Zmiana byla jedna, nowy traker na mniejszym nadajniku, duzo lepiej ekranowanym i lepszym procku (ATmega644) który umożliwiał kontrolę temperatury nadajnika (zmniejszenie częstości nadawania po przekroczeniu 60/90C), dynamiczna regulację mocy w zależności od wysokości - gdzieś od 5 do 1W. Pomijając dostosowanie kodu z ATmegi8 na 644 poprawiłem błąd z wcześniejszej wersji, dzięki czemu w końcu wszyscy nas odbierali
Nieco zmieniona byla komunikacja kompa z APRS, ale dotyczyla tylko dodatkowych danych do TinyTraka, którego w końcu nie użyliśmy no i wspomnianej mocy nadawania.
Problem w tym że przez wspomniane resety balon poleciał zanim wysłał dwa smsy (jeden o stanie gondoli, drugi o pozycji startowej) a tym samym drugi GPS nie doszedł do głosu (ze względu na brak portów rs232 w procku jeden GPS/GSM były multipleksowany). Tym samym wydaje mi się, że podstawowy GPS Garmin GPS15 po osiągnięciu 1400m przestał podawać dane. To samo zdarzyło się w H2 ale ze względu na to że podejrzewaliśmy iż to była sprawa gniazdek, dostał drugą szansę. Tym bardziej że producent zapewniał iż działa powyżej 18km.
W locie H2 obudził się dopiero po walnięciu o ziemię. Ciężko coś stwierdzić bez logów.
A dlaczego jako podstawowy? Bo był dokładniejszy i miał większą czułość.
Natomiast jeśli faktycznie zawiódł komputer (zawisł) to przede wszystkim zawiodłem się na watchdogu. Myślę że w kolejnym kompie powinien on być na zewnętrznym scalaku. Niezależnym od procka.