Logi niestety świadczą o tym, że w chwili włączenia komputera był już ustawiony punkt startowy i czas startu. 137 minut wcześniej! Ktoś zapomniał zresetować ustawienia kompa przed startem

Szczęśliwym zbiegiem okoliczności odcinacz wtedy nie był podłączony, bo inaczej już na startcie balon by mógł polecieć... sam (choć nie, balon jeszcze był przytrzymywany), niemal zaraz po wlaczeniu wykryl za dlugi lot, "odciął" balon i chwilę później przeszedł w tryb oszczędzania energii. Oczywiście po drodze zaliczając kilka zwiech a w końcu zawiesił się na amen. Tylko dzięki tym zwiechom szła telemetria do 1420m. Gdyby cały czas był w trybie uśpienia, przez 30 min pokazywał by tą samą pozycję, dopiero po nich następowało wybudzenie GPSów i pobranie nowej pozycji.
Stąd te częste wycia syrenki - tak miało być w trybie uśpienia.