Autor Wątek: Wiadomości naukowe  (Przeczytany 38339 razy)

0 użytkowników i 1 Gość przegląda ten wątek.

Offline Orionid

  • Moderator
  • *****
  • Wiadomości: 21638
  • Very easy - Harrison Schmitt
Odp: Wiadomości naukowe
« Odpowiedź #900 dnia: Lipiec 13, 2022, 07:21 »
329) Badania genetyczne: naukowcy sprawdzili, kto jest mało podatny na zakażenie SARS-CoV-2
13.08.2022

Badacze w publikacji w “Nature” wskazali 11 kluczowych obszarów w genomie człowieka, które są istotne w kontekście podatności na zakażenie koronawirusem i przebiegu COVID-19. Wśród autorów publikacji jest badaczka z Polski.

Aby lepiej zrozumieć biologiczne podstawy przebiegu zakażenia SARS-CoV-2, tysiące naukowców z całego świata utworzyło na początku 2020 roku, zaraz po wybuchu pandemii, grupę badawczą “COVID-19 Host Genetics Initiative” (HGI - www.covid19hg.org). Do grupy przyłączyły się także grupy badawcze z Polski, w tym projekt prowadzony przez Uniwersytet Medyczny w Białymstoku pod kierownictwem prof. Marcina Moniuszko, realizowany we współpracy z polską firmą biotechnologiczną IMAGENE.ME. O wynikach pracy poinformowali przedstawiciele firmy w przesłanym PAP komunikacie.

W ramach najnowszych badań opublikowanych w Nature (https://www.nature.com/articles/s41586-022-04826-7) naukowcy przeanalizowali dane od ponad 125,5 tys. osób zakażonych SARS-CoV-2 i ponad 2,5 mln pacjentów kontrolnych. Były to dane z 60 badań z 25 krajów. Poszukiwali podłoża genetycznego ciężkiego przebiegu COVID-19 u części pacjentów, ale także samej podatności na zakażenie wirusem SARS-CoV-2.

"To kompleksowe badania. Zidentyfikowano aż 11 nowych obszarów w genomie człowieka, których zmienność genetyczna jest istotna w kontekście podatności na zakażenie koronawirusem i przebieg wywoływanej przez niego choroby. Wytypowano też 7 regionów w DNA, które związane są z podatnością na zakażenie i aż 16 związanych z ciężkością przebiegu COVID-19" – wylicza polska współautorka pracy dr Karolina Chwiałkowska, cytowana w komunikacie.

Jak dodaje, zidentyfikowano szereg genów pełniących rolę w procesach związanych z tzw. surfaktantami płucnymi, tworzącymi warstwę lipidowo-białkową, pokrywającą nabłonek pęcherzyków płucnych. "To m.in. gen SFTPD, kodujący jedno z białek uczestniczących we wrodzonej odpowiedzi immunologicznej, chroniąc tym samym płuca przed wdychanymi mikroorganizmami. Jego rekombinowany fragment wiąże się z białkiem wirusa SARS-CoV-2 i potencjalnie hamuje wiązanie z receptorem dla białka na powierzchni komórek ludzkich - ACE2. To oznacza, najprościej rzecz ujmując, że osoby posiadające określony wariant genu SFTPD są mniej podatne na zakażenie koronawirusem" - opisuje.

Kolejną sprawą było zidentyfikowanie wariantów ochronnych zlokalizowanych w genie kodującym wspomniany receptor ACE2. Hipotezę co do istotności zmienności genetycznej w obrębie genu kodującego ten receptor, wysnuto już w roku 2020, kiedy planowano pierwsze prace badawcze. Okazało się bowiem, że jest on swoistą "bramą" dla SARS-CoV-2, przez którą wirus może wnikać do komórek ludzkich.

"Dopiero teraz, po przebadaniu ogromnej liczby pacjentów z całego świata, udało się tę hipotezę potwierdzić i zidentyfikować konkretne warianty genetyczne – zaznacza dr Chwiałkowska. - Co ciekawe, uzyskane wyniki nie wskazują w tym zakresie na istnienie dużych różnic pomiędzy populacjami z różnych krajów świata. Początkowo spodziewaliśmy się, że ze względu na to, że niektóre kraje były bardziej dotknięte ciężkimi przypadkami, być może podłoże genetyczne będzie bardziej zróżnicowane".

Dr hab. Mirosław Kwaśniewski z IMAGENE.ME komentuje, że inicjatywa HGI przyniosła wiele interesujących odkryć. Przypomina, że już rok temu w "Nature" opublikowano wyniki poprzedniej analizy. Wówczas skupiono się na poznaniu genów odpowiedzialnych za ciężki przebieg COVID-19. "Analogiczny projekt realizowaliśmy w Polsce na populacji polskich pacjentów, którzy przechodzili COVID-19 w różnym stopniu ciężkości choroby. Kolejnym, naturalnym etapem prac konsorcjum HGI, było rozdzielenie dwóch procesów - zakażenia i późniejszego przebiegu choroby" - mówi dr Kwaśniewski. I dodaje, że COVID-19 Host Genetics Initiative to największe w historii nauk biologicznych konsorcjum badawcze, działające na bezprecedensową skalę.

Dr Karolina Chwiałkowska jest zaangażowana w pracę badawczą i w działania popularyzujące wiedzę o genetyce. Kierowany przez nią zespół naukowy od tego roku prowadzi m.in. grupę dyskusyjną (https://www.facebook.com/groups/wesbadaniagenetyczne), w ramach której każda osoba może zadać interesujące ją pytanie z obszaru genetyki, na które odpowiedź przygotuje zespół ekspertów z obszarów biotechnologii, genetyki molekularnej czy genetyki klinicznej. (PAP)

https://naukawpolsce.pl/aktualnosci/news,93334,badania-genetyczne-naukowcy-sprawdzili-kto-jest-malo-podatny-na-zakazenie

330) Dzieci z łagodną infekcją także mogą mieć długi Covid
15.08.2022 Marek Matacz

U części niehospitalizowanych dzieci z SARS-CoV-2 także pojawia się tzw. długi Covid. Jego ryzyko jest obecnie większe, na było początku pandemii.

Już dosyć dawno ustalono, że konieczność hospitalizacji przy infekcji SARS-CoV2 może zarówno u dorosłych, jak i u dzieci oznaczać rozwój utrzymujących się jeszcze po wyleczeniu zakażenia, przykrych objawów. Tak manifestuje się tzw. długi Covid.

Jednak nowe badanie dotyczące dzieci pokazuje, że przypadłość może się rozwinąć nawet, gdy dany pacjent nie wymaga leczenia szpitalnego.

Naukowcy z University of Texas przeanalizowali dane na temat osób w wieku od 5 do 18 lat zbierane od października 2020 roku. Objęły one okres przed oraz po wprowadzeniu szczepień i różne fale pandemii, w tym powodowane przez warianty delta i omikron.

„Chcieliśmy dowiedzieć się, czy dzieci dotknięte przez ostrą czy ciężką infekcję Covid-19 będą cierpiały z powodu utrzymujących się objawów - tzw. długiego Covid” - mówi prof. Sarah Messiah, autorka badania opisanego na łamach „The Pediatric Infectious Disease Journal” (https://journals.lww.com/pidj/Fulltext/9900/Comparison_of_Persistent_Symptoms_Following.151.aspx).

„Projekt ten jest unikalny, ponieważ to pierwsze populacyjne, opisane w literaturze naukowej badanie, które donosi o obecności długiego Covid u dzieci, które nie były hospitalizowane z powodu Covid-19” - podkreśla specjalistka.

Wśród ponad 1800 młodych osób u 82 pojawił się długi Covid. 1,5 proc. ochotników narzekało na trwające od 4 do 12 tygodni takie objawy, jak zaburzenia smaku i węchu, zmęczenie i kaszel. Kolejne 3,3 proc. z podobnymi problemami borykało się dłużej niż 12 tygodni.

„Chcieliśmy się z tych danych dowiedzieć, co zwiększa zagrożenie długim Covid u dzieci i kto jest bardziej narażony. Kiedy przyjrzeliśmy się czynnikom ryzyka u tych, którzy informowali o objawach w ciągu wcześniejszych 12 tygodni, odkryliśmy, że dzieci niezaszczepione oraz otyłe były bardziej zagrożone rozwojem długiego Covid. Wyniki te zgadzają się z literaturą, według której dzieci i dorośli z chorobami towarzyszącymi oraz niezaszczepieni są bardziej zagrożenie koniecznością hospitalizacji z powodu zakażenia wirusem” - wyjaśnia prof. Messiah.

Badacze odkryli też inną, istotną zależność. Jak się okazało, dzieci zakażone zanim pojawił się wariant delta, miały większe ryzyko pojawienia się długiego Covid, niż zainfekowane później.

„Jeśli ktoś miał Covid-19 na wcześniejszym etapie pandemii, miał też wyższe ryzyko rozwoju utrzymujących się długo objawów. Przy wariantach delta i omikron wiele dzieci trafiało do szpitali, ale ich objawy były łagodniejsze, a według naszych wyników rzadziej pojawiały się też u nich długotrwałe symptomy” - mówi badaczka.

Naukowcy apelują do rodziców o czujność i o odpowiednie szczepienia. (PAP)

https://naukawpolsce.pl/aktualnosci/news%2C93337%2Cdzieci-z-lagodna-infekcja-takze-moga-miec-dlugi-covid.html

331) Prof. Szuster-Ciesielska: powtarzające się infekcje SARS-CoV-2 mogą przyspieszać starzenie się naszej odporności
15.08.2022 PAP - Nauka w Polsce,  Zbigniew Wojtasiński

Nasz układ odpornościowy w sposób naturalny starzeje się wraz z wiekiem, jednak niektóre choroby, w tym powtarzające się infekcje SARS-CoV-2, mogą ten proces przyspieszać – ostrzega wirusolog z Lublina prof. Agnieszka Szuster-Ciesielska.

„Nie ma natomiast dowodów, że szczepionki przyśpieszają starzenie się układu odpornościowego” - zaznacza.

Specjalistka pracuje w Katedrze Wirusologii i Immunologii Uniwersytetu Marii Curie-Skłodowskiej. Wyjaśnia w rozmowie z PAP, że starzenie się układu odpornościowego jest procesem naturalnym i postępuje wraz z wiekiem. Podobnie jak inne układy naszego organizmu z upływem lat traci on na swej funkcjonalności.

Już po 60. roku życia obserwuje się dramatyczne zmiany związane ze starzeniem się układu immunologicznego - jest to tzw. immunostarzenie. Takie osoby tracą zdolność do ochrony przed infekcjami, słabsza jest także odpowiedź na szczepionki i częściej rozwijają się stany zapalne. W tym wieku mniej efektywna jest odpowiedź na pojawiające się w organizmie komórki nowotworowe, stąd nowotwory częściej dotykają seniorów niż osoby młodsze.

„Związane jest to z tym, że mamy w organizmie dużą grupę tzw. limfocytów naiwnych, czyli komórek, które nigdy jeszcze nie zetknęły się z antygenem - tłumaczy. - Gdy dojdzie do infekcji wirusowej lub bakteryjnej, niektóre komórki rozpoznają ten obcy patogen. Wówczas różnicują się w komórki wyspecjalizowane, które rozpoczynają odpowiedź, mającą na celu eliminację zagrożenia. Jednak te komórki nie są już w stanie rozpoznać w przyszłości innego wirusa czy bakterię”.

Dlatego w interesie naszej "obronności" jest posiadanie jak największej puli limfocytów naiwnych, które zapewnią nam odpowiedź na przyszłe zagrożenia. Niestety wraz z wiekiem jest ich coraz mniej - tłumaczy ekspertka. Wśród tych komórek są tzw. limfocyty pomocnicze, czyli "szefowie" naszego układu odpornościowego. Sterują i wspomagają inne komórki odpornościowe, mówią im jak mają się zachować. Są jeszcze tzw. limfocyty cytotoksyczne, to swego rodzaju "żołnierze", bezpośrednio walczący z wirusami, zakażonymi komórkami lub komórkami nowotworowymi, doprowadzając do ich śmierci.

"Obniżenie jednej jak i drugiej puli tych komórek zubaża arsenał obronny naszego układ odpornościowego" – podkreśla prof. Agnieszka Szuster-Ciesielska. Właśnie to się zdarza w przypadku zakażenia wirusem SARS-CoV-2. Powtarzające się infekcje tym koronawirusem mogą zatem przyspieszać starzenie się naszej odporności. A to osłabia nas wobec innych patogenów.

Specjalistka zwraca uwagę, jak ważną rolę pełni grasica, w której dojrzewają limfocyty naiwne. Narząd ten zmniejsza się wraz z wiekiem, największe rozmiary ma w wieku 2 lat, gdy waży około 25 gram. "Ta waga utrzymuje się jeszcze do okresu dojrzewania, a potem następuje inwolucja, czyli jej zmniejszanie się i zastępowanie tkanki grasicy tkanką tłuszczową. U osób po 60. roku życia występuje już tylko niewielka część tzw. rdzenia grasicy, stąd w tym wieku mniej jest uwalnianych limfocytów naiwnych" - podkreśla.

Prof. Agnieszka Szuster-Ciesielska zaznacza, powołując się na najnowsze badania, że wirus SARS-CoV-2 powoduje również obniżenie ogólnej liczby limfocytów, co jest zresztą charakterystyczne dla Covid-19. "U osób młodszych nie jest to jeszcze tak groźne, gdyż grasica jest nadal w pełni funkcjonalna, duża jest zatem szansa na odbudowanie populacji limfocytów. Znacznie trudniejsze jest to jednak u seniorów" - dodaje.

Co się dzieje w przypadku reinfekcji, czyli powtórnych zakażeń koronawirusem? Czy te niekorzystne zmiany w układzie odpornościowym nakładają się i pogłębiają? A jeśli tak, to do jakiego stopnia są odwracalne? Wciąż prowadzone są badania, które mogą na to odpowiedzieć. Jak przyznaje wirusolożka z Lublina, potrzebnych jest więcej prac, by to wyjaśnić.

"Nie ma natomiast dowodów, że szczepionki przyśpieszają starzenie się układu odpornościowego. Szczepienia polegają bowiem na pobudzaniu układu odpornościowego przez konkretne białka koronawirusa" – zapewnia specjalistka.

Wyjaśnia, że podczas zakażenia wirus SARS-CoV-2 wnika do komórek i się w nich replikuje, a przy tym powoduje ich zniszczenie. Infekcja zmusza zatem nasz organizm do znacznie szerszej odpowiedzi. "W przypadku szczepionki reagujemy na jeden tylko rodzaj białek. I nie ma dowodów na to, że przy szczepieniu mogą się pojawić podobne reakcje, jak przy infekcji" – dodaje.

Szczepienia nie dają gwarancji, ze nie zachorujemy. Nawet u osób trzykrotnie zaszczepionych zdarza się ciężki przebieg Covid-19. "Winne są nie tyle szczepionki, co natura samego wirusa. Bo dysponujemy wieloma bardzo skutecznymi szczepionkami przeciw chorobom wirusowym. Przykładem są te przeciwko śwince czy różyczce. Jednak odpowiedź odpornościowa na infekcję powyższymi wirusami jest praktycznie dożywotnia" – tłumaczy prof. Agnieszka Szuster-Ciesielska.

Inaczej jest w przypadku SARS-CoV-2, jak też innych koronawirusów, na przykład tych wywołujących przeziębienia. "W reakcji na nie nasz organizm nie buduje długotrwałej odpowiedzi, po roku, dwóch latach znowu może się nimi zakazić. Podobnie obserwuje się ponowne infekowanie SARS-CoV-2. W tym przypadku szczepionka musiała by być lepsza od +oryginału+, tymczasem obserwujemy znaczący spadek jej działania po czterech do sześciu miesięcy" – stwierdza specjalistka.

Trwają badania nad przedłużeniem czasu trwania i skuteczności odpowiedzi poszczepiennej przeciwko SARS-CoV-2. Być może będzie to możliwe dzięki innemu sposobowi podania szczepionki, na przykład bezpośrednio do nosa. Jest to korzystniejsze, gdyż wirus dociera do górnych dróg oddechowych i już w tym miejscu mógłby napotkać pierwszą linię obrony.

"Na skutek zakażenia wirusem drogą oddechową w obrębie błon śluzowych wytwarzane są przeciwciała klasy IgA, których rolą jest właśnie ochrona śluzówek. Natomiast szczepionka podana domięśniowo powoduje wytwarzanie przeciwciał klasy IgG, obecnych w układzie krążenia i migrujących do płuc, i nie daje ona skutecznej ochrony błon śluzowych. Dlatego szczepionka podana donosowo, czyli naśladująca naturalna drogę zakażenia wirusem, będzie stymulowała produkcję nie tylko przeciwciał IgG, ale także IgA. Stąd nasza ochrona zostanie istotnie wzmocniona. Uważa się, że taki sposób podania szczepionki może ograniczy transmisję koronawirusa w zdecydowanie większym stopniu niż szczepionka domięśniowa" – tłumaczy specjalistka.

W nowych kierunkach badań nad szczepionkami przeciwko Covid-19 bierze się zatem pod uwagę ochronę wrót zakażenia, czyli błon śluzowych, oraz przedłużenie czasu działania szczepionek. Badania weszły już w fazę kliniczną i jest szansa, że w przyszłym roku taka nowa szczepionka będzie dostępna. Tym bardziej, że sam preparat jest już znany, chodzi o zmianę sposobu jego podania – uważa prof. Agnieszka Szuster-Ciesielska.

Dodaje, że szczepionka tak mogłaby być też wieloskładnikowa, czyli nakierowana na kilka wariantów wirusa SARS-CoV-2, w zależności od tego, jakie jeszcze się pojawią. Zawierałaby ona białka kilku wariantów tego patogenu, na przykład Alfa, Delta i Omikron z kilkoma jego subwariantami. Taka multiwalentna szczepionka zapewniałaby nam szerszą odporność.

https://naukawpolsce.pl/aktualnosci/news%2C93338%2Cprof-szuster-ciesielska-powtarzajace-sie-infekcje-sars-cov-2-moga

332) W Brytania/ Zatwierdzono szczepionkę zwalczającą jednocześnie dwa warianty koronawirusa
16.08.2022 Z Londynu Bartłomiej Niedziński (PAP)

W Wielkiej Brytanii, jako pierwszym kraju na świecie, dopuszczono w poniedziałek do użycia szczepionkę, która jest wymierzona jednocześnie w pierwotny wariant koronawirusa, jak i w wariant Omikron.

Brytyjski Urząd Regulacji Leków i Produktów Zdrowotnych (MHRA) poinformował, że produkt firmy Moderna, zawierający 25 mikrogramów szczepionki działającej przeciw pierwotnej wersji i 25 mikrogramów szczepionki stworzonej pod kątem wariantu Omikron, spełnia standardy w zakresie bezpieczeństwa, jakości i skuteczności.

Dwuwariantowa szczepionka będzie dostępna jesienią jako dawka przypominająca. O tym, kto będzie do niej uprawniony zdecyduje Wspólny Komitet ds. Szczepień i Immunizacji (JCVI). Od września wszystkie osoby powyżej 50. roku życia oraz młodsze z grup podwyższonego ryzyka będą mogły skorzystać z jakiejś formy szczepień przypominających.

Używane podczas pandemii Covid-19 szczepionki zostały stworzone tak, aby nastawić organizm do walki z pierwotną formą wirusa, która pojawiła się w mieście Wuhan w Chinach pod koniec 2019 roku. Ale od tego czasu koronawirus znacznie zmutował, czego efektem jest szereg nowych wariantów, z których część jest bardziej odporna na szczepionki. Spowodowały one duże wzrosty przypadków na całym świecie.

Wyniki testów przeprowadzonych na 437 osobach wykazały, że u osób, którym podano nową wersję szczepionki jest poziom przeciwciał mogących unieszkodliwić pierwotny wariant Omikron (BA.1), jak i późniejsze jego podwarianty (BA.4 i BA.5), które powodują obecną falę zachorowań w Wielkiej Brytanii.

Firma Moderna zgłosiła dwuwariantową szczepionkę do zatwierdzenia również regulatorom w Unii Europejskiej, Australii i Kanadzie. Jak się oczekuje, UE dopuści ją do użytku do września.

https://naukawpolsce.pl/aktualnosci/news%2C93356%2Cw-brytania-zatwierdzono-szczepionke-zwalczajaca-jednoczesnie-dwa-warianty
« Ostatnia zmiana: Sierpień 19, 2022, 13:04 wysłana przez Orionid »

Offline Orionid

  • Moderator
  • *****
  • Wiadomości: 21638
  • Very easy - Harrison Schmitt
Odp: Wiadomości naukowe
« Odpowiedź #901 dnia: Lipiec 16, 2022, 06:17 »
333) W czasie pandemii nastąpił wzrost powikłań ciążowych
19.08.2022 Katarzyna Czechowicz

W czasie pandemii doszło do niewielkiego, ale statystycznie istotnego wzrostu śmiertelności matek z powodu ciążowych i okołoporodowych powikłań. To alarmujące odkrycie - podaje „JAMA Network Open”.

Pandemia COVID-19 stała się bezprecedensowym stresorem dla systemów opieki zdrowotnej na całym świecie. Spowodowała m.in. utrudnienia w dostępie do rutynowej opieki prenatalnej i usług związanych ze zdrowiem reprodukcyjnym, co przełożyło się na słabsze monitorowanie potencjalnych powikłań związanych z ciążą. Z powodu ograniczeń nałożonych na osobiste, stacjonarne wizyty lekarskie kobiety rzadziej widywały swoich lekarzy prowadzących.

Naukowcy z Beth Israel Deaconess Medical Center oraz Harvard T.H. Chan School of Public Health postanowili sprawdzić, czy powikłania związane z ciążą i wyniki położnicze zmieniły się podczas pandemii COVID-19 w porównaniu do stanu przed pandemią. "Przyglądając się zmianom w procedurach porodowych, odsetkowi przedwczesnych porodów i śmiertelności okołoporodowej odkryliśmy zwiększone prawdopodobieństwo zgonu matki podczas hospitalizacji porodowej oraz wyższe ryzyko wystąpienia zaburzeń sercowo-naczyniowych i krwotoków położniczych” - piszą autorzy publikacji (http://jamanetwork.com/article.aspx?doi=10.1001/jamanetworkopen.2022.26531).

„To alarmujące odkrycie - uważa kierująca zespołem badawczym dr Rose L. Molina. - Pokazuje, że ogólne zakłócenia związane z pandemią COVID-19 realnie wpływają na zdrowie ciężarnych”.

Molina i jej współpracownicy przeanalizowali dane zebrane od ponad 1,6 miliona pacjentek, które urodziły dzieci w warunkach szpitalnych w ciągu 14 miesięcy przed pojawieniem się COVID-19 oraz w ciągu pierwszych 14 miesięcy po rozpoczęciu pandemii. Obie grupy (przed- i pandemiczna) nie były istotnie zróżnicowane pod względem wieku, rasy i pochodzenia etnicznego, rodzaju ubezpieczenia i chorób współistniejących.

Okazało się, że w okresie pandemii doszło do 5,2-proc. redukcji liczby żywych urodzeń. Dalsza analiza wykazała również wzrost zgonów wśród matek podczas hospitalizacji porodowych: z 5,17 zgonów na 100 000 ciężarnych przed pandemią do 8,69 zgonów na 100 000 ciężarnych ciężarnych podczas pandemii. Jest to - zdaniem naukowców - niewielki, ale statystycznie istotny przyrost.

Dodatkowo zauważono zwiększenie ryzyka rozwoju zaburzeń nadciśnieniowych i krwotoku u rodzących kobiet.

Autorzy pracy sugerują, że te niepokojące wyniki dowodzą, iż pandemia COVID-19 negatywnie wpłynęła na opiekę położniczą i wyniki związane z ciążą.

„Podczas gdy opieka położnicza w szpitalach pozostała podstawową usługą podczas pandemii COVID-19, to ambulatoryjna opieka prenatalna doświadczyła znacznych zakłóceń. Wiele rutynowych procedur zaczęto wykonywać wirtualnie - mówi dr Molina. - Możliwe, że owe zakłócenia i ograniczenia, jakie wiążą się z monitorowaniem ciąży za pośrednictwem teleporad, mogły przyczynić się do nieznacznego pogorszenia wyników związanych z nadciśnieniem ciążowym. Być może na częstsze zaburzenia nadciśnieniowe mógł wpłynąć także odczuwany z powodu pandemii stres”.

Zespół badawczy odnotował również, że od czasu pojawiania się COVID-19 skróceniu uległy związane z porodem pobyty w szpitalu, szczególnie te po cięciu cesarskim. Wszystko przez to, że zarówno obsada medyczna, jak i pacjenci byli zachęcani do minimalizowania rozprzestrzenianie się infekcji.

Jednocześnie badanie odnotowało spadek wskaźników sepsy podczas pandemii, prawdopodobnie w wyniku poprawy higieny rąk i noszenia maseczek.

Jeśli chodzi o liczbę porodów przedwczesnych oraz sposoby porodu (siłami natury, przez cięcie cesarskie, wspomagany kleszczami lub próżniowo), to nie zmieniły się one w czasie pandemii w stosunku do czasów przed nią.

„Podczas gdy operacje położnicze nawet w czasie lockdownu były wykonywane tak samo, jak wcześniej, to pozostała opieka szpitalna i pozaszpitalna uległa radykalnej zmianie. Dotyczy to również restrykcyjnej polityki odwiedzin, która ograniczyła wsparcie dla pacjentek, które odczuwały silny stres i lęk związany z hospitalizacją - podsumowuje dr Molina. - Ponieważ od jakiegoś czasu obserwujemy znaczący przyrost nowy przypadków COVID-19, ważne jest skupienie się na eliminowaniu zakłóceń związanych z pandemią w opiece położniczej, gdyż realnie przekładają się one na wyniki ciąży”.(PAP)

https://naukawpolsce.pl/aktualnosci/news%2C93382%2Cw-czasie-pandemii-nastapil-wzrost-powiklan-ciazowych.html

334) Prognoza: 6-10 tys. osób z COVID-19 umrze tej jesieni
22.08.2022 Autor: Szymon Zdziebłowski

W szczycie fali zakażeń COVID-19 w tym roku potrzebnych będzie dziennie 12-15 tys. łóżek w szpitalach – powiedział PAP dr Franciszek Rakowski z ICM UW. Według prognoz tej jesieni umrze 6-10 tys. osób cierpiących na tę chorobę – dodał.

Nad prognozami przebiegu epidemii w Polsce pracuje m.in. zespół ekspertów z Interdyscyplinarnego Centrum Modelowania Matematycznego i Komputerowego Uniwersytetu Warszawskiego pod kierunkiem dra Franciszka Rakowskiego z Zespołu Modelu Epidemiologicznego.

"Szacujemy, że w najczarniejszych scenariuszach potrzebnych będzie na jesieni tego roku każdego dnia 12-15 tys. łóżek dla pacjentów z COVID-19" – powiedział PAP dr Franciszek Rakowski.

Ekspert zaznaczył, że trudno powiedzieć, czy obecnie przechodzimy jeden ze szczytów fal pandemii, bo testowanie zostało bardzo ograniczone. Wiele osób wykonuje testy we własnym zakresie, zapewne tylko niewielka wykonuje je na zlecenie lekarzy. Być może szczyt fali nastąpi dopiero we wrześniu wraz z otwarciem szkół – wskazał.

"Straciliśmy narzędzie, które umożliwia sprawdzenie, jaka jest obecnie rzeczywista liczba zakażeń" – podkreślił. Stwierdził, że potwierdzona liczba zakażeń w ostatnich miesiącach nie oddaje stanu rzeczywistego. "Z naszych szacunków wynika, że zakażeń może być od 20 do 50 razy więcej w stosunków do oficjalnych ministerialnych danych" – dodał.

Dr Rakowski powiedział, że średnia liczba potwierdzonych zakażeń, podawana przez Ministerstwo Zdrowia, w ostatnim tygodniu to ok. 5 tys. przypadków. Oznacza to, że zakażeń dziennie może być obecnie 100-250 tys.

"Zeszłej jesieni wariant delta przyczynił się do śmierci ok. 40-45 tys. osób. W tej chwili szacujemy, że będzie to 6-10 tys. w trakcie całej jesieni" – powiedział dr Rakowski.

W modelu ICM brane jest pod uwagę m.in. tempo zanikami odporności na infekcje.

"To tempo jest bardzo szybkie. Jednak osoby zaszczepione przejdą chorobę lżej i unikną hospitalizacji" – podkreślił.

Z szacunków ICM UW wynika też, że ok. 50 proc. osób narażonych na infekcję nie zachoruje.(PAP)

https://naukawpolsce.pl/aktualnosci/news,93407,prognoza-6-10-tys-osob-z-covid-19-umrze-tej-jesieni.html

335) Odkryto „słaby punkt” głównych wariantów SARS-CoV-2
23.08.2022 autorka: Katarzyna Czechowicz

Naukowcy z University of British Columbia odkryli kluczową lukę we wszystkich głównych wariantach wirusa SARS-CoV-2, w tym niedawno powstałych podwariantach BA.1 i BA.2 Omicron - informuje pismo „Nature Communications”.

Słabość tę mogłyby potencjalnie wykorzystywać przeciwciała neutralizujące, torując drogę terapiom, które byłyby skuteczne wobec wszystkich wariantów koronawirusa.

Zespół kierowany przez dr. Srirama Subramaniama wykorzystał mikroskopię krioelektronową (cryo-EM) do ujawnienia na poziomie atomowym struktury wrażliwego miejsca na białku kolca wirusa. Fragment ten określa się mianem epitopu. Jednocześnie naukowcy opisali przeciwciało VH Ab6, którego fragment jest zdolny do przyłączenia się do epitopu wirusa i jego całkowitej neutralizacji.

„SARS-CoV-2 jest to wysoce przystosowujący się wirus, który w procesie ewolucji nauczył się unikać większości istniejących terapii przeciwciałami, a także dużej części odporności zapewnianej przez szczepionki i naturalną infekcję - mówi dr Subramaniam. - Nasze badanie ujawnia jego słaby punkt, który jest w dużej mierze niezmieniony we wszystkich wariantach i może zostać łatwo zneutralizowany przez fragment przeciwciała”.

„To dobry grunt pod projektowanie różnorodnych terapii i zabiegów, które mogą potencjalnie pomóc wielu zagrożonym osobom” - podkreśla.

Przeciwciała to cząsteczki naturalnie wytwarzane przez nasz organizm w celu zwalczania infekcji, ale można je również produkować w laboratorium i póżniej podawać pacjentom. Chociaż opracowano już kilka terapii przeciwciałami dla COVID-19, ich skuteczność zawsze mocno spadała w obliczu nowych, wysoce zmutowanych wariantów, takich jak Omikron.

„Przeciwciała przyczepiają się do wirusa w bardzo specyficzny sposób; pasują do niego jak klucz do zamka. Czyli, kiedy wirus mutuje, klucz już nie pasuje – tłumaczy Subramaniam. - Szukaliśmy więc kluczy uniwersalnych; takich przeciwciał, które neutralizują wirusa nawet po rozległych mutacjach”.

Takim uniwersalnym kluczem zidentyfikowanym w opisywanym badaniu okazał się fragment przeciwciała VH Ab6. Eksperymenty potwierdziły jego skuteczność przeciwko wariantom Alpha, Beta, Gamma, Delta, Kappa, Epsilon i Omicron. Fragment neutralizuje SARS-CoV-2 poprzez przyłączanie się do epitopu na białku kolca i blokowanie wirusa przed wnikaniem do ludzkich komórek.

„Epitop, który opisujemy w tej publikacji, nie jest objęty tzw. gorącymi punktami mutacji, dlatego jest zachowany w bardzo podobnej lub niezmienionej formie w różnych wariantach – mówi autor badania. - Teraz, gdy zdołaliśmy szczegółowo opisać jego strukturę, otworzyły się przed nami zupełnie nowe możliwości leczenia”.

Zdaniem dr. Subramaniama ta swoista „pieta achillesowa” wirusa może być wykorzystana przez producentów leków nie tylko do tworzenia skutecznych środków przeciwko aktualnie dominującym wariantom, ale także tym, które pojawią się za jakiś czas.

„Uzyskaliśmy pełny obraz tego wrażliwego miejsca. Znamy każdą interakcję, w jaką białko kolca może wchodzić z przeciwciałem w tym właśnie regionie. Możemy więc opracować mnóstwo różnych terapii przeciwciałami - podsumowuje Subramaniam. - A posiadanie szeroko skutecznych, działających na różne warianty leków, całkowicie zmieniłoby zasady gry w trwającej pandemii”.


Źródło: http://dx.doi.org/10.1038/s41467-022-32262-8 (PAP)
https://naukawpolsce.pl/aktualnosci/news%2C93419%2Codkryto-slaby-punkt-glownych-wariantow-sars-cov-2.html

336) Prof. Pyrć: szczepienie przeciw Covid-19 kobiet w ciąży nie wiąże się z ryzykiem zaburzeń ciąży i porodu
23.08.2022 Autor: Zbigniew Wojtasiński

Wbrew pojawiającym się plotkom szczepienie przeciw Covid-19 kobiet w ciąży nie wiąże się z ryzykiem zaburzeń ciąży i porodu – zapewnia wirusolog prof. Krzysztof Pyrć z UJ w Krakowie. Powołuje się na najnowsze badania opublikowane przez „British Medical Journal”.

Szczepienie przeciwko Covid-19 wśród kobiet w ciąży wywołuje szczególnie dużo kontrowersji, choć badania kliniczne przekonywały, że jest ono u nich bezpieczne. Dlatego szczepienia te dopuszczono do użycia w USA i Unii Europejskiej, w tym także w Polsce, również w tej grupie kobiet. Nadal jednak pojawiają się nieporozumienia w tej sprawie.

„Wbrew pojawiającym się plotkom szczepienie przeciw Covid-19 w ciąży nie wiąże się z ryzykiem zaburzeń ciąży i porodu” – przekonuje na Twitterze prof. Krzysztof Pyrć z Małopolskiego Centrum Biotechnologii Uniwersytetu Jagiellońskiego w Krakowie.

Specjalista powołuje się na badania międzynarodowej grupy badaczy opublikowane przez „British Medical Journal”, którymi objęto 85 162 dzieci. 43 099 matek, które je urodziły, zaszczepiono przeciwko Covid-19 w czasie ciąży przynajmniej jedną dawką (w okresie od 1 maja do 31 grudnia 2021 r.). 99,7 proc. z nich (42 979) otrzymało preparat wytwarzany w technologii mRNA.

Główna autorka badania prof. Deshayne B. Fell z Cildren’s Hospital of Easters Ontario uniwersytetu w Ottawie w Kanadzie wyjaśnia, że szczepienie przeciwko Covid-19 w czasie ciąży nie zwiększa ryzyka przedwczesnego porodu ani poronienia. Odsetek przedwczesnych porodów w grupie kobiet w ciąży zaszczepionych i niezaszczepionych był niemal taki sam i wyniósł odpowiednio 6,5 proc. i 6,9 proc.

Autorzy badania, wśród których są specjaliści z Kanady, USA i Norwegii, zaznaczają, że dla kobiet w ciąży groźne jest zakażenie wirusem SARS-CoV-2. Zwiększa ono ryzyko hospitalizacji, pobytu na oddziale intensywnej terapii oraz zgonu. Oprócz tego infekcja ta zwiększa ryzyko przedwczesnego porodu, zaburzeń ciąży oraz poronienia. To zatem nie szczepienie w czasie ciąży stwarza ryzyko zdrowotne, lecz jego zaniechanie.

Wskazują na to dwa inne wcześniejsze badania, przypominane przez BMJ. Jedno z nich dotyczyło wykonywania szczepień przeciwko Covid-19 we wczesnym okresie ciąży. Nie wykazało ono większego ryzyka spontanicznego poronienia.

Autorzy najnowszego badania twierdzą, że ich wcześniejsze badania dotyczyły też szczepień w drugim i trzecim trymestrze ciąży. Te obserwacje również nie wykazały większego ryzyka zaburzeń, takich jak krwotok poporodowy albo niska ocena noworodka w skali Apgar (oceniająca oddech dziecka, pracę serca, napięcie mięśniowe i zabarwienie skóry). (PAP)

https://naukawpolsce.pl/aktualnosci/news,93422,prof-pyrc-szczepienie-przeciw-covid-19-kobiet-w-ciazy-nie-wiaze-sie-z

337) Większość osób zarażonych Omikronem nie wiedziała o tym
24.08.2022 Katarzyna Czechowicz

Aż 56 proc. osób zakażonych wariantem Omikron wirusa SARS-CoV-2 nie wiedziało o tym fakcie - ogłoszono na łamach pisma „JAMA Network Open”.

Oznacza to, że więcej niż jedna na dwie osoby zarażone Omikronem nie miała świadomości swojej infekcji i roznosiła ją dalej, podkreślają lekarze-naukowcy ze szpitala Cedars-Sinai w Los Angeles. Tymczasem to właśnie ta świadomość jest jednym z kluczowych czynników, jeżeli chcemy wygrać z pandemią - dodają.

Wcześniejsze badania pokazały, że co najmniej 25 proc., a być może nawet 80 proc., osób zarażonych SARS-CoV-2 może nie odczuwać żadnych objawów. W porównaniu z innymi wariantami Omikron jeszcze częściej wiąże się z zakażeniem skąpoobjawowym oraz z ogólnie mniej poważnymi objawami, które przeważnie nie wykraczają poza zmęczenie, kaszel, ból głowy, ból gardła i katar.

„Tymczasem badania jasno dowodzą, że niezdiagnozowane infekcje mogą zwiększać przenoszenie wirusa - mówi główna autorka publikacji dr Sandy Y. Joung. - Niski poziom świadomości infekcji prawdopodobnie przyczynił się do tak szybkiego rozprzestrzeniania się Omikrona”.

Do badania naukowcy wykorzystali próbki krwi zebrane od pracowników ochrony zdrowia oraz pacjentów; łącznie było to 2479 osób. Dysponowali zarówno próbkami z początków pandemii, jak i czasów, w których zaczął dominować Omikron.

Dzięki testom badającym poziomy przeciwciał przeciwko SARS-CoV-2 zidentyfikowali 210 osób zakażonych Omikronem.

Następnie poprosili uczestników badania o przedstawienie aktualnych informacji o stanie swego zdrowia (za pośrednictwem ankiet i wywiadów). Okazało się, że tylko 44 proc. uczestników z przeciwciałami przeciw wariantowi Omikron miało świadomość zakażenia wirusem. Większość (56 proc.) nie wiedziała o niedawno przebytej infekcji COVID-19. Spośród osób z tej ostatniej grupy tylko 10 proc. odczuwało jakiekolwiek objawy, które jednak mylnie przypisywały je zwykłemu przeziębieniu lub innej infekcji.

Zdaniem autorów publikacji podobne badanie należy przeprowadzić na większej grupie, zróżnicowanej pod względem etnicznym i demograficznym, aby dowiedzieć się, czy jakieś konkretne czynniki są związane z brakiem świadomości infekcji.

„Mamy nadzieję, że ludzie dowiedzą się o naszym odkryciu i pomyślą: +Byłem właśnie na spotkaniu, na którym ktoś uzyskał wynik pozytywny. Może powinienem zrobić test+ albo +Zacząłem czuć się trochę przeziębiony. Może powinienem wykonać szybki test+. Im lepiej zrozumiemy ryzyko, tym skuteczniej będziemy chronić zdrowie społeczeństwa i nas samych - podkreślają autorzy.

Teraz ten sam zespół planuje zbadać wzorce i predyktory reinfekcji oraz ich potencjał w budowaniu długotrwałej odporności na SARS-CoV-2. Oprócz zwiększania świadomości informacje te mogą pomóc ludziom zarządzać ich indywidualnym ryzykiem. (PAP)

https://naukawpolsce.pl/aktualnosci/news%2C93427%2Cwiekszosc-osob-zarazonych-omikronem-nie-wiedziala-o-tym.html
« Ostatnia zmiana: Sierpień 25, 2022, 08:19 wysłana przez Orionid »

Offline Orionid

  • Moderator
  • *****
  • Wiadomości: 21638
  • Very easy - Harrison Schmitt
Odp: Wiadomości naukowe
« Odpowiedź #902 dnia: Lipiec 22, 2022, 08:10 »
338) Prof. Szuster-Ciesielska: ryzyko zapalenia mięśnia sercowego aż 11 razy większe po Covid-19 niż po szczepieniu
24.08.2022 Autor: Zbigniew Wojtasiński

Ryzyko zapalenia mięśnia sercowego jest znacznie wyższe (aż 11 razy) po zakażeniu wirusem SARS-CoV-2 aniżeli po szczepieniu przeciwko Covid-19 – twierdzi wirusolog z Lublina Agnieszka Szuster-Ciesielska. Powołuje się na przeprowadzone w Anglii badania 43 mln osób.

Zapalenie mięśnia sercowego może być powikłaniem po szczepieniu przeciwko Covid-19, jednak zdarza się to bardzo rzadko, na co zwracało uwagę m.in. Centrum Prewencji i Kontroli Chorób (CDC) w Atlancie w USA. Na ogół jednak jest ono spowodowane przez infekcję wirusową, na przykład przez wirusa grypy. Patogen taki atakuje ściany mięśnia sercowego i może powodować chwilowe lub trwałe jego uszkodzenie. Objawia się to osłabieniem siły skurczu mięśnia sercowego lub zaburzeniem jego stymulacji elektrycznej.

Według Amerykańskiego Towarzystwa Kardiologicznego (AHA) jeszcze przed pandemią Covid-19 zapalenie mięśnia sercowego wykrywano u 10-20 osób na 100 tys. mieszkańców. Wraz z pojawieniem się Covid-19 tych przypadków może być znacznie więcej.

Wskazują na to najnowsze badania, opublikowane przez pismo „Circulation”. Objęto nimi osoby zaszczepione w Wielkiej Brytanii jak tylko zaczęła się akcja szczepień przeciwko Covid-19, czyli od 1 grudnia 2020 r. do 15 grudnia 2021 r. Badania potwierdziły, że choć po szczepieniu zdarzają się powikłania w postaci zapalenia mięśnia sercowego, to na skutek samej infekcji występują one znacznie częściej.

„Kolejna praca potwierdza coś, co jest oczywiste: ryzyko zapalenia mięśnia sercowego jest znacznie wyższe (aż 11 razy) po zakażeniu SARS-CoV-2 aniżeli po szczepieniu przeciwko Covid-19. Grupa badana to blisko 43 mln osób w wieku 13 lat i starszych (Anglia)” – zaznacza na Twitterze prof. Agnieszka Szuster-Ciesielska z Katedry Wirusologii i Immunologii Uniwersytetu Marii Curie-Skłodowskiej w Lublinie.

Potwierdza to w komentarzu główna autorka badania Martina Patone, specjalistka statystki medycznej w Nuffield Department of Primary Healthe Care Sciences: „Z analizowanych przez nas danych dotyczących szczepień w Anglii w pierwszych 12 miesiącach po ich rozpoczęciu wynika, że ryzyko zapalenia mięśnia sercowego po podaniu szczepionki przeciwko Covid-19 jest bardzo małe w porównaniu do tego rodzaju zapalenia, jakie może powstać po zakażeniu wirusem SARS-CoV-2”.

W akcji szczepień w Anglii w 2021 r. wykorzystywano różnego typu szczepionki przeciwko Covid-19, zarówno tzw. wektorową opracowaną przez firmę Astra Zeneka, jak i wytwarzaną w technologii mRNA. Szczepionki te obecnie w wielu krajach mogą być stosowane już u dzieci powyżej szóstego miesiąca życia.

W badaniach uwzględniono jedynie osoby w wieku co najmniej 13 lat, które otrzymały przynajmniej jedną dawkę preparatu. Uwzględniono także osoby zaszczepione trzema dawkami (dwoma dawkami standardowymi i jednym tzw. boosterem, czyli dawką przypominającą). Spośród 43 mln analizowanych zaszczepionych osób booster otrzymało 21 mln pacjentów. 6 mln badanych zostało zakażonych wirusem SARS-CoV-2 przed zaszczepieniem lub po nim. (PAP)

https://naukawpolsce.pl/aktualnosci/news%2C93434%2Cprof-szuster-ciesielska-ryzyko-zapalenia-miesnia-sercowego-az-11-razy

339) Brytyjscy badacze testują lek przeciwwirusowy przeciwko małpiej ospie
26.08.2022 Autor: Zbigniew Wojtasiński

Specjaliści Oxford University rozpoczęli badania kliniczne leku przeciwwirusowego, który może być pomocny w leczeniu małpiej ospy. Wyniki będą znane za kilka miesięcy.

„Głównym celem tego badania jest uzyskanie terapii przyspieszającej rekonwalescencję osób zakażonych wirusem małpiej ospy i skracającej ich kwarantannę” – powiedział BBC News jeden z autorów badania o nazwie "Platinum", prof. Peter Horby z Oxford University.

Małpia ospa na ogół nie jest groźną chorobą zakaźną, przynajmniej na razie. Większość zakażonych powraca do zdrowia nawet bez leczenia. U niektórych chorych dochodzi jednak do groźnych powikłań, przed czym może uchronić testowany w Wielkiej Brytanii lek o nazwie tecovirimat.

BBC News opisuje przykład 41-letniego Jeffreya Galaise’a z Nowego Jorku, który ciężko przeszedł małpią ospę. "To było traumatyczne przeżycie. Po zakażeniu stałem się inną osobą" – stwierdził. Wyznał, że miał wszystkie możliwe objawy tej infekcji, czyli bóle i obrzmienie węzłów chłonnych, jak też gorączkę oraz wysypkę. Chorował przez miesiąc, a wysypka wokół ust długi czas utrudniała mu jedzenie.

W badania klinicznych brytyjskich specjalistów weźmie udział prawie 500 osób. Część z nich będzie leczona lekiem przeciwwirusowym podawanym dwa razy dziennie. Pozostali w jednej grupie porównawczej nie otrzymają żadnego leczenia, a w drugiej – jedynie placebo (środek o obojętnym działaniu jedynie markujący lek). Specjaliści mają nadzieję, że wyniki tych badań będą znane za kilku miesięcy.

Działanie tecovirimatu polega na tym, że zapobiega wniknięciu wirusów do komórki, co uniemożliwia jego rozmnażanie się. (Wirus nie ma innej możliwości - żeby się powielić, musi najpierw przedostać się do wnętrza komórki). Lek ten był już testowany na zwierzętach i przeszedł pierwsze badania kliniczne, które wykazały, że jest bezpieczny w użyciu u ludzi. Teraz chodzi no wykazanie jego przydatności terapeutycznej, w jakich dawkach powinien być stosowany.

Przed małpią ospą chroni szczepionka, ta sama jaka stosowana jest przeciwko ospie prawdziwej. Jest to możliwe, ponieważ wirus ospy małpiej jest łagodniejszą wersją wirusa ospy prawdziwej, którą szczepieniami wyeliminowano w 1980 r. Szczepionka przeciwko ospie prawdziwej chroni w ponad 85 proc. przed ospą małpią (według danych z Afryki).

Minister Zdrowia Publicznego Maggie Throup powiedziała, że szczepionka jest najlepszym sposobem by zapobiec rozprzestrzenieniu się małpiej ospy. Gdy jednak dojdzie już do zakażenia, przydatna może być terapia przyśpieszające leczenie i zapobiegająca powikłaniom choroby.

W Wielkiej Brytanii pierwszy przypadek małpiej ospy wykryto 7 maja u pacjenta, który powrócił z Nigerii, tam też najprawdopodobniej się zakaził. Od tej pory zakażenie to wykryto u ponad 3 tys. pacjentów w Wielkiej Brytanii, a także w wielu innych krajach, także w Polsce. Według Ministerstwa Zdrowia w naszym kraju do 17 sierpnia potwierdzono 104 przypadki małpiej ospy. (PAP)

https://naukawpolsce.pl/aktualnosci/news%2C93452%2Cbrytyjscy-badacze-testuja-lek-przeciwwirusowy-przeciwko-malpiej-ospie.html

340) Dostępne szczepienia zmniejszają ryzyko zakażenia Omikronem i hospitalizacji wśród dzieci w wieku 5-11
27.08.2022 Autor: Zbigniew Wojtasiński

Najnowsze analizy potwierdzają, że dostępna obecnie szczepionka mRNA zmniejsza ryzyko zakażenia Omikronem i hospitalizacji wśród dzieci w wieku 5-11. Pisze o tym „New England Journal of Medicine”.

Wiele dyskusji wywołuje kwestia, czy lepiej się zaszczepić przeciwko wirusowi SARS-CoV-2 dostępną obecnie szczepionką czy preparatem dwuskładnikowym, jaki ma być wprowadzony na rynek najwcześniej w połowie września tego roku. Ta druga szczepionka ukierunkowana jest zarówno na koronawirusa, który wywołał pandemię, jak i na najnowszy jego wariant o nazwie Omikron.

Postanowili to sprawdzić specjaliści z Singapuru, którzy przeanalizowali dane dotyczące szczepień przeprowadzonych od 21 stycznia do 8 kwietnia 2022 r., a więc w okresie, gdy na całym świecie szybko się rozprzestrzeniał Omikron. Wariant ten wykryto w listopadzie 2021 r. i szybko zastępował on dominującą jesienią ubiegłego roku Deltę.

W badaniach pod uwagę wzięto 255 936 dzieci w wieku od 5. do 11. roku życia zamieszkałych w Singapurze. Były w tej grupie zarówno dzieci zaszczepione dwoma dawkami, jak i te nieszczepione oraz zaszczepione tylko jedną dawką. Do szczepień użyto preparat w technologii mRNA amerykańskiego koncernu Pfizer oraz niemieckiej firmy BioNTech.

„Otrzymane wyniki potwierdziły, że szczepienie zmniejsza ryzyko zakażenia SARS-CoV-2 i hospitalizacji wśród dzieci w wieku 5-11” – stwierdza na Twitterze Grzegorz Cessak, prezes Urzędu Rejestracji Produktów Leczniczych, Wyrobów Medycznych i Produktów Biobójczych. Trzeba jednak podkreślić, że dotyczy to okresu, gdy dominował już Omikron, bardziej zaraźliwy wariant tego wirusa.

Z analiz tych wynika, że szczepienie pełnym schematem preparatem Pfizera w 82,7 proc. chroniło dzieci przed hospitalizacją (w porównaniu do tych niezaszczepionych). Jak podkreślają autorzy badania, jego efektywność była zatem podobna jak wśród dorosłych zaszczepionych trzema dawkami w czasie dominacji Omikrona.

Jednak podobne badania w USA wypadły gorzej. W Stanach Zjednoczonych skuteczność szczepionki mRNA Pfizera wśród dzieci od 5. do 11. roku życia w konfrontacji z Omikronem, jeśli chodzi o ryzyko hospitalizacji - oceniono na 68 proc.

Mniejsza jest też skuteczność tego szczepienia w odniesieniu do zakażenia. W przypadku wirusa SARS-CoV-2, potwierdzonego badaniem PCR, szczepienie w Singapurze zmniejszało ryzyko infekcji o 65,3 proc. Było ono zatem mniejsze niż w II i III fazie badań klinicznych tej szczepionki, jakie w czerwcu 2021 r. przeprowadzono wśród 2268 dzieci w USA, Hiszpanii, Finlandii oraz Polsce. Wtedy skuteczność tego preparatu, jeśli chodzi o ryzyko zakażenia, oceniano na 90,7 proc., a był to okres, gdy dominowała Delta.

Trzeba jednak pamiętać, że szczepienie ma głównie chronić przed ciężkim przebiegiem choroby i jej powikłaniami. „Nasze badanie wskazuje na to, że szczepienie (dostępnym obecnie preparatem mRNA – przyp. PAP) chroni przed infekcją jak i poważną chorobą” - zaznaczają autorzy badania pod kierunkiem dr Sharon Tan. Dodają jednak, że ważne jest, by szczepienie było wykonane co najmniej dwoma dawkami. (PAP)

https://naukawpolsce.pl/aktualnosci/news%2C93453%2Cdostepne-szczepienia-zmniejszaja-ryzyko-zakazenia-omikronem-i-hospitalizacji

341) Eksperci PAN radzą, co zrobić, by ograniczyć liczbę zakażeń SARS-CoV-2 w sezonie jesienno-zimowym
29.08.2022 PAP - Nauka w Polsce

Eksperci PAN ds. COVID-przypominają, że wirus SARS-CoV-2 nie znikł i epidemia, choć w zmienionej formie, trwa nadal. W wydanym stanowisku podkreślają potrzebę stosowania dostępnych środków, by ograniczyć liczbę zakażeń w nadchodzącym sezonie jesienno-zimowym.

„Epidemia COVID-19 i wirus SARS-CoV-2 nie zniknęły, ale zmieniły swoje oblicze. Musimy adaptować się do tych zmian. Karygodne wydaje się udawanie, że problem zniknął oraz iluzja, że 'jakoś to będzie'. Racjonalna strategia powinna opierać się na prawdopodobnych scenariuszach rozwoju sytuacji. Powinna ona również uwzględniać potrzeby osób słabszych, a także wykorzystywać wszelkie dostępne nam sposoby ograniczania liczby zakażeń (szczepienia, testowanie, leki, maseczki, dystansowanie się, dezynfekcja)" - czytamy w 23. stanowisku Zespołu doradczego ds. COVID-19 przy Prezesie PAN, przesłanym w piątek PAP.

Według ekspertów PAN, tylko przyjmując takie postępowanie będzie się w stanie zapobiec "kolejnej tragedii, zarówno zdrowotnej, jak i ekonomicznej oraz społecznej, która może nastąpić tej jesieni".

Naukowcy podkreślają, że największą niewiadomą obecnie pozostaje to, jak będzie przebiegała epidemia jesienią. A informacji o intensywności epidemii dostarcza diagnostyka. Tymczasem - przypominają - wiosną, wraz ze zmniejszeniem naporu na opiekę zdrowotną oraz ze zmniejszającą się liczbą zgonów, rząd zdecydował o zaprzestaniu testowania masowego. "Istotnie, testowanie masowe, które nie prowadzi do izolacji ani kwarantanny, w dużej mierze traci rację bytu" - przyznają.

Zaznaczają jednak, że już dwa lata temu sugerowali wdrożenie systemu testowania stosunkowo małych, ale reprezentatywnych grup ludności, na przykład w oparciu o zmodyfikowany system Sentinel. "W efekcie, przy znaczącej redukcji kosztów oraz obciążenia kadrowo-infrastrukturalnego bylibyśmy w stanie reagować na rozwój wydarzeń, decydując o potencjalnych środkach zaradczych lub o ewentualnym powrocie do testowania masowego. Prace nad wdrożeniem takiego systemu powinny zostać zdecydowanie przyspieszone, szczególnie uwzględniając bardzo szybkie następstwo czasowe dominacji kolejnych wariantów" - postulują eksperci.

Ich zdaniem równolegle powinno się umożliwić szybkie testowanie indywidualne dla osób z grup wysokiego ryzyka ciężkiego przebiegu. "Dlaczego? Obecnie mamy już skuteczne leki, które znacząco redukują ryzyko ciężkiego przebiegu choroby" - argumentują.

Eksperci PAN wskazują przy tym, że najważniejszą linią obrony, która "powinna być traktowana w sposób strategiczny", jest podawanie dawek przypominających szczepionki przeciw COVID-19.

Zwracają również uwagę, że nawet łagodne przechorowanie zakażenia SARS-CoV-2 może pozostawić organizmie trwałe ślady i trzeba się liczyć z faktem, że w nadchodzących latach będziemy borykali się z falą schorzeń związaną z długotrwałymi skutkami przebycia COVID-19. Dlatego, jak czytamy w stanowisku, "należy pilnie przywrócić system rehabilitacji, który pozwoli chociaż trochę zmniejszyć dług zdrowotny i obciążenie systemu ochrony zdrowia w nadchodzących latach". "Nawet jeżeli okaże się, że efekty choroby ustępują z czasem, nie powinniśmy zostawić tych najdłużej i najbardziej cierpiących samym sobie" - przekonują naukowcy

Interdyscyplinarny zespół doradczy ds. COVID-19 powołano w PAN 30 czerwca 2020 r. Przewodniczącym grupy jest prezes PAN prof. Jerzy Duszyński, a jego zastępcą – prof. Krzysztof Pyrć (Uniwersytet Jagielloński).

https://naukawpolsce.pl/aktualnosci/news,93463,eksperci-pan-radza-co-zrobic-ograniczyc-liczbe-zakazen-sars-cov-2-w-sezonie

342) USA/ Moderna pozywa Pfizera za skopiowanie technologii mRNA przy opracowywaniu szczepionki na Covid-19
29.08.2022

Firma farmaceutyczna Moderna pozywa koncern Pfizer i jego partnera BioNTech za skopiowanie technologii mRNA przy opracowywaniu pierwszej zaakceptowanej przez władze Stanów Zjednoczonych szczepionki przeciw Covid-19 - podał w piątek Reuters za oświadczeniem prezesa Moderny.

"Składamy ten pozew, aby chronić innowacyjną technologię mRNA, którą opracowaliśmy jako pierwsi i w której tworzenie zainwestowaliśmy miliardy dolarów oraz opatentowaliśmy w ciągu dekady poprzedzającej pandemię Covid-19" - przekazał w oświadczeniu szef Moderny Stephane Bancel.

Moderna twierdzi, że firmy Pfizer i BioNTech bez pozwolenia skopiowały technologię mRNA, którą Moderna opatentowała w latach 2010–2016. Szczepionki typu mRNA "uczą" ludzkie komórki, jak wytwarzać białko, które wywołuje odpowiedź immunologiczną.

Według agencji Reutera amerykańska Moderna była innowatorem tej technologii, a BioNTech z siedzibą w Niemczech współpracował nad mRNA wraz z amerykańskim gigantem farmaceutycznym Pfizerem. Agencja ds. Żywności i Leków USA zezwoliła na stosowanie szczepionki przeciw Covid-19 najpierw firmy Pfizer w grudniu 2020 roku, a tydzień później firmy Moderna.

Na początku pandemii Moderna informowała, że nie zamierza egzekwować swoich praw patentowych, aby pomóc innym w opracowaniu własnych szczepionek przeciwko Covid-19. Jednak w marcu 2022 roku Moderna przekazała, że oczekuje od firm takich jak Pfizer i BioNTech poszanowania swojej własności intelektualnej. (PAP)

https://naukawpolsce.pl/aktualnosci/news%2C93476%2Cusa-moderna-pozywa-pfizera-za-skopiowanie-technologii-mrna-przy

343) USA/ FDA zatwierdziła szczepionki Moderny i Pfizera przeciwko Omikronowi
01.09.2022

Amerykańska Agencja Żywności i Leków (FDA) zatwierdziła w środę zaktualizowane szczepionki koncernów Moderna i Pfizera, skierowane przeciwko wariantowi Omikron koronawirusa. Nowe preparaty mają zastąpić te stosowane dotąd w dawkach przypominających.

Zatwierdzone preparaty to szczepionki biwalentne, które w składzie mają elementy zarówno pierwotnego szczepu koronawirusa, jak i wariantu Omikron. W założeniu mają chronić też przed subwariantem Omikronu BA.5.

Preparaty mają trafić do aptek i gabinetów lekarskich na początku września i zastąpić te stosowane w dawkach przypominających, co najmniej dwa miesiące po pierwszej serii zastrzyków. Szczepionka Moderny otrzymała zezwolenie na użytek u osób od 18. roku życia, zaś Pfizera - od 12.

USA zamówiły dotąd łącznie 171 mln dawek szczepionek obu koncernów. (PAP)

https://naukawpolsce.pl/aktualnosci/news%2C93507%2Cusa-fda-zatwierdzila-szczepionki-moderny-i-pfizera-przeciwko-omikronowi.html

344) UE/ EMA zaleca zatwierdzenie zmodyfikowanych szczepionek przypominających na Covid-19
02.09.2022 Z Brukseli Artur Ciechanowicz (PAP)

Komitet ds. Leków dla Ludzi (CHMP) Europejskiej Agencji Leków (EMA) zalecił w czwartek dopuszczenie do stosowania dwóch szczepionek zaadaptowanych do zapewnienia szerszej ochrony przed Covid-19. Chodzi o zaadaptowane wersje preparatów firm BioNTech/Pfizer i Moderna, ukierunkowane na zwalczanie podwariantu Omicron BA.1 oprócz oryginalnego szczepu SARS-CoV-2.

Preparaty Comirnaty Original/Omicron BA.1 i Spikevax Bivalent Original/Omicron BA.1 są przeznaczone do stosowania u osób w wieku 12 lat i starszych, które otrzymały co najmniej podstawowe szczepienie przeciwko Covid-19.

Jak podkreśliła EMA w opublikowanym komunikacie, szczepionki są modyfikowane, aby skuteczniej przeciwdziałały krążącym wariantom SARS-CoV-2.

"Badania wykazały, że Comirnaty Original/Omicron BA.1 i Spikevax Bivalent Original/Omicron BA.1 mogą wywołać silną odpowiedź immunologiczną przeciwko Omikronowi BA.1 i oryginalnemu szczepowi SARS-CoV-2 u osób wcześniej zaszczepionych. W szczególności były one bardziej skuteczne w wywoływaniu odpowiedzi immunologicznych przeciwko podwariantowi BA.1 niż oryginalne szczepionki. Skutki uboczne obserwowane w przypadku zaadaptowanych szczepionek były porównywalne do tych obserwowanych w przypadku oryginalnych i były zazwyczaj łagodne i krótkotrwałe. Obie opinie CHMP zostaną teraz przesłane do Komisji Europejskiej, która podejmie ostateczną decyzję" - poinformowała EMA.

https://naukawpolsce.pl/aktualnosci/news%2C93521%2Cue-ema-zaleca-zatwierdzenie-zmodyfikowanych-szczepionek-przypominajacych-na
« Ostatnia zmiana: Wrzesień 06, 2022, 13:39 wysłana przez Orionid »

Offline Orionid

  • Moderator
  • *****
  • Wiadomości: 21638
  • Very easy - Harrison Schmitt
Odp: Wiadomości naukowe
« Odpowiedź #903 dnia: Lipiec 26, 2022, 06:24 »
345) Wirusolog: Jesienna fala koronawirusa nadejdzie w listopadzie lub w grudniu
06.09.2022 Autor: Piotr Nowak

Jesienna fala koronawirusa ma pojawić się w listopadzie lub w grudniu. Nie spodziewam się, aby była szczególnie dotkliwa – powiedziała w poniedziałek wirusolog prof. Agnieszka Szuster-Ciesielska. Uważa, że obecny poziom zaszczepienia jest zbyt niski.

Ekspertkę z Katedry Wirusologii i Immunologii UMCS w Lublinie w poniedziałek w Radiu Lublin zapytano o zatwierdzenie i dopuszczenie na unijny rynek przez Komisję Europejską pierwszych szczepionek przeciw COCID-19 uwzględniających wariant omikron.

"Problemem jest próba dogonienia wirusa" – odpowiedziała, wyjaśniając, że koronawirus jest bardzo zmienny i nie mamy więcej narzędzi obrony oprócz podawania szczepionek aktualizowanych.

Wyjaśniła, że po przechorowaniu COVID-19 organizm ludzki nie zyskuje trwałej odporności, ale nabywa ją na rok do dwóch lat. W przypadku szczepień odporność trwa około pięciu-sześciu miesięcy i potem spada.

"Dlatego też prace idą w kierunku nie tylko aktualizowania szczepionek, ale też, by dawały one dłuższą odporność i chroniły nasze drogi oddechowe" – powiedziała.

Zapytana o nowe podwarianty koronawirusa stwierdziła, że trudno powiedzieć, jaki będzie kierunek rozwoju wirusa, ponieważ SARS-CoV-2 szybko ewoluuje. Nie spodziewa się jednak, aby fala jesienna, która ma pojawić się w listopadzie lub grudniu, była szczególnie dotkliwa, bo w wyniku szczepień i przechorowania COVID-19 przez część społeczeństwa powstała "ściana odporności".

"Omikron przeszedł przez naszą społeczność jak burza, jak fala" – przyznała.

Na pytania dziennikarki o potrzebę szczepień, odpowiedziała, że im większy odsetek zaszczepionych, tym lepiej, a obecny odsetek osób zaszczepionych na poziomie niespełna 60 proc. to zbyt mało. O kalendarzu szczepień, dodała wirusolog, szczególnie powinni pamiętać seniorzy, ponieważ wraz z wiekiem układ immunologiczny starzeje się, systemy obronne przestają być w pełni sprawne i słabiej odpowiadają na infekcje.

Zauważyła, że niewiele osób chodzi w maseczkach i stosuje się do zaleceń. "Do kultury naszego zachowania higienicznego powinno na stałe wejść, tak jak w krajach azjatyckich, noszenie maseczek w miesiącach szczególnej aktywności wirusów oddechowych" – powiedziała, dodając, że noszenie maseczki przez osobę przeziębioną jest przejawem szacunku dla innych osób.(PAP)

https://naukawpolsce.pl/aktualnosci/news,93562,wirusolog-jesienna-fala-koronawirusa-nadejdzie-w-listopadzie-lub-w-grudniu

346) Chiny/ Zatwierdzono pierwszą na świecie wziewną szczepionkę przeciwko COVID-19
07.09.2022 Autor: Zbigniew Wojtasiński

Pierwszą na świecie wziewną szczepionkę przeciwko COVID-19 zatwierdzono do użycia w Chinach. Działa podobnie jak inne preparaty w iniekcjach zawierające adenowirusa. Ma być stosowana jako booster, czyli dodatkowa dawka przypominająca.

Producentem tej szczepionki jest chińska firma CanSino. Zapewnia ona na swojej stronie internetowej, że wystarczy jedna inhalacja, żeby uzyskać dobrą ochronę przed tą chorobą. Preparat o nazwie Convidecia Air zawiera niegroźnego adenowirusa, podobnego do tego, jaki wykorzystano już w kilku innych stosowanych na świecie szczepionkach podawanych w iniekcjach (takich jak szczepionka firmy Astra Zeneca).

Szczepionka w aerozolu wdychana jest przez usta, tak jak leki w inhalacjach stosowane w leczeniu astmy, a także niektóre szczepionki przeciwko grypie. „Nie wymaga ona używania igieł i zapewnia odpowiednie reakcję odpornościową już po jednym wdechu” – stwierdza na swojej stronie internetowej chiński producent.

Firma powołuje się na badania kliniczne, na które zgodę uzyskała w marcu 2021 r. Ich wyniki opublikowano w piśmie medycznym „Lancet”, przekonując, że szczepionka ta wywołuje silną potrójną reakcją odpornościową, zarówno humoralną, jak też komórkową oraz w śluzówce dróg oddechowych. Takie działanie może zatrzymać infekcję już w górnych drogach oddechowych i zapobiec dalszemu rozprzestrzenianiu się wirusa SARS-CoV-2 – podkreślono.

BBC News informuje, że badania nad podobną szczepionką przeciwko COVID-19 w spreju do nosa prowadzone są w USA i Wielkiej Brytanii. Specjaliści przyznają, że takie podanie preparatu ma tę zaletę, że może zapewnić reakcje odpornościową już w górnych drogach oddechowych, poprzez które wnika koronawirus do organizmu.

Chińska szczepionka w inhalacjach ma być stosowana jako booster, czyli dodatkowa dawka przypominająca. Może być zatem stosowana wyłącznie u tych osób, które wcześniej przyjęły dwie dawki tradycyjnej szczepionki przeciwko COVID-19 podawanej iniekcjach. (PAP)

https://naukawpolsce.pl/aktualnosci/news%2C93574%2Cchiny-zatwierdzono-pierwsza-na-swiecie-wziewna-szczepionke-przeciwko-covid

347) Prof. Flisiak: cały czas gonimy koronawirusa, nie odwlekajmy szczepień
08.09.2022 Autorka: Gabriela Putkowska

Komisja Europejska dopuściła do stosowania dwie szczepionki zapewniające szerszą ochronę przeciw COVID-19. Wirus ewoluuje, w związku z tym szczepionka też – powiedział PAP prof. dr hab. Robert Flisiak, kierownik Kliniki Chorób Zakaźnych i Hepatologii Uniwersytetu Medycznego w Białymstoku.

Chodzi o szczepionki Comirnaty Original/Omicron BA.1 i Spikevax Bivalent Original/Omicron BA.1 przeznaczone do stosowania u osób w wieku 12 lat i starszych, które otrzymały co najmniej szczepienie podstawowe przeciw COVID-19.

Szczepionki te są wersjami pierwotnych szczepionek Comirnaty (Pfizer/BioNTech) i Spikevax (Moderna), ukierunkowanymi na podwariant omikron BA.1, oprócz pierwotnego szczepu SARS-CoV-2.

Działania niepożądane po zastosowaniu nowych szczepionek nie różnią się od tych pierwotnych.

"Są takie same jak te, które są nam znane już od prawie dwóch lat. Nie ma żadnych różnic. To jest ta sama technologia, skład pod względem chemicznym też jest taki sam. Różnice są w strukturze, która ma indukować bardziej swoistą odporność" – powiedział prof. Flisiak.

Jego zdaniem ze szczepień powinni móc skorzystać wszyscy, którzy wymagają i chcą przyjąć dawkę przypominjącą. O kolejności szczepień powinno decydować przede wszystkim kryterium wiekowe.

Profesor popiera przyjmowanie nowych wariantów szczepionek. Zapytany, czy warto przyjmować szczepionki na podwariant BA.1, czy jednak lepiej zaczekać na szczepionki przeciwko wariantom BA.4 lub BA.5 – odpowiedział, że nie ma na co czekać.

"Wtedy, kiedy pojawi się BA.4 i BA.5, być może będziemy mieli BA.6 i BA.7. My cały czas gonimy wirusa, od samego początku. W związku z tym nie ma na co czekać, zwłaszcza że szczepionki oparte na subwariancie BA.1 mają również komponentę tradycyjną pochodzącą z pierwotnego wirusa, a one zapewniają utrzymanie odporności u tych osób, które wcześniej przyjęły szczepienia podstawowe, zwłaszcza jeszcze jedną dawkę przypominającą, więc nie ma powodu, żeby zwlekać. Jedynie osoby, które świeżo przechorowały mogą poczekać" – powiedział prof. Flisiak.

Szczepionki celowane nie mają przewagi nad pierwotnymi. "Tutaj mamy do czynienia z innymi wariantami. Wirus ewoluuje, w związku z tym szczepionka też ewoluuje. Jej nowa odmiana jest bardziej specyficzna dla wariantu omikron, a przez to skuteczniej chroni właśnie przed nim" – dodał.

Zdaniem profesora z covidem może być podobnie jak z grypą, a mianowicie co roku mogą pojawiać się coraz to nowsze szczepionki i każdego roku może będzie zasadne przyjęcie dawki przypominającej.

"Jednak koronawirusy zmieniają się szybciej niż wirus grypy, a zmiany w ich strukturze, przynajmniej te ostatnie, prowadzą do wyższej zakaźności i łagodniejszego przebiegu choroby. Aktualnie poziom odporności populacyjnej jest wysoki w wyniku zakażeń i szczepienia. Pamiętajmy jednak, że wraz z upływem czasu będzie malał i może stać się na tyle niewystarczający, że stworzy warunki do szerzenia się nowych odmian koronawirusów, które będą bardziej przypominały na przykład wariant delta. Czyli ten, który sprawił nam najwięcej kłopotów i zebrał najwięcej ofiar" – powiedział prof. Flisiak. (PAP)

https://naukawpolsce.pl/aktualnosci/news,93579,prof-flisiak-caly-czas-gonimy-koronawirusa-nie-odwlekajmy-szczepien.html

348) Badanie: wysokie dawki suplementów kwasu foliowego mogą sprzyjać zakażeniom i zgonom z powodu COVID-19
09.09.2022 Autor: Paweł Wernicki

Osoby, którym przepisywano kwas foliowy były 1,5 raza bardziej narażone na COVID-19 i ponad 2,6 razy częściej umierały z powodu tej choroby w porównaniu z grupą kontrolną - sugerują badania, o których informuje pismo „BMJ Open".

Kwas foliowy to syntetyczna forma witaminy B9. Niski poziom B9 wiąże się między innymi ze zwiększonym ryzykiem chorób serca, udaru mózgu i wad wrodzonych. Dlatego jest to często przepisywany suplement, zwłaszcza w przypadku kobiet w wieku rozrodczym, ponieważ zmniejsza ryzyko powstawania wad wrodzonych u płodu. Zalecany jest także przy niedokrwistości sierpowatokrwinkowej, u osób otrzymujących leki przeciwpadaczkowe oraz w celu złagodzenia niektórych skutków ubocznych u pacjentów przyjmujących metotreksat.

„Zbadaliśmy, czy diagnoza COVID-19 i zgon na skutek tej choroby były związane z dużymi dawkami kwasu foliowego – pięciokrotnie przekraczającymi bezpieczną górną granicę – przepisywanymi pacjentom z różnych medycznie zatwierdzonych wskazań. Stwierdziliśmy, że ryzyko zakażenia i śmierci z powodu COVID-19 było znacznie wyższe w grupie leczonej kwasem foliowym” – powiedział współautor badania, prof. Ralph Green z University of California w Davis, ekspert ds. witamin z grupy B.

Green został zainspirowany badaniami opublikowanymi w zeszłym roku w "Nature Communications", które sugerowały, że wirus SARS-CoV-2, który powoduje COVID-19, przejmuje kwas foliowy gospodarza w celu replikacji wirusa. Sugeruje to, że wirus może być wrażliwy zarówno na kwas foliowy, jak i na inhibitory kwasu foliowego, takie jak metotreksat.

Naukowcy z University of California Davis Health i University of Alabama w Birmingham (USA) oraz University of Queensland (Australia) i University of Otago (Nowa Zelandia )przanalizowali dane dotyczące pacjentów zapisanych do brytyjskiego BioBanku, głównej bazy danych biomedycznych zawierającej informacje na temat zdrowia pół miliona osób. Brytyjscy pacjenci, którym wystawiono receptę na kwas foliowy byli 1,5 raza bardziej narażeni na COVID-19. Byli również 2,6 razy bardziej narażeni na zgon z powodu COVID-19 w porównaniu z grupą kontrolną.

Badanie objęło również osoby, którym przepisano metotreksat, lek będący antagonistą kwasu foliowego. Metotreksat stosuje się w leczeniu pewnych rodzajów nowotworów i niektórych chorób autoimmunologicznych. Lek ten zakłóca działanie kwasu foliowego, którego dużych ilości potrzebują komórki nowotworowe. Zwykle wraz z metotreksatem podawany jest suplement kwasu foliowego, co pozwala złagodzić skutki uboczne chemioterapii. W takiej sytuacji wpływ kwasu foliowego na ryzyko zachorowania i przebieg zakażenia COVID-19 był mniejszy.

Aby dowiedzieć się, czy kwas foliowy był związany ze zwiększonym ryzykiem COVID-19 i czy metotreksat był związany ze zmniejszonym ryzykiem, naukowcy przyjrzeli się danym na temat przepisywania kwasu foliowego i metotreksatu w latach 2019-2021 u uczestników brytyjskiego Biobanku.

Zidentyfikowali 26 033 osób z COVID-19, z których 820 zmarło na COVID-19. U osób z receptą na metotreksat COVID-19 diagnozowano w podobnym odsetku jak w ogólnej populacji badanej. Jednak osoby z receptą na kwas foliowy były częściej diagnozowane z zakażeniem COVID-19 (5,99 proc.) i miały znacznie wyższą śmiertelność związaną z COVID-19 (15,97 proc.) niż grupa kontrolna.

„Nasze odkrycia mogą mieć znaczenie dla pacjentów, którzy przyjmują dodatkowo kwas foliowy, aby zapobiec powikłaniom innych terapii farmakologicznych – powiedział Angelo L. Gaffo, współautor i profesor medycyny na Wydziale Reumatologii na Uniwersytecie Alabama w Birmingham. - Chociaż przyjmowanie kwasu foliowego w tych przypadkach jest wyraźnie wskazane, klinicyści powinni zachować ostrożność w przypadku nadmiernego spożycia kwasu foliowego. Oczywiście nasze wyniki będą wymagały powtórzenia”.

Autorzy zaznaczają, że ze względu na strukturę danych brytyjskiego BioBanku, obecne odkrycia ograniczają się do osób w wieku 45 lat i starszych, które pochodzą głównie z białych europejskich grup etnicznych w populacji Wielkiej Brytanii.

Badanie nie dotyczyło poziomów kwasu foliowego w surowicy uczestników. Jak wskazują autorzy, potrzebne są dalsze badania, aby zbadać wpływ statusu kwasu foliowego i spożycia kwasu foliowego na podatność na zakażenie SARS-CoV-2 i jego śmiertelne powikłania.

„Zdefiniowana bezpieczna górna granica kwasu foliowego to jeden miligram dziennie. Dopóki nie uzyskamy więcej informacji, rozsądnie byłoby unikać bardzo wysokich dawek kwasu foliowego, chyba że jest to wskazane medycznie. Wysoki poziom kwasu foliowego byłby większym problemem u osób nieszczepionych” - zaznaczył Green.


Źródło: DOI: 10.1136/bmjopen-2022-062945 (PAP)
https://naukawpolsce.pl/aktualnosci/news%2C93557%2Cbadanie-wysokie-dawki-suplementow-kwasu-foliowego-moga-sprzyjac-zakazeniom-i

349) UE/ EMA zaleca wydanie pozwolenia na stosowanie szczepionki Moderny przeciwko Omikronowi
13.09.2022

Europejska Agencja Leków (EMA) wydała pozytywną opinię, zalecającą udzielenie pozwolenia na stosowanie w Unii Europejskiej produkowanej przez Modernę szczepionki przypominającej dwuwalentnej, ukierunkowanej na wariant koronawirusa Omikron - podał w poniedziałek amerykański koncern farmaceutyczny w komunikacie.

Moderna wyjaśnia, że pozytywne zalecenie następuje po niedawnej zmianie umowy Komisji Europejskiej w sprawie szczepionek przeciwko Covid-19, która dotyczyła przedstawienia preparatów dwuwalentnych, ukierunkowanych na wariant Omikron.

Oprócz pozytywnej opinii Moderna uzyskała również pozwolenia na dopuszczenie do obrotu ukierunkowanej szczepionki w Australii, Szwajcarii i Wielkiej Brytanii.

Moderna w drugiej połowie lipca informowała, że jej szczepionka, oznaczona symbolem mRNA-1273.214, wykazuje "istotnie wyższe miano przeciwciał neutralizujących względem wszystkich badanych wariantów, w tym subwariantów Omikron BA.1 i BA.4/5, wariantu ancestralnego oraz wariantów Alpha, Beta, Delta i Gamma". (PAP)

https://naukawpolsce.pl/aktualnosci/news%2C93619%2Cue-ema-zaleca-wydanie-pozwolenia-na-stosowanie-szczepionki-moderny-przeciwko

350) Potencjalny lek na nowotwory i COVID-19
13.09.2022 Autor; Paweł Wernicki

Obiecujący lek przeciwnowotworowy może być również skuteczny przeciwko wirusowi SARS- CoV-2 i innym wirusom – informuje pismo „Frontiers in Microbiology”.

Opracowana przez naukowców z Johns Hopkins Medicine metoda zwalczania wirusa powodującego COVID-19 może nie tylko pozwolić ominąć problem ze szczepionkami nieskutecznymi wobec jego nowych wariantów, ale również znaleźć zastosowane w zwalczaniu nowotworów.

Metoda wykorzystuje drobnocząsteczkowy inhibitor RK-33 - cząsteczkę o wielkości około 1 nanometra (miliardowej części metra), która hamuje specyficzne interakcje między białkami. RK-33 blokuje zdolność wirusa do przejmowania „genetycznej wytwórni” komórki gospodarza i tworzenia własnych kopii. Jak wynika z badań, blokowanie to możliwe jest w przypadku wielu wariantów wirusa SARS-CoV-2.

„Dotychczasowe szczepionki przeciwko COVID-19 opierały się na zapobieganiu wiązaniu białka powierzchniowego wirusa SARS-CoV-2 – zwanego białkiem kolca – z komórkami gospodarza i uniemożliwianiu infekcji, ale jeśli białko kolca zmienia się wraz z nowymi wariantami, skuteczność szczepionki może być osłabiona – wskazał starszy autor badania, dr Venu Raman, profesor radiologii, onkologii i farmakologii w Johns Hopkins University School of Medicine. - W przeciwieństwie do tego, nasze badanie pokazuje, że na zdolność przeciwwirusową RK-33 nie mają wpływu mutacje białka kolca i pozostaje ona spójna w czterech wariantach SARS-CoV-2”.

Przez kilka lat Raman i jego współpracownicy badali białko znane jako DDX3 i jego wpływ na nowotwory. DDX3 to helikaza kwasu rybonukleinowego (RNA), czyli białko, które rozwija dwuniciowe RNA kontrolujące wiele komórek nowotworowych, umożliwiając odczytanie (translację) kodu genetycznego RNA. To z kolei prowadzi do powstania nowych komórek nowotworowych i tworzenia przerzutów. Badania zespołu Ramana i innych sugerują, że RK-33, inhibitor DDX3 opracowany w laboratorium Ramana, może spowolnić progresję nowotworu, powstrzymując RNA przed rozwinięciem się do translacji.

Jak się okazało, białko DDX3 pomaga także promować zakaźność wielu wirusów RNA, takich jak HIV i atakujący układ oddechowy wirus RSV. W związku z tym RK-33, obiecujący jako środek przeciwnowotworowy, jest obecnie poważnie rozważany jako lek przeciwwirusowy o szerokim spektrum działania.

„Wiemy, że wiele wirusów RNA uzurpuje sobie funkcję helikazy DDX3 w komórce gospodarza, aby ułatwić własną replikację – wyjaśnił Raman. - Kiedy badania naukowe ujawniły, że małe stężenia RK-33 blokowały replikację i ograniczały zakaźność ludzkiego wirusa paragrypy typu 3, RSV, wirusów dengi, Zika i Zachodniego Nilu — a potencjalnie HIV — nasz zespół postanowił sprawdzić, czy RK-33 może działać również na SARS-CoV-2”.

Wraz z testowaniem wpływu RK-33 na zakaźność i reprodukcję SARS-CoV-2, naukowcy rozszerzyli swoje badania, aby ustalić, czy zaobserwowane działanie hamujące ogranicza się do określonych wariantów wirusa, czy też byłoby skuteczne przeciwko wielu wariantom. Użyli RK-33 do blokowania DDX3 w komórkach laboratoryjnych zakażonych czterema wariantami SARS-CoV-2 — oryginalnym wirusem oraz wariantami alfa, beta i delta.

„Nasze wyniki wskazują, że dla czterech testowanych wariantów SARS-CoV-2 leczenie zakażonych komórek RK-33 wykazało znaczące zmniejszenie miana wirusa (liczby cząstek wirusa w określonej wielkości próbki), nawet tysiąckrotnie - zaznaczył Raman. -Zaobserwowaliśmy zmniejszenie produkcji większości białek i genów SARS-CoV-2, w tym białkowej transbłonowej proteazy serynowej 2 (TMPRSS2), o której wiemy, że w znacznym stopniu uczestniczy w zakaźności i rozprzestrzenianiu się koronawirusów”.

Raman dodaje, że RK-33 nie tylko działał z czterema różnymi wariantami SARS-CoV-2, ale na aktywność przeciwwirusową białka nie miały wpływu mutacje, które stworzył każdy z nich.

„Szczepionki zaprojektowane przeciwko białku wypustek jednego wariantu SARS-CoV-2 mogą nie być tak skuteczne, jeśli nowy wariant ma zmutowane białko wypustek – wskazał. - Zdolność RK-33 do hamowania rozwoju DDX3 wirusowego RNA w celu translacji jest niezależna od białka kolca, więc powinna pozostać skuteczna w przypadku większości wariantów”.

Obecnie Raman i jego zespół badają wykorzystanie RK-33 jako leku przeciwwirusowego przeciwko wariantowi omikron wirusa SARS-CoV-2. Publikacji wyników można spodziewać się jeszcze w tym roku. (PAP)


https://doi.org/10.3389/fmicb.2022.959577
https://naukawpolsce.pl/aktualnosci/news%2C93610%2Cpotencjalny-lek-na-nowotwory-i-covid-19.html
« Ostatnia zmiana: Wrzesień 16, 2022, 12:06 wysłana przez Orionid »

Polskie Forum Astronautyczne

Odp: Wiadomości naukowe
« Odpowiedź #903 dnia: Lipiec 26, 2022, 06:24 »

Offline Orionid

  • Moderator
  • *****
  • Wiadomości: 21638
  • Very easy - Harrison Schmitt
Odp: Wiadomości naukowe
« Odpowiedź #904 dnia: Lipiec 27, 2022, 05:29 »
351) Badanie: szczepionki przeciw małpiej ospie powinny dawać dobrą ochronę
14.09.2022 Marek Matacz

Dostępna obecnie szczepionka oparta na wirusie krowianki, skierowana przeciwko małpiej ospie powinna powodować silną odpowiedź immunologiczną - twierdzą naukowcy. WHO zaleca szczepienia osobom o wysokim ryzyku zakażenia.

Nowe badanie opisane na łamach periodyku „Viruses” wskazuje, że zalecana obecnie szczepionka przeciw małpiej ospie powoduje silną reakcję układu odpornościowego przeciwko rozprzestrzeniającej się teraz chorobie.

Wirus (MPXV-2022) spowodował już na świecie ponad 50 tys. zachorowań w ponad 90 krajach - zwracają uwagę badacze z University of Melbourne. Razem z kolegami z innych ośrodków, przeprowadzili oni genetyczną analizę tego wirusa, aby sprawdzić jego prawdopodobną odpowiedź na szczepienia preparatem opartym na wirusie krowianki (VACV).

„W przeszłości szczepionki oparte na VACV wykazywały wysoką skuteczność przeciw małpiej ospie i uważa się je za ważny sposób kontroli zakażeń - mówi prof. Matthew McKay z University of Melbourne. - Jednak, ponieważ mamy do czynienia z nowym wirusem, nadal brakuje naukowych danych na temat tego, jak ludzki układ odpornościowy odpowiada na opartą na VACV szczepionkę i jaką ochronę zapewnia ona przed chorobą” - podkreśla badacz.

Aby uzupełnić tę lukę, jego zespół ocenił genetyczne różnice i podobieństwa pomiędzy VACV oraz MPXV-2022, szczególnie dotyczące budowy białka atakowanego przez przeciwciała produkowane pod wpływem szczepienia.

„Choć zidentyfikowaliśmy niewielką liczbę specyficznych mutacji w MPXV-2022, nasze badanie, w szerszym ujęciu pokazuje, że VACV i MPXV-2022 są genetycznie podobne w regionach atakowanych przez pobudzany szczepieniem układ immunologiczny” - wyjaśnia prof. McKay.

„Na podstawie naszej analizy przewidujemy, że odpowiedź immunologiczna generowana przez oparte na VACV szczepionki będzie nadal dobrze radziła sobie z rozpoznawaniem MPXV-2022, tak jak miało to miejsce w wirusami małpiej grypy w przeszłości. Nasze dane popierają użycie tych szczepionek, tak jak się je obecnie na świecie zaleca, do walki z MPXV-2022” - podkreśla współautor publikacji, prof. Ahmed Abdul Quadeer z Hong Kong University of Science and Technology (HKUST).

Naukowcy zwracają jednak uwagę, że do uzyskania pełnych informacji na temat działania preparatu na nowego wirusa potrzebne będą badania kliniczne.

WHO zaleca obecnie, aby szczepienia, w ramach profilaktyki przyjmowały osoby szczególnie narażone na kontakt z wirusem.


Więcej informacji:
https://www.mdpi.com/1999-4915/14/9/1960 (PAP)
https://naukawpolsce.pl/aktualnosci/news%2C93609%2Cbadanie-szczepionki-przeciw-malpiej-ospie-powinny-dawac-dobra-ochrone.html

352) WHO: Co najmniej 17 mln osób w UE mogło doświadczyć długiego Covid-19; kobiety częściej
15.09.2022

Co najmniej 17 milionów ludzi w Unii Europejskiej mogło doświadczyć długich objawów Covid-19 podczas pierwszych dwóch lat pandemii; częściej dotyczy to kobiet niż mężczyzn – powiedział we wtorek powiedział Hans Henri P. Kluge, dyrektor regionalny Światowej Organizacji Zdrowia (WHO) na Europę podczas konferencji w Tel Awiwie.

Badania, przeprowadzone na zlecenie WHO, nie udzieliły odpowiedzi na pytanie, czy objawy długiego Covid-19, które utrzymują się, nawracają lub po raz pierwszy pojawiają co najmniej miesiąc po zakażeniu koronawirusem, były częstsze u osób zaszczepionych czy niezaszczepionych. Co najmniej 17 milionów osób spełniało kryteria WHO długiego Covid-19 - z objawami trwającymi co najmniej trzy miesiące w 2020 i 2021 roku - napisano w raporcie.

”Miliony ludzi na obszarze rozciągającym się między Europą a Azją Środkową cierpią objawy osłabienia wiele miesięcy po ich początkowym zakażeniu COVID-19” - powiedział Kluge. Badania wskazują też, że kobiety dwukrotnie częściej niż mężczyźni doświadczają długiego COVID-19, a ryzyko wzrasta znacząco, jeżeli objawy infekcji są ciężkie i pacjent wymaga hospitalizacji. Co trzecia kobieta i co piąty mężczyzna może cierpieć na długi Covid-19 – wskazuje badanie.

Wiedza o tym, ile osób jest dotkniętych chorobą i jak długo jej objawy się utrzymują, jest ważna dla systemów opieki zdrowotnej i rządów, by mogły planować rozwój usług rehabilitacyjnych i wspierających" - powiedział Christopher Murray, dyrektor Institute for Health Metrics and Evaluation, która to organizacja przeprowadziła badanie na zlecenie WHO.

Badania, które przedstawiają szacunki, a nie rzeczywiste liczby osób dotkniętych chorobą, są zbieżne z innymi, przeprowadzonymi niedawno badaniami nad dotyczącymi długotrwałych objawów po zakażeniu koronawirusem. Amerykańskie badanie ozdrowieńców opublikowane w Nature Medicine w maju dostarczyło świeżych dowodów na to, że długi Covid-19 może się zdarzyć nawet u osób zaszczepionych, i że najbardziej narażone są osoby powyżej 65 roku życia.

Inne badanie, przeprowadzone przez Centers for Disease Control and Prevention wykazało, że do roku po pierwszym zakażeniu koronawirusem, jedna na cztery osoby powyżej 65 lat miały co najmniej jeden epizod z długim COVID-19, podczas gdy wśród młodszych dotknęło to co piątą osobę.

Większość ludzi, którzy mają Covid-19 w pełni zdrowieje. Raport opublikowany we wtorek przez WHO szacuje, że u 10 do 20 procent rozwijają się średnio- i długoterminowe objawy, takie jak zmęczenie, duszność i zaburzenia funkcji poznawczych. (PAP)

https://naukawpolsce.pl/aktualnosci/news%2C93648%2Cwho-co-najmniej-17-mln-osob-w-ue-moglo-doswiadczyc-dlugiego-covid-19-kobiety

353) Szef WHO: widzimy perspektywę końca pandemii COVID-19
15.09.2022

Świat jeszcze nigdy nie był tak blisko zakończenia pandemii COVID-19 - ogłosił dyrektor generalny Światowej Organizacji Zdrowia (WHO) Tedros Adhanom Ghebreyesus. Podkreślił jednak, że walka z koronawirusem, który zabił blisko 6,5 mln osób, nie jest na razie wygrana.

"Jeszcze tam nie doszliśmy. Ale widzimy kres" - mówił Tedros podczas konferencji prasowej w środę. Zaapelował jednocześnie do rządów o "podtrzymywanie czujności" i podkreślił, że walka z pandemią to "maraton".

Wszystkie osoby z grup ryzyka powinny przyjąć szczepionkę na COVID-19, a władze muszą nadal monitorować sytuację pandemiczną - zaznaczył.

W zeszłym tygodniu na całym świecie na COVID-19 zmarło 2812 osób i była to najniższa liczba zgonów od marca 2020 roku - wynika ze statystyk WHO. Od początku pandemii odnotowano ponad 607 mln infekcji koronawirusem, blisko 6,5 mln zakażonych zmarło.

Pierwsze przypadki zakażenia koronawirusem SARS-CoV-2 wywołującym chorobę COVID-19 wykryto pod koniec 2019 roku w Chinach. W styczniu 2020 roku WHO uznała, że rozprzestrzenianie się patogenu stwarza ogólnoświatowe zagrożenie, w marcu ogłosiła stan pandemii.

Pandemia wstrząsnęła globalną gospodarką i przytłoczyła systemy opieki zdrowotnej. Wprowadzenie szczepionek i leków pomogło powstrzymać liczbę zgonów i hospitalizacji. Pod koniec 2021 roku pojawił się też wywołujący łagodniejszą formę choroby wariant Omikron koronawirusa, który szybko stał się dominującym na całym świecie wariantem SARS-CoV-2 - przypomina agencja Reutera.

Mieszkańcy Europy powinni w najbliższych miesiącach zaszczepić się jakąkolwiek dostępną szczepionką przypominającą przeciwko COVID-19 - zaapelowała w środę szefowa Europejskiej Agencji Leków (EMA) Emer Cooke.
(PAP)
https://naukawpolsce.pl/aktualnosci/news%2C93658%2Cszef-who-widzimy-perspektywe-konca-pandemii-covid-19.html

354) Eksperci: w budowaniu zaufania do szczepień podczas pandemii dużą rolę odegrał efekt masowości
16.09.2022 PAP - Nauka w Polsce, Urszula Kaczorowska

W budowaniu zaufania do szczepień podczas pandemii dużą rolę odegrał efekt masowości - ocenili eksperci podczas czwartkowej debaty Fundacji na rzecz Nauki Polskiej w Warszawie. Jak zauważyli, niechęć do szczepień to problem socjologiczny i psychologiczny.

Fundacja na Rzecz Nauki Polskiej (FNP) zorganizowała debatę pt. „Przekonać nieprzekonanych. Jakich argumentów dostarcza nam nauka?”. Była to szósta debata z cyklu „Ufajmy nauce”.

Uczestniczący w spotkaniu eksperci zwracali uwagę, że akcje edukacyjne w sprawie szczepień są skierowane do klasy średniej z dużych miast. Brakuje natomiast akcji kierowanych do gorzej wykształconej, starszej grupy społecznej.

„W Polsce nie komunikujemy się w sposób prosty z większością społeczeństwa. Jeśli porównamy materiały anglojęzyczne, to są one skierowane do osób z różnym poziomem wykształcenia. A w Polsce mamy ciągle akcje edukacyjne w sprawie szczepień dla osób z klasy średniej z dużego miasta” – powiedziała Maria Libura, kierownik Zakładu Dydaktyki i Symulacji Medycznej Collegium Medicum Uniwersytetu Warmińsko-Mazurskiego w Olsztynie.

Dr Wojciech Kulesza, psycholog społeczny z Uniwersytetu SWPS przypomniał zjawisko zwane „efektem kameleona”. Badania naukowe pokazują bowiem, że ekspozycja na osoby podejmujące jakieś działania wywołuje efekt naśladownictwa. Mają więc sens – zdaniem ekspertów – akcje pokazujące konkretne osoby, które podjęły decyzję o zaszczepieniu i wyjaśnienie, co ich do tego przekonało.

Maria Libura zwróciła uwagę na brak umiejętności komunikowania niewiedzy i ryzyka. „Komunikowanie niewiedzy i ryzyka to jest jedna z najtrudniejszych rzeczy w ogóle w medycynie. A jeśli mówimy o komunikacji zdrowia publicznego, staje się to jeszcze trudniejsze. To jest też rzecz, której nie lubią politycy. To było doskonale widać podczas pandemii, że politycy wygładzali wszystkie możliwe wątpliwości, które od samego początku widniały w dokumentach eksperckich tworzonych przez naukowców. Taka postępowanie wpływa na rozchwianie przekonań i zaufania społecznego oraz sprzyja powstawaniu teorii spiskowych” – powiedziała.

O trudnym procesie budowania wiarygodności mówił też dr Łukasz Lamża, naukowo związany z Centrum Kopernika Badań Interdyscyplinarnych Uniwersytetu Jagiellońskiego, laureat konkursu Popularyzator Nauki w kategorii „Media” w 2021 roku.

„Nie ma nic niestosownego w tym, że w przestrzeni publicznej zadaje się pytania o wpływ przemysłu farmaceutycznego na politykę. To są tematy, które muszą być dyskutowane. Jeśli ktoś twierdzi, że wirusy czy bakterie nie istnieją, to oczywiście musimy powiedzieć wprost, że to jest nonsens. Z tym trzeba walczyć i to wykorzeniać. Ale trzeba oddać sprawiedliwość ludziom, którzy doszukują się połączeń i wpływów, o których mało się mówi. Jeśli będziemy bagatelizowali ten temat, to spadnie nasza wiarygodność” – podkreślił Lamża.

Dr Kulesza podzielił się też wynikami badań przeprowadzonych na grupie lekarzy i członków wszystkich zespołów medycznych z Centrum Zdrowia Matki Polki w Łodzi. Okazało się, że żadna z badanych osób nie doświadczyła tzw. nierealistycznego optymizmu, czyli myślenia, że akurat ich choroba COVID-19 może ominąć.

„Możemy budować pewną hipotezę, że edukacja medyczna i komunikacja ze społeczeństwem na temat zachorowalności podnosi świadomość. Powoduje, że ludzie pozbywają się złudzeń. Nie myślą, że są kuloodporni” – powiedział Kulesza. I dodał: „Niechęć do szczepień przestaje być problemem medycznym, a zaczyna być problemem socjologicznym i psychologicznym. Trzeba się zastanowić jak spowodować, żeby ludzie wierzyli lekarzom”.

Według Marii Libury w budowaniu zaufania do szczepień podczas pandemii dużą rolę odegrał efekt masowości. Jej zdaniem, gdyby udało się zagwarantować, że lekarze rodzinni będą mieli więcej kontaktu ze swoimi pacjentami, których znają już od jakiegoś czasu, poziom wyszczepienia w Polsce mógłby być nieco wyższy.

Z kolei dr Franciszek Rakowski z Interdyscyplinarnego Centrum Modelowania Matematycznego i Komputerowego UW, członek Zespołu ds. Monitorowania Epidemii przy Ministrze Zdrowia oraz Rady ds. COVID-19 przy Prezesie Rady Ministrów powiedział, że w modelach matematycznych opracowanych w celu prognozowania rozwoju epidemii COVID-19 w najbliższych miesiącach, naukowcy założyli, że poziom wyszczepienia w Polsce nie wzrośnie.

„W naszym modelu matematycznym zakładamy, że więcej ludzi w Polsce się nie zaszczepi przeciw COVID-19. Przewidujemy, że jeśli w październiku/na początku listopada pojawi się nowy wariant wirusa – na początku roku współczynnik hospitalizacji osiągnie 12 000 łóżek szpitalnych (w najbardziej pesymistycznym scenariuszu). Póki co, nie widać nowego wariantu wirusa na horyzoncie” – powiedział Rakowski.

https://naukawpolsce.pl/aktualnosci/news,93665,eksperci-w-budowaniu-zaufania-do-szczepien-podczas-pandemii-duza-role

355) Wirusolog: Nie ma znaczenia, którą wersją nowej szczepionki przeciw COVID-19 się zaszczepimy
16.09.2022 Autorka: Gabriela Bogaczyk

Nie ma większego znaczenia, którą wersją zaktualizowanej szczepionki przeciw COVID-19 się zaszczepimy. Najważniejsze, aby w ogóle przyjąć dawkę przypominającą – podkreśliła w rozmowie z PAP prof. Agnieszka Szuster-Ciesielska z Katedry Wirusologii i Immunologii UMCS w Lublinie.

W czwartek minister zdrowia Adam Niedzielski poinformował, że od 16 września wszystkie osoby powyżej 12 lat, które przyjęły podstawowy schemat szczepienia i pierwszy booster, mogą zaszczepić się drugą dawką przypominającą szczepionki przeciwko COVID-19.

Powiedział, że "nadal szczepienie podstawowe jest wykonywane wersją podstawową szczepienia, natomiast dawka pierwsza przypominająca w miarę dostępności już nowym preparatem, a drugą dawką przypominającą będziemy szczepić tylko i wyłącznie w wersji BA.1, a jak dojdzie wersja preparatu w kierunku BA.4 i BA.5, to wtedy będziemy wykorzystywali tę wersję".

Prof. Szuster-Ciesielska, zapytana przez PAP, którą wersją szczepionki się zaszczepić, podkreśliła, że nie ma większego znaczenia, którą wersją zaktualizowanej szczepionki przeciw COVID-19 się zaszczepimy, bo najnowsze badania wykazały, że poziom przeciwciał neutralizujących jest bardzo podobny w przypadku tych obu szczepionek.

"Dane pokazują, że szczepionka oparta na wariancie BA.1 zwiększa naszą odporność przed łagodnym przebiegiem COVID-19 do 91 proc. Szczepionka przygotowana pod BA.4 – zwiększa ją do 96 proc. Z kolei w przypadku ochrony przed ciężką chorobą efektywność tych dwóch szczepionek jest jeszcze wyższa, a różnica w ich skuteczności wynosi tylko jeden procent" – przekazała prof. Szuster-Ciesielska.

Dlatego – jak wyjaśniła – gdyby stanęła przed dylematem, którą szczepionkę przyjąć, to uważa to za obojętne.

"Jak pójdę teraz się szczepić, to mogę tylko ewentualnie dla ciekawości spytać się, którą szczepionkę otrzymuję" – uzupełniła, podkreślając, że najważniejsze jest, aby w ogóle przyjąć dawkę przypominającą szczepienia przeciw COVID-19.

Wirusolog przekazała, że obecnie w Indiach dominuje wariant BA.2.75 omikronu, który jeszcze w większym stopniu – w porównaniu z poprzednimi wariantami – ucieka przed odpowiedzią odpornościową.

"Niestety, ale zawsze będziemy w tyle. Opracowywanie szczepionek opartych na wariantach na dłuższą metę prawdopodobnie ma sens, ale pomysł, że muszą one ściśle pasować do krążących szczepów wirusa jest nierealny" – dodała profesor.

Zwróciła jednocześnie uwagę na wykorzystanie technologii mRNA w produkcji szczepionek przeciw COVID-19. Pozwala ona – jak zaznaczyła ekspertka – na błyskawiczne tempo dostosowania szczepionek do najbardziej aktualnych wariantów.

"W czerwcu Amerykański Urząd ds. Leków i Żywności zwrócił się z prośbą do firm Pfizer/BioNTech i Moderna o przygotowanie aktualizowanych szczepionek, a już we wrześniu preparaty PfizerBioNtech są dopuszczone do obrotu. Prawdopodobnie, w przyszłości produkcja szczepionek będzie opierać się – tak jak w przypadku grypy – na modelowaniu prawdopodobieństwa wystąpienia poszczególnych typów wirusa po to, aby wyprodukować najbardziej aktualną szczepionkę sezonową przeciw COVID-19" – oceniła prof. Szuster-Ciesielska.(PAP)

https://naukawpolsce.pl/aktualnosci/news%2C93660%2Cwirusolog-nie-ma-znaczenia-ktora-wersja-nowej-szczepionki-przeciw-covid-19

356) WHO odradza stosowanie przeciwciał u osób z COVID-19
17.09.2022 Marek Matacz

Opartych na przeciwciałach leków - sotrovimabu i casirivimabu/imdevimabu - nie powinno się stosować u osób z COVID-19 - ogłosili eksperci Światowej Organizacji Zdrowia (WHO). Najprawdopodobniej nie zadziałają one na obecne warianty koronawirusa.

Koronawirus nieustannie się zmienia, ewoluuje też wiedza na jego temat. Dlatego eksperci sukcesywnie zmieniają zalecenia odnośnie leczenia COVID-19. WHO wydała właśnie nowe rekomendacje.

Na bazie najnowszych badań Światowa Organizacja Zdrowia zdecydowanie zaleciła rezygnację z używania otrovimabu i casirivimabu/imdevimabu, ponieważ raczej nie działają one na obecnie krążące warianty zarazka.

Sotrovimab i casirivimab/imdevimab to dwa leki, które zawierają przeciwciała skierowane przeciwko białku kolca SARS-Cov-2 z potencjałem neutralizowania zdolności wirusa do zakażania komórek. Wcześniej środki te były przez WHO warunkowo zalecane do stosowania.

Jednocześnie organizacja warunkowo rekomenduje stosowanie remdisiviru u pacjentów z ciężkim COVID-19.

Wydała też warunkową rekomendację niepodawania tego leku u osób krytycznie chorych.

Te zalecenia oparte są na badaniach z udziałem ponad 7 tys. pacjentów, które pokazały 13 zgonów mniej na 1000 osób ciężko chorych otrzymujących remdisivir i 34 zgony więcej na 1000 pacjentów chorych krytycznie.

Eksperci uznali korzyści z podawania remdisiviru za skromne, a pewność wyników odnośnie śmiertelności i konieczności stosowania mechanicznej wentylacji za umiarkowaną.

Stąd warunkowe zalecenie stosowania tego środka.

WHO jednocześnie stwierdziła, że w leczeniu COVID-19 stosowane wcześniej w terapii reumatoidalnego zapalenia stawów (RZS) leki blokujące interleukinę 6 - tocilizumab lub sarilumab - mogą być łączone z innym środkiem przeciw RZS - baricitinibem, obok podawania przeciwzapalnych kortykosteroidów u osób ciężko i krytycznie chorych.

To zalecenie oparte zostało na wysokiej jakości dowodach wskazujących na korzyści odnośnie przeżywalności pacjentów przyjmujących baricitinib, przy minimalnych lub zerowych skutkach ubocznych, gdy podawany on jest z kortykosteroidami i blokerami interleukiny 6.

Jednocześnie WHO zdecydowanie zaleca niestosowanie iwermektyny i hydroksychlorochiny niezależnie od stopnia nasilenia choroby.


Więcej informacji na stronach: https://www.eurekalert.org/news-releases/964745
http://press.psprings.co.uk/bmj/september/covidupdatesept.pdf (PAP)
https://naukawpolsce.pl/aktualnosci/news%2C93670%2Cwho-odradza-stosowanie-przeciwcial-u-osob-z-covid-19.html
« Ostatnia zmiana: Wrzesień 22, 2022, 16:55 wysłana przez Orionid »

Offline Orionid

  • Moderator
  • *****
  • Wiadomości: 21638
  • Very easy - Harrison Schmitt
Odp: Wiadomości naukowe
« Odpowiedź #905 dnia: Sierpień 06, 2022, 10:01 »
357) EMA zaleca standardowe pozwolenia na dopuszczenie do obrotu szczepionek Comirnaty i Spikevax COVID-19
17.09.2022 Z Brukseli Łukasz Osiński (PAP)

Europejska Agencja Leków (EMA) zaleciła przekształcenie warunkowych pozwoleń na dopuszczenie do obrotu szczepionek Covid-19 Comirnaty (szczepionka BioNTech/Pfizer) i Spikevax (szczepionka Moderna) w standardowe pozwolenia na dopuszczenie do obrotu. W efekcie nie trzeba będzie ich już odnawiać co roku.

Obie szczepionki otrzymały warunkowe pozwolenie na dopuszczenie do obrotu. Nałożyło to na firmy obowiązek przedstawienia wyników trwających badań klinicznych oraz dostarczenia dodatkowych danych dotyczących jakości farmaceutycznej szczepionki w świetle planowanego zwiększenia skali produkcji.

Te dodatkowe badania dostarczyły "uspokajających danych dotyczących kluczowych aspektów, jak skuteczność szczepionek w zapobieganiu ciężkiemu Covid-19" - podała EMA. Ponadto firmy dostarczyły wszystkie wymagane dodatkowe dane dotyczące "jakości farmaceutycznej szczepionek".

Warunkowe pozwolenia na dopuszczenie do obrotu są poddawane corocznemu przeglądowi. Niniejsze zalecenie obejmuje wszystkie istniejące i przyszłe zaadaptowane szczepionki Comirnaty i Spikevax, w tym niedawno zatwierdzone szczepionki Comirnaty Original/Omicron BA.1, Comirnaty Original/Omicron BA.4/5 i Spikevax Original/Omicron BA.1.

https://naukawpolsce.pl/aktualnosci/news%2C93678%2Cema-zaleca-standardowe-pozwolenia-na-dopuszczenie-do-obrotu-szczepionek

358) UE/ EMA: w Europie uważamy, że pandemia Covid-19 wciąż trwa
21.09.2022

W Europie uważamy, że pandemia Covid-19 wciąż trwa - oświadczył we wtorek podczas konferencji prasowej dyrektor zespołu Europejskiej Agencji Leków (EMA) ds. szczepionek Marco Cavaleri.

W związku z sezonem jesienno-zimowym EMA zachęcała też do wykonania podstawowego szczepienia lub ponownego zaszczepienia osoby, które się do tego kwalifikują.

Agencja poinformowała też, że bada, czy zmodyfikowane szczepionki na wariant Omikron mogą być zastosowane do przeprowadzenia szczepienia podstawowego. (PAP)

https://naukawpolsce.pl/aktualnosci/news%2C93725%2Cue-ema-w-europie-uwazamy-ze-pandemia-covid-19-wciaz-trwa.html

359) Włochy/ Zużyte maseczki i rękawiczki mogą służyć do produkcji asfaltu
21.09.2022 Z Rzymu Sylwia Wysocka(PAP)

Zużyte maseczki noszone w związku z pandemią i jednorazowe rękawiczki można wykorzystać do produkcji wzmocnionego asfaltu - ustalili naukowcy z trzech uniwersytetów we Włoszech, którzy pracują nad tym projektem. Próby techniczne, jakie przeprowadzili, pokazują, że wyprodukowany tą metodą asfalt jest znacznie wyższej jakości.

Nad linią produkcji asfaltu, wzmocnionego dzięki materiałowi uzyskanemu z recyklingu maseczek i rękawiczek pracują eksperci z uniwersytetów w Viterbo oraz Bergamo i uczelni E-Campus. Projekt ten finansowany jest przez włoskie Ministerstwo Transformacji Ekologicznej.

Naukowcy postanowili dać drugie życie ogromnym ilościom środków ochrony osobistej, używanym od dwóch i pół roku, gdy zaczęła się pandemia.

"Zadaliśmy sobie pytanie, co można zrobić z naszymi zużytymi maseczkami i rękawiczkami, jeśli chcemy, aby nie były traktowane jako śmieci nieprzeznaczone do segregacji. Dzięki naszemu projektowi mogą być wykorzystywane do produkcji nawierzchni drogowej" - powiedział dziennikowi "La Repubblica" badacz Marco Marconi z uniwersytetu w Viterbo. Podkreślił, że rozdrobnione maseczki i rękawiczki dodawane są do mieszkanki kruszywa i bitumu jako materiał wzmacniający.

"A to oznacza - wyjaśnił - dłuższą trwałość nawierzchni drogowej, mniejsze wykorzystanie surowców, oszczędności, a także korzyści dla środowiska".

https://naukawpolsce.pl/aktualnosci/news%2C93726%2Cwlochy-zuzyte-maseczki-i-rekawiczki-moga-sluzyc-do-produkcji-asfaltu.html

360) Prof. Jackowska: jestem za monitorowaniem argumentacji osób, które nie chcą się szczepić
21.09.2022 Autorka: Urszula Kaczorowska

Jestem za edukacją i monitorowaniem argumentacji osób, które nie chcą się szczepić. Wprowadzenie nakazu szczepień dla osób z najbliższego otoczenia pacjentów z obniżoną odpornością nie przyniesie rezultatu. Takie prawo będzie martwe – powiedziała we wtorek prof. Teresa Jackowska konsultant krajowa ds. pediatrii.

O niechęci wobec szczepień w polskim społeczeństwie eksperci dyskutowali podczas konferencji MedFake pt. „Budowanie zaufania do szczepień ochronnych z wykorzystaniem najnowszych narzędzi komunikacji i wpływu społecznego” w Warszawie.

Zgodzili się, że oprócz tradycyjnego podziału na niechętnych wobec szczepień, przeciwników i zwolenników, pandemia COVID-19 wygenerowała nową grupę ludzi, którzy nie są przeciwni szczepieniom w ogóle, ale mają negatywny stosunek do jednej konkretnej szczepionki – przeciw COVID-19.

Prof. Teresa Jackowska, kierownik kliniki i ordynator Oddziału Pediatrycznego Szpitala Bielańskiego w Warszawie przypomniała, że nie tylko „przeciętny obywatel” nie chce się w Polsce szczepić, brak zainteresowania szczepieniami jest również widoczny wśród „niższego personelu”.

„Personel medyczny powinien stanowić wzór. W jego skład wchodzą nie tylko lekarze i pielęgniarki, ale również salowe, dietetycy, psycholodzy, farmaceuci – również ksiądz, który odwiedza chorych. Oni wszyscy powinni być wyszczepieni, żeby nie stwarzać zagrożenia dla pacjentów” – przypomniała Jackowska. I dodała: „Personel lekarski i pielęgniarski szczepi się bardzo dobrze, gorzej jest z personelem niższym – mam na myśli głównie panie salowe”.

Pytana o ewentualną konieczność zmiany prawa na takie, które nakazywałoby szczepienie personelu medycznego przeciwko najbardziej powszechnym chorobom zakaźnym – przyznała, że nie widzi takiej możliwości.

„Jestem za edukacją i monitorowaniem argumentacji osób, które nie chcą się szczepić. Wprowadzenie nakazu szczepień dla osób z najbliższego otoczenia pacjentów z obniżoną odpornością nie przyniesie rezultatu. Takie prawo będzie martwe” – powiedziała.

Z jej zdaniem zgodził się prof. Marcin Czech z Instytutu Matki i Dziecka w Warszawie, kierownik Zespołu ds. Kontroli Zakażań Szpitalnych. Przypomniał, że dzięki akcji informacyjnej przeprowadzonej w Instytucie jeszcze przed pojawieniem się pierwszych dawek szczepionek przeciw COVID-19, wyszczepialność całego personelu osiągnęła 98 proc.

Zespół prof. Czecha stworzył dla pracowników Instytutu Matki i Dziecka specjalną, anonimową ankietę, w której zapytał o powody, dla których pracownicy chcą lub nie chcą się szczepić.

Okazało się, że dominowało wyobrażenie, że szczepionka jest niewystarczająco przebadana – że to jest „jakiś rodzaj eksperymentu”. W reakcji na tę informację, dyrektorzy Instytutu zorganizowali serię spotkań, na których eksperci odpowiadali na wszystkie wątpliwości personelu. Dodatkowo prof. Czech udostępnił swój nr. telefonu i zapowiedział, że może do niego zadzwonić każdy, u którego zrodzą się jakieś wątpliwości w sprawie szczepień.

Podczas konferencji eksperci zapowiedzieli również, że podejmą kroki, by promować pomysł wprowadzenia w szkole podstawowej przedmiotu „nauka o zdrowiu”.

Organizatorem konferencji było konsorcjum uczelni medycznych i instytucji, w skład którego wchodzą Narodowe Centrum Badań i Rozwoju, Centrum Medyczne Kształcenia Podyplomowego, Uniwersytet SWPS, Warszawski Uniwersytet Medyczny oraz Akademia Koźmińskiego.

Projekt finansowany jest przez Narodowe Centrum Badań i Rozwoju w ramach programu „Społeczny i gospodarczy rozwój Polski w warunkach globalizujących się rynków”.(PAP)

https://naukawpolsce.pl/aktualnosci/news%2C93718%2Cprof-jackowska-jestem-za-monitorowaniem-argumentacji-osob-ktore-nie-chca-sie

361) Prof. Young: końca pandemii jeszcze nie widać, zima może być trudna
22.09.2022 Autor: Zbigniew Wojtasiński

Nie widać jeszcze końca pandemii, a zima może być trudna – ostrzega brytyjski specjalista prof. Ian Young. Zaznacza, że wciąż jest wiele zakażeń i zachorowań, a część chorych wymaga hospitalizacji stwarzając dodatkowe obciążenie dla szpitali.

Specjalista związany z Queen’s University Belfast nawiązał do wypowiedzi dyrektora generalnego Światowej Organizacji Zdrowia (WHO) Tedrosa Adhanoma Ghebreyesusa. W wypowiedzi dla BBC News twierdził on, że świat jeszcze nigdy nie był tak blisko zakończenia pandemii Covid-19. „Jeszcze tam nie doszliśmy. Ale widzimy kres” - zaznaczył.

Prof. Ian Young ostrzega, że końca pandemii jeszcze nie widać, a zima może być trudna. Zwraca uwagę, że mniej osób się testuje w kierunku Covid-19, nie wiemy zatem dokładnie, jaka jest sytuacja epidemiologiczna. A jesienią dojdą jeszcze inne infekcje, takie jak grypa sezoznowa.

„Poza Covidem będzie nam grozić zakażenie grypą oraz innymi infekcjami” – podkreślił. Dodał, że trzeba zrobić wszystko, żeby się dobrze do tego przygotować, siebie, jak i swych najbliższych. Głównie jednak chodzi o to, żeby się zaszczepić, jeśli tylko jest to możliwe.

Jego zdaniem przede wszystkim trzeba przyjąć dawkę przypominającą szczepionki przeciwko Covid-19. Przyznaje, że po przechorowaniu tej choroby lub wcześniejszym się zaszczepieniu uzyskuje się odporność. Jednak po upływie średnio pół roku ta odporność się zmniejsza. Dodatkowym utrudnieniem jest zmienność wirusa SARS-CoV-2 - pojawiają się kolejne jego warianty.

„Jesienią i zimą, gdy mogą się pojawić nowe mutacje, przyjęcie boostera ma żywotne znaczenie, by chronić siebie i innych” – przekonuje prof. Ian Young. Dodał, że zaszczepienie się przeciwko Covid-19 chroni też przed tzw. długim Covidem, który staje się coraz większym wyzwaniem dla opieki medycznej.

Specjalista przyznał, że coraz bardziej skuteczne jest leczenie Covid-19, jednak szczepienie się przeciwko wirusowi SAR-CoV-2 gwarantuje najlepszą ochronę przed tą chorobą i jej powikłaniami.

Wredług światowej Organizacji Zdrowia Covid-19 zabił blisko 6,5 mln osób, a walką z koronawirusem nie jest na razie wygrana. Tedros Adhanom Ghebreyesus zaapelował do rządów o „podtrzymywanie czujności” i podkreślił, że walka z pandemią to „maraton”. (PAP)

https://naukawpolsce.pl/aktualnosci/news%2C93738%2Cprof-young-konca-pandemii-jeszcze-nie-widac-zima-moze-byc-trudna.html

362) Badanie: 10 milionów dzieci na świecie straciło rodzica lub opiekuna w wyniku COVID-19
23.09.2022 Autorka: Urszula Kaczorowska

10 milionów dzieci na świecie straciło rodzica lub opiekuna w wyniku COVID-19 – wynika z najnowszego badania, przeprowadzonego przez angielskich i afrykańskich naukowców. Eksperci ostrzegają, że osieroconym dzieciom częściej grozi ubóstwo, wykorzystywanie i przemoc seksualna.

Przed pandemią COVID-19 na całym świecie było około 140 milionów osieroconych dzieci.

Pierwsze, wstępne dane szacunkowe, przeprowadzone we współpracy z 13 organizacjami międzynarodowymi, wykazało, że co najmniej 1,5 miliona dzieci doświadczyło śmierci rodzica, opiekuna, lub obojga, z powodu zgonów związanych z COVID-19 w pierwszych 14 miesiącach pandemii.

W kolejnym globalnym badaniu, dzięki dostępności większej liczby danych (głównie - o nadmiarowych zgonach), udało się ustalić, że do 31 października 2021 r. minimalna liczba dzieci na świecie, osieroconych w wyniku COVID-19, wzrosła do 5,2 miliona.

W trzecim badaniu naukowcy z Uniwersytetu Oksfordzkiego, Afrykańskiego Instytutu Nauk Matematycznych i Imperial College bazowali na tej samej metodologii. Na podstawie danych WHO autorzy przeanalizowali zgony na poziomie krajowym, wskaźniki dzietności i krajowe dane dotyczące nadmiernej umieralności dostarczone przez WHO, The Economist oraz Institute for Health Metrics and Evaluation, po czym wykorzystali modelowanie matematyczne do opracowania szacunków dotyczących sieroctwa i utraty opiekunów wśród dzieci.

"Śmierć rodzica lub opiekuna naraża dzieci na zwiększone ryzyko nieszczęść przez całe życie - chyba, że otrzymają odpowiednie wsparcie na czas" - powiedziała naczelna autorka dr Susan Hillis, która była zaangażowana w badanie podczas swojej kadencji w CDC (Centers for Disease Control and Prevention), a obecnie pracuje w Oksfordzie jako przewodnicząca Globalnej Grupy Referencyjnej ds. Dzieci Dotkniętych COVID-19.

Na całym świecie dzieci, które tracą rodzica lub opiekuna, są bardziej narażone na ubóstwo, wykorzystywanie i przemoc seksualną, zakażenie wirusem HIV, problemy ze zdrowiem psychicznym i poważny stres.

"Ponad 10 milionów dzieci pozostawionych bez opiekunów przez COVID-19 stanie przed różnego rodzaju wyzwaniami. Na moim kontynencie, w Afryce, dotkniętych jest ponad 2,5 miliona dzieci, a ponieważ walczą o przetrwanie bez opiekunów, stają w obliczu zwiększonego ryzyka przemocy i wykorzystywania seksualnego. Teraz jest najlepszy czas, by pomóc tym dzieciom i ich rodzinom" – powiedział jeden z autorów badania, Joel-Pascal Ntwali N'konzi z Afrykańskiego Instytutu Nauk Matematycznych.

"Nasze odkrycia wskazują na pilną potrzebę inwestowania w plany reagowania skoncentrowane na dzieciach o największym ryzyku i w najbardziej dotkniętych lokalizacjach" – dodała prof. Lucie Cluver z Wydziału Polityki Społecznej i Interwencji Uniwersytetu Oksfordzkiego.

Naukowcy są zgodni, że należy opracować globalne systemy nadzoru, aby monitorować liczbę dzieci dotkniętych śmiercią rodziców i opiekunów.

Memorandum prezydenckie Białego Domu w sprawie długoterminowych skutków COVID-19 uznało - na podstawie najnowszych danych - potrzebę wspierania dzieci pogrążonych w żałobie z powodu COVID-19 w USA.

Również Peru, Meksyk, Brazylia, Eswatini i RPA mają w planach inicjatywy legislacyjne, wspierające osierocone w wyniku COVID-19 dzieci.


Na stronie internetowej Imperial College London https://imperialcollegelondon.github.io/orphanhood_trends/?country=BRA~MEX~ZMB~ZAF~USA~GHA~GBR  dostępny jest na bieżąco aktualizowany „kalkulator sieroctwa”.

Pełna treść publikacji dostępna jest na stronie JAMA Pediatrics. https://jamanetwork.com/journals/jamapediatrics/fullarticle/2795650  (PAP)
https://naukawpolsce.pl/aktualnosci/news%2C93701%2Cbadanie-10-milionow-dzieci-na-swiecie-stracilo-rodzica-lub-opiekuna-w-wyniku

363) Szef WHO: koniec pandemii Covid-19 jest w zasięgu wzroku, ale wciąż odległy
23.09.2022

Koniec pandemii Covid-19, która na całym świecie zabiła ok. 6,5 mln osób, jest z pewnością w zasięgu wzroku, ale wciąż jest odległy - powiedział w czwartek w Nowym Jorku dyrektor generalny Światowej Organizacji Zdrowia (WHO) Tedros Adhanom Ghebreyesus.

"Spędziliśmy dwa i pół roku w długim, ciemnym tunelu i dopiero zaczynamy dostrzegać światło na końcu tego tunelu” – powiedział Tedros na konferencji prasowej w Nowym Jorku, gdzie uczestniczy w posiedzeniu Zgromadzenia Ogólnego ONZ.

"Ale wciąż jesteśmy daleko od końca, a tunel jest nadal ciemny, z wieloma przeszkodami, które mogą spowodować, że się potkniemy, jeśli nie będziemy ostrożni" – dodał.

Według Tedrosa liczba zgonów zgłaszanych co tydzień na całym świecie nadal spada i wynosi obecnie tylko 10 proc. wartości szczytowej ze stycznia 2021 r. Ponadto, jak podkreślił szef WHO, w większości krajów zniesione zostały ograniczenia epidemiczne, a dwie trzecie ludności świata jest zaszczepione.

"Ale 10 000 zgonów tygodniowo to o 10 000 za dużo – zaznaczył - Wszyscy musimy mieć nadzieję, że dotrzemy – i dotrzemy – do końca tunelu i zostawimy pandemię za sobą. Ale jeszcze nas tam nie ma".

Agencja AFP zauważa, że słowa szefa WHO kontrastują z wypowiedzią prezydenta USA Joe Bidena, który w wywiadzie wyemitowanym w niedzielę powiedział, że pandemia "skończyła się" w Stanach Zjednoczonych.

Zapytana o tę wypowiedź Maria Van Kerkhove, kierownik techniczny ds. zarządzania epidemią Covid-19 w WHO, powiedziała oględnie, że celem organizacji jest "wszędzie zakończyć tę sytuację kryzysową", a sytuacja epidemiczna może się różnić w zależności od kraju.

Według danych WHO pandemia Covid-19 pochłonęła ponad 6,5 miliona ofiar śmiertelnych na całym świecie. (PAP)

https://naukawpolsce.pl/aktualnosci/news%2C93762%2Cszef-who-koniec-pandemii-covid-19-jest-w-zasiegu-wzroku-ale-wciaz-odlegly

364) Ryzyko choroby Alzheimera drastycznie wzrasta u osób starszych, które przechorowały COVID-19
24.09.2022 Katarzyna Czechowicz

Starsze osoby zakażone COVID-19 wykazują znacznie wyższe ryzyko - nawet o 50-80 proc. - zachorowania na chorobę Alzheimera w ciągu roku od infekcji, dowiodło badanie przeprowadzone na grupie ponad 6 milionów pacjentów powyżej 65. roku życia.

We wrześniowym numerze „Journal of Alzheimer's Disease” (http://dx.doi.org/10.3233/JAD-220717) ukazał się artykuł donoszący, że osoby w wieku 65 lat i starsze, które zaraziły się COVID-19, są dużo bardziej podatne na rozwój choroby Alzheimera, przy czym najwyższe ryzyko zaobserwowano u kobiet powyżej 85 lat.

„Czynniki, które odgrywają rolę w rozwoju choroby Alzheimera, są nadal słabo poznane, ale dwa elementy uważane za bardzo istotne to wcześniejsze infekcje, zwłaszcza wirusowe, oraz stany zapalne” – mówi jednak z autorek badania, prof. Pamela Davis z Case Western Reserve University School of Medicine w Cleveland.

„Ponieważ zakażenie SARS-CoV2 jest związane z nieprawidłowościami w obrębie ośrodkowego układu nerwowego, w tym - ze stanem zapalnym, postanowiliśmy przetestować, czy nawet w krótkim okresie COVID może prowadzić do częstszych diagnoz choroby Alzheimera” – dodaje.

Zespół prof. Davis przeanalizował więc anonimową, elektroniczną dokumentację medyczną 6,2 mln dorosłych Amerykanów w wieku co najmniej 65 lat, którzy wcześniej nie mieli zdiagnozaniej choroby Alzheimera.

Następnie podzielono tę populację na dwie grupy: złożoną z osób, które w badanym okresie zaraziły się COVID-19, oraz z osób, które nigdy COVID nie przeszły. Ostatecznie w grupie pierwszej znalazło się ponad 400 tys. uczestników, w drugiej - 5,8 mln.

Okazało się, że istnieje wyraźnie zwiększone ryzyko nowej diagnozy choroby Alzheimera wśród covidowych ozdrowieńców w porównaniu z osobami, które na COVID-19 nie chorowały.

Ogólne ryzyko zachorowania w kohorcie COVID-19 wynosiło 0,68 proc., a w kohorcie bez COVID-19 - 0,35 proc. Analiza poszczególnych grup populacyjnych wykazała, że najbardziej zagrożone są kobiety oraz ludzie powyżej 85. roku życia.

„Jeśli wzrost liczby nowych diagnoz choroby Alzheimera zostanie utrzymany, fala pacjentów z tą nieuleczalną obecnie chorobą będzie znaczna, co może jeszcze bardziej nadwerężyć zasoby opieki zdrowotnej – uważa prof. Davis. - Choroba Alzheimera jest poważnym i trudnym w postępowaniu schorzeniem i mieliśmy nadzieję, że udało się odwrócić nieco jej przyrost poprzez zmniejszanie ogólnych czynników ryzyka, takich jak nadciśnienie, choroby serca, otyłość i siedzący tryb życia. COVID-19 i jego długoterminowe konsekwencje zmieniły jednak sytuację. Ważne jest, aby nadal monitorować wpływ COVID-u na przyszłą niepełnosprawność, jaką powoduje Alzheimer”.

Wcześniejsze badania tej samej grupy badawczej wykazały, że bardziej narażone na COVID-19 są także osoby z demencją (dwukrotnie bardziej) oraz osoby z zaburzeniami związanymi z uzależnieniami i nadużywaniem substancji. (PAP)

https://naukawpolsce.pl/aktualnosci/news%2C93730%2Cryzyko-choroby-alzheimera-drastycznie-wzrasta-u-osob-starszych-ktore

365)
« Ostatnia zmiana: Wczoraj o 23:04 wysłana przez Orionid »

Offline Orionid

  • Moderator
  • *****
  • Wiadomości: 21638
  • Very easy - Harrison Schmitt

Offline Orionid

  • Moderator
  • *****
  • Wiadomości: 21638
  • Very easy - Harrison Schmitt

Offline Orionid

  • Moderator
  • *****
  • Wiadomości: 21638
  • Very easy - Harrison Schmitt

Offline Orionid

  • Moderator
  • *****
  • Wiadomości: 21638
  • Very easy - Harrison Schmitt

Offline Orionid

  • Moderator
  • *****
  • Wiadomości: 21638
  • Very easy - Harrison Schmitt

Offline Orionid

  • Moderator
  • *****
  • Wiadomości: 21638
  • Very easy - Harrison Schmitt

Offline Orionid

  • Moderator
  • *****
  • Wiadomości: 21638
  • Very easy - Harrison Schmitt

Polskie Forum Astronautyczne

Odp: Wiadomości naukowe
« Odpowiedź #912 dnia: Wrzesień 22, 2022, 17:07 »