Autor Wątek: Wiadomości naukowe  (Przeczytany 21686 razy)

0 użytkowników i 2 Gości przegląda ten wątek.

Offline Orionid

  • Moderator
  • *****
  • Wiadomości: 20177
  • Very easy - Harrison Schmitt
Odp: Wiadomości naukowe
« Odpowiedź #690 dnia: Październik 20, 2021, 06:33 »
Covid-19 jednak sezonowy
Grzegorz Jasiński 21 października (17:30)

Najnowsze wyniki badań naukowców z Barcelona Institute for Global Health (ISGLOBAL) potwierdzają, że Covid-19 jest infekcją sezonową, której rozprzestrzenianiu się, podobnie jak w przypadku grypy, sprzyjają niższa temperatura i wilgotność powietrza. Jak pisze w najnowszym numerze czasopismo "Nature Computational Science", analizy potwierdzają też kluczowe znaczenie przenoszenia koronawirusa SARS-CoV-2 drogą powietrzną i wskazują na potrzebę doskonalenia metod oczyszczania powietrza z niosących wirusa aerozoli.

Pytania o ewentualny sezonowy charakter Covid-19 powtarzano praktycznie od początku pandemii. Pierwsze modele teoretyczne nie wskazywały jednak na to, by warunki klimatyczne miały dla rozprzestrzeniania się wirusa znaczenie zasadnicze, szczególnie w warunkach, gdy wirus trafiał na społeczność całkowicie pozbawioną odporności. Z drugiej strony zauważano, że pierwsze uderzenie SARS-CoV-2 nastąpiło na obszarze Chin między 30. a 50. stopniem szerokości geograficznej północnej, w warunkach niskiej wilgotności powietrza i temperaturze w granicach od 5 do 11 stopni Celsjusza.

"Pytanie o to, czy Covid-19 jest chorobą sezonową ma istotne znaczenie dla planowania działań łagodzących fale zachorowań" - mówi koordynator badań, Xavier Rodó z ISGlobal. Wraz z zespołem przeanalizował on dane dotyczące wczesnej fazy pandemii jeszcze przed wprowadzeniem obostrzeń w 162 krajach świata na pięciu kontynentach i powiązał je z informacjami na temat panujących w tym czasie warunków klimatycznych. Okazało się, że faktycznie istnieje negatywna korelacja między współczynnikiem reprodukcji wirusa R(0), a temperaturą i wilgotnością powietrza. Malejącej temperaturze i wilgotności towarzyszył wzrost tempa transmisji koronawirusa.

Zespół z ISGlobal analizował ponadto, jak zależność między współczynnikiem reprodukcji a wilgotnością i temperaturą zmieniała się w czasie i na ile zmiany te były zgodne w różnych obszarach geograficznych. Okazało się, że zaobserwowane prawidłowości obowiązywały w trakcie pierwszej, drugiej i trzeciej fali pandemii zarówno w skali świata, poszczególnych krajów, jak również regionów, a nawet miast. Pierwsza fala pandemii, na wiosnę ubiegłego roku, słabła wraz ze wzrostem średniej temperatury i wilgotności powietrza, druga fala jesienią nasilała się, gdy na Północnej Półkuli temperatura i wilgotność spadały. Podobne prawidłowości zaobserwowano na Półkuli Południowej, gdzie jednak wirus pojawił się później. Generalnie najsilniejszy efekt obserwowano w zakresie temperatury od 12 do 18 stopni Celsjusza, przy wilgotności powietrza od 4 do 12g/m3.

Naukowcy zwrócili uwagę, że prawidłowości te załamywały się nieco w czasie lata, zarówno na południu, jak i na północy. "Można to tłumaczyć innymi czynnikami, wyjazdami turystycznymi, częstszymi spotkaniami młodych ludzi w licznym gronie, częstszym użyciem klimatyzacji" - dodaje pierwszy autor pracy, Alejandro Fontal z ISGlobal.

Zdaniem autorów pracy, ta sezonowość Covid-19 wiąże się bezpośrednio ze zdolnością do transmisji wirusa SARS-CoV-2 w powietrzu. W przypadku niskiej wilgotności powietrza mniejsze są rozmiary unoszących koronawirusa aerozoli i łatwiej się one rozprzestrzeniają. Podobnie zresztą jest w przypadku wirusa grypy, czy innych, wywołujących przeziębienia wirusów. "Ten związek wskazuje na szczególną potrzebę utrzymania higieny powietrza i poprawy wentylacji w pomieszczeniach zamkniętych, gdzie aerozole mogą pozostawać w zawieszeniu przez wzglednie długi czas" - dodaje Rodó.

https://www.rmf24.pl/raporty/raport-program-szczepien-przeciw-covid/news-trzecia-dawka-szczepionki-przeciw-covid-19-pfizer-chwali-sie,nId,5596183#crp_state=1

Finlandia wstrzymuje szczepienia preparatem Moderny. Chodzi o jedną grupę wiekową
Katarzyna Gałązkiewicz,  22.10.2021 14:43

Finlandia poinformowała, że w związku z występowaniem rzadkiego powikłania po szczepionce Moderny, jakim jest zapalenie mięśnia sercowego, kraj ten wstrzymuje podawanie preparatu mężczyznom poniżej 30 r. ż. Wcześniej na podobne kroki zdecydowały się Szwecja i Dania.

1. Zapalenie mięśnia sercowego po szczepionce

- Badanie skandynawskie z udziałem Finlandii, Szwecji, Norwegii i Danii wykazało, że mężczyźni w wieku poniżej 30 lat, którzy otrzymali Modern Spikevax, mieli nieco wyższe ryzyko rozwoju zapalenia mięśnia sercowego niż inni - powiedział Mika Salminen, dyrektor fińskiego instytutu zdrowia.

Salminen dodał, że zamiast Moderny mężczyznom urodzonym w 1991 roku i później, zalecane będzie podawanie preparatu opracowanego przez Pfizer/BioNTech.

Do sprawy odniósł się rzecznik Moderny.

\ - Są to zazwyczaj łagodne przypadki, a osoby mają tendencję do powrotu do zdrowia w krótkim czasie po standardowym leczeniu i odpoczynku. Ryzyko zapalenia mięśnia sercowego jest znacznie zwiększone u osób zarażonych COVID-19, a szczepienie jest najlepszym sposobem ochrony przed tym - powiedział.

2. Rzadkie reakcje poszczepienne

Za niepożądane objawy poszczepienne w przypadku Moderny uznano: zmęczenie i duszności, ból ciała i gorączka, nieregularne bicie serca i kołatanie, ból oraz uczucie ciężkości w klatce piersiowej. Eksperci uspokajają jednak, że zapalenie mięśnia sercowego po szczepionce najczęściej mija samoistnie, a jego występowanie po szczepionce nie jest częstsze niż ogólnopoulacyjne.

- Oznacza to, że na milion zaszczepionych osób odnotowuje się mniej niż kilkadziesiąt przypadków ZMS. Podczas gdy w normalnych warunkach na 100 tys. populacji w Polsce zdarza się od kilkunastu do kilkudziesięciu przypadków ZMS rocznie - wyjaśnia dr Krzsztof Ozierański, kardiolog.

https://portal.abczdrowie.pl/finlandia-wstrzymuje-szczepienia-preparatem-moderny-chodzi-o-jedna-grupe-wiekowa

Te osoby były 9 razy bardziej narażone na śmierć z powodu COVID-19. Brytyjczycy pokazują nowe analizy
Katarzyna Grzęda-Łozicka,  22.10.2021 15:06

Brytyjscy naukowcy przeanalizowali dane dotyczące 160 tys. zgonów w czasie pierwszej fali koronawirusa, która dotknęła Wielką Brytanię. Z ich analizy wynika, że osoby z zaburzeniami psychicznymi i niepełnosprawnością intelektualną były 9 razy bardziej narażone na zgon z powodu COVID-19.

1. Osoby cierpiące na schizofrenię i demencję częciej umierały na COVID

W badaniu opublikowanych na łamach "The Lancet Regional Health - Europe" przeanalizowano przypadki 167 tys. zgonów wśród pacjentów pozostających pod opieką psychiatrów z powodu zaburzeń ze spektrum schizofrenii, zaburzeń afektywnych, zaburzeń somatycznych, zaburzeń osobowości, zaburzeń odżywiania, zaburzeń związanych z używaniem substancji psychoaktywnych, zaburzeń rozwojowych, trudności w uczeniu się oraz demencji.

Analiza pokazała, że dorośli ze spektrum autyzmu byli pięć razy bardziej narażeni na śmierć z powodu COVID-19 w porównaniu z ogólną populacją, osoby z zaburzeniami odżywiania – umierały 4,8 razy częściej, a u cierpiących na schizofrenię ryzyko zgonu rosło trzykrotnie. Już wcześniej naukowcy alarmowali, że to grupy, które powinny być otoczone większą uwagą, bo mogą częściej zakażać się koronawirusem, a jeżeli dojdzie do zakażenia - przebieg choroby może być bardzo ciężki.

Podobne wnioski płynęły z raportu opracowanego przez ekspertów z Syracuse University w Nowym Jorku. Naukowcy szacowali m.in., że osoby z zespołem Downa są trzykrotnie bardziej narażone na zakażenie koronawirusem niż pacjenci z innymi zaburzeniami.

Autorzy badań z King's College London w Wielkiej Brytanii uważają, że osoby z zaburzeniami psychicznymi czy upośledzeniem umysłowym są bardziej narażone na inne podstawowe schorzenia, COVID nie jest w tym przypadku wyjątkiem. W związku z tym wyjściowo ich układ immunologiczny może być w gorszej kondycji. Dr Jayati Das-Munshi z King's College London w rozmowie z CNN podkreślał, że dwie trzecie zgonów wśród osób zaburzeniami zdrowia psychicznego dotyczyło pacjentów obciążonych dodatkowo chorobami podstawowymi, które zwiększały zarówno ryzyko zakażenia, jak i ciężkiego przebiegu COVID-19. Dodatkowo wiele spośród osób niepełnosprawnych mieszka w placówkach opiekuńczych, gdzie wirus mógł łatwiej się rozprzestrzeniać.

https://portal.abczdrowie.pl/te-osoby-byly-9-razy-bardziej-narazone-na-smierc-z-powodu-covid-19-brtyjczycy-pokazuja-nowe-analizy

https://portal.abczdrowie.pl/brodziuszka-wiechowata-pomaga-na-covid-19

Kolejny kraj zawiesza podawanie szczepionki firmy Moderna. Czy jest czego się obawiać?
Tatiana Kolesnychenko,  22.10.2021 16:02

Islandia i Finlandia to kolejne kraje, które podjęły decyzję o wstrzymaniu szczepień preparatem przeciw COVID-19 firmy Moderna wśród młodych mężczyzn. Przyczyną są bardzo rzadkie przypadki zapalenia mięśnia sercowego. - Takie decyzje często są podyktowane emocjami i nie zawsze idą w parze z nauką - komentuje kardiolog dr Krzysztof Ozierański.

1. Kolejne kraje wprowadzają ograniczenia w stosowaniu Moderny

Jako pierwsza w Unii Europejskiej o częściowym zawieszeniu stosowania szczepionki Moderna poinformowała Szwecja, kolejna była Dania. Teraz podobne decyzje podjęły Islandia oraz Finlandia.

Kroki te zostały podyktowane ryzykiem wystąpienia powikłania po szczepieniu w postaci zapalenia mięśnia sercowego (ZMS). Najczęściej jest ono diagnozowane u chłopców i młodych mężczyzn w pierwszych dniach lub tygodniach po przyjęciu kolejnej dawki szczepionki.

Od teraz w tych krajach stosowanie szczepionki firmy Moderna będzie możliwe tylko w przypadku mężczyzn w wieku powyżej 30 lat. Kobiety mogą przyjmować preparat bez ograniczeń.

Czy Polska również powinna pójść śladem krajów skandynawskich? Dr Bartosz Fiałek, reumatolog oraz popularyzator wiedzy medycznej, ma na ten temat jednoznaczne zdanie.

- Dopóki organy regulujące, jak Europejska Agencja Leków (EMA) lub amerykańska Agencja Żywności i Leków (FDA) nie wydadzą negatywnej opinii na temat szczepionki firmy Moderna, bądź rekomendacji o ograniczeniu lub zawieszeniu jej stosowania, nie widzę powodów, aby wykonywać jakiekolwiek kroki - podkreśla ekspert. - W podobny sposób i trochę na wyrost skandynawskie kraje zareagowały, kiedy poinformowano, że szczepionka AstraZeneca może wywoływać epizody zakrzepowe. Wówczas również, nie czekając na decyzję EMA, zawiesiły stosowanie tego preparatu, kiedy większość państw UE dalej je podawała - dodaje.

Podobnego zdania jest również dr Krzysztof Ozierański, kardiolog i specjalista w leczeniu zapalenia mięśnia sercowego.

- Na razie nie ma nawet bezpośrednich dowodów na to, że istnieje związek przyczynowo-skutkowy pomiędzy podaniem szczepionki przeciw COVID-19 a wystąpieniem zapalenia mięśnia sercowego (ZMS). Takie powikłania są obserwowane u osób młodych, czyli w populacji, w której ogólnie najczęściej występuje ZMS. Nie wiemy, czy te osoby i tak rozwinęłyby ZMS bez względu na szczepienie. Choć oczywiście nie można wykluczać, że szczepienie jest jakimś czynnikiem wyzwalającym - tłumaczy dr Ozierański. - Decyzje o zawieszaniu szczepień konkretnymi preparatami często są podyktowane emocjami i nie zawsze idą w parze z nauką - dodaje ekspert.

2. Zapalenie mięśnia sercowego po szczepionce mRNA

Jak wyjaśnia dr Ozierański, zazwyczaj do tego typu powikłań dochodzi po infekcjach wirusowych, ale mogą one również wystąpić np. po podaniu niektórych leków, bądź w przebiegu chorób autoimmunologicznych.

- Do zapalenia mięśnia sercowego dochodzi na skutek reakcji autoimmunologicznej, podczas której organizm wytwarza odpowiedź (np. przeciwciała) przeciwko własnym komórkom. W wyniku tego w mięśniu sercowym dochodzi do zapalenia - tłumaczy ekspert.

Aż 75 proc. przypadków ZMS dotyczy mężczyzn w średnim i młodym wieku. - Prawdopodobnie ma to związek z poziomem hormonów, ponieważ u mężczyzn po 70. r. ż. zapalenie mięśnia sercowego już prawie nie występuje. Jednak na poparcie tej tezy wciąż brakuje jednoznacznych dowodów - mówi kardiolog.

Przebieg zapalenia mięśnia sercowego może być bardzo różny i często jest nieprzewidywalny.

- U około połowy przypadków zapalenie mięśnia sercowego przebiega w formie łagodnej albo nawet bezobjawowej. Pacjenci odczuwają niewielki ból w klatce piersiowej, kołatanie serca oraz duszność. Objawy te nie są charakterystyczne, więc czasami pacjenci nawet nie zdają sobie sprawy, że przechodzą ZMS - wyjaśnia dr Ozierański.

Niestety, u pozostałych pacjentów dochodzi do groźnych zaburzeń rytmu i niewydolności serca, które mogą prowadzić nawet do zgonu. Osoby z powikłanym ZMS mają gorszą jakość życia i często są niezdolne do pracy.

3. Jak często dochodzi do ZMS po szczepieniach?

Z ostatnich badań, opublikowanych na łamach "JAMA Internal Medicine" wynika, że ZMS w grupie osób powyżej 18. roku życia zdarzało się z następują częstotliwością:

0,8 przypadków na 1 milion po I dawce szczepionek mRNA,
5,8 przypadków na 1 milion po II dawce szczepionek mRNA.

Wszystkie przypadki zarejestrowano w ciągu 10-dniowej obserwacji. Również wszystkie te przypadki wyleczono z użyciem standardowego postępowania. Nie wymagały one skomplikowanego leczenia i kończyły się kolejnymi powikłaniami.

Dr Krzysztof Ozierański zwraca uwagę, że obecnie ryzyko wystąpienia ZMS po przyjęciu szczepionki przeciw COVID-19 jest mniejsze niż ogólnopopulacyjne. - W normalnych warunkach na 100 tys. populacji w Polsce zdarza się od kilkunastu do kilkudziesięciu przypadków ZMS rocznie - wyjaśnia dr Ozierański.

4. Więcej mRNA, więcej powikłań?

Naukowcy wciąż nie wiedzą, dlaczego akurat szczepionki mRNA mogą powodować taką reakcję organizmu.

- Nie jest wykluczone, że może to mieć związek z otoczką nanolipidową, wykorzystywaną w szczepionkach lub bezpośrednio samym mRNA. Badania na ten temat dopiero trwają - mówi dr Fiałek.

Nie wiadomo również, dlaczego większa liczba przypadków ZMS została zaobserwowana w krajach skandynawskich właśnie po szczepionce Moderny. Dr Fiałek uważa, że teoretycznie może to wynikać z faktu, że preparat Moderny zawiera większą dawkę mRNA.

Zarówno dr Ozierański jak dr Fiałek uważają, że potrzebna jest obiektywna ocena ryzyka i korzyści stosowania szczepionek mRNA u młodych mężczyzn.

- Na jednej szali mamy ryzyko powikłań po szczepieniu, ale na drugiej - zakażenia koronawirusem. Przy tak wysokiej transmisyjności wariantu Delta, infekcja jest bardzo prawdopodobna. Według badań naukowców z Uniwersytetu Stanforda ryzyko wystąpienia ZMS podczas COVID-19 jest czterokrotnie wyższe, niż po przyjęciu szczepionki. Więc w świetle tych danych wydaje się, że bezpieczniej jest jednak się zaszczepić - podsumowuje dr Fiałek.
https://portal.abczdrowie.pl/kolejny-kraj-zawiesza-podawanie-szczepionki-moderna-mezczyznom-i-chlopcom-czy-jest-czego-sie-obawiac


https://portal.abczdrowie.pl/wypadanie-wlosow-po-covid-19-coraz-wiecej-osob-zglasza-sie-po-pomoc-nie-wiedza-ze-to-poklosie-choroby

Szokujące doniesienia ws. pandemii COVID-19. Pekin kłamie?
GGG |23.10.2021 13:19

Niebywałego odkrycia dokonał jeden z amerykańskich badaczy. Udało mu się wykryć, że chińskie konta na Twitterze rozpowszechniały dezinformację na temat powiązania COVID-19 z homarami z Maine.

Kontrowersyjną sprawę nagłośniło USA Today. Uczony Marcel Schliebs odkrył źródło dezinformacji pochodzące z Chin. Badacz z Oxfordu natknął się na tweeta autorstwa chińskiego konsula generalnego Zha Liyou wysłanego z Kalkuty w Indiach. Polityk napisał w nim, że wirus rozprzestrzenił się ze skażonej przesyłki homarów z Maine, która została wysłana do Wuhan w listopadzie 2019 r.

Zidentyfikowano głównego podejrzanego o pandemię za pośrednictwem łańcucha chłodniczego: MU298 z 11 listopada 2019 r. Przewożący żywność z Maine w USA do Huanan Seafood Market, Wuhan, Hubei przez Szanghaj. W ciągu następnych kilku tygodni wielu pracowników przemieszczających tę partię owoców morza zostało zarażonych - napisał chiński konsul na Twitterze.

Wpis konsula był zaledwie wierzchołkiem góry lodowej dezinformacji. Okazało się, że uczony odkrył aż 550 kont na Twitterze, które powielały chińską retorykę. Informacje były przekazywane na całym świecie w wielu językach, w tym m.in. hiszpańskim, angielskim, czy koreańskim.

Schliebs podkreśla, że kwestia pochodzenia wirusa jest kluczowa dla aparatu chińskiej propagandy. Uczony zauważył, że wykryta przez niego aktywność na Twitterze przyjęła narrację zgodną z oczekiwaniami Pekinu. Ogólnoświatowa akcja była prowadzona przez 18 miesięcy, jednak została już zakończona za sprawą Twittera. Wszystkie konta zostały niezwłocznie zawieszone, gdy sprawa ujrzała światło dzienne.

Prawie od początku wybuchu epidemii kwestia pochodzenia COVID ma kluczowe znaczenie dla chińskiego aparatu propagandowego. Ta skoordynowana operacja wyraźnie próbowała promować narracje zgodne z ogólną strategią propagandową Pekinu i celami geopolitycznymi – powiedział Schliebs.

https://www.o2.pl/informacje/szokujace-doniesienia-ws-pandemii-covid-19-pekin-klamie-6696879301212768a
« Ostatnia zmiana: Październik 24, 2021, 06:32 wysłana przez Orionid »

Offline Orionid

  • Moderator
  • *****
  • Wiadomości: 20177
  • Very easy - Harrison Schmitt
Odp: Wiadomości naukowe
« Odpowiedź #691 dnia: Październik 20, 2021, 23:38 »
Tak działa szczepionka Pfizera. Wiemy, kiedy spada jej skuteczność
Martyna Chmielewska,  23.10.2021 18:28

Po prawie roku pojawiły się badania, które pokazują, jak w czasie rozkłada się działanie szczepionki Comirnaty od Pfizer/BioNtech. W badaniach udało się określić nie tylko mechanizm działania, ale i czas jej skuteczności. Czy będzie trzeba przyjąć trzecią dawkę?

1. Odporność po przyjęciu szczepionki koncernu Pfizer-BioNTech spada

Na łamach czasopisma medycznego "NEJM" ukazał się artykuł podsumowujący skuteczność poszczepiennej ochrony wywołanej preparatem Pfizer-BioNTech przeciw COVID-19, w kontekście różnych zdarzeń związanych z chorobą, w zależności od czasu, który upłynął od podania szczepionki.

- Wnioski są spodziewane. Jakkolwiek ochrona przed infekcją SARS-CoV-2 po szczepieniu Comirnaty z czasem słabła, tak ochrona przed hospitalizacją oraz zgonem z powodu COVID-19 pozostawała na stabilnym, wysokim poziomie przez sześć miesięcy po przyjęciu drugiej dawki Comirnaty. Ochrona przed infekcją SARS-CoV-2 nie była zauważalna przez dwa tygodnie po przyjęciu pierwszej dawki. W trzecim tygodniu po zastosowaniu pierwszej dawki ochrona przed infekcją rosła do 36,8 proc. W pierwszym miesiącu po przyjęciu drugiej dawki osiągnęła pik na poziomie 77,5 proc. Potem zaczęła szybko spadać. Pomiędzy 5-7 miesiącem ochrona przed infekcją wyniosła około 20 procent - opowiada Bartosz Fiałek.

- Ochrona przed ciężkim przebiegiem oraz zgonem z powodu COVID-19 w trzecim tygodniu po przyjęciu pierwszej dawki wzrosła błyskawicznie do 66,1 proc. W ciągu dwóch miesięcy po przyjęciu drugiej dawki wyniosła w przybliżeniu 96 proc. Utrzymała się na podobnym poziomie przez 6 miesięcy - dodaje.

2. Należy przyjąć trzecią dawkę szczepionki

Choć szczepionka firmy Pfizer-BioNTech zapewnia ochronę przed ciężkim przebiegiem choroby i hospitalizacją, to ochrona przed łagodnym przebiegiem COVID-19 znacznie słabnie po sześciu miesiącach. Dlatego lekarze zalecają, aby przyjąć dawkę przypominającą szczepionki

- Dzięki dawce przypominającej (w przypadku Pfizera jest to trzecia dawka - red.) możemy wzmocnić odpowiedź odpornościową i istotnie zmniejszyć ryzyko wystąpienia zakażenia SARS-CoV-2 oraz łagodnego przebiegu COVID-19, chociaż również podnosimy ochronę przed ciężkimi zjawiskami związanymi z COVID-19. Szczepiąc się, chronimy przed zakażeniem siebie oraz osoby, które nie mogą się zaszczepić - przypomina Bartosz Fiałek.

- Osoby starsze są najbardziej narażone na ciężki przebieg zakażenia nowym koronawirusem. Często poszczepienna odpowiedź odpornościowa jest u nich słabsza, tym bardziej powinny one przyjąć dawkę przypominającą. Podobnie dzieje się w przypadku osób immunoniekompetentnych. Po 28 dniach od zakończenia cyklu szczepień, podajemy im kolejną dawkę (trzecią - red.) - dodaje.

3. Kiedy trzecia dawka?

W Polsce kolejną dawkę szczepionki mogą przyjąć pracownicy ochrony zdrowia, a także osoby, które ukończyły 50 lat i więcej. Od września kolejną dawką mogą zaszczepić się także osoby z zaburzeniami odporności.

- Osoby w wieku 45 lat, które chorują np. na cukrzycę, przewlekłą niewydolność serca, nadciśnienie tętnicze, z otyłością, są bardziej narażone na ciężki przebieg COVID-19 niż osoby po pięćdziesiątce, które nie cierpią z powodu żadnej choroby towarzyszącej. Należałoby więc rozszerzyć zalecenia dotyczące podania kolejnej dawki o osoby młodsze z chorobami towarzyszącymi, które znacznie zwiększają ryzyko ciężkiego przebiegu zakażenia nowym koronawirusem - wyjaśnia Bartosz Fiałek.

Zdaniem lekarza, pacjenci mają pozytywne nastawienie do przyjęcia trzeciej dawki szczepionki. Rozumieją, że jest ona potrzebna.

- Osoby immunoniekompetentne, które leczę, wiedzą, że szczepionka może ochronić ich przed ciężkim przebiegiem COVID-19, hospitalizacją oraz zgonem, dlatego nie mają wątpliwości, aby ją przyjąć - tłumaczy Fiałek.

https://portal.abczdrowie.pl/tak-dziala-szczepionka-pfizera-wnioski-sa-zaskakujace

https://portal.abczdrowie.pl/oszusci-zeruja-na-strachu-przed-covid-19-w-sieci-coraz-wiecej-cudownych-specyfikow

https://portal.abczdrowie.pl/grozne-warianty-koronawirusa-ktore-z-nich-posiadaja-tzw-mutacje-ucieczki-eksperci-wyjasniaja?c=168&src01=8d289

Zaszczepieni domownicy chronią przed zakażeniem koronawirusem niezaszczepionych. Nowe badania
Katarzyna Gałązkiewicz,  24.10.2021 18:48

Badania na populacji Duńczyków opublikowane w czasopiśmie "JAMA Internal Medicine" po raz kolejny potwierdziły słowa lekarzy: szczepienia przeciw COVID-19 chronią nie tylko zaszczepionych. Okazuje się, że dzięki osobom, które przyjęły szczepionkę, ryzyko zakażenia koronawirusem wśród domowników spada o kilkadziesiąt procent. Czy to oznacza, że tegoroczne święta Bożego Narodzenia będzie można spędzać wśród najbliższych?

1. Zaszczepieni chronią niezaszczepionych

Na łamach "JAMA Internal Medicine" ukazały się badania duńskich naukowców pod przewodnictwem dr. n. med. Petera Nordströma dotyczące ryzyka wystąpienia COVID-19 u osoby niezaszczepionej w zależności od liczby domowników zaszczepionych przeciw COVID-19. Dane zebrano od 1 789 728 osób z 814 806 rodzin ze Szwecji.

Okazało się, że wraz z rosnącą liczbą zaszczepionych członków rodzin osoby niezaszczepione notowały od 45 proc. do aż 97 proc. niższe ryzyko wystąpienia COVID-19. Każda rodzina składała się z 2 do 5 członków, a średnia wieku badanych wynosiła 51,3 lat. Średni czas obserwacji trwał 26,3 (od 1 do 40) dni.

- Rodziny nieuodpornione z jednym zaszczepionym członkiem rodziny miały od 45 do 61 proc. niższe ryzyko zarażenia się COVID-19. Ryzyko zarażenia było mniejsze o 75 do 86 proc., kiedy w rodzinach było dwoje zaszczepionych osób. Malało o 91 do 94 proc. z trzema uodpornionymi członkami rodziny i aż o 97 proc. w przypadku czterech zaszczepionych członków rodziny – precyzują autorzy badań.

- Badanie pokazuje, że szczepienia przeciw COVID-19 mogą ochronić tych, którzy nie mogą się zaszczepić. To jest ta pozytywna wypadkowa szczepień – szczepiąc się, nie chronisz tylko siebie, ale także ludzi z otoczenia. To jest potwierdzenie tego, co powtarzaliśmy wielokrotnie – komentuje badania w rozmowie w WP abcZdrowie dr Bartosz Fiałek, reumatolog i popularyzator wiedzy medycznej.

2. Święta Bożego Narodzenia w gronie rodzinnym?

Czy badania można potraktować na tyle entuzjastycznie, aby móc spędzać święta Bożego Narodzenia wśród najbliższych?

- Nie uważam, aby zaszczepione rodziny mogły spokojnie spędzić razem święta, choć tu wiele zależy od tego, kto w takich rodzinach się znajduje. Badania pokazują, że jeżeli mamy sześcioosobową rodzinę, w której jedna osoba nie jest zaszczepiona, to ryzyko, że zarazi się SARS-CoV-2, jest zredukowane o 97 proc. Ale jeżeli ta niezaszczepiona ma 80 lat, to ona mimo wszystko ma bardzo duże ryzyko zachorowania na COVID-19 – tłumaczy lekarz.

Niebezpieczeństwo takich spotkań oprócz seniorów dotyczy także osób z osłabionym układem odpornościowym czy chorobami przewlekłymi. Na nieco więcej mogą sobie zaś pozwolić rodziny z dziećmi, w których członkowie rodzin są zdrowi i nie ma w nich seniorów.

- Jeżeli wszyscy są zaszczepieni, ale będzie jedno np. pięcioletnie dziecko, któremu nie można podać szczepionki ze względu na wiek, to w takiej sytuacji dziecko jest chronione w 97 proc. Tu na spotkania rodzinne patrzyłbym bardziej przychylnie – dodaje dr Fiałek.

3. Dane ważne dla osób, które nie mogą przyjąć szczepionki

Dr Fiałek podkreśla, że badania są najważniejsze w kontekście ochrony osób, które nie mogą przyjąć szczepionki. W Polsce zalicza się do nich:

alergików, u których składnik szczepionki może wywołać reakcję anafilaktyczną,
chorych przewlekle, u których choroba jest w fazie zaostrzenia,
dzieci poniżej 12 r.ż.

- Oczywiście tutaj należy wymienić również wszystkie choroby gorączkowe. Infekcje, nawet banalne przeziębienie, to faza, w której szczepionki nie należy nikomu podawać – dodaje prof. Anna Boroń-Kaczmarska, kierownik Katedry i Kliniki Chorób Zakaźnych Krakowskiej Akademii im. Andrzeja Frycza-Modrzewskiego.

Biorąc pod uwagę wszystkie wymienione grupy, szacuje się, że osób wykluczonych może być od 5 do 8 procent populacji. A to w przełożeniu na liczby oznacza, że 1 na 12-13 osób nie może się zaszczepić lub nie reaguje na szczepionkę tak, by cieszyć się ochroną przed COVID-19.

4. Szczepienia w rodzinie barierą ochronną

Jak tłumaczy prof. Boroń-Kaczmarska, formę ochrony, jaką są szczepienia domowników, można nazwać szczepieniami kokonowymi.

- Jest to pewna forma zapobiegania rozprzestrzeniania się zakażeń polegająca na stworzeniu bariery ochronnej (kokonu) z członków najbliższej rodziny. W takich przypadkach szczepi się np. rodziców, starsze rodzeństwo, dziadków, tych, którzy mieszkają razem z osobą, która nie może być zaszczepiona ze względu na wiek (lub inne przeciwwskazania) np. niemowlęciem – tłumaczy prof. Boroń-Kaczmarska.

Lekarka podkreśla jednak, że bariery ochronnej zbudowanej wśród najbliższych, nie można utożsamiać z odpornością populacyjną i apeluje, aby wszyscy ci, którzy mogą się szczepić, szczepionkę niezwłocznie przyjęli.

- To nie jest tak, że kokon stworzy barierę wokół miasta Krakowa czy dzielnicy Mokotów. Zawsze pozostanie tam większa liczba osób, które są potencjalnie wrażliwe na zakażenie, niż wtedy, kiedy każdy, kto może i oczywiście się zgodzi, zostanie zaszczepiony. W medycynie to, co jest lepsze, wybiera się jako wiodące. W przypadku zakażenia SARS-CoV-2 zdecydowanie przodują szczepienia – podsumowuje lekarka.

https://portal.abczdrowie.pl/zaszczepieni-domownicy-chronia-przed-zakazeniem-koronawirusem-niezaszczepionych-nowe-badania

https://portal.abczdrowie.pl/wariant-delta-plus-czy-szczepionki-beda-skuteczne-wyjasnia-prof-szuster-ciesielska-wideo

Kto się nie szczepi? Wyniki europejskiego badania jasno to wskazują
ADAM ADAMCZYK 24-10-2021 12:30

Analiza danych dotyczących 47 tysięcy osób z grupy wysokiego ryzyka, ujawnia ponadnarodowe czynniki sprzyjające niechęci do szczepień przeciw COVID-19.

Badanie przeprowadził zespół z Instytutu Prawa Społecznego i Polityki Społecznej im. Maxa Plancka w Monachium, podpierając się bazą danych z projektu SHARE Corona Survey. Uczonych interesowały uniwersalne czynniki sprzyjające rezygnacji ze szczepień wśród osób szczególnie narażonych na ostry przebieg zakażenia SARS-CoV-2. W tym celu wzięto pod lupę 47 tys. osób w wieku 50+, pochodzących z 27 krajów Europy oraz Izraela.

W badanej grupie jedynie 18% nadal nie przyjęło żadnej szczepionki. Trzeba jednak pamiętać, że to wynik uśredniony dla całego kontynentu. Wśród tej niezaszczepionej części respondentów 33% uważa się za niezdecydowanych i wciąż niczego nie wyklucza. Więcej, bo aż 45% otwarcie odrzuca szczepienia. W krajach o najniższym współczynniku wyszczepienia – Rumunii i Bułgarii – odsetek twardych przeciwników wynosi ponad połowę.

Badanie ujawniło, że istnieje wyraźny społeczno-ekonomiczny wzorzec proepidemika. Ludzie o niższych dochodach częściej odmawiają szczepień, podczas gdy najzamożniejsi – odwrotnie – zwykle nie mają większych oporów. Wynik ten pokrywa się z subiektywnymi odpowiedziami w ankietach. Sceptykami zazwyczaj pozostają osoby, które uważają, że ledwo wiążą koniec z końcem; zaś wśród tych, którzy nie skarżą się na swój dobrostan, zaledwie 7,8% nadal odmawia szczepionki.

Nie inaczej mają się sprawy z wykształceniem. Wśród Europejczyków bez matury lub po szkole średniej niezaszczepieni to kolejno 14,7% i 16,1%, podczas gdy wśród osób z jakimkolwiek dyplomem policealnym, wynik ten wynosi tylko 9,2%.

Naukowcy sprawdzili również znaczenie płci i wieku. Okazało się, że respondenci przed 65. rokiem życia odmawiają szczepienia częściej niż seniorzy i widać to we wszystkich krajach. Z kolei kobiety są mniej radykalne i chętniej określają się jako niezdecydowane niż mężczyźni, choć tu wyjątek stanowią Węgierki, Portugalii i Szwajcarki.

Co nie powinno dziwić, wpływ na postawę ankietowanych miały również doświadczenia rodziny lub przyjaciół. Osoby, które nie znają nikogo dotkniętego COVID-19 wyraźnie częściej (14,7%) unikają szczepienia od tych, które miały w swoim kręgu zakażonych (13,7%) lub ciężko chorych (10,3%).

Więcej informacji znajdziesz w źródle: Determinants of SARS-CoV-2 vaccinations in the 50+ population, Max-Planck-Institut für Sozialrecht und Sozialpolitik.

https://tech.wp.pl/kto-sie-nie-szczepi-wyniki-europejskiego-badania-6697252549605952a

Rosja wykradła szczepionkę? Brytyjskie media: Kontrwywiad ma dowody
Opracowanie: Joanna Potocka Poniedziałek, 11 października (10:52)

Brytyjski kontrwywiad poinformował, że ma dowody, iż rosyjski szpieg osobiście wykradł z firmy AstraZeneca formułę jej szczepionki przeciw Covid-19. Formuła ta została następnie użyta do stworzenia w Rosji szczepionki Sputnik V.

Brytyjski tabloid "The Sun" przypomina, że w zeszłym roku kontrwywiad oświadczył, iż jest na "więcej niż 95 proc." pewien, że działający na rzecz rosyjskich władz hakerzy usiłowali wykraść z brytyjskich, amerykańskich i kanadyjskich laboratoriów opracowywane wówczas formuły szczepionek przeciw Covid-19.

Teraz jednak agenci kontrwywiadu są pewni, że rosyjski szpieg fizycznie wykradł z firmy AstraZeneca formułę szczepionki.

Inna gazeta, "Daily Mail" dodaje, że nie jest jedynie jasne, czy szpieg wyniósł dokumentację, czy też fiolkę gotowego produktu, który została następnie przemycona do Rosji i tam skopiowana.

Obie gazety wskazują, że technologia szczepionki Sputnik V jest bardzo podobna do tej zastosowanej przez firmę AstraZeneca oraz na zbieżność czasową między komunikatem o rozpoczęciu w Wielkiej Brytanii testów na ludziach, a podaną przez Rosję informacją o opracowaniu szczepionki.

23 kwietnia 2020 roku naukowcy z Uniwersytetu Oksfordzkiego ogłosili, że rozpoczynają testy szczepionki, a tydzień później, że wspierająca badania firma AstraZeneca będzie ją produkować i dystrybuować, jeśli testy zakończą się sukcesem. Tymczasem już w maju rosyjski instytut epidemiologii i mikrobiologii ogłosił, że wynalazł szczepionkę, a 11 sierpnia prezydent Władimir Putin oświadczył, że Rosja jako pierwsza na świecie stworzyła skuteczną szczepionkę przeciw Covid-19.

Jak pisze "Daily Mail", sugeruje to, że formuła szczepionki została wykradziona podczas pierwszych testów na ludziach. Produkt firmy AstraZeneca w Wielkiej Brytanii został dopuszczony do użytku 30 grudnia.

Brytyjski wiceminister spraw wewnętrznych Damian Hinds oświadczył w poniedziałek, że nie może komentować tej sprawy, ale nie zaprzeczył doniesieniom mediów i powiedział: "Można założyć, że z pewnością istnieją obce państwa, które stale chciałyby dostać w swoje ręce poufne informacje, w tym tajemnice handlowe i naukowe oraz własność intelektualną".

Źródło: PAP
https://www.rmf24.pl/raporty/raport-program-szczepien-przeciw-covid/swiat/news-rosja-wykradla-szczepionke-brytyjskie-media-kontrwywiad-ma-d,nId,5574922#crp_state=1

Groźny wirus RSV atakuje najmłodszych. Alarmujące dane. Chorują całe rodziny
OPRAC. KATARZYNA BOGDAŃSKA 11-10-2021 13:52

Zakażeń wśród dzieci jest coraz więcej. - Obecnie to nie COVID i PIMS są dla nas wyzwaniem, ale fala zachorowań wywołanych przez wirusa RSV - mówi dr Magdalena Okarska-Napierała z Kliniki Pediatrii z Oddziałem Obserwacyjnym Warszawskiego Uniwersytetu Medycznego. - Epidemia jest zatrważająca - alarmuje.

W Polsce głośno było o przypadku 4,5-letniego Mikołaja, który cierpiał na PIMS i z powodu zespołu pocovidowego przestały działać mu płuca. Jego stan był ciężki. Na zdjęciu rentgenowskim klatki piersiowej widać było białą plamę zamiast płuc, które prawie całkiem wysiadły.

Jak tłumaczy jednak dr Magdalena Okarska-Napierała z Kliniki Pediatrii z Oddziałem Obserwacyjnym Warszawskiego Uniwersytetu Medycznego, przypadek Mikołaja należy traktować jako odosobniony. - Dopóki COVID będzie na świecie, będą się również zdarzały przypadki PIMS wśród dzieci, ale jest to rzadkie powikłanie - dodaje.

Wskazała także, że "jeżeli chodzi o PIMS, to należy się spodziewać fali zachorowań na miesiąc po fali COVID". Od maja 2020 r. odnotowano do teraz około 500 przypadków zachorowań. Podkreśliła także, że mniej niż 10 proc. dzieci z PIMS trafiło na oddziały intensywnej terapii.

Nie COVID największym zmartwieniem? "Epidemia jest zatrważająca"

Dr Magdalena Okarska-Napierała przyznaje, że to nie PIMS ani COVID są obecnie największym zmartwieniem, ale fala zachorowań na wirus RSV. - Epidemia jest zatrważająca - powiedziała.

- Mamy nasiloną falę innych infekcji sezonowych, a jednym z takich wirusów, który przetacza się przez cały świat w nieporównywalnej wcześniej skali, jest wirus RSV. Zakażeń wśród dzieci jest coraz więcej, niektóre – zwłaszcza najmłodsze – chorują bardzo ciężko - mówi.

Wyjaśnia, że wirus jest sezonowy i zwykle zaczynał atakować dzieci późną jesienią, a kończył wiosną ze szczytem w styczniu-lutym. Należy zauważyć, że w ostatnim sezonie zarówno grypa, jak i RSV niemal zupełnie zniknęły. Obecnie RSV zaatakował ze zdwojoną siłą.

Z jej informacji wynika, że w żłobkach i przedszkolach choruje bardzo dużo dzieci. - Oddział zapełniają nam dzieci z RSV, a w innych szpitalach jest podobnie. Jeszcze nie są przepełnione, ale w literaturze zachodniej jest opisywane, że OIOM-y, SOR-y są na granicach wydolności - alarmuje.

Wirus RSV. Jak się objawia?

Dr Magdalena Okarska-Napierała mówi także o typowych objawach wirusa. - Starsze dzieci mają katar, kaszel, młodsze najpierw też mają katar, ale potem zaczynają mieć duszący kaszel, masowo trafiają do szpitala, gdzie wymagają tlenoterapii, płynoterapii - ostrzega lekarka.

Przyznaje, że zawsze RSV był bardzo groźny dla najmłodszych, ale teraz skala jest ogromna, bo chorują całe rodziny.

https://wiadomosci.wp.pl/grozny-wirus-rsv-atakuje-najmlodszych-alarmujace-dane-choruja-cale-rodziny-6692660920064640a
« Ostatnia zmiana: Październik 25, 2021, 07:01 wysłana przez Orionid »

Offline Orionid

  • Moderator
  • *****
  • Wiadomości: 20177
  • Very easy - Harrison Schmitt
Odp: Wiadomości naukowe
« Odpowiedź #692 dnia: Październik 22, 2021, 10:14 »
https://portal.abczdrowie.pl/pacjentka-rekordzistka-przez-rok-chorowala-na-covid-19

https://portal.abczdrowie.pl/nowy-wariant-na-bialorusi-eksperci-wyjasniaja

https://portal.abczdrowie.pl/zapalenie-miesnia-sercowego-po-szczepionkach-mrna-raport-cdc-ujawnia-po-ktorych-preparatach-wystepuje-najczesciej

Genetycznie odporni na COVID-19. Naukowcy rozpoczęli badania
Karolina Rozmus,  25.10.2021 18:51

Od dawna badacze zastanawiają się, z czego wynika odporność niektórych osób na COVID-19, którzy mimo zetknięcia się z patogenem, nie chorują. Czy to kwestia genów? Taką nadzieję mają naukowcy, którzy poszukują genów odpowiadających za odporność na SARS-CoV-2.

1. Liczne badania, brak odpowiedzi

"Wciąż niewiele wiemy o genetycznych i immunologicznych podstawach ludzkiej odporności na SARS-CoV-2" – powiedział immunolog Evangelos Andreakos z Akademii Ateńskiej w swoim badaniu, którego wyniki ukazały się pod tytułem "A global effort to dissect the human genetic basis of resistance to SARS-CoV-2 infection".

Badacz podkreśla, że nie ma jeszcze dowodów na to, by odporność na wirusa i zachorowanie na COVID-19 była kwestią genów. Wierzy jednak, że udowodnienie tego to kwestia czasu.

Pewna odporność na patogen jest wciąż źródłem zainteresowania naukowców. Podstawy do tego dają im liczne, nie do końca dające się wytłumaczyć zjawiska.

Na przykład wystąpienie ogniska infekcji w szkole, gdzie nie każdy wystawiony na działanie patogenu zachorował. Ale też COVID-19 wśród domowników – nie u wszystkich zawsze test w kierunku SARS-CoV-2 wyjdzie pozytywny.

Badania na temat genetycznej oporności na patogen SARS-CoV-2 miały miejsce także w Polsce. Naukowcy zbadali kilkaset próbek krwi, sekwencjonując genomy, w celu porównania tzw. markerów genetycznych, częstszych u osób, które nie chorują na COVID-19 pomimo kontaktów z wirusem.

Naukowcy z Ateńskiej Akademii chcą się skupić na ognisku chorób wśród domowników. Test PCR, a także badanie przeciwciał kilka tygodni po ustaniu objawów choroby u tych, którzy zachorowali, ma wskazać, czy ktoś z rodziny nie zakaził się wirusem.

Grecy są na etapie typowania uczestników do badania – na razie udało się zebrać grupę 400 osób, która spełniałaby wszystkie kryteria, pozwalające na typowanie potencjalnych genów odporności.

https://portal.abczdrowie.pl/genetycznie-odporni-na-covid-19-czy-oni-istnieja

Koncern farmaceutyczny chce zatwierdzenia leku na COVID-19
OPRAC. EWA WALAS 11-10-2021 14:25

Jest wniosek o zezwolenie na awaryjne stosowanie doustnego leku przeciw COVID-19 w Stanach Zjednoczonych. Jak podała agencja Bloomberg, zwrócił się o to koncern farmaceutyczny Merck.

Wniosek farmaceutycznego giganta wpłynął do Agencji ds. Żywności i Leków (FDA). Chodzi o ewentualne awaryjne dopuszczenie molnupiraviru w leczeniu łagodnego lub umiarkowanego przebiegu choroby COVID-19 u dorosłych, którzy narażeni są na rozwój choroby mogący skutkować koniecznością hospitalizacji.

Jak podała agencja Bloomberg, autorami wniosku są Merck & Co. oraz partner firmy Ridgeback Biotherapeutics LP.

Lek znacznie zmniejsza ryzyko hospitalizacji

Tabletki molnupiravir można podawać pacjentom w domu. To duże ułatwienie w porównaniu do przeciwwirusowych terapii remdesiwirem i przeciwciałami monoklonalnymi firmy Gilead Sciences Inc. Są one bowiem podawane we wlewie dożylnym, zwykle w szpitalu lub klinice.

W przypadku leczenia molnupiravirem, dodatkową korzyścią jest uniknięcie ryzyka przeniesienia wirusa na personel medyczny i innych pacjentów.

Zgodnie z komunikatem agencji Bloomberg, molnupiravir ma zmniejszać ryzyko hospitalizacji o połowę. Wskazuje na to śródokresowa analiza danych z badań klinicznych.

Sprawę skomentował już dyrektor wykonawczy i prezydent przedsiębiorstwa farmaceutycznego Merck Robert M. Davis. Jego zdaniem, skala pandemii koronawirusa wymaga działań z bezprecedensową szybkością. Takim właśnie działaniem ma być złożenie wniosku o autoryzację leku na COVID-19.

Znany koszt kuracji

Amerykańskie media opublikowały także szacunkową cenę leczenia molnupiravirem. Pięciodniowa kuracja miałaby kosztować około 700 dolarów.

Jak podaje "New York Times", użycie tabletek ma być bezpieczne, dobrze tolerowane, niedrogie i łatwe do podania. Molnupiravir ma też bezpośrednio przeciwdziałać wirusowi, ograniczać uszkodzenie organizmu oraz czas trwania choroby. To duży postęp w porównaniu do sterydów i leków rozrzedzających krew, które, choć zwiększają szanse na przeżycie pacjentów, nie walczą bezpośrednio z wirusem.

Decyzja FDA może zapaść w ciągu kilku tygodni. Agencja ds. Żywności i Leków przeanalizuje najpierw dane firmy dotyczące bezpieczeństwa i skuteczności leku.

https://wiadomosci.wp.pl/koncern-farmaceutyczny-chce-zatwierdzenia-leku-na-covid-19-6692680220199552a

EMA przerywa ocenę szczepionki na COVID-19. Producent CVnCoV wycofuje się
PAP,  13.10.2021 09:43

EMA poinformowała o przerwaniu oceny szczepionki, która potencjalnie mogła być kolejną stosowaną w profilaktyce COVID-19. Producent CureVac AG postanowił wycofać się z tego procesu.

1. Niewielka skuteczność

W momencie wycofania się firmy EMA otrzymała dane niekliniczne (laboratoryjne) z prowadzonych obecnie badań, dane dotyczące jakości i procesu wytwarzania szczepionki oraz plan zarządzania ryzykiem.

EMA podała, że wyniki badania wykazały jedynie niewielką skuteczność szczepionki u dorosłych.

2. Co z osobami, które wzięły udział w badaniach?

W liście do EMA firma CureVac AG poinformowała, że wycofała się, ponieważ postanowiła skoncentrować swe badania na innym programie wypracowania szczepionki przeciw COVID-19.

"Osoby, które wzięły udział w badaniach klinicznych CVnCoV i mają pytania dotyczące statusu szczepień, unijnego cyfrowego certyfikatu COVID-19 lub ograniczeń w podróżowaniu związanych ze szczepieniem, powinny skontaktować się z odpowiednimi władzami w swoim kraju zamieszkania" – podała EMA.

https://portal.abczdrowie.pl/ema-przerywa-ocene-szczepionki-na-covid-19-producent-cvncov-wycofuje-sie

Dawka przypominająca po przyjęciu Johnson & Johnson. Obiecujące wyniki badań
PAP,  14.10.2021 12:41

Amerykańscy naukowcy opublikowali wstępne wyniki badań dotyczące dawki przypominającej. To dobra wiadomość dla tych, którzy przyjęli szczepionkę od J & J.

1. Mieszanie preparatów

Badanie finansowane przez Narodowy Instytut Zdrowia w USA ocenia możliwość "zmieszania" szczepionek, czyli zastosowania w dawce przypominającej innej szczepionki niż w dawkach wcześniejszych. Obecnie w USA takie zabiegi nie są dozwolone.

Badanie przeprowadzono na 458 dorosłych osobach, zaszczepionych jednym z trzech preparatów, dopuszczonych w Stanach Zjednoczonych (Pfizer, Moderna lub Johnson & Johnson). Każda z trzech grup została podzielona na trzy nowe grupy, aby znów otrzymać odpowiednio jedną z trzech dostępnych szczepionek jako dawkę przypominającą.

2. Wzrost poziomu przeciwciał

Następnie naukowcy przeanalizowali poziomy przeciwciał 15 dni po wstrzyknięciu dawki przypominającej. Odkryto, że u osób zaszczepionych po raz pierwszy szczepionką Johnson & Johnson poziom przeciwciał wzrósł 4-krotnie po dawce przypominającej tej samej szczepionki, 35 razy po przypominającej dawce Pfizera i 76 razy po przypominającej dawce Moderny.

Z kolei poziom przeciwciał u osób zaszczepionych po raz pierwszy Moderną był za każdym razem wyższy w porównaniu z osobami zaszczepionymi po raz pierwszy Pfizerem lub Johnson & Johnson, "niezależnie od szczepionki podanej w dawce przypominającej".

Wcześniej w środę Agencja Żywności i Leków (FDA) przekazała, że szczepionka przeciw COVID-19 firmy Moderna nie spełnia wszystkich kryteriów, które uzasadniałyby dopuszczenie do użytku jej trzeciej dawki. Stwierdzono, że dodatkowa dawka szczepionki Moderny zwiększa poziom przeciwciał, ale ta różnica nie jest bardzo wyraźna, szczególnie w przypadku osób, u których poziom przeciwciał pozostawał wysoki.

https://portal.abczdrowie.pl/dawka-przypominajaca-po-przyjeciu-johnson-johnson-obiecujace-wyniki-badan

Prawie 45 tysięcy osób otrzymało błędne wyniki testów na koronawirusa
Opracowanie: Marek Zając Piątek, 15 października (14:37)

​Wskutek błędów w jednym z prywatnych laboratoriów prawdopodobnie ok. 43 tys. osób w Anglii i Walii poinformowano, że testy nie wykryły u nich obecności koronawirusa, choć w rzeczywistości były zakażone - podały brytyjskie media. Jak podano, problem dotyczy testów przeprowadzonych między 8 września a 12 października.

Po dochodzeniu rządowego systemu wykrywania kontaktów NHS Test and Trace, testy w laboratorium Immensa Health Clinic w Wolverhampton w środkowej Anglii zostały zawieszone, a wszystkie próbki zostały przesłane do innych laboratoriów. NHS Test and Trace kontaktuje się obecnie z osobami, których dotyczy problem, aby poprosić je o ponowne wykonanie testu.

Wątpliwości co do Immensa Health Clinic pojawiły się, gdy ludzie mieli pozytywne wyniki szybkich testów antygenowych, ale negatywne wyniki przeprowadzanych w laboratorium testów typu PCR, które co do zasady są bardziej wiarygodne. Wprawdzie żadne testy nie mają absolutnie 100-procentowej wiarygodności, ale w przypadku tego laboratorium zauważono wyjątkowo dużą liczbę niezgodnych wyników. Błąd może oznaczać, że te 43 tys. osób zakażonych koronawirusem błędnie poinformowano, iż mogą zakończyć izolację i przez to mogły przekazywać wirusa innym.

Szybkie testy antygenowe są szeroko stosowane np. w szkołach i miejscach pracy w celu znalezienia osób bez objawów, które są zakażone i mogą rozprzestrzeniać wirusa. W przypadku pozytywnego wyniku dana osoba zobowiązana jest do wykonania testu typu PCR i jeśli jego wynik jest ponownie pozytywny, musi się izolować, a jeśli negatywny - może zakończyć izolację.

Według Brytyjskiej Agencji Bezpieczeństwa Zdrowotnego (UKHSA), w Immensa Health Clinic przebadane zostało ok. 400 tys. próbek, z czego 43 tys. osób - głównie z południowo-zachodniej Anglii - mogło błędnie otrzymać negatywne wyniki. Jak podano, problem dotyczy testów przeprowadzonych między 8 września a 12 października.

Źródło: PAP
https://www.rmf24.pl/raporty/raport-koronawirus-z-chin/najnowsze-fakty/news-prawie-45-tysiecy-osob-otrzymalo-bledne-wyniki-testow-na-kor,nId,5584040#crp_state=1

COVID-19. Nowe wyniki badań dot. szczepień. Naukowcy mają dobre wiadomości
OPRAC. PATRYK OSADNIK 16-10-2021 13:54

Naukowcy z Wielkiej Brytanii dowiedli, ze szczepionki przeciw COVID-19 chronią przed ciężkim przebiegiem choroby lub hospitalizacją nawet osiem miesięcy po przyjęciu pełnej dawki.

Wyniki badań opublikowanych w New England Journal of Medicine poświadczają o wysokim stopniu skuteczności szczepionek przeciw COVID-19. Jak wykazali naukowcy, preparaty Pifzer, Moderna oraz Johnson & Johnson zapewniają ochronę przed ciężkim zachorowaniem lub hospitalizacją nawet osiem miesięcy po przyjęciu pełnej dawki.

"W ósmym miesiącu reakcje przeciwciał były porównywalne dla wszystkich trzech szczepionek" - ocenił dr Dan Barouch z Beth Israel Deaconess Medical Center, który był współautorem badań, podczas których przeanalizowano m.in. specyficzne markery odporności, które znajdują się we krwi osób zaszczepionych.

Szczepionki utrzymują wysoki poziom ochrony

Szczepionki Pfizer i Moderna wykorzystują technologię mRNA, z kolei Johnson & Johnson technologię wektora wirusowego.

"Naukowcy wykorzystali przeciwciała - białka zwalczające wirusy we krwi - jako jedną ze wskazówek, że szczepionki działają. Ale przeciwciała są tylko częścią ogólnej odpowiedzi immunologicznej organizmu" - pisze serwis internetowy ABC News.

Podczas badania, o którym mowa, przeanalizowano nie tylko przeciwciała, ale także limfocyty T, które odpowiadają za rozbijanie komórek wirusowych. "Uważamy, że przeciwciała częściej odpowiadają za zapobieganie infekcji, a limfocyty T mają większe znaczenie w zabijaniu wirusa, a więc zapobiegają poważnym chorobom" - podkreślił dr Todd Ellerin z South Shore Health.

Wykazano, że po upływie ośmiu miesięcy poziom limfocytów w organizmie osoby zaszczepionej jest na tyle wysoki, aby nadal skutecznie zapobiegać ciężkiemu zakażeniu COVID-19. To oznacza, że w większości przypadków zamierzona ochrona utrzymuje się na wysokim poziomie nawet bez trzeciej dawki szczepionki.

https://wiadomosci.wp.pl/szczepionki-przeciw-covid-19-chronia-skutecznie-pozytywne-wyniki-badan-6694441983064928a

Kolejny etap badań nad koronawirusem. Noblista stworzył niezakaźną wersję SARS-CoV2
Opracowanie: Sara Bounaoui Sobota, 16 października (06:29)

Naukowcy - z których jeden jest laureatem Nagrody Nobla - stworzyli wersję SARS-CoV2, niezdolną do wywołania choroby. Badania groźnych bakterii i wirusów wymagają zwykle ogromnych nakładów na środki bezpieczeństwa. Aby ułatwić sobie pracę i chronić się przed niebezpieczeństwem, naukowcy starają się tworzyć łagodne wersje groźnych patogenów.

Stworzenie przez naukowców patogenu niezdolnych do zarażania, to doskonałe narzędzie do badań nie tylko koronawirusa. Np. dzięki replice wirusa zapalenia wątroby typu C udało się opracować nowe leki.

Teraz zespół z Rockefeller University stworzył SARS-CoV2, którego materiał genetyczny ma wszystkie elementy oprócz genu dla słynnego już białka kolca (spike). Tymczasem właśnie białko spike jest potrzebne, aby wirus mógł zakażać kolejne komórki.

Jeśli wirus byłby samochodem wyścigowym, to stworzyliśmy wersję bez kół. Ma silnik i wszystkie części potrzebne do jazdy, ale nie może się nigdzie ruszyć - wyjaśnia jeden z autorów dr Joseph Luna.

Do tej pory tego typu repliki tworzyło się przez kopiowanie informacji genetycznej z RNA wirusa do fragmentów DNA, na bazie których tworzyło się nowe, odpowiednie RNA. Ta metoda okazała się nieprzydatna ze względu na długi genom SARS-CoV2. Badacze wykorzystali więc nową technikę opracowaną przez zespół z Uniwersytetu w Bernie. Składa się w niej materiał genetyczny wirusa z mniejszych fragmentów, uzyskiwanych w komórkach drożdży.

Jednak usunięcie białka spike stwarza nowy problem, ponieważ to właśnie białko jest przedmiotem intensywnych badań. Na przykład szuka się przeciwciał, które właśnie je będą atakowały.

Aby pokonać to wyzwanie, badacze stworzyli dodatkowy, osobny fragment materiału genetycznego z informacją o białku spike. W ten sposób powstały wirusy z białkiem spike, które jednak samodzielnie nie mogą go wytwarzać. Mogą więc komórkę zakazić tylko raz.

Dzięki takiemu wirusowi będzie można m.in. dokładnie badać, jak SARS-CoV2 przejmuje komórkową maszynerię, aby się namnażać. Może się udać określić np. ludzkie białka niezbędne zarazkowi. Jedno takie białko - TMEM41B już jest znane i bez niego nowy modelowy wirus także nie mógł się replikować.

Dzięki temu systemowi naukowcy będą mogli badać SARS-CoV2 i jego warianty, testować leki i oceniać neutralizujące wirusa przeciwciała. Wszystko to będzie można robić szybciej i przy słabszych zabezpieczeniach.
mówi jeden z liderów projektu, laureat Nagrody Nobla, prof. Charles M. Rice.

Nowy wirus był np. hamowany przez stosowany przy Covid-19 remdisiwir.

Odkryliśmy, że hamuje on nasz replikon w takich samych stężeniach, w jakich zatrzymuje naturalnego wirusa. Wskazuje to, że system ten może być alternatywą dla SARS-CoV2 w testach różnych leków - mówi jeden z autorów pomysłu, dr Ricardo Lax.

Źródło: PAP
https://www.rmf24.pl/raporty/raport-koronawirus-z-chin/komentarze-ekspertow/news-kolejny-etap-badan-nad-koronawirusem-noblista-stworzyl-nieza,nId,5585782#crp_state=1

Szczepionka na koronawirusa może chronić przed innymi wirusami
PAP,  19.10.2021 08:29

Osoby, które przyjęły szczepionkę przeciwko koronawirusowi SARS-CoV2 mogą mieć częściową odporność przeciwko koronawirusowi SARS-CoV1 i wirusom powodującym przeziębienie - dowodzą naukowcy z Northwestern University. Co więcej, okazało się, że także infekcja jednym koronawirusem może chronić przed zakażeniem kolejnymi.

1. Jedna szczepionka chroni przed kilkoma koronawirusami

Naukowcy z Northwestern University pokazali, że szczepienie oraz zakażenie koronawirusem mogą dawać szerszą odporność przeciwko podobnym koronawirusom.

"Do czasu naszego badania nie było jasne, czy jeśli ktoś będzie wystawiony na jednego koronawirusa, to będzie mógł nabyć krzyżową odporność przeciwko innym. Pokazaliśmy, że tak właśnie jest" - mówi prof. Pablo Penaloza-MacMaster, autor pracy opublikowanej na łamach "Journal of Clinical Investigation".

Jak tłumaczą badacze, istnieją trzy główne grupy koronawirusów. Do jednej z nich wspólnie należy SARS-CoV2 i SARS-CoV1 (powodujący SARS).

Do drugiej grupy należy m. in. wirus powodujący MERS, a do trzeciej wirusy wywołujące przeziębienia.

Naukowcy pokazali, że osocze osób zaszczepionych przeciw SARS-CoV2 zawiera przeciwciała działające także na SARS-CoV1, a także wirusa przeziębienia OC43. Jednocześnie myszy szczepione przeciw SARS-CoV-1 były odporne na SARS-CoV2.

2. Infekcja jednym wirusem może chronić przed zakażeniem kolejnymi

Okazało się także, że infekcja jednym wirusem może chronić przed zakażeniem kolejnymi. Ważne jest jednak pokrewieństwo wirusów. Szczepienie myszy przeciw SARS-CoV2 dawało przy tym pewną - ale tylko ograniczoną ochronę przeciw wirusowi przeziębienia OC43. Przyczyna jest taka, że SARS-CoV2 - SARS-CoV1 są z sobą blisko spokrewnione, a OC43 dosyć mocno się od nich różni.

"Tak długo, jak długo podobieństwo koronawirusów przekraczało 70 proc., myszy były chronione. Jeśli wystawia się je na działanie wirusa z silnie odmiennej grupy, szczepienia mają mniejszą skuteczność" - informuje prof. Penaloza-MacMaster.

To oznacza, że uniwersalnej szczepionki przeciwko wszystkim koronawirusom raczej więc nie będzie. Teoretycznie możliwe jest za to opracowanie preparatów chroniących przed poszczególnymi grupami patogenów, np. przed wirusami spokrewnionymi z SARS-CoV2, czy powodującymi przeziębienia.

Do przeprowadzenia opisanego badania naukowców skłoniło ich wieloletnie doświadczenie w pracach nad szczepionką przeciw mutującym wirusem HIV.

"Powód, dla którego nie mamy szczepień przeciw HIV jest taki, że trudno jest otrzymać reagujące krzyżowo przeciwciała. Pomyśleliśmy więc 'co, jeśli zajmiemy się problemem zmienności koronawirusów, krytycznym dla prac nad uniwersalną szczepionką - w taki sam sposób, w jaki podeszliśmy do prac nad szczepionką przeciw HIV?" - relacjonuje prof. Penaloza-MacMaster.

https://portal.abczdrowie.pl/szczepionka-na-koronawirusa-moze-chronic-przed-innymi-wirusami
« Ostatnia zmiana: Październik 26, 2021, 08:13 wysłana przez Orionid »

Offline Orionid

  • Moderator
  • *****
  • Wiadomości: 20177
  • Very easy - Harrison Schmitt
Odp: Wiadomości naukowe
« Odpowiedź #693 dnia: Październik 22, 2021, 10:14 »
WHO: pandemia Covid-19 potrwa rok dłużej niż to konieczne
21.10.2021

Światowa Organizacja Zdrowia (WHO) poinformowała, że pandemia Covid-19 będzie trwać o rok dłużej niż mogłaby, gdyby biedniejsze państwa świata otrzymały niezbędną ilość szczepionek.

„Kryzys pandemiczny może z łatwością przeciągnąć się głęboko w 2022 rok” – uważa dr Bruce Aylward, doradca dyrektora generalnego WHO, cytowany w czwartek przez portal BBC.

Afryka otrzymała jedynie 2,6 proc. wszystkich podanych dotąd szczepionek na Covid-19. Zdecydowana większość dawek preparatów chroniących przed koronawirusem została wykorzystana w krajach o wysokim i średnim dochodzie.

Dr Aylward zaapelował do zamożnych państw o „zrobienie bilansu swoich zobowiązań podjętych na takich spotkaniach w zakresie darowizn szczepionek, jak szczyt G7”.

Organizacje charytatywne Oxfam i UNAIDS skrytykowały władze Kanady i Wielkiej Brytanii za zabezpieczenie za pośrednictwem globalnego programu dystrybucji szczepionek Covax, wspieranego przez ONZ, dostaw szczepionek na potrzeby własnych społeczeństw. Dane pokazują, że Kanada otrzymała tą drogą prawie milion dawek preparatu AstraZeneca, a Wielka Brytania niemal 540 tys. dawek szczepionki Pfizera.

„Płacąc za mechanizm Covax, oba państwa były technicznie uprawnione do otrzymania szczepionek taką ścieżką" - zaznaczył doradca ds. zdrowia w Oxfam, Rohit Malpani. Dodał zarazem, że „takie działanie jest nadal moralnie nie do obrony” w obliczu podpisywanych przez Wielką Brytanię i Kanadę umów dwustronnych na zakup szczepionek na potrzeby ludności tych krajów.

„Gdy stało się jasne, że dostawy szczepionek w ramach dwustronnych porozumień będą wystarczające dla społeczeństwa kanadyjskiego, przekierowaliśmy dawki zakupione w ramach Covax z powrotem do programu, by mogły je nabyć rządy państw rozwijających się” – wyjaśniła minister rozwoju międzynarodowego Kanady, Karina Gould.

Program Covax miał zapewnić dostawy dwóch miliardów dawek szczepionek do końca 2021 roku, ale jak dotąd w jego ramach przekazano 371 mln dawek – przypomina BBC. (PAP)

https://naukawpolsce.pap.pl/aktualnosci/news%2C89856%2Cwho-pandemia-covid-19-potrwa-rok-dluzej-niz-konieczne.html

USA/ FDA zezwoliła na łączenie różnych szczepionek przeciwko Covid-19
22.10.2021 Z Waszyngtonu Oskar Górzyński (PAP)

Agencja Żywności i Leków (FDA) ogłosiła w środę decyzję o pozwoleniu na zamienne używanie szczepionek przeciwko Covid-19 różnych firm w ramach dawki przypominającej. Zatwierdziła też użycie dodatkowych dawek szczepionek Moderny i Johnson&Johnson.

Decyzja FDA oznacza, że jeśli zaszczepiona osoba zdecyduje się na przyjęcie dawki przypominającej szczepionki, nie musi użyć tego samego preparatu, którym była wcześniej szczepiona. W przypadku dawki przypominającej szczepionki Moderny, FDA zaleca stosowanie połowy "zwykłej" dawki produktu.

Ogłoszenie jest oparte na opublikowanych w ubiegłym tygodniu wynikach badań ufundowanych przez Narodowy Instytut Zdrowia (NIH). Wskazały one na to, że podawanie różnych szczepionek może wzmocnić odporność na koronawirusa. Dotyczy to zwłaszcza osób szczepionych preparatem J&J, które - jak sugerują wyniki - mogą najbardziej skorzystać otrzymując drugi zastrzyk z preparatem Moderny. Dodatkowa dawka Moderny miała dać 76-krotnie wyższy poziom przeciwciał, podczas gdy druga dawka J&J - czterokrotny.

FDA poszła też w środę za radą doradczej komisji ekspertów, która zaleciła dopuszczenie trzeciej dawki szczepionki Moderny dla osób powyżej 65 roku życia oraz tych szczególnie narażonych na Covid-19 ze względu na przewlekłe choroby lub wykonywany zawód. Dodatkowa dawka powinna być stosowana nie wcześniej niż 6 miesięcy od ostatniego szczepienia. Już we wrześniu FDA zezwoliła na użycie trzeciej dawki szczepionki Pfizera, na takich samych warunkach, jak w przypadku Moderny.

Dyrektor ds. badań nad produktami biologicznymi dr Peter Marks stwierdził nie wykluczył, że z czasem dodatkowe dawki szczepionek Pfizera i Moderny będą udostępniane także dla młodszych grup wiekowych.

W środę agencja zatwierdziła też drugą dawkę jednodawkowego dotąd preparatu Johnson&Johnson dla wszystkich dorosłych. Szczepieni J&J powinni przyjąć drugą dawkę po co najmniej dwóch miesiącach od pierwszej.

"Podczas gdy pandemia nadal dotyka nasz kraj, badania naukowe pokazują, że szczepienie pozostaje najbezpieczniejszą i najskuteczniejszą metodą zapobiegania Covid-19 (...) Dostępne dane sugerują zanik odporności u niektórych grup w pełni zaszczepionych osób. Dostępność tych zatwierdzonych dawek jest więc ważna dla zachowania ochrony przeciwko Covid-19" - powiedziała p.o. szefowej FDA Janet Woodcock.

Wkrótce dodatkowe szczegóły dotyczące dawek przypominających ogłosić mają również Centra Kontroli i Zapobiegania Chorobom (CDC).

https://naukawpolsce.pap.pl/aktualnosci/news%2C89863%2Cusa-fda-zezwolila-na-laczenie-roznych-szczepionek-przeciwko-covid-19.html

Jedna szczepionka może chronić przed różnymi koronawirusami
22.10.2021

Ludzie zaszczepieni przeciw SARS-CoV2 mogą mieć częściową odporność przeciw SARS-CoV1 i wirusom powodującym przeziębienie. Możliwe może być przy tym stworzenie szczepionek chroniących przed wybranymi rodzinami koronawirusów.

Naukowcy z Northwestern University pokazali, że szczepienie oraz zakażenie koronawirusem mogą dawać szerszą odporność przeciwko podobnym koronawirusom.

„Do czasu naszego badania nie było jasne, czy jeśli ktoś będzie wystawiony na jednego koronawirusa, to będzie mógł nabyć krzyżową odporność przeciwko innym. Pokazaliśmy, że tak właśnie jest” - mówi prof. Pablo Penaloza-MacMaster, autor pracy opublikowanej na łamach „Journal of Clinical Investigation”.

Jak tłumaczą badacze, istnieją trzy główne grupy koronawirusów. Do jednej z nich wspólnie należy SARS-CoV2 i SARS-CoV1 (powodujący SARS).

Do drugiej grupy należy m. in. wirus powodujący MERS, a do trzeciej wirusy wywołujące przeziębienia.

Naukowcy pokazali, że osocze osób zaszczepionych przeciw SARS-CoV2 zawiera przeciwciała działające także na SARS-CoV1, a także wirusa przeziębienia OC43. Jednocześnie myszy szczepione przeciw SARS-CoV-1 były odporne na SARS-CoV2.

Okazało się także, że infekcja jednym wirusem może chronić przed zakażeniem kolejnymi. Ważne jest jednak pokrewieństwo wirusów. Szczepienie myszy przeciw SARS-CoV2 dawało przy tym pewną - ale tylko ograniczoną ochronę przeciw wirusowi przeziębienia OC43. Przyczyna jest taka, że SARS-CoV2 - SARS-CoV1 są z sobą blisko spokrewnione, a OC43 dosyć mocno się od nich różni.

„Tak długo, jak długo podobieństwo koronawirusów przekraczało 70 proc., myszy były chronione. Jeśli wystawia się je na działanie wirusa z silnie odmiennej grupy, szczepienia mają mniejszą skuteczność” - informuje prof. Penaloza-MacMaster.

To oznacza, że uniwersalnej szczepionki przeciwko wszystkim koronawirusom raczej więc nie będzie. Teoretycznie możliwe jest za to opracowanie preparatów chroniących przed poszczególnymi grupami patogenów, np. przed wirusami spokrewnionymi z SARS-CoV2, czy powodującymi przeziębienia.

Do przeprowadzenia opisanego badania naukowców skłoniło ich wieloletnie doświadczenie w pracach nad szczepionką przeciw mutującym wirusem HIV.

„Powód, dla którego nie mamy szczepień przeciw HIV jest taki, że trudno jest otrzymać reagujące krzyżowo przeciwciała. Pomyśleliśmy więc 'co, jeśli zajmiemy się problemem zmienności koronawirusów, krytycznym dla prac nad uniwersalną szczepionką - w taki sam sposób, w jaki podeszliśmy do prac nad szczepionką przeciw HIV?'” - relacjonuje prof. Penaloza-MacMaster.

Więcej informacji na stronie publikacji źródłowej (https://www.jci.org/articles/view/151969) (PAP)

https://naukawpolsce.pap.pl/aktualnosci/news%2C89818%2Cjedna-szczepionka-moze-chronic-przed-roznymi-koronawirusami.html

Interferon nie poprawia wyników chorych na COVID-19
22.10.2021

W przypadku hospitalizowanych pacjentów z zapaleniem płuc wywołanym przez COVID-19 leczenie interferonem beta-1a w połączeniu z przeciwwirusowym remdesiwirem nie przynosi lepszych efektów niż sam sam remdesiwir - informuje „The Lancet Respiratory Medicine”.

Co więcej, w podgrupie pacjentów, którzy wymagali tlenu, interferon wiązał się z większą liczbą zdarzeń niepożądanych i gorszymi wynikami.

Interferon beta-1a ma taką samą sekwencję aminokwasową, jak naturalnie występujące w organizmie białko, należące do klasy białek zwanych interferonami typu 1. Zainfekowane komórki samoczynnie wytwarzają interferony typu 1, które pomagają układowi odpornościowemu zwalczać patogeny, zwłaszcza wirusy. Naturalny interferon beta ma zarówno właściwości przeciwwirusowe, jak i przeciwzapalne.

Badania laboratoryjne wykazały, że odpowiedź immunologiczna prowadzona przez interferon typu 1 jest tłumiona po zakażeniu SARS-CoV-2. Im mniejsza produkcja interferonu w odpowiedzi na zakażenie, tym cięższy przebieg choroby. Dlatego w początkowej fazie pandemii naukowcy wysnuli hipotezę, że leczenie interferonem beta-1a może poprawić wyniki osób z COVID-19.

Teraz jednak badacze współpracujący w ramach eksperymentu ACTT-3 (Adaptive COVID-19 Treatment Trial 3) stwierdzili, że interferon beta-1a wcale nie wzmacnia skuteczności terapii remdesiwirem u hospitalizowanych pacjentów z COVID-19. Ogólne parametry zdrowotne i czas do wyzdrowienia były takie same dla osób otrzymujących sam remdesivir, jak i remdesivir skojarzony z interferon.

Badanie przeprowadzono na 969 dorosłych pacjentach w 63 ośrodkach w Stanach Zjednoczonych, Japonii, Meksyku, Singapurze i Korei Południowej. W pewnym momencie lekko zmodyfikowano schemat leczenia pacjentów, ponieważ zauważono, że ci, którzy wymagali wspomagania tlenem lub wentylacji mechanicznej, po otrzymaniu interferonu mieli wyższy odsetek ciężkich zdarzeń niepożądanych, szczególnie pogorszenia stanu oddechowego

Autorzy publikacji spekulują, że interferon beta-1a mógł nasilać u nich odpowiedź zapalną, co prowadziło do pogorszenia parametrów.

Remdesivir był zaś stosowany w omawianym badaniu jako aktywna kontrola, ponieważ pierwszy etap eksperymentu ACTT wykazał, iż lek ten działa skuteczniej niż placebo w skracaniu czasu powrotu do zdrowia u dorosłych hospitalizowanych z powodu COVID-19.

"Biorąc pod uwagę brak korzyści leczenie interferonem beta-1a nie jest zalecane u pacjentów hospitalizowanych z powodu COVID-19” - podsumowują autorzy publikacji (http://dx.doi.org/10.1016/S2213-2600(21)00384-2). (PAP)

https://naukawpolsce.pap.pl/aktualnosci/news%2C89866%2Cinterferon-nie-poprawia-wynikow-chorych-na-covid-19.html

Włochy/ Badania: wśród zaszczepionych na COVID-19 umierają tylko osoby po osiemdziesiątce i schorowane
22.10.2021 Autor: Zbigniew Wojtasiński

Osoby zaszczepione przeciwko COVID-19 na ogół nie umierają z powodu tego zakażenia, wyjątkiem są ludzi zaawansowani wiekiem i schorowani, po osiemdziesiątce – wykazały badania Narodowego Instytutu Zdrowia we Włoszech.

Raport włoskich specjalistów dotyczący zgonów na COVID-19 ujawnił, że spośród osób zaszczepionych dotychczas umierali na tę chorobę niemal wyłącznie seniorzy średnio w wieku 85 lat, cierpiący na ogół na pięć chorób przewlekłych. Najczęściej były to takie schorzenia współistniejące jak choroby-sercowo-naczyniowe, nowotwory i demencja. Wśród niezaszczepionych również najczęściej umierali ludzie starsi, ale ich średnia wieku była niższa i wynosiła 78 lat.

Reuters informuje, że w okresie od 1 lutego do 5 października przeanalizowane dane 38 tys. osób niezaszczepionych, 2 130 tych, którzy otrzymali jedna dawkę szczepionki przeciwko COVID-19 oraz 1 440 osób w pełni zaszczepionych.

We Włoszech zaszczepiono dotąd 80 proc. populacji w wieku co najmniej 12 lat, czyli wśród osób, u których dopuszczono użycie szczepionki przeciwko COVID-19. Trwają wciąż badania nad bezpieczeństwem i skutecznością tych szczepień wśród dzieci w wieku 5-12 lat; ich wyniki będą znane za kilka miesięcy. (PAP)

https://naukawpolsce.pap.pl/aktualnosci/news%2C89862%2Cwlochy-badania-wsrod-zaszczepionych-na-covid-19-umieraja-tylko-osoby-po

Włochy/Ekspert: jest jeszcze za wcześnie na podawanie sobie rąk
22.10.2021 Z Rzymu Sylwia Wysocka(PAP)

Na obecnym etapie pandemii jest jeszcze za wcześnie by podawać sobie ręce - uważa specjalista w dziedzinie higieny Carlo Signorelli z uniwersytetu w Mediolanie. Jego zdaniem daleko też jest nadal do odporności zbiorowej.

W piątkowym wywiadzie dla dziennika "Corriere della Sera" dziekan wydziału higieny na uniwersytecie Vita e Salute-San Raffaele pytany o to, czy można już powrócić do normalnych gestów na powitanie i pożegnanie odparł: "Nie, jeszcze nie nadszedł ten moment".

Jego zdaniem należy nadal witać się gestem, określanym jako "żółwik" lub podnosząc łokieć.

Jak wyjaśnił Signorelli, nie chodzi o ryzyko wynikające z samego dotykania dłoni, ale o to, że w ciągu dnia wiele razy zdarza się przykładać palce do twarzy, oczu oraz ust i w ten sposób można pośrednio zarazić się koronawirusem. Ekspert zaznaczył, że po każdym uścisku dłoni należy bardzo dokładnie umyć ręce mydłem.

Dodał, że jeszcze większe ryzyko i to bezpośredniego zakażenia niosą ze sobą pocałunek w policzek lub objęcie kogoś. Zdaniem rozmówcy gazety należy tego unikać również mając maseczkę.

"Przykro mi to mówić, ale musimy też zachowywać uwagę w rodzinie"- dodał zaznaczając, że potrzebna jest ostrożność, gdy wchodzi się do domu.

Ekspert w dziedzinie higieny wyjaśnił, że obecnie nie można osiągnąć odporności zbiorowej z dwóch powodów. Jako pierwszy wskazał to, że nie ma zatwierdzonych szczepionek dla dzieci poniżej 12 lat. Poza tym, jak stwierdził, szczepionki są skuteczne w 90 procentach, a zatem również niektóre osoby zaszczepione mogą się zakazić.

"Te dwa elementy sprawiają, że zbiorowa odporność jest bardzo odległa, a jednocześnie ukuto nienaukowe określenie odporności wspólnoty: kiedy szeroka warstwa populacji jest chroniona, ograniczone krążenie wirusa pozwala uniknąć ciężkiego przebiegu u tych, którzy zachorują"- zauważył Carlo Signorelli.

https://naukawpolsce.pap.pl/aktualnosci/news%2C89883%2Cwlochyekspert-jest-jeszcze-za-wczesnie-na-podawanie-sobie-rak.html

Badanie Pfizer/BioNTech: bardzo wysoka skuteczność dawki przypominającej szczepionki Pfizer
25.10.2021

Dawka przypominająca szczepionki koncernu Pfizer/BioNTech przeciw Covid-19 wykazała w trzeciej fazie badania wysoką skuteczność przeciw wirusowi, w tym wariantowi Delta - przekazano w czwartek. Badanie przeprowadzono na próbie 10 tys. uczestników powyżej 16 r.ż., a efektywność wyniosła 95,6 proc.

Pfizer oświadczył, że efektywność ich dwudawkowej szczepionki przeciw koronawirusowi z czasem spada. Firma powoływała się na badanie, w którym cztery miesiące po podaniu drugiej dawki skuteczność obniżała się z 96 proc. do 84 proc.

Uczestnicy badania przyjmowali dawkę przypominającą mniej więcej 11 miesięcy po otrzymaniu drugiej. W badanej grupie zarejestrowano jedynie pięć przypadków zakażenia SARS-CoV-2, w porównaniu do 109 przypadków w grupie kontrolnej przyjmującej placebo.

"Te wyniki dostarczają kolejnych dowodów co do korzyści płynących ze szczepienia trzecią dawką. To ważne, jeżeli chcemy, by ludzie byli odporni na tę chorobę (Covid-19)" - powiedział w oświadczeniu dyrektor wykonawczy Pfizera Albert Bourla.

Mediana wieku uczestników wyniosła 53 lata, z 55,5 proc. w wieku pomiędzy 16, a 55 lat oraz 23,3 proc. powyżej 65 roku życia.

Firmy Pfizer i BioNTech zapowiedziały, że ogłoszą szczegółowe wyniki badania, by mogły zostać poddane ewaluacji. Wyniki zostaną przekazane Amerykańskiej Agencji Żywności i Leków (FDA), Europejskiej Agencji Leków (EMA) oraz innym regulatorom tak szybko, jak to tylko możliwe - poinformowano.

FDA i EMA już dopuściły trzecią dawkę preparatów przeciw Covid-19 koncernów Pfizer/BioNTech i Moderna dla pacjentów o osłabionej odporności - przypomina Agencja Reutera.

W środę w Polsce Kancelaria Prezesa Rady Ministrów poinformowała, że trwają prace nad umożliwieniem szczepienia dawką przypominającą wszystkim pełnoletnim osobom w Polsce. (PAP)

https://naukawpolsce.pap.pl/aktualnosci/news%2C89890%2Cbadanie-pfizerbiontech-bardzo-wysoka-skutecznosc-dawki-przypominajacej

W Iranie na COVID-19 chorowali prawie wszyscy, czasem trzy razy
25.10.2021 Autor : Paweł Wernicki

Analiza danych ze szczególnie dotkniętego przez COVID-19 Iranu sugeruje, że odporność stadna na wirusa SARS-CoV-2 może nie pojawić się, nawet jeśli przechorują wszyscy - informuje strona „medrxiv.org“.

Iran jest najbardziej dotkniętym pandemią krajem na Bliskim Wschodzie. Pierwsze przypadki COVID-19 zostały zgłoszone w Qom w Iranie już w drugiej połowie lutego 2020 r. Jednak dynamika transmisji tej choroby w całym kraju i obciążenie zdrowotne COVID-19 pozostają w dużej mierze nieznane ze względu na niedostatek analiz epidemiologicznych i brak danych z poszczególnych prowincji o liczbie przypadków i zgonów na COVID-19. Miejscowe władze przestały publikować dane epidemiologiczne z prowincji w marcu 2020 roku, a wznowiły publikację dopiero w sierpniu 2021 r. Dodatkowo niska jest liczba wykonywanych testów.

Naukowcy z Oxfordu, Imperial College London i University of Jerusalem po raz pierwszy zrekonstruowali przebieg epidemii w całym Iranie i ocenili poziom zaniżenia liczby zakażeń i zgonów, korzystając z tygodniowych danych dotyczących śmiertelności z każdej przyczyny z podziałem wiekowym na poziomie prowincji. Nadmiarowe (w porównaniu z tym samym okresem w ubiegłych latach) zgony pozwoliły określić, ile osób w danej prowincji zmarło z powodu koronawirusa.

Jak wynika z analiz - stan na 17 września 2021 r. - w Iranie zgłoszono tylko 48 proc. zgonów z powodu COVID-19. W najbardziej dotkniętych prowincjach, takich jak Qazvin, Qom i Azerbejdżan Wschodni, do tego czasu na COVID-19 zmarło najprawdopodobniej około 0,4 proc. populacji. Autorzy wskazują również na znaczną niejednorodność w szacowanych wskaźnikach zachorowań w całym kraju, przy czym 11 prowincji osiąga wskaźniki bliskie lub wyższe niż 100 proc.(w jednej z prowincji jest to nawet 259 proc.) Pomimo stosunkowo młodej populacji Iranu, analiza pokazuje, że wskaźnik śmiertelności infekcji stopniowo wzrastał w czasie w kilku prowincjach i osiągnął poziomy porównywalne z niektórymi krajami o wysokim dochodzie z większym odsetkiem osób starszych.

To sugeruje, że ograniczony dostęp do usług medycznych w połączeniu z zaniżoną liczbą zgonów związanych z COVID-19, mogą mieć znaczący wpływ na śmiertelność z powodu COVID-19.

Wyniki te pokazują również, że pomimo kilku fal infekcji i wysokiego wskaźnika zachorowań w wielu prowincjach nie osiągnięto odporności stadnej poprzez naturalne zakażenia.

Mimo masowych szczepień, które jednak rozpoczęły się bardzo późno (74,1 mln podanych dawek, 25,2 miliona zaszczepionych w pełni, 30 proc. zaszczepionych pełną dawką) liczba zachorowań i zgonów w ostatnich dniach znowu rosła. (PAP)

https://naukawpolsce.pap.pl/aktualnosci/news%2C89891%2Cw-iranie-na-covid-19-chorowali-prawie-wszyscy-czasem-trzy-razy.html
« Ostatnia zmiana: Październik 27, 2021, 06:18 wysłana przez Orionid »

Polskie Forum Astronautyczne

Odp: Wiadomości naukowe
« Odpowiedź #693 dnia: Październik 22, 2021, 10:14 »

Offline Orionid

  • Moderator
  • *****
  • Wiadomości: 20177
  • Very easy - Harrison Schmitt
Odp: Wiadomości naukowe
« Odpowiedź #694 dnia: Październik 22, 2021, 10:14 »
Rektorzy o Covid-19 podczas Areopagu Uniwersytetów
21.10.2021 PAP-Nauka w Polsce

Półtora roku pandemii koronawirusa zmieniło sposób funkcjonowania i pracy społeczeństwa. „Covid-19 ma liczne negatywne skutki (…). Natomiast, jak na ironię, te zdarzenia mogą mieć pozytywny wpływ na środowisko i klimat” – podsumował prof. Alojzy Nowak, rektor Uniwersytetu Warszawskiego, podczas pierwszej z cyklu debat Areopag Uniwersytetów.

Areopag Uniwersytetów to seria dyskusji poświęconych problemom świata w dobie Covid-u, zainicjowana przez Katolicki Uniwersytet Lubelski we współpracy z Uniwersytetem Warszawskim, Uniwersytetem Jagiellońskim oraz Uniwersytetem im. Adama Mickiewicza w Poznaniu. Rektorzy czterech uniwersytetów otworzyli 18 października na KUL pierwszą z cyklu debat na temat systemu wartości w dobie Covid-u. Patronat honorowy nad wydarzeniem objęła Konferencja Rektorów Akademickich Szkół Polskich.

Jak podkreślano podczas otwarcia debaty, pandemia Covid-19 zmienia rzeczywistość w wielu obszarach życia społecznego, politycznego, gospodarczego. Jak zauważył rektor KUL ks. Mirosław Kalinowski - od którego wyszła inicjatywa organizacji debat, bardzo ważny jest teraz dialog, poprzez który, cytując papieża Franciszka, „nic się nie traci, a zawsze zyskuje”. „Może nie znajdziemy odpowiedzi na pytania, które będą się rodziły, ale znajdziemy więcej elementów, które nas łączą niż dzielą” – powiedział.

Rektor UW prof. Alojzy Nowak podkreślił, że COVID-19 ma negatywne skutki, o których wszyscy wiedzą - przede wszystkim to, że ludzie umierają, „Jest sprawiedliwy, bo dotyczy wszystkich, bogatych i biednych” - powiedział rektor UW.

Jednak z drugiej strony pandemia ma – jego zdaniem - również pozytywne elementy; chociażby związany z nią duży wzrost kultury technicznej. Prawie wszyscy teraz potrafią się porozumiewać środkami elektrotechnicznymi. „Jeszcze półtora roku temu tak nie było” - powiedział rektor UW. Zaznaczył, że pandemia COVID-19 pokazała, że „możemy żyć oddaleni”, pomimo tego, że uniwersytety były zamknięte, profesorom brakowało studentów i na odwrót - to jednak potrafili oni funkcjonować i żyć.

Jak dodał, te półtora roku pandemii zupełnie zmieniło sposób funkcjonowania i pracy społeczeństw. Przede wszystkim chodzi o pracę zdalną. Przyznał, że są problemy związane m.in. ze wzrastającą liczbą depresji. Jednak to, co się wydarzyło przez ostatnie półtora roku, pozwala też na rozwój tzw. ekonomii czwartego stopnia, czyli komputeryzacji, robotyzacji. „Miejsce człowieka będzie prawdopodobnie za lat 10, 15, 20 zupełnie inne na świecie, niż dzisiaj” - podsumował rektor UW.

Jego zdaniem „te zdarzenia – o ironio - mogą mieć pozytywny wpływ na środowisko i na klimat, który tak bardzo zanieczyściliśmy jako społeczeństwa”. „A teraz, ograniczając swoją działalność, swoją efektywność produkcyjną, możemy poprawić te zjawiska” - powiedział rektor UW.

Prof. Jacek Popiel, rektor UJ przyznał, że COVID pozostaje palącym problemem, choć planując konferencję kilka miesięcy wcześniej wydawało się, że pandemia będzie już tylko wspomnieniem. Wyraził nadzieję, że debaty w ramach Areopagu Uniwersytetów przełożą się na lepszy przepływ wiedzy z uniwersytetów do reszty społeczeństwa, w tym - do decydentów.

„W naszym gronie w Areopagu będą mówili fachowcy, którzy niejednokrotnie całe życie poświęcili na badanie określonych problemów" - zauważył prof. Popiel. Za "bolączkę naszej rzeczywistości" uznał fakt, że ludzie potrafią wiele zjawisk badać - ale później nie przekładają tej wiedzy na praktykę społeczną czy polityczną. „Mam nadzieję, że te spotkania stanie się przesłaniem dla całego społeczeństwa” - dodał.

Prof. dr hab. Tadeusz Wallas, prorektor UAM w Poznaniu zgodził się, że pandemia wywołuje zmiany w funkcjonowaniu społeczeństw, rządów, państw - oraz indywidualnych członków społeczeństwa. „Nie ulega wątpliwości, że w takiej sytuacji powinniśmy spojrzeć na wartości, na których opiera się - a przynajmniej powinno opierać się - funkcjonowanie dzisiejszego społeczeństwa, funkcjonowanie nas w różnych sferach życia społecznego” - powiedział.

Jego zdaniem "konsekwencje pandemii będą wieloletnie” i zastrzegł, że nie jest to pierwsza pandemia w dziejach cywilizacji ludzkiej. „Zauważmy, że każda poprzednia prowadziła do istotnych przewartościowań, do istotnego spojrzenia na to, co było wcześniej” - powiedział Wallas.

Dodał, że z reguły w oparciu o doświadczenia zdobyte w okresie pandemii próbowano budować nową rzeczywistość. „Z reguły była to rzeczywistość lepsza, bardziej spełniająca oczekiwania tych, którzy przychodzili w kolejnych dziesięcioleciach” - zakończył Wallas.

Podczas pierwszej z cyklu debat Areopag Uniwersytetów eksperci z czterech uniwersytetów - KUL, UW, UJ i UAM zastanawiali się, czy epidemia COVID zmieniła świat wartości, i czy zmiany te mają trwały charakter. Więcej na ten temat można przeczytać ta TEJ stronie

Kolejna debata z cyklu, poświęcona zagadnieniom medycyny i zdrowia publicznego – „Granice etyczne medycyny”, odbędzie się 8 listopada na Uniwersytecie Jagiellońskim.

https://naukawpolsce.pap.pl/aktualnosci/news%2C89842%2Crektorzy-o-covid-19-podczas-areopagu-uniwersytetow.html

Prof. Gut: W. Brytania chce uzyskać odporność stadną, u nas jest za mało osób zaszczepionych
21.10.2021

Wielka Brytania poszła w kierunku uzyskana odporności stadnej, u nas na taką strategię jest za mało osób zaszczepionych przeciwko COVID-19 – powiedział w rozmowie z PAP wirusolog prof. Włodzimierz Gut.

PAP: W Wielkiej Brytanii odnotowano największą od trzech miesięcy liczbę ok. 50 tys. osób zakażonych w ciągu jednego dnia. Co się dzieje?

Prof. Włodzimierz Gut: Wielkie Brytania poszła w kierunku uzyskana odporności stadnej, dlatego zaprzestano jakichkolwiek sankcji z powodu nieprzestrzegania zasad profilaktyki. Uznano, że ci co chcieli się zaszczepić, to się zaszczepili, a reszta na własne życzenie otrzymała „szansę” przechorowania COVID-19.

PAP: Jest to jednak niepokojące, bo w Wielkiej Brytanii zaszczepiona jest zdecydowana większość populacji - więcej niż w Polsce, a mimo to liczba zakażeń jest wysoka.

W.G.: Ale wciąż jest duży odsetek niezaszczepionych (prawie 30 mln – PAP). Stąd takie liczby zakażonych, ale mniej jest zgonów. Porównajmy to z Rosją, która czasami ma nawet mniej zachorowań - albo porównywalna liczbę, ale w Wielkiej Brytanii zgonów jest co najmniej siedem, osiem razy mniej.

PAP: Mniej jest też hospitalizacji, dzięki czemu mniejsze jest obciążenie służby zdrowia?

W.G.: Wielka Brytania osiągnęła poziom zakażeń, przy którym zapewnione jest bezpieczeństwo państwa, tzn. bezpieczeństwo gospodarki i opieki medycznej.

PAP: Czy taka strategia nie jest jednak zbyt ryzykowna w dłuższej perspektywie? Ci, co przechorują, mogą mieć odlegle skutki COVID-19 i będą później obciążeniem dla służby zdrowia.

W.G.: Tak to prawda, jest jednak już dość duża liczba zaszczepionych, nie powinno być zatem większego problemu.

PAP: Niedawno Komitet Zdrowia i Opieki Społecznej (HSCC) opublikował raport sugerujący, że opóźnienie w Wielkiej Brytanii wprowadzenia lockdownu po wybuchu pandemii było błędem, za dużo było ofiar.

W.G.: Pewnie tak... Ważne jest też dobre nastawienie społeczne (jak ludzie przestrzegali zaleceń – PAP), to też się liczy i liczba zgonów była jednak ograniczana.

PAP: A gdybyśmy w naszym kraju postąpili podobnie i zrezygnowali z noszenia maseczek, zachowywania dystansu i dezynfekcji?

W.G.: Wielka Brytania ma jakieś 80 proc. zaszczepionej populacji, a Polska – jedynie 50 proc. Nasz kraj byłby wtedy pod względem zakażeń pośrodku pomiędzy Wielką Brytanią a Rosją, która ma 35 proc. osób zaszczepionych.

PAP: Jak czwarta fala będzie się u nas dalej rozwijała?

W.G.: Szczepienie idą jak idą, coraz więcej osób otrzymuje trzecią dawkę, a ja bym wolał, żeby więcej osób otrzymało pierwszą i drugą dawkę, niż trzecią. Bo trzecia dawka jest tylko przypominająca o tym, co organizm już wie, jak ma się zachować w razie zakażenia. Moim zdaniem raczej nie będzie 27 tys. zakażonych, ale jeszcze nam trochę przyrośnie.

PAP: Wzrost infekcji w czwartej fali będzie łagodny?

W.G.: Od początku ten wzrost jest innego typu. Wtedy mieliśmy co dziesięć dni podwojenie liczby chorych, a teraz tydzień do tygodnia mamy wzrost na poziomie 40 proc.

PAP: A struktura zachorowań?

W.G.: Chorują bardziej ludzie młodzi, u których przebieg schorzenia jest łagodniejszy, więcej będzie późniejszych następstw COVID-19, niż ostrych postaci i zgonów.

PAP: We Francji, Niemczech w Włoszech jest mniej zakażeń, niż w Wielkiej Brytanii, to zasługa tego, że w tych krajach nie ma tak dużego poluzowania zasad?

W.G.: Dokładnie tak. We Włoszech parlamentarzysta nie będzie mógł zagłosować, jeśli się nie zaszczepi przeciwko COVID-19, bo nie wejdzie do gmachu parlamentu.

PAP: Powszechne szczepienia mają zatem kluczowe znaczenie walce z pandemia?

W.G.: Dokładnie tak. Wtedy możemy kosztem niezaszczepionych sobie poluzować gospodarkę, dzięki czemu – zażartuję - mamy za co kupić szczepionkę dla tych, którzy chcą się szczepić. (PAP)

Rozmawiał Zbigniew Wojtasiński (PAP)
https://naukawpolsce.pap.pl/aktualnosci/news,89838,prof-gut-w-brytania-chce-uzyskac-odpornosc-stadna-u-nas-jest-za-malo-osob

Naukowcy wytypowali geny, które mogą zapewniać oporności na COVID-19
23.10.2021 Autor: Wiktor Dziarmaga

Kolejne badania potwierdzają, że na odporność organizmu przeciwko COVID-19 wpływ mogą mieć uwarunkowania genetyczne. Wyniki międzynarodowych badań, w które zaangażowani byli również polscy naukowcy, zostały opublikowane w magazynie "Nature Immunology".

Badania prowadzi konsorcjum The COVID Human Genetic Effort (HGE), w którym uczestniczą badacze z całego świata. Z Polski dane całogenomowe do analiz dostarczył poznański start-up naukowy MNM Diagnostics.

Naukowcy w publikacji w "Nature" wskazują, że COVID-19 charakteryzuje się niezwykle zróżnicowanym przebiegiem: od bezobjawowego do zagrażającego życiu. Ponadto u pewnych osób może występować oporność na tę chorobę. Na to, jak dana osoba przejdzie infekcję i czy w ogóle zachoruje, mogą mieć wpływ czynniki genetyczne.

Jak poinformowała PAP dr Elżbieta Kaja z MNM Diagnostics, w artykule przytoczono przykłady genetycznie uwarunkowanej podatności na ciężki przebieg gruźlicy i COVID-19 oraz wrodzonej odporności na niektóre infekcje wirusowe. Autorzy przedstawiają również znane już warianty genetyczne, które określane są mianem ochronnych, dlatego, że obecność ich oznacza mniejsze ryzyko wystąpienia infekcji u danej osoby.

"Na przykład pewien wariant warunkujący anemię sierpowatą, który chroni przed malarią, albo wariant HLA (głównego układu zgodności tkankowej) łagodzący przebieg infekcji HIV-1 oraz warianty w genach IFNL3-4 chroniące przed infekcją wirusem HCV" – wyliczyła dr Kaja.

Podkreśliła, że wspomniane warianty nie chronią całkowicie przed zakażeniem się daną chorobą, ale przed jej ciężkim przebiegiem.

Konsorcjum HGE dotychczas zebrało także dane od 400 osób, które nie zachorowały mimo długotrwałej ekspozycji na SARS-CoV-2, na przykład wspólnie mieszkały z chorymi na COVID-19 lub sprawowały opiekę nad pacjentami. Do badań zakwalifikowano te osoby, u których wynik testu PCR i testu serologicznego wykonanego cztery tygodnie po kontakcie był negatywny. U osób zakwalifikowanych do badań HGE wystąpił też brak odpowiedzi ze strony limfocytów T. Ponad połowa tych próbek pochodzi z rekrutacji prowadzonej przez start-up MNM Diagnostics, realizujący projekt "Odporni na COVID w Polsce".

Do tej pory naukowcy wytypowali kilka genów, które mogą wpływać na wystąpienie genetycznej oporności na COVID-19.

"To na przykład geny z regionu ABO, receptor ACE2, TMPRSS2, TMEM41B, które warto przeanalizować pod kątem wrodzonych wariantów odporności na COVID-19" – poinformowała dr Elżbieta Kaja.

Kaja zapowiedziała, że celem badań realizowanych przez konsorcjum jest przeprowadzenie u zakwalifikowanych osób sekwencjonowania całogenomowego, a następnie dogłębna analiza genomów pacjentów w celu poszukiwania wariantów mogących mieć działanie ochronne, łagodzące przebieg choroby COVID-19.

Dalsze badania immunologiczne i laboratoryjne mają ostatecznie odkryć mechanizmy molekularne leżące u podstaw takiej oporności. (PAP)

https://naukawpolsce.pap.pl/aktualnosci/news,89886,naukowcy-wytypowali-geny-ktore-moga-zapewniac-opornosci-na-covid-19.html

Polscy i brytyjscy naukowcy przebadali potencjalny sprej do nosa przeciw Covid-19
25.10.2021 PAP - Nauka w Polsce, Marek Matacz

Zespół z Uniwersytetu Jagiellońskiego przebadał używany już w medycynie związek, GCPQ, pod kątem hamowania zakażeń SARS-CoV2. Podany na komórki blokował wirusa, chronił też myszy po zaaplikowaniu do nosa.

Obecnie nie ma skutecznych leków przeciw SARS-CoV2, więc zapobieganie zakażeniom to główna linia obrony przed chorobą - przypominają badacze z Uniwersytetu Jagiellońskiego, autorzy pracy opublikowanej w „Scientific Reports”. Ponieważ jednak wirus przenosi się drogą kropelkową, trudno jest go zatrzymać.

Naukowcy z Uniwersytetu Jagiellońskiego w Krakowie i z brytyjskiego University College London (w tym z UCL School of Pharmacy) szukali sposobu na blokowanie koronawirusa w miejscu jego wnikania do organizmu - czyli w drogach oddechowych. Sprawdzili pod tym kątem substancję o skrótowej nazwie GCPQ, stosowaną do przygotowywania niektórych leków. Cząsteczki tego polimeru mają dodatni ładunek elektryczny, dzięki czemu za pomocą sił elektrostatycznych przyłączają się do wirusa.

Testy na hodowlach komórkowych pokazały, że związek ten zmniejsza zdolność SARS-CoV2 do zakażania. Wyniki te potwierdziły badania na myszach. Zwierzęta, którym podano GCPQ do nosa miały po zakażeniu mniejszą ilość wirusa w drogach oddechowych i mózgu.

Jednocześnie związek ten długo pozostawał w nozdrzach gryzoni - jeszcze 24 godziny później można było znaleźć w nich ponad 13 proc. podanej substancji. Co równie ważne, naukowcy nie zanotowali skutków ubocznych. "Polimer może być stosowany jako spray do nosa w celu zapobiegania infekcji Sars-Cov-2" - piszą autorzy pracy.


Więcej informacji na stronie https://www.nature.com/articles/s41598-021-99404-8?fbclid=IwAR2O5hAiMs54QubFMD7YNQWltRxZKnZpWGVRTyyCVcyyDxMAeN_2ACEeJoA
https://naukawpolsce.pap.pl/aktualnosci/news,89917,polscy-i-brytyjscy-naukowcy-przebadali-potencjalny-sprej-do-nosa-przeciw

Prof. Pyrć: jeśli wygasimy epidemię, Covid-19 pozostanie jako choroba endemiczna
26.10.2021 Marek Matacz

Jeśli wygasimy epidemię, Covid-19 pozostanie z nami - przynajmniej na razie - jako choroba o charakterze endemicznym. Być może trzeba będzie zaakceptować jej istnienie, jak było z HIV, czy stosować okresowe szczepienia - mówi w rozmowie z PAP prof. dr hab. Krzysztof Pyrć, kierownik Pracowni Wirusologii w Małopolskim Centrum Biotechnologii UJ.

PAP: Czy od momentu rozpoczęcia masowych szczepień przeciwko wirusowi Sars-Cov-2 pojawiły się nowe dane odnośnie bezpieczeństwa nowych preparatów?

Prof. Krzysztof Pyrć: Ewentualne odczyny poszczepienne są cały czas monitorowane, także ultrarzadkie przypadki takich skutków ubocznych, jak zakrzepica, zapalenie mięśnia sercowego czy zespół Guillaina-Barrego.

Pamiętajmy tutaj o skali; te przypadki nie dotyczą nawet promili zaszczepionej populacji, a praktycznie każdy produkt - nie tylko medyczny, ale nawet spożywczy - może nam potencjalnie zaszkodzić. Wrócę do mojego ulubionego porównania do orzeszków ziemnych, które można by potraktować, przykładając taką samą skalę jako potworne zagrożenie. Więc nie, nie widzę obecnie żadnych zmian odnośnie wiedzy o bezpieczeństwie. Szczepionki są skuteczne i bezpieczne.

PAP: Co Pan sądzi o szczepieniu dzieci?

KP: Moje zdanie jest takie, że dzieci i młodzież w wieku od 12 roku życia powinno się szczepić. Choć choroba zwykle nie jest dla tej grupy zabójcza, to czasami osoby takie również trafiają do szpitala i nie wiadomo do końca, jakie ślady może u nich choroba pozostawić. Jeśli chodzi o dzieci w wieku od 5 do 11 lat, mamy doniesienie prasowe firmy Pfizer informujące, że szczepionka jest skuteczna i bezpieczna. Czekam jednak na niezależną ocenę i rekomendację Europejskiej Agencji Leków. To tam najlepsi specjaliści ocenią na bazie faktycznych danych, czy w dalszym ciągu korzyści ze szczepienia bezsprzecznie przeważają związane z tym ryzyko. Uważam przy tym, że jeżeli szczepionka będzie bezpieczna dla dzieci to powinna być stosowana, podobnie jak cała gama innych szczepionek. Im więcej osób będzie zaszczepionych, tym szybciej wrócimy do normalności.

PAP: Czyli do stanu sprzed epidemii. Czy aż tak dobrze nie będzie?

KP: Jeśli wygasimy epidemię, choroba raczej z nami już zostanie i będzie miała charakter endemiczny. Przynajmniej na razie. Może trzeba będzie zaakceptować jej istnienie, podobnie jak to miało miejsce w przypadku HIV; może będą okresowe szczepienia. Przez pewien czas choroba będzie również wciąż stwarzała zagrożenie indywidualne, jednak pandemiczne zagrożenie dla naszego świata powinno maleć. Oczywiście, mówimy o biologii więc nikt nie jest w stanie przewidzieć w 100 proc. ewolucji wirusa.

PAP: A teraz - jak się zachowywać? Zaszczepieni powinni uważać, nosić maseczki, stosować dystans?

KP: Osoby zaszczepione powinny uważać głównie na to, aby nie zrobić krzywdy pozostałym. Szczepienie obniża ryzyko ciężkiej choroby o ponad 90 proc., redukuje też ryzyko samego zakażenia o kilkadziesiąt procent, jednak ta ochrona zmniejsza się z czasem. Nigdy nie osiągamy 100 procent zabezpieczenia, więc potencjalnie osoba zaszczepiona może się zakazić i zachorować, a w efekcie przenosić wirusa. Ponieważ ograniczone są objawy, organizm szybciej zwalcza infekcję, czy ją ogranicza; ryzyko zakażenia drugiej osoby jest zredukowane, ale niezerowe. Dlatego gdy jestem w towarzystwie nieszczepionych osób, używam maseczki i się mocno pilnuję. Pamiętajmy jednak, że szczepionka to nie jest magiczna tarcza – nie zawsze nas ochroni, a szczególnie u osób starszych ta ochrona może z czasem zmniejszać się.

PAP: Minister Zdrowia Niemiec stwierdził niedawno, że jeśli nie powstanie żaden wariant wirusa odporny na szczepienia, to pandemię uda się opanować do wiosny przyszłego roku. Czy to według Pana jest realne?

KP: Jest na to duża szansa. Były już nadzieje, że poprzedni sezon Covid-19 będzie ostatni, ale tempo szczepień spadło praktycznie do zera. Trzeba więc zakładać, że ten sezon jeszcze minie pod znakiem choroby. Chciałbym jednak przestrzec, że ze względu na to, że pojawił się wariant delta, w tym roku ten wirus dotrze do osób, które wcześniej uchroniły się przed zakażeniem.

Niestety, w Polsce mamy sporo osób z grupy bardzo wysokiego ryzyka, które się nie zaszczepiły. Jeżeli te osoby się zarażą, choroba będzie stanowiła dla nich śmiertelne zagrożenie. Z drugiej strony szczepienia prawdopodobnie ruszą ponownie, gdy zagrożenie stanie się bardziej realne.

https://naukawpolsce.pap.pl/aktualnosci/news,89912,prof-pyrc-jesli-wygasimy-epidemie-covid-19-pozostanie-jako-choroba
« Ostatnia zmiana: Październik 27, 2021, 06:19 wysłana przez Orionid »

Offline Orionid

  • Moderator
  • *****
  • Wiadomości: 20177
  • Very easy - Harrison Schmitt
Odp: Wiadomości naukowe
« Odpowiedź #695 dnia: Październik 23, 2021, 00:48 »
Przypadki nastoletnich pacjentów z COVID-19, którzy zmagają się z poważnymi zaburzeniami psychicznymi. Naukowcy wskazują przyczynę
Katarzyna Gałązkiewicz,  26.10.2021 14:50

Myśli samobójcze, lęki, urojenia i mgła mózgowa zostały zidentyfikowane u trzech nastolatków, którzy mieli łagodny lub bezobjawowy COVID-19. Nowe badanie identyfikuje potencjalny mechanizm, który mógł doprowadzić do pojawienia tych objawów. Wyniki analiz opublikowano na łamach czasopisma "JAMA Neurology".

1. Autoprzeciwciała, które atakują i niszczą układ nerwowy

Badanie, prowadzone przez naukowców z UCSF Weill Institute for Neurosciences i Departamentu Pediatrii UCSF, jest pierwszym, które przygląda się przeciwciałom antyneuronalnym (rodzajowi autoprzeciwciał, które atakują i niszczą układ nerwowy) u pacjentów pediatrycznych, którzy zostali zakażeni SARS -CoV-2.

Badania prowadzono przez pięć miesięcy w 2020 r. w szpitalu UCSF Benioff Children's Hospital w San Francisco, gdzie hospitalizowano łącznie 18 dzieci i nastolatków z potwierdzonym COVID.

Naukowcy zbadali płyn mózgowo-rdzeniowy pacjentów uzyskany przez nakłucie lędźwiowe i odkryli, że dwóch pacjentów, z historią nieokreślonej depresji lub stanów lękowych, miało przeciwciała wskazujące, że SARS-CoV-2 mógł zaatakować ośrodkowy układ nerwowy.

Wykryto u nich także przeciwciała antyneuronalne w płynie mózgowo-rdzeniowym, które zostały zidentyfikowane przez immunobarwienie tkanki mózgowej. Naukowcy sugerują, że podczas zakażenia koronawirusem układ odpornościowy wpada w amok, i celuje przeciwciała w mózg zamiast w zakaźne drobnoustroje.

2. Podobne zjawisko u dorosłych pacjentów z COVID-19

Omawiane badanie jest następstwem analiz przeprowadzonych na Uniwersytecie Kalifornijskim w San Francisco, opublikowanych 18 maja 2021 r. w Cell Reports Medicine, w którym również stwierdzono wysoki poziom autoprzeciwciał w płynie mózgowo-rdzeniowym dorosłych pacjentów z ostrym COVID. Dorośli mieli objawy neurologiczne, w tym trudne do opanowania bóle głowy, drgawki i utratę węchu.

"Jest zbyt wcześnie, aby stwierdzić, że COVID-19 jest wyzwalaczem chorób neuropsychiatrycznych, ale wydaje się, że jest silnym wyzwalaczem rozwoju autoprzeciwciał" – powiedział współautor badania dr n. med. Samuel Pleasure z Departamentu Neurologii UCSF i Instytutu Weilla UCSF.

"Obecnie nie wiadomo, czy pacjenci predysponowani do chorób neuropsychiatrycznych są bardziej narażeni na pogorszenie objawów po COVID, czy też infekcja COVID może działać jako niezależny wyzwalacz"– dodał.

Współautor dr Christopher Bartley z Departamentu Psychiatrii UCSF i UCSF Weill Institute przypomina, że naukowcy nie znaleźli wystarczających dowodów na to, że obecność autoprzeciwciał faktycznie powoduje objawy neurologiczne u pacjentów z COVID-19.

"Z pewnością jest więcej pracy do wykonania w tym obszarze" – stwierdził.

3. Szybkie pogorszenie stanu zdrowia

Dr Claire Johns, współautorka badania, podkreśla, że w przeciwieństwie do większości pacjentów z objawami psychiatrycznymi z COVID-19, trzech pacjentów z badania UCSF miało objawy z nagłym początkiem i szybką progresją, reprezentujące wyraźną zmianę w stosunku do ich stanu wyjściowego.

"Pacjenci mieli znaczące objawy neuropsychiatryczne pomimo łagodnego przebiegu COVID-19, co sugeruje, jakie mogą być potencjalne krótko- i długoterminowe skutki COVID" - powiedziała współautorka Claire Johns, MD, z Departamentu Pediatrii UCSF.

Coraz więcej badań sugeruje, że COVID zwiększa ryzyko wystąpienia skutków psychiatrycznych i neurologicznych. Badanie z Wielkiej Brytanii opublikowane na początku tego roku wykazało, że wśród około 250 000 pacjentów z COVID w wieku powyżej 10 lat szacowana częstość diagnozy neurologicznej lub psychiatrycznej w ciągu następnych sześciu miesięcy wynosiła 34 proc.

13 proc. z nich po raz pierwszy otrzymało taką diagnozę po przechorowaniu COVID-19.

https://portal.abczdrowie.pl/nastoletni-pacjenci-z-covid-19-zmagaja-sie-z-powaznymi-zaburzeniami-psychicznymi-naukowcy-wskazuja-przyczyne

Luka w prawie furtką dla wirusa. "To nie wiedza medyczna, ale przepisy w tej chwili uniemożliwiają wysłanie na kwarantannę osoby zaszczepionej"
Karolina Rozmus,  26.10.2021 15:55

Kwarantanna ma minimalizować ryzyko transmisji wirusa. W myśl tej definicji powinni jej podlegać wszyscy z kontaktu z zakażonym COVID-19. Ale z tego przykrego obowiązku zwolnieni są zaszczepieni. A przecież wiadomo już, że wariant Delta może omijać odporność poszczepienną i także zaszczepieni mogą zarażać i chorować. Czy ten paradoks ma uzasadnienie?

1. Izolacja a kwarantanna

Izolacja i kwarantanna to dwa terminy, które większości z nas były zupełnie obce przed nadejściem pandemii COVID-19. Dziś wiemy o nich całkiem sporo i nie budzą zaskoczenia, choć na przestrzeni czasu ich zasady się zmieniły.

Izolacja to termin odnoszący się do osób, u których wynik testu w kierunku SARS-CoV-2 potwierdza infekcję.

Kwarantanna z kolei dotyczy osób zdrowych, które miały kontakt z zarażonymi lub też mają objawy sugerujące COVID-19 i oczekują na wynik testu, a także osób przekraczających granice państw.

Zasady dotyczące kwarantanny zmieniły się 28 grudnia ubiegłego roku, wraz z rozpoczęciem się w Polsce szczepień przeciw COVID-19.

2. Kwarantanna – wprowadzone zmiany

Obecnie, w myśl przepisów, kwarantanna trwa 10 dni od czasu kontaktu ze źródłem zakażenia.

W przypadku domowników, wśród których pojawia się choroba potwierdzona testem, jest to 7 dni od czasu zakończenia się ich izolacji. W zależności od tego, czy chorują objawowo czy bezobjawowo izolacja trwa 10-13 dni, więc kwarantanna dla domowników może trwać nawet 20 dni! Z tej niedogodności zwolnieni są ozdrowieńcy (u których nie minęło 6 miesięcy od infekcji) oraz osoby zaszczepione.

By zostać zwolnionym z kwarantanny dzięki szczepieniu, trzeba przyjąć dwie dawki szczepionki (co najmniej) i musi minąć minimum 14 dni od czasu przyjęcia drugiej dawki.

Zmiany dotyczące zwolnienia zaszczepionych z kwarantanny są ostatnio przedmiotem dyskusji.

Dlaczego?

Dziś wiemy, że zarówno odporność naturalna, jak i poszczepienna nie gwarantują stuprocentowej ochrony przed infekcją. Poza tym możemy być nieświadomym inkubatorem dla SARS-CoV-2, ponieważ osoby zaszczepione nawet gdy chorują, mają łagodne objawy.

- Nie ma takiej szczepionki, która działałaby w 100 procentach. Więc nawet wśród zaszczepionych mogą być osoby nieuodpornione. To jest obiektywna prawda. Wraz z upływem czasu od momentu szczepienia może się też poziom ochrony obniżać, ale nikt nie wie, gdzie jest granica takiej skutecznej ochrony, jeśli chodzi o poziom przeciwciał – powiedział w rozmowie z WP abcZdrowie prof. Waldemar Halota, były kierownik Katedry i Kliniki Chorób Zakaźnych i Hepatologii UMK Collegium Medicum w Bydgoszczy.

- Wystarczy spojrzeć, jak wiele osób zaszczepionych w tej chwili choruje. Kwarantanna jest po to, by osoba po kontakcie siedziała w domu i nie zakażała innych osób, gdyby zachorowała. Jeżeli dopuszczamy taką opcję, że zaszczepiony choruje, więc również zaraża, to również powinien podlegać kwarantannie. To jest oczywiste – dodaje w rozmowie z WP abcZdrowie dr Paweł Grzesiowski, pediatra i immunolog, ekspert Naczelnej Rady Lekarskiej ds. walki z COVID-19.

3. Zaszczepieni mogą zarażać

Szczepionki chronią przed ciężkim przebiegiem i hospitalizacją z powodu COVID-19, a nie przed samym zakażeniem. Tym samym szczepionki spełniają swoją funkcję, co wciąż podkreślają eksperci.

Jednak poziom ochrony z czasem może się zmniejszać, a ryzyko zakażenia i transmisji patogenu zwiększa się.

Najnowsze badania wskazują również, że poziom wiremii (liczby aktywnych cząstek wirusowych) wśród badanych – zaszczepionych oraz niezaszczepionych – był podobny. Co to oznacza? To, że zaszczepieni mogą zarażać w podobnym stopniu, co niezaszczepieni. Różnica kryje się w czasie, w jakim mogą być potencjalnymi nośnikami dla wirusa.

- Te badania potwierdzały wcześniejsze doniesienia z USA i Wielkiej Brytanii, że na początku zakażenia poziom wiremii może być porównywalny między tymi grupami, ale tylko w pierwszych dobach. Około 4-5 dni później odnotowuje się gwałtowny spadek w porównaniu do osób niezaszczepionych – powiedział w rozmowie z WP abcZdrowie dr hab. Piotr Rzymski, biolog z Uniwersytetu Medycznego w Poznaniu.

- Zakażone osoby zaszczepione mają znacząco skrócone okienko, w którym są zakaźne – jeśli w ogóle są. Badania epidemiologiczne wyraźnie wskazują, że największe ryzyko rozsiewania wirusa dotyczy osób niezaszczepionych - dodaje ekspert.

Jednak to nie znaczy, że możemy bagatelizować ten stosunkowo niewielki odsetek transmitowania wirusa przez zaszczepionych.

- Nie udawajmy, że czegoś nie ma. Nie przymykajmy oka na jakiś jeden strumień wirusa, bo on nie zniknie – mówi dr Grzesiowski.


Ekspert wyjaśnia, jak zakaża zaszczepiony.

- Osoba, która jest zaszczepiona, zaraża krócej, zaraża słabiej, bo zazwyczaj choruje bezobjawowo albo skąpoobjawowo. Ale może zarażać. I teraz z całą pewnością osoba po krótkim kontakcie jako osoba zaszczepiona może się nie zarazić. Zupełnie inaczej niż ktoś, kto ma w domu chorego, którym się opiekuje – mamy mnóstwo przykładów takich zachorowań – mówi dr Grzesiowski.

- Skoro przyznajemy dzięki obecnym badaniom, że można się zarazić mimo szczepienia, to dlaczego po zastrzyku mamy być zwolnieni z kwarantanny? To jest zaprzeczenie wiedzy epidemiologicznej – dodaje ekspert.

4. Kwarantanna również dla zaszczepionych

Zdaniem dra Grzesiowskiego przepisy, które obecnie obowiązują, są przestarzałe – w przypadku gdy dominującym był wariant Alfa, miały prawo bytu, przy Delcie się nie sprawdzają.

- Mamy w tej chwili ognisko w jednym ze szpitali – pacjent pojawił się w szpitalu, wynik testu – ujemny. Poleżał 3 dni, test stał się dodatni. Personel medyczny zajmował się nim, sądząc, że pacjent jest ujemny. Mamy w efekcie dwie pielęgniarki z wynikiem dodatnim po kontakcie z tym pacjentem. Bardzo mi przykro, ale udawanie, że nie można się zarazić od chorego na Deltę, będąc zaszczepionym, to jest absolutnie błędny kierunek – tłumaczy ekspert.

Jego zdaniem przywrócenie kwarantanny to absolutna konieczność.

- To nie my zrezygnowaliśmy, to ministerstwo zrezygnowało w czasie, kiedy był wariant Alfa. Jeśli ktoś nie zauważył, że między poprzednią falą, a obecną mamy nowy wariant, który przełamuje odporność poszczepienną w 10-15 procentach, to bardzo mi przykro. My w szpitalu nie wpuszczamy bez testu naszych pracowników – jeśli są po kontakcie domowym z wirusem. Urzędy sobie, a życie sobie i my, którzy zajmujemy się COVID-em, wiemy, że to jest pewna fikcja – mówi gorzko ekspert, pokazując jednocześnie alternatywę dla kwarantanny.

Jego zdaniem bowiem, skoro kwarantanna z punktu widzenia prawa nie może zostać nałożona, a przy tym dalece dezorganizuje życie zawodowe – np. w kontekście pracy personelu medycznego – to pozostaje testowanie.

- Ja rozumiem, że osobom zaszczepionym kwarantanna mogłaby dezorganizować życie, pracę. Więc OK – wpuśćmy te osoby do miejsca pracy, ale po teście. Maska i test przed wejściem do pracy i wtedy nie ma dyskusji. Możemy taką sytuację dopuścić, ale uwaga – z pełną świadomością, że ta osoba może być nośnikiem wirusa, mimo że jest zaszczepiona – tłumaczy dr Grzesiowski, podkreślając jednak, że nie jest to rozwiązanie idealne.

5. Kwarantanna to kara?

O kwarantannie, która nie dotyczy zaszczepionych, możemy myśleć w kontekście nagrody, pewnego benefitu, który omija niezaszczepionych. Stąd podnoszą się głosy, które negują konieczność kolejnych zmian. Nietrudno się domyślić, że mogłyby być wodą na młyn dla przeciwników szczepień.

Ale zdaniem dra Grzesiowskiego kluczem jest zrozumienie, że kwarantanna nie jest żadną karą.

- Nie rozpatrujmy tego w kontekście kary za zaszczepienie się. Kwarantanna nie jest karą, jest gotowością człowieka, by nie zarazić kogoś innego. Jeśli ktoś nie ma tej gotowości, bo musi być w pracy, bo jest jedynym kardiochirurgiem w województwie, to niech przyjdzie do pracy, ale zróbmy mu rano test - poleca ekspert.

Jak podkreśla, namawianie do szczepień to jedna ścieżka walki z pandemią, drugą natomiast jest pogodzenie się z faktami, za którymi stoi nauka.

- Mamy pracować nad zwiększeniem szczepień, ale nie wolno nam udawać i przymykać oka na to, że osoby zaszczepione mogą zarażać. Przecież za tym stoją ludzkie istnienia. Jeżeli przymkniemy oko na to, że zaraża zaszczepiony, to zarazi i zaszczepionych i niezaszczepionych, którzy mogą umrzeć – podsumowuje dr Grzesiowski.

https://portal.abczdrowie.pl/luka-w-prawie-furtka-dla-wirusa-to-nie-wiedza-medyczna-ale-przepisy-w-tej-chwili-uniemozliwiaja-wyslanie-na-kwarantanne-osoby-zaszczepionej

Umierają mimo szczepienia. Co mówią na ten temat badania?
Karolina Rozmus,  26.10.2021 18:38

Liczba zakażeń, jakie odnotowujemy w ostatnich dniach, jest zatrważająca. Jednak to, co powinno naprawdę budzić obawy, to zgony wskutek infekcji SARS-CoV-2. Zwłaszcza, że wiemy, że także zaszczepieni mogą nie tylko chorować, ale i (w bardzo rzadkich przypadkach) umrzeć. Co na ten temat mówią najnowsze badania?

1. Badacze wzięli pod lupę dużą kohortę

Brytyjscy badacze wykorzystali platformę o nazwie Early Pandemic Evaluation and Enhanced Surveillance of COVID-19 [EAVE II], która gromadzi dane ok. 99 proc. Szkotów. Zawiera ona informacje na temat zachorowań, hospitalizacji i zgonów w populacji szkockiej.

Uczestnikami badania kohortowego były osoby w wieku powyżej 18 lat, obserwowane od 1 kwietnia do 27 września, w czasie, kiedy dominującym w Szkocji był wariant Delta koronawirusa. Badanie miało na celu ocenę ryzyka zgonu z powodu COVID-19 w poszczególnych grupach - zarówno wśród niezaszczepionych, jak i zaszczepionych jedną oraz dwiema dawkami szczepionki wektorowej AstraZeneca lub mRNA Pfizer/BioNTech.

Współczynniki ryzyka dostosowano m.in. do wieku, płci czy statusu społeczno-ekonomicznego. W kohorcie (grupie osób wybieranych na podstawie pewnych wspólnych cech - przyp. red.) przeprowadzono 1 563 818 testów RT-PCR, a analiza śmiertelności opierała się na 114 706 dorosłych uczestnikach z dodatnim wynikiem w kierunku COVID-19.

2. Wyniki badania

W grupie osób w wieku od 16 do 39 lat, które miały dodatni wynik testu PCR, wśród uczestników w pełni zaszczepionych nie było zgonów, w porównaniu z 17 zgonami wśród tych nieszczepionych.

Wśród osób w wieku od 40 do 59 lat skuteczność szczepionki przeciwko zgonowi z powodu COVID-19 wyniosła 88 proc. dla szczepionki AstraZeneca i 95 proc. dla Pfizer/BioNTech. W grupie badanych od 60. r.ż. skuteczność obu szczepionek wynosiła ok. 90 proc.

- Szczepionki działają – widzimy to po odsetku osób w pełni zaszczepionych, które trafiają do szpitala, czy tych, które umierają. Jest ich niewiele – potwierdza w rozmowie z WP abcZdrowie prof. Agnieszka Szuster-Ciesielska, wirusolog z Uniwersytetu Marii Curie-Skłodowskiej w Lublinie.

- Ogólna ochrona przed zgonem z powodu COVID-19 po uzyskaniu statusu osoby w pełni zaszczepionej, czyli po upłynięciu minimum 14 dni od przyjęcia drugiej dawki jednej z dwóch szczepionek AstraZeneca lub Pfizer/BioNTech, wynosi ok. 90 proc. - mówi w rozmowie z WP abcZdrowie dr Bartosz Fiałek, reumatolog i popularyzator wiedzy medycznej.

W tym samym tonie wyraża się prof. Szuster-Ciesielska. - Ochrona przed zgonami jest wysoka, podobnie jak i przed hospitalizacją. Oczywiście jest pewien niewielki odsetek osób, które mimo pełnego wyszczepienia trafiają do szpitali z powodu cięższego stanu, jak również umierają - komentuje ekspertka.

Spadek skuteczności ochrony przed zgonem widoczny jest w starszych grupach wiekowych. Poza wiekiem są i inne czynniki, które mogą wpłynąć na pogorszenie rokowań czy w ogóle na pojawienie się przełomowej infekcji.

3. Włosi odkryli, kto umiera mimo zaszczepienia

Najnowsze badanie z Włoch wskazało czynniki ryzyka zgonu nawet mimo zaszczepienia. Podobnie jak w przypadku osób niezaszczepionych wyższym ryzykiem związanym z COVID-19 obarczone są osoby starsze – średnia wieku, jaką podają Włosi, to 85 lat (według ich obliczeń niezaszczepieni umierający na COVID mają średnią wieku 78 lat).

Do tego zmarli na COVID-19 mimo zaszczepienia obarczeni byli wielochorobowością. Włoscy badacze podali, że średnio było to aż 5 chorób współistniejących (u niezaszczepionych – 4 choroby). Jakie? Głównie demencja, choroby serca i choroby nowotworowe.

- Kto z zaszczepionych umiera? Najczęściej umierają osoby starsze z wieloma chorobami oraz immunoniekompetentne. Każda osoba ma indywidualne, różne ryzyko wystąpienia danego zjawiska. Osoba młodsza ma znacznie niższe ryzyko ciężkiego przebiegu niż osoba starsza z wieloma schorzeniami. W przypadku obu grup szczepienie redukuje ryzyko wystąpienia zgonu z powodu COVID-19 o ok. 90 proc. Tak więc osoba młodsza będzie miała bardzo niskie ryzyko wystąpienia najgorszego powikłania, a osoba starsza wyższe, choć oczywiście o aż 90 proc. zmniejszone w porównaniu do osoby niezaszczepionej – tłumaczy dr Fiałek.

Zdaniem prof. Szuster-Ciesielskiej przeżywalność u osób zaszczepionych, które obarczone są podwyższonym ryzykiem ciężkiego przebiegu, zostaje zmniejszona przez pojawienie się infekcji przełamującej (infekcja pojawiająca się u osoby zaszczepionej - przyp. red.).

- Infekcja przełamująca spowodowała, że nastąpiło dramatyczne obniżenie przeżywalności osób z tych grup ryzyka. U innych osób, gdy obserwujemy statystyki różnych państw, pełne zaszczepienie daje bardzo wysoki poziom ochrony przed ciężkim przebiegiem COVID-19, hospitalizacją i zgonem - komentuje wirusolog.

Szczepionki skutecznie chronią przed zgonem z powodu COVID-19, choć są mniej skuteczne w obliczu podeszłego wieku zaszczepionego czy wielochorobowości.

- Szczepionki istotnie zmniejszają ryzyko takich zdarzeń jak ciężki przebieg choroby, hospitalizacja czy zgon z powodu COVID-19. W nawiązaniu do tego badania można też potwierdzić, że te same optymistyczne rezultaty dotyczą wariantu Delta – mówi dr Fiałek.

Jego zdaniem to kolejna dobra wiadomość. Czy może być przekonująca dla tych, którzy wciąż się nie zaszczepili, wątpiąc w skuteczność szczepień? Być może, ale zdaniem prof. Szuster-Ciesielskiej, jest pewien problem.

- Z jednej strony na szczepienie nigdy nie jest za późno, ale w pewnym sensie optymalny czas już minął. Biorąc pod uwagę przerwę między dwiema dawkami, czyli minimum trzy tygodnie plus dodatkowe dwa tygodnie na zbudowanie odporności - mamy pięć tygodni. Jest druga połowa października i widzimy, że liczby zakażeń niemal podwajają się z tygodnia na tydzień, więc trudno przewidzieć, jak będzie się rozwijała epidemia i jaki będzie odsetek zachorowań za te pięć tygodni. To problem dla osób, które nawet teraz się zaszczepią – tłumaczy ekspertka.

https://portal.abczdrowie.pl/umieraja-mimo-szczepienia-co-mowia-na-ten-temat-badania

https://portal.abczdrowie.pl/badania-wskazuja-ze-niemal-kazdy-iranczyk-juz-zakazil-sie-sars-cov-2-co-dla-nas-oznacza-prof-ganczak-mozemy-zapomniec-o-odpornosci-zbiorowej

https://portal.abczdrowie.pl/czy-szczepienia-przeciw-covid-moga-wywolywac-choroby-autoimmunologiczne

https://portal.abczdrowie.pl/ile-osob-mialo-niepozadane-skutki-szczepionki-sa-juz-najnowsze-dane
« Ostatnia zmiana: Październik 28, 2021, 07:30 wysłana przez Orionid »

Offline Orionid

  • Moderator
  • *****
  • Wiadomości: 20177
  • Very easy - Harrison Schmitt
Odp: Wiadomości naukowe
« Odpowiedź #696 dnia: Październik 24, 2021, 06:35 »
Zespół ekspertów przygotował 10 najbardziej obiecujących leków w terapii COVID-19
26.10.2021 Zbigniew Wojtasiński

Zespół doradczy przy Komisji Europejskiej przygotował rekomendację dotyczącą 10 najbardziej obiecujących leków w terapii COVID-19, o czym poinformował prof. Krzysztof Pyrć z UJ w Krakowie.

Wykaz ten opiera się na niezależnych opiniach naukowych i skupia się na potencjalnych metodach leczenia COVID-19, które prawdopodobnie zostaną dopuszczone do obrotu, a tym samym będą wkrótce dostępne na rynku europejskim – czytamy w komunikacie prasowym Komisji Europejskiej. Te środki terapeutyczne zapewnią pacjentom w całej Unii Europejskiej jak najszybsze leczenie, jeśli Europejska Agencja Leków w sposób niezależny potwierdzi ich bezpieczeństwo i skuteczność.

„W sumie zidentyfikowaliśmy prawie 200 leków 'w drodze' i narysowaliśmy krajobraz terapeutyków przeciw COVID-19 na najbliższe miesiące i lata. Obraz ten będzie się zmieniał, jednak mamy już pierwszy szkic” – podsumował na Twitterze prof. Krzysztof Pyrć z Małopolskiego Centrum Biotechnologii Uniwersytetu Jagiellońskiego w Krakowie.

Komisja Europejska podkreśla, że szczepienia przeciwko COVID-19 zapewniają najlepszą ochronę przed infekcją, ciężkim przebiegiem choroby, utratą życia i długoterminowymi skutkami choroby. „Chociaż szczepienia są najlepszym sposobem na zakończenie pandemii i powrót do normalnego życia, chcemy jednocześnie udostępnić najlepsze środki terapeutyczne przeciwko COVID-19 do leczenia osób zakażonych” – zaznacza w komunikacie.

Wiceprzewodniczący do spraw promowania europejskiego stylu życia Margaritis Schinas oświadczył, że COVID-19 nadal jest wyzwaniem, dlatego oprócz szczepień ważne są inne formy zabezpieczenia. „Ustanowienie wykazu dziesięciu środków terapeutycznych przeciwko COVID-19 zagwarantuje, że obywatele zostaną poddani najbardziej obiecującym terapiom przeciwko wirusowi” - dodał.

„Podpisaliśmy już cztery umowy dotyczące wspólnego udzielania zamówień na różne metody leczenia COVID-19 i jesteśmy gotowi negocjować kolejne. Naszym celem jest dopuszczenie co najmniej trzech środków terapeutycznych w nadchodzących tygodniach i ewentualnie dwóch kolejnych do końca roku oraz pomoc państwom członkowskim w uzyskaniu dostępu do nich tak szybko, jak to możliwe” - poinformowała komisarz ds. zdrowia i bezpieczeństwa żywności Stella Kyriakides.

Grupa niezależnych ekspertów naukowych oceniła 82 potencjalne środki terapeutyczne na późnym etapie badań klinicznych i wskazała dziesięć najbardziej obiecujących w ramach unijnego zestawu sposobów leczenia COVID-19. Maja być one przydatne dla pacjentów na różnych etapach choroby, gdy w zależności od jej przebiegu potrzebne są różne środki lecznicze. Podzielono je na trzy kategorie, ale zestaw ten będzie się zmieniał wraz z pojawieniem się nowych dowodów naukowych.

Pierwszą kategorie tworzą antywirusowe przeciwciała monoklonalne, najbardziej skuteczne na wcześniejszych etapach zakażenia, takie jak Ronapreve (połączenie dwóch przeciwciał monoklonalnych kasiriwimab i imdewimab firm Regeneron Pharmaceuticals i Roche), Xevudy (sotrowimab) firm Vir Biotechnology i GlaxoSmithKline oraz Evusheld – kombinacja dwóch przeciwciał monoklonalnych tiksagewimab i cilgawimab firmy AstraZeneca.

Drugi zestaw to środki przeciwwirusowe do stosowania doustnego jak najszybciej po zakażeniu. Są to Molnupirawir firm Ridgeback Biotherapeutics i MSD oraz leki jeszcze bez nazwy, jeden oznaczony symbolem PF-07321332 firmy Pfizer oraz drugi - AT-527 firm Atea Pharmaceuticals i Roche

Wytypowano także immunomodulatory do leczenia pacjentów hospitalizowanych. Są to Actemra (tocilizumab) firmy Roche Holding, Kineret (anakinra) szwedzkiej firmy Orphan Biovitrum, Olumiant (baricytynib) firmy Eli Lilly, Lenzimulab firmy Humaningen.

Sześć spośród wybranych środków terapeutycznych jest już poddawanych przeglądowi etapowemu lub złożono wniosek o pozwolenie na ich dopuszczenie do obrotu do Europejskiej Agencji Leków. Mogą one wkrótce zostać dopuszczone do obrotu, pod warunkiem że ostateczne dane dowiodą ich jakości, bezpieczeństwa i skuteczności.

Komisja Europejska podkreśla, że wybór dziesięciu potencjalnych środków terapeutycznych jest niezależny od oceny naukowej przeprowadzanej przez Europejską Agencję Leków ani nie zastępuje przeprowadzonej przez nią oceny naukowej, ani procedury dopuszczenia leków do obrotu przez Komisję Europejską. Wybrany produkt może nie zostać dopuszczony do obrotu, jeżeli dostępne dowody naukowe nie spełniają wymogów regulacyjnych.

Wszystkie cztery pozostałe potencjalne środki z wykazu otrzymały opinie naukowe Europejskiej Agencji Leków, a po zgromadzeniu wystarczającej ilości danych klinicznych można rozpocząć kolejne przeglądy etapowe.

Urząd ds. Gotowości i Reagowania na Stany Zagrożenia Zdrowia (HERA) stworzy interaktywną platformę mapowania obiecujących środków terapeutycznych. Ogłoszono zaproszenie do składania ofert w celu opracowania platformy.

W listopadzie 2021 r. zorganizowane zostanie ogólnoeuropejskie spotkanie służące nawiązywaniu kontaktów w zakresie produkcji przemysłowej środków terapeutycznych, aby przyspieszyć opracowywanie nowych leków i leków repozycjonowanych na potrzeby terapii COVID-19 oraz zmobilizować potencjał UE w zakresie wytwarzania produktów leczniczych.

Unijna strategia na rzecz środków terapeutycznych przeciwko COVID-19 do końca roku ma doprowadzić do udostępnienia trzech do pięciu nowych środków terapeutycznych. Strategia obejmuje pełny cykl wprowadzania leków: od badań, rozwoju, wyboru obiecujących potencjalnych leków, szybkiego zatwierdzania na szczeblu regulacyjnym, produkcji i wprowadzenia leków do obrotu aż po ostateczne stosowanie. Pierwszy wykaz pięciu obiecujących środków terapeutycznych został opublikowany w czerwcu 2021 r. (PAP)

https://naukawpolsce.pap.pl/aktualnosci/news%2C89924%2Czespol-ekspertow-przygotowal-10-najbardziej-obiecujacych-lekow-w-terapii

Naukowcy z Polski i Ukrainy nt. COVID-19 i potrzeby wspólnych działań obu państw na rzecz zdrowia
26.10.2021

Pandemia COVID-19 uwidoczniła konieczność podjęcia skoordynowanych działań na rzecz zdrowia i wspólnego bezpieczeństwa Polski i Ukrainy - piszą w opublikowanym we wtorek stanowisku członkowie zespołów ds. COVID-19 Polskiej Akademii Nauk i Narodowej Akademii Nauk Ukrainy.

Naukowcy z obu krajów omawiają we wspólnym stanowisku - opublikowanym na stronie PAN - obserwowane podobieństwa i różnice w pandemii w Polsce i na Ukrainie oraz płynące z tego wnioski.

"Polskę i Ukrainę wiele łączy. Między innymi, Polska jest największym partnerem międzynarodowym Ukrainy. Dlatego to, co się dzieje w Ukrainie, jest ważne dla Polski, a to, co się dzieje w Polsce, ma wpływ na wiele działań podejmowanych w Ukrainie. Pandemia COVID-19 uwidoczniła konieczność podjęcia wspólnych działań na rzecz bezpieczeństwa i zdrowia sąsiadujących ze sobą krajów" - podkreślają.

Konkludują, że istotna jest współpraca Polski i Ukrainy w zakresie ruchu transgranicznego, wzajemne wsparcie informacyjno-edukacyjne na rzecz szczepień przeciw COVID-19, a także dostęp naukowców do wysokiej jakości, wiarygodnych danych nt. epidemii.

Badacze przypominają rozwój pandemii i program szczepień w obu krajach. Zwracają uwagę, że wskaźniki szczepień na Ukrainie były znacząco niższe niż w Polsce. Obecnie w pełni zaszczepione jest 16 proc. populacji Ukrainy, a w Polsce - 52 proc. populacji.

Jak wskazano w publikacji, w Polsce podstawowymi zaleceniami zmierzającymi do ograniczenia rozmiarów epidemii są obecnie: szczepienia, zachowanie dystansu, a jeżeli nie jest to możliwe – noszenie maseczek, wietrzenie pomieszczeń i dezynfekcja. Ograniczenia w podróżowaniu dotyczą wyłącznie wyjazdów zagranicznych. Certyfikaty szczepień COVID-19 (poświadczające status osoby zaszczepionej lub ozdrowieńca) nie są oficjalnie wymagane w miejscach publicznych, zakładach pracy ani szkołach, bywają stosowane wobec osób pragnących odwiedzić pacjentów w szpitalach.

Natomiast na Ukrainie podstawowe sposoby przeciwdziałania pandemii SARS-CoV-2 to dystans społeczny, stosowanie maseczek ochronnych oraz szczepienia. "Poziom wyszczepienia społeczeństwa ukraińskiego jest jednym z najniższych w Europie. Kolorowa klasyfikacja ryzyka zagrożenia epidemicznego stosowana na poziomie regionalnym i subregionalnym, oznacza rożne stopnie nasilenia środków przeciwepidemicznych. W praktyce ograniczony jest transport publiczny: miejski i podmiejski. Ponadto, w ostatnim czasie – w celu zminimalizowania gospodarczych skutków zamykania przedsiębiorstw – rząd wprowadził mniejsze ograniczenia dla osób zaszczepionych" - przypomnieli naukowcy.

W stanowisku przypomniano, że Ukraińcy stanowią największą grupę mniejszościową w Polsce (ok. 2 mln osób). "W latach 2013-2018 przyjazd pracowników z Ukrainy zwiększał co roku polski Produkt Krajowy Brutto (PKB) o ok. 0,5 pkt. proc., a łącznie napływ emigrantów z Ukrainy jest odpowiedzialny za 13 proc. wzrostu polskiej gospodarki w tym okresie. Dla społeczeństwa Ukrainy oznacza to wpływy dokonywane przez osoby prywatne szacowane w okresie ostatnich 5 lat na kwotę 15,6 miliarda USD. Stanowi to w przybliżeniu 30 proc. łącznych, zewnętrznych dochodów Ukrainy i 2-3 proc. PKB Ukrainy rocznie" - wskazali naukowcy. Dlatego - jak zaznaczyli - skuteczne przepisy regulujące ruch transgraniczny leżą w interesie obydwu społeczeństw.

"Dla zdrowia obywateli ważne jest, aby wszyscy, także migranci, mieli łatwy dostęp do jasnej, aktualnej i wiarygodnej informacji w języku ojczystym nawet w kraju czasowego pobytu. Pandemia pokazała, jak ważna w tym zakresie jest współpraca pomiędzy krajami sąsiedzkimi" - napisali badacze.

Zwrócili również uwagę, że tempo szczepień w Polsce w ostatnich miesiącach zwolniło i praktycznie zatrzymało się w okolicach 50 proc. Ich zdaniem wynika to ze "znacznego sceptycyzmu wobec szczepień wspieranego dezinformacją w mediach społecznościowych i niskiego zaufania obywateli do instytucji państwowych". "Z podobnymi zjawiskami mierzy się również społeczeństwo Ukrainy" - podkreślili. Według nich niskie tempo szczepień pozwala przypuszczać, że nawet po ustąpieniu początkowych problemów z podażą szczepionek, zaszczepienie populacji może zatrzymać się w okolicy 55 proc.

"W takiej sytuacji, w obydwu krajach, w celu ograniczenia kosztów społecznych i gospodarczych dalszego trwania pandemii, koniecznym może się okazać rozważenie obowiązku szczepień w niektórych grupach zawodowych i wiekowych" - uważają naukowcy.

Zdaniem autorów publikacji głównym problemem, jaki napotykają Ukraina i Polska w analizach sytuacji epidemicznej, jest dostępność wysokiej jakości danych. "Dotyczy to zarówno informacji o rzeczywistej liczbie przypadków i zgonów, jak i informacji z dalszych obserwacji pacjenta. Nadmierna śmiertelność z powodu COVID-19 przekroczyła oficjalne dane w obydwu krajach. Sugeruje to, że właściwy rozmiar epidemii był niedoszacowany, a wielu przypadków nie zdiagnozowano" - wskazują. Dodają, że kraje stosunkowo niedawno rozpoczęły programy sekwencjonowania, a masowe sekwencjonowanie umożliwiłoby uczonym śledzenie transmisji określonych wariantów i lepsze zrozumienie kierunków i dróg transferu wirusa między krajami.

"W konsekwencji, mapping i zrozumienie transmisji SARS-CoV-2 między Polską i Ukrainą są ograniczone. Dlatego nie odważymy się w tej wstępnej analizie sugerować interpretacji różnic wysokości i dystrybucji fal pandemii" - podkreślają naukowcy. "Wydaje się jednak, że stanowisko nr 21 Zespołu doradczego ds. COVID-19 przy PAN, dotyczące dostępności danych, ma odpowiednie zastosowanie w obydwu krajach. Dotyczy to zarówno rzetelnego zbierania danych, jak i ich przechowywania, przetwarzania, udostępniania czy integracji" - dodają.

Członkowie zespołów ds, COVID-19 widzą pewne podobieństwa, przede wszystkim zbliżony okres wystąpienia fal epidemii w obu krajach, ale też i różnice, np. większą dynamikę epidemii w Polsce. "Wstępnie można postawić hipotezę, że podobieństwa wynikają bardziej z „biologii” patogenu, a różnice w większym stopniu z „socjologii” jego penetracji w populacji. Tu rolę grają wzory mobilności, struktura demograficzna, w tym gęstość zaludnienia czy struktura gospodarstw domowych. Nakłada się na to również dostępność i korzystanie ze szczepień ochronnych" - uważają.

Jak dodają, relatywnie łatwiej jest wskazać owe „biologiczne” czynniki ujednolicające, niż zidentyfikować rolę „socjologicznych” czynników różnicujących, do tego bowiem konieczne są dokładniejsze badania i dane o charakterze społecznym. "Tak więc choć wirus „nie zna granic” między krajami, czynniki społeczne modyfikują wzory jego penetracji w populacjach" - podsumowują.

Przewodniczącym polskiego zespołu ds. COVID-19 jest prezes PAN prof. Jerzy Duszyński, a jego zastępcą – prof. Krzysztof Pyrć (Uniwersytet Jagielloński). Zespołem ukraińskim kieruje prof. Anatolij Zagorodny, prezes Narodowej Akademii Nauk Ukrainy (NANU). (PAP)

https://naukawpolsce.pap.pl/aktualnosci/news%2C89955%2Cnaukowcy-z-polski-i-ukrainy-nt-covid-19-i-potrzeby-wspolnych-dzialan-obu
« Ostatnia zmiana: Październik 28, 2021, 21:17 wysłana przez Orionid »

Offline Orionid

  • Moderator
  • *****
  • Wiadomości: 20177
  • Very easy - Harrison Schmitt
Odp: Wiadomości naukowe
« Odpowiedź #697 dnia: Październik 25, 2021, 07:01 »
Profesor wirusologii obiecał to niezaszczepionym. "Mają gwarancję"
NB|27.10.2021 17:50

Profesor Ernst Kuipers, wirusolog i prezes stowarzyszenia holenderskich szpitali LNAZ, ostrzega, że osoby, które nie zaszczepiły się przeciwko COVID-19, mogą mieć pewność, że prędzej czy później zachorują.

Profesor Ernst Kuipers podkreślił, że jest zaniepokojony gwałtownie rosnącą liczbą zakażeń koronawirusem w Niderlandach. W ubiegłym tygodniu odnotowano prawie 39 tys. zachorowań na COVID-19. To o 50 proc. więcej niż tydzień wcześniej.

Wirusolog ostrzega niezaszczepionych

Dane ze szpitali również nie napawają optymizmem. Hospitalizowanych jest 849 pacjentów z COVID-19, z czego 192 na oddziałach intensywnej terapii. To wzrosty odpowiednio o 38 i 26 proc. w porównaniu z poprzednim tygodniem.

Osoby, które nie przyjęły preparatu przeciwko koronawirusowi, mają gwarancję, że prędzej czy później zachorują na COVID-19 – ostrzegł prezes stowarzyszenia holenderskich szpitali LNAZ.

Jeśli chcemy, aby opieka medyczna była dostępna np. dla pacjentów z rakiem, musimy zapobiec wzrostowi zachorowań na koronawirusa – podkreślił.

W odpowiedzi na ten apel burmistrz miasta Urk wezwał niezaszczepionych mieszkańców do zaszczepienia się przeciwko COVID-19. Nadmorskie miasto ma najniższy wskaźnik szczepień w całych Niderlandach. Wynosi on poniżej 40 proc., podczas gdy średnia dla całego kraju wynosi ok. 85 proc.

https://www.o2.pl/informacje/profesor-wirusologii-obiecal-to-niezaszczepionym-maja-gwarancje-6698376663476928a

https://portal.abczdrowie.pl/ile-osob-mialo-niepozadane-skutki-szczepionki-sa-juz-najnowsze-dane

https://portal.abczdrowie.pl/poziom-przeciwcial-po-trzeciej-dawce-postanowil-sprawdzic-jak-zareagowal-organizm

https://portal.abczdrowie.pl/pocovidowy-zespol-jelita-nadwrazliwego-moze-utrzymywac-sie-do-dwoch-lat-a-nawet-dluzej

W jaki sposób koronawirus niszczy nasze ciała? Prof. Piotr Kuna wyjaśnia
Martyna Chmielewska,  28.10.2021 19:06

COVID-19 może wpłynąć na cały organizm, wyniszczając w zasadzie każdy narząd w ciele. Zapadnięte płuca, chore serce, zaniki pamięci wynikające z uszkodzeń mózgu - lista powikłań jest długa. Lekarze ostrzegają, że groźne jest też samo trafienie pod respirator, bo 88 proc. ludzi pod nim umiera. Zakażonych powinno się leczyć tzw. nieinwazyjną wentylacją. I tu pojawia się problem.

1. Koronawirus niszczy nasze ciała

Ostatnio wiele się mówi o groźnych konsekwencjach przejścia koronawirusa. Choroba ta niszczy nasz organizm. Ozdrowieńcy mają problemy z płucami, borykają się z chorobami skórnymi oraz uszkodzeniami w mózgu. Ponadto odczuwają przewlekłe zmęczenie oraz zaniki pamięci.

Brakuje lekarzy, którzy mogliby leczyć pacjentów nieinwazyjną wentylacją

- Koronawirus wywołuje objawy przeziębienia, czyli zapalenia dróg oddechowych. U niektórych, zakażonych osób, które mają osłabioną odporność, może doprowadzić do wirusowego zapalenia płuc. Może wówczas rozwinąć się niewydolność oddechowa. Pacjenci, którzy przeszli zakażenie najczęściej skarżą się na:

problemy związane z układem oddechowym. Zalicza się do nich kaszel, utrudnione oddychanie przy wzmożonym wysiłku, odkrztuszanie wydzieliny tzw. plwociny,
powikłania neurologiczne, które wynikają z niedotlenienia ośrodkowego układu nerwowego, powikłania wielonarządowe, które są związane z układem sercowo-naczyniowym, a także nerek, wątroby i innych narządów,
zaburzenia psychiczne takie jak: depresja i zaburzenia poznawcze,
osłabienie, pogorszenie pamięci.

2. Zakażonych powinno się leczyć tzw. nieinwazyjną wentylacją

Niektórzy zakażeni pacjenci wymagają podłączenia do respiratora. Choć zabieg może uratować ich życie, jest obarczony ryzykiem. Z badań wynika, że 88 proc. pacjentów z COVID-19, którzy trafiają pod respirator, umiera.

Dlatego zdaniem prof. Piotra Kuny, kierownika Kliniki Chorób Wewnętrznych, Astmy i Alergii Uniwersytetu Medycznego w Łodzi, zakażonych pacjentów powinno się leczyć tzw. nieinwazyjną wentylacją.

- Respirator to urządzenie, które wspomaga nasz oddech. Podłączenie do respiratora często prowadzi do bakteryjnego, szpitalnego zapalenia płuc, sepsy oraz zgonu. Zakażonych pacjentów powinno leczyć się tzw. nieinwazyjną wentylacją. Należy zrezygnować z intubacji. Trzeba leczyć chorego za pomocą innych metod podawania tlenu, które nie są obciążone takim ryzykiem powikłań jak w przypadku podłączenia go pod respirator. Zdaję sobie jednak sprawę z tego, że w przypadku pewnej grupy pacjentów, nieinwazyjne metody leczenia mogą okazać się nieefektywne. Wtedy trzeba podłączyć chorych pod respirator - wyjaśnia prof. Piotr Kuna.

3. Brakuje lekarzy, którzy mogliby leczyć pacjentów nieinwazyjną wentylacją

W Polsce większość ośrodków pulmonologicznych ma duże doświadczenie w leczeniu zakażonych pacjentów tzw. nieinwazyjną wentylacją. Okazuje się, że pacjenci nie mają problemu z dostępem do tego typu zabiegów. Brakuje jednak lekarzy, którzy mogliby się tym zająć.

- W ciągu ostatniego 1,5 roku wprowadzono tę metodę leczenia także na innych oddziałach. Należy mieć doświadczenie w jej stosowaniu. Nie każdy lekarz czy pielęgniarka potrafi to zrobić. Wszystko dlatego, że metoda nieinwazyjnej wentylacji wymaga ciągłego skanowania i nieustannego nadzoru personelu medycznego. Niestety brakuje lekarzy, którzy mogliby się tym zająć. 90 proc. czasu lekarzy zajmuje wypełnianie różnych dokumentów. Medycy powinni leczyć pacjentów. Z kolei biurokracją powinny zająć się odpowiednio przeszkolone osoby - twierdzi prof. Kuna.

Uważa, że pod koniec listopada nie będzie ani tak wielu zachorowań, ani tak wielu zgonów, jak w ubiegłym roku.

- W Polsce nadal wielu Polaków nie chce się zaszczepić. Niektóre osoby boją się przyjąć preparat. Dlatego należy edukować ludzi, odpowiadać na ich pytania, tłumaczyć, że szczepienia są bezpieczne. Choć szczepienia nie zabezpieczają nas przed ponownym zakażeniem wirusem, to znakomicie zabezpieczają przed rozwojem zapalenia płuc, niewydolnością oddechową i zgonem - mówi prof. Kuna.

- Jeśli pacjent ma niewydolność oddechową i wymaga hospitalizacji, to należy postępować w taki sposób, aby ograniczyć u niego ryzyko zgonu. Ponadto trzeba wdrożyć właściwe leczenie chorób przewlekłych, które poprawią stan odporności organizmu. Jest to bardzo ważne. Wszystko dlatego, że gdy zarazimy się koronawirusem, to choroba nie będzie się tak rozprzestrzeniać jak w przypadku zaniedbanych pacjentów. Zazwyczaj umierają samotne osoby, cierpiące na choroby przewlekłe, które są źle leczone. Należy objąć te grupy ryzyka - złożonym nadzorem medycznym. Chodzi o to, aby w przypadku zakażenia koronawirusem ich organizm mógł się obronić - podsumowuje prof. Piotr Kuna.

https://portal.abczdrowie.pl/prof-piotr-kuna-zakazonych-powinno-sie-leczyc-tzw-nieinawazyjna-wentylacja

https://portal.abczdrowie.pl/pocovidowy-zespol-jelita-nadwrazliwego-moze-utrzymywac-sie-do-dwoch-lat-a-nawet-dluzej

Za wcześnie skreśliliśmy AstraZenekę? "Zaszczepieni nią mogą mieć najwyższą odporność"
Tatiana Kolesnychenko,  29.10.2021 12:51

Unia Europejska stawia na duże umowy z producentami szczepionek mRNA. Te preparaty cieszą się największą popularnością wśród pacjentów. Jednak czy są najlepsze? Co do tego naukowcy zaczynają mieć wątpliwości. Wstępne badania wskazują, że choć szczepionki wektorowe wywołują więcej skutków ubocznych, mogą gwarantować trwalszą ochronę przed COVID-19.

1. Za wcześnie skreśliliśmy szczepionki wektorowe?

Od ponad roku jesteśmy nieustannie bombardowani nowymi wynikami badań nad skutecznością szczepionek przeciw COVID-19. Większość tych analiz od początku sugerowała, że szczepionki mRNA, czyli preparaty Pfizera i Moderny zapewniają największą ochronę przed zakażaniem koronawirusem - ok. 90 proc. oraz niemal 95 proc. przed ciężką chorobą i zgonem z powodu COVID-19.

Później okazało się, że skuteczność szczepionek mRNA zaczyna z czasem słabnąć. Badanie publikowane na łamach "The Lancet", które objęło 3,4 mln Amerykanów, wykazało, że zdolność szczepionki Pfizera do ochrony przed zakażeniem spadła z 88 do 47 proc. w ciągu 5 miesięcy od podania drugiej dawki. Przy czym to upływ czasu, a nie wariant Delta był głównym czynnikiem wpływającym na skuteczność szczepionki.

Z kolei preparaty wektorowe, które opracowały AstraZeneca oraz Johnson & Johnson, od początku oceniano jako gorsze, gwarantujące niższą skuteczność. Badania wskazywały, że szczepionki te dawały 80-70 proc. ochrony przed zakażeniem oraz ok. 90 proc. przed ciężkim przebiegiem i zgonem z powodu COVID-19.

Z czasem skuteczność preparatów wektorowych również zaczyna się obniżać, jednak nie w tak szybkim tempie, jak dzieje się to w przypadku szczepionek mRNA. Jedno z ostatnich z badań wykazało, że skuteczność AstraZeneki w zapobieganiu zakażenia wynosiła 61 proc. po upływie trzech miesięcy od podania drugiej dawki.

Dr hab. Tomasz Dzieciątkowski, wirusolog z Katedry i Zakładu Mikrobiologii Lekarskiej Warszawskiego Uniwersytetu Medycznego, zwraca uwagę, że każde badanie jest prowadzone w innym czasie oraz na różnych grupach ochotników, więc uzyskane w nich dane nie mogą być porównywane jeden do jednego. Jednak naukowcy mają coraz więcej dowodów na to, że szczepionki wektorowe mogą dawać trwalszą ochronę przed COVID-19.

- Ująłbym to tak: szczepionki mRNA powodują wytworzenie znacznie większego miana przeciwciał, które jednak w sposób naturalny szybko rozpadają się i znikają, obniżając przy tym skuteczność preparatu. Natomiast szczepionki wektorowe, choć nie powodują produkcji tak dużej liczby przeciwciał, mogą zapewniać większą odporność komórkową, która może utrzymywać się nawet przez całe życie - mówi dr Dzieciąkowski.

2. Źle oceniamy skuteczność szczepionek przeciw COVID-19?

Jak wyjaśnia prof. Maciej Kurpisz, immunolog, genetyk oraz kierownik Zakładu Biologii Rozrodu i Komórek Macierzystych PAN, ludzki układ immunologiczny ma trzy ramiona.

- Pierwsze z nich to odporność wrodzona. Jako przykład można tu podać osoby, które prawie nigdy nie zapadają na choroby wirusowe. Prawdopodobnie mają one uwarunkowany genetycznie wysoki poziom interferonów. Kolejne dwa rodzaje odporności zdobywamy po przechorowaniu lub zaszczepieniu. Pierwsza z nich to odporność humoralna, którą mierzymy właśnie za pomocą przeciwciał. Druga to odporność komórkowa, oparta na limfocytach T - wyjaśnia profesor.

Kiedy dochodzi do zakażenia, w pierwszej kolejności są uruchamiane interferony oraz - w przypadku osób zaszczepionych i ozdrowieńców - przeciwciała, które szybko neutralizują wirusa.

- W przeciwieństwie do kosztownych i czasochłonnych badań nad odpornością komórkową oznaczenie poziomu przeciwciał jest łatwe i niedrogie. Dlatego przyjęło się, że właśnie za ich pomocą mierzymy skuteczność szczepionek. W przypadku preparatów mRNA sytuacja jest bardzo korzystna. Znam osoby, które po tych szczepionkach miały nawet kilka tysięcy jednostek przeciwciał. To naprawdę bardzo wysoki wynik. Problem tkwi w tym, że w dalszym ciągu nie wiemy, które z tych przeciwciał faktycznie są neutralizujące, czyli mogące zabić koronawirusa - mówi prof. Kurpisz.

Ekspert wyjaśnia to na przykładzie osocza ozdrowieńców.

- Na początku pandemii pokładano w nim duże nadzieje. Zakładano, że skoro osocze zawiera duże miano przeciwciał, może pomóc w walce z COVID-19. Okazało się jednak, że nie wszystkie te przeciwciała są takie same i tylko niektóre z nich neutralizują SARS-CoV-2. W związku z tym osocze zostało odłożone na drugi plan i jest traktowe najwyżej jako lek pomocniczy - tłumaczy prof. Kurpisz.

Dlatego zdaniem części ekspertów rzeczywista skuteczność szczepionek przeciw COVID-19 powinna być oceniana na podstawie obu wskaźników - zarówno miana przeciwciał, jak i odporności komórkowej.

3. Wady i zalety

Badania na niewielkich grupach ochotników wskazują, że szczepionki wektorowe powodują silniejszą odporność komórkową niż preparaty mRNA. Potwierdzono to w przypadku AstraZeneki, jednak zdaniem dra Dzieciątkowskiego prawdopodobnie identyczny efekt pojawia się również po zaszczepieniu preparatem Johnson & Johnson.

- Oczywiście na tym etapie są to tylko niepotwierdzone hipotezy, jednak prawdopodobnie większa immunogenność szczepionek AstraZeneca i Johnson & Johnson wynika z faktu, że wykorzystują one jako wektory adenowirusy. Choć są one pozbawione możliwości replikacji, mogą jednak dodatkowo pobudzać układ odpornościowy - wyjaśnia dr Dzieciątkowski.

Zgadza się z tym również prof. Kurpisz. - Szczepionki mRNA są bardzo stabilne, ale nigdy nie będą tak silnie immunizujące dla organizmu jak preparaty wektorowe. Te ostatnie zawierają antygeny i działają wprost, powodując proliferację komórkową. Innymi słowy bezpośrednio uruchamiają proces namnażania się komórek odpornościowych. Z kolei mRNA to tylko rodzaj instrukcji, na podstawie której organizm wytwarza białko kolca, a następnie w odpowiedzi na niego reakcję odpornościową. Jest to więc formuła bardziej łagodna - mówi prof. Kurpisz.

Obaj eksperci zwracają jednak uwagę, że dzięki temu szczepionki mRNA wywołują mniej efektów niepożądanych. Przykładowo ryzyko wystąpienia wstrząsu anafilaktycznego jest oceniane jako wyższe w przypadku szczepionek wektorowych. Prawdopodobnie niezwykle rzadkie przypadki zakrzepic, obserwowane po podaniu szczepionek firm AstraZeneca oraz Johnson & Johnson również są związane z wykorzystaniem adenowirusa, na który układ immunologiczny reaguje gwałtownie.

- Szczepionki wektorowe mają swoje wady i zalety. Jednak są hipotezy, że w przyszłości może się okazać, że osoby zaszczepione tymi preparatami będą miały najwyższy poziom ochrony przed COVID-19. Dwie dawki preparatu wektorowego zapewnią odpowiedź komórkową, natomiast dawka przypominająca, która najprawdopodobniej będzie już szczepionką mRNA, podbije dodatkowo liczbę przeciwciał - mówi dr Dzieciątkowski.

- Gdybyśmy wzięli przerwanie pandemii jako najważniejszy cel, to wówczas bardziej opłacalne jest szczepienie populacji preparatami antygenowymi. Jednak należy mieć świadomość, że u kilku procent zaszczepionych dojdzie do skutków ubocznych. Nie jest to wysokie ryzyko, a na pewno wielokrotnie mniejsze niż w przypadku ewentualnego zakażenia koronawirusem. Dlatego taki schemat szczepień jest możliwy tylko w społeczeństwach bardzo dojrzałych, do których niestety nie należymy, ponieważ każde doniesienie o skutkach ubocznych wzbudza ogromne emocje - mówi prof. Kurpisz.

Po doniesieniach o rzadkich przypadkach zakrzepicy część krajów UE zawiesiła szczepienia preparatem firmy AstraZeneca. W Polsce przez brak chętnych do szczepień tym preparatem zmarnowało tysiące dawek. Niewykluczone, że niebawem AstraZeneca może całkowicie zniknąć z punktów szczepień. Będzie natomiast więcej szczepionek mRNA. Pod koniec maja Komisja Europejska podpisała trzecią umowę z firmami farmaceutycznymi BioNTech i Pfizer. W ten sposób zarezerwowano dodatkowe 1,8 mld dawek w imieniu wszystkich państw członkowskich UE na okres od końca 2021 r. do 2023 r.

https://portal.abczdrowie.pl/za-wczesnie-skreslilismy-astrazenece-zdaniem-naukowcow-osoby-ktore-przyjely-ten-preparat-moga-miec-najwyzsza-odpornosc
« Ostatnia zmiana: Październik 29, 2021, 21:09 wysłana przez Orionid »

Offline Orionid

  • Moderator
  • *****
  • Wiadomości: 20177
  • Very easy - Harrison Schmitt
Odp: Wiadomości naukowe
« Odpowiedź #698 dnia: Październik 26, 2021, 08:14 »
Badania na Śląsku. W ciągu miesiąca poziom przeciwciał u ozdrowieńców spada o 15 proc.
Katarzyna Grzęda-Łozicka,  29.10.2021 17:57

Specjalista chorób zakaźnych prof. Jerzy Jaroszewicz przypomina, że zbliżamy się do momentu, kiedy część osób, które były szczepione wiosną ubiegłego roku, może zacząć tracić odporność poszczepienną. Podobny problem dotyczy ozdrowieńców. - Z naszych obliczeń dotyczących Śląska wynika, że to jest ok. 15 proc. spadku miana przeciwciał u ozdrowieńców w ciągu miesiąca. To jest bardzo duży spadek - podkreśla prof. Jaroszewicz.

1. W ciągu miesiąca odporność spada o 15 proc.

Z pierwszej tury badania przeprowadzonego przez Narodowy Instytut Zdrowia Publicznego-PZH, która odzwierciedlała sytuację w Polsce na przełomie kwietnia i maja wynikało, że przeciwciała po szczepieniu lub przejściu infekcji miało 50 proc. populacji dorosłych. Wstępne wyniki zakończonej niedawno drugiej tury badania, obejmujące przełom sierpnia i września wskazują, że przeciwciała anty-SARS-CoV-2 miało w tym czasie już 74,8 proc. mieszkańców powyżej 20. roku życia.

- Powinno to mieć pozytywny wpływ na ograniczenie skutków tzw. czwartej fali, niemniej konieczne jest kontynuowanie akcji szczepień z uwzględnieniem trzeciej dawki i stosowania innych metod ograniczania rozprzestrzeniania się zakażeń - przekonuje dr Maja Trojanowska z Narodowego Instytut Zdrowia Publicznego-PZH.

Badania pokazują, że w ciągu miesiąca poziom przeciwciał u ozdrowieńców spada nawet 15 proc.Badania pokazują, że w ciągu miesiąca poziom przeciwciał u ozdrowieńców spada nawet 15 proc. (Getty Images)
Prof. Jaroszewicz przyznaje, że widać postęp, ale to wciąż niewystarczający poziom do osiągnięcia odporności populacyjnej. Nadal jesteśmy kilka kroków w tyle za koronawirusem. Ekspert przypomina, że zarówno odporność poszczepienna, jak i po przechorowaniu COVID z czasem spada, co dobitnie pokazują ostatnie tygodnie.

- Najbardziej aktualne dane, chociażby amerykańskiego CDC, wskazują, że przy wariancie Delta ten odsetek społeczeństwa potrzebny do uzyskania odporności populacyjnej jest już na poziomie 90 proc. z uwagi na wyższą zakaźność Delty - podkreśla lekarz.

Profesor wyjaśnia, że z różnych źródeł wynika, że przechorowanie zapewnia krótkotrwałą odporność, która trwa do ok. 8-9 miesięcy, podobnie może być z odpornością poszczepienną. - To oznacza, że zbliżamy się do momentu, kiedy duża część osób, które były szczepione w tamtym roku wiosną, będzie traciła tę odporność poszczepienną. Podobnie ozdrowieńcy, którzy chorowali w ubiegłym roku. Z naszych obliczeń dotyczących Śląska wynika, że to jest ok. 15 proc. spadku miana przeciwciał u ozdrowieńców w ciągu miesiąca. 15 proc. na miesiąc to jest bardzo duży spadek. To pokazuje, że nie tyle istotne jest, jaki jest odsetek osób wykazujących przeciwciała, a bardziej, kiedy tę odporność nabyły i czy ta odporność w dalszym ciągu jest u nich wystarczająca do ochrony - wyjaśnia specjalista chorób zakaźnych.

Z danych Ministerstwa Zdrowia wynika, że do połowy października potwierdzono 24 705 zakażeń wśród w pełni zaszczepionych po upływie 14 dni od przyjęcia drugiej dawki. Resort podaje, że od rozpoczęcia szczepienia drugą dawką 1,71 proc. zakażeń stanowili w pełni zaszczepieni. Eksperci przekonują, że te dane powinny uświadomić osobom zaszczepionym, dlaczego potrzebna jest dawka przypominająca.

- Znam przypadki osób, które chorowały mimo przyjęcia dwóch dawek szczepienia. To dotyczy głównie osób starszych, chorych przewlekle, osób przyjmujących leczenie immunosupresyjne, ale pamiętajmy, że takich osób w Polsce jest dużo. Jesteśmy społeczeństwem starzejącym się, w związku z tym musimy skupiać się na osobach, które mają wysokie ryzyko ciężkich przebiegów i reinfekcji - przekonuje prof. Jaroszewicz.

2. Zależność między pracą zdalną a liczbą zakażeń

Badania przeprowadzone przez Narodowy Instytut Zdrowia Publicznego-PZH pokazują też, jak wprowadzenie zdalnego trybu pracy podczas poprzednich fal, wpłynęło na ryzyko zachorowania na COVID-19. Badanie odbyło się w dwóch etapach: wiosną i jesienią 2021 r. i objęło grupę ponad 25 tysięcy respondentów. 8,5 tys. osób przeszło testy laboratoryjne. - Ryzyko to jest istotnie mniejsze wśród osób pracujących w okresie pandemii wyłącznie lub prawie wyłącznie zdalnie - 22,6 proc. Dla porównania wśród tych, którzy świadczyli pracę stacjonarnie - rozpowszechnienie przeciwciał wyniosło aż 39 proc. Oznacza to, że zalecenia dotyczące świadczenia pracy zdalnej były skuteczne w ograniczaniu rozprzestrzeniania się wirusa - wyjaśnia lek. Małgorzata Stępień z Zakładu Epidemiologii NIZP-PZH.



Raport OBSER-CORaport OBSER-CO (NIZP-PZH)

- Zaskakujące były również wysokie wskaźniki rozpowszechnienia przeciwciał anty-SARS-CoV-2, znacznie powyżej oczekiwanych, wśród dzieci i młodzieży – 43,2 proc. wśród dzieci w wieku 0-9 lat i 45,8 proc. w grupie wiekowej 10-19 lat. Wysokie rozpowszechnienie i brak różnicy między młodszymi dziećmi i młodzieżą wskazują, że do zakażeń dochodziło głównie poprzez kontakty pozaszkolne i kontakty z zakażonymi domownikami - dodaje Stępień.

Czy przejście w tryb pracy zdalnej będzie konieczne również podczas czwartej fali? Zdaniem specjalisty chorób zakaźnych prof. Jerzego Jaroszewicza praca zdalna może pomóc w ograniczeniu zakażeń, ale pod warunkiem, że nie będzie destabilizowała funkcjonowania społeczeństwa. Pierwszym krokiem powinno być egzekwowanie już istniejących zaleceń, chociażby dotyczących noszenia maseczek w zamkniętych przestrzeniach.

-Trzeba wrócić do tego, żeby służby porządkowe sprawdzały, czy społeczeństwo realizuje aktualne wytyczne - przekonuje ekspert. - Praca zdalna ugruntowała się już w wielu miejscach. To zalecenie jest do zrealizowania, ale nie rozwiązuje wszystkich problemów, bo większość osób w Polsce nie jest w stanie pracować w takim trybie. Nie sądzę też, żeby w dobie tak skutecznych szczepień sensowne było ponowne zamykanie dostępności do wielu usług - podsumowuje prof. Jerzy Jaroszewicz, kierownik Katedry i Oddziału Klinicznego Chorób Zakaźnych i Hepatologii Śląskiego Uniwersytetu Medycznego.

https://portal.abczdrowie.pl/w-ciagu-miesiaca-poziom-przeciwcial-u-ozdrowiencow-spada-o-15-procent

Czwarta fala. Ilu pacjentów trafi do szpitala?
OPRAC. EWA WALAS , 28-10-2021 21:39

Niedawne szacunki Ministerstwa Zdrowia nie wskazywały na tak lawinowy wzrost zakażeń, z jakim mamy aktualnie do czynienia. Bieżąca sytuacja rodzi obawy, czy w szpitalach nie zabraknie miejsc dla chorych na COVID-19. Naukowcy z Politechniki Wrocławskiej podzielili się swoją analizą na ten temat.

Jak przewiduje zespół naukowców z Politechniki Wrocławskiej, szczyt czwartej fali przypadnie w Polsce w połowie grudnia. Niestety, powodów do optymizmu nie przynoszą szacunki dotyczące liczby łóżek dla chorych na COVID-19, które najprawdopodobniej będą potrzebne.

- Będzie to ponad 40 tys. To duży problem - skomentował prof. Tyll Krüger z wrocławskiej uczelni, który prowadzi zespół zajmujący się analizami rozwoju epidemii.

Jak przekonuje naukowiec, prognoza ta sprawdzi się, jeśli rząd nie zdecyduje się na wprowadzenie obostrzeń. - Im wcześniej zostaną wprowadzone restrykcje, tym ta liczba będzie mniejsza - zapewnił.

Prof. Krüger wskazał także na przykładowe działania, które można byłoby podjąć, by wyhamować dynamikę epidemii w Polsce. Wśród nich wymienił m.in. możliwość wejścia do restauracji tylko dla osób zaszczepionych, zajęcia zdalne dla studentów oraz powszechne testowanie wszystkich dzieci w szkołach.

Jak dodał naukowiec, w szczycie czwartej fali możemy spodziewać się około 240 zgonów dziennie. To mniej niż w przypadku poprzedniej fali, a jest to związane ze szczepieniami przeciw COVID-19, które znacznie obniżają ryzyko śmierci.

Specjalny zespół z Politechniki Wrocławskiej

Analizy związane z rozwojem epidemii koronawirusa w Polsce prowadzi zespół pod przewodnictwem prof. Tylla Krügera z Politechniki Wrocławskiej. Naukowiec to założyciel grupy MOCOS (Modelling Coronavirus Spread). Tworzą ją naukowcy i eksperci z różnych instytucji. Wśród nich są: Politechnika Wrocławska, Uniwersytet Wrocławski, tamtejszy Uniwersytet Medyczny oraz Nokia Wrocław, EY GDS Poland i z MicroscopeIT.

https://wiadomosci.wp.pl/czwarta-fala-ilu-pacjentow-trafi-do-szpitala-6698788442401504a

Oficjalnie: 3 miliony zakażeń koronawirusem od początku epidemii. Ile było ich naprawdę?
TOMASZ MOLGA  29-10-2021 11:39

Łączna suma potwierdzonych przypadków zakażeń SARS-CoV-2 przekroczyła w Polsce 3 mln przypadków - wynika z danych opublikowanych w piątek przez Ministerstwo Zdrowia. Eksperci szacują, że w rzeczywistości infekcję koronawirusem przeszło około 15,8 mln Polaków.

Różnica pomiędzy oficjalnymi danymi a szacunkami wynika stąd, że większość osób przeszła infekcję łagodnie, przechorowując ją w domu. Ci pacjenci nie mieli okazji poddać się testom na koronawirusa lub nawet nie chcieli tego zrobić, aby oszczędzić bliskim uciążliwej izolacji i kwarantanny.

W piątek MZ poinformowało o  9387 nowych przypadkach zakażenia. W sumie od 4 marca 2020 roku odnotowaliśmy w Polsce 3 008 294 infekcji.

Dwa zjawiska napędzają aktualną czwartą falę zakażeń.

- Naturalną odporność po przebyciu infekcji nabyło dotąd 42 proc. Polaków. Wynika to z danych Narodowego Instytutu Zdrowia Publicznego PZH po przeprowadzeniu badań na obecność przeciwciał w krwi pacjentów. Po szczepieniach ten poziom odporności wzrósł, ale nadal oznacza to, że jedna czwarta Polaków nie miała dotąd styczności z wirusem, ani nie szczepiła się. Stąd wzrosty infekcji, które obserwujemy aktualnie - wylicza dr Franciszek Rakowski, twórca prognoz epidemicznych z Interdyscyplinarnego Centrum Modelowania Uniwersytetu Warszawskiego.

Kiedy to się skończy?

Ekspert wyjaśnia, że przejście zakażenia lub szczepienie składają się na poziom tzw. immunizacji, czyli odporności społeczeństwa.

- Do końca lutego 2022 immunizacja obejmie około 90 proc. Polaków. To będzie praktycznie koniec fal zakażeń, jakie dotąd obserwowaliśmy - dodał rozmówca WP.

Najtrudniejsza sytuacja epidemiczna dotyczy województw lubelskiego i podlaskiego. - Te regiony zostały w mniejszym stopniu dotknięte zachorowaniami podczas wiosennej fali epidemii. Przy niskim poziomie zaszczepienia to tam w pierwszej kolejności pojawiło się najwięcej nowych infekcji w stosunku do liczby ludności - tłumaczy dr Rakowski.



Covid-19. Mapa szacowanej immunizacji w regionach. Pokazuje, gdzie IV fala może wywołac największe problemy
Źródło: Twitter.com, fot: Wiesław Seweryn


Epidemia COVID-19. Zgony też dzielą się na oficjalne i nadmiarowe

Eksperci szacują, że czwarta fala epidemii w Polsce spowoduje dodatkowo śmierć kilkunastu tysięcy osób. Ministerstwo Zdrowia podaje, że jak dotąd na skutek COVID-19 zmarło 76,6 tys. osób. Podobnie, jak przy liczbie zakażeń, to również nie wszystkie tragiczne skutki epidemii.

W związku z wywołanym przez epidemię kryzysem służby zdrowia doszło do tzw. zgonów nadmiarowych. Zmarło znacznie więcej osób, niż wynika to ze średniej wieloletniej w statystykach GUS. Zgonów nadmiarowych jest łącznie 140 tys. Po 20 miesiącach pandemii daje to Polsce drugie miejsce w Europie w tej tragicznej statystyce.

https://wiadomosci.wp.pl/oficjalnie-3-miliony-zakazen-koronawirusem-od-poczatku-epidemii-ile-bylo-ich-naprawde-6698994019871584a

Koronawirus SARS-CoV-2 prowadzi do śmierci komórek mózgowych. Nowe badania
Katarzyna Gałązkiewicz,  30.10.2021 14:13

Niemal od początku pandemii nie ustają wysiłki badaczy próbujących ustalić, w jaki sposób koronawirus uszkadza mózg. Najnowsze badania dowodzą, że SARS-CoV-2 prowadzi do śmierci komórek wyściełających naczynia mózgowe. Naukowcy informują, że stan ten jest odwracalny, ale może prowadzić do uszkodzeń mózgu.

1. SARS-CoV-2 uszkadza mózg. Wiadomo dlaczego

Na łamach czasopisma "Nature" ukazały się badania przeprowadzone przez specjalistów z Francuskiego Narodowego Instytutu Badań Zdrowia i Medycyny (Inserm) oraz innych ośrodków w tym kraju, którzy odkryli bezpośredni wpływ SARS-CoV2 na mózgowe naczynia krwionośne. Naukowcy odkryli, że pod wpływem działania wirusa giną tworzące wyściółkę naczyń komórki śródbłonka, stanowiące główny składnik tzw. bariery krew-mózg chroniącej centralny układ nerwowy. Wyniki zaskoczyły samych badaczy.

"Dzięki badaniom przedklinicznych oraz analizie kory mózgowej pobranej od pacjentów zmarłych z powodu infekcji SARS-CoV2 udało się wykazać, że zakażenie prowadzi do śmierci komórek śródbłonka w mózgu, co skutkuje pojawieniem się w nim ‘naczyń-duchów’ (pustych rurek bez komórek śródbłonka)" – piszą naukowcy.

Prof. Krzysztof Selmaj, kierownik Katedry Neurologii Uniwersytetu Warmińsko-Mazurskiego w Olsztynie i Centrum Neurologii w Łodzi, przyznaje, że to kolejne badania, które potwierdzają destrukcyjny wpływ koronawirusa na ośrodek nerwowy.

- Dowody na to, że ten wirus może mieć bezpośredni wpływ na układ nerwowy były gromadzone dość systematycznie. Przede wszystkim okazało się, że receptory dla tego wirusa, czyli białko ACE2, które umożliwia jego wniknięcie i zakażenie komórek gospodarza, występują również w układzie nerwowym i w związku z tym istnieje molekularny mechanizm umożliwiający wystąpienie tego zakażenia. Również obserwacja kliniczna pacjentów chorujących na COVID-19 pokazuje, że znaczna część zakażonych ma objawy neurologiczne – wyjaśnia prof. Krzysztof Selmaj.

- Musimy pamiętać, że wirus SARS-CoV-2 jest pochodną dwóch wcześniejszych epidemii SARS-CoV i MERS. Te wcześniejsze wirusy były wyizolowane i badane w różnych modelach doświadczalnych, dzięki czemu jednoznacznie udowodniono, że to są wirusy neurotropowe, czyli mogą wnikać do mózgu i go uszkadzać. Wszystko wskazuje na to, że wirus SARS-CoV-2 ma bardzo podobne właściwości – dodaje ekspert.

2. Dlaczego komórki umierają?

Francuscy badacze dowodzą, że komórki umierają, ponieważ wirus powoduje powstawanie cząsteczek, które niszczą białko o nazwie NEMO kluczowe dla życia komórek śródbłonka. Jest to główna przyczyna groźnych krwawień w obrębie mózgu.

- Obecność wirusa w centralnym układzie nerwowym, zakażenie komórek śródbłonka naczyniowego – może sprzyjać wystąpieniu zaburzeń zakrzepowych, ale wirus może również ingerować w sam mechanizm krzepnięcia i wywoływać nadkrzepliwość, co oczywiście również może prowadzić do udarów – wyjaśnia prof. Selmaj.

Neurolog dodaje, że pojawiły się też pojedyncze przypadki pacjentów, u których doszło do zapalenia opon mózgowo-rdzeniowych i zapalenia mózgu.

- U tych pacjentów wyizolowano wirus SARS-CoV-2 z płynu mózgowo-rdzeniowego. To jest jednoznaczny dowód na to, że ten wirus atakuje centralny układ nerwowy, dlatego że może wywoływać takie klasyczne objawy zapalne – zaznacza prof. Selmaj.

Francuscy naukowcy twierdzą, że choć koronawirus może prowadzić do bardzo poważnych uszkodzeń mózgu, to procesy nim wywołane są odwracalne. Dodają jednak, że jeśli uzyskane wyniki się potwierdzą, odkrycie wskazywałoby na krytyczny czas choroby, kiedy to uszkodzenia naczyń mogą powodować przyszłe ubytki kognitywne, demencję, a nawet chorobę Alzheimera.

3. COVID-19 może przyspieszać starzenie mózgu

Zdaniem badaczy zmiany w układzie nerwowym spowodowane przez wirusa mogą w dłuższej perspektywie uszkadzać, czy też przyspieszać starzenie mózgu.

- Doniesienia z całego świata od samego początku wskazywały, że u części pacjentów z COVID-19 występują objawy neurologiczne. Cały czas ukazują się kolejne artykuły, które to potwierdzają. Głównie mówimy tu o zmianach stanu psychicznego, zaburzeniach świadomości, często w przebiegu encefalopati (to przewlekłe lub trwałe uszkodzenie struktur mózgu - przyp. red.), ale również zdarzeniach związanych bezpośrednio ze zwiększoną krzepliwością, czyli udarach niedokrwiennych mózgu. Do tego dochodzi też utrata smaku i węchu – dodaje dr Adam Hirschfeld, neurolog z Oddziału Neurologii i Udarowego Centrum Medycznego HCP w Poznaniu.

Dziś już nikt nie łudzi się, że lekki bądź bezobjawowy przebieg infekcji COVID-19, a nawet młody wiek i brak chorób współistniejących oznacza, że udało się nam "oszukać" SARS-CoV-2. Z powodu trudności z diagnostyką tych powikłań, a także ich leczeniem, niewykluczone jest, że już niedługo lekarze staną przed prawdziwym wyzwaniem – leczeniem pandemii depresji, nerwic, encefalopatii, a także udarów mózgu wskutek infekcji wywołanej SARS-CoV-2.

https://portal.abczdrowie.pl/koronawirus-sars-cov-2-prowadzi-do-smierci-komorek-srodblonka-nowe-badania#

https://portal.abczdrowie.pl/czy-dieta-i-styl-zycia-moga-wplywac-na-skutecznosc-szczepionki

Nowa odmiana wariantu Delta niepokoi naukowców
Opracowanie: Joanna Potocka Wtorek, 19 października (16:37)

Naukowcy w Wielkiej Brytanii przyglądają się zmutowanej odmianie wariantu Delta. Odpowiada ona już za 6 proc. nowo wykrywanych zakażeń koronawirusem w tym kraju i prawdopodobnie rozprzestrzenia się nieco szybciej niż obecnie dominujący wariant.

Odmiana AY.4.2 - nazywana czasem Delta Plus - została po raz pierwszy zidentyfikowana w lipcu.

Ma kilka mutacji w wypustkach, których wirus używa do przenikania do ludzkiego organizmu, przez co prawdopodobnie ma większą zdolność do transmisji.

Na razie AY.4.2 nie została uznana za odmianę pod obserwacją, ani tym bardziej za wariant niepokojący, ale zdaniem prof. Francois'a Balloux, dyrektora instytutu genetyki na University College London, zapewne wkrótce to się zmieni.

Balloux oraz inny naukowiec, Jeffrey Barrett z Covid-19 Genomics Initiative, uważają, że AY.4.2 rozprzestrzenia się o 10-15 proc. szybciej niż oryginalny wariant Delta, który jest obecnie dominującym na świecie.

To czyniłoby ją najszybciej przenoszącą się odmianą koronawirusa.

"Nie wpadajmy w panikę"

Ale naukowcy zwracają uwagę, że to niewielki procentowo przyrost w stosunku do poprzednich wariantów koronawirusa - w przypadku Alfy transmisja była o 50 proc. szybsza od pierwotnego, wywodzącego się z Chin wariantu, a Delta rozprzestrzenia się o 60 proc. szybciej niż Alfa.

"Jest to potencjalnie bardziej zakaźny szczep. To niewiele w porównaniu z tym, co widzieliśmy w Alfa i Delta, które były ok. 50 do 60 proc. bardziej zakaźne. Prawdopodobne, że jest on do 10 procent bardziej zakaźny, więc mówimy o dość subtelnej różnicy, i to jest obecnie w trakcie badań. Na tym etapie powiedziałbym poczekajmy i zobaczmy, nie wpadajmy w panikę" - powiedział Balloux, którego cytuje stacja BBC, ale zastrzegł, że nie można niczego przesądzać.

AY.4.2 jest jedną z około 45 odmian wariantu Delta, które zidentyfikowano na świecie, ale obecnie jest głównie wykrywana w Wielkiej Brytanii.

Kilka przypadków wykryto w USA, a pewną liczbę też w Danii, ale liczba nowych infekcji tą odmianą w tym kraju spadła.

Źródło: PAP
https://www.rmf24.pl/raporty/raport-koronawirus-z-chin/europa/news-nowa-odmiana-wariantu-delta-niepokoi-naukowcow,nId,5591745#crp_state=1
« Ostatnia zmiana: Październik 31, 2021, 04:59 wysłana przez Orionid »

Offline Orionid

  • Moderator
  • *****
  • Wiadomości: 20177
  • Very easy - Harrison Schmitt
Odp: Wiadomości naukowe
« Odpowiedź #699 dnia: Październik 27, 2021, 06:22 »
EMA rozpoczęła ocenę leku przeciw Covid-19 firmy Merck
26.10.2021  Z Brukseli Łukasz Osiński (PAP)

Europejska Agencja Leków (EMA) poinformowała w poniedziałek, że rozpoczęła ocenę doustnego leku przeciwwirusowego molnupiravir (znanego również jako MK 4482 lub Lagevrio), opracowanego przez koncern Merck Sharp & Dohme we współpracy z Ridgeback Biotherapeutics do leczenia Covid-19 u dorosłych.

Decyzja opiera się na wstępnych wynikach badań laboratoryjnych i klinicznych. Sugerują one, że lek może zmniejszać zdolność koronawirusa SARS-CoV-2 do namnażania się w organizmie, zapobiegając w ten sposób hospitalizacji lub śmierci pacjentów z Covid-19.

EMA zapowiedziała, że oceni więcej danych dotyczących jakości, bezpieczeństwa i skuteczności leku. Badanie będzie kontynuowane do czasu, gdy dostępne będą wystarczające dowody, aby firma mogła złożyć formalny wniosek o pozwolenie na dopuszczenie specyfiku do obrotu.

Agencja oceni zgodność molnupiraviru ze zwykłymi unijnymi normami skuteczności, bezpieczeństwa i jakości.

https://naukawpolsce.pap.pl/aktualnosci/news%2C89935%2Cema-rozpoczela-ocene-leku-przeciw-covid-19-firmy-merck.html

Moderna: nasza szczepionka jest bezpieczna i skuteczna dla dzieci w wieku 6-11 lat
26.10.2021

Nasza szczepionka przeciwko Covid-19 wywołuje silną reakcję immunologiczną u dzieci w wieku 6-11 lat, jest dla nich bezpieczna i dobrze tolerowana - ogłosiła w poniedziałek amerykańska firma Moderna.

Dzieciom podawano dwie dawki szczepionki po 50 mikrogramów, czyli połowę porcji przeznaczonej dla dorosłych. Wstępne wyniki badań klinicznych, w których wzięło udział blisko 5 tys. dzieci, pokazują, że miesiąc po podaniu drugiej dawki szczepionki zaobserwowano silną reakcję immunologiczną.

Bezpieczeństwo i tolerancja preparatu u dzieci były porównywalne z obserwowanymi u dorosłych - ogłosiła Moderna. Wśród najczęściej zgłaszanych efektów ubocznych odnotowano zmęczenie, ból głowy, gorączkę i ból w miejscu wykonania zastrzyku.

W USA preparat Moderny można stosować na razie tylko u dorosłych. Agencja Żywności i Leków (FDA) rozważa teraz dopuszczenie tej szczepionki również dla młodzieży od 12. roku życia. Moderna zapowiedziała, że przedstawione w poniedziałek wyniki posłużą wkrótce do złożenia wniosku o autoryzację preparatu także dla dzieci w wieku 6-11 lat. Firma poinformowała, że prowadzi już badania kliniczne z udziałem dzieci w wieku od pół roku do 6 lat.

Konkurencyjna szczepionka firm Pfizer i BioNTech może być podawana w USA wszystkim osobom powyżej 12. roku życia. Na zaawansowanym etapie jest również proces dopuszczenia preparatu dla dzieci powyżej 5 lat.

Europejska Agencja Leków (EMA) pozwoliła na stosowanie u młodzieży od 12 lat zarówno szczepionki Pfizera/BioNTechu, jak i Moderny.

Na początku października władze Szwecji i Danii wstrzymały podawanie preparatu Moderny dla młodszych osób w ramach środków ostrożności po wystąpieniu bardzo rzadkich przypadków zapalenia mięśnia sercowego.(PAP)

https://naukawpolsce.pap.pl/aktualnosci/news%2C89933%2Cmoderna-nasza-szczepionka-jest-bezpieczna-i-skuteczna-dla-dzieci-w-wieku-6

EMA: trzecia dawka szczepionki Moderna może być podana osobom w wieku 18 lat i starszym
26.10.2021 Z Brukseli Łukasz Osiński (PAP)

Europejska Agencja Leków (EMA) uznała, że u osób w wieku 18 lat i starszych można rozważyć podanie dawki przypominającej szczepionki przeciw Covid-19 Spikevax firmy Moderna.

EMA poinformowała w poniedziałek, że trzecia dawka Spikevax podana 6 do 8 miesięcy po drugiej dawce doprowadziła do wzrostu poziomu przeciwciał u osób dorosłych, u których poziom przeciwciał słabł. Dawka przypominająca składa się z połowy dawki stosowanej w schemacie szczepienia podstawowego.

„Aktualne dane wskazują, że schemat działań niepożądanych po podaniu dawki przypominającej jest podobny do tego, który występuje po drugiej dawce. Ryzyko stanów zapalnych serca lub innych bardzo rzadkich skutków ubocznych po podaniu dawki przypominającej jest dokładnie monitorowane. Podobnie jak w przypadku wszystkich leków, EMA będzie nadal analizować wszystkie dane dotyczące bezpieczeństwa i skuteczności leku Spikevax” – podała Agencja.

Na szczeblu krajowym organy zdrowia publicznego mogą wydawać oficjalne zalecenia dotyczące stosowania dawek przypominających, biorąc pod uwagę lokalną sytuację epidemiczną, a także dane dotyczące skuteczności i bezpieczeństwa dawki przypominającej.

Na początku tego miesiąca EMA stwierdziła, że dawkę przypominającą szczepionki firmy BioNTech/Pfizer można rozważyć co najmniej 6 miesięcy po podaniu drugiej dawki u osób w wieku 18 lat i starszych. Ponadto zaleciła podanie dodatkowej dawki leku Comirnaty i Spikevax osobom z poważnie osłabionym układem odpornościowym, co najmniej 28 dni po drugiej dawce.

https://naukawpolsce.pap.pl/aktualnosci/news%2C89934%2Cema-trzecia-dawka-szczepionki-moderna-moze-byc-podana-osobom-w-wieku-18-lat

Masa ciała silnie związana z intensywnością objawów COVID-19
27.10.2021

Otyłość wiąże się z gorszymi wynikami wśród osób hospitalizowanych z powodu COVID-19, ale - czego dowodzi najnowsze badanie naukowców z University of Southern California - wpływa również na objawy u pacjentów z łagodnymi postaciami tej choroby.

Artykuł na ten temat ukazał się w czasopiśmie „ Influenza and Other Respiratory Viruses” (https://doi.org/10.1111/joim.13391).

W badaniu kierowanym przez dr Pię Pannaraj wzięło udział 522 dorosłych i dzieci (w wieku od 1 miesiąca do 84 lat), u których uzyskano pozytywny wynik testu na obecność SARS-CoV-2 w warunkach ambulatoryjnych (nie w szpitalu). Ok. 20 proc. uczestników miało podstawowe schorzenia, w tym astmę, cukrzycę i choroby sercowo-naczyniowe. Ok. 62 proc. miało za wysoki BMI.

Wśród potwierdzonych przypadków COVID-19 56 proc. było objawowych. Okazało się, że i dorośli, i dzieci z nadwagą lub otyłością doświadczały zdecydowanie więcej objawów COVID-19. Chodzi tu zwłaszcza o objawy ze strony układu oddechowego, takie jak kaszel i duszności. Dodatkowo symptomy te utrzymywały się u nich wyraźnie dłużej.

„Podkreśla to szczególną potrzebę zapewnienia szczepień przeciwko COVID-19 właśnie w tej grupie: osób z nadwagą i otyłością - uważa dr Pannaraj. - To jedyna szansa na złagodzenie możliwych do uniknięcia powikłań w tej populacji”.

Jak mówi, prawie od początku pandemii wiadomo, że otyłość jest jednym z głównych czynników ryzyka ciężkiego COVID-19. I pewnie dlatego większość badań koncentruje się na otyłych pacjentach wymagających hospitalizacji, mimo że nadal większość osób zakażonych COVID-19 jest leczona poza szpitalami. (PAP)

https://naukawpolsce.pap.pl/aktualnosci/news%2C89884%2Cmasa-ciala-silnie-zwiazana-z-intensywnoscia-objawow-covid-19.html

USA/ Eksperci FDA poparli zatwierdzenie szczepionki Pfizera dla dzieci w wieku 5-11 lat
27.10.2021 Z Waszyngtonu Oskar Górzyński (PAP)

Ekspercka komisja doradzająca Agencji Żywności i Leków (FDA) w USA zdecydowanie poparła we wtorek wprowadzenie do obiegu szczepionki Pfizera przeciwko Covid-19 dla dzieci w wieku 5-11 lat. Ostateczną decyzję agencja podejmie w przyszłym tygodniu.

Za zatwierdzeniem preparatu - którego dawka jest mniejsza niż ta oferowana osobom powyżej 12. roku życia - zagłosowało 17 z 18 ekspertów biorących udział w dyskusji komisji ds. szczepionek i powiązanych produktów biologicznych FDA. Jeden wstrzymał się od głosu.

Opinia komisji nie jest wiążąca dla agencji, choć zwykle ostateczna decyzja jest zbieżna z ich zdaniem. Decyzja zostanie podjęta podczas posiedzenia FDA w dniach 2-3 listopada.

Mimo wystawienia pozytywnej opinii, część ekspertów sugerowała, że nie wszystkie dzieci potrzebują szczepionki, lub dwóch jej dawek, wskazując przede wszystkim na te, które przechodziły już Covid-19. Zalecali też monitorowanie przypadków skutków ubocznych, zwłaszcza zapalenia mięśnia sercowego, które choć zdarza się rzadko, to dotyczy głównie ludzi młodych.

W badaniach klinicznych Pfizera firma wykazała, że jej preparat jest w ok. 91 proc. skuteczny w zapobieganiu infekcji u dzieci.

Biały Dom już w ubiegłym tygodniu nakreślił plan dystrybucji szczepionki dla dzieci, zapowiadając, że będzie oferowana m.in. w przyszkolnych poradniach, aptekach i u pediatrów.

Według opublikowanego we wrześniu sondażu Ipsos, zaszczepienie swoich dzieci planuje 44 proc. Amerykanów, zaś 42 proc. nie chce tego robić. W przypadku dzieci powyżej 12. roku życia szczepienie lub chęć zaszczepienia zadeklarowało 57 proc. rodziców.

https://naukawpolsce.pap.pl/aktualnosci/news%2C89967%2Cusa-eksperci-fda-poparli-zatwierdzenie-szczepionki-pfizera-dla-dzieci-w

Sztuczna inteligencja błyskawicznie diagnozuje Covid
28.10.2021 Marek Matacz

Koreańscy eksperci stworzyli system SI, który rozróżnia Covid-19 i bakteryjne zapalenie płuc na podstawie analizy zdjęć z tomografii komputerowej płuc. System ma ponad 98-procentową dokładność, można go wykorzystać także w innych chorobach.

Skuteczna pomoc chorym wymaga przede wszystkim właściwej diagnozy. W przypadku Covid-19 diagnostyka opiera się głównie na czasochłonnych i obarczonych sporą niedokładnością testach genetycznych. Trudno jest więc szybko i trafnie rozpoznać pacjentów zakażonych SARS-CoV2. Jednocześnie chorzy mogą roznosić wirusa w trakcie oczekiwania na wynik testu.

Dużo szybciej chorobę pozwala rozpoznać badanie płuc z pomocą tomografii komputerowej, jednak wymaga ono wytrenowanego oka radiologa, a skany często przypominają zdjęcia płuc z zapaleniem bakteryjnym.

W nowej pracy opublikowanej na łamach „Medical Imaging Science” naukowcy z koreańskiego Daegu Gyeongbuk Institute of Science (DGIST) opisali oparty na sztucznej nteligencji algorytm, który świetnie sobie radzi, zastępując radiologa.

„Jako naukowców, nas także dotknęły skutki pandemii i chętnie wykorzystaliśmy naszą wiedzę w zakresie obrazowania medycznego do stworzenia systemu, który przyspieszy diagnostykę i usprawni pracę w szpitalach” - mówią badacze.

System działa z ponad 98-procentową dokładnością. Potrafi się też uczyć na ograniczonych, w tym niekompletnych danych.

Badacze twierdzą, że można go zastosować także do analizy innych rodzajów medycznych obrazów, a do tego nowatorska architektura stworzonych algorytmów sprawia, że lekarze mogą z większą łatwością zrozumieć ich działanie.

Tego typu programy mogą, według badaczy, okazać się szczególnie przydatne w krajach uboższych, z ograniczonym dostępem do specjalistów.


Więcej informacji na stronie publikacji źródłowej (https://www.sciencedirect.com/science/article/abs/pii/S1361841521001511#)
https://naukawpolsce.pap.pl/aktualnosci/news%2C89941%2Csztuczna-inteligencja-blyskawicznie-diagnozuje-covid.html

Osoby wierzące, że pandemia jest spiskiem, dotkliwiej odczuwają jej skutki
28.10.2021 Agnieszka Niewińska - Lewicka

Osoby, według których pandemia COVID-19 jest ogólnoświatowym spiskiem, mają zarówno większą szansę na zakażenie się wirusem, jak i poniesienie konsekwencji wprowadzonych obostrzeń, np. czują się bardziej samotne - informują naukowcy na łamach "Psychological Medicine".

Z przeprowadzonych wcześniej badań wynika, że osoby, które wierzą w teorie spiskowe dotyczące COVID-19 (jak np. w to, że wirus tak naprawdę nie stanowi zagrożenia, a lekarze i politycy używają go do siania niepokoju w społeczeństwie), niechętnie przestrzegają również obostrzeń związanych z pandemią. Badacze postanowili sprawdzić, jakie mogą być późniejsze konsekwencje takiego podejścia niektórych osób do aktualnie panującej na świecie pandemii.

Zespół badawczy przeprowadził ankietę na ok. 9 tys. osób w kwietniu 2020 r. - i ankietę uzupełniającą dla niespełna 6 tys. rekruterów z tej samej grupy w grudniu 2020 r. Na początku badania uczestnicy wskazywali, jak mocno wierzą w jedną z czterech teorii spiskowych dotyczących COVID-19. Pierwsza z podanych teorii głosiła, że COVID-19 to broń biologiczna, opracowana przez naukowców. Druga - że wirus to spisek mający na celu odebranie obywatelom praw i ustanowienie autorytarnego rządu. Według kolejnej koronawirus jest mistyfikacją wymyśloną przez różne grupy w celu uzyskania korzyści finansowych, a ostatnia głosiła, że został on stworzony jako przykrywka dla zbliżającego się globalnego kryzysu gospodarczego.

Naukowcy odkryli, że osoby, które wierzyły w teorie spiskowe w kwietniu, osiem miesięcy później częściej zgłaszały, że odwiedzały miejsca z dużymi skupiskami ludzi, jak imprezy lub puby (w tym restauracje). Rzadziej też nosiły maseczkę, aby zapobiec rozprzestrzenianiu się COVID-19 i nie planowały poddawania się testom na COVID-19. Natomiast wśród tych osób, które zdecydowały się jednak poddać testom, wiara w teorie spiskowe wiązała się ze zwiększonym prawdopodobieństwem uzyskania pozytywnego wyniku testu.

Wiara w teorie spiskowe wiązała się również z konsekwencjami ekonomicznymi i społecznymi. Osoby, które je popierały w kwietniu - pod koniec roku częściej zgłaszały, że straciły pracę. Częściej też wskazywały, że znajomi przestali utrzymywać z nimi kontakt - jak twierdzą, ze względu na ich opinie na temat wirusa.

Uczestników pytano też, czy w trakcie pandemii doświadczyli problemów finansowych lub problemów w związkach; samotności, depresji, strachu, niepewności co do przyszłości, konfliktów, bezsenności itp. Badacze zauważyli, że wiara w teorie spiskowe dotyczące COVID-19 wiązała się z obniżonym samopoczuciem i częstszym doświadczaniem jednej lub kilku z wymienionych trudności.

Badacze zaznaczają, że ciężko jest wskazać konkretny związek przyczynowy pomiędzy wiarą w teorie spiskowe związane z pandemią a wynikami badania. Podają alternatywne wyjaśnienie, którego obecnie nie można wykluczyć: że osoby wykonujące zawody, które w oczywisty sposób zostałyby szczególnie mocno dotknięte przez lockdown, takie jak właściciele sklepów lub barów, również częściej rozwijały przekonania spiskowe na wczesnym etapie pandemia.

"Teorie spiskowe są pod wieloma względami szkodliwe dla społeczeństwa. Ale nasze badanie sugeruje, że na dłuższą metę są one również powiązane ze szkodliwymi skutkami dla zdrowia i dobrego samopoczucia osób, które je popierają" - podsumowują badacze.


Więcej - na stronie publikacji źródłowej (https://www.cambridge.org/core/journals/psychological-medicine/article/conspiracy-beliefs-prospectively-predict-health-behavior-and-wellbeing-during-a-pandemic/9739301679DEF2B81958CBB03C5D5AC1)
https://naukawpolsce.pap.pl/aktualnosci/news%2C89929%2Cosoby-wierzace-ze-pandemia-jest-spiskiem-dotkliwiej-odczuwaja-jej-skutki

Wiadomo, jak Covid uszkadza naczynia w mózgu
29.10.2021 Marek Matacz

SARS-CoV2 prowadzi do śmierci komórek wyściełających naczynia mózgowe. Stan ten jest odwracalny, ale może prowadzić do uszkodzeń mózgu - informują naukowcy.

Specjaliści z Francuskiego Narodowego Instytutu Badań Zdrowia i Medycyny (Inserm) oraz innych ośrodków w tym kraju odkryli bezpośredni wpływ SARS-CoV2 na mózgowe naczynia krwionośne. Jak donoszą, pod wpływem działania wirusa giną tworzące wyściółkę naczyń komórki śródbłonka.

Tymczasem stanowią one kluczowy składnik tzw. bariery krew-mózg chroniącej centralny układ nerwowy. Bariera zapobiega m.in. przedostawaniu się do mózgu i rdzenia kręgowego szkodliwych dla tych organów związków, a przepuszcza substancje odżywcze i tlen.

„Dzięki badaniom przedklinicznych oraz analizie kory mózgowej pobranej od pacjentów zmarłych z powodu infekcji SARS-CoV2 udało się wykazać, że zakażenie prowadzi do śmierci komórek śródbłonka w mózgu, co skutkuje pojawieniem się w nim ‘naczyń-duchów’ (pustych rurek bez komórek śródbłonka)” - piszą naukowcy.

Ustalili oni również, dlaczego komórki umierają. Otóż aktywność wirusa powoduje powstawanie cząsteczek, które niszczą białko o nazwie NEMO kluczowe dla życia komórek śródbłonka.

Zdaniem naukowców opisane uszkodzenie ma dwa główne skutki. Po pierwsze, zaburzenie bariery krew-mózg powoduje mikrokrwawienia, przez co krew dostaje się do miejsc, gdzie nie powinna się znajdować. Po drugie w niektórych miejscach dopływ krwi zostaje zmniejszony, co w ekstremalnych sytuacjach może prowadzić do zgonu.

Badanie wskazuje na szczęście, że ten niebezpieczny stan jest odwracalny.

Jeśli jednak uzyskane wyniki się potwierdzą, odkrycie wskazywałoby na krytyczny czas choroby, kiedy to uszkodzenia naczyń mogą powodować przyszłe ubytki kognitywne, czy zaburzenia neurologiczne, nawet demencję - zwracają uwagę naukowcy.

"Wiedza o nasileniu infekcji SARS-CoV2 i jej wpływie na właściwe działanie mózgu jest kluczowa dla jak najlepszej opieki nad pacjentami w nadchodzących latach” - wyniki podsumowuje Vincent Prévot dyrektor ds. badań w Inserm.


Więcej informacji na stronach: https://www.nature.com/articles/s41593-021-00926-1 i https://presse.inserm.fr/en/covid-19-how-does-sars-cov-2-infection-affect-vascular-irrigation-of-the-brain/44010/
https://naukawpolsce.pap.pl/aktualnosci/news%2C89942%2Cwiadomo-jak-covid-uszkadza-naczynia-w-mozgu.html
« Ostatnia zmiana: Październik 31, 2021, 05:01 wysłana przez Orionid »

Offline Orionid

  • Moderator
  • *****
  • Wiadomości: 20177
  • Very easy - Harrison Schmitt
Odp: Wiadomości naukowe
« Odpowiedź #700 dnia: Październik 27, 2021, 06:22 »
Koronawirus. Psycholog: każdy może zostać nieświadomym zabójcą
PAP,  31.10.2021 11:03

Psycholog Mariusz Zbigniew Jędrzejko ostrzega, że w dobie pandemii każdy może zostać nieświadomym zabójcą. Warto o tym pamiętać zwłaszcza podczas spotkań z rodziną na obchodach Wszystkich Świętych. - Na cmentarzach zaczął się spory ruch. Pamiętajmy o tym, że ze względu na pandemię nadal obowiązują obostrzenia epidemiczne, a na cmentarz musimy popatrzeć jak na miejsce, na które nie powinniśmy trafić, albo przynajmniej trafić tam jak najpóźniej - mówi psycholog.

1. Uwaga na wariant Delta

Jak podkreśliła profesor Małgorzata Polz-Dacewicz, kierowniczka Zakładu Wirusologii z Laboratorium SARS Uniwersytetu Medycznego w Lublinie, każdego dnia rośnie liczba zakażeń COVID-19, a "wariant Delta, który teraz się szerzy, jest wirusem niezmiernie zakaźnym i bardzo łatwo się przenosi z człowieka na człowieka".

"Jeżeli bylibyśmy na cmentarzu w odstępach co najmniej pięciometrowych od siebie, to można by było powiedzieć, że jesteśmy bezpieczni. Ale zwykle na Wszystkich Świętych między grobami jest tłok, przeciskamy się przez tłum, potem spotykamy się przy mogiłach bliskich z rodziną. Nikt nie myśli o zachowywaniu dystansu" - oceniła wirusolog. I dodała, że dla swojego dobra powinniśmy na to zważać i zachowywać się tak, żeby nie narażać się na zakażenie.

Nawet wówczas, jeśli jesteśmy w pełni zaszczepieni, bo "szczepienie nie chroni w 100 proc. przed zachorowaniem".

"Taką mamy porę roku, jaką mamy, po wizycie na cmentarzu w domach często odbywają się rodzinne spotkania. Jeżeli w jednym pomieszczeniu skupimy kilka czy nawet kilkanaście osób, ryzyko zakażenia znacznie wzrośnie - ostrzegła ekspertka. I dodała: "sytuacja jest na tyle poważna, że każdy powinien sobie wziąć to do serca, i jeżeli nie zależy mu na innych ludziach, to powinien unikać takich sytuacji z czystego egoizmu - żeby nie narazić siebie" – dodała Polz-Dacewicz.

2. Dystans w dobie pandemii to oznaka szacunku

Niektóre osoby obawiają się - co podniósł Daniel Dziewit, psychoterapeuta z Akademii Logoterapii im. Victora Frankla - że nasza ostrożność może zostać źle odebrana przez rodzinę i znajomych. Ale, jak podkreślił, to, że zachowamy dystans wobec bliskich i nie będziemy się wylewnie witać podczas spotkania, nie oznacza, "że jesteśmy panikarzami i wpadliśmy w psychozę strachu w związku z koronawirusem".

"To wyraz szacunku wobec rodziny i dbałość o ich i nasze zdrowie" - powiedział Dziewit. Jest zdania, że wobec pandemicznego zagrożenia nic się nie stanie, jeśli nie będziemy uczestniczyć w uroczystościach religijnych, które gromadzą rzesze ludzi. "Nie ma co kozaczyć i udawać, że pandemia nas nie dotyczy. Zmarłym nie zależy na tym, żebyśmy do nich jak najszybciej dołączyli" – powiedział Dziewit.

Psycholog Mariusz Zbigniew Jędrzejko zaznaczył, że w kontekście 1 listopada "na cmentarz powinniśmy spojrzeć jako na miejsce, na które nie powinniśmy trafić, albo przynajmniej trafić tam jak najpóźniej”. "Natura życia człowieka jest taka, że już się nigdy więcej nie urodzi, stąd musimy postrzegać rzeczywistość nie tylko w perspektywie "ja", ale także tego, że to właśnie ja mogę być nieświadomym zabójcą drugiego człowieka" – powiedział.

3. "Jeżeli mamy możliwość, to uprzedzajmy się o swoich wizytach na cmentarzu"

Dlatego, jak zauważyła psycholog z Instytut Wsparcia Psychologicznego Dorota Minta, jeżeli czujemy presję ze strony rodziny czy znajomych, żeby witać się wylewnie, przytulać to "najlepiej od razu mówić wprost, że w tym roku się nie witamy i stoimy w odległości".

"Jeżeli mamy możliwość, to uprzedzajmy się o swoich wizytach na cmentarzu. Uprzedzenie jest lepsze, niż reagowanie nerwowe czy uciekanie przed uściskiem" – podkreśliła Minta i dodała, że najlepiej poprosić starsze osoby z rodziny, aby nie przytulały i nie całowały też dzieci.

"Przekazujmy, że robimy to nie dlatego, że jesteśmy "zfoszonymi wyznawcami covida", ale z troski o nich. Takie słowa są bardzo ważne" – dodała Minta.

"Podczas odwiedzin grobów naszych bliskich pamiętajmy o słowach polskiego filozofa Romana Ingardena, który powiedział: bądź odpowiedzialny za siebie, bądź odpowiedzialny przed sobą, bądź odpowiedzialny za swoje czyny, bądź odpowiedzialny za konsekwencje swoich czynów" – podsumował Jędrzejko.

https://portal.abczdrowie.pl/psycholog-kazdy-moze-zostac-nieswiadomym-zabojca

https://portal.abczdrowie.pl/choroby-zwiekszajace-ryzyko-ciezkiego-przebiegu-covid-19-na-liscie-cdc-pojawila-sie-nowa-pozycja

"Fala wznosząca". Prof. Kuchar o rozwoju epidemii
OPRAC. ARKADIUSZ JASTRZĘBSKI 20-10-2021 07:25

Rośnie dzienna liczba nowych potwierdzonych przypadków zakażenia koronawirusem w Polsce. - Jesteśmy na fali wznoszącej, do szczytu zakażeń jeszcze daleko - mówi prof. Ernest Kuchar. Inny ekspert opowiada się za dawką przypominającą szczepionki dla wszystkich.

Zdaniem prof. Ernesta Kuchara z Warszawskiego Uniwersytetu Medycznego szczyt zachorowań w czwartej fali pandemii koronawirusa odnotujemy w listopadzie.

- Będzie na poziomie kilkunastu, kilkudziesięciu tysięcy przypadków - powiedział w rozmowie z PAP prof. Kuchar. Dodał, że "jesteśmy na fali wznoszącej, do szczytu jeszcze daleko"

Ekspert zauważył, że - podobnie jak w innych krajach - w Polsce chorują głównie osoby młode. Jego zdaniem to efekt lekceważenia zaleceń dotyczących bezpieczeństwa.

- Wiele osób nie nosi maseczek w sklepach i nikt nie zwraca na to uwagi, a ekspedienci nie reagują - stwierdził prof. Kuchar. W jego ocenie jest duże przyzwolenie społeczne dla zachowań niezgodnych z zaleceniami i brakuje dyscypliny w przestrzeganiu podstawowych zasad sanitarnych.

Prezes Polskiego Towarzystwa Epidemiologów i Lekarzy Chorób Zakaźnych, będący także członkiem Rady Medycznej przy premierze opowiada się z kolei za dawką przypominającą szczepionki.

- Dawka przypominająca szczepionki jest jak naprawa i podwyższanie wału zabezpieczającego przed powodzią. Wraz z upływem czasu ulega on jednak erozji, obniża się i jako podstawowe zabezpieczenie z czasem słabnie - powiedział PAP prof. prof. Robert Flisiak.

- Chociaż jeszcze przez jakiś czas może nas chronić przed podtopieniami, to nie uchroni przed wysoką wodą. Ale nawet wtedy, będzie lepszym zabezpieczeniem niż brak jakiegokolwiek - dodał lekarz.

https://wiadomosci.wp.pl/fala-wznoszaca-prof-kuchar-o-rozwoju-epidemii-6695762059303488a

Koronawirus w Izraelu. Nowy subwariant Delta AY4.2 wykryty u dziecka
OPRAC. KAROLINA KOŁODZIEJCZYK 20-10-2021 13:52

Spływają nowe informacje na temat mutacji koronawirusa Delta. Wariant AY4.2 wykryto u 11-letniego dziecka z Izraela.

O sprawie informuje serwis The Times of Israel, na który powołuje się PAP. Odmianę koronawirusa wykryto u 11-letniego chłopca z Izraela po jego powrocie z Mołdawii.

Dziecko już na lotnisku miało pozytywny wynik testu na COVID-19 wraz z rozpoznaniem nowego podwariantu koronawirusa. 11-latek został natychmiast skierowany na kwarantannę.

Koronawirus. Nowa odmiana Delty, jest reakcja Wielkiej Brytanii

Nowa odmiana wariantu koronawirusa Delta - znana jako AY4.2 - została zidentyfikowana w Wielkiej Brytanii w kwietniu 2020 roku. Teraz tamtejsze służby sanitarne podają, że na razie nie ma dowodów na to, by to właśnie ta odmiana stała za utrzymującym się na Wyspach wysokim wskaźnikiem zakażeń.

Jak przekonuje rzecznik premiera Borisa Johnsona, "rząd uważnie przygląda się wariantowi AY4.2, ale dotychczas brak dowodów na jego łatwiejsze rozprzestrzenianie się". Tymczasem Wielka Brytania dziennie notuje ok. 40 tys. potwierdzonych przypadków infekcji COVID-19.

Poza Wielką Brytanią ten subwariant wykryto w Stanach Zjednoczonych, gdzie potwierdzono trzy przypadki zakażenia. Były szef amerykańskiej Agencji ds. Żywności i Leków Scott Gottlieb zaapelował, by "przeprowadzić badania nad subwariantem". Z kolei resort zdrowia Izraela planuje specjalne spotkanie poświęcone nowemu szczepowi.

Jednak prof. Francois Balloux, dyrektor Instytutu Genetyki w University College London uspokaja, że "sytuacja z AY4.2 nie jest porównywalna z pojawieniem się wariantów Alfa i Delta, które okazały się bardziej zakaźne od wcześniej znanych odmian koronawirusa".

https://wiadomosci.wp.pl/koronawirus-w-izraelu-nowy-subwariant-delta-ay4-2-wykryty-u-dziecka-6695836164610624a

Trzecia dawka szczepionki przeciw Covid-19. Pfizer chwali się skutecznością
Opracowanie: Karol Żak Czwartek, 21 października (16:30)

Dawka przypominająca szczepionki koncernu Pfizer/BioNTech przeciw Covid-19 wykazała w trzeciej fazie badania wysoką skuteczność przeciw wirusowi, w tym wariantowi Delta - przekazano. Badanie przeprowadzono na próbie 10 tys. uczestników powyżej 16. roku życia, a efektywność wyniosła 95,6 proc.

Pfizer oświadczył, że efektywność ich dwudawkowej szczepionki przeciw koronawirusowi z czasem spada. Firma powoływała się na badanie, w którym cztery miesiące po podaniu drugiej dawki skuteczność obniżała się z 96 proc. do 84 proc.

Uczestnicy badania przyjmowali dawkę przypominającą mniej więcej 11 miesięcy po otrzymaniu drugiej. W badanej grupie zarejestrowano jedynie pięć przypadków zakażenia SARS-CoV-2, w porównaniu do 109 przypadków w grupie kontrolnej przyjmującej placebo.

Te wyniki dostarczają kolejnych dowodów co do korzyści płynących ze szczepienia trzecią dawką. To ważne, jeżeli chcemy, by ludzie byli odporni na tę chorobę (Covid-19 - przyp. red.) - powiedział w oświadczeniu dyrektor wykonawczy Pfizera Albert Bourla.

Firmy Pfizer i BioNTech zapowiedziały, że ogłoszą szczegółowe wyniki badania, by mogły zostać poddane ewaluacji. Wyniki zostaną przekazane Amerykańskiej Agencji Żywności i Leków (FDA), Europejskiej Agencji Leków (EMA) oraz innym regulatorom tak szybko, jak to tylko możliwe - poinformowano.

FDA i EMA już dopuściły trzecią dawkę preparatów przeciw Covid-19 koncernów Pfizer/BioNTech i Moderna dla pacjentów o osłabionej odporności - przypomina Agencja Reutera.

Trzecia dawka szczepionki przeciw Covid-19 dla wszystkich dorosłych

Rząd przychyli się do naszej rekomendacji w sprawie możliwości podawania trzeciej dawki szczepionki przeciw Covid-19 wszystkim osobom powyżej 18. roku życia — przekazał wczoraj dr Konstanty Szułdrzyński po spotkaniu Rady Medycznej z premierem.

"Wspólnie z szefem ministerstwa zdrowia Adamem Niedzielskim postanowiliśmy, że szczepienia będą mogły się rozpocząć w ciągu kilku tygodni. Kolejne dawki będą mogły przyjąć osoby powyżej 18. roku życia, u których od zakończenia podstawowego schematu szczepień upłynęło co najmniej 6 miesięcy" - poinformował z kolei premier w mediach społecznościowych.

Źródło: RMF24-PAP
https://www.rmf24.pl/raporty/raport-program-szczepien-przeciw-covid/news-trzecia-dawka-szczepionki-przeciw-covid-19-pfizer-chwali-sie,nId,5596183#crp_state=1

Ilu medyków zmarło na COVID-19? Szokujące ustalenia WHO
PAP,  22.10.2021 17:47

Według szacunków Światowej Organizacji Zdrowia nawet 180 tys. pracowników służby zdrowia mogło umrzeć z powodu COVID-19 do maja 2021 roku. "Te śmierci są tragiczną stratą i niezastąpioną wyrwą w konfrontacji świata z pandemią" – czytamy w oświadczeniu WHO.

1. Bohaterowie pandemii

Najnowsze dane WHO dają do myślenia. Według szacunków organizacji od stycznia 2020 roku do maja bieżącego roku na całym świecie zmarło od 80 do 180 tys. pracowników medycznych.

Nawet 180 tys. pracowników służby zdrowia mogło umrzeć z powodu COVID-19Nawet 180 tys. pracowników służby zdrowia mogło umrzeć z powodu COVID-19 (Getty Images)

WHO wezwało rządy państw do "zdwojenia wysiłków na rzecz ochrony i wsparcia pracowników służby zdrowia w miarę narastania kolejnej fali pandemii". Niestety na tym polu jest jeszcze wiele do zrobienia.

2. Medycy wciąż niezaszczepieni

Pracownicy służby zdrowia są traktowani priorytetowo w programach szczepień w wielu krajach, ale nierówny dostęp do szczepionek oznacza, że średnio na całym świecie tylko 2 na 5 medyków i członków personelu pomocniczego jest w pełni zaszczepionych.

Dane z 119 państw udostępnione przez WHO pokazują, że mniej niż 1 na 10 osób zatrudnionych w służbie zdrowia w Afryce i rejonie Zachodniego Pacyfiku została w pełni zaszczepiona. W 22 krajach o najwyższych dochodach odsetek zaszczepionym pracowników medycznych przekroczył 80 proc.

"Wskaźniki liczby zakażeń SARS-Cov-2 i wynikłych z nich zgonów wśród pracowników służby zdrowia obniżyły się, ale nadal świat nie ma powodów do zadowolenia" – skomentowało WHO.

3. Ile medyków zmarło w Polsce?

Zgodnie z danymi MZ od początku pandemii w Polsce zakażenie SARS-CoV-2 wykryto m.in. u 72 410 pielęgniarek, 29 433 lekarzy, 11 094 fizjoterapeutów, 7207 położnych, 3630 farmaceutów, 3628 ratowników medycznych, 3281 dentystów i 2548 diagnostów laboratoryjnych. Udostępnione zestawienie obrazuje stan z 21 czerwca 2021 r.

COVID-19 przyczynił się do śmierci m.in. 231 lekarzy, 185 pielęgniarek, 50 dentystów, 22 położnych, 19 farmaceutów, 6 ratowników, 6 diagnostów i 5 fizjoterapeutów.

https://portal.abczdrowie.pl/ilu-medykow-zmarlo-na-covid-szokujace-ustalenia-who

"Naczynia-duchy". Wiadomo, jak Covid-19 uszkadza komórki
Opracowanie: Nicole Makarewicz Wtorek, 26 października (08:17)

SARS-CoV2 prowadzi do śmierci komórek wyściełających naczynia mózgowe. Stan ten jest odwracalny, ale może prowadzić do uszkodzeń mózgu - informują naukowcy.

Specjaliści z Francuskiego Narodowego Instytutu Badań Zdrowia i Medycyny (Inserm) oraz innych ośrodków w tym kraju odkryli bezpośredni wpływ SARS-CoV2 na mózgowe naczynia krwionośne. Jak donoszą, pod wpływem działania wirusa giną tworzące wyściółkę naczyń komórki śródbłonka.

Tymczasem stanowią one kluczowy składnik tzw. bariery krew-mózg chroniącej centralny układ nerwowy. Bariera zapobiega m.in. przedostawaniu się do mózgu i rdzenia kręgowego szkodliwych dla tych organów związków, a przepuszcza substancje odżywcze i tlen.

"Dzięki badaniom przedklinicznych oraz analizie kory mózgowej pobranej od pacjentów zmarłych z powodu infekcji SARS-CoV2 udało się wykazać, że zakażenie prowadzi do śmierci komórek śródbłonka w mózgu, co skutkuje pojawieniem się w nim ‘naczyń-duchów’ (pustych rurek bez komórek śródbłonka)" - piszą naukowcy.

Ustalili oni również, dlaczego komórki umierają. Otóż aktywność wirusa powoduje powstawanie cząsteczek, które niszczą białko o nazwie NEMO kluczowe dla życia komórek śródbłonka.

Stan jest odwracalny

Zdaniem naukowców opisane uszkodzenie ma dwa główne skutki. Po pierwsze, zaburzenie bariery krew-mózg powoduje mikrokrwawienia, przez co krew dostaje się do miejsc, gdzie nie powinna się znajdować. Po drugie w niektórych miejscach dopływ krwi zostaje zmniejszony, co w ekstremalnych sytuacjach może prowadzić do zgonu.

Badanie wskazuje na szczęście, że ten niebezpieczny stan jest odwracalny.

Jeśli jednak uzyskane wyniki się potwierdzą, odkrycie wskazywałoby na krytyczny czas choroby, kiedy to uszkodzenia naczyń mogą powodować przyszłe ubytki kognitywne, czy zaburzenia neurologiczne, nawet demencję - zwracają uwagę naukowcy.

"Wiedza o nasileniu infekcji SARS-CoV2 i jej wpływie na właściwe działanie mózgu jest kluczowa dla jak najlepszej opieki nad pacjentami w nadchodzących latach" - wyniki podsumowuje Vincent Prévot dyrektor ds. badań w Inserm.

Więcej o badaniu przeczytasz TUTAJ https://www.nature.com/articles/s41593-021-00926-1
Źródło: PAP
https://www.rmf24.pl/raporty/raport-koronawirus-z-chin/komentarze-ekspertow/news-naczynia-duchy-wiadomo-jak-covid-19-uszkadza-komorki,nId,5605791#crp_state=1

Decyzja CDC. Część Amerykanów powinna przyjąć czwartą dawkę
OPRAC. MACIEJ DRZAŻDŻEWSKI 27-10-2021 12:24

Amerykańskie Centrum Zapobiegania i Kontroli Chorób (CDC) wydało rekomendację dotyczącą osób o obniżonej odporności immunologicznej. Eksperci zalecają by przyjęli oni czwartą dawkę szczepionki przeciwko koronawirusowi.

W komunikacie CDC podkreśla, że informacja dotyczy pełnej czwartej dawki szczepionki typu mRNA, a nie dawki przypominającej, która jest o połowę mniejsza. Czwartą dawkę, zdaniem ekspertów, powinny przyjąć osoby o znacznie obniżonej odporności immunologicznej po 6 miesiącach od przyjęcia trzeciej dawki, którą CDC zarekomendowało 18 sierpnia.

Czwarta dawka dla najbardziej narażonych pacjentów

Swoją decyzję organizacja uzasadniła między innymi wynikami badań przeprowadzonych na Uniwersytecie Johna Hopkinsa. Wynika z nich, że osoby o znacznie obniżonej odporności immunologicznej są o 485 razy bardziej narażone na hospitalizację z powodu COVID-19 niż inne grupy zaszczepionych.

W grupie osób o obniżonej odporności immunologicznej znajdują się m.in.: pacjenci onkologiczni, osoby po przeszczepach, pacjenci zakażeni wirusem HIV oraz osoby przyjmujące leki osłabiające układ odpornościowy. W sumie szacuje się, że w USA żyje około 9 milionów takich osób, co stanowi ok. 2 proc. populacji.

EMA wydała rekomendacje ws. Moderny

W krajach Unii Europejskiej w tym w Polsce trwa obecnie proces szczepienia pacjentów dawkami przypominającymi szczepionki Pfizer. W poniedziałek Europejska Agencja Leków wydała rekomendację na mocy, której do szczepień dawką przypominającą dopuszczony zostanie również preparat Moderny.

"EMA wydała rekomendację dotyczącą stosowania dawki przypominającej szczepionki Spikevax firmy Moderna przeciwko COVID-19, 6 miesięcy po podaniu drugiej dawki szczepienia podstawowego. Trzecia dawka to połowa dawki podstawowej (50 mikrogramów)" - napisał dr Grzegorz Cessak na Twitterze.

https://wiadomosci.wp.pl/decyzja-cdc-czesc-amerykanow-powinna-przyjac-czwarta-dawke-6698312690973344a
« Ostatnia zmiana: Październik 31, 2021, 23:16 wysłana przez Orionid »

Offline Orionid

  • Moderator
  • *****
  • Wiadomości: 20177
  • Very easy - Harrison Schmitt
Odp: Wiadomości naukowe
« Odpowiedź #701 dnia: Październik 28, 2021, 07:32 »
Delta to jeden z ostatnich wariantów koronawirusa? "Jesteśmy przy końcu cyklu mutacji"
Tatiana Kolesnychenko,  01.11.2021 13:34

Koronawirus mutuje, ale coraz więcej wskazuje na to, że nowe warianty nie będą już tak niebezpieczne. - Przykładem jest wariant Delty, który jest wysoce zakaźny, ale jednocześnie nie jest bardziej zjadliwy. Wyraźnie widać, że wirus dąży w kierunku osłabienia - mówi prof. Maciej Kurpisz, immunolog i genetyk.

1. Wirus mutuje w kierunku coraz mniejszej zjadliwości

- Koronawirus ma coraz mniejsze pole do manewru, jeśli chodzi o mutacje - uważa prof. Robert Flisiak, kierownik Kliniki Chorób Zakaźnych i Hepatologii Uniwersytetu Medycznego w Białymstoku oraz prezes Polskiego Towarzystwa Epidemiologów i Lekarzy Chorób Zakaźnych.

Wynika to nie tylko z faktu, że coraz więcej ludzi na świecie jest zaszczepionych przeciw COVID-19, co znacznie utrudnia dalszą transmisję wirusa. Zdaniem ekspertów SARS-CoV-2 dąży w kierunku wyższej zaraźliwości, ale mniejszej zjadliwości (zjadliwość, to zdolność wniknięcia, namnożenia się i uszkodzenia tkanek zakażonego organizmu - przyp. red.).

Według prof. Macieja Kurpisza, kierownika Zakładu Biologii Rozrodu i Komórek Macierzystych PAN, potwierdzeniem tej tezy jest pojawienie się wariantu Delta, który jest uznawany za jeden z najbardziej zakaźnych patogenów na świecie.

- Ten wariant SARS-CoV-2 jest wysoce zakaźny, ale nie ma dowodów na to, że jest bardziej zjadliwy. Moim zdaniem świadczy to o tym, że jesteśmy przy końcu cyklu mutacji SARS-CoV-2 - podkreśla ekspert.

2. Koniec mutacji SARS-CoV-2?

Jak wyjaśnia prof. Kurpisz, pierwsze "uderzenie" wirusa jest zawsze najcięższe, ponieważ dosięga osoby najbardziej podatne. Jednak przez to, że chorują one ciężko, szybciej trafiają do szpitali i co za tym idzie - są skuteczniej izolowane od reszty społeczeństwa.

- Brutalnie mówiąc, wirus umiera wraz z żywicielem. Więc najbardziej zjadliwe warianty SARS-CoV-2 po prostu nie są dalej przenoszone. Inaczej jest z łagodnymi wariantami, które nie powodują ciężkiego przebiegu choroby. Mogą one swobodnie przenosić się na kolejnych nosicieli - mówi prof. Kurpisz.

Jako przykład ekspert podaje pierwszą pandemię z SARS-CoV-1, która zaczęła się w 2002 roku w Chinach.

- Wirus zdążył rozprzestrzenić się w kilku krajach na świecie. Sytuacja była niebezpieczna, ponieważ SARS cechował się wysoką śmiertelnością (umierało ok. 10 proc. zakażonych - przyp. red.). Na szczęście chorych nie było tak dużo, więc łatwo udawało się ich izolować. Po kilku latach słuch o SARS niemal całkowicie zaginął. Otóż okazało się, że wirus ten tak zmutował, że stał się kompletnie nieszkodliwym - mówi prof. Kurpisz. - Oczywiście SARS-CoV-2 jest innym wirusem i też przechodzi inny cykl mutacji. Jednak już wyraźnie widać, że zmierza w kierunku osłabienia - dodaje ekspert.

3. Pandemia wygaśnie za 5 lat?

Eksperci są zgodni, że prawdopodobieństwo całkowitej eliminacji SARS-CoV-2 jest znikome i raczej wirus pozostanie z nami na zawsze. Jednak już niebawem wirus stanie się po prostu mniej groźny.

- W przypadku SARS-CoV-1 cykl mutacji trwał około 5 lat. Sądzę, że w podobny sposób stanie się również z SARS-CoV-2 – za pięć lat będziemy go traktować jako zwykły wirus przeziębieniowy – prognozuje prof. Maciej Kurpisz.

- Możemy założyć, że każda następna fala zakażeń będzie coraz niższa. Nie wykluczam, że już za rok będziemy mieli głównie przypadki COVID-19 niewymagające hospitalizacji - mówi prof. Flisiak. - Jednak wraz z osłabieniem czujności oraz stopniowym wygasaniem odporności zarówno poszczepiennej, jak i pochorobowej, za kilka lat może pojawić się ryzyko powrotu epidemii SARS-CoV-2 - dodaje.

4. Koronawirus w Polsce. Raport Ministerstwa Zdrowia

(...)
https://portal.abczdrowie.pl/delta-plus-to-jedna-z-ostatnich-mutacji-koronawirusa-jestesmy-przy-koncu-cyklu-mutacji?c=168&src01=8d289

Najczęstsze NOP-y po szczepieniu na COVID-19. "Po trzeciej dawce nie ma żadnych nowych, zaskakujących objawów"
Karolina Rozmus,  01.11.2021 20:36

Jakie skutki uboczne mogą pojawić się po trzeciej dawce szczepionki na COVID? Wirusolog uspokaja, że nie ma powodu do obaw, odczyny poszczepienne nie powinny być dla nikogo zaskoczeniem. Dzięki raportowi CDC dokładnie wiemy, czego można się spodziewać.

1. Trzecia dawka szczepionki

Liczne badania potwierdzające słabnącą z czasem ochronę przeciw COVID-19 sprawiły, że w wielu krajach podaje się już trzecią dawkę szczepionki, tzw. przypominającą.

W Polsce do otrzymania kolejnej dawki wakcyny w pierwszej kolejności zostały uprawnione osoby z upośledzoną odpornością, medycy oraz osoby, u których układ immunologiczny z powodu wieku nie funkcjonuje prawidłowo – czyli po 50. roku życia.

Od 2 listopada trzecią dawkę szczepionki będą mogli przyjąć wszyscy Polacy, którzy ukończyli 18 lat. To dobra wiadomość w obliczu nasilającej się czwartej fali. A jednak, dla niektórych, kolejne szczepienie może być powodem do obaw o odczyny poszczepienne (NOP, niepożądane odczyny poszczepienne - przyp. red.). W rozmowie z WP abcZdrowie, prof. Agnieszka Szuster-Ciesielska, wirusolog z UMCS w Lublinie, uspokaja wszystkich, którzy się boją.

- Odczyny poszczepienne po trzeciej dawce są takie same, jakie były po dwóch poprzednich dawkach szczepionki. Najczęściej będą to łagodne odczyny w miejscu wstrzyknięcia – ból, zaczerwienienie. Mogą pojawić się objawy systemowe, czyli podwyższona temperatura, a nawet gorączka. Nie ma powodu do obaw. Po trzeciej dawce nie ma żadnych nowych, zaskakujących objawów - wyjaśnia ekspertka.

Czego możemy się spodziewać? Zdaniem ekspertki nie sposób przewidzieć precyzyjnie reakcji organizmu na preparat.

- To zależy od indywidualnej reakcji organizmu. Byli tacy, którzy nie odczuwali absolutnie żadnych objawów, ale były też osoby skarżące się na gorączkę czy powiększone węzły chłonne. Trudno powiedzieć, jak zareagują po trzeciej dawce. Czy u tej samej osoby objawy się powtórzą, czy będą mniej lub bardziej nasilone? Tego nie wiemy – tłumaczy prof. Szuster-Ciesielska.

Zdaniem ekspertki strach przed ewentualnymi skutkami ubocznymi nie powinien determinować decyzji o trzeciej dawce.

- Ja szczepiłam się AstraZeneką. Po każdym szczepieniu miałam przez kolejny dzień podwyższoną temperaturę, było to 38 stopni Celsjusza, a nawet powyżej. Do tego dochodziło ogólne rozbicie. Jednak to nie powstrzymuje mnie przed tym, żeby przyjąć trzecią dawkę – podkreśla wirusolożka.

- Jeden dzień wyjęty z życiorysu, a w zamian świadomość, że zyskałam silną ochronę, że została ona przedłużona, wzmocniona – to jest dla mnie zysk. Zawsze ponosimy koszty swojej decyzji, więc rozważmy, czy ewentualnie jedno- lub dwudniowa niedyspozycja będzie argumentem przeciw szczepieniu - dodaje

Co powinno nas przekonać?

- Produkcja przeciwciał zachodzi dużo sprawniej w przypadku trzeciej dawki, bo w naszym organizmie już są liczne komórki pamięci – limfocyty B, które będą reagowały bardzo szybko. Podejrzewam, że już w ciągu pierwszego tygodnia będzie obserwowany znaczący wzrost przeciwciał – mówi ekspertka.

2. NOP-y po trzeciej dawce

Niepożądane odczyny poszczepienne mogą wystąpić po każdej szczepionce, podobnie, jak po każdym wyrobie medycznym. Są one niewłaściwą reakcją organizmu na pojawiającą się w nim substancję. W zależności od nasilenia reakcji organizmu mówimy o łagodnym, poważnym lub ciężkim odczynie poszczepiennym.

W przypadku szczepionek przeciw COVID-19 przeważają te łagodne.

Pierwsze dane na temat liczby i rodzaju odczynów poszczepiennych po trzeciej dawce udostępnił Izrael, gdzie najwcześniej rozpoczął się proces podawania kolejnych dawek szczepionek przeciw COVID-19.

Spośród zaszczepionych trzecią dawką seniorów niewiele ponad 30 proc. zgłaszało dolegliwości poszczepienne. W przeważającej części był to ból w miejscu wkłucia.

Również Amerykańskie Centra Kontroli i Prewencji Chorób (CDC) udostępniło dane ponad 12 tysięcy pacjentów zaszczepionych kolejną dawką. Z przekazanych informacji wynika, że niespełna 80 proc. zaszczepionych dawką przypominającą, zgłosiło, że w dniu szczepienia odczuwało ból w miejscu wkłucia.

Na rządowej stronie i stronie NIZP-PZH można odnaleźć szczegółowe raporty dotyczące zgłaszanych NOP-ów – danych dotyczących trzeciej dawki jeszcze nie ma.

3. Odczyny poszczepienne po Pfizerze

Z danych udostępnionych przez CDC możemy dowiedzieć się, jakie dolegliwości występują najczęściej po podaniu trzeciej dawki szczepionki koncernów Pfizer/BioNTech.

Są to:

ból ręki w miejscu wkłucia (o różnym natężeniu),
zmęczenie,
ból głowy,
ból mięśni,
dreszcze.

- Wymienione objawy, takie jak ból w miejscu wkłucia po szczepieniu, zmęczenie, ból głowy, odnotowano w charakterystyce produktu leczniczego. Nie należy zatem panikować, jeśli odczujemy którąkolwiek z tych dolegliwości. Są one przejściowe, najczęściej ustępują w ciągu 24-72 godzin od szczepienia – uspokaja w rozmowie dr Tomasz Dzieciątkowski, wirusolog z Warszawskiego Uniwersytetu Medycznego.

- Najczęściej ludzie zgłaszają ból mięśnia, w który była podana szczepionka. Rzadziej pojawiają się objawy, takie jak: osłabienie, podwyższona temperatura oraz ból głowy i oczu. Jeśli jednak występują, to zazwyczaj w pierwszej dobie po szczepieniu i trwają do dwóch dni. Rzadko kiedy przeciąga się to dłużej – komentuje w rozmowie z WP abcZdrowie możliwość wystąpienia odczynów poszczepiennych dr Katarzyna Nessler, specjalistka medycyny rodzinnej.

Jak podaje raport CDC, miejscowe działania niepożądane zgłaszano częściej po trzeciej niż po drugiej dawce w przypadku preparatu koncernu Moderna.

Jakie dolegliwości zgłaszali zaszczepieni trzecią dawki szczepionki Moderna?

Najczęściej były to:

ból ręki w miejscu wkłucia (o różnym natężeniu),
zmęczenie,
ból głowy,
ból mięśni i stawów.
Jak widać, objawy te nie odbiegają od dolegliwości mogących towarzyszyć podaniu trzeciej dawki preparatu mRNA Pfizera.

5. Odczyny poszczepienne po Johnson & Johnson

Badania kliniczne dotyczą także jednodawkowej szczepionki J&J. Jakie dolegliwości mogą wystąpić w nawiązaniu do szczepionki wektorowej?

Są to:

ból ręki w miejscu wkłucia (o różnym natężeniu),
zmęczenie,
ból głowy,
ból mięśni,
mdłości.

Nowością na tej liście są mdłości, jednak eksperci uspokajają, że mogą się pojawić po każdym preparacie szczepiennym i jest to fakt znany powszechnie w immunologii.

- Po podaniu szczepionki układ odpornościowy zaczyna uwalniać interferony typu 1, czyli komórki odpowiadające za zwalczanie infekcji w organizmie. Pojawia się reakcja zapalna, która jeśli dostanie się do krwiobiegu, może dotrzeć do krążenia trzewnego i jelit oraz spowodować takie właśnie objawy. Jest to więc wtórna reakcja jelit na uwolnienie interferonu – tłumaczy w rozmowie z WP abcZdrowie prof. Janusz Marcinkiewicz, kierownik Katedry Immunologii Collegium Medicum Uniwersytetu Jagiellońskiego.
https://portal.abczdrowie.pl/najczestsze-nop-y-po-szczepieniu-na-covid-19-po-trzeciej-dawce-nie-ma-zadnych-nowych-zaskakujacych-objawow

https://portal.abczdrowie.pl/badanie-poziomu-przeciwcial-przed-trzecia-dawka-dr-grzesiowski-tlumaczy-komu-jest-to-potrzebne-wideo

Młodzi i zdrowi, ale ciężko przechodzą COVID-19. Zdaniem ekspertów może to świadczyć o początku choroby nowotworowej
Tatiana Kolesnychenko,  02.11.2021 14:15

Tacy pacjenci teoretycznie nie powinni chorować, a jednak ciężko przechodzą zakażenie koronawirusem. Przyczyn, dlaczego młodzi i zdrowi zapadają na COVID-19, może być wiele. Niestety czasami jest to zwiastun najgorszego - początku choroby nowotworowej. Eksperci wyjaśniają, jak za pomocą prostego badania wykonać diagnostykę.

1. "Choroby nowotworowe zawsze są czynnikiem ryzyka"

20-, 30-latkowie tygodniami pozostają w szpitalach z powodu COVID-19. Tego typu przypadki, choć podczas czwartej fali epidemii SARS-CoV-2 zdarzają się częściej, w ogólnym ujęciu należą do dużej rzadkości.

Osoby młode, ze zdrowym układem odpornościowym teoretycznie nie powinny chorować na COVID-19, a już na pewno nie ciężko. Co jednak jeśli się dzieje inaczej?

Zdaniem ekspertów w większości przypadków chorobę można wytłumaczyć podłożem genetycznym lub innymi uwarunkowaniami. Jednak u części młodych pacjentów ciężki przebieg COVID-19 może świadczyć o poważniejszych chorobach.

- Znam ze swojego kręgu osoby, które zaczynały proces białaczki limfatycznej, która powoduje obniżenie odporności. Te osoby bardzo szybko zakaziły się koronawirusem i miały ciężki przebieg COVID-19 - mówi prof. Maciej Kurpisz, immunolog, genetyk oraz kierownik Zakładu Biologii Rozrodu i Komórek Macierzystych Państwowej Akademii Nauk. - Oczywiście nie oznacza to, że wszystkie przypadki COVID-19 wśród młodych to zapowiedź większych problemów ze zdrowiem. Badania wskazują, że choćby wysoki poziom testosteronu może zwiększać ekspresję receptora ACE 2, tym samym czyniąc młodych ludzi o wysokim poziomie hormonu bardziej podatnymi na COVID-19. Jednak choroby nowotworowe zawsze są czynnikiem ryzyka i lepiej tego nie lekceważyć – ostrzega ekspert.

2. Proste badanie rozwieje wątpliwości

Jak zaznacza prof. Cezary Szczylik, kierownik Oddziału Onkologii Klinicznej Europejskiego Centrum Zdrowia w Otwocku, białaczka jest bardzo rzadką chorobą.

- Odsetek chorych nie jest wielki, więc nie ma wpływu na liczbę zakażeń koronawirusem. Jednak jeśli widzimy u młodego człowieka pełnoobjawową infekcję COVID-19, to nie zaszkodzi sprawdzić, jaką ma morfologię. To badanie nigdy nie zaszkodzi, ale może wykazać, czy mamy prowidłowe wskaźniki - podkreśla ekspert.

Prof. Szczylik wyjaśnia, że nie ma takiego stadium białaczki, które można byłoby rozpoznać bez morfologii. - Oczywiście jest też biopsja szpiku kostnego, która pozwala rozpoznać stany przedbiałaczkowe. Jednak jest to badanie inwazyjne i przeprowadza się je tylko w przypadku konkretnych podejrzeń. Podczas rutynowych kontroli nie jest zalecane - tłumaczy profesor.

Jak przyznaje prof. Robert Flisiak, kierownik Kliniki Chorób Zakaźnych i Hepatologii Uniwersytetu Medycznego w Białymstoku oraz prezes Polskiego Towarzystwa Epidemiologów i Lekarzy Chorób Zakaźnych, na covidowych oddziałach zwyczajnie nie ma czasu na diagnostykę innych chorób.

- Wyjątek stanowi tylko rak płuc. Przy okazji COVID-19 rutynowo wykonujemy tomografię klatki piersiowej niemal wszystkim pacjentom, co normalnie nie miałoby miejsca. Dzięki temu przy okazji czasami poza zmianami zapalnymi, wykrywamy zmiany nowotworowe w płucach. Może zabrzmi to ironicznie, ale jest to ta dobra strona COVID-19. Mam nadzieję, że dzięki szybszemu wykryciu, pacjenci mają więcej szans na przeżycie – podkreśla profesor.

https://portal.abczdrowie.pl/mlodzi-i-zdrowi-ale-ciezko-przechodza-covid-19-zdaniem-ekspertow-moze-to-swiadczyc-o-poczatku-choroby-nowotworowej
« Ostatnia zmiana: Listopad 03, 2021, 07:05 wysłana przez Orionid »

Offline Orionid

  • Moderator
  • *****
  • Wiadomości: 20177
  • Very easy - Harrison Schmitt
Odp: Wiadomości naukowe
« Odpowiedź #702 dnia: Październik 28, 2021, 21:18 »
Prognozy na przyszły rok – piąta fala czy koniec pandemii? "O przyszłości COVID-19 decydować będą dwa główne czynniki"
Karolina Rozmus,  02.11.2021 17:21

Czy możemy liczyć na zakończenie pandemii w przyszłym roku lub chociaż łaskawszą dla nas wiosnę? Trudno w to uwierzyć patrząc na dobowe statystyki MZ. Jeszcze początkiem jesieni niepokoiliśmy się tysiącem zakażeń, a już w październiku najwyższa liczba zakażonych wynosiła 9798 przypadków. Czego możemy się spodziewać? Eksperci nie dają prostych odpowiedzi, ale mówią, co może wpłynąć na bieg zdarzeń.

1. Japonia szykuje się do szóstej fali

Eksperci przewidują, że w przyszłym roku pandemia znacznie wyhamuje, a nawet skończy się w niektórych państwach.

- W klimacie umiarkowanym, w którym żyjemy, możemy się spodziewać, że w przyszłości pomiędzy jesienią a wiosną również odnotowywać będziemy wzrosty zakażeń SARS-CoV-2, tak jak odnotowujemy wzrosty zakażeń wirusem grypy, wirusem RSV czy innymi ludzkimi koronawirusami. Najważniejsze jednak, by zakażenia te nie miały charakteru ciężkiego, by nie wiązały się z hospitalizacją, nie prowadziły do przeciążenia systemu opieki zdrowotnej i zgonów – mówi w rozmowie z WP abcZdrowie dr hab. Piotr Rzymski, biolog z Uniwersytetu Medycznego w Poznaniu.

Tymczasem w niektórych krajach koniec kolejnej fali nie jest jednoznaczny z końcem pandemii – Japonia próbuje właśnie przygotować zaplecze przed kolejnym wzrostem zachorowań. Planowane jest zwiększenie liczby szpitalnych łóżek o 20 proc., by uniknąć sytuacji, jaka miała miejsce podczas niedawnej fali. Pacjenci, dla których nie było miejsc w szpitalach, musieli zmagać się z infekcją w domu.

Czy to znaczy, że i my nie możemy liczyć na to, że szybko pożegnamy się z wirusem? Czy również będziemy musieli za chwilę zacząć myśleć o przygotowaniach do piątej fali?

Eksperci nie dają prostych odpowiedzi na to pytanie.

- Bardzo ostrożnie podchodziłbym do tego tematu. Jeśli ktokolwiek na świecie podaje datę zakończenia pandemii COVID-19 jako pewnik, to znaczy, że nie do końca waży słowa – powiedział w rozmowie z WP abcZdrowie dr Bartosz Fiałek, reumatolog i popularyzator wiedzy medycznej na temat COVID-19.

2. Wiosną ostatnia fala zakażeń?

Jak przewiduje prof. Andrzej Horban, jeszcze wiosną czeka nas fala zachorowań, która przetoczy się zwłaszcza przez te regiony w Polsce, które są słabo wyszczepione. Dziś, gdy liczba zakażeń sięga niemal 10 tysięcy, trudno z optymizmem patrzeć w przyszłość.

- O przyszłości COVID-19 decydować będą dwa główne czynniki - immunologiczny i wirusologiczny. Ten pierwszy wiąże się z odsetkiem osób, które nabyły odporność na drodze naturalnej lub poprzez zaszczepienie. Ten odsetek cały czas się zwiększa. Badania trwałości pamięci immunologicznej dostarczają póki co powodów do optymizmu, ale żeby móc dokładnie powiedzieć, jak długo będzie się ona utrzymywała, zwyczajnie musimy dalej obserwować i badać ozdrowieńców i zaszczepione osoby – tłumaczy dr Rzymski.

3. "Pandemia COVID-19 jest zdarzeniem o charakterze globalnym"

Istotnym czynnikiem, który wpłynie na prognozy dotyczące zakończenia pandemii, jest pojawienie się kolejnych mutacji.

- Drugim czynnikiem jest ewolucja wirusa SARS-CoV-2. To oczywiste, że poprzez mutacje i ich kumulowanie wirus będzie się dalej rozprzestrzeniać - taka jego natura. Pytanie czy zmieni się tak bardzo, że będzie skutecznie uciekał mechanizmom nabytej odporności. Nie chodzi nawet o unikanie działania przeciwciał, co zwiększa ryzyko zakażenia, ale o unikanie działania odpowiedzi komórkowej, która jest krytyczna dla ochrony przed progresją zakażenia do stanu ciężkiego. Dobrą wiadomością jest natomiast to, że ewolucję wirusa też, do pewnego stopnia, możemy kontrolować podając szczepionki – tłumaczy dr Rzymski.

Tym samym ekspert podnosi istotny problem – dysproporcji szczepień na całym świecie.

- W Unii Europejskiej zaszczepiono już ok. 65 proc. całej populacji, podawane są dawki przypominające, optymalizujące poziom ochrony przed zakażeniem. Zupełnie inna sytuacja panuje na kontynencie afrykańskim, gdzie żyje populacja 3,5 razy większa niż populacja USA. Tam odsetek wyszczepionych wynosi 5 proc. – informuje biolog.

Co to oznacza w praktyce?

- Im odsetek ten jest niższy, tym szybciej wirus mutuje, a już w szczególności gdy zaszczepionych jest mniej niż 10 proc. Organizm osoby niezaszczepionej to dogodne środowisko dla wirusa - ma więcej czasu, by zakażać komórki i w nich się namnażać. A mutacje to losowe pomyłki, powstające w procesie tego namnażania. Niektóre okazują się korzystne dla wirusa i wtedy szybko się upowszechniają – mówi dr Rzymski.

W dobie globalizacji, swobodnego przemieszczania się po niemal całym świecie pojawia się więc zagrożenie, że słabo wyszczepiona Afryka, będzie kolebką dla nowych mutacji koronawirusa. Rozprzestrzenienie się ich na resztę świata byłoby więc kwestią czasu.

- Niska wyszczepialność Afryki to nie tylko problem biednych krajów. Żyjemy w zglobalizowanym świecie - wariant, który wyewoluował w jednym regionie świata, łatwo przenieść w krótkim czasie na drugi. Jeżeli w Afryce powstaną bardziej niebezpieczne warianty SARS-CoV-2, to nic nie stoi na przeszkodzie, by zostały "zawleczone" na inne kontynenty przez podróżujących ludzi - przestrzega ekspert.

- Pandemia COVID-19 jest zdarzeniem o charakterze globalnym. I tak należy z nią walczyć. Zostawianie niewyszczepionej Afryki to krótkowzroczność. Bogaci handlują szczepionkami, wprowadzają embargo na ich wywóz, podają swoim obywatelom kolejne dawki, podczas gdy to już najwyższy czas na serio wspierać programy humanitarne, które wyszczepią mieszkańców Afryki – dodaje dr Rzymski.

I nie jest to jedynie kwestia solidaryzowania się z państwami rozwijającymi się czy empatii i uwrażliwienia na los mieszkańców m.in. Afryki.

- Trudno spekulować na temat końca pandemii, podczas gdy mamy tak duże nierówności międzykontynentalne w dostępie do szczepień ochronnych, czyli budowie muru odpornościowego – w podobnym tonie wyraża się dr Fiałek.

Czy to znaczy, że szanse na zakończenie pandemii są znikome? Nie do końca.

- Jeżeli w krótkim czasie udałoby nam się zwiększyć wyszczepialność Afryki, to z pewnością spałbym spokojniej. Jestem przekonany, że SARS-CoV-2 z nami zostanie, nie uda się go całkowicie wyeliminować. Ta sztuka w przeszłości udała się jedynie wobec wirusa ospy prawdziwej. Mamy jednak szansę, by COVID-19 z choroby pandemicznej, stał się chorobą endemiczną – twierdzi biolog.

4. Kiedy skończy się pandemia?

Choć jest wiele zmiennych i trudno o pewniki, eksperci pozwalają sobie na ostrożne prognozowanie.

- Może faktycznie w przyszłym roku jesień nie będzie taka zła, jak w tym czy ubiegłym, właśnie dlatego, że większość osób albo się zaszczepi, albo COVID-19 przechoruje – ostrożnie wyraża swoje zdanie dr Fiałek.

Porównując pandemię SARS-CoV-2 z tymi, z którymi do tej pory ludzkość musiała się zmierzyć, można jednak wysunąć pewne wnioski.

Jeśli spojrzymy na przebieg opisanych pandemii, to widać wyraźnie, że zawsze trwały one co najmniej kilka lat. Tak też sami naukowcy prognozują przebieg pandemii SARS-CoV-2. Pesymistyczne scenariusze zakładają, że nawet do 2024 roku. W tym czasie koronawirusem mogą się zakazić setki milionów ludzi - wyjaśnia prof. Anna Boroń-Kaczmarska.

Co dalej? Dr Rzymski podkreśla ponownie wagę szczepień.

- Walczymy nie o to, by SARS-CoV-2 zniknął z powierzchni ziemi, ale by stał się patogenem, którym się nie przejmujemy, bo nie powoduje większych problemów, również wśród osób starszych i schorowanych. Do tego potrzebujemy szczepień i monitorowania zmienności wirusa. Na szczęście, żyjemy w czasach, w których jedno i drugie jest możliwe i dostępne – podsumowuje.

https://portal.abczdrowie.pl/prognozy-na-przyszly-rok-piata-fala-czy-koniec-pandemii-bedziemy-miec-nielatwa-jesien-zime-i-pewnie-wiosne

Delta Plus odporna na szczepienia? Lekarz wyjaśnia
EWA WALAS 02-11-2021 21:16

Gwałtownie wzrasta liczba nowych zakażeń koronawirusem. W Polsce obecny jest już niedawno odkryty podtyp AY.4.2 koronawirusa, zwany także Deltą Plus. O to, czy nowy wariant jest odporny na szczepienia, zapytaliśmy w programie "Newsroom WP" dra Pawła Grzesiowskiego, eksperta Naczelnej Rady Lekarskiej ds. COVID-19. - Na razie nie ma danych wskazujących na to, że wariant Delta Plus nabrał odporności na obecnie używane przez nas szczepionki. Ten defekt genetyczny, który nazywamy mutacją, powoduje natomiast, że wariant ten jest prawdopodobnie jeszcze bardziej zakaźny - stwierdził. Zdaniem eksperta, niepokój i monitorowanie nowych wariantów koronawirusa, są uzasadnione. - Może pojawić się taki wariant, który będzie uciekał naszej odporności. Konieczne będą wtedy szybkie zmiany składu szczepionki - tłumaczył.
https://wiadomosci.wp.pl/delta-plus-odporna-na-szczepienia-lekarz-wyjasnia-6700553822582401v

Dr Grzesiowski przestrzega: "COVID to jest choroba śmiertelna"
PATRYK KUBIAK 02-11-2021 23:05

Jak dowodzą najnowsze statystyki, koronawirus stał się aktualnie trzecią najczęstszą przyczyną zgonów na świecie, tuż po chorobach serca i po udarze. Według danych zebranych przez amerykański Uniwersytet Johnsa Hopkinsa, w sumie na całym świecie odnotowano aż 5 mln zgonów związanych z COVID-19. - To jest tylko oficjalna informacja oparta na testach – zwraca uwagę ekspert Naczelnej Rady Lekarskiej ds. walki z COVID-19 dr Paweł Grzesiowski. - Szacuje się, że tych zgonów jest trzy razy więcej, czyli ok. 15 milionów na całym świecie dlatego, że są kraje gdzie się po prostu nie testuje masowo z różnych powodów – dodał dr Grzesiowski podkreślając przy tym, że do grona tych krajów należy m.in. Brazylia, Indie, a nawet Polska. - Tam tych testów wykonuje się naprawdę mało, a zgonów jest tam ogromna ilość – uważa ekspert Naczelnej Rady Lekarskiej. - Myślę, że gdyby policzyć te zgony niedoszacowane, to naprawdę w tej chwili COVID jest chyba najwyższym zagrożeniem, jeśli chodzi o przyczyny śmierci. Nie chodzi tutaj z resztą o jakąś konkurencję z chorobami kardiologicznymi czy nowotworowymi. Chodzi o to, żeby uświadomić ludziom, że COVID to jest choroba śmiertelna, że to jest choroba niebezpieczna i że powinniśmy zrobić wszystko, aby ograniczyć liczbę zachorowań – powiedział w programie "Newsroom" Wirtualnej Polski dr Paweł Grzesiowski.
https://wiadomosci.wp.pl/dr-grzesiowski-przestrzega-covid-to-jest-choroba-smiertelna-6700608450193537v

Trzecia dawka szczepionki Pfizera zmniejsza transmisję koronawirusa. Czy działa na wariant Delta?
Katarzyna Gałązkiewicz,  03.11.2021 14:56

Od 2 listopada osoby powyżej 18. roku życia mogą przyjąć dawkę uzupełniającą szczepionki przeciwko COVID-19 w Polsce. Właśnie ukazały się badania, które analizują wpływ trzeciej dawki szczepionki Pfizer/BioNTech na transmisję SARS-CoV-2. Wnioski napawają optymizmem: trzecia dawka preparatu przywraca bardzo wysoką skuteczność w ochronie przed zakażeniem i zmniejsza transmisję wirusa. - To niezwykle ważne zwłaszcza w kontekście zakończenia pandemii COVID-19 – podkreśla dr Bartosz Fiałek.

1. Trzecia dawka szczepionki przeciwko SARS-CoV-2

Choć szczepionki zmniejszyły liczbę infekcji COVID-19 na całym świecie, to dowody zebrane przez naukowców wskazują, że niestety odporność po szczepieniu słabnie po kilku miesiącach od przyjęcia drugiej dawki preparatu. Przyczynia się do tego wariant Delta (B.1.617.2), który charakteryzuje się najwyższą transmisyjnością ze wszystkich poznanych dotąd mutacji koronawirusa SARS-CoV-2.

Eksperci podkreślają, że ochrona przed ciężkim przebiegiem choroby i zgonem wciąż pozostaje wysoka, jednak ochrona przed zakażeniem i łagodniejszym przebiegiem infekcji znacznie spada. Stąd wiele krajów podjęło decyzję o podawaniu dawki przypominającej szczepionki przeciwko COVID-19.

Podanie kolejnej dawki szczepionki ma na celu poprawę, utrwalenie i przedłużenie ochrony przed SARS-CoV-2, a w przypadku osób z osłabioną odpornością – osiągnięcie optymalnej ochrony.

- Mamy stuprocentową pewność, że trzecia dawka podnosi odporność organizmu, która obniża się po pół roku od pełnego zaszczepienia, a z drugiej strony jej podanie jest też bezpieczne – podkreślał na ostatniej konferencji prasowej minister Adam Niedzielski.

W związku z tym, że wiele krajów podjęło decyzję o doszczepianiu, naukowcy postanowili przyjrzeć się wpływowi trzeciej dawki szczepionki na transmisję nowego wariantu koronawirusa. W przeprowadzonych badaniach uwzględnili jednak tylko preparat Pfizer/BioNTech.

2. Trzecia dawka Pfizera a transmisja SARS-CoV-2

Badania opublikowane w serwisie medRxiv dowodzą, że dawka przypominająca szczepionki Comirnaty doprowadziła do niemal 26-krotnego zwiększenia miana przeciwciał neutralizujących po spadku zaobserwowanym po ośmiu miesiącach od przyjęcia drugiej dawki szczepionki. Ochrona przed zakażeniem wynosiła wówczas 60,4 proc. Po trzeciej dawce wzrosła do 87,2 proc.

- Omawiane badanie pokazuje, że trzecia dawka szczepionki Pfizer/BioNTech przeciw COVID-19 niemalże przywraca tę bardzo wysoką ochronę przed zakażeniem do stanu po 14 dniach od przyjęcia dwóch dawek preparatu. Wówczas, podczas testów klinicznych mieliśmy właśnie ok. 90-procentową ochronę przed zakażeniem oraz 95-procentową w kontekście objawowego przebiegu COVID-19 – komentuje badania w rozmowie z WP abcZdrowie dr Fiałek.

- Osoby, u których upłynęło 6 miesięcy od przyjęcia dwóch dawek szczepionki Pfizera, jednoznacznie powinny przyjąć trzecią dawkę preparatu, ponieważ istotnie zwiększa ona ochronę przed zakażeniem nowym koronawirusem – dodaje lekarz.

Z badań wynika także, że podanie trzeciej dawki Comirnaty może redukować transmisję nowego koronawirusa. To zmniejsza zaś ryzyko zakażenia SARS-CoV-2 w grupie osób niezaszczepionych. Zdaniem dr. Fiałka jest to niezwykle ważne zwłaszcza w kontekście zakończenia pandemii COVID-19.

- W momencie, kiedy ta skuteczność nam spadała, obserwowaliśmy coraz więcej przypadków infekcji przełomowych, czyli sytuacji, w której zaszczepieni, najczęściej łagodnie lub bezobjawowo, mogli chorować na COVID-19. W momencie kiedy redukujemy transmisję nowego koronawirusa, zmniejszamy ryzyko zakażenia i w konsekwencji notujemy mniej przypadków COVID-19. A im mniej przypadków choroby, tym mniej krążącego wirusa w środowisku. A jeżeli wirusa jest mniej, tym szybciej możemy doprowadzić do zakończenia pandemii – wyjaśnia ekspert.

Z innej analizy opublikowanej na łamach czasopisma "The Lancet" przeprowadzonej przez naukowców z izraelskiego Clalit Research Institute współpracujących z Uniwersytetem Harvarda, wynika, że trzecia dawka szczepionki Pfizer/BioNTech niezwykle skutecznie chroni przed wariantem Delta. Okazało się, że po przyjęciu dawki przypominającej ryzyko hospitalizacji związanej z zakażeniem COVID-19 było o 93 proc. niższe w porównaniu z osobami, które otrzymały tylko dwie dawki pięć miesięcy wcześniej. Zmniejszyło się również ryzyko zakażenia o ciężkim przebiegu (o 92 proc.) i zgonu (o 81 proc.).

3. Jak długo utrzymywać się będzie skuteczność trzeciej dawki?

Dr Fiałek dodaje, że obecnie nie wiadomo, jak długo utrzymywać się będzie wysoka skuteczność trzeciej dawki przed zakażeniem koronawirusem. Naukowcy wymieniają kilka możliwych scenariuszy.

- Sprawa jest otwarta, nie można wykluczyć żadnego ze scenariuszy – tzn. nie możemy wykluczyć, że wysoka ochrona będzie utrzymywała się przez 6 miesięcy, po czym znowu trzeba będzie przyjąć kolejną dawkę szczepionki. Nie można wykluczyć też scenariusza analogicznego do szczepień przeciwko WZW typu B, który polega na tym, że podajemy szczepionkę w schemacie 0-1-6. Czyli pierwszą dawkę, następnie drugą po miesiącu, a trzecią po 6 miesiącach i uzyskujemy odpowiedź odpornościową nawet na kilkadziesiąt lat - komentuje ekspert.

- Może być też tak, jak w przypadku grypy, że corocznie będziemy się doszczepiać albo tak jak to ma miejsce w przypadku odkleszczowego zapalenia mózgu, gdzie dawkę przypominającą podaje się raz na 3 lub 5 lat. Dzisiaj żadnej z tych opcji nie możemy wykluczyć – tłumaczy dr Fiałek.

Dlaczego nie można wskazać określonego czasu utrzymywania się odpowiedzi odpornościowej?

- Pamiętajmy, że trzecią dawkę podajemy dopiero od około dwóch miesięcy, więc to jest zbyt krótki czas, aby móc określić, jak trwała będzie odpowiedź odpornościowa. Właśnie z tego powodu nie wykluczamy żadnego z powyższych scenariuszy – podsumowuje ekspert.

https://portal.abczdrowie.pl/trzecia-dawka-szczepionki-pfizera-zmniejsza-transmisje-koronawirusa-to-krok-w-kierunku-zakonczenia-pandemii-covid-19

https://portal.abczdrowie.pl/byly-dla-niej-powodem-do-dumy-przez-covid-19-stracila-wiekszosc-wlosow

Trzecia dawka szczepionki. Wyjaśniamy wątpliwości
Katarzyna Grzęda-Łozicka,  03.11.2021 20:06
(...)
Czym różni się dawka dodatkowa od przypominającej?

Doktor Fiałek wyjaśnia, że dodatkowa dawka jest podawana osobom z zaburzeniami odporności, które mogły nie odpowiedzieć prawidłowo na poprzednie szczepienia. Dotyczy to m.in. pacjentów w trakcie leczenia przeciwnowotworowego, po przeszczepach narządów, przyjmujących leki immunosupresyjne lub dializowanych przewlekle z powodu niewydolności nerek.

- Dawkę dodatkową podajemy po upływie minimum 28 dni od zakończenia podstawowego cyklu szczepień u osób w grupie wiekowej od 12. roku życia, które przyjęły szczepionki mRNA oraz od 18. roku życia szczepionych preparatem Oxford-AstraZeneca. Obecnie brak jest danych dla Polski dotyczących przyjęcia dawki dodatkowej w przypadku szczepienia preparatem Johnson & Johnson - wyjaśnia lekarz.

Z kolei dawkę przypominającą (booster) mogą przyjąć wszystkie osoby powyżej 18. roku życia, bez zaburzeń funkcjonowania układu immunologicznego, po upływie minimum 6 miesięcy od zakończenia podstawowego cyklu szczepień, czyli drugiej dawki szczepionek: Pfizer-BioNTech, Moderna, Oxford-AstraZeneca lub pierwszej dawki szczepionki Johnson & Johnson. (...)
https://portal.abczdrowie.pl/trzecia-dawka-szczepionki-wyjasniamy-watpliwosci
« Ostatnia zmiana: Listopad 04, 2021, 05:54 wysłana przez Orionid »

Offline Orionid

  • Moderator
  • *****
  • Wiadomości: 20177
  • Very easy - Harrison Schmitt
Odp: Wiadomości naukowe
« Odpowiedź #703 dnia: Październik 29, 2021, 21:09 »
Ekspert: Nie kontrolujemy już nowych zakażeń SARS-CoV-2
01.11.2021 Autor: Szymon Kiepel

Nie kontrolujemy już nowych zakażeń – ocenił w rozmowie z PAP wirusolog Instytutu Chemii Bioorganicznej PAN w Poznaniu dr Paweł Zmora. Naukowiec uważa, że w Polsce istnieje już "podkarpacki" wariant SARS-CoV-2.

Kierownik Zakładu Wirusologii Molekularnej Instytutu Chemii Bioorganicznej (IChB) PAN w Poznaniu dr Paweł Zmora zaznaczył w rozmowie z PAP, że nie ma już szans na wyhamowanie czwartej fali zakażeń koronawirusem.

"Nie kontrolujemy już nowych zakażeń. Nie kontrolujemy czwartej fali od dwóch-trzech tygodni, od momentu, w którym poziom pozytywnych wyników testów na obecność SARS-CoV-2 przekroczył próg 5 proc. WHO i towarzystwa epidemiologiczne wskazują, że w momencie przekroczenia pięcioprocentowego progu pozytywnych wyników przeprowadzanych testów tracimy kontrolę nad pandemią, a wirus rozprzestrzenia się gwałtownie" – powiedział.

Dodał, że na obecnym poziomie nie uda się powstrzymać nowych zakażeń przez działania sanitarno-epidemiologiczne.

"Musimy po prostu dojść do pułapu, w którym wirus nie będzie mógł się dalej rozprzestrzeniać, m.in. ze względu na liczbę osób chorych nie będzie miał nowych nosicieli" – wskazał wirusolog.

Przyznał, że czwartej fali nie wstrzyma też akcja szczepień, bo nawet najszybciej działający preparat Johnson & Johnson zaczyna chronić zaszczepionych po dwóch-trzech tygodniach.

"A teraz wszystkie modele wskazują, że w ciągu dwóch-trzech tygodni będziemy mieli szczyt czwartej fali" – powiedział.

Ocenił, że dzięki szczepieniom szczyt czwartej fali nadejdzie później niż przewidywano, a jej szczyt może wynosić około 15 tys. zakażeń dziennie, jednak może utrzymywać się dłużej.

"Trochę się obawiam, że nawet do świąt Bożego Narodzenia możemy obserwować wysoki poziom zakażeń" – przyznał ekspert.

Zaznaczył, że jedyną szansą na walkę z epidemią są szczepienia przeciw COVID-19, na co wskazują np. różnice liczby nowych przypadków SARS-CoV-2 między wschodem i zachodem kraju. Podkreślił, że ze względu na różnice w gęstości zaludnienia między takimi regionami jak Podkarpacie i Wielkopolska, powinno się porównywać liczbę nowych zakażeń w przeliczeniu na 100 tys. mieszkańców, która jest prawie 10 razy wyższa we wschodnich województwach niż w woj. wielkopolskim.

Ocenił, że to, że Mazowsze ma jeden z najwyższych poziomów zaszczepienia w kraju i jednocześnie jeden z najwyższych wskaźników zachorowalności, wynika m.in. z dość dużej liczby mieszkańców wschodnich regionów kraju pracujących i podróżujących do Warszawy.

Wirusolog zaznaczył, że szczepienie chroni przed ciężkim przebiegiem COVID-19, a nie przed zakażeniem SARS-CoV-2.

"Musimy pamiętać, że przeciwciała wytwarzane na skutek szczepienia są głównie w naszym krwiobiegu. To z kolei utrudnia neutralizację patogenów na powierzchniach mających bezpośredni kontakt ze środowiskiem zewnętrznym, np. płucom. Dopiero gdy wirus zainfekuje jakąś komórkę i zacznie produkować swoje białka, układ odpornościowy będzie w stanie go rozpoznać. Zatem może dochodzić do pierwszych etapów infekcji, które jednakże nie rozwiną się w chorobę, gdyż w momencie gdy układ odpornościowy zidentyfikuje wirusa, zacznie go neutralizować" – opisał.

Zaznaczył przy tym, że za kolejne masowe zakażenia SARS-CoV-2 odpowiadają głównie niezaszczepieni.

"Osoby zaszczepione są chronione przed zachorowaniem i ciężkim przebiegiem COVID-19. Nawet jeżeli część tych osób przenosi wirusa, to jest to znikomy odsetek" – podkreślił.

IChB PAN w Poznaniu badał spadek liczby przeciwciał po zaszczepieniu preparatami mRNA.

"Po około sześciu miesiącach od drugiej dawki szczepienia preparatami firm Pfizer i Moderna poziom przeciwciał spada o około 90-95 proc. Nie znaczy to, że spada do zera. W grupie ponad stu osób, które badaliśmy, zaledwie u dwóch nie było przeciwciał" – podkreślił naukowiec.

Ekspert zaznaczył, że w ciągu sześciu miesięcy od zaszczepienia nikt z badanej grupy, składającej się z pracowników medycznych, m.in. z oddziału zakaźnego jednego ze szpitali, nie zachorował na COVID-19. "Czyli szczepionki rzeczywiście działają" – podkreślił.

Zmora dodał, że inne badania wskazują, że szczepionki po pół roku od podania drugiej dawki nadal chronią przed ciężkim przebiegiem COVID-19 i przed hospitalizacją.

"Niestety skuteczność chronienia przed zachorowaniem spada do około 50-60 proc. Czyli możemy zachorować, przy czym będzie to lekki bądź też bezobjawowy przebieg" – powiedział

Z opublikowanego w czwartek sondażu przeprowadzonego na zlecenie "Dziennika Gazety Prawnej" i Radia RMF FM wynika, że 50,2 proc. Polaków zdecydowanie chce się zaszczepić trzecią dawką przypominającą. Kolejne 12,4 proc. respondentów na pytanie o zgodę na takie szczepienie odpowiedziało: "raczej tak". Podobny odsetek "raczej nie chce się zaszczepić", a zdecydowanymi przeciwnikami szczepień jest 21,5 proc. ankietowanych.

"To jest dokładnie taka sama sytuacja, jaką mamy obecnie. Połowa społeczeństwa zaszczepiła się dwoma dawkami i dokładnie ta sama połowa społeczeństwa przyjmie trzecią dawkę. Niestety nie rozwiązuje to problemu. Bo prawie połowa społeczeństwa będzie podatna na zakażenie SARS-CoV-2" – zaznaczył wirusolog.

"Każda infekcja, każdej komórki, może wiązać się z powstaniem nowego wariantu genetycznego. Badania przeprowadzone w IChB PAN pokazują, że takich wariantów powstają tysiące w obrębie jednej zakażonej osoby. Problem polega na tym, czy dany nowy wariant genetyczny ma predyspozycje, żeby dalej się rozprzestrzeniać" – podkreślił.

Dodał, że mutacje wirusa mogą wystąpić w obrębie całego genomu. "Wariant +podkarpacki+ może się zdarzyć. Wystarczy tylko splot różnych okoliczności i trochę szczęścia dla danego wariantu, żeby z wariantu +podkarpackiego+ stać się wariantem ogólnoświatowym" – zaznaczył naukowiec.

"Sądzę, że od dawna mamy swoją własną, polską wersję koronawirusa, a właściwie to wiele polskich wariantów genetycznych. Komisja Europejska rekomenduje byśmy sekwencjonowali między 5 a 10 proc. próbek pobranych od zakażonych. Niestety sekwencjonujemy zdecydowanie mniej, więc nie mamy pewności, czy taki wariant już w tej chwili istnieje. Sądzę, że istnieje, dlatego że te warianty powstają stosunkowo niezależenie od siebie. Nie wszystkie warianty mają zdolność do tego, aby stać się dominującym w populacji" – powiedział.

Zaznaczył, że nie każdy nowy wariant koronawirusa ma takie właściwości jak delta, który bardzo szybko rozprzestrzenił się na całym świecie. Zmora przyznał, że dokładne badanie nowych wariantów było możliwe przy niższej liczbie zakażeń. Dodał, że sekwencjonowanie jest kosztowne i pochłania czas. "Dlatego UE i naukowcy zastanawiają się nad innymi metodami" – powiedział.

Przypomniał, że IChB PAN podpisał porozumienie z poznańską spółką wodociągową Aquanet w sprawie badań ścieków pod kątem występowania koronawirusa.

"O ile nie wszyscy chcą się testować, o ile nie wszyscy idą do lekarza, o tyle wszyscy korzystamy z toalety. Stąd pobieranie takich próbek i sekwencjonowanie wirusa obecnego w ściekach pozwoliłoby na określenie, co się dzieje w danej populacji i jaki typ wirusa jest obecny" – powiedział.

W niedzielę Ministerstwo Zdrowia poinformowało, że badania potwierdziły 7145 nowych przypadków zakażenia koronawirusem. Zmarło 9 osób z COVID-19. Tydzień temu wykryto 4728 zakażeń, zmarło 13 osób.(PAP)

https://naukawpolsce.pap.pl/aktualnosci/news,90009,ekspert-nie-kontrolujemy-juz-nowych-zakazen-sars-cov-2.html

Dolegliwości żołądkowo-jelitowe mogą wystąpić nawet u 50 proc. zakażonych koronawirusem
03.11.2021 Autorka: Gabriela Bogaczyk

Dolegliwości żołądkowo-jelitowe mogą wystąpić nawet u 50 proc. zakażonych koronawirusem. Czasem poprzedzają one - o kilka dni, do dwóch tygodni - wystąpienie innych objawów, np. ze strony układu oddechowego - powiedziała PAP gastrolog prof. Agnieszka Mądro z SPSK4 w Lublinie.

Prof. Agnieszka Mądro z Kliniki Gastroenterologii Samodzielnego Publicznego Szpitala Klinicznego nr 4 w Lublinie zaznaczyła w rozmowie z PAP, że dolegliwości żołądkowo-jelitowe w przebiegu COVID-19 to przede wszystkim nudności, wymioty, biegunka i brak apetytu. "Te objawy mogą się pojawić nawet u 50 proc. zainfekowanych koronawirusem. Czasem poprzedzają one - o kilka dni, do dwóch tygodni - wystąpienie innych objawów, np. ze strony układu oddechowego. Dotyczy to zwłaszcza infekcji wariantem delta" – powiedziała specjalistka.

Jak podkreśliła prof. Mądro, obserwuje się też korelację między stopniem ciężkości biegunki, a przebiegiem COVID-19. "W przypadku ciężkiej biegunki pacjenci, niestety, częściej wymagają respiratora, muszą być sztucznie wentylowani" – zaznaczyła gastrolog.

W rozmowie z PAP zwróciła uwagę na to, że zakażeni SARS-CoV-2, u których rozwija się zapalenie płuc, wymagają antybiotykoterapii, co może skutkować ujawnieniem się infekcji bakterią Clostridioides difficile. Ona z kolei prowadzi do rzekomobłoniastego zapalenia jelit, którego objawem jest również biegunka. "Leczenie tej infekcji jest bardzo trudne i u pacjenta z COVID-19 ewidentnie pogarsza rokowanie. Z moich doświadczeń z pracy na oddziale covidowym wynika, że niestety dużą część pacjentów – nawet do 20 proc. – stanowili ci, u których ujawniło się zakażenie bakterią Clostridioides difficile" – powiedziała gastrolog.

Podkreśliła, że dolegliwości ze strony układu pokarmowego mogą być też odległymi następstwami samej choroby COVID-19 albo skutkami jej leczenia. To przede wszystkim bóle brzucha, zaburzenia rytmu wypróżnień (biegunka, zaparcie), tendencja do wzdęć brzucha. "U takich pacjentów możemy rozpoznać tzw. zespół jelita drażliwego albo tzw. nadmierny rozrost flory bakteryjnej jelita cienkiego. Te dwie choroby mogą się też na siebie nakładać, klinicznie trudno jest je rozróżnić, potrzeba wielu badań" – dodała prof. Mądro.

Wskazała, że do nasilenia objawów ze strony przewodu pokarmowego może przyczynić się również pogorszenie stanu psychicznego, które dość często występuje u zakażonych poddanych izolacji, bo bez kontaktu z bliskimi gorzej znoszą chorobę.

Podkreśliła, że podczas choroby COVID-19 pojawiają się też czasem nieprawidłowości w badaniach laboratoryjnych w odniesieniu do przewodu pokarmowego. "Do 30 proc. pacjentów ma wzrost aktywności enzymów wątrobowych, co koreluje często z wysoką gorączką. Zdarza się też podwyższony poziom aktywności enzymów trzustkowych (amylazy i lipazy w surowicy) bez zdiagnozowanego ostrego zapalenia trzustki" – zaznaczyła gastrolog.

Prof. Agnieszka Mądro przepracowała ponad rok – od marca 2020 do maja 2021 - na oddziale covidowym utworzonym w SPSK nr 4 w Lublinie. "Pracowałam na oddziale od początku pandemii do końca trzeciej fali. Stworzony w naszym szpitalu oddział dedykowany był dla pacjentów z COVID-19, którzy jednocześnie wymagają innych procedur wysokospecjalistycznych np. operacji neurochirurgicznych, kardiochirurgicznych, laryngologicznych, naczyniowych. Byli to pacjenci np. po usunięciu krwiaka śródmózgowego, po przeszczepach nerek, po udarach czy z marskością wątroby, którzy wymagali opieki wielodyscyplinarnej" – zaznaczyła lekarka.

Jak dodała, jest jej przykro, że część osób nie wyciągnęła wniosków z poprzednich fal i nie zdecydowała się na zaszczepienie przeciw COVID-19, przez co w dalszym ciągu do szpitali trafiają osoby w ciężkich stanach. "Podczas, gdy ja pracowałam na oddziale covidowym, pacjenci nie mogli mieć jeszcze wpływu na ochronę przed zachorowaniem, bo nie było szczepionek. Teraz mamy do nich dostęp, a mimo to tak wiele osób nie chce z nich korzystać. Stąd we mnie ten bardzo głęboki smutek, że ludzie nie dają sobie pomóc" – dodała prof. Agnieszka Mądro.(PAP)

https://naukawpolsce.pap.pl/aktualnosci/news%2C90035%2Cdolegliwosci-zoladkowo-jelitowe-moga-wystapic-nawet-u-50-proc-zakazonych

Dr Rudnik: pandemia trwa, ale w naszych głowach wyłączył się alarm
03.11.2021 PAP - Nauka w Polsce,  Anna Wydorska

Im dłużej pandemia trwa, tym bardziej czujemy się sfrustrowani i bezsilni. Nie jesteśmy superbohaterami i w dłuższej perspektywie nie potrafimy wytrzymać takiego ciągłego napięcia. Wielu z nas w końcu wciśnie guzik i wyłączy ten pandemiczny alarm, który wył w naszych głowach przez ostatni rok nawet, jeśli zagrożenie wciąż jest realne – powiedziała PAP dr Agata Rudnik z Instytutu Psychologii Uniwersytetu Gdańskiego.

Jak zauważyła dr Rudnik, pandemia COVID-19 dotknęła każdego z nas z osobna, odcisnęła duże piętno na zdrowiu psychicznym dorosłych oraz dzieci, przypomniała o kruchości naszego istnienia. W tym trudnym czasie wielu z nas musiało zmierzyć się z długotrwałym, przewlekłym stresem, który sieje ogromne spustoszenie w naszym organizmie pod wieloma względami - wpływa na nasze funkcjonowanie poznawcze, neurologiczne, a także układ immunologiczny. Wiele osób doświadczyło traumy.

"Musimy pamiętać, że pandemia cały czas trwa i patrząc na statystyki, to ma się ona całkiem nieźle. Jesteśmy tym bardzo zmęczeni. Im dłużej to wszystko trwa, tym bardziej czujemy się bezsilni i sfrustrowani. Tymczasem linia mety nieustanie się od nas oddala. Nie jesteśmy superbohaterami i w dłuższej perspektywie nie potrafimy wytrzymać takiego ciągłego napięcia" - podkreśliła psycholog.

Zwróciła uwagę, że obowiązek sprostania wielu wyzwaniom, zmęczenie, stagnacja, ciągły niepokój i lęk wyzwalają w nas wiele emocji, różne reakcje i zachowania. Zaczynają działać mechanizmy obronne, które mogą mieć negatywne konsekwencje. Coraz częściej zaczynamy wypierać zagrożenie, bagatelizujemy ryzyko zachorowania. Przykładem są osoby, które całkowicie ignorują ostrzeżenia i restrykcje, nie przestrzegają zaleceń ochronnych. Ludzie zobojętnieli na informacje związane z COVID-19.

"Wielu z nas w końcu wciśnie guzik i wyłączy ten pandemiczny alarm, który wył w naszych głowach przez ostatni rok nawet, jeśli zagrożenie wciąż jest realne"- dodała dr Rudnik.

"Paul Slovic, psycholog z Uniwersytetu w Oregonie, przeprowadził badania dotyczące tzw. odrętwienia psychicznego – obojętności, która objawia się, gdy mamy do czynienia z przytłaczającym nieszczęściem. Uczestnikom eksperymentu pokazano zdjęcie biednego dziecka lub zdjęcie dwojga biednych dzieci i zapytano ich o gotowość do przekazania datku. Okazało się, że o wiele szybciej jesteśmy skłonni pomóc jednej osobie niż grupie osób. Dzieje się tak, ponieważ łatwiej jesteśmy w stanie zrozumieć, wykazać empatię wobec jednostki. Z jedną osobą jest nam łatwiej się utożsamić"- wyjaśniła rozmówczyni PAP. Jak dodała, Slovic powiedział niegdyś: "Pojedyncze życie jest cenne, ale jego wartość postrzegamy jako niższą, gdy staje się ono częścią większej tragedii".

Zdaniem dr Rudnik, dużą rolę w tym, aby uniknąć zobojętnienia na pandemię, otaczające nas nieszczęścia i cierpienie, mogą odegrać media.

"Oczywiście możemy ten kryzys pokazać, jako ciąg liczb, strumień suchych wypowiedzi polityków czy ekspertów. Możemy jednak zrobić to zupełnie inaczej - przypomnieć, że za każdą liczbą, apelem lekarzy stoi wnuczka, która płacze po utracie babci, zrozpaczony małżonek, który musiał pochować ukochaną żonę czy matka, która już nigdy nie przytuli córki"- wskazała.

Ekspertka zauważyła, że na początku pandemii wszyscy bardzo mocno angażowali się w pomoc drugiemu człowiekowi, np. opiekę nad seniorami, szycie maseczek, przygotowywanie posiłków dla medyków. "Wielu z nas myślało wówczas, że być może nareszcie się zatrzymamy, zaczniemy więcej myśleć o bliskich, o drugim człowieku, staniemy się dla siebie bardziej życzliwi. Tymczasem badania pokazują, że tak się nie stało. Podobnie było w przypadku śmierci Ojca Świętego Jana Pawła II. Mieliśmy nadzieję na to, że w naszym społeczeństwie coś się zmieni, że poprawią się relacje międzyludzkie, ale nie wiem, czy trwało to dłużej niż dwa tygodnie" - oceniła.

"Trudno powiedzieć, jak pandemia nas zmieni. Widzimy, że ta dynamika jest bardzo podobna do innych kryzysów. Najpierw mamy do czynienia ze zrywem społecznym, następnie trochę bardziej zamykamy się w sobie, stajemy się nieco bardziej egoistyczni. Myślę, że w końcu nadejdzie ten moment równowagi"- dodała.

Podkreśliła, że najważniejsze jest, aby zadbać o swoje zdrowie psychiczne.

"Badania pokazują, że najważniejsze są relacje z bliskimi. Satysfakcjonujące, wysokie jakościowo relacje z innymi ludźmi w dużej mierze stanowią o naszym szczęściu. Warto też na chwilę się zatrzymać, aby zastanowić się nad własnymi uczuciami, emocjami. Nie chowajmy ich głęboko w sobie. Porozmawiajmy o tym, co przeżywamy, czego doświadczamy, o naszych myślach i uczuciach. Niezwykle ważne na drodze do osiągnięcia zdrowia psychicznego jest też określenie tego, co rzeczywiście sprawia nam przyjemność, co daje nam satysfakcję. Należy też pamiętać o odpowiedniej diecie, unikaniu używek. Pomóc powinna także aktywność fizyczna" - zaznaczyła dr Rudnik.

Powiedziała też, że coraz więcej osób nie boi się zwrócić do psychiatry czy psychologa po fachową pomoc. "Cieszy mnie, że zmieniło się nasze podejście i coraz chętniej korzystamy z pomocy specjalistów. Nie ma w nas już takiego wstydu. Z konsultacji psychologicznych i psychoterapii możemy skorzystać bezpłatnie w ramach NFZ. Choć rzeczywiście w wielu poradniach kolejki osób oczekujących do specjalistów są długie, warto wiedzieć, że w przypadku korzystania z pomocy psychologicznej nie obowiązuje rejonizacja. Można więc dzwonić do różnych placówek" - wyjaśniła.

Na Uniwersytecie Gdańskim działa Centrum Wsparcia Psychologicznego, w ramach którego z bezpłatnej, fachowej pomocy specjalistów mogą skorzystać studenci, doktoranci i pracownicy uczelni. Aby uzyskać pomoc należy zgłosić się drogą mailową na adres: cwp@ug.edu.pl lub przez stronę internetową: [www.centrumwsparcia.ug.edu.pl]www.centrumwsparcia.ug.edu.pl.

"Proponujemy bezpłatne wsparcie w postaci maksymalnie trzech spotkań ze psychologiem. Dodatkowo, w ramach naszych działań, możliwe są również konsultacje z psychiatrą, jeśli jest taka potrzeba. Do naszego Centrum można zgłosić się z każdym problemem"- zaznaczyła dr Rudnik.

https://naukawpolsce.pap.pl/aktualnosci/news%2C90037%2Cdr-rudnik-pandemia-trwa-ale-w-naszych-glowach-wylaczyl-sie-alarm.html
« Ostatnia zmiana: Listopad 04, 2021, 05:56 wysłana przez Orionid »

Offline Orionid

  • Moderator
  • *****
  • Wiadomości: 20177
  • Very easy - Harrison Schmitt
Odp: Wiadomości naukowe
« Odpowiedź #704 dnia: Październik 31, 2021, 05:04 »
Jak odróżnić RSV od SARS-CoV-2? Eksperci wyjaśniają
Katarzyna Gałązkiewicz,  04.11.2021 15:05

Pandemia sprawiła, że nagłe pojawienie się kaszlu i gorączki w pierwszej kolejności przywodzi na myśl zakażenie koronawirusem. Lekarze alarmują jednak, że w szpitalach rośnie liczba przypadków wirusa RSV. Objawy wywołane przez oba patogeny są podobne, a zlekceważone mogą doprowadzić do poważnych powikłań. (...)
https://portal.abczdrowie.pl/czy-mozna-byc-jednoczesnie-zakazonym-wirusem-rsv-i-sars-cov-2-eksperci-wyjasniaja

EMA przerywa analizę. Przeciwciała monoklonalne jednak nieskuteczne w przypadku Delty?
Katarzyna Grzęda-Łozicka,  04.11.2021 18:14

EMA ogłosiła zakończenie przeglądu badań dotyczących dwóch przeciwciał monoklonalnych: bamlanivimabu i etesevimabu. To reakcja na decyzję firmy Eli Lilly Netherlands BV, która poinformowała, że wycofuje się z tego procesu. Co to oznacza?

1. EMA przerywa ocenę bamlanivimabu i etesevimabu

Komitet ds. Produktów Leczniczych Stosowanych u Ludzi (CHMP) Europejskiej Agencji Leków (EMA) analizował dane dotyczące stosowania tych dwóch przeciwciał monoklonalnych od marca 2021 r. Prace zostały wstrzymane po decyzji koncernu Eli Lilly Netherlands BV, która opracowała leki. Firma ogłosiła, że wycofuje się z procesu.

Oznacza to, że EMA nie dokonuje już przeglądu danych dotyczących tych przeciwciał. Natomiast, jak zaznacza agencja, pacjenci mogą nadal otrzymywać leki na podstawie wytycznych obowiązujących w poszczególnych krajach.

Wstępne dane dotyczące bamlanivimabu i etesevimabu były bardzo obiecujące. Jednak kolejne badania przyniosły rozczarowanie. Z analizy opublikowanej na łamach czasopisma "Nature" wynika, że preparaty znacznie gorzej wypadają w przypadku nowych wariantów koronawirusa, zwłaszcza Delty Plus.

- Te przeciwciała monoklonalne były świetne, ale nie działają na Deltę (bamlanivimab), ani Deltę Plus (oba) - wyjaśnia w mediach społecznościowych prof. Krzysztof Pyrć, wirusolog z Małopolskiego Centrum Biotechnologii Uniwersytetu Jagiellońskiego. - Warianty to nie tylko ponowne zachorowania ozdrowieńców, ale również spadek efektywności leków - dodaje naukowiec.

2. Co to są przeciwciała monoklonalne?

Bamlanivimab i etesewimab są przeciwciałami monoklonalnymi, czyli rodzajami białka. Zostały zaprojektowane tak, żeby rozpoznawać i przyłączać się do białka wypustek wirusa SARS-CoV-2, czyli jego kolca. Dzięki temu wirus nie jest w stanie przeniknąć do komórek organizmu.
https://portal.abczdrowie.pl/ema-przerywa-analize-przeciwciala-jednak-nieskuteczne-w-przypadku-delty

Bill Gates ma pomysł na pokonanie pandemii. Jest wart miliardy dolarów
ADAM GAAFAR 04-11-2021 13:55

Bill Gates już kilka lat temu ostrzegał, że świat nie jest gotowy na następną pandemię. Teraz miliarder przedstawił pomysł, który może w jego ocenie pomóc w walce z kolejnymi groźnymi patogenami. Wdrożenie tego planu jest jednak bardzo kosztowne.


Bill Gates ma pomysł na pokonanie pandemii. Jest wart miliardy dolarów
Źródło: Getty Images, fot: Nicolas Liponne


Podczas spotkania zorganizowanego z inicjatywy think tanku Policy Exchange, Gates podzielił się swoimi przemyśleniami na temat walki z pandemią z Jeremym Huntem, byłym ministrem zdrowia Wielkiej Brytanii. Na wstępie zaznaczył, że projekty mające na celu ulepszenie szczepionek, terapii i testów diagnostycznych są potrzebne, aby powstrzymać rozprzestrzenianie się kolejnego patogenu.

Jednocześnie zwrócił uwagę, że chociaż szczepionki przeszły długą drogę, nadal są używane głównie jako środek minimalizujący ciężki przebieg choroby, a nie blokujące jej transmisję. W ocenie współzałożyciela Microsoftu obecne działania mogą okazać się niewystarczające w obliczu kolejnych groźnych patogenów.

– Potrzebny jest globalny wysiłek badawczy o wartości dziesiątek miliardów dolarów, aby zapewnić lepsze przygotowanie świata na następną pandemię, która może być znacznie gorsza niż COVID-19 – powiedział Gates, cytowany przez serwis The Guardian.

Gates wzywa do utworzenia grupy zadaniowej WHO

Stwierdził ponadto, że "całkowicie przerażająca" liczba ofiar śmiertelnych i szkody gospodarcze wyrządzone przez koronawirusa powinny skłonić osoby decyzyjne do przeznaczania większych funduszy na projekty badawcze mające na celu ulepszenie szczepionek.

– Nie mieliśmy szczepionek blokujących transmisję. Mamy szczepionki, które pomagają w utrzymaniu zdrowia, ale tylko nieznacznie zmniejszają przenoszenie wirusa. Potrzebujemy nowego sposobu tworzenia szczepionek – argumentował Gates.

Następnie stwierdził, że potrzebne jest utworzenie globalnej grupy zadaniowej ds. pandemii na poziomie Światowej Organizacji Zdrowia (WHO). Przyznał przy tym, że powołanie takiego zespołu wymagałoby przeznaczania ok. miliarda dolarów rocznie na badania.




Wspominana grupa zadaniowa miałaby sprawować nadzór pandemiczny oraz prowadzić coś, co Gates nazwał "grą z zarazkami". W założeniach miliardera poszczególne państwa miałby ćwiczyć reakcje na wydarzenia, które mogą wywołać kolejny kryzys. Jako przykład takiego wydarzenia Gates podał bioterrorystę, który rozprzestrzenia ospę na 10 lotniskach.

Gates mówi o przyszłości szczepionek

– Są naturalnie wywołane epidemie i takie spowodowane bioterroryzmem, które mogą być nawet znacznie gorsze niż to, czego doświadczyliśmy dzisiaj – powiedział Gates. I dodał: – Postęp w naukach medycznych powinien dać nam jednak narzędzia, które moglibyśmy zrobić znacznie lepiej. Można więc pomyśleć, że to będzie nasz priorytet. W przyszłym roku trzeba będzie dokonać tych przydziałów, wśród których powinna się znaleźć globalna grupa zadaniowej ds. pandemii.

Zdaniem Gatesa należy skoncentrować się m.in. na sposobach wytwarzania tanich szczepionek, posiadaniu dużych fabryk do ich produkcji oraz "wykorzenianiu" grypy i przeziębienia. Podkreślił, że szczepionki mogą być "tylko małym plasterkiem nakładanym na ramię", i w przyszłości możemy czerpać z nich korzyść również w okresie bez pandemii. Podczas rozmowy Gates wyraził nadzieję, że za pięć lat napisze książkę, w której będzie mógł stwierdzić, iż tym razem świat jest przygotowany na następną pandemię.

https://tech.wp.pl/bill-gates-ma-pomysl-na-pokonanie-pandemii-jest-wart-miliardy-dolarow-6701180534774272a

Zatrważające dane: 1/5 dializowanych pacjentów zmarła w czasie pandemii
Agnieszka Wyderka 4 listopada (21:08)

Jedna piąta dializowanych pacjentów, czyli blisko 5 tys. osób, zmarła w czasie pandemii Covid-19 w Polsce - takie zatrważające dane przytacza lekarz nefrolog.

"Pandemia to jest okropny czas dla osób dializowanych. Zapadalność na Covid-19 jeszcze jak nie było szczepień, była bardzo duża w grupach osób dializowanych, w szczególności - chemodializ. Bardzo źle ją znosili" - zauważa prof. Marcin Tkaczyk z łódzkiego Instytutu Centrum Zdrowia Matki Polki.

W wyniku zarażenia koronawirusem zdarzało się, że stacje dializ traciły około 20 procent pacjentów. Jedną z przyczyn takiego stanu rzeczy jest to, że chorzy dializowani są 8-krotnie bardziej podatni na zarażenie się koronawirusem niż inne osoby. "Do tego dochodzi jeszcze słabsza odporność" - wyjaśnia nefrolog.

W ostatnim stadium przewlekłej choroby nerek, odporność spada istotnie przeciwko wszelkim infekcjom. Po drugie: pacjenci ci nie bardzo mogą się izolować, ponieważ przebywają na stacji dializ trzy razy w tygodniu. Przyjeżdżają na stację środkami transportu, który nosi znamiona publicznego, gdzie mają możliwość kontaktu ze sobą nawzajem. Chorzy nie mogą zrezygnować z dializ, bo to oznacza dla nich śmierć.

Teraz zachorowalność na Covid-19 wśród pacjentów dializowanych jest mniejsza, bo 90 procent z nich jest zaszczepionych. Znaleźli się także w grupie osób, które priorytetowo uzyskały dostęp do trzeciej, przypominającej dawki szczepionki przeciwko koronawirusowi. "Bardzo byśmy chcieli, żeby ich otoczenie: przyjaciele, rodzina też się zaszczepili przeciwko Covid-19" - mówi prof. Tkaczyk. I wyjaśnia: "To oni stanowią kokon ochronny transmisji wirusa".

Przed pandemią w Polsce dializowanych przewlekle było 25 do 27 tys. osób. We wrześniu tego roku liczba takich chorych spadła do 20-22 tys. osób.

https://www.rmf24.pl/raporty/raport-koronawirus-z-chin/polska/news-zatrwazajace-dane-1-5-dializowanych-pacjentow-zmarla-w-czasi,nId,5625161#crp_state=1

Przełomowy wniosek w Niemczech. Koniec z epidemią?
OPRAC. EWA WALAS 27-10-2021 16:50

Zaskakujące kroki chcą podjąć potencjalni niemieccy koalicjanci. Jak przekonują, ogólnokrajowy stan epidemii powinien zakończyć się 25 listopada.

Swój plan przedstawili w środę przedstawiciele socjaldemokratów (SDP), Zielonych i liberałów (FDP), czyli frakcji, które najprawdopodobniej utworzą koalicję w niemieckim Bundestagu. Jak przekonują, 25 listopada powinien formalnie skończyć się w całym kraju okres "sytuacji epidemicznej".

Na podstawie obowiązywania tego stanu rządy federalne i krajowe mogły przez półtora roku podejmować decyzje o daleko idących ograniczeniach.

Wiceprzewodniczący SPD Dirk Wiese przekazał podczas konferencji prasowej, że kraje związkowe mają do początku wiosny uzyskać "bezpieczne ramy prawne" dla lżejszych ograniczeń.

Zgodnie z zapowiedzią, projekt ustawy w tej sprawie ma zostać opracowany i uchwalony w ciągu najbliższych czterech tygodni.

Jak przekonują przyszli koalicjanci, ich plan jest bezpieczny i racjonalny, bo ze względu na wysoką frekwencję w akcji szczepień, niemiecki system opieki zdrowotnej poradzi sobie z ewentualnymi pacjentami chorymi na COVID-19.

Niemcy. Środki ostrożności będą zachowane

Ewentualne formalne zakończenie stanu epidemii w Niemczech nie oznacza rezygnacji z dotychczasowych środków bezpieczeństwa. Jak zapowiedział Dirk Wiese, w obliczu rosnącej liczby zakażeń jesienią i zimą, nadal konieczne będą "codzienne środki ostrożności". Wśród nich wymienił m.in. noszenie maseczek przestrzeganie zasad higieny.

Zdaniem wiceprzewodniczącego SPD, takie działania jak zamykanie szkół, blokady czy godziny policyjne "nie będą się już zdarzać" w Niemczech.

https://wiadomosci.wp.pl/przelomowy-wniosek-w-niemczech-koniec-ze-stanem-epidemii-6698369381505760a

Liczba zakażeń rośnie w niespodziewanym tempie. Ekspertka alarmuje: Jedyną drogą jest przecinanie łańcuchów zakażeń
PAP,  28.10.2021 11:26

Prof. Joanna Zajkowska z Uniwersytetu Medycznego w Białymstoku, wojewódzka konsultant w dziedzinie epidemiologii, uważa, że sytuacja jest alarmująca, a liczby zakażeń rosną w tempie szybszym niż eksperci przypuszczali. Co robić? Zdaniem ekspertki jest tylko jedna droga.

1. Takiego tempa nie spodziewał się nikt

Ministerstwo Zdrowia podało w środę, że badania potwierdziły 8361 nowych przypadków zakażenia koronawirusem.

Nowe zakażenia wykryto u osób z województw: mazowieckiego (1687), lubelskiego (1632), podlaskiego (804), śląskiego (517), podkarpackiego (428), dolnośląskiego (417), wielkopolskiego (411), małopolskiego (377), łódzkiego (354), zachodniopomorskiego (348), pomorskiego (333), warmińsko-mazurskiego (317), kujawsko-pomorskiego (273), świętokrzyskiego (125), opolskiego (119) i z lubuskiego (98).

- W pewnym sensie tempo wzrostów liczby zakażeń, które obecnie obserwujemy, jest niespodzianką. My oczywiście spodziewaliśmy się jesiennej fali, ale nie jej narastania w takim zakresie w krótkim okresie. Wskaźnik R (reprodukcji wirusa) to na Podlasiu 1,49. Dwie osoby zakażają więc trzy, a cztery sześć. Dlatego krzywa fali powinna być wznosząca, ale bardziej płaska. Albo wskaźnik jest więc źle liczony, albo są nadal osoby niezdiagnozowane, a co za tym idzie, nie ma raportów o ich zakażeniu. Zaskakuje mnie to, że krzywa zakażeń tak szybko się wznosi - powiedziała ekspertka od chorób zakaźnych.

Dodała, że jako epidemiolog wojewódzki ma możliwość analizowania ognisk zakażeń. Na Podlasiu są one m.in. w zakładach pracy czy w szkołach. Z praktyki szpitalnej prof. Zajkowskiej widać natomiast, że chorują całe rodziny.

- 9 na 10 osób trafiających do szpitali, to osoby niezaszczepione - dodała.

Pytana o to, czy może woj. podlaskie i lubelskie po prostu zbliżają się już do szczytu jesiennej fali, prof. Zajkowska wskazała, że trudno jednoznacznie odpowiedzieć na to pytanie.

2. Uwaga na 1 listopada

- Na razie krzywa jest wyraźnie wznosząca, więc zostaje nam alarmowanie. Przed nami 1 listopada. Wiele osób na co dzień żyjących np. w Warszawie, podchodzi z Podlasia. Apelowałabym więc o ostrożność w te szczególne dni. Wiem, że będzie to dłuższy weekend. Wiem, że w tradycji są rodzinne spotkania, ale wirus jednak panoszy się w środowisku. Wyjście na cmentarz nie jest problemem, ale spotkania rodzinne osób z różnych części Polski — szczególnie osób niezaszczepionych — nie wydaje się przy wzmożeniu epidemii w tym rejonie Polski szczególnie rozsądne. Można też rozłożyć przyjazdy na groby, spotykać się w mniejszych grupach.

- Apelowanie o rozsądne postawy to jedna z dróg, którą możemy w tej sytuacji wybrać - podkreśliła.

3. Paszporty covidowe

Dodała, że alternatywą do apeli o samoizolację, mniejszą liczbę kontaktów osób niezaszczepionych, jest tylko realne egzekwowanie wymogu paszportów covidowych.

- Widzimy wokół, że jest ogromny problem z egzekwowaniem nawet najprostszych środków — dystansu i maseczek. Przecież wszyscy widzimy to w sklepach i innych miejscach. Jeżeli nie możemy zadziałać na wrażliwość populacji i zaszczepić większego odsetka ludzi, to jedyną drogą jest przecinanie łańcuchów zakażeń. Można to próbować robić apelami, ale też wzorem zachodnich państw można realnie wdrożyć w życie paszporty covidowe. Tam to podziałało i zdecydowanie zwiększyło się zainteresowanie szczepieniami. Innych dróg w zasadzie nie ma - podsumowała prof. Zajkowska.

https://portal.abczdrowie.pl/liczba-zakazen-rosnie-w-niespodziewanym-tempie-ekspertka-alarmuje-jedyna-droga-jest-przecinanie-lancuchow-zakazen

Koronawirus, RSV i paragrypa. Dziecko zakażone trzema wirusami jednocześnie
OPRAC. KATARZYNA BOGDAŃSKA 30-10-2021 12:57

Naukowcy z laboratorium Gyncentrum w Sosnowcu potwierdzili zakażenie trzema wirusami u malutkiego dziecka. Inny przypadek - zakażenia SARS-CoV-2 i wirusem paragrypy - wykryto u niemowlęcia.

Przybywa małych pacjentów z wirusem RSV oraz paragrypy. Niepokojące informacje przekazywała między innymi w połowie października dr Magdalena Okarska-Napierała z Kliniki Pediatrii z Oddziałem Obserwacyjnym Warszawskiego Uniwersytetu Medycznego. - Obecnie to nie COVID i PIMS są dla nas wyzwaniem, ale fala zachorowań wywołanych przez wirusa RSV - mówiła.

Oceniła, że obecnie RSV zaatakował ze zdwojoną siłą, a epidemia jest wprost "zatrważająca".

Trzy wirusy jednocześnie. Niepokojące doniesienia

Z kolei naukowcy Laboratorium Genetycznego Gyncentrum w Sosnowcu potwierdzili jednoczesne występowanie aż trzech wirusów: SARS-CoV-2, RSV i paragrypy u 2,5 rocznego dziecka - informuje "Dziennik Zachodni".

Drugi przypadek dotyczy 5-miesięcznego niemowlęcia. Dziecko jest zakażone jednocześnie wirusem SARS-CoV-2 i wirusem paragrypy.

Jak tłumaczy dr n. med. Emilia Morawiec, zastępca kierownika Laboratorium Genetycznego Gyncentrum w Sosnowcu, występowanie u dzieci koinfekcji z innymi patogenami jest niepokojące. "Wymaga to dalszych badań i wnikliwych analiz" - stwierdziła.

https://wiadomosci.wp.pl/koronawirus-rsv-i-paragrypa-dziecko-zakazone-trzema-wirusami-jednoczesnie-6699377740254016a

Ukraińscy badacze testują w Polsce szczepionkę przeciw COVID-19
OPRAC. VIOLETTA BARAN03-11-2021 15:15

Naukowcy z Instytutu Biologii Komórkowej Narodowej Akademii Nauk Ukrainy w Lwowie opracowali własną szczepionkę przeciw COVID-19. Jest ona obecnie testowana na myszach w instytucie w Gdańsku.

Bazujący na drożdżach preparat ma być obecnie testowany na myszach w Gdańsku - poinformowała ukraińska redakcja Radia Swoboda. Substancję opracowali lwowscy naukowcy z Narodowej Akademii Nauk Ukrainy w ramach grantu. Jak informuje Andrij Sybirny, stojący na czele lwowskiego Instytutu Biologii Komórkowej, wyniki mają być gotowe za kilka tygodni.

Kolejny etap badań zostanie przeprowadzony w Krakowie. Potrzebne będą do niego myszy modyfikowane genetycznie i wrażliwe na koronawirusa. Zostaną one zakupione w USA i sprowadzone do polskiego laboratorium. Tam zwierzętom zostanie wstrzyknięty koronawirus, a następnie podana zostanie szczepionka przygotowana na Ukrainie.

Radio Swoboda, powołując się na swoich rozmówców, tłumaczy, że badania nad szczepionką prowadzone są w Polsce, bo na Ukrainie nie ma odpowiednich laboratoriów.

- Uważamy, że nasza szczepionka jest efektywna - mówi Radiu Swoboda Andrij Sybirny. "Czy ta szczepionka trafi do Ukraińców i ochroni ich przed koronawirusem? Wątpią w to nawet jej twórcy" - twierdzi serwis.

- Po potwierdzeniu efektywności na zwierzętach konieczne jest jej testowanie na ludziach, następnie zarejestrowanie i otrzymanie międzynarodowego certyfikatu, co jest wyjątkowo trudne - tłumaczy serwisowi Sybirny.

https://wiadomosci.wp.pl/ukrainscy-badacze-testuja-w-polsce-szczepionke-przeciw-covid-19-6700845530049504a
« Ostatnia zmiana: Listopad 05, 2021, 09:49 wysłana przez Orionid »

Polskie Forum Astronautyczne

Odp: Wiadomości naukowe
« Odpowiedź #704 dnia: Październik 31, 2021, 05:04 »