Autor Wątek: Artykuły o wpływie pandemii na świat  (Przeczytany 5604 razy)

0 użytkowników i 1 Gość przegląda ten wątek.

Offline Orionid

  • Weteran
  • *****
  • Wiadomości: 19722
  • Very easy - Harrison Schmitt
Artykuły o wpływie pandemii na świat
« dnia: Marzec 01, 2020, 17:58 »
Spis treści https://www.forum.kosmonauta.net/index.php?topic=4037.msg144683#msg144683

EPIDEMII BĘDZIE WIĘCEJ
MAREK RABIJ 03.02.2020

Naukowcy mają nadzieję, że wirus z Wuhan nie wywoła pandemii na skalę grypy, która przed stu laty zabiła kilkadziesiąt milionów osób. Ale podobne kryzysy będą się powtarzać coraz częściej.


Pekin, 26 stycznia 2020 r. KEVIN FRAYER / GETTY IMAGES

Kamery na sąsiednich budynkach w czasie rzeczywistym pokazują postępy prac na budowie dwóch szpitali, które w zaledwie 10 dni chińskie władze zamierzają postawić w Wuhan. Codziennie przeszło 40 mln internautów obserwuje ten pokaz siły państwa, które przenosi – dosłownie – góry, by zrobić miejsce kolejnym miastom-fabrykom, bez trudu może więc także usypać teraz nową. Oddany już do użytku szpital nazwano Huosheshan, co można przetłumaczyć właśnie jako „góra ognistego boga” – zapewne dla podkreślenia skuteczności kwarantanny, jaką Pekin zaordynował Wuhan i kilku innym miastom zamieszkiwanym łącznie przez blisko 60 mln osób, gdzie wykryto koronawirusa 2019-nCoV.

Niemal 15 tysięcy chorych i ponad trzystu zmarłych – epidemiolodzy uspokajają, że pod względem tempa rozprzestrzeniania ani tym bardziej śmiertelności nowy patogen nie wydaje się groźniejszy choćby od wirusa SARS. Światowa Organizacja Zdrowia również nie widzi podstaw do ogłaszania stanu pandemii i ogranicza się do ostrzeżenia, że dopiero rozwleczenie 2019-nCoV po krajach o gorszych od Chin standardach opieki medycznej może doprowadzić do stanu zagrożenia zdrowia o zasięgu między­narodowym.

Ale jeśli to prawda, to jaki sens mają bezprecedensowe środki ostrożności, na jakie zdecydował się Pekin? Czy British Airways i Lufthansa, które właśnie wstrzymały wszystkie loty rejsowe do Chin, sprytnie ograniczają straty, na jakie naraziłoby je utrzymanie tych połączeń w sytuacji, gdy liczba chętnych na podróż w tym kierunku gwałtownie topnieje? A może wiedzą coś więcej? W końcu Rosja także do odwołania zamknęła granicę lądową z Państwem Środka. Tylko dlaczego inni przewoźnicy wciąż do Chin latają?


„Szczur przyniósł zarazę”

Wuhański kryzys oglądany z kamer skierowanych na plac budowy tamtejszych szpitali może się wydać wzorowym przykładem skutecznej walki z epidemią. W europejskich i amerykańskich mediach można już znaleźć analizy, z których przebija wręcz ulga, że epidemia zaczęła się właśnie w Chinach – państwie o gigantycznych rezerwach finansowych i nowoczesnym zapleczu technologiczno-badawczym, a jednocześnie rządzonym autorytarnie i zamieszkiwanym przez społeczeństwo wychowane w duchu podporządkowania jednostki dla dobra ogółu. Ponad 8 mln mieszkańców Wuhan przyjmuje wszak przymusową izolację bez cienia protestów. Do walki z wirusem państwo rzuca środki, jakich w wojnie epidemiologicznej świat dotąd nie widział, i identyfikuje jego kod genetyczny już kilka dni po wykryciu. Jednocześnie wszystko odbywa się wciąż bez drakońskich ograniczeń praw obywatelskich i w duchu międzynarodowej współpracy.

Obrazy z kamer rządowej agencji Xinhua, która 24 godziny na dobę pokazuje światu plac budowy w Wuhan oraz pełne troski deklaracje przedstawicieli najwyższych władz, w rzeczywistości służą jednak zamaskowaniu faktu, że w pierwszej fazie tego kryzysu chińskie państwo wykazało się inercją typową dla większości dyktatur. O pojawieniu się nowego wirusa lekarze w Wuhan powiadomili przełożonych już w grudniu, ostrzeżenia jednak zignorowano, a informacje objęto embargiem. Pekin sięgnął w tym celu po uchwaloną dwa lata temu ustawę o niewinnej z pozoru nazwie „przepisy dotyczące administracji internetowych serwisów informacyjnych”, która obliguje podmioty zajmujące się ­działalnością ­informacyjną do podawania wiadomości publikowanych przez oficjalne rządowe ­źródła – i to bez reinterpretacji. O tym, co nią jest, a co nie, decyduje ­oczywiście partia, dlatego media wolą nie ryzykować polemiki z informacjami Xinhua i rządowych kanałów telewizyjnych. Na mocy tej samej ustawy ośmiu lekarzy-sygnalistów z Wuhan zatrzymano pod zarzutem rozsiewania fałszywych plotek o zagrożeniu epidemiologicznym. Dziś trudno odpowiedzieć na pytanie, czy za tą reakcją stał po prostu oportunizm lokalnych urzędników obawiających się roli herolda złych wiadomości, czy raczej cyniczna kalkulacja Pekinu, który liczył na to, że zagrożenie uda się cichaczem zażegnać lub przynajmniej ukryć do 25 stycznia, kiedy cały kraj miał obchodzić początek chińskiego nowego roku księżycowego. Roku Szczura.

W połowie stycznia partia musiała już przyznać się do błędu. „Szczur przyniósł zarazę” – ta fraza, inteligentne nawiązanie do patrona nowego roku i średniowiecznej epidemii dżumy, błyskawicznie zrobiła karierę w chińskim internecie. Istotnie, kilkanaście dni zwłoki dało wirusowi czas na rozprzestrzenienie się po całym kraju w związku z gorączką noworocznych wyjazdów. Kolejne kroki władz mogły już tylko minimalizować szkody. W aż 14 z 22 prowincji odwołano wszystkie publiczne wydarzenia, ograniczono mieszkańcom swobodę przemieszczania, a pracownikom fabryk, urzędnikom i uczniom zaordynowano przedłużoną przerwę noworoczną. Okręgi autonomiczne Hongkong i Makau praktycznie zamroziły ruch ludności z resztą kraju.

Władze centralne bez wątpienia chciały urządzić obywatelom pokaz siły i przy okazji przekonać inne państwa, że nie popełniły z premedytacją tego samego grzechu zaniechania, z którego musiały się tłumaczyć po epidemii SARS. Znamienne jednak, że odbywa się to przy akompaniamencie dobrze znanego mieszkańcom byłego bloku wschodniego zrzucania odpowiedzialności na urzędników niższego szczebla. Pekin zapowiada rewizję wyroków wuhańskich lekarzy, zarządził też audyt innych decyzji podjętych na szczeblu prowincji Hubei. Burmistrz Wuhan Zhou Xianwang i szef lokalnych struktur partyjnych Ma Guoqiang złożyli tradycyjną samokrytykę na antenie telewizji publicznej CCTV, przyznając, że informacje o zagrożeniu nie zostały przekazane obywatelom dostatecznie szybko. Dlatego obaj gotowi są złożyć dymisję, by „uspokoić uzasadnione oburzenie”.

To musi wyglądać na błąd ludzi, nie systemu.


Zamożność za posłuszeństwo

Kryzys z Wuhan uderza bowiem także w fundamenty umowy społecznej, którą partia zawarła – a raczej wymusiła – po 1989 r. na społeczeństwie. W zamian za bezwzględne posłuszeństwo i rezygnację z aspiracji politycznych obywatele nowych postkomunistycznych Chin mogą oczekiwać od państwa poczucia bezpieczeństwa, dobrobytu i stabilizacji. W tej nowej koncepcji państwo nie jest już silne przeciwko obywatelom, jak za czasów Mao. Przeciwnie: cała jego moc ma służyć podporządkowanym mu jednostkom – a raczej społeczeństwu, bo od czasów Konfucjusza jednostka w Chinach oznacza nie tyle pojedynczą osobę, ile pojedynczego człowieka pozostającego w polu działania rozmaitych społecznych sił: rodu, lokalnej społeczności, grupy etnicznej i wreszcie władzy centralnej.

Zatuszowanie informacji o rozwoju epidemii w Wuhan falsyfikuje jednak tę teorię właściwie na każdej z płaszczyzn. Dostarcza też dowodów na to, co nawet najbardziej prawowici obywatele podejrzewają od dawna: że we współczesnych Chinach klasę nowych mandarynów tworzą elity partyjne i zblatowani z nimi oligarchowie biznesu, a partia widzi w tym problem tylko w wymiarze propagandowym. Plotki o ewakuacji z Wuhan rodzin partyjnych bonzów i właścicieli tutejszych firm tuż przed ogłoszeniem kwarantanny pomimo wysiłków cenzorów nadal krążą po chińskim internecie (sporo młodych Chińczyków sprawnie omija rządowe zabezpieczenia i mechanizmy cenzurujące).

Epidemia koronawirusa 2019-nCoV poza zagrożeniem dla zdrowia i życia niesie więc ze sobą także ryzyka polityczne. Dla nielicznej, ale wpływowej części chińskiego społeczeństwa, tej, która z racji pełnionych obowiązków lub dzięki statusowi majątkowemu utrzymuje stałe kontakty ze światem zachodniej demokracji, wydarzenia w Wuhan mogą stać się argumentem za ostatecznym porzuceniem i tak dawno nadwątlonej wiary, że demokracja i wolny rynek po chińsku to optymalne modele ustrojowe i gospodarcze. Jak zgrabnie ujął to jeden z chińskich internautów: „fajnie jest czuć dumę z kraju, który jest w stanie zbudować dwa szpitale w jeden tydzień, ale jeszcze fajniej żyć w kraju, w którym szpitali nie trzeba budować w ciągu tygodnia”.

Legitymacja partii oparta wyłącznie na cudzie gospodarczym może nie wystarczyć na długo. Od 1979 r. Pekinowi faktycznie udało się wydobyć poza próg skrajnego ubóstwa aż 700 mln mieszkańców – czyli niemal 50 proc. populacji. Efektem ubocznym pośpiesznej industrializacji i urbanizacji jest jednak gigantyczne zanieczyszczenie środowiska. Do miast przemysłowego pasa wschodniego ściągnęły za chlebem setki milionów mieszkańców ubogich prowincji centralnych i zachodnich. Na miejscu nie zapewniono im nawet minimów bytowych, koszarując w hotelach robotniczych w nierzadko kilkunastoosobowych pokojach. Shenzen, pierwsza specjalna strefa przemysłowa w Chinach, w latach 70. była osadą rybacką liczącą 30 tys. mieszkańców. Obecnie mieszka tu ponad 10 mln ludzi. Szanghaj z 10-milionowej metropolii zmienił się w ponad 24-milionowego molocha. Położone pośrodku pasa przemysłowego Wuhan w latach 1979–2018 zwiększyło liczbę mieszkańców z 2,46 do 8,3 mln osób. Za 15 lat, jeśli trendy demograficzne nie ulegną odwróceniu, będzie tam mieszkać już ponad 10 mln osób. W tych warunkach coraz łatwiej będzie o mutacje jak ta, którą przeszedł ­2019-nCoV. I to na całym świecie.


Wirus w wielkim mieście

W 2018 r., jak wynika z danych ONZ, 33 miasta miały powyżej 10 mln mieszkańców. Do 2030 r. przybędzie ich aż 10. Przyczyni się do tego nie tylko rosnąca populacja globu, ale także postępująca koncentracja ludności w ośrodkach miejskich. Jeszcze w 1950 r. na całym świecie w miastach żyło tylko 751 mln ludzi. W 2018 r. ich liczba wzrosła do 4,2 mld (co stanowiło już 55 proc. światowej populacji) – a do 2030 r. przekroczy 5,2 mld.

W samej Azji awans do rangi megamiast (od 10 mln mieszkańców) spotka tylko Bagdad i indyjski Chennai, ale te, które już dziś mają ten status, będą wciąż rosnąć w niezdrowym tempie. Pakistańskie Karaczi do 2030 r. powiększy liczbę mieszkańców o 28 proc. do ponad 31 mln, co da mu wówczas drugie – po afrykańskim Lagos – miejsce na liście największych ośrodków miejskich globu. Dhace, stolicy Bangladeszu liczącej aktualnie ok. 16 mln mieszkańców, przybędzie 20 proc. Chińskiemu Tianjin – 21 proc., co oznacza skok w okolice 16 mln mieszkańców. Z zachodnich metropolii próg 10 mln przekroczy jedynie Chicago.

W większości miast rozwój ten będzie się nadal odbywać chaotycznie, a ludności napływowej, przywykłej do wiejskich warunków, trudno będzie porzucać stare nawyki, np. wylewania nieczystości wprost do rzeki.

Jak pisze David Heymann, profesor London School of Hygiene and Tropical Medicine, warunki sanitarne w przeludnionych, biednych dzielnicach azjatyckich czy afrykańskich metropolii przerastają zdolności adaptacyjne większości Europejczyków i Amerykanów, a sytuację epidemiologiczną często zaostrza ciepły i wilgotny klimat. Obywatele Paryża, Nowego Jorku i innych wymuskanych metropolii świata zachodniego mają też skłonność do przeceniania bezpieczeństwa, jakie zapewnia dobrze rozwinięta infrastruktura sanitarna i medyczna w miejscu zamieszkania. „W rzeczywistości – pisze Heymann – nie ma to większego znaczenia w sytuacji, gdy każdą luksusową dzielnicę w USA i w Europie od azjatyckich slumsów i targowisk czy południowoamerykańskich faweli dzieli kilkanaście godzin lotu”.

Zaledwie 14 godzin, z krótką przesiadką w Dubaju, potrzeba, by z centrum Warszawy przenieść się np. do slumsów Tejgaon w pobliżu głównego dworca kolejowego Dhaki. Jeśli wierzyć niepewnym statystykom, które muszą uwzględniać fakt, że do stolicy Bangladeszu co roku przenosi się ok. 430 tys. mieszkańców z biedniejszych terenów wiejskich, w ciągnących się wzdłuż torów kolejowych slumsach Tejgaon gęstość zaludnienia sięga sześciu tysięcy osób na kilometr kwadratowy. Prowizoryczne chaty, zbudowane z desek i plastikowych odpadków, a czasem nawet z czegoś w rodzaju cegieł skleconych ze śmieci wepchanych do drucianych koszyków, stoją dosłownie przy torach, którymi co kilka minut mkną pociągi. Kanalizacji rzecz jasna brak, a do kilku studni ustawiają się długie kolejki. Między torami grasują spasione szczury, a obok bawią się dzieci, miejscami grzęznąc po kostki w śmieciach i gnijących odpadach organicznych.

Napotkani w Tejgaon pracownicy Czerwonego Półksiężyca, którzy zaglądają tu niechętnie (bo lokalne gangi uzależniają mieszkańców od taniej metamfetaminy przemycanej z Tajlandii), recytują długą listę chorób, które nękają nędzarzy skazanych z braku pieniędzy na osiedlenie się na wąskim pasie urbanistycznie bezużytecznej ziemi wzdłuż torów: cholera, gruźlica, AIDS plus cała paleta znanych medycynie schorzeń układu pokarmowego. Śmiertelność wśród noworodków, jak wyjaśniał mi w 2014 r. jeden z lekarzy pracujących dla Czerwonego Półksiężyca, sięga 70 dzieci na każde tysiąc urodzeń.

Jaki wpływ gęstość zaludnienia ma na sytuację epidemiologiczną? Dr Mercedes Pascual, biolożka z Uniwersytetu Chicagowskiego specjalizująca się w tworzeniu modeli rozwoju epidemii, w 2016 r. opublikowała w piśmie „Proceedings of the National Academy of Science of the United States of America” wyniki badań, które przeprowadziła w stolicy Bangladeszu, pierwotnie z zamiarem zbadania związku pomiędzy porą roku a zachorowalnością dzieci na biegunki wywoływane przez rotawirusy. W trakcie analizy danych z lat 1990–2012 zauważyła jednak, że w rzadziej zaludnionych peryferyjnych dzielnicach Dhaki w sezonie deszczowym wzrost liczby zachorowań był w zasadzie niezauważalny. Znaczący skok występowania schorzeń wywoływanych rotawirusami notowano natomiast w centralnych dzielnicach stolicy, gdzie warunki sanitarne były lepsze niż na obrzeżach, ale na każdy kilometr kwadratowy przypadało cztery razy więcej mieszkańców.


Kto za to zapłaci?

Najprostszym środkiem do zażegnania pełzającej pandemii jest oczywiście ograniczenie swobody podróżowania. Na skalę miasta, prowincji czy nawet kraju jest to dość proste w realizacji, zwłaszcza dla władzy niepoddającej się cyklicznym testom wyborczym. Na poziomie międzynarodowym rzecz komplikuje się o wiele bardziej, zwłaszcza gdy pojawi się pytanie, kto i ile miałby za to zapłacić.

W wielu krajach, zwłaszcza rozwijających się, turystyka stanowi na tyle ważną gałąź gospodarki, by funkcjonować na uprzywilejowanych warunkach. Hongkong i Tajlandia zawdzięczają jej obecnie 11,5 proc. produktu krajowego brutto. Kambodża – blisko 18 proc. W Tajlandii armii zdarza się nawet brutalnie gasić protesty autochtonów przeciwko budowie kolejnych resortów ­wypoczynkowych. Decyzja o ewentualnym ograniczeniu swobody przemieszczania spotka się tam więc z ostrym sprzeciwem lobby turystycznego, dla którego kwarantanna oznacza milionowe straty. Zwłaszcza gdy w grę wchodzi zamrożenie ruchu turystycznego z Państwa Środka. W Korei Południowej, jak podaje agencja ratingowa Fitch, na każdych stu turystów aż 37 pochodzi z Chin. W Kambodży – 33 proc., a w Tajlandii – blisko 28 proc. Poza Sri Lanką, gdzie Chińczycy to niespełna 8 proc. gości, właściwie we wszystkich krajach Azji Południowo-Wschodniej turystyka, jako kluczowa branża tamtejszych gospodarek, żyje przede wszystkim z klientów z Chin. To, że pierwszą śmiertelną ofiarę 2019-nCoV poza Chinami odnotowano na Filipinach, nie jest więc pewnie dziełem przypadku; aż 18 proc. turystów odwiedzających ten kraj przylatuje właśnie z Państwa Środka.

Szkopuł w tym, że dylematy branży turystycznej można powielić na właściwie każdy sektor gospodarki. Kiedy w 2003 r. świat po raz pierwszy usłyszał o wirusie SARS, Chiny eksportowały rocznie towary za 438 mld dolarów. W 2018 r. Państwo Środka sprzedało do innych krajów produkty już za 2,5 biliona dolarów – czyli za niewiele mniej od rocznego produktu krajowego brutto całych Niemiec. Znaczenie tamtejszej gospodarki, drugiej największej po USA, jest nieporównywalnie większe niż przed 17 laty: chińskie PKB urosło z 1,6 do 13,6 biliona dolarów rocznie.

Kiedy więc epidemiolodzy modelują możliwe scenariusze rozwoju nowej pandemii, w zaciszach gabinetów największych banków i korporacji trwa gorączkowe przeliczanie kosztów ewentualnego zatrzymania lub poważnego zwolnienia maszyny światowego handlu, dla którego Chiny stanowią dziś faktycznie Państwo Środka. O ile poleci cena ropy? Co się stanie z dolarem i euro? O ile podrożeje żywność? No i co z giełdami? Według wstępnych obliczeń Banku Światowego rozlanie się chińskiej epidemii (w obecnym stadium zaostrzenia) na cały świat może kosztować ok. 2,5 proc. globalnego PKB. Lekko licząc – około trzech bilionów dolarów.

W gruncie rzeczy byłaby to jednak stosunkowo niska cena. Jak mówi prof. Włodzimierz Gut, wirusolog z Narodowego Instytutu Zdrowia Publicznego, niewielka jak dotąd śmiertelność wśród zakażonych 2019-nCoV przemawia za tym, że wirus już od pewnego czasu krążył w tamtejszej populacji. Gut podkreśla jednak, że w tej chwili siłę rażenia patogenu można szacować wyłącznie na podstawie danych o zachorowaniach w Chinach, które są jego naturalnym środowiskiem. Niestety, nie ma pewności, że poza Azją dynamika zachorowań i śmiertelność utrzymają się na dotychczasowym poziomie. ©℗


Konsultacja językowa: Gillian Wang, Tajwan.

KTO PIERWSZY POINFORMOWAŁ O WIRUSIE
©(P) PATRYK STANIK

6 stycznia komunikat o koronawirusie z Wuhan wydało amerykańskie Centrum Kontroli i Profilaktyki Zakażeń, 9 stycznia o szerzącej się chorobie poinformowała także Światowa Organizacja Zdrowia. Obie instytucje wyprzedziła jednak BlueDot, nieduża firma z Toronto, która komunikat z sugestią unikania Wuhanu wysłała swoim klientom już 31 grudnia.

BlueDot założył lekarz epidemiolog Kamran Khan ze Szpitala św. Michała w Toronto, wykładowca medycyny na tamtejszym uniwersytecie. Podczas wybuchu epidemii SARS w 2003 r. (w Toronto zmarły z jej powodu 44 osoby) uznał, że lekarze zbyt mało wiedzą o tym, skąd mogą nadejść zagrożenia epidemiologiczne. Założył więc firmę, której algorytm szuka w internecie danych (co ciekawe: z zasady omija media społecznościowe) pozwalających przewidzieć, gdzie rośnie zagrożenie powstania epidemii. Algorytm jest m.in. karmiony informacjami o sprzedaży biletów lotniczych na całym świecie, co pozwala także analizować drogi rozprzestrzeniania się wirusa. Informacje o prawdopodobieństwach, które podaje algorytm, są oceniane przez epidemiologów, a później rozsyłane klientom Blue­Dot – instytucjom zdrowia publicznego, liniom lotniczym i szpitalom na całym świecie.

Wcześniej algorytm poprawnie przewidział miejsca, w których pojawi się na Florydzie wirus zika i jak będzie się rozprzestrzeniał wirus ebola w zachodniej Afryce – oba przypadki Khan opisał w prestiżowym czasopiśmie naukowym „The Lancet”.


Źródło: https://www.tygodnikpowszechny.pl/epidemii-bedzie-wiecej-161955
« Ostatnia zmiana: Maj 25, 2021, 03:33 wysłana przez Orionid »

Offline Orionid

  • Weteran
  • *****
  • Wiadomości: 19722
  • Very easy - Harrison Schmitt
Odp: [TP] EPIDEMII BĘDZIE WIĘCEJ
« Odpowiedź #1 dnia: Marzec 04, 2020, 12:32 »
Coronavirus epidemic having limited effect so far on space industry
by Jeff Foust — March 3, 2020 Updated 6:45 p.m. Eastern with additional LPI comment about LPSC plans. [SN]


The Space Foundation said Feb. 28 it was proceeding with plans to hold the annual Space Symposium in Colorado Springs in late March, with local and state health officials concluding the risk posed by the coronavirus outbreak was currently low. Credit: Keith Johnson/SpaceNews

BROOMFIELD, Colo. — The ongoing coronavirus epidemic has so far has only a limited effect on the space industry, with few cancellations or other major interruptions.

In a brief interview here March 2 after a speech at the Next-Generation Suborbital Researchers Conference, NASA Administration Jim Bridenstine said the agency was taking a “day-by-day” approach to addressing the disease, and that any responses may vary from one field center to another depending on the locations of outbreaks.

“We’re taking it at this point day by day. We have ten centers across the nation and every single one of them, as this continues to develop, is going to be affected differently,” he said.

He said NASA was following a “tiered approach” to the coronavirus, starting with guidance and direction from government officials, tailoring that as needed for various centers. “More than everything, we need people to understand that we care about them individually and that there’s a lot of guidance out there as far as what needs to be done” to minimize the risk of infection, he said.

NASA employees have been told that international travel should be restricted to “essential” activities only, but there has not yet been any restrictions on domestic travel. The agency hasn’t announced any other restrictions on upcoming meetings or other activities.

The European Space Agency has published its restrictions on access to its centers. People who have been in areas with major coronavirus outbreaks, including China, Japan, South Korea, Singapore, Japan, Iran and northern Italy need to have been out of those regions for at least two weeks before they can enter an ESA facility. Agency leaders “are currently assessing” whether upcoming meetings ESA is organizing will take place as scheduled.

“As soon as the virus reached Europe we defined clear measures for ESA to minimize its spread,” Jan Woerner, director general of ESA, wrote in a Feb. 28 blog post. “Due to the necessity for us to continue operating satellites, there are some limits to what we can do. Each and every one of us, though, must act responsibly to help counteract the coronavirus.”

The coronavirus disease, known formally as COVID-19, started in China in late 2019 and there are now more than 92,000 cases reported worldwide, according to data from Johns Hopkins University. More than 100 cases have been reported in the United States, with six deaths. Worldwide the disease has claimed more than 3,100 lives, mostly in China.

Concerns about the spread of coronavirus have led organizations in the United States, Europe and elsewhere to postpone or cancel major conferences, such as Mobile World Congress in Barcelona in late February and the Game Developers Conference in San Francisco scheduled for mid-March.

Several upcoming major space conferences, though, say they are still planning to hold their events in the coming weeks. Organizers of the Satellite 2020 conference, scheduled to begin March 9 in Washington, said March 3 that they are going ahead with the event, one of the largest in the commercial satellite industry.

“The majority of Satellite’s exhibitors and attendees are based in the U.S. and there are currently no travel restrictions within the U.S., or to and from most international destinations. We don’t expect that to change prior to the show dates,” Lindsey Fuller, vice president of Access Intelligence, said in the emailed announcement. Fuller said a “select few” international participants will not be able to attend, but that it will not have “a material impact” on the event.

The Lunar and Planetary Institute (LPI), which holds the annual Lunar and Planetary Science Conference in the Houston suburb of The Woodlands, Texas, said Feb. 28 it still planned to hold the conference starting March 16. The event is the largest planetary science conference of the year, with several thousand participants from around the world.

LPI said it was working with the convention center hosting the conference “to take all feasible precautionary measures that might reduce potential health risks at the conference,” such as increased availability of hand sanitizer. LPI added in a March 3 update that it will make a final decision about proceeding with the conference no later than March 6.

The Space Foundation also said Feb. 28 it was moving ahead with the Space Symposium, scheduled to begin March 30 in Colorado Springs. The foundation said that state and local health officials have determined the risk of exposure to coronavirus is low in the area at this time.

However, events can change quickly. The American Physical Society (APS) announced Feb. 29 it was cancelling its annual March conference that was scheduled to begin March 2 in Denver. The notice of the cancellation came less than 36 hours before the first sessions of the event, the largest physics conference of the year, were scheduled to start, and some of the more than 10,000 attendees were either already in Denver or en route when APS announced its cancellation.

Kate Kirby, chief executive of APS, said in a statement that the organization made the last-minute decision to cancel the event “to avoid any transmission at our meeting.” Although there have yet to be any recorded coronavirus cases in Colorado, the conference attracts an audience from around the world, including with regions with higher incidences of the disease.


Source: https://spacenews.com/coronavirus-epidemic-having-limited-effect-so-far-on-space-industry/

Offline Orionid

  • Weteran
  • *****
  • Wiadomości: 19722
  • Very easy - Harrison Schmitt
Odp: [TP] EPIDEMII BĘDZIE WIĘCEJ
« Odpowiedź #2 dnia: Marzec 13, 2020, 07:41 »
How canceled events and self-quarantines save lives, in one chart
This is how we all help slow the spread of coronavirus. [Vox]
By Eliza Barclay and Dylan Scott  Mar 10, 2020, 9:50am EDT


Michael Wang, 49, works from his home in Beijing, China, on March 4, 2020. Andrea Verdelli/Getty Images
Part of The Vox guide to Covid-19 coronavirus


The main uncertainty in the coronavirus outbreak in the United States now is how big it will get, and how fast. The Centers for Disease Control and Prevention’s Nancy Messonnier told reporters on March 9, “many people in the US will at some point, either this year or next, get exposed to this virus.”

According to infectious disease epidemiologist Marc Lipsitch at Harvard, it’s “plausible” that 20 to 60 percent of adults will be infected with Covid-19 disease. So far, 80 percent of cases globally have been mild, but if the case fatality rate is around 1 percent (which several experts say it may be), a scenario is possible of tens or hundreds of thousands of deaths in the US alone.

Yet the speed at which the outbreak plays out matters hugely for its consequences. What epidemiologists fear most is the health care system becoming overwhelmed by a sudden explosion of illness that requires more people to be hospitalized than it can handle. In that scenario, more people will die because there won’t be enough hospital beds or ventilators to keep them alive.

A disastrous inundation of hospitals can likely be averted with protective measures we’re now seeing more of — closing schools, canceling mass gatherings, working from home, self-quarantine, self-isolation, avoiding crowds — to keep the virus from spreading fast.

Epidemiologists call this strategy of preventing a huge spike in cases “flattening the curve,” and it looks like this:



An infographic that shows the goals of mitigation during an outbreak with two curves. The X-axis represents the number of daily cases and they Y-axis represents the amount of time since the first case. The first curve represents the number of cases when no protective measures during an outbreak are implemented and displays a large peak. The second curve is much lower, representing a much smaller rise in the number of cases if protective measures are implemented. Christina Animashaun/Vox

“Even if you don’t reduce total cases, slowing down the rate of an epidemic can be critical,” wrote Carl Bergstrom, a biologist at the University of Washington in a Twitter thread praising the graphic, which was first created by the CDC, adapted by consultant Drew Harris, and popularized by the Economist. The chart has since gone viral with the help of the hashtag #FlattenTheCurve.

Cytuj
Dr Siouxsie Wiles@SiouxsieW 8:12 AM - Mar 10, 2020
Our #FlattenTheCurve graphic is now up on @Wikipedia with proper attribution & a CC-BY-SA licence.  Please share far & wide and translate it into any language you can! Details in the thread below. #Covid_19 #COVID2019 #COVID19 #coronavirus  Thanks to @XTOTL & @TheSpinoffTV
Twitter

Flattening the curve means that all the social distancing measures now being deployed in places like Italy and South Korea, and on a smaller scale in places like Seattle and Santa Clara County, California, aren’t so much about preventing illness but rather slowing down the rate at which people get sick.

The CDC advises that people over age 60 and people with chronic medical conditions — the two groups considered most vulnerable to severe pneumonia from Covid-19 — to “avoid crowds as much as possible.”

“If more of us do that, we will slow the spread of the disease,” Emily Landon, an infectious disease specialist and hospital epidemiologist at the University of Chicago Medicine, told Vox. “That means my mom and your mom will have a hospital bed if they need it.”

So even if you’re young and healthy, it’s your job to follow social distancing measures to avoid spreading it to others, and keep the epidemic in slow motion. “The more young and healthy people are sick at the same time, the more old people will be sick, and the more pressure there will be on the health care system,” Landon explained.

Hospitals filled with Covid-19 patients won’t just strain to care for those patients — doctors may also have to prioritize them over others. “Right now there’s always a doctor available when you need one, but that may not be the case if we’re not careful,” Landon said.


Staying home helps prevent the US health system from being overloaded

At this point, with the virus spreading in America, the top priority is making sure the health care system avoids being flooded with very sick patients who need ventilators and intensive care.

“From a US standpoint, you want to prevent any place from becoming the next Wuhan,” said Tom Frieden, who led the CDC under President Barack Obama. “What that means is even if we’re not able to prevent widespread transmission, we want to prevent explosive transmission and anything that overwhelms the health care system.”

Remember, America’s hospitals and doctors are already dealing with their usual caseloads during a pretty bad flu season. Now they have to be ready to handle any Covid-19 patients who come their way.

There are serious concerns about the US system’s capacity to handle a severe outbreak. Covid-19 is a respiratory illness and in its most serious stages can require patients with pneumonia to be put on a ventilator. But there might not be enough ventilators to meet that need if the outbreak becomes too widespread.

The Johns Hopkins Center for Health Security reported in 2018 that, according to US government estimates, about 65,000 people in the United States would require ventilation in an outbreak similar to the flu pandemics of 1957-1958 (which killed 116,000 people in the US) and 1968 (which killed 100,000 Americans).

The maximum number of ventilators that could be put in the field in the United States is about 160,000. So under those scenarios, there would theoretically be enough capacity to meet the need.

But if the coronavirus outbreak gets worse, we could quickly run out. In a situation more similar to the Spanish flu pandemic (675,000 dead in the US), about 742,500 people in the United States would require ventilation, according to government estimates. We don’t have that many.

The health system is much more than ventilators, of course, and the concerns about capacity apply to the rest of it, too. As HuffPost’s Jonathan Cohn reported, US hospitals have about 45,000 beds in their intensive care units. In a moderate outbreak, about 200,000 patients may need to be put in the ICU, but under a more severe outbreak, it could be nearly 3 million.

And while all 3 million of them would likely not need treatment at the same time, we again need to account for the ICU patients hospitals already had before coronavirus arrived, as Cohn noted:

On the one hand, those are total numbers, for the duration of the epidemic. Even under the most dire scenario, it’s unlikely that 2.9 million people would need ICU beds all at once. On the other hand, ICU beds in the U.S. are already pretty full, thanks to the normal crush of patients with influenza and other major medical problems.

As a result, hospitals are routinely at capacity, forcing backups of patients “boarding” in emergency departments for hours or even days, waiting on the beds there until inpatient slots become available. And that’s before any influx from COVID-19.


Hospitals are already doing what they can — rationing surgical masks, preparing to stand up temporary facilities, etc. — and they will take more extreme measures if they can’t handle all the people with Covid-19 plus their more routine patients.

But one thing people can do to help is stay home if they are feeling unwell and especially if they received a formal Covid-19 diagnosis and advice to self-isolate. That way, the US health care system can focus on the patients who really need it during this outbreak.


Source: https://www.vox.com/2020/3/10/21171481/coronavirus-us-cases-quarantine-cancellation

Offline Orionid

  • Weteran
  • *****
  • Wiadomości: 19722
  • Very easy - Harrison Schmitt
Odp: [TP] EPIDEMII BĘDZIE WIĘCEJ
« Odpowiedź #3 dnia: Marzec 14, 2020, 01:09 »
NASA boosts existing astronaut health protection measures in light of coronavirus
Darrell Etherington@etherington / 6:18 pm CET • March 13, 2020 [techcrunch.com]


spacex-commercial-crew-astronauts

NASA is supplementing its standard protocols and processes for ensuring the health of the astronauts meant to take part in the initial commercial crew spaceflight program with added measures designed to protect them against the possibility of contracting COVID-19, Business Insider reports. It’s standard practice for the U.S. space agency to institute practices designed to reduce the chances any crew flying to space will contract any illnesses on the ground prior to their trip, but extra steps are now in place to specifically address coronavirus risks.

BI’s report notes the added measures in place in addition to the standard two-week quarantine leading up to the commercial crew mission, which is currently set to take place sometime in either April, May or June aboard a SpaceX Crew Dragon spacecraft. These include an improved emphasis on surface cleaning and disinfection, social distancing and hand cleaning, all of which is in keeping with the CDC’s recommendations when it comes to prevention among the general population.

NASA has also suspended tours at the facilities where the astronauts, Doug Hurley and Bob Behnken, undergo training ahead of their flight, and to further limit potential exposure, it’s asking its own staff to say home if they have any feeling that they might potentially be sick.

The health of anyone tasked with traveling to and working while in space is obviously paramount. NASA’s existing procedures, which include extensive testing and monitoring leading up to the actual flights, have a great track record of preventing anyone from taking any unwanted viral guests on their trips to space. Coronavirus may present a new challenge to the agency’s precautionary measures, but it shouldn’t functionally differ all that much from the other viral illnesses that astronauts typically seek to avoid before a mission.


Source: https://techcrunch.com/2020/03/13/nasa-boosts-existing-astronaut-health-protection-measures-in-light-of-coronavirus/

Polskie Forum Astronautyczne

Odp: [TP] EPIDEMII BĘDZIE WIĘCEJ
« Odpowiedź #3 dnia: Marzec 14, 2020, 01:09 »

Offline Orionid

  • Weteran
  • *****
  • Wiadomości: 19722
  • Very easy - Harrison Schmitt
Odp: [TP] EPIDEMII BĘDZIE WIĘCEJ
« Odpowiedź #4 dnia: Marzec 14, 2020, 06:29 »
Space in the time of the coronavirus
by Jeff Foust — March 13, 2020 This column will appear in the March 16 issue of SpaceNews magazine.,


A Center forDC illustration of the novel coronavirus responsible for the COVID-19 pandemic. Credit: CDC

“We can’t build Orion from home."

The annual Satellite conference in Washington is one of the industry’s biggest events of the year. Thousands come to the Washington Convention Center to hear from industry executives, show off their wares in the exhibit hall and make deals.

This year was different. While organizers said immediately before the conference started March 9 that “roughly 10%” of registrants had canceled their plans, anecdotal evidence, like lightly attended sessions, suggested a much higher no-show rate. Many companies had dropped out entirely, turning the show floor into something of a ghost town.

This was not a sign of an unhealthy industry but rather an industry worried about conditions that could be unhealthy. Satellite 2020 had the unfortunate timing of taking place as the coronavirus outbreak had become a global pandemic, with people skittish about travel and large gatherings. The conference ended a day early when the convention center, acting on a local government recommendation against gatherings of more than 1,000 people, announced plans to close.

At least the conference took place. During and immediately before the show, many other events announced they were either postponed or canceled entirely. By the end of the week, the industry’s biggest event, the Space Symposium in Colorado Springs scheduled for the end of March, bowed to the inevitable and announced it would be postponed to a date yet to be determined.

The scrubbing of the conference schedule for the foreseeable future is probably the most certain outcome of the growing pandemic. With sports leagues, schools and theaters shutting down for at least several weeks, holding a large gathering of any kind seems unwise.

The broader repercussions of the pandemic remain unclear, in part because no one knows how long or how severe it will be. “We have a lot of ambiguity at this moment,” Thomas Zurbuchen, NASA associate administrator of science, said at a March 12 meeting of the NASA Advisory Council’s science committee (a meeting that was to take place at NASA Headquarters but became a teleconference because of the outbreak.)

“The way we’re dealing with that is to look at all options,” he said. “How do we prioritize the work that needs to be done? What are the things that are absolutely urgent that need to go forward?” That prioritization, he said, would give top billing to missions with narrow launch windows, like the Mars 2020 mission scheduled for launch in July.

Virtual meetings and telework is one way to cope with the pandemic, but it has its limitations. “We can’t build Orion from home,” said Jules Schneider, director of assembly, test and launch operations for Orion at Lockheed Martin. The Orion spacecraft for the Artemis 1 mission will return to the Kennedy Space Center from testing in Ohio later this month for final launch preparations, and Schneider said KSC leadership had agreed to treat that work as essential even if center access is restricted.

The effects of the pandemic on space businesses remain unclear. At the beginning of Satellite 2020, some executives and analysts played down its impact, saying it would only have a “transitory effect” on the industry. Others are more pessimistic, particularly for startups that are looking to raise money.

“Every business needs to be prepared for a worst-case scenario, and this is a worst-case scenario,” said one industry executive during a conversation at the conference, who added that the challenges for some companies could be opportunities for others, from increased demand for satellite communications to acquisition of struggling competitors.

At this point, no one knows how severe this pandemic will be, and thus what its impact will be on space, from business plans to NASA budget projections. In a conversation during Satellite 2020, one person speculated that postponed events might be rescheduled for after the summer. “But they all can’t take place in September!” another protested. We can only hope an overcrowded calendar is the most we have to worry about.


Source: https://spacenews.com/space-in-the-time-of-the-coronavirus/

Offline ekoplaneta

  • Weteran
  • *****
  • Wiadomości: 7895
Odp: [TP] EPIDEMII BĘDZIE WIĘCEJ
« Odpowiedź #5 dnia: Marzec 14, 2020, 08:59 »
Myślałem że przynajmniej na kosmonaucie odpocznę od koronawirusa ale to paskustwo i tu doszło  ;) :P

Offline Orionid

  • Weteran
  • *****
  • Wiadomości: 19722
  • Very easy - Harrison Schmitt
Odp: [TP] EPIDEMII BĘDZIE WIĘCEJ
« Odpowiedź #6 dnia: Marzec 14, 2020, 09:31 »
Myślałem że przynajmniej na kosmonaucie odpocznę od koronawirusa ale to paskustwo i tu doszło  ;) :P
Gwoli ścisłości paskudztwo
Tak. Zaraza rozprzestrzenia się w błyskawicznym tempie na różne wątki , ale co ważniejsze dotknęła też  w pewnym stopniu jedną z planowanych misji marsjańskich, i kto wie czy na tym się to skończy.
Już potrafię wyobrazić sobie np. protesty przed sprowadzeniem z Marsa próbek gruntu w obawie przed potencjalną możliwością zawleczenia stamtąd na Ziemię niebezpiecznych mikrobów.

Online Borys

  • Weteran
  • *****
  • Wiadomości: 2292
Odp: [TP] EPIDEMII BĘDZIE WIĘCEJ
« Odpowiedź #7 dnia: Marzec 14, 2020, 09:49 »
Opóźnienie JUICE też jest coraz bardziej prawdopodobne.

Offline Orionid

  • Weteran
  • *****
  • Wiadomości: 19722
  • Very easy - Harrison Schmitt
Odp: [TP] EPIDEMII BĘDZIE WIĘCEJ
« Odpowiedź #8 dnia: Marzec 14, 2020, 10:10 »
Coronavirus: Employee at NASA’s Ames Research Center tests positive; workers told to stay home
Workers at center put on “telework status”
By RICK HURD PUBLISHED: March 9, 2020 at 10:22 a.m. | UPDATED: March 12, 2020 at 1:54 p.m.

MOUNTAIN VIEW — Employees at the NASA Ames Research Center at Moffett Federal Air Field have been asked to stay away from their offices indefinitely after an employee tested positive for coronavirus, officials said.

The research center was operating Monday morning, but employees were told to work from home.

“Out of an abundance of caution, Ames will temporarily go to a mandatory telework status until further notice,” spokesman Darryl E. Waller said in a statement. “Limiting personnel at the center will allow Ames medical personnel and public health officials to determine potential contacts and assess areas that may require additional cleaning and mitigate potential exposure to center personnel.”

The employee tested positive for COVID-19 on Sunday, officials said.

“The safety of our employees is our top priority,” Waller said. “Any decisions we have made, or will make, is with the safety of our workforce in mind.”

Ames is a NASA leader in aeronautics development and exploration technology and has been in existence since 1939. It employees thousands of federal workers.


Source: https://www.mercurynews.com/2020/03/09/coronavirus-employee-at-nasas-ames-research-center-tests-positive-employees-work-from-home/

Offline Orionid

  • Weteran
  • *****
  • Wiadomości: 19722
  • Very easy - Harrison Schmitt
Odp: [TP] EPIDEMII BĘDZIE WIĘCEJ
« Odpowiedź #9 dnia: Marzec 14, 2020, 10:54 »
Statement on NASA Goddard’s Coronavirus Prep Actions
March 13, 2020 [NASA]

The health and safety of NASA’s workforce is the agency’s top priority. As coronavirus (COVID-19) concerns continue to evolve, NASA is taking steps to ensure its workforce is protected and informed. NASA’s Goddard Space Flight Center remains open. Employees who can telework are being encouraged to do so. No employees at any of Goddard’s six campuses have tested positive for coronavirus at this time.

Out of an abundance of caution, Goddard has canceled all non-mission-essential visits to its facilities. Goddard also is closing its Visitor Centers at Greenbelt and at Wallops Flight Facility, Virginia, beginning Friday, March 13, as a means to be protective and encourage social distancing.

In coordination with NASA Headquarters, Goddard will continue to monitor the situation and implement additional measures, as necessary, to protect its workforce and mission operations.


Source: https://www.nasa.gov/press-release/goddard/2020/statement-on-nasa-goddard-s-coronavirus-prep-actions

Offline Orionid

  • Weteran
  • *****
  • Wiadomości: 19722
  • Very easy - Harrison Schmitt
Odp: [TP] EPIDEMII BĘDZIE WIĘCEJ
« Odpowiedź #10 dnia: Marzec 15, 2020, 02:19 »
Covid-19 w Polsce: azjatycki sukces czy włoska hekatomba? Który scenariusz sobie szykujemy?
Stefan Karczmarewicz 14.03.2020 [Polityka blog]

Wnioskując z doświadczeń innych krajów, można zaryzykować twierdzenie, że epidemia Covid-19 weszła u nas w fazę decydującą: czy rozwój wypadków będzie bliższy optymistycznemu wariantowi azjatyckiemu, czy raczej niewyobrażalnie tragicznemu, który obserwujemy właśnie we Włoszech.

We Włoszech katastrofa: przerażająca liczba zgonów, zakres epidemii przekroczył możliwości służb ratowniczych. Najlepszy dowód: służby przeszły na odwrócony („militarny”) triaż. W normalnych warunkach najpierw pomaga się „czerwonym”, najbardziej zagrożonym pacjentom. Potem są „pomarańczowi” – chorzy poważnie, ale nie dramatycznie. „Zieloni”,czyli najlżej chorzy, mogą czekać najdłużej. We Włoszech najpierw pomaga się „zielonym”, potem „pomarańczowym”, a „czerwoni” mogą umrzeć, nie otrzymawszy pomocy w ogóle. Nie są to zjawiska jednostkowe.

Na dalekim krańcu globu jest Japonia: dużo większa populacja, przy tym dużo starsza, miejscami ogromna gęstość zaludnienia. Znacznie mniej zachorowań, obecnie z tendencją malejącą. Biorąc pod uwagę charakterystykę populacji – zgonów wręcz niewiele. Podobnie w Korei Południowej. W chińskim Wuhanie po początkowym dramacie liczba nowych przypadków bardzo niska. Na tyle, że właśnie zamykają ostatni z 14 (!) polowych szpitali zakaźnych rozwiniętych dla celów epidemii. Zaczynają ruszać fabryki. Chińscy lekarze wraz ze sprzętem podążają z pomocą do Europy, głównie do Włoch.

Warto przyjrzeć się czynnikom, które sprawiły, że historia epidemii w tych dwóch rejonach świata toczy się tak odmiennie. A także – a może wręcz przede wszystkim – przeanalizować, jak w odniesieniu do tych czynników zachowali się, zachowują i mogą zachować nasi władcy i władczynie. Żeby wiedzieć, czy powinniśmy mieć cierpliwość i nadzieję, czy raczej się bać.

Wspomniane trzy czynniki to:

- testy

- ograniczanie kontaktów i kwarantanna

- leczenie umiarkowanie/ciężko chorych


Testy. Wiemy jedno – im mniej przeprowadza się testów i im później są robione, tym trudniej wychwycić nie tylko bezobjawowych nosicieli wirusa, ale również tych łagodnie objawowych. Przypominam, że jesteśmy w szczycie corocznego sezonu grypy i infekcji grypopodobnych. Ich objawów nie da się odróżnić od początkowych objawów infekcji Cor-SARS-2, zwłaszcza gdy cały jej przebieg jest łagodny lub wręcz zaniedbywalny. Kto z Państwa ostatnio nie kaszlnął, nie kichnął? No właśnie, prawie takich nie ma. Tymczasem brak przesłanek zakażenia tym wirusem oznacza brak wskazań do izolacji, a w efekcie – ogromne ryzyko zarażenia bardzo wielu osób. Liczba chorych narasta wtedy lawinowo, przekraczając szybko barierę wydolności systemu opieki zdrowotnej.

Polska:

- początkowo poddawano testom tylko pacjentów spełniających dwa warunki: istotnie objawowych i w dodatku albo po kontakcie z osobami z udowodnionym zakażeniem, albo przybywających z rejonów ognisk epidemii.

- testy przeprowadzały początkowo tylko dwa ośrodki w Warszawie, co oznaczało istotne opóźnienia między pobraniem materiału a otrzymaniem wyniku, wynikające z prostej logistyki.

- minister Szumowski, pytany wtedy o potrzebę intensyfikacji stosowania testów, odpowiedział, że takie podejście „zaciemniłoby tylko obraz”. Ta wypowiedź jest do zweryfikowania w internecie. Warto o niej pamiętać.

Podejście władzy do testów niewątpliwie przyczyniło się się do bardziej stromego narastania krzywej zakażeń w naszym kraju.


Ograniczenie kontaktów i kwarantanna. Czyli kluczowe elementy postępowania podczas epidemii. Kwarantanna dotyczy osób o udokumentowanym zakażeniu oraz o bardzo wysokim ryzyku zakażenia, a jej miejsce zależy od przebiegu choroby i lokalnych regulacji. Ograniczenie kontaktów dotyczy wszystkich pozostałych i sprowadza się do maksymalnego ograniczenia przebywania poza miejscem zamieszkania. Zamyka się lokale użyteczności publicznej, odwołuje imprezy i spotkania.

We Włoszech, jak wiadomo, w pierwszym okresie epidemii nie respektowano tych zasad praktycznie w ogóle. W Chinach i Korei zastosowano zasady bezpieczeństwa, o których jeden z komentatorów powiedział, że byłyby niemożliwe w jakimkolwiek demokratycznym państwie. Ciągła kontrola przemieszczania się, ścisłe egzekwowanie zakazów. Efekt jest jednak, jak wspomniałem, pozytywny. Nie sprawdziła się przepowiednia, że odizolowani mieszkańcy umrą z głodu w domach, bo działali dostawcy żywności. Niestety osoby, które zabierano na kwarantannę, zostawiały w mieszkaniach zwierzęta, skazując je na śmierć głodową. To ciemna strona chińskiego sukcesu.


Polska:

- Decyzja o wprowadzeniu stanu zagrożenia epidemiologicznego jest niewątpliwie słuszna, jakkolwiek wydaje się nieco spóźniona. Ale że (cytując klasyka) „odrobina działania jest lepsza niż tony abstrakcji” – niewątpliwy plus dla rządu. Nie spodziewajmy się natychmiastowego efektu, ale jeśli w ciągu tygodnia-dwóch nastąpi wyraźne wypłaszczenie krzywej przyrostu nowych przypadków, to będzie można mówić o sukcesie. Krzywej zakażeń nie jesteśmy w stanie ocenić, bo jej nie znamy – z powodu niewątpliwie zbyt oszczędnego stosowania testów.

- Fantastyczna aktywność obywatelska. Wielka akcja, a raczej akcje, typu #zostańwdomu. Czasami w mniej eleganckiej formie (co jest importem zachodnioeuropejskiej akcji #staythefuckathome), mogącej za to łatwiej trafić do młodzieży, jak wszystko, co jest mniej poprawne politycznie. Znakomita postawa niektórych firm gastronomicznych, które nie tylko przestawiają się na dostawy żywności do domu, ale przede wszystkim wspierają osoby, które same sobie nie poradzą, bo wymagają pomocy z racji wieku i/lub stanu zdrowia. Szacun! Coraz więcej aktywności edukacyjnych/kulturalnych online skierowanych do różnych grup wiekowych. To wspaniałe!

- Wielki plus dla społeczności medycznej: intensywna wymiana informacji w internecie, na zamkniętych grupach, żeby nie zrobił się z tego magiel trolli Antoniego i Wołodi. Dzięki temu wiemy nie tylko o tym, co nie działa w systemie (a jest o czym opowiadać). Również – a może przede wszystkim – wymiana i analiza wiedzy dotyczącej diagnostyki i leczenia chorych z Covid-19, bo nowe dane pojawiają się codziennie, prawie lawinowo. Wspólna, nawet wirtualna, dyskusja ułatwia ich analizę i przyswojenie tego, co najważniejsze.

- Największy negatyw to postawa hierarchów katolickich i polityków związanych z tym wyznaniem, a zwłaszcza z Ordo Iuris. Apel hierarchów, by podczas epidemii zwiększać liczbę mszy, minister Gowin skomentował tak, że człowiek ma ciało i duszę, a kościół jest rodzajem szpitala dla duszy. Jeszcze bardziej wstrząsający był komentarz ministra Szumowskiego, że zwiększenie liczby mszy jest zasadne i sensowne. Porażające w ustach lekarza, nawet jeżeli nie do końca uważał jako student na zajęciach z chorób zakaźnych. Być może jednak ktoś doszedł do wniosku, że w ten sposób wygubi istotną część swojego elektoratu, a inny ktoś – że jeżeli owieczki wymrą, to nie będzie komu dawać na tacę. W efekcie hierarchowie zaczęli łagodzić apele, ograniczając liczbę wiernych na jednej mszy do 50 osób, co epidemiologicznie niczego nie zmienia w obecnej sytuacji.

- Niemoc państwa w kwestiach izolacji to kolejny negatyw. Pilnowanie osób poddawanych kwarantannie domowej to iluzja. Zapewnienie wsparcia w opiece nad dziećmi pracowniczek opieki zdrowotnej po zamknięciu przedszkoli i szkół – też. Ktoś nie pomyślał, więc w niektórych oddziałach nastąpiło istotne uszczuplenie zespołów.

- Niezawiniony przez państwo brak rozsądku części społeczeństwa jest porażający: na zdjęciach wykonanych dzisiaj rano widać tłumy przed marketami. W sytuacji narastającej epidemii to niebezpieczny idiotyzm. Dużo ludzi starszych. Jedyne, co ich usprawiedliwia, to znaczna utrata wiarygodności przekazu informacyjnego przez rząd – o czym poniżej.


Leczenie. Trudne przypadki wymagają zastosowania respiratorów albo nawet zewnętrznych oksygenatorów (ECMO). Tu paradoks: dzięki Wielkiej Orkiestrze Świątecznej Pomocy wydaje się, że zaopatrzenie w taki sprzęt mamy całkiem niezłe. No właśnie: nie wiadomo, co by było, gdyby nie ta wstrętna Orkiestra… Mateuszek-kłamczuszek nie ma żadnego problemu z chwaleniem się na konferencji prasowej tym, że kraj jest dobrze zaopatrzony w sprzęt, jakby to była jego zasługa. W przypisywaniu sobie zasług jest zresztą mistrzem galaktyki i tego nikt mu nie odbierze. Upojony sukcesem zapomina tylko,  że ów sprzęt został zakupiony przez instytucję, o której likwidację lub przynajmniej marginalizację nieustępliwie walczy i on, i jego wesoła gromadka. Jakby jednak nie patrzeć – sprzęt jest, chociaż oczywiście zawsze chciałoby się mieć go więcej.

Mamy inny problem, który może zdecydować o klęsce. Brak lekarzy. Co gorsza, znaczna ich część, w tym kluczowych dla całej akcji anestezjologów, jest w wieku kwalifikującym do grupy podwyższonego lub wręcz wysokiego ryzyka. Te same problemy 0 liczebności i wieku – dotyczą pielęgniarek. Ratownicy są młodsi, ale też ich brakuje.

Czyli – skomplikowany sprzęt jest, ale nie ma ludzi. A że lekarze pracują na kontraktach w kilku miejscach (bo tak było dla władców wygodniej), to w istocie zwiększają ryzyko epidemiologiczne – jeden zakażony doktor jest w stanie rozsiać wirusa na kilka placówek.

Tu dochodzi kolejny element – dramatycznie niska troska władz o bezpieczeństwo indywidualne personelu medycznego, będącego przecież pierwszą i decydującą linią obrony (potem są już tylko służby mundurowe i sprawne kremacje). W relacjach wspomnianych internetowych grupach lekarskich widać wyraźnie, że jest fatalnie. Maseczkę jednorazową powinno się wyrzucić najpóźniej po godzinie. Nie ma na to szans, jeżeli są trzy na dyżur… Brakuje przyłbic, okularów ochronnych, kombinezonów etc. Rząd o tym dyskretnie nie mówi.

W Polsce przypadki zakażeń personelu medycznego są na razie nieliczne, ale zdecydowanie ich przybywa. Zgonów na razie u nas nie było, ale dane z Włoch przerażająco jasno pokazują, co się może zdarzyć. A jakoś nie mogę sobie wyobrazić dr. Karczewskiego czy wiceministra dr. Kraski na pierwszej linii walki z epidemią… Oczywiście mogę się mylić, wszak może to tylko niedostatek mojej wyobraźni.


Nadzieje. Decyzje związane ze stanem zagrożenia epidemiologicznego podjęte przez rząd stwarzają istotną szansę na uniknięcie katastrofy na miarę tej, która dzieje się we Włoszech.

Co może pójść źle? Główne obawy są trzy i dotyczą: sprzętu, personelu oraz umotywowanych politycznie poczynań rządu.

- Brakuje sprzętu ochrony osobistej dla personelu medycznego. Środki są, ale trzeba by je zabrać Kur-Wizji, a do tego Jego Miłomściwość może nie dopuścić. Bez nich zacznie ubywać personelu medycznego, a to prosta droga do klęski.

- Trzeba znaleźć metodę, żeby rodzice będący personelem medycznym otrzymali jak najlepsze wsparcie w opiece nad swoimi dziećmi, które przecież zostają w domach. Inaczej deficyt sił fachowych będzie niepotrzebnie zwiększony.

- Ręczne sterowanie alokacją lekarzy. Wiceminister Kraska wspomniał w wywiadzie, że możliwe jest „przesuwanie lekarzy do innych zadań”. Zapomniał, biedactwo, że ogromna większość lekarzy pracuje w kilku miejscach, a ich „przesunięcie” będzie oznaczało pozostawienie bez opieki pacjentów bez wirusa. Z listów kolegów z Włoch wiemy, że z powodu epidemii Covid-19 chorzy z zawałami i udarami umierają w domach, bez pomocy. Nikt ich na razie nie włącza do bilansu ofiar epidemii, bo analiza danych nie jest w tym przypadku taka prosta. Niewątpliwie jednak w nieodległej przyszłości okaże się, na ile ów bilans po uwzględnieniu “niewirusowych” ofiar wzrośnie. Co więcej, można lekarza gdzieś „przesunąć”, ale takie zarządzenie nie przysporzy mu ani wiedzy anestezjologicznej, ani tej w zakresie chorób zakaźnych. Będzie „słupem” służącym do tego, żeby jakiś  funkcjonariusz Prezessimusa mógł pokazać w telewizji, jak bardzo władza się stara.

- Zmiana stanu zagrożenia epidemicznego na stan wyjątkowy zamiast na stan klęski żywiołowej. Oznaczałoby to możliwość wprowadzenia cenzury prewencyjnej. Zahamowanie przepływu informacji podczas epidemii może być zabójcze. Dosłownie.

Dodatkowym problemem jest podsycany przez sam rząd brak zaufania do rządzących, prowadzący w efekcie do osłabienia prospołecznych postaw, a nasilenia anarchii. Trzeba przyznać, że zdarzenia układają się w logiczną całość.

Zalecenia WHO – z rojeń zboczonych lewaków stają się podstawowymi zasadami działania naszego państwa. Dziwna szmata w gwiazdki należąca do niepotrzebnej nikomu grupy państw – staje się nagle na powrót flagą Unii Europejskiej towarzyszącą komunikatowi premiera o pomocy, którą mamy otrzymać od wspólnoty, do której należymy.

Minister zdrowia – negujący potrzebę szerszego stosowania testów, a następnie rozszerzający wskazania do ich stosowania. Ten sam minister mówiący w obliczu narastającej epidemii, że zwiększenie liczby mszy jest zasadne i sensowne, a chwilę potem zamykający wszystkie lokale spotkań publicznych. Oprócz kościołów.

Do tego trzeba dodać owe 2 mld zł mające służyć utrzymaniu się Prezessimusa i Spółki przy władzy, a o których coraz więcej ludzi myśli, że przydałyby się na walkę z epidemią. No i heroiczną walkę dr. Karczewskiego z prof. Grodzkim w obronie Profitów i Statusu. Sama wiarygodność, jednym słowem.

Nie dziwota więc, że gdy ogłoszono z dużym naciskiem, że sklepy nie będą zamykane, a transport wewnętrzny zostanie zachowany, to nastąpiło natychmiastowe oblężenie sklepów i bankomatów, a kto tylko może – wraca jak najszybciej do domu.

Podsumowując:

- scenariusz włoski jest u nas możliwy, ale nie jesteśmy na niego skazani

- w zachowaniach społecznych znajdujemy piękne elementy, które mogą pomóc

- jeżeli na najbliższych decyzjach władzy i hierarchów kościelnych (czyli też władzy) względy polityczne oraz ideologiczne zaważą mocniej niż te merytoryczne, to czekają nas dramaty, które dotkną ludzi bez względu na ich polityczne przekonania oraz ewentualnie wyznawaną wiarę.


Źródło: https://lekarski.blog.polityka.pl/2020/03/14/covid-19-w-polsce-azjatycki-sukces-czy-wloska-hekatomba-ktory-scenariusz-sobie-szykujemy/?nocheck=1

Offline Orionid

  • Weteran
  • *****
  • Wiadomości: 19722
  • Very easy - Harrison Schmitt
Odp: [TP] EPIDEMII BĘDZIE WIĘCEJ
« Odpowiedź #11 dnia: Marzec 16, 2020, 17:35 »
The $400 billion space industry is bracing for coronavirus, as two NASA employees test positive
PUBLISHED SUN, MAR 15 2020 8:39 PM EDT Michael Sheetz (CNBC]

KEY POINTS

- NASA, Boeing, Lockheed Martin and Blue Origin are just a few of the organizations that have begun to limit business travel and reschedule events.

- The potential slowdown would hit more than development of hardware, such as spacecraft, with software engineers possibly impacted by a limited ability to work from home if required.

- NASA’s Marshall center in Huntsville, Alabama reported on Friday that an employee tested posted for coronavirus, the second agency center to do so.

- SpaceX appears to be largely moving forward with normal operations, although CEO Elon Musk reportedly wrote in an email to employees that if they’re “feeling ill” that “it’s always better to stay home and take care of yourself.”



The Atlas V 431 rocket rolled out to the SLC-41 pad December 17 in preparation for the EchoStar XIX satellite launch December 18. Lockheed Martin and United Launch Alliance

While schedule delays are nothing new in the business of space, companies in the estimated $400 billion industry are largely bracing for widespread work from home policies that could grind production and development to a halt.

The National Aeronautics and Space Administration (NASA), Boeing, Lockheed Martin and Blue Origin are just a few of the organizations that have begun to limit business travel, reschedule events and move some workers to remote set-ups. But building complex spacecraft, developing software with high-powered computers and working in research teams will likely be out of the question if the conronavirus pandemic continues to worsen. Johns Hopkins University reported the U.S. has at least 3,244 confirmed cases and the CDC on Sunday urged organizers to cancel in-person events with 50 people or more in attendance throughout the country.

“We have a lot of ambiguity at this moment,” Dr. Thomas Zurbuchen, the leader of NASA’s science division, said at a meeting on Thursday.


Two NASA employees test positive so far

The agency’s Marshall center in Huntsville, Alabama reported on Friday that a NASA employee tested posted for coronavirus. Marshall is now in a “Stage 3” response status, meaning that it is requiring employees telework and saying that “access to the center will be restricted to mission-essential personnel only.”

“More guidance will follow for those who do not have equipment to work from home or who work in labs or other facilities requiring similar technical equipment that is a fixed asset,” Marshall director Jody Singer said in a statement.

Marshall joins NASA’s Ames center in Silicon Valley in a “Stage 3” status. Ames had an employee test positive for coronavirus a week ago, although NASA said at the time it believed “exposure at the center has been limited.”



NASA’s Marshall Space Flight Center in Huntsville, Alabama.  NASA

Additionally, the privately-run visitor complex at NASA’s Kennedy Space Center in Florida said it will be closed Mar. 16 until further notice, with no visitors allowed.

Two of the space industry’s biggest conferences were affected by preventive measures taken in response to coronavirus. The Satellite 2020 conference in Washington, D.C. was cut short early last week and had lighter than expected attendance, while the 36th Space Symposium in Colorado Springs, Colorado at the end of the month was postponed indefinitely. Both conferences typically draw tens of thousands of attendees.

The months ahead have a full roster of planned launches, many of which require NASA or U.S. military personnel to move forward. The Department of Defense halted even domestic travel for personnel through May 11, although exceptions may be granted for “mission-essential” travel. NASA spokesperson Bettina Inclán told CNBC on Friday that the agency is “proactively monitoring” the situation and has “plans in place to address issues as they arise.”

“Currently, the coronavirus has not significantly affected NASA’s operations and work continues on track, such as preparations for the upcoming launches of the Mars Perseverance rover mission and NASA’s Commercial Crew flight test (SpaceX’s Demo2) to the International Space Station, and construction of our James Webb Space Telescope targeted for launch next year,” Inclán said in a statement.


SpaceX’s first astronaut flight coming up

The SpaceX Demo-2 mission is just a few weeks away, with the company’s president saying earlier this week that it aims to launch in May. It would be the first time the company flies astronauts, with two NASA astronauts visiting ISS for at least a few days.


A SpaceX Falcon 9 rocket launches a test of the company’s Crew Dragon capsule. SpaceX

“As the coronavirus situation continues, we’ll make adjustment as appropriate,” Inclán said.

SpaceX appears to be moving forward with its operations largely unchanged so far. CEO Elon Musk wrote in a tweet last week that “the coronavirus panic is dumb” and reportedly told employees in an email on Friday that “the risk of death from C19 is *vastly* less than the risk of death from driving your car home.”


Cytuj
Elon Musk@elonmusk 9:42 PM - Mar 6, 2020
The coronavirus panic is dumb
Twitter

However, Musk reportedly did tell employees that if they’re “feeling ill” that “it’s always better to stay home and take care of yourself.”

SpaceX employees in the company’s headquarters in Hawthorne, California are continuing to work in the meantime. It is unclear how the company’s satellite production facility in Redmond, Washington — just outside of Seattle, one of the worst coronavirus hot spots in the U.S. — has been affected. SpaceX did not respond to CNBC’s request for comment on measures it is taking in response to the pandemic.

Blue Origin, the space venture of Jeff Bezos, is based in Kent, Washington — another city just outside of Seattle. The company told CNBC it has yet to see an impact to its core operations as a result of coronavirus but that it was prepared if more extensive changes to its business are necessary.

“We are being accommodating to our workforce, financially supporting self-quarantine actions, and enabling those who can work from home to be able to do so. We are also implementing measures to social distance our workforce and keep our facilities clean and safe,” Blue Origin vice president of communications Linda Mills said in a statement.



Handout: SLS NASA Space Launch System rocket Boeing  Source: Boeing

Work on some of the nation’s most expensive space programs is continuing for the time being, with NASA and Boeing continuing to work in Louisiana on the Space Launch System (SLS). In a statement, NASA said work on SLS is considered “mission critical operations” but that the agency is continuing to closely monitor the coronavirus situation.

Boeing said in a statement that it “not made any changes to our operational engineering support for the International Space Station,” with engineers on-site. But the company’s Houston facility “is operating in accordance with Boeing’s Covid-19 policies,” with telecommuting encouraged and reduced face-to-face meetings.


Source: https://www.cnbc.com/2020/03/15/the-400-billion-space-industry-and-nasa-brace-for-coronavirus.html

Offline Orionid

  • Weteran
  • *****
  • Wiadomości: 19722
  • Very easy - Harrison Schmitt
Odp: [TP] EPIDEMII BĘDZIE WIĘCEJ
« Odpowiedź #12 dnia: Marzec 17, 2020, 01:27 »
Wirus zdezorganizowanego kapitalizmu
Edwin Bendyk 15.03.2020 niedziela [blog Polityki Antymatrix II]

Walka z pandemią koronawirusa trwa i oby jak najszybciej zaczęła przynosić efekty. Już jednak teraz należy wysilać wyobraźnię na czas po zarazie, bo widać wyraźnie, że epoka zdezorganizowanego kapitalizmu dobiegła końca.

Zacznę od usprawiedliwienia za długie milczenie. Do komunikacyjnej kwarantanny zmusiła mnie prosta okoliczność – kończyłem pilnie książkę. Deadline to rzecz gorsza od wirusa, a nawet gender, więc nie było zmiłuj. Książka będzie o końcu świata, jaki znaliśmy, zdradzę motto, bo zaczerpnąłem je od Olgi Tokarczuk: „świat umiera, a my nawet tego nie zauważamy”.

Książka pewno by nie powstała, gdyby nie ubiegłoroczny festiwal Góry Literatury w Nowej Rudzie, gdzie na zaproszenie Pisarki zorganizowałem małe seminarium pt. „Czterej jeźdźcy apokalipsy”. Nie wszystko udało się przegadać, stąd pomysł, by zebrać wątki w całość.

Jak dobrze pójdzie, książka ukaże się w maju, miejmy nadzieję, że już po pandemii. W sam raz, bo oczywiście o samej pandemii nic tam jeszcze nie ma (pewno trzeba będzie dołożyć interwencyjny rozdział), jest natomiast dużo o świecie, który i tak dobiegł końca. Koronawirus okazał się jedynie katalizatorem zmian, które czekały nas nieuchronnie.


Jak trwoga…

Nie będę tu opisywał książki, wykorzystam niektóre z wątków, bo odnoszą się do aktualnych reakcji na kryzys. Znamienne jest narzekanie na bezczynność Unii Europejskiej przez suwerenistów, którzy jedności UE szkodzili, jak mogli.

Zajmijmy się na razie przedsiębiorcami, bo chciałbym odpowiedzieć na komentarz, jaki pojawił się na Twitterze w związku z sobotnią rozmową z Tomaszem Stawiszyńskim w TOK FM. Rozmawialiśmy o długofalowych konsekwencjach pandemii. Użyłem zwrotu, że pandemia wystawiła na próbę cywilizację, która w latach 70. weszła w fazę „wiązania sznurkiem”.


Ewolucja kapitalizmu

W bardziej fachowym języku, jaki wprowadzili do analizy współczesnego kapitalizmu John Urry, Scott Lasch, Richard Sennett, mowa o „zdezorganizowanym kapitalizmie”, który zastąpił „kapitalizm zorganizowany” utrzymujący się do końca lat 60. Kapitalizm zdezorganizowany to taki, w którym w tzw. dominującym dyskursie interpretacyjnym obowiązują dwie narracje.

Autorką pierwszej była Margaret Thatcher ze słynnym stwierdzeniem, że „taka rzecz jak społeczeństwo nie istnieje”. Drugi klasyk to Ronald Reagan, który z lubością powtarzał najstraszniejsze słowa, jakie można usłyszeć: „jestem z rządu i przyszedłem, żeby ci pomóc”.


Państwo i społeczeństwo

Przychodzi pandemia i okazuje się, że potrzebujemy zarówno społeczeństwa, jak i państwa, żeby uruchomić rezerwy niezbędne do przetrwania. Społeczeństwo na szczęście jakoś się trzyma, mimo że siły neoliberalnego kapitalizmu starały się za wszelką cenę wdrażać doktrynę Margaret Thatcher. I choć rzeczywiście takie społeczeństwo, jakie było podstawą kapitalizmu zorganizowanego, już nie istnieje, to ciągle istnieje zdolność do samoorganizacji i koordynacji działań zbiorowych w  oparciu o inne relacje niż wymiana rynkowa.

Z państwem gorzej, bo choć pręży muskuły i ciągle dysponuje prerogatywami do zarządzania kryzysem, przez lata obowiązywania doktryny deregulacji i obniżania podatków pozbawione jest wielu instrumentów skutecznej interwencji. Prywatna służba zdrowia łatająca niedostatki niedoinwestowanej służby publicznej nie jest w istocie żadną służbą zdrowia, tylko jedną z form generowania zysku metodą „cherry picking”.

Oczywiście, wobec wielu dni, a nawet tygodni przestoju tysiące przedsiębiorców stanęło wobec groźby bankructwa. Setki tysięcy pracowników na umowach śmieciowych z dnia na dzień znalazło się w jeszcze trudniejszym położeniu. Jedni i drudzy są zakładnikami tego samego problemu.


Zysk z porządku

No właśnie – problemu kapitalizmu zdezorganizowanego, odpowiadającego na reżim akumulacji kapitalizmu późnoprzemysłowego, który przyniósł najlepszy w dziejach okres rozwoju „wspaniałych lat 30.” po II wojnie światowej, z państwem dobrobytu, ideą pełnego zatrudnienia, umowy społecznej między kapitałem, pracą i państwem w roli moderatora konfliktu społecznego.

Taki model musiał kosztować, ale opłacał się – do początku lat 70. mimo wysokich podatków to czas największych wzrostów produktywności. Przemiany strukturalne, malejąca rola przemysłu i zorganizowanej klasy robotniczej, koszty środowiskowe, kryzys energetyczny nadwerężyły ten model – z punktu widzenia kapitału reżim akumulacji zatkał się, przynosił zbyt małe stopy wzrostu.


Zysk z chaosu

Nowy reżim akumulacji polegał niestety nie na skoku produktywności dzięki zastosowaniu nowych „technologii prometejskich”, czyli nowego sposobu wykorzystania energii, tylko poprzez oszczędności polegające na demontażu systemu kapitalizmu zorganizowanego. Erozja praw pracowniczych, deregulacja, prywatyzacja i komercjalizacja plus finansjalizacja okazały się nie tyle motorem rozwoju, ile grabieżą rezerw zgromadzonych przez system oraz zadłużaniem się wobec przyszłości.

Koronawirus zaatakował w momencie, gdy te rezerwy praktycznie się wyczerpały, bo zupełnie zmarnowaliśmy lekcję kryzysu 2007-08. Wtedy trzeba było reorganizować kapitalizm, zamiast tego publiczne transfery w ramach luzowania ilościowego trafiły głównie do przysłowiowego 1 proc. dysponentów kapitału, a nierówności dochodowe i majątkowe wzrosły do bezprecedensowych poziomów.


Lament suwerenistów

To oni dziś mają zasoby kapitału, to państwo ma jednak pomagać tym wszystkim, którzy tak długo powtarzali za Reaganem (w Polsce z lubością Reagana cytował Leszek Balcerowicz) najstraszniejsze słowa o państwie chcącym pomóc. Tylko że tak jak nie ma już zorganizowanego kapitalizmu lat 50. i 60., tak nie ma państwa działającego w podobny sposób.

Trudno o lepszą ilustrację niż lamenty suwerenistów na bezczynność Unii Europejskiej. To nieprawda. UE, owszem, nie może działać w obszarze zarządzania zdrowotnego, bo państwa członkowskie nie dały jej takich kompetencji. Władze UE, świadome jednak gospodarczych konsekwencji kryzysu, uruchamiają pakiety pomocowe. Pamiętajmy, że UE ma i może tylko tyle, na ile zgodzą się tworzące ją państwa. Chcemy więcej, zgódźmy się na federalizację.


Konieczność alternatywy

Powtórzmy: dziś nie ma powrotu ani do kapitalizmu zorganizowanego i państwa dobrobytu w wariancie „wspaniałego 30-lecia”. Nie da się też wrócić do dzikich czasów kapitalizmu zdezorganizowanego, w którym zyski podlegały prywatyzacji, a koszty uspołecznieniu. Warto wykorzystać czas kwarantanny na obmyślanie alternatywy.

Margaret Thatcher myliła się bowiem nie tylko w swej diagnozie stanu społeczeństwa. Nie miała także racji, mówiąc: there is no alternative. Cdn.


Źródło: https://antymatrix.blog.polityka.pl/2020/03/15/wirus-zdezorganizowanego-kapitalizmu/

Offline Orionid

  • Weteran
  • *****
  • Wiadomości: 19722
  • Very easy - Harrison Schmitt
Odp: [TP] EPIDEMII BĘDZIE WIĘCEJ
« Odpowiedź #13 dnia: Marzec 19, 2020, 03:56 »
NASA institutes mandatory agency-wide telework policy
March 17, 2020 Stephen Clark [SFN]


The Vehicle Assembly Building at NASA’s Kennedy Space Center in Florida. Credit: NASA/Glenn Benson

All NASA centers and facilities will begin a mandatory telework policy for agency and contractor employees effective immediately, except for “mission-essential” personnel, to combat the threat from the coronavirus pandemic, officials announced Tuesday.

NASA Administrator Jim Bridenstine said in a statement Tuesday that the agency’s leadership decided to elevate all NASA centers to Stage 3 of NASA’s Response Framework.

“Effective immediately, all employees and contractors will move to mandatory telework until further notice,” Bridenstine said in a written statement. “Mission-essential personnel will continue to be granted access onsite. Please contact your supervisor as soon as possible if you have any questions.”

Some NASA facilities, such as Ames Research Center in California and Marshall Space Flight Center in Alabama, transitioned to Stage 3 operations and instituted mandatory telework orders for non-essential personnel after employees there tested positive for the COVID-19 coronavirus.

Earlier this week, the director of NASA’s Michoud Assembly Facility in New Orleans introduced mandatory telework for non-essential workers. Robert Champion, Michoud’s director, said in a statement Monday that no workers at Michoud have tested positive for the viral disease, but he ordered the change because more than 100 cases of COVID-19 were confirmed in the local area.

“Access to the facility will be restricted to mission-essential personnel only, as defined in the response framework and by your company leadership,” Champion said in a statement.

Michoud is home to production of core stages for NASA’s Space Launch System heavy-lift rocket. Some work on NASA’s Orion crew capsule and Northrop Grumman’s planned OmegA launch vehicle is also based at Michoud.

Officials at NASA’s Jet Propulsion Laboratory in Pasadena, California, where many of the agency’s interplanetary robotic missions are built and controlled, announced Monday that only non-essential workers there would be allowed access to the facility.

NASA Headquarters expanded the Stage 3 status agency-wide Tuesday.

“Although a limited amount of (NASA) employees have tested positive for COVID-19, it is imperative that we take this pre-emptive step to thwart further spreading of the virus among the workforce and our communities,” Bridenstine said.

According to NASA’s Response Framework, the agency defines mission-essential activities as:

- Work that must be performed to maintain mission/project operations or schedules AND cannot be performed remotely/virtually;

- OR work that has a justifiable impact on the safety of human life or the protection of property, AND there is a reasonable likelihood that the safety of human life or the protection of property would be compromised by a delay in the performance of the work.

It’s unclear how the coronavirus pandemic will impact launch activities at U.S. spaceports. SpaceX was proceeding with a planned Falcon 9 rocket launch from the Kennedy Space Center in Florida on Wednesday morning carrying 60 of the company’s Starlink Internet satellites into orbit.

NASA officials have said they are prioritizing work to prepare missions for launch that have tight planetary windows, such as the Perseverance Mars rover scheduled for liftoff from Cape Canaveral in July. The Mars rover is at the Kennedy Space Center undergoing final testing and launch preparations.

NASA astronauts Doug Hurley and Bob Behnken continue training for launch as soon as May on the first piloted test flight of SpaceX’s Crew Dragon spaceship to the International Space Station.

In Stage 3 of NASA’s Response Framework, only mission-essential travel is permitted.

In the event NASA leadership elevates agency facilities to Stage 4, centers would be closed to all personnel except workers required to “protect life and critical infrastructure,” and all travel would be suspended.

“Agency leadership will continue to monitor the rapidly-evolving risks COVID-19 poses to our workforce,” Bridenstine said in a statement to NASA employees. You should anticipate continued frequent communication from your center director, myself and others. Up-to-date agency announcements and guidelines are available on the NASA People website, please check it often.

“NASA’s early and thoughtful actions in coordination with our country’s unified response to this health emergency is an incredible display of national solidarity,” Bridenstine said. “Thank you for your vigilance and flexibility. I am confident your diligence and commitment will ensure our mission will continue. Please make certain you are giving the appropriate attention to your health and that of your family.”


Source: https://spaceflightnow.com/2020/03/17/nasa-institutes-mandatory-agency-wide-telework-policy/

Offline Orionid

  • Weteran
  • *****
  • Wiadomości: 19722
  • Very easy - Harrison Schmitt
Odp: [TP] EPIDEMII BĘDZIE WIĘCEJ
« Odpowiedź #14 dnia: Marzec 19, 2020, 23:28 »
Op-ed | The need to dream in darkness
by Rick Tumlinson — March 19, 2020 [SN]


Spaceship Earth has a deadly infection, and it has already spread to all decks and levels.

Not to be overly dramatic, as only a small percentage of people will lose their lives in this pandemic, but the specter is there, and may come as close as a colleague, neighbor, family member or even our own home. We are all at risk. Rich or poor, famous or humble, East or West — it does not matter. Just as we have seen from space, there are no borders when one goes big and looks back. Nor are there any borders when one goes small, as this tiny little virus is teaching us. They simply melt away, revealed as the figments of political imagination they have always been.

Yet, at such times as these, philosophical exercises may mean little. So, too, our greater aspiration to expand the life of this little world out into the cosmos may seem misplaced. Our aspirations shrink from grand to small. How do I keep myself and my family safe? How can I pay the bills? How long will it last? After all, if I am worried about daily essentials and future economic prospects, how can I possibly worry about building cities in space?

Such a moment as this is the direct, in-our-face illustration of a phrase we have all heard so often: “Why are we going out there when we have so many problems down here?”

My first answer, as it always has been, remains the same: “Exactly.” We go out there exactly because we do have so many problems down here. Not to escape them. Not to run away from them. But to help solve them. To learn and grow, as one only can by shifting one’s perspective, expanding one’s field of view and trying something new.

 And although there are a thousand ways we can use space to help transform life on Earth, I am not just speaking about technology spinoffs and applied science. Sure, most SpaceNews readers can rattle them off easily. Our list is impressive and convincing. We can wave our hands and point at a thousand things that came from space exploration, from your phone, your TV, the satellites feeding your binge cravings, or more immediately, even the equipment and systems used to manage massive viral testing, or the ability to isolate victims and produce massive amounts of vaccines. Yes, you can legitimately argue that at the heart of much of these technologies lies an application created in the name of exploring space.

But there is more. So much more. And in the end these reasons dwarf those physical products and technologies to which we geeks are so attached.

This is why my second answer is: “Because we can, because we must, because it is what makes us human.”

In other words, forget the rationalizations and left brain arguments. Step back and go higher. Drop the checklist, step away from the spreadsheet and release your mind and imagination. Let the part of you that knows speak. In so doing you will be able to point at what really matters — your heart, your mind, your humanity itself, and yes, even some things you have in common with that tiny virus which is ruining your life — even as all it wants to do is live.

Our rationales for going to space in the past were for science, for military and political power, for prestige, and for glory. Nowadays, we add profits and products to the list. While all of these are true, we go out there for so much more, and our need to explain using these goals is like the first human to paint on the wall of a cave and justifying their passion to paint in terms of increasing the quality of the hunt. Relevant, perhaps, but not core. And, again, in the end it was about so much more.

We have this dream because to be human is to have this dream. And the ability to dream, even as we struggle to feed and defend our bodies, is the reason we bother to try and stay alive. Similarly, we go to space because that is where hope lives, and where the possibility exists for us to become more than we are down here — no matter what happens to us, no matter who we have been or who we are — because that place out there is about what we can become. It is a blank canvas on which we can create the future, it is the cave wall on which we can express things far beyond and above the mean realities of our day to day survival. And the fact we even try to make something beautiful out of that nothing is exactly why we exist; it’s a drive wired deeply within us.

Tonight, go out and look at the stars. You’ve been sheltering in place too long. You need to let your soul out. Just look. Escape the now for a moment and be what is possible. It will strengthen you in that now.

As you look out at the stars, and feel that wonder and connection, you may also notice that tiny light crossing your field of view from southwest to northeast every 90 minutes.

 As a member of the space tribe you know what that speck is. You know it is a space station, and you know that in that place, there are a few men and women from different nations and cultures living and working together in the name of all of the good things we are and can become.

Then let yourself know that they are you, and you are them. Know that by them being there, you are asserting yourself as one who will not be cowed by fear. And know that by its very existence, beyond the politics and games, beyond our arguments and debates about how it got there, what it should do, what should be done with it, and what comes next, know that it is there. And we put it there. You put it there.

Our job in human society is important. Each day, with each breakthrough, each flight, each failure, each time we get back up, put the pieces together and try again, each time we of different languages and beliefs speak to one another in the common tongue of our shared dream and build this new stairway to heaven with all of our hands, we answer the question “Why space?”

Looking up at that tiny sparkling bubble flying overhead destroys the lines of borders, just as much as it does for those members of our family up there looking down at us. In times of selfishness, we can know that people who care about each other are locked in that tiny tin can who are thriving, defiantly and boldly asserting that we will triumph together. In times of fear,  you can see that tiny light in the sky and know we can take on anything, including the deepest darkness at the edge of the world, and that we will survive and thrive by working together.

Today we must survive. And just like that tiny virus that has spread around the world, it is our paramount job to live. We have this in common. We need and are driven to go to new places, find new homes and to seed ourselves so that our genes will continue to exist. But as humans, we transcend the simple need to reproduce. To live alone is not enough for us. We need meaning. We need context. We need love and life and laughter and hope and happiness and joy and significance. We need each other. Just as all of those in that little bubble up there depend on one another, so too do we. And just as the reason they are there is as the result of our highest dreams, so too can we apply those dreams down here. And also, just as they work together in the seamless unity of assuring each other’s life and safety, so too must we down here on this slightly larger bubble do the same. They are in it together out in space. We are in it together down here — and also in space.

While we must focus tightly on the needs of today, never let us drop our vision of tomorrow, for it is the call of those stars that gives the battle of life today its meaning, and offers us the true reward of our triumph. Along the way our quest will teach us how to work and live together as never before. Just as those few out there — no matter the flags on their shoulders — must live and work as one family, we will learn that even as we treasure our differences, to take on the challenge of anything larger than we are, we must become one united human family. And when you and your family are locked in a battle with the forces of death you cannot be alone, and must work as one — the same as down here.

As pioneers, you know that we cannot be cowed by the immediate challenge of today, that the test of disaster is how we pick up the pieces, how we learn, and how we work together to make sure it does not happen again — even as we reach higher than before. Today’s crisis may reveal failures of leadership, and how a lack of unity in our response to the challenge can allow the darkness to win far more than it should have. But it can also teach us a well-needed lesson on working together to prepare for and achieve things that might not seem so immediate as today’s needs, as it forces us to rise up above the borders of our differences and the smallness of our everyday lives and see beyond our current horizons, and to plan for what we cannot yet see. By rising above the Mother World, we have learned what new challenges lay ahead for us — and created the context for us to begin now to work together so that we might survive the next threats to our survival.

At a time of fear, anyone on this tiny planet can look up right now and be inspired by the universe that calls us to our higher being and, as the space station flies by, be touched by the fact that we in this human family can do great things. This is what you in this field do. You are engaged in creating the future of hope. You help draw the possible on the wall of disbelief. Thanks to you, everyone on this planet can know that whatever the threat of today is, be it a tiny virus, or not knowing where our next meal will come from, or if we will have a home tomorrow, for a moment, even in the middle of the fight for survival, even in the middle of the darkness, we can look up at the stars and have hope. Thanks to you, we have permission to dream.


Rick Tumlinson is a founding board member of the X Prize who led the commercial takeover of the Russian MIR space station. He has testified before the U.S. Congress six times, and won the World Technology Award in 2015. His company Spacefund is a VC firm investing in space startups. Follow him on Twitter: @rocketrick

Source: https://spacenews.com/op-ed-the-need-to-dream-in-darkness/

Polskie Forum Astronautyczne

Odp: [TP] EPIDEMII BĘDZIE WIĘCEJ
« Odpowiedź #14 dnia: Marzec 19, 2020, 23:28 »