Autor Wątek: Wywiad z Timem Peake na ERC  (Przeczytany 5428 razy)

0 użytkowników i 1 Gość przegląda ten wątek.

Online Orionid

  • Weteran
  • *****
  • Wiadomości: 21482
  • Very easy - Harrison Schmitt
Odp: Wywiad z Timem Peake na ERC
« Odpowiedź #15 dnia: Wrzesień 16, 2018, 10:44 »
Tim Peake: lot w kosmos to ogromna lekcja pokory [Wywiad]
KAROLINA GAWLIK  wczoraj 13:16 

Widzisz swoją przepiękną planetę i zdajesz sobie sprawę, że wszyscy jesteśmy ze sobą połączeni. Dlatego tak ważne jest, żebyśmy dzielili Ziemię ze sobą, dbali o nią, współpracowali. Po takich doświadczeniach wracasz do domu z zupełnie inną perspektywą – mówi brytyjski astronauta Tim Peake. Jak przekonuje, żyjemy w czasach, w których naukowiec i pilot mają równe szanse, by polecieć na misję kosmiczną. Z Timem rozmawiamy podczas zawodów European Rover Challenge, odbywających się w Starachowicach.


Tim PeakeFoto: Anthony Devlin / PAP Tim Peake

Tim Peake w rozmowie z Karoliną Gawlik mówi o lotach w kosmos, trudnych powrotach na Ziemię, przyszłości ludzkości oraz misjach na Marsa

Od ostatniej selekcji europejskich astronautów minęło sporo czasu. Myślę, że wkrótce nastąpi kolejna - przewiduje Tim Peake

Powrót na Ziemię? Przez pierwsze dni jest beznadziejnie, czujesz się okropnie, kręci ci się w głowie, musisz uczyć się od nowa równowagi, chodzenia – ujawnia astronauta

Misje łazikowe są bardzo ważne: zwiększają bezpieczeństwo i efektywność badań kosmosu - ocenia

Tim Peake – brytyjski oficer lotnictwa wojskowego i astronauta. W 2016 roku zakończył 186-dniową misję Principia – 46/47 ekspedycji na Międzynarodową Stację Kosmiczną (ISS). Od lat jest ambasadorem programów promujących edukację i karierę w dziedzinach kosmicznych. Autor książek „Hello, is this planet Earth?” oraz „Zapytaj astronautę.”.


***

Karolina Gawlik: Pewnie słyszałeś to pytanie setki razy: jak zostać astronautą?

Tim Peake: To pytanie najtrudniejsze do odpowiedzi, bo gdy spojrzysz na moich kolegów, nie tylko z europejskiego podwórka, ale też z agencji JAXA, Roskosmos, NASA czy Kanadyjskiej Agencji Kosmicznej, wszyscy mamy inną przeszłość. Astronauci to nauczyciele, naukowcy, inżynierowie, piloci, lekarze - każdy ma swoją unikatową historię. Wszystkich łączy to, że pracujemy ciężko i z wielką pasją. Nikt nie ukończył szkoły jako astronauta. Wyzwanie polega na tym, aby być dobrym i pracowitym i na bazie tego spróbować polecieć w kosmos.

Moje pytanie było oczywiste, a które z książki „Zapytaj astronautę” zaskoczyło cię najbardziej?

Jedno z najzabawniejszych i najbardziej zaskakujących zadał dziewięciolatek – spytał, czy istnieje specjalna procedura w razie „pierwszego kontaktu” z obcymi. To bardzo dobre pytanie z równie zaskakującą odpowiedzią, bo właściwie nikt nie rozmawia o takim scenariuszu. Wyobraziłem sobie siebie i swoich kolegów dyskutujących o tej procedurze przy stole albo odprawę poświęconą temu, jak należy się zachować, gdy obcy zbliży się do stacji. Niestety, ani dyskusja, ani taka odprawa jeszcze się nie odbyła.

Zostałeś wybrany w selekcji Europejskiej Agencji Kosmicznej sprzed dziewięciu lat. Kiedy kolejna?

Myślę, że wkrótce, ale nie do mnie należy kierować pytanie, kiedy dokładnie to się stanie. Decyzję podejmują państwa członkowskie. Rzeczywiście, od 2009 roku minęło sporo czasu, więc patrzymy z ekscytacją w najbliższą przyszłość – zwłaszcza, że w przyszłym roku pojawią się dwa nowe statki produkcji SpaceX i Boeinga, a to oznacza większe możliwości latania. Jeśli do tego dołożymy plany skomercjalizowania Międzynarodowej Stacji Kosmicznej i budowy podobnej platformy przy Księżycu, widzimy, że potrzeba nam nowych astronautów.



Cytuj
@karogawlik
 Tim Peake @ESA_EAC: w 2012 r. podczas misji na dnie oceanu pomagałem koledze przy kolacji wytyczać ścieżki dla łazika Opportunity. Trzy lata później sterowałem łazikiem z #ISS. Na takich eventach jak @rover_challenge dzieje się eksploracja kosmosu.
Ps Wywiad soon na @onetpl
10:24 - 14 wrz 2018 · Starachowice, Polska

Nie było przed tobą Brytyjczyka w kosmosie. ESA cię wybrała i co dalej? Zadzwoniłeś do Królowej, że potrzeba środków na twoje szkolenie?

Nie do końca tak to działa (śmiech), ale rzeczywiście, gdy startowałem w naborze, Wielka Brytania nie uczestniczyła w programie astronautycznym. To był pierwszy raz, kiedy proces otwarto dla przyszłych astronautów ze wszystkich krajów członkowskich – nie tylko tych, które płacą składki w programie. Jako Brytyjczyk mogłem więc aplikować, natomiast każda kolejna selekcja będzie prawdopodobnie na tych samych zasadach, co oznacza szansę także dla kandydatów z Polski.

Kandydat musi spełnić minimum standardów, które wymaga ESA, więc jeśli na przykład nie jesteś pilotem i nie masz doświadczenia operacyjnego, musisz w inny sposób zdobyć te kwalifikacje. Ja na przykład uzyskałem stopień naukowy w zakresie dynamiki lotu dopiero w wieku 33 lat, bo opuściłem szkołę w wieku 19, by dołączyć do armii. Zaznaczam też, że w szkole nie byłem perfekcyjnym uczniem, choć ludzie myślą, że musisz mieć same piątki, by zostać astronautą. Nigdy nie jest za późno, jeśli ciężko pracujesz. Ważne, żeby pokazać swoje cenne cechy, a nie mam wątpliwości, że zawodnicy European Rover Challenge je mają. W końcu to zapaleni inżynierowie.

Fajnie, że to mówisz, bo łaziki nie działają tak na wyobraźnię, jak na przykład lot na ISS.

Tymczasem są one ogromnie ważne dla badań kosmosu - wyznaczają ludzkości ścieżki, którymi powinniśmy podążać. Misje robotyczne pozwalają też na zwiększenie bezpieczeństwa i efektywności badań, dlatego tak ważna jest relacja między robotami, a ludźmi – wzajemna współpraca i pomoc. Pamiętam, jak w 2012 roku brałem udział w misji szkoleniowej na dnie oceanu. Mój kolega z zespołu był wtedy jednym z operatorów łazika Opportunity, badającego Marsa. Przy kolacji otwierał laptopa i wspólnie oglądaliśmy zdjęcia z łazika, wytyczaliśmy mu ścieżki. Kilka lat później sterowałem łazikiem sam, tylko że już z pokładu Międzynarodowej Stacji Kosmicznej.



Cytuj
@astro_timpeake
Inspiring day in #Poland at the European Rover Challenge finals #ERC2018, looking at innovative designs from 16 international teams. 3D printing, AI, LIDAR mapping, full autonomy...this is serious stuff!
06:11 - 14 wrz 2018

"Powrót na Ziemię? Przez pierwsze dni jest beznadziejnie"

Umiejętności astronauty to jedno, ale gdy spytałeś, dlaczego wybrano akurat ciebie, usłyszałeś: „Pomyślałem, czy chciałbym polecieć z tobą w kosmos”. Z jakim typem człowieka ty chciałbyś polecieć?

Tak, autor tych słów to Jean-François Clervoy, obecnie mój dobry przyjaciel i pierwszy astronauta, jakiego poznałem w swoim życiu. Oczywiście, że patrzysz na charakter człowieka, z którym spędzicie sześć miesięcy w środowisku operacyjnym, powierzając sobie nawzajem swoje życie. Istnieje jednak psychologiczny profil astronauty stworzony przez profesjonalistów, na podstawie którego przeprowadza się wywiady z kandydatami i jest on znacznie głębszy niż moja subiektywna opinia na ten temat. Co ciekawe, profil ten zmienia się przez lata, ze względu na nowe wymagania kolejnych misji, a przyszłość może być jeszcze inna, skoro misja na Marsa może trwać nawet kilka lat. Na ISS trafiłem na wspaniałych ludzi, mieliśmy świetne relacje. Niesamowite, że reprezentujemy na stacji różne narodowości, każda z nich jest przecież trochę inna, a wciąż jesteśmy tak bardzo do siebie podobni.

Wszyscy pytają o to, jak było w kosmosie. O smak, nieważkość, samopoczucie. A jak się z tego kosmosu wraca na Ziemię?

To wielki miks emocji. Przez pierwsze dni jest beznadziejnie, czujesz się okropnie, kręci ci się w głowie, musisz uczyć się od nowa równowagi, chodzenia – czyli odczuwasz wszystkie oczywiste efekty działania grawitacji. Ale z drugiej strony cieszysz się, że widzisz znów drzewa, zieleń, oddychasz świeżym powietrzem, jesz i pijesz na co masz ochotę, widzisz swoją rodzinę i przyjaciół. W końcu to najpiękniejsze miejsce w Układzie Słonecznym. Dobrze się wraca do domu, choć oczywiście tęsknię za ISS każdego dnia.



Z jednej strony widzisz piękno swojej planety, z drugiej nieskończony kosmos, a nagle musisz wsiąknąć do „zwykłej” codzienności. Ciężko mi sobie to wyobrazić.

Muszę przyznać, że aparat fotograficzny nie oddaje w pełni tego, co tam widzimy. Własne doświadczenie jest około dziesięć razy bardziej spektakularne niż filmy, które pokazujemy później na swoich prezentacjach. Myślę jednak, że specyfika tego niezapomnianego wrażenia polega nie tylko na widoku, ale też na poczuciu nieważkości, izolacji, odosobnienia.

Lot kosmos to bez wątpienia ogromna lekcja pokory. Już sam proces stawania się astronautą nią jest, nawet zanim polecisz w kosmos. Jest nas 150 na całym świecie, potrafimy pracować na poziomie międzynarodowym jako jeden zespół, przyjaźnimy się. A jak już rzeczywiście uda ci się polecieć w kosmos, widzisz swoją przepiękną planetę i zdajesz sobie sprawę, że wszyscy jesteśmy ze sobą połączeni. Dlatego tak ważne jest, żebyśmy dzielili Ziemię ze sobą, dbali o nią, współpracowali. Po takich doświadczeniach wracasz do domu z zupełnie inną perspektywą.

Spacer kosmiczny jest z pewnością jedną z najbardziej ekstremalnych, ekscytujących i niesamowitych sytuacji, w których można się znaleźć (…) Na pewno nie byłem pierwszym astronautą pragnącym zostać trochę dłużej w przestrzeni kosmicznej. Podczas pierwszego amerykańskiego spaceru kosmicznego astronauta NASA Ed White otrzymał polecenie powrotu po 23 minutach przebywania na zewnątrz. W odpowiedzi zażartował: „Świetnie się bawię, ale idę”. Po kilku minutach ociągania się w końcu wcisnął się z powrotem do kapsuły Gemini i powiedział do komandora Jima McDivitta: „To najsmutniejsza chwila w moim życiu”. (Tim Peake, „Zapytaj astronautę”).

Bycie astronautą to odpowiedzialność także na Ziemi? Misja, która nigdy się nie kończy?

To prawda, dlatego w selekcji sprawdza się kandydatów nie tylko pod kątem sprawności do pracy, ale też pełnienia funkcji ambasadorów eksploracji kosmosu. Moi koledzy są tak samo zakręceni na punkcie edukacji młodego pokolenia, promowania ekologii, mądrego używania technologii.

Naprawdę musimy się wynosić z tej planety, jeśli chcemy przetrwać jako gatunek?

W dłuższej perspektywie czasu – tak. Mam nadzieję, że nie chodzi o przyszłość bliższą niż kilka milionów lat, a z kolei wtedy ludzkość może ewaluować w sposób, którego nie jesteśmy sobie w stanie dziś wyobrazić. Dobrze jednak wiemy, że jeśli chcemy kontynuować istnienie naszego gatunku, musimy opuścić tę planetę, dlatego tak ważna jest długoterminowa eksploracja kosmosu. Z kolei w krótszej perspektywie obecność w kosmosie pozwala nam na rozwój nowych technologii, z których korzystamy tutaj na Ziemi oraz daje szansę na nowe odkrycia. Wyobraźmy sobie, że odnajdziemy życie w Układzie Słonecznym. Co to będzie oznaczać dla naszego miejsca we Wszechświecie? To byłby niesamowity moment.

Cytuj
@karogawlik
 Czy można się wzruszyć na zawodach łazików? Można. Gdy kilkulatek wpatrzony zauroczonym wzrokiem w astronautę pyta: "Tęskni Pan za ISS"? A astronauta odpowiada: "tęsknię, ale na szczęście ciągle mam tam przyjaciół, którzy opowiadają, jak leci".#ERC2018 #ERCPoland @rover_challenge
21:00 - 14 wrz 2018

Wierzysz w te poszukiwania?

Nie bez powodu wkładamy tyle wysiłku w poszukiwanie życie pozaziemskiego, zwłaszcza jeśli chodzi o Mars. Wysyłaliśmy już w tym celu łaziki w poprzednich latach, a w 2020 roku leci tam ExoMars, który ma drążyć w głębi planety szukając lodu i wody, badając, czy znajdują się tam oznaki życia. Gdy mówimy o tych poszukiwaniach, wszyscy wyobrażają sobie formy życia inteligentnego – mocno wątpię, że takie istnieją w naszym Układzie Słonecznym. Liczymy na znalezienie oznak życia jednokomórkowego.

Natomiast z punktu widzenia statystyki to naturalne, że inteligentne życie powinno się rozwinąć także w innych obszarach Wszechświata. Może być ono jednak niezwykle rzadkim zjawiskiem, więc nasze szanse na nawiązanie komunikacji wydają się bardzo niewielkie. Miałem zaszczyt rozmowy ze Stephenem Hawkingiem, gdy już byłem na ISS. Mieliśmy półtoragodzinne spotkanie i jednym z tematów była właśnie prędkość światła, która nas ogranicza w eksploracji kosmosu. Ale może w przyszłości znajdziemy inne metody podróży? Kto wie.

Mówi się o dwóch misjach załogowych w niedalekiej przyszłości – księżycowej i marsjańskiej. Na którą stawiasz?

Wybiegając 150 lat w przyszłość liczę, że będziemy mieć stałe siedliska w obu tych miejscach (myślę, że pierwsze z nich zobaczę jeszcze za swojego życia). Mając jednak na uwadze bezpieczeństwo i ograniczony budżet finansowy uważam, że lot na Księżyc pozwoliłby nam na stabilizację procesów oraz testy przetrwania dla technologii i nas samych. Wszystkie te doświadczenia można później wykorzystać w eksploracji Marsa. Wydaje mi się to bardziej rozsądna droga.

***

European Rover Challenge to największa na świecie impreza robotyczno-kosmiczna. W Starachowicach mierzy się ze sobą 50 drużyn z sześciu kontynentów – w sumie to 400 zawodników, którzy pracują nad swoimi łazikami przez cały rok. Głównym miejscem ich zmagań jest pole marsjańskie, które powstało w Muzeum Przyrody i Techniki z ponad 250 ton świętokrzyskiej ziemi (czerwony kolor zawdzięcza dużej zawartości tlenku żelaza). Konstruktorzy mają przed sobą pięć dyscyplin – wszystkie zostały stworzone w oparciu o wytyczne przyszłych misji kosmicznych NASA i ESA. Zawody ERC wyróżniono w Polskiej Strategii Kosmicznej jako źródło kreowania przyszłych specjalistów dla sektora kosmicznego. Tegoroczna, czwarta edycja odbywa się w dniach 14-16 września. Wstęp jest darmowy.

Źródło: Onet
https://wiadomosci.onet.pl/tylko-w-onecie/tim-peake-lot-w-kosmos-to-ogromna-lekcja-pokory-wywiad/8tmd6yr
« Ostatnia zmiana: Maj 17, 2021, 02:59 wysłana przez Orionid »

Online Orionid

  • Weteran
  • *****
  • Wiadomości: 21482
  • Very easy - Harrison Schmitt
Odp: Wywiad z Timem Peake na ERC
« Odpowiedź #16 dnia: Wrzesień 22, 2018, 21:13 »
Pierwszy wywiad Tima po powrocie na Ziemię
« Ostatnia zmiana: Maj 17, 2021, 03:00 wysłana przez Orionid »

Online Orionid

  • Weteran
  • *****
  • Wiadomości: 21482
  • Very easy - Harrison Schmitt
Odp: Wywiad z Timem Peake na ERC
« Odpowiedź #17 dnia: Wrzesień 22, 2018, 21:44 »
Tim Peake: Brak współpracy międzynarodowej oznaczałby koniec ISS [WYWIAD]
15 września 2018, 12:21


Fot. ESA/NASA

„Jeśli potrafimy pracować wspólnie i robić to efektywnie, dzielić się wiedzą i stawać się lepszymi jako całość ludzkości, to powinniśmy właśnie do tego dążyć. (…) Rozumiemy wagę pracy na rzecz wspólnego celu i my wszyscy doceniamy płynące z tego korzyści, z prowadzonych na ISS badań naukowych. To działa na zasadzie win-win dla nas wszystkich” – podkreśla w rozmowie ze Space24.pl Timothy Peake, brytyjski astronauta ESA, który spędził pół roku na Międzynarodowej Stacji Kosmicznej.

Paweł Ziemnicki: Co przesądziło o tym, że został Pan astronautą?

Timothy Peake: To trudne pytanie. Gdy Europejska Agencja Kosmiczna wybiera kogoś na astronautę, bierze pod uwagę cały szereg różnych aspektów. Musisz wykazywać się pewnym zasobem doświadczeń i kompetencji. W moim przypadku duże znaczenie miało moje doświadczenie operacyjne w roli pilota testowego.

To chyba jedna z najważniejszych rzeczy w moim życiu, że mam całe to doświadczenie testowego pilota wojskowego, co pozwoliło mi zostać astronautą. Jednak oni [w ESA] biorą pod uwagę szerszy proces selekcji – musisz mieć część umiejętności twardych, część tzw. umiejętności "nie do wytrenowania" – np. jeśli chodzi o możliwości koncentracji, pamięci, czy orientacji przestrzennej. Te rzeczy są sprawdzane i trzeba wykazać się odpowiednio wysokim stopniem takich umiejętności.

W dalszej kolejności selekcjonerzy oceniają twoje umiejętności miękkie – jak komunikacja, osobowość, umiejętność pracy w grupie czy cechy przywódcze. Jak z tego widać, przy rekrutacji astronautów ocenie podlega bardzo wiele aspektów. Stąd, bardzo trudno wskazać jeden czynnik, który dał mi szansę na karierę astronauty.

Ogromne znaczenie ma tu wcześniejsze doświadczenie zawodowe, wykonywanie swoich zadań na tej drodze z pasją i bycie w nich dobrym. To wszystko daje człowiekowi kwalifikacje potrzebne, by zostać astronautą. Radzę ludziom: nie myśl o byciu astronautą, myśl o tym co chcesz robić, zanim zostaniesz astronautą.

Spędził Pan kilka miesięcy na ISS. W rosyjskich mediach pojawiły się ostatnio doniesienia, że Amerykanie specjalnie wywiercili mikroskopijny otwór w poszyciu zadokowanego do Międzynarodowej Stacji Kosmicznej pojazdu Sojuz. To możliwe?

Zupełnie nie daję wiary tym pogłoskom. Szefowie Roskosmosu i NASA – Rogozin i Bridestine – skonsultowali się i wspólnie oświadczyli, że dochodzenie w tej sprawie trwa i dopóki ono się nie zakończy, nie będą sprawy komentować – tego, co spowodowało wyciek powietrza ze Stacji i jak do niego doszło.

To co jest jasne, to fakt, że pojawiła się dziura w module, która sprawiała wrażenie, jakby była została wywiercona. Miejmy nadzieję, że dochodzenie pokaże, jakie jest podłoże tej sytuacji.

Wydaje się, że międzynarodowa współpraca na pokładzie ISS, również między Rosjanami i Amerykanami, układa się naprawdę dobrze. Czy może to pozytywnie wpływać na trudną niekiedy międzynarodową sytuację tu na Ziemi?

Zdecydowanie tak. To bardzo dobrze, że mamy takie obszary, gdzie ta współpraca przebiega doskonale. W szczególności, wzorowym przykładem jest tutaj międzynarodowa społeczność naukowców. To może przenosić się na politykę i polityków. Jeśli potrafimy pracować wspólnie i robić to efektywnie, dzielić się wiedzą i stawać się lepszymi jako całość ludzkości, to powinniśmy właśnie do tego dążyć.

Eksploracja kosmosu jest dziedziną, gdzie od dawna taka międzynarodowa współpraca dobrze wychodzi. Istnieje grupa ludzi, którzy zajmują się tym z ogromną pasją, nie patrząc na kraj pochodzenia, czy narodowość każdego z członków tej społeczności. Oni wiedzą, że jedynym sposobem pracy na Międzynarodowej Stacji Kosmicznej jest prawdziwa międzynarodowa współpraca. Bez tej współpracy, jeśli Rosjanie, Amerykanie, Japończycy, Kanadyjczycy i Europejczycy nie potrafiliby się dogadać, Stacja musiałaby zakończyć swoje działanie.

Rozumiemy wagę pracy na rzecz wspólnego celu i my wszyscy doceniamy płynące z tego korzyści, z prowadzonych na ISS badań naukowych. To działa na zasadzie win-win dla nas wszystkich.

Coraz więcej krajów angażuje się w "kosmiczny wyścig". Niektóre naprawdę dobrze sobie radzą – jak Chiny czy Indie. Jaką rolę może odgrywać Europa w przyszłych załogowych misjach kosmicznych?

Europa już teraz odgrywa bardzo ważną rolę, wiążąc się współpracą z partnerami z całego świata. Prowadzimy ożywioną kooperację z Chińczykami. Mieliśmy kilka spotkań. Chcielibyśmy, żeby Europejczyk poleciał w ramach chińskiej misji kosmicznej na początku lat 20-tych obecnego stulecia.

Interesuje nas także współdziałanie z innymi państwami. Obecnie pracujemy razem ze Zjednoczonymi Emiratami Arabskimi. Oni właśnie wybrali kandydatów na swojego pierwszego astronautę, którego wyniesie rakieta Sojuz. Emiraty wspomoże przy tym projekcie również Europa.

Europa jest naprawdę dobra w zachęcaniu zagranicznych partnerów do współpracy i jej umacnianiu. Będziemy robić to dalej.

Jak Brexit wpłynie na brytyjski przemysł kosmiczny. Czy w świetle ograniczenia dostępu do Galileo Wielka Brytanie zdecyduje się na budowę własnej konstelacji satelitów GNSS?

Bez wątpienia Brexit będzie miał wpływ zarówno na naszych naukowców, jak i na nasz przemysł. To, co jest moim zdaniem najważniejsze, to podjęcie próby zminimalizowania tego wpływu. Należy ponadto starać się dalej pracować razem na tych polach, gdzie będzie to możliwe.

Wielka Brytania nie chce budować swojego własnego systemu nawigacji satelitarnej. Jednak ma niezbędne do tego zdolności i wolę stworzenia własnej konstelacji GNSS, jeśli będzie do tego zmuszona. Ponieważ jednak Zjednoczone Królestwo zainwestowało miliardy w uruchomienie programu Galileo, najlepiej byłoby, gdyby mogło korzystać z oferowanych przez ten system usług.

Europejska Agencja Kosmiczna jest natomiast tworem oddzielnym od Unii Europejskiej. Szczęśliwie możemy więc nadal mieć dobre relacje z ESA i w jej ramach realizować nasze ambicje związane z eksploracją przestrzeni kosmicznej.

Jednak nie oszukujmy się, przed nami okresy trudnych negocjacji, a wyjście z UE wpłynie na brytyjską społeczność naukową i przemysł. Mamy nadzieję na zminimalizowanie negatywnych skutków Brexitu w krótkiej perspektywie i poszukiwanie korzyści w dłuższej perspektywie czasowej.

Co by Pan poradził młodym ludziom, którzy myślą o podjęciu kariery związanej z kosmosem?

Przede wszystkim chciałbym pogratulować wszystkim tym młodym ludziom, którzy przyjechali tutaj do Starachowic na zawody European Rover Challenge 2018. To, że są tutaj, oznacza, że dotarli do finałów zawodów ERC. Z pewnością mają w sobie wielką pasję do tego co robią.

Już jest widoczne, że ci ludzie mają wiele do zaoferowania przemysłowi kosmicznemu. Część rozwiązań, które pojawiają się przy okazji European Rover Challenge, ma szanse zostać podchwycone przez przemysł kosmiczny jako świeże idee i rozwiązania problemów. Patrzenie na to jest ekscytujące. Zatem moje przesłanie do młodych brzmi: róbcie dalej, to, co robicie.

Timothy Peake – brytyjski astronauta Europejskiej Agencji Kosmicznej. Oficer Korpusu Lotniczego Wojsk Lądowych Wielkiej Brytanii. Na przełomie 2015 i 2016 r. spędził sześć miesięcy na pokładzie Międzynarodowej Stacji Kosmicznej. Odbył jeden spacer kosmiczny.

https://www.space24.pl/tim-peake-brak-wspolpracy-miedzynarodowej-oznaczalby-koniec-iss-wywiad

Online Orionid

  • Weteran
  • *****
  • Wiadomości: 21482
  • Very easy - Harrison Schmitt
Odp: Wywiad z Timem Peake na ERC
« Odpowiedź #18 dnia: Wrzesień 22, 2018, 22:00 »
Człowiek z adrenaliny. Tim Peake: W głowie słyszałem jedno: szybciej, szybciej, szybciej!
20-09-2018 (10:05) Ewelina Zambrzycka-Kościelnicka

- Siedem miesięcy w klaustrofobicznej przestrzeni. Niebezpieczny lot. O pobycie na obcej planecie nawet nie wspominam. W misji na Marsa predyspozycje psychiczne ludzi będą kluczowe - mówi Tim Peake. Wie, co mówi. Ten człowiek - pilot śmigłowców, maniak szybkich aut i wspinacz na co dzień jeździ rodzinnym autem i nigdy nie przekracza prędkości.

Spotykamy się na Europejskich Zawodach Łazików Marsjańskich. Załogowa misja na Marsa to nie science fiction, tylko przyszłość. Jako weteran misji na Międzynarodową Stację Kosmiczną (ISS) co poradzisz astronautom, którzy wyruszą na Czerwoną Planetę?

- Że muszą się naprawdę lubić i ufać sobie wzajemnie.

Tak po prostu?

To może wydawać się błahe w porównaniu z całą wiedzą niezbędną do takiej misji czy przygotowaniem fizycznym. Ale naprawdę predyspozycje psychiczne będą kluczowe.

Dlaczego?

Wyobraź to sobie: przy obecnej technologii załogowy lot na Marsa musi trwać siedem miesięcy. Przez siedem miesięcy niewielka grupa ludzi musi funkcjonować w zamkniętym, klaustrofobicznym pomieszczeniu, w dodatku jest narażona na ogromny stres. Lot jest niebezpieczny. Lądowanie jest niebezpieczne. O pobycie na obcej planecie już nawet nie wspominam. Dziesiątki, setki rzeczy mogą pójść nie tak. Całą drogę towarzyszy ci groźba gwałtownej śmierci. A cała misja będzie przecież musiała trwać około dwóch lat. Podołają jej tylko ludzie znakomicie dopasowani do siebie charakterologicznie, czujący się pewnie w swoim towarzystwie. Bo jeśli chce się sprawdzać granice ludzkich możliwości i przesuwać granice wiedzy, to tylko razem z ludźmi, z którymi można konie kraść.

Niedawno jeździłeś superszybkim McLarenem 570S po torze wyścigowym Hockenheim. Fajnie było?

- Świetnie! To niesamowite uczucie prowadzić takie auto! W dodatku po torze, gdzie można wcisnąć gaz do dechy. W głowie słyszałem tylko jedno słowo: szybciej, szybciej, szybciej!

Nie chcesz mi chyba powiedzieć, że to lepsze niż lot w kosmos?

- Nie lepsze. Inne. Kiedy siedzisz na rakiecie zatankowanej do pełna 300 tonami ciekłego tlenu i paliwa lotniczego, z silnikami generującymi moc trzech milionów koni mechanicznych, to jesteś tylko pasażerem, który nie ma na nic wpływu. Siedzisz przypięty, czujesz jak wszystko się trzęsie, nic nie widzisz i przede wszystkim masz pełną świadomość, że twój wpływ na to, co się dzieje wokół ciebie jest praktycznie zerowy. A za kierownicą samochodu, sterami samolotu czy helikoptera, to jednak ty masz władzę nad maszyną, a nie ona nad tobą. Lubię to uczucie. Tę świadomość, jak wiele zależy od moich umiejętności. Zrozumiałem to, gdy byłem pilotem oblatywaczem helikopterów.

Iloma maszynami właściwie latałeś?

- Wszystkim, co można oderwać od Ziemi. To była i jest moja pasja. Spędziłem trzy lata w 1 Dywizji Kawalerii Powietrznej Stanów Zjednoczonych, czyli wśród facetów zobrazowanych przez Francisa Forda Coppolę w "Czasie Apokalipsy", gdzie nauczyłem się pilotować śmigłowce Apache.

Przez lata szkoliłem pilotów brytyjskich. Później przeszedłem rygorystyczną selekcję do intensywnego kursu pilotów doświadczalnych. Tam zacząłem latać wszystkim, co tylko naszym instruktorom udało się zdobyć. Wylatałem ponad trzy tysiące godzin, przede wszystkim za sterami śmigłowców Apache, Hawk, Mi - 17 oraz samolotów transportowych. Na uniwersytecie zrobiłem licencjat z zakresu dynamiki i ewaluacji lotu.

Polecisz jeszcze w kosmos?

- Naturalnie. Mam nadzieję, że za dwa, może trzy lata. Wiesz, wykorzystanie wyszkolonego astronauty tylko do jednej misji byłoby marnotrawstwem. Selekcja i trening są przecież szalenie kosztowne.

Ile kosztowało wyszkolenie ciebie?

- Nie jestem w stanie podać ci konkretnej kwoty. Zwłaszcza, że pewne części treningu rozliczane są niejako w barterze między agencjami lub podmiotami prywatnymi. Ale powiem tak: same badania lekarskie są tak kosztowne, że poddawani są im tylko ci, którzy przeszli już przez pierwsze sito selekcji. Wierz mi, te badania są bardzo drobiazgowe. Szybko uczą porzucenia wstydu i wszelkiej skromności. Zresztą to odcięcie się od prywatności swojego ciała przydaje się później. Tuż przed startem oglądają cię, sprawdzają, podłączają do różnych urządzeń. Jakby twoje ciało stawało się dobrem wspólnym wszystkich zainteresowanych, a nie czymś prywatnym, nad czym władzę masz tylko ty sam.

Częścią szkolenia do misji na ISS jest nauka rosyjskiego – załogi są zawsze mieszane. Jak dobrze gawarisz pa ruski?

- (Tim Peake wypowiada kilka zdań po rosyjsku) Jak słyszysz wciąż coś potrafię, ale przed kolejną misją będę musiał potrenować. Przy czym, fakt, rosyjski i angielski to dwa języki używane na ISS oficjalnie, ale astronauci używają na pokładzie też czegoś, co określa się mianem "runglish".

Runglish?

- Taki język angielsko-rosyjski. Używasz wymiennie słów angielskich i rosyjskich, w zależności od tego, które pamiętasz. Świetnie podkreśla dualny charakter ISS [stacja jest projektem międzynarodowym, ale pierwsze skrzypce grają w niej Rosjanie i Amerykanie – przyp. red.]. Ale bez rosyjskiego ani rusz, choćby dlatego, ze na statku Sojuz wszystko jest opisane w języku rosyjskim: każdy przycisk, panele kontrolne, dokumentacja lotu. Również tylko w tym języku można porozumiewać się z Rosyjskim Centrum Kontroli Misji. No i nie zapominajmy o okresie przygotowawczym w Gwiezdnym Miasteczku, czyli Centrum Wyszkolenia Kosmonautów im. J. Gagarina pod Moskwą. Poza treningami technicznymi i fizycznymi mamy wiele spotkań, uczestniczymy w wydarzeniach kulturalnych, nasiąkamy rosyjską tradycją. Trudno byłoby to zrobić nie rozumiejąc języka.

To prawda, że Rosjanie kultywują różnorodne zwyczaje, które – według przesądów - muszą zostać spełnione, by misja kosmiczna się powiodła?

- Oj tak! W skrócie można powiedzieć, że jeśli Jurij Gagarin coś zrobił przed startem, to dokładnie to samo powinien uczynić każdy kolejny człowiek, który zamierza udać się poza linię Kármána (czyli 100 km nad powierzchnię Ziemi, jest to umowna granica między atmosferą ziemską a przestrzenią kosmiczną, przyp. aut.). Opowieść o tym, że każdy kosmonauta startujący z kosmodromu Bajkonur musi tuż przed startem obsikać oponę autobusu wiozącego go na platformę jest jak najbardziej prawdziwa. I powiem ci więcej - całkiem ucieszyła mnie ta konieczność, bo naprawdę dobrze było opróżnić pęcherz przed długim lotem. Zabawne było tylko to rozpinanie i zapinanie skafandra. Bo wiesz, najpierw technicy zakładają na ciebie skafander, dokładnie sprawdzają czy jest hermetyczny, czy wszystkie części są właściwie dopasowane, robią to na tip top, a następnie ty - w imię tradycji - gmerasz przy tych zapięciach i psujesz ich robotę, bo przecież musisz oddać hołd Gagarinowi. No może nieco specyficzny hołd, ale w końcu to tradycja.

Czym zajmuje się astronauta, który akurat nie jest na żadnej misji, ani nie szykuje się do kolejnej?

- Każdy z nas utrzymuje kontakty z innymi agencjami kosmicznymi. Każdy z nas pracuje nad programami badawczymi. Każdy z nas przygotowuje – astronautów - uczestników zbliżających się wypraw kosmicznych. Ja jestem szefem zespołu operacji kosmonautycznych Europejskiej Agencji Kosmicznej. Współpracuję z obsługą naziemną, by zapewnić astronautom jak najlepsze warunki do wykonania misji. Jestem w kontakcie z ISS. I ja, i inni astronauci bierzemy udział w konferencjach i innych wydarzeniach mających przybliżyć ludziom eksplorację kosmosu. Informujemy, dlaczego to jest ważne, wspieramy też badania naukowe. No i oczywiście każdy z nas ma nadzieję ponownie polecieć w kosmos...

Jeździsz motocyklem, super szybkimi samochodami, pilotujesz wszystko, co tylko może latać, nurkujesz i wspinasz się po skałach, w dodatku wsiadłeś na Sojuza i poleciałeś na ISS. Coś mi się wydaje, że jesteś uzależniony od adrenaliny.

- Ależ skąd! Faktycznie lubię wymagające sporty, ale po godzinach pracy jestem naprawdę spokojnym człowiekiem. Wiesz, wożę dzieci do szkoły rodzinnym autem i nigdy nie przekraczam dozwolonej prędkości.

Myślisz, że gdy twoi synowie będą dorośli, to pójdą w twoje ślady i np. zamieszkają w habitacie na Księżycu?

- Myślę, że kiedy moi synowie dorosną na tyle, by móc spróbować swych sił jako astronauci, planowana przez światowe agencje kosmiczne baza księżycowa będzie służyła przede wszystkim do badań naukowych. Pomysły osiedlenia się na Księżycu czy budowania orbitujących habitatów to wciąż odległa przyszłość. Ale pewnie, jeśli tylko będą tego naprawdę chcieli, to oczywiście, że będę im kibicował. Nawet wiedząc, jak wymagające jest to zadanie i jakim ryzykiem jest obłożone.

Dzieci lubią kosmos. Na ISS dawałeś im lekcje fizyki prosto z orbity.

- Wziąłem udział w programie "Kosmiczna klasa", w ramach którego odpowiadałem na żywo na pytania o to, jak się żyje przemieszczając się z prędkością 28800 km/h po orbicie Ziemi. Dzieci zadawały mi przeróżne pytania, dawały zadania. Musiałem robić fikołki, grać w ping ponga kulką wody, wykonywać przesłane przez dzieciaki eksperymenty. No i oczywiście opowiadać o tym, jak korzysta się z toalety na Międzynarodowej Stacji Kosmicznej. To chyba najczęściej zadawane nam przez młodsze dzieci pytanie. Choć równie często słyszę: "a jak można zostać astronautą?"

To jak zostać astronautą?

- Przydaje się brak pewnych lęków. Klaustrofobia dyskwalifikuje na starcie.

A coś więcej?

- Ludzie są przekonani, że najważniejsze jest dobre zdrowie i kariera wojskowa. Nie przeczę, że w moim przypadku doświadczenie pilota mogło być decydujące. Ale astronautą może tak naprawdę zostać każdy: lekarz, nauczyciel, biolog. Pewnie, że dobra kondycja fizyczna jest ważna. Pomaga szybciej zaadaptować się do warunków mikrograwitacji, a następnie wrócić do pełni sił po lądowaniu. Ale tak naprawdę najważniejsze jest być dobrym w tym, co się robi. Po prostu. Jeśli masz w sobie prawdziwą pasję, realizujesz ją, uczysz się, zdobywasz kolejne doświadczenia i nie boisz się wyzwań, to masz szansę zostać astronautą.


Timothy Nigel Peake. Żołnierz Korpusu Lotniczego Wojsk Lądowych Wielkiej Brytanii, astronauta Europejskiej Agencji Kosmicznej (pierwszy w niej Brytyjczyk), były członek załogi Międzynarodowej Stacji Kosmicznej (ISS).

Ewelina Zambrzycka-Kościelnicka. Dziennikarka i redaktorka zajmująca się przede wszystkim tematyką popularnonaukową. Związana m.in z Życiem Warszawy, Weekend.Gazeta.pl. i Magazynem Wirtualnej Polski.


https://opinie.wp.pl/czlowiek-z-adrenaliny-tim-peake-w-glowie-slyszalem-jedno-szybciej-szybciej-szybciej-6297305895265921a

Polskie Forum Astronautyczne

Odp: Wywiad z Timem Peake na ERC
« Odpowiedź #18 dnia: Wrzesień 22, 2018, 22:00 »

Online Orionid

  • Weteran
  • *****
  • Wiadomości: 21482
  • Very easy - Harrison Schmitt
Odp: Wywiad z Timem Peake na ERC
« Odpowiedź #19 dnia: Wrzesień 26, 2018, 08:57 »

Online Orionid

  • Weteran
  • *****
  • Wiadomości: 21482
  • Very easy - Harrison Schmitt
Odp: Wywiad z Timem Peake na ERC
« Odpowiedź #20 dnia: Luty 06, 2019, 02:11 »
Przesłanie Tima Peake'a  do Jej Królewskiej Mości Królowej Elżbiety II  z 31 grudnia 2015 r.


Tim Peake records special message to Her Majesty the Queen
04 Jan 2016

Tim Peake, the first British astronaut in the International Space Station records a special message for Her Majesty the Queen

Mr Peake recorded the message to the Queen thanking her for her message of goodwill saying he was "honoured" and "humbled".

He went on to say "it is incredible to see the British Isles for the first time from space.

"I hope I can bring our country together to celebrate Britain in space and our great tradition of scientific exploration."

Mr Peake signed off saying "God save the Queen" which he believes, he may be the first person to say the phrase in space.

https://www.telegraph.co.uk/news/uknews/queen-elizabeth-II/12080953/Tim-Peake-records-special-message-to-Her-Majesty-the-Queen.html
https://www.theguardian.com/uk-news/2016/jun/10/tim-peake-honours-list-award-queen-space-cmg
« Ostatnia zmiana: Maj 17, 2021, 03:00 wysłana przez Orionid »

Online Orionid

  • Weteran
  • *****
  • Wiadomości: 21482
  • Very easy - Harrison Schmitt
Odp: Wywiad z Timem Peake na ERC
« Odpowiedź #21 dnia: Marzec 03, 2019, 20:47 »
Wywiad przeprowadzony na ERC 2018



Link do materiału: https://www.youtube.com/watch?time_continue=69&v=SCnbs6qN3mI

Online Orionid

  • Weteran
  • *****
  • Wiadomości: 21482
  • Very easy - Harrison Schmitt
Odp: Wywiad z Timem Peake na ERC
« Odpowiedź #22 dnia: Marzec 15, 2020, 16:42 »
Bardzo ciekawy wywiad  :) Czy sa jakies publikacje odnosnie nowych metali i inmych uzytecznych odkryc ma ISS?
Druga część wywiadu  :)  Tim odnosi się m. in. do medycznych aspektów załogowych lotów kosmicznych.

Brytyjski astronauta: W drodze na Marsa najtrudniej będzie stracić z oczu Ziemię (1)
Niedziela, 22 kwietnia 2018 (11:00)

Nie brakuje nam wizji, by polecieć na Marsa, mamy też wiedzę i technologię. Pracujemy nad nowymi systemami napędowymi, poprawiamy systemy ochrony przed promieniowaniem kosmicznym i ograniczania jego skutków tak, by astronauci mogli dotrzeć na Czerwoną Planetę w dobrej formie i wrócić bezpiecznie. To nie są bariery techniczne, których nie dałoby się pokonać - mówi RMF FM brytyjski astronauta, weteran półrocznej misji na Międzynarodowej Stacji Kosmicznej, Tim Peake. Autor wydanej właśnie książki "Zapytaj astronautę" przewiduje w rozmowie z Grzegorzem Jasińskim, że człowiek postawi stopę na Marsie w latach 30 bieżącego stulecia. Jego zdaniem, psychologicznie, długość misji nie będzie problemem, dla astronautów najtrudniejsza będzie utrata z pola widzenia... Ziemi.


Tim Peake podczas przygotowań do spaceru kosmicznego 11 stycznia 2015 roku/NASA, ESA /Materiały prasowe

Grzegorz Jasiński: Pańska książka "Zapytaj astronautę" mówi bardzo wiele o nauce, o kosmosie o pracy astronautów. Podczas spotkań z miłośnikami kosmonautyki odpowiedział pan zapewne na setki pytań. Czy ma pan może jakieś najmniej ulubione pytanie, na które wolałby pan już nie odpowiadać.

Tim Peake: Wszystkie pytania są dla mnie interesujące, fascynujące. Każde pytanie zasługuje na odpowiedź. Ale przyznam, że wolę odpowiadać na pytania dotyczące technologii, nauki, czy kosmicznych odkryć, nieco mniej pytania osobiste, bardziej prywatne. Jeśli miałbym wskazać te najmniej ulubione, to właśnie te dotyczące życia prywatnego...

A ma pan pytanie, które chciałby pan, by pojawiało się częściej?

Uwielbiam rozmawiać o pożytkach z tego, co robimy na Międzynarodowej Stacji Kosmicznej (ISS). Wiele osób obserwuje rakiety wystrzeliwane w kosmos, choćby Elona Muska i jego Falcon 9 Heavy, czy stację kosmiczną i zadaje sobie pytanie, po co my to wszystko robimy. Lubię wyjaśniać, co robimy i dlaczego.

Sam chciałbym wykorzystać dzisiejszą okazję do pytania o przyszłość eksploracji kosmosu, to na rzecz tej misji pracujecie. Ale wróćmy jeszcze do pańskiej misji na ISS. jak bardzo zmienił się pan pod jej wpływem, fizycznie i mentalnie. Czy jest pan dokładnie taki sam, bardziej doświadczony, ale taki sam, czy jednak coś się w panu zmieniło na stałe?

Fizyczne zmiany pojawiają się praktycznie natychmiast, jak znajdziemy się w stanie nieważkości, odczuwamy to od razu po wejściu na orbitę. To przede wszystkim zmiana przepływu płynów, ucisk odczuwany w głowie, przytkany nos i lekki ból głowy. Te efekty pojawiają się dosłownie w ciągu minut, bardzo szybko. Potem, w ciągu miesięcy zaczynają się pojawiać już te zmiany długoterminowe, choćby utrata masy mięśniowej. Mięśnie jednak nie tylko zanikają, ale ulegają zmianie, zmienia się wręcz kształt twojego ciała. Po powrocie na Ziemię zauważyłem to w lustrze. Na orbicie intensywnie ćwiczymy i wszystkie główne grupy mięśni są w dobrej formie. Jednak te mniej ważne, mniejsze, stabilizujące nasze ciało, których nie da się tak prosto ćwiczyć, bardzo silnie słabną. I tę zmianę przez pewien czas wyraźnie widać. Na szczęście wszystko to wraca do poprzedniego poziomu, tego sprzed lotu na orbitę. Jedyne co fizycznie pozostaje to ta przyjęta dodatkowa dawka promieniowania, na to nic nie można poradzić. No i może jeszcze gęstość kości, która na orbicie spadła, rośnie potem powoli i może nigdy nie dojdzie do poprzedniego poziomu. Tak, że zmiany fizyczne są liczne, pojawiają się szybko i nasilają przy długotrwałym locie. Dodatkowo zdajesz sobie z nich sprawę po powrocie na Ziemię, gdy przebiegają jakby w drugą stronę. Ale generalnie wracamy do formy. Co do strony mentalnej, to zdecydowanie zyskujesz doświadczenie, uczysz się. Sześć miesięcy pobytu na stacji, pracy, oglądania Ziemi, spacerów kosmicznych, wszystkie te doświadczenia zmieniają nas na zawsze. Więc oczywiście jestem teraz nieco inną osobą, niż przed startem.

Istotną częścią pracy na orbicie było w pana przypadku nieustające badanie się, diagnozowanie, niemal bez przerwy. To zapewne nie było zbyt wygodne, mamy wrażenie, że nie chcielibyśmy chyba codziennie pobierać sobie krwi. Ale pan się do tego przyzwyczaił i to nie było problemem.

To prawda, mieliśmy bardzo wiele eksperymentów z nauk przyrodniczych. Jednym z kluczowych pożytków z badań na orbicie dla ludzi na Ziemi jest lepsze zrozumienie działania naszego organizmu. W moim przypadku oznaczało to regularne pobieranie próbek krwi, śliny, moczu i kału, potrzebne do badań reakcji na przykład naszego układu immunologicznego, czy układu krążenia. Badaliśmy też nasz wzrok i to, jak się zmienia. Wszystko to ma bardzo duże znaczenie dla dalszych prac naukowych i lepszego rozumienia naszego życia na Ziemi. Większość astronautów nie ma z tym żadnego problemu, na ochotnika zgłaszamy się do licznych eksperymentów. Ja sam zgłosiłem się do chyba 25 z nich. A to oczywiście tylko drobna część całego programu naukowego, który realizujemy na pokładzie Międzynarodowej Stacji Kosmicznej.

Przebywał pan na orbicie przez pewien czas wraz ze Scottem Kellym realizującym swoją, trwającą rok misję w ramach eksperymentu bliźniaków. Oczywiście zna pan opublikowane niedawno wyniki porównania jego stanu zdrowia ze zdrowiem jego brata Marka, który pozostał przez ten czas na Ziemi. Dużo się o tym mówiło, wiele było nieporozumień. Pojawiła się w mediach historia o zmianie 7 procent jego genów. NASA musiała prostować, że geny zostały takie same, zmieniła się tylko ich ekspresja, nieco inaczej działają. Co pan myśli o wynikach tego eksperymentu, dla pana też zapewne były istotne...

Choć latamy już w kosmos ponad 50 lat, wciąż musimy się wiele uczyć, także na temat zmian naszego organizmu. W przypadku Scotta kluczowa była właśnie długość lotu. Rok nieważkości pozwolił jego organizmowi naprawdę zaadaptować się do kosmicznych warunków, dokonać fundamentalnych zmian. To wspaniałe, że nasz organizm potrafi przestawić się tak, by w dowolnym otoczeniu działać maksymalnie efektywnie, niezależnie czy dotyczy to Antarktydy, tropików, czy orbity Ziemi. Oczywiście nie obywa się bez problemów, kłopotów ze wzrokiem, przyspieszenia osteoporozy, skutków podwyższonego promieniowania w postaci podwyższonego ryzyka choroby nowotworowej, także zmian sposobu, w jaki działają nasze geny. Oczywiście jest ryzyko ściśle związane z lotami kosmicznymi i astronauci doskonale zdają sobie z tego sprawę. Program kosmiczny jest na takim etapie, że jesteśmy w stanie to ryzyko, nawet w przypadku długotrwałych lotów, zaakceptować, otwierając drogę do przyszłych misji na Marsa.

Coraz bardziej poważnie myślimy o misji na Marsa. Należy pan do wciąż bardzo wąskiej grupy ludzi, którzy wiedzą, co oznacza przebywanie na orbicie przez pół roku. Spędził pan tam ponad 185 dni. Ile dni więcej byłby pan w stanie i byłby pan gotów tam spędzić, gdyby to było potrzebne, konieczne?

Podstawowym czynnikiem, który nas ogranicza jest promieniowanie kosmiczne. I uważamy obecnie, że mniej więcej półtora roku pobytu w przestrzeni kosmicznej to maksimum. NASA przyjęła zasadę, że żaden z astronautów nie powinien przebywać w kosmosie na tyle długo, by ryzyko choroby nowotworowej wzrosło u niego o ponad 3 procent powyżej średniej dla zwykłej populacji. To oczywiście dotyczy Międzynarodowej Stacji Kosmicznej na niskiej orbicie. Jeśli zaczniemy znów latać na Księżyc, w latach 20-tych tego stulecia, dawki otrzymywanego przez astronautów promieniowania będą większe, choć oczywiście lepsze będą też osłony, stosowane w tych pojazdach. Właśnie promieniowanie jest czynnikiem ograniczającym długość możliwych lotów kosmicznych.

A co z długotrwałym oddaleniem od rodziny i koniecznością przebywania w zamkniętej przestrzeni z innymi członkami załogi? To mogą być dobrzy koledzy, ale spędzenie z nimi pół roku, roku, czy półtora to może być za dużo. Czy długotrwały lot jest możliwy także ze względów psychologicznych?

To dobre pytanie. Dla mnie spędzenie pół roku na orbicie było względnie łatwe. Dlaczego? Ze względu na moją wojskową przeszłość. W siłach zbrojnych jesteś przyzwyczajony do misji trwających z dala od rodziny nawet pół roku. W przypadku amerykańskich sił zbrojnych są nawet roczne misje z dala od rodzin. W tym sensie misja kosmiczna nie jest czymś nadzwyczajnym. To jest oczywiście trudniejsze jeśli ma się małe dzieci, trzeba to brać pod uwagę. Ale nie uznawałbym tego za czynnik ograniczający przyszłe załogowe misje kosmiczne. Na pewno znajdzie się mnóstwo ludzi, którzy z takim rozdzieleniem od najbliższych, od przyjaciół sobie poradzą. A jeśli chodzi o samą izolację oddalenie od ludzi to byłem zaskoczony, jak mało mi to przeszkadzało. Na ISS jest tak dużo pracy, dużo współpracuje się nie tylko z pięcioma pozostałymi członkami załogi, ale też z centrami kontroli lotu na Ziemi, w Houston w Teksasie i Huntsville w Alabamie, w Monachium, w Moskwie i w Tsukubie w Japonii. Przy okazji prowadzenia różnych eksperymentów, przez cały czas komunikujesz się z innymi ludźmi, masz wrażenie, że masz kontakt z wieloma z nich niezależnie od tego, że jesteś na orbicie i okrążasz Ziemię. Oczywiście przy dłuższych podróżach, na Księżyc, czy na Marsa, mogą pojawić się większe problemy. Moim zdaniem, problemem psychologicznym podczas lotu na Marsa będzie fakt utraty z pola widzenia Ziemi. My mieliśmy szczęście widzieć jej piękno za oknem w dowolnej chwili, wiedzieć, że jest blisko, tylko 400 kilometrów od nas. W przypadku podróży na Księżyc wrażenie izolacji będzie już dużo większe, a astronauci lecący na Marsa będą widzieć Ziemię jako małą plamkę światła. To będzie miało na nich psychologiczny wpływ, muszą się na to przygotować.

Jak ważny jest kontakt przez internet z fanami, followersami? Mnóstwo ludzi chciało się zapewne z panem kontaktować, zadawać pytania. Czy utrzymywanie kontaktu to ważny element misji, tam wysoko?

Szkoda, że na pokładzie ISS internet nie jest dostatecznie szybki, ale muszę oczywiście od razu dodać, że to i tak coś nadzwyczajnego, że ten internet w ogóle tam mamy. Tyle, że jest niewiarygodnie wolny. To oznacza, że będąc na orbicie trudno się mimo wszystko z jego pomocą komunikować. Z drugiej strony kontakt jest potrzebny i portale społecznościowe są doskonałym narzędziem informowania o tym, co robimy, propagowania tej wiedzy. Od czasu misji Apollo, lądowań na Księżycu, cały świat nabrał zainteresowania dla tego, co w kosmosie robimy. I słusznie, to przecież szczególne przedsięwzięcie człowieka. Astronauci są ambasadorami programu załogowych lotów kosmicznych i wykorzystujemy do ich propagowania zarówno portale społecznościowe, jak i inne instrumenty. Tak więc potwierdzam, kontakt jest istotny, choć aktywność na portalach społecznościowych zabiera dużo czasu i nie jesteśmy w stanie odpowiadać na wszystkie pytania.

Online Orionid

  • Weteran
  • *****
  • Wiadomości: 21482
  • Very easy - Harrison Schmitt
Odp: Wywiad z Timem Peake na ERC
« Odpowiedź #23 dnia: Marzec 15, 2020, 16:42 »
Brytyjski astronauta: W drodze na Marsa najtrudniej będzie stracić z oczu Ziemię (2)


Tim Peake testuje swoje mięśnie na specjalnej maszynie

Era misji kosmicznych zachodnich astronautów rozpoczynających się i kończących na pokładzie rosyjskich statków kosmicznych Sojuz zbliża się do końca. Firmy Boeing i Space X przygotowują nowe pojazdy do misji załogowych. Jakie ma pan w związku z tym oczekiwania? Na ile płynnie ta współpraca między NASA, ESA a prywatnymi firmami przebiega?

Wszyscy intensywnie nad tym pracujemy. Co ważne, proces ten przebiega według opracowanego planu. Wszystko rozpoczęło się od wykorzystania prywatnych, kosmicznych pojazdów transportowych, Dragona firmy Space X i pojazdu Cygnus firmy Orbital ATK. Dzięki nim mamy już doświadczenie współpracy z partnerami prywatnymi w misjach transportowych na ISS. Kolejnym krokiem będzie dostarczenie przez prywatne firmy kosmicznych pojazdów załogowych. Prace przebiegają dobrze, atmosfera współpracy, wzajemne relacje są dobre, choć są pewne opóźnienia. Musimy dopasować do nich nasze plany. Ale opóźnienia to dla tak skomplikowanych projektów, jak program lotów kosmicznych, nic nowego. Mamy nadzieję, że w przyszłym roku Space X i Boeing rozpoczną program załogowych lotów na Międzynarodową Stację Kosmiczną, co pomoże ograniczyć potrzebę lotów Sojuzem z czterech do dwóch rocznie. To będzie takie stopniowe przejście, które w latach 2024-28 powinno zaowocować bardziej rozbudowanym partnerstwem publiczno-prywatnym. Prywatne firmy powinny wtedy wziąć na siebie nie tylko załogowe loty na ISS, ale i część budowy i obsługi samej stacji. Chodzi o nowe laboratoria, które powinny zwiększyć komercyjny dostęp do stacji.

Miał pan osobiste doświadczenia z niezwykłym, prywatnym, nadmuchiwanym modułem BEAM, przygotowanym przez Bigolow Aerospace. Z pomocą ramienia Canadarm 2 wyciągnął go pan z pojazdu Dragon, przyłączył do modułu Tranquility. Był pan świadkiem pierwszego, nie w pełni udanego testu i potem drugiego, który się powiódł. Co pan myśli o nadmuchiwanej stacji kosmicznej?

To znakomity pomysł, zmierzający do zmniejszenia wagi i objętości wynoszonego na orbitę ładunku, umożliwiający lepsze wykorzystanie pojazdu transportowego. Wszystko poszło znakomicie byliśmy w stanie ten moduł nadmuchać do odpowiednich rozmiarów, jego misja na ISS została przedłużona znacznie powyżej pierwotnych planów. Teraz testujemy jego szczelność, trwałość, poziom osłony termicznej, odporność na przykład na uderzenia mikrometeorytów, także poziom ochrony przed promieniowaniem. Firma Bigelow otrzyma olbrzymią ilość danych o tym, co działa dobrze, a gdzie jeszcze można coś poprawić. Myślę, że pomysł jest świetny. Oczywiście poza modułem trzeba jeszcze wynieść na orbitę całe oprzyrządowanie, systemy podtrzymania życia, aparaturę naukową. W wersji klasycznej, wszystko trafia na orbitę razem, jako jeden ładunek. To w każdym razie odmienny, bardzo innowacyjny projekt. Takie próby przesunięcia granic, wprowadzenia czegoś nowego są w astronautyce zawsze mile widziane.

Zakładamy, że roboty będą coraz częściej wspierały astronautów w wykonywaniu pracy na orbicie, a tu okazuje się, że prototypowy robot z Międzynarodowej Stacji Kosmicznej, Robonaut, wraca na Ziemię. Nie pracuje tak, jak trzeba. Co się stało?

Robonaut to projekt wciąż w fazie rozwoju, ewolucji. Uważam, że wysyłanie takich urządzeń na orbitę, ich testy, przewożenie z powrotem na Ziemię i wprowadzanie poprawek to bardzo dobry pomysł. Modyfikacje, próby wprowadzenia czegoś nowego są bardzo potrzebne. Od czasu, gdy opracowano koncepcję Robonauta, technologia budowy robotów bardzo się rozwinęła. Pierwszy wykonywał tylko bardzo proste, powtarzalne czynności. Pomagał podnieść efektywność pracy załogi ISS. Teraz chodzi o nowy etap i pracę nie tylko wewnątrz, ale i na zewnątrz stacji, pomoc podczas spacerów kosmicznych, a nawet zastąpienie astronautów podczas niektórych z nich i wykonanie niezbędnych prac autonomicznie. Oczywiście wiele prac wykonujemy z pomocą zdalnego ramienia Canadarm2, możliwości związane choćby z wymianą części na zewnątrz stacji zostały w ciągu ostatnich lat znacznie zwiększone. Jednak stworzenie Robonauta, który mógłby pomóc w wykonaniu tych czynności jest bardzo ważne. Jeśli mówimy o innowacjach musimy mieć świadomość, że nie da się zbudować od razu czegoś doskonałego. Całą istotą innowacji jest podejmowanie prób stworzenia czegoś nowego, sprawdzenie, czy będzie działać. Jeśli coś nie działa, trzeba to wymienić, poprawić, uzupełnić, dążyć do stałych postępów. Tak, że nie uznaję tego za porażkę, dobrze, że nad tym pracujemy, że dążymy do innowacji.

W ciągu kolejnej dekady powinniśmy już wybierać się na Marsa. Czy sądzi pan, że przemysł kosmiczny ma wystarczającą wolę, wiedzę, możliwości techniczne i dość pieniędzy, by tego dokonać?

Tu trzeba brać pod uwagę wiele czynników. Jeśli chodzi o wolę, to agencje kosmiczne działają tu w imieniu rządów krajów, które je finansują. I oczywiście widać czasem, że polityka może mieć wpływ na kierunek działań agencji kosmicznych w tej dziedzinie, co komplikuje sprawy, wprowadza nieco zamieszania. Po stronie amerykańskiej widzieliśmy choćby odejście od proponowanego przez prezydenta Busha programu Constellation, przez projekt misji na planetoidę z czasów prezydenta Obamy, po proponowaną przez prezydenta Trumpa misję księżycową. Wszyscy jednak zgodnie widzimy Marsa jako cel w takiej średniej perspektywie czasowej, to się nie zmienia, nie tylko we władzach agencji kosmicznych, ale też w kręgach politycznych. Sądzę więc, że nie brakuje nam wizji, by tam polecieć, mamy też wiedzę i technologię. Oczywiście wolelibyśmy skrócić czas przelotu, tu potrzebujemy nowych systemów napędowych, pracujemy nad nimi. Potrzebujemy także poprawy technologii  ochrony przed promieniowaniem kosmicznym i ograniczania jego skutków tak, by astronauci mogli dotrzeć na Czerwoną Planetę w dobrej formie i wrócić bezpiecznie. To nie są bariery techniczne, których nie dałoby się pokonać. Z pewnością w ciągu najbliższej dekady da się to zrobić. Postawienie stopy na Marsie w ciągu 10 lat raczej się nie uda, jeśli to raczej w latach 30. Myślę, że to jest osiągalne i mamy wolę, by to uczynić. To, co dodatkowo istotne to fakt, że w te plany zaczynają angażować się też firmy prywatne. Do tej pory to byłą sprawa agencji państwowych, teraz włączają się też firmy komercyjne i stwierdzają, że jeśli nie zrobi tego kto inny, one się tym zajmą. To interesujące, bo tempo prac przy ich współudziale może być znacznie szybsze, mogą być istotnym atutem, możemy liczyć na nowe technologie. Wspomniałem wcześniej o rakiecie Falcon 9 Heavy, widzimy, że ona może pomóc znacznie obniżyć koszty wynoszenia ładunków, że może być odpowiednio potężnym systemem startowym w drodze do dalszych obszarów kosmosu, poza orbitę Ziemi. Dostrzegamy zaangażowanie firm komercyjnych w prace nad systemami transportu, modułami mieszkalnymi do takich dalszych podróży. Wszystko to na pewno nam pomoże zrealizować cel jakim jest lądowanie na Marsie, może pod koniec lat 30.

Czy będzie pan uczestniczył w kolejnych misjach kosmicznych? Mówiło się, że prawdopodobnie tak.

Astronauta nigdy nie jest do końca pewny, jak to dokładnie będzie, czy poleci raz jeszcze. Może dopiero, kiedy znajdzie się na miejscu startu, a najlepiej, jak już udanie wystartuje. Doskonale zdajemy sobie sprawę z wielu problemów, które mogą się pojawić, decyzji, które muszą być podjęte. Ta decyzja oczywiście nie należy do nas, w naszym przypadku należy do Europejskiej Agencji Kosmicznej, która ma swój system przypisywania astronautów do konkretnych misji. Ale oczywiście mam nadzieję na kolejną misję. ESA deklaruje, że jej intencją jest by wszyscy astronauci z mojego rocznika 2008 polecieli w długotrwałe misje kosmiczne co najmniej dwa razy.

Czy jest szansa, że poleci pan wokół Księżyca?

Jest taka szansa, Europa wraz z NASA są partnerami w programie Orion. Misje powinny rozpocząć się w latach 20-tych. Podejrzewam, że ESA raczej nie dostanie miejsca w pierwszych wyprawach, ale może pod koniec lat 20-tych. To - mam nadzieję - wciąż mogłoby być jeszcze w czasie trwania mojej kariery jako astronauty. Jeśli Wielka Brytania byłaby wciąż częścią tego programu, a mam nadzieję, że będzie, byłaby w tym  szansa, że ja mógłbym zostać do takiej misji przypisany...

Na Marsa się pan już nie wybiera?

Mars zdecydowanie byłby już poza moim zasięgiem. Ale podczas moich spotkań w szkołach, czy uniwersytetach rozmawiam z młodymi ludźmi, którzy są właśnie w tym przedziale wiekowym, który może mieć szansę na taką wyprawę...

To na koniec jeszcze jedno. Proszę mi powiedzieć, czy jest takie pytanie dotyczące kosmosu, na które odpowiedź chciałby pan sam poznać...

Jest bardzo wiele pytań na temat kosmosu, na które chciałbym znaleźć odpowiedź. Od dzieciństwa zresztą szukałem odpowiedzi na wielkie pytania, czytałem książki o fizyce, fizyce kwantowej, początkach Wszechświata, Wielkim Wybuchu itd. I wiele z tych fundamentalnych pytań wciąż czeka na odpowiedź. Choćby fakt, że mimo tego, gdzie obecnie jesteśmy, mimo naszej całej wiedzy i technologii, którą dysponujemy, my wciąż widzimy tylko to co stanowi 5 proc. naszego Wszechświata... 95 proc. to ciemna masa, ciemna energia, coś o czym nie mamy bladego pojęcia. To zadziwiające, ale też podniecające, bo oznacza, że mamy jeszcze bardzo wiele do odkrycia. To są pytania, o których ciągle czytam, myślę i chciałbym jeszcze za życia poznać na nie odpowiedzi.

https://www.rmf24.pl/nauka/news-brytyjski-astronauta-w-drodze-na-marsa-najtrudniej-bedzie-st,nId,2572131

Online Orionid

  • Weteran
  • *****
  • Wiadomości: 21482
  • Very easy - Harrison Schmitt
Odp: Wywiad z Timem Peake na ERC
« Odpowiedź #24 dnia: Marzec 16, 2020, 15:29 »
Let's brew a cup of coffee
18 sty 2016

« Ostatnia zmiana: Maj 17, 2021, 03:01 wysłana przez Orionid »

Online Orionid

  • Weteran
  • *****
  • Wiadomości: 21482
  • Very easy - Harrison Schmitt
Odp: Wywiad z Timem Peake na ERC
« Odpowiedź #25 dnia: Marzec 18, 2020, 23:21 »
Ciekawostka. Duet brytyjskich astronautów prezentuje niezwykłą podróżniczą książkę  :)

Tim Peake@astro_timpeake 7 mar 2020
Here at the @spacecentre today with Helen Sharman to present a very special book. Signed by Yuri Gagarin, it travelled with Helen to Mir and with me to the  @Space_Station. Possibly the best-travelled book in the Universe?
https://twitter.com/astro_timpeake/status/1236238415072501760
« Ostatnia zmiana: Maj 17, 2021, 03:02 wysłana przez Orionid »

Online Orionid

  • Weteran
  • *****
  • Wiadomości: 21482
  • Very easy - Harrison Schmitt
Odp: Wywiad z Timem Peake na ERC
« Odpowiedź #26 dnia: Marzec 18, 2020, 23:34 »
Autobiograficzna książka Tima

Limitless: The Autobiography: Signed Edition (Hardback)
Tim Peake (author)

Signed Edition

In fascinating and personal detail, and based on exclusive diaries and audio recordings from his mission, Tim Peake takes readers closer than ever before to experience what life in space is really like: the sacrifice that astronauts make in being apart from their families, the sights, the smells, the fear, the exhilaration and the deep and abiding wonder of the view from space. Limitless is a book about the power of following our dreams - however unlikely they may seem - and of striving to reach our potential, even when we might not believe in it ourselves.

Limitless also charts Peake's surprising road to becoming an astronaut, from a shy and unassuming boy from Chichester who had a passion for flight, to a young British Army officer, Apache helicopter pilot, flight instructor and test pilot who served around the world. Peake's extensive eighteen-year career in the army included the command of a platoon of soldiers in Northern Ireland during the Troubles, deployment in Bosnia, and flying multiple high-risk sorties as a test pilot, including operations in Afghanistan. After he was selected by the European Space agency from over 8000 candidates, Peake undertook six years of training to be an astronaut, tested physically, psychologically, emotionally and intellectually - from learning Russian language in St. Petersburg to coping with the darkness and claustrophobia of living for days in caves in Sardinia and under the ocean off the United States.

Publisher: Cornerstone
ISBN: 2928377038564
Number of pages: 336
Dimensions: 240 x 156 mm
Limitless: The Autobiography: Signed Edition (Hardback)
Tim Peake (author)
Sign in to write a review
£20.00
Hardback
Published: 15/10/2020

https://www.waterstones.com/book/limitless-the-autobiography/tim-peake/2928377038564

Online Orionid

  • Weteran
  • *****
  • Wiadomości: 21482
  • Very easy - Harrison Schmitt
Odp: Wywiad z Timem Peake na ERC
« Odpowiedź #27 dnia: Maj 17, 2021, 03:05 »
Art sprzed 4 lat, ale chyba postępu w powrocie Tima na ISS nie ma.
Też o kulisach selekcji do pierwszego lotu.


Second Tim Peake space flight under threat over cost dispute
Peggy Hollinger and Clive Cookson JUNE 6 2017

European Space Agency wants UK to significantly step up its €14m-a-year contribution

Tim Peake’s second flight to space has been called into question because of haggling over how much money the UK should contribute to the European Space Agency. (...)

The UK funds 7.9 per cent of the ESA’s €5.75bn spending in 2017, far less than France and Germany, at 22.7 per cent each, and Italy at 14.6 per cent. (...)

Major Peake’s first flight was the result of clever negotiating by former science minister David Willetts in 2012, who offered a last-minute injection of €20m to resolve a row between France and Germany over funding future Ariane rocket development.

In return for this relatively small commitment, Lord Willetts secured the promise of a space flight, on condition that Major Peake passed his training. (...)
https://www.ft.com/content/cfbea554-4904-11e7-a3f4-c742b9791d43

Pozostają w zanadrzu ziemskie wyzwania
Cytuj
Testing out the impressive jet-pack designed by Richard Browning and Gravity Industries at Goodwood

Cytuj
Tim Peake @astro_timpeake 11:07 AM · 12 maj 2021
To infinity and beyond...(with a bit more practice perhaps).
I take my hat off to Richard Browning and the brilliant team at #GravityIndustries. This is not just awesome fun but #innovation, design, test and #engineering at its best! #STEM
https://twitter.com/astro_timpeake/status/1392406152768540673
« Ostatnia zmiana: Maj 17, 2021, 04:10 wysłana przez Orionid »

Offline mss

  • Moderator Globalny
  • *****
  • Wiadomości: 9116
  • Space is not only about science, it is a vision,
    • Astronauci i ich loty...
Odp: Wywiad z Timem Peake na ERC
« Odpowiedź #28 dnia: Maj 17, 2021, 10:11 »
Warto przypomnieć link do jego galerii fotografii:

https://www.flickr.com/photos/timpeake/

ostatnie fotki sprzed 4 lat niestety !

Jedyny ciekawy folder dla mnie to: galeria nazwana jasno: Bajkonur z 77 zdjęciami.
« Ostatnia zmiana: Maj 17, 2021, 10:22 wysłana przez mss »
Intel Core i5-2320 3GHz/8GB RAM/AMD Radeon HD 7700 Series/HD 1 TB/Sony DVD ROM...

Online Orionid

  • Weteran
  • *****
  • Wiadomości: 21482
  • Very easy - Harrison Schmitt
Odp: Wywiad z Timem Peake na ERC
« Odpowiedź #29 dnia: Sierpień 27, 2021, 16:49 »
Autobiograficzna książka Tima
Limitless: The Autobiography
Autor Tim Peake
Język:  Angielski
Oprawa: Twarda
Liczba stron: 496
Wydawca: Cornerstone, 2020
https://www.swiatksiazki.pl/limitless-the-autobiography-6697688-ksiazka.html

‘A crash could have left us rolling through space': an extract from Tim Peake’s autobiography
Tim Peake Sat 3 Oct 2020 07.00 BST

Yuri Malenchenko is one of the most accomplished Russian cosmonauts in history. By December 2015 he is already the veteran of five separate missions and has logged just over 641 days in orbit, which means he has spent more time off the planet than almost anybody.

He is also the calmest man I have ever met. A quietly spoken, undemonstrative 53-year-old, Yuri is one of those naturally composed people who can reassure you with the smallest gesture. All in all, I could not have hoped for a steadier commander to be strapped in beside on my first voyage into space. (...)
https://www.theguardian.com/science/2020/oct/03/a-crash-could-have-left-us-rolling-through-space-an-extract-from-tim-peakes-autobiography
« Ostatnia zmiana: Sierpień 27, 2021, 17:38 wysłana przez Orionid »

Polskie Forum Astronautyczne

Odp: Wywiad z Timem Peake na ERC
« Odpowiedź #29 dnia: Sierpień 27, 2021, 16:49 »