Polskie Forum Astronautyczne
Człowiek i Astronautyka => Projekty i Inicjatywy => Wątek zaczęty przez: ekoplaneta w Grudnia 27, 2012, 21:58
-
Mam pytanie jak w tytule. Po co nam obecnie, w dobie samolotów i satelitów amatorskie loty balonowe? Rozumiem, że można się szkolić w tej trudnej umiejętności. Ale czy poza adrenaliną dadzą nam one coś praktycznego?
Jeśli już latamy balonami to pomyślmy jak na tym zarobić czy uzbierać fundusze. Mi przyszło do głowy robienie fotek w lotu balonu na wybrane obiekty np. Wawel w Krakowie, Tatry itp a potem komercyjne sprzedawanie zdjęć do gazet, książek, albumów itp ;)
-
Mi przyszło do głowy robienie fotek w lotu balonu na wybrane obiekty np. Wawel w Krakowie, Tatry itp a potem komercyjne sprzedawanie zdjęć do gazet, książek, albumów itp ;)
Ujęcia z w miarę niskiej wysokości lepiej chyba robić za pomocą profesjonalnego multicoptera. Widziałem kilka filmików gdzie ujęcia były kręcone takim sprzętem i efekty są świetne np:
http://www.sky-video.pl/galeria/
Wadą jest cena profesjonalnego sprzętu :)
-
Daja duzo. daja mozliwosc testow technologii w warunkach prawie kosmicznych. Zwracam uwage, ze niektore nacje nie robia satelitow w ilosciahc hurtowych;-)
Daja mozliwosc testow systemow lacznosci, organizacji itp. Zareczam Ci ze stworzenei zespolu od razu zajmojacego sie lotem na Alfa Centaura nie wyjdzie;-))
Operuja takze w przestrzeni ktora az tak dobrze nie znamy, zerknij np na to http://translate.google.com/translate?hl=en&rurl=translate.google.com&sl=ja&tl=en&u=http://www.isas.jaxa.jp/j/topics/topics/2012.shtml (http://translate.google.com/translate?hl=en&rurl=translate.google.com&sl=ja&tl=en&u=http://www.isas.jaxa.jp/j/topics/topics/2012.shtml) kilkadziesiat km nad Ziemia dzieja sie rozne cuda;-)) Z powazaniem
Adam Przybyla
-
Daja duzo. daja mozliwosc testow technologii w warunkach prawie kosmicznych. Zwracam uwage, ze niektore nacje nie robia satelitow w ilosciahc hurtowych;-)
Daja mozliwosc testow systemow lacznosci, organizacji itp. Zareczam Ci ze stworzenei zespolu od razu zajmojacego sie lotem na Alfa Centaura nie wyjdzie;-))
Operuja takze w przestrzeni ktora az tak dobrze nie znamy, zerknij np na to http://translate.google.com/translate?hl=en&rurl=translate.google.com&sl=ja&tl=en&u=http://www.isas.jaxa.jp/j/topics/topics/2012.shtml (http://translate.google.com/translate?hl=en&rurl=translate.google.com&sl=ja&tl=en&u=http://www.isas.jaxa.jp/j/topics/topics/2012.shtml) kilkadziesiat km nad Ziemia dzieja sie rozne cuda;-)) Z powazaniem
Adam Przybyla
Jeśli tak to OK! Sory ale ja myślałem, że to tylko taka zabawa ::)
A fotki np. takich Tatr wykonane z wysokości kilkudziesięciu metrów byłyby niesamowite, albo zdjęcia zorzy polarnej ......
-
Daja duzo. daja mozliwosc testow technologii w warunkach prawie kosmicznych. Zwracam uwage, ze niektore nacje nie robia satelitow w ilosciahc hurtowych;-)
Daja mozliwosc testow systemow lacznosci, organizacji itp. Zareczam Ci ze stworzenei zespolu od razu zajmojacego sie lotem na Alfa Centaura nie wyjdzie;-))
Operuja takze w przestrzeni ktora az tak dobrze nie znamy, zerknij np na to http://translate.google.com/translate?hl=en&rurl=translate.google.com&sl=ja&tl=en&u=http://www.isas.jaxa.jp/j/topics/topics/2012.shtml (http://translate.google.com/translate?hl=en&rurl=translate.google.com&sl=ja&tl=en&u=http://www.isas.jaxa.jp/j/topics/topics/2012.shtml) kilkadziesiat km nad Ziemia dzieja sie rozne cuda;-)) Z powazaniem
Adam Przybyla
Jeśli tak to OK! Sory ale ja myślałem, że to tylko taka zabawa ::)
A fotki np. takich Tatr wykonane z wysokości kilkudziesięciu metrów byłyby niesamowite, albo zdjęcia zorzy polarnej ......
... pamietaj, nie lekcewaz balonow. Pierwszy satelita telekomunikacyjny byl ... balonem;-) Z powazaniem
Adam Przybyla
-
daja mozliwosc testow technologii w warunkach prawie kosmicznych.
Jakie technologie kosmiczne testowane są na balonach?
Zwracam uwage, ze niektore nacje nie robia satelitow w ilosciahc hurtowych;-)
Zareczam Ci ze stworzenei zespolu od razu zajmojacego sie lotem na Alfa Centaura nie wyjdzie;-))
??
Daja mozliwosc testow systemow lacznosci, organizacji itp.
Czy do tego naprawdę trzeba balonów?
Operuja takze w przestrzeni ktora az tak dobrze nie znamy,
Tzn. badamy ją amatorskimi balonami?
Te pytania to bynajmniej nie polemika. Bo chętnie bym się dowiedział, ale nie o Alfa Centaurach...
-
daja mozliwosc testow technologii w warunkach prawie kosmicznych.
Jakie technologie kosmiczne testowane są na balonach?
Z tego co pamiętam w programie testowym ArduSata jest lot modelu inżynieryjnego na pokładzie balonu w celu przetestowania działania podzespołów w warunkach near-space.
-
Z tego co pamiętam w programie testowym ArduSata jest lot modelu inżynieryjnego na pokładzie balonu w celu przetestowania działania podzespołów w warunkach near-space.
Jakie cechy "near-space" mogą tu być przydatne? Przychodzi mi do głowy tylko ciśnienie.
-
daja mozliwosc testow technologii w warunkach prawie kosmicznych.
Jakie technologie kosmiczne testowane są na balonach?
To co napisalem wyzej, to taki tani ersatz. Warunki sa ekstremalne, mysle, ze to juz daje mozliwosc ptrzetestowania czesci komponentow,np. pod wzgledem
skrajnych temperatur/cisnienia.
Zwracam uwage, ze niektore nacje nie robia satelitow w ilosciahc hurtowych;-)
Zareczam Ci ze stworzenei zespolu od razu zajmojacego sie lotem na Alfa Centaura nie wyjdzie;-))
??
Zwracam uwage, ze zespol tez trzeba stworzyc, to nie jest problem pomijalny, Znam takich co to twierdzili ze potrafia wszystko, tylko kasy nie maja.
Potem sie okazalo, ze rzucenie na temat duzej ilosci studentow nie rozwiazalo problemu i trzeba bylo zabawke kupic aby zrobila sakramentalne "beep";-)
Zespol mozna stworzyc na mniejszym projekcie, zweryfikowac i potem rozwijac, podchodzac do wiekszych projektow. Zartobliwie napisalem do lotu
na ... Alfa Centauri.
Daja mozliwosc testow systemow lacznosci, organizacji itp.
Czy do tego naprawdę trzeba balonów?
Operuja takze w przestrzeni ktora az tak dobrze nie znamy,
Tzn. badamy ją amatorskimi balonami?
Te pytania to bynajmniej nie polemika. Bo chętnie bym się dowiedział, ale nie o Alfa Centaurach...
... oczywiscie mozna zakladac ze wszystko umiemy, wszystko jest latwe, tylko kosmos jest brutalny dla takich ludzi;-) Balony daja mozliwosc testowania. Z powazaniem
Adam Przybyla
-
Jakież skrajne temperatury są w stratosferze?
Pracę zespołową można ćwiczyć przy dokładnie każdym projekcie.
Czy to, że nie wszystko wiemy o kosmosie jest powodem akurat do startów balonów?
"Balony daja mozliwosc testowania" - no tóż właśnie pytam: czego?
-
Jakież skrajne temperatury są w stratosferze?
Pracę zespołową można ćwiczyć przy dokładnie każdym projekcie.
Czy to, że nie wszystko wiemy o kosmosie jest powodem akurat do startów balonów?
"Balony daja mozliwosc testowania" - no tóż właśnie pytam: czego?
Przeczytaj ze zrozumeiniem to co napisalem poprzednio, i wykaz, ze nie mam racji w poszczegolnych kwestiach. Z powazaniem
Adam Przybyla
-
Po co nam obecnie, w dobie samolotów i satelitów amatorskie loty balonowe?
Z ciekawości...
-
Przeczytaj ze zrozumeiniem to co napisalem poprzednio, i wykaz, ze nie mam racji w poszczegolnych kwestiach.
Zadałem Ci konkretne pytania do Twojego postu. Zamiast odpowiedzieć, dwa razy powtórzyłeś ogólnikowe stwierdzenia o testowaniu... czegoś. Odpisałem Ci konkretnie, ty zamiast argumentów użyłeś obraźliwego stwierdzenia wobec mnie. Mój udział w tej dyskusji w tym momencie się zakończył.
-
Przeczytaj ze zrozumeiniem to co napisalem poprzednio, i wykaz, ze nie mam racji w poszczegolnych kwestiach.
Zadałem Ci konkretne pytania do Twojego postu. Zamiast odpowiedzieć, dwa razy powtórzyłeś ogólnikowe stwierdzenia o testowaniu... czegoś. Odpisałem Ci konkretnie, ty zamiast argumentów użyłeś obraźliwego stwierdzenia wobec mnie. Mój udział w tej dyskusji w tym momencie się zakończył.
elektroniki w warunkach niskich temperatur/cisneinia, zaspolow ludzkich lacznosci. 3 konkrety. Z powazaniem
Adam Przybyla
-
Z tego co pamiętam w programie testowym ArduSata jest lot modelu inżynieryjnego na pokładzie balonu w celu przetestowania działania podzespołów w warunkach near-space.
Jakie cechy "near-space" mogą tu być przydatne? Przychodzi mi do głowy tylko ciśnienie.
Mamy niskie ciśnienie (rzędu procenta tego co na powierzchni), niską temperaturę, wyższą intensywność promieniowania słonecznego (a w nim też dużo więcej UV), w ogóle dużo więcej promieniowania jonizującego (kosmicznego) niż na powierzchni, dodatkowo o bardziej "kosmicznym" (bardziej energetycznym, mniej wtórnym) charakterze. Można przykładowo zweryfikować poprawność modelu termicznego satelity, pracę elektroniki przy podwyższonym promieniowaniu (co zrobi komputer jak dostanie ciężkim jonem?) czy zmierzyć (a nie oszacować) ile energii uzyskiwane jest z podsystemu zasilania opartego na bateriach słonecznych.
-
Mamy niskie ciśnienie (rzędu procenta tego co na powierzchni), niską temperaturę, wyższą intensywność promieniowania słonecznego (a w nim też dużo więcej UV), w ogóle dużo więcej promieniowania jonizującego (kosmicznego) niż na powierzchni, dodatkowo o bardziej "kosmicznym" (bardziej energetycznym, mniej wtórnym) charakterze. Można przykładowo zweryfikować poprawność modelu termicznego satelity, pracę elektroniki przy podwyższonym promieniowaniu (co zrobi komputer jak dostanie ciężkim jonem?) czy zmierzyć (a nie oszacować) ile energii uzyskiwane jest z podsystemu zasilania opartego na bateriach słonecznych.
Brzmi przekonująco, o ile jestem w stanie ocenić. Poza temperaturą, która w stratosferze jest przecież wyższa niż w górnej troposferze. Tylko czy to wszystko, co piszesz o testach elektroniki, nie wymaga długotrwałego przebywania sprzętu w tych warunkach, a nie krótkotrwałego eksperymentu?
-
No to może ja.
Tylko jeden problem z lotów Heveliusa. Tracker GSM. Żaden, czy to kupiony czy zrobiony przeze mnie się nie odezwał. W tym który sam zrobiłem wiem że moduł nie miał najmniejszego zamiaru się włączyć (nawet po wylądowaniu) mimo:
- poprawnego zasilania (mierzone)
- ciągłych prób włączenia modułu, który był uśpiony na czas lotu (zapisane w logu)
- temperatury wyższej niż minimalna (zmierzona)
Już po tym jednym przykładzie można zauważyć jak nieprzewidywalne może być to co wydaje się być poznane.
-
Ciekawe. Czy innym - bo jest trochę startów stratosferycznych w Polsce - też takie urządzenie nie działają? O ile je stosują.
Czy macie koncepcję, co może być przyczyną, czy rzeczywiście warunki w stratosferze? Rozumiem, że nie włączały się również w pierwszej fazie lotu, jeszcze na niskich wysokościach?
(Sorry, jeśli wypisuję herezje, ale nie znam się na tych urządzeniach.)
-
Temperaturę w odniesieniu do konstrukcji termicznej raczej trzeba oceniać inaczej niż po samych jej wartościach (na niskiej orbicie niby jest ładne kilkaset kelwinów...). Sporą rolę gra tutaj ciśnienie. Bardziej spodziewałbym się takiego czegoś: jeśli znamy właściwości termiczne konstrukcji i potrafimy przewidzieć jej zachowanie, to pewnie potrafimy przewidzieć jej zachowanie w warunkach lotu wysokościowego. Jeśli zaś w takich, bądź co bądź już ekstremalnych warunkach konstrukcja zachowuje się inaczej, to pewnie nie wiemy o niej wystarczająco dużo?
Co do elektroniki i w ogóle testów near-space całych satelitów, zauważ, o "poważnych" satelitach tu nie mówimy. "Poważne" agencja/firmy mają dostęp do specjalnych komór symulujących warunki na orbicie. A jak ktoś robi cubesata, to jak się nie ma (i nie będzie miało) co się lubi, a balony tanie i dają możliwość weryfikacji tego i owego...
Oprócz krótkich wzniesień i upadków gumowych pękadełek są jeszcze loty długoterminowe trwające dziesiątki dni (np. http://www.kosmonauta.net/forum/index.php?topic=1174.msg48322#msg48322). Tam można testować np. sensory do badań astronomicznych pracujące w zakresach blokowanych przez niższe partie atmosfery.
-
Ciekawe. Czy innym - bo jest trochę startów stratosferycznych w Polsce - też takie urządzenie nie działają? O ile je stosują.
Innym działają, czy zawsze - nie wiem. Jedyne co mi podpadało to wilgoć (ok 90%).
Teraz buduję (projektuję) inny tracker, na lepsiejszym (tak się zdaje) module GSM, to za rok się okaże co z tego wyjdzie. Za rok, bo robię to poza grupą Hevelius, z której odszedłem, więc finansowanie z własnej kieszeni no i z braku czasu ma to relatywnie niski priorytet. Dodam jeszcze że będzie bazować na nieco innym procesorze, więc cały kod do przepisania.
Oprócz krótkich wzniesień i upadków gumowych pękadełek są jeszcze loty długoterminowe trwające dziesiątki dni (np. http://www.kosmonauta.net/forum/index.php?topic=1174.msg48322#msg48322). Tam można testować np. sensory do badań astronomicznych pracujące w zakresach blokowanych przez niższe partie atmosfery.
Zapewnienie samego zasilania na taki długi lot to czasem też może być wyzwanie.
-
Mamy niskie ciśnienie (rzędu procenta tego co na powierzchni), niską temperaturę, wyższą intensywność promieniowania słonecznego (a w nim też dużo więcej UV), w ogóle dużo więcej promieniowania jonizującego (kosmicznego) niż na powierzchni, dodatkowo o bardziej "kosmicznym" (bardziej energetycznym, mniej wtórnym) charakterze. Można przykładowo zweryfikować poprawność modelu termicznego satelity, pracę elektroniki przy podwyższonym promieniowaniu (co zrobi komputer jak dostanie ciężkim jonem?) czy zmierzyć (a nie oszacować) ile energii uzyskiwane jest z podsystemu zasilania opartego na bateriach słonecznych.
Brzmi przekonująco, o ile jestem w stanie ocenić. Poza temperaturą, która w stratosferze jest przecież wyższa niż w górnej troposferze. Tylko czy to wszystko, co piszesz o testach elektroniki, nie wymaga długotrwałego przebywania sprzętu w tych warunkach, a nie krótkotrwałego eksperymentu?
.... rownie wazne sa takze zmiany warunkow/temperatury. Dlatego jak przenosimy PC, a jest zimno, to dobrzy spece klada takiego zloma na chwile na kaloryferze;-) Elektronika ogolnie nie lubi zmiany stanu, np. wlaczenie wylaczenia, jak juz sie ja wlaczy jest w stanie dzialac, z dobrym systemem operacyjnym, lata bez wylaczenia ( 12:36:12 up 880 days, 6:10, 2 users, load average: 0.00, 0.00, 0.00);-) Z powazaniem
Adam Przybyla
-
JMVH: Oczywiste, że mówimy o w miarę możliwości niskokosztowych przedsięwzięciach. Wiem o tych lotach na Antarktydzie, ale obawiam się, że koszty czegoś takiego będą już baaardzo wysokie. Nie tylko sam balon i sprzęt, ale obsługa, poza tym jego trasa w Europie chyba uniemożliwiłaby podjęcie - tutaj by nie kręcił się w kółko...
Zatem jeśli można podsumować: balony meteorologiczne umożliwiają tanie badania nad odpornością konstrukcji i elektroniki na: (a) bardzo niskie ciśnienia, (b) różne rodzaje promieniowania kosmicznego, (c) szybkie zmiany temperatury.
Skrzyp: Czyli - jeśli dobrze zrozumiałem - problemem jest znalezienie/zmontowanie urządzenia, które zapewni odpowiednią odporność na te warunki. Domyślam się, że ze specyfikacji producenta niewiele pod tym względem można się dowiedzieć...
-
Wiem o tych lotach na Antarktydzie, ale obawiam się, że koszty czegoś takiego będą już baaardzo wysokie. Nie tylko sam balon i sprzęt, ale obsługa, poza tym jego trasa w Europie chyba uniemożliwiłaby podjęcie - tutaj by nie kręcił się w kółko...
Oczywiście, dlatego napisałem o testowaniu specjalistycznych sensorów - dedykowane do astro kawałki krzemu to nie są tanie rzeczy, więc i balon może być zupełnie innego kalibru.
-
Ekoplaneta poruszył ciekawy temat, też zawsze wydawało mi się, że to tylko zabawa. Zaznaczę ze szczególną uwagą - dobra, ucząca wspólnej pracy, programowania, myślenia itp. itd., ale nie nastawiona na wyniki tych testów. Szczerze mówiąc dalej tak uważam, z drobną poprawką - widzę, że niektórym wydaje się, że to poważne testowanie sprzętu. ;)
Tyle, że sprzętu wyłącznie do dalszych lotów, dla siebie. Bo poważny przemysł już dawno poradził sobie z problemami mozolnie rozwiązywanymi przez ludzi puszczających balony.
Oczywiście ze zwykłej zabawy mogą urodzić się rzeczy niezwykłe, ktoś może wpaść na jakiś prosty pomysł, tanie rozwiązanie problemu, które wcześniej było kosztowne i dzięki temu coś naprawdę z tych lotów przyda się w poważnych zastosowaniach. Ale to tylko "przy okazji".
Chcę być dobrze zrozumiany (a nie opacznie, bo emocje mogą taką interpretację komuś podsunąć!). Uważam, że amatorskie puszczanie balonów stratosferycznych jest jak najbardziej OK, sam kiedyś myślałem o czymś podobnym, to wspaniała, rozwijająca zabawa i zajęcie uczące wielu bardzo ważnych cech, wspaniały sposób spędzania czasu (np. ja gram w golfa, interesuję się Formułą 1, popularyzacją nauki (ot weźmy choćby "SONDĘ" (http://pl.wikipedia.org/wiki/Sonda_%28program_telewizyjny%29), komputerami itp.), ale dorabianie ideologii, ze to prawdziwe stawianie czoła kosmosowi to przesada.
Problemy rozwiązywane przez amatorskie misje balonowe są w już dawno rozwiązane.
Ja zadam pytanie inne.
Czy przypadkiem to nie jest mniej więcej tak, jak mawiał Kisielewski: "Socjalizm jest to ustrój, w którym bohatersko pokonuje się trudności nieznane w żadnym innym ustroju!"?
Czy puszczanie balonów rozwiązuje trudności nieznane prawdziwym misjom w kosmos?*
* - pomijając te aspekty, o których pisałem na początku - zajęcie dobre, uczące wspólnej pracy, programowania, myślenia, sposób spędzania czasu itp. itd., a jest tego niemało!
-
Ekoplaneta poruszył ciekawy temat, też zawsze wydawało mi się, że to tylko zabawa. Zaznaczę ze szczególną uwagą - dobra, ucząca wspólnej pracy, programowania, myślenia itp. itd., ale nie nastawiona na wyniki tych testów. Szczerze mówiąc dalej tak uważam, z drobną poprawką - widzę, że niektórym wydaje się, że to poważne testowanie sprzętu. ;)
Radku, ja nie biorę udziału w tych akcjach, więc mogę mówić tylko o swoich własnych odczuciach. I wydaje mi się, że to, co wyżej napisałeś, jest dla wszystkich uczestniczących jak najbardziej oczywiste, że to przede wszystkim zabawa. Byłbym bardzo zdziwiony, gdyby okazało się inaczej. Po co więc sarkazm, że komuś się coś wydaje?
Tyle, że sprzętu wyłącznie do dalszych lotów, dla siebie. Bo poważny przemysł już dawno poradził sobie z problemami mozolnie rozwiązywanymi przez ludzi puszczających balony.
Sprzęt, zwłaszcza w badaniach kosmicznych, zawsze testuje się "wyłącznie do dalszych lotów, dla siebie". SpaceX testuje Dragony też wyłącznie do dalszych lotów Dragonów. To, że przy okazji stworzy ileś tam patentów, to inna sprawa, bo startuje z nieporównywalnego pułapu finansowego.
To samo przecież można powiedzieć o polskich satelitach: o tym byłym i tych przyszłych. Zgoda - to tylko zabawa, ich twórcy nie stworzą niczego, czego nie znają Amerykanie, Rosjanie czy Chińczycy.
Powtarzam: nie biorę żadnego udziału w tych akcjach, ale też nie widzę powodu, by tak emocjonalnie o nich pisać. A łączyć jeszcze z tym Kisiela?
W końcu na naszym Forum też dyskutujemy w kółko o rzeczach, które są już doskonale znane fachowcom ze SpaceX itp. I po co?
-
Ekoplaneta poruszył ciekawy temat, też zawsze wydawało mi się, że to tylko zabawa. Zaznaczę ze szczególną uwagą - dobra, ucząca wspólnej pracy, programowania, myślenia itp. itd., ale nie nastawiona na wyniki tych testów. Szczerze mówiąc dalej tak uważam, z drobną poprawką - widzę, że niektórym wydaje się, że to poważne testowanie sprzętu. ;)
... kazdy test jest poprawny, o ile pozwala stworzyc lepsze rozwiazanie i wykryc bledy;-) Ale jesli znasz fakty, ktore te testy nie uwzgledniaja, to z checia poslucham. Tz. powiem to jeszcez raz, mozemy zalozyc, ze rozwiazujemy te same klasy problemow, ale jesli uwazasz inaczej i znasz fakty, ktore temu przecza, z checia ich poslucham i bedzie mozna zastanaowic sie jak zmodyfikowac testy balonowe, aby bardziej oddawaly realia space;-)
Tyle, że sprzętu wyłącznie do dalszych lotów, dla siebie. Bo poważny przemysł już dawno poradził sobie z problemami mozolnie rozwiązywanymi przez ludzi puszczających balony.
Oczywiście ze zwykłej zabawy mogą urodzić się rzeczy niezwykłe, ktoś może wpaść na jakiś prosty pomysł, tanie rozwiązanie problemu, które wcześniej było kosztowne i dzięki temu coś naprawdę z tych lotów przyda się w poważnych zastosowaniach. Ale to tylko "przy okazji".
Chcę być dobrze zrozumiany (a nie opacznie, bo emocje mogą taką interpretację komuś podsunąć!). Uważam, że amatorskie puszczanie balonów stratosferycznych jest jak najbardziej OK, sam kiedyś myślałem o czymś podobnym, to wspaniała, rozwijająca zabawa i zajęcie uczące wielu bardzo ważnych cech, wspaniały sposób spędzania czasu (np. ja gram w golfa, interesuję się Formułą 1, popularyzacją nauki (ot weźmy choćby "SONDĘ" (http://pl.wikipedia.org/wiki/Sonda_%28program_telewizyjny%29), komputerami itp.), ale dorabianie ideologii, ze to prawdziwe stawianie czoła kosmosowi to przesada.
Problemy rozwiązywane przez amatorskie misje balonowe są w już dawno rozwiązane.
Ja zadam pytanie inne.
Czy przypadkiem to nie jest mniej więcej tak, jak mawiał Kisielewski: "Socjalizm jest to ustrój, w którym bohatersko pokonuje się trudności nieznane w żadnym innym ustroju!"?
Czy puszczanie balonów rozwiązuje trudności nieznane prawdziwym misjom w kosmos?*
* - pomijając te aspekty, o których pisałem na początku - zajęcie dobre, uczące wspólnej pracy, programowania, myślenia, sposób spędzania czasu itp. itd., a jest tego niemało!
... nie ma problemow "rozwiazanych". technologie kosmiczne i bliskie kosmosowi nie sa rozdawane za darmo, to ze pojedyncze firmy gdzies tam w swiecie
go rozwiazaly, nie oznacza, ze my tez mamy do tego dostep. Wlasciwie wszystkei panstwa rozwijajace technologie kosmiczne doszly do tego same, przy aktywnym
przeciwdzialaniu innych;-) A co to jest powazny przemysl? Zareczam Ci, ze np. osoby uczestniczace w tych konstrukcjach, nie sa amatorami w dziedzinei technologii
informatycznych. A z metaforami to bym uwazal, nie zawsze mowia o tym samym;-) Patrzac jednak na duze agencje, uzywajace technologii balonowych, mozan powiedziec,
ze jednak do czego sie to przydaje. Z powazaniem
Adam Przybyla
-
To samo przecież można powiedzieć o polskich satelitach: o tym byłym i tych przyszłych. Zgoda - to tylko zabawa, ich twórcy nie stworzą niczego, czego nie znają Amerykanie, Rosjanie czy Chińczycy.
Powtarzam: nie biorę żadnego udziału w tych akcjach, ale też nie widzę powodu, by tak emocjonalnie o nich pisać. A łączyć jeszcze z tym Kisiela?
W końcu na naszym Forum też dyskutujemy w kółko o rzeczach, które są już doskonale znane fachowcom ze SpaceX itp. I po co?
... nic nie jest zabawa. Wszysy musz przejsc ta sama droga, od malych projektow do duzych. Nikt wam nie da gotowych rozwiazan i automagicznie nie wskoczy sie na wiekszy pulap. Patrzcie na brazylie robia aktualnie mala rakiete http://en.wikipedia.org/wiki/VLS-1_V03 (http://en.wikipedia.org/wiki/VLS-1_V03) wszystkie duze/profesjonalne/powazne agencje juz takie maja ale zadna im tego nie udostepni, sami musza pokonac ta droge i za jakis czas dojdo do wiekszych rozwiazan. Z powazaniem
Adam Przybyla
-
Skrzyp[/b]: Czyli - jeśli dobrze zrozumiałem - problemem jest znalezienie/zmontowanie urządzenia, które zapewni odpowiednią odporność na te warunki. Domyślam się, że ze specyfikacji producenta niewiele pod tym względem można się dowiedzieć...
Dokładnie, dane katalogowe sobie, a rzeczywistość sobie.
A co do "odkrywania po raz drugi koła".
Znów tylko jeden przykład. Komputer pokladowy MSL (temat jakiś czas temu poruszany na forum) - produkuje go jakas tam firma w USA. Chcesz go kupić? Masz ten milion czy ile tam trzeba zielonych? Nie kupisz, bez tony zezwoleń, pozwoleń, pieczątek.
No i rugi - jakiś czas temu Kanarek podesłał mi maila że ESA poszukuje europejskiego producenta szybkich i dokładnych przetworników A/C. Pierwsza reakcja - śmiech, przecież tego jest tona na rynku. Ale jak przyszło co do czego, to nikt w Europie takich nie produkuje, wszystko w / na licencji firm w USA.
Owszem, my w komputerach balonów nie mamy ani kompa za milion $ ani Europejskich tylko z USA przetworniki A/C, ale od czegoś trzeba zacząć. Może nasze pokolenie będzie tylko puszczać balony, ale następne dzięki tym kilkudziesięciu wariatom przynajmniej zobaczy że można coś zrobić samemu, nawet jeśli to będzie tylko kolejne kilkadziesiąt osób które powiedzą: "chcę brac udział w tworzeniu satelity" i pójdą na odpowiednią uczelnię, to już będzie sukces. A może i powstanie polska firma produkujaca szybkie A/C?
Zresztą, czemu jak nie właśnie temu aby popularyzować nauki techniczne ma służyć kampania Copernicusa miniSat.
-
Skrzyp[/b]: Czyli - jeśli dobrze zrozumiałem - problemem jest znalezienie/zmontowanie urządzenia, które zapewni odpowiednią odporność na te warunki. Domyślam się, że ze specyfikacji producenta niewiele pod tym względem można się dowiedzieć...
Dokładnie, dane katalogowe sobie, a rzeczywistość sobie.
A co do "odkrywania po raz drugi koła".
Znów tylko jeden przykład. Komputer pokladowy MSL (temat jakiś czas temu poruszany na forum) - produkuje go jakas tam firma w USA. Chcesz go kupić? Masz ten milion czy ile tam trzeba zielonych? Nie kupisz, bez tony zezwoleń, pozwoleń, pieczątek.
No i rugi - jakiś czas temu Kanarek podesłał mi maila że ESA poszukuje europejskiego producenta szybkich i dokładnych przetworników A/C. Pierwsza reakcja - śmiech, przecież tego jest tona na rynku. Ale jak przyszło co do czego, to nikt w Europie takich nie produkuje, wszystko w / na licencji firm w USA.
Owszem, my w komputerach balonów nie mamy ani kompa za milion $ ani Europejskich tylko z USA przetworniki A/C, ale od czegoś trzeba zacząć. Może nasze pokolenie będzie tylko puszczać balony, ale następne dzięki tym kilkudziesięciu wariatom przynajmniej zobaczy że można coś zrobić samemu, nawet jeśli to będzie tylko kolejne kilkadziesiąt osób które powiedzą: "chcę brac udział w tworzeniu satelity" i pójdą na odpowiednią uczelnię, to już będzie sukces. A może i powstanie polska firma produkujaca szybkie A/C?
Zresztą, czemu jak nie właśnie temu aby popularyzować nauki techniczne ma służyć kampania Copernicusa miniSat.
.... dokladnie, sadze, ze do 10 lat jestesmy w stanie dogodnic pod wzgledem poziomu technologicznego Koree Polnocna, o ile zaczniemy juz teraz.
Z powazaniem
Adam Przybyla
-
W tych Waszych argumentach jest sporo racji. Oczywiście mój poprzedni post był może nawet trochę "zaczepny", ale oczywiście absolutnie nie negujący amatorskiego puszczania balonów. Bo to, że puszczanie ich w ogóle ma sens wszyscy wiemy. Tak jak pisze Adam Przybyła "Właściwie wszystkie państwa rozwijające technologie kosmiczne doszły do tego same, przy aktywnym przeciwdziałaniu innych". Ale o ile rozumiem misje finansowane przez agencje państwowe, czy (w dzisiejszych czasach) firmy prywatne, realizowane w celu zbadania i rozwiązania konkretnego problemu, to czy naprawdę amatorskie loty mają służyć temu samemu?
Czy nie są po prostu zabawą, swego rodzaju sportem?
-
W tych Waszych argumentach jest sporo racji. Oczywiście mój poprzedni post był może nawet trochę "zaczepny", ale oczywiście absolutnie nie negujący amatorskiego puszczania balonów. Bo to, że puszczanie ich w ogóle ma sens wszyscy wiemy. Tak jak pisze Adam Przybyła "Właściwie wszystkie państwa rozwijające technologie kosmiczne doszły do tego same, przy aktywnym przeciwdziałaniu innych". Ale o ile rozumiem misje finansowane przez agencje państwowe, czy (w dzisiejszych czasach) firmy prywatne, realizowane w celu zbadania i rozwiązania konkretnego problemu, to czy naprawdę amatorskie loty mają służyć temu samemu?
Czy nie są po prostu zabawą, swego rodzaju sportem?
... wiesz, widze, kto robi te misje np. w polsce, to nie sa amatorzy pod wzgledem wiedzy technicznej. Trudno tu nawet mowic o amatorszczyznie w dziedzinie tak zaawansowanych projektow. Lacznosc radiowa jest tak samo skomplikowana czy na kilkaset czy kilkadzisiat kilometrow. Nawet dla samych testow lacznosci takie eksperymenty juz sie oplacaja. Z powazaniem
Adam Przybyla