Autor Wątek: Wzrost efektu cieplarnianego na Ziemi w ostatnich dekadach  (Przeczytany 31475 razy)

0 użytkowników i 1 Gość przegląda ten wątek.

Offline Orionid

  • Weteran
  • *****
  • Wiadomości: 8320
  • Very easy - Harrison Schmitt
Odp: Wzrost efektu cieplarnianego na Ziemi w ostatnich dekadach
« Odpowiedź #45 dnia: Czerwiec 15, 2016, 17:28 »
Ściółkowanie gleby pomaga w walce ze zmianami klimatu
15.06.2016

Pokrywanie gleby warstwą ściółki z drewna, np. korą lub zrębkami drewnianymi, służy nie tylko celom ozdobnym, ale przy okazji może redukować emisję gazów cieplarnianych - pokazuje badanie naukowców z University of British Columbia (Kanada).
Badacze skoncentrowali się na sadach i winnicach w okolicy kanadyjskiego miasta Kelowna. Okazało się, że wykorzystywanie ściółki w rolnictwie zmniejsza emisję tlenku azotu nawet o 28 proc.
 
"Oprócz zatrzymywania wody, nawożenia gleby, zapobiegania wzrostowi chwastów, ściółka drewniana zmniejsza uwalnianie gazu cieplarnianego 300 razy silniejszego niż dwutlenek węgla - podkreśla zaangażowany w badanie Craig Nichol. - Okazuje się, że ściółka - wykorzystywana w tych systemach gospodarowania - może być potężnym narzędziem w walce z emisją gazów cieplarnianych, oczywiście pod warunkiem, że nie sprowadza się jej z daleka".
 
Eksperyment przeprowadzony przez Nichola było częścią dwuletniego badania, wykorzystującego niewielkie komory rejestrujące emisje gazów zarówno na powierzchni gleby pokrytej warstwą ściółki, jak i gleby nieściółkowanej.
 
Oprócz obniżania poziomu emisji tlenku azotu, ściółkowanie zmniejsza też o 74 proc. poziom azotanów w glebie. Azotany, które przyczyniają się do powstawania tlenków azotu, mogą dostawać się do wód gruntowych.
 
Zgodnie z danymi kanadyjskiego resortu rolnictwa emitowany z gleby tlenek azotu jest odpowiedzialny za połowę emisji pochodzących z rolnictwa, które przyczyniają się do globalnego ocieplenia. Emisje z wykorzystywanych pod uprawę gleb są zwykle intensywniejsze, w związku ze stosowaniem nawozów i obornika.
 
Opis badania opublikowano w magazynie "Agricultural Water Management". (PAP)

http://naukawpolsce.pap.pl/aktualnosci/news,410113,sciolkowanie-gleby-pomaga-w-walce-ze-zmianami-klimatu.html

Offline Orionid

  • Weteran
  • *****
  • Wiadomości: 8320
  • Very easy - Harrison Schmitt
Odp: Wzrost efektu cieplarnianego na Ziemi w ostatnich dekadach
« Odpowiedź #46 dnia: Czerwiec 16, 2016, 13:50 »
Lata przyszłości będą bardziej upalne niż te obecnie rekordowe
16.06.2016

Od połowy obecnego wieku w większości regionów Ziemi lata mogą być o wiele bardziej upalne, niż te, jakie znamy dziś - wynika z badań amerykańskich, przedstawionych w "Climatic Change".

Jeśli skala emisji gazów cieplarnianych i obserwowany dziś trend zmian klimatu nie zmienią się, prawdopodobieństwo, że w okresie 2061-2080 lata będą bardziej upalne, niż rekordowo gorące lata znane dotychczas, wynosi aż 80 proc. - informują naukowcy z National Center for Atmospheric Research (NCAR).
 
Ich prognozy dotyczą większości lądów na Ziemi, oprócz Antarktyki.
 
Jeśli jednak uda się ograniczyć emisje gazów cieplarnianych, ryzyko to zmaleje do 41 proc.
 
"Skrajnie upalne lata zawsze stanowiły wyzwanie dla społeczeństw - mówi główny autor badania, Flavio Lehner z NCAR. - Mogą one zwiększać ryzyko problemów ze zdrowiem, przyczyniać się do nieurodzaju i pogłębiać susze. Takie lata to prawdziwy test naszej zdolności dostosowania się do rosnących temperatur".
 
O wynikach badania naukowcy poinformowali w nowym numerze "Climatic Change" (DOI: 10.1007/s10584-016-1616-2), poświęconym ocenie korzyści z redukcji emisji gazów cieplarnianych.
 
Tylko i wyłącznie dla Ameryki Północnej i Południowej, Europy Środkowej oraz Afryki ryzyko to wynosi ponad 90 proc. To znaczy, że niemal każde lato będzie co najmniej tak upalne, jak lata uznawane dotychczas za rekordowe.
 
Ryzyko, że lata będą jeszcze bardziej upalne, dla pewnych części Ziemi (Alaski, środkowej części USA, Skandynawii, Syberii i kontynentalnej części Australii) wynosi poniżej 50 proc. Naukowcy zastrzegają jednak, że temperatury letnie są dla tych obszarów bardziej zróżnicowane nawet współcześnie. Trudno więc określić, jak wpływają na nie zmiany klimatu.
 
Jako środek zaradczy naukowcy wskazują konieczność ograniczenia emisji gazów cieplarnianych. Jeśliby udało się to osiągnąć, spodziewane korzyści rozłożą się na Ziemi nierównomiernie. W pewnych częściach świata (np. na wschodnich wybrzeżach USA i w dużej części tropików) prawdopodobieństwo upalnych sezonów letnich utrzyma się na poziomie powyżej 90 proc.
 
Ryzyko wzrostu upałów zmaleje jednak wyraźnie dla innych okolic Ziemi, m.in. bardzo gęsto zaludnionych części Brazylii, wschodnich Chin i Europy Środkowej.
 
Aby ocenić, jak będą wyglądały lata w przyszłości, naukowcy przeprowadzili symulacje komputerowe i wykorzystali dane dotyczące sezonów letnich z niemal stu ostatnich lat (1920-2014). "Po raz pierwszy ryzyko rekordowych letnich upałów i ich zależności od skali emisji gazów cieplarnianych zostało oszacowane w tak wyczerpujący sposób, na podstawie tak dużej liczby symulacji, w ramach jednego, najnowocześniejszego modelu klimatycznego" - mówi Clara Deser z NCAR. (PAP)

http://naukawpolsce.pap.pl/aktualnosci/news,410123,lata-przyszlosci-beda-bardziej-upalne-niz-te-obecnie-rekordowe.html

Offline Orionid

  • Weteran
  • *****
  • Wiadomości: 8320
  • Very easy - Harrison Schmitt
Odp: Wzrost efektu cieplarnianego na Ziemi w ostatnich dekadach
« Odpowiedź #47 dnia: Czerwiec 20, 2016, 22:28 »
Globalna emisje etanu, gazu cieplarnianego  jest obecnie znowu w fazie wzrostu. Tak wynika z nowego badania prowadzonego przez University of Colorado Boulder.

Zespół odkrył, że stały spadek poziomu etanu z globalnego szczytu  około 1970 roku zakończył się w latach 2005 i 2010 w większości na półkuli północnej i od tego czasu notuje się wzrost. W latach 2009 i 2014, emisje etanu na półkuli północnej wzrastała  o około 400 tysięcy ton rocznie. Za większość  tej emisji odpowiada spalanie  ropy i gazu w Ameryce Północnej.

Spadek etanu i innych węglowodorów niemetanowych (NMHC) począwszy od około 1970 roku spowodowany był przede wszystkim  lepszą kontrolą emisji, co spowodowało  zmniejszenie emisji pochodzących z produkcji ropy naftowej i gazu, magazynowania i dystrybucji, jak również spalania spalin z samochodów osobowych i ciężarowych.

"Około 60 procent spadku, który widzieliśmy w poziomach etanu w ciągu ostatnich 40 lat został już zniwelowany w ciągu ostatnich pięciu lat", powiedział Helmig -profesor, będący głównym autorem badania.

"Jeśli to tempo się utrzyma, jesteśmy na dobrej drodze do powrotu do maksymalnych poziomów etanu, który widzieliśmy w 1970 roku w zaledwie trzy lata. Rzadko można zobaczyć zmiany w poziomie gazów atmosferycznych, które przebiegają tak szybko i dramatycznie."

Etan, propan i wiele innych NMHCs uwalniane są naturalnie przez przesączanie przez kopalne osady węglowe, aktywność wulkaniczną i pożary, powiedział Helmig. Jednak działalność człowieka, która obejmuje również spalanie biomasy i działalność  przemysłową, stanowi najbardziej dominujące źródło tych NMHCs na całym świecie.

Próbki powietrza do badań pobrano w ponad 40 miejscach na całym świecie, począwszy od  Colorado i Grenlandii , a skończywszy na próbkach z Niemiec, Szwajcarii, Nowej Zelandii i regionów polarnych Ziemi.

Badanie, opublikowane w czasopiśmie Nature Geoscience  wskazuje, że emisja całkowita NMHC na półkuli północnej obecnie wzrasta o około 1,2 mln ton rocznie.


“Ethane is the second most significant hydrocarbon emitted from oil and gas after methane,” said Helmig. “Other studies show on average there is about 10 times as much methane being emitted by the oil and gas industry as ethane.”

There is high interest by scientists in methane since it is a strong greenhouse gas, said Helmig. The new findings on ethane increases indicate there should be more research on associated methane emissions.

http://www.colorado.edu/news/releases/2016/06/13/global-ethane-concentrations-rising-again-says-study


Offline Orionid

  • Weteran
  • *****
  • Wiadomości: 8320
  • Very easy - Harrison Schmitt
Odp: Wzrost efektu cieplarnianego na Ziemi w ostatnich dekadach
« Odpowiedź #48 dnia: Czerwiec 22, 2016, 22:57 »
Zmiany klimatu są szybsze, niż poszukiwania nowych odmian zbóż
22.06.2016

Jeśli ludzie nie podejmą konkretnych działań, pozwalających szybciej wprowadzać nowe odmiany zbóż- lepiej dostosowane do zmian klimatu, w ciągu najbliższej dekady plony zbóż wyraźnie zmaleją – ostrzegają eksperci w najnowszym „Nature Climate Change”.

Do takich wniosków doszli członkowie zespołu kierowanego przez naukowca z University of Leeds po badaniach upraw kukurydzy w Afryce. Procesy podobne jak te obserwowane w badaniu mają też wpływ na uprawy w innych tropikalnych obszarach Ziemi - mówią naukowcy.
 
"Wzrastające stopniowo w Afryce temperatury i coraz częstsze susze oraz fale upałów spowodowane przez zmiany klimatu będą miały wpływ na uprawy kukurydzy - podkreśla główny autor badania, prof. Andy Challinor z Priestley International Centre for Climate na University of Leeds. - Interesował nas zwłaszcza wpływ temperatur na czas trwania upraw - czyli okres, jaki upływa od zasiewu do momentu zbiorów. Wyższe temperatury oznaczają, że czas ten się skraca; mniej czasu pozostaje roślinie na to, by akumulowała biomasę i wydała plon". W praktyce oznacza to, że roślina jest mniejsza i mniej wartościowa.
 
Opracowanie nowej odmiany rośliny uprawnej i rozpowszechnienie jej wśród rolników wymaga najczęściej od 10 do 30 lat. Tempo, w jakim w rejonie tropików zwiększają się temperatury oznacza jednak, że kiedy prace nad odmianą wreszcie się zakończą i roślina trafia do gospodarstw - tak naprawdę uprawiana jest w warunkach cieplejszych, niż te, do których ją "zaprojektowano".
 
Analizując dane na temat upraw, polityki regulacyjnej, rynków i technologii naukowcy przygotowali trzy możliwe scenariusze poszukiwania tworzenia nowych odmian i ich upowszechniania: najlepszy, najgorszy oraz przeciętny.
 
Jak stwierdzili, w niektórych częściach świata czas trwania upraw znacznie się skróci już w 2018 r., zaś do 2031 r. skróci się wyraźnie w większości tych części Afryki, gdzie dominują uprawy kukurydzy. Tylko w najbardziej optymistycznym wariancie naukowcy prognozują, że nowe odmiany będą dostosowane do podnoszących się temperatur. Był to scenariusz, w którym siły rolnictwa, rynków, technologii i polityki zostaną połączone w jednym celu: by nowe odmiany pozyskiwać i wdrażać zaledwie w 10 lat.
 
"Inwestycja w badania rolnicze pozwalające opracować i rozpowszechniać nowe technologie tworzenia nasion jest jedną z najlepszych inwestycji, jakie możemy podejmować w ramach adaptacji do zmian klimatu. Fundusze klimatyczne powinno się wykorzystywać tak, aby dzięki nim wspomóc rolników na świecie - by mogli o kilka kroków wyprzedzać zmiany klimatu. To przyniesie ogromne korzyści również w zakresie globalnego bezpieczeństwa żywności" - mówi dr Andy Jarvis z International Centre for Tropical Agriculture.
 
Naukowcy przedstawili też plan alternatywny. Proponują wykorzystać globalne modele klimatyczne do określenia przyszłych temperatur. Znając je, można stworzyć w szklarniach takie warunki, jakie za kilka dekad zaistnieją na świecie i prowadzić tam nowe poszukiwania odmian. (PAP)

http://naukawpolsce.pap.pl/aktualnosci/news,410206,zmiany-klimatu-sa-szybsze-niz-poszukiwania-nowych-odmian-zboz.html

Offline Orionid

  • Weteran
  • *****
  • Wiadomości: 8320
  • Very easy - Harrison Schmitt
Odp: Wzrost efektu cieplarnianego na Ziemi w ostatnich dekadach
« Odpowiedź #49 dnia: Czerwiec 30, 2016, 00:45 »
W pogoni za brzuchorzęskami
29.06.2016

Mikroskopijne brzuchorzęski zasiedlają ekosystemy wodne i wilgotne w różnych regionach świata. W strefie polarnej mogą stanowić dobry wskaźnik zmian klimatu. Te tajemnicze zwierzęta bada Małgorzata Kolicka z Uniwersytetu Adama Mickiewicza w Poznaniu (UAM).

Taksonomia to nauka o zasadach i metodach klasyfikowania organizmów. Rozmówczyni PAP w swoich badaniach próbuje poznać powiązania rodzinne pomiędzy różnymi brzuchorzęskami. W ramach Diamentowego Grantu MNiSW analizuje gatunki arktyczne, występujące na Archipelagu Svalbard.
 
W lipcu tego roku wybiera się w region fiordu Hornsund, gdzie po podróży samolotami i statkiem badawczym "Oceania" dotrze do Polskiej Stacji im. Stanisława Siedleckiego. "Przez prawie trzy miesiące będę tam przyżyciowo analizować polarne brzuchorzęski, zasiedlające różnego typu zbiorniki wodne, powstające na przedpolach trzech wycofujących się lodowców" - opowiada Kolicka, która badała te drobne zwierzęta już w 2014 roku. Poprzedni pobyt zaowocował znalezieniem aż siedmiu nowych gatunków, i to wyłącznie na przedpolu jednego z lodowców.
 
Biolog zauważa, że lodowce pływowe fiordu Hornsund wycofują się (mówiąc w skrócie - topnieją) znacznie szybciej, niż w jakimkolwiek jakiekolwiek innym regionie Arktyki. Tereny, na których doszło do wycofania się czapy lodowej, stanowią siedliska różnych organizmów. To właśnie takie miejsca dostarczą informacji nt. brzuchorzesków - ich kolonizacji, zwiększania liczby ich gatunków (specjacji) i ich rozwoju.
 
Te małe, licznie występujące zwierzęta pełnią ważną rolę w ekosystemach. Większość z nich stanowią bakteriofagi - co znaczy, że żywią się bakteriami. Jednocześnie również stanowią łatwy łup dla innych organizmów - bezkręgowców, dla których bakterie są zbyt małe, by na nich żerować.
 
Brzochorzęski są wciąż słabo poznane. Szacuje się, że tylko i wyłącznie w morzach liczba ich gatunków wynosi od ok. 2250 do 3250 - co znaczy, że naukowcy znają obecnie zaledwie 13-19 proc. różnorodności tych zwierząt. W odróżnieniu od innych grup drobnych bezkręgowców (np. stosunkowo dobrze zbadanych w Arktyce niesporczaków) różnorodność gatunkowa brzuchorzęsków na obszarze Spitsbergenu jest znikoma.
 
Spitsbergen to największa wyspa Archipelagu Svalbard. Różnorodność biologiczna jest tam dużo wyższa niż w innych częściach Arktyki. Dzieje się tak dlatego, że na wyspę oddziałują zarówno ciepłe, jak i zimne prądy morskie i panuje tam wyjątkowy klimat.
 
"Polarna tundra wraz ze swymi licznymi zbiornikami wodnymi jest - wbrew pozorom, siedliskiem bogatym i zróżnicowanym. Bezkręgowce zasiedlające arktyczne jeziora i tundrowe zbiorniki wodne są doskonałymi wskaźnikami zmian środowiskowych, zarówno naturalnych jak i antropogenicznych, ze względu na ich szybką reakcję na nawet bardzo niewielkie zmiany w otaczającym krajobrazie czy atmosferze. Możliwe, że zasiedlające Arktykę gatunki brzuchorzęsków podlegały tam specjacji i mają jednego, nieodległego filogenetycznie wspólnego przodka, któremu udało się przetrwać okres zlodowacenia lub zasiedlić Archipelag po ustąpieniu części lądolodu" - mówi Kolicka.
 
Badanie mikroskopijnych zwierząt nie jest łatwe, gdyż nie można ich w żaden sposób utrwalić, czyli zachować do późniejszych analiz. "Większość materiału zbieranego przez biologów na obszarach badawczych stanowią próbki, które konserwuje się formaldehydem lub alkoholem, a następnie przeznacza do późniejszych badań. Brzuchorzęsków w taki sposób utrwalić nie można, ponieważ ulegają destrukcji - pękają im powłoki ciała, niszczą się struktury kutykularne. Aby je oznaczyć do poziomu gatunku, należy w terenie pobrać próbki, umieścić je w pojemniku izotermicznym i jak najszybciej, pojedynczo, poddać obserwacji mikroskopowej" - tłumaczy badaczka.
 
Dlatego Kolicka jedzie do Hornsund z całym sprzętem: mikroskopem stereoskopowym, mikroskopem świetlnym wyposażonym w kontrast typu Nomarskiego oraz kamerą, komputerem, sondą wielopomiarową i wszystkim, co pomoże na miejscu badać te drobne organizmy. Rozmówczyni PAP w swojej pracy łączy analizy morfologiczne, morfometryczne i molekularne. Badania takie stanowią trzon wiedzy podstawowej. Bez poznania zmienności i występowania poszczególnych gatunków, badacze nie będą mieli podstaw do dalszych analiz.
 
"Niektóre gatunki mają różną specyfikę występowania. Trafiając na kompleks taksonów podobnych do siebie, nie możemy bez dokładnego ich oznaczenia powiedzieć, z którym gatunkiem mamy do czynienia. Nie wiemy, jak te organizmy się zachowują, i może się okazać, że - choć wyglądają podobnie - mają one zupełnie inne spektrum tolerancji ekologicznej, inny rozwój i zakres zmienności. Bez tej podstawowej wiedzy każde, nawet najdokładniej zaplanowane badania ekologiczne mogą być zaburzone przez to, że gatunki nie były oznaczone" - wyjaśnia Kolicka.
 
Kolicka prowadzi badania w Zakładzie Taksonomii i Ekologii Zwierząt UAM i współpracuje z Instytutem Oceanologii PAN w Sopocie. Opiekunem jej grantu jest prof. dr hab. Jan Marcin Węsławski, a obecnym promotorem pracy magisterskiej i przyszłej rozprawy doktorskiej jest dr hab. Ziemowit Olszanowski, prof. UAM z Zakładu Taksonomii i Ekologii UAM.
 
PAP - Nauka w Polsce, Karolina Duszczyk
http://naukawpolsce.pap.pl/aktualnosci/news,410309,w-pogoni-za-brzuchorzeskami.html

Offline velo

  • Weteran
  • *****
  • Wiadomości: 1975
    • Blue Dot Solutions
Odp: Wzrost efektu cieplarnianego na Ziemi w ostatnich dekadach
« Odpowiedź #50 dnia: Czerwiec 30, 2016, 13:12 »
Bardzo ciekawy link, ktorego nie widzialem w tym wątku wczesniej.

http://nsidc.org/arcticseaicenews/

Codzienny monitoring + tabelki pokryw lodowych na obu biegunach. Warto regularnie zagladc.
Your mind if software. Program it. Your body is a shell. Change it. Death is a disease. Cure it. Extinction is approaching. Fight it.

Offline Orionid

  • Weteran
  • *****
  • Wiadomości: 8320
  • Very easy - Harrison Schmitt
Odp: Wzrost efektu cieplarnianego na Ziemi w ostatnich dekadach
« Odpowiedź #51 dnia: Lipiec 03, 2016, 21:58 »
Mniej pingwinów do końca stulecia
03.07.2016

Populacja pingwinów białookich może spaść o 60 proc. do końca wieku - ostrzegają naukowcy z University of Delaware (USA). Wyniki badań opublikowano w magazynie "Scientific Reports".

Do 2066 r. populacja pingwinów białookich, zamieszkujących Antarktydę, może spaść o 30 proc., a do 2099 r. - o 60 proc - wyliczają badacze.
 
Wedle zapisu kopalnego, w momencie gdy lodowce zajęły siedliska pingwinów - kolonie te zostały opuszczone. Później, gdy stopiły się w cieplejszych okresach, pingwiny powróciły do dawnych, kamienistych siedlisk. Jednak zdaniem naukowców obecnie ocieplenie osiągnęło punkt krytyczny dla egzystencji tych zwierząt.
 
Badania dotyczą obszaru Zachodniego Półwyspu Antarktycznego - jednego z najszybciej ocieplających się miejsc na świecie. Rosnąca temperatura powierzchni oceanu w tym miejscu będzie wpływać negatywnie na populację pingwinów - przekonują badacze.
 
Populacja pingwinów białookich spada tylko na tym obszarze. W pozostałych miejscach na tym kontynencie pingwiny nadal rozmnażają się i egzystują bez zakłóceń.
 
Jednocześnie badaczom udało się wskazać obszary refugialne, czyli takie gdzie klimat nie ulegnie większym zmianom nawet w XXII w., co może być kluczowe przy zrozumieniu przyszłych losów pingwinów.
 
Swoje przewidywania naukowcy oparli o zdjęcia satelitarne wykonane w latach 1981-2010, na których możliwe jest wyśledzenie kolonii pingwinów i projekcje globalnych modeli klimatycznych. (PAP)

http://naukawpolsce.pap.pl/aktualnosci/news,410346,mniej-pingwinow-do-konca-stulecia.html

Offline Orionid

  • Weteran
  • *****
  • Wiadomości: 8320
  • Very easy - Harrison Schmitt
Odp: Wzrost efektu cieplarnianego na Ziemi w ostatnich dekadach
« Odpowiedź #52 dnia: Lipiec 12, 2016, 22:39 »
Małe lodowce Spitsbergenu znikają w ekspresowym tempie
12.07.2016

Małe lodowce środkowego Spitsbergenu, na tzw. Ziemi Dicksona, topnieją w bardzo szybkim tempie. Każdego roku ubywa 1 proc. ich powierzchni, czyli 2 km. kw. Wiele z tych 150 lodowców może zaniknąć nawet, gdyby udało się zatrzymać ocieplenie klimatu.

Spitsbergen to największa wyspa arktycznego Archipelagu Svalbard. Jedną z najbardziej tajemniczych i najmniej zbadanych części Spitsbergenu jest Ziemia Dicksona - położona najdalej od otwartego oceanu. Panujące na niej warunki są nieco odmienne od tych, z którymi można spotkać się bliżej wody. Jest tam niższa wilgotność powietrza, niskie opady atmosferyczne i niewiele śniegu. Ponieważ śnieg jest fundamentalnym tworzywem lodu lodowcowego, to lodowce ulokowane na Ziemi Dicksona są mniejsze, niż te przy wybrzeżach.
 
Z powodu mniejszego niż w innych partiach Spitsbergenu zlodowacenia, do tej pory obszar ten nie był szczegółowo badany. Jednym z niewielu naukowców, którzy zajęli się 150 lodowcami należącymi do tego terytorium, był dr Jakub Małecki z Uniwersytetu im. Adama Mickiewicza w Poznaniu.

Jego badania pokazały, że środkowe partie wyspy, zdominowane przez małe lodowce, topnieją zdecydowanie szybciej, niż całość powłoki lodowej Spitsbergenu. "Średnio lodowce na Ziemi Dicksona kurczą się o ponad 70 cm rocznie na grubość. To bardzo dużo w porównaniu z innymi obszarami Spitsbergenu, które topnieją o średnio 10-30 cm. W przypadku małych lodowców ubytek grubości jest więc dwukrotnie szybszy, niż w strefach przybrzeżnych" - podkreśla w rozmowie z PAP dr Jakub Małecki.
 

 Źródło: dr Jakub Małecki
Oznacza to, że każdego roku Ziemia Dicksona zmniejsza się o około 2 km. kw. lodu. "Jeśli weźmiemy pod uwagę fakt, że całkowita powierzchnia lodu w Ziemi Dicksona wynosi około 200 km kw. - to znaczy, że każdego roku ta powierzchnia zmniejsza się o około 1 proc. To bardzo szybkie tempo" - zaznacza rozmówca PAP.
 
"Dzieje się tak prawdopodobnie dlatego, że lód pokrywa zaledwie 14 proc. powierzchni Ziemi Dicksona, a 86 proc. stanowią skały. One nagrzewają się szybciej i pochłaniają ciepło słoneczne, które później oddają do lodu. To z kolei może przyspieszać topnienie mas lodowych" - tłumaczy naukowiec.
 
Co gorsze, topnienia małych lodowców nie da się zatrzymać, nawet gdybyśmy powstrzymali zjawisko ocieplenia klimatu.
 
Zanik lodu przekłada się na zmiany tamtejszego ekosystemu. Poszczególne doliny, które pozbywają się lodu, zaczynają inaczej funkcjonować, zmienia się ich bilans cieplny. Początkowo rośnie ilość wody niesiona przez rzeki, bo rośnie topnienie. Gdy lodowce są już jednak zbyt małe, by produkować dużo wody, to spada też przepływ w rzekach. "Wraz z ubytkiem jasnego lodu wzrasta ciemna powierzchnia podścielających go skał. Te ciemne skały nagrzewają się dużo szybciej niż lód, co prowadzi do dalszego wzmocnienia ocieplenia klimatu. Im mniejsza pokrywa lodowa, tym cieplejszy klimat. To sprzężenie zwrotne, szczególnie widoczne podczas zaniku lodu morskiego, nazywamy fachowo wzmocnieniem arktycznym" - wyjaśnia rozmówca PAP.
 
Oczywiście topnienie lodowców przyczynia się też do wzrostu poziomu morza. Każdego roku około 150 mln ton wody z lodowców Ziemi Dicksona jest odprowadzanych do oceanu. "Topnienie całych światowych zasobów lodu przekłada się na milimetrowe wzrosty poziomu wód w ciągu roku, ale musimy monitorować te małe lodowce na całym świecie, aby móc poprawnie przewidywać, o ile poziom morza podniesie się w przyszłości" - mówi dr Małecki.
 
Glacjolog, choć na wyprawy naukowe do Ziemi Dicksona jeździ od 2007 roku i był tam już kilkanaście razy, tym razem w swoich badaniach opierał się na analizie danych topograficznych: starych map, cyfrowych modeli terenu, stworzonych przez Norweski Instytut Polarny. "Gdy jestem na miejscu badam, w jaki sposób dostarczane jest ciepło do lodowca, i jak wyglądają procesy topnienia. Mogę powiedzieć, że badania bezpośrednie są porównywalne z analizami, które przeprowadziłem. Analizy mają bezpośrednie poparcie w badaniach terenowych" - wyjaśnia.
 
Na miejsce dr Małecki wróci ponownie w połowie sierpnia. "Jadę sprawdzić, czy lodowce jeszcze +żyją+, i jak się zmieniły w perspektywie roku, od mojej ostatniej wizyty" - zapowiada.
 
Wyniki badania opublikowano w piśmie "The Cryosphere". Więcej informacji o m.in. badaniach dr. Małeckiego można znaleźć na jego glacjologicznym blogu.
 
PAP - Nauka w Polsce, Ewelina Krajczyńska
http://naukawpolsce.pap.pl/aktualnosci/news,410393,male-lodowce-spitsbergenu-znikaja-w-ekspresowym-tempie.html


 
« Ostatnia zmiana: Lipiec 15, 2016, 22:05 wysłana przez Orionid »

Offline Robek

  • Pełny
  • ***
  • Wiadomości: 390
  • LOXem i ropą! ;)
Odp: Wzrost efektu cieplarnianego na Ziemi w ostatnich dekadach
« Odpowiedź #53 dnia: Lipiec 15, 2016, 19:54 »
Poziom mórz może wzrosnąć dwa razy bardziej, niż sądzono
02.04.2016

Poziom wód na świecie w najbliższych stu latach może wzrosnąć nawet o ponad metr - dwa razy więcej, niż wynika z oszacowań ekspertów Intergovernmental Panel on Climate Change. Wnioski z nowych badań przedstawiono w "Nature".

Jeden metr w ciągu stu lat  ;D
Przecież jak dla mnie to nie ma żadnego znaczenia, nawet jakbym mieszkał nad morzem to bym tego nie zauważył, kilka centymetrów rocznie to przecież nic, a to co będzie sie działo za kilkaset lat to już nie mój problem, bo nawet jakby sie wszystko roztopiło to poziom wody nie podniesie więcej niż 100 metrów, a ja przecież  mieszkam w centrum Polski, 250 metrów nad poziomem morza   ;D ;D  więc żebym żył nie wiadomo jak długo to i tak mi nic do tego.
No i żeby to sie wszystko roztopiło, to musi sie robić coraz cieplej, a przecież teraz jest połowa Lipca, i nie ma nawet +20 stopni, wiec gdzie to ocieplenie klimatu? 

Offline Orionid

  • Weteran
  • *****
  • Wiadomości: 8320
  • Very easy - Harrison Schmitt
Odp: Wzrost efektu cieplarnianego na Ziemi w ostatnich dekadach
« Odpowiedź #54 dnia: Lipiec 15, 2016, 22:04 »
Wpływ ocieplenia  klimatu na dzieje ludzkości będzie wielowymiarowy.
Chociażby migracje klimatyczne, zmniejszanie się , a nawet zanikanie pokładów śniegu  czy lodu w wyższych szerokościach geograficznych.

Na Ziemi notujemy coraz to nowe rekordy średniej temperatury.

Coraz dokuczliwsze susze na naszym obszarze mogą się przekładać na wzrost cen żywności.

Kalifornii dają się we znaki niedobory wody. Marnowanie wody na podlewanie ogrodów nie jest tam już mile widziane.
Wiele aspektów ocieplania się klimatu jest poruszanych w zamieszczanych w tym wątku materiałach.

Offline Robek

  • Pełny
  • ***
  • Wiadomości: 390
  • LOXem i ropą! ;)
Odp: Wzrost efektu cieplarnianego na Ziemi w ostatnich dekadach
« Odpowiedź #55 dnia: Lipiec 16, 2016, 18:42 »
Wpływ ocieplenia  klimatu na dzieje ludzkości będzie wielowymiarowy.
Chociażby migracje klimatyczne, zmniejszanie się , a nawet zanikanie pokładów śniegu  czy lodu w wyższych szerokościach geograficznych.

To kiedy będą te migracje?
Kiedy zniknie ten lud?

Offline Rafał

  • Senior
  • ****
  • Wiadomości: 567
  • Nie zapomnijmy o Wenus.

Offline Robek

  • Pełny
  • ***
  • Wiadomości: 390
  • LOXem i ropą! ;)
Odp: Wzrost efektu cieplarnianego na Ziemi w ostatnich dekadach
« Odpowiedź #57 dnia: Lipiec 16, 2016, 19:17 »
Wielomilionowa migracja z Bliskiego Wschodu jest pośrednio związana z syryjską suszą wynikającą z globalnego ocieplenia: http://www.washingtonpost.com/blogs/wonkblog/wp/2013/09/10/drought-helped-caused-syrias-war-will-climate-change-bring-more-like-it/ + https://www.newscientist.com/article/dn27066-droughts-in-syria-and-california-linked-to-climate-change/

To przed globalnym ociepleniem susze nie występowały?

Offline Rafał

  • Senior
  • ****
  • Wiadomości: 567
  • Nie zapomnijmy o Wenus.
Odp: Wzrost efektu cieplarnianego na Ziemi w ostatnich dekadach
« Odpowiedź #58 dnia: Lipiec 16, 2016, 23:35 »
Wielomilionowa migracja z Bliskiego Wschodu jest pośrednio związana z syryjską suszą wynikającą z globalnego ocieplenia: http://www.washingtonpost.com/blogs/wonkblog/wp/2013/09/10/drought-helped-caused-syrias-war-will-climate-change-bring-more-like-it/ + https://www.newscientist.com/article/dn27066-droughts-in-syria-and-california-linked-to-climate-change/

To przed globalnym ociepleniem susze nie występowały?

Takie susze nie występowały:
"Worst long-term drought and most severe set of crop failures since agricultural civilizations began in the Fertile Crescent many millennia ago"
http://religioner.no/wp-content/uploads/2015/08/religioner.no_wcas-d-13-00059.pdf

Offline Orionid

  • Weteran
  • *****
  • Wiadomości: 8320
  • Very easy - Harrison Schmitt
Odp: Wzrost efektu cieplarnianego na Ziemi w ostatnich dekadach
« Odpowiedź #59 dnia: Lipiec 17, 2016, 09:36 »
Zoolog: kwestia kleszczy staje się problemem psychologicznym
17.07.2016

Zmiany klimatyczne, głównie ciepłe zimy, przyczyniają się do zwiększenia liczebności kleszczy - wskazuje większość naukowców. Kwestia kleszczy, choć poważna, jest jednak często wyolbrzymiana i powoli staje się problemem psychologicznym - mówi zoolog Krzysztof Dudek.

Obecny rok jest kolejnym, w którym sezon na kleszcze zaczął się dość wcześnie.
 
"Większość naukowców wskazuje, że zmiany klimatyczne - głównie ciepłe zimy - przyczyniają się do zwiększenia liczebności kleszczy. Jest to powodowane głównie przez ich większą przeżywalność zimą, ale też wydłużenie ich aktywności w sezonie, a co za tym idzie - większą szansę na znalezienie żywicieli i reprodukcję" - mówi PAP Krzysztof Dudek z Instytutu Zoologii Uniwersytetu Przyrodniczego (UP) w Poznaniu.
 
Przypomina badania, zgodnie z którymi zmienia się zasięg występowania różnych gatunków kleszczy. "Coraz bardziej na północ rozprzestrzeniają się gatunki ciepłolubne. Np. w Skandynawii, gdzie na północy pojawiają się gatunki obecne dotychczas bardziej na południu. To oznacza, że na nasze tereny równie dobrze mogą napływać gatunki kleszczy z południa Europy" - mówi zoolog. (...)

Kleszcze żyją głównie w lasach liściastych i mieszanych, na obszarach trawiastych, w gęstych zaroślach, paprociach, a także w parkach miejskich i na obrzeżach osiedli mieszkaniowych otoczonych terenami zieleni. Przyciąga je biały kolor, ciepło, ruch powietrza i zapach kwasu masłowego obecnego w pocie. Zaleca się, aby przed wyjściem do lasu czy parku założyć obcisłe spodnie, zakryte buty, a na głowę kapelusz. Po powrocie do domu dokładnie należy się obejrzeć, sprawdzić każde miejsce na ciele, a szczególnie te, które najbardziej upodobały sobie pasożyty - pod pachami, w zgięciach kolanowych, łokciowych, za uszami. Jeśli już dojdzie do wkłucia się kleszcza, należy go jak najszybciej wyjąć z ciała.
 
PAP - Nauka w Polsce,  Anna Ślązak
http://naukawpolsce.pap.pl/aktualnosci/news,410503,zoolog-kwestia-kleszczy-staje-sie-problemem-psychologicznym.html