Autor Wątek: Artykuły z innego świata  (Przeczytany 8816 razy)

0 użytkowników i 1 Gość przegląda ten wątek.

Offline Orionid

  • Moderator
  • *****
  • Wiadomości: 18706
  • Very easy - Harrison Schmitt
Odp: Artykuły z innego świata
« Odpowiedź #225 dnia: Czerwiec 23, 2021, 00:00 »
GUS: W 2020 współczynnik zgonów w Polsce był najwyższy od 1951 roku
Opracowanie: Adam Zygiel 28 czerwca (17:04)

W 2020 roku zmarło 477 335 osób, to wzrost zgonów o prawie 68 tys. względem 2019 roku. Z powodu Covid-19 śmierć poniosło w roku ubiegłym niemal 41,5 tys. - wynika z wstępnych danych Głównego Urzędu Statystycznego dotyczących umieralności w ubiegłym roku opublikowanych w poniedziałek.


Zdj. ilustracyjne/Pixabay

GUS podał, że "główną przyczyną wzrostu liczby zgonów w Polsce w 2020 roku była pandemia SARS-CoV-2, której szczyt zakażeń przypadł na ostatnie miesiące roku".

Urząd podsumował, że w 2020 roku zmarło 477 335 osób, co oznacza, że liczba zgonów w stosunku do 2019 roku wzrosła o prawie 68 tys.

Natomiast współczynnik zgonów na 100 tys. ludności przekroczył 1240 i tym samym osiągnął najwyższą wartość od 1951 roku.


https://twitter.com/RafalMundry/status/1408316488524697604

Liczba zgonów w 2020 roku przekroczyła o ponad 100 tys. średnioroczną wartość z ostatnich 50 lat (477 tys. do 364 tys.) - wskazał GUS.

Z danych GUS wynika także, że najwyższe natężenie zgonów zanotowano w IV kwartale 2020 roku. Wtedy odnotowano ich wzrost o ponad 60 proc. więcej niż w analogicznym okresie roku poprzedniego.

Szczególnie krytyczny okazał się 45 tydzień roku (przypadający na dni od 2 do 8 listopada), w którym odnotowano ponad 16 tys. zgonów - wynika z informacji GUS.

Średnia tygodniowa w 2020 roku wyniosła ponad 9 tys., natomiast w 2019 - niespełna 8 tys. zgonów.

Ponadto z zestawienia GUS wynika, że największy wzrost zgonów, blisko 20 proc. dotyczył osób najstarszych, w grupie 70-84 lata. W pozostałych grupach wiekowych ta dynamika wzrostowa ukształtowała się od 1 proc. w grupie 15-19 lat do blisko 15 proc. w grupie 85-89 lat.

Natomiast u najmłodszych osób (0-14 lat) wielkości współczynników umieralności na 100 tys. ludności obniżyły się średnio o 10 proc. w analizowanym okresie.

GUS zaznaczył, że zgony zależą od płci i wieku. Współczynniki zgonów dla mężczyzn są wyższe niż dla kobiet, choć dysproporcje tutaj zwiększają się z wiekiem.

W najmłodszej grupie wieku (0-4 lata) dysproporcje w wielkości współczynników są jeszcze niewielkie (ok. 86 zgonów chłopców i ok. 69 zgonów dziewczynek na 100 tys. ludności danej płci), ale w grupie wieku około 20-44 lata stają się 3-krotnie wyższe dla mężczyzn, w tym w grupie 25-29 lat dysproporcja zwiększa się czterokrotnie (114 do 29) - wynika z ze wstępnego zestawienia GUS.

Wraz ze wzrostem wieku osób rośnie - jak podał Urząd - wręcz "lawinowo liczba zgonów".

Wyrównują się też wielkości współczynników dla płci - na każde 100 tys. mężczyzn w wieku 90 lat i więcej w 2020 roku umarło ponad 26,5 tys., a wśród kobiet - prawie 23 tys. - wynika z danych.

GUS odnosząc się do przyczyn wzrostu zgonów w Polsce w 2020 roku stwierdził, że główną z nich była pandemia SARS-CoV-2, której szczyt zakażeń przypadł na ostatnie miesiące roku. W wyniku pandemii w 2020 roku zmarło w Polsce niemal 41,5 tys. osób, z czego zgony z powodu Covid-19 stanowiły blisko 9 proc. wszystkich zgonów.

Równocześnie z zestawienia wynika, że pandemia w większym stopniu dotknęła mężczyzn i mieszkańców miast.

Według wstępnych danych współczynnik zgonów na 100 tys. ludności z powodu Covid-19 dla mężczyzn był o 41 wyższy niż dla kobiet, natomiast dla mieszkańców miast blisko o 19 wyższy niż dla mieszkańców obszarów wiejskich - podsumował GUS.

Urząd po analizie zgonów z powodu Covid-19 według wieku osób zmarłych wskazał na dużą dysproporcję umieralności uwarunkowaną płcią osób zmarłych.

Niemal we wszystkich grupach wieku współczynnik umieralności na 100 tys. ludności jest dwukrotnie wyższy wśród mężczyzn, a w grupie sześćdziesięciolatków - nawet trzykrotnie wyższy. Przyczyną tego zjawiska może być m. in. gorsza kondycja zdrowotna mężczyzn w Polsce, którzy bardzo często zaniedbują badania profilaktyczne i obarczeni są licznymi, nieleczonymi schorzeniami - podkreślił GUS.

Nadal jednak, podobnie jak w latach ubiegłych, głównymi przyczynami zgonów były choroby układu krążenia i choroby nowotworowe. Odpowiadały one za blisko 60 proc. wszystkich zgonów.

Ostateczne dane według przyczyn zgonów za 2020 rok będą dostępne w III kwartale 2021 roku.

Źródło: PAP
https://www.rmf24.pl/raporty/raport-koronawirus-z-chin/polska/news-gus-w-2020-wspolczynnik-zgonow-w-polsce-byl-najwyzszy-od-195,nId,5325404#crp_state=1

Ranking wychodzenia z pandemii. Polska daleko w tyle
oprac. WZI 28.06.2021 19:27

"Bloomberg" opublikował ranking krajów, które najlepiej radzą sobie z powrotem do normalności po pandemii. Polska zajmuje w nim 35 miejsce. Najgorzej wypada Argentyna.

"Bloomberg" od początku pandemii publikuje ranking państw walczących z koronawirusem. Oceniana była głównie skuteczność radzenia sobie z rozprzestrzenianiem się choroby.

W poprzednich rankingach Polska wypadała bardzo źle. W marcowej edycji znalazła się na 50. miejscu. Badanych były 53 kraje.

Teraz jednak kryteria oceny się zmieniły. Zmieniło się też zajmowane miejsce. Z nieszczęsnego 50. wskoczyliśmy na 35.

"Prawie półtora roku po wybuchu pandemii koronawirusa najlepsze i najgorsze miejsca na świecie definiuje jedna rzecz - powrót do normalności" - pisze "Bloomberg" i podaje ranking krajów, które najlepiej wychodzą z kryzysu.

Na pierwszym miejscu w rankingu znalazły się Stany Zjednoczone. Na drugim Nowa Zelandia, a na trzecim Szwajcaria. Wysoko jest także Wielka Brytania, Australia, Francja i Hiszpania.

Kraje te mają co prawda bardzo wysokie wskaźniki śmiertelności, ale oferują swoim obywatelom szybszy dostęp do szczepionek, co jest kluczowe przy ocenie wychodzenia z kryzysu.

"Podczas gdy niepowodzenie potężnych, rozwiniętych gospodarek w powstrzymaniu rozprzestrzeniania się koronawirusa pozostaje trwałym dziedzictwem pandemii i pozostawia głęboką bliznę — USA, Wielka Brytania i niektóre części Europy mają jedne z najwyższych wskaźników śmiertelności na mieszkańca na świecie — te kraje okazują się szybsze i lepsze w wychodzeniu z ery COVID-19, głównie dzięki dominacji dostaw szczepionek" - pisze "Bloomberg".

Pod uwagę brano też dotkliwość blokad, czy zamknięcie na inne kraje. Np. w Izraelu, który zajmuje miejsce w pierwszej dziesiątce, program szczepień jest bardzo zaawansowany - objęto nim prawie 60 proc. obywateli.

Mimo to liczne przypadki zakażeń nowym wariantem delta sprawiły, że na lotniskach przywrócono obostrzenia dla przyjezdnych.

Ostatnie miejsca w rankingu zajmują kraje Ameryki Łacińskiej, w których dostęp do szczepionek jest utrudniony, albo wręcz nie ma go wcale. 53 miejsce zajmuje Argentyna.

https://www.money.pl/gospodarka/ranking-bloomberga-polska-daleko-w-tyle-6655595155941952a.html
« Ostatnia zmiana: Czerwiec 28, 2021, 23:21 wysłana przez Orionid »

Offline Orionid

  • Moderator
  • *****
  • Wiadomości: 18706
  • Very easy - Harrison Schmitt
Odp: Artykuły z innego świata
« Odpowiedź #226 dnia: Czerwiec 24, 2021, 23:09 »
Japan may be forced into U-turn over Olympics crowds
Justin McCurry in Tokyo Fri 2 Jul 2021 09.02 BST

Plans to allow 10,000 locals into events at risk with Tokyo’s Covid restrictions unlikely to be lifted

Japan could be forced to reverse a decision to allow up to 10,000 local sports fans to attend events at this summer’s Olympics, as a rebound in coronavirus cases has made it less likely that restrictions in place in Tokyo can be lifted, as planned, before the Games begin.

The Tokyo 2020 organising committee and the International Olympic Committee (IOC) announced last month that attendances would be capped at 50% of a venue’s capacity, or up to 10,000 spectators. They had already decided not to allow overseas visitors to attend.

The Japanese prime minister, Yoshihide Suga, said having no spectators remained an option, with the number of Covid-19 infections rising steadily since he ended a full state of emergency in the capital and other regions towards the end of last month.

“I have made clear that having no spectators is a possibility,” Suga said. “We will take steps as we prioritise the safety and security of the people.”

Tokyo reported 673 new Covid-19 cases on Thursday, up from 570 from the same day a week earlier. That was the 12th straight day of week-on-week rises. On Wednesday, infections in Tokyo exceeded 700 for the first time since late May.

Japanese media reported on Friday that the IOC and other parties would meet on 8 July to discuss the spectator cap, with the Yomiuri Shimbun newspaper claiming fans could be banned from Olympic events held at night or in larger venues.

Concern is growing that the arrival of tens of thousands of athletes, journalists, officials and other Games-related staff could trigger a fresh wave of infections after the Olympics open on 23 July, despite reassurances by organisers that they have taken steps to ensure a “safe and secure” event.

Tokyo is under “quasi” emergency measures that include requests for restaurants and bars to stop selling alcohol at 7pm and to close an hour later. But the restrictions, which are due to be lifted on 11 July, have failed to prevent cases from rising.

The Olympic attendance cap is contingent on Tokyo exiting the quasi state of emergency before the Games begin. The government could reinstate full emergency measures for Tokyo depending on how much pressure the rise in cases is placing on the city’s hospitals, Reuters quoted a government source as saying.

On Thursday, Dr Mitsuo Kaku, a medical adviser to the Tokyo metropolitan government, said the situation in the capital was becoming “critical” as the latest upsurge was being driven by the more transmissible Delta variant of the virus.

A study published this week said that under the most optimistic scenario, new cases in Tokyo could reach 1,000 a day in July and 2,000 in August. If there is an acceleration in infections during or after the Games, hospital bed usage in the capital could reach its limit in August, according to university researchers and the National Institute of Infectious Diseases.


https://www.theguardian.com/sport/2021/jul/02/japan-may-be-forced-into-u-turn-over-olympics-crowds
« Ostatnia zmiana: Lipiec 02, 2021, 22:48 wysłana przez Orionid »

Offline Orionid

  • Moderator
  • *****
  • Wiadomości: 18706
  • Very easy - Harrison Schmitt
Odp: Artykuły z innego świata
« Odpowiedź #227 dnia: Czerwiec 26, 2021, 23:14 »
WHO warns of ‘epidemiological stupidity’ of early Covid reopening
Peter Beaumont Wed 7 Jul 2021 17.15 BST

Mike Ryan issues warning over letting people catch Covid earlier as England prepares for ‘big bang’ reopening

As England moves towards an anticipated “big bang” lifting of coronavirus restrictions on 19 July, a senior World Health Organization official has warned countries to lift their Covid-19 restrictions slowly so as “not to lose the gains that [they] have made”.

The comments from the UN global health body’s head of emergencies, Mike Ryan, were not aimed directly at Boris Johnson’s much-trumpeted reopening. However, they will be interpreted as grist to the mill of those health experts who have been arguing that England is moving too fast at a time when infections are surging.

Ryan did, however, address reactions to Johnson’s announcement earlier this week amid claims by some that the new policy appeared to be to allow new infections on top of vaccinations so that the country could reach herd immunity, saying he did not believe that was the intention.

Ryan said the idea of letting people get infected with Covid-19 earlier rather than later was “epidemiological stupidity”.

His comments came at a briefing where the WHO once again urged countries to share Covid-19 vaccines to protect health and care workers and elderly and vulnerable people in low-income countries before expanding vaccination programmes to children.

Addressing the speed of countries’ plans to reopen, Ryan added that in particular countries with low Covid-19 vaccination rates, combined with the lifting of restrictions, threatened a “toxic mixture”.

Ryan said this was a time for extreme caution, but added that each nation had to make its own decisions about what precautions to take against Covid-19 and the lifting of restrictions.

He spoke as the WHO announced the “tragic milestone” of four million recorded Covid-19 fatalities on Wednesday, adding that the pandemic’s true toll was probably higher. WHO chief Tedros Adhanom Ghebreyesus announced that the landmark had been reached, 18 months after the outbreak began in China in December 2019.

“The world is at a perilous point in this pandemic. We have just passed the tragic milestone of four million recorded Covid-19 deaths, which likely underestimates the overall toll,” Tedros told a press conference at WHO headquarters in Geneva.

Earlier this week Ryan cautioned against a “premature rush” back to normality. “For a lot of the world this thing is only getting started,” Ryan said. “I’m very pleased for countries that are getting this under control. But please spare a thought for those living without vaccines.

“All of the countries of the Americas, we still have nearly one million cases a week. It isn’t over. The same in Europe – in the European region, we have half a million cases a week. It’s not like this thing has gone away.”

The issue of how, when and how quickly to end coronavirus restrictions around the world has become fraught amid resurgences linked to the more transmissible Delta variant and public weariness with lockdowns, mask-wearing and other sanitary measures.

Also commenting on the 19 July reopening plans, William Hanage, a professor of the evolution and epidemiology of infectious disease at Harvard, suggested that uncertainty remained over the outcome of ending of most restrictions in England.

“In some ways, the situation is quite simple,” he told the Guardian. “The cases are rocketing in a way that reflects the highly contagious nature of Delta. It is beginning to look like the major thing explaining its potency is that transmissibility, rather than immune evasion, leading to a lot of infection of and transmission between vaccinated individuals (although it certainly can happen, and reopening will offer the virus more opportunities).

“This is going to produce a few things – first it will be hospitalisations and deaths, but far fewer than at the worst stage of the winter. This is certainly good news, or maybe better than the worst-case scenario.

“On the other hand, with the reopening planned, there will be huge amounts of infection, and … a lot of people are going to feel pretty darned sick even if they don’t need a hospital bed. The long-term impacts are not known.”

Some countries that have loosened restrictions on issues such as mask-wearing, like Israel, have been forced to backtrack. The Netherlands, too, lifted most lockdown measures on 26 June as cases were falling, and around two-thirds of the population has received at least one vaccination shot.

However, with bars, restaurants, and nightclubs reopened, new cases in the country doubled to 8,000 in the week ending 6 July. On Wednesday health authorities reported 3,688 new cases for the previous 24-hour period. That has led the Dutch government on Wednesday to say it will consider whether it needs to take fresh action.

“I think the sharp rise in infection numbers are a reason to request urgent advice from the outbreak management team”, the health minister, Hugo de Jonge, told reporters in The Hague.

https://www.theguardian.com/world/2021/jul/07/countries-should-not-relax-covid-rules-too-quickly-says-who-official-mike-ryan

Global experts urge Boris Johnson to delay ‘dangerous’ Covid reopening
Ian Sample, Jessica Elgot and Denis Campbell Wed 7 Jul 2021 23.30 BST

More than 100 scientists and doctors say move risks creating a generation with problems due to long Covid


Boris Johnson is being urged to hold off on easing restrictions in England until more people are vaccinated. Photograph: Amer Ghazzal/Rex/Shutterstock

Lifting the remaining Covid restrictions in England this month is “dangerous and premature”, according to international scientists and doctors, who have called on the UK government to pause reopening until more people are vaccinated.

Writing in the Lancet, more than 100 global experts warn that removing restrictions on 19 July will cause millions of infections and risk creating a generation with chronic health problems and disability from long Covid, the impact of which may be felt for decades.

Government scientists expect cases of Covid to soar in the summer months even without the further easing of restrictions that is scheduled for 19 July. On Wednesday, the UK reported more than 30,000 new cases for the first time since January, and rises of more than 40% in hospital admissions and deaths.

Whitehall sources have said further delay or U-turn is not on the cards, but expect to come under increasing pressure in the coming days to change course. “I think we’d only be looking at further delay if there was an emergence of a particularly nasty new variant,” one said. Another source said it was unlikely” that the plan could be knocked off course, whatever the numbers.

With the number of cases estimated to be doubling every nine days, infections are set to surpass the winter peak of 68,000 a day within a fortnight and may reach six figures before the end of the month.

The surge is forcing hospitals to again cancel operations, including cancer surgery, because they are treating growing numbers of patients with Covid and losing staff who are having to isolate.

Leeds teaching hospitals NHS trust has had to call off some planned non-urgent operations this week to help it cope with an influx of patients seriously ill with Covid. Other hospitals and ambulance services are coming under serious pressure too in what NHS staff believe is an unfolding third wave of Covid, which they fear will only grow worse over the next few weeks.

Speaking to the liaison committee of senior MPs, Boris Johnson said modelling from the government’s Spi-M-O advisory group suggested infections were not on course to exceed their predictions. The prime minister said: “We have data about hospitalisations and deaths, we have had predictions about where they might go.

“At the moment we are tracking in about the middle of the projections that Spi-M made for the third wave if we went ahead with all the openings, we are in the middle to the low end of the projections they made, if you look at the graphs.”

According to the Lancet letter, the surge in infections will disrupt education, provide “fertile ground for the emergence of vaccine-resistant variants”, and have a significant impact on the health service and exhausted staff who have yet to recover from previous waves.

As deprived communities are more exposed and more at risk from Covid, they will bear the brunt of the next wave, exacerbating inequalities that have been evident throughout the pandemic, the letter adds.

Scientists and doctors from more than a dozen countries signed the letter, which states: “We believe the government is embarking on a dangerous and unethical experiment and we call on it to pause plans to abandon mitigations on 19 July 2021.

“Instead, the government should delay complete reopening until everyone, including adolescents, have been offered vaccination and uptake is high, and until mitigation measures, especially adequate ventilation … are in place in schools.”

Signatories of the letter include Dr Chaand Nagpaul, chair of the council of the British Medical Association, Prof Eric Topol, director of the Scripps Research Translational Institute in California, and Sir David King, the former government chief scientific adviser who set up the Independent Sage committee.

Martin McKee, professor of European public health at the London School of Hygiene and Tropical Medicine, and another signatory to the letter, said: “For months the government has justified its actions as ‘led by the science’ and focused on ‘data, not dates’. Yet here we are struggling to find any scientific justification for what is proposed and a policy that seems to be ignoring the data showing rapidly rising cases.”

There was a blunt message from the World Health Organization on Monday for countries to lift their restrictions slowly so as “not to lose the gains that [they] have made”.

The comments from the UN global health body’s head of emergencies, Mike Ryan, were not aimed directly at Johnson’s plans. However, they will be interpreted as grist to the mill of those health experts who have been arguing that England is moving too broadly and too fast amid a rapidly growing surge in infections. Ryan said the idea of letting people get infected with Covid-19 earlier rather than later was “epidemiological stupidity”.

Further evidence for a surge in the epidemic in England was released on Thursday by scientists at Imperial College London. The latest round of swabs tested by the React study reveal a quadrupling of new infections between the periods of 20 May to 7 June and 25 June to 5 July. The biggest rise was in London, where cases were eight times higher than the previous two-week period the scientists studied. According to the interim report, cases are doubling every four to 12 days.

The React study found increases in infection among all age groups up to 75 years old and for the first time revealed a striking difference between the sexes, with women 30% less likely to test positive in the two weeks from 24 June. The sudden disparity reflects differences in social contacts and may be driven by the Euro 2020 football championship. “Because of the timing, it could be that watching football is resulting in men having more social activity than normal,” said Professor Steven Riley on the React study.

Further analysis by the researchers found that vaccinated people were about 70% less likely to test positive than those who had yet to receive their shots.

Dr Chaand Nagpaul said that while the link between hospital admissions and deaths had been weakened by vaccines, it had not been completely broken.

“There are twice as many people with Covid-19 in hospital beds and on ventilators than this time last month. The government has also airbrushed the impact of long Covid on one in 10 people getting infected and with 2 million having been unwell for more than three months. It would be irresponsible to inflict further suffering on millions more,” he said.

“We know that masks are effective in stopping the spread, so it is nonsensical and dangerous for the government to abandon compulsory mask-wearing in indoor public settings, such as public transport, on July 19. It is vital that we continue with these targeted measures to prevent the spread of this deadly virus until we have enough of the population fully vaccinated with both doses.”

Labour’s Jonathan Ashworth, the shadow health secretary, said the policy appeared to be based on the government’s complacency about allowing young people to catch the virus.

“Sajid Javid’s policy of allowing infections to rise as high as 100,000 a day has baked into it an expectation that younger people will catch the virus and develop natural antibodies, which they hope means by the winter, when immunity is waning for the vaccinated population, the surge will be less severe,” he said.

“But given that’s the government approach, they ought to spell out what they think that translates to in terms of hospitalisations, deaths, and cases of long Covid.”

https://www.theguardian.com/world/2021/jul/07/global-experts-urge-boris-johnson-delay-covid-reopening
« Ostatnia zmiana: Lipiec 16, 2021, 00:27 wysłana przez Orionid »

Offline Orionid

  • Moderator
  • *****
  • Wiadomości: 18706
  • Very easy - Harrison Schmitt
Odp: Artykuły z innego świata
« Odpowiedź #228 dnia: Czerwiec 28, 2021, 23:22 »
To już koniec szczepień na COVID? "Policzyłem, kiedy przyjdzie ostatni pacjent"
TOMASZ MOLGA  15-07-2021 17:29

- Wkrótce zgłoszą się ostatni chętni i właściwie można planować zamknięcie punktów szczepień. To tragedia i smutny triumf foliarzy - mówi Łukasz Pietrzak, warszawski farmaceuta i uczestnik akcji szczepień przeciwko COVID-19. Ze statystyk Narodowego Programu Szczepień wynika, że akcja dobiega końca.


Źródło: East News

- Przy zachowaniu aktualnych trendów pod koniec sierpnia do punktów szczepień zgłosi się ostatni pacjent po szczepienie. W statystykach widać już dramatyczny spadek podawanych pierwszych dawek - komentuje dla WP Łukasz Pietrzak, farmaceuta zajmujący się analizami danych o epidemii. Był też jednym z medyków, który szczepił pacjentów na stadionie Legii w Warszawie. Ten punkt szczepień został zamknięty kilka dni temu.

Z tygodnia na tydzień maleje liczba podanych Polakom pierwszych dawek szczepionki przeciwko COVID-19. W tym tygodniu to tylko 85 tys. szczepień, a jeszcze trzy tygodnie temu było to ponad 400 tys. zabiegów. To dane publikowane przez Europejskie Centrum ds. Zapobiegania i Kontroli Chorób. Chociaż ECDC bazuje na informacjach od polskich instytucji, to dokładniej prezentuje w swoich raportach informacje o szczepieniach, niż rządowy raport.

Szczepienia na COVID-19. To rzeczywiście ostatnia prosta

W maju, kiedy uwolniono zapisy na szczepienia dla wszystkich roczników, dzienny rekord pierwszych dawek wyniósł ponad 280 tys. Najwyższy dzienny wynik w ostatnich dniach to 61 tys. podanych pierwszych dawek.

Dopiero na wykresie przedstawiającym liczbę szczepień pierwszą dawką widać, jak załamuje się program szczepień. Jeśli trend się utrzyma, pod koniec lipca średnia liczba nowych osób na szczepieniach ledwo przekroczy 6 tys. dziennie.


Liczba nowych osób przystępujących do szczepień. Kolorem żółtym zaznaczona średnia 7-dniowa dziennej liczby nowo zaszczepionych. Źródło: WP, Fot: wp.pl

Jak na razie loteria szczepionkowa z nagrodą miliona złotych, hulajnogami, samochodami i gotówką nie odwróciła trendów.

- Policzyłem, że ostatni pacjent przyjdzie po szczepienie pod koniec sierpnia. Obecne wyniki uważam za klęskę - mówi Łukasz Pietrzak, farmaceuta i kierownik jednej z warszawskich aptek. Opowiada, że napisał nawet do Kancelarii Prezesa Rady Ministrów, dzieląc się pomysłami na uratowanie akcji szczepień.

- Zebrałem pakiet zagranicznych publikacji naukowych o tym, że tylko rzetelna edukacja pomaga w propagowaniu szczepień. Wskazałem, że nie znając dokładnie motywacji osób niezaszczepionych, nie zmienimy ich nastawienia. Tymczasem dane i trendy o szczepieniach opracowują wolontariusze, tacy jak ja, a nie rządowe instytucje - dodaje Pietrzak.

- Opisałem na przykładach, jak pozwolono zaistnieć wielu nieprawdziwym informacjom, powielanym przez środowiska foliarzy i antyszczepionkowców. Chodzi m.in. o błąd w komunikacie rządowego profilu "Szczepimy się" na Twitterze, który sugerował, że wśród zaszczepionych jest więcej zgonów niż wśród osób niezaszczepionych. Takie potknięcia wychwytują antyszczepionkowcy, podsycając wątpliwości osób niezdecydowanych - punktuje rozmówca WP.

Z danych o szczepieniach wynika, że niewiele już zmieniają weekendowe lokalne akcje z jednodawkową szczepionką Johnson & Johnson. - Zaszczepiliśmy ponad 1500 osób, co uważamy za sukces - mówi WP Bartosz Naskręski, rzecznik MPK we Wrocławiu. Od 1 lipca organizowane jest tam szczepienie w krążącym wokół Wrocławia szczepieniobusie.

Naskręski dodaje, że tylko na jednym przystanku wrocławskiego "szczepciobusa" ustawiła się kilkudziesięciometrowa kolejka pacjentów. Mniejsze zainteresowanie tłumaczy tym, że Wrocław i tak już należy do czołówki najlepiej wyszczepionych miast.

Boom na szczepienia we Francji. Trzeba było zagrozić obostrzeniami

Przypomnijmy, że we Francji ponad 2,5 mln osób zapisało się na szczepienie po orędziu prezydenta kraju. Emmanuel Macron zapowiedział wprowadzenie nowych obostrzeń dla osób niezaszczepionych.

Nie będą mieli wstępu do kawiarni, nie polecą samolotem i nie skorzystają z kolei. Jak relacjonował Marek Gładysz, paryski korespondent radia RMF FM, w punktach szczepień wyczerpano limity zapisów.

Z ostatnich danych wynika, że do środy wykonano w Polsce ponad 32 mln szczepień przeciw COVID-19. W pełni zaszczepionych jest ponad 15,7 mln osób na 34 mln osób uprawnionych. Aby osiągnąć odporność zbiorową, wyszczepialność powinna wynieść co najmniej 70 proc. wśród wszystkich mieszkańców kraju.


https://wiadomosci.wp.pl/to-juz-koniec-szczepien-na-covid-policzylem-kiedy-przyjdzie-ostatni-pacjent-6661543227820832a
« Ostatnia zmiana: Lipiec 16, 2021, 00:27 wysłana przez Orionid »

Polskie Forum Astronautyczne

Odp: Artykuły z innego świata
« Odpowiedź #228 dnia: Czerwiec 28, 2021, 23:22 »

Offline Orionid

  • Moderator
  • *****
  • Wiadomości: 18706
  • Very easy - Harrison Schmitt
Odp: Artykuły z innego świata
« Odpowiedź #229 dnia: Lipiec 02, 2021, 23:04 »
Szczepienia w Polsce. Stan epidemii miał zostać wycofany. Ale nie ma na to szans
MICHAŁ WRÓBLEWSKI  17-07-2021 06:47

Polski rząd jest przerażony niechęcią Polaków do szczepień i ma ogromny dylemat, co zrobić po wakacjach. Wprowadzić obostrzenia dla niezaszczepionych? Szykować się na lockdown? Pewne jest jedno - przejście ze stanu epidemii do stanu zagrożenia epidemicznego jest na razie wykluczone. A taki wariant - jak dowiedziała się Wirtualna Polska - rząd rozważał jeszcze kilka tygodni temu.


Liderzy PiS mają dylemat ws. szczepień Źródło: PAP, Fot: PAP

Druga połowa maja. Posiedzenie Rządowego Zespołu Zarządzania Kryzysowego. Przedstawiciele polskich władz ustalają plany działań państwa na okres wakacji. Rozważają, jakie obostrzenia poluzować, jakie pozostawić, a jakie znieść całkowicie. Sytuacja pandemiczna w Polsce ulega znacznej poprawie, nieźle idzie narodowy program szczepień. Liczba zakażonych COVID-19 spada, wolnych miejsc w szpitalach przybywa, a nastroje społeczne - po wiosennej, trzeciej fali pandemii - szybują.

Jak dowiaduje się WP, to właśnie w tamtym momencie - w drugiej połowie maja - rząd zaczął rozważać, czy to dobry moment, by zdecydować o przejściu ze stanu epidemii - który został wprowadzony w Polsce 20 marca ubiegłego roku - do stanu zagrożenia epidemicznego.

Co by to zmieniło? Najkrócej rzecz ujmując: dużo większe poluzowanie obostrzeń, a docelowo - niemal całkowite ich zniesienie.

Rząd dał sobie czas z podjęciem decyzji do czerwca. Jak słyszymy, polskie władze uzależniały to od kilku kluczowych czynników, a najważniejszym z nich był stan wyszczepienia populacji w Polsce i w krajach europejskich.

- W rządzie było sporo nadziei, ale w ciągu kilku tygodni trzeba było zweryfikować wszystkie zamierzenia. Rzeczywistość okazała się brutalna - wariant Delta rozwija się w innych krajach, nie wiadomo, jak szybko rozwinie się u nas, a poziom zaszczepionej populacji jest dużo niższy, niż oczekiwano - przyznają nasze źródła w PiS.

Zdecydowano: przejścia ze stanu epidemii do stanu zagrożenia epidemicznego nie będzie. Na razie. Rząd bowiem już szykuje się na czwartą falę pandemii.

Każdy wybór niekorzystny dla PiS

Przedstawicieli polskich władz targają dziś dylematy: wprowadzić po wakacjach ograniczenia dla niezaszczepionych, tak jak robią to już dziś Francja czy Grecja? Wprowadzić obowiązkowe szczepienia? Czy zrezygnować z oby dwu wariantów i pogodzić się z myślą o kolejnych lockdownach w związku z nadciągającą czwartą falą COVID-19, o której wprost mówi minister zdrowia Adam Niedzielski?

Jakiejkolwiek decyzji nie podjąłby dziś rząd, każde rozwiązanie - również (a może przede wszystkim) z punktu widzenia politycznego - będzie dla władzy niekorzystne. - Wywarcie przez PiS presji na niezaszczepionych to uderzenie we własny elektorat. To wśród wyborców PiS jest najwięcej niezaszczepionych. Główny problem PiS jest taki, że czego nie zrobi, to straci - uważa prof. Antoni Dudek, politolog UKSW.

Według eksperta również jesienne lockdowny będą problemem dla władzy. Bo uderzą przede wszystkim w regiony, które stoją za PiS. To kolejny dylemat władzy: ponowne zamknięcie gospodarki może wywołać frustrację przede wszystkim u osób zaszczepionych.

Szczepienia w Polsce. Rząd nie chce sięgać po kij. Frustracja narasta

Dziś stan rzeczy jest taki: rząd nie planuje wprowadzenia ograniczeń dla niezaszczepionych. Zdaniem przedstawicieli władz wywołałoby to bunt społeczny, z którym PiS mógłby sobie nie poradzić. - Rozpętałaby się w kraju rewolucja. Jedyną metodą jest zachęcać i jeszcze raz zachęcać - mówi Wirtualnej Polsce członek Rady Medycznej przy premierze prof. Krzysztof Simon.

Po wtóre: rząd absolutnie wyklucza przymusowe szczepienia obywateli. W tej sprawie nie toczą się żadne poważne dyskusje.

Jest tylko jeden wyjątek: medycy. Rada Medyczna przy premierze namawia rząd, by wprowadzić obligatoryjne szczepienia dla wszystkich pracowników ochrony zdrowia. Decyzje w tej sprawie póki co nie zapadły, niemniej rozwiązanie to leży na stole i jest poważnie brane pod uwagę.

Kolejny fakt: rząd jest przerażony tym, jak duża część Polaków unika szczepień. Frustracji nie ukrywa sam pełnomocnik ds. programu szczepień i szef Kancelarii Premiera Michał Dworczyk, który wprost przyznał, że "naturalne zasoby osób przekonanych do szczepień niemal całkowicie się wyczerpały".

Stąd zapewne dramatyczna decyzja o odsprzedaniu przez polski rząd nawet 50 mln (!) dawek szczepionek, o czym - po raz pierwszy w Wirtualnej Polsce - powiedział w czwartek prezes Agencji Rezerw Materiałowych Michał Kuczmierowski.

Niektórzy przedstawiciele administracji państwowej nie tracą jednak nadziei. I wciąż wierzą, że po wakacjach liczba chętnych, by się zaszczepić, wzrośnie. - To, co najbardziej działa na ludzi, to strach. Jeśli faktycznie kolejna fala będzie najbardziej agresywna i będzie mocno atakowała osoby starsze i te z poważnymi schorzeniami, to wtedy być może przyjdzie refleksja - powiedziała nam jedna z osób z otoczenia Kancelarii Premiera.

Jak słyszymy, nieskuteczne okazały się póki co rządowe zachęty finansowe (loterie). Oczekiwanych rezultatów nie przyniosła także szeroko zakrojona kampania proszczepieniowa z udziałem znanych przedstawicieli świata sportu czy branży rozrywkowej. Rząd po prostu przestał mieć wpływ na postawy społeczne części obywateli. - Metoda marchewki nie zadziałała. A kija nikt nie chce używać - mówi nam polityk z rządu.

Szczepienia w Polsce. Odporność stadna poza zasięgiem

Po kij postanowił za to sięgnąć prezydent Francji Emmanuel Macron. To właśnie on - jako pierwszy przywódca europejskiego kraju - zdecydował się na wprowadzenie drastycznych ograniczeń dla osób, które nie zaszczepiły się przeciw COVID-19. W ten sposób Macron chce ich zachęcić do szczepień.

Ruch ten okazał się skuteczny - punkty szczepień we Francji pękają w szwach. Czy podobne zasady powinno się wprowadzić w Polsce?

- Oczekiwałbym czytelnego, zdecydowanego wystąpienia ze strony polskich władz. Takiego, jakie miał Macron we Francji. Jeśli Polacy nie są przekonani do szczepień, to szczepienia powinny być obligatoryjne. Musimy wprowadzić zasadę: wejścia na imprezy, do restauracji, do pociągu, do tramwaju - tylko z paszportem covidowym. To jest konieczne - nawet kosztem czasowego i częściowego ograniczenia wolności. Inaczej tej wojny nie wygramy - powiedział nam Aleksander Kwaśniewski w programie "Tłit" Wirtualnej Polski.

Z byłym prezydentem zgadza się prezes Ogólnopolskiej Grupy Badawczej Łukasz Pawłowski. - To jest kierunek, który w Polsce może zadziałać. W innym razie skończy się na maksymalnie 55 proc. zaszczepionej populacji. Tylko forma przymusu połączona z ograniczeniami może zadziałać. Tylko co zrobi rząd, gdy tylko 60 proc. wyborców PiS się zaszczepiło? Nakładanie ograniczeń na swoich wyborców politycznie może okazać się ryzykowne - twierdzi Pawłowski.

- Rząd mniej więcej od miesiąca-dwóch powinien wiedzieć, że odporności stadnej nie uda się zbudować. A przynajmniej nie na podstawie obecnych zasad - dodaje prezes OGB.

Instytut Badań Zmian Społecznych należący do OGB zbadał, jak szczepią się wyborcy poszczególnych partii politycznych. Rezultat? Najwięcej zaszczepionych co najmniej jedną dawką - wedle badań IBZS przeprowadzonych na przełomie czerwca i lipca - jest wśród wyborców Koalicji Obywatelskiej (81 proc.). Wyborcy Lewicy zaszczepili się w 75 proc. PSL - 74 proc., Polski 2050 - 71 proc., a PiS - 61 proc. Najmniej zaszczepionych jest wśród wyborców Konfederacji - tylko co czwarty z nich zdecydował się na wkłucie antycovidowego preparatu.

Jak wyglądają rządowe statystyki na dzień 15 lipca w Polsce? Odsetek populacji całkowicie zaszczepiony - 42 proc. Odsetek zaszczepiony pierwszą dawką - 4,5 proc.

To fatalne liczby, które spędzają sen z oczu rządzących.

https://wiadomosci.wp.pl/szczepienia-w-polsce-przerazenie-w-polskim-rzadzie-dylematy-sa-potezne-6661914596072224a

Joe Biden o mediach społecznościowych. "Zabijają ludzi"
OPRAC. JOANNA ZAREMBA  17-07-2021 07:11

Joe Biden nie ma dobrego zdania na temat mediów społecznościowych takich jak Facebook czy Twitter. Prezydent USA stwierdził, że platformy te pozwalają na rozpowszechnianie "dezinformacji" na temat pandemii koronawirusa.


Źródło: Bloomberg via Getty Images, Fot: Bloomberg

Joe Biden mówił o mediach społecznościowych w rozmowie z dziennikarzami w Białym Domu. Pytano go m.in. o opinię na temat popularnych platform.

- Oni zabijają ludzi. Popatrzcie, jedyna pandemia, jaką mamy, to ta wśród niezaszczepionych - powiedział prezydent Stanów Zjednoczonych.

Joe Biden o Facebooku i Twitterze. "Zabijają ludzi"

Agencja Reutera podaje, że dezinformacja ws. pandemii koronawirusa w czasie ostatniego roku rozszerzyła się szczególnie w takich serwisach jak Facebook, Twitter i Alphabet Inc., który należy do Youtube. Cały czas podnoszone są zarzuty kongresmenów i naukowców wobec Facebooka, który ma niewystarczająco kontrolować szkodliwe przekazy na temat COVID-19.

Na te oskarżenia odpowiadają przedstawiciele firmy, mówiąc, że wprowadzono zasady zwalczające fake newsy oraz że platforma dostarcza "wiarygodnych informacji" w zakresie pandemii.

"Facebook pomaga ratować życie"

- Nie będziemy przejmować się oskarżeniami, które nie są poparte faktami. A fakty są takie, że ponad 2 miliardy ludzi czytało na Facebooku wiarygodne informacje o COVID-19 i szczepionkach. Facebook pomaga ratować życie. Kropka - twierdzi rzecznik Facebooka Kavin McAllister. - Ponad 3,3 mln Amerykanów korzystało z opracowanej przez Facebooka wyszukiwarki szczepionek - dodał. Wyszukiwarka ta pozwala ustalić miejsce i inne wytyczne dotyczące szczepienia.

Do zarzutów prezydenta nie ustosunkowali się jeszcze przedstawiciele innych platform, Twittera i Youtube'a.

Źródło: PAP
https://wiadomosci.wp.pl/joe-biden-o-mediach-spolecznosciowych-zabijaja-ludzi-6662134603152160a

Premier Izraela: szczepionka nie wystarczy na wariant Delta
OPRAC. ARKADIUSZ JASTRZĘBSKI  17-07-2021 09:28

Władze Izraela w związku ze wzrostem nowych przypadków koronawirusa planują wprowadzenie obostrzeń. Zdaniem premiera Naftalego Bennetta szczepionka może być mniej skuteczna przy wariancie Delta i Delta Plus.


Źródło: Getty Images, Fot: Kobi Wolf, Bloomberg

Rząd chce nowych obostrzeń, choć dzięki szybko podpisanej umowie z koncernem Pfizer udało się zaszczepić ponad połowę dorosłej populacji tego kraju. W ciągu ostatniej doby służby odnotowały jednak 850 nowych zarażeń koronawirusem, co jest najwyższym przyrostem dobowym od czterech miesięcy.

Premier Izraela: szczepionka nie wystarczy na wariant Delta

- Same szczepionki nie wystarczy do walki z wariantem Delta. Potrzebujemy współpracy obywateli, aby pokonać koronawirusa bez konieczności narzucania restrykcji - zaapelował izraelski premier Naftali Bennett, cytowany przez "Times of Israel".

Szef izraelskiego rządu zaznaczył, że jego służby nie wiedzą dokładnie, jaka jest skuteczność ochrony przez szczepionkę w przypadku kontaktu z wariantem Delta i innymi, w tym Delta Plus. - Nie wiemy, w jakim stopniu szczepionka pomaga, ale wszystko wskazuje na to, że znacznie mniej - stwierdził Bennett.

Z danych przedstawionych przez resort zdrowia wynika, że w Izraelu zaszczepiło się prawie 62 proc. populacji, a 56,12 proc. jest już w pełni zaszczepiona.

Według rządowych ekspertów to najprawdopodobniej dzięki temu osób z ciężkim przebiegiem COVID-19 jest coraz mniej.

Koronawirus w Izraelu. Zmiana obostrzeń

Władze zapowiedziały w czwartek, że zamierzają również wprowadzić specjalne przepustki dla osób, które się zaszczepiły, ozdrowieńców, a także tych, którzy posiadają negatywne wyniki testu na koronawirusa.

Źródła: "Times of Israel", PAP
https://wiadomosci.wp.pl/premier-izraela-szczepionka-nie-wystarczy-na-wariant-delta-6662172147067680a
« Ostatnia zmiana: Lipiec 17, 2021, 23:18 wysłana przez Orionid »

Offline Orionid

  • Moderator
  • *****
  • Wiadomości: 18706
  • Very easy - Harrison Schmitt
Odp: Artykuły z innego świata
« Odpowiedź #230 dnia: Lipiec 08, 2021, 04:12 »
Koziński: Szczepionkowe dylematy PiS-u. Obóz władzy musi wybrać mniejsze zło
AGATON KOZIŃSKI  17-07-2021 13:20

Unikanie szczepień przeciw COVID-19 przypomina próbę jazdy autostopem – tylko bez zgody właściciela samochodu. Podkreślając przywiązanie do własnej wolności, naruszamy granice wolności innych.

We Francji Emmanuel Macron zapowiedział bardzo restrykcyjną politykę wobec osób, które nie zaszczepiły się przeciw COVID-19. Dla pracowników służby zdrowia będą one obowiązkowe. Reszta Francuzów będzie musiała liczyć się z dużymi ograniczeniami w codziennym funkcjonowaniu. Jeśli nie będą posiadać certyfikatu sanitarnego, bez niego nie wejdą m.in. do restauracji, kin czy pociągów.

- Musimy iść w kierunku szczepień wszystkich Francuzów, to jedyna droga do normalnego życia - argumentował Macron w wystąpieniu telewizyjnym.

W Polsce wiceminister zdrowia Waldemar Kraska zasugerował, że w szpitalach chorych będą mogły odwiedzać tylko osoby zaszczepione. Choć podkreślał, że to dopiero pomysł na etapie analiz rządowych, zabrzmiało jak pierwsza przymiarka do polskiej wersji covidowej doktryny Macrona. I zasygnalizowało, że rząd może zaostrzyć kurs wobec osób, które nie chcą się szczepić.

Jak bardzo ten kurs zostanie zaostrzony? PiS nie jest w stanie się posunąć tak daleko w nakazach jak przywódca Francji. Nie może sobie na to pozwolić ze względów politycznych. Ale nie może sobie też pozwolić na czwartą falę pandemii. Z wielu względów, także politycznych. Jak więc będzie godził ogień z wodą?

Powtórka z "żółtych kamizelek"?

Macron, wprowadzając obostrzenia, wyglądał bardzo pewnie, jak przywódca zdeterminowany i przekonany do tego, co mówi. Ale rachunek polityczny za swoją decyzję dopiero pozna. Faktem jest, że tuż po ogłoszeniu nowych reguł w wielu francuskich miastach doszło do sporych protestów osób, które nie zgadzają się na wprowadzanie de facto obowiązkowych szczepień dla wszystkich. Starcia były ostre, interweniowała policja, użyto gazu łzawiącego.

Rozmiary tych manifestacji były stosunkowo skromne - ok. 20 tysięcy osób w skali całej Francji na nikim nie zrobi wrażenia. Ale Macron takich sygnałów lekceważyć nie może. Protesty "żółtych kamizelek" przeciwko podwyżkom cen benzyny w 2018 r. też zaczynały się skromnie, a potem napsuły mu mnóstwo krwi. A na to francuski prezydent pozwolić sobie nie może, bo za niecały rok ma wybory. Siłą rzeczy w takich kwestiach postępować musi z wyjątkowym wyczuciem.

Inna sprawa, że politycznie nie za bardzo może sobie pozwolić na to, by skrzydła rozwinęła czwarta fala pandemii. Macron i tak już jest ostro krytykowany za to, w jaki sposób do tej pory walczył z koronawirusem. Program szczepień we Francji wystartował późno, rozpędzał się z dużymi oporami, w wolnym tempie. Już to wszystko działało na niekorzyść francuskiego prezydenta. Gdyby teraz wariant Delta znowu doprowadził do gwałtownego wzrostu zachorowań, jego polityczni oponenci bardzo łatwo mogliby go atakować.

Dlatego Macron przyjął stanowisko najtwardsze z możliwych. Prosta analiza: lepiej zaryzykować protesty Francuzów przeciwko certyfikatom sanitarnym, niż dopuścić do wysokiej czwartej fali. Przyjął tę linię z dwóch powodów. Po pierwsze, czwarta fala bardziej by obciążyła niż ewentualne protesty. Po drugie, protestować będą w dużej mierze osoby, które i tak na niego nie głosują - natomiast jego wyborcy nie chcą kolejnych restrykcji, następnego zamykania ich w domach. Stąd taki, a nie inny kurs.

Dylematy, które rozstrzyga Macron, w dużej mierze są również problemami rządu Mateusza Morawieckiego. Może w Polsce program szczepień nie rozwijał się tak ospale jak we Francji, ale wyraźnie widać, że doszedł ściany. Udało się zaszczepić 55 proc. Polaków - i tempo dołączania kolejnych gwałtownie się załamało. Nie brakuje szczepionek, brakuje chętnych na nie. Wiele wskazuje na to, że zabraknie co najmniej 10 proc. zaszczepionych do tego, żeby Polacy jako społeczeństwo osiągnęli odporność stadną, a w takiej sytuacji widmo czwartej fali jesienią (a może nawet późnym latem) jest jak najbardziej realne.

Szczepionkowa jazda autostopem

Dla PiS problem jest bardziej złożony. Macron mógł sobie pozwolić na ostry ton, bo wie, że jego sposób myślenia podziela wielu Francuzów - i większość jego wyborców. Dla Nowogrodzkiej taka kalkulacja nie jest już tak oczywista. Partia rządząca dobrze bowiem wie, że przeciwko obowiązkowi szczepionkowemu jest duża część ich elektoratu.

Widać to choćby po działaniach duetu Anna Siarkowska-Janusz Kowalski, którzy szukają przypadków zmuszania do szczepień. Niby od ich działań odciął się rząd (słowami swego rzecznika), ale generalnie potępień ze strony partii nie słychać. I właśnie ta sytuacji najlepiej pokazuje dylemat, z jakimi PiS się musi zmagać. Szczepionkowa wersja dylematu, jak "mieć ciastko i zjeść ciastko" - jak przekonać Polaków do tego, żeby się zaszczepili, a jednocześnie nie stracić przy tym politycznego poparcia.

Wbrew pozorom ryzyko tego drugiego jest duże. Widać wyraźnie, że Konfederacja tylko czeka, aż PiS zrobi jeden fałszywy krok w tej sprawie i jest gotowa natychmiast złożyć polityczną ofertę wyborcom, którzy czują się zmuszani do szczepienia wbrew własnej woli.

Trudno uwolnić się od przekonania, że właśnie to sprawia, że rząd bardzo ostrożnie podnosi poprzeczkę związaną z koniecznością posiadania certyfikatów sanitarnych. To nie przypadek, że pomysł wprowadzenia obowiązku szczepień przy odwiedzinach w szpitalach przedstawił wiceminister – osoba na tyle nisko usytuowana w hierarchii rządowej, że w razie złego przyjęcia tego pomysłu jego zwierzchnicy mogą się szybko od niego odciąć. Klasyczny balon próbny.

Nie zmienia to faktu, że PiS ma coraz mniej czasu na rozwiązanie tego dylematu. Czwarta fala i konieczność następnego zamykania gospodarki odbije się fatalnie i na gospodarce, i na kondycji psychicznej Polaków, a wtedy sondaże siądą obozowi władzy jeszcze bardziej. Teraz jest ostatni moment, by znaleźć sposób na przekonanie tych brakujących 10 proc. do szczepień. Brak dobrego pomysłu w tej kwestii może mieć zasadnicze znaczenie dla układu politycznych sił po pandemii. A dobry wybór to tak naprawdę kalkulacja, co w tej sytuacji jest mniejszym złem.

Na koniec uwaga ogólna. Przeciwnicy szczepień powołują się na swoją wolność i prawo do decydowania o sobie. Tyle że w przypadku doświadczenia zbiorowego, jakim jest pandemia, nie da się myśleć tylko w kategoriach indywidualnych. Każdy bowiem z nas ponosi także w tej sytuacji odpowiedzialność za innych.

"Jedyną cenną wolnością jest wolność związana z porządkiem; taka, która nie tylko istnieje wraz z ładem i cnotą, ale bez nich w ogóle nie może istnieć" - pisał Edmund Burke, irlandzki filozof, jeden z ojców nowoczesnego konserwatyzmu.

Osoby, które nie chcą się szczepić, uważają, że uda im się zjeść ciastko i mieć ciastko - uniknąć ukłucia, a jednocześnie zacząć normalnie żyć, korzystając tego, że dzięki innym pandemię da się pokonać. Próba szczepionkowej jazdy autostopem - tyle że bez zgody właściciela samochodu, którym się jedzie. Bo prawdziwa wolność - jak zauważył Burke - idzie tylko w parze z porządkiem. Każdy, kto twierdzi inaczej, zwyczajnie oszukuje siebie i innych.

https://opinie.wp.pl/szczepionkowe-dylematy-pis-u-oboz-wladzy-musi-wybrac-mniejsze-zlo-6662217110252320a

Zjednoczona Patologia daje jasny sygnał: to nie mutacje zdewastują kraj w czwartej fali.
17 LIPCA 2021 STEFAN KARCZMAREWICZ

Lekarze POZ i strażacy mają zakończyć urlopy do połowy sierpnia. Idzie czwarta fala COVID-19. Skutki, być może, będą dramatyczne. Ale to nie wirus będzie głównym ich sprawcą. To rządzący obóz Zjednoczonej Patologii, który nawet nie bardzo kryje się z metodami, jakimi przygotowuje ewentualną katastrofę gospodarki i systemu opieki zdrowotnej. Nie mówi tylko – po co ją przygotowuje.

Układ jest prosty: w świetle obecnej wiedzy jest prawie nieistotne, z jaką mutacją wirusa mamy do czynienia, jeżeli w danej populacji stopień wyszczepień jest wystarczająco wysoki, a ludzie zachowują elementarną przezorność, zwłaszcza w niedostatecznie wentylowanych, zamkniętych pomieszczeniach. Według istniejących danych, nawet jeżeli szczepionka nie chroni przed zakażeniem, to chroni przed ciężkim przebiegiem choroby. Ryzyko zgonu na COVID-19 staje się niesłychanie niskie, jeżeli weźmiemy pod uwagę wyłącznie osoby w pełni zaszczepione. Mniej zakażeń w ogóle, a zwłaszcza – ciężkich zakażeń, to mniejsze ryzyko lockdownu, który dramatycznie wpływa na życie bardzo wielu osób. To również brak blokady systemu opieki zdrowotnej.  Jego efektem był wzrost odsetka zgonów lub istotnego inwalidztwa, będących następstwem chorób pozornie nie mających  nic wspólnego z COVID-19. Chociażby – zawału serca. Nie raz zdarzało się, że szpital zablokowany przez epidemię nie mógł przyjąć na czas pacjentów kardiologicznych, lub onkologicznych. Zaś obydwie te grupy chorób mszczą się bezwzględnie w razie opóźnienia odpowiedniego postępowania medycznego.

Jednym słowem – wydaje się, że rząd każdego kraju powinien robić wszystko, żeby stopień wyszczepienia był w lokalnej populacji jak najwyższy. Każdego? My nie idziemy na łatwiznę. To od nas zgniły Zachód powinien się uczyć roztropności działania tak, jak nauczył się jeść nożem i widelcem. Przykłady? Proszę uprzejmie! Gdyby nie były straszne, to mielibyśmy ubaw po pachy.

Akcja poselska Kowalskiego i Siarkowskiej

O akcji gwiazd Zespołu ds Sanitaryzmu  w domu dziecka w Gdańsku wiedzą wszyscy zainteresowani, więc na szczegóły szkoda czasu. Tak samo, jak na polityczne korzyści które Siarkowska i Kowalski spodziewali się uzyskać z takiej akcji. Nawet sposób zachowania się jednego z naczelnych miękiszonów wobec personelu Domu Dziecka nie jest wart dyskutowania, bo brak szacunku wobec osób w ich mniemaniu słabszych jest jedną z cech, po których organizmy należące do tej formacji można łatwo zidentyfikować. Pozostaje kilka pytań:

Dlaczego tak energiczną akcję powzięto na skutek otrzymania sygnału od Pawła Klimczewskiego, czyli osoby negującej pandemię (podaję za tok.fm)? Inaczej mówiąc – dlaczego tak poważnie potraktowano sygnał kogoś, kto albo ma poważne problemy poznawcze, albo jest zainteresowany w destabilizowaniu kraju, w dodatku – uzyskując z tego osobiste korzyści, chociażby w postaci rozgłosu?

Dlaczego nie sprawdzono przed interwencją, że w kontrolowanym Domu Dziecka zaszczepione zostały osoby pełnoletnie, a przed szczepieniem osób niepełnoletnich uzyskano zgody od ich opiekunów prawnych? Bo słit-focia (przepraszam za pokręconą pisownię, ale jaka estetyka taka pisownia)  w samochodzie podczas tej podróży nie jest wystarczającym powodem do jej odbycia.

No i najważniejsze dwa pytania, które powstają z prostej dedukcji:  dlaczego nasz generalny komisarz sprawiedliwości (czyli gen-kom-spraw) jest zwolennikiem destabilizacji kraju i przeciwnikiem szczepień? Bo gdyby nie był, to wywaliłby natychmiast Kowalskiego ze wszystkich zajmowanych przez niego funkcji.

Wystąpienie Niedorzecznika

na posiedzeniu parlamentarnego zespołu ds. sanitaryzmu (ten specyficzny nowo-twór opisała dość precyzyjnie Pani Redaktor Katarzyna Zuchowicz w portalu Na Temat), niezwykle pobożny Mikołaj Pawlak, dbający – jak deklaruje – o każde życie poczęte, zapytał (cytuję za natemat.pl): Postawię takie pytanie, czy jest prawnie dopuszczalne eksperymentowanie z udziałem dzieci, bo de facto jesteśmy w fazie eksperymentu? Zadaję to pytanie w kontekście różnych powikłań i odporności długookresowej.

Na pytanie pana niedo-rzecznika można odpowiedzieć pytaniami:

Co miał na myśli, wspominając o powikłaniach i odporności długookresowej? Czy rzucił kilka słów, które miały sprawić wrażenie na prostym ludzie, że wie o czym mówi, czy też – będąc prawnikiem-kanonistą – po prostu nie ma pojęcia o czym mówi? U absolwenta uczelni, która wypuściła takich tytanów intelektu, jak Pawłowicz i Czarnek, wypowiadanie się na tematy, o których nie ma się pojęcia, nie jest niczym dziwnym. Gdyby jednak niedorzecznik poczytał trochę literatury fachowej i jeszcze choć trochę ją zrozumiał, to wiedziałby, że coraz więcej jest doniesień o dramatycznych powikłaniach COVID-19 u dzieci. To jak tam u kanonisty z tą dbałością o życie poczęte i z elementarną etyką w ogóle?

Ty nasuwa się kolejne pytanie: dlaczego, ktokolwiek, kto mianował tego faceta na to stanowisko nie wyleje go z roboty? Czy Mateuszek Mitoman nie jest w stanie ocenić społecznego znaczenia takiej wypowiedzi?

I dlaczego Siarkowska jest jeszcze przewodnicząca jakiejkolwiek komisji? To ona promowała Pawlaka, więc Jego Miłomściwość powinien chwileczkę się zastanowić.

Oszuści szczepionkowi i hejterzy nie są ścigani

Tu mamy do czynienia z zupełnie inną motywacją. Albo są to ciężko pracujący rzemieślnicy Putina, albo użyteczni idioci Putina. Skutek pozostaje ten sam. Certyfikaty bez faktycznych szczepień, tak samo, jak groźby śmierci wobec lekarzy i ich bliskich, powinny być ścigane jak każdy inny rodzaj terroryzmu. Są bowiem, w swej istocie, uderzeniem w bezpieczeństwo państwa.  Tymczasem nieudolność organów państwa jest tu porażająca. Zdemontowany aparat bezpieczeństwa jest w stanie zrobić akcję w knajpie, w której plakat uraził czyjeś uczucia, ale nie potrafi zareagować na jednoznaczne fakty sabotowania procesu szczepionkowego i zastraszania osób z nim związanych.

Niekontrolowana epidemia jest swego rodzaju straszliwą bronią biologiczną. Przerobiliśmy to w historii Europy niejeden raz. Sabotowanie procesu szczepień będzie potencjalnie prowadziło do sytuacji, w której wirus COVID-19 odegra rolę biologicznego czynnika, dewastującego funkcjonowanie społeczeństwa i jego gospodarki.

Skoro zdrowy rozsądek wskazuje, że jest to działanie antypaństwowe, to czy nie pora by Jego Miłomściwość zmusił rząd i swoich posłów do bardziej energicznych i uporządkowanych  działań? Nawet kosztem sojuszy, na przykład z miękiszonami?

Czy nie pora, by uznać negowanie epidemii, oraz zasadności szczepień za tzw. kłamstwo covidowe, ścigane z mocy prawa?
Dotyczyłoby to wówczas nie tylko pojedynczych trolli, czy głupków, mających akurat w polityce swoje pięć minut. Dotyczyłoby również negującego epidemię Rydzyka i jego mediów, czy negującego szczepienia Ordo Iuris. Czy groźba delegalizacji niektórych instytucji głoszących kłamstwo covidowe, to zbyt wysoka cena za przetrwanie istnień ludzkich i całej gospodarki?

Oczywiście, możliwy jest jeszcze inny wariant. Brzmi jak szaleństwo, ale jak powiedział Yuval Noah Harari, wiele niegdysiejszych szaleństw okazuje się dziś normalnością.

A może rozsiew epidemii, prowadzący do kryzysu gospodarczego, ewentualnie nasilonego  zahamowaniem napływu funduszy unijnych i nieuchronne załamanie systemu opieki zdrowotnej, będące jego nieuchronnym następstwem, są złowrogiemu starcowi i żądnemu władzy miękiszonowi na rękę? Bo dalsza sekwencja jest już oczywista: protesty – stan wyjątkowy – odwołanie wyborów, a potem może przyjęcie pomocy rosyjskiej. Przecież tak już w naszej historii było. Ale to na pewno tylko zły sen.

Możemy się jeszcze z niego obudzić.

Bo kraj mogą zdewastować nie mutacje wirusa, ale zbyt niskie rozpowszechnienie szczepień. Szczepmy się zatem – wbrew idiotom, nieukom i szubrawcom!

https://lekarski.blog.polityka.pl/2021/07/17/zjednoczona-patologia-daje-jasny-sygnal-to-nie-mutacje-zdewastuja-kraj-w-czwartej-fali/?nocheck=1
« Ostatnia zmiana: Lipiec 18, 2021, 22:16 wysłana przez Orionid »

Offline Orionid

  • Moderator
  • *****
  • Wiadomości: 18706
  • Very easy - Harrison Schmitt

Offline Orionid

  • Moderator
  • *****
  • Wiadomości: 18706
  • Very easy - Harrison Schmitt

Offline Orionid

  • Moderator
  • *****
  • Wiadomości: 18706
  • Very easy - Harrison Schmitt

Polskie Forum Astronautyczne

Odp: Artykuły z innego świata
« Odpowiedź #233 dnia: Lipiec 18, 2021, 22:17 »