Autor Wątek: Lotnictwo Aviation International  (Przeczytany 13340 razy)

0 użytkowników i 1 Gość przegląda ten wątek.

Offline kanarkusmaximus

  • Administrator
  • *****
  • Wiadomości: 19274
  • Ja z tym nie mam nic wspólnego!
    • Kosmonauta.net
Odp: Lotnictwo Aviation International
« Odpowiedź #75 dnia: Listopad 10, 2018, 23:08 »
Może to nie pytanie na ten wątek, ale łącznie jakie były rekordowe przeciążenia w programie kapsuł Sojuz? 21,3 g, 17 g, a ile to było podczas balistycznych powrotów z orbity?

Offline astropl

  • Weteran
  • *****
  • Wiadomości: 4278
  • Zmieściłem się w Sojuzie :)
    • Loty Kosmiczne
Odp: Lotnictwo Aviation International
« Odpowiedź #76 dnia: Listopad 10, 2018, 23:13 »
Może to nie pytanie na ten wątek, ale łącznie jakie były rekordowe przeciążenia w programie kapsuł Sojuz? 21,3 g, 17 g, a ile to było podczas balistycznych powrotów z orbity?

Od 7 do 10.
Waldemar Zwierzchlejski
http://lk.astronautilus.pl

Offline kanarkusmaximus

  • Administrator
  • *****
  • Wiadomości: 19274
  • Ja z tym nie mam nic wspólnego!
    • Kosmonauta.net
Odp: Lotnictwo Aviation International
« Odpowiedź #77 dnia: Listopad 10, 2018, 23:22 »
Dzięki! Właśnie znalazłem, że w przypadku TMA-11 było to ponad 8 g.

Online Orionid

  • Weteran
  • *****
  • Wiadomości: 9744
  • Very easy - Harrison Schmitt
Odp: Lotnictwo Aviation International
« Odpowiedź #78 dnia: Grudzień 16, 2018, 21:40 »
Aktualności kosmiczne – Waldemar Zwierzchlejski
http://zbiam.pl/artyku%C5%82y/lotnictwo-aviation-international-122018/

Mikrokosmos
 Lotnictwo Aviation International 12/2018


Satelita PW-Sat-2.

3 lutego bie­żą­cego roku z wyrzutni szy­no­wej umiesz­czo­nej na sta­no­wi­sku star­to­wym Kappa w Uchinoura Space Center, zna­nego też jako kosmo­drom Kagoshima, została wystrze­lona rakieta SS-520 №5. Poprzez doda­nie do wyso­ko­ścio­wej rakiety son­da­żo­wej trze­ciego stop­nia, stwo­rzono minia­tu­rową rakietę nośną dla nano­sa­te­li­tów. Start powiódł się (prze­pro­wa­dzona rok wcze­śniej pierw­sza próba zakoń­czyła się nie­po­wo­dze­niem) i po zale­d­wie nie­ca­łych pię­ciu minu­tach Japonia pobiła swój wła­sny, mający 48 lat rekord, w kate­go­rii „naj­mniej­sza rakieta kosmiczna”. Masa pierw­szej, L-4S, wyno­siła 9,4 t (udźwig 23 kg), dru­giej zaś 2,9 t (udźwig 4 kg). Nic w tym dziw­nego, Japonia od lat prze­cież sły­nęła w dzie­dzi­nie minia­tu­ry­za­cji, zwłasz­cza elek­tro­niki użyt­ko­wej.

Małe jest piękne

Wraz ze star­tem L-4S w dniu 11 lutego 1970 r. Japonia dołą­czyła do bar­dzo wów­czas eli­tar­nej grupy państw, dys­po­nu­ją­cych moż­li­wo­ścią samo­dziel­nego wyno­sze­nia ładun­ków na orbitę – wcze­śniej doko­nały tego jedy­nie ZSRR w 1957 r., USA w 1958 i Francja w 1966. W kolej­nych latach w Kraju Kwitnącej Wiśni powstała cała gama rakiet, umoż­li­wia­ją­cych wysy­ła­nie coraz więk­szych i cięż­szych sate­li­tów. Jak jed­nak wia­domo, wraz z postę­pem tech­niki, zasto­so­wa­niem nowo­cze­snych tech­no­lo­gii i nie­by­wałą minia­tu­ry­za­cją, od kil­ku­na­stu lat na orbitę wyno­szone są sate­lity o rząd wiel­ko­ści bądź nawet wię­cej lżej­sze od swych pro­to­pla­stów, mogące jed­nak wyko­ny­wać zada­nia w takim samym zakre­sie, jeśli nie lep­szym. Jednak jak bar­dzo można minia­tu­ry­zo­wać sate­lity, by uzy­ski­wać z nich war­to­ściowe dane?

Odpowiedź na to pyta­nie dali w 1999 r. pro­fe­so­ro­wie Jordi Puig-Suari z poli­tech­niki kali­for­nij­skiej (Cal-Poly) oraz Bob Twiggs z Uniwerytetu Stanforda. Zaproponowali oni swym stu­den­tom opra­co­wa­nie naj­mniej­szego sate­lity, z moż­li­wo­ściami badaw­czymi na pozio­mie pierw­szego sztucz­nego sate­lity Ziemi, to jest radziec­kiego Sputnika z 1957 r., mają­cego masę 83,6 kg. W krót­kim cza­sie oka­zało się, że korzy­sta­jąc z ówcze­snych tech­no­lo­gii i pod­ze­spo­łów, z któ­rych część można było zaku­pić od ręki w zwy­kłych skle­pach z elek­tro­niką, można stwo­rzyć funk­cjo­nu­ją­cego sate­litę o masie około jed­nego kilo­grama i wiel­ko­ści kostki Rubika. Dość szybko opra­co­wano stan­dard, według któ­rego każdy mógł zbu­do­wać wła­snego nano­sa­te­litę. Warunkami brze­go­wymi był wymiar – 10×10×10 cm oraz masa – do 1,33 kg.

Tak zapro­jek­to­wane sate­lity, nazwane po pro­stu CubeSat, mogły zostać zapa­ko­wane do dys­pen­sera P-POD (Poly-PicoSatellite Orbital Deployer), mogą­cego pomie­ścić do trzech sztuk. Już wów­czas prze­wi­dziano, że można będzie łączyć w obrę­bie jed­nego P-POD kostki w pary, bądź w trójki. Każdy pod­sta­wowy ele­ment nazwano jed­nostką (unit), zatem poja­wiły się ozna­cze­nia wiel­ko­ści sate­li­tów 1U, 2U, bądź 3U. Nieco póź­niej opra­co­wano też wer­sji 0,5U i 1,5U. Jak się oka­zało, nawet w wer­sji 1U, moż­liwe było upa­ko­wa­nie wewnątrz kostki jakie­goś przy­rządu nauko­wego, sys­temu kie­ro­wa­nia, apa­ra­tury radio­wej, a na zewnątrz ogniw foto­wol­ta­icz­nych i anten. Do pierw­szego startu sate­li­tów opar­tych na tym stan­dar­dzie doszło 30 czerwca 2003 r.

Z Plesiecka wysłana została rakieta nośna Rokot z dodat­ko­wym stop­niem Briz-KM. Wśród roz­licz­nych ładun­ków znaj­do­wały się też trzy dys­pen­sery P-POD, a w nich sie­dem nano­sa­te­li­tów – dwa ame­ry­kań­skie (jeden w wer­sji 3U, drugi 1U), dwa duń­skie, jeden kana­dyj­ski oraz dwa japoń­skie. Były to CUTE-I zbu­do­wany z udzia­łem stu­den­tów Tokijskiego Instytutu Technologicznego oraz Cubesat XI-IV, powstały na Uniwersytecie Tokijskim. Oba kubiki słu­żyły do testo­wa­nia sate­li­tar­nej łącz­no­ści radio­ama­tor­skiej.

Dwa lata póź­niej doszło do dru­giego startu sate­li­tów opar­tych na nowym stan­dar­dzie, wśród nich znaj­do­wał się Cubesat XI-V. Kolejne dwa japoń­skie nano­sa­te­lity były już znacz­nie bar­dziej zaawan­so­wane – pierw­szy, dwu­jed­nost­kowy Cute-1.7 + APD II oprócz funk­cji radio­ama­tor­skich peł­nił rolę, która w japoń­skich sate­li­tach tech­no­lo­gicz­nych jest uwa­żana za jedną z klu­czo­wych, mia­no­wi­cie miał za zada­nie prze­te­sto­wać jedną z metod przy­spie­sza­nia deor­bi­ta­cji sate­li­tów. Wybrano metodę oddzie­le­nia na uwięzi ele­mentu sate­lity, dzięki czemu zaczął on sta­wiać znacz­nie więk­szy opór aero­dy­na­miczny. Drugi sate­lita (1U, Nihon University) słu­żył radio­ama­to­rom.

W kolej­nym star­cie wynie­sione zostały trzy cube­saty „made in Japan” – Hayato, Waseda-SAT2 oraz Negri. Wszystkie zbu­do­wano w wer­sji 1U, ale ich zada­nia nie były już tak pro­ste, jak u poprzed­ni­ków. Pierwszy posia­dał kamery do obser­wa­cji Ziemi w zakre­sie pro­mie­nio­wa­nia mikro­fa­lo­wego, co pozwa­lało reje­stro­wać wystę­po­wa­nie pary wod­nej w atmos­fe­rze, drugi testo­wał elek­tro­nikę, kon­kret­nie bez­po­śred­nio pro­gra­mo­walną macierz bra­mek, trzeci zaś obser­wo­wał Ziemię oraz testo­wał metodę orien­ta­cji prze­strzen­nej za pomocą wysu­wa­nych ele­men­tów („wio­se­łek”). Kolejny pakiet czte­rech japoń­skich sate­li­tów roz­miaru 1U wynie­siono w 2014 r. Były to KSAT2 (Hayato 2), OPUSAT (Osaka Prefecture University Satellite) do bada­nia sys­temu zasi­la­nia opar­tego na super­kon­den­sa­to­rach litowo-jono­wych, radio­ama­tor­ski INVADER (Interactive satel­lite for Art and Design Experimental Research, ARTSAT-1) i tech­no­lo­giczny ITF-1 (Imagine The Future 1, Yui). Do wyno­sze­nia wymie­nio­nych sate­li­tów uży­wano rakiet typu Kosmos-3M, Dniepr, PSLV i H-2A.

Z pomocą ISS

W 2012 r. poja­wiła się nowa moż­li­wość wysy­ła­nia kostek. Zamiast mon­to­wa­nia P-PODów na adap­te­rach na ostat­nim stop­niu rakiet nośnych, gdzieś pomię­dzy głów­nymi ładun­kami i wyno­sze­nia ich na orbity zgodne z zada­niami tychże, posta­no­wiono wyko­rzy­stać do tego celu Międzynarodową Stację Kosmiczną. Jak wia­domo, japoń­skie labo­ra­to­rium Kibo jest wypo­sa­żone w nie­wielką śluzę, umoż­li­wia­jącą wysta­wia­nie okre­ślo­nych ładun­ków na zewnątrz, a także ponowne cho­wa­nie ich do wnę­trza sta­cji.

Z chwilą wej­ścia do eks­plo­ata­cji trzech nowych bez­za­ło­go­wych trans­por­tow­ców, sta­cja mogła się stać orbi­tal­nym kosmo­dro­mem dla cube­sa­tów. Amerykańskie Dragony i Cygnusy, a także japoń­ski HTV mogą w każ­dej misji dostar­czyć na pokład ISS pewną ilość zasob­ni­ków zawie­ra­ją­cych cube­saty, które astro­nauci mogą w okre­ślo­nej chwili wyrzu­cić na zewnątrz. Istnieją dwie metody wyrzu­ca­nia nano­sa­te­li­tów z ISS. Pierwsza to japoń­ski J-SSOD (Japanese Experiment Module (JEM) Small Satellite Orbital Deployer), druga ame­ry­kań­ski NRCSD (NanoRacks CubeSat Deployer). Japoński sys­tem pozwala na wyrzu­ce­nie w jed­nym cyklu pracy śluzy sze­ściu jed­no­stek, gdyż składa się z dwóch stan­dar­do­wych P-PODów (2×3U). Obecnie na sta­cji uży­wany jest też ame­ry­kań­ski sys­tem który dzięki zmia­nie kon­fi­gu­ra­cji pozwala w jed­nym cyklu umie­ścić w ślu­zie aż 48 jed­no­stek (8×6U). Jako pierwsi z takiej moż­li­wo­ści wysy­ła­nia cube­sa­tów sko­rzy­stali oczy­wi­ście Japończycy.

Waldemar Zwierzchlejski
To jest skrócona wersja artykułu
http://zbiam.pl/artyku%C5%82y/mikrokosmos/

Online Orionid

  • Weteran
  • *****
  • Wiadomości: 9744
  • Very easy - Harrison Schmitt
Odp: Lotnictwo Aviation International
« Odpowiedź #79 dnia: Styczeń 20, 2019, 13:35 »
Nr 1/2019

Aktualności kosmiczne – Waldemar Zwierzchlejski
Niezwykłe Boże Narodzenie – Waldemar Zwierzchlejski

http://zbiam.pl/artyku%C5%82y/lotnictwo-aviation-international-12019/

Online Orionid

  • Weteran
  • *****
  • Wiadomości: 9744
  • Very easy - Harrison Schmitt
Odp: Lotnictwo Aviation International
« Odpowiedź #80 dnia: Luty 18, 2019, 22:18 »
Nr 2/2019 W sprze­daży od 18.02.2019 r.

Aktualności kosmiczne – Waldemar Zwierzchlejski
Rozpoznanie satelitarne dla wojska i sektora cywilnego – Kamil Mazurek

Cztery nowe światy



W ostat­nich mie­sią­cach cztery sondy kosmiczne odwie­dziły cztery miej­sca w Układzie Słonecznym, do któ­rych dotąd nie dotarł żaden ziem­ski prób­nik. W kolej­no­ści osią­gnię­cia celu były to: japoń­ski Hayabusa-2 i pla­netka Ryugu, ame­ry­kań­ski OSIRIS-REx i pla­netka Bennu, także ame­ry­kań­ski New Horizons i for­mal­nie bez­i­mienna jesz­cze pla­netka 2014 MU69 oraz chiń­ski Chang’e-4, który wylą­do­wał na odwró­co­nej od Ziemi stro­nie Księżyca.

Cztery sondy, z któ­rych dwie wypo­sa­żone są w róż­no­rodne apa­raty mobilne, a nie­które mają przy­wieźć na Ziemię próbki gleby, już teraz uka­zały nam mocno zaska­ku­jące pod wzglę­dem kształtu czy budowy zewnętrz­nej światy, któ­rych zba­da­nie może przy­nieść odpo­wie­dzi na fun­da­men­talne w astro­no­mii pyta­nia, doty­czące wcze­snej fazy powsta­wa­nia naszego układu.

Zmasowany atak

W 2003 r. Japońska Agencja Kosmiczna JAXA wysłała w kie­runku pla­netki Itokawa sondę Hayabusa (jap. sokół). Miała ona zba­dać pla­netkę, pobrać z niej nie­wielką, jed­no­gra­mową próbkę gruntu i przy­wieźć ją na Ziemię oraz umie­ścić na powierzchni „skoczka” MINERVA – minia­tu­ro­wego robota, odbi­ja­ją­cego się od pla­netki i foto­gra­fu­ją­cego ją. W 2005 r. sonda dotarła do pla­netki i roz­po­częła jej bada­nia. Jednak zarówno zrzut skoczka, jak i dwie próby pobra­nia próbki w zasa­dzie zakoń­czyły się fia­skiem – sko­czek minął Itokawę, a Hayabusa ule­gła poważ­nej awa­rii. Po trwa­ją­cych pół­tora roku wiel­kich wysił­kach udało się ją czę­ściowo przy­wró­cić do życia i skie­ro­wać ku Ziemi.

Dopiero w 2010 r. kap­suła powró­ciła na naszą pla­netę. W jej wnę­trzu zna­le­ziono zale­d­wie około pół­tora tysiąca zia­ren pyłu o śred­nicy około 10 mikro­me­trów. Pomimo for­mal­nego suk­cesu misji, JAXA zda­wała sobie sprawę, że misję należy powtó­rzyć, uni­ka­jąc oczy­wi­ście popeł­nio­nych błę­dów. Zmodernizowana sonda o masie star­to­wej 590 kg otrzy­mała nazwę Hayabusa-2.

Wystrzelona została 3 grud­nia 2014 r., a jej celem została pla­netka Ryugu, mająca śred­nicę około 920 m. Tym razem w skład sondy weszły dodat­kowo aż cztery pojazdy – trzy skoczki MINERVA-II (MIcro-Nano Experimental Robot Vehicle for Asteroid), każdy o masie 1,1 kg, obda­rzone zdol­no­ścią prze­miesz­cza­nia się za pomocą pod­sko­ków i nie­miecko-fran­cu­ski MASCOT (Mobile Asteroid Surface Scout) o masie 9,7 kg. Sonda została dodat­kowo wypo­sa­żona w pocisk z dwu­ki­lo­gra­mo­wym ładun­kiem wybu­cho­wym. Oprócz dwóch pró­bek z róż­nych miejsc Ryugu, ma ona pobrać trze­cią – z wnę­trza kil­ku­me­tro­wej śred­nicy kra­teru, który powsta­nie w wyniku zde­to­no­wa­nia wspo­mnia­nego poci­sku tuż nad jej powierzch­nią.

Po roku od startu sonda prze­le­ciała w pobliżu Ziemi, dzięki temu manew­rowi uzy­skała dodat­kowe 1,6 km/s, po czym uru­cho­miła sil­niki jonowe. Funkcjonowały one suma­rycz­nie bli­sko rok, co pozwo­liło osią­gnąć Ryugu 27 czerwca 2018 r. Sonda nie weszła na orbitę pla­netki, lecz poru­sza się w jej sąsiedz­twie po iden­tycz­nej orbi­cie helio­cen­trycz­nej na tzw. wyso­ko­ści bazo­wej, wyno­szą­cej 20 km. Już pierw­sze zdję­cia Ryugu wyka­zały, że ma ona dziwny kształt, zbli­żony do sze­ścianu. W dodatku na jed­nym z bie­gu­nów spo­czywa pła­ski, kil­ku­dzie­się­cio­me­tro­wej śred­nicy głaz o wyraź­nie jaśniej­szym zabar­wie­niu.

W końcu lipca i w sierp­niu wyko­nano serię trzech zbli­żeń do pla­netki, kolejno na wyso­kość 6 km, 5 km i 851 m, za każ­dym razem powra­ca­jąc na wyso­kość bazową. Następnie sonda wyko­nała manewr boczny o war­to­ści 9 km, pod­czas któ­rego pozo­sta­wała w odle­gło­ści 20 km wzglę­dem powierzchni Ryugu. We wrze­śniu wyko­nano dwie ope­ra­cje obni­ża­nia pułapu.

Podczas pierw­szej, nazwa­nej Touchdown 1 Rehearsal 1 (TD1-R1), celem było zej­ście do pułapu poni­żej 40 m i symu­la­cja zetknię­cia i pobra­nia próbki gruntu. Operacja została wyko­nana 11 wrze­śnia, jed­nak prze­rwano ją na wyso­ko­ści 600 m, gdyż lidar nie był w sta­nie zare­je­stro­wać odbi­cia sygnału od ciem­niej­szej, niż zakła­dano, powierzchni pla­netki i nastą­pił powrót do wyso­ko­ści bazo­wej. 20 wrze­śnia Hayabusa-2 ponow­nie zaczęła opa­dać i następ­nego dnia na wyso­ko­ści około 55 m nad Ryugu, przy pręd­ko­ści zni­ża­nia 10 cm/s wyrzu­cono z niej w kie­runku powierzchni skoczki MINERVA-II-1 ROVER 1A/Mimizuku (jap. puchacz) i MINERVA-II-1 ROVER 1B/Fukuro (jap. sowa), po czym sonda roz­po­częła ponowne wzno­sze­nie do wyso­ko­ści bazo­wej.

Oba pojazdy tym­cza­sem opa­dły na powierzch­nię, prze­ka­zu­jąc obrazy zarówno pod­czas opa­da­nia, jak i z samej powierzchni. Następnie roz­po­częły 10 – 20 metrowe skoki (1A wyko­nał ich dzie­więć, a 1B cztery), nadal prze­ka­zu­jąc obrazy i pomiary tem­pe­ra­tury powierzchni. Kolejne zej­ście ku powierzchni zaini­cjo­wano 2 paź­dzier­nika. Następnego dnia, z pułapu 51 m zrzu­cono na powierzch­nię robota MASCOT (Mobile Asteroid Surface Scout), który dzia­łał przez 17 godzin i 7 minut, a sama sonda powró­ciła na pozy­cje bazową 8 paź­dzier­nika.

15 paź­dzier­nika z suk­ce­sem wyko­nano ope­ra­cję TD1-R1-A, pod­czas któ­rej sonda zbli­żyła się do powierzchni na 22 m. Kolejną ope­ra­cję (TD1-R3) wyko­nano 24⁄25 paź­dzier­nika, gdy z wyso­ko­ści 13 m zrzu­cono na powierzch­nię znacz­nik celu Target Marker B. 27 paź­dzier­nika, bez­po­śred­nio po powro­cie do wyso­ko­ści bazo­wej, roz­po­częto ope­ra­cję BOX-C. W jej pierw­szej czę­ści sonda zeszła 30 paź­dzier­nika 5,1 km, a w dru­giej, 1 listo­pada, na 2,2 km. Następnie roz­po­częto powrót do wyso­ko­ści bazo­wej, którą osią­gnięto 5 listo­pada.

W tym cza­sie miano zgod­nie z pla­nem pobrać pierw­szą próbkę gruntu, jed­nak obrazy ze skocz­ków poka­zały, że na powierzchni Ryugu jest dużo gła­zów i kamieni, a rego­litu bar­dzo nie­wiele. W tej sytu­acji pobra­nie próbki za pomocą spe­cjal­nej ssawy odło­żono na 18 – 24 lutego 2019 r., by opra­co­wać odpo­wied­nią stra­te­gię.

Ponieważ zbli­żał się okres koniunk­cji Ryugu ze Słońcem, gdy komu­ni­ka­cja z sondą była nie­moż­liwa, 23 listo­pada dla bez­pie­czeń­stwa roz­po­częto wzno­sze­nie sondy do pułapu 110 km, który osią­gnięto 11 grud­nia. Powrót na wyso­kość bazową nastą­pił 25 grud­nia. Według obec­nego planu gene­ra­cja kra­teru ma nastą­pić w marcu-kwiet­niu, póź­niej zosta­nie zrzu­cony sko­czek MINERVA-II-2, a w końcu roku roz­pocz­nie się podróż powrotna. Powrót kap­suły na Ziemię spo­dzie­wany jest w grud­niu 2020 r.

 Waldemar Zwierzchlejski
To jest skrócona wersja artykułu.
http://zbiam.pl/artyku%C5%82y/cztery-nowe-swiaty/

Online Orionid

  • Weteran
  • *****
  • Wiadomości: 9744
  • Very easy - Harrison Schmitt
Odp: Lotnictwo Aviation International
« Odpowiedź #81 dnia: Kwiecień 16, 2019, 14:49 »
4/2019

Aktualności kosmiczne – Waldemar Zwierzchlejski

Debiut nowego statku kosmicz­nego


Lądowanie pierwszego stopnia rakiety nośnej Falcon-9R.

2 marca 2019 r. to data, która trwale zapi­sze się w histo­rii astro­nau­tyki – nie­co­dzien­nie bowiem zda­rza się start nowego zało­go­wego statku kosmicz­nego. Dotąd w Stanach Zjednoczonych powstały i weszły do eks­plo­ata­cji jedy­nie cztery kon­struk­cje. Były to: Mercury (1961−63), Gemini (1965−66), Apollo (1968−75) i Space Shuttle (1981−2011). Piąta nosi ofi­cjalną nazwę Crew Dragon (wcze­śniej­sze robo­cze ozna­cze­nia: Dragonrider, Dragon 2 i Dragon v2) i jest dzie­łem firmy Space Exploration Technologies Corporation (SpaceX). O tym, dla­czego powstała, czym różni się od poprzed­ni­czek i jak prze­biegł jej pierw­szy lot orbi­talny, opo­wiem w tym arty­kule.

Dotychczas NASA (National Aeronautics and Space Administration, Narodowa Agencja Aeronautyki i Przestrzeni Kosmicznej), gdy chciała mieć sta­tek kosmiczny, to samo­dziel­nie go pro­jek­to­wała, a jego wyko­na­niem zaj­mo­wała się firma zewnętrzna, która wygry­wała kon­trakt. Jednak na każ­dym eta­pie jego deta­licz­nego pro­jek­to­wa­nia, pro­duk­cji, testo­wa­nia i eks­plo­ata­cji, agen­cja spra­wo­wała wni­kliwą kon­trolę, sam sta­tek był rów­nież jej wła­sno­ścią.

Jednak, jak każda zbiu­ro­kra­ty­zo­wana insty­tu­cja, z cza­sem zatra­ciła moż­li­wość spraw­nego wyko­na­nia kolej­nego pro­jektu, a brak jasnej wizji kie­run­ków dal­szego roz­woju i co za tym idzie finan­so­wa­nia, powo­do­wał że jedy­nie tra­cono kolejne miliardy dola­rów na two­rze­nie bez­u­ży­tecz­nych gra­fik, sto­sów doku­men­ta­cji, a w naj­lep­szym wypadku makiet stat­ków kosmicz­nych i ich rakiet nośnych. Jeszcze przed zakoń­cze­niem eks­plo­ata­cji waha­dłow­ców posta­no­wiono, że w ciągu kilku lat muszą powstać mini­mum dwa różne zało­gowe statki kosmiczne (po tra­gicz­nych doświad­cze­niach z utratą dwóch pro­mów wraz z załogą, jeden sys­tem byłby zawodny), które pozwolą USA na stały dostęp do Międzynarodowej Stacji Kosmicznej (ISS). Alternatywą było cią­głe finan­so­wa­nie Rosji, jedy­nego part­nera, posia­da­ją­cego sprawny sys­tem trans­portu załóg w postaci stat­ków rodziny Sojuz.

Rosja jest jed­nak part­ne­rem nie­prze­wi­dy­wal­nym i nie tylko stale pod­nosi cenę za „bilet”, ale stwa­rza też poważne pro­blemy natury mili­tar­nej i poli­tycz­nej, jak cho­ciażby anek­sja Krymu. Nakładanymi przez USA sank­cjami można objąć sze­reg osób czy przed­się­biorstw, ale nie da się prze­cież zatrzy­mać eks­plo­ata­cji labo­ra­to­rium kosmicz­nego. Zatem jedy­nym roz­wią­za­niem było się­gnię­cie po naj­bar­dziej opty­malne roz­wią­za­nie, jakim jest part­ner­stwo pań­stwowo-komer­cyjne.

NASA już zresztą w 2006 r. uru­cho­miła oparty na takich zasa­dach pro­gram zaopa­try­wa­nia ISS, nazwany COTS (Commercial Orbital Transportation Services), który dosko­nale spraw­dził się w prak­tyce (statki Dragon i Cygnus). Warunki brze­gowe dla nowego statku nie były zapo­rowe – miał być przy­naj­mniej 4-oso­bowy, posia­dać moż­li­wo­ści dostar­cza­nia i zwo­że­nia z powro­tem ładun­ków o masie co naj­mniej 500 kg, zapew­nić zało­dze nie­prze­rwany ratu­nek od chwili wej­ścia do kabiny do jej opusz­cze­nia przez 24 godziny na dobę przez okres nie krót­szy, niż 210 dni (sie­dem mie­sięcy) – to ostat­nie oczy­wi­ście w warun­kach połą­cze­nia z ISS. NASA nie narzu­cała fir­mom żad­nych roz­wią­zań, ani też żad­nych nie wyklu­czała.

Konkurs

Tak w 2009 r. powstał wie­lo­eta­powy, kon­kur­sowy pro­gram doświad­czalny CCP (Commercial Crew Program). Program CCP obej­mo­wał trzy fazy:

- CCDev (Commercial Crew Development), 2010 – 2011;

- CCDev2 (Commercial Crew Development Round 2), 2011 – 2012;

- CCiCap (Commercial Crew inte­gra­ted Capability), 2012 – 2014.

W fazie pierw­szej na nagrody prze­zna­czono zale­d­wie 50 mln USD. Nie będzie to dziwne, gdy zoba­czymy zada­nia, które nale­żało wyko­nać, by je uzy­skać – nie były to pro­jekty stat­ków, a jedy­nie jego kilku pod­sys­te­mów, czy też roz­wią­zań tech­no­lo­gicz­nych, ewen­tu­al­nie można je było trak­to­wać jako wpar­cie dla firm, co wywo­łało zresztą wśród innych pro­te­sty. Pieniądze zostały roz­dy­spo­no­wane w nastę­pu­jący spo­sób:

- 3,7 mln USD dla Blue Origin na kon­struk­cję sys­temu ratun­ko­wego typu pusher (z sil­ni­kami pcha­ją­cymi) oraz budowę testo­wego kom­po­zy­to­wego modułu zało­go­wego;

- 18 mln USD dla The Boeing Company (Boeing) na budowę statku CST-100;

- 1,4 mln USD dla Paragon Space Development Corporation na kon­struk­cję sys­temu pod­trzy­my­wa­nia warun­ków życia;

- 20 mln USD dla Sierra Nevada Corporation (SNC) na roz­wój nie­wiel­kiego waha­dłowca Dream Chaser;

- 6,7 mln USD dla United Launch Alliance (ULA) na dopra­co­wa­nie sys­temu wykry­wa­nia zagro­żeń pod­czas star­tów rakiet rodziny Atlas-5 i Delta-4.

W dru­giej run­dzie przy­znano łącz­nie 269,3 mln USD. Beneficjenci musieli w ciągu 12 – 14 mie­sięcy wyka­zać się reali­za­cją powie­rzo­nych zadań. Zostały nimi firmy:

- Blue Origin – 22 mln USD na roz­wój sys­temu trans­portu orbi­tal­nego skła­da­ją­cego się z rakiety nośnej z odzy­ski­wa­nymi sil­ni­kami oraz statku kosmicz­nego;

- SNC – 80 mln USD na budowę mini waha­dłowca Dream Chaser;

- Space Exploration Technologies (SpaceX) – 75 mln USD na przy­sto­so­wa­nie swo­jego auto­ma­tycz­nego statku trans­por­to­wego Dragon do lotów zało­go­wych;

- Boeing – 92,3 mln USD na budowę statku CST-100.

W trak­cie trwa­nia tej fazy dwie firmy dostały roz­sze­rzone dofi­nan­so­wa­nie na wyko­na­nie zadań w ramach kon­trak­tów – SNC 25,6 mln, Boeing zaś 20,6 mln USD. Dodatkowo doszło do pod­pi­sa­nia trzech nie­za­leż­nych umów pomię­dzy NASA a fir­mami:

- ULA – na przy­sto­so­wa­nie rakiety Atlas-5 dla stat­ków firm Boeing, SNC i Blue Origin;

- Alliant Techsystems (ATK) i Astrium – na opra­co­wa­nie kon­cep­cji rakiety nośnej Liberty, opar­tej na bazie rakiet Ares-1 i Ariane-V;

- Excalibur Almaz – na budowę statku kosmicz­nego na bazie lądow­nika zde­mo­bi­li­zo­wa­nego radziec­kiego statku TKS (Transportnyj Korabl Snabżenija).

Finalistami trze­ciej rundy CCiCap (daw­niej nazy­wa­nej CCDev3) zostali:

- SNC – 212,5 mln USD na kon­ty­nu­ację prac nad waha­dłow­cem Dream Chaser;

- SpaceX – 440 mln USD na kon­ty­nu­ację przy­sto­so­wa­nie Dragona do lotów zało­go­wych;

- Boeing – 460 mln USD na kon­ty­nu­ację budowy statku CST-100.

Podobnie, jak i poprzed­nio, firmy dostały w trak­cie trwa­nia rundy dodat­kowe fun­du­sze od NASA – pierw­sza 15 mln USD, a dwie pozo­stałe po 20 mln USD.

Od 2012 r., nie­za­leż­nie od bie­gną­cych pro­gra­mów, roz­po­częto kolejne rundy współ­za­wod­nic­twa, obej­mu­jące cer­ty­fi­ka­cję powsta­ją­cych stat­ków zgod­nie z wyma­ga­niami NASA:

- CPC (Certification Products con­tracts), 2013 – 2014;

- CCtCap (Commercial Crew Transportation Capability), 2014 – 2019.

Waldemar Zwierzchlejski
To jest skrócona wersja artykułu.
http://zbiam.pl/artyku%C5%82y/debiut-nowego-statku-kosmicznego/
« Ostatnia zmiana: Kwiecień 16, 2019, 14:52 wysłana przez Orionid »

Online Orionid

  • Weteran
  • *****
  • Wiadomości: 9744
  • Very easy - Harrison Schmitt
Odp: Lotnictwo Aviation International
« Odpowiedź #82 dnia: Czerwiec 14, 2019, 23:41 »
6/2019

Aktualności kosmiczne – Waldemar Zwierzchlejski

Nieudane lądo­wa­nie


Rakieta Falcon 9 firmy SpaceX z izraelską sondą księżycową w gotowości  do startu.

11 kwiet­nia o powierzch­nię Księżyca roz­bił się eks­pe­ry­men­talny izra­el­ski lądow­nik Beresheet zbu­do­wany przez orga­ni­za­cję SpaceIL. Chociaż naj­waż­niej­szy cel jego lotu nie został osią­gnięty, ta nie­zwy­kła sonda kosmiczna przy­kuła wielką uwagę nie tylko w Izraelu, ale także w świa­to­wej branży astro­nau­tycz­nej.

Poka­zała, że nie­ko­niecz­nie jest potrzebny miliar­dowy budżet, by spró­bo­wać osa­dzić sprzęt na Księżycu, nie musi być to reali­zo­wane w ramach wiel­kich, pań­stwo­wych pro­gra­mów. Czasami wystar­czy tylko dobra zachęta, nie­wielki zespół ludzi, chcą­cych osią­gnąć cel i tro­chę szczę­ścia. Łutu tego ostat­niego zabra­kło, ale entu­zjazm wyzwo­lony pod­czas misji spo­wo­do­wał, że za dwa-trzy lata możemy ocze­ki­wać powtórki misji, uwień­czo­nej powo­dze­niem.


Centrum kontroli misji.

Kto lądo­wał wcze­śniej?

Historię lądo­wań na Księżycu roz­po­czyna seria kata­strof, jakim ule­gały zarówno sondy rosyj­skie, jak i ame­ry­kań­skie. Dość wspo­mnieć, że zanim Rosjanie jako pierwsi osa­dzili w 1966 r. na powierzchni Srebrnego Globu Łunę-9, przed tym nastą­piło aż jede­na­ście pora­żek, zwią­za­nych w więk­szo­ści z nie­uda­nym wynie­sie­niem, bądź też z utratą orien­ta­cji lądow­ni­ków. Niewiele lep­szy wynik osią­gnęli Amerykanie – po trzech nie­uda­nych pró­bach osa­dze­nia lądow­ni­ków sond Ranger zarzu­cili ten pro­jekt na korzyść znacz­nie bar­dziej doj­rza­łych Surveyorów.

Nie ozna­cza to, że kolejne sondy dzia­łały bez­a­wa­ryj­nie – dwa z sied­miu Surveyorów roz­biły się. Kolejne rosyj­skie lądow­niki innego typu rów­nież nie miały szczę­ścia – na 14 star­tów jedy­nie pięć wypeł­niło z suk­ce­sem swoje zada­nia. Łącznie w ciągu dekady 1966 – 76 udało się pomyśl­nie umie­ścić na Księżycu sie­dem sond rosyj­skich i pięć ame­ry­kań­skich. Do tego doli­czyć trzeba sześć lądo­wań zało­go­wych, zre­ali­zo­wa­nych w ramach pro­gramu Apollo. A potem Księżyc został prak­tycz­nie zapo­mniany, na kolejne lądo­wa­nie przy­szło cze­kać bli­sko 40 lat!

W 2013 r. do głosu doszły po raz pierw­szy Chiny ze swoją Chang’e-3. Wyposażona w łazik misja została powtó­rzona na początku bie­żą­cego roku, przy czym Chang’e-4 osia­dła – po raz pierw­szy w histo­rii – na odwró­co­nej od Ziemi stro­nie Księżyca.

W tym kon­tek­ście samo pod­ję­cie tak ambit­nego celu przez kraj posia­da­jący nikłe doświad­cze­nie astro­nau­tyczne (w zasa­dzie jedy­nie seria sate­li­tów zwia­dow­czych wyno­szo­nych za pomocą prze­bu­do­wa­nej rakiety bali­stycz­nej Jericho), jest dużym osią­gnię­ciem. Ale skąd się wziął pomysł zbu­do­wa­nia aku­rat lądow­nika księ­ży­co­wego?

Google Lunar X PRIZE

13 wrze­śnia 2007 r. orga­ni­za­cja non-pro­fit o nazwie X PRIZE Foundation, fun­du­jąca nagrody w celu sty­mu­la­cji publicz­nego współ­za­wod­nic­twa, ogło­siła kon­kurs o nazwie Google Lunar X Prize (GLXP) na zbu­do­wa­nie lądow­nika, który dotrze na Księżyc, prze­bę­dzie w dowolny spo­sób co naj­mniej 500 m po jego powierzchni (mogły być to pojazdy kołowe, gąsie­ni­cowe, toczące się, ska­czące, bądź nawet napę­dzane sil­ni­kami rakie­to­wymi) oraz wyśle na Ziemię zebrane dane, głów­nie zdję­cia i wideo wyso­kiej roz­dziel­czo­ści.

Pula nagród koń­co­wych wyno­siła 30 mln USD (pierw­sza 20 mln USD, druga 5 mln USD), a dodat­kowo ponad 5 mln USD miano przy­znać za postępy prac. W kon­kur­sie ist­niały pewne obostrze­nia, np. udział kapi­tału pań­stwo­wego nie mógł w żad­nym wypadku prze­kro­czyć 10%, ale były tez prze­wi­dziane bonusy za szcze­gólne osią­gnię­cia, np. prze­je­cha­nie ponad 5 km, dotar­cie do obiek­tów pozo­sta­wio­nych przez czło­wieka na Księżycu w XX wieku, potwier­dze­nie obec­ność wody na powierzchni, bądź prze­trwa­nie nocy księ­ży­co­wej. Rejestracja została zakoń­czona 31 grud­nia 2010 r., a 17 lutego 2011 r. opu­bli­ko­wano listę 33 dru­żyn, zgło­szo­nych do udziału w kon­kur­sie.

Reprezentowanych było wiele kra­jów bądź orga­ni­za­cji mię­dzy­na­ro­do­wych. Najwięcej, bo aż dzie­sięć dru­żyn pocho­dziło z USA, trzy były mię­dzy­na­ro­dowe, dwie nie­miec­kie, poza tym zgło­sze­nia przy­szły z Włoch, Rumunii, Malezji, Hiszpanii, Rosji, Izraela, Węgier, Brazylii, Kanady, Chile, Indii, Japonii, wspól­nie z Danii, Szwajcarii i Włoch oraz Chin i Niemiec. Z cza­sem część ekip wykru­szyła się, a w listo­pa­dzie 2012 r. dru­żyna Odyssey Moon dołą­czyła do SpaceIL. Fundator usta­lił począt­kowo ter­min zakoń­cze­nia kon­kursu na koniec 2015 r., jed­nak wobec oczy­wi­stej nie­moż­no­ści zmiesz­cze­nia się ama­tor­skich zespo­łów w tak ści­słych ramach cza­so­wych, rok wcze­śniej ter­min prze­dłu­żono o rok, w maju 2015 r. o kolejny rok, a w sierp­niu 2017 r. o trzy mie­siące, do końca marca 2018 r. Innym kry­te­rium zakoń­cze­nia mogło być wcze­śniej­sze roz­da­nie wszyst­kich nagród.

Istotnym warun­kiem dodat­ko­wym było przed­sta­wie­nie do końca 2015 r. przez przy­naj­mniej jedną z dru­żyn kon­traktu na wystrze­le­nie skon­stru­owa­nego przez nią pojazdu – gdyby żadna z dru­żyn tego warunku nie speł­niła, kon­kurs zostałby anu­lo­wany. 7 paź­dzier­nika 2015 r. izra­el­ska dru­żyna SpaceIL poin­for­mo­wała o pod­pi­sa­niu kon­traktu na lot jej pojazdu rakietą Falcon 9 firmy SpaceX w dru­giej poło­wie 2017 roku. 8 grud­nia 2015 r. pomyśl­nie zwe­ry­fi­ko­wano pod­pi­sany przez dru­żynę Moon Express kon­trakt z firmą RocketLab na lot jej pojazdu rakietą Elektron w 2017 roku. Pozostałe dru­żyny musiały przed­sta­wić podobne kon­trakty do końca 2016 r., by móc dalej brać udział w kon­kur­sie.

Waldemar Zwierzchlejski

To jest skrócona wersja artykułu.
http://zbiam.pl/artyku%C5%82y/nieudane-ladowanie/
« Ostatnia zmiana: Czerwiec 15, 2019, 19:19 wysłana przez Orionid »

Offline ekoplaneta

  • Weteran
  • *****
  • Wiadomości: 6526
  • One planet Once chance
Odp: Lotnictwo Aviation International
« Odpowiedź #83 dnia: Czerwiec 15, 2019, 03:19 »
A propos Rangerów to byłem przekonany że te sondy nie były projektowane do ładowania i celowo się rozbijały o powierzchnię Księżyca. Zaś z artykułu można moim zdaniem wywnioskować że to były porażki!

Offline astropl

  • Weteran
  • *****
  • Wiadomości: 4278
  • Zmieściłem się w Sojuzie :)
    • Loty Kosmiczne
Odp: Lotnictwo Aviation International
« Odpowiedź #84 dnia: Czerwiec 15, 2019, 07:00 »
A propos Rangerów to byłem przekonany że te sondy nie były projektowane do ładowania i celowo się rozbijały o powierzchnię Księżyca. Zaś z artykułu można moim zdaniem wywnioskować że to były porażki!

Chodzi tu o wersje Block 2 (Ranger-3, -4, -5), które zostały wyposażone w kapsułę lądowniczą. Link.
Waldemar Zwierzchlejski
http://lk.astronautilus.pl

Offline kanarkusmaximus

  • Administrator
  • *****
  • Wiadomości: 19274
  • Ja z tym nie mam nic wspólnego!
    • Kosmonauta.net
Odp: Lotnictwo Aviation International
« Odpowiedź #85 dnia: Czerwiec 15, 2019, 12:08 »
A propos Rangerów to byłem przekonany że te sondy nie były projektowane do ładowania i celowo się rozbijały o powierzchnię Księżyca. Zaś z artykułu można moim zdaniem wywnioskować że to były porażki!

Chodzi tu o wersje Block 2 (Ranger-3, -4, -5), które zostały wyposażone w kapsułę lądowniczą. Link.

Dzięki Astropl można się czegoś nauczyć każdego dnia! :)

Offline ekoplaneta

  • Weteran
  • *****
  • Wiadomości: 6526
  • One planet Once chance
Odp: Lotnictwo Aviation International
« Odpowiedź #86 dnia: Czerwiec 15, 2019, 12:35 »
Dziękuję za informację. Pojęcia nie miałem że Rangery woziły kapsuły ze sobą  :o

Online Orionid

  • Weteran
  • *****
  • Wiadomości: 9744
  • Very easy - Harrison Schmitt
Odp: Lotnictwo Aviation International
« Odpowiedź #87 dnia: Lipiec 21, 2019, 15:10 »
7/2019

Zupełnie nic.

Czy to tylko zwykłe opóźnienie, jak w przypadku startów rakiet  ;)

Offline astropl

  • Weteran
  • *****
  • Wiadomości: 4278
  • Zmieściłem się w Sojuzie :)
    • Loty Kosmiczne
Odp: Lotnictwo Aviation International
« Odpowiedź #88 dnia: Lipiec 21, 2019, 16:11 »
7/2019

Zupełnie nic.

Czy to tylko zwykłe opóźnienie, jak w przypadku startów rakiet  ;)

Umowa opiewa na 10 artykułów rocznie.
Waldemar Zwierzchlejski
http://lk.astronautilus.pl

Online Orionid

  • Weteran
  • *****
  • Wiadomości: 9744
  • Very easy - Harrison Schmitt
Odp: Lotnictwo Aviation International
« Odpowiedź #89 dnia: Lipiec 21, 2019, 16:23 »
7/2019

Zupełnie nic.

Czy to tylko zwykłe opóźnienie, jak w przypadku startów rakiet  ;)

Umowa opiewa na 10 artykułów rocznie.
Dzięki za wyjaśnienie.
W 1. półroczu ukazały się 4 artykuły, czyli w 2. półroczu nie da się dobić do 10 ?
Czy zatem zabraknie teraz artykułu o rocznicy pierwszego lądowania ludzi na Księżycu ?