No szkoda, że takie ogłupianie ma miejsce w szkołach, i to w XXI wieku

Przed kilku dniami zmarła moja polonistka z szkoły średniej. Zawsze troszkę lubiłem Polski (ale nie gramatykę). Ale pani nauczyciel śp. wkładała w swoją pracę, jak to wyrazić swoje serce. Może to dziwne będzie dla Was ale ta szkoła to było Technikum Rolnicze

Dla mnie jej sposób uczenia wyczulił na kwestie widzenia spostrzegania świata przez bohaterów lektur (prawie wszystkie przeczytałem, oprócz Ferdydurke

). Tego typu nastawienie przybliżyło mi sprawy psychologii. Poza tym dzięki nauczycielce od języka polskiego odkryłem u siebie wrażliwość na sprawy estetyki, piękna np. krajobrazu (opisy z Pana Tadeusza

) Takie rozmemływanie się w lekturach jednak coś mi dało. I mam za to wielki szacunek i pamięć do ś.p. Pani Polonistki.
Mam szczęście, że miałem też dobrą nauczycielkę z biologii, która może nie miała encyklopedii w głowie, ale wkładała swoją energię i zdrowie, żeby nas nauczyć biologii. Ale mnie już do tego nie trzeba było namawiać bo biolę od podstawówki uwielbiałem i uwielbiam, co może widać po moich postach w OT

Warto mieć takich swoich ,,mistrzów" tych większych czy mniejszych. Myślę, że wystarczy, że nauczyciel jak włoży serca w pracę to jednak (parafrazując nieco do biblijnej Przypowieści o siewcy), któreś z ziaren przez niego wysianych, trafi w końcu na podatny grunt. Może to będzie jedno ziarenko na milion ale zawsze.
Szkoda tylko, że nasi włodarze z Ministerstwa Uczenia

dość często utrudniają nauczycielom prace

Bo uczenie w szkole to nie tylko wkuwanie i uczenie się, ale również wychowywanie i kształtowanie serca dzieci i młodziezy, czy nawet studentów i doktorantów. A właśnie na takich nauczycieli w swych szkołach miałem szczęście trafiać i za to chwała Panu!!!!
