Autor Wątek: Nasz kosmonauta - Mirosław Hermaszewski  (Przeczytany 12107 razy)

0 użytkowników i 1 Gość przegląda ten wątek.

Offline Orionid

  • Weteran
  • *****
  • Wiadomości: 8842
  • Very easy - Harrison Schmitt
Odp: Nasz kosmonauta - Mirosław Hermaszewski
« Odpowiedź #60 dnia: Kwiecień 12, 2018, 05:06 »
Mirosław Hermaszewski dla "DGP": Mam zięcia w PiS. Nie rozmawiamy o polityce
10 mar 17 04:43  aktualizacja 11 mar 17 11:02 

- Kiedy się wojskowym pomiata, to on może zareagować tylko w jeden sposób – zdjąć mundur - mówi gen. Mirosław Hermaszewski w rozmowie z "Dziennikiem Gazeta Prawna". - Armia ma służyć narodowi i nie powinno mieć znaczenia, kto jest u władzy. A niestety teraz jest tak, że polityką, jak jakąś chorobą, próbuje się zarazić armię - dodaje rozmówca Magdelany Rigamonti.


Generał Hermaszewski wraz z wojskowymiFoto: Tomasz Gzell / PAP

Hermaszewski, kosmonauta i generał brygady Wojska Polskiego udzielił długiego wywiadu Magdalenie Rigamonti na temat obecnej sytuacji w armii. Po przejęciu władzy przez PiS oraz ostatnich roszadach ze służby odeszło ponad 30 generałów. - I nie tylko generałów, skrzywdzonych jest znacznie więcej wśród tych, którzy służyli ojczyźnie. To polityka. Na miarę kosmosu - dodaje.

Wojskowy podkreśla, że ostatnie wydarzenia niepokoją go. - I boję się jednego. By ktoś ze skrzywdzonych nie zrobił kiedyś z tego powodu jakiegoś głupstwa - mówi, dodając, że nie ma na myśli nikogo konkretnego. - Ale wiem, jakie są nastroje. Jak się spędziło razem 40 lat w samolocie czy na ćwiczeniach, to jest się grupą ludzi, którą coś wiąże. Nie, nie tylko wspomnienia - dodaje.

Gen. Mirosław Hermaszewski przyznaje, że boi się, "bo przecież to, co się dzieje, w naszej historii nie miało dotąd miejsca". - Odeszło 30 generałów i 250 pułkowników, wielu z doświadczeniem wojennym, bo byli na misjach w Kosowie, Iraku, Afganistanie. A na ich miejsce awansowani są inni w sposób wręcz naddźwiękowy, o dwa stopnie na przykład - podkreśla w rozmowie z "DGP".

Rozmówca "DGP" był także pytany o to, czy obecna władza może odebrać mu stopień generalski. - Władzą się bywa, a generałem się jest! Słyszę, że są też jakieś projekty cmentarne, niektórym chcą stopnie po śmierci odbierać. Już byłem świadkiem braku szacunku dla byłego dowódcy Wojsk Lotniczych gen. Henryka Michałowskiego. Jakby było mało smutku po śmierci, to jeszcze odmówiono asysty wojskowej - zaznacza Hermaszewski.

Hermaszewski: z zięciem o polityce nie rozmawiam

Zięciem generała jest Ryszard Czarnecki, poseł PiS. Obaj panowie - jak przyznaje generał - nie rozmawiają ze sobą o polityce. - A jeśli chodzi o zięcia - zastrzeżeń nie mam. Jest mężem mojej córki, więc jesteśmy rodziną i najwięcej rozmawiamy o sprawach rodzinnych, o wnuczku Stasiu - mówi Hermaszewski.

Na sugestię dziennikarki, że córka postawiła go w trudnej sytuacji, ten odpowiada, że jego córka "zakochała się w Ryszardzie, a nie pośle PiS". - Poza tym przecież żadna kobieta nie zakochuje się z rozsądku. Teraz też trochę żartuję, oczywiście. Ten świat się jakoś dziwnie obraca. Muszę rozdzielić sprawy rodzinne od polityki - dodaje Hermaszewski.

Rozmówca "DGP" był także pytany o to, czy w 2014 roku zrezygnował z kandydowania do europarlamentu właśnie dlatego, że w wyborach startował też Ryszard Czarnecki. - Prawda była zupełnie inna. Na pewno nie zrezygnowałem z kandydowania z powodu zięcia, bo w rodzinie wszystko w najlepszym porządku. Czy pani sobie wyobraża, że wnuczek mówi, że jestem najlepszym dziadkiem na świecie? Babcia Emilia też najlepsza na świecie - dodaje generał.

Kosmonauta, który wraz z Piotrem Klimukiem odbył lot na statku Sojuz 30, zaznacza, że działalność polityczna go nie interesuje. - Polityka nie jest mi potrzebna. O kosmosie rozmawiajmy - dodaje.

https://wiadomosci.onet.pl/kraj/miroslaw-hermaszewski-dla-dgp-mam-ziecia-w-pis-nie-rozmawiamy-o-polityce/5lw8cwg

Offline Orionid

  • Weteran
  • *****
  • Wiadomości: 8842
  • Very easy - Harrison Schmitt
Odp: Nasz kosmonauta - Mirosław Hermaszewski
« Odpowiedź #61 dnia: Kwiecień 12, 2018, 05:15 »
Gen. Hermaszewski atakuje dziennikarza TVP. "Pan się myli"
11 04 2018

<a href="http://www.youtube.com/watch?v=V9ajgiXJOQQ" target="_blank">http://www.youtube.com/watch?v=V9ajgiXJOQQ</a>
https://www.youtube.com/watch?v=V9ajgiXJOQQ
Rozmowa dotycząca przeszłości gen. Mirosława Hermaszewskiego w TVP Info nie przebiegła gładko. Pytania Krzysztofa Ziemca poirytowały kosmonautę. Do tego stopnia, że postanowił go obrazić.

W trakcie rozmowy w TVP Info Krzysztof Ziemiec zapytał gen. Hermaszewskiego, czy nie przeszkadzało mu, że armia, w której służył, "nie do końca była armią polską". - Panie redaktorze, jest pan niegrzeczny w stosunku do tych wszystkich oficerów i żołnierzy, którzy wtedy bronili polskiego nieba, czy w ogóle służyli w wojsku. Co to znaczy, że to była niewłaściwa armia? - odpowiedział lotnik i dodał, że dziennikarz "się myli".

Ziemiec zauważył, że w czasach służby Hermaszewskiego Polska wchodziła w skład Układu Warszawskiego. - I co z tego? A teraz w jakiej armii jesteśmy? A czy to jest istotne, kto przyleci do nas z bombami, z tej czy z tamtej strony? - uznał Hermaszewski.

I uznał, że było to "niezręczne pytanie". - Niech pan się z tego wycofa najlepiej - zasugerował. I zapytał, czy Ziemiec był w wojsku. Gdy dowiedział się, że dziennikarz jako student został z tego obowiązku zwolniony, pozwolił sobie na nieprzyjemną uwagę.

- Do wojska nie szli tylko nieudacznicy. Żadna dziewczyna nie wyszła za faceta, który nie był w wojsku - powiedział. I pouczył Ziemca, by "nigdy tak nie stawiał sprawy". - Wyobraża pan sobie, że mieliśmy nie mieć wojska? - pytał.

I zauważył, że wielu jego kolegów zginęło w katastrofach lotniczych. Ziemiec stwierdził, że "gorzej by było", gdyby zginęli w ataku na Danię, który miał zostać przeprowadzony przez Wojsko Polskie w PRL. - Pan nie był w wojsku, skąd pan wie - zareagował ostro Hermaszewski.

Dziennikarz uznał, że jest to "trudny" dla generała temat i chciał zacząć rozmowę o czym innym. – Dla mnie nie jest to ciężki temat, tylko pan nie rozumie tematu – odpowiedział Hermaszewski. – Może rozumiem po prostu inaczej – odparł Ziemiec.

Źródło TVP Info
https://wiadomosci.wp.pl/gen-hermaszewski-atakuje-dziennikarza-tvp-pan-sie-myli-6240000563304065a

<a href="http://www.youtube.com/watch?v=Ps2ZCjuyC7M" target="_blank">http://www.youtube.com/watch?v=Ps2ZCjuyC7M</a>
https://www.youtube.com/watch?v=Ps2ZCjuyC7M

Offline Orionid

  • Weteran
  • *****
  • Wiadomości: 8842
  • Very easy - Harrison Schmitt
Odp: Nasz kosmonauta - Mirosław Hermaszewski
« Odpowiedź #62 dnia: Kwiecień 12, 2018, 05:28 »
Cenckiewicz: Hermaszewski był agentem WSW. „Nieprzypadkowa postać we WRON”
tm, ak 09.04.2018, 07:54 |aktualizacja: 08:42


Pierwszy polski kosmonauta Mirosław Hermaszewski (na 1. planie, L) i jego towarzysz z wyprawy kosmicznej Piotr Klimiuk (po jego P) podczas posiedzenia Sejmu (fot. arch.PAP/CAF/Zbigniew Matuszewski)

Historyk Sławomir Cenckiewicz w najnowszym wydaniu „Do Rzeczy” lustruje postać gen. Mirosława Hermaszewskiego. „Lubi budować mit pilota i kosmonauty przypadkowo wykorzystanego przez komunistów. Liczne dokumenty ukazują brutalną prawdę o jego komunistycznym zaangażowaniu i tajnej współpracy z WSW” – pisze.
 
Rzeczniczka rządu nt. weta do ustawy degradacyjnej: Rząd nie zostawi tej kwestii nierozwiązanej
W artykule „Towarzysz Kosmonauta” historyk polemizuje z argumentacją prezydenta Andrzeja Dudy, który – wetując ustawę degradacyjną, pozbawiającą stopni wojskowych wszystkich członków WRON – wskazywał m.in. na drugorzędną rolę w tej strukturze Mirosława Hermaszewskiego.

„Doszło tym samym do bezprecedensowej i dość niebezpiecznej interpretacji działalności WRON w latach 1981-1983, z której wynikać może, że w ramach owego »związku przestępczego o charakterze zbrojnym« istniały niejako dwie równoległe struktury (…): »zła« z gen. Wojciechem Jaruzelskim na czele i »dobra«, w gruncie rzeczy przypadkowa i pasywna, w której przewodził siłą wciągnięty do WRON pilot kosmonauta” – pisze historyk.

Według Cenckiewicza Hermaszewski „zawdzięcza wszystko swoim oportunistycznym życiowym wyborom”. Już w liceum został aktywistą Związku Młodzieży Socjalistycznej, a kończąc Oficerską Szkołę Lotniczą w Dęblinie był zaangażowanym członkiem PZPR.

Historyk pisze też o innej, tajnej działalności. „Likwidacja zbioru zastrzeżonego IPN odsłoniła smutną prawdę. Już na pierwszym roku studiów w Dęblinie wojskowa bezpieka wytypowała Hermaszewskiego do werbunku w celu kontroli środowiska podchorążych” – informuje. Formalnego werbunku dokonano w lutym 1962 roku. Hermaszewski „zgodził się pomagać WSW »w walce z wrogą działalnością« i przyjął pseudonim Długi”. Po dwóch latach współpracy został „wyeliminowany z aktywnej sieci agenturalnej WSW”.

„Chciał dobrze żyć z wszechpotężną WSW”

Cenckiewicz zarzuca Hermaszewskiemu, że „tak jak większość kadry oficerskiej, nastawionej na robienie kariery, chciał dobrze żyć z wszechpotężną WSW”. Wskazuje, że WSW sporządzała pozytywne charakterystyki Hermaszewskiego nawet w latach 80., „kiedy był już legendarnym »pierwszym człowiekiem w Kosmosie«, byłym członkiem WRON i wydawałoby się, że nie utrzymywał jakichkolwiek kontaktów z WSW”.

„Biorąc pod uwagę cały kontekst historyczny, rolę WSW i osobiste zaangażowanie gen. Wojciecha Jaruzelskiego w proces doboru kadr oficerskich LWP w latach 1967-1990, nie ulega wątpliwości, że ppłk Mirosław Hermaszewski nie był postacią przypadkową we WRON” – zauważa Cenckiewicz.

https://www.tvp.info/36724168/cenckiewicz-hermaszewski-byl-agentem-wsw-nieprzypadkowa-postac-we-wron

Offline Orionid

  • Weteran
  • *****
  • Wiadomości: 8842
  • Very easy - Harrison Schmitt
Odp: Nasz kosmonauta - Mirosław Hermaszewski
« Odpowiedź #63 dnia: Kwiecień 12, 2018, 05:28 »
IPN udostępnił akta gen. Hermaszewskiego. TW "Długi" "nie zauważał faktów"
OPRAC. BARTOSZ GOLUCH 2018 04 09


Gen. Hermaszewski współpracował z WSW przez dwa lata (PAP)

Pierwszy Polak w kosmosie był tajnym współpracownikiem WSW (Wojskowej Służby Wewnętrznej). Akta dotyczące dwuletniej współpracy liczą kilkanaście stron. Jak pisze Sławomir Cenckiewicz, świadczą one o "wyjątkowym zaangażowaniu" Hermaszewskiego w działalność komunistyczną.

21-letni Mirosław Hermaszewski, wówczas w stopniu podchorążego, został wytypowany na "informatora sygnalizacyjnego" przez kontrwywiad Szkół Lotniczych w Radomiu. Pochodzący z rodziny chłopskiej młody Hermaszewski, którego ojciec zginął w 1945 z rąk UPA, został uznany za odpowiedniego kandydata na współpracownika. 9 lutego 1962 podpisał zobowiązanie do współpracy z kontrwywiadem i przyjął pseudonim "Długi"

Po dwóch latach Hermaszewski został jednak "wyeliminowany z aktywnej sieci agenturalnej WSW". W jego teczce nie znaleziono żadnych donosów czy meldunków - prowadzący agenta kpt. Wnęk wszelkie informacje uzyskiwał podczas konspiracyjnych spotkań z "Długim". Nie zachowały się jednak żadne opisy ich przebiegu. W raporcie dotyczącym współpracy Hermaszewskiego czytamy, że "do jego słabych stron w pracy należy zaliczyć to, że nie zawsze potrafił zauważać zaistniałe fakty", jednak naprowadzony na interesujące oficerów zagadnienie "potrafił rzeczowo omówić dane zdarzenie lub osobę".

Jak pisze Cenckiewicz, podobne do Hermaszewskiego podejście prezentowało wielu oficerów. Zdaniem historyka, współpraca z WSW przysłużyła się późniejszej karierze Hermaszewskiego, podobnie jak inne "oportunistyczne wybory", których dokonywał, m.in. aktywna działalność w Związku Młodzieży Socjalistycznej oraz wstąpienie do PZPR.

Obecność generała Hermaszewskiego w składzie WRON jest jednym z czynników, które skłoniły Andrzeja Dudę do zawetowania ustawy degradacyjnej. Prezydent stwierdził, że pierwszy Polak w kosmosie nie powinien być stawiany w jednym szeregu z gen. Kiszczakiem i Jaruzelskim.

Źródło: rmf24.pl / "Do Rzeczy"
https://wiadomosci.wp.pl/ipn-udostepnil-akta-gen-hermaszewskiego-tw-dlugi-nie-zauwazal-faktow-6239303061214849a

Offline Orionid

  • Weteran
  • *****
  • Wiadomości: 8842
  • Very easy - Harrison Schmitt
Odp: Nasz kosmonauta - Mirosław Hermaszewski
« Odpowiedź #64 dnia: Kwiecień 12, 2018, 05:54 »
PiS chce zdegradować gen. Hermaszewskiego. Córka kosmonauty: mój ojciec jest patriotą

Na mocy ustawy, którą w środę zajmie się rząd PiS, jedyny Polak w kosmosie Mirosław Hermaszewski ma stracić stopień generała. – Mój ojciec zasługuje i zawsze będzie zasługiwał na najwyższy szacunek – mówi Wirtualnej Polsce Emilia Hermaszewska, córka kosmonauty, a prywatnie żona ważnego polityka PiS Ryszarda Czarneckiego.


Emilia Hermaszewska z mężem Ryszardem Czarneckim z PiS (East News, Fot: TOMASZ URBANEK)

Mirosław Hermaszewski oburza się natychmiast, gdy słyszy o ustawie, przez którą ma stracić stopień generała. – To pomysł z kosmosu. Jeszcze tam nie byłem, ale widocznie ktoś chce mnie tam wysłać – ucina, gdy pytamy go o pomysł PiS.

W obronie ojca staje jego córka. - Mój ojciec zawsze był, jest i będzie polskim patriotą. Wszystko, co robił, zawsze było poświęcone Polsce – mówi Emilia Hermaszewska. I dodaje: - Warto ustalić fakty - generał Hermaszewski jest pierwszym i jedynym Polakiem, który był w kosmosie, co było możliwe tylko i wyłącznie dzięki temu, że był utalentowanym, wyróżnianym i docenianym pilotem. Jego kompetencje i zasługi są cenione na całym świecie.

Córka kosmonauty podkreśla, że Hermaszewski "był komendantem słynnej Wyższej Oficerskiej Szkoły Lotniczej w Dęblinie (Szkoła Orląt), gdzie wychowywał najlepszych polskich pilotów". - Mam głębokie przekonanie, ze wszyscy absolwenci dęblińskiej uczelni poczytują sobie za zaszczyt, że kończyli szkołę, którą przez wiele lat kierował mój ojciec – mówi.

Jak ocenia pomysł PiS, by zdegradować jej ojca? - Niezależnie od wszelkich decyzji, które zostaną podjęte w sprawie mojego ojca, zawsze pozostanie on dla mnie człowiekiem honoru, pasji, oddania Polsce i polskiemu lotnictwu, który zasługuje i zawsze będzie zasługiwał na najwyższy szacunek – mówi Hermaszewska.

Prywatnie jest żoną ważnego polityka partii rządzącej Ryszarda Czarneckiego. – Akurat na temat ustawy nie będę się wypowiadał – mówi Wirtualnej Polsce europoseł, który do tej pory udzielał wypowiedzi w każdej sprawie dotyczącej polityki.

Zgodnie z projektem nowelizacji ustawy o powszechnym obowiązku obrony, będzie można pozbawić stopnia oficerskiego lub podoficerskiego - również pośmiertnie - osoby, które z racji ukończonego wieku lub stanu zdrowia nie podlegają obowiązkowi służby wojskowej. Szef Kancelarii Premiera Michał Dworczyk w rozmowie z "Super Expressem" nie ukrywał, że dotyczy to także generała brygady w stanie spoczynku Mirosława Hermaszewskiego.
https://wiadomosci.wp.pl/pis-chce-zdegradowac-gen-hermaszewskiego-corka-kosmonauty-moj-ojciec-jest-patriota-6224805903878273a

Zapytany w wywiadzie o możliwości zdegradowania jego teścia Mirosława Hermaszewskiego, zaznaczył, że w sprawach tej ustawy nie chce się wypowiadać. - O tym, że jest członkiem tej instytucji dowiedział się dzień po jej utworzeniu. (…) Stawianie go na jednej płaszczyźnie z Jaruzelskim i Kiszczakiem jest rzeczą bardzo dyskusyjną - tłumaczy. - Mogę powiedzieć, że jest przyzwoitym człowiekiem, dobrym, ojcem i bardzo dobrym dziadkiem - mówi.

- Mogę powiedzieć, że uważam Mirosława Hermaszewskiego za polskiego patriotę - podkreśla Czarnecki.
https://wiadomosci.wp.pl/czarnecki-nikt-nie-moze-zarzucic-premier-szydlo-pychy-ciezko-pracowala-6225108358096513a

Offline mss

  • Moderator
  • *****
  • Wiadomości: 4408
  • Space is not only about science, it is a vision,
    • Astronauci i ich loty...
Odp: Nasz kosmonauta - Mirosław Hermaszewski
« Odpowiedź #65 dnia: Maj 22, 2018, 23:37 »
Czy ktoś coś wie na temat spotkania z okazji 40 rocznicy lotu M. Hermaszewskiego? Wszelkie szczegóły mile czytane. Dzięki
« Ostatnia zmiana: Maj 23, 2018, 00:22 wysłana przez mss »
Intel Core i5-2320 3GHz/8GB RAM/AMD Radeon HD 7700 Series/HD 1 TB/Sony DVD ROM...

Offline velo

  • Weteran
  • *****
  • Wiadomości: 1975
    • Blue Dot Solutions
Odp: Nasz kosmonauta - Mirosław Hermaszewski
« Odpowiedź #66 dnia: Maj 23, 2018, 12:26 »
Nie słyszałem żeby coś się szykowało. Obecna władza chyba za bardzo nie chciałaby w takiej inicjatywie uczestniczyć.
Your mind if software. Program it. Your body is a shell. Change it. Death is a disease. Cure it. Extinction is approaching. Fight it.

Offline kanarkusmaximus

  • Administrator
  • *****
  • Wiadomości: 18790
  • Ja z tym nie mam nic wspólnego!
    • Kosmonauta.net
Odp: Nasz kosmonauta - Mirosław Hermaszewski
« Odpowiedź #67 dnia: Maj 23, 2018, 12:27 »
A nie ma nawet żadnej prywatnej inicjatywy?

Offline Orionid

  • Weteran
  • *****
  • Wiadomości: 8842
  • Very easy - Harrison Schmitt
Odp: Nasz kosmonauta - Mirosław Hermaszewski
« Odpowiedź #68 dnia: Czerwiec 01, 2018, 14:04 »
Generał Hermaszewski Honorowym Obywatelem Wołowa
2011-06-18 źródło: Naszemiasto.pl Autor: MAG, CH
 
Dziś pierwszy i jedyny polski kosmonauta Mirosław Hermaszewski odebrał tytuł Honorowego Obywatela Wołowa.

Uchwałę w tej sprawie radni podjęli dwa tygodnie wcześniej, ale czekali na wolny termin, kiedy związany z miastem kosmonauta będzie mógł przyjechać. Generał w Wołowie chodził do szkoły podstawowej i liceum.

http://wolow.naszemiasto.pl/artykul/general-hermaszewski-honorowym-obywatelem-wolowa,957815,art,t,id,tm.html

Offline Orionid

  • Weteran
  • *****
  • Wiadomości: 8842
  • Very easy - Harrison Schmitt
Odp: Nasz kosmonauta - Mirosław Hermaszewski
« Odpowiedź #69 dnia: Czerwiec 01, 2018, 14:08 »
"Nie mieliśmy nawet komputera na pokładzie" 50. lat od lotu w kosmos
Joanna Mąkosa  05.04.2011

- Huku było aż za dużo - tak Mirosław Hermaszewski wspomina swój lot w kosmos. W pięćdziesiątą rocznicę pierwszego lotu człowieka wokół ziemi o naszej przyszłości w kosmosie z jedynym polskim astronautą rozmawiała Joanna Mąkosa.

Joanna Mąkosa: 50 lat temu Jurij Gagarin w ciągu 1 godziny 48 minut okrążył ziemię. Pan, siedemnaście lat później, spędził w kosmosie osiem dni, ale przygotowania do tego lotu trwały aż półtora roku.

Mirosław Hermaszewski: Przygotowanie do każdej misji musi być bardzo dokładne, to m.in. poprawienie odporności organizmu, przyzwyczajenie do stanu nieważkości i dużo, dużo wiedzy teoretycznej. Tego nie da się zrobić w kilka dni. Kosmonauta musi być gotowy na każdą ewentualność, bo najważniejsze jest bezpieczeństwo. Ja byłem inżynierem pokładowym, moim dowódcą był Piotr Klimuk, ale każdy z nas, na wypadek śmierci tego drugiego, musiał być przygotowany nawet do sytuacji samodzielnego sterowania statkiem. My nie mieliśmy nawet komputera na pokładzie, to były bardzo pionierskie czasy.

J.M.: Minęło pół wieku od lotu Gagarina. Co się zmieniło?

M.H.: Komfort pracy, bezpieczeństwo, teraz cały sprzęt jest tak zminiaturyzowany, że w ciasnej kabinie rakiety mieści się dodatkowy człowiek, który te komputery obsługuje. To zupełnie inne czasy.

J.M.: W kosmos latają już turyści. To jest przyszłość?

M.H.: To jest biznes. Kiedy w 1903 bracia Wright polecieli na zbudowanym przez siebie samolocie, niektórzy mówili, że to dziwne, niedorzeczne, a dwa tygodnie później samolotem poleciał pierwszy pasażer. Teraz to normalny środek komunikacji. Ja nie mówię, że za 10 lat, ale za jakiś czas loty w kosmos będą ogólnie dostępne, a nawet tanie. Zostaną zbudowane takie statki, którymi polecimy na orbitę, albo wokół księżyca, albo na dwutygodniową wycieczkę na stację orbitalną wokół ziemi.

J.M.: Jaki jest nasz następny krok w kosmosie?

M.H.: Pierwszy to powrót na Księżyc, a tam budowa dużej bazy naukowej. Ale nie chodzi o to, czy celem będzie Księżyc czy Mars. Celem jest sam lot, konstrukcja rakiet, pojazdów, odkrycie i wykorzystanie nowych technologii.

J.M.: Kiedy kolejny Polak poleci w kosmos?

M.H.: Kiedy wróciłem z kosmosu myślałem ze miną trzy, cztery lata i będę miał następcę. Ale minęły już 33 lata i nadal jestem jedynakiem.

http://wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,114873,9383188,_Nie_mielismy_nawet_komputera_na_pokladzie__50__lat.html

Offline Orionid

  • Weteran
  • *****
  • Wiadomości: 8842
  • Very easy - Harrison Schmitt
Odp: Nasz kosmonauta - Mirosław Hermaszewski
« Odpowiedź #70 dnia: Czerwiec 01, 2018, 14:54 »
Niesiony marzeniami
AGNIESZKA GIEROBA
 Gość Lubelski 24/2014 DODANE 12.06.2014 00:00


Dzieci słuchały opowieści o locie w kosmos z zapartym tchem
  AGNIESZKA GIEROBA /GN


Wspomnienia kosmonauty. Jest 89. człowiekiem na ziemi, 
który poleciał w Kosmos. Mirosław Hermaszewski przekonywał w Lublinie dzieci z Uniwersytetu Dziecięcego UMCS, że każde z nich może być następne na liście kosmonautów.

Jako mały chłopiec patrzyłem w niebo i widziałem, jak latają ptaki. Marzyłem, by jak one wznieść się w górę i polecieć. Śniłem wręcz o lataniu, choć nic nie wskazywało na to, że kiedykolwiek to marzenie się spełni – opowiadał dzieciom Mirosław Hermaszewski, którego do Lublina zaprosił Uniwersytet Dziecięcy UMCS. Kiedy miał 17 lat, zapisał się do aeroklubu szybowcowego i zaczął latać na szybowcach. – Dla mnie, jako młodego chłopaka, to był wyczyn. Rozpierała mnie duma, czułem się ważniejszy niż wszyscy koledzy. Kiedy jednak usłyszałem, że Rosjanie wysłali w kosmos psa Łajkę, potem małpę i szykowali się do wysłania człowieka, powietrze ze mnie zeszło jak z dziurawego balonika. Czymże wobec kosmosu było moje latanie? Postanowiłem wtedy zdawać do szkoły w Dęblinie i zostać pilotem bojowych samolotów. Niestety, byłem wątły i lekarze nie dali mi odpowiedniego zaświadczenia. Nie załamałem się jednak. Zacząłem uprawiać sporty i bardzo pilnie się uczyć. Do przodu pchały mnie moje marzenia. Udało się! Dostałem się do wymarzonej szkoły. Wtedy też często latałem w okolicach Lublina, podziwiając wasze miasto z góry. Szkołę ukończyłem jako najlepszy – opowiadał Hermaszewski. 


Na granicy możliwości


Wiele godzin spędzał w powietrzu, latając na różnych samolotach. – Pamiętam, jak leciałem kiedyś nowoczesnym, jak na ówczesne czasy, odrzutowcem z ogromną szybkością i przyszło mi do głowy, że jestem właśnie na pułapie moich możliwości, że więcej i wyżej się nie da. Tymczasem już niedługo miało się okazać, że, owszem, można jeszcze więcej osiągnąć – opowiadał. W 1976 roku Hermaszewski dostał zaproszenie do Warszawy na specjalne szkolenie pilotów, bowiem okazało się, że grupa Polaków przechodzi różnego rodzaju testy i badania, a najlepszy ma szansę pojechać do Gwiezdnego Miasteczka pod Moskwą, gdzie Rosjanie szkolą kosmonautów. – Przez półtora roku dzień i noc nas badano i szkolono. Przechodziliśmy najróżniejsze testy w kapsułach, wirówkach, komorach ciśnieniowych. Okazało się, że wypadłem najlepiej z grupy 300 kolegów, których ze mną badano – mówi Hermaszewski.
 Miał 37 lat. Był jednym z czterech kandydatów z Polski, którzy polecieli do Gwiezdnego Miasteczka. Tym razem radzieccy specjaliści mieli testy powtórzyć i wybrać jednego murowanego kandydata oraz jego dublera. – To był bardzo intensywny czas. Oprócz ćwiczeń i testów podobnych do tych, jakie przechodziłem w Polsce, odbywaliśmy skomplikowane przygotowanie teoretyczne z astronomii, astronawigacji, medycyny i psychologii kosmicznej, matematyki i dynamiki lotu, konstrukcji rakiety i stacji orbitalnej, techniki startu i lądowania. Byliśmy zwykłymi pilotami, a w kosmosie mieliśmy przeprowadzić skomplikowane badania naukowe – opowiada kosmonauta.


Próbne lądowanie

Musieli być przygotowani na różne warianty, zarówno w kosmosie, jak i na ziemi podczas lądowania. – Nikt nie był w stanie przewidzieć, gdzie wylądujemy. To mogło być na środku oceanu, w tajdze, na pustyni czy biegunie. Trzeba było przećwiczyć różne warianty. Pamiętam, jak któregoś dnia powiedziano nam, że lecimy na wycieczkę. Wsiedliśmy do śmigłowca i lecieliśmy nad tajgą. Pod nami cudowny widok: niemal niekończące się lasy, jeziora i inne rozlewiska. Na jednym z nich mała wysepka. Słyszymy nagle: chłopaki wyskakujcie. Wyskoczyliśmy, wylądowaliśmy w jakimś strasznym błocie. Za nami zrzucono kapsułę ratunkową. Myśleliśmy, że zaraz po nas wrócą, ale nadszedł wieczór, a ratunku nie było. W kapsule było trochę jedzenia, leków i podstawowych narzędzi. Wszystko, co było do jedzenia od razu zjedliśmy. Niestety, strasznie atakowały nas komary. W kapsule znalazłem jakiś środek na komary. Już się zmierzchało, ale zdołałem przeczytać, żeby namoczyć w nim szmatę i powiesić. Zbudowaliśmy szałas i powiesiliśmy szmatę. Takich tabunów komarów, jak tam przyleciały, nie spotkałem nigdy w życiu. Rano, spuchnięci od ukąszeń, czytamy, że szmatę należy namoczyć i powiesić 50 m od szałasu – opowiadał jedną z przygód Hermaszewski. Kiedy panowie uporali się z komarami, zaczęli szukać jedzenia. – Wszystkie jagódki w okolicy już zjedliśmy, ale co to są jagódki dla dwóch rosłych chłopów. Wtedy do naszego obozowiska przypełzł żółw. To był największy jego błąd. Złapaliśmy go, ugotowaliśmy i zjedliśmy, ale od tamtej pory nie jadam zupy z żółwia, choćby proponowała mi ją najlepsza restauracja na świecie – opowiada.


Wielki dzień


Nadszedł 27 czerwca 1978 roku.
 Mirosław Hermaszewski jako pierwszy i jak dotąd jedyny Polak poleciał w kosmos statkiem Sojuz-30 z kosmodromu Bajkonur. Rankiem obudziło go kilku lekarzy – zaczynają się ostatnie, rutynowe badania przed startem EKG, EEG, puls. Dopiero potem śniadanie – twarożek ze szczypiorkiem, ryż gotowany i miód. Potem pakowanie. Można było wziąć 2,5 kg rzeczy osobistych – Hermaszewski zabrał m.in. pocztówki dźwiękowe z hymnem Polski, małe flagi biało-czerwone, miniaturowy tomik „Pana Tadeusza”, który po latach podarował Janowi Pawłowi II, plakietki Centrum Zdrowia Dziecka, odznaki pilota wojskowego, maskotki od córeczki, prezenty dla żony. Władze państwowe przygotowały mu też specjalny ekwipunek, który zabrał na pokład. Były w nim m.in. flaga i godło państwowe PRL, fotografie Edwarda Gierka i Leonida Breżniewa, ziemia z pól Lenino i Warszawy, miniaturowe wydania „Manifestu Komunistycznego”. W kosmos z Hermaszewskim poleciały także faksymile pierwszej księgi „O obrotach ciał niebieskich” oraz rysunku systemu słonecznego Mikołaja Kopernika. Przed odlotem każdy kosmonauta musiał obejrzeć film „Białe słońce pustyni”, o rewolucji w azjatyckiej ZSRR. Jednak projekcja odbywała się z przerwami, ponieważ przyszłym kosmonautom zaraz po śniadaniu zrobiono lewatywę. Przed opuszczeniem pokoju Hermaszewski na wewnętrznej stronie drzwi zostawił swój autograf – to także radziecki rytuał dla wszystkich uczestników misji kosmicznych. Kilkudziesięciokilometrową drogę przez kazachski spalony słońcem step do kosmodromu Bajkonur Hermaszewski i jego towarzysz Klimuk pokonali autobusem, w którym znajdowały się dwie izolowane kabiny pasażerskie – w tylnej jechali ich dublerzy Zenon Jankowski i Walerij Kubasow. Kierowca z magnetowidu włączył animowane przygody „Wilka i zająca”. Autokar eskortowały motocykle i samochody milicyjne. Hermaszewskiego pożegnali przedstawiciele delegacji państwowej z gen. Wojciechem Jaruzelskim na czele. Na dwie godziny przed startem Klimuk i Hermaszewski siedzieli już na swoich miejscach w rakiecie startowej. W chwili startu była dokładnie godzina 16.27’21’’ czasu moskiewskiego. 


Zapisany w historii

Polska wówczas jako czwarta dołączyła do elitarnego grona państw – po Związku Radzieckim, Stanach Zjednoczonych i Czechosłowacji – które wyekspediowały swojego przedstawiciela na orbitę kosmiczną. Hermaszewski spędził w kosmosie 7 dni, 22 godziny, 2 minuty i 59 sekund. Już po 10 minutach lotu Hermaszewski i Klimuk znaleźli się na orbicie Ziemi. Jej okrążenie trwa 90 minut, załoga Sojuza-30 w trakcie swojej 8-dniowej misji okrążyła naszą planetę 126 razy. – Ziemia z kosmosu wygląda pięknie, mieni się kolorami, wywołuje zachwyt. Przeżycia w kosmosie są niesamowite, ale trudno je opisać. Jak zacząłem przez okienko przyglądać się głębi kosmosu, to coś czułem. Nie wiem dokładnie co, ale naprawdę czułem czyjąś obecność. Wielu moich kolegów czuło to samo co ja. Mówili, że musi tam ktoś być, że to niemożliwe, że takie piękno powstało samo z siebie – opowiadał.
Misja Hermaszewskiego i Klimuka zakończyła się 5 lipca 1978 roku o godzinie 16.31 lądowaniem na kazachskim polu kukurydzy. Proces lądowania był nie mniej emocjonujący niż start. – Tuż za plecami żaroodporna osłona rozgrzała się do 1750 stopni Celsjusza. Narastające przeciążenie zaczęło mnie dławić. Wkrótce czerń spalenizny zatarła całkowicie przezroczystość szkła. Czułem, że moje ciało spłaszcza się, łapaliśmy powietrze – podobnie jak topielcy – haustami, jakby na zapas, łączność radiowa została przerwana. Z prędkością 35 machów wdzieraliśmy się w przestrzeń atmosfery, która, broniąc Ziemi, traktowała nas jak obcych. Przeciążeniem chciała nas zdruzgotać, a temperaturą spopielić – wspomina Hermaszewski. Ekipy ratunkowe szybko odnalazły lądownik z ogromnym biało-czerwonym spadochronem. Tłum wokół kosmonautów zaczął gęstnieć, pojawili się też fotoreporterzy. Dopiero następnego dnia o 9 rano Hermaszewski spotkał się z najbliższymi, a już o godzinie 11 w jednej z sal na Kremlu Leonid Breżniew przemawiał: „Syn ojczyzny Kopernika był w kosmosie, to fantastyczne. Dla Polski i Polaków to jest powód do wielkiej narodowej dumy”. Oprócz propagandowo euforycznych relacji pojawiły się też wówczas w Polsce zgryźliwe komentarze, np.: „Nie ma mięsa, nie ma gnata, a Polak w kosmosie lata”. Hermaszewski za swój wyczyn otrzymał wiele wysokich odznaczeń państwowych oraz wyróżnień od Polskiej Akademii Nauk. Główną nagrodą dla niego był jednak samochód – polonez koloru zieleń stepowa. Wszystko to jednak ma dla niego drugorzędne znaczenie. – Wszystkie rzeczy materialne ulegną zniszczeniu, zaszczyty przemijają, ale to, co widziałem i czego doświadczyłem, zostanie ze mną na zawsze. Powiem wam na koniec, że warto mieć marzenia, nawet takie największe, bo niektóre się spełniają – mówił dzieciom Hermaszewski.
•

https://www.gosc.pl/doc/2042790.Niesiony-marzeniami

Posty w Kalendarium historycznych wydarzeń :
http://www.forum.kosmonauta.net/index.php?topic=800.msg94763#msg94763
http://www.forum.kosmonauta.net/index.php?topic=800.msg95283#msg95283


Offline Orionid

  • Weteran
  • *****
  • Wiadomości: 8842
  • Very easy - Harrison Schmitt
Odp: Nasz kosmonauta - Mirosław Hermaszewski
« Odpowiedź #72 dnia: Czerwiec 01, 2018, 16:24 »
Powiem tak... wiedzcie, że coś się dzieje! ;)

Masz na myśli konkurs RMF FM ?
Zwyciężczyni konkursu na lot suborbitalny nie traci nadziei.

Dziesięć lat od finału Odysei Kosmicznej radia RMF FM, wywiad z Joanną Chojnacką - zwyciężczynią konkursu


Joanna Chojacka zwyciężczyni konkursu Odyseja Kosmiczna 2001 organizowanego przez radio RMF FM

W styczniu 2001 roku ruszył niezwykły konkurs radia RMF FM w którym nagrodą była możliwość odbycia suborbitalnego lotu. Zwycięzca po kilku godzinach lotu wzniesie się na wysokość ponad stu kilometrów nad Ziemię, doświadczając przez kilka minut stanu nieważkości. Po ponad dwóch miesiącach zmagań specjalna komisja wyłoniła zwycięzce. Została nią dziewiętnastoletnia wówczas Joanna Chojnacka z Sochaczewa. W dniu 24 marca minęło dokładnie 10 lat od momentu kiedy podczas uroczystej ceremonii w Pałacu Ujazdowskim w Warszawie odebrała symboliczny bilet w kosmos. W związku z dziesiątą rocznicą prezentujemy wywiad z Joanną Chojnacką- zwyciężczynią konkursu. W kolejnym odcinku serii przypominającej tamto wydarzenie, opublikujemy wywiady ze zdobywcami drugiego i trzeciego miejsca w konkursie, będących dublerami lotu Joanny. Rozmowę z Joanną Chojnacką w imieniu portalu kosmicznapolska.pl przeprowadzili Marcin Mazur, oraz Marcin Polar.

(...) J.Ch: Jeżeli chodzi o ramy czasowe, to nie ma ostatecznego terminu. Jednak umowa między mną a radiem RMF FM jest co kilka lat przedłużana. Jeżeli chodzi o wyjście awaryjne w sytuacji, gdy lot nie będzie mógł być zrealizowany z mojego powodu ( zły stan zdrowia, itp.), to w trakcie trwania konkursu wyłoniono również moich dublerów, którzy polecą za mnie. O rekompensacie nie myślę, gdyż nie wyobrażam sobie żeby mój lot się nie odbył. (...)

KP: Po locie Jurija Gagarina, na lot pierwszego Polaka musieliśmy czekać przeszło 17 lat. Po locie gen. Hermaszewskiego na lot drugiego obywatela Polski czekamy już ponad 30 lat. To dość długo. Czy udało Ci się poznać gen. Hermaszewskiego? Czy miał jakiś udział w konkursie radia RMF FM?

J.Ch: Tak, poznałam gen. Hermaszewskiego. W trakcie finału konkursu, gen. Hermaszewski oceniał predyspozycje uczestników. (...)


Joanna Chojnacka w Gwiezdnym Miasteczku w 2001 roku (Credits:RMF FM)

http://www.kosmicznapolska.pl/spolecznosc/ludzie/150-03-11-27-odyseja

Offline Orionid

  • Weteran
  • *****
  • Wiadomości: 8842
  • Very easy - Harrison Schmitt
Odp: Nasz kosmonauta - Mirosław Hermaszewski
« Odpowiedź #73 dnia: Czerwiec 01, 2018, 16:56 »
Hermaszewski w Zielonej Górze! Novita zaprasza na kosmiczny dzień [ZDJĘCIA]
Szymon Płóciennik 3 marca 2017


Zielona Góra, 1979 r. Wizyta Mirosława Hermaszewskiego. Pierwszy z lewej Walentin Lebiediew (Archiwum Państwowe w Zielonej Górze / Bronisław Bugiel)

Jedyny Polak w kosmosie Mirosław Hermaszewski w 1979 r. gościł w Zielonej Górze. Fetowano go w auli WSI i w zakładzie Novity. Prawie 40 lat później kosmonauta znowu odwiedził Zieloną Górę, by wspierać powstanie Parku Technologii Kosmicznych. A jak wspomina dawną wizytę?

 Zielona Góra ma – o dziwo! – więcej wspólnego z kosmosem niż niejedno duże miasto. W lipcu 1961 r. w Winnym Grodzie gościł Jurij Gagarin – pierwszy człowiek na orbicie. „Kolumb Kosmosu”, bo tak pisały o nim gazety, odwiedził jedynie cztery polskie miasta, w tym właśnie Zieloną Górę. Imię Gagarina otrzymała powstająca Wyższa Szkoła Inżynierska, w dniu jego wizyty otwarto też kino Wenus.

Żeby upamiętnić patrona i jego krótki pobyt w mieście, WSI zaczęła organizować Dni Gagarinowskie. Na uczelni powstała nawet specjalna izba, poświęcona tragicznie zmarłemu w 1968 r. kosmonaucie. W holu szkoły znajdowało się coś w rodzaju ołtarzyka – pod tablicą z płaskorzeźbą Gagarina ustawiono postument, na którym można było składać kwiaty.

W czerwcu 1978 r. w kosmos poleciał pierwszy Polak, Mirosław Hermaszewski. Spędził na orbicie osiem dni i z miejsca stał się bohaterem w wielu polskich domach. Po powrocie na ziemię, podobnie jak kilkanaście lat wcześniej Gagarin, rozpoczął tournée po Polsce. Odwiedzał miasta i miasteczka, dzieląc się radosną nowiną – nie tylko Rosjanin, ale i Polak może być już za życia w niebie.

Wzór osobowy w PRL

Kosmonauty nie mogło zabraknąć również w Zielonej Górze. Idealna okazja do takiej wizyty nadarzyła się w kwietniu następnego roku – jubileuszowe, X Dni Gagarinowskie. Podpułkownik Hermaszewski do Zielonej Góry przyjechał z radzieckim kosmonautą Walentinem Lebiediewem. Uczestniczył w sesji naukowej na WSI („Udział nauki polskiej w badaniach kosmosu”) i dzielił się swoimi przeżyciami z pobytu na orbicie. – Bez przesady można stwierdzić, iż Mirosław Hermaszewski stał się niekwestionowanym wzorem osobowym dla wielu młodych obywateli PRL. Wyrazem tego była serdeczność, z jaką go w auli przyjmowano i słuchano – relacjonował reporter „Gazety Lubuskiej”.

Następnego dnia kosmonauta wziął udział w uroczystej akademii na WSI i zwiedził fabrykę dywanów Novita. Odpowiadając na pytania załogi – co skrupulatnie odnotowała zakładowa kronika – przyznał, że w tygodniu ma średnio pięć takich spotkań. Na zdjęciach fotografa Bronisława Bugiela, które znajdują się dziś w Archiwum Państwowym, widać, że kosmonauta dzielnie znosił trudy podróży po kraju. Cierpliwie podpisywał książki i rozmawiał ze zwykłymi ludźmi. Kiedy trzeba było się uśmiechać, uśmiechał się, a kiedy wypadało zachować powagę, jego twarz sztywniała.

– Czy słyszał pan wcześniej o Novicie? – pytali Hermaszewskiego pracownicy.

– Czy słyszałem? Oczywiście, że tak – brzmiała odpowiedź.

Prawie 40 lat później

Gen. Mirosław Hermaszewski w Zielonej Górze gościł w ub. miesiącu. W planetarium uczestniczył w gali z okazji urodzin firmy Hertz, a w urzędzie marszałkowskim wsparł starania marszałek Elżbiety Polak i Uniwersytetu Zielonogórskiego o utworzenie w Nowym Kisielinie Parku Technologii Kosmicznych. – Każdy dolar zainwestowany w tę dziedzinę to cztery dolary zwrotu – przekonywał. Zgodził się też zostać ambasadorem projektu.

Generała postanowiłem wyjątkowo spytać nie o to, jak było w kosmosie, ale m.in. o to, jak było prawie 40 lat temu w Zielonej Górze.

Rozmowa z Mirosławem Hermaszewskim

W kwietniu 1979 r. był pan w Zielonej Górze w ramach X Dni Gagarinowskich. Pamięta Pan tamtą wizytę, czy wszystkie podróże po Polsce z tamtego czasu zlewają się w jedną całość?

Tych spotkań było rzeczywiście bardzo dużo, ale tamto oczywiście pamiętam. Było spontaniczne, chociaż chwilami bardzo podniosłe, co mnie niesamowicie krępowało. Nie byłem przyzwyczajony do popularności, która spadła na mnie gwałtownie. Byłem oficerem, pilotem i potrafiłem znaleźć się w różnych sytuacjach w powietrzu, a tu raptem musiałem występować publicznie. Ale było mi o tyle łatwiej, że spotykałem się – tak jak do tej pory – z wielką sympatią. Zieloną Górę pamiętam też dlatego, że jedna z dziewczyn ofiarowała mi wtedy trąbkę myśliwską, którą mam do dzisiejszego dnia.

Pan z kolei wręczył Mieczysławowi Hebdzie, pierwszemu sekretarzowi KW PZPR w Zielonej Górze, proporczyk, który miał był w kosmosie. Niektórzy powątpiewali w jego kosmiczną przeszłość...

Co, posądza mnie pan o blef? [Hermaszewski przez moment ma srogą minę, potem się uśmiecha – red.] Lot w kosmos miał oczywiście charakter naukowy, ale był też pewnym symbolem. I żeby to jakoś bardziej utrwalić, to do mojego bagażu dodano symboliczne elementy. W podróż zabrałem namalowane na płótnie herby 49 województw, a żeby uwiarygodnić, że rzeczywiście były w kosmosie, to z tyłu były stemple poczty kosmicznej i moje autografy.

Niedawno przeglądałem swoje rupiecie domowe i zobaczyłem, że mam jeszcze kilkanaście takich herbów. Z Krosna, Słupska, Szczecina bodajże... Jak kiedyś będzie okazja, to trzeba je oczywiście rozesłać.

Miałem też swój prywatny bagaż – zdjęcia moje, dzieci, mojej rodziny. To były też listy, które pisałem, jakieś elementy lotnicze, bo przecież ja z lotnictwa się wywodzę.

Ale tamten prezent był w kosmosie, absolutnie.

Który raz jest pan w Zielonej Górze?

Nie więcej jak piąty. Kiedyś byłem przejazdem, innym razem nawet zamawiałem tutaj meble do kuchni, bardzo sobie chwalę.

Kiedyś jechałem przez Zieloną Górę na jedną konferencję i spotkałem się w Przylepie z moimi przyjaciółmi lotnikami. Bo lotnik nie powinien mijać lotniska. Jeszcze żył wtedy Lech Marchelewski [dyrektor aeoklubu w Przylepie i założyciel grupy „Żelazny”, zginął w 2007 r. w Radomiu – red.], który był w jakimś sensie moim wychowankiem w Dęblinie. Kiedy byłem komendantem Szkoły Orląt, to prosił mnie o przeniesienie do liceum lotniczego w Zielonej Górze, do dyrektora Stefana Bulandy.

Bulanda też jest dla mnie kimś bardzo bliskim. Kiedy próbowałem pierwszych podskoków na odrzutowym samolocie, to on już był tam instruktorem, takim fajnym facetem. Oczywiście wtedy nie był dyrektorem szkoły, był podporucznikiem. Miałem z nim lepszy kontakt, taki emocjonalny, niż z moim prawdziwym instruktorem. A nauczył mnie paru fajnych rzeczy w powietrzu.

Macie panowie wciąż kontakt?

Mamy taki sympatyczny kontakt, chociaż troszeczkę luźny. Pewnie nie jest taki, jaki powinien być, bo każdy z nas zajmuje się różnymi sprawami, ja też wędruję nie tylko po Europie, ale po całym świecie. Natomiast nigdy nie zapominam o swoich przyjaciołach i o tych, od których się w życiu czegoś nauczyłem. A ze Stefanem Bulandą mam nadzieję, że zobaczę się dzisiaj wieczorem [do spotkania doszło po gali w planetarium – red.].

A zna pan jako pilot lotnisko w Babimoście?

Latałem na nim dość dużo. W 1966 r. przez cały sezon, bo nasze lotnisko w Krzesinach było wyłączone z powodu remontu. Właśnie w Babimoście dowiedziałem się, że urodził się mój pierworodny – na 1000-lecie państwa polskiego.

Popiera pan stworzenie w Zielonej Górze Parku Technologii Kosmicznych. Jak przekonać mieszkańców, że nie jest to fanaberia ani science-fiction?

Ten Park będzie miał na celu wyłącznie komercyjną działalność. Stworzy miejsca pracy. To, co się tam wygeneruje, będzie bardzo nośne w świecie. Bo zawsze do tej pory to technologie lotnicze wiodły prym w rozwoju nauki i technologii, ale od jakiegoś czasu ten prym wiedzie dziedzina kosmiczna.

To nie będzie tak, że w Kisielinie będziemy badać kosmos albo że będziemy montować i wysyłać statki kosmiczne, bo technologia kosmiczna to bardzo szerokie zjawisko. Bardzo szerokie. Ale macie tutaj firmę Hertz, która ma bogate doświadczenie w tej dziedzinie, i to trzeba wykorzystać. Zobaczy pan, jak to się rozkręci. Na waszej uczelni pewnie powstanie też kierunek, który będzie przygotowywał młodych ludzi do pracy w Parku. To jest przyszłość.

http://zielonagora.wyborcza.pl/zielonagora/7,35182,21445176,hermaszewski-w-zielonej-gorze-novita-zaprasza-na-kosmiczny.html
http://zielonagora.wyborcza.pl/zielonagora/51,35182,21445176.html?i=0

Offline Orionid

  • Weteran
  • *****
  • Wiadomości: 8842
  • Very easy - Harrison Schmitt
Odp: Nasz kosmonauta - Mirosław Hermaszewski
« Odpowiedź #74 dnia: Czerwiec 03, 2018, 01:15 »
<a href="http://www.youtube.com/watch?v=PbopUAXUeD8" target="_blank">http://www.youtube.com/watch?v=PbopUAXUeD8</a>
https://www.youtube.com/watch?v=PbopUAXUeD8

Tekst piosenki:

Niewiele już zostało drogi do zrobienia
I coraz bliższy jest i nieuchronny czas
Gdy w rzeczywistość prostą zmienią się marzenia
By dosięgnąć gwiazd

Polski lotnik - kosmonauta
W jawę zmienia sny
Polskich skrzydeł nowa karta
Duma naszych dni
Żołnierz lotnik - kosmonauta
Pierwszy Polak dziś
Po nim już przetartym traktem
Inni będą iść

Z marzenia i żołnierskiej zwykłej ofiarności
Z przyjaźni, która nawet nie zawodzi tam
Gdzie zda się wszystko zagubione w nieważkości
Z niebem sam na sam

Polski lotnik - kosmonauta
W jawę zmienia sny
Polskich skrzydeł nowa karta
Duma naszych dni
Żołnierz lotnik - kosmonauta
Pierwszy Polak dziś
Po nim już przetartym traktem
Inni będą iść

Co osiągnięte już, w historii zapisane
Co do zrobienia jeszcze, podpowiada czas
By w pokojową przyszłość świat skierować znany
Dzisiaj pośród gwiazd

Polski lotnik - kosmonauta
W jawę zmienia sny
Polskich skrzydeł nowa karta
Duma naszych dni
Żołnierz lotnik - kosmonauta
Pierwszy Polak dziś
Po nim już przetartym traktem
Inni będą iść