Prędkość światła jest ograniczona do 299 792.458 km / s . Prędkość obrotowa naszej gwiazdy względem galaktyki to 220 km/s
Zakładam taką wizualizację myślową oba układy słoneczne poruszają się z prędkością obrotową 160 000 km/s względem centrum fikcyjnej galaktyki. Jedna porusza się zgodnie z ruchem obrotowym galaktyki druga w przeciwną stronę po orbicie jak w zderaczu hadronów tylko na galaktyczną skalę. Orbity nie przecinają się ale przechodzą na podobnych bezpiecznych orbitach. Jako, że prędkość jest z 800 razy większa od tego co znamy to obie orbity są puste i bezpieczne i blisko jądra wokoło którego się obracają

Obserwator na planecie wykonuje obserwację i widzi zbliżającą się gwiazdę. Zastanawia mnie jak ją widzi, w końcu ta gwiazda wydawałoby się prześcigać światło gwiazd z tła. A po bezpiecznym minięciu zapewne by znikła? (światło gwiazdy nie dogoniłoby uciekającego obserwatora,) by pojawić się ponownie po zakończeniu cyklu. Ciekawi mnie jakby to wyglądało. Zwłaszcza gdyby inne układy słoneczne (tło) poruszałoby się znacznie wolniej tak jak my 220 km/s.