Ja się boję że drzewa doprawiły gondolę jak się nadziała na jakąś wystającą gałąź.
Żeby spadochron się zaplątał? Mam nadzieję że odcinacz go nie odciął.
Tak, powinna nadawać smsy - nie nadaje. Nie da się dodzwonić, nie odbiera smsów. Przy takim uderzeniu mogło urwać anteny.
Może również nadawać APRS, nawet przy braku zasilania kompa i urwanej antenie w niewielkiej (500m) odległości może być słyszalny. Problem w tym aby odróżnić obce APRSy od naszego.
Problem może być taki że jeżeli komputer ocalał i aprs też ocalal to komputer mógł wyłączyć moduł APRS (po wykryciu że wylądował). Choć wyłącza tylko końcówkę mocy i transmisje, ale co 14 sek można usłyszeć nośną generetora, tyle że więcej jak 50..100m bym nie dawał.
Poza tym jest jeszcze syrena ktora wyje co 15sek.
Pytanie co ocalalo i czy wogóle coś ocalało. Jak gondola uderzyła z prędkościa 80km/h to mogło się stać wszystko.
Nie wiem jak mocno umocowali akumulatory. Zastanawiam się też czy gondola nie uderzyła bokiem, co mogło szczególnie źle wpłynąć na akumulatory (wyrwanie ich).
Tak myślę że gondola nieźle koziołkowała podczas lotu. Odbierały nasz nadajnik stacje z Częstochowy (380km) i Morynia (280km zachodnia granica) a więc b. daleko. Podczas koziołkowania mogł być problem z stabilnym odebraniem sygnalu.
3godz poszukiwan max - do zachodu słońca, w lesie pewnie 2h.