Polskie Forum Astronautyczne
Plany i rozwój => Technologie => Wątek zaczęty przez: kanarkusmaximus w Czerwca 06, 2015, 11:42
-
Airbus zaproponował Adeline, czyli częściowo odzyskiwalny dolny stopień rakiety.
Zamiast odzyskiwać cały stopień zaproponowano tutaj specjalną konstrukcję dookoła silnika rakietowego. Ta część dolnego stopnia by się odłączała po zakończonej pracy i wracała na Ziemię z lądowaniem na lotnisku przy wykorzystaniu napędu śmigłowego. :)
Poniżej koncepcja, muszę przyznać, że bardzo ciekawa i wydaje się być technicznie wykonalna.
http://www.youtube.com/watch?v=tV29pEvZvZw
Żeby Adeline zintegrować z Ariane 6, trzeba około 2 ton paliwa więcej. Łącznie Adeline pozwoliłaby na obniżenie kosztów startu o 20-30%. Airbus uważa, że Adeline byłaby gotowa za około 10 lat, oczywiście, jeśli znajdzie się na to finansowanie (pewnie poprzez ESA i dalej zainteresowane państwa członkowskie).
-
Airbus zaproponował Adeline, czyli częściowo odzyskiwalny dolny stopień rakiety.
Takie pomysły miały sens dwadzieścia lat temu.
-
Ale trzeba się cieszyć, że zainteresowanie odzyskiwalnością rakiet rośnie. Nie od razu Rzym zbudowano, w pełni odzyskiwalne statki a'la pierwsze koncepcje Space Shuttle, jeśli kiedyś powstaną to najpewniej na drodze ewolucji technicznej, a nie od zera. Odzyskujemy coraz więcej aż do ~100%
-
Takie pomysły miały sens dwadzieścia lat temu.
Borysie, a jaką widzisz różnicę pomiędzy latami 90. XX wieku a "dzisiejszymi czasami"? Jakie pomysły powinny mieć sens w obecnych czasach?
To Adeline troszkę mi zalatuje pojazdami UAV, które teraz dopiero wchodzą do powszechnego użycia. 20 lat temu to raczej była raczkująca technologia wojskowa.
-
Bo swiat idzie w strone rozwiazan prostych czyli najnizej tania rakieta jednorazowa i tania na paliwo stale ala vega a u gory jak najszybciej/najnizej naped jonowy. Moze to zminenic jakies rozwiazanie oparte o napedy powyzej 5 macha, ale tak naprawde nikomu sie w tej dziedzinei nie spieszy. Ceny nie sa tu regulowane rynkiem wiec wlasciwie ustwalac dowolnie, firmy europejskie zadeklarowaly, jakis czas temu, ze obsluga ISS bedzie teraz o 203-30 tansza ... bo tak. Z powazaniem
Adam Przybyla
-
Przypomina mi sie projekt fly-back boosterów wahadłowca zaproponowany przez Boeinga.
No i cieszy mnie bardzo, że SpaceX wymusił wyścig na innowacje :)
-
Takie pomysły miały sens dwadzieścia lat temu.
Borysie, a jaką widzisz różnicę pomiędzy latami 90. XX wieku a "dzisiejszymi czasami"?
Nie było Falcona 9R. Airbus próbuje konkurować ze SpaceX, ale w ciągu tych dziesięciu lat, które są potrzebne na realizację projektu, odzysk kompletnego pierwszego stopnia ma spore szanse stać się rutyną.
Jakie pomysły powinny mieć sens w obecnych czasach?
Odzysk całej rakiety? Może SSTO? Takie, które dają szansę na wyprzedzenie konkurencji, nawet jeśli ta konkurencja odniesie technologiczny sukces.
-
Airbus próbuje konkurować ze SpaceX, ale w ciągu tych dziesięciu lat, które są potrzebne na realizację projektu, odzysk kompletnego pierwszego stopnia ma spore szanse stać się rutyną.
Nie jestem aż takim optymistą. Wszystkie próby SpaceX były nieudane, ostatnia Blue Origin tak samo. Pewno kiedyś się uda, może nawet już przy najbliższej próbie, ale obawiam się, że długo jeszcze będzie to bardziej sprawa szczęścia niż rutyny. Zaś pomysł Airbusa wydaje się o wiele łatwiejszy.
-
Borys ma racje, na tą chwile każdy kto chce liczyć sie w przyszłości musi szybko zrobić dwa kroki w przód inaczej dalej będzie w tyle.
-
Wydaje mi się, że te dwa kroki w przód, czyli np. SSTO, się już dzieje - Skylon jest przykładem. Dzieje się to od lat, jeszcze z dość mizernymi wynikami i przy pewnie dużych kosztach. Moim zdaniem tutaj jeszcze sporo czasu upłynie zanim dojdzie do testów prototypów itp - może nawet więcej niż 10 lat.
Kroki pośrednie mogą być tutaj jednak być bezpieczniejsze i tańsze - mniej ryzyka, szanse na osiągnięcie zamierzonych rezultatów w jakimś określonym horyzoncie czasowym. Jednak jest już teraz dość oczywiste, że różne podmioty próbują różnie podchodzić do tematu.
Czyli - albo "dramatycznie nowa technologia" (Skylon) albo "metoda mniejszych lub większych kroków" (Vulcan, Adeline, F9R).
-
Takie pomysły były już za czasów Saturna-V:
Odzyskiwanie silników
(http://seradata.com/SSI/wp-content/uploads/2015/04/Saturn-S-1D-Staging.jpg)
Odzyskiwanie całego stopnia (wątek na Collectspace)
http://www.collectspace.com/ubb/Forum29/HTML/000880.html
(http://collectspace.com/review/boeing/s1c_reuse01.jpg)
...a nawet odzyskiwanie w locie za pomocą olbrzymiego śmigłowca 8)
http://www.thespacereview.com/article/1045/1
(http://www.thespacereview.com/archive/1045c.jpg)
-
Z Falconem Spacex z powodzeniem mógłby konkurować jakiś TSTO którego 1 stopień mógłby być skrzydlakiem lądującym na lotnisku. Ten pomysł z filmiku idzie o krok w tym kierunku, ale 10 lat to jakieś żarty chyba.
-
Nie jestem aż takim optymistą. Wszystkie próby SpaceX były nieudane, ostatnia Blue Origin tak samo.
To nie jest kwestia optymizmu. Projekt Airbusa jest (słabą) odpowiedzią na to, co robi SpaceX czy Blue Origin. Jeżeli te firmy zawiodą, to i w Airbusie skończy się na prezentacjach w PowerPoincie.
-
Wydaje mi się, że te dwa kroki w przód, czyli np. SSTO, się już dzieje - Skylon jest przykładem.
Skylon to chyba jednak nie Airbus.
Kroki pośrednie mogą być tutaj jednak być bezpieczniejsze i tańsze - mniej ryzyka, szanse na osiągnięcie zamierzonych rezultatów w jakimś określonym horyzoncie czasowym. Jednak jest już teraz dość oczywiste, że różne podmioty próbują różnie podchodzić do tematu.
Skoro jesteśmy przy odzysku, to przypominam, że SpaceX poniósł porażkę w pierwszym podejściu (odzysk pierwszego stopnia przy pomocy spadochronów). Kiedy stało się oczywiste, że ta metoda nie zadziała, zaproponowano lądowanie silnikowe. Po jakichś czterech latach pracy odbywają się loty testowe. Jeżeli ta metoda nie zadziała, to SpaceX spróbuje czegoś innego. Jeśli Airbus chce grać bezpiecznie i przez następne dziesięć lat klepać odzysk małego kawałka (rzędu 10% całości) rakiety, to już się nie liczy.
-
Tutaj bym jednak polemizowałbym, czy ten mały kawałek rakiety jest taki mały: jest to z pewnością najdroższa część pierwszego stopnia.
Zastanawiam się jeszcze na ile trzeba by rozbudować procedury inspekcyjne dla już wykorzystanych zbiorników na paliwo i utleniacz. Takie rakiety sa długie i podczas schodzenia z pewnością doświadczają różnych sił, być może niektóre z nich sa inne niż podczas startu. Może się to przełożyć na bardziej zaawansowane procedury inspekcji i weryfikacji.
Sądzę, że odzysk tej małej części rakiety i dołączenie jednorazowych "tanich" zbiorników paliwa jest całkiem sensowne i prostsze. To dość podobne do sposobu odzysku w wahadłowcach - zbiornik paliwa też był tam najtańszym komponentem.
Ciekawe, jak trudne by to było dla drugiego stopnia rakiety - samo odzyskanie silnika/ów rakietowych.
-
Tutaj bym jednak polemizowałbym, czy ten mały kawałek rakiety jest taki mały: jest to z pewnością najdroższa część pierwszego stopnia.
Według popularyzatorów idei jest to oszczędność rzędu 30% kosztów pojedynczego startu. W praktyce pewnie będzie mniej. Duża część kosztów to operacje przedstartowe, a te przy odzysku jedynie kawałków, skomplikują się. IMO w tym wypadku lepiej byłoby zbudować prostszy i tańszy (np. stałopaliwowy) dolny stopień jednorazowego użytku.
-
W ta strone poszli japonczycy z Epsylonem , start jest tani bo obslugiuje go tylko dwoch ludzi a rakieta "sama sprawdza sie przed startem";-) Z powazaniem
Adam Przybyla
-
Z pewnością jakieś oszczędności mogą być od strony infrastruktury + procesowania sprzętu. To jest jedna ze składowych kosztu lotu, który z pewnością można obniżyć o kilkadziesiąt procent.
Może warto zrobić małą zgadywankę ile procent redukcji możemy się spodziewać z całego systemu wynoszenia rakiet?
-
A bierzemy ew. rozwiązania z wykorzystaniem ostatnich członów jako różnego rodzaju promów w stylu Jupiter-Exoliner, Agena bis w stylu Vulcana i co jeszcze można wymyślić?
-
Pewnie można by, aczkolwiek trzeba by to w jakiś przejrzysty sposób wykombinować.
Coś mi się wydaje, że to bardziej praca pod jakimś arkuszem kalkulacyjnym niż tylko w formie "ja sądzę". :)
-
A bierzemy ew. rozwiązania z wykorzystaniem ostatnich członów jako różnego rodzaju promów w stylu Jupiter-Exoliner, Agena bis w stylu Vulcana i co jeszcze można wymyślić?
... byl jescze pomysl orbital recovery Walta Andersona, ale kto to jeszcze pamieta ....
Z powazaniem
Adam Przybyla
-
(https://pbs.twimg.com/media/CHF82vfWwAI0TIK.jpg:large)
Troche wiecej danych. Z powazaniem
Adam Przybyla