Autor Wątek: Wiadomości naukowe I  (Przeczytany 1388 razy)

0 użytkowników i 1 Gość przegląda ten wątek.

Offline Orionid

  • Moderator
  • *****
  • Wiadomości: 21901
  • Very easy - Harrison Schmitt
Wiadomości naukowe I
« dnia: Marzec 16, 2020, 11:14 »
Wydzielone z wątku SARS-CoV-2 (Covid-19) (zbiorczo). Tylko niektóre posty były wcześniej dostępne na bieżąco.
EDIT 20.01.2022

(1) -18

Ekspert: mamy epidemię o zasięgu międzynarodowym, grozi nam pandemia
10.02.2020 Autor: Zbigniew Wojtasiński

Na razie mamy wywołaną przez wirusa z Wuhan epidemię o zasięgu międzynarodowym, obawiamy się, że wkrótce dojdzie jednak do wybuchu pandemii – powiedział PAP wykładowca Szkoły Zdrowia Publicznego CMKP i prezes Fundacji Instytut Profilaktyki Zakażeń dr Paweł Grzesiowski.

O pandemii – wyjaśnił – mówimy wtedy, gdy pojawiają się wtórne ogniska epidemii na co najmniej dwóch kontynentach.

Zdaniem specjalisty raczej nie ma co do tego wątpliwości. "Prędzej czy później – podkreślił – doczekamy się ognisk wtórnych, pytanie tylko, jaki będzie ich zasięg, ilu ludzi wydostanie się z Chin i zarazi inne osoby w krajach, do których dotrą. Zanotowano dotąd kilkadziesiąt przypadków zakażeń poza Azją, ale jak na razie, poza Niemcami, nie zakończyły się one wtórnymi zarażeniami".

Pandemia rozwija się w czterech etapach. Najpierw jest lokalna epidemia o niewielkim zasięgu. Tak było w Chinach, gdzie pierwotne ognisko zakażeń wywołanych przez koronawirusa 2019-nCoV pojawiło się w mieście Wuhan. Stąd patogen ten nazywany jest często wirusem Wuhan, choć nie ma jeszcze oficjalnej nazwy.

"Kolejny etap to epidemia o zasięgu międzynarodowym i taką właśnie sytuację mamy teraz, potem może się rozwinąć etap pierwszy pandemii, czyli ograniczone wtórne ogniska epidemiczne na innym kontynencie, a następnie na kolejnych kontynentach. O pandemii możemy mówić jednak wtedy, gdy powstaną masowe wtórne ogniska epidemiczne na co najmniej dwóch kontynentach" – podkreślił dr Grzesiowski.

W ostatnich 10 latach Światowa Organizacja Zdrowia ogłosiła pięciokrotnie zagrożenie pandemią: w 2009 r. z powodu wirusa grypy H1N1; w 2014 r. – polio; 2014 r. – wirus ebola; 2016 r. – wirus Zika; 2019 r. – ponownie ebola. Tylko raz w tym okresie ogłoszono pandemię świńskiej grypy (wirus H1N1), która wybuchła w 2009 r. i w następnych miesiącach uśmierciła kilkaset tysięcy ludzi na świecie.

Wtórne ogniska zakażeń muszą powstać niezależnie, nie mogą to być jedynie zakażenia zawleczone przez osobę, która z Chin przyleciała do jakiegoś kraju.

"Jedyne wtórne ognisko na świecie poza Chinami jest obecnie w Niemczech, gdzie 13 osób zakaziło się od jednej Chinki. Doszło tam nawet do zakażeń trzeciorzędowych, bo jeden z Niemców zakaził swych bliskich" – wyjaśnił specjalista.

O pandemii wywołanej przez koronawirusa 2019-nCoV nie możemy jeszcze mówić, bo nie ma wtórnych ognisk zakażeń na kilku innych kontynentach. Zdaniem dr Grzesiowskiego wkrótce raczej dojdzie do rozwoju pandemii, bo bardzo trudno jest zapobiec wtórnym ogniskom epidemii.

"Ten przypadek w Niemczech pokazał, że wirus może się wydostać, kiedy nie zastosuje się kwarantanny i osoba zarażona może swobodnie stykać się z innymi" – dodał.

Specjalista zwrócił jednak uwagę, że nie zawsze dochodzi do kolejnych zakażeń. Zdarzało się już, że osoby, które leciały samolotem z chorym pasażerem, nie zaraziły się. Statystycznie, jak wskazywały na to obserwacje w Chinach, jeden chory może zarazić dwie osoby zdrowe, ale okazuje się, że w innych miejscach, poza Chinami, nie zawsze tak jest.

W Chinach wraz z wybuchem epidemii bardzo szybko doszło do wielu zakażeń, ale na szczęście inaczej przebiega to w tych krajach, w których jest dobry monitoring zakażeń i dość wcześnie wyłapuje się osoby zakażone koronawirusem 2019-nCoV. W ten sposób zapobiega się powstawaniu nowych ognisk i ten stan może trwać jeszcze długo.

Taki system prewencji nie ma jednak stuprocentowej szczelności, bo podróżni mogą się przedostać do innych krajów różnymi drogami, zarówno autobusami, jak i pociągami, nie tylko samolotami, bo na lotniskach najłatwiej jest wychwycić osoby zakażone.

"Można zatem podejrzewać – podkreślił dr Grzesiowski – że ten wirus do nas dotrze, najważniejsza jest kwestia, jak szybko zostanie wychwycony pierwszy przypadek zakażenia, jak wiele osób ulegnie zakażeniu. Wiemy, że są osoby zakażone tym patogenem, które słabiej albo mocniej zakażają innych". (PAP)

https://naukawpolsce.pl/aktualnosci/news%2C80654%2Cekspert-mamy-epidemie-o-zasiegu-miedzynarodowym-grozi-nam-pandemia.html

Gowin: w poniedziałek powołam zespół ds. koronawirusa; będzie koordynował działania na uczelniach
01.03.2020
https://naukawpolsce.pap.pl/aktualnosci/news%2C80922%2Cgowin-w-poniedzialek-powolam-zespol-ds-koronawirusa-bedzie-koordynowal

Wrocław/ Na uczelniach z powodu koronawirusa odwołane imprezy powyżej 200 osób
05.03.2020
https://naukawpolsce.pap.pl/aktualnosci/news%2C80989%2Cwroclaw-na-uczelniach-z-powodu-koronawirusa-odwolane-imprezy-powyzej-200

Ekspert: nie znamy cyklu rocznego koronawirusa; utrudnia to przewidywania dot. jego rozprzestrzeniania
05.03.2020 PAP - Nauka w Polsce, Szymon Zdziebłowski

Być może koronawirus SARS-CoV-2 stanie się kolejnym po m.in. grypie wirusem oddechowym, który będzie krążył wśród populacji. Jest też prawdopodobne, że uda się go wytępić - nadal jednak nie znamy jego cyklu rocznego, dlatego trudno o dokładne przewidywania - powiedział PAP dr hab. Maciej Przybylski.

W środę rano minister zdrowia Łukasz Szumowski poinformował, że potwierdzono pierwszy przypadek koronawirusa w Polsce - w szpitalu w Zielonej Górze. Dodał, że hospitalizowany pacjent "czuje się dobrze".

Dr hab. Maciej Przybylski z Katedry i Zakładu Mikrobiologii Lekarskiej Warszawskiego Uniwersytetu Medycznego podkreślił w rozmowie z PAP, że fakt wykrycia pierwszego zachorowania nie powinien spowodować zasadniczych zmian z naszym codziennym zachowaniu.

"Nadal trzeba przestrzegać zaleceń Głównego Inspektoratu Sanitarnego opublikowanych już wcześniej" - wskazuje ekspert. Należy przede wszystkim często myć ręce wodą z mydłem, a jeśli nie ma takiej możliwości dezynfekować je płynami/żelami na bazie alkoholu. Podczas kaszlu i kichania należy zakryć usta i nos zgiętym łokciem lub chusteczką. Trzeba również pamiętać o zachowaniu co najmniej 1-1,5 m odległości od osoby, która kaszle, kicha i ma gorączkę. GIS polecił również unikanie dotykania oczu, nosa i ust.

Mikrobiolog dodaje, że warto zrezygnować z uczestnictwa w imprezach masowych czy koncertach, zwłaszcza takich, które odbywają się w zamkniętych przestrzeniach - tam ryzyko zachorowania jest wyższe, niż na wydarzeniach odbywających się na świeżym powietrzu.

Ekspert zapytany przez PAP, czy należy spodziewać się dalszego rozprzestrzeniania wirusa stwierdził, że z dużym prawdopodobieństwem jest to możliwe. "Odsetek zakażeń jest duży, a u wielu zainfekowanych osób nie są widoczne objawy - mimo to mogą oni przenosić wirusa" - podkreśla.

W ocenie dr hab. Przybylskiego z uwagi na to, że nadal nie znamy cyklu rocznego wirusa, trudno o dokładne przewidywania dotyczące jego rozprzestrzeniania. Przypuszcza się jednak, że wzrost temperatury powietrza spowolni rozwój epidemii. "Można jednak przewidywać, że będzie to kolejny wirus oddechowy, który będzie stale krążył w populacji ludzkiej" - dodał.

Naukowiec uspokaja, że nowy koronawirus nie okazał się tak zabójczy, jak początkowo uważano. Co prawda jest bardziej niebezpieczny dla ludzi niż grypa sezonowa, ale średnia śmiertelność wśród osób zarażonych znajduje się w granicach 1-4 proc. "Oczywiście bardziej narażone na trudny przebieg choroby są osoby po 65. roku życia. Tutaj przypadków śmiertelnych jest zdecydowanie więcej niż u osób młodszych" - zaznacza.

Ekspert podkreśla, że ponieważ SARS-CoV-2 nadal nie jest dobrze poznany, postanowiono przedsięwziąć specjalne zalecenia, aby zdusić go w zarodku. Nie da się jednak oszacować, jak długo będą one rekomendowane. Wszystko zależy od dynamiki rozwoju wirusa.

Nowy koronawirus SARS-Cov-2 wywołuje chorobę o nazwie COVID-19. Objawia się ona najczęściej gorączką, kaszlem, dusznościami, bólami mięśni i zmęczeniem. Ciężki przebieg choroby obserwuje się u ok. 15-20 proc. osób. Do zgonów dochodzi u 2-3 proc. chorych, ale eksperci oceniają, że dane te mogą być zawyżone, bo wielu osobom z lekkim przebiegiem najpewniej nie wykonano badań laboratoryjnych, gdyż mogły nawet nie zgłosić się do lekarzy.

https://naukawpolsce.pap.pl/aktualnosci/news%2C80990%2Cekspert-nie-znamy-cyklu-rocznego-koronawirusa-utrudnia-przewidywania-dot

Uniwersytet Jagielloński odwołuje zaplanowane wydarzenia z powodu koronawirusa
05.03.2020
https://naukawpolsce.pap.pl/aktualnosci/news%2C80995%2Cuniwersytet-jagiellonski-odwoluje-zaplanowane-wydarzenia-z-powodu

Ambasada Włoch zaniepokojona decyzjami niektórych polskich władz akademickich
05.03.2020
https://naukawpolsce.pap.pl/aktualnosci/news,80996,ambasada-wloch-zaniepokojona-decyzjami-niektorych-polskich-wladz

GIS przygotował zalecenia dla uczelni w związku z potencjalnym ryzykiem zakażenia koronawirusem
05.03.2020
https://naukawpolsce.pap.pl/aktualnosci/news%2C80998%2Cgis-przygotowal-zalecenia-dla-uczelni-w-zwiazku-z-potencjalnym-ryzykiem

Rzeszów/ Z powodu koronawirusa odwołane Dni Otwarte Politechniki
05.03.2020
https://naukawpolsce.pap.pl/aktualnosci/news%2C81007%2Crzeszow-z-powodu-koronawirusa-odwolane-dni-otwarte-politechniki.html

Gowin: 25 mln zł na badania nad koronawirusem
09.03.2020
https://naukawpolsce.pap.pl/aktualnosci/news%2C81036%2Cgowin-25-mln-zl-na-badania-nad-koronawirusem.html

Gowin: zobowiązuję uczelnie do rozważenia kształcenia w najszerszym zakresie online
10.03.2020
https://naukawpolsce.pap.pl/aktualnosci/news%2C81054%2Cgowin-zobowiazuje-uczelnie-do-rozwazenia-ksztalcenia-w-najszerszym-zakresie

Kraków/ Kolejne uczelnie odwołują wydarzenia
10.03.2020
https://naukawpolsce.pap.pl/aktualnosci/news%2C81058%2Ckrakow-kolejne-uczelnie-odwoluja-wydarzenia.html

Podlaskie/ Uczelnie w regionie przesuwają lub odwołują różne imprezy wz. z koronawirusem
10.03.2020
https://naukawpolsce.pap.pl/aktualnosci/news%2C81062%2Cpodlaskie-uczelnie-w-regionie-przesuwaja-lub-odwoluja-rozne-imprezy-wz-z

Rektorzy uczelni Wrocławia i Opola zdecydowali o zawieszeniu zajęć dydaktycznych
10.03.2020
https://naukawpolsce.pap.pl/aktualnosci/news%2C81064%2Crektorzy-uczelni-wroclawia-i-opola-zdecydowali-o-zawieszeniu-zajec

Kraków/ Uniwersytet Jagielloński odwołuje wykłady i zamyka swoje muzea
10.03.2020
https://naukawpolsce.pap.pl/aktualnosci/news%2C81066%2Ckrakow-uniwersytet-jagiellonski-odwoluje-wyklady-i-zamyka-swoje-muzea.html

Lublin/ Uniwersytet Medyczny odwołuje zajęcia
10.03.2020
https://naukawpolsce.pap.pl/aktualnosci/news,81068,lublin-uniwersytet-medyczny-odwoluje-zajecia.html

Opolskie/Z powodu koronawirusa zawieszone zajęcia na uczelniach, odwołane imprezy
10.03.2020
https://naukawpolsce.pap.pl/aktualnosci/news%2C81069%2Copolskiez-powodu-koronawirusa-zawieszone-zajecia-na-uczelniach-odwolane

Uniwersytet Warszawski odwołuje od środy do 14 kwietnia m.in. zajęcia dla studentów i doktorantów
10.03.2020
https://naukawpolsce.pap.pl/aktualnosci/news%2C81071%2Cuniwersytet-warszawski-odwoluje-od-srody-do-14-kwietnia-min-zajecia-dla

Na lepszą odporność: sen, odpowiednia dieta, unikanie używek - radzą naukowcy
10.03.2020 PAP - Nauka w Polsce

Wysypianie się, zadbanie o dietę, unikanie spożywania alkoholu, palenia tytoniu - naukowcy podają sposoby na wspomożenie układu odpornościowego w obliczu m.in. zagrożenia koronawirusem. W codziennej higienie, oprócz mycia rąk, eksperci zalecają dezynfekowanie m.in. stołów, włączników światła i telefonów.

Jedyną skuteczną i bezpieczną metodą zapobiegania chorobom zakaźnym są szczepionki. Niestety na razie nie istnieje szczepionka przeciwko koronawirusowi SARS-CoV-2. Niedostępne są też leki hamujące namnażanie się tego wirusa. Istnieją jednak proste i praktyczne sposoby, aby nie osłabiać działania układu odpornościowego - zaznaczają prof. Dominika Nowis i dr hab. Jakub Gołąb z Warszawskiego Uniwersytetu Medycznego (WUM) w internetowym opracowaniu udostępnionym przez Polską Akademię Nauk.

Jako czynniki, które osłabiają funkcjonowanie układu odpornościowego i których należy unikać, wymieniają m.in. nadmierne i długotrwałe spożywanie alkoholu, palenie tytoniu, przyjmowanie narkotyków, przewlekły deficyt snu, nieprawidłowe odżywianie się (niedożywienie, awitaminozę, ale również patologiczną otyłość).

Zwiększone ryzyko ciężkich powikłań u zakażonych koronawirusem (w tym prowadzących do śmierci) dotyczy przede wszystkim osób mających deficyty odporności - przypominają badacze. Deficyty te mogą wiązać się z przyjmowaniem leków o działaniu immunosupresyjnym przez biorców przeszczepów, osoby z chorobami autoimmunizacyjnymi; mogą też dotyczyć osób niedożywionych, mających inne ciężkie choroby (zaawansowane nowotwory, niekontrolowaną cukrzycę, stan po zabiegach chirurgicznych, zaawansowaną niewydolność krążenia, ciężkie choroby płuc, wątroby lub nerek).

"Szczególnie podatną grupą chorych są osoby starsze, u których - ze względu na zaawansowany wiek, a przede wszystkim z powodu towarzyszących przewlekłych chorób, układ odpornościowy może działać mniej sprawnie" - zaznaczają naukowcy.

Dlatego seniorzy, aby uniknąć zakażenia, powinni ograniczyć przebywanie w miejscach publicznych - podaje w komunikacie Główny Inspektor Sanitarny. O pomoc w codziennych czynnościach, takich jak zakupy, zaopatrzenie w leki, załatwianie spraw urzędowych i pocztowych powinni oni prosić swoich bliskich. Aby być w dobrej formie, seniorzy powinni zdrowo się odżywiać, stosować zrównoważoną dietę i unikać wysoko przetworzonej żywności. Należy pamiętać o codziennym jedzeniu minimum 5 porcji warzyw i owoców oraz odpowiednim nawodnieniu organizmu (należy pić ok. 2 litry płynów, najlepiej wody) - wskazał GIS.

Wszyscy powinni stosować także podstawowe zasady higieny, które zapobiegają przenoszeniu się wirusa. Oprócz częstego mycia rąk wodą z mydłem (a jeśli nie ma takiej możliwości ich dezynfekcję płynami/żelami na bazie alkoholu - min. 60 proc.) specjaliści z GIS zalecają regularne mycie lub dezynfekowanie miejsc, z którymi mamy styczność w domu. Będą to np. stoły, biurka, klamki, włączniki światła, poręcze, a także telefon komórkowy, który można przecierać np. wilgotnymi chusteczkami nasączonymi środkiem dezynfekującym. Z telefonu nie należy korzystać podczas spożywania posiłków, gdyż na jego powierzchni bardzo łatwo gromadzą się chorobotwórcze drobnoustroje.

Podczas kaszlu i kichania należy też zakryć usta i nos zgiętym łokciem lub chusteczką i wyrzucić ją jak najszybciej do zamkniętego kosza, a następnie umyć ręce używając mydła i wody lub zdezynfekować je środkami na bazie alkoholu. Zakrycie ust i nosa podczas kaszlu i kichania zapobiega rozprzestrzenianiu się zarazków, w tym wirusów - napisano w komunikacie GIS.

Należy unikać dotykania oczu, nosa i ust, gdyż ich dotknięcie zanieczyszczonymi rękami, może spowodować przeniesienie się wirusa na siebie. Ważne jest, aby zachować bezpieczną odległość od rozmówcy i co najmniej 1-1,5 metr odległości od osoby, która kaszle, kicha lub ma gorączkę, radzi GIS. Naukowcy z WUM zalecają także zaszczepienie się przeciwko często występującym chorobom zakaźnym, jak grypa czy zapalenie płuc wywołane przez pneumokoki.

"Należy podkreślić, iż nie istnieją żadne leki, które mogłyby wzmocnić odporność człowieka i uchronić go przed zakażeniem. Wszelkie preparaty witaminowe, mieszanki minerałów i witamin, naturalne wyciągi roślinne i zwierzęce, a w szczególności preparaty homeopatyczne, które przedstawiane są jako +wzmacniacze odporności+, nie mają żadnego znaczenia dla rozwoju odporności przeciwzakaźnej. Nigdy nie wykazano ich działania wspomagającego pracę układu odpornościowego" - wynika z opracowania udostępnionego przez PAN.

Jak przypominają naukowcy, przed zakażeniem wirusem nie chronią maseczki chirurgiczne. Ich rola polega na nieznacznym ograniczaniu rozprzestrzeniania wirusów przez osoby już zarażone, ale pod warunkiem, że przebywając w miejscach publicznych, osoby te regularnie i często zmieniają te maseczki na nowe.

"Człowiek dysponuje układem odpornościowym, który może skutecznie nas chronić przed wirusami. Należy podkreślić, że odpowiedź immunologiczna zaczyna się rozwijać dopiero po kontakcie z fragmentami (zwanymi antygenami) wirusa. Przed wniknięciem wirusów do organizmu człowieka liczba komórek układu odpornościowego (limfocytów) w krwiobiegu, jest niewystarczająca i, na dodatek, limfocyty te nie są jeszcze gotowe do obrony" - wyjaśniają specjaliści.

Dopiero po wstępnym rozpoznaniu wirusa, w limfocytach rozpoczynają się procesy, które doprowadzą do wykształcenia komórek zdolnych do rozpoznawania antygenów określonego wirusa znacznie precyzyjniej (nawet miliony razy lepiej). Po drugie – w wyniku ich namnażania zwiększy się ich liczba w krwioobiegu i po trzecie – komórki te nabędą odpowiednich właściwości, dzięki którym będą mogły skutecznie przeciwstawić się wirusowi oraz wyeliminować zakażone nim komórki - opisują w prof. Dominika Nowis i dr hab. Jakub Gołąb.

"Ogromna większość zakażeń kończy się rozwojem skutecznej odpowiedzi immunologicznej i eliminacją patogenów z naszego organizmu" - zaznaczają naukowcy.

https://naukawpolsce.pap.pl/aktualnosci/news%2C81057%2Cna-lepsza-odpornosc-sen-odpowiednia-dieta-unikanie-uzywek-radza-naukowcy
« Ostatnia zmiana: Luty 01, 2022, 08:16 wysłana przez Orionid »

Offline Orionid

  • Moderator
  • *****
  • Wiadomości: 21901
  • Very easy - Harrison Schmitt
Odp: Wiadomości naukowe
« Odpowiedź #1 dnia: Marzec 16, 2020, 11:49 »
(2) - 19-28

Ekspert: koronawirus nie zniknie wraz z nastaniem wiosny
10.03.2020 aktualizacja 11.03.2020© PAP - Nauka w Polsce, Szymon Zdziebłowski

Koronawirus SARS-Cov-2 roznosi się krajach, w których obecnie temperatura waha się od zera do plus 20 stopni. Zatem wirus nie zniknie samoistnie w Europie wraz z nastaniem wiosny czy lata - powiedział PAP ekspert w dziedzinie immunologii i terapii zakażeń, wykładowca Szkoły Zdrowia Publicznego CMKP dr Paweł Grzesiowski.

Dr Grzesiowski zaznaczył, że temperatura powietrza nie odgrywa roli przy zakażeniu drogą kropelkową. "Teraz wiemy, że wirus roznosi się w różnych krajach, gdzie temperatura w tym momencie wynosi od zera do plus 20 stopni. Na pewno nie spodziewam się, żeby sama wyższa temperatura i promieniowanie słoneczne UV zatrzymało wirusa" - podkreślił.

"Chciałbym przypomnieć, że wirus żyje w ludziach, których temperatura ciała wynosi 36,6 st. C i czuje się dobrze" - dodał. Z dr. Grzesiowskim zgadza się dr hab. Maciej Przybylski z Katedry i Zakładu Mikrobiologii Lekarskiej Warszawskiego Uniwersytetu Medycznego. W jego ocenie z uwagi na to, że nadal nie znamy cyklu rocznego wirusa, trudno o dokładne przewidywania dotyczące jego rozprzestrzeniania. Przypuszcza się jednak, że wzrost temperatury powietrza spowolni rozwój epidemii. "Można jednak przewidywać, że będzie to kolejny wirus oddechowy, który będzie stale krążył w populacji ludzkiej" - powiedział naukowiec PAP w czasie wcześniejszej rozmowy.

Wyższa temperatura może jednak mieć znaczenie w przenoszeniu wirusa drogą kontaktową, czyli na różnego powierzchniach wirus będzie żył krócej. Może się to przyczynić do mniejszej liczby zachorowań - uważa dr Grzesiowski.

"Gdy jest cieplej, częściej wychodzimy na dwór, przebywamy rzadziej w zamkniętych pomieszczeniach i częściej otwieramy okna. W ten sposób w naturalny sposób stworzymy wirusowi trudniejszej warunki do rozprzestrzeniania" - wyjaśnił.

Ekspert zaleca ograniczenie kontaktów z innymi osobami do minimum, poleca też zastosować się do innych zakazów, np. nie uczestniczenia w większych zgromadzeniach. "Na szczęście technologia umożliwia nam życie w kwarantannie w dość komfortowy sposób" - dodał.

W jego ocenie sytuacja epidemiologiczna w Polsce jest teraz stabilna i ciągle nasz kraj jest na etapie przedepidemicznym - teraz należy się skupić się na osobach przyjeżdżających z zagranicy, które mogą być potencjalnie zarażone. "Kordon wokół Polski nie jest jednak szczelny i wprowadzone kontrole mogą jedynie opóźnić szersze rozprzestrzenienie się wirusa" - przewiduje.

Do wtorkowego popołudnia w Polsce odnotowano 20 potwierdzonych zakażeń koronawirusem.

Nowy koronawirus SARS-Cov-2 wywołuje chorobę o nazwie COVID-19. Objawia się ona najczęściej gorączką, kaszlem, dusznościami, bólami mięśni i zmęczeniem. Podejrzewa się, że do zarażenia koronawirusem, który może wywoływać groźne dla życia zapalenie płuc, doszło w Chinach pod koniec 2019 r. na targu w Wuhan, stolicy prowincji Hubei.

https://naukawpolsce.pap.pl/aktualnosci/news%2C81073%2Cekspert-koronawirus-nie-zniknie-wraz-z-nastaniem-wiosny.html

Poznań/ Uniwersytet im. Adama Mickiewicza zawiesza zajęcia na dwa tygodnie
11.03.2020
https://naukawpolsce.pap.pl/aktualnosci/news%2C81081%2Cpoznan-uniwersytet-im-adama-mickiewicza-zawiesza-zajecia-na-dwa-tygodnie

Warszawa/ WUM odwołuje wszystkie zajęcia dydaktyczne od 11 do 29 marca
11.03.2020
https://naukawpolsce.pap.pl/aktualnosci/news%2C81082%2Cwarszawa-wum-odwoluje-wszystkie-zajecia-dydaktyczne-od-11-do-29-marca.html

Gdańsk/ Zajęcia dydaktyczne na Uniwersytecie Gdańskim wstrzymane do odwołania
11.03.2020
https://naukawpolsce.pap.pl/aktualnosci/news%2C81080%2Cgdansk-zajecia-dydaktyczne-na-uniwersytecie-gdanskim-wstrzymane-do-odwolania

Uniwersytet Śląski zawiesza od środy zajęcia dydaktyczne
11.03.2020
https://naukawpolsce.pap.pl/aktualnosci/news%2C81075%2Cuniwersytet-slaski-zawiesza-od-srody-zajecia-dydaktyczne.html

Łódź/ Uniwersytet Medyczny odwołał wykłady i konferencje naukowe
11.03.2020
https://naukawpolsce.pap.pl/aktualnosci/news%2C81078%2Clodz-uniwersytet-medyczny-odwolal-wyklady-i-konferencje-naukowe.html

Kraków/ AGH odwołuje wszystkie wykłady i zajęcia
11.03.2020
https://naukawpolsce.pap.pl/aktualnosci/news,81076,krakow-agh-odwoluje-wszystkie-wyklady-i-zajecia.html

Rektor Politechniki Rzeszowskiej odwołał zajęcia dydaktyczne
11.03.2020
https://naukawpolsce.pap.pl/aktualnosci/news%2C81090%2Crektor-politechniki-rzeszowskiej-odwolal-zajecia-dydaktyczne.html

Prof. Simon: dla 80 proc. ludzi choroba wywołana koronawirusem przebiega jak przeziębienie

Dla 80 proc. ludzi choroba wywołana koronawirusem przebiega jak przeziębienie – powiedział w środę dziennikarzom dolnośląski wojewódzki konsultant w dziedzinie chorób zakaźnych prof. Krzysztof Simon. Ocenił, że działania rządu w walce z zagrożeniem epidemią są prawidłowe.

Prof. Simon jest też ordynatorem oddziału zakaźnego Wojewódzkiego Szpitala Specjalistyczne im. J. Gromkowskiego we Wrocławiu, gdzie hospitalizowane są trzy osoby zakażone koronawirusem.

Według profesora dla 80 proc. ludzi choroba wywołana koronawirusem przebiega jak przeziębienie. „Dla osób starszych może być niebezpieczna, dla obciążonych innymi chorobami również; jednak większość pacjentów przejdzie tę chorobę bezobjawowo” - mówił profesor.

Dodał, że grupa wirusów, do której należy nowy patogen, wywołuje 30 procent chorób przeziębieniowych. „Chorują na nią wszyscy kilka razy w roku; nowy wirus jest jednak szczególnie agresywny” - powiedział.

Lekarz podkreślił, że ludziom młodym i zdrowym koronawirus nie zagraża. „Szanse na to, że się rozchorują, są żadne; ale osoby po 70. roku życia i osoby chorujące przewlekle muszą bezwzględnie ograniczyć aktywność” - mówił.

Lekarz oceniał też, że „zdecydowana interwencja władz państwowych” w walce z epidemią jest prawidłowa. Profesor podkreślił, że ograniczenia wprowadzane przez rząd mogą przyczynić się do zatrzymania rozprzestrzenia się zakażeń koronawirusem. „Idzie wiosna i robi się ciepło i to jest sytuacja, w której przerywana jest transmisja zakażeń przenoszonych drogą kropelkową” - mówił. Jak dodał, bardzo ważne jest też mycie rąk i unikanie dużych zgromadzeń.

Profesor Simon powiedział, że prędzej czy później nowy koronawirus się „wyciszy”. „Będzie on krążył w społeczeństwie, ale rzadziej, tak jak na przykład grypa AH1N1”- mówił profesor.

W Wojewódzkim Szpitalu Specjalistycznym im. J. Gromkowskiego we Wrocławiu przebywają trzy zakażone osoby: 73-latek, 74-letnia kobieta oraz 26-latek. Stan starszego mężczyzny jest ciężki, 74-letniej kobiety poważny, a 26-latka bardzo doby. W domowej kwarantannie przebywa czwarta zarażona osoba we Wrocławiu – to młoda kobieta.(PAP)

https://naukawpolsce.pap.pl/aktualnosci/news%2C81092%2Cprof-simon-dla-80-proc-ludzi-choroba-wywolana-koronawirusem-przebiega-jak

Epidemiolog: ograniczenie kontaktów między ludźmi naszą najlepszą bronią w walce z koronawirusem
12.03.2020

Ograniczenie kontaktów między ludźmi odgrywa kluczową rolę w szybkości rozprzestrzenią się wirusów w populacji. Pomoże opóźnić rozprzestrzenianie się wirusa, dzięki czemu więcej osób zakażonych będzie mogło otrzymać pomoc i wrócić do zdrowia - wyjaśnia dr Rafał Mostowy z Uniwersytetu Jagiellońskiego.

Szybkie tempo rozprzestrzeniania się wirusa SARS-CoV-2 jest wynikiem dwóch czynników: stosunkowo szybkiej transmisji (średnio każda zakażona osoba przekazuje wirusa między 2 a 4 innym osobom) oraz kilkudniowego okresu zwanego asymptomatycznym, kiedy to przekazujemy wirusa dalej nie mając objawów choroby - przypomina w przesłanym PAP komentarzu biolog chorób zakaźnych i epidemiolog dr Rafał Mostowy z Małopolskiego Centrum Biotechnologii Uniwersytetu Jagiellońskiego i Stowarzyszenia Rzecznicy Nauki.

We wtorek podjęto w decyzję o odwołaniu w Polsce wszystkich imprez masowych, zaś w środę o zamknięciu wszystkich placówek oświatowych i szkół wyższych do 25 marca.

Dr Mostowy wyjaśnia, że redukowanie kontaktów między ludźmi poprzez takie działania – zwane dystansowaniem społecznym – jest teraz bardzo ważne, bo odgrywa kluczową rolę w szybkości rozprzestrzeniania się takich wirusów w populacji.

"Dystansowanie społeczne pomoże opóźnić rozprzestrzenianie się wirusa w populacji" - zaznacza biolog.

„Wiele osób zastanawia się, dlaczego dystansować się społecznie, jeżeli większość z nas i tak będzie mieć styczność z wirusem prędzej czy później. Przede wszystkim dlatego, że wtedy mniej osób umrze. Szpitale nie są w stanie wyleczyć w krótkim czasie wszystkich pacjentów, a ponieważ chorych będzie przybywać teraz lawinowo, za chwilę może zabraknąć dla nich miejsc w szpitalach. Jeżeli zaś wprowadzone zostaną zasady dystansowania społecznego, to nie obciąży w tak dużym stopniu służby zdrowia, bo chorzy będą stopniowo pojawiać się w szpitalu w mniejszej ilości” - tłumaczy.

Tę zależność przedstawia poniższa grafika:


 
Dr Mostowy zauważa, że są też inne powody, dla których spowalnianie epidemii jest teraz tak ważne. „Dystansowanie społeczne oznacza mniej kontaktów z wirusem, a więc mniejsze prawdopodobieństwo infekcji. Mimo wszystko nawet bycie młodym i zdrowym nie gwarantuje, że kontakt z wirusem nie skończy się tragicznie, więc każdy z nas powinien się przed nim bronić. Poza tym lepiej unikać zakażenia i pobytu w szpitalu w pierwszych tygodniach epidemii. Dystansowanie społeczne pomoże też naszym najstarszym krewnym i znajomym uniknąć dużego ryzyka związanego z infekcją, a to o nich powinniśmy się obawiać najbardziej. W końcu spowolnienie epidemii pomoże zyskać cenny czas w wyścigu o stworzenie szczepionki na koronawirusa, a według najbardziej optymistycznych scenariuszy potrzebujemy na to kilkunastu miesięcy" - opisuje.

Biolog podkreśla, że drakońskie środki wprowadzone przez rząd w Chinach (np. zamknięcie transportu publicznego, kontrola mobilności obywateli) pokazały, że epidemię koronawirusa również da się spowolnić, ale potrzebne są zdecydowane kroki. "W Europie również czekają nas duże ograniczenia swobody ruchu, ale nie jesteśmy raczej zdolni do zdecydowania się na tak drastyczne kroki, jak w Chinach. Dlatego kluczowe jest, żebyśmy sami również przyczynili się do tej walki poprzez wdrożenie dystansowania społecznego w nasze życie" - zaznacza.

Co więc powinniśmy robić? Przede wszystkim należy spokojnie i rozważnie podejść do obecnej sytuacji. Kontynuujmy to, co robimy na co dzień, ale zacznijmy wprowadzać w swoje codzienne życie kilka zmian, które zminimalizują ryzyko kontaktu z chorobą - radzi.

"Odwołajmy wszystkie niezbędne podróże służbowe i spotkania; zastanówmy się, które z nich możemy przeprowadzić za pomocą rozmowy przez Skype; rozważmy pracę z domu, jeżeli mamy taką możliwość albo zapytajmy przełożonych, czy ją dopuszczą; jeżeli musimy jechać do pracy, to jedźmy samochodem lub rowerem a nie autobusem. Podobnie w życiu prywatnym, zjedzmy kolację w domu zamiast wyjść do restauracji; odpuśćmy sobie koncert lub wyjście do teatru; zróbmy jedne zakupy w tygodniu zamiast trzech; zdzwońmy się ze znajomymi zamiast spotykać się osobiście. Co bardzo istotne, nie podawajmy ręki i nie obrażajmy się, jak ktoś jej nam nie poda. Światowa Organizacja Zdrowia zaleca też częste mycie rąk i należy to robić dokładnie przez około 20 sekund" - wylicza.

Zauważa też, że jedną z najczęściej pojawiających się nieprawdziwych informacji na temat koronawirusa jest stwierdzenie, że koronawirus jest jak wirus grypy i globalna reakcja na jego rozprzestrzenianie się jest przesadzona. "To stwierdzenie jest nie tylko nieprawdziwe, ale również może przeszkodzić nam w walce z pandemią koronawirusa" - podkreśla biolog.

Poza różnicą w objawach, które oba wirusy powodują, koronawirus to dużo poważniejszy wirus od grypy. Z najnowszych szacunków naukowców, którzy analizują bieżące dane epidemiologiczne, wynika, że koronawirus jest mniej więcej 10-krotnie bardziej śmiertelny od wirusa grypy. Co istotne, śmiertelność wzrasta wraz z wiekiem osoby zakażonej, osiągając nawet ok. 20 proc. u osób po 80. roku życia, które zostały zdiagnozowane z chorobą. Co gorsza, koronawirus wydaje się agresywniej niż grypa atakować układ oddechowy powodując, problemy z oddychaniem i zapalenie płuc.

"Nadchodzące tygodnie i miesiące będą kluczowe w zrozumieniu, z jak niebezpieczną chorobą zakaźną mamy do czynienia i czy jej parametry są zbliżone do bardziej optymistycznych czy pesymistycznych modeli epidemiologicznych. Na ten moment jedno jest pewne – liczba chorych będzie w najbliższych dniach przyrastać lawinowo, dlatego nasze osobiste działania będą miały przełożenie na zdrowie nie tylko nas samych, ale również naszych bliskich a także krewnych i znajomych. Zastosujmy dystansowanie społeczne we własnym życiu już dzisiaj" - zaleca.

PAP - Nauka w Polsce
https://naukawpolsce.pap.pl/aktualnosci/news%2C81105%2Cepidemiolog-ograniczenie-kontaktow-miedzy-ludzmi-nasza-najlepsza-bronia-w
« Ostatnia zmiana: Luty 01, 2022, 08:18 wysłana przez Orionid »

Offline Orionid

  • Moderator
  • *****
  • Wiadomości: 21901
  • Very easy - Harrison Schmitt
Odp: Wiadomości naukowe
« Odpowiedź #2 dnia: Marzec 16, 2020, 12:22 »
(3) - 29-55

Kraków/ AGH uspokaja studentów, że ich legitymacje są automatycznie przedłużone
12.03.2020
https://naukawpolsce.pap.pl/aktualnosci/news%2C81111%2Ckrakow-agh-uspokaja-studentow-ze-ich-legitymacje-sa-automatycznie

Rektor WUM: w obecnej sytuacji należy zamknąć kościoły
12.03.2020
https://naukawpolsce.pap.pl/aktualnosci/news%2C81115%2Crektor-wum-w-obecnej-sytuacji-nalezy-zamknac-koscioly.html

Warszawa/ Polscy studenci muszą niezwłocznie opuścić akademiki SGGW
12.03.2020
https://naukawpolsce.pap.pl/aktualnosci/news%2C81116%2Cwarszawa-polscy-studenci-musza-niezwlocznie-opuscic-akademiki-sggw.html

NAWA, NCN i NCBR podsumowują zmiany wprowadzane w związku z COVID-19
12.03.2020
https://naukawpolsce.pap.pl/aktualnosci/news%2C81122%2Cnawa-ncn-i-ncbr-podsumowuja-zmiany-wprowadzane-w-zwiazku-z-covid-19.html

Kraków/ Naukowcy z UJ wyselekcjonowali białka wirusa CoV-2
12.03.2020 PAP - Nauka w Polsce, Beata Kołodziej

Naukowcy z Małopolskiego Centrum Biotechnologii UJ wyselekcjonowali białka charakterystyczne dla wirusa CoV-2. Docelowo chca opracować ultraszybki test diagnostyczny na obecność koronawirusa - poinformowała w czwartek uczelnia.

Po czterech tygodniach od rozpoczęcia współpracy naukowcy z Uniwersytetu Jagiellońskiego wraz z firmą SEnsDx wyselekcjonowali białka charakterystycznych dla wirusa CoV-2. Ich celem jest opracowanie szybkiej i konkretnej diagnozy koronawirusa.

Kolejnym etapem w badaniach będzie znalezienie cząstek, które będą w stanie reagować wyłącznie z tymi białkami.

„Opieramy się na technologii stworzonej prze firmę SensDx, która już jakiś czas temu opracowała serię testów, a część z nich już została zatwierdzona do stosowania na terenie Unii Europejskiej. Te testy bazują na sensorach bioelektrycznych, które pozwalają na dokładną diagnostykę” – wyjaśnił prof. Krzysztof Pyrć z Małopolskiego Centrum Biotechnologii UJ, którego zespół bierze udział w badaniach.

Rozpoczęto już badania w laboratoriach, ale - jak zastrzegł - "jesteśmy na początku drogi". „Zrobimy wszystko, żeby ten test był jak najszybciej dostępny, ale to musi być również wiarygodne i działać w stu procentach” – zaznaczył.

Nowy test będzie skierowany do użycia poza laboratorium. Pozwoli na szybki przesiew w miejscach, w których nie ma możliwości przeprowadzenia pełnej diagnostyki, np. na lotnisku lub stacjach kolejowych. W ten sposób - informuje UJ - może zostać zmniejszone ryzyko epidemii: zarażone osoby będą identyfikowane, zanim przeniosą wirusa dalej.

„Chcemy stworzyć rozwiązanie, które będzie pomocne dla społeczeństwa i będzie mogło zostać zastosowane w ciągu tego sezonu czy może nawet bardziej sezonu jesiennego, kiedy prawdopodobnie wirus powróci, a będzie potrzeba szybkiego zlokalizowania osób, które go przenoszą” – mówił prof. Pyrć.

Badania prowadzone są m.in. przy finansowym wsparciu Małopolskiego Centrum Biotechnologii UJ przez Ministerstwo Nauki i Szkolnictwa Wyższego, które przekazało tej jednostce 25 mln zł.

https://naukawpolsce.pap.pl/aktualnosci/news%2C81120%2Ckrakow-naukowcy-z-uj-wyselekcjonowali-bialka-wirusa-cov-2.html

Rektor UMB: uczelnia chce kupić 8 respiratorów i kontener do badania tomografem komputerowym
12.03.2020 PAP - Nauka w Polsce, Izabela Próchnicka

Osiem respiratorów na potrzeby pacjentów chce kupić za własne środki Uniwersytet Medyczny w Białymstoku w związku z zagrożeniem koronawirusem. Uczelnia chce nabyć także kontener, w którym będzie można badać pacjentów tomografem komputerowym.

Mówił o tym w czwartek rektor Uniwersytetu Medycznego w Białymstoku prof. Adam Krętowski podczas spotkania z kadrą uczelni. Spotkanie było elementem wyborów rektora. Krętowski jest jedynym kandydatem na rektora na nową kadencję na lata 2020-2024. Zgłosiła go rada uczelni. Wybory rektora odbędą się w piątek.

Prof. Krętowski przypomniał, że oba prowadzone przez Uniwersytet Medyczny szpitale kliniczne: Uniwersytecki Szpital Kliniczny (USK) leczący dorosłych i Uniwersytecki Dziecięcy Szpital Kliniczny (UDSK) są w grupie ośmiu szpitali w regionie wyznaczonych do przyjmowania pacjentów zakażonych koronawirusem. Mówił, że to szpitale "frontowe".

Do pracowników, studentów uczelni apelował o ograniczenie wszystkich kontaktów bezpośrednich, o zachowanie szczególnej ostrożności. Mówił, że wykładowcy mają przygotować studentom materiały do zdalnej nauki.

Rektor mówił też o ustawionych przed szpitalem USK kontenerach, gdzie w czwartek rozpoczęła się wstępna kwalifikacja pacjentów, którzy chcą wejść na teren szpitala. Jak tłumaczyła wcześniej dyrekcja USK, selekcja dotyczy wszystkich pacjentów na planowe przyjęcie na oddział, szpitalny oddział ratunkowy i do trzech poradni znajdujących się w głównym budynku.

Rektor ocenił, że "kontenery jeszcze nie do końca działają, ale będą działały". Wskazał, że głównym miejscem leczenia pacjentów będzie klinika pulmonologii, która znajduje się w osobnej lokalizacji szpitala. "(...)przygotowaliśmy specjalny schemat postępowania, żeby wszystko było bezpiecznie" - mówił rektor.

Prof. Adam Krętowski poinformował również, że w związku z przygotowaniami w szpitalach, podjął decyzje o zakupach sprzętu medycznego. "Podjąłem decyzję, żeby z własnych środków (uczelni), natychmiast kupić osiem respiratorów. Niestety środki wojewody ciągle jeszcze nie nadchodzą, więc tutaj nie możemy na to czekać" - mówił rektor. Poinformował także, że aby bezpiecznie z wykorzystaniem metod radiologicznych, diagnozować pacjentów, uczelnia zabiega o zakup kontenera, w którym można by było badać pacjentów tomografem komputerowym.

Rektor UMB zapowiedział również, że w związku z tym, że dotychczas w Białymstoku nie są przeprowadzane testy na obecność wirusa SARS-CoV-2 zdecydował by prowadzić takie oznaczenia w ramach badań naukowych. "Jesteśmy na etapie przygotowania takich testów" - powiedział rektor UMB.

W środę o możliwość prowadzenia takich badań w Białymstoku apelował do władz centralnych prezydent Białegostoku Tadeusz Truskolaski.

https://naukawpolsce.pap.pl/aktualnosci/news,81124,rektor-umb-uczelnia-chce-kupic-8-respiratorow-i-kontener-do-badania

Parlament Studentów RP - przeciwny całkowitemu zamykaniu akademików
12.03.2020
https://naukawpolsce.pap.pl/aktualnosci/news%2C81129%2Cparlament-studentow-rp-przeciwny-calkowitemu-zamykaniu-akademikow.html

Pomorskie/ Akademiki wstrzymują zakwaterowanie i wprowadzają ograniczenia
12.03.2020
https://naukawpolsce.pap.pl/aktualnosci/news%2C81128%2Cpomorskie-akademiki-wstrzymuja-zakwaterowanie-i-wprowadzaja-ograniczenia

Wiceminister nauki apeluje do rektorów uczelni medycznych ws. wolontariatu studentów i COVID-19
13.03.2020
https://naukawpolsce.pap.pl/aktualnosci/news%2C81135%2Cwiceminister-nauki-apeluje-do-rektorow-uczelni-medycznych-ws-wolontariatu

Studenci Politechniki Poznańskiej zostali zobowiązani do opuszczenia domów studenckich
13.03.2020
https://naukawpolsce.pap.pl/aktualnosci/news%2C81133%2Cstudenci-politechniki-poznanskiej-zostali-zobowiazani-do-opuszczenia-domow

MNiSW: GIS rekomenduje opuszczenie domów studenckich przez studentów i doktorantów
13.03.2020
https://naukawpolsce.pap.pl/aktualnosci/news%2C81137%2Cmnisw-gis-rekomenduje-opuszczenie-domow-studenckich-przez-studentow-i

"Student sam w domu" - akcja Parlamentu Studentów RP w związku z zawieszeniem zajęć na uczelniach
13.03.2020
https://naukawpolsce.pap.pl/aktualnosci/news%2C81132%2Cstudent-sam-w-domu-akcja-parlamentu-studentow-rp-w-zwiazku-z-zawieszeniem

Łódź/ Akademik UŁ ponownie otwarty, student z Hiszpanii nie miał koronawirusa
13.03.2020
https://naukawpolsce.pap.pl/aktualnosci/news%2C81144%2Clodz-akademik-ul-ponownie-otwarty-student-z-hiszpanii-nie-mial-koronawirusa

Wrocław/ Z powodu koronawirusa przesunięto wybory rektora Uniwersytetu Przyrodniczego
13.03.2020
https://naukawpolsce.pap.pl/aktualnosci/news%2C81147%2Cwroclaw-z-powodu-koronawirusa-przesunieto-wybory-rektora-uniwersytetu

Opole/Studenci i doktoranci opuszczają akademiki Politechniki Opolskiej
13.03.2020 aktualizacja 16.03.2020©
https://naukawpolsce.pap.pl/aktualnosci/news%2C81150%2Copolestudenci-i-doktoranci-opuszczaja-akademiki-politechniki-opolskiej.html

Rozporządzenie MNiSW: Legitymacje doktorantów i studentów zachowują ważność do 31 maja br.
13.03.2020
https://naukawpolsce.pap.pl/aktualnosci/news,81127,rozporzadzenie-mnisw-legitymacje-doktorantow-i-studentow-zachowuja-waznosc

Płock/ Mazowiecka Uczelnia Publiczna wprowadza specjalne procedury, w tym kształcenie zdalne
13.03.2020
https://naukawpolsce.pap.pl/aktualnosci/news%2C81149%2Cplock-mazowiecka-uczelnia-publiczna-wprowadza-specjalne-procedury-w-tym

Kraków/ UJ wprowadza nadzwyczajny tryb pracy; odwołanie wszelkich spotkań
13.03.2020
https://naukawpolsce.pap.pl/aktualnosci/news%2C81151%2Ckrakow-uj-wprowadza-nadzwyczajny-tryb-pracy-odwolanie-wszelkich-spotkan.html

Resort nauki daje wytyczne Erasmusom w związku z COVID-19
13.03.2020
https://naukawpolsce.pap.pl/aktualnosci/news%2C81152%2Cresort-nauki-daje-wytyczne-erasmusom-w-zwiazku-z-covid-19.html

Ekspert: leki na HIV i malarię pomocne jedynie we wczesnym etapie zakażania koronawirusem
14.03.2020  Autor: Zbigniew Wojtasiński

W leczeniu osób zakażonych koronawirusem SARS-CoV-2 próbuje się w Polsce i innych krajach wykorzystać leki przeciwko HIV oraz malarii. Jednak jest to wciąż leczenie eksperymentalne, przydatne ewentualnie we wczesnym etapie zakażania - powiedział PAP dr Paweł Grzesiowski.

Ordynator oddziału zakaźnego Wojewódzkiego Szpitala Specjalistycznego im. J. Gromkowskiego we Wrocławiu prof. Krzysztof Simon poinformował dziennikarzy, że pacjenci zakażeni koronawirusem SARS-CoV-2, będą leczeni od piątku m.in. lekami na HIV i malarię. Pierwszy z nich już otrzymał tego rodzaju leki.

Podanie tych leków – powiedział wrocławski specjalista - według danych chińskich i japońskich obniżało śmiertelność chorych nawet o 30 proc. „Ale trzeba pamiętać, że to inna populacja i nie do końca wiadomo, kiedy leczenie tymi lekami zostało włączone” - dodał.

Dr Paweł Grzesiowski, wykładowca Szkoły Zdrowia Publicznego CMKP, prezes Fundacji Instytut Profilaktyki Zakażeń, wyjaśnił w rozmowie z PAP, że użycie leków anty-HIV i przeciwmalarycznych u osób zakażonych koronawirusem SARS-CoV-2 jest wciąż leczeniem eksperymentalnym, przydatnym ewentualnie we wczesnym etapie infekcji.

„Nie ma na razie żadnych danych klinicznych dotyczących zastosowania tych leków, wiemy jedynie, że np. w Chinach z braku innych możliwości próbowano je użyć u chorych zarażonych koronawirusem SARS-CoV-2” – wyjaśnia. Testowane były leki antyretrowirusowe, czyli przeznaczone do zwalczania wirusa HIV, który jest jednoniciowym wirusem RNA, podobnie jak ten typ koronawirusa. Są to takie preparaty jak lobinavir i rytonawir zdolne blokować polimerazę wirusa RNA.

„Moim zdaniem ewentualna przydatność tych leków w przypadku koronawirusów SARS-CoV-2 byłaby możliwa tylko wtedy, gdyby zostały podane pacjentowi w pierwszych dniach zakażenia, zanim jeszcze dojdzie u nich do zapalenia płuc” – podkreśla dr Grzesiowski.

Zdaniem specjalisty, kłopot w leczeniu chorych na COVID-19 polega na tym, że zapalenia płuc jest już późnym etapem choroby, kiedy nie tyle wirus jest ważny, lecz powstała w reakcji na niego reakcja immunologiczna. „Sam wirus nie niszczy płuc, jedynie inicjuje bardzo silny stan zapalny, a w płucach rozwija się wtedy burza naszych cytokin, a nie sam wirus” – tłumaczy.

Z tego powodu podanie leków na późnym etapie zakażenia może nie spełniać już swojej roli. „Należałoby zatem podobnie jak lek przeciwko grypie, inhibitor neuraminidazy – oseltamiwir, podawać je w pierwszych trzech dobach infekcji, bo wtedy byłaby szansa na wyhamowanie replikacji wirusa” – podkreśla dr Grzesiowski.

Chińscy specjaliści testowali wiele leków w warunkach laboratoryjnych, poza lekami antyretrowirusowymi także pochodne chlorochiny, lek przeciwmalaryczny, oraz remdesivir, lek przeciwwirusowy, który przed laty opracowano w celu leczenia wirusów SARS i MERS. „Pochodne chlorochiny wykazują działanie przeciwzapalne i ewentualnie przeciwwirusowe, które nie w pełni jest jeszcze zrozumiałe, ale nie ma na razie żadnych wyników prób klinicznych na ludziach” – dodaje specjalista. (PAP)

https://naukawpolsce.pap.pl/aktualnosci/news%2C81155%2Cekspert-leki-na-hiv-i-malarie-pomocne-jedynie-we-wczesnym-etapie-zakazania

W związku z zagrożeniem koronawirusem polskie uczelnie dostosowują się do nauczania online
14.03.2020
https://naukawpolsce.pap.pl/aktualnosci/news%2C81154%2Cw-zwiazku-z-zagrozeniem-koronawirusem-polskie-uczelnie-dostosowuja-sie-do

Kraków/ Collegium Medicum szuka studentów wolontariuszy do pomocy w związku z koronawirusem
14.03.2020
https://naukawpolsce.pap.pl/aktualnosci/news%2C81156%2Ckrakow-collegium-medicum-szuka-studentow-wolontariuszy-do-pomocy-w-zwiazku-z

Gowin: setki studentów kierunków medycznych zgłosiło się do pomocy inspekcji sanitarnej
14.03.2020
https://naukawpolsce.pap.pl/aktualnosci/news,81159,gowin-setki-studentow-kierunkow-medycznych-zglosilo-sie-do-pomocy-inspekcji

Poznań/ Pracownicy i studenci Uniwersytetu Medycznego pomogą w walce z koronawirusem
14.03.2020
https://naukawpolsce.pap.pl/aktualnosci/news%2C81158%2Cpoznan-pracownicy-i-studenci-uniwersytetu-medycznego-pomoga-w-walce-z

Szczecin/ Powstał medyczny Studencki Sztab Kryzysowy
14.03.2020 aktualizacja 16.03.2020
https://naukawpolsce.pap.pl/aktualnosci/news%2C81161%2Cszczecin-powstal-medyczny-studencki-sztab-kryzysowy.html

Rektor WUM: nie należy hospitalizować wszystkich zakażonych SARS-Cov-2, a jedynie chorych na COVID-19
14.03.2020


Rektor WUM Mirosław Wielgoś. PAP/Tomasz Gzell 28.01.2020

Nie należy hospitalizować wszystkich osób zakażonych SARS-Cov-2, a jedynie chorych na COVID-19. Pozostałe zakażone osoby muszą być izolowane i poddane obserwacji w warunkach domowych - uważa rektor WUM prof. Mirosław Wielgoś. W przeciwnym razie nastąpi kompletny paraliż placówek - podkreśla.

W sobotę po południu biuro prasowe Warszawskiego Uniwersytetu Medycznego udostępniło apel rektora tej uczelni, prof. Mirosława Wielgosia w sprawie zagrożenia epidemiologicznego koronawirusem.

„Galerie, kluby, restauracje, siłownie etc. - na szczęście zamknięte. Co zatem w tej sytuacji? Konieczne są dalsze racjonalne działania - przede wszystkim nie należy hospitalizować wszystkich osób zakażonych SARS-Cov-2, a jedynie chorych na COVID-19. Pozostałe zakażone osoby muszą być izolowane i poddane obserwacji w warunkach domowych" - napisał w apelu prof. Wielgoś. W jego ocenie w przeciwnym razie nastąpi "kompletny paraliż placówek, dedykowanych do leczenia chorych."

Rektor zaapelował, aby wszyscy ci, którzy nie muszą wychodzić z domu, starali się w nim pozostać.️ "Unikajmy też spotkań towarzyskich - to nie jest czas na imprezowanie" - zaznaczył.

Natomiast jeśli chodzi o zakupy, rektor zaleca, aby robić je możliwie rzadko, a przede wszystkim pojedynczo, nie wspólnie z całą rodziną.

"W małych sklepach nie powinno przebywać jednoczasowo wiele osób - nie można tworzyć tłoku. W zależności od wielkości sklepu - kilka do kilkunastu osób. Reszta czeka na zewnątrz na swoją kolej - ale nie w skupiskach, tylko w rozproszeniu" - zaleca prof. Wielgoś. Rektor zaleca w miarę możliwości płacenie kartą, najlepiej zbliżeniowo.

"Poza zakupami z domu można wyjść na krótki chociaż spacer, aby zaczerpnąć świeżego powietrza, o ile takowe w ogóle w naszej rzeczywistości istnieje - jest to nawet wskazane. Ale nie gromadnie i nie w miejsca, gdzie może przebywać dużo ludzi. Najlepszym miejscem będzie chyba jakiś duży park lub las, o ile jest w naszym zasięgu" - podkreślił.

Naukowiec przypomniał, że należy zmienić nasze zachowania, które uważane są za społeczną normę. "Nie podajemy sobie rąk, nie mówiąc już o tym, że - póki co - zapominamy o powitalnej wymianie całusów. Najlepszą formą powitania/pożegnania będzie skinienie głową lub naturalny ukłon w sytuacjach wymagających wyrażenia większego szacunku" - stwierdził.

Rektor dodał, że należy powstrzymać się od odwiedzania seniorów, gdyż to oni są najbardziej podatni na groźną infekcję wywołaną przez koronawirusa. "Bądźmy z nimi w kontakcie telefonicznym, mailowym, skypowym, zadbajmy o dostawy dla nich niezbędnych środków spożywczych i higienicznych - ale bez kontaktów bezpośrednich. Tylko w taki sposób okażemy im serce i troskę" - podkreślił. (PAP)

https://naukawpolsce.pap.pl/aktualnosci/news%2C81160%2Crektor-wum-nie-nalezy-hospitalizowac-wszystkich-zakazonych-sars-cov-2

Archeolodzy w Egipcie szybciej kończą sezon badawczy
15.03.2020 PAP - Nauka w Polsce, Szymon Zdziebłowski

Dwie polskie misje archeologiczne - w świątyni Hatszepsut i w Sakkarze - postanowiły szybciej zakończyć badania. Związane jest to z rozprzestrzenianiem się koronawirusa oraz pogodą - poinformował w sobotę PAP p.o. dyrektora Centrum Archeologii Śródziemnomorskiej (CAŚ) UW dr Artur Obłuski.

CAŚ UW koordynuje działania kilkunastu projektów w Egipcie, ale w tym momencie badania prowadzą jedynie misje w świątyni Hatszepsut w Deir el-Bahari w Górnym Egipcie i w Sakkarze obok Piramidy Schodkowej, niedaleko Kairu.

"Kierownicy tych misji podjęli decyzję o nieznacznym skróceniu sezonu badań o tydzień. W przypadku ekspedycji w Sakkarze dodatkowym powodem, oprócz epidemii koronawirusa, były ulewne deszcze, które przeszkodziły w badaniach - zalały wykopy archeologiczne" - powiedział PAP p.o. dyrektora Centrum Archeologii Śródziemnomorskiej (CAŚ) UW dr Artur Obłuski. Badania kontynuuje misja wykopaliskowa pracująca w Etiopii.

Z kolei grupa sześciorga stypendystów naukowych, przebywająca w kairskiej stacji CAŚ UW, postanowiła pozostać na miejscu. Podobnie z trzema pracownikami instytucji. W razie decyzji o natychmiastowym powrocie do kraju kierownictwo CAŚ UW zobowiązało się do pokrycia kosztów ich transportu do kraju.

CAŚ UW, zajmuje się prowadzeniem i koordynacją badań archeologicznych, konserwatorskich i rekonstrukcyjnych w północno-wschodniej Afryce, na Bliskim Wschodzie, Cyprze, Półwyspie Arabskim i Zakaukaziu. Posiada stację badawczą w Kairze. Do jej głównych zadań należy m.in. zapewnienie sprawnego przebiegu polskich misji wykopaliskowych, działających w tym kraju oraz przyjmowanie stypendystów - głównie archeologów i egiptologów.

Z danych zebranych przez ekspertów z John Hopkins University w USA wynika, że 14 marca potwierdzono w Egipcie zakażenie koronawirusem u 94 osób. W czwartek Ministerstwo Starożytności i Turystyki informowało media, że mimo złej pogody turyści w dużej liczbie odwiedzali m.in. piramidy w Gizie, Luksor, świątynię w Karnaku czy świątynię Hatszepsut. O poranku w czwartek Dolinę Królów odwiedziło ok. 3 tys. osób - powiedział cytowany w komunikacie resortu sekretarz generalny Najwyższej Rady ds. Zabytków Mustafa Waziri.

https://naukawpolsce.pap.pl/aktualnosci/news%2C81157%2Carcheolodzy-w-egipcie-szybciej-koncza-sezon-badawczy.html
« Ostatnia zmiana: Luty 01, 2022, 08:20 wysłana przez Orionid »

Offline Orionid

  • Moderator
  • *****
  • Wiadomości: 21901
  • Very easy - Harrison Schmitt
Odp: Wiadomości naukowe
« Odpowiedź #3 dnia: Marzec 16, 2020, 12:22 »
(4) - 56-73

Akademiki Politechniki Wrocławskiej będą udostępnione na organizacje miejsc kwarantanny
15.03.2020
https://naukawpolsce.pap.pl/aktualnosci/news%2C81166%2Cakademiki-politechniki-wroclawskiej-beda-udostepnione-na-organizacje-miejsc

Muzeum Archeologiczne w Biskupinie zachęca od poniedziałku do wirtualnych wizyt
15.03.2020 aktualizacja 16.03.2020©
https://naukawpolsce.pap.pl/aktualnosci/news%2C81169%2Cmuzeum-archeologiczne-w-biskupinie-zacheca-od-poniedzialku-do-wirtualnych

Laureat nagrody FNP rozpracował enzym kluczowy w walce z SARS-CoV-2
16.03.2020 aktualizacja 17.03.2020© PAP - Nauka w Polsce, Ludwika Tomala


Prof. Marcin Drąg. Źródło: PAP

Prof. Marcin Drąg z Politechniki Wrocławskiej z zespołem rozpracował enzym, którego działanie może być kluczowe dla walki z koronawirusem SARS-CoV-2. "Jeśli enzym potrakujemy jako zamek, to my do niego dorobiliśmy klucz" - mówi naukowiec w rozmowie z PAP.

„Jest to właśnie to najważniejsze białko - wśród wielu zidentyfikowanych - o którym tajemniczo mówią firmy poszukujące superszybkiego testu diagnostycznego” – tak o zbadanym enzymie mówi prof. Marcin Drąg z Politechniki Wrocławskiej, laureat Nagrody FNP za rok 2019 w obszarze nauk chemicznych i o materiałach.

Prowadzone przez naukowców z Wrocławia badania stają się też bazą dla poszukiwań leku na COVID-19.

Enzym, który badał zespół - proteaza SARS-CoV-2 Mpro - tnie białka, które są w tym wirusie. "To umożliwia mu przeżycie. Zahamowanie działania tego enzymu natychmiast powoduje, że ten wirus ginie" - tłumaczy naukowiec.

"Gdyby opracować lek, który inhibitowałby działanie tego enzymu (hamowałby jego aktywność - PAP), to praktycznie zabijamy koronawirusa. To wiadomo z poprzedniej epidemii koronawirusa - SARS" - mówi naukowiec.

"Jeśli potraktujemy ten enzym jako zamek, to my dorobiliśmy do niego klucz" - porównuje naukowiec. Jak dodaje, enzym ten był znany, ale były do niego miliony kombinacji "kluczy". "A my znaleźliśmy jeden klucz, który pasuje do tego enzymu" - precyzuje naukowiec.

Ekspert wyjaśnia, skąd badacze wzięli ten kluczowy dla koronawirusa enzym - i skąd wiedzieli, że jest taki ważny. "Od kilku lat współpracujemy z grupą prof. Rolfa Hilgenfelda z Lübeck University w Niemczech. Opublikowałem z nim pracę podczas epidemii wirusa Zika, a ostatnio publikację o dendze i wirusie Zachodniego Nilu. Prof Hilgenfeld miał olbrzymi wpływ na wygaszenie poprzedniej epidemii SARS" - ocenia prof. Drąg. Podczas pandemii SARS (w 2002/2003 r.) prof. Hilgenfeld opublikował trójwymiarową strukturę proteazy wirusa SARS i jej pierwszego inhibitora. Kilka lat później na pamiątkę tego wydarzenia w Singapurze powstała nawet rzeźba.

"Na początku lutego tego roku, kiedy tylko prof. Hilgenfeld uzyskał enzym - proteazę koronawirusa SARS-CoV-2 - przywiózł mi ją do Wrocławia. Wtedy zaczęliśmy ją bardzo dokładnie badać" - mówi naukowiec. Dodaje, że proteaza obecnego wirusa SARS-Cov2 jest bardzo podobna do proteazy wirusa SARS-CoV (z 2002 r.), nad którą pracował prof. Hilgenfeld.

Jak tłumaczy, jest to enzym unikalny ("rozpoznaje glutaminę w pozycji P1"). "U ludzi praktycznie nie ma takich enzymów" - zapewnia badacz. Dlatego też można się spodziewać, że jeśli powstaną leki uderzające w ten enzym, to będą one szkodzić wirusowi, ale już nie człowiekowi. A to oznacza, że będą mniej toksyczne.

Publikacja (z wynikami z badań) zespołu prof. Drąga jest jeszcze w trakcie recenzowania, ale jego zespół już teraz nieodpłatnie udostępnił swoje wyniki naukowcom z całego świata. "Nie patentowaliśmy tego. Preprint publikacji jest dostępny online. To jest prezent z mojego laboratorium dla wszystkich zainteresowanych" - zaznacza naukowiec. I dodaje, że w kilka dni po publikacji zainteresowanych nie brakuje. Z pytaniami i propozycjami współpracy zgłaszają się zespoły z różnych części świata.

"To, co teraz opublikowaliśmy - to jedna z najważniejszych informacji, jakie można mieć o tym enzymie. To jego pełna preferencja substratowa" - precyzuje badacz. Badania te pokazują, z jakimi aminokwasami enzym może się wiązać w kluczowych pozycjach. "Możemy powiedzieć, czy to są aminokwasy duże, małe, hydrofobowe czy zasadowe. Możemy też stworzyć mapę najważniejszego miejsca tego enzymu i dopasowywać do niego choćby leki, które już znajdują się na rynku" - mówi naukowiec.

Dodaje, że z badań tych mogą teraz korzystać też chemicy czy firmy, aby tworzyć nowe związki bioaktywne dla wirusa SARS-CoV2, a nawet firmy do opracowania testów diagnostycznych, które pozwalałyby szybciej ustalić, czy ktoś ma koronawirusa.

„Obecnie na celowniku mamy inne białka z tego wirusa, nie tylko proteazy. Tempo pracy jest wręcz niesamowite” – zaznacza prof. Drąg.

Badacze z Wrocławia mogli wykonać swoje badania tak szybko dzięki temu, że prof. Drąg opracował wcześniej nową platformę technologiczną, umożliwiającą otrzymywanie związków biologicznie aktywnych, w szczególności inhibitorów enzymów proteolitycznych.

Wypracowana przez niego Hybrydowa Kombinatoryczna Biblioteka Substratów (HyCoSuL) pozwala projektować i otrzymywać wysoce aktywne i selektywne narzędzia chemiczne. Platforma technologiczna wykorzystuje szeroką gamę aminokwasów (które nie występują w naturze), do monitorowania aktywności enzymów proteolitycznych. Może ona służyć do opracowywania nowych terapii, leków czy metod diagnostycznych. Za badania te doceniony został właśnie w 2019 r. Nagrodą Fundacji na rzecz Nauki Polskiej.

https://naukawpolsce.pap.pl/aktualnosci/news,81168,laureat-nagrody-fnp-rozpracowal-enzym-kluczowy-w-walce-z-sars-cov-2.html

Poznań/ Władze UAM proszą studentów o opuszczenie akademików
16.03.2020
https://naukawpolsce.pap.pl/aktualnosci/news%2C81170%2Cpoznan-wladze-uam-prosza-studentow-o-opuszczenie-akademikow.html

UW: od poniedziałku biura administracji ogólnouniwersyteckiej nie przyjmują interesantów
16.03.2020
https://naukawpolsce.pap.pl/aktualnosci/news%2C81172%2Cuw-od-poniedzialku-biura-administracji-ogolnouniwersyteckiej-nie-przyjmuja

Resort nauki: przedłużone legitymacje podstawą do wypłat kredytu studenckiego
16.03.2020
https://naukawpolsce.pap.pl/aktualnosci/news%2C81176%2Cresort-nauki-przedluzone-legitymacje-podstawa-do-wyplat-kredytu-studenckiego

Kraków/ 287 studentów kierunków medycznych zgłosiło chęć pomocy w szpitalach
16.03.2020
https://naukawpolsce.pap.pl/aktualnosci/news%2C81177%2Ckrakow-287-studentow-kierunkow-medycznych-zglosilo-chec-pomocy-w-szpitalach

Pomorskie/ Władze uczelni proszą o opuszczenie akademików
16.03.2020
https://naukawpolsce.pap.pl/aktualnosci/news%2C81178%2Cpomorskie-wladze-uczelni-prosza-o-opuszczenie-akademikow.html

Resort nauki zachęca uczelnie, by rozważyły ograniczenie pracy swojej kadry
16.03.2020
https://naukawpolsce.pap.pl/aktualnosci/news%2C81179%2Cresort-nauki-zacheca-uczelnie-rozwazyly-ograniczenie-pracy-swojej-kadry.html

Pandemia koronawirusa pokazuje dziury w naszej wiedzy. Przyjrzyjmy się im!
16.03.2020 aktualizacja 14.06.2020© Ludwika Tomala

Pandemia koronawirusa - i związana z nią masowa kwarantanna - pokazuje, jak duże są dziury w naszej wiedzy. A zarazem daje ogromny, ciekawy materiał do badań naukowcom z przeróżnych obszarów wiedzy - m.in. epidemiologii, socjologii, psychologii, biologii, inżynierii czy ekonomii.

Aby rozwijać naukę, trzeba najpierw zlokalizować lukę w obecnym stanie wiedzy. Pandemia COVID-19 pokazuje nam wyraźnie, jak liczne są te dziury w wiedzy o świecie. Można je dostrzec, patrząc na epidemię z perspektywy różnych dyscyplin nauki.

W związku z pandemią jesteśmy świadkami globalnego, niezaplanowanego eksperymentu, który rozgrywa się na wielu poziomach. Możliwość zbierania danych o jego przebiegu jest ogromna i niespotykana w historii. Spore jest prawdopodobieństwo, że po przejściu pandemii w społeczeństwie zmieni się naprawdę dużo, i to na zawsze. Warto się zastanowić, jakie dane zbierać, by udokumentować tę zmianę i wyciągnąć z niej wnioski na przyszłość.

Najbardziej oczywiste i wyczekiwane są najprawdopodobniej badania prowadzące do uratowania podczas pandemii maksymalnej liczby ludzkich istnień. Dlatego wirusolodzy, chemicy, biolodzy i przedstawiciele nauk medycznych szukają leku na nowego wirusa, szczepionki czy sposobu na przyspieszenie przebiegu testów diagnostycznych (mają tu wkład również Polacy - prof. Drąg z Politechniki Wrocławskiej czy zespół prof. Krzysztofa Pyrcia z Małopolskiego Centrum Biotechnologii UJ).

Epidemiolodzy z kolei zastanawiają się, jak najskuteczniej zahamować ekspansję wirusa. Na prędkość jego rozprzestrzeniania w pewnym stopniu wpływają politycy, którzy podejmują działania, odpierając się na opiniach czy analizach swoich ekspertów. Warto będzie kiedyś poznać analizy politologów - oceniających, która strategia działań politycznych była optymalna, a której nie należy powielać.

Wielkim i ciekawym obszarem badań są też kwestie związane z tzw. kwarantanną społeczną. Wprowadzone przez poszczególne państwa ograniczenia w możliwości spotykania się z innymi ludźmi ogromnie zmienią sposób, w jak ludzie będą spędzali czas w najbliższych tygodniach.

Jak będzie z samopoczuciem ludzi poddanych kwarantannie i obawiających się o swoje zdrowie? Czy ograniczenie możliwości spotykania się z innymi osobami i spędzania czasu w dużym gronie osób wpłynie na zdrowie psychiczne? I czy nastąpią długofalowe zmiany w dobrostanie? Mogą to sprawdzać psychiatrzy i psycholodzy.

Innym zagadnieniem - tym razem dla socjologów i psychologów - jest to, jak będzie się zmieniać w czasie posłuszeństwo obywateli i ich karność związana z przestrzeganiem kwarantanny. Czy w którymś momencie przymusowego odosobnienia na opustoszałe początkowo ulice zaczną wracać obywatele znudzeni siedzeniem w domach?

Przedstawiciele różnych dziedzin wiedzy z ciekawością badawczą przyglądają się też panice, która towarzyszyła epidemii. Znakiem tego zjawiska było choćby wykupywanie ze sklepów niektórych produktów. Najwięcej mówiło się o brakach środków antybakteryjnych i - co nieoczywiste - papieru toaletowego (pojawiły się nawet memy, że gdyby rok 2020 miał mieć swoje logo, to dwa zera powinny być tam zastąpione przez rolki papieru toaletowego). Brakowało też innych produktów. Być może np. ekonomiści przeanalizują, co dokładnie ludzie kupują, kiedy szykują się na niewiadome. A jakimi produktami tracą zainteresowanie. Może niektóre z tych zakupów mogą nieść informacje o nastrojach społecznych?

Warto też dowiedzieć się, jak kwarantanna wpłynie na ekonomię (pojawiają się przecież obawy przed kryzysem). Które firmy zyskają na epidemii, a które się po niej nie pozbierają. I jak - wyciągając wnioski z bieżącej sytuacji - zabezpieczyć się przed kolejnymi, podobnymi wydarzeniami.

Osoby badające procesy zachodzące w atmosferze będą z kolei ciekawe, jak epidemia wpłynie na poziom zanieczyszczeń powietrza i gazów cieplarnianych. Furorę zrobiły jakiś czas temu ilustracje pokazujące gwałtowny spadek stężenia dwutlenku azotu nad Chinami, kiedy wprowadzono tam obostrzenia związane z epidemią. Ja czekam z niecierpliwością na dane dotyczące całego świata i emisji dwutlenku węgla.

Kolejny temat, o którym już się zaczyna mówić: jak kwarantanna społeczna wpłynie na demografię. Są tacy, który wieszczą, że za dziewięć miesięcy nastąpi baby-boom (“znudzeni kwarantanną ludzie nie mają co robić, więc robią dzieci”). Inni uważają, że wzrośnie liczba rozwodów (“małżeństwa, pracując z domu, będą wystawione na ciężką próbę: zmuszone spędzić ze sobą bardzo dużo czasu. A to dla niektórych par może być trudne”). Czy któraś z tych prognoz się potwierdzi? Dowiemy się tylko, jeśli ktoś zbierze na ten temat dane i je przeanalizuje.

A jak kwarantanna wpłynie na przestępczość i liczbę wykroczeń? I jak zmieni się profil tych incydentów? Czy odosobnienie może zapobiegać przestępczości? Ciekawe też, jak kwarantanna wpłynie na liczbę wypadków i zachorowań na choroby inne niż COVID-19. Czy dzięki przymusowemu odosobnieniu obywateli grypa - i inne choroby zakaźne - znajdzie się w odwrocie?

Być może fizycy z kolei dzięki danym zebranym w trakcie epidemii będą w stanie modelować, jak wirusy SARS-COV-2 rozprzestrzeniają się pomiędzy znajomymi (i nieznajomymi). A analitycy przeanalizują, jak fake newsy o wirusie rozprzestrzeniają się w sieciach społecznościowych...

Specjaliści od języka i komunikacji społecznej też nie powinni narzekać na brak tematów. Mogą np. pieczołowicie analizować dyskurs społeczny dotyczący epidemii. A także zmiany społecznych nastrojów i podejścia polityków czy celebrytów do problemu.

Przyrodników i ekologów za to może zainteresować pytanie, czy epidemia będzie miała wpływ na populację różnych gatunków zwierząt, roślin, grzybów… Może opustoszałe miasta zaczną się wypełniać gatunkami, na które nie było tam dotąd miejsca? A może spadek liczby turystów zaszkodzi niektórym gatunkom (wrażenie robi filmik z Tajlandii, na którym widać, jak w mieście, z którego zniknęła większość turystów, wylegają na ulice głodne małpy).

Epidemia, która ma miejsce, może się okazać punktem wyjścia do tysięcy jeszcze innych badań. Czy to architektów, którzy będą chcieli projektować budynki czy przestrzenie publiczne tak, by zapobiegać rozprzestrzenianiu się patogenów... Czy to urbanistów, którzy sprawdzą, w których częściach miast stosunkowo przyjemnie można spędzać czas kwarantanny… Czy to inżynierów, którzy zaprojektują nowe materiały bakteriobójcze do pokrywania klamek, przycisków czy poręczy...

https://naukawpolsce.pap.pl/aktualnosci/news%2C81182%2Cpandemia-koronawirusa-pokazuje-dziury-w-naszej-wiedzy-przyjrzyjmy-sie-im

Kraków/ Kolejne uczelnie ogłaszają nadzwyczajny tryb pracy
16.03.2020
https://naukawpolsce.pap.pl/aktualnosci/news%2C81184%2Ckrakow-kolejne-uczelnie-oglaszaja-nadzwyczajny-tryb-pracy.html

Resort nauki: uczelnie mogą zdecydować o przesunięciu wyboru rektorów
16.03.2020
https://naukawpolsce.pap.pl/aktualnosci/news,81183,resort-nauki-uczelnie-moga-zdecydowac-o-przesunieciu-wyboru-rektorow.html

Uniwersytet Gdański odwołuje wybory na rektora i obchody jubileuszu 50-lecia uczelni
16.03.2020
https://naukawpolsce.pap.pl/aktualnosci/news%2C81185%2Cuniwersytet-gdanski-odwoluje-wybory-na-rektora-i-obchody-jubileuszu-50-lecia

Gdańsk/ Politechnika Gdańska przygotuje dwa akademiki na potrzeby służb sanitarnych
16.03.2020
https://naukawpolsce.pap.pl/aktualnosci/news%2C81191%2Cgdansk-politechnika-gdanska-przygotuje-dwa-akademiki-na-potrzeby-sluzb

Część uczelni przesuwa wybory rektorów
17.03.2020
https://naukawpolsce.pap.pl/aktualnosci/news%2C81194%2Cczesc-uczelni-przesuwa-wybory-rektorow.html

Resort nauki w związku z koronawirusem wprowadza dodatkowe ograniczenia w pracy kadr uczelni
17.03.2020
https://naukawpolsce.pap.pl/aktualnosci/news%2C81195%2Cresort-nauki-w-zwiazku-z-koronawirusem-wprowadza-dodatkowe-ograniczenia-w

Wojewoda śląski zwrócił się do 10 uczelni o przygotowanie akademików na kwarantannę
17.03.2020
https://naukawpolsce.pap.pl/aktualnosci/news%2C81202%2Cwojewoda-slaski-zwrocil-sie-do-10-uczelni-o-przygotowanie-akademikow-na

Resort nauki rozpoczyna akcję "Posłuchaj naukowca"
17.03.2020 PAP - Nauka w Polsce, Szymon Zdziebłowski

"Posłuchaj naukowca" to akcja Ministerstwa Nauki i Szkolnictwa Wyższego, która ma na celu przekazywanie rzetelnych informacji na temat koronawirusa i obalanie związanych z nim fake newsów - poinformowała we wtorek PAP rzeczniczka prasowa resortu nauki Katarzyna Zawada.

Do promowania akcji "Posłuchaj naukowca", związanej z pandemią koronawirusa SARS-CoV-2, włączył się we wtorek rano wicepremier, szef MNiSW Jarosław Gowin, który na Twitterze napisał: "Szanowni Państwo, apeluję o wrażliwość na los naszych czworonożnych przyjaciół!" I umieścił link do pierwszego filmu w ramach nowego przedsięwzięcia. Gowin wyjaśnia w filmie, że w ten sposób kierowany przez niego resort chce wziąć udział w akcji Stop Fake News.

"Zachęcam wszystkich do czerpania wiedzy o koronawirusie z wiarygodnych, naukowych źródeł" - podkreślił szef resortu nauki w produkcji dotyczącej zwierząt domowych.

W pierwszym filmie wystąpił prof. Tadeusz Frymus z Wydziału Medycyny Weterynaryjnej Szkoły Głównej Gospodarstwa Wiejskiego w Warszawie. "Nie ma żadnych zagrożeń ze strony psów i kotów, żeby zakazić (koronawirusem - przyp. PAP) człowieka" - podkreślił naukowiec. Ekspert przypomniał, że kilka tygodni temu pojawiła się informacja o psie z Hongkongu, który miał być zarażony. Okazało się jednak - jak wyjaśnia naukowiec - że "pies się nawdychał, od zapewne kaszlącego właściciela, tego wirusa i przez jakiś czas on się utrzymywał w jego błonach śluzowych, ale potem zniknął, bo nie był w stanie się namnażać u psa."




Rzeczniczka prasowa resortu nauki Katarzyna Zawada powiedziała PAP, że w ciągu najbliższych dwóch tygodni MNiSW planuje zamieszczać w ramach akcji 1-2 filmy dziennie.
https://naukawpolsce.pap.pl/aktualnosci/news%2C81203%2Cresort-nauki-rozpoczyna-akcje-posluchaj-naukowca.html
« Ostatnia zmiana: Luty 01, 2022, 08:22 wysłana przez Orionid »

Polskie Forum Astronautyczne

Odp: Wiadomości naukowe
« Odpowiedź #3 dnia: Marzec 16, 2020, 12:22 »

Offline Orionid

  • Moderator
  • *****
  • Wiadomości: 21901
  • Very easy - Harrison Schmitt
Odp: Wiadomości naukowe
« Odpowiedź #4 dnia: Marzec 16, 2020, 23:43 »
(5) - 74-83

Ekspert: „ozdrowieńcy” to osoby, które nie mają już objawów Covid-19
17.03.2020 Autor: Zbigniew Wojtasiński

Tak zwani ozdrowieńcy to osoby, które nie wykazują już objawów Covid-19 – powiedział PAP prof. Adam Antczak z Uniwersytetu Medycznego w Łodzi. Wedłu WHO za wyleczonych z Covid-19 uznaje się pacjentów, którzy nie mają już objawów choroby i dwoma testami potwierdzono, że nie mają koronawirusa.

Z danych Światowej Organizacji Zdrowia (WHO) wynika, że na ponad 182 tys. zakażeń koranawirusem SARS-CoV-2 na świecie, ponad 78,1 tys. osób zostało wyleczonych, a ponad 7,3 tys. zmarło. Z kolei Główny Inspektor Sanitarny Jarosław Pinkas poinformował, że w Polsce „mamy 13 ozdrowieńców”.

Prof. Adam Antczak, kierownik Kliniki Pulmonologii Ogólnej i Onkologicznej Uniwersytetu Medycznego w Łodzi oraz przewodniczący Rady Naukowej Ogólnopolskiego Programu Zwalczania Grypy tłumaczy, że tzw. ozdrowieńcy to osoby, które przede wszystkim nie mają już objawów choroby Covid-19. „Można podejrzewać, że wielu z nich było łagodnie chorych, co oznacza, że mogli mieć niewielkie objawy choroby lub są to osoby bezobjawowe” – dodaje.

Lekarz Jakub Kosikowski, były przewodniczący Porozumienia Rezydentów OZZL na Twitterze zwraca uwagę, że według Światowej Organizacji Zdrowia, za wyleczonych z Covid-19 uznaje się pacjentów, którzy nie mają już objawów, ale oprócz tego dwoma testami wykonanymi w odstępie co najmniej 24 godzin potwierdzono, że nie mają także koronawirusa.

„Pamiętajmy, że SARS-CoV-2 zakaża masowo i ma charakter pandemiczny, ale nie jest potwornie zjadliwym wirusem. Jego patogenność jest co najwyżej umiarkowana. Potrzeba hospitalizacji dotyczy tylko jednej piątej zachorowań, a jedynie 5 proc. zakażonych choruje ciężko i ma niewydolność oddechową. Oznacza to, że aż 80 proc. zakażonych nie wykazuje objawów choroby albo choruje łagodnie lub umiarkowanie, czyli podobnie jak w przypadku zwykłego przeziębienia” – tłumaczy prof. Antczak.

Tymczasem do niedawna procedury w Polsce były takie, że pacjenci, którzy mieli potwierdzone zakażenie koronawirusem byli zatrzymywani w szpitalu niezależnie od stanu zdrowia. „Nawet jeśli pacjent był bezobjawowy, to go hospitalizowano, a ze szpitala mógł być wypisywany, gdy w ciągu 14 dni nie miał już objawów choroby” – podkreśla prof. Antczak.

Specjalista podkreśla, że ostatnio procedury się zmieniły i do szpitala przyjmowane są jedynie te osoby, u których rozwinęło się już zapalenie płuc. „Absolutnie jest to uzasadnione, bo nie każde zakażenie trzeba leczyć w szpitalu, poza tym żaden system opieki medycznej by tego nie wytrzymał. Nawet nie każde zapalenie płuc wymaga hospitalizacji. Są takie, które możemy prowadzić w domu, ustalono skale ciężkości zapalenia płuc służące kwalifikowaniu pacjenta do hospitalizacji. Jednak w przypadku koronawirusa jeszcze się tego nie robi” – dodał.

To się jednak może zmienić, gdy będzie coraz więcej zachorowań. „Wtedy nawet chorzy, u których rozwinie się zapalenie płuc - podkreśla prof. Antczak - nie zawsze będą musieli być hospitalizowani. Bo pacjenta bez zagrożenia życia można leczyć w domu, szczególnie w sytuacji epidemicznej. To bardzo sensowne a w obliczu ograniczonych zasobów medycyny nieuniknione" - dodaje.

Specjalista zwraca uwagę, że opieki szpitalnej i leczenia wymagają także inni pacjenci, nie można przestawić całej opieki medycznej na jedną tylko chorobę. „Zajmujemy się też innymi pacjentami. Nasz oddział przyjmuje pacjentów onkologicznych leczonych chemioterapią oraz innymi metodami, a także wykonuje pogłębioną diagnostykę onkologiczną. Nie możemy tym chorym powiedzieć, żeby się zgłosili np. za trzy miesiące, gdy minie główna fala zakażeń” - dodaje.

Zdaniem specjalisty, obciążenie służby zdrowia w naszym kraju już jest bardzo duże. Na dodatek wciąż trwa sezon grypy. Liczba zachorowań na grypę i zakażenia grypopodobne nadal jest spora - na poziomie 211 tys. przypadków tygodniowo. Nie jest to zaskoczeniem, bo na luty i marzec często przypada szczyt zachorowań na te infekcje.

„Czekamy aż zacznie spadać liczba chorych na grypę, bo współwystępowanie grypy i Covid-19 to ogromne utrudnienie w diagnostyce różnicowej. Pacjent zgłasza się z gorączką i trzeba zbadać co jest tego przyczyną, wykonać testy potwierdzające grypę i ewentualnie na obecność koronawirusa. Klinicznie obydwa zakażenie niczym się nie różnią, mogą być wręcz bliźniaczo podobne, w obu jest gorączka z bólami mięśni i stawów oraz rozbiciem, ewentualnie objawami płucnymi” – podkreśla prof. Antczak. (PAP)

https://naukawpolsce.pap.pl/aktualnosci/news,81205,ekspert-ozdrowiency-osoby-ktore-nie-maja-juz-objawow-covid-19.html

Warszawa/Wybory rektora UW odbędą się w czerwcu, a nie w kwietniu
17.03.2020
https://naukawpolsce.pap.pl/aktualnosci/news%2C81204%2Cwarszawawybory-rektora-uw-odbeda-sie-w-czerwcu-nie-w-kwietniu.html

Opole/ Politechnika Opolska odracza wybory rektora uczelni
17.03.2020
https://naukawpolsce.pap.pl/aktualnosci/news%2C81210%2Copole-politechnika-opolska-odracza-wybory-rektora-uczelni.html

Rektor WUM: okres pracy zdalnej to nie czas na realizację zaległych wizyt lekarskich
17.03.2020
https://naukawpolsce.pap.pl/aktualnosci/news%2C81217%2Crektor-wum-okres-pracy-zdalnej-nie-czas-na-realizacje-zaleglych-wizyt

Poznań/ UAM uruchamia pomoc dla profesorów-seniorów i emerytowanych pracowników
17.03.2020
https://naukawpolsce.pap.pl/aktualnosci/news%2C81218%2Cpoznan-uam-uruchamia-pomoc-dla-profesorow-seniorow-i-emerytowanych

Kraków/ Maski studentów AGH – nie dla bolidu, a dla szpitala
17.03.2020
https://naukawpolsce.pap.pl/aktualnosci/news%2C81222%2Ckrakow-maski-studentow-agh-nie-dla-bolidu-dla-szpitala.html

Student zdalnie obronił pracę magisterską w Akademii WSB
17.03.2020
https://naukawpolsce.pap.pl/aktualnosci/news%2C81223%2Cstudent-zdalnie-obronil-prace-magisterska-w-akademii-wsb.html

Resort nauki zaleca, by uczelnie rozważyły zawieszenie poboru opłat za studia
18.03.2020
https://naukawpolsce.pap.pl/aktualnosci/news,81233,resort-nauki-zaleca-uczelnie-rozwazyly-zawieszenie-poboru-oplat-za-studia

Ekspert: ostrożnie z lekami o silnym działaniu przeciwzapalnym
18.03.2020 Autor: Zbigniew Wojtasiński

We wczesnej fazie infekcji nie należy stosować zbyt dużych dawek niesteroidowych leków przeciwzapalnych, takich jak ibuprofen - powiedział PAP dr Paweł Grzesiowski. Takie postępowanie może pogorszyć przebieg zakażenia wywołanego koronawirusem, jak też innymi patogenami, szczególnie wirusowymi.

Pierwszy publicznie zwrócił na to uwagę minister zdrowia Francji Olivier Veran. W minioną sobotę poinformował, że niektóre leki przeciwzapalne mogą być "czynnikiem nasilającym infekcję" w przypadku choroby Covid-19. W razie gorączki zalecił ograniczenie się jedynie do stosowania środków zawierających paracetamol.

W rozmowie z PAP zalecenia te potwierdził dr Paweł Grzesiowski, wykładowca Szkoły Zdrowia Publicznego CMKP, prezes Fundacji Instytut Profilaktyki Zakażeń. I nie chodzi tylko o zakażenie wywołanego koronawirusem SARS-CoV-2.

„W przypadku infekcji wirusowych w ogóle stosowanie w nadmiarze niesteroidowych leków przeciwzapalnych nie jest rozsądne – podkreśla specjalista - gdyż blokujemy wtedy reakcję odpornościową (hamowanie produkcji cytokin czyli białek biorących udział w odpowiedzi immunologicznej – PAP), która ma zwalczyć wirusa, w tym szczególnie hamujemy wydzielanie interferonu. Dlatego nie należy lekami zwalczać gorączki poniżej 38 st. C, ponieważ w ten sposób hamujemy odpowiedź zapalną i reakcję immunologiczną”.

Wiele osób - zamiast stosować jedynie przeciwgorączkowo paracetamol dla złagodzenia objawów i poprawy samopoczucia - często stosuje niesteroidowe leki przeciwzapalne, takie jak ibuprofen. A to może doprowadzić wręcz do przedłużenia infekcji, bo hamuje się wydzielanie interferonu.

Dr Grzesiowski przyznaje, że jeśli chodzi o niekorzystne działania używanych w nadmiarze niesteroidowych leków przeciwzapalnych w przypadku koronawirusa - wskazują na to jedynie obserwacje oraz wynikające z tego sugestie. Mówi o tym jedna z prac, której autorami są specjaliści z Chin. Podobne są też spostrzeżenia szpitali zakaźnych we Francji. „Wciąż jednak nie mamy dowodu naukowego wynikającego z porównania grupy pacjentów, którzy stosowali np. ibuprofen z tymi, którzy go nie otrzymywali” - zastrzegł.

W prestiżowym piśmie „Lancet” zasugerowano – tłumaczył w wypowiedzi dla TVN24 kardiolog i internista dr Piotr Gryglas - że enzym konwertujący ułatwia wirusowi zagnieżdżenie się w komórkach docelowych. „Niestety ibuprofen, niektóre leki przeciwcukrzycowe, niektóre leki na nadciśnienie tętnicze, mogą zwiększać ekspresję tego enzymu, który produkowany jest w komórkach nabłonka oddechowego lub pęcherzyków płucnych, ściany naczyń, nerkach i w wielu innych narządach” - wyjaśniał.

Dr Grzesiowski uważa, że zastosowanie leków przeciwzapalnych może być przydatne, ale w późniejszej fazie choroby. „Można rozważyć zastosowanie wspomagające leku, który blokuje odpowiedź zapalną w późniejszej fazie, gdy mamy już zapalenie płuc. Wciąż jednak brakuje nam potwierdzających to badań naukowych. A trzeba być ostrożnym, by nie uzyskać skutków odwrotnych od zamierzonych” - podkreśla.

Bezpiecznym lekiem do stosowania w początkowej fazie zakażenia jest paracetamol. „Lek ten również należy do leków przeciwzapalnych, ale różni się tym, że ma wybiórcze działanie przeciwbólowe i przeciwgorączkowe, natomiast w minimalnym stopniu działa przeciwzapalnie. Dlatego paracetamol preferowany jest jako lek w infekcjach, bo nie opóźnia i nie osłabia odpowiedzi immunologicznej” – tłumaczy specjalista.

Gorączka jest głównie wytworem cytokin, w tym interferonu - zwraca uwagę dr Grzesiowski. Jeśli u gorączkującego pacjenta – dodaje - zastosujemy leki hamujące wydzielanie cytokin, to poprawi się samopoczucie, bo nie będzie gorączki i innych dolegliwości, ale wirus będzie mógł dłużej się namnażać. (PAP)

https://naukawpolsce.pap.pl/aktualnosci/news%2C81232%2Cekspert-ostroznie-z-lekami-o-silnym-dzialaniu-przeciwzapalnym.html

Polscy naukowcy wyizolowali koronawirusa z próbki pacjenta zero
18.03.2020 PAP - Nauka w Polsce, Katarzyna Lechowicz-Dyl

Zespół Małopolskiego Centrum Biotechnologii Uniwersytetu Jagiellońskiego - we współpracy z zespołem NIZP-PZH w Warszawie - wyizolował i scharakteryzował wirusa SARS-CoV-2 z próbki pobranej od pierwszego pacjenta z Polski, u którego stwierdzono zakażenie koronawirusem.

Badania w celu izolacji wirusa SARS-CoV-2 od kolejnych pacjentów są w toku.

"Takie badania są bardzo ważne dla celów śledzenia rozwijania się epidemii, jak również mają ogromną wartość naukową" – podkreśla w informacji dla PAP dyrektor Narodowego Instytutu Zdrowia Publicznego - Państwowego Zakładu Higieny w Warszawie Grzegorz Juszczyk.

Charakterystyka szczepów wirusa pojawiających się na terenie naszego kraju umożliwi śledzenie rozprzestrzeniania się epidemii oraz identyfikację zmian wirusa w czasie i szybką reakcję na takie zmiany.

Dyrektor podkreśla, że obserwacja zmian może mieć istotne znaczenie w trakcie opracowywania leków, schematów leczenia oraz diagnostyki zakażeń.

"Wyizolowanie wirusa pozwoli także lepiej poznać jego biologię" – podkreśla Juszczyk. Zapowiedział, że sekwencja genomu zostanie udostępniona w najbliższym czasie w publicznych bazach danych.

Badacze z wielu krajów dzielą się swoją wiedzą z innymi, aby jak najszybciej opracować leki, szczepionki i lepsze testy diagnostyczne na koronawirusa. Ustalono już np., że włoski szczep wirusa, różni się nieco od pierwotnej odmiany patogenu z Chin.

"Sekwencja uzyskanego izolatu wskazuje, że wirus przybył do nas z Niemiec" – mówi Juszczyk. "Ma jednak pewne unikatowe cechy, które wskazują na dalsze zmiany i konieczność dalszych badan próbek od osób zakażonych" - dodał.

Badania laboratoryjne w kierunku koronawirusa dały dotąd pozytywny wynik u 251 osób, pięć z nich zmarło.

https://naukawpolsce.pap.pl/aktualnosci/news,81244,polscy-naukowcy-wyizolowali-koronawirusa-z-probki-pacjenta-zero.html

Pandemia koronawirusa: co dalej? (cz1)
19.03.2020 aktualizacja 20.03.2020©

W środę 11 marca Światowa Organizacja Zdrowia ogłosiła, że epidemia wirusa SARS-CoV-2 jest już pandemią, co oznacza, że najnowszy koronawirus jest epidemiologicznym zagrożeniem dla całego świata. Nie jest on już taki sam, jaki był kilka tygodni temu – granice państw zostają zamknięte, loty między krajami zawieszone, sytuacja na rynkach finansowych pogarsza się z dnia na dzień, a wielu z nas musi poddać się licznym ograniczeniom, niektórzy gwałtownej izolacji.

W tak ogromnym stanie niepewności każdy z nas zadaje sobie pytanie „co dalej?”. Niestety na takie pytanie niełatwo jest odpowiedzieć. Żeby lepiej zrozumieć obecną sytuację, warto najpierw podsumować obecny stan wiedzy na temat pandemii koronawirusa oraz wypunktować główne niewiadome.

Ewolucyjne zasady gry

Wirus SARS-CoV-2 to najnowszy członek rodziny koronawirusów. Rodzina ta jest całkiem spora, na przykład również wiele z wirusów powodujących zwyczajne sezonowe przeziębienie to koronawirusy. Ostatnio najgłośniej o koronawirusie zrobiło się w 2003 roku, kiedy to w południowych Chinach wybuchła epidemia SARS-CoV powodując ponad 8 tysięcy zachorowań i między innymi dzięki intensywnym wysiłkom Światowej Organizacji Zdrowia nie rozprzestrzeniła się poza Chiny i Hong-Kong. W 2012 roku kolejny koronawirus - MERS-CoV, trafił na czołowe strony gazet, kiedy na Półwyspie Arabskim zanotowano gwałtowny wzrost liczby zachorowań na wcześniej nieznaną chorobę wirusową. Skończyło się na ponad tysiącu zachorowań w różnych krajach Bliskiego Wschodu oraz drugim ognisku epidemii w Korei Południowej, ale ten koronawirus również nie spowodował globalnej pandemii. Dlaczego teraz jest inaczej?

Z ewolucyjnego punktu widzenia wirusy, tak jak wszystkie organizmy, chcą wyprodukować jak najwięcej potomstwa w następnych pokoleniach. Żeby to osiągnąć wirus musi trzymać się przynajmniej dwóch zasad ewolucyjnych. Pierwsza zasada jest taka, że wirus musi szybko namnożyć się w naszym organizmie, omijając wyszukane mechanizmy obronne naszych systemów odpornościowych. Namnażając się jest mu łatwiej przeskoczyć z osoby na osobę i kontynuować reprodukcję. Jednak zbyt duże namnożenie wirusa może mieć śmiertelny efekt dla osoby, która jest nim zakażona, ograniczając możliwości transmisji. Dlatego druga zasada jest taka, że wirus nie może być za bardzo śmiertelny, bo wtedy zatapia statek, którym płynie. Zarówno SARS-CoV jak i MERS-CoV nie trzymały się drugiej z tych zasad, bo charakteryzowały się stosunkowo wysokim poziomem śmiertelności (ok 10 proc. w przypadku SARS i nawet 30 proc. w przypadku MERS). Najnowszy SARS-CoV2 jest ewolucyjnie dużo mądrzejszy, bo potrafi nie tylko efektywnie podróżować z osoby na osobę (jedna zakażona osoba przekazuje go średnio 2-4 innym osobom https://virological.org/t/phylodynamic-analyses-of-outbreaks-in-china-italy-washington-state-usa-and-the-diamond-princess/439 ), ale również ma dużo mniejszą śmiertelność niż jego poprzednicy (obecnie szacowaną między 0,7 proc. - 2,0 proc.). To sprawia, że dużo trudniej go zatrzymać.

Efekt motyla

Na podstawie analiz informacji genetycznej jesteśmy w stanie odtworzyć wstępne scenariusze pochodzenia wirusa SARS-CoV-2. W wirusie, jak w każdej komórce, podczas procesu reprodukcji, zachodzą błędy w kopiowaniu informacji genetycznej. Błędy te zwane są mutacjami. Przypomina to mniej więcej zabawę w głuchy telefon, gdzie jedna osoba wymyśla zdanie i przekazuje je następnej osobie, która może to zdanie zniekształcić (z tą różnicą, że mutacje są losowe a nie intencjonalne). Załóżmy jednak, że nie było nas w pokoju, gdzie odbywała się zabawa, ale chcielibyśmy odtworzyć kolejność zdań mając do dyspozycji losową próbkę zniekształconych zdań. Okazuje się, że matematyka i statystyka pozwalają nam to zrobić z dużą dokładnością. W ten właśnie sposób, analizując sekwencje wirusów pochodzących od pacjentów zakażonych na całym świecie, możemy statystycznie zrekonstruować proces rozprzestrzeniania się wirusa w populacji i wyliczyć prawdopodobne źródło jego pochodzenia.

Takie analizy sugerują ( https://www.imperial.ac.uk/media/imperial-college/medicine/sph/ide/gida-fellowships/Imperial-College-COVID19-phylogenetics-15-02-2020.pdf )  , że epidemia SARS-CoV-2 rozpoczęła się na targu zwierzęcym Huanan w Wuhan w Chinach na początku grudnia 2019 roku. Z kolei badanie, w którym porównano informację genetyczną różnych koronawirusów ( https://www.nature.com/articles/s41564-020-0695-z )  sugeruje, że najbliżej spokrewnionym z SARS-CoV-2 jest inny wirus znaleziony u nietoperzy. Niestety to nie rozwiązuje zagadki odnośnie pochodzenia SARS-CoV-2, bo (a) sekwencje te nie są wystarczająco podobne, (b) raporty sugerują, że na targu w Wuhan sprzedawanych było wiele zwierząt, ale nie było wśród nich nietoperzy. Z kolei inna analiza sekwencji białkowych różnych koronawirusów ( https://www.nature.com/articles/s41591-020-0820-9 )  pokazuje, że inżynieria genetyczna takiego wirusa w laboratorium jest bardzo mało prawdopodobna i najprawdopodobniej wyewoluował on z blisko spokrewnionych koronawirusów wśród zwierząt. Dlatego najbardziej prawdopodobną hipotezą genezy SARS-CoV-2 jest bardziej skomplikowana droga wirusa rozpoczynająca się od nietoperza, przez inne zwierzę (być może łuskowca), kończąca na człowieku na targu Huanan w Wuhan w zimie 2019 roku. Jedno kichnięcie zwierzaka powodujące zatrzęsienie światem - to najlepszy możliwy książkowy przykład tzw. efektu motyla.

Jak walczyć z epidemią?

Choroby zakaźne mają to do siebie, że ich dynamika jest do pewnego stopnia przewidywalna. Gdy nowiusieńki wirus rozpoczyna swoją „przygodę” w populacji, przyrost osób zakażonych wzrasta najpierw wykładniczo. Co to znaczy? W zrozumieniu przyrostu wykładniczego pomaga stara przypowieść o mędrcu w Indiach, który wynalazł grę w szachy. Władca był tak zachwycony nową grą, że zaproponował mędrcowi wybranie nagrody. Mędrzec poprosił o położenie jednego ziarnka ryżu na pierwszym polu, dwóch na kolejnym i podwajanie liczby ziaren, aż zapełni wszystkie pola szachownicy. Władca, początkowo odbierając tę prośbę jako objaw skromności, szybko zorientował się, że całkowita liczba ziaren wielokrotnie przekracza jego zasoby ryżu (18 trylionów ziaren).

Załóżmy zatem, że każda osoba zakażona wirusem będzie przekazywać tego wirusa dwóm kolejnym osobom; wtedy w teoretycznie nieskończonej populacji liczba zakażonych po dwóch tygodniach wyniesie ponad 8 tysięcy osób, ale po trzech tygodniach już miliard. Oczywiście w rzeczywistej populacji tak gwałtowny przyrost nie potrwa za długo, bo po jakimś czasie zabraknie osób podatnych na infekcje – ich liczba zacznie maleć z czasem (np. dzięki wyrobionej odporności) i z każdym dniem wirus będzie zakażać coraz mniej nowych osób, aż ich zabraknie. W końcu wszyscy zakażeni wyzdrowieją nabierając odporności (zakładając, że każdy przeżyje) i fala epidemiologiczna dobiegnie końca [Wykres nr 1].



Wykres 1. Krzywą epidemiologiczną można podzielić na trzy fazy. W fazie 1. następuje wykładniczy przyrost zakażonych, ponieważ populacja jest podatna na chorobę (nie ma odporności). W fazie 2. epidemia spowalnia, bo liczba osób podatnych maleje i większość z nich  jest albo zakażona, albo odporna. W fazie 3. fala mija, gdy nowych zakażonych nie przybywa a populacja zdrowieje.
« Ostatnia zmiana: Luty 01, 2022, 08:24 wysłana przez Orionid »

Offline Orionid

  • Moderator
  • *****
  • Wiadomości: 21901
  • Very easy - Harrison Schmitt
Odp: Wiadomości naukowe
« Odpowiedź #5 dnia: Marzec 17, 2020, 03:53 »
(6) - 84-86

Pandemia koronawirusa: co dalej? (cz2)

Najpotężniejszą bronią w walce z chorobami zakaźnymi są szczepionki, ponieważ z epidemiologicznego punktu widzenia redukują one liczbę osób podatnych na infekcje w populacji. Trzymajmy się zatem naszego przykładu, że każda osoba zakażona wirusem może przekazać go dwóm kolejnym osobom (tzw. współczynnik reprodukcji R0=2), ale załóżmy dodatkowo, że co druga osoba w populacji jest zaszczepiona. Wtedy, statystycznie rzecz biorąc, zakażona osoba przekaże wirusa już tylko jednej osobie bo druga została zaszczepiona. Liczba zakażonych wirusem przestanie wzrastać wykładniczo i epidemia nie wybuchnie. Oczywiście minimalny procent populacji, który trzeba zaszczepić, zależy od tego jak zakaźna jest choroba. Jeżeli zakażona osoba przekazuje wirusa trzem osobom (R0=3), to trzeba zaszczepić minimum średnio 2 z 3 osób czyli 67 proc. populacji. W przypadku ospy zakaźnej zakażona osoba zaraża średnio 15 osób (R0=15), więc zaszczepione musi być minimum 94 proc. populacji. Wtedy mówi się, że populacja ma „odporność stadną” (ang. "Herd-immunity") na daną chorobę zakaźną.

Dystansowanie społeczne w walce z pandemią

Co zrobić jednak, gdy nie mamy szczepionek? Wtedy jedyną naszą bronią są metody, które redukują transmisję wirusa między zakażonymi i te metody ogólnie nazywa się dystansowaniem społecznym. Idea polega na ograniczeniu kontaktów między ludźmi, przez co przerywamy łańcuchy transmisji wirusa i opóźniamy wzrost liczby zakażonych osób w populacji. Przykładem takich działań jest ograniczanie godzin pracy, praca zdalna przez telefon lub internet, zamykanie lokali gastronomicznych i miejsc publicznych, zamykanie żłobków, przedszkoli i szkół, a nawet zawieszanie transportu publicznego i przymusowe kwarantanny. Takie działania są kluczowe we wczesnej fazie epidemii, ponieważ wykładniczy przyrost osób chorych jest ogromnym wyzwaniem dla służby zdrowia, która ma ograniczone zasoby i nie jest w stanie poradzić sobie z wykładniczym przyrostem pacjentów. Konsekwencją takiego nagłego przytłoczenia pacjentami może być brak możliwości pomocy osobom potrzebującym, a przez to wzrost śmiertelności. Dlatego ograniczając kontakty między ludźmi przez dystansowanie społeczne rozkładamy epidemię w czasie i pozwalamy służbie zdrowia nadążyć z leczeniem chorych, których liczba dalej będzie wzrastać, ale wolniej [Wykres nr 2]. Drugim argumentem za dystansowaniem społecznym jest też zyskanie czasu – spowolnienie epidemii na kilka tygodni daje organom państwa czas na reakcję, redystrybucję środków i zasobów, i lepsze przygotowanie się do działania.


Wykres 2. Dlaczego dystansowanie społeczne jest potrzebne? Gdy nie dystansujemy się społecznie (zielony wykres), wykładniczy przyrost liczby zakażonych może szybko przeciążyć służbę zdrowia. Przez to część chorych, nie mogąc otrzymać  pomocy, może niepotrzebnie ucierpieć lub nawet umrzeć. Z dystansowaniem społecznym (żółty wykres) spowalniamy przyrost zakażonych w populacji, dzięki czemu pomagamy chorym otrzymać pomoc, której potrzebują.

Skąd wiemy, że dystansowanie społeczne działa? Klasycznym tego przykładem jest wykres liczby zachorowań z pandemii grypy H1N1 (zwanej hiszpanką) z 1918 roku z dwóch miast USA, z których w jednym (St. Louis) wprowadzono zamknięcie szkół stosunkowo szybko, a w drugim (Philadelphia) nie, co przełożyło się na zupełnie inny wykres wzrostu liczby zachorowań [Wykres nr 3]. Bardzo podobną dynamikę widzimy w przypadku obecnej pandemii koronawirusa, na przykład porównując dwie prowincje we Włoszech: Lodi, gdzie wprowadzono restrykcje stosunkowo szybko, bo już 23 lutego, i Bergamo, gdzie wprowadzono je dopiero 8 marca. Dane o liczbie zachorowań z obu prowincji  (https://twitter.com/donmoyn/status/1239239417715396609 ) pokazują , że ich wzrost w Bergamo jest dużo szybszy. Analizy danych z Wuhan w Chinach ( https://www.thelancet.com/journals/laninf/article/PIIS1473-3099(20)30144-4/fulltext ) , gdzie zostały wprowadzone drastyczne metody dystansowania społecznego, pokazały, że w ciągu jednego tygodnia współczynnik reprodukcji R0 SARS-CoV-2 redukowano z ponad 2 do około 1, zatrzymując przyrost wykładniczy. Podobne efekty obserwujemy w innych krajach azjatyckich ( https://www.theguardian.com/world/2020/mar/11/mass-testing-alerts-and-big-fines-the-strategies-used-in-asia-to-slow-coronavirus )  , które bardzo poważnie podeszły do pandemii, mocno ograniczając kontakty z osobami zarażonymi. W literaturze naukowej pełno jest też publikacji, których autorzy używając symulacji komputerowych są w stanie oszacować wpływ konkretnej interwencji na transmisję choroby zakaźnej. Pokazują w ten sposób, że dystansowanie społeczne jest skutecznym narzędziem w walce z epidemią.


Wykres 3. Fala epidemiologiczna grypy N1H1 w dwóch miastach USA w 1918 roku, z których jedno (Philadelphia) wprowadziło dystansowanie społeczne 33 dni po wystąpieniu pierwszych zakażeń, a drugie miast (St. Louis) zaraz po 2 dniach. Przedrukowane za Hatchett et al. 2007 PNAS.

Jak się dystansować?

Dystansowanie społeczne działa, ale kluczowym pytaniem jest nie to: czy, ale jak się dystansować. Najbardziej ekstremalna forma dystansowania społecznego, czyli praktyczne zawieszenie funkcjonowania kraju (zamknięcie granic, szkół czy miejsc publicznych oraz restrykcje mobilności obywateli, itp.) z pewnością będzie najbardziej skuteczna w spowolnieniu liczby zachorowań na COVID-19. Jednak działania takie mają ogromny koszt dla kraju, zarówno społeczny jak i ekonomiczny i nie mogą być utrzymane zbyt długo. Poza tym długoterminowo nie rozwiązuje to problemu, bo większość populacji pozostanie dalej podatna na infekcje i powrót do poprzedniego stanu rzeczy doprowadzi do kolejnej epidemii, a przynajmniej do czasu, aż nie pojawi się szczepionka (prawdopodobnie między 12 a 18 miesięcy). Dlatego mówiąc o dystansowaniu społecznym powinniśmy myśleć o konkretnych pomysłach na ograniczanie kontaktów społecznych, a nie o bezwzględnej kwarantannie wszystkich.

Sposobów jest dużo i nie jest oczywiste, które z nich są optymalne. Zamykanie przedszkoli i szkół na przykład może być dobrym pomysłem, bo wstępne badania sugerują ( https://www.nature.com/articles/s41591-020-0817-4 ) , iż pomimo tego, że dzieci rzadko chorują na COVID-19, mogą być nosicielem wirusa i przekazywać go dalej. Z drugiej strony zamykanie szkół jest dużym problemem dla rodziców, z których wielu pracuje w służbie zdrowia i będzie za chwilę potrzebnych do pomocy z napływającymi pacjentami. Zamykanie placówek też może potencjalnie zwiększyć liczbę zakażeń wśród osób starszych, które wkroczą do pomocy przy opiece nad wnukami, żeby rodzice mogli pracować. Jedno badanie sugeruje ( https://osf.io/se6wy/?view_only=c2f00dfe3677493faa421fc2ea38e295 ) , że właśnie demografia może tłumaczyć wysoką ilość przypadków śmiertelnych we Włoszech.

Dla pracujących dorosłych ograniczanie kontaktów zawodowych może z kolei być skuteczne. Badania sieci społecznych za pomocą smartfonów z W. Brytanii ( https://www.medrxiv.org/content/10.1101/2020.02.16.20023754v2.full.pdf ) pokazują bowiem, że kontakty zawodowe stanowią sporą część wszystkich kontaktów społecznych, chociaż nie jest jasne na ile podobne obserwacje miałyby miejsce w innych krajach. Zupełne zamknięcie zakładów pracy niesie za sobą z kolei ogromne koszty ekonomiczne, ale reorganizacja trybu pracy dla wielu osób – na przykład zastąpienie pracy w biurze pracą przez internet – może przyczynić się do ograniczenia transmisji wirusa w populacji. Restrykcje podróżne i zamknięcie granic również mogą pomóc w spowolnieniu szczytu epidemii, ale mogą nie być aż tak skuteczne, jak się może wydawać ( https://pubmed.ncbi.nlm.nih.gov/18387639/ ) . Jeden z raportów WHO ( https://www.who.int/bulletin/volumes/92/12/14-135590/en/ )  szacuje, że same restrykcje podróżne niewiele dałyby w powstrzymywaniu epidemii grypy. Wszystkie te czynniki powinny być wzięte pod uwagę przy podejmowaniu optymalnych decyzji co do konkretnych metod dystansowania społecznego w skali kraju, najlepiej przy udziale symulacji komputerowych porównujących ze sobą różne scenariusze.


Co dalej?

Jedną z największych niewiadomych w przypadku pandemii COVID-19 jest odsetek osób, które przechodzą chorobę bez objawów. Dlatego najważniejszym elementem walki z koronawirusem powinna być teraz diagnostyka. Szybki i powszechnie dostępny test na obecność wirusa po pierwsze pomógłby w oszacowaniu rzeczywistej śmiertelności COVID-19. Dużo osób obawia się, że obecne szacunki są zawyżone, jako że nie biorą one pod uwagę wielu osób, u których infekcja odbywa się bezobjawowo (może być to nawet 20 proc. osób zakażonych https://www.eurosurveillance.org/content/10.2807/1560-7917.ES.2020.25.10.2000180  ) lub na tyle łagodnie, że takie przypadki nie są zgłaszane. Powszechna i wydajna diagnostyka pomogłaby też zlokalizować łańcuchy i ogniska epidemii, pomagając w działaniach efektywnie ograniczających transmisję wirusa. Takie działania z dużym sukcesem zostały przeprowadzone w krajach azjatyckich. Na przykład w Korei Południowej władze na dużą skalę testują obywateli, przez co są w stanie szybko wykrywać nowe infekcje i zapobiegać ich rozprzestrzenianiu się. Singapur z kolei poddaje restrykcyjnej kwarantannie osoby, u których wykryto koronawirusa, płacąc im zasiłek zdrowotny, przy czym opuszczenie kwarantanny wiąże się z dużą karą finansową. Dlatego skuteczna diagnostyka wydaje się kluczowa w walce z epidemią, a samo dystansowanie społeczne i kwarantanny prawdopodobnie nie wystarczą.

Największą nadzieją na powstrzymanie pandemii jest szczepionka, której jednak niestety nie mamy. Mamy jednak prototypy, na przykład dzięki wcześniej wstrzymanym pracom nad szczepionką przeciwko SARS-CoV. Obecnie kilkadziesiąt firm na całym świecie bierze udział w szczepionkowym wyścigu przeciwko SARS-CoV-2. Prace idą zaskakująco szybko, ale głównym problemem są badania kliniczne, które wymagają od szczepionkowych kandydatów procedur, których nie da się przyspieszyć ze względów bezpieczeństwa. Pierwsze testy na ludziach (tzw. pierwsza faza kliniczna) jednej z kandydatek na szczepionkę rozpoczęły się w poniedziałek 16 marca ( https://apnews.com/8089a3d0ec8f9fde971bddd7b3aa2ba1 ) , ale najbardziej czasochłonna będzie trzecia faza testów klinicznych, podczas której szczepionkę testuje się na dużej grupie ochotników. Żeby taki test przejść, szczepionka musi okazać się zarówno bezpieczna jak i relatywnie efektywna, a z tym różnie bywa. Na końcu szczepionki trzeba wyprodukować na dużą skalę, co też jest ogromnym wyzwaniem. Optymistyczne analizy mówią o 12-18 miesiącach, zanim szczepionka stanie się ogólnodostępna.

Jednak zanim pojawi się szczepionka, jest nadzieja na lek antywirusowy. Najbardziej obiecującym kandydatem obecnie jest Remdesivir, który – podobnie jak inne leki antywirusowe – blokuje replikację wirusa. Lek ten jest już w zaawansowanym stadium testów, częściowo dlatego, że został pierwotnie zaprojektowany jako lek na wirusa Ebola, ale okazał się bardziej skuteczny przeciwko koronawirusom. Już w przyszłym miesiącu powinniśmy się dowiedzieć więcej o skuteczności tego leku. Byłaby to szczególnie dobra wiadomość dla pacjentów z grupy wysokiego ryzyka, czyli osób starszych i cierpiących na inne schorzenia.

Czego możemy się spodziewać?

Z dużą dozą pewności możemy powiedzieć, co się nie wydarzy. Na pewno zagrożenie koronawirusem prędko nie minie. Po pierwsze wszystkie dane wskazują na to, że w Europie jesteśmy dopiero w wykładniczej fazie wzrostu liczby zachorowań. To oznacza, że – nawet pomimo poważnych interwencji wprowadzonych przez rząd – liczby zakażonych oraz chorych mogą dalej wzrastać w najbliższych dniach. Interwencje te powinny spowolnić ten przyrost, ale dopiero okaże się, jak szybko się to stanie. Z badań klinicznych i epidemiologicznych wiemy, że od styczności z wirusem do pierwszych symptomów choroby mija od kilku do kilkunastu dni, a od objawów do końca choroby nawet kilka tygodni. Dlatego nawet jeżeli epidemia wirusa została faktycznie mocno spowolniona, to i tak przez jakiś czas chorych będzie nadal przybywać. Po drugie nawet jeżeli w następnych kilku miesiącach uda nam się opanować koronawirusa i przywrócić względną normalność, SARS-CoV-2 nie minie i prawdopodobnie COVID-19 stanie się kolejną chorobą sezonową, przenosząc się między porami roku z północnej półkuli na południową i vice versa. To oczywiście tylko spekulacje, ale najprawdopodobniej dopiero wraz z wejściem na scenę szczepionki powróci świat, jaki pamiętamy sprzed kilku tygodni.


Autor: Rafał Mostowy, biolog chorób zakaźnych
Małopolskie Centrum Biotechnologii Uniwersytetu Jagiellońskiego
Stowarzyszenie Rzecznicy Nauki
https://naukawpolsce.pap.pl/aktualnosci/news%2C81241%2Cpandemia-koronawirusa-co-dalej.html

Gowin: sukces naukowców z Małopolskiego Centrum Biotechnologii UJ
19.03.2020 PAP - Nauka w Polsce, Marcin Jabłoński

Kolejny sukces naukowców z Małopolskiego Centrum Biotechnologii Uniwersytetu Jagiellońskiego; wyizolowali i scharakteryzowali wirusa z próbki pobranej od pierwszego polskiego pacjenta - napisał w środę na Twitterze wicepremier i minister nauki Jarosław Gowin.

W środę poinformowano, że Zespół Małopolskiego Centrum Biotechnologii Uniwersytetu Jagiellońskiego - we współpracy z zespołem NIZP-PZH w Warszawie - wyizolował i scharakteryzował wirusa SARS-CoV-2 z próbki pobranej od pierwszego pacjenta z Polski, u którego stwierdzono zakażenie koronawirusem.

Charakterystyka szczepów wirusa pojawiających się w naszym kraju umożliwi śledzenie rozprzestrzeniania się epidemii oraz identyfikację zmian wirusa w czasie i szybką reakcję na takie zmiany. Obserwacja tych zmian może mieć istotne znaczenie w trakcie opracowywania leków, schematów leczenia oraz diagnostyki zakażeń. Sekwencja genomu zostanie udostępniona w najbliższym czasie w publicznych bazach danych.

"Kolejny sukces naukowców z Małopolskiego Centrum Biotechnologii UJ: wyizolowali i scharakteryzowali wirusa z próbki pobranej od 1. polskiego pacjenta" - napisał w związku z tym wicepremier Gowin. Jak przypomniał niedawno resort nauki dofinansował badania na UJ nad koronawirusem kwotą 25 mln zł.

Badania w celu izolacji wirusa SARS-CoV-2 od kolejnych pacjentów są w toku.

https://naukawpolsce.pap.pl/aktualnosci/news%2C81248%2Cgowin-sukces-naukowcow-z-malopolskiego-centrum-biotechnologii-uj.html

Warszawski Uniwersytet Medyczny werbuje wolontariuszy do pomocy placówkom OZ i służbom
19.03.2020
https://naukawpolsce.pap.pl/aktualnosci/news%2C81254%2Cwarszawski-uniwersytet-medyczny-werbuje-wolontariuszy-do-pomocy-placowkom-oz

Gowin: być może już jesienią będą dostępne polskie bardzo szybkie testy na obecność koronawirusa
19.03.2020 PAP - Nauka w Polsce, Daria Porycka


Wicepremier, minister nauki i szkolnictwa wyższego Jarosław Gowin. PAP/Marcin Obara 11.03.2020

Naukowcy z Małopolskiego Centrum Biotechnologii Uniwersytetu Jagiellońskiego są bliscy wypracowania bardzo szybkich testów na obecność koronawirusa. Być może już jesienią takie testy będą dostępne - powiedział w czwartek wicepremier, minister nauki i szkolnictwa wyższego Jarosław Gowin.

W ocenie Gowina do tej pory "zarówno przewidywania, jak i kroki, które podjął polski rząd, żeby zapobiegać szybszemu niż przewiduje to model, rozprzestrzenianiu się epidemii, są skuteczne". "Każdego dnia zbiera się sztab zarządzający sytuacją kryzysową i każdego dnia pan minister Szumowski przedstawia prognozy. Jak do tej pory te prognozy sprawdzają się z naprawdę imponującą dokładnością" - powiedział w Polskim Radiu 24.

Pytany, jak długo potrwa kryzys i jak będzie głęboki, wicepremier odparł, że "prognozy są różne". "Nikt do końca nie wie, jak wirus będzie zachowywał się np. w sytuacji zmiany pogody. Wiadomo, że w temperaturze powyżej 20 stopni jego aktywność maleje. Nie ginie, ale przestaje być aż tak groźny. Na razie rząd działa, zakładając kilka różnych scenariuszy. Musimy się liczyć także z tym scenariuszem najgorszym, który bierze pod uwagę np. rząd brytyjski, czyli trwaniem epidemii aż do wiosny 2021 r." - podkreślił.

Dodał, że "wstrzymanie działań dużych sektorów gospodarki na okres dłuższy niż kilkutygodniowy byłoby bardzo trudne do przetrzymania dla całej polskiej gospodarki". "Na razie zakładamy, że tym scenariuszem realistycznym jest powrót do normalnego funkcjonowania po świętach wielkanocnych, ale musimy być przygotowani także na scenariusze trudniejsze. W tej chwili eksperci z różnych obszarów, nie tylko zarządzania kryzysowego, pracują nad alternatywnymi rozwiązaniami" - poinformował szef MNiSW.

Wicepremier wspomniał także o pracach naukowców nad szczepionką na koronawirusa. Jak podkreślił, polscy naukowcy "są uczestnikami tych badań w ramach międzynarodowych zespołów". "Natomiast Małopolskie Centrum Biotechnologii Uniwersytetu Jagiellońskiego, a konkretnie pan prof. Krzysztof Pyrć, najlepszy polski wirusolog, są bliscy wypracowania szybkich testów na koronawirusa. Być może już jesienią takie polskie bardzo szybkie testy będą dostępne" - powiedział.

https://naukawpolsce.pap.pl/aktualnosci/news%2C81253%2Cgowin-byc-moze-juz-jesienia-beda-dostepne-polskie-bardzo-szybkie-testy-na
« Ostatnia zmiana: Luty 01, 2022, 08:28 wysłana przez Orionid »

Offline Orionid

  • Moderator
  • *****
  • Wiadomości: 21901
  • Very easy - Harrison Schmitt
Odp: Wiadomości naukowe
« Odpowiedź #6 dnia: Marzec 17, 2020, 03:53 »
(7) - 87-92

Gdańsk/ W związku z koronawirusem UG oferuje pomoc psychologiczną online
19.03.2020 Autorka: Anna Machińska

W związku ze stanem zagrożenia epidemicznego Uniwersytet Gdański oferuje bezpłatną, fachową pomoc psychologiczną. Mogą z niej skorzystać wszyscy, którzy w sytuacji zagrożenia COVID-19 potrzebują wsparcia.

Pracownicy Instytutu Psychologii Uniwersytetu Gdańskiego, wspólnie z doktorantami, studentami i absolwentami, zadeklarowali bezpłatne wsparcie psychologiczne online dla osób poszukujących pomocy w związku pandemią. Pracę zespołu koordynuje dr Agata Rudnik z Zakładu Psychologii Klinicznej i Neuropsychologii.

Z pomocy mogą skorzystać nie tylko studenci i pracownicy uczelni, ale wszyscy, którzy przeżywają silny lęk, obniżenie nastroju lub kryzys emocjonalny.

"To bardzo trudny czas, niepokoju, niepewności, często samotności i wiele osób takiego wsparcia poszukuje. Grupa, która szczególnie potrzebuje pomocy to młodzi ludzie, którzy przyjechali do Polski na wymianę i przebywają w domach studenckich, są uziemieni i przestraszeni. Nie wiedzą, co będzie się dalej działo, czy będą musieli się wyprowadzić. Już teraz wiemy, że nie będzie takiej potrzeby, ale chaos spowodował, że są zdezorientowani" - powiedziała PAP dr Rudnik.

Zespół, koordynowany przez dr Rudnik udziela porad w mediach społecznościowych, poprzez Skype’a i inne komunikatory, również w języku angielskim.

"Każdego, kto potrzebuje wsparcia, kieruję do odpowiedniego specjalisty, w zależności od potrzeby. Są wśród nas osoby, które mają bardzo dobry kontakt z osobami starszymi. Inne, na co dzień pracują z dziećmi" - wyjaśniła psycholog.

Aby uzyskać pomoc należy skontaktować się z dr Agatą Rudnik pod adresem mailowym agata.rudnik@ug.edu.pl lub przez Skype`a: agata.rudnik7.

https://naukawpolsce.pap.pl/aktualnosci/news%2C81262%2Cgdansk-w-zwiazku-z-koronawirusem-ug-oferuje-pomoc-psychologiczna-online.html

Gowin rekomenduje, by studenci mogli uzasadniać wnioski o zapomogę "nadzwyczajnymi okolicznościami"
19.03.2020 aktualizacja 20.03.2020©
https://naukawpolsce.pap.pl/aktualnosci/news%2C81269%2Cgowin-rekomenduje-studenci-mogli-uzasadniac-wnioski-o-zapomoge

Resort nauki/ Pakiet wsparcia dla studentów w związku ze stanem zagrożenia epidemicznego
19.03.2020
https://naukawpolsce.pap.pl/aktualnosci/news%2C81271%2Cresort-nauki-pakiet-wsparcia-dla-studentow-w-zwiazku-ze-stanem-zagrozenia

Prof. Kozak: leki obniżające gorączkę nie służą do profilaktyki przeciwwirusowej
19.03.2020 PAP - Nauka w Polsce, Tomasz Więcławski

Leki obniżające gorączkę nie służą do profilaktyki przeciwwirusowej — powiedział PAP prof. Wiesław Kozak z UMK w Toruniu, od kilkudziesięciu lat zajmujący się badaniem gorączki. Przestrzegł przed stosowaniem takich środków, jako budujących odporność na wirusy, gdyż działają one odwrotnie.

Ekspert ds. immunologii i fizjologii z wieloletnim doświadczeniem w rozmowie z PAP przestrzegł przed zażywaniem bez potrzeby środków obniżających temperaturę w czasie pandemii koronawirusa.

"Niestety obserwujemy zjawisko łykania bez potrzeby leków przeciwgorączkowych. To, co się dzieje obecnie i o czym słyszymy (w zakresie wykupowania takich leków w aptekach — przyp. PAP), to jakiś dramat. Wiadomo przecież, że leki przeciwgorączkowe wydłużają okres samoterapii i obniżają odporność człowieka" - podkreślił prof. Kozak.

Zaznaczył, że leki przeciwgorączkowe i przeciwinfekcyjne nie są środkami prewencyjnymi. Nie powinny ich jego zdaniem zażywać osoby, które nie mają podwyższonej temperatury, bo efekt może być odwrotny — zamiast wzmacniać odporność, będziemy ją osłabiali.

"Zalecam ostrożność w zakresie zbijania także nieco podwyższonej temperatury. Już pojawiają się doniesienia z Chin i Korei Południowej, które wskazują także w przypadku zachorowania na koronawirusa, że wysoka temperatura u pacjenta — na poziomie 38-39 stopni Celsjusza, która utrzymywała się przez 2-3 dni, sprzyjała szybkości wychodzenia z tego zakażenia" - powiedział prof. Kozak.

Dodał, że osoby, które dość szybko wygrały walkę z koronawirusem w Chinach, często nie otrzymały — z różnych przyczyn — leków przeciwgorączkowych.

"To jest dla nas pewien sygnał. Oczywiście potrzeba znacznie więcej badań i testów, ale gorączka, co zawsze podkreślam, jest naturalną reakcją broniącego się i walczącego z infekcją organizmu. W codziennym życiu — gdy nie jesteśmy chorzy — kierujmy się zdrowym rozsądkiem. Słuchajmy zaleceń specjalistów, ludzi, którzy się na tym znają. Ograniczmy kontakty z innymi, dbajmy o higienę, ale nie zamykajmy wszystkich okien w mieszkaniu — blokując dopływ świeżego powietrza" - wskazał.

Jak ocenił, w czasie epidemii rozsądne jest ograniczenie kontaktów towarzyskich, jak również wzmacnianie się w sposób "naturalny", a nie za pomocą suplementów diety i leków bez recepty.

"To nic nie daje. Zwiększone dawki witamin mogą działać w różne strony. Człowiek nigdy do końca nie wie, jaka dawka witamin grozi przedawkowaniem. Proszę więc o rozwagę nawet w zażywaniu witaminy C. Apeluję także o to, aby się nie stresować, bo to stres jest niezwykle dołującym i hamującym układ immunologiczny czynnikiem" - podkreślił prof. Kozak.

Powiedział, że apele o unikanie kontaktów z innymi osobami są w tym okresie bardzo słuszne, ale rodzinne spacery, osób, które i tak mieszkają pod jednym dachem, a nie są osobami chorymi, są jak najbardziej wskazane.

"Trzeba wychodzić i się przewietrzać. Należy wietrzyć mieszkania. Także w tym okresie, po prostu postępować według +kanonów+ zdrowego życia. Nie przeciążajmy organizmu. Zachowajmy we wszystkim rozsądek" - podsumował prof. Kozak.

https://naukawpolsce.pap.pl/aktualnosci/news%2C81258%2Cprof-kozak-leki-obnizajace-goraczke-nie-sluza-do-profilaktyki

Naukowcy UŚ zamontowali sprzęt termowizyjny w 3 placówkach ochrony zdrowia
20.03.2020 PAP - Nauka w Polsce, Anna Gumułka

Fizycy medyczni z Instytutu Inżynierii Biomedycznej Uniwersytetu Śląskiego w Katowicach pracujący pod kierunkiem dr. hab. Armanda Cholewki zamontowali sprzęt termowizyjny do pomiaru temperatury ciała osób wchodzących do budynku w dwóch śląskich szpitalach.

Są to: Narodowy Instytut Onkologii im. Marii Skłodowskiej-Curie - Państwowy Instytut Badawczy Oddział w Gliwicach oraz Uniwersyteckie Centrum Kliniczne im. prof. K. Gibińskiego Śląskiego Uniwersytetu Medycznego w Katowicach, działające w dwóch lokalizacjach – przy ulicach Medyków i Ceglanej.

"Zamontowaliśmy sprzęt w środę i czwartek, przeszkoliliśmy pracowników dyżurujących przy urządzeniach. Naszym celem było ułatwienie i usprawnienie skriningu pacjentów i pracowników, dzięki czemu szybko i sprawnie można wychwycić, kto z wchodzących ma podwyższoną temperaturę; kolejnym krokiem w takiej sytuacji powinno być skierowanie takiej osoby na dalsze badania" – powiedział w czwartek PAP dr hab. Armand Cholewka.

Jak podkreślił, termowizja jest szczególnie przydatna w przypadku zagrożenia epidemicznego, z którym mamy obecnie do czynienia w Polsce. Jej zalety to brak bezpośredniego kontaktu z badanym oraz niemal natychmiastowy wynik pomiaru.

Dodał, że zainteresowanie tematyką badań przesiewowych znacznie wzrosło po wybuchu epidemii SARS w Azji Południowo-Wschodniej. Przeprowadzone podczas epidemii SARS oraz grypy H1N1 badania i konieczność usystematyzowania postępowania zaowocowały opracowaniem międzynarodowych standardów pomiaru temperatury wewnętrznej organizmu człowieka, korzystając z obrazowania termicznego kącików oczu.

"W obliczu zagrożeń szybkiego rozprzestrzenienia się chorób zakaźnych objawiających się m.in. podwyższoną temperaturą ciała, takich jak choćby świńska grypa czy COVID-19, to właśnie diagnostyka termowizyjna wydaje się dawać spore szanse na prowadzenie badań przesiewowych. Staje się także narzędziem wspomagającym działania służące zatrzymaniu rozprzestrzeniania się epidemii dzięki możliwościom przeprowadzenia szybkich, tanich i prostych w automatyzacji metod badania ludzi" - wskazał Armand Cholewka.

https://naukawpolsce.pap.pl/aktualnosci/news%2C81278%2Cnaukowcy-us-zamontowali-sprzet-termowizyjny-w-3-placowkach-ochrony-zdrowia

Gdańsk/ Uniwersytet przekazał aparaturę do wykrywania koronawirusa
20.03.2020 PAP - Nauka w Polsce, Krzysztof Wójcik


Fot. Archiwum WSSE w Gdańsku

Uniwersytet Gdański przekazał Wojewódzkiej Stacji Sanitarno-Epidemiologicznej specjalistyczną aparaturę do wykrywania zakażeń koronawirusem - poinformowała PAP rzeczniczka prasowa Uniwersytetu Gdańskiego Beata Czechowska-Derkacz.

"W związku z zagrożeniem koronawirusem SARS-CoV-2 i ogromnymi potrzebami służb medycznych oraz sanitarnych w tej nadzwyczajnej sytuacji w zakresie leczenia chorych oraz wykrywania zakażeń Uniwersytet Gdański przekazał Wojewódzkiej Stacji Sanitarno-Epidemiologicznej w Gdańsku specjalistyczna aparaturę" – powiedziała Czechowska-Derkacz.

Jest to termocykler Light Cycler 480 II do oznaczeń materiału genetycznego wirusa w technologii RT-PCR w czasie rzeczywistym. To wysokospecjalistyczna aparatura, która umożliwia przeprowadzanie testów wykrywania zakażeń koronawirusem.

Liczba wykonywanych przez WSSE potrzebnych analiz może dzięki temu zostać podwojona.

https://naukawpolsce.pap.pl/aktualnosci/news%2C81279%2Cgdansk-uniwersytet-przekazal-aparature-do-wykrywania-koronawirusa.html
« Ostatnia zmiana: Luty 01, 2022, 08:30 wysłana przez Orionid »

Offline Orionid

  • Moderator
  • *****
  • Wiadomości: 21901
  • Very easy - Harrison Schmitt
Odp: Wiadomości naukowe
« Odpowiedź #7 dnia: Marzec 17, 2020, 03:54 »
(8 ) - 87-98

Eksperci: podatność do zakażenia koronawirusem może być zapisana w genach
20.03.2020 autorka: Joanna Morga

Osoby o określonych cechach genetycznych mogą mieć potencjalnie większą podatność na zakażenia koronawirusem – oceniają eksperci w dziedzinie immunologii, genetyki oraz bioinformatyki.

W przesłanej PAP informacji prasowej zaznaczają zarazem, że w przypadku nowego koronawirusa SARS-CoV-2, odpowiedzialnego za obecną pandemię choroby COVID-19, nie ma jak dotąd danych na temat takich zależności. Dlatego konieczne są dalsze badania nad tym zagadnieniem.

Specjaliści zwracają uwagę, że osoby posiadające określone cechy genetyczne, czyli np. warianty genów, mają różną podatność na zakażenia oraz inaczej reagują na leki używane w terapii. W konsekwencji, przebieg danej choroby u poszczególnych osób może być zależny od indywidualnych predyspozycji genetycznych.

Wiedza ta jest niezwykle cenna, może bowiem pomóc w doborze najskuteczniejszej terapii dla chorych, a nawet ułatwić zarządzanie systemem opieki zdrowotnej w sytuacji kryzysowej – m.in. dzięki możliwości wcześniejszej identyfikacji osób najbardziej podatnych na zakażenie i narażonych na jego ciężki przebieg.

Dzięki znajomości mechanizmów odpowiedzialnych za przenikanie wirusów do organizmu, jak również analizie genów, które kodują białka biorące udział w tym procesie, można bowiem przewidzieć, czy konkretne różnice w DNA pomiędzy ludźmi będą wpływały na podatność na zakażenie. Dotyczy to wielu znanych i groźnych chorób.

„Badania genetyczne i analizy asocjacyjne umożliwiły wykrycie związków pomiędzy genetycznymi różnicami a podatnością na zakażenia takimi wirusami jak: HIV, HBV (wirus zapalenia wątroby typu B), HCV (wirus zapalenia wątroby typ C), wirus dengi, bakteriami wywołującymi gruźlicę, trąd, zapalenie opon mózgowo-rdzeniowych oraz pasożytami wywołującymi malarię” - przypomina dr Paweł Gajdanowicz z Katedry i Zakładu Immunologii Klinicznej Uniwersytetu Medycznego we Wrocławiu, cytowany w informacji prasowej.

Na przykład, mutacja w genie kodującym receptor CCR5 czyni osoby mniej podatnymi na zakażenie HIV, a podobnych zależności jest znacznie więcej, dodaje ekspert.

Dr hab. Mirosław Kwaśniewski, kierownik Centrum Bioinformatyki i Analizy Danych Uniwersytetu Medycznego w Białymstoku, zwraca uwagę, że we wcześniejszych badaniach udało się zidentyfikować szereg wariantów ludzkiego genu ACE2, które mogą wpływać na podatność na infekcję koronawirusami ludzkimi: SARS-CoV (spowodował epidemię w latach 2002 i 2003) i NL63.

Również w przypadku zakażenia koronawirusem SARS-CoV-2 warianty genu ACE2 mogą odgrywać istotną rolę. Gen ACE2 koduje enzym o nazwie konwertaza angiotensyny 2. Białko to występuje m.in. na powierzchni komórek nabłonkowych pęcherzyków płucnych, komórek nabłonka błony śluzowej jelita cienkiego oraz w innych komórkach organizmu.

„Wykazano, że aktywowane białka wirusa - podobnie jak w przypadku pandemii SARS-Cov w 2002 roku - łączą się z ludzkim receptorem kodowanym przez gen ACE2, powodując zakażenie” – tłumaczy dr Kwaśniewski. Receptor ACE2 może być zatem wykorzystywany przez wirusy do wniknięcia do komórki gospodarza, wewnątrz której dochodzi do ich namnożenia, podkreśla specjalista.

Spośród tysięcy zidentyfikowanych wariantów genu ACE2, wiele może potencjalnie wpływać na podatność na infekcję koronawirusami. Nadal jednak nie można potwierdzić, czy podobna zależność występuje w przypadku SARS-CoV-2, podkreślają specjaliści.

Ich zdaniem do dalszych badań epidemiologicznych, dotyczących rozprzestrzeniania się wirusa oraz jego inwazyjności, potrzebne będą wielkoskalowe analizy genetyczne przeprowadzane na wielu populacjach.

Dr Kwaśniewski zwraca uwagę, że we wcześniejszych badaniach udowodniono również związek zmian genetycznych w obrębie genu ACE2 u pacjentów z podatnością na wiele innych chorób, w tym np. kardiologicznych. „Widzimy, że na przebieg COVID-19 może wpływać nie tylko wiek pacjentów, ale również choroby współistniejące, takie jak cukrzyca czy nadciśnienie, a więc takie, których podłoże również może zależeć od uwarunkowań genetycznych i stylu życia. Dopiero teraz, w sytuacji kryzysowej, wszyscy zaczynamy bardziej dostrzegać wagę takich zależności”- podsumowuje badacz.

Zdaniem specjalistów dostępność nowoczesnych technologii umożliwiających sekwencjonowanie genomów w dużej skali (nawet całej populacji), globalny dostęp do informacji o zakażeniach i przebiegu choroby oraz zaawansowane metody analityczne mogą stanowić broń w walce z nowymi, groźnymi wirusami, w tym SARS-CoV-2. (PAP)

https://naukawpolsce.pap.pl/aktualnosci/news%2C81277%2Ceksperci-podatnosc-do-zakazenia-koronawirusem-moze-byc-zapisana-w-genach

Gowin: decyzja dot. przedłużenia zamknięcia uczelni nie później niż na początku tygodnia
20.03.2020
https://naukawpolsce.pap.pl/aktualnosci/news%2C81288%2Cgowin-decyzja-dot-przedluzenia-zamkniecia-uczelni-nie-pozniej-niz-na

Dr hab. Piotr Rzymski: uczelnie mogą przeciwdziałać dyskryminacji związanej z koronawirusem
20.03.2020 PAP - Nauka w Polsce, Ludwika Tomala


Dr hab. Piotr Rzymski solidaryzuje się ze studentami pochodzenia azjatyckiego "noszę maseczkę, aby chronić innych przed grypą. Nie jestem zakażony koronawirusem". Źródło: Piotr Rzymski

Zaobserwowaliśmy, że w Polsce niektórzy studenci o azjatyckim pochodzeniu w związku z epidemią koronawirusa spotykają się z zachowaniami dyskryminującymi. Uczelnie powinny monitorować sytuację i przeciwdziałać takim sytuacjom - uważa dr hab. Piotr Rzymski.

Dr hab. Piotr Rzymski z Uniwersytetu Medycznego w Poznaniu jest współautorem komentarza, który ukazał się w czwartek w “Science”  ( https://science.sciencemag.org/content/367/6484/1313.1 ) , o dyskryminacji na uczelniach związanej z epidemią koronawirusa.

"Na Uniwersytecie Medycznym w Poznaniu studiuje pokaźna, licząca niemal 300 osób, grupa studentów pochodzenia azjatyckiego, przede wszystkim z Tajwanu. Zauważyliśmy, że osoby te od czasu wybuchu epidemii koronawirusa spotykają się z przykrymi zachowaniami w miejscach publicznych - czy to na ulicy, czy w środkach transportu publicznego, czy to w sklepach. Sytuacje te zostały również nam zgłoszone studentów” - relacjonuje w rozmowie z PAP badacz. Jego zdaniem sytuacja ta, po wprowadzeniu kwarantanny ciągle ma miejsce.

“To na przykład wytykanie palcem, krzywienie się na widok tych studentów, zatykanie w ich obecności nosa, ostentacyjne omijanie ich szerokim łukiem, agresja czy nawet wypraszanie z publicznie dostępnych miejsc” - relacjonuje badacz.

Dodaje, że z dyskryminacją spotykali się zwłaszcza ci studenci, którzy w miejscach publicznych nosili maseczki chirurgiczne. “A studenci pochodzący z Azji, od kiedy pamiętam mają zwyczaj noszenia maseczek chirurgicznych w sezonie jesienno-zimowym. Nigdy to nie budziło zdziwienia” - mówi. Zaznacza jednak, że teraz maseczki stały się symbolem trwającej pandemii COVID-19 i zaczęły źle się kojarzyć.

“Te maseczki mają ograniczone działanie ochronne, ale niektórzy studenci pochodzenia azjatyckiego, kiedy czują się przeziębieni, zakładają je, żeby chronić inne osoby ze swojej grupy przed infekcją. Czasem studenci zakładają też maseczkę, kiedy nie mają ochoty na kontakt z innymi ludźmi. Ta maseczka to taki ich ‘social firewall’” - tłumaczy dr Rzymski. Podsumowuje, że wiele osób pochodzenia azjatyckiego nosi też maseczki z powodu zanieczyszczenia powietrza albo dla ochrony przed alergenami. “Niewiele więc dotąd miało to wspólnego z epidemią koronawirusa” - komentuje.

Wyjaśnia, że studenci pochodzący z Azji przebyli tysiące kilometrów, aby studiować w Polsce. Musieli pokonać barierę językową, przekonać się do nowej żywności, zamieszkać bardzo daleko od domu. “A nasilenie się zachowań dyskryminujących na przykładzie pandemii jeszcze bardziej wpływa na ich poczucie izolacji” - zauważa dr Rzymski.

CO MOGĄ ZROBIĆ UCZELNIE?

Przytoczone przez dr. Rzymskiego sytuacje nie są jego zdaniem wyjątkiem. Z analogicznymi przykładami dyskryminacji mogą mieć do czynienia również studenci innych uczelni. Nie tylko w Polsce, ale i w innych krajach. Powołuje się na informację Dziennika Bałtyckiego  ( https://dziennikbaltycki.pl/chinscy-studenci-awfis-obrazani-przez-polakow-zostali-zwyzywani-i-posadzeni-o-roznoszenie-koronawirusa/ar/c1-14768322 )  z połowy lutego, że polscy studenci Akademii Wychowania Fizycznego i Sportu w Gdańsku obrażali i oskarżali swoich chińskich kolegów i koleżanki o rozsiewanie koronawirusa . Z kolei na początku marca CNN ( https://edition.cnn.com/2020/03/03/uk/coronavirus-assault-student-london-scli-intl-gbr/index.html )  doniósł o pobiciu studenta pochodzącego z Singapuru w Londynie z powodu epidemii koronawirusa.

Dlatego jego zdaniem warto, by uczelnie przyjrzały się sytuacji w swoich społecznościach akademickich. A jeśli zidentyfikują nowe formy dyskryminacji - podjęły właściwe kroki, by zjawiskom tym przeciwdziałać.

W liście do “Science” naukowiec proponuje uczelniom kilka rozwiązań.

“Z doświadczenia wiem, że grupa studentów pochodzenie azjatyckiego jest lojalna wobec uczelni, cicha i nie zgłasza wielu problemów, z którymi się spotyka. Apele tych osób nie wybrzmiewają więc głośno” - mówi dr Rzymski. W jego ocenie uczelnie powinny więc wychodzić do studentów i nie czekać aż oni zaczną zgłaszać problemy sami.

Wyjaśnia, że do studentów - nie tylko zagranicznych - warto aktywnie docierać - np. poprzez ankiety. I na bieżąco sprawdzać, czy nie dochodzi do zachowań dyskryminujących. “Trzeba aktywnie sytuację monitorować, nie czekać aż informacje dotrą do nas innymi drogami. Uniwersytet Medyczny w Poznaniu podjął takie działania niemal natychmiast po wybuchu epidemii w Chinach” - informuje rozmówca PAP.

“W naszym komentarzu dla `Science` sugerowaliśmy też, że dobrze byłoby, gdyby władze szkół wyższych, które mają studentów z Azji, np. w formie publicznie udostępnionych stanowisk, poinformowały, że uczelnia wspiera tych studentów i że będzie przeciwdziałać zachowaniem dyskryminującym” - mówi naukowiec. I dodaje: "Niedopuszczalne są takie działania jak np. Uniwersytecie Berkeley, który zamieścił infografikę zgodnie z którą odczuwanie ksenofobii wobec osób azjatyckiego pochodzenia jest zupełnie normalne".

Jego zdaniem warto też przypominać o motywacjach, dlaczego osoby pochodzące z Azji mają zwyczaj noszenia maseczek.

KTO JEST KOZŁEM OFIARNYM? TO ZALEŻY, KIEDY

“Niestety, ale ludzie szukają sobie czasem kozłów ofiarnych. A to, kto jest w danym momencie kozłem ofiarnym, może się z czasem zmieniać. O ile na początku zachowania dyskryminujące na tle COVID-19 spotykać mogły osoby pochodzenia azjatyckiego, to niewykluczone, że z czasem będziemy obserwować analogiczne zachowania względem innych grup. Na innych kontynentach mogą to być np. osoby pochodzenia europejskiego” - kończy dr Rzymski.

https://naukawpolsce.pap.pl/aktualnosci/news,81280,dr-hab-piotr-rzymski-uczelnie-moga-przeciwdzialac-dyskryminacji-zwiazanej-z

Centrum Kliniczno-Dydaktyczne Uniwersytetu Medycznego w Łodzi uruchamia laboratorium wirusologiczne
20.03.2020 PAP - Nauka w Polsce, Hubert Bekrycht

Laboratorium wykonywać będzie badania niezbędne w diagnostyce koronawirusa. Kończą się prace proceduralne, a laboratorium, które rusza w poniedziałek, czeka na niezbędne testy i odczynniki - poinformowała Joanna Orłowska z Uniwersytetu Medycznego w Łodzi.

Diagnostyka koronawirusa to teraz kwestia najważniejsza, dlatego potrzeba rozszerzenia zaplecza laboratoryjnego - mówią lekarze.

"W związku z sytuacją epidemiologiczną w naszym kraju, coraz większym zapotrzebowaniem na wykonywanie w trybie pilnym badań w kierunku koronawirusa SARS–CoV-2, Centralny Szpital Kliniczny wraz z jednostkami naukowo-badawczymi Uniwersytetu Medycznego w Łodzi, Uniwersytetu Łódzkiego, Polskiej Akademii Nauk oraz BioNanoParku uruchamia laboratorium wirusologiczne" - poinformowała Joanna Orłowska, dyrektor biura rektora Uniwersytetu medycznego w Łodzi, rzecznik prasowy uczelni.

"Do uruchomienia laboratorium zaangażowaliśmy liczne grono ekspertów. (...) Są to diagności laboratoryjni, biolodzy, biotechnolodzy osoby znające technologie oznaczeń w biologii i genetyce molekularnej" – powiedziała dr Monika Domarecka, Dyrektor Centralnego Szpitala Klinicznego.

Laboratorium powstało w bardzo szybkim tempie. "(...) W ciągu tygodnia dopełniliśmy wszystkich formalności i jesteśmy gotowi. Dziękuję wszystkimi, którzy dołożyli swoją cegiełkę. Teraz przed nami wiele tygodni ciężkiej pracy. Nie wykluczamy utworzenia kolejnych tego typu laboratoriów w ramach szpitali uniwersyteckich" – podkreśla prof. Radzisław Kordek, Rektor Uniwersytetu Medycznego w Łodzi.

Jednostką, która rozpocznie działalność w poniedziałek (23 marca), kierować będzie prof. Maciej Borowiec. Laboratorium czeka na niezbędne odczynniki.

https://naukawpolsce.pap.pl/aktualnosci/news%2C81289%2Ccentrum-kliniczno-dydaktyczne-uniwersytetu-medycznego-w-lodzi-uruchamia

Farmakolog: unikajmy samoleczenia, zażywania leków na własną rękę
20.03.2020 PAP - Nauka w Polsce, Ludwika Tomala

Aby bronić się przez koronawirusem nie kupujmy leków na własną rękę, unikajmy samoleczenia. Leki obok działań terapeutycznych mogą wywoływać też działania niepożądane - ostrzega farmakolog Jarosław Woroń. Jego apel zaprezentował w piątek resort nauki w ramach akcji “Posłuchaj naukowca”.

W ramach akcji "Posłuchaj naukowca" Ministerstwo Nauki i Szkolnictwa Wyższego chce przekazywać rzetelne informacje na temat koronawirusa i obalać związane z nim fake newsy. Jak zapowiedziała we rzeczniczka prasowa resortu nauki Katarzyna Zawada, w ciągu najbliższych dwóch tygodni MNiSW planuje zamieszczać w ramach akcji 1-2 filmy dziennie.

"Mamy dzisiaj dostępne leki wspomagające, które w zakażeniach u pacjentów z koronawirusem mogą być skuteczne. Mówimy tutaj na przykład o preparacie Arechin. Powinien być on zawsze jednak stosowany pod nadzorem lekarza specjalisty" - informuje prof. Jarosław Woroń z Uniwersytetu Jagiellońskiego w udostępnionym w piątek przez resort nauki materiale wideo.


 

I przestrzega przed samodzielnym kupowaniem tego typu preparatów - poza sytuacją, kiedy lekarz przepisze na niego receptę. Ostrzega także, żeby nie kupować żadnych leków w internecie. "Nie wiecie państwo, co możecie zażyć i jakie mogą być tego konsekwencje" - wskazuje.

"Pamiętajmy, aby nie zażywać preparatu Acyklowir. Nie ma dowodów na to, że preparaty zawierające Pranobeks inozyny mają istotny wpływ na zakażenie wirusem. Nie ma dowodów na to, że suplementy zawierające witaminę C działają. Przede wszystkim zdrowy rozsądek” - zaznacza.

Wyjaśnia, że leki oprócz tego, że działają terapeutycznie, mogą też wywoływać działania niepożądane. Np. kiedy u pacjenta występują inne choroby lub jeśli mamy do czynienia z seniorem. Dlatego jego zdaniem tak ważna jest indywidualizacja terapii i specyficzne podejście do pacjentów. "To rola lekarza specjalisty" - przypomina prof. Woroń.

"Unikajmy samoleczenia, unikajmy wszystkiego, co zamiast efektu terapeutycznego przysporzy nam kłopotów, które będą związane z niepożądanymi działaniami leków, interakcjami leków” - apeluje. Zwraca przy tym uwagę, że również leki reklamowane w mediach czy suplementy mogą wchodzić w interakcje i "doprowadzać do działań niepożądanych, które mogą być gorsze nawet od samych infekcji koronawirusem".

https://naukawpolsce.pap.pl/aktualnosci/news%2C81290%2Cfarmakolog-unikajmy-samoleczenia-zazywania-lekow-na-wlasna-reke.html

Poznań/ Uniwersytet Medyczny uruchamia laboratorium do badania próbek koronawirusa
20.03.2020 Autor: Szymon Kiepel

Uniwersytet Medyczny w Poznaniu zacznie w piątek badanie próbek osób podejrzanych o zarażenie koronawirusem. Uczelnia jest w stanie przeprowadzić 1 tys. testów tygodniowo - poinformował PAP rektor uniwersytetu.

Rektor Uniwersytetu Medycznego w Poznaniu prof. dr hab. Andrzej Tykarski przekazał PAP, że stosowne porozumienie m.in. z wielkopolską Wojewódzką Stacją Sanitarno-Epidemiologiczną ws. sfinansowania badań podpisano w czwartek. „Od tygodnia przygotowujemy się do tego. Dziś mamy dostać pierwsze zestawy testów i uruchomimy laboratorium” – powiedział.

„Na bazie Uczelnianego Centrum Aparaturowego zgromadziliśmy aparaturę o potencjalnych możliwościach przebadania w ciągu tygodnia 1 tys. próbek. Jest to liczba przekraczająca wszystkie dotychczasowe możliwości Wojewódzkiej Stacji Sanitarno-Epidemiologicznej w Poznaniu i uruchomionego w szpitalu zakaźnym punktu” – zaznaczył.

W piątek uniwersytet ma otrzymać pierwsze 50 zestawów do oznaczeń próbek. Na razie uczelnia ma być zabezpieczona do przeprowadzenia 300 badań do poniedziałku. „W porozumieniu z wojewódzkim sanepidem zamówiliśmy zestawy do oznaczeń. Mamy porozumienie z wojewodą wielkopolskim – finansowanie badań ma być prowadzone z poziomu rządu” – wyjaśnił.

Dodał, że według kalkulacji uczelni koszt jednego badania wynosi 400 zł. „Wiem, że wojewoda ma zabezpieczone 300 tys. zł na pierwsze próbki. Gdybyśmy mieli pracować pełną parą, to koszt miesięczny funkcjonowania laboratorium wyniesie aż 1,6 mln zł. Zobaczymy, jak to będzie wyglądać od strony praktycznej. Na razie mamy podpisaną wiążącą umowę z wielkopolską Wojewódzką Stacją Sanitarno-Epidemiologiczną” – powiedział rektor.

Próbki będzie analizować kadra, która do tej pory naukowo zajmowała się badaniami nad wirusami. „To 20-30 osób, ze względu na to, że w razie potrzeby jesteśmy w stanie uruchomić trzy zmiany” – zaznaczył. Dodał, że cały proces analizy pobranych wymazów będzie odbywał się w uczelnianym laboratorium. Badania będą prowadzone na zlecenie wielkopolskiego sanepidu.

Rektor wyjaśnił, że pomysł na prowadzenie analiz próbek osób podejrzanych o zarażenie koronawirusem pojawił się spontanicznie. „Spotkaliśmy się z wojewodą, podpisaliśmy umowę dotyczącą pomocy naszych studentów jako wolontariuszy przy ograniczeniu rozprzestrzeniania epidemii koronawirusa. Wojewoda wspomniał, że tym wąskim gardłem będą oznaczenia próbek osób podejrzanych o zakażenie. Wtedy wpadliśmy na pomysł, że mamy sprzęt, którego możliwości dziesięciokrotnie przekraczają możliwości sanepidu i od tego dnia przygotowaliśmy się do uruchomienia laboratorium” – wyjaśnił rektor.(PAP)

https://naukawpolsce.pap.pl/aktualnosci/news%2C81291%2Cpoznan-uniwersytet-medyczny-uruchamia-laboratorium-do-badania-probek
« Ostatnia zmiana: Luty 01, 2022, 08:32 wysłana przez Orionid »

Offline Orionid

  • Moderator
  • *****
  • Wiadomości: 21901
  • Very easy - Harrison Schmitt
Odp: Wiadomości naukowe
« Odpowiedź #8 dnia: Marzec 17, 2020, 03:54 »
(9) - 99-108

Darmowa platforma do prowadzenia wykładów przez internet udostępniona przez spin-off z UW
20.03.2020

Darmową platformę, która pozwala wykładowcom prowadzić wykłady w trybie zdalnym, uruchomiła spółka spin-off z Uniwersytetu Warszawskiego. Administratorzy platformy nie wykluczają możliwości jej udostępniania także innym uczelniom oraz zainteresowanym szkołom z całej Polski.

We wtorek 10 marca na mocy zarządzenia rektora UW na uczelni odwołano wszystkie wykłady i zajęcia. Do 20 marca szefowie jednostek dydaktycznych mieli opracować listę zajęć do prowadzenia w trybie zdalnym.

W kilka dni po ogłoszeniu tych decyzji grupa osób związanych z Wydziałem Polonistyki UW przy wsparciu nowoutworzonej uniwersyteckiej spółki spin-off Lecturus przystąpiła do działania – i tak zaczęły się testy możliwości dydaktycznych platformy Lecturus. Wszystko przebiegło pomyślnie i wykładowcy UW mogą teraz w każdej chwili rozpocząć pracę zdalną ze studentami. Wystarczy mieć komputer z dostępem do Internetu, głośniki, mikrofon i kamerę – czyli urządzenia standardowo wbudowane w laptop - poinformowali przedstawiciele uczelni w przesłanym komunikacie.

Lecturus zastosował technologię Cisco Webex, która między innymi wspiera zdalne formy prowadzenia zajęć. Narzędzie dla pracowników UW jest dostępne pod adresem http://lecturus.webex.com/. Aby zorganizować zajęcia online, wykładowca powinien się najpierw zarejestrować. W tym celu należy na adres uw@lecturus.pl przesłać swoje imię i nazwisko oraz afiliację. W odpowiedzi zwrotnej wykładowca otrzyma link aktywujący konto oraz konfigurator hasła do platformy. Potem wystarczy już tylko zalogować się na stronie http://lecturus.webex.com/, gdzie można od razu rozpocząć wykład (opcja Start a Meeting) lub go zaplanować (opcja Schedule). Po utworzeniu zajęć na ekranie wykładowcy wyświetla się link, który można rozesłać e-mailem do zapraszanych uczestników. W zajęciach może brać udział równocześnie nawet 1000 odbiorców.

Student ma jeszcze prościej: po tym, jak otrzyma e-mail z zaproszeniem, jednym kliknięciem może dołączyć do spotkania. Dodatkowo wiadomość automatycznie zapisuje się w kalendarzu studenta, by przypomnieć mu o zajęciach kwadrans przed ich rozpoczęciem.

Prowadzący i uczestnicy mają do dyspozycji przekaz audiowizualny, czat, udostępnianie dokumentów i multimediów, współdzielenie ekranu i pisanie na wspólnej tablicy, a także możliwość robienia notatek oraz różnego rodzaju testy.

„Wykładowcy UW będą informowani o uruchomieniu platformy wewnętrznie w ramach swoich jednostek. Ze względu na prostotę obsługi nie przewidujemy szkoleń. Służymy jednak stałym wsparciem przez e-mail, SMS i telefon. Będziemy na bieżąco rozwiązywać ewentualne problemy techniczne, jakie mogą się pojawić przy lawinowo rosnącym wykorzystaniu platformy. Pomagają nam również pracownicy Cisco, którzy żywo zaangażowali się w całą akcję” – mówi Przemysław Zieliński, wiceprezes Lecturusa odpowiedzialny za sprawy technologiczne, cytowany w przesłanym komunikacie. „Korzystanie z platformy jest oczywiście dobrowolne i wynika z indywidualnych decyzji wykładowców” – dodaje Zieliński.

Aby przyspieszyć uruchomienie platformy, w ostatni weekend kilkanaście osób z Wydziału Polonistyki z własnej woli zaangażowało się w testowanie. Odbyły się już także pierwsze zajęcia ze studentami. Grupa doktora Artura Hellicha z Wydziału Polonistyki UW liczyła 25 osób.

Założyciele uniwersyteckiej spółki Lecturus nie widzą przeszkód, by w czasie epidemii i społecznej kwarantanny z darmowej platformy korzystały także inne uczelnie, a nawet szkoły. „Nasze zespoły są co prawda niewielkie, ale mamy ogromną wolę, by pomóc wszystkim zainteresowanym w wypełnianiu ich zadań dydaktycznych. Mamy nadzieję, że nawet przy intensywnym ruchu na platformie wykładowcy będą mogli bez przeszkód prowadzić zajęcia, a studenci aktywnie w nich uczestniczyć. Oczywiście w razie problemów zrobimy co w naszej mocy, aby je możliwie szybko rozwiązać” – podkreśla Zieliński. I dodaje, że być może najlepszą formą udostępnienia platformy szerszej grupie użytkowników mogłaby być współpraca w ramach Porozumienia Akademickich Centrów Transferu Technologii (PACTT.pl).


PAP - Nauka w Polsce
https://naukawpolsce.pap.pl/aktualnosci/news%2C81292%2Cdarmowa-platforma-do-prowadzenia-wykladow-przez-internet-udostepniona-przez

NAWA przedłuża terminy naborów w programach dla naukowców
20.03.2020
https://naukawpolsce.pap.pl/aktualnosci/news%2C81296%2Cnawa-przedluza-terminy-naborow-w-programach-dla-naukowcow.html

Resort nauki zbiera informacje na temat kształcenia online na uczelniach
20.03.2020
https://naukawpolsce.pap.pl/aktualnosci/news%2C81295%2Cresort-nauki-zbiera-informacje-na-temat-ksztalcenia-online-na-uczelniach

Poznań/ Instytut Chemii Bioorganicznej PAN opracował własny prototyp testu na koronawirusa
20.03.2020 PAP - Nauka w Polsce, Anna Jowsa, Szymon Kiepel

Instytut Chemii Bioorganicznej PAN opracował własny prototyp testu na koronawirusa. Test powstaje w oparciu o odczynniki wyłącznie polskich producentów oraz odczynniki własnej produkcji – powiedział w piątek na konferencji prasowej dyrektor Instytutu prof. Marek Figlerowicz.

W związku z zagrożeniem epidemiologicznym oraz koniecznością rozszerzenia diagnostyki zakażeń koronawirusem, za aprobatą wojewody wielkopolskiego, Instytut Chemii Bioorganicznej Polskiej Akademii Nauk (ICHB PAN) w Poznaniu zdecydował się wspomóc swoimi zasobami Wojewódzką Stację Sanitarno-Epidemiologiczną (WSSE) w Poznaniu. Pracownicy ICHB PAN zadeklarowali m.in. pomoc w organizowaniu dodatkowych centrów diagnostycznych w Polsce.

Dyrektor Instytutu prof. Marek Figlerowicz powiedział w piątek na konferencji prasowej, że celem wsparcia zaopatrzenia w zestawy do izolacji oraz detekcji wirusa ICHB PAN postanowił opracować własny test, w oparciu o odczynniki wyłącznie polskich producentów oraz odczynniki własnej produkcji.

Jak tłumaczył, już we wtorek odbyło się spotkanie z dyrektorem Wojewódzkiej Stacji Sanitarno-Epidemiologicznej w Poznaniu dr. Andrzejem Trybuszem, podczas którego opracowano procedury umożliwiające wykorzystanie w walce z wirusem najwyższej klasy aparatury znajdującej się w posiadaniu Instytutu.

„W ciągu następnych godzin po spotkaniu ustawiliśmy w Instytucie pięć stanowisk, potrzebnych do wykonywania tego typu badań i jeszcze tego samego dnia, zrobiliśmy 180 testów. Co więcej, robiąc te testy w ciągu dwóch dni, doszliśmy do tego, jak sami możemy w Polsce taki test wykonywać, że gdyby były problemy – jesteśmy w stanie takie testy w większych ilościach wytwarzać, przy współudziale dwóch polskich firm” – mówił Figlerowicz.

"Próbowaliśmy robić eksperymenty, słysząc o tym, że niektórych testów może być za mało” - powiedział. „Dzisiaj rano jak przyszedłem do Instytutu pierwsze wyniki na tym teście mogłem obejrzeć i są zgodne z tym, co jest uzyskiwane na konkurencyjnych testach. Można powiedzieć, że taki prototyp testu już opracowaliśmy” – wskazał.

Jak dodał, „co będzie dalej, nie wiemy". "Myślę, że to już nie od nas zależy, może to już jest pytanie do władz – czy będą chciały nas wesprzeć, żeby z tego prototypu zrobić prawdziwy test” – podkreślił.

Figlerowicz pytany przez PAP, jakie są szanse na to, by Instytut na dużą skalę przygotował swoją własną wersję testu, odpowiedział, że „realne szanse są bardzo duże”.

„Taki test składa się z pewnych elementów, które są uniwersalne i dostępne. Znaleźliśmy polską firmę, która jest w stanie te elementy ogólnodostępne dostarczyć” – podkreślił. Dodał, że „na razie była mowa o 20 tys. testów”.

„To, co jest trzonem, czyli tzw. sondy TaqMan-owskie, które służą do specyficznego wynajdowania tych genomów wirusowych i potwierdzania, że one tam są – my jesteśmy w stanie wyprodukować w Instytucie w dowolnych ilościach, jeżeli będzie trzeba. Ale do tego potrzeba kolejnych środków. Wszystko, co dotychczas zrobiliśmy, wszystkie te testy diagnostyczne, jak i ten prototyp testu wykonywaliśmy jako wolontariusze nie mając żadnego wsparcia z zewnątrz” – tłumaczył Figlerowicz.

W trakcie konferencji prasowej wskazano także, że dla Instytutu Chemii Bioorganicznej priorytetem jest zapewnienie pracownikom, z których wszyscy są wolontariuszami, pełnego bezpieczeństwa. Stąd opracowana procedura współpracy z WSSE zakłada, iż wstępne etapy izolacji wirusa z materiału pobranego od pacjentów odbywają się w WSSE. Następnie bezpieczne już próbki przekazane zostają do Instytutu, gdzie pod okiem pracowników WSSE przeprowadzane są dalsze etapy diagnostyczne. Jak tłumaczono, prace te prowadzone są z zapewnieniem wszelkich środków ostrożności.

Laboratoria, jakimi dysponuje ICHB PAN są tej samej klasy bezpieczeństwa (BSL II) co laboratoria Sanepidu. Testy wykonują pracownicy naukowi i doktoranci ICHB PAN, posiadający doświadczanie w tego rodzaju analizach. W ramach „wirusowej grupy wsparcia" działa obecnie w trybie zmianowym 40 osób. W ciągu doby przeprowadzanych jest obecnie 180 testów. Docelowo może ich być wykonywanych nawet 270 na dobę.

Pracownicy Instytutu zaapelowali w trakcie piątkowej konferencji prasowej o dodatkowy sprzęt zabezpieczający, który jest niezbędny do wykonywania pracy w laboratorium.

https://naukawpolsce.pap.pl/aktualnosci/news%2C81293%2Cpoznan-instytut-chemii-bioorganicznej-pan-opracowal-wlasny-prototyp-testu-na

Nawet w czasach pandemii nie unikajmy udzielania pierwszej pomocy
21.03.2020 aktualizacja 23.03.2020

(...)

Usta - usta? Zdecydowanie nie!

Zwykle obecność oddechu powinno się sprawdzać słuchem, dotykiem i wzrokiem, co wiąże się z pochyleniem nad głową chorego i bliskim kontaktem.

W związku z dzisiejszą sytuacją, ogranicz się do obserwacji ruchów klatki piersiowej. Gdy nie widzisz rytmicznego unoszenia i opadania klatki piersiowej, a osoba nie reaguje na potrząsanie, uznaj, że nie oddycha. Wezwij służby ratunkowe (999 lub 112) i rozpocznij uciskanie klatki piersiowej - na jej środku, około 2 razy na sekundę, mocno, klęcząc obok chorego. Używaj rękawiczek ochronnych i w miarę możliwości okularów.


Ocena unoszenia się klatki piersiowej i uciski klatki piersiowej. Źródło: wikihow.com
(...)
https://naukawpolsce.pap.pl/aktualnosci/news%2C81284%2Cnawet-w-czasach-pandemii-nie-unikajmy-udzielania-pierwszej-pomocy.html

Łódź/ Nowe laboratorium wirusologiczne dostało od Bionanoparku 6 urządzeń medycznych
21.03.2020 PAP - Nauka w Polsce, Hubert Bekrycht

Powstające w Centrum Kliniczno-Dydaktycznym Uniwersytetu Medycznego w Łodzi laboratorium mające wykonywać badania koronawirusa dostanie od łódzkiego Bionanoparku sześć specjalistycznych urządzeń medycznych - poinformowali na konferencji prasowej prezydent Łodzi Hanna Zdanowska i prezes Bionanoparku Marek Cieślak.

Spółka Bionanopark, którego udziałowcami są głównie Miasto Łódź i Województwo Łódzkie, na specjalnych warunkach użyczyła Centrum Kliniczno-Dydaktycznemu (CKD) Uniwersytetu Medycznego w Łodzi (UM) 6 specjalistycznych urządzeń medycznych znacznej wartości - poinformowała prezydent Łodzi Hanna Zdanowska podczas piątkowej konferencji prasowej.

"Bardzo się cieszę, że mogliśmy wspomóc łódzką służbę zdrowia, bo przecież z tych testów będą korzystali wszyscy - osoby, które potencjalnie mogły zostać zarażone wirusem lub są na kwarantannie" - powiedziała Zdanowska.

Prezes łódzkiego Bionanoparku Marek Cieślak oświadczył, że jego spółka zrobi wszystko, aby ograniczyć występowanie wirusa SARS–CoV-2. "To sytuacja bez precedensu. Dlatego postanowiliśmy zatrzymać własne projekty i użyczyć sprzęt laboratoryjny tam, gdzie może ratować ludzkie zdrowie i życie - podkreślił prezes Cieślak.

Jak poinformowały władze Bionanoparku, do nowego laboratorium CKD UM trafią m.in.: termocyklery, termowytrząsarki oraz miniwirówki.

Dotychczas urządzenia znajdowały się w Laboratorium Medycyny Spersonalizowanej Bionanoparku. Aparatura jest już gotowa do pracy, została podłączona i skonfigurowana pod nadzorem Dariusza Jarycha pracownika naukowo-badawczego Bionanoparku.

Nowe laboratorium CKD UM w Łodzi, które będzie wykonywać badania niezbędne w diagnostyce koronawirusa, rozpocznie pracę w poniedziałek 23 marca.

https://naukawpolsce.pap.pl/aktualnosci/news%2C81300%2Clodz-nowe-laboratorium-wirusologiczne-dostalo-od-bionanoparku-6-urzadzen

MFiPR: sprzęt z uczelni medycznych pomoże leczyć chorych na COVID-19
21.03.2020 autor: Łukasz Pawłowski

Urządzenia z uczelni medycznych takie jak respiratory, defibrylatory, aparaty tlenowe będzie można wykorzystać w szpitalach na potrzeby leczenia osób zarażonych koronawirusem - poinformowało w piątek w komunikacie Ministerstwo Funduszy i Polityki Regionalnej.

"W tej chwili szkoły medyczne nie pracują. Wspólnie z ministrem Szumowskim podjęliśmy decyzję, że urządzenia z centrów symulacji medycznej będzie można wykorzystać w szpitalach na potrzeby leczenia osób zarażonych koronawirusem. Przepisy unijne tego nie zabraniają" – tłumaczy cytowana w komunikacie minister funduszy i polityki regionalnej Małgorzata Jarosińska-Jedynak.

Szefowa MFiPR dodaje, że obecnie zbierane są informacje od uczelni, co mogą przekazać szpitalom.

"W tej chwili mamy 108 sztuk sprzętu medycznego, w tym 14 respiratorów, ale informacje cały czas spływają. Najbardziej cieszylibyśmy się, gdyby w tej trudnej sytuacji dodatkowy sprzęt nie był potrzebny, ale w razie czego możemy użyć go w każdej chwili" – powiedziała Jarosińska-Jedynak.

Resort poinformował, że z funduszy unijnych na lata 2014-2020 (Program Wiedza Edukacja Rozwój) uczelnie medyczne tworzyły centra symulacji medycznej, czyli miejsca, w których studenci mogli rozwijać swoje praktyczne umiejętności. Elementem tego typu projektów był zawsze zakup nowoczesnego sprzętu na potrzeby kształcenia przyszłych lekarzy. Takie wyposażenie mają uczelnie między innymi we Wrocławiu, Katowicach, Bydgoszczy, Poznaniu, Krakowie, Gdańsku, Szczecinie, Lublinie, Białymstoku, Olsztynie, Łodzi i Warszawie.(PAP)

https://naukawpolsce.pap.pl/aktualnosci/news,81301,mfipr-sprzet-z-uczelni-medycznych-pomoze-leczyc-chorych-na-covid-19.html

Śląskie/ Studenci medycyny organizują opiekę nad dziećmi pracowników szpitali
21.03.2020
https://naukawpolsce.pap.pl/aktualnosci/news%2C81309%2Cslaskie-studenci-medycyny-organizuja-opieke-nad-dziecmi-pracownikow-szpitali

Polski wynalazek: jeden respirator do wentylacji dwóch pacjentów
21.03.2020 aktualizacja 23.03.2020© PAP - Nauka w Polsce, Ludwika Tomala


Urządzenie Ventil. Źródło: IBIB PAN

Urządzenie, które umożliwi niezależną wentylację dwóch pacjentów za pomocą jednego respiratora, opracowali naukowcy z Instytutu Biocybernetyki i Inżynierii Biomedycznej PAN. Informują, że pierwsze sto sztuk ma powstać w ciągu trzech tygodni.

"W Instytucie Techniki i Aparatury Medycznej w Zabrzu (będącym częścią Sieci Badawczej Łukasiewicz) rozpoczyna się produkcja unikatowych respiratorów, do których można podłączyć 2 chorych jednocześnie. Gratuluję wielkiego sukcesu!" - napisał w piątek na Twitterze minister nauki Jarosław Gowin.

Szef Sieci Badawczej Łukasiewicz Piotr Dardziński doprecyzował, że "produkcja urządzeń nie byłaby możliwa, gdyby nie wiedza inicjatora projektu IBIB PAN. Bardzo cieszymy się ze współpracy!".

Na prośbę PAP przedstawiciele Instytutu Biocybernetyki i Inżynierii Biomedycznej PAN w Warszawie wyjaśniają, na czym polega ich rozwiązanie.

"Aparat Ventil jest urządzeniem współpracującym z respiratorem z możliwością wykorzystania w dwóch zastosowaniach. Po pierwsze - zgodnie z pierwotnymi założeniami zespołu IBIB PAN - opracowany aparat Ventil jest przeznaczony do niezależnej wentylacji obu płuc pacjenta będącego w stanie ostrej niewydolności oddechowej. Po drugie, w warunkach niedoboru respiratorów, aparaty Ventil mogą być użyte jako urządzenia do niezależnej wentylacji dwóch pacjentów, podłączonych jednego respiratora. To właśnie zastosowanie jest szczególnie istotne w obecnej sytuacji epidemicznej. Korzystając z aparatu Ventil można podłączyć dwóch pacjentów, którzy będą używali jednego respiratora" - tłumaczą naukowcy.

"Konstrukcja urządzenia pozwala na niezależną regulację podstawowych parametrów procesu wentylacji mechanicznej dla obu pacjentów" - dodaje kierownik projektu z IBIB PAN, dr inż. Krzysztof Zieliński.

Jak zapewnia, urządzenie - opracowane w zespole kierowanym przez prof. Marka Darowskiego - przeszło pozytywnie wieloletnie testy kliniczne prowadzone w warunkach oddziału intensywnej opieki medycznej.

IBIB PAN podjął współpracę z Siecią Badawczą Łukasiewicz - Instytutem Techniki i Aparatury Medycznej (Ł-ITAM), aby urządzenia szybko trafiły do produkcji. "W obecnie prowadzonych wspólnych pracach zostanie wykorzystane know-how rozwinięte w IBIB PAN oraz wiedza ekspercka kadry naukowej naszych dwóch instytutów" – dodaje dyrektor IBIB PAN prof. Adam Liebert.

"Pierwsza seria stu aparatów Ventil powinna zostać wyprodukowana w ciągu trzech tygodni. Następnie urządzenia trafią do badań klinicznych w wyznaczonych szpitalach" - zapowiada dyrektor Ł-ITAM dr hab. inż. Janusz Wróbel.

Projekt zmierzający do wdrożenia do produkcji i wyprodukowania serii urządzeń Ventil, które zostaną skierowane w najbliższym czasie do badań klinicznych, jest finansowany ze środków Ministerstwa Nauki i Szkolnictwa Wyższego.

https://naukawpolsce.pap.pl/aktualnosci/news%2C81308%2Cpolski-wynalazek-jeden-respirator-do-wentylacji-dwoch-pacjentow.html

Gowin: zawieszenie funkcjonowania uczelni do 10 kwietnia
22.03.2020 aktualizacja 23.03.2020
https://naukawpolsce.pap.pl/aktualnosci/news%2C81317%2Cgowin-zawieszenie-funkcjonowania-uczelni-do-10-kwietnia.html
« Ostatnia zmiana: Luty 01, 2022, 08:34 wysłana przez Orionid »

Offline Orionid

  • Moderator
  • *****
  • Wiadomości: 21901
  • Very easy - Harrison Schmitt
Odp: Wiadomości naukowe
« Odpowiedź #9 dnia: Marzec 17, 2020, 03:54 »
(10)  109-115

Energa: zamontowano już 11,5 tys. platform pod gniazda bocianów; ptaki nie przenoszą koronawirusa
22.03.2020 autor: Longina Grzegórska-Szpyt


Kozubszczyzna, 10.01.2019. Ośrodek Rehabilitacji Bocianów w Kozubszczyźnie, prowadzony przez Stowarzyszenie Szansa dla Bociana, 10 bm. (wp/mr) PAP/Wojciech Pacewicz

Ponad 11,5 tys. platform pod gniazda bocianie zamontowano na słupach energetycznych – podała w sobotę Grupa Energa. Współpracujący z GE biolog Krzysztof Konieczny zapewnia, że nie ma dowodów, by bociany przenosiły koronawirusa.

Dodała, że bociany lubią wybierać słupy energetyczne na swoje domostwa. "Do jaj i młodych boćków trudniej dostać się drapieżnikom, wspięcie się na słup nie jest tak łatwe jak na drzewo czy stodołę" - podano w komunikacie.

Podkreślono, że ulokowane na słupach gniazda stwarzają zagrożenie nie tylko ich lokatorom, ale także otoczeniu – w sąsiedztwie linii energetycznych może dojść do porażenia ptaków, a materiał wykorzystany jako budulec może spowodować zwarcie i uszkodzenia linii energetycznej, a w konsekwencji przerwy w dostawach prądu.

Spółka przypomina, że przypadki dot. zagrożenia linii energetycznych można zgłaszać do Energi Operatora (tel. 801 404 404) lub poprzez - 7 lat temu uruchomionej z jej inicjatywy - infolinię: 801 BOCIAN (801 26 24 26).

Jak podano w komunikacie, najwięcej gniazd jest na Warmii i Mazurach - ponad 5 tys. Na Mazowszu – ponad 1,9 tys., w rejonie Słupska i Koszalin ponad 1,7 tys. Kolejne platformy zamontowano w okolicy Torunia i na Kujawach, w rejonie Kalisza i na Pomorzu – czytamy.

Krzysztof Konieczny, współpracujący z Grupą Energa biolog i przyrodnik z fundacji proNatura zwrócił uwagę, że w tym roku na infolinii padają pytania dotyczące koronawirusa, np. czy bociany go przenoszą lub czy bociany są zagrożeniem dla ludzi. Konieczny podkreślił, że nie ma żadnych informacji, by bociany czy też wróble, a także psy, koty przenosiły tego wirusa. "Nie ma więc powodu, by nagle po setkach lat wspólnego przebywania obrazić się na bociany” – podkreślił. Jego zdaniem łączenie przylotu bocianów i innych ptaków z epidemią jest nieuzasadnione.

Grupa Energa jest trzecim największym zintegrowanym operatorem systemu dystrybucyjnego (OSD) w Polsce pod względem wolumenu dostarczanej energii. (PAP)

https://naukawpolsce.pap.pl/aktualnosci/news%2C81321%2Cenerga-zamontowano-juz-115-tys-platform-pod-gniazda-bocianow-ptaki-nie

MZ: chcemy zwiększać diagnostykę koronawirusa poprzez uruchamianie laboratoriów w szpitalach
22.03.2020 autorka: Karolina Kropiwiec


Szczecin, 02.03.2020. Oddział Zakaźny Samodzielnego Publicznego Wojewódzkiego Szpitala Zespolonego w Szczecinie (aldg) PAP/Marcin Bielecki

Chcemy stale zwiększać diagnostykę koronawirusa m.in. poprzez uruchamianie laboratoriów w publicznych placówkach ochrony zdrowia – powiedział PAP rzecznik ministerstwa zdrowia Wojciech Andrusiewicz. Dodał, że resort będzie dofinansowywał uruchomienie takich laboratoriów.

Ministerstwo Zdrowia wysłało do szpitali pismo z prośbą o wskazanie, która placówka ma możliwość uruchomienia laboratorium do diagnostyki zakażeń koronawirusem.

"Celem jest stałe zwiększanie możliwości diagnostycznych m.in. poprzez uruchamianie laboratoriów w publicznych placówkach ochrony zdrowia. Jeżeli szpital ma możliwość uruchomienia laboratorium, to ministerstwo zapewni niezbędne dofinansowanie" - podkreślił Andrusiewicz. Dodał, że uruchamianie laboratoriów w szpitalach, które są do tego przygotowane gwarantuje też wysoki poziom diagnostyki.

W tej chwili w Polsce działają 32 laboratoria, które prowadzą diagnostykę pod kątem koronawirusa. Rzecznik zaznaczył, że w ciągu doby możliwe jest przeprowadzenie ok. 4 tys. testów.

Informację o wysłaniu przez resort zdrowia pism do szpitali, jako pierwsze podało radio RMF FM.

Badania laboratoryjne w kierunku koronawirusa dały dotąd pozytywny wynik u 563 osób, z których siedem zmarło.

Nowy koronawirus SARS-Cov-2 wywołuje chorobę o nazwie COVID-19. Objawia się ona najczęściej gorączką, kaszlem, dusznościami, bólami mięśni i zmęczeniem. Podejrzewa się, że do zarażenia koronawirusem, który może wywoływać groźne dla życia zapalenie płuc, doszło w Chinach pod koniec 2019 r. na targu w Wuhan, stolicy prowincji Hubei.(PAP)

https://naukawpolsce.pap.pl/aktualnosci/news%2C81325%2Cmz-chcemy-zwiekszac-diagnostyke-koronawirusa-poprzez-uruchamianie

Gowin: Analizujemy możliwości zwiększenia specjalnych zasiłków dla studentów w trudnym położeniu
23.03.2020
https://naukawpolsce.pap.pl/aktualnosci/news%2C81330%2Cgowin-analizujemy-mozliwosci-zwiekszenia-specjalnych-zasilkow-dla-studentow

Sieć Badawcza Łukasiewicz i Celon Pharma uruchamiają program rozwoju terapii przeciw COVID-19
23.03.2020 PAP - Nauka w Polsce, Ludwika Tomala

Sieć Badawcza ŁUKASIEWICZ i Celon Pharma S.A. rozpoczęły wspólny program badawczy, w ramach którego rozwijane będą terapie przeciw COVID-19. Instytucje m.in. będą sprawdzać, czy w terapii pomóc mogą leki już istniejące na rynku lub ich kombinacje, a także szukać będą nowych substancji.

W ramach programu przeprowadzone mają być prace nad określeniem potencjału terapeutycznego znanych leków i substancji czynnych (oraz ich kombinacji) dla zbadania ich wpływu na wirus SARS-CoV-2 - poinformowali w poniedziałek w komunikacie przedstawiciele Łukasiewicza.

Poza tym opracowywane mają być molekuły specyficznie działające na elementy wirusa SARS-CoV-2, co w dłuższej perspektywie pozwoliłoby na opracowanie innowacyjnego leku posiadającego potencjał terapeutyczny przeciw chorobom wywoływanym przez wirusy.

A trzecim elementem współpracy będzie przeprowadzenie rozwoju przedklinicznego i klinicznego wybranych kandydatów na nowe terapie oraz zabezpieczenie ich dostępności na potrzeby pacjentów w Polsce.

Jak poinformowano w przesłanym PAP komunikacie, Sieć Badawcza Łukasiewicz wniesie do programu badawczego potencjał naukowy i doświadczenie w inżynierii genetycznej, w pracach nad nowymi systemami ekspresji genów, diagnostyce genomu, przeciwciał monoklonalnych i wytwarzaniu wysokooczyszczonych związków o działaniu biologicznym i o strukturze białkowej, a także chemii związków działających leczniczo.

Do prac zostaną wykorzystane także wiedza i doświadczenie m.in. w biotechnologii oraz opracowywaniu i wdrażaniu technologii substancji biologicznie czynnych, w obszarze badań przedklinicznych z toksykologią, biodostępnością i równoważnością biologiczną.

Z kolei Celon Pharma S.A. wniesie do projektu kompetencje w wytwarzaniu leków w tym leków antywirusowych, doświadczenie w opracowywaniu i rozwoju innowacyjnych leków. Firma jest też gotowa do podjęcia testów in vitro, in vivo. Wykorzysta też doświadczenie w przygotowywaniu, organizacji i prowadzeniu badań klinicznych innowacyjnych leków, a także w produkcji oraz rejestracji leków na rynkach krajowym i zagranicznych.

https://naukawpolsce.pap.pl/aktualnosci/news%2C81332%2Csiec-badawcza-lukasiewicz-i-celon-pharma-uruchamiaja-program-rozwoju-terapii

Gowin: jeśli po świętach wrócimy do normalnego funkcjonowania, nie będzie przekładania zajęć na następny semestr
23.03.2020
https://naukawpolsce.pap.pl/aktualnosci/news,81333,gowin-jesli-po-swietach-wrocimy-do-normalnego-funkcjonowania-nie-bedzie

ABM włącza się w prace badawcze dot. SARS-CoV-2, m.in. nad szczepionką
23.03.2020 PAP - Nauka w Polsce, Katarzyna Lechowicz-Dyl

Agencja Badań Medycznych wesprze badania nad szczepionką przeciwko wirusowi SARS-CoV-2. Decyzję w tej sprawie – jak podała w poniedziałek ABM - podjęło szefostwo Agencji w porozumieniu z kierownictwem Ministerstwa Zdrowia. Wybrano do współpracy trzy krajowe ośrodki.

Decyzja dotyczy rozpoczęcia własnego badania "Badania nad szczepionką przeciwko wirusowi SARS-CoV-2 oraz wsparcie prac badawczych nad poszukiwaniem skutecznej terapii", które realizowane będzie w partnerstwie z polskimi i międzynarodowymi ośrodkami.

Agencja Badań Medycznych w ramach realizacji projektu wybrała do współpracy trzy polskie ośrodki - Sieć Badawczą Łukasiewicz – Instytut Biotechnologii i Antybiotyków wraz z zespołem prof. Marcina Drąga z Politechniki Wrocławskiej, Narodowe Centrum Onkologii w konsorcjum z Instytutem Biochemii i Biofizyki PAN i Warszawskim Uniwersytetem Medycznym oraz Uniwersytet Medyczny we Wrocławiu. Działania prowadzone będą również we współpracy z partnerami zagranicznymi między innymi Narodowym Instytutem Zdrowia w Stanach Zjednoczonych.

"Podejmujemy wyzwanie wobec zagrożenia epidemiologicznego naszych obywateli poszukując skutecznej drogi w walce z CoV-2. Wierzę, że poza zabezpieczeniem sanitarno-epidemiologicznym Polaków, które jest realizowane przez rząd na najwyższym poziomie, musimy aktywnie włączyć się w światowe prace nad znalezieniem skutecznej metody prewencji i terapii tej choroby" – wyjaśnia prezes Agencji Badań Medycznych dr Radosław Sierpiński.

Nie ukrywa, że liczy, iż dzięki współpracy ze stroną amerykańską oraz wiodącymi grupami badawczymi ze świata uda się przekazać wkład w tak ważne i potrzebne rozwiązania.

ABM podała, że obecnie toczą się rozmowy dotyczące kształtu i możliwości współpracy między innymi z amerykańskim National Institutes of Health (NIH) i dyrektorem Instytutu Chorób Zakaźnych w Waszyngtonie dr. Anthonym S. Fauci. ABM zapewnia, że prowadzi także zaawansowane rozmowy z międzynarodowymi Uniwersytetami w Europie, a otwarcie na współpracę zadeklarowała również Ambasada Chin oraz badacze z Niemiec i Kanady.

Jedną z koncepcji przygotowanych w ramach projektu, jest propozycja realizowana przez Narodowy Instytutu Onkologii i Instytut Biochemii i Biofizyki PAN, który we współpracy z innymi naukowcami planuje zastosować nowatorską technologię łączącą wykorzystanie bakteriofagów i nanoprzeciwciał do opracowania terapii przeciwko zakażeniom wirusem SARS-CoV-2.

"W naszym projekcie chcemy wykorzystać nanoprzeciwciało, które umieszczone zostanie na główce bakteriofaga. To nanoprzeciwciało będzie w stanie rozpoznać wirus SARS-CoV-2 i uniemożliwi mu wniknięcie do komórek ludzkich. Bakteriofagi są wykorzystywane w terapii od dziesięcioleci i są bezpieczne dla człowieka. Natomiast nanoprzeciwciała są od niedawna testowane jako potencjalne leki. Dotychczas nikt jeszcze nie wykorzystał połączenia bakteriofag-nanoprzeciwciało do walki z wirusami ludzkimi. Jesteśmy pionierami" – podkreśla, cytowany w materiałach prasowych, lider projektu prof. Jan Walewski, dyrektor NIO-PIB.

Polscy naukowcy poszukają również skutecznych terapii wśród znanych leków poprzez intensyfikację prac nad inhibitorami proteazy SARS-CoV-2 Mpro. Celem badania jest zahamowanie działania enzymu, co pozwoli na zablokowanie rozprzestrzeniania się wirusa. Za realizację konceptu odpowiedzialni są naukowcy z Sieci Badawczej Łukasiewicz – Instytut Biotechnologii i Antybiotyków wraz z zespołem prof. Marcina Drąga z Politechniki Wrocławskiej. Prace prowadzone są we współpracy z grupą prof. Rolfa Hilgenfelda z Lübeck University w Niemczech, który miał olbrzymi wpływ na wygaszenie poprzedniej epidemii SARS (w 2002/2003 r.).

Uniwersytet Medyczny we Wrocławiu pod kierownictwem prof. Ewy Jankowskiej poprowadzi natomiast prace nad zastosowaniem chlorochininy (lek antymalaryczny) u chorych z potwierdzoną infekcją COVID-19 na wczesnym etapie choroby z łagodnymi objawami, aby zapobiec ciężkim powikłaniom płucnym.

"Jestem przekonany, że wybrane przez nas koncepty to innowacyjne i ważne projekty o dużym potencjale naukowym, mogące przyczynić się do opracowania szczepionki lub skutecznych metod terapii koronawirusa. Wierzę, że wspólne działania podjęte przez Agencję Badań Medycznych i wybitnych badaczy przyniosą oczekiwane przez wszystkich efekty" - zaznacza Sierpiński.

Kwotą inicjacyjną przeznaczoną na projekt jest 5 mln zł. "Jeśli zajdzie taka potrzeba, środki te będą dynamicznie zwiększane” – zadeklarował prezes ABM.

https://naukawpolsce.pap.pl/aktualnosci/news%2C81336%2Cabm-wlacza-sie-w-prace-badawcze-dot-sars-cov-2-min-nad-szczepionka.html

Pediatra: dzieci mogą zakazić się koronawirusem i go rozsiewają, ale są bezpieczne
23.03.2020 PAP - Nauka w Polsce, Szymon Zdziebłowski

Dzieci co prawda mogą zakazić się koronawirusem i go rozsiewają, ale są bezpieczne. Częstość występowania zapalenia płuc u nich jest znikoma i wynosi 0,1 proc. - przekonuje genetyk i pediatra, prof. Marek Sanak w najnowszym wideo, zrealizowanym przez resort nauki w ramach akcji “Posłuchaj naukowca”.

Poprzez tę rozpoczętą w ubiegłym tygodniu akcję Ministerstwo Nauki i Szkolnictwa Wyższego chce przekazywać rzetelne informacje na temat koronawirusa i obalać związane z nim fake newsy. MNiSW planuje zamieszczać 1-2 filmy dziennie.

"Chciałbym powiedzieć, że dzieci są bezpieczne. Co prawda ulegają zakażeniu i rozsiewają wirusa, natomiast częstość występowania zapaleń płuc u dzieci jest znikoma, jest rzędu 0,1 proc. Dotyczy to grupy wiekowej do 10 lat" - powiedział pediatra i genetyk prof. Marek Sanak z Uniwersytetu Jagiellońskiego w Krakowie w filmie udostępnionym przez resort nauki w poniedziałek.




Jego zdaniem podjęte kroki mające na celu ograniczenie zdolności rozprzestrzeniania się wirusa poprzez zamknięcie m.in. żłobków, przedszkoli, szkół wyższych przyniosą efekty.

"Takie efekty będą widoczne już w najbliższych tygodniach. Okres wylęgania wirusa średnio wynosi 6,5 dnia. Należy oczekiwać spadku narastania liczby zakażonych właśnie w ciągu najbliższego tygodnia" - podkreślił.

Naukowiec "bezwzględnie zalecił", by osoby powyżej 60. roku życia były chronione przed kontaktami, które mogłyby doprowadzić do ich zakażenia.

"Współczesne statystyki, a tych zgonów już było wiele tysięcy, mówią, że ciężki przebieg zakażenia płuc występuje praktycznie wyłącznie u osób, które przekroczyły ten wiek lub mają ciężkie choroby podstawowe, takie jak choroby serca, cukrzycę, albo choroby nerek" - przypomniał prof. Sanak.

Resort nauki poinformował w poniedziałek na Twitterze, że czeka na pytania związane z koronawirusem. Można jest kierować na adres email: posluchajnaukowca@nauka.gov.pl.

https://naukawpolsce.pap.pl/aktualnosci/news%2C81339%2Cpediatra-dzieci-moga-zakazic-sie-koronawirusem-i-go-rozsiewaja-ale-sa
« Ostatnia zmiana: Luty 01, 2022, 08:37 wysłana przez Orionid »

Offline Orionid

  • Moderator
  • *****
  • Wiadomości: 21901
  • Very easy - Harrison Schmitt
Odp: Wiadomości naukowe
« Odpowiedź #10 dnia: Marzec 17, 2020, 03:55 »
(11)  116-126

Politechnika Śląska w międzynarodowym projekcie badającym kluczowy enzym wirusa SARS-CoV-2
23.03.2020 PAP - Nauka w Polsce, Anna Gumułka

Naukowcy Politechniki Śląskiej w Gliwicach pracują w międzynarodowym zespole, badającym jeden z kluczowych enzymów koronawirusa. Wyniki prac zespołu koncentrują się na mechanizmach hamujących namnażanie się tego patogenu.

Grupa badawcza Tunneling Group, czyli zespół pod kierunkiem dr. hab. inż. Artura Góry z Centrum Biotechnologii Politechniki Śląskiej, w ramach nawiązanej współpracy z badaczami z Uniwersytetu Alberty w Kanadzie oraz Politechniki w Turynie, scharakteryzowała główną proteazę SARS-CoV-2 (SARS-CoV-2 Mpro) oraz porównała ją z odpowiadającym enzymem wirusa wywołującego SARS (SARS-CoV Mpro).

"Początkowo chcieliśmy porównać zachowanie obu enzymów i na tej podstawie zaproponować związki, które były już wcześniej przebadane i mogłyby szybko zostać wprowadzone, aby zahamować aktywność głównej proteazy, a tym samym zahamować namnażanie się wirusa. Niestety, już podczas wstępnych analiz okazało się, że kieszeń wiążąca substrat, w której miałoby następować wiązanie związków hamujących działanie enzymu, jest bardzo ruchliwa. Co oznacza, że nie możemy skorzystać z drogi na skróty" - opowiada o wynikach badań dr hab. Artur Góra.

"Dodatkowo zaobserwowaliśmy, że nasz cel molekularny może łatwo ulec dalszym zmianom, gdyż charakteryzuje się dużą zmiennością ewolucyjną. To w efekcie oznaczałoby, że cały nasz i naszych partnerów wysiłek może pójść na marne. Dlatego też niezwłocznie rozpoczęliśmy prace nad wytypowaniem innego - mniej ruchliwego i ewolucyjnie stabilnego - rejonu białka Mpro, do którego potencjalne leki mogłyby się wiązać skuteczniej" – dodał naukowiec.

"Chcemy przechytrzyć wirusa i przewidzieć kolejne możliwe drogi jego ewolucji. Już teraz wiemy, że wirus wyizolowany we Włoszech różni się od tego z Wuhan. Mutacje prowadzące do zmian w sekwencji głównej proteazy to także tylko kwestia czasu i chcemy być na tę ewentualność dobrze przygotowani" – podkreślił.

Skuteczność wiązania się wytypowanych związków naukowcy mogą błyskawicznie sprawdzić dzięki nowoczesnej platformie do wysokoprzepustowej analizy interakcji międzycząsteczkowych dostarczonej przez firmę NanoTemper. "Możemy mówić o dużym szczęściu w tej sytuacji, grant na pozyskanie unikalnej infrastruktury badawczej otrzymaliśmy pod koniec zeszłego roku i przy wykorzystaniu MonolithNT.Automated jesteśmy w stanie zweryfikować kilkaset związków dziennie" - zaznaczył Artur Góra.

Prace w kierunku scharakteryzowania SARS-CoV-2 Mpro ruszyły w momencie, kiedy udostępniona została struktura krystalograficzna tego białka. Na jej podstawie wykonane zostały symulacje dynamiki molekularnej, które następnie przeanalizowano pod kątem zmian dynamiki i zachowania białka.

Naukowcy z grupy badawczej Tunneling Group stworzyli program AQUA-DUCT, który pozwala na przeanalizowanie dynamiki zachowania białka z uwzględnieniem zmian w dostępnych przestrzeniach wewnątrzcząsteczkowych, co przy konwencjonalnej analizie jest zwykle pomijane. Dodatkowo, badania zostały rozszerzone o analizę ewolucyjną wirusowych białek Mpro oraz badanie stabilności białka.

Pierwsze wyniki badań zespołu dr. hab. Artura Góry zostały udostępnione wszystkim zainteresowanym już na początku marca, czekają również na recenzje w jednym z topowych czasopism.

W zespole badawczym z ramienia Politechniki Śląskiej pracują także: doktorantki - mgr Karolina Mitusińska z Centrum Biotechnologii i Wydziału Chemicznego, mgr inż. Maria Bzówka ze Wspólnej Szkoły Doktorskiej oraz inż. Agata Raczyńska i inż. Aleksandra Samol z Wydziału Automatyki, Elektroniki i Informatyki.

https://naukawpolsce.pap.pl/aktualnosci/news,81340,politechnika-slaska-w-miedzynarodowym-projekcie-badajacym-kluczowy-enzym

Gowin zwrócił się do operatorów sieci komórkowych o bezpłatny transfer danych dla studentów i doktorantów
23.03.2020
https://naukawpolsce.pap.pl/aktualnosci/news%2C81341%2Cgowin-zwrocil-sie-do-operatorow-sieci-komorkowych-o-bezplatny-transfer

Lublin/ Uniwersytet Medyczny ma mieć laboratorium diagnostyki koronawirusa
23.03.2020 Autorka: Renata Chrzanowska

Władze Uniwersytetu Medycznego w Lublinie zdecydowały o utworzeniu specjalistycznego laboratorium diagnostyki molekularnej koronawirusa. Będzie to trzecie takie laboratorium w woj. lubelskim.

"W związku z ogłoszeniem stanu epidemii JM Rektor Uniwersytetu Medycznego prof. Andrzej Drop podjął decyzję o rozpoczęciu przygotowań (lokalizacja, adaptacja pomieszczeń, wyposażenie) do utworzenia specjalistycznego laboratorium diagnostyki molekularnej koronawirusa SARS CoV-2" - poinformował w poniedziałek rzecznik prasowy uczelni dr Włodzimierz Matysiak.

Zaznaczył, że nowo powstające laboratorium mogłoby "w znaczącym stopniu przyspieszyć i usprawnić diagnozowanie podejrzanych o zakażenie SARS-CoV-2 pacjentów, hospitalizowanych w szpitalach klinicznych UM, Lublina i województwa".

Zorganizowanie tej nowej placówki diagnostycznej rektor UM powierzył prof. Małgorzacie Polz-Dacewicz – kierującej Zakładem Wirusologii UM, pełniącej też funkcję prezesa Polskiego Towarzystwa Wirusologicznego.

Nie wiadomo jeszcze, kiedy dokładnie laboratorium rozpocznie pracę. Będzie trzecią tego typu jednostką w województwie lubelskim - obecnie takie laboratoria działają w Wojewódzkiej Stacji Sanitarno-Epidemiologicznej w Lublinie oraz w Ośrodku Diagnostyki i Zwalczania Zagrożeń Biologicznych WIHE w Puławach.

"Aby wesprzeć laboratorium wirusologiczne Wojewódzkiej Stacji Sanitarno-Epidemiologicznej w Lublinie, rektor oddelegował pięciu pracowników Uniwersytetu Medycznego, w tym czterech diagnostów laboratoryjnych, do pracy przy diagnostyce koronawirusa" – zaznaczył Matysiak.

Dodał, że Światowa Organizacja Zdrowia zaleca wszystkim krajom zwiększanie liczby testów, co ma przyspieszyć odseparowywanie ludzi zainfekowanych od zdrowych i przerywanie łańcucha zakażeń koronawirusem.

W woj. lubelskim dotychczas stwierdzono w sumie 43 przypadki zakażenia koronawirusem SARS-CoV-2 potwierdzone pozytywnymi wynikami testów laboratoryjnych. Jedna osoba zmarła.(PAP)

https://naukawpolsce.pap.pl/aktualnosci/news%2C81344%2Clublin-uniwersytet-medyczny-ma-miec-laboratorium-diagnostyki-koronawirusa

Szef resortu nauki podpisał rozporządzenie dot. zawieszenia zajęć na uczelniach do 10 kwietnia
23.03.2020
https://naukawpolsce.pap.pl/aktualnosci/news%2C81343%2Cszef-resortu-nauki-podpisal-rozporzadzenie-dot-zawieszenia-zajec-na

Gowin: weryfikacja zajęć online to zadanie dla władz uczelni i Polskiej Komisji Akredytacyjnej
23.03.2020
https://naukawpolsce.pap.pl/aktualnosci/news%2C81345%2Cgowin-weryfikacja-zajec-online-zadanie-dla-wladz-uczelni-i-polskiej-komisji

Rektor WAM: do pomocy zgłosiło się ponad 260 wolontariuszy
23.03.2020
https://naukawpolsce.pap.pl/aktualnosci/news%2C81347%2Crektor-wam-do-pomocy-zglosilo-sie-ponad-260-wolontariuszy.html

Prezes KRDL: testy serologiczne na COVID-19 mniej wiarygodne; mogą rodzić skutki prawne dla diagnostów
24.03.2020 Autorka: Klaudia Torchała

W Polsce rekomendowane przez powołane do tego instytucje są testy molekularne na wykrywanie SARS-CoV-2. Dają one najbardziej wiarygodne wyniki. Szybkie testy serologiczne bywają fałszywie ujemne i mogą rodzić poważne skutki prawne dla diagnostów je wykonujących – zaznaczyła w rozmowie z PAP Alina Niewiadomska, prezes Krajowej Rady Diagnostów Laboratoryjnych.

Zwróciła też uwagę na to, że diagności pracują w określonym systemie prawnym i muszą stosować metody badawcze zgodne z aktualnym stanem wiedzy medycznej. Laboratoria muszą spełniać określone standardy oraz stosować się do rekomendacji organów uprawnionych do ich wydawania.

"W tej specyficznej sytuacji - szerzenia się koronawirusa - ktoś musi brać odpowiedzialność za metody diagnostyczne. Aktualnie sytuację epidemiczną nadzoruje resort zdrowia i Główny Inspektor Sanitarny, a rekomendacje dla diagnostów wydaje konsultant krajowy" – wyjaśniła.

Konsultant Krajowa w dziedzinie mikrobiologii lekarskiej prof. Katarzyna Dzierżanowska-Fangrat, w piśmie przekazanym KRDL, w diagnostyce zakażeń SARS-Cov-2 zaleciła - zgodnie z wytycznymi WHO - stosowanie testów molekularnych, a nie tzw. szybkich testów kasetkowych (serologicznych) wykrywających przeciwciała. Jak podkreśliła w dokumencie "tylko zastosowanie metod molekularnych pozwala na spełnienie laboratoryjnego kryterium potwierdzenia przypadku COVID-19, zgodnie z obowiązującą definicją przypadku na potrzeby nadzoru nad zakażeniami ludzi nowym koronawirusem".

Prezes KRDL wytłumaczyła, z punktu widzenia praktyka - diagnosty, że test serologiczny na podstawie pobranej próbki krwi nie ma aż tak dużej wiarygodności.

"Testy serologiczne mają inną filozofię oznaczania. O ile w przypadku technik molekularnych (materiał do badania to wymaz z nosogardzieli lub gardła – PAP) oznaczmy mRNA wirusa, to w przypadku testów serologicznych filozofia jest zupełnie inna. Tutaj układ immunologiczny człowieka odpowiada na antygen produkując przeciwciała IgM/IgG. W przypadkach niektórych patogenów czas pojawiania się przeciwciał jest znany. Wiadomo, że pojawią się np. w piątej dobie od zakażenia. Jednak w przypadku koronawirusa SARS-CoV-2 nie wiadomo jeszcze dokładnie, kiedy to następuje" – wyjaśniła. Epidemia na świecie trwa od grudnia - i jej zdaniem - w takim czasie nie da się w pełni określić charakterystyki wirusa ani też charakterystyki testu.

Dodała, że największym problemem szybkich testów jest to, że dają one za dużo wyników fałszywie ujemnych, a to rodzi problem nie tylko dla samego zakażonego, ale całego systemu ochrony zdrowia.

"W przypadku wyników fałszywie ujemnych, tracimy tych ludzi z pola widzenia. Otrzymują oni wynik, że nie są zakażeni, bo akurat znajdują się w tzw. okienku serologicznym (organizm nie wytworzył jeszcze przeciwciał - PAP) i w tym czasie są nosicielami tego wirusa, zakażają innych" – wytłumaczyła.

Jej zdaniem w takiej sytuacji rodzi się faktyczny problem, dla osób, które odpowiadają za bezpieczeństwo Polaków, czy dopuścić takie testy, które nie do końca dają wiarygodny wynik.

"Osoby odpowiadające za bezpieczeństwo Polaków muszą podjąć decyzję, czy w tym momencie dopuszczamy tylko techniki molekularne, jako te dające wiarygodne wyniki, czy też jesteśmy już na takim etapie, że dopuszczamy diagnostykę COVID-19 wszystkimi dostępnymi metodami, które mogą dawać jednak niepełny obraz" - powiedziała.

Podkreśliła też fakt, że z punktu widzenia diagnostów testy serologiczne są nie do przyjęcia. Dochodzi element dalszej diagnostyki, sprawdzania - na to nie ma czasu.

"Diagności podpisują się pod wynikiem, autoryzują go i ponoszą pełną odpowiedzialność za zatwierdzane wyniki testu, włącznie z odpowiedzialnością zawodową" - zaznaczyła.

Jej zdaniem można sobie łatwo wyobrazić sytuację, w której pacjent otrzyma wynik negatywny, a po dniu lub kilku okaże się, że jest zakażony. "Ma on wtedy możliwość dochodzenia swoich praw. Osoba taka poniosła faktycznie szkodę, bo nie była w odpowiednim czasie poddana kwarantannie lub leczona" – stwierdziła.

Prezes KRDL zauważyła, że aktualnie istotne jest zwiększanie dostępności badań i liczby laboratoriów je wykonujących np. na uniwersytetach medycznych, w zakładach mikrobiologii czy genetyki - tam gdzie mamy dostępny system do technik PCR (ang. Polymerase Chain Reaction - reakcja łańcuchowa polimerazy, która pozwala na szybkie powielenie wybranego odcinka kwasu nukleinowego).

"Skłaniałabym się ku temu, by zdecydowanie poszerzyć dostępność do laboratoriów. Wiadomo, że to uwarunkowane jest tym, ile mamy sprzętu i czy jest dostępny. Mamy na pewno w odwodzie jeszcze pracownie na uniwersytetach. Wiadomo, że też pracują technikami biologii molekularnej tzw. PCR’em" – wyjaśniła.

Jak podkreśliła dalej do tego potrzebne jest odpowiednie wyposażenie pracowni - klasa bezpieczeństwa BSL- 2, gdy chodzi o wykrywanie RNA wirusa i 3 klasa laboratorium dla prac z żywym wirusem (w przypadku izolacji wirusa). Badanie wykonuje się metodą RT PCR.

Prezes zaznaczyła, że badanie - w zależności od wyposażenia laboratorium - może trwać od 2,5 godz. (system "od próbki do wyniku", gdzie wszystkie etapy RT-PCR, zachodzą na pokładzie aparatu bez konieczności przenoszenia próbki w trakcie jej oznaczania) do 6-8 godzin, gdy reakcja PCR musi być poprzedzona izolacją manualną wirusowego kwasu nukleinowego. Dodała też, że czasem oznaczenie trzeba powtórzyć, kiedy diagnosta ma wątpliwości dotyczące interpretacji uzyskanych wyników.

"Metoda ta sama, ale różnie może przebiegać w zależności od posiadanego wyposażenia" - wyjaśniła.

Przypomniała, że w Polsce pracuje 16,7 tys. diagnostów laboratoryjnych. (PAP)

https://naukawpolsce.pap.pl/aktualnosci/news,81358,prezes-krdl-testy-serologiczne-na-covid-19-mniej-wiarygodne-moga-rodzic

Internauci mogą wziąć udział w ankiecie o życiu codziennym w czasie pandemii
24.03.2020
https://naukawpolsce.pap.pl/aktualnosci/news%2C81368%2Cinternauci-moga-wziac-udzial-w-ankiecie-o-zyciu-codziennym-w-czasie-pandemii

Resort nauki o problemach w spłacie kredytu studenckiego: można go odroczyć lub zmniejszyć ratę
24.03.2020
https://naukawpolsce.pap.pl/aktualnosci/news%2C81378%2Cresort-nauki-o-problemach-w-splacie-kredytu-studenckiego-mozna-go-odroczyc

5 mln zł od resortu nauki na urządzenie do wentylacji 2 pacjentów jednym respiratorem
24.03.2020


Urządzenie Ventil. Źródło IBIB PAN

Resort nauki przeznaczył 5 mln zł na wyprodukowanie 100 urządzeń Ventil. To polski wynalazek, który umożliwi wentylację dwóch pacjentów za pomocą jednego respiratora.

"Sieć badawcza Łukasiewicz i Instytut Biocybernetyki i Inżynierii Biomedycznej PAN pracują nad produkcją urządzenia umożliwiającego wentylację dwóch pacjentów przy użyciu jednego respiratora. Pozwoli to na optymalne wykorzystanie sprzętu medycznego w leczeniu koronawirusa. Ministerstwo nauki przekazało na ten unikalny w skali świata projekt 5 milionów złotych” - poinformował we wtorek minister nauki Jarosław Gowin. Film, na którym to deklaruje, ukazał się na mediach społecznościowych resortu nauki.

Kierownik projektu prof. Marek Darowski z IBIB PAN poinformował, że w sytuacji pandemii koronawirusa na całym świecie brakuje respiratorów.

Tymczasem - jak podsumował dr inż. Krzysztof Zieliński z IBIB PAN - urządzenie Ventil pozwala za pomocą jednego respiratora wentylować niezależnie albo dwa płuca jednego pacjenta, albo dwóch pacjentów jednocześnie.

Dyrektor IBIB PAN prof. Adam Liebert podsumował, że badacze zwrócili się do ministra nauki, aby sfinansował małoseryjną produkcję urządzenia Ventil. “Ta propozycja spotkała się z bardzo szybką decyzją pana ministra, otrzymaliśmy kwotę 5 mln zł na dofinansowanie działań zmierzających do wyprodukowania stu sztuk” - podsumował.

Z kolei prof. Marek Darowski dodał, że na to urządzenie jest patent zarówno w kraju, jak i za granicą.

“Byłoby dobrze, gdyby w każdej klinice do każdego respiratora takie urządzenie się pojawiło. Tak, żeby lekarze w sytuacji dramatycznego wyboru, mieli możliwość podjęcia procesu mechanicznej wentylacji dwóch pacjentów zamiast jednego” - podsumował prof. Liebert.

PAP - Nauka w Polsce
https://naukawpolsce.pap.pl/aktualnosci/news%2C81379%2C5-mln-zl-od-resortu-nauki-na-urzadzenie-do-wentylacji-2-pacjentow-jednym

Ekspert: choroby nerek i dializoterapia wymagają większej izolacji chorych
24.03.2020

Pacjenci z przewlekłą niewydolnością nerek oraz będący w trakcie dializoterapii z powodu epidemii wymagają większej izolacji oraz odosobnienia - ostrzega konsultant krajowy w dziedzinie nefrologii prof. Ryszard Gellert. Podkreśla, że chory z podejrzeniem COVID-19 w ogóle nie powinien wchodzić do stacji dializ.

Epidemia wywołana przez koronawirusa SARS-CoV-2 wymaga szczególnej ochrony niektórych pacjentów cierpiących na choroby przewlekłe. Konsultant krajowy w dziedzinie nefrologii prof. Ryszard Gellert tłumaczy, że do tej grupy należą osoby z przewlekłą niewydolnością nerek oraz będący w trakcie dializoterapii.

Epidemia koronawirusa - ostrzega – to wręcz stan wyjątkowy dla wszystkich, w tym również dla przewlekle chorych pacjentów ze zdiagnozowaną chorobą nerek. Wykazują oni obniżoną odporność i często cierpią na takie choroby, jak nadciśnienie tętnicze czy cukrzyca. Oprócz tego nierzadko są w zaawansowanym wieku i znajdują się w grupie podwyższonego ryzyka zarażenia się wirusem SARS-CoV-2.

Problem ten dotyczy ponad 185 tys. chorych ze schorzeniami nerek niedializowanych oraz 29 tys. pacjentów będących w trakcie leczenia nerkozastępczego.

Prof. Ryszard Gellert podkreśla w wydanych zaleceniach, że bardzo ważna jest szczególna opieka nad pacjentem dializowanym. Potrzebna jest przede wszystkim pomoc w codziennych czynnościach, takich jak zakupy, zaopatrzenie w leki i załatwianie spraw urzędowych. Chodzi o to, by ograniczyć kontakt z otoczeniem jedynie do niezbędnych wizyt w stacjach dializ, w których należy zadbać o szczególne środki bezpieczeństwa.

W przypadku wystąpienia wysokiej gorączki pacjent powinien telefonicznie kontaktować się ze stacją dializ w celu poinformowania o zaistniałej sytuacji. Następnie po 4 godzinach należy odbyć kolejną konsultację lekarską - również telefoniczną. Wówczas lekarz podejmie dalszą odpowiednią decyzję. Sama gorączka bez wystąpienia innych objawów nie świadczy o wystąpieniu zakażenia koronawirusem. Zdaniem eksperta w stanach zagrożenia życia pacjent nie może czekać na kolejną dializę.

Jak informuje prof. Gellert, każdy pacjent dializowany, który ma utrzymującą się temperaturę ciała ponad 38 stopni Celsjusza, kaszel, duszności, powinien po rozmowie telefonicznej ze stacją dializ udać się do szpitala zakaźnego, transportem własnym lub sanitarnym. Tam otrzyma odpowiednią pomoc, łącznie z dializoterapią na czas zakażenia.

„Z racji zagrożenia epidemiologicznego, pacjent z podejrzeniem COVID-19, w ogóle nie powinien wchodzić do stacji dializ. Przypadkiem powinna zająć się Powiatowa Stacja Sanitarno-Epidemiologiczna – w razie gdyby nie mogła, wówczas Wojewódzka Stacja Sanitarno-Epidemiologiczna albo wojewoda” – podkreśla prof. Ryszard Gellert.

Według konsultanta krajowego stacje dializ są dobrze zabezpieczone. Jednak coraz większy niepokój wśród samego personelu tych ośrodków budzi zmniejszająca się liczba środków ochrony indywidualnej, co stanowi zagrożenie nie tylko dla pacjentów z podejrzeniem koronawirusa, ale i dla innych.

Ze względu na zabiegi wykonywane w krążeniu pozaustrojowym i konieczność zapewnienia aseptycznych warunków w stacjach dializ, prof. Ryszard Gellert zwrócił się do ministra zdrowia z prośbą o umożliwienie zakupu odpowiednich ilości środków z Agencji Rezerw Materiałowych z przeznaczeniem dla wszystkich stacji dializ, aby personel mógł odpowiednio zabezpieczać siebie i pacjentów podczas zabiegów. (PAP)

https://naukawpolsce.pap.pl/aktualnosci/news%2C81376%2Cekspert-choroby-nerek-i-dializoterapia-wymagaja-wiekszej-izolacji-chorych
« Ostatnia zmiana: Luty 01, 2022, 08:39 wysłana przez Orionid »

Offline Orionid

  • Moderator
  • *****
  • Wiadomości: 21901
  • Very easy - Harrison Schmitt
Odp: Wiadomości naukowe
« Odpowiedź #11 dnia: Marzec 17, 2020, 03:55 »
(12)  127-134

Kryminologiczny wydźwięk pandemii
25.03.2020 autorka: Diana Dajnowicz-Piesiecka, Wydział Prawa Uniwersytetu w Białymstoku, Stowarzyszenie Rzecznicy Nauki

Fałszywe zbiórki pieniędzy, wyłudzanie danych, nielegalna sprzedaż produktów, którym przypisywane są właściwości lecznicze, wreszcie nieprzestrzeganie kwarantanny czy internetowy hejt - skutki pandemii koronawirusa już teraz obserwujemy w zmieniającej się strukturze popełnianych przestępstw, zaś w przyszłości prawdopodobnie będzie ona również przyczyną zmian w rozmiarach przestępczości.

Pandemia koronawirusa wpływa na każdą płaszczyznę funkcjonowania państwa i społeczeństwa, w tym także na obraz przestępczości w Polsce i na świecie.

W latach 2009-2011 m.in. w Polsce notowano wzrost przestępczości, który był wynikiem globalnego kryzysu gospodarczego z lat 2007-2009. Biorąc pod uwagę niektóre prognozy, wskazujące, że pandemia koronawirusa może spowodować dotkliwsze załamanie gospodarki światowej niż kryzys sprzed ponad 10 lat, możemy spodziewać się również wzrostu liczby przestępstw i pojawienia się całkiem nowych form przestępczości wyrosłych z zagrożenia epidemicznego.

Współczesne społeczeństwa przystąpiły właśnie do trudnego egzaminu z radzenia sobie z pandemią i towarzyszącymi jej zjawiskami. Część ludzi traktuje ten czas zadaniowo – jako okazję i wyzwanie do zmierzenia własnych sił z zagrożeniem o globalnym zasięgu. Niestety są i tacy, którzy obecne niepokoje społeczne i piętrzące się trudności w zarządzaniu państwem uznają za doskonałą sposobność do osiągania własnych celów i podejmowania aktywności o niekoniecznie legalnym charakterze. Zamieszanie wywołane rozprzestrzeniającym się wirusem powoduje przekierowanie uwagi na ten konkretny problem, tworząc okoliczności sprzyjające zachowaniom kryminalnym. O przestępstwach popełnianych w związku z koronawirusem dowiadujemy się codziennie z przekazów medialnych, zaś niektórzy z nas doświadczają ich we własnym życiu, stając się ofiarą lub bezpośrednim świadkiem takich zdarzeń.

Koronawirusowe zagrożenia w internecie

Obecna sytuacja dostarcza nowych okoliczności popełniania przestępstw w internecie. Jednym z nich jest phishing polegający na zdobywaniu danych dostępu do usług bankowości internetowej lub danych kart płatniczych. Sprawcy tego przestępstwa najczęściej tworzą i rozsyłają e-maile lub smsy rzekomo pochodzące z banku, którego jesteśmy klientami. W kontekście koronawirusa przestępstwo to w ostatnich dniach przybierało formę wiadomości sms o treści: "Informujemy, iż zgodnie ze spec ustawą dotyczącą koronawirusa Państwa środki na rachunku zostają przekazane do rezerw krajowych NBP. Zaloguj się aby zatrzymać 1000 PLN". Wiadomość zawierała prośbę o kliknięcie w zamieszczony w niej link prowadzący na stronę internetową łudząco podobną do strony naszego banku. Próba zalogowania się na konto albo wpisanie kodów autoryzujących transakcję dostarczały przestępcy dane dostępu do bankowości internetowej, umożliwiając mu tym samym swobodne użycie zgromadzonych tam środków.

W internecie organizowane są inicjatywy na rzecz pomocy polskiej służbie zdrowia i innym potrzebującym, w tym zbiórki pieniędzy na doposażenie oddziałów zakaźnych w sprzęt do walki z koronawirusem bądź na zakup materiału i uszycie maseczek ochronnych. Działania te świetnie pokazują umiejętność społeczeństwa do jednoczenia się w chwilach kryzysu. Z drugiej strony stanowią kolejną przestrzeń dla działalności przestępczej oszustów, którzy podrabiają strony internetowe na wzór legalnie działających portali zajmujących się zbieraniem pieniędzy na cele istotne społecznie. To kolejna forma podstępnego zdobywania danych dostępu do kont bankowych. Darczyńcy, którzy trafiają na fałszywą stronę „zrzutki” i fałszywą stronę pośrednika płatności internetowych, chcąc przekazać swoje pieniądze na określony cel, dostarczają przestępcom swoje loginy, hasła i kody autoryzacyjne.

Próby wyłudzenia danych podejmowane były również poprzez podszywanie się przestępców pod Ministerstwo Zdrowia i wysyłanie wiadomości w brzmieniu: Ministerstwo Zdrowia: "Dla każdego obywatela przysługuje wsparcie żywieniowe w związku z epidemią Koronawirusa". Tu podawano też link, pod którym można było się na to rzekome wsparcie zapisać. Wiadomości te miały na celu doprowadzenie ich adresata do ujawnienia swoich danych personalnych, które mogłyby zostać wykorzystane np. do zaciągnięcia zobowiązań finansowych.

Pandemia spowodowała także rozkwit nielegalnej sprzedaży produktów, którym przypisywane są właściwości lecznicze. Przestępcy, wykorzystując niepokoje społeczne spowodowane rosnącą skalą zakażeń wirusem, zamieszczają w przestrzeni internetowej oferty sprzedaży past do zębów, suplementów diety, kremów i innych produktów, które reklamują jako środki leczące koronawirusa. Oferty sprzedaży obejmują także takie przedmioty jak talizmany lub amulety, które mają pełnić funkcję ochronną przed zarażeniem. Jest to oczywiste oszukiwanie ludzi opierające się na wykorzystaniu ich całkowicie naturalnej potrzeby ochrony zdrowia swojego i swoich bliskich.

Nieprzestrzeganie zasad kwarantanny

Kodeks karny wymienia m.in. takie przestępstwa, których popełnienie możliwe jest jedynie w określonych okolicznościach. Takie okoliczności stanowić może np. panująca pandemia koronawirusa, która wymaga od społeczeństwa stosowania się do warunków kwarantanny. Złamanie zasad kwarantanny może doprowadzić do zarażenia wirusem innych osób. Takie zachowanie jest nie tylko nieodpowiedzialne, lecz przede wszystkim stanowi przestępstwo, za które grozi kara grzywny, ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do roku. Zgodnie ze statystykami kryminalnymi, przestępstwo narażenia na zakażenie chorobą zakaźną dotychczas miało epizodyczny charakter ponieważ policja stwierdzała co roku zaledwie od kilku do kilkunastu jego przypadków. Można jednak przypuszczać, że rozmiary przestępczości tego rodzaju wzrosną. Stanie się tak ze względu na nagłaśniane sytuacje niestosowania się osób potencjalnie zakażonych koronawirusem do zasad kwarantanny domowej i wskutek opuszczania przez nich swoich miejsc zamieszkania, czym narażają one innych ludzi na zarażenie się.

Przestępstwa z nienawiści

Poważnym problemem jest również wpływ koronawirusa na przestępczość motywowaną nienawiścią. Na przestępczość tego rodzaju składają się czyny kryminalne motywowane uprzedzeniami i opartą na nich nienawiścią, których ofiary są wybierane ze względu na określone cechy np. rasę, narodowość, pochodzenie etniczne, religię, płeć, orientację seksualną bądź inne wyróżniające tę osobę właściwości. Wskazuje się, że pierwszy przypadek infekcji COVID-19 stwierdzono pod koniec 2019 r. w Chinach. Informacja ta przeniknęła do powszechnego obiegu, a jednocześnie narasta wokół niej wiele krzywdzących uproszczeń lub po prostu nieprawdziwych informacji, jak np. taka, że źródłem wirusa są wszystkie osoby chińskiego pochodzenia. Pokłosiem tego były napastliwe wypowiedzi pod adresem studentów z Chin, którzy gościli na jednej z trójmiejskich uczelni. W Wielkiej Brytanii doprowadziło to także do fizycznych napaści na Azjatów od wielu lat zamieszkujących w tym kraju.

Ataki kierowane są nie tylko ze względu na pochodzenie ofiary. W ostatnim czasie w przestrzeni internetowej, prócz doniesień o tym, że ktoś zachorował albo złamał zasady kwarantanny, pojawia się także masowy, niekontrolowany hejt wobec chorych lub osób objętych izolacją. Internauci wypisują pod ich adresem napastliwe i nienawistne komentarze lub wiadomości.

Koronawirus oddziałuje i jeszcze długo będzie oddziaływał na obraz przestępczości w Polsce i na świecie. Wpływ pandemii na kształt przestępczości i globalnego bezpieczeństwa będzie istotnym przedmiotem badań kryminologicznych. Jednak należy powiedzieć sobie wprost, że aktualny stan wiedzy w tym zakresie jest skromny i ma charakter głównie sygnalizujący, iż pandemia ta rodzi reperkusje także w obszarze zachowań kryminalnych. Obecnie głównym źródłem informacji w tym zakresie są przede wszystkim środki masowego przekazu. Policyjne i sądowe dane statystyczne, chociaż są podstawowym źródłem wiedzy o przestępczości, cechują się długotrwałością ich zbierania, weryfikowania i publikowania. Dlatego na razie statystyki kryminalne nie dostarczają wiedzy na temat tego zjawiska, a rolę informacyjną, z uwagi na szybkość reakcji, pełnią przede wszystkim media. Ich publikacje będą więc w przyszłości doskonałym punktem wyjścia dla badań nad kryminologicznymi aspektami koronawirusa.

https://naukawpolsce.pap.pl/aktualnosci/news%2C81370%2Ckryminologiczny-wydzwiek-pandemii.html

Raport: wobec zagrożenia koronawirusem 40 proc. studentów modli się
25.03.2020 autor: Beata Kołodziej

Wobec zagrożenia pandemią ponad 80 proc. studentów szuka pozytywów, a ok. 40 proc. modli się – wynika z raportu przygotowanego przez dra hab. Piotra Długosza z Uniwersytetu Pedagogicznego w Krakowie. Naukowiec nie wyklucza, że kształtuje się nowe „pokolenie koronawirusa”.

Raport powstał na podstawie 3167 ankiet, wypełnionych online przez studentów Uniwersytetu Pedagogicznego (UP) w Krakowie. Badania trwały od 18 do 21 marca. Obecnie podobne badanie Uniwersytet Pedagogiczny prowadzi - wspólnie z magistratem - wśród uczniów krakowskich szkół ponadpodstawowych. Jego wyniki będą znane po świętach wielkanocnych.

„Młodzież wydaje się ciekawym przypadkiem do badań, gdyż nigdy w swoim życiu nie doświadczyła żadnych społecznych katastrof. Jest to pokolenie, które nie zna ograniczeń z czasów stanu wojennego czy katastrofy w Czarnobylu” – ocenił autor tych badań, dr hab. Piotr Długosz, wicedyrektor Instytutu Filozofii i Socjologii Uniwersytetu Pedagogicznego w Krakowie.

Według niego obecna sytuacja może zbliżyć do siebie różne pokolenia, czego przejawem jest choćby fakt, że młodzież przebywa ze swoimi rodzinami i włącza się w pomoc seniorom (ok. jedna trzecia ankietowanych deklaruje, że pomaga seniorom w codziennym życiu, aby zabezpieczyć ich przed zarażeniem).

Zdaniem profesora UP możliwe jest, że kształtuje się "nowe pokolenie" - "pokolenie koronawirusa", czyli grupa, której przeżycia i postawy zostaną ukształtowane przez jego pandemię. Na razie jednak nie wiadomo, jak będzie się rozwijać ta sytuacja – zwrócił uwagę naukowiec. Dodał, że odosobnienie trwa na razie niedługo, dlatego nie można jeszcze mówić o nasilonych symptomach stresu, wynikających z izolacji społecznej.

Raport przygotowany przez dra hab. Piotra Długosza pokazuje, że studenci są zadowoleni z życia i dobrze sobie radzą w obliczu zagrożenia pandemią. Starają się normalnie funkcjonować. Traktują ten czas jako okres domowego odpoczynku i możliwości zrelaksowania się.

W obliczu zagrożenia pandemią ponad 80 proc. żaków szuka pozytywów, koncentruje się na dobrych stronach swojego życia, ok. 40 proc. modli się do Boga – im większy strach, tym częstsze modlitwy. 38 proc. szuka porady i pomocy u innych.

Respondenci sporo czasu spędzają w internecie – średnio od minimum dwóch do ponad ośmiu godzin dziennie. Wykorzystują go głównie do podtrzymywania życia towarzyskiego, rozrywki i własnej edukacji. Czas przebywania w miejscu zamieszkania przeznaczają też na czytanie książek, słuchanie muzyki i oglądanie filmów.

Prawie trzy czwarte badanych uważa, że koronawirus jest poważnym zagrożeniem dla zdrowia i życia Polaków, jednak studenci w mniejszym stopniu boją się o własne życie. Tylko jedna trzecia ankietowanych stwierdziła, że wirus może być groźny dla nich samych. Żacy uważają, że mają ok. 40 proc. szans na zakażenie się koronawirusem. 88 proc. stara się robić wszystko, by się zabezpieczyć przed chorobą.

Badani pozytywnie oceniają działania rządu i odpowiednich służb w walce z pandemią, a zalecane środki ostrożności uznają za skuteczne. Jedynie noszenie maseczek i rękawiczek ochronnych uznają za mniej przydatne. Ich sprzeciw budzi potencjalny zakaz ruchu samochodów w miastach oraz izolacja miast i wsi, jak też zamknięcie sklepów i punktów usługowych.

Młodzi częściowo manifestują symptomy stresu psychologicznego w postaci odczuwanego napięcia, obniżonego nastroju, podenerwowania, ogólnej apatii i bólów głowy.

Prowadzone analizy pokazują, że krakowscy studenci są zainteresowani pandemią koronawirusa. Na bieżąco śledzą informacje o liczbie zarażonych i zmarłych.

W 2019 r. na ponad 20 krakowskich uczelniach wyższych studiowało ok. 151 tys. osób (ok. 10 proc. populacji mieszkańców miasta). Na Uniwersytecie Pedagogicznym im. Komisji Edukacji Narodowej w Krakowie studiuje ponad 12,5 tys. osób, to jedna z największych uczelni w mieście.

W Polsce pierwszy przypadek koronawirusa (pacjent „zero”) odnotowano 4 marca w Zielonej Górze u pacjenta, którzy przyjechał z Niemiec i tam się prawdopodobnie zaraził chorobą. Pacjent „zero” jest już zdrowy, opuścił szpital.

Z badań realizowanych wśród studentów zagranicznych wynika, że mogą oni gorzej znosić sytuacje odosobnia z dala od swoich rodzin. Stres w ich przypadku - według naukowca z UP - może być większy. Te badania są w trakcie. (PAP)

https://naukawpolsce.pap.pl/aktualnosci/news,81367,raport-wobec-zagrozenia-koronawirusem-40-proc-studentow-modli-sie.html

Rektor Uniwersytetu Medycznego we Wrocławiu: ograniczenie przemieszczania się to dobra decyzja
25.03.2020
https://naukawpolsce.pap.pl/aktualnosci/news%2C81382%2Crektor-uniwersytetu-medycznego-we-wroclawiu-ograniczenie-przemieszczania-sie

MNiSW: Walka uczelni z COVID-19 może być zwolniona ze stosowania przepisów o zamówieniach publicznych
25.03.2020
https://naukawpolsce.pap.pl/aktualnosci/news%2C81386%2Cmnisw-walka-uczelni-z-covid-19-moze-byc-zwolniona-ze-stosowania-przepisow-o

Na gov.pl/koronawirus odpowiedzi na pytania, co wolno zgodnie z nowymi zasadami bezpieczeństwa
25.03.2020
https://naukawpolsce.pap.pl/aktualnosci/news%2C81387%2Cna-govplkoronawirus-odpowiedzi-na-pytania-co-wolno-zgodnie-z-nowymi-zasadami

Wirtualny asystent odpowie na pytania w sprawie koronawirusa
25.03.2020 Autor: Katarzyna Lechowicz-Dyl

Ministerstwo Zdrowia we współpracy z IBM Polska uruchomiło wirtualnego asystenta. Jest dostępny w serwisie pacjent.gov.pl i umożliwia szybkie uzyskanie online odpowiedzi na najczęściej zadawane pytania.

Asystent rozwieje wątpliwości dotyczące m.in. zakażenia, objawów, kwarantanny, leczenia, zasad przemieszczania się, postępowania w razie zachorowania lub podejrzenia choroby, pracy czy wprowadzonych w związku z epidemią aktów prawnych.

Wirtualny asystent został uruchomiony w serwisie pacjent.gov.pl i – jak akcentuje resort – jest codziennie zasilany nowymi informacjami autoryzowanymi przez rządowe instytucje: Ministerstwo Zdrowia, Główny Inspektorat Sanitarny i Narodowy Fundusz Zdrowia tak, by mógł odpowiadać na pytania zadawane przez internautów.

Resort wyjaśnia, że wirtualny asystent, oparty jest na technologii IBM Watson Assistant, czyli na algorytmie, który korzysta z technik machine learning, sieci neuronowych oraz baz referencyjnych, działa w chmurze publicznej.

Został stworzony w Departamencie Rozwoju Systemu e-zdrowie Centrum Systemów Informacyjnych Ochrony Zdrowia (CSIOZ) we współpracy z IBM Polska. MZ podaje, że powstał on w zaledwie kilka dni, jest stale zasilany nową wiedzą po to, aby przez cały czas rozwijał się o nowe tematy i uczył odpowiadać na pytania.

Jeśli system nie znajdzie właściwej odpowiedzi, przekieruje do kontaktu z odpowiednimi instytucjami, np. z Telefoniczną Informacją Pacjenta, obsługiwaną przez NFZ, do właściwej sekcji serwisu www.pacjent.gov.pl czy do serwisu rządowego www.gov.pl/koronawirus.

"Wirtualny asystent jest odpowiedzią na stale rosnącą liczbę zapytań dotyczących koronawirusa. Dzięki temu, że jest on dostępny online, udziela odpowiedzi w zaledwie kilka sekund o każdej porze dnia i nocy. Do tego jest bardzo intuicyjny w użytkowaniu i każdy z nas z łatwością z niego skorzysta" – zauważa odpowiedzialny w resorcie za informatyzacje wiceminister zdrowia Janusz Cieszyński.

Wiceminister zaznacza, że rekordowo szybkie uruchomienie wirtualnego asystenta nie byłoby możliwe bez zaangażowania wielu osób i instytucji.

"Szczególnie budująca jest postawa firm komercyjnych, w tym IBM Polska, której pracownicy wraz z Zespołem Komunikacji Systemu e-zdrowie CSIOZ pracowali bez wytchnienia nad tym rozwiązaniem. To pierwsze wdrożenie tego typu narzędzia w publicznym systemie ochrony zdrowia. Zachęcam do jego przetestowania" – mówi Cieszyńki.

Dyrektor generalny z IBM Polska Jarosław Szymczuk dodaje, że wirtualny asystent został zaprojektowany z myślą o wspieraniu w tym trudnym czasie tych wszystkich osób w Polsce, które potrzebują uzyskać porad i odpowiedzi.

"Rozwiązanie to działa w chmurze publicznej IBM, dlatego tak szybko można było je zaimplementować" – mówi Szymczuk.

Rozwiązanie działa na najpopularniejszych przeglądarkach: Mozilla Firefox, Chrome, Microsoft Edge, Internet Explorer, Safari. Można z niego korzystać także na urządzeniach mobilnych. Obecnie obsługuje ono kilka tysięcy pytań dziennie.

MZ zachęca, by korzystać ze wszystkich dostępnych w Polsce rozwiązań e-zdrowia, w szczególności z e-recepty i z e-skierowania oraz z teleporad lekarskich, które można uzyskać bez konieczności wychodzenia z domu. (PAP)

https://naukawpolsce.pap.pl/aktualnosci/news%2C81395%2Cwirtualny-asystent-odpowie-na-pytania-w-sprawie-koronawirusa.html

Warszawa/ U studentki WAT potwierdzono zakażenie koronawirusem
25.03.2020 Autorka: Agnieszka Ziemska

U studentki Wojskowej Akademii Technicznej w Warszawie potwierdzono zakażenie koronawirusem – poinformowała w środę uczelnia. Kwarantannę w akademiku, w którym była zakwaterowana chora, przedłużono do 5 kwietnia. Przebywa w nim 365 podchorążych i żołnierzy.

Jak podano w komunikacie umieszczonym na stronie WAT, studentka jest hospitalizowana i czuje się dobrze.

Rzeczniczka WAT Ewa Jankiewicz w poniedziałek informowała PAP, że studentka, mając objawy grypopodobne, zadzwoniła do Wojskowego Ośrodka Medycyny Prewencyjnej i został z nią przeprowadzony wywiad telefoniczny. Z podejrzeniem zakażenia kobieta trafiła do szpitala.

Jak zaznaczała Jankiewicz, z wywiadu wynikało, że studentka nie miała kontaktów z osobą zakażoną. Wykluczony został także jej pobyt za granicą. Mimo to – jak podała WAT w środę – potwierdzono u niej COVID-19.

Kwarantannę w Akademiku Wojskowym nr 3, w którym przebywa 361 podchorążych i czterech żołnierzy, wprowadzono w niedzielę, już kiedy zaistniało podejrzenie wystąpienia choroby. W związku z potwierdzeniem zakażenia, kwarantannę przedłużono do 5 kwietnia.

"Zgodnie z zaleceniami Wojskowego Inspektoratu Sanitarnego podchorążowie przebywają w swoich pokojach i nie mogą ich opuszczać do odwołania. Przestrzegane są wszystkie zalecane środki ostrożności i bezpieczeństwa. Posiłki dostarczane są zgodnie z obowiązującymi procedurami. Uczelnia zabezpiecza podchorążym wszelkie rzeczy niezbędne do normalnego funkcjonowania i kształcenia zdalnego oraz materiały pozwalające na wypełnienie czasu wolnego" – poinformowała uczelnia.

WAT pozostaje pod nadzorem medyczno-sanitarnym WOMP w Modlinie.(PAP)

https://naukawpolsce.pap.pl/aktualnosci/news%2C81400%2Cwarszawa-u-studentki-wat-potwierdzono-zakazenie-koronawirusem.html

MNiSW: uczelniane gremia muszą pracować tak, by ich członkowie nie spotykali się bezpośrednio
25.03.2020
https://naukawpolsce.pap.pl/aktualnosci/news%2C81399%2Cmnisw-uczelniane-gremia-musza-pracowac-tak-ich-czlonkowie-nie-spotykali-sie
« Ostatnia zmiana: Luty 01, 2022, 08:41 wysłana przez Orionid »

Offline Orionid

  • Moderator
  • *****
  • Wiadomości: 21901
  • Very easy - Harrison Schmitt
Odp: Wiadomości naukowe
« Odpowiedź #12 dnia: Marzec 17, 2020, 03:55 »
(13)  135-143

Wiceszef resortu nauki: śmiertelność zakażonych koronawirusem w Polsce na poziomie 2 proc.
25.03.2020 aktualizacja 26.03.2020© PAP - Nauka w Polsce, Szymon Zdziebłowski


Sekretarz stanu w Ministerstwie Nauki i Szkolnictwa Wyższego Wojciech Maksymowicz. Fot. PAP/ Marcin Obara 11.03.2020

Koronawirus powoduje obecnie w Polsce śmiertelność na poziomie 2 proc. Jego oddziaływanie na organizm jest podobne do grypy, ale podstawowa różnica polega na tym, że na koronawirusa nikt nie ma odporności. Nie ma też szczepionki, żeby tę odporność nabyć - powiedział wiceszef resortu nauki Wojciech Maksymowicz.

W ramach akcji "Posłuchaj naukowca" Ministerstwo Nauki i Szkolnictwa Wyższego chce przekazywać rzetelne informacje na temat koronawirusa i obalać związane z nim fake newsy. Do tej pory w serwisie YouTube ukazało się kilka filmów; w środę o SARS-CoV-2 mówił wiceszef resortu nauki Wojciech Maksymowicz .




Maksymowicz przypomniał, że koronawirus wywołuje chorobę wirusową, zakaźną. "Objawy są praktycznie takie same, jak przy zakażeniu grypą. To też jest wirus, tylko ten wirus jest trochę inny" - powiedział.

Dodał, że obecnie występujący koronawirus nie jest aż tak "złośliwy", jak bywały już inne spotykane w świecie koronawirusy SARS czy MERS. Śmiertelność związana z tymi wirusami była wyższa, niż w przypadku obecnie występującego koronawirusa.

"Mamy teraz sytuację wirusa, który w Polsce daje śmiertelność na poziomie 2 proc. Praktycznie dotyczy to osób osłabionych immunologicznie, z innymi powikłaniami, innymi chorobami, które powodują osłabienie" - zaznaczył.

"Ta śmiertelność jest trochę tylko większą, a może nawet i podobną jak ciężkie postaci grypy, ponieważ (...) nie jesteśmy w stanie jeszcze po tak krótkim czasie powiedzieć, jaki jest zasięg epidemii w zakresie oddziaływania bezobjawowego" - podkreślił.

Maksymowicz przytoczył również dane na temat zachorowań na grypę w Polsce. W styczniu było to 500 tys. osób, w jej wyniku zmarło 10 osób. Z kolei w lutym - zachorowało ponad 650 tys. osób i zmarło ponad 15 osób.

"Natomiast, oczywiście, że są pewne jeszcze nieznane konsekwencje (koronawirusa SARS-CoV-2 - PAP) i musimy obserwować tego wirusa" - powiedział. Zdaniem Maksymowicza na podstawie badań ozdrowieńców z Chin można wywnioskować, że jego oddziaływanie na organizm nie jest znacząco inne niż grypy. "Podstawowa różnica (między grypą a koronawirusem - PAP) jest taka, że nikt z nas jeszcze nie ma na niego odporności, ani nie mamy szczepionki, żeby w sztuczny sposób tę odporność nabyć" - przypomniał.

Zauważył, że jesteśmy dopiero w okresie przygotowywania zarówno naszych organizmów, jak przygotowywania całego społeczeństwa na kontakt z nowym wirusem. "Musimy ograniczać jego szerzenie się. Wtedy podołamy i zwalczymy epidemię" - zakończył.

Nowy koronawirus SARS-Cov-2 wywołuje chorobę o nazwie COVID-19. Objawia się ona najczęściej gorączką, kaszlem, dusznościami, bólami mięśni i zmęczeniem. Podejrzewa się, że do zarażenia koronawirusem, który może wywoływać groźne dla życia zapalenie płuc, doszło w Chinach pod koniec 2019 r. na targu w Wuhan, stolicy prowincji Hubei.

https://naukawpolsce.pap.pl/aktualnosci/news%2C81403%2Cwiceszef-resortu-nauki-smiertelnosc-zakazonych-koronawirusem-w-polsce-na

Polscy chemicy pokazali, jak tanio zsyntetyzować lek stosowany w COVID-19
26.03.2020 aktualizacja 27.03.2020© PAP - Nauka w Polsce, Ludwika Tomala


Profesor Bartosz Grzybowski odbierający w Waszyngtonie, w siedzibie Narodowego Instytutu Zdrowia (NIH) nagrodę ASPIRE za badania nad komputerowym planowaniem nieuzależniających leków przeciwbólowych (październik 2019).

Prof. Bartosz Grzybowski z zespołem pokazał światu, jak z tanich związków, unikając istniejących patentów, wyprodukować lek HCQ stosowany w leczeniu COVID-19. Użył w tym swojego programu Chematica, który jest w stanie wskazać wygodną drogę syntezy dowolnego związku chemicznego.

W lutym i marcu br. pojawiły się pierwsze doniesienia naukowe, że w leczeniu COVID-19 - choroby wywoływanej przez koronawirusa SARS-CoV-2 - pomagać mogą związki chlorochina i hydroksychlorochina (HCQ). To substancje znane od wielu dekad i stosowane w leczeniu malarii, jak również niektórych chorób autoimmunologicznych.

Szczególne nadzieje budzi HCQ, który - jak wynika z badań - jest dla pacjentów mniej szkodliwy. Ostatnio jednak na całym świecie lek ten zaczął znikać z aptek. A producenci leku - nieprzygotowani przecież na pandemię - mogą mieć duży problem, aby nadążyć z jego produkcją.

Na szczęście patent dotyczący HCQ wygasł już kilkadziesiąt lat temu, więc - przynajmniej w teorii - produkować może go każdy zainteresowany. Problemem jest jednak to, że aby wytworzyć ten związek, trzeba przeprowadzić szereg innych reakcji chemicznych, zaczynając od prostszych substancji, których już też zaczyna brakować ze względu na wzmożony popyt.

“A do tego wiele firm z różnych krajów całkiem niedawno opatentowało ścieżki syntezy takich półproduktów docelowego leku” - zwrócił uwagę w rozmowie z PAP prof. Bartosz Grzybowski (Instytut Chemii Organicznej PAN oraz Uniwersytet UNIST w Korei Płd.). To zaś oznacza, że na przeprowadzanie tych reakcji trzeba mieć licencję.

W tej sytuacji profesor i jego zespół badawczy postanowili pokazać światu, jak legalnie zsyntetyzować HCQ z tanich składników, omijając przy tym opatentowane reakcje chemiczne. Naukowcy przedstawili kilkanaście różnych dróg syntezy tego związku przy użyciu tanich substratów i nieopatentowanych rozwiązań syntetycznych.

Publikacja trafiła dopiero do recenzji naukowej, ale badacze udostępnili już za darmo wyniki swojej pracy. Dzięki temu może z nich skorzystać do walki z pandemią każdy zainteresowany na świecie. Publikacja ta sprawi, że nie będzie się też dało już opatentować kolejnych reakcji chemicznych prowadzących do produkcji HCQ.

Aby wskazać nowe ścieżki produkcji leku, naukowcy z IChO PAN użyli opracowanego przez siebie programu Chematica. To potężny, rozwijany od ponad 20 lat (najpierw przez prof. Grzybowskiego w USA, a potem już częściowo w Polsce) program oparty o tzw. sztuczną inteligencję. Gromadzi on i uczy się setek tysięcy typów reakcji chemicznych i ich dopuszczalnych powiązań, tworząc całe ścieżki reakcji. Poza tym połączony jest z bazami patentów i katalogami firm produkujących związki chemiczne.

“Ten program zna nie tylko całą chemię, ale i całą ekonomię dookoła chemii” - wyjaśnił prof. Grzybowski.

Opowiedział, że algorytmy sztucznej inteligencji przeszukują miliardy kombinacji reakcji chemicznych i znajdują ścieżki o optymalnych właściwościach. W ten sposób można np. dać komputerowi zadanie, aby wyszukał drogę syntezy konkretnego związku z bardzo tanich, czy łatwo dostępnych substratów. I omijał przy tym reakcje, na których przeprowadzanie trzeba mieć licencję.

“Poszukiwania zaczęliśmy w sobotę, a już we wtorek wysłaliśmy publikację do recenzji” - podsumowała tempo prac dr Sara Szymkuć, jedna z liderek prac nad programem Chematica.

“Kilka lat temu w ramach projektu DARPA – czyli agencji innowacji U.S Army, która od wielu lat finansuje badania nad programem Chematica – wzięliśmy na warsztat kilka leków wartych miliardy dolarów i pokazaliśmy, że dzięki Chematice możemy obchodzić ścieżki patentowe używane w ich produkcji i znajdować nowe rozwiązania. Skuteczność tych rozwiązań zresztą potwierdziliśmy w laboratorium. Firmy uświadomiły sobie wtedy, jak ważne jest to narzędzie. I teraz program jest używany w największych przedsiębiorstwach farmaceutycznych na świecie” - poinformował prof. Grzybowski.

Wyjaśnił, że kilka lat temu prawa do programu nabyła firma Merck, które zapewnia Chematice globalny marketing i całą otoczkę biznesową. Badacz nadal jednak kieruje rozwojem tej technologii, m.in. w ramach projektu finansowanego przez DARPA. To właśnie na prośbę tej amerykańskiej agencji polski zespół wskazał, jak wyprodukować związek przydatny w walce z COVID-19.

Ewa Gajewska, inna z kluczowych postaci w rozwoju programu zaznaczyła jednak, że to nie koniec. “Jeżeli okaże się, że w leczeniu COVID-19 skuteczniejszy jest jakiś inny lek dostępny już na rynku - sytuacja, jaka teraz miała miejsce się powtórzy. W kilka dni produkt zniknie z aptek i nikt nie nadąży z jego wytwarzaniem, bo nikt się nie liczył, że będą tego potrzebne tony” - ostrzegła. Zaznaczyła, że wtedy również będzie można korzystać z możliwości programów do planowania syntezy związków chemicznych, aby ominąć problem.

Zdaniem prof. Grzybowskiego warto, aby państwa miały przygotowane - na wypadek kolejnych pandemii czy kryzysów - awaryjne plany produkcji kluczowych leków. Dodał, że do tego przymierzają się już Stany Zjednoczone.

“My, naukowcy, robimy co możemy, żeby pomóc światu poradzić sobie z pandemią koronawirusa. Pokazujemy naszym państwom, że nauka jest potrzebna. I że musimy mieć swoje własne najnowsze technologie. Szczególnie w Polsce, gdzie wyprzedano właściwie cały hi-tech, możemy być bezbronni. To się musi szybko zmienić, jeśli chcemy się kiedykolwiek liczyć na globalnej arenie technologicznej walki – bo to, niestety, jest też walka o nasze własne interesy. A w przypadku pandemii koronawirusa - o nasze zdrowie” - podsumował prof. Grzybowski.

https://naukawpolsce.pap.pl/aktualnosci/news,81404,polscy-chemicy-pokazali-jak-tanio-zsyntetyzowac-lek-stosowany-w-covid-19

Politechnika Śląska drukuje przyłbice ochronne dla lekarzy
26.03.2020 PAP - Nauka w Polsce, Anna Gumułka


Fot. materiały prasowe

Politechnika Śląska w Gliwicach, odpowiadając na apele szpitali o niezbędne wyposażenie ochronne na czas epidemii, produkuje przyłbice dla lekarzy, wykorzystując drukarki 3D.

Uczelnia apeluje też o szersze wsparcie w tym zakresie do instytucji dysponujących drukarkami 3D i deklaruje gotowość koordynowania takich działań.

Pierwsze przyłbice nieodpłatnie trafiły w czwartek do dwóch śląskich szpitali – Śląskiego Centrum Chorób Serca w Zabrzu i szpitala położniczego w Gliwicach, otrzymają je m.in. ratownicy pracujący w Szpitalnych Oddziałach Ratunkowych. Kolejne są w trakcie produkcji.

Dziekan Wydziału Inżynierii Biomedycznej Politechniki Śląskiej prof. Marek Gzik zapewnił, że zespoły pracujące nad produkcją będą dążyć do dostarczenia przyłbic jak największej liczbie chętnych szpitali, jednak wielkość produkcji ograniczają możliwości techniczne sprzętu – wykształcenie przez drukarkę kilku elementów trwa nawet do 30 godzin.

"Zwracam się z apelem, do tych osób, które mają drukarki 3D. Potrzeby służby zdrowia, jeżeli chodzi o przyłbice, są przeogromne. Wczoraj zwróciła się do mnie duża grupa lekarzy z prośbą o przyłbice. My niestety z uwagi na czas potrzebny do wydruku elementów jesteśmy ograniczeni z liczbą możliwych do wyprodukowania przyłbic. Potrzebujemy wsparcia tych wszystkich, którzy mogą się włączyć w produkcję. My to wszystko skoordynujemy, powiemy co należy zrobić i w jaki sposób. Liczę, że dzięki waszemu wsparciu będziemy mogli razem wyprodukować znacznie więcej przyłbic. Musimy wspomóc lekarzy i personel medyczny w tej niełatwej walce z COVID-19" – powiedział prof. Marek Gzik.

Nad projektem pracują obecnie pracownicy Wydziału Inżynierii Biomedycznej: dr Sławomir Suchoń, dr Michal Burkacki, dr Wojciech Kajzer, mgr Grzegorz Gruszka, mgr Marek Ples, mgr Miłosz Chrzan, ale do akcji już włączają się kolejne osoby z innych wydziałów Politechniki Śląskiej.

Produkcja odbywa się ze szczególną dbałością o zasady higieny, z zastosowaniem maseczek jednorazowych i gumowych rękawiczek, aby uniknąć zakażenia przyłbic wirusem lub mikroogranizmami. Przyłbice wyprodukowane na Wydziale Inżynierii Biomedycznej przed zapakowaniem są sterylizowane - materiał, z którego zostały wytworzone, pozwala na taki zabieg.

Dotychczas na Politechnice Śląskiej studenci produkowali spersonalizowane wyroby medyczne, dopasowane do konkretnego przypadku, dzięki czemu mogły w skuteczny sposób wspomagać rekonwalescencję – przykładem była orteza dla bociana.

Politechnika Śląska jako pierwsza w Polsce uruchomiła w 2016 r. przedmiot nauczania "technologie przyrostowe", obejmujący właśnie druk 3D. Krok ten stał się fundamentem dla późniejszego otwarcia uczelnianej farmy drukarek 3D, mieszczącej się w zabytkowym budynku Politechniki Śląskiej, w którym kiedyś znajdowało się Laboratorium Obróbki Skrawaniem. Prototypy drukarek, które następnie wzbogaciły wyposażenie uczelni, powstały w wyniku prac absolwentów, twórców firmy 3DGence.

Rektor uczelni prof. Arkadiusz Mężyk ogłosił w czwartek konkurs projakościowy na dofinansowanie badań związanych ze zwalczaniem COVID-19. Konkurs jest adresowany do pracowników Politechniki Śląskiej, którzy stworzą zespoły badawcze. W skład zespołu mogą wchodzić także doktoranci i studenci Politechniki Śląskiej. Grant przyznawany jest w wysokości do 150 tys. zł. "Mam nadzieję, że to rozwiązanie ułatwi realizację badań już rozpoczętych i umożliwi poszukiwanie skutecznych rozwiązań w walce z zagrożeniem, które tak dotkliwie dotyczy nas wszystkich. Jako uczelnia badawcza mamy szczególny obowiązek aktywnego włączania się w poszukiwania naukowych, skutecznych rozwiązań powstrzymania pandemii koronawirusa" - powiedział prof. Mężyk.

https://naukawpolsce.pap.pl/aktualnosci/news%2C81409%2Cpolitechnika-slaska-drukuje-przylbice-ochronne-dla-lekarzy.html

Resort nauki: uczelnie powinny umożliwić studentom zdalne załatwianie spraw administracyjnych
26.03.2020
https://naukawpolsce.pap.pl/aktualnosci/news%2C81417%2Cresort-nauki-uczelnie-powinny-umozliwic-studentom-zdalne-zalatwianie-spraw

Kopernik w każdym domu: centrum nauki proponuje eksperymenty i spotkania z naukowcami online
26.03.2020 aktualizacja 10.04.2020
https://naukawpolsce.pap.pl/aktualnosci/news%2C81420%2Ckopernik-w-kazdym-domu-centrum-nauki-proponuje-eksperymenty-i-spotkania-z

T-Mobile Polska: bez opłat transferowych dla platform e-learningowych, wskazanych przez MNiSW
26.03.2020
https://naukawpolsce.pap.pl/aktualnosci/news%2C81421%2Ct-mobile-polska-bez-oplat-transferowych-dla-platform-e-learningowych

Resort nauki: jeśli zajęcia na uczelniach nie mogą się odbyć zdalnie - muszą się odbyć później
26.03.2020
https://naukawpolsce.pap.pl/aktualnosci/news%2C81422%2Cresort-nauki-jesli-zajecia-na-uczelniach-nie-moga-sie-odbyc-zdalnie-musza

Akcja "Studenci Uczniom": w czasie epidemii bezpłatne korepetycje online
26.03.2020
https://naukawpolsce.pap.pl/aktualnosci/news%2C81425%2Cakcja-studenci-uczniom-w-czasie-epidemii-bezplatne-korepetycje-online.html

Alergolog: odstawienie leków zwiększa ryzyko zakażenia koronawirusem
26.03.2020 autor: Beata Kołodziej

Ok. 10 proc. pacjentów chorych na astmę odkłada lekarstwa, w tym sterydy, w obawie przed spadkiem odporności i zakażeniem koronawirusem – wynika z obserwacji krakowskich alergologów. Prof. Ewa Czarnobilska przestrzega pacjentów, że takie decyzje będą mieć skutek przeciwny.

„Pacjenci myślą, że sterydy wziewne, +donosowe+, które przyjmują z powodu astmy oskrzelowej, alergicznego nieżytu nosa, obniżają odporność, i w związku z tym łatwiej zarażą się koronawirusem, dlatego część z nich odstawiła leki. Rezultat jednak będzie odwrotny” – powiedziała PAP prof. Ewa Czarnobilska, alergolog, małopolski konsultant wojewódzki w dziedzinie alergologii.

Z obserwacji lekarzy Centrum Alergologii Klinicznej Szpitala Uniwersyteckiego w Krakowie wynika, że ok. 10 proc. chorych obawia się przyjmowania leków na astmę oskrzelową.

Prof. Czarnobilska przestrzega, że odstawienie leków doprowadzi do zaostrzenia alergii (astmy, kataru alergicznego, zapalenia spojówek) i spowoduje osłabienie organizmu. „Samowolne odstawienie leków jest bardzo niebezpieczne. Pojawi się duszność wywołana astmą. Jeśli zaś dodatkowo dojdzie do zakażenia koronawirusem, to życie chorego będzie bezpośrednio zagrożone” – wyjaśniła.

Prof. Czarnobilska podkreśliła, że wiosna może być szczególnie uciążliwa dla alergików. Niedawno pyliła olcha i leszczyna, zbliża się pylenie brzozy. „Zachęcam pacjentów do rejestracji na telekonsultacje ze swoimi lekarzami” – powiedziała.

Ze względu na epidemię koronawirusa badania spirometryczne (pomiar oddechu) są ograniczone tylko do pilnych przypadków. Alergolog zachęca chorych do samodzielnego badania pikflometrem, który można dostać w aptece.

Prof. Czarnobilska zwróciła też uwagę na problem osób z atopowym zapaleniem skóry, które już po jednym myciu rąk płynem dezynfekującym mogą mieć rany. Częste mycie i odkażanie dłoni, nie tylko w tej grupie pacjentów, może prowadzić do uszkodzenia naskórka, złuszczania, zaczerwienia i pieczenia. „Ważna jest regularna pielęgnacja skóry dłoni, natłuszczanie zwłaszcza na noc” – wyjaśniła.

Według badania „Epidemiologia Chorób Alergicznych w Polsce” (ECAP) na alergię cierpi ok. 40 proc. Polaków.(PAP)

https://naukawpolsce.pap.pl/aktualnosci/news%2C81410%2Calergolog-odstawienie-lekow-zwieksza-ryzyko-zakazenia-koronawirusem.html
« Ostatnia zmiana: Luty 01, 2022, 08:42 wysłana przez Orionid »

Offline Orionid

  • Moderator
  • *****
  • Wiadomości: 21901
  • Very easy - Harrison Schmitt
Odp: Wiadomości naukowe
« Odpowiedź #13 dnia: Marzec 17, 2020, 03:55 »
(14)  144-152

Diabetolodzy: Leczenie cukrzyków zakażonych COVID-19 trudniejsze, a powikłania poważniejsze
26.03.2020 autorka: Klaudia Torchała

W grupie pacjentów z cukrzycą problemem jest nie tyle większe prawdopodobieństwo zakażenia koronawirusem, ile gorsze rezultaty leczenia. Istnieje też większe prawdopodobieństwo rozwoju ciężkich objawów i powikłań – wynika z informacji Polskiego Towarzystwa Diabetologicznego zamieszczonego na stronie.

„W Chinach, gdzie odnotowano dotychczas najwięcej przypadków zakażenia, zauważono, iż pacjenci z cukrzycą posiadają wyższe ryzyko rozwoju ciężkich powikłań i zgonu niż osoby bez cukrzycy. Ponadto można zauważyć pewną zależność między liczbą chorób towarzyszących (np. cukrzyca, choroba serca) i ryzykiem rozwoju ciężkich powikłań COVID-19 (im więcej chorób, tym to ryzyko jest wyższe)” – powołali się na dane eksperci PTD.

Wyrazili jednak oczekiwanie, że poprawa wykrywalności i leczenia zakażeń wywoływanych tym wirusem spowoduje z czasem spadek liczby zgonów.

Równocześnie zaznaczyli, że jeśli cukrzyca jest dobrze kontrolowana, ryzyko rozwoju ciężkiej postaci zakażenia COVID-19 jest podobne do tego, które obserwujemy w populacji ogólnej. Natomiast u osób ze złą kontrolą choroby i wahaniami poziomu cukru, istnieje większe ryzyko rozwoju powikłań cukrzycowych.

„Infekcja wirusowa u pacjentów z cukrzycą, jak każdy ostry stan zapalny, może prowadzić do gwałtownego wzrostu stężenia glukozy we krwi i zwiększa ryzyko rozwoju cukrzycowej kwasicy ketonowej (CKK), dotyczy to przede wszystkim chorych na cukrzycę typu 1” – przypomnieli eksperci.

Zaznaczyli jednocześnie, że ryzyko u pacjentów z cukrzycą typu 1 i 2 jest podobne.

„Nie są znane jakiekolwiek przyczyny, dla których ryzyko rozwoju COVID-19 u pacjentów z cukrzycą typu 1 lub 2 miałoby być inne. Ważniejszy jest fakt, iż osoby z cukrzycą danego typu różnią się między sobą wiekiem, powikłaniami i sposobem kontroli choroby podstawowej. Osoby z powikłaniami cukrzycowymi posiadają prawdopodobnie wyższe ryzyko osiągnięcia gorszych rezultatów leczenia COVID-19 niż chorzy na cukrzycę bez powikłań lub innych schorzeń bez względu na typ choroby” - zaznaczyli.

Dodali, że producenci leków nie zgłaszają problemów z dostępem do preparatów insuliny oraz innych środków wynikających z pandemii COVID-19. Zaznaczyli też, że wiodący producenci na świecie podają, że ta choroba nie ma wpływu na obecne możliwości produkcji i dystrybucji insuliny oraz innych środków potrzebnych do leczenia cukrzycy.

„Monitorujemy tę sytuację tak, aby w razie jakichkolwiek zmian przekazać aktualne informacje” - zapewnili.

PTD podało też, że w mediach pojawiły się informacje mogące wzbudzić obawy co do stosowania leków z grup ACE-inhibitorów i sartanów w okresie infekcji COVID-19.

„W świetle dostępnych aktualnych informacji nie ma podstaw do modyfikacji terapii – rezygnacji z leczenia inhibitorem konwertazy lub sartanem” – poinformowali eksperci PDT. Zaznaczyli, że jest to jednocześnie aktualne stanowisko Europejskiego Towarzystwa Kardiologicznego

Jak wskazali dalej, zalecane środki ostrożności dla osób chorujących na cukrzycę są podobne do tych, które są stosowane w przypadku grypy i obejmują przede wszystkim częste mycie rąk mydłem i ciepłą wodą, przy kichaniu i kaszlu zakrywanie twarzy, unikanie zgromadzeń, ograniczenie przebywania w miejscach publicznych i zachowanie bezpiecznej odległości od rozmówcy (nie mniej niż 1-1,5 m), odkażanie telefonów komórkowych, unikanie dotykania nieumytymi rękoma twarzy, rezygnacja z podróży.

Natomiast, jeśli COVID-19 rozprzestrzenia się w społeczności bliskiej osobie z cukrzycą powinna ona zastosować dodatkowe środki ostrożności - zostać w domu i przygotować plan na wypadek ewentualnego zachorowania. Eksperci doradzili m.in. by mieć pod ręką numery telefonów do lekarzy i zespołu terapeutycznego, apteki oraz ubezpieczyciela, listę leków i ich dawki (w tym witamin i suplementów), produkty zawierające cukry proste (napoje gazowane, miód, dżem, galaretki lub landrynki) na wypadek hipoglikemii i dużego osłabienia spowodowanego chorobą, które utrudnia normalne przyjmowanie pokarmów, zapas insuliny na tydzień do przodu na wypadek choroby lub niemożności wykupienia kolejnej recepty, dodatkowe środki, jak płyn dezynfekujący na bazie alkoholu i mydło do odkażania/mycia rąk, glukagon i testy paskowe do badania stężenia ciał ketonowych w moczu, jeżeli jesteś leczony insuliną.

W przypadku, gdy osoba czuje, że ma objawy choroby (duszności, kaszel, gorączkę) powinna zadzwonić do swojego lekarza i mieć przygotowane m.in. wyniki pomiaru glikemii, pomiar stężenia ciał ketonowych w moczu, zapis ilość przyjętych płynów.

Zalecili jednocześnie, by postępować zgodnie z zaleceniami Głównego Inspektoratu Sanitarnego www.gis.gov.pl oraz administracji publicznej www.gov.pl/web/koronawirus. (PAP)

https://naukawpolsce.pap.pl/aktualnosci/news,81415,diabetolodzy-leczenie-cukrzykow-zakazonych-covid-19-trudniejsze-powiklania

NCN uruchomi szybką ścieżkę dostępu do funduszy na badania nad COVID-19
27.03.2020
https://naukawpolsce.pap.pl/aktualnosci/news%2C81429%2Cncn-uruchomi-szybka-sciezke-dostepu-do-funduszy-na-badania-nad-covid-19.html

Powstała aplikacja koordynująca oddolną pomoc dla szpitali w czasie pandemii
27.03.2020

Szyją maseczki, dostarczają za darmo posiłki – wielu Polaków w ostatnich dniach stara się wesprzeć personel medyczny. Aby usystematyzować i skoordynować tę oddolną pomoc naukowcy stworzyli darmową aplikację "Wsparcie dla szpitala". Korzysta z niej już ponad 100 placówek.

Twórcy platformy to grupa informatyków i ekonomistów pracujących w ramach Wirtualnego Instytutu Kryzysowego (WIK), powstałego przy Uniwersytecie Ekonomicznym w Poznaniu.

Jak tłumaczy jeden z inicjatorów WIK dr Jakub Jasiczak, setki lokalnych inicjatyw m.in. szycia maseczek czy zbiórek artykułów zabezpieczających, świadczą o woli pomocy Polaków. "Często jednak ta pomoc ma charakter odruchu, nie zawsze trafia tam, gdzie trzeba, w dogodnym czasie i oczekiwanej ilości. Organizacja wsparcia pomimo zaangażowania lokalnych aktywistów stanowi dla szpitali dodatkowy wysiłek" – podkreślił w przesłanym komunikacie.

Aplikacja "Wsparcie dla szpitala" ma usystematyzować i skoordynować organizację tej oddolnej pomocy. "Z darmowego programu korzysta już ponad 111 polskich szpitali. Specjaliści apelują jednak, by przed szczytem zachorowań jak najwięcej szpitali z fali spontanicznego działania uczyniło sprawny, efektywny system stałego społecznego wsparcia. Potrzebne będą środki, sprzęt, wolontariusze (…). Platforma nie zastępuje strukturalnego wsparcia, jakie otrzymują szpitale od państwa. Ma tylko wspomóc w koordynacji rzeki pomocy i tysięcy oddolnych, lokalnych inicjatyw" – dodał Jasiczak.

Platforma łączy więc pomagających z potrzebującymi. Z jednej strony szpitale mogą zgłosić swoje potrzeby: od drobnych typu posiłki czy napoje dla pacjentów, po większe, typu maski, artykuły zabezpieczające dla personelu, wolontariuszy. Z drugiej strony, chętni do pomocy mogą zgłaszać możliwość wsparcia, odpowiadać na apele i oferować konkretną pomoc. "Szczególną uwagę aplikacja zwraca na lokalnych koordynatorów wsparcia, to oni są motorem inicjatywy i ich entuzjazm zostanie wsparty organizacyjnie. Platforma definiuje rodzaj pomocy, obszar, w którym może być udzielana, czas i warunki" – powiedział Jasiczak.

Strona internetowa przedsięwzięcia to https://www.wsparciedlaszpitala.pl/. Aplikacja powstała we współpracy z informatykami z zespołu Clorce.

Jak poinformował Jasiczak, Wirtualny Instytut Kryzysowy to otwarta platforma internetowa zrzeszająca kilkudziesięciu naukowców zajmujących się epidemiologią, ekonomią, zarządzaniem, informatyką, logistyką, psychologią, komunikowaniem; z ponad 30 polskich ośrodków akademickich.

Dodał, że jej celem jest "budowanie interdyscyplinarnego zespołu eksperckiego gotowego do pomocy merytorycznej administracji lokalnej i centralnej w działaniach związanych ze zwalczaniem przebiegu i skutków pandemii COVID-19 w Polsce (medycyna, prawo, gospodarka, technologia, społeczeństwo i inne)". To oddolna inicjatywa; nie ma charakteru komercyjnego, a wszyscy uczestnicy instytutu pracują społecznie – zapewnił Jasiczak.

PAP - Nauka w Polsce
https://naukawpolsce.pap.pl/aktualnosci/news%2C81435%2Cpowstala-aplikacja-koordynujaca-oddolna-pomoc-dla-szpitali-w-czasie-pandemii

UNICEF: należy rozmawiać z dziećmi o koronawirusie
27.03.2020

Rodzice powinni spokojnie rozmawiać z dziećmi o koronawirusie. Należy wyjaśnić, że dorośli mogą mieć objawy choroby podobne do przeziębienia lub grypy, a dzieci powinny informować o swoim samopoczuciu – doradza UNICEF w informacji przesłanej PAP, powołując się na opinię psychologa klinicznego dr Lisy Damour.

UNICEF rozmawiał z dr Lisą Damour, psychologiem dzieci i młodzieży, felietonistką „New York Times” i autorką książek psychologicznych. Jedną z nich jest wydany także w Polsce bestseller „Zaplątane nastolatki. Jak dobrze przeprowadzić córkę z dzieciństwa do dorosłości”. Jest ona matką dwóch córek.

„Rodzice powinni spokojnie rozmawiać ze swoimi dziećmi o koronawirusie” – podkreśla UNICEF. Organizacja zachęca też, by podczas takiej rozmowy powiedzieć dziecku, że dorośli mogą mieć objawy choroby podobne do przeziębienia lub grypy, a dzieci powinny mówić o swoim samopoczuciu. Trzeba zachęcać dzieci, aby informowały, jeśli nie czują się dobrze lub gdy boją się wirusa. Tylko dzięki temu rodzice będą mogli jak najszybciej im pomóc.

Warto też zapewnić najmłodszych, że choroba Covid-19 przebiega na ogół łagodnie, szczególnie u dzieci i młodzieży. Poza tym wiele objawów COVID-19 można leczyć. Warto przypomnieć, że wiele możemy zrobić, aby zapewnić bezpieczeństwo sobie i swoim najbliższym: często myć ręce, nie dotykać twarzy i zostać w domu.

W mediach krąży wiele nieprawdziwych informacji na temat koronawirusa. Dr Lisa Damour radzi, by sprawdzić, co usłyszało lub dowiedziało się dziecko lub co uważa ono, za prawdę. „Nie wystarczy – podkreśla - podać dziecku faktów, ponieważ, jeśli uznało za prawdę coś, co usłyszało wcześniej i połączy to z nowymi informacjami od ciebie - może dojść do nieporozumienia. Dowiedz się, co twoje dziecko już wie i wspólnie rozprawcie się z mitami”.

Zdaniem specjalistki, dzieciom należy pozwolić na smutek. Może być on związany z ogólną sytuacją, ale też z tym, że zamknięto placówki edukacyjne i odwołano szkolne przedstawienia, a także koncerty, mecze i zajęcia, w których dzieci uczestniczyły na co dzień.

„My, dorośli, patrzymy na tę sytuację z perspektywy naszego życia i doświadczeń, a dla nastolatka to poważne problemy. Wspieraj i okaż zrozumienie dla ich smutku i złości z powodu strat, które opłakują. Jeśli masz wątpliwości jak się zachować, to empatia i wsparcie są najlepszym rozwiązaniem” – uważa.

Również dorośli są zaniepokojeni sytuacją związaną z koronawirusem. W opinii UNICEF ważne jest, byśmy zrobili wszystko, co w naszej mocy, aby nie dzielić się z dziećmi swoimi lękami i nie okazywać obawy. Może to oznaczać powstrzymywanie emocji, co dla wielu okaże się bardzo trudne. Pamiętajmy, że to rodzice zapewniają swoim dzieciom poczucie bezpieczeństwa.

„Tę sytuację możemy porównać do jazdy samochodem, gdzie dzieci to pasażerowie, a my prowadzimy auto. Nawet, jeśli odczuwamy niepokój, nie możemy pozwolić, aby udzielił się on najmłodszym” - dodaje dr Lisa Damour.

Specjalistka zwraca uwagę, że dzieci mimo trudnej dla wszystkich sytuacji potrzebują rutyny. „My, dorośli, musimy bardzo szybko opracować zupełnie nowy plan dnia, aby przetrwać w tych trudnych czasach” - podkreśla dr Damour.

Specjalistka zaleca opracowanie harmonogramu, obejmującego zarówno czas na zabawę, możliwość kontaktu telefonicznego z przyjaciółmi, a także czas „wolny od technologii” i czas na prace domowe. „Musimy zastanowić się, co dla nas jest ważne i zbudować strukturę, która to odzwierciedla. Dużym wsparciem dla naszych dzieci będzie zapewnienie przewidywalnego dnia i świadomości, kiedy powinny się uczyć lub pracować w domu, a kiedy mogą się bawić” – doradza.

Sugeruje też, aby dzieci w wieku 10-11 lat lub starsze zaangażować w przygotowanie planu dnia. „Nastoletniemu dziecku dajmy trochę swobody, jeśli chodzi o czas spędzony +w telefonie+ i na mediach społecznościowych. Dostęp ten jednak nie powinien być nieograniczony. Zapytaj swojego nastolatka, jak możecie sobie z tym poradzić? Niech zaproponuje harmonogram korzystania z telefonu i wspólnie zastanówcie się nad planem dnia” - radzi dr Damour. (PAP)

https://naukawpolsce.pap.pl/aktualnosci/news%2C81430%2Cunicef-nalezy-rozmawiac-z-dziecmi-o-koronawirusie.html

Międzynarodowy zespół psychologów zbada stresogenny wpływ koronawirusa
27.03.2020 PAP - Nauka w Polsce, Anna Gumułka

Międzynarodowy zespół naukowców rozpoczyna właśnie pionierskie badania, które mają wspomagać rządy, decydentów, służbę zdrowia i ekspertów w podejmowaniu decyzji i działań w czasie pandemii koronawirusa. Uczestniczy w nich Uniwersytet Śląski w Katowicach.

Psycholodzy reprezentujący Polskę, Hiszpanię, Belgię, Francję i Holandię poddadzą analizie zdolności radzenia sobie ludzi z sytuacją globalnego kryzysu, uwzględniając specyfikę różnych krajów oraz działania podejmowane przez rządy. Naukowcy chcą zidentyfikować czynniki łagodzące negatywne skutki stresu związanego z rozprzestrzenianiem się koronawirusa oraz zachowania adaptacyjne ludzi - poinformował w prasowym komunikacie Uniwersytet Śląski w Katowicach.

Projekt pn. "Analiza psychologicznych czynników indywidualnych promujących adaptację w sytuacji pandemii COVID-19" realizowany będzie przez zespół naukowców reprezentujących: Uniwersytet Śląski w Katowicach, Uniwersytet w Montpellier (Francja), Valencian International University oraz Uniwersytet Complutense w Madrycie (Hiszpania), a także Uniwersytet w Gandawie (Belgia) i Uniwersytet Techniczny w Eindhoven (Holandia).

Koordynatorem międzynarodowego projektu jest prof. dr hab. Barbara Kożusznik z Uniwersytetu Śląskiego. "Znamy dosyć dobrze negatywne konsekwencje stresu związanego z Covid-19. Lęk, depresja, zespół stresu pourazowego – takie mogą być skutki społecznej izolacji, utraty miejsca pracy, ryzyka infekcji, wymuszonej pracy i nauki zdalnej czy ciągłej troski o najbliższych. Psycholodzy prowadzili szereg badań dotyczących zachowania osób, które znalazły się w sytuacjach ekstremalnych. Byli to ludzie dotknięci skutkami tsunami, trzęsienia ziemi, ludobójstwa czy ataku terrorystycznego, ale też ci, którzy na co dzień doświadczają stresu w pracy, na przykład strażacy" - wyjaśniła.

"Dysponujemy potężnym rezerwuarem wiedzy i narzędziami, lecz po raz pierwszy jesteśmy w centrum rzeczywistości, która nie została dokładnie poznana. Nie wiemy, ile potrwa to zagrożenie, jak będzie przebiegać, jakie kroki podejmowane będą w poszczególnych państwach. Nie mamy też pełnej wiedzy o skutkach tego kryzysu. Dlatego łączymy siły, aby wspólnie z innymi naukowcami na świecie szukać dobrych rozwiązań, trzymać rękę na pulsie" - dodała.

https://naukawpolsce.pap.pl/aktualnosci/news%2C81436%2Cmiedzynarodowy-zespol-psychologow-zbada-stresogenny-wplyw-koronawirusa.html

Uniwersytet Przyrodniczy w Poznaniu: frekwencja na wykładach online jest często wyższa niż w sali wykładowej
27.03.2020
https://naukawpolsce.pap.pl/aktualnosci/news%2C81440%2Cuniwersytet-przyrodniczy-w-poznaniu-frekwencja-na-wykladach-online-jest

Covid Challenge: akcja tworzenia projektów wspierających służbę zdrowia
27.03.2020 PAP - Nauka w Polsce, Ludwika Tomala

Proste respiratory, bezpieczniejsze kombinezony czy innowacyjne metody dekontaminacji - to przykłady projektów, które można zgłaszać do akcji Covid Challenge. Najlepsze projekty zostaną udostępnione, będą miały szansę uzyskać wsparcie w realizacji i trafić do placówek medycznych.

Akcja jest skierowana do młodych naukowców, studentów i innowacyjnych przedsiębiorców chcących wykorzystać swoją wiedzę i doświadczenie, aby realnie wesprzeć polską służbę zdrowia w walce z epidemią koronawirusa.

Covid Challenge współorganizowany jest przez Centrum Informacji Kryzysowej Centrum Badań Kosmicznych PAN w Warszawie i firmę Planet Partners.

Uczestnicy mają opracować rozwiązania do szybkiego wdrożenia, które będą w stanie efektywnie wspierać pracę lekarzy i pielęgniarek. Narzędzia, nad których stworzeniem będą pracować uczestnicy akcji, mają odpowiedzieć na zapotrzebowanie zgłoszone przez sam personel medyczny.

Na liście najpilniejszych potrzeb stworzonej przez medyków znalazły się między innymi: uproszczony respirator, narzędzie do masowej terapii tlenowej, lepszy system nagłośnienia dla kombinezonów ochronnych czy innowacyjny sposób zabezpieczania karetek pogotowia.

Swoje zgłoszenie można już teraz zarejestrować na stronie www.covidchallenge.pl.

“Naszym celem jest wypracowanie, w ramach tzw. community science, prostych i efektywnych narzędzi walki z pandemią, na których samodzielne stworzenie medycy nie mają szans ze względu na brak wiedzy technicznej i zasobów” – mówi Jakub Ryzenko z Centrum Informacji Kryzysowej CBK PAN, współorganizatora akcji. I dodaje: “Wierzymy, że młodzi inżynierowie, innowacyjne firmy oraz studenci uczelni technicznych zaangażują się w akcję i zaproponują rozwiązania będące odpowiedzią na te najbardziej pilne potrzeby służby zdrowia w tak trudnym dla niej czasie”.

Akcja będzie obejmowała dwa etapy. Pierwszym z nich będzie rejestracja zainteresowanych uczestników na stronie internetowej i zebranie od nich pomysłów na rozwiązanie jednego lub więcej problemów z bazy.

Kiedy wpłyną pierwsze zgłoszenia, rozpocznie się drugi etap, czyli tzw. Giełda Pomysłów. Trafią na nią najlepiej rokujące rozwiązania, które na giełdzie będą promowane i zaprezentowane docelowym użytkownikom oraz podmiotom mogącym zapewnić wsparcie w ich realizacji.

Organizatorzy zakładają też wsparcie dla najbardziej obiecujących pomysłów w dotarciu do decydentów oraz pozyskaniu funduszy na realizację prototypów tak, aby zaproponowane rozwiązania mogły realnie trafić do potrzebujących jednostek medycznych w jak najkrótszym czasie.

Istotne jest, że Covid Challenge to nie zwykły konkurs, ale akcja wspierająca faktyczną walkę o życie ludzi. Chcemy, żeby to wyzwanie było narzędziem, dzięki któremu innowacje mogą zostać nakierowane na realne potrzeby – mówi Łukasz Wilczyński z Planet Partners.

https://naukawpolsce.pap.pl/aktualnosci/news%2C81442%2Ccovid-challenge-akcja-tworzenia-projektow-wspierajacych-sluzbe-zdrowia.html

Resort nauki przygotował rekomendacje dot. zdalnego kształcenia
27.03.2020
https://naukawpolsce.pap.pl/aktualnosci/news%2C81437%2Cresort-nauki-przygotowal-rekomendacje-dot-zdalnego-ksztalcenia.html

Gowin: jestem przekonany, że cały program studiów uda się zrealizować do 30 września
28.03.2020
https://naukawpolsce.pap.pl/aktualnosci/news%2C81449%2Cgowin-jestem-przekonany-ze-caly-program-studiow-uda-sie-zrealizowac-do-30

Szczecińskie uczelnie włączają się w akcję produkcji przyłbic ochronnych dla lekarzy
29.03.2020
https://naukawpolsce.pap.pl/aktualnosci/news%2C81450%2Cszczecinskie-uczelnie-wlaczaja-sie-w-akcje-produkcji-przylbic-ochronnych-dla

« Ostatnia zmiana: Luty 01, 2022, 08:44 wysłana przez Orionid »

Offline Orionid

  • Moderator
  • *****
  • Wiadomości: 21901
  • Very easy - Harrison Schmitt
Odp: Wiadomości naukowe
« Odpowiedź #14 dnia: Marzec 17, 2020, 03:56 »
(15)  153-157

Historycy: epidemia koronawirusa z roku 2020 nie jest zjawiskiem wyjątkowym
30.03.2020 autor: Jacek Walczak

Epidemia koronawirusa z roku 2020 nie jest dla historyka zjawiskiem wyjątkowym, ale zaledwie epizodem w długich dziejach zmagań człowieka z niewidzialnymi gołym okiem patogenami - twierdzą naukowcy z Uniwersytetu Łódzkiego.

Zofia Rzeźnicka z Centrum Ceraneum Uniwersytetu Łódzkiego oraz Teresa Wolińska, Paweł Filipczak i Kirił Marinow z Katedry Historii Bizancjum łódzkiej uczelni przypominają, że jeden z najwcześniejszych, znanych opisów epidemii w krajach basenu Morza Śródziemnego pochodzi z Iliady. Mowa tu o "straszliwej zarazie, którą rozgniewany Apollo rzucił na wojska, dowodzone przez króla Agamemnona, oblegające od wielu lat Troję".

"Śmiertelne żniwo uszczupliło królewską armię w takim stopniu, że dziesiątego dnia epidemii jeden z głównodowodzących, Achilles, zwołał naradę, po której zapadła decyzja o odwrocie spod Troi. Uważano, że opuszczenie miejsca dotkniętego zarazą będzie jedynym sposobem, aby uniknąć śmierci" - zwracają uwagę historycy.

Według nich, prawdopodobnie najlepiej opisaną epidemią czasów starożytnych jest ta, która wybuchła w Atenach w latach 20. V wieku p.n.e. Źródłem była podobno Etiopia, skąd zaraza poprzez Egipt i Libię, trafiła do Pireusu, portowego miasta leżącego opodal Aten. Dotykała nie tylko chorych, ale także ludzi pozbawionych "chorób współistniejących", zaczynała się gorączką, po czym pojawiało się przekrwienie oczu i ust, wreszcie katar i silny kaszel. Do tego mogły dojść bóle brzucha, nudności i wymioty. Przy tym wszystkim, ciało nabierało sinego i czerwonawego koloru, pokrywało się pęcherzami oraz wrzodami.

Ci, których ominęła śmierć, nie zdrowieli zupełnie, cierpiąc na gangrenę kończyn, choroby oczu, tracili także pamięć. Jednak drugi raz już na nią nie zapadali.

Zdaniem historyków, polityczne skutki epidemii były bardzo rozległe – depopulacja Aten zmniejszyła potencjał zbrojny tego państwa, w efekcie przyczyniła się do upadku hegemonii ateńskiej w świecie greckim.

"Identyfikacja +zarazy ateńskiej+, mimo całkiem precyzyjnych danych, przysparza kłopotów; od kilku lat przeważa jednak hipoteza, że był to tyfus" - mówią naukowcy.

Pierwsza średniowieczna pandemia, zwana potocznie dżumą Justyniana, swą nazwę zawdzięcza bizantyńskiemu cesarzowi Justynianowi I Wielkiemu (527–565 n.e.), za panowania którego została zdziesiątkowana populacja cesarstwa. Najczęściej przyjmuje się, że była to dżuma dymienicza, występująca w postaci klasycznej i płucnej. Dyskusyjne jest także pochodzenie pandemii, która przyszła albo z Etiopii, albo z Indii. Swoim zasięgiem objęła nie tylko obszar Bizancjum, ale także terytoria Persji i ziemie zamieszkane przez barbarzyńców.

Bizantyńscy autorzy, opisujący epidemię, dostrzegli pewien schemat jej rozprzestrzeniania się – zawsze zaczynała się na wybrzeżu, a stamtąd postępowała w głąb lądu.

Łódzcy historycy zwracają uwagę, że zachowały się szczegółowe opisy przebiegu tej choroby, które pozwoliły, "z dużym prawdopodobieństwem zidentyfikować dżumę". Mowa tu przede wszystkim o gorączce, atakującej nagle, w trakcie zwykłych czynności. Po kilku godzinach łagodnego przebiegu następowało gwałtowne pogorszenie stanu zdrowia. Widocznym symptomem było obrzmienie węzłów chłonnych w pachwinach i pod pachami, a także zmiany koło uszu i na udach. Niektórzy zapadali w odrętwienie – wydawało się, że śpią – i nie troszczyli się o zaspokajanie swych potrzeb. Mieli też trudności z przyjmowaniem pokarmów. Inni popadali w malignę lub dotykał ich obłęd. Cierpieli na brak snu i mieli urojenia.

Pierwszy atak epidemii w Konstantynopolu trwał cztery miesiące. Początkowo śmiertelność nie była szczególnie wysoka, lecz potem gwałtownie wzrosła, by osiągnąć nawet 10 i więcej tysięcy osób dziennie.

Dla współczesnych najbardziej charakterystyczną cechą epidemii była jej nieprzewidywalność i nieobliczalność. Zagroziła wszystkim ludziom bez względu na ich status społeczny, miejsce zamieszkania, styl życia, zawód, budowę fizyczną czy wiek. Zarazie towarzyszyły fenomeny społeczne i psychologiczne – plotki o demonach w ludzkiej postaci, które dotykając ludzi powodowały ich zachorowania, lub opowieści o proroczych snach zapowiadających ofiarom, że dotknie je choroba.

"Poważnie potraktować trzeba informacje o skutkach społecznych i gospodarczych pandemii: opustoszenie wielu domów, zachwianie tradycyjnego układu społecznego, braki w zaopatrzeniu, zrywanie więzi społecznych. Niektóre miasta i wsie wyludniły się" - mówią naukowcy.

Przypominają, że najsłynniejsza jednak pandemia dżumy dymieniczej, dziś znana pod nazwą "czarnej śmierci" szalała na świecie w latach 1347–51. Zrodzoną w Azji Centralnej chorobę wywoływała bakteria yersinia pestis, która zamieszkiwała w jelitach pcheł żerujących na różnego rodzajach gryzoniach. Za sprawą mongolskich najeźdźców oraz europejskich kupców poruszających się Jedwabnym Szlakiem plaga dotarła w 1347 r. najpierw do genueńskiej Kaffy na Krymie, następnie do Konstantynopola, by stamtąd drogą morską osiągnąć Sycylię oraz wybrzeża Italii i południowej Francji. Stąd, w ciągu czterech lat, opanowała niemal całą Europę. Co ciekawe, łaskawiej potraktowane zostały m.in. ziemie polskie.

Również późnośredniowieczna medycyna była bezsilna, a jedyną rozsądną radą dla tych, którzy zarazy pragnęli uniknąć, była rekomendacja Guy de Chauliaca, nadwornego medyka papieża Klemensa VI - "uciekaj szybko i daleko, a wracaj powoli".

Przyczyn plagi dopatrywano się w splocie dziwnych zjawisk astronomicznych i klimatycznych, działalności mocy diabelskich, które zatruwały powietrze, karze boskiej za ludzkie przewinienia. Rozprzestrzenianiu się zarazy towarzyszył strach i panika. W Niemczech i we Francji szerzył się fanatyzm religijny. Na nowo wybuchały prześladowania Żydów, oskarżanych o zatruwanie zbiorników wodnych. Nieważne, że odsetek ofiar wśród nich był taki sam jak wśród chrześcijan.

Szacuje się, że pandemia z lat 1347–51 zmniejszyła populację światową z 450 do 350 mln, przy czym Chiny straciły połowę, Europa ponad jedną trzecią, a Afryka jedną ósmą ludności. Według różnych szacunków Stary Kontynent miałby utracić między 17–28 mln, a nawet 40–50 mln mieszkańców. Dżuma z lat 1347–51 wyludniła Europę spowalniając jej gospodarkę na wiele lat.

"Paradoksalnie tragedia ta przyczyniła się jednak do postępu w sferze nauki i stosunkach społecznych. Bazując na swoich osobistych doświadczeniach związanych z opieką nad chorymi Guy de Chauliac napisał dzieło poświęcone chirurgii, które stało się fundamentem kształcenia przyszłych lekarzy w Europie łacińskiej na następne 300 lat" - podkreślają historycy.

Pandemia powracała, z nieco mniejszą mocą, w latach 1361–62, 1368–69, 1375 i 1390–91. Śmiertelność przy kolejnych nawrotach spadała, ale i tak przyczyniała się do znacznej depopulacji. Nawroty dżumy pojawiały się co jakiś czas do połowy XVIII stulecia, a nawet i później – yersinia pestis zaatakowała znów w roku 1900, gdy została przewieziona drogą morską z Hongkongu do Los Angeles, gdzie zabiła 122 osoby.

Dlatego - jak mówią naukowcy z Uniwersytetu łódzkiego - epidemia koronawirusa z roku 2020 nie jest dla historyka zjawiskiem wyjątkowym, ale "zaledwie epizodem w długich dziejach zmagań człowieka z niewidzialnymi gołym okiem chorobami".

"Choć wydarzenia bieżące nie dobiegły jeszcze końca, nie będzie dużym ryzykiem konkluzja, iż epidemie europejskie, bez względu na epokę, państwo i społeczeństwo, których dotykały, posiadają pewne cechy wspólne: przychodzą z zewnątrz, obnażają niemoc medycyny, zmieniają bieg wydarzeń politycznych, głęboko przekształcają sytuację społeczną i gospodarczą" - konkludują historycy. (PAP)

https://naukawpolsce.pap.pl/aktualnosci/news%2C81456%2Chistorycy-epidemia-koronawirusa-z-roku-2020-nie-jest-zjawiskiem-wyjatkowym

Białystok/ Uniwersytet Medyczny uruchomił drugie w regionie laboratorium z testami na koronawirusa
30.03.2020 Autor: Izabela Próchnicka

Uniwersytet Medyczny w Białymstoku (UMB) uruchomił w poniedziałek drugie w Podlaskiem laboratorium, gdzie będą prowadzone testy na koronawirusa, ale też badania naukowe nad tym wirusem – poinformowała w poniedziałek uczelnia.

Rzecznik UMB Marcin Tomkiel poinformował PAP, że laboratorium jest przygotowane, pierwsze próbki mają być przebadane po południu.

Dotychczas w regionie testy diagnostyczne koronawirusa prowadziło jedno laboratorium, które w połowie marca zaczęło działać w Wojewódzkiej Stacji Sanitarno-Epidemiologicznej w Białymstoku. Powstało we współpracy z Uniwersytetem Medycznym w Białymstoku (UMB), który wsparł to laboratorium dwoma wypożyczonymi urządzeniami i kadrą.

Teraz uczelnia utworzyła swoje laboratorium, nad którego organizacją praca trwała w ostatnich tygodniach. Na początku w ciągu doby ma być tam wykonywanych około dwustu testów na koronawirusa, docelowo 500 – podała w poniedziałek uczelnia. Chodzi o testy genetyczne, molekularne.

"Analiza trzech genów wirusa SARS-CoV-2 będzie przeprowadzona w oparciu o testy cechujące się bardzo wysoką czułością w celu precyzyjnej diagnostyki wirusa" – podano w komunikacie.

Prorektor ds. nauki i rozwoju UMB prof. Marcin Moniuszko powiedział w poniedziałek Polskiemu Radiu Białystok, że potrzeby są duże, jeśli chodzi o przeprowadzanie testów. Dodał, że dzięki drugiemu laboratorium o 100-200 proc. zwiększy się możliwość diagnostyki koronawirusa w Białymstoku. Zaznaczył, że plan zakłada możliwość wykonywania około 500 testów na dobę, z czasem ma to być jeszcze więcej. W poniedziałek do szpitali mają trafić od UMB szczegółowe wytyczne, jak przygotowywać próbki do badań i o trybie postępowania.

"Zdajemy sobie niestety z tego sprawę, że takie potrzeby będą. Oczywiście bardzo liczymy, że przeszkodą nie staną się kłopoty w dostawach. To jest coś, co w tej chwili jest zmorą wszystkich, całego systemu ochrony zdrowia na całym świecie, czy te dostawy pojawią się w odpowiednim terminie. Bardzo na to liczymy" – powiedział prof. Moniuszko.

Testy diagnostyczne koronawirusa będzie prowadzić na UMB Akademicki Ośrodek Diagnostyki Patomorfologicznej i Genetyczno-Molekularnej (spółka zależna od uczelni – PAP), który – jak podkreślono w komunikacie prasowym – ma wymagane uprawnienia do takich badań i od lat zajmuje się analizą genomów różnych wirusów, np. brodawczaka ludzkiego (HPV), cytomegalii (CMV), zapalenia wątroby typu B i C (HBV i HCV) czy Epsteina-Barr (EBV).

Oprócz diagnostyki koronawirusa na podstawie gromadzonego materiału biologicznego, który trafi do biobanku tkanek i komórek, który działa na UMB, będą także prowadzone badania naukowe "sekwencjonowania genomu SARS-CoV-2" z woj. podlaskiego i analiza mutacji wirusa w trakcie pandemii.

UMB poinformował w komunikacie, że wspólnie z AODPiGM chce także prowadzić prace nad nowym, szybszym testem diagnostycznym na koronawirusa.

"Nowa metoda genetyczna umożliwi wykrycie wirusa w znacznie krótszym czasie – ok. 20 minut. Aplikacje technologiczne zaadoptowane przez badaczy z Uniwersytetu Medycznego w Białymstoku mogą mieć ogromne znaczenie w szybkiej, niezmiernie czułej i wysoce specyficznej diagnostyce SARS-CoV-2. Nowy test genetyczny będzie bowiem w stanie znacznie wcześniej zidentyfikować zainfekowane osoby niż miało to miejsce dotychczas" – podała uczelnia.

Naukowcy z UMB będą także pracować nad opracowaniem szczepionki przeciw koronawirusowi i nad metodami leczenia.

"Aby prowadzić badania w sposób bezpieczny, do analiz wykorzystany zostanie wyizolowany materiał genetyczny wirusa. Izolacja i przechowywanie materiału genetycznego wirusa SARS-CoV-2 możliwe będzie dzięki biobankowi UMB, który opracuje procedury właściwej pracy z materiałem biologicznym na każdym etapie badania" – poinformowała uczelnia.

UMB liczy też na to, że dzięki badaniom genomu wirusa uda się monitorować mutacje koronawirusa u mieszkańców regionu, a także, badając transfer, rozprzestrzenienie się wirusa w społeczeństwie, "śledzić ścieżki prawdopodobnych mutacji".

UMB ma również rozpocząć i koordynować ogólnopolski projekt, w którego ramach na podstawie analiz genomu wirusa SARS-CoV-2 i pacjentów z chorobą, którą on wywołuje, opracować zestaw markerów genetycznych, które będą określać wrażliwość na zakażenie koronawirusem oraz ciężkość przebiegu choroby. Nie podano więcej szczegółów.(PAP)

https://naukawpolsce.pap.pl/aktualnosci/news%2C81464%2Cbialystok-uniwersytet-medyczny-uruchomil-drugie-w-regionie-laboratorium-z

NCN:10 mln dla naukowców, którzy chcą badać COVID-19
30.03.2020 autor: Beata Kołodziej

Narodowe Centrum Nauki (NCN) ogłosiło konkurs dla naukowców, w ramach którego mogą się oni ubiegać o fundusze na badania nad COVID-19. Do rozdysponowania jest 10 mln zl. Zgłoszenia można nadsyłać do 14 kwietnia.

„Zdając sobie sprawę z powagi sytuacji i presji czasu, ogłaszamy konkurs, który jest pod wieloma względami inny, niż pozostałe nasze konkursy: ma bardzo krótkie terminy naboru i oceny, określoną grupę badaczy, do których go kierujemy oraz niezwykle elastyczne zasady realizacji grantu. Wierzymy, że to dodatkowe finansowanie oraz rozluźnienie reguł, ułatwi zespołom naukowców, którzy pracują nad tą problematyką, zintensyfikowanie swoich prac” – wyjaśniła przewodnicząca rady NCN prof. Małgorzata Kossowska, cytowana w przesłanym w poniedziałek komunikacie NCN. Wyraziła nadzieję, że polscy naukowcy z powodzeniem włączą się w walkę z COVID-19 i dostarczą rozwiązań nie tylko medycznych, ale i psychologicznych i społecznych.

Konkurs „Szybka ścieżka dostępu do funduszy na badania nad COVID-19” jest skierowany do badaczy, którzy mogą poszerzyć wiedzę na temat sposobów diagnozy, leczenia, zapobiegania chorobie oraz na temat psychologicznych i społecznych skutków pandemii. Budżet konkursu wynosi 10 mln zł.

Jak wyjaśniono w komunikacie, finansowane będą przede wszystkim badania podstawowe związane z patofizjologią choroby, w tym takie, które mogą przyczynić się do podjęcia prac nad przyszłymi strategiami terapeutycznymi lub metodami diagnostycznymi COVID-19; badania nad mechanizmami zakażania, w tym sposobami ochrony pracowników służby zdrowia, oraz badania nad psychologicznymi i społecznymi skutkami pandemii i sposobami ich ograniczania (w tym polityką zdrowotną i organizacją opieki medycznej, etyką badań i opieki nad chorymi, społecznymi zachowaniami w pandemii).

O środki ubiegać się mogą badacze ze stopniem naukowym co najmniej doktora, którzy mają udokumentowane osiągnięcia i pełnili rolę kierownika co najmniej jednego projektu badawczego finansowanego w ramach konkursów NCN (Opus, Sonatina, Sonata, Sonata Bis, Harmonia, Maestro, Symfonia, Polonez) oraz międzynarodowych konkursów albo są laureatami konkursów międzynarodowych lub krajowych.

Termin składania wniosków za pośrednictwem Elektronicznej Platformy Usług Administracji Publicznej (ePUAP) upływa 14 kwietnia, wyniki zostaną ogłoszone w połowie maja.

Na realizację zaplanowanych badań naukowcy będą mieć maksymalnie półtora roku. Wyniki prac muszą być powszechnie udostępniane zaraz po ich uzyskaniu.(PAP)

https://naukawpolsce.pap.pl/aktualnosci/news%2C81466%2Cncn10-mln-dla-naukowcow-ktorzy-chca-badac-covid-19.html

W Małopolski Centrum Biotechnologii rozpoczyna się diagnostyka koronawirusa
31.03.2020 PAP - Nauka w Polsce, Beata Kołodziej

W Małopolskim Centrum Biotechnologii Uniwersytetu Jagiellońskiego w Krakowie rozpoczynają się prace, których celem jest szeroka diagnostyka pacjentów z podejrzeniem koronawirusa w województwie. Badania nie mają charakteru komercyjnego i prowadzone będą dla sanepidu.

"Do tej pory Małopolskie Centrum Biotechnologii Uniwersytetu Jagiellońskiego nie prowadziło diagnostyki, jednak teraz jest taka potrzeba. Mamy odpowiednie zaplecze badawcze oraz kadrę, więc chcemy pomóc" – powiedział w poniedziałek PAP prof. Krzysztof Pyrć, kierownik Pracowni Wirusologii w Małopolskim Centrum Biotechnologii UJ.

Prace prowadzone będą przy wsparciu Narodowego Instytutu Zdrowia Publicznego w Warszawie. Zaangażowani w nie będą także specjaliści z innych jednostek UJ – m.in. z Wydziału Biochemii, Biofizyki i Biotechnologii UJ oraz Wydziału Biologii UJ. Aparat do analiz zapewniło Jagiellońskie Centrum Innowacji.

Na tym etapie badań uczelnia nie podaje liczby pacjentów, którym diagnostyka mogłaby pomóc.

Nowy koronawirus SARS-Cov-2 wywołuje chorobę o nazwie COVID-19. Objawia się ona najczęściej gorączką, kaszlem, dusznościami, bólami mięśni i zmęczeniem. Podejrzewa się, że do zarażenia koronawirusem, który może wywoływać groźne dla życia zapalenie płuc, doszło w Chinach pod koniec 2019 r. na targu w Wuhan, stolicy prowincji Hubei. Obecnie występujący koronawirus – jak czytamy w informacji UJ – nie jest aż tak "złośliwy", jak bywały już inne spotykane w świecie – SARS czy MERS.

Jego oddziaływanie na organizm jest podobne do grypy, różnica polega na tym, że na koronawirusa nikt nie ma odporności. Nie ma też szczepionki, żeby tę odporność nabyć.

W Polsce koronawirusa potwierdzono u 1984 osób, 26 z nich zmarło.

Na początku marca Ministerstwo Nauki i Szkolnictwa Wyższego przeznaczyło dla Małopolskie Centrum Biotechnolgii UJ 25 mln zł na badania nad koronawirusem oraz takie, które pomogą zapobiec podobnym epidemiom.

https://naukawpolsce.pap.pl/aktualnosci/news%2C81469%2Cw-malopolski-centrum-biotechnologii-rozpoczyna-sie-diagnostyka-koronawirusa

Pracownicy i studenci Politechniki Wrocławskiej produkują przyłbice dla personelu medycznego
31.03.2020
https://naukawpolsce.pap.pl/aktualnosci/news%2C81468%2Cpracownicy-i-studenci-politechniki-wroclawskiej-produkuja-przylbice-dla
« Ostatnia zmiana: Luty 01, 2022, 08:46 wysłana przez Orionid »

Polskie Forum Astronautyczne

Odp: Wiadomości naukowe
« Odpowiedź #14 dnia: Marzec 17, 2020, 03:56 »