Autor Wątek: Wiadomości naukowe I  (Przeczytany 1387 razy)

0 użytkowników i 1 Gość przegląda ten wątek.

Offline Orionid

  • Moderator
  • *****
  • Wiadomości: 21901
  • Very easy - Harrison Schmitt
Odp: Wiadomości naukowe
« Odpowiedź #45 dnia: Marzec 30, 2020, 18:26 »
(45)  287-289

"NYT": 30 proc. zakażonych koronawirusem skarży się na utratę węchu lub smaku
23.03.2020

Utrata lub pogorszenie węchu i smaku to ważne symptomy Covid-19, występujące u 30 proc. lub więcej zakażonych koronawirusem - informuje w poniedziałek "New York Times". Lekarze zalecają testowanie i izolację takich osób, nawet jeśli nie mają innych objawów.

Amerykańska Akademia Otolaryngologiczna (AAO) podała na swojej stronie internetowej, że rosnąca liczba niepotwierdzonych jeszcze danych wskazuje, że utratę lub pogorszenie węchu i smaku zaobserwowano u zainfekowanych pacjentów, którzy nie mieli innych objawów.

„Istnieje coraz więcej dowodów na to, że otolaryngolodzy należą do grupy najwyższego ryzyka podczas operacji górnych dróg oddechowych i przeprowadzania badań" - twierdzi AAO. Dodaje również, że potwierdzono wysoki wskaźnik przenoszenia Covid-19 na lekarzy tej specjalizacji w Chinach, Iranie i we Włoszech, "z czego wiele przypadków zakończyło się śmiercią”.

W piątek również brytyjscy otolaryngolodzy odradzili wykonywanie zabiegów endoskopii zatokowej u pacjentów, którzy stracili zmysł węchu, ponieważ wirus replikuje się w nosie i gardle, a badanie może wywołać kaszel lub kichanie, narażając lekarzy na zakażenie. Ponadto brytyjscy specjaliści wezwali dorosłych, uskarżających się na pogorszenie zmysłu węchu, by izolowali się przez siedem dni, nawet jeśli nie mają innych objawów.

We Włoszech na obszarach najbardziej dotkniętych epidemią lekarze przekonali się, że anosmia i ageuzja, czyli utrata węchu i smaku, wskazuje, że osoba, która generalnie wydaje się zdrowa, w rzeczywistości jest zakażona i może przenosić wirusa na innych ludzi - podkreśla "New York Times".

„Prawie każdy hospitalizowany ma tą samą historię” - powiedział dziennikowi dr Marco Metra, szef oddziału kardiologii w głównym szpitalu w Brescii na północy Włoch, gdzie ok. 60 proc. chorych ma koronawirusa. „Pacjent mówi: +Moja żona właśnie straciła węch i smak, ale poza tym ma się dobrze+. Prawdopodobnie jest zakażona i zaraża w bardzo łagodnej postaci” - wyjaśnia Metra.

Tymczasem szeroko zakrojone badanie przeprowadzone w Korei Południowej na 2 tys. osób wykazało, że 30 proc. pacjentów, u których uzyskano wynik pozytywny na obecność koronawirusa, zgłosiło wystąpienie anosmii jako głównego objawu.

Z kolei niemiecki wirusolog z Uniwersytetu w Bonn, Hendrik Streeck, chodził od domu do domu w szczególnie dotkniętym przez epidemię powiecie Heinsberg w Północnej Nadrenii-Westfalii i przeprowadzał wywiady z zakażonymi pacjentami. W wywiadach zdradził, że co najmniej dwie trzecie z ponad 100 osób, z którymi rozmawiał, zgłosiło występowanie utrata zmysłu węchu i smaku trwająca kilka dni.

Pacjenci odzyskują zmysł węchu po kilku dniach lub tygodniach - twierdzi profesor w szpitalu klinicznym w Monachium, dr Clemens Wendtner. (PAP)

http://naukawpolsce.pap.pl/aktualnosci/news%2C81354%2Cnyt-30-proc-zakazonych-koronawirusem-skarzy-sie-na-utrate-wechu-lub-smaku

„SCMP”: nawet jedna trzecia zakażonych koronawirusem to „cisi nosiciele”
23.03.2020 Z Kantonu Andrzej Borowiak (PAP)

Nawet jedna trzecia osób zakażonych koronawirusem może być „cichymi nosicielami” patogenu – ocenił w poniedziałek dziennik „South China Morning Post” na podstawie utajnionych danych chińskiego rządu. Na świecie rosną obawy o infekcje od osób, które nie mają objawów.

Według hongkońskiego dziennika do końca lutego w Chinach testy na obecność wirusa dały wynik dodatni u 43 tys. osób, które nie miały wówczas żadnych objawów. Takie osoby poddawano kwarantannie, ale nie wliczano ich do oficjalnego bilansu potwierdzonych zakażeń, który wynosił wówczas około 80 tys.

Obecnie nie jest jasne, jaka jest rola takich „cichych nosicieli” w szerzeniu się pandemii, ale zdaniem „SCMP” bezobjawowi nosiciele mogą skomplikować strategie walki z wirusem. Pojawia się coraz więcej informacji sugerujących, że patogen jest bardzo zaraźliwy już przed wystąpieniem objawów, takich jak gorączka czy kaszel.

Hongkońska gazeta zwraca uwagę, że poszczególne kraje klasyfikują zakażonych według własnych reguł. Światowa Organizacja Zdrowia (WHO) uznaje za potwierdzone przypadki tych osób, u których test na obecność wirusa da wynik dodatni, niezależnie od objawów. Podobnie postępują również władze Korei Południowej.

Tymczasem w Chinach od 7 lutego osoby bez objawów nie są zaliczane do potwierdzonych przypadków, a w USA, Włoszech i Wielkiej Brytanii osób nie mających objawów prawie w ogóle się nie bada – twierdzi „SCMP”. Gazeta spekuluje również, że wykonywanie testów u takich osób i wczesna izolacja zainfekowanych mogą być częścią odpowiedzi na pytanie, jak w Chinach i Korei Płd. opanowano lawinowy przyrost zakażeń.

Światowe media z uznaniem opisywały również działania podjęte w miasteczku Vo w pobliżu Padwy, gdzie stwierdzono pierwszy we Włoszech zgon osoby zakażonej koronawirusem. Dzięki przebadaniu wszystkich, blisko 3,4 tys. mieszkańców miasteczka - z objawami czy bez - udało się tam w stosunkowo krótkim czasie powstrzymać wzrost liczby nowych infekcji i praktycznie wygasić pierwsze ognisko epidemii w Wenecji Euganejskiej.

W sprawozdaniu ze wspólnej misji WHO i Chin z 24 lutego wspomniano o przypadkach bezobjawowych, ale oceniono, że u większości z tych osób choroba ostatecznie się rozwinęła. „Odsetek prawdziwie bezobjawowych zakażeń jest niejasny, ale wydaje się, że są one dość rzadkie i nie wydaje się, aby były ważnym motorem szerzenia się (wirusa)” - napisano.

Część badaczy sugeruje jednak, że odsetek zakażonych bez objawów może być znaczący. Epidemiolog z Uniwersytetu Hokkaido w Japonii Hiroshi Nikura ocenił, że wśród Japończyków ewakuowanych z pierwotnego ogniska pandemii w Chinach wynosił on 30,8 proc. To wartość zbliżona do tej z utajnionych chińskich statystyk – zauważa „SCMP”.

Porównywalne są również dane z Korei Płd., gdzie do ubiegłej środy wykonano ponad 300 tys. testów na koronawirusa u osób z bliskiego otoczenia zakażonych. W ponad 20 proc. przypadków infekcji bezobjawowych u pacjentów nie zaobserwowano objawów, aż do czasu, gdy zostali zwolnieni ze szpitali.

„Korea ma obecnie znacznie większy odsetek przypadków bezobjawowych niż inne kraje, być może z powodu naszego szeroko zakrojonego testowania” - powiedział niedawno szef Koreańskich Centrów Kontroli Chorób (KCDC) Dzeong Eun Kiong.

Mikrobiolog z Uniwersytetu Hongkongu (HKU) Ho Pak-leung powiedział, że - według stanu na 14 marca – u 16 spośród 138 pacjentów, u których potwierdzono w tym regionie zakażenie, nie rozwinęły się jeszcze objawy. Dodał, że u części z nich wykrywano podobne ilości wirusa, jak u osób z objawami.

„Ciężko powiedzieć, czy oni mogą być mniej zaraźliwi, jeśli nie kaszlą. Ale kropelki występują też podczas mówienia” - powiedział odnosząc się do dróg przenoszenia się koronawirusa.

Według epidemiologa z tej samej uczelni Benjamina Cowlinga istnieją „jasne dowody, że zakażone osoby mogą przekazywać infekcję zanim pojawią się objawy”. „Jest wiele doniesień o przenoszeniu (wirusa) około dnia lub dwóch dni przed wystąpieniem objawów” - dodał.

http://naukawpolsce.pap.pl/aktualnosci/news%2C81353%2Cscmp-nawet-jedna-trzecia-zakazonych-koronawirusem-cisi-nosiciele.html

WHO: pandemia koronawirusa przyspiesza
23.03.2020

Pandemia koronawirusa przyspiesza, ale „możemy zmienić jej trajektorię” - oświadczył w poniedziałek dyrektor generalny Światowej Organizacji Zdrowia (WHO) Tedros Adhanom Ghebreyesus, dodając, że przypadki zakażeń są obecnie zgłaszane w prawie każdym kraju na świecie.

67 dni minęło od pierwszego zgłoszonego przypadku Covid-19 do momentu, kiedy potwierdzono 100 tys. zakażeń na całym świecie - zwrócił uwagę Tedros. Osiągnięcie poziomu 200 tys. przypadków zajęło potem wirusowi 11 dni, a 300 tys. - zaledwie 4 dni - podkreślił.

Tedros zapowiedział, że będzie prosił przywódców krajów G20 o zwiększenie produkcji środków ochrony osobistej oraz unikanie zakazów ich eksportu i zapewnienie ich sprawiedliwej dystrybucji. Szef WHO zauważył też, że środki wprowadzone w celu spowolnienia rozprzestrzeniania się koronawirusa mogą zaostrzać braki niezbędnego sprzętu ochronnego.

Przyszłość tokijskich igrzysk stoi pod znakiem zapytania - przyznał dr Mike Ryan, ekspert ds. sytuacji nadzwyczajnych WHO. "Jesteśmy przekonani, że rząd japoński i Międzynarodowy Komitet Olimpijski nie przystąpiłyby do żadnych igrzysk, gdyby były niebezpieczne dla sportowców i kibiców" - zaznaczył. (PAP)

http://naukawpolsce.pap.pl/aktualnosci/news%2C81356%2Cwho-pandemia-koronawirusa-przyspiesza.html
« Ostatnia zmiana: Luty 03, 2022, 09:16 wysłana przez Orionid »

Offline Orionid

  • Moderator
  • *****
  • Wiadomości: 21901
  • Very easy - Harrison Schmitt
Odp: Wiadomości naukowe
« Odpowiedź #46 dnia: Marzec 30, 2020, 18:26 »
(46)  290-292

"NYT": Wyższe temperatury mogą wyhamować pandemię, lecz jej nie zatrzymają
24.03.2020 Z Waszyngtonu Mateusz Obremski (PAP)


Fot. Adobe Stock

Wyższe temperatury w połączeniu z agresywnymi restrykcjami mogą ograniczyć pandemię, jednak nie oznacza to, że koronawirus nie wróci – ostrzegają cytowani przez dziennik "New York Times" eksperci.

Naukowcy z Massachusetts Institute of Technology (MIT) uważają, że w społeczeństwach żyjących w cieplejszym klimacie koronawirus rozprzestrzenia się wolniej. Według nich najwięcej zakażeń SARS-CoV-2 pojawiło się w regionach o temperaturze między 3 a 17 stopniami Celsjusza. Cieplejsze kraje dotychczas stanowią zaś jedynie sześć procent wszystkich przypadków zakażeń.

Jak podaje cytowany przez "NYT" współtwórca raportu MIT Qasim Bukhari, "w miejscach o niższej temperaturze liczba infekcji zaczyna wzrastać szybko". Naukowiec zauważa, że widać to zarówno w Europe "mimo jednego z najlepszych systemów opieki zdrowotnej", ale również w USA, gdzie stany południowe jak Floryda, czy Teksas nie doświadczają takiego tempa zachorowań jak północne Nowy Jork czy Waszyngton.

Doktor Deborah Birx, globalna koordynatorka rządu USA ds. walki z AIDS, tłumaczy, że sezonowość jest typowa dla wielu wirusów, w tym dla czterech innych koronawirusów powodujących objawy przeziębienia.

Inny raport przygotowany przez naukowców z Hiszpanii i Finlandii dowodzi, że Covid-19 jest najbardziej zaraźliwy w klimatach suchych ze średnią temperaturą powietrza między -2 a 10 stopi Celsjusza. Kolejne analizy wskazują, że zanim chiński rząd wprowadził ostre restrykcje, cieplejsze miasta o wyższej wilgotności powietrza w ChRL raportowały niższe wskaźniki transmisji - czytamy w "NYT".

Bukhari zauważa jednak, że żadne z dotychczasowych badań nie zostało zweryfikowane i że ostatecznie na liczbę zakażeń ma wpływ znacznie więcej czynników niż klimat. Wśród nich jest dystans jaki ludzie zachowują między sobą, liczba przeprowadzanych testów, obciążenie służby zdrowia czy ograniczenia transportowe.

"Wyższe temperatury mogą zmniejszyć wskaźnik transmisji wirusa, co nie oznacza, że nie będzie on w ogóle zakaźny" – ostrzega Bukhari. Jak tłumaczy, wirus grypy również nie znika podczas lata i jest w stanie przetrwać do warunków odpowiednich dla dalszej ekspansji. Zaznacza jednocześnie, że reguła wyższych temperatur nie dotyczy wszystkich patogenów, np. wirus polio ma odwrotną cechę, rozprzestrzeniając się szybciej w cieplejszych regionach.

Naukowcy ze Światowej Organizacji Zdrowia (WHO) liczą, że w przeciągu dwóch miesięcy dowiedzą się więcej na temat wpływu temperatury na koronawirusa SARS-CoV-2. Organizacja uważa, że sam fakt, iż wirus w ogóle rozprzestrzenia się na niższych szerokościach geograficznych powoduje, że każdy kraj musi podjąć jak najszersze działania w celu powstrzymania dalszych zakażeń.

Julio Frenk, były minister zdrowia Meksyku, za największe zagrożenie uznaje obecnie zbagatelizowanie wirusa. "Jeśli ludzie nie posłuchają ostrzeżeń i zaleceń pracowników służby zdrowia, skutki będą katastrofalne" – ostrzega, cytowany w "NYT".

Bukhari zauważa, że w wielu regionach półkuli północnej wysoka wilgotność i temperatury przypadają tylko na lipiec i sierpień. Nawet jeżeli więc teorie okażą się trafione, to chwila ulgi może nie trwać długo, a jej zasięg będzie ograniczony.

Dodatkowo, ponieważ wciąż tak niewiele wiemy na temat koronawirusa SARS-CoV-2, nikt nie jest w stanie przewidzieć, czy fala zachorowań na Covid-19 nie powróci równie gwałtownie jesienią - konkluduje "NYT".

http://naukawpolsce.pap.pl/aktualnosci/news%2C81357%2Cnyt-wyzsze-temperatury-moga-wyhamowac-pandemie-lecz-jej-nie-zatrzymaja.html

BBC: pięć głównych wniosków, jak sobie poradzić z pandemią
24.03.2020 Autor: Zbigniew Wojtasiński


Fot. Adobe Stock

Z dotychczasowego przebiegu pandemii wywołanej przez koronawirusa płynie 5 głównych wniosków, jak można sobie z nią poradzić – informuje specjalny raport BBC. Ważne są: ogólna izolacja społeczna, częste testowanie na obecność wirusa, wykrywanie jak najwięcej zakażonych, kwarantanna i rzetelne informowanie opinii publicznej.

Raport redakcyjny podkreśla, że przede wszystkim trzeba poważnie potraktować zagrożenie, jakie stwarza pandemia Covid-19 - i podjąć odpowiednie kroki wyprzedzające. Takie działania podjęły kraje azjatyckie, głównie Korea Południowa, Singapur, Hongkong oraz Tajwan.

„Szansę na to straciły natomiast takie kraje, jak Wielka Brytania i USA” – podkreśla prof. Tikki Pangestu, były dyrektor ds. polityki badawczej Światowej Organizacji Zdrowia (WHO). Jego zdaniem, obydwa państwa miały co najmniej dwa miesiące na podjęcie działań wyprzedzających epidemię, ale założono, że „Chiny są daleko i nic poważnego nie powinni się zdarzyć”.

Wniosek drugi – według BBC - jest taki, że trzeba wykonywać jak najwięcej testów na obecność SARS-CoV-2. Zdaniem prof. Pangestu intensywne testowanie to „największy priorytet”. Dodaje też, że najważniejsze jednak jest testowanie osób z objawami, które nie koniecznie trzeba hospitalizować, ale mogą zakażać innych.

Testowanie - stwierdza specjalista – jest niewystarczające, jeśli po wykryciu osób zakażonych nie będzie się śledzić i wykrywać tych, którzy się z nimi kontaktowali i mogli zostać zainfekowani, przenosząc patogen na kolejnych ludzi. Takie osoby trzeba poddać badaniom i kwarantannie, by chronić resztę społeczeństwa. To trzeci wniosek.

Czwarty wniosek: należy wdrożyć w całym kraju lub w poszczególnych najbardziej zagrożonych regionach izolację społeczną. To jedna z najskuteczniejszych metod powstrzymania rozwoju epidemii. Wdrożyć ją należy odpowiednio wcześnie, gdyż wtedy efekty będą największe. Chodzi o to, że wiele osób może być zarażonych, ale nie odczuwa żadnych poważniejszych dolegliwości i przenosi zakażenie na innych. W 80 proc. przypadków Covid-19 przebiega łagodnie lub jedynie z umiarkowanymi dolegliwościami.

Takie działania w Wuhan w Chinach, gdzie wybuchła epidemia, podjęto z pewnym opóźnieniem, ale jak już wdrożono - to w sposób drastyczny. Po dwóch miesiącach epidemię zatrzymano. W Europie zbyt późno wprowadzono społeczną izolację we Włoszech i Hiszpanii. We Włoszech zwlekano tak długo, aż doszło do znacznej liczby zakażeń i konieczne były drastyczne ograniczenia, jak całkowity zakaz poruszania się ludności.

Piąty wniosek dotyczy tego, że opinię publiczną trzeba dokładnie informować o sytuacji epidemicznej i podejmowanych przez władze działaniach. Zdaniem prof. Pangestu ważne jest, by przekonywać, że podjęte działania poparte są dowodami naukowymi. Pozwala to uniknąć paniki, a jedocześnie przekonać społeczeństwo do stosowania się do podjętych zaleceń.

Władze w Chinach krytykowano głównie za to, że zbyt późno poinformowały o zagrożeniu (zabroniono o tym mówić nawet lekarzom). W efekcie trzeba było zamknąć całą prowincję Hubei z głównym miastem Wuhan.

Karin Huster z organizacji Lekarze bez Granic zwraca uwagę, że mieszkańcy Azji, szczególnie Hongkongu wyróżniają się dużą odpowiedzialnością za całą społeczność. Nauczyli się tego w 2003 r., gdy wybuchła epidemia wywołana przez wirusa SARS. Objawia się to n.in. tym, że wiele osób używa masek ochronnych.

Opinie ekspertów w tej sprawie są jednak podzielone. Zgodnie uznają oni, że noszenie maski jest mniej skuteczne, niż odpowiednie mycie rąk. A ponieważ w czasach pandemii masek brakuje, lepiej jest pozostawić je pracownikom służby zdrowia.

Prof. Benjamin Cowling z Uniwersytetu w Hongkongu przyznaje, że rola masek jest ograniczona, jednak gdy używają ich wszyscy, jest to pomocne - podobnie jak inne działania, takie jak mycie rąk. Przy okazji chroni przed zakażeniem również pracowników służby zdrowia. (PAP)

http://naukawpolsce.pap.pl/aktualnosci/news%2C81349%2Cbbc-piec-glownych-wnioskow-jak-sobie-poradzic-z-pandemia.html

USA/ Astronauta podpowiedział, jak radzić sobie z samotnością
24.03.2020 Z Waszyngtonu Mateusz Obremski (PAP)


Fot. EPA/SERGEI ILNITSKY 26.03.2015

Przestrzeganie harmonogramu, prowadzenie dzienniczka, hobby oraz kontakt z bliskimi - na portalu dziennika "New York Times" astronauta Scott Kelly podzielił się swoimi radami, jak najlepiej zorganizować sobie czas podczas długiej izolacji w czasie epidemii koronawirusa.

Kelly to amerykański astronauta, który na Międzynarodowej Stacji Kosmicznej (ISS) spędził niemal rok. Znany jest z udziału w eksperymencie, w którym NASA badała wpływ długiego pobytu w przestrzeni kosmicznej na organizm, porównując Scotta do jego pozostającego na Ziemi brata bliźniaka.

W swoim artykule w "NYT" Kelly podkreśla, jak ważne jest trzymanie się narzuconych ram czasowych. Na orbicie jego każda chwila była zagospodarowana. Zaznacza przy tym, że należy pamiętać również o wyznaczeniu sobie chwili na relaks, który w jego przypadku polegał na wieczorach filmowych z resztą załogi. Kluczowe są również regularne godziny snu.

Kelly wspomniał, że w kosmosie najbardziej brakowało mu wychodzenia na dwór i cieszenia się przyrodą. Z tęsknoty za planetą on i jego załoga zaczęli uprawiać kwiaty oraz "słuchać nagrań śpiewu ptaków, szumu drzew, a nawet bzyczenia komarów". Powołując się na badania udowadniające, że obcowanie z naturą - podobnie jak trening - "pozytywnie wpływają na zdrowie fizyczne i psychiczne", zachęcił, by jakakolwiek forma ruchu była codziennością podczas kwarantanny. Zaapelował przy tym, by "utrzymać co najmniej dwa metry odległości od innych".

Oprócz tego zalecił poświęcenie się hobby. Może to być majsterkowanie, granie na instrumencie lub lektura książki - bez ciągłego sprawdzania powiadomień.

Kelly polecił także prowadzenie dziennika. "Nawet jak nie napiszesz potem książki, spisywanie swoich dni ułatwi umieścić codzienne doświadczenia w perspektywie czasowej" - twierdzi.

Astronauta wezwał ponadto, by wykorzystywać możliwości mediów społecznościowych i regularnie łączyć się ze swoimi bliskimi.

http://naukawpolsce.pap.pl/aktualnosci/news%2C81352%2Cusa-astronauta-podpowiedzial-jak-radzic-sobie-z-samotnoscia.html
« Ostatnia zmiana: Luty 03, 2022, 09:17 wysłana przez Orionid »

Offline Orionid

  • Moderator
  • *****
  • Wiadomości: 21901
  • Very easy - Harrison Schmitt
Odp: Wiadomości naukowe
« Odpowiedź #47 dnia: Marzec 30, 2020, 18:26 »
(47)  293-295

Badanie: najgorsze dla szerzenia epidemii mogą być zgromadzenia po 10-20 osób
24.03.2020

Zgromadzenia po 10-20 osób mogą mieć większe znaczenie dla szerzenia się epidemii, niż wydarzenia gromadzące ponad 100 osób – wynika z badania naukowców brytyjskich, zamieszczonego na stronie internetowej MedRxiv.

W odpowiedzi na pandemię wirusa SARS-CoV-2 wiele krajów na świecie wydało zakaz gromadzenia się w większych grupach oraz organizacji wydarzeń masowych. W przeszłości wydarzenia masowe powiązano z wybuchami epidemii chorób zakaźnych, np. odry, grypy, czy pojawianiem się ognisk zapalenia opon mózgowych. Organizacje zajmujące się zdrowiem publicznym, w tym Światowa Organizacja Zdrowia (WHO), mają specjalne wytyczne odnośnie zapobiegania ogniskom chorób zakaźnych na tego typu spotkaniach.

Naukowcy brytyjscy pod kierunkiem Ellen Brooks-Pollock z University of Bristol przeanalizowali wpływ kontaktów grupowych na rozprzestrzenianie się chorób zakaźnych, z uwzględnieniem liczby osób zgromadzonych w jednym miejscu. W tym celu wykorzystali dane na temat dotyczące około 5,4 tys. mieszkańców Wielkiej Brytanii w latach 2009-2010. Uczestnicy badania byli pytani o to, z kim kontaktowali się w ciągu jednego pełnego dnia. Musieli przy tym określić, czy była to np. rozmowa prowadzona w odległości 3 metrów, czy mieli z drugą sobą kontakt fizyczny poprzez dotyk. Dane dotyczyły zarówno kontaktów indywidualnych, jak i grupowych, np. spotkań w kościele, ślubów, kontaktów w pracy, koncertów. Sprawdzano też, z iloma osobami podczas zdarzeń grupowych dany uczestnik badania wchodził w kontakt indywidualny oraz jak długo on trwał. Badanych pytano też, czy osoby biorące udział w grupowym spotkaniu znały się wzajemnie.

Niemal 60 proc. grup, z którymi kontaktowali się badani liczyło do 10 osób. Większość grup stanowiły osoby, które wzajemnie się znały.

Naukowcy obliczyli następnie tzw. ryzyko przypisane dla populacji (population-attributable fraction, PAF). Jest to obciążenie zdrowotne populacji, którego można by uniknąć przy eliminacji danego czynnika ryzyka. Okazało się, że wskaźnik ten był istotnie wyższy dla grup powyżej 10 osób (11,3 proc.), a także dla grup powyżej 20 osób (6,4 proc.) niż dla grup liczących więcej niż 50 osób (2,2 proc.), czy powyżej 100 osób (0,8 proc.).

Zdaniem autorów pracy wyniki te wskazują, że duże zgromadzenia osób mają stosunkowo mały wpływ na szerzenie epidemii, co m.in. ma związek z tym, że są one dość rzadkie. Z kolei spotkania w mniejszych grupach od 10. do 50. osób (a zwłaszcza 10-20 osób) mają znacznie większy wpływ na rozwój epidemii, ponieważ zdarzają się częściej i mogą to być na przykład międzypokoleniowe spotkania rodzinne.

Badacze podkreślają, że ich analiza dotyczyła szerzenia się choroby, która już aktualnie jest obecna w społeczeństwie. Masowe zgromadzenia mogą się jednak wiązać z nasilonym ruchem podróżnych z różnych krajów, co może spowodować np. przywleczenie choroby zakaźnej nieobecnej dotychczas w danej populacji.

Podczas pandemii zakaz masowych zgromadzeń ma często również związek z tym, że wymagają one zaangażowania policji oraz zwiększonego zużycia różnych zasobów, podkreślają naukowcy.


Źródło: https://www.medrxiv.org/content/10.1101/2020.03.20.20039537v1.full.pdf (PAP)
http://naukawpolsce.pap.pl/aktualnosci/news%2C81364%2Cbadanie-najgorsze-dla-szerzenia-epidemii-moga-byc-zgromadzenia-po-10-20-osob

Singapur/ Naukowcy: opracowaliśmy szybką metodę testowania szczepionek przeciw koronawirusowi
24.03.2020

Naukowcy ze szkoły medycznej Duke-NUS w Singapurze twierdzą, że opracowali sposób śledzenia zmian genetycznych wywoływanych przez szczepionki przeciw koronawirusowi, co skraca ich testowanie z wymaganych zwykle miesięcy do kilku dni - pisze we wtorek Reuters.

Nowa metoda pozwala na ocenę zmian wywołanych przez potencjalne szczepionki dostarczone przez Arcturus Therapeutics, amerykańską firmę biotechnologiczną, z którą szkoła nawiązała współpracę, i pozwala naukowcom określić ich skuteczność oraz skutki uboczne, zamiast polegać wyłącznie na odpowiedziach osób, którzy je otrzymają.

„Można poznać sposób, w jaki zmieniają się geny - które geny są włączane, a które wyłączane” - wyjaśnił zastępca dyrektora programu chorób zakaźnych w Duke-NUS, Ooi Eng Eong, i zapowiedział, że testowanie szczepionek na myszach ma rozpocząć się za około tydzień, a próby na ludziach spodziewane są w drugiej połowie roku.

Obecnie nie ma zatwierdzonych leków ani szczepionek przeciwko wirusowi SARS-CoV-2, a większość pacjentów otrzymuje jedynie leczenie wspomagające, takie jak pomoc w oddychaniu.

Firmy farmaceutyczne i naukowcy na całym świecie ścigają się, by opracować szczepionki i metody leczenia wirusa, który zainfekował ponad 377 tys. osóbna na świecie, z czego 16,5 tys. zmarło. Eksperci uważają, że opracowanie nowej szczepionki może potrwać dłużej niż rok. (PAP)

http://naukawpolsce.pap.pl/aktualnosci/news%2C81374%2Csingapur-naukowcy-opracowalismy-szybka-metode-testowania-szczepionek-przeciw

USA/ Symulacja modelu koronawirusa na topowym superkomputerze
25.03.2020

Badacze z Advanced Computing Center (TACC) na University of Texas w Austin rozpoczęli modelowanie SARS-CoV-2 na komputerze Frontera - jednym z pięciu najszybszych komputerów świata. Cyfrowy model ma pomóc w opracowaniu nowych leków i szczepionek.

Badacze szacują, że model obejmie 200 mln atomów. To potężne wyzwanie, ponieważ trzeba obliczyć różnego typu interakcje między poszczególnymi atomami. Na razie przetestowali pierwsze części modelu.

„Symulacje tego typu są wykonalne wyłącznie na maszynach takich jak Frontera czy należących do Departamentu Energii” - mówi kierująca pracami dr Rommie Amaro. "Pierwsze testy dały imponujące rezultaty” - dodaje.

Dr Amaro chce wykorzystać swoje doświadczenia z podobnymi symulacjami wirusa grypy. Tamte prace trwały rok, z użyciem starszego komputera Blue Waters. Teraz badacze spodziewają się uzyskać wyniki dużo szybciej.

„Symulacje te dadzą nam nowy wgląd w różne części koronowirusa potrzebne mu do działania. Chcemy je znać, ponieważ, jeśli uda nam się te elementy zrozumieć, naukowcy będą mieli więcej szans na opracowanie nowych leków, zrozumienie działania istniejących kombinacji różnych środków” - wyjaśnia dr Amaro.

„Informacja, którą uzyskamy z tych symulacji jest wieloaspektowa i wielowymiarowa. Użyją jej naukowcy pracujący na froncie badań. Będą mogli z niej korzystać natychmiast i w długiej perspektywie” - kontynuuje ekspertka.


Więcej informacji https://www.tacc.utexas.edu/-/coronavirus-massive-simulations-completed-on-frontera-supercomputer
https://pubs.acs.org/doi/10.1021/acscentsci.9b01071  (PAP)
http://naukawpolsce.pap.pl/aktualnosci/news%2C81385%2Cusa-symulacja-modelu-koronawirusa-na-topowym-superkomputerze.html
« Ostatnia zmiana: Luty 03, 2022, 09:18 wysłana przez Orionid »

Offline Orionid

  • Moderator
  • *****
  • Wiadomości: 21901
  • Very easy - Harrison Schmitt
Odp: Wiadomości naukowe
« Odpowiedź #48 dnia: Marzec 30, 2020, 18:26 »
(48)  296-298

Błędne informacje na temat szczepionek łatwo dostępne online
25.03.2020

Błędne informacje nt. szczepionek są łatwo dostępne online. Praktycznie wszyscy rodzice natkną się w internecie na negatywne informacje dotyczące konieczności i celowości szczepienia dzieci - twierdząnaukowcy z Uniwersytetu Otago (Nowa Zelandia).

Artykuł na ten temat ukazał się na łamach pisma „Vaccine” (http://dx.doi.org/10.1016/j.vaccine.2020.02.041).

Główna autorka publikacji dr Lucy Elkin z University of Otago (Wellington) twierdzi, że negatywne informacje o szczepionkach nadal są bardzo szeroko rozpowszechnione, a więc i łatwo dostępne, w Google, na Facebooku oraz w serwisie YouTube. Dzieje się tak pomimo podejmowanych przez te platformy prób, których celem jest lepsza kontrola błędnych informacji i szybsze wyłapywanie ich za pomocą zmian algorytmów i obowiązujących wszystkich uczestników zasad.

Aby uzyskać informacje na temat szczepionek, naukowcy przeszukali trzy wielkie platformy internetowe. Starali się wiernie odzwierciedlać frazy, które wpisują prawdziwi rodzice w „prawdziwym życiu”.

Jak się okazało, podczas gdy większość stron internetowych zaproponowanych przez Google (80 proc.), a także większość filmów opublikowanych na YouTubie (75 proc.) zawierała pozytywne informacje na temat szczepionek, to połowa stron na Facebooku przedstawiała szczepionki w negatywnym świetle.

„Rodzice natykają się na nieprawdziwe informacje o szczepieniach na wielu różnych stronach i w wielu filmach, ale na Facebooku jest to najbardziej widoczne i spolaryzowane” - wyjaśnia Elkin.

Jak mówi, to kroki podjęte przez same platformy w celu zmniejszenia ilości dezinformacji o szczepionkach prawdopodobnie poprawiły jakość informacji dostępnych w Google i YouTube.

„Duży odsetek negatywnych treści na Facebooku może wynikać z odmiennego stopnia i mechanizmu cenzurowania nieprawdziwych wiadomości” - dodaje.

„Facebook twierdzi, że celem jego platformy jest +budowanie społeczności+ i +łączenie z innymi+. Może to oznaczać, że platforma ta celowo jednoczy ludzi o podobnych poglądach na temat szczepień i dlatego nie interesuje jej cenzurowanie negatywnych informacji na ten temat” - uważa badaczka.

„Jest to o tyle istotne, że zazwyczaj podczas przeglądania czegokolwiek w Internecie zapamiętywana jest historia wyszukiwania danej osoby i w przyszłości generowane będą dla niej podobne treści. Osoby poszukujące informacji o szczepionkach na Facebooku, które częściej napotykają na treści negatywne, podczas kolejnych wyszukiwań na dowolnej innej platformie, mogą z dużym prawdopodobieństwem otrzymać podobne informacje” - wyjaśnia.

Dr Elkin mówi, że wysoki poziom krytycznych informacji na temat szczepionek na Facebooku jest niepokojący, ponieważ - jak wskazują dowody - właśnie tu często szukają porady osoby niezdecydowane co do szczepienia swoich dzieci.

„Ważne jest, aby agencje promujące szczepionki dołożyły wszelkich starań, aby zmaksymalizować swoją obecność online i aby rodzice, którzy wahają się, czy zaszczepić swoje dzieci, czy nie, napotykali w internecie jak najwięcej informacji opartych na dowodach” - podsumowuje autorka omawianej pracy. (PAP)

http://naukawpolsce.pap.pl/aktualnosci/news%2C81360%2Cbledne-informacje-na-temat-szczepionek-latwo-dostepne-online.html

Część leków na nadciśnienie może zwiększać ryzyko poważnego przebiegu COVID-19
25.03.2020 autorka: Joanna Morga

Poważne powikłania płucne u niektórych pacjentów z COVID-19 mogą mieć związek ze stosowaniem przez nich leków na nadciśnienie z grupy inhibitorów konwertazy angiotensyny oraz blokerów receptora angiotensyny – ocenia amerykański badacz w pracy opublikowanej online w piśmie „Journal of Travel Medicine”.

Zarówno koronawirus SARS-CoV, który wywołał epidemię w latach 2002-2003, jak i najnowszy koronawirus SARS-CoV-2, który wywołuje COVID-19, łączą się z konwertazą angiotensyny 2 (ACE2), enzymem obecnym na powierzchni komórek nabłonka dolnych dróg oddechowych. W ten sposób dostają się do płuc zakażonych osób.

Część pacjentów zakażonych tymi wirusami jest szczególnie podatna na ciężki przebieg infekcji i wystąpienie niewydolności oddechowej po 10-14 dniach. Wiadomo, że są to osoby w podeszłym wieku, częściej mężczyźni oraz pacjenci z różnymi współistniejącymi chorobami, w tym nadciśnieniem tętniczym, niewydolnością serca, cukrzycą, przewlekłą chorobą nerek czy przewlekłą obturacyjną chorobą płuc (POChP).

Prof. James Diaz z LSU Health New Orleans School of Public Health uważa, że leki oddziałujące na konwertazę angiotensyny 2, jak również blokery receptora dla angiotensyny, stosowane m.in. w leczeniu nadciśnienia tętniczego i niewydolności serca, mogą zwiększać ryzyko ciężkiego przebiegu infekcji koronawirusami.

„Inhibitory konwertazy angiotensyny oraz blokery receptora angiotensyny są lekami rekomendowanymi dla pacjentów z chorobami sercowo-naczyniowymi, w tym po zawale serca, z nadciśnieniem tętniczym, a także dla chorych na cukrzycę i z przewlekłą chorobą nerek” - przypomina prof. Diaz. Wielu starszych pacjentów zakażonych SARS-CoV-2 stosuje te leki każdego dnia.

Jak zaznacza specjalista, badania prowadzone na zwierzętach wykazały, że dożylne podawanie inhibitorów konwertazy angiotensyny prowadzi do zwiększenia ilości tego białka w płucach.

„Ponieważ osoby leczone inhibitorami konwertazy angiotensyny lub blokerami receptora angiotensyny mają w płucach zwiększoną liczbę cząsteczek ACE2, do których przyłącza się białko S koronawirusa, mogą być jednocześnie bardziej narażone na poważny przebieg choroby wywołanej SARS-CoV-2” - tłumaczy prof. Diaz.

Jego zdaniem wsparciem dla tej hipotezy mogą być wyniki ostatniej analizy przeprowadzonej w grupie 1 099 chińskich pacjentów z COVID-19 potwierdzonym testami laboratoryjnymi. Wykazała ona, że u pacjentów z nadciśnieniem, choroba wieńcową serca, cukrzycą i przewlekłą chorobą nerek, COVID-19 ma cięższy przebieg. Wszyscy oni spełniają kryteria potrzebne do włączenia terapii inhibitorami ACE lub blokerami receptora angiotensyny (sartanami), podkreśla ekspert.

Zdaniem prof. Diaza jednym z czynników chroniących dzieci przed cięższym przebiegiem COVID-19 może być mniejsza liczba cząsteczek ACE2 w dolnych drogach oddechowych, przez co koronawirusy beta (do których należą SARS-CoV oraz SARS-CoV-2) nie mają ułatwionej drogi wnikania do płuc. Drugim czynnikiem może być większa liczba u najmłodszych przeciwciał skierowanych oryginalnie przeciwko koronawirusom alfa, które powodują zwykłe przeziębienie, często występujące u dzieci. Mogą one wykazywać krzyżowe powinowactwo również do cząsteczek koronawirusów beta i szybciej je neutralizować.

Specjalista rekomenduje przeprowadzenie dalszych badań, które pozwolą zweryfikować, czy terapia inhibitorami ACE oraz blokerami receptora angiotensyny może zwiększać ryzyko ciężkiego przebiegu COVID-19.

Dopóki nie pojawią się wyniki tych badań pacjenci zażywający leki z obu grup z powodu chorób układu krążenia nie powinni na własną rękę przerywać terapii, ostrzega prof. Diaz. Najlepsze co mogą zrobić to unikać podczas epidemii COVID-19 tłumów, zgromadzeń, spotkań grupowych oraz osób z infekcjami oddechowymi, w celu zminimalizowania zakażenia. (PAP)

http://naukawpolsce.pap.pl/aktualnosci/news%2C81397%2Cczesc-lekow-na-nadcisnienie-moze-zwiekszac-ryzyko-powaznego-przebiegu-covid

Epidemia: zamknięcie szkół, praca zdalna i kwarantanna najważniejsze
25.03.2020 Autor: Zbigniew Wojtasiński

Dla powstrzymania epidemii Covid-19 najważniejsze jest zamknięcie szkół, wprowadzenie pracy zdalnej oraz kwarantanna – wynika z badań specjalistów z Singapuru. Piszą o tym na łamach pisma „Lancet Infectious Diseases”.

Specjaliści Narodowego Uniwersytetu w Singapurze analizowali wpływ izolacji społecznej na zahamowanie rozwoju epidemii wywołanej przez koronawirusa SARS-CoV-2. Z ich oceny wynika, że najważniejsze są trzy jednoczesne działania: kwarantanna osób zakażonych oraz członków ich rodziny, zamknięcie szkól i praca zdalna, gdzie tylko jest to możliwe. Za szczególnie ważne uznano zamknięcie szkół, czego w Singapurze nie zrobiono.

Jeden z autorów opracowania Alex R. Cook twierdzi w wypowiedzi dla Reutersa, że kwarantanna zakażonych, połączona z zamknięciem szkół, daje lepsze efekty, niż kwarantanna i praca zdalna lub sama kwarantanna. Jednak najlepsze efekty przynosi połączenie wszystkich trzech sposób izolacji społecznych: zamknięcie szkół, praca zdalna i kwarantanna. (PAP)

http://naukawpolsce.pap.pl/aktualnosci/news%2C81394%2Cepidemia-zamkniecie-szkol-praca-zdalna-i-kwarantanna-najwazniejsze.html
« Ostatnia zmiana: Luty 03, 2022, 09:18 wysłana przez Orionid »

Polskie Forum Astronautyczne

Odp: Wiadomości naukowe
« Odpowiedź #48 dnia: Marzec 30, 2020, 18:26 »

Offline Orionid

  • Moderator
  • *****
  • Wiadomości: 21901
  • Very easy - Harrison Schmitt
Odp: Wiadomości naukowe
« Odpowiedź #49 dnia: Marzec 30, 2020, 18:27 »
(49)  299-301

WHO: ludzie młodzi również narażeni na Covid-19
Autor: Zbigniew Wojtasiński 25.03.2020


Fot. EPA/ROBERT PERRY 24.03.2020

Ludzie młodzi nie powinni lekceważyć zakażenia koronawirusem, oni również mogą chorować. Poza tym przenoszą infekcję na inne osoby, w tym na seniorów, co może być kwestią życia lub śmierci – ostrzega Światowa Organizacja Zdrowia (WHO).

„Chciałbym powiedzieć ludziom młodym: nie jesteście niezwyciężeni, ten wirus może was skazać na wielotygodniowy pobyt w szpitalu, a nawet zabić. A nawet jeśli nie zachorujecie, to wasza decyzja o tym, gdzie się przemieścić dla kogoś innego może być kwestią życia lub śmierci” – zaalarmował dyrektor Światowej Organizacji Zdrowia (WHO) Tedros Adhanom Ghebreyesus.

Z dotychczasowych obserwacji wynika, że każda osoba może zostać zakażona wirusem SARS-CoV-2. Również każda osoba, bez względu na wiek, może zachorować, choć najbardziej zagrożone są osoby starsze, z reguły mniej odporne na infekcje. Decydujące znaczenie ma jednak ogólny stan zdrowia i współistniejące choroby, takie jak nadciśnienie tętnicze, cukrzyca i choroba sercowo-naczyniowa. A na te schorzenia coraz częściej cierpią także ludzie w średnim wieku, np. z powodu otyłości.

Nigdy też nie ma pewności jak zareaguje dany organizm. W środę dziennik "The Sun" podał, że z powodu koronawirusa zmarła 21-letnia Brytyjka bez żadnych innych chorób towarzyszących. W niedzielę informowano o śmierci 18-latka z Coventry, u którego test potwierdził obecność koronawirusa. Ale lekarze wyjaśnili, że cierpiał on na poważne inne schorzenia i Covid-19 nie był bezpośrednią przyczyną zgonu. Dr Rosena Allin-Khan powiedziała BBC, że na oddziale intensywnej terapii ratowała już trzydziesto- i czterdziestolatków zarażonych koronawirusem SARS-CoV-2, którzy dosłownie „walczyli o życie”.

Ludzie młodzi, nawet jeśli nie chorują, to mogą być niebezpieczni dla innych. Wielu z nich nie wie, że jest zakażonych, bo nie ma poważniejszych objawów, takich jak gorączka czy zaburzenia oddychania. Takie osoby mogą natomiast zarażać innych, również ludzi młodych lub osoby starsze, najbardziej zagrożone zgonem z powodu Covid-19. Właśnie osoby zakażone, ale bezobjawowe, roznoszą wirusa na inne osoby napędzając rozwój epidemii. Szczególnie narażając seniorów.

Z danych Imperial College London wynika, że z powodu zakażenia koronawirusem SARS-CoV-2 jedynie 5 proc. osób poniżej 50. roku życia wymagało dotąd hospitalizacji w Chinach oraz we Włoszech. Jednocześnie do szpitali trafiło w tych krajach 24 proc. seniorów w wieku 70-79 lat. Spośród pacjentów hospitalizowanych w stanie krytycznym znajdowało się tylko 5 proc. w wieku poniżej 40 lat oraz 27 proc. po 60. roku życia, 43 proc. po siedemdziesiątce i aż 71 proc. osiemdziesięciolatków.

Podobnie jest w USA. Według Centrum Kontroli Chorób (CDC) w Atlancie, jak na razie 53 proc. hospitalizowanych było w wieku ponad 55 lat, a 80 proc. zgonów odnotowano wśród pacjentów po 65. roku życia. We Włoszech zmarło 0,4 proc. pacjentów zakażonych SARS-CoV-2 przed 40. rokiem życia oraz prawie 20 proc., w wieku powyżej 80 lat.

Inna sytuacja, przynajmniej do tej pory, jest w Niemczech. W środę dyrektor Instytutu Roberta Kocha w Berlinie prof. Lothar Wieler powiedział, że przeciętny wiek osób zarażonych w tym kraju koronawirusem jak na razie nie przekracza 45 lat. To z tego prawdopodobnie powodu – dodał – jest tam dużo mniej zgonów niż we Włoszech. Jednak osoby, które zmarły u naszych zachodnich sąsiadów, miały przeciętnie 81 lat. (PAP)

http://naukawpolsce.pap.pl/aktualnosci/news%2C81401%2Cwho-ludzie-mlodzi-rowniez-narazeni-na-covid-19.html

WHO: kraje muszą wykorzystać czas zamknięcia na walkę z koronawirusrem
26.03.2020

Kraje, które wprowadziły u siebie ograniczenia w przemieszczaniu się ludzi, aby zapobiec rozprzestrzenianiu się koronawirusa, powinny wykorzystać ten czas na wykrycie i zaatakowanie go - podkreśliła w środę Światowa Organizacja Zdrowia (WHO).

"Proszenie ludzi, aby zostali w domu, i powstrzymywanie przemieszczania się ludności to kupowanie czasu i zmniejszanie presji na systemy opieki zdrowotnej. Same te środki nie ugaszą jednak epidemii" - powiedział w środę w Genewie na konferencji prasowej dyrektor generalny WHO Tedros Adhanom Ghebreyesus.

"Apelujemy do wszystkich krajów, aby wykorzystały ten czas do ataku na wirusa" - oznajmił.

Dodał, że kraje muszą rozszerzyć, przeszkolić i rozmieścić pracowników służby zdrowia i zdrowia publicznego, a także wdrożyć systemy wykrywania każdego podejrzanego przypadku oraz przyspieszyć testy.

Poinformował też, że na plan solidarnego reagowania na pandemię zebrano dotąd ok. 95 mln dolarów. Złożyły się na to wpłaty 200 tysięcy osób. Fundusze te mają pomóc poszczególnym osobom i organizacjom w finansowaniu zakupu masek ochronnych, rękawiczek, fartuchów, gogli i zestawów diagnostycznych dla służby zdrowia, a także popychać naprzód badania nad szczepionką przeciw koronawirusowi.

Dyrektor generalny WHO w pełni poparł decyzję o odłożeniu tegorocznych letnich igrzysk olimpijskich w Tokio ze względu na koronawirusa. Podkreślił, że "była to trudna, ale mądra decyzja". (PAP)

http://naukawpolsce.pap.pl/aktualnosci/news%2C81411%2Cwho-kraje-musza-wykorzystac-czas-zamkniecia-na-walke-z-koronawirusrem.html

Australia/Prace nad dronem zdolnym do wykrywania osób z zaburzeniami oddechowymi
26.03.2020

Naukowcy z Uniwersytetu Południowej Australii (UniSA) przy współpracy z kanadyjską firmą Draganfly specjalizującą się w technologii dronów, pracują nad "pandemicznym dronem", który będzie mógł zdalnie wykrywać osoby z zainfekowanym układem oddechowym.

Jak poinformował internetowy portal "The Lead South Australia", dron będzie wyposażony w specjalny sensor i komputerowy system wideo.

Będą one mogły rejestrować temperaturę, akcję serca i funkcjonowanie układu oddechowego a także ludzi kaszlących lub kichających w tłumie przechodniów na ulicy, w biurach, na lotniskach, na statkach wycieczkowych, domach dla seniorów i w innych miejscach, w których gromadzą się ludzie.

Zespół naukowców z UNiSA pod kierownictwem prof. Avaana Chahla będzie współpracować z firmą Draganfly w marketingu nowego drona. Oczekuje się, że będą nim zainteresowani zarówno klienci komercyjni jak i lekarze i agendy rządowe.

Algorytmy służące do pomiaru temperatury i wykrywania osób kaszlących lub kichających, są wciąż udoskonalane w laboratoriach uniwersytetu w Adelajdzie, w południowej Australii.

Zdaniem prof. Chahla prototyp drona powinien być gotowy do testowania w ciągu najbliższych 6 miesięcy. Podkreślił on jednak, że "opracowanie prototypu do eksperymentów naukowych to jedno, ale praktyczne zastosowanie go to prawdziwe wyzwanie". (PAP)

http://naukawpolsce.pap.pl/aktualnosci/news%2C81414%2Caustraliaprace-nad-dronem-zdolnym-do-wykrywania-osob-z-zaburzeniami
« Ostatnia zmiana: Luty 03, 2022, 09:18 wysłana przez Orionid »

Offline Orionid

  • Moderator
  • *****
  • Wiadomości: 21901
  • Very easy - Harrison Schmitt
Odp: Wiadomości naukowe
« Odpowiedź #50 dnia: Marzec 30, 2020, 18:27 »
(50)  302-304

EEA: epidemia "oczyściła" powietrze z zanieczyszczeń pochodzących z ruchu drogowego
26.03.2020
 

Fot. EPA/GIUSEPPE LAMI 19.03.2020

Stężenie zanieczyszczeń powietrza w Europie, zwłaszcza dwutlenku azotu, wyraźnie spadły - twierdzi Europejska Agencja Środowiska (EEA). Jest to konsekwencja zagrożenia koronawirusem: mniejszego ruchu samochodowego i ograniczeń w poruszaniu się ludności.

Z danych EEA (European Environment Agency) jednoznacznie wynika, że stężenie związków zanieczyszczających powietrze na naszym kontynencie wyraźnie spadło, na niektórych obszarach - nawet o połowę. Jest to głównie skutek ograniczeń ruchu samochodowego na terenie dużych miast.

Wyraźny spadek dotyczy stężenia dwutlenku azotu (NO2), związku emitowanego głównie przez transport drogowy. Ten silnie toksyczny gaz może zwiększać problemy związane z układem oddechowym, np. astmę. Jest też szkodliwy dla układu odpornościowego człowieka.

Dane EEA za ostatnie tygodnie pokazują jego mniejsze koncentracje w wielu miastach Włoch. Np. w Mediolanie średnie stężenie NO2 w ostatnich czterech tygodniach było co najmniej 24 proc. niższe, niż jeszcze cztery tygodnie wcześniej. W tygodniu 16-22 marca średnie stężenie tego gazu było o 21 proc. niższe, niż w analogicznym tygodniu 2019 r.

Także w Bergamo, najbardziej dotkniętym epidemią koronawirusa mieście Włoch, obserwuje się stały spadek zanieczyszczenia NO2 w ostatnich czterech tygodniach. Średnie stężenie w tygodniu 16-22 marca wynosiło aż o 47 proc. mniej, niż w tygodniu odniesienia dokładnie przed rokiem. Z kolei w Rzymie średnie stężenie NO2 dla ostatnich czterech tygodni było o 26-35 proc. niższe, niż w analogicznych tygodniach 2019 r.

Podobne trendy zaobserwowano w innych dużych miastach Europy, gdzie w dniach 16-22 marca władze - w związku z zagrożeniem zdrowia publicznego - wprowadziły ograniczenia poruszania się ludności.

W Barcelonie średni poziom NO2 spadł w tym czasie o 40 proc. (z tygodnia na tydzień). W porównaniu z analogicznym tygodniem w marcu 2019 stężenie zanieczyszczeń zmniejszyło się o 55 proc. W Madrycie spadek z tygodnia na tydzień wyniósł aż 56 proc., a spadek w stosunku do marca 2019 - 41 proc.

Natomiast w Lizbonie średnie stężenie NO2 spadło o 40 proc., a w odniesieniu do podobnej daty w 2019 - widać ograniczenie o 51 proc.

Pomiary, na które powołuje się EEA, prowadzone są co godzinę na poziomie gruntu w ok. 3 tysiącach stacji monitorujących w krajach całej Europy.

Choć w ostatnich dekadach emisje związków zanieczyszczających powietrze mocno w Europie spadły, to jakość powietrza jest nadal słaba, a obecne w nim związki mogą szkodzić zdrowiu ludzi i środowisku. Szacuje się, że zła jakość powietrza powoduje co roku w Europie 400 tys. przedwczesnych zgonów. Duża część populacji Europy żyje na terenach, gdzie jakość powietrza nie sprzyja zdrowiu - przypomina EEA. (PAP)

http://naukawpolsce.pap.pl/aktualnosci/news%2C81402%2Ceea-epidemia-oczyscila-powietrze-z-zanieczyszczen-pochodzacych-z-ruchu

Ryzyko, że SARS-CoV-2 przenosi się przez łzy, jest niskie
28.03.2020

Wirus SARS-CoV-2 nie został wykryty we łzach pacjentów i dlatego jest mało prawdopodobne, by się przenosił tą drogą – wynika z najnowszego badania, które publikuje pismo „Ophthalmology”.

Naukowcy pod kierunkiem Ivana Seah`a z National University Hospital w Singapurze zastrzegają jednak, że żaden z przebadanych przez nich chorych nie miał zapalenia spojówek, które może rozwijać się u 1-3 proc. osób zakażonych koronawirusem.

Badacze regularnie zbierali próbki łez do analizy od 17 pacjentów chorych na COVID-19 – od momentu, gdy wystąpiły u nich objawy do czasu, gdy wyzdrowieli, tj. około 20 dni później.

Okazało się, że w ciągu dwóch tygodni nie udało się wykryć SARS-CoV-2 - zarówno w hodowlach służących do namnażania wirusa, jak i w badaniu pozwalającym wykryć jego materiał genetyczny w postaci RNA.

Równocześnie naukowcy pobierali próbki z gardła i nosa pacjentów. Testy wykazały, że choć ich łzy były wolne od wirusa, to zarówno w nosie, jak i w gardle stwierdzono dużą ilość cząstek SARS-CoV-2.

Autorzy pracy zwracają jednak uwagę, że mimo tych optymistycznych wyników, ważne jest, by ludzie pamiętali, że ochrona oczu, jak również ust i dłoni, może spowolnić szerzenie się wirusów powodujących choroby oddechowe, takich jak SARS-CoV-2. Podczas, gdy osoba chora na COID-19 kicha, kaszle, mówi, cząstki wirusa mogą wraz z drobnymi kropelkami wydostawać się z jej ust czy nosa i padać na twarz drugiej osoby. Następnie mogą się dostawać do organizmu – głównie poprzez usta czy nos, ale też za pośrednictwem śluzówki oka. Możemy się również zakazić dotykając przedmiotów, na których znajdują się cząstki wirusa – jak stół czy klamka, a następnie pocierając palcami oczy. (PAP)

http://naukawpolsce.pap.pl/aktualnosci/news%2C81433%2Cryzyko-ze-sars-cov-2-przenosi-sie-przez-lzy-jest-niskie.html

COVID-19 może zagrozić małpom człekokształtnym
30.03.2020 Autor: Paweł Wernicki

W liście do “Nature” 25 ekspertów domaga się pilnych działań w celu ochrony blisko spokrewnionych z człowiekiem małp człekokształtnych przed zagrożeniem jakie stanowi pandemia COVID-19.

Proponowane środki ostrożności dotyczą zarówno rządów, jak i badaczy, przedsiębiorców czy firm turystycznych. Chodzi o zawieszenie związanej z małpami turystyki (co ma już miejsce w Kongo i Rwandzie), ograniczenie badań, zachowanie ostrożności przy programach reintrodukcji, ale także potencjalne zatrzymanie projektów infrastrukturalnych i wydobywczych w siedliskach małp człekokształtnych. Realizacja tych projektów fizycznie przybliża ludzi do małp, co sprzyja rozprzestrzenianiu się wirusa - zwracają uwagę eksperci.

W przypadku turystyki sprawa jest o tyle złożona, że obecność turystów utrudnia działanie kłusownikom, trzeba więc szczegółowo rozważyć ryzyko. Konieczna będzie także pomoc dla społeczności, których dochody uzależnione są od napływu turystów.

Ludzie są blisko spokrewnieni z małpami człekokształtnymi - kilka milionów lat temu mieliśmy wspólnego przodka. Obecnie istnieją cztery rodzaje takich małp: goryle (Afryka), bonobo (Afryka), orangutany (Azja Południowo-Wschodnia) i szympansy (Afryka). Głównymi zagrożeniami dla ich przetrwania są utrata siedlisk i kłusownictwo, ale wirusy również stanowią problem.

Wcześniejsze badania wykazały, że szympansy mogą zarazić się wirusem przeziębienia, a wirus Ebola prawdopodobnie zabił w Afryce tysiące szympansów i goryli. W przypadku gatunków o niskiej liczebności, takich jak żyjący tylko na ograniczonym obszarze Sumatry orangutan Tapanuli, rozprzestrzenianie się wirusa SARS-CoV-2 mogłoby potencjalnie przybliżyć ich wymarcie – na wolności pozostało mniej niż 800 osobników.(PAP)

http://naukawpolsce.pap.pl/aktualnosci/news%2C81457%2Ccovid-19-moze-zagrozic-malpom-czlekoksztaltnym.html
« Ostatnia zmiana: Luty 03, 2022, 09:19 wysłana przez Orionid »

Offline Orionid

  • Moderator
  • *****
  • Wiadomości: 21901
  • Very easy - Harrison Schmitt
Odp: Wiadomości naukowe
« Odpowiedź #51 dnia: Marzec 30, 2020, 18:27 »
(51)  305-306

Badania tysięcy próbek potwierdzają, że psy i koty nie przenoszą koronawirusa
30.03.2020

Analiza tysięcy próbek pobranych od psów i kotów nie przyniosła ani jednego wyniku dodatniego na obecność koronawirusa SARS-CoV-2, który wywołuje chorobę COVID-19 – informuje globalna spółka IDEXX Laboratories, Inc., zajmująca się diagnostyką i oprogramowaniem w dziedzinie weterynarii.

Testom poddano tysiące - pobranych od, psów i kotów - próbek, które zostały dostarczone przez laboratoria referencyjne IDEXX na całym świecie, zaznaczono w informacji prasowej przesłanej PAP.

Zdaniem przedstawicieli firmy otrzymane wyniki pozostają w zgodzie z aktualnymi poglądami specjalistów, że COVID-19 przenosi się przede wszystkim z człowieka na człowieka. Dlatego eksperci nie zalecają przeprowadzania testów wśród zwierząt domowych na obecność SARS-CoV-2. W przypadku psów i kotów z objawami oddechowymi zalecana jest wizyta u weterynarza w celu przeprowadzenia badań w kierunku bardziej pospolitych patogenów układu oddechowego.

O tym, że nie ma żadnych dowodów, aby zwierzęta domowe, w tym koty i psy, przenosiły SARS-CoV-2 i stanowiły źródło zakażenia dla ludzi, przekonują też m.in. amerykańskie Centra ds. Kontroli i Prewencji Chorób (CDC) w Atlancie na swojej stronie internetowej. Podobną opinię można przeczytać na stronie Europejskiego Centrum ds. Zapobiegania i Kontroli Chorób (ECDC). (PAP)

http://naukawpolsce.pap.pl/aktualnosci/news%2C81454%2Cbadania-tysiecy-probek-potwierdzaja-ze-psy-i-koty-nie-przenosza-koronawirusa

Standardowy COVID-19
30.03.2020 Autor: Paweł Wernicki

Naukowcy z Center for Genomic Regulation (CRG) w Barcelonie standaryzują analizę danych dotyczących sekwencjonowania, by wspomóc międzynarodowe badania nad COVID-19 - informuje pismo “Frontiers in Genetics”.



Z ogólnodostępnego, bezpłatnego zasobu (https://covid.crg.eu) mogą korzystać naukowcy z całego świata w celu zbadania, w jaki sposób różne odmiany wirusa SARS-CoV-2 rosną, mutują i wytwarzają białka.

„Naukowcy pracują przez całą dobę, aby zrozumieć SARS-CoV-2, wirus powodujący COVID-19, abyśmy mogli znaleźć jego słabe punkty i pokonać go. Na całym świecie publikowanych jest ogromna ilość danych naukowych” - mówi Eva Novoa, badacz z CRG w Barcelonie.

„Jednak niektóre technologie, których używamy do badania SARS-CoV-2, takie jak sekwencjonowanie nanoporowe RNA, są tak nowe, że wyniki jednego artykułu nie są porównywalne z innymi ze względu na mozaikę stosowanych standardów i metodologii” – zaznacza Novoa. „Bierzemy wszystkie te dane i analizujemy je tak, aby spełniały one bardziej uniwersalnie porównywalny standard. Pomoże to badaczom w szybszym i dokładniejszym wykryciu mocnych i słabych stron koronawirusa”.

Aby zrozumieć, w jaki sposób koronawirus rośnie, mutuje i replikuje, naukowcy muszą sekwencjonować jego RNA. Sekwencja RNA ujawnia kluczowe informacje na temat białek wytwarzanych przez wirusa w celu inwazji ludzkich komórek i replikacji To zaś przekłada się na przydatne dla decydentów dane dotyczące zakaźności wirusa i nasilenia pandemii.

Uzyskanie wyników za pomocą tradycyjnych narzędzi do sekwencjonowania zajmowało dużo czasu. W ostatnich latach pojawiła się technologia sekwencjonowania DNA i RNA z użyciem nanoporów, która daje wyniki w czasie rzeczywistym. W przeciwieństwie do wcześniejszych metod sekwencjonowanie odbywa się nie poprzez syntezę, ale kontrolowane odcinanie nukleotydu po nukleotydzie z analizowanej nici DNA. Odłączane nukleotydy po kolei przechodzą przez nanopory, w których mierzone jest natężenie prądu. Każdy z czterech nukleotydów powoduje inną zmianę natężenia prądu (rzędu pikoamperów) co jest rejestrowane przez czuły i odpowiednio szybko reagujący amperomierz (a właściwie pikoamperomierz).

Jednak surowe dane uzyskane w wyniku sekwencjonowania nanoporowego są bardzo złożone, a naukowcom i klinicystom brakuje systematycznych wytycznych dotyczących powtarzalnej analizy danych, co ogranicza potencjał technologii.

Aby ustandaryzować analizę publicznie dostępnych danych sekwencjonowania nanoporów SARS-CoV-2, naukowcy z Centre for Genomic Regulation (CRG) w Barcelonie używają programu komputerowego MasterOfPores, opracowanego przez grupę Evy Novoa i CRG Bioinformatics Unit.

„Internet i kultura otwartej nauki, udostępniania danych i preprintów (wstępnych wersji publikacji naukowych – przypis PAP) zmieniły krajobraz badawczy. Infrastrukturę, której opracowanie w celu zbadania nowego wirusa zajęłoby miesiące, można teraz zbudować w ciągu zaledwie kilku dni dzięki nowatorskim metodom komputerowym” - mówi Julia Ponomarenko, kierownik działu bioinformatyki w CRG.

MasterOfPores można uruchamiać w dowolnym systemie operacyjnym kompatybilnym z Unixem na komputerze, klastrze lub w chmurze bez potrzeby instalowania dodatkowego oprogramowania i jest on dostępny bezpłatnie w Github. Publicznie dostępny, darmowy zasób analizował obecnie 3 TB danych nanoporowego sekwencjonowania RNA SARS-CoV-2. Badacze CRG będą kontynuować aktualizację zasobu o nowe dane, gdy tylko będą one dostępne.(PAP)

http://naukawpolsce.pap.pl/aktualnosci/news%2C81458%2Cstandardowy-covid-19.html
« Ostatnia zmiana: Luty 03, 2022, 09:22 wysłana przez Orionid »

Offline Orionid

  • Moderator
  • *****
  • Wiadomości: 21901
  • Very easy - Harrison Schmitt
Odp: Wiadomości naukowe
« Odpowiedź #52 dnia: Kwiecień 01, 2020, 00:29 »
(52)  307-311

Badanie: po ustąpieniu objawów choroby koronawirus może pozostawać w organizmie kilka dni
30.03.2020 Autor: Paweł Wernicki

Z nowego badania wynika, że u połowy pacjentów leczonych z powodu łagodnego zakażenia COVID-19 koronawirus nadal był obecny - do ośmiu dni po ustąpieniu objawów - informuje internetowa wersja pisma “American Journal of Respiratory and Critical Care Medicine”.

Dr Lixin Xie, dr Lokesh Sharma i współautorzy opisali badanie 16 pacjentów z COVID-19, którzy byli leczeni i zostali wypisani z PLA General Hospital w Pekinie między 28 stycznia a 9 lutego 2020 r. Mediana wieku badanych pacjentów wynosiła 35,5 lat.

Naukowcy zebrali próbki wymazów z gardła pobieranych od wszystkich pacjentów co drugi dzień i poddali je analizie. Pacjenci zostali wypisani ze szpitala po wyzdrowieniu i potwierdzeniu negatywnego statusu wirusowego przez co najmniej dwa kolejne testy PCR.

„Najbardziej znaczącym odkryciem w naszym badaniu jest to, że połowa pacjentów wciąż wydzielała wirusa nawet po ustąpieniu objawów” - powiedział współautor badania dr Lokesh Sharma z Yale School of Medicine. „W przypadku cięższych infekcji czas ten może być nawet dłuższy” - dodał.

Główne objawy występujące u objętych badaniem pacjentów obejmowały gorączkę, kaszel, ból gardła oraz trudności z oddychaniem lub duszność. Chorym podawano różne leki.

Czas od zakażenia do wystąpienia objawów (okres inkubacji) wynosił pięć dni u 15 z 16 pacjentów. Średni czas trwania objawów wynosił osiem dni, natomiast czas pozostawania "zakaźnym" po zakończeniu objawów - od jednego do ośmiu dni. Dwóch pacjentów miało cukrzycę, a jeden gruźlicę, co nie wpłynęło na czas trwania zakażenia COVID-19.

„Jeśli miałeś łagodne objawy ze strony układu oddechowego z powodu COVID-19 i przebywałeś w domu, aby nie zakażać innych, przedłuż swoją kwarantannę na kolejne dwa tygodnie po wyzdrowieniu, aby mieć pewność, że nie zakażasz innych ludzi” - radzi dr Lixin Xie z College of Pulmonary and Critical Care Medicine, Chinese PLA General Hospital.

Autorzy mają przesłanie dla społeczności medycznej: „pacjenci z COVID-19 mogą być zakaźni nawet po wyleczeniu objawowym, więc traktuj pacjentów bez objawów lub niedawno wyleczonych tak ostrożnie, jak pacjentów objawowych”.

Naukowcy podkreślili, że wszyscy badani pacjenci mieli łagodniejsze infekcje i wyzdrowieli z choroby oraz że badanie objęło niewielką liczbę pacjentów. Nie jest jasne, czy podobne byłyby wyniki w przypadku bardziej wrażliwych pacjentów, takich jak osoby starsze, osoby z osłabionym układem odpornościowym i pacjenci poddawani terapii immunosupresyjnej. (PAP)

https://naukawpolsce.pap.pl/aktualnosci/news%2C81463%2Cbadanie-po-ustapieniu-objawow-choroby-koronawirus-moze-pozostawac-w

Każdy może badać koronawirusa
31.03.2020

W czasie przymusowego pobytu w domu można zaangażować się w poszukiwanie leków przeciw wirusowi, który epidemię wywołał. W internetowym programie przypominającym grę ochotnicy pomagają szukać przeciwwirusowych białek.

Naukowcy z University of Washington poszukują białek, które mogłyby zatrzymać infekcję koronawirusem SARS-Cov2. Część badań oddają w ręce amatorów, którzy mogą włączyć się w poszukiwania z pomocą programu o nazwie Foldit. Uczestnicy mogą w nim projektować białka o różnych właściwościach.

Naukowcy wyjaśniają, że białka składają się z aminokwasów tworzących długie łańcuchy. Zwijają się one potem w skomplikowane, trójwymiarowe kształty - ostateczną formę białek.

Twórcy Foldit wiedzą mniej więcej, jakiej cząsteczki potrzebują. Miałaby ona łączyć się z wirusowym białkiem spike, które umożliwia zarazkowi przeniknięcie przez błonę komórki.

Znalezienie odpowiedniego białka nie jest jednak łatwym zadaniem. „Liczba możliwości jest potężna” - mówi kierujący pracami prof. David Baker.

W przypadku białek złożonych z kilkuset aminokwasów, istnieją miliardy różnych kombinacji. Badacze wykorzystują więc automatyczne algorytmy, ale stworzyli też system, który pozwala na projektowanie białek ręcznie.

„Zauważyliśmy, że kreatywność oferowana przez crowdsourcing jest naprawdę przydatna - jeśli zapyta się 100 osób, jak coś zrobić, zrobią to na 100 różnych sposobów. To dla nas naprawdę cenne przy rozwiązywaniu problemów dotyczących projektowania białek” - mówi Brian Koepnick, jeden z badaczy.

Użytkownicy starają się dopasować białko do danych wymagań i konkurują z innymi osobami pod względem jego stabilności.

„Znaleźliśmy sposób, aby ludzie współpracowali z komputerami nad rozwiązaniem tego problemu, zamiast polegać tylko na możliwościach jednej strony” - podkreśla badacz. - „Odkryliśmy, że użytkownicy Foldit mogą tworzyć naprawdę zadziwiające projekty białek, które zwijają się według przewidywań. Jesteśmy bardzo podekscytowani widząc, co gracze wymyślają”.

Kilka projektów zdaniem naukowców jest obiecujących, choć nie każde białko, które sprawia dobre wrażenie na komputerze, będzie działało w organizmie.

Najlepsze projekty będą badane w laboratorium.

Dzięki podobnemu podejściu naukowcy odnieśli już sukces w pracach nad białkami hamującymi wirusa grypy.

„Ogólnie mówiąc koronawirusy wydają się mutować rzadziej, niż wirusy grypy, co sprawia, że łatwiej jest nad nimi pracować” - informuje prof. Baker. Zwraca jednak uwagę, że jego odkrycia to dopiero pierwszy, choć trzeba dodać kluczowy krok na drodze do stworzenia leku.

Jeśli chodzi o sam program, to do jego obsługi potrzeba podstawowej wiedzy i praktyki. Naukowcy podkreślają jednak, że nie trzeba być ekspertem w zakresie biologii. Liczy się przede wszystkim wytrwałość i kreatywność.


Więcej informacji na stronach:
https://www.hhmi.org/news/citizen-scientists-are-helping-researchers-design-new-drugs-to-combat-covid-19
https://fold.it/ (PAP)
https://naukawpolsce.pap.pl/aktualnosci/news%2C81481%2Ckazdy-moze-badac-koronawirusa.html

Trwają prace nad testem do wykrywania wirusa SARS-CoV-2 w ściekach
01.04.2020 Autor: Paweł Wernicki

Naukowcy kończą prace nad testem wykrywającym wirusa SARS-CoV-2 w ściekach. Testy pomogą ustalić czy na danym obszarze znajdują się nosiciele COVID-19 – informuje pismo „Environmental Science & Technology”.

Nad testem do wykrywania SARS-CoV-2 pracują naukowcy z brytyjskiego Cranfield University.

Epidemiologia oparta na ściekach (WBE) może zapewnić skuteczny i szybki sposób na przewidywanie potencjalnego rozprzestrzeniania się COVID-19 poprzez wykrywanie w systemie kanalizacyjnym, biomarkerów obecnych w kale i moczu nosicieli chorób. Badanie ścieków jest już uznawane za skuteczny sposób śledzenia konsumpcji nielegalnych narkotyków i uzyskiwania informacji o zdrowiu, chorobach i patogenach.

Papierowe zestawy do szybkiego testowania będą mogły być stosowane w oczyszczalniach ścieków w celu śledzenia ewentualnych źródeł zakażenia.

Po odfiltrowaniu kwasów nukleinowych patogenów z próbek ścieków przeprowadzana jest reakcja biochemiczna z wstępnie przygotowanymi odczynnikami. Jeśli kwas nukleinowy typowy dla SARS-CoV-2 jest obecny, pojawia się widoczne gołym okiem zielone kółko. Gdy go nie ma, kółko jest niebieskie.

„W przypadku bezobjawowych infekcji lub gdy ludzie nie są pewni, czy są zakażeni, czy nie, badanie ścieków w czasie rzeczywistym może ustalić, czy na danym obszarze znajdują się nosiciele COVID-19, aby umożliwić szybkie badanie, kwarantannę i zapobieganie” - wyjaśnia dr Zhugen Yang, wykładowca technologii czujników w Cranfield Water Science Institute.

„Jeśli dzięki WBE można na wczesnym etapie monitorować COVID-19 w społeczności, możliwe jest podjęcie jak najwcześniej skutecznej interwencji, aby ograniczyć ruchliwość lokalnej populacji, starając się zminimalizować rozprzestrzenianie się patogenu i zagrożenie dla zdrowia publicznego” – dodaje Yang.

Ostatnie badania wykazały, że aktywnego wirusa SARS-CoV-2 można wyizolować z kału i moczu zakażonych osób. Po opuszczeniu ludzkiego ciała zazwyczaj może on przetrwać do kilku dni w odpowiednim środowisku.

Koszt papierowego testu wynosi poniżej 1 funta i po dalszym ulepszeniu ma on być łatwy do zastosowania przez osoby nie będące ekspertami. Jest cienki i lekki, łatwy do przechowywania i transportu, a po użyciu może być spalony, co ogranicza ryzyko dalszego zanieczyszczenia.

„Przewidujemy, że urządzenie będzie w stanie zaoferować pełny i natychmiastowy obraz stanu zdrowia populacji, gdy w najbliższej przyszłości test ten będzie można wdrożyć” – zaznacza Yang.

Dr Yang opracował wcześniej podobne papierowe testy do szybkiej diagnostyki weterynaryjnej w Indiach i wykrywania malarii wśród ludności wiejskiej w Ugandzie. (PAP)

https://naukawpolsce.pap.pl/aktualnosci/news%2C81487%2Ctrwaja-prace-nad-testem-do-wykrywania-wirusa-sars-cov-2-w-sciekach.html
« Ostatnia zmiana: Luty 03, 2022, 09:22 wysłana przez Orionid »

Offline Orionid

  • Moderator
  • *****
  • Wiadomości: 21901
  • Very easy - Harrison Schmitt
Odp: Wiadomości naukowe
« Odpowiedź #53 dnia: Kwiecień 01, 2020, 06:07 »
(53)  312-314

Australijski akcelerator wykorzystywany w badaniach nad COVID-19
01.04.2020 Autor: Paweł Wernicki

Australijscy naukowcy używają największego akceleratora cząstek na półkuli południowej, aby pomóc w przyspieszeniu poszukiwań szczepionki przeciwko COVID-19 - poinformowała agencja AFP.

Jak powiedział AFP zarządzający akceleratorem prof. Andrew Peele, australijski synchrotron w Melbourne wykorzystuje intensywne promieniowanie rentgenowskie emitowane przez przyspieszane przez akcelerator elektrony w celu zbadania kluczowych białek wirusa.

Działając jako swego rodzaju mikroskop, akcelerator pozwala naukowcom konstruować trójwymiarowe mapy białek na poziomie atomowym, co ułatwia opracowanie leków wiążących się z wirusem, potencjalnie zapobiegających chorobie lub leczących ją.

„Świecimy na białka, a sposób, w jaki rozpraszają promieniowanie mówi nam, gdzie jest każdy atom w cząsteczce białka (SARS-CoV-2)” - powiedział Peele. „Musisz wiedzieć, jak to białko wygląda, by móc zaprojektować lek, który się z nim połączy”- dodał.

Naukowcy z całego świata wysłali zespołowi z Melbourne dziesiątki próbek białek, które ich zdaniem mogą wiązać się z wirusem SARS-CoV-2 w sposób, który mógłby zminimalizować skutki infekcji lub chronić przed zachorowaniem.

„Korzystając z naszej technologii, w ciągu pięciu minut możesz zrozumieć, dlaczego lek działa lub nie działa po przyłączeniu się do białka” - wyjaśnił Peele, porównując ten proces do ukończenia układanki.

Naukowcy z całego świata ścigają się, aby opracować szczepionki i metody leczenia COVID-19, którego pandemia zabiła już dziesiątki tysięcy osób i zainfekowała ponad 750 000 ludzi na całym świecie. (PAP)

https://naukawpolsce.pap.pl/aktualnosci/news%2C81498%2Caustralijski-akcelerator-wykorzystywany-w-badaniach-nad-covid-19.html

Szef WHO: w najbliższych dniach liczba zakażonych koronawirusem dojdzie do miliona
02.04.2020

Dyrektor generalny Światowej Organizacji Zdrowia (WHO) Tedros Adhanom Ghebreyesus ostrzegł w środę w Genewie, że już w najbliższych dniach liczba zakażonych koronawirusem na świecie dojdzie do miliona, a liczba ofiar śmiertelnych pandemii sięgnie 50 tysięcy.

Na internetowej konferencji prasowej w Genewie szef WHO wyraził głębokie zaniepokojenie "szybką eskalacją i globalnym rozprzestrzenianiem się" koronawirusa.

"W kolejnych dniach będziemy mieli milion potwierdzonych przypadków koronawirusa i 50 tys. zgonów" - dodał. Przypomniał też, że od ubiegłego tygodnia liczba zmarłych z powodu koronawirusa wzrosła ponad dwukrotnie.

"Chodzi o pierwszą pandemię wywołaną przez koronawirusa (..). Jego zachowanie nie jest bardzo znane. Musimy być zjednoczeni w walce z tym nieznanym i niebezpiecznym wirusem ”- podkreślił. (PAP)

https://naukawpolsce.pap.pl/aktualnosci/news%2C81529%2Cszef-who-w-najblizszych-dniach-liczba-zakazonych-koronawirusem-dojdzie-do

AP: coraz więcej dowodów, że wirusem zakażają ludzie bez objawów
02.04.2020

Naukowcy przedstawiają coraz więcej dowodów, że koronawirus przenoszony jest przez zakażone osoby, które nie wykazują wyraźnych symptomów - pisze agencja AP. Zakazić można się - jak twierdzą - choćby siadając na ławce zajętej wcześniej przez zainfekowanego człowieka.

Badania amerykańskiego Centrum ds. Kontroli i Zapobiegania Chorób (CDC) wykazują, że ok. 10 proc. nowych zakażeń może być przenoszonych przez osoby, które mają koronawirusa, ale nie wykazywały dotychczas żadnych objawów. CDC ostrzega zarazem, że każdy może być nosicielem SARS-Cov-2.

W ocenie Associated Press rezultaty tych badań pokazują, jak ważne są ograniczenia wprowadzane obecnie przez rządy na całym świecie. "Trzeba działać w kwestii ograniczania kontaktów między ludźmi, którzy wydają się całkowicie zdrowi" - mówi Lauren Ancel Meyers z Uniwersytetu Teksańskiego w Austin.

W przeprowadzonym przez CDC badaniu w Singapurze jeden przypadek był w ocenie AP "szczególnie uderzający". "Zakażenie 52-letniej kobiety powiązano z tym, że usiadła na miejscu w kościele, które wcześniej w tym dniu zajmowało dwóch turystów, którzy nie wykazywali żadnych symptomów, ale potem poczuli się gorzej (...)" - pisze amerykańska agencja.

Do takich wniosków naukowcy doszli po analizie nagrania z mszy w kościele.

CDC utrzymuje, że nawet co czwarta osoba zakażona koronawirusem może nie wykazywać żadnych objawów. (PAP)

https://naukawpolsce.pap.pl/aktualnosci/news%2C81538%2Cap-coraz-wiecej-dowodow-ze-wirusem-zakazaja-ludzie-bez-objawow.html
« Ostatnia zmiana: Luty 03, 2022, 09:23 wysłana przez Orionid »

Offline Orionid

  • Moderator
  • *****
  • Wiadomości: 21901
  • Very easy - Harrison Schmitt
Odp: Wiadomości naukowe
« Odpowiedź #54 dnia: Kwiecień 01, 2020, 06:57 »
(54)  315-317

Badanie: wydzieliny z oka mogą być źródłem zakażenia się SARS-CoV-2
03.04.2020 Autorka: Joanna Morga

Objawy oczne, charakterystyczne dla zapalenia spojówek, występują u ok. jednej trzeciej pacjentów z COVID-19 – wynika z badania, które zamieszcza „JAMA Ophthalmology”. Co więcej, obecność wirusa SARS-CoV-2 w wydzielinie ze spojówek wskazuje, że oczy mogą być źródłem zakażenia.

Jak podkreślają autorzy najnowszego artykułu, zrozumienie objawów ocznych u osób chorych na COVID-19 może przyspieszyć diagnozowanie tej infekcji i pomóc w lepszej prewencji jej szerzenia się.

Naukowcy z China Three Gorges University (Yichang, Chiny) oraz z Sun Yat-Sen University (Kanton, Chiny) przebadali 38 pacjentów z potwierdzonym COVID-19, którzy byli leczeni w dniach 9-15 luty 2020 r. w jednym ze szpitali w prowincji Hubei w Chinach. Średnią ich wieku wyliczono na ok. 66 lat.

Zebrano informacje na temat występowania u nich objawów ze strony oczu. Wykonano również badania krwi oraz testy na obecność wirusa SARS-CoV-2 w próbkach pobranych z wymazów z jamy nosowo-gardłowej oraz ze spojówek oczu.

Okazało się, że w badanej grupie u 12 pacjentów (31,6 proc.) wystąpiły objawy oczne podczas choroby wskazujące na zapalenie spojówek, w tym przekrwienie spojówek, obrzęk (z wybrzuszeniem spojówki), łzawienie i wydzielina z oka. Pacjenci z objawami ze strony oczu częściej mieli podwyższoną liczebność białych krwinek (leukocytów) oraz neutrofili, jak również wyższe stężenie we krwi prokalcytoniny, białka C-reaktywnego oraz dehydrogenazy mleczanowej niż pacjenci bez objawów ocznych. Dodatkowo u 11 spośród 12 pacjentów (niemal 92 proc.) potwierdzono testami obecność SARS-CoV-2 w wymazie z jamy nosowo-gardłowej. Z tej grupy u dwóch (blisko 17 proc.) osób stwierdzono obecność wirusa również w próbkach wydzieliny ze spojówek.

Jak podsumowują autorzy pracy, u jednej trzeciej z badanej grupy osób chorych na COVID-19 wystąpiły objawy ze strony oczu, często obserwowano je u pacjentów z ciężkim przebiegiem tej infekcji. I chociaż z testów wynika, że wirus rzadko występuje we łzach to możliwe jest przenoszenie się go poprzez kontakt z wydzieliną z oka. (PAP)

https://naukawpolsce.pap.pl/aktualnosci/news%2C81536%2Cbadanie-wydzieliny-z-oka-moga-byc-zrodlem-zakazenia-sie-sars-cov-2.html

WHO rozważa zalecenie noszenia masek w miejscach publicznych
03.04.2020 Autor: Zbigniew Wojtasiński


Fot. EPA/ROMAN PILIPEY 02.04.2020

Panel ekspertów Światowej Organizacji Zdrowia (WHO) rozważa wprowadzenie zalecenia noszenia masek ochronnych w miejscach publicznych, szczególnie w pomieszczeniach. Z badań amerykańskich wynika, że zachowanie dystansu 2 metrów może nie być wystarczające; potrzebnych jest 6, a nawet 8 metrów.

Światowa Organizacja Zdrowia zaleca obecnie używanie masek jedynie przez osoby zakażone, które mogą rozsiewać patogeny, oraz osoby opiekujące się chorymi, podobnie jak pracownicy służby zdrowia. Szef panelu ekspertów WHO prof. David Heymann powiedział „BBC News”, że organizacja rozważa rozszerzenie tego zalecenie na wszystkie osoby znajdujące się miejscach publicznych, głownie sklepach i biurach.

Obecnie zaleca się, żeby zachować dystans co najmniej 2 metrów od innych osób w miejscach publicznych. To powinno wystarczyć, by uniknąć zetknięcia się z patogenami, jakie może rozsiewać osoba zakażona. Może ona nawet nie zdawać sobie z tego sprawy, bo nie odczuwa żadnych poważniejszych objawów infekcji wywołanej przez koronawirusy SARS-CoV-2.

Badacze Massachusetts Institute od Technology (MIT) twierdzą jednak, że w niektórych sytuacjach może być to niewystarczające. Chodzi o sytuacje, kiedy osoba zakażona kicha i kaszle. Z ich badań wynika, że patogeny mogą być wtedy rozsiewane na większą odległość: podczas kaszlu do sześciu metrów, a na skutek kichania - nawet 8 metrów. Sugerujące to próby przeprowadzono w warunkach laboratoryjnych.

Kierująca badania prof. Lydia Bourouiba z MIT powiedziała „BBC News”, że jest tym zaniepokojona. Podczas kaszlu i kichania – podkreśliła - wydychane powietrze ma taką siłę, że wypycha znajdujące się w nim aerozole w różnych rozmiarach na całe pomieszczenie. Jej zdaniem w miejscach zamkniętych i źle wentylowanych zachowanie odległości dwóch metrów od innej osoby może dawać jedynie złudne poczucie bezpieczeństwa.

Amerykańska specjalistka uważa, że w pomieszczeniach noszenie masek ochronnych, nawet tych zwykłych, może być przydatne. „Zwykłe maski nie uchronią przed znajdującymi się w powietrzu drobnymi cząsteczkami, gdyż nie mają odpowiedniej filtracji. Mogą jednak chronić przed powietrzem wydychanym na wprost z dużym impetem” – podkreśla.

Zdaniem prof. Heymann jeśli te obserwacje się potwierdzą, to maski ochronne mogą być równie skuteczne - albo nawet bardziej - niż zachowanie odpowiedniego dystansu. Ważne jest jednak, żeby maski były używane we właściwy sposób, przede wszystkim szczelnie zakrywając usta i nos. Nie mogą być też wilgotne, bo wtedy przepuszczają znajdujące się w powietrzu cząstki. Należy też starannie zdejmować maski, żeby przy okazji nie zakazić rąk. Zwykłe maski muszą być też zmieniane, nie można ich stale używać. Konieczne jest też zachowanie odpowiedniej higieny, głównie mycie rąk. (PAP)

https://naukawpolsce.pap.pl/aktualnosci/news%2C81559%2Cwho-rozwaza-zalecenie-noszenia-masek-w-miejscach-publicznych.html

WHO: W pewnych sytuacjach noszenie masek może spowolnić rozwój epidemii
04.04.2020

Mogą zaistnieć sytuacje, w których powszechne noszenie masek spowolni rozwój epidemii, ale na razie należy je przeznaczyć przede wszystkim dla personelu medycznego - powiedział w piątek dyrektor ds. sytuacji nadzwyczajnych Światowej Organizacji Zdrowia (WHO) dr Mike Ryan.

Ryan powiedział, że istnieje możliwość, że wirus przenosi się również drogą powietrzną, a nie tylko kropelkową, ale nadal uważa się, że do zakażenia dochodzi przede wszystkim wtedy, gdy osoby mające symptomy choroby Covid-19 kaszląc i kichając, przenoszą wirusa na innych ludzi bądź zakażają powierzchnie.

"Musimy zachować chirurgiczne maski dla ludzi, którzy są na pierwszej linii, ale pomysł, by zasłaniać czymś (...) usta, by chronić (innych) przed kaszlem czy kichaniem, sam w sobie nie jest zły" - dodał Ryan.

Przypomniał, że młodzi ludzie, którzy przeważnie lżej przechodzą Covid-19, powinni unikać zakażenia, by nie doprowadzać do dalszego rozprzestrzeniania się koronawirusa.

Według piątkowego zestawienia Reutera co najmniej milion ludzi na świecie zostało zakażonych koronawirusem, który dotarł do ponad 200 krajów. Poza Chinami pandemia pochłonęła blisko 51,2 tys. ofiar śmiertelnych.

Oficjalne dane na temat liczby zgonów w Chinach zostały ostatnio zakwestionowane przez wywiad USA i władze Wielkiej Brytanii.

Najwięcej potwierdzonych przypadków zakażenia - 244 348 - odnotowano w USA, które stały się największym epicentrum pandemii.(PAP)

https://naukawpolsce.pap.pl/aktualnosci/news%2C81572%2Cwho-w-pewnych-sytuacjach-noszenie-masek-moze-spowolnic-rozwoj-epidemii.html
« Ostatnia zmiana: Luty 03, 2022, 09:23 wysłana przez Orionid »

Offline Orionid

  • Moderator
  • *****
  • Wiadomości: 21901
  • Very easy - Harrison Schmitt
Odp: Wiadomości naukowe
« Odpowiedź #55 dnia: Kwiecień 01, 2020, 07:00 »
(55)  318-320

Zmęczenie, ból głowy, dezorientacja, katar – rzadkie i mniej znane objawy COVID-19
04.04.2020


Fot. Adobe Stock

Najbardziej charakterystyczne objawy COVID-19 to suchy kaszel, gorączka i trudności z oddychaniem, ale mogą też wystąpić problemy z układem pokarmowym, zaburzenia węchu i smaku czy bardzo rzadko zmęczenie, ból, głowy, dezorientacja, katar.

COVID-19, choroba wywoływana przez nowy koronawirus SARS-CoV-2 objawia się przeważnie: suchym kaszlem, gorączką i zaburzeniami oddychania. Jednak część zakażonych osób nie ma żadnych objawów, choć może rozsiewać wirusa, a u znacznego odsetka chorych pojawiają się najpierw inne objawy, jak zaburzenia ze strony układu pokarmowego czy utrata węchu i smaku.

Problemy ze strony układu pokarmowego są dość częste u chorych na COVID-19. Z Badania chińskich naukowców, opublikowanego na łamach pisma „American Journal of Gastroenterology”, wynika, że blisko połowa pacjentów z tą infekcją skarży się głównie na objawy ze strony układu pokarmowego, takie jak jadłowstręt (84 proc. badanych), biegunka (nieco ponad 29 proc.), wymioty (0,8 proc.) oraz ból brzucha (0,4 proc.).

Z raportu Światowej Organizacji Zdrowia (WHO) wynika z kolei, że nudności mogą towarzyszyć nawet 5 proc. osób z COVID-19.

Pacjenci z objawami pokarmowymi przeważnie szybko dostają też innych, bardziej typowych objawów dla COVID-19, jak problemy z oddechem, gorączka czy kaszel. Zaledwie 3 proc. badanych osób z tą infekcją cierpi jedynie na objawy pokarmowe – wynika z danych podawanych przez „Business Insider”.

Osłabienie lub utrata węchu lub smaku były wcześniej wymieniane jako mniej typowe objawy infekcji SARS-CoV-2. Jednak najnowsza analiza wykonana przez brytyjskich naukowców z King`s College w Londynie we współpracy z kolegami z Harvard Medical School wskazuje, iż mogą to być objawy pozwalające z dużym prawdopodobieństwem ocenić, że ktoś ma COVID-19. Przeanalizowane przez badaczy dane wskazują bowiem, że aż 60 proc. osób, u których potwierdzono tę infekcję doświadczyła utraty węchu i smaku.

Bóle głowy i zawroty głowy rzadko występują u chorych na COVID-19. Z badania opublikowanego na łamach tygodnika „Lancet” wynika, że około 8 proc. pacjentów z tą infekcją ma bóle głowy. U niektórych chorych występują też zawroty głowy. Jeśli pojawiają się one często lub są nagłe i silne to mogą być objawem poważniejszych schorzeń, np. dotyczących ucha wewnętrznego czy mózgu, i wymagają dokładnej diagnostyki, podkreślają eksperci.

W niektórych przypadkach infekcji COVID-19 mogą towarzyszyć: złe samopoczucie, dezorientacja i bardzo silne zmęczenie. Zalicza się je do najczęściej wymienianych nietypowych objawów zakażenia, które występują łącznie z kaszlem i gorączką. Zmęczenie jest bardzo rzadko zgłaszane przez chorych na COVID-19 jako jedyny występujący objaw.

Psychoterapeutka Ilene Cohen, ekspertka portalu Psychology Today, zwraca jednak uwagę, że towarzyszące pandemii, kwarantannie oraz izolacji: stres i lęki mogą wywoływać podobne objawy. Dlatego nie powinny one wzbudzić naszej paniki.

Z kolei eksperci amerykańskich Centrów Kontroli i Prewencji Chorób (CDC) podkreślają, że silna dezorientacja czy problemy z obudzeniem się, z utrzymaniem świadomości mogą być objawami ostrzegawczymi, świadczącymi o poważniejszym problemie zdrowotnym. Osoby, u których występują, zwłaszcza łącznie z innymi objawami, jak np. zasinienie ust, trudności z oddychaniem czy ból w klatce piersiowej, powinny natychmiast wezwać pomoc medyczną.

Dreszcze i bóle mięśni towarzyszą COVID-19 sporadycznie. Mogą one być objawami wielu innych chorób, zwłaszcza grypy, ale zakażeni wirusem SARS-CoV-2 również mogą się na nie skarżyć, choćby ze względu na występowanie gorączki. Z raportu WHO wynika, że około 11 proc. przebadanych osób z COVID-19 informowało o występowaniu dreszczy, a 14 proc. o bólach mięśni. Dlatego, jeśli takie objawy wystąpią eksperci radzą podjęcie kroków bezpieczeństwa, takich jak izolacja od innych osób, picie dużych ilości płynów, odpoczynek oraz kontakt z lekarzem.

Bardzo niewielu pacjentów zakażonych SARS-CoV-2 ma zapchany nos czy wodnisty katar. Zgodnie z raportem WHO symptomy te dotyczą mniej niż 5 proc. chorych. Nie odnotowano natomiast, by COVID-19 towarzyszyło kichanie. Występowanie tych trzech objawów może raczej świadczyć o alergii lub zwykłym przeziębieniu.

Również ból gardła bardzo rzadko towarzyszy COVID-19, a raczej jest typowy dla grypy czy przeziębienia. (PAP)

https://naukawpolsce.pap.pl/aktualnosci/news%2C81571%2Czmeczenie-bol-glowy-dezorientacja-katar-rzadkie-i-mniej-znane-objawy-covid

WHO: wypłaszcza się krzywa zgonów i zakażeń w Europie Zachodniej
06.04.2020 Autor: Zbigniew Wojtasiński

Liczba nowych zakażeń i zgonów przestaje rosnąć lub nawet się nieco zmniejsza w najbardziej dotkniętych epidemią Covid-19 krajach Europy Zachodniej, głównie we Włoszech, Hiszpanii, Niemczech oraz Francji – wynika z danych Światowej Organizacji Zdrowia (WHO).

W poniedziałek rano na całym świecie od wybuchu epidemii było prawie 1,3 mln zarejestrowanych zakażeń, z tego ponad 940 tys. infekcji aktywnych. Odnotowano ponad 266 tys. wyzdrowień oraz ponad 70 tys. zgonów. Najwięcej infekcji jest w USA (ponad 340 tys.) oraz Hiszpanii (132 tys.), Włoszech (130 tys.), Niemczech (ponad 100 tys.) i Francji (ponad 93 tys.).

Z danych Światowej Organizacji Zdrowia (WHO) wynika, że w Europie Zachodniej jest nadzieja na poprawę sytuacji epidemiologicznej. Liczba nowych zakażeń i zgonów przestaje rosnąć lub nawet się nieco zmniejsza w najbardziej dotkniętych epidemią krajach tego regionu.

We Włoszech w niedzielę 5 kwietnia było najmniej zakażeń (4316) i zgonów (525) od 19 marca. Szef Instituto Superiore di Sanita prof. Silvio Brusaferro powiedział, że krzywa epidemiologiczna osiągnęła "plateau" (płaski obszar przebiegu krzywej - PAP) i zaczyna opadać. „Jeśli to się potwierdzi, możemy zacząć myśleć o drugiej fazie i zmniejszaniu się zasięgu epidemii” – powiedział specjalista cytowany przez Reutersa.

Specjaliści włoscy podkreślą jednak, że nie można jeszcze poluzować izolacji i dystansu społecznego. „Nie łamcie zakazów, pozostańcie w domu” – zaapelował Angelo Borelli, szef włoskiej obrony cywilnej. Jego zdaniem kolejnym etapem będzie przygotowanie się społeczeństwa do życia z wirusem. Namawia też do używania masek ochronnych w miejscach publicznych.

Sytuacja epidemiologiczna poprawia się również w Hiszpanii. W niedzielę 5 kwietnia było tam 5478 nowych zakażeń i 694 zgony. To mniej niż 4 kwietnia (6969 zakażeń i 749 zgonów) czy 3 kwietnia (odpowiednio 7134 oraz 850). Więcej przypadków, zarówno infekcji jak zgonów, było w całym minionym tygodniu.

We Francji minionej doby spadła liczba zgonów, jak też przyjęć na oddziały intensywnej terapii, co świadczy, że mniej jest ostatnio najbardziej ciężkich przypadków Covid-19, zagrażających życiu pacjentów. Według francuskiego ministerstwa zdrowia, w niedzielę 5 kwietnia zmarło 357 chorych zakażonych koronawirusem, podczas gdy 4 kwietnia było 442 przypadków śmiertelnych. W szpitalach francuskich zmarło dotąd prawie 5,9 tys. osób, a w domach opieki prawie 2,2 tys.

W Niemczech po kilku dniach wzrostu od 1 do 3 kwietnia, kiedy dziennie było ponad 6 tys. nowych zakażeń, liczba nowych przypadków spadła. 4 kwietnia zarejestrowano 4933 nowych infekcji i 169 zgonów, a w niedzielę 5 kwietnia – odpowiednio 4031 i 140. (PAP)

https://naukawpolsce.pap.pl/aktualnosci/news%2C81597%2Cwho-wyplaszcza-sie-krzywa-zgonow-i-zakazen-w-europie-zachodniej.html

Kolejne prace nad lekiem przeciwko SARS-CoV-2
06.04.2020

Lek testowany już wcześniej przy chorobach płuc hamuje namnażanie wirusa SARS-CoV-2 - pokazuje międzynarodowe badanie przeprowadzone na komórkach i miniaturowych modelach narządów.

Naukowcy ze szwedzkiego Instytutu Karolinska i z kanadyjskiego University of British Columbia opisali potencjalny lek przeciw COVID-19.

„Nasze badanie oferuje nowy wgląd w to, jak SARS-CoV-2 wnika do komórek w ciele (...). Mamy nadzieję, że wyniki przyczynią się do opracowania nowych leków pomagających pacjentom z COVID-19” - mówi prof. Ali Mirazimi, autor pracy opublikowanej w piśmie „Cell”.

Posługując się wirusem pobranym od pacjentów z COVID-19, w badaniach na komórkach, naukowcy pokazali, że wirusowe białko o nazwie "spike" łączy się z receptorem komórkowym - konwertazą angiotensyny 2 (ACE2). Dzięki temu wnika do komórek. Co ważne, komórkowy enzym ACE2 jest potrzebny płucom, a także innym organom do prawidłowej pracy.

Naukowcom udało się zahamować namnażanie wirusa przez podanie do komórkowej hodowli enzymu - rozpuszczalnej konwertazy angiotensyny (ang. human recombinant soluble angiotensin-converting enzyme 2 - hrsACE2).

Wskutek tego namnażanie się wirusa spadało od 1000 do 5000 razy. Skutek był przy tym zależny od dawki, tzn. im więcej było hrsACE2 w stosunku do ilości wirusa - tym silniejsze okazywało się działanie. Podobne wyniki naukowcy otrzymali także w badaniach na tzw. organoidach - miniaturowych modelach narządów - w tym wypadku nerek i naczyń krwionośnych.

„Uważamy, że podawana kopia enzymu hrsACE2 zwabia wirusa, aby przyłączył się do niej, zamiast do komórek. W takim samym stopniu odciąga to wirusa od infekowania komórek, co powinno prowadzić do redukcji w jego namnażaniu w płucach i innych organach” - wyjaśniają naukowcy.

Razem z firmą Aperion Biologics wytwarzającą oni hrsACE2 w postaci leku APN01 i planują pilotażowe badania z udziałem pacjentów w Chinach. Lek ten przetestowano już w II fazie badań klinicznych przeciw innym chorobom płuc.

Badacze zwracają jednocześnie uwagę, że teraz sprawdzili działanie potencjalnego leku na wstępnym etapie infekcji SARS-CoV-2. Kolejne badania pokażą dopiero, czy może być skuteczny także w bardziej zaawansowanej chorobie.

Z pomocą organoidów, naukowcy pokazali również, że wirus może bezpośrednio infekować naczynia krwionośne i nerki oraz się w nich namnażać. To ważna informacja dla zrozumienia przebiegu choroby i wskazuje przyczynę uszkodzeń wielu narządów, w tym układu krążenia w ciężkich przypadkach COVID-19.

„Wirus powodujący COVID-19 jest blisko spokrewniony z pierwszym wirusem SARS. Nasze wcześniejsze prace pomogły w szybkiej identyfikacji ACE2, jako bramy, przez którą SARS-CoV-2 wchodzi. To wiele mówi o chorobie. Teraz wiemy, że rozpuszczalna forma ACE2, które wyłapuje wirusa, może umożliwić bardzo racjonalną terapię, specyficznie celującą w bramę wykorzystywaną przez wirusa do zakażania nas” - wyjaśnia współautor publikacji prof. Josef Penninger.


Więcej informacji na stronach:
https://www.eurekalert.org/pub_releases/2020-04/ki-tdm040220.php
https://www.cell.com/pb-assets/products/coronavirus/CELL_CELL-D-20-00739.pdf (PAP)
https://naukawpolsce.pap.pl/aktualnosci/news%2C81581%2Ckolejne-prace-nad-lekiem-przeciwko-sars-cov-2.html
« Ostatnia zmiana: Luty 03, 2022, 09:24 wysłana przez Orionid »

Offline Orionid

  • Moderator
  • *****
  • Wiadomości: 21901
  • Very easy - Harrison Schmitt
Odp: Wiadomości naukowe
« Odpowiedź #56 dnia: Kwiecień 01, 2020, 07:05 »
(56)  321-323

Raport WWF: degradacja środowiska i brak bioróżnorodności sprzyjają pandemiom
07.04.2020


Fot. Adobe Stock

Utrata różnorodności biologicznej i degradacja środowiska naturalnego sprzyjają pojawianiu się nowych chorób. Zmiany użytkowania gruntów i niszczenie naturalnych siedlisk odpowiadają za co najmniej połowę nowo pojawiających się chorób odzwierzęcych - wynika z najnowszego raportu WWF.

“Wiele nowo pojawiających się chorób - jak Ebola, AIDS, SARS, ptasia i świńska grypa, a dziś COVID-2019 nie jest przypadkowymi katastrofalnymi zdarzeniami, ale konsekwencją naszego wpływu na naturalne ekosystemy” – czytamy we wstępie do raportu "Ecosystem destruction and the rise of pandemics" przygotowanym przez organizację WWF.

Ludzie znacząco zmienili trzy czwarte lądów i dwie trzecie oceanów, przekształcając planetę w takim stopniu, że rozpoczęła się nowa era nazwana “antropocenem”. Milion gatunków zwierząt i roślin zagrożonych jest wyginięciem. W ciągu nieco ponad 40 lat liczebność populacji kręgowców na całym świecie spadła średnio o 60 proc. Emisje gazów cieplarnianych podwoiły się, powodując wzrost globalnych średnich temperatur o 1 st. C w porównaniu do czasów przedindustrialnych. Poziom morza wzrósł od 16 do 21 centymetrów od roku 1900. Populacja ludzka podwoiła się w ciągu ostatnich 50 lat i osiągnęła prawie 7,7 miliarda, a wzrost konsumpcji zwiększa ślad ekologiczny ludzkości, zmieniając lądy, rzeki i oceany, system klimatyczny, cykle biogeochemiczne i sposób funkcjonowania ekosystemów - wylicza w swoim raporcie WWF.

Prawie połowa wolnej od lodu powierzchni lądów zamieniła się w grunty uprawne lub pastwiska. Ponad 800 000 tam uniemożliwia przepływ wody przez ponad 60 proc. rzek na świecie.

Rośnie świadomość, że największym zagrożeniem dla ludzkości może być nie trzecia wojna światowa, eksplozja nuklearna lub globalny akt terroru, ale wirus, pochodzący z wylesionego obszaru lub od dzikiego zwierzęcia sprzedawanego na targowisku. Ludzkość miała już do czynienia z chorobami odzwierzęcymi, które zdeterminowały bieg historii, takimi jak przenoszona przez szczurze pchły dżuma.

W ostatnich dziesięcioleciach wiele pandemii rozpoczęło się na rynkach azjatyckich lub afrykańskich metropolii, gdzie kwitnie nielegalny lub niekontrolowany handel żywymi dzikimi zwierzętami, takimi jak małpy, nietoperze, węże, łuskowce i wiele innych gadów, ssaków i ptaków. Stwarza to niebezpieczne możliwości kontaktu ludzi z chorobami tych organizmów i rozwoju starych i nowych chorób odzwierzęcych (zoonoz). 75 proc. znanych dotąd ludzkich chorób zakaźnych pochodzi od zwierząt. Choroby odzwierzęce co roku powodują około miliarda zachorowań i miliony zgonów.

Według WHO znanych jest ponad 200 zoonoz. To nie tylko wścieklizna, SARS czy MERS, ale także żółta gorączka, denga, HIV, ebola, i grypa. Zoonozy, którym udaje się przenosić z człowieka na człowieka są najbardziej niebezpieczne - poprzez miliony ludzi, którzy gromadzą się, utrzymują kontakty towarzyskie i podróżują, mogą one wywoływać epidemie, a nawet pandemie. Do ssaków najbardziej “przyjaznych” dla wirusów należą nietoperze, prawdopodobnie ze względu na tworzenie dużych społeczności, długą historię ewolucyjną (wraz z nietoperzami ewoluowały wirusy) czy zdolność do latania i rozprzestrzeniania wirusa na dużych obszarach.

Miliony gatunków, w tym wiele nieznanych nauce, żyje w lasach tropikalnych. Są wśród nich także wirusy, bakterie, grzyby i pasożyty. Jak pisze David Quammen, autor książki "Spillover": "Kiedy drzewa padają, a rodzime zwierzęta są zabijane, rodzime zarazki unoszą się w powietrzu, jak pył z rozbieranego magazynu”.

Wirusy, szczególnie te, których genom składa się z RNA, łatwo podlegają mutacjom, szybko dostosowując się do nowych warunków i nowych gospodarzy. Zniszczenie lasów może zatem narazić ludzi na nowe formy kontaktu z drobnoustrojami i dzikimi gatunkami, które je żywią.

Na początku rewolucji rolniczej na Ziemi było około 6000 miliardów drzew, dziś około 3000. Zmiany użytkowania gruntów i niszczenie naturalnych siedlisk - takich jak lasy tropikalne odpowiadają za co najmniej połowę nowo pojawiających się chorób odzwierzęcych. Rozwojowi i rozprzestrzenianiu się chorób sprzyjają utrata siedlisk, tworzenie sztucznych środowisk, manipulowanie dzikimi zwierzętami i handel nimi, a bardziej ogólnie - niszczenie różnorodności biologicznej.

Organizmy przenoszące choroby mogą zyskiwać lepsze warunki do rozmnażania, może rosnąć liczebność gatunku będącego głównym gospodarzem patogenu (na przykład z powodu braku drapieżników). Łatwiejsze staje się przenoszenie patogenów między gatunkami, dochodzi do zmian genetycznych przenosicieli chorób (wektorów) lub patogenów - jak w przypadku komarów odpornych na pestycydy lub bakterii opornych na antybiotyki.

W lasach Afryki Zachodniej żyją nietoperze przenoszące wirusa ebola. Utworzenie dróg dojazdowych, zabijanie dzikich zwierząt dla mięsa, rozwój wiosek zbliżyły populację ludzką do tego wirusa. Podobny mechanizm zwiększył zagrożenie żółtą gorączką przenoszoną przez komary od zainfekowanych małp i leiszmaniozą. Z kolei małpia odmiana malarii rozpowszechniła się w Azji i Ameryce Południowej. HIV to wariant małpiego wirusa z Afryki Środkowej, który przenosząc się z człowieka na człowieka spowodował do tej pory ponad 35 milionów zgonów - czytamy w publikacji WWF.

W Belize nawozy zawierające azot i fosfor spływając z prądem rzeki zmieniły roślinność podmokłych nizin, co sprzyja najbardziej skutecznemu przenosicielowi malarii – komarowi Anopheles vestipennis. Wylesianie zwiększyło z kolei ryzyko malarii w Afryce i Ameryce Południowej zakłócając równowagę ekologiczną i ułatwiając rozprzestrzenianie się komarów.

Za przenoszenie największej liczby chorób spośród stawonogów odpowiedzialne są kleszcze. Zagrożenie boreliozą jest znacznie wyższe na obszarach o niskiej różnorodności kręgowców, jak lasy poniżej 2 hektarów i siedliska o dużym rozdrobnieniu. W Szwecji zmniejszona liczebność saren doprowadziła do zwiększenia liczby zakażeń kleszczowym zapaleniem mózgu (TBE). Postępujący niedobór żywicieli sprawił, że nowymi żywicielami stały się nornice, gryzonie liczniejsze niż sarny.

Każdego roku na świecie 200 milionów ludzi choruje na schistosomatozę, a umiera na nią ponad 10 000. Żywicielem pośrednim są ślimaki, a żyjące w wodzie larwy pasożyta wnikają do organizmu człowieka przez skórę. W Malawi niezrównoważone połowy zjadających ślimaki ryb doprowadziły do rozprzestrzeniania się schistosomatozy.

Hantawirusy, które mogą powodować krwotoczne zespoły płucne i nerkowe, rozprzestrzeniane są przez gryzonie występujące w Europie, Azji i obu Amerykach.

Z kolei wirus Nipah powoduje infekcje dróg oddechowych lub zapalenie mózgu, ze śmiertelnością ponad 40 proc. W roku 1999 rozprzestrzenił się w Malezji. Badania wykazały, że ten sam wirus przez lata bytował niezauważony w owocożernych nietoperzach. Przeniesienie choroby na ludzi było spowodowane przez niszczenie siedlisk, zmiany klimatyczne i rozwój uprzemysłowionego rolnictwa.

Bliskość różnych gatunków ułatwia rekombinację genetyczną pomiędzy wirusami, a wraz z nią zdolność do infekowania nowych gatunków. Wirus SARS, który w latach 2002–2003 spowodował ponad 800 zgonów i kosztował ponad 80 miliardów dolarów na całym świecie, przeszedł z nietoperzy na cywety i ostatecznie zainfekował ludzi na targowiskach zwierząt w południowych Chinach.

Aby zapobiegać chorobom odzwierzęcym lub kontrolować je, ludzie często stosowali podejście zmniejszania populacji gatunków żywicieli lub wektorów. Przykładem jest stosowanie DDT przeciwko malarii. Jednak na środki owadobójcze i inne substancje chemiczne można się uodpornić, cierpią za to gatunki nieszkodliwe, a niezbędne dla funkcjonowania ekosystemów - zauważają eksperci WWF.

Bogactwo i liczebność gatunków - dwa ważne elementy różnorodności biologicznej - mogą przeciwdziałać rozprzestrzenianiu się chorób. W tym kontekście najlepiej zbadano "efekt rozcieńczenia". W ekosystemie z bogatą społecznością potencjalnych żywicieli patogen ma mniejsze szanse na znalezienie gospodarza, w którym może się łatwo namnażać, i z którego może się rozprzestrzeniać. Gdy jest wiele gatunków, patogen łatwiej trafia bowiem na nieodpowiedniego żywiciela. Efekt rozcieńczenia może wyjaśniać zmniejszone przenoszenie malarii w różnych regionach brazylijskiej Amazonii. W warunkach niskiej różnorodności biologicznej gatunków jest niewiele, ale są liczebniejsze, co ułatwia rozprzestrzenianie się infekcji.

"Efekt koewolucji" pojawia się z kolei, gdy niszczymy siedliska, a ocalałe fragmenty lasu zachowują się jak wyspy, na których drobnoustroje i zwierzęta je żywiące ulegają szybkiej dywersyfikacji. Rośnie prawdopodobieństwo, że jeden lub więcej z tych drobnoustrojów może zakażać ludzi.

"Jest oczywiste, że zachowanie wciąż nienaruszonych ekosystemów, ochrona dziewiczych obszarów planety, również poprzez ograniczenie dostępności, zakaz konsumpcji i handlu dzikimi gatunkami, sprzyjanie naturalnej równowadze i odbudowa uszkodzonych ekosystemów należą do najbardziej przyszłościowych wyborów, jakie ludzkość może podjąć” - czytamy w raporcie. „Musimy interweniować na poziomie planetarnym, poprzez nową globalną umowę pomiędzy ludźmi i przyrodą, potrzebujemy nowego ładu (New Deal for Nature & People) (...). Konieczne warunki to zmniejszenie o połowę wpływu na naturę, powstrzymanie utraty naturalnych siedlisk i wymierania gatunków”.

Samo podtrzymywanie żywotności systemów naturalnych nie wystarczy, konieczne jest również podjęcie “odbudowy” ekosystemów, które zniszczyliśmy lub zdegradowaliśmy. Ma to podstawowe znaczenie dla utrzymania funkcji wszystkich mechanizmów biosfery, w tym klimatu. "Wszystko zależy od nas i wyborów jakich dokonujemy” - kończy swój raport WWF.(PAP)

https://naukawpolsce.pap.pl/aktualnosci/news,81576,raport-wwf-degradacja-srodowiska-i-brak-bioroznorodnosci-sprzyjaja-pandemiom

Eksperci: podczas mowy też możemy emitować cząstki wirusa SARS-CoV-2 i zarażać innych
07.04.2020

Osoby mające infekcję wirusową, również te bez jej objawów, mogą podczas zwykłej mowy emitować wystarczająco dużo cząstek wirusa w kropelkach śliny, aby zarazić innych – oceniają naukowcy z University of California w Davis (USA). Ich zdaniem może to dotyczyć również SARS-CoV-2.

Praca na ten temat zostanie opublikowana w czasopiśmie „Aerosol Science and Technology”, informuje serwis EurekAlert.

Aerozole są rozproszonymi w powietrzu bardzo drobnymi kropelkami lub cząstkami stałymi. Wirusy powodujące infekcje oddechowe przenoszą się drogą kropelkową - poprzez drobne kropelki emitowane przez nas podczas kaszlu, kichania, ale i mowy. Jak tłumaczy współautor pracy profesor inżynierii chemicznej William Ristenpart, podczas zwykłej mowy powstaje znaczna ilość kropelek wydalanych do otoczenia i tworzących aerozol.

Mają one średnicę ok 1 mikrometra (tj. jedną milionową metra). Jest ona za mała, by kropelki te można było zobaczyć gołym okiem, ale wystarczająco duża, by mogły się w nich pomieścić cząstki wirusa, w tym wirusa grypy czy koronawirusa SARS-CoV-2.

Prof. Ristenpart razem z innymi badaczami opublikował w 2019 r. pracę, w której wykazał, że im głośniej ktoś mówi, tym więcej kropelek emituje w tym czasie do otoczenia. Niektóre osoby emitują ich szczególnie dużo – nawet 10 razy więcej niż inni ludzie. Na razie przyczyny tego nie są dobrze poznane.

W kolejnej pracy ze stycznia 2020 r., która ukazała się na łamach pisma „PLOS One”, ten sam zespół badaczy wykazał, że podczas wypowiadania zdań z większą liczbą samogłosek ludzie emitują więcej kropelek do otoczenia. Dlatego też, zdaniem badaczy fonetyka charakterystyczna dla niektórych języków może sprzyjać przenoszeniu się wirusów.

Naukowcy podkreślają, że obecnie nie wiadomo, jak istotne znaczenie ma emisja kropelek podczas mowy dla szerzenia się epidemii COVID-19. Jednak ich dotychczasowe obserwacje potwierdzają, jak ważne jest wprowadzanie obostrzeń związanych z kontaktami społecznymi podczas aktualnej pandemii.

Żeby dokładnie ocenić ryzyko przenoszenia się SARS-CoV-2 drogą kropelkową potrzebne są badania specjalistów z różnych dziedzin. Wirolodzy muszą ocenić jak duża liczba cząstek wirusa jest obecna w jednostce wydzieliny z dróg oddechowych, jak łatwo z wydzieliny tej formują się kropelki emitowane w powietrze i jak wiele cząstek wirusa potrzeba, by mogły wywołać infekcję u drugiej osoby. Z kolei badacze aerozoli muszą sprawdzić, na jaką odległość są w stanie przemieszczać się wyemitowane kropelki, jak wpływają na to ruchy powietrza w pomieszczeniu i jak szybko kropelki osiadają na powierzchniach pod wpływem siły grawitacji. (PAP)

https://naukawpolsce.pap.pl/aktualnosci/news%2C81589%2Ceksperci-podczas-mowy-tez-mozemy-emitowac-czastki-wirusa-sars-cov-2-i

Badanie: koronawirus może pozostać na maseczkach nawet przez tydzień
07.04.2020 Z Kantonu Andrzej Borowiak (PAP)

Wirus SARS-CoV-2 może się utrzymywać na powierzchniach stalowych i plastikowych przez kilka dni, a na zewnętrznej warstwie maseczek chirurgicznych nawet przez tydzień – podał w poniedziałek dziennik „South China Morning Post”, cytując hongkońskie badanie.

Badacze z Uniwersytetu Hongkongu (HKU) ustalili, że koronawirusa „zabijają” powszechnie używane w domach środki czystości, w tym wybielacz – przekazała gazeta. Badanie opublikowano w ubiegłym tygodniu w piśmie medycznym „Lancet”.

„SARS-CoV-2 może być wysoce stabilny w sprzyjającym środowisku, ale jest też podatny na standardowe metody dezynfekcji” - ocenili naukowcy. Zaznaczyli, że patogen jest też wrażliwy na wysokie temperatury.

W badaniu sprawdzano, jak długo wirus może pozostać zaraźliwy w różnych temperaturach, a także na różnych powierzchniach w temperaturze pokojowej.

Na papierze do drukarki i chusteczkach higienicznych czas ten wyniósł mniej niż trzy godziny, natomiast z fartucha laboratoryjnego zaraźliwy wirus znikał następnego dnia. Na szkle i banknotach wirusa zdolnego do infekcji wykrywano jeszcze na drugi dzień, ale nie było go tam po czterech dniach.

Na stali nierdzewnej i plastiku można było go wykryć po czasie od czterech do siedmiu dni. Nawet po siedmiu dniach wirus wciąż był natomiast wykrywalny na zewnętrznej warstwie maseczek chirurgicznych, co badacze określili jako „uderzające”.

„To właśnie dlatego tak ważne jest, kiedy nosi się maseczkę chirurgiczną, aby nie dotykać jej od zewnątrz (…) ponieważ można wtedy skazić dłonie i jeśli dotknie się nimi oczu, można przenieść wirusa do oczu” - ocenił jeden z badaczy, wirusolog Malik Peiris, cytowany przez „SCMP”.

Naukowcy stwierdzili również, że wirus cechuje się wysoką stabilnością w temperaturze 4 stopni Celsjusza, ale jest wrażliwy na ciepło. W temperaturze 70 stopni czas potrzebny do jego dezaktywacji skrócił się do pięciu minut – napisano.

Badacze zaznaczyli w artykule, że wykrywanie wirusa na poszczególnych powierzchniach przy użyciu narzędzi laboratoryjnych „niekoniecznie odzwierciedla” możliwość rzeczywistego zakażenia poprzez zwyczajny kontakt z takimi powierzchniami.

Wnioski hongkońskich badaczy wpisują się w trwającą dyskusję na temat środków ostrożności, jakie ludzie powinni stosować, by uniknąć zakażenia, na przykład przynosząc do domu zakupy. Według innego cytowanego przez „SCMP” badacza Leo Poona najważniejsze jest higiena rąk i powstrzymanie się od dotykania twarzy bez uprzedniego umycia dłoni.

Naukowiec dodał jednak, że szczególnie zaniepokojone osoby mogą pozostawiać zakupy w torbach na jeden dzień, zanim je rozpakują, co znacznie zmniejszyłoby ewentualną koncentrację wirusa na powierzchniach.

https://naukawpolsce.pap.pl/aktualnosci/news%2C81615%2Cbadanie-koronawirus-moze-pozostac-na-maseczkach-nawet-przez-tydzien.html
« Ostatnia zmiana: Luty 03, 2022, 09:24 wysłana przez Orionid »

Offline Orionid

  • Moderator
  • *****
  • Wiadomości: 21901
  • Very easy - Harrison Schmitt
Odp: Wiadomości naukowe
« Odpowiedź #57 dnia: Kwiecień 01, 2020, 23:57 »
(57)  324-326

Siedzenie w domu podczas epidemii COVID-19 nasili problem otyłości dzieci
07.04.2020

Zamknięcie szkół z powodu epidemii COVID-19 nasili epidemię otyłości wśród dzieci - przewidują amerykańscy eksperci ds. zdrowia publicznego na łamach pisma „Obesity”.

W wielu krajach na świecie z powodu pandemii COVID-19 pozamykano szkoły i istnieje ryzyko, że pozostaną one zamknięte do końca tego roku szkolnego.

„Konsekwencje tycia dzieci z powodu zamknięcia szkół w czasie pandemii COVID-19 mogą być długofalowe” - ocenia współautor pracy dr Andrew Rundle z Columbia University Mailman School of Public Health (Nowy Jork, USA), który specjalizuje się w badaniach dotyczących prewencji otyłości u dzieci.

Jak przypomina ekspert, z badań wynika, że dzieci w USA tyją niezdrowo zwłaszcza podczas letnich miesięcy, gdy nie chodzą do szkoły. Dotyczy to zwłaszcza tych dzieci, które już mają nadwagę. „Badania wskazują, że dodatkowe kilogramy, które dzieci zyskują w miesiącach letnich nie zostają zrzucone w ciągu roku szkolnego i wzrastają w kolejnym okresie letnim. A otyłość w bardzo wczesnym wieku wiąże się z ryzykiem niezdrowej, nadmiernej masy ciała w średnim wieku” - podkreśla dr Rundle.

Podczas siedzenia w domu z powodu pandemii pojawia się wiele czynników ryzyka, które mogą sprzyjać tyciu dzieci, przypominają autorzy pracy na łamach „Obesity”. Po pierwsze w domach gromadzi się zapasy jedzenia, często bardzo przetworzonego i kalorycznego. Ścisłe ograniczenia odnośnie wychodzenia z domu minimalizują okazję do ruchu i aktywności fizycznej, zwłaszcza dla dzieci mieszkających w miastach, w blokach. Ponadto dzieci więcej czasu spędzają przed ekranami komputerów, tabletów, smartfonów – z najnowszych danych wynika na przykład, że korzystanie z gier video online dramatycznie rośnie. Często towarzyszy temu jedzenie kalorycznych przekąsek.

Dlatego dr Rundle i jego koledzy uważają, że priorytetem jest zlecanie dzieciom przez nauczycieli ćwiczeń fizycznych w ramach edukacji zdalnej, jak również prowadzenie zajęć z aktywności fizycznej przez internet. Bardzo istotne jest również dbanie o zdrowsze i mniej kaloryczne posiłki.

„Pandemia COVID-19 wiąże się z licznymi zachorowaniami i zgonami, obciążeniem systemów ochrony zdrowia, pogorszeniem sytuacji gospodarczej i zamykaniem szkół. I chociaż priorytetem jest radzenie sobie z jej bezpośrednimi konsekwencjami, ważne jest także rozważanie metod zapobiegania jej długofalowym skutkom, takim jak zwiększone ryzyko otyłości wśród dzieci” - podsumowuje dr Rundle. (PAP)

https://naukawpolsce.pap.pl/aktualnosci/news%2C81590%2Csiedzenie-w-domu-podczas-epidemii-covid-19-nasili-problem-otylosci-dzieci

Możliwy związek pomiędzy zanieczyszczeniem powietrza a zgonami z powodu COVID-19
08.04.2020 Autor: Paweł Wernicki


Fot. EPA/CESARE ABBATE 8.03.2020

Możliwe, że istnieje związek pomiędzy zanieczyszczeniem powietrza a śmiertelnością z powodu COVID-19 –informuje pismo “Environmental Pollution”.

Dr Dario Caro z Wydziału Nauk o Środowisku Uniwersytetu w Aarhus (Dania) oraz prof. Bruno Frediani i dr Edoardo Conticini z Uniwersytetu w Sienie (Włochy) analizowali dane dotyczące zanieczyszczenia powietrza oraz związanej z COVID-19 śmiertelności w dwóch najbardziej dotkniętych chorobą regionach północnych Włoch: Lombardii oraz Emilia Romagna.

Przebieg choroby jest różny u pacjentów na całym świecie: niektórzy doświadczają objawów grypopodobnych, ale część wymaga leczenia szpitalnego z powodu ostrej infekcji dróg oddechowych, która w niektórych przypadkach prowadzi do śmierci. Nie jest jasne, od czego zależy wskaźnik śmiertelności.

Autorzy badali, czy może istnieć związek między wysokim wskaźnikiem śmiertelności obserwowanym w północnych Włoszech a poziomem zanieczyszczenia powietrza w tym samym regionie. O ile wskaźnik śmiertelności w północnej części Włoch, sięga 12 proc., w pozostałej części kraju jest to tylko 4,5 proc.

Autorzy podkreślają, że nie można zaniedbywać także innych czynników, mogących mieć wpływ na wskaźnik śmiertelności - wysokiej średniej wieku populacji Włoch, dużych różnic pomiędzy regionalnymi systemami opieki zdrowotnej, możliwości oddziałów intensywnej opieki medycznej oraz sposobów zgłaszania zakażeń i zgonów. Prawdopodobnie czynniki te mają większe znaczenie niż samo zanieczyszczenie powietrza.

Jak wynika z danych satelitarnych NASA, Lombardia i Emilia Romagna należą do regionów z najbardziej zanieczyszczonych powietrzem w Europie. Autorzy porównali te dane z tak zwanym wskaźnikiem jakości powietrza, opracowanym przez Europejską Agencję Środowiska, opartym na wskazaniach z kilku tysięcy stacji pomiarowych w całej Europie.

Zdaniem doktora Dario Caro populacja regionów północnych Włoch jest narażona na wyższy poziom zanieczyszczenia powietrza, co może prowadzić do wielu komplikacji dla pacjentów z COVID-19. Ich organizmy mogły już zostać osłabione przez skumulowane narażenie na zanieczyszczenie powietrza narastające przez długi czas.(PAP)

https://naukawpolsce.pap.pl/aktualnosci/news%2C81618%2Cmozliwy-zwiazek-pomiedzy-zanieczyszczeniem-powietrza-zgonami-z-powodu-covid

Najnowsze informacje o SARS-CoV-2 na jednej stronie
09.04.2020

Fot. Adobe Stock

Norwescy specjaliści stworzyli internetowy serwis z aktualizowanymi co tydzień informacjami o koronawirusie i możliwościach leczenia COVID-19. Witryna przeznaczona jest dla lekarzy, naukowców oraz wszystkich szukających wiedzy o wirusie.

Naukowcy z Norweskiego Uniwersytetu Naukowo-Technicznego stworzyli serwis (https://sars-coronavirus-2.info), który przedstawia najnowsze na temat wirusa i metod leczenia spowodowanej nim infekcji.

„Opracowaliśmy tę stronę, honorując dr. Li Wenlianga, chińskiego lekarza, który próbował ostrzec nas przed koronawirusem oraz wszystkich ludzi, którzy zachorowali i zmarli z powodu COVID-19” - mówi Denis Kainov, specjalista w dziedzinie chorób wirusowych.

Platforma jest przeznaczona dla naukowców, klinicystów, decydentów oraz wszystkich, którzy chcą dowiedzieć się czegoś na temat SARS-CoV2.

Witryna jest w języku angielskim. Jej twórcy zamierzają jednak stworzyć także kolejne wersje - na początek norweską, chińską, hiszpańską, rosyjską, fińską, estońską i litewską.

Chcą też zaprosić innych specjalistów do współpracy.

„Poprosimy naukowców i klinicystów spoza Norwegii o informacje zwrotne na temat zawartości strony” - podkreśla prof. Kainov.


Więcej informacji na stronach:https://norwegianscitechnews.com/notes/fast-moving-information-on-a-fast-moving-virus/ https://sars-coronavirus-2.info/
https://naukawpolsce.pap.pl/aktualnosci/news%2C81635%2Cnajnowsze-informacje-o-sars-cov-2-na-jednej-stronie.html
« Ostatnia zmiana: Luty 03, 2022, 09:25 wysłana przez Orionid »

Offline Orionid

  • Moderator
  • *****
  • Wiadomości: 21901
  • Very easy - Harrison Schmitt
Odp: Wiadomości naukowe
« Odpowiedź #58 dnia: Kwiecień 02, 2020, 17:55 »
(58)  327-329

Covid-19/ Średnia wieku brytyjskich pacjentów w stanie krytycznym to 60 lat
09.04.2020 Autor: Zbigniew Wojtasiński

Przeciętnie 60 lat mają pacjenci z chorobą Covid-19 znajdujący się w stanie krytycznym na oddziałach intensywnej terapii. Najczęściej są to mężczyźni cierpiący na różne schorzenia, głównie choroby serca - wynika z danych w Wielkiej Brytanii.

BBC News informuje, że wzięto pod uwagę dane statystyczne Anglii i Walii zgromadzone do 27 marca br. wyliczono, że średnia wieku chorych zakażonych koronawirusem SARS-CoV-2 znajdujących się w stanie krytycznym wynosi 60 lat. Najczęściej są to mężczyźni z otyłością i schorzeniami współistniejącymi, głównie chorobami sercowo-naczyniowymi, cukrzycą i chorobami układu krążenia.

Jednak nie wszyscy chorzy w stanie krytycznym umierają, część z nich udaje się uratować. Z danych Światowej Organizacji Zdrowia (WHO) wynika, że jedynie 5 proc. pacjentów z Covid-19 jest w stanie poważnym lub krytycznym. Do zgonów najczęściej dochodzi u osób w wieku co najmniej 70 lat, a ryzyko śmierci zwiększa się wraz z wiekiem.

Według danych brytyjskiego Urzędu Statystycznego, tylko 7 proc. ofiar epidemii jest wieku 45-65 lat. Bardziej narażone na powikłania infekcji, bez względu na wiek, są osoby z innymi poważnymi schorzeniami, np. pacjenci onkologiczni, szczególnie ci, którzy poddawania są chemioterapii lub niedawno zakończyli takie leczenie. Wynika to z tego, że z powodu osłabionej odporności mogą być bardziej podatni na wszelkie zakażenia, w tym szczególnie na koronawirusa z powodu występującej epidemii.

Zdecydowana większość osób zakażonych, bo aż 95 proc., jak sugerują dane WHO, przechodzi chorobę bezobjawowo lub jedynie wykazuje łagodne dolegliwości. Objawy choroby zwykle ustępują po tygodniu i nie wymagają pomocy medycznej. Najczęściej zarażają się mężczyźni po 55. roku życia, tak jak premier Wielkiej Brytanii Boris Johnson, który ma 55 lat i z powodu zaostrzeniach choroby został skierowano na oddział intensywnej terapii.

Nie ma pewności, dlaczego mężczyźni są bardziej narażeni na zakażenie koronawirusem SARS-CoV-2 oraz zgony. Część ekspertów tłumaczy to tym, że mężczyźni częściej niż kobiety są otyli, mniej dbają o zdrowie, palą papierosy i cierpią na różne schorzenia.

Prof. Ian Hall z University of Nottingham twierdzi jednak, że trzeba wziąć pod uwagę także inne czynniki, które lepiej chronią kobiety przez infekcjami i ich powikłaniami. Prof. Philip Goulder z Oxford University zwraca uwagę, że lepiej działa u nich układ immunologiczny. „Odpowiedź immunologiczna zarówno na szczepionki, jak i zakażenia, przez całe życie jest u kobiet bardziej agresywna niż u mężczyzn” – podkreśla. (PAP)

https://naukawpolsce.pap.pl/aktualnosci/news%2C81647%2Ccovid-19-srednia-wieku-brytyjskich-pacjentow-w-stanie-krytycznym-60-lat.html

Typowe koronawirusy najczęściej atakują zimą
09.04.2020 Autor: Paweł Wernicki

Znane od dawna koronawirusy atakują sezonowo, a szczyt zachorowań w większości przypadków przypada na miesiące zimowe – informuje „Journal of Infectious Diseases”.

Jak wykazali naukowcy z University of Michigan School of Public Health, spośród siedmiu koronawirusów, o których wiadomo, że zakażają ludzi, cztery powodują pospolite infekcje dróg oddechowych, które mają charakter sezonowy i wydają się przenosić podobnie jak grypa.

Autorzy badania zaznaczają, że nie można ustalić, czy podobnie zachowuje się koronawirus SARS-CoV-2, który powoduje chorobę COVID-19. Mają jednak nadzieję, że ich odkrycia pomogą lepiej przygotować się na to, co nastąpi podczas pandemii COVID-19.

„Chociaż sezonowe koronawirusy występujące w Michigan są spokrewnione z SARS-CoV-2, nie wiemy, czy wirus będzie zachowywał się tak jak one - powiedział Arnold Monto, profesor epidemiologii w UM School of Public Health. - Tylko czas pokaże, czy SARS-CoV-2 będzie stale obecny w krajobrazie infekcji dróg oddechowych, będzie krążył w sposób ograniczony jak w przypadku MERS, czy też całkowicie zniknie u ludzi podobnie jak SARS.”

Naukowcy zwracają uwagę, że chociaż koronawirusy od dawna są rozpoznawane jako patogeny ludzkiego układu oddechowego, historycznie były wykrywane w łagodnych chorobach układu oddechowego. Natomiast zakażające ludzi koronawirusy zwierzęce mogą powodować ciężkie choroby.

Zespół ciężkiego ostrego zespołu oddechowego (SARS) z roku 2002 oraz bliskowschodni zespół niewydolności oddechowej (MERS) z roku 2012 pojawiły się, gdy koronawirus przeskoczył ze zwierzęcia na człowieka. Uważa się, że pandemia COVID-19 rozpoczęła się w ten sam sposób.

Autorzy wykorzystali dane z badania Household Influenza Vaccine Evaluation dotyczącego chorób układu oddechowego w gospodarstwach domowych z dziećmi w okolicy Ann Arbor. W ciągu ostatnich 10 lat w badaniu brało udział od 890 do 1 441 osób z kilkuset gospodarstw domowych. Obecnie badanie to śledzi występowanie SARS-CoV-2 i jego potencjalną obecność w gospodarstwach domowych w Michigan.

W roku 2010 naukowcy rozpoczęli śledzenie występowania czterech łagodnych ludzkich koronawirusów (OC43, 229E, HKU1 i NL63). Autorzy przyjrzeli się 993 zakażeniom badając ich częstotliwość, sezonowość i charakterystykę przenoszenia.

Ogółem w przypadku 9 proc. dorosłych i 20 proc dzieci potrzebna była wizyta u lekarza (średnio 30 proc. przypadków grypy wymaga wizyty u lekarza). Większość zachorowań spowodowanych przez koronawirusy wykryto pomiędzy grudniem a kwietniem/majem, a ich szczyt przypadał na styczeń/luty. Tylko 2,5 proc. przypadków miało miejsce pomiędzy czerwcem a wrześniem. Zakażenia najczęściej występowała u dzieci w wieku poniżej 5 lat. Do 260 spośród 993 zakażeń doszło w domu.

Odstęp pomiędzy pierwotnymi zakażeniami a zakażeniami w gospodarstwach domowych wynosił od 3,2 do 3,6 dni; ryzyko powtórnego zakażenia - od 7,2 do 12,6 proc. Przypadki zakażeń u dzieci poniżej 5 lat i dorosłych w wieku powyżej 50 lat częściej klasyfikowane były jako ciężkie.

Zdaniem autorów badane koronawirusy z Michigan występują sezonowo i jeśli chodzi o czas potrzebny do przeniesienia na inną osobę i ryzyko wtórnej infekcji wydają się mieć w badanej populacji potencjał podobny do wirusa grypy A (H3N2). Jednak wyniki te nie wskazują, jak zachowa się SARS-CoV-2.

W oddzielnym, trwającym obecnie badaniu, naukowcy wykorzystują próbki zebrane przed pandemią COVID-19 w celu zbadania wprowadzenia SARS-CoV-2 przez społeczność. Wstępne wyniki nie wskazują, aby SARS-CoV-2 był obecny w społeczności przed marcem.(PAP)

https://naukawpolsce.pap.pl/aktualnosci/news%2C81653%2Ctypowe-koronawirusy-najczesciej-atakuja-zima.html

USA/ Naukowcy: koronawirus trafił do Nowego Jorku głównie z Europy
09.04.2020 Z Nowego Jorku Andrzej Dobrowolski (PAP)

Amerykańscy naukowcy są zdania, że SARS-Cov-2 przedostał się do Nowego Jorku głównie z Europy. Potwierdzają to analizy genetyczne przeprowadzone niezależnie przez dwa zespoły badaczy.

„Większość jest wyraźnie europejska” – powiedział cytowany przez „New York Timesa” Harm van Bakel, genetyk z Icahn School of Medicine w Mount Sinai w Nowym Jorku. Uderzająco podobne wnioski przedstawili naukowcy Grossman School of Medicine z Uniwersytetu Nowojorskiego (NYU).

Z nowych badań wynika, że koronawirus był obecny w rejonie Nowego Jorku od połowy lutego, na kilka tygodni przed pierwszym potwierdzonym przypadkiem.

31 stycznia prezydent USA Donald Trump, zabronił wjazdu do Stanów Zjednoczonych cudzoziemcom, którzy przebywali w Chinach w ciągu dwóch tygodni poprzedzających zarządzenie.

Oba zespoły amerykańskich ekspertów przeanalizowały genomy wirusa pobierane od nowojorczyków od połowy marca.

Według „New York Timesa” badanie ujawniło rozprzestrzenianie się koronawirusa, które mogłoby zostać wykryte wcześniej, gdyby wdrożono agresywne programy testujące. Jak wyjaśnia nowojorski dziennik, wirusy atakują komórkę i opanowując jej molekularny mechanizm powodują, że produkuje nowe wirusy.

W styczniu zespół chińskich i australijskich badaczy opublikował pierwszy odczytany genom nowego wirusa. Od tego czasu naukowcy z całego świata zsekwencjonowali ich już ponad 3000. Niektóre są genetycznie identyczne, podczas gdy inne są zmutowane. Na tej podstawie można określić kierunki rozprzestrzeniania się epidemii na świecie.

https://naukawpolsce.pap.pl/aktualnosci/news%2C81662%2Cusa-naukowcy-koronawirus-trafil-do-nowego-jorku-glownie-z-europy.html
« Ostatnia zmiana: Luty 03, 2022, 09:25 wysłana przez Orionid »

Offline Orionid

  • Moderator
  • *****
  • Wiadomości: 21901
  • Very easy - Harrison Schmitt
Odp: Wiadomości naukowe
« Odpowiedź #59 dnia: Kwiecień 02, 2020, 18:24 »
(59)  330-332

Jest związek między paleniem papierosów a Covid-19
10.04.2020

Według nowych badań palenie może podnieść ryzyko zapadnięcia na Covid-19 poprzez podniesienie poziomu enzymu, który umożliwia koronawirusowi dostęp do komórek płuc - informuje w czwartek Bloomberg. Badania przeprowadzili uczeni z Kanady.

Palacze i osoby cierpiące na przewlekłą obturacyjną chorobę płuc (POChP) mogą mieć podwyższony poziom enzymu ACE-2, który pomaga wirusom dostać się do komórek znajdujących się w płucach, gdzie patogen się namnaża - pokazują badania przedstawione w "European Respiratory Journal".

"Nigdy nie było lepszego czasu, aby rzucić palenie, by uchronić się przed Covid-19" - powiedziała kierująca zespołem naukowców specjalistka chorób płuc ze szpitala św. Pawła w Vancouver Janice Leung.

Badania oparto na danych uzyskanych w Chinach, gdzie wskaźnik śmiertelności chorujących na Covid-19 mężczyzn była wyższy niż ten u kobiet, a wg. Światowej Organizacji Zdrowia (WHO), połowa męskiej populacji tego kraju pali, podczas gdy problem ten dotyczy tylko 2 proc. kobiet.

W artykule czytamy, że zarówno u palaczy, jak i u osób chorujących na POChP zauważono podwyższony poziom ACE-2, enzymu który umożliwia koronawirusowi przeniknięcie do komórek. "To może wyjaśniać zwiększone ryzyko ciężkiego przebiegu Covid-19 w tych grupach i podkreśla znaczenie rzucenia palenia" - tłumaczy publikacja.

Jak zauważa Bloomberg, do tej pory jako czynniki zwiększające ryzyko zapadnięcia na Covid-19 wymieniano otyłość, cukrzycę, nadciśnienie tętnicze i inne choroby przewlekłe.

Według danych WHO zaprezentowanych w czwartek, pandemia koronawirusa zabiła już ponad 81,5 tys. ludzi, a na całym świecie wykryto prawie 1,4 mln infekcji.(PAP)

https://naukawpolsce.pap.pl/aktualnosci/news%2C81672%2Cjest-zwiazek-miedzy-paleniem-papierosow-covid-19.html

Reuters: nagły przebieg Covid-19 szokuje lekarzy
10.04.2020 Autor: Zbigniew Wojtasiński

U niektórych chorych z Covid-19 dochodzi do nagłego pogorszeniu stany zdrowia, które szokuje nawet najbardziej doświadczonych lekarzy i pielęgniarki. Powodem zjawiska, o którym informuje Reuters, jest tzw. burza cytokinowa, powodowana nadmierną reakcją układu immunologicznego.

U zdecydowanej większości pacjentów zakażenie wywołane przez koronawirusa SARS-CoV-2 ma łagodny lub wręcz bezobjawowy przebieg. Jedynie u 5 proc. chorych stan choroby jest poważny i zagraża życiu - przypomina Reuters. Nigdy jednak – podkreślają specjaliści - nie można mieć pewności, jak choroba będzie przebiegać. Czasami, na szczęście rzadko, dochodzi do nagłego pogorszenia stanu zdrowia chorego, nawet u ludzi młodych.

Według informacji Reutersa tempo nagłego pogorszenia stanu zdrowia, a w następstwie tego zgonu pacjenta z Covid-119 szokuje najbardziej doświadczonych lekarzy i pielęgniarki. Powodem tego załamania jest prawdopodobnie tzw. burza cytokinowa. W reakcji na patogeny następuje gwałtowne wydzielanie cytokin, białek wpływających na wzrost, proliferację i pobudzenie komórek biorących udział w odpowiedzi odpornościowej.

Dr Paweł Grzesiowski, wykładowca Szkoły Zdrowia Publicznego CMKP, prezes Fundacji Instytut Profilaktyki Zakażeń - wyjaśnił w rozmowie z PAP, że kłopot w leczeniu chorych na COVID-19 polega na tym, że zapalenia płuc jest już późnym etapem choroby, kiedy nie tyle wirus jest ważny, lecz powstała w reakcji na niego nadmierna reakcja immunologiczna. „Sam wirus nie niszczy płuc, jedynie inicjuje bardzo silny stan zapalny, a w płucach rozwija się wtedy burza naszych cytokin, a nie sam wirus” – tłumaczy.

Nadprodukcja cytokin oraz komórek odpornościowych powoduje groźne dla organizmu chorego nadciśnienie tętnicze krwi, uszkodzenie płuc, a także innych narządów wewnętrznych. Na tym etapie pomóc może jedynie leczenie zdolne zatrzymać tę nadmierną reakcję, na przykład blokery interleukiny 6, stosowane wcześniej w chorobach autoimmunologicznych.

Takie leki próbuje się zastosować u chorych z Covid-19. Są testowane również w kilku ośrodkach w Polsce, na przykład w Wojewódzkim Szpitalu Specjalistycznym we Wrocławiu. Wykorzystujący takie leczenie prof. Krzysztof Simon przed kilkoma dniami powiedział dziennikarzom, że gwałtowny wysiew cytokin niszczy płuca chorego, a bloker interleukiny 6 jest jednym lekiem, który może do ewentualnie zatrzymać. (PAP)

https://naukawpolsce.pap.pl/aktualnosci/news%2C81671%2Creuters-nagly-przebieg-covid-19-szokuje-lekarzy.html

Badacze brytyjscy: Covid-19 może być chorobą sezonową
10.04.2020 Autor: Zbigniew Wojtasiński

Wciąż jest nadzieja, że Covid-19 jest chorobą sezonową, nasilającą się - podobnie jak grypa - w okresie jesieni i zimy, kiedy jest chłodniej – sugerują badania brytyjskich specjalistów. Na ostateczne wnioski wciąż jest jednak zbyt wcześnie.

„BBC News” informuje, że specjaliści University College Londyn oraz London School of Hygiene and Tropical Medicine przepytali prawie 2 tys. osób w różnych regionach świata o to, czy ktoś z ich najbliższej rodziny wykazuje objawy zakażenia układu oddechowego. Gdy tak było, poproszono o przesłanie wymazu do laboratorium. Na tej podstawie identyfikowano osoby zarażone koronawirusem SAR-CoV-2.

Brytyjczycy analizując miejsce zamieszkania i porę roku wykryli, że najwięcej zakażeń występowało w okresie zimy, w tym samym czasie, kiedy nasilają się zachorowania na grypę. Stosunkowo niewiele infekcji wywołanych koronawirusem zdarzało się w regionach, w których była pora letnia.

„Być może latem będzie nieco mniej zakażeń” – stwierdza jedna z autorek opracowania Ellen Fragaszy z University College Londyn. Zastrzega jednak, że zbyt mało jeszcze wiemy o koronawirusie SARS-CoV-2 i nie ma pewności jak bardzo będzie aktywny, gdy temperatura się podniesie w Europie. Niepokojące jest, że patogen ten już się znacznie rozprzestrzenił i duże jest ryzyko przeniesienia zakażenia na innych, szczególnie przez osoby, które przechodzą infekcję bezobjawowo.

Badania te pokrywają się z dotychczasowymi obserwacjami rozwoju pandemii. Dotarła ona do wszystkich regionów świata, jednak na razie stosunkowo mniej zachorowań jest tam, gdzie było lub kończy się lato, np. w Australii i Nowej Zelandii. Do podobnych wniosków doszli także specjaliści chińscy. Analizowali oni 100 miast w Państwie Środka i zauważyli, że więcej przypadków Covid-19 było w tych aglomeracjach, gdzie było chłodniej.

Inaczej jest natomiast w regionie równika, np. w Malezji. Według danych Światowej Organizacji Zdrowia (WHO), w środę rano odnotowano w tym kraju ponad 4,2 tys. zakażeń koronawirusem SARS-CoV-2.

Dr Michael Head z University of Southampton zwraca uwagę, że patogen ten jest zupełnie inny niż koronawirusy wywołujące przeziębienia. „Dopiero przekonamy się – podkreśla - czy liczba przypadków Covid-19 będzie się zmniejszać wraz ze zmianami środowiskowymi, takimi jak temperatura i wilgotność” - mówi. (PAP)

https://naukawpolsce.pap.pl/aktualnosci/news%2C81706%2Cbadacze-brytyjscy-covid-19-moze-byc-choroba-sezonowa.html
« Ostatnia zmiana: Luty 03, 2022, 09:26 wysłana przez Orionid »

Polskie Forum Astronautyczne

Odp: Wiadomości naukowe
« Odpowiedź #59 dnia: Kwiecień 02, 2020, 18:24 »