Autor Wątek: Wzrost efektu cieplarnianego na Ziemi w ostatnich dekadach  (Przeczytany 24419 razy)

0 użytkowników i 1 Gość przegląda ten wątek.

Offline Robek

  • Pełny
  • ***
  • Wiadomości: 343
  • LOXem i ropą! ;)
Odp: Wzrost efektu cieplarnianego na Ziemi w ostatnich dekadach
« Odpowiedź #360 dnia: Marzec 12, 2018, 20:47 »
No dobrze, ale tutaj nie było mówione, że to się odnosi jedynie do miast położonych blisko równika, gdzie temperatura często przekracza +30 stopni.

Przecież to i w Polsce się często odbywa...

Ile mamy dni w roku, kiedy temperatura w Polsce, przekracza +30, bo chyba niewiele.
Ale faktycznie w miastach latem jest bardzo gorąco, w końcu mieszkam na wsi, a trzeba pamiętać, że na wsi zawsze jest troche chłodniej, no i to dość chłodne lat 2017 też może troche mnie zmyliło.

http://www.meteoelblag.pl/2017/07/07/lato-zimne-ciepla-zima/





Offline kanarkusmaximus

  • Administrator
  • *****
  • Wiadomości: 17030
  • Ja z tym nie mam nic wspólnego!
    • Kosmonauta.net
Odp: Wzrost efektu cieplarnianego na Ziemi w ostatnich dekadach
« Odpowiedź #361 dnia: Marzec 12, 2018, 21:20 »
Hmm, mam wrażenie, że już o tym kiedyś pisaliśmy. :)

Nawet jeśli takich dni +30 (w miastach +40) by było kilka to od razu to sporo oznacza problemów. Ot zupełnie inny problem smogu niż zimą, ot kwestie zdrowia ludności itp itp.

Offline Orionid

  • Weteran
  • *****
  • Wiadomości: 6475
  • Very easy - Harrison Schmitt
Odp: Wzrost efektu cieplarnianego na Ziemi w ostatnich dekadach
« Odpowiedź #362 dnia: Marzec 19, 2018, 10:25 »
Badanie: zmiana klimatu nie spowodowała klęski gospodarczej w dawnej Polsce
16.03.2018

Nie ma dowodów na to, że tzw. mała epoka lodowcowa w XVII w. sprowadziła na Polskę katastrofę gospodarczą - wynika z badań polskich uczonych, opublikowanych w prestiżowym piśmie PNAS. Dostępne dane wskazują raczej, że ludzie dostosowywali się do zmian klimatu.

Według Geoffreya Parkera, wybitnego historyka XVII w., Rzeczpospolita Obojga Narodów była przykładem państwa, które dotkliwie odczuło skutki ochłodzenia klimatu w okresie nowożytnym - czyli tzw. małej epoki lodowcowej, charakteryzującej się dużą zmiennością pogody, a zwłaszcza wyjątkowo zimnymi przednówkami.

Wyniki analizy polskich badaczy przeczą jednak tezie, że kluczowym powodem kryzysu w dawnej Polsce były zmiany klimatu.

"W połowie XVII w., kiedy to w Rzeczpospolitej zaczynają wybuchać wojny, już od około stu lat kraj powinien odczuwać skutki małej epoki lodowcowej - a tymczasem jest to złoty okres historii Polski" - mówi w rozmowie z PAP dr Piotr Guzowski z Uniwersytetu w Białymstoku, jeden z polskich współautorów artykułu w PNAS (Proceedings of the National Academy of Sciences). "Gospodarka rozwijała się wówczas świetnie, eksportowaliśmy coraz więcej zboża, rosła liczba ludności. Nawet, jeśli negatywna zmiana klimatu występowała - to do połowy XVII w. w gospodarce nie ma po niej śladu, ludzie się po prostu do niej dostosowali" - podsumowuje.

Dopiero - jak tłumaczą naukowcy - potop szwedzki i wojna polsko-rosyjska pod koniec lat 50. XVII wieku przynoszą zniszczenia, które sprawiają, że polska gospodarka i społeczeństwo tracą swoją odporność na „niepogodę”.

Dlaczego naukowcy zaczęli badać to zagadnienie? Międzynarodowa grupa badaczy, wśród których znalazło się dwóch historyków z Polski - dr Guzowski oraz dr Adam Izdebski z Uniwersytetu Jagiellońskiego - postanowiła zweryfikować kilka przykładowych tez o wpływie zmian klimatycznych na gospodarkę dawnych społeczeństw. Wśród analizowanych przez nich przykładów znajdowała się właśnie m.in. XVII-wieczna Polska.

"W literaturze historycznej ostatnich lat, pod wpływem m.in. dyskusji o ociepleniu klimatu, zaczęto zwracać większą uwagę na to, w jaki sposób zmiany klimatu mogły wpływać na różne koncepcje historyczne" - mówi dr Guzowski. Jak tłumaczy, w ostatniej dekadzie powstało przez to wiele koncepcji, według których to zmiana klimatu była decydującym czynnikiem przy np. upadku Rzymu czy rozpoczęciu wędrówek ludów.

Zamiast po prostu na nowo interpretować dane wykorzystywane przez historyków dotychczas, badacze postanowili zastosować inne podejście.

"Przy takiej tematyce historyk nie może polegać tylko na źródłach historycznych, które są często niepełne lub niedopasowane do naszych potrzeb" - przekonuje dr Guzowski. Do udziału w badaniach autorzy artykułu zaprosili więc specjalistów z dziedziny nauk przyrodniczych, np. paleobotaników. Dzięki temu mogli badać nie tylko źródła pisane, ale również materiały przyrodnicze pochodzące z badanego okresu, takie jak pyłki roślin czy osady torfowiskowych.

Badania, których wynikiem jest publikacja w PNAS, finansowane były m.in. w ramach grantu przyznanego w module "Rozwój" Narodowego Programu Rozwoju Humanistyki.

PAP - Nauka w Polsce
autor: Katarzyna Florencka
http://naukawpolsce.pap.pl/aktualnosci/news%2C28704%2Cbadanie-zmiana-klimatu-nie-spowodowala-kleski-gospodarczej-w-dawnej-polsce

Offline Robek

  • Pełny
  • ***
  • Wiadomości: 343
  • LOXem i ropą! ;)
Odp: Wzrost efektu cieplarnianego na Ziemi w ostatnich dekadach
« Odpowiedź #363 dnia: Marzec 21, 2018, 19:51 »
Badanie: zmiana klimatu nie spowodowała klęski gospodarczej w dawnej Polsce
16.03.2018

Zmiana klimatu, to jest bardziej problem globalny, natomiast dla Polski ocieplenie jest czymś pozytywnym, bo oczywiście ktoś straci, ale dużo więcej jednak zyska.
W końcu Polska to kraj w którym jest sporo rolników, więc jak jest cieplej to i wegetacja trwa dłużej, więc więcej urośnie na polu i więcej się zbierze, a więc i więcej z tego będzie kasy :)

Offline kanarkusmaximus

  • Administrator
  • *****
  • Wiadomości: 17030
  • Ja z tym nie mam nic wspólnego!
    • Kosmonauta.net
Odp: Wzrost efektu cieplarnianego na Ziemi w ostatnich dekadach
« Odpowiedź #364 dnia: Marzec 21, 2018, 19:54 »
Robku, wegetacja to też dostępność do wody. A tu jest ryzyko albo niedoboru (susze) albo nadmiaru (powodzie).

Z dużej ulewy po suszy będziesz mieć nikły pożytek.

Offline velo

  • Weteran
  • *****
  • Wiadomości: 1838
    • Blue Dot Solutions
Odp: Wzrost efektu cieplarnianego na Ziemi w ostatnich dekadach
« Odpowiedź #365 dnia: Marzec 21, 2018, 19:55 »
To nie tak Robek. To więcej ekstremalnych zjawisk pogodowych. Więcej Rytli, tornad, i również problemów z wodą (której i tak w kraju mamy bardzo mało). Więcej przymrozków, susz - rolnicy wcale nie będą mieli łatwiej.

Your mind if software. Program it. Your body is a shell. Change it. Death is a disease. Cure it. Extinction is approaching. Fight it.

Offline Borys

  • Weteran
  • *****
  • Wiadomości: 1962
Odp: Wzrost efektu cieplarnianego na Ziemi w ostatnich dekadach
« Odpowiedź #366 dnia: Marzec 21, 2018, 20:29 »
Robku, wegetacja to też dostępność do wody. A tu jest ryzyko albo niedoboru (susze) albo nadmiaru (powodzie).

Akurat tutaj dramatycznych zmian nie należy się spodziewać - będzie zdecydowanie cieplej, ale suma opadów się nie zmieni.

Temperatura powietrza (lewy panel) i opad (prawy panel) uśrednione w Polsce w lecie i zimie [KLIMADA]

Cytuj
Z dużej ulewy po suszy będziesz mieć nikły pożytek.

To zależy od infrastruktury na danym terenie, zdolnej zatrzymać nadmiar wody (mała retencja np).

Offline Robek

  • Pełny
  • ***
  • Wiadomości: 343
  • LOXem i ropą! ;)
Odp: Wzrost efektu cieplarnianego na Ziemi w ostatnich dekadach
« Odpowiedź #367 dnia: Marzec 23, 2018, 21:39 »
Robku, wegetacja to też dostępność do wody. A tu jest ryzyko albo niedoboru (susze) albo nadmiaru (powodzie).

Z dużej ulewy po suszy będziesz mieć nikły pożytek.

Nie wiem czy te wykresy co tutaj wkleił "Borys" to sie na serio sprawdzą, no ale bym raczej obstawiał że tak właśnie będzie, bo przecież to globalne ocieplenie już jest dłużej niż 200 lat, a to spowodowane przez człowieka, to też na ponad 50 czy może 100 lat liczą, nie wiem dokładnie jak to poobliczano, ale skoro już tak długo to globalne ocieplenie istnieje, to już powinno być widać jakieś jego efekty, odnośnie opadów deszczu w Polsce.
I co prawda była u mnie 2 lata temu dość długo trwająca susza, a teraz jakby trochę więcej zaczęło padać, no ale pamiętam że kiedyś też tak się zdarzało, więc puki co jest ok.   




Offline Orionid

  • Weteran
  • *****
  • Wiadomości: 6475
  • Very easy - Harrison Schmitt
Odp: Wzrost efektu cieplarnianego na Ziemi w ostatnich dekadach
« Odpowiedź #368 dnia: Marzec 27, 2018, 08:01 »
Pół stopnia ocieplenia więcej i 5 mln ludzi zostanie bez domu
23.03.2018

Najnowsze badanie opublikowane w "Environmental Research Letters" sugeruje, że wzrost globalnych temperatur o zaledwie pół stopnia Celsjusza może oznaczać zalanie terenów zamieszkałych obecnie przez 5 mln ludzi, którzy będą zmuszeni do migracji.

Porozumienie paryskie z 2015 roku zakładało dążenie do ograniczenia globalnego ocieplenia do poziomu nieprzekraczającego 2 st. Celsjusza - a jeśli to możliwe do 1,5 st. C. - w porównaniu z czasami przedprzemysłowymi. Większość naukowców uważa, że pozwoliłoby to uniknąć najgorszych skutków zmian klimatu.

Okazuje się jednak, że pozornie niewielka różnica pół stopnia pomiędzy dwoma celami porozumienia, 1,5 i 2 st. C., może mieć ogromne znaczenie dla osób mieszkających na wybrzeżach i wyspach, twierdzi grupa badaczy z Uniwersytetu Princeton, Uniwersytetów Tufts i Rutgers oraz niezależnej organizacji zajmującej się klimatem Climate Central.

Badali oni prawdopodobieństwo powstawania burz i innych ekstremalnych zjawisk pogodowych nad oceanami do końca XXII wieku dla trzech scenariuszy: wzrostu temperatur o 1,5 st., 2 st. oraz 2,5 st. C. Wykorzystali w tym celu globalne długoterminowe dane z pływomierzy (przyrządów do pomiaru zmian poziomu morza) i lokalne prognozy poziomu wód.

Dowiedli, że do roku 2150 wzrost temperatur nie o 1,5 st., ale o 2 st. C. oznaczałby zalanie na stałe terenów, które obecnie zamieszkuje około 5 mln ludzi, w tym 60 tys. mieszkańców małych krajów wyspiarskich. "Ludzie uważają, że porozumienie paryskie uratuje nas przed skutkami zmian klimatu, ale my pokazujemy, że nawet w najlepszym scenariuszu z tych obecnie rozważanych, wiele miejsc na świecie i tak będzie musiało stawić czoła rosnącemu poziomowi morza i regularnym zalewaniem wybrzeży” – mówi główny autor badania, DJ Rasmussen z Uniwersytetu Princeton.

Badanie sugeruje, że rosnące temperatury w każdym scenariuszu – nawet tym najbardziej optymistycznym, z ociepleniem o 1,5 st. C. - zwiększą częstotliwość i zasięg ekstremalnych zjawisk pogodowych na morzach i oceanach.

Jako przykład naukowcy podają Nowy Jork, gdzie już w tym stuleciu należy spodziewać się średnio raz na pięć lat zjawiska o skali podobnej do huraganu Sandy. Tropikalny sztorm Sandy uderzył w Nowy Jork 29 października 2012 roku, zalewając ulice i tunele metra, paraliżując lotniska i pozostawiając bez prądu 6 mln ludzi. Zniszczenia w mieście wyceniono na 65 mld dolarów.

Według przewidywań badaczy do końca stulecia wzrost temperatur o 1,5 st. C. może skutkować podniesieniem średniego poziomu mórz i oceanów na świecie o około 48 cm. Ocieplenie o 2 st. C. podniesie oceany o 56 cm, a to 2,5-stopniowe o aż 58 cm.

Badanie potwierdza też wyniki wielu wcześniejszych analiz: nawet jeśli udałoby się zatrzymać globalny wzrost temperatur w następnych dziesięcioleciach, poziomy mórz będą rosnąć jeszcze w kolejnym stuleciu. Publikację można znaleźć tutaj: http://iopscience.iop.org/article/10.1088/1748-9326/aaac87/meta (PAP)
http://naukawpolsce.pap.pl/aktualnosci/news%2C28742%2Cpol-stopnia-ocieplenia-wiecej-i-5-mln-ludzi-zostanie-bez-domu.htm

Offline Robek

  • Pełny
  • ***
  • Wiadomości: 343
  • LOXem i ropą! ;)
Odp: Wzrost efektu cieplarnianego na Ziemi w ostatnich dekadach
« Odpowiedź #369 dnia: Kwiecień 19, 2018, 22:10 »
Pół stopnia ocieplenia więcej i 5 mln ludzi zostanie bez domu
23.03.2018

Najnowsze badanie opublikowane w "Environmental Research Letters" sugeruje, że wzrost globalnych temperatur o zaledwie pół stopnia Celsjusza może oznaczać zalanie terenów zamieszkałych obecnie przez 5 mln ludzi, którzy będą zmuszeni do migracji.

Porozumienie paryskie z 2015 roku zakładało dążenie do ograniczenia globalnego ocieplenia do poziomu nieprzekraczającego 2 st. Celsjusza - a jeśli to możliwe do 1,5 st. C. - w porównaniu z czasami przedprzemysłowymi. Większość naukowców uważa, że pozwoliłoby to uniknąć najgorszych skutków zmian klimatu.

Okazuje się jednak, że pozornie niewielka różnica pół stopnia pomiędzy dwoma celami porozumienia, 1,5 i 2 st. C., może mieć ogromne znaczenie dla osób mieszkających na wybrzeżach i wyspach, twierdzi grupa badaczy z Uniwersytetu Princeton, Uniwersytetów Tufts i Rutgers oraz niezależnej organizacji zajmującej się klimatem Climate Central.

Badali oni prawdopodobieństwo powstawania burz i innych ekstremalnych zjawisk pogodowych nad oceanami do końca XXII wieku dla trzech scenariuszy: wzrostu temperatur o 1,5 st., 2 st. oraz 2,5 st. C. Wykorzystali w tym celu globalne długoterminowe dane z pływomierzy (przyrządów do pomiaru zmian poziomu morza) i lokalne prognozy poziomu wód.

Dowiedli, że do roku 2150 wzrost temperatur nie o 1,5 st., ale o 2 st. C. oznaczałby zalanie na stałe terenów, które obecnie zamieszkuje około 5 mln ludzi, w tym 60 tys. mieszkańców małych krajów wyspiarskich. "Ludzie uważają, że porozumienie paryskie uratuje nas przed skutkami zmian klimatu, ale my pokazujemy, że nawet w najlepszym scenariuszu z tych obecnie rozważanych, wiele miejsc na świecie i tak będzie musiało stawić czoła rosnącemu poziomowi morza i regularnym zalewaniem wybrzeży” – mówi główny autor badania, DJ Rasmussen z Uniwersytetu Princeton.

Badanie sugeruje, że rosnące temperatury w każdym scenariuszu – nawet tym najbardziej optymistycznym, z ociepleniem o 1,5 st. C. - zwiększą częstotliwość i zasięg ekstremalnych zjawisk pogodowych na morzach i oceanach.

Jako przykład naukowcy podają Nowy Jork, gdzie już w tym stuleciu należy spodziewać się średnio raz na pięć lat zjawiska o skali podobnej do huraganu Sandy. Tropikalny sztorm Sandy uderzył w Nowy Jork 29 października 2012 roku, zalewając ulice i tunele metra, paraliżując lotniska i pozostawiając bez prądu 6 mln ludzi. Zniszczenia w mieście wyceniono na 65 mld dolarów.

Według przewidywań badaczy do końca stulecia wzrost temperatur o 1,5 st. C. może skutkować podniesieniem średniego poziomu mórz i oceanów na świecie o około 48 cm. Ocieplenie o 2 st. C. podniesie oceany o 56 cm, a to 2,5-stopniowe o aż 58 cm.

Badanie potwierdza też wyniki wielu wcześniejszych analiz: nawet jeśli udałoby się zatrzymać globalny wzrost temperatur w następnych dziesięcioleciach, poziomy mórz będą rosnąć jeszcze w kolejnym stuleciu. Publikację można znaleźć tutaj: http://iopscience.iop.org/article/10.1088/1748-9326/aaac87/meta (PAP)
http://naukawpolsce.pap.pl/aktualnosci/news%2C28742%2Cpol-stopnia-ocieplenia-wiecej-i-5-mln-ludzi-zostanie-bez-domu.htm

W tej kwestii nie widze powodu do aż tak dużej paniki.
Bo jeśli poziom oceanu rósłby 1 metr rocznie, to faktycznie byłby problem, no ale te pół centymetra na rok, to zdecydowanie za mało żeby z tego robić aż tak duży problem.
Wystarczy budować domy przynajmniej te 2 metry nad poziomem morza, i wtedy to w zupełności wystarczy.

Offline Slavin

  • Senior
  • ****
  • Wiadomości: 433
  • Metanem i tlenem z odzyskiem
Odp: Wzrost efektu cieplarnianego na Ziemi w ostatnich dekadach
« Odpowiedź #370 dnia: Kwiecień 19, 2018, 22:24 »
Latem na obszarach miejskich upał może stać się nie do zniesienia. "Będzie jak w piekle"

W nadchodzącej dekadzie mieszkańcy miast, zwłaszcza tych największych, muszą się liczyć, że upały będą nie tylko coraz częstsze, ale też coraz trudniejsze do zniesienia i to nie tylko z powodu zmian klimatycznych.



Do 2050 roku aż 66 procent ludzkości będzie mieszkać w miastach, które wraz ze swoim rozwojem stają się "kaloryferem" potrafiącym podnieść temperaturę od kilku do nawet kilkunastu stopni. Zimą dzięki temu szybciej roztapia się śnieg, a latem upały są nie do wytrzymania.

Zjawisko to ma już swoją nazwę. "Miejską Wyspę Ciepła" zaobserwowano wraz z rozwojem światowych metropolii. Im większe jest miasto, tym większy ma wpływ na zachodzące w jego wnętrzu zjawiska atmosferyczne.

W pewnym sensie duże miasta stają się swego rodzaju bańkami w których temperatura, wilgotność powietrza i prędkość wiatru są zupełnie odmienne od tych panujących poza bańką. Niesie to ze sobą sporo korzyści, ale także zagrożeń. Co takiego ma miasto, czego nie ma wieś, że wpływa tak radykalnie na pogodę?



Przede wszystkim betonowa zabudowa i asfaltowe drogi, które pochłaniają ciepło. Do tego doliczyć trzeba jeszcze emisję ciepła z zakładów przemysłowych i silników samochodowych. Asfalt pochłania aż 90-95 procent promieniowania słonecznego, podobnie zachowują się betonowe ściany naszych domów. A jak wygląda ten proces poza miastem?

Trawa i liście na drzewach pochłaniają 70-75 procent światła, czyli o 20 procent mniej niż asfalt. Na obszarach wiejskich zieleń dominuje, co w większej skali sprawia, że odbijanie promieniowania słonecznego jest na tyle duże, aby temperatura powietrza była znacznie niższa od tej panującej w dużym mieście.

15 stopni więcej niż na wsi

Naukowcy dokładnie zbadali to zjawisko, a efekty okazały się zaskakujące. W przypadku niedużych miast temperatura jest o 2-3 stopnie wyższa niż na przedmieściach, ale gdy mamy do czynienia z dużym miastem, to różnica przekracza 5 stopni.



Największe światowe metropolie potrafią być nawet o 10-15 stopni cieplejsze od przyległych do nich terenów wiejskich. Najcieplejszym punktem miasta jest zazwyczaj jego centrum, gdzie dominuje zwarta zabudowa, a obszary zielone są ograniczone do minimum.

Z powodu tego zjawiska naukowcy z Uniwersytetu Columbia w USA nie mają dla nas dobrych wieści. Na początku lat 20. w miastach czeka nas wzrost średniej temperatury powietrza od 0,7 do nawet 1,5 stopnia powyżej normy z lat 1971-2000. W największych miastach ten wzrost może przekroczyć 2 stopnie.

Z kolei do 2080 roku odchylenie średniej temperatury może wynieść na obszarach miejskich od 1,7 do niemal 5 stopni. To naprawdę niepokojące, ponieważ betonowa zabudowa może się okazać pułapką dla tysięcy ludzi, którzy z powodu męczącego upału mogą przedwcześnie umierać.

Rekordowo ciepło w Warszawie

Dotyczy to również rozwijających się miast w Polsce. Warszawa, która jest najszybciej rozbudowującym i jednocześnie najgęściej zaludnionym miastem w kraju, ociepla się najszybciej. Najwyższą temperaturę w upalne dni notuje się w sercu miasta, w rejonie Pałacu Kultury i Nauki oraz dworca kolejowego Warszawa Centralna.



W ulicach między wysokimi budynkami, osłaniającymi przed wiatrem, odczuwalna temperatura powietrza szybuje w górę, stając się trudną do zniesienia. Tymczasem temperatury maksymalne wciąż rosną, o czym mogliśmy się przekonać w ostatnich latach.

W sierpniu 2013 roku w wielu miastach naszego kraju odnotowano dotąd najwyższe temperatury w całej historii pomiarów meteorologicznych. W Warszawie pierwszy raz zmierzono 37 stopni w cieniu i to na stacji lotniskowej, która nie jest położona wśród zwartej zabudowy. W centrum stolicy odczuwalnie było grubo ponad 40 stopni w cieniu.

Ucieczka do miejskich parków

Według naukowców to właśnie miasta będą odgrywać w przyszłości kluczową rolę w globalnym ociepleniu, ponieważ na ich obszarach emisja dwutlenku węgla jest największa, podobnie jak jej skutek, który objawia się podnoszącą się średnią temperaturą. To swoisty przykład akcji i reakcji.



Rozwoju miast nie powstrzymamy, ale możemy przeciwdziałać ich wpływowi na nasze samopoczucie. Warto w gorące dni spacerować po parku, bo po pierwsze kontakt z przyrodą przywraca nam równowagę psychiczną, a po drugie wśród drzew jest o wiele chłodniej niż na spalonej słońcem ulicy.

Źródło: http://www.twojapogoda.pl/wiadomosc/2018-04-13/latem-na-obszarach-miejskich-upal-moze-stac-sie-nie-do-zniesienia-bedzie-jak-w-piekle/

Offline Robek

  • Pełny
  • ***
  • Wiadomości: 343
  • LOXem i ropą! ;)
Odp: Wzrost efektu cieplarnianego na Ziemi w ostatnich dekadach
« Odpowiedź #371 dnia: Kwiecień 20, 2018, 19:06 »
W sierpniu 2013 roku w wielu miastach naszego kraju odnotowano dotąd najwyższe temperatury w całej historii pomiarów meteorologicznych. W Warszawie pierwszy raz zmierzono 37 stopni w cieniu i to na stacji lotniskowej, która nie jest położona wśród zwartej zabudowy. W centrum stolicy odczuwalnie było grubo ponad 40 stopni w cieniu.

To znaczy że od 2013 roku, zaczęło sie w Polsce robić coraz zimniej? a może temperatura sie ustabilizowała na nieco niższym poziomie niż w 2013 roku?
Ciekawe za ile lat, znowu będą upały sięgające 40 stopni?


Do 2050 roku aż 66 procent ludzkości będzie mieszkać w miastach, które wraz ze swoim rozwojem stają się "kaloryferem" potrafiącym podnieść temperaturę od kilku do nawet kilkunastu stopni. Zimą dzięki temu szybciej roztapia się śnieg, a latem upały są nie do wytrzymania.

Zjawisko to ma już swoją nazwę. "Miejską Wyspę Ciepła" zaobserwowano wraz z rozwojem światowych metropolii. Im większe jest miasto, tym większy ma wpływ na zachodzące w jego wnętrzu zjawiska atmosferyczne.

U mnie na wsi to koszty ogrzania w zime domu, jest dziesiątki razy większy, niż ochładzanie go latem.
Więc dużo bardziej kosztowna jest walka z mrozem, niż z upałami.
No ale tutaj to nie jest istotne, bo decyzje odnośnie klimatu, są podejmowane w miastach, a w miastach jest za ciepło, więc i walka z tym ociepleniem, musi być.

Offline lilianna

  • Zarejestrowany
  • *
  • Wiadomości: 1
  • LOXem i ropą! ;)
Odp: Wzrost efektu cieplarnianego na Ziemi w ostatnich dekadach
« Odpowiedź #372 dnia: Maj 04, 2018, 09:16 »
Szkoda tylko, że w większości polityka miast polega na zalewaniu betonem miejsc zielonych w celu stworzenia nowych miejsc parkingowych, kolejnych galerii handlowych. A zielone tereny się kurczą i nie ma już gdzie się skryć i "odpocząć" od upału w tej miejskiej dżungli...  ::) Nie wspominając już o tym, że budynki też przyczyniają się do zatrzymywania mas powietrza i ostatecznie spadku poziomu jego czystości.
 

Offline Slavin

  • Senior
  • ****
  • Wiadomości: 433
  • Metanem i tlenem z odzyskiem
Odp: Wzrost efektu cieplarnianego na Ziemi w ostatnich dekadach
« Odpowiedź #373 dnia: Maj 04, 2018, 23:42 »
REAKCJA ROŚLIN NA ZWIĘKSZONE STĘŻENIE CO2 W ATMOSFERZE



Dwie grupy roślin wykazały nieoczekiwaną reakcję na zwiększone stężenie dwutlenku węgla w atmosferze, jak informują naukowcy czuwający nad trwającym 20 lat eksperymentem w Minnesocie w USA.

W ramach 20-letniego eksperymentu, rośliny zostały wystawione na większe stężenie CO2, co przez pierwsze 12 lat powodowało u większości z nich szybszy wzrost. Po upływie około 12 lat, rośliny te jednak przestały reagować i rosnąć szybciej niż przedtem. Co jeszcze bardziej zaskakujące, w międzyczasie, zwiększona ilość dwutlenku węgla zaczęła stymulować wzrost innej, mniej popularnej grupy roślin, która obejmuje wiele gatunków traw. Naukowcy twierdzą, że może to sugerować, iż w przyszłości, większość gatunków roślin może nie pochłaniać tak dużej ilość CO2, jak przewidywano, podczas gdy pokryte trawami łąki zaczną konsumować więcej cieplarnianego gazu niż dotychczas. Badania i ich wyniki są niezwykle ważne, ponieważ rośliny lądowe pochłaniają obecnie ⅓ emitowanego przez człowieka dwutlenku węgla.

Użyte w badaniu rodzaje roślin w różny sposób reagują na zwiększone stężenie dwutlenku węgla, ponieważ wykorzystują różne rodzaje fotosyntezy. Około 97% gatunków roślin - w tym wszystkie drzewa - używa metody znanej jako C3, której nazwa wywodzi się od cząsteczek trójwęglowych wytwarzanych przez roślinę. Większość pozostałych roślin wykorzystujących metodę C4 to trawy. Rośliny wykorzystujące formę fotosyntezy C3 wykazują zwykle silniejszą reakcję na większe stężenie CO2 niż rośliny wykorzystujące metodę C4. Taka sytuacja utrzymywała się przez pierwsze 12 lat eksperymentu, po czym wzorzec się odwrócił.

Zarówno C3, jak i C4 żywią rośliny poprzez pochłanianie dwutlenku węgla z atmosfery. Fotosynteza C4 jest jednak dużo bardziej efektywna niż C3. Dzięki temu, rośliny z niej korzystające potrzebują dużo mniej CO2, aby się “najeść”. Kiedy stężenie dwutlenku węgla w atmosferze rośnie, rośliny korzystające z fotosyntezy C3 pobierają go jeszcze więcej, co skutkuje ich gwałtownym wzrostem. Rośliny C4 ignorują ten fakt i nie korzystają z dodatkowego CO2. Taki obraz był obserwowany przez pierwsze 12 lat eksperymentu.

Naukowcy uprawiali rośliny C3 i C4 przez 20 lat na 88 działkach dostarczając połowie z nich większą ilość dwutlenku węgla, którego stężenie zostało zwiększone o 180 ppm. Tak, jak wcześniej zostało wspomniane, przez pierwsze 12 lat rośliny reagowały zgodnie z założeniami. Jednak w ciągu ostatnich 8 lat trend się odwrócił i to rośliny C4 przyspieszyły swój wzrost, a C3 spowolniły.

Ekolog leśny Rich Norby z laboratorium Oak Ridge National Laboratory w Tennessee uważa, iż nie jest zaskoczony wynikami eksperymentu i dodaje, że skład gleby może mieć duży wpływ na sposób, w jaki rośliny reagują na CO2 w dłuższej perspektywie. Azot jest kluczowym składnikiem gleby, którego ilość dostarczana roślinom C3 była stopniowo zmniejszana, a roślinom C4 zwiększana. Bez azotu rośliny nie są w stanie przyjmować dodatkowego CO2. Badacze podejrzewają również, że różnice w rozkładającym się materiale roślinnym mogły z czasem doprowadzić do zmian w zbiorowisku drobnoustrojów, które przetwarzają azot w glebie i udostępniają go roślinom.

Jeśli tereny zielone zachowują się na całym świecie w taki sam sposób, jak w przeprowadzonym eksperymencie, obszary roślin C4 - występujące w ciepłych i suchych regionach - mogą pochłaniać więcej CO2 niż się spodziewano. Z drugiej strony, dużo powszechniejsze rośliny C3 pochłaniałyby dużo mniej dwutlenku węgla niż sądzono. Obszary rolne, na których uprawiane są rośliny C3 lub C4 są jeszcze bardziej skomplikowane, ponieważ duża ich część jest często nawożona azotem.

Do określenia dokładnego wpływu rosnącego stężenia CO2 na rośliny potrzebne będą dalsze badania. Nie jest w tej chwili jasne, czy i w jaki sposób zarówno rośliny C3, jak i C4 zareagują na nadchodzące poważne zmiany w atmosferze naszej planety.



Offline Robek

  • Pełny
  • ***
  • Wiadomości: 343
  • LOXem i ropą! ;)
Odp: Wzrost efektu cieplarnianego na Ziemi w ostatnich dekadach
« Odpowiedź #374 dnia: Maj 04, 2018, 23:56 »
Jeśli tereny zielone zachowują się na całym świecie w taki sam sposób, jak w przeprowadzonym eksperymencie, obszary roślin C4 - występujące w ciepłych i suchych regionach - mogą pochłaniać więcej CO2 niż się spodziewano. Z drugiej strony, dużo powszechniejsze rośliny C3 pochłaniałyby dużo mniej dwutlenku węgla niż sądzono. Obszary rolne, na których uprawiane są rośliny C3 lub C4 są jeszcze bardziej skomplikowane, ponieważ duża ich część jest często nawożona azotem.

Do określenia dokładnego wpływu rosnącego stężenia CO2 na rośliny potrzebne będą dalsze badania. Nie jest w tej chwili jasne, czy i w jaki sposób zarówno rośliny C3, jak i C4 zareagują na nadchodzące poważne zmiany w atmosferze naszej planety.

To badanie nie ma sensu, bo i tak to nic nie zmieni.
W końcu nawet jak roślina zacznie pochłaniać CO2, to i tak wcześniej czy później obumże i odda to CO2 spowrotem do atmosfery, więc to pochłanianie i tak nic nie da.