Autor Wątek: Wiadomości naukowe  (Przeczytany 42292 razy)

0 użytkowników i 2 Gości przegląda ten wątek.

Offline Orionid

  • Moderator
  • *****
  • Wiadomości: 21732
  • Very easy - Harrison Schmitt
Odp: Wiadomości naukowe
« Odpowiedź #900 dnia: Lipiec 13, 2022, 07:21 »
329) Badania genetyczne: naukowcy sprawdzili, kto jest mało podatny na zakażenie SARS-CoV-2
13.08.2022

Badacze w publikacji w “Nature” wskazali 11 kluczowych obszarów w genomie człowieka, które są istotne w kontekście podatności na zakażenie koronawirusem i przebiegu COVID-19. Wśród autorów publikacji jest badaczka z Polski.

Aby lepiej zrozumieć biologiczne podstawy przebiegu zakażenia SARS-CoV-2, tysiące naukowców z całego świata utworzyło na początku 2020 roku, zaraz po wybuchu pandemii, grupę badawczą “COVID-19 Host Genetics Initiative” (HGI - www.covid19hg.org). Do grupy przyłączyły się także grupy badawcze z Polski, w tym projekt prowadzony przez Uniwersytet Medyczny w Białymstoku pod kierownictwem prof. Marcina Moniuszko, realizowany we współpracy z polską firmą biotechnologiczną IMAGENE.ME. O wynikach pracy poinformowali przedstawiciele firmy w przesłanym PAP komunikacie.

W ramach najnowszych badań opublikowanych w Nature (https://www.nature.com/articles/s41586-022-04826-7) naukowcy przeanalizowali dane od ponad 125,5 tys. osób zakażonych SARS-CoV-2 i ponad 2,5 mln pacjentów kontrolnych. Były to dane z 60 badań z 25 krajów. Poszukiwali podłoża genetycznego ciężkiego przebiegu COVID-19 u części pacjentów, ale także samej podatności na zakażenie wirusem SARS-CoV-2.

"To kompleksowe badania. Zidentyfikowano aż 11 nowych obszarów w genomie człowieka, których zmienność genetyczna jest istotna w kontekście podatności na zakażenie koronawirusem i przebieg wywoływanej przez niego choroby. Wytypowano też 7 regionów w DNA, które związane są z podatnością na zakażenie i aż 16 związanych z ciężkością przebiegu COVID-19" – wylicza polska współautorka pracy dr Karolina Chwiałkowska, cytowana w komunikacie.

Jak dodaje, zidentyfikowano szereg genów pełniących rolę w procesach związanych z tzw. surfaktantami płucnymi, tworzącymi warstwę lipidowo-białkową, pokrywającą nabłonek pęcherzyków płucnych. "To m.in. gen SFTPD, kodujący jedno z białek uczestniczących we wrodzonej odpowiedzi immunologicznej, chroniąc tym samym płuca przed wdychanymi mikroorganizmami. Jego rekombinowany fragment wiąże się z białkiem wirusa SARS-CoV-2 i potencjalnie hamuje wiązanie z receptorem dla białka na powierzchni komórek ludzkich - ACE2. To oznacza, najprościej rzecz ujmując, że osoby posiadające określony wariant genu SFTPD są mniej podatne na zakażenie koronawirusem" - opisuje.

Kolejną sprawą było zidentyfikowanie wariantów ochronnych zlokalizowanych w genie kodującym wspomniany receptor ACE2. Hipotezę co do istotności zmienności genetycznej w obrębie genu kodującego ten receptor, wysnuto już w roku 2020, kiedy planowano pierwsze prace badawcze. Okazało się bowiem, że jest on swoistą "bramą" dla SARS-CoV-2, przez którą wirus może wnikać do komórek ludzkich.

"Dopiero teraz, po przebadaniu ogromnej liczby pacjentów z całego świata, udało się tę hipotezę potwierdzić i zidentyfikować konkretne warianty genetyczne – zaznacza dr Chwiałkowska. - Co ciekawe, uzyskane wyniki nie wskazują w tym zakresie na istnienie dużych różnic pomiędzy populacjami z różnych krajów świata. Początkowo spodziewaliśmy się, że ze względu na to, że niektóre kraje były bardziej dotknięte ciężkimi przypadkami, być może podłoże genetyczne będzie bardziej zróżnicowane".

Dr hab. Mirosław Kwaśniewski z IMAGENE.ME komentuje, że inicjatywa HGI przyniosła wiele interesujących odkryć. Przypomina, że już rok temu w "Nature" opublikowano wyniki poprzedniej analizy. Wówczas skupiono się na poznaniu genów odpowiedzialnych za ciężki przebieg COVID-19. "Analogiczny projekt realizowaliśmy w Polsce na populacji polskich pacjentów, którzy przechodzili COVID-19 w różnym stopniu ciężkości choroby. Kolejnym, naturalnym etapem prac konsorcjum HGI, było rozdzielenie dwóch procesów - zakażenia i późniejszego przebiegu choroby" - mówi dr Kwaśniewski. I dodaje, że COVID-19 Host Genetics Initiative to największe w historii nauk biologicznych konsorcjum badawcze, działające na bezprecedensową skalę.

Dr Karolina Chwiałkowska jest zaangażowana w pracę badawczą i w działania popularyzujące wiedzę o genetyce. Kierowany przez nią zespół naukowy od tego roku prowadzi m.in. grupę dyskusyjną (https://www.facebook.com/groups/wesbadaniagenetyczne), w ramach której każda osoba może zadać interesujące ją pytanie z obszaru genetyki, na które odpowiedź przygotuje zespół ekspertów z obszarów biotechnologii, genetyki molekularnej czy genetyki klinicznej. (PAP)

https://naukawpolsce.pl/aktualnosci/news,93334,badania-genetyczne-naukowcy-sprawdzili-kto-jest-malo-podatny-na-zakazenie

330) Dzieci z łagodną infekcją także mogą mieć długi Covid
15.08.2022 Marek Matacz

U części niehospitalizowanych dzieci z SARS-CoV-2 także pojawia się tzw. długi Covid. Jego ryzyko jest obecnie większe, na było początku pandemii.

Już dosyć dawno ustalono, że konieczność hospitalizacji przy infekcji SARS-CoV2 może zarówno u dorosłych, jak i u dzieci oznaczać rozwój utrzymujących się jeszcze po wyleczeniu zakażenia, przykrych objawów. Tak manifestuje się tzw. długi Covid.

Jednak nowe badanie dotyczące dzieci pokazuje, że przypadłość może się rozwinąć nawet, gdy dany pacjent nie wymaga leczenia szpitalnego.

Naukowcy z University of Texas przeanalizowali dane na temat osób w wieku od 5 do 18 lat zbierane od października 2020 roku. Objęły one okres przed oraz po wprowadzeniu szczepień i różne fale pandemii, w tym powodowane przez warianty delta i omikron.

„Chcieliśmy dowiedzieć się, czy dzieci dotknięte przez ostrą czy ciężką infekcję Covid-19 będą cierpiały z powodu utrzymujących się objawów - tzw. długiego Covid” - mówi prof. Sarah Messiah, autorka badania opisanego na łamach „The Pediatric Infectious Disease Journal” (https://journals.lww.com/pidj/Fulltext/9900/Comparison_of_Persistent_Symptoms_Following.151.aspx).

„Projekt ten jest unikalny, ponieważ to pierwsze populacyjne, opisane w literaturze naukowej badanie, które donosi o obecności długiego Covid u dzieci, które nie były hospitalizowane z powodu Covid-19” - podkreśla specjalistka.

Wśród ponad 1800 młodych osób u 82 pojawił się długi Covid. 1,5 proc. ochotników narzekało na trwające od 4 do 12 tygodni takie objawy, jak zaburzenia smaku i węchu, zmęczenie i kaszel. Kolejne 3,3 proc. z podobnymi problemami borykało się dłużej niż 12 tygodni.

„Chcieliśmy się z tych danych dowiedzieć, co zwiększa zagrożenie długim Covid u dzieci i kto jest bardziej narażony. Kiedy przyjrzeliśmy się czynnikom ryzyka u tych, którzy informowali o objawach w ciągu wcześniejszych 12 tygodni, odkryliśmy, że dzieci niezaszczepione oraz otyłe były bardziej zagrożone rozwojem długiego Covid. Wyniki te zgadzają się z literaturą, według której dzieci i dorośli z chorobami towarzyszącymi oraz niezaszczepieni są bardziej zagrożenie koniecznością hospitalizacji z powodu zakażenia wirusem” - wyjaśnia prof. Messiah.

Badacze odkryli też inną, istotną zależność. Jak się okazało, dzieci zakażone zanim pojawił się wariant delta, miały większe ryzyko pojawienia się długiego Covid, niż zainfekowane później.

„Jeśli ktoś miał Covid-19 na wcześniejszym etapie pandemii, miał też wyższe ryzyko rozwoju utrzymujących się długo objawów. Przy wariantach delta i omikron wiele dzieci trafiało do szpitali, ale ich objawy były łagodniejsze, a według naszych wyników rzadziej pojawiały się też u nich długotrwałe symptomy” - mówi badaczka.

Naukowcy apelują do rodziców o czujność i o odpowiednie szczepienia. (PAP)

https://naukawpolsce.pl/aktualnosci/news%2C93337%2Cdzieci-z-lagodna-infekcja-takze-moga-miec-dlugi-covid.html

331) Prof. Szuster-Ciesielska: powtarzające się infekcje SARS-CoV-2 mogą przyspieszać starzenie się naszej odporności
15.08.2022 PAP - Nauka w Polsce,  Zbigniew Wojtasiński

Nasz układ odpornościowy w sposób naturalny starzeje się wraz z wiekiem, jednak niektóre choroby, w tym powtarzające się infekcje SARS-CoV-2, mogą ten proces przyspieszać – ostrzega wirusolog z Lublina prof. Agnieszka Szuster-Ciesielska.

„Nie ma natomiast dowodów, że szczepionki przyśpieszają starzenie się układu odpornościowego” - zaznacza.

Specjalistka pracuje w Katedrze Wirusologii i Immunologii Uniwersytetu Marii Curie-Skłodowskiej. Wyjaśnia w rozmowie z PAP, że starzenie się układu odpornościowego jest procesem naturalnym i postępuje wraz z wiekiem. Podobnie jak inne układy naszego organizmu z upływem lat traci on na swej funkcjonalności.

Już po 60. roku życia obserwuje się dramatyczne zmiany związane ze starzeniem się układu immunologicznego - jest to tzw. immunostarzenie. Takie osoby tracą zdolność do ochrony przed infekcjami, słabsza jest także odpowiedź na szczepionki i częściej rozwijają się stany zapalne. W tym wieku mniej efektywna jest odpowiedź na pojawiające się w organizmie komórki nowotworowe, stąd nowotwory częściej dotykają seniorów niż osoby młodsze.

„Związane jest to z tym, że mamy w organizmie dużą grupę tzw. limfocytów naiwnych, czyli komórek, które nigdy jeszcze nie zetknęły się z antygenem - tłumaczy. - Gdy dojdzie do infekcji wirusowej lub bakteryjnej, niektóre komórki rozpoznają ten obcy patogen. Wówczas różnicują się w komórki wyspecjalizowane, które rozpoczynają odpowiedź, mającą na celu eliminację zagrożenia. Jednak te komórki nie są już w stanie rozpoznać w przyszłości innego wirusa czy bakterię”.

Dlatego w interesie naszej "obronności" jest posiadanie jak największej puli limfocytów naiwnych, które zapewnią nam odpowiedź na przyszłe zagrożenia. Niestety wraz z wiekiem jest ich coraz mniej - tłumaczy ekspertka. Wśród tych komórek są tzw. limfocyty pomocnicze, czyli "szefowie" naszego układu odpornościowego. Sterują i wspomagają inne komórki odpornościowe, mówią im jak mają się zachować. Są jeszcze tzw. limfocyty cytotoksyczne, to swego rodzaju "żołnierze", bezpośrednio walczący z wirusami, zakażonymi komórkami lub komórkami nowotworowymi, doprowadzając do ich śmierci.

"Obniżenie jednej jak i drugiej puli tych komórek zubaża arsenał obronny naszego układ odpornościowego" – podkreśla prof. Agnieszka Szuster-Ciesielska. Właśnie to się zdarza w przypadku zakażenia wirusem SARS-CoV-2. Powtarzające się infekcje tym koronawirusem mogą zatem przyspieszać starzenie się naszej odporności. A to osłabia nas wobec innych patogenów.

Specjalistka zwraca uwagę, jak ważną rolę pełni grasica, w której dojrzewają limfocyty naiwne. Narząd ten zmniejsza się wraz z wiekiem, największe rozmiary ma w wieku 2 lat, gdy waży około 25 gram. "Ta waga utrzymuje się jeszcze do okresu dojrzewania, a potem następuje inwolucja, czyli jej zmniejszanie się i zastępowanie tkanki grasicy tkanką tłuszczową. U osób po 60. roku życia występuje już tylko niewielka część tzw. rdzenia grasicy, stąd w tym wieku mniej jest uwalnianych limfocytów naiwnych" - podkreśla.

Prof. Agnieszka Szuster-Ciesielska zaznacza, powołując się na najnowsze badania, że wirus SARS-CoV-2 powoduje również obniżenie ogólnej liczby limfocytów, co jest zresztą charakterystyczne dla Covid-19. "U osób młodszych nie jest to jeszcze tak groźne, gdyż grasica jest nadal w pełni funkcjonalna, duża jest zatem szansa na odbudowanie populacji limfocytów. Znacznie trudniejsze jest to jednak u seniorów" - dodaje.

Co się dzieje w przypadku reinfekcji, czyli powtórnych zakażeń koronawirusem? Czy te niekorzystne zmiany w układzie odpornościowym nakładają się i pogłębiają? A jeśli tak, to do jakiego stopnia są odwracalne? Wciąż prowadzone są badania, które mogą na to odpowiedzieć. Jak przyznaje wirusolożka z Lublina, potrzebnych jest więcej prac, by to wyjaśnić.

"Nie ma natomiast dowodów, że szczepionki przyśpieszają starzenie się układu odpornościowego. Szczepienia polegają bowiem na pobudzaniu układu odpornościowego przez konkretne białka koronawirusa" – zapewnia specjalistka.

Wyjaśnia, że podczas zakażenia wirus SARS-CoV-2 wnika do komórek i się w nich replikuje, a przy tym powoduje ich zniszczenie. Infekcja zmusza zatem nasz organizm do znacznie szerszej odpowiedzi. "W przypadku szczepionki reagujemy na jeden tylko rodzaj białek. I nie ma dowodów na to, że przy szczepieniu mogą się pojawić podobne reakcje, jak przy infekcji" – dodaje.

Szczepienia nie dają gwarancji, ze nie zachorujemy. Nawet u osób trzykrotnie zaszczepionych zdarza się ciężki przebieg Covid-19. "Winne są nie tyle szczepionki, co natura samego wirusa. Bo dysponujemy wieloma bardzo skutecznymi szczepionkami przeciw chorobom wirusowym. Przykładem są te przeciwko śwince czy różyczce. Jednak odpowiedź odpornościowa na infekcję powyższymi wirusami jest praktycznie dożywotnia" – tłumaczy prof. Agnieszka Szuster-Ciesielska.

Inaczej jest w przypadku SARS-CoV-2, jak też innych koronawirusów, na przykład tych wywołujących przeziębienia. "W reakcji na nie nasz organizm nie buduje długotrwałej odpowiedzi, po roku, dwóch latach znowu może się nimi zakazić. Podobnie obserwuje się ponowne infekowanie SARS-CoV-2. W tym przypadku szczepionka musiała by być lepsza od +oryginału+, tymczasem obserwujemy znaczący spadek jej działania po czterech do sześciu miesięcy" – stwierdza specjalistka.

Trwają badania nad przedłużeniem czasu trwania i skuteczności odpowiedzi poszczepiennej przeciwko SARS-CoV-2. Być może będzie to możliwe dzięki innemu sposobowi podania szczepionki, na przykład bezpośrednio do nosa. Jest to korzystniejsze, gdyż wirus dociera do górnych dróg oddechowych i już w tym miejscu mógłby napotkać pierwszą linię obrony.

"Na skutek zakażenia wirusem drogą oddechową w obrębie błon śluzowych wytwarzane są przeciwciała klasy IgA, których rolą jest właśnie ochrona śluzówek. Natomiast szczepionka podana domięśniowo powoduje wytwarzanie przeciwciał klasy IgG, obecnych w układzie krążenia i migrujących do płuc, i nie daje ona skutecznej ochrony błon śluzowych. Dlatego szczepionka podana donosowo, czyli naśladująca naturalna drogę zakażenia wirusem, będzie stymulowała produkcję nie tylko przeciwciał IgG, ale także IgA. Stąd nasza ochrona zostanie istotnie wzmocniona. Uważa się, że taki sposób podania szczepionki może ograniczy transmisję koronawirusa w zdecydowanie większym stopniu niż szczepionka domięśniowa" – tłumaczy specjalistka.

W nowych kierunkach badań nad szczepionkami przeciwko Covid-19 bierze się zatem pod uwagę ochronę wrót zakażenia, czyli błon śluzowych, oraz przedłużenie czasu działania szczepionek. Badania weszły już w fazę kliniczną i jest szansa, że w przyszłym roku taka nowa szczepionka będzie dostępna. Tym bardziej, że sam preparat jest już znany, chodzi o zmianę sposobu jego podania – uważa prof. Agnieszka Szuster-Ciesielska.

Dodaje, że szczepionka tak mogłaby być też wieloskładnikowa, czyli nakierowana na kilka wariantów wirusa SARS-CoV-2, w zależności od tego, jakie jeszcze się pojawią. Zawierałaby ona białka kilku wariantów tego patogenu, na przykład Alfa, Delta i Omikron z kilkoma jego subwariantami. Taka multiwalentna szczepionka zapewniałaby nam szerszą odporność.

https://naukawpolsce.pl/aktualnosci/news%2C93338%2Cprof-szuster-ciesielska-powtarzajace-sie-infekcje-sars-cov-2-moga

332) W Brytania/ Zatwierdzono szczepionkę zwalczającą jednocześnie dwa warianty koronawirusa
16.08.2022 Z Londynu Bartłomiej Niedziński (PAP)

W Wielkiej Brytanii, jako pierwszym kraju na świecie, dopuszczono w poniedziałek do użycia szczepionkę, która jest wymierzona jednocześnie w pierwotny wariant koronawirusa, jak i w wariant Omikron.

Brytyjski Urząd Regulacji Leków i Produktów Zdrowotnych (MHRA) poinformował, że produkt firmy Moderna, zawierający 25 mikrogramów szczepionki działającej przeciw pierwotnej wersji i 25 mikrogramów szczepionki stworzonej pod kątem wariantu Omikron, spełnia standardy w zakresie bezpieczeństwa, jakości i skuteczności.

Dwuwariantowa szczepionka będzie dostępna jesienią jako dawka przypominająca. O tym, kto będzie do niej uprawniony zdecyduje Wspólny Komitet ds. Szczepień i Immunizacji (JCVI). Od września wszystkie osoby powyżej 50. roku życia oraz młodsze z grup podwyższonego ryzyka będą mogły skorzystać z jakiejś formy szczepień przypominających.

Używane podczas pandemii Covid-19 szczepionki zostały stworzone tak, aby nastawić organizm do walki z pierwotną formą wirusa, która pojawiła się w mieście Wuhan w Chinach pod koniec 2019 roku. Ale od tego czasu koronawirus znacznie zmutował, czego efektem jest szereg nowych wariantów, z których część jest bardziej odporna na szczepionki. Spowodowały one duże wzrosty przypadków na całym świecie.

Wyniki testów przeprowadzonych na 437 osobach wykazały, że u osób, którym podano nową wersję szczepionki jest poziom przeciwciał mogących unieszkodliwić pierwotny wariant Omikron (BA.1), jak i późniejsze jego podwarianty (BA.4 i BA.5), które powodują obecną falę zachorowań w Wielkiej Brytanii.

Firma Moderna zgłosiła dwuwariantową szczepionkę do zatwierdzenia również regulatorom w Unii Europejskiej, Australii i Kanadzie. Jak się oczekuje, UE dopuści ją do użytku do września.

https://naukawpolsce.pl/aktualnosci/news%2C93356%2Cw-brytania-zatwierdzono-szczepionke-zwalczajaca-jednoczesnie-dwa-warianty
« Ostatnia zmiana: Sierpień 19, 2022, 13:04 wysłana przez Orionid »

Offline Orionid

  • Moderator
  • *****
  • Wiadomości: 21732
  • Very easy - Harrison Schmitt
Odp: Wiadomości naukowe
« Odpowiedź #901 dnia: Lipiec 16, 2022, 06:17 »
333) W czasie pandemii nastąpił wzrost powikłań ciążowych
19.08.2022 Katarzyna Czechowicz

W czasie pandemii doszło do niewielkiego, ale statystycznie istotnego wzrostu śmiertelności matek z powodu ciążowych i okołoporodowych powikłań. To alarmujące odkrycie - podaje „JAMA Network Open”.

Pandemia COVID-19 stała się bezprecedensowym stresorem dla systemów opieki zdrowotnej na całym świecie. Spowodowała m.in. utrudnienia w dostępie do rutynowej opieki prenatalnej i usług związanych ze zdrowiem reprodukcyjnym, co przełożyło się na słabsze monitorowanie potencjalnych powikłań związanych z ciążą. Z powodu ograniczeń nałożonych na osobiste, stacjonarne wizyty lekarskie kobiety rzadziej widywały swoich lekarzy prowadzących.

Naukowcy z Beth Israel Deaconess Medical Center oraz Harvard T.H. Chan School of Public Health postanowili sprawdzić, czy powikłania związane z ciążą i wyniki położnicze zmieniły się podczas pandemii COVID-19 w porównaniu do stanu przed pandemią. "Przyglądając się zmianom w procedurach porodowych, odsetkowi przedwczesnych porodów i śmiertelności okołoporodowej odkryliśmy zwiększone prawdopodobieństwo zgonu matki podczas hospitalizacji porodowej oraz wyższe ryzyko wystąpienia zaburzeń sercowo-naczyniowych i krwotoków położniczych” - piszą autorzy publikacji (http://jamanetwork.com/article.aspx?doi=10.1001/jamanetworkopen.2022.26531).

„To alarmujące odkrycie - uważa kierująca zespołem badawczym dr Rose L. Molina. - Pokazuje, że ogólne zakłócenia związane z pandemią COVID-19 realnie wpływają na zdrowie ciężarnych”.

Molina i jej współpracownicy przeanalizowali dane zebrane od ponad 1,6 miliona pacjentek, które urodziły dzieci w warunkach szpitalnych w ciągu 14 miesięcy przed pojawieniem się COVID-19 oraz w ciągu pierwszych 14 miesięcy po rozpoczęciu pandemii. Obie grupy (przed- i pandemiczna) nie były istotnie zróżnicowane pod względem wieku, rasy i pochodzenia etnicznego, rodzaju ubezpieczenia i chorób współistniejących.

Okazało się, że w okresie pandemii doszło do 5,2-proc. redukcji liczby żywych urodzeń. Dalsza analiza wykazała również wzrost zgonów wśród matek podczas hospitalizacji porodowych: z 5,17 zgonów na 100 000 ciężarnych przed pandemią do 8,69 zgonów na 100 000 ciężarnych ciężarnych podczas pandemii. Jest to - zdaniem naukowców - niewielki, ale statystycznie istotny przyrost.

Dodatkowo zauważono zwiększenie ryzyka rozwoju zaburzeń nadciśnieniowych i krwotoku u rodzących kobiet.

Autorzy pracy sugerują, że te niepokojące wyniki dowodzą, iż pandemia COVID-19 negatywnie wpłynęła na opiekę położniczą i wyniki związane z ciążą.

„Podczas gdy opieka położnicza w szpitalach pozostała podstawową usługą podczas pandemii COVID-19, to ambulatoryjna opieka prenatalna doświadczyła znacznych zakłóceń. Wiele rutynowych procedur zaczęto wykonywać wirtualnie - mówi dr Molina. - Możliwe, że owe zakłócenia i ograniczenia, jakie wiążą się z monitorowaniem ciąży za pośrednictwem teleporad, mogły przyczynić się do nieznacznego pogorszenia wyników związanych z nadciśnieniem ciążowym. Być może na częstsze zaburzenia nadciśnieniowe mógł wpłynąć także odczuwany z powodu pandemii stres”.

Zespół badawczy odnotował również, że od czasu pojawiania się COVID-19 skróceniu uległy związane z porodem pobyty w szpitalu, szczególnie te po cięciu cesarskim. Wszystko przez to, że zarówno obsada medyczna, jak i pacjenci byli zachęcani do minimalizowania rozprzestrzenianie się infekcji.

Jednocześnie badanie odnotowało spadek wskaźników sepsy podczas pandemii, prawdopodobnie w wyniku poprawy higieny rąk i noszenia maseczek.

Jeśli chodzi o liczbę porodów przedwczesnych oraz sposoby porodu (siłami natury, przez cięcie cesarskie, wspomagany kleszczami lub próżniowo), to nie zmieniły się one w czasie pandemii w stosunku do czasów przed nią.

„Podczas gdy operacje położnicze nawet w czasie lockdownu były wykonywane tak samo, jak wcześniej, to pozostała opieka szpitalna i pozaszpitalna uległa radykalnej zmianie. Dotyczy to również restrykcyjnej polityki odwiedzin, która ograniczyła wsparcie dla pacjentek, które odczuwały silny stres i lęk związany z hospitalizacją - podsumowuje dr Molina. - Ponieważ od jakiegoś czasu obserwujemy znaczący przyrost nowy przypadków COVID-19, ważne jest skupienie się na eliminowaniu zakłóceń związanych z pandemią w opiece położniczej, gdyż realnie przekładają się one na wyniki ciąży”.(PAP)

https://naukawpolsce.pl/aktualnosci/news%2C93382%2Cw-czasie-pandemii-nastapil-wzrost-powiklan-ciazowych.html

334) Prognoza: 6-10 tys. osób z COVID-19 umrze tej jesieni
22.08.2022 Autor: Szymon Zdziebłowski

W szczycie fali zakażeń COVID-19 w tym roku potrzebnych będzie dziennie 12-15 tys. łóżek w szpitalach – powiedział PAP dr Franciszek Rakowski z ICM UW. Według prognoz tej jesieni umrze 6-10 tys. osób cierpiących na tę chorobę – dodał.

Nad prognozami przebiegu epidemii w Polsce pracuje m.in. zespół ekspertów z Interdyscyplinarnego Centrum Modelowania Matematycznego i Komputerowego Uniwersytetu Warszawskiego pod kierunkiem dra Franciszka Rakowskiego z Zespołu Modelu Epidemiologicznego.

"Szacujemy, że w najczarniejszych scenariuszach potrzebnych będzie na jesieni tego roku każdego dnia 12-15 tys. łóżek dla pacjentów z COVID-19" – powiedział PAP dr Franciszek Rakowski.

Ekspert zaznaczył, że trudno powiedzieć, czy obecnie przechodzimy jeden ze szczytów fal pandemii, bo testowanie zostało bardzo ograniczone. Wiele osób wykonuje testy we własnym zakresie, zapewne tylko niewielka wykonuje je na zlecenie lekarzy. Być może szczyt fali nastąpi dopiero we wrześniu wraz z otwarciem szkół – wskazał.

"Straciliśmy narzędzie, które umożliwia sprawdzenie, jaka jest obecnie rzeczywista liczba zakażeń" – podkreślił. Stwierdził, że potwierdzona liczba zakażeń w ostatnich miesiącach nie oddaje stanu rzeczywistego. "Z naszych szacunków wynika, że zakażeń może być od 20 do 50 razy więcej w stosunków do oficjalnych ministerialnych danych" – dodał.

Dr Rakowski powiedział, że średnia liczba potwierdzonych zakażeń, podawana przez Ministerstwo Zdrowia, w ostatnim tygodniu to ok. 5 tys. przypadków. Oznacza to, że zakażeń dziennie może być obecnie 100-250 tys.

"Zeszłej jesieni wariant delta przyczynił się do śmierci ok. 40-45 tys. osób. W tej chwili szacujemy, że będzie to 6-10 tys. w trakcie całej jesieni" – powiedział dr Rakowski.

W modelu ICM brane jest pod uwagę m.in. tempo zanikami odporności na infekcje.

"To tempo jest bardzo szybkie. Jednak osoby zaszczepione przejdą chorobę lżej i unikną hospitalizacji" – podkreślił.

Z szacunków ICM UW wynika też, że ok. 50 proc. osób narażonych na infekcję nie zachoruje.(PAP)

https://naukawpolsce.pl/aktualnosci/news,93407,prognoza-6-10-tys-osob-z-covid-19-umrze-tej-jesieni.html

335) Odkryto „słaby punkt” głównych wariantów SARS-CoV-2
23.08.2022 autorka: Katarzyna Czechowicz

Naukowcy z University of British Columbia odkryli kluczową lukę we wszystkich głównych wariantach wirusa SARS-CoV-2, w tym niedawno powstałych podwariantach BA.1 i BA.2 Omicron - informuje pismo „Nature Communications”.

Słabość tę mogłyby potencjalnie wykorzystywać przeciwciała neutralizujące, torując drogę terapiom, które byłyby skuteczne wobec wszystkich wariantów koronawirusa.

Zespół kierowany przez dr. Srirama Subramaniama wykorzystał mikroskopię krioelektronową (cryo-EM) do ujawnienia na poziomie atomowym struktury wrażliwego miejsca na białku kolca wirusa. Fragment ten określa się mianem epitopu. Jednocześnie naukowcy opisali przeciwciało VH Ab6, którego fragment jest zdolny do przyłączenia się do epitopu wirusa i jego całkowitej neutralizacji.

„SARS-CoV-2 jest to wysoce przystosowujący się wirus, który w procesie ewolucji nauczył się unikać większości istniejących terapii przeciwciałami, a także dużej części odporności zapewnianej przez szczepionki i naturalną infekcję - mówi dr Subramaniam. - Nasze badanie ujawnia jego słaby punkt, który jest w dużej mierze niezmieniony we wszystkich wariantach i może zostać łatwo zneutralizowany przez fragment przeciwciała”.

„To dobry grunt pod projektowanie różnorodnych terapii i zabiegów, które mogą potencjalnie pomóc wielu zagrożonym osobom” - podkreśla.

Przeciwciała to cząsteczki naturalnie wytwarzane przez nasz organizm w celu zwalczania infekcji, ale można je również produkować w laboratorium i póżniej podawać pacjentom. Chociaż opracowano już kilka terapii przeciwciałami dla COVID-19, ich skuteczność zawsze mocno spadała w obliczu nowych, wysoce zmutowanych wariantów, takich jak Omikron.

„Przeciwciała przyczepiają się do wirusa w bardzo specyficzny sposób; pasują do niego jak klucz do zamka. Czyli, kiedy wirus mutuje, klucz już nie pasuje – tłumaczy Subramaniam. - Szukaliśmy więc kluczy uniwersalnych; takich przeciwciał, które neutralizują wirusa nawet po rozległych mutacjach”.

Takim uniwersalnym kluczem zidentyfikowanym w opisywanym badaniu okazał się fragment przeciwciała VH Ab6. Eksperymenty potwierdziły jego skuteczność przeciwko wariantom Alpha, Beta, Gamma, Delta, Kappa, Epsilon i Omicron. Fragment neutralizuje SARS-CoV-2 poprzez przyłączanie się do epitopu na białku kolca i blokowanie wirusa przed wnikaniem do ludzkich komórek.

„Epitop, który opisujemy w tej publikacji, nie jest objęty tzw. gorącymi punktami mutacji, dlatego jest zachowany w bardzo podobnej lub niezmienionej formie w różnych wariantach – mówi autor badania. - Teraz, gdy zdołaliśmy szczegółowo opisać jego strukturę, otworzyły się przed nami zupełnie nowe możliwości leczenia”.

Zdaniem dr. Subramaniama ta swoista „pieta achillesowa” wirusa może być wykorzystana przez producentów leków nie tylko do tworzenia skutecznych środków przeciwko aktualnie dominującym wariantom, ale także tym, które pojawią się za jakiś czas.

„Uzyskaliśmy pełny obraz tego wrażliwego miejsca. Znamy każdą interakcję, w jaką białko kolca może wchodzić z przeciwciałem w tym właśnie regionie. Możemy więc opracować mnóstwo różnych terapii przeciwciałami - podsumowuje Subramaniam. - A posiadanie szeroko skutecznych, działających na różne warianty leków, całkowicie zmieniłoby zasady gry w trwającej pandemii”.


Źródło: http://dx.doi.org/10.1038/s41467-022-32262-8 (PAP)
https://naukawpolsce.pl/aktualnosci/news%2C93419%2Codkryto-slaby-punkt-glownych-wariantow-sars-cov-2.html

336) Prof. Pyrć: szczepienie przeciw Covid-19 kobiet w ciąży nie wiąże się z ryzykiem zaburzeń ciąży i porodu
23.08.2022 Autor: Zbigniew Wojtasiński

Wbrew pojawiającym się plotkom szczepienie przeciw Covid-19 kobiet w ciąży nie wiąże się z ryzykiem zaburzeń ciąży i porodu – zapewnia wirusolog prof. Krzysztof Pyrć z UJ w Krakowie. Powołuje się na najnowsze badania opublikowane przez „British Medical Journal”.

Szczepienie przeciwko Covid-19 wśród kobiet w ciąży wywołuje szczególnie dużo kontrowersji, choć badania kliniczne przekonywały, że jest ono u nich bezpieczne. Dlatego szczepienia te dopuszczono do użycia w USA i Unii Europejskiej, w tym także w Polsce, również w tej grupie kobiet. Nadal jednak pojawiają się nieporozumienia w tej sprawie.

„Wbrew pojawiającym się plotkom szczepienie przeciw Covid-19 w ciąży nie wiąże się z ryzykiem zaburzeń ciąży i porodu” – przekonuje na Twitterze prof. Krzysztof Pyrć z Małopolskiego Centrum Biotechnologii Uniwersytetu Jagiellońskiego w Krakowie.

Specjalista powołuje się na badania międzynarodowej grupy badaczy opublikowane przez „British Medical Journal”, którymi objęto 85 162 dzieci. 43 099 matek, które je urodziły, zaszczepiono przeciwko Covid-19 w czasie ciąży przynajmniej jedną dawką (w okresie od 1 maja do 31 grudnia 2021 r.). 99,7 proc. z nich (42 979) otrzymało preparat wytwarzany w technologii mRNA.

Główna autorka badania prof. Deshayne B. Fell z Cildren’s Hospital of Easters Ontario uniwersytetu w Ottawie w Kanadzie wyjaśnia, że szczepienie przeciwko Covid-19 w czasie ciąży nie zwiększa ryzyka przedwczesnego porodu ani poronienia. Odsetek przedwczesnych porodów w grupie kobiet w ciąży zaszczepionych i niezaszczepionych był niemal taki sam i wyniósł odpowiednio 6,5 proc. i 6,9 proc.

Autorzy badania, wśród których są specjaliści z Kanady, USA i Norwegii, zaznaczają, że dla kobiet w ciąży groźne jest zakażenie wirusem SARS-CoV-2. Zwiększa ono ryzyko hospitalizacji, pobytu na oddziale intensywnej terapii oraz zgonu. Oprócz tego infekcja ta zwiększa ryzyko przedwczesnego porodu, zaburzeń ciąży oraz poronienia. To zatem nie szczepienie w czasie ciąży stwarza ryzyko zdrowotne, lecz jego zaniechanie.

Wskazują na to dwa inne wcześniejsze badania, przypominane przez BMJ. Jedno z nich dotyczyło wykonywania szczepień przeciwko Covid-19 we wczesnym okresie ciąży. Nie wykazało ono większego ryzyka spontanicznego poronienia.

Autorzy najnowszego badania twierdzą, że ich wcześniejsze badania dotyczyły też szczepień w drugim i trzecim trymestrze ciąży. Te obserwacje również nie wykazały większego ryzyka zaburzeń, takich jak krwotok poporodowy albo niska ocena noworodka w skali Apgar (oceniająca oddech dziecka, pracę serca, napięcie mięśniowe i zabarwienie skóry). (PAP)

https://naukawpolsce.pl/aktualnosci/news,93422,prof-pyrc-szczepienie-przeciw-covid-19-kobiet-w-ciazy-nie-wiaze-sie-z

337) Większość osób zarażonych Omikronem nie wiedziała o tym
24.08.2022 Katarzyna Czechowicz

Aż 56 proc. osób zakażonych wariantem Omikron wirusa SARS-CoV-2 nie wiedziało o tym fakcie - ogłoszono na łamach pisma „JAMA Network Open”.

Oznacza to, że więcej niż jedna na dwie osoby zarażone Omikronem nie miała świadomości swojej infekcji i roznosiła ją dalej, podkreślają lekarze-naukowcy ze szpitala Cedars-Sinai w Los Angeles. Tymczasem to właśnie ta świadomość jest jednym z kluczowych czynników, jeżeli chcemy wygrać z pandemią - dodają.

Wcześniejsze badania pokazały, że co najmniej 25 proc., a być może nawet 80 proc., osób zarażonych SARS-CoV-2 może nie odczuwać żadnych objawów. W porównaniu z innymi wariantami Omikron jeszcze częściej wiąże się z zakażeniem skąpoobjawowym oraz z ogólnie mniej poważnymi objawami, które przeważnie nie wykraczają poza zmęczenie, kaszel, ból głowy, ból gardła i katar.

„Tymczasem badania jasno dowodzą, że niezdiagnozowane infekcje mogą zwiększać przenoszenie wirusa - mówi główna autorka publikacji dr Sandy Y. Joung. - Niski poziom świadomości infekcji prawdopodobnie przyczynił się do tak szybkiego rozprzestrzeniania się Omikrona”.

Do badania naukowcy wykorzystali próbki krwi zebrane od pracowników ochrony zdrowia oraz pacjentów; łącznie było to 2479 osób. Dysponowali zarówno próbkami z początków pandemii, jak i czasów, w których zaczął dominować Omikron.

Dzięki testom badającym poziomy przeciwciał przeciwko SARS-CoV-2 zidentyfikowali 210 osób zakażonych Omikronem.

Następnie poprosili uczestników badania o przedstawienie aktualnych informacji o stanie swego zdrowia (za pośrednictwem ankiet i wywiadów). Okazało się, że tylko 44 proc. uczestników z przeciwciałami przeciw wariantowi Omikron miało świadomość zakażenia wirusem. Większość (56 proc.) nie wiedziała o niedawno przebytej infekcji COVID-19. Spośród osób z tej ostatniej grupy tylko 10 proc. odczuwało jakiekolwiek objawy, które jednak mylnie przypisywały je zwykłemu przeziębieniu lub innej infekcji.

Zdaniem autorów publikacji podobne badanie należy przeprowadzić na większej grupie, zróżnicowanej pod względem etnicznym i demograficznym, aby dowiedzieć się, czy jakieś konkretne czynniki są związane z brakiem świadomości infekcji.

„Mamy nadzieję, że ludzie dowiedzą się o naszym odkryciu i pomyślą: +Byłem właśnie na spotkaniu, na którym ktoś uzyskał wynik pozytywny. Może powinienem zrobić test+ albo +Zacząłem czuć się trochę przeziębiony. Może powinienem wykonać szybki test+. Im lepiej zrozumiemy ryzyko, tym skuteczniej będziemy chronić zdrowie społeczeństwa i nas samych - podkreślają autorzy.

Teraz ten sam zespół planuje zbadać wzorce i predyktory reinfekcji oraz ich potencjał w budowaniu długotrwałej odporności na SARS-CoV-2. Oprócz zwiększania świadomości informacje te mogą pomóc ludziom zarządzać ich indywidualnym ryzykiem. (PAP)

https://naukawpolsce.pl/aktualnosci/news%2C93427%2Cwiekszosc-osob-zarazonych-omikronem-nie-wiedziala-o-tym.html
« Ostatnia zmiana: Sierpień 25, 2022, 08:19 wysłana przez Orionid »

Offline Orionid

  • Moderator
  • *****
  • Wiadomości: 21732
  • Very easy - Harrison Schmitt
Odp: Wiadomości naukowe
« Odpowiedź #902 dnia: Lipiec 22, 2022, 08:10 »
338) Prof. Szuster-Ciesielska: ryzyko zapalenia mięśnia sercowego aż 11 razy większe po Covid-19 niż po szczepieniu
24.08.2022 Autor: Zbigniew Wojtasiński

Ryzyko zapalenia mięśnia sercowego jest znacznie wyższe (aż 11 razy) po zakażeniu wirusem SARS-CoV-2 aniżeli po szczepieniu przeciwko Covid-19 – twierdzi wirusolog z Lublina Agnieszka Szuster-Ciesielska. Powołuje się na przeprowadzone w Anglii badania 43 mln osób.

Zapalenie mięśnia sercowego może być powikłaniem po szczepieniu przeciwko Covid-19, jednak zdarza się to bardzo rzadko, na co zwracało uwagę m.in. Centrum Prewencji i Kontroli Chorób (CDC) w Atlancie w USA. Na ogół jednak jest ono spowodowane przez infekcję wirusową, na przykład przez wirusa grypy. Patogen taki atakuje ściany mięśnia sercowego i może powodować chwilowe lub trwałe jego uszkodzenie. Objawia się to osłabieniem siły skurczu mięśnia sercowego lub zaburzeniem jego stymulacji elektrycznej.

Według Amerykańskiego Towarzystwa Kardiologicznego (AHA) jeszcze przed pandemią Covid-19 zapalenie mięśnia sercowego wykrywano u 10-20 osób na 100 tys. mieszkańców. Wraz z pojawieniem się Covid-19 tych przypadków może być znacznie więcej.

Wskazują na to najnowsze badania, opublikowane przez pismo „Circulation”. Objęto nimi osoby zaszczepione w Wielkiej Brytanii jak tylko zaczęła się akcja szczepień przeciwko Covid-19, czyli od 1 grudnia 2020 r. do 15 grudnia 2021 r. Badania potwierdziły, że choć po szczepieniu zdarzają się powikłania w postaci zapalenia mięśnia sercowego, to na skutek samej infekcji występują one znacznie częściej.

„Kolejna praca potwierdza coś, co jest oczywiste: ryzyko zapalenia mięśnia sercowego jest znacznie wyższe (aż 11 razy) po zakażeniu SARS-CoV-2 aniżeli po szczepieniu przeciwko Covid-19. Grupa badana to blisko 43 mln osób w wieku 13 lat i starszych (Anglia)” – zaznacza na Twitterze prof. Agnieszka Szuster-Ciesielska z Katedry Wirusologii i Immunologii Uniwersytetu Marii Curie-Skłodowskiej w Lublinie.

Potwierdza to w komentarzu główna autorka badania Martina Patone, specjalistka statystki medycznej w Nuffield Department of Primary Healthe Care Sciences: „Z analizowanych przez nas danych dotyczących szczepień w Anglii w pierwszych 12 miesiącach po ich rozpoczęciu wynika, że ryzyko zapalenia mięśnia sercowego po podaniu szczepionki przeciwko Covid-19 jest bardzo małe w porównaniu do tego rodzaju zapalenia, jakie może powstać po zakażeniu wirusem SARS-CoV-2”.

W akcji szczepień w Anglii w 2021 r. wykorzystywano różnego typu szczepionki przeciwko Covid-19, zarówno tzw. wektorową opracowaną przez firmę Astra Zeneka, jak i wytwarzaną w technologii mRNA. Szczepionki te obecnie w wielu krajach mogą być stosowane już u dzieci powyżej szóstego miesiąca życia.

W badaniach uwzględniono jedynie osoby w wieku co najmniej 13 lat, które otrzymały przynajmniej jedną dawkę preparatu. Uwzględniono także osoby zaszczepione trzema dawkami (dwoma dawkami standardowymi i jednym tzw. boosterem, czyli dawką przypominającą). Spośród 43 mln analizowanych zaszczepionych osób booster otrzymało 21 mln pacjentów. 6 mln badanych zostało zakażonych wirusem SARS-CoV-2 przed zaszczepieniem lub po nim. (PAP)

https://naukawpolsce.pl/aktualnosci/news%2C93434%2Cprof-szuster-ciesielska-ryzyko-zapalenia-miesnia-sercowego-az-11-razy

339) Brytyjscy badacze testują lek przeciwwirusowy przeciwko małpiej ospie
26.08.2022 Autor: Zbigniew Wojtasiński

Specjaliści Oxford University rozpoczęli badania kliniczne leku przeciwwirusowego, który może być pomocny w leczeniu małpiej ospy. Wyniki będą znane za kilka miesięcy.

„Głównym celem tego badania jest uzyskanie terapii przyspieszającej rekonwalescencję osób zakażonych wirusem małpiej ospy i skracającej ich kwarantannę” – powiedział BBC News jeden z autorów badania o nazwie "Platinum", prof. Peter Horby z Oxford University.

Małpia ospa na ogół nie jest groźną chorobą zakaźną, przynajmniej na razie. Większość zakażonych powraca do zdrowia nawet bez leczenia. U niektórych chorych dochodzi jednak do groźnych powikłań, przed czym może uchronić testowany w Wielkiej Brytanii lek o nazwie tecovirimat.

BBC News opisuje przykład 41-letniego Jeffreya Galaise’a z Nowego Jorku, który ciężko przeszedł małpią ospę. "To było traumatyczne przeżycie. Po zakażeniu stałem się inną osobą" – stwierdził. Wyznał, że miał wszystkie możliwe objawy tej infekcji, czyli bóle i obrzmienie węzłów chłonnych, jak też gorączkę oraz wysypkę. Chorował przez miesiąc, a wysypka wokół ust długi czas utrudniała mu jedzenie.

W badania klinicznych brytyjskich specjalistów weźmie udział prawie 500 osób. Część z nich będzie leczona lekiem przeciwwirusowym podawanym dwa razy dziennie. Pozostali w jednej grupie porównawczej nie otrzymają żadnego leczenia, a w drugiej – jedynie placebo (środek o obojętnym działaniu jedynie markujący lek). Specjaliści mają nadzieję, że wyniki tych badań będą znane za kilku miesięcy.

Działanie tecovirimatu polega na tym, że zapobiega wniknięciu wirusów do komórki, co uniemożliwia jego rozmnażanie się. (Wirus nie ma innej możliwości - żeby się powielić, musi najpierw przedostać się do wnętrza komórki). Lek ten był już testowany na zwierzętach i przeszedł pierwsze badania kliniczne, które wykazały, że jest bezpieczny w użyciu u ludzi. Teraz chodzi no wykazanie jego przydatności terapeutycznej, w jakich dawkach powinien być stosowany.

Przed małpią ospą chroni szczepionka, ta sama jaka stosowana jest przeciwko ospie prawdziwej. Jest to możliwe, ponieważ wirus ospy małpiej jest łagodniejszą wersją wirusa ospy prawdziwej, którą szczepieniami wyeliminowano w 1980 r. Szczepionka przeciwko ospie prawdziwej chroni w ponad 85 proc. przed ospą małpią (według danych z Afryki).

Minister Zdrowia Publicznego Maggie Throup powiedziała, że szczepionka jest najlepszym sposobem by zapobiec rozprzestrzenieniu się małpiej ospy. Gdy jednak dojdzie już do zakażenia, przydatna może być terapia przyśpieszające leczenie i zapobiegająca powikłaniom choroby.

W Wielkiej Brytanii pierwszy przypadek małpiej ospy wykryto 7 maja u pacjenta, który powrócił z Nigerii, tam też najprawdopodobniej się zakaził. Od tej pory zakażenie to wykryto u ponad 3 tys. pacjentów w Wielkiej Brytanii, a także w wielu innych krajach, także w Polsce. Według Ministerstwa Zdrowia w naszym kraju do 17 sierpnia potwierdzono 104 przypadki małpiej ospy. (PAP)

https://naukawpolsce.pl/aktualnosci/news%2C93452%2Cbrytyjscy-badacze-testuja-lek-przeciwwirusowy-przeciwko-malpiej-ospie.html

340) Dostępne szczepienia zmniejszają ryzyko zakażenia Omikronem i hospitalizacji wśród dzieci w wieku 5-11
27.08.2022 Autor: Zbigniew Wojtasiński

Najnowsze analizy potwierdzają, że dostępna obecnie szczepionka mRNA zmniejsza ryzyko zakażenia Omikronem i hospitalizacji wśród dzieci w wieku 5-11. Pisze o tym „New England Journal of Medicine”.

Wiele dyskusji wywołuje kwestia, czy lepiej się zaszczepić przeciwko wirusowi SARS-CoV-2 dostępną obecnie szczepionką czy preparatem dwuskładnikowym, jaki ma być wprowadzony na rynek najwcześniej w połowie września tego roku. Ta druga szczepionka ukierunkowana jest zarówno na koronawirusa, który wywołał pandemię, jak i na najnowszy jego wariant o nazwie Omikron.

Postanowili to sprawdzić specjaliści z Singapuru, którzy przeanalizowali dane dotyczące szczepień przeprowadzonych od 21 stycznia do 8 kwietnia 2022 r., a więc w okresie, gdy na całym świecie szybko się rozprzestrzeniał Omikron. Wariant ten wykryto w listopadzie 2021 r. i szybko zastępował on dominującą jesienią ubiegłego roku Deltę.

W badaniach pod uwagę wzięto 255 936 dzieci w wieku od 5. do 11. roku życia zamieszkałych w Singapurze. Były w tej grupie zarówno dzieci zaszczepione dwoma dawkami, jak i te nieszczepione oraz zaszczepione tylko jedną dawką. Do szczepień użyto preparat w technologii mRNA amerykańskiego koncernu Pfizer oraz niemieckiej firmy BioNTech.

„Otrzymane wyniki potwierdziły, że szczepienie zmniejsza ryzyko zakażenia SARS-CoV-2 i hospitalizacji wśród dzieci w wieku 5-11” – stwierdza na Twitterze Grzegorz Cessak, prezes Urzędu Rejestracji Produktów Leczniczych, Wyrobów Medycznych i Produktów Biobójczych. Trzeba jednak podkreślić, że dotyczy to okresu, gdy dominował już Omikron, bardziej zaraźliwy wariant tego wirusa.

Z analiz tych wynika, że szczepienie pełnym schematem preparatem Pfizera w 82,7 proc. chroniło dzieci przed hospitalizacją (w porównaniu do tych niezaszczepionych). Jak podkreślają autorzy badania, jego efektywność była zatem podobna jak wśród dorosłych zaszczepionych trzema dawkami w czasie dominacji Omikrona.

Jednak podobne badania w USA wypadły gorzej. W Stanach Zjednoczonych skuteczność szczepionki mRNA Pfizera wśród dzieci od 5. do 11. roku życia w konfrontacji z Omikronem, jeśli chodzi o ryzyko hospitalizacji - oceniono na 68 proc.

Mniejsza jest też skuteczność tego szczepienia w odniesieniu do zakażenia. W przypadku wirusa SARS-CoV-2, potwierdzonego badaniem PCR, szczepienie w Singapurze zmniejszało ryzyko infekcji o 65,3 proc. Było ono zatem mniejsze niż w II i III fazie badań klinicznych tej szczepionki, jakie w czerwcu 2021 r. przeprowadzono wśród 2268 dzieci w USA, Hiszpanii, Finlandii oraz Polsce. Wtedy skuteczność tego preparatu, jeśli chodzi o ryzyko zakażenia, oceniano na 90,7 proc., a był to okres, gdy dominowała Delta.

Trzeba jednak pamiętać, że szczepienie ma głównie chronić przed ciężkim przebiegiem choroby i jej powikłaniami. „Nasze badanie wskazuje na to, że szczepienie (dostępnym obecnie preparatem mRNA – przyp. PAP) chroni przed infekcją jak i poważną chorobą” - zaznaczają autorzy badania pod kierunkiem dr Sharon Tan. Dodają jednak, że ważne jest, by szczepienie było wykonane co najmniej dwoma dawkami. (PAP)

https://naukawpolsce.pl/aktualnosci/news%2C93453%2Cdostepne-szczepienia-zmniejszaja-ryzyko-zakazenia-omikronem-i-hospitalizacji

341) Eksperci PAN radzą, co zrobić, by ograniczyć liczbę zakażeń SARS-CoV-2 w sezonie jesienno-zimowym
29.08.2022 PAP - Nauka w Polsce

Eksperci PAN ds. COVID-przypominają, że wirus SARS-CoV-2 nie znikł i epidemia, choć w zmienionej formie, trwa nadal. W wydanym stanowisku podkreślają potrzebę stosowania dostępnych środków, by ograniczyć liczbę zakażeń w nadchodzącym sezonie jesienno-zimowym.

„Epidemia COVID-19 i wirus SARS-CoV-2 nie zniknęły, ale zmieniły swoje oblicze. Musimy adaptować się do tych zmian. Karygodne wydaje się udawanie, że problem zniknął oraz iluzja, że 'jakoś to będzie'. Racjonalna strategia powinna opierać się na prawdopodobnych scenariuszach rozwoju sytuacji. Powinna ona również uwzględniać potrzeby osób słabszych, a także wykorzystywać wszelkie dostępne nam sposoby ograniczania liczby zakażeń (szczepienia, testowanie, leki, maseczki, dystansowanie się, dezynfekcja)" - czytamy w 23. stanowisku Zespołu doradczego ds. COVID-19 przy Prezesie PAN, przesłanym w piątek PAP.

Według ekspertów PAN, tylko przyjmując takie postępowanie będzie się w stanie zapobiec "kolejnej tragedii, zarówno zdrowotnej, jak i ekonomicznej oraz społecznej, która może nastąpić tej jesieni".

Naukowcy podkreślają, że największą niewiadomą obecnie pozostaje to, jak będzie przebiegała epidemia jesienią. A informacji o intensywności epidemii dostarcza diagnostyka. Tymczasem - przypominają - wiosną, wraz ze zmniejszeniem naporu na opiekę zdrowotną oraz ze zmniejszającą się liczbą zgonów, rząd zdecydował o zaprzestaniu testowania masowego. "Istotnie, testowanie masowe, które nie prowadzi do izolacji ani kwarantanny, w dużej mierze traci rację bytu" - przyznają.

Zaznaczają jednak, że już dwa lata temu sugerowali wdrożenie systemu testowania stosunkowo małych, ale reprezentatywnych grup ludności, na przykład w oparciu o zmodyfikowany system Sentinel. "W efekcie, przy znaczącej redukcji kosztów oraz obciążenia kadrowo-infrastrukturalnego bylibyśmy w stanie reagować na rozwój wydarzeń, decydując o potencjalnych środkach zaradczych lub o ewentualnym powrocie do testowania masowego. Prace nad wdrożeniem takiego systemu powinny zostać zdecydowanie przyspieszone, szczególnie uwzględniając bardzo szybkie następstwo czasowe dominacji kolejnych wariantów" - postulują eksperci.

Ich zdaniem równolegle powinno się umożliwić szybkie testowanie indywidualne dla osób z grup wysokiego ryzyka ciężkiego przebiegu. "Dlaczego? Obecnie mamy już skuteczne leki, które znacząco redukują ryzyko ciężkiego przebiegu choroby" - argumentują.

Eksperci PAN wskazują przy tym, że najważniejszą linią obrony, która "powinna być traktowana w sposób strategiczny", jest podawanie dawek przypominających szczepionki przeciw COVID-19.

Zwracają również uwagę, że nawet łagodne przechorowanie zakażenia SARS-CoV-2 może pozostawić organizmie trwałe ślady i trzeba się liczyć z faktem, że w nadchodzących latach będziemy borykali się z falą schorzeń związaną z długotrwałymi skutkami przebycia COVID-19. Dlatego, jak czytamy w stanowisku, "należy pilnie przywrócić system rehabilitacji, który pozwoli chociaż trochę zmniejszyć dług zdrowotny i obciążenie systemu ochrony zdrowia w nadchodzących latach". "Nawet jeżeli okaże się, że efekty choroby ustępują z czasem, nie powinniśmy zostawić tych najdłużej i najbardziej cierpiących samym sobie" - przekonują naukowcy

Interdyscyplinarny zespół doradczy ds. COVID-19 powołano w PAN 30 czerwca 2020 r. Przewodniczącym grupy jest prezes PAN prof. Jerzy Duszyński, a jego zastępcą – prof. Krzysztof Pyrć (Uniwersytet Jagielloński).

https://naukawpolsce.pl/aktualnosci/news,93463,eksperci-pan-radza-co-zrobic-ograniczyc-liczbe-zakazen-sars-cov-2-w-sezonie

342) USA/ Moderna pozywa Pfizera za skopiowanie technologii mRNA przy opracowywaniu szczepionki na Covid-19
29.08.2022

Firma farmaceutyczna Moderna pozywa koncern Pfizer i jego partnera BioNTech za skopiowanie technologii mRNA przy opracowywaniu pierwszej zaakceptowanej przez władze Stanów Zjednoczonych szczepionki przeciw Covid-19 - podał w piątek Reuters za oświadczeniem prezesa Moderny.

"Składamy ten pozew, aby chronić innowacyjną technologię mRNA, którą opracowaliśmy jako pierwsi i w której tworzenie zainwestowaliśmy miliardy dolarów oraz opatentowaliśmy w ciągu dekady poprzedzającej pandemię Covid-19" - przekazał w oświadczeniu szef Moderny Stephane Bancel.

Moderna twierdzi, że firmy Pfizer i BioNTech bez pozwolenia skopiowały technologię mRNA, którą Moderna opatentowała w latach 2010–2016. Szczepionki typu mRNA "uczą" ludzkie komórki, jak wytwarzać białko, które wywołuje odpowiedź immunologiczną.

Według agencji Reutera amerykańska Moderna była innowatorem tej technologii, a BioNTech z siedzibą w Niemczech współpracował nad mRNA wraz z amerykańskim gigantem farmaceutycznym Pfizerem. Agencja ds. Żywności i Leków USA zezwoliła na stosowanie szczepionki przeciw Covid-19 najpierw firmy Pfizer w grudniu 2020 roku, a tydzień później firmy Moderna.

Na początku pandemii Moderna informowała, że nie zamierza egzekwować swoich praw patentowych, aby pomóc innym w opracowaniu własnych szczepionek przeciwko Covid-19. Jednak w marcu 2022 roku Moderna przekazała, że oczekuje od firm takich jak Pfizer i BioNTech poszanowania swojej własności intelektualnej. (PAP)

https://naukawpolsce.pl/aktualnosci/news%2C93476%2Cusa-moderna-pozywa-pfizera-za-skopiowanie-technologii-mrna-przy

343) USA/ FDA zatwierdziła szczepionki Moderny i Pfizera przeciwko Omikronowi
01.09.2022

Amerykańska Agencja Żywności i Leków (FDA) zatwierdziła w środę zaktualizowane szczepionki koncernów Moderna i Pfizera, skierowane przeciwko wariantowi Omikron koronawirusa. Nowe preparaty mają zastąpić te stosowane dotąd w dawkach przypominających.

Zatwierdzone preparaty to szczepionki biwalentne, które w składzie mają elementy zarówno pierwotnego szczepu koronawirusa, jak i wariantu Omikron. W założeniu mają chronić też przed subwariantem Omikronu BA.5.

Preparaty mają trafić do aptek i gabinetów lekarskich na początku września i zastąpić te stosowane w dawkach przypominających, co najmniej dwa miesiące po pierwszej serii zastrzyków. Szczepionka Moderny otrzymała zezwolenie na użytek u osób od 18. roku życia, zaś Pfizera - od 12.

USA zamówiły dotąd łącznie 171 mln dawek szczepionek obu koncernów. (PAP)

https://naukawpolsce.pl/aktualnosci/news%2C93507%2Cusa-fda-zatwierdzila-szczepionki-moderny-i-pfizera-przeciwko-omikronowi.html

344) UE/ EMA zaleca zatwierdzenie zmodyfikowanych szczepionek przypominających na Covid-19
02.09.2022 Z Brukseli Artur Ciechanowicz (PAP)

Komitet ds. Leków dla Ludzi (CHMP) Europejskiej Agencji Leków (EMA) zalecił w czwartek dopuszczenie do stosowania dwóch szczepionek zaadaptowanych do zapewnienia szerszej ochrony przed Covid-19. Chodzi o zaadaptowane wersje preparatów firm BioNTech/Pfizer i Moderna, ukierunkowane na zwalczanie podwariantu Omicron BA.1 oprócz oryginalnego szczepu SARS-CoV-2.

Preparaty Comirnaty Original/Omicron BA.1 i Spikevax Bivalent Original/Omicron BA.1 są przeznaczone do stosowania u osób w wieku 12 lat i starszych, które otrzymały co najmniej podstawowe szczepienie przeciwko Covid-19.

Jak podkreśliła EMA w opublikowanym komunikacie, szczepionki są modyfikowane, aby skuteczniej przeciwdziałały krążącym wariantom SARS-CoV-2.

"Badania wykazały, że Comirnaty Original/Omicron BA.1 i Spikevax Bivalent Original/Omicron BA.1 mogą wywołać silną odpowiedź immunologiczną przeciwko Omikronowi BA.1 i oryginalnemu szczepowi SARS-CoV-2 u osób wcześniej zaszczepionych. W szczególności były one bardziej skuteczne w wywoływaniu odpowiedzi immunologicznych przeciwko podwariantowi BA.1 niż oryginalne szczepionki. Skutki uboczne obserwowane w przypadku zaadaptowanych szczepionek były porównywalne do tych obserwowanych w przypadku oryginalnych i były zazwyczaj łagodne i krótkotrwałe. Obie opinie CHMP zostaną teraz przesłane do Komisji Europejskiej, która podejmie ostateczną decyzję" - poinformowała EMA.

https://naukawpolsce.pl/aktualnosci/news%2C93521%2Cue-ema-zaleca-zatwierdzenie-zmodyfikowanych-szczepionek-przypominajacych-na
« Ostatnia zmiana: Wrzesień 06, 2022, 13:39 wysłana przez Orionid »

Offline Orionid

  • Moderator
  • *****
  • Wiadomości: 21732
  • Very easy - Harrison Schmitt
Odp: Wiadomości naukowe
« Odpowiedź #903 dnia: Lipiec 26, 2022, 06:24 »
345) Wirusolog: Jesienna fala koronawirusa nadejdzie w listopadzie lub w grudniu
06.09.2022 Autor: Piotr Nowak

Jesienna fala koronawirusa ma pojawić się w listopadzie lub w grudniu. Nie spodziewam się, aby była szczególnie dotkliwa – powiedziała w poniedziałek wirusolog prof. Agnieszka Szuster-Ciesielska. Uważa, że obecny poziom zaszczepienia jest zbyt niski.

Ekspertkę z Katedry Wirusologii i Immunologii UMCS w Lublinie w poniedziałek w Radiu Lublin zapytano o zatwierdzenie i dopuszczenie na unijny rynek przez Komisję Europejską pierwszych szczepionek przeciw COCID-19 uwzględniających wariant omikron.

"Problemem jest próba dogonienia wirusa" – odpowiedziała, wyjaśniając, że koronawirus jest bardzo zmienny i nie mamy więcej narzędzi obrony oprócz podawania szczepionek aktualizowanych.

Wyjaśniła, że po przechorowaniu COVID-19 organizm ludzki nie zyskuje trwałej odporności, ale nabywa ją na rok do dwóch lat. W przypadku szczepień odporność trwa około pięciu-sześciu miesięcy i potem spada.

"Dlatego też prace idą w kierunku nie tylko aktualizowania szczepionek, ale też, by dawały one dłuższą odporność i chroniły nasze drogi oddechowe" – powiedziała.

Zapytana o nowe podwarianty koronawirusa stwierdziła, że trudno powiedzieć, jaki będzie kierunek rozwoju wirusa, ponieważ SARS-CoV-2 szybko ewoluuje. Nie spodziewa się jednak, aby fala jesienna, która ma pojawić się w listopadzie lub grudniu, była szczególnie dotkliwa, bo w wyniku szczepień i przechorowania COVID-19 przez część społeczeństwa powstała "ściana odporności".

"Omikron przeszedł przez naszą społeczność jak burza, jak fala" – przyznała.

Na pytania dziennikarki o potrzebę szczepień, odpowiedziała, że im większy odsetek zaszczepionych, tym lepiej, a obecny odsetek osób zaszczepionych na poziomie niespełna 60 proc. to zbyt mało. O kalendarzu szczepień, dodała wirusolog, szczególnie powinni pamiętać seniorzy, ponieważ wraz z wiekiem układ immunologiczny starzeje się, systemy obronne przestają być w pełni sprawne i słabiej odpowiadają na infekcje.

Zauważyła, że niewiele osób chodzi w maseczkach i stosuje się do zaleceń. "Do kultury naszego zachowania higienicznego powinno na stałe wejść, tak jak w krajach azjatyckich, noszenie maseczek w miesiącach szczególnej aktywności wirusów oddechowych" – powiedziała, dodając, że noszenie maseczki przez osobę przeziębioną jest przejawem szacunku dla innych osób.(PAP)

https://naukawpolsce.pl/aktualnosci/news,93562,wirusolog-jesienna-fala-koronawirusa-nadejdzie-w-listopadzie-lub-w-grudniu

346) Chiny/ Zatwierdzono pierwszą na świecie wziewną szczepionkę przeciwko COVID-19
07.09.2022 Autor: Zbigniew Wojtasiński

Pierwszą na świecie wziewną szczepionkę przeciwko COVID-19 zatwierdzono do użycia w Chinach. Działa podobnie jak inne preparaty w iniekcjach zawierające adenowirusa. Ma być stosowana jako booster, czyli dodatkowa dawka przypominająca.

Producentem tej szczepionki jest chińska firma CanSino. Zapewnia ona na swojej stronie internetowej, że wystarczy jedna inhalacja, żeby uzyskać dobrą ochronę przed tą chorobą. Preparat o nazwie Convidecia Air zawiera niegroźnego adenowirusa, podobnego do tego, jaki wykorzystano już w kilku innych stosowanych na świecie szczepionkach podawanych w iniekcjach (takich jak szczepionka firmy Astra Zeneca).

Szczepionka w aerozolu wdychana jest przez usta, tak jak leki w inhalacjach stosowane w leczeniu astmy, a także niektóre szczepionki przeciwko grypie. „Nie wymaga ona używania igieł i zapewnia odpowiednie reakcję odpornościową już po jednym wdechu” – stwierdza na swojej stronie internetowej chiński producent.

Firma powołuje się na badania kliniczne, na które zgodę uzyskała w marcu 2021 r. Ich wyniki opublikowano w piśmie medycznym „Lancet”, przekonując, że szczepionka ta wywołuje silną potrójną reakcją odpornościową, zarówno humoralną, jak też komórkową oraz w śluzówce dróg oddechowych. Takie działanie może zatrzymać infekcję już w górnych drogach oddechowych i zapobiec dalszemu rozprzestrzenianiu się wirusa SARS-CoV-2 – podkreślono.

BBC News informuje, że badania nad podobną szczepionką przeciwko COVID-19 w spreju do nosa prowadzone są w USA i Wielkiej Brytanii. Specjaliści przyznają, że takie podanie preparatu ma tę zaletę, że może zapewnić reakcje odpornościową już w górnych drogach oddechowych, poprzez które wnika koronawirus do organizmu.

Chińska szczepionka w inhalacjach ma być stosowana jako booster, czyli dodatkowa dawka przypominająca. Może być zatem stosowana wyłącznie u tych osób, które wcześniej przyjęły dwie dawki tradycyjnej szczepionki przeciwko COVID-19 podawanej iniekcjach. (PAP)

https://naukawpolsce.pl/aktualnosci/news%2C93574%2Cchiny-zatwierdzono-pierwsza-na-swiecie-wziewna-szczepionke-przeciwko-covid

347) Prof. Flisiak: cały czas gonimy koronawirusa, nie odwlekajmy szczepień
08.09.2022 Autorka: Gabriela Putkowska

Komisja Europejska dopuściła do stosowania dwie szczepionki zapewniające szerszą ochronę przeciw COVID-19. Wirus ewoluuje, w związku z tym szczepionka też – powiedział PAP prof. dr hab. Robert Flisiak, kierownik Kliniki Chorób Zakaźnych i Hepatologii Uniwersytetu Medycznego w Białymstoku.

Chodzi o szczepionki Comirnaty Original/Omicron BA.1 i Spikevax Bivalent Original/Omicron BA.1 przeznaczone do stosowania u osób w wieku 12 lat i starszych, które otrzymały co najmniej szczepienie podstawowe przeciw COVID-19.

Szczepionki te są wersjami pierwotnych szczepionek Comirnaty (Pfizer/BioNTech) i Spikevax (Moderna), ukierunkowanymi na podwariant omikron BA.1, oprócz pierwotnego szczepu SARS-CoV-2.

Działania niepożądane po zastosowaniu nowych szczepionek nie różnią się od tych pierwotnych.

"Są takie same jak te, które są nam znane już od prawie dwóch lat. Nie ma żadnych różnic. To jest ta sama technologia, skład pod względem chemicznym też jest taki sam. Różnice są w strukturze, która ma indukować bardziej swoistą odporność" – powiedział prof. Flisiak.

Jego zdaniem ze szczepień powinni móc skorzystać wszyscy, którzy wymagają i chcą przyjąć dawkę przypominjącą. O kolejności szczepień powinno decydować przede wszystkim kryterium wiekowe.

Profesor popiera przyjmowanie nowych wariantów szczepionek. Zapytany, czy warto przyjmować szczepionki na podwariant BA.1, czy jednak lepiej zaczekać na szczepionki przeciwko wariantom BA.4 lub BA.5 – odpowiedział, że nie ma na co czekać.

"Wtedy, kiedy pojawi się BA.4 i BA.5, być może będziemy mieli BA.6 i BA.7. My cały czas gonimy wirusa, od samego początku. W związku z tym nie ma na co czekać, zwłaszcza że szczepionki oparte na subwariancie BA.1 mają również komponentę tradycyjną pochodzącą z pierwotnego wirusa, a one zapewniają utrzymanie odporności u tych osób, które wcześniej przyjęły szczepienia podstawowe, zwłaszcza jeszcze jedną dawkę przypominającą, więc nie ma powodu, żeby zwlekać. Jedynie osoby, które świeżo przechorowały mogą poczekać" – powiedział prof. Flisiak.

Szczepionki celowane nie mają przewagi nad pierwotnymi. "Tutaj mamy do czynienia z innymi wariantami. Wirus ewoluuje, w związku z tym szczepionka też ewoluuje. Jej nowa odmiana jest bardziej specyficzna dla wariantu omikron, a przez to skuteczniej chroni właśnie przed nim" – dodał.

Zdaniem profesora z covidem może być podobnie jak z grypą, a mianowicie co roku mogą pojawiać się coraz to nowsze szczepionki i każdego roku może będzie zasadne przyjęcie dawki przypominającej.

"Jednak koronawirusy zmieniają się szybciej niż wirus grypy, a zmiany w ich strukturze, przynajmniej te ostatnie, prowadzą do wyższej zakaźności i łagodniejszego przebiegu choroby. Aktualnie poziom odporności populacyjnej jest wysoki w wyniku zakażeń i szczepienia. Pamiętajmy jednak, że wraz z upływem czasu będzie malał i może stać się na tyle niewystarczający, że stworzy warunki do szerzenia się nowych odmian koronawirusów, które będą bardziej przypominały na przykład wariant delta. Czyli ten, który sprawił nam najwięcej kłopotów i zebrał najwięcej ofiar" – powiedział prof. Flisiak. (PAP)

https://naukawpolsce.pl/aktualnosci/news,93579,prof-flisiak-caly-czas-gonimy-koronawirusa-nie-odwlekajmy-szczepien.html

348) Badanie: wysokie dawki suplementów kwasu foliowego mogą sprzyjać zakażeniom i zgonom z powodu COVID-19
09.09.2022 Autor: Paweł Wernicki

Osoby, którym przepisywano kwas foliowy były 1,5 raza bardziej narażone na COVID-19 i ponad 2,6 razy częściej umierały z powodu tej choroby w porównaniu z grupą kontrolną - sugerują badania, o których informuje pismo „BMJ Open".

Kwas foliowy to syntetyczna forma witaminy B9. Niski poziom B9 wiąże się między innymi ze zwiększonym ryzykiem chorób serca, udaru mózgu i wad wrodzonych. Dlatego jest to często przepisywany suplement, zwłaszcza w przypadku kobiet w wieku rozrodczym, ponieważ zmniejsza ryzyko powstawania wad wrodzonych u płodu. Zalecany jest także przy niedokrwistości sierpowatokrwinkowej, u osób otrzymujących leki przeciwpadaczkowe oraz w celu złagodzenia niektórych skutków ubocznych u pacjentów przyjmujących metotreksat.

„Zbadaliśmy, czy diagnoza COVID-19 i zgon na skutek tej choroby były związane z dużymi dawkami kwasu foliowego – pięciokrotnie przekraczającymi bezpieczną górną granicę – przepisywanymi pacjentom z różnych medycznie zatwierdzonych wskazań. Stwierdziliśmy, że ryzyko zakażenia i śmierci z powodu COVID-19 było znacznie wyższe w grupie leczonej kwasem foliowym” – powiedział współautor badania, prof. Ralph Green z University of California w Davis, ekspert ds. witamin z grupy B.

Green został zainspirowany badaniami opublikowanymi w zeszłym roku w "Nature Communications", które sugerowały, że wirus SARS-CoV-2, który powoduje COVID-19, przejmuje kwas foliowy gospodarza w celu replikacji wirusa. Sugeruje to, że wirus może być wrażliwy zarówno na kwas foliowy, jak i na inhibitory kwasu foliowego, takie jak metotreksat.

Naukowcy z University of California Davis Health i University of Alabama w Birmingham (USA) oraz University of Queensland (Australia) i University of Otago (Nowa Zelandia )przanalizowali dane dotyczące pacjentów zapisanych do brytyjskiego BioBanku, głównej bazy danych biomedycznych zawierającej informacje na temat zdrowia pół miliona osób. Brytyjscy pacjenci, którym wystawiono receptę na kwas foliowy byli 1,5 raza bardziej narażeni na COVID-19. Byli również 2,6 razy bardziej narażeni na zgon z powodu COVID-19 w porównaniu z grupą kontrolną.

Badanie objęło również osoby, którym przepisano metotreksat, lek będący antagonistą kwasu foliowego. Metotreksat stosuje się w leczeniu pewnych rodzajów nowotworów i niektórych chorób autoimmunologicznych. Lek ten zakłóca działanie kwasu foliowego, którego dużych ilości potrzebują komórki nowotworowe. Zwykle wraz z metotreksatem podawany jest suplement kwasu foliowego, co pozwala złagodzić skutki uboczne chemioterapii. W takiej sytuacji wpływ kwasu foliowego na ryzyko zachorowania i przebieg zakażenia COVID-19 był mniejszy.

Aby dowiedzieć się, czy kwas foliowy był związany ze zwiększonym ryzykiem COVID-19 i czy metotreksat był związany ze zmniejszonym ryzykiem, naukowcy przyjrzeli się danym na temat przepisywania kwasu foliowego i metotreksatu w latach 2019-2021 u uczestników brytyjskiego Biobanku.

Zidentyfikowali 26 033 osób z COVID-19, z których 820 zmarło na COVID-19. U osób z receptą na metotreksat COVID-19 diagnozowano w podobnym odsetku jak w ogólnej populacji badanej. Jednak osoby z receptą na kwas foliowy były częściej diagnozowane z zakażeniem COVID-19 (5,99 proc.) i miały znacznie wyższą śmiertelność związaną z COVID-19 (15,97 proc.) niż grupa kontrolna.

„Nasze odkrycia mogą mieć znaczenie dla pacjentów, którzy przyjmują dodatkowo kwas foliowy, aby zapobiec powikłaniom innych terapii farmakologicznych – powiedział Angelo L. Gaffo, współautor i profesor medycyny na Wydziale Reumatologii na Uniwersytecie Alabama w Birmingham. - Chociaż przyjmowanie kwasu foliowego w tych przypadkach jest wyraźnie wskazane, klinicyści powinni zachować ostrożność w przypadku nadmiernego spożycia kwasu foliowego. Oczywiście nasze wyniki będą wymagały powtórzenia”.

Autorzy zaznaczają, że ze względu na strukturę danych brytyjskiego BioBanku, obecne odkrycia ograniczają się do osób w wieku 45 lat i starszych, które pochodzą głównie z białych europejskich grup etnicznych w populacji Wielkiej Brytanii.

Badanie nie dotyczyło poziomów kwasu foliowego w surowicy uczestników. Jak wskazują autorzy, potrzebne są dalsze badania, aby zbadać wpływ statusu kwasu foliowego i spożycia kwasu foliowego na podatność na zakażenie SARS-CoV-2 i jego śmiertelne powikłania.

„Zdefiniowana bezpieczna górna granica kwasu foliowego to jeden miligram dziennie. Dopóki nie uzyskamy więcej informacji, rozsądnie byłoby unikać bardzo wysokich dawek kwasu foliowego, chyba że jest to wskazane medycznie. Wysoki poziom kwasu foliowego byłby większym problemem u osób nieszczepionych” - zaznaczył Green.


Źródło: DOI: 10.1136/bmjopen-2022-062945 (PAP)
https://naukawpolsce.pl/aktualnosci/news%2C93557%2Cbadanie-wysokie-dawki-suplementow-kwasu-foliowego-moga-sprzyjac-zakazeniom-i

349) UE/ EMA zaleca wydanie pozwolenia na stosowanie szczepionki Moderny przeciwko Omikronowi
13.09.2022

Europejska Agencja Leków (EMA) wydała pozytywną opinię, zalecającą udzielenie pozwolenia na stosowanie w Unii Europejskiej produkowanej przez Modernę szczepionki przypominającej dwuwalentnej, ukierunkowanej na wariant koronawirusa Omikron - podał w poniedziałek amerykański koncern farmaceutyczny w komunikacie.

Moderna wyjaśnia, że pozytywne zalecenie następuje po niedawnej zmianie umowy Komisji Europejskiej w sprawie szczepionek przeciwko Covid-19, która dotyczyła przedstawienia preparatów dwuwalentnych, ukierunkowanych na wariant Omikron.

Oprócz pozytywnej opinii Moderna uzyskała również pozwolenia na dopuszczenie do obrotu ukierunkowanej szczepionki w Australii, Szwajcarii i Wielkiej Brytanii.

Moderna w drugiej połowie lipca informowała, że jej szczepionka, oznaczona symbolem mRNA-1273.214, wykazuje "istotnie wyższe miano przeciwciał neutralizujących względem wszystkich badanych wariantów, w tym subwariantów Omikron BA.1 i BA.4/5, wariantu ancestralnego oraz wariantów Alpha, Beta, Delta i Gamma". (PAP)

https://naukawpolsce.pl/aktualnosci/news%2C93619%2Cue-ema-zaleca-wydanie-pozwolenia-na-stosowanie-szczepionki-moderny-przeciwko

350) Potencjalny lek na nowotwory i COVID-19
13.09.2022 Autor; Paweł Wernicki

Obiecujący lek przeciwnowotworowy może być również skuteczny przeciwko wirusowi SARS- CoV-2 i innym wirusom – informuje pismo „Frontiers in Microbiology”.

Opracowana przez naukowców z Johns Hopkins Medicine metoda zwalczania wirusa powodującego COVID-19 może nie tylko pozwolić ominąć problem ze szczepionkami nieskutecznymi wobec jego nowych wariantów, ale również znaleźć zastosowane w zwalczaniu nowotworów.

Metoda wykorzystuje drobnocząsteczkowy inhibitor RK-33 - cząsteczkę o wielkości około 1 nanometra (miliardowej części metra), która hamuje specyficzne interakcje między białkami. RK-33 blokuje zdolność wirusa do przejmowania „genetycznej wytwórni” komórki gospodarza i tworzenia własnych kopii. Jak wynika z badań, blokowanie to możliwe jest w przypadku wielu wariantów wirusa SARS-CoV-2.

„Dotychczasowe szczepionki przeciwko COVID-19 opierały się na zapobieganiu wiązaniu białka powierzchniowego wirusa SARS-CoV-2 – zwanego białkiem kolca – z komórkami gospodarza i uniemożliwianiu infekcji, ale jeśli białko kolca zmienia się wraz z nowymi wariantami, skuteczność szczepionki może być osłabiona – wskazał starszy autor badania, dr Venu Raman, profesor radiologii, onkologii i farmakologii w Johns Hopkins University School of Medicine. - W przeciwieństwie do tego, nasze badanie pokazuje, że na zdolność przeciwwirusową RK-33 nie mają wpływu mutacje białka kolca i pozostaje ona spójna w czterech wariantach SARS-CoV-2”.

Przez kilka lat Raman i jego współpracownicy badali białko znane jako DDX3 i jego wpływ na nowotwory. DDX3 to helikaza kwasu rybonukleinowego (RNA), czyli białko, które rozwija dwuniciowe RNA kontrolujące wiele komórek nowotworowych, umożliwiając odczytanie (translację) kodu genetycznego RNA. To z kolei prowadzi do powstania nowych komórek nowotworowych i tworzenia przerzutów. Badania zespołu Ramana i innych sugerują, że RK-33, inhibitor DDX3 opracowany w laboratorium Ramana, może spowolnić progresję nowotworu, powstrzymując RNA przed rozwinięciem się do translacji.

Jak się okazało, białko DDX3 pomaga także promować zakaźność wielu wirusów RNA, takich jak HIV i atakujący układ oddechowy wirus RSV. W związku z tym RK-33, obiecujący jako środek przeciwnowotworowy, jest obecnie poważnie rozważany jako lek przeciwwirusowy o szerokim spektrum działania.

„Wiemy, że wiele wirusów RNA uzurpuje sobie funkcję helikazy DDX3 w komórce gospodarza, aby ułatwić własną replikację – wyjaśnił Raman. - Kiedy badania naukowe ujawniły, że małe stężenia RK-33 blokowały replikację i ograniczały zakaźność ludzkiego wirusa paragrypy typu 3, RSV, wirusów dengi, Zika i Zachodniego Nilu — a potencjalnie HIV — nasz zespół postanowił sprawdzić, czy RK-33 może działać również na SARS-CoV-2”.

Wraz z testowaniem wpływu RK-33 na zakaźność i reprodukcję SARS-CoV-2, naukowcy rozszerzyli swoje badania, aby ustalić, czy zaobserwowane działanie hamujące ogranicza się do określonych wariantów wirusa, czy też byłoby skuteczne przeciwko wielu wariantom. Użyli RK-33 do blokowania DDX3 w komórkach laboratoryjnych zakażonych czterema wariantami SARS-CoV-2 — oryginalnym wirusem oraz wariantami alfa, beta i delta.

„Nasze wyniki wskazują, że dla czterech testowanych wariantów SARS-CoV-2 leczenie zakażonych komórek RK-33 wykazało znaczące zmniejszenie miana wirusa (liczby cząstek wirusa w określonej wielkości próbki), nawet tysiąckrotnie - zaznaczył Raman. -Zaobserwowaliśmy zmniejszenie produkcji większości białek i genów SARS-CoV-2, w tym białkowej transbłonowej proteazy serynowej 2 (TMPRSS2), o której wiemy, że w znacznym stopniu uczestniczy w zakaźności i rozprzestrzenianiu się koronawirusów”.

Raman dodaje, że RK-33 nie tylko działał z czterema różnymi wariantami SARS-CoV-2, ale na aktywność przeciwwirusową białka nie miały wpływu mutacje, które stworzył każdy z nich.

„Szczepionki zaprojektowane przeciwko białku wypustek jednego wariantu SARS-CoV-2 mogą nie być tak skuteczne, jeśli nowy wariant ma zmutowane białko wypustek – wskazał. - Zdolność RK-33 do hamowania rozwoju DDX3 wirusowego RNA w celu translacji jest niezależna od białka kolca, więc powinna pozostać skuteczna w przypadku większości wariantów”.

Obecnie Raman i jego zespół badają wykorzystanie RK-33 jako leku przeciwwirusowego przeciwko wariantowi omikron wirusa SARS-CoV-2. Publikacji wyników można spodziewać się jeszcze w tym roku. (PAP)


https://doi.org/10.3389/fmicb.2022.959577
https://naukawpolsce.pl/aktualnosci/news%2C93610%2Cpotencjalny-lek-na-nowotwory-i-covid-19.html
« Ostatnia zmiana: Wrzesień 16, 2022, 12:06 wysłana przez Orionid »

Polskie Forum Astronautyczne

Odp: Wiadomości naukowe
« Odpowiedź #903 dnia: Lipiec 26, 2022, 06:24 »

Offline Orionid

  • Moderator
  • *****
  • Wiadomości: 21732
  • Very easy - Harrison Schmitt
Odp: Wiadomości naukowe
« Odpowiedź #904 dnia: Lipiec 27, 2022, 05:29 »
351) Badanie: szczepionki przeciw małpiej ospie powinny dawać dobrą ochronę
14.09.2022 Marek Matacz

Dostępna obecnie szczepionka oparta na wirusie krowianki, skierowana przeciwko małpiej ospie powinna powodować silną odpowiedź immunologiczną - twierdzą naukowcy. WHO zaleca szczepienia osobom o wysokim ryzyku zakażenia.

Nowe badanie opisane na łamach periodyku „Viruses” wskazuje, że zalecana obecnie szczepionka przeciw małpiej ospie powoduje silną reakcję układu odpornościowego przeciwko rozprzestrzeniającej się teraz chorobie.

Wirus (MPXV-2022) spowodował już na świecie ponad 50 tys. zachorowań w ponad 90 krajach - zwracają uwagę badacze z University of Melbourne. Razem z kolegami z innych ośrodków, przeprowadzili oni genetyczną analizę tego wirusa, aby sprawdzić jego prawdopodobną odpowiedź na szczepienia preparatem opartym na wirusie krowianki (VACV).

„W przeszłości szczepionki oparte na VACV wykazywały wysoką skuteczność przeciw małpiej ospie i uważa się je za ważny sposób kontroli zakażeń - mówi prof. Matthew McKay z University of Melbourne. - Jednak, ponieważ mamy do czynienia z nowym wirusem, nadal brakuje naukowych danych na temat tego, jak ludzki układ odpornościowy odpowiada na opartą na VACV szczepionkę i jaką ochronę zapewnia ona przed chorobą” - podkreśla badacz.

Aby uzupełnić tę lukę, jego zespół ocenił genetyczne różnice i podobieństwa pomiędzy VACV oraz MPXV-2022, szczególnie dotyczące budowy białka atakowanego przez przeciwciała produkowane pod wpływem szczepienia.

„Choć zidentyfikowaliśmy niewielką liczbę specyficznych mutacji w MPXV-2022, nasze badanie, w szerszym ujęciu pokazuje, że VACV i MPXV-2022 są genetycznie podobne w regionach atakowanych przez pobudzany szczepieniem układ immunologiczny” - wyjaśnia prof. McKay.

„Na podstawie naszej analizy przewidujemy, że odpowiedź immunologiczna generowana przez oparte na VACV szczepionki będzie nadal dobrze radziła sobie z rozpoznawaniem MPXV-2022, tak jak miało to miejsce w wirusami małpiej grypy w przeszłości. Nasze dane popierają użycie tych szczepionek, tak jak się je obecnie na świecie zaleca, do walki z MPXV-2022” - podkreśla współautor publikacji, prof. Ahmed Abdul Quadeer z Hong Kong University of Science and Technology (HKUST).

Naukowcy zwracają jednak uwagę, że do uzyskania pełnych informacji na temat działania preparatu na nowego wirusa potrzebne będą badania kliniczne.

WHO zaleca obecnie, aby szczepienia, w ramach profilaktyki przyjmowały osoby szczególnie narażone na kontakt z wirusem.


Więcej informacji:
https://www.mdpi.com/1999-4915/14/9/1960 (PAP)
https://naukawpolsce.pl/aktualnosci/news%2C93609%2Cbadanie-szczepionki-przeciw-malpiej-ospie-powinny-dawac-dobra-ochrone.html

352) WHO: Co najmniej 17 mln osób w UE mogło doświadczyć długiego Covid-19; kobiety częściej
15.09.2022

Co najmniej 17 milionów ludzi w Unii Europejskiej mogło doświadczyć długich objawów Covid-19 podczas pierwszych dwóch lat pandemii; częściej dotyczy to kobiet niż mężczyzn – powiedział we wtorek powiedział Hans Henri P. Kluge, dyrektor regionalny Światowej Organizacji Zdrowia (WHO) na Europę podczas konferencji w Tel Awiwie.

Badania, przeprowadzone na zlecenie WHO, nie udzieliły odpowiedzi na pytanie, czy objawy długiego Covid-19, które utrzymują się, nawracają lub po raz pierwszy pojawiają co najmniej miesiąc po zakażeniu koronawirusem, były częstsze u osób zaszczepionych czy niezaszczepionych. Co najmniej 17 milionów osób spełniało kryteria WHO długiego Covid-19 - z objawami trwającymi co najmniej trzy miesiące w 2020 i 2021 roku - napisano w raporcie.

”Miliony ludzi na obszarze rozciągającym się między Europą a Azją Środkową cierpią objawy osłabienia wiele miesięcy po ich początkowym zakażeniu COVID-19” - powiedział Kluge. Badania wskazują też, że kobiety dwukrotnie częściej niż mężczyźni doświadczają długiego COVID-19, a ryzyko wzrasta znacząco, jeżeli objawy infekcji są ciężkie i pacjent wymaga hospitalizacji. Co trzecia kobieta i co piąty mężczyzna może cierpieć na długi Covid-19 – wskazuje badanie.

Wiedza o tym, ile osób jest dotkniętych chorobą i jak długo jej objawy się utrzymują, jest ważna dla systemów opieki zdrowotnej i rządów, by mogły planować rozwój usług rehabilitacyjnych i wspierających" - powiedział Christopher Murray, dyrektor Institute for Health Metrics and Evaluation, która to organizacja przeprowadziła badanie na zlecenie WHO.

Badania, które przedstawiają szacunki, a nie rzeczywiste liczby osób dotkniętych chorobą, są zbieżne z innymi, przeprowadzonymi niedawno badaniami nad dotyczącymi długotrwałych objawów po zakażeniu koronawirusem. Amerykańskie badanie ozdrowieńców opublikowane w Nature Medicine w maju dostarczyło świeżych dowodów na to, że długi Covid-19 może się zdarzyć nawet u osób zaszczepionych, i że najbardziej narażone są osoby powyżej 65 roku życia.

Inne badanie, przeprowadzone przez Centers for Disease Control and Prevention wykazało, że do roku po pierwszym zakażeniu koronawirusem, jedna na cztery osoby powyżej 65 lat miały co najmniej jeden epizod z długim COVID-19, podczas gdy wśród młodszych dotknęło to co piątą osobę.

Większość ludzi, którzy mają Covid-19 w pełni zdrowieje. Raport opublikowany we wtorek przez WHO szacuje, że u 10 do 20 procent rozwijają się średnio- i długoterminowe objawy, takie jak zmęczenie, duszność i zaburzenia funkcji poznawczych. (PAP)

https://naukawpolsce.pl/aktualnosci/news%2C93648%2Cwho-co-najmniej-17-mln-osob-w-ue-moglo-doswiadczyc-dlugiego-covid-19-kobiety

353) Szef WHO: widzimy perspektywę końca pandemii COVID-19
15.09.2022

Świat jeszcze nigdy nie był tak blisko zakończenia pandemii COVID-19 - ogłosił dyrektor generalny Światowej Organizacji Zdrowia (WHO) Tedros Adhanom Ghebreyesus. Podkreślił jednak, że walka z koronawirusem, który zabił blisko 6,5 mln osób, nie jest na razie wygrana.

"Jeszcze tam nie doszliśmy. Ale widzimy kres" - mówił Tedros podczas konferencji prasowej w środę. Zaapelował jednocześnie do rządów o "podtrzymywanie czujności" i podkreślił, że walka z pandemią to "maraton".

Wszystkie osoby z grup ryzyka powinny przyjąć szczepionkę na COVID-19, a władze muszą nadal monitorować sytuację pandemiczną - zaznaczył.

W zeszłym tygodniu na całym świecie na COVID-19 zmarło 2812 osób i była to najniższa liczba zgonów od marca 2020 roku - wynika ze statystyk WHO. Od początku pandemii odnotowano ponad 607 mln infekcji koronawirusem, blisko 6,5 mln zakażonych zmarło.

Pierwsze przypadki zakażenia koronawirusem SARS-CoV-2 wywołującym chorobę COVID-19 wykryto pod koniec 2019 roku w Chinach. W styczniu 2020 roku WHO uznała, że rozprzestrzenianie się patogenu stwarza ogólnoświatowe zagrożenie, w marcu ogłosiła stan pandemii.

Pandemia wstrząsnęła globalną gospodarką i przytłoczyła systemy opieki zdrowotnej. Wprowadzenie szczepionek i leków pomogło powstrzymać liczbę zgonów i hospitalizacji. Pod koniec 2021 roku pojawił się też wywołujący łagodniejszą formę choroby wariant Omikron koronawirusa, który szybko stał się dominującym na całym świecie wariantem SARS-CoV-2 - przypomina agencja Reutera.

Mieszkańcy Europy powinni w najbliższych miesiącach zaszczepić się jakąkolwiek dostępną szczepionką przypominającą przeciwko COVID-19 - zaapelowała w środę szefowa Europejskiej Agencji Leków (EMA) Emer Cooke.
(PAP)
https://naukawpolsce.pl/aktualnosci/news%2C93658%2Cszef-who-widzimy-perspektywe-konca-pandemii-covid-19.html

354) Eksperci: w budowaniu zaufania do szczepień podczas pandemii dużą rolę odegrał efekt masowości
16.09.2022 PAP - Nauka w Polsce, Urszula Kaczorowska

W budowaniu zaufania do szczepień podczas pandemii dużą rolę odegrał efekt masowości - ocenili eksperci podczas czwartkowej debaty Fundacji na rzecz Nauki Polskiej w Warszawie. Jak zauważyli, niechęć do szczepień to problem socjologiczny i psychologiczny.

Fundacja na Rzecz Nauki Polskiej (FNP) zorganizowała debatę pt. „Przekonać nieprzekonanych. Jakich argumentów dostarcza nam nauka?”. Była to szósta debata z cyklu „Ufajmy nauce”.

Uczestniczący w spotkaniu eksperci zwracali uwagę, że akcje edukacyjne w sprawie szczepień są skierowane do klasy średniej z dużych miast. Brakuje natomiast akcji kierowanych do gorzej wykształconej, starszej grupy społecznej.

„W Polsce nie komunikujemy się w sposób prosty z większością społeczeństwa. Jeśli porównamy materiały anglojęzyczne, to są one skierowane do osób z różnym poziomem wykształcenia. A w Polsce mamy ciągle akcje edukacyjne w sprawie szczepień dla osób z klasy średniej z dużego miasta” – powiedziała Maria Libura, kierownik Zakładu Dydaktyki i Symulacji Medycznej Collegium Medicum Uniwersytetu Warmińsko-Mazurskiego w Olsztynie.

Dr Wojciech Kulesza, psycholog społeczny z Uniwersytetu SWPS przypomniał zjawisko zwane „efektem kameleona”. Badania naukowe pokazują bowiem, że ekspozycja na osoby podejmujące jakieś działania wywołuje efekt naśladownictwa. Mają więc sens – zdaniem ekspertów – akcje pokazujące konkretne osoby, które podjęły decyzję o zaszczepieniu i wyjaśnienie, co ich do tego przekonało.

Maria Libura zwróciła uwagę na brak umiejętności komunikowania niewiedzy i ryzyka. „Komunikowanie niewiedzy i ryzyka to jest jedna z najtrudniejszych rzeczy w ogóle w medycynie. A jeśli mówimy o komunikacji zdrowia publicznego, staje się to jeszcze trudniejsze. To jest też rzecz, której nie lubią politycy. To było doskonale widać podczas pandemii, że politycy wygładzali wszystkie możliwe wątpliwości, które od samego początku widniały w dokumentach eksperckich tworzonych przez naukowców. Taka postępowanie wpływa na rozchwianie przekonań i zaufania społecznego oraz sprzyja powstawaniu teorii spiskowych” – powiedziała.

O trudnym procesie budowania wiarygodności mówił też dr Łukasz Lamża, naukowo związany z Centrum Kopernika Badań Interdyscyplinarnych Uniwersytetu Jagiellońskiego, laureat konkursu Popularyzator Nauki w kategorii „Media” w 2021 roku.

„Nie ma nic niestosownego w tym, że w przestrzeni publicznej zadaje się pytania o wpływ przemysłu farmaceutycznego na politykę. To są tematy, które muszą być dyskutowane. Jeśli ktoś twierdzi, że wirusy czy bakterie nie istnieją, to oczywiście musimy powiedzieć wprost, że to jest nonsens. Z tym trzeba walczyć i to wykorzeniać. Ale trzeba oddać sprawiedliwość ludziom, którzy doszukują się połączeń i wpływów, o których mało się mówi. Jeśli będziemy bagatelizowali ten temat, to spadnie nasza wiarygodność” – podkreślił Lamża.

Dr Kulesza podzielił się też wynikami badań przeprowadzonych na grupie lekarzy i członków wszystkich zespołów medycznych z Centrum Zdrowia Matki Polki w Łodzi. Okazało się, że żadna z badanych osób nie doświadczyła tzw. nierealistycznego optymizmu, czyli myślenia, że akurat ich choroba COVID-19 może ominąć.

„Możemy budować pewną hipotezę, że edukacja medyczna i komunikacja ze społeczeństwem na temat zachorowalności podnosi świadomość. Powoduje, że ludzie pozbywają się złudzeń. Nie myślą, że są kuloodporni” – powiedział Kulesza. I dodał: „Niechęć do szczepień przestaje być problemem medycznym, a zaczyna być problemem socjologicznym i psychologicznym. Trzeba się zastanowić jak spowodować, żeby ludzie wierzyli lekarzom”.

Według Marii Libury w budowaniu zaufania do szczepień podczas pandemii dużą rolę odegrał efekt masowości. Jej zdaniem, gdyby udało się zagwarantować, że lekarze rodzinni będą mieli więcej kontaktu ze swoimi pacjentami, których znają już od jakiegoś czasu, poziom wyszczepienia w Polsce mógłby być nieco wyższy.

Z kolei dr Franciszek Rakowski z Interdyscyplinarnego Centrum Modelowania Matematycznego i Komputerowego UW, członek Zespołu ds. Monitorowania Epidemii przy Ministrze Zdrowia oraz Rady ds. COVID-19 przy Prezesie Rady Ministrów powiedział, że w modelach matematycznych opracowanych w celu prognozowania rozwoju epidemii COVID-19 w najbliższych miesiącach, naukowcy założyli, że poziom wyszczepienia w Polsce nie wzrośnie.

„W naszym modelu matematycznym zakładamy, że więcej ludzi w Polsce się nie zaszczepi przeciw COVID-19. Przewidujemy, że jeśli w październiku/na początku listopada pojawi się nowy wariant wirusa – na początku roku współczynnik hospitalizacji osiągnie 12 000 łóżek szpitalnych (w najbardziej pesymistycznym scenariuszu). Póki co, nie widać nowego wariantu wirusa na horyzoncie” – powiedział Rakowski.

https://naukawpolsce.pl/aktualnosci/news,93665,eksperci-w-budowaniu-zaufania-do-szczepien-podczas-pandemii-duza-role

355) Wirusolog: Nie ma znaczenia, którą wersją nowej szczepionki przeciw COVID-19 się zaszczepimy
16.09.2022 Autorka: Gabriela Bogaczyk

Nie ma większego znaczenia, którą wersją zaktualizowanej szczepionki przeciw COVID-19 się zaszczepimy. Najważniejsze, aby w ogóle przyjąć dawkę przypominającą – podkreśliła w rozmowie z PAP prof. Agnieszka Szuster-Ciesielska z Katedry Wirusologii i Immunologii UMCS w Lublinie.

W czwartek minister zdrowia Adam Niedzielski poinformował, że od 16 września wszystkie osoby powyżej 12 lat, które przyjęły podstawowy schemat szczepienia i pierwszy booster, mogą zaszczepić się drugą dawką przypominającą szczepionki przeciwko COVID-19.

Powiedział, że "nadal szczepienie podstawowe jest wykonywane wersją podstawową szczepienia, natomiast dawka pierwsza przypominająca w miarę dostępności już nowym preparatem, a drugą dawką przypominającą będziemy szczepić tylko i wyłącznie w wersji BA.1, a jak dojdzie wersja preparatu w kierunku BA.4 i BA.5, to wtedy będziemy wykorzystywali tę wersję".

Prof. Szuster-Ciesielska, zapytana przez PAP, którą wersją szczepionki się zaszczepić, podkreśliła, że nie ma większego znaczenia, którą wersją zaktualizowanej szczepionki przeciw COVID-19 się zaszczepimy, bo najnowsze badania wykazały, że poziom przeciwciał neutralizujących jest bardzo podobny w przypadku tych obu szczepionek.

"Dane pokazują, że szczepionka oparta na wariancie BA.1 zwiększa naszą odporność przed łagodnym przebiegiem COVID-19 do 91 proc. Szczepionka przygotowana pod BA.4 – zwiększa ją do 96 proc. Z kolei w przypadku ochrony przed ciężką chorobą efektywność tych dwóch szczepionek jest jeszcze wyższa, a różnica w ich skuteczności wynosi tylko jeden procent" – przekazała prof. Szuster-Ciesielska.

Dlatego – jak wyjaśniła – gdyby stanęła przed dylematem, którą szczepionkę przyjąć, to uważa to za obojętne.

"Jak pójdę teraz się szczepić, to mogę tylko ewentualnie dla ciekawości spytać się, którą szczepionkę otrzymuję" – uzupełniła, podkreślając, że najważniejsze jest, aby w ogóle przyjąć dawkę przypominającą szczepienia przeciw COVID-19.

Wirusolog przekazała, że obecnie w Indiach dominuje wariant BA.2.75 omikronu, który jeszcze w większym stopniu – w porównaniu z poprzednimi wariantami – ucieka przed odpowiedzią odpornościową.

"Niestety, ale zawsze będziemy w tyle. Opracowywanie szczepionek opartych na wariantach na dłuższą metę prawdopodobnie ma sens, ale pomysł, że muszą one ściśle pasować do krążących szczepów wirusa jest nierealny" – dodała profesor.

Zwróciła jednocześnie uwagę na wykorzystanie technologii mRNA w produkcji szczepionek przeciw COVID-19. Pozwala ona – jak zaznaczyła ekspertka – na błyskawiczne tempo dostosowania szczepionek do najbardziej aktualnych wariantów.

"W czerwcu Amerykański Urząd ds. Leków i Żywności zwrócił się z prośbą do firm Pfizer/BioNTech i Moderna o przygotowanie aktualizowanych szczepionek, a już we wrześniu preparaty PfizerBioNtech są dopuszczone do obrotu. Prawdopodobnie, w przyszłości produkcja szczepionek będzie opierać się – tak jak w przypadku grypy – na modelowaniu prawdopodobieństwa wystąpienia poszczególnych typów wirusa po to, aby wyprodukować najbardziej aktualną szczepionkę sezonową przeciw COVID-19" – oceniła prof. Szuster-Ciesielska.(PAP)

https://naukawpolsce.pl/aktualnosci/news%2C93660%2Cwirusolog-nie-ma-znaczenia-ktora-wersja-nowej-szczepionki-przeciw-covid-19

356) WHO odradza stosowanie przeciwciał u osób z COVID-19
17.09.2022 Marek Matacz

Opartych na przeciwciałach leków - sotrovimabu i casirivimabu/imdevimabu - nie powinno się stosować u osób z COVID-19 - ogłosili eksperci Światowej Organizacji Zdrowia (WHO). Najprawdopodobniej nie zadziałają one na obecne warianty koronawirusa.

Koronawirus nieustannie się zmienia, ewoluuje też wiedza na jego temat. Dlatego eksperci sukcesywnie zmieniają zalecenia odnośnie leczenia COVID-19. WHO wydała właśnie nowe rekomendacje.

Na bazie najnowszych badań Światowa Organizacja Zdrowia zdecydowanie zaleciła rezygnację z używania otrovimabu i casirivimabu/imdevimabu, ponieważ raczej nie działają one na obecnie krążące warianty zarazka.

Sotrovimab i casirivimab/imdevimab to dwa leki, które zawierają przeciwciała skierowane przeciwko białku kolca SARS-Cov-2 z potencjałem neutralizowania zdolności wirusa do zakażania komórek. Wcześniej środki te były przez WHO warunkowo zalecane do stosowania.

Jednocześnie organizacja warunkowo rekomenduje stosowanie remdisiviru u pacjentów z ciężkim COVID-19.

Wydała też warunkową rekomendację niepodawania tego leku u osób krytycznie chorych.

Te zalecenia oparte są na badaniach z udziałem ponad 7 tys. pacjentów, które pokazały 13 zgonów mniej na 1000 osób ciężko chorych otrzymujących remdisivir i 34 zgony więcej na 1000 pacjentów chorych krytycznie.

Eksperci uznali korzyści z podawania remdisiviru za skromne, a pewność wyników odnośnie śmiertelności i konieczności stosowania mechanicznej wentylacji za umiarkowaną.

Stąd warunkowe zalecenie stosowania tego środka.

WHO jednocześnie stwierdziła, że w leczeniu COVID-19 stosowane wcześniej w terapii reumatoidalnego zapalenia stawów (RZS) leki blokujące interleukinę 6 - tocilizumab lub sarilumab - mogą być łączone z innym środkiem przeciw RZS - baricitinibem, obok podawania przeciwzapalnych kortykosteroidów u osób ciężko i krytycznie chorych.

To zalecenie oparte zostało na wysokiej jakości dowodach wskazujących na korzyści odnośnie przeżywalności pacjentów przyjmujących baricitinib, przy minimalnych lub zerowych skutkach ubocznych, gdy podawany on jest z kortykosteroidami i blokerami interleukiny 6.

Jednocześnie WHO zdecydowanie zaleca niestosowanie iwermektyny i hydroksychlorochiny niezależnie od stopnia nasilenia choroby.


Więcej informacji na stronach: https://www.eurekalert.org/news-releases/964745
http://press.psprings.co.uk/bmj/september/covidupdatesept.pdf (PAP)
https://naukawpolsce.pl/aktualnosci/news%2C93670%2Cwho-odradza-stosowanie-przeciwcial-u-osob-z-covid-19.html
« Ostatnia zmiana: Wrzesień 22, 2022, 16:55 wysłana przez Orionid »

Offline Orionid

  • Moderator
  • *****
  • Wiadomości: 21732
  • Very easy - Harrison Schmitt
Odp: Wiadomości naukowe
« Odpowiedź #905 dnia: Sierpień 06, 2022, 10:01 »
357) EMA zaleca standardowe pozwolenia na dopuszczenie do obrotu szczepionek Comirnaty i Spikevax COVID-19
17.09.2022 Z Brukseli Łukasz Osiński (PAP)

Europejska Agencja Leków (EMA) zaleciła przekształcenie warunkowych pozwoleń na dopuszczenie do obrotu szczepionek Covid-19 Comirnaty (szczepionka BioNTech/Pfizer) i Spikevax (szczepionka Moderna) w standardowe pozwolenia na dopuszczenie do obrotu. W efekcie nie trzeba będzie ich już odnawiać co roku.

Obie szczepionki otrzymały warunkowe pozwolenie na dopuszczenie do obrotu. Nałożyło to na firmy obowiązek przedstawienia wyników trwających badań klinicznych oraz dostarczenia dodatkowych danych dotyczących jakości farmaceutycznej szczepionki w świetle planowanego zwiększenia skali produkcji.

Te dodatkowe badania dostarczyły "uspokajających danych dotyczących kluczowych aspektów, jak skuteczność szczepionek w zapobieganiu ciężkiemu Covid-19" - podała EMA. Ponadto firmy dostarczyły wszystkie wymagane dodatkowe dane dotyczące "jakości farmaceutycznej szczepionek".

Warunkowe pozwolenia na dopuszczenie do obrotu są poddawane corocznemu przeglądowi. Niniejsze zalecenie obejmuje wszystkie istniejące i przyszłe zaadaptowane szczepionki Comirnaty i Spikevax, w tym niedawno zatwierdzone szczepionki Comirnaty Original/Omicron BA.1, Comirnaty Original/Omicron BA.4/5 i Spikevax Original/Omicron BA.1.

https://naukawpolsce.pl/aktualnosci/news%2C93678%2Cema-zaleca-standardowe-pozwolenia-na-dopuszczenie-do-obrotu-szczepionek

358) UE/ EMA: w Europie uważamy, że pandemia Covid-19 wciąż trwa
21.09.2022

W Europie uważamy, że pandemia Covid-19 wciąż trwa - oświadczył we wtorek podczas konferencji prasowej dyrektor zespołu Europejskiej Agencji Leków (EMA) ds. szczepionek Marco Cavaleri.

W związku z sezonem jesienno-zimowym EMA zachęcała też do wykonania podstawowego szczepienia lub ponownego zaszczepienia osoby, które się do tego kwalifikują.

Agencja poinformowała też, że bada, czy zmodyfikowane szczepionki na wariant Omikron mogą być zastosowane do przeprowadzenia szczepienia podstawowego. (PAP)

https://naukawpolsce.pl/aktualnosci/news%2C93725%2Cue-ema-w-europie-uwazamy-ze-pandemia-covid-19-wciaz-trwa.html

359) Włochy/ Zużyte maseczki i rękawiczki mogą służyć do produkcji asfaltu
21.09.2022 Z Rzymu Sylwia Wysocka(PAP)

Zużyte maseczki noszone w związku z pandemią i jednorazowe rękawiczki można wykorzystać do produkcji wzmocnionego asfaltu - ustalili naukowcy z trzech uniwersytetów we Włoszech, którzy pracują nad tym projektem. Próby techniczne, jakie przeprowadzili, pokazują, że wyprodukowany tą metodą asfalt jest znacznie wyższej jakości.

Nad linią produkcji asfaltu, wzmocnionego dzięki materiałowi uzyskanemu z recyklingu maseczek i rękawiczek pracują eksperci z uniwersytetów w Viterbo oraz Bergamo i uczelni E-Campus. Projekt ten finansowany jest przez włoskie Ministerstwo Transformacji Ekologicznej.

Naukowcy postanowili dać drugie życie ogromnym ilościom środków ochrony osobistej, używanym od dwóch i pół roku, gdy zaczęła się pandemia.

"Zadaliśmy sobie pytanie, co można zrobić z naszymi zużytymi maseczkami i rękawiczkami, jeśli chcemy, aby nie były traktowane jako śmieci nieprzeznaczone do segregacji. Dzięki naszemu projektowi mogą być wykorzystywane do produkcji nawierzchni drogowej" - powiedział dziennikowi "La Repubblica" badacz Marco Marconi z uniwersytetu w Viterbo. Podkreślił, że rozdrobnione maseczki i rękawiczki dodawane są do mieszkanki kruszywa i bitumu jako materiał wzmacniający.

"A to oznacza - wyjaśnił - dłuższą trwałość nawierzchni drogowej, mniejsze wykorzystanie surowców, oszczędności, a także korzyści dla środowiska".

https://naukawpolsce.pl/aktualnosci/news%2C93726%2Cwlochy-zuzyte-maseczki-i-rekawiczki-moga-sluzyc-do-produkcji-asfaltu.html

360) Prof. Jackowska: jestem za monitorowaniem argumentacji osób, które nie chcą się szczepić
21.09.2022 Autorka: Urszula Kaczorowska

Jestem za edukacją i monitorowaniem argumentacji osób, które nie chcą się szczepić. Wprowadzenie nakazu szczepień dla osób z najbliższego otoczenia pacjentów z obniżoną odpornością nie przyniesie rezultatu. Takie prawo będzie martwe – powiedziała we wtorek prof. Teresa Jackowska konsultant krajowa ds. pediatrii.

O niechęci wobec szczepień w polskim społeczeństwie eksperci dyskutowali podczas konferencji MedFake pt. „Budowanie zaufania do szczepień ochronnych z wykorzystaniem najnowszych narzędzi komunikacji i wpływu społecznego” w Warszawie.

Zgodzili się, że oprócz tradycyjnego podziału na niechętnych wobec szczepień, przeciwników i zwolenników, pandemia COVID-19 wygenerowała nową grupę ludzi, którzy nie są przeciwni szczepieniom w ogóle, ale mają negatywny stosunek do jednej konkretnej szczepionki – przeciw COVID-19.

Prof. Teresa Jackowska, kierownik kliniki i ordynator Oddziału Pediatrycznego Szpitala Bielańskiego w Warszawie przypomniała, że nie tylko „przeciętny obywatel” nie chce się w Polsce szczepić, brak zainteresowania szczepieniami jest również widoczny wśród „niższego personelu”.

„Personel medyczny powinien stanowić wzór. W jego skład wchodzą nie tylko lekarze i pielęgniarki, ale również salowe, dietetycy, psycholodzy, farmaceuci – również ksiądz, który odwiedza chorych. Oni wszyscy powinni być wyszczepieni, żeby nie stwarzać zagrożenia dla pacjentów” – przypomniała Jackowska. I dodała: „Personel lekarski i pielęgniarski szczepi się bardzo dobrze, gorzej jest z personelem niższym – mam na myśli głównie panie salowe”.

Pytana o ewentualną konieczność zmiany prawa na takie, które nakazywałoby szczepienie personelu medycznego przeciwko najbardziej powszechnym chorobom zakaźnym – przyznała, że nie widzi takiej możliwości.

„Jestem za edukacją i monitorowaniem argumentacji osób, które nie chcą się szczepić. Wprowadzenie nakazu szczepień dla osób z najbliższego otoczenia pacjentów z obniżoną odpornością nie przyniesie rezultatu. Takie prawo będzie martwe” – powiedziała.

Z jej zdaniem zgodził się prof. Marcin Czech z Instytutu Matki i Dziecka w Warszawie, kierownik Zespołu ds. Kontroli Zakażań Szpitalnych. Przypomniał, że dzięki akcji informacyjnej przeprowadzonej w Instytucie jeszcze przed pojawieniem się pierwszych dawek szczepionek przeciw COVID-19, wyszczepialność całego personelu osiągnęła 98 proc.

Zespół prof. Czecha stworzył dla pracowników Instytutu Matki i Dziecka specjalną, anonimową ankietę, w której zapytał o powody, dla których pracownicy chcą lub nie chcą się szczepić.

Okazało się, że dominowało wyobrażenie, że szczepionka jest niewystarczająco przebadana – że to jest „jakiś rodzaj eksperymentu”. W reakcji na tę informację, dyrektorzy Instytutu zorganizowali serię spotkań, na których eksperci odpowiadali na wszystkie wątpliwości personelu. Dodatkowo prof. Czech udostępnił swój nr. telefonu i zapowiedział, że może do niego zadzwonić każdy, u którego zrodzą się jakieś wątpliwości w sprawie szczepień.

Podczas konferencji eksperci zapowiedzieli również, że podejmą kroki, by promować pomysł wprowadzenia w szkole podstawowej przedmiotu „nauka o zdrowiu”.

Organizatorem konferencji było konsorcjum uczelni medycznych i instytucji, w skład którego wchodzą Narodowe Centrum Badań i Rozwoju, Centrum Medyczne Kształcenia Podyplomowego, Uniwersytet SWPS, Warszawski Uniwersytet Medyczny oraz Akademia Koźmińskiego.

Projekt finansowany jest przez Narodowe Centrum Badań i Rozwoju w ramach programu „Społeczny i gospodarczy rozwój Polski w warunkach globalizujących się rynków”.(PAP)

https://naukawpolsce.pl/aktualnosci/news%2C93718%2Cprof-jackowska-jestem-za-monitorowaniem-argumentacji-osob-ktore-nie-chca-sie

361) Prof. Young: końca pandemii jeszcze nie widać, zima może być trudna
22.09.2022 Autor: Zbigniew Wojtasiński

Nie widać jeszcze końca pandemii, a zima może być trudna – ostrzega brytyjski specjalista prof. Ian Young. Zaznacza, że wciąż jest wiele zakażeń i zachorowań, a część chorych wymaga hospitalizacji stwarzając dodatkowe obciążenie dla szpitali.

Specjalista związany z Queen’s University Belfast nawiązał do wypowiedzi dyrektora generalnego Światowej Organizacji Zdrowia (WHO) Tedrosa Adhanoma Ghebreyesusa. W wypowiedzi dla BBC News twierdził on, że świat jeszcze nigdy nie był tak blisko zakończenia pandemii Covid-19. „Jeszcze tam nie doszliśmy. Ale widzimy kres” - zaznaczył.

Prof. Ian Young ostrzega, że końca pandemii jeszcze nie widać, a zima może być trudna. Zwraca uwagę, że mniej osób się testuje w kierunku Covid-19, nie wiemy zatem dokładnie, jaka jest sytuacja epidemiologiczna. A jesienią dojdą jeszcze inne infekcje, takie jak grypa sezoznowa.

„Poza Covidem będzie nam grozić zakażenie grypą oraz innymi infekcjami” – podkreślił. Dodał, że trzeba zrobić wszystko, żeby się dobrze do tego przygotować, siebie, jak i swych najbliższych. Głównie jednak chodzi o to, żeby się zaszczepić, jeśli tylko jest to możliwe.

Jego zdaniem przede wszystkim trzeba przyjąć dawkę przypominającą szczepionki przeciwko Covid-19. Przyznaje, że po przechorowaniu tej choroby lub wcześniejszym się zaszczepieniu uzyskuje się odporność. Jednak po upływie średnio pół roku ta odporność się zmniejsza. Dodatkowym utrudnieniem jest zmienność wirusa SARS-CoV-2 - pojawiają się kolejne jego warianty.

„Jesienią i zimą, gdy mogą się pojawić nowe mutacje, przyjęcie boostera ma żywotne znaczenie, by chronić siebie i innych” – przekonuje prof. Ian Young. Dodał, że zaszczepienie się przeciwko Covid-19 chroni też przed tzw. długim Covidem, który staje się coraz większym wyzwaniem dla opieki medycznej.

Specjalista przyznał, że coraz bardziej skuteczne jest leczenie Covid-19, jednak szczepienie się przeciwko wirusowi SAR-CoV-2 gwarantuje najlepszą ochronę przed tą chorobą i jej powikłaniami.

Wredług światowej Organizacji Zdrowia Covid-19 zabił blisko 6,5 mln osób, a walką z koronawirusem nie jest na razie wygrana. Tedros Adhanom Ghebreyesus zaapelował do rządów o „podtrzymywanie czujności” i podkreślił, że walka z pandemią to „maraton”. (PAP)

https://naukawpolsce.pl/aktualnosci/news%2C93738%2Cprof-young-konca-pandemii-jeszcze-nie-widac-zima-moze-byc-trudna.html

362) Badanie: 10 milionów dzieci na świecie straciło rodzica lub opiekuna w wyniku COVID-19
23.09.2022 Autorka: Urszula Kaczorowska

10 milionów dzieci na świecie straciło rodzica lub opiekuna w wyniku COVID-19 – wynika z najnowszego badania, przeprowadzonego przez angielskich i afrykańskich naukowców. Eksperci ostrzegają, że osieroconym dzieciom częściej grozi ubóstwo, wykorzystywanie i przemoc seksualna.

Przed pandemią COVID-19 na całym świecie było około 140 milionów osieroconych dzieci.

Pierwsze, wstępne dane szacunkowe, przeprowadzone we współpracy z 13 organizacjami międzynarodowymi, wykazało, że co najmniej 1,5 miliona dzieci doświadczyło śmierci rodzica, opiekuna, lub obojga, z powodu zgonów związanych z COVID-19 w pierwszych 14 miesiącach pandemii.

W kolejnym globalnym badaniu, dzięki dostępności większej liczby danych (głównie - o nadmiarowych zgonach), udało się ustalić, że do 31 października 2021 r. minimalna liczba dzieci na świecie, osieroconych w wyniku COVID-19, wzrosła do 5,2 miliona.

W trzecim badaniu naukowcy z Uniwersytetu Oksfordzkiego, Afrykańskiego Instytutu Nauk Matematycznych i Imperial College bazowali na tej samej metodologii. Na podstawie danych WHO autorzy przeanalizowali zgony na poziomie krajowym, wskaźniki dzietności i krajowe dane dotyczące nadmiernej umieralności dostarczone przez WHO, The Economist oraz Institute for Health Metrics and Evaluation, po czym wykorzystali modelowanie matematyczne do opracowania szacunków dotyczących sieroctwa i utraty opiekunów wśród dzieci.

"Śmierć rodzica lub opiekuna naraża dzieci na zwiększone ryzyko nieszczęść przez całe życie - chyba, że otrzymają odpowiednie wsparcie na czas" - powiedziała naczelna autorka dr Susan Hillis, która była zaangażowana w badanie podczas swojej kadencji w CDC (Centers for Disease Control and Prevention), a obecnie pracuje w Oksfordzie jako przewodnicząca Globalnej Grupy Referencyjnej ds. Dzieci Dotkniętych COVID-19.

Na całym świecie dzieci, które tracą rodzica lub opiekuna, są bardziej narażone na ubóstwo, wykorzystywanie i przemoc seksualną, zakażenie wirusem HIV, problemy ze zdrowiem psychicznym i poważny stres.

"Ponad 10 milionów dzieci pozostawionych bez opiekunów przez COVID-19 stanie przed różnego rodzaju wyzwaniami. Na moim kontynencie, w Afryce, dotkniętych jest ponad 2,5 miliona dzieci, a ponieważ walczą o przetrwanie bez opiekunów, stają w obliczu zwiększonego ryzyka przemocy i wykorzystywania seksualnego. Teraz jest najlepszy czas, by pomóc tym dzieciom i ich rodzinom" – powiedział jeden z autorów badania, Joel-Pascal Ntwali N'konzi z Afrykańskiego Instytutu Nauk Matematycznych.

"Nasze odkrycia wskazują na pilną potrzebę inwestowania w plany reagowania skoncentrowane na dzieciach o największym ryzyku i w najbardziej dotkniętych lokalizacjach" – dodała prof. Lucie Cluver z Wydziału Polityki Społecznej i Interwencji Uniwersytetu Oksfordzkiego.

Naukowcy są zgodni, że należy opracować globalne systemy nadzoru, aby monitorować liczbę dzieci dotkniętych śmiercią rodziców i opiekunów.

Memorandum prezydenckie Białego Domu w sprawie długoterminowych skutków COVID-19 uznało - na podstawie najnowszych danych - potrzebę wspierania dzieci pogrążonych w żałobie z powodu COVID-19 w USA.

Również Peru, Meksyk, Brazylia, Eswatini i RPA mają w planach inicjatywy legislacyjne, wspierające osierocone w wyniku COVID-19 dzieci.


Na stronie internetowej Imperial College London https://imperialcollegelondon.github.io/orphanhood_trends/?country=BRA~MEX~ZMB~ZAF~USA~GHA~GBR  dostępny jest na bieżąco aktualizowany „kalkulator sieroctwa”.

Pełna treść publikacji dostępna jest na stronie JAMA Pediatrics. https://jamanetwork.com/journals/jamapediatrics/fullarticle/2795650  (PAP)
https://naukawpolsce.pl/aktualnosci/news%2C93701%2Cbadanie-10-milionow-dzieci-na-swiecie-stracilo-rodzica-lub-opiekuna-w-wyniku

363) Szef WHO: koniec pandemii Covid-19 jest w zasięgu wzroku, ale wciąż odległy
23.09.2022

Koniec pandemii Covid-19, która na całym świecie zabiła ok. 6,5 mln osób, jest z pewnością w zasięgu wzroku, ale wciąż jest odległy - powiedział w czwartek w Nowym Jorku dyrektor generalny Światowej Organizacji Zdrowia (WHO) Tedros Adhanom Ghebreyesus.

"Spędziliśmy dwa i pół roku w długim, ciemnym tunelu i dopiero zaczynamy dostrzegać światło na końcu tego tunelu” – powiedział Tedros na konferencji prasowej w Nowym Jorku, gdzie uczestniczy w posiedzeniu Zgromadzenia Ogólnego ONZ.

"Ale wciąż jesteśmy daleko od końca, a tunel jest nadal ciemny, z wieloma przeszkodami, które mogą spowodować, że się potkniemy, jeśli nie będziemy ostrożni" – dodał.

Według Tedrosa liczba zgonów zgłaszanych co tydzień na całym świecie nadal spada i wynosi obecnie tylko 10 proc. wartości szczytowej ze stycznia 2021 r. Ponadto, jak podkreślił szef WHO, w większości krajów zniesione zostały ograniczenia epidemiczne, a dwie trzecie ludności świata jest zaszczepione.

"Ale 10 000 zgonów tygodniowo to o 10 000 za dużo – zaznaczył - Wszyscy musimy mieć nadzieję, że dotrzemy – i dotrzemy – do końca tunelu i zostawimy pandemię za sobą. Ale jeszcze nas tam nie ma".

Agencja AFP zauważa, że słowa szefa WHO kontrastują z wypowiedzią prezydenta USA Joe Bidena, który w wywiadzie wyemitowanym w niedzielę powiedział, że pandemia "skończyła się" w Stanach Zjednoczonych.

Zapytana o tę wypowiedź Maria Van Kerkhove, kierownik techniczny ds. zarządzania epidemią Covid-19 w WHO, powiedziała oględnie, że celem organizacji jest "wszędzie zakończyć tę sytuację kryzysową", a sytuacja epidemiczna może się różnić w zależności od kraju.

Według danych WHO pandemia Covid-19 pochłonęła ponad 6,5 miliona ofiar śmiertelnych na całym świecie. (PAP)

https://naukawpolsce.pl/aktualnosci/news%2C93762%2Cszef-who-koniec-pandemii-covid-19-jest-w-zasiegu-wzroku-ale-wciaz-odlegly

364) Ryzyko choroby Alzheimera drastycznie wzrasta u osób starszych, które przechorowały COVID-19
24.09.2022 Katarzyna Czechowicz

Starsze osoby zakażone COVID-19 wykazują znacznie wyższe ryzyko - nawet o 50-80 proc. - zachorowania na chorobę Alzheimera w ciągu roku od infekcji, dowiodło badanie przeprowadzone na grupie ponad 6 milionów pacjentów powyżej 65. roku życia.

We wrześniowym numerze „Journal of Alzheimer's Disease” (http://dx.doi.org/10.3233/JAD-220717) ukazał się artykuł donoszący, że osoby w wieku 65 lat i starsze, które zaraziły się COVID-19, są dużo bardziej podatne na rozwój choroby Alzheimera, przy czym najwyższe ryzyko zaobserwowano u kobiet powyżej 85 lat.

„Czynniki, które odgrywają rolę w rozwoju choroby Alzheimera, są nadal słabo poznane, ale dwa elementy uważane za bardzo istotne to wcześniejsze infekcje, zwłaszcza wirusowe, oraz stany zapalne” – mówi jednak z autorek badania, prof. Pamela Davis z Case Western Reserve University School of Medicine w Cleveland.

„Ponieważ zakażenie SARS-CoV2 jest związane z nieprawidłowościami w obrębie ośrodkowego układu nerwowego, w tym - ze stanem zapalnym, postanowiliśmy przetestować, czy nawet w krótkim okresie COVID może prowadzić do częstszych diagnoz choroby Alzheimera” – dodaje.

Zespół prof. Davis przeanalizował więc anonimową, elektroniczną dokumentację medyczną 6,2 mln dorosłych Amerykanów w wieku co najmniej 65 lat, którzy wcześniej nie mieli zdiagnozaniej choroby Alzheimera.

Następnie podzielono tę populację na dwie grupy: złożoną z osób, które w badanym okresie zaraziły się COVID-19, oraz z osób, które nigdy COVID nie przeszły. Ostatecznie w grupie pierwszej znalazło się ponad 400 tys. uczestników, w drugiej - 5,8 mln.

Okazało się, że istnieje wyraźnie zwiększone ryzyko nowej diagnozy choroby Alzheimera wśród covidowych ozdrowieńców w porównaniu z osobami, które na COVID-19 nie chorowały.

Ogólne ryzyko zachorowania w kohorcie COVID-19 wynosiło 0,68 proc., a w kohorcie bez COVID-19 - 0,35 proc. Analiza poszczególnych grup populacyjnych wykazała, że najbardziej zagrożone są kobiety oraz ludzie powyżej 85. roku życia.

„Jeśli wzrost liczby nowych diagnoz choroby Alzheimera zostanie utrzymany, fala pacjentów z tą nieuleczalną obecnie chorobą będzie znaczna, co może jeszcze bardziej nadwerężyć zasoby opieki zdrowotnej – uważa prof. Davis. - Choroba Alzheimera jest poważnym i trudnym w postępowaniu schorzeniem i mieliśmy nadzieję, że udało się odwrócić nieco jej przyrost poprzez zmniejszanie ogólnych czynników ryzyka, takich jak nadciśnienie, choroby serca, otyłość i siedzący tryb życia. COVID-19 i jego długoterminowe konsekwencje zmieniły jednak sytuację. Ważne jest, aby nadal monitorować wpływ COVID-u na przyszłą niepełnosprawność, jaką powoduje Alzheimer”.

Wcześniejsze badania tej samej grupy badawczej wykazały, że bardziej narażone na COVID-19 są także osoby z demencją (dwukrotnie bardziej) oraz osoby z zaburzeniami związanymi z uzależnieniami i nadużywaniem substancji. (PAP)

https://naukawpolsce.pl/aktualnosci/news%2C93730%2Cryzyko-choroby-alzheimera-drastycznie-wzrasta-u-osob-starszych-ktore
« Ostatnia zmiana: Wrzesień 25, 2022, 18:08 wysłana przez Orionid »

Offline Orionid

  • Moderator
  • *****
  • Wiadomości: 21732
  • Very easy - Harrison Schmitt
Odp: Wiadomości naukowe
« Odpowiedź #906 dnia: Sierpień 11, 2022, 08:35 »
365) COVID-19: jedna na trzy zarażone, ale niezaszczepione osoby nie ma przeciwciał już rok po zakażeniu
25.09.2022 Katarzyna Czechowicz

Odporność hybrydowa - czyli uzyskana na skutek przechorowania COVID-19 oraz zaszczepienia się przeciwko niemu - skutkuje znacznie lepszą odpowiedzią przeciwciał, niż odporność nabyta wyłącznie poprzez infekcję - ustalili naukowcy z Barcelony.

Jak poinformowali na łamach „BMC Medicine” (http://dx.doi.org/10.1186/s12916-022-02547-2), w tym drugim przypadku rok po zakażeniu w organizmie nie ma już praktycznie wcale wykrywalnych przeciwciał. Naukowcy podkreślają w związku z tym potrzebę szczepienia ozdrowieńców i potwierdzają, że odporność hybrydowa jest najsilniejsza i najtrwalsza.

Kolejnym ciekawym wnioskiem z badania jest to, iż choroby psychiczne wiążą się z mniej skuteczną odpowiedzią na szczepienie.

Zespół naukowców z Barcelona Institute for Global Health przeprowadził pomiary stężenia przeciwciał w populacji katalońskiej sześć miesięcy po rozpoczęciu kampanii szczepień przeciwko COVID-19. Monitorowano poziom i rodzaj przeciwciał przeciwko pięciu antygenom wirusowym: całemu białku S (spike), domenie wiążącej receptor RBD, fragmentowi S2, pełnemu białku nukleokaspidu (N) oraz fragmentowi N-końcowemu. Wykorzystano również informacje z kwestionariusza i dokumentacji medycznej, aby zidentyfikować potencjalne czynniki, które określają wielkość i czas trwania odpowiedzi przeciwciał u osób nieszczepionych, zaszczepionych lub zaszczepionych i zakażonych. W analizie uwzględniono w sumie 1076 osób w wieku od 43 do 72 lat.

Uzyskane wyniki pozwoliły naukowcom wysnuć trzy główne wnioski.

Po pierwsze - u 36 proc. zakażonych, ale niezaszczepionych osób, rok po zakażeniu nie udało się wykryć praktycznie żadnych przeciwciał. W szczególności dotyczyło to osób powyżej 60 roku życia i palaczy.

Po drugie - szczepienie spowodowało znacznie wyższe poziomy przeciwciał u tych ludzi, którzy wcześniej przeszli infekcje SARS-CoV-2, przy czym poziomy te były silnie związane z nasileniem odpowiedzi podczas infekcji.

„Nasze dane podkreślają znaczenie szczepienia nawet u osób, które były wcześniej zakażone. Potwierdzają też, że odporność hybrydowa jest lepsza i trwalsza. Oznacza to jednocześnie, że ludzie, którzy zostali zaszczepieni, ale nie chorowali na COVID, potrzebują dawki przypominającej wcześniej niż ci, którzy są ozdrowieńcami” - mówi dr Marianna Karachaliou, główna autorka omawianej publikacji.

I wreszcie po trzecie - czynnikiem najsilniej związanym z poziomem przeciwciał jest rodzaj przyjętej szczepionki (Spikevax firmy Moderna wygenerował najwyższy poziom przeciwciał), choć inne czynniki również wydają się odgrywać pewną rolę. Np. osoby w wieku powyżej 60 lat lub z chorobami psychicznymi miały niższy poziom przeciwciał po szczepieniu niż reszta populacji.

"Związek między zdrowiem psychicznym a reakcją ze strony przeciwciał wymaga dalszych badań, ale wiadomo, że osoby z takimi zaburzeniami jak depresja, przewlekły stres czy schizofrenia ogólnie słabiej reagują na szczepienia" - wyjaśniają badacze z Barcelony.

"Podsumowując: nasze wyniki wskazują, że kampanie szczepień powinny być dostosowane do dostępnych szczepionek, wcześniejszej historii infekcji SARS-CoV-2 oraz charakterystyki populacji. W ten sposób możliwe jest uzyskanie optymalnych odpowiedzi i ochrony u poszczególnych osób" - podkreślają autorzy artykułu. (PAP)

https://naukawpolsce.pl/aktualnosci/news%2C93746%2Ccovid-19-jedna-na-trzy-zarazone-ale-niezaszczepione-osoby-nie-ma-przeciwcial

366) ONZ/Guterres o pandemii COVID-19; przestrzega przed przyszłymi zagrożeniami
25.09.2022 Z Nowego Jorku Andrzej Dobrowolski (PAP)

Sekretarz generalny ONZ Antonio Guterres, uczestniczył w piątek w spotkaniu na wysokim szczeblu wskazując na postępy w drodze do zakończenia pandemii COVID-19. Wzywał jednocześnie kraje członkowskie do wzmocnienia wysiłków dla obrony przed przyszłymi zagrożeniami.

Przemawiając w nowojorskiej siedzibie ONZ Guterres wyraził zadowolenie z rosnącej liczby szczepień na całym świecie, zwłaszcza wśród populacji wysokiego ryzyka.

Według sekretarza generalnego ONZ kraje zaszczepiły przeciwko koronawirusowi średnio ok. trzech czwartych pracowników służby zdrowia i osób starszych. Zauważył, że działania ograniczające rozprzestrzenianie się koronawirusa są coraz częściej włączane do rutynowych programów zdrowotnych, a nowe leki przeciwwirusowe wkrótce staną się dostępne.

Guterres przestrzegał jednak, że w biedniejszych krajach wskaźniki szczepień są wciąż niskie. Wyraził obawę przed "cieniem pandemii", wahaniom dotyczących szczepionek i postulował zwalczanie dezinformacji przedstawiając procedury ratujące życie.

Szef ONZ mówił o niebezpieczeństwie wiążącym się z lukami w badaniach, co naraża świat na potencjalne, nowe warianty wirusa. Apelował o przygotowania na przyszłe pandemie.

„Nadszedł czas, aby wzmocnić naszą obronę przed przyszłymi zagrożeniami poprzez inwestycje w systemy wczesnego ostrzegania, lokalną produkcję, możliwości diagnostyczne oraz dobrze opłacanych i dobrze wyposażonych pracowników służby zdrowia” – podkreślał szef ONZ.

Dodał, świat nie może dać się więcej złapać na nieprzygotowaniu na zagrożenia.

https://naukawpolsce.pl/aktualnosci/news%2C93769%2Conzguterres-o-pandemii-covid-19-przestrzega-przed-przyszlymi-zagrozeniami

367) Wirus podobny do SARS-CoV-2 potencjalnie może zakażać ludzi
27.09.2022 Marek Matacz

Badacze ze Stanów Zjednoczonych odkryli, że kolejny atakujący nietoperze wirus - Khosta-2 może zakażać komórki człowieka. Jednocześnie nie działają na niego obecnie dostępne szczepionki. Wirus ten i SARS-CoV-2 należą do tej samej grupy koronawirusów - sarbekowirusów.

Wirus Khosta-2 został odkryty pod koniec 2020 r. w rosyjskich nietoperzach. Początkowo wydawało się, że nie zakaża on ludzkich komórek. To, że jest inaczej ustalił zespół z Paul G. Allen School for Global Health na Washington State University (USA).

„Nasze badania pokazują, że sarbekowirusy krążące w środowisku poza Azją, nawet w takich miejscach jak zachodnia Rosja, gdzie odkryto wirusa Khosta-2, także stanowią zagrożenie dla zdrowia ludzkości oraz obecnych kampanii szczepień przeciw SARS-CoV-2” - mówi Michael Letko jeden z autorów publikacji, która ukazała się w piśmie „PLoS Pathogens” (https://journals.plos.org/plospathogens/article?id=10.1371/journal.ppat.1010828).

Jego zdaniem odkrycie pokazuje potrzebę opracowania szczepionki uniwersalnej, działającej przeciwko sarbekowirusom.

Takie prace już są prowadzone - zwracają uwagę naukowcy.

„Niektóre grupy starają się stworzyć szczepionkę, która nie tylko będzie chroniła przed kolejnym wariantem SARS-CoV-2, ale ogólnie przed sarbekowirusami” - zauważa prof. Letko.

W ostatnich latach odkryto setki różnych sarbekowirusów, głównie w azjatyckich nietoperzach, jednak większość nie zakaża ludzkich komórek.

Pod koniec roku 2020 znaleziono w Rosji wirusy Khosta-1 oraz Khosta-2 i z początku wydawało się, że one również są bezpieczne dla ludzi.

„Z genetycznego punktu widzenia, te nietypowe rosyjskie wirusy przypominają inne, które odkrywano w innych częściach świata. Ponieważ nie przypominały SARS-CoV2, nikt nie uznał, że jest się czym ekscytować” - informuje badacz.

„Kiedy jednak bliżej się im przyjrzeliśmy, byliśmy zaskoczeni, że są one zdolne do zakażania komórek człowieka. To nieco zmienia nasze rozumienie tych wirusów, tego skąd pochodzą i które regiony mogą stwarzać zagrożenie” - dodaje.

Naukowcy stwierdzili, że Khosta-1 stanowi niewielkie zagrożenie, ale Khosta-2 wzbudził ich niepokój. Podobnie, jak SARS-CoV-2, wykorzystuje on swoje białko kolca do atakowania komórek za pośrednictwem receptora ACE2.

Badania z użyciem surowicy osób szczepionych przeciwko COVID-19 pokazały natomiast, że na wirusa Khosta-2 nie działają obecne szczepienia.

Nieskuteczne były także przeciwciała osób zakażonych wariantem Omikron SARS-CoV-2.

Naukowcy obawiają się jeszcze dodatkowego zagrożenia.

„Jeśli spojrzy się na SARS-CoV-2 i jego zdolność do odwrotnego przejścia z ludzi na dzikie zwierzęta, a także na inne wirusy, takie jak Khosta-2 czekające w tych zwierzętach i obdarzone groźnymi dla nas właściwościami, widzimy sytuację, w której mogą się w końcu połączyć i stworzyć potencjalnie groźniejszego wirusa” - przestrzega prof. Letko.(PAP)

https://naukawpolsce.pl/aktualnosci/news%2C93788%2Cwirus-podobny-do-sars-cov-2-potencjalnie-moze-zakazac-ludzi.html

358) Nabyta odporność na niektóre alergeny pokarmowe może chronić przed COVID-19
28.09.2022 Autor: Paweł Wernicki

Wiele popularnych pokarmów, szczepionek, wirusów i bakterii może przygotować układ immunologiczny do oporności na wirusa SARS-CoV-2 - informuje pismo „Frontiers in Immunology“.

Dla niektórych ludzi COVID-19 to choroba zagrażająca życiu, podczas gdy inni przechodzą ją bezobjawowo. Przyczyną może być kontakt z białkami, na które nasz układ odpornościowy był wcześniej narażony.

Niedawne badanie opublikowane w ogólnodostępnym czasopiśmie „Frontiers in Immunology“ wykazało, że niektóre pokarmy, szczepionki przeciwko innym chorobom, bakterie i wirusy mogą przygotować nasz układ odpornościowy do zaatakowania SARS-CoV-2, wirusa wywołującego COVID-19. Wszystkie zawierają białka podobne do występujących w SARS-CoV-2. Dlatego narażenie na te białka może wytrenować nasz układ odpornościowy do reagowania, gdy napotka wirusa, który ma wspólne cechy z wieloma istniejącymi cząsteczkami biologicznymi.

Kiedy nasz organizm zostaje zaatakowany przez patogen, taki jak wirus lub bakteria, uruchamia odpowiedź immunologiczną obejmującą przeciwciała. Te białka odpornościowe przyczepiają się do określonych części patogenu i przyczyniają do jego zniszczenia. Po ustąpieniu początkowej infekcji, białe krwinki zwane limfocytami T i B pamięci zachowają pamięć o patogenie lub przynajmniej niektórych częściach jego struktury. Komórki te będą gotowe do bardzo szybkiej odpowiedzi immunologicznej, jeśli kiedykolwiek ponownie napotkają patogen.

Naukowcy z amerykańskich firm Immunosciences Lab, Los Angeles,Cyrex Laboratories, Phoenix, Regenera Medical, Los Angeles, RedRiver Health and Wellness, South Jordan oraz University of California w Irvine przetestowali zdolność przeciwciał przeciwko białkom wirusa SARS-CoV-2 do wiązania się ze 180 różnymi białkami obecnymi w różnych pokarmach, dwiema różnymi szczepionkami oraz 15 białkami bakteryjnymi i wirusowymi.

Przeciwciała najsilniej reagowały z powszechnie występującą bakterią jelitową o nazwie E. faecalis oraz ze szczepionką przeciwko błonicy, tężcowi i krztuścowi. Co ciekawe, zareagowały również bardzo silnie na białka występujące w popularnych produktach spożywczych, w tym w brokułach, prażonych migdałach, wieprzowinie, orzechach nerkowca, mleku, soi i ananasie.

Niestety, dieta raczej nie wystarczy do uzyskania oporności na COVID-19. „Odporność” na określony rodzaj pokarmu zazwyczaj charakteryzuje się alergią pokarmową. „Zazwyczaj tylko ludzie z nieszczelnymi jelitami mogą wytwarzać przeciwciała przeciwko pożywieniu, więc nie zalecałbym spożywania pokarmów, które powodują nieszczelność jelit, ponieważ to dałoby ci zupełnie nowy zestaw problemów” — powiedział dr Aristo Vodjani z Cyrex Laboratories w Arizonie, główny autor badania.

Jak zastrzegają naukowcy, chociaż te czynniki mogą potencjalnie zapewnić pewną ochronę przed SARS-CoV-2, raczej nie staną się zamiennikami obecnych szczepionek. Potrzebne są dalsze badania, aby potwierdzić, że białka te rzeczywiście zapewniają pewną ochronę, a jeśli tak, to czy pośredniczy w niej krótkotrwała odpowiedź przeciwciał czy długotrwała odpowiedź komórek pamięci.

Oprócz wyjaśnienia zróżnicowanego przebiegu COVID-19 u różnych osób wyniki dalszych badań mogą prowadzić do opracowania skuteczniejszych terapii lub lepszych szczepionek przeciwko wirusowi SARS-CoV-2. Być może dałoby się także ocenić podatność danej osoby na wirusa, zanim jeszcze została zakażona.(PAP)

https://naukawpolsce.pl/aktualnosci/news%2C93783%2Cnabyta-odpornosc-na-niektore-alergeny-pokarmowe-moze-chronic-przed-covid-19

359) Wirusolog: szczepionka donosowa lepiej ograniczyłaby rozwój choroby i transmisję wirusa SARS-CoV-2
28.09.2022 Autorka: Gabriela Bogaczyk

Szczepionka donosowa, broniąc nas w miejscu wnikania wirusa, lepiej ograniczyłaby rozwój choroby, a także transmisję wirusa SARS-CoV-2, czego nie dają nam w pełni obecnie dostępne szczepionki – zaznaczyła w rozmowie z PAP wirusolog prof. Agnieszka Szuster-Ciesielska.

Ekspertka z Katedry Wirusologii i Immunologii UMCS w Lublinie podkreśliła, że tradycyjne szczepionki przeciw COVID-19, podawane w formie iniekcji, powodują, że powstające w krwi przeciwciała klasy IgG przebywają przede wszystkim w krwiobiegu.

"Natomiast wirusy zakażają nas drogami oddechowymi, gdzie napotykają na barierę błon śluzowych, które nie są niczym chronione, dlatego że w trakcie odpowiedzi na szczepienie nie pojawiają się przeciwciała śluzowe, czyli klasy IgA" – wyjaśniła prof. Szuster-Ciesielska.

Dodała, że mimo wysokich mian w surowicy przeciwciała krwiopochodne nie są w stanie ochronić nabłonka węchowego. Odporność obejmującą tkankę węchową zapewniłaby szczepionka donosowa.

Zapytana, w czym tkwiłaby przewaga takiej szczepionki nad tradycyjną, podkreśliła, że broniąc nas w miejscu wnikania wirusa, lepiej ograniczyłaby rozwój choroby, a także transmisję wirusa SARS-CoV-2, czego nie dają nam w pełni obecnie dostępne szczepionki.

Profesor zwróciła uwagę także na to, że wirus SARS-CoV-2 poprzez nerw węchowy może dostać się do mózgu, co z kolei wiąże się z ryzykiem wystąpienia poważnych objawów ze strony centralnego układu nerwowego.

"Wirus ma zdolność do uszkadzania naczyń krwionośnych i, jeśli takie uszkodzenie nastąpi podczas bytności wirusa w centralnym układzie nerwowym, to może dojść do mikrowylewów. SARS-CoV-2 może też sprzyjać powstawaniu zakrzepów w mózgu" – poinformowała ekspertka.

Uzupełniła, że wirus dostaje się także do komórek nerwowych nazywanych astrocytami i do perycytów, których uszkodzenie powoduje zmniejszenie przepływu krwi, a to jest przyczyną niedotlenienia mózgu. Jak zaznaczyła, ten sam efekt daje bezpośrednie działanie koronawirusa na śródbłonek naczyń – powstają wówczas tzw. naczynia strunowe, które można wykazać w obrazowaniu rezonansem magnetycznym.

"Stąd, oprócz drobnych udarów, może pojawić się też niedotlenienie mózgu. Konsekwencje dla zdrowia będą zależały do tego, która część mózgu konkretnie będzie niedotleniona. Wiadomo, że mózg jest narządem szczególnie czułym na niedobór tlenu, ale jego niedostateczna ilość powoduje też zmniejszenie syntezy neuroprzekaźnika, jakim jest serotonina" – przekazała prof. Szuster-Ciesielska, dodając, że szczepionka donosowa najprawdopodobniej pozwoliłaby na ograniczenie takich objawów.

Przekazała, że szczepionki donosowe już istnieją i zostały wprowadzone w Chinach i w Indiach.

"Ze względu na to, że zostały wyprodukowane w Chinach, raczej nie ma nadziei, że EMA czy FDA pochylą się nad tymi produktami" – dodała ekspertka.

Poinformowała, że w Stanach Zjednoczonych prowadzone są co najmniej trzy badania kliniczne pierwszej fazy nad szczepionką donosową.

"Podawane są w postaci wziewnej np. w kroplach lub w aerozolu. Czekamy na taką szczepionkę, ale jeszcze za wcześnie mówić o jakichkolwiek terminach" – przekazała prof. Szuster-Ciesielska.(PAP)

https://naukawpolsce.pl/aktualnosci/news%2C93799%2Cwirusolog-szczepionka-donosowa-lepiej-ograniczylaby-rozwoj-choroby-i
« Ostatnia zmiana: Wrzesień 29, 2022, 15:58 wysłana przez Orionid »

Offline Orionid

  • Moderator
  • *****
  • Wiadomości: 21732
  • Very easy - Harrison Schmitt
Odp: Wiadomości naukowe
« Odpowiedź #907 dnia: Sierpień 14, 2022, 07:30 »
360) Enterowirusy mogą mieć związek z cukrzycą typu I
29.09.2022 Autor: Paweł Wernicki

Osoby chore na cukrzycę typu I (T1D) aż osiem razy częściej od zdrowych były narażone na zakażenie powszechnie występującym enterowirusem – poinformowano podczas kongresu European Association for the Study of Diabetes (EASD) w Sztokholmie.

T1D jest najczęstszą postacią cukrzycy u dzieci, a zachorowalność na cukrzycę wzrasta w ostatnich dziesięcioleciach na całym świecie. U osób z cukrzycą typu I układ odpornościowy atakuje i niszczy komórki beta produkujące insulinę w trzustce, uniemożliwiając organizmowi wytwarzanie wystarczającej ilości insuliny do prawidłowej regulacji poziomu cukru we krwi.

Z biegiem czasu wysoki poziom cukru we krwi może prowadzić do problemów z sercem, oczami, nerkami, tak zwanej stopy cukrzycowej oraz skrócenia oczekiwanej długości życia. Groźnym powikłaniem jest także kwasica ketonowa, stan, który często pojawia się w momencie rozpoznania T1D i wiąże się z gromadzeniem się we krwi szkodliwych substancji zwanych ketonami. Jeśli szybko nie zostanie podjęte leczenie, kwasica ketonowa może zagrażać życiu.

Nadal nie jest jasne, co dokładnie wywołuje atak układu odpornościowego, jednak uważa się, że chodzi o kombinację predyspozycji genetycznych i jednego lub więcej środowiskowych czynników wyzwalających, takich jak infekcja wirusowa.

Wśród wirusów, które mogłyby sprzyjać zachorowaniu na cukrzycę szczególnie często wymieniane są enterowirusy. Do tej bardzo rozpowszechnionej grupy należą wirusy powodujące polio oraz chorobę dłoni, stóp i jamy ustnej (HFMD) nazywaną często bostonką oraz inne typy infekcji, które powodują łagodniejsze objawy przypominające przeziębienie.

Jak wykazał przeprowadzony przez australijski zespół Soni Isaacs z University of New South Wales systematyczny przegląd i metaanaliza istniejących badań, osoby z T1D osiem razy częściej przechodziły zakażenie enterowirusem niż osoby bez T1D. Taki wynik jest wsparciem dla trwających badań nad szczepionkami, które miałyby zapobiegać rozwojowi T1D. Szczepionki, które mają na celu zmniejszenie częstości występowania T1D poprzez zapobieganie zakażeniu enterowirusem są już na etapie badań klinicznych.

Metaanaliza – jak dotąd największa w tej dziedzinie – obejmowała dane 12 077 uczestników (w wieku 0-87 lat) z 60 kontrolowanych badań obserwacyjnych znalezionych w bazach PubMed i Embase.

5981 uczestników miało T1D lub obecne u nich były przeciwciała przeciwwyspowe (których obecność zwykle poprzedza T1D). Pozostałych 6096 uczestników nie miało żadnego z tych problemów.

Przy użyciu szeregu zaawansowanych i bardzo czułych technik molekularnych w próbkach krwi, kału lub tkanek wykryto RNA lub białko enterowirusa, będące oznaką aktualnej lub niedawnej infekcji.

U osób z przeciwciałami przeciwwyspowymi dwa razy częstszy był pozytywny wynik testu na enterowirusy niż u osób bez tych przeciwciał. Infekcja enterowirusem była osiem razy częstsza u osób z T1D niż u osób bez T1D.

Co szczególnie ważne, osoby z T1D były ponad 16 razy bardziej narażone na wykrycie infekcji enterowirusowej w miesiącu po zdiagnozowaniu T1D niż osoby bez T1D. Naukowcy doszli do wniosku, że istnieje wyraźny związek między infekcją enterowirusem a obecnością przeciwciał przeciwwyspowych i T1D.

Jak dodaje Isaacs: „Te odkrycia zapewniają dalsze wsparcie dla trwających prac nad opracowaniem szczepionek zapobiegających rozwojowi autoimmunizacji dotyczącej wysp trzustkowych, a tym samym zmniejszających częstość występowania T1D”.

Istnieje kilka teorii na temat tego, jak enterowirusy zwiększają ryzyko rozwoju T1D. Uważa się na przykład, że ważna może być ich interakcja z określonymi genami.

Badanie Isaacs wykazało, że osoby z T1D, które miały zarówno ryzyko genetyczne, jak i krewnego pierwszego stopnia z T1D, były 29 razy bardziej narażone na zakażenie enterowirusem.

„Liczba, moment wystapienia i czas trwania, a nawet miejsce infekcji enterowirusem również mogą być ważne. Hipoteza 'nieszczelnego jelita' sugeruje, że wirusy pochodzące z jelit mogą przemieszczać się wraz z aktywowanymi komórkami układu odpornościowego do trzustki, gdzie utrzymująca się infekcja o niskim poziomie i wynikający z niej stan zapalny mogą prowadzić do odpowiedzi autoimmunologicznej – wskazała Isaacs. - Sugeruje się również, że infekcje wirusowe działają w połączeniu z innymi czynnikami, takimi jak dieta, brak równowagi w mikrobiomie jelitowym, a nawet narażenie na substancje chemiczne, które mogą wystąpić w macicy (podczas ciąży) lub we wczesnym dzieciństwie. Jest jeszcze wiele do zbadania”. (PAP)

https://naukawpolsce.pl/aktualnosci/news%2C93800%2Centerowirusy-moga-miec-zwiazek-z-cukrzyca-typu-i.html

361) COVID-19 związany ze wzrostem liczby nowych rozpoznań cukrzycy typu 1 u dzieci i młodzieży
29.09.2022 Autor: Paweł Wernicki

Dzieci i młodzież zakażone COVID-19 wykazują znacznie wyższe ryzyko zachorowania na cukrzycę typu 1 (T1D), aż o 72 proc. – informuje "JAMA Network Open".

Według Centers for Disease Control and Prevention (CDC) w całych Stanach Zjednoczonych żyje około 187 000 dzieci i nastolatków z T1D.

Jak wykazali naukowcy z Case Western Reserve University School of Medicine, dzieci i młodzież, które zakaziły się COVID-19, były bardziej podatne na rozwój T1D w ciągu sześciu miesięcy po zdiagnozowaniu COVID-19.

Autorzy przeanalizowali elektroniczną dokumentację medyczną ponad 1 miliona pacjentów w wieku 18 lat i młodszych. Zaobserwowali 72 proc. wzrost liczby nowych rozpoznań T1D u pacjentów z COVID-19 w wieku 18 lat i młodszych. Podkreślają jednak, że nie jest jasne, czy COVID-19 może zapoczątkować T1D.

„Cukrzyca typu 1 jest uważana za chorobę autoimmunologiczną – powiedziała Pamela Davis, profesor Case Western Reserve School of Medicine, autorka badania. - Mechanizmy obronne organizmu atakują komórki produkujące insulinę, zatrzymując w ten sposób produkcję insuliny i powodując chorobę. Sugerowano, że COVID-19 nasila reakcje autoimmunologiczne, a nasze obecne odkrycie potwierdza tę sugestię”.

Zespół przeanalizował zidentyfikowaną elektroniczną dokumentację medyczną prawie 1,1 miliona pacjentów w wieku 18 lat i młodszych z USA i 13 innych krajów, u których zdiagnozowano zakażenie SARS-CoV-2 w okresie od marca 2020 r. do grudnia 2021 r., a także tych, u których zdiagnozowano zakażenie dróg oddechowych niezwiązane z COVID-19 w tym samym okresie.

Badaną populację podzielono dalej na dwie grupy: pacjentów: do 9 roku życia oraz 10-18 lat. Po dokładnym dopasowaniu statystycznym uwzględniającym wiek, dane demograficzne i wywiad rodzinny w kierunku cukrzycy, w każdej grupie było 285 628 pacjentów - łącznie 571 256.

W ciągu sześciu miesięcy od zakażenia SARS-CoV-2 u 123 pacjentów (0,043 proc.) rozpoznano T1D, w porównaniu z 72 pacjentami (0,025 proc.), którzy otrzymali nową diagnozę po zakażeniu dróg oddechowych innym niż COVID-19, co stanowi wzrost nowych rozpoznań o 72 proc.

Po jednym, trzech i sześciu miesiącach od zakażenia ryzyko rozpoznania T1D było znacznie większe u osób zakażonych SARS-CoV-2 w porównaniu z osobami z zakażeniami układu oddechowego innymi niż COVID-19. W grupach wiekowych od niemowląt do 9 lat i 10-18 lat uzyskano podobne wyniki.

„Rodziny z wysokim ryzykiem cukrzycy typu 1 u swoich dzieci powinny być szczególnie wyczulone na objawy cukrzycy po COVID-19, a pediatrzy - na napływ nowych przypadków cukrzycy typu 1, zwłaszcza że wariant Omikron COVID-19 rozprzestrzenia się tak szybko wśród dzieci – zaznaczyła Davis. - W nadchodzących miesiącach lub latach możemy zaobserwować znaczny wzrost zachorowań na tę chorobę. Cukrzyca typu 1 jest wyzwaniem na całe życie dla osób, które na nią chorują, a zwiększona zachorowalność dotyczy znacznej liczby dotkniętych nią dzieci”.

Rong Xu, autor korespondencyjny, profesor informatyki biomedycznej w School of Medicine powiedział, że potrzebne są dalsze badania, aby sprawdzić, czy zwiększone ryzyko nowego początku T1D po zakażeniu wirusem SARS-CoV-2 u pacjentów pediatrycznych będzie się utrzymywać, które osoby są podatne i jak leczyć T1D związaną z COVID-19 u dzieci.

„Badamy również możliwe zmiany w rozwoju cukrzycy typu 2 u dzieci po zakażeniu SARS-CoV-2” – powiedział Xu.

T1D występuje najczęściej u dzieci, podczas gdy cukrzyca typu 2 (T2D) znana jako „cukrzyca dorosłych” rozwija się z czasem, często gdy pacjent staje się oporny na działanie insuliny, a później, gdy trzustka przestaje wytwarzać wystarczającą ilość insuliny.

Wcześniejsze badania związane z COVID-19 prowadzone przez zespół Case Western Reserve University wykazały, że ryzyko choroby Alzheimera wzrasta o 50-80 proc. u osób starszych, które zachorowały na COVID-19, a osoby z demencją są dwukrotnie bardziej narażone na zakażenie COVID-19.


Źródło: doi: 10.1001/jamanetworkopen.2022.33014 (PAP)
https://naukawpolsce.pl/aktualnosci/news,93796,covid-19-zwiazany-ze-wzrostem-liczby-nowych-rozpoznan-cukrzycy-typu-1-u

362) Wirusolog: Zakażenie tkanki tłuszczowej SARS-CoV-2 może przyczynić się do nasilenia objawów wirusa
29.09.2022 PAP - Nauka w Polsce, Agnieszka Gorczyca

Otyłość może przyczyniać się do poważniejszych objawów COVID-19 poprzez m.in. zaburzoną mechanikę oddechową lub bezpośrednie zakażenie tkanki tłuszczowej przez SARS-CoV-2 - powiedziała w rozmowie z PAP wirusolog profesor Agnieszka Szuster-Ciesielska.

Ekspertka z Katedry Wirusologii i Immunologii UMCS w Lublinie podkreśliła, że otyłość jest globalną pandemią, w dużej mierze napędzaną przez nierówności społeczno-ekonomiczne. "Otyłość stanowi niezależny czynnik ryzyka infekcji, ciężkich chorób i zgonów, także w przypadku COVID-19. Chociaż wyższy wiek jest skorelowany z nasileniem objawów Covid-19, otyłość jest czynnikiem ryzyka nawet u młodych dorosłych i dzieci, które nie mają innych chorób współistniejących" - wyjaśniła prof. Agnieszka Szuster-Ciesielska.

Jej zdaniem, otyłość może przyczyniać się do poważniejszych objawów COVID-19."Mam na myśli kilka mechanizmów związanych z otyłością, w tym zaburzoną mechanikę oddechową, środowisko metaboliczne charakteryzujące się ogólnoustrojowym zapaleniem i nadkrzepliwością, zaburzoną odpowiedź immunologiczną w odpowiedzi na wirusy lub bezpośrednie zakażenie tkanki tłuszczowej przez SARS-CoV-2" - powiedziała.

Wyjaśniła, że w tkance tłuszczowej znajdują się między innymi adipocyty (komórki tłuszczowe), preadipocyty (z których powstają komórki tłuszczowe), leukocyty, monocyty i makrofagi, fibroblasty, a nadmierna tkanka tłuszczowa sama w sobie jest terenem rozwoju przewlekłych reakcji zapalnych. „Wydzielane przez adipocyty cytokiny zapalne zwabiają tu komórki odpornościowe, na przykład makrofagi – stąd ich zawartość w tej tkance znacząco wzrasta. U szczupłych osób odsetek makrofagów w tkance tłuszczowej stanowi 10 proc., podczas gdy u otyłych nawet 40 proc." - podkreśliła.

W ocenie prof. Szuster-Ciesielskiej ważna jest także populacja makrofagów. „Są makrofagi M1 o aktywności prozapalnej i M2 o aktywności przeciwzapalnej. I właśnie w tkance tłuszczowej osób otyłych, z powodu zbyt bogatej w tłuszcze diety, istnieje przewaga tych prozapalnych makrofagów, już pomijając większą ich liczbę. A zatem, jeszcze przed zakażeniem SARS-CoV-2, u otyłej osoby istnieje przewlekły niskiego stopnia stan zapalny tkanki tłuszczowej" - stwierdziła.

Odniosła się też do wykrycia przez kilka grup badawczych RNA SARS-CoV-2 w tkance tłuszczowej. „Powstało pytanie, które komórki tkanki tłuszczowej mogą być zakażane, czy mogą służyć jako rezerwuar dla ciągłej produkcji wirusa oraz - jak infekcja zmienia profil zapalny i czynnościowy komórek tej tkanki?" - skomentowała i dodała, że okazało się, iż u ludzi SARS-CoV-2 nie infekuje makrofagów tkanki tłuszczowej, chociaż obecny jest w makrofagach płucnych, ale za to zakaża i namnaża się w adipocytach, prowadząc do indukcji szlaków zapalnych nawet w niezainfekowanych komórkach postronnych. "Ponieważ adipocyty nie wyrażają białka ACE2, czyli receptora dla SARS-CoV-2, sugeruje to, że wnikanie wirusa odbywa się za pośrednictwem alternatywnego mechanizmu. Wykazano obecność takich receptorów wejścia SARS-CoV-2 jak CD147, peptydaza dipeptydylowa 4 (DPP4) i neuropilina 1 (NRP1), a ich ekspresja na adipocytach jest dodatkowo zwiększona przez otyłość" - wyjaśniła.

Zdaniem prof. Szuster-Ciesielskiej, ze względu na udowodnioną zdolność SARS-CoV-2 do zakażania i namnażania się wirusa w komórkach tłuszczowych, stają się one jego rezerwuarem, zaś stałe źródło replikacji SARS-CoV-2 może napędzać tzw. long-Covid, czyli długo utrzymujące się objawy.

Jak podkreśliła, zakażenie tkanki tłuszczowej SARS-CoV-2 może przyczynić się do nasilenia Covid-19 poprzez dwa mechanizmy, które mogą działać w pętli sprzężenia zwrotnego. „Jeden to namnażanie się wirusa w adipocytach, a drugi to miejscowe i ogólnoustrojowe zapalenie wywołane przede wszystkim przez reakcje zapalne wywołane nieudaną infekcją makrofagów rezydujących w tkance tłuszczowej" - przekazała.

Profesor zwróciła uwagę na to, że ze względu na odkrycie, iż komórki tłuszczowe mogą stanowić rezerwuar SARS-CoV-2 u osób otyłych oraz nasilać objawy Covid-19 ważne jest, aby przyszłe badania dotyczyły zarówno sposobu blokowania infekcji adipocytów, jak i odpowiedzi na pytanie, czy hamowanie odpowiedzi zapalnych w tkance tłuszczowej może zmniejszyć nasilenie choroby Covid-19."Hamowanie zapalenia tkanki tłuszczowej jest już badane jako sposób leczenia choroby metabolicznej podczas otyłości, a rozszerzenie takich strategii na Covid-19 może być korzystne dla chorych. Na przykład salicylan, inhibitor cyklooksygenazy, zmniejsza stan zapalny tkanki tłuszczowej u osób otyłych i został zaproponowany jako strategia terapeutyczna u pacjentów z Covid-19 ze względu na jego właściwości przeciwzapalne i przeciwwirusowe" - podsumowała prof. Szuster - Ciesielska.

https://naukawpolsce.pl/aktualnosci/news%2C93809%2Cwirusolog-zakazenie-tkanki-tluszczowej-sars-cov-2-moze-przyczynic-sie-do

363) Oporna na remdesiwir wersja wirusa COVID-19 wykryta u biorców przeszczepów narządów
30.09.2022 Autor: Paweł Wernicki

W organizmach pacjentów z osłabionym układem odpornościowym stwierdzono obecność wariantu wirusa SARS-CoV-2 opornego na przeciwwirusowy remdesiwir – informuje pismo „Clinical Infectious Diseases”.

Nowe badanie przeprowadzone przez naukowców z NYU Grossman School of Medicine i NYU Long Island School of Medicine wykazało, że dwóch pacjentów po przeszczepieniu nerki leczonych lekami immunosupresyjnymi, którzy później mieli długą infekcję COVID-19, rozwinęło wersję wirusa ze zmianą genetyczną (mutacją), która uczyniła go opornym na terapię przeciwwirusową remdesiwirem.

Pacjenci z osłabionym układem odpornościowym – co umożliwia wirusowi powodującemu COVID-19 dłuższe pozostawanie w organizmie, kopiowanie się i ciągłe zmiany – mogą umożliwić rozwój nowych, nieco innych wersji wirusa (wariantów). Wśród tych pacjentów znajdują się osoby leczone lekami, które hamują działanie układu odpornościowego, aby zapobiec odrzuceniu nowo przeszczepionego narządu.

Remdesiwir jest szczególnie ważny w leczeniu biorców przeszczepów, ponieważ niedawno opracowany Paxlovid (połączenie nirmatrelwiru i ritonawiru) może zakłócać działanie leków immunosupresyjnych czasami stosowanych u tych pacjentów. Remdesiwir jest jednym z pierwszych leków przeciwwirusowych zatwierdzonych do stosowania w pandemii i pozostaje ważną bronią przeciwko pandemicznemu koronawirusowi.

Szybki i podatny na błędy proces reprodukcji wirusów sprawia, że nieustannie tworzą się ich nieco odmienne wersje genetyczne. Niektóre losowo rozwijają cechy potrzebne do oparcia się leczeniu farmakologicznemu. W przypadku wirusa pandemicznego SARS-CoV-2 uważa się, że remdesiwir działa poprzez zakłócanie zdolności wirusa do tworzenia własnych kopii poprzez działanie polimerazy, enzymu wirusowego.

Zgodnie z ustaleniami obaj pacjenci byli początkowo zakażeni wersją koronawirusa, która nie zawierała mutacji zapewniającej oporność na remdesiwir. Jednak po leczeniu środkiem przeciwwirusowym wirus rozwinął mutację genu polimerazy zależnej od RNA V7921 (V7921), która, jak wcześniej wykazano w warunkach laboratoryjnych, czyni wirusa bardziej opornym na remdesiwir.

„Nasze odkrycia mogą pomóc wyjaśnić, w jaki sposób koronawirus nadal rozwija oporność na leczenie – mówi główny autor badania, dr John Hogan, adiunkt na Wydziale Medycyny w NYU Langone Health. - Możliwe, że samo leczenie przeciwwirusowe w połączeniu z osłabionym układem odpornościowym pacjentów mogło napędzać ewolucję tej niepokojącej mutacji”.

Pomimo dostępności szczepionek i kilku terapii lekowych na COVID-19 osoby z osłabionym układem odpornościowym, takie jak pacjenci po przeszczepie i chorzy na nowotwory lub nieleczone HIV, pozostają w grupie wysokiego ryzyka zachorowania. Według Hogana nowe badanie, opublikowane w internecie 26 września jest pierwszym, które zidentyfikowało oporną na remdesiwir mutację V7921 u pacjentów po przeszczepieniu narządów leczonych lekiem przeciwwirusowym.

Zespół badawczy pobrał próbki z nozdrzy dwóch pacjentów w wieku 50 i 60 lat, którzy przeszli przeszczep nerki i stosowali leki immunosupresyjne. Pomimo zaszczepienia przeciwko COVID-19 przed operacją, obaj rozwinęli objawy choroby, takie jak zmęczenie, kaszel i gorączka, które utrzymywały się przez miesiące.

Zespół badawczy zbadał skład genetyczny próbek wirusa w NYU Langone Genome Technology Center, porównując małe wycinki kodu genetycznego, aby zidentyfikować mutacje znalezione w każdym szczepie.

Według raportu obaj pacjenci byli leczeni z powodu COVID-19 za pomocą remdesiwiru, ale zostali ponownie przyjęci do szpitala kilka tygodni później, gdy ich objawy ponownie się pogorszyły. Obaj przeżyli.

Po ponownej analizie wirusów naukowcy potwierdzili obecność mutacji V7921, która nie była obecna, zanim biorcy przeszczepu otrzymali leczenie remdesiwirem.

„Nasze wyniki podkreślają, jak ważne jest dalsze monitorowanie zmian koronawirusa w czasie i obserwowanie mutacji genetycznych, które pozwolą wirusowi przezwyciężyć wysiłki społeczności medycznej, aby temu zapobiec – mówi starszy autor badania Adriana Heguy. - W przyszłości lekarze mogą również badać takie mutacje przed podjęciem decyzji o leczeniu najbardziej podatnych pacjentów” – dodaje Heguy, profesor z Wydziału Patologii NYU Langone.

Heguy dodaje, że pojawienie się mutacji opornych na leczenie może również wymagać opracowania dodatkowych terapii przeciwwirusowych lub opracowania leków skojarzonych w celu kontrolowania infekcji. Podobne podejście do leczenia przeciwwirusowego doprowadziło do sukcesu w przypadku epidemii HIV.


Tekst źródłowy: https://doi.org/10.1093/cid/ciac769 (PAP)
https://naukawpolsce.pl/aktualnosci/news,93815,oporna-na-remdesiwir-wersja-wirusa-covid-19-wykryta-u-biorcow-przeszczepow
« Ostatnia zmiana: Październik 05, 2022, 17:02 wysłana przez Orionid »

Offline Orionid

  • Moderator
  • *****
  • Wiadomości: 21732
  • Very easy - Harrison Schmitt
Odp: Wiadomości naukowe
« Odpowiedź #908 dnia: Sierpień 20, 2022, 04:48 »
364) Geny pradawnych wirusów chronią mózg przed nowymi infekcjami
02.10.2022 Autor: Paweł Wernicki

Geny wirusów, którymi zakazili się nasi przodkowie przed milionami lat pozostały w ich genomach i zostały przekazane potomkom, w których organizmach pełnią pożyteczne funkcje, chroniąc mózg przed nowymi infekcjami – informuje pismo „Development”.

Prowadząc badania na myszach, dr Fumitoshi Ishino, profesor biologii molekularnej na Tokyo Medical and Dental University w Japonii oraz dr Tomoko Kaneko-Ishino, profesor biologii molekularnej na Tokai University w Kanagawa w Japonii odkryli, że dwa geny, pozostawione przez infekcję wirusową miliony lat temu, przekazywane z pokolenia na pokolenie w toku ewolucji zmieniły swoje przeznaczenie, aby pomóc w obronie mózgu przed nowymi infekcjami.

Omawiane geny, znane jako „retrotranspozonowe Gag-like 5 i 6” (Rtl5/Rtl6) są przenoszone przez prawie wszystkie ssaki i przypominają geny występujące w retrowirusach, takich jak HIV. Naukowcy byli przekonani, że geny te muszą wypełniać jakąś ważną funkcję, ponieważ mimo iż pochodzą od wirusów, zachowały się w genomie ssaków co najmniej przez ostatnie 120 milionów lat.

Aby dowiedzieć się, co robią te geny, naukowcy musieli wiedzieć, gdzie są aktywne, szukali więc białek RTL5/6, które są produkowane tylko wtedy, gdy geny są włączone. Odkryli, że Rtl5 i Rtl6 są aktywne w mózgu, w komórkach zwanych mikroglejem, które jako pierwsze reagują na infekcję.

Dr Kaneko-Ishino powiedziała: „Nigdy nie spodziewaliśmy się, że Rtl6 i Rtl5 będą funkcjonować w mikrogleju, kiedy rozpoczęliśmy tę pracę 15 lat temu, a nawet gdy wiedzieliśmy, że Rtl6 jest genem mikrogleju, nie rozumieliśmy jego znaczenia. Nasz 'moment eureki' nadszedł podczas usuwania mózgu myszy podczas sekcji. Zdaliśmy sobie sprawę, że jeśli uszkodzimy mózg, możemy aktywować RTL6”.

Zespół spowodował symulowane infekcje w mózgach myszy, aby przetestować, jak mikroglej wytwarzający RTL5 lub RTL6 zareaguje na bakterie lub wirusy. Jak się okazało, mikroglej zawierający białko RTL6 reagował na bakteriopodobną aktywność, podczas gdy mikroglej z RTL5 reagował na symulowaną infekcję wirusową. Gdy naukowcy usunęli gen Rtl6, odkryli, że myszy nie były w stanie wyeliminować symulowanych infekcji bakteryjnych, podczas gdy myszy bez Rtl5 nie były w stanie usunąć wirusa, co oznacza, że razem Rtl5 i Rtl6 chronią mózg przed dwoma najbardziej powszechnymi rodzajami infekcji.

Rtl5 i Rtl6 stanowią pierwszy przykład genów pochodzenia wirusowego, których przeznaczenie zostało zmienione w celu ochrony mózgów ssaków przed infekcją. Infekcje wirusowe raczej nie kojarzą się z czymś pozytywnym, jednak przykłady takie jak Rtl5 i Rtl6 pokazują, że wirusowi najeźdźcy mogą na dłuższą metę przynieść korzyści swoim gospodarzom. Według dr Ishino: „Geny nabyte od wirusów są niezbędną częścią naszego genomu, odgrywając różne, ale zasadnicze, role w rozwoju ssaków i ludzi. Uważamy, że możliwe jest rozszerzenie tego pomysłu na geny nabyte od retrowirusów specyficznych dla naczelnych i ludzi, aby pomóc nam zrozumieć ewolucję człowieka”.


Źródło: DOI: 10.1242/ODN.200976 (PAP)
https://naukawpolsce.pl/aktualnosci/news%2C93825%2Cgeny-pradawnych-wirusow-chronia-mozg-przed-nowymi-infekcjami.html

365) Nowa szczepionka przeciwko wirusowi zika wydaje się skuteczna u myszy
03.10.2022 Autor: Paweł Wernicki

Próby nowej szczepionki przeciwko wirusowi zika na modelach zwierzęcych dały obiecując wyniki – informuje pismo „Microbiology Spectrum”.

Naukowcy z University of California w Los Angeles (UCLA) opracowali technologię szczepionki Zika, która okazała się wysoce skuteczna i bezpieczna w przedklinicznych badaniach na modelach mysich. Szczepionka zapobiegała rozwojowi ogólnoustrojowej infekcji zarówno u ciężarnych samic, jak i rozwijających się płodów.

„Opracowanie szczepionki polegało na usunięciu części genomu Zika, która koduje otoczkę wirusa – powiedział dr Vaitilingaraja Arumugaswami, profesor farmakologii molekularnej i medycznej na UCLA. - Ta modyfikacja zarówno stymuluje reakcję immunogenną, jak i zapobiega replikacji wirusa i rozprzestrzenianiu się z komórki do komórki”.

W porównaniu z myszami, którym nie podano szczepionki, zaszczepione myszy wykazywały podwyższony poziom komórkowej odpowiedzi immunologicznej w postaci zwiększonej populacji komórek efektorowych T. Naukowcy przetestowali również szczepionkę na wielu innych modelach mysich, w przypadku których okazała się bezpieczna i dająca ochronę.

Impulsem do podjęcia badań była epidemia wirusa Zika w 2016 r., który szybko rozprzestrzenił się w obu Amerykach i dotknął miliony ludzi, prowadząc do poważnych trudności społeczno-ekonomicznych. Zika był pierwszym wirusem przenoszonym przez komary, który wykazał zdolność wpływania na reprodukcję człowieka.

Do chwili obecnej nie zatwierdzono żadnych szczepionek ani metod leczenia zakażeń wirusem Zika. „Ale biorąc pod uwagę, że wirusy RNA – kategoria, do której należą zarówno wirusy Zika, jak i rodzina wirusów SARS – są bardzo podatne na szybką ewolucję i mutację, prawdopodobnie w najbliższej przyszłości będzie więcej epidemii” – powiedział Arumugaswami.

Średnio pomiędzy okresami intensywnego rozprzestrzeniania się wirusa Zika upływa około 7 lat. „To tylko kwestia czasu, zanim zaczniemy ponownie obserwować rozprzestrzenianie się wirusa” – powiedział dr Kouki Morizono, profesor nadzwyczajny medycyny na UCLA i współautor badania.

Zmiana klimatu rozszerza zasięg komarów, takich jak Aedes aegypti, które przenoszą wirusa Zika na ludzi, zwiększając zagrożoną populację.

„Trwająca pandemia COVID-19 pokazała nam moc silnego planu gotowości na wypadek pandemii i jasnej komunikacji na temat metod zapobiegania – wszystko to pozwala szybko wprowadzać bezpieczne i niezawodne szczepionki” – powiedział Arumugaswami. W związku z tym konieczne jest opracowanie silnego planu gotowości na wypadek pandemii. „Nasze badania są kluczowym pierwszym krokiem w opracowaniu skutecznego programu szczepień, który może ograniczyć rozprzestrzenianie się wirusa Zika” – powiedział Arumugaswami.(PAP)

https://naukawpolsce.pl/aktualnosci/news%2C93837%2Cnowa-szczepionka-przeciwko-wirusowi-zika-wydaje-sie-skuteczna-u-myszy.html

366) Dr Grzesiowski: potrzebujemy nowych szczepionek, by blokować przenoszenie się wirusa SARS-CoV-2
04.10.2022 Autor: Zbigniew Wojtasiński

Trzeba zaszczepić jak najwięcej osób przeciwko COVID-19, najlepiej w jak najkrótszym czasie, ale potrzebujemy również nowych szczepionek, by blokować przenoszenie się wirusa – twierdzi dr Paweł Grzesiowski. Taką nadzieję daje szczepionka donosowa.

Specjalista jest ekspertem Naczelnej Rady Lekarskiej ds. zagrożeń epidemicznych oraz prezesem Fundacji „Instytut Profilaktyki Zakażeń”. Podczas XXI Ogólnopolskiej Konferencji „Polka w Europie” mówił o tym, jaki może być dalszy rozwój pandemii i co należy zrobić, by ograniczyć rozprzestrzenianie się wirusa SARS-CoV-2.

Wielu osobom podawana jest obecnie czwarta, tzw. przypominająca dawka szczepionki przeciwko COVID-19. Jest ona konieczna gdyż po pewnym czasie, najczęściej po upływie pół roku, u ludzi zaszczepionych spada odporność przeciwko koronawirusowi. Jeszcze szybciej zmniejsza się odporność po przechorowaniu COVID-19.

Jak wyjaśnia dr Paweł Grzesiowski, zaszczepione osoby po pewnym czasie ponownie stają się wrażliwe na zachorowanie, a jednocześnie pojawia się nowy wariant wirusa, wywołujący bardziej nasilone objawy i częściowo uciekający przed naszą odpornością. Dzieje się tak dlatego, gdyż kolejny wariant SARS-CoV-2 jest nowy dla naszych przeciwciał i komórek odpornościowych, jesteśmy wtedy bardziej podatni na zachorowanie. Podobnie jest w przypadku grypy sezonowej czy przeziębienia.

W dalszych zmaganiach z pandemią bardzo ważne byłoby zatrzymanie, a przynajmniej znaczne ograniczenie przenoszenia wirusa SARS-CoV-2 między ludźmi. Dzięki temu mniej powstawałoby jego mutacji wykazujących zdolność ucieczki przed naszą odpornością. Obecnie dostępne szczepionki zmniejszają znacznie ryzyko ciężkiego przebiegu choroby oraz zgonu, ale nie zapobiegają przenoszeniu się tego patogenu.

„Im więcej osób jest uodpornionych tym mniej replikacji wirusa, a im mniej replikacji wirusa tym mniej mutacji. Osoby zaszczepione i niechorujące spowalniają zatem powstawanie nowych wariantów. Pamiętajmy jednak, że wirus dostosowuje się do środowiska, zaczyna zmieniać się tak, żeby uciec przed naszą odpornością” – zaznaczył ekspert Naczelnej Rady Lekarskiej ds. zagrożeń epidemicznych.

Jego zdaniem nie tylko trzeba zaszczepić jak najwięcej osób w jak najkrótszym czasie, lecz potrzebujemy również nowych szczepionek, by blokować przenoszenie się wirusa. „Osoba zaszczepiona też może chorować, będzie chorować lekko, może jednak przenosić wtedy wirusa. Potrzebujemy zatem nowych szczepionek przerywających rozprzestrzeniania się wirusa” - dodał.

Czy taką szansę daje szczepionka donosowa, na przykład ta, jaką niedawno wprowadzono do użycia w Chinach? „Ta stosowana w Chinach to szczepionka wektorowa, oparta na adenowirusie, która zamiast domięśniowo aplikowana jest donosowo. Ma to ogromne znaczenie, gdyż pod ich wpływem powstają przeciwciała z grupy IgA w nosie. To zatem początek tej drogi, ale jeszcze nie jej koniec” – uznał prezes Fundacji „Instytut Profilaktyki Zakażeń”.

Jego zdaniem ciekawsza jest szczepionka donosowa dopuszczona do użycia w Indiach zawierająca inaktywowanego wirusa. „W niej upatruję efektów podobnych do walki z polio, gdy doustna szczepionka przeciwko tej chorobie przerwała pandemię” - podkreślił.

Badania nad podobną szczepionką donosową przeciwko COVID-19 są prowadzone w USA, nie wiadomo jednak kiedy wejdą do użycia w USA i Unii Europejskiej. „Trzeba bowiem przeprowadzić badania kliniczne takiego preparatu, a trudno to zrobić, gdy populacja jest w znacznym stopniu zaszczepiona lub przechorowała COVID-19. Nie mamy ludzi +dziewiczych+, którzy nie zetknęli się jeszcze z wirusem. Jak w tej sytuacji udowodnić, że ta szczepionka działa, skoro wcześniej wytworzyły się przeciwciała przeciwko koronawirusowi?” – zaakcentował.

Dr Paweł Grzesiowski zwrócił uwagę na wciąż pojawiające się zagrożenia różnego typu patogenami, takimi jak małpia ospa czy polio. „W świecie mikrobiologii nie ma spokoju i stabilizacji, wracają zakażenia, takie choćby jak polio. Patogeny ulegają ciągłym zmianom” – ostrzegał.

Zwrócił uwagę, że my sami przyczyniamy się do wzrostu zagrożenia nowymi infekcjami, gdyż swoją działalnością uszkadzamy środowisko, w którym znajdują sią patogeny. „Przesuwamy ich naturalne siedliska w naszą stronę, gdyż ludzie wnikają w głąb dzikich terenów. Do tego dołącza się ogromna mobilność ludzi. Gdyby nie ona to pandemii COVID-19 prawdopodobnie by nie było lub nie rozwinęłaby się w tak dużym stopniu, miałaby mniejszy zasięg. Wiele zależy od naszych zachowań” – zaznaczył dr Paweł Grzesiowski. (PAP)

https://naukawpolsce.pl/aktualnosci/news,93882,dr-grzesiowski-potrzebujemy-nowych-szczepionek-blokowac-przenoszenie-sie

367) Pandemia wpłynęła na zmianę osobowości młodych osób
06.10.2022

Pandemia sprawiła, że trajektoria rozwoju osobowości zwłaszcza u młodych osób uległa zmianie – informują naukowcy z Florida State University College of Medicine (USA).

Ich wnioski opublikowało pismo „PLOS ONE” (DOI: 10.1371/journal.pone.0274542).

Naukowcy przyjrzeli się wynikom ankiety online przeprowadzonej wśród 7109 Amerykanów w wieku 18–109 lat (Understanding America Study).

Podczas badań uwzględniono pięcioczynnikowy model osobowości obejmujący neurotyczność, ekstrawersję, otwartość, ugodowość i sumienność. Testy prowadzone były od 2014 do 2022 roku.

Dotychczasowe badania nie wykazały zależności pomiędzy kolektywnymi stresującymi wydarzeniami, takimi jak trzęsienia ziemi czy huragany, a zmianami dotyczącymi osobowości. Pandemia dotknęła jednak prawie każdego aspektu życia – piszą autorzy.

Okazało się, że w latach 2021-2022 u młodych dorosłych zmniejszył się poziom ekstrawersji, otwartości, ugodowości i sumienności w porównaniu z latami przed pandemią. Zmiany, które zaszły podczas pandemii, odpowiadały tym, które w normalnych okolicznościach zachodzą w ciągu blisko 10 lat. W grupie starszych osób nie zaobserwowano znaczącej zmiany cech osobowości.

„Przez pandemię młode dorosłe osoby stały się bardziej podatne na stres i wahania nastroju, mniej współpracujące i odpowiedzialne, a także mniej ufne. Nie wiadomo jednak jeszcze, czy zmiany te są trwałe” – komentują autorzy.(PAP)

https://naukawpolsce.pl/aktualnosci/news%2C93869%2Cpandemia-wplynela-na-zmiane-osobowosci-mlodych-osob.html

368) Wirusolog: hormony męskie i żeńskie różnicują przebieg COVID-19
06.10.2022 Autorka: Gabriela Bogaczyk

Hormony męskie i żeńskie różnicują przebieg covidu. Mężczyźni są bardziej podatni i narażeni na śmiertelność z powodu ostrej infekcji, a u kobiet częściej występują długoterminowe objawy – zaznaczyła w rozmowie z PAP wirusolog prof. Agnieszka Szuster-Ciesielska.

Ekspertka z Katedry Wirusologii i Immunologii UMCS w Lublinie powiedziała, że kobiety, szczególnie przed pięćdziesiątką, rzadziej cierpią na ostre infekcje COVID-19 niż mężczyźni, co ma związek m.in z pozytywnym działaniem estrogenów na układ sercowo-naczyniowy.

"Chodzi o działanie przeciwzapalne, poszerzenie ściany tętnicy, poprawę funkcji nabłonka naczyń krwionośnych. Estrogeny z jednej strony chronią przed cięższymi objawami COVID-19, ale z drugiej mogą wpłynąć na rozwój objawów długoterminowych, na tzw. long-covid lub post-covid. Może się z tym wiązać także hipoteza podłoża autoimmunologicznego long-covid, która zdaje się uzasadniać częstsze występowanie tego zespołu u kobiet" – przekazała prof. Szuster-Ciesielska.

"W rzeczywistości odpowiedź immunologiczna powiązana z genami i gospodarką hormonalną jest silniejsza u kobiet niż u mężczyzn, co stanowi miecz obosieczny: skutki ostrego COVID-19 są cięższe u mężczyzn, ale reakcje autoimmunologiczne są częstsze u kobiet" – zwróciła uwagę wirusolog.

Zapytana o przyczyny częstszego występowania długotrwałych objawów COVID-19 u kobiet przed menopauzą, wskazała, że prawdopodobnie wiąże się to z silną współpracą hormonów i układu odpornościowego, która może potęgować objawy longcovidowe.

"Ten parasol estrogenowy zamyka się u kobiet po menopauzie, co właściwie zrównuje kobiety z mężczyznami jeśli chodzi o wrażliwość na różne infekcje wirusowe" – uzupełniła prof. Szuster-Ciesielska.

Zwróciła uwagę również na to, że wiele objawów post-covid, jak zmęczenie, bóle mięśni czy kołatanie serca, w znacznym stopniu podobnych jest do dolegliwości związanych z menopauzą.

"W takiej sytuacji lekarzom trudno określić, czy mają do czynienia z długotrwałym efektem covidu, czy kobieta rzeczywiście wchodzi w okres menopauzy, a ma to duże znaczenie przy podjęciu decyzji o wdrożeniu hormonalnej terapii zastępczej" – dodała ekspertka.

Prof. Szuster-Ciesielska podkreśliła, że mężczyźni są bardziej podatni i narażeni na śmiertelność z powodu ostrej infekcji.

"Ogólnie często obserwuje się związek między wzrostem stanu prozapalnego a spadkiem poziomu testosteronu zarówno u młodych, jak i u starzejących się mężczyzn (tu w grę wchodzi dodatkowo wiek). Dlatego większość mężczyzn z COVID-19 wykazuje niedobór testosteronu, a jego niższy poziom jest powiązany z cięższymi objawami choroby" – wyjaśniła wirusolog.

"Testosteron wydaje się stymulować ekspresję cząsteczek, które ułatwiają infekcję SARS-CoV-2. Ponadto androgeny mogą potęgować zwiększenie produkcji cytokin i wpływać na zmniejszenie odpowiedzi przeciwciał na patogeny" – zaznaczyła ekspertka.(PAP)

https://naukawpolsce.pl/aktualnosci/news,93917,wirusolog-hormony-meskie-i-zenskie-roznicuja-przebieg-covid-19.html

369) Ekspert: W przebiegu COVID-19 mogą występować obecnie tzw. mikroudary
11.10.2022 Autorka: Gabriela Bogaczyk

Obecnie w przebiegu COVID-19 mogą występować tzw. mikroudary, co jest związane z czynnikiem prozakrzepowym samej infekcji - powiedział PAP neurolog prof. Konrad Rejdak. Dodał, że objawy mogą być czasami nieodczuwalne przez pacjenta w czasie zakażenia, chodzi np. o opadanie kącika ust, niesprawność ręki.

Kierownik Kliniki Neurologii SPSK Nr 4 w Lublinie prof. Konrad Rejdak zwrócił uwagę, że od samego początku pandemii koronawirusa wiadomo, że jednym z powikłań ostrej fazy COVID-19 jest udar mózgu. „Wynika to z patomechanizmu samego COVID-19, gdzie dochodzi do zakrzepicy naczyń krwionośnych oraz reakcji zapalnej, która zaburza krzepliwość krwi” – wyjaśnił neurolog.

Jak dodał, z doniesień naukowych wynika, że nawet 10 proc. pacjentów covidowych ma udar niedokrwienny. „Takie były też nasze obserwacje, gdzie leczono takich pacjentów trombektomią” – potwierdził prof. Rejdak.

Podkreślił, że aktualnie sytuacja epidemiczna jest inna, bo – jak wyjaśnił - poprzez nabycie odporności populacyjnej, infekcja przebiega łagodniej, co nie oznacza jednak, że udary już nie występują.

„Obecnie w przebiegu COVID-19 mogą występować tzw. mikroudary, co jest związane z czynnikiem prozakrzepowym samej infekcji. Dochodzi wtedy do zatykania małych naczyń mózgowych, czego wyrazem są zmiany niedokrwienne” – poinformował neurolog.

Zwrócił uwagę, że objawy mogą być czasami nieodczuwalne przez pacjenta w czasie infekcji. „Zdarza się, że dopiero po przebyciu COVID-19, robiąc badanie rezonansem, znajdujemy drobne zmiany ogniskowe w mózgu” – powiedział prof. Rejdak.

Zapytany o to, jak rozpoznać taki mikroudar w czasie infekcji odpowiedział, że może wtedy dochodzić do niewielkich deficytów neurologicznych, jak: opadanie kącika ust, niesprawność ręki. „Należy być ostrożnym i uważnym, bo najczęściej skupiamy się na gorączce, kaszlu, ale wówczas może dochodzić również do zatkania tych drobnych naczyń w mózgu” – wyjaśnił.

Nawiązując do odległych skutków COVID-19 wskazał, że mikroudary mogą być także wtórnym wynikiem reakcji zapalnej tlącej się w organizmie podczas infekcji i występować dopiero w trakcie tzw. post-covid lub long-covid. „Do udarów może dochodzić również do 6 tygodni po zakażeniu lub nawet do 3 miesięcy. Dotyczy to zwłaszcza osób, które już wcześniej miały czynniki ryzyka, jak nadciśnienie, cukrzyca, a dodatkowo przeszły infekcję covidową” – sprecyzował prof. Konrad Rejdak.

Odnosząc się do zaburzeń węchowych i smakowych, tak charakterystycznych na początku pandemii koronawirusa na świecie, powiedział, że nadal się one zdarzają, ale nie są to – jak określił – tak spektakularne przypadki, jak wcześniej. „Nie jest to już typowy objaw, a raczej krócej trwający i przemijający” – ocenił.

Prof. Rejdak przekazał, że ma pod opieką pacjentów, którzy stracili węch i smak na początku pandemii, wiosną 2020 roku i jeszcze ich nie odzyskali. „Co prawda to mały procent osób, które mają tak głęboki ubytek węchu i smaku, ale zdarza się, że jeszcze im te zmysły nie powróciły” – powiedział.(PAP)

https://naukawpolsce.pl/aktualnosci/news,93976,ekspert-w-przebiegu-covid-19-moga-wystepowac-obecnie-tzw-mikroudary.html
« Ostatnia zmiana: Październik 15, 2022, 22:38 wysłana przez Orionid »

Offline Orionid

  • Moderator
  • *****
  • Wiadomości: 21732
  • Very easy - Harrison Schmitt
Odp: Wiadomości naukowe
« Odpowiedź #909 dnia: Sierpień 27, 2022, 09:20 »
Nowy wariant XBB budzi niepokój. To właśnie on najlepiej omija naszą odporność
08.10.2022 18:38 Katarzyna Grzęda-Łozicka

Nowy wariant XBB najlepiej omija naszą odporność z dotychczas zbadanych linii rozwojowych SARS-CoV-2. - Takie warianty są groźniejsze dla populacji od tych, które są bardziej zaraźliwe - komentuje lek. Bartosz Fiałek. Już teraz na Zachodzie widać wzrost zakażeń. Eksperci szacują, że kolejna fala może dotrzeć do Polski za sześć-osiem tygodni.

1. Kolejne uderzenie koronawirusa

Dr Susan Hopkins, główny doradca medyczny w UK Health Security Agency, prosi wszystkich, którzy mają objawy przeziębienia o zakrywanie twarzy i unikanie kontaktu z osobami starszymi. - Dane z tego tygodnia wskazują na dalszy wzrost przypadków COVID i wskaźników hospitalizacji. Nasilają się również zachorowania w szpitalach i domach opieki - podkreśla dr Hopkins. (...)
https://portal.abczdrowie.pl/nowy-wariant-xbb-budzi-niepokoj-to-wlasnie-on-najlepiej-omija-nasza-odpornosc

Covid: hopes for Oxford nasal vaccine dealt blow after poor trial results
Ian Sample Science editor Tue 11 Oct 2022 00.01 BST

Scientists ditch plans to develop nasal spray version of Oxford/AstraZeneca vaccine in its current form


Researchers have been keen to develop nasal spray Covid vaccines since the earliest days of the pandemic. Photograph: Alamy

Hopes of distributing the Oxford/AstraZeneca Covid vaccine as a nasal spray have been dealt a blow after researchers said it performed poorly in its first clinical trial.

The underwhelming results have led scientists to abandon plans to develop the spray in its current form, with hopes now resting on different formulations of the vaccine and more complex delivery devices, such as nebulisers that can deliver medicines deep into the lungs.

“The nasal spray did not perform as well in this study as we had hoped,” said Dr Sandy Douglas, the chief investigator on the trial at Oxford’s Jenner Institute. “Delivery of vaccines to the nose and lungs remains a promising approach, but this study suggests there are likely to be challenges in making nasal sprays a reliable option.” (...)
https://www.theguardian.com/world/2022/oct/11/nasal-covid-vaccine-poor-results-oxford-astrazeneca-trial

https://twitter.com/docent_ws/status/1579969654168387584
https://twitter.com/AgnieszkaSzust3/status/1581282393398579202

https://twitter.com/mildanalyst/status/1582007851794694144

https://twitter.com/bfialek/status/1582406610055405568
https://twitter.com/bfialek/status/1582794625169129474

https://twitter.com/docent_ws/status/1584304387727712256

To teraz najczęstsze objawy Omikronu. Jeden dominuje u niezaszczepionych
25.10.2022 14:51 Karolina Rozmus

Aplikacja ZOE COVID Symptom Study śledząca ewolucję SARS-CoV-2 i objawów, jakie dotykają zakażonych, wykazała kluczowe różnice w dolegliwościach u osób niezaszczepionych oraz zaszczepionych. Okazało się, że osoby po dwóch dawkach szczepionki najczęściej zmagają się z kichaniem. Jest też jeden uporczywy objaw, na który skarżą się głównie osoby nieszczepione. (...)
https://portal.abczdrowie.pl/to-teraz-najczestsze-objawy-omikronu-jeden-dominuje-u-niezaszczepionych

Lawina zawałów i udarów w Polsce. Lekarze wskazują głównego winowajcę
29.10.2022 16:52 Katarzyna Grzęda-Łozicka

Eksperci ostrzegają, że mimo zmniejszenia liczby oficjalnie notowanych przypadków zakażeń koronawirusem, lawinowo rośnie liczba pacjentów, którzy po przejściu infekcji trafiają do poradni kardiologicznych. - Po wykonaniu rezonansu serca okazało się, że u 20 proc. rozpoznaliśmy zmiany pozapalne w sercu, a u dwóch-trzech proc. zauważyliśmy uszkodzenie serca - mówi kardiolog dr Michał Chudzik. Z danych łódzkiego pogotowia wynika, że z powodu udaru, zawału lub zatoru płucnego karetki wyjeżdżają o 30 proc. częściej, niż było to rok temu. Co gorsza, wezwania najczęściej dotyczą młodych Polaków. (...)
https://portal.abczdrowie.pl/lawina-zawalow-i-udarow-w-polsce-lakarze-wskazuja-glownego-winowajce

https://twitter.com/angeliquedeberg/status/1587232500622974977
https://twitter.com/angeliquedeberg/status/1587232516183937024
https://twitter.com/angeliquedeberg/status/1587232526803820545

https://twitter.com/GosiaGasperoPhD/status/1588299457262948353
https://twitter.com/AgnieszkaSzust3/status/1588582844066320384

https://twitter.com/FireyTopaz/status/1589745319772053504

https://www.rmf24.pl/raporty/raport-koronawirus-z-chin/komentarze-ekspertow/news-opoznienia-w-rozwoju-mowy-i-niesmialosc-cena-jaka-dzieci-pla,nId,6397556#crp_state=1

https://twitter.com/AgnieszkaSzust3/status/1590419885351636992

Rise in back pain and long-term sickness linked to home working – ONS
Larry Elliott and Joanna Partridge Thu 10 Nov 2022 17.39 GMT

Poor ergonomics contributed to number of ‘economically inactive’ people and to UK’s labour shortage


The number leaving the labour force owing to neck and back problems rose by 62,000 – the second-largest reason cited. Photograph: Charday Penn/Getty

Anybody who emerged from the Covid-19 lockdowns with a frozen shoulder or a neck crick after spending hours hunched over their laptop at the kitchen table would be painfully aware of the dangers of working from home.

Now the nation’s number crunchers have provided evidence that remote working may be partly to blame for the UK’s chronic labour shortage, with tens of thousands of extra people reporting as long-term sick due to lockdown related injuries. (...)
https://www.theguardian.com/business/2022/nov/10/rise-in-back-pain-and-long-term-sickness-linked-to-home-working-ons

Pandemic still affecting UK students’ mental health, says helpline
Rachel Hall Mon 14 Nov 2022 18.00 GMT

Student-run Nightline says growing numbers are seeking help for anxiety, depression and suicidal thoughts


Nightline says 17% of callers since September report stress and anxiety, up from 10.9% in the summer. Photograph: Oli Scarff/AFP/Getty Images

The pandemic is still taking its toll on UK university students’ mental health, experts are warning, as figures show that growing numbers are seeking help from peer-run helplines for anxiety, depression and suicidal thoughts.

Nightline, which is staffed by anonymous student volunteers, said it had recorded a 51.4% increase in calls in 2020-21, and that this has grown since, with early data suggesting numbers for 2021-22 were 30% higher, and up a further 23% since the new academic year began. (...)
https://www.theguardian.com/education/2022/nov/14/pandemic-still-affecting-uk-students-mental-health-says-helpline-covid

https://twitter.com/AgnieszkaSzust3/status/1592238844996628480


Europe faces ‘cancer epidemic’ after estimated 1m cases missed during Covid
Andrew Gregory Health editor Tue 15 Nov 2022 22.30 GMT

Report says 100m screenings lost because of pandemic, which had ‘chilling effect’ on research


A scientist at a lab in Bilbao, Spain. The report warns that cancer health systems and research must be urgently prioritised to avoid a Europe-wide epidemic. Photograph: Europa Press News/Getty Images

Experts have warned that Europe faces a “cancer epidemic” unless urgent action is taken to boost treatment and research, after an estimated 1m diagnoses were missed during the pandemic.

The impact of Covid-19 and the focus on it has exposed “weaknesses” in cancer health systems and in the cancer research landscape across the continent, which, if not addressed as a matter of urgency, will set back cancer outcomes by almost a decade, leading healthcare and scientific experts say. (...)
https://www.theguardian.com/society/2022/nov/15/europe-faces-cancer-epidemic-after-estimated-1m-cases-missed-during-covid

https://twojezdrowie.rmf24.pl/cialo/seks/news-pandemia-pogorszyla-nasze-zdrowie-seksualne,nId,6412802#crp_state=1

https://twitter.com/gavi/status/1595107341250068480
https://twitter.com/KiraCzarczynska/status/1596660600620617728

https://www.theguardian.com/world/2022/nov/28/covid-blood-thinner-drug-treatment-dangerous-and-does-not-work-study

https://twojezdrowie.rmf24.pl/choroby/odpornosc/news-jest-niewidzialna-i-ma-chronic-przed-wirusami-naukowcy-oprac,nId,6439057#crp_state=1

https://twitter.com/DrEricDing/status/1597380004861861888
« Ostatnia zmiana: Listopad 29, 2022, 07:26 wysłana przez Orionid »

Offline Orionid

  • Moderator
  • *****
  • Wiadomości: 21732
  • Very easy - Harrison Schmitt
Odp: Wiadomości naukowe
« Odpowiedź #910 dnia: Wrzesień 07, 2022, 12:56 »
370) Aplikacja analizująca głos błyskawicznie wykrywa chorobę Parkinsona i ciężki COVID
15.10.2022 Katarzyna Czechowicz

Aplikacja analizująca głos może pomóc we wczesnym wykrywaniu choroby Parkinsona i ciężkiego COVID-19 usprawniając zarządzanie tymi chorobami - dowiodły trzy niezależne badania naukowców z Australii, Indonezji, Bangladeszu i Słowacji.

Potwierdziły one, że opracowany przez zespół inżynierów i neurologów z Uniwersytetu RMIT w Melbourne (Australia) test może dawać bardzo dokładne wyniki, opierając się jedynie na analizie nagrań ludzkiego głosu.

Miliony osób na całym świecie cierpią na chorobę Parkinsona - postępującą, zwyrodnieniową chorobę mózgu, która, szczególnie w początkowym okresie, może być trudna do zdiagnozowania z uwagi na szerokie spektrum objawów i ich duże zróżnicowanie pomiędzy pacjentami.

Obecnie chorobę diagnozuje się na podstawie wywiadu i badania neurologicznego, które łącznie trwają nawet do 90 minut.

Tymczasem nowa, oparta na sztucznej inteligencji aplikacja na smartfona, rejestrując głos danej osoby, potrafi w ciągu zaledwie 10 sekund stwierdzić, czy może mieć ona chorobę Parkinsona i czy powinna zostać skierowana na dalsze testy neurologiczne.

„To łatwy w użyciu test; idealne narzędzie do wykorzystania w krajowych programach badań przesiewowych” - uważa główny twórca rozwiązania prof. Dinesh Kumar.

Wraz z zespołem profesor opracował również drugi, podobny test przeznaczony dla osób z COVID-19, który ujawnia, czy potrzebują oni pomocy klinicznej, w tym hospitalizacji.

„Wczesne wykrywanie, diagnozowanie i leczenie obu tych chorób może pomóc lepiej nimi zarządzać, dlatego wszelkie szybsze i łatwiej dostępne badania przesiewowe mają kluczowe znaczenie” – zaznacza Kumar.

„Nasze testy są bezkontaktowe, łatwe w użyciu i tanie. Będzie je można wykonywać rutynowo w dowolnym miejscu na całym świecie - dodaje. - Wykorzystywane w ramach krajowych programów przesiewowych umożliwią dotarcie do osób, które inaczej nie szukałyby diagnozy i leczenia”.

Jak działa opisywana technologia? Prof. Kumar wyjaśnia, że głos osób z chorobą Parkinsona lekko się zmienia z powodu połączenia trzech objawów: sztywności, drżenia i bradykinezji (spowolnienia ruchowego). Doświadczeni klinicyści są w stanie usłyszeć charakterystyczne tony w głosie diagnozowanych pacjentów, jednak jest to bardzo trudne ze względu duże, naturalnie występujące różnice w głosach między ludźmi.

Z tego samego powodu wcześniejsze próby opracowania komputerowej oceny głosu w celu wykrycia choroby Parkinsona także były mało skuteczne.

„W ramach naszych badań wykorzystaliśmy nagrania głosowe osób z chorobą Parkinsona i osób z grupy kontrolnej, czyli zdrowych. Uczestnicy mieli wymawiać trzy dźwięki: A, O i M, co brzmiało nieco jak hinduska pieśń medytacyjna – opowiada prof. Kumar. - Połączenie tych właśnie dźwięków pozwoliło na dokładniejsze wykrywanie choroby”.

Tak samo sytuacja wygląda w przypadku pacjentów z COVID-19, u których doszło do zmian z obrębie płuc.

„Tutaj także, ze względu na duże różnice w głosach ludzi, trzeba było wykorzystać opracowane przez nas wcześniej połączenie trzech dźwięków. Tylko ono umożliwiło rozpoznanie choroby płuc we wczesnym stadium” - podkreśla autor omawianego badania.

Przed użyciem system sztucznej inteligencji wykorzystywany w teście diagnostycznym był „szkolony” pod kątem identyfikacji choroby.

Po przeprowadzeniu testu oprogramowanie porównuje wyniki danego pacjenta z istniejącymi próbkami głosów osób z chorobą Parkinsona oraz osób, które tej choroby nie mają. Na tej podstawie wydaje werdykt.

Zdaniem autorów ich technologia jest szybsza i lepsza niż jakiekolwiek wcześniejsze rozwiązanie oparte na sztucznej inteligencji.

„Nasza aplikacja do badań przesiewowych może z wielką precyzją określać, jak głos osoby z chorobą Parkinsona lub z wysokim ryzykiem hospitalizacji z powodu COVID-19 różni się od głosu osób zdrowych” – mówi współautor rozwiązania dr Quoc Cuong Ngo.

Teraz ten sam zespół planuje przetestować skuteczność swojej metody w wykrywaniu innych chorób, m.in. schorzeń neurologicznych i zaburzeń snu.


Z wynikami omawianych badań można zapoznać się tutaj: http://dx.doi.org/10.1109/JTEHM.2022.3208057 http://dx.doi.org/10.1109/ACCESS.2022.3203973
http://dx.doi.org/10.1016/j.compbiomed.2021.105021 (PAP)
https://naukawpolsce.pl/aktualnosci/news%2C94032%2Caplikacja-analizujaca-glos-blyskawicznie-wykrywa-chorobe-parkinsona-i-ciezki

371) Białystok/ Naukowcy z UMB zbadają zależność między nasileniem lęku przed COVID-19 u seniorów a szczepieniem się
18.10.2022 Nauka w Polsce, Izabela Próchnicka

Czy istnieje zależność pomiędzy nasileniem lęku przed COVID-19 u seniorów, a ich podejściem do szczepień przeciwko tej chorobie - będą badać naukowcy z Uniwersytetu Medycznego w Białymstoku (UMB). Wyniki mają posłużyć do kampanii społecznej zachęcającej osoby starsze do szczepień.

Kierownik projektu dr hab. Mateusz Cybulski i współautor badań, członek zespołu badawczego dr Andrei Shpakou z Zakładu Zintegrowanej Opieki Medycznej UMB dostali na te badania ponad 237 tys. zł z konkursu Narodowego Centrum Badań i Rozwoju.

Naukowcy chcą przebadać reprezentatywnych 800 osób wybranych losowo na podstawie bazy PESEL, ze wszystkich miast wojewódzkich w Polsce z grupy wiekowej 60 plus. Na taką grupę pozwala projekt. Nie ma natomiast możliwości przeprowadzenia badań na terenach wiejskich.

Badania mają się zacząć w marcu 2023 r. ale być może uda się to wcześniej - poinformował PAP dr hab. Mateusz Cybulski. W każdym mieście wojewódzkim ma być przebadanych po ok. 50 osób. Projekt potrwa około roku.

Na początek ma powstać specjalna aplikacja do gromadzenia i rejestru danych od badanych osób, następnie będzie też konkurs na ankieterów w poszczególnych miastach, którzy będą zbierać dane. Ankieterami mogą być np. studenci kierunków medycznych, pielęgniarki. Dane wpisane do rejestru będą też losowo bezpośrednio weryfikowane u osób ankietowanych, aby zapewnić jak największą wiarygodność zebranych informacji.

Cybulski poinformował, że badania będą niejako kontynuacją, rozszerzeniem pilotażu badań nad nasileniem lęku w związku z pandemią, które prowadził od dwóch lat. Przebadano 127 osób w wieku 60 plus z Białegostoku, ale nie była to reprezentatywna grupa (bo była w tej grupie np. nadreprezentacja kobiet i osób z wyższym wykształceniem).

"Z pilotażowych danych wynika przede wszystkim, że lęk jest nadal wśród osób starszych, mimo że w większości przechorowały COVID-19 i są zaszczepione. Ten lęk nie jest jakiś mocno nasilony. Nie jest tak, że to jest jakieś dramatyczne nasilenie tego lęku, on jest na poziomie umiarkowanym (...) Czyli to nie jest dobra informacja, bo gdyby ten lęk był mały, albo w ogóle go nie było to nie ma problemu, natomiast on jest" - powiedział Cybulski.

Dodał, że obecnie być może nie ma już osób, które panicznie bałyby się COVID-19, bo wiele osób chorowało, wiedzą, z czym się wiąże ta choroba, szczepiły się, ale gdyby szerzej spojrzeć na populację, zwłaszcza na osoby starsze, to - jak powiedział - "ten lęk cały czas występuje".

"Przesłaniem tego projektu nie jest sama ocena stopnia nasilenia tego lęku (ws. COVID-18), tylko określenie, czy jest jakakolwiek zależność pomiędzy nasileniem lęku, a postawami wobec szczepień u tych osób" - wyjaśnił.

W ocenie tego problemu będą zastosowane cztery standaryzowane skale psychometryczne, które powstały w związku z koronawirusem i szczepieniami na świecie i są standardem w postępowaniu badawczym.

"W tej chwili widzimy z danych ogólnoświatowych - to jest tendencja globalna, natomiast w Polsce bardzo dobrze widoczna, że zainteresowanie szczepieniami i tym tzw. drugim boosterem bardzo spadło. W grupie wekowej 60 plus również"- mówi Cybulski. Dodaje, że obserwowana jest tendencja do myślenia, że jeśli ktoś przyjął dwie dawki szczepionki to nie czuje już potrzeby kolejnych szczepień.

Na podstawie danych, które będą zebrane, miałaby powstać kampania do seniorów, program zdrowotny.

"Dane mają pokazać gdzie jest problem i kampania miałaby na niego odpowiedzieć, w jakim kierunku działać (..) To będzie taka celowana kampania dla osób starszych zachęcająca i przekonująca te osoby do szczepień" - tłumaczy Cybulski.

Lekarze wiedzą, że jeśli chodzi o obawy związane ze szczepieniami, ogólnie problem jest np. w braku wiedzy, w przekazywaniu informacji. Białostocki pilotaż pokazał np. że osoby wykształcone i mające świadomość różnych kwestii związanych ze zdrowiem, wykazywały pozytywną postawę w sprawie szczepień.

Powołując się na oficjalne dane ze światowego http://outworldindata.org, gdzie trafiają dane ministerialne, Cybulski poinformował, że w Polsce w grupie wiekowej 60-69 lat przynajmniej jedną dawką zaszczepiło się 79 proc. osób, w wieku 70-79 lat 82 proc, a w grupie 80 plus 66 proc.

"A wiemy, że ryzyko zachorowania i ciężkiego przebiegu rośnie wraz z wiekiem" - dodał Cybulski.

https://naukawpolsce.pl/aktualnosci/news,94046,bialystok-naukowcy-z-umb-zbadaja-zaleznosc-miedzy-nasileniem-leku-przed

372) Raport: spadek długości życia w pandemii w większości z 31 badanych krajów; Polska na czwartym miejscu
20.10.2022 Autor: Zbigniew Wojtasiński

W większości z 31 badanych krajów świata w latach 2019-2021 nastąpił spadek przeciętnej długości życia – wynika z raportu brytyjskich i niemieckich specjalistów. Największy spadek w tym okresie odnotowano w Bułgarii, Słowacji i USA. Polska w tej statystyce znalazła się na czwartym miejscu.

Najnowsze dane na łamach „Nature Human Behaviour” opublikowali naukowcy z Uniwersytetu Oksfordzkiego oraz Instytutu Badań Demograficznych Maxa Plancka. Wynika z nich, że w okresie pandemii z powodu Covid-19 tzw. przeciętna oczekiwana długość życia zmniejszyła się w większości spośród 31 badanych krajów. Najmniejszy spadek odnotowano w tych krajach, gdzie najszybciej wprowadzono szczepienia przeciwko wirusowi SARS-CoV-2 i były one wykonane w najszerszym zakresie we wszystkich grupach wiekowych.

Największy spadek w latach 2019-2021 nastąpił w Bułgarii, gdzie przeciętna długość życia zmniejszyła się aż o 43 miesiące (tam też był niewielki poziom szczepień przeciwko Covid-19). Na Słowacji przeciętna długość życia skróciła się o 33,1 miesięcy, a w USA – o 28,2 miesiące. Na czwartym miejscu w tej statystyce uplasowała się Polska. W naszym kraju w tym okresie przeciętna oczekiwana długość życia zmniejszyła się o 26,6 miesięcy. Na kolejnych miejscach są Litwa (25,7 miesięcy), Węgry (24,6) oraz Estonia (23,2) i Czechy (21,9).

Polska lepiej wypadła, jeśli chodzi o najnowsze dane za 2021 r. (w porównaniu do 2020 r.). W minionym roku ponownie największy spadek odnotowano w Bułgarii, gdzie długość życia z powodu pandemii skróciła się o 25,1 miesięcy oraz na Słowacji – o 23,9 miesięcy. Trzecie miejsce tym razem zajęła Estonia, tam długość życia skróciła się o 21,5 miesiąca. Na Węgrzech była ona krótsza o 16,4 miesiące, a w Grecji – o 12,4. W Polsce przeciętna oczekiwana długość życia w 2021 r. zmniejszyła się o 12,1 miesięcy.

W latach 2020-2021 większość badanych krajów Europy Zachodniej nie odnotowała spadku w przeciętnej długości życia lub był on podobny. Tak było nawet we Włoszech i w Hiszpanii, w krajach najbardziej dotkniętych przez pandemię w 2020 r. W Hiszpanii przeciętna długość życia w tym okresie wzrosła o 7,6 miesięcy, a we Włoszech – o 5,1. Największy wzrost w 2021 r. (w porównaniu do 2020 r.) odnotowano w Belgii – aż o 10,8 miesięcy, oraz w Szwajcarii – o 7,7 miesięcy. Znaczący wzrost odnotowano także w Szwecji (o 7,5 miesiąca) i we Francji (5 miesięcy).

Autorzy raportu podkreślają, że różnica w przeciętnej oczekiwanej długość życia między Europą Zachodnią i Wschodnią na skutek pandemii zaczęła się znowu powiększać. Podobnie jest jeśli chodzi o podział na płcie: znowu powiększyła się różnica w długości życia między kobietami i mężczyznami, która przed pandemią się systematycznie skracała.

Jedna z głównych autorek raportu dr Veena Raleigh w wypowiedzi dla BBC News zwraca uwagę, jak dużą rolę odegrały szczepienia przeciwko Covid-19. Gdy zaczęto podawać je osobom starszym, liczba nadmiarowych zgonów zaczęła spadać wśród osób powyżej 80 lat. Zwiększyła się natomiast u osób poniżej 80. roku życia, wśród których szczepień jeszcze nie było lub w nieznacznym tylko zakresie. Gdy jednak szczepienia przeciwko Covid-19 upowszechniono również na inne grypy wiekowe – przeciętna długość życia przestała spadać lub ponownie zaczęła się zwiększać, podobnie jak przed pandemią. (PAP)

https://naukawpolsce.pl/aktualnosci/news%2C94098%2Craport-spadek-dlugosci-zycia-w-pandemii-w-wiekszosci-z-31-badanych-krajow

373) UE/ EMA rekomenduje szczepienia przeciwko Covid-19 dla dzieci od szóstego miesiąca życia
20.10.2022

Europejska Agencja Leków (EMA) zarekomendowała w środę rozpoczęcie szczepień przeciwko koronawirusowi preparatem Pfizera u dzieci od szóstego miesiąca do czwartego roku życia, natomiast szczepionką Moderny u dzieci od szóstego miesiąca do piątego roku życia.

Do tej pory szczepionka Pfizera była zatwierdzona dla dzieci od piątego roku życia, zaś Moderny od szóstego roku życia.

Według komunikatu EMA szczepionka Pfizera może być stosowana w trzech dawkach, a Moderny w dwóch. W porównaniu z dawkami dla grup wiekowych dopuszczonych już do szczepień dawki obu preparatów dla najmłodszej grupy wiekowej mają być mniejsze.

EMA wyjaśnia, że dzieciom w wieku od sześciu miesięcy do czterech lat produkt Pfizera można podawać jako szczepienie pierwotne składające się z trzech dawek (po 3 mikrogramy każda); pierwsze dwie dawki podaje się w odstępie trzech tygodni, a trzecią co najmniej 8 tygodni po drugiej dawce.

Dzieciom w wieku od sześciu miesięcy do pięciu lat szczepionkę Moderny można podawać jako szczepienie pierwotne składające się z dwóch dawek (po 25 mikrogramów każda) w odstępie czterech tygodni.

W przypadku dzieci w tych grupach wiekowych obie szczepionki podaje się w postaci zastrzyków w mięsień ramienia lub uda.

EMA podkreśla, że najczęstsze działania niepożądane obu szczepionek u dzieci w wieku od sześciu miesięcy do czterech lub pięciu lat były porównywalne do tych obserwowanych w starszych grupach wiekowych. Ponadto u dzieci przyjmujących preparat Moderny obserwowano także drażliwość, płacz, utratę apetytu i senność, a w przypadku najmłodszych przyjmujących lek Pfizera dodatkowo stwierdzono przypadki odczuwania bólu w miejscu wstrzyknięcia.

Mimo to Komitet ds. Produktów Leczniczych Stosowanych u Ludzi (CHMP) EMA uznał, że korzyści ze stosowania preparatu Pfizera (Comirnaty) i Moderny (Spikevax) u dzieci odpowiednio w wieku od sześciu miesięcy do czterech lub pięciu lat przewyższają ryzyko.

EMA zapewnia, że bezpieczeństwo i skuteczność obu szczepionek u dzieci i dorosłych będą nadal ściśle monitorowane, ponieważ są one stosowane w kampaniach szczepień w państwach członkowskich UE, za pośrednictwem unijnego systemu nadzoru nad bezpieczeństwem farmakoterapii oraz trwających dodatkowych badań, koordynowanych przez władze europejskie.

Zalecenia EMA zostaną teraz przesłane Komisji Europejskiej, która wyda ostateczne decyzje odnośnie do wszystkich państw UE. Następnie organy krajowe określą, komu i kiedy zaleca się szczepienie, biorąc pod uwagę takie czynniki, jak wskaźniki zakażeń i hospitalizacji, ryzyko dla wrażliwych populacji, zasięg szczepień i dostępność szczepionek.

Według wyjaśnień EMA obydwie rekomendowane szczepionki zawierają cząsteczkę zwaną informacyjnym RNA (mRNA), która zawiera "instrukcje" dotyczące wytwarzania białka kolczastego. Jest to białko na powierzchni wirusa SARS-CoV-2, którego patogen potrzebuje, aby dostać się do komórek organizmu.

Kiedy dana osoba otrzyma szczepionkę, niektóre jej komórki odczytają instrukcje mRNA i tymczasowo wytworzą białko kolczaste. Układ odpornościowy osoby rozpozna następnie to białko jako obce i wytworzy przeciwciała oraz aktywuje komórki T (białe krwinki), aby je zaatakować.

Jeśli później dana osoba wejdzie w kontakt z wirusem SARS-CoV-2, jej układ odpornościowy rozpozna go i będzie gotowy do obrony organizmu. (PAP)

https://naukawpolsce.pl/aktualnosci/news%2C94101%2Cue-ema-rekomenduje-szczepienia-przeciwko-covid-19-dla-dzieci-od-szostego

374) UE/ KE zatwierdziła szczepionkę Moderny na dwa podwarianty Omikrona
21.10.2022

Komisja Europejska poinformowała w czwartek, że zatwierdziła dostosowaną szczepionkę amerykańskiej firmy Moderna, skierowaną przeciwko podwariantom BA.4 i BA.5 wariantu Omikron koronawirusa.

Zatwierdzona szczepionka Spikevax jest przeznaczona dla dorosłych i dzieci w wieku od 12 lat, które przeszły już podstawowy cykl szczepienia przeciwko Covid-19.

Jest to druga dostosowana szczepionka Spikevax, którą KE zatwierdziła. Szczepionka Moderny ukierunkowana na omikron BA.1 i oryginalny szczep tego wariantu została zatwierdzona we wrześniu br.

W środę rekomendację w sprawie szczepionek na podwarianty BA.4 i BA.5 wydała Europejska Agencja Leków (EMA), która podkreśliła, że strategią UE jest posiadanie szerokiej gamy dostosowanych szczepionek, które są skierowane przeciwko różnym wariantom SARS-CoV-2, aby państwa członkowskie miały różne możliwości zaspokojenia swoich potrzeb podczas planowania kampanii szczepień.

Zdaniem EMA jest to kluczowy element ogólnej strategii zwalczania pandemii, ponieważ nie można przewidzieć, jak wirus będzie ewoluował w przyszłości i jakie warianty będą krążyć tej zimy. (PAP)

https://naukawpolsce.pl/aktualnosci/news%2C94114%2Cue-ke-zatwierdzila-szczepionke-moderny-na-dwa-podwarianty-omikrona.html
« Ostatnia zmiana: Październik 22, 2022, 15:01 wysłana przez Orionid »

Offline Orionid

  • Moderator
  • *****
  • Wiadomości: 21732
  • Very easy - Harrison Schmitt
Odp: Wiadomości naukowe
« Odpowiedź #911 dnia: Wrzesień 17, 2022, 13:57 »
375) Badanie: pandemia ujawniła szereg nierówności doświadczanych przez kobiety
22.10.2022 Autorka: Aleksandra Kiełczykowska

Uniwersytet nie różni się od innych miejsc pracy w tym sensie, że również tutaj pandemia stała się papierkiem lakmusowym, który ujawnił szereg nierówności doświadczanych przez kobiety - wynika z raportu "Kobiety na uniwersytetach i pandemia Covid-19. Badania porównawcze na temat pracy kobiet".

Raport "Kobiety na uniwersytetach i pandemia Covid-19. Badania porównawcze na temat pracy kobiet" został opracowany przez pracownice Uniwersytetu Warszawskiego, badaczki z Centrum Badań nad Problematyką Kobiet i Płci w partnerstwie z Uniwersytetem Mediolańskim.

"O pracy kobiet rozmawiałyśmy nie tylko z akademiczkami, w tym doktorantkami, ale również z pracownicami administracji i obsługi technicznej, informatyczkami i bibliotekarkami. Łącznie 631 osób wzięło udział w naszym projekcie. Interesowały nas doświadczenia związane z pracą, zarówno zawodową, jak i tzw. nieodpłatną pracą kobiet, czyli pracą wykonywaną w domu, obowiązki rodzinne i opiekuńcze w warunkach pandemii. Ważne było dla nas również zidentyfikowanie tego, czy i w jaki sposób kobiety dbały o siebie i starały się zachować równowagę między życiem zawodowym a prywatnym (work-life balance). Interesowały nas również wyzwania rzeczywistości postpandemicznej" - podkreśliły we wstępie do raportu autorki badania.

Wśród pozytywnych doświadczeń pandemii rozmówczynie autorek wymieniły: pracę z domu oznaczającą oszczędność czasu na dojazdy, zdobycie lub rozwinięcie kompetencji cyfrowych, potwierdzenie własnej sprawczości w trudnych i niepewnych warunkach, doświadczenie integrujące rodzinę, docenienie życia, jako wartości samej w sobie w obliczu pandemii oraz doświadczenie poznawania siebie, autorefleksję i wgląd w siebie.

Z drugiej jednak strony wskazywały na wzmożenie wymiaru nieodpłatnej pracy w domu i pracy opiekuńczej, pojawienie się nowych zadań związanych z edukacją dzieci, brak zrozumienia ze strony osób przełożonych i pracodawców dla zwiększenia wymiaru nieodpłatnej pracy wykonywanej przez badane kobiety, samotność, poczucie zagrożenia zdrowia i życia oraz poczucie wszechogarniającego chaosu, niepokoju i niepewności.

Pytane o działania władz uczelni podkreślały niedostateczne i chaotyczne zarządzanie uniwersytetem w sytuacji kryzysu. Związane to było z brakiem przygotowania przełożonych do kierowania zespołem w sytuacji pracy zdalnej i ciągłej niepewności, brakiem systemowych rozwiązań i regulacji na czas kryzysu. Dodatkowo, oceniły, że wsparcie uczelni często było niedopasowane do potrzeb oraz godzin pracy administracyjnej czy małowartościowe w zakresie szkoleń z nauki i pracy zdalnej.

Kolejnym obszarem badania były strategie radzenia sobie z pandemią COVID-19. Pracownice uczelni wymieniły m.in. rytuały ułatwiające oddzielenie życia prywatnego od zawodowego jak dbanie o rytm dnia, zmiana ubrania do pracy, makijaż czy gotowanie i przygotowywanie posiłków oraz wspólne ich jedzenie z domownikami. Inną strategią było oddzielanie fizycznej przestrzeni w domu, jako sposób na odgraniczenie sfery zawodowej i prywatnej, na przykład poprzez składanie i każdorazowe chowanie sprzętu do pracy, po to, aby zachować pozory "normalności".

Z zebranych danych wynika, że pandemia przyniosła liczne konsekwencje w obszarze pracy kobiet. Te najważniejsze dotyczą pracy zdalnej, jej organizacji oraz potrzeby zachowania równowagi między życiem zawodowym a prywatnym. Jak wskazano w raporcie, kobiety dostrzegają zalety i korzyści pracy zdalnej, ale potrzebują odpowiedniego sprzętu i dostępu do narzędzi, aby wykonywać ją efektywnie. Większość z nich wskazała, że chciałaby pracować zdalnie lub w systemie hybrydowym, ponieważ taki model pracy pozwoliłby im na godzenie życia zawodowego z rodzinnym i obowiązkami opiekuńczymi. Jak wykazały badania, obecnie pilnym obszarem działania jest przede wszystkim regulacja przepisów pracy, które będą dostosowane nie tylko do sytuacji ogólnej i panujących warunków, ale również będą uwzględniać potrzeby i możliwości pracownicze.

W raporcie podkreślono, że kobiety, oprócz wykonywania pracy zawodowej, jednocześnie w pełnym wymiarze, były opiekunkami, kucharkami, sprzątaczkami, menedżerkami domowymi, zajmowały się opieką i edukacją dzieci oraz często wspierały osoby starsze, które obawiając się pandemii często były "uwięzione w domach".

Wyniki badań wskazały na niewystarczający poziom wiedzy, świadomości i postaw równościowych na uniwersytecie. Oceniono, że wrażliwość na kwestie płci, szczególnie wśród przełożonych, zarówno mężczyzn, jak i kobiet, właściwie nie istnieje. Uniwersytet wciąż pozostaje instytucją o wysokim stopniu biurokracji i oporze wobec progresywnych zmian. "Pandemia, przyspieszając, czy wręcz wymuszając wprowadzenie pewnych koniecznych rozwiązań (np. praca zdalna), okazała się pod tym względem pozytywnym doświadczeniem. Zarazem uwidoczniła nierozwiązane dotychczas i nawarstwiające się problemy. Jednak zamiast próby zmierzenia się z nimi, problemy te są wciąż racjonalizowane, choćby istniejącymi nierównościami statusu, czy udziałem we władzy obu płci" - podkreślono.

Pandemia, według badania, przyczyniła się do szczególnie zauważalnego braku równowagi między pracą, a życiem prywatnym. Zachowanie work-life balance było trudnością, która wymagała dodatkowych działań i nakładów energii oraz wiązała się z koniecznością przeorganizowania całego systemu pracy oraz czynności domowych, a także elastycznego reagowania na zmieniające się otoczenie.

Badanie było prowadzone od września 2021 do końca lipca 2022 r. na Uniwersytecie Warszawskim w partnerstwie z Uniwersytetem Mediolańskim. Zrealizowano je w ramach projektu "Women at universities and the Covid-19 pandemic. Comparative research on women’s work". Projekt finansowany przez Narodową Agencję Wymiany Akademickiej w ramach Programu Granty Interwencyjne NAWA. (PAP)

https://naukawpolsce.pl/aktualnosci/news,94112,badanie-pandemia-ujawnila-szereg-nierownosci-doswiadczanych-przez-kobiety

376) Naukowcy z UJ porównali strategie pierwszeństwa szczepień przeciw COVID-19 w 29 krajach
24.10.2022 Autorka: Urszula Kaczorowska

Wśród 29 krajów zaledwie 10, w tym - Polska, do grup z pierwszeństwem do zaszczepienia przeciwko Covid-19 włączyło nauczycieli. Pracowników sklepów spożywczych potraktowano priorytetowo tylko w sześciu państwach - wynika z analizy badaczy z UJ.

Wyniki badania zostały opublikowane w "Journal of Law and Biosciences".

Zespół naukowców z Interdyscyplinarnego Centrum Etyki UJ (INCET) przeanalizował i porównał ze sobą harmonogramy opublikowane przez 29 państw (członków Unii Europejskiej, Wielkiej Brytanii oraz Izraela), dotyczące kolejności szczepień przeciwko COVID-19.

Wspólnym elementem polityk wszystkich krajów było priorytetowe traktowanie pracowników opieki zdrowotnej oraz pracowników i rezydentów ośrodków opieki całodobowej.

Naukowcy wyszczególnili też różnice między harmonogramami szczepień. Główna różnica dotyczyła liczby kryteriów, jakie uwzględniano w różnych krajach, aby określać grupy z podwyższonym ryzykiem śmierci na COVID-19. Cześć państw (np. Wielka Brytania) uzależniła kolejność dostępu do szczepień niemal wyłącznie od wieku, inne brały pod uwagę także wiele kryteriów związanych z podwyższonym ryzykiem śmierci. Nieliczne (np. Niemcy) dodatkowo uwzględniały podwyższone ryzyko zakażenia się wirusem.

Tylko 10 krajów wyszczególniło nauczycieli jako grupę z pierwszeństwem do zaszczepienia przeciw Covid-19. Tylko sześć (Austria, Niemcy, Irlandia, Łotwa, Rumunia, Słowenia) umieściło na priorytetowej liście pracowników sklepów spożywczych.

Również zaledwie 6 krajów (Cypr, Niemcy, Grecja, Irlandia, Łotwa i Rumunia) posłuchało rekomendacji WHO, aby migranci, uchodźcy i więźniowie - mieszkający w zatłoczonych ośrodkach, mieli również nadany status priorytetowy w kolejce do szczepień.

Najwięcej grup priorytetowych wyszczególnili Niemcy. Np. osoby z demencją i ich opiekunowie mogli zaszczepić się przeciw COVID-19 przed grupą wiekową 70-74. Osoby z otoczenia kobiet ciężarnych mogły się szczepić przed grupą wiekową 65-69.

Karolina Wiśniowska z Interdyscyplinarnego Centrum Etyki UJ, doktorantka w Szkole Doktorskiej Nauk Humanistycznych UJ zauważa, że "wśród ekspertów brakuje konsensusu odnośnie tego, jak należy dystrybuować środki służące prewencji zdrowotnej. "Brakuje też naukowych opracowań na temat tego, w jaki sposób takie środki faktycznie są rozdzielane" - komentuje.

Naukowcy zauważają, że ustalając wytyczne dot. szczepień przeciwko Covid-19, rządy poszczególnych państw kierowały się innymi intencjami, niż w przypadku wytycznych dotyczących pacjentów już chorujących.

W marcu i kwietniu 2020 r. kilkanaście zagranicznych towarzystw medycznych opublikowało wytyczne dotyczące postępowania w sytuacjach niedostatku zasobów medycznych ratujących życie. Chodziło przede wszystkim o określenie pierwszeństwa w dostępie do respiratorów lub miejsc na oddziałach intensywnej terapii.

"Niektóre z tych wytycznych wywołały kontrowersje – jak w przypadku pierwszeństwa w dostępie do respiratorów. Postulowano uwzględnienie samego prawdopodobieństwa przeżycia danego zabiegu przez pacjenta, a niekiedy także brano pod uwagę oczekiwaną liczbę uratowanych lat życia. To mogło prowadzić do wykluczenia osób starszych lub osób z chorobami współistniejącymi" – wskazuje prof. Tomasz Żuradzki, kierownik INCET, w przesłanym mediom dokumencie.

Inaczej sytuacja wyglądała w przypadku pierwszeństwa w dostępie do szczepionek. Każdy z analizowanych przez naukowców harmonogramów dawał pierwszeństwo grupom, których członkowie mieli podwyższone ryzyko śmierci (nie zakażenia), przede wszystkim seniorom, a niekiedy także osobom z chorobami współistniejącymi.

Wysokie ryzyko samego zakażenia było uwzględniane znacznie rzadziej. Wyjątkiem w tym kontekście był priorytet przyznany członkom tych grup zawodowych, które zajmowały się walką z pandemią - takim, jak państwowe służby porządkowe czy pracownicy socjalni.

Ustalanie zasad leczenia i podawania szczepionek poszczególnym grupom społecznym podczas pandemii kontrastowało z wytycznymi dotyczącymi przeszczepów.

W przypadku procedur dotyczących organów do przeszczepu, przyjmuje się, że nie chodzi tylko o to, by uratować jak najwięcej ludzi przed śmiercią. Bierze się też pod uwagę kryteria efektywności mierzone np. wskaźnikiem QALY, czyli oczekiwaną długość i jakość życia po przeszczepie. W większości krajów na świecie wytyczne te wyglądają tak samo.

"Rozstrzygnięcia, na których oparto harmonogramy szczepień przeciwko COVID-19, nie dają się jednoznacznie zinterpretować w świetle dominujących koncepcji etycznych. Jednakże paradoksalnie ta niejednoznaczność może być interpretowana jako ich atut" – powiedział dr hab. Wojciech Ciszewski z Katedry Teorii Prawa UJ.

"Skoro opinia publiczna oraz eksperci reprezentują całe spektrum różnych stanowisk etycznych, a szerokie poparcie społeczne jest niezwykle istotne dla sukcesu programu szczepień, to możliwość obrony przyjętej strategii w perspektywie różnych stanowisk etycznych może zwiększać legitymację społeczną tego programu" – uzasadnił Ciszewski.

Analiza harmonogramów szczepień została sfinansowana z funduszy europejskich – ERC Starting Grant.


Więcej informacji w materiale źródłowym. https://academic.oup.com/jlb/article/9/2/lsac026/6711428?login=false (PAP)
https://naukawpolsce.pl/aktualnosci/news,94113,naukowcy-z-uj-porownali-strategie-pierwszenstwa-szczepien-przeciw-covid-19-w

377) Niemcy/ Wirusolodzy ostrzegają przed "twindemią" - jednoczesnymi infekcjami wirusem grypy i koronawirusem
24.10.2022

Eksperci przestrzegają, że tej zimy może grozić nam tzw. twindemia, czyli dwie epidemie jednocześnie. „Obecnie narasta połączona fala Covid-19 i grypy” – ostrzegł kilka dni temu na Twitterze minister zdrowia Niemiec Karl Lauterbach. W kraju notowanych jest coraz więcej przypadków grypy, a także koronawirusa, szczególnie wśród osób starszych – informuje w niedzielę portal RND.

Liczba zachorowań na grypę znacznie wzrosła od końca września – wynika z danych berlińskiego Instytutu im. Roberta Kocha (RKI). „Wirusy układu oddechowego, w tym wirusy grypy, obecnie są w stanie rozprzestrzeniać się wśród populacji w sposób w dużej mierze niekontrolowany” – mówi Ralf Duerrwald z RKI.

W zeszłym roku przypadków grypy było mniej, niż się spodziewano. „Prognozy dotyczące grypy są na ogół trudne, a przebieg sezonu grypowego zależy od wielu różnych czynników” – wyjaśnia ekspert z RKI. Nie jest też jasne, jak w nadchodzących miesiącach rozprzestrzeni się koronawirus – zależeć może to m.in. od tego, który wariant patogenu okaże się dominujący i jakie będzie miał właściwości.

Jednym z czynników o znaczącym wpływie na rozprzestrzenianie się wirusa grypy i koronawirusa jest wskaźnik szczepień. „W Niemczech pozostaje on zbyt niski we wszystkich grupach wiekowych. Celem UE jest 75 proc. zaszczepiopnych wśród osób starszych” – przypomina portal RND. Jak podaje RKI, w Niemczech tylko 47 proc. osób powyżej 60. roku życia zostało zaszczepionych w minionym sezonie 2020/2021.

„Wysoki wskaźnik szczepień jest ważny, aby zapobiec ciężkim przebiegom grypy i aby uniknąć dodatkowego obciążenia systemu opieki zdrowotnej. Szczepienie przeciw grypie jest w tym roku wyjątkowo istotne” – podkreśla Sabine Wicker, wiceszefowa Stałej Komisji ds. Szczepień (Stiko).

Jak przypomniała, szczepić powinny się przede wszystkim osoby z grup ryzyka: ludzie starsi, z zaburzeniami odporności, kobiety w ciąży, osoby po przebytych chorobach oraz personel medyczny. „Możliwe jest jednoczesne zaszczepienie się przeciwko grypie i Covid-19” – dodała Wicker.

Jeśli chodzi o szczepienia przeciw koronawirusowi, to większość Niemców (ok. 62 proc.) otrzymała co najmniej jedną dawkę przypominającą.

„Szczepienie czwartą dawką (drugą dawką przypominającą) postępuje powoli. Jak dotąd przyjęło ją tylko ok. 9 mln Niemców, czyli niecałe 11 proc. ludności” – informuje RND. Jednocześnie nadal około 18 mln osób (ok. 22 proc.) w ogóle nie zaszczepiło się przeciw Covid-19. (PAP)

https://naukawpolsce.pl/aktualnosci/news%2C94137%2Cniemcy-wirusolodzy-ostrzegaja-przed-twindemia-jednoczesnymi-infekcjami
« Ostatnia zmiana: Październik 30, 2022, 13:19 wysłana przez Orionid »

Offline Orionid

  • Moderator
  • *****
  • Wiadomości: 21732
  • Very easy - Harrison Schmitt
Odp: Wiadomości naukowe
« Odpowiedź #912 dnia: Wrzesień 22, 2022, 17:07 »
378) "Nature": brak przejrzystych regulacji dot. pracy z niebezpiecznymi wirusami hamuje rozwój badań
30.10.2022 Autorka: Urszula Kaczorowska

W USA brak przejrzystych regulacji dot. pracy z niebezpiecznymi wirusami hamuje rozwój badań – czytamy w "Nature". Temat zyskał rozgłos po tym, gdy bostońscy naukowcy stworzyli hybrydę z wariantu omikron i pierwszego szczepu wirusa SARS-CoV-2 z Wuhan.

Jak przypomina periodyk, w laboratoriach na całym świcie trwają prace z wykorzystaniem różnych wariantów wirusa SARS-CoV-2. Miejsca, w których się odbywają, spełniają rygory bezpieczeństwa określane za pomocą specjalnych certyfikatów. Praca z niebezpiecznymi wirusami pomogła szybko opracować szczepionki przeciw SARS-CoV-2, a kolejne eksperymenty wpływały na tworzenie prognoz, w jakim kierunku pandemia może się rozwijać.

Praca naukowców z Boston University (BU, USA) wywołała dyskusję o tym, jak daleko naukowcy powinni posuwać się w swoich badaniach i kto powinien mieć nad tym kontrolę.

Uczeni z Bostonu połączyli dwa odległe ewolucyjnie od siebie warianty wirusa SARS-CoV-2: omikron i wersję z Wuhan. Okazało się, że powstała z tego połączenia hybryda jest niebezpieczna, bo w skutek eksperymentu zginęło 8 z 10 myszy. Jednak ciągle nie tak niebezpieczna, jak niezmieniony szczep SARS-CoV-2 z Wuhan.

„Ten rodzaj pracy wymaga starannego przeglądu i oceny ryzyka i korzyści. Ale nie umieściłbym go w kategorii najbardziej alarmujących rodzajów badań nad koronawirusem. Wydaje się niezwykle mało prawdopodobne, aby ten wirus miał potencjał pandemiczny” – powiedział "Nature" dr Jessie Bloom wirusolog z Fred Hutchinson Cancer Center w Seattle w stanie Waszyngton.

Według Blooma, jeśli chodzi o spektrum badań nad koronawirusem, eksperymenty BU są stosunkowo mało ryzykowne. Wirus hybrydowy pochodzi z dwóch szczepów, które nie konkurowały z kolejnymi wariantami, więc „byłoby mało prawdopodobne, aby rozprzestrzenił się na szeroką skalę, gdyby kiedykolwiek uciekł”.

Praca nad nową hybrydą została zatwierdzona przez komisję ds. bezpieczeństwa biologicznego Boston University, a także radę zdrowia publicznego miasta Boston i została przeprowadzona w obiekcie uznanym za bezpieczny do pracy z SARS-CoV-2. Nie jest jednak jasne, czy badanie BU naruszyło jakiekolwiek zasady dotyczące badań nad potencjalnie pandemicznym patogenem (PPP).

Zgodnie z aktualnymi wytycznymi wszelkie badania finansowane przez Departament Zdrowia i Opieki Społecznej Stanów Zjednoczonych (HHS), którego częścią są Narodowe Instytuty Zdrowia (NIH), i w których „można przewidzieć” powstanie potencjalnie pandemicznego patogenu, powinny zostać poddane dodatkowej ocenie.

Zespół kierowany przez Mohsana Saeeda, wirusologa z BU School of Medicine przyznał, że dostał dotacje z Narodowego Instytutu Alergii i Chorób Zakaźnych (NIAID) i innych oddziałów NIH. Ale w dodatkowym oświadczeniu zespołu pojawiła się informacja, że eksperymenty „zostały przeprowadzone z funduszy Boston University”, co oznacza, że są zwolnione z dodatkowej oceny. Sam uniwersytet w oświadczeniu napisał, że wsparcie finansowe NIAID zostało wykorzystane tylko do opracowania narzędzi potrzebnych w badaniu, a więc samo badanie „nie było finansowane przez NIAID bezpośrednio”.

W opublikowanym oświadczeniu NIH poinformował, że nie sfinansował konkretnych eksperymentów BU i sprawdza, czy badania tego zespołu nadal podlegają jego nadzorowi.

Naukowcy przyznają, że najwięcej niepewności dotyczy tego, jak określać ryzyko. Z opisanych przez "Nature" przypadków wynika, że brak jest przejrzystej komunikacji między instytucjami finansującymi badania a naukowcami.

„Brak jest jasności, jakie rodzaje eksperymentów przynoszą korzyści, które przewyższają ryzyko i kto decyduje, jak to wszystko oceniać” - mówi dr Jesse Bloom.

„Wskazówki są naprawdę potrzebne” - uważa dr Pei-Yong Shi, wirusolog z University of Texas Medical Branch w Galveston, którego zespół ubiega się o zgodę NIH na zbadanie, czy SARS-CoV-2 może rozwinąć oporność na leki przeciwwirusowe. Naukowiec podaje też przykład sprawnej komunikacji instytucjonalnej, dzięki której udało się zrealizować ważne badanie.

„Regularna komunikacja między naukowcami, sponsorami i lokalnymi komitetami ds. bezpieczeństwa biologicznego może zapobiec problemom i nieporozumieniom związanym z badaniem BU” – mówi Pei-Yong Shi. Po takich dyskusjach jego zespół stworzył podobne szczepy, aby zbadać zdolność wariantów do unikania szczepionek.

Kiedy Luis Martinez-Sobrido i Chengjin Ye, wirusolodzy z Texas Biomedical Research Institute w San Antonio, chcieli przeprowadzić eksperymenty niemal identyczne z tymi opisanymi przez zespół Saeeda, skontaktowali się z NIAID, który wspierał finansowo naukowców poprzez grant.

NIAID i instytucjonalny komitet ds. bezpieczeństwa biologicznego naukowców dały zielone światło dla prac — pod warunkiem, że jeśli którakolwiek ze zmian znacząco wzmocni patogenność szczepu u zwierząt lub jego zdolność do replikacji w komórkach, naukowcy wstrzymają prace i szybko poinformują grantodawcę.

Laboratorium Davida Ho, wirusologa z Columbia University w Nowym Jorku, które również otrzymuje finansowanie z NIH, było jednym ze światowych liderów w badaniu SARS-CoV-2 podczas pandemii. Ho mówi, że nie zawsze było jasne, które badania mają zostać poddane dodatkowej ocenie, a które nie, i często odwiedzał w tej sprawie urzędników. Kiedy jego zespół poinformował o prywatnych pracach wskazujących, że SARS-CoV-2 może wykształcić odporność na składnik leku przeciwwirusowego Paxlovid, urzędnicy NIAID skontaktowali się z zespołem naukowców, aby potwierdzić, że eksperymenty nie podlegały jego nadzorowi.

W innym przypadku zespół Ho hodował wirusa w obecności leków opartych na przeciwciałach monoklonalnych, aby zbadać jego zdolność do wytworzenia oporności. Dzięki badaniom zidentyfikowano wiele mutacji, które zapobiegały powstawaniu przeciwciał, i które później pojawiły się w jednym z wariantów omikrona. Naukowcy spodziewają się, że prawdopodobnie ten wariant wywoła falę infekcji jeszcze w tym roku.

David Ho mówi, że ograniczył badania i postanowił nie publikować wyników, ponieważ ma obawy dotyczące tego, jak urzędnicy NIAID postrzegaliby pracę, gdyby została upubliczniona. NIAID nie finansował tych eksperymentów, ale wspierał powiązane prace, charakteryzujące warianty SARS-CoV-2. „Istnieje wiele cennych informacji, którymi można by się podzielić, ale z powodu tych obaw zostało to wstrzymane” – mówi Ho.

Dyskusja wokół eksperymentu Boston University przypomina, że amerykańscy naukowcy od wielu lat podejmują wysiłki zmierzające do zrewidowania wytycznych rządu USA dotyczących finansowania badań obejmujących potencjalnie pandemiczne patogeny.

W lutym br. NIH zwrócił się do amerykańskiej Narodowej Rady Naukowej ds. Bezpieczeństwa Biologicznego (NSABB) o zrewidowanie obecnej polityki, która została ustanowiona w 2017 r. NSABB opublikowała wstępne zalecenia we wrześniu i planuje opublikować swój raport końcowy pod koniec tego roku lub na początku przyszłego. Wśród rekomendacji znalazło się poszerzenie listy patogenów „pod specjalnym nadzorem”.

Marc Lipsitch, epidemiolog z Harvard T.H. Chan School of Public Health w Bostonie twierdzi, że projekt zaleceń zapewnia większą jasność, ale nie odnosi się do podstawowych obaw, jakie budzi badanie BU.

„Ostateczna polityka powinna obejmować wszystkie badania PPP przeprowadzone w dowolnej amerykańskiej instytucji — nie tylko badania finansowane przez HHS — i powinna umożliwiać dodatkowy etap oceny, jeśli pojawi się możliwość stworzenia PPP, nawet po sfinansowaniu projektu” – mówi Lipsitch.

Naukowcy mają nadzieję, że aktualizacja wytycznych wskaże, kiedy badanie z wykorzystaniem SARS-CoV-2 będzie wymagało zatwierdzenia przez NIH i w jaki sposób agencja przeprowadzi dodatkową ocenę.

Dr Pei-Yong Shi mówi, że on i jego zespół opracowują leki przeciwwirusowe na COVID-19, ale nie otrzymał jeszcze jasnych wskazówek od NIH, jakie eksperymenty może, a czego nie może wykonać.


Więcej informacji w artykule źródłowym: https://www.nature.com/articles/d41586-022-03344-w (PAP)
https://naukawpolsce.pl/aktualnosci/news%2C94181%2Cnature-brak-przejrzystych-regulacji-dot-pracy-z-niebezpiecznymi-wirusami

379) Włochy/ Wirusolog prof. Pregliasco: to nie wirus osłabł, ale my jesteśmy silniejsi; pandemia potrwa jeszcze 2-3 lata
31.10.2022 Z Rzymu Sylwia Wysocka(PAP)

“To nie koronawirus osłabł, ale my jesteśmy silniejsi dzięki szczepieniom” - powiedział PAP profesor Fabrizio Pregliasco, wirusolog i badacz z uniwersytetu w Mediolanie. Jego zdaniem pandemia może potrwać jeszcze dwa, trzy lata.

Pytany o to, na jakim obecnie etapie jest pandemia, odparł: "Jesteśmy w fazie przemian; między tym, co było prawdziwą pandemią w pełnym tego słowa znaczeniu, a tym, co będzie jej dalszym rozwojem. Teraz mamy etap przechodzenia od wariantu Omikron do nowych mutacji".

"Będą - zaznaczył - nowe mniejsze, rosnące fale zakażeń, ale mniej napastliwe dzięki odsetkowi osób zaszczepionych" - ocenił.

Na pytanie o to, czy już można mówić o tym, że koronawirus staje się jak wirus grypy sezonowej, profesor Pregliasco odpowiedział: "Na to jest jeszcze za wcześnie. W przyszłości tak będzie, bo ewoluuje w stronę mniej ciężkiego przebiegu, ale przede wszystkim dlatego, że duża część z nas jest zaszczepiona lub ma odporność po zakażeniu. W tym sensie można przewidywać taki rozwój".

W opinii słynnego włoskiego wirusologa nadchodząca zima pod względem zakażeń nie będzie tak ciężka, jak poprzednie.

"Uważam, że będziemy mogli dać sobie radę, choć konieczne będzie nowe, większe zaangażowanie służby zdrowia. Już widzimy w szpitalach wzrost liczby pacjentów. Będzie więcej zajętych łóżek. Ale powinniśmy dać radę" - oświadczył.

"To, co się wydarzy, zależeć będzie też od tego, ile osób zaszczepi się po czterech - sześciu miesiącach od wyleczenia z Covid-19 i ile wśród tych, którzy mają obniżoną odporność" - stwierdził.

Tłumacząc wciąż wysoką we Włoszech liczbę zgonów - po kilkadziesiąt dziennie - profesor Pregliasco podkreślił: "Wirus krąży. Jest narracja, że wszystko już się skończyło, ale faktycznie dane dotyczące liczby zakażeń są niedoszacowane".

"Jest nadal ryzyko, że niektóre osoby będą dalej się zarażać" - ostrzegł.

"Pandemia się nie skończyła. Kiedy się skończy, trudno przewidzieć, ale myślę, że będzie wygasać i to jest kwestia jeszcze dwóch - trzech lat" - ocenił rozmówca PAP.

Odnosząc się do pojawiających się opinii, że koronawirus osłabł, powiedział: "Nie osłabł, to my się mniej zarażamy, bo przeszliśmy już zakażenie i jesteśmy zaszczepieni, a więc silniejsi".

"Trzeba żyć dalej. Ale wiemy też, że niektórzy mogą umrzeć. Na tym polega smutek tej sytuacji" - zaznaczył włoski wirusolog.

Zapytany o to, czy we Włoszech powróci obowiązek maseczek, profesor stwierdził, że jest to możliwe i należy zakładać taką ewentualność, gdyby okazało się to konieczne.

"Należy to wziąć pod uwagę jako element zdolności organizacyjnych w odpowiedzi na gorsze scenariusze" - ocenił.

"Ujmijmy to tak: przebywanie bez maseczek także w zamkniętych pomieszczeniach nie jest zabronione. Używajmy ich zgodnie ze zdrowym rozsądkiem. Zwłaszcza dotyczy to osób słabszych, wystawionych na większe ryzyko" - dodał Fabrizio Pregliasco.

https://naukawpolsce.pl/aktualnosci/news%2C94203%2Cwlochy-wirusolog-prof-pregliasco-nie-wirus-oslabl-ale-my-jestesmy-silniejsi

380) Wielka epidemia dżumy widoczna do dzisiaj w genach odporności
03.11.2022

Czarna śmierć, która w średniowieczu nawiedziła Europę, Azję i Afrykę, odcisnęła się w naszych genach związanych z układem odpornościowym – informują naukowcy na łamach tygodnika „Nature”.

Pandemia dżumy z XIV w. uważana jest za najbardziej tragiczną pod względem liczby ofiar. Szacunki śmiertelności wahają się od 75 mln do 200 mln zmarłych. Apogeum czarnej śmierci w Europie przypadło na przełom lat 40. i 50. XIV w.

Międzynarodowy zespół naukowców badał próbki DNA pobrane od ofiar średniowiecznej epidemii dżumy oraz ludzi, którzy przeżyli tę epidemię. Naukowcy zidentyfikowali różnice genetyczne, które związane były ze śmiercią lub dawały szanse przeżycia.

Okazuje się, że te same geny, które wówczas stwarzały szanse na przetrwanie, obecnie związane są z większą podatnością na choroby autoimmunologiczne, takie jak choroba Crohna i reumatoidalne zapalenie stawów – dowodzą naukowcy z McMaster University (Kanada), University of Chicago (USA), Instytutu Pasteura (Francja) i innych ośrodków badawczych.

Zespół skupił się na stuletnim oknie czasowym przed, w trakcie i po pandemii dżumy, na obszarze Londynu. Pobrano ponad 500 próbek DNA. Dodatkowe próbki pobrano w Danii.

Naukowcy zidentyfikowali cztery geny, które aktywowały białka, chroniące przed patogenami pałeczki dżumy (Yersinia pestis). Ludzie, którzy byli w wieku rozrodczym, przekazali te geny kolejnym pokoleniom. Z czasem jednak geny dające większą odporność przeciwko dżumie okazały się odpowiedzialne za podatność na schorzenia autoimmunologiczne.


Więcej tutaj.  https://brighterworld.mcmaster.ca/articles/black-death-immunity-genes/ (PAP)
https://naukawpolsce.pl/aktualnosci/news%2C94216%2Cwielka-epidemia-dzumy-widoczna-do-dzisiaj-w-genach-odpornosci.html

381) Gdańsk/ Naukowcy opracowują system wykrywania wirusów w ściekach
04.11.2022 Autor: Piotr Mirowicz

Naukowcy z Politechniki Gdańskiej pracują nad innowacyjną technologią wykrywania wirusów (w tym SARS-CoV-2) w ściekach. Przedstawiciele uczelni w przesłanym komunikacie zapewniają, że urządzenie pozwoli na podniesienie bezpieczeństwa w szkołach, przedszkolach czy domach opieki.

Naukowcy z gdańskiej uczelni technicznej pod kierownictwem prof. Małgorzaty Szczerskiej z Wydziału Elektroniki, Telekomunikacji i Informatyki prowadzą badania nad zastosowaniem biosensora do wykrywania wirusów lub ich elementów – ultraszybkiego narzędzia diagnostycznego wykorzystującego światłowody telekomunikacyjne. Główną ideą i celem projektu jest zbudowanie łatwego w obsłudze i ekonomicznego systemu wczesnego ostrzegania.

Prof. Szczerska cytowana w przesłanym komunikacie zaznaczyła, że w tradycyjnym badaniu na obecność wirusa w ściekach, potrzebne jest zaangażowanie wykwalifikowanego personelu i skomplikowanej aparatury laboratoryjnej. "Są pobierane próbki, zawożone do specjalistycznego laboratorium i tam poddawane badaniu i ocenie specjalistów. To niezbędne, aczkolwiek kosztowne i czasochłonne rozwiązanie" - zaznaczyła.

Urządzenie, nad którym pracują naukowcy, pozwoli na monitorowanie ścieków przez cały czas. Naukowiec z Wydziału Chemicznego PG dr Paweł Wityk, również cytowany w komunikacie podkreślił, że dzięki aplikacji biosensorów w sieciach światłowodowych jest możliwość monitorowania ścieków w czasie rzeczywistym. "Nasze rozwiązanie jest nieporównywalnie tańsze i ekologiczne, nie wymaga dodatkowych odczynników, nadmiernego zużycia energii ani pracy fachowców. Wpisuje się więc w strategię zielonych technologii" – tłumaczył.

Uczelnia w komunikacie podkreśliła, że analiza ścieków opiera się na założeniu, że substancje i mikroorganizmy, która są wydalane przez organizm ludzki, można identyfikować oraz analizować, a ich zmiany jakościowe i ilościowe to niezwykle użyteczne narzędzie m.in. do detekcji chorób zakaźnych.

W przypadku badań epidemiologicznych, analiza oparta na ściekach nabiera szczególnego znaczenia, ponieważ zasoby diagnostyki klinicznej są zazwyczaj ograniczone np. poprzez brak możliwości lub przychylności do wykonania powszechnych testów, a systemy raportowania mogą być nieefektywne np. w wyniku bezobjawowego lub nieswoistego przebiegu choroby, które nie są rejestrowane.

"Jeżeli widzimy, że w węźle sanitarnym szkoły, przedszkola, domu opieki, hospicjum czy innej jednostki, pokazują się cząsteczki koronawirusa, wirusa grypy lub przeciwciała z nimi związane czy niestety coraz bardziej rozprzestrzeniającej się odry, to możemy podjąć działania profilaktyczne w ognisku zakażenia i zapobiec jego rozprzestrzenianiu się" - podkreśliła prof. Szczerska.

Dodała, że dzięki temu można działać skutecznie i na poziomie lokalnym. "Nie ma zatem potrzeby izolować większej grupy osób, zamykać całej dzielnicy czy miasta" - stwierdziła.

Dodatkowo osoba, czy zespół osób, który czuwa nad bezpieczeństwem danej jednostki, nie musi umieć analizować danych, które są zbierane przez biosensory. Specjalna aplikacja, którą będzie można zainstalować na komputerze czy urządzeniu mobilnym, powiadomi użytkowników o stanie alarmowym.

"Prowadzimy już zaawansowane rozmowy z ośrodkami edukacji czy opieki, które są zainteresowane naszym rozwiązaniem – podkreślił profesor.

Projekt uzyskał finansowanie w wysokości prawie 800 tys. zł w ramach programu Ministerstwa Edukacji i Nauki "Nauka dla Społeczeństwa".(PAP)

https://naukawpolsce.pl/aktualnosci/news,94243,gdansk-naukowcy-opracowuja-system-wykrywania-wirusow-w-sciekach.html

382) Pfizer i BioNTech rozpoczęły badania nad jedną szczepionką przeciwko Covid-19 i grypie
04.11.2022

Amerykańska firma Pfizer Inc wraz z jej niemieckim partnerem BioNTech SE rozpoczęły badania nad stworzeniem jednej szczepionki przeciwko Covid-19 i grypie - poinformowały w czwartek firmy.

Opracowywana jednodawkowa szczepionka ma być połączeniem szczepionki przeciw grypie opartej na mRNA firmy Pfizer i dostosowanej do wariantu Omikron dawki przypominającej przeciwko Covid-19.

Badanie ma przedstawić ocenę bezpieczeństwa, tolerancji i immunogenności zastrzyku złożonego, czyli zdolności do generowania odpowiedzi immunologicznej.

Będzie ono prowadzone w Stanach Zjednoczonych; firmy planują zaangażowanie 180 ochotników w wieku od 18 do 64 lat. Pierwszy uczestnik otrzymał dawkę na początku tego tygodnia.

Firmy Moderna Inc i Novavax Inc również opracowują szczepionki skierowane zarówno przeciwko Covid-19, jak i grypie. (PAP)

https://naukawpolsce.pl/aktualnosci/news%2C94244%2Cpfizer-i-biontech-rozpoczely-badania-nad-jedna-szczepionka-przeciwko-covid
« Ostatnia zmiana: Listopad 06, 2022, 05:57 wysłana przez Orionid »

Offline Orionid

  • Moderator
  • *****
  • Wiadomości: 21732
  • Very easy - Harrison Schmitt
Odp: Wiadomości naukowe
« Odpowiedź #913 dnia: Wrzesień 26, 2022, 10:47 »
383) Wlk. Brytania/ Naukowcy wyleczyli mężczyznę, chorego na Covid-19 przez 411 dni
05.11.2022

Brytyjscy naukowcy ogłosili w piątek, że wyleczyli mężczyznę, który przez 411 dni bez przerwy chorował na Covid-19 - poinformował portal france24.com. Dokonano tego, analizując kod genetyczny wirusa w organizmie pacjenta w celu dopasowania odpowiedniego leczenia.

Długotrwały Covid - które różni się od tzw. długiego Covidu lub powtarzających się nawrotów choroby - występuje u niewielkiej liczby pacjentów z osłabionym układem odpornościowym. Może stanowić poważne zagrożenie, ponieważ około połowa pacjentów ma również trwałe objawy, takie jak zapalenie płuc - powiedział cytowany przez portal Luke Snell, lekarz specjalizujący się w chorobach zakaźnych w Guy's i St Thomas' NHS Foundation Trust.

W nowym badaniu opublikowanym w czasopiśmie "Clinical Infectious Diseases", zespół badaczy z Guy's and St Thomas' NHS Foundation Trust i King's College London opisuje, jak 59-letni mężczyzna w końcu pokonał infekcję po ponad 13 miesiącach. Mężczyzna, który ma osłabiony układ odpornościowy z powodu przeszczepu nerki, zakaził się koronawirusem w grudniu 2020 r. i chorował nieprzerwanie aż do stycznia 2022 r.

Aby odkryć, czy zakażał się wielokrotnie, czy też była to jedna uporczywa infekcja, badacze zastosowali szybką analizę genetyczną z wykorzystaniem technologii sekwencjonowania nanoporowego.

Badania wykazały u mężczyzny wczesny wariant B.1, który był dominujący pod koniec 2020 roku, ale od tego czasu został wyparty przez nowsze szczepy. Leczono go lekami stosowanymi wobec wcześniejszych wariantów, które są nieskuteczne wobec nowszych szczepów - informuje portal France24.com.

"Najnowsze warianty, które występują coraz częściej, są obecnie odporne na wszystkie przeciwciała dostępne w Wielkiej Brytanii, UE i USA" - powiedział Snell.

Ostatecznie zdecydowano się na zastosowanie dwóch leków antywirusowych - paxlovidu i remdesiviru, które podano nieprzytomnego pacjentowi donosowo. Zastrzeżono, że taki sposób leczenia może nie sprawdzić się u pacjentów z Covid-19 o typowym przebiegu.

AFP przypomina, że na konferencji Europejskiego Towarzystwa Mikrobiologii Klinicznej i Chorób Zakaźnych (ECCMID) w kwietniu ogłoszono najdłużej znaną uporczywą infekcję koronawirusem - u chorego testy wykazywały wynik pozytywny przez 505 dni, mężczyzna zmarł. (PAP)

https://naukawpolsce.pl/aktualnosci/news%2C94262%2Cwlk-brytania-naukowcy-wyleczyli-mezczyzne-chorego-na-covid-19-przez-411-dni

384) Covid-19 może powodować reakcje zapalne w mózgu
06.11.2022 Marek Matacz

Australijskie badanie sugeruje, że SARS-CoV2 uruchamia podobne reakcje zapalne, jak choroba Parkinsona czy Alzheimera. Może więc nasilać ryzyko różnych schorzeń neurodegeneracyjnych, ale odkrycie wskazuje też na właściwe terapie.

Zespół z University of Queensland informuje o potencjalnych, odroczonych w czasie skutkach infekcji SARS-CoV2.

Zdaniem badaczy przebycie choroby może wiązać się z podwyższonym ryzykiem zaburzeń neurodegeneracyjnych. "Sprawdziliśmy wpływ wirusa na komórki odpornościowe mózgu - na mikroglej - które odgrywają kluczową rolę w rozwoju schorzeń takich, jak choroba Parkinsona czy Alzheimera" - opowiada kierujący pracami prof. Trent Woodruff.

Jego zespół wyhodował w laboratorium wspomniane komórki i zakaził je SARS-CoV2.

"Odkryliśmy, że komórki uległy ‘rozdrażnieniu’ i uaktywniły te same reakcje, które następują pod wpływem białek powstających w chorobie Parkinsona i Alzheimera - inflamasomów" - informuje.

Specjalista mówi o powstającym pod wpływem zapalenia "pożarze", który w chroniczny i stabilny sposób uśmierca neurony.

"To pewnego rodzaju cichy zabójca, ponieważ przez wiele lat nie widać na zewnątrz żadnych objawów" - podkreśla prof. Woodruff.

"Może to wyjaśniać, dlaczego część ludzi, którzy przebyli Covid-19, jest bardziej podatna na pojawienie się objawów neurologicznych, przypominających chorobę Parkinsona" - dodaje.

Naukowcy odkryli, że do opisanych powyżej reakcji wystarczy samo białko kolca wirusa. Jego oddziaływanie stawało się jednak silniejsze przy obecności białek towarzyszących chorobie Parkinsona.

"Oznacza to, że jeśli ktoś ma predyspozycje do choroby Parkinsona, przejście Covid-19 może działać jak 'dolewanie paliwa do ognia' w mózgu. To samo będzie dotyczyło skłonności do choroby Alzheimera oraz innych rodzajów demencji, które mają związek z inflamasomami" - tłumaczy prof. Woodruff.

Wyniki wskazały jednak, również na potencjalną terapię.

W eksperymentach na myszach oraz na hodowanych ludzkich komórkach uszkodzenia hamował znajdujący się obecnie w badaniach klinicznych jeden z leków przeciw chorobie Parkinsona.

"Odkryliśmy, że skutecznie blokuje on ścieżkę zapalną aktywowaną przez Covid-19. Mówiąc inaczej lek ten 'gasi ogień'" - twierdzi dr Albornoz Balmaceda, jeden z naukowców.

"Potrzebne są dalsze badania, ale może to być nowe podejście do terapii zakażenia wirusem, które w innym przypadku może mieć długofalowe, kolosalne skutki zdrowotne" - mówi prof. Woodruff.


Więcej informacji tutaj   i tu.  https://www.uq.edu.au/news/article/2022/11/silent-killer%E2%80%99-covid-19-shown-trigger-inflammation-brain (PAP)
https://naukawpolsce.pl/aktualnosci/news%2C94231%2Ccovid-19-moze-powodowac-reakcje-zapalne-w-mozgu.html

385) Infekcja koronawirusem zakłóca zdrową równowagę drobnoustrojów w jelitach
07.11.2022 Autorka: Urszula Kaczorowska

Infekcja wirusem SARS-CoV-2 może zmniejszyć liczbę gatunków bakterii w jelitach, co otwiera drogę do rozwoju niebezpiecznych drobnoustrojów – dowodzą wyniki badania opublikowane w Nature Communications.

Do tej pory nie było jasne czy koronawirus uszkadzał zdrowy mikrobiom jelitowy czy punktem wyjścia było osłabione wcześniej jelito – co czyniło organizm bardziej podatnym na wirusa. Nowe badanie, przeprowadzone przez amerykańskich naukowców, wydaje się faworyzować pierwszą hipotezę. Dodatkowo, udało się ustalić, że gatunki bakterii oporne na antybiotyki mogą przedostać się do krwiobiegu, narażając pacjentów na większe ryzyko zagrażających życiu wtórnych infekcji.

W badaniu prowadzonym przez naukowców z NYU Grossman School of Medicine wzięło udział 96 mężczyzn i kobiet hospitalizowanych z powodu COVID-19 w 2020 r. w Nowym Jorku i New Haven w stanie Connecticut.

„Nasze odkrycia sugerują, że infekcja koronawirusem bezpośrednio zakłóca zdrową równowagę drobnoustrojów w jelitach, dodatkowo zagrażając pacjentom” – mówi współautor badania, mikrobiolog dr Ken Cadwell. „Teraz, gdy odkryliśmy źródło tej nierównowagi bakteryjnej, lekarze mogą lepiej zidentyfikować tych pacjentów z koronawirusem, którzy są najbardziej narażeni na wtórną infekcję krwi” – dodaje Cadwell.

W ramach prowadzonego badania, naukowcy najpierw zainfekowali dziesiątki myszy koronawirusem i przeanalizowali skład gatunków bakterii w próbkach kału. Ten krok pozwolił im ustalić, czy koronawirus może bezpośrednio zakłócić mikrobiom niezależnie od hospitalizacji i leczenia.

Następnie naukowcy pobrali próbki kału i badania krwi od pacjentów z COVID-19 w szpitalach NYU Langone Health i Yale University, aby ocenić skład drobnoustrojów jelitowych i obecność wtórnej infekcji. Jeśli jakakolwiek grupa bakterii stanowiła większość bakterii żyjących w jelitach, uważano ją za dominującą.

„Nasze wyniki podkreślają, że mikrobiom jelitowy i różne części układu odpornościowego organizmu są ze sobą ściśle powiązane. Infekcja w jednym może prowadzić do poważnych zakłóceń w drugim” – mówi jeden z autorów badania, dr Jonas Schluter, adiunkt na Wydziale Mikrobiologii NYU Langone.

Schluter zastrzega, że pacjenci otrzymywali różne rodzaje leczenia swojej choroby – dlatego badanie nie mogło w pełni wyjaśnić wszystkich czynników, które mogły przyczynić się do zakłócenia ich mikrobiomu i zaostrzenia choroby.

Badania zostały sfinansowane z grantów National Institutes of Health, Yale School of Public Health, Beatrice Kleinberg Neuwirth Fund, Howard Hughes Medical Institute, Crohna i Colitis Foundation, Kenneth Rainin Foundation, Judith and Stewart Colton Center of Autoimmunity, Jan Vilcek/David Goldfarb Fellowship Endowment Funds, The G. Harold i Leila Y. Mathers Charitable Foundation, Yale COVID-19 Research Resource Fund oraz Bristol Meyers Squibb Foundation.


Więcej informacji w materiale źródłowym: https://www.nature.com/articles/s41467-022-33395-6
https://naukawpolsce.pl/aktualnosci/news%2C94259%2Cinfekcja-koronawirusem-zakloca-zdrowa-rownowage-drobnoustrojow-w-jelitach

386) Prof. Szuster-Ciesielska: Coraz bliżej do stworzenia donosowej szczepionki przeciw COVID-19
07.11.2022 Autorka: Gabriela Bogaczyk

Coraz bliżej jest do stworzenia donosowej szczepionki przeciw COVID-19 - powiedziała PAP prof. Agnieszka Szuster-Ciesielska z Katedry Wirusologii i Immunologii UMCS w Lublinie, nawiązując do badania klinicznego brytyjskiej firmy.

Ekspertka odniosła się do rozpoczęcia badania trzeciej fazy nad donosową szczepionką przeciw COVID-19 przez brytyjska firmę Codagenix. "Jest to bardzo interesująca szczepionka, bo w przeciwieństwie do amerykańskich badań, jej składnikiem jest osłabiony wirus, który został przekształcony z patogenu w stabilną i bezpieczną, żywą szczepionkę atenuowaną" – wyjaśniła prof. Szuster-Ciesielska.

Zaznaczyła, że nie jest to nowość, ponieważ obecnie mamy już donosową szczepionkę opartą na atenuowanym wirusie grypy do stosowania u dzieci poniżej 18. roku życia. "Nowością jest to, że dotyczy ona koronawirusa, bo dotychczas proponowane szczepionki są podawane domięśniowo" – wymieniła ekspertka.

Profesor podkreśliła, że dzięki temu, że szczepionka donosowa przeciw COVID-19 będzie opierać się na osłabionym wirusie, to w organizmie człowieka powstanie cały wachlarz przeciwciał przeciwko wszystkim innym białkom wirusa, a nie tylko przeciwko kolcu białka, co stanowi przewagę szczepionki donosowej nad tradycyjną, domięśniową. Zaznaczyła, że w tym przypadku odporność będzie budowana już na terenie błon śluzowych.

"Czyli w tzw. wrotach zakażenia. Mamy nadzieję, że taki sposób podawania szczepionki znakomicie ograniczy transmisję wirusa, bo będzie on likwidowany zaraz po wejściu do organizmu - na terenie górnych dróg oddechowych" – oceniła prof. Szuster-Ciesielska, dodając, że nie dają nam tego w pełni obecnie dostępne szczepionki.

Wyjaśniła, że trzecia faza badań klinicznych świadczy o tym, że dotychczasowe wyniki badań są obiecujące. "To oznacza, że jest coraz bliżej do stworzenia donosowej szczepionki przeciw COVID-19" – dodała.

Przekazała, że w każdym etapie badań klinicznych sprawdzane jest bezpieczeństwo oraz skuteczność działania szczepionki. "Trzecia faza obejmuje większą liczbę ochotników, co daje szansę na wykrycie na przykład rzadszych odczynów niepożądanych" – powiedziała ekspertka.(PAP)

https://naukawpolsce.pl/aktualnosci/news,94277,prof-szuster-ciesielska-coraz-blizej-do-stworzenia-donosowej-szczepionki

387) Wielonarodowy konsensus w sprawie COVID-19
08.11.2022 Autor: Paweł Wernicki

Multidyscyplinarny zespół kilkuset ekspertów przedstawił praktyczne zalecenia dla rządów i systemów opieki zdrowotnej na rzecz położenia kresu globalnemu zagrożeniu COVID-19 – poinformowało „Nature”.

"Pandemie zaburzały społeczeństwa i wpływały na zdrowie publiczne w całej historii ludzkości. Dzisiaj, prawie 3 lata po zidentyfikowaniu wirusa SARS-CoV-2 i ponad 1,5 roku po udostępnieniu pierwszych szczepionek, zmęczenie pandemią grozi osłabieniem naszej czujności i skuteczności reakcji na bieżące i nowe wyzwania związane z COVID-19" - czytamy w "Nature".

Jak wynika z publikacji, do września 2022 r. zgłoszono ponad 620 mln przypadków COVID-19 i ponad 6,5 mln zgonów, chociaż szacunki śmiertelności sięgają nawet 20 mln. Opieka zdrowotna dla milionów kolejnych osób została opóźniona, często z powodu przeciążenia systemów opieki zdrowotnej. Warianty wysoce zakaźne SARS-CoV-2 nadal rozprzestrzeniają się na całym świecie, podczas gdy nadzór pod kątem wariantów budzących obawy pozostaje w dużej mierze niewystarczający. Niskie wskaźniki szczepień mogą zwiększać ryzyko osłabienia odporności.

W dodatku długi COVID - czytamy w "Nature" - okazał się poważnym schorzeniem przewlekłym, które stanowi znaczne obciążenie i nadal nie ma dla niego odpowiedniego zrozumienia i odpowiednich rozwiązań zapobiegawczych lub leczniczych.

Oprócz bezpośrednich konsekwencji zdrowotnych COVID-19 zakłócił działalność gospodarczą, interakcje społeczne i procesy polityczne, wpłynął na swobody obywatelskie i przerwał edukację na wszystkich poziomach. Chociaż wiele rządów i osób fizycznych nie ma już takiego samego poziomu zaniepokojenia, jak wcześniej podczas pandemii, wielu liderów zdrowia publicznego nadal uważa COVID-19 za trwałe i niebezpieczne zagrożenie dla zdrowia - stwierdzają autorzy publikacji.

W walce z COVID-19 poczyniono wprawdzie znaczące postępy naukowe i medyczne, jednak - jak zaznaczają autorzy artykułu - z powodów politycznych, społeczno-ekonomicznych i behawioralnych reakcje na pandemię COVID-19 nadal są słabsze niż mogłyby być. Chodzi o szeroko rozpowszechnione dezinformacje na temat choroby i szczepionek, wahania dotyczące szczepień oraz niesprawiedliwy dostęp do leczenia i szczepionek. Każdy kraj zareagował na pandemię inaczej, często nieodpowiednio, co ujawniło niepokojący brak koordynacji i jasnych celów - podkreślają naukowcy.

W ramach badania Delphi opublikowanego w "Nature", multidyscyplinarny panel 386 ekspertów akademickich, zdrowotnych, rządowych, organizacji pozarządowych i innych ze 112 krajów i terytoriów przedstawił konkretne działania zalecane w celu wypracowania globalnego konsensusu w sprawie rozwiązywania problemów utrudniających wysiłki na rzecz położenia kresu globalnemu zagrożeniu COVID-19.

Eksperci opracowali zestaw 41 oświadczeń i 57 zaleceń. Zalecenia obejmują sześć głównych obszarów związanych z tym zagrożeniem dla zdrowia publicznego i skierowane są przed wszystkim do rządów, systemów opieki zdrowotnej i przemysłu.

Zalecenia, co do których autorzy są zgodni w co najmniej 99 proc. doradzają rządom i innym zainteresowanym stronom poprawę komunikacji, odbudowanie zaufania publicznego i zaangażowanie społeczności w zarządzanie reakcją na pandemię. Wyniki obejmują punkty jednomyślnej zgody, a także sześć zaleceń z 5 procentami lub więcej niezgodności. Badania zostały dodatkowo poparte przez 184 organizacje na całym świecie.

Panel, prowadzony przez starszego stypendystę CUNY Graduate School of Public Health and Health Policy (CUNY SPH), Jeffreya V. Lazarusa, jednogłośnie zaleca kompleksowe i oparte na współpracy podejście, które obejmuje wiele dyscyplin, sektorów i podmiotów, dla uniknięcia fragmentarycznych wysiłków. Zaleca też połączenie szczepień przeciwko COVID-19 z innymi strukturalnymi i behawioralnymi środkami profilaktycznymi, leczeniem i środkami wsparcia finansowego.

Jak wskazał dr Ayman El-Mohandes, dziekan CUNY SPH i współprzewodniczący panelu, w związku z globalną pandemią COVID-19 a nawet ogólną sytuacją szczególne znaczenie mają „sprawiedliwe strategie zdrowia publicznego, które przynoszą korzyści całemu społeczeństwu".


Źródło: https://doi.org/10.1038/s41586-022-05398-2 (PAP)
https://naukawpolsce.pl/aktualnosci/news%2C94258%2Cwielonarodowy-konsensus-w-sprawie-covid-19.html

388) Australia/ Wysoce zaraźliwy i odporny szczep Omikrona doprowadził do kolejnej fali zachorowań na Covid-19
08.11.2022

Widzimy w Australii wzrost zachorowań na Covid-19 spowodowany rozprzestrzenianiem się nowego szczepu Omikrona - XBB. Wszystko wskazuje na to, że w kraju rozpoczęła się kolejna fala Covid-19 - powiedział dyrektor medyczny Australii prof. Paul Kelly, cytowany we wtorek przez portal news.com.au.

Opisany przez Kelly'ego jako "wnuk Omikrona" szczep XBB jest bardziej zaraźliwy, ale "nie bardziej groźny niż to, z czym mierzono się przez ostatnie 12 miesięcy" - zaznaczył profesor. "To wszystko było do przewidzenia i stanie się częścią naszego życia z Covid-19 w przyszłości" - dodał.

Pochodzący z Singapuru XBB jest odporny na szczepionki i antyciała zdobyte przez wcześniejsze zachorowania - przypomniał portal news.com.au.

Kelly wezwał Australijczyków do monitorowania przebiegu swoich szczepień, pozostawania w domu w przypadku pogorszającego się stanu zdrowia i noszenia maseczek w miejscach publicznych.

Informacje dotyczące zachorowań na Covid-19 są w tej chwili podawane w Australii tygodniowo. W ubiegłym tygodniu odnotowano w kraju ponad 43 tys. przypadków. (PAP)

https://naukawpolsce.pl/aktualnosci/news%2C94294%2Caustralia-wysoce-zarazliwy-i-odporny-szczep-omikrona-doprowadzil-do-kolejnej

389) Antarktyda/ Niespodziewany wybuch epidemii Covid-19 zmusił stację badawczą do zawieszenia prac
08.11.2022

Największy dotąd wybuch epidemii Covid-19 na Antarktydzie zmusił stację badawczą McMurdo, najliczniejszą na kontynencie, do zawieszenia prac - podał we wtorek dziennik "Guardian" za amerykańską Krajową Fundacją ds. Nauki (NSF).

Zakażonych zostało ok. 10 proc. z 993 pracowników stacji. NSF oświadczyła, że dąży do zmniejszenia liczby pracowników placówki i wstrzymała podróże na kontynent przez kolejne dwa tygodnie. Po upływie tego czasu fundacja zamierza ponownie ocenić sytuację.

Do wybuchu epidemii doszło w momencie, gdy stacje przygotowują się do letniego sezonu badań polowych. Na Antarktydę przylatuje zwykle o tej porze roku wielu naukowców na okres dwóch do trzech miesięcy.

Symptomy Covid-19 wśród zakażonego personelu stacji są łagodne.

Na McMurdo prowadzone są badania m.in. w zakresie astrofizyki, biologii, geologii czy systemów oceanicznych. (PAP)

https://naukawpolsce.pl/aktualnosci/news%2C94292%2Cantarktyda-niespodziewany-wybuch-epidemii-covid-19-zmusil-stacje-badawcza-do
« Ostatnia zmiana: Listopad 10, 2022, 19:04 wysłana przez Orionid »

Offline Orionid

  • Moderator
  • *****
  • Wiadomości: 21732
  • Very easy - Harrison Schmitt
Odp: Wiadomości naukowe
« Odpowiedź #914 dnia: Wrzesień 29, 2022, 16:05 »
390) Szczepienia przeciw COVID-19, a zagrożenie dla serca - nowe dane
09.11.2022 Marek Matacz

Szczepionki przeciw COVID-19 oparte na mRNA podnoszą ryzyko zapalenia mięśnia sercowego lub osierdzia u osób poniżej 40. roku życia. Eksperci namawiają jednak do szczepień bo, jak przekonują, infekcja koronawirusem jest groźniejsza, a powikłania po szczepionce rzadkie.

Naukowcy z Saint Joseph Hospital - Chicago z kolegami z Chin, na podstawie obszernej analizy badań potwierdzili wpływ opartych na mRNA szczepień przeciwko COVID-19 na ryzyko zaburzeń pracy serca u osób przed 40. rokiem życia.

„Nasze badanie analizuje dane w celu identyfikacji osób, które mogą być bardziej zagrożone zapaleniem mięśnia sercowego lub osierdzia po szczepieniu przeciw COVID-19 i potwierdza rzadkie przypadki niepożądanych reakcji u dorosłych poniżej 40. roku życia” - informuje dr Chenyu Sun, główny autor badania opisanego na łamach „American Journal of Preventive Medicine”.

W porównaniu do osób nieszczepionych ryzyko wystąpienia któregoś z zaburzeń wzrastało o 33 proc. po pierwszej dawce i było prawie trzykrotnie wyższe po drugiej dawce, w porównaniu do braku szczepienia. Wzrost ryzyka szczególnie dotyczył zapalenia mięśnia sercowego.

Jak wyjaśniają badacze, zapalenie mięśnia sercowego może się objawiać bólem w klatce piersiowej, gorączką, zastoinową niewydolnością serca lub arytmią. Może prowadzić do śmierci. Zapalenie osierdzia zwykle powoduje silny ból w klatce piersiowej - za mostkiem.

Oba schorzenia, jak się uważa, wynikają w tym przypadku z autozapaleń związanych z reakcją układu odpornościowego na wirusa.

Mimo nowych informacji badacze większości osób zalecają szczepienia.

„Jeśli zapalenie mięśnia sercowego lub osierdzia rozwinie się po szczepieniu przeciw COVID-19, objawy są zwykle mniej poważne i w dużej mierze ustępują, w porównaniu do innych przypadków. Jako klinicysta, zdecydowanie zalecam przyjęcie szczepienia przeciw COVID-19, jeśli nie ma wyraźnych przeciwwskazań, takich jak znane uczulenia. Należy uważnie rozważyć korzyści i ryzyko, aby jak najwłaściwiej postąpić z pacjentami z grup ryzyka” - podkreśla dr Sun.

Naukowcy przypominają, że doniesienia o wspomnianych rzadkich lecz groźnych powikłaniach powodowały zamieszanie zarówno wśród opinii publicznej, jak i lekarzy.

„Dzięki sprawdzeniu związków między szczepieniem przeciw COVID-19 i zapaleniem mięśnia sercowego lub osierdzia z pomocą systematycznego przeglądu i metaanalizy dostępnych badań, mamy nadzieję, że wyjaśnimy kwestię ryzyka oraz pomożemy lekarzom i osobom decyzyjnym w kwestiach zdrowia publicznego w opracowaniu bezpieczniejszej strategii szczepień w grupach ryzyka” - mówi dr Linya Feng z chińskiego Anhui Medical University.

„Szczepienia to jeden z najważniejszych sposobów, jakimi dysponujemy, na walkę z COVID-19. Wprowadzić można różne strategie z różnymi dawkami i typami szczepień, tak aby najlepiej pasowały do danej populacji” - dodaje.

Dokładny mechanizm wpływu szczepień na ryzyko opisanych zaburzeń nie jest dobrze poznany.

W swoim projekcie naukowcy przejrzeli tysiąc badań, z których, w czasie rygorystycznej selekcji wybrali 11 najlepszych, z udziałem aż 58 mln osób. Osiem z nich porównywało ryzyko zachorowań przed i po szczepieniu, a trzy sprawdzały wpływ różnych dawek.


Więcej informacji:
https://www.ajpmonline.org/article/S0749-3797(22)00453-6/fulltext (PAP)

391) Zwykłe zdjęcie rentgenowskie może wykryć „długi COVID”
10.11.2022 Autor: Paweł Wernicki

Dzięki nowemu modelowi komputerowemu można będzie wykryć objawy długiego COVID za pomocą zwykłych, dwuwymiarowych zdjęć rentgenowskich klatki piersiowej – informuje pismo „Frontiers in Physiology”.

W przypadku pacjentów z przewlekłymi objawami oddechowymi spowodowanymi przez COVID-19 typowe zdjęcie rentgenowskie klatki piersiowej (2D) dostarcza dużo mniej informacji niż znacznie droższa tomografia komputerowa pozwalająca na ocenę struktur klatki piersiowej w trzech wymiarach (3D). Jednak nawet w USA nie każda klinika ma łatwy dostęp do takiego sprzętu.

Naukowcy z University of Iowa (UI) opracowali tak zwany kontrastywny model uczenia się. Ten model komputerowy „uczy się” korzystając ze złożonych obrazów 2D otrzymanych na podstawie obrazów 3D CT, aby wykryć upośledzoną funkcję płuc u pacjentów z przewlekłym COVID-19.

Autorzy wykazali, w jaki sposób ich model uczenia kontrastowego można zastosować do wykrywania choroby drobnych dróg oddechowych, która jest wczesnym etapem upośledzenia czynności płuc u pacjentów z przewlekłym COVID. W przypadku pacjentów długotrwale cierpiących na COVID-19 modele były wystarczająco zaawansowane, aby ocenić upośledzenie czynności płuc.

„Nowym elementem modelu jest pobranie informacji ze skanów 3D CT pokazujących objętość płuc i przeniesienie tych informacji do modelu, który pokaże te same cechy na obrazach 2D – powiedział biorący udział w badaniach prof. Ching-Long Lin. - Klinicyści mogliby wykorzystać zdjęcia rentgenowskie klatki piersiowej do wykrycia tych wyników. To szersza perspektywa”.

Naukowcy oparli swoje modelowanie na skanach TK 100 osób, które uległy zakażeniu oryginalnym szczepem COVID-19 i udały się do szpitali i klinik UI w celu zdiagnozowania problemów z oddychaniem między czerwcem a grudniem 2020 r. Wielu z tych pacjentów z długotrwałym COVID miało chorobę drobnych dróg oddechowych.

Dane zbierano podczas tomografii komputerowej płuc w dwóch sytuacjach - kiedy pacjent wdychał i kiedy wydychał. Naukowcy porównali swoje wyniki z grupą kontrolną, która nie zakaziła się wirusem, tworząc kontrastowy model uczenia się. Modele z powodzeniem zidentyfikowały zmniejszoną czynność płuc u pacjentów z przewlekłą chorobą COVID w porównaniu z tymi, którzy nie zostali zakażeni wirusem. Naukowcy rozwinęli model, aby mógł oddzielić pacjentów z chorobą drobnych dróg oddechowych od tych z bardziej zaawansowanymi powikłaniami, takimi jak rozedma.

Badanie wykazało w niezależny sposób, że pacjenci po COVID mają dwa rodzaje urazów płuc (choroba drobnych dróg oddechowych i zwłóknienie/zapalenie miąższu płuc), które utrzymują się po wyzdrowieniu z początkowego zakażenia wirusem SARS-CoV-2.

Autorzy zauważają, że badanie jest ograniczone, po części dlatego, że wielkość próby jest niewielka, a pacjenci pochodzą z jednej placówki medycznej. Piszą, że większa próba może ujawnić więcej różnic w czynności płuc wynikających z długiego COVID.


DOI 10.3389/fphys.2022.999263 (PAP)
https://naukawpolsce.pl/aktualnosci/news%2C94278%2Czwykle-zdjecie-rentgenowskie-moze-wykryc-dlugi-covid.html

392) FNP: przedłużające się skutki infekcji COVID-19 może mieć nawet połowa wszystkich zakażonych
10.11.2022 PAP - Nauka w Polsce, Katarzyna Herbut

Zespół przedłużających się objawów, dotykający osób, które przeszły infekcję wirusem SARS-CoV-2, może dotyczyć nawet niemal połowy wszystkich zakażonych - poinformowała w komunikacie prasowym Fundacja na rzecz Nauki Polskiej.

"Zespół przedłużających się objawów, dotykający osób, które przeszły infekcję wirusem SARS-CoV-2, może dotyczyć nawet niemal połowy wszystkich zakażonych" - napisano.

"Nadal jednak brak odpowiedzi na pytanie, co wywołuje wiele z wchodzących w skład zespołu pocovidowego symptomów" - dodano.

Prof. dr hab. Katarzyna Piwocka z Instytutu Biologii Doświadczalnej im. M. Nenckiego PAN w Warszawie prowadzi badania finansowane ze środków pochodzących z Funduszy Europejskich z Programu Operacyjnego Inteligentny Rozwój w ramach programu TEAM-TECH Core Facility Fundacji na rzecz Nauki Polskiej, które mają odpowiedzieć na to pytanie.

Zespół prof. Piwockiej sprawdza, jakie skutki ma przejście COVID-19 w różnych jego formach, na długotrwałe „przemodelowanie” układu odpornościowego pacjentów i funkcjonowanie ich organizmów.

Zespół ustalił, że u pacjentów, którzy przechorowali COVID-19, przez kolejne miesiące utrzymuje się bardzo wysoka aktywność układu odpornościowego, finalnie prowadząc do pojawienia się markerów towarzyszących starzeniu oraz tzw. stanowi wyczerpania, wraz z elementami chronicznego stanu zapalnego.

Jak podano, nawet pacjenci, którzy przeszli COVID-19 bezobjawowo lub bardzo łagodnie są narażeni na poważne, długotrwałe skutki infekcji.

"Trwające dłużej niż kilka miesięcy objawy zespołu poinfekcyjnego post-COVID dotyczą praktycznie wszystkich układów i narządów naszego organizmu. Mogą obejmować problemy związane z układem oddechowo-krążeniowym, chroniczne zmęczenie niezwiązane z wysiłkiem fizycznym, objawy neurologiczne, w tym zaburzenia smaku, węchu, koncentracji i pamięci, bóle i zawroty głowy, zaburzenia krzepnięcia krwi i powikłania zakrzepowo-zatorowe, a nawet stany lękowe i depresyjne" - wyjaśniono.

Tak szeroki zakres możliwych objawów, które u pacjentów mogą występować pojedynczo lub w różnych kombinacjach sprawia, że naukowcy są przekonani, że za zespół pocovidowy odpowiada nie jeden mechanizm, ale wiele biologicznych następstw zakażenia wirusem.

"Zespół pocovidowy, czyli +długi COVID+ dotyka nie tylko ludzi, którzy przeszli +ostry+ COVID, czyli ciężką formę choroby, ale także tych, którzy przeszli go mało objawowo czy wręcz bezobjawowo. Stwierdzono, że zespół pocovidowy dotyczy 43 proc. wszystkich osób, które przeszły infekcję, a wśród tych, którzy przeszli chorobę w formie ciężkiej ten odsetek przekracza 60 proc" - powiedziała cytowana w komunikacie prof. Piwocka.

Fundacja na rzecz Nauki Polskiej wyjaśnia, że o wadze tego zjawiska świadczy fakt, że Światowa Organizacja Zdrowia (WHO) zdefiniowała już jasne kryteria tego zespołu post-COVID oraz przedstawiła listę 33 symptomów, które mogą być oznaką jego wystąpienia, ale do tej listy wciąż dołączają kolejne. Niedawne badania wskazują, że do wspomnianych wcześniej symptomów mogą dołączyć takie, jak wypadanie włosów czy spadek libido. Wśród symptomów pojawiły się także zaburzenia metaboliczne, stany zapalne narządów związanych z metabolizmem glukozy i insuliny oraz tzw. „cukrzyca pocovidowa”.

"Dziś już nie ma wątpliwości, że szczepienia i kolejne ich dawki bardzo ograniczają ryzyko zgonu i ciężkiego przebiegu COVID, stąd niezwykle ważne jest, abyśmy się szczepili. Analizy na całym świecie są wciąż w toku, ale wskazują one jednak, że przed wystąpieniem długiego COVID szczepienia chronią tylko częściowo, co wiąże się z naszymi obserwacjami, że długi COVID dotyka także osób, które przeszły chorobę łagodnie i utwierdza nas w przekonaniu o dużym znaczeniu i zasadności naszych badań. Nasze obecne badania skupiają się właśnie na tej grupie - chcemy lepiej poznać zmiany, które pojawiają się u osób, które przeszły łagodną formę COVID-19, i wystąpił u nich syndrom postcovidowy oraz być może zidentyfikować specyficzne predykcyjne sygnatury immunologiczne pozwalające na wcześniejszą diagnostykę i leczenie tej grupy" - podsumowała prof. Piwocka.

Fundacja na rzecz Nauki Polskiej istnieje od 1991 r. i jest niezależną, samofinansującą się instytucją pozarządową typu non-profit, która realizuje misję wspierania nauki.

https://naukawpolsce.pl/aktualnosci/news,94318,fnp-przedluzajace-sie-skutki-infekcji-covid-19-moze-miec-nawet-polowa
« Ostatnia zmiana: Listopad 15, 2022, 05:28 wysłana przez Orionid »

Polskie Forum Astronautyczne

Odp: Wiadomości naukowe
« Odpowiedź #914 dnia: Wrzesień 29, 2022, 16:05 »