Autor Wątek: Artykuły z innego świata  (Przeczytany 18511 razy)

0 użytkowników i 2 Gości przegląda ten wątek.

Offline Orionid

  • Moderator
  • *****
  • Wiadomości: 21724
  • Very easy - Harrison Schmitt
Odp: Artykuły z innego świata
« Odpowiedź #225 dnia: Czerwiec 23, 2021, 00:00 »
GUS: W 2020 współczynnik zgonów w Polsce był najwyższy od 1951 roku
Opracowanie: Adam Zygiel 28 czerwca (17:04)

W 2020 roku zmarło 477 335 osób, to wzrost zgonów o prawie 68 tys. względem 2019 roku. Z powodu Covid-19 śmierć poniosło w roku ubiegłym niemal 41,5 tys. - wynika z wstępnych danych Głównego Urzędu Statystycznego dotyczących umieralności w ubiegłym roku opublikowanych w poniedziałek.


Zdj. ilustracyjne/Pixabay

GUS podał, że "główną przyczyną wzrostu liczby zgonów w Polsce w 2020 roku była pandemia SARS-CoV-2, której szczyt zakażeń przypadł na ostatnie miesiące roku".

Urząd podsumował, że w 2020 roku zmarło 477 335 osób, co oznacza, że liczba zgonów w stosunku do 2019 roku wzrosła o prawie 68 tys.

Natomiast współczynnik zgonów na 100 tys. ludności przekroczył 1240 i tym samym osiągnął najwyższą wartość od 1951 roku.


https://twitter.com/RafalMundry/status/1408316488524697604

Liczba zgonów w 2020 roku przekroczyła o ponad 100 tys. średnioroczną wartość z ostatnich 50 lat (477 tys. do 364 tys.) - wskazał GUS.

Z danych GUS wynika także, że najwyższe natężenie zgonów zanotowano w IV kwartale 2020 roku. Wtedy odnotowano ich wzrost o ponad 60 proc. więcej niż w analogicznym okresie roku poprzedniego.

Szczególnie krytyczny okazał się 45 tydzień roku (przypadający na dni od 2 do 8 listopada), w którym odnotowano ponad 16 tys. zgonów - wynika z informacji GUS.

Średnia tygodniowa w 2020 roku wyniosła ponad 9 tys., natomiast w 2019 - niespełna 8 tys. zgonów.

Ponadto z zestawienia GUS wynika, że największy wzrost zgonów, blisko 20 proc. dotyczył osób najstarszych, w grupie 70-84 lata. W pozostałych grupach wiekowych ta dynamika wzrostowa ukształtowała się od 1 proc. w grupie 15-19 lat do blisko 15 proc. w grupie 85-89 lat.

Natomiast u najmłodszych osób (0-14 lat) wielkości współczynników umieralności na 100 tys. ludności obniżyły się średnio o 10 proc. w analizowanym okresie.

GUS zaznaczył, że zgony zależą od płci i wieku. Współczynniki zgonów dla mężczyzn są wyższe niż dla kobiet, choć dysproporcje tutaj zwiększają się z wiekiem.

W najmłodszej grupie wieku (0-4 lata) dysproporcje w wielkości współczynników są jeszcze niewielkie (ok. 86 zgonów chłopców i ok. 69 zgonów dziewczynek na 100 tys. ludności danej płci), ale w grupie wieku około 20-44 lata stają się 3-krotnie wyższe dla mężczyzn, w tym w grupie 25-29 lat dysproporcja zwiększa się czterokrotnie (114 do 29) - wynika z ze wstępnego zestawienia GUS.

Wraz ze wzrostem wieku osób rośnie - jak podał Urząd - wręcz "lawinowo liczba zgonów".

Wyrównują się też wielkości współczynników dla płci - na każde 100 tys. mężczyzn w wieku 90 lat i więcej w 2020 roku umarło ponad 26,5 tys., a wśród kobiet - prawie 23 tys. - wynika z danych.

GUS odnosząc się do przyczyn wzrostu zgonów w Polsce w 2020 roku stwierdził, że główną z nich była pandemia SARS-CoV-2, której szczyt zakażeń przypadł na ostatnie miesiące roku. W wyniku pandemii w 2020 roku zmarło w Polsce niemal 41,5 tys. osób, z czego zgony z powodu Covid-19 stanowiły blisko 9 proc. wszystkich zgonów.

Równocześnie z zestawienia wynika, że pandemia w większym stopniu dotknęła mężczyzn i mieszkańców miast.

Według wstępnych danych współczynnik zgonów na 100 tys. ludności z powodu Covid-19 dla mężczyzn był o 41 wyższy niż dla kobiet, natomiast dla mieszkańców miast blisko o 19 wyższy niż dla mieszkańców obszarów wiejskich - podsumował GUS.

Urząd po analizie zgonów z powodu Covid-19 według wieku osób zmarłych wskazał na dużą dysproporcję umieralności uwarunkowaną płcią osób zmarłych.

Niemal we wszystkich grupach wieku współczynnik umieralności na 100 tys. ludności jest dwukrotnie wyższy wśród mężczyzn, a w grupie sześćdziesięciolatków - nawet trzykrotnie wyższy. Przyczyną tego zjawiska może być m. in. gorsza kondycja zdrowotna mężczyzn w Polsce, którzy bardzo często zaniedbują badania profilaktyczne i obarczeni są licznymi, nieleczonymi schorzeniami - podkreślił GUS.

Nadal jednak, podobnie jak w latach ubiegłych, głównymi przyczynami zgonów były choroby układu krążenia i choroby nowotworowe. Odpowiadały one za blisko 60 proc. wszystkich zgonów.

Ostateczne dane według przyczyn zgonów za 2020 rok będą dostępne w III kwartale 2021 roku.

Źródło: PAP
https://www.rmf24.pl/raporty/raport-koronawirus-z-chin/polska/news-gus-w-2020-wspolczynnik-zgonow-w-polsce-byl-najwyzszy-od-195,nId,5325404#crp_state=1

Ranking wychodzenia z pandemii. Polska daleko w tyle
oprac. WZI 28.06.2021 19:27

"Bloomberg" opublikował ranking krajów, które najlepiej radzą sobie z powrotem do normalności po pandemii. Polska zajmuje w nim 35 miejsce. Najgorzej wypada Argentyna.

"Bloomberg" od początku pandemii publikuje ranking państw walczących z koronawirusem. Oceniana była głównie skuteczność radzenia sobie z rozprzestrzenianiem się choroby.

W poprzednich rankingach Polska wypadała bardzo źle. W marcowej edycji znalazła się na 50. miejscu. Badanych były 53 kraje.

Teraz jednak kryteria oceny się zmieniły. Zmieniło się też zajmowane miejsce. Z nieszczęsnego 50. wskoczyliśmy na 35.

"Prawie półtora roku po wybuchu pandemii koronawirusa najlepsze i najgorsze miejsca na świecie definiuje jedna rzecz - powrót do normalności" - pisze "Bloomberg" i podaje ranking krajów, które najlepiej wychodzą z kryzysu.

Na pierwszym miejscu w rankingu znalazły się Stany Zjednoczone. Na drugim Nowa Zelandia, a na trzecim Szwajcaria. Wysoko jest także Wielka Brytania, Australia, Francja i Hiszpania.

Kraje te mają co prawda bardzo wysokie wskaźniki śmiertelności, ale oferują swoim obywatelom szybszy dostęp do szczepionek, co jest kluczowe przy ocenie wychodzenia z kryzysu.

"Podczas gdy niepowodzenie potężnych, rozwiniętych gospodarek w powstrzymaniu rozprzestrzeniania się koronawirusa pozostaje trwałym dziedzictwem pandemii i pozostawia głęboką bliznę — USA, Wielka Brytania i niektóre części Europy mają jedne z najwyższych wskaźników śmiertelności na mieszkańca na świecie — te kraje okazują się szybsze i lepsze w wychodzeniu z ery COVID-19, głównie dzięki dominacji dostaw szczepionek" - pisze "Bloomberg".

Pod uwagę brano też dotkliwość blokad, czy zamknięcie na inne kraje. Np. w Izraelu, który zajmuje miejsce w pierwszej dziesiątce, program szczepień jest bardzo zaawansowany - objęto nim prawie 60 proc. obywateli.

Mimo to liczne przypadki zakażeń nowym wariantem delta sprawiły, że na lotniskach przywrócono obostrzenia dla przyjezdnych.

Ostatnie miejsca w rankingu zajmują kraje Ameryki Łacińskiej, w których dostęp do szczepionek jest utrudniony, albo wręcz nie ma go wcale. 53 miejsce zajmuje Argentyna.

https://www.money.pl/gospodarka/ranking-bloomberga-polska-daleko-w-tyle-6655595155941952a.html
« Ostatnia zmiana: Czerwiec 28, 2021, 23:21 wysłana przez Orionid »

Offline Orionid

  • Moderator
  • *****
  • Wiadomości: 21724
  • Very easy - Harrison Schmitt
Odp: Artykuły z innego świata
« Odpowiedź #226 dnia: Czerwiec 24, 2021, 23:09 »
Japan may be forced into U-turn over Olympics crowds
Justin McCurry in Tokyo Fri 2 Jul 2021 09.02 BST

Plans to allow 10,000 locals into events at risk with Tokyo’s Covid restrictions unlikely to be lifted

Japan could be forced to reverse a decision to allow up to 10,000 local sports fans to attend events at this summer’s Olympics, as a rebound in coronavirus cases has made it less likely that restrictions in place in Tokyo can be lifted, as planned, before the Games begin.

The Tokyo 2020 organising committee and the International Olympic Committee (IOC) announced last month that attendances would be capped at 50% of a venue’s capacity, or up to 10,000 spectators. They had already decided not to allow overseas visitors to attend.

The Japanese prime minister, Yoshihide Suga, said having no spectators remained an option, with the number of Covid-19 infections rising steadily since he ended a full state of emergency in the capital and other regions towards the end of last month.

“I have made clear that having no spectators is a possibility,” Suga said. “We will take steps as we prioritise the safety and security of the people.”

Tokyo reported 673 new Covid-19 cases on Thursday, up from 570 from the same day a week earlier. That was the 12th straight day of week-on-week rises. On Wednesday, infections in Tokyo exceeded 700 for the first time since late May.

Japanese media reported on Friday that the IOC and other parties would meet on 8 July to discuss the spectator cap, with the Yomiuri Shimbun newspaper claiming fans could be banned from Olympic events held at night or in larger venues.

Concern is growing that the arrival of tens of thousands of athletes, journalists, officials and other Games-related staff could trigger a fresh wave of infections after the Olympics open on 23 July, despite reassurances by organisers that they have taken steps to ensure a “safe and secure” event.

Tokyo is under “quasi” emergency measures that include requests for restaurants and bars to stop selling alcohol at 7pm and to close an hour later. But the restrictions, which are due to be lifted on 11 July, have failed to prevent cases from rising.

The Olympic attendance cap is contingent on Tokyo exiting the quasi state of emergency before the Games begin. The government could reinstate full emergency measures for Tokyo depending on how much pressure the rise in cases is placing on the city’s hospitals, Reuters quoted a government source as saying.

On Thursday, Dr Mitsuo Kaku, a medical adviser to the Tokyo metropolitan government, said the situation in the capital was becoming “critical” as the latest upsurge was being driven by the more transmissible Delta variant of the virus.

A study published this week said that under the most optimistic scenario, new cases in Tokyo could reach 1,000 a day in July and 2,000 in August. If there is an acceleration in infections during or after the Games, hospital bed usage in the capital could reach its limit in August, according to university researchers and the National Institute of Infectious Diseases.


https://www.theguardian.com/sport/2021/jul/02/japan-may-be-forced-into-u-turn-over-olympics-crowds
« Ostatnia zmiana: Lipiec 02, 2021, 22:48 wysłana przez Orionid »

Offline Orionid

  • Moderator
  • *****
  • Wiadomości: 21724
  • Very easy - Harrison Schmitt
Odp: Artykuły z innego świata
« Odpowiedź #227 dnia: Czerwiec 26, 2021, 23:14 »
WHO warns of ‘epidemiological stupidity’ of early Covid reopening
Peter Beaumont Wed 7 Jul 2021 17.15 BST

Mike Ryan issues warning over letting people catch Covid earlier as England prepares for ‘big bang’ reopening

As England moves towards an anticipated “big bang” lifting of coronavirus restrictions on 19 July, a senior World Health Organization official has warned countries to lift their Covid-19 restrictions slowly so as “not to lose the gains that [they] have made”.

The comments from the UN global health body’s head of emergencies, Mike Ryan, were not aimed directly at Boris Johnson’s much-trumpeted reopening. However, they will be interpreted as grist to the mill of those health experts who have been arguing that England is moving too fast at a time when infections are surging.

Ryan did, however, address reactions to Johnson’s announcement earlier this week amid claims by some that the new policy appeared to be to allow new infections on top of vaccinations so that the country could reach herd immunity, saying he did not believe that was the intention.

Ryan said the idea of letting people get infected with Covid-19 earlier rather than later was “epidemiological stupidity”.

His comments came at a briefing where the WHO once again urged countries to share Covid-19 vaccines to protect health and care workers and elderly and vulnerable people in low-income countries before expanding vaccination programmes to children.

Addressing the speed of countries’ plans to reopen, Ryan added that in particular countries with low Covid-19 vaccination rates, combined with the lifting of restrictions, threatened a “toxic mixture”.

Ryan said this was a time for extreme caution, but added that each nation had to make its own decisions about what precautions to take against Covid-19 and the lifting of restrictions.

He spoke as the WHO announced the “tragic milestone” of four million recorded Covid-19 fatalities on Wednesday, adding that the pandemic’s true toll was probably higher. WHO chief Tedros Adhanom Ghebreyesus announced that the landmark had been reached, 18 months after the outbreak began in China in December 2019.

“The world is at a perilous point in this pandemic. We have just passed the tragic milestone of four million recorded Covid-19 deaths, which likely underestimates the overall toll,” Tedros told a press conference at WHO headquarters in Geneva.

Earlier this week Ryan cautioned against a “premature rush” back to normality. “For a lot of the world this thing is only getting started,” Ryan said. “I’m very pleased for countries that are getting this under control. But please spare a thought for those living without vaccines.

“All of the countries of the Americas, we still have nearly one million cases a week. It isn’t over. The same in Europe – in the European region, we have half a million cases a week. It’s not like this thing has gone away.”

The issue of how, when and how quickly to end coronavirus restrictions around the world has become fraught amid resurgences linked to the more transmissible Delta variant and public weariness with lockdowns, mask-wearing and other sanitary measures.

Also commenting on the 19 July reopening plans, William Hanage, a professor of the evolution and epidemiology of infectious disease at Harvard, suggested that uncertainty remained over the outcome of ending of most restrictions in England.

“In some ways, the situation is quite simple,” he told the Guardian. “The cases are rocketing in a way that reflects the highly contagious nature of Delta. It is beginning to look like the major thing explaining its potency is that transmissibility, rather than immune evasion, leading to a lot of infection of and transmission between vaccinated individuals (although it certainly can happen, and reopening will offer the virus more opportunities).

“This is going to produce a few things – first it will be hospitalisations and deaths, but far fewer than at the worst stage of the winter. This is certainly good news, or maybe better than the worst-case scenario.

“On the other hand, with the reopening planned, there will be huge amounts of infection, and … a lot of people are going to feel pretty darned sick even if they don’t need a hospital bed. The long-term impacts are not known.”

Some countries that have loosened restrictions on issues such as mask-wearing, like Israel, have been forced to backtrack. The Netherlands, too, lifted most lockdown measures on 26 June as cases were falling, and around two-thirds of the population has received at least one vaccination shot.

However, with bars, restaurants, and nightclubs reopened, new cases in the country doubled to 8,000 in the week ending 6 July. On Wednesday health authorities reported 3,688 new cases for the previous 24-hour period. That has led the Dutch government on Wednesday to say it will consider whether it needs to take fresh action.

“I think the sharp rise in infection numbers are a reason to request urgent advice from the outbreak management team”, the health minister, Hugo de Jonge, told reporters in The Hague.

https://www.theguardian.com/world/2021/jul/07/countries-should-not-relax-covid-rules-too-quickly-says-who-official-mike-ryan

Global experts urge Boris Johnson to delay ‘dangerous’ Covid reopening
Ian Sample, Jessica Elgot and Denis Campbell Wed 7 Jul 2021 23.30 BST

More than 100 scientists and doctors say move risks creating a generation with problems due to long Covid


Boris Johnson is being urged to hold off on easing restrictions in England until more people are vaccinated. Photograph: Amer Ghazzal/Rex/Shutterstock

Lifting the remaining Covid restrictions in England this month is “dangerous and premature”, according to international scientists and doctors, who have called on the UK government to pause reopening until more people are vaccinated.

Writing in the Lancet, more than 100 global experts warn that removing restrictions on 19 July will cause millions of infections and risk creating a generation with chronic health problems and disability from long Covid, the impact of which may be felt for decades.

Government scientists expect cases of Covid to soar in the summer months even without the further easing of restrictions that is scheduled for 19 July. On Wednesday, the UK reported more than 30,000 new cases for the first time since January, and rises of more than 40% in hospital admissions and deaths.

Whitehall sources have said further delay or U-turn is not on the cards, but expect to come under increasing pressure in the coming days to change course. “I think we’d only be looking at further delay if there was an emergence of a particularly nasty new variant,” one said. Another source said it was unlikely” that the plan could be knocked off course, whatever the numbers.

With the number of cases estimated to be doubling every nine days, infections are set to surpass the winter peak of 68,000 a day within a fortnight and may reach six figures before the end of the month.

The surge is forcing hospitals to again cancel operations, including cancer surgery, because they are treating growing numbers of patients with Covid and losing staff who are having to isolate.

Leeds teaching hospitals NHS trust has had to call off some planned non-urgent operations this week to help it cope with an influx of patients seriously ill with Covid. Other hospitals and ambulance services are coming under serious pressure too in what NHS staff believe is an unfolding third wave of Covid, which they fear will only grow worse over the next few weeks.

Speaking to the liaison committee of senior MPs, Boris Johnson said modelling from the government’s Spi-M-O advisory group suggested infections were not on course to exceed their predictions. The prime minister said: “We have data about hospitalisations and deaths, we have had predictions about where they might go.

“At the moment we are tracking in about the middle of the projections that Spi-M made for the third wave if we went ahead with all the openings, we are in the middle to the low end of the projections they made, if you look at the graphs.”

According to the Lancet letter, the surge in infections will disrupt education, provide “fertile ground for the emergence of vaccine-resistant variants”, and have a significant impact on the health service and exhausted staff who have yet to recover from previous waves.

As deprived communities are more exposed and more at risk from Covid, they will bear the brunt of the next wave, exacerbating inequalities that have been evident throughout the pandemic, the letter adds.

Scientists and doctors from more than a dozen countries signed the letter, which states: “We believe the government is embarking on a dangerous and unethical experiment and we call on it to pause plans to abandon mitigations on 19 July 2021.

“Instead, the government should delay complete reopening until everyone, including adolescents, have been offered vaccination and uptake is high, and until mitigation measures, especially adequate ventilation … are in place in schools.”

Signatories of the letter include Dr Chaand Nagpaul, chair of the council of the British Medical Association, Prof Eric Topol, director of the Scripps Research Translational Institute in California, and Sir David King, the former government chief scientific adviser who set up the Independent Sage committee.

Martin McKee, professor of European public health at the London School of Hygiene and Tropical Medicine, and another signatory to the letter, said: “For months the government has justified its actions as ‘led by the science’ and focused on ‘data, not dates’. Yet here we are struggling to find any scientific justification for what is proposed and a policy that seems to be ignoring the data showing rapidly rising cases.”

There was a blunt message from the World Health Organization on Monday for countries to lift their restrictions slowly so as “not to lose the gains that [they] have made”.

The comments from the UN global health body’s head of emergencies, Mike Ryan, were not aimed directly at Johnson’s plans. However, they will be interpreted as grist to the mill of those health experts who have been arguing that England is moving too broadly and too fast amid a rapidly growing surge in infections. Ryan said the idea of letting people get infected with Covid-19 earlier rather than later was “epidemiological stupidity”.

Further evidence for a surge in the epidemic in England was released on Thursday by scientists at Imperial College London. The latest round of swabs tested by the React study reveal a quadrupling of new infections between the periods of 20 May to 7 June and 25 June to 5 July. The biggest rise was in London, where cases were eight times higher than the previous two-week period the scientists studied. According to the interim report, cases are doubling every four to 12 days.

The React study found increases in infection among all age groups up to 75 years old and for the first time revealed a striking difference between the sexes, with women 30% less likely to test positive in the two weeks from 24 June. The sudden disparity reflects differences in social contacts and may be driven by the Euro 2020 football championship. “Because of the timing, it could be that watching football is resulting in men having more social activity than normal,” said Professor Steven Riley on the React study.

Further analysis by the researchers found that vaccinated people were about 70% less likely to test positive than those who had yet to receive their shots.

Dr Chaand Nagpaul said that while the link between hospital admissions and deaths had been weakened by vaccines, it had not been completely broken.

“There are twice as many people with Covid-19 in hospital beds and on ventilators than this time last month. The government has also airbrushed the impact of long Covid on one in 10 people getting infected and with 2 million having been unwell for more than three months. It would be irresponsible to inflict further suffering on millions more,” he said.

“We know that masks are effective in stopping the spread, so it is nonsensical and dangerous for the government to abandon compulsory mask-wearing in indoor public settings, such as public transport, on July 19. It is vital that we continue with these targeted measures to prevent the spread of this deadly virus until we have enough of the population fully vaccinated with both doses.”

Labour’s Jonathan Ashworth, the shadow health secretary, said the policy appeared to be based on the government’s complacency about allowing young people to catch the virus.

“Sajid Javid’s policy of allowing infections to rise as high as 100,000 a day has baked into it an expectation that younger people will catch the virus and develop natural antibodies, which they hope means by the winter, when immunity is waning for the vaccinated population, the surge will be less severe,” he said.

“But given that’s the government approach, they ought to spell out what they think that translates to in terms of hospitalisations, deaths, and cases of long Covid.”

https://www.theguardian.com/world/2021/jul/07/global-experts-urge-boris-johnson-delay-covid-reopening
« Ostatnia zmiana: Lipiec 16, 2021, 00:27 wysłana przez Orionid »

Offline Orionid

  • Moderator
  • *****
  • Wiadomości: 21724
  • Very easy - Harrison Schmitt
Odp: Artykuły z innego świata
« Odpowiedź #228 dnia: Czerwiec 28, 2021, 23:22 »
To już koniec szczepień na COVID? "Policzyłem, kiedy przyjdzie ostatni pacjent"
TOMASZ MOLGA  15-07-2021 17:29

- Wkrótce zgłoszą się ostatni chętni i właściwie można planować zamknięcie punktów szczepień. To tragedia i smutny triumf foliarzy - mówi Łukasz Pietrzak, warszawski farmaceuta i uczestnik akcji szczepień przeciwko COVID-19. Ze statystyk Narodowego Programu Szczepień wynika, że akcja dobiega końca.


Źródło: East News

- Przy zachowaniu aktualnych trendów pod koniec sierpnia do punktów szczepień zgłosi się ostatni pacjent po szczepienie. W statystykach widać już dramatyczny spadek podawanych pierwszych dawek - komentuje dla WP Łukasz Pietrzak, farmaceuta zajmujący się analizami danych o epidemii. Był też jednym z medyków, który szczepił pacjentów na stadionie Legii w Warszawie. Ten punkt szczepień został zamknięty kilka dni temu.

Z tygodnia na tydzień maleje liczba podanych Polakom pierwszych dawek szczepionki przeciwko COVID-19. W tym tygodniu to tylko 85 tys. szczepień, a jeszcze trzy tygodnie temu było to ponad 400 tys. zabiegów. To dane publikowane przez Europejskie Centrum ds. Zapobiegania i Kontroli Chorób. Chociaż ECDC bazuje na informacjach od polskich instytucji, to dokładniej prezentuje w swoich raportach informacje o szczepieniach, niż rządowy raport.

Szczepienia na COVID-19. To rzeczywiście ostatnia prosta

W maju, kiedy uwolniono zapisy na szczepienia dla wszystkich roczników, dzienny rekord pierwszych dawek wyniósł ponad 280 tys. Najwyższy dzienny wynik w ostatnich dniach to 61 tys. podanych pierwszych dawek.

Dopiero na wykresie przedstawiającym liczbę szczepień pierwszą dawką widać, jak załamuje się program szczepień. Jeśli trend się utrzyma, pod koniec lipca średnia liczba nowych osób na szczepieniach ledwo przekroczy 6 tys. dziennie.


Liczba nowych osób przystępujących do szczepień. Kolorem żółtym zaznaczona średnia 7-dniowa dziennej liczby nowo zaszczepionych. Źródło: WP, Fot: wp.pl

Jak na razie loteria szczepionkowa z nagrodą miliona złotych, hulajnogami, samochodami i gotówką nie odwróciła trendów.

- Policzyłem, że ostatni pacjent przyjdzie po szczepienie pod koniec sierpnia. Obecne wyniki uważam za klęskę - mówi Łukasz Pietrzak, farmaceuta i kierownik jednej z warszawskich aptek. Opowiada, że napisał nawet do Kancelarii Prezesa Rady Ministrów, dzieląc się pomysłami na uratowanie akcji szczepień.

- Zebrałem pakiet zagranicznych publikacji naukowych o tym, że tylko rzetelna edukacja pomaga w propagowaniu szczepień. Wskazałem, że nie znając dokładnie motywacji osób niezaszczepionych, nie zmienimy ich nastawienia. Tymczasem dane i trendy o szczepieniach opracowują wolontariusze, tacy jak ja, a nie rządowe instytucje - dodaje Pietrzak.

- Opisałem na przykładach, jak pozwolono zaistnieć wielu nieprawdziwym informacjom, powielanym przez środowiska foliarzy i antyszczepionkowców. Chodzi m.in. o błąd w komunikacie rządowego profilu "Szczepimy się" na Twitterze, który sugerował, że wśród zaszczepionych jest więcej zgonów niż wśród osób niezaszczepionych. Takie potknięcia wychwytują antyszczepionkowcy, podsycając wątpliwości osób niezdecydowanych - punktuje rozmówca WP.

Z danych o szczepieniach wynika, że niewiele już zmieniają weekendowe lokalne akcje z jednodawkową szczepionką Johnson & Johnson. - Zaszczepiliśmy ponad 1500 osób, co uważamy za sukces - mówi WP Bartosz Naskręski, rzecznik MPK we Wrocławiu. Od 1 lipca organizowane jest tam szczepienie w krążącym wokół Wrocławia szczepieniobusie.

Naskręski dodaje, że tylko na jednym przystanku wrocławskiego "szczepciobusa" ustawiła się kilkudziesięciometrowa kolejka pacjentów. Mniejsze zainteresowanie tłumaczy tym, że Wrocław i tak już należy do czołówki najlepiej wyszczepionych miast.

Boom na szczepienia we Francji. Trzeba było zagrozić obostrzeniami

Przypomnijmy, że we Francji ponad 2,5 mln osób zapisało się na szczepienie po orędziu prezydenta kraju. Emmanuel Macron zapowiedział wprowadzenie nowych obostrzeń dla osób niezaszczepionych.

Nie będą mieli wstępu do kawiarni, nie polecą samolotem i nie skorzystają z kolei. Jak relacjonował Marek Gładysz, paryski korespondent radia RMF FM, w punktach szczepień wyczerpano limity zapisów.

Z ostatnich danych wynika, że do środy wykonano w Polsce ponad 32 mln szczepień przeciw COVID-19. W pełni zaszczepionych jest ponad 15,7 mln osób na 34 mln osób uprawnionych. Aby osiągnąć odporność zbiorową, wyszczepialność powinna wynieść co najmniej 70 proc. wśród wszystkich mieszkańców kraju.


https://wiadomosci.wp.pl/to-juz-koniec-szczepien-na-covid-policzylem-kiedy-przyjdzie-ostatni-pacjent-6661543227820832a
« Ostatnia zmiana: Lipiec 16, 2021, 00:27 wysłana przez Orionid »

Polskie Forum Astronautyczne

Odp: Artykuły z innego świata
« Odpowiedź #228 dnia: Czerwiec 28, 2021, 23:22 »

Offline Orionid

  • Moderator
  • *****
  • Wiadomości: 21724
  • Very easy - Harrison Schmitt
Odp: Artykuły z innego świata
« Odpowiedź #229 dnia: Lipiec 02, 2021, 23:04 »
Szczepienia w Polsce. Stan epidemii miał zostać wycofany. Ale nie ma na to szans
MICHAŁ WRÓBLEWSKI  17-07-2021 06:47

Polski rząd jest przerażony niechęcią Polaków do szczepień i ma ogromny dylemat, co zrobić po wakacjach. Wprowadzić obostrzenia dla niezaszczepionych? Szykować się na lockdown? Pewne jest jedno - przejście ze stanu epidemii do stanu zagrożenia epidemicznego jest na razie wykluczone. A taki wariant - jak dowiedziała się Wirtualna Polska - rząd rozważał jeszcze kilka tygodni temu.


Liderzy PiS mają dylemat ws. szczepień Źródło: PAP, Fot: PAP

Druga połowa maja. Posiedzenie Rządowego Zespołu Zarządzania Kryzysowego. Przedstawiciele polskich władz ustalają plany działań państwa na okres wakacji. Rozważają, jakie obostrzenia poluzować, jakie pozostawić, a jakie znieść całkowicie. Sytuacja pandemiczna w Polsce ulega znacznej poprawie, nieźle idzie narodowy program szczepień. Liczba zakażonych COVID-19 spada, wolnych miejsc w szpitalach przybywa, a nastroje społeczne - po wiosennej, trzeciej fali pandemii - szybują.

Jak dowiaduje się WP, to właśnie w tamtym momencie - w drugiej połowie maja - rząd zaczął rozważać, czy to dobry moment, by zdecydować o przejściu ze stanu epidemii - który został wprowadzony w Polsce 20 marca ubiegłego roku - do stanu zagrożenia epidemicznego.

Co by to zmieniło? Najkrócej rzecz ujmując: dużo większe poluzowanie obostrzeń, a docelowo - niemal całkowite ich zniesienie.

Rząd dał sobie czas z podjęciem decyzji do czerwca. Jak słyszymy, polskie władze uzależniały to od kilku kluczowych czynników, a najważniejszym z nich był stan wyszczepienia populacji w Polsce i w krajach europejskich.

- W rządzie było sporo nadziei, ale w ciągu kilku tygodni trzeba było zweryfikować wszystkie zamierzenia. Rzeczywistość okazała się brutalna - wariant Delta rozwija się w innych krajach, nie wiadomo, jak szybko rozwinie się u nas, a poziom zaszczepionej populacji jest dużo niższy, niż oczekiwano - przyznają nasze źródła w PiS.

Zdecydowano: przejścia ze stanu epidemii do stanu zagrożenia epidemicznego nie będzie. Na razie. Rząd bowiem już szykuje się na czwartą falę pandemii.

Każdy wybór niekorzystny dla PiS

Przedstawicieli polskich władz targają dziś dylematy: wprowadzić po wakacjach ograniczenia dla niezaszczepionych, tak jak robią to już dziś Francja czy Grecja? Wprowadzić obowiązkowe szczepienia? Czy zrezygnować z oby dwu wariantów i pogodzić się z myślą o kolejnych lockdownach w związku z nadciągającą czwartą falą COVID-19, o której wprost mówi minister zdrowia Adam Niedzielski?

Jakiejkolwiek decyzji nie podjąłby dziś rząd, każde rozwiązanie - również (a może przede wszystkim) z punktu widzenia politycznego - będzie dla władzy niekorzystne. - Wywarcie przez PiS presji na niezaszczepionych to uderzenie we własny elektorat. To wśród wyborców PiS jest najwięcej niezaszczepionych. Główny problem PiS jest taki, że czego nie zrobi, to straci - uważa prof. Antoni Dudek, politolog UKSW.

Według eksperta również jesienne lockdowny będą problemem dla władzy. Bo uderzą przede wszystkim w regiony, które stoją za PiS. To kolejny dylemat władzy: ponowne zamknięcie gospodarki może wywołać frustrację przede wszystkim u osób zaszczepionych.

Szczepienia w Polsce. Rząd nie chce sięgać po kij. Frustracja narasta

Dziś stan rzeczy jest taki: rząd nie planuje wprowadzenia ograniczeń dla niezaszczepionych. Zdaniem przedstawicieli władz wywołałoby to bunt społeczny, z którym PiS mógłby sobie nie poradzić. - Rozpętałaby się w kraju rewolucja. Jedyną metodą jest zachęcać i jeszcze raz zachęcać - mówi Wirtualnej Polsce członek Rady Medycznej przy premierze prof. Krzysztof Simon.

Po wtóre: rząd absolutnie wyklucza przymusowe szczepienia obywateli. W tej sprawie nie toczą się żadne poważne dyskusje.

Jest tylko jeden wyjątek: medycy. Rada Medyczna przy premierze namawia rząd, by wprowadzić obligatoryjne szczepienia dla wszystkich pracowników ochrony zdrowia. Decyzje w tej sprawie póki co nie zapadły, niemniej rozwiązanie to leży na stole i jest poważnie brane pod uwagę.

Kolejny fakt: rząd jest przerażony tym, jak duża część Polaków unika szczepień. Frustracji nie ukrywa sam pełnomocnik ds. programu szczepień i szef Kancelarii Premiera Michał Dworczyk, który wprost przyznał, że "naturalne zasoby osób przekonanych do szczepień niemal całkowicie się wyczerpały".

Stąd zapewne dramatyczna decyzja o odsprzedaniu przez polski rząd nawet 50 mln (!) dawek szczepionek, o czym - po raz pierwszy w Wirtualnej Polsce - powiedział w czwartek prezes Agencji Rezerw Materiałowych Michał Kuczmierowski.

Niektórzy przedstawiciele administracji państwowej nie tracą jednak nadziei. I wciąż wierzą, że po wakacjach liczba chętnych, by się zaszczepić, wzrośnie. - To, co najbardziej działa na ludzi, to strach. Jeśli faktycznie kolejna fala będzie najbardziej agresywna i będzie mocno atakowała osoby starsze i te z poważnymi schorzeniami, to wtedy być może przyjdzie refleksja - powiedziała nam jedna z osób z otoczenia Kancelarii Premiera.

Jak słyszymy, nieskuteczne okazały się póki co rządowe zachęty finansowe (loterie). Oczekiwanych rezultatów nie przyniosła także szeroko zakrojona kampania proszczepieniowa z udziałem znanych przedstawicieli świata sportu czy branży rozrywkowej. Rząd po prostu przestał mieć wpływ na postawy społeczne części obywateli. - Metoda marchewki nie zadziałała. A kija nikt nie chce używać - mówi nam polityk z rządu.

Szczepienia w Polsce. Odporność stadna poza zasięgiem

Po kij postanowił za to sięgnąć prezydent Francji Emmanuel Macron. To właśnie on - jako pierwszy przywódca europejskiego kraju - zdecydował się na wprowadzenie drastycznych ograniczeń dla osób, które nie zaszczepiły się przeciw COVID-19. W ten sposób Macron chce ich zachęcić do szczepień.

Ruch ten okazał się skuteczny - punkty szczepień we Francji pękają w szwach. Czy podobne zasady powinno się wprowadzić w Polsce?

- Oczekiwałbym czytelnego, zdecydowanego wystąpienia ze strony polskich władz. Takiego, jakie miał Macron we Francji. Jeśli Polacy nie są przekonani do szczepień, to szczepienia powinny być obligatoryjne. Musimy wprowadzić zasadę: wejścia na imprezy, do restauracji, do pociągu, do tramwaju - tylko z paszportem covidowym. To jest konieczne - nawet kosztem czasowego i częściowego ograniczenia wolności. Inaczej tej wojny nie wygramy - powiedział nam Aleksander Kwaśniewski w programie "Tłit" Wirtualnej Polski.

Z byłym prezydentem zgadza się prezes Ogólnopolskiej Grupy Badawczej Łukasz Pawłowski. - To jest kierunek, który w Polsce może zadziałać. W innym razie skończy się na maksymalnie 55 proc. zaszczepionej populacji. Tylko forma przymusu połączona z ograniczeniami może zadziałać. Tylko co zrobi rząd, gdy tylko 60 proc. wyborców PiS się zaszczepiło? Nakładanie ograniczeń na swoich wyborców politycznie może okazać się ryzykowne - twierdzi Pawłowski.

- Rząd mniej więcej od miesiąca-dwóch powinien wiedzieć, że odporności stadnej nie uda się zbudować. A przynajmniej nie na podstawie obecnych zasad - dodaje prezes OGB.

Instytut Badań Zmian Społecznych należący do OGB zbadał, jak szczepią się wyborcy poszczególnych partii politycznych. Rezultat? Najwięcej zaszczepionych co najmniej jedną dawką - wedle badań IBZS przeprowadzonych na przełomie czerwca i lipca - jest wśród wyborców Koalicji Obywatelskiej (81 proc.). Wyborcy Lewicy zaszczepili się w 75 proc. PSL - 74 proc., Polski 2050 - 71 proc., a PiS - 61 proc. Najmniej zaszczepionych jest wśród wyborców Konfederacji - tylko co czwarty z nich zdecydował się na wkłucie antycovidowego preparatu.

Jak wyglądają rządowe statystyki na dzień 15 lipca w Polsce? Odsetek populacji całkowicie zaszczepiony - 42 proc. Odsetek zaszczepiony pierwszą dawką - 4,5 proc.

To fatalne liczby, które spędzają sen z oczu rządzących.

https://wiadomosci.wp.pl/szczepienia-w-polsce-przerazenie-w-polskim-rzadzie-dylematy-sa-potezne-6661914596072224a

Joe Biden o mediach społecznościowych. "Zabijają ludzi"
OPRAC. JOANNA ZAREMBA  17-07-2021 07:11

Joe Biden nie ma dobrego zdania na temat mediów społecznościowych takich jak Facebook czy Twitter. Prezydent USA stwierdził, że platformy te pozwalają na rozpowszechnianie "dezinformacji" na temat pandemii koronawirusa.


Źródło: Bloomberg via Getty Images, Fot: Bloomberg

Joe Biden mówił o mediach społecznościowych w rozmowie z dziennikarzami w Białym Domu. Pytano go m.in. o opinię na temat popularnych platform.

- Oni zabijają ludzi. Popatrzcie, jedyna pandemia, jaką mamy, to ta wśród niezaszczepionych - powiedział prezydent Stanów Zjednoczonych.

Joe Biden o Facebooku i Twitterze. "Zabijają ludzi"

Agencja Reutera podaje, że dezinformacja ws. pandemii koronawirusa w czasie ostatniego roku rozszerzyła się szczególnie w takich serwisach jak Facebook, Twitter i Alphabet Inc., który należy do Youtube. Cały czas podnoszone są zarzuty kongresmenów i naukowców wobec Facebooka, który ma niewystarczająco kontrolować szkodliwe przekazy na temat COVID-19.

Na te oskarżenia odpowiadają przedstawiciele firmy, mówiąc, że wprowadzono zasady zwalczające fake newsy oraz że platforma dostarcza "wiarygodnych informacji" w zakresie pandemii.

"Facebook pomaga ratować życie"

- Nie będziemy przejmować się oskarżeniami, które nie są poparte faktami. A fakty są takie, że ponad 2 miliardy ludzi czytało na Facebooku wiarygodne informacje o COVID-19 i szczepionkach. Facebook pomaga ratować życie. Kropka - twierdzi rzecznik Facebooka Kavin McAllister. - Ponad 3,3 mln Amerykanów korzystało z opracowanej przez Facebooka wyszukiwarki szczepionek - dodał. Wyszukiwarka ta pozwala ustalić miejsce i inne wytyczne dotyczące szczepienia.

Do zarzutów prezydenta nie ustosunkowali się jeszcze przedstawiciele innych platform, Twittera i Youtube'a.

Źródło: PAP
https://wiadomosci.wp.pl/joe-biden-o-mediach-spolecznosciowych-zabijaja-ludzi-6662134603152160a

Premier Izraela: szczepionka nie wystarczy na wariant Delta
OPRAC. ARKADIUSZ JASTRZĘBSKI  17-07-2021 09:28

Władze Izraela w związku ze wzrostem nowych przypadków koronawirusa planują wprowadzenie obostrzeń. Zdaniem premiera Naftalego Bennetta szczepionka może być mniej skuteczna przy wariancie Delta i Delta Plus.


Źródło: Getty Images, Fot: Kobi Wolf, Bloomberg

Rząd chce nowych obostrzeń, choć dzięki szybko podpisanej umowie z koncernem Pfizer udało się zaszczepić ponad połowę dorosłej populacji tego kraju. W ciągu ostatniej doby służby odnotowały jednak 850 nowych zarażeń koronawirusem, co jest najwyższym przyrostem dobowym od czterech miesięcy.

Premier Izraela: szczepionka nie wystarczy na wariant Delta

- Same szczepionki nie wystarczy do walki z wariantem Delta. Potrzebujemy współpracy obywateli, aby pokonać koronawirusa bez konieczności narzucania restrykcji - zaapelował izraelski premier Naftali Bennett, cytowany przez "Times of Israel".

Szef izraelskiego rządu zaznaczył, że jego służby nie wiedzą dokładnie, jaka jest skuteczność ochrony przez szczepionkę w przypadku kontaktu z wariantem Delta i innymi, w tym Delta Plus. - Nie wiemy, w jakim stopniu szczepionka pomaga, ale wszystko wskazuje na to, że znacznie mniej - stwierdził Bennett.

Z danych przedstawionych przez resort zdrowia wynika, że w Izraelu zaszczepiło się prawie 62 proc. populacji, a 56,12 proc. jest już w pełni zaszczepiona.

Według rządowych ekspertów to najprawdopodobniej dzięki temu osób z ciężkim przebiegiem COVID-19 jest coraz mniej.

Koronawirus w Izraelu. Zmiana obostrzeń

Władze zapowiedziały w czwartek, że zamierzają również wprowadzić specjalne przepustki dla osób, które się zaszczepiły, ozdrowieńców, a także tych, którzy posiadają negatywne wyniki testu na koronawirusa.

Źródła: "Times of Israel", PAP
https://wiadomosci.wp.pl/premier-izraela-szczepionka-nie-wystarczy-na-wariant-delta-6662172147067680a
« Ostatnia zmiana: Lipiec 17, 2021, 23:18 wysłana przez Orionid »

Offline Orionid

  • Moderator
  • *****
  • Wiadomości: 21724
  • Very easy - Harrison Schmitt
Odp: Artykuły z innego świata
« Odpowiedź #230 dnia: Lipiec 08, 2021, 04:12 »
Koziński: Szczepionkowe dylematy PiS-u. Obóz władzy musi wybrać mniejsze zło
AGATON KOZIŃSKI  17-07-2021 13:20

Unikanie szczepień przeciw COVID-19 przypomina próbę jazdy autostopem – tylko bez zgody właściciela samochodu. Podkreślając przywiązanie do własnej wolności, naruszamy granice wolności innych.

We Francji Emmanuel Macron zapowiedział bardzo restrykcyjną politykę wobec osób, które nie zaszczepiły się przeciw COVID-19. Dla pracowników służby zdrowia będą one obowiązkowe. Reszta Francuzów będzie musiała liczyć się z dużymi ograniczeniami w codziennym funkcjonowaniu. Jeśli nie będą posiadać certyfikatu sanitarnego, bez niego nie wejdą m.in. do restauracji, kin czy pociągów.

- Musimy iść w kierunku szczepień wszystkich Francuzów, to jedyna droga do normalnego życia - argumentował Macron w wystąpieniu telewizyjnym.

W Polsce wiceminister zdrowia Waldemar Kraska zasugerował, że w szpitalach chorych będą mogły odwiedzać tylko osoby zaszczepione. Choć podkreślał, że to dopiero pomysł na etapie analiz rządowych, zabrzmiało jak pierwsza przymiarka do polskiej wersji covidowej doktryny Macrona. I zasygnalizowało, że rząd może zaostrzyć kurs wobec osób, które nie chcą się szczepić.

Jak bardzo ten kurs zostanie zaostrzony? PiS nie jest w stanie się posunąć tak daleko w nakazach jak przywódca Francji. Nie może sobie na to pozwolić ze względów politycznych. Ale nie może sobie też pozwolić na czwartą falę pandemii. Z wielu względów, także politycznych. Jak więc będzie godził ogień z wodą?

Powtórka z "żółtych kamizelek"?

Macron, wprowadzając obostrzenia, wyglądał bardzo pewnie, jak przywódca zdeterminowany i przekonany do tego, co mówi. Ale rachunek polityczny za swoją decyzję dopiero pozna. Faktem jest, że tuż po ogłoszeniu nowych reguł w wielu francuskich miastach doszło do sporych protestów osób, które nie zgadzają się na wprowadzanie de facto obowiązkowych szczepień dla wszystkich. Starcia były ostre, interweniowała policja, użyto gazu łzawiącego.

Rozmiary tych manifestacji były stosunkowo skromne - ok. 20 tysięcy osób w skali całej Francji na nikim nie zrobi wrażenia. Ale Macron takich sygnałów lekceważyć nie może. Protesty "żółtych kamizelek" przeciwko podwyżkom cen benzyny w 2018 r. też zaczynały się skromnie, a potem napsuły mu mnóstwo krwi. A na to francuski prezydent pozwolić sobie nie może, bo za niecały rok ma wybory. Siłą rzeczy w takich kwestiach postępować musi z wyjątkowym wyczuciem.

Inna sprawa, że politycznie nie za bardzo może sobie pozwolić na to, by skrzydła rozwinęła czwarta fala pandemii. Macron i tak już jest ostro krytykowany za to, w jaki sposób do tej pory walczył z koronawirusem. Program szczepień we Francji wystartował późno, rozpędzał się z dużymi oporami, w wolnym tempie. Już to wszystko działało na niekorzyść francuskiego prezydenta. Gdyby teraz wariant Delta znowu doprowadził do gwałtownego wzrostu zachorowań, jego polityczni oponenci bardzo łatwo mogliby go atakować.

Dlatego Macron przyjął stanowisko najtwardsze z możliwych. Prosta analiza: lepiej zaryzykować protesty Francuzów przeciwko certyfikatom sanitarnym, niż dopuścić do wysokiej czwartej fali. Przyjął tę linię z dwóch powodów. Po pierwsze, czwarta fala bardziej by obciążyła niż ewentualne protesty. Po drugie, protestować będą w dużej mierze osoby, które i tak na niego nie głosują - natomiast jego wyborcy nie chcą kolejnych restrykcji, następnego zamykania ich w domach. Stąd taki, a nie inny kurs.

Dylematy, które rozstrzyga Macron, w dużej mierze są również problemami rządu Mateusza Morawieckiego. Może w Polsce program szczepień nie rozwijał się tak ospale jak we Francji, ale wyraźnie widać, że doszedł ściany. Udało się zaszczepić 55 proc. Polaków - i tempo dołączania kolejnych gwałtownie się załamało. Nie brakuje szczepionek, brakuje chętnych na nie. Wiele wskazuje na to, że zabraknie co najmniej 10 proc. zaszczepionych do tego, żeby Polacy jako społeczeństwo osiągnęli odporność stadną, a w takiej sytuacji widmo czwartej fali jesienią (a może nawet późnym latem) jest jak najbardziej realne.

Szczepionkowa jazda autostopem

Dla PiS problem jest bardziej złożony. Macron mógł sobie pozwolić na ostry ton, bo wie, że jego sposób myślenia podziela wielu Francuzów - i większość jego wyborców. Dla Nowogrodzkiej taka kalkulacja nie jest już tak oczywista. Partia rządząca dobrze bowiem wie, że przeciwko obowiązkowi szczepionkowemu jest duża część ich elektoratu.

Widać to choćby po działaniach duetu Anna Siarkowska-Janusz Kowalski, którzy szukają przypadków zmuszania do szczepień. Niby od ich działań odciął się rząd (słowami swego rzecznika), ale generalnie potępień ze strony partii nie słychać. I właśnie ta sytuacji najlepiej pokazuje dylemat, z jakimi PiS się musi zmagać. Szczepionkowa wersja dylematu, jak "mieć ciastko i zjeść ciastko" - jak przekonać Polaków do tego, żeby się zaszczepili, a jednocześnie nie stracić przy tym politycznego poparcia.

Wbrew pozorom ryzyko tego drugiego jest duże. Widać wyraźnie, że Konfederacja tylko czeka, aż PiS zrobi jeden fałszywy krok w tej sprawie i jest gotowa natychmiast złożyć polityczną ofertę wyborcom, którzy czują się zmuszani do szczepienia wbrew własnej woli.

Trudno uwolnić się od przekonania, że właśnie to sprawia, że rząd bardzo ostrożnie podnosi poprzeczkę związaną z koniecznością posiadania certyfikatów sanitarnych. To nie przypadek, że pomysł wprowadzenia obowiązku szczepień przy odwiedzinach w szpitalach przedstawił wiceminister – osoba na tyle nisko usytuowana w hierarchii rządowej, że w razie złego przyjęcia tego pomysłu jego zwierzchnicy mogą się szybko od niego odciąć. Klasyczny balon próbny.

Nie zmienia to faktu, że PiS ma coraz mniej czasu na rozwiązanie tego dylematu. Czwarta fala i konieczność następnego zamykania gospodarki odbije się fatalnie i na gospodarce, i na kondycji psychicznej Polaków, a wtedy sondaże siądą obozowi władzy jeszcze bardziej. Teraz jest ostatni moment, by znaleźć sposób na przekonanie tych brakujących 10 proc. do szczepień. Brak dobrego pomysłu w tej kwestii może mieć zasadnicze znaczenie dla układu politycznych sił po pandemii. A dobry wybór to tak naprawdę kalkulacja, co w tej sytuacji jest mniejszym złem.

Na koniec uwaga ogólna. Przeciwnicy szczepień powołują się na swoją wolność i prawo do decydowania o sobie. Tyle że w przypadku doświadczenia zbiorowego, jakim jest pandemia, nie da się myśleć tylko w kategoriach indywidualnych. Każdy bowiem z nas ponosi także w tej sytuacji odpowiedzialność za innych.

"Jedyną cenną wolnością jest wolność związana z porządkiem; taka, która nie tylko istnieje wraz z ładem i cnotą, ale bez nich w ogóle nie może istnieć" - pisał Edmund Burke, irlandzki filozof, jeden z ojców nowoczesnego konserwatyzmu.

Osoby, które nie chcą się szczepić, uważają, że uda im się zjeść ciastko i mieć ciastko - uniknąć ukłucia, a jednocześnie zacząć normalnie żyć, korzystając tego, że dzięki innym pandemię da się pokonać. Próba szczepionkowej jazdy autostopem - tyle że bez zgody właściciela samochodu, którym się jedzie. Bo prawdziwa wolność - jak zauważył Burke - idzie tylko w parze z porządkiem. Każdy, kto twierdzi inaczej, zwyczajnie oszukuje siebie i innych.

https://opinie.wp.pl/szczepionkowe-dylematy-pis-u-oboz-wladzy-musi-wybrac-mniejsze-zlo-6662217110252320a

Zjednoczona Patologia daje jasny sygnał: to nie mutacje zdewastują kraj w czwartej fali.
17 LIPCA 2021 STEFAN KARCZMAREWICZ

Lekarze POZ i strażacy mają zakończyć urlopy do połowy sierpnia. Idzie czwarta fala COVID-19. Skutki, być może, będą dramatyczne. Ale to nie wirus będzie głównym ich sprawcą. To rządzący obóz Zjednoczonej Patologii, który nawet nie bardzo kryje się z metodami, jakimi przygotowuje ewentualną katastrofę gospodarki i systemu opieki zdrowotnej. Nie mówi tylko – po co ją przygotowuje.

Układ jest prosty: w świetle obecnej wiedzy jest prawie nieistotne, z jaką mutacją wirusa mamy do czynienia, jeżeli w danej populacji stopień wyszczepień jest wystarczająco wysoki, a ludzie zachowują elementarną przezorność, zwłaszcza w niedostatecznie wentylowanych, zamkniętych pomieszczeniach. Według istniejących danych, nawet jeżeli szczepionka nie chroni przed zakażeniem, to chroni przed ciężkim przebiegiem choroby. Ryzyko zgonu na COVID-19 staje się niesłychanie niskie, jeżeli weźmiemy pod uwagę wyłącznie osoby w pełni zaszczepione. Mniej zakażeń w ogóle, a zwłaszcza – ciężkich zakażeń, to mniejsze ryzyko lockdownu, który dramatycznie wpływa na życie bardzo wielu osób. To również brak blokady systemu opieki zdrowotnej.  Jego efektem był wzrost odsetka zgonów lub istotnego inwalidztwa, będących następstwem chorób pozornie nie mających  nic wspólnego z COVID-19. Chociażby – zawału serca. Nie raz zdarzało się, że szpital zablokowany przez epidemię nie mógł przyjąć na czas pacjentów kardiologicznych, lub onkologicznych. Zaś obydwie te grupy chorób mszczą się bezwzględnie w razie opóźnienia odpowiedniego postępowania medycznego.

Jednym słowem – wydaje się, że rząd każdego kraju powinien robić wszystko, żeby stopień wyszczepienia był w lokalnej populacji jak najwyższy. Każdego? My nie idziemy na łatwiznę. To od nas zgniły Zachód powinien się uczyć roztropności działania tak, jak nauczył się jeść nożem i widelcem. Przykłady? Proszę uprzejmie! Gdyby nie były straszne, to mielibyśmy ubaw po pachy.

Akcja poselska Kowalskiego i Siarkowskiej

O akcji gwiazd Zespołu ds Sanitaryzmu  w domu dziecka w Gdańsku wiedzą wszyscy zainteresowani, więc na szczegóły szkoda czasu. Tak samo, jak na polityczne korzyści które Siarkowska i Kowalski spodziewali się uzyskać z takiej akcji. Nawet sposób zachowania się jednego z naczelnych miękiszonów wobec personelu Domu Dziecka nie jest wart dyskutowania, bo brak szacunku wobec osób w ich mniemaniu słabszych jest jedną z cech, po których organizmy należące do tej formacji można łatwo zidentyfikować. Pozostaje kilka pytań:

Dlaczego tak energiczną akcję powzięto na skutek otrzymania sygnału od Pawła Klimczewskiego, czyli osoby negującej pandemię (podaję za tok.fm)? Inaczej mówiąc – dlaczego tak poważnie potraktowano sygnał kogoś, kto albo ma poważne problemy poznawcze, albo jest zainteresowany w destabilizowaniu kraju, w dodatku – uzyskując z tego osobiste korzyści, chociażby w postaci rozgłosu?

Dlaczego nie sprawdzono przed interwencją, że w kontrolowanym Domu Dziecka zaszczepione zostały osoby pełnoletnie, a przed szczepieniem osób niepełnoletnich uzyskano zgody od ich opiekunów prawnych? Bo słit-focia (przepraszam za pokręconą pisownię, ale jaka estetyka taka pisownia)  w samochodzie podczas tej podróży nie jest wystarczającym powodem do jej odbycia.

No i najważniejsze dwa pytania, które powstają z prostej dedukcji:  dlaczego nasz generalny komisarz sprawiedliwości (czyli gen-kom-spraw) jest zwolennikiem destabilizacji kraju i przeciwnikiem szczepień? Bo gdyby nie był, to wywaliłby natychmiast Kowalskiego ze wszystkich zajmowanych przez niego funkcji.

Wystąpienie Niedorzecznika

na posiedzeniu parlamentarnego zespołu ds. sanitaryzmu (ten specyficzny nowo-twór opisała dość precyzyjnie Pani Redaktor Katarzyna Zuchowicz w portalu Na Temat), niezwykle pobożny Mikołaj Pawlak, dbający – jak deklaruje – o każde życie poczęte, zapytał (cytuję za natemat.pl): Postawię takie pytanie, czy jest prawnie dopuszczalne eksperymentowanie z udziałem dzieci, bo de facto jesteśmy w fazie eksperymentu? Zadaję to pytanie w kontekście różnych powikłań i odporności długookresowej.

Na pytanie pana niedo-rzecznika można odpowiedzieć pytaniami:

Co miał na myśli, wspominając o powikłaniach i odporności długookresowej? Czy rzucił kilka słów, które miały sprawić wrażenie na prostym ludzie, że wie o czym mówi, czy też – będąc prawnikiem-kanonistą – po prostu nie ma pojęcia o czym mówi? U absolwenta uczelni, która wypuściła takich tytanów intelektu, jak Pawłowicz i Czarnek, wypowiadanie się na tematy, o których nie ma się pojęcia, nie jest niczym dziwnym. Gdyby jednak niedorzecznik poczytał trochę literatury fachowej i jeszcze choć trochę ją zrozumiał, to wiedziałby, że coraz więcej jest doniesień o dramatycznych powikłaniach COVID-19 u dzieci. To jak tam u kanonisty z tą dbałością o życie poczęte i z elementarną etyką w ogóle?

Ty nasuwa się kolejne pytanie: dlaczego, ktokolwiek, kto mianował tego faceta na to stanowisko nie wyleje go z roboty? Czy Mateuszek Mitoman nie jest w stanie ocenić społecznego znaczenia takiej wypowiedzi?

I dlaczego Siarkowska jest jeszcze przewodnicząca jakiejkolwiek komisji? To ona promowała Pawlaka, więc Jego Miłomściwość powinien chwileczkę się zastanowić.

Oszuści szczepionkowi i hejterzy nie są ścigani

Tu mamy do czynienia z zupełnie inną motywacją. Albo są to ciężko pracujący rzemieślnicy Putina, albo użyteczni idioci Putina. Skutek pozostaje ten sam. Certyfikaty bez faktycznych szczepień, tak samo, jak groźby śmierci wobec lekarzy i ich bliskich, powinny być ścigane jak każdy inny rodzaj terroryzmu. Są bowiem, w swej istocie, uderzeniem w bezpieczeństwo państwa.  Tymczasem nieudolność organów państwa jest tu porażająca. Zdemontowany aparat bezpieczeństwa jest w stanie zrobić akcję w knajpie, w której plakat uraził czyjeś uczucia, ale nie potrafi zareagować na jednoznaczne fakty sabotowania procesu szczepionkowego i zastraszania osób z nim związanych.

Niekontrolowana epidemia jest swego rodzaju straszliwą bronią biologiczną. Przerobiliśmy to w historii Europy niejeden raz. Sabotowanie procesu szczepień będzie potencjalnie prowadziło do sytuacji, w której wirus COVID-19 odegra rolę biologicznego czynnika, dewastującego funkcjonowanie społeczeństwa i jego gospodarki.

Skoro zdrowy rozsądek wskazuje, że jest to działanie antypaństwowe, to czy nie pora by Jego Miłomściwość zmusił rząd i swoich posłów do bardziej energicznych i uporządkowanych  działań? Nawet kosztem sojuszy, na przykład z miękiszonami?

Czy nie pora, by uznać negowanie epidemii, oraz zasadności szczepień za tzw. kłamstwo covidowe, ścigane z mocy prawa?
Dotyczyłoby to wówczas nie tylko pojedynczych trolli, czy głupków, mających akurat w polityce swoje pięć minut. Dotyczyłoby również negującego epidemię Rydzyka i jego mediów, czy negującego szczepienia Ordo Iuris. Czy groźba delegalizacji niektórych instytucji głoszących kłamstwo covidowe, to zbyt wysoka cena za przetrwanie istnień ludzkich i całej gospodarki?

Oczywiście, możliwy jest jeszcze inny wariant. Brzmi jak szaleństwo, ale jak powiedział Yuval Noah Harari, wiele niegdysiejszych szaleństw okazuje się dziś normalnością.

A może rozsiew epidemii, prowadzący do kryzysu gospodarczego, ewentualnie nasilonego  zahamowaniem napływu funduszy unijnych i nieuchronne załamanie systemu opieki zdrowotnej, będące jego nieuchronnym następstwem, są złowrogiemu starcowi i żądnemu władzy miękiszonowi na rękę? Bo dalsza sekwencja jest już oczywista: protesty – stan wyjątkowy – odwołanie wyborów, a potem może przyjęcie pomocy rosyjskiej. Przecież tak już w naszej historii było. Ale to na pewno tylko zły sen.

Możemy się jeszcze z niego obudzić.

Bo kraj mogą zdewastować nie mutacje wirusa, ale zbyt niskie rozpowszechnienie szczepień. Szczepmy się zatem – wbrew idiotom, nieukom i szubrawcom!

https://lekarski.blog.polityka.pl/2021/07/17/zjednoczona-patologia-daje-jasny-sygnal-to-nie-mutacje-zdewastuja-kraj-w-czwartej-fali/?nocheck=1
« Ostatnia zmiana: Lipiec 18, 2021, 22:16 wysłana przez Orionid »

Offline Orionid

  • Moderator
  • *****
  • Wiadomości: 21724
  • Very easy - Harrison Schmitt
Odp: Artykuły z innego świata
« Odpowiedź #231 dnia: Lipiec 16, 2021, 00:28 »
Federal workers must be vaccinated or submit to Covid testing and distancing
David Smith in Washington Thu 29 Jul 2021 23.16 BST

Rule would affect more than 2m civilian employees, but Republicans continue to block preventive measures


At the Delta variant spreads among the unvaccinated, the White House is leaning on federal workers to get the shot. Photograph: Drew Angerer/Getty Images

Joe Biden has announced that all civilian federal workers must show proof of vaccination against the coronavirus or face regular testing and stringent physical distancing, masking and travel restrictions.

Facing a daunting political test as the Delta variant cuts a swath through unvaccinated Americans, the president outlined a more aggressive approach by the federal government and expressed hope that it would offer a model for corporate employers.

But not for the first time, the pandemic response in the US is hampered by partisan politics and a growing divide between the vaccinated and unvaccinated. Biden’s intervention was likely to produce a renewed backlash from Republican politicians warning against government encroachment on individual freedom.

The highly infectious Delta variant hascaused coronavirus cases and hospitalisations to rebound in many parts of the US, which is averaging nearly 62,000 new Covid-19 infections a day. The vast majority of those hospitalised and dying have not been vaccinated.

Calling it a “pandemic of the unvaccinated”, Biden noted on Thursday that about 90m Americans who are eligible for a shot have not yet got one. “Masking is one defense against the spread of Covid-19 but make no mistake: vaccines are the best defence against you getting severely ill from Covid-19. The very best defence.”

Signalling a shift in tone for the administration, he said in the East Room of the White House: “In addition to providing incentives to encourage vaccination, it’s time to impose requirements on key groups to ensure they’re vaccinated.

“Every federal government employee will be asked to attest to their vaccination status. Anyone who does not attest or is not vaccinated will be required to mask, no matter where they work, test one or two times a week to see if they’ve acquired Covid, socially distance, and generally will not be allowed to travel for work.”

The president added: “Likewise, today, I’m directing my administration to take steps to apply similar standards to all federal contractors. If you want to do business with the federal government, get your workers vaccinated.”

The federal government is America’s biggest employer, including about 2.18 million civilian workers, while another 570,000 people work for the postal service, according to 2020 data. The workers are spread across the country, including many in states where vaccine scepticism runs high.

Paul Light, a public service professor at New York University, told the Associated Press before the announcement, “If the federal government were to say that everybody who works for the government directly or indirectly must be vaccinated, that’s a massive footprint.”

It was unclear whether the new requirement would apply to the postal service. But the White House said Biden was directing his team to take steps to apply similar standards to the Department of Defense to look into how and when it will add Covid-19 vaccination to the list of required vaccinations for members of the military.

But the pandemic response continues to divide the country, with some Republicans already pushing back at the new guidance.

Ralph Norman, a congressman from South Carolina, said: “To require individuals to provide proof of vaccination would be a massive intrusion on the doctor-patient relationship and the privacy of the individual.”

Congress itself has become a partisan battleground over the issue after the Centers for Disease Control and Prevention (CDC) issued guidance on Tuesday that vaccinated people should wear masks indoors in areas of substantial or high Covid-19 transmission.

Some Republicans revolted after the US Capitol’s attending physician sent a memo informing members that masks would again have to be worn inside the House of Representatives at all times.

The Democratic House speaker, Nancy Pelosi, called the Republican House minority leader, Kevin McCarthy, “a moron” after McCarthy tweeted: “The threat of bringing masks back is not a decision based on science, but a decision conjured up by liberal government officials who want to continue to live in a perpetual pandemic state.”

The head of the US Capitol police announced that congressional aides and visitors to the House side of the Capitol will face arrest if they are not wearing masks.

Republicans also forced a vote to adjourn the chamber in protest against the mandate, which was defeated along mostly party lines, and there were angry confrontations between members in the corridors.

Many Republican state leaders are blocking preventive measures, potentially making it harder to tame virus outbreaks in conservative communities. At least 18 Republican-led states have moved to prohibit vaccine passports or to ban public entities from requiring proof of vaccination. Some have prohibited schools from requiring any student or teacher to wear a mask or be vaccinated.

Biden, a champion of bipartisanship, pointedly praised the efforts of Mitch McConnell, the Republican Senate minority leader, and Kay Ivey, the Republican governor of Alabama, to get people vaccinated.

He added: “People are dying and will die who don’t have to die. If you’re out there unvaccinated, you don’t have to die. This is not about red states and blue states. It is literally about life and death. It’s about life and death.”

Seeking to pre-empt criticism from the right, the president said: “I know people talk about freedom, but I learned growing up ... with freedom comes responsibility. Your decision to be unvaccinated impacts someone else. Unvaccinated people spread the virus.”

Divisions extend to workers, however. Richard Trumka, the president of the AFL-CIO union, told the CSPAN network that its members support vaccine mandates. “If you come back in and you are not vaccinated, everybody in that workplace is jeopardised,” Trumka said.

But the American Postal Workers Union said it opposed a vaccine mandate for federal employees and expressed concern about Biden’s announcement. “While the APWU leadership continues to encourage postal workers to voluntarily get vaccinated, it is not the role of the federal government to mandate vaccinations for the employees we represent,” the group said in a statement.

Biden also announced that small- and medium-sized businesses will be reimbursed for offering their employees paid leave to get their family members, including their children, vaccinated.

He called on states, territories and local governments to do more to incentivise vaccination, including offering $100 to those who get vaccinated. “Here’s the deal: if incentives help us beat this virus, I believe we should use them. With incentives and mandates, we will make a huge difference and save a lot of lives.”

And, in an effort to get more children 12 and older vaccinated, Biden urged school districts nationwide to host at least one pop-up vaccination clinic over the coming weeks.

Biden missed his goal of having 70% of adults get at least one shot by 4 July; the latest figure is 69.3%. About 60% of American adults have been fully vaccinated meaning that, despite a head start, it now has a lower share of fully vaccinated people than the European Union and Canada.

Companies including Google have announced vaccine mandates. Delta Air Lines and United Airlines are requiring new employees to show proof of vaccination. Goldman Sachs is requiring its employees to disclose their vaccination status but is not mandating they be vaccinated.

https://www.theguardian.com/world/2021/jul/29/covid-federal-workers-vaccinated-testing-distancing

Pandemia uderzyła w najsłabszych. Na COVID umierali głównie ubodzy i starsi
PRC 29.07.2021 12:22

Wirus SARS-Cov2 doprowadził nie tylko do poważnych problemów ekonomicznych i gospodarczych, ale też okazał się wyrokiem dla wielu ludzi. Z analiz wynika, że śmierć przynosił przede wszystkim starszym przedstawicielom mniejszości etnicznych i ubogim.


Pandemia pogłębiła również istniejące nierówności między (East News, Karolina Misztal, REPORTER)

Pandemia koronawirusa doprowadziła do śmierci już 4,19 mln osób na świecie i wciąż powiększa to żniwo. Z badań, jakie przytacza na łamach Obserwatora Finansowego Nikodem Szewczyk, ekonomista związany z Instytutem Badań Strukturalnych i Fundacją Instrat, na wirusa SARS-Cov2 umierały przede wszystkim grupy wrażliwe - starsi, mniejszości etniczne czy ubodzy.

Dodatkowo, jak dowodzi w przytaczanych badaniach Stefanie Stantcheva, bułgarska ekonomistka z Uniwersytetu Harvarda, pandemia pogłębiła również istniejące nierówności między grupami dochodowymi, sektorami gospodarki, regionami czy płciami.

A proces ten będzie się pogłębiał. Jak pisze Obserwator Finansowy, nierówności wzrosną przede wszystkim w długim terminie, a w krótkim okresie ich wzrost zostanie złagodzony przez politykę publiczną.

Trzy główne powody rosnącego rozwarstwienia to: dostęp do pracy z domu, wykluczenie cyfrowe oraz bezrobocie dotykające najuboższych.

Z czasem więcej stracą ubogie gospodarstwa domowe, a nierówności wzrosną. Po pierwsze wpływa na to długoterminowe bezrobocie, prowadzące do spadku kapitału ludzkiego, które dotyka przede wszystkim osoby mniej zamożne.

Drugim powodem jest, jak pisze Nikodem Szewczyk, kreatywna destrukcja w sektorze przedsiębiorstw, gdzie niektóre branże zyskują niewspółmiernie do reszty gospodarki.

Wreszcie trzecim czynnikiem jest przyśpieszona cyfryzacja i automatyzacja gospodarki, które faworyzują lepiej płatne zawody.

Na dowód Szewczyk przytacza dane z USA, gdzie średnio 37 proc. zawodów może być wykonywanych z domu. W praktyce jednak w czasie pandemii 45.5 proc. pracowników o wysokich dochodach pracowało z domu. Wśród pracowników o niskich dochodach było to jedynie 18 proc.

"Podobnie w Europie, praca z domu dotyczy około 37 proc. zawodów, ale gdy wybuchła pandemia, zdalnie pracowało 74 proc. pracowników o wysokich dochodach i tylko 3 proc. pracowników o niskich dochodach" - czytamy w Obserwatorze Finansowym.

W związku z tym w pandemii częściej pracę tracili pracownicy o niskich dochodach, którzy rzadziej mogą pracować z domu. Jak przekonują analitycy, bezrobocie, które pogłębiło się w czasach wirusa pozostawi "blizny", które będą pokutować w społeczeństwie jeszcze przez lata.

https://www.money.pl/gospodarka/pandemia-uderzyla-w-najslabszych-na-covid-umierali-glownie-ubodzy-i-starsi-6666462162541440a.html
« Ostatnia zmiana: Lipiec 30, 2021, 03:12 wysłana przez Orionid »

Offline Orionid

  • Moderator
  • *****
  • Wiadomości: 21724
  • Very easy - Harrison Schmitt
Odp: Artykuły z innego świata
« Odpowiedź #232 dnia: Lipiec 17, 2021, 23:19 »
‘The war has changed’: CDC paper warns Delta variant is far more transmissible
Adam Gabbatt, Natalie Grover and Jessica Glenza Fri 30 Jul 2021 20.06 BST

Rochelle Walensky says ‘extreme’ measures needed to counter threat of virus that can be spread even by vaccinated people


A person wears a face mask in the Oculus Mall in New York City on 29 July. Photograph: Spencer Platt/Getty Images

The Delta variant spreads much faster, is more likely to infect the vaccinated, and could potentially trigger more severe illness in the unvaccinated compared with all other known variants, according to an internal report compiled by the Centers for Disease Control and Prevention.

The document, a slide presentation prepared by officials within the US’s health protection agency first obtained by the Washington Post, warned that the Delta variant is as infectious as chickenpox, and argues that government officials must “acknowledge the war has changed” given how dangerous the variant is.

Citing data from an outbreak in a county in Massachusetts, the CDC document suggested that infections in vaccinated people can produce viral loads similar to those who are unvaccinated and infected with the variant.

However, scientists acknowledge that the likelihood of vaccinated people spreading the virus, if infected, is much rarer compared with unvaccinated people.

The Delta variant is more transmissible than other viruses in the coronavirus family such as Mers and Sars, as well as Ebola and smallpox, the CDC presentation said, adding that although vaccines prevent more than 90% of severe disease, the dangerous characteristics of this variant suggest they may be relatively less effective at preventing infection or transmission.

“I think people need to understand that we’re not crying wolf here. This is serious,” Rochelle Walensky, the director of the CDC, told CNN. “It’s one of the most transmissible viruses we know about. Measles, chickenpox, this – they’re all up there.”

The report was leaked only days after the agency changed its guidance to recommend that even vaccinated people should wear masks in some indoor settings, regardless of their vaccination status, especially in areas of “substantial or high” virus transmission.

Later on Friday, the CDC released more detail on the Massachusetts outbreak among vaccinated people that informed its decision to revise mask guidance, which has prompted a backlash from conservatives across the US.

It found that around the 4 July holiday on Cape Cod, an outbreak sickened 469 people though the majority (74%) were vaccinated. Among samples that could be sequenced, the CDC found the vast majority had the Delta variant.

Data shared in the presentation suggested that vaccinated people who become infected with the Delta variant can shed just as much of the virus as unvaccinated people, although it emphasized that vaccines prevent more than 90% of severe disease.

Dr Stephen Griffin, a virologist from the University of Leeds, emphasized that breakthrough infections are not common (1-2% according to the latest Public Health England summary, although with the different symptoms of Delta this may be underestimated).

“However, it is concerning that when such infections do occur that the titers [concentration of an antibody] in the airway appear the same as during a non-vaccinated infection … it seems that the outbreaks mentioned are consistent with a high degree of infectious virus being produced,” Griffin told the Guardian.

“We must remember though, going forward, that we will see a greater proportion of [vaccinated people]becoming infected as the coverage increases within the population, but the difference here is that Delta certainly appears to do this more often and with more potential for symptomatic infection compared to other variants.”

The CDC document also highlights “communication challenges” and says the agency must change its public messaging to emphasize vaccination as the best defense against the Delta variant.

The US is averaging almost 62,000 new Covid-19 infections a day, and the vast majority of those hospitalised and dying have not been vaccinated. Nationwide 49.8% of Americans are fully vaccinated, according to the CDC.

On Thursday Joe Biden described the surge as a “pandemic of the unvaccinated”, and said about 90 million Americans who are eligible for a shot have not yet got one.

“Masking is one defense against the spread of Covid-19 but make no mistake: vaccines are the best defence against you getting severely ill from Covid-19. The very best defence,” the president said.


https://www.theguardian.com/world/2021/jul/30/covid-delta-variant-guidelines-masks-cdc-paper-transmission
« Ostatnia zmiana: Lipiec 30, 2021, 23:04 wysłana przez Orionid »

Offline Orionid

  • Moderator
  • *****
  • Wiadomości: 21724
  • Very easy - Harrison Schmitt
Odp: Artykuły z innego świata
« Odpowiedź #233 dnia: Lipiec 18, 2021, 22:17 »
UK can expect thousands of Covid deaths every year, warn scientists
Robin McKie Observer science editor Sat 31 Jul 2021 18.31 BST

Disease will circulate alongside flu and other seasonal viruses and become part of accepted winter illness


Shoppers at Oxford Circus in London. Britons are expected to mingle in autumn and winter much more than they did last year. Photograph: Hollie Adams/Getty Images

Britain faces the prospect of thousands of annual Covid deaths for years to come, scientists have warned.

They say waves of cases are likely to sweep the country every winter as Covid-19 joins other seasonal viruses, including influenza, in taking its toll of elderly and infirm people. Every year, as cold weather forces people indoors, virus transmission will increase, case numbers will rise, and some of these will result in deaths.

The warning comes as Covid case numbers look likely to stabilise through the summer, but with researchers saying incidence could rise again in autumn as vaccination rates falter and schools return. This could lead to a fourth wave this winter – one that could become an annual occurrence for years to come.

“We are going to see problems with Covid for a long time,” said Prof Adam Finn of Bristol University. “The virus has shown itself to be genetically more nimble than we expected, though not as much as the influenza virus. So I would envisage Covid being a continuing problem for some time, with annual death tolls reaching thousands and possibly tens of thousands.”

This view was backed by Prof James Naismith, director of the Rosalind Franklin Institute in Oxford. “We won’t see Covid-19 spread like wildfire again. There will be enough herd immunity in the population to ensure it will never kick off like that again.

“But everything will not be hunky dory. We will have waves of illness similar to flu, I think. And they will kill. The issue is: how many? That is difficult to assess but if you look at current Covid deaths, these are occurring at about 100 a day.

“So a wave that kills a few thousand seems a reasonable measure of what you might expect in a future winter wave. And then, you might get a bad wave one year and have the tens of thousands of deaths.”

However, Prof Jonathan Ball of Nottingham University said: “I suspect numbers of Covid deaths will decrease over time as population immunity to the disease not only increases but also broadens. This is not to say we won’t have deaths every year. But to say it’s likely to be in the thousands is overly pessimistic.

“It could be to start with, but I think the amount of severe disease will decrease over time because of continual exposure to the virus, which will therefore boost natural immunity.”

Most of those who will die will probably be the old and the seriously ill – the same set of people who have succumbed every winter to influenza and other respiratory diseases. It remains to be seen if Covid-19 will increase average fatality numbers or merely act as a new addition to the repertoire of illnesses that kill vulnerable people every year.

“Covid is not going to be something that brings society to a halt,” added Finn. “And we can minimise the problems it poses – through careful use of vaccines, for example.”

A similar note of caution was expressed by Prof Martin Hibberd of the London School of Hygiene and Tropical Medicine. “I think we may be at a turning point in Covid-19 in the UK, with the proportion of people with antibodies now rising above 90%. That means that soon we will be in as good a place as possible with vaccine protection – and yet, we are still seeing disease.

“This is what we will have to live with: a new nasty disease that will continue to cause problems. I think we can use influenza as an example here. We have vaccines for influenza and yet we still have perhaps an average of 20,000 deaths a year in the UK.”

The prospect of the next Covid wave beginning in autumn, as schools return and the weather worsens, has led scientists to press for the introduction of booster vaccines for people over 50 and for 16- and 17-year-olds to be considered for vaccination.

There is also a fear that previous lockdowns may have weakened the British population’s immunity to other respiratory illnesses such as flu. These worries were highlighted last month by the Academy of Medical Sciences in its report Covid-19: Preparing for the future.

“We are going to go into this winter and start mixing again in ways that we didn’t do last year,” said Dame Anne Johnson, president of the academy. “In those circumstances, we can expect to see a real upsurge in respiratory infections such as flu, for which we may have waning immunity because we were not exposed to it last year.”

https://www.theguardian.com/world/2021/jul/31/uk-can-expect-thousands-of-covid-deaths-every-year-warn-scientists

MFW: nierówny dostęp do szczepionek pogłębi nierówności na świecie
KRJ 31.07.2021 18:51



Nierówny dostęp krajów do szczepionek spowodował, że poprawiły się perspektywy gospodarcze krajów bogatszych, a w przypadku państw biedniejszych - pogorszyły. Światowe rozwarstwienie może pogłębiać się również przez nowy wariant koronawirusa.

Z najnowszego raportu "World Economic Outlook" Międzynarodowego Funduszu Walutowego wynika, że globalny wzrost gospodarczy osiągnie poziom 6 proc. w 2021 r. Nie ma tu zmiany w stosunku do prognozy z kwietnia.

W odniesieniu do państw rozwiniętych perspektywy wzrostu poprawiły się w w 2021 r. o 0,5 pkt. proc., głównie dotyczy to USA, Wielkiej Brytanii, Kanady i Włoch - informuje serwis obserwatorfinansowy.pl.

Co ciekawe, o dokładnie taką samą wartość spadły prognozy wzrostu gospodarczego dla rynków wschodzących, głównie z Azji. MFW obniżył je dla tych gospodarek do 6,3 procent.

Zdecydowały o tym szybsze tempo szczepień i szybsze znoszenie obostrzeń w krajach rozwiniętych. Dlatego ich perspektywy się poprawiły. Jednak tam, gdzie są problemy z dostępem do szczepionek, a kolejna fala zachorowań wzbiera, prognozy obniżono.

Dane z World Economic Outlook nie pozostawiają wątpliwości. Blisko 40 proc. ludzi z krajów rozwiniętych jest już zaszczepionych. W gospodarkach wschodzących ten odsetek jest dużo niższy i wynosi 11 proc., a w krajach najbiedniejszych niespełna 2 proc.

Stąd prosty wniosek, który wyciąga MFW: dostęp do szczepionek dzieli świat na dwa bloki. Te z niską dostępnością do szczepionek nie mają szans na równy udział w globalnym ożywieniu.

Różnice między bogatymi z dostępem do szczepionki, a biednymi bez dostępu będą się zatem powiększać. MFW w raporcie zwraca również uwagę na to, że pandemia i nowe warianty wirusa nadal będą ograniczyć światowe gospodarki.

Może to kosztować świat nawet do 4,5 bln dolarów strat do 2025 r. Co więcej, znaczące różnice w efektach szczepień, kondycji gospodarczej poszczególnych krajów i możliwości rozprzestrzeniania się odmiany delta sprawiają, że ciągle jest jeszcze wiele niewiadomych. Dlatego też i prognozy gospodarcze są mocno niepewne.

https://www.money.pl/gospodarka/pandemia-zwiekszyla-nierownosci-na-swiecie-globalne-ozywienie-poglebia-ten-efekt-6667265083284352a.html

Kwestia szczepień dzieli społeczeństwo? Sobierajski: Osoby niezaszczepione wiedzą, że ich prawa mogą być ograniczone, ale nic z tym nie robią
Tatiana Kolesnychenko 1 VIII

Czy wprowadzenie obowiązku szczepień przeciw COVID-19 albo ograniczeń tylko dla osób niezaszczepionych podzieli społeczeństwo? - To jest kwestia osobistego wyboru każdego człowieka. Jedni decydują się kupić bilet na pociąg i bezpiecznie dojechać do celu, a innym to nie pasuje i oni chcą iść na piechotę. Nie ma obowiązku, jest wolność. Ale jeśli ktoś podejmuje decyduję o nieszczepieniu się przeciw COVID-19, powinien ponieść wszystkie tego konsekwencje - mówi socjolog Tomasz Sobierajski.

1. "Byłaby to tylko promocja cwaniactwa i braku odpowiedzialności"

Im bliższe jest widmo nadejścia czwartej fali koronawirusa w Polsce, tym większe napięcie jest wyczuwane w społeczeństwie. Z ust rządzących coraz częściej słychać o możliwości wprowadzenia lockdownu jesienią. Krążą też informacje, że nauczanie zdalne bądź hybrydowe wróci do szkół wkrótce po rozpoczęciu roku szkolnego.

Zdaniem ekspertów przy tak niskim poziomie wszczepienia kolejna fala epidemii jest nieunikniona. Do tej pory w Polsce w pełni zaszczepiona przeciw COVID-19 zostało tylko 45,8 proc. społeczeństwa (stan na 30 lipca br.). Dlatego rząd zaczął rozważać wprowadzenie obowiązku szczepień przeciw COVID-19 wśród niektórych grup zawodowych. Pod uwagę przede wszystkim jest brany personel medyczny, ale i nauczyciele oraz pracownicy handlu i gastronomii.

W części krajów rządy zdecydowały się też na wprowadzenie ograniczeń tylko dla niezaszczepionych. Przykładowo we Francji nie tylko do restauracji, kin czy teatrów, ale również i do pociągów dalekobieżnych oraz samolotów mogą obecnie wejść tylko osoby posiadające przepustkę sanitarną, czyli tzw. paszport covidowy świadczący o wykonanym szczepieniu, przechorowaniu COVID-19 albo posiadaniu ujemnego wyniku testu na SARS-CoV-2.

Taka polityka niestety wywołuje ostrą reakcję ze strony antyszczepionkowców. We Francji doszło do masowych protestów. Szacuje się, że na ulice wyszło nawet 200 tys. osób. Również w Polsce rozmowy o obowiązkowych szczepieniach wywołują jeszcze większą ofensywę ze strony antyszczepionkowców, którzy mówią podziałach w społeczeństwie, a nawet o segregacji.

Zdaniem dra Tomasza Sobierajskiego, socjologa z Uniwersytetu Warszawskiego, kwestia szczepień przeciw COVID-19, choć wywołuje wiele emocji, raczej "nie będzie wielką blizną, która spowoduje, że społeczeństwo podzieli się na dwa obozy".

Ekspert podkreśla, że wprowadzanie obowiązku szczepień przeciw COVID-19 albo restrykcji tylko dla niezaszczepionych, jest uzasadnionym działaniem ze strony władz.

- To jest kwestia osobistego wyboru każdego człowieka. Jedni decydują się kupić bilet na pociąg i bezpiecznie dojechać do celu, ale innym to nie pasuje i wolą iść na piechotę. Nie ma obowiązku, jest wolność. Ale jeśli ktoś podejmuje decyduję o nieszczepieniu się przeciw COVID-19, powinien ponieść wszystkie tego konsekwencje - podkreśla dr Sobierajski.

Zdaniem socjloga jeśli jesienią lockdown obejmie całość społeczeństwa będzie to "absolutnie niesprawiedliwe i nieuczciwe" w stosunku do osób, które przyjęły szczepienie.

- Byłaby to tylko promocja cwaniactwa i braku odpowiedzialności. Wiemy, że jeśli pojawi się konieczność wprowadzenia lockdownu, będzie ona wywołana głównie przez osoby, które ze względu na swoją opieszałość, niechęć czy brak wiedzy się nie zaszczepiły - mówi Sobierajski. - Nie ma zgody na to, aby te restrykcje dotknęły osoby, które zachowały się dojrzale i zaszczepiły się przeciw COVID-19 - dodaje.

2. Podział na szczepionych i nieszczepionych

Zdaniem dra Sobierajskiego rozmowy o tym, że podział na szczepionych i nieszczepionych to segregacja są groteskowe.

- Szczególnie biorąc pod uwagę historyczne doświadczenia, jakie ma Polska. Część przeciwników szczepień porównuje obecną sytuację do czasów Zagłady i prześladowania osób pochodzenia żydowskiego. To jest tak głupie, że po prostu trudno jest z tym dyskutować. Pozostaje tylko smutek, że mamy tak niski poziom edukacji w społeczeństwie - mówi Sobierajski. - Segregacja jest sytuacją, w której osoba nie ma możliwości wyboru. W tej chwili osoby niezaszczepione wiedzą, że ich prawa mogą być ograniczone, ale nic z tym nie robią. Więc można tylko się zastanawiać, czy z ich procesem myślowym jest wszystko w porządku - dodaje.

Socjolog podkreśla, że od samego początku uważał, iż szczepienia przeciw COVID-19 powinny być obowiązkowe. - Pandemia koronawirusa pokazała, że wiele osób nie dojrzało do wolności wyboru. Przy czym trzeba zdawać sobie sprawę, że grupa najgłośniej krzyczących antyszczepionkowców to zaledwie kilka procent społeczeństwa. Reszta to osoby niezdecydowane, którym często po prostu brakuje wiedzy. Gdyby szczepienia przeciw COVID-19 były obowiązkowe, takie osoby nie miałyby dylematu. Po prostu ktoś inny podjąłby za nich tę decyzję - opowiada Sobierajski.

Zdaniem eksperta jeśli jednak ktoś świadomie decyduje się nie szczepić, powinien ponosić wszystkie tego konsekwencje. - To można porównać do sytuacji, w której jedni wchodzą do sklepu i wynoszą rzeczy za darmo, a inni muszą za to płacić. Wszystkich powinny obowiązywać te same zasady, ale po spełnieniu określonych warunków - podkreśla Tomasz Sobierajski. [...]

https://portal.abczdrowie.pl/szczepienia-dziela-spoleczenstwo-sobierajski-osoby-niezaszczepione-wiedza-ze-ich-prawa-moga-byc-ograniczone-ale-nic-z-tym-nie-robia

Tempo szczepień przeciwko COVID-19. Polska w ogonie Europy
Katarzyna Grzęda-Łozicka 8 VIII

W Polsce zaszczepionych co najmniej jedną dawką szczepionki jest 48,8 proc. populacji. Oznacza to, że nasz kraj zajmuje 21. miejsce w Unii Europejskiej pod tym względem. Jednak największy niepokój ekspertów budzi spadająca dynamika szczepień. - Jeszcze tydzień temu byliśmy bardzo blisko średniej europejskiej, teraz lecimy w dół - zauważa prof. Tomasz J. Wąsik.

1. Polska poniżej średniej europejskiej

Informacje publikowane na portalu ourworldindata.org są opracowywane przez Uniwersytet Oksfordzki na podstawie oficjalnych danych przekazywanych przez poszczególne kraje, wskazują, że w wyścigu szczepień w Europie przodują Malta, Dania i Hiszpania.

Polska znajduje się w tym zestawieniu na 21 miejscu. Jednak jak zauważa wirusolog prof. Tomasz J. Wąsik, wiele zależy od parametrów uwzględnianych w poszczególnych publikacjach, np. czy mówimy o jednej, czy dwóch dawkach szczepionek.


Odsetek zaszczepionych przeciw Covid-19 w UEOdsetek zaszczepionych przeciw Covid-19 w UE (Our World in Data)

Dane dotyczące zakażeń i szczepień regularnie publikuje też Europejskie Centrum ds. Zapobiegania i Kontroli Chorób (ECDC).

- Z danych podawanych przez ECDC, uwzględniających szczepienia osób powyżej 18. roku życia, wynika, że najgorzej pod względem szczepień w Europie wypadają Bałkany. W wielu krajach brakuje pełnych danych. Polska pod względem szczepień jest trochę poniżej średniej w porównaniu z innymi państwami Unii Europejskiej. Jeszcze tydzień temu byliśmy bardzo blisko średniej, teraz lecimy w dół - mówi prof. Tomasz J. Wąsik, szef Katedry i Zakładu Mikrobiologii i Wirusologii Śląskiego Uniwersytetu Medycznego w Katowicach.

2. Prof. Wąsik: Obawiam się, że wygra kalkulacja polityczna

Tempo szczepień w Polsce wyraźnie zwalnia. Zdaniem profesora, jeżeli nie będzie konkretnych działań zachęcających do szczepień ze strony rządu, nie mamy szansy na lepsze rezultaty.

- Ja to widzę czarno. Jeżeli dalej będzie to tak szło, to akcja szczepień za chwilę zupełnie wyhamuje. Nie ma ze strony rządu jasnego i jednoznacznego sygnału, że te szczepienia ratują życie, i są obecnie jedynym sposobem na spłaszczenie szczytu następnej fali i uniknięcia kolejnych lockdownów. Nie widzę też ze strony rządu jednoznacznego potępienia ruchów antyszczepionkowych. Raczej jest wrażenie, że rząd przymyka oko na agresywne działania antyszczepionkowców, a ekscesy uchodzą im na sucho - przyznaje prof. Wąsik.

- Niestety obawiam się, że tu wygra kalkulacja polityczna, rządzący wiedzą, że w większości antyszczepionkowcy to ich elektorat. Proszę nałożyć mapę szczepień, na wyniki wyborów - to daje do myślenia. Niestety polityka miesza się w zdrowie publiczne, a to jest groźne - dodaje ekspert.

3. Wakacje w dobie COVID. Gdzie jest bezpiecznie?

Dynamiczne przyrosty zakażeń widać już w zasadzie w całej Europie. Na mapach opublikowanych przez ECDC (Europejskie Centrum ds. Zapobiegania i Kontroli Chorób) na czerwono są oznaczane kraje podwyższonego ryzyka.

W ostatnim tygodniu do tej listy państw dołączyły Islandia i Estonia. Niepokój budzi również sytuacja u naszych sąsiadów - Litwa została zaklasyfikowana jako kraj pomarańczowy.


https://twitter.com/ECDC_EU/status/1423228793687355395

Jednym z parametrów branych pod uwagę przez osoby planujące wyjazdy pod koniec wakacji, powinien być odsetek szczepień w danym kraju. Zdaniem prof. Wąsika powinniśmy wziąć pod uwagę również liczbę nowych przypadków zakażeń i obowiązujące w danym miejscu restrykcje. Fakt, że w danym regionie szczepienia przyjęła duża część społeczeństwa, nie jest gwarancją bezpieczeństwa.

- Radziłbym przede wszystkim najpierw się zaszczepić, w przeciwnym razie mamy bardzo duże prawdopodobieństwo, że przywieziemy ze sobą z wakacji wirusa. Polecałby nie tyle patrzeć na bezwzględne dane, ile na ilość zakażeń w przeliczeniu na 100 tys. mieszkańców. Wtedy możemy porównywać kraje między sobą. Groźne jest to, że kiedy jedziemy np. do Chorwacji, to będziemy mieli kontakt z turystami z bardzo różnych rejonów świata, z różnym poziomem wyszczepienia. Nawet jeżeli jedziemy do zamkniętego ośrodka, gdzie jest większość osób zaszczepionych, wystarczy jedna osoba, która przyniesie Deltę - tłumaczy prof. Wąsik.

Podobnego zdania jest dr Robert Susło, który tłumaczy, że sytuacja jest niestabilna. Nie mamy obiektywnych danych, które by jasno wskazywały, które rejony są bezpieczne.

- To nie jest tylko kwestia wyszczepienia osób w danym rejonie. Zwłaszcza jeżeli to jest miejscowość turystyczna, równie istotne jest to, jaka tam jest dyscyplina, jak się zachowują osoby przebywające w danym regionie, na ile egzekwowane są obowiązuje zasady - zauważa dr n. med. Robert Susło, konsultant wojewódzki w dziedzinie epidemiologii w woj. dolnośląskim.

4. Wariant Alfa, żeby opanować Polskę potrzebował 4-5 miesięcy, Delcie udało się to w półtora miesiąca

Prof. Wąsik przypomina, że siła wariantu Delta leży w jego zakaźności.

- Współczynnik R dla wariantu Delta wynosi niemal tyle, co w przypadku ospy wietrznej - 5-8 osób. To oznacza, że jedna osoba może zakazić 5 kolejnych, a każda z nich kolejnych 5, te zakażenia rozwijają się w postępie geometrycznym. Proszę zauważyć, że wariant Alfa, żeby opanować Polskę potrzebował 4-5 miesięcy, Delcie udało się to w półtora miesiąca - tłumaczy profesor.

Zdaniem eksperta czwarta fala powinna być mniejsza niż poprzednie, ale liczba zakażeń może przekroczyć nawet 10 tys. dziennie.

- Z modeli matematycznych, które są przygotowywane, wynika, że w czarnym scenariuszu będzie po kilkanaście tysięcy zakażeń dziennie. Najwięcej zakażeń będzie w tych rejonach, gdzie jest najniższa wyszczepialność, bo tam jest najwięcej osób podatnych w populacji, które będą rozsiewały wirusa. Pytanie, ile z tych zakażeń zostanie zgłoszonych - zauważa prof. Wąsik. - W szpitalach będą hospitalizowane i będą umierały te osoby, które dzisiaj są niezaszczepione. Widzimy to już w Anglii, gdzie 99.1 proc. osób, które trafiły do szpitali z powodu COVID-19 to osoby nieszczepione - podsumowuje wirusolog.

5. Raport Ministerstwa Zdrowia

(...)
https://portal.abczdrowie.pl/tempo-szczepien-przeciwko-covid-polska-w-ogonie-europy
« Ostatnia zmiana: Sierpień 08, 2021, 01:17 wysłana przez Orionid »

Offline Orionid

  • Moderator
  • *****
  • Wiadomości: 21724
  • Very easy - Harrison Schmitt
Odp: Artykuły z innego świata
« Odpowiedź #234 dnia: Lipiec 30, 2021, 03:14 »
Delta variant renders herd immunity from Covid ‘mythical’
Natalie Grover Science correspondent Tue 10 Aug 2021 17.57 BST

Head of Oxford Vaccine Group rules out overall immunity, but also questions need for booster jabs


Commuters on London Bridge. Prof Sir Andrew Pollard, director of the Oxford Vaccine Group, said: ‘The Delta variant will still infect people who have been vaccinated.’ Photograph: Guy Bell/REX/Shutterstock

Reaching herd immunity is “not a possibility” with the current Delta variant, the head of the Oxford Vaccine Group has said.

Giving evidence to MPs on Tuesday, Prof Sir Andrew Pollard said the fact that vaccines did not stop the spread of Covid meant reaching the threshold for overall immunity in the population was “mythical”.

“The problem with this virus is [it is] not measles. If 95% of people were vaccinated against measles, the virus cannot transmit in the population,” he told the all-party parliamentary group (APPG) on coronavirus.

“The Delta variant will still infect people who have been vaccinated. And that does mean that anyone who’s still unvaccinated at some point will meet the virus … and we don’t have anything that will [completely] stop that transmission.”

Although the existing vaccines are very effective at preventing serious Covid illness and death, they do not stop a fully vaccinated person from being infected by the virus that causes Covid-19.

The concept of herd or population immunity relies on a large majority of a population gaining immunity – either through vaccination or previous infection – which, in turn, provides indirect protection from an infectious disease for the unvaccinated and those who have never been previously infected.

Data from a recent React study conducted by Imperial College London suggests that fully vaccinated people aged 18 to 64 have about a 49% lower risk of being infected compared with unvaccinated people. The findings also indicated that fully vaccinated people were about three times less likely to test positive after coming into contact with someone who had Covid (3.84%, down from 7.23%).

About 75% of all UK adults have now received both their jabs.

The health secretary, Sajid Javid, said on Tuesday that plans were in place to start offering Covid booster jabs to the most vulnerable groups in the UK from next month. He said that the flu jab would be offered at the same time.

But Pollard – who chairs Joint Committee on Vaccination and Immunisation (JCVI) but is not specifically a member of the Covid JCVI committee – questioned whether boosters would be needed.

“The time we would need to boost is if we see evidence that there was an increase in hospitalisation – or the next stage after that, which would be people dying – amongst those who are vaccinated. And that is not something we are seeing at the moment,” he said.

Even if vaccine-induced antibody levels waned, our immune systems would probably remember the vaccination for decades and offer a degree of protection if exposed to the virus, he said. “So, there isn’t any reason at this moment to panic. We’re not seeing a problem with breakthrough severe disease.”

The question of whether or not to vaccinate under-16s, as countries including the US, Ireland and Israel have done, has also provoked scientific debate in the UK.

The JCVI has recommended only vulnerable children aged 12 to 15 be vaccinated, and those who live with at-risk adults. Some critics have said that rich countries with high adult vaccine coverage, such as the UK, should not be hoarding doses for children but should donate those doses to poor countries, many of which have barely vaccinated any of their most at-risk populations.

But Prof Devi Sridhar, the chair of global public health at the University of Edinburgh, pointed out that the only vaccine authorised for use in children aged 12 to 15 in the UK was the Pfizer/BioNTech vaccine.

“I think actually the real issue is not about vaccinating kids versus the world – it’s what do we do about boosters that is being discussed in rich countries, because those are the doses that could be going abroad,” she said.

“Luckily … we have a very effective vaccine in AstraZeneca that can be used for the world, but it’s not going to solve our children issue here.”

https://www.theguardian.com/world/2021/aug/10/delta-variant-renders-herd-immunity-from-covid-mythical

Czwarta fala bliżej, niż nam się wydaje. Tomasiewicz: nie jestem przekonany, że wyciągamy wnioski z sytuacji z tego czy zeszłego roku
Karolina Rozmus 20 VIII

Ostatnie dni to czas intensyfikowania rozmów i prognoz dotyczących czwartej fali COVID-19 w Polsce. Liczby zakażeń rosną, a doświadczenia innych krajów każą domniemywać, że wariant Delta i dla nas nie będzie łaskawy. Kiedy nadejdzie czwarta fala, czego powinniśmy się spodziewać i czy faktycznie będzie łagodniejsza? Ekspert rozwiewa wątpliwości.

1. Wzrost zachorowań, mikroogniska zakażeń – zwiastuny IV fali

Liczby zakażeń rosną w całej Europie. Niemcy z dnia na dzień muszą zmagać się ze wzrostem rzędu 8 tys. przypadków.

- Wokół nas jest wiele zakażeń, liczby rosną, choć w Polsce jest jeszcze w miarę stabilnie i czwarta fala na razie pełznie. Ale to nie znaczy, że tak będzie cały czas – powiedział w rozmowie z WP abcZdrowie prof. Krzysztof Tomasiewicz, wiceprezes Polskiego Towarzystwa Epidemiologów i Lekarzy Chorób Zakaźnych.

Zdaniem szefa Kliniki Chorób Zakaźnych Szpitala Klinicznego nr 1 w Lublinie, nie sposób przewidzieć, jakie rozmiary osiągnie fala tym razem, ale prognozy raczej nie są optymistyczne:

- Nie mamy podstaw, by sądzić, że to będzie łagodna "falka" – twierdzi ekspert.

Zwłaszcza jeśli pokusimy się o porównanie z krajami, w których obecnie liczba zakażeń jest bardzo duża, mimo dużego odsetka zaszczepionych w pełni osób.

- Patrząc na to, co się dzieje w innych krajach, wcale nie jestem przekonany, że będzie mniej zakażeń. Mam też wątpliwości, czy będą to same zakażenia łagodne. Porównujemy się do krajów, w których jest wyższy odsetek osób zaszczepionych. W odniesieniu do Wielkiej Brytanii, Holandii czy Niemiec u nas osób zaszczepionych jest mniej i wciąż mamy duży odsetek niezaszczepionych wśród ludzi starszych i osób z chorobami przewlekłymi. A to są potencjalni kandydaci do ciężkiego przebiegu COVID-19 – podkreśla prof. Tomasiewicz.

2. Kiedy i jakiej liczby zakażeń możemy się spodziewać?

Eksperci nie są zgodni co do terminu pojawienia się czwartej fali w Polsce, choć najczęściej mówi się o gwałtownym wzroście zakażeń wraz z rozpoczęciem sezonu infekcyjnego. Zdaniem prof. Tomasiewicza to może nastąpić wcześniej – już w drugiej połowie września, choć pierwsze sygnały zaobserwujemy właściwie za chwilę, a konkretnie – wraz z zakończeniem wakacji.

- Możemy prorokować albo domniemywać w oparciu o pewne czynniki. Pierwszym z nich jest powrót z urlopów i powrót do normalnego życia, czyli już pod koniec sierpnia zobaczymy, ile tych zakażeń będzie. Drugim czynnikiem jest powrót dzieci do szkół – tutaj pamiętajmy, że wyszczepialność w populacji nastolatków jest niewielka. Przewidywałbym więc, że to raczej druga połowa września, niż październik, kiedy prawdopodobnie tych zakażeń będzie dużo więcej – twierdzi ekspert.

Jakich liczb powinniśmy się spodziewać?

Biorąc pod uwagę liczbę zakażeń, jakie odnotowywaliśmy w Polsce choćby w marcu, czyli przekraczające 4 000 nowych zakażeń (1 marca – 4 786 nowych zakażeń, 24 zgony), liczba 15 tysięcy nie wydaje się duża. Taką liczbę zakażeń prognozuje minister zdrowia Adam Niedzielski.

Tymczasem zdaniem prof. Tomasiewicza liczby podane przez ministra niekoniecznie są elementem pesymistycznego scenariusza, ale raczej staną się rzeczywistością.

- To będzie zależało od liczby osób testowanych, bo mam wrażenie, że my zaprzestaliśmy wykonywania testów. Jeśli będziemy podchodzili odpowiedzialnie do testowania każdego przypadku podejrzanego oraz osób z kontaktu, wówczas takie liczby osób zakażonych są realne – twierdzi ekspert.

Podkreśla również, że sama liczba zakażeń nie stanowi tutaj sedna problemu i nie odzwierciedla rozmiaru fali. Istotą jest raczej liczba zakażeń wymagających hospitalizacji i prowadzących do zgonu – to ona będzie definiować czwartą falę i może być sprawdzianem dla wydolności opieki zdrowotnej.

3. Czy jesteśmy lepiej przygotowani?

- Kolejną liczbą, którą należałoby spróbować przewidzieć, będzie liczba osób wymagających hospitalizacji – to będzie prawdziwy sprawdzian dla systemu. W tej chwili obciążenie systemu zdrowotnego innymi chorobami jest olbrzymie, bo nadrabiamy półtoraroczne zaległości w leczeniu, w opiece, w diagnostyce chorób przewlekłych, nowotworowych, można tu wymieniać w nieskończoność. Te wszystkie oddziały wypełnione są po brzegi i nikt sobie nie wyobraża, by znów je zamykać czy przekształcać w oddziały covidowe – podkreśla prof. Tomasiewicz.

Prof. Tomasiewicz dostrzega lepsze przygotowanie ochrony zdrowia do czwartej fali, podkreślając, że pracownicy ochrony zdrowia dzięki zdobytemu doświadczeniu będą potrafili lepiej reagować, to samo zresztą dotyczy kwestii organizacyjnych w szpitalach:

- Myślę, że pewne działania organizacyjne są lepiej przetrenowane – w rozwijaniu, dostosowywaniu systemu opieki zdrowia do aktualnej potrzeby. Tak to powinno wyglądać: oddziały nie powinny stać i czekać na zakażonych tylko dynamicznie trzeba się dostosowywać do sytuacji. A ta może się zmieniać z tygodnia na tydzień – tłumaczy ekspert.

Od tej sytuacji, zdaniem eksperta, zależne będą również kolejne kroki – związane z obostrzeniami. Stąd, za wcześnie, by mówić o wprowadzaniu obostrzeń na miarę tych wprowadzonych we Francji, czy też lockdownów, które miałyby być wprowadzane w Polsce regionalnie.

Jedyne, co możemy zrobić w tym momencie, to intensyfikowanie akcji szczepień tam, gdzie wskaźniki wyszczepialności są bardzo niskie, a także – trzymanie ręki na pulsie, by w porę móc zareagować.

Doświadczenie i wiedza pracowników ochrony zdrowia oraz zapowiedzi rządu sugerują gotowość na IV falę, a co ze społeczeństwem?

- Chciałbym też powiedzieć, że społeczeństwo się czegoś nauczyło, ale patrząc na zachowania wielu osób, to nie jestem przekonany, że wyciągamy wnioski z sytuacji z tego czy zeszłego roku – podsumowuje prof. Tomasiewicz.

4. Raport Ministerstwa Zdrowia

(...)
https://portal.abczdrowie.pl/czwarta-fala-blizej-niz-nam-sie-wydaje-tomasiewicz-nie-jestem-przekonany-ze-wyciagamy-wnioski-z-sytuacji-z-tego-czy-zeszlego-roku

Koronawirus. Ostatnia chwila, żeby się zaszczepić przeciw COVID-19. Dr Afelt: Jesteśmy u progu czwartej fali
Tatiana Kolesnychenko 23 VIII

Kiedy niemal w całej Unii Europejskiej rośnie liczba nowych przypadków COVID-19, w Polsce oficjalne statystyki zakażeń koronawirusem pozostają zaskakująco niskie. Nie oznacza to jednak, że odzwierciedlają rzeczywistość. - Patrząc na sytuację w Europie i stosunek Polaków do testowania, można założyć, że jesteśmy u progu czwartej fali koronawirusa - mówi dr Aneta Afelt z zespołu doradczego ds. COVID-19 przy prezesie PAN oraz ICM UW.

1. Czwarta fala u progu Polski

Instytut Roberta Kocha (RKI) ogłosił początek czwartej fali epidemii koronawirusa w Niemczech. W piątek 20 sierpnia odnotowano tam prawie 9 tys. zakażeń SARS-CoV-2. Wyraźną tendencję wzrostową wykazała też analiza RKI, z której wynika, że odsetek pozytywnych wyników testów PCR przeprowadzonych w ciągu ostatniego tygodnia wzrósł z 4 do 6 procent. Jeszcze gorsza sytuacja jest we Francji, gdzie w ciągu ostatnich kilku tygodni dziennie odnotowuje się ok. 20-25 tys. zakażeń.

W Polsce liczby zakażeń koronawirusem wciąż pozostają na zaskakująco niskim poziomie. Z najnowszego raportu Ministerstwa Zdrowia, opublikowanego w poniedziałek 23 sierpnia wynika, że w ciągu ostatniej doby tylko 107 osób otrzymało pozytywny wynik testów laboratoryjnych w kierunku SARS-CoV-2. Żadna osoba nie zmarła z powodu COVID-19.

Zdaniem dr Aneta Afelt z Interdyscyplinarnego Centrum Modelowania Matematycznego i Komputerowego Uniwersytetu Warszawskiego, oficjalne statystyki mogą nie odzwierciedlać rzeczywistej sytuacji w państwie.

- Te dane sugerują, że jest jeszcze za wcześnie, by mówić o rozpoczęciu czwartej fali koronawirusa w Polsce. Jednak biorąc pod uwagę sytuację epidemiologiczną w Europie oraz to, że Polacy nie zawsze podają się testowaniu w kierunki SARS-CoV-2, możemy założyć, że jesteśmy w sytuacji bardzo zbliżonej do naszych sąsiadów. Faktyczna liczba zakażeń może być znacznie większa, a to oznacza, że prawdopodobnie jesteśmy tuż u progu czwartej fali epidemii - mówi dr Afelt.

2. Kiedy spodziewać się wzrostu zakażeń?

Zdaniem dr Afelt czwarta fala koronawirusa ujawni się w Polsce w połowie września.

- Już powoli kończą się wakacje. Niebawem powrócimy do swojej pełnej aktywności społecznej, odnowione zostaną lokalne kontakty. Wówczas wirus uzyska nowe drogi zakażeń. Przy tak niewielkim stopniu wyszczepienia wśród dzieci oraz nastolatków istnieje ryzyko dużego wzrostu przypadków SARS-CoV-2. Zwłaszcza biorąc pod uwagę, że dominującym wariantem będzie Delta, która charakteryzuje się znacznie większą zakaźnością. Szacujemy, że jedna osoba może zakażać nawet 7 innych - mówi dr Afelt.

Ekspertka nie wyklucza, że czwarta fala może mieć bardzo podobny przebieg jak podczas zeszłorocznej jesieni. Szczyt zakażeń prawdopodobnie nastąpi w listopadzie.

- Prognozy ICM sugerują, że w szczytowym momencie możemy się spodziewać nawet 16 tys. zakażeń dziennie, czyli mniej więcej połowę tego, co było w ubiegłym roku. Potwierdzają to też dane z Wielkiej Brytanii oraz Francji, gdzie wartości zakażeń stanowią obecnie połowę zakażeń, które były odnotowywane podczas jesiennej czy wiosennej fali - wyjaśnia dr Afelt.

3. Ostatni dzwonek dla osób niezaszczepionych

O przebiegu czwartej fali epidemii zadecyduje jednak nie liczba zakażeń, ale hospitalizacji z powodu COVID-19.

- Należy zwrócić uwagę, że we wszystkich krajach europejskich, gdzie program szczepień jest zaawansowany, nawet przy dużej liczbie zakażeń, intensywnej pomocy medycznej wymagają tylko osoby niezaszczepione. Mówi to o tym, że szczepienia przeciw COVID-19 nie chronią w pełni przed zakażeniem koronawirusem, ale bardzo skutecznie zapobiegają chorobie o ciężkim przebiegu - mówi dr Afelt.

Badania wykazują, że ryzyko zgonu z powodu COVID-19 u osób zaszczepionych jest równe niemal zeru.

Dr Afelt apeluje, aby nie zwlekać i wykorzystać tę ostatnią szansę na szczepienie się przeciw COVID-19 przed nadejściem kolejnej fali epidemii.

https://portal.abczdrowie.pl/koronawirus-ostatnia-chwila-zeby-sie-zaszczepic-przeciw-covid-19-dr-afelt-jestesmy-u-progu-iv-fali

Amerykanie chcą osiągnąć odporność populacyjną. Plan jest ambitny
PATRYK OSADNIK 25-08-2021 21:00

Amerykanie wyznaczyli termin, w którym chcą osiągnąć odporność populacyjną. - Mamy możliwość szybszego zakończenia tej pandemii - powiedział dr Anthony Fauci. Plan jest ambitny. W niektórych stanach brakuje łóżek intensywnej terapii.

Stany Zjednoczone zamierzają zwiększyć poziom wyszczepienia społeczeństwa, aby na wiosnę 2022 roku osiągnąć odporność zbiorową przeciw COVID-19.

- Chciałbym zaapelować do ludzi w kraju, którzy nie są zaszczepieni, aby zdali sobie sprawę, że mamy możliwość szybszego zakończenia tej pandemii - powiedział dr Anthony Fauci, szef Krajowego Instytutu Alergologii i Chorób Zakaźnych.

Te słowa padły po tym, jak preparat firmy Pfizer-BioNTech został w pełni zaakceptowany przez Agencję Żywności i Leków. Wkrótce ten sam certyfikat ma otrzymać Moderna. Do zimy szczepionki w USA mogą zostać dopuszczone także dla dzieci poniżej 12. roku życia.

Biały Dom przekonuje także prywatnych przedsiębiorców oraz samorządy, aby mocniej zaangażowali się w akcję szczepień.

Jak podaje Reuters, Stany Zjednoczone pracują nad podawaniem trzeciej dawki, która ma wzmocnić odporność na COVID-19. - Chcemy mieć pewność, że wyprzedzimy wirusa - zapowiedział Fauci.

Z danych na środę, 25 sierpnia, w Stanach Zjednoczonych w pełni zaszczepiło się 52 proc. społeczeństwa.

Trudna sytuacja w szpitalach. Brakuje łóżek

Tymczasem z powodu rosnącej liczby zakażeń koronawirusem na części oddziałów intensywnej terapii w Stanach Zjednoczonych znów zaczęło brakować wolnych łóżek. Lekarze zmagają się z ogromną liczbą ciężko chorych pacjentów z wariantem Delta.

- Nie ma więcej łóżek na oddziałach intensywnej terapii dostępnych dla pacjentów z koronawirusem z powodu gwałtownego wzrostu przypadków napędzanych przez wariant Delta - poinformował gubernator Arkansas Asa Hutchinson.

W Kentucky odnotowano rekordową liczbę pacjentów, którzy ciężko przechodzą COVID-19. Ta sytuacja zmusza szpitale do przebudowy pomieszczeń, tak aby pomieścić wszystkich, którzy potrzebują pomocy.

"Na Florydzie 94 proc. łóżek na OIOM-ach jest zapełnionych. Prawie 50 szpitali zgłosiło katastrofalne braki kadrowe, a prawie 60 kolejnych spodziewa się katastrofalnych braków kadrowych do końca tygodnia" - pisze portal Axios.

https://wiadomosci.wp.pl/amerykanie-chca-osiagnac-odpornosc-populacyjna-plan-jest-ambitny-6676141862714208a
« Ostatnia zmiana: Sierpień 25, 2021, 21:50 wysłana przez Orionid »

Offline Orionid

  • Moderator
  • *****
  • Wiadomości: 21724
  • Very easy - Harrison Schmitt
Odp: Artykuły z innego świata
« Odpowiedź #235 dnia: Lipiec 30, 2021, 23:05 »
Louisiana And Mississippi Were Overwhelmed By COVID-19 Cases. Then Ida Struck
August 30, 2021 12:58 PM ET


Hurricane Ida leaves downed power lines in its wake Monday in Metairie, La. The one-two punch of a natural disaster and the pandemic is complicating efforts to evacuate hospitals, seek shelter and administer COVID-19 vaccines.  Steve Helber/AP

Louisiana was already battling its fourth coronavirus surge — and worst one yet — when Ida struck. Here's what that means for hospitals, patients and those seeking shelter (and coronavirus tests):

Hospitals were already crowded with COVID-19 patients

There were 2,450 people hospitalized with COVID-19 as of Saturday, according to Louisiana Gov. John Bel Edwards, who noted that hospitalizations decreased 20% over the previous 10 days but still remained higher than at any point during the pandemic.

Hospitals generally try to discharge as many patients and staff as possible before hurricanes. Louisiana's overcrowded facilities couldn't fully evacuate, however, because so many of their patients are in intensive care units, as NPR member station WWNO reported.

In southern Mississippi, which is also in the storm's direct path, health officials have been diverting critical care patients to hospitals in the northern part of the state. Federal health care teams — which were already responding to the COVID-19 surge in Louisiana and Mississippi — will assist in that effort, Mississippi Gov. Tate Reeves said.

Some health care facilities need to evacuate because of storm damage

Ochsner Health, one of Louisiana's largest hospital systems, says two of its facilities will need to evacuate roughly 60 patients after experiencing flooding, roof damage and generator failures.

As WWNO reported, officials expect to be able to transfer those patients — most of whom are adults — to other facilities within the Ochsner Health System, but were waiting until winds decreased on Monday morning to move them safely.

Two hospitals in Lafourche Parish, near where Ida made landfall Sunday, are also looking to move or evacuate patients due to storm impacts, according to The Associated Press. They reported extensive roof damage and partial generator failure, respectively.

Edwards said on Sunday that the state will focus on making sure hospitals have enough water and generator power to keep up with vital patient needs.

"I hate to say it this way, but we have a lot of people on ventilators today and they don't work without electricity," he said.

Another year of taking shelter in a pandemic

"We have a lot of experience from last year of handling both the threat of a natural disaster and the continued pandemic at the same time," said Dr. Jennifer Avegno, director of the New Orleans Health Department, according to WWNO.

Unlike last hurricane season, at least some portion of the population has gotten vaccinated against COVID-19. According to NPR's state tracker, 41.4% of Louisiana's population has been fully vaccinated, and 49.5% has had at least one dose, as of Aug. 29.

Regardless, the Centers for Disease Control and Prevention advises people staying in public shelters to practice social distancing, wash hands frequently and follow other shelter policies to mitigate risk. Read more tips here.

The risk of COVID-19 in a public disaster shelter is lower for fully vaccinated people, the CDC says, but people should still take precautions because transmission risk is higher in such settings and likely increases with the number of unvaccinated people present.

"Thus, fully vaccinated shelter residents should continue to follow all rules set by the shelter which may include wearing masks correctly, maintaining physical distance (at least 6 feet), covering coughs and sneezes, and washing hands frequently," it advises.

Coronavirus testing and vaccination appointments are on pause

In Mississippi, all testing and vaccination sites run by the state Department of Health will be closed Monday. Those in central and southern counties will remain closed Tuesday and possibly longer, the department said.

The Louisiana Department of Health closed its community-based testing and vaccine sites early Friday, with no further information posted about reopening.

It also said it would be pausing its COVID-19 case and vaccination reporting on Monday due to the storm.

https://www.npr.org/2021/08/30/1032441006/storm-ida-covid-19-surge-louisiana-mississippi-hospitals-vaccines?t=1630499140942

Covid rates among US children and teens rise as new school year begins
Lauren Aratani Wed 1 Sep 2021 14.47 BST

Children under 12 make up one-sixth of Maricopa county cases while in Tennessee nearly 40% of cases are under 18


A principal performs temperature checks on students as they arrive for the first day of school in Orlando, Florida, on 10 August. Photograph: Paul Hennessy/SOPA Images/REX/Shutterstock

Just as young Americans are starting a new school year, Covid-19 rates among children and teens are rising to rates that have not been seen since the pandemic’s winter surge, before vaccines were made widely available.

On a state level, local leaders have noticed a sharp uptick in cases among children. In Maricopa county, Arizona, home to Phoenix, children under 12 make up one-sixth of the county’s Covid cases, and 6% of hospitalizations are children. In Tennessee, children under 18 are making up nearly 40% of cases in the state, with over 14,000 cases among children. Texas has reported 20,256 positive cases in the new school year, along with 7,488 cases among staff.

By the end of August, children represented about 15% of all Covid-19 cases across the country. This comes amid mixed messaging from several Republican governors’ on mask guidance in schools.

While most children will develop relatively mild symptoms, including runny noses, coughs or fevers, with Covid-19, some children have been developing more severe cases of Covid-19 that lead to hospital stays. Among 24 states that reported hospitalizations of children, they ranged from 1.6% to 3.6% of all hospitalizations. Data from the Centers for Disease Control and Prevention (CDC) indicates that an average of over 300 children are being admitted into the hospital with Covid each day.

While Covid-19 cases among children and young adults were once rare, the more-transmissible Delta variant has made the younger demographics more susceptible to the virus.

“This virus that we’re dealing with now is a game-changer,” Mark Kline, physician-in-chief of the Children’s hospital in New Orleans, told CNN.

Kline said that as of 9 August, “half of the children that we’ve admitted have been under the age of two”.

The rise in Covid-19 cases among children is coinciding with the vaccine and mask debate. Republican state leaders in particular have been adamantly opposing mask mandates while their school districts see a surge in cases.

The governors of several states, including Arizona, Texas and Florida, have passed orders banning mask mandates. School districts that are trying to defy these state orders are already seeing consequences. Last week, the Texas supreme court temporarily blocked a mask mandate issued by counties. And while a judge ruled that Florida’s ban on mask mandates is unconstitutional, the state’s education department is blocking funds for two school districts that implemented mandates, withholding the paychecks of school board members of the districts.

“We’re going to fight to protect parents’ rights to make healthcare decisions for their children,” the Florida commissioner of education, Richard Corcoran, said in a statement Monday. “They know what’s best for their children.”

The rise in Covid-19 cases among children has increased pressure to approve the vaccine for younger children who, if under 12, are ineligible for the vaccine. Scott Gottlieb, Pfizer director and former head of the Food and Drug Administration (FDA), said on Monday that a vaccine for children ages five to 11 could be available under FDA emergency use authorization by late fall or early winter.

Meanwhile, vaccination hesitancy among parents appears to be declining, particularly after the FDA fully approved the Pfizer vaccine for Americans 16 and older. According to an Axios/Ipsos poll published Tuesday, 68% of parents now say their children have been vaccinated or are planning to get vaccinated, up from two weeks when 56% of parents said the same.

https://www.theguardian.com/education/2021/sep/01/us-covid-cases-children-teens-school-masks

WHO opens pandemic intelligence hub to look out for future crises
Philip Oltermann in Berlin Wed 1 Sep 2021 13.00 BST

New centre in Berlin aims to make it easier for governments to compare notes on emerging infectious diseases


People on a deserted street in Wuhan, where the coronavirus pandemic began, in late January 2020. Photograph: Arek Rataj/AP

A World Health Organization “pandemic intelligence hub” launched by the UN agency’s director general, Tedros Adhanom Ghebreyesus, and Germany’s Angela Merkel in Berlin on Wednesday will try to help governments identify future pandemics at an earlier stage and improve monitoring of new variant strains of Covid-19.

The hub, which will host scientists and policymakers from around the globe on a project-by-project basis, is designed to make it easier for governments to compare notes on emerging infectious diseases and pull in additional relevant information on travel patterns, trade routes or human-animal interactions in agriculture.

The WHO, which connects the UN’s 194 member states on health policy, sounded its highest level of alarm about the Covid-19 pandemic on 30 January 2020, but studies have since suggested the coronavirus may have circulated globally at least a month beforehand.

“Covid-19 has highlighted a problem,” said Oliver Morgan, the director of the WHO’s health emergency information and risk assessment department. “There is a lot of data and public information out there at the moment that we are struggling to make sense of.”

Every month the WHO processes on average 9m pieces of information relating to pandemic or epidemic developments, and investigates about 300 events in more detail.

The WHO says part of the problem is that while governments and NGOs are collecting more and more information relevant to public health, databases are rarely streamlined to allow easy international comparisons.

Analytical tools are often developed in isolation or on an ad hoc basis, and analyses are hampered by data formatting issues. Morgan said the problem was becoming particularly apparent in the monitoring of new variants of Covid-19.

“One problem we have is that clinical samples are currently often de-linked from epidemiological information such as incidence rates or hospitalisations. So even if we do identify a variant, we don’t know if it will be a gamechanger,” he said.

Epidemic surveillance through genome sequencing – which involves deciphering the order of the nucleotide molecules that spell out a particular virus’s genetic code – has proved valuable in monitoring polio and strains of influenza.

But while countries such as the UK and South Africa have scaled up their genomic sequencing capacities over the last decade, the worldwide coverage remains patchy.

“We currently don’t have a consistent view of how Covid-19 variants are developing across the globe, and no single database that allows us to easily share information,” Morgan said. “We only really have small windows into the overall picture via some countries with advanced labs.”

A focus on improving the global tracking of Covid-19 variants via genome sequencing was likely to be the new hub’s initial priority, he said.

The hub will be part-funded by the German government with $100m for the first three years, and will initially operate from a space on Luisenstrasse in central Berlin, leased from the Charité university hospital.

It will later move to a permanent campus on Moritzplatz in Kreuzberg district. The hub will have space for up to 120 people, most of whom will not be WHO staff but visiting scientists or policymakers.

https://www.theguardian.com/world/2021/sep/01/who-opens-pandemic-intelligence-hub-to-look-out-for-future-crises

Potężne marnotrawstwo. Do śmieci trafią setki milionów szczepionek
ADAM ADAMCZYKDzisiaj, 07-09-2021 18:20

Wszystkie rozwinięte państwa uzbroiły się w arsenał milionów szczepionek przeciwko COVID-19. Jednak bez względu na producenta, nie mogą one wiecznie zalegać w magazynach. Ile dawek trafi do śmieci?


Źródło: Getty Images, fot: Bloomberg

Ostatni raport przygotowany przez British Medical Journal przedstawia zatrważające statystyki. Tylko w ostatnim miesiącu, w samych Stanach Zjednoczonych przeterminowaniu uległo 26 milionów dawek szczepionki Pfizera, które mogły pomóc 13 milionom osób.

Autorzy artykułu wyliczają, że w najczarniejszym scenariuszu, do końca przyszłego roku globalnie na zmarnowanie może pójść nawet 2 miliardy dawek szczepionek przeciwko COVID-19. W tej liczbie za aż 1,2 miliarda strat odpowiadają Amerykanie, a za 420 milionów Brytyjczycy.

Część ekspertów zaczyna przekonywać do rozważenia stosowania dawek, nawet po upływie daty ważności wyznaczonej przez producenta. Należy tu zauważyć, że przeterminowanie szczepionki nie czyni jej niebezpieczną dla zdrowia i życia. Problem może natomiast dotyczyć skuteczności, która z czasem zaczyna spadać – w związku z kruchością obecnych w substancji fragmentów RNA.

Niestety wyznaczenie "awaryjnych" daty ważności i dopuszczenie do obiegu starszych szczepionek nie jest łatwe i również wymaga odpowiednich testów oraz pozwoleń.

Większość producentów gwarantuje skuteczność swojego produktu w okresie od kilku do kilkunastu miesięcy od wytworzenia. Oczywiście tylko pod warunkiem, że medykament jest przechowywany w odpowiednich warunkach, tj. temperaturze od -60 do -90°C. Po wyjęciu z zamrażarki środek traci swoje właściwości już po upływie kilku godzin.

Więcej informacji znajdziesz w źródle: J. Feinmann, Feature Covid-19 How the world is (not) handling surplus doses and expiring vaccines, "British Medical Journal".

https://tech.wp.pl/potezne-marnotrawstwo-do-smieci-trafia-setki-milionow-szczepionek-6680704766831424a

Optical Techniques Offer Fast, Efficient COVID-19 Detection
7-Sep-2021 12:10 PM EDT, by American Institute of Physics (AIP)

Without rapid point-of-care testing, the pandemic will likely continue to evolve.


A sample optical detection platform for rapid COVID-19 diagnosis.

Newswise — WASHINGTON, September 7, 2021 -- Without the prospect of herd immunity on the immediate horizon, speedy detection for COVID-19 remains imperative for helping to curb the pandemic. Point-of-care testing that can provide immediate results is an urgent need.

Researchers from the University of Texas at Austin and Omega Optics Inc. investigated the opportunities and challenges in developing rapid COVID-19 sensing techniques. They discuss the prospects of optical biosensors for point-of-care COVID-19 testing in the journal Applied Physics Reviews, from AIP Publishing.

"Due to growing cases resulting from more transmissible variants around the world and the need to prevent and control cases and outbreaks when they arise, we should be utilizing rapid testing more commonly to detect and stop the spread before hitting the transmission peak," said Aref Asghari, one of the authors.

One of the most promising solutions to accurate rapid testing is using optical biosensors. When a virion is present on the surface of an optical sensor, its interaction with a light beam on the sensor affects the light's properties, causing a measurable shift in the light signal. Even with only a very small viral dosage, the system can reliably detect the coronavirus in real time.

"In case of COVID-19, the viral load at the onset of infection can be low enough to not be detected by many commercially available methods," Asghari said. "Therefore, viral detection, especially at earlier infection stage, can be very challenging."

There are a number of different ways in which this interaction can be utilized and improved upon, such as integrating it with measurements of plasma oscillations or incorporating graphene into its fabrication process.

Each potential configuration uses a different mechanism to sense the virus and has its own set of advantages and drawbacks, but the primary takeaway remains the same. Even with the widespread availability of vaccines, the pandemic cannot be overcome without developing faster ways to determine infection, particularly as mutations and new variants of the virus continue to arise.

"The combination of vaccines and rapid tests will drive down community transmission to a point where we can effectively eliminate the virus," Asghari said.

###

The article "Fast accurate point of care COVID-19 pandemic diagnosis enabled through advanced lab-on-a-chip optical biosensors: Opportunities and challenges" is authored by Aref Asghari, Chao Wang, Kyoung Min Yoo, Ali Rostamian, Xiaochuan Xu, Jong-Dug Shin, Hamed Dalir, and Ray T. Chen. The article appears in Applied Physics Reviews on Sept. 7, 2021 (DOI: 10.1063/5.0022211) and can be accessed at https://doi.org/10.1063/5.0022211.

ABOUT THE JOURNAL

Applied Physics Reviews features articles on significant and current topics in experimental or theoretical research in applied physics, or in applications of physics to other branches of science and engineering. The journal publishes both original research on pioneering studies of broad interest to the applied physics community, and reviews on established or emerging areas of applied physics. See https://aip.scitation.org/journal/are.

https://www.newswise.com/coronavirus/optical-techniques-offer-fast-efficient-covid-19-detection/?article_id=756974
« Ostatnia zmiana: Wrzesień 08, 2021, 19:52 wysłana przez Orionid »

Offline Orionid

  • Moderator
  • *****
  • Wiadomości: 21724
  • Very easy - Harrison Schmitt
Odp: Artykuły z innego świata
« Odpowiedź #236 dnia: Lipiec 31, 2021, 23:07 »
Nearly 300% more Covid patients in US hospitals at weekend than a year ago
Maya Yang Tue 7 Sep 2021 21.56 BST

Average number of deaths was over 86% higher than same period last year as Delta variant continues to spread


A heart with wings is drawn on the window as nurses care for a Covid-19 patient inside the ICU at Adventist Health in Sonora, California, last month. Photograph: Nic Coury/AFP/Getty Images

The number of Covid-19 patients in hospitals across the US this Labor Day weekend was nearly 300% higher than this time last year, according to data from Johns Hopkins University. The average number of deaths was over 86% higher than the same period last year.

The surge in patients comes as the highly contagious Delta variant continues to spread across the US, and coincided with a weekend that saw a spike in travel. According to the Transportation Security Administration, more than 3.5 million people travelled across the country on Friday and Saturday for the Labor Day holiday, despite the Centers for Disease Control and Prevention’s recommendation for unvaccinated people to refrain from traveling.

Hospitalizations and deaths are a lagging indicator of Covid spread, so the impact of people’s travels this week will not be clear right away, but the agency is continuing to advise caution.

“We have actually articulated that people who are fully vaccinated and who are wearing masks can travel,” said Rochelle Walensky, director of the CDC, last week. “Although given where we are with disease transmission right now, we would say that people need to take their own – these risks – into their own consideration as they think about traveling,” she added.

This past weekend saw 1.146m weekly cases, compared with 287,235 last year. Despite the decline in cases in certain states including Florida, other states such as Idaho are seeing hospitals begin to ration healthcare amid patient surges.

Idaho’s state health agency cited a “severe shortage of staffing and available beds”, warning residents that they may not get the care they would normally expect if they required hospitalization. On Tuesday, the state’s public health leaders also announced that they activated “crisis standards of care” allowing healthcare rationing for the state’s northern hospitals due to the overwhelming amount of Covid-19 patients. The move allows hospitals to distribute scant resources such as intensive care unit rooms to patients most likely to survive.

Other states are preparing for similar measures. Last week, Hawaii’s governor, David Ige, signed an order releasing hospitals and healthcare workers from liability if they have to ration healthcare in the future.

According to the CDC, the entire US continues to remain at a “high” level of community transmission as healthcare officials monitor the emerging Mu variant, a strain that the World Health Organization says could have the potential to evade the immune defenses of vaccinated or previously infected people.

https://www.theguardian.com/us-news/2021/sep/07/us-covid-patients-hospitals-surge

‘Not even modestly good control’: Fauci says US Covid cases 16 times too high to end pandemic
Melody Schreiber Thu 9 Sep 2021 17.45 BST

Until cases dip to 10,000 a day, we are still in full ‘pandemic mode’, infectious disease expert says


Anthony Fauci said the US was still ‘in pandemic mode,’ far from the 10,000 cases a day that would begin to feel more ‘comfortable’. Photograph: Rex/Shutterstock

The US has far too many cases of the coronavirus to see an end to the pandemic, Dr Anthony Fauci, director of the National Institute of Allergy and Infectious Diseases, told Axios in an interview published on Thursday.

“The endgame is to suppress the virus,” Fauci said. “Right now, we’re still in pandemic mode, because we have 160,000 new infections a day.”

The seven-day average of new cases declined slightly from the previous week, to 140,000 cases, although it’s possible reported case numbers are low given two holidays this week. Rates this high make it impossible to return to some semblance of normal life, Fauci said.

“In a country of our size, you can’t be hanging around and having 100,000 infections a day. You’ve got to get well below 10,000 before you start feeling comfortable,” he said.

This benchmark is a familiar one. In an August 2020 interview with the Journal of the American Medical Association, Fauci warned that cases needed to fall below 10,000 per day. At the time, they hovered around 50,000, before surging to a peak of almost 300,000 cases a day in January.

In March of this year, Fauci cautioned against loosening restrictions before cases fell to 10,000, “and maybe even considerably less than that”. Even so, states forged ahead with reopening plans, which Fauci called “inexplicable”. Fauci continued pointing to 10,000 cases or less as a benchmark for ending the pandemic.

Even in June, the lowest point of the pandemic, the lowest average in the US was more than 11,000 cases a day. Now, with the arrival of the highly transmissible Delta variant and the continued lack of precautions against the virus, cases have spiked in recent months.

“That’s not even modestly good control,” Fauci told Axios, “which means it’s a public health threat.”

Vaccines are still crucial to suppressing the virus, Fauci said. When a high proportion of the population is protected by vaccines, “you’ll still get some people getting infected, but you’re not going to have it as a public health threat.”

At this time, however, just a little more than half the US population is fully vaccinated.

https://www.theguardian.com/us-news/2021/sep/09/anthony-fauci-comments-covid-19-cases-high-control

Czy czwarta fala COVID będzie regionalna? Prof. Wąsik: Już obserwujemy efekt kuli śnieżnej
Katarzyna Grzęda-Łozicka,  12.09.2021 12:08

Czy czwarta fala uderzy tylko w regiony Polski z najniższym odsetkiem zaszczepionych? Opinie ekspertów na temat są podzielone. Większość z nich przyznaje, że liczba chorych powinna być niższa niż w ubiegłym roku, ale skutki uderzenia koronawirusa odczuje cała Polska. - Już obserwujemy efekt kuli śnieżnej, mamy znaczący przyrost zakażeń, a te przyrosty będą coraz większe - prognozuje wirusolog prof. Tomasz J. Wąsik.

1. Czwarta fala będzie regionalna?

Przebieg pandemii w innych państwach m.in. w Stanach Zjednoczonych wskazywał, że najwięcej zakażeń i hospitalizacji było w regionach z najniższym odsetkiem zaszczepionych mieszkańców. Czy w Polsce będzie podobnie? Najniższy odsetek zaszczepionych mieszkańców nadal jest w województwach z tzw. ściany wschodniej



Zestawienie liczby nowych infekcji/100k (średnia 7-dniowa) z procentem pełnego zaszczepienia. Dane z 10.09.2021 r. (Twitter/Wiesław Seweryn)

Maciej Roszkowski analizując przyrosty nowych zakażeń, zauważa, że najwięcej nowych przypadków na 10 tys. mieszkańców danego powiatu jest właśnie na wschodzie Polski, gdzie jest najmniej osób zaszczepionych i najgorszy poziom przestrzegania zasad DDM - dystans, dezynfekcja, maseczki.

- Także większość pojedynczych plam w całej Polsce, gdzie jest więcej nowych przypadków, w większości pokrywa się z poziomem zaszczepienia regionu. Jedynym wyjątkiem, ale tylko lekko odbiegającym od tendencji jest północny zachód woj. zachodniopomorskiego. Podejrzewam, że jest to spowodowane ruchem turystycznym z Niemiec, gdzie jest już wyraźna fala zachorowań na COVID - zauważa Maciej Roszkowski, psychoterapeuta i popularyzator wiedzy na temat COVID-19.



Mapa zaszczepienia gmin (Facebook, Maciej Roszkowski)

2. O przebiegu czwartej fali może zadecydować gęstość zaludnienia i mobilność mieszkańców

Zdaniem epidemiologa prof. Roberta Flisiaka czwarta fala będzie zróżnicowana regionalnie. Wiele zależy od tego, jakie będą wprowadzane restrykcje i jak będzie się zachowywać społeczeństwo.

- Dwie cechy będą charakteryzować tę falę: po pierwsze będzie niższa, będzie mniej zakażeń, a po drugie nie będzie to fala ogólnopolska, tylko regionalna. Ogniska będą wybuchały w powiatach z najniższych odsetkiem zaszczepionych. Uważam, że liczba zakażeń na pewno nie przekroczy 10 tys. dziennie - tłumaczy prof. Robert Flisiak, prezes Polskiego Towarzystwa Epidemiologów i Lekarzy Chorób Zakaźnych.

Cześć ekspertów przewiduje, że czwarta fala najmocniej dotknie wschodnie regiony PolskiCześć ekspertów przewiduje, że czwarta fala najmocniej dotknie wschodnie regiony Polski (Getty Images)
Prof. Tomasz Wąsik nie podziela tej opinii, jego zdaniem czwarta fala wcale nie będzie przebiegać regionalnie, różnice mogą dotyczyć wyłącznie poszczególnych powiatów.

- Te różnice w odsetku osób wyszczepionych w poszczególnych regionach nie są aż tak duże. Dodatkowo musimy pamiętać, że w tych gminach ze ściany wschodniej, gdzie jest najmniej zaszczepionych osób, jest też mniejsza gęstość populacji, a te dwa czynniki odgrywają kluczową rolę - tłumaczy prof. Tomasz J. Wąsik, szef Katedry i Zakładu Mikrobiologii i Wirusologii Śląskiego Uniwersytetu Medycznego w Katowicach.

- Wielkie aglomeracje: Warszawa, Katowice, które mają wysoki odsetek zaszczepionych, chociaż nie taki, jakbyśmy chcieli, mają z kolei dużą liczę mieszkańców, z dużą gęstością zaludnienia plus większą mobilność społeczeństwa i częstsze kontakty. To również przełoży się na przebieg tej fali - prognozuje ekspert.

3. Czwarta fala niższa niż dwie poprzednie?

Prof. Wąsik tłumaczy, że większość modeli matematycznych wskazuje, że ta fala faktycznie będzie niższa niż ubiegłoroczna. Mamy 19,5 mln osób zaszczepionych, część społeczeństwa ma odporność po przechorowaniu, ale z drugiej strony mamy do czynienia z bardzo infekcyjnym wariantem Delta.

- Na początku pandemii współczynnik zakaźności wirusa z Wuhan był na poziomie 1,3 - 1,4. Teraz ten współczynnik wynosi 7, czyli upraszczając, jedna osoba jest w stanie zakazić 7 kolejnych. Zatem dla uzyskania odporności populacyjnej musiałoby być wyszczepione 85 proc. mieszkańców, nie tak jak w przypadku wariantu Alfa (wariant z Kent), gdzie zakładaliśmy, że wystarczy 65 proc. populacji - tłumaczy wirusolog.

Dodatkowym problemem jest też postawa społeczeństwa. Rok temu jesienią wszyscy byli bardziej zdyscyplinowani, w tej chwili nie uda się tego odtworzyć.

- Bardzo dużo osób nie nosi już maseczek nawet w zamkniętych pomieszczeniach, w komunikacji publicznej, tak jakby zagrożenia już nie było. Szczepienia chronią przed ciężką chorobą i śmiercią, a przed zakażeniem chroni MDM, czyli maseczki, dystans, mycie rąk - przypomina prof. Wąsik.

- Jeżeli uda się zdyscyplinować społeczeństwo, egzekwować obostrzenia, to ta fala wygaśnie podobnie jak ubiegłoroczna i wróci wiosną. Natomiast jeżeli to się nie uda, to będzie cały czas falowała, aż do wygaszenia, czyli kiedy zakażenie przejdą wszystkie osoby wrażliwe - prognozuje prof. Flisiak.

4. Prof. Wąsik: Już mamy znaczący przyrost zakażeń, a te przyrosty będą coraz większe

Prof. Wąsik uważa, że po raz kolejny wchodzimy w nową falę zakażeń nieprzygotowani. Pod względem organizacyjnym w szpitalach nic się nie zmieniło od ubiegłego roku, jedyną bezcenną wartością dodaną jest doświadczenie zdobyte przez lekarzy i personel medyczny. Teraz kryzys może pogłębić dodatkowo strajk środowisk medycznych.

- Obawiam się, że organizacyjnie będziemy mieli powtórkę z ubiegłego roku, oby na mniejszą skalę. W organizacji służby zdrowia przez ten rok nic się nie zmieniło. Kolejne wakacje zostały przespane. Można było wprowadzić np. nakaz szczepień dla pracowników rządowych, nauczycieli, medyków czy wprowadzić tzw. paszport covidowy. Rząd tego nie zrobił, bo cały czas puszcza oko w kierunku osób sceptycznie nastawionych do szczepień i do antyszczepionkowców, którzy w większości są elektoratem obecnej władzy. W związku z tym nie ma co liczyć na radykalne kroki, jeśli chodzi o szczepienia, a konsekwencje odczujemy wszyscy - podkreśla prof. Wąsik.

- Już obserwujemy efekt kuli śnieżnej, mamy znaczący przyrost zakażeń, a te przyrosty będą coraz większe - podsumowuje ekspert.

5. Raport Ministerstwa Zdrowia

(...)
https://portal.abczdrowie.pl/czy-czwarta-fala-bedzie-regionalna

Najczarniejszy rozdział pandemii w UE: Listopad 2020, Polska
Michał Zieliński 13 września (16:28)

Listopad zeszłego roku w Polsce był najtragiczniejszym miesiącem od początku pandemii w całej Unii Europejskiej. Takie dane przynosi unijna publikacja, porównująca liczbę zgonów do średniej z poprzednich lat.

Opublikowany dziś raport "Europa w najważniejszych liczbach" zawiera rozdział o zdrowiu, a w nim znajdziemy tabelę obrazującą porównanie liczby zgonów w poszczególnych miesiącach do średniej z poprzednich lat, dla każdego z krajów UE.

Okazuje się, że w żadnym miesiącu zeszłego i początku tego roku, w żadnym kraju, liczba zmarłych nie była tak podwyższona, w stosunku do normy, jak w listopadzie 2020 roku, czyli podczas drugiej fali pandemii w Polsce. W listopadzie zeszłego roku, w naszym kraju zmarło dwa razy więcej ludzi niż średnio w poprzednich latach w listopadzie.

Przedostatni miesiąc zeszłego roku przyniósł ogromnie podwyższoną liczbę zgonów też w innych krajach Europy Środkowej, szczególnie w Bułgarii, Słowenii i Czechach, ale nigdzie takiej jak w Polsce.

Dla porównania podczas pierwszej fali we Włoszech i Hiszpanii w marcu zeszłego roku zmarło o połowę więcej ludzi niż średnia wieloletnia. Wtedy ponadnormatywna liczba zgonów w naszym kraju była właściwie pomijalna.

Z tego zestawienia wynika, że listopad zeszłego roku był też najgorszy w skali całej Unii. Zmarło wtedy o 40 procent więcej ludzi niż średnio w listopadach z poprzednich lat. Drugim najgorszym miesiącem od początku pandemii był marzec, a trzecim październik zeszłego roku.

Ponadto statystyka pokazuje, że najmniej dotkliwa, pod względem ponadnormatywnej liczby zgonów, pandemia była dla krajów z północno-wschodnich krańców Unii. W Finlandii, Estonii i na Łotwie, a także w Danii, odchylenie miesięcznej liczby zmarłych od wieloletniej średniej nie było większe niż 10 proc.

https://www.rmf24.pl/raporty/raport-koronawirus-z-chin/europa/news-najczarniejszy-rozdzial-pandemii-w-ue-listopad-2020-polska,nId,5479765#crp_state=1
« Ostatnia zmiana: Wrzesień 13, 2021, 22:31 wysłana przez Orionid »

Offline Orionid

  • Moderator
  • *****
  • Wiadomości: 21724
  • Very easy - Harrison Schmitt
Odp: Artykuły z innego świata
« Odpowiedź #237 dnia: Wrzesień 01, 2021, 22:06 »
Studentka z Krakowa stworzyła krzesło, które samo się dezynfekuje
Opracowanie: Nicole Makarewicz 13 września (15:07)

Samodezynfekujące się krzesło, zapobiegające rozprzestrzenianiu się wirusów, w szczególności wirusa SARS-CoV-2 – na taki innowacyjny pomysł wpadła Angelika Kopcińska, studentka Wydziału Mechanicznego Politechniki Krakowskiej. Prototyp wynalazku powstał w ramach jej – obronionej właśnie na PK – pracy magisterskiej na kierunku automatyka i robotyka. „Krzesło, które samo się dezynfekuje przy wykorzystaniu światła UV-C, można by wykorzystać szczególnie w miejscach użyteczności publicznej, takich jak: szpitale, przychodnie lekarskie, szkoły, restauracje, tramwaje, pociągi, lotniska, biurowce i to nie tylko w czasie pandemii koronawirusa”– podkreśla konstruktorka wyjątkowego krzesła.


Angelika Kopcińska ze swoim wynalazkiem/Politechnika Krakowska /

Dezynfekcja inteligentnego krzesła odbywałaby się za każdym razem, gdy użytkownik z niego wstanie, a przypominała nieco mechanizm działania ...drukarki. Materiał krzesła, podobnie jak papier w drukarce, przemieszczałby się na rolkach i przechodził przez jednostkę dezynfekującą

Na siedzisku krzesła znajduje się czujnik nacisku, który służy do detekcji użytkownika na krześle. Po 10 sekundach od wstania z krzesła następuje automatyczne uruchomienie silników i diody UV-C. Silniki prądu stałego uruchamiają specjalne rolki, które przesuwają materiał krzesła. Ten przechodzi przez jednostkę dezynfekującą, wewnątrz której ukryte są diody UV  - tłumaczy działanie krzesła Angelika Kopcińska.

Jak podkreśla dyplomantka PK, w jej rozwiązaniu niezwykle ważne było, aby dezynfekcja była skuteczna i przebiegała bezpiecznie.

W swojej pracy magisterskiej analizowałam - przy pomocy zjawiska fluorescencji - które części krzesła są najczęściej dotykane, przeanalizowałam też i porównałam dostępne metody dezynfekcji. Analiza ich mocnych i słabych stron pozwoliła autorce rozwiązania na wybór technologii światła UV-C. W badaniach udowodniono, że światło ultrafioletowe UV-C skutecznie usuwa wirusy, jest powszechnie stosowane w szpitalach do sterylizacji przyrządów chirurgicznych. Ale ten rodzaj światła ultrafioletowego jest niebezpieczny w kontakcie ze skórą i wzrokiem człowieka, dlatego może być stosowane do dezynfekcji przy zachowaniu odpowiednich środków bezpieczeństwa - wyjaśnia Angelika Kopcińska.

Różne krzesła do różnych miejsc

W prototypie jej krzesła diody UV zostały ukryte w jednostce dezynfekującej, dzięki czemu skóra i wzrok człowieka nie są narażone na działanie promieni UV-C. W projekcje użyto również wyświetlacza OLED, na którym pojawiają się komunikaty o przebiegu dezynfekcji. Jednostką logiczną krzesła jest mikrokontroler Atmega328P, odpowiednio zaprogramowany. Autorka rozwiązania zaprojektowała dla niego także układ zasilania bezprzewodowego. W swojej pracy magisterskiej, przygotowanej na Wydziale Mechanicznym Politechniki Krakowskiej, studentka nie tylko stworzyła prototyp rozwiązania i automatyczny system dezynfekujący. Zaproponowała również zróżnicowanie krzeseł w zależności od miejsc ich przeznaczenia, takich jak: transport publiczny, restauracje czy szpitale. Krzesło, które dezynfekowałoby się za każdym razem, gdy użytkownik przestanie z niego korzystać, to pomysł nie tylko na czas pandemii.



Krzesło stworzone przez studentkę Politechniki Krakowskiej/Politechnika Krakowska /

W placówkach medycznych, takich jak przychodnie czy szpitale, w których pojawia się wielu chorych następuje wymiana bakterii i wirusów, nie tylko przez kontakt z osobą zarażoną, ale również przez kontakt ze skażoną powierzchnią jest stałym problemem. W takich miejscach krzesła powinny być dezynfekowane po każdej osobie. Z oczywistych przyczyn, nie jest to możliwe. Użycie krzeseł z mechanizmem automatycznie dezynfekującym w tego typu placówkach byłoby idealnym rozwiązaniem, zwiększającym bezpieczeństwo ludzi i zmniejszającym koszty dezynfekcji - mówi Angelika Kopcińska.

Inspiracja z Walencji

Inspiracją do podjęcia prac nad samodezynfekującym się krzesłem był dla studentki Politechniki Krakowskiej udział w wymianie studenckiej w ramach programu Erasmus. Na Politechnice w Walencji uczestniczyłam w programie EPS (European Project Semester), w ramach którego wraz z międzynarodową grupą studentów konstruowałam prototyp krzesła, które dezynfekowałoby się za pomocą płynu dezynfekcyjnego. Moim zadaniem było zaprogramowanie mikrokontrolera, układu elektrycznego, dobór komponentów elektrycznych i wizualizacja prototypu. Te doświadczenia zainspirowały mnie do podjęcia tematu bardziej zaawansowanej konstrukcji w swojej pracy magisterskiej - zdradza dyplomantka krakowskiej politechniki. Od października absolwentka automatyki i robotyki będzie pracować jako konstruktor w Barcelonie. Podczas rozmowy rekrutacyjnej zaprezentowała m.in. swoją pracę dyplomową z Politechniki Krakowskiej i prototyp oryginalnego krzesła, które stworzyła.

To rzeczywiście wyjątkowa praca dyplomowa - doskonale przygotowany projekt teoretyczny, o bardzo praktycznym potencjale, m.in. dzięki temu, że  jej częścią jest już prototyp wykonany przez dyplomantkę  - ocenia promotor pracy magisterskiej dr hab. inż. Józef Tutaj, prof. PK z Wydziału Mechanicznego.

https://www.rmf24.pl/raporty/raport-koronawirus-z-chin/polska/news-studentka-z-krakowa-stworzyla-krzeslo-ktore-samo-sie-dezynfe,nId,5479685#crp_state=1

Wirusolog z Oxfordu: Płatne szczepienia przeciw Covid-19 to błąd
Maciej Sztykiel 13 września (19:06)

Rząd nie wyklucza wprowadzenia jeszcze w tym roku odpłatnych szczepień przeciw Covid-19. Minister Zdrowia uspokaja - to nie znaczy, że będą płatne w 100 proc. „W dobie globalnej pandemii szczepienia powinny być w pełni darmowe, chyba, że to kampania rządu zachęcająca do wakcynacji” - mówi wirusolożka ewolucyjna z Uniwersytetu Oksfordzkiego Emilia Skirmuntt w rozmowie z reporterem RMF FM Maciejem Sztykielem. O tym dlaczego zdrowi nie powinni otrzymywać trzeciej dawki szczepionki, czy przyjdzie czwarta fala oraz dlaczego Polska jest zieloną covidową wyspą przeczytacie w naszym artykule.

Ze strony rządowej padały już pierwsze terminy, a także kwoty dotyczące wprowadzenia odpłatności za szczepienie przeciw Covid-19 - mowa o jesieni, najpóźniej początku przyszłego roku. Wtedy za szczepionkę mielibyśmy płacić nawet kilkaset złotych.

Kwota, która padła ze strony rzecznika rządu Piotra Müllera jest o tyle zastanawiająca, że najdroższa dopuszczona w Unii Europejskiej szczepionka, firmy Moderna, w ostatnio zawieranych kontraktach, była wyceniana po 25 dolarów za dawkę, a preparat firmy Pfizer oraz BionTech to koszt ok. 23 dolarów. Dawki zakupione w ramach wcześniejszych kontraktów kosztowały zdecydowanie poniżej 20 dolarów. Oznacza to, że pełne szczepienie, a przynajmniej cena preparatu nie powinna być droższa niż 190 złotych.

Ze słów ministra zdrowia Adama Niedzielskiego wynika, że szczepienia miałyby być refundowane. 

Przekaz z obozu rządzącego nie jest jednak klarowny, bo kilka tygodni później minister mówił już o małym prawdopodobieństwie takiego scenariusza

Może jest to kampania, która ma zachęcić do szczepienia. Nie wiem. Jeżeli działa - to świetnie. Ale uważam, że w czasie globalnej pandemii szczepienia nie powinny być płatne - mówi Emilia Skirmuntt, wirusolożka ewolucyjna z Uniwersytetu Oksfordzkiego

W interesie wszystkich jest to, żeby jak największa grupa osób się zaszczepiła. Już to, że testy są w Polsce płatne, sprawia, że tych testów jest wykonywanych mniej - twierdzi.

Jeśli jeszcze szczepienia będą płatne, niektórych osób może być na to nie stać. Nawet mogą chcieć się zaszczepić, ale będzie to dla nich nie możliwe. Uważam, że byłoby to błędem, jeśli szczepienia miałyby być płatne - dodaje.

Covid rozkręca się w Europie

W wielu krajach na Starym Kontynencie liczba zakażeń koronawirusem rośnie lub utrzymuje się na wysokim poziomie. W Wielkiej Brytanii w ostatnich dniach notowano ponad 30 tysięcy zakażeń. We Francji niekiedy było ich ponad 10 tysięcy, podobnie w zdecydowanie mniejszym Izraelu. Kolejna fala pandemii rozwija się w Chorwacji, a Grecja powoli wychodzi z rekordowych odczytów, które miały miejsce pod koniec sierpnia.

Wielka Brytania i Izrael były jednak stawiane, jako wzór prowadzenia akcji szczepień. Mimo to, dziś borykają się z dużą liczbą zakażeń koronawirusem. W Izraelu podawana jest już trzecia dawka szczepionki przeciw Covid-19, jak dotąd przyjęło ją ponad 2,5 miliona Izraelczyków. Rząd już planuje szczepienie czwartą dawką.

Nie powinniśmy porównywać tych państw. Izrael, owszem, zaczął szczepienia wcześnie i zaszczepił dość duży odsetek osób, ale te szczepienia zwolniły. Ok. 68 proc. populacji, to też nie jest jakiś wysoki odsetek, tym bardziej, że Izrael nie wlicza do populacji Palestyńczyków. Izrael rozluźnił restrykcje za wcześnie. Te dwa czynniki - dość niski przyrost szczepień i zbyt wczesne rozluźnienie restrykcji - przyłożyły się do tego, że tych zakażeń jest tam obecnie więcej. Szczególnie, że wariant Delta jest bardziej zaraźliwy, może przełamywać odporność poszczepienną - wyjaśnia nasza rozmówczyni.

Jeśli chodzi o Wielką Brytanię ten odsetek osób, które chorują jest wysoki, ale nie tak, jak w poprzednich falach. W większości osoby, które chorują przechodzą chorobę łagodnie, obecnie większość zakażeń na Wsypach jest łagodna. To dlatego, że niemal 90 proc. dorosłego społeczeństwa jest zaszczepionych. Hospitalizacje i zgony z powodu Covid-19 utrzymują się na bardzo niskim poziomie. A trzeba pamiętać, że wariant Delta jest mocno obecny w Wielkiej Brytanii. Patrząc na przykład tego kraju łatwo porównać śmiertelność z tą w poprzednich falach. Szczepienia redukują liczbę zgonów - dodaje.

Polska pozostaje zieloną covidową wyspą

Europejskie Centrum ds. Zapobiegania i Kontroli Chorób (ECDC) opublikowało cotygodniową pandemiczną mapę państw Unii Europejskiej. To najbardziej wiarygodne źródło informacji o zakażeniach koronawirusem w Europie. Mapa ma ułatwić rządzącym podejmowanie decyzji o wprowadzaniu nowych obostrzeń epidemicznych.

Niemcy, Francja, Hiszpania, Wielka Brytania, Izrael, Grecja czy Chorwacja zmagają się z wysoką liczbą zakażeń. Polska na mapie epidemicznej jest cała na zielono. Dlaczego?



Pandemiczna mapa państw Unii Europejskiej./Europejskie Centrum ds. Zapobiegania i Kontroli Chorób /

Wirusolożka ewolucyjna z Uniwersytetu Oksfordzkiego wymienia kilka przyczyn. Po pierwsze turystyka międzynarodowa. W Polsce nie jest tak rozwinięta jak np. w Wielkiej Brytanii.

W przypadku Polski - jest to kraj, w którym nie ma aż tak rozwiniętej turystyki, jak np. Wielka Brytania, która jest centrum turystycznym. Ta introdukcja wirusa z różnych miejsc, w różnym czasie, sprawia, że pandemia będzie przyjmowała w Wielkiej Brytanii nieco inną skalę, niż w Polsce. Każdy kraj ma inne czynniki, ciężko to porównywać - mówi Skirmuntt.

Ze statystyk wynika, że w Polsce w większości zaszczepione są osoby w dużych miastach. Czyli te osoby, które bardziej są narażone na więcej kontaktów, są w dużych skupiskach ludzi. Więc to przyczynia się do tego, że jest mniej tych zakażeń. Drugą sprawą jest to, kto się testuje i jak łatwo dostępne są testy. Jeśli ktoś zachoruje i będzie uważał, że to przeziębienie to nigdy nie dowiemy się, że jest zakażony - dodaje.

W Wielkiej Brytanii testy na obecność koronawirusa są darmowe - te antygenowe brytyjski rząd zapewnia wszystkim przez cały czas. Wystarczy zgłosić chęć przebadania. Bezpłatne testy PCR dostępne są dla służby zdrowia oraz zawodów wymagających kontaktów z dużą liczbą ludzi.

Dzięki temu w Wielkiej Brytanii widzimy bardziej aktualny obraz pandemii, niż w Polsce - przyznaje Emilia Skirmuntt.

Czwarta fala. Trzecia dawka

Bez wątpienia czwarta fala nadejdzie - twierdzi wirusolożka.

Polska nie jest na innej planecie, wszystko jest połączone. Czwarta fala prawdopodobnie nadejdzie później, niż w innych krajach. Przyczynia się do tego choćby to, że teraz zmieni się pogoda, ludzie będą spędzać więcej czasu w pomieszczeniach, w większych grupach. Również dzieci wróciły do szkół, to też może przyczynić się do wzrostu infekcji - zaznacza.

Czy to oznacza, że powinniśmy przyjmować trzecią dawkę szczepionki? Na razie w Polsce trzecia dawka preparatu przeciw Covid-19 podawana jest pacjentom z obniżoną odpornością. Rada Medyczna przy premierze ma zarekomendować podawanie jej także seniorom i pracownikom służby zdrowia.

Odporność po szczepieniu nie będzie taka sama u każdej osoby. U osób starszych czy pacjentów z problemami zdrowotnymi, ta odporność po szczepieniu może być o wiele niższa. Te osoby powinny otrzymać trzecią dawkę, nawet jeżeli tę odporność wykazują, żeby być bardziej bezpiecznym - mówi Emilia Skirmuntt.

Czy w takim razie powinno się badać poziom odporności, przed podaniem trzeciej dawki?

Nie ma sensu badać odporności, bo ta odporność będzie u większości osób, ale te badania są bardzo skomplikowane. To może być badanie przeciwciał, one będą spadać z czasem, jak przy niemal każdej szczepionce. Powinniśmy badać poziom innych komórek układu odpornościowego - a to jest o wiele bardziej skomplikowane i kosztowne - mówi wirusolożka.

Wyszło teraz badanie, które jeszcze nie zostało opublikowane, które pokazuje, że trzecia dawka zwiększa odporność nawet kilkunastokrotnie, jeśli chodzi o wariant Delta - dodaje. 

A co z pozostałymi? Jeśli chodzi o inne osoby - szczepienie ich nie ma większego sensu. Wiemy, że ta odporność utrzymuje się na wysokim poziomie przynajmniej przez kilka miesięcy. "Kilka miesięcy", bo mamy szczepionkę od kilku miesięcy, więc badania trwają. Prawdopodobnie nie ma sensu wprowadzania tego "boostera", w postaci trzeciej dawki. Bardziej powinniśmy myśleć o tym, żeby wysyłać dawki do miejsc, w których szczepionek nie ma, np. do Afryki - wyjaśnia ekspertka.

Czy kiedyś pozbędziemy się pandemii ?

Oczywiście, że tak - bez chwili zastanowienia odpowiada wirusolożka.

Każda pandemia się kończy. Wcześniejsze pandemie, gdy nie mieliśmy szczepień, leków, a nawet nie wiedzieliśmy czym te pandemie są powodowane - wszystkie prędzej czy później się skończyły. Ta też się skończy. Ona tak naprawdę nie trwa tak długo, kilkanaście miesięcy w przypadku pandemii to nie jest długi okres, choćby grypa hiszpanka trwała przez kilka lat. W tym przypadku jesteśmy na dobrej drodze. W końcu pozbędziemy się pandemii. Możliwe, że wirus z nami zostanie, ale w łagodniejszej formie, podobnie jak w przypadku grypy, która wraca co roku, ale nie sprawia, że cały świat się zatrzymuje - podsumowuje.

https://www.rmf24.pl/nauka/news-wirusolog-z-oxfordu-platne-szczepienia-przeciw-covid-19-to-b,nId,5479982#crp_state=1
« Ostatnia zmiana: Wrzesień 13, 2021, 22:56 wysłana przez Orionid »

Offline Orionid

  • Moderator
  • *****
  • Wiadomości: 21724
  • Very easy - Harrison Schmitt
Odp: Artykuły z innego świata
« Odpowiedź #238 dnia: Wrzesień 13, 2021, 23:45 »
W czym antyszczepionkowcy mają rację? Kompendium dla tych, którzy woleliby przeżyć
29 SIERPNIA 2021 STEFAN KARCZMAREWICZ

W twierdzeniach rozpowszechnianych przez antyszczepionkowców można niekiedy znaleźć zaskakujące ziarno prawdy. Rzecz w tym, by odróżnić w nich interpretację od manipulacji.

Występowanie w społeczeństwie niepewności co do szczepień, a także zwyczajnego lęku przed nimi jest niepokojąco częste, co nie powinno dziwić. Antyszczepionkowcy rozpowszechniają swoje proste, agresywne twierdzenia. Wesoła gromadka panującego nam satrapy nic z tym nie robi, wszyscy wiedzą dlaczego.

Postanowiłem zatem, konstruktywnie i z maksymalną życzliwością przyjrzeć się owym hasłom antyszczepionkowców, czego efektem jest poniższy słowniczek pojęć, pomagający je zrozumieć i zinterpretować. Podzielony został na dwie grupy. Źródłem antyszczepionkowych haseł i twierdzeń były publiczne wypowiedzi (werbalne, internetowe i w formie transparentów) antyszczepionkowców. Uwzględniałem tylko te z nich, które odnosiły się do szczepień przeciwko covid-19. Mam nadzieję, że przydadzą się do przemyśleń i dyskusji. Celowo pominąłem aspekty stricte polityczne.

Grupa pierwsza: w zasadzie tak…


Motto graficzne:

Rys. Andrzej Mleczko (Andrzej Mleczko, „Obrazki”, Warszawa 1978). Reprodukcja za zgodą Autora

Szczepionki to eksperyment

Tak, można twierdzić, że swego rodzaju eksperyment wymuszony sytuacją.. Wyjątkowo krótki czas pomiędzy opracowaniem szczepionek a wprowadzeniem ich do użytku wynikał z dramatycznej sytuacji epidemicznej. Ale z drugiej strony: żadna z obecnych w UE szczepionek nie jest czymś zupełnie nowym, a jedynie dostosowaniem istniejącej idei do nowego zastosowania. Poza tym koszmar początku epidemii sprawił, że szczepionki podano w krótkim czasie wielkiej liczbie osób. Dlatego dane o  ich bezpieczeństwie i skuteczności są w tej chwili bardzo mocne. Śmiem twierdzić, że mocniejsze niż wielu leków, których stosowanie nie budzi emocji. Wyjątek: nie mamy, siłą rzeczy, obserwacji odległych, np. pięcioletnich lub dłuższych. Dlatego nikt nie przysięgnie, że za pięć lat nie wyrosną nam zielone czułki.

Wstrząs anafilaktyczny po szczepionce cię zabije i „Zakrzep się” (hasło z transparentu)

Tak, bywają efekty niepożądane po podaniu szczepionek przeciw covid-19. Anafilaksja i epizody zakrzepowe nie są jedynymi z nich. Ale: ważne jest, że – po pierwsze – większość tych efektów jest odwracalna (w przeciwieństwie do powikłań covid-19), po drugie, w przynajmniej części przypadków coraz łatwiej wskazać ludzi zagrożonych ich wystąpieniem, co skutkuje odpowiednimi działaniami zapobiegawczymi. I wreszcie – po trzecie – liczby powikłań, podawane na antyszczepionkowych transparentach i forach, są zazwyczaj wzięte z sufitu, ale – co najważniejsze – istotne jest ich zestawienie ze zgonami osób niezaszczepionych. Ale takich porównań antyszczepionkowcy unikają bardzo starannie.

Segregacja sanitarna społeczeństwa na szczepionych i nieszczepionych

Ależ tak! Jest to segregacja! Jej przeciwnicy powinni pomyśleć o dwóch elementach z nią związanych. Po pierwsze: decyzja o szczepieniu się lub nie jest całkowicie dobrowolna. Ponosi się tylko jej konsekwencje. Tak samo jak w przypadku prawa jazdy: nie ma obowiązku go posiadać. Ale ma to określone konsekwencje.

Po drugie: część antyszczepionkowców i antymaseczkowców otwarcie mówi, że nie obchodzi ich bezpieczeństwo innych. No dobrze, to dlaczego innych, którzy nie chcą chorować, umierać czy chociażby tracić pracy, ma obchodzić widzimisię antyszczepionkowców? Żądanie wolności bez konieczności ponoszenia konsekwencji swoich decyzji, czyli zespół przetrwałego zbachorzenia, jest istotą sposobu myślenia tej grupki i nie ma obowiązku, by w najmniejszym stopniu go uszanować.

WHO jest przeciwnie szczepieniom trzecią dawką

Tak, takie jest stanowisko WHO, przynajmniej obecnie. Ale: wynika ono nie z niechęci do szczepionek, lecz z obawy, że rozpoczęcie trzeciego szczepienia w krajach bardziej zamożnych pozbawi dostępu do pierwszej nawet dawki społeczeństwa biedniejsze, które wciąż czekają. Bo według WHO zaszczepić powinni się możliwie wszyscy.

Czołowi lekarze i biolodzy żądają natychmiastowego zaprzestania szczepień

Tak, są lekarze i biolodzy, którzy żądają natychmiastowego zaprzestania szczepień. Ale w żaden sposób nie można nazwać ich czołowymi, ich liczba jest zaniedbywalna w ogólnej skali aktywnych zawodowo lekarzy i biologów, a na poparcie swoich żądań nie przedstawiają wiarygodnych danych (przypominam, że metodyka gromadzenia i analizowania danych musi spełniać ściśle zdefiniowane kryteria, inaczej jest jarmarczną manipulacją).

Ważny szczegół: antyszczepionkowi aktywiści wśród lekarzy są poddawani karom, z zawieszeniem prawa wykonywania zawodu włącznie. Nic takiego nie nastąpiło ani w przypadku prawników deklarujących wsparcie dla osób chcących uniknąć szczepień, ani w przypadku antyszczepionkowych duchownych.

Trwa cicha III wojna światowa. Tego [strzykawki] z ciała już nie wyjmiesz (hasła z transparentów)

Tak, ogrom strat upoważnia do nazwania sytuacji związanej z covid-19 stanem wojny. Jednak przeciwnikiem nie są politycy (którzy – jak to na wojnie – dowodzą lepiej lub gorzej) ani firmy farmaceutyczne (które są dostawcami „broni” przeciwko covid-19), ani – w żadnym wypadku – personel medyczny (bo są to oddziały frontowe, broniące całej reszty populacji). Przeciwnikiem w tej wojnie jest wirus i jego następstwa, czego nie rozumieją antyszczepionkowcy. Albo udają, że nie rozumieją.

Grupa druga: bez cierpienia…

Motto: Kiedy jesteś martwy, nie wiesz, że jesteś martwy. Cały ból odczuwają inni. To samo dzieje się, kiedy jesteś głupi (anonimowe)

Koronawirus nie jest niebezpieczny (twierdzenie z triady socjotechnicznej antyszczepionkowców)

Tak? Nawet antyszczepionkowcy przyznają, że umieralność na covid-19 to nieco ponad 2 proc. w populacji ogólnej. Gdyby dwie z każdych stu jazd samochodem kończyły się śmiercią podróżującego, zapewne zakazano by samochodów. Poza tym warto pamiętać, że wśród pacjentów hospitalizowanych z powodu covid-19 umieralność wynosi 25-30 proc. Jak w takim razie czytać te dane?

Znowu przyda się odniesienie do ruchu drogowego. W Polsce współczynnik zabitych w wypadkach drogowych to nieco poniżej 10 proc. na 100 wypadków (według opublikowanych w internecie przez oficjalne instytucje danych). Stop. Gdyby co dziesiąta kolizja, stłuczka czy jakikolwiek kontakt pojazd-pojazd kończył się czyjąś śmiercią, mielibyśmy do czynienia z hekatombą. Jest oczywiste, że drobnych zdarzeń w statystykach nie ma, bo nie może być. Co oczywiście wpływa na wyniki. Wróćmy do covid-19. Śmiertelność 2 proc. uwzględnia wszystkie, nawet bezobjawowe lub bardzo łagodnie przebiegające zakażenia. Pacjenci wymagający hospitalizacji to ci z ciężkim przebiegiem. Co najmniej co czwarta osoba z tej grupy nie przeżywa. Trudno bronić twierdzenia o braku zagrożenia.

Co więcej, w miarę upływu czasu (bo, przypomnę, nasza wiedza o covid-19 ma kilkanaście miesięcy i wciąż jest uzupełniana) coraz więcej wiemy o tzw. long covid-19, czyli trwającym właśnie miesiące różnorodnym zespole dolegliwości, dotyczącym w znacznym stopniu osób młodych. Wiemy już, że u około 30 proc. pacjentów z long covid-19 dolegliwości uniemożliwiają powrót do pracy, co jest przyczyną kolejnych problemów.

Nie można wierzyć zwolennikom szczepionek i Sprzedaliście się korporacjom

Pierwsze stwierdzenie jest kolejną składową antyszczepionkowej triady socjotechnicznej, opisanej pięknie przez OKO.press. Drugie to słynne zawołanie apostołki antyszczepionkowej, niejakiej Sochy, która w takich właśnie działaniach najwyraźniej upatruje sposobu na zostanie celebrytką. Socha nie została wpuszczona na jakiś koncert, bo nie jest zaszczepiona. Zaczęła więc wydzierać się przez megafon. Czy często zabieracie Państwo megafon na koncert? No właśnie.

A teraz poważnie: powyższe stwierdzenia sugerują, że po raz kolejny trwa polowanie na jeleni. W tym przypadku firmy medyczne i personel medyczny promują szczepienia. W efekcie obydwie te grupy bogacą się na cudzej krzywdzie. Trochę jak w piramidzie finansowej. Logiczne.

Jak jednak w tym konkretnym przypadku wytłumaczyć fakt, że w Polsce zaszczepiło się przeciwko covid-19 ponad 90 proc. lekarek i lekarzy oraz prawie 90 proc. pielęgniarek i pielęgniarzy? To znacznie więcej niż w najbardziej przychylnie nastawionych do szczepień obszarach kraju. Przecież organizatorzy piramid finansowych nie biorą w nich udziału! Czyli – zgodnie z antyszczepionkową logiką – personel medyczny powinien namawiać do szczepień innych, a samemu się nie szczepić. Tymczasem nie tylko szczepi się sam, ale poddaje szczepieniom swoje dzieci. Teorii o spisku lub piramidzie finansowej nie da się w tym przypadku obronić, jeżeli tylko wykluczymy koncepcję autodestrukcyjnych skłonności personelu medycznego.

Szczepionka jest niebezpieczna. Ludobójstwo

Pierwsze twierdzenie to ostatnia składowa triady socjotechnicznej antyszczepionkowców. Drugie to hasło z antyszczepionkowych transparentów.

Żeby ocenić, czy coś jest bezpieczne, czy nie, trzeba porównać stosowanie danej metody z jej niestosowaniem w sytuacji, o której dyskutujemy. Powiedzmy sobie bowiem, że nie ma metod, które działają i jednocześnie pozbawione są wszelkiego ryzyka. Zwłaszcza w medycynie. Jeżeli coś nie ma efektów niepożądanych w ogóle, to zapewne również w ogóle nie działa. Porównanie jest zatem niezbędne, by mieć podstawę do dyskusji. Spójrzmy zatem na przykładowe dane – jedne z wielu zgodnych w swojej wymowie. Pochodzą z opublikowanego w tym miesiącu badania z Los Angeles:

Niezaszczepieni 5 razy częściej niż zaszczepieni mają infekcję i 29 razy częściej wymagają hospitalizacji z powodu covid-19. Czyli szczepionka chroni przed infekcją, ale przede wszystkim przed ciężkim przebiegiem choroby. Przypominam, że w grupie wymagającej hospitalizacji umiera co trzecia lub co czwarta osoba, zależnie od obserwowanej populacji.

Tyle na temat zagrożeń stwarzanych przez szczepionki i dokonywanego przy ich użyciu „ludobójstwa”. Wobec istniejących danych podtrzymywanie takich twierdzeń świadczy o złej woli (prawdopodobnie wspieranej finansowo) lub o istotnych niedostatkach rozumu u głoszących je osób.

Szczepionka zmienia genom człowieka

Nie zmienia, bo nie ma szansy. Nie wbudowuje się w genom, bo do niego nie pasuje. Tak samo jak nie da się otworzyć zamka niepasującym kluczem. Co więcej, mRNA szczepionki jest niewykrywalne w komórkach (czyli eliminowane z nich) już w 24-36 godz. po szczepieniu.

Szczepionka sprzyja mutacjom wirusa

Nie sprzyja. Cechą wirusów RNA jest duża skłonność do mutacji. Po prostu mechanizm powielający zachowuje się jak peerelowski majster na kacu: nigdy nie wiadomo, co mu wyjdzie na koniec. Może być coś bez sensu, ale może być coś groźnego i szczepionka nie ma tu nic do rzeczy.

Szczepionkę można zastąpić wczesnym leczeniem „przeciwprzeziębieniowym”, które z pewnością pomoże
Nie można. Nie pomoże. Nie znaleziono dotychczas tego rodzaju metod o udowodnionej skuteczności. Natomiast opóźnianie wdrożenia bardziej skomplikowanych interwencji medycznych, spowodowane stosowaniem tych „domowych”, przyczyniło się do wielu zgonów.

Bonus: Trochę statystyki

Antyszczepionkowcy dokładają ogromnych starań, by sprawić wrażenie, że jest ich ogromna rzesza. Czas powiedzieć: „sprawdzam”.

Ze świetnego opracowania OKO.press wynika, że najważniejsze cztery strony i fora antyszczepionkowe gromadzą w sumie ok. 330 tys. sympatyków. Zakładając, że nie ma wśród nich fałszywych kont (co jest z mojego punktu widzenia nieweryfikowalne), mamy zatem niecałe 1 proc. populacji Najjaśniejszej Rzeczypospolitej. Czyli wrzaski o powszechności ruchu antyszczepionkowego można między bajki włożyć.

Zwłaszcza gdy przyjąć bardzo prawdopodobne założenie, że zapewne wiele osób z tego kręgu śledzi więcej niż jedno forum. Zatem podzielenie owych 330 tys. przez dwa da wynik zapewne znacznie bliższy stanowi faktycznemu. Mielibyśmy zatem najwyżej ok. 165 tys. antyszczepionkowców, co należy wreszcie mocno powiedzieć. Siła wrzasku nie uczyni z nich niczego ponad 0,5 proc. populacji, czyli żałosny koniuszek krzywej Gaussa.

No dobrze, to skąd się bierze aż połowa niezaszczepionych obywateli naszego kraju? Przecież to są miliony! Wydaje się prawdopodobne, że owa większość to nie żadni wojujący użyteczni idioci Rosji, ale ludzie zdezorientowani i przestraszeni, o których już wspomniałem. Gdyby czas, energię i pieniądze, które traci na walkę z przeciwnikami politycznymi, ekipa satrapy przeznaczyła na elementarną edukację społeczną o chorobach zakaźnych, ich następstwach, profilaktyce i możliwości leczenia, sytuacja mogłaby wyglądać zupełnie inaczej.

Zamiast podsumowania, zwłaszcza dla tych, którzy wciąż nie ufają argumentom merytorycznym, myśl zapisana na kartce wiszącej w placówce opieki medycznej gdzieś w świecie: „Pamiętaj, że producenci szczepionek produkują również leki na erekcję. Skoro potrafią sprawić, że leżący bez życia powstanie, to potrafią również ochronić Twoje życie”.

https://lekarski.blog.polityka.pl/2021/08/29/w-czym-antyszczepionkowcy-maja-racje-kompendium-dla-tych-ktorzy-woleliby-przezyc/?nocheck=1
« Ostatnia zmiana: Wrzesień 20, 2021, 22:14 wysłana przez Orionid »

Offline Orionid

  • Moderator
  • *****
  • Wiadomości: 21724
  • Very easy - Harrison Schmitt
Odp: Artykuły z innego świata
« Odpowiedź #239 dnia: Wrzesień 20, 2021, 22:35 »
Covid-19 has now killed as many Americans as the 1918-19 flu pandemic
Oliver Milman and agencies Tue 21 Sep 2021 13.38 BST

More than 1,900 people are dying in the US daily on average – the highest level since early March


Soldiers at Camp Funston in Kansas recover from the influenza pandemic in 1918. Photograph: US Army/Reuters

Covid-19 has now killed as many Americans as the 1918-19 flu pandemic, with more than 675,000 reported deaths.

The US population a century ago was just a third of what it is today, meaning the flu cut a much bigger, more lethal swath through the country.

But the Covid-19 crisis is by any measure a colossal tragedy in its own right, especially given major advances in scientific knowledge and the failure to take maximum advantage of vaccines.

Unlike a century ago, vaccines have been made widely available. However, an extensive reticence to be inoculated, fueled in part by baseless fears about safety and efficacy, means that 36% of people in the US aged 12 and over have yet to be fully vaccinated, according to data from the federal Centers for Disease Control and Prevention (CDC).

“Big pockets of American society – and, worse, their leaders – have thrown this away,” said Dr Howard Markel a medical historian at the University of Michigan.

The White House initially forecast 100,000 to 240,000 deaths from Covid-19, if people socially distanced. Donald Trump, who erroneously predicted the coronavirus would simply vanish, oversaw the lower end of this forecast being reached in May last year, the latter death toll arriving in November.

A surge in deaths in the spring of 2020 was surpassed by a larger wave of deaths over winter, with a record 4,197 people dying on a single day, 13 January, according to Johns Hopkins University. Since Joe Biden became president, the rollout of vaccines has helped push the rate of deaths down, although it started climbing again in August due to the spread of the Delta variant.

The true death toll may be much higher than the official total because, like the previous pandemic, it is estimated. Also similar to the 1918-19 flu, the coronavirus may never entirely disappear. Scientists hope it will become a mild seasonal bug as human immunity strengthens through vaccination and repeated infection.



Medical staff care for people with influenza at an emergency tent hospital in Brookline, Massachusetts, in October 1918. Photograph: Everett/Rex/Shutterstock

“We hope it will be like getting a cold, but there’s no guarantee,” said Rustom Antia, a biologist at Emory University, suggesting an optimistic scenario in which this could happen over a few years.

For now, the pandemic still has the US and other parts of the world firmly in its jaws.

While the Delta variant-fueled surge in infections may have peaked, US deaths are more than 1,900 a day on average – the highest level since early March – and the overall toll topped 675,000 on Monday, according to the count kept by Johns Hopkins.

Winter may bring a new surge, with the University of Washington’s influential model projecting an additional 100,000 or so Covid-19 deaths by 1 January, which would bring the overall US toll to 776,000.



A nurse cares for a patient in the influenza ward of Walter Reed hospital in Washington in 1918. Photograph: Library of Congress/AP

The 1918-19 influenza pandemic killed 50 million globally, at a time when the world had a quarter the population it does now. Global deaths from Covid-19 stand at more than 4.6 million.

The 1918-19 flu’s US death toll is a rough guess, given incomplete records of the era and the poor scientific understanding of what caused the illness. The 675,000 figure comes from the CDC.

Before Covid-19, the 1918-19 flu was universally considered the worst pandemic in history. Whether the current scourge ultimately proves deadlier is unclear.

In many ways, the 1918-19 flu – which was wrongly named Spanish flu because it first received widespread news coverage in Spain – was worse. Spread by the mobility of the first world war, it killed young, healthy adults in vast numbers. No vaccine existed and there were no antibiotics to treat secondary infections.



Volunteers with the Red Cross hand out flu masks at a table in San Francisco in 1918. Photograph: Hamilton Henry Dobbin/California State Library handout/EPA

Jet travel and mass migrations threaten to increase the toll of the current pandemic. Much of the world is unvaccinated. And the coronavirus has been full of surprises.

Just under 64% of the US population has received as least one dose of the vaccine, with state rates ranging from a high of approximately 77% in Vermont and Massachusetts to lows around 46% to 49% in Idaho, Wyoming, West Virginia and Mississippi.

Globally, about 43% of the population has received at least one dose, according to Our World in Data, with some African countries just beginning to give their first shots.

“We know that all pandemics come to an end,” said Dr Jeremy Brown, director of emergency care research at the National Institutes of Health, who wrote a book on influenza. “They can do terrible things while they’re raging.”

Covid-19 could have been far less lethal in the US if more people had gotten vaccinated faster, “and we still have an opportunity to turn it around”, Brown said. “We often lose sight of how lucky we are to take these things for granted.”

https://www.theguardian.com/world/2021/sep/20/covid-19-death-toll-1918-flu-pandemic
« Ostatnia zmiana: Wrzesień 24, 2021, 22:20 wysłana przez Orionid »

Polskie Forum Astronautyczne

Odp: Artykuły z innego świata
« Odpowiedź #239 dnia: Wrzesień 20, 2021, 22:35 »