor Wątek: Komercyjny lot wokół księżyca ...  (Przeczytany 73857 razy)

0 użytkowników i 1 Gość przegląda ten wątek.

Offline JSz

  • Weteran
  • *****
  • Wiadomości: 6854
Odp: Komercyjny lot wokół księżyca ...
« Odpowiedź #15 dnia: Stycznia 30, 2011, 23:01 »
Czasy pionierskie już nie wrócą dlatego, że były właśnie pionierskie. Wszyscy tego żałujemy, ale taka jest kolej rzeczy. Nie bardzo ma sens rozważanie czy to dobrze, czy źle.

Co do tzw. komercjalizacji, to oczywiście będzie ona miała bardzo różne oblicza. Będą wycieczki jak te organizowane przez Space Adventures, będą firmy żyjące z intratnych kontraktów na usługi jak prawdopodobnie SpaceX, ale będą też zapewne takie firmy, jak Bigelow Aerospace, o której przedsięwzięciach i planach dużo piszemy w osobnym wątku. To Bigelow stawia w tej chwili na nowe technologie, być może i stacje na L2 i na Księżycu, myśli o poszerzaniu naszych horyzontów, a wszystko to za własne pieniądze - jak na razie. Naszym wyborem jest, komu będzie kibicować. Zauważ, że dotychczasowe wycieczki na ISS jakoś nie zawładnęły niczyją wyobraźnią, ani też nie przysłoniły rzeczywistej eksploracji kosmosu, mimo że w tych latach tak naprawdę wiele się nie działo w tej dziedzinie.

X15

  • Gość
Odp: Komercyjny lot wokół księżyca ...
« Odpowiedź #16 dnia: Lutego 01, 2011, 13:55 »
Obyś miał rację, aczkolwiek w przypadku księżyca pionierskie lata, chyba jednak tak do końca jeszcze  nie minęły ... :)

Offline byko

  • Senior
  • ****
  • Wiadomości: 625
  • LOXem i ropą! ;)
Odp: Komercyjny lot wokół księżyca ...
« Odpowiedź #17 dnia: Lutego 01, 2011, 15:05 »
Komercja jest be komercja jest cacy.... hmm. moim zdaniem to nie tak, poza komercją jeżeli idzie o niektóre rodzaje satelitów (gł. komunikacyjnych) tej komercji tak naprawdę jeszcze nie ma- jej symbolem jest dla mnie rdzewiejący Roton, co prawda Space X może (zaledwie może bo zależy to od politycznej koniunktury i całkowicie niekomercyjnych zamówień NASA) odnieść sukces ale problem w tym że będzie to sukces SpaceX jako monopolisty, wykańczający resztę konkurencji praktycznie na starcie OSC swoim Cygnusem to raczej nie pokonkuruje z Dragonem chyba że zrobiliby go w wersji nazwijmy to "cargo bay" jak w HTV i zajeli w ten sposob inna niszę na rynku - co do konwersji statku dla COTS na statek dla CCDev - no cóż... jest SpaceX (a właściwie to może będzie)  i długo, długo nic...
Moje zdanie jest po prostu takie że do właściwej komercjalizacji lotów kosmicznych jest jeszcze daleko i Bieglow może sobie opowiadać o stacjach w L2 i kolosach wynoszonych jakimś HLVem  są tak samo realne jak rosyjski "Solnce Grunt" - nierealny ?, spalą się ? - nieszkodzi polecą w nocy  ;-(  <---  tak niestety nie cieszy mnie to wcale.

Offline JSz

  • Weteran
  • *****
  • Wiadomości: 6854
Odp: Komercyjny lot wokół księżyca ...
« Odpowiedź #18 dnia: Lutego 01, 2011, 15:56 »
Pewno ciekawe myśli, ale czy mógłbyś je sformulować bardziej zrozumiale, a przynajmniej staranniej? Pozdrawiam!

Polskie Forum Astronautyczne

Odp: Komercyjny lot wokół księżyca ...
« Odpowiedź #18 dnia: Lutego 01, 2011, 15:56 »

Borys

  • Gość
Odp: Komercyjny lot wokół księżyca ...
« Odpowiedź #19 dnia: Lutego 01, 2011, 22:21 »
Po pierwsze nie wiem po co tutaj przywołujesz komunizm,[...]

Bo były to czasy pogardy dla zysku i komercji, za to bardzo ideowe. Przypomniał mi się stareńki skecz Pietrzaka, w którym pytał on amerykańskiego i polskiego producenta pasty do zębów, dlaczego ją właściwie produkują. Pierwszy robił pastę dla pieniędzy, za to drugi - dla społeczeństwa. No cóż, mnie często przyszło myć zęby solą, bo pasta była dobrem trudno dostępnym, podobnie zresztą jak wiele innych produktów codziennego użytku.

Cytuj
Po pierwsze to właśnie to programy rządowe są najlepszym rozwiązaniem dla astronautyki i nie rozumiem takiego zachwycania się komercjalizacją przestrzeni, która de facto trwa już od bardzo dawna.

Nie rozumiem tego zdania. Co to znaczy, że są najlepsze dla astronautyki? W jakim sensie i dlaczego?

Cytuj
Po drugie nie jestem przeciwnikiem komercjalizacji, też jestem zwolennikiem prywatnych inwestycji, ale takich, które coś wnoszą w rozwój, a nie nastawione są tylko na działanie mające na celu wysyłanie tam opasłych biznesmenów, arabskich szejków, lub rosyjskich multimilionerów, tego w żaden sposób nie uznam za normalność :)

A w czym "opasły" biznesmen (w cudzysłowiu - dotychczasowi turyści kosmiczni byli wyjątkowo anorektyczni) jest gorszy od wojskowego osiłka czy innej małpy pokładowej? Przynajmniej płaci za swój lot.
Rozumiałbym niechęć, gdyby do zbudowanego za pieniądze podatników pojazdu księżycowego pakowano turystów, zamiast naukowców na przykład (inna sprawa, że w ramach Apollo poleciał raptem jeden geolog). Ale podejście - wara kapitalistyczni krwiopijcy od lotów księżycowych, bo niegodni jesteście i świętość profanujecie? To jest... dziwne.

Cytuj
Zastanawia mnie fakt, że masz takie negatywne nastawienie do programów rządowych.

A z czego wywnioskowałeś, że mam negatywne? Z tego, że mam pozytywne do komercji?

Cytuj
Richard Zubrin - piewca lotu załogowego na Marsa - w swojej dosyć już starej książce "Czas Marsa" największą szansę lotu na czerwona planetę upatrywał właśnie w programie rządowym, z tego co pamiętam określał to mianem "zrywu narodowego", warunkiem koniecznym było tylko znalezienie odpowiedniego przywódcy porównywalnego do JFK.

Zubrin powtarza to samo od dwudziestu lat i absolutnie nic z tego nie wynika. To nie jest kwestia jakiegoś zrywu czy przywódcy na miarę JFK, ale innych czasów niż te, w których inicjowano program Apollo. Nie ma zimnej wojny, nie grozi nam wojna jądrowa, a Chruszczow nie upokarza Amerykanów przy każdej okazji, proponując im pomoc dla krajów rozwijających się. Co więcej, eksploracja kosmosu spowszedniała - przestała być symbolem technologicznego postępu. I to się raczej nie zmieni, nawet gdyby Chińczycy postawili bazę na Księżycu (na co też się zresztą nie zanosi).

X15

  • Gość
Odp: Komercyjny lot wokół księżyca ...
« Odpowiedź #20 dnia: Lutego 01, 2011, 22:57 »
Co do tego nieszczęsnego komunizmu uważam, że bezpodstawnym jest powoływanie się na niego, jako, że tak jak pisałem programy kosmiczne powstały w kraju zarówno komunistycznym i kapitalistycznym i tak naprawdę w obu odgrywały tę sama rolę, a to, że akurat u nas nie było przytoczonej pasty do zębów wynikało z zupełnie czego innego, ale to raczej dyskusja nie na to forum i w sumie o to mi chodziło :)

Jeśli chodzi o to, że programy rządowe są najlepsze dla astronautyki, odpowiedź możesz w zasadzie znaleźć w całym moim poście, ale powiem to może inaczej, chodzi mi o to, że niestety programy komercyjne zawsze będą nastawione na zysk (czemu oczywiście się nie dziwie) i będą realizować takie zamierzenia, które będą przynosić im te zyski jak największe, czyli w tym momencie tylko i wyłącznie kosmiczną turystykę, bo raczej kopalnie księżycowe i inne tego typu mrzonki będą jeszcze długo nierentowne. To właśnie programy rządowe, jako postawione w tej komfortowej sytuacji, że nie muszą zarabiać na siebie mogą realizować cele ambitniejsze, naukowe, rozwojowe z większym rozmachem, niż np. wysłanie jakiegoś pojedynczego satelity przez grupę zapaleńców. Pod tym względem uważam, że programy rządowe stanowią przyszłość astronautyki. Osobiście jako astronautykę rozumiem, a może kojarzę z eksploracją, dążeniem do poznania nieznanego i rozwojem, a nie wożenie czterech liter przytoczonych "opasłych biznesmenów" :)

Jeśli chodzi o tym w czym są lepsze osiłki od np. arabskiego szejka, najprościej to ujmując wykonują rozkazy i lot ten jest ich pracą, a nie formą rozrywki (no może rozrywką też, ale priorytetem jest wykonanie zadania). Jeśli chodzi o tego jednego naukowca w Apollo, to stało się tak, ponieważ obcięto budżet, wiadomo, że najpierw leci załoga sprawdzająca sprzęt, itd, a dopiero potem lecą naukowcy (tak było np. z promem kosmicznym), a w Apollu po prostu już nie starczyło pieniędzy na nic po za lotami de facto testowymi. Po za tym dam sobie rękę uciąć, że pod względem naukowym wszyscy astronauci Apolla byli lepiej przygotowani aniżeli którykolwiek z kosmicznych turystów był, czy kiedykolwiek będzie.

Co do tych krwiopijców, to trochę przesadziłeś z moją niechęcią do nich, ale zawsze wychodzę z założenia, że nie należy się pchać tam gdzie jestem niepotrzebny (mam nadzieje, że nikt mi nie powie, że tu jestem niepotrzebny, bo dawno szukałem miejsca gdzie z kimś o tych moich kosmicznych fantazjach będę mógł pogadać  :P ), patrząc z perspektywy nawet już nie firmy organizującej taki lot, ale tego człowieka, czy naprawdę jego wizyta tam jest tyle warta - 150 mln. $- czy nie lepiej chociaż połowę tej kwoty przeznaczyć na coś ważniejszego ?? Ale najgorsze jest dla mnie to o czym gdzieś tam wcześniej wspominałem ... lista osób, które tam były i nagle pojawia się na niej Abramovic ... nie mów, że nie poczułbyś chociaż nawet delikatnego niesmaku ?!

Z tym negatywnym nastawieniem do programów rządowych, może rzeczywiście źle zinterpretowałem twoje wypowiedzi, tak jak ty moje z "opasłymi biznesmenami", jeśli tak to przepraszam

Co do Roberta Zubrina - za błąd przepraszałem - to uważam, że gość ma rację, bo na taką wyprawę jak wyprawa na Marsa nie zdecyduje się żadna prywatna firma - za małe zyski w stosunku do wkładu i możliwych strat, Ja osobiście faceta w 100% popieram :)

Borys

  • Gość
Odp: Komercyjny lot wokół księżyca ...
« Odpowiedź #21 dnia: Lutego 03, 2011, 22:39 »
Co do tego nieszczęsnego komunizmu uważam, że bezpodstawnym jest powoływanie się na niego, jako, że tak jak pisałem programy kosmiczne powstały w kraju zarówno komunistycznym i kapitalistycznym i tak naprawdę w obu odgrywały tę sama rolę, a to, że akurat u nas nie było przytoczonej pasty do zębów wynikało z zupełnie czego innego, ale to raczej dyskusja nie na to forum i w sumie o to mi chodziło :)

To, że program był realizowany w kraju kapitalistycznym, nie oznacza jeszcze, że kapitalistyczny był. Oczywiście, na ekslporacji kosmosu zarobić się nie da i bez pieniędzy państwowych lotów załogowych nie będzie jeszcze długo. Ale te pieniądze można wydać w różny sposób. Można np. fundować nagrody, granty, można skupować dane, i wreszcie - można kupić bilet na lot u prywatnego przewoźnika oraz wynająć laboratorium orbitalne (lub wręcz zlecić serię eksperymentów) u prywatnego przedsiębiorcy. Państwo nie musi w tym celu projektować i budować własnych rakiet i stacji. Możne i powinno zostawić to komercji. Ta zrobi to taniej (jest to w jej interesie) i w sposób otwarty na inne możliwości niż program rządowy. Innymi słowy w sposób znacznie bardziej zbliżony do programu zrównoważonego (zarabiającego na swój rozwój) niż jakikolwiek program, z którym mieliśmy dotychczas do czynienia.

Cytuj
Jeśli chodzi o tym w czym są lepsze osiłki od np. arabskiego szejka, najprościej to ujmując wykonują rozkazy i lot ten jest ich pracą, a nie formą rozrywki (no może rozrywką też, ale priorytetem jest wykonanie zadania). Jeśli chodzi o tego jednego naukowca w Apollo, to stało się tak, ponieważ obcięto budżet, wiadomo, że najpierw leci załoga sprawdzająca sprzęt, itd, a dopiero potem lecą naukowcy (tak było np. z promem kosmicznym), a w Apollu po prostu już nie starczyło pieniędzy na nic po za lotami de facto testowymi.

Umm, nie. Wiadomo z grubsza, kto miał lecieć w pozostałych skasowanych misjach (żadnych dodatkowych naukowców), wiadomo też, kogo w ogóle na astronautów w tym czasie szkolono. Jeden geolog (ten, który poleciał), dwóch lekarzy i dwóch fizyków (wszyscy na potrzeby Skylaba). Reszta - wojskowi.

Cytuj
Po za tym dam sobie rękę uciąć, że pod względem naukowym wszyscy astronauci Apolla byli lepiej przygotowani aniżeli którykolwiek z kosmicznych turystów był, czy kiedykolwiek będzie.

Gregory Olsen jest naukowcem i właścicielem firmy produkującej optoelektronikę na potrzeby NASA. Dennis Tito pracował w JPL. Anousheh Ansari - X-Prize. W całej gromadce jest kilku doktorów. Niektórzy prowadzili na stacji eksperymenty naukowe. To kiedy ucinamy?

Cytuj
Co do tych krwiopijców, to trochę przesadziłeś z moją niechęcią do nich, ale zawsze wychodzę z założenia, że nie należy się pchać tam gdzie jestem niepotrzebny (mam nadzieje, że nikt mi nie powie, że tu jestem niepotrzebny, bo dawno szukałem miejsca gdzie z kimś o tych moich kosmicznych fantazjach będę mógł pogadać  :P ), patrząc z perspektywy nawet już nie firmy organizującej taki lot, ale tego człowieka, czy naprawdę jego wizyta tam jest tyle warta - 150 mln. $- czy nie lepiej chociaż połowę tej kwoty przeznaczyć na coś ważniejszego ??

O tym decyduje właściciel pieniędzy i nic nam do tego. Skoro ktoś chce wydać te 150M$, to jest to najwyraźniej dla niego ważne. I to wystarczy.

Cytuj
Ale najgorsze jest dla mnie to o czym gdzieś tam wcześniej wspominałem ... lista osób, które tam były i nagle pojawia się na niej Abramovic ... nie mów, że nie poczułbyś chociaż nawet delikatnego niesmaku ?!

Dlaczego miałbym czuć niesmak? Byłbym mu wdzięczny za to, że przeznacza swoje pieniądze na rozwój systemu lotów poza niską orbitę, z którego skorzystać będzie mógł każdy, kogo na to stać (również NASA, jeżeli kupi bilet).

X15

  • Gość
Odp: Komercyjny lot wokół księżyca ...
« Odpowiedź #22 dnia: Lutego 05, 2011, 16:04 »
Tak  łatwo sobie ręki nie dam odciąć, a wiec po kolei  ;D :

Jeśli chodzi o ten „nie kapitalistyczny program w kapitalistycznym państwie” – rozumiem, że uważasz NASA jako twór bardziej zbliżony do socjalizmu niż kapitalizmu, jako, że jest Państwowy i przedsięwzięcia, które wykonuje, np.: rzeczone loty na księżyc, są wykonywane, można powiedzieć dla dobra kraju – idealistycznie. Jest to chyba jednak błędne założenie ... to, że w kraju kapitalistycznym znajduje się coś państwowego nie czyni tego tworem socjalistycznym, szczególnie, że NASA w założeniu jest agencją w zasadzie naukową, a dotowanie nauki leży w interesie każdego rozwijającego się kraju. Ale może na tym poprzestańmy, bo wchodzimy tu już na grząski grunt nie dotyczący astronautyki, a może nie dotyczący w ten sposób, ażebyśmy musieli go poruszać na tym forum, więc może obaj odpuśćmy ...  ;)

Przyznam ci rację, że niestety NASA jest zbiurokratyzowana i duża część wydatków to po prostu marnotrawstwo, ale dalej będę podtrzymywał zdanie, że niestety taka agencja jest potrzebna i , że to właśnie ona będzie „nakręcać” rozwój astronautyki, co chyba po części przyznałeś.
Przyznam ci również rację w tym, że taka agencja nie musi sama wszystkiego konstruować i budować, może korzystać z prywatnych kontrahentów, może dotować rozwój prywatnych firm w celu tworzenia nowych technologii i tutaj sektor prywatny jest jak najbardziej pozytywnym zjawiskiem i wręcz niezbędnym. Też uważam, że to znacznie obniżyłoby koszty. Kwestia tylko tego na jakich miałoby to wyglądać zasadach (częściowo tutaj poruszę temat, który zacząłeś w wątku Mars Direct), a w zasadzie jak podpisywać umowy i nie dać się złapać w pułapkę finansowania „koszty plus”. Z jednej strony wydaję się być czymś oczywistym, że takie finansowanie naraża NASA na straty, ale agencja ta, nie zapominajmy tak naprawdę ma trochę inny cel istnienia, aniżeli firmy prywatne i tak naprawdę, tak łatwo z tej pułapki wydostać się nie będzie w stanie, o co mi chodzi :
Z jednej strony zrozumiałą rzeczą byłoby podpisywanie kontraktów na zasadzie „daje wam 10 miliardów, i chce w zamian np. ERV, który przywiezie ludzi z Marsa na ziemię”, ale niestety nikt takiego kontraktu nie podpisze, bo tak naprawdę nikt dokładnie nie wie ile coś takiego będzie kosztować. Przypomina to trochę sytuację z LMem, na którego dano zakładom
Grummana 500 mln. , a kosztował jakiś miliard więcej. Tak już jest po prostu z nie sprawdzoną technologią i z zabieraniem się za coś czego jeszcze nikt nie robił – nie jesteś w stanie przewidzieć dokładnych kosztów, a te z kolei z powodu jakiejś jednej przeszkody natury technicznej, której nikt nie wziął pod uwagę mogą urosnąć do znacznych rozmiarów. Innym scenariuszem jest np. opcja, że NASA daje jakiejś firmie na ten projekt rzeczone 10 mld. i po jakimś czasie okazuje się, że to jednak za mało, że do ukończenia niezbędne jest kolejne 10 mld, co wtedy?? Zarzucić cały projekt, spisać na stratę 10 mld.– tez nie jest to chyba rozwiązanie (chociaż okazuje się, że jednak jest, bo mniej więcej tak uczyniono z Constelation).
Powiesz tutaj zapewne, niech rynek prywatny sam to wszystko zrobi – też uważam, że najprawdopodobniej firmy prywatne kontrolujące same siebie zrobiłyby to najtaniej, jest jednak pewne małe „Ale”. Mianowicie żadna firma prywatna za taki projekt bez zlecenia się nie weźmie, bo i po co (opłacalność lotu np. na Marsa dla prywatnej firmy jest zerowa, nawet jeśli ufundowano by nagrodę za to osiągnięcie w wysokości 400 mld, czego zresztą nikt nie uczyni ) ... tutaj właśnie wychodzi dobitna konieczność istnienia takiej agencji jak NASA, ma ona być inicjatorem tego typu programów, ma patrzeć dalej niż inni i dążyć do rozwoju i eksploracji miejsc o których inni nawet nie myślą. Taka rola niestety niesie ze sobą także pewne ograniczenia, tzn. tak jak wytłumaczyłem musi to być agencja dotowana przez rząd, a kontrakty niestety musi zawierać tak jak zawiera, wszystko przez charakterystykę przedsięwzięć, których się podejmuje. Jedyne co można tutaj zarzucić i zmienić to sposób nadzorowania prywatnych kontrahentów przez NASA, agencja jest chyba po prostu zbyt liberalna i za wiele wybacza.
Zapewne oburzysz się, że nie doceniam rynku prywatnego, ale prawda jest taka, a nie inna i sam to powiedziałeś, podbój kosmosu jeszcze długo będzie wymagał finansowania przez państwo. Przez podbój rozumiem ciągły rozwój, a nie stanie w miejscu, mówię tutaj np. o dmuchanych stacjach Begalowa ... fajnie, że taka inicjatywa jest, na pewno rozwinie to wiele nowych technologii w tej konkretnej dziedzinie, ale z punktu widzenia szerszego rozwoju to stanie w miejscu. Idźmy już dalej, po za naszą orbitę ... Księżyc, ... Mars, to są prawdziwe wyzwania, wyzwania z punktu widzenia sektora prywatnego nie rentowne.
Powiesz tutaj Stop, że zaprzeczam sam sobie, bo przecież właśnie o prywatnym locie wokół księżyca rozmawiamy cały czas ... tylko, że to nie jest rozwój, wręcz prawdziwy rozwój to zatrzyma, dlaczego ?
Po pierwsze nie jest to rozwój, bo tak naprawdę nie wnosi nic nowego, odgrzebany rosyjski projekt, trochę odświeżony i przypudrowany. Jedyne co będzie nowe to stopień, który zostanie wykorzystany przy TLI ... a to można ściągnąć z planów jakiejkolwiek misji międzyplanetarnej, np. Galileo). Według planu, który znalazłem      http://www.thespacereview.com/gallery/7
Soyuz najpierw poleci na ISS, a dopiero stamtąd połączy się ze stopniem, który go „popcha” w kierunku księżyca. Nasuwa mi się tutaj mała dygresja ... gdzieś wcześniej zarzuciłeś mi, że czepiam się „krwiopijców”, a oni przecież płacą za podróż i rozumiesz, że jakby korzystali z rzeczy za które płaciły agencje rządowe ... jakoś to przeoczyłem i tylko tutaj zadam pytanie retoryczne, a nie jest tak, że i w tym planie i wszyscy poprzedni turyści korzystali z ISS ?!
Po drugie dlaczego uważam, że nie dość, że nic nie przyniesie nowego (o wartości naukowej takiej misji nawet nie mówię, dlatego tez np. pomysł kupowania biletów przez NASA dla naukowców w takiej misji, jest raczej ... kiepski) to jeszcze zahamuje rozwój ( to też po części będzie odpowiedź na pytanie dlaczego nie chciałbym tam wysyłać Abramovica – wiem uczepiłem się chłopa ) ... A dlatego, że tak jak już wcześniej wspomniałem to agencje rządowe, jako jedyne są w stanie pchnąć nas dalej niż nasza orbita (w sensie eksploracyjnym). Niestety, albo i „stety” agencje rządowe są dotowane przez państwo, państwo to rząd (czyt. Politycy), który dotuje to co musi i jak mu starczy to co chce, a chce dotować to co przyniesie mu kolejną kadencję, czyli de facto dotuje to co ma poparcie społeczne. Jeśli podróże kosmiczne mają mieć poparcie społeczne nie mogą się ludziom kojarzyć tylko i wyłącznie  z takimi wycieczkami. Przeciętny Kowalski, Smith, czy tez Yang, po obejrzeniu uśmiechniętej twarzy krezusa, na tle księżyca dojdzie do wniosku, że jedyne do czego doprowadził rozwój techniki kosmicznej to do tworzenia nowych miejsc wakacyjnych dla bogaczy, a nie sądzę, żeby taki obraz pozytywnie wpłynął na odbiór społeczny. To jest chyba kwintesencja tego czemu taki lot to kiepski pomysł, no, ale każdy ma prawo do własnej opinii.

Na koniec o tych nieszczęsnych astronautach i mojej ręce  :P ... wymieniłeś trzech turystów i stwierdziłeś, że mają tytuły naukowe i przez to ich pobyt w kosmosie jest równoważny jakiejkolwiek misji z udziałem wojskowych karków. Ale o czym to świadczy, tylko o tym, że ci ludzie zapewne zasłużyli swoją inteligencją na swoje bogactwo i chwała im za to !!! Dalej pozostaną tylko i wyłącznie T U R Y S T A M I , którzy lot traktują jako formę rozrywki, zabawy, wakacji, dawki adrenaliny, czy jakkolwiek to ujmiesz. Pisałeś nawet, że jeden z nich przeprowadzał eksperyment naukowy ... fajnie tylko, że to dalej jest dla nich zabawa, nie ma tam pola golfowego, a patrzenie przez tydzień na ziemię może się znudzić, to zrobił sobie eksperyment i tez chwała mu za to, że mu się chciało , ale
nikt mi nie wmówi, że załoga, która do konkretnej misji trenuje przez rok, dwa, czasem dłużej, spisze się podczas wykonywania tej misji gorzej, aniżeli osoba, która tam leci na wakacje !!! Inną rzeczą jest fakt, że wśród 24 astronautów, którzy polecieli w kierunku księżyca, nie ma ani jednego – przejrzyj, sprawdź : http://www.spacefacts.de/english/bio_ast.htm, który nie ma stopnia naukowego – zazwyczaj dziedziny związane z lotnictwem, uczelnie różne od zwykłych stanowych poprzez Prienston, na MIT kończąc !!! Jest jeszcze jeden aspekt często pomijany, a równie ważny, te osiłki jak ich nazwałeś są lepsi ... właśnie przez to, że są tymi osiłkami, że ich zdrowie na to pozwala, że nie ma możliwości, żeby nie wykorzystali do końca swoich sił, by wykonać zadanie, a sił na pewno mają znacznie więcej, niż ci anorektyczni turyści ... najlepszy przykład Apollo 15, zdarte do krwi ręce, krytyczne wycieńczenie organizmu (za które Irwin, wg niektórych źródeł zapłacił bardzo wysoką cenę ... ), a mimo wszystko misja wykonana do końca, którego kosmicznego turystę byłoby stać na takie poświęcenie ...

Może na tym skończę i nie będę się już rozpisywał na temat Apollo, tego co NASA chciała, a czego nie zdążyła zrobić, bo to wszyscy wiedzą ...

Offline Matias

  • Moderator Globalny
  • *****
  • Wiadomości: 8033
Odp: Komercyjny lot wokół księżyca ...
« Odpowiedź #23 dnia: Lutego 06, 2011, 01:25 »
Przez podbój rozumiem ciągły rozwój, a nie stanie w miejscu, mówię tutaj np. o dmuchanych stacjach Begalowa ... fajnie, że taka inicjatywa jest, na pewno rozwinie to wiele nowych technologii w tej konkretnej dziedzinie, ale z punktu widzenia szerszego rozwoju to stanie w miejscu. Idźmy już dalej, po za naszą orbitę ... Księżyc, ... Mars, to są prawdziwe wyzwania, wyzwania z punktu widzenia sektora prywatnego nie rentowne.

Lansujesz od pierwszych postów Mars Direct'a, a nie zauważasz zalet takiego dmuchanego modułu jako zamiennika dla mikro puszki, w której pierwsi astronauci na Marsa mieliby się kisić? ;)

Ja bym też chciał za 20 lat widzieć działające statki w stylu tego z Avatara, gdzie po paru latach smacznego spanka w komorach hibernacyjnych, dolecielibyśmy do jakiegoś atrakcyjnego egzoksiężyca, oddalonego o kilka lat świetlnych od nas. Mam wrażenie, że za szybko chcesz zmian i konkretnych kroków, a jednak tak się po prostu 'nie da'. Jak widać jeszcze nie czas na Marsa, a nawet Księżyc..
 
Po pierwsze nie jest to rozwój, bo tak naprawdę nie wnosi nic nowego, odgrzebany rosyjski projekt, trochę odświeżony i przypudrowany. Jedyne co będzie nowe to stopień, który zostanie wykorzystany przy TLI ... a to można ściągnąć z planów jakiejkolwiek misji międzyplanetarnej, np. Galileo).

Nie jestem pewien czy byłoby to takie proste... generalnie sprzęt, który ma jakkolwiek posłużyć ludziom w poruszaniu się po przestrzeni kosmicznej, nie może być zaadaptowany prawie że z kosmicznego demobilu (;D). Chodzi przecież o sprzęt, który musi być sprawdzony i wiarygodny.

Według planu, który znalazłem http://www.thespacereview.com/gallery/7
Soyuz najpierw poleci na ISS, a dopiero stamtąd połączy się ze stopniem, który go „popcha” w kierunku księżyca. Nasuwa mi się tutaj mała dygresja ... gdzieś wcześniej zarzuciłeś mi, że czepiam się „krwiopijców”, a oni przecież płacą za podróż i rozumiesz, że jakby korzystali z rzeczy za które płaciły agencje rządowe ... jakoś to przeoczyłem i tylko tutaj zadam pytanie retoryczne, a nie jest tak, że i w tym planie i wszyscy poprzedni turyści korzystali z ISS ?!

Ciekawe, wydawało mi się, że ze Stacji ISS nie można lecieć na Księżyc (inklinacja nie najlepsza). To by chyba było słabo energetyczne rozwiązanie? W końcu oprócz dużej zmiany prędkości wymagane jest także odpowiednie ustawienie do trajektorii swobodnego powrotu..
« Ostatnia zmiana: Lutego 06, 2011, 01:29 wysłana przez Matias »

Borys

  • Gość
Odp: Komercyjny lot wokół księżyca ...
« Odpowiedź #24 dnia: Lutego 06, 2011, 19:56 »
Jeśli chodzi o ten „nie kapitalistyczny program w kapitalistycznym państwie” – rozumiem, że uważasz NASA jako twór bardziej zbliżony do socjalizmu niż kapitalizmu, jako, że jest Państwowy i przedsięwzięcia, które wykonuje, np.: rzeczone loty na księżyc, są wykonywane, można powiedzieć dla dobra kraju – idealistycznie. Jest to chyba jednak błędne założenie ... to, że w kraju kapitalistycznym znajduje się coś państwowego nie czyni tego tworem socjalistycznym, szczególnie, że NASA w założeniu jest agencją w zasadzie naukową, a dotowanie nauki leży w interesie każdego rozwijającego się kraju.

Kilka uściśleń poniżej. Nie napisałem, że każdy państwowy program jest tworem socjalistycznym, ale że nie każdy program prowadzony w państwie kapitalistycznym zasługuje automatycznie na miano kapitalistycznego.

Cytuj
Przyznam ci rację, że niestety NASA jest zbiurokratyzowana i duża część wydatków to po prostu marnotrawstwo, ale dalej będę podtrzymywał zdanie, że niestety taka agencja jest potrzebna i , że to właśnie ona będzie „nakręcać” rozwój astronautyki, co chyba po części przyznałeś.

Nigdzie też nie napisałem, że agencje kosmiczne należałoby zaorać i pozostawić sprawy swojemu tokowi. Osobną kwestią jest zakres kompetencji i sposób działania takiej agencji. Co do "nakręcania rozwoju", mam spore wątpliwości, czy coś takiego faktycznie ma miejsce. Od dziesięcioleci drepczemy w miejscu czy wręcz się cofamy - przynajmniej jeżeli o loty załogowe chodzi.

Cytuj
Z jednej strony zrozumiałą rzeczą byłoby podpisywanie kontraktów na zasadzie „daje wam 10 miliardów, i chce w zamian np. ERV, który przywiezie ludzi z Marsa na ziemię”, ale niestety nikt takiego kontraktu nie podpisze, bo tak naprawdę nikt dokładnie nie wie ile coś takiego będzie kosztować.

Kwestia odpowiedniego podejścia, nastawionego bardziej na poszerzanie możliwości, a nie osiąganie konkretnych celów. Być może, zanim zleci się budowę tego ERV należałoby doprowadzić do sytuacji, w której jego opracowanie będzie kosztowało miliard, a nie dziesięć. To z kolei wymaga całej serii, systemu, relatywnie małych zleceń, ewolucyjnie poszerzających możliwości działania w komosie.

Cytuj
Soyuz najpierw poleci na ISS, a dopiero stamtąd połączy się ze stopniem, który go „popcha” w kierunku księżyca. Nasuwa mi się tutaj mała dygresja ... gdzieś wcześniej zarzuciłeś mi, że czepiam się „krwiopijców”, a oni przecież płacą za podróż i rozumiesz, że jakby korzystali z rzeczy za które płaciły agencje rządowe ... jakoś to przeoczyłem i tylko tutaj zadam pytanie retoryczne, a nie jest tak, że i w tym planie i wszyscy poprzedni turyści korzystali z ISS ?!

Nie pisałem, że jest coś zdrożnego w wykorzystaniu sprzętu opracowanego za państwowe pieniądze (póki co, wszyscy latają w państwowych Sojuzach, innej drogi nie ma), ale że zdrożnym by było, gdyby państwo takie wycieczki turystom fundowało, zamiast posyłać np. naukowców. Sprawy mają się jednak odwrotnie - to nie rosyjski program kosmiczny funduje wycieczki turystom, ale turyści (w jakimś tam stopniu) utrzymują rosyjski program kosmiczny.

Cytuj
Przeciętny Kowalski, Smith, czy tez Yang, po obejrzeniu uśmiechniętej twarzy krezusa, na tle księżyca dojdzie do wniosku, że jedyne do czego doprowadził rozwój techniki kosmicznej to do tworzenia nowych miejsc wakacyjnych dla bogaczy, a nie sądzę, żeby taki obraz pozytywnie wpłynął na odbiór społeczny. To jest chyba kwintesencja tego czemu taki lot to kiepski pomysł, no, ale każdy ma prawo do własnej opinii.

Świat to nie Polska. Owszem, przeciętny Kowalski najchętniej utopiłby w łyżce wody każdego, komu powodzi się lepiej niż jemu, więc krezus w kosmosie nie przypadnie mu do gustu. Przeciętny Smith jednak wierzy w sukces, ludzi którzy go odnieśli podziwia i stara się na nich wzorować. I być może dlatego niejeden Smith w kosmos lata lub poleci, a Kowalski nie.

Cytuj
Inną rzeczą jest fakt, że wśród 24 astronautów, którzy polecieli w kierunku księżyca, nie ma ani jednego – przejrzyj, sprawdź : http://www.spacefacts.de/english/bio_ast.htm, który nie ma stopnia naukowego – zazwyczaj dziedziny związane z lotnictwem, uczelnie różne od zwykłych stanowych poprzez Prienston, na MIT kończąc !!!

Sprawdziłem przed poprzednim mailem. To są głównie licencjaty, nadawane pilotom wojskowym, parę tytułów inżynierskich, również kilka tytułów naukowych nadanych już po karierze w NASA. Prawdziwym naukowcem w Apollo był jedynie Schmitt. Porządne wykształcenie (doktorat inżynierski) miał w tym czasie też Aldrin.

Tak czy inaczej, nie chciałbym sprowadzać sprawy do dyskusji nad wyższością burżuja nad trepem (czy też odwrotnie). Ważne jest to, że dzięki tym prywatnym pieniądzom mogą się otworzyć możliwości, których teraz nie ma. Piszesz, że to wszystko są rzeczy wtórne, że już to kiedyś robiono. Owszem, ale nie w tym rzecz. Człowiek na Księżycu też już był, a dzisiaj wysłać go tam jest równie trudno, jak pięćdziesiąt lat temu.

Borys

  • Gość
Odp: Komercyjny lot wokół księżyca ...
« Odpowiedź #25 dnia: Lutego 06, 2011, 20:07 »
Ciekawe, wydawało mi się, że ze Stacji ISS nie można lecieć na Księżyc (inklinacja nie najlepsza). To by chyba było słabo energetyczne rozwiązanie? W końcu oprócz dużej zmiany prędkości wymagane jest także odpowiednie ustawienie do trajektorii swobodnego powrotu..

Lot na Księżyc to nie zmiana jednej orbity na inną (o innej inklinacji), ale lot z prędkością ucieczki (niska prędkość końcowa). Jeżeli orbita startowa nie leży w płaszczyźnie orbity Księżyca, to jest mniej okien startowych (w przypadku orbit w tej samej płaszczyźnie można startować praktycznie w każdej chwili), ale energetyka jest w zasadzie taka sama.

Nie da się polecieć na orbitę o niższej inklinacji niż szerokość geograficzna kosmodromu (punkt startowy jest przecież częścią orbitalnej elipsy). To z kolei oznacza, że wszystkie rosyjskie misje księżycowe miały wysokie inklinacje.

axion

  • Gość
Odp: Komercyjny lot wokół księżyca ...
« Odpowiedź #26 dnia: Lutego 06, 2011, 22:20 »
Odwieczna dyskusja kapitalizm vs. socjalizm.

Owszem, przeciętny Kowalski najchętniej utopiłby w łyżce wody każdego, komu powodzi się lepiej niż jemu, więc krezus w kosmosie nie przypadnie mu do gustu. Przeciętny Smith jednak wierzy w sukces, ludzi którzy go odnieśli podziwia i stara się na nich wzorować. I być może dlatego niejeden Smith w kosmos lata lub poleci, a Kowalski nie.

Przepraszam że się wtrącam ale cóż to za stereotypy? Czyżby aluzje do przysłowiowego Smitha to jakaś kapitalistyczna propaganda? Pańska wypowiedź tylko potwierdza sentencję iż "byt określa świadomość". Nie mam zamiaru się o nic spierać ale pańskie wypowiedzi wydają mi się co najmniej naiwne. Nie rozumiem też pańskiego łaknienia komercji oraz uważania jej za "normalność".

Cała krytyka z jaką się spotkałem w podobnych przypadkach to - bo za PRL-u / za komuny był sam ocet na półkach i było be. Ciekawostka - IPN rozpoczął niedawno jeszcze bardziej tępą propagandę niż ta z PRL-u dla najmłodszych - mianowicie gra edukacyjna o nazwie "Kolejka" [link]. Ja się pytam co za cholerny przedsiębiorca wpadł na taki pomysł? Dlaczego nikt nie chce poważnie podyskutować o tamtych czasach tylko urządza sobie jakieś podśmiechujki? I tak przyznam - nie było mnie jeszcze na świecie w tamtych czasach, ale efekty transformacji ustrojowej mogę już obserwować na własnej skórze. Mówiąc kolokwialnie na temat rozpieprzonych państwowych zakładów pracy, państwowych molochów można by rozwodzić się w nieskończoność. Ale kogo to obchodzi że za tamtych wstrętnych czasów wybudowano reaktor jądrowy - Instytutu Badań Jądrowych w Świerku w którym pracowało ponad tysiąc osób, a produkcja w nim szła pełną parą, na trzy zmiany przez 24h. Aby kształcić kadrę pracowniczą wybudowano jedną z najbardziej elitarnych szkół w Polsce. Jeden z reaktorów działa do dziś. To że Polska gospodarka jeszcze dzisiaj jako tako się trzyma zawdzięcza właśnie temu co zostało zbudowane w PRL-u ale już niedługo nie będzie co wysprzedawać i prywatyzować a wtedy może ktoś wreszcie popuka się w czoło.

Nie da się robić wszystkiego dla pieniędzy! Niech Pan sobie wyobrazi komercyjną / prywatną straż pożarną, który aby dążyć do maksymalizacji zysku podpala coś komuś od czasu do czasu - bo inaczej byłby to zbytni zastój w branży. A już najbardziej ekonomicznie byłoby przerobić większość szpitali na krematoria, bo przecież nie opłaca się leczyć ludzi którzy mają po 70-80 lat. A już w ogóle całe NASA powinni przerobić na jedną wielką fabrykę chipsów - przecież to się o wiele lepiej kalkuluje! Przepraszam za off-top ale nie mogłem przepuścić tego płazem. Dodam tylko, że dla mnie komercja nie jest niczym normalnym ani dobrym, jest wręcz cechą charakterystyczną ultra-prymitywnych cywilizacji takich jak nasza, która zajmuje się piciem piwa, oglądaniem meczów, tańców na lodzie i zarabianiem pieniędzy poprzez sprzedaż biletów na durnoty pokroju Euro 2012.
« Ostatnia zmiana: Lutego 06, 2011, 22:42 wysłana przez axion »

X15

  • Gość
Odp: Komercyjny lot wokół księżyca ...
« Odpowiedź #27 dnia: Lutego 07, 2011, 00:35 »
Lansujesz od pierwszych postów Mars Direct'a, a nie zauważasz zalet takiego dmuchanego modułu jako zamiennika dla mikro puszki, w której pierwsi astronauci na Marsa mieliby się kisić? ;)

Lansuje bo bardzo bym chciał jeszcze za swojego życia zobaczyć pierwsze kroki ludzi na innej planecie, po za tym bardzo podoba mi się idę lotów międzyplanetarnych i zdobywania światów w których jeszcze nikt nie był , od taką mam romantyczną naturę :)
jeśli chodzi o wykorzystanie dmuchawców Begalowa w takiej misji, to obawiam się, że z powodu planowanego w locie marsjańskim (wg. planów MD oczywiście) hamowania atmosferycznego, tego typu koncepcja upada, ale inżynierem kosmicznym nie jestem więc mogę się mylić ;)

Ja bym też chciał za 20 lat widzieć działające statki w stylu tego z Avatara, gdzie po paru latach smacznego spanka w komorach hibernacyjnych, dolecielibyśmy do jakiegoś atrakcyjnego egzoksiężyca, oddalonego o kilka lat świetlnych od nas. Mam wrażenie, że za szybko chcesz zmian i konkretnych kroków, a jednak tak się po prostu 'nie da'. Jak widać jeszcze nie czas na Marsa, a nawet Księżyc..

Nie można twierdzić, że jeszcze nie czas na to, albo na tamto, bo wtedy nigdzie nie wyruszymy, prawda jest taka, że największe odkrycia motywowane są właśnie chęcią zdobycia tego co inni uważają za niemożliwe. Też nie spodziewam się za 20 lat statków 
rodem z Avatara. ale Mars i Księżyc są w naszych możliwościach, szczególnie, że ten drugi w gruncie rzeczy już zdobyliśmy ...
 
Nie jestem pewien czy byłoby to takie proste... generalnie sprzęt, który ma jakkolwiek posłużyć ludziom w poruszaniu się po przestrzeni kosmicznej, nie może być zaadaptowany prawie że z kosmicznego demobilu (;D). Chodzi przecież o sprzęt, który musi być sprawdzony i wiarygodny.

tak, ale nie mówimy tutaj o żadnej nowatorskiej technologii, tylko o zwykłym stopniu rakietowym, który ma nadać Sojuzowi prędkość ucieczki .. nie czarujmy się, że firma ta będzie szukać jakichś finezyjnych i nowatorskich rozwiązań, będzie chciała to zrobić jak najtaniej i jak najszybciej, więc nie zdziwię się jeśli wykorzystają do tego jakiś stary projekt ...

Ciekawe, wydawało mi się, że ze Stacji ISS nie można lecieć na Księżyc (inklinacja nie najlepsza). To by chyba było słabo energetyczne rozwiązanie? W końcu oprócz dużej zmiany prędkości wymagane jest także odpowiednie ustawienie do trajektorii swobodnego powrotu..
[/i]
Nie pisałem, że ze stacji, tylko, że na tej stacji się zatrzyma, potem na spotkanie członu rakietowego, który go kopnie w strone księżyca, tak wynika z planów, tam gdzieś był link :)


X15

  • Gość
Odp: Komercyjny lot wokół księżyca ...
« Odpowiedź #28 dnia: Lutego 07, 2011, 01:07 »
Nigdzie też nie napisałem, że agencje kosmiczne należałoby zaorać i pozostawić sprawy swojemu tokowi. Osobną kwestią jest zakres kompetencji i sposób działania takiej agencji. Co do "nakręcania rozwoju", mam spore wątpliwości, czy coś takiego faktycznie ma miejsce. Od dziesięcioleci drepczemy w miejscu czy wręcz się cofamy - przynajmniej jeżeli o loty załogowe chodzi.

I owszem w zasadzie niewiele się dzieje, ale gdyby nie NASA i RSA, czy jakkolwiek się to teraz zwie to nie działo się nic, jakoś nie widziałem, żeby sektor prywatny w tym czasie robił cokolwiek w dziedzinie lotów załogowych

Kwestia odpowiedniego podejścia, nastawionego bardziej na poszerzanie możliwości, a nie osiąganie konkretnych celów. Być może, zanim zleci się budowę tego ERV należałoby doprowadzić do sytuacji, w której jego opracowanie będzie kosztowało miliard, a nie dziesięć. To z kolei wymaga całej serii, systemu, relatywnie małych zleceń, ewolucyjnie poszerzających możliwości działania w komosie.

Tzn. jeśli zakładasz, że każde przedsięwzięcie kosmiczne musi zostać wstrzymane, aż do momentu kiedy  technologia, która je umożliwia stała się na tyle powszechna i tania by było to "opłacalne" (cudzysłów z premedytacją) to przy takim podejściu nigdzie nie polecimy i prawdopodobnie nigdzie byśmy nie polecieli ...

Nie pisałem, że jest coś zdrożnego w wykorzystaniu sprzętu opracowanego za państwowe pieniądze (póki co, wszyscy latają w państwowych Sojuzach, innej drogi nie ma), ale że zdrożnym by było, gdyby państwo takie wycieczki turystom fundowało, zamiast posyłać np. naukowców. Sprawy mają się jednak odwrotnie - to nie rosyjski program kosmiczny funduje wycieczki turystom, ale turyści (w jakimś tam stopniu) utrzymują rosyjski program kosmiczny.

Nie pisałem o Sojuzie, tylko o wartej 100 mld ISS, zresztą z tego co pamiętam przy pierwszym kosmicznym turyście NASA poruszała ten temat (i chwała jej za to). Generalnie turyści ci zapłacili tylko i wyłącznie stronie Rosyjskiej za lot Sojuzem, pobyt na stacji dostali jak gdyby gratis, a zważywszy,, że stacja w większości został opłacona za pieniądze podatników, nie jest to do końca ok.

Świat to nie Polska. Owszem, przeciętny Kowalski najchętniej utopiłby w łyżce wody każdego, komu powodzi się lepiej niż jemu, więc krezus w kosmosie nie przypadnie mu do gustu. Przeciętny Smith jednak wierzy w sukces, ludzi którzy go odnieśli podziwia i stara się na nich wzorować. I być może dlatego niejeden Smith w kosmos lata lub poleci, a Kowalski nie.

Po części świat to Polska, bo jesteśmy jak by nie było jego częścią :) nie wdając się w jakieś zażarte dyskusje ... nie pisałem o topieni kogokolwiek i gdziekolwiek, zaznaczyłem jednak fakt, że po takiej misji wszelkie dotychczasowe osiągnięcia w dziedzinie podboju kosmosu mogą zostać uproszczone właśnie do takiego jednego lotu, tzn, żebyś mnie źle nie zrozumiał  ;) Przeciętny podatnik wcale nie będzie chciał tegoż turysty uśmiercić w łyżce od herbaty, ale po głębszym zastanowieniu może dojść do wniosku, że jedyne co dały nam loty kosmiczne do tej pory to to jedynie rozwinięcie technologii umożliwiającej bogatym kosmiczną turystykę ... może to popsuć wizerunek astronautyki i zaprzepaścić jej dotychczasowe osiągnięcia.

Sprawdziłem przed poprzednim mailem. To są głównie licencjaty, nadawane pilotom wojskowym, parę tytułów inżynierskich, również kilka tytułów naukowych nadanych już po karierze w NASA. Prawdziwym naukowcem w Apollo był jedynie Schmitt. Porządne wykształcenie (doktorat inżynierski) miał w tym czasie też Aldrin.

Ten stopień jest zbliżony do naszego licencjata, tak samo jak i do naszego magistra, tak naprawdę nie jest ani tym , ani tym ... można to określić jako 4 letnie studia. Tak czy inaczej nie zmienia to faktu, że dobrze wyszkolona załoga, która traktuje swoje zadanie jak misje, a nie wakacje jest tam bardziej potrzebna, aniżeli kosmiczny turysta !!!

Tak czy inaczej, nie chciałbym sprowadzać sprawy do dyskusji nad wyższością burżuja nad trepem (czy też odwrotnie). Ważne jest to, że dzięki tym prywatnym pieniądzom mogą się otworzyć możliwości, których teraz nie ma. Piszesz, że to wszystko są rzeczy wtórne, że już to kiedyś robiono. Owszem, ale nie w tym rzecz. Człowiek na Księżycu też już był, a dzisiaj wysłać go tam jest równie trudno, jak pięćdziesiąt lat temu

nie wiem skąd się wziął ten trep i burżuj, ale też nie chcę tego wszystkiego sprowadzać do takiego uproszczenia :) Też uważam, że ani lot na księżyc, ani tym bardziej na Marsa prosty, ani tani nie będzie ... zważywszy, że mówimy o kwotach ( w przypadku Marsa, teraz powołam się na twoją wypowiedź) rzędu 200 mld. $ nie sądzę, żeby nawet to 150 mln. za rzeczony lot wokół księżyca coś zmieniało i przyśpieszało ... niestety, ale tego typu przedsięwzięcia są i jeszcze długo będą po za możliwościami i chęciami sektora prywatnego ...

Ale tak naprawdę głównym tematem wątku był lot wokół księżyca ... dalej myślę, że nie jest to dobry pomysł, albo inaczej, że może nie jest to pomysł któremu będę kibicować (bo nic nie wniesie, a może dużo popsuć) Z mojej strony to wszystko na co mnie stać jeśli chodzi o zmianę nastawienia do tego lotu :)

Offline Matias

  • Moderator Globalny
  • *****
  • Wiadomości: 8033
Odp: Komercyjny lot wokół księżyca ...
« Odpowiedź #29 dnia: Lutego 07, 2011, 01:13 »
Odwieczna dyskusja kapitalizm vs. socjalizm.

Owszem, przeciętny Kowalski najchętniej utopiłby w łyżce wody każdego, komu powodzi się lepiej niż jemu, więc krezus w kosmosie nie przypadnie mu do gustu. Przeciętny Smith jednak wierzy w sukces, ludzi którzy go odnieśli podziwia i stara się na nich wzorować. I być może dlatego niejeden Smith w kosmos lata lub poleci, a Kowalski nie.

Przepraszam że się wtrącam ale cóż to za stereotypy?

Stereotyp przeciętnego Polaka. Nie wiesz w jakim to kraju żyjemy? ;) Borys doskonale streścił na czym polega "nasz problem", jako narodu. Ostatnio nawet spotkałem się z kilkoma cechami, które dobrze identyfikują prawdziwych Polaków, wśród nich chamstwo, zawiść czy dziadostwo. Nie oszukujmy się ;)

Chciałbym też przypomnieć, abyśmy trzymali się tematu (na wszelki wypadek).

Polskie Forum Astronautyczne

Odp: Komercyjny lot wokół księżyca ...
« Odpowiedź #29 dnia: Lutego 07, 2011, 01:13 »