Autor Wątek: Wiadomości naukowe  (Przeczytany 31943 razy)

Orionid i 2 Gości przegląda ten wątek.

Online Orionid

  • Moderator
  • *****
  • Wiadomości: 21338
  • Very easy - Harrison Schmitt
Odp: Wiadomości naukowe
« Odpowiedź #795 dnia: Styczeń 05, 2022, 23:56 »
To ci grozi, gdy korzystasz z kas samoobsługowych. Nie każdy ma świadomość
oprac. Zuzanna Sierzputowska |03.01.2022 16:03

Kasy oraz ekrany samoobsługowe to coraz częstsze rozwiązanie w wielu sklepach. Niestety, zwłaszcza w obecnych, koronawirusowych, czasach, korzystanie z nich jest wyjątkowo niebezpieczne.

Ekrany samoobsługowe do zamawiania i/lub płacenia za zakupy są coraz częstszym widokiem w sklepach oraz restauracjach. Choć jest to bardzo wygodna forma, niewiele osób zdaje sobie z tego, że może zagrażać naszemu zdrowiu. Badania nie pozostawiają wątpliwości i mogą przerażać.

Dotykowe ekrany miały pomóc. W czasie pandemii (i nie tylko) mogą stanowić ogromny problem

W wielu marketach oraz restauracjach typu fast-food dotykowe panele do kasowania produktów i płatności starają się pomału wypierać zwykłe kasy. I choć klienci sobie chwalą taki stan rzeczy, większość nie ma świadomości, że korzystanie z nich może być niebezpieczne.

Alternatywa tradycyjnej kasy zwiększa bowiem wymianę zarazków między klientami. Codziennie ekran dotykają tysiące osób - nie wiemy, kto jest zdrowy, kto chory, a kto jest, przykładowo, nosicielem koronawirusa. Nagromadzone w tych miejscach bakterie bardzo szybko mogą się dostać na nasze dłonie, a potem do organizmu. Specjaliści podkreślają powagę sytuacji - niektóre z tych bakterii zagrażają nie tylko zdrowiu, lecz także życiu.

Samoobsługowe kasy i ekrany mogą więcej zaszkodzić, niż pomóc? Zatrważające dane

Nie tak dawno temu w brytyjskim "Metro" opublikowano wyniki badań, które zostały przeprowadzone w wybranych lokalach sieci restauracyjnej McDonald's. W większości z miejsc naukowcy znaleźli bakterie jelitowe, w tym kałowe.

Kontakt z nimi jest wyjątkowo groźny. Oprócz nich na ekranie wykryto też pałeczki zapalenia płuc, szczepy listerii oraz bakterie proteus, które wywołują zakażenie w układzie moczowym.

Choć do badań odniósł się wówczas rzecznik popularnej sieci, miejmy na uwadze wyniki eksperymentu, jeśli odwiedzamy to oraz każde inne miejsce, gdzie znajdują się podobne dotykowe ekrany.

Jest się czego bać. Bakterie osadzają się dosłownie wszędzie

W 2020 roku naukowcy z London Metropolitan University podali informację, że na ekranach płatniczych znajdują się również groźne bakterie E.Coli.

Mniej więcej w tym samym czasie na świecie ogłoszono pandemię, co wielu osobom dało do myślenia - istnieje ryzyko, że na kasach samoobsługowych, ekranach i terminalach specjaliści wykryją również samego koronawirusa - tak się też stało.

Australijska Agencja CSIRO w 2021 roku wzięła na tapet m.in. banknoty oraz szklane powierzchnie - w obu przypadkach koronawirus został wykryty. Jak dodaje portal zdrowie.interia.pl, krakowscy naukowcy w tym samym roku przebadali ekrany znajdujące się w mieście (m.in. biletomaty czy kasy samoobsługowe w sklepach). Wszędzie został wykryty koronawirus.

Według badań, które zostały opublikowane w 2020 roku to właśnie takie miejsca, jak wózki sklepowe, ekrany bankomatów czy suszarka do rąk w publicznej toalecie, są najgorszymi siedliskami bakterii. Na rączce od wózka sklepowego znajduje się więcej drobnoustrojów, niż np. na... desce klozetowej (do takich wniosków doszli mikrobiolodzy z University of Arizona). Właśnie z tych względów niezbędna jest odpowiednia higiena oraz częste mycie rąk.

https://www.o2.pl/kobieta/to-ci-grozi-gdy-korzystasz-z-kas-samoobslugowych-nie-kazdy-ma-swiadomosc-6722439427992544a

Nowe fakty ws. COVID-19. Atakuje nie tylko płuca
OPRAC. MATEUSZ CZMIEL 03-01-2022 16:15

COVID-19 rozprzestrzenia się poza układ oddechowy i miesiącami pozostaje w organizmie. Najnowsze wyniki badań mogą pomóc wyjaśnić przypadki tak zwanego "długotrwałego COVID". Mowa o osobach, które cierpią na szereg problemów zdrowotnych nawet kilka miesięcy po przechorowaniu koronawirusa.

Najbardziej narażone na infekcję są mózg, tkanka oczna, mięśnie, skóra, nerwy obwodowe, a także tkanka w układzie sercowo-naczyniowym, żołądkowo-jelitowym, rozrodczym, hormonalnym i limfatycznym.

Najnowsze wyniki badań opublikowali naukowcy z Narodowego Instytutu Zdrowia Stanów Zjednoczonych, którzy odkryli, że COVID-19 może nie tylko rozprzestrzeniać się na inne narządy, ale także pozostawać tam przez miesiące od chwili zakażenia.

COVID-19 wykryto nawet po śmieci

Wyniki badań oparto o sekcje zwłok przeprowadzone na 44 zmarłych z powodu COVID-19. Jak informują naukowcy, wirusa wykryto we wszystkich ciałach oraz w 79 z 85 obszarów anatomicznych i pobranych próbek płynów ustrojowych.

COVID-19 wykryto nawet po śmieci - i to u osób, które przechodziły chorobę bezobjawowo i zmarły z innych przyczyn.

Długotrwały COVID

"Nasze dane potwierdzają wczesną fazę wiremii", napisali naukowcy, odnosząc się do obecności wirusa we krwi, "która rozsiewa go po całym ciele po infekcji płuc". Wyniki badań mogą pomóc w wyjaśnieniu tzw. "długotrwałego COVID". Mowa o osobach, które długo po przechorowaniu koronawirusa wciąż cierpią na szereg problemów zdrowotnych.

Badania przeprowadzono w pierwszym roku pandemii, gdy szczepionki nie były jeszcze dostępne.

[...]
https://wiadomosci.wp.pl/nowe-fakty-ws-covid-19-atakuje-nie-tylko-pluca-6722449242254304a

Optymistyczne doniesienia z Francji. "To może być ostatnia fala zakażeń"
OPRAC. JOANNA ZAREMBA 03-01-2022 18:39

- To może być ostatnia fala zakażeń koronawirusem we Francji - uważa francuski minister zdrowia Olivier Veran. Jego zdaniem szybkie rozprzestrzenianie się wariantu Omikron w kraju może sprawić, że Francuzi wykształcą pewną formę odporności populacyjnej.

Zdaniem francuskiego ministra zdrowia, już niedługo w kraju może zostać wykształcona forma odporności zbiorowej na koronawirusa. - Być może jest to ostatnia fala zakażeń - stwierdził w poniedziałek Olivier Veran.

- Ze względu na wysoki wskaźnik infekcji w kraju i na świecie możliwe jest wykształcenie pewnej formy odporności, czy to poprzez szczepienia, czy zakażenie - mówił minister.

Szokujące doniesienia. "To może być ostatnia fala zakażeń"

Veran wskazał, że nie bez znaczenia jest tu szybka transmisja wariantu Omikron. - Omikron powoduje mniej przypadków ostrej niewydolności oddechowej, dlatego zapotrzebowanie na łóżka (na oddziałach) intensywnej terapii jest mniejsze. Z drugiej strony (wariant ten) może przykuć do łóżka więcej osób, dlatego spodziewamy się dużego napływu pacjentów zajmujących zwykłe łóżka szpitalne - mówił Veran, cytowany przez francuski dziennik "Liberation".

Veran zauważył jednak, że styczeń będzie dla francuskich szpitali "wyjątkowo trudny".

- Rok 2022 rozpoczął się od bardzo dużej liczby zakażeń we Francji, gdzie średnio odnotowano 160 tys. nowych infekcji dziennie - oznajmił francuski minister zdrowia.

Omikron we Francji

Przypomnijmy, że jeszcze w grudniu prognozy dla Francji pod kątem epidemicznym nie były aż tak optymistyczne. Wówczas francuski resort zdrowia ostrzegał, że można było spodziewać się 100 tysięcy zakażeń koronawirusem dziennie. Za taki stan rzeczy - jak również wskazywało wtedy ministerstwo - odpowiadał Omikron.

Rządowi eksperci szacowali, że pomiędzy świętami Bożego Narodzenia a Nowym Rokiem Omikron stanie się dominującą mutacją w kraju.

- Jedno jest pewne, Omikron jest bardzo zakaźny i będzie on na tyle powszechny, że nie oszczędzi żadnego kraju (...). Pomimo swojej powszechności nowy wariant nie powoduje fali hospitalizacji, co oznacza, (...) że szczepienia działają na Omikron - ocenił wtedy Olivier Veran.

Źródło: PAP
https://wiadomosci.wp.pl/optymistyczne-doniesienia-z-francji-to-moze-byc-ostatnia-fala-zakazen-6722488551762784a

USA: Jest decyzja ws. trzeciej dawki szczepionki przeciw Covid-19 dla dzieci grupy 12+
Poniedziałek, 3 stycznia (17:32)

Amerykańska Agencja Żywności i Leków (FDA) dopuściła do użytku dawkę przypominającą szczepionki przeciw Covid-19 firmy Pfizer dla dzieci powyżej 12. roku życia oraz dla dzieci w wieku powyżej 5 lat o obniżonej odporności. Do pięciu miesięcy skrócono też przerwę między drugą i trzecią dawką.

Jak podała w komunikacie rządowa agencja, jej decyzje były podyktowane danymi wskazującymi na to, że trzecia dawka szczepionki daje lepszą ochronę przeciwko nowym wariantom koronawirusa, a zwłaszcza przeciw Omikronowi.

Biorąc to pod uwagę, FDA rozszerzyła grupę osób uprawnionych do otrzymania dodatkowej dawki, skróciła okres między zakończeniem podstawowej serii (szczepienia) a dodatkową dawką i zatwierdziła trzecią ochronną dawkę szczepionki dla niektórych z najmłodszych i najbardziej narażonych osób - oznajmił dr Peter Marks, dyrektor FDA odpowiedzialny za szczepionki.

Według nowych reguł dodatkową dawkę mogą otrzymać wszyscy po 12. roku życia po pięciu miesiącach od drugiej dawki. Wcześniej była ona dostępna dla osób od 15. roku życia po pół roku. Dodatkowo FDA postanowiła, że trzecią dawkę mogą otrzymać również dzieci po piątym roku życia, ale tylko te z obniżoną odpornością.

Decyzję oparto m.in. na danych z Izraela, które wykazały zwiększoną skuteczność dawki przypominającej i brak dodatkowych efektów ubocznych.

Decyzja FDA wciąż musi zostać potwierdzona przez Centra Kontroli i Prewencji Chorób (CDC), co prawdopodobnie nastąpi wkrótce.

Źródło: PAP
https://www.rmf24.pl/raporty/raport-program-szczepien-przeciw-covid/SG24/news-usa-jest-decyzja-ws-trzeciej-dawki-szczepionki-przeciw-covid,nId,5746939#crp_state=1

Porównali warianty Delta i Omikron. Wyniki zaskakują
MDO 04.01.2022 14:25

W Kanadzie przeprowadzono badania, w ramach których pokuszono się o porównanie wariantów koronawirusa Omikron i Delta. "Staraliśmy się zestawić hospitalizacje i zgony osób zakażonych Omikronem z przypadkami Delty" - piszą autorzy eksploracji.

"Obecnie jest oczywiste, że Omikron szybko wypiera Deltę" - spostrzegają Ana Cecillia Ulloa, Sarah Buchan, Nick Daneman oraz Kevin Antoine Brown. Grupa kanadyjskich naukowców postanowiła porównać Omikron z Deltą.

Pod uwagę wzięte zostały hospitalizacje i zgony zakażonych. Uwzględniono 11 622 przypadki wariantu Omikron, a także 14 181 przypadków Delty.

Omikron mniej groźny niż Delta?

Odnotowano 59 hospitalizacji (0,51 proc.) i 3 zgony (0,03 proc.) wśród zakażonych Omikronem, a także 221 (1,6 proc.) hospitalizacji i 17 (0,12 proc.) zgonów spośród osób zainfekowanych wariantem Delta.

Ryzyko hospitalizacji lub zgonu było o 65 proc. mniejsze wśród zakażonych Omikronem w porównaniu z zainfekowanymi Deltą - podkreślają autorzy raportu, który opublikowano na medrxiv.org.

Podkreślono też, że "ryzyko przyjęcia na oddział intensywnej terapii lub zgonu w tym miejscu było o 83 proc. niższe w przypadku Omikronu".

https://www.o2.pl/zdrowie/porownali-warianty-delta-i-omikron-wyniki-zaskakuja-6722760104835936a

Nie siadaj w tym miejscu. Tu jest największe ryzyko zakażenia SARS-CoV-2
PAP,  05.01.2022 11:30

Czy wybór siedzenia w autobusie ma znaczenie w odniesieniu do zarażenia koronawirusem? Zdaniem autorów badania IBM Research Europe owszem. Gdzie lepiej nie siadać, jeśli chcemy uniknąć zakażenia? Badacze odpowiadają.

1. Komunikacja miejska a COVID-19

Według badania "Wybór siedzenia w autobusie wpływa na możliwość infekcji SARS-CoV-2" wybór siedzenia w środku komunikacji może wpływać na zwiększenie lub zmniejszenie ryzyka zakażenia SARS-CoV-2 - podaje we wtorek dziennik "The Jerusalem Post".

Model badania obejmował takie czynniki jak dynamika powietrza i kropel, parowanie oraz wpływ systemów wentylacyjnych. Według naukowców należy przede wszystkim unikać środkowych siedzeń.

Badacze zaprojektowali pojazd symulacyjny wykorzystujący układ 3–3 pasażerów w nieskończonych rzędach w prostokątnej przestrzeni. Następnie zbadano miejsca w rzędzie, aby sprawdzić, w którym miejscu występuje największe ryzyko przeniesienia wirusa.

Zespół odkrył, że kropelki powietrza wydzielane przez pasażerów siedzących przy oknie unosiły się dalej w górę pojazdu i tym samym w mniejszym stopniu atakowały przestrzeń innych pasażerów.

Jak można było przewidzieć, środkowe siedzenie ma największe ryzyko przeniesienia infekcji.

Najmniej narażonym siedzeniem ze wszystkich było siedzenie przy przejściu, ponieważ w tym miejscu system wentylacyjny najskuteczniej ściąga emitowane krople. Krople uwalniane z miejsca przy przejściu były natychmiast odfiltrowywane.

Zespół odtworzył warunki, które lepiej odzwierciedlają różnorodność aktywności człowieka w transporcie publicznym w modelach uzupełniających, aby doradzać w zakresie działań, projektowania i obsługi przyszłych systemów wentylacyjnych dla zagwarantowania bezpieczniejszego środowiska.

- Te symulacje (...) koncentrowały się na pojazdach transportu publicznego, ale można je rozszerzyć na budynki komercyjne lub mieszkalne, placówki opieki zdrowotnej, biura lub szkoły – skomentował autor badania Carlos Pena-Monferrer.

https://portal.abczdrowie.pl/nie-siadaj-w-tym-miejscu-tu-jest-najwieksze-ryzyko-zakazenia-sars-cov-2

Omikron jeszcze groźniejszy. Pojawił się też kolejny wariant koronawirusa
KLAUDIA STAWSKA 06-01-2022 14:13

Najnowsze badania pokazują, że Omikron może ewoluować, by zwiększać szybkość rozprzestrzeniania się. Jednocześnie na horyzoncie pojawił się nowy wariant koronwirusa, który może być jeszcze bardziej niebezpieczny.

Obecnie Omikron jest uważany za jeden z najgroźniejszych szczepów koronawirusa. Jest on ok. 500 proc. bardziej zakaźny i odporniejszy na szczepionkę. Został rozpoznany w listopadzie zeszłego roku i od tego czasu budzi ogromną obawę.

- Modele matematyczne pokazują, że zakaźność w tym przypadku może być nawet o ok. 500 proc. wyższa w stosunku do wariantu podstawowego. Dla porównania Delta miała około 70 proc. większą zakaźność - tłumaczył dr Bartosz Fiałek w rozmowie z ABC Zdrowie.

Omikron może ewoluować

Teraz nowe badania prowadzone przez naukowców z Boston College w USA pokazują, że zagrożenie może być jeszcze większe. Badacze stworzyli model komputerowy, który może przewidywać mutacje w wirusie SARS-CoV-2 i dostarczać wglądu w przyszłe warianty budzące niepokój, zanim się pojawią. Niestety wyniki dotyczące wariantu Omikron są bardzo niepokojące.

- Odkryliśmy, że Omikron nie osiągnął jeszcze pełnego potencjału i istnieje bardzo duże prawdopodobieństwo, że będzie przybierał na sile, stając się jeszcze bardziej zaraźliwy i odporny na leczenie - wyjaśniają badacze.

Nowy wariant koronawirusa jeszcze groźniejszy

Niestety złych wieści jest znacznie więcej. Zaledwie kilka dni temu francuscy badacze zidentyfikowali nowy wariant koronawirusa, który pojawił się w okolicach Marsylii, ale najprawdopodobniej swoje źródło ma w Kamerunie.

Nowy wariant koronawirsua - IHU - został rozpoznany na początku grudnia zeszłego roku. Naukowcy podają, że "szczep posiada 46 mutacji, co czyni go bardziej odpornym na szczepionkę i bardziej zakaźnym niż oryginalny wirus". Do tej pory wykryto zaledwie kilkanaście przypadków IHU we Francji, ale sytuacja jest na bieżąco monitorowana.

https://tech.wp.pl/omikron-jeszcze-grozniejszy-pojawil-sie-tez-kolejny-wariant-koronawirusa-6723480778738528a

Pierwszy przypadek wariantu B.1.640 koronawirusa w Czechach
OPRAC. DAMIAN NOWICKI 06-01-2022 20:26

Szpital Uniwersytecki w Hradec Kralove poinformował o wykryciu pierwszego w Czechach przypadku wariantu B.1.640 koronawirusa. Według Światowej Organizacji Zdrowia odmiana ta pojawiła się ostatni raz we wrześniu 2021 r. w Demokratycznej Republice Konga.

U badanego mężczyzny podejrzewano wystąpienie wariantu Omikron koronawirusa i próbki poddano sekwencjonowaniu, które wykazały obecność wariantu B.1.640. W czwartek 6 stycznia przedstawiciele służb sanitarnych poinformowali, że wystąpienie wariantu, który pojawił się jesienią w Demokratycznej Republice Konga, ma związek z pięcioma osobami z jednej rodziny.

28 letni mężczyzna przyjechał 19 grudnia ubiegłego roku do Hradec Kralove z Pragi, gdzie pracował. Po czterech dniach zachorował mężczyzna, a następnie czterech członków jego rodziny. Mężczyzna nie miał żadnych związków z zagranicą.

Czechy. Pierwszy w kraju przypadek wariantu B.1.640 koronawirusa

Veronika Krejczi, rzeczniczka Szpitala Uniwersyteckiego w Hradec Kralove podała, że wszystkie zakażone osoby wykazywały klasyczne objawy Covid-19, tj. kaszel, zmęczenie, bóle stawów i mięśni, gorączkę oraz katar. W dwóch przypadkach zgłaszano też utratę powonienia. Żaden z pacjentów nie był w ciężkim stanie. Mężczyzna zainfekowany wariantem B.1.640 nie jest hospitalizowany.

Według ekspertów wariant B.1.640 wykrywany jest od września ubiegłego roku. Dotąd stwierdzono około 400 różnych mutacji. Większość z nich zgłoszono we Francji.

WHO klasyfikuje warianty koronawirusa w trzech kategoriach: budzące niepokój, zmuszające do uwagi oraz budzące obawy. B.1.640 należy do trzeciej kategorii. Omikron zaliczany jest do wariantów budzących niepokój. Według czeskiego Państwowego Instytutu Zdrowia Omikron stanowi w kraju około 35 proc. notowanych przypadków SARS-CoV-2.

Źródło: PAP
https://wiadomosci.wp.pl/pierwszy-przypadek-wariantu-b-1-640-koronawirusa-w-czechach-6723572785920864a
« Ostatnia zmiana: Styczeń 15, 2022, 10:25 wysłana przez Orionid »

Online Orionid

  • Moderator
  • *****
  • Wiadomości: 21338
  • Very easy - Harrison Schmitt
Odp: Wiadomości naukowe
« Odpowiedź #796 dnia: Styczeń 07, 2022, 23:03 »
Pierwszy region na czarno. To już piąta fala zakażeń?
TOMASZ MOLGA, 15-01-2022 07:00

W Krakowie średnia liczba zakażeń koronawirusem podskoczyła do 700 dziennie, a wskaźnik infekcji na 100 tys. mieszkańców jest najwyższy w Polsce i porównywalny ze szczytem czwartej fali. W regionie potwierdzono pierwsze zgony z powodu zakażenia Omikronem. Wolnych respiratorów jest coraz mniej. Lekarze podejrzewają, że to już początek piątej fali.

- Nowe zakażenia to nie tylko osoby z objawami COVID-19 dowożone z miasta i powiatu do naszego szpitala, ale także serie pozytywnych wyników testu u osób badanych rutynowo przed zabiegami - alarmuje lekarz ze szpitalnego oddziału ratunkowego jednego ze szpitali w Krakowie.

W stolicy Małopolski potwierdzanych jest już 700 infekcji dziennie. To dane uśrednione dla mijającego tygodnia. Jednocześnie wskaźnik nowych zakażeń na 100 tys. mieszkańców przekroczył 90. To wartość bliska szczytowi z IV fali epidemii.

- Przed świętami wydawało się, że pacjentów będzie już mniej, ale znowu ich przybywa. Praktycznie nie odczuwaliśmy dla nas spowolnienia. Znowu zaczyna brakować miejsc na oddziałach intensywnej opieki medycznej - mówi lekarz.

Podkreśla, że po potwierdzeniu w Małopolsce dwóch przypadków zgonów na COVID-19 spowodowanych Omikronem medycy spodziewają się najgorszego. - Możliwe, że wprost z czwartej fali wskakujemy na potencjalnie znacznie wyższą piątą falę epidemii. Co piąty szybki test wykonywany u pacjentów wychodzi pozytywnie - dodaje rozmówca WP.

COVID-19 znowu uderza w Małopolskę

Wzrost zakażeń dobrze widać na wizualizacjach i mapach, które na podstawie danych Ministerstwa Zdrowia opracował Piotr Tarnowski. Według jego wyliczeń aktualny wskaźnik średniej liczby nowych zakażeń koronawirusem na 100 tys. mieszkańców dla województwa małopolskiego wynosi prawie 51 i jest najwyższy w Polsce.


COVID-19 uderza w Małopolskę i Kraków Źródło: Tarnowski.info, fot: Piotr Tarnowski

Kolejna zła wiadomość to zmiana tzw. współczynnika R, którego wartość osiągnęła 1,17. Współczynnik R powyżej 1 oznacza, że każdy zakażony jest w stanie przekazać wirusa więcej niż jednej osobie. Zapowiada to dalszy wzrost liczby zakażeń. Zajmujący się analizą danych resortu zdrowia Adam Gapiński poinformował na Twitterze, że Małopolska i Podkarpacie to regiony, gdzie te wartości są coraz wyższe.

Niedawno informowaliśmy, że Zakopane zmaga się ze wzrostem liczby zakażeń po noworocznym szczycie przyjazdów turystycznych.

Omikron wywoła piątą falę zakażeń. Jest nowa prognoza

Prognoza zespołu MOCOS z Wrocławia zakłada pojawienie się fali związanej z Omikronem po 21 stycznia. Liczba zakażeń ma szybko dojść do 150 tys. przypadków dziennie.

Szczyt piątej fali epidemii może odsunąć się w czasie - wynika z prognozy ekspertów zespołu ICM Uniwersytetu Warszawskiego. Obliczyli oni, że szczyt zakażeń wypadnie w dniach 12-14 lutego. Liczba potwierdzonych przypadków infekcji wynosi pomiędzy 73 a 96 tys. dziennie.

Naukowcy określili, że od 30 do 85 tys. Polaków może wymagać hospitalizacji. Rozstrzał przewidywań wynika z różniących się ocen współczynnika hospitalizacji dla wariantu Omikron.

"Wraz z rozwojem fali omikronowej w Polsce i pojawianiem się danych określających współczynnik hospitalizacji właściwy dla Polski rozbieżność w prognozach będzie zawężana" - wyjaśniają autorzy prognozy.

https://wiadomosci.wp.pl/pierwszy-region-na-czarno-to-juz-piata-fala-zakazen-6726413229009888a

https://twitter.com/szczepimysie/status/1482019687051546624

https://portal.abczdrowie.pl/morfologia-krwi-pokaze-zagrozenie-ciezkim-przebiegiem-covid-19-o-czym-informuja-nas-jej-parametry

Long COVID. Czy szczepienia zmniejszają ryzyko pojawienia się długotrwałych objawów? Nowe badania
Katarzyna Gałązkiewicz,  15.01.2022 15:37

Najnowsze badania przeprowadzone w Izraelu dowodzą, że osoby, które przyjęły co najmniej dwie dawki szczepionki przeciwko COVID-19 są w mniejszym stopniu narażone na tzw. long COVID. O ile szczepionki zmniejszają ryzyko długotrwałych objawów zakażenia koronawirusem? (...)
https://portal.abczdrowie.pl/czy-szczepienia-przeciw-covid-19-zmniejszaja-ryzyko-pojawienia-sie-dlugotrwalych-objawow-nowe-badania

Jak długo SARS-CoV-2 utrzymuje się w wydychanym powietrzu? Niemal cały swój potencjał traci w 20 minut
Karolina Rozmus,  15.01.2022 17:20

Czy to możliwe, by zarazić się, wchodząc do pomieszczenia, w którym niedawno przebywał chory? Jeśli tak, to jakie znaczenie ma to, czy chory kaszle i kicha? Zaraża tak samo jak bezobjawowy? Na te pytania może odpowiedzieć najnowsze badanie naukowców, którzy stworzyli aparaturę mającą symulować wydostawanie się z ust patogenu w postaci mgiełki. (...)
https://portal.abczdrowie.pl/jak-dlugo-sars-cov-2-utrzymuje-sie-w-wydychanym-powietrzu-niemal-caly-swoj-potencjal-traci-w-20-minut

https://portal.abczdrowie.pl/dzieci-i-mlodziez-narazone-na-cukrzyce-po-zakazeniu-sars-cov-2-pediatrzy-obserwuja-wzrost-ciezkiego-przebiegu-cukrzycy

========

Omikron mógł ewoluować od myszy. Nowe wyniki badań
KLAUDIA STAWSKA 08-01-2022 11:46

Wstępne badania potwierdziły, że odkryty pod koniec zeszłego roku wariant Omikron jest przyczyną błyskawicznego wzrostu zachorowań na COVID-19 na całym świecie. Ten wariant koronawirusa jest bardzo nietypowy, ale nowa teoria może pomóc w lepszym zrozumieniu wirusa.

Już pierwsze badania groźnego wariantu Omikron wskazały, że wiele mutacji, które udało się zidentyfikować jest bardzo nietypowa w porównaniu z wcześniej zsekwencjonowanymi wariantami wirusów. To sprawia, że bardzo trudno jest naukowcom zrozumieć, w jaki sposób Omikron mógł ewoluować.

W tym momencie naukowcy sprawdzają kilka głównych teorii dotyczących ewolucji koronawirusa, jednak żadna nie daje jasnej odpowiedzi na to, dlaczego Omikron jest o wiele bardziej zaraźliwy.

Omikron mógł ewoluować od myszy

Nowych dowodów dostarczają Naukowcy z Chińskiej Akademii Nauk w Pekinie, którzy są zdania, że duża ilość nietypowych mutacji może być efektem tego, że wirus przeniósł się na myszy. Uważają, że wcześniejszy wariant linii B.1.1. mógł przenieść się z ludzi na myszy w połowie 2020 roku. Z biegiem czasu mógł wyewoluować i pod koniec 2021 roku nowa mutacja mogła przenieść się na ludzi.

Naukowcy wykorzystali metodę identyfikacji "punktowych mutacji", która pozwala rozpoznać gospodarza, w jakim wirus się replikuje. W ten sposób udało im się ustalić, że mutacje w Omikronie są charakterystyczne dla myszy, a nie ludzi. Potwierdzili, że sygnatura mutacji różni się od tych, o których wiadomo, że wyewoluowały u ludzi.

Wyniki swoich badań opublikowali w Journal of Genetics and Genomics, które podsumowują:

"Wyniki naszych badań sugerują, że protoplasta Omikrona przeskoczył z ludzi na myszy, szybko zmutował, zyskując cechy sprzyjające zakażeniu tego żywiciela, a następnie wskoczył z powrotem na ludzi, co wskazuje na międzygatunkową trajektorię ewolucyjną dla wybuchu Omikrona".

Po opublikowaniu chińskich badań, naukowcy z całego świata zaczęli zastanawiać się nad tym, jak wirus "przeskoczył" na myszy a następnie na ludzi. Biolog Matt Ridley, autor Viral: The Search for the Origin of COVID-19 zapytał na Twitterze "o jakie myszy chodzi? O te z laboratorium czy domowe?".

W wywiadzie dla Medical News Today główny autor badania, dr Wenfeng Qian podkreślił, że "wierzy, że Omikron wyewoluował w populacji dzikich myszy". Na razie jednak teoria wymaga dokładniejszego zbadania i możemy mieć pewność, że naukowcy będą kontynuowali poszukiwania źródła Omikronu.

https://tech.wp.pl/omikron-mogl-ewoluowac-od-myszy-nowe-wyniki-badan-6724147817679840a

Omikron jest inny? Badania naukowców to potwierdzają
MARCIN WATEMBORSKI 08-01-2022 13:09

W krajach europejskich końca pandemii nie widać – jeszcze nie zdążyliśmy oswoić się z istnieniem wariantu koronawirusa SARS-CoV-2 o nazwie Omikron, a niedawno pojawił się kolejny – IHU. Tymczasem władze RPA luzują obostrzenia.


Coronavirus exploding Digital generated image of Covid-19 cell surrounded by plexus structured shell on black background. Andriy Onufriyenko Fot: Andriy Onufriyenko

Omikron – łagodniejszy, lecz bardziej uciążliwy

Republika Południowej Afryki to epicentrum wariantu Omikron. Jest on niebezpieczny nie tylko ze względów zdrowotnych, ale stanowi też poważne wyzwanie dla służby zdrowia wielu państw.

Naukowcy w RPA uważnie przyglądają się wzrostowi zachorowań na Omikron i jego stosunku do pacjentów hospitalizowanych oraz zgonów. Zwrócili uwagę na to, że ta odmiana koronawirusa atakuje częściej młodych ludzi i prowadzi prosto do szpitala, lecz nie na długo. Przy wariancie Delta i wcześniejszych, średnia wieku osób hospitalizowanych wynosiła w RPA 50 lat, a obecnie jest to 39 lat.

Znacznie mniejsza śmiertelność to dobra wiadomość

Jest jednak światełko w tunelu, którym jest zmniejszona ilość zgonów, co widać doskonale po sytuacji w Afryce. Lekarze informują, że podczas ostatniej fali pandemii COVID-19 aż połowa chorych musiała być hospitalizowana, lecz współczynnik śmiertelności jest prawie pięć razy mniejszy.

Zgodnie z ostatnimi badaniami, w RPA zmarło jedynie 4,5 proc. hospitalizowanych pacjentów w ostatniej fali. W poprzednich średnia wynosiła około 21 proc. Dobrą informacją jest też to, że znacznie mniej pacjentów wymaga intensywnej opieki medycznej (zamiast 4,3 proc., jest to zaledwie 1 proc.), a ich pobyt na OIOM-ie jest dużo krótszy – z 8,8 dnia zmalał do 4 dni. Mimo tego, ludzi w szpitalach przybywa.

Lekarze ze Szpitala Akademickiego Steve'a Biko w RPA donoszą, że pacjenci, którzy zostali przyjęci na oddziały kowidowe wcale nie mają aż tak ciężkich objawów związanych bezpośrednio z zakażeniem SARS-CoV-2. Problem polega na tym, że Omikron wydobywa ukryte choroby współtowarzyszące, co stwierdzono u ponad 60 proc. osób.

Naukowcy są dobrej myśli i otwarcie mówią o tym, że najgorsze w tej fali RPA ma za sobą. Tym bardziej biorąc pod uwagę to, że właśnie to państwo jest epicentrum wariantu Omikron.

https://tech.wp.pl/omnikron-jest-inny-badania-naukowcow-to-potwierdzaja-6724171589352416a

Śnieżna pantera zmarła po zarażeniu się koronawirusem
Arkadiusz Grochot Sobota, 8 stycznia (16:51)

W zoo w amerykańskim Bloomington w stanie Illinois zmarła śnieżna pantera, która wcześniej zaraziła się koronawirusem. Do zgonu przyczyniło się zapalenie płuc.

Rilu miała 11 lat. Przybyła do Miller Park Zoo w 2011 roku z Oklahomy. "Podczas swojego pobytu urodziła siedmioro żywych potomków. To część Planu Przetrwania Gatunków. Goście i personel będą tęsknić za osobowością i pięknem Rilu, nie zostanie ona zapomniana" - czytamy we wpisie zoo na Instagramie.

Pantery śnieżne okazują się podatne na Covid-19 i zakażenie koronawirusem często powoduje ich śmierć. Miesiąc wcześniej w zoo w Nebrasce z powodu komplikacji po Covid-19 zmarły trzy pantery śnieżne. Zakażone były też hipopotamy z ogrodu zoologicznego w belgijskiej Antwerpii.

Według Światowego Funduszu na rzecz Przyrody pantery śnieżne są gatunkiem zagrożonym. Szacuje się, że na wolności żyje ich od 4 do 6 tysięcy, a głównymi zagrożeniami dla przetrwania gatunku są polowania, utrata siedlisk i kryzys klimatyczny.

https://www.rmf24.pl/raporty/raport-koronawirus-z-chin/najnowsze-fakty/news-sniezna-pantera-zmarla-po-zarazeniu-sie-koronawirusem,nId,5756877#crp_state=1

Omikron może być o 105 proc. bardziej zakaźny niż Delta
PAP,  09.01.2022 16:08

Według badania francuskich naukowców wariant koronawirusa Omikron może być o 105 proc. bardziej zakaźny niż poprzedni zidentyfikowany szczep Delta - poinformował portal Euronews, powołując się na badanie francuskich badaczy.

1. Badanie: Omikron może być o 105 proc. bardziej zakaźny niż Delta

W nierecenzowanym jeszcze badaniu, opublikowanym na portalu medRxiv z artykułami dotyczącymi nauk o zdrowiu, przeanalizowano 131 478 testów przesiewowych. Próbki pochodziły z Francji z okresu między 25 października a 18 grudnia 2021 r.

Wyniki pokazały, że wśród młodych ludzi większość zakażeń była spowodowana wariantem Omikron lub Alfa, rzadziej - Deltą. Opierając się na tych wynikach, naukowcy porównali transmisyjność wśród ludzi zakażonych Omikronem lub Alfą z transmisyjnością wśród ludzi zakażonych Deltą w okresie 21 dni. Różnica wynosiła ok. 105 proc.

2. Światowa Organizacja Zdrowia ostrzega przed określaniem Omikronu jako "łagodny"

Pierwsze badania Omikronu wykazały, że jest on bardziej zakaźny i bardziej odporny na leczenie niż inne warianty koronawirusa, a także że powoduje łagodniejszy przebieg CoVID-19 w porównaniu z poprzednimi szczepami. Ponadto wariant ten łatwiej atakuje górne drogi oddechowe niż Delta, ale jest mniej skuteczny w infekowaniu płuc. Te spostrzeżenia mogą pomóc w wyjaśnieniu, dlaczego jest bardziej zakaźny, a jednocześnie powoduje niższą śmiertelność w porównaniu z Deltą - zauważa Euronews.

Jednocześnie Światowa Organizacja Zdrowia (WHO) ostrzegła w tym tygodniu przed określaniem Omikronu jako "łagodny", wskazują, że odnotowywane jest "tsunami zakażeń", paraliżujące systemy opieki zdrowotnej na całym świecie.

- Tak jak poprzednie warianty, Omikron prowadzi do hospitalizacji i zabija - podkreślił szef WHO Tedros Adhanom Ghebreyesus.

Szpitale stają się przeciążone i występują braki kadrowe, co powoduje możliwe do uniknięcia zgony, nie tylko z powodu COVID-19, ale także innych chorób i urazów, gdy pacjenci nie mogą otrzymać pomocy na czas - wskazał Ghebreyesus. (PAP)

https://portal.abczdrowie.pl/omikron-moze-byc-o-105-proc-bardziej-zakazny-niz-delta

Przełom w walce z epidemią? Wynaleziono specjalną maseczkę
OPRAC. RADOSŁAW OPAS 09-01-2022 08:44

We Włoszech stworzoną innowacyjną maseczkę ochronną, która zmienia kolor, gdy przestanie filtrować powietrze. Dzięki temu użytkownik wie, że musi wymienić ją na nową. Wynalazcą jest 19-letni mieszkaniec regionu Marche.

Specjalną maseczkę opracował 19-letni Viorel Bohotici. Wynalazek opiera się na technologii wykorzystującej reakcje biochemiczne. - Stosowana jest przede wszystkim w produkcji żywności, ale biorąc pod uwagę historyczny moment, w jakim żyjemy, wykorzystałem ją w maseczkach - wyjaśnił student inżynierii elektronicznej na Politechnice w Turynie.

Podkreślił, że wyposażona w innowacyjną funkcję maseczka mogłaby przysłużyć się do skuteczniejszej walki z epidemią koronawirusa. - Ten, kto stoi obok zobaczy, że maseczka drugiej osoby już nie filtruje i może się odsunąć - wyjaśnił mieszkaniec Camerata Picena (region Marche).

Dodał, że pomysł pojawił się w ubiegłym roku, gdy uczęszczał jeszcze do technikum. - Przeczytałem, że 72 procent osób nosi maseczki w niewłaściwy sposób, na przykład dłużej niż przez osiem godzin - wskazał.

- Profesor powiedział mi, że nie jest to praca maturalna, ale prawdziwa praca dyplomowa na uczelni. Opracowałem mój projekt podczas roku szkolnego zaglądając po południu do laboratorium w technikum - zdradził 19-latek, zaznaczając, że opatentował swój wynalazek i zamierza pokazać go szerszej publiczności na światowej wystawie Expo w Dubaju.

Koronawirus we Włoszech. Rośnie liczba zakażeń

W sobotę włoskie ministerstwo zdrowia poinformowało, że w ciągu ostatniej doby w kraju zdiagnozowano około 197 tysięcy nowych zakażeń koronawirusem. Z powodu COVID-19 zmarły 184 osoby.

Potwierdzono, że w jeden dzień wykonano aż 1,2 miliona testów na obecność SARS-CoV-2. Obecnie na oddziałach intensywnej terapii we Włoszech przebywa ponad 25 razy więcej osób niezaszczepionych niż tych, które przyjęły trzy dawki szczepionki.

https://wiadomosci.wp.pl/przelom-w-walce-z-epidemia-wynaleziono-specjalna-maseczke-6724457620118368a

Włoska prognoza: 400 tys. zakażeń dziennie
Opracowanie: Joanna Potocka 9 stycznia (12:16)

Zakażenia koronawirusem we Włoszech rosną w sposób lawinowy. W przyszłym tygodniu może to być około 400 tysięcy przypadków dziennie - taką prognozę przedstawił fizyk Giorgio Sestili, analizując skalę przyrostu infekcji. Prasa podkreśla, że 98 procent zakażeń ma łagodny przebieg lub jest bezobjawowe.

Sestili, cytowany w niedzielę przez media, powiedział: "Jesteśmy w pełnej fazie wzrostu zakażeń, które podwajają się co około siedmiu dni. W zeszłym tygodniu przyrost ten wynosił 151 procent".

Jego zdaniem na podstawie analizy przyrostu stwierdzanych przypadków ich liczba w drugim tygodniu stycznia może osiągnąć 400 tysięcy.

Zastrzegł zarazem: "Ale nie będziemy w stanie ich wszystkich zarejestrować, bo nasza zdolność wykonywania testów nie jest tak wysoka".

W ostatnich dniach we Włoszech wykonuje się ponad milion testów dziennie. Zdaniem analityka danych, aby stwierdzić tak wysoką liczbę zakażeń, trzeba by robić około 2 miliony testów na dobę.

Dlatego, jak uważa Giorgio Sestili, podawane liczby dotyczące skali epidemii będą zaniżone. "Nie będziemy wiedzieli, ile jest przypadków, a obraz epidemii może być oparty wyłącznie na hospitalizacjach" - zauważył w rozmowie z Ansą.

W obecnej sytuacji, powiedział, nikt nie jest w stanie przewidzieć, kiedy nadejdzie szczyt zakażeń. Można natomiast, zdaniem Sestiliego, przedstawić hipotezę, zgodnie z którą pod koniec stycznia z powodu zakażeń w izolacji we Włoszech może być od 7 do 12 milionów osób z prawie 60-milionowej ludności.

Jako pozytywny aspekt aktualnej sytuacji przedstawia się w prasie wyniki badań, wskazujące, że 98 procent stwierdzanych teraz zakażeń ma przebieg łagodny lub bez objawów.

Źródło: PAP
https://www.rmf24.pl/raporty/raport-koronawirus-z-chin/europa/news-wloska-prognoza-400-tys-zakazen-dziennie,nId,5758365#crp_state=1
« Ostatnia zmiana: Styczeń 16, 2022, 08:52 wysłana przez Orionid »

Online Orionid

  • Moderator
  • *****
  • Wiadomości: 21338
  • Very easy - Harrison Schmitt
Odp: Wiadomości naukowe
« Odpowiedź #797 dnia: Styczeń 08, 2022, 22:23 »
44) Zidentyfikowano gen odpowiedzialny za ryzyko ciężkiego Covid-19; powstanie test dla pacjentów
13.01.2022  Autor: Joanna Morga, Iwona Żurek, Izabela Próchnicka, Agata Zbieg


Białystok, 13.01.2022. Minister zdrowia Adam Niedzielski (C), rektor Uniwersytetu Medycznego prof. Adam Jacek Krętowski (P) oraz prezes Agencji Badań Medycznych dr hab. Radosław Sierpiński (L) podczas konferencji prasowej na Uniwersytecie Medycznym w Białymstoku, 13 bm. Spotkanie dotyczyło dokonanego przez polskich naukowców przełomowego odkrycia genu, odpowiedzialnego za ciężki przebieg COVID-19. PAP/Artur Reszko

Naukowcy z UM w Białymstoku we współpracy z innymi ośrodkami wskazali gen odpowiedzialny za ryzyko ciężkiego przebiegu Covid-19. Restort zdrowia zapowiada opracowanie - do końca I półrocza - testu genetycznego do szybkiej identyfikacji, czy pacjent jest obciążony większym ryzykiem. O efektach prac, które finansowała Agencja Badań Medycznych, poinformowano w czwartek na konferencji w Białymstoku.

Odkryty przez naukowców z Uniwersytetu Medycznego w Białymstoku wariant genetyczny, który dwukrotnie zwiększa ryzyko ciężkiego przebiegu COVID-19, posiada 14 proc. Polaków. W Europie odsetek ten wynosi średnio 8-9 proc. – powiedział w czwartek na konferencji prasowej w Białymstoku prof. Marcin Moniuszko, szef projektu, w ramach którego zidentyfikowano gen.

Chodzi o taki przebieg COVID-19, który jest zakończony pobytem na oddziale intensywnej terapii, a nawet może prowadzić do zgonu.

To dzień "ważny dla całej nauki polskiej, ale przede wszystkim dzień bardzo ważny dla systemu opieki medycznej, dla zdrowia Polaków. Udało nam się zidentyfikować (...) bardzo ważny element ryzyka, jeśli chodzi o zachorowania na covid, to jest element ryzyka związany z strukturą genetyczną" – podkreślał minister zdrowia Adam Niedzielski, komentując ustalenia badaczy.

Zapowiedział, że wiedza ta zostanie wykorzystana do identyfikowania osób, które mają predyspozycję do tego, by ciężko przechodzić covid. Jak mówił, konsekwencją odkrycia genu będzie stworzenie testu genetycznego, który – podobnie jak PCR – pozwoli szybko identyfikować, czy pacjent ma ten gen i czy jest obciążony większym ryzykiem. Zakłada się, że test pozwalający ocenić ryzyko ciężkiego przebiegu COVID-19 u pacjentów w Polsce powinien być gotowy do końca pierwszego półrocza 2022 r. - poinformował Niedzielski.

"Stawiamy sobie taki cel, żeby do końca pierwszego półrocza były takie testy dostępne dla pacjentów" - powiedział Niedzielski na konferencji prasowej po prezentacji wyników badań na temat odkrycia wariantu genetycznego predysponującego to duże ryzyko.

Mówiąc o znaczeniu odkrycia minister zdrowia podkreślił, że różnicuje ono grupy populacyjne - i ma konsekwencje, jeżeli chodzi o poziom śmiertelności pacjentów z Covid-19. "Bo jeżeli ta predyspozycja w jednej populacji jest zdecydowanie większa, to też oczywiście oznacza to narażenie na większe ryzyko zgonu, więc pod tym względem identyfikowanie tego czynnika ma również ogromne znaczenie" - mówił dziennikarzom Niedzielski.

Opracowanie testu ma być praktycznym wymiarem wyników badań. Na konferencji nie odpowiedziano jednak wprost, czy i kto będzie się teraz zajmował komercjalizacją wyników.

Prezes Agencji Badań Medycznych, która finansowała badania, dr hab. Radosław Sierpiński potwierdził natomiast ogólnie, że komercjalizacja będzie przeprowadzona. Dodał, że toczą się kwestie związane z ochroną własnością intelektualnej, trwa uzyskiwanie patentów, potrzebne będą jeszcze certyfikacje, aprobata Urzędu Rejestracji Produktów Leczniczych. "Po to, żeby to zostało w Polsce, żeby to odkrycie przełożyło się bezpośrednio na konkretne testy, które zostaną wdrożone w ciągu kilku miesięcy do systemu ochrony zdrowia" - mówił Sierpiński. Dodał, że chodzi o to, aby test był wdrożony do szerokiej produkcji.

Testy mają najpierw trafić na szpitalne oddziały ratunkowe, ale mogą też być w przyszłości dostępne komercyjnie jeśli będą produkowane masowo, ale - jak mówił Sierpiński - priorytetem jest zastosowanie takich testów na SOR-ach, by dać potrzebną wiedzę lekarzom.

Projekt badawczy ruszył w kwietniu 2020 r. Pacjentów rekrutowały ośrodki kliniczne w całej Polsce – w tym w Warszawie, Białymstoku, Bydgoszczy, Bytomiu, Poznaniu, Tychach, Kielcach. Kliniczną częścią badania kierował prof. Robert Flisiak.

Badaniem objęto niemal 1500 pacjentów o różnym przebiegu choroby - od lżejszego, po najcięższy, zakończony pobytem na OIOM albo zgonem. „Śmiem twierdzić że jeśli chodzi o badania, w których badane było tło genetyczne jeżeli chodzi o COVID-19, żadne inne badanie w świecie nie ma tak dokładnie opisanego czynnika klinicznego” – podkreślił na konferencji prof. Moniuszko.

Naukowcy zwracali uwagę na stopień ciężkości przebiegu choroby u pacjentów i na choroby współistniejące, takie jak nowotwory, choroby układu sercowo-naczyniowego czy choroby metaboliczne. "To, co wyróżnia nasze badanie spośród innych inicjatyw na świecie - to połączenie niezwykle dokładnego opisu klinicznego ze zbadaniem wszystkich 20 tys. genów pacjentów z Covid-19, z chorobą o różnym stopniu ciężkości" - podkreślił lider projektu.

„To co wyróżnia nasze badanie spośród innych, to połączenie niezwykle dokładnego opisu klinicznego ze zbadaniem wszystkich 20 tys. genów pacjentów z COVID-19” – mówił specjalista.

Zastosowano w tym celu tzw. pełnoeksomowe sekwencjonowanie DNA (w skrócie WES - whole exom sequencing). „Okazało się, że spośród wariantów genetycznych, które były proponowane również w świecie, część z nich, a w zasadzie jeden z nich ma bardzo duże znaczenie w populacji Polski. Jest to wariant genetyczny, który jest związany z chromosomem 3” – powiedział prof. Moniuszko. Występowanie tego wariantu powoduje, że ponad dwukrotnie rośnie prawdopodobieństwo ciężkiego przebiegu COVID-19.

Częstość występowania tego wariantu różni się na świecie. W Polsce jest oceniana na 14 proc., w Europie na 8-9 proc., w Azji Południowej ma terenie Indii na 27 proc., a w Azji Wschodniej niewielki promil mieszkańców posiada ten ryzykowny wariant, podobnie jak w populacji Ameryki Łacińskiej, wymieniał prof. Moniuszko.

Komentując nowe ustalenia profesor zastrzegał, aby wyników badań zagranicznych nie przenosić bezpośrednio na grunt polski i podkreślił znaczenie wykonywania badań w poszczególnych krajach. „My musimy inwestować w takie badania również na terenie naszego kraju” – zaznaczył.

Specjalista podkreślił, że czynnik genetyczny jest mocnym numerem 4. na liście czynników ryzyka ciężkiego przebiegu COVID-19 - po zaawansowanym wieku, otyłości, płci męskiej, ale przed chorobami współistniejącymi.

„Najważniejszym czynnikiem jest zaawansowany wiek, niestety nie tylko otyłość, ale też nadwaga – każdy kolejny kilogram sprawia, że ryzyko ciężkiego przebiegu COVID-19 niestety wzrasta i płeć męska (…). Natomiast to niechlubne czwarte miejsce zajmuje ów czynnik genetyczny” – wymieniał prof. Moniuszko. Podkreślił, że choroby współistniejące mają znaczenie, ale sam fakt ich wystąpienia nie jest aż tak istotny, jak kwestia profilu genetycznego. Trzeba je jednak dobrze leczyć, niezależnie od zakażenia wirusem SARS-CoV-2, dodał.

Specjalista zaznaczył, że znając całą układankę różnych czynników ryzyka jego zespół stworzył mapę, która pozwoli oceniać ryzyko ciężkiego przebiegu COVID-19 u poszczególnych pacjentów. „My w ogóle stworzyliśmy aplikację, którą chcielibyśmy, by była dostępna dla polskiego systemu ochrony zdrowia, dla polskich pacjentów, aplikację uwzględniającą nie tylko sam wariant genetyczny, ale pokazująca go w kontekście tych innych czynników – wieku, płci, masy ciała” – powiedział prof. Moniuszko.

Profesor potwierdził, że jest wiele możliwości wykorzystania tego odkrycia. „Jeżeli chodzi o kwestie profilaktyczne, to u osób, które nie uległy zakażeniu, świadomość czy wiedza na temat posiadania takiego wariantu genetycznego może sprawiać, że może bardziej zmobilizują się jeszcze do tych działań, do których do tej pory nie chciały się zmobilizować, czyli szczepienia. Może są to też osoby, które ewentualnie odniosłyby korzyść z kolejnych dawek takiego szczepienia” – tłumaczył. - "Z kolei osoby, które dowiedziały się o infekcji COVID-19 i posiadają ten wariant genetyczny, mogłoby być szybko poddane odpowiedniej opiece medycznej i nowym terapiom, które pojawiają się na rynku".

„Chciałbym podkreślić raz jeszcze, że badania genomowe w Polsce to nie powinien być luksus. To powinno być nasze zobowiązanie, ponieważ ono pozwala nam lepiej zrozumieć chorobę i dopasować nowe formy działań profilaktycznych i terapeutycznych u pacjentów. Jest to kierunek, przed którym nie ma ucieczki. (…) To jest czysto egoistyczny interes naszego państwa byśmy w tego rodzaju badania w jak największej liczbie chorób, w jak największej liczbie sytuacji mogli inwestować i mogli wykorzystywać tego typu badania na potrzeby naszych pacjentów” – podsumował prof. Moniuszko. (PAP)

https://naukawpolsce.pl/aktualnosci/news,90962,zidentyfikowano-gen-odpowiedzialny-za-ryzyko-ciezkiego-covid-19-powstanie

45) Instytut genetyki PAN podaje, że rośnie częstość zakażeń wariantem omikron
14.01.2022 Autor: Rafał Pogrzebny

W ciągu dwóch tygodni częstość zakażeń wirusem SARS-CoV-2 w wariancie omikron w Wielkopolsce wzrosła dziesięciokrotnie – ocenił Instytut Genetyki Człowieka PAN na podstawie analizy przypadków zakażeń, prowadzonej w Innowacyjnym Centrum Medycznym IGC PAN w Poznaniu.

Pod koniec grudnia ub. roku w próbkach pobranych od 23 do 25 grudnia przebadano i przeanalizowano metodą RT-PCR blisko 100 pozytywnych przypadków zakażenia SARS-CoV-2. Wykryto wówczas sześć przypadków zakażenia wariantem omikron – poinformował kierownik Centrum prof. Andrzej Pławski.

W badaniu z 10 stycznia przebadano 111 kolejnych pozytywnych próbek z rozpoznanym zakażeniem wirusem SARS-CoV-2 i w grupie tej stwierdzono 70 przypadków zakażenia omikronem.

"Według naszej oceny częstość zakażeń wirusem SARS-CoV-2 w wariancie omikron w Wielkopolsce stanowił 10 stycznia około 63 proc., co oznacza 10-krotny wzrost w ciągu ostatnich dwóch tygodni" – podkreślił prof. Pławski.

Instytut Genetyki Człowieka PAN w kwietniu 2020 r. otworzył laboratorium COVID-19. W czerwcu 2021 r. laboratorium stało się częścią Innowacyjnego Centrum Medycznego.

Do tej pory laboratorium przebadało ponad 85 tys. pacjentów. Wykonuje testy RT-PCR wykrywające obecność wirusa SARS-CoV-2 i testy antygenowe. Ma uprawnienia podmiotu leczniczego i wpisane jest na listę laboratoriów COVID-19 Ministerstwa Zdrowia.

W laboratorium opracowano test RT-PCR na COVID-19 i wprowadzono do diagnostyki pierwszy w Polsce test różnicujący COVID-19 i grypę. Oprócz wykonywanych testów diagnostycznych w laboratorium analizowana jest budowa i zmienność genomów SARS-CoV-2, a wyniki wprowadzane są do ogólnoświatowych baz danych.

We wrześniu Innowacyjne Centrum Medyczne wprowadziło pierwszy w Polsce test do oceny komórkowej odpowiedzi immunologicznej przeciwko SARS-CoV-2 i badanie ilościowe przeciwciał IgG w krwi. Uruchomiona została również pracownia sekwencjonowania genomowego. (PAP)

https://naukawpolsce.pl/aktualnosci/news%2C90958%2Cinstytut-genetyki-pan-podaje-ze-rosnie-czestosc-zakazen-wariantem-omikron

46) Dr Rakowski: za dwa tygodnie na Omikron może przypadać 90 proc. zakażeń
14.01.2022 Rozmawiał: Zbigniew Wojtasiński (PAP)

Należy oczekiwać, że za dwa tygodnie na Omikron może przypadać 90 proc. zakażeń – powiedział PAP dr Franciszek Rakowski z Interdyscyplinarnego Centrum Modelowania Matematycznego i Komputerowego UW. W szczycie kolejnej fali może być od 100 do 140 tys. wykrytych infekcji COVID-19, a rzeczywistych nawet około 800 tys.

PAP: Jakie są symulacje dotyczące kolejnej, piątej fali zakażeń w naszym kraju, w jakim wiarygodnym stopniu takie przewidywania są teraz w ogóle możliwe?

Dr Franciszek Rakowski: Tak, to bardzo ważne, są to jedynie symulacje i nawet nie nazywamy tego prognozą. Jeszcze inne możliwe określenie to studium wariantowe albo analiza ryzyka. Sądzę, że na obecnym etapie nikt nie jest w stanie wygenerować prognozy. Można jednak powiedzieć, że pewien przedział parametrów się zawęża i pewne rzeczy się już objawiają.

PAP: Jakie?

Dr F.R.: Na przykład to, że Omikron był w naszym kraju obecny już w drugiej połowie listopada 2021 r. Zakładamy zatem, że do końca listopada mieliśmy w Polsce już 5 tys. nosicieli tego wariantu. Już pod koniec minionego roku przypadało na niego 13 proc. wszystkich zakażeń. A za dwa tygodnie może on stanowić nawet 90 proc. infekcji COVID-19. Wynika to z obserwacji w innych krajach, gdzie ta krzywa przełącznikowa między Deltą a Omikronem trwała trzy, cztery tygodnie, czyli bardzo szybko.

PAP: Co nas czeka w ciągu kolejnych kilku tygodni?

Dr F.R.: Przy takiej przewadze Omikrona i jego zakaźności, jak też słabej populacyjnej odporności na zakażenie tym wariantem, biorąc pod uwagę zarówno przechorowanie, jak i zakres szczepień, należy się liczyć z tym, że tych zakażeń będzie dużo. I że będzie to fala szybko rosnąca.

PAP: A konkretnie?

Dr F.R.: Uważamy, że liczba infekcji w szczycie kolejnej fali przekroczy 100 tys. dziennie, a może sięgnąć nawet 130-140 tys. dziennie. I mówimy tu o wykrytych testami zakażeniach, bo rzeczywistych infekcji w szczycie może być około 800 tys. dziennie.

PAP: Przełoży się to na większe obciążenie szpitali i większą liczbę zgonów?

Dr F.R.: Wydaje się nam, że z powodu COVID-19 maksymalnie może zostać zajętych 70 tys. łóżek.

PAP: Trudno to sobie wyobrazić. A bardziej optymistyczny scenariusz?

Dr F.R.: Dolna granica zajętych łóżek covidowych może sięgać 20-30 tys. Teraz mamy zajętych około 20 tys. łóżek, czyli niewiele mniej. Należy jednak się liczyć z tym, że przez chorych na COVID-19 będzie zajętych ponad 30 tys. łóżek.

PAP: Dość duża rozbieżność…

Dr F.R.: Trudno to bardziej jednoznacznie oszacować, ponieważ dane z innych krajów w niewielkim stopniu można przenosić do naszej sytuacji, głównie z powodu innego poziomu odporności populacyjnej. W Anglii prawie wszyscy są zaszczepieni, ale przy użyciu głównie szczepionki AstraZeneki wykazującej nieco mniejszą ochronę niż preparaty w technologii mRNA.

PAP: Jak dużo może być zgonów?

Dr F.R.: O tym najmniej możemy powiedzieć. Wiele zależy od drugiej linii obronny immunologicznej, czyli od odpowiedzi komórkowej, tzn. jak efektywna będzie odpowiedź komórkowa na zakażenie Omikronem. Jest szansa, że będzie na tyle wystarczająca, by nie dochodziło do hospitalizacji i zgonów w scenariuszu katastroficznym. Możemy zatem powiedzieć, że jest ryzyko, że będzie przeciążona służba zdrowia i trzeba bardzo uważać.

PAP: Kiedy może nastąpić szczyt zachorowań i hospitalizacji z powodu COVID-19?

Dr F.R.: Gdyby kolejna fala została puszczona na żywioł i nie zostały wprowadzone obostrzenia, a ludzie by na nią nie zareagowali zmianą zachowań społecznych, szczyt zachorowań może nastąpić w połowie lutego. Ale wolę, żeby nie mówić o piątej fali, tylko o fali 1B.

PAP: Dlaczego?

Dr F.R.: Czwarta fala po raz pierwszy w czasie pandemii COVID-19 osiągnęła maksimum i zaczęła maleć samoistnie, czyli bez żadnych obostrzeń. Było to możliwe dzięki osiągnięciu odporności zbiorowiskowej. Jednak mimo to mamy do czynienia z piątą falą. Stało się tak, gdyż się pojawił nowy wariant Omikron. Wolę zatem mówić o fali 1B, czyli fali omikronowej, w znacznym stopniu niezależnej od Delty. Przed Omikronem jesteśmy mniej chronieni przez dwie dawki szczepionki, jak i samo przechorowanie, choć trzecia dawka daje już lepszą ochronę. Poza tym szczepionka bardzo mocno chroni przed ryzykiem hospitalizacji i zgonu.

PAP: Jak długo może w ogóle potrwać fala omikronowa?

Dr F.R.: Najprawdopodobniej od sześciu do ośmiu tygodni, jeśli jej przebieg będzie spontaniczny, puszczony znowu na żywioł. Gdyby jednak zostały wprowadzone jakieś restrykcje i nastąpiła znaczna zmiana zachowań społecznych, wtedy oczywiście ten okres się wydłuży.

PAP: To wszystko jest jednak niepokojące.

Dr F.R.: Jesienią 2021 r. liczyliśmy na to, że czwarta fala pandemii będzie już tą ostatnią. Chyba, że pojawi się nowy wariant, który wszystko wywróci do góry nogami. Miałem jednak nadzieję, że się on nie pojawi. A jednak…

PAP: Częśc wirusologów obawiało się takiego scenariusza, pandemia wciąż nas zaskakuje. Po Omikronie może się pojawić kolejny zaskakujący wariant?

Dr F.R.: To pytanie do wirusologów i immunologów, nie mam kompetencji, żeby się o tym wypowiadać. Po Omikronie będziemy mieli dwa zestawy przeciwciał, przeciwko Delcie i Omikronowi oraz podobnym innym wariantom. Pytanie czy te dwa bastiony naszej odporności wystarczą wobec dowolnego innego wariantu, jaki może się jeszcze pojawić. I nie w sensie zakażeń, ale ewentualnych hospitalizacji wywołanych zakażeniem. Grypą zakażamy się niemal co roku, ale nie budzi to większego niepokoju. Na razie są to jednak tylko spekulacje. (PAP)

https://naukawpolsce.pl/aktualnosci/news,90949,dr-rakowski-za-dwa-tygodnie-na-omikron-moze-przypadac-90-proc-zakazen.html
« Ostatnia zmiana: Styczeń 16, 2022, 22:30 wysłana przez Orionid »

Online Orionid

  • Moderator
  • *****
  • Wiadomości: 21338
  • Very easy - Harrison Schmitt
Odp: Wiadomości naukowe
« Odpowiedź #798 dnia: Styczeń 09, 2022, 22:09 »
Co jeść i pić w czasie COVID-19? Nauka potwierdza, że te produkty łagodzą objawy i wspierają odporność
Karolina Rozmus,  16.01.2022 14:38

W obliczu kolejnych wariantów koronawirusa, a także coraz częściej zgłaszanych przełomowych infekcji, faktem jest, że uniknięcie zarażenia wirusem może być bardzo trudne. Choć u zaszczepionych ich przebieg jest łagodny, to nie znaczy, że nie są wyzwaniem dla organizmu. Jak wspomóc leczenie i przyspieszyć regenerację organizmu? Witamina C, suplementy diety, a może babciny rosół? (...)
https://portal.abczdrowie.pl/co-jesc-i-pic-w-czasie-covid-19-nauka-potwierdza-ze-te-produkty-lagodza-objawy-i-wspieraja-odpornosc

https://portal.abczdrowie.pl/ema-wystosowala-ostrzezenie-nie-bedzie-czwartej-dawki-prof-horban-wyjasnia-wideo

Szczepionka Moderny skuteczniej chroni przed COVID-19 niż preparat Pfizer/BioNTech. Mamy najlepszego kandydata na "booster"?
Katarzyna Gałązkiewicz,  16.01.2022 19:28

Na łamach serwisu "SSRN" ukazał się preprint badań, w których porównano skuteczność szczepionek przeciw COVID-19 firm Moderna oraz Pfizer/BioNTech. Z przeprowadzonych badań wynika, że przed COVID-19 skuteczniej chroni szczepionka Moderny. Czy to oznacza, że jest najlepszym wyborem na tzw. booster? Lekarz zachowuje ostrożność. (...)
https://portal.abczdrowie.pl/szczepionka-moderny-skuteczniej-chroni-przed-covid-19-niz-preparat-pfizerbiontech-mamy-najlepszego-kandydata-na-boostera

https://www.o2.pl/informacje/nauka-dogania-starozytna-madrosc-zakonnice-uprawiajace-marihuane-w-siodmym-niebie-6726989626268512a

Wkrótce w Polsce kolejna szczepionka. Jak Novavax radzi sobie z Omikronem?
Karolina Rozmus,  17.01.2022 13:28

Inna niż wakcyny wektorowe i mRNA szczepionka białkowa o nazwie Novavax jeszcze w styczniu dostępna będzie w Polsce. Dla wielu osób to świetna wiadomość. Co wiemy o szczepionce Novavax i jak będzie działać jako booster? (...)
https://portal.abczdrowie.pl/wkrotce-w-polsce-kolejna-szczepionka-jak-novavax-radzi-sobie-z-omikronem

https://portal.abczdrowie.pl/po-usunieciu-zeba-stracil-wzrok-rzadki-przypadek-powiklania-po-covid-19

https://portal.abczdrowie.pl/antybiotyki-nie-sa-skuteczne-w-leczeniu-covid-dlaczego-lekarze-je-przepisuja

https://portal.abczdrowie.pl/maseczki-w-czasie-pandemii-zima-trzeba-pamietac-o-jednym

https://portal.abczdrowie.pl/pulmonolog-nie-ma-watpliwosci-to-oni-beda-inwalidami-oddechowymi

https://portal.abczdrowie.pl/pulmonolog-nie-ma-watpliwosci-to-oni-beda-inwalidami-oddechowymi

Omikron. Czy można zakazić się nim ponownie? Eksperci nie mają wątpliwości
Katarzyna Grzęda-Łozicka,  17.01.2022 14:39

Eksperci wskazują, że przy poziomie zakaźności Omikronu nie można wykluczyć ponownych zakażeń tym wariantem. - Na podstawie logiki zakażeń SARS-CoV-2 taka reinfekcja jest możliwa - mówi prof. Boroń-Kaczmarska, specjalistka chorób zakaźnych. - Po 3-5 miesiącach ryzyko ponownego zakażenia i ponownego zachorowania jest uzależnione od wydolności biologicznej organizmu.

1. Eksperci: Omikronem można się zakazić ponownie

Nie ma wątpliwości, że możliwe jest ponowne zakażenie koronawirusem. Przykładem jest chociażby prezydent Andrzej Duda, który miał potwierdzone zakażenie SARS-CoV-2 dwukrotnie - najpierw w październiku 2020 r., a potem na początku stycznia 2022 r. Tego typu przypadki mogą dotyczyć nawet osób, które przyjęły trzy dawki szczepionki.

Natomiast do tej pory większość reinfekcji występowała po dłuższym czasie od przejścia poprzedniego zakażenia, co wskazuje, że były wywołane przez zupełnie inne warianty koronawirusa. Wiadomo, że Omikron jest w stanie w znacznym stopniu omijać odporność uzyskaną po przechorowaniu COVID-19, co zwiększa ryzyko reinfekcji. Badania z RPA wskazują na prawie 2,4-krotnie wyższe ryzyko ponownego zachorowania w przypadku Omikronu.

- Zauważono, że podczas fali zachorowań spowodowanych przez warianty Beta i Delta ten odsetek reinfekcji był mniejszy niż w przypadku pierwszej fali COVID-19 w RPA – tłumaczy w rozmowie z WP abcZdrowie prof. Agnieszka Szuster-Ciesielska, wirusolog z UMCS w Lublinie.

Z kolei naukowcy z londyńskiego Imperial College wyliczyli, że Omikron może nawet pięciokrotnie częściej prowadzić do reinfekcji niż wariant Delta.

Czy możliwe jest ponowne zakażenie tym samym wariantem? - Omikron jest wysoce zaraźliwy i wydaje się, że nie wywołuje fantastycznej odporności ochronnej - wyjaśniał dr Stanley Weiss, epidemiolog z Rutgers New Jersey Medical School w rozmowie z magazynem "Prevention". Ekspert odwoływał się m.in. do doniesień z RPA, gdzie potwierdzono kilka takich przypadków.

Podobnego zdania jest specjalistka chorób zakaźnych prof. Anna Boroń-Kaczmarska.

- Na podstawie logiki zakażeń SARS-CoV-2 taka następna reinfekcja jest możliwa u pacjenta, który przebył Omikron. Znowu powtarza się ten sam wątek: nawet jeżeli pierwsza odpowiedź immunologiczna jest bardzo intensywna, przeciwciała nie utrzymują się dostatecznie długo, żeby chroniły przed kolejnym zakażeniem - wyjaśnia prof. Boroń-Kaczmarska.

2. Kolejne zakażenie u osób niezaszczepionych

Zagrożone są przede wszystkim dwie grupy ozdrowieńców. Pierwsza to osoby, które dość łagodnie przeszły infekcję, co może nie wywołać wystarczającej odpowiedzi układu immunologicznego. Druga grupa ryzyka to osoby z obniżoną odpornością w związku z innymi ciężkimi chorobami. Zdaniem prof. Boroń-Kaczmarek kluczowe znaczenie ma też czas, który minął od poprzedniej infekcji.

- Tutaj nie byłabym optymistką, że przejdziemy zakażenie Omikronem i już więcej się nie zakazimy. Po 3-5 miesiącach ryzyko ponownego zakażenia i zachorowania jest uzależnione od wydolności biologicznej organizmu. Może dojść np. do zakażenia bezobjawowego. Ale ryzyko na pewno istnieje - wyjaśnia lekarka.

- W SARS-CoV-2 odporność pochorobowa utrzymuje się przez ok. 4 miesiące do pół roku. Są to dane, które dotyczą zakażeń spowodowanych wariantem Alfa lub Delta. W przypadku Omikronu te dane są dopiero zbierane, ale ponieważ jest to tylko wariant genetyczny, a nie zupełnie inny wirus, jestem przekonana, że przeciwciała utrzymują się przez podobny okres - dodaje ekspertka.

Wariant Omikron wykryto w listopadzie w RPA, w Polsce oficjalnie potwierdzono pierwszy przypadek 16 grudnia 2021 r. Jednak zdaniem ekspertów z Centrum Modelowania Matematycznego i Komputerowego UW wiele wskazuje, że już pod koniec listopada mogliśmy mieć w kraju ok. 5 tys. nosicieli.

3. Przechorowanie Omikronu nie daje odporności

Prof. Joanna Zajkowska ostrzega wszystkie osoby, które zamiast szczepień, chcą postawić na odporność po przechorowaniu. Nie dość, że nie wiadomo, jak długo będzie utrzymywała się ochrona po przejściu takiego zakażenia, to wiele danych wskazuje, że infekcja wcale nie musi mieć łagodnego przebiegu. Do tego pozostaje ogromne ryzyko związane z long COVID i późniejszymi powikłaniami.

- To, że Omikron teoretycznie jest łagodniejszy, nie powinno uśpić naszej czujności - podkreśla prof. Joanna Zajkowska z kliniki Chorób Zakaźnych i Neuroinfekcji UMB oraz podlaska konsultant ds. epidemiologii. - Jest dużo danych, które mówią, że Omikron wcale nie jest taki łagodny, jakby się wydawało. Na pewno jest więcej zachorowań wśród dzieci. Omikron przetacza się głównie przez kraje, gdzie ten poziom wyszczepienia jest dużo wyższy niż w Polsce, natomiast widzimy, jak dużo hospitalizacji jest w Stanach Zjednoczonych - przypomina ekspertka.

4. Omikron odpowiada za ponad 16 proc. zakażeń w Polsce

W poniedziałek 17 stycznia resort zdrowia opublikował nowy raport, z którego wynika, że w ciągu ostatniej doby 10 445 osób otrzymało pozytywny wynik testów laboratoryjnych w kierunku SARS-CoV-2. Najwięcej zakażeń odnotowano w województwach: mazowieckim (2273), śląskim (1494), małopolskim (1428).

To oznacza, że w ciągu tygodnia liczba zakażeń wzrosła o 34 proc. Wiceminister Zdrowia Waldemar Kraska przyznaje, że "ten trend wzrostowy już od kilkunastu dni utrzymuje się na wysokim poziomie". - Rozpędzamy się. Ta piąta fala już puka do naszych granic - ostrzegał na antenie Polsat News.

Oficjalne dane pokazują, że do tej pory potwierdzono w Polsce 611 przypadków wariantu Omikron, a to oznacza, że odpowiada on za 16,5 proc. nowych zakażeń.

- Na Podlasiu widzimy jeszcze utrzymującą się czwartą falę - zaznacza prof. Joanna Zajkowska. - Widzimy, że na południu tych zachorowań przybywa i to szybko. Myślę, że w dużych aglomeracjach, gdzie jest najwięcej kontaktów międzyludzkich, ten przyrost zakażeń będzie najszybciej widoczny - wyjaśnia lekarka.

Zdaniem wiceministra Kraski "szczyt piątej fali to kwestia dwóch, trzech tygodni".

https://portal.abczdrowie.pl/omikron-czy-mozna-zakazic-sie-nim-ponownie

https://portal.abczdrowie.pl/powiklania-kardiologiczne-po-covid-19-prof-filipiak-tlumaczy-z-jakim-ryzykiem-wiaze-sie-infekcja-wideo

https://portal.abczdrowie.pl/wypalenie-pandemiczne-moze-dotyczyc-co-dziesiatego-polaka

https://portal.abczdrowie.pl/dawka-przypominajaca-szczepionki-na-covid-ilu-polakow-ja-przyjelo

https://portal.abczdrowie.pl/jaka-jest-skutecznosc-szczepionek-przeciwko-covid-19-wraz-z-uplywem-czasu-nowe-badania

Prof. Pyrć o odejściu z Rady Medycznej: Efekt długotrwałych prób zadziałania, które nie przyniosły rezultatu
Bianka Mikołajewska 17 stycznia

(...) "Stoimy u progu fali zakażeń, która będzie bardzo wysoka i której ponownie dużo osób nie przeżyje" - mówił prof. Pyrć w internetowej części Popołudniowej rozmowy w RMF FM. Wirusolog ma jednak też dobrą wiadomość. Jego zdaniem fala Omikronu będzie ostatnią tak dużą falą zakażeń Covid-19.

"Bylibyśmy w tym punkcie po jesiennej fali Delty, ale Omikron troszkę tutaj namieszał. Ale wydaje się, że zmierzamy w kierunku stabilizacji. To nie znaczy, że wirus przestanie być problemem medycznym. On będzie problemem medycznym, cały czas ludzie będą umierali, natomiast w mniejszym stopniu powinien być już problemem społecznym, który paraliżuje świat" - stwierdził Pyrć. (...)
https://www.rmf24.pl/tylko-w-rmf24/popoludniowa-rozmowa/news-prof-pyrc-o-odejsciu-z-rady-medycznej-efekt-dlugotrwalych-pr,nId,5774942#crp_state=1

Zakażenie Omikronem nie chroni przed innymi wariantami Covid-19. Eksperci ostrzegają
Opracowanie: Justyna Lasota-Krawczyk Wtorek, 11 stycznia (16:11)

Wiele osób uważa, że zakażenie Omikronem ochroni je przed innymi wariantami koronawirusa. Ekspert ds. polityki zdrowotnej grupy Zielonych w Bundestagu Janosch Dahmen, ostrzegł, że "niekoniecznie" tak jest. "Tylko szczepionka zapewnia wystarczającą ochronę przed różnymi wariantami" - zaznaczył.

Każdy, kto myśli, że może uchronić się przed kolejnymi wariantami wirusa, infekując się Omikronem, jest w błędzie - powiedział Dahmen w wywiadzie dla grupy RedaktionsNetzwerk Deutschland (RND).

Dane, które zebraliśmy do tej pory, pokazują, że ci, którzy wyzdrowieli po Omikronie, niekoniecznie mają ochronę przed innymi wariantami - dodał.

Jako przykład podał ludzi, którzy zostali zainfekowani najpierw Omikronem, a następnie Deltą.

Tylko szczepionka zapewnia wystarczającą ochronę przed różnymi wariantami - zaznaczył polityk, z wykształcenia lekarz medycyny.

Dahmen zaapelował również o ustalenie, kiedy ludzie mogą być uznawani za w pełni uodpornionych na koronawirusa.

W obliczu Omikronu potrzebna jest nowa definicja tego, co stanowi pełną ochronę poszczepienną - powiedział.

Tylko osoby zaszczepione trzema dawkami oraz osoby, u których szczepienie drugą dawką odbyło nie dawniej niż trzy miesiące temu, powinny być uznane za w pełni zaszczepione - zasugerował. To samo dotyczy ozdrowieńców.

Trzy miesiące po zakażeniu szczepienie jest konieczne, ponieważ mniej więcej tak długo trwa ochrona przed przenoszeniem wirusa - powiedział Dahmen RND.

Źródło: PAP
https://www.rmf24.pl/raporty/raport-koronawirus-z-chin/komentarze-ekspertow/news-zakazenie-omikronem-nie-chroni-przed-innymi-wariantami-covid,nId,5762639#crp_state=1

SARS-CoV-2 mógł uciec z laboratorium. Naukowcy nie chcieli badać tej hipotezy?
PAP,  12.01.2022 15:27

Wymiana wiadomość e-mail czołowych bytyjskich i amerykańskich naukowców wskazuje na prawdopodobne pochodzenie koronawirusa. Eksperci przypuszczają, że SARS-CoV-2 wyciekł z laboratorium. Dlaczego nie mówią głośno o tej hipotezie? Bo dyskusja odciągnęłaby naukowców od "bieżących obowiązków" i "wyrządziła niepotrzebną szkodę nauce w ogóle, a nauce w Chinach w szczególności".

1. Media ujawniają korespondencję naukowców

"Daily Telegraph" ujawnia maile, jakie wymienili pomiędzy sobą czołowi naukowcy w sprawie pochodzenia COVID.

Jeremy Farrar, brytyjski naukowiec zajmujący się chorobami zakaźnymi i dyrektor fundacji Wellcome Trust, napisał w mailu z 2 lutego 2020 r., że "prawdopodobnym wyjaśnieniem" pochodzenia koronawirusa jest, że szybko ewoluował on z wirusa podobnego do SARS wewnątrz ludzkiej tkanki w laboratorium o niskim poziomie bezpieczeństwa. Pisał dalej, że taka ewolucja mogła "przypadkowo stworzyć wirusa przygotowanego do szybkiego przenoszenia się między ludźmi".

Adresatami tego maila byli główny doradca prezydenta USA ds. medycznych dr Anthony Fauci oraz ówczesny dyrektor amerykańskich Narodowych Instytutów Zdrowia (NIH) dr Francis Collins.

W mailach Farrar pisał, że inni naukowcy również uważają, iż wirus nie mógł wyewoluować w sposób naturalny. Jednym z nich był prof. Mike Farzan ze Scripps Research, ekspert, który odkrył, w jaki sposób pierwotny wirus SARS wiąże się z ludzkimi komórkami. Naukowcy byli szczególnie zaniepokojeni częścią koronawirusa zwaną miejscem rozszczepienia furyny, częścią białka kolca, która pomaga wirusowi wnikać do komórek i sprawia, że jest tak zakaźny dla ludzi.

"(Farzan) jest zaniepokojony miejscem (rozszczepienia) furyny i ma trudności z wyjaśnieniem tego jako zdarzenia spoza laboratorium, chociaż istnieją możliwe sposoby w naturze, ale bardzo mało prawdopodobne. Myślę, że należałoby się zastanowić, jak to wszystko połączyć, czy wierzysz w tę serię zbiegów okoliczności, co wiesz o laboratorium w Wuhanie, ile może być w naturze - przypadkowe uwolnienie czy zdarzenie naturalne? Ja oceniam to na 70:30 lub 60:40" - pisał Farrar, podsumowując obawy Farzana w e-mailu.

Późniejsze wiadomości pokazały, że do 4 lutego Farrar zrewidował ocenę prawdopodobieństwa wycieku laboratoryjnego do 50:50, natomiast prof. Eddie Holmes z Uniwersytetu w Sydney ocenił możliwość przypadkowego uwolnienia wirusa na 60 proc.

E-maile pokazują, że również inni naukowcy nie byli przekonani, że SARS-CoV-2 powstał w sposób naturalny. "Po prostu nie mogę sobie wyobrazić, jak to by się miało udać w przyrodzie" - ocenił Bob Garry z Uniwersytetu w Teksasie. Prof. Andrew Rambaut z Uniwersytetu w Edynburgu napisał, że miejsce rozszczepienia furyny "uderza mnie jako niezwykłe". "Myślę, że jedynymi osobami mającymi wystarczające informacje lub dostęp do próbek, które mogłyby się tym zająć, byłyby zespoły pracujące w Wuhan" - dodał.

Maile zostały wysłane w odpowiedzi na telekonferencję między 12 naukowcami, w tym głównym doradcą naukowym brytyjskiego rządu, Patrickiem Vallance'em, która odbyła się 1 lutego 2020 r. Jak pisze "Daily Telegraph", pokazują one, że już wówczas badacze próbowali zamknąć debatę na temat teorii wycieku laboratoryjnego.

2. Pochodzenie SARS-CoV-2 to niewygodny temat?

Dr Ron Fouchier napisał do Farrara: "Dalsza debata na temat takich oskarżeń niepotrzebnie odciągnęłaby najlepszych naukowców od ich bieżących obowiązków i wyrządziła niepotrzebną szkodę nauce w ogóle, a nauce w Chinach w szczególności".

Dr Collins, ówczesny dyrektor NIH, odpowiedział Farrarowi: "Podzielam pański pogląd, że potrzebne jest szybkie zwołanie ekspertów w ramach budującego zaufanie formatu, bo w przeciwnym razie teorie spiskowe zaczną szybko dominować, potencjalnie wyrządzając wielką szkodę nauce i międzynarodowej zgodzie".

Jak zaznacza "Daily Telegraph", instytucje, które były w posiadaniu maili, wielokrotnie odrzucały wezwania do publikacji ich treści. Uniwersytet w Edynburgu odrzucił ostatnio wysłany przez tę gazetę na podstawie prawa do wolności informacji wniosek o wgląd w odpowiedzi prof. Rambauta, twierdząc, że "ujawnienie (ich) mogłoby zagrozić fizycznemu lub psychicznemu zdrowiu i bezpieczeństwu osób".

https://portal.abczdrowie.pl/sars-cov-2-mogl-uciec-z-laboratorium-naukowcy-nie-chcieli-badac-tej-hipotezy

Substancje z konopi mogą zapobiegać infekcjom. Oto sposób na walkę z COVID-19?
CHE 12-01-2022 12:02

Amerykańscy naukowcy z Oregonu przekonują, że znaleźli skuteczny sposób na zapobieganie koronawirusowi. Rozwiązaniem kwestii zachorowań okazują się - ich zdaniem - związki zawarte w konopi, czyli CBDA i CBGA.

Debata na temat zdrowotnego wpływu konopi trwa od dawna. Tym razem naukowcy z Oregonu obwieścili całemu światu na łamach "Journal of Nature Products", że związki zawarte w roślinie mogą skutecznie zapobiegać zachorowaniom na koronawirusa.

Dwa związki powszechnie występujące w konopiach – zwane kwasem kannabigerolowym lub CBGA i kwasem kannabidiolowym lub CBDA – zostały zidentyfikowane podczas chemicznych badań przesiewowych jako mające potencjał do zwalczania koronawirusa - przekonują naukowcy z Oregon State University.

W badaniu związały się one z białkami kolczastymi znajdującymi się na wirusie i zablokowały etap, który patogen wykorzystuje do zarażania ludzi.

Testy laboratoryjne

Naukowcy przetestowali działanie związków przeciwko alfa i beta wariantom wirusa w laboratorium. Badanie nie obejmowało podawania suplementów ludziom ani porównywania wskaźników infekcji u tych, którzy stosują te związki, z tymi, którzy tego nie robią.

"Związki te można przyjmować doustnie i mają długą historię bezpiecznego stosowania u ludzi" – powiedział Richard van Breemen, badacz z Global Hemp Innovation Center w Oregonie.

Zdaniem eksperta potrafią one zapobiegać i leczyć infekcje SARS-CoV-2.

Próby już były

Efekty terapeutyczne konopi są testowane od dawna, a kannabinoidy, takie jak THC i CBD, są powszechnie stosowane w leczeniu różnych objawów. Już w styczniu 2021 r. w czasopiśmie "Aging" opublikowano dane, z których wynikało, że konopie indyjskie mogą stanowić pewną pomoc dla pacjentów zmagających się z COVID-19.

Zdaniem ekspertów Cannabis Sativa, jeden z rodzajów konopi, jest w stanie skutecznie zapobiegać dusznościom i problemom z oddychaniem w przypadku zakażenia koronawirusem.

https://finanse.wp.pl/zwiazki-konopi-moga-zapobiegac-infekcjom-oto-sposob-na-walke-z-covid-19-6725568825248736a
« Ostatnia zmiana: Styczeń 18, 2022, 09:31 wysłana przez Orionid »

Polskie Forum Astronautyczne

Odp: Wiadomości naukowe
« Odpowiedź #798 dnia: Styczeń 09, 2022, 22:09 »

Online Orionid

  • Moderator
  • *****
  • Wiadomości: 21338
  • Very easy - Harrison Schmitt
Odp: Wiadomości naukowe
« Odpowiedź #799 dnia: Styczeń 11, 2022, 10:13 »
"Polski model" zarządzania epidemią? Europejski rekord zgonów, choć mamy najmniej zakażeń i testów
TOMASZ MOLGA, 18-01-2022 06:55

Licząc od świąt Bożego Narodzenia, Polska miała najwięcej zgonów spośród krajów Unii Europejskiej - wynika z danych Europejskiego Centrum ds. Zapobiegania i Kontroli Chorób (ECDC). To tragiczne żniwo zbieramy przy najmniejszej w UE liczbie potwierdzonych zakażeń (na milion mieszkańców) oraz jednocześnie najmniejszej liczbie wykonywanych testów. Część ekspertów nie wierzy, że rząd ma jakikolwiek plan na piątą falę epidemii.

- Nie widzę żadnego planu w poczynaniach rządu przed piątą falą zakażeń. Rząd czeka na to co się stanie, mając nadzieję, że już tyle osób przechorowało wariant Delta koronawirusa, że uda się uniknąć tragedii z Omikronem - komentuje w rozmowie WP Krzysztof Łanda, lekarz i były wiceminister zdrowia.

- Strategia rządu wobec epidemii składała się z chaotycznych ruchów, jak u pijanego człowieka, który odbija się od ściany do ściany. W marcu 2020 roku zamykano lasy i parki w ramach lockdownu, by później odpuścić przestrzeganie jakichkolwiek zasad. U progu piątej fali możemy mieć tylko nadzieję, że Omikron jest łagodniejszy. Niestety przed jego falą w krajach Europy Zachodniej znacznie więcej osób było zaszczepionych. Zatem nie wiadomo, co się stanie w Polsce - ocenia rozmówca WP.

Polska największym zakładem pogrzebowym w Europie

W poniedziałek ukazał się nowy raport Europejskiego Centrum ds. Zapobiegania i Kontroli Chorób (ECDC). Licząc od 23 grudnia, to w Polsce było najwięcej zgonów covidowych spośród wszystkich krajów UE - wynika z opublikowanych danych.

Suma zgonów odnotowanych nad Wisłą (10,2 tys.) przewyższa dane podane przez łącznie 23 inne kraje. Przy czym niektóre z nich - m.in.: Holandia, Portugalia i Austria - zmagają się już z ogromną falą infekcji wywołaną przez mutację Omikron.

Na tle reszty UE Polska ma najniższą tygodniową średnią przypadków COVID-19 (infekcje na milion mieszkańców), a jednocześnie najniższy poziom wykonywanych testów.


Suma zgonów związanych z COVID-19 w poszczególnych krajach raportujących do ECDC Źródło: Twitter.com, fot: Grzegorz Kot

Grzegorz Kot, użytkownik Twittera, który opracowuje dane na temat szczepień, testów i zgonów w trakcie epidemii, skomentował stworzoną przez siebie grafikę wymownym podpisem: "Z powodu zaniechań PiS, Polska to największy w Europie zakład pogrzebowy".
(...)
https://wiadomosci.wp.pl/polski-model-zarzadzania-epidemia-europejski-rekord-zgonow-choc-mamy-najmniej-zakazen-i-testow-6727407960128480a

Lek na COVID do leczenia w domu. Kardiolog tłumaczy, kto nie będzie mógł stosować Paxlovidu
Karolina Rozmus,  18.01.2022 14:12

Pierwszy doustny lek przeciwwirusowy do leczenia łagodnego i umiarkowanego przebiegu infekcji w domu to nadzieja dla wielu osób. Jednak nie każdy będzie mógł go zażywać. Może wchodzić w interakcje z zażywanymi lekami – alarmuje kardiolog. (...)
https://portal.abczdrowie.pl/lek-na-covid-do-leczenia-w-domu-kardiolog-tlumaczy-kto-nie-bedzie-mogl-stosowac-paxlovidu

https://portal.abczdrowie.pl/maseczki-w-czasie-pandemii-zima-trzeba-pamietac-o-jednym

https://portal.abczdrowie.pl/stany-psychotyczne-po-amantadynie-to-typowy-skutek-uboczny-czy-efekt-przedawkowania-ekspert-wyjasnia

Omikron udaremnił wiele z istniejących szczepionek. Które z nich przestały być skuteczne?
Tatiana Kolesnychenko,  18.01.2022 16:56

Badania sugerują, że część szczepionek przeciw COVID-19 może być nieskuteczna wobec wariantu Omikron. Które preparaty dają najniższy poziom ochrony? Wyjaśniają prof. Joanna Zajkowska oraz dr Tomasz Dzieciątkowski. (...)
https://portal.abczdrowie.pl/omikron-udaremnil-wiele-z-istniejacych-szczepionek-ktore-z-nich-przestaly-byc-skuteczne

https://portal.abczdrowie.pl/zakazil-sie-omikronem-lekarz-publikuje-5-rad-zwiazanych-z-koronawirusem

https://portal.abczdrowie.pl/nocne-objawy-covid


Najczęstszy objaw Omikronu. Ma go 73 proc. zakażonych
GGG |18.01.2022 20:03

Zarówno w Polsce, jak i w całej Europie przybywa zakażeń najnowszą odmianą koronawirusa. Eksperci przedstawili objawy, które najczęściej pojawiają się przy zakażeniu Omikronem. (...)
https://www.o2.pl/zdrowie/najczestszy-objaw-omicronu-ma-go-73-proc-zakazonych-6727801509493728a

https://gadzetomania.pl/chip-facebit-zamieni-kazda-maseczke-w-urzadzenie-monitorujace-zdrowie,6727721404914528a

Lekarze rodzinni będą mogli przepisywać molnupirawir
Mariusz Piekarski 18 stycznia (18:36)

Lekarze rodzinni też będą mogli przepisywać chorym na Covid-19 lek molnupirawir. To pierwszy zarejestrowany w Polsce lek, który jest używany w leczeniu tej choroby. (...)
https://www.rmf24.pl/raporty/raport-koronawirus-z-chin/polska/news-lekarze-rodzinni-beda-mogli-przepisywac-molnupirawir,nId,5777456#crp_state=1

====

Ekspert o zakażeniach koronawirusem wśród dzieci: Najgorsze dopiero przed nami
Opracowanie: Justyna Lasota-Krawczyk 12 stycznia (15:57)

"Wariant Delta okazał się szczególnie zakaźny dla dzieci. Dlatego obawiam się, że Omikron może być jeszcze bardziej niebezpieczny dla najmłodszych i doprowadzić do całkowitej zajętości łóżek" - powiedziała PAP.PL dr Lidia Stopyra, ordynator Oddziału Chorób Infekcyjnych i Pediatrii w Szpitalu Specjalistycznym im. Stefana Żeromskiego w Krakowie.

Każdego dnia przyjmujemy pięcioro-dziesięcioro dzieci zakażonych koronawirusem. W tej chwili, że nie ma u nas żadnego przypadku dziecka zakażonego Omikronem. Z uwagi na to, że dzieci miały przerwę w nauce stacjonarnej przez blisko trzy tygodnie, tych zakażeń w tej grupie jest obecnie mniej. W szpitalu mamy jeszcze wolne miejsca. Baza łóżkowa jest zabezpieczona. Spodziewamy się jednak, że w najbliższym czasie znacznie wzrośnie liczba zakażeń koronawirusem. Najgorsze dopiero przed nami, bo zbliża się okres szczególnie zakaźny dla dzieci - wskazała dr Stopyra.

Dzieci mocno roznoszą wirusa, ale są też narażone na zakażenie

Podkreśliła, że dzieci równie mocno "roznoszą chorobę", co dorośli.

Jest to grupa szczególnie spontaniczna, niezwykle trudno jest utrzymać reżim sanitarny w szkole (noszenie maseczek, zachowanie dystansu - przyp. red.). Poza tym jest to grupa, która bardzo transmituje wirusa, a jest mało wyszczepiona. Dopiero trzy tygodnie temu ruszyły szczepienia dzieci powyżej 5. roku życia, przed nimi więc jeszcze podanie drugiej dawki preparatu - tłumaczyła.

Specjalistka zwróciła uwagę, że koronawirus okazał się bardzo zakaźny także dla najmłodszych.

Szczególnie zakaźna dla dzieci okazała się Delta. Dlatego obawiam się, że Omikron może być jeszcze bardziej niebezpieczny dla dzieci i spowodować ogromny wzrost zakażeń - stwierdziła pediatra.

Grypa wpłynie na wzrost hospitalizacji: "Nie jesteśmy w stanie tego powstrzymać"

Wskazała także na jeszcze jeden czynnik, który w najbliższym czasie będzie miał wpływ na wzrost hospitalizacji.

Nie mieliśmy tak naprawdę w tym sezonie jeszcze grypy. Rok temu infekcje grypowe zanikły z powodu lockdownu, a zanim wybuchła pandemia Covid-19, w okresie od stycznia do marca dochodziło do największej zachorowalności właśnie na grypę. Zajęte były wówczas wszystkie oddziały pediatryczne. Teraz, kiedy dodatkowo mamy wysoką zakaźność koronawirusa, niestety prognozy dla dzieci nie są optymistyczne. Liczba zakażeń będzie olbrzymia - powiedziała dr Stopyra.

Nie jesteśmy już w stanie powstrzymać tego, co się stało. Nie zahamujemy drastycznego wzrostu zakażeń, który nastąpi. Sytuacja w szpitalach może być dramatyczna i dotyczy to całego społeczeństwa - dodała.

Antyszczepionkowcy są odpowiedzialni za niską wyszczepialność

Zaznaczyła, że problemem w Polsce jest nadal niska wyszczepialność, do czego - w jej ocenie - niestety przyczyniła się duża aktywność przeciwników szczepień.

Są odpowiedzialni za tę histerię wokół szczepionek, z którą mamy obecnie do czynienia, za szerzenie fake newsów na temat działania szczepionek. Wszystkie dzieci, które hospitalizujemy są niezaszczepione. Zapłacimy za to, że ludzie nie chcieli się zaszczepić - stwierdziła.

Specjalistka podkreśliła, że w krajach, w których wyszczepialność jest duża, wysoka zakaźność koronawirusa nie niesie ze sobą dużego ryzyka.

To oznacza dużą liczbę przypadków zachorowań, ale już nie dużą hospitalizacji i zgonów. W Polsce sytuacja jest tragiczna, jeżeli chodzi o liczbę osób z Covid-19, które wymagają opieki szpitalnej. Gdyby u nas w kraju wyszczepialność była na odpowiednim poziomie, nie obawialibyśmy się kolejnych mutacji - wskazała doktor.

To nie jest problem, że ktoś będzie miał dodatni wynik testu, będzie przechodził covid jak przeziębienie i będzie musiał kilka dni zostać w domu. Problem polega na tym, że część osób przechodzi tę chorobę ciężko, szpitale są przepełnione pacjentami covidowymi, co skutkuje obciążeniem systemu ochrony zdrowia, w tym ograniczaniem innym pacjentom dostępu do niezbędnego leczenia - tłumaczyła dr Stopyra.

Wskutek kolejnej fali będziemy mieli do czynienia z ogromnym przeciążeniem służby zdrowia. Nie jesteśmy w stanie już temu zapobiec - oceniła.

W kontekście wspomnianej już przeze mnie grypy, jeżeli w tym roku pacjenci oprócz covidu zaczną masowo chorować także na grypę, to oni wszyscy równocześnie trafią do szpitali. Kumulacja tych chorób doprowadzi do dramatu - dodała.

Dzieci mogą umierać na choroby, przed którymi uchroniłoby je szczepienie

Najbardziej przerażające jest to, że do szpitali będą trafiać dzieci chore na Covid-19 i grypę, co gorsza, mogą umierać z powodu chorób, na które są przecież szczepionki - stwierdziła.

Dr Stopyra przekonywała, że nie ma żadnych przeciwwskazań, aby dzieci mogły przyjąć jednocześnie szczepionkę na Covid-19 i grypę. Zaleciła także osobom dorosłym jak najszybsze zaszczepienie się trzecią dawką.

Obserwujemy, że zaczynają chorować osoby, które drugą dawkę przyjęły ponad 6 miesięcy temu. Dlatego tak ważne jest zaszczepienie się teraz trzecią dawką przypominającą - zarekomendowała.

Doktor powiedziała ponadto, że wobec spodziewanego w najbliższych tygodniach wzrostu zakażeń, oczekiwałaby decyzji o dalszych restrykcjach, egzekwowaniu paszportów covidowych i noszenia maseczek. To - w jej ocenie - uchroniłoby życia ludzkie i nie doprowadziło do zapaści służby zdrowia.

Jeżeli ktoś podejmuje decyzję o nieszczepieniu, nie może narażać innych na zachorowanie. Wprowadzenie lockdownu dla niezaszczepionych spowodowałaby zwiększoną liczbę szczepień, tym samym wzrosłoby nasze bezpieczeństwo - oceniła dr Stopyra.

W tym kontekście mogą paść także stwierdzenia, że osoby zaszczepione również zakażają. Tak, osoba zaszczepiona też może zakażać, mało tego - jest większe prawdopodobieństwo, że przejdzie to zakażenie bezobjawowo, dlatego właśnie trzeba nosić maseczki. W przypadku szkół jest co prawda znacznie trudniej takie wymagania egzekwować, dlatego jak najszybciej powinny być przeprowadzone szczepienia wśród dzieci - dodała.

Jest wiele osób, które wierzą, że przejdą zakażenie Covid-19 łagodnie. Można to porównać np. do jazdy samochodem - wierzymy, że dotrzemy do celu szczęśliwie i nie myślimy o tym, że możemy ulec wypadkowi, chociaż wiemy, że takie rzeczy się dzieją. Rozumiem, że ktoś wierzy w to, że uda mu się uniknąć ciężkiego przebiegu choroby w tej całej pandemii, ale w sytuacji, kiedy mamy bezpieczną szczepionkę, na którą czekaliśmy z wielką nadzieją, w momencie, kiedy szczepią się miliardy ludzi na całym świecie, nie rozumiem tego, że nadal są osoby, które boją się szczepić. Jest to dla mnie absolutnie niewytłumaczalne i irracjonalne. Mamy szczepionki, bezpieczne szczepionki i szczepieniami możemy opanować pandemię Covid-19 - zaapelowała specjalistka chorób zakaźnych.

Źródło: PAP
https://www.rmf24.pl/raporty/raport-koronawirus-z-chin/komentarze-ekspertow/news-ekspert-o-zakazeniach-koronawirusem-wsrod-dzieci-najgorsze-d,nId,5764843#crp_state=1

Szczepienie przypominające indyjskim preparatem neutralizuje Omikron i Deltę
Opracowanie: Adam Zygiel 12 stycznia (23:41)

Szczepienie przypominające przeciw Covid-19 indyjskim preparatem Covaxin, podane sześć miesięcy od poprzedniej dawki, neutralizuje warianty koronawirusa Delta i Omikron - poinformował w środę producent, koncern Bharat Biotech.

Proces neutralizacji Omikronu w surowicy po podaniu Covaxinu był porównywalny z tym, co obserwuje się przy szczepionkach mRNA - napisała firma w oświadczeniu. Przeciwciała neutralizujące wariant zaobserwowano u 90 proc. wszystkich badanych - dodano.

Badanie zlecone przez indyjskiego producenta przeprowadzone było na bazie surowicy krwi 13 osób, 28 dni po podaniu dawki przypominającej przez centrum szczepień Emory w Atlancie w Stanach Zjednoczonych.

Covaxin to pierwsza szczepionka przeciw Covid-19 opracowana w Indiach - przypomina agencja Reutera. W listopadzie ubiegłego roku Światowa Organizacja Zdrowia (WHO) wydała zezwolenie na podawanie tego preparatu w nagłych przypadkach. Dotychczas w Indiach zaaplikowano ponad 200 mln dawek tej szczepionki - podał Reuters.

Źródło: PAP
https://www.rmf24.pl/raporty/raport-program-szczepien-przeciw-covid/news-szczepienie-przypominajace-indyjskim-preparatem-neutralizuje,nId,5765268#crp_state=1

Hiszpania zatwierdziła czwartą dawkę szczepionki. Dostaną ją osoby o niskiej odporności
Opracowanie: Adam Zygiel 13 stycznia (19:25)

Władze Hiszpanii ogłosiły w czwartek rozpoczęcie szczepień przeciwko koronawirusowi czwartą dawką. Trafi ona do osób o niskiej odporności organizmu.

Jak poinformowała podczas czwartkowej konferencji prasowej w Madrycie minister zdrowia Hiszpanii Carolina Darias, czwartą dawkę szczepionki przeciwko Covid-19 będą mogły otrzymać obywatele cierpiący na schorzenia wiążące się z niskim poziomem odporności, takie jak np. choroby nowotworowe czy HIV.

Darias zastrzegła, że aby przyjąć czwartą dawkę niezbędna będzie przerwa po otrzymaniu ostatniej szczepionki wynosząca co najmniej pięć miesięcy.

Z danych służb medycznych 47-milionowej Hiszpanii wynika, że dotychczas pełny proces szczepień przeciwko Covid-19 zakończyło 90,5 proc. obywateli powyżej 12. roku życia.

Hiszpańskie służby medyczne zgodziły się w czwartek także na podawanie trzeciej dawki preparatu przeciwko Covid-19 osobom powyżej 18. roku życia. Dotychczas przyjęło ją w tym kraju ponad 3,5 mln osób, które ukończyły 40 lat.

W czwartek rząd Pedro Sancheza zatwierdził jednolitą cenę testów antygenowych, sprzedawanych w aptekach na terenie całego kraju. Zgodnie z nowymi przepisami od soboty ma ona wynosić 2,94 euro.

Hiszpania notuje teraz rekordowe wzrosty zakażeń, spowodowane rozprzestrzenianiem się wariantu Omikron. Odnotowuje się natomiast znacznie mniej zgonów niż podczas poprzednich fal. W ostatnich tygodniach rośnie jednak liczba hospitalizowanych osób.

Źródło: PAP
https://www.rmf24.pl/raporty/raport-program-szczepien-przeciw-covid/news-hiszpania-zatwierdzila-czwarta-dawke-szczepionki-dostana-ja-,nId,5767517#crp_state=1

ONZ: Biedne kraje nie chcą szczepionek z krótkim terminem ważności
Opracowanie: Adam Zygiel 13 stycznia (21:12)

Ubogie kraje w grudniu odmówiły przyjęcia około 100 milionów dawek szczepionki przeciwko Covid-19, ponieważ zbliżał się termin ich przydatności - poinformował w czwartek Fundusz Narodów Zjednoczonych Pomocy Dzieciom (UNICEF).

Agencja AFP przypomina, że Światowa Organizacja Zdrowia (WHO) wielokrotnie oskarżała bogate kraje o magazynowanie szczepionek i przekazywanie ubogim krajom tylko tych dawek, który mają krótki termin ważności. To wstyd - alarmowała.

Pod koniec grudnia Nigeria spaliła z tego powodu ponad milion dawek szczepionki firmy AstraZeneca, podarowanych jej kilka miesięcy wcześniej przez kraje rozwinięte. Data ważności preparatu była krótka i wygasła przed jego wykorzystaniem.

Według UNICEF-u, który odgrywa główną rolę w międzynarodowym mechanizmie COVAX jako główny partner logistyczny w dystrybucji szczepionek, kraje ubogie ostatnio zaczęły odmawiać przyjmowania dawek, których data ważności jest zbyt krótka.

W grudniu odmówiono przejęcia ponad 100 milionów dawek - oświadczyła przed Komisją Rozwoju Parlamentu Europejskiego dyrektor działu zaopatrzenia UNICEF Etleva Kadilli. Większość odmów wynikała z (krótkiego - PAP) terminu przydatności - powiedziała.

Wyjaśniła, że kraje ubogie potrzebują dawek, które można przechowywać wystarczająco długo, by lepiej planować kampanie szczepień i szczepić "populacje, które żyją na obszarach trudno dostępnych i w niestabilnych warunkach".

Jak pisze AFP, w październiku i listopadzie biedne kraje odmówiły przyjęcia 15 milionów dawek przekazanych im przez Unię Europejską, z czego 75 proc. stanowiły szczepionki AstraZeneki, których okres ważności - po dotarciu na miejsce przeznaczenia - wynosił mniej niż 10 tygodni.

Według WHO 90 krajów wciąż nie osiągnęło progu 40 proc. zaszczepionej ludności. Ponad 85 proc. populacji Afryki, czyli około miliard ludzi, nie otrzymało jeszcze pierwszej dawki szczepionki - alarmuje WHO.

Źródło: PAP
https://www.rmf24.pl/raporty/raport-program-szczepien-przeciw-covid/news-onz-biedne-kraje-nie-chca-szczepionek-z-krotkim-terminem-waz,nId,5767561#crp_state=1

EMA: Zbyt częste szczepienia mogą osłabić odporność
Opracowanie: Paweł Kmiecik 13 stycznia (18:11)

"Szczepionek na koronawirusa nie należy podawać zbyt często" - poinformowała Europejska Agencja Leków (ang. European Medicines Agency - EMA). Ekspert agencji poinformował też o tym, jakie są możliwości podawania czwartej dawki szczepionki.

Stosowanie dodatkowych dawek szczepionki może być częścią planu zwalczania pandemii Covid-19, ale podawanie ich co cztery miesiące tworzy potencjalne ryzyko osłabienia układu odpornościowego - powiedział Marco Cavaleri z Europejskiej Agencji Leków.

"Istnieje ryzyko zmęczenia społeczeństwa"

Powtarzające się szczepienia w krótkich odstępach czasu nie są zrównoważoną, długoterminową strategią - zaznaczył Cavaleri, który kieruje zespołem ds. strategii szczepień EMA.

Istnieje także ryzyko zmęczenia społeczeństwa przez ciągłe podawanie dawek przypominających - dodał przedstawiciel EMA.

Zasadność podawania czwartej dawki

Zamiast wielu dawek w krótkich odstępach, państwa powinny zacząć myśleć o podawaniu szczepionki przypominającej w dłuższych odstępach czasowych - powiedział Cavaleri. Uzupełnił, że takie szczepienia mogłyby się odbywać co roku na początku zimy, tak, jak szczepienia przeciw grypie.

Ekspert EMA przekazał także, że na razie nie ma dowodów naukowych, które wspierałyby plan podawania kolejnej, czwartej dawki szczepionki przeciw Covid-19.

Cavaleri podkreślił, że potrzebne są również dodatkowe badania, by zdecydować, czy niezbędne jest stosowanie szczepionki opracowanej konkretnie przeciwko wariantowi Omikron koronawirusa.

Źródło: PAP
https://www.rmf24.pl/raporty/raport-program-szczepien-przeciw-covid/news-ema-zbyt-czeste-szczepienia-moga-oslabic-odpornosc,nId,5767316#crp_state=1
« Ostatnia zmiana: Styczeń 19, 2022, 01:59 wysłana przez Orionid »

Online Orionid

  • Moderator
  • *****
  • Wiadomości: 21338
  • Very easy - Harrison Schmitt
Odp: Wiadomości naukowe
« Odpowiedź #800 dnia: Styczeń 11, 2022, 10:13 »
47) Zaszczepione na COVID-19 kobiety przekazują przeciwciała potomstwu podczas karmienia piersią
16.01.2022

Kobiety zaszczepione na COVID-19 przekazują przeciwciała przeciw SARS-CoV-2 swoim dzieciom podczas karmienia piersią – wynika z pracy, którą publikuje pismo "Obstetrics & Gynecology”.

W ten sposób maluchy potencjalnie nabywają biernej odporności przeciwko koronawirusowi.

Do takich wniosków doszli naukowcy z University of Massachusetts w Amherst (USA), którzy przeprowadzili badania w grupie 30 kobiet karmiących piersią. Większość z nich stanowiły pracownice służby zdrowia. W okresie od stycznia do kwietnia 2021 r. zaszczepiono je na COVID-19 szczepionką mRNA.

Pobierano od nich trzykrotnie próbki mleka – przez zaszczepieniem się, dwa-trzy tygodnie po pierwszej dawce szczepionki oraz trzy tygodnie po drugiej dawce. Panie oddały też próbki krwi (na bibułę) do badań – 19 dni po pierwszej dawce i 21 dni po pierwszej dawce. Od dzieci kobiet pobierano próbki kału 21 dni po zaszczepieniu matki drugą dawką. Za kontrolę posłużyły zebrane w okresie przed pandemią próbki mleka kobiecego, próbki krwi kobiet karmiących oraz próbki kału noworodków.

W próbkach sprawdzano obecność specyficznych przeciwciał (immunoglobulin klasy A – IgA oraz immunoglobulin klasy G – IgG) przeciwko domenie RBD białka S koronawirusa.

Okazało się, że obecne w mleku kobiet przeciwciała były w stanie neutralizować cztery różne warianty koronawirusa SARS-CoV-2, tj. D614G (wariant, który stał się dominujący na świecie do czerwca 2020 r.), alfa (B.1.1.7), beta (B.1.351) oraz gamma (P.1). Odnotowano też w próbkach mleka wzrost poziomu jednej z najważniejszych cytokin o działaniu przeciwwirusowym, tj. interferonu gamma.

Przeciwciała anty-RBD klasy A oraz klasy G wykryto odpowiednio w próbkach kału 33 proc. dzieci oraz 30 proc. dzieci. Poziom przeciwciał był wyższy u dzieci tych mam, które doświadczyły silniejszych działań niepożądanych szczepionki.

“Złe samopoczucie kobiet po zaszczepieniu wiązało się z wyższym poziomem przeciwciał w kale noworodka” – zaznacza współautorka pracy prof. Kathleen Arcaro. Jej zdaniem badanie jej zespołu wskazuje na korzyści szczepienia się na COVID-19 w okresie ciąży czy podczas karmienia piersią.

Główny autor pracy Vignesh Narayanaswamy podkreśla, że jest to pierwsze badanie, które wykazało obecność przeciwciał przeciw SARS-CoV-2 w próbkach kału dzieci zaszczepionych mam. Co ważne, były one wykrywane niezależnie od wieku karmionego dziecka – u maluchów od 1,5 miesiąca życia do 23 miesiąca życia.

„To naprawdę ważne, ponieważ kobiety chcą wiedzieć, czy ich dzieci mają te przeciwciała, a nasze badanie wykazało, że przeciwciała są przekazywane w mleku matki. Dostarczenie tych silnych dowodów stanowi motywację dla kobiet, by kontynuować karmienie piersią po otrzymaniu szczepionki” – podsumowuje Narayanaswamy.


Źródła:https://journals.lww.com/greenjournal/Fulltext/9900/Neutralizing_Antibodies_and_Cytokines_in_Breast.339.aspx (PAP)
https://naukawpolsce.pl/aktualnosci/news%2C90954%2Czaszczepione-na-covid-19-kobiety-przekazuja-przeciwciala-potomstwu-podczas

48) Badania: zakażenie koronawirusem u kobiet w ciąży najgroźniejsze w ostatnim miesiącu przed porodem
6.01.2022 Autor: Zbigniew Wojtasiński

U kobiet w ciąży zakażonych koronawirusem SARS-CoV-2 do powikłań dochodzi najczęściej, gdy COVID-19 zdarzy się w ostatnim miesiącu przed porodem. Wskazują to najnowsze badania specjalistów ze Szkocji i Nowej Zelandii. Podkreślają oni, że najlepszą ochronę zapewniają szczepienia.

Badania prowadzone w ramach programu naukowego „Covid in Pregnancy Study” opublikowało pismo „Nature Medicine”. Uczestniczyli w nich specjaliści wielu ośrodków, w tym uniwersytetów medycznych w Edynburgu, Glasgow i Aberdeen oraz Uniwersytetu Wellington w Nowej Zelandii. Objęto nimi 87 tys. kobiet będących w ciąży w okresie od grudnia 2020 r. do października 2021 r.

Wykazano, że w okresie ciąży na powikłania najbardziej narażone są kobiety, u których COVID-19 zdarzył się w okresie 28 dni przed porodem. W tym czasie występowały one wyraźnie częściej niż we wcześniejszych okresach ciąży i obejmowały również zgony dziecka. Autorzy badania zaznaczają jednak, że zdecydowana większość tych powikłań zdarzała się u kobiet, które nie zaszczepiły się przeciwko wirusowi SARS-CoV-2.

Według BBC News w Wielkiej Brytanii 98 proc. kobiet w ciąży leczonych na oddziałach intensywnej terapii z powodu COVID-19 nie było zaszczepionych. Lekarze namawiają do tych szczepień ciężarne panie. Z dostępnych danych wynika, że kobiety w ciąży rzadziej są zaszczepione aniżeli panie w wieku 18-44 lat, które w badanym okresie nie spodziewały się dziecka.

Dr Sarah Stoch, jedna z autorek badania, podkreśla, że szczepienie przeciwko COVID-19 w okresie ciąży nie zwiększa ryzyko powikłań, natomiast zakażenie koronawirusem grozi nawet poważnymi komplikacjami. „Szczepienie w okresie ciąży ma kluczowe znaczenie w ochronie zarówno matki, jak i dziecka przed śmiertelnymi powikłaniami” – zaznacza.

Z badań publikowanych przez „Nature Medicine” wynika, że u kobiet zakażonych SARS-CoV-2 dochodziło do 23 zgonów dziecka na 1000 porodów. To prawie czterokrotnie częściej niż u kobiet oczekujących dziecka, które nie zostały zarażone lub były zaszczepione przeciwko COVID-19. W Szkocji w tej grupie kobiet było w badanym okresie 6 zgonów dziecka na 1000 porodów.

Te same obserwacje wykazały, że liczba powikłań u kobiet szczepionych w okresie ciąży jest taka sama, jak u tych kobiet, które nie zostały zakażone COVID-19. To dodatkowo argument – stwierdzają autorzy badania – przemawiający za tym, że szczepienia te w okresie ciąży są bezpieczne.

„Szczepienie jest dla kobiet w ciąży najbardziej bezpieczną i skuteczną metodą ochrony przed COVID-19, zarówno dla niej jak i jej dziecka” – podkreśla dr Rachael Wood z Public Health Scotland. (PAP)

https://naukawpolsce.pl/aktualnosci/news,90965,badania-zakazenie-koronawirusem-u-kobiet-w-ciazy-najgrozniejsze-w-ostatnim

49) Wirus SARS-CoV-2 może być ciągle aktywny po 10 dniach kwarantanny osoby zakażonej
17.01.2022

U jednej na dziesięć zakażonych osób wirus SARS CoV-2 może być ciągle aktywny po 10 dniach kwarantanny. Oznacza to, że taka osoba będzie roznosiła zakażenie – ustalili naukowcy z Uniwersytetu Exeter w Wielkiej Brytanii. Praca została opublikowana na łamach International Journal of Infectious Diseases.

Naukowcy do swoich badań wykorzystali nowy test, który pokazuje czy wirus SARS-CoV-2 jest aktywny. Standardowy test PCR wykrywa jedynie cząstki wirusa, które świadczą o jego obecności w organizmie, ale nie jego aktywności. 176 osób zakażonych zostało przebadanych nowym testem i okazało się, że po 10 dniach izolacji 13 procent miało aktywnego wirusa. Byli też pacjenci, u których wirus pozostawał aktywny przez 68 dni.

„Z medycznego punktu widzenia ci pacjenci niczym się nie wyróżniali – nie mieli żadnych charakterystycznych cech” – powiedziała prof. Lorna Harries z Uniwersytetu Exeter.

Autorzy badania przyznają, że nowy test byłby bardzo przydatny w miejscach, gdzie przebywają ludzie szczególnie narażeni na zakażenie.

„Są miejsca – takie jak domy opieki – gdzie powracający ludzie po przebyciu choroby mogą ciągle zakażać innych, a przez to stanowić poważny problem dla zdrowia publicznego. Dobrze by było upewnić osoby przebywające w takich placówkach, że nie są nosicielami aktywnego wirusa i nie mogą już zakażać innych” – powiedział autor badania Merlin Davies z Uniwersytetu Exeter. Dodał, że chce kontynuować badania na liczniejszej grupie pacjentów.

Fundatorem badania jest Animal Free Research UK, a partnerami - University of Exeter Medical School, the Royal Devon & Exeter NHS Foundation Trust oraz NIHR Exeter Clinical Research Facility. (PAP)

https://naukawpolsce.pl/aktualnosci/news%2C90969%2Cwirus-sars-cov-2-moze-byc-ciagle-aktywny-po-10-dniach-kwarantanny-osoby

50) Maseczki pozwalają skrócić dystans w miejscach publicznych o połowę
17.01.2022 Autorka: Katarzyna Czechowicz

Zasłaniające nos i usta maseczki są bardzo skuteczne w zapobieganiu rozprzestrzenianiu się chorób przenoszonych drogą powietrzną, takich jak COVID-19, i mogą pozwolić na skrócenie dystansu społecznego w miejscach publicznych - informuje „Journal of Infectious Diseases”

Zespół naukowców z University of Central Florida dostarczył kolejnych dowodów na to, że maseczki faktycznie działają (https://academic.oup.com/jid/advance-article/doi/10.1093/infdis/jiab609/6501312). To szczególnie ważne, ponieważ wiele osób kwestionuje ich skuteczność i odmawia noszenia nawet tam, gdzie są wymagane.

Tymczasem maski wyraźnie zmniejszają odległość, na jaką przenoszone są patogeny drogą powietrzną, także podczas mówienia i kaszlu; w porównaniu do braku maski dystans ten jest zredukowany aż o połowę.

Zdaniem autorów publikacji znajomość sposobów zmniejszenia odległości transmisji wirusów może pomóc w utrzymaniu bezpieczeństwa i w zarządzaniu pandemiami, takimi jak ta, z którą obecnie się mierzymy; które powodują infekcje na skalę globalną, ogromnie przeciążają systemy opieki zdrowotnej i wyrządzają poważne szkody ekonomiczne.

W świetle otrzymanych wyników skrupulatne przestrzeganie obowiązku noszenia maseczek mogłoby pozwolić na rozluźnienie niektórych zaleceń dotyczących dystansu społecznego.

„Badanie to dostarcza nam wyraźnych dowodów, że dystans wynoszący 1 metr, kiedy nosimy maskę, jest lepszy niż 2 metry bez osłony twarzy” - mówi współautor omawianego badania prof. Kareem Ahmed.

Korzystając z narzędzi diagnostycznych powszechnie używanych do zrozumienia, w jaki sposób kropelki płynów i aerozole poruszają się w powietrzu, naukowcy zmierzyli odległość (we wszystkich kierunkach), na jaką roznoszą się one od osób mówiących i kaszlących noszących różne rodzaje masek oraz w ogóle nie zasłaniających twarzy.

Uczestnicy eksperymentu mieli wypowiedzieć kilka zdań oraz zasymulować kaszel przez 5 minut bez zakrywania twarzy, a następnie z twarzą zakrytą tkaniną oraz trójwarstwową, jednorazową maską chirurgiczną.

Badacze mierzyli charakterystykę, zachowanie, prędkość i kierunek wydychanych cząsteczek.

Okazało się, że zakrycie twarzy tkaniną (np. materiałową maseczką) zmniejszyło emisję cząstek we wszystkich kierunkach do ok. 0,6 metra w porównaniu do ok. 1,5 metra w przypadku braku jakiejkolwiek maski.

Redukcja była jeszcze większa w przypadku maski chirurgicznej, która zmniejszała odległość pokonywaną przez kropelki i aerozole podczas kaszlu i mówienia do ok. 15 cm.(PAP)

https://naukawpolsce.pl/aktualnosci/news%2C90971%2Cmaseczki-pozwalaja-skrocic-dystans-w-miejscach-publicznych-o-polowe.html

51) Zajęcia na uniwersytetach odbywają się często w formie hybrydowej
17.01.2022 Autor: Szymon Zdziebłowski

Na Uniwersytecie Śląskim w Katowicach, Uniwersytecie im. Adama Mickiewicza w Poznaniu i większości wydziałów Uniwersytetu Warszawskiego zajęcia odbywają się w formie hybrydowej: część z nich, zwłaszcza wykłady prowadzone w dużych grupach, zorganizowane są w formie zdalnej.

Większość polskich uczelni w październiku 2021 r. rozpoczęła kształcenie hybrydowe. W praktyce oznacza to, że najliczniejsze grupy wykładowe miały zajęcia w formie zdalnej. Różni to kończący się semestr zimowy od dwóch poprzednich, gdy studenci mieli zajęcia przede wszystkim on-line. W murach wielu polskich uczelni żacy pojawili się nawet po dwóch semestrach nauki zdalnej lub hybrydowej dopiero w październiku 2021 r.

Na wielu uczelniach rektorzy zarządzili, aby w okresie bezpośrednio poprzedzającym święta Bożego Narodzenia zajęcia odbywały się w sposób zdalny. Wynikało to z obaw artykułowanych w środowisku studenckim, aby ewentualne izolacje i kwarantanny nie uniemożliwiły studentom kontaktu z rodziną w święta. Ten szczególny tryb trwał do początku stycznia br.

PAP zapytała kilka polskich uczelni o to, w jakiej formie obecnie trwają zajęcia i jak planowane są w zbliżającym się semestrze wiosennym, zwanym też letnim.

"Planujemy, aby zajęcia dydaktyczne odbywały się nadal - co do zasady - w formie stacjonarnej, z elementami kształcenia na odległość" - przekazał PAP rzecznik UJ Adrian Ochalik.

Organizacja procesu kształcenia na studiach I i II stopnia oraz jednolitych magisterskich na UAM prowadzona jest w sposób hybrydowy. "W siedzibie uczelni prowadzone są ćwiczenia, konwersatoria, seminaria i laboratoria, a także wykłady w grupach, które nie przekraczają 30 osób" - poinformowała PAP Agnieszka Książkiewicz z biura prasowego uczelni. Dodała, że nie zapadły jeszcze decyzje odnośnie kolejnego semestru - zimowy trwa do 23 lutego.

Olga Laska z biura prasowego UW podała, że zgodnie z zarządzeniem rektora UW dotyczącym organizacji kształcenia nauka w roku akademickim 2021/2022 także - co do zasady odbywa - się stacjonarnie. Jednak ze względu na sytuację epidemiczną władze wydziału lub kierownicy jednostki dydaktycznej mogą podjąć decyzję o czasowym prowadzeniu zajęć w formie hybrydowej lub zdalnej.

"Obecnie na Uniwersytecie Warszawskim nauka w formie hybrydowej prowadzona jest na 19 spośród 24 wydziałów uczelni. Wyłącznie zdalnie zajęcia odbywają się na jednym kierunku studiów" - dodała.

Na Uniwersytecie Ekonomicznym w Katowicach obowiązuje hybrydowa forma prowadzenia zajęć i prawdopodobnie taka organizacja zostanie utrzymana w kolejnym semestrze. Rzecznik prasowy uczelni Marek Kiczka podał, że wszystko zależne jest od aktualnej sytuacji epidemicznej w kraju. "Uczelnia stale monitoruje tę sytuację, na bieżąco reagując na zalecenia Ministerstwa Edukacji i Nauki oraz Głównego Inspektoratu Sanitarnego. Dynamika pandemii powoduje, że - ze względu na wysoki poziom zagrożenia wzrostem liczby zakażeń - decyzja dotycząca sposobu kształcenia może ulec zmianie na rzecz realizowania wszystkich form kształcenia w formie zdalnej" - zastrzegł.

Również w formie mieszanej zajęcia odbywać się będą na Uniwersytecie Śląskim w Katowicach. "Przeważającą formą kształcenia jest forma stacjonarna" - podkreśliła rzecznik prasowy uczelni Małgorzata Poszwa. W semestrze letnim uniwersytet przewiduje utrzymanie dotychczasowej formy kształcenia, ale uzależnia to od sytuacji epidemicznej.

Wyższa Szkoła Handlu i Usług w Poznaniu poinformowała PAP, że w semestrze letnim wszystkie zajęcia na studiach stacjonarnych i niestacjonarnych odbywać się będą w salach uczelni. W przesłanym komunikacie zapewniono, że będą one prowadzone z zachowaniem zasad higieny i bezpieczeństwa.

Na polskich uczelniach zatrudnionych jest blisko 100 tys. osób, uczy się na nich ok. 1,2 mln studentów. W czwartek resort edukacji i nauki przekazał PAP, że w pełni zaszczepionych w Polsce jest blisko 70 proc. studentów, 82 proc. doktorantów i ponad 88 proc. nauczycieli akademickich. Dane dotyczą tylko tych osób, które mają numer PESEL i szczepiły się w Polsce.(PAP)

https://naukawpolsce.pl/aktualnosci/news%2C90974%2Czajecia-na-uniwersytetach-odbywaja-sie-czesto-w-formie-hybrydowej.html

52) Wirus Epsteina-Barr może być główną przyczyną stwardnienia rozsianego
18.01.2022 Autor: Paweł Wernicki

Nowe badania wskazują na pospolitego wirusa jako głównego sprawcę stwardnienia rozsianego, choroby będącej najczęstszą neurologiczną przyczyną niepełnosprawności w grupie młodych dorosłych - informuje „Science“.

Stwardnienie rozsiane (po łacinie sclerosis multiplex – SM) to przewlekłe i postępujące schorzenie układu nerwowego. W jego przebiegu dochodzi do stopniowego zaniku osłonek mielinowych neuronów, a to prowadzi do zaburzeń działania mózgu i rdzenia kręgowego. Rozległość zmian demielinizacyjnych decyduje o charakterze i nasileniu objawów. SM jest najczęstszą neurologiczną przyczyną niepełnosprawności w grupie młodych dorosłych. W Polsce choruje na nie ok. 40-60 na 100 tys. osób. Na świecie jest około 2,8 mln osób z SM.

Jak wykazali naukowcy z Harvard T.H. Chan School of Public Health, stwardnienie rozsiane jest prawdopodobnie spowodowane zakażeniem wirusem Epsteina-Barr (EBV). Wirus ten został rozpoznany przy użyciu mikroskopu elektronowego i opisany przez Michela A. Epsteina i Yvonne Barr w 1964 roku.

EBV nazywany bywa ludzkim herpeswirusem 4, ponieważ należy do rodziny wirusów opryszczki. To jeden z najbardziej rozpowszechnionych ludzkich wirusów, występujący na całym świecie. Może wywoływać zakaźną mononukleozę i prowadzić do utajonej, trwającej całe życie infekcji. Większość ludzi zakaża się nim w pewnym momencie swojego życia - do infekcji dochodzi zwykle przez kontakt z płynami ustrojowymi, takimi jak ślina (stąd nazwa „choroba pocałunków“).

„Hipoteza, że EBV powoduje SM, była badana przez naszą grupę i inne zespoły od kilku lat, ale to pierwsze badanie dostarczające przekonujących dowodów na związek przyczynowy” — powiedział Alberto Ascherio, profesor epidemiologii i żywienia w Harvard Chan School i starszy autor badania. „To duży krok naprzód, ponieważ sugeruje, że większości przypadków SM można zapobiec poprzez zatrzymanie infekcji EBV, a celowanie w EBV może doprowadzić do odkrycia lekarstwa na SM”.

Ustalenie związku przyczynowego między wirusem a chorobą było trudne, ponieważ EBV zakaża około 95 proc. dorosłych, SM jest chorobą stosunkowo rzadką, a objawy SM zaczynają się mniej więcej 10 lat po zakażeniu wirusem EBV. Aby ustalić związek między EBV a stwardnieniem rozsianym, naukowcy przeprowadzili badanie na ponad 10 milionach młodych dorosłych aktywnych zawodowo w armii USA. Zidentyfikowali 955, u których w okresie służby rozpoznano SM.

Zespół przeanalizował próbki surowicy pobierane co dwa lata przez wojskowy personel medyczny i określił status EBV żołnierzy w momencie pobrania pierwszej próbki oraz związek między zakażeniem wirusem EBV a zachorowaniem na SM w okresie czynnej służby. W tej grupie ryzyko SM wzrosło 32-krotnie po zakażeniu EBV, ale nie zmieniło się po zakażeniu innymi wirusami. Poziom łańcucha lekkiego neurofilamentów w surowicy, który jest biomarkerem typowego dla SM zwyrodnienia nerwów wzrósł dopiero po zakażeniu wirusem EBV. Odkrycia nie można wyjaśnić żadnym znanym czynnikiem ryzyka SM i sugeruje ono EBV jako główną przyczynę SM.

Jak wyjaśnia prof. Ascherio, opóźnienie między zakażeniem wirusem EBV a wystąpieniem SM może częściowo wynikać z niewykrycia objawów choroby na najwcześniejszych etapach, a częściowo z ewoluującego związku między wirusem EBV a układem odpornościowym gospodarza, który jest wielokrotnie stymulowany za każdym razem, gdy utajony wirus reaktywuje się.

„Obecnie nie ma sposobu na skuteczne zapobieganie lub leczenie infekcji EBV, ale szczepionka EBV lub celowanie w wirusa za pomocą leków przeciwwirusowych specyficznych dla EBV może ostatecznie zapobiec lub wyleczyć SM” – powiedział Ascherio. (PAP)

https://naukawpolsce.pl/aktualnosci/news%2C90973%2Cwirus-epsteina-barr-moze-byc-glowna-przyczyna-stwardnienia-rozsianego.html
« Ostatnia zmiana: Styczeń 19, 2022, 02:02 wysłana przez Orionid »

Online Orionid

  • Moderator
  • *****
  • Wiadomości: 21338
  • Very easy - Harrison Schmitt
Odp: Wiadomości naukowe
« Odpowiedź #801 dnia: Styczeń 11, 2022, 23:48 »
53) Zamknięcie szkół polepszyło sen i niektóre parametry zdrowotne nastolatków
18.01.2022 Katarzyna Czechowicz

Zamknięcie szkół wiosną 2020 roku miało negatywny wpływ na zdrowie i samopoczucie wielu młodych ludzi, jednak są także jego pozytywne następstwa: dzięki późniejszemu wstawaniu rano wielu nastolatków doświadczyło poprawy ogólnego stanu zdrowia i związanej z tym jakości życia - przekonują naukowcy z Uniwersytetu w Zurychu na łamach „JAMA Network Open”.

Ich zdaniem jest to dowód na to, że zajęcia szkolne powinny zaczynać się nieco później.

Pierwsza fala pandemii COVID-19 wymusiła zamknięcie szkół w wielu krajach świata. Lekcje nie odbywały się stacjonarnie nawet przez 3 miesiące (między marcem a czerwcem 2020 r.). Według wielu badań izolacja uczniów doprowadziła do nasilenia u nich objawów depresji i lęku, a także znaczącego spadku poziomu satysfakcji i jakości życia. Oprócz rozłąki z rówieśnikami mogły się do tego przyczynić mniejsza aktywność fizyczna oraz dłuższy czas spędzany przed ekranami.

Najnowsze badanie przeprowadzone na Uniwersytecie w Zurychu wykazało jednak, że nauczanie online miało również pozytywne efekty, jeśli chodzi o zdrowie i samopoczucie nastolatków. „Podczas lockdownu uczniowie spali średnio o 75 minut dziennie więcej. Ponieważ nie musieli dojeżdżać do szkół, mogli później wstawać - mówi współkierownik omawianego badania prof. Oskar Jenni. - Co za tym idzie, znacznie poprawiła się ich jakość życia, a spożycie alkoholu i kofeiny spadło.

Na potrzeby analizy naukowcy przeprowadzili ankietę internetową wśród 3664 uczniów szkół średnich w Zurychu. Pytali ich wzorce snu i odczuwaną jakość życia. Następnie porównali odpowiedzi z podobną ankietą z 2017 roku (3 lata wcześniej), w której wzięło udział 5308 młodych osób.

Jak pokazały wyniki, w ciągu trzech miesięcy, w których szkoły pozostawały zamknięte, młodzież w dni szkolne wstawała około 90 minut później, a kładła się spać średnio o 15 minut później. Oznacza to, że całkowita ilość ich snu wzrosła o około 75 minut na dobę. W weekendy czasy snu obu grup były bardzo zbliżone.

Studenci z grupy „lockdownowej” oceniali wyżej swoją jakość życia związaną ze zdrowiem, a ilość spożywanego przez nich alkoholu i kofeiny była mniejsza, niż w grupie sprzed badanej przed pandemią. „Chociaż zamknięcie szkół doprowadziło do pogorszenia stanu zdrowia psychicznego i samopoczucia wielu młodych ludzi, to nasze badanie ujawnia także pozytywne strony nauki online, na które do tej pory nie zwracano uwagi” – podkreśla prof. Jenni.

Jak tłumaczy, przewlekły deficyt snu u nastolatków jest poważnym problemem. Może prowadzić do ogólnego zmęczenia, niepokoju i różnych dolegliwości fizycznych. Wpływa negatywnie na funkcje poznawcze, takie jak koncentracja, pamięć i uwaga, co znacznie utrudnia funkcjonowanie w życiu codziennym.

„Wczesny początek lekcji koliduje z naturalnymi, biologicznie uwarunkowanymi wzorcami snu nastolatków. Ponieważ muszą tak wcześnie wstawać do szkoły, wielu z nich cierpi na chroniczny brak snu” - opowiada naukowiec. Dodaje, że na szczęście temat ten pojawia się ostatnio w dyskusjach dotyczących systemu edukacji, m.in. w jego rodzimej Szwajcarii.

„Nasze odkrycie wyraźnie wskazuje na korzyści płynące z rozpoczynania zajęć szkolnych o późniejszej porze. Tak, aby aby dzieci mogły więcej spać” – podsumowuje autor badania. Uważa, że pozytywne skutki dla zdrowia i związanej z nim jakości życia byłyby jeszcze większe, gdyby nie negatywne skutki pandemii dla zdrowia psychicznego młodzieży.


Więcej - w publikacji źródłowej (http://dx.doi.org/10.100/jamanetworkopen.2021.42100). (PAP)
https://naukawpolsce.pl/aktualnosci/news%2C90985%2Czamkniecie-szkol-polepszylo-sen-i-niektore-parametry-zdrowotne-nastolatkow

54) Badania na Covid-19 w Europie i Ameryce: brak testów, przeciążone laboratoria i długi czas oczekiwania na wynik
19.01.2022

Fala zakażeń SARS-CoV-2 wywoływanych wariantem Omikron zwiększyła zapotrzebowanie na badania na obecność koronawirusa. W USA brakuje szybkich testów do samodzielnego wykonania w domu. Laboratoria analizujące badania PCR w Niemczech i Wielkiej Brytanii wkrótce osiągną kres wydajności. W Szwecji na wynik testu PCR trzeba czekać do czterech dni.

"Szybkich testów antygenowych brakuje na całym świecie. To nie jest coś wyjątkowego dla Australii (...) to część walki z Omikronem. Ten wariant wszystko zakłócił" - mówił w poniedziałek premier Australii Scott Morrison tłumacząc niedobór zestawów do przeprowadzanego w domu badania na obecność koronawirusa.

Przechodząca przez świat od końca listopada 2021 r. fala infekcji bardziej zakaźnym wariantem koronawirusa - Omikronem gwałtownie zwiększyła zapotrzebowanie na badania. Testy są potrzebne nie tylko do tego, by diagnozować zainfekowanych i kontrolować skalę zakażeń, ale również po to, by zwalniać objętych izolacją czy kwarantanną i pozwolić im na powrót do pracy czy szkoły.

Z poważnym brakiem testów zmagają się USA - donoszą tamtejsze media. "Duży popyt związany z Omikronem i spadająca podaż autotestów oznacza, że są one trudne do kupienia w sklepach. W rezultacie Amerykanie godzinami stoją w kolejkach, by zrobić sobie test antygenowy lub PCR w placówkach medycznych, a następnie kilka dni czekają na rezultaty, które są już wówczas właściwie bezużyteczne"' - pisze magazyn "Fortune".

Według krytyków, problemy z dostępnością badań w USA wynikają ze skupienia się administracji prezydenta Joe Bidena na kampanii szczepień i zaniedbania kwestii testów - pisze agencja Reutera. Inne media zwracają uwagę na ogólne problemy z łańcuchami dostaw i bardzo zmienne zapotrzebowanie na badania, które uniemożliwia szybkie reagowanie na popyt.

W Kanadzie mamy do czynienia z kryzysem dostępności testów PCR - powiedział w zeszłą środę federalny minister zdrowia Jean-Yves Duclos. Badania PCR używane wcześniej do diagnozowania wszystkich pacjentów zastępowane są w lżejszych przypadkach testami antygenowymi, przez co tych ostatnich jest mniej w komercyjnej dystrybucji. Rząd zapewnia, że w styczniu do kraju zostanie dostarczonych 140 mln szybkich testów, cztery razy więcej niż w grudniu.

W niektórych krajach Europy szczyt zapotrzebowania na testy nastąpił już w grudniu, kiedy brakowało ich m.in. w Wielkiej Brytanii czy Hiszpanii. Obecnie problemem jest wydłużający się czas oczekiwania na badania i wyniki testów PCR.

W Niemczech laboratoria wkrótce osiągną kres wytrzymałości, już teraz z trudem radzą sobie z terminową oceną wszystkich testów PCR - informowała stacja ARD. W ciągu ostatniego tygodnia liczba próbek do tych badań wzrosła czterokrotnie - mówił jeden z lekarzy z Lubeki. Na wyniki trzeba dłużej czekać, priorytet w badaniach mają pracownicy opieki zdrowotnej, a z powodu nowych przepisów dotyczących kwarantanny, zapotrzebowanie na badania jeszcze się zwiększy.

We Włoszech w ciągu miesiąca liczba wykonywanych testów wzrosła dwukrotnie. Przed aptekami, w których przeprowadza się szybkie testy antygenowe ustawiają się długie kolejki, w dużych miastach trzeba w nich czekać kilka godzin. Ceny badań antygenowych odgórnie ustalono na 15 euro dla dorosłych i 8 dla dzieci. W kolejce trzeba czasem czekać także na wykonywane na podstawie skierowania testy PCR. W związku z ogromnym popytem ceny takich badań przeprowadzanych komercyjnie wzrosły nawet do 120 euro - donosi prasa. W Włoszech toczy się dyskusja, czy tak duża liczba szybkich testów jest w ogóle potrzebna, ponieważ dają często wynik fałszywie negatywny, a już w niemal wszystkich miejscach publicznych potrzebny jest certyfikat sanitarny poświadczający zaszczepienie się przeciw Covid-19 lub przejście tej choroby, nie są już akceptowane - jak wcześniej - te z negatywnym wynikiem badania.

W Szwecji w kilku regionach wprowadzono ograniczenia w dostępności testów PCR. W związku z ogromnym popytem pierwszeństwo w zapisach na te badania ma personel medyczny i opiekuńczy, a później objawowi pacjenci. Osobom bez symptomów odradza się testowanie tą metodą. Limity obowiązują m.in. w Sztokholmie, w Goeteborgu w kilku punktach w ogóle zabrakło testów PCR. W związku z przeciążeniem laboratoriów czas oczekiwania na wyniki może wynieść nawet cztery dni.

W Finlandii na wolny termin badania PCR przeprowadzanego w ramach publicznej opieki zdrowotnej trzeba czekać nawet kilka dni. Zaleca się, by na takie testy zgłaszały się tylko osoby z poważniejszymi objawami, pracownicy medyczni i pacjenci z grup ryzyka. Z uwagi na niedobory personelu pobierającego próbki, m.in. w Helsinkach zmniejszono liczbę centrów wymazowych. Osoby w pełni zaszczepione powinny najpierw wykonywać autotest w domu, zestawy do takiego badania zostały jednak niemal całkowicie wykupione, a gdy pojawią się w sklepach, ich sprzedaż bywa reglamentowana.

W Czechach od poniedziałku wszyscy pracujący stacjonarnie, również zaszczepieni, będą musieli dwa razy w tygodniu przejść szybkie badanie antygenowe. Zakłady pracy musza zorganizować potrzebne testy we własnym zakresie, ale ich koszt jest później refundowany przez państwo. Z kolei czescy uczniowie i nauczyciele od poniedziałku będą poddawani jednemu badaniu w tygodniu - nie jak poprzednio dwóm. Za dystrybucję testów w szkołach odpowiadają władze. Zdaniem części mediów ta zmiana nie wynika z ewolucji strategii walki z pandemią, ale z braku potrzebnych testów (specjalnie przeznaczonych dla dzieci) w rządowych magazynach. Poprzednie zamówiono bez przetargu, podczas obowiązywania stanu wyjątkowego, nowy rząd jednak go nie przedłużył i na dokupienie nowej partii testów potrzebny jest czas. W czeskich aptekach bez większych problemów można kupić autotesty.

W Wielkiej Brytanii nie ma problemu z dostępnością testów, ale coraz dłużej trzeba czekać na wyniki badań PCR, gdyż ich liczba (ok. 825 tys. na dobę) zbliża się do maksymalnej wydolności laboratoriów. Pojawiają się spekulacje, że rząd chce ograniczyć możliwość wykonywania darmowych badań (obecnie trzeba płacić tylko za testy potrzebne do podróży zagranicznych), ale prawdopodobnie taka decyzja nie wynikałaby z braku testów, ale z chęci ograniczenia kosztów dla budżetu.

W Hiszpanii od soboty szybkie autotesty antygenowe sprzedawane są po stałej cenie 2,94 euro. Długość oczekiwania na przeprowadzenie i wyniki testu laboratoryjnego wynosi kilka godzin.

W Portugalii każdy obywatel może bezpłatnie wykonać cztery badania antygenowe w miesiącu. W okresie świąteczno-bożonarodzeniowym widoczne były braki testów. Obecnie nie ma problemu z ich dostępem, ale ze względu na duże zapotrzebowanie przed aptekami w dużych miastach, szczególnie w Lizbonie wciąż tworzą się kolejki.(PAP)

https://naukawpolsce.pl/aktualnosci/news%2C90995%2Cbadania-na-covid-19-w-europie-i-ameryce-brak-testow-przeciazone-laboratoria

55) EMA: Szczepionka przeciw Covid-19 oparta na technologii mRNA nie zagraża ciąży
19.01.2022

Europejska Agencja Leków (EMA) podała we wtorek, że szczepionki przeciw Covid-19 oparte na technologii mRNA nie powodują powikłań ciążowych u przyszłych matek i ich dzieci. Jest to ocena danych z badań obejmujących ok. 65 tys. ciąż na różnych etapach.

EMA poinformowała też, że badania przeprowadzone przez jej naukowców doprowadziły do stwierdzenia, że szczepienia przeciwko Covid-19 są równie skuteczne w zmniejszaniu ryzyka hospitalizacji i śmierci u kobiet w ciąży jak i osób nie będących w ciąży.

Po podaniu szczepionki mRNA - Comirnaty (Pfizer-BioNTech) i Spikevax (Moderna) - nie stwierdzono u ciężarnych kobiet żadnych oznak zwiększonego ryzyka powikłań, poronień, przedwczesnych skutków ubocznych u nienarodzonych dzieci.

"Korzyści z przyjęcia w czasie ciąży szczepionki przeciw Covid-19, opartej na technologii mRNA przewyższają wszelkie możliwe ryzyko dla przyszłych matek i nienarodzonych dzieci" – podała EMA.

Część krajów UE poparło już stosowanie szczepionek przeciw Covid-19 u kobiet w ciąży, a wsparcie EMA dla szczepionek mRNA prawdopodobnie wzmocni kampanie szczepień ciężarnych w mniejszych krajach, które polegają na wiedzy naukowej regulatora, jakim jest EMA. (PAP)

https://naukawpolsce.pl/aktualnosci/news%2C90999%2Cema-szczepionka-przeciw-covid-19-oparta-na-technologii-mrna-nie-zagraza

56) WHO: równość w dostępie do szczepionek to konieczność, aby zakończyć pandemię koronawirusa
19.01.2022

Światowi eksperci ds. zdrowia publicznego we wtorek na wirtualnym Światowym Forum Gospodarczym w Davos wyrazili opinię, że równość w dostępie do szczepionek przeciw Covid-19 jest warunkiem koniecznym, aby zakończyć pandemię koronawirusa.

Dyrektor WHO ds. sytuacji nadzwyczajnych dr Michael Ryan powiedział, że ponad połowa światowej populacji otrzymała dwie dawki szczepionki, lecz jedynie 7 proc. ludności w Afryce jest w pełni zaszczepione.

"Problem polega na tym, że zostawiamy za sobą ogromne połacie świata… Ale szczepionki są absolutnie kluczowe. Nie ma teraz wyjścia z pandemii bez szczepionek jako centralnego filaru" - oświadczył.

Odkrycie wariantu Omikron w RPA wzmocniło twierdzenie, że niskie wskaźniki szczepień sprzyjają mutacji wirusa, które mogą następnie rozprzestrzenić się na kraje, gdzie wskaźniki są znacznie wyższe.

John Nkengasong, dyrektor Afrykańskich Centrów Kontroli Chorób, powiedział, że "nie do zaakceptowania" jest fakt, że Afryka pozostaje w tyle za innymi kontynentami pod względem szczepień, i określił go jako "załamanie się globalnej współpracy i solidarności".

"Jedyna drogą, aby zapobiec innym wariantom kwestionującym globalne wysiłki i postępy, które widzieliśmy, to szczepienia na dużą skalę, w tym w Afryce" - powiedział Nkengasong.

Seth F.Berkley, szef Globalnego Sojuszu na rzecz Szczepionek i Szczepień (GAVI) zauważył, że choć globalna podaż szczepionek za pośrednictwem COVAX natknęła się początkowo na przeszkody, takie jak zakaz eksportu, nacjonalizm szczepionkowy i nieprzestrzeganie przez producentów wymagań dotyczących dawek, sprawy powoli wracają na właściwe tory.

"Spodziewamy się, że następny miliard (dawek) uzyskany będzie w ciągu od czterech do pięciu miesięcy (...), wyzwaniem jest upewnienie się, że każdy kraj jest gotowy na ich przyjęcie" - dodał.

Kraje afrykańskie nie wahają się w kwestii prowadzenia szczepień, ale zmagają się z problemami logistycznymi - podkreślił.

"Większa współpraca to droga do zakończenia tej pandemii, niezależnie od tego, czy zakończymy ją w 2022 czy 2023 roku" - podkreślił. (PAP)

https://naukawpolsce.pl/aktualnosci/news%2C91001%2Cwho-rownosc-w-dostepie-do-szczepionek-koniecznosc-aby-zakonczyc-pandemie

57) USA/Badanie: po 7 miesiącach skuteczność szczepionki Pfizera przeciwko COVID-19 to 66,6 proc., Moderny 80,3 proc.
19.01.2022 Autor: Paweł Wernicki

Skuteczność szczepionek przeciwko COVID-19 firm Pfizer i Moderna wyniosła odpowiednio 94,5 proc. oraz 95,9 proc. w dwa miesiące po zaszczepieniu i zmniejszyła się do 66,6 proc. dla Pfizera i 80,3 proc. dla Moderny po upływie siedmiu miesięcy - wykazały przeprowadzone w USA badania.

O badaniach przeprowadzonych w Północnej Karolinie w ciągu dziewięciu miesięcy informuje "New England Journal of Medicine".

Czas trwania ochrony zapewnianej przez szczepionki przeciwko COVID-19 jest trudny do określenia. Nie wiadomo było, czy wzrost liczby zakażeń u osób zaszczepionych latem i wczesną jesienią 2021 r. był spowodowany spadkiem odporności w czasie, pojawieniem się wariantu B.1.617.2 (Delta), czy też obydwoma tymi czynnikami.

Naukowcy z University of North Carolina w Chapel Hill w USA oraz ich współpracownicy porównywali skuteczność trzech szczepionek przeciwko COVID-19: dwudawkowych preparatów firm Pfizer/BioNTech (BNT162b2) i Moderna (mRNA-1273) oraz jednodawkowej szczepionki Johnson & Johnson (Ad26.COV2.S). Szczepionka Astra Zeneca nie jest stosowana w USA.

Analizowane dane dotyczyły szczepień i wyników związanych z COVID-19 w okresie dziewięciu miesięcy (od 11 grudnia 2020 r. do 8 września 2021 r.) dla około 10,6 miliona mieszkańców Karoliny Północnej, łącząc dane z systemu nadzoru COVID-19 w Północnej Karolinie i systemu zarządzania szczepionkami na COVID-19. Za pomocą modelu tzw. regresji Coxa szacowano skuteczność szczepionek w zmniejszaniu ryzyka zakażenia COVID-19, hospitalizacji i zgonu w funkcji czasu, jaki upłynął od szczepienia.

Dla szczepionek Pfizera i Moderny skuteczność przeciwko COVID-19 wyniosła odpowiednio 94,5 proc. oraz 95,9 proc. w dwa miesiące po zaszczepieniu i zmniejszyła się do 66,6 proc. dla Pfizera i 80,3 proc. dla Moderny po upływie siedmiu miesięcy. Zdaniem specjalistów nowe warianty wirusa mogą tłumaczyć tak znaczący spadek skuteczności ochrony przed zakażeniem.

W przypadku szczepionki jednodawkowej (firma Johnson&Johnson) skuteczność przeciwko COVID-19 wyniosła 74,8 proc. po jednym miesiącu i zmniejszyła się do 59,4 proc. po pięciu miesiącach. Wszystkie trzy szczepionki zachowały z upływem czasu lepszą skuteczność w zapobieganiu hospitalizacji i zgonowi niż w zapobieganiu infekcji, chociaż dwie szczepionki mRNA zapewniały wyższy poziom ochrony niż firmy Johnson &Johnson.

Jak wskazują autorzy, dane dotyczące chorób zakaźnych i rejestrów szczepionek z kompleksowych systemów nadzoru w całym stanie są przydatne do badania skuteczności szczepionek. Metody opracowane na potrzeby tego badania można zastosować także w innych stanach, a łącząc je - uzyskać pełniejsze zrozumienie skuteczności szczepionek w Stanach Zjednoczonych. Mając dodatkowe dane z obserwacji, dałoby się ocenić nie tylko skuteczność oryginalnej serii szczepionek po dziewięciu miesiącach, ale także skuteczność programów przypominających i potrzebę dodatkowych dawek przypominających. (PAP)

https://naukawpolsce.pl/aktualnosci/news%2C91002%2Cusabadanie-po-7-miesiacach-skutecznosc-szczepionki-pfizera-przeciwko-covid
« Ostatnia zmiana: Styczeń 20, 2022, 08:38 wysłana przez Orionid »

Online Orionid

  • Moderator
  • *****
  • Wiadomości: 21338
  • Very easy - Harrison Schmitt
Odp: Wiadomości naukowe
« Odpowiedź #802 dnia: Styczeń 13, 2022, 10:36 »
Omikron zmienił zasady gry. Niektóre z istniejących szczepionek przestały być skuteczne
Tatiana Kolesnychenko,  19.01.2022 07:35

Badania sugerują, że część szczepionek przeciw COVID-19 może być nieskuteczna wobec wariantu Omikron. Które preparaty dają najniższy poziom ochrony? Wyjaśniają prof. Joanna Zajkowska oraz dr Tomasz Dzieciątkowski. (...)
https://portal.abczdrowie.pl/omikron-udaremnil-wiele-z-istniejacych-szczepionek-ktore-z-nich-przestaly-byc-skuteczne

https://portal.abczdrowie.pl/od-poltora-roku-zmaga-sie-z-bardzo-rzadkim-powiklaniem-po-covid-pielegniarka-cierpi-na-afazje

https://portal.abczdrowie.pl/nowy-nop-po-szczepionce-astrazeneki-ema-zaleca-dodanie-go-do-ulotki

https://portal.abczdrowie.pl/maski-ktore-chronia-najlepiej-w-obliczu-wariantu-omikron-cdc-aktualizuje-zalecenia

Które maski chronią, a które są bezużyteczne przy Omikronie? CDC aktualizuje zalecenia
Karolina Rozmus,  19.01.2022 19:16

Metaanaliza globalnych badań wykazała, że noszenie maseczek ma związek z 53 proc. spadkiem transmisji koronawirusa. Więcej dowodów na ich skuteczność w walce z pandemią nie potrzeba. Jednak w obliczu nowego wariantu koronawirusa już nie wystarczy bawełniana ani nawet chirurgiczna maseczka. W związku z tym CDC zmieniło swoje rekomendacje. (...)
https://portal.abczdrowie.pl/maski-ktore-chronia-najlepiej-w-obliczu-wariantu-omikron-cdc-aktualizuje-zalecenia

Trzecia i czwarta dawka szczepionki na COVID. Leki, które mogą osłabiać działanie wakcyny
Karolina Rozmus,  20.01.2022 10:02

Czy dodatkowe dawki szczepień przynoszą korzyści pacjentom z chorobami autoimmunologicznymi? Owszem, ale nie każdemu. Badacze postulują, by bacznie przyglądać się pacjentom stosującym leki immunosupresyjne. (...)
https://portal.abczdrowie.pl/trzecia-i-czwarta-dawka-szczepionki-na-covid-w-tej-grupie-odpowiedzi-poszczepienne-byly-skrajnie-rozne

Jak śmiertelny jest Omikron? Do połowy lutego może umrzeć nawet 18 tys. Polaków
Patrycja Nowak,  20.01.2022 12:54

Eksperci nie mają wątpliwości, że liczby zakażeń w Polsce są znacznie wyższe, niż pokazują oficjalne dane, rośnie też liczba zachorowań wśród młodych. - Już teraz liczba zakażeń wynosi ponad 100 tys., tylko to nie jest raportowane - mówi specjalistka chorób zakaźnych i pediatrii dr Lidia Stopyra. Nowe prognozy opublikowane przez analityków z grupy MOCOS wskazują, że najwyższe liczby zgonów będą w lutym. Liczba ofiar śmiertelnych piątej fali może sięgać od 15 do 24 tys. osób.

1. Dr Stopyra: Już teraz liczba zakażeń przekracza 100 tys.

Wszystkie analizy wskazują na jedno: w ciągu 2-3 tygodni liczby zakażeń w Polsce poszybują do 100 tys. przypadków w ciągu doby, w pesymistycznym wariancie nawet do 140 tys. Już dane z ostatnich dni robią piorunujące wrażenie - w ciągu 48 godzin przybyło 63 tys. zakażonych. Ministerstwo Zdrowia wskazuje, że Omikron odpowiada za ponad 20 proc. zakażeń, ale w Polsce sekwencjonowaniu podlega 1 na 100 próbek - to wskazuje, że ta skala jest zaniżona.

- Myślę, że już teraz liczba zakażeń wynosi ponad 100 tys., tylko to nie jest raportowane. Wczoraj oficjalnie było ponad 30 tys., a widzimy, jak to wygląda w praktyce: to jest rzadkość, że przychodzi pacjent i ma wykonany test w kierunku zakażenia SARS-CoV-2, który widzimy w systemie. Większość pacjentów albo nie wykonuje testów, albo wykonuje testy komercyjne kupowane w marketach czy aptekach, które nie trafiają do raportów. Dopiero jak ich stan się pogarsza, to zaczynają się zgłaszać. Ojciec, który wykonał test z hipermarketu - był dodatni, zgłosił się do lekarza dopiero wtedy, kiedy pojawiły się objawy u dziecka - mówi dr Lidia Stopyra, ordynator Oddziału Chorób Infekcyjnych i Pediatrii Szpitala im. S. Żeromskiego w Krakowie.

Jak trudna już teraz jest sytuacja, najlepiej oddaje sytuacja na Oddziale Chorób Infekcyjnych i Pediatrii krakowskiego szpitala. To dopiero początek piątej fali, a już dziś w zasadzie brakuje miejsc dla małych pacjentów.

- W tej chwili na 45 miejsc na oddziale przyjmujemy 44. dziecko, dwójka jest jeszcze w drodze. Myślimy kogo jak najszybciej wypisać, żeby były miejsca dla kolejnych. Po tej przerwie świątecznej przez chwilę było spokojnie, ale od połowy stycznia mamy bardzo dużo przyjęć. Zakażeń jest mnóstwo. Widzimy, że dane statystyczne nijak się mają do prawdy - podkreśla pediatra.

W czwartek w szpitalach było zajętych 13 tys. łóżek covidowych na 30 tys. dostępnych. Lekarze nawet boją się myśleć, jak mogą wyglądać kolejne dni, biorąc pod uwagę chociażby perspektywę ferii, gdzie znowu będą odbywać się masowe wyjazdy i spotkania.

- Zawsze kolejne fale przychodziły do nas z opóźnieniem, podobnie jest i teraz. Z uwagą obserwujemy to, co się dzieje w innych państwach. Trudno nam się porównywać do Anglii czy Hiszpanii, gdzie odsetek zaszczepionych sięga 90 proc., a poza tym bardzo dobrze działa tam testowanie. Tam jest bardzo dużo zakażeń, ale zgonów jest mało. Trudno znaleźć kraj, z którym moglibyśmy się porównać, bo państwa, które mają taką wyszczepialność jak Polska, na tym etapie, w którym jesteśmy, już wprowadzały ostre reżimy sanitarne - zauważa dr Stopyra.

- Musimy być gotowi na to, że w tej chwili będą bardzo licznie chorować dzieci, bo są najsłabiej wyszczepioną grupą. Dla dzieci poniżej 5. roku nie ma jeszcze dostępnych szczepionek. Niestety duża liczba zakażeń będzie też w tych starszych grupach wiekowych, które są zagrożone cięższym przebiegiem - tłumaczy lekarka.



Krótkoterminowa prognoza rozwoju pandemii po 14.01.2022 (grupa MOCOS)

2. Do 11 lutego nawet 18 tys. ofiar śmiertelnych

Informacje o tym, że Omikron powoduje łagodniejszy przebieg infekcji, w pewnym stopniu uśpiły naszą czujność. Nawet jeśli odsetek ciężkich przebiegów będzie niewielki, to przy masowej skali zakażeń - szpitale będą dosłownie pękać w szwach. Z modeli opracowanych przez analityków wrocławskiej grupy MOCOS wynika, że do 11 lutego z powodu COVID może umrzeć nawet 18 tys. osób.

https://twitter.com/mocos_covid/status/1483926593701613568

- Nadal mamy jeszcze wysoką liczbę zgonów związanych z falą Delty, na to nałożą się zakażenia Omikronem. Dane na temat śmiertelności w przypadku Omikronu nie są jeszcze dobrze znane. Widać już na podstawie innych państw, że z opóźnieniem pojawiają się wzrosty zgonów tam, gdzie ta fala zaczęła się dużo wcześniej. Podobnie będzie w Polsce: te wzrosty zgonów przyjdą z opóźnieniem - wyjaśnia prof. Tyll Krueger z Politechniki Wrocławskiej, zajmujący się modelowaniem matematycznym w medycynie i biologii, założyciel niezależnej grupy MOCOS.

- Te dane są bardziej niepewne niż prognozy dotyczące liczby zakażeń. Wydaje się, że nie będzie tak dużej liczby ofiar jak podczas drugiej i trzeciej fali. Bardzo ważne, że jednak duża część społeczeństwa ma odporność dzięki szczepieniom. Szacujemy, że liczba zgonów będzie zbliżona lub trochę wyższa niż podczas czwartej fali. Najwyższe liczby będą w lutym - dodaje naukowiec.

3. Jak śmiertelny jest Omikron?

Przypadki ofiar śmiertelnych wśród zakażonych Omikronem potwierdzono do tej pory m.in. w Australii, Indiach, w Niemczech, Wielkiej Brytanii i w Polsce. W większości dotyczyły osób starszych. - Mamy przynajmniej dwa pierwsze przypadki zgonów osób zakażonych nową wersją wirusa - Omikronem. Są to dwie osoby z woj. małopolskiego, dwie osoby starsze w wieku 92 i 85 lat obaj to mężczyźni, niezaszczepieni - mówił Wojciech Andrusiewicz, rzecznik Ministerstwa Zdrowia.

Eksperci podkreślają, że najbardziej narażone na ciężki przebieg zakażenia Omikronem są osoby niezaszczepione oraz obciążone innymi chorobami, które mogły spowodować, że ich organizm nie odpowiedział lub słabo odpowiedział na szczepienie.

- Zawsze, gdy pojawia się nowy wariant, istotne są trzy rzeczy: na ile on jest zakaźny, na ile jest zjadliwy, czyli czy nie będzie powodował cięższych objawów i jaka jest skuteczność szczepionek. Zjadliwość jest kluczowa, bo gdyby np. powstał wariant, który ma 30-proc. śmiertelność - to byłby dramat. Cieszymy się, że śmiertelność w przypadku Omikronu jest niższa, natomiast jeżeli jest bardziej zakaźny, to dużo więcej ludzi zachoruje, w związku z tym liczby bezwzględne odnośnie do ciężkich przebiegów i zgonów też będą wysokie - tłumaczy dr Lidia Stopyra.

- W tej sytuacji względnie bezpiecznie mogą czuć się osoby zaszczepione. Ale tu pojawia się kolejny problem, który nas czeka, czyli masowe absencje w pracy. Dodatni wynik, który może zdarzyć się u osób zaszczepionych, oznacza bowiem izolację. Jeżeli zdarzy się ognisko zakażeń w szpitalu, to może oznaczać, że będziemy mieli wyłączoną z pracy połowę personelu - podkreśla specjalistka chorób zakaźnych.

[...]
https://portal.abczdrowie.pl/jak-smiertelny-jest-omikron-do-11-lutego-moze-umrzec-nawet-18-tys-polakow

20 objawów Omikronu. Brytyjczycy stworzyli listę na podstawie danych zgłaszanych przez zakażonych
Katarzyna Grzęda-Łozicka,  20.01.2022 14:21

Jak wygląda zakażenie Omikronem? W przypadku osób zaszczepionych przebiega najczęściej łagodnie, ale należy pamiętać, że nie jest to zwykłe przeziębienie, a jego przebieg może okazać się piorunujący. Brytyjscy naukowcy wyodrębnili 20 objawów najczęściej zgłaszanych przez zakażonych nowym wariantem.

Naukowcy na podstawie zgromadzonych danych stworzyli listę 20 objawów najczęściej zgłaszanych przez pacjentów zakażonych wariantem Omikron. Potwierdzają się wcześniejsze doniesienia płynące m.in. z RPA. Zakażenia koronawirusem coraz częściej przebiegają jak przeziębienie czy grypa. Przy czym autorzy raportu podkreślają, że dotyczy to przede wszystkim osób zaszczepionych.

- Objawy COVID-19 są po raz pierwszy tej zimy częstsze niż przeziębienia i grypy i są od nich nie do odróżnienia - wyjaśniał w rozmowie z "The Conversation" prof. Tim Spector, epidemiolog, koordynator aplikacji ZOE Covid Symptom Study.

Omikron - 20 objawów najczęściej zgłaszanych przez zakażonych:

katar - 73,01 proc.,
ból głowy - 67,51 proc.,
zmęczenie - 63,5 proc.,
kichanie - 60,24 proc.,
ból gardła - 59,66 proc.,
uporczywy kaszel - 43,56, proc.,
chrypa - 35,75 proc.,
inne - 35,7 proc.,
dreszcze - 30,41 proc.,
gorączka - 29,47 proc.,
zawroty głowy - 27,89 proc.,
mgła mózgowa - 23,68 proc.,
omamy węchowe - 23,17 proc.,
ból oczu - 22,86 proc.,
nietypowy ból mięśni - 22,65 proc.,
brak apetytu - 20,89 proc.,
utrata węchu - 19,33 proc.,
ból klatki piersiowej - 18,58 proc.,
powiększone węzły chłonne - 18,51 proc.,
ogólne złe samopoczucie - 16,02 proc.

W przypadku wcześniejszych wariantów w przebiegu zakażenia dominowały: uporczywy kaszel, gorączka oraz utrata węchu i smaku. Teraz tylko połowa chorych zgłaszała któryś z tych trzech objawów.

- W przypadku Omikronu wydaje się, że objawy wskazują na przejście w górne drogi oddechowe: zatoki, gardło. Coś, co pojawiało się już przy Delcie, a tu jeszcze bardziej się uwidacznia. Choroba odeszła klinicznie od objawów neurologicznych czy objawów z dolnych dróg oddechowych, a objawy dominujące dotyczą górnych dróg oddechowych z często towarzyszącym bólem mięśniowym - tłumaczy w rozmowie z WP abcZdrowie prof. Andrzej Fal, kierownik Kliniki Alergologii, Chorób Płuc i Chorób Wewnętrznych Centralnego Szpitala Klinicznego MSWiA w Warszawie i prezes Polskiego Towarzystwa Zdrowia Publicznego.

Lekarze podkreślają, że Omikron jest tak zakaźny, że każdy powinien się liczyć z możliwością zakażenia.

- Szczepionki zabezpieczą nas przed ciężkością przebiegu, ale prognozuje się, że każdy z nas wcześniej, czy później zetknie się z tym wirusem i na którymś etapie przechoruje COVID. Widzimy to na podstawie badań medyków. Zaczęliśmy testować co dwa tygodnie personel szpitala i sami widzimy, ile osób zaczyna wypadać z grafiku, bo mają łagodny przebieg COVID - mówi lek. Karolina Pyziak-Kowalska, specjalistka chorób zakaźnych, hepatolog z Wojewódzkiego Szpitala Zakaźnego w Warszawie. - Jeżeli zakażenie "przychodzi do domu" razem z chorującymi dziećmi, to wszyscy się zarażają - dodaje lekarka.

2. Chorzy narzekają na silne zmęczenie i ból całego ciała

Jak zauważa lek. Bartosz Fiałek, reumatolog i popularyzator wiedzy na temat COVID-19: pacjenci zakażeni nowym wariantem bardzo często mówią o silnym zmęczeniu. Według aplikacji "ZOE COVID Symptom Study" ten objaw zgłasza 63 proc. chorujących.

- Wydaje się, że ten objaw wychodzi na pierwszy plan. Dodatkowo zakażeni często mają dolegliwości, które mogą sugerować zapalenie zatok, czyli bardzo silne bóle w okolicy czołowej głowy. W przypadku wariantu Omikron rzadziej występuje silny kaszel, chorzy częściej mówią o drapaniu w gardle. Często pojawia się też podwyższona ciepłota ciała lub gorączka oraz niekiedy – u dzieci – obecne mogą być różnego rodzaju wysypki skórne - wyjaśnia lekarz.

Łamanie w kościach i ból mięśni dotychczas były kojarzone przede wszystkim z grypą. W dobie Omikronu o rozróżnienie obu chorób będzie znacznie trudniej. Zakażeni często narzekają na ból zarówno głowy, pleców, jak i mięśni.

- To jest taki dość typowy objaw, który się pojawia w tzw. wiremii, czyli w momencie zakażenia i rozsiewu wirusa. Są to objawy grypopodobne, czyli bóle mięśniowe, mięśniowo-stawowe, ogólne rozbicie, brak apetytu - tłumaczy w rozmowie z WP abcZdrowie prof. Joanna Zajkowska z Kliniki Chorób Zakaźnych i Neuroinfekcji Uniwersyteckiego Szpitala Klinicznego w Białymstoku.

3. Brak apetytu, cześć znowu traci węch

W przebiegu zakażenia Omikronem nasilił się objaw, który wcześniej nie był zbyt często zgłaszany: utrata apetytu, a nawet jadłowstręt. Z obserwacji polskich neurologów wynika również, że w ostatnim czasie pacjenci przechodzący COVID znów częściej zgłaszają zaburzenia węchu i smaku. Według brytyjskiego raportu utrata węchu jest wymieniana dopiero w drugiej dziesiątce objawów.

- Docierają do nas informacje, że u nowych zakażonych znowu wśród zgłaszanych dolegliwości wróciły zaburzenia węchu i smaku, rzadziej obserwowane w przypadku Delty. Jest to podyktowane tym, który odcinek dróg oddechowych jest atakowany i jaka dawka tego wirusa jest przyjęta przez nasz organizm - wyjaśnia prof. Konrad Rejdak, kierownik Katedry i Kliniki Neurologii Uniwersytetu Medycznego w Lublinie i prezes Polskiego Towarzystwa Neurologicznego.

4. Jak długo chorują zakażeni Omikronem?
Dane z aplikacji ZOE potwierdzają, że infekcja w przypadku Omikronu trwa krócej - średnio od pięciu do siedmiu dni. Jednak eksperci podkreślają, że nie oznacza to, że u wszystkich przebieg będzie łagodny. Zwłaszcza że dane z Wielkiej Brytanii są oparte przede wszystkim na informacjach od osób zaszczepionych.

COVID jest bardzo podstępną chorobą. Są osoby, u których przebieg będzie bardzo ciężki. Dziennik "The Independent" wskazuje, że w cięższych przypadkach u pacjentów zdarzają się duszności, a choroba trwa nawet 13 dni.

- WHO wskazuje, żeby przestać nazywać Omikron łagodnym, to nie jest przeziębienie. Poza samą chorobą są jeszcze powikłania pocovidowe, long COVID, które są niebezpieczne. To oznacza, że po eskalacji zakażeń, też będziemy mieli bardzo dużo pracy, bo będzie fala powikłań - przypomina lek. Karolina Pyziak-Kowalska.

https://portal.abczdrowie.pl/20-objawow-omikronu-brytyjczycy-stworzyli-liste-na-podstawie-danych-zglaszanych-przez-zakazonych

https://portal.abczdrowie.pl/europejska-agencja-lekow-rozwaza-podanie-4-dawki-szczepionki-osobom-z-oslabionym-ukladem-immunologicznym

========

Francja dopuściła do użytku szczepionkę firmy Novavax
Opracowanie: Karol Żak 14 stycznia (18:35)

Francuski regulator rynku leków HAS dopuścił do użytku szczepionkę przeciw koronawirusowi amerykańskiej firmy Novavax wyprodukowaną według klasycznej technologii. Ma być ona alternatywą dla osób, które nie chcą szczepić się preparatami opartymi na technologii mRNA.

Szczepionka Novavax, której nazwa rynkowa brzmi Nuvaxovid, oraz dostępny już dla osób powyżej 55. roku życia preparat firmy Janssen będą rozwiązaniem dla osób, które nie mogą lub nie chcą skorzystać ze szczepionek wyprodukowanych w technologii mRNA, jak Pfizer czy Moderna - poinformowano.

Jednak HAS zaleca, aby w ramach pierwszych dwóch dawek szczepionki przeciw koronawirusowi stosować w miarę możliwości te, które są oparte na technologii mRNA, ponieważ są bardziej skuteczne.

Ze względu na szybkie rozprzestrzenianie się wariantu Omikron HAS podkreśla, że należy wykorzystać preparaty Nuvaxovid i Janssen do szybkiego, wstępnego zaszczepienia osób, które nie zdecydowały się na nowocześniejsze preparaty, aby "uzupełnić ochronę (...) tych osób i przyspieszyć kampanię szczepień dawką przypominającą".

Resort zdrowia zapowiedział w ubiegłym tygodniu, że pierwsze dostawy Nuvaxovidu trafią do Francji na początku lutego.

Komisja Europejska dopuściła do obrotu w UE szczepionkę Novavaxu 21 grudnia. Wcześniej Europejska Agencja Leków (EMA) zaleciła przyznanie warunkowego pozwolenia na dopuszczenie Nuvaxovidu do obrotu w celu zapobiegania infekcji koronawirusem u osób w wieku powyżej 18 lat.

Nuvaxovid to piąta szczepionka zalecana w UE do zapobiegania Covid-19.

Działania niepożądane obserwowane podczas stosowania Nuvaxovidu w badaniach były zwykle łagodne lub umiarkowane i ustępowały w ciągu kilku dni po szczepieniu. Najczęstsze z nich to ból w miejscu wstrzyknięcia, zmęczenie, ból mięśni, ból głowy, ogólne złe samopoczucie, ból stawów oraz nudności lub wymioty.

Źródło: PAP
https://www.rmf24.pl/raporty/raport-program-szczepien-przeciw-covid/swiat/news-francja-dopuscila-do-uzytku-szczepionke-firmy-novavax,nId,5769868#crp_state=1
« Ostatnia zmiana: Styczeń 20, 2022, 22:08 wysłana przez Orionid »

Online Orionid

  • Moderator
  • *****
  • Wiadomości: 21338
  • Very easy - Harrison Schmitt
Odp: Wiadomości naukowe
« Odpowiedź #803 dnia: Styczeń 13, 2022, 10:36 »
Rekordowo wysokie liczby zakażeń. Ponad 36 tys. nowych przypadków - najwięcej od początku pandemii
Patrycja Nowak,  21.01.2022 13:54

W ciągu ostatniej doby wykryto ponad 36 tys. zakażeń. To najwyższy wynik od początku pandemii w Polsce, a mamy dopiero początek piątej fali. Lekarze ostrzegają, by nie lekceważyć wariantu Omikron. To, co nazywamy "lekkim przebiegiem" choroby dotyczy tylko pierwszych objawów klinicznych. U wielu pacjentów w dalszym etapie może nastąpić pogorszenie. Tymczasem trzecią dawkę szczepionki przyjęło poniżej 22 proc. Polaków.

1. Spełnia się czarny scenariusz

To już trzeci dzień z rekordowo wysoką liczbą zakażeń. Eksperci mówią, że na naszych oczach realizuje się scenariusz, przed którym analitycy ostrzegali od dawna.

- To, że tak będzie, było do przewidzenia jakieś trzy tygodnie wcześniej, kiedy piąta fala z dominującym wariantem Omikron dotarła do innych krajów europejskich: Wielkiej Brytanii, Hiszpanii, Francji. Wiadomo było, że tak jak w poprzednich falach przeciągnie się to przez Europę i dotrze do Polski. Nie jest to dla epidemiologów i środowiska medycznego zaskoczeniem. Widzieliśmy, w jakim tempie i w jakiej skali ta fala dotknęła Europę Zachodnią, więc nie ma się co dziwić, że piąta fala w Polsce zaczyna się teraz "rozkręcać". Ona właściwie rozpoczęła się, zanim skończyła się czwarta - mówi dr Grażyna Cholewińska-Szymańska, ordynator w Wojewódzkim Szpitalu Zakaźnym w Warszawie.

- Zgodnie z prognozami analityków polskich i europejskich wygląda na to, że dojdziemy do bardzo wysokich wartości. Jedni podają 100 tys., inni nawet 140 tys. dziennie. Niewykluczone, że właśnie tak będzie - przyznaje ekspertka.

Czasu na działanie zostało coraz mniej. - Nam potrzeba w tej chwili przede wszystkim maksymalnego wyszczepienia trzecią dawką, a przyjęło ją ledwie nieco ponad 20 proc. społeczeństwa. To jest zbyt mało. Średnia UE to 35 proc. Druga sprawa: potrzebne nam są leki przeciwwirusowe, które będą zapobiegać hospitalizacjom, które będzie można przyjmować we wczesnej fazie choroby w domu i dzięki temu system ochrony zdrowia, a szczególnie szpitale nie będą tak obciążone - tłumaczy prof. Jarosław J. Fedorowski, prezes Polskiej Federacji Szpitali.

Prof. Fedorowski zaznacza, że pierwszy lek jest już na rynku polskim – molnupiravir, ale na razie jest przeznaczony tylko dla pacjentów z obniżoną odpornością. - Życzylibyśmy sobie jako szpitalnicy, żeby ten lek był szerzej dostępny, oczywiście z przepisu lekarza. Drugi taki lek będący kombinacją dwóch składników (nirmatrelvir plus ritonavir) hamujących replikację wirusa wewnątrz komórki ludzkiej jest już autoryzowany w USA, a właśnie został złożony końcowy wniosek do EMA o rejestrację w UE. To nie są leki tanie, ale są kosztowo efektywne właśnie dzięki ograniczeniu liczby pacjentów wymagających leczenia szpitalnego, w tym także na intensywnej terapii - przekonuje ekspert.

2. Jak może wyglądać przebieg piątej fali?

Jak tłumaczą specjaliści, piąta fala będzie oznaczała ogromne obciążenie społeczne i ekonomiczne. - Mamy około 160 tys. łóżek tzw. zachowawczych, a wszystkich łóżek szpitalnych nieco ponad 200 tys. Jeżeli 60 tys. byłoby przeznaczonych dla pacjentów z COVID, to oznaczałoby, że zajętych byłoby niemal 38 proc. łóżek zachowawczych. Żaden kraj UE nie miał w trakcie pandemii więcej niż 38 proc. zajętych wszystkich zasobów łóżkowych przez pacjentów chorych na COVID-19 - podkreśla prof. Jarosław J. Fedorowski.

- To byłaby już niezwykle trudna sytuacja, pomimo tego, że mamy jeszcze pewne rezerwy, mamy szpitale tymczasowe, gdzie jest kilka tysięcy łóżek, do tego mamy możliwość stworzenia dla lżejszych pacjentów miejsc w izolatoriach, sanatoriach. Aby do tego nie doszło, musimy przede wszystkim znacznie zintensyfikować akcję szczepień - dodaje ekspert.

Dr Cholewińska-Szymańska tłumaczy, że piąta fala dotknie w największej mierze osoby nieodporne, czyli te, które się nie zaszczepiły, a także osoby starsze i obciążone chorobami osłabiającymi układ odpornościowy. Jej zdaniem przebieg piątej fali w przypadku Polski może być dużo bardziej dotkliwy niż w innych krajach Europy Zachodniej.

- Nie wiemy, jak klinicznie będzie przebiegała ta piąta fala. Mówi się cały czas, że ona daje lekki przebieg kliniczny, że ci pacjenci nie wymagają tak często hospitalizacji, ale mówi się to na przykładzie Wielkiej Brytanii czy Francji. Nie można z tym porównywać Polski i naszego systemu opieki zdrowotnej - przekonuje specjalista chorób zakaźnych.

Dr Cholewińska-Szymańska przypomina, że nasze społeczeństwo jest bardziej schorowane, bardziej zaniedbane zdrowotnie. - Jako lekarz chorób zakaźnych widzę, że ci pacjenci, którzy trafiają do nas z COVID-19, są strasznie zaniedbani pod względem innych chorób. Te dwa lata przerwy spowodowane pandemią bardzo zdekompensowały choroby przewlekłe. Pacjent miał utrudniony dostęp do specjalistów, szpitale specjalistyczne były przekształcane na covidowe albo pacjenci nie mogli dotrzeć ze względu na kwarantannę czy izolację - wyjaśnia lekarka.

- Druga kwestia to jest system opieki zdrowotnej, który w tamtych krajach jest inny. Cały ciężar opieki nad pacjentem, monitoring ostrej infekcji ciąży na lekarzach POZ, lekarzach rodzinnych, którzy bardzo szybko wyłapują te przypadki. Tam jest niezmiernie rozpowszechniony system testowania. My takich warunków nie mamy. W związku z tym nie można mówić, że u nas będzie to przebiegać podobnie - dodaje.

Lekarka podkreśla, że to, co nazywamy "lekkim przebiegiem" choroby, dotyczy tylko pierwszych objawów klinicznych. U wielu pacjentów w dalszym etapie może nastąpić pogorszenie.

- To co się dzieje potem i cały patomechanizm rozwoju tej choroby jest absolutnie klinicznie taki sam, jak przy innych wariantach. Występują i ciężkie zapalenie płuc i zmiany zakrzepowo-zatorowe i zapalenie mięśnia sercowego. Niewątpliwie z tym będziemy mieć do czynienia. Dla takich pacjentów będą nam potrzebne miejsca w szpitalach - podsumowuje ekspertka.

[...]
https://portal.abczdrowie.pl/za-darmo-i-bez-skierowania-rusza-testowanie-na-covid-19-w-aptekach

Zaszczepieni też chorują. Jak przechodzą COVID?
Katarzyna Grzęda-Łozicka,  21.01.2022 17:35

- Wydaje się, że uniknięcie zakażenia będzie bardzo trudne - mówi prof. Joanna Zajkowska, specjalistka chorób zakaźnych. - Musimy rozumieć to tak: wszyscy możemy się zakazić, natomiast nie wszyscy zareagujemy objawowym zakażeniem. Rozmawialiśmy z osobami, które zaraziły się, mimo że przyjęły dwie dawki szczepionki przeciwko COVID-19 plus dawkę przypominającą. Ich historie pokazują, co dają szczepienia.

1. Drapanie w gardle, ból pleców, później dreszcze i kaszel

Pani Ewa trzecią dawkę szczepionki przyjęła 19 listopada. Na początku stycznia pojawiły się dolegliwości wskazujące na "jakąś infekcję". Test wykonany 6 stycznia potwierdził przypuszczenia - to COVID-19.

- Pierwszy objaw pojawił się 3 stycznia - było to drapanie w gardle. Następnego dnia doszły do tego: ból pleców, później dreszcze i kaszel, bez podwyższonej temperatury, bez utraty węchu i smaku. W międzyczasie pojawiły się krótkie spadki saturacji - do 90 proc. To właściwie były wszystkie objawy - opowiada pani Ewa. - Do chwili obecnej mam zatkany nos, bez kataru - dodaje.

To nie był bezobjawowy przebieg choroby, ale można powiedzieć, że objawy przypominały przeziębienie. Obyło się bez leczenia farmakologicznego. Z perspektywy czasu pani Ewa nie ma wątpliwości, że to właśnie szczepienie uchroniło ją przed ciężkim przebiegiem.

- Jestem na 100 proc. przekonana, że zarówno ja, jak i mój mąż, który jest obciążony chorobami przewlekłymi - ma dusznicę bolesną, jest po wylewie krwotocznym i ma zaburzenia krążenia, pokonaliśmy wirusa dzięki pełnemu zaszczepieniu i szczepieniu przypominającym - podkreśla.

- Wszystkim osobom zastanawiającym się, jak i skrajnie przeciwnym, radzę jak najszybciej zaszczepić się - przekonuje jako ozdrowieniec.

2. Katar przez dwa dni

Beata Grzesik-Kostka opowiada, że planowała przyjąć dawkę przypominającą dopiero w styczniu. Jeszcze w listopadzie sprawdziła poziom przeciwciał, chciała zobaczyć, jak to wygląda po dwóch dawkach. Wynik - 70 BAU/ml. Uznała, że to zdecydowanie za mało i postanowiła jak najszybciej umówić się na boostera. Dziś podkreśla, że całe szczęście, że zdążyła.

- Koleżanka zadzwoniła, że ich dziecko jest zakażone, a widzieliśmy się kilka dni wcześniej. Nie miałam żadnych objawów. Jestem lekarzem stomatologiem, mam ciągły kontakt z pacjentami, więc musiałam to sprawdzić. Najpierw wykonałam test antygenowy, druga kreska wyszła blada, powtórzyłam badania za dwa dni i wtedy już test wyszedł pozytywny, co potwierdziły jeszcze badania PCR - mówi pani Beata.

Objawy? Lekki katar przez dwa dni.

- Gdybym nie wiedziała, że miałam kontakt z osobą zarażoną, to nie wiedziałabym nawet, że miałam COVID. Bogu dzięki, że byłam zaszczepiona. Mam świadomość, jak to mogło wyglądać. Znam osobę, której w zasadzie cała rodzina zmarła na COVID: najpierw dziadkowie, tydzień później ojciec, a na koniec matka, teraz dziewczyna została sama. Nie byli zaszczepieni - podkreśla Grzesik-Kostka.

O szczęściu mówi również Magdalena Kowalska. Trzecią dawkę przyjęła 29 grudnia, a 11 stycznia dowiedziała się, że jedna z pań w przedszkolu jej córki jest zakażona koronawirusem.

- Ostatni raz rozmawiałam z nią 7 stycznia. Mniej więcej 3 dni później poczułam lekki ból mięśni i kości. Następnego dnia pojawiły się typowe objawy przeziębienia: kaszel, katar. Objawy były tak skąpe, że gdyby nie fakt, iż miałam kontakt z osobą zarażona, nawet nie pomyślałabym o wykonaniu testu. Dolegliwości trwały trzy dni - mówi pani Magdalena. Test PCR wyszedł pozytywny.

3. Zaczęło się od swędzenia stóp

Pani Daria wie, że zaraziła się od bliskiej osoby z rodziny. - Miałam z nią kontakt przez cały weekend, a trzy dni wcześniej przyjęłam trzecią dawkę - wspomina.

- W środę zaczęły mnie strasznie swędzieć stopy - ale tak nie do wytrzymania, myślałam, że to może alergia. Potem zrozumiałam, że to był pierwszy objaw COVID. Reszta objawów zaatakowała następnego dnia, czyli prawie tydzień po kontakcie z zakażoną. Pojawiła się ogromna senność, wręcz trudna do opanowania - zasypiałam na stojąco, do tego doszedł silny ból głowy i mdłości. Byłam potwornie zmęczona, czułam się jakbym nie spała od kilku dni, miałam suche usta jak od mrozu i ciągłe uczucie pragnienia, a piłam 4-5 litrów na dobę. Tak naprawdę było mi "tylko" tyle - myślę, że jak na COVID - to "tylko". Wszystkie objawy trwały tydzień, jedynie ból głowy, mdłości i lekki ból gardła przez dwa dni - opowiada pani Daria.

Największym zaskoczeniem, poza irytującym swędzeniem stóp, była ogromna męczliwość. - Po wejściu na pierwsze piętro nie mogłam złapać oddechu, a mam 32 lata - opowiada.

- Cieszę się, że zdążyłam się zaszczepić, bo nawet jeśli ta dawka trzecia nie zdążyła dobrze zadziałać, to mimo wszystko miałam przebieg jak przy przeziębieniu. Różniło się tylko tą męczliwością i pragnieniem - podkreśla.

4. "Drapanie w gardle to nie jest problem"

Beata Cisińska booster przyjęła 29 listopada. 14 grudnia dostała pozytywny wynik testu. Podczas infekcji najbardziej zaskoczyło ją dziwne uczucie chłodu.

- Miałam drapanie w gardle, a później takie uczucie zimna, można powiedzieć, że zupełny brak termoregulacji. Nawet kiedy w pokoju było 25 stopni i tak cały czas było mi bardzo zimno, chociaż nie miałam gorączki. To trwało tydzień - wyjaśnia pani Beata.

Kobieta przyznaje, że dość ciężko zniosła ostatnią dawkę szczepionki. Wtedy miała 39 stopni gorączki, poty, silny ból głowy i kręgosłupa.

- Tak sobie to tłumaczę, że być może dzięki temu, że tak zareagowałam na szczepienie, wytworzyłam dużą ochronę. Drapanie w gardle to nie jest problem. Od pierwszej dawki mam pełną świadomość, że szczepienia nie ochronią mnie przed zachorowaniem, tylko przed ciężkim przebiegiem choroby, przed leżeniem w szpitalu, przed respiratorem, przed śmiercią. Nawet gdyby było potrzebne następne, na pewno je wezmę - podkreśla.

Tak tłumaczą to również lekarze. Omikron jest w stanie ominąć ochronę uzyskaną po zaszczepieniu czy po przejściu infekcji. Trzecia dawka w znacznym stopniu podnosi poziom ochrony, zwłaszcza przed ciężkim przebiegiem. Nie oznacza to jednak, że nie zachorujemy.

- Wydaje się, że uniknięcie zakażenia będzie bardzo trudne. Doniesienia z krajów, gdzie się testuje dokładniej, pokazują, że ten potencjał zakaźności Omikronu jest ogromny. Jeśli mamy odpowiednią odporność, część z nas może nawet nie zauważyć tego zakażenia. Musimy rozumieć to tak: wszyscy możemy się zakazić, natomiast nie wszyscy zareagujemy objawowym zakażeniem - wyjaśnia prof. Joanna Zajkowska, specjalistka chorób zakaźnych z Uniwersyteckiego Szpitala Klinicznego w Białymstoku, podlaski konsultantem w dziedzinie epidemiologii.

- Wszystkie osoby, które mogą przyjąć trzecią dawkę, powinny to zrobić jak najszybciej. To już ostatni moment, żeby podwyższyć ten poziom ochrony, który jak pokazują badania, po trzech dawkach jest bardzo skuteczny - dodaje ekspertka.

https://portal.abczdrowie.pl/zmiany-dla-chorych-na-covid-19-lekarz-musi-zbadac-seniora-w-ciagu-48-godzin

COVID "zżera" mózg. Prof. Rejdak: Zaburzenia mózgowe mogą utrzymywać się najdłużej
Katarzyna Grzęda-Łozicka,  21.01.2022 19:12

Powikłania po COVID-19 mogą być gorsze od samej choroby. Utrata przytomności, drgawki, problemy z pamięcią, nadmierne pobudzenie czy zaburzenia funkcji poznawczych - to tylko niektóre z długiej listy powikłań neurologicznych obserwowanych u ozdrowieńców. Prof. Konrad Rejdak, prezes Polskiego Towarzystwa Neurologicznego zauważa też, że u zakażonych znowu wśród zgłaszanych objawów wróciły zaburzenia węchu i smaku. (...)
https://portal.abczdrowie.pl/covid-niszczy-mozg-prof-rejdak-zaburzenia-mozgowe-moga-utrzymywac-sie-najdluzej

https://portal.abczdrowie.pl/szef-pfizera-zapowiadal-trzydawkowa-szczepionke-juz-na-swieta-grozny-fake-news-zostal-obalony

https://www.o2.pl/informacje/te-testy-traumatyzowaly-pacjentow-wracaja-przed-igrzyskami-w-pekinie-6728823033797248a

======

Niemcy: Omikron w ciągu kilku dni całkowicie wyprze Deltę
Opracowanie: Arkadiusz Grochot 14 stycznia (15:05)

Minister zdrowia Niemiec Karl Lauterbach, szef Instytutu im. Roberta Kocha (RKI) Lothar Wieler i wirusolog z kliniki Charite Christian Drosten ostrzegali podczas piątkowej konferencji prasowej w Berlinie przed wariantem koronawirusa Omikron, który w ciągu kilku dni może całkowicie wyprzeć w RFN wariant Delta.

Wieler ocenił, że "fala omikronowa kontynuuje piętrzenie się i robi to z rozmachem, jakiego nie widzieliśmy wcześniej w tej pandemii". Omikron odpowiada obecnie za ponad 70 proc. nowych zakażeń w Niemczech. Spodziewamy się, że w ciągu najbliższych kilku dni całkowicie wyprze Deltę - dodał szef RKI.

Obecnie jest prawie 800 tys. aktywnych przypadków, czyli około 1 procent populacji. A są to tylko przypadki, o których wiemy z systemu raportowania - podkreślił Wieler.

"Bardzo trudny czas"

Pracujący w berlińskiej klinice Charite wirusolog Drosten postrzega tygodnie narastającej fali omikronowej jako "bardzo trudny czas w komunikacji". Wiele rzeczy jest źle rozumianych. Omikron jest łagodniejszy, ale jest"zdecydowanie zbyt wiele przypadków - podkreślił Drosten.

Zdaniem federalnego ministra zdrowia Lauterbacha ograniczenia mające na celu powstrzymanie pandemii koronawirusa spowalniają wzrost przypadków infekcji wariantem Omikron. Niemcy nie mają tak krótkiego czasu podwajania się infekcji, jak inne kraje - mówił minister.

Według Lauterbacha kilka tygodni temu okres podwojenia wynosił jeszcze około 4,5 dnia, ale obecnie zmierza w kierunku 6,5 dnia. Działania przeciwepidemiczne zredukowały liczbę kontaktów w Niemczech do około 50 proc. poziomu sprzed pandemii, jednak rosnąca liczba przypadków omikronowych jest "nieunikniona" - dodał szef resortu zdrowia.

Źródło: PAP
https://www.rmf24.pl/raporty/raport-koronawirus-z-chin/najnowsze-fakty/news-niemcy-omikron-w-ciagu-kilku-dni-calkowicie-wyprze-delte,nId,5769510#crp_state=1

Ważne badania ws. szczepionek. Chodzi o zdrowie nastolatków
EKO|15.01.2022 16:53

Amerykańscy pediatrzy podzielili się niepokojącymi spostrzeżeniami dotyczącymi zachorowań na COVID-19 u nastolatków. Zauważyli, że ich stan zdrowia bywa tak zły, że muszą zostać skierowani na oddział intensywnej terapii. Najcięższe przypadki łączy jedno.

Spostrzeżenia pediatrów zostały przytoczone w artykule opublikowanym w czasopiśmie naukowym "New England Journal of Medicine". Przedstawione przez lekarzy informacje zostały zaaprobowane przez przedstawicieli amerykańskiego Centrum Kontroli i Zapobiegania Chorób.

COVID-19 u nastolatków. Dlaczego źle znoszą zarażenie koronawirusem?

Wnioski naukowców zostały wysunięte na podstawie 1222 przypadków hospitalizowanych nastolatków. Niepełnoletni pacjenci mieli od 12 do 18 lat.

Spośród 1222 badanych 445 zarażonych koronawirusem potrzebowało hospitalizacji, lecz 777 zgłosiło się do lekarza z powodu innych dolegliwości. 180 zostało skierowanych na oddział intensywnej terapii – czyli 40 proc. – a 127 (29 proc.) potrzebowało resuscytacji.

Jak zwrócili uwagę autorzy artykułu, większość nastolatków przyjętych na oddział intensywnej terapii nie została zaszczepiona przeciwko COVID-19. Do tej grupy należało m.in. 7 z 1222 nieletnich, u których zarażenie koronawirusem zakończyło się śmiercią.

Prawie wszystkim hospitalizacjom i zgonom w tej populacji można było zapobiec dzięki szczepieniu – podkreślała Kathryn Edwards, profesor pediatrii na Vanderbilt University Medical Center i zarazem współautorka badań (New York Post).

https://www.o2.pl/informacje/wazne-badania-ws-szczepionek-chodzi-o-zdrowie-nastolatkow-6726688436390752a
« Ostatnia zmiana: Styczeń 21, 2022, 22:38 wysłana przez Orionid »

Online Orionid

  • Moderator
  • *****
  • Wiadomości: 21338
  • Very easy - Harrison Schmitt
Odp: Wiadomości naukowe
« Odpowiedź #804 dnia: Styczeń 14, 2022, 02:33 »
58) Ponad dwie trzecie efektów niepożądanych po szczepieniu przeciwko COVID-19 to efekt placebo
19.01.2022 Autorka: Katarzyna Czechowicz

Efekt placebo odpowiada za ponad dwie trzecie zdarzeń niepożądanych związanych ze szczepionką przeciwko COVID-19 - ustalili naukowcy z Bostonu. Duża część osób biorących udział w badaniu klinicznym tego preparatu zgłaszała ogólnoustrojowe działania niepożądane, choć wcale nie go nie otrzymała.

Artykuł na ten temat ukazał się w czasopiśmie „JAMA Network Open”.

Efekt placebo to dobrze znane medycynie zjawisko polegające na poprawie zdrowia fizycznego lub psychicznego danej osoby po podaniu jej substancji obojętnej, nie będącej lekiem, choć sam pacjent wierzy, że przyjął prawdziwy farmaceutyk. Efekt ten wykorzystywany jest często podczas badań klinicznych nowych leków. Aby zweryfikować, czy środek leczniczy faktycznie działa, podaje się go tylko części uczestników badania, podczas gdy pozostali dostają na przykład tabletkę z cukrem czy czystą sól fizjologiczną. Jednak wszystkie osoby otrzymują informację, że przyjęły prawdziwy farmaceutyk.

Chociaż dokładne biologiczne, psychologiczne i genetyczne podstawy efektu placebo nie są do końca wyjaśnione, niektóre teorie wskazują na to, że to oczekiwania pacjenta wobec przyjętego środka są główną przyczyną. Inne hipotezy zakładają, iż sama relacja pacjent-lekarz może automatycznie zmniejszać nasilenie objawów choroby.

Czasami podobny efekt może jednak zaszkodzić – w takiej sytuacji mówimy o efekcie nocebo. Występuje on, gdy człowiek doświadcza nieprzyjemnych skutków ubocznych po przyjęciu kuracji, która w rzeczywistości kuracją nie była. W tym przypadku sama pigułka z cukrem może np. powodować nudności, a zastrzyk z soli fizjologicznej prowadzić do zmęczenia.

W nowej metaanalizie przeprowadzonej w szpitalu Beth Israel Deaconess Medical Center w Bostonie naukowcy porównali wskaźniki zdarzeń niepożądanych zgłaszanych przez uczestników, którzy w czasie testów klinicznych szczepionki przeciwko COVID-19 otrzymali prawdziwy preparat, ze wskaźnikami zdarzeń niepożądanych zgłaszanych przez tych, którym wstrzyknięto placebo. I chociaż działania niepożądane częściej zgłaszały osoby, które otrzymały szczepionkę, to jednak prawie jedna trzecia uczestników, którzy dostali placebo, także zgłosiła co najmniej jednem efekt uboczny. Najczęściej były to ból głowy i trudne do opanowania zmęczenie.

„Zdarzenia niepożądane po kuracji z zastosowaniem placebo są częste podczas randomizowanych badań kontrolowanych - wyjaśnia główna autorka omawianej publikacji dr Julia W. Haas. - Jeśli chodzi o badania nad nowymi szczepionkami, to uważam, że zbieranie systematycznych dowodów dotyczących na istnienie silnego efektu nocebo jest bardzo ważne dla wsparcia programów szczepień na całym świecie, zwłaszcza, że to właśnie obawy o skutki uboczne są często zgłaszane jako powód wahania się nad zaszczepieniem”.

Haas oraz jej współpracownicy przeanalizowali dane pochodzące z 12 badań klinicznych szczepionek przeciwko COVID-19. Łącznie obejmowały one ponad 22,5 tys. zgłoszeń działań niepożądanych od osób, które otrzymały placebo i 22,8 tys. od pacjentów faktycznie zaszczepionych.

Po pierwszej dawce ponad 35 proc. otrzymujących placebo skarżyło się na ogólnoustrojowe działania niepożądane: gorączkę, ból głowy i zmęczenie. 16 proc. zgłosiło zaś przynajmniej jedno zdarzenia o charakterze miejscowym, czyli np. ból w miejscu wstrzyknięcia, zaczerwienienie lub obrzęk.

Dla porównania: u pacjentów zaszczepionych jedną dawką prawdziwego preparatu 46 proc. doświadczyło co najmniej jednego ogólnoustrojowego zdarzenia niepożądanego, a dwie trzecie 2/3 zgłosiło co najmniej jedno zdarzenie miejscowe. Naukowcy uważają jednak, że część z opisanych w tej grupie działań ubocznych także można przypisać efektowi nocebo.

W sumie analiza dr Haas wykazała, że nocebo odpowiada za 76 proc. wszystkich zdarzeń niepożądanych w grupie zaszczepionej i prawie 25 proc. wszystkich zgłoszonych efektów miejscowych po pierwszej dawce.

Z kolei po drugiej dawce „szczepionki” w grupie placebo ogólnoustrojowe zdarzenia niepożądane zgłosiło​32 proc. osób, a miejscowe - 12 proc. W drugiej grupie (z prawdziwym środkiem medycznym) 61 proc. osób odczuło niechciane skutki ogólnoustrojowe, a 73 proc. - skutki o charakterze miejscowym.

Tym razem obliczenia naukowców wykazały, że nocebo odpowiada za prawie 52 proc. wszystkich skutków ubocznych po drugiej dawce. Chociaż nie można jednoznacznie stwierdzić, jaka była przyczyna lekkiego spadku efektu nocebo w stosunku do pierwszej dawki, to dr Hass sugeruje, że być może wysoki odsetek zdarzeń niepożądanych w grupie szczepionej za pierwszym razem mógł skłonić uczestników do oczekiwania podobnych efektów przy drugim wstrzyknięciu.

„Niespecyficzne objawy, takie jak ból głowy i zmęczenie – czyli te, które najczęściej pojawiały się jako efekt nocebo – są wymienione wśród najczęstszych działań niepożądanych po szczepieniu COVID-19 w wielu ulotkach informacyjnych – mówi współautor badania prof. Ted Kaptchuk. -Dowody pokazują, że tego typu informacje powodują, iż ludzie błędnie przypisują powszechne codzienne dolegliwości szczepionce. Od początku są zestresowani i odczuwają niepokój, a po zaszczepieniu są wyjątkowo wyczuleni na wszelkie odczucia cielesne, które kojarzą im się z niepożądanymi zdarzeniami”.

„To odkrycie doprowadziło nas do wniosku, że informowanie opinii publicznej o potencjalnym efekcie nocebo może pomóc zmniejszyć obawy związane ze szczepieniem przeciwko COVID-19 i w rezultacie - zmniejszyć liczbą szczepionkowych sceptyków” - podsumowuje specjalista.(PAP)

https://naukawpolsce.pl/aktualnosci/news%2C91000%2Cponad-dwie-trzecie-efektow-niepozadanych-po-szczepieniu-przeciwko-covid-19

59) Badanie: nawet co dziesiąty młody Polak może odczuwać wypalenie pandemiczne
19.01.2022 Agnieszka Kliks-Pudlik

Nawet co dziesiąty młody Polak może odczuwać wypalenie pandemiczne, wiążące się m.in. z objawami depresyjnymi i lękowymi – wynika z badań psychologów z Uniwersytetu Śląskiego w Katowicach. Pokazały one, że rok po wybuchu pandemii sytuacja ta nadal stresuje.

„Pandemia COVID-19 wiąże się z długotrwałą ekspozycją na nowe i stosunkowo trwałe stresory jak zagrożenie zdrowia, izolacja, niepewność co do kolejnych fal i nowych wariantów koronawirusa. Funkcjonowanie w warunkach takiego chronicznego stresu pandemicznego może powodować rozwój syndromu wypalenia podobnego do wypalenia zawodowego, co potwierdziły nasze badania” – powiedział dr Marcin Moroń z Instytutu Psychologii UŚ.

Badania przeprowadzono wiosną ubiegłego roku, a więc rok po wybuchu pandemii. „Pokazaliśmy w nich, że objawy wypalenia pandemicznego wiążą się z symptomami depresyjnymi i lękowymi. Zaskoczyło nas, że po roku od rozpoczęcia pandemii wciąż był to nasilony sposób reagowania na rzeczywistość, który się nadal utrzymuje, co widzimy w kolejnych próbach z października i grudnia ubiegłego roku” – dodał.

Badania przeprowadzono na grupie 431 osób – uczniów szkół średnich i młodych dorosłych. Wynika z nich, że 8-10 proc. ankietowanych ma problem z wypaleniem pandemicznym.

„Główne objawy, które zaobserwowaliśmy, to pogorszenie obrazu siebie, pogorszenie poczucia sprawstwa. Te osoby emocjonalnie czują się smutne, bezradne, pozbawione nadziei” – wskazał Moroń.

Dodał, że były to badania przesiewowe, które zakładają pewien margines błędu, jednak średnio jedna na dziesięć osób z wypaleniem pandemicznym to „alarmujący wskaźnik”. Dookreślił też, że „przyjęty próg określenia klinicznie istotnego poziomu wypalenia pandemicznego oparto na występowaniu nasilonych objawów depresyjnych i lękowych ujętych wspólnie”.

Jak ponadto wynika z badań, w radzeniu sobie z sytuacją pandemiczną pomaga odporność psychiczna, czyli zdolność do powracania do równowagi psychicznej po jakimś okresie wyzwań i trudności. Istotna jest też inteligencja emocjonalna, czyli zdolność rozumienia swoich reakcji emocjonalnych i odpowiedniego ich regulowania.

„Zjawisko wypalenia pandemicznego jest dynamiczne. Na razie końca pandemii nie widać, a osób z objawami depresyjnymi i lękowymi może przybywać. Wypalenie pandemiczne jest osobną grupą objawów, nie należy tego traktować jako innej formy smutku, depresji czy lęku. O trudnościach w adaptacji do sytuacji pandemii i jej konsekwencji warto rozmawiać i być wrażliwym na trudności adaptacyjne związane z bezprecedensową sytuacją ogólnoświatowych wyzwań dla zdrowia publicznego, zwłaszcza u młodych ludzi” – podsumował Moroń.

Wyniki badań jego zespołu zostały opublikowane w czasopiśmie Current Psychology. Zaprezentowano w nich polską wersję narzędzi pomiarowych służących do oceny stresu pandemicznego i wypalenia pandemicznego. Artykuł można przeczytać tutaj: https://link.springer.com/article/10.1007/s12144-021-02543-4

Badacze prowadzą teraz dalsze badania nad zagadnieniem wypalenia pandemicznego w kontekście relacji rodzinnych oraz innych typów wypalenia. (PAP)

https://naukawpolsce.pl/aktualnosci/news%2C90984%2Cbadanie-nawet-co-dziesiaty-mlody-polak-moze-odczuwac-wypalenie-pandemiczne

60) W. Brytania/ Badanie: łagodny przebieg Covid-19 osłabia koncentrację i pamięć
20.01.2022 Z Londynu Bartłomiej Niedziński (PAP)

U osób z łagodną postacią Covid-19, u których nie występują żadne inne zwykłe objawy "długiego Covidu", mogą nadal występować pogorszenie koncentracji i pamięci przez 6-9 miesięcy po zakażeniu - wykazało badanie przeprowadzone przez Uniwersytet Oksfordzki.

Problemy poznawcze wpływające na poziom koncentracji, wraz z zapominaniem i zmęczeniem, są charakterystyczne dla długiego Covidu - choroby, która dotyka niektórych po początkowym okresie infekcji - ale nie ustalono, jak powszechne mogą być problemy z koncentracją po zakażeniu koronawirusem.

W badaniu uczestnicy, u których wcześniej stwierdzono pozytywny wynik testu na obecność koronawirusa, ale którzy nie zgłaszali innych zwykłych objawów długiego Covidu, zostali poproszeni o wykonanie ćwiczeń sprawdzających ich pamięć i zdolności poznawcze.

Badacze odkryli, że osoby te w ciągu sześciu miesięcy po zakażeniu mają znacznie słabszą pamięć epizodyczną, czyli słabiej przypominają sobie osobiste doświadczenia. W ciągu dziewięciu miesięcy po zakażeniu zaobserwowano u nich również większy spadek zdolności do utrzymania uwagi niż u osób niezakażonych.

"Zaskakujące jest to, że chociaż osoby, które przeszły przez Covid-19, nie odczuwały żadnych objawów w czasie badania, wykazywały pogorszoną zdolność koncentracji i pamięć. Nasze odkrycia ujawniają, że ludzie mogą doświadczać pewnych przewlekłych konsekwencji poznawczych przez wiele miesięcy" - powiedziała dr Sijia Zhao z Wydziału Psychologii Eksperymentalnej Uniwersytetu Oksfordzkiego.

Badacze stwierdzili, że u osób objętych badaniem pamięć epizodyczna i poziom koncentracji w dużej mierze powróciły do normy odpowiednio po sześciu i dziewięciu miesiącach. Uczestnicy również dobrze wypadli w testach innych zdolności poznawczych, w tym pamięci roboczej i planowania.

Stephen Burgess z MRC Biostatistics Unit na Uniwersytecie w Cambridge zwrócił uwagę na niewielką liczbę osób biorących udział w badaniu - 136 i dodał, że nie było ono randomizowane. "Jednakże pomimo tego, różnice pomiędzy grupami mającymi i niemającymi Covid w zakresie kilku specyficznych miar zdolności poznawczych, na które zwracano uwagę w tym badaniu, były uderzające. Pomimo ograniczeń badań nierandomizowanych, wydaje się mało prawdopodobne, aby te wyniki można było wyjaśnić systematycznymi różnicami między grupami, które nie byłyby związane z zakażeniem Covid" - powiedział Burgess.

https://naukawpolsce.pl/aktualnosci/news%2C91015%2Cw-brytania-badanie-lagodny-przebieg-covid-19-oslabia-koncentracje-i-pamiec

61) Co dziesiąta osoba może zakażać po więcej niż 10 dniach
20.01.2022 Katarzyna Czechowicz

Jedna na dziesięć zakażonych koronawirusem osób może mieć klinicznie istotny poziom potencjalnie zakaźnego SARS-CoV-2 jeszcze po 10-dniowym okresie kwarantanny - donoszą naukowcy na łamach pisma „International Journal of Infectious Diseases”.

W prowadzonym na University of Exeter badaniu (https://doi.org/10.1016/j.ijid.2021.12.312) wykorzystano specjalny test, który może wykryć, czy wirus SARS-CoV-2 jest nadal potencjalnie aktywny. Przeprowadzono go na próbkach pobranych od 176 mieszkańców Exeter, które uzyskały wynik pozytywny wynik standardowego testu PCR.

Okazało się, że po 10 dniach 13 proc. osób nadal wykazywało klinicznie istotne poziomy wirusa, co oznacza, że potencjalnie mogą one nadal zakażać innych. U niektórych poziom taki utrzymywał się nawet po 68 dniach. Autorzy uważają, że rutynowe wykonywanie tego typu testów pomogłoby powstrzymać rozprzestrzenianie się COVID-19.

„Chociaż nasze badanie jest stosunkowo małe, to wyniki jednoznacznie pokazują, że potencjalnie aktywny wirus może czasami utrzymywać się w organizmie dłużej niż 10 dni i nadal stwarzać ryzyko transmisji - mówi kierująca badaniem prof. Lorna Harries. - Co więcej, osoby te nie były w żaden sposób wyjątkowe, jeśli chodzi o czynniki kliniczne, co oznacza, że nie jesteśmy w stanie przewidzieć, kto zaraża dłużej, a kto nie”.

Standardowe testy PCR działają poprzez sprawdzanie obecności fragmentów wirusa w próbce. Pozwalają stwierdzić, czy dana osoba niedawno miała wirusa, ale nie są w stanie wykryć, czy jest on nadal aktywny, a osoba wciąż zaraża. Zaś nowy test, użyty w omawianym badaniu, daje pozytywny wynik tylko wtedy, kiedy wirus jest aktywny i potencjalnie może przenosić się dalej.

„W niektórych sytuacjach, np. u osób powracających po chorobie covidowej do domów opieki, możliwość zarażania po 10 dnia stanowi poważne zagrożenie dla zdrowia publicznego - podkreśla kolejny autor publikacji prof. Merlin Davies. - Może więc warto upewnić się, że ludzie w tych warunkach mają negatywny wynik testu na obecność aktywnego wirusa, aby upewnić się, że ludzie w określonych sytuacjach na pewno nie są już zakaźni”.

„Teraz zamierzamy przeprowadzić badania na większej próbie, aby zweryfikować nasze wyniki” - dodaje. (PAP)


62) Raport: oporne na antybiotyki bakteria uśmiercają co roku ponad 1,2 mln osób na świecie
21.01.2022 Autor: Zbigniew Wojtasiński

Co roku na świecie z powodu infekcji opornych na antybiotyki umiera ponad 1,2 mln osób – wykazał najnowszy raport opublikowany przez „Lancet”. To więcej zgonów, niż powodują malaria i AIDS razem wzięte.

Oporne na antybiotyki bakterie są coraz większym wyzwaniem dla opieki medycznej. Coraz więcej pacjentów umiera na zakażenie bakteryjne, które do niedawna można było skutecznie leczyć dostępnymi antybiotykami. "To 'ukryta pandemia'" – stwierdza BBC News, powołując się na oświadczenie brytyjskiego ministerstwa zdrowia.

Najnowszy i - jak się podkreśla - najbardziej obszerny raport na ten temat obejmuje 204 kraje, a jego autorami są specjaliści z University of Washington. Wyliczyli oni, że w 2019 r. 5 mln pacjentów zmarło z powodu chorób, do których przyczyniły się zakażenia bakteryjne oporne na antybiotyki. W przypadku 1,9 mln chorych takie infekcje były bezpośrednią przyczyną zgonów. W tym samym roku AIDS uśmiercił 860 tys. osób, a malaria – 640 tys.

Najczęstszą przyczyną zgonów wywołanych przez zakażenie oporne na antybiotyki są infekcje dolnych dróg oddechowych, takie jak zapalenia płuc oraz zakażenia krwi doprowadzające do sepsy. Jednym z najgroźniejszych jest bakteria MRSA, czyli gronkowiec złocisty oporny na metycylinę, będąca częstą przyczyną zakażeń szpitalnych. Do niebezpiecznych bakterii należą też niektóre szczepy E. coli, które nabyły zdolność opierania się działaniu antybiotyków.

Bakteriami opornymi na leki szczególne zagrożone są małe dzieci, mniej odporne na zakażenie bakteryjne. Z raportu wynika, że co piąty zgon z powodu zakażeń opornych na antybiotyki zdarza się u dzieci. Najwięcej pacjentów umiera z tego powodu w Afryce Subsaharyjskiej i Azji Południowe (24 zgony na 100 tys. mieszkańców), a najmniej w krajach najbogatszych (13 zgonów na 100 tys. mieszkańców).

Najnowsze dane przekonują, że jak najszybciej trzeba podjąć działania, "jeśli chcemy stawić czoło opornym na antybiotyki zakażeniom" – twierdzi jeden z autorów raportu prof. Chris Murray z University of Washington. Trzeba jednak zwiększyć środki przeznaczane na zwalczanie zakażeń bakteryjnych.

Nie chodzi tylko o opracowywanie nowych leków przeciwbakteryjnych. "W pierwszej kolejności należy zapobiegać zakażeniom, zapewnić właściwe wykorzystanie już istniejących antybiotyków" – przekonuje dr Ramanan Laxminarayan z Centre for Disease Dynamics w Waszyngtonie. (PAP)

https://naukawpolsce.pl/aktualnosci/news%2C91025%2Craport-oporne-na-antybiotyki-bakteria-usmiercaja-co-roku-ponad-12-mln-osob
« Ostatnia zmiana: Styczeń 23, 2022, 06:43 wysłana przez Orionid »

Online Orionid

  • Moderator
  • *****
  • Wiadomości: 21338
  • Very easy - Harrison Schmitt
Odp: Wiadomości naukowe
« Odpowiedź #805 dnia: Styczeń 15, 2022, 10:27 »
63) Badaczka ze szpitala MSWiA: opracowaliśmy test identyfikujący pacjentów narażonych na ciężki przebieg COVID-19
22.01.2022 Autorka: Urszula Kaczorowska

Opracowaliśmy test identyfikujący pacjentów narażonych na ciężki przebieg COVID-19. Zwalidowaliśmy go klinicznie i laboratoryjnie. Test czeka na komercjalizację - powiedziała dr Paula Dobosz ze szpitala MSWiA w Warszawie. NCBR dofinansowało już 4 projekty związane z predykcją przebiegu COVID-19, a resort zdrowia podkreśla, że aktywnie poszukuje innowacyjnych metod diagnostycznych dot. tej choroby.

Szpital MSWiA należy do dwóch największych na świecie konsorcjów, zajmujących się badaniami nad COVID-19 – są to: Host Genomic Initiative (HGI) oraz The COVID Human Genetic Effort (HGE).

„W okresie od marca 2020 r. do lipca br. opisaliśmy w kilku artykułach naukowych w Nature, Science, Nature Immunology oraz Cell wspólne odkrycia konsorcjów, dotyczące wariantów genetycznych, mających wpływ na cieżki przebieg choroby COVID-19. Nigdy nie napiszemy, że 'my coś odkryliśmy'. Wszystko piszemy razem jako konsorcjanci, bo na tym polega siła tego projektu – mamy otwarty dostęp do badań naukowców z całego świata i możemy korzystać ze wszystkich wyników” – powiedziała dr Paula Dobosz, kierownik Zakładu Genetyki i Genomiki CSK MSWiA w Warszawie. Wcześniej była odpowiedzialna za projekty naukowe w ramach MNM Diagnostics z Poznania, które także należy do wspomnianych konsorcjów.

Już w marcu 2021 r. dr Zbigniew Król, uczestniczący w projekcie szpitala MSWiA powiedział w rozmowie z PAP, że udało się wytypować około sześciu anomalii genetycznych, tj. wariantów genów, które mogą mieć wpływa na cięższy przebieg COVID-19.

„Ważna rzecz – te badania były planowane w czasie, kiedy nie było szczepionek. To był sam początek pandemii. Od początku myśleliśmy o stworzeniu testu diagnostycznego, który można by było stosować na SOR-ach. Taki test dałby dodatkową podpowiedź lekarzowi, kim zająć się w pierwszej kolejności, a kogo bezpiecznie odesłać do domu” – przypomniała Dobosz.

Ostatecznie zespół naukowców z CSK MSWiA oraz MNM Diagnositic przebadał całe genomy 1235 pacjentów.

„Wyszło, że w polskiej populacji szczególnie dwa warianty genetyczne odgrywają rolę. Na bazie tych dwóch wariantów powstał test, który zwalidowaliśmy klinicznie i laboratoryjnie. Wszystko opisaliśmy jako konsorcjum w raporcie i przekazaliśmy późną jesienią 2021 r. Ministerstwu Zdrowia, Agencji Badań Medycznych i NCBiR – czyli instytucjom, które współfinansowały nasze badania” – powiedziała Dobosz. I dodała: „Byliśmy odpowiedzialni za stronę naukową i nasza rola się na tym etapie skończyła. Test czeka na komercjalizację”.

W marcu 2020 r. tysiące naukowców z całego globu rozpoczęło współdziałanie, by odpowiedzieć na pytanie: jakie czynniki genetyczne mogą wpływać na fakt, że u niektórych pacjentów chorujących na COVID-19 rozwija się ciężka, zagrażająca życiu choroba wymagająca hospitalizacji, podczas gdy inni odczuwają tylko łagodne symptomy, lub nie występują u nich żadne objawy chorobowe.

Kompleksowe podsumowanie dotychczasowych prac przedstawiono w lipcu 2021 na łamach „Nature”. Naukowcy zidentyfikowali trzynaście tak zwanych loci (czyli obszarów w genomie) silnie związanych z infekcją i ciężkim przebiegiem COVID-19. Dwa z nich występują częściej u pacjentów o pochodzeniu wschodnioazjatyckim lub południowoazjatyckim, niż u Europejczyków – poinformowali badacze.

Szczególną uwagę zwrócono na jedno z tych dwóch loci, w pobliżu genu FOXP4, który jest powiązany z rakiem płuc. Wariant FOXP4 związany z ciężkim przebiegiem COVID-19 zwiększa ekspresję genu - co sugeruje, że hamowanie genu może być potencjalną strategią terapeutyczną. Inne loci związane z ciężkim przebiegiem COVID-19 obejmowały DPP9, gen również zaangażowany w raka płuc i zwłóknienie płuc, oraz TYK2, który ma związek z niektórymi chorobami autoimmunologicznymi.

Publikacja w "Nature" była dziełem ponad 3 500 współautorów z ponad 1200 jednostek naukowych i klinicznych z całego świata. Wyniki pochodziły z jednego z największych badań asocjacyjnych całego genomu, jakie kiedykolwiek przeprowadzono w historii. Obejmuje prawie 50 000 pacjentów z COVID-19 i dwa miliony niezainfekowanych osób, tworzących grupy kontrolne.

Dr Dobosz zapowiedziała w rozmowie z PAP, że w najbliższym czasie konsorcjum opublikuje aktualizację artykułu w „Nature”.

„Dojdą nowe warianty genetyczne i będą zweryfikowane te, o których mówiliśmy do tej pory. Wcześniej mówiliśmy o trzynastu obszarach w genomie silnie związanych z infekcją i ciężkim przebiegiem COVID-19. Teraz nastąpi weryfikacja. W weryfikacji pomaga czysta statystyka, bo na całym świecie jest już przebadanych kilkadziesiąt tysięcy osób – ciągle mówimy tutaj o całych genomach, a nie wyłącznie genach, które stanowią zaledwie 1 proc.” – zapowiedziała Dobosz.

Do konsorcjum Host Genomic Initiative należy również zespół prof. Marcina Moniuszki z Uniwersytetu w Białymstoku, który w ubiegłym tygodniu poinformował, że we współpracy z innymi ośrodkami wskazał gen odpowiedzialny za ryzyko ciężkiego przebiegu COVID-19. Resort zdrowia zapowiedział opracowanie - do końca I półrocza br. - testu genetycznego do szybkiej identyfikacji, czy pacjent jest obciążony większym ryzykiem.

PAP zwróciła się do Ministerstwa Zdrowia, Agencji Badań Medycznych i NCBiR z zapytaniem o liczbę obecnie dostępnych testów wykrywających ciężki przebieg COVID-19 – o których te instytucje wiedzą i planują komercjalizację.

Ministerstwo Zdrowia potwierdza, że wie o teście przygotowanym przez CSK MSWiA w Warszawie oraz teście opartym o ustalenia zespołu z Białegostoku. W oparciu o badania białostockiego zespołu powstanie test genetyczny, pozwalający ocenić ryzyko ciężkiego przebiegu COVID-19 u pacjentów w Polsce, co zapowiedział w ub. tygodniu minister zdrowia Adam Niedzielski. Według niego test powinien być gotowy i dostępny do końca pierwszego półrocza 2022 r.

Resort zdrowia poinformował PAP, że "aktywnie poszukuje innowacyjnych metod diagnostycznych oraz rozwiązań pozwalających na zwiększenie efektywności działań wobec pandemii COVID-19. W tym celu prowadzi m.in. Zespół Innowacji oraz Warsaw Health Innovation Hub, których zadaniem jest monitorowanie i pozyskanie innowacyjnych rozwiązań również w tym zakresie. Zagadnienie testów diagnostycznych, zarówno opracowanych przez CSK MSWiA, jak i przez UM w Białymstoku, było przedmiotem prac obu wskazanych zespołów, których rekomendacje zostały przekazane do dalszych analiz”.

MZ posiada również informację o teście diagnostycznym, opartym na analizie polimorfizmów zlokalizowanych w konkretnych genach. Jednak nie przeszedł on jeszcze testów skuteczności i bezpieczeństwa.

Z kolei Agencja Badań Medycznych (ABM) informuje, iż wie o dwóch testach. Wskazała też różnice dotyczące wykorzystywanych w nich metod.

„Test genetyczny opracowany przez zespół prof. Moniuszki jest oparty o metodę RT-PCR i służy do wykrywania określonego wariantu w materiale genetycznym pacjenta – stopień złożoności testu jest podobny jak w przypadku testów na obecność wirusa SARS-CoV-2. Występowanie tego wariantu u konkretnej osoby będzie wykorzystywane w opracowanym w ramach projektu algorytmie, łączącym oprócz czynnika genetycznego wiek, płeć i BMI pacjenta do oszacowania łącznego, względnego ryzyka ciężkości przebiegu COVID-19” – napisała ABM.

O teście przygotowanym przez CSK MSWiA napisano natomiast: „Projekt realizowany przez CSK MSWiA polegał na przeprowadzeniu analiz genetycznych i wytypowaniu markerów związanych z cięższym przebiegiem COVID-19. W wyniku prac opracowano założenia do testu diagnostycznego opartego na technice diagnostycznej – PCR-RFLP. Obecnie trwają prace nad wykorzystaniem informacji uzyskanych z badań genomowych”.

Cztery projekty związane z predykcją przebiegu COVID-19 finansuje również Narodowe Centrum Badań i Rozwoju (NCBiR). Agenda ta poinformowała PAP, że ich łączna kwota dofinansowania wynosi ponad 16,5 mln zł.

„Spośród czterech projektów najbliższy tematycznie pracom zespołu z Białegostoku jest projekt CSK MSWiA, choć szczegółowe porównanie na postawie doniesień prasowych nie jest możliwe. Kompleksowe informacje o wynikach prac zespołu z Warszawy nie są informacjami publicznymi” – zastrzegł rzecznik prasowy NCBiR Jakub Lackorzyński. Potwierdził jednocześnie, że CSK MSWiA złożył jesienią 2021 r. raport końcowy – a tym samym projekt został zrealizowany i zamknięty. (PAP)

https://naukawpolsce.pl/aktualnosci/news,91035,badaczka-ze-szpitala-mswia-opracowalismy-test-identyfikujacy-pacjentow

64) Eksperci: Omikron nie powoduje jedynie łagodnej choroby COVID-19
22.01.2022 Autor: Zbigniew Wojtasiński

Amerykański wirusolog ostrzega, że Omikron nie powoduje jedynie łagodnej choroby COVID-19, jak twierdzą niektórzy eksperci. Prof. Vincent Racaniello jako przykład podaje Nowy Jork, gdzie jest ostatnio wyjątkowo duża liczba zgonów.

„Dla tych, którzy uważają, że Omikron powoduje łagodną chorobę: ponad 400 zgonów w Nowym Jorku. Tyle zgonów nie było od maja 2020 r., a siedmiodniowa średnia ruchoma dla umieralności nadal idzie w górę. Szczyt oczekiwany jest dopiero pod koniec tego miesiąca” – alarmuje na Twitterze prof. Vincent Racaniello z Wydziału Mikrobiologii i Immunologii Uniwersytet Columbia. Informację tę przekazał także na Twitterze prof. Krzysztof Pyrć, wirusolog Uniwersytetu Jagiellońskiego w Krakowie.

Prof. Krzysztof Pyrć uważa, że liczba ofiar śmiertelnych z powodu zakażenia Omikronem zaczyna rosnąć w poszczególnych krajach, jednak efekt szczepień jest bardzo wyraźny. „Miejmy nadzieję, że w Polsce wystarczy nam odporności na tę falę” - dodaje na Twitterze.

W USA jest nieznacznie większy niż w Polsce odsetek osób zaszczepionych przeciwko COVID-19. Z danych Our World in Data wynika, że 17 stycznia 2022 r. w pełni zaszczepionych było 62 proc. Amerykanów, 57 proc. Polaków oraz 70 proc. Brytyjczyków. Trzecią dawkę (booster) na 100 mieszkańców otrzymało w USA 24,6 osób, w Polsce – 23,8, a w Wielkiej Brytanii – 53,7. Według National Health Service w Zjednoczonym Królestwie trzecią dawką zaszczepionych jest 91,9 proc. populacji w wieku co najmniej 60 lat, znacznie więcej niż w USA i Polsce.

Ekspert ds. COVID-19 Naczelnej Rady Lekarskiej dr Paweł Grzesiowski ostrzega przed masowymi imprezami, takimi jak studniówki. „Masowe, wielogodzinne imprezy w szczytowym okresie kolejnej fali pandemicznej przyspieszą transmisję wirusa. A można je przełożyć” – zaznacza na Twitterze. Jego zdaniem taka decyzja to „szkoła odpowiedzialności społecznej”.

Ekspert przyznaje, że coraz częściej wykrywane są osoby nazywane „super odpornymi”, czyli takie, które mają bardzo wysoki poziom przeciwciał po dwóch szczepieniach i zachorowaniu na Deltę (albo odwrotnie). „Mieszana odporność (naturalna oraz poszczepienna) chroni przed ciężkim zakażeniem Omikronem, a trzecia dawka u tych osób może być przesunięta” – podkreśla.

https://naukawpolsce.pl/aktualnosci/news%2C91037%2Ceksperci-omikron-nie-powoduje-jedynie-lagodnej-choroby-covid-19.html

65) Prof. Szczeklik: dawka przypominająca powinna być niezbędnym dopełnienie szczepienia przeciwko COVID-19
22.01.2022 Autor: Zbigniew Wojtasiński

Dawka przypominająca (booster) powinna być zaliczana jako niezbędne dopełnienie szczepienia przeciwko COVID-19. Kto tylko może powinien ją przyjąć – przekonuje prof. Wojciech Szczeklik z Krakowa.

Specjalista powołuje się na dane z badań w Stanach Zjednoczonych. Wynika z nich, że ochrona przed hospitalizacją w przebiegu zakażenia wariantem omikron sięga aż 90 proc. i utrzymuje się ponad trzy miesiące.

„Dawka przypominająca (booster) powinna być zaliczana jako niezbędne dopełnienie szczepienia przeciwko COVID-19. Kto tylko może powinien ją przyjąć” – stwierdza na Twitterze prof. Wojciech Szczeklik, który jest kierownikiem Kliniki Intensywnej Terapii i Anestezjologii 5 Wojskowego Szpitala Klinicznego z Polikliniką w Krakowie.

Badania amerykańskie dotyczą szczepionki mRNA, opracowanej przez amerykański koncern Pfizer i niemiecką firmę biotechnologiczną BioNTech. Przeprowadzili je specjaliści Kaiser Permanente Research w okresie od 1 grudnia 2021 r. do 11 stycznia 2022 r. Wykazano, że po dwóch dawkach tego preparatu po upływie co najmniej sześciu miesięcy jego efektywność w przypadku Delty utrzymuje się na poziomie 57-69 proc., a wobec Omikronu – od 32 do 50 proc.

Trzecia dawka znacznie poprawia odporność. W przypadku Delty przed upływem trzech miesięcy sięga ona 85-91 proc., a wobec Omikronu – 73-82 proc. Po trzech miesiącach zaczyna ona jednak słabnąć: w przypadku Delty utrzymuje się na poziomie 58-91 proc., a Omikrona – od 14 do 69 proc.

Dyrektor Scripps Research Translation Institute w La Jolla Prof. Eric Topol na Twitterze zwraca uwagę, że podobnie wypadły badania w Wielkiej Brytanii opublikowane przez UK Health Security Agency. Z tych obserwacji wynika, że po trzech dawkach szczepień przeciwko COVID-19 odporność w okresie od 2 do 4 miesięcy od jej podania sięga od 89 do 94 proc.

Do szczepienie trzecią dawką przekonują również obserwacje w Szwajcarii. Dotyczące tego kraju dane Our World in Data z 1 stycznia 2022 r. wykazały, że szczepienie przeciwko COVID-19 w porównaniu do osób niezaszczepionych zmniejsza śmiertelność 9 razy po pełnym zaszczepieniu i aż 48 razy po dawce przypominającej (booster). Dane te dotyczą wszystkich grup wiekowych z uwzględnieniem liczebności grup.

Wynika z nich, że wśród osób niezaszczepionych było 13,06 zgonów z powodu COVID-19 w przeliczeniu na 100 tys. mieszkańców. Wśród zaszczepionych dwoma dawkami przypadków śmiertelnych było 1,44 (9 razy mniej), a u tych pacjentów, którzy otrzymali także dawkę przypominającą – 0,27 (48 razy mniej). (PAP)

https://naukawpolsce.pl/aktualnosci/news,91038,prof-szczeklik-dawka-przypominajaca-powinna-byc-niezbednym-dopelnienie
« Ostatnia zmiana: Styczeń 23, 2022, 22:38 wysłana przez Orionid »

Online Orionid

  • Moderator
  • *****
  • Wiadomości: 21338
  • Very easy - Harrison Schmitt
Odp: Wiadomości naukowe
« Odpowiedź #806 dnia: Styczeń 15, 2022, 10:27 »
Jak trzecia dawka szczepionki Pfizer/BioNTech radzi sobie z Omikronem? Najnowsze badania
Katarzyna Gałązkiewicz,  22.01.2022 12:32

Na łamach czasopisma "Science" ukazały się badania dotyczące skuteczności szczepionki Pfizer/BioNTech w ochronie przed wariantem Omikron. Pod uwagę wzięto efektywność po dwóch i trzech dawkach preparatu.

1. Neutralizacja Omikronu po szczepieniu Pfizer/BioNTech

Rozprzestrzeniający się na świecie wariant Omikron sprawił, że dwie dawki szczepionki nie wystarczą, aby uchronić się przed zakażeniem SARS-CoV-2. Potwierdzają to najnowsze badania, które opublikowano na łamach czasopisma "Science". Wynika z nich, że po dwóch dawkach szczepionki Pfizer/BioNTech poziom przeciwciał, które miałyby chronić przed Omikronem, był 22-krotnie niższy w porównaniu z ochroną przed wirusem z Wuhan.

O wiele lepiej wygląda ochrona przed Omikronem po podaniu tzw. boostera (dawki przypominającej). Okazuje się, że miesiąc po podaniu trzeciej dawki szczepionki Pfizer/BioNTech u zaszczepionych zaobserwowano 23-krotny wzrost miana przeciwciał neutralizujących wariant Omikron w porównaniu do poziomu uzyskanego po dwóch dawkach tej samej szczepionki.

- To kolejne badania, które wskazują na konieczność przyjęcia trzeciej dawki szczepionki. Od dwóch miesięcy wiemy już, że dwie dawki żadnego z preparatów dostępnych na rynku nie ochronią nas przed Omikronem. Z szacunków Amerykańskiego Centrum ds. Kontroli i Prewencji Chorób (CDC) wiemy też, że ryzyko zakażenia po przyjęciu trzech dawek szczepionki przeciw COVID zmniejsza się o ok. 80 proc., co jest wynikiem dobrym – komentuje w rozmowie z WP abcZdrowie prof. Anna Boroń-Kaczmarska specjalistka chorób zakaźnych i mikrobiologii lekarskiej.

Lekarka dodaje, że podobnie jak w przypadku innych szczepionek, ochrona preparatu Pfizer/BioNTech przed zachorowaniem nie jest idealna i nie wynosi 100 proc. Niemniej w dalszym ciągu spełnia swoją najważniejszą funkcję.

- Musimy pamiętać, że przyjmując szczepionkę, walczymy tak naprawdę nie tyle o uniknięcie zachorowania, ile o uniknięcie ciężkiego przebiegu choroby, powikłań z nią związanych, a także zgonu. Na ogół trzecia dawka zwiększa szanse na uniknięcie choroby, ale najważniejsze jest to, że osobom, które mimo wszystko zachorują, daje o wiele większą szansę na przechorowanie COVID-19 w sposób łagodny – tłumaczy prof. Boroń-Kaczmarska.

2. Jak długo szczepionka chroni nas przed Omikronem?

Prof. Boroń-Kaczmarska przyznaje, że naukowcy wciąż nie wiedzą, jak długo trzecia dawka szczepionki skutecznie chroni nas przed wariantem Omikron.

- To jest bardzo trudne, niestety nie wiemy, jak długo ta efektywność się utrzymuje, ponieważ mamy stosunkowo krótki czas bytowania Omikronu między ludźmi. Wiemy jedynie, że przeciwko klasycznemu szczepowi, Alfie czy Delcie, skuteczność po trzech dawkach szczepionki może utrzymywać się do około roku. Niemniej nie należy tego traktować jako pewnik, bo niestety wiemy, że nie u każdego będzie ona tak długa – wyjaśnia ekspertka.

Lekarka podkreśla, że w zależności od danego organizmu odporność kształtuje się inaczej, co utrudnia oszacowanie czasu jej trwania.

- Wiele czynników wpływa na to, że odporność u każdego jest inna. Zaczynając od wieku osoby szczepionej, a kończąc na chorobach współistniejących. To wszystko ma znaczenie w przypadku utrzymywania się odpowiedzi poszczepiennej. Problemem naukowców jest także to, że nie wiemy, jak wysokie powinno być stężenie tych przeciwciał neutralizujących, które generuje szczepionka albo przechorowanie chroniące nas przed kolejnym zachorowaniem. Tego też niestety wciąż nie wiemy i nie wiem, kiedy taką informację uda się nam uzyskać – tłumaczy prof. Boroń-Kaczmarska.

3. Czy kolejne dawki szczepionek osłabiają odporność?

W kontekście zaleceń dotyczących przyjmowania kolejnych dawek szczepionki przeciwko COVID-19 pojawia się pytanie, w jaki sposób przyjmowanie trzech czy czterech dawek szczepionki wpływa na układ immunologiczny? Nie tak dawno członek Europejskiej Agencji Leków dr Marco Cavaleri stwierdził, że podawanie kolejnych dawek szczepionek przypominających może osłabić naszą odporność.

- Dawki przypominające szczepionki mogą być podane raz, może dwa razy, ale nie jest to coś, co może być nieustannie powtarzane – skomentował Cavaleri, szef EMA ds. biologicznych zagrożeń dla zdrowia oraz strategii szczepień. - Musimy pomyśleć, jak możemy przejść z obecnej pandemicznej sytuacji w kierunku sytuacji endemicznej – dodał.

Czy faktycznie układ immunologiczny może słabiej odpowiadać na kolejne dawki szczepionki?

- Kilka lat temu pojawiła się hipoteza, że podawanie różnych szczepionek, np. podróżnikom, którzy w zależności od regionu geograficznego doszczepiają się przeciwko różnym wirusom w krótkim czasie, może osłabiać układ immunologiczny. Nie ma na to jednak wystarczających dowodów naukowych. Nie mniej nie można wykluczyć, że odpowiedź na szczepienie będzie słabsza. Apeluję jednak, aby "booster" przyjmować, zaufać lekarzom i nie bać się szczepionek, bo one są bezpieczne. Niebezpieczna jest choroba, którą wywołuje SARS-CoV-2 – podsumowuje prof. Boroń-Kaczmarska.

https://portal.abczdrowie.pl/jak-trzecia-dawka-szczepionki-pfizer-biontech-radzi-sobie-z-omikronem-najnowsze-badania

Jak długo utrzymują się objawy wariantu Omikron? "Optymizm na razie nie jest wskazany"
Tatiana Kolesnychenko,  22.01.2022 15:48

Gwałtowny przyrost zakażeń koronawirusem świadczy o tym, że w Polsce właśnie zaczęła się piąta fala pandemii. Choć prognozy epidemiologiczne nie są pocieszające i zakładają nawet setki tysięcy zakażeń, to z krajów, przez które fala wzrostu zachorowań z powodu Omikrona właśnie przechodzi, płyną też nieco lepsze wiadomości. Obserwacje wskazują, że średnia długość trwania COVID-19 przy zakażeniu wariantem Omikron jest krótsza. (...)
https://portal.abczdrowie.pl/jak-dlugo-utrzymuja-sie-objawy-wariantu-omikron-jak-dlugo-utrzymuja-sie-objawy-wariantu-omikron-prof-fal-doniesienia-sa-optymistyczne

Ochrona przed Omikronem. Czy da się uniknąć zakażenia?
Katarzyna Grzęda-Łozicka,  22.01.2022 18:24

Dystans, dezynfekcja, maski z filtrem FFP2 - zasady DDM w dobie Omikronu powinny być dla wszystkich priorytetem, nawet jeżeli w miejscu, gdzie przebywamy oficjalnie nie ma takich wymogów. Mimo wszystko eksperci przyznają, że ryzyko zakażania Omikronem jest gigantyczne. W rozmowie z WP abcZdrowie tłumaczą, co co zrobić, żeby je ograniczyć. (...)
https://portal.abczdrowie.pl/jak-uchronic-sie-przed-omikronem-czy-da-sie-uniknac-zakazenia

https://portal.abczdrowie.pl/objaw-omikronu-pojawia-sie-w-oczach-lekarz-wyjasnia

Rzadki objaw zakażenia Omikronem pojawia się w oczach. Prof. Szaflik wyjaśnia
Katarzyna Gałązkiewicz,  23.01.2022 14:17

Omikron przejmuje kontrolę nad pandemią na świecie. W mediach codziennie pojawiają się nowe doniesienia o objawach, jakimi się charakteryzuje. Najnowsze mówią o tym, że koronawirus doprowadza do zapalenia spojówek. Po czym możemy je poznać? (...)
https://portal.abczdrowie.pl/objaw-omikronu-pojawia-sie-w-oczach-lekarz-wyjasnia

https://portal.abczdrowie.pl/wariant-omikron-mity-zwiazane-z-wykonywaniem-testow-nie-wierz-w-nie

https://portal.abczdrowie.pl/podano-juz-ponad-50-mln-szczepionek-na-covid-ile-odczynow-poszczepiennych-zostalo-zgloszone

Wirusolog: W szczycie pandemii będziemy mieli nawet 800 tys. przypadków dziennie
Katarzyna Grzęda-Łozicka,  24.01.2022 12:14

- Być może pojawi się wymuszony lockdown, bo jeśli tyle osób będzie chorowało, to będą musiały one podlegać izolacji lub kwarantannie, a to również oznacza straty ekonomiczne - mówi wirusolożka prof. Agnieszka Szuster-Ciesielska. Na podstawie kilku dostępnych modeli matematycznych dla Polski prof. Tomasz Wąsik wyliczył, że w szczycie fali "będziemy mieli z 95-procentowym prawdopodobieństwem między 350 a 800 tysięcy przypadków dziennie".

1. Najwięcej zakażonych od początku pandemii w Polsce

Aktualnie w Polsce jest najwięcej chorujących na COVID-19 od początku pandemii. Liczba aktywnych przypadków infekcji przekroczyła 566 tys. (dane za worldometers.info). Według danych ministerstwa zdrowia ponad 819 tys. osób jest objętych kwarantanną.

Najwięcej zakażonych przybyło w ostatnim tygodniu: w woj. śląskim (146 proc.), podlaskim (123 proc.), lubelskim (118 proc.) i łódzkim (118 proc.). Dane na ten temat opublikował na Twitterze analityk i farmaceuta Łukasz Pietrzak.

https://twitter.com/lpietrzak20/status/1485277616038977547

Tak dużych przyrostów zakażeń nie było widać od początku pandemii.



Dynamika potwierdzonych zakażeń #SARSCoV2 z podziałem na dni tygodnia od początku września 2021 r. (opracowanie Łukasz Pietrzak (Twitter))

Jak tłumaczy wirusolog, prof. Agnieszka Szuster-Ciesielska, nadal tak będzie to przebiegać: piąta fala w porównaniu do fali wywołanej przez wariant Delta będzie krótsza, ale bardzo intensywna.

- Taka kumulacja chorych w krótkim czasie oznacza bardzo niedobre informacje dla systemu opieki zdrowotnej, który może być po prostu w pewnym momencie zablokowany. Nie wspomnę już o wszystkich innych osobach, dla których dostęp do specjalistów będzie znacznie utrudniony. Odbije się to też na sytuacji ekonomicznej i społecznej. Być może pojawi się wymuszony lockdown, bo jeśli tyle osób będzie chorowało, to będą musiały one podlegać izolacji lub kwarantannie, a to również oznacza straty ekonomiczne - mówi w rozmowie z WP abcZdrowie prof. Agnieszka Szuster-Ciesielska, wirusolog z Uniwersytetu Marii Curie-Skłodowskiej w Lublinie.

2. Nie wiemy, ilu Polaków w rzeczywistości ma COVID. "Mamy szarą strefę ludzi, którzy nie zostali zdiagnozowani"

Zdaniem ekspertów dane podawane w oficjalnych raportach są kilkukrotnie zaniżone. To oznacza, że już teraz liczba zakażeń mogła przekroczyć 100 tys. Dlaczego? Wiele osób nie wykonuje badań lub robi testy zakupione w sklepach czy aptekach, których wyniki nie są uwzględniane w oficjalnych statystykach.

- Tak, my już w tej chwili możemy mieć 100 tys. zakażeń. Proszę zauważyć, że w Polsce ta wydolność testowania niestety nie jest wysoka. Testów wykonuje się tyle samo, co w liczących trzykrotnie mniej mieszkańców Czechach. To powoduje, że nie będziemy w stanie realnie wykryć 100 tys. zakażeń, bo to by oznaczało, że odsetek dodatnich testów wynosiłby 80 proc. Tymczasem WHO mówi, że jeżeli wskaźnik dodatnich wyników przekracza 5 proc. wśród wszystkich wykonanych testów, to świadczy o utracie kontroli nad epidemią. Tym samym to oznacza, że mamy tzw. szarą strefę ludzi, którzy nie zostali zdiagnozowani pod kątem zakażenia - wyjaśnia prof. Agnieszka Szuster-Ciesielska i dodaje: Tę liczbę, która jest w oficjalnych raportach trzeba pomnożyć przynajmniej czterokrotnie.

Nikt nie ma wątpliwości, że im więcej będzie zakażonych, tym trudniej będzie oszacować sytuację.

- Będzie jak w tym kawale: ile jutro będzie zakażeń? 70 tys. Równo 70 tys.? Tak. Równo? Jak to możliwe? Bo tyle mamy testów. To śmiech przez łzy - przyznaje dr Tomasz Karauda z Uniwersyteckiego Szpitala Klinicznego N. Barlickiego w Łodzi.

Modele matematyczne wskazują, że w szczycie piątej fali dobowo liczby zakażeń mogą sięgać 100-140 tys. przypadków. Jednak wirusolog prof. Tomasz Wąsik na podstawie danych opracowanych przez analityków z MOCOS, ICM i Europejskiego Centrum ds. Zapobiegania i Kontroli Chorób (ECDC), wskazuje, ile wtedy może być chorujących, których nie uwzględnią oficjalne statystki.

- W szczycie pandemii szacuje się, że w Polsce będziemy mieli z 95-procentowym prawdopodobieństwem między 350 a 800 tysięcy przypadków dziennie - mówił w programie "Wstajesz i weekend" w TVN24 prof. Tomasz Wąsik, kierownik Katedry i Zakładu Mikrobiologii i Wirusologii ze Śląskiego Uniwersytetu Medycznego.

3. Omikron "dopadnie" każdego?

Większość ekspertów przyznaje, że wszyscy, albo niemal wszyscy przejdziemy zakażenie Omikronem.

- To jest dosyć prawdopodobne dlatego, że Omikron ma naprawdę niespotykaną dotąd siłę przebicia i rozprzestrzenia się bardzo szybko, co widać po gwałtownym skoku liczby zakażeń w Polsce - wyjaśnia prof. Szuster-Ciesielska.

Ekspertka wyjaśnia, że jedyne, co nam pozostało, to wziąć teraz sprawy w swoje ręce.

- To, co my możemy zrobić, to: dystansowanie się, dbanie o higienę, unikanie miejsc publicznych, jeśli jest to możliwe - radzi ekspertka. - Jeżeli pracodawca wyrazi na to zgodę, przynajmniej na ten najtrudniejszy okres, wskazane byłoby przejście na pracę zdalną. Zalecałabym też noszenie tych skuteczniej chroniących masek FFP2 zamiast chirurgicznych, które nie przylegają tak ściśle do twarzy i nie mają takich parametrów ochronnych. Polecałabym je nosić zwłaszcza osobom, które udają się do miejsc publicznych - do sklepu, do przychodni. Bardzo dobrze zachował się rząd Stanów Zjednoczonych, który do seniorów wysyłał takie maseczki FFP2 u progu fali Omikronu, a ponadto rodziny słabiej sytuowane otrzymywały przesyłką do domu po cztery testy antygenowe na osobę. Z kolei dobrym krokiem naszego rządu jest wprowadzenie darmowych testów antygenowych w aptekach - dodaje prof. Szuster-Ciesielska.

Podobną opinię przedstawił prof. Wąsik, który wskazuje, że Omikron jest tak zakaźny, że "wszyscy będziemy mieli z tym wirusem kontakt do połowy marca i nie unikniemy tego".

- Od nas zależy w dużej mierze, jakie będą konsekwencje tego kontaktu. Jeżeli jesteśmy wyszczepieni trzecią dawką, to przed Omikronem, przed hospitalizacją i ciężkim przebiegiem jesteśmy chronieni w 90 proc. Jeżeli mamy tylko dwie dawki, bądź pełne szczepienie jednodawkową szczepionką, ta ochrona spada względem Omikronu do 40 proc. - wyjaśniał naukowiec.

https://portal.abczdrowie.pl/wirusolog-w-szczycie-pandemii-bedziemy-mieli-nawet-800-tys-przypadkow-dziennie

https://portal.abczdrowie.pl/ta-szczepionka-mrna-skuteczniej-chroni-przed-infekcja-przelomowa-sars-cov-2-kolejne-badania-potwierdzaja

Kieliszek wina może chronić przed koronawirusem
Michał Zieliński 24 stycznia (05:14)

Najnowsze badania chińskich naukowców, którzy przeanalizowali dane z Wielkiej Brytanii wskazują, że alkohol redukuje ryzyko zachorowania na Covid-19. Nie chodzi jednak o dowolny alkohol. Większość rodzajów napojów z procentami przynosi raczej odwrotny efekt.

Wyniki tych badań ucieszą amatorów wina. Według analizy przeprowadzonej przez specjalistów ze szpitala Kangning w Shenzen, picie wina wiąże się z mniejszym o 17 proc. ryzykiem zakażenia. Chodzi przy tym niemal codziennym wypijaniu kieliszka napoju z winorośli.

Najpewniej barierę dla wirusa tworzą zawarte w winie polifenole.

Badania oparte są na danych z bazy obejmującej niemal pół miliona starszych Brytyjczyków, w średnim wieku 69 lat.

Ta sama analiza wskazuje, że picie innych rodzajów alkoholi wiązała się z częstszymi zachorowaniem na Covid-19. W przypadku piwa, ryzyko było większe o 28 proc. niż przeciętnie.

https://www.rmf24.pl/raporty/raport-koronawirus-z-chin/najnowsze-fakty/news-kieliszek-wina-moze-chronic-przed-koronawirusem,nId,5788811#crp_state=1

https://twitter.com/bfialek/status/1485703912036474887

https://twitter.com/grzesiowski_p/status/1485237080959631372

=====

Szczepienia przeciw Covid-19. Kiedy dawka przypominająca dla nastolatków?
Opracowanie: Justyna Lasota-Krawczyk 15 stycznia (20:28)

24 stycznia zbiera się Europejska Agencja Leków (EMA). Wtedy też ma zapaść decyzja dotycząca szczepienia przeciw Covid-19 dawką przypominającą nastolatków w wieku 12-17 lat - powiedział rzecznik resortu zdrowia Wojciech Andrusiewicz. Dodał, że jeśli będzie pozytywna, w Polsce szczepienia nastolatków ruszą na początku lutego.

Rzecznik resortu zdrowia w sobotę w Polsat News pytany był m.in. o to, kiedy ruszą w Polsce szczepienia przeciw Covid-19 dawką przypominającą nastolatków od 12 do 17 roku życia.

24 stycznia zbiera się Europejska Agencja Leków i zapadnie wówczas decyzja, rekomendacja co do podawania trzeciej dawki dla grupy 12-17. Liczymy, że wówczas w ciągu tygodnia, półtora tygodnia uda nam się wprowadzić  w życie i zacząć szczepić - odpowiedział Andrusiewicz.

W drugiej połowie maja ubiegłego roku w Polsce ruszyły szczepienia młodzieży w wieku 16 i 17 lat, a kilka tygodni później dzieci w wieku 12-15 lat. Oznacza to, że niektórzy z nastolatków mają paszporty covidowe ważne już od 6-7 miesięcy.

Skrócona ważność certyfikatu covidowego

Komisja Europejska przyjęła w grudniu minionego roku przepisy, według których po szczepieniu podstawowym certyfikat COVID będzie ważny przez 9 miesięcy "do celów podróży wewnątrz UE", a nie, jak obecnie, przez rok. Do przedłużenia ważności dokumentu będzie wymagana dawka przypominająca. Nowe przepisy będą obowiązywać w UE od 1 lutego.

Niektóre z krajów wprowadzają jednak odmienne wymogi. Przykładowo, we Włoszech certyfikaty od 1 lutego będą ważne jedynie przez 6 miesięcy - dotyczy to wszystkich certyfikatów, również tych wydanych poza Włochami.

Oznacza to, że np. polscy nastolatkowie, którzy chcieliby w czasie ferii udać się do Włoch na narty, mogą napotkać problemy, jeśli od ich szczepienia drugą dawką minęło już ponad pół roku. W takiej sytuacji będą traktowani jak osoby niezaszczepione, a więc nie będą mogli korzystać np. z hoteli, wyciągów narciarskich, transportu zbiorowego, restauracji. Włoskie przepisy nie przewidują w tym zakresie wyjątków, mimo że w Polsce nie jest jeszcze podawana dawka przypominająca osobom niepełnoletnim.

Źródło: PAP
https://www.rmf24.pl/raporty/raport-koronawirus-z-chin/komentarze-ekspertow/news-szczepienia-przeciw-covid-19-kiedy-dawka-przypominajaca-dla-,nId,5771539#crp_state=1

Prezes Pfizera: Koronawirus będzie krążył jeszcze przez wiele lat
Opracowanie: Adam Zygiel Poniedziałek, 17 stycznia (11:52)

Koronawirus będzie krążył jeszcze przez wiele lat, ale fala związana z wariantem Omikron powinna być ostatnią, która wiąże się z licznymi ograniczeniami - powiedział szef koncernu farmaceutycznego Pfizer Albert Bourla w rozmowie z francuską stacją BFM TV.

To wirus, który rozprzestrzenił się na całym świecie, więc bardzo trudno się go pozbyć - wskazał Bourla. Ocenił jednak, że w przyszłości nie będzie wielu ograniczeń, ponieważ szczepionki i leczenie okazały się skuteczne.

W rozmowie z BFM TV oświadczył również, że szczepionka przeciw Covid-19 dla dzieci jest "bezpieczna i skuteczna", ale zastrzegł, że czwarta dawka nie powinna być jeszcze dopuszczona do stosowania u wszystkich, ponieważ "nie zebrano wystarczającej ilości danych".

Bourla powiedział, że w ramach walki z Covid-19 Pfizer przygotowuje plan inwestycyjny we Francji o wartości 520 mln euro. Ponadto - jak poinformował - koncern nawiązał współpracę z francuską grupą Novasep, by opracować lek przeciwko chorobie powodowanej przez koronawirusa.

Źródło: PAP
https://www.rmf24.pl/raporty/raport-program-szczepien-przeciw-covid/news-prezes-pfizera-koronawirus-bedzie-krazyl-jeszcze-przez-wiele,nId,5774707#crp_state=1
« Ostatnia zmiana: Styczeń 24, 2022, 21:50 wysłana przez Orionid »

Online Orionid

  • Moderator
  • *****
  • Wiadomości: 21338
  • Very easy - Harrison Schmitt
Odp: Wiadomości naukowe
« Odpowiedź #807 dnia: Styczeń 16, 2022, 08:54 »
Omikron zaczyna mutować. Co to oznacza? Czy nowy subwariant wyprze Omikron?
Katarzyna Grzęda-Łozicka,  25.01.2022 13:23

Wielu miało nadzieję, że Omikron to początek końca pandemii. Taką teorię wygłosił niedawno sam Bill Gates. Jednak póki co, nic nie wskazuje na to, by koniec był blisko. Ministerstwo Zdrowia poinformowało, że Omikron odpowiada już w Polsce za 45 proc. wszystkich zakażeń. Odzwierciedlają to rekordowo wysokie liczby chorych. Ponadto niepokój naukowców budzi kierunek mutacji Omikronu. - Jeżeli będziemy mieli nadal rejony o tak słabym wyszczepieniu, jak choćby Afryka, a nawet Polska, to dlaczego mamy nie oczekiwać, że pojawi się kolejna fala: Phi, Sigma, Omega albo jakiegokolwiek innego wariantu - mówi nam wirusolog dr hab. Tomasz Dzieciątkowski.

1. Omikron mutuje. W jakim kierunku idą zmiany?

Jak informuje Brytyjska Agencja Bezpieczeństwa Zdrowotnego (UKHSA), nowy podwariant Omikronu - BA.2. został zidentyfikowany co najmniej w 40 krajach: m.in. w Indiach, Wielkiej Brytanii i Szwecji. Najwięcej przypadków odnotowano do tej pory w Danii. W grudniu odpowiadał tam za ok. 2 proc. wszystkich infekcji, obecnie odpowiada za ponad połowę.

- Na podstawie różnic genetycznych mamy w tej chwili stwierdzone dwa podwarianty w obrębie samego wariantu Omikron. Natomiast nie należy z tego tytułu szaleńczo kruszyć kopii. Wirusy mają zmienność genetyczną - jest to ich cecha przyrodzona. W związku z tym zmieniały się, zmieniają i będą się zmieniać - wyjaśnia dr hab. Tomasz Dzieciątkowski, wirusolog z Katedry i Zakładu Mikrobiologii Lekarskiej Warszawskiego Uniwersytetu Medycznego.

Co wiemy o nowym subwariancie?

- Nie widzimy żadnej różnicy w liczbie hospitalizacji oraz śmiertelności w przypadku Omikronu (BA.1 - przyp. red.) i BA.2, więc na razie nie jest to coś, co nas niepokoi. Ale zdajemy sobie również sprawę, że mamy bardzo krótki czas obserwacji - wyjaśniał dr Anders Fomsgaard z duńskiego Instytutu Statens Serum (SSI) na antenie TV2.

Subwariant jest na razie pod baczną obserwacją. Naukowcy z UKHSA obawiają się, że "nowy podwariant może okazać się łatwiejszy w transmisji niż pierwotny Omikron". Z kolei Duńczycy badają m.in., czy jest możliwy scenariusz, według którego subwariantem BA.2 mogą zakażać się osoby, które przeszły zakażenie wywołane pierwotnym Omikronem - BA.1.

- Możliwe, że możesz zostać zarażony najpierw Omikronem BA.1, a wkrótce potem BA.2 - mówił w programie "Go’ morgen Danmark" dr Fomsgaard. - Być może jest on bardziej wytrzymały na uzyskaną w społeczeństwach odporność. Tego jeszcze nie wiemy - przyznał naukowiec.

Takie przypuszczanie wysuwa również amerykański epidemiolog dr Eric Feigl-Ding, wskazując, że może on szybciej się przenosić albo skuteczniej omijać odporność.

https://twitter.com/doktor_pyziak/status/1485313273914351616

2. Czy nowy subwariant wyprze Omikron?

Zdaniem ekspertów, z którymi rozmawialiśmy, ponowne zakażenia w krótkim czasie Omikronem BA.1 i jego subwariantem BA.2 są jednak mało prawdopodobne.

- Zakładam, że te dwa subwarianty są do siebie na tyle podobne, że przechorowanie jednego powinno nam dawać dość dobrą ochronę, żeby nie zakazić się nowym subwariantem. Badania, które mamy, pokazują, że przechorowanie choroby spowodowanej wariantem Omikron daje nam odporność na jakiś czas. Nie sądzę, żebyśmy mogli w krótkim okresie zakazić się ponownie, chyba że mamy problemy z układem odpornościowym - mówi dr Emilia Skirmuntt, wirusolożka ewolucyjna z Uniwersytetu w Oksfordzie. - Jest trochę za wcześnie, żeby mówić, ile ta ochrona trwa, bo nie minęło jeszcze wystarczająco dużo czasu od pojawienia się Omikronu, ale wydaje się, że powinna się utrzymywać przynajmniej przez kilka miesięcy - dodaje ekspertka.

Podobnego zdania jest lek. Bartosz Fiałek, popularyzator wiedzy na temat COVID-19.

- Z uwagi na bardzo podobny materiał genetyczny w obu liniach rozwojowych SARS-CoV-2, istnieje małe prawdopodobieństwo, że zakazimy się i wariantem Omikron, i subwariantem BA.2. Wydaje się, że zarówno przeciwciała, które zostaną wyprodukowane po infekcji wariantem Omikron, jak i poinfekcyjna reaktywność komórkowa, będą skutecznie neutralizować wiriony BA.2 - tłumaczy lekarz.

Doktor Fiałek wyjaśnia, że to podobna sytuacja do tej, z którą mieliśmy do czynienia w przypadku Delty i Delty Plus, wtedy również wszyscy zadawali pytanie, czy Delta Plus zmieni zasady gry.

- Duńskie dane wskazują, że BA.2 zaczyna zwiększać swój udział w wywoływaniu COVID-19, ale nie prowadzi do sytuacji, z którą mieliśmy do czynienia w przypadku wariantu Omikron, czyli podwojenia liczby zakażeń co dwa, trzy dni. W innych częściach świata jest on opisywany jako wariant zainteresowania, czyli nie budzi obecnie niepokoju. Liczba zakażeń narasta wolniej, więc wydaje się, że nie będzie w stanie wyplenić ze środowiska wariantu Omikron. Podejrzewam, że będziemy mieć sytuację podobną do tej, z którą mieliśmy do czynienia w przypadku wariantu Delta Plus. Wariant Delta nie został przez niego wyparty ze środowiska, pomimo że wariant Delta Plus posiadał mutacje, które samodzielnie były groźniejsze od zawartych w wariancie Delta - przypomina lek. Bartosz Fiałek.

- Co powinniśmy zrobić? Wzmocnić nadzór epidemiologiczny, przyglądać się temu subwariantowi, natomiast na tę chwilę nic nie wskazuje, żeby zaczął dominować nad wariantem Omikron - dodaje.

3. Jeszcze za wcześnie, by świętować koniec pandemii

Wielu miało nadzieję, że Omikron to początek końca pandemii. Taką teorię wygłosił niedawno w amerykańskiej telewizji Bill Gates.

- Gdy osłabnie fala COVID-19 napędzana obecnie Omikronem, występować będzie raczej znacznie mniej przypadków. Koronawirusa będzie można prawdopodobnie traktować jako sezonową grypę – mówił.

To, w jakim kierunku mutuje Omikron, pokazuje, że to raczej myślenie życzeniowe. Skala zachorowań wywołanych Omikronem nie oznacza, że wszyscy zyskają odporność, a COVID przestanie być problem. Eksperci wskazują, że im więcej osób zachoruje, tym większe ryzyko powstawania nowych, groźnych mutacji. A nadzieja wyłącznie w szczepieniach.

- Do tej pory nie zdarzyło się jeszcze w przypadku żadnej pandemii, żeby wyłącznie za pomocą naturalnych zachorowań uzyskano odpowiedź zbiorowiskową. Jeżeli będziemy mieli nadal rejony o tak słabym wyszczepieniu, jak choćby Afryka, a nawet Polska, to dlaczego mamy nie oczekiwać, że pojawi się kolejna fala: Phi, Sigma, Omega albo jakiegokolwiek innego wariantu. W przypadku wariantu Delta mówiło się, że do uzyskania odporności zbiorowiskowej potrzeba będzie 90 proc. populacji osób wyszczepionych lub takich, które przebyły zakażenie. Żaden kraj nawet się do tego nie zbliżył. A teraz nadszedł wariant Omikron, w przypadku którego te wskaźniki są jeszcze wyższe - wyjaśnia dr Dzieciątkowski.

Jak długo potrwa pandemia?

- Bardzo bym chciała znać odpowiedź. To może pójść w dwóch kierunkach. Wraz z większą liczbą zakażeń jest też większa szansa na pojawienie się nowego wariantu. Myśleliśmy, że już po Delcie będziemy mieli dłuższy okres spokoju, ale niestety tak się nie stało. Właśnie dlatego, że chociażby w Afryce wyszczepialność jest na tak niskim poziomie, że ten wirus może się tam rozprzestrzeniać bez dużego problemu. Ta duża liczba zachorowań przełożyła się na to, że pojawił się Omikron, który jest o wiele bardziej zaraźliwy. Niestety przez to mamy teraz kolejną falę - tłumaczy dr Skirmuntt.

Ekspertka przyznaje, że z dużą dozą prawdopodobieństwa w przyszłości COVID stanie się chorobą sezonową. Zanim tak się stanie minie co najmniej kilka miesięcy, a być może lat.

- To jest wszystko proces losowy. Możemy tylko zakładać różne scenariusze. W końcu pandemia się skończy i będziemy traktować SARS-CoV-2 podobnie jak wirusy sezonowej grypy, ale kiedy dojdziemy do takiego etapu, ciężko powiedzieć – podsumowuje wirusolożka.

https://portal.abczdrowie.pl/omikron-zaczyna-mutowac-co-to-oznacza

https://portal.abczdrowie.pl/czy-omikron-zakonczy-pandemie-prof-flisiak-komentuje-slowa-who-wideo

https://portal.abczdrowie.pl/pozytywny-wynik-testu-na-koronawirusa-jak-sie-zachowac-krok-po-kroku

Koronawirus był w Norwegii już w 2019 roku. Znaleziono przeciwciała we krwi ciężarnych kobiet
Joanna Potocka 25 stycznia (13:26)

Koronawirus krążył po Norwegii już w grudniu 2019 roku, a więc zanim odkryto pierwszy przypadek w Europie. Naukowcy znaleźli przeciwciała w próbkach krwi, pobranych wtedy u kobiet w ciąży.

Odkrycie to zmienia historię epidemii koronawirusa - mówi prof. Anne Eskild, która uważa, że wirus krążył po świecie na długo wcześniej, niż sądzimy.

Pracownicy laboratorium szpitala uniwersyteckiego Akershus sprawdzili próbki krwi, pobrane kobietom w pierwszym trymestrze ciąży między grudniem 2019 a grudniem 2020 roku.

Krew pobierana jest do standardowych badań przyszłych matek (podobnie jak w Polsce badania jest na przykład pod kątem HIV czy chorób wenerycznych - red.), a następnie przechowywana, by można było sprawdzać występowanie potencjalnych chorób zakaźnych. Naukowcy postanowili zbadać je także pod kątem obecności koronawirusa.

Wyniki badań wprawiły ich w zdumienie. W niektórych przebadanych próbkach krwi, oddanych do badań w grudniu 2019 roku, były przeciwciała koronawirusa.

Było to na miesiąc przed tym, jak 27 stycznia 2020 potwierdzony został pierwszy przypadek zakażenia w Europie i dwa miesiące przed tym, jak 24 lutego 2020 roku pierwsze zakażenie potwierdzono w Norwegii.

Zbiega się to w czasie z wystąpieniem pierwszych zachorowań na Covid-19 w Chinach.

"To odkrycie jest dla nas niezwykle zaskakujące. Nie spodziewaliśmy się pozytywnego testu na obecność koronawirusa w próbkach krwi pobranych tak wcześnie" - oświadczyła prof. Anne Eskild, która kierowała badaniami, a ich rezultaty opublikowała w Cambridge University Press.

Przeciwciała były też we krwi oddanej do badania w styczniu i lutym 2020 roku.

W sumie przebadano krew 6 520 kobiet - przeciwciała miało 98 z nich.

Nie wiadomo, czy wykazywały wtedy jakiekolwiek symptomy choroby.

Naukowcy twierdzą, że badania - nawet jeśli część wyników była fałszywie pozytywna - wykazują, że koronawirus był obecny w Skandynawii już w 2019 roku. To zmusza ekspertów do refleksji na temat tego, kiedy pandemia w rzeczywistości wybuchła.

https://www.rmf24.pl/raporty/raport-koronawirus-z-chin/europa/news-koronawirus-byl-w-norwegii-juz-w-2019-roku-znaleziono-przeci,nId,5791286#crp_state=1

Nowy, lepszy test na Covid-19?
Grzegorz Jasiński 25 stycznia

Szybkość testów antygenowych i wiarygodność testów PCR w jednym nowatorskim badaniu proponują naukowcy z University of Washington. Na łamach czasopisma "Science Advances" opisują zestaw do szybkiego i taniego badania na obecność koronawirusa SARS-CoV-2, który pozwala wykryć obecność genomu wirusa szybciej i równie wiarygodnie, jak przy wykorzystaniu kosztownej i czasochłonnej metody TR-PCR.

Test Harmony Covid-19 podobnie jak klasyczny RT-PCR wykrywa materiał genetyczny koronawirusa SARS-CoV-2. O ile jednak badanie RT-PCR wymaga kosztownej aparatury, wykwalifikowanego personelu i zajmuje kilka godzin, test Harmony przynosi równie wiarygodne wyniki w ciągu 20 minut.

Opracowaliśmy test, który jest tani i możliwy do wykonania niemal wszędzie - mówi prof. Barry Lutz z Brotman Baty Institute for Precision Medicine.

Mamy nadzieję, że prostota i niska cena pomoże upowszechnić testowanie Covid-19 na wysokim poziomie na całym świecie - dodaje.

Harmony wykorzystuje podobny do RT-PCR, ale zmodyfikowany mechanizm RT-LAMP do wykrywania fragmentów RNA wirusa SARS-CoV-2 w wymazach z nosa. Kluczowe znaczenie ma opracowany w laboratorium Lutza, niedrogi detektor, który może analizować na raz cztery próbki. Sterowanie detektorem i zbieranie wyników umożliwia zwykły smartfon.

Czas i cena to oczywiście nie wszystko. Kluczowe znaczenie ma wiarygodność wyników. O ile popularne testy antygenowe, wykrywające fragmenty specyficznych białek koronawirusa, powstających w procesie jego replikacji mają obecnie dokładność na poziomie 80-85 proc. (w przypadku wariantu Omikron może ona nieco spadać), testy RT-PCR przynoszą poprawny wynik w co najmniej 95 proc. przypadków. Wstępne testy zestawu Harmony wskazują z kolei na dokładność na poziomie 97 proc. Harmony wykrywa trzy różne rejony genomu wirusa, jeśli nowy wariant ma nadmierną liczbę mutacji w jednym z tych rejonów, test jest w stanie podać prawidłowy wynik w oparciu o pozostałe dwa. Tak jest w przypadku wariantu Omikron, który ma dziesiątki mutacji w rejonie genomu kodującym białko kolca.

Klasyczne badanie RT-PCR opiera się na reakcji odwrotnej transkrypcji i łańcuchowej reakcji polimerazy w czasie rzeczywistym (Reverse Transcription and Real-Time Polymerase Chain Reaction) i wymaga wielokrotnego podgrzewania i chłodzenia próbki. Wirusa identyfikuje się z pomocą tak zwanych starterów i sond genetycznych, przyłączających się tylko do ściśle określonych, charakterystycznych dla wirusa SARS-CoV-2 fragmentów RNA, które wcześniej zostały powielone. W przypadku metody RT-LIMP zastosowanie nowego rodzaju polimerazy Bst pozwala przeprowadzić reakcje w stałej temperaturze. Diagnozę przyspiesza też wykorzystanie większej liczby starterów.

Testy metodą RT-LIMP, obok RT-PCR, prowadzone są w warunkach laboratoryjnych i dostępne także w Polsce już od pewnego czasu. Autorzy zestawu Harmony Covid-19 opracowują go najpierw z myślą o zastosowaniu w warunkach klinicznych, potem w szkołach i zakładach pracy. Docelowo zestaw ma pozwolić na proste, tanie i wiarygodne testowanie nawet w warunkach domowych.

https://www.rmf24.pl/nauka/news-nowy-lepszy-test-na-covid-19,nId,5791164#crp_state=1

https://www.polsatnews.pl/wiadomosc-amp/2022-01-25/koronawirus-zakazenie-omikronem-przez-kichniecie-ekspert-nawet-po-pieciu-minutach/

======

Fiasko szybkich testów? Ekspert mówi, które z nich nie wykryją Omikronu
PAP,  17.01.2022 16:13

- Część testów antygenowych nie wykryje wariantu SARS-CoV-2 o nazwie Omikron - stwierdza wirusolog, prof. Włodzimierz Gut. Ekspert alarmuje, że wyniki mogą nie być miarodajne, a jedynym wyjściem z tej patowej sytuacji byłoby wykonanie aż dwóch testów.

1. Które testy mogą nie wykryć Omikronu?

- Wszystko zależy od tego, jakich monoklonalnych przeciwciał użyto w danym teście antygenowym. Jeżeli użyjemy niewłaściwego przeciwciała, to nie wykryjemy wirusa - podkreślił prof. Gut.

W jego ocenie problem polega obecnie na tym, że testów na rynku jest bardzo dużo.

- W zasadzie na rynku są wszystkie testy, które zostały zakupione. Te, które kupiło państwo, można jeszcze kontrolować i po prostu daną serię wycofać. Te kupione przez sieci handlowe czy prywatne punkty testowania są w zasadzie poza większą kontrolą - dodał.

Przyznał, że trudno mu sobie wyobrazić sytuację, w której ktoś kupił partię testów, żeby je wykonywać, a teraz wyrzuci je do kosza.

- Raczej ich nie wyrzuci. Dlatego część wyników może być niemiarodajna. Byłoby na to rozwiązanie, czyli wykonanie dwóch różnych testów. Jeżeli wiemy, że jeden wykrywa dany wariant, a drugi nie, to mamy prostym sposobem bardzo dobrą metodę sekwencjonowania. Nie stuprocentową, ale dającą duże prawdopodobieństwo wykrycia danego wariantu SARS-CoV-2. Do tego testy antygenowe później wykrywają zakażenia niż testy molekularne, a także ich czułość jest sporo niższa. No i mogą się także zdarzyć wyniki fałszywie dodatnie testu antygenowego - wyjaśnił wirusolog.

2. Jaka będzie fala spowodowana wariantem Omikron?

Pytany o sytuację związaną z rozwojem fali epidemii wywołanej przez wariant Omikron w Europie wskazał, że od początku nie spodziewał się załamania systemu ochrony zdrowia w związku z rozprzestrzenianiem się tej mutacji.

- W zasadzie chodzi tylko o jedną rzecz: liczbę zgonów, czyli koszt, jaki ponosi dane społeczeństwo. W wielu krajach Europy Zachodniej zaszczepiło się więcej osób niż u nas i - jak widzimy - notowane są duże liczby zakażeń, a hospitalizacji i zgonów wcale nie ma aż tak dużo. Jest tak, jak mówiłem od początku. Szczepienia nie chronią przed zakażeniem, ale przed ciężkim przebiegiem. Oczywiście nie każdego i nie zawsze. Części osób nie pomoże i 10 dawek szczepionki, bo ich układ odpornościowy nie działa poprawnie - dodał.

Analizując obecną sytuację epidemiologiczną w Polsce wskazał, że jesteśmy w fazie stabilnej.

- Zakażeń jest między 10 a 20 tysięcy dziennie, raczej częściej bliżej 20 niż 10. Liczba zgonów ustabilizowała się na poziomie ok. 400. To dużo, bardzo dużo. Zmniejsza się jednak obłożenie miejsc w szpitalach. Żeby wiedzieć, w jakim momencie rozwoju fali jesteśmy, trzeba patrzeć na procent pozytywnych wyników testów. Teraz jest to między 15 a 18 procent w danym dniu. W szczycie poprzednich fal bywało, że było to ok. 50 procent - dodał ekspert.

Przyznał, że nie wierzy "niestety" w to, że uda się skłonić w Polsce jeszcze ok. 20-30 procent ludzi do zaszczepienia.

https://portal.abczdrowie.pl/fiasko-szybkich-testow-ekspert-mowi-ktore-z-nich-nie-wykryja-omikronu
« Ostatnia zmiana: Styczeń 25, 2022, 21:52 wysłana przez Orionid »

Online Orionid

  • Moderator
  • *****
  • Wiadomości: 21338
  • Very easy - Harrison Schmitt
Odp: Wiadomości naukowe
« Odpowiedź #808 dnia: Styczeń 16, 2022, 22:34 »
72) Prof. Pyrć: Zakaźność Omikrona jest w czołówce chorób zakaźnych, wspólnie z takimi patogenami jak wirus odry
25.01.2022 Rozmawiał Zbigniew Wojtasiński (PAP)

Zakaźność wariantu Omikron jest bardzo wysoka, jest on w czołówce chorób zakaźnych, wspólnie z takimi patogenami, jak wirus odry. Kto jeszcze tego nie zrobił - powinien się jak najszybciej zaszczepić, szczególnie osoby z grup ryzyka – powiedział PAP wirusolog z Uniwersytetu Jagiellońskiego w Krakowie prof. Krzysztof Pyrć.

PAP: Co z pewnością wiemy o Omikronie? Nie ma wątpliwości, że jest bardziej zakaźny - za to mniej zjadliwy? Wydaje się, że jeśli chodzi o zjadliwość, to opinie są podzielone. Może być tak, że jest dość groźny, ale większa jest z kolei odporność populacyjna, uzyskana zarówno dzięki szczepieniom przeciwko COVID-19, jak i licznym zakażeniom.

Prof. Krzysztof Pyrć: Omikron nie jest bardziej zjadliwy, niż jego poprzednicy. Część badań wskazuje wręcz, że przebieg choroby wywołanej przez tego wirusa może być łagodniejszy, niż w przypadku Delty. Pamiętajmy jednak, że redukcja jest niezbyt wielka – mówimy o redukcji ryzyka hospitalizacji o 25–50 proc.

PAP: A transmisyjność Omikrona - jest faktycznie znacznie większa, jak się wszyscy obawiają?

Prof. K.P.: W przypadku transmisyjności tego wariantu wątpliwości nie ma. Jest to już widoczne w Polsce, a jeszcze wyraźniej w krajach, w których stał się on dominujący. W nadchodzących tygodniach w Polsce pojawi się zalew przypadków zakażeń. Jakie wartości zobaczymy w statystykach? Zależy, ile będziemy testować.

PAP: Wróćmy do zjadliwości Omikrona, bo ona też budzi obawy.

Prof. K.P.: Badania laboratoryjne sugerują, że przy zakażeniu wirus może nieco gorzej sobie radzić w płucach, za to znacznie lepiej w oskrzelach. Wyjaśniałoby to jego większą transmisyjność i właśnie mniejszą zjadliwość.

PAP: To jednak tylko badania laboratoryjne. W praktyce klinicznej bywa inaczej.

Prof. K.P.: Tak, trzeba podchodzić do tych wyników z dużą rezerwą. Raporty z kliniki sugerują, że faktycznie jest pewna redukcja ryzyka hospitalizacji po zakażeniu Omikronem w porównaniu do Delty. Nie zapominajmy jednak, że Delta była groźniejsza od poprzednich wariantów. Absolutnie zatem nie nazywałbym Omikronu „katarkiem”.

PAP: Jak jest ze szczepieniami? W jakim stopniu są skuteczne wobec Omikronu?

Prof. K.P.: No i dochodzimy do złych i dobrych wiadomości. Szczepienia w przypadku Omikronu w mniejszym stopniu chronią przed samym zakażeniem i przed chorobą, ale dość dobrze chronią przed ciężką postacią choroby COVID-19 i zgonem. W krajach, w których poziom zaszczepienia jest wysoki - widać, że liczba zakażeń rośnie dramatycznie, ale na szczęście nie podąża za nimi liczba zgonów. Nie znaczy to, że ludzie nie umierają z powodu zakażenia Omikronem i nie trafiają do szpitali. Liczba zgonów i hospitalizacji rośnie, ale na szczęście wolniej. Gdyby było inaczej, mielibyśmy katastrofę.

PAP: Co się wkrótce może wydarzyć w Polsce?

Prof. K.P.: Omikron powoli zaczyna przeważać; widzimy już bardzo duże wzrosty. Częściowo jest to opóźniony efekt świąt i transmisji Delty, ale w większości trzeba je łączyć z Omikronem.

PAP: Jakie mogą być tego skutki?

Prof. K.P.: Czeka nas potężna fala zakażeń, a jak to przepisze się na paraliż służby zdrowia i liczbę zgonów - zobaczymy.

PAP: Dlaczego?

Prof. K.P.: Mamy w Polsce stosunkowo mało osób zaszczepionych, nawet w grupach wysokiego ryzyka. Jak się to przekłada na zgony, było widać już ostatniej jesieni. Liczba zakażeń była u nas podobna lub niższa, niż w niektórych krajach Europy Zachodniej, ale liczba zgonów - znacznie wyższa. Nawet o rząd wielkości. W dalszym ciągu mamy 56 proc. osób szczepionych, ale mamy również bardzo dużą grupę ozdrowieńców. Jednak w obu grupach pewna forma ochrony powinna być widoczna. Jak duża jest to grupa? No właśnie w tym problem – nie dysponujemy aktualnymi danymi.

PAP: Co jest teraz najważniejsze?

Prof. K.P.: Trzymam kciuki, żeby podobnie jak w innych krajach doszło u nas do rozdzielenia się krzywej zgonów i krzywej zakażeń. Musimy być jednak przygotowani na gorszy scenariusz, czyli duże obłożenie służby zdrowia i objęcie kwarantanną znacznej liczby osób. Już teraz liczba osób przebywających na kwarantannie zaczyna rosnąć. Jeżeli duży odsetek Polaków będzie chorych, może to sparaliżować życie społeczne. Ostrzegaliśmy przed tym już w grudniu 2021 r. w ramach stanowiska Polskiej Akademii Nauk, dotyczącego właśnie Omikronu. W przypadku fali nawet łagodnych zakażeń może zabraknąć lekarzy i pielęgniarek, jak też żołnierzy, kierowców i pilotów.

PAP: Chorują nawet osoby po trzech dawkach szczepionki przeciwko COVID-19.

Prof. K.P.: Tak, redukcja ryzyka jest mniejsza, niż w przypadku wcześniejszych wariantów wirusa SARS-CoV-2 - zarówno, jeśli chodzi o zakażenie, jak i zachorowanie. Wiemy jednak, że dawka przypominająca zmniejsza znacząco ryzyko.

PAP: Czy mimo tych obaw jest Pan optymistą co do dalszego przebiegu piątek fali?

Prof. K.P.: Gdy sugeruję, że ciężkich przypadków powinno być proporcjonalnie mniej niż wcześniej, to nie znaczy, że nasza służba zdrowia nie będzie pod dużą presją. Czekają nas trudne tygodnie. Ale mam nadzieję, że nie okaże się, że mamy zbyt słabą immunizację i śmiertelność będzie podobna jak w przypadku Delty.

PAP: Jest jeszcze czas, żeby się zaszczepić przeciwko COVID-19?

Prof. K.P.: Oczywiście! W każdej chwili jest czas, żeby się zaszczepić. Jest to w interesie każdego z nas, bo najprawdopodobniej tej zimy większość z nas będzie chorować. Zakaźność wariantu omikron jest bardzo wysoka. Jest on pod tym względem w czołówce chorób zakaźnych, wspólnie z takimi patogenami jak wirus odry. Kto jeszcze tego nie zrobił powinien jak najszybciej się zaszczepić, szczególnie osoby z grup ryzyka. (PAP)

https://naukawpolsce.pl/aktualnosci/news%2C91044%2Cprof-pyrc-zakaznosc-omikrona-jest-w-czolowce-chorob-zakaznych-wspolnie-z

73) 72) Zespół PAN: Szczepionka przeciw COVID-19 jest najlepiej zbadaną szczepionką w historii szczepień
25.01.2022

COVID-19 to jedna z najlepiej poznanych chorób zakaźnych w historii, a szczepionka przeciw tej chorobie jest najlepiej zbadaną szczepionką w historii szczepień. Wyraźny jest natomiast deficyt woli zwalczania epidemii COVID-19 u rządzących – napisał zespół ds. COVID-19 przy prezesie PAN.

Zespół ds. COVID-19 przy prezesie PAN złożony z reprezentantów różnych dziedzin naukowych, opublikował w poniedziałek 28. komunikat. Napisano w nim, że „wolność człowieka do dokonywania nieracjonalnych, sprzecznych z naukowymi poglądami wyborów kończy się tam, gdzie zaczynają one zagrażać zdrowiu i życiu współobywateli”.

Specjaliści podkreślają, że mimo doniesień naukowych, wskazujących że wariant omikron powoduje łagodniejszy przebieg choroby, w dalszym ciągu infekcja wariantem Omikron stanowi dla wielu śmiertelne zagrożenie – szczególnie w Polsce, gdzie bardzo dużo osób pozostaje niezaszczepionych.

Naukowcy ostrzegają, że maksimum liczby pacjentów hospitalizowanych z powodu COVID-19 jest prognozowane na drugą połowę lutego i – w optymistycznym wariancie prognoz – będzie porównywalne ze szczytem listopadowym 2020.

„Dramat skrajnej niewydolności systemu opieki zdrowotnej może dotknąć wszystkich, również osoby chore na schorzenia inne niż COVID-19, gdyż generalnie stan zdrowia społeczeństwa w Polsce jest stosunkowo zły, a system ochrony zdrowia jest już głęboko niewydolny” – napisali specjaliści.

„Najwyższa pora skończyć z poglądem, że jeszcze wielu rzeczy o SARS-CoV-2 czy o szczepionkach nie wiemy. COVID-19 to jedna z najlepiej poznanych chorób zakaźnych w historii medycyny, a szczepionka przeciw tej chorobie jest najlepiej zbadaną szczepionką w historii szczepień. Wyraźny jest natomiast deficyt woli zwalczania epidemii COVID-19 u rządzących” – napisano w komunikacie.

Naukowcy nawołują do podjęcia zdecydowanych działań.

„Pora odrzucić założenie, że pewna część społeczeństwa to osoby o zrozumiałych wątpliwościach co do restrykcji i szczepień. Nadszedł etap walki z groźnymi dla społeczeństwa działaniami dobrze zorganizowanej – choć mniej licznej, niż się wydaje – grupy antyszczepionkowców, którzy otumaniają dużą jego część. Trzeba im się zdecydowanie przeciwstawiać w polityce, w instytucjach publicznych i w życiu społecznym. Trzeba użyć wszelkich środków prawnych w celu obrony społeczeństwa przed ekspansją tych środowisk. Wolność człowieka do dokonywania nieracjonalnych, sprzecznych z naukowymi poglądami wyborów kończy się tam, gdzie zaczynają one zagrażać zdrowiu i życiu współobywateli” – napisali specjaliści i w pięciu punktach rozpisali rekomendowane działania.

Pierwsze z nich to: rygorystyczne egzekwowanie zasady MDDW (maseczki, dystans, dezynfekcja, wietrzenie), ale też zasady „masz infekcję – zostań w domu” oraz w najbliższych tygodniach powrót, gdzie tylko możliwe, do pracy zdalnej, także wśród osób zaszczepionych. Drugie rekomendowane działanie to wprowadzenie ułatwień dla zaszczepionych oraz ograniczeń dla niezaszczepionych. "Należy przy tym stosować się do wytycznych dotyczących trwałości ochrony, jaką zapewniają szczepionki oraz konieczności przyjęcia dawki przypominającej, odpowiednio ustalając datę ważności certyfikatu. Działania powinny mieć charakter systemowy, a trudne decyzje i odpowiedzialność nie powinny ciążyć na pracodawcach. Decyzje o przyszłych dawkach czy wprowadzeniu szczepienia do kalendarza szczepień obowiązkowych należy podjąć na podstawie racjonalnych przesłanek oraz uwzględniając stan pandemii" - piszą naukowcy.

Trzecie działanie to promowanie powszechnego testowania dla wszystkich zainteresowanych (np. poprzez bezpłatne testy antygenowe bez skierowania, choćby korzystając z brytyjskiego rozwiązania darmowych pakietów testów dla każdego w każdej aptece) oraz regularne testowanie dzieci i personelu w szkołach. Czwarte to zaś pilna intensyfikacja kampanii informacyjnej dotyczącej epidemii COVID-19. Wprowadzenie do szkół programów edukacyjnych dotyczących epidemiii sposobów jej zwalczania, w szczególności tak podstawowych narzędzi do walki z chorobami zakaźnymi jak szczepionki. Eksperci - w piątym punkcie - rekomendują też podjęcie zdecydowanych działań piętnujących poglądy i postawy negujące dobrze udokumentowane fakty naukowe i bezpośrednio zagrażające zdrowiu i życiu Polaków.

Zdaniem naukowców proponowane natychmiastowe działania nie zatrzymają już nowej fali, ale mogą ją rozciągnąć w czasie i tym samym osłabić jej niszczycielskie działanie. „Niewybaczalnym błędem będzie nieskorzystanie z nich” – uważają eksperci.

Pełna treś komunikatu jest dostępna na stronie: https://informacje.pan.pl/informacje/materialy-dla-prasy/3520-stanowisko-28-omikron-atakuje-ratujmy-siebie-i-panstwo?fbclid=IwAR1AD61WhH-66iTrVVGApaGjpnBNCqsDltvRHZt5X6SUqwQoEAvI_253-F0

Interdyscyplinarny zespół doradczy ds. COVID-19 powołano w PAN 30 czerwca 2020 r. Przewodniczącym grupy jest prezes PAN prof. Jerzy Duszyński, a jego zastępcą – prof. Krzysztof Pyrć (Uniwersytet Jagielloński). (PAP)

https://naukawpolsce.pl/aktualnosci/news,91059,zespol-pan-szczepionka-przeciw-covid-19-jest-najlepiej-zbadana-szczepionka-w

74) Badanie: Omikron pozostaje na powierzchniach plastikowych do 8 dni, na skórze do 21 godzin
26.01.2022

Omikron pozostaje na powierzchniach plastikowych znacznie dłużej niż poprzednie warianty koronawirusa - wykazało nowe badanie japońskich naukowców z Uniwersytetu Medycznego w Kyoto. Omikron może przetrwać na plastiku do 193,5 godziny - ok. 8 dni, a na skórze do ponad 21 godzin - sprecyzowano.

"Nasze badanie wykazało, że Omikron spośród wszystkich tzw. wariantów niepokojących (VOC - variant of concern) jest najbardziej trwały w środowisku, co może być jednym z głównych powodów wyparcia przez niego Delty i szybkiego rozprzestrzenienia" - napisano w publikacji naukowej.

Japońscy badacze przekazali, że pomimo wyższej odporności nowego wariantu na etanol w porównaniu z pierwotnym szczepem Covid-19, Omikron jest całkowicie unieszkodliwiany po około 15 sekundach kontaktu z płynem dezynfekcyjnym. "Wysoce zachęcamy, by dalej korzystać z takich płynów (...) zgodnie z rekomendacjami Światowej Organizacji Zdrowia (WHO)" - napisano.

Jak podaje Europejskie Centrum ds. Zapobiegania i Kontroli Chorób (ECDC), Omikron jest wariantem dominującym we wszystkich państwach Unii Europejskiej.

Badanie nie zostało jeszcze ocenione przez inne instytucje badawcze. (PAP)

https://naukawpolsce.pl/aktualnosci/news%2C91070%2Cbadanie-omikron-pozostaje-na-powierzchniach-plastikowych-do-8-dni-na-skorze

75) Chatbot pociesza pacjentów w czasach pandemii
26.01.2022 Autor: Paweł Wernicki

"Rozmowa" z chatbotem poprawiła nie tylko psychiczne, ale i fizyczne zdrowie pacjentów, których planowane operacje wymiany stawów opóźniła pandemia COVID-19 - informuje "Journal of Arthroplasty".

Jak wykazali naukowcy z Pennsylvania State University, zautomatyzowany system wiadomości tekstowych oparty na technikach psychoterapeutycznych pozwolił osiągnąć znaczącą poprawę zdrowia - nie tylko psychicznego, ale także fizycznego - pacjentów, których operacje opóźniły się z powodu pandemii COVID-19. Znaczącej poprawy klinicznej doświadczyło dwa razy więcej pacjentów, którzy otrzymali wiadomości tekstowe w porównaniu z tymi, którzy ich nie dostali.

„Uważamy za bardzo znaczące, że dostrzegliśmy korzyści zarówno w zakresie zdrowia psychicznego, jak i fizycznego” – powiedział główny autor badania, dr Christopher Anthony, zastępca dyrektora Hip Preservation w Penn Medicine i asystent profesora chirurgii ortopedycznej w Perelman School of Medicine na University of Pennsylvania. „To pokazuje, jak ważny jest mało zbadany związek pomiędzy dobrym samopoczuciem psychicznym pacjenta a funkcjonowaniem jego stawów”.

Wobec pandemii COVID-19, zwłaszcza w jej wczesnych stadiach, planowe operacje w całych Stanach Zjednoczonych zostały odroczone ze względu na wzrost liczby szpitali obciążonych leczeniem zakażonych wirusem. Wśród odsuniętych w czasie znalazły się operacje wymiany bolących stawów. W związku z tym Anthony i inni chcieli pomóc pacjentom w radzeniu sobie z bólem i dać im nadzieję.

Zespół badawczy zastosował zautomatyzowany system dwa razy dziennie dostarczający wiadomości tekstowe pacjentom, których operacja wszczepienia endoprotezy stawu została odroczona. Każdy tekst opierał się na koncepcji psychoterapeutycznej zwanej Terapią Akceptacji i Zaangażowania (ACT), która kładzie nacisk na koncentrację na własnych celach pacjenta dotyczących jego samego i jego zdrowia, jednocześnie bezpośrednio odnosząc się do uczucia bólu lub rozczarowania.

Przykładowa wiadomość: „Jeśli odczuwasz dzisiaj jakiś ból, zachęcamy, abyś to przyznał, a następnie skupił się na rzeczach w Twoim życiu, które są dla Ciebie najważniejsze”.

90 pacjentów podzielono losowo na dwie grupy - jedna otrzymywała wiadomości tekstowe. Każdy pacjent uczestniczył w badaniu przez dwa tygodnie, a jego stan oceniano klinicznie na początku i na końcu tego okresu.

Pacjenci zapisani do systemu wiadomości tekstowych uzyskali generalnie lepsze wyniki, z wyjątkiem lęku – w tej kategorii żadna z grup nie wykazała poprawy. Pod względem zdrowia psychicznego 31 proc. pacjentów otrzymujących SMS-y doświadczyło klinicznie znaczącej poprawy, w porównaniu do 25 proc. nieotrzymujących SMS-ów. Podczas gdy 15 proc. osób biorących udział w programie SMS-owym doświadczyło pogorszenia stanu zdrowia psychicznego, wśród nieotrzymujących SMS-ów było ich ponad dwa razy więcej.

Spośród osób, które otrzymywały SMS-y, 38 proc. zgłosiło poprawę zdrowia fizycznego w okresie badania, w porównaniu do zaledwie 17 proc. osób, które nie otrzymały SMS-ów. W badaniach związanych ze stanem ich stawów około 24 proc. pacjentów otrzymujących wiadomości tekstowe odnotowało znaczną poprawę. Natomiast tylko 2,5 proc. tych, którzy nie otrzymali wiadomości zauważyło taką samą poprawę.

Program SMS-ów jest tym samym, którego Anthony używał wcześniej, aby powoli zmniejszyć liczbę pigułek opioidowych na receptę stosowanych przez pacjentów po operacji wymiany stawów. Jak się okazało, dzięki SMS - om przyjmowali oni o jedną trzecią mniej opioidów, a jednocześnie mniej odczuwali ból.

„Chcielibyśmy, aby nasze metody były wykorzystywane przez innych i wdrażane w praktyce, biorąc pod uwagę bieżące potrzeby pandemii” – powiedział Anthony. „Naprawdę uważamy, że to może pomóc niektórym ludziom”. (PAP)

https://naukawpolsce.pl/aktualnosci/news%2C91052%2Cchatbot-pociesza-pacjentow-w-czasach-pandemii.html

76) Naukowcy z Chin twierdzą, że Omikron mógł powstać w myszach
26.01.2022 Marek Matacz

Analiza mutacji wariantu Omikron wskazuje, że wyewoluował on tak, aby sprawnie atakować komórki myszy i prawdopodobnie powstał właśnie w organizmach tych gryzoni. Wskazuje to na potencjalne zagrożenie ze strony dzikich zwierząt, szczególnie gryzoni - informują badacze z trzech chińskich ośrodków naukowych.

Omikron (B.1.1.529) to piąty grożący człowiekowi wariant SARS-CoV2, uznany przez Światową Organizację Zdrowia. Z powodu jego szybkiego rozprzestrzeniania się i przejęcia dominującej pozycji w wielu krajach naukowcy starają się poznać jego pochodzenie. Ustalono już, że wywodzi się on ze szczepu krążącego w ludzkiej populacji w połowie 2020 roku. Nie znaleziono jednak ogniwa pośredniego. Jedna z teorii głosi, że wirus wyewoluował w organizmach zwierzęcych.

Teraz naukowcy z chińskiego Narodowego Instytutu Kontroli i Prewencji Chorób Zakaźnych informują o znalezieniu dowodów popierających tę hipotezę. Ich zdaniem Omikron pochodzi od myszy - choć zastrzegają, że trzeba to potwierdzić dalszymi badaniami.

Na takie właśnie pochodzenie, od myszy, wskazują - ich zdaniem - mutacje obecne w białku kolca wirusa obecne w kluczowych dla jego działania miejscach.

„Profil tych mutacji wskazuje, że wirus przystosował się do zakażania komórek myszy. Co więcej, czasowe drzewo filogenetyczne wskazuje, że Omikron oraz linia Gamma prawdopodobnie krążyły w środowisku w 2020 roku, co wspiera hipotezę, że Omikron mógł wyewoluować w zwierzętach. Uważamy, że koronawirus powoli kumulował mutacje w organizmach myszy, zanim przeskoczył na ludzi” - mówi prof. Jianguo Xu, autor publikacji, która ukazała się w piśmie „Journal of Biosafety and Biosecurity”.

Według niego wyniki te wskazują, że zajmujący się SARS-CoV2 naukowcy powinni skupić się na badaniu wariantów izolowanych z dzikich zwierząt, szczególnie gryzoni.

„Jeśli potwierdzi się, że Omikron pochodzi od myszy, skutki jego cyrkulacji w organizmach gospodarzy innych niż ludzie będą oznaczały nowe wyzwania dla zapobiegania i kontroli epidemii” - podkreśla prof. Xu.

Więcej informacji na stronie publikacji źródłowej (https://pubmed.ncbi.nlm.nih.gov/35005525/)

To kolejna, nowa publikacja dotycząca myszy w kontekście wirusa Sars-Cov-2. Naukowcy z Georgia State University na łamach czasopisma „Viruses” (https://www.mdpi.com/1999-4915/14/1/27) poinformowali właśnie, że myszy mogą zakazić się wariantem Alpha oraz wariantem Beta wirusa SARS-CoV-2. Wcześniej nie zakażały się "oryginalną" wersją wirusa odkrytego w Wuhan - napisali.

Według nich wersją wirusa zidentyfikowanego w Wuhan myszy mogły się zakazić jedynie, gdy naukowcy dokonali wcześniej mutacji genetycznej. W przypadku wariantu Alpha(po raz pierwszy zidentyfikowanego w Wielkiej Brytanii) i Beta (po raz pierwszy zidentyfikowanego w Afryce), ta ingerencja nie jest już potrzebna - stwierdzili. (PAP)

https://naukawpolsce.pl/aktualnosci/news%2C91073%2Cnaukowcy-z-chin-twierdza-ze-omikron-mogl-powstac-w-myszach.html
« Ostatnia zmiana: Styczeń 26, 2022, 21:54 wysłana przez Orionid »

Online Orionid

  • Moderator
  • *****
  • Wiadomości: 21338
  • Very easy - Harrison Schmitt
Odp: Wiadomości naukowe
« Odpowiedź #809 dnia: Styczeń 18, 2022, 09:33 »
77) USA/ Opracowano szybki test wykrywający SARS-CoV-2
26.01.2022 Autor: Marek Matacz

Zespół z University of Washington (USA) opracował niedrogi test wykrywający SARS-CoV-2, który łączy dokładność badań PCR z prędkością testów antygenowych. Harmony, bo tak się nazywa test, reaguje na materiał genetyczny wirusa, ale zamiast kilku godzin, na wynik czeka się tylko 20-30 minut.

„Zaprojektowaliśmy test z myślą o tym, aby był niedrogi i wystarczająco prosty, aby dało się go użyć gdziekolwiek” - podkreśla autor pracy opublikowanej w piśmie „Science Advances”, prof. Barry Lutz.

„Liczymy na to, że dzięki niskiej cenie, wysokiej jakości testy będą wykorzystywane na całym świecie” - dodaje.

Do przeprowadzenia testu potrzebna jest próbka pobrana z nosa i niewielki detektor sterowany z pomocą smartfona.

Podczas gdy szybkie testy antygenowe mają dokładność ok. 80-85 proc., a czasochłonne testy PCR - 95 proc., precyzja Harmony sięga aż 97 proc.

Nowy test reaguje przy tym na trzy różne części genomu wirusa, co pozwala mu dobrze radzić sobie z ewentualnymi mutacjami.

Naukowcy zapewniają na przykład, że dobrze wykrywa wariant Omikron.

Urządzenie wykorzystuje biotechnologiczną technikę RT-LAMP.

Podczas gdy w trakcie reakcji PCR badany materiał genetyczny jest wielokrotnie powielany w kolejnych cyklach z etapami o różnej temperaturze, RT-LAMP nie wymaga ciągłego ogrzewania i chłodzenia, dzięki czemu działa dużo szybciej.

Naukowcy założyli już firmę, która ma stworzyć produkt gotowy do sprzedaży. Przedsiębiorstwo uzyskało m.in. granty z National Institutes of Health na kwotę prawie 15 mln dol.

Początkowo urządzenie ma trafić do klinik i innych miejsc, w których badanie będzie mógł nadzorować pracownik medyczny, np. do szkół, czy zakładów pracy.

W późniejszym czasie naukowcy liczą na dostosowanie testu do użytku domowego.

„Przez długi czas były dostępne tylko dwie opcje - drogi test PCR, na którego wyniki czeka się cały dzień, albo tani i szybki test antygenowy, który zwykle ma niższą dokładność” - zwraca uwagę prof. Lutz.

„Od pierwszego dnia projektowaliśmy test tak, aby dało się go produkować niskim kosztem i w dużych ilościach, oraz aby dostarczał szybkich wyników równie dokładnych, jak z testów PCR” - mówi badacz.


Więcej informacji: https://www.science.org/doi/10.1126/sciadv.abj1281 (PAP)
https://naukawpolsce.pl/aktualnosci/news%2C91094%2Cusa-opracowano-szybki-test-wykrywajacy-sars-cov-2.html

78) Pfizer: rozpoczęliśmy badania nad szczepionką chroniącą przed Omikronem
26.01.2022

Pfizer ogłosił we wtorek, że rozpoczęto badania kliniczne nad zmienioną formułą szczepionki chroniącej przed wariantem koronawirusa Omikron - informuje serwis informacyjny Axios.

Badania wykazały, że dawki przypominające szczepionki Pfizer-BioNTech skutecznie neutralizują Omikron. Przyjęcie tylko dwóch podstawowych dawek jest o wiele mniej efektywne.

"Chociaż obecne badania i rzeczywiste dane pokazują, że dawki przypominające nadal zapewniają wysoki poziom ochrony przed ciężkim zachorowaniem i hospitalizacją z powodu Omikrona, zdajemy sobie sprawę, że należy być przygotowanym na wypadek, gdy ta ochrona z czasem osłabnie i ewentualnie pomóc w rozwiązaniu problemu Omikrona i nowych wariantów w przyszłości" - skomentowała Kathrin Jansen, kierownik działu badań i rozwoju szczepionek w firmie Pfizer.

W badaniach klinicznych weźmie udział do 1420 osób od 18 do 55 lat podzielonych na trzy grupy.

Jedna z wyodrębnionych grup otrzyma dwie dawki szczepionki Pfizera przeciw Covid-19, inna dwie dawki i dawkę przypominającą, a trzecia szczepionkę o zmienionej formule mającej chronić przed wariantem Omikron. (PAP)

https://naukawpolsce.pl/aktualnosci/news%2C91096%2Cpfizer-rozpoczelismy-badania-nad-szczepionka-chroniaca-przed-omikronem.html

79) Dr Krawczyk: pandemia powinna nas nauczyć rozsądnej obawy przed zakażeniami układu oddechowego
26.01.2022 Autor: Zbigniew Wojtasiński

Jeśli czegokolwiek nauczy nas pandemia COVID-19 będzie to, miejmy nadzieję, rozsądna, pozbawiona paniki obawa przed chorobami zakaźnymi układu oddechowego – stwierdza dr Ewa Krawczyk z Georgetown University w Waszyngtonie.

Choroby zakaźne układu oddechowego są powszechnie lekceważone, przykładem są grypa i zapalanie płuc. Obydwa schorzenia są uznawane za mało groźne a niektórzy uważają, że skutecznie leczą je antybiotyki, co nie jest prawdą. Grypę wywołują wirusy, a na wirusy antybiotyki nie działają (jedynie na bakteryjne powikłania pogrypowe). A zapalenie płuc mogą wywoływać zarówno bakterie, jak i wirusy, czego przykładem jest COVID-19.

„Te zakażenia (układu oddechowego – PAP) zresztą często bywają lekkie, mijają bez śladu i bez problemów, są odbierane raczej jako dyskomfort niż jako choroba (przeziębienie), choć mogą mieć ciężki przebieg (zapalenie płuc), prowadzący nawet do zgonu bądź poinfekcyjnych powikłań” – ostrzega dr Ewa Krawczyk w książce „Plagi świata. Czy człowiek przetrwa kolejną pandemię?”.

Nigdy nie ma pewności, jak będą przebiegać zakażenia układu oddechowego, szczególnie u osób starszych i z chorobami współistniejącymi. Jeśli nawet na początku infekcji mają jedynie lekki przebieg, to potem mogą się zaostrzyć powodując poważne powikłania. „Takie choroby są nieprzewidywalne, a przed nieprzewidywalnym trudno się zabezpieczyć, w tym wypadku przed drobnoustrojem, który chora osoba może rozprzestrzenić przez mówienie czy kaszel” – dodaje dr Ewa Krawczyk.

Choroby układy oddechowego, takie jak COVID-19 i zapalenie płuc, to nie tylko zakażenie płuc. Specjaliści ostrzegają, że mogą powodować odlegle powikłania, po kilku miesiącach, a nawet po kilku latach. Według pulmonologa z Uniwersytetu Łódzkiego prof. Adama Antczaka w ciągu 3 lat po zakażeniu w grupie 65 lat plus umiera jedna trzecia osób, tylko z tego powodu, że miały wcześniej zapalenie płuc. Bo następstwem zapaleń płuc w dłuższym okresie mogą być powikłania sercowo-naczyniowe, prowadzące do zawału serca lub udaru mózgu, których potem z nim nie kojarzymy.

Dr Ewa Krawczyk ostrzega, że zakażenia układu oddechowego, nie tylko COVID-19, łatwo się rozprzestrzeniają, bo mogą być przenoszone przez osoby niewykazujące żadnych objawów. Dla wielu osób trudne jednak jest noszenie maseczek ochronnych w pomieszczeniach zamkniętych. Spora jest też grupa osób, która w razie zakażenia nie chce się izolować, bo jest przekonana, że nie stanowi zagrożenia dla innych.

Objawy zakażenia rzadko wykazują nawet zwierzęta, które je przenoszą, głównie nietoperze. „Nietoperze ze względu na specyficzną biologię układu immunologicznego oraz powinowactwo wirusów do atakowania tkanek o konkretnych cechach rzadko mają widoczne objawy zakażenia. Pozwala to na bardzo skuteczne utrzymywanie się ich w organizmach nietoperzy i szerokie rozpowszechnienie przez ssaki” – tłumaczy autorka książki „Plagi świata”.

Wirusy powodujące zakażenia układu oddechowego są współczesnymi plagami ludzkości. Choć nie pierwszy to już raz. Podejrzewa się, że zarazę dziesiątkującą w średniowieczu Europejczyków mogła wywoływać dżuma dymieniczna (Yersinia pestis), przenoszona drogą oddechową. Takie choroby pojawiają się nagle i atakują głównie ludzi mało odpornych (starszych i z licznymi chorobami). Nic dziwnego, że wywołują pandemie o znacznej chorobowości i śmiertelności.

Najlepszym tego przykładem jest COVID-19. Choroba ta może być przenoszona drogą kropelkową, jak i aerozolową, czyli w mniejszych kropelkach wydzieliny z układu oddechowego, dłużej utrzymujących się w powietrzu. Niestety choroba ta może nie być ostatnim groźnym zakażeniem układu oddechowego. Powodem jest ocieplanie się klimatu i dewastacja środowiska oraz bliski kontakt ludzi i zwierząt. Globalny transport powoduje, że bezobjawowe zakażenie w jednym kraju może natychmiast zostać przeniesione w dowolny zakątek świata. (PAP)

https://naukawpolsce.pl/aktualnosci/news%2C91074%2Cdr-krawczyk-pandemia-powinna-nas-nauczyc-rozsadnej-obawy-przed-zakazeniami

80) Włochy/ Naukowiec, który wyizolował koronawirusa: po dwóch latach pandemii wciąż dokładnie go nie poznaliśmy
26.01.2022 Z Rzymu Sylwia Wysocka(PAP)

„W ciągu dwóch lat od wybuchu pandemii nie poznaliśmy jeszcze dokładnie wroga, jakim jest koronawirus” - powiedział PAP doktor Maciej Tarkowski, immunolog z laboratorium wydziału chorób zakaźnych na uniwersytecie w Mediolanie. Zaznaczył, że największą niewiadomą pozostają długofalowe konsekwencje zakażenia, także z neurologicznego punktu widzenia.

Doktor Tarkowski pracuje w zespole badaczy, który na początku pandemii w 2020 roku odizolował szczep wirusa, jakim zarażeni byli mieszkańcy Lombardii na północy Włoch. Było to wtedy wielkie osiągnięcie pomocne w poznaniu nowego patogenu.

Wraz z innymi naukowcami z zespołu badawczego Polak został odznaczony przez prezydenta Włoch Sergio Mattarellę w 2020 roku.

W rozmowie z PAP doktor Tarkowski podkreślił, że choć świat nauki dość dobrze przyjrzał się wirusowi, to potrzeba jeszcze sporo czasu i badań, by lepiej go poznać.

„Przede wszystkim dalej musimy czekać na to, by zobaczyć, jakie konsekwencje zakażenia. Wiele badań prowadzonych jest obecnie, aby poznać długoterminowe efekty infekcji, szczególnie jeśli chodzi o skutki neurologiczne”- wyjaśnił. Jak zauważył, doniesienia naukowe wskazują, że takie mogą być, ale jakie - nadal nie wiadomo.

„Z tego powodu można powiedzieć, że wroga dokładnie jeszcze nie poznaliśmy, szczególnie zaś tego, jakich szkód może dokonać u osób, które były w cięższym stanie. Konsekwencje tego typu zakażeń, zwłóknienie płuc - częściowe lub dość poważne - na pewno pozostawiają swój znak na całe życie” - oświadczył naukowiec z Mediolanu.

Następnie zaznaczył: „Musimy pamiętać o tym, że wiązanie tego wirusa z receptorem ACE2 może być dość rozprzestrzenione w organizmie poza płucami, ponieważ ten receptor znajduje się w różnych organach”. „To nie musi być efekt natychmiastowy, może dojść do zmian, które dadzą o sobie dopiero po pewnym czasie” - dodał doktor Tarkowski, pracujący od kilkunastu lat we Włoszech.

Zapytany o to, czy możliwe jest tak dokładne poznanie tego wirusa, aby móc w niego mocniej i trafniej uderzyć, odparł: „Szczepionki już dały możliwość zapobiegania groźnym konsekwencjom potencjalnego zakażenia i widzimy, że produkcja przeciwciał po zaszczepieniu jest u wielu osób na poziomie wystarczającym”.

„Trzeba też zauważyć, że jest grupa osób, które są mniej podatne na dobrą odpowiedź na szczepionki; to te przechodzące zwłaszcza terapie immunosupresyjne. W ich przypadku możliwość zakażenia się po podaniu szczepionki jest dużo wyższa niż u osób zdrowych” - dodał.

„Czy możemy trafić w tego wirusa jeszcze lepiej? Obecnie podawana jest trzecia dawka, która ma rację bytu, bo pozwala utrzymać poziom przeciwciał mimo tego że komórki pamiętają na pewno kontakt z antygenem po dwóch dawkach; ale ta obecność przeciwciał wpływa na to, że odpowiedź jest jeszcze szybsza i w związku z tym ochrona - dużo lepsza, szczególnie u tych osób, które po dwóch dawkach przeciwciał mają mniej” - wytłumaczył naukowiec z Lombardii.

Jego zdaniem obecnie koniecznym celem, wymagającym dalszych prac jest zapewnienie większego zabezpieczenia przed ewentualnymi nowymi wariantami koronawirusa.

Dr Tarkowski przypomniał: „Mamy doniesienia o tym, że będą wchodzić na rynek nowe szczepionki, stworzone w taki sposób, że przeciwciała wyprodukowane w ich wyniku będą reagować ogólnie, nie wybiórczo, to znaczy będą rozpoznawać też inne antygeny, nie tylko te, które były wyłapywane przez wcześniejsze preparaty”.

Te nowe szczepionki, jak zauważył, będą miały większy zakres działania i zdolność wyłapywania wirusa pod względem jego zmienności antygenowej. Chodzi o to, wyjaśnił, że każdy wariant wirusa powoduje jego zmienność antygenową, sprawiającą, że przeciwciała, które zostały wcześniej wytworzone, mogą nie rozpoznać tych mutacji.

„Gdy dokonana zostanie pewna aktualizacja szczepionki, dzięki niej powstaną przeciwciała, które będą skuteczniejsze i będą obejmowały antygeny wariantów lepiej reagując na wirusa i skuteczniej eliminując możliwość zakażenia” - podkreślił.

Polski naukowiec powiedział: „Po podaniu szczepionki, której konstrukcja bazowała na sekwencji i budowie oryginalnego wirusa, były sytuacje, w których było wyraźnie widać, że odpowiedź na zakażenie wariantem Delta była mniejsza w porównaniu z tym pierwotnym”.

Podsumowując dwa lata pandemii Maciej Tarkowski stwierdził: „Nauczyliśmy się dużo, ale nie zmienia to postaci rzeczy, że problem nadal pozostał”.

Jak zauważył, przy różnym podejściu poszczególnych krajów do pandemii, jest to doświadczenie globalne.

„W pierwszych tragicznych miesiącach w niektórych państwach, a przede wszystkim we Włoszech, z tego, co się wydarzyło, wyciągnięto lekcję z pokorą, aby nie powtórzyły się na przykład sceny wywozu trumien z ofiarami Covid-19 z Bergamo” - dodał. Położył nacisk na to, że większość Włochów podeszła do restrykcji bardzo poważnie.

Przypomniał, że w końcu 2020 roku, a więc po dziewięciu miesiącach od początku kryzysu pojawia się szczepionka.

„Zaczęły się szczepienia, co jest rekordem absolutnym i bardzo potrzebnym, bo to było jedyne możliwe działanie prewencyjne, zapobiegające tragediom, a do tej pory różnego rodzaju działania kliniczne w sensie terapii nie są tak skuteczne , jak przeciwdziałanie” - powiedział polski naukowiec.

Nawiązując do obecnej sytuacji podkreślił, że obecny wariant Omikron jest mniej zjadliwy, jak poprzednia Delta. „Większość osób trafiających teraz na intensywną terapię to ci zakażeni jeszcze Deltą i niezaszczepieni” - dodał.

Zdaniem doktora Tarkowskiego możliwe jest wygaśnięcie pandemii wraz z Omikronem, przede wszystkim ze względu na zjawisko, które określił jako „masową ekspozycję na tego wirusa”.

„Ta ekspozycja naturalna plus szczepienia zabezpieczają znaczną większość nas w taki sposób, że nie będziemy ponosić ciężkich konsekwencji dla zdrowia i może to wpłynąć na to, że wraz z Omikronem faktycznie kryzys się skończy”- dodał.

Jak podkreślił, choć jego dziedziną jest nauka medyczna, to także dostrzega to, iż „dzieciom, młodzieży zabrano dwa lata życia” z powodu lockdownu i restrykcji.

„Mam nadzieję, że to wszystko z Omikronem przynajmniej się na tyle ustabilizuje, że pozwoli wrócić do normalności. Jest realna nadzieja na powrót do normalnych kontaktów i funkcjonowania społeczeństwa” - ocenił Maciej Tarkowski.

https://naukawpolsce.pl/aktualnosci/news%2C91081%2Cwlochy-naukowiec-ktory-wyizolowal-koronawirusa-po-dwoch-latach-pandemii
« Ostatnia zmiana: Styczeń 27, 2022, 21:59 wysłana przez Orionid »

Polskie Forum Astronautyczne

Odp: Wiadomości naukowe
« Odpowiedź #809 dnia: Styczeń 18, 2022, 09:33 »