Autor Wątek: Wiadomości naukowe I  (Przeczytany 1387 razy)

0 użytkowników i 1 Gość przegląda ten wątek.

Offline Orionid

  • Moderator
  • *****
  • Wiadomości: 21901
  • Very easy - Harrison Schmitt
Odp: Wiadomości naukowe
« Odpowiedź #15 dnia: Marzec 17, 2020, 03:56 »
Jak długo koronawirus potrafi przetrwać poza ustrojem? Nowe badania
14 MARCA 2020 Piotr Rzymski


NIAID Rocky Mountain Laboratories (RML), U.S. NIH / Wikipedia

Wiemy, jak długo może przetrwać koronawirus SARS-CoV-2 poza ustrojem w zależności od powierzchni, na której się znalazł. To ważna informacja.

Narodowy Instytut Zdrowia (NIH) w USA opublikował właśnie najnowsze wyniki badań na temat przeżywalności koronawirusa SARS-CoV-2 poza organizmem gospodarza. Wcześniej trzeba było się opierać na wstępnych danych i przeglądzie badań, które przeprowadzono dla koronawirusów SARS i MERS. Wynikało z nich, że wirus może przetrwać od kilku godzin do kilku dni w zależności od środowiska, w którym się znajdzie.

Jak długo koronawirus przebywa na powierzchniach?

W przeprowadzonym eksperymentalnym badaniu aplikowano cząstki wirusa na różne podłoża i inkubowano w temperaturze 21–23 st. C i przy 40-procentowej wilgotności. Miano wirusa zmniejszało się wraz z czasem jego przebywania na badanych podłożach.

Maksymalny czas przetrwania wynosił:

plastik i stal nierdzewna: do 72 godz.

papier kartonowy: do 24 godz.

miedź: do 4 godz.

Oznacza to, że wskazane jest dezynfekowanie klamek w miejscach publicznych, elementów wyposażenia środków transportu publicznego, a także smartfonów. Przesyłki trafiające do Polski z Chin czy Włoch nie powinny zawierać aktywnych cząstek wirusa. Poza tym przesyłki te są przemieszczane, co samo w sobie zwiększa szansę na wyeliminowanie wirusa z opakowania.


Jak długo SARS-CoV-2 pozostaje aktywny w powietrzu?

Z kolei w rozpylanych aerozolach, przy temperaturze powietrza 21–23 st. C i przy 65-procentowej wilgotności, wirus SARS-CoV-2 potrafił przetrwać do 3 godz. – był to maksymalny czas trwania badania. Jest więc ryzyko, że może w nich przetrwać jeszcze dłużej, zwłaszcza że miano wirusa w tym czasie nie obniżyło się bardzo istotnie. Oznacza to, że rozprzestrzeniany drogą kropelkową koronawirus pozostaje aktywny stosunkowo długo.

Pamiętajmy, by kichając lub kaszląc, zasłaniać usta nie dłonią, ale zgiętym łokciem lub chusteczką higieniczną, którą następnie należy od razu wyrzucić do śmieci. Ważne jest też częste i prawidłowe mycie rąk, unikanie witania się przez ich podawanie i niedotykanie dłońmi okolic twarzy, a także częste dezynfekowanie powierzchni takich jak stoły, blat, klamki w miejscach, gdzie przebywa więcej osób.

https://www.polityka.pl/tygodnikpolityka/nauka/1946594,1,jak-dlugo-koronawirus-potrafi-przetrwac-poza-ustrojem-nowe-badania.read

=======================
Marzec 17, 2020, 03:56

Koronawirus SARS-CoV-2. Fakty, a nie mity
12 MARCA 2020 Piotr Rzymski

(...)

2. SARS-CoV-2 nie został skonstruowany w laboratorium

Badania porównujące genom SARS-CoV-2 z genomami koronawirusów, których rezerwuarami są nietoperze, wykazały 96-procentową zgodność. Tak wysoki wynik wskazuje, że pierwotnym źródłem wirusa były właśnie te organizmy. Do jego transmisji na ludzi najprawdopodobniej przyczynił się inny gatunek ssaka. Środowisko naukowe apeluje, by zaprzestać głoszenia poglądów, według których koronawirus powstał w laboratorium: nie mają jakiegokolwiek pokrycia w dowodach i przyczyniają się do szerzenia, utrudniającej opanowanie sytuacji, paniki.

(...)
https://www.polityka.pl/tygodnikpolityka/nauka/1945626,1,koronawirus-sars-cov-2-fakty-a-nie-mity.read

====================
Marzec 17, 2020, 03:56

Koronawirus już w Polsce. 13 najważniejszych pytań i odpowiedzi
4 MARCA 2020 Paweł Walewski

(...)
2. Czy koronawirusem można zarazić się ponownie?

Jest jeszcze za wcześnie, by odpowiedzieć na to pytanie. Niebezpieczeństwo związane z nowym koronawirusem polega na tym, że układ odporności ludzi, którzy się z nim nigdy wcześniej nie spotkali, nie potrafi na niego odpowiedzieć tak, jak reaguje na inne zarazki wywołujące przeziębienie lub grypę. Po przechorowaniu sytuacja się zmienia – komórki układu immunologicznego i tzw. pamięci immunologicznej znają już wroga, więc powinny radzić sobie z nim lepiej.

Mowa jednak o warunkach idealnych, a przecież koronawirus może mutować, czyli zmieniać się po to, aby nasz układ odporności oszukiwać. W kilku krajach Azji, które pierwsze musiały stawić czoła epidemii, jest już wiele osób wyleczonych z Covid-19. Ale są doniesienia i o tym, że blisko 14 proc. pacjentów uznanych za wyleczonych ponownie zostało zakażonych. Czyżby więc wirus tak szybko mutował? A może kiedy wykonywano drugi test potwierdzający wyleczenie, zdołał przyczaić się gdzieś w organizmie i pojawił się w momencie nadkażenia powtórnie po pewnym czasie? Niestety, niektóre wirusy to potrafią.


(...)
https://www.polityka.pl/tygodnikpolityka/nauka/1944116,1,koronawirus-juz-w-polsce-13-najwazniejszych-pytan-i-odpowiedzi.read

=================
Marzec 17, 2020, 03:57

Jest przełom? Chińscy badacze informują o skutecznym leku na Covid-19
12 MARCA 2020 Piotr Rzymski


Zerbor / PantherMedia

Po wybuchu epidemii wywołanej koronawirusem SARS-CoV-2 w ekspresowym tempie ruszyły badania eksperymentalne i kliniczne leków. Chińscy naukowcy informują, na podstawie wyników 15 badań klinicznych, o skutecznym remedium. (...)
https://www.polityka.pl/tygodnikpolityka/nauka/1946046,1,jest-przelom-chinscy-badacze-informuja-o-skutecznym-leku-na-covid-19.read
« Ostatnia zmiana: Lipiec 25, 2020, 11:13 wysłana przez Orionid »

Offline Orionid

  • Moderator
  • *****
  • Wiadomości: 21901
  • Very easy - Harrison Schmitt
Odp: Wiadomości naukowe
« Odpowiedź #16 dnia: Marzec 17, 2020, 03:56 »
(16)  158-164

Ekspert NCBR: nad szczepionką p. koronawirusowi pracuje kilkanaście zespołów
31.03.2020

Nad szczepionką przeciwko koronawirusowi, która może być gotowa za kilkanaście miesięcy, pracuje niezależnie od siebie kilkanaście grup badawczych – podkreśla Aleksandra Mościcka-Studzińska z NCBR. Do badań mają się włączyć polscy eksperci.

Zwykle prace nad nową szczepionką zajmują około 10 lat, pandemia wywołana przez koronawirusa SARS-CoV-2 jest jednak wyjątkowa. Dlatego badania mają być znacznie skrócone, jeśli tylko będzie to możliwe. Szczepionka może być gotowa najwcześniej za kilkanaście miesięcy – twierdzi koordynator obszaru farmacji i biotechnologii w Narodowym Centrum Badań i Rozwoju Aleksandra Mościcka-Studzińska.

Specjalistka wyjaśnia, że szczepionki zawierają antygeny, zdolne wywoływać powstanie tzw. swoistej, czynnej odporności przeciwko czynnikowi zakaźnemu lub wytwarzanej przez niego toksynie albo antygenowi. „Pierwszy etap prac pozwala określić, jaki antygen jest zdolny do wzbudzenia wysokiego poziomu odpowiedzi immunologicznej. Następnie trzeba opracować sposób produkcji antygenu, aby móc przystąpić do testów” – wyjaśnia ekspert, cytowana w materiale przesłanym w poniedziałek PAP.

W kolejnych badaniach sprawdza się, jak działa preparat. Najpierw - in vitro z wykorzystaniem żywych komórek, bakterii lub kultur tkankowych, później - in vivo, podając preparat zwierzętom. Najważniejszym etapem są testy na ochotnikach w ramach badań klinicznych. "Ten etap ze względów etycznych podlega najbardziej restrykcyjnym rygorom, pozwala się jednak upewnić, czy i jak preparat działa na organizm ludzki. Nie możemy ominąć tego etapu" - dodaje.

Według Mościckiej-Studzińskiej, trzeba przede wszystkim wykazać, że preparat jest bezpieczny, ale też potwierdzić, że w ogóle działa - powoduje uodpornianie. „Musimy się upewnić, że nie zaczniemy podawać niemal całej populacji świata preparatu, który da nam fałszywą pewność, że osoby, które go przyjęły są odporne na zachorowanie na COVID-19. Badanie kliniczne ma też pomóc ustalić więcej szczegółów: tolerancję różnych dawek szczepionki czy potrzebę stosowania dawek przypominających. Realizacja wszystkich trzech faz badań klinicznych może zająć nawet 7 lat" - zauważa.

Obecnie nad szczepionką intensywnie - i niezależnie od siebie - pracuje kilkanaście grup badawczych. Jak się zakłada, pierwsza ze szczepionek może być gotowa w połowie 2021 r. Takie plany ma jedna z firm amerykańskich, która w marcu 2020 r. jako pierwsza rozpoczęła podawanie swojej szczepionki ludziom. Już teraz mówi się o rozpoczęciu przygotowań do drugiej fazy badań.

Prace nad szczepionką przeciwko koronawirusowi SARS-CoV-2 prowadzone są w Europie i mają się do nich włączyć polscy specjaliści. Agencja Badań Medycznych podjęła decyzję o rozpoczęciu własnego badania, które będzie realizowane w partnerstwie z polskimi i międzynarodowymi ośrodkami.

Agencja wybrała do współpracy trzy polskie ośrodki: Sieć Badawczą Łukasiewicz – Instytut Biotechnologii i Antybiotyków wraz z zespołem prof. Marcina Drąga z Politechniki Wrocławskiej, Narodowy Instytut Onkologii w konsorcjum z Instytutem Biochemii i Biofizyki PAN i Warszawskim Uniwersytetem Medycznym oraz Uniwersytet Medyczny we Wrocławiu. Prace te opracowywaniu nieco innego typu szczepionki zawierającej nanoprzeciwciała połączone z bakteriofagiem.

Firma SensDX z Wrocławia, która przy wsparciu Narodowego Centrum Badań i Rozwoju opracowała test do szybkiego wykrywania grypy, chce swoją technologię wykorzystać do podobnej diagnostyki koronawirusa. Z kolei Celon Pharma S.A. zainicjowała strategiczny program testowania, weryfikacji i poszukiwania efektywnego leczenia COVID-19 opierając się o rozwiązania już rozwijane w ramach wcześniejszych projektów NCBiR.

"Liczymy na aktywność potencjalnych wnioskodawców i składanie nowych wniosków dotyczących rozwiązań dedykowanych pandemii COVID-19 do programu Szybka Ścieżka. Do 20 kwietnia trwa nabór wniosków dla dużych przedsiębiorstw i ich konsorcjów, a od 21 kwietnia startuje nabór dla MŚP i konsorcjów z ich udziałem" – informuje Aleksandra Mościcka-Studzińska.

Specjalistka zastrzega, że szczepionka przeciw COVID-19 nie wyeliminuje automatycznie danego wirusa SARS-CoV-2 z populacji. „Tylko masowe szczepienia, bez niepotrzebnych wyjątków, pozwalają wyeliminować patogen. Jest to niezwykle trudne, ale już raz się udało – w 1980 r. Światowa Organizacja Zdrowia uznała za zwalczoną w populacji człowieka ospę prawdziwą” - przekonuje. (PAP)

https://naukawpolsce.pap.pl/aktualnosci/news%2C81467%2Cekspert-ncbr-nad-szczepionka-p-koronawirusowi-pracuje-kilkanascie-zespolow

Gowin: rok akademicki zostanie przedłużony, jeśli w maju uczelnie nie wrócą do normalnego funkcjonowania
31.03.2020
https://naukawpolsce.pap.pl/aktualnosci/news%2C81483%2Cgowin-rok-akademicki-zostanie-przedluzony-jesli-w-maju-uczelnie-nie-wroca-do

Badanie: czego w epidemii boją się Polacy? Przepełnionej służby zdrowia, kryzysu finansowego, choroby bliskiego, paniki innych
01.04.2020 Autorka: Ludwika Tomala

Psycholodzy zbadali nastroje Polaków związane z epidemią koronawirusa. Poziom lęku związany z epidemią COVID-19 jest dość wysoki. Znaczna większość badanych boi się, że zachoruje ktoś im bliski (73 proc.). Obawiają się też przepełnionej służby zdrowia (72 proc.) albo kryzysu finansowego (71 proc.).

Badanie zrealizowano 23-24 marca 2020 w ogólnopolskim panelu badawczym Ariadna na próbie 1098 osób. Był to wspomagany komputerowo wywiad online (próba losowo-kwotowa).

“To pierwsze z serii badanie, które publikujemy. Chciałyśmy zobaczyć, jak bardzo w związku z epidemią koronawirusa Polacy się boją i czego się boją. Okazało się, że poziom zdenerwowania Polaków po mniej więcej 10 dniach od wprowadzenia ograniczeń jest dość wysoki” - ocenia w rozmowie z PAP kierowniczka badania psycholog dr Katarzyna Hamer z Instytutu Psychologii PAN. Sondaż opracowała wspólnie z dr Marią Baran (Uniwersytet SWPS) i dr Martą Marchlewską (IP PAN).

Z badań wynikło, że Polacy najbardziej obawiają się, że niektórzy ludzie nie zastosują się do zaleceń i wirus będzie rozprzestrzeniał się zbyt szybko (zgodziło się z tym stwierdzeniem 75 proc. badanych). Boją się też, że zachoruje ktoś im bliski (72 proc.), że szpitale będą przepełnione, a system zdrowia – niewydolny (73 proc). Obawiają się też kryzysu finansowego (71 proc.), paniki i nieracjonalnych zachowań innych ludzi (70 proc.).

“Można się było zastanawiać, czy największym niepokojem związanym z epidemią nie będzie to, że zachorujemy. Paradoksalnie okazało się jednak, że nie. Choć wciąż boi się tego 59 proc. osób” - komentuje dr Katarzyna Hamer.

Podobny odsetek badanych boi się zmiany trybu życia (59 proc.). Stosunkowo najmniej osób boi się, że w sklepach zabraknie niezbędnych do życia produktów (37 proc.).

U kobiet procent twierdzących odpowiedzi był we wszystkich rodzajach zagrożeń wyższy niż u mężczyzn.

Poza tym aż 26 proc. badanych Polaków zgodziło się ze stwierdzeniem, że czasem ich stan zdenerwowania tą sytuacją jest bliski paniki. A 44 proc. badanych nie zgodziło się z tym stwierdzeniem.

Osoby powyżej 55. roku życia najbardziej ze wszystkich grup wiekowych boją się, że zachoruje ktoś im bliski (78 proc. wskazań).

Z kolei osoby w wieku 18-24 lat najmniej ze wszystkich grup wiekowych boją się zakażenia (poniżej 42 proc.).

Z badań wynikło też, że mieszkańcy większych miast (powyżej 20 tys. mieszkańców) bardziej boją się przepełnionych szpitali i niewydolnej służby zdrowia niż mieszkańcy małych miast i wsi.

Badaczki planują powtórzyć badania za jakiś czas, aby sprawdzić, jak zmieniają się nastroje związane z epidemią.

Dr Hamer pytana, czy jeśli ten niepokój związany z epidemią będzie trwał przez dłuższy czas, może się przekształcić np. w depresję czy stany lękowe, powiedziała, że problemem może być nie tylko strach, ale i izolacja. “Nie mamy podobnych badań o izolacji w czasie pandemii. Ale wiemy, co się dzieje z pacjentami, którzy byli w przeszłości izolowani w szpitalach. Wiemy, że w takich warunkach rośnie niepokój, objawy depresyjne, poczucie samotności, lęk, nawet wrogość, a spada poczucie kontroli. Możemy - przez analogię - podejrzewać, że podobnie może być i teraz, kiedy tak dużo osób pozostaje w izolacji” - powiedziała.

Psycholog zaznaczyła, że osoby, którym jest trudno, mogą skorzystać z pomocy psychologicznej przez telefon lub online. Dodała, że wielu psychoterapeutów prowadzi też teraz terapię w ten sposób. Są też np. dostępne telefony zaufania i prowadzi się zdalną interwencję kryzysową online. “Jest sporo możliwości uzyskania pomocy” - zapewniła. (PAP)

https://naukawpolsce.pap.pl/aktualnosci/news,81497,badanie-czego-w-epidemii-boja-sie-polacy-przepelnionej-sluzby-zdrowia

Gowin podziękował sieciom komórkowym za wsparcie nauczania online
01.04.2020
https://naukawpolsce.pap.pl/aktualnosci/news%2C81503%2Cgowin-podziekowal-sieciom-komorkowym-za-wsparcie-nauczania-online.html

Inżynieria w walce z epidemią
01.04.2020 aktualizacja 02.04.2020© Marek Matacz


Fot. EPA/JEROME FAVRE 11.03.2020

Pomysłowi inżynierowie konstruują urządzenia, które pomagają opanować epidemię i ratują życia. Nowoczesna technika oferuje roboty, wykrywające chorych drony czy tanie, drukowane respiratory.

W walce z koronawirusem mogą pomóc roboty - twierdzą autorzy opracowania opublikowanego na łamach „Science Robotics”. Zdaniem członków międzynarodowego zespołu „roboty mają potencjał, aby wykorzystać je do dezynfekcji, dostarczania leków i jedzenia, mierzenia parametrów życiowych czy pomocy w kontroli granic”.

Naukowcy zwracają uwagę, że już w 2015 roku, w czasie epidemii eboli, White House Office of Science and Technology Policy i National Science Foundation określiły trzy obszary, w których roboty mogą odegrać ważną rolę: opiekę medyczną (np. telemedycyna, odkażanie), logistykę (np. transport zakażonych odpadów) i rekonesans (np. sprawdzanie przestrzegania kwarantanny). „Wiele z tych zastosowań jest aktywnie testowanych w Chinach, choć w ograniczonym zakresie i w ramach wstępnych eksperymentów” - piszą autorzy publikacji.

Badacze wskazują na kolejny obszar, który pojawił się dopiero w przypadku epidemii Covid-19. Chodzi o zdalną pracę i relacje społeczne. Wymieniają tutaj roboty do telekonferencji czy zdalną obsługę różnego typu urządzeń. W wielu tych dziedzinach, zdaniem specjalistów „zachodzi intensywny rozwój”. Wyliczają także prowadzone już eksperymenty nad wykorzystującymi ultradźwiękowe obrazowanie robotami pobierającymi krew do badania. Piszą też o dronach czy autonomicznych pojazdach naziemnych, które mogłyby np. transportować próbki.

Zdaniem autorów pracy, roboty mogłyby wspierać służbę zdrowia w trakcie epidemii, podobnie, jak dzisiaj wspierają przemysł. Eksperci uważają, że epidemia COVID-19 może przy tym stać się pewnego rodzaju katalizatorem do wzmożenia prac na tym polu. Gdyby doszło do kolejnej epidemii, jej opanowanie mogłoby z pomocą robotów być dużo łatwiejsze - twierdzą. Przykładem, choć może nieco niepokojącym, pomagającego w epidemii robota może być wynalazek inżynierów z Australii. Otóż zespół z University of South Australia (UniSA) pracuje nad latającym dronem, który z pomocą kamer i innych czujników ma wykrywać w tłumie chore osoby. Sensory mają reagować m.in. na temperaturę, tętno, oddech, kaszel czy kichanie. Kierujący badaniami prof. Javaan Chahl już w 2017 roku zaprezentował system, który potrafi odczytać tętno człowieka z materiału wideo nagranego z drona. Badacze pokazali, że z pomocą odpowiedniej kamery prędkość bicia serca można odczytać z odległości 50 m. Jak twierdzą, ich technologia mogłaby pomóc już w walce z pandemią COVID-19. „Być może dron nie wykryje wszystkich przypadków, ale może być przydatnym narzędziem do detekcji choroby w danej grupie ludzi” - twierdzi prof. Chahl.

Nieco podobny system proponuje grupa z University of Massachusetts Amherst. Zespół ten opracował przenośne urządzenie o nazwie FluSense. Przenośne urządzenie, wykorzystujące sztuczną inteligencję, zamienia odgłosy kaszlu i obrazy termowizyjne w dane przydatne do prognozowania grypy i innych chorób. Urządzenie przez pół roku działało w uniwersyteckiej klinice, gdzie poszukiwało osób z grypą i chorobami, które ją przypominają. Przeanalizowało w tym czasie ponad 350 tys. termicznych obrazów i 21 mln próbek audio. Jak twierdzą badacze, potrafiło trafnie określić dzienną liczbę chorych. Twórcy uważają, że urządzenia może być umieszczane w szpitalach, przychodniach, a nawet innych miejscach publicznych. Zebrane informacji mogłyby posłużyć do tworzenia modeli rozprzestrzeniania się choroby. „Dzięki temu, można by dokładniej określać aktualne trendy” - mówi współtwórca przyrządu prof. Tauhidur Rahman. Co godne uwagi, instrument nie jest skomplikowany - wykorzystuje m.in niedrogi mikrofon i prostą komputerową platformę Raspberry Pi. Jak więc się okazuje, przy odpowiedniej wiedzy oraz inżynierskim pomyślunku, stosunkowo niewielkim kosztem można rozwiązywać ważne problemy. Można nawet ratować życie.

Doskonale pokazuje to przykład włoskiej firmy Isinnova specjalizującej się w druku 3D. Okazało się, że w lokalnym szpitalu zaczęło brakować zastawek Venturiego używanych do łączenia masek tlenowych z respiratorami. „Powiedziano nam, że szpital desperacko potrzebuje więcej zastawek. Nie można ich obecnie nigdzie dostać, produkcja nie nadąża za zapotrzebowaniem” - mówił prezes firmy Cristian Fracassi. Jeszcze tego samego dnia inżynierowie odwiedzili szpital z pierwszymi egzemplarzami. Testy wypadły pomyślnie i firma zaczęła produkować kolejne zastawki. Jeden taki element kosztuje zaledwie dolara, ale drukuje się go aż godzinę. Isinnova skontaktowała się więc z innymi firmami.

Trójwymiarowy druk oferuje jednak dużo więcej niż tylko wytwarzanie prostych elementów, jak np. pokazała polska firma Urbicum. Pracujący w niej specjaliści opracowali respirator VentilAid. Wytwarza się go przede wszystkim właśnie z pomocą technologii druku 3D, a koszt komponentów to zaledwie 200 zł. Projekt jest dostępny w sieci. Prototyp nie jest co prawda jeszcze pełnoprawnym urządzeniem medycznym, ale twórcy chcą udoskonalić swój produkt z pomocą innych inżynierów i lekarzy. Oferty współpracy spływają do nich całego świata.

https://naukawpolsce.pap.pl/aktualnosci/news%2C81502%2Cinzynieria-w-walce-z-epidemia.html

Analiza: potrzebna długoterminowa strategia zapobiegania potencjalnym wybuchom epidemii COVID-19 w Polsce
01.04.2020

Dopóki szczepienia na COVID-19 nie staną się powszechnie dostępne, aby sztucznie wygenerować tzw. poziom odporności stadnej w populacji, należy rozważyć długoterminową strategię zapobiegania potencjalnym wybuchom epidemii COVID-19 w Polsce – wynika z analizy dr Rafała Mostowego z UJ.

Dr Mostowy jest epidemiologiem i biologiem chorób zakaźnych z Małopolskiego Centrum Biotechnologii Uniwersytetu Jagiellońskiego. Dla pomiaru i prognozy dynamiki epidemiologicznej COVID-19 w Polsce wykorzystał symulujący epidemię matematyczny model epidemiologiczny i dopasował do danych opartych na raportowanej liczbie zgonów pacjentów COVID-19 przedstawianej przez Ministerstwo Zdrowia.

Z analizy wynika, że obecnie mamy duży stopień niedoszacowania przypadków zakażeń SARS-CoV-2. W ostatnich dniach stopień ten się jednak zmniejsza, prawdopodobnie dzięki rosnącej liczbie testów na obecność wirusa wykonywanych codziennie – pisze biolog. "Tendencja w rosnącej proporcji wykrytych zakażeń będzie się utrzymywać tylko wtedy, gdy działania na rzecz dystansowania społecznego znacznie ograniczą transmisję wirusa w populacji, bo inaczej zakażonych będzie przybywać szybciej niż testów” - przypomina.

Zwraca jednak uwagę, że nawet jeżeli dzięki drastycznemu ograniczeniu rozprzestrzeniania się wirusa za pomocą dystansowania społecznego fala epidemiologiczna zaniknie w najbliższych tygodniach, większość populacji pozostanie podatna na infekcję. Stworzy to ryzyko wybuchu kolejnej epidemii w momencie, w którym obostrzenia rządowe ograniczające kontakt między ludźmi zostaną zniesione.

„Duża liczba podatnych oznacza, że nie bylibyśmy w stanie dojść do poziomu tzw. odporności stadnej (ang. herd-immunity) wymaganego do zapobiegania przyszłym wybuchom epidemii COVID-19 w Polsce, a takie wybuchy mogłyby wystąpić po zupełnym odstąpieniu od rządowych działań na rzecz dystansowania społecznego. Dlatego też, dopóki szczepienia na COVID-19 nie staną się powszechnie dostępne, aby sztucznie wygenerować taki poziom odporności stadnej w populacji, należy rozważyć długoterminową strategię zapobiegania potencjalnym wybuchom epidemii COVID-19 w Polsce (np. poprzez alternatywne środki takie jak testy serologiczne, tropienie kontaktów, proaktywną izolację itp.)” – pisze Mostowy w przygotowanej analizie.

W komentarzu dla PAP ocenia, że interwencje wprowadzone przez rząd są teraz bardzo istotne, bo pomagając zatrzymać epidemię ocalą prawdopodobnie dziesiątki tysięcy żyć. Jednak niosą one ze sobą ogromny koszt społeczny i gospodarczy, więc ciężko będzie utrzymać je miesiącami. "Nie mamy też żadnej pewności, że wirus SARS-CoV-2 zniknie wraz z nadejściem lata, a być może wróci jesienią. Dlatego potrzebujemy długoterminowej strategii opartej na szybkim wyłapywaniu osób odpornych na koronawirusa, które mogą wrócić do funkcjonowania w społeczeństwie, oraz osób, które weszły w kontakt z osobą zakażoną i powinny zostać poddane izolacji. W obu przypadkach potrzebujemy odpowiedniej technologii" – komentuje dla PAP dr Mostowy.

W analizie zwraca też uwagę na stopień niedoszacowania liczby osób zakażonych. Choć – jak pisze – jest on duży, to w ostatnich dniach się zmniejsza.

„Od 26.03, stwierdzam, że wykryliśmy gdzieś pomiędzy 15 proc. do 57 proc. wszystkich zakażonych osób (…). Szacunek ten nie jest bardzo zaskakujący biorąc pod uwagę epidemiologię choroby i możliwości testowania w wielu krajach. Na przykład (...) raport LSHTM (London School of Hygiene and Tropical Medicine - PAP) sugeruje, że na dzień 23 marca odsetek wykrywalności liczby zakażonych wahał się między krajami od poniżej 20 proc. (np. Włochy, Hiszpania, Turcja, Wielka Brytania, Francja) do 95 proc. (Niemcy, Korea Południowa). Takie porównania należy jednak przeprowadzać z dużą ostrożnością, ponieważ różne kraje znajdują się w różnych fazach epidemii, a skala niedoszacowania powinna z czasem ulec zmianie” – pisze Mostowy.

W załączeniu do raportu dr Mostowy przedstawił też kod, który każdy może pobrać i wykorzystać do dalszych analiz. „Kod jest dostępny dla wszystkich, każdy może go pobrać, zmodyfikować i wdrożyć własne udoskonalenia” – zaznacza autor analizy.


Link do raportu w wersjach polskiej i angielskiej jest dostępny na stronie: https://mostowylab.com/covid-19
PAP - Nauka w Polsce
https://naukawpolsce.pap.pl/aktualnosci/news%2C81500%2Canaliza-potrzebna-dlugoterminowa-strategia-zapobiegania-potencjalnym

Koszalin/ 10 tys. zł od studentów na tworzywo do produkcji przyłbic ochronnych
01.04.2020
https://naukawpolsce.pap.pl/aktualnosci/news%2C81512%2Ckoszalin-10-tys-zl-od-studentow-na-tworzywo-do-produkcji-przylbic-ochronnych
« Ostatnia zmiana: Luty 02, 2022, 09:28 wysłana przez Orionid »

Offline Orionid

  • Moderator
  • *****
  • Wiadomości: 21901
  • Very easy - Harrison Schmitt
Odp: Wiadomości naukowe
« Odpowiedź #17 dnia: Marzec 17, 2020, 03:56 »
(17)  165-172

Opole/Politechnika wspiera Uniwersytecki Szpital Kliniczny
01.04.2020 PAP - Nauka w Polsce, Marek Szczepanik

W związku z pandemią koronawirusa Politechnika Opolska przekazała Uniwersyteckiemu Szpitalowi Klinicznemu w Opolu kamerę termowizyjną, przy pomocy której można sprawdzać temperaturę osób w specjalnej śluzie ustawionej przed wejściem do szpitala.

Jak poinformował Tomasz Ciecierski z Politechniki Opolskiej, na prośbę dyrekcji uniwersyteckiego szpitala klinicznego w Opolu Politechnika Opolska wypożyczyła profesjonalną kamerę termowizyjną wraz ze specjalnym oprogramowaniem, w celu jej umieszczenia w namiocie stanowiącym śluzę wejściową do budynku. Jak zaznaczają władze uczelni, w razie potrzeby PO udostępni medykom drugi posiadany przez siebie zestaw sprzętu.

"Kamera ta umożliwia w czasie rzeczywistym obserwację rozkładu temperatur w obszarze kilku metrów kwadratowych, wszystkie przebywające tam osoby są widoczne na ekranie komputera w postaci obrazu sylwetek z odzwierciedleniem rozkładu temperatur za pomocą gamy kolorów. Temperatura ciała, która przewyższa zadany poziom, jest obrazowano za pomocą koloru czerwonego i wskazywana w postaci odpowiedniego alertu" - wyjaśnia Ciecierski.

Pracownicy politechniki przeprowadzili krótki kurs obsługi systemu termowizyjnego dla informatyków ze szpitala. Specjaliści z uczelni przygotowali zestawienie techniczne dostępnych obecnie na rynku kamer termowizyjnych, które mogłyby w przyszłości zostać zakupione przez szpital i wykorzystywane także po zakończeniu pandemii.

https://naukawpolsce.pap.pl/aktualnosci/news%2C81513%2Copolepolitechnika-wspiera-uniwersytecki-szpital-kliniczny.html

Pedagodzy z UŚ zbierają laptopy dla domów dziecka na czas zdalnej nauki
01.04.2020
https://naukawpolsce.pap.pl/aktualnosci/news%2C81504%2Cpedagodzy-z-us-zbieraja-laptopy-dla-domow-dziecka-na-czas-zdalnej-nauki.html

Naukowcy z UMK mają zgodę na badania kliniczne leków, które mogą pomóc w walce z epidemią
01.04.2020 PAP - Nauka w Polsce, Tomasz Więcławski

Naukowcy z Collegium Medicum UMK otrzymali zgodę komisji bioetycznej na badania kliniczne leków, które mogą pomóc w walce z epidemią wywołaną przez koronawirusa SARS-CoV-2. Leki kardiologiczne mogłyby pomóc osobom we wczesnej fazie choroby oraz jeszcze niezarażonym.

Pierwszy z testowanych leków kardiologicznych miałby pomóc w łagodzeniu i skróceniu przebiegu choroby. "Chodzi o leczenie osób we wczesnej fazie infekcji. Lek, który chcemy zastosować, w naszej ocenie przeciwdziałałby mnożeniu się wirusa w organizmie, co w konsekwencji skracałoby okres infekcji i powodowałoby, że osoba krócej byłaby +zakaźną+" - podkreślił prorektor ds. badań naukowych toruńskiego uniwersytetu prof. Jacek Kubica, jednocześnie kierownik Katedry Kardiologii i Chorób Wewnętrznych CM UMK w Bydgoszczy.

Dodał, że jego zespół ma już zgodę komisji bioetycznej działającej przy Collegium Medicum. Teraz naukowcy rozmawiają ze szpitalami i ośrodkami badawczymi w całej Polsce, ale także we Włoszech, żeby jak najszybciej rozpocząć badania kliniczne.

"Nie możemy ujawnić w tej chwili nazwy leku kardiologicznego, bo boimy się efektu, który już był obserwowany w przypadku innych środków, a mianowicie brania go bez konsultacji z lekarzami. Nie możemy do tego dopuścić, gdyż każdy lek ma skutki uboczne i niesie ze sobą pewne ryzyko. Pod żadnym pozorem pacjenci nie mogą go zażywać na własną rękę" - powiedział PAP prof. Kubica.

W jego przekonaniu badania kliniczne mogłyby ruszyć za dwa tygodnie. Drugie tyle trzeba byłoby czekać na miarodajne wyniki, bo trzeba przetestować lek na grupie ok. 225 pacjentów.

"To nie jest ogromna grupa, ale musimy dopełnić wszelkich formalności. Każdy pacjent musi się na to zgodzić, a lokalna komisja bioetyczna musi wydać odrębne zgody dla wszystkich partnerów naszego projektu. Rezultaty byłyby bardzo szybko. Albo jest tak, że ten lek zadziała w kilka dni albo nasza hipoteza jest błędna. Musimy jednak ważyć każdy swój ruch, bo my naprawdę chcemy pomóc, jak tylko możemy, a w żadnym razie nie chcemy zaszkodzić" - wskazał lekarz.

Drugie badanie jest szansą dla osób, które jeszcze nie są chore, ale miały kontakt z osobą zakażoną. Jego nazwa to "PAVIA". "To włoskie miasto bliskie memu sercu. Spędziłem w nim trzy lata, pracując na tamtejszym uniwersytecie. Historyczna stolica Lombardii jest też jednym z miast najbardziej dotkniętych przez wirusa. Dlatego ten projekt ma dla mnie także osobiste znaczenie" — wyjaśnił prof. Kubica.

Testy kliniczne w tym przypadku muszą objąć nieco ponad cztery tysiące osób, które są objęte kwarantanną z powodu udokumentowanego kontaktu z osobą już chorą. "Podkreślam — udokumentowanego. Nie możemy tego leku dawać każdemu, kto zechce, bo wszystkie środki farmakologiczne mają skutki uboczne. Ważna jest też logistyka, bo pacjenci musieliby być stale monitorowani, ale przy wielu tysiącach osób w kwarantannie w Polsce bez wątpienia znalezienie takiej grupy nie powinno być większym problemem" - przekonywał autor koncepcji.

Całość badań klinicznych w tym przypadku także nie trwałaby dłużej niż miesiąc. Dodatkowym atutem projektu jest to, że nie jest on kosztowny, bo szacunki wskazują na ok. 0,5 mln zł.

"Te pieniądze mamy obiecane od rektora naszego uniwersytetu prof. Andrzeja Tretyna. Jesteśmy uczelnią badawczą i to będzie nasz wkład własny w walce z epidemią koronawirusa" - zaznaczył prorektor.

https://naukawpolsce.pap.pl/aktualnosci/news%2C81515%2Cnaukowcy-z-umk-maja-zgode-na-badania-kliniczne-lekow-ktore-moga-pomoc-w

MNiSW: rusza bezpłatny kurs dla dydaktyków dot. nauczania online
01.04.2020
https://naukawpolsce.pap.pl/aktualnosci/news%2C81523%2Cmnisw-rusza-bezplatny-kurs-dla-dydaktykow-dot-nauczania-online.html

Test potwierdzi odporność na koronawirusa
02.04.2020


dr Jakub D. Rybka, fot. Adrian Wykrota

Nad testem, który pokaże, czy dana osoba jest odporna na SARS-CoV-2 i może powrócić do normalnego życia, pracują naukowcy z UAM w Poznaniu. Szybki test jest potrzebny kadrze medycznej oraz osobom, które przeszły chorobę bezobjawowo lub też nie zostały odpowiednio zdiagnozowane.

Osoby posiadające przeciwciała skierowane przeciwko koronawirusowi nie są podatne na powtórne zachorowanie i nie stanowią potencjalnego źródła zarażenia. Takie osoby mogą powrócić do normalnego życia, nie ryzykując swojego zdrowia i nie stanowiąc zagrożenia dla innych.

Badania nad wytworzeniem niezbędnych komponentów testu immunologicznego, przeznaczonego do diagnostyki SARS-CoV-2, podjęły zespoły dra hab. inż. Jakuba Rybki z Centrum Zaawansowanych Technologii Uniwersytetu Adama Mickiewicza (UAM) oraz dra hab. Krzysztofa Sobczaka z Instytutu Biologii Molekularnej i Biotechnologii Wydziału Biologii UAM.

Jak wyjaśniają naukowcy, obecnie stosowane testy diagnostyczne umożliwiają wykrycie koronawirusa za pomocą metody PCR (Polymerase Chain Reaction). Wynik takiego testu potwierdza, czy badana osoba jest aktualnie zainfekowana wirusem. Metoda ta jest bardzo szybka, czuła i skuteczna. Nie daje jednak odpowiedzi na pytanie, czy pacjent posiada odporność przeciwko koronawirusowi, którą mógł nabyć poprzez kontakt z patogenem.

Polscy naukowcy pracują nad komponentami testu, opracowanego przez prof. Floriana Krammera i jego grupy badawczej z Icahn School of Medicine at Moun Sinai w Nowym Jorku. Naukowiec jest autorem pierwszego, niekomercyjnego testu pozwalającego wykryć odpowiedź immunologiczną pacjenta przeciwko wirusowi SARS-CoV-2.

"Test oparty jest o dwa białka wirusowe, które wiążą się specyficznie do odpowiednich przeciwciał, obecnych w krwi pacjenta. Jest to czuły i specyficzny test, pozwalający na przebadanie ogromnej ilości próbek, w stosunkowo krótkim czasie" - informuje rzecznik UAM Małgorzata Rybczyńska.

Dodaje, że aby opanować pandemię i powrócić do normalności niezbędne jest przetestowanie jak największej liczby osób zarówno testami PCR jak i immunologicznymi. W związku z tym, opracowany test zostanie niezwłocznie wdrożony i powszechnie udostępniony.

PAP - Nauka w Polsce
https://naukawpolsce.pap.pl/aktualnosci/news,81517,test-potwierdzi-odpornosc-na-koronawirusa.html

Testy na koronawirusa. Co sprawia, że nie można wykonywać ich więcej?
02.04.2020 PAP – Nauka w Polsce, Ludwika Tomala


Aby wykonać testy na koronawirusa potrzebny jest nowoczesny sprzęt i wykształcona kadra. Źródło: Centralny Szpital Kliniczny Uniwersytetu Medycznego w Łodzi

Do wykonywania testów na koronawirusa potrzebny jest specjalistyczny sprzęt, wyszkolony zespół i dostęp do materiału biologicznego. Dysponują nim tylko niektóre placówki; mamy też ograniczoną liczbę osób, które umieją z tego sprzętu korzystać.

O tym, jak działają testy na koronawirusa i ile można ich w Polsce przeprowadzać, mówi PAP genetyk i diagnosta laboratoryjny, prof. Maciej Borowiec z Uniwersytetu Medycznego w Łodzi.

Od czego zależy liczba wykonywanych w Polsce testów na koronawirusa? Prof. Maciej Borowiec mówi, że oprócz wielkości środków finansowych, przeznaczanych na testy, ważna jest dostępność sprzętu, na którym wykonuje się badania, przepustowość laboratoriów, liczba wykształconych ludzi, którzy potrafią posługiwać się urządzeniami do wykonywania testów i interpretować wyniki. A także logistyka związana z pobieraniem tych materiałów do badań, liczba pacjentów i system raportowania danych.

"To cały system, który musi współdziałać. Jeśli system ten działa wydajnie - widzimy płynność w oznaczaniu próbek" - ocenił.

Z MASZYN DO TESTÓW KORZYSTALI GŁÓWNIE BADACZE

Do wykonywania testów na koronawirusa wykorzystuje się teraz w Polsce głównie technologię RT-PCR (polymerase chain reaction - reakcja łańcuchowa polimerazy). Maszynami wykonującymi RT-PCR dysponują jednak tylko niektóre placówki. “Są to głównie szpitale kliniczne, funkcjonujące przy ośrodkach akademickich - albo szpitale, które zajmują się trudnymi jednostkami chorobowymi. Ale sprzętem dysponują też choćby uczelnie przyrodnicze czy niektóre instytuty badawcze. Są to więc placówki, wokół których skupione są liczne grupy naukowców” - tłumaczy prof. Borowiec.



Aby wykonać testy na koronawirusa potrzebny jest nowoczesny sprzęt i wykształcona kadra. Źródło: Centralny Szpital Kliniczny Uniwersytetu Medycznego w Łodzi

Aby wykonać testy na koronawirusa potrzebny jest nowoczesny sprzęt i wykształcona kadra. Źródło: Centralny Szpital Kliniczny Uniwersytetu Medycznego w Łodzi

“Zastosowanie tych urządzeń jest bardzo szerokie” - podkreśla. I dodaje, że maszyny do RT-PCR pomagały dotąd w badaniach naukowych czy diagnozie wirusów grypy, CMV, HPV i wielu innych patogenów, czy w diagnozowaniu podłoża genetycznego chorób. Prowadzono też na nich badania naukowe, analizując np. ekspresję genów kojarzonych z konkretnymi chorobami.

WYKWALIFIKOWANI LUDZIE

“Oprócz sprzętu musimy mieć określone zasoby ludzkie” - podsumował. Jak wyjaśnił, do pracy w laboratorium potrzebna jest specjalistyczna wiedza. RT-PCR dotąd na co dzień wykorzystywali np. genetycy, biolodzy molekularni czy biotechnolodzy. Teraz przy testach na SARS-CoV-2 pracują oni pod nadzorem diagnostów laboratoryjnych, co jest związane z wymogami prawnymi. “A praca w takim laboratorium, w którym pracuje się przy COVID-19, nie jest pracą miłą, łatwą i przyjemną. Musimy mieć ubrania barierowe, fartuchy, ochraniacze nóg, pełny kombinezon. Pracujemy w warunkach, które nie są komfortowe” - zaznacza.

JAKIE SĄ LOSY PRÓBKI?

W teście na koronawirusa próbkę pobiera się za pomocą wymazówki z nosogardła badanego. Zwykle robią to pracownicy szpitali, personel medyczny oraz służb ratownictwa medycznego. Próbka ta - odpowiednio zabezpieczona i oznaczona - trafia potem do systemów zarządzania kryzysowego - np. wojewódzkiego sanepidu lub wojewódzkiej stacji ratownictwa medycznego. Materiał jest katalogowany, a następnie rozdzielany do odpowiednich laboratoriów. W Łodzi, gdzie pracuje prof. Borowiec, są na przykład trzy takie laboratoria.

Kiedy próbka trafi do laboratorium, materiał biologiczny jest inaktywowany (wirusy muszą być unieszkodliwione - dlatego na przykład umieszcza się je w wysokiej temperaturze). Następnie jest z nich izolowany materiał genetyczny wirusa. Dzięki reakcji Real Time PCR analizuje się obecność RNA wirusa w próbce - chodzi o wykrycie charakterystycznych dla SARS-Cov-2 fragmentów RNA (w teście używanym w laboratorium prof. Borowca jest to np. fragment ORF1ab i oraz fragment N końca wirusa). Używa się do tego jednego z dostępnych na rynku testów genetycznych. Elementy te są odpowiednio w teście znakowane - tak, że oświetlone laserem - świecą. Prof. Borowiec tłumaczy, że w jego laboratorium analiza 90 próbek trwa ok. 5-6 godzin.

KIEDY DZIAŁA METODA GENETYCZNA?

Metoda ta pozwala wykryć obecność RNA wirusa w śluzówce pacjenta. To oznacza, że jest to już moment, kiedy wirus namnaża się w organizmie.

“Testy wykrywają wirusa na różnych poziomach czułości, powyższy test wykrywa wirusa na poziomie minimum 200 kopii w materiale genetycznym. To bardzo czuła metoda” - mówi prof. Borowiec.

Zaznacza jednak, że test raczej nie zadziała np. tego samego dnia, kiedy ktoś miał styczność z osobą zakażoną. Wirus, aby został wykryty, musi mieć szansę namnożenia się w naszym organizmie.

OSOBNY TEST - WYKRYWANIE PRZECIWCIAŁ

Test genetyczny opiera się na identyfikacji materiału genetycznego RNA wirusa. Osobną sprawą jest test immunologiczny. Opiera się on na identyfikacji we krwi pacjenta przeciwciał, jakie organizm produkuje przeciwko białku koronawirusa. Test wykrywa więc nie tyle obecność wirusa, co substancje świadczące o tym, że organizm przed wirusem się broni.

Te testy są już wykonywane w polskich szpitalach i to dosyć często. Prof. Borowiec ostrzega jednak, że ich wyniki mogą być mylące. W ciągu kilku pierwszych dni infekcji organizm może już bowiem rozsiewać wirusa, ale układ odpornościowy ciągle jeszcze nie zdążył wytworzyć odpowiedzi na obecność patogenu. “Jeśli test wykonamy test zbyt wcześnie, możemy mylnie stwierdzić, że dana osoba jest zdrowa. Wypuścimy ją, a ona będzie zarażać. I po kilku dniach trafi do nas więcej zakażonych osób” - mówi prof. Borowiec. I tłumaczy, że wykonany w tym samym momencie test RNA pokazałby już, że infekcja się pojawiła.

CO Z OZDROWIEŃCAMI?

Pytany, czy za pomocą testu na przeciwciała można wykryć, czy ktoś przeszedł już infekcję (np. bezobjawowo), prof. Borowiec odpowiedział: "tak, w jego krwi powinny być przeciwciała, natomiast w teście PCR możemy już nie identyfikować RNA wirusowego".

Ale wtedy pojawi się problem. "No bo przecież pacjent ma odpowiedź immunologiczną, a nie złapaliśmy go w trakcie zaognienia sytuacji, kiedy pacjent był najbardziej zakaźny. Czy powinniśmy go trzymać w kwarantannie? Czy może zdiagnozować jego rodzinę i osoby, z którymi się spotykał? I właściwie w którym momencie ta osoba zarażała? Gdy się zaczniemy nad tym zastanawiać, to może nam logistycznie trochę wprowadzić zamieszania, bo się okaże, że wszystkich należałoby na jakiś czas zamknąć w kwarantannie" - dywaguje naukowiec.

DOKŁADNOŚĆ TESTÓW? TO SIĘ OKAŻE

Pytany, jaka jest dokładność testów na koronawirusa - jaki jest odsetek testów fałszywie pozytywnych albo fałszywie negatywnych - prof. Borowiec mówi, że na razie tego nie wiadomo. Będzie to można określić dopiero po wygaśnięciu epidemii albo kiedy spadnie jej intensywność. A więc wtedy, kiedy będziemy w stanie przeanalizować dane z większości ośrodków badających materiał biologiczny w tym kierunku.

https://naukawpolsce.pap.pl/aktualnosci/news%2C81519%2Ctesty-na-koronawirusa-co-sprawia-ze-nie-mozna-wykonywac-ich-wiecej.html

Gdańsk/ Studenci GUMed produkują maski ochronne 3D dla lekarzy
02.04.2020
https://naukawpolsce.pap.pl/aktualnosci/news%2C81528%2Cgdansk-studenci-gumed-produkuja-maski-ochronne-3d-dla-lekarzy.html

Resort nauki wydał rekomendacje dot. praktyk studenckich
02.04.2020
https://naukawpolsce.pap.pl/aktualnosci/news%2C81531%2Cresort-nauki-wydal-rekomendacje-dot-praktyk-studenckich.html
« Ostatnia zmiana: Luty 02, 2022, 09:30 wysłana przez Orionid »

Offline Orionid

  • Moderator
  • *****
  • Wiadomości: 21901
  • Very easy - Harrison Schmitt
Odp: Wiadomości naukowe
« Odpowiedź #18 dnia: Marzec 17, 2020, 03:57 »
(18)  173-176

Gowin: naukowcy przygotowują dla rządu rekomendacje dot. m.in. gospodarki, administracji i badań epidemiologicznych
02.04.2020 Autorka: Ludwika Tomala


Wicepremier, minister nauki i szkolnictwa wyższego Jarosław Gowin. Fot. PAP/Marcin Obara 11.03.2020

W związku z epidemią koronawirusa wybitni naukowcy na zlecenie resortu nauki przygotują dla rządu rekomendacje dotyczące zmian w obszarze gospodarki, administracji czy samorządów, a także kierunku badań epidemiologicznych - powiedział w rozmowie z PAP wicepremier, minister nauki Jarosław Gowin.

Dzisiaj widać, jak bardzo - w swoich zmaganiach z przeciwnościami - jesteśmy uzależnieni od dokonań i odkryć naukowych

"Wokół Ministerstwa Nauki i Szkolnictwa Wyższego skupiliśmy kilka zespołów wybitnych uczonych, którzy pracują nad rekomendacjami dotyczącymi zarówno kierunku badań epidemiologicznych czy wirusologicznych, jak i zmian w obszarze gospodarki i administracji państwowej czy samorządów. Te ekspertyzy wkrótce przedstawię Radzie Ministrów" - zapowiedział wicepremier Jarosław Gowin w rozmowie z PAP.

Mówiąc o pracach ministerstwa w sytuacji zagrożenia koronawirusem Gowin podkreślił, że ważny obszar działań jego resortu dotyczy wspierania służby zdrowia i państwa polskiego w walce z epidemią.

"Po pierwsze, produkowane są już w Polsce urządzenia, które pozwolą na podłączanie jednego respiratora dwóm pacjentom. To niezwykle innowacyjny patent. Już w tej chwili zgłaszają się partnerzy ze Stanów Zjednoczonych, zainteresowani produkcją takich urządzeń" - powiedział. Dodał, że polscy eksperci są też na dobrej drodze do wypracowania polskich testów na koronawirusa.

W przyszłości musimy w naukę inwestować zdecydowanie mocniej, niż przez ostatnie 30 lat

Podsumowując bieżącą sytuację minister nauki ocenił, że - niezależnie od trudności gospodarczych - "w przyszłości musimy w naukę inwestować zdecydowanie mocniej, niż przez ostatnie 30 lat".

"W tej chwili ekspertyzy naukowe są bezcenną pomocą dla osób podejmujących decyzje. Faktycznie działają na przykład zespoły prognozujące rozwój epidemii. Specjalnie zwróciliśmy się do kilku zespołów - tak, żeby nakładać na siebie poszczególne wyniki i wyciągać z tego najbardziej prawidłowe wnioski" - powiedział.

Jarosław Gowin zgodził się, że obecnie rola nauki jest nie do podważenia. "Myślę, że taka refleksja stanie się powszechna na świecie. Dzisiaj widać, jak bardzo - w swoich zmaganiach z przeciwnościami - jesteśmy uzależnieni od dokonań i odkryć naukowych. Chciałbym podziękować wszystkim naukowcom, którzy dzielnie stawiają czoła epidemii" - podkreślił.

Mówiąc o innych działaniach podejmowanych w jego resorcie w związku z epidemią koronawirusa, Jarosław Gowin powiedział, że resort monitoruje sytuację na uczelniach i wspiera je w radzeniu sobie z nadzwyczajną sytuacją. Z drugiej strony - wspiera wszystkie badania naukowe bądź wdrożenia, które mogą być pomocne w walce z epidemią.

Zapowiedział, że kolejna ustawa dot. tarczy antykryzysowej będzie zawierać nie tylko rozwiązanie gospodarcze, ale i te dotyczące innych sfer, w tym nauki i szkolnictwa wyższego. Prawdopodobnie zostanie ona przedłożona Sejmowi już na najbliższym, piątkowym posiedzeniu.

"Chodzi przede wszystkim o rozszerzenie możliwości kształcenia online czy o dostosowanie do nowych realiów rozstrzygnięć, które mają ustawowo wskazane terminy. W wielu przypadkach te terminy są już dzisiaj w oczywisty sposób niemożliwe do realizacji" - zauważył.

Jarosław Gowin poinformował, że na razie nie są planowane cięcia finansów na naukę i szkolnictwo wyższe, potencjalnie związane z koniecznością sfinansowania działań w ramach tarczy antykryzysowej. "Jest jednak rzeczą oczywistą, że polskie państwo - tak i jak inne państwa dotknięte tą epidemią, a więc w praktyce cały świat - będzie się musiało głęboko zadłużyć" - zastrzegł.

W kolejnym roku akademickim zapowiadano pojawienie się dalszej transzy podwyżek dla pracowników uczelni. Zapytany o to, czy podwyżki będą mogły być zrealizowane - minister odparł: "Nie znam odpowiedzi na to pytanie. Rzeczywistość zmienia się bardzo dynamicznie. Dane dotyczące skali spraw gospodarczych są rzeczywiście alarmujące. Myślę, że rząd będzie w tych sprawach podejmował decyzje w pierwszej dekadzie kwietnia".

Ocenił też, że na razie - mimo epidemii - uczelnie publiczne mają stabilną sytuację finansową. "Natomiast wielki znak zapytania dotyczy uczelni niepublicznych, które są finansowane z czesnego. Epidemia stanowi dla nich większe zagrożenie. Wiceminister nauki Anna Budzanowska jest w codziennym kontakcie z władzami uczelni różnego typu. Na razie nie ma sygnałów alarmujących, ale z każdym dniem sytuacja się zmienia. Są to niestety zmiany na gorsze" - mówił.

Jak dodał, jego resort rozważa również kwestię związaną z wyborami władz na uczelniach, które muszą się odbyć w tym roku. Tylko na nielicznych uczelniach nowe władze zostały już wybrane. W niektórych uczelniach takie wybory prowadzone są metodą online, ale w większości przypadków procedury wyborcze zostały wstrzymane. Władze resortu nauki - powiedział Gowin - konsultują się teraz ze środowiskiem akademickim, by wypracować ogólne rozwiązania.

Minister dodał, że jeżeli z powodu epidemii koronawirusa matury będą opóźnione, to pociągnie to za sobą opóźnienie w rekrutacji. Jak powiedział, "w tej sprawie jesteśmy w bieżącym kontakcie z konferencjami rektorów. Są rozważane różne warianty, ale poczekajmy na decyzje dotyczące matur". (PAP)

https://naukawpolsce.pl/aktualnosci/news%2C81539%2Cgowin-naukowcy-przygotowuja-dla-rzadu-rekomendacje-dot-min-gospodarki

Resort nauki powołał zespół doradczy ds. działań związanych z zapobieganiem i zwalczaniem COVID-19
02.04.2020 PAP - Nauka w Polsce

Przygotowywanie i przedstawianie szefowi resortu nauki informacji o sytuacji epidemicznej wywołanej zachorowaniami na COVID-19 i rekomendacji w tym zakresie - to wybrane zadania powołanego przez MNiSW zespołu doradczego ds. zapobiegania, przeciwdziałania i zwalczania COVID-19.

W skład zespołu wchodzi kilkanaścioro naukowców pod kierunkiem biologa i biochemika, prezesa Fundacji na rzecz Nauki Polskiej prof. Marcina Żylicza. Wśród członków zespołu znaleźli się m.in. prezes PAN prof. Jerzy Duszyński, biolog prof. Janusz Bujnicki, biochemik dr Małgorzata Kęsik-Brodecka i wirusolog prof. Krystyna Bieńkowska-Szewczyk.

Z zarządzenia ministra nauki i szkolnictwa wyższego Jarosława Gowina wynika, że do zadań zespołu należy w szczególności: przygotowywanie i przedstawianie szefowi resortu nauki informacji o sytuacji epidemicznej wywołanej zachorowaniami na COVID-19 i rekomendacji w tym zakresie; przygotowywanie i przedstawianie ministrowi informacji o badaniach naukowych związanych z epidemią wywołaną zachorowaniami na COVID-19; analizowanie potrzeb związanych ze wspieraniem prowadzonych w Polsce badań naukowych dotyczących wirusa SARS-CoV-2 oraz przedstawianie rekomendacji w tym zakresie.

Jak czytamy w zarządzeniu, przewodniczący zespołu może zaprosić na posiedzenia osoby, których kwalifikacje, wiedza lub doświadczenie mogą być przydatne w pracach tego gremium. Zespół został powołany 25 marca.

W czwartkowym wywiadzie dla PAP Jarosław Gowin powiedział, że w jego resorcie działa kilka zespołów wybitnych uczonych, którzy pracują nad rekomendacjami dotyczącymi zarówno kierunku badań epidemiologicznych czy wirusologicznych, jak i zmian w obszarze gospodarki i administracji państwowej czy samorządów. "Te ekspertyzy wkrótce przedstawię Radzie Ministrów" - zapowiedział wicepremier.

https://naukawpolsce.pap.pl/aktualnosci/news%2C81551%2Cresort-nauki-powolal-zespol-doradczy-ds-dzialan-zwiazanych-z-zapobieganiem-i

Naukowcy z PWr przeprowadzą międzynarodowe badania nt. wiedzy o koronawirusie
02.04.2020 PAP - Nauka w Polsce, Agata Tomczyńska

Naukowcy z Politechniki Wrocławskiej rozpoczęli międzynarodowe badanie opinii publicznej na temat wiedzy o wirusie SARS-CoV-2. Może wziąć w nim udział każdy, kto ukończył 18 lat; wystarczy wypełnić ankietę online.

W ten sposób badacze chcą m.in. pomóc w zrozumieniu aktualnej sytuacji, skonsolidowaniu wiedzy społecznej oraz sformułowaniu wniosków i zaleceń dotyczących skutecznej komunikacji ze społeczeństwem.

Jak poinformował w czwartek PAP Michał Ciepielski z biura prasowego Politechniki Wrocławskiej, w opracowanej przez zespół naukowców ankiecie pojawiają się pytania m.in. o wiedzę na temat wirusa, o stosowane środki prewencji, opinie o faktach i mitach dotyczących SARS-CoV-2, a także o potencjalny wpływ pandemii na gospodarkę i zdrowie publiczne w danym kraju i na świecie. Pytania dotyczą także źródeł informacji o koronawirusie oraz oceny ich wiarygodności.

„Chcemy zbadać świadomość społeczną odnośnie koronawirusa oraz dowiedzieć się, za pośrednictwem jakich kanałów informacyjnych respondenci poszukują informacji o pandemii” – tłumaczyła dr hab. inż. Anna Kowalska-Pyzalska z Katedry Badań Operacyjnych i Inteligencji Biznesowej na Wydziale Informatyki i Zarządzania PWr, w której zespole, zrodził się pomysł, aby stworzyć ankietę.

Inicjatorem badań jest Yash Chawla, doktorant z Wydziału Informatyki i Zarządzania PWr, który nawiązał współpracę z ośrodkami naukowymi na całym świecie.

Ciepielski poinformował, że projekt nadzorowany przez naukowców z PWr jest równolegle realizowany w wielu krajach i w kilku językach. Do badań włączyły się już uczelnie m.in. z Brazylii, Chin, Danii, Hiszpanii, Holandii, Niemiec, Islandii, Indonezji, Portugalii, Rosji, Hiszpanii i Turcji.

„Biorąc pod uwagę fakt, że pandemia jest zjawiskiem globalnym, uznaliśmy, że to niepowtarzalna okazja, by jednocześnie w wielu krajach zrealizować badanie naukowe, które może m.in. pomóc zrozumieć aktualną sytuację, skonsolidować wiedzę społeczną oraz sformułować wnioski i zalecenia dotyczące skutecznej komunikacji ze społeczeństwem” – uważają naukowcy z PWr.

Badanie jest przeprowadzane online za pośrednictwem m.in. takich kanałów jak: email, Facebook, WhatsApp, Twitter, LinkedIn. Do analizy naukowcy wykorzystają narzędzia statystyczne i ekonometryczne.

Ankieta, która została przygotowana w 22 językach, jest dostępna na stronie: https://www.yashchawla.in/corona-virus-pl-survey/

Wyniki będą znane za klika miesięcy i zostaną opublikowane w międzynarodowych czasopismach naukowych.

https://naukawpolsce.pap.pl/aktualnosci/news%2C81550%2Cnaukowcy-z-pwr-przeprowadza-miedzynarodowe-badania-nt-wiedzy-o-koronawirusie

Naukowcy z Gdańska pracują nad testem na koronawirusa
03.04.2020

Nad szybkim testem przesiewowym na koronawirusa pracuje grupa naukowców z Instytutu Biotechnologii i Medycyny Molekularnej w Gdańsku i z firmy SensDx. Według kierownika zespołu test może być kilka razy tańszy, niż te wykonywane obecnie.

„Diagnostyka jest najważniejsza. Oczywiście najciekawszym rozwiązaniem byłyby testy, które moglibyśmy kupić w aptece i zrobić w domu, a wynik wysłać do lekarza. Właśnie nad takimi testami pracujemy w SensDx i w Instytucie Biotechnologii i Medycyny Molekularnej" - mówi dr inż. Nidzworski, stypendysta Fundacji na rzecz Nauki Polskiej, która poinformowała o jego badaniach.

Materiałem do testu będzie wymaz z gardła. Nie trzeba będzie długo czekać na wynik.

„Pobieramy wymaz, wkładamy go do specjalnego buforu, który rozbija wirusa, a następnie nakładamy ten bufor na elektrodę. Po kilku minutach będziemy mieli wynik – pozytywny bądź negatywny. Nasz cel to przesiewowe rozwiązanie, czyli takie, które można zastosować powszechnie. Testy będzie można wykonywać na przykład w zakładach pracy, zanim pracownicy zaczną swoje zadania” - mówi naukowiec.

Podkreśla, że w sytuacji pandemii wymiana myśli między naukowcami jest otwarta. Testy, nad którymi pracuje, będzie walidował (czyli ostatecznie sprawdzał ich działanie) prof. Krzysztof Pyrć z Uniwersytetu Jagiellońskiego. Badacze współpracują z ośrodkami z Włoch i Niemiec.

„Potrzebujemy każdego rodzaju szybkich testów, w każdej ilości i jeszcze więcej testów. One muszą być powszechne, bo w obecnej sytuacji powinniśmy przebadać każdy tak zwany przypadek i podjąć decyzję, czy tej osobie potrzebna jest kwarantanna albo czy trzeba zamknąć firmę, bo ktoś miał kontakt z osobą, która była pozytywna jakiś czas temu” - mówi dr inż. Nidzworski. Jego zdaniem koronawirus zostanie z nami na dłużej, a nie tylko w tym sezonie. Dlatego takie testy będą potrzebne.

Test ten mógłby być kilka razy tańszy, niż ten wykonywany dziś osobom z podejrzeniem zakażenia koronawirusem. Badacz zapowiada, że powinien on kosztować poniżej 100 zł. Szybkie wprowadzenie go na rynek pozwoli szybko badać np. personel medyczny przed wejściem do szpitala czy po wyjściu od chorych. „Jeżeli chodzi o diagnostykę i wyroby medyczne – mamy przetarte ścieżki rejestracji i nie spodziewamy się problemów formalnych. Od chwili, kiedy będziemy pewni, że test działa, powinien być zarejestrowany w ciągu trzech-czterech tygodni. Nasz czytnik oraz bufor do rozbijania wirusa są już zarejestrowane i to pozwala nam przyspieszyć całą procedurę wdrażania nowych testów” - zapewnia.

Zespół dra inż. Dawida Nidzworskiego jako jedyny w Europie trafił na listę TOP 5 światowych start-upów, walczących z koronawirusem. Listę opracowano po analizie 106 startupów i firm, poszukujących tego typu rozwiązań. Oprócz Polaków - jedynych z Europy, w najlepszej piątce znalazły się jeszcze dwie firmy z USA oraz po jednej z Kanady i Malezji. Ranking przygotowało StartUs Insights - działająca na całym świecie firma, z siedzibą w Austrii, zajmująca się danymi naukowymi, startupami, technologiami i modelami biznesowymi.

Jego zespół naukowy wprowadził już na rynek testy wykrywające wirusa grypy. Obecnie SensDx opracowuje test szybki przesiewowy wykrywający białka wirusa CoV-2, testy molekularne real-time PCR oferowane przez Warsaw Genomics czy GeneMe Sp. z o.o. wykrywają materiał genetyczny wirusa. Procedura molekularna wymaga laboratorium, wykwalifikowanej kadry i trwa klika godzin. Szybkie testy będą wykorzystywane jako metoda szybkiego skriningu, a testy laboratoryjne molekularne do potwierdzenia przypadków pozytywnych.

Nad różnymi testami na koronawirusa pracują też inne polskie ośrodki badawcze, np. Małopolskie Centrum Biotechnologii Uniwersytetu Jagiellońskiego w Krakowie czy Instytut Chemii Bioorganicznej PAN w Poznaniu. (PAP)

https://naukawpolsce.pap.pl/aktualnosci/news,81555,naukowcy-z-gdanska-pracuja-nad-testem-na-koronawirusa.html
« Ostatnia zmiana: Luty 02, 2022, 09:32 wysłana przez Orionid »

Polskie Forum Astronautyczne

Odp: Wiadomości naukowe
« Odpowiedź #18 dnia: Marzec 17, 2020, 03:57 »

Offline Orionid

  • Moderator
  • *****
  • Wiadomości: 21901
  • Very easy - Harrison Schmitt
Odp: Wiadomości naukowe
« Odpowiedź #19 dnia: Marzec 17, 2020, 17:45 »
(19)  177-181

Koronawirus a noworodki: pytań wiele, spokój zalecany
03.04.2020 Autorka: Dr Agata P. Zielińska – biolog molekularny, Uniwersytet w Cambridge, Stowarzyszenie Rzecznicy Nauki

Brytyjska agencja ds. zdrowia do grupy podwyższonego ryzyka w związku z zagrożeniem koronawirusem SARS-CoV-2 - oprócz osób cierpiących na astmę, niewydolność serca czy choroby nerek - zaliczyła również kobiety ciężarne. Podwyższone ryzyko to nie tylko większa szansa na zachorowanie, ale również ciężki przebieg choroby. Stan zdrowia i samopoczucie przyszłej matki można względnie łatwo monitorować. W przypadku płodu, proces ten jest bardziej skomplikowany.

Czy mamy powody, by w obliczu pandemii COVID-19 zacząć obawiać się o zdrowie następnego pokolenia? Badania na razie nie dają jednoznacznych wyników, jednak spokój w tej kwestii zaleca m.in. Amerykańskie Kolegium Położników i Ginekologów.

Życie płodowe w czasach koronawirusa

Ciąża to dla płodu czas pełen niełatwych zadań, które muszą zostać wykonane na czas; punktualnie i niezależnie od panujących warunków zewnętrznych, w tym pandemii COVID-19. Dla płodu „warunki zewnętrzne” określa w dużej mierze organizm matki.

Od momentu poczęcia, ludzki zarodek ma niespełna 40 tygodni na przekształcenie jednej komórki mierzącej mniej niż milimetr w ok. 3,4-kilogramową istotę. Według danych GUS w Polsce każdego roku ten skomplikowany biologicznie proces z powodzeniem udaje się ok. 375 tysiącom noworodków. Tak jak pandemia COVID-19, życie płodowe jest więc zjawiskiem na dużą skalę.

Jeśli warunki w czasie spędzonym w brzuchu matki są nieprzychylne, to uniemożliwiają prawidłowy rozwój i często sprawią, że dziecko nie może w pełni wykorzystać swojego potencjału genetycznego. Ten niewykorzystany potencjał przekłada się na niepełnosprawność fizyczną i intelektualną. Ponadto, teoria „programowania płodowego” sugeruje, że warunki podczas ciąży przekładają się na zdrowie w dorosłym życiu. A więc np. ryzyko zawału u dorosłego człowieka może zależeć od tego, czy „ładnie” rósł on jako płód.

Pandemia stawia więc lekarzy i przyszłych rodziców na całym świecie w obliczu naglących pytań. Czy matka zakażona COVID-19 może przekazać wirusa dziecku? Jeśli może dojść do zarażenia, infekcja w którym trymestrze ciąży stanowi największe niebezpieczeństwo? Jak zakażenie wpływa na rozwój płodu i długoterminowe zdrowie nowego człowieka?

Lekcja historii – wnioski z poprzedniej epidemii

Powyższe pytania są tym bardziej istotne, bo z przeszłości znane są epidemie, w przypadku których wirusy przenoszone były z matki na nienarodzone dziecko. Na przykład w 1964 roku Amerykanie musieli stawić czoła epidemii różyczki. Wirus różyczki jest wysoce zaraźliwy. Co istotne - różyczka u większości osób powoduje jedynie niegroźne i szybko mijające objawy, takie jak gorączka czy osłabienie. Dlaczego więc wirus wywołał taką konsternację wśród ówczesnych lekarzy, a do dnia dzisiejszego w wielu krajach badamy przesiewowo ciężarne na HIV, kiłę i właśnie różyczkę? Wirus różyczki zasadniczo niegroźny dla dorosłej kobiety jest w stanie przeniknąć do płodu. Zakażony płód ponosi za to wysoką cenę. Różyczka w trakcie ciąży może prowadzić do trwałego uszkodzenia płodu i niepełnosprawności.

Podczas trwania tamtej epidemii nawet 20 000 amerykańskich dzieci urodziło się z poważnymi zaburzeniami wzroku, słuchu oraz niedorozwojem intelektualnym. Dlatego do czasu odkrycia szczepionki i jej powszechnego wprowadzenia do kalendarza szczepień, choroba relatywnie niegroźna dla większości społeczeństwa okazała się odcisnąć piętno na zdrowiu kolejnego pokolenia. Pytanie, na które trzeba więc dziś odpowiedzieć jest następujące: czy zakażona SARS-CoV-2 matka może przekazać wirusa dziecku, a jeśli tak, to w jaki sposób?

Droga, którą musi przebyć wirus, by zainfekować płód

Podczas prawidłowej ciąży, łożysko nie tylko pozwala na wymianę substancji między krwią dziecka a krążeniem matki, ale też wydziela granicę między nimi. Jest to istotne, ponieważ płód posiada materiał genetyczny zarówno od matki, jak i ojca. Dzięki barierze łożyska matka nie odbiera płodu jako ciała obcego, które należy zwalczyć i wyeliminować.

Niestety, niektóre wirusy potrafią przeniknąć przez łożysko ciężarnej. Do grupy tej należą: wspominana powyżej różyczka czy też wirus Zika (fala zachorowań w Ameryce Południowej podczas Igrzysk Olimpijskich w Rio w 2016, powodująca niedorozwój mózgu u płodu). Poza łożyskiem, są jeszcze dwie drogi zakażenia między dzieckiem a matką: podczas porodu (np. wirusem opryszczki), lub też przez mleko matki (np. HIV).

Wyścig naukowców

Jak więc dowiedzieć się, czy SARS-CoV-2 zarazić można się również w brzuchu matki? Mając odpowiedni bufor czasowy, moglibyśmy pozwolić sobie na powszechne w nauce podejście: in vitro – in vivo. A więc zaczynając od badań na tysiącach komórek rosnących na laboratoryjnych szalkach, lub też hodowanych od 2018 roku organoidach łożyska. Organoidy to mini-łożyska ludzkie stworzone na plastikowej szalce laboratoryjnej ( https://www.nature.com/articles/s41586-018-0753-3 ) . Dzięki tej wiedzy z laboratoriów, wiedzielibyśmy jak ukierunkować badania fizjologiczne in vivo u ciężarnych ssaków.

Jednak oblicze epidemii wymaga nietypowych środków i natychmiastowych odpowiedzi. Tak jak potencjalna szczepionka przeciwko SARS-CoV-2 wbrew standardowym protokołom przeskoczyła badania na modelach zwierzęcych i od razu została w USA podana pierwszym zdrowym wolontariuszom ( https://www.kpwashingtonresearch.org/news-and-events/recent-news/news-2020/kaiser-permanente-launches-coronavirus-vaccine-study-seattle ) , tak i w przypadku wpływu COVID-19 na życie płodowe odpowiedzi szukać musimy bezpośrednio u ludzi.

Rokowania pierwszych noworodków podczas epidemii COVID-19

Przeanalizujmy więc wstępne dane. Doniesienia z wielu chińskich placówek sugerują, że u kobiet w ciąży zarażonych SARS-CoV-2 częściej występują powikłania okołoporodowe, w tym przedwczesne rozwiązanie (47 proc. ciąż kobiet z COVID-19 https://obgyn.onlinelibrary.wiley.com/doi/10.1002/uog.22014 ). Warto jednak pamiętać, że to niekoniecznie bezpośredni wpływ wirusa SARS-CoV-2 na płód. Również odmienne, stresujące warunki ostatnich tygodni ciąży u zarażonych kobiet mogą stanowić wytłumaczenie tej obserwacji.

Ponadto dane opublikowane w jednym z najbardziej prestiżowych czasopism medycznych The Lancet napawają optymizmem. Lekarze przeanalizowali ciężarne w Wuhan (Chiny) z symptomami COVID-19, u których testy laboratoryjnie potwierdziły zakażenie wirusem ( https://www.thelancet.com/journals/lancet/article/PIIS0140-6736(20)30360-3/fulltext ) . Próbki płynu amniotycznego (substancji, w której „pływa” płód), krwi pępowinowej, mleka matki oraz wymaz z gardła dziecka poddane zostały szczegółowym badaniom. W żadnym przypadku badanie tych komórek nie wykryło obecności SARS-CoV-2. Matka nie zaraziła więc płodu.

Należy jednak przyjąć ten wynik z wielką ostrożnością – badanie grupy profesora Zhang opublikowane w czasopiśmie The Lancet przeprowadzone zostało jedynie na dziewięciu ciężarnych pacjentkach. Nawet w przypadku nieleczonego wirusa HIV, tylko jedna na cztery matki zaraża dziecko. A więc choć żadna z dziewięciu ciężarnych nie przekazała wirusa SARS-CoV-2 swojemu potomkowi, nie można zakładać, że zarażenie w życiu płodowym jest niemożliwe. Ponadto, inna grupa z Wuhan ogłosiła trzy potwierdzone przypadki COVID-19 u noworodków ( https://jamanetwork.com/journals/jamapediatrics/fullarticle/2763787 ) . W tym momencie nie możemy jednak stwierdzić, czy do zarażenia zaszło podczas ciąży, czy też w warunkach szpitalnych tuż po narodzinach. Pewność dadzą dopiero analizy dziesiątki tysięcy ciąż przebiegających w krajach pogrążonych w pandemii.

Otwarte kwestie

Pierwszy przypadek zapalenia płuc spowodowanego przez COVID-19 został ogłoszony niecałe cztery miesiące temu. Kolejne tygodnie minęły, nim uświadomiliśmy sobie, że stoimy u wrót pandemii. Chociaż nakaz izolacji dotyczy nie tylko szkół i przedszkoli, ale i instytucji badawczych – pracownicy naukowi nie próżnują. Pierwsze doniesienia na małej grupie ciężarnych kobiet w Wuhan sugerują optymizm – być może zarażona kobieta nie może przekazać wirusa istocie rozwijającej się w jej brzuchu. Na razie spokój zaleca Amerykańskie Kolegium Położników i Ginekologów (ACOG) ( https://www.acog.org/clinical/clinical-guidance/practice-advisory/articles/2020/03/novel-coronavirus-2019 ) – np. matkom z podejrzeniem COVID-19 nie odradza się karmienia piersią. ACOG sugeruje jednak, by robić to w maseczce na twarzy oraz po dokładnym umyciu rąk.

Należy pamiętać, że cały okres ciąży trwa ponad dziewięć miesięcy, a pandemia COVID-19 dopiero cztery. Dlatego nadal nie mamy żadnych informacji o rokowaniu noworodków, których matki zostały zarażone koronawirusem w pierwszym trymestrze ciąży. Z pewnością następne miesiące dostarczą nam odpowiedzi na nurtujące pytania.

Za pocieszające można uznać, że Stanley Plotkin – profesor i główny pomysłodawca szczepionki przeciw różyczce, która uratowała tysiące ciąż – i tym razem jako doradca instytucji testujących potencjalne szczepionki przeciwko koronawirusowi włączył się w walkę o bezpieczną przyszłość nowego pokolenia (Wadman, M. in Science).


Informacje podane w pierwszym akapicie pochodzą z TEJ strony https://www.gov.uk/government/publications/covid-19-guidance-on-social-distancing-and-for-vulnerable-people/guidance-on-social-distancing-for-everyone-in-the-uk-and-protecting-older-people-and-vulnerable-adults
https://naukawpolsce.pap.pl/aktualnosci/news%2C81544%2Ckoronawirus-noworodki-pytan-wiele-spokoj-zalecany.html

Po wykryciu koronawirusa u studenta zamknięto akademik w Łodzi
03.04.2020 Autor: Hubert Bekrycht

Po wykryciu koronawirusa u jednego ze studentów, w piątek zamknięto łódzki akademik - poinformował rzecznik Uniwersytetu Łódzkiego Paweł Śpiechowicz. Pozostali studenci mieszkający w tym akademiku nie mogą opuszczać budynku.

Po potwierdzeniu zakażenia koronawirusem jednego ze studentów, zamknięto akademik nr 8 Uniwersytetu Łódzkiego (UŁ), na Osiedlu Lumumby w Łodzi. Osoby przebywające w akademiku nie mogą opuścić budynku - poinformował rzecznik UŁ Paweł Śpiechowicz.

"Student przebywa już w szpitalu im. Biegańskiego, czuje się dobrze, jesteśmy z nim w stałym kontakcie" - przekazał PAP Paweł Śpiechowicz.

Odciętymi od świata studentami opiekuje się uczelnia. "Żywność, napoje i potrzebne rzeczy, w tym lekarstwa, będą im dostarczane przez pracowników UŁ. W sprawie długości kwarantanny i wszelkich innych koniecznych procedur, jesteśmy w kontakcie z Powiatową Stacją Sanitarno-Epidemiologiczną i wykonujemy jej zalecenia" - zapewnia rzecznik UŁ. (PAP)


Olsztyn/ Biblioteka uniwersytecka UWM umożliwia wypożyczanie książek
03.04.2020
https://naukawpolsce.pap.pl/aktualnosci/news%2C81558%2Colsztyn-biblioteka-uniwersytecka-uwm-umozliwia-wypozyczanie-ksiazek.html

Łódź/ 73 studentów objętych kwarantanną w akademiku Uniwersytetu Łódzkiego
03.04.2020 Autor: Hubert Bekrycht

73 studentów, głównie obcokrajowców, objęto kwarantanną po zamknięciu akademika Uniwersytetu Łódzkiego (UŁ) na osiedlu Lumumby w Łodzi. Akademik zamknięto po wykryciu koronawirusa u jednego ze studentów - poinformował w piątek PAP rzecznik UŁ Paweł Śpiechowicz.

Po potwierdzeniu zakażenia koronawirusem u jednego ze studentów, zamknięto akademik Uniwersytetu Łódzkiego (UŁ), na Osiedlu Lumumby w Łodzi. Osoby przebywające w akademiku nie mogą opuścić budynku - poinformował rzecznik UŁ Paweł Śpiechowicz. Studenci zostali objęci kwarantanną. To głównie obcokrajowcy studiujący w Łodzi.

Zakażony młody człowiek jest hospitalizowany. Uczelnia jest z nim w stałym kontakcie."Student przebywa już w szpitalu im. Biegańskiego, czuje się dobrze" - zapewnił Paweł Śpiechowicz.

Odciętymi od świata studentami opiekuje się uczelnia. "Żywność, napoje i potrzebne rzeczy, w tym lekarstwa, będą im dostarczane przez pracowników UŁ. W sprawie długości kwarantanny i wszelkich innych koniecznych procedur, jesteśmy w kontakcie z Powiatową Stacją Sanitarno-Epidemiologiczną i wykonujemy jej zalecenia" - zapewnia rzecznik UŁ.

Służby sanitarne dokładnie zbadały sytuację w akademiku. "Student, u którego potwierdzono koronawirusa to cudzoziemiec. 73 osoby z akademika objęliśmy kwarantanną" - powiedział PAP rzecznik prasowy Wojewódzkiej Stacji Sanitarno-Epidemiologicznej w Łodzi Zbigniew Solarz. (PAP)

https://naukawpolsce.pap.pl/aktualnosci/news%2C81565%2Clodz-73-studentow-objetych-kwarantanna-w-akademiku-uniwersytetu-lodzkiego

Rektorzy z KRASP: wybory 10 maja absolutnie nie mogą mieć miejsca
03.04.2020

Konferencja Rektorów Akademickich Szkół Polskich (KRASP) w piątkowym apelu w związku z epidemią koronawirusa zaapelowała o przesunięcie wyborów prezydenckich z 10 maja. Sprzeciwiła się “upartym próbom forsowania przeprowadzenia wyborów prezydenckich w tym terminie”.

W piątek Konferencja Rektorów Akademickich Szkół Polskich opublikowała na swojej stronie "Apel w związku z wyborami prezydenckimi".

“Wyrażamy zdecydowany protest przeciwko upartym próbom forsowania przeprowadzenia wyborów prezydenckich w terminie 10 maja 2020 r., czy to w formie wymagającej obecności w lokalach wyborczych, czy to w formie głosowania zdalnego lub korespondencyjnego, wprowadzanego do przepisów w pośpiechu i bez niezbędnej refleksji. Wyrażamy przekonanie, że w obecnej sytuacji wybory w planowanym terminie absolutnie nie mogą mieć miejsca” - napisali rektorzy w dokumencie podpisanym przez szefa KRASP prof. Jana Szmidta.

“Ze względu na trudny do przewidzenia rozwój sytuacji epidemiologicznej wzywamy do podjęcia kroków zmierzających do przesunięcia terminu wyborów prezydenckich, tak aby wszyscy obywatele Polski mogli wziąć udział w tym doniosłym akcie, w warunkach zgodnych zarówno z duchem jak i literą demokracji” - czytamy w apelu.

Rektorzy w obliczu zagrożeń związanych z epidemią zaapelowali do wszystkich sił politycznych w naszym kraju o zgodne, skoordynowane działania na rzecz ograniczania jej zasięgu i skutków.

“Stanowczo sprzeciwiamy się tym działaniom powiększającym zagrożenie dla zdrowia i życia obywateli, które mogą być bez szkody odsunięte w czasie. Nie akceptujemy też wprowadzania – pod pretekstem dbałości o zdrowie publiczne – trwałych zmian dotyczących podstawowych praw obywatelskich, w szczególności gwarantowanych przez Konstytucję Rzeczypospolitej Polskiej”.

Według KRASP warunki przeprowadzenia wyborów muszą zapewnić bezpieczeństwo zdrowia głosujących, ale również zachęcić ich do spełnienia obowiązku obywatelskiego. (PAP)

https://naukawpolsce.pap.pl/aktualnosci/news%2C81564%2Crektorzy-z-krasp-wybory-10-maja-absolutnie-nie-moga-miec-miejsca.html

Krakowski zespół stworzył substancję, która silnie hamuje zakażenie koronawirusem
03.04.2020 PAP - Nauka w Polsce, Beata Kołodziej

Zespół naukowców z Uniwersytetu Jagiellońskiego w Krakowie ogłosił, że stworzył substancję, która silnie hamuje zakażenie koronawirusem SARS-CoV-2. Badacze są zdania, że wyniki są obiecującym pierwszym krokiem na drodze do przygotowania leku.

„Opracowana przez nas substancja jest innowacyjna w skali świata” – powiedział w piątek PAP wirusolog prof. Krzysztof Pyrć.

Przygotowana przez naukowców z UJ substancja to związek chemiczny o nazwie HTCC. Silnie hamuje ona zakażenie koronawirusem SARS-CoV-2, ale i też jego nie mniej groźnym kuzynem MERS-CoV.

Naukowcy potrzebują partnera komercyjnego lub instytucjonalnego, który zająłby się badaniami wdrażającymi wykorzystanie nowej substancji w klinikach. HTCC jest opatentowana, była wcześniej testowana na zwierzętach. Do stosowania u ludzi nie jest jednak zatwierdzona. Wstępne badania u gryzoni wykazały, że po podaniu HTCC drogą wziewną nie obserwowano toksyczności ani pogorszenia się czynności płuc.

HTCC (inaczej mówiąc związki, inhibitory polimerowe, polimery, związki polimerowe) stworzone zostały na bazie chitozanu - związku otrzymywanego z krewetek lub grzybów. Badacze wykazali, że polimer ten wiąże się z białkiem Spike, tworzącym „koronę” wirusa, i blokuje jego oddziaływanie z receptorem komórkowym, a w konsekwencji - wnikanie wirusa do komórki.

Prace były prowadzone z wykorzystaniem nie tylko standardowego modelu komórkowego, ale również zaawansowanego systemu modelującego w pełni zróżnicowany nabłonek ludzkiego układu oddechowego (hodowle ALI). Jest to jeden z najdoskonalszych modeli - podkreślają autorzy badań.

Interdyscyplinarny zespół naukowców pracuje pod kierunkiem prof. Krzysztofa Pyrcia i dr Aleksandry Milewskiej (Małopolskie Centrum Biotechnologii) oraz prof. Marii Nowakowskiej i prof. Krzysztofa Szczubiałki (Wydział Chemii UJ).


Raport pokazujący antywirusową aktywność HTCC został udostępniony na darmowej platformie Biorxiv: https://www.biorxiv.org/content/10.1101/2020.03.29.014183v1. (PAP)
https://naukawpolsce.pap.pl/aktualnosci/news%2C81560%2Ckrakowski-zespol-stworzyl-substancje-ktora-silnie-hamuje-zakazenie
« Ostatnia zmiana: Luty 02, 2022, 09:34 wysłana przez Orionid »

Offline Orionid

  • Moderator
  • *****
  • Wiadomości: 21901
  • Very easy - Harrison Schmitt
Odp: Wiadomości naukowe
« Odpowiedź #20 dnia: Marzec 17, 2020, 17:48 »
(20)  182-184

Prof. Tryjanowski o roli zwierząt i ludzi w rozprzestrzenianiu się wirusów
04.04.2020 aktualizacja 07.04.2020© PAP - Nauka w Polsce, Marek Matacz


Fot. EPA/ALEX PLAVEVSKI 30.03.2020

O prawdopodobnym źródle wirusa SARS-Cov-2, roli człowieka w rozprzestrzenianiu się odzwierzęcych wirusów, a także o wyjątkowości nietoperzy, które nie tylko przenoszą wirusy, ale także świetnie sobie z nimi radzą - opowiada prof. dr hab. Piotr Tryjanowski, dyrektor Instytutu Zoologii Uniwersytetu Przyrodniczego w Poznaniu.

Nauka w Polsce: Czy to prawda, że nowy koronawirus przeniósł się najprawdopodobniej na człowieka z nietoperzy lub łuskowców?

Prof. Piotr Tryjanowski: Tak, to prawda, ale kluczowym jest słowo najprawdopodobniej. To jest niesamowite, jak nauka o wirusach odzwierzęcych dosłownie przyspieszyła na naszych oczach. Praktycznie codziennie pojawiają się nowe prace, hipotezy, weryfikacje… I za kilka dni może to być praktycznie nieaktualne, albo raczej doprecyzowane. Jednak znając cykle życiowe nietoperzy, łuskowców, ale przed wszystkim ludzi, a także wzajemne relacje, możemy mówić o wielkim prawdopodobieństwie zoonotycznej (odzwierzęcej) natury SARS-Cov-2. Zresztą o tym, że nieodpowiedzialne zachowania ludzi, np. zjadających nietoperze, wręcz proszących się o poważną epidemię, mówiono od co najmniej 15 lat. Prace publikowano w najlepszych czasopismach specjalistycznych, jednak w większości były ignorowane.

NwP: Dlaczego wirus mógł przejść akurat z tych zwierząt? Czy chodzi o częsty kontakt z ludźmi, podobieństwo biologiczne, cykl życiowy?

P.T.: Znaczenie ma kombinacja wszystkich tych czynników, może poza podobieństwem biologicznym. Oczywiście i nietoperze i łuskowce to ssaki łożyskowe, jak człowiek, ale na tym podobieństwa się w zasadzie kończą. Kontakt z ludźmi w normalnych warunkach nie jest wcale częsty, chociaż i tutaj dochodzimy do punktu ważnego ze strony dzisiejszej pandemii – i nietoperze i łuskowce można kupić jako pokarm na tzw. mokrych targach w Chinach. A tam się wszystko zaczęło. To nie jest tak, że nagle zwierzę kogoś zaatakowało czy ugryzło, wręcz przeciwnie. Ludzie zabijają te zwierzęta (także) dla podkreślenia statusu czy niby to korzystając z przepisów tradycyjnej medycyny chińskiej i tragedia gotowa. Ponadto cykl życiowy nietoperzy. Wirusy wykorzystują ich umiejętność lotu do rozprzestrzeniania się i zdobywania nowych gospodarzy

NwP: W jaki w ogóle sposób można dojść do wniosków na temat pochodzenia danego wirusa? Jakie badania się prowadzi?

P.T.: Niestety, głównie w tym wypadku to poszukiwania post-factum, ale z zaprzęgnięciem szerokiego spektrum metod – od obserwacji zachowań ludzi i zwierząt, poznawania ich wzajemnych relacji, po zaawansowane prace genetyczne poszukujące sekwencji wirusa u różnych organizmów i próby dopasowania, kto od kogo i kiedy się zaraził. Ponadto badania scriningowe, czyli po prostu sprawdzanie wielu gatunków nietoperzy czy łuskowców i przyglądanie się rezerwuarem jakich patogenów są te zwierzęta, zresztą inne też, i które z nich, przynajmniej potencjalnie, są niebezpieczne dla człowieka. Przy okazji warto podkreślić, że aby zrozumieć współczesną pandemię, potrzebne jest szerokie, multidyscyplinarne spojrzenie i współpraca epidemiologów, matematyków, lekarzy, lekarzy weterynarii, zoologów i wielu innych dziedzin.

NwP: Jakie znaczenie ma zdobyta wiedza na temat pochodzenia wirusa dla ludzi - teraz i na przyszłość? Czy może pomóc np. w znalezieniu leków, szczepionek, w ochronie przed kolejnymi epidemiami?

P.T.: Pewnie nieco tak i staniemy się ostrożniejsi, być może nie tak zarozumiali, zarówno w podejściu do przyrody, jak i co do własnych możliwości predykcyjnych, czyli zdolności przewidywania przyszłości. Ta pandemia, przynajmniej w sensie reakcji politycznej i psychologicznej, ma znamiona tzw. czarnego łabędzia, czyli zjawiska o ekstremalnie niskim prawdopodobieństwie zajścia. Ale gdy już zaszło, to mleko się rozlało. Część badaczy zajmujących się epidemiami pozostaje wielkimi sceptykami i twierdzi, że epidemia uczy nas sporo, ale o tej jednej, jedynej epidemii, bez wielkich odniesień do kolejnych. Złośliwi nawet twierdzą, że wszystkie modele są błędne, a tylko niektóre bywają pomocne. Chciałbym pozostać optymistą, że wyciągniemy dobre wnioski, przygotujemy lekarstwa, ale świat jest dynamiczny i kolejna epidemia na pewno nadejdzie. Taka jest natura biologii!

NwP: Czy Pana zdaniem będą musiały zajść duże zmiany w zwyczajach niektórych populacji ludzkich żywiących się „nietypowymi” gatunkami?

P.T.: Tak, powinny. Właściwie za wszystkie epidemie mające źródło od nietoperzy odpowiadało bezmyślne łapanie ich i wykorzystywanie w medycynie oraz kuchni. Obie epidemie wirusów SARS miały swój początek na targach dzikimi zwierzętami w Chinach, gdzie w warunkach zerowej higieny gromadzi się na niewielkiej przestrzeni liczne gatunki zwierząt i ich części. Czy jednak zwykłe zakazy zadziałają? Powstają międzynarodowe inicjatywy, naukowców i rządów, naciskające na Chiny by zmieniły sytuacje na lokalnych targowiskach. Boję się, że to zaledwie czubek góry lodowej, bo to stara i silna tradycja praktycznie w całej Azji południowo-wschodniej. Śmiem twierdzić, że to rodzaj tykającej bomby biologicznej. Jednak zmiany w prawie to za mało, a przejście do „podziemia” i powstanie czarnego rynku może spowodować, że zaproponowane lekarstwo będzie gorsze od choroby.

NwP: Jakie obecna sytuacja będzie miała znaczenie dla tego typu gatunków? Czy jest szansa, że będą zostawione w spokoju i ich populacje będą się rozwijać, czy wręcz przeciwne - może zacznie się je tępić np. w rejonach położonych blisko skupisk ludzkich?

P.T.: Trudno przewidzieć. Przede wszystkim należy mówić, jak olbrzymie pozytywne znaczenie mają nietoperze, np. zjadając spore ilości owadów, a to może pomagać w obniżaniu malarii czy innych chorób odwektorowych, tj. takich, które do transmisji potrzebują obecności wektora, np. owada lub kleszcza. Raz jeszcze, SARS-Cov-2, nie jest jedynym i największym złem świata. Jest mnóstwo innych problemów i musimy dostrzegać złożoność. Przy okazji i nietoperze i łuskowce są właśnie globalnie zagrożone i praktycznie tępione w Azji, czy Afryce, więc może jednak ludzie dostrzegą, że takie bezmyślne podejście do tych zwierząt to droga donikąd. To, że ich patogeny zaczęły stanowić problem dla człowieka XXI wieku, wynika wyłącznie z naszej winy – wdzierania się do środowisk dzikich zwierząt i odbierania im miejsc życia, skutkującego w prosty sposób z narażaniem się na zbyt bliski z nimi kontakt.

NwP: Jakie, oprócz nietoperzy, zwierzęta w dzisiejszych czasach stanowią największe zagrożenie, jeśli chodzi o epidemie, mówiąc szerzej - nie tylko o koronawirusach?

P.T.: To pytanie w zasadzie o charakterze spekulacyjnym, ale lubię takie! Odpowiedź jednak wcale nie jest prosta. Bo na naszych oczach, w dobie globalizacji, odbywa się masowy – legalny i nielegalny – transfer najróżniejszych gatunków zwierząt na wielkie odległości. To, co było zupełnie nieszkodliwe, w nowym miejscu może charakteryzować się olbrzymim potencjałem zoonotycznym – niebezpiecznym dla innych gatunków, ale także dla człowieka. Choroby docierały z transportami egzotycznych małży, żab, żółwi, a nawet rybek akwariowych. Gdybyśmy jednak popatrzyli na bardziej naturalne układy, to jeszcze raz wskażę na nietoperze. Wirusy wykorzystują ich umiejętność lotu do rozprzestrzeniania się i zdobywania nowych gospodarzy. W normalnych, naturalnych ekosystemach jednak wirusy te przechodzą na inne gatunki nietoperzy, albo nawet inne gatunki ssaków i nie docierają do człowieka.

NwP: Czy roznoszące wirusy gatunki, takie jak nietoperze mają coś, co szczególnie interesuje naukowców?

P.T.: Nietoperze - tak z racji zajmowanych środowisk, jak i najróżniejszych sposobów odżywiania - spotykają się z wieloma infekcjami pasożytniczymi. Posiadają świetnie funkcjonujący układ immunologiczny, który jest nieustannie nastawiony na walkę z wirusami. Zakażenia wirusowe prowadzą u nich do bardzo szybkiej odpowiedzi odpornościowej, która izoluje wirusa i usuwa go z komórek ciała. Ssaki te są zdolne do aktywnego lotu i charakteryzują się bardzo wysokim tempem metabolizmu. Ich duża aktywność fizyczna związana z lotem prowadzi do większego i szybszego uszkadzania tkanek – głównie z powodu gromadzenia się szkodliwych ubocznych produktów utleniania - wolnych rodników. Nietoperze poradziły sobie i z tym problemem. W ich organizmach działa bardzo sprawny mechanizm usuwania wolnych rodników. Wyjaśnia to zresztą niezwykłą długość życia nietoperzy; potrafią dożyć nawet ponad 40 lat (dłużej?), niż inne ssaki podobnej wielkości.

NwP: Zatem nietoperze wyglądają jak doskonałe w wielu względach zwierzęta, zdolne nie tylko do przenoszenia wirusów, ale także radzenia sobie z nimi.

P.T.: Właśnie tak jest. Już je podpatrujemy w badaniach nad procesami starzenia się, ale przewiduję, że szybko staną się dobrym modelem badania układów przeciwzapalnych. To naprawdę fascynujące zwierzęta. W normalnych warunkach nie stanowią zagrożenia. U nietoperzy, podobnie jak u innych zwierząt, wiele chorób występuje wyłącznie enzootycznie, bo nie ma kontaktów z ludźmi. Nietoperze pełnią niezwykle ważne funkcje w ekosystemach, a zdolnością lotu przypominają moje ulubione ptaki. Zdecydowanie należy im się ochrona. Także w interesie naszego zdrowia!


Więcej o wirusie - na TEJ stronie https://www.youtube.com/watch?v=DFA5CH2-0zs&feature=youtu.be
https://naukawpolsce.pap.pl/aktualnosci/news%2C81553%2Cprof-tryjanowski-o-roli-zwierzat-i-ludzi-w-rozprzestrzenianiu-sie-wirusow

Prace nad bramą odkażającą trwają na Politechnice Śląskiej
04.04.2020 autorka: Anna Gumułka


Fot. materiały prasowe

Pracownicy i absolwenci Politechniki Śląskiej w Gliwicach oraz firma WAAM pracują nad koncepcją specjalnej bramy, pozwalającej ratownikom medycznym odkazić kombinezony ochronne, aby zminimalizować ryzyko zakażenia koronawirusem podczas ich ściągania.

Pierwsza tego typu komora ma stanąć wkrótce na oddziale zakaźnym Szpitala Specjalistycznego nr 1 w Bytomiu.

Z inicjatywą stworzenia bramy odkażającej wyszedł dr. inż. Artur Czachor - absolwent Wydziału Inżynierii Środowiska i Energetyki Politechniki Śląskiej, a obecnie współwłaściciel firmy WAAM. W zespole utworzonym na potrzeby przygotowania wynalazku znalazły się dr inż. Magdalena Bogacka z Katedry Technologii i Urządzeń Zagospodarowania Odpadów oraz dr inż. Edyta Kudlek z Katedry Inżynierii Wody i Ścieków.

Inspiracją dla pracowników i absolwenta Politechniki Śląskiej były przenośne komory do dezynfekcji całego ciała, zaprojektowane i przetestowane w Wietnamie. "Głównym problemem, który zespół zidentyfikował w bytomskim szpitalu, jest odkażanie personelu medycznego np. po wyjściu z karetki, kiedy ratownik nie wie, czy miał styczność z osobą zarażoną, czy nie, a musi zachować odpowiednie procedury przy zdejmowaniu kombinezonu ochronnego. Nie jest to łatwe - przetestowaliśmy to sami na sobie w laboratorium podczas testów. Ściągnięcie go w taki sposób, by zminimalizować ryzyko, jest bardzo trudne i bywa często przyczyną zakażenia. Dlatego też zdecydowaliśmy się pomóc i podjęliśmy odpowiednie działania" – powiedziała w piątek dr inż. Magdalena Bogacka.

"Podjęliśmy próbę kontaktu ze szpitalem, by sprawdzić, czy nasza koncepcja znajduje potwierdzenie w rzeczywistości i czy szpital byłby zainteresowany. Spotkaliśmy się z potwierdzeniem, dlatego rozpoczęliśmy prace nad budową bramy i doborem odpowiedniego środka dezynfekującego. Musi być on jednocześnie skuteczny, bezpieczny i – jako że nie mamy za dużo czasu na testy – to musi być już sprawdzony" – dodała.

Projektowany przez politechniczny zespół wynalazek ma więc bazować na znanym i dostępnym środku odkażającym, używanym w szpitalach, który w ciągu minuty usuwa ponad 90 proc. bakterii i wirusów z różnych powierzchni.

Brama przygotowana przez uczelnianych naukowców zostanie zaopatrzona w specjalne usprawnienia, które pozwolą na bezpieczne i spersonalizowane przeprowadzenie procesu odkażania. "Dzięki specjalnym dyszom będzie można zdezynfekować osobę w pełnym kostiumie, zmniejszając przy tym ryzyko zakażenia i przeniesienia wirusa. Brama będzie w pełni automatyczna z pakietem regulacji. Personel medyczny może wybierać czas odkażania oraz ma pełną kontrolę nad monitorowaniem procesu dezynfekcji za pomocą świetlnych elementów informacyjnych. Osoba, która będzie odkażana, będzie otrzymywać informację, co ma robić: czy ma podnieść ręce, obrócić się itp., tak aby dezynfekcji uległ cały kombinezon" – wyjaśnia dr Bogacka.

Jak zaznaczają członkowie zespołu badawczego, efektywność prac projektowych, wdrożeniowych i organizacyjnych dotyczących bramy wiąże się z zaangażowaniem wielu jednostek w realizację przedsięwzięcia. W swoich działaniach badacze uzyskali wsparcie ze strony Wydziału Inżynierii Środowiska i Energetyki oraz firmy PB LEMTER z Bytomia, która bezpłatnie przekazała substancje chemiczne do badań.

Zespół zapowiada, że jeśli pomysł się przyjmie, podobne urządzenia mogą zostać zaadaptowane na potrzeby również innych placówek medycznych. (PAP)

https://naukawpolsce.pap.pl/aktualnosci/news%2C81570%2Cprace-nad-brama-odkazajaca-trwaja-na-politechnice-slaskiej.html

Politechnika Krakowska przekazała szpitalom 300 przyłbic ochronnych
04.04.2020
https://naukawpolsce.pap.pl/aktualnosci/news,81574,politechnika-krakowska-przekazala-szpitalom-300-przylbic-ochronnych.html
« Ostatnia zmiana: Luty 02, 2022, 09:36 wysłana przez Orionid »

Offline Orionid

  • Moderator
  • *****
  • Wiadomości: 21901
  • Very easy - Harrison Schmitt
Odp: Wiadomości naukowe
« Odpowiedź #21 dnia: Marzec 19, 2020, 01:28 »
(21)  185-189

Smartfony i kamery - sposobem na wirusa?
05.04.2020 aktualizacja 07.04.2020© Rozmawiał Marek Matacz

Na świecie smartfonowe aplikacje ostrzegają przed chorymi, a kamery wskazują potencjalnych nosicieli. O tym, jak cyfrowe narzędzia mogą pomóc w walce z wirusem, opowiada dr hab. Katarzyna Kolasa, liderka studiów magisterskich Health Economics and Big Data Analytics w Akademii Leona Koźmińskiego w Warszawie.

Nauka w Polsce: W Chinach popularna stała się smartfonowa aplikacja Close Contact Detector, która ostrzega przed zbliżeniem się do potencjalnego nosiciela koronawirusa. Wygląda to na świetny pomysł. Jak Pani ocenia tę metodę, czy jest rzeczywiście cenna?

Dr hab. Katarzyna Kolasa: Zdecydowanie tak. Jestem entuzjastką korzystania z narzędzi cyfrowych, także w służbie zdrowia. Oto przykład, jak mogą one pomóc w rozwiązaniu problemu związanego ze zdrowiem. Jeśli chodzi o kontakt z ludźmi, aplikacja kierowała się szczegółowymi kryteriami – np. w środkach transportu ryzyko stanowił potencjalny nosiciel wirusa, siedzący nie dalej niż trzy rzędy przed lub za użytkownikiem programu. Dodatkowo aplikacja udostępniona mieszkańcom prowincji Hangzhou pomagała w monitorowaniu stanu zdrowia. Program doradzał, czy należy poddać się siedmio- (światło żółte) czy czternastodniowej (światło czerwone) kwarantannie. Na podstawie statusu wydanego przez program, dana osoba może też nie zostać wpuszczona do metra czy innego miejsca publicznego.

NwP: Korzystanie z programu wiązało się jednak z koniecznością udostępniania osobistych danych. Czy w Europie takie systemy mogą się przyjąć?

KK: To kwestia mentalności i uwarunkowań prawnych. Pamiętajmy, że w Chinach działa ok. 200 mln kamer monitoringowych, które obserwują ruch uliczny. W Europie toczyła się dyskusja na temat wprowadzenia takich kamer i uznano, że zagrażałyby prawu do prywatności. Jednak przykład Izraela pokazuje nam, iż może nawet bliżej nam niż dalej do udostępnienia naszych danych na rzecz odzyskania wolności po kwarantannie.

Ponad tydzień temu tamtejsze ministerstwo zdrowia wprowadziło aplikację na telefon HAMAGEN, która umożliwia identyfikację kontaktów między zdiagnozowanymi pacjentami a osobami, które były w odległości dwóch metrów – przez 10 minut lub dłużej – od osoby zainfekowanej wirusem w ciągu ostatnich dwóch tygodni. Aplikacja umożliwia też otrzymywanie powiadomień (lokalizacji i czasu) o narażeniu pacjenta. Dla postawienia takiej "diagnozy" wykorzystuje ona dane lokalizacji telefonu komórkowego, zakupów kartą kredytową i inne. Mamy więc do czynienia z dylematem: czy oddać część swojej prywatności na rzecz zabezpieczenia swojego zdrowia.

NwP: Po epidemii ludzie mogą być do tego bardziej skorzy.

KK: Mam głęboką nadzieję, bo funkcjonowanie systemu opieki zdrowotnej zależy m.in. od tego, jak analizowane są dane historyczne. Ale to od nas zależy, jakimi danymi pozwolimy systemowi dysponować. Myślę, że przykłady Chin oraz Izraela pokazują korzyści płynące z oddania części prywatności. W zamian dostaniemy lepsze funkcjonowanie systemu ochrony zdrowia, ale też większą wolność, bo sami będziemy mogli monitorować zagrożenie.

NwP: Z cyfrowych rozwiązań, m.in. z kamer, korzystał także Singapur. Specjalne służby mogły dokładnie prześledzić, z kim kontaktowała się zakażona osoba...

KK: Zastanawiam się, jakim cudem w XXI wieku wciąż polegamy na policji, która monitoruje osoby na kwarantannie. To są ogromne koszty. Inaczej by to wyglądało, gdyby społeczeństwo korzystało z odpowiedniego oprogramowania, zainstalowanego w urządzeniach mobilnych. Takie narzędzie pokazywałoby, czy ktoś opuścił dom i złamał przepisy dotyczące kwarantanny. Cieszy, iż nowy sposób monitorowania osób na kwarantannie wprowadzony przez polskie władze rzeczywiście podąża sprawdzoną i efektywną ścieżką. Wysyłanie parę razy dziennie selfie poprzez aplikację zastąpi wizyty policji. I to jest zmiana we właściwym kierunku.

NwP: Czy nie ma obawy, że społeczeństwo będzie coraz bardziej dryfowało w kierunku inwigilacji, aż stanie się to trudne do zniesienia?

KK: Już dziś różne aplikacje, jak np. wszelkiego rodzaju serwisy Google, mogą wiele o nas wiedzieć. Oczywiście podstawą jest wyrażenie naszej zgody. W przypadku epidemii minister nie musiał nikogo prosić o zgodę na wprowadzenie kwarantanny, ani pytać o wysokość kary za jej naruszenie. Podobnie mogłoby być z użyciem odpowiedniego systemu cyfrowego. Natomiast po epidemii należałoby wrócić do zabiegania o aprobatę użytkowników.

NwP: Jakie inne technologie związane z Big Data mogą być pomocne w przypadku takiej epidemii, z jaką mamy do czynienia?

KK: Oczywiście za czas jakiś będziemy mogli diagnozować koronawirusa aplikacją wyposażoną w algorytm sztucznej inteligencji, który zbada, czy nasz kaszel świadczy o zakażeniu. Pierwszą wersję takiej aplikacji, która wciąż pozostaje w fazie badań, udostępnił Carnegie Mellon University. Z kolei najpotężniejszy superkomputer na świecie Summit już umożliwił naukowcom z Oak Ridge National Laboratory i University of Tennessee przeanalizowanie 8 tys. związków chemicznych, spośród których zostanie zidentyfikowanych 77 tych, które dają największe szanse w odkryciu skutecznej kuracji na koronawirusa. To jest siła przyspieszania odkrywania poprzez obliczenia.

Ponadto Big Data pomoże nam w symulacjach predykcyjnych co do oceny wariantów rozprzestrzeniania się wirusa. Ocena sytuacji, która może pojawić się w przyszłości, pozwoliłaby nam przygotować odpowiednie zaplecze medyczne. Szczerze mówiąc, jestem zdziwiona, że w Polsce ani Ministerstwo Zdrowia, ani inne organy państwowe nie współpracują ściśle w tym zakresie z naukowcami, jak ma to miejsce w USA i innych zachodnich krajach. Tam obok ministrów występują epidemiolodzy, którzy pokazują wyniki analiz i modele predykcyjne. Prezydent Trump na każdej konferencji prasowej występuje z dwiema osobami – specjalistą od zdrowia publicznego i epidemiologiem. Specjaliści ci dokładnie mówią, jak będzie się rozprzestrzeniała choroba. Dzięki temu np. stan Nowy Jork czy Kalifornia wiedzą, ile będą potrzebowały respiratorów.

NwP: Polscy specjaliści tworzą już przecież takie modele.

KK: Zgadza się. Jednak jak dotąd nie zobaczyłam dowodów na to, żeby rządowe prognozy rozwoju epidemii opierały się na wiedzy dostarczanej przez polskich naukowców, którzy już stworzyli zresztą kilka takich modeli predykcyjnych. Mamy jednak dane z innych krajów, w których panuje epidemia - oraz z Polski. Wiemy, ile jedna osoba może zakazić ludzi. Nie ma żadnych przeszkód, aby przewidzieć, ile osób np. za 20 dni będzie zarażonych przy obecnych restrykcjach i po otwarciu szkół oraz zakładów pracy. New York Times niedawno opublikował tego typu symulację dla USA. Różnica między sytuacją z kwarantanną - a sytuacją z otwarciem szkół i firm - jest diametralna.

NwP: Techniki cyfrowe zapewne oferują jeszcze więcej możliwości, np. takich, z których może skorzystać Kowalski.

KK: Ze studentami pracuję teraz nad biblioteczką aplikacji dla seniorów, które będą wspierać ich funkcje kognitywne i zdrowie psychiczne. Mobilne aplikacje mogą często rekompensować niedomagania służby zdrowia. Epidemia pokazała, że mamy już w Polsce telemedycynę i ona dobrze działa. Trzy tygodnie temu było to nie do pomyślenia. Mamy też nauczanie online. Moja uczelnia już następnego dnia po wprowadzeniu kwarantanny przeszła w tryb nauczania zdalnego. Komputerowe programy pomagają w ćwiczeniach fizycznych, łącznie ze sztuczną inteligencją, która np. koryguje postawę ćwiczącego.

NwP: Czy z powodu cyfryzacji nie zaczniemy przyzwyczajać się do izolacji od ludzi?

KK: Myślę, że nie. Czas zaoszczędzony np. na dojazdach będziemy mogli poświęcić na kontakty innego rodzaju. Podsumowując – myślę, że z kwarantanny, jako społeczeństwo, wyjdziemy silniejsi i szczęśliwsi, a cyfrowa rewolucja pozwoli nam szybko przejść do zupełnie nowej rzeczywistości, opartej na cyfrowych rozwiązaniach. Jest to najwyższy czas, aby polski system ochrony zdrowia wprowadził mechanizmy oceny rozwiązań cyfrowych pod kątem ich darmowego udostępniania pacjentom w formie listy refundacyjnej tak samo, jak to się odbywa w przypadku leków.

https://naukawpolsce.pap.pl/aktualnosci/news%2C81547%2Csmartfony-i-kamery-sposobem-na-wirusa.html

ABM przeznaczy 50 mln zł na walkę z koronawirusem
06.04.2020 PAP - Nauka w Polsce, Klaudia Torchała

Agencja Badań Medycznych przeznaczy nawet 50 mln zł na wsparcie niekomercyjnych badań klinicznych, ukierunkowanych na przeciwdziałanie COVID-19. Umożliwi też sfinansowanie 100 proc. kosztów prac badawczo–rozwojowych – wynika z poniedziałkowego komunikatu Agencji.

Jak podkreśliła ABM utworzony na mocy specustawy fundusz znacząco usprawni m.in. proces finansowania projektów badawczych, co ma doprowadzić do szybszego opracowania skutecznych metod diagnostyki leczenia koronawirusa.

"Dzięki tym rozwiązaniom możemy działać szybko i sprawnie, a czas gra tutaj niebagatelną rolę. Im szybciej naukowcy otrzymają dofinasowanie i rozpoczną pracę, tym prędzej owoce tych działań trafią do pacjentów. To obecnie nasz kluczowy priorytet" – tłumaczył prezes ABM, dr n. med. Radosław Sierpiński.

Zaznaczył, że dofinansowanie w wysokości nawet 5 mln zł otrzyma każdy projekt o dużym potencjale naukowym, który może przyczynić się do opracowania szybkiego testu diagnostycznego, szczepionki lub skutecznych metod terapii koronawirusa.

Zwrócił też uwagę, że wstępna decyzja o finansowaniu zajmuje bardzo mało czasu – zaledwie 72 godzin. Dodał, że projekty przyjmowane są w trybie ciągłym i w zależności od potrzeb dostępna pula środków może być zwiększona.

O dofinansowanie mogą ubiegać się m.in. uczelnie medyczne, federacje podmiotów systemu szkolnictwa wyższego i nauki, Polska Akademia Nauk, instytuty naukowe PAN, instytuty badawcze, przedsiębiorcy mający status centrum badawczo-rozwojowego, międzynarodowe instytuty naukowe oraz inne podmioty prowadzące głównie działalność naukową w sposób samodzielny i ciągły.

Jednocześnie ABM podała, że rozpoczęła badanie własne pt. "Badania nad szczepionką przeciwko wirusowi SARS-CoV-2 oraz wsparciu prac badawczych nad poszukiwaniem skutecznej terapii".

Projekt realizowany jest w partnerstwie z polskimi i międzynarodowymi ośrodkami – Siecią Badawczą Łukasiewicz, Instytutem Biotechnologii i Antybiotyków wraz z zespołem prof. Marcina Drąga z Politechniki Wrocławskiej, Narodowym Instytutem Onkologii w konsorcjum z Instytutem Biochemii i Biofizyki PAN i Warszawskim Uniwersytetem Medycznym oraz Uniwersytetem Medycznym we Wrocławiu.

"Włączamy się w międzynarodowe działania w walce z koronawirusem, realizując w naszym kraju projekty na światowym poziomie. Jestem przekonany, że polskie koncepty okażą się sukcesem i wkrótce będziemy mogli skorzystać z efektów ich pracy" – podsumował prezes ABM.

https://naukawpolsce.pap.pl/aktualnosci/news%2C81592%2Cabm-przeznaczy-50-mln-zl-na-walke-z-koronawirusem.html

Politechnika Opolska przekazuje kamery termowizyjne szpitalom
06.04.2020 PAP - Nauka w Polsce, Marek Szczepanik

Politechnika Opolska wypożycza kamery termowizyjne z oprogramowaniem dwóm opolskim szpitalom - poinformował w poniedziałek Tomasz Ciecierski z PO. Sprzęt będzie wykorzystany do sprawdzania temperatury osób wchodzących do placówek.

W ubiegłym tygodniu pierwszą kamerę termowizyjną ze specjalistycznym oprogramowaniem Politechnika Opolska wypożyczyła Uniwersyteckiemu Szpitalowi Klinicznemu w Opolu. Ustawiony przy wejściu do szpitala sprzęt pozwala na wskazanie osób, których temperatura ciała jest wyższa od zadanej w programie.

"Na bieżąco sprawdzamy, w jaki sposób uczelnia może wspomóc personel medyczny w walce z koronawirusem. Dwa kolejne zestawy trafią do Klinicznego Centrum Ginekologii, Położnictwa i Neonatologii w Opolu oraz Szpitala Wojewódzkiego w Opolu. Kolejny zestaw jest już przygotowywany dla szpitala powiatowego w Brzegu" - powiedział Ciecierski.

https://naukawpolsce.pap.pl/aktualnosci/news%2C81598%2Cpolitechnika-opolska-przekazuje-kamery-termowizyjne-szpitalom.html

Na Politechnice Śląskiej powstał prototyp urządzenia sprawdzającego skuteczność maseczek

Naukowcy z Politechniki Śląskiej opracowali prototyp urządzenia, które pozwoli określić, czy dana maseczka jest w stanie zatrzymać cząsteczki wielkości 100-110 nanometrów, co jest przybliżoną wielkością koronawirusa SARS-CoV-2 – poinformowała uczelnia.

Jednocześnie trwają też prace nad stworzeniem filtra mogącego stanowić wkładki do maseczek bawełnianych, które m.in. w ostatnich tygodniach wiele osób szyje w ramach akcji społecznych.

Wirus SARS-CoV-2 jest przenoszony drogą kropelkową, dlatego przed zarażeniem w często nieuniknionym, bezpośrednim kontakcie z innymi osobami chronią m.in. maseczki. Aby jednak były one skuteczne, muszą stanowić zabezpieczenie przed przedostawaniem się cząsteczek wirusa – podkreśla uczelnia w komunikacie.

Naukowcy z Politechniki Śląskiej opracowali więc prototyp urządzenia, które pozwoli "z grubsza" określić, czy dana maseczka jest w stanie zatrzymać cząsteczki wielkości 100-110 nanometrów (to przybliżona wielkość koronawirusa; nanometr to jedna milionowa milimetra). "Dążymy do wytworzenia urządzenia, które w sposób porównawczy przetestuje różne maski produkowane metodą chałupniczą lub przez producentów nieposiadających atestów. Chodzi o to, by móc określić, czy maska chroni w dużym stopniu, czy nie" – powiedział prof. Marek Łos z Centrum Biotechnologii Politechniki Śląskiej.

Jak tłumaczą badacze, urządzenie pozwoli na testowanie zarówno za pomocą mikrocząsteczek fluorescencyjnych, jak i za pomocą inaktywowanych chemicznie wirusów. W tej kwestii śląscy naukowcy współpracują z prof. Krzysztof Pyrciem, wirusologiem z Małopolskiego Centrum Biotechnologii UJ.

Trwają też prace nad urządzeniem, które zamontowane będzie na fantomie. "Ta wersja pozwoli m.in. na rzeczywistą symulację wdechu, wydechu czy nawet kaszlu" – tłumaczył prof. Łos. Powstaje również prototyp urządzenia, które posłuży do sprawdzenia zdolności filtracji powietrza w maskach "domowej" produkcji.

Jednocześnie Politechnika Śląska (we współpracy z Instytutem Metali Nieżelaznych Sieci Badawczej Łukasiewicz) pracuje nad wytworzeniem filtrów z nanowłókien. "To materiał przypominający w wyglądzie i dotyku jedwab. Podczas procesu przetwórczego można modyfikować jego właściwości w bardzo szerokim zakresie" – wskazał prof. Łos.

Badacz dodał, że naukowcom zależy, by wytworzony filtr był stosunkowo tani (jak maseczka chirurgiczna), ale podobnie skuteczny jak maseczki N95 (dające około 95-procentową ochronę). "Stworzenie takiego filtra pozwoliłoby ukryć go w kieszonkach bawełnianych maseczek szytych przez wolontariuszy. Dzięki temu z prostej maski otrzymamy specjalistyczne zabezpieczenie, a dzięki wymiennym filtrom maseczki będą mogły dłużej służyć" – zaznaczył.

W ocenie badaczy nowe technologie wspomogą nie tylko pracę naukowców, ale także pracę osób zaangażowanych w szycie maseczek ochronnych w ramach akcji społecznych. W planach badacze mają również wyprodukowanie dodatkowych urządzeń sprawdzających maseczki, które mają zostać przekazane wraz z instrukcją obsługi Fundacji "Korona z głowy" – poinformowano.

Jak podała uczelnia, do powyższych badań Centrum Biotechnologii Politechniki Śląskiej włączyły się wydziały: Elektryczny, Mechaniczny Technologiczny, Chemiczny oraz Automatyki, Elektroniki i Informatyki, a także naukowcy z Instytutu Metali Nieżelaznych Sieci Badawczej Łukasiewicz, Centrum Biotechnologii Uniwersytetu Jagiellońskiego oraz Akademii Górniczo-Hutniczej w Krakowie.

Politechnika Śląska, włączając się w działania na rzecz zwalczania skutków epidemii, pracuje nad różnymi formami środków ochronnych. Aby efektywnie wspomóc zaangażowanie naukowców, rektor prof. Arkadiusz Mężyk ogłosił konkurs projakościowy na dofinansowanie badań związanych ze zwalczaniem COVID-19. Rozwiązanie to ułatwi realizację badań już rozpoczętych i umożliwi poszukiwanie nowych, skutecznych rozwiązań w walce z pandemią koronawirusa.

W ostatnim czasie tamtejsi naukowcy m.in. udoskonalili wersje masek ochronnych dla personelu medycznego, łącząc maskę do nurkowania z filtrem hepa; opracowali metodę szybszej produkcji przyłbic, a także pracują nad koncepcją specjalnej bramy, pozwalającej ratownikom medycznym odkazić kombinezony ochronne, aby zminimalizować ryzyko zakażenia koronawirusem podczas ich ściągania.(PAP)

https://naukawpolsce.pap.pl/aktualnosci/news%2C81599%2Cna-politechnice-slaskiej-powstal-prototyp-urzadzenia-sprawdzajacego

Resort nauki do studentów z zagranicy: wspieramy was, możecie liczyć na naszą pomoc
06.04.2020 aktualizacja 07.04.2020
https://naukawpolsce.pap.pl/aktualnosci/news%2C81601%2Cresort-nauki-do-studentow-z-zagranicy-wspieramy-was-mozecie-liczyc-na-nasza
« Ostatnia zmiana: Luty 02, 2022, 09:37 wysłana przez Orionid »

Offline Orionid

  • Moderator
  • *****
  • Wiadomości: 21901
  • Very easy - Harrison Schmitt
Odp: Wiadomości naukowe
« Odpowiedź #22 dnia: Marzec 19, 2020, 01:37 »
(22)  190-195

WUM chce kupić robota do walki z koronawirusem
06.04.2020 Autor: Zbigniew Wojtasiński

Robota do dezynfekcji pomieszczeń wysokiego ryzyka, w tym do walki z koronawirusem, chce zakupić Warszawski Uniwersytet Medyczny. Posiadanie takiego sprzętu, pierwszego w Polsce, bardzo ułatwiłoby prowadzenie skutecznej walki z rozprzestrzenianiem się tego wirusa – przekonuje rektor WUM prof. Mirosław Wielgoś.

W Polsce nie ma jeszcze tego typu robota w żadnym szpitalu, choć jest on już stosowany w Chinach oraz Europie Zachodniej, np. we Włoszech i Wielkiej Brytanii. Na razie w Centralnym Szpitalu Klinicznym UCK WUM przy ul. Banacha w Warszawie odbyła się jego prezentacja. Głównym zadaniem robota UVD jest wyręczenie ludzi w sterylizacji pomieszczeń wysokiego ryzyka zakażenia.

Prof. Mirosław Wielgoś podkreśla w informacji przekazanej PAP, że prowadzone są starania zakupienia robota dla potrzeb WUM. Posiadanie takiego urządzenia – stwierdza – jest marzeniem wielu placówek, w których znajdują się, bądź będą się znajdować pacjenci zakażeni koronawirusem. „Mamy nadzieję że nasze szpitale kliniczne wchodzące w skład UCK WUM również będą mogły poszczycić się posiadaniem takiego sprzętu” - dodaje.

Rektor WUM zachęca ewentualnych sponsorów, instytucje i osoby, które mogłyby pomóc w nabyciu tego ultranowoczesnego urządzenia, pomocnego szczególnie w okresie epidemii. „Posiadanie takiego sprzętu bardzo ułatwiłoby nam prowadzenie skutecznej walki z rozprzestrzenianiem się wirusa” – przekonuje.

Robot UVD usuwa patogeny, niszcząc je promieniami ultrafioletowymi ich struktury DNA, ograniczając ryzyko infekcji. Jest on w pełni autonomiczny i po wstępnym zaprogramowaniu nie wymaga obsługi. Ogranicza również koszty dezynfekcji dzięki oszczędności czasu i kosztów pracy personelu.

„Tego typu zautomatyzowany proces dezynfekcji powierzchni szpitalnych, głównie sal chorych, bloków operacyjnych, korytarzy - jest rozwiązaniem ultranowoczesnym, a na dzisiejsze czasy wręcz wymarzonym” – podkreśla dyrektor Uniwersyteckiego Centrum Klinicznego WUM Robert Tomasz Krawczyk.

Roboty coraz częściej wykorzystuje się w szpitalach w Chinach, w tym również w Wuhan, gdzie w grudniu 2019 r. wybuchła epidemia Covid-19. Używa się ich zarówno do dezynfekcji pomieszczeń, jak i opieki nad zakażonymi pacjentami; dostarczają im żywność, napoje oraz leki. Jedne z nich mają kształt skrzynki na kołach (taki jest robot UVD). Inne tzw. humanoidy wzorowane są na postaci ludzkiej, z głową, ramionami i torsem, choć również przemieszczają się na kołach. Są autonomiczne, ale nadzorują je ludzie.

Roboty opiekują się wyłącznie pacjentami wymagającymi jedynie podstawowej opieki i nie są obłożnie chorzy. Ich wykorzystanie w roli pielęgniarek jest jednak wciąż eksperymentem. Specjalista z Bristol Robotics Laboratory w Wielkiej Brytanii Chenguang Yang powiedział tygodnikowi „New Scientist”, że największym wyzwaniem jest takie ich użytkowanie, by były pomocne i nie przeszkadzały personelowi medycznemu, gdyż w szpitalach jest zwykle duży ruch ludzi i sprzętu. (PAP)

https://naukawpolsce.pap.pl/aktualnosci/news%2C81603%2Cwum-chce-kupic-robota-do-walki-z-koronawirusem.html

Zabrze/ Aparatura izolująca kwasy nukleinowe przyspiesza testy na koronawirusa
06.04.2020 autorzy: Marek Błoński, Mateusz Babak

Śląski Park Technologii Medycznych Kardio-Med Silesia w Zabrzu, który w ub. tygodniu dołączył do grupy laboratoriów wykonujących testy wykrywające koronawirusa, korzysta przy tym z nowej aparatury, automatycznie izolującej w próbkach kwasy nukleinowe, co znacząco przyspiesza cały proces.

Rutynowo testy na wykrycie koronawirusa metodą „reakcji PCR w czasie rzeczywistym” w Polsce i na świecie wykonywane są przez laborantów ręcznie. Ze względów bezpieczeństwa biotechnolodzy pracują ubrani w jednorazowe kombinezony i środki ochrony osobistej, przy specjalnych komorach laminarnych, w pomieszczeniach z podciśnieniem.

"W takich warunkach proces jest powolny, a praca żmudna i męcząca. Również bardzo kosztowna, bo środki ochrony są drogie i ostatnio trudno dostępne. Automatyczne urządzenie (...) znacznie wspomaga pracę zespołu i pozwala wykonać znacznie więcej oznaczeń w tym samym czasie" – wyjaśnił w poniedziałek prezes Śląskiego Parku Technologii Medycznych Kardio-Med Silesia Adam Konka.

Jak poinformowała koordynatorka laboratorium Covid-19 w Kardio-Med Silesia, biotechnolog Martyna Fronczek, dzięki nowemu urządzeniu za jednym razem, w ciągu 45 minut, pracownik może przeprowadzić 16 izolacji dla 16 pacjentów, a jednocześnie - razem z drugim laborantem - dodatkowo ręcznie wykonuje procesy izolacji w innych próbkach. "Obrazowo mówiąc, sam automat wykonuje pracę pięciu osób" – powiedziała Martyna Fronczek.

Urządzenie dla laboratorium w Zabrzu kosztowało ok. 200 tys. zł - o pomoc w jego zakupie do firm z regionu zwrócił się wojewoda śląski. Aparaturę w połowie sfinansowała Polska Grupa Górnicza - największy w UE producent węgla kamiennego.

Ponadto do uruchomienia laboratorium Covid-19 w Zabrzu przyczyniły się m.in. służby kryzysowe wojewody śląskiego, Agencja Rozwoju Przemysłu, Bank Gospodarstwa Krajowego, Instytut Medycyny Pracy w Łodzi, firma Voigt a także prezydent Zabrza Małgorzata Mańka-Szulik i dyrektor Śląskiego Centrum Chorób Serca prof. Marian Zembala.

Śląski Park Technologii Medycznych Kardio-Med Silesia w Zabrzu rozpoczął wykonywanie testów na obecność koronawirusa w minioną środę. Od poniedziałku – po uzyskaniu atestów i zatwierdzeń Wojewódzkiej Stacji Sanitarno-Epidemiologicznej w Katowicach i Państwowego Zakładu Higieny w Warszawie – nowe zabrzańskie laboratorium pracuje już pełną parą.

Obecnie, wraz z placówką w Zabrzu, w woj. śląskim testy na koronawirusa wykonują już trzy ośrodki - także laboratorium sanepidu w Katowicach oraz laboratorium gliwickiego oddziału Narodowego Instytutu Onkologii im. M. Skłodowskiej-Curie.

Jak podała w poniedziałkowym komunikacie Wojewódzka Stacja Sanitarno-Epidemiologiczna w Katowicach, w ciągu ostatnich 24 godzin w woj. śląskim zbadano 415 próbek, zaś łącznie wykonano dotąd 6492 testy. W regionie potwierdzono 555 przypadków koronawirusa, 24 osoby zmarły, 12 wyzdrowiało.

Śląski Park Technologii Medycznych Kardio-Med Silesia w Zabrzu to Centrum Nowych Technologii i miejsce prac naukowo-badawczo-wdrożeniowych nad innowacyjnymi projektami w medycynie, biotechnologii i obszarze healthcare.

Według wcześniejszych informacji w laboratorium genetycznym w Zabrzu badania będą prowadzone metodą PCR wyłącznie na zlecenie wyznaczonych szpitali. Do Kardio-Medu dostarczane są pobrane uprzednio wymazy. Do odwołania laboratorium będzie działało 24 godziny na dobę przez 7 dni w tygodniu.(PAP)

https://naukawpolsce.pap.pl/aktualnosci/news%2C81596%2Czabrze-aparatura-izolujaca-kwasy-nukleinowe-przyspiesza-testy-na

200 mln zł na walkę m.in. z koronawirusem od NCBR
06.04.2020

200 mln zł trafi do polskich przedsiębiorców i naukowców, którzy pracują nad diagnostyką, leczeniem i przeciwdziałaniem chorobom wirusowym. Fundusze będą mogli uzyskać z konkursu Szybka Ścieżka „Koronawirusy”, który ogłosiło w poniedziałek Narodowe Centrum Badań i Rozwoju.

Środki z Programu Operacyjnego Inteligentny Rozwój w ogłoszonym konkursie będą rozdysponowane w trzech podstawowych obszarach tematycznych. To w te trzy obszary powinny wpisywać się zgłaszane do dofinansowania projekty.

Pierwszym z tych obszarów jest diagnostyka – urządzenia do szybkiego wykrywania obecności koronawirusa, drugim leczenie – badania nad wykorzystaniem istniejących lub nowych leków, a także prace nad szczepionką, a trzecim profilaktyka, czyli działania prewencyjne ograniczające rozprzestrzenianie się pandemii (w tym koronawirusa SARS-CoV-2) oraz działania na rzecz "Polskiej tarczy antywirusowej": poprawy bezpieczeństwa biologicznego i ochrony społeczeństwa oraz wsparcie jego funkcjonowania w stanach zagrożenia epidemiologicznego.

O wsparcie mogą się ubiegać przedsiębiorstwa, zarówno MŚP, jak i duże firmy oraz konsorcja składające się z przedsiębiorców lub przedsiębiorców i jednostek naukowych. Warunkiem koniecznym do otrzymania grantu jest innowacyjność proponowanego rozwiązania co najmniej na poziomie krajowym, a także konieczność jego wdrożenia na rynek. Konkurs skierowany jest do autorów projektów realizowanych na terenie całej Polski: 125 mln zł przeznaczonych zostanie na prowadzenie prac na terenach słabiej rozwiniętych (tj. poza województwem mazowieckim), a 75 mln zł w województwie mazowieckim.

"To największa jak dotąd kwota przeznaczona w Polsce na wsparcie innowacji, które pomogą w walce z koronawirusem" – mówi wicepremier, minister nauki i szkolnictwa wyższego Jarosław Gowin, cytowany w komunikacie przesłanym PAP. "Liczymy na to, że prace polskich naukowców i przedsiębiorców nie tylko pomogą w opanowaniu obecnie rozprzestrzeniającej się pandemii, ale w przyszłości pozwolą skutecznie przeciwdziałać chorobom wirusowym, leczyć je i minimalizować ich skutki" – dodaje.

Cytowana w komunikacie prasowym minister funduszy i polityki regionalnej Małgorzata Jarosińska-Jedynak zwraca uwagę, że celem Funduszy Europejskich było i jest rozwiązywanie najważniejszych problemów społecznych i gospodarczych. "Dziś nie tylko w naszym kraju, ale na poziomie europejskim i globalnym największym wyzwaniem jest walka z pandemią COVID-19. Przekierowanie części dostępnych funduszy unijnych na tę walkę jest naturalną decyzją. Usuwanie niepożądanych dla gospodarki skutków pandemii jest naszym obowiązkiem, z którego konsekwentnie się wywiązujemy. Nie tylko przeznaczamy na ten cel kolejne fundusze, ale też wydaliśmy rekomendacje dla instytucji, by podejmowały działania ułatwiające realizację inwestycji dofinansowanych przez UE. Specustawa funduszowa, którą w piątek przyjął sejm, już wkrótce poszerzy i wzmocni nasz funduszowy pakiet antywirusowy" – mówi minister Jarosińska-Jedynak.

Zgłoszone do dofinansowania w konkursie Szybka Ścieżka „Koronawirusy” projekty mogą obejmować badania przemysłowe, eksperymentalne prace rozwojowe oraz prace przedwdrożeniowe. Minimalna wartość projektu w przypadku pojedynczego MŚP to 1 mln zł, a w przypadku dużych firm oraz konsorcjów 2 mln zł. Maksymalna wartość kosztów kwalifikowanych projektów, współfinansowanych przez NCBR, nie może przekroczyć 50 mln euro. Dofinansowanie może wynieść aż do 80 proc. wartości badań przemysłowych prowadzonych w projekcie. Wysokość dofinansowania zależna jest przede wszystkim od rodzaju podejmowanych działań oraz wielkości przedsiębiorstwa.

NCBR przypomina, że nowy konkurs to nie jedyne działania NCBR ułatwiające przedsiębiorcom, uczelniom i jednostkom naukowym występowanie o granty oraz prowadzenie ich projektów badawczo-rozwojowych w czasie pandemii. "Jako jedna z pierwszych w kraju instytucji dysponujących Funduszami Europejskimi zaproponowaliśmy działania zmierzające do ograniczenia negatywnych skutków gospodarczych epidemii koronawirusa. Przedłużyliśmy terminy naborów wniosków w naszych konkursach, przenieśliśmy spotkania panelowe wnioskodawców z ekspertami do sieci, wykorzystaliśmy dodatkowe narzędzia komunikacji cyfrowej, aby ułatwić wszystkim partnerom kontakt z Centrum. Teraz idziemy jeszcze dalej: uruchamiamy oszczędności, które powstały na już zakończonych konkursach i ogłaszamy wyjątkową w swojej tematyce i formule Szybką Ścieżkę - mówi dyrektor NCBR dr inż. Wojciech Kamieniecki.

Nabór wniosków rozpocznie się 6 maja i potrwa do 31 grudnia 2020 r do godz. 12.00. Konkurs podzielony jest na 3 rundy: pierwsza potrwa od 6 maja do 5 czerwca 2020 r., druga od 6 czerwca do 24 lipca 2020 r., a trzecia od 25 lipca do 31 grudnia 2020 r. Ocena wniosków będzie przeprowadzana po zakończeniu każdej z rund i potrwa do 90 dni.

Szczegółowe informacje dotyczące konkursu NCBR opublikuje na stronie internetowej. (PAP)

https://naukawpolsce.pap.pl/aktualnosci/news%2C81602%2C200-mln-zl-na-walke-min-z-koronawirusem-od-ncbr.html

Twórcy narzędzia do określania ryzyka zachorowania na COVID-19 szukają chętnych do weryfikacji algorytmu
06.04.2020 PAP - Nauka w Polsce

Samodzielne sprawdzenie czy jest się w grupie ryzyka zakażenia koronawirusem SARS-CoV-2 umożliwia darmowy test dostępny na stronie: Coronadiag.pl. Na razie narzędzie nie jest zweryfikowane przez żadną instytucję państwową ani naukową. Jego twórcy szukają więc partnera naukowego lub instytucyjnego, który zweryfikuje przyjęty przez nich algorytm obliczania ryzyka.

"Nasz zespół długo zastanawiał się, w jaki sposób mógłby przysłużyć się społeczeństwu w tych trudnych chwilach. Wspólnie doszliśmy do wniosku, że porządne narzędzie do samodiagnostyki powinno odciążyć infolinię i pomóc ludziom uspokoić emocje. Dlatego tak ważne dla nas jest, żeby nawiązać kontakt z instytucjami, które mogłyby pomóc w rozwoju, weryfikacji i popularyzacji naszego narzędzia" - piszą na stronie projektu jego twórcy ze spółki i2m.

Na razie test jest narzędziem niezweryfikowanym przez żadną instytucję państwową ani naukową. Pomysłodawcy rozwiązania próbowali nawiązać kontakt z kimś, kto mógłby zweryfikować narządzie, "jednak w obecnym czasie, gdy służby medyczne i Państwowe pracują na pełnych obrotach trudno jest znaleźć kogoś, kto poświęciłby czas na weryfikację tego narzędzia, co jest całkowicie zrozumiałe" - zaznaczają.

"W czasach chaosu informacyjnego spowodowanego (...) koronawirusem, często trudno odpowiedzieć sobie na pytanie: czy moje objawy są już na tyle poważne, że powinienem się zgłosić do szpitala, czy też nie. Czy jestem w grupie ryzyka zakażeniem koronawirusem, a jeżeli tak, to w jakim stopniu?" - mówi Przemysław Krzywania, absolwent Wydziału Informatyki Politechniki Szczecińskiej.

Jego zespół złożony z informatyków i elektroników zebrał dostępne informacje ze źródeł takich jak dane Światowej Organizacji Zdrowia (WHO) i opracował formularz - po to, aby przeciętny internauta otrzymał obiektywną ocenę swojego stanu zdrowia i sytuacji - bez wychodzenia z domu, przed telefonem lub ekranem monitora. Formularz służy ocenie potencjalnego ryzyka zarażenia chorobą COVID-19 i wskazaniu najrozsądniejszych w danej chwili kroków w zależności od stanu zdrowia i tzw. charakterystyki użytkownika. Rekomendacje wynikają z łącznej zebranej liczby "punktów ryzyka". Te przydzielane są na podstawie odpowiedzi na pytania w formularzu.

Formularz składa się z pytań podzielonych na trzy części: epidemiologiczną, kliniczną oraz informacje o pacjencie i chorobach towarzyszących. Do każdej kategorii przypisane są pytania. Do poszczególnych pytań przypisane są wagi ustalone na podstawie: częstości występowania objawów charakterystycznych dla COVID-19, zagrożeniu jakie sprawiają dla zdrowia i życia pacjenta oraz wpływu danego czynnika na ryzyko zarażenia się wirusem.

Kryteria epidemiologiczne służą do analizy ryzyka wynikającego z możliwego kontaktu z osobą o potwierdzonym statusie zarażenia oraz z kontaktu z osobami potencjalnie zarażonymi lub przebywającymi niedawno za granicą kraju.

Kryteria kliniczne służą do oceny aktualnego stanu zdrowia pacjenta oraz powiązanego z nim ryzyka bycia zarażonym chorobą COVID-19. Kryteria te podzielone są według najczęstszych objawów wyszczególnionych w raporcie WHO "Report of the WHO-China joint mission on coronavirus disease 2019 (COVID-19). World Health Organization.2020" na podstawie badań przeprowadzonych w Chinach.

W kategorii "Informacje o pacjencie i chorobach towarzyszących" zawarte są pytania m.in. o wiek, choroby towarzyszące zwiększające w znaczny sposób ryzyko śmierci pacjenta na skutek COVID-19.

Na stronie internetowej https://coronadiag.pl przed podjęciem samodiagnozy należy zmierzyć temperaturę ciała i przypomnieć sobie o przyjmowanych ostatnio lekach przeciwgorączkowych. Warto przygotować się na pytania o kontakt z osobami, mającymi objawy takie jak kaszel i katar. Osoba wykonująca test zostanie spytana o objawy takie jak: dreszcze, ból gardła, męczący, krztuszący kaszel (z wydzieliną lub bez), duszności. Inne pytania dotyczyć będą nieodczuwanego wcześniej, a występującego obecnie bólu głowy, mięśni, brzucha, biegunki i wymiotów, a także zaburzeń węchu lub smaku. Trzeba będzie określić własną zdolność do podejmowania wysiłku fizycznego oraz ewentualne poczucie senności. W ostatniej części padną pytania o wiek, palenie papierosów, choroby układu sercowo-naczyniowego (np. nadciśnienie) i oddechowego (np. astma), przyjmowane leki immunosupresyjne, chemioterapeutyki lub inne leczenie znacząco osłabiające organizm. Wykonanie testu zajmuje około 10 minut.

https://naukawpolsce.pap.pl/aktualnosci/news%2C81593%2Ctworcy-narzedzia-do-okreslania-ryzyka-zachorowania-na-covid-19-szukaja

Kraków/ Studenci wyprodukowali ok. 3 tys. przyłbic; chcą zrobić 10 tys.
07.04.2020
https://naukawpolsce.pap.pl/aktualnosci/news,81616,krakow-studenci-wyprodukowali-ok-3-tys-przylbic-chca-zrobic-10-tys.html

Łódź/ Uniwersytet Łódzki przedłużył do 3 maja zawieszenie tradycyjnych zajęć
07.04.2020
https://naukawpolsce.pap.pl/aktualnosci/news%2C81620%2Clodz-uniwersytet-lodzki-przedluzyl-do-3-maja-zawieszenie-tradycyjnych-zajec
« Ostatnia zmiana: Luty 02, 2022, 09:39 wysłana przez Orionid »

Offline Orionid

  • Moderator
  • *****
  • Wiadomości: 21901
  • Very easy - Harrison Schmitt
Odp: Wiadomości naukowe
« Odpowiedź #23 dnia: Marzec 20, 2020, 11:43 »
(23)  196-198

Prof. Simon o leczeniu chorych na COVID-19
07.04.2020 Autor: Piotr Doczekalski

Większość przypadków zakażenia koronawirusem jest bezobjawowa, a do szpitala przyjmowani są tylko pacjenci objawowi. Pacjentów w lekkim stanie nie leczy się, tylko obserwuje – powiedział w poniedziałek ordynator oddziału zakaźnego Wojewódzkiego Szpitala Specjalistycznego im. J. Gromkowskiego we Wrocławiu prof. Krzysztof Simon.

Prof. Simon jest dolnośląskim wojewódzkim konsultantem w dziedzinie chorób zakaźnych, ale, jak zaznaczył w poniedziałek, wypowiada się jedynie jako ordynator oddziału zakaźnego Wojewódzkiego Szpitala Specjalistycznego im. J. Gromkowskiego we Wrocławiu (jednoimienny szpital zakaźny).

W obszernej wypowiedzi dla mediów, która został przekazana dziennikarzom w formie nagrania, profesor powiedział m.in., że większość pacjentów, którzy zgłaszają się do szpitala zakaźnego jest prawie bezobjawowa.

"Przyjmujemy do szpitala tylko te przypadki, które są objawowe, oraz przypadki budzące nasze wątpliwości" – mówił zakaźnik.

Dodał, że pacjenci, którzy trafiają do szpitala w stanie lekkim, nie są leczeni, tylko obserwowani. "Ewentualnie podajemy im leki objawowe – na gorączkę czy kaszel" – mówił.

Profesor wskazał, że problemy z pacjentami z COVID-19 zaczynają się w momencie zdiagnozowania zapalenia płuc, które – jak mówił lekarz – nie wiadomo, w jakim kierunku się rozwinie. Dodał, że w takich wypadkach analizowanych jest kilka czynników, m.in. grupa ryzyka, czyli wiek i choroby współistniejące, oraz szereg parametrów laboratoryjnych.

"Jeśli stwierdzimy progresję stanu zdrowia pacjenta do stanu średniego, to wówczas włączane są leki wykazujące mechanizm przeciwwirusowy" – mówił medyk. We wrocławskim szpitalu podawane są w takich przypadkach różne kombinacje leków przeciwwirusowych, w których pojawia się m.in. lek o nazwie Kaletra.

"Jeśli nastąpi zahamowanie progresji choroby, to pacjent po jakimś czasie zdrowieje i zmiany zapalne się wycofują" – mówił profesor.

Dodał, że niestety jest niewielka grupa pacjentów, którzy źle reagują na to leczenie, lub choroba ma bardzo niekorzystny przebieg ze względu na liczne obciążenia – otyłość, cukrzycę, astmę czy miażdżycę.

"Obserwujemy wówczas gwałtowny wysiew cytokin, które niszczą ustrój. Na tym etapie podajemy właściwie jedyny lek, który może to zatrzymać, czyli bloker interleukiny 6" – mówił prof. Simon.

Pytany o zgony dzieci chorych na COVID-19, które zanotowano na świecie, prof. Simon podkreślił, że "teoretycznie dzieci w ogóle nie chorują na to schorzenie". "Podobnie jak młodzi ludzie i w wieku dojrzałym. Natomiast w każdej grupie są wyjątki z deficytem odporności, które gdzieś w trakcie życia wychodzą" – mówił.

Pytany o kwestie związane z opracowaniem szczepionki na nowego koronawirusa przypomniał, że obecnie na świecie w trakcie diagnostyki jest kilkadziesiąt szczepionek.

"Wykorzystuje się przede wszystkim doświadczenia nad szczepionkami opracowanymi na SARS i MERS, które ostatecznie nie weszły, bo te choroby się skończyły, i nad szczepionkami na koronawirusa, którymi szczepi się zwierzęta" – mówił.

Prof. Simon wskazał, że w USA już odbywają się testy szczepionek na nowego koronawirusa na ludziach. Jak mówił, procesy rejestracji szczepionek "zapewne zostaną gwałtownie skrócone". "Prawdopodobnie szczepienia rozpoczną się od pracowników służby zdrowia, którzy są skrajnie narażeni na kontakt z tym wirusem" – mówił.

Ordynator mówił też o codziennej pracy jednoimiennego szpital zakaźnego i o problemach, z jakim musi borykać się jego personel.

"Podstawowy problem polega na tym, że szpital imienny nie ma wszystkich funkcji szpitala – niekoniecznie musi mieć dializy, niekoniecznie musi mieć porodówkę czy dysponować chirurgią naczyniową, a przypadki COVID-19 są już niemal wszędzie i tych pacjentów z towarzyszącymi schorzeniami przysyła się do szpitala zakaźnego, a my nie mamy specjalistów, aby się nimi zajmować" – mówił. Dodał, że wydaje się, że przyszłość leży w szpitalach wieloprofilowych, które będą przyjmowały pacjentów zakażonych koronawirusem, ale wymagających przy tym specjalistycznego leczenia.

"Dziś do szpitala zakaźnego przywozi się pacjentów po resekcji płuca czy jelita grubego i z dziesiątkami innych schorzeń" – mówił.

Prof. Simon, zaznaczając, że wypowiada się jako osoba prywatna, a nie konsultant wojewódzki w dziedzinie chorób zakaźnych, ocenił, że działania rządu w walce z epidemią, jeśli chodzi o wprowadzone ograniczenia, są słuszne.

"Dodatkowo w przestrzenie publicznej ludzie powinni nosić rękawiczki i maseczki. Mam wątpliwości, czy zakaz wychodzenia do lasu, czy biegania ma znaczenie i czy koniecznie musimy pozbawiać ludzi tej rozrywki. Tężyzna fizyczna sprzyja lepszemu walczeniu z chorobami" – powiedział.

Jednocześnie ocenił, że państwo nie było dobrze przygotowane do walki z epidemią. "Wyszły skrajne niedobory sprzętu jednorazowego użytku (…), ale działania wojewody, marszałka, dyrekcji szpitala i osób prywatnych umożliwiły nam przetrwać ciężki okres. Teraz w szpitalu jesteśmy na bieżąco zaopatrywani" – mówił.

Prof. Simon wskazał, że w Polsce testy na obecność koronawirusa przeprowadzane są niemal wyłącznie u pacjentów z objawami tej choroby.

"Jeśli potraktujemy, że osoby objawowe to od 15 do 25 proc. zakażonej populacji, to 80 proc. nadal transmituje wirusa na określonym etapie. Dlatego jeśli dziś mamy ponad 4 tys. przypadków, to oznacza, że zakażonych w kraju jest znacznie, znacznie więcej" – mówił.(PAP)

https://naukawpolsce.pap.pl/aktualnosci/news%2C81621%2Cprof-simon-o-leczeniu-chorych-na-covid-19.html

Prezes ABM: Do agencji wpłynęło 20 wniosków z projektami badań SARS-CoV-2
07.04.2020 Autorka: Klaudia Torchała

Badania, które mają szansę na finasowanie z Agencji Badań Medycznych muszą przedstawiać rozwiązania wspierające wynalezienie szczepionki, szybkie testowanie bądź skuteczną terapię w walce z wirusem SARS-CoV-2 – podkreślił prezes Agencji Badań Medycznych dr Radosław Sierpiński.

Agencja Badań Medycznych zapowiedziała w poniedziałek, że na wsparcie niekomercyjnych badań klinicznych przeznaczy do 50 mln zł. Dofinansowanie do 5 mln zł mają otrzymać projekty, które mają szanse przyczynić się do opracowania szybkiego testu diagnostycznego, szczepionki lub skutecznych metod terapii koronawirusa.

Prezes ABM pytany o kluczowe kryteria w ocenie pomysłów zaznaczył, że najważniejsze są: ich potencjał i wartość naukowa oraz to, by szybko wypracować zakładane pomysły.

"Zależy nam na dwóch aspektach. Nadrzędnym jest to, by prace dotyczyły potencjalnych rozwiązań terapeutycznych i profilaktycznych w zakresie COVID-19. Kluczowe jest również to, by były to projekty relatywnie krótkie, tzn. obejmowały perspektywę roku" – wyjaśnił.

"Nie chodzi o to, by wynaleźć rozwiązania za trzy lata, ale by jak najszybciej dostarczyć opcje terapeutyczne, możliwości szczepień lub testów. Chcemy, by technologia, która powstanie, była dostępna w pierwszej kolejności dla polskich pacjentów To nasz priorytet" – dodał.

Jak zaznaczył prezes ABM, do tej pory do agencji wpłynęło 20 wniosków. Przypomniał także, że będą one rozpatrywane w ciągu 72 godzin w kolejności zgłoszeń oraz do momentu wyczerpania środków.

"Oczywiście jeśli jakiś projekt pojawi się trochę później, ale będzie obiecujący, to z pewnością postaramy się o wyasygnowanie odpowiedniej kwoty" – zapewnił.

Prezes dodał, że wśród wniosków, które już przedłożono do rozpatrzenia, dominują te dotyczące rozwiązań terapeutycznych.

"Myślę, że w tym obszarze możemy w najkrótszym czasie spodziewać się efektu. Istnieją już pewne leki antyretrowirusowe, których mechanizmy znamy i potencjalnie mogą okazać się skuteczne" – podkreślił prezes ABM.

Jednocześnie zaznaczył, że szczególnie paląca w tej chwili jest kwestia testów diagnostycznych.

"Na ten obszar będziemy kładli szczególny nacisk" – wyjaśnił.

Zauważył jednocześnie, że wynalezienie szczepionki jest obecnie sprawą najbardziej skomplikowaną i wyczekiwaną.

"Opracowanie szczepionki wymaga testów bezpieczeństwa. To priorytet światowy. Jeśli takie projekty się pojawią, to z pewnością będziemy chcieli je finansować" – podkreślił. (PAP)

https://naukawpolsce.pap.pl/aktualnosci/news%2C81613%2Cprezes-abm-do-agencji-wplynelo-20-wnioskow-z-projektami-badan-sars-cov-2

Ekspert z UŁ: sztuczna inteligencja wcześniej przewidziała wybuch pandemii
08.04.2020 PAP - Nauka w Polsce

Analizując dane dotyczące ruchu lotniczego sztuczna inteligencja przewidziała początek wybuchu pandemii Covid-19 wcześniej, niż wskazywały na to oficjalne informacje. Teraz może się okazać nieoceniona w zmaganiach z chorobą – twierdzi ekspertka z Uniwersytetu Łódzkiego.

Dr Dominika Kaczorowska-Spychalska z Wydziału Zarządzania Uniwersytetu Łódzkiego przekonuje, że sztuczna inteligencja może pomóc w pracach nad szczepionką. Chodzi o to, by w czasie dużo krótszym, niż zrobiłby to człowiek, przeanalizować steki tysięcy danych, pochodzących z całego świata w poszukiwaniu związków i zależności.

"Może nas wesprzeć w diagnozowaniu osób zarażonych i identyfikacji nosicieli, a także dokonując predykcji zapotrzebowania na sprzęt medyczny czy potencjalne obłożenie poszczególnych oddziałów, ułatwić zarządzanie posiadanymi zasobami" – tłumaczy dr Dominika Kaczorowska-Spychalska w informacji przesłanej PAP.

Jej zdaniem nieustannie powtarzane poglądy o technologii jako zagrożeniu dla człowieka, gdzie dataizm (pogląd zakładający, że wszystko polega na przepływie i przetwarzaniu danych - PAP) jest wrogiem humanizmu - straciły na znaczeniu. "W zaledwie kilka dni człowiek i technologie cyfrowe, w tym sztuczna inteligencja, stali się równoprawnymi partnerami w walce z globalnym zagrożeniem – pandemią koronawirusa" – podkreśla.

Jak zaznacza, sztuczna inteligencja potrzebuje danych, by móc się na nich uczyć. Big Data pozwala jej łączyć i analizować ogromne ilości zanonimizowanych danych dotyczących zarówno symptomów, przebiegu choroby, jak i ścieżek transmisji wirusa, dostarczając materiału do nauki.

Placówki medyczne coraz częściej korzystają z chatbotów, czyli programów komputerowych, które prowadzą rozmowę w języku naturalnym, uczą się wraz z kolejnymi doświadczeniami i pogłębiają swoje umiejętności komunikacji z pacjentami.

"Z jednej strony pełnią one funkcje informacyjne i edukacyjne, dostarczając najważniejszych faktów dotyczących koronawirusa i obecnej sytuacji, jak chatbot WHO czy voicebot na infolinii Narodowego Fundusz Zdrowia. Przekazywane przez nie informacje są wiarygodne i trafiają do osób zainteresowanych w czasie rzeczywistym, przeciwdziałając polityce dezinformacji - wszechobecnej infodemii bazującej na fake newsach" - tłumaczy.

Chatboty – dodaje specjalistka - mogą przeprowadzić również wstępny wywiad, weryfikując objawy COVID-19. Pełniąc funkcje diagnostyczne, w oparciu o zaprogramowane w ich bazach dane, szacują ryzyko tego, czy zostaliśmy zarażeni. Na tej podstawie przekazują swoje rekomendacje, ale tak postawiona diagnoza jest oczywiście tylko sugestią co do dalszego zachowania.

"Jednak ze względu na przeciążenie systemu medycznego działaniami ukierunkowanymi na walkę z pandemią koronawirusa, chatboty zaczynają być wykorzystywane także w kontakcie z pacjentami cierpiącymi na inne choroby. Dysponując szeroką bazą symptomów, mogą one pełnić wsparcie w ustaleniu dalszego postępowania medycznego, w tym - w zakresie usług medycyny zdalnej" – uważa dr Kaczorowska-Spychalska.

Zwraca uwagę, że w walce z koronawirusem nieustannie wzrasta wykorzystanie aplikacji mobilnych. Pozwalają one sprawdzić, czy mieliśmy jakikolwiek kontakt z osobą zakażoną, wskazują lokalizację potwierdzonych przypadków wystąpienia koronawirusa - a także, tak jak w Chinach, są nośnikiem kodów warunkujących dostęp do miejsc publicznych, jak metro czy sklepy. W przypadku przyznania nam kodu żółtego czy czerwonego nasz dostęp do takich miejsc jest ograniczony na czas, odpowiednio 7 lub 14 dni, obowiązkowej kwarantanny.

„W Polsce wykorzystywana jest aplikacja +Kwarantanna domowa+, która ułatwia weryfikację osób, które zostały objęte tym przymusem. Zaimplementowana w niej technologia geolokalizacji oraz systemy porównywania twarzy pozwalają sprawdzić, czy zasady kwarantanny nie są naruszone” – akcentuje specjalistka. Podobne rozwiązania pojawiły się już w Czechach, Tajlandii, Rosji (w Moskwie) oraz Iranie. Chcą je też wprowadzić władze Niemiec i Wielkiej Brytanii.

Zauważa ona, że w wielu miejscach publicznych instalowane są kamery, pozwalające na identyfikację w tłumie osób z podwyższoną temperaturą. Przy jednoczesnym wykorzystaniu (tak jak w Chinach) technologii rozpoznawania twarzy pozwala ona na szybką identyfikację osób zakażonych i osób, z którymi miały one kontakt. Tym samym przyczynia się do osłabienia tempa rozprzestrzeniania wirusa.

Pomagają też drony, które są coraz powszechniej wykorzystywanym narzędziem obserwacji miejsc publicznych, takich jak parki, skwery czy bulwary. Internet rzeczy może okazać się nieoceniony w kontroli stanu zdrowia osób chorujących w domu. Dzięki bowiem inteligentnym opaskom – dodaje - możliwy jest monitoring, w czasie rzeczywistym, ich podstawowych parametrów życiowych, jak chociażby temperatura czy saturacja - wylicza ekspertka.

Inteligentne roboty mogą nas wesprzeć w opiece nad pacjentami, np. podając posiłki czy przejmując na siebie kwestie sterylizacji pomieszczeń. Z kolei technologia 3D pozwala drukować przyłbice ochronne, gogle, zawory do masek czy respiratorów. Technologie chmurowe wspierają biznes, pozwalając nam pracować zdalnie i uczestniczyć w spotkaniach online, chatach i wideokonferencjach, zaś cyfrowi pracownicy, dzięki technologii Robotic Proces Automation, realizują procesy biznesowe, pomagając Biznesowi 4.0 działać zgodnie z ustalonymi wcześniej harmonogramami.

Specjalistka przyznaje, że niewłaściwie wykorzystane nowych technologii cyfrowych może służyć nadmiernej inwigilacji, ograniczeniu naszej prywatności i autonomii, często zresztą za naszą zgodą i w imię bezpieczeństwa społecznego. „Czy taki scenariusz czeka nas tym razem? Miejmy nadzieję, że jednak nie – dodaje dr Kaczorowska-Spychalska.

https://naukawpolsce.pap.pl/aktualnosci/news%2C81626%2Cekspert-z-ul-sztuczna-inteligencja-wczesniej-przewidziala-wybuch-pandemii
« Ostatnia zmiana: Luty 02, 2022, 09:40 wysłana przez Orionid »

Offline Orionid

  • Moderator
  • *****
  • Wiadomości: 21901
  • Very easy - Harrison Schmitt
Odp: Wiadomości naukowe
« Odpowiedź #24 dnia: Marzec 20, 2020, 11:52 »
(24)  199-207

Fala badań o SARS-CoV-2 zalewa świat
08.04.2020 PAP - Nauka w Polsce, Marek Matacz


Laboratorium w Nikozji (Cypr) 3 kwietnia 2020 r. Fot. PAP/EPA / KATIA CHRISTODOULOU

Średnio co 9 minut powstaje nowa publikacja na temat nowego koronawirusa. O tym, jakie to ma znaczenie dla nauki i medycyny i jak specjaliści radzą sobie z zalewem danych - opowiada PAP prof. dr hab. Piotr Tryjanowski z UPP w Poznaniu, zajmujący się m.in. zoonozami i badaniami zwierząt w krajach tropikalnych.

Nauka w Polsce: Jak wiele już naukowcy wiedzą o SARS-CoV-2? Czy czas, który minął od początku epidemii, wystarczył, aby dobrze poznać wirusa? Czy nie jest tak, że wiele informacji jest ze sobą sprzecznych i czasami trudno nawet specjalistom się w nich zorientować?

Prof. dr hab. Piotr Tryjanowski z Wydziału Medycyny Weterynaryjnej UPP: Bardzo dużo, takiej dynamiki badań chyba nikt się nie spodziewał. Wysyp nowych prac jest niesamowity. Znana baza artykułów medycznych wydawana przez amerykański Narodowy Instytut Zdrowia (NIH) PubMed indeksuje prace o koronawirusach na specjalnie dedykowanej stronie LitCovid. Ruch tam jest wprost niezwykły i większy z tygodnia na tydzień. Podam najświeższy przykład – w ciągu ostatnich 6 dni (do 6 kwietnia) opublikowano 985 prac na interesujący nas temat. To oznacza, że średnio co 9 minut powstaje nowa praca! Jak to krytycznie ocenić i poskładać w całość? Doprawdy nie wiem. Specjaliści nie nadążają, recenzje są zdawkowe, a dziennikarze szukający sensacji - wygląda na to, że najczęściej czytają wyłącznie tytuł i jednozdaniowe streszczenia.

NwP: Które obszary badań wirusa rodzą najwięcej kontrowersji?

P.T.: W zasadzie nie ma niekontrowersyjnych zagadnień, wszystko się po prostu dzieje bardzo szybko. Ale wskazałbym na dwie rzeczy: powstanie wirusa – skąd pochodzi i jak się nim zarazili ludzie? Oraz drugą rzecz – rzeczywistą śmiertelność, jaką powoduje, w zależności od zróżnicowania populacji (płci, wieku, statusu zdrowotnego). Podejrzewam, że z czasem nadejdą sprzeczki o to, który z modeli walki z pandemią jest najbardziej efektywny. No i wreszcie spodziewam się wysypu prac na temat – co będzie dalej? I tutaj płyną wodze fantazji, a świat powie: sprawdzam. Mam nadzieję, już za chwileczkę.

NwP: Z czego te sprzeczności wynikają? Czy to typowy skutek dużej liczby informacji? Zapewne nie chodzi tylko o błędy w badaniach...

P.T.: Jedno i drugie, i jeszcze do tego dochodzi czynnik czasu. Powstają piękne deklaracje o międzynarodowej współpracy i solidarności, ale chyba tak naprawdę każdy zespół chce dokonać przełomowego odkrycia. A jak się człowiek śpieszy, to wiadomo kto się cieszy. Praktycznie ograniczono procedurę restrykcyjnych recenzji i wielu badaczy nim w formalny sposób opublikuje pracę na łamach prestiżowego czasopisma, deponuje ją w bazach tzw. reprintów. Później ukazujące się prace już nie mają tak optymistycznego języka, a płynące z badań wnioski są mniej jednoznaczne. Po prostu recenzenci czasopism są (i być powinni!) znacznie bardziej krytyczni, niż autorzy prac. Biblijne porzekadło o tym, że belki w swoim oku nie dostrzegasz, a drzazgę w oku bliźniego – dobrze się sprawdza w nauce.

NwP: Chyba jednak im więcej danych, tym lepiej? Pozwala to uniknąć błędnych wniosków.

P.T.: Do pewnego stopnia tak. W pewnym momencie powstaje jednak chaos i trudności w oddzielaniu ziarna od plew. Przecież nie chodzi wyłącznie o ilość danych, ale o dane dobrej jakości. Z tym mamy naprawdę poważny problem. Musimy też uzbroić się w cierpliwość i poczekać, aż wreszcie przyjdzie ktoś, kto przygotuje pracę przeglądową, dokona formalnej metaanalizy, zważy różne argumenty i wskaże, gdzie występują ewidentne braki. Zdecydowanie ten etap refleksji jeszcze nie nastąpił.

NwP: Na ile natłok danych i rozbieżności są wyjątkowe, a na ile to ogólna sytuacja na świecie, poza epidemią? Jak to wygląda w innych dziedzinach?

P.T.: W zasadzie w każdym dynamicznie się rozwijającym zakątku nauki mamy do czynienia z rozbieżnościami i walką rożnych stanowisk. Różnica jest jednak taka, że ogrom prac który powstał na praktycznie każdy inny temat, to kwestia kilkunastu, co najmniej lat, a nie tylko paru tygodni. Dłuższy czas, z jednej strony pozwala wykopać większe okopy pomiędzy niektórymi, najbardziej konkurencyjnymi zespołami, ale z drugiej, oferuje więcej czasu na przedstawianie swoich racji, wykonywania dalszych obserwacji, eksperymentów, analiz i syntez.

NwP: Czy więc naukowcom coraz trudniej z nadążaniem za rozwojem wiedzy?

P.T.: Tak. Czasy Arystotelesa i św. Tomasz z Akwinu, którzy ogarniali ówcześnie znany wszechświat, definitywnie się już skończyły. Ale mamy wszak i na to rozwiązanie: kumulacja wiedzy nie tylko w głowie wybitnej jednostki, ale w bibliotekach, tych najbardziej tradycyjnych, jak i cyfrowych. I wreszcie - współpraca pomiędzy naukowcami, tak w obrębie własnej dziedziny, jak i z wyjściem poza obszary własnej specjalizacji. W przypadku epidemii ten ostatni warunek jest wręcz niezbędny, by odnieść sukces.

NwP: Jakie obszary są pod tym względem najtrudniejsze?

PT: Przyznam, że nie potrafię jednoznacznie odpowiedzieć. Pewnie takie, gdzie naprawdę jest wielka dynamika badań, ogromne środki i konkurencja. Postawiłbym na sektor badań medycznych, ale i tam po prostu wszystko odbywa się w obrębie wąskich, coraz węższych, specjalizacji.

NwP: Jak specjaliści sobie radzą?

P.T.: W najróżniejszy sposób. Najprostszy to taki, że zwykle – uprawiając jakąś dyscyplinę – wie się po prostu, kto jest kim w branży. Kto zajmuje się tematem, jak publikował wcześniej, czy może jest nuworyszem, który chce zrobić szybki skok na głęboką wodę. Część wiedzy jest przekazywana nie tylko w formie standardowej publikacji, ale w sposób usystematyzowany i systematyczny, na przykład w formie warsztatów i konferencji. Ludzie się wtedy poznają, nawiązują współpracę i też czerpią informacje o sobie, własnych możliwościach intelektualnych i technicznych.

NwP: W medycynie prowadzone są testy ze sztuczną inteligencją (SI), np. systemem Watson IBM, który m.in. analizuje prace badawcze i ma wspierać lekarzy. Czy zatem czytanie prac naukowych trzeba będzie oddać komputerom, które będą potem doradzały naukowcom? Jeśli tak, to jak to by mogło wyglądać?

P.T.: Można, tylko po co? Efekty nie są idealne. Jako wsparcie systemy SI owszem działają. Jednak to nie one podejmują decyzje. Wiedza to nie to samo, co mądrość i zdrowy rozsądek. Nic nie zastąpi twórczej refleksji badacza. Czasem liczy się – w odkryciu naukowym, jak i w terapii - szalony, niestandardowy pomysł, może nawet taki z pogranicza sztuki.

NwP: Widzi Pan jeszcze jakieś możliwe rozwiązania?

P.T.: Generalnie jestem optymistą i powtarzam sprawdzone zalecenia – czytać nie tylko nowinki, ale pochylić się nad klasykami. Kiedyś w ramach wypoczynku przy owcach i ptakach, co muszę dodać - bywa bardzo odstresowujące, z kolegami ukuliśmy powiedzenie: okazje wykorzystać, zasadzek unikać i przed 18:00 być w domu. Nie zawsze się udaje, ale oznacza to mniej więcej tyle, by po prostu lubić swoją pracę. A sytuacja w przypadku dzisiejszej pandemii? - czas pokaże. Może będzie to jakaś lekcja na przyszłość zarówno dla naukowców, jak i decydentów?

https://naukawpolsce.pap.pl/aktualnosci/news%2C81631%2Cfala-badan-o-sars-cov-2-zalewa-swiat.html

Badanie: kobiety, osoby starsze i wykształcone bardziej stosują się do zaleceń dot. epidemii
08.04.2020

Chociaż zdecydowana większość badanych Polaków (80-87 proc.) twierdzi, że stosuje się do zaleceń związanych z ograniczaniem epidemii, to częściej deklarują to to kobiety, osoby z wyższym wykształceniem i osoby starsze - wynika z badań przeprowadzonych 23-24 marca.

Badanie zrealizowano 23-24 marca 2020 w ogólnopolskim panelu badawczym Ariadna na próbie 1098 osób. Był to wspomagany komputerowo wywiad online (próba losowo-kwotowa). Sondaż opracowały psycholożki: dr Katarzyna Hamer i dr Marta Marchlewska z Instytutu Psychologii PAN oraz dr Maria Baran z Uniwersytetu SWPS. Wcześniej badaczki informowały one o największych lękach zwązanych z epidemią, obecnie publikują kolejne wyniki.

Po ok. 10 dniach od wprowadzenia ograniczeń 80 - 87 proc. Polaków twierdziło, że stosuje się do zaleceń związanych z ograniczeniem rozprzestrzeniania się koronawirusa. 87 proc. deklarowało, że unikało zgromadzeń publicznych. Po 85 proc. osób odpowiadało, że starało się ograniczać przebywanie poza domem, utrzymywało odległość ponad 1 metra od innych osób poza domem oraz zasłaniało usta podczas kichania i kasłania. 81 proc. badanych odpowiedziało, że wita się bez podania dłoni, a 80 proc. że bardziej dba o higienę poza domem (mycie i/lub odkażanie rąk).

"Kobiety istotnie bardziej stosują się do wszystkich zaleceń niż mężczyźni" - komentują w swoim raporcie badaczki. Jak podają, z witania się przez podanie dłoni zrezygnowało 71 proc. mężczyzn i 87 proc. kobiet. Panie również częściej niż panowie deklarują (87 proc. W relacji do 75 proc.), że myją lub odkażają ręce poza domem.

Jeśli chodzi o przestrzeganie przepisów, znaczenie ma też wiek. "Młodsi mniej stosują się do wszystkich zaleceń niż starsi, poza jednym wyjątkiem – to starsi częściej chodzą do sklepów" - piszą autorki raportu.

W przestrzeganiu zaleceń niewielkie znaczenie ma miejsce zamieszkania. Jednak ludzie w dużych miastach częściej przestrzegają zasady, by nie witać się przez podanie ręki i by zasłaniać usta podczas kaszlu i kichania.

Osoby z wyższym wykształceniem bardziej, niż osoby z niższym wykształceniem, stosują się do wszystkich zaleceń.

Niezależnie od poziomu wykształcenia badani raczej nie robili zapasów żywieniowych po to, by ograniczyć zbyt częste wychodzenie z domu (deklarowało to 34-40 proc. osób).

Z badań wynikło też, że im większe różnego typu obawy związane z koronawirusem, tym silniejsze stosowanie się do zaleceń związanych z epidemią.


Cały raport dostępny jest na stronie badań: https://covid19psychologia.com/2020/04/06/jak-polacy-stosuja-sie-do-zalecen-w-zwiazku-z-koronawirusem/ (PAP)
https://naukawpolsce.pap.pl/aktualnosci/news%2C81623%2Cbadanie-kobiety-osoby-starsze-i-wyksztalcone-bardziej-stosuja-sie-do-zalecen

Współpraca polskich badaczy z Europejskim Instytutem Bioinformatyki
08.04.2020 PAP - Nauka w Polsce

Instytut Chemii Bioorganicznej PAN wraz z Poznańskim Centrum Superkomputerowo-Sieciowym przystępują do współpracy z Europejskim Instytutem Bioinformatyki (EMBL-EBI) jako węzeł krajowy w zakresie danych dot. koronawirusa SARS-CoV-2 - informuje resort nauki.

Ministerstwo Nauki i Szkolnictwa Wyższego poinformowało w środę, że Europejskie Laboratorium Biologii Molekularnej uruchamia platformę informatyczną. Gromadzone będą i udostępniane dane dotyczące sekwencji wirusa. Poza tym w ramach portalu o Covid-19 powstanie tam baza gromadząca zbiory danych i narzędzia pomagające w badaniach nad koronawirusem. Inicjatywę tę koordynuje oddział EMBL w Hinxton (Wielka Brytania) – Europejski Instytut Bioinformatyki (EMBL-EBI).

Węzły krajowe, tworzone w zainteresowanych państwach członkowskich EMBL będą współpracować z głównym portalem „Covid-19 Portal”. W ramach tej inicjatywy przewidziana jest też współpraca z istniejącymi już innymi sieciami i bazami danych, w tym z bazą danych prowadzoną przez Światową Organizację Zdrowia (WHO).

Minister nauki i szkolnictwa wyższego powierzył pełnienie roli węzła krajowego Instytutowi Chemii Bioorganicznej Polskiej Akademii Nauk, w ramach którego funkcjonuje Poznańskie Centrum Superkomputerowo-Sieciowe (PCSS) - ośrodek przechowywania i przetwarzania danych z zastosowaniem metod sztucznej inteligencji i zaawansowanej wizualizacji.

PCSS będzie zbierało dane w porozumieniu z zainteresowanymi krajowymi jednostkami działającymi w obszarze badań naukowych i zdrowia. Celem tej współpracy jest lepsze zrozumieniu biologii, epidemiologii, transmisji i ewolucji SARS-CoV-2 oraz znalezienie efektywnych sposobów spowolnienia epidemii.

https://naukawpolsce.pap.pl/aktualnosci/news%2C81644%2Cwspolpraca-polskich-badaczy-z-europejskim-instytutem-bioinformatyki.html

Poznań/ UAM zaoferował nieodpłatnie 20 pokoi dla pracowników szpitala zakaźnego
09.04.2020
https://naukawpolsce.pap.pl/aktualnosci/news,81655,poznan-uam-zaoferowal-nieodplatnie-20-pokoi-dla-pracownikow-szpitala

Kraków/ Kamery mierzące temperaturę na odległość w szpitalu im. Jana Pawła II
09.04.2020 Autorka: Nadia Senkowska

Kamery termowizyjne pozwalające mierzyć temperaturę z bezpiecznej odległości stanęły w Krakowskim Szpitalu Specjalistycznym im. Jana Pawła II. Sprzęt przekazała Politechnika Krakowska.

Rzecznik uczelni Małgorzata Syrda-Śliwa poinformowała w środę, że kamery termowizyjne stanęły w uruchomionym właśnie punkcie triażu, gdzie dokonywana jest wstępna ocena medyczna nowych pacjentów. "Teraz punkt bezpiecznego pomiaru temperatury już działa, badając codziennie kilkudziesięciu nowych pacjentów" – podkreśliła.

Stanowiska z kamerami przygotowane zostały przy współpracy lekarzy szpitala i pracowników PK. Na co dzień sprzęt ten służy naukowcom i studentom uczelni do prowadzenia badań i ekspertyz naukowych oraz do kształcenia.

Jak wyjaśnił dr Andrzej Gackowski ze szpitala JPII, dzięki użyciu kamer w jego placówce można szybko i bezpiecznie ocenić, czy zgłaszający się pacjent ma gorączkę, czyli jeden z najważniejszych objawów zakażenia koronawirusem. Po wstępnej diagnozie taka osoba zostaje skierowana na właściwą ścieżkę przyjęcia do szpitala.

Dr Gackowski dodał, że do tej pory do mierzenia temperatury pielęgniarki używały termometrów dousznych. "Dzięki zastosowaniu kamer z politechniki zmniejszamy ryzyko infekcji personelu" – ocenił.

Przekazany sprzęt wcześniej przetestowali eksperci z Małopolskiego Centrum Budownictwa Energooszczędnego, będącego jednostką tej uczelni. Prowadzi ona także charytatywną akcję pracowników i studentów #PK pomaga, w której ramach produkowane są m.in. przyłbice ochronne dla medyków.(PAP)

https://naukawpolsce.pap.pl/aktualnosci/news%2C81652%2Ckrakow-kamery-mierzace-temperature-na-odleglosc-w-szpitalu-im-jana-pawla-ii

Politechnika Gdańska przedłużyła do 3 maja zawieszenie tradycyjnych zajęć
09.04.2020
https://naukawpolsce.pap.pl/aktualnosci/news%2C81660%2Cpolitechnika-gdanska-przedluzyla-do-3-maja-zawieszenie-tradycyjnych-zajec

Gowin: przekazałem środki na produkcję pierwszych 100 tys. polskich testów na obecność koronawirusa
09.04.2020 autorka: Monika Zdziera

Ostatnią moją decyzją jako ministra nauki i szkolnictwa wyższego było przekazanie Instytutowi Chemii Bioorganicznej PAN środków na produkcję pierwszych 100 tys. polskich testów na obecność koronawirusa - poinformował w czwartek Jarosław Gowin.

"Niech ten wspaniały sukces naszych naukowców będzie dla nas wszystkich źródłem nadziei" - podkreślił Gowin na Twitterze.

20 marca dyrektor Instytutu Chemii Bioorganicznej Polskiej Akademii Nauk (ICHB PAN) w Poznaniu prof. Marek Figlerowicz poinformował, że naukowcy z jego jednostki opracowali prototyp testu na obecność koronawirusa. Wsparcie dla Instytutu w produkcji testów zadeklarował wówczas m. in. Wielkopolski Urząd Marszałkowski, który zapowiedział, że przekaże na ten cel 100 tys. zł.

Test powstaje w oparciu o odczynniki wyłącznie polskich producentów oraz odczynniki własnej produkcji. „Taki test składa się z pewnych elementów, które są uniwersalne i dostępne. Znaleźliśmy polską firmę, która jest w stanie te elementy ogólnodostępne dostarczyć” – podkreślał w marcu prof. Figlerowicz.

„To, co jest trzonem, czyli tzw. sondy TaqMan-owskie, które służą do specyficznego wynajdowania tych genomów wirusowych i potwierdzania, że one tam są – my jesteśmy w stanie wyprodukować w Instytucie w dowolnych ilościach, jeżeli będzie trzeba. Ale do tego potrzeba kolejnych środków. Wszystko, co dotychczas zrobiliśmy, wszystkie te testy diagnostyczne, jak i ten prototyp testu wykonywaliśmy jako wolontariusze nie mając żadnego wsparcia z zewnątrz” – tłumaczył Figlerowicz.

Wyjaśniał wówczas, że we współpracy z Wojewódzką Stacją Sanitarno-Epidemiologiczną w Poznaniu opracowano procedury umożliwiające wykorzystanie w walce z wirusem najwyższej klasy aparatury znajdującej się w posiadaniu Instytutu. „W ciągu następnych godzin po spotkaniu (z dyrektorem WSSE - Andrzejem Trybuszem - PAP) ustawiliśmy w Instytucie pięć stanowisk, potrzebnych do wykonywania tego typu badań i jeszcze tego samego dnia, zrobiliśmy 180 testów. Co więcej, robiąc te testy w ciągu dwóch dni, doszliśmy do tego, jak sami możemy w Polsce taki test wykonywać, że gdyby były problemy – jesteśmy w stanie takie testy w większych ilościach wytwarzać, przy współudziale dwóch polskich firm” – mówił Figlerowicz.

W poniedziałek wicepremier i minister szkolnictwa wyższego oraz szef Porozumienia Jarosław Gowin oświadczył, że podaje się do dymisji z obu pełnionych funkcji. Zaznaczył, że jego ugrupowanie pozostaje częścią Zjednoczonej Prawicy. Na wicepremiera rekomendował minister rozwoju Jadwigę Emilewicz. (PAP)

https://naukawpolsce.pap.pl/aktualnosci/news%2C81666%2Cgowin-przekazalem-srodki-na-produkcje-pierwszych-100-tys-polskich-testow-na

Bydgoszcz/ Na UTP konstruowany jest prosty respirator
09.04.2020
https://naukawpolsce.pap.pl/aktualnosci/news%2C81669%2Cbydgoszcz-na-utp-konstruowany-jest-prosty-respirator.html

Krakowskie uczelnie przedłużyły zdalne nauczanie
09.04.2020
https://naukawpolsce.pap.pl/aktualnosci/news%2C81673%2Ckrakowskie-uczelnie-przedluzyly-zdalne-nauczanie.html
« Ostatnia zmiana: Luty 02, 2022, 09:42 wysłana przez Orionid »

Offline Orionid

  • Moderator
  • *****
  • Wiadomości: 21901
  • Very easy - Harrison Schmitt
Odp: Wiadomości naukowe
« Odpowiedź #25 dnia: Marzec 20, 2020, 13:37 »
(25)  208-216

Wsparcie psychologiczne dla studentów od PSRP
09.04.2020 PAP - Nauka w Polsce

Webinary, porady online psychoterapeuty, artykuły tematyczne, a w przyszłości - również infografiki, filmy i baza miejsc, w których studenci mogą uzyskać pomoc - to elementy kampanii “Wejdź do strefy komfortu z PSRP”, którą Parlament Studentów RP realizuje przy wsparciu resortu nauki.

PSRP w przesłanym PAP komunikacie przypomina, że w związku z epidemią COVID-19 na uczelniach nie odbywają się zajęcia, a niektórzy studenci po raz pierwszy w życiu będą spędzać święta wielkanocne bez bliskich, obawiając się o ich zdrowie i bezpieczeństwo. “Osoby, które potrzebują wsparcia psychologicznego, często zostają go pozbawione. Niestety nie wszystkie uczelnie oferują takie wsparcie zdalnie” - zwrócono uwagę w komunikacie.

Dlatego Parlament Studentów RP przy wsparciu Ministerstwa Nauki i Szkolnictwa Wyższego rozpoczyna kampanię “Wejdź do strefy komfortu z PSRP”.

“Kampania to nie tylko webinary, realizowane przy wsparciu merytorycznym Uniwersytetu SWPS, ale też porady online psychoterapeuty, artykuły tematyczne, a w przyszłości - infografiki, filmy i baza miejsc, w których studenci mogą uzyskać pomoc” - wymienia przewodniczący PSRP Dominik Leżański.

PSRP uruchomił stronę internetową: wsparciepsychologiczne.psrp.org.pl, gdzie będą zbierane informacje, które pomogą studentom zadbać o swoje zdrowie psychiczne.

Przez stronę internetową studenci będą np. mogli zapisać się na e-wizytę u psychoterapeuty i skonsultować się online. “Jest to rozwiązanie w pełni bezpieczne i zapewniające anonimowość” - zapewniają przedstawiciele PSRP.

Dodatkowo na stronie zostanie opublikowana mapa, która wskaże miejsca wsparcia, w których studenci będą mogli szukać pomocy.

“Zdrowie psychologiczne, zwłaszcza w obecnej sytuacji, jest niezmierne ważne - podkreśla Dominik Leżański. - Chcemy zrobić wszystko, by nasze koleżanki i koledzy mieli zapewnione odpowiednie wsparcie, ale i wiarygodne źródło informacji odpowiadające na pytania dotyczące lęku o bliskich, objawów chorobowych czy chociażby skutecznej motywacji do pracy. Dbamy, by wszystkie umieszczone informacje, zostały zweryfikowane”.

Organizatorzy już zapowiedzieli trzy spotkania online ze specjalistami - pierwszy webinar odbędzie się 9 kwietnia o godzinie 20.00. Zofia Szynal w rozmowie z Joanną Gutral przekaże, jak radzić sobie z lękiem przed koronawirusem i niepewną przyszłością.

W środę po Wielkanocy studenci będą mogli zmotywować się do powrotu do zajęć, słuchając webinaru dot. produktywnego wykorzystania czasu w domu (w tym na przygotowanie pracy dyplomowej).

Tydzień później, 22 kwietnia ekspertka dr Agnieszka Mościcka-Teske opowie, jakie sygnały powinny sprawić, że powinniśmy zacząć martwić się o zdrowie psychiczne - bliskich bądź swoje.

https://naukawpolsce.pap.pl/aktualnosci/news%2C81674%2Cwsparcie-psychologiczne-dla-studentow-od-psrp.html

Rząd: do 26 kwietnia odwołane zajęcia stacjonarne na uczelniach
09.04.2020
https://naukawpolsce.pap.pl/aktualnosci/news,81684,rzad-do-26-kwietnia-odwolane-zajecia-stacjonarne-na-uczelniach.html

Pierwsza partia urządzeń do wentylacji dwóch pacjentów za pomocą jednego respiratora skierowana na testy
09.04.2020
https://naukawpolsce.pap.pl/aktualnosci/news%2C81685%2Cpierwsza-partia-urzadzen-do-wentylacji-dwoch-pacjentow-za-pomoca-jednego

Wrocław/ Rozpoczął się program badań nad chlorochiną, która może pomóc w leczeniu COVID-19
09.04.2020 Autor: Piotr Doczekalski

Program badań nad wpływem chlorochiny w zapobieganiu lub zmniejszeniu powikłań płucnych w przebiegu COVID-19 rozpoczął się m.in. na Uniwersytecie Medycznym we Wrocławiu. W czwartek do badania, które będzie prowadzone w kilku ośrodkach w kraju, zakwalifikowano pierwszego pacjenta.

Autorami programu badań nad wpływem chlorochiny w leczeniu pacjentów z COVID-19 są eksperci w dziedzinie badań klinicznych i specjaliści chorób zakaźnych z Uniwersytetu Medycznego we Wrocławiu – podał w czwartek w komunikacie Uniwersytet Medyczny we Wrocławiu.

Oprócz wrocławskiej uczelni badania będą również prowadzone w kilku innych ośrodkach w Polsce, m.in. w Poznaniu i w Łodzi. Program finansuje Agencja Badań Medycznych.

Pełniący obowiązki rektor Uniwersytetu Medycznego we Wrocławiu prof. Piotr Ponikowski podkreślił, że w ostatnich tygodniach coraz więcej osób zakażonych koronawirusem kierowanych jest na kwarantannę domową lub do izolatoriów, a w większości przypadków choroba przebiega łagodnie.

"U 20-25 proc. spodziewać się jednak można nasilenia objawów, w tym zapalenia płuc i niewydolności oddechowej, które mogą wymagać leczenia na oddziale intensywnej terapii z użyciem respiratora. Z doświadczeń innych krajów wiemy, że osoby zagrożone niekorzystnym przebiegiem to osoby starsze oraz osoby z przewlekłymi chorobami płuc i serca, nadciśnieniem, cukrzycą, przewlekłą chorobą nerek. Tym wszystkim osobom poprzez udział w naszym programie terapeutycznym proponujemy rozwiązanie, które, jak liczymy, zmniejszy ryzyko powikłań zakażenia wirusem" – powiedział cytowany w komunikacie uczelni prof. Ponikowski.

W badaniu ma wziąć udział 400 osób. W czwartek zakwalifikowano pierwszego pacjenta. Prof. Ponikowski powiedział, że osobom zakwalifikowanym do badania zostanie dostarczony do domu sprzęt do monitorowania funkcji życiowych – termometr, ciśnieniomierz, urządzenie do pomiaru saturacji. Wyniki pomiarów, które będą wykonywali pacjenci, mają być na bieżąco analizowane w centrum telemedycznym wrocławskiej uczelni.

"Dodatkowo połowie osób wybranych w sposób losowy zaproponujemy leczenie chlorochiną przez 14 dni. Jest to lek stosowany od kilkudziesięciu lat w zapobieganiu i leczeniu malarii oraz w leczeniu chorób reumatycznych" – powiedział profesor.

Dodał, że wrocławscy naukowcy mają podstawy, by sądzić, że chlorochina u chorych zakażonych COVID-19 może być skuteczna w zapobieganiu rozwojowi zapalenia płuc, powikłaniom oddechowym, w tym konieczności leczenia na oddziałach intensywnej terapii.

"Jednak na chwilę obecną tego nie wiemy na pewno i dlatego istnieje pilna potrzeba, aby takie badanie przeprowadzić" – powiedział prof. Ponikowski.

Program badawczy został uruchomiony w dwa tygodnie. Koordynujące prace badawcze prof. Ewa Jankowska i prof. Brygida Knysz z Uniwersytetu Medycznego we Wrocławiu podkreślają, że w niespotykanym dotąd tempie przeprowadzono kwestie formalne przy współpracy z innymi ośrodkami oraz kupiono niezbędny sprzęt.

"Wszyscy uczestnicy musieli otrzymać ustandaryzowane urządzenia – termometry na przykład sprowadzaliśmy z Szanghaju. Dzięki dobrej woli i wysiłkowi wielu ludzi mamy wszystko, czego potrzebujemy na czas i mogliśmy rozpocząć badanie" – podkreślił prof. Jankowska.

Badanie będzie prowadzone we współpracy z zespołem lekarzy zakaźników Uniwersytetu Medycznego we Wrocławiu z prof. Brygidą Knysz, prof. Leszkiem Szenbornem i prof. Krzysztofem Simonem.

Pierwsze wnioski z tego programu badawczego mogą zostać przedstawione za kilka tygodni.(PAP)

https://naukawpolsce.pap.pl/aktualnosci/news%2C81686%2Cwroclaw-rozpoczal-sie-program-badan-nad-chlorochina-ktora-moze-pomoc-w

Opublikowano zmienione rozporządzenie ws. czasowego ograniczenia działania uczelni medycznych
10.04.2020
https://naukawpolsce.pap.pl/aktualnosci/news%2C81696%2Copublikowano-zmienione-rozporzadzenie-ws-czasowego-ograniczenia-dzialania

Rozporządzenie resortu nauki: ograniczenie pracy uczelni do 26 kwietnia
10.04.2020 a
https://naukawpolsce.pap.pl/aktualnosci/news%2C81698%2Crozporzadzenie-resortu-nauki-ograniczenie-pracy-uczelni-do-26-kwietnia.html

Mikrobiolog: wirusy to fragment „instrukcji obsługi człowieka”
10.04.2020 PAP - Nauka w Polsce, Marek Błoński

Wirusy to fragment genetycznej „instrukcji obsługi człowieka”, który zmusza naszą maszynerię metaboliczną do wykonania ich kolejnych kopii; bez informacji genetycznych wnoszonych przez wirusy człowiek byłby inny – tłumaczy mikrobiolog z Uniwersytetu Śląskiego dr Sławomir Sułowicz.

W piątek katowicka uczelnia udostępniła film, w których naukowiec z Wydziału Nauk Przyrodniczych Uniwersytetu Śląskiego przybliża problematykę związaną z wirusami, nawiązując m.in. do wydanej w latach 70. ub. wieku głośnej książki brytyjskiego naukowca Richarda Dawkinsa „Samolubny gen”.

W każdej komórce człowieka – tłumaczy dr Sławomir Sułowicz – istnieje, przekazana przez geny naszych rodziców, informacja genetyczna o tym, jak żyć – swoista „instrukcja obsługi”.

„W tej instrukcji jest zapisane jak rosnąć, jak mamy wyglądać, jakie procesy mają wykonywać nasze komórki. Wirus to nic innego jak fragment takiej instrukcji, który zmusza naszą maszynerię metaboliczną do wykonania kolejnych kopii wirusów” – wyjaśnił mikrobiolog.

Świat bez wirusów – jak mówił - byłby inny, ponieważ nasz materiał genetyczny zawiera także wirusy. „Jakieś dziewięć na sto stron naszej +instrukcji+ to właśnie informacje genetyczne dawnych wirusów, z którymi ludzkość miała do czynienia podczas kolejnych epidemii” – wskazał naukowiec.

To właśnie wirusy dostarczyły w przeszłości informacji np. o tym, jak budować m.in. fragmenty łożyska. „Nie bylibyśmy tym samym gatunkiem, gdyby nie wkład tych informacji genetycznych” – ocenił dr Sułowicz.

Mikrobiolog zauważył, że wirusy nie pasują do powszechnie przyjętej definicji tego, czym jest życie, stąd m.in. trudność w odpowiedzi na pytanie, jak unicestwić wirusy. „By zabić wirusa, należy zadać sobie pytanie, czy on tak naprawdę żyje i czy można zabić coś, co teoretycznie nie żyje” – powiedział.

Dr Sułowicz przypomniał, że nasze definicje tego, czym jest życie, zostały opracowane przez przyrodników w XIX wieku. „Wtedy odkryliśmy, że organizmy żywe po pierwsze zbudowane są z komórek, a po drugie przeprowadzają procesy metaboliczne. A później odkryliśmy wirusy, i okazało się, że one nie pasują do naszej definicji tego, czym jest życie” – wskazał.

Wirusy wymykają się klasycznej odpowiedzi na pytanie, czy żyją, ponieważ nie mają budowy komórkowej i nie przeprowadzają procesów metabolicznych.

„Wirusy nie wykazują klasycznych cech organizmów żywych, tym samym nasza walka, a więc i zabijanie tych wirusów, jest utrudnione. Dlatego jedyne, co aktualnie możemy zrobić w obliczu szerzącej się pandemii koronawirusa, to przeprowadzać izolację osób chorych bądź czekać z utęsknieniem na szczepionkę” – wskazał naukowiec z Wydziału Nauk Przyrodniczych Uniwersytetu Śląskiego w Katowicach.

https://naukawpolsce.pap.pl/aktualnosci/news%2C81707%2Cmikrobiolog-wirusy-fragment-instrukcji-obslugi-czlowieka.html

Wielkopolskie/ Pierwszy polski test na koronawirusa wejdzie do produkcji w przyszłym tygodniu
10.04.2020 Autor: Szymon Kiepel

Pierwsza partia polskiego testu na koronawirusa wejdzie do produkcji w przyszłym tygodniu. Autorską metodę wykrywania SARS-CoV-2 opracowano w Instytucie Chemii Bioorganicznej PAN w Poznaniu. Dzięki dotacji rządowej Instytut chce wyprodukować do 150 tys. testów.

"To już oficjalna informacja: Państwowy Zakład Higieny kowalidował polski test na koronawirusa jako 100-procentowo skuteczny!" - napisał w piątek na Twitterze b. minister nauki Jarosław Gowin. Zapowiedział, że w przyszłym tygodniu wyprodukowanych zostanie pierwszych 150 tysięcy testów. “Ten test uratuje życie wielu z nas i pozwoli szybciej uruchomić polską gospodarkę” - podkreślił.

Prace nad stworzeniem testu trwały trzy tygodnie - poinformował w piątkowym komunikacie w mediach społecznościowych dyrektor Instytutu Chemii Bioorganicznej Polskiej Akademii Nauk (ICHB PAN) w Poznaniu prof. Marek Figlerowicz. „Nasze wysiłki dostrzeżone zostały przez Rząd Rzeczypospolitej Polskiej, który decyzją Premiera Jarosława Gowina przyznał Instytutowi 15 mln zł na stworzenie zestawu diagnostycznego i wyprodukowanie pierwszych 100 tys. testów” – napisał.

Dr Luiza Handschuh z Zakładu Biologii Molekularnej i Systemowej ICHB PAN przekazała w piątek PAP, że jednostkowy koszt testu, według szacunków pracowników Instytutu, wynosi ok. 53 zł. Produkcja zestawów do badań będzie możliwa dzięki współpracy Instytutu z trzema polskimi firmami. „Każda z nich produkuje jakiś element składowy całego zestawu” – powiedziała.

„Jesteśmy gotowi do tego, żeby w przyszłym tygodniu uruchomić małą, zupełnie darmową produkcję ok. 1 tys. testów, które przekażemy ministerstwu do dystrybucji. Natomiast w kolejnym tygodniu planujemy już ruszyć z masową produkcją w ramach tej dotacji, którą otrzymaliśmy z ministerstwa. W jej ramach planujemy wyprodukować 100-150 tys. testów, które również zostaną przekazane do ministerstwa i rozprowadzone po laboratoriach diagnostycznych w całej Polsce” – wyjaśniła.

Dodała, że trwa procedura legalizowania testów przed wprowadzeniem ich do powszechnego użycia. „Walidacja częściowo została wykonana w jednej jednostce, w drugiej czekamy na wyniki walidacji. Został już złożony wniosek w Urzędzie Rejestracji Wyrobów Medycznych także ta procedura ruszyła” – powiedziała.

„Proszę mieć na względzie, że te testy też musi ktoś wykonywać. Wyprodukowanie dużej liczby testów wiąże się z tym, że muszą istnieć jednostki, które będą w stanie przeprowadzić diagnostykę za pomocą tych testów. A do tej pory w Polsce przeprowadzono niewiele ponad 100 tys. testów w ogóle w skali kraju. Jeżeli więcej jednostek nie włączy się do tego, to nie pomoże to, że wyprodukujemy więcej testów” – zaznaczyła.

Dodała, że badanie na obecność koronawirusa za pomocą testu opracowanego w ICHB PAN trwa około sześciu godzin, w czasie których można przeanalizować 92 próbki. „Nie zrobiliśmy identycznego testu do tych obecnie dostępnych – zrobiliśmy podobny” – podkreśliła.

„Większość testów komercyjnych, które są w tej chwili stosowane w diagnostyce, ma tzw. kontrolę zewnętrzną, czyli kwas nukleinowy RNA, który się dodaje do tego testu, i który również się potem kontrolnie wykrywa. Wiadomo, że jeżeli coś się dodaje do próbki w trakcie procedury diagnostycznej, to powinno się to wykryć” – opisała.

Wyjaśniła, że poznańscy naukowcy zastosowali kontrolę, mającą wykrywać ludzki RNA. „W próbkach wymazu oprócz wirusa znajdują się zawsze komórki ludzkie, chociażby komórki nabłonka, które niechcący zostaną pobrane. My wykrywamy, czy te komórki były faktycznie obecne. To jest naszym zdaniem lepsza kontrola, ponieważ ona pokazuje nie tylko, że procedura diagnostyczna przebiegła poprawnie, ale również, że wymaz został poprawnie pobrany, przechowywany, transportowany, i że RNA, które było w próbce, nie uległo degradacji” – wyjaśniła.

O tym, że naukowcy z Instytutu Chemii Bioorganicznej Polskiej Akademii Nauk w Poznaniu opracowali prototyp testu na obecność koronawirusa, 20 marca poinformował dyrektor tej placówki prof. Marek Figlerowicz. Wsparcie dla Instytutu w produkcji testów zadeklarował wówczas m. in. Wielkopolski Urząd Marszałkowski, który zapowiedział, że przekaże na ten cel 100 tys. zł.

W czwartek b. wicepremier Jarosław Gowin poinformował, że ostatnią decyzję jaką podjął jako minister nauki i szkolnictwa wyższego było wsparcie finansowe ICHB PAN w produkcji pierwszych 100 tys. sztuk polskiego testu na koronawirusa. "Nie muszę nikomu tłumaczyć, jak ważna to inicjatywa. Od jej powodzenia zależy życie i zdrowie wielu ludzi. Dlatego na ten cel do IChB PAN przekazałem 15 mln zł" - mówił. (PAP)

https://naukawpolsce.pap.pl/aktualnosci/news%2C81705%2Cwielkopolskie-pierwszy-polski-test-na-koronawirusa-wejdzie-do-produkcji-w

Ruszyła zrzutka na Kopernika. Fani mogą wspierać centrum nauki kupując wirtualne bilety
10.04.2020 PAP - Nauka w Polsce, Ludwika Tomala


Centrum Nauki Kopernik. PAP/Tomasz Gzell 27.08.2014

Centrum Nauki Kopernik - zamknięte w czasie epidemii - przeniosło swoją działalność do sieci. Instytucja jednak znalazła się teraz w trudnej sytuacji finansowej. Dlatego fani Kopernika mogą go wesprzeć kupując wirtualne bilety - mówi PAP dyrektor Kopernika Robert Firmhofer.

Centrum Nauki Kopernik - pierwsze i największe w Polsce centrum nauki - świętuje w tym roku 10. urodziny. Na razie jednak, z powodu epidemii COVID-19 placówka nie może nikogo zaprosić na świętowanie swojego jubileuszu.

“W Koperniku jest teraz strasznie smutno. Nasze wystawy pozbawione zwiedzających są puste. To dla nas trudny okres” - relacjonuje w rozmowie z PAP dyrektor Centrum Nauki Kopernik Robert Firmhofer. I dodaje, że musiał być też odwołany majowy Piknik Naukowy w Warszawie.

Opowiada jednak, że kiedy tylko zapadła decyzja o zamknięciu instytucji kultury, Kopernik przeniósł swoją działalność do sieci. “Mamy teraz stałą ramówkę. Codziennie pojawia się pięć nowych materiałów. Animatorzy Kopernika zapraszają do swoich domów i stamtąd dzielą się pomysłami na doświadczenia czy tworzenie konstrukcji przy użyciu rzeczy, które można znaleźć w kuchni lub garażu. Publikujemy też wywiady z naukowcami i zapraszamy co tydzień na wirtualną wizytę w Koperniku” - wymienia. Kopernik tworzy również wiele materiałów, które pomogą nauczycielom i uczniom w zdalnej edukacji.

Robert Firmhofer cieszy się, że te działania Kopernika spotykają się z bardzo pozytywnym odzewem fanów. Materiały ogląda po kilkadziesiąt tysięcy osób, a wpisy w mediach społecznościowych docierają nawet do miliona odbiorców.

“Kopernik odnalazł się programowo w tej trudnej sytuacji. A przy okazji przestał być odległą, dużą instytucją, a stał się instytucją, którą zaprasza się do domu” - mówi.

“Sytuacja, w której się znaleźliśmy, mocno jednak uderza w finansowe podstawy egzystencji centrum. Przy założeniu, że będziemy zamknięci do końca czerwca, a potem frekwencja nie wróci od razu do wcześniejszego poziomu, szacujemy, że nasze straty mogą sięgnąć 15 mln zł. To jedna czwarta naszego budżetu” - mówi Robert Firmhofer.

I tłumaczy, że Kopernik nie jest w całości finansowany z pieniędzy publicznych. Organizatorzy Centrum - m. st. Warszawa, Ministerstwo Nauki i Szkolnictwa Wyższego oraz Ministerstwo Edukacji Narodowej - finansują w mniej więcej równych częściach tylko 42 proc. kosztów działania placówki. “To mniej niż koszt wynagrodzeń. Nie mówiąc o innych kosztach stałych - musimy przecież płacić za utrzymanie budynku, media, obsługę techniczną” - tłumaczy dyrektor.

Zyski z biletów stanowią zwykle ok. 35 proc. przychodów Kopernika, a teraz spadły one do zera. W czasie epidemii instytucja nie może też zarabiać na działalności sklepiku, bistro czy wynajmie centrum konferencyjnego. Znacznie trudniej też teraz o środki od sponsorów.

“Dlatego zdecydowaliśmy się uruchomić crowdfunding na portalu Zrzutka.pl. Liczymy, że odbiorcy naszych działań docenią to, co robimy i zechcą nas wesprzeć kupując wirtualny bilet. To nasz kolejny eksperyment” - powiedział Robert Firmhofer. Dodał, że liczy się każda złotówka,

“Chcemy utrzymać zatrudnienie naszych znakomitych pracowników. A wydaje mi się, że choć nie można do nas przyjść, to nasza rola społeczna jest ważniejsza niż kiedykolwiek. I że kiedy pandemia się zakończy - będzie podobnie” - podsumowuje.

Zrzutka na Kopernika: https://zrzutka.pl/kopernikwdomu
https://naukawpolsce.pap.pl/aktualnosci/news%2C81708%2Cruszyla-zrzutka-na-kopernika-fani-moga-wspierac-centrum-nauki-kupujac
« Ostatnia zmiana: Luty 02, 2022, 09:45 wysłana przez Orionid »

Offline Orionid

  • Moderator
  • *****
  • Wiadomości: 21901
  • Very easy - Harrison Schmitt
Odp: Wiadomości naukowe
« Odpowiedź #26 dnia: Marzec 20, 2020, 14:04 »
(26)  217-222

Wiceminister nauki: PZH potwierdził, że polski test na koronawirusa jest skuteczny
10.04.2020 aktualizacja 11.04.2020© PAP - Nauka w Polsce, Ludwika Tomala

Narodowy Instytut Zdrowia Publicznego - PZH potwierdził, że polski test na koronawirusa nadaje się do diagnostyki i jego czułość jest porównywalna z czułością testów dotąd stosowanych - powiedział PAP w piątek wiceminister nauki prof. Wojciech Maksymowicz. Wyjaśnił, że był to ostatni wymóg formalny, aby ruszyć z produkcją nowego testu.

Autorską metodę wykrywania SARS-CoV-2 opracowano w Instytucie Chemii Bioorganicznej PAN w Poznaniu. Dzięki dotacji z resortu nauki instytut chce wyprodukować do 150 tys. testów. Wytworzenie kolejnych partii testów będzie mogło być opłacone ze środków z systemu ochrony zdrowia.

Prace nad stworzeniem testu trwały trzy tygodnie - poinformował w piątkowym komunikacie w mediach społecznościowych dyrektor Instytutu Chemii Bioorganicznej Polskiej Akademii Nauk (ICHB PAN) w Poznaniu prof. Marek Figlerowicz.

A dr Luiza Handschuh z Zakładu Biologii Molekularnej i Systemowej ICHB PAN przekazała w piątek PAP, że jednostkowy koszt testu, według szacunków pracowników Instytutu, wynosi ok. 53 zł. Produkcja zestawów do badań będzie możliwa dzięki współpracy Instytutu z trzema polskimi firmami. „Każda z nich produkuje jakiś element składowy całego zestawu” – powiedziała.

“To test genetyczny o największej czułości, który przeprowadza się na aparatach RT PCR” - wyjaśnił PAP wiceminister nauki prof. Wojciech Maksymowicz i dodał, że to test stosowany w wykrywaniu SARS-Cov-2 jako podstawowy i w pełni diagnostyczny.

Maksymowicz dodał, że dotąd Polska kupowała zagraniczne testy na koronawirusa. “A według informacji IChB PAN polskie testy są nawet kilkakrotnie tańsze, niż te dostępne dotąd na rynku” - powiedział wiceminister.

Deklarowana liczba produkowanych testów z IChB PAN to 100 tys. tygodniowo. “Mam nadzieję, że dostęp do tych testów zwiększy liczbę wykonywanych w Polsce testów na koronawirusa” - skomentował wiceminister.

Aby ruszyć z produkcją testów, instytut musiał spełnić jednak szereg obostrzeń. “Dziś dostaliśmy potwierdzenie z Narodowego Instytutu Zdrowia Publicznego - Państwowego Zakładu Higieny o tym, że są to testy, które nadają się do diagnostyki i są o dużej czułości. W ten sposób wszystkie formalne sprawy potwierdzające wysoką jakość testów na poziomie porównywalnym z aktualnie wykonywanymi się zakończyła” - poinformował w rozmowie z PAP wiceminister nauki.

Pierwsza partia polskiego testu na koronawirusa wejdzie do produkcji w przyszłym tygodniu.

Prof. Wojciech Maksymowicz streścił, że najpierw skuteczność testu przeprowadzono na próbie 70 pacjentów Wojewódzkiej Stacji Sanitarno-Epidemiologicznej w Poznaniu. “To była walidacja, czyli sprawdzenie zgodności z innymi testami dostępnymi na rynku. Zgodność wypadła w 100 proc. pozytywnie” - podsumował.

Referencyjnym ośrodkiem w Polsce jest jednak Narodowy Instytut Zdrowia Publicznego - Państwowy Zakład Higieny i tam również przeprowadzono badania, aby sprawdzić skuteczność testu. “Dziś dostaliśmy potwierdzenie o tym, że są to testy, które nadają się do diagnostyki i są o dużej czułości” - podsumował prof. Maksymowicz.

Dodał, że jeszcze w czwartek test uzyskał rejestrację w Urzędzie Rejestracji Produktów Leczniczych, Wyrobów Medycznych i Produktów Biobójczych.

Na pierwszą partia, która będzie produkowana ze środków resortu nauki, IChB PAN dostał 15 mln zł.

https://naukawpolsce.pap.pl/aktualnosci/news,81710,wiceminister-nauki-pzh-potwierdzil-ze-polski-test-na-koronawirusa-jest

Uniwersytet Gdański przedłużył do 15 maja zawieszenie tradycyjnych zajęć
11.04.2020
https://naukawpolsce.pap.pl/aktualnosci/news%2C81716%2Cuniwersytet-gdanski-przedluzyl-do-15-maja-zawieszenie-tradycyjnych-zajec

Ekspertka z NIZP-PHZ: test diagnostyczny z Poznania oceniliśmy jako skuteczny; ruszy jego produkcja
11.04.2020 autorka: Klaudia Torchała

W ciągu kilku dni analizowaliśmy skuteczność testu molekularnego na wykrywanie SARS-CoV-2 . Jego walidacja przebiegła pozytywnie – poinformowała PAP dr hab. Katarzyna Pancer z NIZP-PZH. Teraz zajmiemy się kolejnym polskim testem.

Kierująca badaniem ekspertka wytłumaczyła, że walidacja polegała na przeprowadzeniu porównania testu przygotowanego w Poznaniu z dostępnymi testami, w tym komercyjnymi, jak również ocenie tego, jak sprawdza się w badaniu próbek.

„Porównywaliśmy go równolegle ze stosowanymi w naszym laboratorium testami. Sprawdzaliśmy czułość testu” - powiedziała Katarzyna Pancer z Narodowego Instytutu Zdrowia Publicznego – Państwowego Zakładu Higieny.

Zaznaczyła, że są to testy molekularne, czyli takie, jak wykorzystywane do tej pory przez Instytut, a „różnią się tylko tym, że będą teraz produkowane w Polsce”.

Pierwsza partia polskiego testu na koronawirusa wejdzie do produkcji w przyszłym tygodniu. Autorską metodę wykrywania SARS-CoV-2 opracowano w Instytucie Chemii Bioorganicznej PAN w Poznaniu. Prace nad stworzeniem testu trwały trzy tygodnie. Koszt testu według szacunków pracowników Instytutu wynosi ok. 53 zł. Dzięki dotacji rządowej Instytut chce wyprodukować do 150 tys. testów.(PAP)

https://naukawpolsce.pap.pl/aktualnosci/news%2C81719%2Cekspertka-z-nizp-phz-test-diagnostyczny-z-poznania-ocenilismy-jako-skuteczny

Gowin zwróci się o odznaczenia państwowe dla zespołu, który opracował polski test na koronawirusa
11.04.2020 Autor: Rafał Grzyb, Agnieszka Ziemska

Prezes Porozumienia i b. minister nauki i szkolnictwa wyższego Jarosław Gowin zapowiedział, że zwróci się do swojego następcy, aby ten zawnioskował do prezydenta Andrzeja Dudy o nadanie najwyższych odznaczeń państwowych zespołowi naukowców, który opracował polski test na koronawirusa.

Autorską metodę wykrywania SARS-CoV-2 opracował zespół Instytutu Chemii Bioorganicznej Polskiej Akademii Nauk w Poznaniu kierowany przez prof. Marka Figlerowicza.

W piątek b. minister nauki Jarosław Gowin ogłosił, że Państwowy Zakład Higieny uznał polski test na koronawirusa jako stuprocentowo skuteczny i zapowiedział, że w przyszłym tygodniu wyprodukowanych zostanie pierwszych 150 tys. sztuk. Jednostkowy koszt testu, według szacunków pracowników Instytutu, wynosi ok. 53 zł. Produkcja zestawów do badań będzie możliwa dzięki współpracy Instytutu z trzema polskimi firmami.

Jak podkreślił Gowin w sobotę w Krakowie, w dobie epidemii koronawirusa potrzebujemy nadziei i taką nadzieję daje nam polska nauka.

"Ten test stworzył zespół kierowany przez prof. Marka Figlerowicza, w którego skład wchodzą przede wszystkim młodzi naukowcy, w dużej mierze wolontariusze – to są bohaterowie naszych czasów, bohaterowie tych trudnych momentów i dlatego wystąpię do mojego następcy, przyszłego ministra nauki i szkolnictwa wyższego, aby zwrócił się do pana prezydenta o nadanie wszystkim członkom tego zespołu najwyższych odznaczeń państwowych" – zapowiedział szef Porozumienia.

Według niego dzięki produkcji na przemysłową skalę polskiego testu, który jest blisko dziesięciokrotnie tańszy od zagranicznych odpowiedników, będzie można w krótkim czasie i taniej masowo badać mieszkańców kraju.

Gowin przypomniał, że test to jedno z wielu osiągnięć polskich naukowców w walce z koronawirusem. Kolejnym jest np. urządzenie Ventil do wentylacji dwóch pacjentów za pomocą jednego respiratora, wyprodukowane przez Instytut Techniki i Aparatury Medycznej. W piątek pierwsza partia 100 takich urządzeń miała opuścić Instytut Łukasiewicza i zostać skierowana do ośrodków medycznych na testy kliniczne.

"Osiągnięcia polskich naukowców, zwłaszcza ten test na koronawirusa, to jest szansa nie tylko na ocalenie ludzkiego życia, na ocalenie zdrowia tysięcy Polaków, to jest także szansa na jak najszybszy powrót do funkcjonowania polskiej gospodarki" – podkreślił Gowin.

Polska – wskazał prezes Porozumienia – tygodniowo traci na zamrożeniu gospodarki ok. 10 mld zł.

"Dlatego być albo nie być Polski jest jak najszybsze stopniowe odmrażanie poszczególnych sfer gospodarczych i poszczególnych obszarów życia społecznego" – ocenił.

Gowin wskazał, że potrzebne jest wejście w drugą fazę walki z epidemią koronawirusa, polegającą na masowym testowaniu i szybkim wykrywaniu osób zakażonych, a następnie ich izolowaniu, a także otaczaniu opieką grup szczególnie narażonych na zachorowanie – osób starszych i obarczonych chorobami zwiększającymi ryzyko.

"Reszta z nas musi jak najszybciej wziąć na siebie ciężar dźwigania Polski, dźwigania Europy, dźwigania świata z ruiny" – podkreślił b. szef resortu nauki.

Prace nad stworzeniem testu trwały trzy tygodnie – poinformował w piątkowym komunikacie w mediach społecznościowych dyrektor ICHB PAN w Poznaniu.

"Nasze wysiłki dostrzeżone zostały przez rząd Rzeczypospolitej Polskiej, który decyzją premiera Jarosława Gowina przyznał Instytutowi 15 mln zł na stworzenie zestawu diagnostycznego i wyprodukowanie pierwszych 100 tys. testów" – napisał.

O tym, że naukowcy z Poznania opracowali prototyp testu na obecność koronawirusa 20 marca poinformował prof. Figlerowicz. Wsparcie dla Instytutu w produkcji testów zadeklarował wówczas m. in. Wielkopolski Urząd Marszałkowski, który zapowiedział, że przekaże na ten cel 100 tys. zł.

W czwartek b. wicepremier Jarosław Gowin poinformował, że ostatnią decyzją, jaką podjął jako minister nauki i szkolnictwa wyższego, było wsparcie finansowe ICHB PAN w produkcji pierwszych 100 tys. sztuk polskiego testu na koronawirusa.

"Nie muszę nikomu tłumaczyć, jak ważna to inicjatywa. Od jej powodzenia zależy życie i zdrowie wielu ludzi. Dlatego na ten cel do IChB PAN przekazałem 15 mln zł" – mówił. (PAP)

https://naukawpolsce.pap.pl/aktualnosci/news%2C81718%2Cgowin-zwroci-sie-o-odznaczenia-panstwowe-dla-zespolu-ktory-opracowal-polski

Ekspertka: im bardziej powszechne będą testy diagnostyczne, tym szybciej ludzie powrócą do pracy
13.04.2020 aktualizacja 16.04.2020© autorka: Klaudia Torchała

Im szybciej upowszechnimy badania na wykrycie COVID-19 oraz przeciwciał (tzw. szybkie testy) i dowiemy się, kto już przeszedł lub przechodzi tę chorobę, tym szybciej będziemy mogli powracać do normalnego funkcjonowania, chroniąc osoby starsze – uważa dr Aneta Afelt z ICM Uniwersytetu Warszawskiego.

Ekspertka podkreśliła w rozmowie z PAP, że wyniki modelowania dotyczące prognoz związanych z rozwojem epidemii COVID-19 są obarczone w tej chwili dużą niepewnością, ponieważ po raz pierwszy stykamy się z tego rodzaju wirusem. Bardzo ważna jest również dla poprawności wyników modelowania informacja o pacjentach bezobjawowych, czyli tych z nas, którzy są nieświadomymi nosicielami wirusa, będą jego wektorem.

Ponadto w Polsce – jak zaznaczyła - nadal mamy do czynienia z zakażonymi, których chorobę potwierdza test molekularny. Nie przeprowadza się jeszcze na szeroką skalę testów wykrywających przeciwciała (tzw. szybkich testów serologicznych). To ostatnie badanie – zastosowane na szeroką skalę pozwalałoby na „uwalnianie” części społeczeństwa na wyjście z izolacji. Pracownicy mogliby powracać stopniowo na rynek pracy.

„Obecnie w wielu krajach rozpoczęto działania strategiczne, które mają na celu wytypowanie tej części populacji, która nie będąc testowana na wirusa, jest testowana na obecność przeciwciał (testy serologiczne – PAP). Strategią austriacką czy niemiecką jest to, by testy populacyjne, wykrywające przeciwciała umożliwiały stopniowy powrót ludzi odpornych na wirusa do pracy” - zauważyła dr Aneta Afelt.

Jej zdaniem ma to sens, ponieważ – przy rozprzestrzenianiu się wirusa na taką skalę, jak ma to miejsce obecnie - należy oczekiwać, że część naszej populacji już nabrała odporności, a część właśnie jej nabiera.

„Należy się temu wszystkiemu uważnie przyglądać, przygotowywać do ponownego otwarcia kraju, ale wcześniej – przed podjęciem tak odpowiedzialnych społecznie decyzji, należy przeprowadzić rzetelne badania przesiewowe, aby wiedzieć, jaki jest stan odporności populacji i nie wzbudzić epidemii na nowo” - powiedziała.

Ekspertka dodała, że obserwowany w tej chwili przyrost dziennych zachorowań w Polsce ma związek w dużej mierze ze zwiększaniem skali wykonywania testów. „Ta liczba stwierdzony zachorowań będzie przyrastała wraz z przyrostem liczby testów” – zauważyła.

Jednocześnie wytłumaczyła, że kontrolować epidemię można dzięki upowszechnieniu badań, ale nie można tego osiągnąć z dnia na dzień. Dodała, że obserwując jak układa się sumaryczna liczba potwierdzonych przypadków w Polsce można stwierdzić, że mamy sytuację zbliżoną do niemieckiej, choć „w stosunku do niej przesunięci jesteśmy o około 10 dni, co oznaczać może, że nie jesteśmy jeszcze przed etapem stabilizacji zachorowań” - powiedziała.

Natomiast w najbliższym czasie, jeśli będziemy odpowiedzialni, powinniśmy zacząć stabilizować liczbę zachorowań w ciągu doby.

„Jeśli utrzymamy izolację, to liczba zachorowań nie zwiększy się gwałtownie, a to w polskim systemie zdrowia jest bardzo istotne, by można było efektywniej leczyć. Byłoby idealnie, gdyby szczyt zachorowań udało nam się efektywnie spłaszczyć nawet kosztem wydłużenia izolacji” – powiedziała.

Jej zdaniem im spokojniej będziemy nabierać odporności populacyjnej, tym łatwiej będzie systemowi zdrowia opiekować się tymi osobami, które będą potrzebować opieki długoterminowej.

Równocześnie zauważyła, że jeśli sprawdzą się przewidywania epidemiologiczne, to wirus pozostanie z nami jako kolejne przeziębienie, z którym będziemy mieć do czynienia sezonowo, tak jak cztery poprzednie wirusy, które są z nami od dłuższego czasu - HCoV-OC43, HCoV-229E, HCoV-HKU1 i HCoV-NL63.

„Ten wirus bardzo szybko się rozprzestrzenia i zostanie pewnie wśród nas na dłużej. Ważną kwestią jest to, jak będzie on ewoluował i z jakiego rodzaju mutacjami będziemy mieli do czynienia. W epidemiologii mówi się o smart-wirusach i niezbyt mądrych wirusach. Smart-wirusy przystosowują się do swojego gospodarza i nie powodują długo znaczących szkód w jego organizmie. Miejmy nadzieję, że koronawirus będzie ewoluował właśnie w tym kierunku” – podsumowała dr Aneta Afelt.(PAP)

https://naukawpolsce.pap.pl/aktualnosci/news%2C81714%2Cekspertka-im-bardziej-powszechne-beda-testy-diagnostyczne-tym-szybciej

Ekspert: maseczki w różnym stopniu chronią przed zakażeniem
13.04.2020 autorka: Klaudia Torchała

Maseczki występują w różnych rodzajach i w różnym stopniu mogą chronić przed zakażeniem. Jednak w obecnej sytuacji epidemicznej istotny jest aspekt ograniczenia rozsiewania patogenu, a noszenie maseczek w tym pomaga – wyjaśnił PAP mikrobiolog dr Tomasz Wołkowicz z NIZP-PZH.

„Przy kichnięciu, kaszlnięciu czy nawet oddychaniu przy stosowaniu maseczki mniej się będzie uwalniać patogenów na świat” – powiedział ekspert Narodowego Instytutu Zdrowia Publicznego – Państwowego Zakładu Higieny.

Zaznaczył, że są różne typy maseczek, które w różnym stopniu mogą chronić przed zakażeniem. Wytłumaczył dalej, że proste maseczki – materiałowe, papierowe, flizelinowe etc. - są racjonalnym półśrodkiem dnia codziennego. Nie stanowią co prawda szczelnej bariery mikrobiologicznej, jednakże nie taka jest ich rola. Dobrze założone chronią przed aerozolami będącymi nośnikami wirusa i w życiu codziennym stanowią zazwyczaj wystarczającą ochronę dla użytkownika. Niestety, wiele osób stosuje je nieprawidłowo.

Lepsze i droższe maseczki, np. klasy FFP2 czy FFP3, często występują z zaworkiem wydechowym. „Należy pamiętać, że wtedy nie chronią w pełni osób przebywających w otoczeniu z powodu możliwości przedostawania się patogenów przez zaworek podczas wydechu” – wyjaśnił dr Wołkowicz.

„Maseczki z zaworkiem mają sens jedynie w przypadku, gdy to my chcemy ochronić się przed światem. Chodzi o to, że zaciągamy powietrze całą powierzchnią maseczki i wtedy jest ono filtrowane, natomiast całe wydychane powietrze wydostaje się przez zaworek. Jeśli jesteśmy zakażeni, to ta maseczka świata nie ochroni” – podsumował.

Relatywnie najlepiej zabezpieczającymi półmaskami chroniącymi nas i otoczenie – przy założeniu ich prawidłowego użytkowania i utylizacji – są typy FFP2 i FFP3, ale bez zaworka. „W nich się trochę gorzej oddycha, ale taka maseczka działa w dwie strony. Zarówno ochroni nas przed światem, jak i świat przed nami” – powiedział.

Naukowiec zwrócił uwagę na to, że bardzo wiele osób stosuje maseczki nieprawidłowo, przez co ryzyko zakażenia wzrasta. „Pierwszy błąd, który obserwuję na ulicach jest taki, że ludzie noszący maseczki często nie zakrywają sobie nosa. W ten sposób maseczka nie spełnia swojej podstawowej funkcji” – podkreślił.

Naukowiec uczulił też na to, by nie ściągać jej w trakcie noszenia na brodę, bo wtedy patogeny, które znalazły się na zewnętrznej powierzchni, mogą się bardzo łatwo dostać do naszego organizmu. „Takie użytkowanie jest zupełnie bezcelowe” – powiedział.

Dodał też, że przy zakładaniu maseczek istotne jest to, by zachodziła ona na nos i brodę. „Zazwyczaj maseczki są rozciągliwe, bo są specjalnie sfałdowane. Te bardziej specjalistyczne posiadają też listewkę, którą dogina się na nosie. Należy to zrobić dokładnie, by była ona szczelna, lecz nie za mocno, by nie utrudniać oddychania. W tych prostszych maseczkach takiego rozwiązania nie ma i mogą być większe przedmuchy na nosie” – wyjaśnił.

„Teoretycznie przed założeniem maseczki powinniśmy umyć ręce. Ważne też, by w trakcie noszenia maseczki jej nie dotykać” - dodał.

Równocześnie ekspert zwrócił uwagę na to, że nie tyle sposób ściągania samej maseczki jest ważny, bo jeśli wychwyciła ona patogeny, to znajdują się one nawet na zausznikach, lecz dokładne mycie rąk po tej czynności. „Nie łapiemy maseczki za zewnętrzną stronę, ale najlepiej za zauszniki, choć i tam znaleźć mogą się patogeny. Zasada podstawowa to mycie rąk po każdej takiej czynności” – powiedział dr Tomasz Wołkowicz.

Dodał, że maseczki są produktem jednorazowym. „Musimy zdawać sobie sprawę z tego, że przenoszenie takiej maseczki (materiałowej) do prania, wiąże się ze zwiększaniem ryzyka zakażenia. Samo upranie w wyższej temperaturze (powyżej 60 st.) i uprasowanie wirusa zabije. Natomiast wszystkie czynności wykonywane z nią przed powinniśmy robić ze świadomością, że patogen może się na niej znajdować” – wyjaśnił. (PAP)

https://naukawpolsce.pap.pl/aktualnosci/news%2C81715%2Cekspert-maseczki-w-roznym-stopniu-chronia-przed-zakazeniem.html
« Ostatnia zmiana: Luty 02, 2022, 09:47 wysłana przez Orionid »

Offline Orionid

  • Moderator
  • *****
  • Wiadomości: 21901
  • Very easy - Harrison Schmitt
Odp: Wiadomości naukowe
« Odpowiedź #27 dnia: Marzec 20, 2020, 19:21 »
(27)  223-229 7

Warszawa/ Szpital MSWiA rozwija projekt podawania osocza ozdrowieńców chorym na COVID-19
14.04.2020

Projekt podawania osocza ozdrowieńców pacjentom chorym na chorobę COVID-19 rozwijany jest w Centralnym Szpitalu Klinicznym MSWiA w Warszawie. "Pierwsi ozdrowieńcy oddadzą swoje osocze już po Świętach Wielkanocnych" – poinformowała placówka.

"W Centralnym Szpitalu Klinicznym MSWiA od około dwóch tygodni zespół pod kierownictwem prof. dr hab. n. med. Grażyny Rydzewskiej rozwija projekt podawania osocza ozdrowieńców pacjentom chorym na chorobę COVID-19" – poinformował na swojej oficjalnej stronie na Facebooku CSK MSWiA w Warszawie.

Jak zaznaczyła placówka, jest to projekt organizowany przy współpracy wszystkich Klinik i Centrum Krwiodawstwa i Krwiolecznictwa MSWiA. "Pierwsi ozdrowieńcy oddadzą swoje osocze już po Świętach Wielkanocnych" – podkreślił szpital. "Jest to obiecująca metoda, która może przyczynić się do szybszego zwalczenia epidemii" - zaznaczono.

Szpital podał, że podobne projekty rozpoczęły się w USA i we Włoszech. "Cieszy nas fakt, że będziemy jednym z pierwszych krajów, które będą mogły zaproponować tą metodę terapii pacjentom" - poinformowano.

Placówka przekazała, że projekt jest koordynowany przez lek. Adama Tworka i lek. Krzysztofa Jaronia. "Profesjonalizm, systematyczność i kreatywność naszego personelu rodzą nadzieję. Jesteśmy przy Was, działamy i nie ustajemy w walce!" – napisał szpital. (PAP)

https://naukawpolsce.pap.pl/aktualnosci/news,81730,warszawa-szpital-mswia-rozwija-projekt-podawania-osocza-ozdrowiencow-chorym

UAMówi - otwarte wykłady popularnonaukowe
14.04.2020 PAP - Nauka w Polsce


Źródło: UAM/Facebook

O "korontannie" w czasie "infodemii", o zachowaniach w czasie pandemii, ale także o grzeczności i o skutecznej komunikacji - opowiedzą naukowcy z Uniwersytetu Adama Mickiewicza podczas krótkich wykładów on-line w kwietniowe przedpołudnia.

To popularnonaukowa propozycja nie tylko dla studentów, ale dla wszystkich, którzy ze względu na epidemię koronawirusa mają sporo wolnego czasu - np. podczas obowiązkowej kwarantanny. Naukowców można słuchać na żywo przez cały kwiecień w wybrane dni, zawsze o godz. 11 w ramach cyklu UAMówi. Każdy wykład trwa 30 minut.

Najbliższy wykład odbędzie się w środę 15 kwietnia. Pod hasłem "Od tytki do śmiecia" Martyna Lembicz przedstawi słuchaczom historię "foliówki" z poznańskiego targowiska.

Aby wysłuchać wystąpienia należy wejść na https://www.facebook.com/amupoznan/

W ciągu 24 godzin po transmisji wykład pojawi się na oficjalnym kanale UAM na YouTube wraz z napisami.

17 kwietnia dr hab. Szymon Ossowski zaprezentuje zasady skutecznej komunikacji w życiu codziennym w wykładzie "Jak cię widzą, tak cię piszą".

20 kwietnia dr Łukasz Kaczmarek pokaże kadr z życia niesporczaków i wytłumaczy, dlaczego bywają one nazywane śpiącymi królewnami.

22 kwietnia dr hab. Beata Mikołajczyk, zamieni pytania o hejt w wykład "o grzeczności, tej językowej".

24 kwietnia dr Ariel Modrzyk zajmie się tematem zachowań podczas pandemii.

27 kwietnia dr Natalia Kołaczek opisze zmieniający się świat nowych słów - takich jak "korontanna" czy "infodemia".

29 kwietnia dr Tomasz Skirecki opowie o parodiach i inscenizacjach pewnego amerykańskiego obrazu.


Wszystkie dotychczasowe wykłady z cyklu UAMówi są dostępne na kanale YouTube Uniwersytetu Adama Mickiewicza. Więcej informacji:
https://naukawpolsce.pap.pl/aktualnosci/news%2C81746%2Cuamowi-otwarte-wyklady-popularnonaukowe.html

Aplikacja oceni ryzyko zakażenia
14.04.2020 PAP - Nauka w Polsce

Aplikacja POLCOVID-19 stworzona przez genetyków, immunologów i bioinformatyków pozwoli każdemu, anonimowo, zidentyfikować objawy zakażenia koronawirusem. Wirtualna mapa wskazuje również ryzyko w najbliższej okolicy - w skali powiatu lub miasta.

Z aplikacji można skorzystać na stronie http://polcovid.pl prowadzonej przez Uniwersytet Medyczny w Białymstoku i spółkę biotechnologiczną IMAGENE.ME. W pracach uczestniczyli też naukowcy z Uniwersytetu Medycznego im. Piastów Śląskich we Wrocławiu. Internetowe narzędzie pomaga zidentyfikować objawy zakażenia koronawirusem i wskazuje stopień ryzyka zakażenia. Na podstawie danych gromadzonych anonimowo za pośrednictwem aplikacji powstaje mapa Polski wskazująca, w których rejonach jest najwięcej osób z objawami zakażenia.

Narzędzie stworzył zespół pod kierunkiem dra hab. Mirosława Kwaśniewskiego, kierownika Centrum Bioinformatyki i Analizy Danych Uniwersytetu Medycznego w Białymstoku. Współtwórczynią aplikacji jest dr Karolina Chwiałkowska.

Jak wyjaśnia badaczka, osoby korzystające z aplikacji będą musiały wypełnić prosty kwestionariusz dotyczący m.in. ogólnego samopoczucia, objawów choroby lub ich braku, a także innych istotnych czynników, które mogą sprzyjać zakażeniu koronawirusem. Wirtualne narzędzie dokona interpretacji tych danych i zakwalifikuje użytkownika do jednej z czterech grup ryzyka: wysokiego, podwyższonego, możliwego czy umiarkowanego. Następnie POLCOVID-19 przedstawi rekomendacje dla danej osoby przygotowane na podstawie zaleceń Światowej Organizacji Zdrowia, Ministerstwa Zdrowia i Głównego Inspektoratu Sanitarnego.

"Dzięki tym krokom każda osoba może skuteczniej zinterpretować swoje objawy, bardziej świadomie zabezpieczyć siebie i swoich najbliższych przeciw zakażeniu koronawirusem oraz dowiedzieć się więcej o możliwej profilaktyce" - mówi dr Chwiałkowska.

Aplikacja ma również cel naukowy. Z anonimowych danych powstaje wirtualna mapa Polski, która pokazuje, jaki odsetek osób o najwyższym ryzyku zakażenia znajduje się w kraju lub – bardziej szczegółowo – w danym mieście lub powiecie. Naukowcy wykorzystają wyniki do dalszych analiz. Już teraz każda osoba może zapoznać się także z rozkładem objawów chorobowych na interesującym go obszarze. Mapa przedstawia obraz stanu zdrowia społeczności na danym terenie z uwzględnieniem oficjalnych danych Ministerstwa Zdrowia o przypadkach zakażenia potwierdzonych testami.

"To ważne, by mieć świadomość, że w naszym najbliższym otoczeniu mogą być osoby o wysokim prawdopodobieństwie zakażenia wirusem, które nie zostały poddane testowi. Wówczas lepiej rozumiemy potrzebę izolacji lub szczególnej ostrożności. Z drugiej zaś strony – już niedługo część osób wróci do pracy po kwarantannie i zwiększy liczbę kontaktów z innymi. Dzięki aplikacji będzie można sprawniej organizować swoje codzienne życie i pracę" – tłumaczy dr hab. Mirosław Kwaśniewski z Uniwersytetu Medycznego w Białymstoku, założyciel IMAGENE.ME SA, ekspert w dziedzinie badań DNA i medycyny spersonalizowanej.

Badacz uważa, że dzięki wspólnemu działaniu możemy stworzyć w Polsce najdokładniejszą mapę zagrożenia koronawirusem w skali światowej. Apeluje, by ankietę wypełniło jak najwięcej osób.

Naukowcy podkreślają, że kwestionariusz można wypełniać dowolną liczbę razy, jeśli wystąpią nowe objawy czy zmiany samopoczucia. Zapewniają, że dane zbierane przez aplikację POLCOVID-19 są całkowicie zanonimizowane, a mapa pokazuje je wyłącznie w skali powiatu lub miasta.

"W tej kryzysowej sytuacji, która dotyka nas i naszych bliskich, jako naukowcy chcemy lepiej zrozumieć charakter tej choroby, aby skuteczniej radzić sobie z nią teraz i przygotować się na to, co przyniesie przyszłość. Dlatego zebrane, zanonimizowane dane dziś będą służyły Polakom, a następnie zostaną wykorzystane do analiz statystycznych i badań naukowych dotyczących oceny predyspozycji do zachorowania na COVID-19 i samego przebiegu choroby w polskim społeczeństwie – podsumowuje dr hab. Mirosław Kwaśniewski.

POLCOVID-19 jest dostępny bezpłatnie na stronie internetowej polcovid.pl, dlatego nie trzeba go instalować. Trwają prace nad wersją mobilną, która niedługo będzie dostępna w sklepach z aplikacjami dla systemów Android i iOS.

https://naukawpolsce.pap.pl/aktualnosci/news%2C81747%2Caplikacja-oceni-ryzyko-zakazenia.html

Warszawa/Szpital MSWiA rozpoczął nabór dawców osocza w leczeniu Covid-19
15.04.2020 Autor: Zbigniew Wojtasiński

Centralny Szpital Kliniczny MSWiA w Warszawie rozpoczął nabór pacjentów, którzy przebyli chorobę COVID-19 i chcieliby zostać dawcami osocza. Przedstawiciele szpitala poinformowali PAP, że osocze tzw. ozdrowieńców będzie można wykorzystać w leczeniu chorych z ciężką postacią tego schorzenia.

Specjaliści szpitala MSWiA pod kierownictwem prof. dr hab. n. med. Grażyny Rydzewskiej od ponad dwóch tygodni rozwijają projekt podawania osocza tzw. ozdrowieńców pacjentom chorym na chorobę Covid-19. Jest on realizowany we współpracy z Centrum Krwiodawstwa i Krwiolecznictwa MSWiA. „To obiecująca metoda, która może przyczynić się do szybszego zwalczenia epidemii” – przekonują.

Osocze ozdrowieńców może zawierać przeciwciała pomocne w leczeniu chorych, którzy wciąż walczą z zakażeniem wywołanym przez koronawirusa SARS-CoV-2. Lekarze szpitala zaapelowali zatem o pomoc do pacjentów, którzy przebyli chorobę Covid-19, żeby zgłaszali się w celu oddania krwi.

Apel kierowany jest do pełnoletnich mężczyzn, którzy przebyli chorobę i posiadają dwukrotnie ujemny wynik testu w kierunku SARS-CoV-2 pobrany w odstępie co najmniej 24 godzin (wymaz z nosogardzieli). Muszą ważyć nie mniej niż 50 kg i nie przekroczyli jeszcze 65. roku życia. Należy zadzwonić pod nr telefonu +48 515 633 105 w godz. 10.00-18.00 lub wysłać maila na adres COVID-19OSOCZE@gmail.com

Szpital informuje, że miejsce pobierana osocza znajduje się w Centrum Krwiodawstwa i Krwiolecznictwa (CKiK) CSK MSWiA ul. Wołoska 137 Warszawa. Proces separacji osocza odbywa się w strefie bezpiecznej i prowadzi do niej osobne wejście. Zapewnia również, że każdy krwiodawca może uzyskać bezpłatnie wyniki swoich badań laboratoryjnych, takich jak oznaczenie grupy krwi, morfologia i badania wirusologiczne.

Dzień oddawania osocza jest wolny od nauki, pracy (nieobecność usprawiedliwiona). Należy tylko pamiętać o zabraniu odpowiedniego zaświadczenia. Szczegóły jak również odpowiedzi na wszelkie pytania – zapewniają przedstawiciele szpitala - zostaną podane telefonicznie bądź mailowo.

Projekt podawania osocza ozdrowieńców pacjentom chorym na chorobę COVID-19 jest koordynowany przez lek. Adama Tworka i lek. Krzysztofa Jaronia. Podobne próby prowadzone są w innych krajach, głównie w Europie Zachodniej, Rosji, USA i Chinach oraz Korei Południowej.

W Korei Południowej po podaniu osocza wyzdrowiało dwoje zakażonych koronawirusem pacjentów w wieku 67 i 71 lat z ciężkim zapaleniem płuc. Poinformowano o tym w raporcie lekarzy z jednego ze szpitali w Seulu opublikowanym na łamach „Journal of Korean Medical Science”.

O udanych próbach leczenia pacjentów z Covid-19 z użyciem osocza ozdrowieńców informowali także specjaliści chińscy na łamach prestiżowego pisma JAMA. Osocze trzeba tylko pobrać najwcześniej po 14 dniach od ustąpienia objawów infekcji.

Po tych doniesieniach szpitale w Europie i USA zaczęły poszukiwać ozdrowieńców gotowych ofiarować swe osocze, by pomóc innym pacjentom. Więcej informacji na ten temat znajduje się na stronie www.covidplasma.org.

Zakłada się, że przeciwciała pacjentów, którzy zwalczyli już chorobę mogą wzmocnić odpowiedź immunologiczną chorych, którzy wciąż się z nią zmagają, zwiększając ich szanse na wyzdrowienie. Na razie nie ma jednak dowodów, by takie leczenie było skuteczne w przypadku wszystkich zakażonych; potrzebne są dalsze badania.

Według Światowej Organizacji Zdrowia (WHO) nie wszyscy wyleczeni z Covid-19 mają przeciwciała przeciwko koronawirusowi SARS-CoV-2 i sami są odporni na kolejne infekcje. Jednak niektórzy mają wysoki poziom przeciwciał – powiedziała epidemiolog WHO dr Maria Van Kerkhove. (PAP)

https://naukawpolsce.pap.pl/aktualnosci/news%2C81749%2Cwarszawaszpital-mswia-rozpoczal-nabor-dawcow-osocza-w-leczeniu-covid-19.html

Trwa ogólnoświatowa ankieta dotycząca postaw i zachowań w obliczu pandemii
15.04.2020 PAP - Nauka w Polsce

Międzynarodowy zespół naukowców w internetowej ankiecie zbiera informacje od obywateli kilkudziesięciu krajów o nastrojach związanych z COVID. Wziąć może w niej udział - przez internet - każdy. Naukowcy na bieżąco prezentują niektóre uzyskane przez siebie wyniki.

W ankiecie znalazły się m.in. pytania o zaufanie do rządu i prośba o ocenę jego prawdomówności, jeśli chodzi o działania w walce z COVID. Pytają też, co robimy, by nie zarazić siebie i innych koronawirusem Interesuje ich też, czy poinformowalibyśmy otoczenie, gdyby wystąpiły u nas objawy zakażenia.

Dzięki międzynarodowemu badaniu ankietowemu możemy też dowiedzieć się, co myślą, czują i jakie zachowania podejmują zwykli ludzie z różnych stron świata w obliczu pandemii. Ankietę w języku polskim można znaleźć pod TYM linkiem.

Ogólnoświatowe badanie dotyczące koronawirusa to efekt pracy międzynarodowego zespołu naukowców z 12 różnych instytucji, w tym m. in. ekspertów z Harvard Business School, Cambridge University, IESE Business School, Oxford University i University of Warwick. Ankieta jest dostępna w stale ulepszanych 65 wersjach językowych i jak dotąd wzięło w niej udział ponad 110 tys. uczestników ze 169 krajów.

“Do tej pory nie istniały żadne badania pozwalające lepiej zrozumieć zachowania, samopoczucie ludzi i ewolucję norm społecznych w różnych krajach. Fundacja Polonium jako organizacja działająca globalnie wspiera tę inicjatywę, pomagając w przygotowaniu ankiety w języku polskim oraz rozpowszechnieniu badania w polskich mediach” – mówi prezes Fundacji Polonium Justyna Pielecka-Fortuna.

Jak w przesłanym PAP komunikacie informują przedstawiciele Fundacji Polonium, w ostatnim tygodniu ponad 80 proc. badanych Polaków zadeklarowało, że ze względu na zagrożenie epidemiczne pozostanie w domu. Pod tym względem zajęliśmy 22. miejsce wśród wszystkich 169 państw objętych badaniem.

Niemal wszyscy rodacy (ponad 95 proc.) zaznaczyli też, że zrezygnowali ze spotkań towarzyskich. 90 proc. dodało, że myło ręce częściej, niż jeszcze miesiąc temu, a niecałe 95 proc. jest zdania, że gdyby wykazywało objawy zarażenia koronawirusem, natychmiast poinformowałoby o tym innych.

“Najbardziej interesuje nas to, jak z czasem ewoluują normy społeczne. Dzięki dużej liczbie osób biorących udział w ankiecie podczas trwającej pandemii możliwe jest prześledzenie ich rozwoju wraz z rozwojem kryzysu epidemicznego” – tłumaczy Friedrich Götz, doktorant na Uniwersytecie w Cambridge i członek zespołu przeprowadzającego badanie.

Ankieta pozwala zbadać nie tylko deklarowane zachowania, ale i postawy ludzi. Uczestnicy mogą ocenić między innymi, na ile wiarygodne wydają im się udzielane przez władze informacje dotyczące pandemii.

Z opublikowanych na stronie ankiety dotychczasowych danych wynika, że Polska znajduje się wśród państw, w których raczej nie ufa się rządowi, jeśli chodzi o prawdomówność związaną z komunikacją o COVID. Polska nie najlepiej wypada też, jeśli chodzi o przeświadczenie, że państwo dba o swoich obywateli.

Wśród krajów mających najlepsze zdanie o swoich władzach i największe zaufanie do rządzących znalazły się Nowa Zelandia, Wietnam, Norwegia, Dania i Singapur.

"Mamy nadzieję, że zdobyta wiedza pozwoli na wprowadzenie bardziej efektywnych środków walki z koronawirusem oraz lepsze przygotowanie się na kolejne zagrożenia epidemiczne w przyszłości” – podsumowuje Justyna Pielecka-Fortuna.


Badanie dostępne jest na stronie https://covid19-survey.org/.
https://naukawpolsce.pap.pl/aktualnosci/news%2C81754%2Ctrwa-ogolnoswiatowa-ankieta-dotyczaca-postaw-i-zachowan-w-obliczu-pandemii

Szczecin/ Linia wsparcia studentów psychologii dla licealistów
15.04.2020
https://naukawpolsce.pap.pl/aktualnosci/news%2C81761%2Cszczecin-linia-wsparcia-studentow-psychologii-dla-licealistow.html

Brama odkażająca z Politechniki Śląskiej już działa w Szpitalu nr 1 w Bytomiu
15.04.2020 PAP - Nauka w Polsce, Anna Gumułka


Fot. materiały prasowe

Brama odkażająca, stworzona przez naukowców z Politechniki Śląskiej w Gliwicach, pozwalająca medykom odkazić kombinezony ochronne przed ściągnięciem, minimalizując ryzyko zakażenia koronawirusem, działa od środy w Szpitalu Specjalistycznym nr 1 w Bytomiu.

Montaż urządzenia zakończono we wtorek w nocy. W środę od rana używają go już pracownicy opuszczający oddział zakaźny szpitala. "Naukowcy mieli bardzo dobry pomysł. Urządzenie jest proste w obsłudze, pracownicy już przechodzą pierwsze dekontaminacje" – powiedział PAP dyrektor placówki Władysław Perchaluk.

Aby odkazić strój ochronny, osoba w pełnym kombinezonie wchodzi do bramy, która jest uruchamiana automatycznie. Na panelu świetlnym znajdują się piktogramy, które - podświetlając się - wskazują, co należy robić. Na początku jest to pozycja prosta z lekko odchylonymi rękami, potem obrót o 180 stopni, następnie podniesienie rąk do góry i - po odpowiednim czasie - kolejny obrót do pozycji wyjściowej. Po dezynfekcji podświetla się kontrolka, że można bezpiecznie wyjść, bo proces zakończono. Potem należy zgodnie z procedurami ściągnąć kombinezon ochronny.

"Chcieliśmy pomóc personelowi medycznemu zminimalizować ryzyko zakażenia się podczas ściągania kombinezonu ochronnego. Taki powód zakażenia był szeroko opisywany w mediach. Szukaliśmy różnych rozwiązań na świecie, przypatrywaliśmy się również, co robią inni naukowcy, by walczyć z COVID-19. I tak, przyglądając się głównie komorom odkażającym w krajach azjatyckich, postanowiliśmy, że zbudujemy taką bramę dla szpitali" – wyjaśniła dr inż. Magdalena Bogacka z Politechniki Śląskiej.

Dodała, że z zespołem kontaktowało się już wiele innych szpitali, zainteresowanych taką formą dodatkowej ochrony dla pracowników. Planowana jest zbiórka publiczna, by pozyskać pieniądze na wyposażenie kolejnych szpitali. Na razie i personel bytomskiego szpitala, i naukowcy Politechniki Śląskiej obserwują, jak brama sprawdza się w praktyce. "Myślę, że za tydzień – dwa będziemy w stanie wydać opinię" – ocenił dyrektor Perchaluk.

Z inicjatywą stworzenia bramy odkażającej wyszedł dr inż. Artur Czachor - absolwent Wydziału Inżynierii Środowiska i Energetyki Politechniki Śląskiej, a obecnie współwłaściciel firmy WAAM. W zespole utworzonym na potrzeby przygotowania wynalazku znalazły się dr inż. Magdalena Bogacka z Katedry Technologii i Urządzeń Zagospodarowania Odpadów oraz dr inż. Edyta Kudlek z Katedry Inżynierii Wody i Ścieków.

https://naukawpolsce.pap.pl/aktualnosci/news%2C81760%2Cbrama-odkazajaca-z-politechniki-slaskiej-juz-dziala-w-szpitalu-nr-1-w
« Ostatnia zmiana: Luty 02, 2022, 09:55 wysłana przez Orionid »

Offline Orionid

  • Moderator
  • *****
  • Wiadomości: 21901
  • Very easy - Harrison Schmitt
Odp: Wiadomości naukowe
« Odpowiedź #28 dnia: Marzec 20, 2020, 19:47 »
(28)  230-236

Politechnika Białostocka zebrała 40 tys. zł na potrzeby USK w Białymstoku
15.04.2020 autorki: Sylwia Wieczeryńska, Izabela Próchnicka

Blisko 40 tys. zł wśród swoich studentów, pracowników, podmiotów współpracujących, zebrała Politechnika Białostocka (PB) na potrzeby Uniwersyteckiego Szpitala Klinicznego (USK) w Białymstoku. Władze szpitala chcą kupić za te pieniądze konkretne urządzenie.

Akcja "PB sercem z USK" to odpowiedź na apel Uniwersyteckiego Szpitala Klinicznego, który pod koniec marca prosił o pomoc, by móc zabezpieczać personel medyczny w walce z koronawirusem - przypomniała w środę w komunikacie uczelnia.

Wtedy na jednym z portali ruszyła zbiórka pieniędzy, która trwała przez dwa tygodnie - poinformowała rzeczniczka Politechniki Białostockiej (PB) Dorota Sawicka. Pierwszym założeniem było zebranie 10 tys. zł, ostatecznie udało się uzbierać cztery razy więcej. Sawicka dodała, że akcję wsparło blisko 450 osób: pracowników uczelni, studentów, absolwentów, przedstawicieli firm współpracujących z PB.

Sawicka poinformowała, że w środę rano przekazano władzom szpitala symboliczny czek, pieniądze - jak zapowiada uczelnia - wkrótce znajdą się na koncie szpitala.

"Pokazaliśmy wspólnie, że Politechnika Białostocka ma ogromne serce i w trudnych chwilach zarówno pracownicy, studenci i absolwenci potrafią się zjednoczyć. Dziękuję wszystkim, którzy przyłączyli się do naszej zbiórki" - powiedział cytowany w komunikacie prezes Stowarzyszenia Absolwentów Politechniki Białostockiej Mateusz Adaszczyk, który wręczył przedstawicielom USK czek.

"Bardzo jesteśmy wdzięczni za to wsparcie. Ma ono wymiar nie tylko finansowy" - podziękował również cytowany w komunikacie dyrektor USK w Białymstoku Marek Karp. Dodał, że zgodnie z wolą darczyńcy, środki zostaną przeznaczone na poprawę bezpieczeństwa personelu i pacjentów.

"Chcielibyśmy tę całą sumę przeznaczyć na zakup jakiegoś konkretnego urządzenia np. dużego fumigatora czy ozonatora, tak żeby społeczność Politechniki Białostockiej wiedziała, że dane urządzenie zostało kupione z pieniędzy zebranych podczas tej zbiórki. O tym, na co zostały wydane pieniądze, poinformujemy w najbliższym czasie" - dodał dyrektor.

Uniwersytecki Szpital Kliniczny w Białymstoku to największy szpital w regionie i jednocześnie najbardziej specjalistyczny. Rzeczniczka tej placówki Katarzyna Malinowska-Olczyk poinformowała w środę PAP, że dotychczas (jeszcze bez darowizny z PB) darczyńcy wsparli szpital kwotą ponad 311 tys. zł. 272 tys. zł z tej kwoty to środki od blisko 30 różnych firm, pozostałe pieniądze przekazały osoby fizyczne.

Szpital otrzymuje też wsparcie w formie maseczek i innego sprzętu ochrony osobistej personelu medycznego (np. od WOŚP, Fundacji siepomaga, miasta Białystok), żywność, środki odkażające, samochód od fundacji Lotto, 164 tys. zł z Polskiej Fundacji Narodowej na dofinansowanie zakupu ambulansu. Szpital publikuje listy darczyńców.

Malinowska-Olczyk zaznaczyła, że obecnie najbardziej szpitalowi potrzebne są pieniądze, by mógł dokonywać różnych zakupów w zależności od potrzeb. (PAP)

https://naukawpolsce.pap.pl/aktualnosci/news%2C81770%2Cpolitechnika-bialostocka-zebrala-40-tys-zl-na-potrzeby-usk-w-bialymstoku

Wrocław/ Łukasiewicz-PORT gotowy do wykonywania testów na koronawirusa
15.04.2020 PAP - Nauka w Polsce, Szymon Zdziebłowski

Łukasiewicz - PORT Polski Ośrodek Rozwoju Technologii we Wrocławiu jest gotowy do wykonywania badań w kierunku koronawirusa. Wynik testu będzie znany po kilku godzinach. Laboratorium będzie mogło przebadać maksymalnie 1000 próbek na dobę w ramach współpracy z Sanepidem.

Taka informację przekazało w środę Centrum Łukasiewicz w przesłanym PAP komunikacie.

"Koronawirus SARS-CoV-2 to dziś wielkie wyzwanie dla wszystkich naukowców. Instytut Łukasiewicza z Wrocławia nawiązał współpracę z Wojewódzką Stacją Sanitarno–Epidemiologiczną, żeby swoim doświadczeniem i infrastrukturą wesprzeć działania ograniczające zasięg epidemii. To element Tarczy Naukowej budowanej przez naukowców wielu instytutów badawczych Łukasiewicza przeciwko skutkom koronawirusa w Polsce" – powiedział cytowany w przesłanym komunikacie prezes Centrum Łukasiewicz Piotr Dardziński.

PORT zapewnia, że jest w stanie potwierdzić lub wykluczyć zakażenie nawet u kilkuset osób dziennie. Jednak w zależności od zapotrzebowania możliwe byłoby wykonywanie nawet 1000 badań na dobę. Według danych Dolnośląskiego Urzędu Marszałkowskiego aktualnie w województwie przeprowadzanych jest do 1000 testów dziennie - wskazano w komunikacie.

PORT na co dzień prowadzi badania naukowe z zakresu biotechnologii i inżynierii materiałowej. W związku z tym - jak wyjaśniono - dysponuje nowoczesnym sprzętem i infrastrukturą niezbędną do wysokospecjalistycznej diagnostyki laboratoryjnej, ma też odpowiednio doświadczoną i przeszkoloną kadrę.

"Jesteśmy operacyjnie gotowi, aby rozpocząć wykonywanie testów, ale skalę przeprowadzanych badań będziemy dostosowywać ściśle do potrzeb Sanepidu. Liczbę badanych próbek będziemy mogli zwiększyć nawet z dnia na dzień, jeśli będzie taka potrzeba" – dodał dyrektor PORT-u dr Andrzej Dybczyński.

Jak wyjaśniono, próbki materiału biologicznego, pobrane od pacjentów m.in. w szpitalach zakaźnych, będą dostarczane do instytutu bezpośrednio przez Sanepid. Z otrzymanego materiału diagności najpierw wyizolują kwas nukleinowy (RNA) wirusa, a następnie przeprowadzą badania genetyczne real time - PCR. Pozytywny lub negatywny wynik testu będzie znany po 6 godzinach.

Wrocławskie badania pod kątem wykrywania koronawirusa są częścią akcji instytutów Sieci Badawczej Łukasiewicz #TarczaNaukowa. Obecnie na różnym etapie zaawansowania znajduje się kilkanaście projektów naukowo-badawczych i inżynierskich.

https://naukawpolsce.pap.pl/aktualnosci/news,81765,wroclaw-lukasiewicz-port-gotowy-do-wykonywania-testow-na-koronawirusa.html

Premier: wszystko wskazuje na to, że będziemy korzystać z polskich testów
15.04.2020

Premier Mateusz Morawiecki podziękował i pogratulował polskim naukowcom, twórcom polskiego testu na koronawirusa. Wszystko wskazuje na to, że będziemy korzystać z polskich testów na koronawirusa; tworzone są propozycje innowacji do respiratorów - podkreślił w środę szef rządu.

Autorską metodę wykrywania SARS-CoV-2 opracował zespół Instytutu Chemii Bioorganicznej Polskiej Akademii Nauk w Poznaniu kierowany przez prof. Marka Figlerowicza.

Wiceminister nauki prof. Wojciech Maksymowicz mówił PAP w minionym tygodniu, że Narodowy Instytut Zdrowia Publicznego - PZH potwierdził, iż polski test na koronawirusa nadaje się do diagnostyki i jego czułość jest porównywalna z czułością testów dotąd stosowanych. Był to ostatni wymóg formalny, aby ruszyć z produkcją nowego testu. Autorską metodę wykrywania SARS-CoV-2 opracowano w Instytucie Chemii Bioorganicznej PAN w Poznaniu. Dzięki dotacji z resortu nauki instytut chce wyprodukować do 150 tys. testów. Wytworzenie kolejnych partii testów będzie mogło być opłacone ze środków z sytemu ochrony zdrowia.

"Bardzo serdecznie dziękuję i gratuluję raz jeszcze polskim naukowcom, że wszystko wskazuje na to, że będziemy korzystać z polskich testów, że udało się utworzyć polskie testy i to już nie w jednym ośrodku, ale prawdopodobnie w dwóch" - podkreślił podczas środowej konferencji prasowej premier Morawiecki.

Jak dodał, podczas środowego posiedzenia Rządowego Zespołu Zarządzania Kryzysowego dyskutowano też, że "już tworzone są propozycje innowacji do respiratorów, które zwiększają moce wykorzystania respiratorów".

"To są polskie wynalazki, które wdrażamy. Jesteśmy z tego bardzo dumni, że w tak krótkim czasie jesteśmy w stanie odbudowywać również polskie moce wytwórcze" - dodał Morawiecki.

Premier zapowiedział, że w najbliższych miesiącach "będziemy odbudowywać, odtwarzać, czasami stwarzać od zera zdolności produkcyjne do coraz bardziej zaawansowanych sprzętów". "Będziemy wspierać rodzimą produkcję, rodzime badania i rozwój" - podkreślił szef rządu. (PAP)

https://naukawpolsce.pap.pl/aktualnosci/news%2C81767%2Cpremier-wszystko-wskazuje-na-ze-bedziemy-korzystac-z-polskich-testow.html

Ekspert: osocze ozdrowieńców na początek zostanie podane stu chorym
15.04.2020 Autor: Zbigniew Wojtasiński

W przyszłym tygodniu osocze ozdrowieńców zostanie podane pierwszym pacjentom z Covid-19 w szpitalu MSWiA w Warszawie. Na początek zaplanowano leczenie wyselekcjonowanej grupy stu pacjentów – powiedział PAP jeden z lekarzy kierujących projektem badawczym, lek. Adam Tworek.

Specjaliści Centralnego Szpitala Klinicznego MSWiA w Warszawie rozpoczęli już nabór pacjentów, którzy przebyli chorobę COVID-19 i chcieliby zostać dawcami osocza. Chcą oni wykorzystać osocze tzw. ozdrowieńców w leczeniu chorych z ciężką postacią tego schorzenia.

„Na razie pragniemy pozyskać grupę ozdrowieńców. Pierwsze podania osocza rozpoczną się w przyszłym tygodniu we wtorek. Jak będziemy mieli potrzebny materiał - ustalimy, którzy pierwsi pacjenci otrzymają osocze” – zapowiedział lek. Adam Tworek z Kliniki Chorób Wewnętrznych i Gastroenterologii Szpitala MSWiA

Terapia z użyciem osocza ma pomóc w leczeniu pacjentów z chorobą Covid-19. Jednocześnie specjaliści zamierzają ustalić, jak bardzo jest ona skuteczna, na jakim etapie schorzenia najlepiej ją stosować, i u których pacjentów.

„W ramach badania służącego ocenie skuteczności tej terapii chcemy wyselekcjonować 100 pacjentów, którym to osocze podamy. Później może być ono stosowane na większej grupie chorych. Będziemy obserwować, w jakim momencie choroby najlepiej podać osocze ozdrowieńców. Myślę, że za kilka tygodni będziemy znać odpowiedź na to pytanie” – powiedział specjalista w rozmowie z PAP.

Niektórzy pacjenci, którzy przeszli chorobę i zostali wyleczeni, wytwarzają we krwi przeciwciała przeciwko wywołującym ją koronawirusom SARS-CoV-2. Na całym świecie, w Europie, Chinach i USA, prowadzone są próby polegające na pobraniu z krwi osocza ozdrowieńców wraz z tymi przeciwciałami - i podawaniu go pacjentom walczącym z chorobą. W niektórych próbach uzyskano zachęcające efekty terapii, wciąż nie ma jednak dowodów, w jakim stopniu ta terapia jest skuteczna.

Zdaniem lek. Adama Tworka metoda ta może być jedną z opcji terapeutycznych w leczeniu Covid-19. „W naszym projekcie badawczym - podkreśla - chcemy ją głównie zastosować u pacjentów, którzy jeszcze nie wytworzyli ciężkiej postaci choroby. Ale też u tych najciężej chorych”. Dawca i biorca osocza muszą być zgodni pod względem grupy krwi.

Kłopot polega na tym, że nie wszyscy ozdrowieńcy mają we krwi przeciwciała. Skuteczność terapii w znacznym stopniu zależy zatem od tego, jak dużo przeciwciała będzie występowało w pobranym osoczu. „Prace ośrodka w Shenzhen w Chinach wykazują, że osocze ma działanie terapeutyczne dopiero w określonym mianie tych przeciwciał. Chcemy dokładnie określić, w jakim momencie to osocze działa najlepiej, i wobec której grupy pacjentów ma najlepsze zastosowanie, by określić poprawne stosowanie tej terapii podczas tej epidemii” – wyjaśnia specjalista.

Osocze ozdrowieńców podawano chorym już podczas wielu innych epidemii. Otrzymywali je chorzy zarażeni gorączką krwotoczną wywołaną przez wirusa ebolę, jak i chorzy na SASRS i MERS, choroby wywoływane przez innego typu koronawirusy.

Lek. Adam Tworek zapewnia, że w Szpitalu MSWiA stosowane są także inne dostępne leki i metody przydatne w leczeniu Covid-19. „Pod względem terapii, jakie stosujemy – stwierdza - nie odbiegamy od innych ośrodków Europy, USA i Chin. Jednak nie ma wciąż leku wykazującego bardzo skuteczne działanie wobec koronawirusa. W dużej mierze jest to leczenie jedynie objawowe”.

Dawcami osocza mogą być pełnoletni mężczyźni, którzy przebyli chorobę i posiadają dwukrotnie ujemny wynik testu w kierunku SARS-CoV-2, pobrany w odstępie co najmniej 24 godzin (wymaz z nosogardzieli). Muszą ważyć nie mniej niż 50 kg i nie przekroczyli jeszcze 65. roku życia. W sprawie oddania osocza należy zadzwonić pod nr telefonu +48 515 633 105 w godz. 10.00-18.00 lub wysłać maila na adres COVID-19OSOCZE@gmail.com

Szpital informuje, że miejsce pobierania osocza znajduje się w Centrum Krwiodawstwa i Krwiolecznictwa (CKiK) CSK MSWiA ul. Wołoska 137 Warszawa. Proces separacji osocza odbywa się w strefie bezpiecznej i prowadzi do niej osobne wejście. (PAP)

https://naukawpolsce.pap.pl/aktualnosci/news%2C81759%2Cekspert-osocze-ozdrowiencow-na-poczatek-zostanie-podane-stu-chorym.html

"Startujemy z pomaganiem": twórcy m.in. start-upów pomagają w walce z epidemią
15.04.2020 PAP - Nauka w Polsce, Ewelina Krajczyńska

Młodzi przedsiębiorcy, których pomysły na biznes dojrzewały na uczelniach wyższych, uruchamiają alternatywną działalność, by wesprzeć służbę zdrowia w walce z epidemią Covid-19. Powołali konsorcjum „Startujemy z pomaganiem” i zachęcają inne firmy do przyłączenia się do akcji.

Inicjatywę „Startujemy z pomaganiem” (#startujemyzpomaganiem) uruchomili przedsiębiorcy wywodzących się z Inkubatora Uniwersytetu Warszawskiego i innych uczelni, jednostek prowadzących badania naukowe, których pomysły na biznes dojrzewały na uczelniach wyższych. "Pomysł jest prosty: utrzymać ciągłość pracy, zmieniając profil działalności (niekiedy tylko nieznacznie) na alternatywny, tak by pomóc lekarzom, szpitalom i innym z pierwszej linii frontu walki z pandemią. Przy tym wszyscy pracują charytatywnie, gdyż cały zysk jest przekazywany na wsparcie walki z koronawirusem, w tym na zakup testów" - poinformowali przedstawiciele pomysłodawców w przesłanym komunikacie.

Inicjatywa zrodziła się pod koniec marca i początkowo przystąpiło do niej kilka studenckich projektów preinkubowanych przez UWRC sp. z o.o. - spółkę celową Uniwersytetu Warszawskiego (wśród nich m.in. Studio Zamieszanie i Poza Ramami), a także EcoBean będący spin-offem z Politechniki Warszawskiej. W kilka dni grono to powiększyło się kilkukrotnie i do konsorcjum dołączyli kolejni przedsiębiorcy (Sygnis New Technologies, Akademia Małego Lekarza, Happy Dealer, Inna Mucha i inni).

Jednocześnie zwiększyło się grono partnerów wspierających inicjatywę. Wśród nich znalazły się m.in. Fundacja Badań i Rozwoju Nauki, Porozumienie Akademickich Centrów Transferu Technologii PACTT i Polski Klub Biznesu. Patronat nad akcją objęli rektor Uniwersytetu Warszawskiego i dyrektor Instytutu Nenckiego Polskiej Akademii Nauk.

Wśród firm, które zmieniły działalność znalazła się np. Muchama, specjalizująca się w projektowaniu i szyciu unikatowych much. Teraz zaangażowała się w szycie maseczek ochronnych. Z kolei firma EcoBean, która zajmuje się przetwarzaniem fusów kawy m.in. na wysokoenergetyczny brykiet, oddała własne specjalistyczne pojemniki służące do przechowywania i transportu substancji niebezpiecznych Wojskowemu Instytutowi Medycznemu, który wykorzysta je do transportu próbek do testów i odpadów medycznych. Takie pojemniki są równie potrzebne, jak maseczki czy odzież ochronna. Projekt Poza Ramami prowadzi warsztaty o sztuce, przekonując, że sztuka jest dla każdego. Do akcji włącza się, organizując warsztaty ze sztuki online w formie webinariów. Wszystkie pieniądze zebrane ze sprzedaży uczestnictwa w webinariach przeznacza na zakup testów na koronawirusa.

„To inicjatywa, w której każdy, niezależnie od posiadanych zasobów, może dołożyć swoją cegiełkę i wesprzeć potrzebujących w walce z epidemią. Przeznaczenie nawet niewielkich zasobów, przy wykorzystaniu synergii i efektywności działania, przyniesie konkretne rezultaty” – mówi cytowana w komunikacie inicjatorka akcji Maja Michalak z Poza Ramami.

Partnerem akcji "Startujemy z pomaganiem" jest Fundacja Badań i Rozwoju Nauki. Za jej pośrednictwem środki finansowe są zarówno zbierane, jak i alokowane na najpilniejsze potrzeby, takie jak zakup testów na koronawirusa, zakup filamentu do druku przyłbic powstających na drukarkach 3D, czy zakup materiału do szycia maseczek ochronnych.

Uczestnicy akcji zapraszają wszystkich chętnych przedsiębiorców do dołączania do inicjatywy. Korzystając z internetowego formularza szpitale i placówki medyczne mogą zgłaszać swoje zapotrzebowanie, a startupy zorganizują dla nich wsparcie – formularz dostępny jest pod adresem.

https://naukawpolsce.pap.pl/aktualnosci/news%2C81769%2Cstartujemy-z-pomaganiem-tworcy-min-start-upow-pomagaja-w-walce-z-epidemia

Ruszył nabór wniosków na dofinansowanie badań nad koronawirusem
15.04.2020 PAP - Nauka w Polsce

Fundacja na rzecz Nauki Polskiej otworzyła nabór wniosków na badania służące zwalczaniu pandemii COVID-19. Ministerstwo Funduszy i Polityki Regionalnej poinformowało w środę, że 15 mln zł przeznaczono na ten cel z programu Inteligentny Rozwój (POIR).

Zgłaszane do konkursu zadania badawcze muszą dotyczyć tematyki związanej z pandemią COVID-19, np. zagadnień biologicznych koronawirusa SARS-CoV-2, medycznych, epidemicznych, diagnostycznych, związanych z zarządzaniem kryzysowym itp. Zagadnienia badawcze mogą wpisywać się w dowolną dziedzinę naukową lub mieć charakter interdyscyplinarny.

"W nauce i naukowcach pokładane są obecnie olbrzymie nadzieje. Dlatego chcemy wesprzeć badaczy, którzy mają potencjał, aby pomóc w opracowaniu metod walki z wirusem SARS-CoV-2 i jego skutkami, a przy tym poszerzyć wiedzę o wywoływanej przez niego chorobie. Te badania są teraz niezwykle istotne" – mówi prof. Maciej Żylicz, prezes Fundacji na rzecz Nauki Polskiej, cytowany w komunikacie przesłanym przez FNP.

"Dostosowujemy się do bieżących wyzwań i wprowadzamy nowe działania, które pomogą przeciwdziałać rozprzestrzenianiu się epidemii. Przekierowanie części dostępnych funduszy unijnych na tę walkę jest naturalną decyzją” - oświadczyła z kolei minister funduszy i polityki regionalnej Małgorzata Jarosińska-Jedynak, w komunikacie prasowym resortu.

„Najlepsze wnioski na sfinansowanie nowych zadań badawczych, wybrane przez ekspertów Fundacji na rzecz Nauki Polskiej, otrzymają dodatkowe dofinansowanie od kilkuset do miliona zł” – dodała Jarosińska-Jedynak. Wnioski można składać do 12 maja 2020 r.

Z dodatkowych środków mogą skorzystać naukowcy, którzy już obecnie realizują projekty badawczo-rozwojowe w działaniu „Zwiększanie potencjału kadrowego sektora B+R” POIR, w programach FNP: TEAM, TEAM TECH, First TEAM, HOMING oraz POWROTY.

Zespołom naukowym gotowym podjąć się realizacji nowych zdań badawczych FNP oferuje zwiększenia dofinansowania dla już realizowanych projektów oraz ewentualne przedłużenie czasu realizacji tych projektów.

https://naukawpolsce.pap.pl/aktualnosci/news%2C81772%2Cruszyl-nabor-wnioskow-na-dofinansowanie-badan-nad-koronawirusem.html
« Ostatnia zmiana: Luty 02, 2022, 09:56 wysłana przez Orionid »

Offline Orionid

  • Moderator
  • *****
  • Wiadomości: 21901
  • Very easy - Harrison Schmitt
Odp: Wiadomości naukowe
« Odpowiedź #29 dnia: Marzec 20, 2020, 20:20 »
(29)  237-242

"Listy do kwarantanny" – akcja psychologów z Uniwersytetu Jagiellońskiego
16.04.2020 PAP - Nauka w Polsce, Beata Kołodziej

"Listy do kwarantanny" – to jedna z inicjatyw psychologów z Uniwersytetu Jagiellońskiego w Krakowie, skierowana do wszystkich, dla których społeczna kwarantanna jest bardzo trudnym doświadczeniem. Dzięki akcji każdy może opisać swoje przeżycia i się nimi podzielić.

Inicjatywa "Listy do kwarantanny" ma pomóc osobom, które szczególnie przeżywają izolację społeczną. Zdaniem psychologów przelanie myśli na papier lub opisanie ich za pomocą komputera może pomóc w radzeniu sobie z negatywnymi uczuciami, w tym z depresją.

Listy można słać na adres specjalnej skrzynki droga.kwarantanno@apple.phils.uj.edu.pl lub przez formularz, do którego link dostępny jest pod adresem https://psychologia.uj.edu.pl/kwarantanna/listy-do-kwarantanny. Pod listami można się podpisać imieniem i nazwiskiem, inicjałami, pseudonimem, można też pozostać anonimowym.

Listy czytają eksperci z Instytutu Psychologii Uniwersytetu Jagiellońskiego. Na wybrane wątki i myśli odpowiedzi są udzielane w listach publikowanych w poniedziałki i w piątki na stronie internetowej https://psychologia.uj.edu.pl/kwarantanna/listy-do-kwarantanny.

Pracownicy Instytutu Psychologii UJ zainicjowali także inne działania, które mają pomóc osobom borykającym się z problemami w czasie pandemii koronawirusa.

Na stronie internetowej Instytutu Psychologii UJ, w zakładce "Kwarantanna", można znaleźć informacje: gdzie szukać pomocy, jak radzić sobie ze stresem, a także propozycje zajęć dla dzieci w warunkach domowych.

Pod adresem psychologia.uj.edu.pl/zdalnenauczanie (zakładka "Jak to robią inni?") znaleźć można nieodpłatne kursy online z zakresu psychologii, które udostępniły uniwersytety amerykańskie: Brown, Harvard, Cornell, Princeton, Dartmouth, Yale i Columbia i University of Pennsylvania.

Dla naukowców, szczególnie tych na początku kariery naukowej, stworzona została specjalna podstrona Instytutu, gdzie zgromadzono materiały poświęcone prowadzeniu badań w czasie pandemii.

https://naukawpolsce.pap.pl/aktualnosci/news%2C81773%2Clisty-do-kwarantanny-akcja-psychologow-z-uniwersytetu-jagiellonskiego.html

Informatycy z UwB stworzyli modelowanie szacujące faktyczną liczbę zakażonych COVID-19 na świecie
16.04.2020

Informatycy z Uniwersytetu w Białymstoku opracowali modele, dzięki którym można szacować na bieżąco faktyczną liczbę chorych na COVID-19 na świecie. Wyniki są prezentowane na stronie internetowej covid-model.net.

"Rzeczywisty globalny zasięg pandemii COVID-19, zdefiniowany jako liczba osób naprawdę zakażonych SARS-CoV-2, jest z pewnością znacznie większy niż oficjalnie odnotowana liczba przypadków. To dlatego, że w bardzo niewielu krajach procedury śledzenia przebiegu epidemii i testowania obywateli na obecność wirusa są wystarczająco rzetelne i szerokie, aby wykryć wszystkie lub prawie wszystkie infekcje. Dlatego prawdziwa liczba przypadków zakażeń jest nieznana" – ocenia, cytowany w komunikacie uczelni, dr hab. Witold Rudnicki prof. UwB, dyrektor Uniwersyteckiego Centrum Obliczeniowego, pomysłodawca modelu i kierownik prac nad nim.

Strona stworzona przez białostockich informatyków przedstawia szacunkową ocenę zasięgu pandemii COVID-19 we wszystkich krajach świata. Szacunki podawane są jednak tylko dla tych państw, które zarejestrowały co najmniej 30 zgonów przypisanych bezpośrednio do COVID-19. Jak mówią autorzy, przy mniejszych liczbach modelowanie staje się nieefektywne.

"Modelowanie opiera się na założeniu, że podstawowa śmiertelność wśród zakażonych w różnych krajach powinna być podobna, a widoczne w dostępnych danych różnice śmiertelności wynikają w bardzo dużym stopniu z niewystarczającego testowania na obecność wirusa SARS-CoV-2 pacjentów z objawami łagodnymi i przypadków bezobjawowych, zakażonych" – wyjaśnia dr hab. Witold Rudnicki.

I zastrzega: "Stworzone przez nas modelowanie jest oczywiście bardzo dużym uproszczeniem, pomijającym wiele znanych czynników wpływających na śmiertelność, jednak stanowi ujednolicone podejście, dające systematyczne oszacowanie zasięgu epidemii COVID-19, niezależne od liczby testów i procedur testowych w poszczególnych krajach".

Podkreśla przy tym, że podstawowym założeniem modelu jest oparcie się na danych dotyczących liczby zgonów związanych z epidemią COVID. "Jeżeli liczba zgonów jest mało wiarygodna, to i wyniki modelu nie będą wiarygodne. Dlatego należy ich używać ze świadomością jego ograniczeń. W szczególności, wyniki modelu można skorygować indywidualnie dla każdego kraju, wprowadzając czynniki korekcyjne odpowiadające warunkom specyficznym dla danego państwa" - zaznacza naukowiec.

Mogą to być takie wskaźniki wpływające na śmiertelność, jak struktura ludności kraju, częstość występowania dodatkowych chorób i zdolność systemu opieki zdrowotnej do radzenia sobie z liczbą przypadków. Szacunek opracowany przez informatyków z UwB opiera się na porównaniu umieralności w kraju docelowym, na przykład w Polsce, Wielkiej Brytanii czy USA, z krajem odniesienia czyli Niemcami.

"Opracowaliśmy trzy proste, statystyczne modele obliczania śmiertelności (używające różnych przybliżeń), które są oparte na historii epidemii w Niemczech. Modele te są stosowane do obliczenia śmiertelności zarówno w Niemczech, jak i w krajach docelowych. Następnie śmiertelności obliczone przy użyciu tych modeli są używane do oszacowania liczby przypadków zakażeń w krajach docelowych. Dane są aktualizowane codziennie, a śmiertelność jest przeliczana przy każdej ich aktualizacji, dlatego szacunki liczby zakażeń zmieniają się z dnia na dzień" – opisuje dr Rudnicki.

Jako kraj odniesienia badacze wybrali Niemcy, ponieważ - jak uzasadniają - spośród krajów o dużej liczbie przypadków i zgonów, w Niemczech testowanie jest prowadzone najszerzej. Według danych serwisu worldometers.info z 8 kwietnia bwykonano tam 1 317 887 testów (druga co do wielkości liczba na świecie), czyli 15 730 na milion mieszkańców. Ponadto Niemcy mają dużą liczbę zarejestrowanych przypadków infekcji (113 296 ogółem) oraz dużą liczbę zgonów przypisywanych do COVID-19 (2 349 ogółem).

Aby oszacować łączną liczbę osób zakażonych dla pozostałych krajów, informatycy wykorzystują następujący wzór: E = TC x Md / Mo, gdzie E to oszacowana prawdziwa liczba przypadków w danym kraju docelowym, TC oznacza oficjalnie zarejestrowaną tam liczbę przypadków, Md jest oszacowaniem śmiertelności dla kraju docelowego, a Mo jest oceną śmiertelności w kraju odniesienia (w Niemczech).

Informatycy aktualizują swoje szacunki zasięgu epidemii raz na dobę, w oparciu o dane o potwierdzonych zakażeniach i zgonach na świecie udostępniane przez John Hopkins University z USA. Na stronie covid-model.net prezentowane są zarówno wartości uśrednione, jak i wynikające z zastosowania każdego z trzech szczegółowych modeli statystycznych - poinformowała uczelnia.(PAP)

https://naukawpolsce.pap.pl/aktualnosci/news%2C81779%2Cinformatycy-z-uwb-stworzyli-modelowanie-szacujace-faktyczna-liczbe

Od czwartku obowiązkowe zakrywanie ust i nosa w miejscach ogólnodostępnych
16.04.2020 Autorka: Olga Zakolska

Drogi, place, sklepy, targowiska, kościoły, dworce – to tylko część miejsc, w których od czwartku obowiązuje nakaz zakrywania ust i nosa w związku z epidemią. Maseczek nie muszą nosić m.in. dzieci do ukończenia 4 lat i osoby niesamodzielne.

Od czwartku do odwołania w miejscach ogólnodostępnych trzeba zakrywać usta i nos. Można do tego użyć odzieży lub jej części (np. chustki), maski albo maseczki.

Nakaz zakrywania ust i nosa obowiązuje w środkach publicznego transportu zbiorowego. Nie dotyczy on jednak osób kierujących takim pojazdem oraz osób wykonujących zarobkowy przewóz osób, jeśli kierującego od przewożonych osób oddzielono w sposób uniemożliwiający kontakt ze źródłem zakażenia.

Nakaz zakrywania ust i nosa obowiązuje w samochodach, którymi poruszają się osoby niezamieszkujące lub niegospodarujące wspólnie. Gdy samochodem porusza się jedna osoba lub osoba z dzieckiem do czwartego roku życia, wówczas nie trzeba zakładać maseczki.

Usta i nos trzeba zakrywać w miejscach ogólnodostępnych, w tym na drogach i placach, a także w placówkach handlowych lub usługowych i na targowiskach lub straganach.

Nakaz zakrywania ust i nosa obowiązuje także w zakładach pracy oraz w budynkach użyteczności publicznej przeznaczonych na potrzeby: administracji publicznej, wymiaru sprawiedliwości, kultury, kultu religijnego, oświaty, szkolnictwa wyższego, nauki, wychowania, opieki zdrowotnej, społecznej lub socjalnej, obsługi bankowej, handlu, gastronomii, usług, w tym usług pocztowych lub telekomunikacyjnych, turystyki, sportu, obsługi pasażerów w transporcie kolejowym, drogowym, lotniczym, morskim lub wodnym śródlądowym. Za budynek użyteczności publicznej uznaje się także budynek biurowy lub socjalny.

Obowiązek zakrywania ust i nosa nie dotyczy jednak osób pracujących lub wykonujących czynności służbowe w tych budynkach, z wyjątkiem osób bezpośrednio obsługujących interesantów lub klientów.

Pracownicy placówek handlowych i usługowych mogą w czasie wykonywania czynności zawodowych realizować obowiązek zakrywania ust i nosa przez zakrywanie ich przy pomocy przyłbicy, jeżeli wszystkie stanowiska kasowe, miejsca prowadzenia sprzedaży lub świadczenia usług w danym obiekcie są oddzielone od klientów dodatkową przesłoną ochronną.

Ust i nosa nie muszą mieć zakrywane dzieci do ukończenia czwartego roku życia oraz osoby, które nie mogą zakrywać ust lub nosa z powodu stanu zdrowia, niepełnosprawności intelektualnej w stopniu umiarkowanym albo głębokim lub niesamodzielności (nie będzie wymagane okazanie orzeczenia lub zaświadczenia w tym zakresie).

Maseczek nie muszą nosić duchowni podczas sprawowania kultu religijnego. Obowiązek zakrywania ust i nosa nie dotyczy również żołnierzy sił zbrojnych RP i wojsk sojuszniczych, a także funkcjonariuszy Służby Kontrwywiadu Wojskowego i Służby Wywiadu Wojskowego, wykonujących zadania służbowe, stosujących środki ochrony osobistej odpowiednie do rodzaju wykonywanych czynności.

Zgodnie z przepisami można żądać odkrycia ust i nosa w razie legitymowania osoby w celu ustalenia jej tożsamości przez organy uprawnione albo w przypadku konieczności identyfikacji lub weryfikacji tożsamości danej osoby przez inne osoby w związku ze świadczeniem usług lub wykonywaniem czynności zawodowych.

Ministerstwo Zdrowia przypomina, aby podczas zdejmowania maseczki jednorazowej nie dotykać nią oczu, nosa i ust. Maseczkę należy wyrzucić do kosza na odpady, a następnie umyć ręce wodą i mydłem. Z kolei wielorazowe maseczki wymagają regularnej sterylizacji – taką maseczkę należy prać w temperaturze co najmniej 60 st. C.(PAP)

https://naukawpolsce.pap.pl/aktualnosci/news%2C81787%2Cod-czwartku-obowiazkowe-zakrywanie-ust-i-nosa-w-miejscach-ogolnodostepnych

Rozwiązania dla szkolnictwa wyższego i nauki w tzw. drugiej tarczy antykryzysowej
17.04.2020 PAP - Nauka w Polsce, Szymon Zdziebłowski

Obronę prac doktorskich online i przedłużenie o rok okresu ewaluacji działalności naukowej - m.in. takie rozwiązania zakładają przepisy dot. szkolnictwa wyższego i nauki zawarte w tzw. drugiej tarczy antykryzysowej, którą Sejm z senacką poprawką przyjął w czwartek w nocy.

Rządowa ustawa o szczególnych instrumentach wsparcia w związku z rozprzestrzenianiem się wirusa SARS-CoV-2 ma ułatwić m.in. firmom przetrwać kryzys związany z pandemią koronawirusa i jest elementem tzw. drugiej tarczy antykryzysowej.

Przyjęte przepisy dotyczą również obszaru szkolnictwa wyższego i nauki: wprowadzają zmiany w ustawie Prawo o szkolnictwie wyższym i nauce, ustawie Przepisy wprowadzające ustawę – Prawo o szkolnictwie wyższym i nauce, ustawie o Sieci Badawczej Łukasiewicz, ustawie o Polskiej Akademii Nauk i w ustawie o Narodowym Centrum Badań i Rozwoju. Jak czytamy w uzasadnieniu ustawy, nowe przepisy mają usprawnić m.in. działania podmiotów szkolnictwa wyższego i nauki w warunkach epidemii.

W czwartek Sejm przyjął jedną obszerną senacką poprawkę dot. szkolnictwa wyższego, którą zaproponowali senatorowie PSL, KO i PiS. Dotyczy ona m.in. przedłużenia o rok okresu ewaluacji działalności naukowej (zmienia Przepisy wprowadzające ustawę – Prawo o szkolnictwie wyższym i nauce). W myśl poprawki pierwsza ewaluacja jakości działalności naukowej obejmie lata 2017-2021 i rozpocznie się 1 stycznia 2022 r. Nowe przepisy dotyczące prowadzonej co cztery lata ewaluacji m.in. uczelni wprowadziła ustawa Prawo o szkolnictwie wyższym i nauce (obowiązuje od 1 października 2018 r.). W ewaluacji przyznawane będą kategorie naukowe w poszczególnych dyscyplinach nauki. Od tych kategorii zaś zależy m.in. możliwość prowadzenia studiów o profilu ogólnoakademickim i nadawania stopni naukowych. Pierwsza ewaluacja miała objąć lata 2017-2020.

Poprawka przesuwa również m.in. ogłoszenie terminu pierwszego konkursu w ramach programu „Regionalna inicjatywa doskonałości”. W jej myśl zostanie on ogłoszony nie później niż do dnia 30 czerwca 2023 r. (pierwotnie - 2022 r.)

Ustawa daje więcej uprawnień rektorowi; będzie mógł on wydawać zarządzenia w sprawach należących do kompetencji senatu uczelni w przypadku, gdy działanie tego organu nie będą możliwe, a podjęcie decyzji będzie niezbędne dla zapewniania ciągłości funkcjonowania uczelni. Dodatkowo, w sytuacji, gdy rektor i osoba wyznaczona lub upoważniona do jego zastępowania nie będą mogli wykonywać swoich zadań, będzie je wykonywał członek wspólnoty danej uczelni, wskazany przez ministra nadzorującego tę uczelnię.

Przepisy przewidują również możliwość przeprowadzenia egzaminów online. Zmiany dotyczą zarówno egzaminów semestralnych i egzaminów dyplomowych na studiach, jak i obrony pracy doktorskiej oraz kolokwium habilitacyjnego.

Ustawa wprowadza przedłużenie ważności legitymacji studenckich, doktoranckich i legitymacji służbowych nauczyciela akademickiego bez konieczności potwierdzania ich ważności na czas ograniczenia funkcjonowania uczelni lub zawieszenia na nich kształcenia oraz 60 dni po jego zakończeniu.

Możliwe będzie też przyznawanie zapomóg studentom i doktorantom bez obowiązku stosowania Kodeksu postępowania administracyjnego.

Ustawa dotyczy również innych kwestii finansowych obejmujących obszar nauki i szkolnictwa wyższego. Zgodnie z nią środki finansowe na szkolnictwo wyższe i naukę przyznane w formie dotacji celowej na realizację zadań związanych m.in. z kształceniem i obsługą realizacji zadań NAWA, NCN, NCBR i Centrum Łukasiewicz niewykorzystane w tym roku mogą zostać wykorzystane w 2021 r.

Na wniosek kredytobiorcy złożony do końca roku akademickiego 2019/2020 możliwe będzie zawieszenie spłaty kredytu studenckiego o okres nie dłuższy niż 6 miesięcy.

Nowe przepisy dają też większe uprawnienia dyrektorowi Narodowego Centrum Badań i Rozwoju. Ustawa zakłada, że jeżeli badania naukowe lub prace rozwojowe dotyczą metod prewencji rozprzestrzeniania się, zakażenia lub zwalczania zakażenia albo choroby zakaźnej będącej przyczyną ogłoszenia stanu zagrożenia epidemicznego lub stanu epidemii, dyrektor NCBR może, w drodze decyzji, za zgodą ministra, przyznać na nie środki finansowe z pominięciem procedury konkursowej.

Możliwe będzie odbywanie online posiedzeń organów PAN: zgromadzenia ogólnego i prezydium oraz komisji i zespołów doradczych. "Proponowane rozwiązania mają na celu przede wszystkim zapobieżenie sytuacjom, w których w okresie ograniczenia możliwości funkcjonowania Polskiej Akademii Nauk i jej jednostek nie byłoby możliwe bieżące podejmowanie rozstrzygnięć" - czytamy w uzasadnieniu. Podobne przepisy dotyczą organów szkół wyższych, m.in. senatu.

Zmienione przepisy umożliwią również ukończenie procesu konsolidacji kilku instytutów działających w ramach Sieci Badawczej Łukasiewicz: Instytut Farmaceutyczny i Instytut Biotechnologii i Antybiotyków mają stać się częścią Instytutu Chemii Przemysłowej im. prof. Ignacego Mościckiego. Jak wyjaśniono w uzasadnieniu, jest to konieczne dla zapewnienia ciągłości działalności prowadzonej przez oba przejmowane instytuty, tym bardziej z tego powodu, że są zaangażowane w działania mające na celu zwalczanie wirusa SARS-CoV-2. Prezes Centrum Łukasiewicz będzie mógł też powoływać ad hoc zespoły problemowe przeznaczone do rozwiązania interdyscyplinarnych problemów, m.in. w zakresie przeciwdziałania COVID-19 - do tej pory nie miał takiej możliwości.

https://naukawpolsce.pap.pl/aktualnosci/news,81801,rozwiazania-dla-szkolnictwa-wyzszego-i-nauki-w-tzw-drugiej-tarczy

Lublin/ Nowe laboratorium diagnostyki koronawirusa w Uniwersytecie Medycznym
17.04.2020 Autor: Zbigniew Kopeć

Specjalistyczne laboratorium diagnostyki molekularnej koronawirusa utworzone zostało w Uniwersytecie Medycznym w Lublinie. Jest czwartą tego typu placówką w regionie – poinformowała w czwartek uczelnia.

Laboratorium ma wykonać pierwsze badania diagnostyczne w poniedziałek. Na etapie wdrażania zaplanowano wykonywanie 100 testów dziennie, ich liczba ma się zwiększyć po uruchomieniu drugiej linii diagnostycznej.

Rektor Uniwersytetu Medycznego w Lublinie prof. Andrzej Drop podkreślił, że zwiększenie liczby wykonywanych testów jest ważne w zwalczaniu koronawirusa. „Mocno zwiększymy w naszych szpitalach tempo testowania diagnozowanych i leczonych pacjentów. Kontakt personelu medycznego z zakażonym oznacza wyeliminowanie z pracy, aż do momentu poznania wyników, co często kończy się paraliżem całych oddziałów, klinik, a nawet szpitali” – powiedział Drop cytowany w komunikacie.

Laboratorium wyposażone zostało w komory gwarantujące prawidłowe wyodrębnianie koronawirusa i zapewniające bezpieczeństwo pracownikom oraz nowoczesną aparaturę do izolacji materiału genetycznego. Badania diagnostyczne będą wykonywane za pomocą testów bardzo wysokiej czułości. Test PCR genetyczny w materiale pobranym od człowieka wykrywa DNA wirusa w realnym czasie, czyli w dniu pobrania.

Nowo powstałe laboratorium koronawirusa ma przyśpieszyć i usprawnić diagnozowanie podejrzanych o zakażenie SARS-CoV-2 pacjentów, hospitalizowanych w lecznicach lubelskiego Uniwersytetu Medycznego, gdzie jest 2 tys. łóżek, a także innych szpitalach Lublina i województwa. Będzie czwartą w regionie tego typu placówką. Obecnie istnieją laboratoria w Wojewódzkiej Stacji Sanitarno-Epidemiologicznej i Regionalnym Centrum Krwiodawstwa i Krwiolecznictwa w Lublinie oraz Ośrodku Diagnostyki i Zwalczania Zagrożeń Biologicznych WIHE w Puławach.

W woj. lubelskim potwierdzono dotychczas 278 przypadków zarażenia koronawirusem, 10 osób zarażonych zmarło. (PAP)

https://naukawpolsce.pap.pl/aktualnosci/news%2C81803%2Clublin-nowe-laboratorium-diagnostyki-koronawirusa-w-uniwersytecie-medycznym
« Ostatnia zmiana: Luty 02, 2022, 09:58 wysłana przez Orionid »

Polskie Forum Astronautyczne

Odp: Wiadomości naukowe
« Odpowiedź #29 dnia: Marzec 20, 2020, 20:20 »