Autor Wątek: Astrofizyka - Badania różne (zbiorczo)  (Przeczytany 281562 razy)

0 użytkowników i 4 Gości przegląda ten wątek.

Offline Slavin

  • Weteran
  • *****
  • Wiadomości: 976
  • Ciekłym metanem i ciekłym tlenem LCH4/LO2 Methalox
Odp: Astrofizyka - Badania różne (zbiorczo)
« Odpowiedź #270 dnia: Listopada 08, 2017, 17:17 »
Astronomowie po raz pierwszy detalicznie zaobserwowali szczegóły na powierzchni starzejącej się gwiazdy o takiej samej masie jaką ma Słońce.
Zdjęcia uzyskane dzięki ALMA pokazują że ta gwiazda jest czerwonym olbrzymem a jej średnica jest dwukrotnie większa niż orbita Ziemi wokół jej Słońca.
Na atmosferę tej gwiazdy regularnie wpływają potężne i niespodziewane fale uderzeniowe.
Te badania zostały opublikowane w Nature Astronomy.



http://www.urania.edu.pl/wiadomosci/zdjecie-czerwonego-olbrzyma-daje-zaskakujace-spojrzenie-na-przyszlosc-slonca-3756.html
« Ostatnia zmiana: Lutego 16, 2026, 10:08 wysłana przez Slavin »

Offline Slavin

  • Weteran
  • *****
  • Wiadomości: 976
  • Ciekłym metanem i ciekłym tlenem LCH4/LO2 Methalox
Odp: Astrofizyka - Badania różne (zbiorczo)
« Odpowiedź #271 dnia: Listopada 11, 2017, 10:32 »
ALMA odkrywa chłodne pasy pyłu wokół Proksimy Centauri



Sieć radioteleskopów ALMA znalazła cząstki pyłu otaczające gwiazdę położoną najbliżej Układu Słonecznego - Proksimę Centauri. Nowe obserwacje radiowe ukazują poświatę pochodzącą od chłodnego materiału znajdującego się w obszarze położonym w odległości odpowiadającej mniej więcej odległości Ziemi od Słońca w naszym Układzie Słonecznym.

Proxima Centauri jest czerwonym karłem położonym "zaledwie" cztery lata świetlne stąd. Można ją odnaleźć w widocznym na południowym niebie gwiazdozbiorze Centaura. Wiemy od paru lat, że okrąża ją zbliżona rozmiarami do Ziemi planeta Proxima b, która jest w tej sytuacji najbliższą Ziemi planetą pozasłoneczną. Ale być może planet tych jest więcej. Nowe obserwacje z udziałem sieci radioteleskopów ALMA pośrednio na to wskazują.

Zebrane dane dowodzą obecnoś chłodniejszego i bardziej zewnętrznego pasa pyłu wokół gwiazdy. A to świadczy o możliwości występowania tam... rozbudowanego układu planet. Zaobserowane pyłowe struktury przypominają po prostu te, które znaleźliśmy już dawno temu w naszym Układzie Słonecznym - mowa tu o Pasie Kuipera i pasie planetoid pomiędzy orbitami Marsa i Jowisza. Także w przypadku Proksimy uważa się, że otaczające ją pasy zbudowane są z małych cząsteczek skał i lodu, które pozostały po długotrwałym procesie formowania się planet.

Pierwszy autor opublikowanej właśnie pracy na ten temat, Guillem Anglada z Instituto de Astrofísica de Andalucía (CSIC) w Hiszpanii, uważa, że odkrycie to ma ogromne znaczenie. Po niedawnej detekcji krążącej tam planety typu ziemskiego (Proxima b) stanowi ono obecnie ważne potwierdzenie wcześniejszych przypuszczeń, że układ ProximaCentauri jest zbliżony budową do naszego układu. Jak wiele może być jednak jego nieznanych jeszcze planet? Na odpowiedź będziemy zapewne musieli jeszcze trochę poczekać.

Pyłowe pasy stanowią pozostałości po materiale, który nie wszedł w skałd większych ciał takich jak planety. Skladają się z obiektów różnych pod względem wielkości, począwszy od ziaren zbliżonych rozmiarmi do piasku i skończywszy na planetoidach o średnicy kilku kilometrów. W przypadku Proksimy Centauri główny pas takich ciał rozciąga się na odległość kilkuset milionów kilometrów od gwiazdy, a jego średnią temperaturę oszacowano na –230 stopni Celsjusza. Podobną temperaturę ma Pas Kuipera należący do Układu Słonecznego. Dane zebrane przez anteny ALMA wskazują też na obecność innego, jeszcze bardziej oddalonego od Proksimy i jeszcze chłodniejszego pasa drobnych obiektów. Jeśli hipoteza ta doczeka się potwierdzenia, będziemy mieli do czynienia z niezwykle ciekawym zjawiskiem. Warto dodać, że oba pasy pyłowe znajdują się daleko poza orbitą znanej planety Proxima b.

Proxima Centauri i jej ewentualne nowe planety są interesujące z jeszcze jednego powodu - mówi się już dziś o planach wysłania w te rejony miniaturowych i napędzanych pulsami laserowymi sond kosmicznych w ramach nowatorskiego projektu Breakthrough Starshot. Znajomość dokładnych warunków panujących w tym pełnym pyłu i okruchów skalnych otoczeniu gwiazdy będzie bardzo istotna dla konkretnego planowania takiej misji.

Otrzymane wyniki potwierdzają też to, co naukowcy zakładali od pewnego czasu: sieć interferometrów radiowych ALMA faktycznie jest w stanie wykryć pyłowe struktury wokół innych gwiazd. Dalsze obserwacje tego układu przyniosą więcej szczegółów na temat hipotetycznych planet Proksimy. W połączeniu z innymi badaniami dotyczącymi dysków protoplanetarnych młodych gwiazd powie nam to zapewne wiele o tym samym lub podobnym procesie, który mniej więcej 4600 milionów lat temu doprowadził do narodzin planet Układu Słonecznego.

http://www.urania.edu.pl/wiadomosci/alma-odkrywa-chlodne-pasy-pylu-wokol-proksimy-centauri-3762.html

Offline Orionid

  • Weteran
  • *****
  • Wiadomości: 28909
  • Very easy - Harrison Schmitt
Odp: Astrofizyka - Badania różne (zbiorczo)
« Odpowiedź #272 dnia: Listopada 13, 2017, 23:36 »
Astronomowie odkryli gwiazdę, która nie chce umrzeć
13.11.2017


Artystyczna wizja wybuchu supernowej. Źródło: NASA/ESA/G. Bacon (STSci)

Międzynarodowy zespół naukowców zaobserwował supernową, która jest zupełnie inna niż tysiące supernowych znanych do tej pory. Mimo wielokrotnych wybuchów, gwiazda nadal istnieje – informuje Keck Observatory.

Wybuch supernowej oznacza koniec życia gwiazdy. Po eksplozji pozostaje gwiazda neutronowa lub czarna dziura oraz mgławica zwana „pozostałością po supernowej”. Okazuje się, że dla najbardziej masywnych gwiazd końcówka ich życia może być bardziej skomplikowana.

Gdy we wrześniu 2014 roku w ramach projektu Palomar Transient Factory odkryto rozbłysk gwiazdy iPTF14hls, wydawało się, że to zwyczajna supernowa z grupy takich, które wykazują absorpcyjne linie w swoich widmach. Takie obiekty mają jedno główne maksimum blasku i świecą przez około 100 dni, po czym ich jasność spada.

Wybuch iPTF14hls miał widmo typowej supernowej związanej z zapadnięciem się jądra masywnej gwiazdy, ale kilka miesięcy później badacze odkryli, iż supernowa po wybuchu i późniejszym osłabieniu blasku ponownie zaczęła jaśnieć. W ciągu około dwóch lat obiekt iPTF14hls pojaśniał i osłabł co najmniej pięć razy. Cechy widma wskazywały na odrzucenie przez gwiazdę otoczki o kilkudziesięciu masach Słońca, na kilkaset dni przed końcowym wybuchem.

Naukowcy przeszukali archiwa danych i z zaskoczeniem znaleźli dowody na wybuch w 1954 roku w tym samym miejscu na niebie. Jeśli te dwa zdarzenia są ze sobą powiązane, oznacza to, że gwiazda w jakiś sposób przetrwała wybuch, a następnie ponownie wybuchła w 2014 roku. Według obliczeń gwiazda, która wybuchła, miała co najmniej 50 mas Słońca, czyli była bardzo masywna.

O ile astronomom znane są powtarzające się wybuchy gwiazd, jak to ma miejsce na przykład u gwiazd nowych, to w przypadku supernowych do tej pory nie odnotowano takiego powtórzenia. Być może astronomowie są po raz pierwszy świadkami zjawiska zwanego po angielsku „pulsational pair-instability supernova”, czyli pulsacyjnej supernowej powstającej w wyniku niestabilności kreacji par cząstka-antycząstka. Kreacja par cząstek (gdy fotony wytwarzają cząstkę i antycząstkę) to proces odwrotny do anihilacji cząstek (gdy cząstka i antycząstka zostają zamienione w fotony).

„Według teorii, być może mamy do czynienia z przypadkiem wybuchu gwiazdy tak masywnej i gorącej, że w jej jądrze została wygenerowana antymateria. To spowodowałoby bardzo niestabilne zachowanie gwiazdy i powtarzające się jasne wybuchy przez kolejne lata” - tłumaczy Daniel Kasen z Wydziału Fizyki i Astronomii UC Berkeley, pracujący także w Lawrence Berkeley Lab.

Taki proces mógł się powtarzać przez dziesiątki lat zanim nastąpiła finalna eksplozja i zapadnięcie się do czarnej dziury. Być może wybuch iPTF14hls jest eksplozją najmasywniejszej gwiazdy z zaobserwowanych do tej pory supernowych i dlatego nie pasuje do typowego obrazu tych kataklizmicznych wydarzeń.

Teoria przewiduje możliwość zaistnienia takiej sytuacji dla gwiazd o masach od 95 do 130 razy większych niż masa Słońca. Jak mówi Andy Howell, kierownik grupy obserwującej supernową z Las Cumbres Observatory (LCO), do tej pory uważano, iż tego typu bardzo energetyczne eksplozje poprzedzające finalny wybuch supernowej mogły występować we wczesnym Wszechświecie, a obecnie powinny zaniknąć. Naukowiec porównuje dokonane odkrycie do sytuacji, gdyby dzisiaj odnaleziono żywego dinozaura.

Przy czym zaobserwowana energia jest większa niż teoretyczne przewidywania tej teorii, więc przypadek iPTF14hls może być w ogóle nowym, nieznanym do tej pory nawet teoretycznie rodzajem supernowej.

Wyniki badań opublikowano w środę w czasopiśmie naukowym „Nature”. Zespołem badawczym kierowali naukowcy z Las Cumbres Observatory, a pierwszym autorem pracy jest Iair Arcavi z UC Santa Barbara oraz z Las Cumbres Observatory. (PAP)

cza/ agt/
http://naukawpolsce.pap.pl/aktualnosci/news,27164,astronomowie-odkryli-gwiazde-ktora-nie-chce-umrzec.html

Offline Orionid

  • Weteran
  • *****
  • Wiadomości: 28909
  • Very easy - Harrison Schmitt
Odp: Astrofizyka - Badania różne (zbiorczo)
« Odpowiedź #273 dnia: Listopada 19, 2017, 08:01 »
Pobliskie pulsary zagadkowym źródłem pozytonów? A figę!
18.11.2017


W promieniowaniu kosmicznym obserwujemy więcej pozytonów o dużych energiach niż mogą wyprodukować bliskie nam pulsary. Zdjęcie przedstawia pulsary Geminga i PSR B0656+14. (Źródło: John Pretz)

W docierającym do Ziemi promieniowaniu kosmicznym jest zbyt wiele pozytonów (antymaterialnych odpowiedników elektronów) o dużych energiach. Wydawało się, że cząstki te mogą być wytwarzane przez bliskie nam pulsary. Z najnowszych badań wynika, że wcale nie.

Nasza planeta jest zanurzona w promieniowaniu kosmicznym. Wśród cząstek docierających do Ziemi z głębi kosmosu znajdują się pozytony, antymaterialne odpowiedniki elektronów. Astrofizyków od dłuższego czasu intryguje, dlaczego pozytonów o dużych energiach jest w promieniowaniu kosmicznym znacznie więcej niż przewidują obecne modele teoretyczne.

Najnowszą próbą odpowiedzi są obserwacje wykonane przez kilkudziesięcioosobowy zespół naukowców ze Stanów Zjednoczonych, Meksyku, Niemiec i Polski przeprowadzone za pomocą niedawno uruchomionego detektora High-Altitude Water Cherenkov Gamma-Ray Observatory (HAWC). Analizę pomiarów cząstek promieniowania kosmicznego opublikowano w prestiżowym czasopiśmie naukowym „Science” (http://science.sciencemag.org/content/358/6365/911). W badaniach uczestniczyła grupa badawcza z Instytutu Fizyki Jądrowej Polskiej Akademii Nauk (IFJ PAN) w Krakowie. O badaniach poinformowali przedstawiciele IFJ PAN w przesłanym PAP komunikacie.

POZYTONÓW AŻ W NADMIARZE

„Wiemy, że cząstki promieniowania kosmicznego o dużych energiach, wędrujące przez naszą galaktykę, szybko rozpraszają swoją energię wskutek oddziaływań z innym promieniowaniem i polami magnetycznymi. Tak zachowują się cząstki pierwotnego promieniowania kosmicznego. Pozytony są wtórne, pochodzą z oddziaływań, w których uczestniczy promieniowanie pierwotne. Oczekiwalibyśmy więc podobnej zależności: wyraźnego spadku liczby wysokoenergetycznych pozytonów” - wyjaśnia dr hab. Sabrina Casanova, prof. IFJ PAN, i dodaje: „Rzeczywistość jest inna. Obserwatoria satelitarne i naziemne rejestrują znacznie więcej pozytonów o dużych energiach niż powinny. Naszym celem było sprawdzenie, czy źródłem tych nadmiarowych pozytonów nie są bliskie nam obiekty astronomiczne, takie jak pulsary i otaczające je mgławice”.

CZERENKOW W MEKSYKU

Obserwatorium HAWC znajduje się na zboczu meksykańskiego wulkanu Sierra Negra, na wysokości ponad 4100 m n.p.m. Rozmieszczono tu 300 zbiorników z wodą, otoczonych detektorami wrażliwymi na ulotne błyski świetlne, znane jako promieniowania Czerenkowa. Promieniowanie to pojawia się w zbiorniku, gdy wpadnie do niego cząstka poruszająca się z prędkością większą od prędkości światła w wodzie.

Każdej doby w HAWC rejestruje się w ten sposób obecność kosmicznych fotonów gamma o energiach od 100 gigaelektronowoltów (GeV) do 100 teraelektronowoltów (TeV). Są to energie nawet trylion razy większe od energii fotonów światła widzialnego i kilkunastokrotnie większe od energii protonów w akceleratorze LHC. (W całej historii pomiarów promieniowania kosmicznego rejestrowano cząstki o energiach sięgających nawet 300 000 000 TeV - informuje IFJ PAN).

„Detektory obserwatorium HAWC rejestrują promieniowanie gamma emitowane m.in. przez pewną populację elektronów wytwarzanych przez pulsary i rozpędzanych przez nie do ogromnych energii. Podstawowe pytanie brzmiało: czy tych elektronów jest wystarczająco dużo, żeby oddziaływania z ich udziałem mogły później wygenerować odpowiednią liczbę pozytonów?” - mówi dr Francisco Salesa Greus (IFJ PAN).

POBLISKIE PULSARY

Zespół eksperymentu przeprowadził bardzo szczegółową analizę danych zebranych dla dwóch stosunkowo bliskich pulsarów, znanych jako Geminga i PSR B0656+14. Pierwszy z nich znajduje się od nas w odległości około 800, a drugi ponad 900 lat świetlnych. Oba obiekty należą do najsilniejszych źródeł promieniowania kosmicznego w naszym regionie galaktyki.

Obejmująca 17 miesięcy obserwacji analiza wykazała, że promieniowanie z obu pulsarów i otaczających je mgławic rzeczywiście odpowiada za część pozytonów w promieniowaniu kosmicznym. Wbrew oczekiwaniom sporej grupy naukowców, wkład ten w zakresie wysokich energii, sięgających teraelektronowoltów, okazał się jednak kilkukrotnie za mały do wytłumaczenia rzeczywistej liczby pozytonów.

CZYŻBY TO SPRAWKI CIEMNEJ MATERII?

„Skoro udział bliskich pulsarów w generowaniu napływającego do nas strumienia pozytonów o dużych energiach jest tak skromny, coraz bardziej prawdopodobne stają się inne wytłumaczenia. Najciekawszym z nich jest hipoteza o pochodzeniu nadmiarowych pozytonów z rozpadu bądź anihilacji ciemnej materii” - komentuje prof. Casanova.

Gdyby hipoteza o rodowodzie pozytonów z anihilacji bądź rozpadu ciemnej materii okazała się z czasem prawdziwa, nadmiarowe pozytony w promieniowaniu kosmicznym byłyby pierwszymi rejestrowanymi przez ludzkość cząstkami pochodzącymi z interakcji ciemnej materii. O tym, czy jednak nimi naprawdę są, zadecydują dopiero przyszłe obserwacje.

Badania prowadzone w IFJ PAN finansowane były z grantu OPUS Narodowego Centrum Nauki.

PAP - Nauka w Polsce
http://naukawpolsce.pap.pl/aktualnosci/news%2C27237%2Cpobliskie-pulsary-zagadkowym-zrodlem-pozytonow-fige.html

Polskie Forum Astronautyczne

Odp: Astrofizyka - Badania różne (zbiorczo)
« Odpowiedź #273 dnia: Listopada 19, 2017, 08:01 »

Offline station

  • Sir Astronaut
  • Weteran
  • *****
  • Wiadomości: 4067
  • Let there be Space!
Odp: Astrofizyka - Badania różne (zbiorczo)
« Odpowiedź #274 dnia: Grudnia 01, 2017, 15:50 »
Astronomowie po raz pierwszy zaobserwowali szczegóły powierzchni starzejącej się gwiazdy o takiej samej masie, jaką ma Słońce. Zdjęcia uzyskane dzięki ALMA pokazują, że gwiazda jest czerwonym olbrzymem a jej średnica jest dwukrotnie większa, niż orbita Ziemi wokół Słońca. Na atmosferę gwiazdy wpływają potężne, niespodziewane fale uderzeniowe. Badania zostały opublikowane w Nature Astronomy.

http://www.urania.edu.pl/wiadomosci/zdjecie-czerwonego-olbrzyma-daje-zaskakujace-spojrzenie-na-przyszlosc-slonca-3756.html




przypomina mi to mocno poniższe zdjęcie - mimo wszystko o wiele większej Betelgezy


Leć Elon na Marsa...leć...i nie wracaj.

Online kanarkusmaximus

  • Administrator
  • *****
  • Wiadomości: 24183
  • Ja z tym nie mam nic wspólnego!
    • Kosmonauta.net
Odp: Astrofizyka - Badania różne (zbiorczo)
« Odpowiedź #275 dnia: Grudnia 01, 2017, 20:51 »
O ile się orientuję, to wciąż nie znamy dokładnie rozmiarów dużych gwiazd i te dwa przypadki są przykładami nielicznych wyjątków. Dobrze się orientuję?

Offline Orionid

  • Weteran
  • *****
  • Wiadomości: 28909
  • Very easy - Harrison Schmitt
Odp: Astrofizyka - Badania różne (zbiorczo)
« Odpowiedź #276 dnia: Grudnia 07, 2017, 23:39 »
Nowe informacje o KIC 9832227
BY KRZYSZTOF KANAWKA ON 7 GRUDNIA 2017

(...) Wciąż nie jest pewne, czego można się spodziewać po złączeniu. Niektórzy naukowcy uważają, że czeka nas zjawisko podobne do obserwowanego od 2002 roku V838 Monocerotis, gdzie rejestrowana jest poruszająca się materia. Nie jest to jednak pewne, dlatego prognoza rychłego złączenia dwóch gwiazd jest elektryzująca dla astronomów – możliwe są zaawansowane obserwacje przy użyciu różnych obserwatoriów astronomicznych.

(Calvin College)
http://kosmonauta.net/2017/12/nowe-informacje-o-kic-9832227/
https://calvin.edu/calendar/event.html?id=978d26f4-0dc2-4a9c-ba2b-3db1be065653

Offline Orionid

  • Weteran
  • *****
  • Wiadomości: 28909
  • Very easy - Harrison Schmitt
Odp: Astrofizyka - Badania różne (zbiorczo)
« Odpowiedź #277 dnia: Grudnia 09, 2017, 18:27 »
Precyzyjne pomiary ruchów gwiazd w innej galaktyce
01.12.2017

Dwa obserwatoria – Kosmiczny Teleskop Hubble’a oraz Gaia – połączyły siły, aby dokładnie wyznaczyć trójwymiarowe ruchy gwiazd w pobliskiej galaktyce. Uzyskano najlepszą precyzję pomiarów w historii tego typu badań dla obiektów poza Drogą Mleczną – informuje ESA.

Naukowcy z dwóch holenderskich instytutów, Kapteyn Astronomical Institute oraz Leiden Observatory, wykorzystali dane zebrane przez Kosmiczny Teleskop Hubble’a i obserwatorium Gaia do pomiaru ruchów gwiazd w Galaktyce Karłowatej w Rzeźbiarzu. Jest to niewielka satelitarna galaktyka w pobliżu Drogi Mlecznej. Dzieli nas od niej dystans 300 tysięcy lat świetlnych.

Ustalenie ruchów gwiazd w trzech wymiarach było możliwe dzięki temu, że dysponowano zestawami danych obejmujących okres ponad 12 lat. Zmierzono ruchy własne dla prawie 100 gwiazd. W przypadku 10 gwiazd o najmniejszych błędach pomiaru udało się także znaleźć w literaturze oszacowania prędkości radialnych (w kierunku naszej linii widzenia na gwiazdę). Dysponując pomiarem ruchu własnego i prędkości radialnej można było następnie wyznaczyć ruch tych gwiazd w trzech wymiarach przestrzeni.

Naukowcy porównują uzyskaną precyzję do pomiaru rocznego ruchu gwiazdy na niebie z dokładnością do wielkości główki szpilki umieszczonej na Księżycu i widzianej z Ziemi.

Galaktyka Karłowata w Rzeźbiarzu należy do sferoidalnych galaktyk karłowatych, które z kolei są w gronie galaktyk najbardziej zdominowanych przez ciemną materię. Ciemna materia jest tajemniczym składnikiem Wszechświata, o którego istnieniu wnioskujemy z oddziaływań grawitacyjnych, które wywiera na zwykła materię, ale nie potrafimy jej dostrzec bezpośrednio. Cały czas wśród naukowców trwa debata, jaka może być natura ciemnej materii i co może się na nią składać. Poznanie dokładnych ruchów gwiazd w takiej galaktyce może pomóc w przetestowaniu aktualnych teorii na temat ciemnej materii.

Dzięki poznaniu ruchów gwiazd, można ustalić, jaka jest całkowita masa galaktyki (materii zwykłej i ciemnej materii) oraz jak ta masa jest rozmieszczona. Wyniki wskazują, że gwiazdy w Galaktyce Karłowatej w Rzeźbiarzu preferują wydłużone orbity radialne. Oznacza to, że gęstość ciemnej materii rośnie w kierunku centrum galaktyki.

Dodatkowym efektem prac było lepsze ustalenie trajektorii całej Galaktyki Karłowatej w Rzeźbiarzu. Okazało się, że orbita jest mocno wydłużona i oddala się od Drogi Mlecznej bardziej niż sądzono. Obecnie galaktyka znajduje się prawie w najbliższym względem Drogi Mlecznej punkcie swojej orbity, ale maksymalnie może oddalić się na 725 tysięcy lat świetlnych.

Kosmiczny Teleskop Hubble’a działa w ramach NASA, we współpracy z Europejską Agencją Kosmiczną (ESA), natomiast Gaia to projekt realizowany przez ESA. Głównym celem misji Gaia są precyzyjne pomiary dla miliarda gwiazd, aby utworzyć trójwymiarową mapę Drogi Mlecznej i jej najbliższego otoczenia.

Szczegółowe informacje są dostępne na stronie:
http://sci.esa.int/hubble/59812-hubble-and-gaia-team-up-to-measure-3d-stellar-motion-with-record-breaking-precision/
oraz http://www.spacetelescope.org/news/heic1719/ (PAP)

cza/ ekr/
http://naukawpolsce.pap.pl/aktualnosci/news%2C27416%2Cprecyzyjne-pomiary-ruchow-gwiazd-w-innej-galaktyce.html

Online kanarkusmaximus

  • Administrator
  • *****
  • Wiadomości: 24183
  • Ja z tym nie mam nic wspólnego!
    • Kosmonauta.net
Odp: Astrofizyka - Badania różne (zbiorczo)
« Odpowiedź #278 dnia: Grudnia 09, 2017, 18:47 »
Nowe informacje o KIC 9832227

O tej gwieździe chyba warto zrobić niebawem oddzielny wątek, bo jeśli rzeczywiście może sięgnąć nawet +2 magnitudo w 2022 roku to zdecydowanie będzie ciekawie! :)

Offline Orionid

  • Weteran
  • *****
  • Wiadomości: 28909
  • Very easy - Harrison Schmitt
Odp: Astrofizyka - Badania różne (zbiorczo)
« Odpowiedź #279 dnia: Grudnia 09, 2017, 18:59 »
Odkryto najdalszą supermasywną czarną dziurę
08.12.2017


Artystyczna wizja supermasywnej czarnej dziury. Źródło: Robin Dienel/Carnegie Institution for Science

Astronomom udało się zidentyfikować supermasywną czarną dziurę na krańcach obserwowalnego Wszechświata, z okresu 690 milionów lat po Wielkim Wybuchu – informuje NASA. Wyniki badań opublikowano w „Nature”.

Naukowcy szacują masę tej supermasywnej czarnej dziury na 800 milionów mas Słońca. To zaskakującą dużo jak na tak młody obiekt we wczesnej erze Wszechświata.

Gdy Wszechświat powstał w Wielkim Wybuchu, to w początkowej fazie był gorącą mieszaniną cząstek, która gwałtownie się rozszerzała w trakcie tzw. ery inflacji. Około 400 tysięcy lat po Wielkim Wybuchu uległ ochłodzeniu na tyle, że powstał neutralny gaz wodorowy. Ale zanim grawitacja spowodowała grupowanie się materii w pierwsze galaktyki, Wszechświat był ciemny, bez jasnych źródeł światła. Promieniowanie od pierwszych galaktyk powodowało sukcesywnie jonizowanie wodoru (tzw. epoka wtórnej jonizacji). Gdy proces ten objął wystarczająco duży obszar Wszechświata, fotony mogły wreszcie swobodnie podróżować przez przestrzeń kosmiczną – wtedy Wszechświat stał się przezroczysty dla światła. I to mniej więcej z tego okresu pochodzą najdalsze obserwowane kwazary i galaktyki.

Wiele wodoru wokół opisywanego kwazara ULAS J1342+0928 (w jego centrum znajduje się supermasywna czarna dziura) jest w stanie neutralnym. Oznacza to, że obiekt ten nie tylko jest najdalszym kwazarem, ale na dodatek jest przykładem czegoś, co widzimy z okresu zanim Wszechświat stał się w pełni przezroczysty.

W zidentyfikowaniu supermasywnej czarnej dziury pomogły obserwacje wykonane przy pomocy należącego do NASA komicznego obserwatorium Wide-field Infrared Survey Explorer (WISE), w połączeniu z danymi z naziemnych przeglądów nieba. Potem wykonano szczegółowe badania Teleskopami Magellana w Chile.

Supermasywna czarna dziura znajduje się w centrum kwazara (rodzaj aktywnej galaktyki). Dystans do obiektu wyznaczono na podstawie przesunięcia ku czerwieni, czyli pomiaru jak bardzo światło jest rozciągnięte poprzez ekspansję Wszechświata zanim dotrze do Ziemi. Im większe przesunięcie ku czerwieni, tym dalej znajduje się obiekt, a tym samym patrzymy coraz bardziej wstecz w historię Wszechświata. Omawiany kwazar ma przesunięcie ku czerwieni z = 7,54, wyznaczone na podstawie emisji zjonizowanego węgla. Przekłada się to na ponad 13 miliardów lat podróży światła do nas.

Naukowcy przewidują, że na niebie może znajdować się od 20 do 100 kwazarów tak jasnych i odległych, jak wspomniany. Być może więcej takich obiektów uda się odkryć przy pomocy kosmicznego teleskopu Wide-field Infrared Survey Telescope (WFIRST) szykowanego przez Europejską Agencję Kosmiczną (ESA) we współpracy z NASA.

Szczegółowe informacje są dostępne na stronie: https://www.jpl.nasa.gov/news/news.php?release=2017-312 (PAP)

cza/ ekr/
http://naukawpolsce.pap.pl/aktualnosci/news%2C27503%2Codkryto-najdalsza-supermasywna-czarna-dziure.html
http://news.mit.edu/2017/scientists-observe-supermassive-black-hole-infant-universe-1206
https://phys.org/news/2017-12-scientists-supermassive-black-hole-infant.html

Offline Orionid

  • Weteran
  • *****
  • Wiadomości: 28909
  • Very easy - Harrison Schmitt
Odp: Astrofizyka - Badania różne (zbiorczo)
« Odpowiedź #280 dnia: Grudnia 12, 2017, 21:41 »
Powstała mapa orbit galaktyk w Supergromadzie Lokalnej
11.12.2017


Orbity galaktyk w Supergromadzie Lokalnej. Zaznaczono Drogę Mleczną (MW) i Galaktykę w Andromedzie (M31), a także Gromadę Virgo. Źródło: R. Brent Tully \ Instytut Astronomii Uniwersytetu Hawajskiego.

Powstała szczegółowa mapa orbit galaktyk w odległości do 100 milionów lat świetlnych od Drogi Mlecznej – podał Instytut Astronomii Uniwersytetu Hawajskiego. Przygotowała ją grupa astronomów z USA, Izraela i Francji.

Mapa obejmuje orbity dla prawie 1400 galaktyk w otoczeniu 100 milionów lat świetlnych wokół Drogi Mlecznej. Zrekonstruowano ruchy galaktyk przez okres 13 miliardów lat.

Główną masą powodującą przyciąganie grawitacyjne w tym obszarze jest Gromada Virgo, w odległości 50 milionów lat świetlnych od nas. Gromada ta ma masę 600 bilionów mas Słońca. Do tej pory już ponad 1000 galaktyk zostało przyciągniętych przez gromadę. W przyszłości podobny los czeka wszystkie galaktyki w odległości do 40 milionów lat świetlnych. Droga Mleczna znajduje się tuż za granicą tej strefy. Przy czym warto dodać, że Droga Mleczna i Galaktyka w Andromedzie, z których każda ma po 2 biliony mas Słońca, zderzą się ze sobą za około 5 miliardów lat.

Jak komentuje Brent Tully z Instytutu Astronomii Uniwersytetu Hawajskiego - współautor badań, po raz pierwszy udało się nie tylko zwizualizować szczegółową strukturę Supergromady Lokalnej, ale też ustalić, jak ta struktura ewoluowała w historii Wszechświata. Gdyby użyć analogii do Ziemi, to badamy nie tylko aktualną geografię powierzchni naszej planety, ale także historię ruchów płyt tektonicznych.

Przedstawiona mapa pokazuje też ogólniejszy obraz naszego fragmentu Wszechświata. Można dostrzec dwa główne przepływy. Wszystkie galaktyki w jednej z półkul tego obszaru (tej, w której znajduje się Droga Mleczna) kierują się w stronę płaskiej ściany. Dodatkowo każda galaktyka w całym obszarze zasadniczo dryfuje w kierunku grawitacyjnego atraktora w dużo większej odległości.

Supegromada Lokalna, zwana też Supegromadą w Pannie, to supergromada galaktyk obejmująca obszar o średnicy mniej więcej 200 milionów lat świetlnych. W jej skład wchodzi około 100 gromad galaktyk i grup galaktyk. Centrum supergromady stanowi Gromada Virgo (Gromada w Pannie), z kolei na peryferiach supergromady znajduje się Lokalna Grupa Galaktyk, w której z kolei rezyduje nasza rodzima Droga Mleczna. Supegromady galaktyk należą do największych struktur we Wszechświecie.

Wideo z reprezentacją orbit w Supergromadzie Lokalnej, jak również interaktywny model 3D, można zobaczyć na stronie http://www.ifa.hawaii.edu/info/press-releases/galaxy_orbits/. Zaprezentowane modele pokazują sytuację po uwzględnieniu rozszerzania się Wszechświata, czynnik ten odjęto i widzimy odchyłki spowodowane lokalnymi oddziaływaniami grawitacyjnymi.

Wyniki badań opublikowano 4 grudnia b.r. w czasopiśmie naukowym "The Astronomical Journal". Pierwszym autorem pracy jest Ed Shaya z University of Maryland (USA). (PAP)
http://naukawpolsce.pap.pl/aktualnosci/news%2C27517%2Cpowstala-mapa-orbit-galaktyk-w-supergromadzie-lokalnej.html

Offline Orionid

  • Weteran
  • *****
  • Wiadomości: 28909
  • Very easy - Harrison Schmitt
Odp: Astrofizyka - Badania różne (zbiorczo)
« Odpowiedź #281 dnia: Grudnia 16, 2017, 23:40 »
Święty Graal fizyki znaleziony? Nowa teoria, co było po Wielkim Wybuchu
15.12.2017

To, co nastąpiło po Wielkim Wybuchu, wyjaśnia Teoria Wielkiej Unifikacji. Aby potwierdzić którąś z jej dotychczasowych wersji, trzeba zaobserwować rozpad protonu (na razie nieodkryty). Duet uczonych, w tym Polak, zaproponował wersję teorii bez rozpadu protonu.

Wszystko, co w naszym Wszechświecie wprawia cząstki w ruch i utrzymuje je w ryzach, można sprowadzić do czterech oddziaływań. To oddziaływania: grawitacyjne, elektromagnetyczne, silne oraz słabe. Uważa się, że kiedyś – tuż po Wielkim Wybuchu – oddziaływania te były jednością. W miarę stygnięcia Wszechświata zaczęły się one od siebie oddzielać.

I tak teraz: oddziaływanie elektromagnetyczne (między cząstkami o ładunku elektrycznym) przenoszone jest przez fotony. Oddziaływanie silne - które występuje np. między kwarkami - przenoszą gluony. A oddziaływanie słabe - to za jego sprawą istnieje np. radioaktywność - przenoszą bozony W+ i W- oraz bozon Z. Oddziaływanie grawitacyjne zaś - jak się przypuszcza - mogłoby być przenoszone przez grawitony (cząstek takich jeszcze nigdy nie zaobserwowano).

SPAJAJĄCE TEORIE

Gdyby udało się znaleźć wspólny mianownik wszystkich tych czterech oddziaływań i połączyć ich działanie w spójną teorię, otrzymalibyśmy Teorię Wszystkiego. To by dopiero było coś! Problemem jest grawitacja, która do pozostałych trzech oddziaływań pasuje jak pięść do nosa.

Na razie więc fizycy wyznaczyli sobie nieco łatwiejsze zadanie: opisać to, co stało się momencik później po Wielkim Wybuchu, kiedy jeszcze trzy z czterech oddziaływań (elektromagnetyczne, silne i słabe) stanowiły jedność. Teoria, która pokazywałaby wspólne pochodzenie tych sił nazywana jest Teorią Wielkiej Unifikacji (GUT). (Szczebelek niżej jest Model Standardowy, który łączy w całość oddziaływanie elektromagnetyczne i słabe).

UPARTE PROTONY

Naukowcy rozważają różne wersje Teorii Wielkiej Unifikacji, ale wszystkie one mają poważny problem – przewidują istnienie pewnego specyficznego zjawiska: rozpadu protonu.

Proton - składnik jądra atomu - składa się z trzech kwarków i być może układ jest niezmienny. Rozpad protonu można by było zaobserwować eksperymentalnie np. w basenie pełnym ultraczystej wody. Tak więc uczeni na całym świecie w ramach odpowiednio zaplanowanych eksperymentów od lat wpatrują się w takie baseny i szukają sygnałów. Ale nie zarejestrowali jeszcze dotąd śladów rozpadu choćby jednego protonu. Protony więc albo nie rozpadają się wcale, albo rozpadają się bardzo rzadko - rzadziej niż raz na 10 tys. kwintylionów lat (kwintylion ma za jedynką 30 zer).

Badacze poszukiwali więc takiej wersji Teorii Wielkiej Unifikacji, która przewidywałaby, że proton jednak może nigdy się nie rozpadać. I to właśnie udało się teraz dwóm uczonym - dr. Bartoszowi Fornalowi oraz prof. Benjaminowi Grinsteinowi. Badania uczonych (pracują na Uniwersytecie Kalifornijskim w San Diego) ukazały się w środę w prestiżowym "Physical Review Letters".

SYMETRIA ESTETYKĄ GŁUPCÓW: POŁAMANE 5-, 10-, 40- I 50-KĄTY

W tej teorii - to tzw. czterowymiarowa Teoria Wielkiej Unifikacji oparta na grupie SU(5) - cząstki występują w zestawach - multipletach. "Żeby opisać wszystkie cząstki Modelu Standardowego potrzebne są dwa multiplety: 5 i 10. Można je sobie wyobrazić, jako pięciokąt i dziesięciokąt foremny. Ich brzegi to różne kwarki i leptony. Symetrię tego układu można rozumieć, jako niezmienniczość ze względu na obroty takiej figury o określony kąt" - opowiada dr Fornal.

I wyjaśnia, że jeśli symetria jest złamana - wyobraźmy to sobie, jakby w miarę stygnięcia Wszechświata 5-kąt i 10-kąt uderzyły o podłoże i rozbiły się na kawałki - multiplety rozpadają się na cząstki Modelu Standardowego. "My dodaliśmy do tego modelu 40-kąt i 50-kąt. Tak dobraliśmy wartości parametrów, że kiedy symetria zostaje złamana, elementy 5- i 10-kątów łączą się z elementami 40- i 50-kątów i wszystkie cząstki Modelu Standardowego otrzymują właściwe masy. A przy tym unikamy oddziaływań, które powodują rozpad protonu" - powiedział dr Fornal.

KOLOROWY SEKSTET POSZUKIWANY!

Teoria teorią, ale jak sprawdzić, czy jest prawdziwa? Do tego trzeba by było zaobserwować podczas eksperymentów pewne charakterystyczne, przewidziane przez Polaka i Amerykanina cząstki. "Jedną z nich jest sekstet kolorowy. Wiadomo, jakie są jego własności. Wielki Zderzacz Hadronów już od paru lat szuka tych cząstek" - opowiada dr Fornal. I dodaje, że istnienie sekstetu kolorowego zakładały już niektóre wcześniejsze teorie. Jednak zarówno sekstet kolorowy jak i inne cząstki, których istnienie przewiduje nowa wersja GUT, to cząstki o bardzo dużych masach i mogą okazać się na razie eksperymentalnie niedostępne. Zarejestrowanie ich byłoby jednak możliwe w akceleratorach o bardzo wysokich energiach zderzeń.

W Wielkim Zderzaczu Hadronów przy CERN energia zderzeń to niecałe 14 teraelektronowoltów (tysięcy miliardów elektronowoltów), a dr Fornal mówi, że do potwierdzenia nowej teorii przydałby się akcelerator o kilkakrotnie wyższej energii zderzeń (ok. 100 teraelektronowoltów). Żeby jednak zaprojektować, sfinansować i zbudować aż tak potężny akcelerator, ludzkość musi podjąć gigantyczny wysiłek, a na to potrzeba jeszcze trochę czasu.

Autor: Ludwika Tomala
PAP - Nauka w Polsce
http://naukawpolsce.pap.pl/aktualnosci/news%2C27582%2Cswiety-graal-fizyki-znaleziony-nowa-teoria-co-bylo-po-wielkim-wybuchu.html

Offline Orionid

  • Weteran
  • *****
  • Wiadomości: 28909
  • Very easy - Harrison Schmitt
Odp: Astrofizyka - Badania różne (zbiorczo)
« Odpowiedź #282 dnia: Grudnia 21, 2017, 19:17 »
Astronomowie robią porządek w nazwach gwiazd
21.12.2017

Międzynarodowa Unia Astronomiczna (IAU) zaakceptowała oficjalnie kolejnych 86 nazw gwiazd, robiąc porządek w "gwiezdnym nazewnictwie". Tym samym już ponad 300 gwiazd na nocnym niebie ma nazwy w postaci słów o konkretnym znaczeniu.

Współcześnie katalogi astronomiczne zawierają miliony, a nawet miliardy gwiazd. Obiekty są w nich oznaczane ciągami liter i cyfr, często np. wskazujących pozycję na niebie, albo kolejny numer obiektu w danym katalogu. Jednak najjaśniejsze gwiazdy posiadają nazwy słowne. Większość nazw gwiazd będących w powszechnym użytku ma korzenie arabskie, greckie lub łacińskie. Przy czym w części przypadków funkcjonują różne nazwy lub różne wersje pisowni dla tego samego obiektu.

Międzynarodowa Unia Astronomiczna to organizacja zrzeszająca ponad dziesięć tysięcy zawodowych astronomów z całego świata. Jako jedyny podmiot ma prawo nadawać obiektom w kosmosie uznawane oficjalnie nazwy. Astronomowie wypracowali szereg zasad stosowanych do nazewnictwa obiektów należących do różnych kategorii. Niedawno postanowiono uporządkować też nazwy słowne gwiazd.

Grupa Robocza ds. Nazw Gwiazd analizuje tradycyjne nazwy obiektów pochodzące z różnych kultur na całym świecie i ustala jednolitą, zalecaną wersję do stosowania w astronomicznych katalogach i atlasach gwiazd, aby uniknąć nieporozumień i pomyłek. W wielu przypadkach, jako oficjalne nazwy aprobowane są te, które znamy zwyczajowo, aczkolwiek nie jest to regułą.

W ubiegłym roku opublikowano listę zaaprobowanych nazw dla 227 gwiazd. Teraz uzupełniono ją o nazwy dodatkowych 86 obiektów, co daje razem 313 gwiazd.

Najjaśniejsza gwiazda, której imię zaaprobowano w tym roku, to Alsephina o blasku 2 magnitudo. W astronomicznych katalogach jest także oznaczana, jako delta Velorum. Nazwa Alsephina pochodzi od arabskiej nazwy al-safinah oznaczającej statek i odnoszącej się do dawnego greckiego gwiazdozbioru Argo (Argo Navis - statek Argonautów). Po raz pierwszy nazwę użyto w X wieku w arabskim tłumaczeniu „Almagestu”, dzieła greckiego astronoma Ptolomeusza z II wieku naszej ery. Początkowo nazwa odnosiła się do całego gwiazdozbioru, a przypisanie do konkretnej jasnej gwiazdy nastąpiło w 1660 r. w „Harmonia Macrocosmica” Andreasa Cellariusa, XVII-wiecznej ilustrowanej książce o kosmosie z Holandii.

Tego typu skomplikowane losy nazw gwiazd nie są wyjątkowe. Wiele gwiazd ma nazwy o pochodzeniu greckim, ale przetłumaczone na arabski, a następnie na łacinę w okresie średniowiecza lub renesansu. W zestawieniu oficjalnym zaaprobowano także jedenaście nazw pochodzenia chińskiego, są też nazwy z innych kultur, np. hinduskie, aborygeńskie, czy pochodzące od ludów zamieszkujących tereny RPA.

Spośród najbliższych gwiazd względem Słońca, uznano nazwę Gwiazda Barnarda, która znajduje się w powszechnym użyciu od stulecia. Jest to czerwony karzeł odkryty przez Edwarda Emersona Barnarda w 1916.

Szczegółowe informacje są dostępne na stronie: https://www.iau.org/news/pressreleases/detail/iau1707/ (PAP)
http://naukawpolsce.pap.pl/aktualnosci/news%2C27662%2Castronomowie-robia-porzadek-w-nazwach-gwiazd.html

Offline Slavin

  • Weteran
  • *****
  • Wiadomości: 976
  • Ciekłym metanem i ciekłym tlenem LCH4/LO2 Methalox
Odp: Astrofizyka - Badania różne (zbiorczo)
« Odpowiedź #283 dnia: Grudnia 24, 2017, 11:34 »


Po raz pierwszy astronomom udało się bezpośrednio zaobserwować granulację na powierzchni gwiazdy innej niż Słońce.
Okazało się że komórki konwekcyjne czerwonego olbrzyma π1 Gruis są zdecydowanie mniej liczne niż w przypadku Słońca.

Konwekcja to bardzo istotny proces w kosmosie mający znaczenie przy transporcie energii w gwiazdach, pulsacjach, wietrze gwiazdowym, czy np. w pyłowych obłokach na powierzchniach brązowych karłów. Z konwekcją spotykamy się także na co dzień, np, gotując wodę. W gwiazdach wygląda to tak, że w centrum gwiazdy plazma nagrzewa się, ekspanduje i unosi ku powierzchni, tam ochładza się, stając się ciemniejsza i gętsza i zaczyna poruszać się z powtorem do centrum. Różne wzory w prądach konwekcyjnych widzimy na powierzchni jako granulację. Do tej pory granulację obserwowano bezpośrednio jedynie w przypadku Słońca. Teraz naukowcom udało się dostrzec granule na powierzchni innej gwiazdy.

π1 Gruis jest chłodnym czerwonym olbrzymem odległym od nas o 530 lat świetlnych. Masę ma zbliżoną do słonecznej (1,5 masy Słońca), ale promień aż 350 razy większy - bez najmniejszezgo problemu zmieściłaby się w nim orbita Ziemi. W efekcie gwiazda jest też znacznie jaśniejsza niż Słońce (kilka tysięcy razy).

Gwiazdę π1 Gruis postanowił dokładnie zbadać międzynarodowy zespół naukowcó, który kierowała Claudia Paladini z Europejskiego Obserwatorium Południowego (ESO). Naukowcy wykonywali obserwacje przy pomocy instrumentu PIONIER na teleskopie VLT w Obserwatorium Paranal w Chile. Udało się uzyskać obraz gwiazdy bardziej szczegółowy niż do tej pory.

Okazało się, że na powierzchni czerwonego olbrzyma π1 Gruis występuje tylko kilka komórek konwekcyjnych (granul). Dla porównania, w przypadku Słońca jest to dwa miliony granul. Przy czym o ile słoneczne komórki konwekcyjne mają zwykle ponad 1500 kilometrów, to w przypadku π1 Gruis rozmiary pojedynczej granuli to aż 120 milionów kilometrów, co jest około jedną czwartą średnicy gwiazdy. Taka pojedyncza granula rozciągałaby się poza orbitę Wenus.

Naukowcy przypuszczają, że za różnice pomiędzy granulacją na Słońcu, a na π1 Gruis odpowiad różne przyspieszenie grawitacyjne na powierzchni. Obie gwiazdy mają zbliżone masy, ale ta druga jest dużo bardziej rozległa, więc na powierzchni jest mniejsze przyspieszenie grawitacyjne.

π1 Gruis jest przykładem stadium gwiazdy, które Słońce osiągnie za kilka miliardów lat. W toku ewolucji gwiazda taka jak Słońce kończy zapasy paliwa wodorowego, na skutek czego kurczy się i rozgrzewa, co następnie powoduje rozpoczęcie innych reakcji termojądowych (syntezy helu w pierwiastki takie jak węgiel i tlen), a gwiazda rozdyma swoje zewnętrzne warstwy zwiększając swoje rozmiary nawet kilkaset razy. Mamy wtedy do czynienia z czerwonym olbrzymem. W przypadku π1 Gruis zaobserwowano także w innych, wcześniejszych badaniach, że w odległości 0,9 roku świetlnego znajduje się otoczka materii, która mogła zostac odrzucona przez gwiazdę około 20 tysięcy lat temu. To oznaki że gwiada znajduje się w trakcie prześcia do innej przelotnej fazy w ewolucji gwiazd czyli mgławicy planetarnej.

Sama gwiazda π1 Gruis należy do rzadkiego typu widmowego S. Razem z R Andromedae i R Cygni stała się prototypem tego rodzaju gwiazd o nietypowych widmach będących skutkiem procesu powolnego wychwytu neutronów (tzw. proces-s), który jest odpowiedzialny za wytwarzanie części pierwiastków cięższych niż żelazo.

π1 Gruis można dostrzec przez lortnetkę w konstelacji Żurawia. Na niebie widać parę gwiazd o kontrastujących barwach, druga nosi nazwę π2 Gruis. Przy czym sama π1 Gruis okazała się być ciaśniejszym układem podwójnym.

http://www.urania.edu.pl/wiadomosci/gigantyczne-bable-na-powierzchni-czerwonego-olbrzyma-3925.html
http://www.eso.org/public/poland/news/eso1741/
http://www.eso.org/public/archives/releases/sciencepapers/eso1741/eso1741a.pdf
« Ostatnia zmiana: Lutego 16, 2026, 10:13 wysłana przez Slavin »

Offline Orionid

  • Weteran
  • *****
  • Wiadomości: 28909
  • Very easy - Harrison Schmitt
Odp: Astrofizyka - Badania różne (zbiorczo)
« Odpowiedź #284 dnia: Grudnia 29, 2017, 01:35 »
Naukowcy: wybuchy supernowych wpływają na klimat Ziemi
26.12.2017

Promieniowanie z eksplodujących gwiazd oddziałuje na ziemskie zachmurzenie - wynika z nowej publikacji w „Nature Communications". Opisany mechanizm mógł częściowo decydować o średniowiecznym ociepleniu, tzw. małej epoce lodowcowej czy zmianach klimatu XX wieku.

Duńsko-izraelski zespół kierowany przez naukowców z Duńskiego Uniwersytetu Technicznego przedstawia sposób, w jaki promieniowanie kosmiczne może wpływać na ziemski klimat.

Jak tłumaczą badacze, wysokoenergetyczne cząstki promieniowania kosmicznego, np. pochodzące z supernowych wybijają elektrony z cząsteczek w atmosferze i tworzą w ten sposób dodatnie jony. Zapobiegają one wyparowaniu zawieszonych powietrzu aerozoli (głównie kwasu siarkowego i wody).

Dotąd zakładano jednak, że te niewielkie obłoki aerozoli nie byłyby w stanie dostatecznie urosnąć, aby stać się tzw. jądrami kondensacji, wokół których mogłyby powstawać chmury. Aby do tego doszło, musiałyby bowiem zwiększyć swoją objętość aż milion razy.

Autorzy nowej pracy zaproponowali jednak mechanizm, w którym promienie kosmiczne dodatkowo przyspieszają właśnie wzrost tych aerozolowych jąder kondensacji i prowadzą do powstania chmur.

W procesie tym ma też brać udział Słońce. Kiedy pole magnetyczne Słońca jest słabe, więcej kosmicznych promieni dociera do Ziemi, powstaje więcej chmur i planeta się ochładza. Kiedy słoneczne pole magnetyczne wzrasta, mniej promieniowania dociera do atmosfery, powstaje mniej chmur i klimat się ociepla.

Badacze nie zatrzymali się na opracowaniu teorii. Swój model potwierdzili w trwających dwa lata eksperymentach w tzw. komorach chmurowych.

Teoria wpływu promieni kosmicznych na klimat nie jest nowa, jednak wiele wcześniejszych badań dostarczyło wyniki przemawiające raczej na jej niekorzyść.

Tymczasem według autorów nowej publikacji procesy takie mogły mieć znaczenie dla obserwowanych w XX wieku zmian klimatycznych, spadków i wzrostów temperatury wielokrotnie zachodzących w ciągu ostatnich 10 tys. lat, dla tzw. małej epoki lodowcowej (lata ok. 1300-1850) czy ciepłego okresu zwanego średniowiecznym optimum klimatycznym.

Badacze twierdzą też, że wpływ odkrytego mechanizmu może powodować silne wahania temperatur w długiej skali czasowej. Jak tłumaczą, kiedy Ziemia wędruje przez rejony galaktyki o zmiennej gęstości wybuchających gwiazd, różnice mogą wynosić nawet 10 st. C.

„W końcu znaleźliśmy ostatni element układanki tłumaczący, jak cząstki z kosmosu wpływają na klimat Ziemi. Daje nam to zrozumienie, w jaki sposób zmiany powodowane przez aktywność Słońca czy supernowej oddziałują na klimat” - mówi główny autor badania Henrik Svensmark z Technical University of Denmark.

Więcej informacji na temat badania: DOI: 10.1038/s41467-017-02082-2

http://naukawpolsce.pap.pl/aktualnosci/news%2C27691%2Cnaukowcy-wybuchy-supernowych-wplywaja-na-klimat-ziemi.html

Polskie Forum Astronautyczne

Odp: Astrofizyka - Badania różne (zbiorczo)
« Odpowiedź #284 dnia: Grudnia 29, 2017, 01:35 »